Kronika Bydgoska T. 22 (2000)

" \ . J.'ll J 
-\Kronika 

 
- Bydgos\ka J , 


, , 
-- 
I , 
J ,.......r: XXII 

 I 
J I 
2000 
. 
4 
li, J 
. 
"I"" 
-,... 
. . 

\ ,1 

 I II 
I - . J ,I 
l 
I 
, I. I 
fi j , 


lii.
>>>
Kronika 
Bydgoska 


2000 


.1 
.
>>>
TOWARZYSTWO MIŁOŚNIKÓW MIASTA BYDGOSZCZY 


. 
oni 
Bydgos 


XXII 
2000 


Bydgoszcz 2001
>>>
holrgium Rf'dnkr;jnf': 
Henryk Dubo\\ik 
\Vłodzimierzjastrzębski - przewodniczący 
jan Malinowski 


Rf'(m=-mttomu: 


prof. dr hab. Mieczysław Wojciechowski 


P'"f'=-f'S 1JLłlB: 
jerzy Derenda 


Zdjęcie na oldadce pochodzi ze zbiorów 
.ł1u=-eum OkręgoU'f'go im. Leona J'J)czółkoU'skif'go. 


Wydano z dotacji władz miejskich Bydgoszczy 


BibJiote

 Główna 
Ak;
dpmii BydglJs).jej 
Zblury Czasu pism 


onłka Bydgoska 
tom XXII 



 fl
.Cj
1- 
I 


ISSN 0454-5451 


Projekt okladlii i redokcja techniczna: 
Krystyna Sieczkowska 
Korekln: 
Hanna Borawska 


PrZ}gotllWanŻe do d17lku: 
Wydawnictwo MARGRAFSEN, Bydgoszcz 


Druk: 
Drukarnia ARGONEX, Bydgoszcz
>>>
Spis treści 


Od Redakcji 


7 


studia i szkice 


Sławomir Kamosiński 
Rozwój czy slar;ntuja? Przemysł miasta Bydgoszczy w lalach 1920-1939 II 
Mariusz Mazan\" 
J 
hba p,.zeTnysluwo-Handluwa w Bydgoszczy i Gdyni w lalach 1920 - 1939 -. 25 
Arkadiusz Kaliński 
Szybowniciwo w BydgoszcZ) w okresie mirdzywl!iennym - 44 
Andrzej Zaćmiński 
Bydgoszczanif' przed obliczem Dl'legalury Komisji Specjalruj do Walki z NaduŻyciami 
i Szlwdniclwem Gospodarczym (1946-1956) - 55 

1arek Rzepa 
Organizacja i pracownŻly Rozgłośni Pouki£go Radia w Bydgoszczy w lalach 1945-1956 80 
Aleksander Jankowski 
Kościół w Topolni£ - zapmnnia1U' sankłuan"um Pielg;rzymkowe na pograniczu kujawsko-poTTWTskim 97 


Materiały 


Jacek Woźn} 
Odkryci£ XVlI-wieczruj knmionki sl
gburskiej na Slarvrn Alil'ścif' w BydgoszcZ) 
Witold Garbaczewski 
Pieniądz namiaslkowy wydawany pruz Magislral min..fla 
..,dgoszczy w lalach 1914- l 920 
Dagmara Fleming 
Dom) Iwnft/uyjn£ w mŻ{dzywojmruj Bydgoszczy 
Wiesław Trzeciakowski 
Obraz kultury ninni£cki£j w Bydgoszczy lal wojny i olwptuji (1939-1945) 
w ŚUJielu dziennika "DeuiscM Rundsrlw u" - o - - 
Wojciech Zawadzki 
Archiwum lolnicu płk. dypl. pil. Mariana Romryki 
w zbiur(]£h Muuum 1Tadyrji POW . -" 
Marcin Gorączko 
Zarys zmian hydrograficznych w obrrbie dawnych Iqp wiślanych w Bydgoszczy 
w oparciu o wybrane źródła kartografzczTll' - - - - - - - -. - -. - -. - -. - - - - - - - - - - - - - - o - - - - -. -. - -. -.. - - - - - - - - - o - o 


121 


124 


183 


192 


225 


__pp______o_ 235
>>>
Sylwetki - biografie - wspomnienia 


Barbara Gogol-Drożniakiewicz 
Konrad Pa/ubicki (J 9 J O- J 992). Kompozytor, dzialaa muzyczny i pedogog -................ -. ., .. - . .... 249 
Krzysztof Osiński 
Jan Stachniuk (1905- J 963) - bydgoski epizod w powojennych dziejach Ukologa Zadrugi . - -. -. ... - - -. - -...... 261 


Przeglądy - omówienia - recenzje 


Beata Stankowska 
Z najnowszych dziejów szkolnictwa spu:jalwgo w Bydgoszczy 
SzIwło. Podstawowa nr 23 i jej palron Sufan Balar - - - - - - - - - - - - - - -... 


- - u u - u _. m u.__ m_ - - _.. - u_ - u, -. -. m. 277 


Hanna Jasińska 
\XV lal działalności Klubu Sportowego przy Pałam Młodzia] w Bydgoszczy 
Anna Perlińska 
Bydgoski Dom TeÓl.nika 
Andrzej 011 ech 
Runzzja książki Zdzislawa Birgańskiego "W smudu kninowego cienia" 


282 


292 


-....- 302 


Pole nil ki 


Przemysław Olstowski 
O tym samym, ka. inacuj. W sprawie artykulu Witolda Stan1wwskiego "Bydgoskie germanofobie 
w historii stosunków polslw-niemirckiego sąsirdzlwa" ("Kronika Bydgoslco." l. XXI) - - 309 
Witold Stankowski 
Bez mwcji w spojrzeniu na hislorit. W związku z pokmiJcą Pana Przemysława Olsiowskiego .. - 318 


Kro nika 


Maria Lindenau-Langner 
Kronika u')da:TZ£ń za rok 2000. - - - - - - -. 325 
Zenon Jurkiewicz 
Nowe, poprawione i zlikwiMwaw nazwy ulic w Bydgoszczy w 2000 rolr.u u u - . -- u u -- - u u .. - - u - u.. U -- - 340
>>>
Od Redakcji 


Historia gospodarcza nie cieszy się większym zainteresowaniem ze strony badaczy. Od- 
stępstwo od tego generalnego stwierdzenia stanowi niniejszy XXII tom "Kroniki Bydgos- 
kiej", na którego treść prawie w polowie zlożyły się artykuły nawiązujące tematycznie do 
różnych aspektów e/wnomiki miasta w jego przeszlości. Znalazło się tutaj także miejsce, co 
tym bardziej należy powitał z radością, na jeden przyczynek traktujący o współczesnym ulda- 
dzie hydrograficznym okolic Bydgoszczy, bądź co bądź miasta położonego na skrzyżowaniu 
dwóch znm:zących cieków wodnych, tj. Wisły i Brdy. Być TTWŻe dzięki jego ukazaniu się dru- 
kiem do nawiązania współpracy z "Kroniką Bydgoską" przekonają się specjaliści wielu 
innych dziedzin gospodarki. Poza tym, wszystkie tradycyjne działy czasopisma zostały w miarę 
zapełnione przez ciekawe materiały i opracowania. Należy talie zwrócić uwagę na niektóre 
unikalne formy prezentowanych pozycji. Chodzi m.in. o artykuł zachęcający do dyskusji nad 
przedwojennym bydgoskim potencjałem prznnyslouym oraz o polemikę doktorów: Witolda 
Stankowskiego i Przemysława Olstowskiego na temat roli Niemców w najnowszych dzie- 
jach miasta Bydgoszczy. 


.7.
>>>
-.......-,- _I 


I 
I. 
, &I 



 
L ,;,:' . 
I 



 : 


- 
.. [
...r 


. Ol 
- I ' '1.... 
... 


. , 


'\ . 


I. 


./ 


I' 


! 
l.. ,ł'. 


Studia i szkice 


::'
>>>
Sławomir Kamosiński 


Rozwój czy stagnacja? 
Przemysł miasta Bydgoszczy 
w latach 1920-1939 


Próba oceny no\\-oczesności przemysłu, który ukształtował się w Bydgoszczy w la- 
tach 1920-1939, wymaga przede wszystkim skupienia uwagi na problemach mikro- 
ekonomicznych, bowiem efektywność gospodarcza pojedynczych przedsiębiorstw 
pełniej odzwierciedlała czynniki rozwojowe przemysłu bydgoskiego oraz jego zna- 
czenie i potencjalne miejsce w strukturze gospodarczej regionu i kr'!iu. Oceny "'r- 
maga przede wszystkim \\rkorzystanie przez fabryki nowoczesnych technologii oraz 
stopiel1 "'rkorzystania mocy produkcY-inych, park maszynowy, jakość finalnych pro- 
duktów, wydajność pracy. 


J. Zmagania o zdobycie nowych technologii produkcji 


Struktura przemysłu Bydgoszczy, która ukształtowała się w XIX w., po zakończe- 
niu działań wojennych w 1918 r. nie przystawała do potrzeb odradzającego się pań- 
stwa polskiego. Dlatego Bydgoszcz, podobnie jak inne miasta regionu, przeszła w la- 
tach 1920-1923 proces, który ówcześni obserwatorzy Życia gospodarczego naZ)Wali 
"uprzemysłowieniem miasta". Podjęto ogromny wysiłek przebudowy struktury prze- 
mysłu, budm"')' nowych, wcześniej tu nie \\rstępujących gałęzi i branż przemysło- 
wych. Sentencji "uprzemysłowienie miasta" towarzyszyła idea, której celem było 
dążenie do osiągnięcia przez Polskę samowystarczalności gospodarczej. Realizacja 
pOwyŻszych haseł sprawiła, że w Bydgoszczy od podstaw, bez jakichkolwiek wcześ- 
niejszych doświadczeń gospodarczych, zbudm\-'ano z niemałymi sukcesami prze- 
mysł elektrotechniczny, papierniczy, chemiczny, rowero\\)'. Podkreślić naleŻy, że two- 
rząc nowe gałęzie i branże przemysłowe, przedsiębiorcy bydgoscy, z powodu skrom- 
nych osiągnięć polskiej myśli technicznej, wzorowali się na obcych dośvviadczeniach 
i wzorcach. Z punktu widzenia racjonalności działań gospodarczych wykorzystanie 
zagranicznych technologii było bardziej opłacalne niż poszukiwanie rodzimych roz- 
wiązań technicznych, które jak w wypadku przemysłu elektrotechnicznego, papier- 


.tt.
>>>
niczego praktycznie nie istniały. Odrodzona Polska u progu XX w. nie mogła po- 
zwolić sobie na stratę czasu poprzez poszukiwanie własnych rozwiązań technicz- 
nych. '''ielu ówczesnych inŻynierów i działaczy gospodarczych ten problem dosko- 
nale rozumiało. 
B udowa w Bydgoszczy przemysłu elektrotechnicznego wymagała od ówczesnych 
działaczy gospodarczych nie lada odwagi. W pierwszych latach niepodległości bra- 
kowało bowiem specjalistów z tej dziedziny przemysłu. Podjęte ryzyko inwestyqjne 
uzasadniało to, że spodziewano się, iż w Polsce, podobnie jak w Europie, stopniowo 
będzie wzrastał popyt na energię elektryczną wykorzystywaną do napędu maszyn 
i oświetlenia pomieszczeń, która była efektywniejszym źródłem energii aniżeli ta, 
którą pozyskiwano z maszyn paro\\rch. Modernizowały się również gospodarstwa 
domowe, które także zgłaszały zapotrzebowanie na elektryczność. Prognozy się spraw- 
dziły, bowiem w Bydgoszczy w okresie 1929-1938 wyraźnie wzrosło zUŻycie energii 
elektrycznej. Ilustruje to poniższa tabela. 


Tabela l. 
Produkcja energii elektrycznej przez miejską elektrownię w Bydgoszczy w latach 1929-1938 (w kWh). 


I Liczba I 
Rok Produkcja energii r 
liczników "dla siły" silników innych aparatów 
1929 7.423 - 1046 643 
1937 15.034 839 1572 2337 
1938 19.224 845 1820 2466 


źródło: Rocznik slatystycz1Z..'" miasta Bydgoszczy za lata 1929, 1937, 1938. 


Ogromnym przedsięwzięciem organizacY-inym było oddanie do uŻytku w 1923 r. 
fabryki kabli elektrycznych i telekomunikaC)'jnych - "Kabel Polski" S.A. Było to pierwsze 
tego typu przedsiębiorstwo w kraju. Powstało ono przy wydatnym współudziale Banku 
Związku Spółek Zarobkowych, który wykupił 90% kapitału akcY-inego firmy. I Brak 
własnych, polskich doświadczeń w dziedzinie wytwarzania kabli sprawił, że firmę zbu- 
dowano w oparciu o wzory pochodzące z niemieckich kablowni z czasów przedwojen- 
nych. .\by zdobyć maszyny i przy okazji technologię produkcji, planowano, bez sukce- 
sów, zakupić nieczynną fabrykę kabli w Wiedniu. Bydgoscy inŻynierowie, nie bez ra- 
gi, obawiali się również konkurenta - tożsamej firmy powstałej w Krakowie - która 
produkowała kable w oparciu o licencję Skody. Dlatego fabryka, aby zwiększyć ofertę 
rynkową i stać się efektywną, wymagała przede wszystkim wsparcia kapitałowego i po- 
zyskania nowoczesnych technologii - licencji. Pierwsze rozmowy w sprawie zakupu 
licencji podjęto z angielską firmąjohanson - Philipp and Co Ltd. Negocjage rozpo- 


.12.
>>>
częły się w 1925 r. 2 W trakcie rozmów okazało się, że firma angielska reprezentowała 
wyłącznie kapitał spekulacY-iny i zmierzała do ograniczenia produkcji w Bydgoszczy, 
aby zdobyć rynek dla wyrobów własnych. Wskutek tego rozmowy zostały zerwane. 
Nowego inwestora zagranicznego wyszukano po pożarze fabryki w 1927 r. Współpracę 
rozpoczęto w 1928 r. Bank Związku Spółek Zarobkowych sprzedał 90% swoich udzia- 
łów w przedsiębiorstwie "Kabel Polski" kontrahentom z Austrii i Czechosłowacji - "Fel- 
ten" i "Gmilleaume" AG z Wiednia i Budapesztu oraz Krizik Fr. AG z Pragi. Umowa 
opiewJa na dostarczenie zakładom w latach 1928-1937 sumy 3.
83.536 złotych kredy- 
tu na unowocześnienie produkcji i zakup licencji. Dokument zaopatrzono w klauzulę, że 
zakład przez 10 lat będzie uiszczał opłatę licencxiną w \\ysokości, jak informują źródła 
archiwalne, l {}Oh obrotów firmy, co było sumą nieprawdopodobnie wysoką. Według 
innych informacji, opłata licencxina wynosiła 4% ceny kabli w ołowiu, co również było 
ogromnym obciąŻeniem finansowym zakładu. 4 Zasilenie firmy kredytem pozwoliło jej 
na podwyższenie majątku akcxinego w 1928 r. do 5.000.000 złotych. 


Tabela 2. 
Zatrudnienie i wielkość kapitału pfZ}padającego najednego pracO\mika w fabryce "Kabel Polski" 
w Bydgoszczy w latach 1923-1929. 


1923 1924 1926 1928 1929 
Zatrudnienie 100 254 400 566 654 
Wielkość kapitału przypadającego 61,19 3937 2500 8833,9 7645,3 
na zatrudnioną osobę (w złotych) 


Zródło: Obliczono na podsfnwit APB, "Kabel Polski", sygn. 47. 


Dla kontrahenta zachodniego transakcja podpisana z "Kablem Polskim" była 
wxjątkowo korzystna, bowiem pOŻyczkodawca w kontrakcie zastrzegł sobie prawo do 
pełnej kontroli przez dziesięć lat nad zakładem, poprzez pakiet 90% akcji. Inwestor 
zobowiązał się w zamian za to do stałej ",ymiany patentów i licencji. Sprzedaż akcji 
"Kabla Polskiego" firmom: austriackiej i czeskiej spotkała się z natychmiastową nie- 
przychylną reakcją części opinii publicznej Bydgoszczy. "Gazeta Bydgoska" pisała, 
że: "Fabryka stała się domeną nacjonalistów niemieckich, obY\\-'ateli Rzeszy niemiec- 
kiej i Austrii". 5 Krzykliwa propaganda prasy wynikała z chęci osiągnięcia doraźnych 
politycznych korzyści i nie\\iele miała wspólnego z rzeczową krytyką. Bez zasilenia 
kapitałem zagranicznym i nową technologią "Kabel Polski" nigdy nie osiągnąłby 
wysokiego poziomu jakości produktów, bowiem polska myśl tel:hniczna w t)m za- 
kresie nie nadąŻała za badaniami krajów Europy Zachodniej. Po wygaśnięciu umo- 
wy licencY-inej w 1939 r. wszystkie akcje "Kabla Polskiego" znajdujące się poza gra- 


. t3.
>>>
nicami Polski wykupiła polska spółka "Siła i Światło". W ręce polskie przeszedł 
wówczas nowoczesny zakład produkcY-iny, który składał się z dwunastu działów pro- 
dukqinych: ciągnienia drutu miedzianego, cynowania, gumowania, oplatania, skrę- 
cania, ołowienia, impregnowania, pancerzenia, działu chemicznego do przeróbki 
kauczuku na gumę. Zakład ten posiadał także własne laboratoria badawcze i dział 
technicznej oceny jakości gotowych kabli. Główna hala fabryczna posiadała impo- 
nujące \\ymiary: szerokość 30 m, długość 100 m, wysokość 10 m. W hali zamonto- 
\\rano suwnice o nośności 10 ton. 6 
Nieco inną strategię rozwojową przxjęli załoŻyciele powstałej w 1921 r. fabryki żaró- 
wek "Ampol". Firmę tę załoŻyli reemigranci z USA, którzy próbowali wdroŻyć tech- 
nologie produkcji poznane wcześniej w Stanach Zjednoczonych. Twórcom fabryki 
zabrakło jednak kapitału, który pozwoliłby na zakup nowoczesnych maszyn. Brak ka- 
pitału był podstawową barierą utrudniającą rozwój firmy. "Ampol" produkował 
w 1925 r. zaledwie trzy tysiące żarówek, a według szacunków dyrekcji tego przedsię- 
biorstwa, mógłby \\Jtwarzać nawet 15-20 tysięcy żarówek. 7 Istniał bowiem na żarówki 
stały, wzrastający pOP}1, spowodowany modernizacją Życia codziennego. Mimo wzra- 
stającego zapotrzebowania na żarówki, już w 1928 r. "Ampol" zmuszony b}ł wstrzy- 
mać produkcję z powodu silnej konkurencji innych fabryk krajowych. 
Przedsiębiorstwem posiadającym ogromne perspektywy rozwojowe, ze wzglę- 
du na ponadregionalny charakter produkcji, była Bydgoska Fabryka Papierów, 
Płyt i Chemikalii Fotograficznych "Alfa". Fotografia i film, podobnie jak elek- 
trotechnika, był)' w okresie międzywojennym \\yznacznikami postępu i nowo- 
czesności. Pomimo tych ocZ)'wistych przesłanek, fabryka "Alfa" borykała się z sze- 
regiem trudności, które rzutowały na niepełne ""}'korzystanie mocy produkC}j- 
nych fabryki. Kierownictwo firmy "Alfa" wskazywało na następujące, jego zda- 
niem, bariery rozwojowe. Pierwszą była silna konkurencja narzucona przez pro- 
ducentów tańszych wyrobów z Francji, Belgii i Niemiec. Prośby dyrekcji zakła- 
du, kierowane do rządu polskiego, o ograniczenie importu i wprowadzenie ceł 
zaporo""}'ch pozostawały bez odpowiedzi, ale nie uszły one uwagi urzędników 
Konsulatu Niemieckiego w Poznaniu, w raportach którego, nie bez dozy zado- 
wolenia, pisano, że fabryka "Alfa", mimo intensywnej reklamy w prasie i kinie, 
nie zdobywa zaufania klientów krajo""}'ch. 8 Drugą przyczyną hamującą rozwój 
firmy była przY.ięta w 1936 r. strategia rządu polskiego polegająca na wprowa- 
dzeniu kontroli nad handlem zagranicznymi środkami płatniczymi oraz nad 
obrotem dewizowym z zagranicą. Spowodowało to zastój w produkcji materia- 
łów fotograficznych, ponieważ surowiec i maszyny niezbędne do produkcji fir- 
ma sprowadzała z zagranicy. Pisano w Sprawozdaniu Związku Fabrykantów za 
1936 r., że: "Ograniczenia produkcji wystąpiły wskutek trudności natury impor- 
towej w związku z ograniczeniem dewizowym".9 Moce produkcyjne po""}'ższy 
zakład wykorzystywał w latach 1936-1938 zaledwie w 50%. Trzecim powodem 


. 14.
>>>
wpływającym negatywnie na rozwój firmy "Alfa" była słaba ""Ypłacalność od- 
biorców, wskutek czego powstawały zaległości płatnicze i w fabryce brakowało 
kapitału na zakup surowców do produkcji. Dlatego zakład nie prowadził sprze- 
daży własnych ""Yrobów na kredyt i w związku z tym ograniczano bieżącą pro- 
dukcję, a gotowe wyroby sprzedawano tylko tym odbiorcom, którzy płacili na- 
tychmiast za otrzymany towar. Nie wykorzystano zatem potencjalnych możliwości 
produkc}jnych nowoczesnej dziedzinY""Ytwórczości z powodu błędnych eko- 
nomicznych decyzji rządu i małej chłonności rynku wewnętrznego. 
Nową branżą "'}1Wórczości, nie występującą do 1918 r. na terenie \Vielkopolski, 
był przemysł papierniczy. Ta dziedzina produkcji posiadała praktycznie nieograni- 
czony zb)1 na swoje W)Toby, poniewaŻ wzrost konsumpcji papieru byłjednym z wy- 
znaczników postępu cywilizacY-inego kraju. Tymczasem w Polsce, według szacun- 
ków niemieckich kół gospodarczych, w poło\\ie lat dwudziestych konsumpcja pa- 
pieru na jednego mieszkańca wynosiła poniżej 1/4 konsumpcji papieru w 
iem- 
czech. 10 Tę niszę rynkową wykorzystały trzy banki: Bank Związku Spółek Zarobko- 
wych w Poznaniu, Bank Handlowy i Bank Przemysłowy, które w dniu 19 kwietnia 
1920 r. na bazie własnych inwesl)'cji kapitałowych uruchomiły jedyną w \Vielkopol- 
sce fabrykę papieru - Wielkopolską Fabrykę Papieru w Bydgoszczy.jej kapitał zakła- 
dowywynosił 60 milionów marek polskich. Fabryka ta pracowała w 1922 r. na dwóch 
maszynach papierniczych i wytwarzała dziennie 12 ton papieru rotacY-inego, pako- 
wego, kolorowego, okładkowego, gazetowego. II Produkcja zakładu w 1928 r. wzro- 
sła do 50 ton dziennie, za sprawą przebudowy fabryki i utworzenia oddziału prze- 
róbki słomy i makulatury. Według ówczesnych obsef\\-'atorów Życia gospodarczego, 
była to druga co do wielkości fabryka papieru w kr'!iu. W pobliżu Bydgoszczy - 
Fordonie - powstała Fabryka Tektury i Papieru. Powyższe dwa zakłady maszyny i nie- 
zbędne do produkcji urządzenia zakupiły poza granicami Polski - w Austrii, Belgii, 
Szwecji, L'SA, Niemczech, dlatego że w kr'!iu nie było producentów tego typu urzą- 
dzeń. Dla przykładu: Wielkopolska Fabryka Papieru w Bydgoszczy kupiła w 1928 r. 
w Belgii maszyny do wytwarzania cienkich papierów z szybkością 150 metrów na 
minutę.12 Było to w ówczesnych czasach jedno z najnowocześniejszych i najwydaj- 
niejszych urządzeń do produkcji papieru. 


Tabela 3. 
Wskaźnik wzrostu produkcji papieru w Wielkopolskiej Fabryce Papieru w Bydgoszczy 
oraz w Fabryce Papieru i Tektury w Fordonie. 


Rok 1921 1922 1923 1924 1925 1926 1927 
1921 = 100 100 164 137 121 166 205 340 


Źródło: Sprawozdanie Izby Przemysłowo-Handwwej w B
dgoszm, 1928 r. 


.15.
>>>
Przemysł papierniczy miasta Bydgoszczy w okresie dwudziestolecia międzywo- 
jennego wskaz)"vał na poważną, jego zdaniem, barierę rozwojową. Był nią brak 
\\Jstarczającej ilości surowca do produkcji. Na rynku krajowym brakowało celulo- 
zy, krajm\y przemysł nie mógł dostarczyć jej w wymaganych ilościach, dlatego 
w drugiej połowie lat trzydziestych apelowano do rządu polskiego, aby ten zniósł 
reglamentację przywozową na celulozę lub "")'dał pozwolenie na zwiększenie ilości 
sprowadzanego surowca. Z braku surowca fabryka papieru nie mogła wywiązać 
się z dostawami dla odbiorców, a ceny papieru Z\\'YżkO\\rały. Podobnie "")'stępowa- 
ły na rynku krajo\\rm niedobory makulatury, na której import również zgodę "")'- 
rażał rząd. Producenci papieru i tektury podkreślali, że 90% kontyngentu przy- 
wozowego na makulaturę realizuje się w Szwecji, w której "")'stępują niedobory 
makulatury i przez to jej ceny są "")'sokie. Postulowano zmianę polityki importo- 
wej rządu i rozszerzenie kontyngentów na inne państwa, bowiem \rysoka cena 
importowanego ze Szwecji surowca niekorzystnie wpł)wa na cenę produktu final- 
nego. 13 Niepokojący był również, zdaniem producentów papieru i tektury dacho- 
wej, eksport z Polski nadmiernej ilości szmat, co powodowało niedobory na rynku 
krajowym. Chaos decyz)jny rządu polskiego był, zdaniem tutejszych producen- 
tów,jedną z przyczyn "")'sokich cen papieru i tektury dachowej, niewykorzystania 
w pełni mocy produkC)jnych przez dwie bydgoskie fabryki i, co za tym idzie, 
zmniejszenia rentowności przedsiębiorstw. \Vskazywano również na aspekt spo- 
łeczny powstałego zamieszania: wzrost bezrobocia. 
jedną z waŻniejszych inwestycji Instytutu \Vydawniczego Biblioteka Polska u progu 
niepodlgłości było \rykupienie w Bydgoszczy w 1920 r. dawnej drukarni Gruenaue- 
ra i powołanie Bydgoskich Zakładów Graficznych Instytutu Wydawniczego "Bi- 
blioteka Polska". Zakład ten stał się jednym z najnowocześniejszych obiektów prze- 
mysłu poligraficznego w kraju. Zawdzięczał to w duŻej mierze właścicielowi - W)- 
dawnict\\'u "Biblioteka Polska" - które było firmą państwową. Wydawnictwo to, 
dbając o jakość druku, dwukrotnie zakład modernizowało. Pierwszy raz moderniza- 
cję przeprowadzono w latach 1921-1924. Zakupiono wówczas w 
iemczech pełno- 
arkuszowe maszyny rotograwiurowe oraz pełnoformatowe offsetowe. Po raz drugi 
modernizację przeprowadzono w latach 1935-1938. Inwestycje pochłonęły sumę 
180.000 złotych. Za tę sumę zakupiono w Niemczech: maszyny typograficzne, off- 
setowe, wklęsłodrukowe i introligatorskie. jakość i poziom druku gwarantowali spe- 
cjaliści drukarze, których do Bydgoszczy sprowadzono z Wilna, Lwowa i Poznania. 
Potencjał ludzki, kwalifikacje załogi były, obok maszyn, niezbędnym elementem suk- 
cesu rynkowego. 
Udaną inwestycją okresu międzywojennego w Bydgoszczy była fabryka rowerów 
"Tornedo" . Firma ta miała rodowód przedwojenny, niemniej jej przyspieszony roz- 
wój nastąpił od 1927 r., kiedy to Tornow, właściciel firmy produkującej maszyny do 
szycia i rowery, zdecydował się na budowę nowoczesnego zakładu produkującego 


.16.
>>>
rowery. Firma szybko zdobyła zaufanie klientów, systematycznie wzrastała produkcja 
i obroty, co pozwoliło właścicielowi na budowę w 1937 r. drugiej fabryki roweró\\ 
w Bydgoszczy. W ten sposób Bydgoszcz stała sięjednym z większych ośrodków w Pol- 
sce produkujących rowery. 


Tabela 4. 
Produkcja rowerów i ram rowero\\ych w zakładach "Tornedo" w latach 1927-1938. 


Rok 1927 1928 1930 1936 1937 1938 1939 (plan) 
Wielkość 500 20.750 21.500 35.000 56.670 68.000 1.000.000 
produkcji 
(w sztukach) 


Źródło: APB, IPH Bydgoszcz, sygn. 146, Sprawozdani/: Izby Prznnysł.owo-Handl.owtj w Bydgoszczy 
::a 1930 r., s. 35-36. 


Według szacunków kierownictwa fabryki, istniał w Polsce praktycznie nieograni- 
czony zbyt na jednoślady. Sprzxjało temu zubożenie społeczeństwa, które częściej 
decydowało się na zakup roweru niż samochodu. Tę koniunkturę umiejętnie wyko- 
rzystano. Wzrost produkcji rowerów utrudniały niesystematyczne dosta\\y półfabry- 
katów z polskich hut. Był to podstawowy problem, którego nie udało się rozwiązać 
przez cały okres dwudziestolecia międzywojennego. 14 W drugiej połowie lat trzy- 
dziestych poja\vił się drugi czynnik hamujący, zdaniem kierownictwa zakładu, roz- 
wój firmy. Była to polityka rządu, który ustalił wielkość kontyngentu importowego 
na nie produkowane w kraju nowoczesne części rowerowe. jego wielkość była zbyt 
niska i w związku z tym wpływała na niepełne wykorzystanie mocy produkcY-inych 
przez zakład "Tornedo" . 
Przemysł drzewny, nadmiernie rozbudowany w okresie przedwojennym, w pierw- 
szych latach niepodległości borykał się z nadmiarem niewykorzystanych mocy pro- 
dukcY-inych. Najnowocześniejszym zakładem bydgoskiego przemysłu drzewne
o, 
oferującym produkty wysoko przetworzone, były Pal1stwowe Zakłady Przemysłu Dyk- 
towego i Fornierowego. Na własność skarbu państwa zakład ten przeszedł w 1935 r., 
a wcześniej fabryka zmieniała dwukrotnie właściciela. Do 1930 r. firma była Zakła- 
dem Płyt Klejonych "Oswa", następnie w latach 1930-1935 była to firma "Nulti- 
piy" . Bydgoski zakład przez cały okres dwudziestolecia międz)"vojennego był uzna- 
wany przez ekspertów za nowoczesną firmę, bowiem jako jeden z nielicznych w II Rze- 
czypospolitej, od 1929 r., wprowadził do produkcji technologię suchego klejenia 
płyt oraz precyzxjnego cięcia fornierów na kloce o długości 4,5 m i 3 ml5, co miało 


.11.
>>>
wpł)w na zwiększenie wielkości produkcji poprzez wzrost zdmówień z krajowych 
fabryk mebli. Drugim zakładem branŻy drzewnej obiecującym wysokie zyski i dobrą 
jakość produktu finalnego była Bydgoska Fabryka Parkietów. W latach koniunktury 
gospodarczej 1924-1929 firma dokonała szeregu inwestycji, unowocześniając park 
maszynowy. Wydajność produkcji zwiększono poprzez zakup w 1927 r. urządzenia 
do suszenia fryzów dębo\\ych. Dzięki pOwyŻszym krokom modernizaqjnym \\ydaj- 
ność zakładu wzrosła z 45 tys. m 3 parkietu w 1927 r. do 90 tys. m 3 w 1928 r. Kolejny 
rok, będący pierwszym rokiem kryzysu gospodarczego, spowodował redukcję pro- 
dukcji do 60 tys. m 3 parkietu. Firmie, pomimo szeregu inwestycji i zwiększania 
produkcji, brakowało kapitału na dalszy rozwój. W czasie wielkiego kryzysu ekono- 
micznego zakład nie uzyskał żadnych kredytów bankowych na podtrzymanie pro- 
dukcji, odbiorcy natomiast zalegali z płatnościami za odebrany produkt. Zakład 
z powodu trudności finansowych w 1930 r. zamknięto. 
W znacznie trudniejszej S}1uacji ekonomicznej znajdowały się przedsiębiorsrnra bran- 
Ży metalowej produkujące dla potrzeb innych gałęzi i branż przemysłowych masZ)l1Y 
i urządzenia. Bydgoska Fabryka Maszyn H. Lohnert produkowała masZ)l1Y dla cu- 
kro\\l1i, łamacze kamieni, kotły parowe, rozjazdy kolejowe. Firma ta okazała się przed- 
siębiorstwem, które nie mogło sprostać naj nowszym trendom w gospodarce i nie 
dostosowało swojej produkcji do potrzeb nowych branż wytwórczości, pozostając 
przy niezmienionej od lat ofercie handlowej. Dlatego zakład stopniowo w okresie 
dwudziestolecia tracił rentO\\110ŚĆ, ograniczał produkcję, czego wyrazem była stop- 
niowa redukcja zatrudnienia z 800 osób w 1927 r. do zaledwie 250 w 1939 r. 
Podobnie w trudnej sytuacji ekonomicznej znajdowała się firma "Blumwe", dostar- 
czająca na rynek krajowy maSZ)l1Y dla przemysłu drzewnego. Przemysł drzewny, re- 
prezentowany w prze\\-'aŻającej mierze przez tartaki, znajdował się przez cały okres 
międzywojenny w permanentnym kryzysie. Dlatego zakup nowych urządzeń zakła- 
dy te ograniczały do minimum. Mimo trudności w zbycie maSZ)l1, fabryka "Blumwe" 
doskonaliła produkcję i u schyłku lat dwudziestych wprowadziła szereg nowych urzą- 
dzeń, między innymi maszyny stolarskie z wbudowanymi silnikami elektrycznymi. 
Część ofero\\-'anych masZ)l1 zaopatrywano w części zagraniczne, sprowadzane głó\\l1ie 
z Niemiec. Były to następujące części: piły, noże, tarcze szlifierskie. Zabiegi te nie 
poprawiły kondycji finansowej firmy, bowiem nie zmieniono zasadniczo asortymentu 
produkcji i nie poszukiwano nowego odbiorcy poprzez zmianę profilu produkcji. 
Przyczyn trudnej sytuacji ekonomicznej bydgoskiej Fabryki Sygnałów Kolejo- 
wych należy upatrywać w dużej mierze w strategii rozwojowej firmy, która nastawi- 
ła się \\'Yłącznie na sprzedaż swoich wyrobów jednemu odbiorcy - Polskim Kole- 
jom Państwowym. Zakład ten jest klasycznym przykładem firmy, która nastawiona 
była na realizację tzw. "zamówień rządowych", rezygnowano więc z wolnorynko- 
wej gry. Wybuch kryzysu ekonomicznego spowodował wprowadzenie przez rząd 
oszczędności budżeto""}'ch, co spowodowało, że bydgoska fabryka w 1934 r. za- 


. t8.
>>>
przestała produkcji i przez ponad dwa lata pozostawała zamknięta. Trudności 
finansowe firmy pogłębiał fakt, że jedyny odbiorca - PKP - niesystematycznie pła- 
cił za odebrane wyroby. 


u. Jakość produkcji 


Kształtowanie się w okresie dwudziestolecia międZ)Wojennego rynku producenta 
i konsumenta wymagało stosowania przez producentów nowoczesnych technik pro- 
mocji i sprzedaŻy własnych wyrobów. Doskonale z tym problemem poradziła sobie 
firma "Tornedo" . Rowery z Bydgoszczy, o oryginalnej własnej konstrukcji, wysta- 
wiano na targdch międzynarodowych, skąd przywożono liczne nagrody i wyróżnie- 
nia. Foldery reklamowe firmy informują o zdobyciu przez rowery "Tornedo" , 
w 1929 r., złotego medalu we Florencji. Podobnie złoty medal i Grand Prix przy- 
znano firmie za jej W)Toby w 1930 r. w Brukseli i rok później w Nicei. lo \V ślad za 
zdobytymi medalami nie szły jednak kontrakty międzynarodowe, dlatego wydaje się, 
że w tym w)'Padku przyznane medale miały wyłącznie charakter prestiżowy. Odnie- 
sione sukcesy zagraniczne pozwalały firmie skuteczniej podbijać rynek wewnętrzny. 
\V celu szerokiej reklamy produktu rowery "Tornedo" z powodzeniem wykorzysty- 
wali w trakcie krajoW)'ch wyścigów kolarze. Zdobyto na nich mistrzostwo na 100 
kilometrów w lokalnym wyścigu w Pakości. Inną okazję do reklamy stanowił zorga- 
nizowany w 1928 r. wyścig kolarski na rowerach "Tornedo" ulicami Bydgoszczy. 
W ten sposób przyzwyczajano klientów do W)Tobów i marki fabryki ,;I'ornedo". Mimo 
dUŻych sukcesów rynkowych, dyrekcja zakładów "Tornedo" podkreślała w latach 
trzydziestych, że niezwykle groźny dla istnienia zakładu jest import rowerów z Nie- 
miec, które sprO\\radzane są do Polski po cenach dumpingo\\rch. Aby ograniczyć 
ten proceder, proponowano wprowadzenie cła na rowery pochodzące z Niemiec. 
jego wielkość szacunkowo ustalono na 60-70 złotych, która to suma powinna być 
doliczana do każdego sprowadzonego roweru. 17 
Promocję swoich W)Tobów próbowała prowadzić również fabryka "Kabel Polski" 
S.A. W pierwszych latach istnienia firmy, 1923-1925, zakład nie mógł poszczycić 
się nowoczesnym profilem produkcji. Dlatego potencjalni klienci odnosili się do 
wyrobów fabryki z rezerwą, tym bardziej uzasddnioną, że z braku niezbędnych ma- 
szyn i urządzeń kable W)lonywano z gotoW)'ch drutów, o różnym przekroju i róż- 
nych właściwościach przewodzenia. Często gotowe produkty nie przechodziły ba- 
dal1 technicznych, lecz były testowane bezpośrednio u klienta. Niechęć potencjal- 
nych klientów do oferty "Kabla Polskiego" \\}'Woływał również fakt, że jego produkty 
były droższe niż kable lepszej jakości w)'Produkowane poza granicami Polski. Dlate- 
go firma, poszukując możliwości rozwoju, wybierała rozwiązania doraźne - zabiega- 
ła o zamknięcie rynku polskiego dla wyrobów zagranicznych. Proponowano, aby 


.19.
>>>
rząd polski, w imię obrony rynku wewnętrznego i rodzimych producentów, wpro- 
wadził stawki celne, których wysokość określano nawet na 750/0 wartości sprowadza- 
nego kabla.\8 Zmiana jakości produktu oferowanego przez "Kabel Polski" S.A. na- 
stąpiła po 1928 r. Zakup licencji z Austrii i Czechosłowdcji okazał się udany i za- 
owocował przybyciem do Bydgoszczy trzech niemieckich technologów: jana Dobe- 
scha, Rudolfa Walzelowa, Georga Stetnera. Ich nadzór techniczny i doradztwo oraz 
zakupione nowoczesne maszyny sprawiły, że zwiększono asortyment kabli dostęp- 
nych na rynku wewnętrznym. Wdrożono do produkcji takie produkty, jak: kable 
dalekosiężne, blokowe, wysokiego napięcia, telegraficzne, kable izolowane w ołowiu 
l pancerzu, kable okrętowe oraz pomniejsze przewodniki elektryczne. \9 Wraz ze zwięk- 
szaniem oferty rynkowej podjęto starania o uzyskanie zezwoleń na produkcję kabli 
dla wojska oraz poczty i telegrafu. W ten sposób chciano zdobyć zamówienia rządo- 
we, które były gwarancją stałego zbytu produkcji. W trudnej S}1uacji kryzysu ekono- 
micznego kierownictwo fabryki, aby utrzymać wielkość produkcji i zminimalizować 
straty, podpisało umowę z tożsamymi fabrykami kabli w Krakowie i Warszawie. Układ 
trzech firm oznaczał "')'Znaczenie wielkości produkcji sygnatariuszom porozumie- 
nia oraz ustalenie wspólnej ceny rynkowej dla finalnych produktów. Monopolizacja 
rynku przez porozumienie fabryk sprawiła, że ówcześni obserwatorzy życia gospo- 
darczego nie omieszkali stwierdzić, że: "Przewodniki w Polsce kosztują prawie dwa 
razy tyle co w Niemczech".20 Z powodu wzrostu cen polskiego produktu rynek 
zdominm\-'any został, wbrew woli producentów krajowych, przez tał1sze kable im- 
portowane z Niemiec, które w opinii krajowych ekspertów były atrakcxine cenowo, 
nie posiadały natomiast dobrej jakości. 2 \ Druga połowa lat trzydziestych była dla 
"Kabla Polskiego" nieZ\\'Ykle pomyślna. W kraju powoli przezwyciężano niekorzyst- 
ne skutki kryzysu gospodarczego, następowała powolna poprawa koniunktury gos- 
podarczej. Produkcja kabli wzrastała systematycznie, tym bardziej, że przyspieszono 
elektryfikację kraju. Bydgoski Związek Fabrykantów donosił: "Wzmożony ruch bu- 
dowlany i inwestycxjny w roku sprawozdawczym (1936 - przypis autora) spowodo- 
wał nie tylko całkowitą wyprzedaŻ posiadanych zapasów (kabli), lecz wywołał nawet 
w pełnym sezonie brak towarów na rynku".22 Za swoje wyroby fabryka zdobywała 
medale i wyróżnienia na targach i wystawach. Złoty medal przyznano firmie na 
Wystawie Wodnej w Bydgoszczy, również złoto otrzymał "Kabel Polski" na Targach 
Północnych w Wilnie oraz na Powszechnej Wystawie Krajowej w Poznaniu. l3 Przy- 
znane medale były dla bydgoskiej firmy doskonałym atutem reklamowym. 
W)Toby bydgoskiej firmy "Alfa" były, zdaniem kierownictwa zakładu, pod wzglę- 
dem jakości poró"'Tlywalne z analogicznymi wyprodukowanymi w innych krajach 
europejskich. Produkowano tu: płyty ortochromatyczne i fotomechaniczne, portre- 
towe i reprodukcxine, matowe do rotograwiury, przeźrocza zwykłe, matowe i rentge- 
nowskie, papiery bronzosrebrne i chlorobronzosrebrne oraz niezbędne w kaŻdym 
zakładzie fotograficznym wywoływacze, utrwalacze, złotą kąpieJ.24 Pomimo tak sze- 


.20.
>>>
rokiego asortymentu produkcji podkreślano, że powyŻSZY asortyment sprzedaje się 
słabo wskutek przyzwyczajeń części potencjalnych klientów, którzy często, zdaniem 
dyrekcji zakładu, bezwiednie kupowali W)Toby zagraniczne, nie zapoznawszy się z kra- 
jowymi. Postulowano zatem, aby: "Zwiększyć nacisk w inst)1ucjach państwowych 
i samorządowych na stosowanie i kupowanie wyłącznie wyrobów krajowych, odpo- 
wiadających w zupełności zagranicznym, które zupełnie zbytecznie importuje się 
w większych ilościach".25 Aktualne stawało się zatem hasło "swój do swego". Aby 
dotrzeć do potencjalnych klientów, prowadzono szeroką akcję reklamową - głó"'Tlie 
w kinach, zakładach fotograficznych i w prasie. 
jakość produktów bydgoskiego przemysłu papierniczego była dobra i nie ustę- 
powała porównywalnym produktom pochodzącym z Niemiec. Konsulat Niemiec- 
ki w Poznaniu, który był bacznym obserwatorem postępu, jaki dokonywał się w byd- 
goskim przemyśle papierniczym, w 1923 r. przekazał raport, w którym stwierdzo- 
no, że: "Polska \\Jprodukowała papier nie ustępujący pod względem jakości wyro- 
bom niemieckim".26 Zbliżone opinie wyrażało wielu polskich ekspertów, podkreś- 
lając przy tym pozytywny wpł)w wojny celnej na tę branżę wytwórczości. 'Vysokie 
oceny jakości bydgoskiego papieru i tektury sprawiły, że fordoi1ska Fabryka Tek- 
tury i Papieru w 1929 r. miększyła eksport tektury dachowej, która była półfabry- 
katem i służyła do produkcji papy, do państw zachodnich w porównaniu z 1928 r. 
o 670/0. 27 Po przezwyciężeniu załamania produkcji wy\'vołanego ogólnoświatowym 
kryzysem ekonomicznym fordońska fabryka stopnim'vo odzyskiwała utracone ryn- 
ki państw zachodnich. ,y 19:6 r.jej eksport w porównaniu do roku poprzedniego 
\",'zrósł o 27% i mimo trudności w zdobyciu zamawianego surowca do produkcji 
(celulozy, makulatury, szmat bawełnianych - otrzymywano zaledwie 45-50% za- 
ma\'\ianej ilości) z\\'Yżkm\-'ał.28 
Systematyczna modernizacja parku maszynowego Bydgoskich Zakładów Graficz- 
nych sprawiła, że jakość druku uzyskiwana w zakładzie była bardzo wysoka. Wokre- 
sie inflacji, 1921-1923, drukowano w Bydgoszcz)' banknoty dla Polskiej Krajowej 
Kasy POŻyczkowej. Maszyny typograficzne pracowały wówczas do 14 godzin dzien- 
nie. Drukarnia bydgoska jako jedna z pierwszych w kraju wprowadziła technikę 
druku nazwaną foto-lito. Umożliwiała ona druk kolorowych plakatów, bogato ilus- 
trowdnych ksiąŻek i czasopism oraz gigantografię. Drukowano rÓ\\Tlież w Bydgosz- 
czy etykiety dla monopolu tytoniowego i spir)1usowego. 29 Powszechnie stosowano 
trudną technikę offsetu wgłębnego. 
POh..ierdzeniem w)'sokiejjakości produktów dla bydgoskich Państwmvych Zakła- 
dów Przemysłu Dyktowego i Fornierowego był fakt znacznego eksportu finalnych 
produktów, który w schyłkowym okresie koniunktury gospodarczej, w 1929 r., \\J- 
nosił aż 80% całej rocznej produkcji. JO Sprzedaż 
klejek i dykt była wysoka, ponie- 
\\-'aż dla zachodnich kontrahentów stanowiły one doskonały surowiec do produkcji 
mebli. Produkowano w Bydgoszczy sklejkę z drewna olchowego, którą klienci zagra- 


.21.
>>>
niczni nal}'\\-'ali "sklejką z polskiego mahoniu", sklejkę z drewna brzozowego, buko- 
wego i sosny. W celu uszlachetnienia produkcji importowano do Bydgoszczy topolę 
afrykańską - "oku me" , którą dodawano do części sklejek. 
\V)Toby Bydgoskiej Fabryki Parkietów należały do kategorii produktów luksuso- 
wych. Unowocześnienie fabryki sprawiło, że rozszerzył się rynek zbytu na jej pro- 
dukt): Dostarczano je głównie do dużych miast kraju: Poznania, \Varszawy, Gd)11i. 
Część produkcji eksportowano głównie na rynki Anglii, Holandii, Danii i Egiptu. 
Zamknięcie fabryki w 1939 r. było dużą stratą dla rodzącego się nowoczesnego prze- 
mysłu drzevmego. 
Firmy produkujące maszyny i urządzenia dla zakładów przemysłowych - Byd- 
goska Fabryka Maszyn H. Lohnert, zakłady "Blumwe", Fabryka Sygnałów Kole- 
jo""}'ch - nie zdołały w porę przystosować się do rodzących się nowych potrzeb 
wynikających z przebudowy struktury gospodarczej miasta Bydgoszczy, regionu 
i kraju. Dlatego nowe branże \"'Ytwórcze miasta - przemysł fotograficzny, elektro- 
techniczny, papierniczy - maszyny kupowały poza granicami kraju. Krajowi pro- 
ducenci, z powodu braku doświadczenia w konstrukcji tego typu urządzel1, nie 
byli dla tych branż przemysło\\Jch partnerami. Bydgoscy producenci maszyn po- 
zostając przy asortymencie produkcji z okresu przedwojennego, skazywali się na 
zaspokajanie potrzeb tych branż przemysłowych, które wykształciły się na terenie 
Wielkopolski i Pomorza przed 1914 r.: cukrowni, gorzelni, młynów, tartaków. 
Powyższe branże przemysłowe, poza nielicznymi wy,jątkami, znajdowały się w kło- 
potach ekonomicznych wynikających z błędnej, nadmiernie rozbudowanej struk- 
tury tego przemysłu. \Vyroby fabryki "Blumwe" nie zdobywały wysokich ocen 
jakościowych u odbiorców krajowych. W powszechnym odczuciu zdobywały one 
rynek tylko dlatego, że były tanie, natomiast zainstalowane w nich piły były niskiej 
jakości i przez to oceniano je jako nieekonomiczne. !\"a zakup nowoczesnych tra- 
ków i pił z Europy Zachodniej wielu tartaków nie było stać, dlatego zadowalano 
się produktem tanim, lecz niskiej jakości. Tę ocenę próbowano zmienić poprzez 
instalO\\-'anie na zamówienie klienta do wyprodukowanej maszyny części tnących 
lub ściernych pochodzących z Niemiec. Ta kosmetyczna zmiana nie poprawiała 
jednak ogólnej jakości produktu. Fabryka "Blumwe" podjęła również w 1928 r. 
próby eksportu swoich maszyn, głównie do krajów bałkańskich i Ameryki Połu- 
dniowej. Nie zakończyły się one sukcesem.: 31 
W całkowitej izolacji od wolnorynkowej gry znajdowała się bydgoska Fabryka 
Sygnałów Kolejowych. Strategia jej rozwoju sprowadzała się do realizacji zamówień 
rządowych. Dlatego pewną trudnościąjest ocenianie jakości wyrobów finalnych tego 
przedsiębiorstwa. NaleŻy jednak zwrócić uwagę na fakt, że dopiero w 1929 r. zakład 
ten wprowadził do produkcji elektryczne urządzenia stawidłowe, które do tej pory 
"prowadzały polskie koleje z zagranicy. Istniały zatem pewne opóźnienia w unowo- 
cześnianiu asortymentu produkcji. 


.22.
>>>
Ogromne problemy z dotarciem do konsumenta w okresie dwudziestolecia mię- 
dz}wojennego miały bydgoskie firmy produkujące obuwie. Trz)' zakłady, wśród nich 
firma "Standard", rywalizowały z powodzeniem do 1929 r. z czechosłowacką firmą 
obuwniczą "Bata", by ostatecznie wdlkę konkurencxiną u progu wielkiego kryzysu 
przegrać. Powolny upadek bydgoskiej firmy "Standard" ilustruje przykład stopniowe- 
go ograniczania zatrudnienia i czasu pracy. W listopadzie 1931 r. w firmie zatrudnio- 
nych było 23 pracowników, w grudniu tego roku fabr)'kę całkowicie zamknięto. Pro- 
dukcję uruchomiono pono"\11ie w miesiącach luty - lipiec i zatrudniono wó"...czas 
45 pracowników. 32 Stopniowe kurczenie się produkcji obm\11iczej umiejętnie \\}'ko- 
rzystała firma "Bata", która w latach 1931-1932 posiadała tylko w województ\vie poz- 
nai1skim sieć 150 sklepów. 33 Po przezwyciężeniu kryzysu ekonomicznego bydgoskie 
fabryki obuwia wykorzystywały zaledwie 500/0 swoich mocy produkC}jnych. 


*** 


Bydgoszcz w d\\lldziestoleciu międzywojennym przeżywała proces "uprzemysło- 
wienia miasta", którego główną ideą było uruchomienie nowych, nie występujących 
do 1918 r. gałęzi i branż przemysłowych. Powstające zakłady przemysłowe zaliczano, 
zgodnie z ówczesnym stanem wiedZ}; do branż nowoczesnych, które były lokomoty- 
wami gospodarki i \\yznaczały kierunki postępu technicznego. Działacze gospodar- 
czy zda"...ali sobie sprawę z tego, że bez zakupu nowoczesnych maSZ}l1 i technologii 
produkcji (licencji) przedsiębiorst\va bydgoskie nie zdołają przetrwać na rynku kra- 
jowym, a tym bardziej zagranicznym. Podejmm\-'ano wysiłki, aby produkt opuszcza- 
jący zakład posiadał doskonałą jakość i był konkurenc)jny w stosunku do innych 
zbliżonych wyrobów. 
Podkreślić naleŻy, że niespelna d\\lldziestoletni okres niepodległości był czasem 
zbyt krótkim, aby zdecydowanie oceniać, wjakim zakresie udało się bydgoskim dzia- 
łaczom gospodarczym utrwalić przemiany w strukturze przemysłu. Kierunek, który 
obrano, był \\'Ytyczony popra\'\11ie, bowiem observ\'Owano osłabienie znaczenia prze- 
mysłu tradyc)jnego: drzewnego, spożywczego, a wzrosła rola gospodarcza przemv- 
Iłu elektrotechnicznego, poligraficznego, papierniczego. Dlatego "iele przedsię- 
biorst\v powstałych w dwudziestoleciu międzywojennym przetrwało zawieruchy dzie- 
jowe następnych dziesięcioleci. 


1 .\rchi\\um Parlslwowe Bydgoszcz (dalej: APB), Kahel Polski, s
gn_ 47. Wielkość kapilału w dniu I.Ol.l923 r. 
\\Jliczono na 124 miliony marek polskich. 
2 J. Chamol, Bydgoska Fabryka AGhli, Bydgoszcz 1973, s. 47-4K 
j APB. Kabel Polski, sygn. 200. 
4 J. Chamol, op. cit., s. 61. 


.23.
>>>
5 Tamże, s. 62. 
6 APB, Kabel Polski, sygn. 49. 
7 Sprawozdanie Izhy Przemysłowo-Handlowej w Bydgoszczy za 1928 r. (dalej: IPH Bydgoszcz, Sprawozdanie 
za...). 
8 Centra\cs Staalsarchi\', Diensldle Merscburg, Rep. 120c, Abt XIII, Fach. 6b, nr 2, Bd. 15; S. Kowal, Palt- 
nl'Tstll'O czy ll:nlr.nienie? .\"ie11lieckie postaU'J U'obec stosllnkÓUJ gospod{/TTZJch z Polskq u' c-Zf/s{l(h Repllbliki J1ti- 
T1lJ1rskilj, PoznalI 1995, s. 29. 
9 Związek fabl)kanló\\ w Bydgoszczy. Spraw07.danie za 1
)j6 r. 
lU Zentrales Slaatsarchi\. Potsdam. Auswertiges Aml, sygn. 64.371. 
II J. Chamol, op. cit, s. 21. 
12 T. Czemieje\\ski, Pr..ern}sl papimlirzy U' Polsce, Warszawa 1929, s. 17. 
1.3 Z\\;ązek rahl)-kanlów w Bydgoszc
: 
prdwozdanie za 1929 r..
. 32. 
14 APB, Izba Przcm)-słowo-Handlowa Bydgoszcz (dalej: APB IPH Bydgoszcz), S)gn. 146. 
15 IPH B
'dgoszcz. Sprawozdanie za 1929 r. 
16 APB IPH Bydgoszcz, sygn. 146. 
17 .WB IPH Bydgoszcz. sygn. 146. 
18 .WB IPH Bydgos7cz, S)-gn. 200. 
19 APB IPH Bydgoszcz, sygn. 200. 
20 Izha Przem
-słowo-Handlowa Poznań. ::'prawozdanie za 1930 r., s. :n-t. 
21 Tamże. 
22 Z\\;ązek fabrykanlów w Bydgoszczy. Sprawozdanie za 19.36 r.. s. 18. 
2.3 APB Kabel Polski, sygn. 200. 
24 IPH Bydgoszcz. Sprawozdanie za 1930 r., s. 3 I. 
25 Związek fabl)kanlów \\ Bydgoszc
: Sprawozdanie za 1936 r., s. 29. 
26 Zentrales Slaatsarchi\ POlsdam. Auswertiges Anll. sygn. 64819. 
27 IPH Bydgoszcz. Sprawozdanie za 1929 r. 
28 Z\\;ązek Fabl)kantó\\ \\ Bydgoszczy. Sprawozdanie za 1936 r. 
29 170 lot Zn.kłmlóu, Gmfic:l
Ych U' BJdgos:cz}, DrukarstU'o U'spólc:rsne, Bydgoszcz hrw. 
.30 IPH Bydgoszcz. Sprawozdanie za 1929 r. 
31 IPH Bydgoszcz. Sprawozdanie za 19.30 r., s. .34. 
.32 APB Inspekcja Pracy, sygn. 63. 
.33 Tamże. 


.24.
>>>
Mariusz Mazany 


Izba Przemysłowo-Handlowa 
w Bydgoszczy i Gdyni 
w latach 1920-1939 


Narodziny i początek działalności Izby 


\V latach 1875-1933 w Bydgoszczy miała swoją siedzibę Izba Przemysłowo-Han- 
dlowa (dalej IPH). Instytucja ta, obok Izby Rolniczej i Izby Rzemieślniczej, była 
zaliczana do podstawowych ogniw samorządu gospodarczego w latach II Rzeczypo- 
spolitej. PrzycZ)l1iła się ona do rozwoju gospodarczego miasta Bydgoszczy, a także 
wielu miejscowości na Pomorzu i Kujawach zachodnich. 
Początki działalności IPH w Bydgoszczy sięgają 1875 r., kiedy 10 na mocy pru- 
skiej ustawy o Izbach Handlo\\Jch powołano: "HandeIskammer fur den Regie- 
rungsbezirk Bromberg" .1 Do powstania tej nowej inst}1ucji w znacznej mierze przyczy- 
niła się działalność Bydgoskiego Stowarzyszenia Kupieckiego. Początkowo byd- 
goska IPH obejmowała swoim zasięgiem tylko powiat i miasto Bydgoszcz, dopiero 
od 1895 r. władze rozszerzyły jej działalność na cały obwód regencji bydgoskiej. 
Pierwszym prezydentem wybrano bydgoskiego kupca - Alberta Beckerta, który 
przewodniczył IPH w latach 1875-1878. Po nim funkcję tę pełnił Hermann Franke 
(1879-1905). Ostatnim prezydentem Izby w okresie pruskim był zgermanizowa- 
ny Zyd Louis Aronsohn. Syndykami w tym czasie byli: Louis Karow, Otto Schunke, 
Leopold Hirschberg, M. Kandt, Franciszek Kałuża i Hermann Schlemm. Szcze- 
gólną uwagę warto zwrócić na Franciszka Kałużę,jedynego Polaka spośród syndy- 
ków. Pracę swoją na rzecz Izby rozpoczął w 1900 r. jako funkcjonariusz admini- 

tracji. W 1906 r. został mianowany kierownikiem biura Izby.]ednocześnie w okre- 
sie od 31 grudnia 1917 r. do 16 czerwca 1918 r. sprawował funkcję syndyka. 
Ponownie objął ten urząd w latach 1920-1923. 2 W latach 1875-1920 w składzie 
IPH dominowali Niemcy. \V 1914 r. Izba liczyła 24 radców, spośród których tylko 
jeden
 Leon Grabski - dyrektor cukrowni w Gnieźnie, był Polakiem. jak z tego 
wynika, działająca w Bydgoszczy w latach 1875-1920 Izba miała wybitnie nie- 
miecki charakter. Oficjalnie została ona rom-iązana w dniu 7 listopada 1920 r. 


.25.
>>>
przez Melchiora Wierzbickiego. J jej majątek przejęła powstała w to miejsce insty- 
tucja o charakterze polskim. 
Przejmowanie Izby przez działaczy polskich rozpoczęło się w dniu 30 września 
1920 r. \Vtedy to Minister b}łej Dzielnicy Pruskiej mianował Melchiora Wierzbickie- 
go Komisarzem Pał1st\voW)Tn IPH.4 Otrzymał on wszelkie uprawnienia i kompeten- 
cje,jakie przysługiwały wcześniej Izbie, łącznie z prawem angaŻowania personelu i za- 
rządem majątkiem.jednocześnie funkcję zastępcy Komisarza powierzono Stanisławo- 
\\i Rolbieskiemu. Funkcjonowanie IPH opierało się na W}pracowanej praktyce z okresu 
niemieckiego oraz na rozporządzeniu 
linisterst\\-'a byłej Dzielnicy Pruskiej z dnia 
25 listopada 1919 r. Organem pomocniczym przy Komisarzu była Rada Przyboczna. 
Składała się ona z przedsta\\icieli lokalnego przemysłu i handlu. Należeli do niej na- 
stępujący radcowie: Bolesław Kasprowicz - "daściciel fabryki wódek i likierów z Gnie- 
zna, Oskar Bauer - kupiec z Nakła, Karol Bauer - d
Tektor banku z Bydgoszczy, To- 
masz Barański - dyrektor tartaku, Leon Czarliński - d)Tektor fabryki maSZ)'11 z Ino\\Toc- 
ła",ia, 
laks
Tnilianjankowski - dp"ektor fabryki maSZ)11 z Bydgoszczy,józefMilchert 
_ \\łaściciel fabryki wódek i likierów z Bydgoszczy, Edmund Pitak - właściciel fabryki 
\\)Tobów z dre\\11a z Bydgoszczy, Stanisław Rolbieski - d}Tektor "Kabla Polskiego" 
(1920-1922) oraz "Karbidu \Vielkopolskiego" z Bydgoszczy, 
Iaksymilian Sentkow- 
ski - właściciel hurtm\11i z Bydgoszczy, Roman Stobiecki - właściciel hurto\\11i z Byd- 
goszczy, Teofil \Vdziękoński - dyrektor "Kabla Polskiego" (po 1922 r.).5 
Po 1920 r. IPH w Bydgoszcry obejmowała swoim zasięgiem następujące pO\\iaty: 
Bydgoszcz, Szubin, Wyrzysk, Znin, Sępólno, Ino\\Tocław, Strzelno, Gniezno, \10- 
gilno, \Vitkowo. \Vągrowiec, Czarnków i Chodzież. W sierpniu 1921 r. Minister- 
stwo byłej Dzielnicv Pruskiej dokonało rozgraniczenia obwodów Izb, w wvniku cze- 
go przyłączono do IPH w Bydgoszczy powiat Tuchola i kilka gn1in powiatu Złotów, 


Mapa okręgu IPH w Bydgoszczy w 1924 r. 


BYDGOSZCZ - siedziba IPH 
Gniezno - największe ośrodki przem}slu 
Szubin - nazwy powiatów 
_ - granica okręgu lPH u' BydgoszcZ) 
_ - granice powiatów 
c=J - powiaty z województwa poznańskiego 
- powiaty z województwa 
ponwrskiego 


Tuchola 


Sępoltw 


Źródło: Sprawozdania IPH w Bydgoszczy z 1924 r. 


Bydgoszcz 
BYD OSZCZ 


ocław 


.26.
>>>
które weszły w skład państwa polskiego. 6 W latach 1927-1928 z okręgu Izby wyłą- 
czono powiaty: Witkowo, Sępólno i Tuchola. Ten obszar działania Izby utrzymał się 
aŻ do 1933 r., czyli do likwidacji IPH w Bydgoszczy. 
Najważniejsze w t)'m okresie dla Izby było sqbkie przygotowanie wyborów i tym 
samym zakończenie okresu zarządu komisarycznego. Trudności formalne jednak 
znacznie opóźniły realizację tego zamierzenia i ostatecznie wybory odbyły się dopie- 
ro w dniu 18 marca 1923 r. Nowe prezydium wybrano natomiast na zebraniu kon- 
stytuqjnym w dniu 7 lipca 1923 r. 


Władze statutowe i struktura Izby w latach 1920- 1 933 


W latach 1923-1928 Izba liczyła 36 radców, z których 18 powoływało Minister- 
stwo Przemysłu i Handlu, zaś 18 wyłoniono w drodze wyborów. Kandydatów na 
radców wybierano spośród fabrykantów i handlowców okręgu Izby. 7 
l',ajwyŻszą władzą IPH, zgodnie ze statutem, było zgromadzenie plenarne, czyli 
zebranie wszystkich członków Izby pod przewodnictwem prezydenta, a od 1928 r. 
prezesa. Zgromadzenie to podejmowało swoje uchwały większością głosów. Człon- 
kowie IPH, nazywani radcami, na posiedzeniach plenarnych wspólnie rozstrzygali 
najważniejsze sprawy gospodarcze, wybierali zarząd Izby, syndyka i zatwierdzali bu- 
dżet. Ponadto, w tym samym trybie, decydowano o liczbie i rodzaju komisji oraz 
\\ybierano komisję rewiZ)jną. 
Na co dzień pracami IPH kierował zarząd, który tworzyli: prezydent, pięciu wice- 
prezydentów i skarbnik. Zarząd wybierano na okres pięciu lat. 8 Na jego czele stał 
prezydent, którym w 1923 r. został wybrany Bolesław Kasprowicz, fabrykant wódek 
i likierów z Gniezna. Zakres jego obowiązków obejmował: reprezentowanie Izby na 
zewnątrz, otwieranie, zamykanie i prowadzenie posiedzeń plenarnych, odpowiadanie 
za wszystkie przygotowane przez Izbę pisma i samodzielne załatwianie drobnych spraw. 
W 1923 r. IPH składała się z pięciu wydziałów, na czele których stali wiceprezyden- 
ci: Leon Czarliński (kierował Wydziałem Administracxinym), Maksymilian Sentkow- 
ski (Wydział Prze}TIysłowo-Handlowy), Maksymilianjankowski (Wydział Komunika- 
c)jny), Bernard Sliwiński (Wydział Socjalny i Wykształcenia Zawodowego), Roman 
Stobiecki (Wydział Sprawozdawczy i Rejestrowy).9 \\1'iceprezydenci kierowali pracą 
swoich wydziałów, prowadzili posiedzenia oraz załatwiali samodzielnie część spraw 
o mniejszym znaczeniu. Ostatnim członkiem zarządu IPH był skarbnik. Do jego za- 
dań naleŻało: prowadzenie kasy, czuwanie nad regularnym wpł)wem dochodów i kon- 
trolowanie rozchodów Izby. Opracowywał on budżet na każdy rok, który potem wstępnie 
zatwierdzał prezydent Izby, a ostatecznie odpowiedni wydział. 10 
W skład IPH wchodził też jej syndyk, który pełnił funkcję doradcy prezydenta. 
Do jego obowiązków należało branie udziału we wszystkich posiedzeniach wydzia- 
łów IPH, podczas których przysługiwał mu głos doradczy. S}11dykowi podlegali 


.27.
>>>
wszyscy urzędnicy Izby. Często prezydent przek
ał też jemu swoje uprawnienia 
w zakresie powoł}wania i zwalniania urzędników Izby. 
Do Spra\\l1ego działania w tak wielu obszarach życia gospodarczego IPH potrze- 
bowała \\łasnego biura z urzędnikami. W skład personelu wchodzili: referenci, ste- 
notypistki, masZ)l1istki, gońcy, pomoce biurowe i woźni. W zależności od docho- 
dów IPH zmieniała się też liczba tych pracowników. Biurem Izby kiero\\rał w tym 
czasie Franciszek Kałuża. II 
IPH mogła powoływać stałe komisje dla poszczególnych gałęzi przemysłu lub 
handlu, w pe\\l1ych dziedzinach administraC}jnych lub dla odrębnych okręgów te- 
rytorialnych. Bydgoska IPH powołała cztery komisje stałe, które zajmowały się han- 
dlem detalicznym, przemysłem drze\\-11}111, spoŻ)wcZ}Tn i masZ)110\\ym.12 
Odrębn)111 organem była Komisja Rewizxjna, składająca się z trzech członków Izby, 
\\Jbierana raz do roku. jej zadaniem była kontrola przychodów i wydatków IPH. 
Doraźnie mogła też Izba powołać Komisje Rzeczoznawców do wydania opinii 
o jakości jakiegoś towaru. 
ajczęściej liczyła ona dwie osoby, ale prezydent mógł 
zwięksZ)'ć lub zmniejszyć liczbę członków takiej komisji. Osoby wybierano na okres 
jednego roku z przygotowanej wcześniej listy fachowców w danej dziedzinie. Nie 
musieli oni być jednocześnie członkami IPH. 
\V 1929 r. struktura IPH uległa reorganizacji. Od tego momentu na czele zarzą- 
du stał prezes zamiast przewodniczącego oraz wicepreze::,i (w miejsce "...iceprzewod- 
niczących). W dniu 14 marca 1929 r. odbyło się plenarne posiedzenie IPH, na 
którym nowym prezesem został Teofil Wdziękoński. jednocześnie wtedy wybrano 
czterech wiceprezesów. \V ramach IPH działały dwie sekcje: przemysłowa i handlo- 
wa, którym przewodnicZ)ło po dwu wiceprezesów. \V sekcji przemysłowej funkcje te 
powierzono Leonowi Czarlii1skiemu i 
łaksymilianowi jankowskiemu, a w handlo- 
wej Romanowi Stobieckiemu i 
1aksymilianowi Sentkowskiemu. 13 
Prezes i czterech wiceprezesów tworzyło prezydium Izby. Do jego obowiązkó\\ 
należało: wypowiadanie się w sprawach nie cierpiących zwłoki w imieniu całej Izby, 
nadzór nad prowadzeniem utrzymywanych przez Izbę instytucji (np. szkół), roz- 
strzyganie w sprawach majątku nieruchomego, układanie i przedstawianie zebraniu 
plenarnemu budżetu, zatwierdzanie regulaminów sekcji, uchwalanie regulaminu 
powoływania i sposobu działania rzeczoznawców i kontrolerów, składanie rocznych 
"prawozdai1 o stanie gospodarki w okręgu i stwierdzenie zwyczajów handlowych. 
RÓ\\l1ie szczegółowo statut określał zakres obowiązków prezesa. Prowadził on obra- 
dy, wcześniej ustalając ich przedmiot i porządek. We wszystkich sprawach na zewnątrz 
wy
tępO\\rał on jako reprezentant Izby. W sprawach codziennych zwoływał sekcje i ko- 
misje, ustanawiał i zaprzysięgał rzeczoznawców i kontrolerów oraz podpisywał doku- 
menty o charakterze prawnym lub majątkowym. Prezes miał duŻy "'pływ na prace 
biura Izby, poniewaŻ powoływał i odwoływał jego personel oraz zatwierdzał regulamin 
w
wnętrzny biura. Wiceprezesi IPH byli jednocześnie przewodniczącymi sekcji. Pod- 


.28.
>>>
czas wyborów wiceprezesów ten z kandydatów, który otrzymał największą ilość głosów, 
zostawał przewodniczącym danej sekcji, a jego zastępcą zostawał drugi w kolejności 
kandydat o największej liczbie głosów. Obydwie sekcje osobno głosowały na swoich 
kandydatów. Do zadań wiceprezesów należało przewodniczenie w swoich sekcjach 
oraz zastępowanie prezesa, gdy ten nie mógł wykonywać swoich obowiązków. 14 
Prezes Wdziękoński pełnił swoją funkcję do chwili likwidacji IPH w Bydgoszczy, 
a potem objął stanowisko wiceprezesa IPH w Gd)11i. Natomiast wiceprezesa Leona 
Czarlińskiego zastąpił Władysław Namysłowski. "" tym składzie prezydium prze- 
trwało aż do likwidacji IPH w 1933 r. 15 
Zgodnie z wymogami demokracji, naj\\yŻszą władzą Izby nie było jednak prezy- 
dium, lecz zebranie plenarne. Prawo do zwoł)'\\-'ania takiego zebrania miał prezes Izb) 
albo 1/3 radców (w pfZ)padku gdy było to zebranie nadzwyczajne). Liczba radców, 
czyli członków Izby, nie b)ła stała. Wahała się ona od 36 osób w 1927 r., 46 w 1931 r., 
do 48 w 1933 r. tuż przed likwidacją IPH. Do ważności uchwał zebrania plenarnego 
wymagana była obecność co najmniej 1/3 wszystkich radców. Uchwały zapadały bez- 
względną większością głosów. Do kompetencji zebrania plenarnego naleŻało W}TaŻa- 
nie opinii o projektach ustaw i rozporządzeń państwo\\rch. Na żądanie władz Izba 
współpraco\\rała przy opracowywaniu i zmianach ustawodawstwa. Szczególnie doty- 
czyło to części norm prawnYl:h dotyczących przemysłu, handlu, górnictwa, taryf i prze- 
pisów celnych, obrotu towarowego z zagranicą, obrotu pieniężnego, nowych dróg ko- 
munikacxinych, tar)fkolejowych i innych przewozo\\ych, prawa podatkowego, mono- 
poli, ochrony pracy, ubezpieczei1 i opieki społecznej.16 Projekt czy też postulaty Izby 
w znacznym stopniu wpływały na ostateczny kształt ustawodawst\va państwowego. 
Do W)'łącznych kompetencji zebrań należało uchwalenie regulaminu obrad, sta- 
tutu dla urzędników, regulaminu Sądu Polubo\\l1ego i Sądu Honorowego oraz czę- 
ściowo statutu Izby. Ponadto decydowało ono o utrz}111aniu i utworzeniu szkół za- 
wodowych i popieraniu instytucji promujących rozwój gospodarczy. 
Zgodnie z nowym statutem, IPH dzieliła się po 1928 r. na dwie sekcje: przemy- 
słową i handlową. Każda z nich opracowywała swój regulamin, który potem zat\vier- 
dzało Prezydium IPH. Uchwały na zebraniach sekcji zapadały większością bezwzględ- 
ną głosów, w obecności co najmniej połowy radców danej sekcji. 17 
Podobnie jak w poprzednim okresie, działała po 1928 r. Komisja RewiZ)jna, 
składająca się z trzech osób wybieranych na zebraniu plenarnym spośród wszystkich 
radców z W)jątkiem składu prezydium. Nowy statut dokładniej określał kompeten- 
cje tej komisji: kontrola skarbowości i księgowości Izby, rewizja rachunków i składa- 
nie sprawozdań z niej na posiedzeniu plenarnym. 
Po 1928 r. działalność Izby oparto na nowo utworzonych komisjach stałych. 
Powołano wtedy 6 komisji, których siedzibą była Bydgoszcz. 
a czele każdej z nich 
stał przewodniczący i zastępca. Liczyły one od 7 do 16 osób. Każdy z radców mógł 
wchodzić w skład kilku komisji. Wybór do danej komisji następował na drodze 


.29.
>>>
uchwały zebrania plenarnego na okres kadencji. W obradach wszystkich komisji 
mogli uczestniczyć delegowani przez dyrektora urzędnicy biura Izby, ale mieli oni 
tylko głos doradczy. 
Komisja Statutowo-Regulaminowa liczyła tylko 7 radców, przewodniczył jej inż. 
Teofil Wdziękoński, a zastępował go Roman Stobiecki. 18 Komisja ta zajmowała się 
wszelkimi sprawami dotyczącymi organizacji IPH oraz statutów i regulaminów po- 
szczególnych organów Izby. 
Najliczniejsza była Komisja Przemysłowo-Handlowa (16 radców), której prze- 
wodniczył Makspnilian Sentkowski. Zastępował go inż. Zygmunt Kittel. Do jej kom- 
petencji należało opiniowanie oraz przedstawianie projektów ustaw przemysłowych 
i handlowych, sądownict\vo handlowe oraz arbitraŻ, sprdwowanie kontroli nad han- 
dlem domokrążnpn,jarmarkami, \vystawami itp. jednocześnie w ramach tej komi- 
sji prowadzono rejestr handlm\'Y, zajmowano się sprawami bankowymi, ubezpiecze- 
niami i zwyczajami handlowymi. IQ 
Po 1928 r. IPH powołała odrębną Komisję Handlu Zagranicznego, która zajmo- 
wała się organizacją eksportu i importu. Ustalała ona zasady reglaou:ntacji PfZ}wo- 
żonych i W)wożonych towarów, przepisów dotyczących paszportów i \\iz dla cudzo- 
ziemców, politykę traktatową i celną oraz spra\\'Y morskie. jednocześnie zajmowała 
się ona sprawami l"'iązanymi z wystawami i targami zagranicznymi i udziałem w nich 
przedsta\\icieli bydgoskiego przemysłu i handlu. Przewodniczącym tej komisji był 
Teofil \Vdziękoński, a zastępcą Bolesław Kaspro\\icz. Oprócz nich działało w tej 
komisji jeszcze 10 radców. 20 
Przy IPH w Bydgoszczy funkcjonowała też Komisja Podatkowa, której przewodni- 
czył Roman Stobiecki. Zastępował go julian Sokołowski. Zajmowała się ta komisja, 
jak wskazuje nazwa, podatkami, ale również sprawami dotyczącymi monopoli. 21 
Jedną z istotniejszych dziedzin dla przemysłu i handlu jest komunikacja. IPH, 
doceniając jej rolę, powołała osobną komisję zajmującą się tylko komunikacją, tzn. 
drogami, opłatami przewozowymi, przepisami i warunkami przewozu, rozbudową 
sieci kolejowej, taryfami kolejowymi, ruchem samochodoW)ln, lotniczym, żeglugą 
i ruchem turystycznym. W ramach tej komisji zajmowano się też sprawami dotyczą- 
cymi poczty, telegrafu i telefonu. Przewodniczącym Komisji KomunikacY-inej był 
inż. \Vładysław Namysłowski, ajego zastępcą inż. Stanisław Rolbieski. 22 
Ostatnią z powołanych przez IPH była Komisja Polityki Socjalnej i Szkolnictwa. 
Przewodniczył jej .Maksymi1ianjankowski, a zastępował go Andrzej Burzyński. Zaj- 
mowała się ona 
prawami ochrony pracy, ubezpieczeniami społecznymi, opieką spo- 
łeczną (w części dotyczącej przemysłu i handlu), strajkami, lokautami oraz szkołami 
zawodowymi (Liceum Handlowe IPH) i kursami dokształcającymi. 
Poza komisjami stałymi Izba mogła też powoływać komisje doraźne, określając 
jednocześnie na zebraniu plenarn}1ll ich zakres działalności, czas funkcjonowania 
i skład osobowy. 


.30.
>>>
Podobnie jak poprzednio, IPH miała swoje biuro, którym kierował dyrektor, oraz 
syndyka. Zakres działalności i uprawnienia biura były takie jak przed reorganizacją. 
Na żądanie władz prezes IPH mógł ustanowić rzeczoznawców i kontrolerów do 
wydania opinii i innych działań w zakresie przemysłu i handlu. 23 
Po 1928 r. w ramach Izby działały dwa rodzaje sądów: Polubowny i Honorowy. 
Pierwszy z nich - Sąd Polubowny został ustanowiony rozporządzeniem Prezydenta 
Rzeczypospolitej z dnia 15 lipca 1927 r. Mieścił się przy IPH, ale nie b}łjej organem. 
Rozpatrywał on spory wynikłe ze stosunków handlowych krajowych i zagranicznych. 
Sąd ten składał się z osób wybranych przez plenarne zebr,mie na okres roku spośród 
radców i spoza ich grona. Natomiast Sąd Honorowy był ściśle uiązany z IPH.Jego 
powołanie i funkcjonowanie określała uchwała zebrania plenarnego Izby.24 


Działalność bydgoskiej IPH 


Początkowe lata działalności bydgoskiej Izby należały do hardzo pracowitych. Nowo 
powstałe państ\vo nie miało podstawowych aktów pra\\l1ych normujących stosunki 
gospodarcze. Powstające projekty norm legislaC)jnych były opinio\'trane i oceniane 
między innymi przez IPH. Również Izby przedsta\\iały swoje postulaty dotyczące 
międz)l1arodowych traktatów handlowych. 
\V spra\\rach ustawodawstwa IPH przede wszystkim zajmowała się ustawami doty- 
cząC}111i przemysłu i handlu. W latach 1924-1925 Izba otrzyn1ała do zaopiniowania 
projekty ustaw dotyczące podatku przemysłowego. IPH w tej sprawie propono\\rała: 
zniesienie wielokrotnego opodatkowania, uproszczenie sposobu naliczania podatku 
i zniesienie podatku od towarów luksuso\\}ch. Poparła też ona projekt \\pro\\'adzenia 
podatku ryczałtowego. 25 Zaproponowała wpro\\radzenie zwolnień podatkowych od 
transakcji eksporto\\rch. Kierując się zasadą rÓ\\l1ości, Izba dążyła do ujednolicenia 
w poszczególnych branżach obciąŻeń podatko\\Jch. 26 \Vielokrotnie \\ystępowała IPH 
przed nadmiernym fiskalizmem pa11stwa. W pracach nad ustawodawstwem można 
zauważyć następujące tendencje: blokowanie nadmiernego wzrostu obciąŻeń przed- 
siębiorst\v wszelkimi opłatami (podatki, ubezpieczenia, koszty wykupu Ś\\iadect\v itp.), 
zwiększenie roli samorządu gospodarczego oraz utfZ}111anie jego niezależności (prace 
nad nowelizacją prawa przemysłowego).27 jednocześnie Izba preferowała uproszcze- 
nia procedur Z\\iązanych z prowadzeniem przedsiębiorstw (na przykład uproszczenie 
i ujednolicenie zasad prowadzenia ksiąg handlm\)'ch oraz przeciwdziałanie nadmier- 
nemu obciąŻaniu przedsiębiorstw obo\\iązkiem udzielania danych stat)'st)'cznych).2s 
Oprócz prac nad konkretnymi projektami ustaw, IPH podnosiła sprawy zmian 
ustawodawstwa w ramach swoich \\ystąpień prezentujących ogólną sytuację w gos- 
podarce. W okresie kryzysu gospodarczego Izba wystąpiła z obszernym memoria- 
łem, apelując o włączenie Bydgoszczy do rządowego programu pomocy dla Pomo- 
rza. W uzasadnieniu powoływano się na związki Bydgoszczy z tym województ\vem 


.31.
>>>
oraz znaczenie miasta dla pomorskiej gospodarki. Postulowano wprowadzenie ulg 
podatkowych, pOŻyczek dla kupiectwa i przemysłu, taryf ulgowych, zwiększenie do- 
staw rządowych, wzrost kredytów budowlanych oraz subwencji dla bezrobotnych. 29 
Znaczna część działalności Izby była związana z rozwojem eksportu. IPH po- 
pierała na\\iąZ)""ranie przez Polskę kontaktów handlowych z innymi państwami 
oraz informowała o nowo zawartych traktatach państwowych. Ministerstwo Prze- 
mysłu i Handlu zwracało się często do Izby z prośbą o przedstawienie własnych 
postulatów i żądai1 w sprawach dotyczących rokowań handlO\V)'ch. Tak było pod- 
czas prac nad traktatem z Niemcami. Od 13 lutego do 4 marca 1926 r. IPH 
zwołała 12 konferencji z przedstawicielami poszczególnych gałęzi przemysłu re- 
gionu, celem wypracowania wspólnego stanowiska w tej sprawie. Przedstawiono 
ministerstwu liczne memoriały z propozycjami stawek celnych, zapewniającymi 
ochronę regionalnego przemysłu. 30 Traktat ten był szczególnie istotny wobec po- 
gorszenia kontaktów handlowych w latach 1925-1930 (polsko-niemiecka wojna 
gospodarcza). IPHjednak chciała wywalczyć jak najlepsze warunki dla polskiego 
eksportu i była przeciwna zbytniej uległości wobec Niemiec. Działacze Izby pod- 
kreślali, że wojna gospodarcza - ogólnie niekorzystna dla gospodarki, w nielicz- 
nych przypadkach była zjawiskiem pozytywnym. Przede wszystkim wyeliminowa- 
no konkurencję firm niemieckich na polskim rynku. Wobec utrudnień wekspor- 
cie artykułów z Niemiec, rozwinięto produkcję krajową. W wielu \\rpadkach zna- 
leziono nowe rynki zbytu dla polskich produktów, co przyczyniło się do większej 
stabilizacji eksportu. 3I 
Podstawowym zadaniem I PH w dziedzinie rozwoju eksportu było pośrednicze- 
nie w kontaktach handlowych pomiędzy firmami polskimi a zagranicznymi. Izba 
informowała przedsiębiorstwa krajowe o wszelkich możliwościach eksportowych oraz 
starała się pomóc w zorganizowaniu takiego przedsięwzięcia. Przykładem takich dzia- 
łań może być zorganizowanie eksportu wędlin za granicę w 1929 r. W tym samym 
roku IPH zorganizowała oraz sfinansowała zakłady badające masło przeznaczone na 
eksport. Podniosło to jego jakość, a tym samym polepszyło warunki zbytu wobec 
Z\\1ększającej 
ię konkurencji w handlu światm\ym.32jednocześnie powszechną prak- 
tyką były prośby firm zagranicznych, kierowane do Izby, o wskazanie polskich przed- 
siębiorst\v godnych zaufania w celu nawiązania współpracy. IPH \\rsyłała w takich 
przypadkach spis większych zakładów działających w danej branŻy. 
IPH prowadziła oŻywioną wymianę informacji gospodarczych z większością państw 
europejskich oraz Stanami Zjednoczonymi, Kanadą i Brazylią. O skali tych kontak- 
tów świadczyć może zestawienie z 1931 r., kiedy Izba udzieliła 187 razy informacji 
o źródłach zakupu luh zbytu określonych towarów. 33 Pośrednio działalnością uła- 
rniającą zagraniczne kontakty handlowe były wszelkie udogodnienia przy udziela- 
niu wiz dla cudzoziemców oraz wydawaniu paszportów (względnie pozwoleń na 
wxjazd za granicę) dla własnych obywateli. IPH wielokrotnie interweniowała w tych 


.32.
>>>
sprawach, postulując uproszczenia wszelkich formalności. Szczególnie zabiegano 
o skrócenie procedury przyznawania zniżki w opłacie paszportowej. 
IPH domagała się również przyspieszenia udzielania polskich wiz dla zagranicz- 
nych kupców, a w szczególności dla niemieckich handlarzy drzewem. Pismo w tej 
sprawie wysłano do Konsulatu Generalnego w Berlinie. IPH prosiła w nim o wyda- 
wanie wiz w nagłych sprawach bezzwłocznie, w celu W)-korzystania pomyślnej ko- 
niunktury w handlu drzewem. 34 
W ramach swojej działalności IPH zajmowała się też sprawami związanymi z ko- 
munikacją. Z uwagi na jej duże znaczenie dla rozwoju przemysłu i handlu, Izba dąŻyła 
przede wszystkim do rozbudowy sieci połączeń kolejowych. jednym z pOwaŻniejszych 
problemów po odzyskaniu niepodległości było połączenie trzech odrębnych syste- 
mów kolejo\\rch w jedną całość. Poszczególne części Polski były związane gospodar- 
czo z państwami zaborczymi i nie było potrzeby w tamtym czasie rozbudoW)wać połą- 
czeń pomiędzy poszczególnymi zaborami. Zabór pruski stanowił fragn1ent układu 
komunikaC}jnego Niemiec, dlatego brakowało dogodnych połączeń z pozostałymi zie- 
miami polskimi. 35 Do naj pilniejszych zadań IPH zaliczyła budowę lokalnych linii ko- 
lejowych (między innymi:janowiec-Rogowo-Mogilno, Gołańcz-Osiek-\¥}TZ)'sk) oraz 
powstanie strategicznej dla całej Polski magistrali węglowej Herby Nowe-Gd)11ia. 36 
Budowęjej rozpoczęto w 1925 r. Chodziło o skrócenie połączenia kolejowego pomię- 
dzy Śląskiem a portem w Gdyni. Magistrala ta miała charakter tranZ}10wy, a jej łączna 
długość wynosiła 480 km. W swoim północnym odcinku przebiegała przez Kujawy 
i Pomorze. 37 IPH apelowała do Ministerstwa Kolei, aby uwzględnić w planach budo- 
wy interesy społeczności lokalnych i poprowadzić tę linię przez Koronowo-Tucholę- 
Czersk. Niestety, nie przychylono się do prośby Izby, mo
wując to W)'dłużeniem tras} 
oraz wzrostem kosztów eksploatacji.38 jednocześnie IPH wielokrotnie interweniowała 
w sprawach dotyczących ustana\\iania nowych połączeń czy rozkładów jazdy PKP. 
Drugim waŻnym działem komunikacji dla rozwoju gospodarczego była łączność 
telefoniczna. Od samego początku IPH działała na rzecz bezpośredniego połączenia 
Bydgoszczy z innymi ośrodkami przemysłowymi w kraju i za granicą. Szczególnie 
waŻne było połączenie z Niemcami, które zostało uruchomione w 1926 r. po długolet- 
nich staraniach Izby.39 Z uwagi na tradycje oraz duże znaczenie handlu dre\\l1em dla 
okręgu, w znacznym stopniu wykorzyst)wano transport wodny. Izba postulowała w swo- 
ich wystąpieniach poprawę stanu dróg wodnych i większe wykorzystanie tego taniego 
środka transportu. Podkreślała stały wzrost przewożonych tą drogą towarów, pomimo 
zmniejszenia konkurenC}jności w stosunku do przewozów kolejowych. Zwracała też 
uwagę na znaczne możliwości zwiększenia obrotów portu gdyńskiego, w przypadku 
poprawy stanu dróg wodnych, co znacznie obniŻy koszty dowozu tOWdru z głębi kraju. 
IPH, zgodnie z ustawą, miała zagwarantowane dwa miejsca dla swoich przedstawi- 
cieli w Wojewódzkiej Radzie Wodnej. \\. 1929 r. na reprezentantów Izby wybrano 
inż. Stanisława Rolbieskiego i inż. Franciszka Siemiradzkiego. 40 


.33.
>>>
Ogromnym sukcesem IPH b}ło powołanie w Bydgoszczy dwu giełd: drze\\l1ej oraz 
zbożowo-towarowej. Pierwsza z nich rozpoczęła działalność 28 marca 1925 r.jeszcze 
przed jej otwarciem Minister Przemysłu i Handlu zatwierdził zarówno kandydatów na 
maklerów, jak i regulamin notowań. Biura jej mieściły się w \\rdzierŻawionych przez 
Izbę dwu salach na parterze budynku przy Nowym Rynku 8.41 Celem powstania Gieł- 
dy Drzewnej była konsolidacja przemysłu drzewnego zachodniej Polski oraz ułatwie- 
nie zaopatrywania się przemysłu w surowiec. Zajmowała się ona handlem drzewem 
nieobrobionym, obrobionym oraz masowymi W)Tobami z drewna. Ponadto, w zakre- 
sie jej kompetencji znajdowały się wszelkie sprawy związane z handlem drzewem, jak: 
ubezpieczenia, przewozy, pośrednictwo i spedycja. Transakcji można było dokonywać 
na zebraniach giełdowych, do których mieli dostęp członkowie Giełdy, legitymujący 
się kartami giełdowpni. Natomiast osoby nie będące jej członkami mogły uczestniczyć 
w zebraniach w charakterze gości, bez prawa zawierania transakcji handlowych. 42 Otwar- 
cia Giełdy dokonał prezes IPH - Bolesław Kasprowicz, który był jednocześnie komi- 
sarzem giełdowym.43 Natomiast prezesem Giełdy wybrano 
lariana 
amysła z Pozna- 
nia. 44 Giełda ta b}łajed}l1ą tego typu placówką w Polsce. Jednak znaczenie jej wobec 
dekoniunktury w przemyśle drzewnym i znacznego ograniczenia eksportu drewna 
(wojna celna z Niemcami) było nie\\-ielkie. 45 
Znacznie większe znaczenie dla regionalnej gospodarki miała powstała 31 lipca 
1933 r. Giełda Zbożowo-Towarowa. Prace nad jej utworzeniem IPH podjęła już 
w 1923 r., jednak wobec małego zainteresowania nie udało się wtedy doprowadzić 
do pomyślnego powołania tej inst)1ucji. W 1932 r. Izba wzno\\iła działania w tej 
sprawie, powołując podczas jednego z zebrań Komitet Organizaqjny. Po konsultacji 
celowości powołania nowej giełdy oraz ustaleniu jej regulaminu z licznymi organiza- 
cjami gospodarczymi (między innymi: Izbami Rolniczymi w Toruniu i Poznaniu, 
Pomorskim Towarzyst\vem Rolniczym, 
aczelną Organizacją Zjednoczenia Rol- 
nictwa i Przemysłu Rolnego Zachodniej Polski), wystąpiono o zatwierdzenie statutu 
przez władze państ\vowe. Swoim obszarem działania Giełda obejmO\'\rała wojewódz- 
two pomorskie i część poznańskiego (tereny te po 1938 r. t\vorzyły tzw. Wielkie 
Pomorze). Szybki wzrost liczby jej członków oraz zawieranych transakcji świadczył 
o stałym rozwoju tej instytucji. \Vśród uczestników największą grupę stanowili przed- 
sta\\iciele pr
tnego handlu, przedsiębiorstwa przemysłowe oraz rolnicy i organi- 
zacje rolnicze. Srednio odbywało się 290 zebrań giełdowych w roku. W obrotach 
poszczególnymi artykułami najwięcej transakcji przypadało na Żyto, następnie kolej- 
no: jęczmiel1, pszenicę, otręby, owies, ziemniaki i pozostałe. Po kaŻdym zebraniu 
Komisja Notowań ustalała ceny około 80 artykułów, które następnie podawano w ce- 
dułach urzędowych, przez radio oraz w prasie. 46 Swoją działalnością giełdy przyczy- 
niły się do wyrównania poziomu cen oraz standaryzacji jakości zboża w całym kraju. 
\V 1931 r. powołano Z\\-iązek Giełd Zbożowo-Towarowych, do którego należała 
również Giełda w BydgoszczyY Zajmowała ona 3 miejsce pod względem obrotów 


.34.
>>>
wśród wszystkich ówczesnych giełd zbożowo-towarowych w Polsce. Organami kie- 
ngącymi Giełdą były Rada Giełdowa oraz Prezydium Giełdy. Prace swoje prowa- 
dziła ona w ramach: Komisji Rzeczoznawców (przeprowadzała ekspertyzy artykułów 
rolnych), Komisji Dyscyplinarnej i Odwoławczej, Komisji Rewizxjnej. Przy Giełdzie 
działał też Sąd Rozjemczy rozpatrujący spory wynikłe przy zawieraniu transakcji 
giełdo\\rch. Zarząd Giełdy połoŻył też nacisk na prace kodyfikaqjne obowiązują- 
cych na Giełdzie przepisów. Przyczynił się on do opracowania statutu Giełdy, regu- 
laminów (wyborczego, poszczególnych komisji, notowań kursów, transakcji giełdo- 
wych) oraz ujednolicił układ i terminologię ceduł urzędowych. Prace te prowadzo- 
no w porozumieniu z innymi giełdami oraz w ramach działalności w Związku Giełd. 48 
W okresie międZ)Wojennym nastąpił też rozwój usług reklamowych i związanych 
z tym środków technicznych. Zaskakuje zarówno bogata forma zdobnicza ulotek 
reklamO\'V)'ch, jak i powszechność ich wydawania. Izba nie brała udziału w akcjach 
reklamowych poszczególnych przedsiębiorstw, jednak jako instytucja samorządu 
gospodarczego starała się ogólnie promować cały przemysł i handel przy okazji licz- 
nych wywiadów prasowych. Angażowała się też w publikowanie wydawnictw oko- 
licznościowych poświęconych częściowo lub w całości gospodarce (np. artykuł do 
specjalnego numeru "Ilustracji" poświęconego Bydgoszczy czy subwencja dla wy- 
dawnictwd "Polska Bydgoszcz").-ł9 
O profesjonalnym podejściu Izby do reklamy świadczyło zachęcanie firm do udzia- 
łu w Wysta",ie Reklamy i MiędZ)11arodowym Kongresie Reklamy, który odbył się 
w sierpniu 1929 r. w Berlinie. 50 
Przykładem bezpośredniego zaangażowania się IPH w dziedzinie reklamy było 
zorganizowanie "Stałego okręgowego pokazu wzorów i \\}11alazków przemysłO\\rch". 
Bydgoska wystawa była trzecią tego rodzaju w Polsce, po Lwowie i \Varszawie. Uro- 
czyste otwarcie nastąpiło w styczniu 1924 r. IPH na potrzeby tej wystawy oddała 
6 pomieszczeń w swoim budynku przy Nowym Rynku 8. 51 Eksponaty pogrupowa- 
no w następujące działy: spOŻywczy, chemiczny, mineralny, metal-porcelanoW); me- 
talowy, drzewny, skórzany i przetworów Z\\ierzęcych, kauczukowy, papierniczy, bu- 
dowlany, włókienniczy, kilimów, ortopedyczny, reklamowy. Mała liczba wystawców 
w niektórych działach świadczyła o perspekt)'wicznym podejściu do tego przedsię- 
wzięcia i nadziejach na rozwój wystawy.52 Honorowym gościem był PreZ)'dent Rzecz- 
pospolitej Stanisław Wojciechowski, który 5 sierpnia 1924 r. w towarzystwie działa- 
czy Izby zwiedził wystawę.53 
IPH angażowała się również w inne wystawy gospodarcze w kraju i za granicą. 
Szczególne znaczenie miały zawsze wystawy w Poznaniu. W 1920 r. z inicjatywy 
Związku Towarzystw Kupieckich zdecydowano się zorganizować tam cykliczną wy- 
stawę gospodarczą. Szeroko wtedy też dyskutowano nad nazwą dla tej imprezy. Pro- 
ponowano np. "Kontrakty Poznańskie - \'V)'stawa towarów przemysłu", ale ostatecz- 
nie zdecydowano się nazwać ją "Targi Poznańskie".54 W 1921 r. odbyła się pierwsza 


.35.
>>>
edycja tych targów. Bydgoska Izba szeroko informowała oraz patronowała tej impre- 
zie, zachęcając do udziału w niej. Powołano nawet specjalny komitet, złożony z osób 
zainteresowanych w zaprezentowaniu się na tych targach, na czele którego stanął 
Melchior \Vierzbicki. 55 Natomiast prezydent IPH - Bolesław Kasprowicz zasiadał 
w Radzie Głównej Powszechnej Wystawy Krajowej, organie odpowiedzialnym za przy- 
gotowanie wystawy.56 \V latach 1921-1924 w "Targach Poznańskich" uczestniczyły 
prawie wyłącznie firmy krajowe, dopiero od 1925 r. przekształciły się one w imprezę 
międzynarodową. Decydujące znaczenie dla rozwoju targów miał rok 1929, kiedy to 
odbyła się Powszechna Wystawa Krajowa, prezentująca dorobek lO-letniego okresu 
istnienia niepodległej PolskiY \Vśród prezentt
ących się firm z okręgu IPH w Byd- 
goszczy nagrodzono najwyŻszymi odznaczeniami targowymi (Wielkimi Złotymi 
Medalami) trzy firmy: "Kabel Polski", "Fabrykę Traków i Maszyn - C. Blumwe 
i S}l1" i ,M'ielkopolską Garbarnię" z Gniezna. 58 Natomiast bydgoska IPH zaprezen- 
towała się w ramach wspólnej ekspozycji z innymi Izbami, wystawiając wydawnictwa 
izbowe, wykresy statystyczne i inne materiały ukazujące jej osiągnięcia. 59 
Innpll ważn}111 obszarem działalności IPH było wydawanie orzeczeń na temat 
zwyczajów handlowych. 
liały one przede wszystkim praktyczne znaczenie, po- 
zwalając zorientować się kupcom ,ogólnie panujących stosunkach handlowych. 


Wykres nr l 
Ilość rocznych świadectw przemysłowych dla przedsiębiorstw przemysłowych i handlo\\}ch 
"Jkupionych w okręgu IPH w Bydgoszczy w latach 1926-1932 
(z uwzględnieniem podziału na trzy największe ośrodki przemysłowe). 


14000 



 

 8000 

 
:::! 


 
'" 
'...., 

 
"- 


6000 


l 
I 
..-- I 
..-- 

 - I--- l 
I-- I-- I-- I-- I-- I-- I-- 
I-- I-- I-- I-- I-- I-- I-- I-- I-- 
- - - - - - - - - l 
'- 



 
'- 12000 

 
::::: 
.... 

 


10000 


4000 


2000 


o 


1926 1927 1929 1930 1931 1932 
D świadectwa dla przedsiębiorstw przem}sło\\'}ch z Bydgoszczy, Gniezna i InO\Hocławia 
D świadectwa dla przedsiębiorstw przem}sło")-cll z pozostałych powiatów 
D świadectwa dla przedsiębiorstw handlo")"ch z Bydgoszczy, Gniezna i Ino\\Todawia 
. świadectwa dla przedsiębiorstw handlo")'ch z pozostałych powiatów 
Uwaga: 
J?la 1928 r. brak danych. Dla wszystkich ośrodków Świadectwa liczone razem dla miasta i powiatu. 
Zródło: Sprawozdania IPH w Bydgoszay za lala 1928-1932. 


.36.
>>>
Większość zwyczajów dotyczyła szczegółowego postępowania przy zawieraniu kon- 
kretnych transakcji. 60 
Izba zajmowała się również zbieraniem danych statystycznych oraz prowadziła 
kataster firm ze swojego okręgu. 
Corocznie Izba publikowała zestawienie wykupionych świadectw przemysło\\Jch 
dla przedsiębiorstw przemysłowych i handlowych w swoim okręgu. Dzieliły się one 
na kategorie w zależności od wielkości przedsiębiorstwa. W grupie przedsiębiorstw 
przemysłowych wyróżniano 8 kategorii, a wśród handlowych 5 kategorii. Przemysł 
w regionie był głównie skoncentrowany w największych ośrodkach, gdzie sprzeda- 
wano od 40% do 50% wszystkich świadect\v. Oprócz świadectw rocznych przedsię- 
biorstwa mogły "")'kupić półroczne, jednak sprzedawano ich stosunkowo niewiele 
(około 8%). Wprowadzenie przez państwo sprzedaŻy świadect\v było formą opodat- 
kO\'trania działalności gospodarczej. Do ceny świadectwa doliczano specjalny doda- 
tek w \v)'sokości 15%, który był głównym źródłem finansowania IPH w Polsce. Poza 
tpn, Izba pobierała nie\\ielkie opłaty za wystawianie zaświadczeń i inne cZ}11110ści. 
NaleŻy też podkreślić, że najwięcej sprzedawano świadect\v najniższej kategorii. Obok 
zbierania danych statystycznych o charakterze gospodarczym publikowano też staty- 
styki o bezrobociu, szkolnictwie, ubezpieczeniach i wypadkach przy pracy. 
Do zadaii IPH należało prowadzenie katastru firm, czyli spisu wszystkich przed- 
siębiorstw z okręgu (z w)jątkiem nie posiadających stałej siedziby). Zawierał on na- 
ł"";sko właściciela, rodzaj firmy, adres siedziby, datę i numer wpisu do rejestru han- 
dlowego, rodzaj wykupionego ś\\-iadect\va przemysłowego, ilość zatrudnionych pra- 
cowników, a nawet dane na temat uŻy\\ranych silników. 61 
\V latach 1928-1933, wobec planowanego powiększenia województwa pomorskie- 
go, na nowo rozgorzał spór o lokalizację jego stolicy. Nie zabrakło też licznych W)PO- 
\\iedzi działaczy Izby w tej spra\\ie. \V dniu 12 października 1929 r. IPH \\Jdała 
oś,,,iadczenie, w którym udzieliła pełnego poparcia dla planowanych zmian adminis- 
traC}jnych,jednocześnie \\'Ysu,..rając argumenty uzasadniające lokalizację stolicy woje- 
wódzmra w BydgoszcZ). Nazwano to miasto "metropolią północy", podkreślając jej 
potencjał gospodarczy, a także przesłanki historyczne (siedziba Regencji w zaborze prus- 
kim). W 1930 r. wysunięto kolejne argumenty, dowodząc jej znaczenia w dziedzinie 
kulturalno-oŚ\..iatowej jako siedziby licznych szkół, gimnazjów i teatrów. 62 Pisano też: 
"Zagadnienia natury politycznej, z których wynika jaskrawo, że m. Bydgoszcz powsta- 
ło nadal bazą i ośrodkiem operaC}jnpn cZ}l1ników wrogich, co W}111agało koncentracji 
wysiłków i środków przeciwdziałających.jed}11ym skutecznym posunięciem, zdaniem 
sfer gospodarcZ)'ch,jest przeniesienie siedziby województwa pomorskiego do m. Byd- 
goszczy". Autor miał z pewnością na myśli zagrożenia ze strony mniejszości niemiec- 
kiej. Rywalizacja bydgosko-toru{1ska b}ła tak zacięta, że nie ŻałO\\-'ano sobie wzajem- 
nych złośliwości i krytycznych uwag w stylu: "Mgła unosząca się nad Wisłą przysłania 
władzom toruńskim interesy Bydgoszczy".63 Oprócz IPH, za przeniesieniem stolicy 


.37.
>>>
do Bydgoszczy optował)' również władze miasta i inne bydgoskie organizacje. 64 Nieste- 
ty, pomimo pO\\-'aŻnych argumentów natury gospodarczej stolica pozostała w Toruniu. 
Izba angaŻowała się również w popularyzowanie nowoczesnych polskich rozwią- 
zań technicznych i produktów. Dbała o nagłaśnianie tych spraw w mediach oraz 
podkreślała korzyści płynące z inwestowania w rozwój zakładów. Często też zwracał)' 
się do IPH instytucje zagraniczne z prośbą o udzielenie informacji na temat nowych 
polskich produktów. Szczególnie dużo informacji na ten temat zawierają Sprawoz- 
dania IPH w części poświęconej rozwojowi przemysłu w jej okręgu. W 1929 r. Izba 
informowała o wprowadzeniu nowatorskiego sposobu suchego klejenia płyt przez 
firmę "Os\'\ra" ,jedynego w okręgu producenta sklejek i płyt stolarskich. 65 Starano się 
też zainteresować instytucje państwowe pierwszą polską maszyną do pisania, którą 
zaczęła w 1929 r. produkować bydgoska firma "Iskra". W pokazie zorganizowanym 
przez producenta brał udział prezydent IPH, przedstawiciele władz i zainteresowa- 
ni w jej zbycie handlowcy. \Vyniki pokazu ogłoszono w prasie, w związku z czym 
IPH otrzymywała liczne zapytania w tej sprawie z kraju i zagranicy.66 Przykładem 
innego wynalazku, którym zainteresował się Zarząd Komunalny z Ant\verpii, była 
technologia przerobu ludzkich ekskrementów na nawóz, opracowana przez inż. Stolt- 
za. \V 1)711 wypadku IPH dotarła do firmy, która wykupiła patent na wspomnianą 
technologię i skontaktowała ją ze stroną belgijską.67 
Do obm"iązków Izby należało ponadto wydawanie różnorodnych zaś",iadczer. 
i świadect\v, związanych z handlem i przemysłem. Obok wspomnianych poświad- 
czeń o celowości \\rdania paszportów ulgowych \\ystawiano poświadczenia rejestra- 
cji firm, poparcia wniosków o ulgi celne, świadectwa pochodzenia towarów, poda- 
nia o import towarów podlegających reglamentacji, informacje o cenach rynkowych. 
Za czynności związane z "")'stawianiem tych dokumentów I PH pobierała nie\\ielkie 
opłaty. Również odpłatne było ustanowienie komisji rzeczoznawców, której zada- 
niem było wydanie opinii w sprawie jakości towarów. 68 
W ramach zakresu działalności Izby mieściła się również oświata. Po 1920 r. 
brakowało w Bydgoszczy średniej szkoły handlowej, uprawniającej absolwentów do 
podjęcia studiów. IPH postanowiła ut\vorzyć i utrzymać taką placówkę. Materialną 
podstawą utrzymania jej było 25% dodatku do wykupu patentów przemysłowych 
w okręgu Izby. Szczególnie do jej otwarcia przyczynili się prezydent IPH - Bolesław 
Kasprowicz,jej syndyk Gabriel Tadeusz Henner de Manstein oraz prezydent Byd- 
goszczy i wiceprzewodniczący Izby Bernard Śliwiński. Bezpośredni zarząd i nadzór 
nad szkołą sprawowała IPH za pośrednictwem wybranego przez siebie kuratorium, 
w skład którego wchodzili: prezes IPH Gako przewodniczący), d)'rektor Izby Gako 
sekretarz) oraz 6 radców wybranych przez plenarne zebranie Izby.69 Uroczyste otwarcie 
szkoły odbyło się 16 października 1923 r. 70 W 1926 r. IPH zakupiła na potrzeby tej 
placówki bud)71ek przy ulicy Królowej jadwigi 25. Program szkoły obejmował przede 
wszystkim przedmioty zawodowe: naukę o handlu, arytmetykę handlową, korespon- 


.38.
>>>
dencję polską, księgowość, towaroznawstwo, ekonomię, prawo, stenografię. Do przed- 
miotów obowiązkowych ogólnokształcących należały: język polski i niemiecki, histo- 
ria, geografia gospodarcza, \\iedza obywatelska i religia. 71 \V ciągu 17 lat istnienia 
szkoła wykształciła około 800 absolwentów. 
, 
Działalność swoją propagowała Izba poprzez różnego rodzaju publikacje (własne, 
w prasie codziennej oraz okolicznościowe). Często też wspomagała ona finansowo 
wydawnictwa nie związane z IPH, a poświęcone gospodarce (np. wspomniana pomoc 
przy wydaniu publikacji "Polska Bydgoszcz"). Do własnych \\ydawnictw Izby należa- 
ły: Sprawozdania IPH, ,
Viadomości Gospodarcze", "Biulet)11 Gospodarczy" ordZ 
miesięcznik "Ryba". Sprawozdania przedsta\\iały działalność samej IPH,jak rÓ\\T1ież 
sytuację gospodarczą w jej okręgu. Niekiedy osobno publikowano "Sprawozdania o sy- 
tuacji w okręgu IPH", szczególnie zdarzało się to w okresie kryzysu. Organem praso- 
wym Izby były ,,wiadomości Gospodarcze", które ukazywały się stosunkowo nieregu- 
larnie. 72 W 1931 r. opublikowano 11 numerów "Biuletynu Gospodarczego", który 
wysłano bezpłatnie wszystkim radcom, zainteresowanym władzom oraz organizacjom 
gospodarczym. 73 Od grudnia 1928 r. ukazywał się miesięcznik ,.Ryba", pismo poświę- 
cone zagadnieniom rybołówstwa oraz propagujące spożycie ryb w Polsce. \V 1931 r., 
ze względu na charakter publikacji, przeniesiono je do Gdyni. 74 


IPH w Gdyni 


Na posiedzeniu Rady 
linistrów w dniu 30 \\Tześnia 1933 r. zapadła decyzja 
o lik\\idacji I PH w Bydgoszczy. Z dniem l października 1933 r. teren działalności 
Izby podzielono pomiędzy Izbę gdYł1ską i poznańską.75 jednocześnie w Bvdgoszczy 
miała działać ekspozytura IPH w Gdyni o szerokim zakresie kompetencji. Syndyk 
Izby gdyńskiej obiecał, że ekspozytura będzie miała prdwo \\jstawiać zaświadczenia 
paszportowe, eksportowe i importowe oraz opinie. Dodatkowo Bydgoszcz miała być 
siedzibą komisji: podatkowej, socjalnej i szkolnej. Z trzech posiedzeń plenarnych, 
jakie Izba odbywała w roku, jedno miało się odby\\ać w Bydgoszczy.76 
Gdyńska IPH powstała w 1931 r., kiedy to rozporządzeniem 
linistra Przemysłu 
i Handlu z dnia 13 maja przeniesiono siedzibę Izby z Grudziądza do Gd}T1i. \Varto 
podkreślić jej specyfikę, ponieważ była jed}T1ą w Polsce Izbą, na której terenie znaj- 
dowało się miasto portowe. Izba dzidiła się na 3 sekcje: przemysłową, handlową 
i żeglugowo-portową. Sekcje, z \\')jątkiem żeglugowo-portowej, liczyły po 20 rad- 
ców z wyborów, 2 mianowanych i 2 z kooptacji. Trzecia sekcja liczyła 10 radców 
wybieranych, l z nominacji i l z kooptacji. 
Pierwsze konstytucY-ine zebranie gdyńskiej IPH odbyło się 10 listopada 1931 r. 
w Gdyni. Wybrano na nim prezeSd i siedmiu wiceprezesów Izby na pięcioletnią 
kadencję. Funkcję prezesa objął inż. Napoleon Korzon, dyrektor Polsko-Skandy- 
nawskiego To\\rarzystwa Transportowego ("Polskarob").jednocześnie był on preze- 


.39.
>>>
sem Rady Interesantów Portu w Gdyni. Wiceprezesami wybrano: Sylwestra Busz- 
czynskiego (reprezentującego sfery gospodarcze Torunia), Bronisława Hozakiewi- 
cza (Toruń), Lucjana Byczkowskiego (Gdynia), dr. Władysława Smolenia (Gdy- 
nia), Władysława Rawicza-Szczerbo (Gdynia), Zbigniewa Jagodzińskiego (Gru- 
dziądz) oraz Tadeusza Marchlewskiego (Grudziądz).77 Następne wybory do władz 
Izby odbyły się w marcu 1935 r. Prezesem został Stanisław Tor, dyrektor firmy "Pa- 
ged" z Gdyni. Dokonano też wyboru siedmiu wiceprezesów IPH. W sekcji przemy- 
słowej wybrani zostali inż. Alfred Oziedziul z Chełmna i dr Konrad Kasperowicz 
z Bydgoszczy; w sekcji handlowej Bronisław Kentzer z Bydgoszczy, Tadeusz Mar- 
chlewski z Grudziądza i dr \Vładysław Smoleń z Gdyni; w sekcji żeglugowo-porto- 
wej Feliks Kollat i inż. \Vładysław Rawicz-Szczerbo (obaj z Gdyni).7b Izba gdyńska 
była najliczniej reprezentowaną w parlamencie spośród wszystkich organizacji gos- 
podarczych swojego terenu. \V wyborach w 1935 r. radcy IPH w Gdyni uzyskali 
3 mandaty poselskie i l senatorski, co było duż}lll sukcesem. 
Od samego początku IPH w Gdyni aktvwnie popierała ideę hudowy własnego 
portu, pragnąc się uniezależnić od Gdańska. \V}rnało to się stałą współpracą IPH 
z samorządem Gdyni i władzami państwowymi odpowiedzialnymi za tę inwestycj". 
Przedstawiciele IPH wchodzili w skład Tymczasowej Rady Portu, która była orga- 
nem doradczym przy U rzędzie Morskim. Zadaniem jej było \\ydawanie opinii w spra- 
\\-'ach miązanych z: rozbudową portu, wydawaniem koncesji i dzierżaw, ustalaniem 
taryf i opłat portowych oraz eksploatacją portu. Do 1934 r. Izba kładła główny na- 
cisk w swoich pracach na rozbudowę portu i jego \\}posażenie techniczne. Po czym 
uznała ten etap za zamknięty i skoncentrowała się (od 1935 r.) na rozbudowie przed- 
siębiorstw handlo\\rch działających na terenie portu. Izba bezpośrednio nie ingero- 
wała w działalność poszczególnych firm portowych, a jedynie dbała o usprawnienie 
warunków, w jakich funkcjonowały firmy spedytorskie, maklerskie i armatorskie. 
W ramach tych działań zwiększyła ilość powoływanych rzeczoznawców portowych, 
ustalała zwyczaje handlowe dla portu, powoływała do życia arbitraże dla pewnych 
grup towarów i giełdy towarowe. 79 
IPH w Gdyni działała aż do wybuchu wojny. Ostatnie plenarne posiedzenie Izby 
odbyło się w kwietniu 1939 r. W sierpniu 1939 r. ewakuowano IPH najpierw do 
Torunia, a następnie do Włocławka. Tam 5 września 1939 r. rom1ązano ją. 


] Archi"llm Państwowe w Bydgoszczy, W..t
p do inwentarza IPH w BydgoszcZ\, s. J. 
2 Sprawozdanie IPH w Bydgoszczy za rok 192.5, s. 3-5. 
3 "Dziennik Bydgoski" nr 1.51 z 6 lipca 1923 r., s. 3. 
4 Sprawozdanie IPH za ]925 r., s. 3-5. 
5 .,Dziennik Bydgoski" nr 151 z 6 lipca ]923 r., s. 3. 
6 "Dziennik Bydgoski" nr 212 z 1921 r. 
7 Archi"1Jm Państwo"e w Bydgoszczy, akta Izby przemyslowo-Hdndlowej w Bydgos1czy (dalej: APB IPH), 
sygn. 508, Statut Izby. 


.40.
>>>
8 Sprawozdanie... za 1925 r., s. 3. 
9 Sprawozdanie... za lata 1920-1923, s. 39. 
10 APB, IPH, sygn. 508, Stalut Izby. 
II Tamże. 
12 Tamże. 
13 Sprawozdanie... za 1929 r., s. 2-4. 
14 AP B, IPH. sygn. 379, Statut Izby. 
15 Sprawozdanie... za 1932 r., s. 151. 
16 APB, IPH, sygn. 379, Statut Izby. 
17 APB, IPH, sygn. 379, Statut Izby. 
18 Sprawozdanie... za 1932 r., s. 154. 
19 APB, IPH, S)gn. 379, Statut Izh), 
20 Sprawozdanie... za 1932 r., s. 155. 
21 APB, IPH, sygn. 379, Statut Izby. 
22 Sprawozdanie... za 1932 r., s. 155. 
23 APB, IPH, sygn. 379, Statut Izby. 
24 Tamże. 
25 Sprawozdanie... za 1925 r., s. 41-42. 
26 Sprawozdanie... 7a 1924 r., s. 30-31. 
27 APB, IPH. sygn. 290, Stanowisko IPH w sprawie nowelizacji prawa przemysłowq!;o. 
28 APB, IPH, sygn. 290, Stano\\isko...: Spra\\ozdanie... za 1926 r., s. 22-23. 
29 Sprawozdanie... za 1930 r., s. 151. 
30 Sprawozdanie... za 1926 r., s. 17 -IK 
31 Sprawozdanie... za 1930 r., s. 15-16. - 
32 Sprawozdanie... za 1929 r., s. 19-20; Sprawozdanie IPH o położeniu i rozw
iu życia gospodarczego w okrttgu 
Jzby w 1929 r., s. 41-42. 
33 Sprawozdanie... za 1931 r., s. 173. 
34 Sprawozdanie... za 1924 r., s. 21-22. 
35 Z. Landau, J. Tomaszewski, 1i'uJna llirpodleglo_fć, s. 80-82. 
36 Sprawozdanie... za lata 1920-1923, s. 23. 
37 \1. Jabłonowski, Cztn) wta przed wojnq, Olszt)n 1996, s. 149-150. 
38 Sprawozdanie... za 1926 r., s. 8-9. 
39 Sprawozdanie... za 1926 r., s. 16; Sprawozdanie... za 1925 r., s. 19-20. 
40 Sprawozdanie... za 1929 r., s. 14-15. 
41 Sprawozdanie... za 1924 r., s. 36-39. 
42 "Dziennik Bydgoski" nr 71 z dnia 27 marca 1925 r., s. 2; "Gazeta Handlowa" nr 4 z 31 maja 1926 r. 
43 Sprawozdanie... za 1929 r., s. -t. 
44 SprdwoZflanit... za 1925 r., s. 35. 
45 H;storla Bydgoszczy..., s. 1.1)9- WO. 
16 M. Wójcik, POU'stan;
; dz;ałal1Wś; G;rlt{y Zbożowo-'{OU'arrJWłj Ul B.-vdgosZfZ), Iw:1 Monografia Jrirlkirgo Pomor..a 
i Gdyni, Torui] - Lwów 1939, s. 180-182; Sprawozdanie... za ]932 r., s. 128-131. 
47 Encyklopedia historii gospodmr:.łj..., t. I, s. 199. 
48 \1. Wójcik, Powstanie i działalność GirlJy..., s. 180-1 
2. 
49 Sprawozdanie... za 1929 r., s. 15; "Ilustracje" nr 31 z 1927 r. 
50 "prawozdanie... za 1929 r., s. 40. 
51 ,.Dziennik Bydgoski" nr 14 z 17 stycznia 1924 r., s. 4. 
52 Przrwodllik po starym oIl.1rgou'}I" polulZ;e w:orou ' ; uJ'1IalazlWw urzqJzor
'1m prm /PH u' B.-vdgoszay, Bydgoszcz 
1924,s. ]-8. 
53 "Dziennik Bydgoski" nr 181 z 6 sierpnia 1924 r., s. 2. 
54 APp, akta IPH w Poznaniu, sygn. 1424. 
55 "Dziennik Bydgoski" nr 60 z 15 marca 1921 r., s. 4 
56 Sprawozdanie... za 1929 r., s. 4. 
57 W. Engcl, Przesz/ość, ferainiejswść i perspeklyu'J "';ędZY'Wrodow}ch '/órgów Poznańskich, 1":1 ..Kronika miasta 
Poznania", 1961, nr 2, s. 22-24; TopolskiJ.. Wielkopolska poprzez wirki, Poznai] 1999, s. 262-265. 
1)8 APB, akta Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego, sygn. 9689. 


.41.
>>>
59 Sprawozdanie... za 192
 r., s. f{3-64. 
60 T. Rzepecki, ltvdgoskie zu'Jcwjr handlowe, PoznaiJ 1933, s. 3-27. 
61 APB, akta IPH, s
gn. 283. 
62 K. Kapka, R..nl'llliIacja bydgosko-loruń.
1w w świl'lk akt IPH w !3.-,dgOSICZY, Iw:1 B)dgosIczjako ośrodek admini- 
slracyjny na pr:eslrImi u.il'kinIJ. "Prace komi!!ii historii", t. XVI, pod red. Z. Bie
ilskiego i w: Jastrzębskiego, 
B
'dgoszcz 1998, s. 302-307. 
63 APB, akta IPH w Bydgosz
; sygn. 305, Przemó\\ienie prezesa Z\\iązku Fabr)kantów. 
64 Zob. szerzej: Z. Blegdnski, Dzieje rywaliwcji bydgosko-loru,iskil'j o lolwlizlU:k siedziby u.ladz wojewódzkich w okre.5ie 
mirdz.yu'ojr",
nfl, 1\\:1 f3.}dgoszcz 650 lal praw mitjskich, pod red. \1. Grzegorza i Z. Biegailskiego, Bydgoszcz 
1996, s. 182-20 I: Z. BiegdiJski, O {!;Tanice i presliż.. Z dzil'jów ref017Tl podziału adminislrtU'Jjno-tnylorialnego na 
obswr:e wojewódzlwa pomorskiego i w rfgiollie bydgoskim w lalach /920-/939, 1\\:I!3.-ydgoszczjako..., s. 174-184; 
K. Kapka, R.}walizacja bydgosko-loruilSlw..., s. 301-307; R. Sudziilski. Problem slołl'CZnoŚci wojewódzlul{1 po- 
llwrskifgO przfd i po li wojnie światowej, Iw: 1 "Przegląd Regionalny", 1993. z. 6, s. 54-61. 
6.5 Sprawozdanie... za 1929 r., s. 23. 
66 
pra\\ozdanie... za 1929 r., s. 27. 
67 APB, akta IPH, sygn. 5. 
68 Sprawozdanie... za 1929 r., s. 19. 
69 Tamże, s. 12. 
70 Sprawozdanie... za lata 1920-1923, s. 126-127. 
71 J. Daniclewicz i L. Figurska, Bydgoskie szkolnictwo zawodowe w lalach /920-/939, Iw: 1 .,I\.ronika Bydgoska", 
t. \"Ił, 1985, Bydgoszcz 1986, s. 159-163. 
72 Sprawozdanie... za 1925 r., s. 23. 
73 Sprawozdanie... za 19.'31 r., s. 172. 
74 Tamże, s. 172. 
75 ..Dziennik Bydgoski" nr 228 z 4 października 1933 r., s. L 
76 ,.Dziennik Bydgoski" nr 228 z 4 października 1933 r., s. L 
77 Tamże, s. HM-105. 
78 Sprawozdanie IPH za 1935 r., s. 15. 
79 Sprawozdanie IPH \\ Gdmi za 1935 r., s. 20-21. 


Literatura: 
I. Bie
ilski Z., D:ieje rywaliIarji bydgosko-loruilSkil'j o lolwliwąr sifdziby wladz wojfU,ódzkidl w okmie mi{dz.,vu/o- 
jmn)fll, 1\\:lltvdgosIcz 650 lal/Traw mil'jskich, pod red. 
I. Grzegorza i Z. Biegaiiskiego, Bydgoszcz 1996. 
2. BiegaiJski Z., O grania i prf.sliż.. Z dzil'jóu' riform podziału admini.5lracyjno-It7)lorialnl'go 'w obsw,ze wojfU'ód:.- 
lu'a pomurskifgo i w regionie bydgoskim w lalach /920-/9.19, Iw:1 Bydgoszcz jako ośrodek administml)jn) 'w 
pr:e.5lrImi wie/Ww, "Prace komi
i historii", t. X\ I, pod red. Z. BiegaiJskiego i w: Jastrzęhskiego, Bydgoszcz 
]998, s. 147-184. 
3. f3.Jdgoski słownik biograficzny, pod red. J. I\.utt); Bydgoszcz 1994-1997. 
4. DanielewiczJ., Figurska L., B)dgoskies:kolnictwo zawodou.e w lalach /920-/939, Iw:1 "Kronika Bvdgoska", 
t. \"11. 1985. Bydgoszcz ]986, s. 141-186. 
5. Eckert M.. Pr:l7lly.
ł dr.£U.,
y Polski ZaclwJniej w lalach /9/8-/939, PoznaiJ 1967. 
6. Enryk/opf'dia hislo,.;i gospodarczej Polski do /945 roku, t. I i II, "arszawa 19R l. 
7. Engel W, Przeszłoś;' leraźnil'jsIoś; i perspekiyu'J MirdZ)'narodou'Jch 'lńrgóu' Poz,w,'tskich, Iw:1 "Kronika miasta 
Poznania", 1961, nr 2, s. 17-:J8. 
8.JIi.
lll,.ia B)d
oSIC=J', t. I i II. pod red. M. Biskupa, Warszawa - Poznali 199] i Bydgoszcz 1999. 
9.JablofllJwski \1., Cztery lala prZf'd wojnq, Olsztyn 1996. 
10. Ka pka K., Ryu.aliwcja bydga
ko-lonl1islw U' śU'irlk akt Izby PrzemysłoU'o- Handlowej w BydgoszcZ) (J 920-/939), 
Iw:1 f3.vdgoSZlZ)ako..., s. .'JOI-:J07. 
] I. KuttaJ.. Mt71Wrial w sprawi/' przenil'.simia siedIiby wojfU.ódzlwa pomorskil'go z 1órullia do B)'dgoszcZ) (J / sinp- 
nia /923 r.), Iw:) "Kronika Bydgoska", t. X\; 1993, Bydgoszcz 1994, s. ]26-134. 
] 2. Landau Z., Tomaszewski J., Gospoda11w Pol{ki mi('dZ)wojmnej, tom I-IV, Warszawa 1967-1 YYlI. 
13. Landau Z.. Tomasze\\skiJ, '(i-ldlWlliepodlegloŚć. Rozul{1wnia li gospodarce POl5ki /9/8-/939. Warszawa ] 9
7. 
14. PerliiJska A.. ZU'iqzek Fabrylwn!ów w B)dgOSl£Z) (/920-/939), (w: 1 "Kronika Bydgoska", t. X\
 1993, Bvd- 
goszcz 1994, s. 61-72. 


.42.
>>>
15. Polsko Bydgoszrz 1920-1930, Wyda\\l1ictwo jubileuszowe komitetu obchodów dziesięciolecia oswohodzenia, 
Bydgoszcz 1930. 
16. Przl'Wodnik po stalym ok'fgOUJ1Tł pokaziE wzorów i UJlll1la:.kóu' urządzonym Przfz IPll w Bydgoszczy, Bydgoszcz 
1924. 
17. Rzepecki T., B.
dgoskil' ZlL'JcZflje handwwe. Zbiór orzu::eń IPH w Bydgo-{zcZ) o ZlL'JC'.ojach w obr()('il' handlouJm 
z lot 1920-1931, Poznali 1933. 
18. Sudzillski R., Problem stołeczności w£!jfwód:twa 1){J1Twrskiego przed i po II w£!jnie światowej, Iw:1 "Przegląd Re- 
gionalny", 1993, z. 6, s. 54-61. 
19. Topolski j., Wiellwpolska popr:fz wieki, Pozllall 1999. 
20. Winid \V., Konał B)'dgoski, Warszawa 1928. 
21. W
jcik M. Powstm'
 i miaWlnl/ść Giełdy Zboźou1o-'linvarowej w BvdgoszcZ}, 1\\: I JIOIwgrofia Wielkiego PnmnrJl 
i Gctmi, Toruil-.Lwów 1939, s. 180-182. 
22. WróLlewska K., ZyCl£ gospodarcze w lotach 1772-1945, lw:I Bvdgoszcz, historia, kulturo, Życie gmpodarcze, Gdy- 
nia 19.59. s. 1.50-170. 
23. \"yst
pski \V.. Fabryka wódl'k, likierów, gorzelnia konia!Ww i UJtwó171ia win Bolesława KmProWiCZfl w Gllie=nv 
(/888-1952), Iw:1 Gniezno, t. 3,1990, s. 125-157. 
24. Żcrnicki j., Jrielko Bydgoszcz Ul śu,ietle ryfr i faktów, Bydgoszcz 1926. 


.43.
>>>
Arh(ldill
Z KaliflShi 


Szybownictwo w Bydgoszczy 
w okresie międzywojennym 


jednpn z sukcesów polskiego lotnictwa sportowego w okresie międzywojenn}m 
było zorganizm\ranie i umasm"ienie szybownict\\-'a. PowaŻny wkład w rozwój tej 
dziedziny sportu lotniczego miała działalność Bydgoskiego Koła Szybowcowego 
i Szkoły Szybowcowej w Fordonie. 
Po nieudanych zawodach szybowcowych w Białce i na Oksp\iu (w latach 1923 
i 1925) i próbach rozwoju tej dziedziny sportu przez nieliczną grupę entuzjastów, 
w drugiej połowie lat d\\lldziestych nastąpił w Polsce upadek działalności szybow- 
cowej. Rozczarowane czynniki rządowe cofnęły przeznaczone na ten cd środki fi- 
nansowe. Zabrakło ludzi, zwłaszcza młodzieŻy, rozumiejących istotę tego sportu i pra- 
gnących poświęcić się szybownictwu. \Vokresie tym (lata 1923-1928) zbudowano 
ponad 40 prototypów sz)'bowców,jednak z powodu wadliwej konstrukcji nie nada- 
wały się do latania i tylko kilka z nich wykonało prawidłowe loty szybowcowe. 
Dopiero w 1928 r. polskie szybownictwo wkroczyło na właściwą drogę rozwoju. 
Stało się tak dzięki grupie entuzjastów skupionych w Związku Awiatycznym Stu- 
dentów Politechniki Lwowskiej oraz w Aeroklubie Akademickim we Lwowie. Zbu- 
dowali oni samodzielnie pierwsze szyLowce oraz zajęli się \\ynajdywaniem odpo- 
wiednich terenów, nad którymi można było latać przez dłuższy czas. \V tym samym 
czasie podczas wypra\\'Y do Złoczowa ustanowiono, po czteroletniej przerwie, kolej- 
ny rekord krajowy. \V 1929 r. podczas \\'Ypra",y do Bezmiechowej Szczepan Grzesz- 
czyk \V}-konał lot rekordo\\'Y, trwający ponad 2 godziny. Od 1930 r. wyprawy do 
Bezmiechowej przekształciły się w kursy wstępne szkolenia i lotów treningowych. 
\V kolejnych latach nastąpił rozwój szybownict\\-'a i wzrost ilości lotów szybowco- 
wych, a polscy szybownicy po raz pierwszy wzięli udział w międzynarodowych zawo- 
dach szybowcowych poza granicami kraju.) 
\Ve Lwo\\ie powstał Instytut Technologii SzyLownict\va, a w \Varszawie utworzo- 
no przy ARP Polski Komitet Szybowcowy, który walnie przyczynił się do skrystalizo- 
wania form organizaC}jnych szyhownict\\-'a polskiego oraz jego szybkiego rozwoju. 
Podczas Zjazdu Polskiego Komitetu Szybowcowego w kwietniu 1932 r. przxjęto 
trzy projekty: regulamin Polskiego Komitetu Szybowcowego, regulamin okręgowych 


.44.
>>>
komitetów szybowcowych oraz zasady organizaC)jne kół szybowcowych. \V rozwoju 
szybownict\\-'a władze państ\vowe miały współpracować z czynnikami społecznymi 
reprezentowanymi przez LOPP i aerokluby. Postanowiono zdecentralizować wy- 
szkolenie początkowe, teoretyczne i praktyczne w ramach kół szybowcmv)'ch. Miały 
być one naj mniejszą komórką organizaC)jną, kierującą całą pracą szybowcową w miej- 
scowości, w której zostały utworzone. Koła te zakładane były w porozumieniu z Okrę- 
gowymi Komitetami Szybowcowymi, które były organami wykonawczymi Polskiego 
Komitetu Szybowcowego. Tam, gdzie nie było aeroklubów, koła prowadziły działal- 
ność ogólnolotniczą w porozumieniu z komitetami LOPP. 
\V 1932 r. ot\\-'arto dwie pierwsze szkoły szybowcowe w Bezmiechowej i Polich- 
nie. \Vyszkoleni w nich piloci już jako instruktorzy szkolili młodzież w nowo ot\\-'ar- 
tych szkołach szybowcowych. 2 
Miasta Bydgoszczy, jako stosunkowo prężnego skupiska lotniczego, wzrastające 
zainteresowanie nowym sportem nie mogło ominąć. Pracę nad rozpowszechnie- 
niem szybownictwa w Bydgoszczy rozpoczął Zarząd Kolejowego Koła LOPp, orga- 
nizując na początku 1933 r. w swoich warsztatach sekcję szybowcową. Inicjatorem 
tej działalności był wielki sympatyk lotnictwa, urzędnik kolejowy, inż. Kazimierz 
Stabrowski, z poparciem Zarządu LOPP i wiceprezesów Dyrekcji Gdańskiej PKP 
Pospieszyla i Grycmachera. Do kolejarzy przyłączyli się harcerze z l Bydgoskiej 
DruŻynY Harcerskiej im. S. Staszica. 3 Z inicjatywy Zarządu Kolejowej Sekcji Szy- 
bowcowej 25 maja odbyło się organizaqjne zebranie koła szybowcowego. Prezesem 
koła został inż. Kazimierz Stabrowski, natomiast wiceprezesem kpt. pil. Stefan Mi- 
cewski (zastąpiony w późniejszym okresie przez kpt. Stefana Skulskiego). Podczas 
zebrania wybrano także zarząd. 4 
Dzięki ofiarności kolejarzy oraz finansowej pomocy Pomorskiego Komitetu Kolejo- 
wego i O)Tekcji Kolejowej rozpoczęto samodzielną budowę pierwszych dwóch SZ)- 
bowców szkolnych typu C\Vj (mranych też C\\J I). Kolejarze korzystali najprawdo- 
podobniej z rysunków technicznych wykonanych przez Departament Lotnict\\-'a Cy- 
wilnego Ministerst\va Komunikacji. Cena jednego sZ)bowca w)110siła ok. 2 tys. zł. 
Swój dorobek lotniczy kolejarze mieli okazję zaprezentować publicznie podczas 
urocZ)'stości na Starym Rynku w niedzielę 3 września 1933 r. \V tym dniu, po 
nabożeństwie w kościele farnpn, ks. kanonik józef Szulc poświęcił oba wystawione 
szybowce, a następnie zostały wygłoszone przemówienia przedstawicieli władz pań- 
stwowych, komunalnych oraz gości. Pierwszy z C\Vj-ów nosił na skrzydłach wyma- 
lowaną nazwę "Piła". \1iała to być odpowiedź na prowokaC)jny napis "Bromberg", 
jaki figurował na jednym z szybowców w niemieckim Schneidemuhl (czyli polskiej 
Pile). Drugi szybowiec otrzymał nazwę "Strzała".5 
Idea latania zdobywała coraz więcej sympatyków. \V niezwykle szybkim tempie two- 
rzyły się nowe sekcje szybowcowe. Do półowy 1934 r. do sekcji kolejarskiej w Bydgo- 
skim Kole Szybowcowym dołączyły nowe sekcje: Związku Strzeleckiego, l Drużyny 


.45.
>>>
Harcerskiej, Szkoły Przemysłowej, Liceum Handlowego, Korono
ka, firmy "Kabel 
Polski" i Ogólna - niestowarzyszonych miłośników szybownict\\-'a. Zywiołowy rozwój 
szybownict\\-'a w Bydgoszczy wspierali swoją działalnością m.in. inż. Grabowski, do- 
wódca eskadry treningowej C\VPL kpt. pil. Stefan Micewski, dyr. Wasilewski, dyr. 
Franciszek Siemiradzki ze Szkoły Przemysłowej oraz pro( Lipczyński. 6 
Z ogromn}1n entuzjazmem do prac w Kole Szybowcowym przystąpiła l BDH. 
\V dniu 10 marca 1934 r. podczas zbiórki druŻynY przedstawiciel Koła Szybowcowe- 
go p. Kaźmierczak przedstawił harcerzom plany mającego dla nich powstać szybowca. 
"Tkrótce w warsztacie przy ul. Kowalskiej pod kiero""nictwem skarbnika Koła Przxja- 
ciół Harcerst\\-'a Pawła Mączkowskiego oraz fachowym okiem p. Kraśnyckiego rozpo- 
częła się budowa ,
Vrony" dla l BDH. 
Sportem szybowcowym zafascynowana była również grupa entuzjastów lot- 
nict\\-'a z bydgoskiej Szkoły PodchorąŻych dla Podoficerów. Przy poparciu ówcze
- 
nego komendanta szkoły płk. dypl. Stefana Kosseckiego grupa kadry i podchorą- 
żych na zebraniu organizaC)jnym 16 lutego 1934 r. utworzyła swoją sekcję. Prezeso- 
wałjej n
r Antoni Chudzikiewicz. 7 Do maja 1934 r. sekcja szybowcowa Podchorą- 
Żych zrzeszała już 500 członków. 
PoniewaŻ głównym zadaniem koła szybowcowego było szkolenie pilotów, roz- 
poczęto organizację teoretycznych kursów szybowcowych. Rekrutację kandydatów 
z sekcji rozpoczęto w połowie 1933 r., a do końca 1934 r. odbyło się 5 kursów 
teoretycznych (zakończonych egzaminem), w których wzięło udział ponad 300 osób. 
Kursy teoretyczne obejmowały materiał z zakresu mechaniki lotu, techniki startów, 
meteorologii, budowy szybowców itp. Jeden kurs trwał ok. 4 tygodni, a zajęcia od- 
bywały się 3 razy w tygodniu, przeważnie od października do maja. \Vykłady prowa- 
dzili m.in.: Hlibowicki (kierownik kursów), inż. Kazimierz Stabrowski, sierż. Paw- 
łowski, \Viśniewski, inż. Szlachcic. Szkolenie teoretyczne odbywało się najczęściej 
w pomieszczeniach Liceum Handlowego przy ul. Królowej jadwigi i w Szkole Prze- 
mysłowej przy ul. Św. Trójcy. 8 
Chcąc rozpocząć szkolenie praktycznego pilotaŻu, trzeba było posiadać odpo- 
wiednią liczbę szybowców. Zarząd koła rzucił więc hasło budowy sprzętu szkolnego 
własnymi siłami w każdej sekcji. Inicjatywa ta znalazła szeroki oddźwięk wśród człon- 
ków koła. W maju 1934 r. poszczególne sekcje posiadały następujące szybowce (go- 
towe bądź w trakcie budowy): 
l) Kolejowa Sekcja Szybowcowa - l szybowiec C\\J "Piła" oraz drugi typu ,
Vrona"; 
2) Strzelecka Sekcja Szybowco\\'a- l szybowiec C\\J " Strzała" (przekazany praw- 
dopodobnie przez kolejarzy) i w budowie drugi - typu ,,\Vrona"; 
3) Sekcja Szkoły Przemysłowej - 2 szybowce typu C\Vj I; 
4) Sekcja Liceum Handlowego - l szybowiec typu C\Vj I "Lech"; 
5) Sekcja Szkoły PodchorąŻych dla Podoficerów - 2 szybowce typu ,
Vrona": "Pod- 
chorąŻak I" i " PodchorąŻak II"; 


.46.
>>>
6) Sekcja z Koronowa - l szybowiec typu C\Vj I "Korona I"; 
7) Sekcja I Drużyny Harcerskiej - w budowie szybowiec typu ,
rona". 
\Viększość z ""iej wymienionych szybowców została wykonana samodzielnie przez 
sekcje. Były też budowane na zlecenie u innych wykonawców. jeden szybowiec typu 
,
Vrona" na prośbę jednej z bydgoskich sekcji ukończono w tym czasie w wojsko- 
wych warsztatach Parku Lotniczego w Bydgoszczy lub w Toruniu. 
Swoje dotychczasowe dokonania Koło Szybowcowe zaprezentowało 13 maja 1934 r. 
podczas XI tygodnia LOPP na R}l1ku im. Piłsudskiego (Stary R}l1ek), kiedy to zosta- 
ło poświęconych 7 nowo wykonanych szybowców. 9 
Podczas rozwijania działalności Koła Szybowcowego podstawm\)m zadaniem stało 
się wyszukanie w okolicach Bydgoszczy dogodnego terenu do założenia Szkoły Szy- 
bowcowej i prowadzenia w niej kursów praktycznych. \Vcześniej ćwiczono prawdo- 
podobnie na Błoniach przy ul. Szubińskiej, rozpatrywano też wzgórze w Myślęcin- 
ku. Nie nadawały się one jednak do uprawiania szybownict\\-'a ze względu na zbyt 
urwiste stoki. \V końcu 1933 r. ostateczny wybór padł na tereny majątku \Iiedzyń 
pod Fordonem. 
a północ od \Visły wznosiły się kilkudziesięciometrowe wzgórza 
z najwyższym wzniesieniem o nazwie Czarna Góra (niem. \Vilhelmshohe) o wyso- 
kości 50 m n.p.m. Tam też, po przeprowadzeniu próbnych lotów i uzyskaniu za- 
twierdzenia terenu jako szybowiska przez Departament Lotnictwa w Ministerstwie 
Komunikacji, rozpoczęto organizację szkoły szybowcowej. Szkolenie szybowcowe 
w szkole szybowcowej w Fordonie odbywało się w kategoriach A i B. \Vedług mię- 
dZ)l1arodow)'ch przepisów przxjętych na początku 1934 r. przez Polski Komitet Szy- 
bowcowy warunkiem uzyskania kategorii A było opanowanie lotu ślizgowego w linii 
prostej z utrzymaniem kierunku i prawidłowym lądowaniem na z góry obranym 
miejscu. Loty tego typu powinny trwać co najmniej 30 sekund. \V celu uzyskania 
kategorii A kandydat musiał wykonać około 30-50 lotów. 
Do uzyskania kategorii B pilotażu uczeń powinien opanować technikę \\ykony- 
wania skrętów o 90 0 i 180 0 prl) locie trwając)m nie mniej niż l minutę. Do osią- 
gnięcia tej kategorii potrzebne było ok. 30 lotów. 
Do szkolenia praktycznego dopuszczeni byli kandydaci, którzy mieli ukończone 
16 lat, ukończyli miesięczny kurs teoretyczny, posiadali pozwolenie rodziców (w przy- 
padku niepełnoletnich), otrzymali świadectwo lekarskie Przysposobienia \Vojsko- 
wego oraz legitymację LOPP z opłaconymi 6-miesięcznymi składkami. Opłata za 
kurs kategorii A lub B wynosiła 30 zł. Kandydaci mogli korzystać z kwater w Fordo- 
nie jak i całodziennego wyŻywienia, płacąc 2 zł dziennie. Osoby niezamożne mogły 
ubiegać się w LOPP o pomoc materialną na opłacenie kursów. 10 
Klub Szybowcowy Związku Strzeleckiego w Bydgoszczy znalazł i zarejestrował 
odrębne szybowisko w odległości 5 km od Vnisławia. Stanowiła je \\Jsoka krawędź 
doliny \Visły o różnicy poziomów około 40 m z równ}n1 przedpolem. 
adawało się 
ono jednak głó\\11ie do ćwiczebnych lotów żaglowych. II 


.47.
>>>
W okresie międZ)wojennym nie stosowano tak powszechnie jak dziś startów 
z wyciągarek lub za samolotem. Dla przeprowadzenia szkolenia pilotów kat. A i B 
wystarczał najprostszy wyciąg gumowy. Gotowy do lotu szybowiec umieszczano na 
jednym z miedzyńskich wzniesień. Po usadowieniu się pilota i przymocowaniu 
pasem, najczęściej ośmiu kursantów chwytało za linę i po komendzie instruktora 
naciągało ją. W momencie zwolnienia szybowca, ten wyskakiwał do lotu. Trwał 
on najczęściej kilkanaście sekund na wysokości kilku metrów i z tego powodu 
naZ)wano go "szuraniem". 12 
Pierwszych 12 pilotów kategońi A przeszkolono w grudniu 1933 r. i w styczniu 
1934 r. Szkolenia najczęściej prowdozili piloci szybowcowi kat. C, odbywający w For- 
donie bezpłatne trzymiesięczne praktyki instruktorskie. \V ] 934 r. instruktorami 
byli 
Iichał OfIierski i \v. Matz. Pierwszy z nich w t}ln samym roku wykonał rekor- 
dowy 210-kilometrovvy lot. Przez następne lata był on jednym z najlepszych pol- 
skich pilotów szybowcowych. 
Praktyczny kurs szybowcowy trwał ok. 1 miesiąca i zależnie od zainteresowania 
uczestniczyło w nim od kilkunastu do ponad 60 kursantów. 
\Ve \\Tześniu 1934 r. szkoła dysponowała już drewnianym hangarem mogącym 
pomieścić 8 szybowców. jego szkielet podarowało miasto. Dzięki staraniom ów- 
czesnego komendanta Szkoły PodchorąŻych i dowódcy batalionu szkolnego n
r. 
Stanisława Boehma hangar został oszalowany i wykończony. 13 \V tym czasie szkoła 
dysponowałajuż 11 szybowcami, wśród których - oprócz przeznaczonych do szko- 
lenia podstawowego C\Vj i ,,\Vrona" - znalazł się uzyskany od firmy "Kabel Pol- 
ski" S.
\. szybowiec typu "Czajka". Akcją zbiórki pieniędzy na ten cel zajęli się 
kierownicy sekcji szybowcowej "Kabel Polski" inż. \Valzel i Kowalski. Dzięki ofiar- 
ności urzędników oraz poparciu zarządu fabryki z dyr. inż. Gayczakiem i inż. 
Bernaczakiem na czele zakupiono w Poznaniu kosztującą ok. 3 tys. zł "Czajkę". 
Przekazanie jej szkole szybowcowej odbyło się 2 września 1934 r., a na cześć fun- 
datorów szybowcowi nadano nazwę "Kabel". 14 
"Czajka" wykorzystywana była do szkolenia przejściowego, czyli do pierwszych 
lotów, tzw. żaglowych. Umożliwiło to loty treningowe dla instruktorów oraz zaawan- 
sowanych w szkoleniu uczniów. 
W dniu 28 października 1934 r. na terenie szkoły szybowcowej zostały rozegrane 
zawody szybowcowe na szybowcach ,M'rona" dla pilotów kat. A i B. Udział w nich 
wzięło kilkudziesięciu zawodników z bydgoskich sekcji. Rozegrano po trzy konku- 
rencje w obu kategońach: na najdłuŻszy czas lotu, najdłuższy przelot oraz w lądowa- 
niu na określonym punkcie. \V pierwszej konkurencji zwycięzcami byli: Chojnacki 
(sekcja Związku Strzeleckiego - kat. A) i pchor. Czechowicz (sekcja Szkoły Podcho- 
rąŻych - kat. B); w drugiej - Nalaszek (sekcja strzelecka) i Broniec (również z sekcji 
strzeleckiej); w ostatniej - Kiciński (sekcja strzelecka) i pchor. Nowicki (ze Szkoły 
PodchorąŻych). Drugie miejsca zajęli przedstawiciele sekcji Liceum Handlowego, 


.48.
>>>
"Kabel Polski", Koronowo i Państwowej Szkoły Przemysłowej. Zwycięzcom nagro- 
dy wręczył komendant CWfL płk inż. Czesław Filipowicz. 15 Oprócz zawodów mia- 
ło także miejsce poświęcenie kilku szybowców, w tym m.in. ukończonej w paździer- 
. k W " H I " 16 
nI u" rony -" arcerz . 
Swoją działalność w 1934 r. szkoła zakończyła pomyślnie. W sezonie wyszkolono 
ok. 175 pilotów kat. A, z których prawie 60 uzyskało kat. B. B)ła to bardzo znacząca 
liczba, gdyŻ w tym samym czasie w Polsce \\rszkolono łącznie 958 pilotów szybow- 
cowych kategońi A i B. Wysiłek koła szybowcowego powiększa fakt, iż powstanie 
szybownict\\-'a i wybudowanie szybowców odby!o się w większości bez wsparcia 
i subwencji ze strony czynników państwowych. Srodki na rozwój szkoły szybowco- 
wej były zdobywane głównie dzięki ofiarności członków sekcji i licznych entuzjastów 
lotnict\\-'a oraz ogromnemu nakładowi czasu i pracy, jaki weń włoŻyli. 
\V 1934 r. w Fordonie szkolił się m.in. późniejszy dowódca \Vojsk Lotniczych 
(w latach 1950-1960) gen. bryg. pil. jan Frey-Bielecki oraz powojenny dyrektor 
techniczny PLL LOT mgr inż. \Viktor Leja. 17 
\V związku z przejęciem przez poznański okręg wojewódzki LOPp, działalność 
w roku 1935 szkoła szybowcowa rozpoczęła jako Wielkopolska Szkoła Szybowcowa 
w Fordonie, Centrum Szybowcowe. jej kierownikiem został instruktor Eugeniusz 
jackowski, który organizował ścisłą współpracę z Aeroklubem Poznańskim. Obwód 
miejski LOPP w Bydgoszczy rozpoczął szeroko zakrojoną akcję zbiórki pieniędzy na 
rozwój Centrum. \V tym celu sprzedawano np. specjalne żetony po 50 gr, l i 2 zł. 
Rozwój szkoły szybowcowej wspomógł też w latach 1934-1935 Poznański Okręg 
\Vojewódzki LOPp, przekazując subwencję o łącznej kwocie 3.616 zł. 
Sezon szkoleniowy w \Vielkopolskiej Szkole Szybowcowej rozpoczęto na począt- 
ku kwietnia 1935 r. \V tym czasie ustalił się już miesięczny cykl szkoleniowy, rozpo- 
czynający się 3, a kończący 30 dnia każdego miesiąca. Dysponując 12 szybowcami, 
szkoła szkoliła osoby zarówno z bydgoskiego Koła Szybowcowego, jak również kan- 
dydatów z całej \Vielkopolski. \V 1935 r. funkcję instruktorów pełniły m.in. Krysty- 
na Genowiczówna oraz \Vanda Modlibowska, wybitne poznańskie szybo\\11iczki, 
zdobywczynie wielu rekordów w kobiecym wykonaniu tego sportu. Pierwsza z nich 
swoją przygodę z lataniem rozpoczynała rok wcześniej właśnie w Fordonie. 
\V lipcu 1935 r. w Fordonie odbył się kurs dla obozu Przysposobienia Lotni- 
czego z Poznania. 18 jednakże rok ten był mniej obfity w wyszkolonych pilotów, 
ponieważ kategorię A uzyskały tylko 83 osoby, a kat. A i B jedynie 18. Podczas 
szkolenia zdyskwalifikowano 13 uczniów. \Vykonano 4007 lotów w czasie 20 h 
50 min 11 sek. Znacznie mniejsza liczba \\rszkolonych pilotów była głównie wy- 
nikiem problemów organizacxjnych związanych z przejmowaniem szkoły przez 
LOPP w Poznaniu. Mimo mniejszej frekwencji, Szkoła Szybowcowa w drugiej 
połowie 1935 r. wzbogaciła się o następne dwa szybowce. Stało się tak dzięki 
sekcji szybowcowej Szkoły PodchorąŻych, która zbudowała kolejną ,,\Vronę" oraz 


.49.
>>>
zakupiła szybowiec wyczynowy "Czajka". Nowej "Wronie" tradycr.jnie nadano 
nazwę "Podchorąży 111".19 ,. . 
Na początku 1936 r. prowadzona przez Czesławajabczynskiego sekCja szybowc

 
l BDH zdecydowała o pfZ)łączeniu się do subwencjonowanego przez .LOP
 miej- 
skiego Koła Szybowcowego. Przed podjęciem tej dec
j
 konsultował s
ę w tej..spra- 
wie z hufcowym dyr. Matuszewskim. Trzeba zaznaczyc, ze o pr
łąc
enIe sekCJI h
r- 
cerskiej zabiegała także strzelecka sekcja szybowco
. Ta decyzp, nI
 przeszkodzlł
 
jednak w wysłaniu z l BDH kilku harcerzy na orgamzO\\-'any przez ZWIązek Stl"Zele
kl 
teoretyczny kurs szybowcowy. Prowadząc szeroką akcję agitacxjną na rzecz szybo\\l1lc- 
twa, bydgoscy harcerze wciągnęli do pracy także druhów z 
no
\Todawia.20 . 
\V 1936 r. kursv praktyczne popl"Zedziło uroczyste złozeme przyrzeczema przez 
kandydatów na pil
tów w sali kinoteatru "Apollo". \V niedzielnej uroczystości w dniu 
22 marca wzięli udział przedstawiciele bydgoskich sekcji szybowcowych, w t)1n naj- 
liczniejsza (bo aŻ 300-osobowa) była grupa podchorąŻych. Uczestnikami byli również 
harcerze l BDH, członkowie sekcji "Kabla Polskiego", Szkoły PI"Zemysłowej, Liceum 
Handlowego i kolejarzy. Pod "}'stawion}ID szybowcem stanęła orkiestra kolejowa oraz 
przedstawicie \\ładz i wojska: wicestarosta Czubiński, d}Tektor Matuszewski, ks. kan. 
Szulc oraz komendant CWfL płk inż. pil. Franciszek Rudnicki. Przed zgromadzony- 
mi raport o gotowości do szkolenia złoŻyli kpt. Antoni Chudzikiewicz oraz harcerz 

ajdowski. Po przemówieniu prezesa koła inż. Kazimierza Stabrowskiego przedstawi- 
ciele sekcji złoŻyli swoje podpisy na kadłubie szybowca pod tekstem prZ)'l"Zeczenia. 21 
Otwarcie sezonu szybowcowego w 1936 r. miało miejsce 19 kwietnia. Na uroczys- 
tość przybyli przedsta\"iciele władz miejskich i powiatowych z preqdentem miasta 
Leonem Barciszewskim na czele. Z władz wojskowych obecni byli: dowódca OK 
VIII gen. dyw. \Viktor Thomme, dowódca garnizonu bydgoskiego gen. Chmuro- 
wicz, a także przedstawiciel Ministerstwa Spraw \Vojskowych mjr dypl. Stanisła\\ 
Kępski. Licznie slawiii się również mieszkańcy Bydgoszczy i Fordonu, a na szybowi- 
sku swój obóz rozbiła harcerska drużyna lotnicza. Podczas uroczystości ks. płk Wik- 
lor Szyłkiewicz dokonał poświęcenia trzech nO\\Jch szybowców ofiarowanych przez 
Zarząd Okręgu LOPP z Poznania. RÓ\\l1ocześnie odbył się przegląd 14 szybowcó\\ 
będących w posiadaniu szkoły. Zapowiadane wcześniej pokazy wzorcowego szkole- 
nia szybo
'cowego oraz oblot no\\)'ch szybowców przez przybyłą z Poznania Krysty- 
ł
ę 
anowlcz
wnę, z powodu porywistego. wichru odbyły się w ograniczonym zakre- 
sle.
 Szk?
eme szybowco

 w 1936 r. zamaugurowali podchorążowie z sekcji szy- 

owcowej Im. ge.n. dY'
. mz. Leona Berbeckiego. W miesiącach wiosennych i je- 
Mennych kategonę A pIlota 
zybowcowego zdobyło 4 oficerów i 69 podchorąŻych. 
jednym z oficerów, ,który uzyskał te \\Jmagania, był dyr. nauk ppłk dypl. Beniamin 

otarba. W t}:m .tez roku k
mendant szkoły widząc powszechny udział podchorą- 
zych 
 Upra\\lamU szybo':\7uctwa, a także doceniając korzyści, jakie daje ono w za- 
wodzie oficera, wprowadził szkolenie szybowcowe do normalnego programu szkole- 


.50-
>>>
nia. Sa przedmiot ten przeznaczono 36 godzin i realizowano go na drugim (dla 
kat. A) i trzecim (dla kat. B) roku szkoły.2.':1 
W dniu 7 kwietnia z okazji dorocznego ś\\'ięta \VF i P\V powiatu bydgoskiego 
podchorążowie zaprezentowali pokaz wzorowego szkolenia. Po 20 czerwca szybowi- 
sko zostało zarezerwowane do szkolenia młodzieŻy bydgoskich szkół średnich. Od 
5 lipca w kursach uczestniczyli także harcerze z prowadzonej przez druha Czesława 
jahczyńskiego sekcji szybowcowej l BDH, korzystający z rozbitego na szybowisku 
obozu namiotowego. W dniu 20 lipca rozpoczął się kolejny kurs dla kandydatów 
skiero\\-'anych przez poszczególne oddziały LO PP województwa poznańskiego. Poza 
tym licznie przybyła młodzież akademicka. \V sierpniu odbyło się szkolenie szybow- 
cowe dla D)'wizY.inego Kursu PodchorąŻych Rezen\'Y z Bydgoszczy. \Vrzesień i paź- 
dziernik zarezerwowano dla sekcji szyLowcowej Szkoły Podchorążych. RÓ\\11ocze- 
śnie przez cały okres letni odbywały się kursy dla młodzieŻy niestowarzyszonej w byd- 
goskim kole szybowcowym. \Ve wrześniu zorganizowano także zespoły treningowe 
dla zaawansowanych pilotów szybowco\\rch kat. B i C.24 
\V dalsZ) m ciągu dbano o powiększenie liczby sprzętu latającego fordollskiej szkoł
: 
\V dniu 15 października podczas uroczystości promoC)jnych Szkoły Podchorążych 
zostały poświęcone 2 nowe szybowce. Dołączyły one do posiadanych do tej pory 
czternastu C'Vj-ów, ,,\Vron", ,
Vron" bis i "Czajek".2.'j Praktyczne szkolenie szybow- 
cowe w Fordonie w 1936 r. zakończono późnąjesienią. Kategorie szybowcowe zdo- 
było 187 osób. 26 
\V 1937 r., podobnie jak w latach poprzednich, praktyczne szkolenie przecl1O- 
dziła młodzież szkolna, podchorążowie i przedpoborowi. Kursy odb}wały się od 
kwietnia. Prowadzono także treningi dla zaawansowanych pilotów kat. A, B i C. 
Koło szybowcowe LOPP rozpoczęło szeroko zakrojoną akcję naboru dzieci kole- 
jarzy, którzy jako długoletni członkowie LOPP korzystali z dotacji obwodu kolejo- 
wego przy DO KP w Toruniu. Nie zaniedb}wano też akcji propagandO\\)'ch, np. 
l sierpnia zorganizowano dla publiczności w Fordonie loty pokazowe. 
\V celu przygotowania młodzieŻy do dalszej teoretycznej i praktycznej nauki pilo- 
tażu szybowcowego 2 października otwarto w centrum miasta na placu przed gim- 
nazjum żeńskim (w pobliżu kinoteatru "Apollo") przedszkole szybowcowe. \V uro- 
czystości wzięli udział: członkowie zarządu LOPp, starosta julian Suski, radca Ta- 
deuszjanicki, prezes S4du okręgowego Piejewski. W obecności licznie zgromadzo- 
nej publiczności odbyło się kilka efektownych lotów szybowcowych. 27 
Inna uroczystość odb}ła się 15 października podczas promocji w Szkole Podchorą- 
Żych. Podobnie jak i w latach poprzednich, poświęcono 2 nowe szybowce podchorą- 
żackiej sekcji szybowcowej. PowięksZ}ły one tabor latający szkoły do 18 sztuk. 28 Bilans 
1937 r., dzięki intens}'\\11)TJ110tom kandydatów, zamknięto najwyższą do tej pory licz- 
bą W\'szkolonych pilotów kat. A i B. \V roku t)TJ1 rÓ,"11ież Ministerst\vo Spraw \Vojsko- 
'"ych zmieniło wymagania i oznaczenia kategorii na stopnie I i 11. 29 


.51.
>>>
Kolejny rok, mimo późniejszego otwarcia sezonu szybowcowego (w połowie 
maja) zakończono jeszcze lepszym \\roikiem. Szkolenie ukończyło ok. 400 uczniów. 
Nauczanie, obok kierownika szkoły jackowskiego, prowadził instruktor społeczny 
Kalinowski. 30 
Ostatni sezon szkoleniowy w 1939 r. szkoła, dysponując 20 szybowcami, rozpo- 
częła, uruchamiając w kwietniu i maju treningi dla pilotów posiadających II i III 
stopień wyszkolenia szybowcowego. Szkolenie podstawowe na I i II stopień zapla- 
nowano tradyc}jnie od 3 do 28 dnia miesiąca, od maja do października. 
W drugiej połowie kaŻdego miesiąca odbywać się miał)' także zloty treningowe. 31 
\V 1939 r. szkoła dysponowała 20 szybowcami oraz samolotem RWD-8, zakupio- 
npn przez LO PP za środki zdobyte przy zbiórce nieuŻ)1ków w Bydgoszczy.32 
Do końca lipca 1939 r., zakładając iż tempo szkolenia było podobne jak w latach 
poprzednich, wyszkolono prawdopodobnie ponad 150 pilotów sz)'bowco\\Jch. przy- 
puszczalnie pogarszająca się sytuacja międz}TIarodowa Polski oraz pogotowie mobili- 
zaC)jne w kraju mogły zakłócić tok szkolenia w ostatnim miesiącu pokoju 1939 r. 
Ogółem podczas funkcjonowania szkoły szybowcowej w Fordonie w kategońach 
\ i B (stopnia I i II) wyszkolono około 1300-1400 pilotów szybowcowych. Podawa- 
na przez autorów niektórych publikacji liczba 1600 jest prawdopodobnie zawyżo- 
na, tym bardziej,jeżeli oblicze- 
nie to oparto na proS
TI1 wyli- 
czeniu szkolenia"" Fordonie 
230 pilotów rocznie. 

ależy również pamiętać 
o tym, że poszczególne lata 
funkcjonowania Koła Szybow- 
cowego i ośrodka szkolenia 
praktycznego w Fordonie cha- 
rakteryzowały się różną inten- 
sywnością działania. 
Oczywiście nie umniejsza to 
w żadnym stopniu osiągnięć 
bydgoskich entuzjastów szy- 
bO\\TIictwa. Przede wszystkim 
, 
trzeba zaznaczyć, że w Fordo- 
nie do 1939 r. \\Jszkolono pra- 
wie 10% polskich pilotów szy- 
bowcowych kat. A i B.33 Sta- 
wia 10 bydgoskie Koło Szybow- 
cowe oraz fordońskie szybowis- 
ko na jednym z pierwszych 


"\ 
\.-- 
(.1\J

' 
\_ g O \-'\ 



 


..., 



 


A- 
r 


,"", 


. 


\ 


Hmurski szybowuc na lereni
 szlwly szybowcowej W FOrMnu. 
(ze zbiorów .4IPOW). 


.52.
>>>
miejsc w kraju. Wielu z tych, którzy rozpoczęli swoją szybowcową przygodę na mie- 
dzyńskich wzgórzach, związało się na stałe z lotnictwem. \V fordoi1skiej szkole oprócz 
szkolenia kat. A i B wykonywano także efektowne loty żaglowe, jak np. instruktor 
Kalinowski, który po starcie z lin gumowych szybował przez l godzinę i 36 minut. 34 
Fordońska szkoła 
zybowcowa spełniła bardzo ważną rolę dla obronności państ\va. 
Wyszkoliła w lataniu bardzo wiele młodzieŻy w wieku poborowym, która o wiele szyb- 
ciej mogła opanować pilotaŻ samolotu słabosilnikowego, a w przyszłości - wojskowego. 


I Polskie lotnictwo spodowe - almanach, red. I L Skrzydłowski, Kraków 1986, s. 107-) 08. 
2 Ibidem, s. 110-112. 
3 Sprawozdanie z działalności Szkoł) SZ)bowco\\ej w Fordonie z oka7ji 30-lecia jej dzialalno
ci, Brdgos7cz 
1963, Z Kroniki Bydgoskiego Klubu Scniorów Lotnictwa: "Dziennik B)dgoski", 9 VII 1933, nr 155: 5 IX 
1933, nr 203; 26111933, nr 47. 
4 "Dziennik Bydgoski", 13 V 1934, nr 108. 
5 Ibidem, 9 \"I119j3, nr 155; 5 IX 1933, nr 203. 
6 Ibidem, J:} V 1934, nr 108: 15 V 1934, nr 109. 
7 ''\o'. Ratajczyk, S=kola p(I&'horq
v(h dla Pod4icrrów, Poznań-B.,vdgoszcz 1919-1938Iw:1 "Acta Uniwersitatis I\ico- 
lai Copernici, Historia- Nauki humanistyc7l1o-społeczne", zesZ)1 67, Torui1 1975, s. 70-84; S. Krasucli, 
8..1'dgosC) podcllOrq:owif'. Z D:itjów Szkoły Pod(,/lOrqi.ych dla PodoJimów w Bydgosz...y (J 920- 1939) 1\\: 1 "Kronika 
Bydgoska'., XI 1991, 1992, s. 37-62. 
8 "Dziennik Bydgoski'". 13 \" 1934, nr 108; 3 1\. 1937, nr 76; l-ł \' l
n6, nr ID. 
9 ..sZ)bO\\1Iik",jednodniówka \\}dana z oka
i 25-lecia istnienia Slkoł) "Z)bowcowej w FonIonic. Bydgoszcz- 
Fordon 1958, s. 12-13: ..Dziennik B
'dgoski", 13 V 1934, nr lOK 
10 .,Dziennik B)-dgoski'., 29 VII I !}:36, nr 174. 
II ,"ala ET/C)klopdio ultnicza, Warszawa 1938. s. 456; "Entuzjasta Lotnictwa'", nr I. 199,1), s. X2. 
12 "Skrzydlata Polska", 19:36, nr 3, s. 108. 
13 ..Dziennik B
-dgoski", 24 X 19:34, nr 244; 25 X l!t34, nr 245. 
14 Ihidem,2 IX 19:34. nr 200. 
15 Ibidcm, 30 X 1934, nr 249;,.1 ot Polski", 1935, nr 2, s. 6-7. 
W Kronika I BDII, .\rchi\\um MII7t::U111 Pomorskiego Olręgu Wojskowego (dalej (;yt. ,tPO\\) 
17 "D7iennik B)dgoski", 2 IX 1934,200: "SZ)-bo\\nik" - jednodniówka..., s. 4, s. 11. 
18 .,Dziennik Bydgoski", 5 IX 1935, nr 204. 
19 .W marszu", \"111935, nr 7. 
20 Kronika I BDlL .\rchi\\um MPO\\: 
21 ..Dziennik B
'rlgoski", 241111936, nr 70. 
22 Ibidem, 22 IV 1936, nr 94. 
2:3 W RatajeZ)l, op. cil., s. 79-81. 
24 ..Dliennik B
-dgoski", 27 \' 1936, nr 123; 24 \ 11936, nr 145; 29 \'1119:36, nr 174; 27 \'11936. nr 148. 
25 Ibidem, 17 X 193(}. nr 242. 
26 Piętnastolecie LOPP. K
ięga Pamiątkowa, Warszawa 1938, s. 213. 
27 "Dziennik Bydgoski", 3 X 19.'37, nr 22X: (j X 1937. nr 2:30. 
28 Ibidem, 17 X 1937, nr 240. 
29 Piętnastolecie topp, op. cil.. s, 2 U, 
30 "Dziennik Bplgoski", 8 \' 19:3H. nr L05: 20 1\' I !n9. nr 91. 
3 I lindem, 17 V 1939, nr 113. 
32 Z. Raszewski, Pamirtnik gaPia..., B)dgoszcz 1994, s. 177 i s. 3.1)0. 
33 Polskie Iotllictu'O s/xlltowe, op. cit., s. 117; \\ latach 1928-1939 \\}szkolono w Polsce 11.144 pilotów sZ)bo\\l:o- 
w..-ch kat. A i B. 
34 SPrawow{ulie z d:ialalrwści szlwly..., op. cil., s. 2. 


.53.
>>>
., '( 


... '" 
.. 



 .. 


.. 


,.. 


,
 


- 

 



 I. t. 
,\ 
, .- 
. 
\\ -, 
\ - (- 
,:,.t ,.!
. 
\ 



ł- 


, 


\\ 


\ \ L 
 
t;.. t 
\ 
, ". 
(' \- 
..\\, 
\ 
..J. 
l 
. 
\ 
, 
.
 


Sz.,vbowil'{, "Harem l" U' buaou'u. .\0 P'-l77l!sZ)7n plonie czlon/wu',€ bydgoskiego Kola Szybowcowego 
1934 r. (u zbiorów MPm'JJ. 


, 


'/ "'" 


. 


. . 


, , 


'C 


PierwS:i' przymiarki do lotonia, czyli ffi.iczroia na lzu'. "chwiejniry", nazywaruj ll'i. "szubinticq" 
(u zbiorów ,iWOW).
>>>
Andrzej Zaćmińshi 


Bydgoszczanie przed obliczem 
Delegatury Komisji Specjalnej 
do Walki z Nadużyciami 
i Szkodnictwem Gospodarczym 
(t946-t954)1 


Sytuacja społeczno-gospodarcza Polski po zakończeniu działań wojennych 
w 1945 r. była niezwykle trudna. Truizmem jest st\vierdzenie, że ogromne zniszcze- 
nia we wszystkich sferach gospodarki utrudniały codzienne Życie społeczeł1stwa pol- 
skiego. 
iska produkcja przemysłowa i rolnicza wpływała na brak towarów pierw- 
szej potrzeby i zmusiła władze państwowe do wprowadzenia systemu reglamentacji. 
Deficyt artykułów konsumpcxjnych i gospodarczych rodził spekulację, a także inne 
towarzyszące jej przejaw)" patologii społecznej. 
Prasa ogólnopolska i lokalna szeroko informowała o pladze łapownictwa, rozmai- 
tych nieprawidłowościach w handlu, dystrybucji towarów o dużym popycie itp. Kon- 
klU7je niektórych artykułów zawierały wręcz żądania surowych kar dla sprawców tego 
rodzaju naduŻyć, wzmocnienia kontroli społecznej oraz utworzenia organizacji do 
ich zwalczania. 2 Prasie wtórowały związki zawodowe i działacze Polskiej Partii Ro- 
botniczej (PPR).3 W efekcie zgłoszonych inicjatyw i podjętych procedur adminis- 
trdC}jnych 16 listopada 1945 r. Prezydium Krajowej Rady Narodowej (KR
) zat\vier- 
dziło dekret "o utworzeniu i zakresie działania Komisji Specjalnej do Walki z Naduży- 
ciami i Szkodnictwem Gospodarczym".4 Na jego mocy przystąpiono do tworzenia 
centralnych i terenowych struktur nowej organizacji. 5 PierwsZ)l11 przewodniczącym 
Komisji Specjalnej do \Valki z NaduŻyciami i Szkodnictwem Gospodarczym (KS) 
został Roman Zambrowski (członek prezydium KRN), O}Tektorem Biura Wykonaw- 
czego - Kazimierz jasiński (członek Komisji \Vykonawczej KCZZ), a jego zastępcą 
wybrano prokuratora Sądu Najwyższego, Henryka Gackiego. \Varto podkreślić, że 
przewodniczącego Komisji i ośmiu jej członków mianowało PreZ)"dium KRS. 
Zgodnie z przepisami dekretu, Komisja Specjalna do Walki z Nadużyciami 
i Szkodnictwem Gospodarczym miała działać w terenie poprzez swoje delegatury. 


.55-
>>>
jak głosił art. l, nowa instytucja powołana została do 
krywania i ścigania prze- 
strpstw godzących w interesy Życia gospodarczego państwa, a zwłaszcza: przywłaszcza- 
nia, grabieŻy mienia publicznego albo będącego pod zarządem publicznym, korupcji, 
łapownictwa, spekulacji i tzw. szabrownictwa. Artykuł 10.2 mówił, że Komisja: nie 
kirrują£ sprawy na drogę postęPowania sąduwego, rrwŻe po przeprowadzeniu tkchodzenia 
skierowai sprawcę do pracy przymusowej, jeŻeli jego dzialanie pozostaje w związku ze 
wstrętem do pracy albo stwarza niebezpieczeństwo popdnienw nmluŻyć lub Mpuszcznzw 
si{ szkodnictwa gospodarczego. Maksymalny okres owego skierowania wynosił 2 lata. 
'V zakresie postępowania przygotowawczego i stosowania środków zapobiegawczych 
przyznano jej uprawnienia sądowe. 6 jednak jako organ quasi-sądowy nie podlegała 
kontroli żadnej instancji. jej postanowienia miały charakter ostateczny, od których nie 
słuŻył żaden odwoławczy środek prawny. NaleŻy w tym miejscu podkreślić, że Komisja 
Specjalna była podporządkowana Prezydium KRN, a więc władzy państwowej. 
Wśród przepisów, w oparciu o które działała Komisja Specjalna do Walki z Nad- 
uŻyciami i Szkodnictwem Gospodarczym, na szczególną uwagę zasługuje cytowan} 
powyżej artykuł 10.2. Przez zawarte tam określenie "wstręt do pracy" rozumiano 
sytuację, w której człowiek nie pracujący i nie posiadający żadnego legalnego źródła 
utrzymania dysponował środkami majątkowymi. Uznano zatem a priori, że owe środki, 
jeżeli nie pochodzą z pracy zawodowej, to są efektem przestępstwa. B}ła to niezgod- 
na z prawem zasada karania, podobnie zresztąjak działanie prewencY-ine (art. 10.2) 
przez alienację ze społeczeństwa osoby, która stwarza niebezpieczeństwo popdnienia 
naduŻyć lub dopuszcza się szkodnictwa gospodarczego. POwyŻsze treści i ich szeroka 
dyspozycja spowodowały, że ów artykuł stał się niezwykle pojemny. Oznacza to, że 
w praktyce Komisja mogła, wg uznania składów orzekających, każdego "podejrza- 
nego" oskarŻyć i skazać, wypełniając treścią poszczególne przypadki. 7 Władza Polski 
Ludowej poprzez Komisję chroniła zatem swoją politykę, demonstrowała siłę, adre- 
sując jednocześnie do społeczeństwa czytelne przesłanie, mówiące, iż jej decyzje są 
jedynie słuszne, a negat}wne oceny i komentarze społeczne to przejaw wrogiej dzia- 
łalności (szeptana propaganda) obwarowanej sankcjami karnymi. 8 W sprawach gos- 
podarcZ}'ch Komisja Specjalna pełniła identyczną rolę jak sądy wojskowe w spra- 
wach politycznych. 9 
Po analizie historii Komisji Specjalnej do Walki z NaduŻyciami i Szkodnictwem 
Gospodarczym,jej ewolucji programowej i kompetencY-inejlO, nasuwa się bezdysku- 
sr.jny wniosek, iż była ona narzędziem polityki władz, organem dyspozycY-inym, od- 
zwierciedlającym i reagującym na bieżące koncepcje programowe PPR i PZPRY 
Podobnie jak cały wymiar sprawiedliwości, w sposób prawny partycypowała w two- 
rzeniu nowego ustroju i zwalczaniu jego rzeczywistych oraz urojonych przeciwni- 
ków. W instrukcji do uŻ}1ku służbowego motywy powołania Komisji przedstawiono 
następująco: Ustawodawcy chodziło tu o nadanie tej illst)'tucji elastycznoŚci, o nieskrę- 
powanie jej formalistyką kpk (Iwdfksu postępowania karnego), gdy mamy do cZ)'nienia 


.56.
>>>
z jednostką szkodliwą spoltcznie, której czyny nie dadzą się podciągnąć pod Żailnz prze- 
pis kk czy innych ustaw karnych. 12 POwyŻsze treści wzmacniano argumentem, że za 
powołaniem Komisji przemawia szybkość jej działania, znacznie ""}'Przedzająca sądy 
i prokuratury. Ponadto, jak konstatował Roman Zambrowski: Dzięki (...) symbiozie 
czynnika fachowo-prawniczego z ide
m czynnikiem społecznym zlngodzony został do- 
tkliwy brak kadry sądowo-prokuratorskiej i urrwżliwione zostało zre,alizowanie postu- 
latu szybkości w dzialaniu represyjnym, tak ważnej dla osiągnięcia istotnych rezulta- 
tów w walce z naduŻyciami i szkodnictwem gospodarczym. 13 
Usytuowanie Komisji Specjalnej w strukturze wymiaru sprawiedliwości, jej kom- 
petencje i zadania pobudzały wyobraźnię niektórych pseudoprawników. Przykła- 
dem może być Władysław Dworakowski, który po objęciu przewodnictwa w Dele- 
gaturze bydgoskiej, w pierwszym swoim sprawozdaniu deliberował: Społeczeństwo 
zdaje sobie sprawę, Że szkodnik gospodarczy - to groźny element rozkładu. Ostrze tej 
walki przeciwko temu na wskroś aspołecznemu zjawisku nie powinno być stępione, au 
wprost przeciwnie - walka ta powinna być wznoszona na coraz to WYŻszy poziom. I tu 
nasuwa się pytanie: "Czy rrwżna ukarać za czyny nieprzewidziane kodeksem karnym, 
au zasługująa na karę wg zdrowego poczucia praumego i według zdrowego poglqJu 
danego społeczeństwa miejscowego?" .14 Komentarz wydaje się zbyteczny. Można po- 
stawić jedynie pytanie, jakie motywy przyświecały tego typu przemyśleniom? 
Na mocy dekretu powołującego Komisję Specjalną do Walki z NaduŻyciami 
i Szkodnictwem Gospodarczym rozpoczęto tworzenie jej terenowych przedstawi- 
cielstw - Delegatur. W Bydgoszczy Komisja Specjalna, jako struktura 3-osobowa, 
rozpoczęła swoje funkcjonowanie 16 stycznia 1946 r. 15 w składzie: przewodniczący- 
Ludwik Szulc l6 , I Delegat - sędzia Alojzy Herman, II Delegat - sędzia Władysław 
Witkowski i Kierownik Biura Skarg - Antoni Pułtorak. 17 POwyŻsza data określa ra- 
czej akt prawny, gdyŻ dopiero 18 stycznia Delegatura do swoich celów otrzymała 
malutki pokoik w Biurze Wojewódzkiej Rady Narodowej (WRN). jako pierwszy 
pracę rozpoczął Kierownik Biura Skarg. 18 jednak formalnie Delegatura swoją dzia- 
łalność rozpoczęła 23 stycznia 1946 r. W tym dniu odbyło się w Wojewódzkiej Ra- 
dzie Narodowej posiedzenie poświęcone powołaniu Delegatury Komisji Specjalnej 
na Województwo Pomorskie. Po zagajeniu obrad przez przewodniczącego WRN - 
dr Wiech no, rolę Delegatury przedstawił sędzia Herman, mówiąc: Każdy kto wystą- 
pi przeciwko naszej zasadniczej linii, kto odstąpi od obowiązku (respektowania poli ty- 
ki państwa - Al) - stanie się szkodnikiem państwa. 19 
Pierwsze tygodnie upłynęły na sprawach organizacxjnych. W tym czasie Dele- 
gatura otrzymała nową siedzibę (9 pokoi) w gmachu Sądu Grodzkiego przy Wa- 
łach jagiellońskich 2. Przydzielone pomieszczenia pozostawiały wiele do Życzenia. 
Były one, jak napisano w sprawozdaniu, brudne, bez szyb, pieców i mebli. Do 
stanu uŻyteczności pomogła doprowadzić je Komenda Wojewódzkiej Milicji Oby- 
watelskiej w Bydgoszczy. jednocześnie w tym samym czasie delegaci odbyli szereg 


.57.
>>>
spotkań z przedstawicielami instytucji państwowych, sam.orządo
ch i społecz- 
nych, informując o powstaniu Delegatury i jej kompetenCJach. 
Imo propaga
- 
Jowej akcji i deklarowanego poparcia, nowajednostkajurysdykc?
a boryk
ła Się 
z trudnościami. Przewodniczący L. Szulc w piśmie do warszawskiej centralI skar- 
żył się: W sprawie tkugowania 2-ch aPlikantów zwracalem się 
o Wiceprez
s
 S
du 
Okręgowego w Bydgoszczy, który nawet nie raczył w tej sprawIe 
orozuml
c SIę ze 
mnq, pomimo że sprawa dRugowania aPlikantów zostaln 'flzgodnwna z mm prz
z 
Prezesa Sqdu Apelncyjnego w lOruniu. fVięzienie Karno-Sledcze w Bydgoszczy me 
przyjmuje aresztantów z powodu ePidemii tyfusu, co również w 
użej .mierze utr
- 
nia normalny tryb urzędowania. Wl!iewódzka Komenda MO me poszada w,swolch 
aresztach WYŻywienia din aresztowanych i trzeba ich kźerować do więzień w Swieciu 
lub Inowroclnwiu. 20 Ostatnia z wymienionych trudności po części spowodowana 
była dużą ilością napływających i prowadzonych spraw nie tylko w Delegaturze, 
ale i w ogóle. Potwierdza to pismo płk. jurkowskiego z \Vojewódzkiego Urzędu 
Bezpieczeństwa Publicznego, w którym informował o przepełnieniu więzień i prosił, 
aby Delegatura załatwiała spra\\'Y osadzonych w trybie przyspieszonym.21 
otabe- 
ne kłopoty z "zakwaterowaniem" swoich aresztantów w bydgoskim więzieniu De- 
legatura miała również w następnym roku. 22 
Od momentu powstania Delegatury do 26 lutego 1946 r. wpłynęło aŻ 109 spraw. 
Permanentny wzrost wszczętych i prowadzonych postępowań, a w ślad za tyrn obcią- 
żenie pracowników zadecydowały o zwiększeniu personelu. Zatrudniono czwartego 
delegata, wiceprokuratora Sądu Apelaqjnego w Toruniu, Mariana Madeya oraz 
aplikanta sądowego - Zygmunta Sawińskiego. Na początku kwietnia 1946 r. w De- 
legaturze pracowało 18 osób. W całej historii tej instytucji przewinęło się przez nią 
około 150 pracowników. 23 
Do 1950 r. siedzibą bydgoskiej Delegatury Komisji Specjalnej był gmach sądu. 
Dnia 23 kwietnia tegoż roku na mocy decyzji Zarządu Miejskiego jej lokum przenie- 
siono do budynku, który stanowił własność Prezydium MRN przy ul. Generalissi- 
musa Stalina 14. Tam Delegatura funkcjonowała do 21 grudnia 1954 r., kiedy to 
zajmowane lokale (5 pokoi, poczekalnię, toaletę oraz pomieszczenie archiwalne) 
przekazano Prokuraturze Wojewódzkiej w Bydgoszczy.24 
Struktura bydgoskiej Delegatury Komisji Specjalnej była ściśle związana z ewo- 
lucją programowo-kompetencxjną Komisji. I tak do 1947 r. sprawami administra- 
cxjno-biuroW)Tni zajmował się sekretariat. Prowadzono w nim repertorium ogólne, 
wykazy,oSÓ? 
reszt
wanych itp. Dru
m ogniwem był referat dochodzeniowy, nazy- 
wany ro
lez 
dzlałem dochodzemmrym. Ton jego pracy nadawali delegaci oraz 
wspo

gająCY Ich,. okresowo zatrudniani aplikanci sądowi przy współudziale pra- 
cownlkow po
ocmczy
h. Tu prowadzono śledztwa w przxjętych sprawach, przygo- 
to,,?,wan? projekty, wnlOskó
 karnych, które później były przxjmowane podczas 
posledzen kompletow orzekających. 1ł-zecim organem było Biuro Skarg. 


.1)8.
>>>
W 1947 r. struktura Delegatury Komisji Specjalnej w Bydgoszczy, podobniejak 
i innych Delegatur, uległa zmianie. Na skutek wprowadzenia ustawy o zwalczaniu 
droŻyzny i rozpoczęciu "bitwy o handel", utworzono nową komórkę - Wydział do 
Walki ze Spekulacj ą 25, pod kierownictwem sędziego Alojzego Hermana, później 
Lecha Hermanowskiego. Ponadto w wydziale tym zatrudniony był delegat Bolesław 
Smoliński (zastępca kierownika) i 6 referentów. Do jego zadań należało nadzorowa- 
nie i koordynowanie pracy inspektorów powiatowych, Społecznych Komisji Kon- 
troli Cen, przygotowanie różnego rodzaju akcji, a także prowadzenie inspekcji w te- 
renie. Wydział funkcjonował na zasadzie podziału terytorialnego (kaŻdy referent po 
3-4 powiaty), a nie rzeczowego (Rs I i Rs 11 26 ). Sprawy z repertorium Rs I prowa- 
dzili: Zygmunt Wirszyłła, Antoni Maciejewski, Stanisław Tyniecki i Konstanty Rut- 
kowski, zaś Rs IIjózefWasilewski i Bernard Burchardt. Drugąjednostką w struktu- 
rze Delegatury był Wydział Dochodzeniowy, obejmujący sprawy wchodzące w za- 
kres Ksp.27 Ich prowadzeniem zajmowali się delegaci: \Viktor Kalka, Kiedrzyński, 
jerzy Kopcewicz i Stanisław Robak. Praca biurowo-administrac)jna należała do Kan- 
celarii. W niej także kontrolowano listy pisane przez aresztowanych, jak i te adreso- 
wane do aresztowanych pozostających w dyspozycji Delegatury. Szczegółowe kwe- 
stie związane z cenzurą korespondencji regulowały zarządzenia. 28 
Następna reorganizacja działającej w Bydgoszczy Komisji Specjalnej miała miej- 
sce l czerwca 1949 r. 29 Wtedy to zmienione zostały nazwy dwóch wydziałów. Wy- 
dział do Walki ze Spekulacją został przemiano
ny na Wydział do Walki z Przestęp- 
czością Masową, a dochodzeniowy na \Vydział Sledczy. Zakres obowiązków Kance- 
larii pozostał praktycznie bez zmian. \Vydział do Walki z Przestępczością Masową 
(kierownik Hermanowski, zastępca Kopcewicz) zorganizowany był na zasadzie po- 
działu województwa na trzy rejony.30 \V pierwszym za sprawy Rs I odpowiadał Kon- 
stanty Rutkowski, a Rs II Bernard Burchardt, w drugim - R
 I Antoni Maciejewski, 
a Rs II Zygmunt Wirszyłła; trzecim - Rs I Stanisław Tyniecki, Rs IIjózefWasilew- 
ski. Ponadto referentom przydzielono dodatkowe obowiązki oraz nadzór nad różne- 
go rodzaju akcjami. Zgodnie z zarządzeniem priorytet miały spra\\'Y aresztanckie 
oraz z akcji "U" (ubój) i "Z" (zbożowej). Pozostałe zaś załatwiano w kolejności 
zgłoszeń do Delegatury. 
W pierwszym roku działalności Komisji Specjalnej w Bydgoszczy, 
. od 
24.01.1946 r. do 31.12.1946 r., wpłynęło 1518 spraw, w tym od osób prywatnych 
430, z urzędów 937, od instytucji społecznych 151, do prokuratur przekazano 
514 spraw, sądów 5. W 293 przypadkach postępowanie umorzono, w 11 zaś zawie- 
szono. 3 ) Oznacza to, że Delegatura rozpatrzyła 999 spraw. Sporządzono 106 wnios- 
kówo obóz pracy obejmujących 168 osób. 32 Rok 1947 charakteryzował się wzros- 
tem aktywności Delegatury (3787 spraw). W 140 przypadkach wnioskowano o obóz 
pracy dla 222 osób. 33 Intensyfikacja działań była następstwem wprowadzenia usta- 
wy z 2 czerwca 1947 r. o zwalczaniu spekulacji i droŻyzny. W oparciu o wykroczenia 


.59.
>>>
przeciwko tej usta'wie \\płynęło aż 3713 spra."'. :ylko?d wejścia,: Życie wspomma- 
nej ustawy do końca grudnia 1947 r. w wOjewodzt\VIe pomorskim skontrolowano 
14.936 punktów sprzedaży, angażując do akcji 7674 osoby.34 . .. . . 
W początko\\rm okresie swojej działalności Delegatura KomisJI SpeCJalne
 w Byd- 
goszczy koncentrowała się na handlu towarami 
ie
adomego poc
odzema, prz
- 
miałem mąki poniżej dozwolonej procentowoścI, melegaln}Tn ubojem,. dewa
tac
ą 
gospodarstw poniemieckich, ukl")waniem inwentarza, przywłaszczamem mle
la 
poniemieckiego, lichwą, łapownictwem, spekulacją itp. Przeprowadzo
o szere.g dZia- 
łań profilaktycznych i specjalnych na terenie całego województwa, m.m. akCję zbo- 
żową, kartoflaną, rzeźnicką, a także akcję skierowaną przeciwko handlarzom obcą 
walutą. jak podkreślono w sprawozdaniu, we wrześniu. U.jfto całą szafli{ waluciarzy' 
na terenie Torunia. EPiwgiem tej sprawy b)'lo W)'stosowallie kilku wniosków o obóz 
pracy.35 Na konto swojego sukcesu Delegatura zaliczyła również wykrycie tzw. afery 
smakowej w Toruniu, efektem której był wniosek o skierowanie do pracy prZ)'Tnuso- 
wej 16 osób na okres od 3 miesięcy do 1,5 roku. J6 Pracownicy Komisji Specjalnej 
zaangażowani zostali również do ściągania zaległych świadczeń rzeczowych. Dyspo- 
nując materiałami przekazywan)Tni przez Wydział Aprowizacji i Handlu (Oddział 
Świadczeń Rzeczowych) Urzędu Wojewódzkiego Pomorskiego oraz komend !\Iilicji 
Obywatelskiej, występowali w roli przysłowiowego straszaka. J7 W efekcie,jak z dumą 
napisał przewodniczący Delegatury - wojf'wództwo pomorskie znalazło się na 3 miej- 
scu w ściąganiu zaleglości. 38 Trzeba zaznaczyć, że inst)1ucja ta czynnie włączyła się 
do egzekwowania podatku gruntowego, a później składek na Społeczny Fundusz 
Oszczędnościowy Rolnictwa (SFOR). jeśli wierzyć statystykom, nie można odmó- 
wić jej skuteczności. Decydowały o tym przede wszystkim stosowane metody - do- 
prowadzorw do Deugatury kilku specjalnie oporrl)'ch, którzy po złożeuiu zobowiqzań 
uiszczmia navżllości w jedTlOlJgodlliow)'m terminie zostali wypuszczeni. 39 
Optymizm i dobrą pracę bydgoskiej Delegatury pot\vierdziła kontrola z centrali, 
która miała miejsce w dniach 13-17 czerwca 1946 r. Podczas inspekcji nie st\vier- 
dzono uchybień. 40 Wydaje się jednak, iż kontrolujący inspektor swoją uwagę skupił 
głównie na konflikcie między PPR a PPS, którego przedmiotem była Delegatura. 41 
W następnym roku ocena pracy nie była już tak pozytywna. Kontrolujący ją radca 
Biura Wykonawczego Komisji Specjalnej z Warszawy, Michał Chigryn, st\vierdził, 
że delegaci w większości spraw dochodzenia prowadzą za pośrednictwem M O oraz 

B, i to na
et o przestępstwa P?pełnione w Bydgoszczy.42 W rezultacie Delegatura, 
jak podkresIono w sprawozdamu, wykonywała głównie czynności prokuratorskie 
a nie śledcze. ' 
Regularne kontrole prowadzone przez pracowników centrali w bydgoskiej Dele- 
gaturze oprócz 
wag 

tury. admi
istracxinej prawie zawsze zawie
ły zastrzeżenia 
dotyczące sfery Ideowej I pohtycznej. Na przykład w 1949 r. Konrad Swietlik st\vier- 
dził: Brak jest tempa prary i właściwego nastawienia w pracy Komisji Specjalnejjako 


.60.
>>>
takiej. Jest ona bowiem bronią władzy ludowej i ma na celu zwalczanie szk()dnictwa 
gospodarczegoY Co miał na myśli, mówiąc o wlaściUJm nastawieniu, dowiadujemy 
się z da1szej części jego wypowiedzi: Dowodnn małego interesowania się przez UJ- 
dział pracą w terenie jest takŻe kowsalny procent spraw urrwrzonych i przekazanych 
w stosunku do spraw załatwiollych na miejscu. SpraUJ urrwrzone nie budzą zastrzeżeń, 
au niewątpliwie będzie ich mniej,jeżeli J1)dział będzie bardziej operatywny (...). Mało 
jest wniosków o obóz pracy w »)dziau SPekulacyjnym, a spowodowane to jest zb)'t tou- 
ranC)'jnym POcUjściem w szczególności do spraw ubojoUJch (podkreślenie - A.Z.).44 
W przypadku, gdyby pOwyŻsze treści odnosiły się do ,jakiegoś innego urzędu", można 
by je komentować, jednak w sytuacji, gdy ich adresatem był wynliar sprawiedliwości, 
jest to zbędne. 
Bydgoska Delegatura, podobnie jak i Komisja w całym kraju, od początku swoje- 
go istnienia bezwzględnie zwalczała łamanie peerelowskiego prawa na płaszczyźnie 
gospodarczej, społecznej i politycznej. jej klientami byli zarówno przestępcy w peł- 
nym tego sło\\'a 7naczeniu,jak i ci, którzy do takiego miana aspirowali ze względu na 
stosowane ówcześnie kryteria polityczne. W propagandzie adresowanej do społe- 
czeństwa pomorskiego Delegatura deklarowała wałkę ze szkodnictwem gospodar- 
czym, a od 1950 r. z "paniką szkodzącą interesom mas pracujących". W przypadku 
przestępstw typu spekulacja, szabrownictwo, korupcja, niegospodarność, nielegal- 
ny garbunek skór, gorzelnictwo, wprowadzanie do obrotu handlowego towarów bez 
zezwolenia, ukrywanie towarów czy lichwa, teoretyczne założenia Komisji Specjal- 
nej należałoby ocenić poz)'t)Wnie. Niestety, sfera praktyki zabarwiona ideologią i po- 
lityką znacznie odbiegała od deklaral}wności. W efekcie trudno jest jednoznacznie 
odróżnić rzeczywistych przestępców, a tacy niewątpliwie byli, od "urojonych", stwo- 
rzonych na potrzeby systemu. Nie pozwala na to głównie materiał archiwalny wy- 
tworzony przez Delegaturę, który konstruowany wg specyficznego wzorca urzęd- 
niczego jest jednostronny i powierzcho\\l1y. Spostrzeżenia takie nasuwają się po lek- 
turze kilkuset spraw. Na przykład, w piśmie do Komisji Specjalnej Delegatura byd- 
goska wystąpiła z \\l1ioskiem o skazanie na 2 lata obozu pracy Stanisława Bagińskie- 
go z Bydgoszczy.45 Wymieniony od maja do września 1945 r. pełnił funkcję kierow- 
nika Wydziału Przemysłowego w Tucholi. Nie wdając się w szczegóły, gdyŻ zebrane 
dowody miały wątpliwy charakter, warto zacytować końcową sentencję wniosku o wy- 
mierzenie kary obozu: Skierowanie spraUJ BagilZskiego i Buchowicza (kiero\\l1ika 
Wydziału Przemysłowego w Tucholi - przyp. A.Z.) na drogę sądową nie UJdaje się 
cew we. Wówczas bowiem sprawa zostałaby przeprowadzona na drodze postępowania 
zUJczaj1lf:go, w którym to postępowaniu w razie skazania nauiałoby się liczyć z zawie- 
szeniem UJkonania kary, a nawet uniewinnieniem, a to ze względu na częściowe zatar- 
cie ślatWw oraz na cZ{ścioUJ brak bezpośrednich dowodów. Natomiast obawa, że pockj- 
rzani BagilZski (...) w dalszym ciągu dopuszczać się będą naduŻyć względnie szkodnic- 
twa gospodarczego, jak już poprzednio podkreśwllo, istnieje nadal. 46 Przedstawiona 


.61.
>>>
argumentacja była na tyle przekonująca, że skład orzekający K
misji w .
arszawie 
(przewodniczący - Henryk Gacki, członkowie - Miec.
sła
 

Ietk?,:skI I Konrad 
Swietlik) przychylił się do wniosku Delegatury bydgoskiej. Kierując SIę Jednak wzglę- 
dami "humanitarnymi", Bagińskiemu ze względu na wiek (56 lat) wyrok złagodzo- 
no do 18 miesięcy obozu pracy.47 Analiza tej smutnej sprawy prowadzi do następu- 
jącego wniosku - Delegatura, jako organ wymiaru sprawiedliwości, łamała obowią- 
zujące prawo. Mając wątpliwości co do ewentualnego wyroku sądoweg0 48 (nie winy), 
sama, mimo wątpliwych dowodów, uznała oskarżonego winnym zarzucanych mu 
czynów i skazała go. Głównym motywem tej decyzji był brak wiary w sprawiedliwość 
sądu oraz "obawa", że podejrzany w dalszym ciągu dopuszczać się będzie naduŻyć 
względnie szkodnictwa gospodarczego. 
Ofiarą innej, podobnej sprawy był zarządca cegielni "Paterson" w Bydgoszczy 
jan Wieleba. We wniosku o skazanie na 6 miesięcy obozu pracy zarzucono mu 
popełnienie naduŻyć gospodarczych, tzn. w okresie, w którym sprawował zarząd 
nad cegielnią (1.02.-1.09.1945 r.) zginęło 5 motorów elektrycznych. 49 Oskarżony 
nie przyznał się do winy, twierdząc, że motory zabrali Rosjanie, o czym powiadomił 
władze przemysłowe. Delegatura bydgoska ów fakt, podobnie jak i całą sprawę, skwi- 
towała standardową, powszechnie uŻywaną formułką: Zeznaniom jego nie można dać 
wiary i nauŻyje uznać za wykrętne. Jak bowiem wynika z dochodzfTlw, Wieuba mel- 
dunku do władz przemJsło
ch o zaginięciu 5 rrwtorów nie złoŻył. Skierowanie sprawy 
na drogę sqdowq nie wydaje się ceWwe. Działalność bowiem przestępcza Jana WieubJ' 
datuje się z okresu przed wejściem w Życie dekretu o przestępstwach szczególnie niebez- 
piecznych w okresie odbudo
 PaiL5twa Polskiego i dekretu o postępowaniu doraź1l)'m. 
Stqd JaTl Wieuba odpowiadałby tylko (art. 262 kk), a dotychczasowa niekarabwśćjego 
mogłaby dać sądowi podstawę do zawieszenia w)'konallia kar), co ze wzglętMw społecz- 
no-gospoJorczych nie byłoby cewwe. Szkodliwość i TwtOryCZTWŚĆ takiego dzialallw naka- 
zuje odseparowanie takich osób na pewien okres do obozu pracy, który będzie twar
, 
au równocześnie rokującą poprawę szkolą Życia. 50 W tym przypadku kryteńum decy- 
dującym o skazaniu wymienionego na 6 miesięct l było nie prawo, lecz względy 
ideowo- poli tyczne. 
Stosowanie przez Delegaturę wobec podejrzanych kryteńów pra\\l1ych i poza- 
prawnych nie pozwala ocenić rzeczywistych rozmiarów przestępczości w kontekście 
naduŻyć gospodarczych. Nawet gdyby udało się wyselekcjonować i poddać analizie 
wszystkie tego typu sprawy, nie oznacza to jednak, iż przedsięwzięcie takie, ze wzglę- 

u na charakter mateń
u źródłowego, zakończyłoby się sukcesem. Wątpliwości w sen- 
SIe prawnym, ac.zkolW1ek, uwarunkowane politycz
ie, nie budząjedynie sprawy do- 
tyczące srrzedazy to
row bez 

zwolema bądź Ich ukrywanie, zawyżanie marży, 
odmowy Ich sprzedazy, spekulaCjI czy handlu łańcuszkowego. Chociaż w ostatnich 
dwóch przypadkach 
ru
no j
st udowodnić, czy sprzedaż kilku par skarpetek na 
wolnym rynku po wyzszeJ ceme to spekulacja. 52 


.62.
>>>
W ramach przedmiotowej działalności bydgoskiej Delegatury znalazły się rów- 
nież postawy społeczne. jurysdykcją objęto m.in. stosunek do pracy, a określając to 
p recyzxj nie, tzw. "wstręt do pracy". jedną z pierwszych ofiar tego "przestępstwa" 
w województwie pomorskim był Henryk Bey Ceppi-Ogły. W śledztwie ustalono, że 
wymieniony zajmował się handlem medykamentami, narkotykami, wszczynał awan- 
tury pod wpływem alkoholu, nigdzie nie pracował, a ponadto utrzymywał się z po- 
dqrzanych, niewyjaśnionych źródd i jak twierdził - z oszczędności, które 
starczyły mu 
na stałe przebywanie w różnych wkalach i prowadzenie hulaszczego Życia. Pod wpły- 
wem alkoholu potkjrzany dopuszczał się różnych ekscesów, w wyniku których został 
zatrzymany y, W uzasadnieniu wyroku napisano - Wszystkie powYŻsze okoliczności 
wskazują, że Ceppi-Ogły (...) ujawnił wstręt do pracy, jako typ aspołeczny kwalifiku- 
je się do skierowania do obozu pracy na okres 6 miesięcy. 54 Komisja Specjalna w War- 
szawie, w trybie nadzoru, utrzymała wyrok w mocy. Sprawa ta jest również cieka- 
wym i zarazem żenującym przykładem instrumentalnego traktowania podsądnych. 
Otóż w oficjalnym dokumencie, jakim było Postanowienie, kolegium orzekające 
w rubryce zajęcie umieściło adnotację doktór praw. 55 Był to wątpliwej miary dow- 
cip zaczerpnięty z postępowania, w czasie którego, jak napisano, oskarżony twier- 
dził, że ukończył potWbno Szkołę Dyplomatyczną w Stambuu, a ostatnio zapisał się 
na III rok prawa Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w lOrzmiu, wyjaśniając przy 
tym, że pracuje naukowo nad sobą. 
W historii Delegatury podobnych przypadków było wiele. Warto zatem zastanowić 
się, czy rzeczywistym powodem karania był "wstręt do pracy"? jeżeli tak, to przy istnie- 
jącym bezrobociu posądzanie ludzi o to "przestępstwo" wydaje się być nieporozumie- 
niem. W okresie powojennym w województwie pomorskim (bydgoskim) występowało 
permanentne bezrobocie. Na przykład w styczniu 1946 r. w Państwowym Urzędzie 
Zatrudnienia oficjalnie zarejestrowanych jako bezrobotnych było 1077 osób 56 , a w maju 
1947 r. - 449 osób. 57 Były to jednak statystyki oficjalne. Ryszard Kozłowski w odniesie- 
niu do Włocławka napisał: Nie wszystkie osoby bez pracy rejestrowały się w urzędzie 
zatrudnienia, stąd faktyczna liczba bezrobotnych rrwgla być znacznie WYŻsza. w Vp. bilans 
nadwyżek siły roboczej dla roku J 954 wykazał 5800 osób, podczas gdy w urzędzil: zatrud- 
nienia zarejestrowanych było w tym czasie tylko 800. 58 W świetle pOwyŻszych faktów 
karanie "za wstręt do pracy" swoje źródło miało zarówno w obsesxjnym szukaniu wro- 
gó
jak i wymuszaniu zachowań zgodnych z ideologiczną wizją człowieka socjalizmu. 
Dzięki pojemnemu określeniu ofiarami tego "przestępstwa" byli ludzie o różnym au- 
toramencie, w tym również ci, którzy posiadali skłonność do naduŻywania alkoholu, 
demonstrowania swojej tężyzny fizycznej, a także ci, których stosunek do pracy odbie- 
gał od socjalistycznego wzorca. 
Bydgoska Delegatura Komisji Specjalnej,jako organ dysponujący sankcjami kar- 
nymi, czuwała nad wprowadzaniem w Życie szeroko rozumianej polityki PPR, a póź- 
niej PZPR. Jej rola, o czym wspomniano wcześniej, polegała na prawnej ochronie 


.63-
>>>
i nadzorowaniu polityki gospodarczej państwa. Była głównym narzędziem w tzw. 
"bitwie o handel", zmierzającej do wyeliminowania prywatnej własności, jak i wy- 
muszenia pOŻądanych przez władze komunistyczne zachowań społecznych. Aby prze- 
konać społeczeństwo do Komisji, a tpn samym do polityki gospodarczej państwa, 
komuniści wszelkie niepowodzenia przerzucili na wrogów: spekulantów, łapowni- 
ków, waluciarzy, paskarzy, chomików, bumelantów, panikarzy, bimbro\\l1ików, pry- 
watnych sklepikarzy i kupców itp. W ten sposób negatywnymi skutkami utopijnej 
polityki nie tylko propagandowo obarczono wrogów, ale i uwiarygodniano działal- 
ność Komisji Specjalnej jako stróża porządku gospodarczego, chroniącego klasę 
robotniczą i jej ciężki trud pracy.59 O ile tuż po zakoIlczeniu działań wojennych 
\\'alka ze spekulacją b)ła zrozumiała, podobnie jak i istnienie samego zjawiska, to 
kilka lat później przerzucanie odpowiedzialności za permanentny brak towarów na 
ww. "przestępców" musiało u części społeczeńst\va budzić zdziwienie. Oczywiście, 
cel propagandowej i karnej polityki był prosty. Napiętnowani przez władze wrogo- 
wie w zdecydowanej masie byli prywatnpni posiadaczami, niezależnymi ekonomicznie 
od państwa. Oni też jako pokłosie kapitalizmu utrudniali budowę nowego modelu 
państwa i saboto\\'ali politykę władz. Sytuację w tym zakresie miała skutecznie zmie- 
nić Komisja Specjalna wspierana propagandą prasową. 
Handlem w Bydgoszczy Delegatura zajęła się już na początku swojego istnienia. 
Pierwsze pOwaŻne uderzenie nastąpiło w lipcu 1946 r. Wtedy to z jej inicjatywy 
powstała Komisja Społeczna w składzie: przewodniczący - prezydent miasta oraz 
jako członkowie przedstawiciele związków zawodowych, partii politycznych i orga- 
nizacji społecznych. Ten "społeczny twór" miał zająć się m.in. dalszym losem skle- 
pów w wypadku chwiwwego unieruchomienia skupu czy przedsi{biorstwa. fIJ Na pole- 
cenie Delegatury w lipcu 1946 r. MO i CBP przeprowadziły w Bydgoszczy kontrolę 

klepów, sprawdzając księgi kasowe, rachunki, cenniki, a także sposoby rozprowa- 
dzania reglamentowanego towaru i pobierania nadmiernych cen. Efekt był impo- 
nujący - zamknięto 11 punktów sprzedaŻy i aresztowano 9 osób. 61 
Następny "na1ot" na bydgoskie sklepy Delegatura przeprowadziła w marcu 1947 r. 
W sprawozdaniu napisano - utworzono na terenie miasta Bydgoszczy J 8 ekip kOlltrol- 
Tl)'ch, w skład których weszli czlonkowie Rad Zakładowych i najlepsi aktywiści. (...) 
Każtk1 ekipa liczy 4-5 osób. EkiPJ' te robiły 'U!)pady na miasto Bydgoszcz, zwłaszcza 
w branŻY tekstylnej. Mirrw bardzo skrupulat1ll:go potkjścia do pracy wyniki kontroli 
były negatywne, co świadczy o zdyscyplinowaniu kupiectwa na naszym terenie. 62 
Mimo tych smutnych dla władz efektó\v, rzeczywisty, zmasowany atak - uŻ}wając 
ulubionej przez komunistów terminologii wojennej - bydgoskiej Delegatury na pry- 
watny handel nastąpił w czasie "bitwy o handel". Podejmowane w tym zakresie dzia- 
łania ilustruje bogactwo nie tylko statystyczne, ale ijakościowe prowadzonych postę- 
powań karnych. Tylko od 2.06.1947 r., a więc od wejścia w Życie ustawy o zwalcza- 
niu droŻyzny, do 31.12.1947 r. skontrolowano na terenie województwa pomorskie- 


-M.
>>>
go 14.936 punktów sprzedaŻy z udziałem 7674 osób. W efekcie tej szeroko zakrojo- 
nej lustracji sieci handlowej sporządzono 3713 protokołów, ukarano grzywną we 
własnym zakresie 1426 osób, skierowano z wnioskiem o obóz pracy 19 spraw, na 
obóz i grzywnę 9 sprdw i na zamianę grzywny na obóz 12 spraw. 63 
W ramach "bitwy o handel" Delegatura zwalczała tzw. droŻyznę, nieujawnianie 
cen, brak wywieszonych na widocznym miejscu cenników, handel łańcuszkowy, 
odmowę sprzedaŻy towarów itp. Dla zobrazowania walki z drożyzną warto podać 
kilka reprezentatywnych spraw. I tak, właścicielkę sklepu przy ul. Chodkiewicza 
w Bydgoszczy Delegatura na mocy postanowienia zobligowała do uiszczenia grzyw- 
ny w wysokości 10 tys. zł za przestępstwo z art. 1 ustawy z 2.06.1947 r., tzn. sprze- 
dawała 28 czerwca w tym skll:Pie bułki pszenne wagi 60 gr. po 4,50 zl za sztuk
, 
podczas gd)' cena ustalona obowiqzujqca w lJ'm czasie W)TlOSiła 4 zl za bułkę. 64 Po- 
dobną sp,rawę wytoczono współwłaścicielowi sklepu SPoż}wczego w Bydgoszczy 
przy ul. Sredniej 38, który w dniu 3.04.1948 r. pobrał nadmierną cenę za ser. 65 
Tłumaczenie oskarżonego, że nie wiedział o ustaleniu marŻy zarobkowej na wy- 
mieniony produkt, nie zostało uwzględnione. Wyrokiem Komisji ukarany został 
grzywną w wysokości 10 tys. zł. 
O pryncypialnym podejściu Delegatury do obowiązującego prawa przekonał 
się m.in. właściciel sklepu bawełniano-galanter}jnego w Bydgoszczy. Ukarano go, 
gdyŻ za 1 metr flaneli przy cenie zakupu 185 zł pobrał 230 zł, mim() że po doliczeniu 
24% marŻy zarobkowej ustalonej w załączniku cena winna była wynosić 229 zl40 gr. 66 
Uchwałą Komisji Specjalnej w Warszawie, za nadmierną cenę (wyŻszą o 60 gr) 
ukarany został grzywną w \\rsokości 150 tys. zł. Z kolei właściciel sklepu i pracow- 
ni obuwia (przy ul. Dworcowej 7) dopuścił sir llieuczciw)'ch czynności mogqC)'ch 
wywołać zwyżkę cen obuwia przez to, że zażqdał za 1 parę mirkkich butów 10200 zł 
podczas, gdy właściwa cena odpowiadająca kalkulacji zatwierdzonej przez Izbę Rze- 
mieślniczą w)'llosi 10007 zł. 67 Postanowieniem Komisji, zobligowany został do za- 
płacenia 30 tys. zł grzywny. W większości tego typu spraw w uzasadnieniu poda- 
wano wysokość miesięcznego obrotu i konstatowano, że skazanych stać na zapła- 
cenie wymierzonych kar pieniężnych. 
Inna grupa przestępstw, za które bezwzględnie z urzędu ścigała Delegatura, to 
nieujawnianie cen i brak cenników\\')'Wieszonych na widocznym miejscu. 68 Ofiarą 
tego przestępstwa padł m.in. współwłaściciel piekarni w Bydgoszczy przy ul. Grun- 
waldzkiej 88. Za brak aktualnego cennika oraz cen sprzedaŻy na pięciu produk- 
tach ukarany został grz}wną w wysokości 15 tys. zł. 69 Za identyczne niedopełnienie 
obowiązków Komisja zobligowała do zapłacenia 20 tys. zł grzywny współwłaściciela 
sklepu porcelany i szkła (Aleje l Maja l ro oraz właściciela sklepu mebli uŻ}wanych 
(Al. l Maja 132).71 O rygorystycznym podejściu do spraw cenowych przekonał się 
również właściciel warsztatu i sklepu siodlarskiego przy Wełnianym Rynku l. Wogól- 
nym cenniku wpisał ceny torebek damskich, teczek i walizek w ten sposób, że uwidocznił 


.65.
>>>
jedynie ceny najdroŻszych i najtańszych art)'kulów. 72 Za selektywne podejście do cen- 
nika ukarany został grzywną 20 tys. zł. W postanowieniu zaznaczono, że wysokość 
orzeczonej kary jest uzasadniona charakterem popełnionego przestępstwa oraz sta- 
nem majątkowym podejrzanego. 
Kary za pobieranie nadmiernych cen swoim zasięgiem objęły również sferę usług. 
Kontrolowano lokale gastronomiczne, zakłady krawieckie, fotograficzne, fryzjerskie 
itp. jedna z wielu tego typu akcji miała miejsce 20 stycznia 1949 r. Wtedy to Dekga- 
tura z własnej inicjatywy przy współudziau czynnika społecznego przeprowadzila kon- 
trou zakładfiw fryzjerskich w mieście Bydgoszczy, zaopatrują£ osoby przeprowadzająa 
je w gotówkf na strzyżenie, goknie itp. Skontrowwano 33 zakłady fryzjerskie, spisllją£ 
trzy protokoły za pobieranie nadmiernych cen. Dochodznzw w tych sprawach są na 
ukończeniu. Stwierdzić nauŻ)', że miejscowe zakład) u.slugowe w zasadzie stosują się do 
obowiązujących cen maksymabl)ch. 73 
Zdziwienie budzi nie tylko drobiazgowość przeprowadzanych kontroli, ale rów- 
nież ich skala. W sferze usług Komisja interesowała się nawet bydgoskimi dorożka- 
rzami. jednego z nich skazano na karę 300 zł grzywny za pobieranie nadmiernych 
cen. W orzeczeniu napisano, iż pobierał za przewóz osób opłaty wYŻsze niż przewidzia- 
ne wg obowUJzująaj taryfy, cZ)'m dopuścił się nieuczciwych czynności mogących W)'wołać 
zwyźkf cen za przejazdy. 74 
Szczególnym zainteresowaniem Delegatury Komisji Specjalnej cieszył się tzw. 
handel łańcuszkowy. jego istotę w)jaśnia jedna z wielu spraw - współwłaściciel 
hurtowni paPieru w Bydgoszczy ul. Dworcowa 48 dopuścił się nieuczciw)'ch czynnoś- 
ci mogących wywołać zwyżkf cen przez udział w handlu łallcu.szkowym zakupując 
w dni u J J .3. J 948 r. w Centrali Zbytu Prze1Tl)slu PaPierniczego w Bydgoszczy 30 kg 
ligniny po cenie hurtowej i £wliczywszy 22% marŻy zarobkowej sprzedał tę ligninę do 
Fabr)'ki Walizek i lOreb w Bydgoszczy.75 \V uzasadnieniu napisano: Tłumaczenie 
podejrzanego (...) nie jest zasadne, albowiem wlączając się jako zbędne ogniwo nor- 
malnego obrotu przyczynił się do podwYŻszenia ceny sprzedanej lignin) i paPieru. 76 
Biorąc pod uwagęjego miesięczny obrót (2,5 mln zł), Delegatura wymierzyła grZ)W- 
nę w wysokości 300 tys. zł. Identyczny zarzut postawiono właścicielowi hurtowni 
galanterii i towarów krótkich. Za zakup towarów w innych hurtowniach i ich sprze- 
daż z doliczeniem marŻy ukarany został za handel łańcuszkowy grzywną w wyso- 
kości l mln zł. Komisja Specjalna w Warszawie uchyliła postanowienie bydgoskiej 
Delegatury (w trybie nadzoru) i zwiększyła wysokość kary do 1,5 mln zł bądź 
9 miesięcy obozu pracy.77 
Wiele rozpatrywanych przez Delegaturę doniesień dotyczyło odmowy sprzedaŻy 
towaró\v. Do reprezentatywnych spraw bez wątpienia naleŻy przykład współwłaściciel- 
ki sklepu rzeźniczego przy ul. Fordońskiej 14, która odmówiła sprzedaŻy smalcu, mimo 
że pod ladą po
iadała 2 kg. Zachowanie takie Komisja Specjalna "wyceniła" na 50 tys. 
zł grzywny. 78 W uzasadnieniu pisano: (...) smakc przywłaszczyła do włas1ll:go uŻytku. 


.66.
>>>
llumaczenie jxxkjrzanej (...) niejest istobl£, albowiem towar znajdujący się w skkpie na 
Żądanie klienta musi zostać sprzedany. Biorąc pod uwagę charakter jx;pdnionego prze- 
stępstwa oraz stan majqtkoll!) podejrzaruj (przeciętny obrót miesięczny 450 (00) komput 
orzekający tutejszej Devgatury nabrał przeko1Wnia, iż ll!)sokość orzeczonej grzywny je-st 
uzasadniona. 79 W tym przypadku KS w Warszawie zamieniła karę finansową na jeden 
miesiąc obozu pracy.80 Identyczny przepis prawny naruszył kierownik sklepu "Mila- 
nówek" przy Al. 1 Maja 14, który odmówił sprzedaŻy jednej rolki jedwabiu, uzależnia- 
jąc jej sprzedaŻ od nabycia jednego tuzina tego artykułu. \V uzasadnieniu orzeczonej 
kary - 5 tys. zł grzywny - napisano: (...J obowiąza1l) jest sprzedawać towary w kaŻlkj 
iwści Żądanej przez konsumenta. Po uwzględnieniu charakte11l poPdnionego przestęp- 
stwa oraz ll!)sokości uposażCllla miesięcznego (1 ()()()() zł) ll!)sok(}ść ll!)mie-rzmze) g;rzJllmy 
uwaźać nLlvŻy za słuszną. 81 
Poza wyŻej wymienionymi kategoriami przestępstw, Delegatura zajmowała się nie- 
uczciwymi handlowcami w pełnym tego słowa znaczeniu. Przykładem może być 
sprawa kierowniczki sklepu nabiałowego MHD w Bydgoszczy, która od stycznia do 
marca 1953 r. doll:Wala wodę do mlfka i sprzedawała to muko jako pdnowartośÓowe 
prZ)'wlaszczając sobie uzyskane stąd nadll!)iki kasowe.!32 Ponadto oskarżonej posta- 
wiono zarzut spowodowania niedoboru finansowego. W tym przypadku komplet 
orzekający wymierzył najwyŻszą z możliwych kar i skierował oskarżoną do obozu 
pracy na 24 miesiące. 
Bydgoska Delegatura Komisji Specjalnej w ramach swoich rozległych kompe- 
tencji prowadziła sprawy o różnym autoramencie. Codziennie napł}wały dziesiąt- 
ki wniosków i doniesień. Ich rozpatrzenie wymagało ponadludzkiego wręcz zaan- 
gażowania ze strony jej pracowników.8.'3 jak wyglądało 10 w praktyce, świadczy przy- 
gotowany do druku artykuł przedstawiający wizerunek tej instytucji: Godzina 8 rano. 
JViemal wszyscy pracownicy Devgatury siedzą za sW)'mi biurkami, zag/{bieni w ak- 
tach. już słychać stukot maszyn do pisania, korytarzem biegnie woź1l) z plikiem kore- 
spondencji do 
S)'łki. jest to efektywny produkt pracy umysłowej i technicznej całego 
zespołu poprzedniego dnia. (...j ffi wczesnych godzinach porall1l)ch korytarz zaczyna 
zapełniać się. Stawiają się wezwani oskarżeni, czasem doprowadzani przez milicję. 
Coraz to otwierają się drzwi, referenci wzywają obecnych i koujno przesłuchują. »)krę- 
ty, tłumaczenia, czasem płacz i niemal zawsze niewinne oświadczenia: "Nie wiedzia- 
łem, że nie wolno". Po przesłuchaniu referenci referują swe spraw) przed naczelnikiem 
»)działu do Walki z Lichwą i DroŻyzną. Godzina lO-ta. wVadchodzi listmlOsz z nowym 
Plikiem spraw. (...) l już przewodniczący Komisji zapoznaje sir z treścią 1l0
ch spraw, 
przydziela referentów, przeprowadza konferencję (...j. Godzina 12-ta (...) "panie deu- 
gacie jest pan proszony na sesję" (...j. Komput orzekający w składzie 3 osób pod prze- 
wodnictwem przewodniczącego Deugatury w skuPieniu rozpatruje spra
... winien... 
grzywna 20000 zł nie będzie za wysoka. (...) Godzina 15-ta, 16-ta. jeszcze maszy- 
nistka stuka (...). Jviektóre biura opróżniły się. (...) l dopiero o godzinie 2 l -ej wieczorem 


-67.
>>>
zgrzytnęły klucze w ciężkiej bramie po ostatnim wychodzącym z pracy żołnierzu na 
froncie walki z lichwą i droŻyzną (podkreślenie - A.Z.).84 
Operat}wność bydgoskiej Delegatury i masowość przeróżnych przedsięwzięć, na- 
Z)Wanych zawsze akcjami, możliwa była dzięki funkcjonowaniu 23 Społecznych 
Komisji Kontroli Cen (SKKC).85 Dysponowały one ustaloną (minimalną) liczbą 
kontrolerów społecznych przypadających na poszczególne miasta wydzielone: Byd- 
goszcz 500 osób, Toruń 300, Grudziądz, Inowrocław i \Vłocławek po 250 osób 
oraz wszystkie powiaty po 150 osób. 86 Organy te nie tylko dokonywały kontroli w ra- 
mach akcji organizO"wanych przez Komisję Specjalną, ale także orzekały o \'\-lnie. 
Społeczne Komisje Kontroli Cen, ulokowane przy Miejskich bądź Powiato\\)'ch Ra- 
dach Narodowych, ferowały jako "czynnik społeczny" z reguły kary o wiele surowsze 
niż Delegatura. Ich restrykcy,jne zapędy w ramach nadzoru hamowała Delegatura. 
jednym z wielu przykładów jest sprawa właścicielki sklepu spożywczego w Bydgosz- 
czy przy ul. Chodkiewicza 28, która oskarżona została za to, iż 11 listopada 1947 r. 
wŻądala nadmierne) ceny za ziemniaki, a mianowicie za l kg 9 zl, mirTlO że cenll 
IlStawlla przez Komisjr Cennikową w tym czasie UJnosiła 7,70 zł za l kg.87 Początko- 
wo, notabene zgodnie z procedurą, sprawą zajęła się Społeczna Komisja Kontroli 
Cen przY Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w BydgoszcZ)
 \V}Tnieniona Komi- 
sja w składzie: przewodniczący - Marian Dryl, \\lceprze",:odniczący - \Vojciech 
o- 
wak, sekretarz - józef Wasilewski i członkowie - Rafał Cwirko-Godycki, Zdzisław 
Aftyka, Franciszek Piosik oraz Ida Todorow, stwierdziła przestępstwo z ustawy z dnia 
2 czerwca 1947 r. (o zwalczaniu droŻyzny...) i wystąpiła 'l wnioskiem o ukaranie 
grz)wną w \\}'sokości 20 tys. zł. 88 Delegatura propozycję wyroku złagodziła i ukarała 
oskarżoną grzywną w wysokości 5 tys. zł. 89 Podobny przypadek dotyczył handlowca, 
który bez zezwolenia sprzedał l kg masła w cenie 600 zł. Komplet Orzekający SKKC 
w Bydgoszczy za nadmierną cenę na masło, którą Komisja Cennikowa wyznaczyła 
na 456 zł za kg, \\l1ioskował o ukaranie podsądnego 6 miesiącami obozu pracy. 90 
Argumentem za tak restrykcxjnym wyrokiem był fakt, że oskarżony zlikwidował stoi- 
sko w hali targowej i handlował nabiałem bez uprawnień. Delegatura uznała go 
winnym i wymierzyła mu grzywnę w wysokości 1000 zł.9 1 Identyczny los spotkał 
setki innych właścicieli sklepów i hurto\\l1ików. 92 
Rolę, jaką pełniły SKKC, dość obrazowo przedstawia artykuł z "Ziemi Pomor- 
skiej" pod wymownym tytułem - "Brygady Kontrolne w pogoni za spekulantami...". 
\10żemy tam przeczytać m.in.: Chyba nikt z ludzi zdrowo myślących nie powątpiewa 
ani na chwilę, że istniejącą od kilku dni panikf stworzyły p/o,nowo SPOłeCZ1l1: eumenty 
spekuloqjne. Owczy Pęd - bo trudno inaczej określić szał, w jaki wpadł pewien procent 
obJ'wateli - opanował tak silnie niektóre jednostki, że nie widzqjuż nawet, na co patrzą 
otwartymi oczyma. »ywieszone w skupach napisy "Cukier, sól, ocet bez ograniczenia" 
nie przekonują zatwardziałych sceptyków. Bo przecież trzeba stwarzać panikę. (...) D/o, 
przykładu:jakaś kobieta chwaliła się przed znajomymi w składzie, że już ma 29 litrów 


.68.
>>>
octu i przyszła po 30. Czyżby owa przezorna Pani chcinła kąpai się w occie? (...) W związ- 
ku z istniejącą paniką Społeczna Komisja Kontroli Cen rzuciła na teren miasta Byd- 
goszcZ) kilkanaście brygad składających się z czynnika społecz1ll:go i funkcjonariuszy 
JI0. Kontrouprzeprowadzano codziennie, a w pewnych wypadkach nawet dwa raZ)' na 
dzień w czasie ostatniego tygodnia. W piątek w godzinach wieczornych 17 trzyosobo- 
wych brygad przeprowadziło kontrolę we wszystkich re-stauracjach i skupach spoŻyw- 
czych na terenie miasta. 1)lko przy ul. Długiej w jednym ze skkPów spółdzielczych bry- 
gady kontrolne znalazły kilkanaście worków zawierających 1400 kg cukru. 93 
Panaceum na brak towarów, poza kartkami, były doraźne rozwiązania. Kiedy 
w Bydgoszczy wystąpił wzmożony popyt na cukier, sól, ocet i mięso, przedstawiciele 
Delegatury zorganizowali konferencję w \Vojewódzkim Komitecie PPR z delegata- 
mi PCH i Społem. W jej wyniku podjęto decyzję o reglamentacji cukru - (2 kg na 
osobę), aby w ten sposób stworzyć rezerwę cukru. 94 Oceniając skuteczność tego rozwią- 
zania, Delegatura z zadowoleniem zawiadomiła centralę, pisząc: W związku z tym 
zarzqdzeniem Bydgoszcz posiada na rynku dostateczną iwść tych towarów i trwające 
przez kilka dni "ogonki" zniknęły zupelnie. 95 
Paradoksem w działalności Delegatury może wydać się fakt, że instytucja walczą- 
ca z wszelkiego typu prywatną własnością sama korzystała z jej usług. Z pe\'\'l1ą dozą 
goryczy informowała o tym Komisję Specjalną w Warszawie, iż z braku opon na 
rynku do służbowego mercedesa, musiała kupić je od osób prywatnych - otrzymując 
jedynie pokwitowanie na wypłaconą swn{, bez u:ystawienia formalne14o rachunku - 
o czym z obowiązku zawiadamia się. 96 
Oceniając rolę, jaką bydgoska Delegatura Komisji Specjalnej do Walki z Nad- 
uŻyciami i Szkodnictwem Gospodarczym spełniła w "bitwie o handel", najlepiej 
posłużyć się cytatem z jednego ze sprawozdań: Ogólna sytuacja na terenie woje- 
wództwa pomorskiego wydaje się bJ'ć całkowicie opanowana. }{a podkreślrnie zasłu- 
guje stau zmniejszająca się ilość napływających spraw o przestępstwa z ustawy z 2 VI 
1947 r., a w szczególności spraw o pobieranie nadmiernych cen, ukrywania towarów 
i handel łańcuszkowy, przy zupełnym braku sprawonieujawnianiu cen. Przyczyną 
takiego stanu jest między innymi okoliczność w znacznej części uspółdzielczenia han- 
dlu prywatnego. 97 
W "bitwie o handel", a także działalności samej Delegatury, ważną funkcję pełni- 
ły, o czym wspomniano wcześniej, SKKC.98 Kres ich działalności połoŻyła uchwała 
Rady Ministrów nr 615 z dnia 18 sierpnia 1951 r. w sprawie wzrrwżenia walki ze 
spekulacją.99 Najej podstawie powołano przy prezydiach Rad Narodowych Komisje 
do Walki ze Spekulacją i NaduŻyciami w Handlu (KWS).IOO Decyzję utworzenia 
nowej Komisji, albo nadania starej formie nowej treści w jednym ze sprawozdań 
argumentowano następująco: Aktywność Społeczll)ch Komisji Kontroli Cen zaczęła się 
zmniejszać z chwilą, gdy handel opanowany został w znacznym stopniu przez sektor 
uspółdzielczony, zaś aktywniejsi kontrolerzy powołani zostali do innych prac społecz- 


.69.
>>>
nych. 101 Trudno jest jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, co było rzeczywistym 
powodem przekształcenia SKKC w Komisje do Walki ze Spekulacją i NaduŻyciami 
w Handlu. Być może chodziło o skuteczniejsze zwalczanie ww. zjawiska i odciążenia 
Delegatury, ograniczenie jej roli, a może po prostu powolne przygotowywanie grun- 
tu do jej likwidacji. 102 Mimo iż Delegatura pozbawiona została ogniwa w postaci 
SKKC nadal, do końca swojego istnienia, zajmowała się zwalczaniem spekulacji 
w handlu. Tak więc od września 1951 r. do 23 grudnia 1954 r. wymieniona sfera 
gospodarki była pod lupą dwóch komisji - Delegatury Komisji Specjalnej do Walki 
z NaduŻyciami i Szkodnictwem Gospodarczym działającej przy Radzie Państwa i Ko- 
misji Specjalnej do Walki ze Spekulacją i NaduŻyciami w Handlu ulokowanej przy 
Prezydium Miejskiej Rady Narodowej. 
Ta ostatnia powstała w Bydgoszczy l września 1951 r. w składzie lO3 : przewodni- 
czący - Stanisław januszewski (zastępca Przewodniczącego Prezydium MRN), se- 
kretarz - józefPrzynoga (ostatni sekretarz SKKC), członkowie - Władysław Lakner 
(przedsta\\;ciel PIH), jadwiga Welke (Zarząd Miejski Ligi Kobiet), Feliks Tomczak 
(przedsta\\!iciel ORZZ), Tadeusz Sobacki (Zarząd Miejski ZMP), Kazimierz Bu- 
dziak (Zarząd Dzielnicowy ZMP Bydgoszcz-Szwederowo), Wadawa Bakasan (Liga 
Kobiet) i Paweł Borzych (przedstawiciel PKP).I04 Zakres działalności bydgoskiej 
Komisji do Walki ze Spekulacją i NaduŻyciami w Handlu, zgodnie z uchwałą, obej- 
mował: a) sprawdzanie bezpośrednio w przedsiębiorstwach sprzedaŻy przestrzegania 
przepisów o obrocie handllJlvym w szczególności sprawdzanie naltŻytej sprzedaŻy posia- 
darl)ch zasobów towaróu
 pobierania nadmierr
ych cen, !iposobll przechOll!)'wania i ja- 
kości towarów oraz rzetelności miar i wag, b) wykrywanie przestępstw speklllaiJjll)ch 
oraz naduŻyć w handlu, w szczególności drogą ujawnianill zawodowych nieltgalnych 
handlarzy, ich agentów i innych spekulantów.105 Organ ten, podobnie jak wcześniej 
SKKC, w samej tylko Bydgoszczy dysponował 145 kontrolerami stałymi. Oprócz 
nich korzystano z 560 osób, które "społeczne obowiązki" wypełniały wyłącznie w go- 
dzinach popołudniowych. 106 W ramach pierwszej grupy kontrolerów 75 należało 
do PZPR, l do ZSL, 19 do ZMp, 6 do Ligi Kobiet i 43 było bezpartr.jnymi. 107 W tej 
grupie znalazło się 46 kobiet. 
Od 31.08. do 15.10.1951 r., a więc w ciągu 46 dni, Komisja do Walki ze Speku- 
lacją i NaduŻyciami w Handlu przeprowadziła w Bydgoszczy 46 akcji kontrolnych 
i obserwacji przy udziale 391 kontrolerów społecznych. W ich wyniku skontrolowa- 
no 771 punktów handlowych i obserwacr.jnych, z czego prywatnych 328 i przedsię- 
biorstw uspołecznionych 443. 108 W efekcie wymienionych akcji do KWS wpłynęło 
130 spraw, z których 51 spraw postanowiono przestoi z wnioskami na karę grzywny 
do Prokuratora Miasta i Powiatu by'dgoskiego, a 32 sprawy pozostawić bez dalszego 
biegu z braku cech przestępstwa, względnie braku obiektywnych dowcxWw winy (...) 
4 sprawy do Prezydium Miejskiej Rady Narodowej Wydziału Społeczno-Administra- 
cyjnego do ukarania w drodze karno-administracyjnej.l09 Działalność proceduralna 


.70.
>>>
Komisji do Walki ze Spekulacją i NaduŻyciami w Handlu b)ła podobna do SKCC, 
z tą tylko różnicą, że ta ostatnia swoje wnioski kierowała do DelegaturyllO, która 
nadawała im urzędowy bieg. Również zakres przedmiotowy był prawie identyczny. 
Decyzje o skazaniu zapadały na tzw. posiedzeniach niejawnych komisji. Na przykład 
na jednym z nich postanowiono skierować bydgoszczanina do obozu pracy na 3 mit;- 
siące dlatego, że będąc właścicieum stoiska w Hali 'Targowej 1) nie posiadał dowodzi 
stwierdzającego pochodzenie i cenę zakupu 50 paczek lamety i 4 tuzinów świeczników 
2) usiłował dokonać przekupstwa kontrolnów. III 
Jednym z waŻniejszych zadań bydgoskiej Delegatury Komisji Specjalnej do \Val- 
ki z NaduŻyciami i Szkodnictwem Gospodarczym była walka z nielegaln}1u ubojem 
i "pokątnym" handlem mięsem. W jej zakres wchodziła kontrola prywatnych rzeź- 
ników, sklepów oraz dystrybutorów i producentów mięsa. 112 Głównym przedmio- 
tem zainteresowania były zatem środo\\;ska \\;ejskie i małe miasta. W dUŻych ośrod- 
kach koncentrowano się głównie na handlu mięsem. Na przykład, w sprawozdaniu 
za lipiec 1949 r. napisano: Przeprowadzono na terenie mia.sta Bydgoszczy dwukrotne 
kontrou skupów i warsztatów rzeźnickich w poszukiwaniu mięsa z nielegalnego uboju, 
jednakowoż z 
nikiem negat)'wn)m. 1 I3 W przypadku wykrycia naduŻyć ferowane 
przez Delegaturę kary były surowe. Przekonał się o tym m.in. kierownik sklepu mięs- 
nego w Bydgoszczy, który za to, że 28.05.1953 r. z partii otrz)'mall)ch do skupu na 
sprzedaż 38 kg kości wieprzoWJ'ch I gatunku oddzielił 0,98 kg mięsa i llSunql je w celu 
użycia din siebie, kości zaś mimo pogorszenia jakości sprzedawał w cf1u:e I gatunku, tj. 
po 4 zł za 1 kg skierowany zostal do obozu pracy na jeden miesiąc. 114 
Zwalczanie przez Delegaturę nielegalnego uboju i pokątnego handlu na terenie 
województwa pomorskiego (bydgoskiego) odbywało się głównie w ramach akcji 
pod kryptonimem "U" (ubój), "H" (handel), "M" (mięso) itp. Jedna z nich mia- 
ła miejsce 8 listopada 1949 r. Zorganizowana przy wsparciu SOK i MO, miała na 
celu wykryć pokątny handel mięsem u osób podróżujących koleją. Jej efekty nie 
były imponujące, gdyż, jak napisano w sprawozdaniu, w ramach tej akcji wpł)'1l{ło 
do Deugatury 16 spraw z 7 w)'żej opisanymi, a tylko 9 spraw, w których stwierdzono 
przewożenie mięsa i to w drobnych illJściach dla własnego użytku (na wesela, zaręcZ)'- 
ll)' itp.). Ogółem w 9 sprawach zakwestionowano 110 kg mięsa. ll5 Winą za mierne 
efekty obciążono posterunek koujowy MO w Bydgoszcz), twierdząc, że nie wywiązał się 
nauŻ)'CŻe z powierzoTl)'ch mu obowiązków i niezgodnie z otrzymaną instrukcjq dopro- 
wadził do Deugatury siedmiu rolników za przewożenie nabiału. 1l6 
W czasie opisywanych akcji bezwzględność niektórych inspektorów budziła 
zastrzeżenia nawet kierownictwa bydgoskiej Komisji. W instrukcji nr 10/49 na- 
pisano: Równocześnie Delegatura zwraca uwagę, że b)'ly wypadki zbyt pochopnego 
podchodzenia do zagadnienia (np. chłopu wiozącemu z jarmarku świniaka wagi 
50 kg przeznaczonego do chowu, odebrano go i odstawiono do spółdzielni, w innym 
wypadku podczas przeprowadzania rewizji zakwestionowano i zabrano mięso go- 


.71.
>>>
tujące się w garnku) zbyt ukkomyślnego zabezpieczania i kwestionowania Żywca 
względnie mięsa. 1I7 . . . . . 
Delegatura Komisji Specjalnej do Walki z Naduzycla
11 
zkodn
ctwem Gospo- 
darczym toczyła "bitwę o hodowlę"1l8, a przed sklepami mlęsnYł.m \
 Bydgoszczy 
ustawiały się kolejki. Czasami władze próbowały ów problem roZWIązac przy pomo- 
cy niekonwenjonalnych metod. Jedną z nich opisała "Ziemia Pomo
ka": !J!y
l o za
 
pelnieniu spiżarni m
e pozwala niektóT)'m spokojnie pnesPc:1 no
. J
z o godzmle 4-tq 
rano tworzq się prZf'd skupami ogonki ż tam właśnie opowl'ada Sl{ mestworzone rzeczy. 
.'va śU1ietu)' pomysł wpadł jeden z funkcj(mariu.s'Z.} A/O tUJZOrlgący porządek przed sku- 
pem rzeźnickim. Spokojnie przyg/ą&Lł się zbierającym się od wczesn)c
 godzln rann!ch 
klientom. O godzinie 7.45 milicjant zacząl ustawiać w osobnJm rz{dZl£ tych wszystklch, 
którzy pr'Z.}szli o właściw)'m rza.sie. I proszę sobie w)obrazić,jak wielkie było zdziwienie 
i rozczarowanie tych, którzy czekali od 4-tej, gdy milicjant pozwolił wejść do sklepu 
osobom, które pr'Z.}szły o godzinie 7.45, a wczesTl)'ch pta.szków wysłał tUJ domu. lIg 
Poza prawną ochroną polityki gospodarczej państwa Delegatura KS w Bydgosz- 
czy dbała o "właściwe" poglądy i opinie społeczeństwa. Przejawem tej "troski" była 
walka z tzw. "szeptaną propagandą" (szeptanką).jej ofiarami, aresztowanymi, skazy- 
wanymi przez sądy oraz Komisję, byli członkowie opozycji politycznej 120, PPSI21 
oraz zwykli ludzie. Ofigalnie za to przestępst\vo Komisja, zgodnie z dekretem o jej 
kompetencjach, mogła ścigać dopiero od 1950 r. Niemniej w praktyce kary orzeka- 
no już wcześniej. Szczytowe nasilenie "procesów" za "szeptankę" przypada na lata 
1949-1953. Orzekano wtedy kary dla rzeczywistych wrogów systemu, tzn. tych, któ- 
rzy świadomie publicznie wyrażali swoje opinie i niezadowolenie, notabene uzasad- 
nione sytuacją społeczno-gospodarczą PRL, jak i osoby, które czyniły to mechanicz- 
nie, powtarzając zasłyszane informage, dowcipy czy anegdoty. Zarówno w pierw- 
szym,jak i drugim przypadku za rozpowszechnianie tzw. "fałsZ)"'rch wiadomości" 
groziła kara obozu pracy. W uzasadnieniach wyroków pisano, że mogą one wyrzą- 
dzić istotną szkodę państwu, ustrojowi, polityce itp. Do fałsZ)"")'ch wiadomości za- 
liczano informacje dotyczące gospodarki polskiej i bloku radzieckiego, polityki pań- 
stwa, ustroju Polski oraz możliwości wybuchu konfliktu zbrojnego (III wojny świa- 
towej).122 W ramach przestępstw zaliczanych do "szeptanej propagandy" mieściło 
się równieŻ poniżanie godności komunistycznych luminarzy (obraza Lenina, Bieruta, 
Stalina itp.). 
jedną z osób skazanych za "szeptankę" był Henryk Czerniak, zegarmistrz z Byd- 
goszczy. Według aktu oskarżenia: Opowiadał on, że lotniska w Polsce są obsadzone 
rzekomo pr
fZ jednostki radzieckie, co wskazuje na mający nastąpić w krótkim czasie 
wybu
h w. 0 )1lJ. :0n:uIto w cel
 pode
wa
ia w społeczeństwie prz;jaźni do Związku 
Radzleckugo rrwW,l
 on o lJ.m,Jakoby' zołmer:e Armii Radzieckiej wywoływali awantu- 
ry z polską ludnosClą cywdną (...) ord)'1zaCja wyborcza tUJ sejmu ułożona niedemokra- 
tycznie (...) w KalJniu oficerów polskich zarrwrtUJwali żołnierze Armii Radzieckiej. 123 


.72.
>>>
Za głoszone poglądy H. Czerniak skazany został na 18 miesięcy obozu pracy. 124 
Ciekawostką w tej sprawie jest fakt, iż w akcie oskarżenia oficer śledczy WUBp, Wł. 
Palen domagał się kary z art. 22 dekretu z 13.06.1946 ł: (mkk) i art. 125 
 2 kk, 
natomiast Komisja skazała go z art. 22 i 29 mkk. Po ogłoszeniu wyroku żona skaza- 
nego i jego 13-letni syn skierowali do Bolesława Bieruta prośbę o ułaskawienie. 125 
Niestety, ze względu na charakter i okoliczności przestępst\va pozostała ona bez 
biegu. Zadecydowała o tym m.in. charakterystyka skazanego, w której napisano, 
że od 1938 r. był członkiem organizacji młodzieżowej "Sokół", ożenił się z córką 
białoruskiego działacza nacjonalistycznego itp., a poza tym skierowaTl)jest ku pml- 
stwom imperialistyczTl)'m, a w szczególności USA, w których widzi swą dalszą przy- 
szłość rozwąju materialnego. 126 
Do następnej grupy należą te, w których "różne zachowania społeczne" wzmac- 
niano kwalifikagami z zakresu "szeptanej propagandy". Przykładem jest sprawa Grze- 
gorza Kędzierskiego, Henryka Czajkowskiego i Wiesława Kurowskiego, oskarżonych 
o pobicie akt}'\\;stów Związku MłodzieŻy Polskiej oraz słuchanie audycji radiowych 
państ\v kapitalistycznych. Zatrzymanym 21 października 1952 r. przez bydgoskie 
organa bezpieczei1stwa zarzucono stosowanie terroru wobec aktywnych członków Kola 
ZJIP przy bursie - "DomulUłodego Robotnika" Ul Bydgoszczy oraz uprawianie rjzepta- 
llejpropagmll{y.127 Podczas przepro\\radzonego śledzt\\ra ujawniono, że w lipcu i sierp- 
niu 1952 r. ww. zamieszkując w bursie "Domu Młodego Robotnika" w Bydgoszczy 
przy ul. Szubińskiej l, manifestowali \\Togi stosunek do Polski Ludowej, organizu- 
jąc zbiorowe słuchanie audycji radiowych nadawanych przez rozgłośnie państ\v ka- 
pitalistycznych. Do tego celu wykorzystali radioodbiornik, będący własnością hotelu 
robotniczego. Ponadto kierowali pogróżki pod adresem członków Koła Z
Ip' aby' 
zaprzestali działalności na otkinku wychowania młodzieży w myśl założeń ustrojowych 
Państwa Polshego. Zgodnie z orzeczeniem Komisji Specjalnej na sesji w)jazdowej w 
Bydgoszczy, Kędzierski i Kurowski skierowani zostali do obozu pracy na 24 miesią- 
ce, a Czajkowski na 13. Na mocy amnestii z 22.11.1952 r. wyroki o połowę złago- 
dzono. 128 Z materiału zebranego w toku śledzt\\ra wynika, że wyżej vfymienieni wcześ- 
niej byli karani za przestępsrnra z tych samych artykułów (łamanie sogalistycznych 
norm pracy i skłonność do naduŻywania alkoholu). \Vyrok nosił znamiona politycz- 
ne, gdyż skazani nie stosowali autocenzury i należeli raczej do "homo ludens" niż 
osób stosujących się do socjalistycznych norm społecznych. 
O politycznym obliczu Delegatury Komisji Spegalnej w Bydgoszczy świadczy 
nie tylko jej działalność, ale również wkomponowanie w mechanizmy systemu de- 
mokracji ludowej. Jako organ bądź co bądź wymiaru sprawiedliwości uczestniczyła 
w socjalistycznym współzawodnictwie pracy. \V 1950 r. odpo\\;adając na wezwanie 
Komisji Usprawnienia i Współzawodnictwa Pracy przy Zarządzie Z\\;ązków Zawo- 
dowych, podjęła zobowiązanie do realizagi w czerwcu 380 spraw. 129 Pomijając ku- 
riozalny fakt uczestnictwa tego t)pu organu we współzawodnicrn;e, zdziwienie bu- 


.73.
>>>
dzi równomierny przydział spraw poszczególnym pracm"Tlikom J?e!e
tury. Takie 
podejście, ignorujące zupełnie meritum prowadzonych postępowan, sWI
dczy o tym, 
że wszystkie sprawy traktowano jednakowo, krótko mówiąc - z przysłoWIowego klu: 
cza. Instrumentalne podejście oznaczało, że potencjalni ,.przestępcy" traktowam 
byli przedmiotowo. 
Nie bez wpływu na polityczne oblicze Delegatury pozostawał fakt do
ru 

ry 
i sposób podnoszenia przez nią kwalifikagi. Biuro Wykonawcze KS zaWIadamiając 
Delegaturę w Bydgoszczy o organizowanych przez Ministerstwo Sprawiedliwości 
kursach prokuratorskich l30 w Gdańsku i \Vrocławiu, prosiło o wytypowanie kandy- 
dató\Y. Przy ich wyborze, a w szczególności inspektorów powiatowych, należało brać 
pod uwagę poziom, waWr)' m(fralne, wyrobienie społeczne, polityczne i stosunek do na- 
szej rzecz)'Wistości. 131 Zachęcając do uczestnictwa we wspomnianych kursach, przed- 
stawicielka Biura Wykonawczego Komisji, na konferencji w Bydgoszczy, akcentowa- 
ła: Warunkiem p'TZ)'j{cia nie jest określImy cenzus naulw
, ucz głównie pozytywne na- 
stawienie do dzisiejszej rzeczywistości (fraz WJ'robienie polilJczlle. 132 
Bydgoska Delegatura Komisji Specjalnej do Walki z NaduŻyciami i Szkodnic- 
twem Gospodarczym wywarła niekwestionowany wpływ na budowę nowego ustroj u 
w województwie pomorskim (bydgoskim). Była jednym z elementów systemu repre- 
sji w okresie walki komunistów o władzę,jej utrwalenie, a następnie okresu zwanego 
stalinizmem. Dzięki prawnemu US}1uowaniu w państwowej machinie terroru nie 
tylko kontrolowała społeczeństwo, ale wymuszała określone ideologią zachowania 
i aktywnie uczestniczyła w kształtowaniu człowieka na modłę systemu komunistycz- 
nego. Cele polityczne i ideologiczne, które legły u podstaw jej powołania, zostały 
niestety osiągnięte. Nie można tego powiedzieć o sferze gospodarczej i społecznej. 
Mimo zmian własnościowych w poszczególnych sektorach, Delegatura ani nie za- 
pełniła półek sklepowych, ani też nie przyczyniła się wydatnie do zmniejszenia skali 
"przestępczości", która notabene była pochodną socjalistycznej gospodarki PRL. 
Brak towarów pierwszej potrzeby rodził spekulagę, a ta z kolei rozbudzała inne, 
przestępcze wg Komisji, obszary ekonomicznej aktywności przedsiębiorczych jed- 
nostek. Z kolei w sferze zachowań społecznych nie udało się wykształcić nawyku 
myś!enia. i artykuł
wa?i
 słów treści adekwatnych. do oczekiwań władzy. Problemy, 
z ktOryml przez dZIeWIęc lat walczyła Delegatura, jak bumerang powracały w czasie 
tzw. peerelowskich kryzysó\Y. 


l 
reze
towany t
kst, 
za niezbędn)wi informacjami o charakterze ogólnym, omawia działalność Komisji Spe- 
CJal.neJ na tereme miasta Bydgoszc
.. Jest ?n s
róconą, 
 zaraze
 
ozb.u
owaną o kontekst bydgoski, wersją 
arl)kułu BJ.dgoska Dekgal
ra 
lSJI 
peą.al1llJ do Waikl z NaduzYClaml1 Szlwdniclwem Gospodizrrzym (1946- 
1954) zamIeszczonego w: Zwzqzla KUjaw l Porrwna na łn-,"'11"Z£Tl.i wieków pod red Z B . ' ki . W J 
b k . ... . Y''"'''-,. . legans ego I . a- 
strzę s lego (Prace KomIsJI HIstorii Bydgoskiego Towarzystwa Naukowego), t. XVII, Bydgoszcz 2001. 


.74.
>>>
2 D. jarosz. T. Wolsza. Komisja Spnjalna do Halki z XaduŻyciami i S::/wdnidwem (',ospodarcZ)'m (/945-/954). 
..Biuletyn Głównej Komisji Badania Zhrodni Przeci\\ko 
ar()(lowi Polskiemu łnst)tutu Pamięci r\ar()(lowej" 
1993. nr 'LXXVI, s. 8 
3 Ihidem. 
4 Dz. U. RP z 1945 r.. Nr 53. poz. 302. 
5 Na temat działalności Komisji zoh.: D.jarosz. T. Wolsza.Komisja SPrtjalnado nalki zXaduŻyciami i S:lwdn;c- 
twem GospoJamym (/945-/954). ..Biulet)T1...... Komisja Spetjallla do nalki z Xaduiyciami ,. S:lwdllidu.em 
GospoJalrZ)m (/945-/954). H;vbó,- dokll1TU7ltÓW. W
tęp i upracowanie D. jarosz. T. Wolsza. Warszawa 199.5; 
\1. Fajsl. PI-zrpis) prawne I"l'gulujqce jl1l.łcjonuwallie KfJ1l1i9i SPrtjalruj do Halki z XaduiJciami i &kodllidwem 
Gospodarczym (/945-/955). ..Studia luridica" 1998.1. X.XXV; S. Kalinowski.Zd:iałalności Knllllsji Spetjalruj 
do Halki z Xadui.yciami i S;/wdnidwrm Gospodam.PIl (/946-/947). ..Kwartalnik Historii Ruchu Zawodowe- 
go" 1976. nr 2; G. Sołt)'siak. Knmisja Spetjalna do Wal.łi. ..Karta" 1991. nr 4; D. Szczepański. SprtIwo:dmlil' 
z d:ialalności Knm;sji Spetjalntj do nalki z _\"ad1c.Jc;al1li i Sz!wdllictwnn (',ospodarrz,wl z lat /946-/9J9. .;reki 
Archiwalne" 1998. I. 3; D:iałalność Deil'gatw) Komisji Spetjalrltj do nalki z XaduŻyÓami i S:lwdllidwnTl 
Gospodam)'m w S:.czecinir Ul latach /945-/954. .l/atmaty:. konJat7ltji 11Ilulwwtj oJbyttj Ul dlliu 20.03./998 r.. 
pod red. Z. Chmiele\\skiego. Szczecin 1998; R. \fiązek, opolska Drll'gatura Komisji SPrtjalntj do Halki 
z Xadu
vÓam; i S:kodnidwfm Gospodarczym (/950-1954). ..ZesZ)
' Naukowe Wyższej Szkoły InŻ)nierskit:i 
w Opolu" nr 206. seria Nauki Społeczne z. 38. Opole 1994: R. Tomkiewicz. Ols:lJń-
ka Dril'gatu1Yl Komisji 

pnjalntj do Halki z .'\"adu
vciam; i S:lwd1llctwf71l GospodarCZ}m /945-/954. Olszt
T1 1995: B. Więclawski. 
Komisja Spetjalna do nalki z P,-:rslrjJr:nśÓq Gospodmr:q i .\"aduŻycial1li w n/rl.łopolscr w latflCh 1945-/954. 
..Kronika Wielkopolska" 1997. nr 2. 
6 Komisja mogła kierować sprawy do rozpoznania prze7 są(ly w tr
'hie doraźn
1rI. Te zaś rozpatrywały je waspek- 
cie uł)(miązując)'ch aktów pra\\nych. na mocy kt(Jr)'ch najwyżsZ)ln w
lniarem h
ła kara śmierci. 
7 W s)luacji. kiedr zachudziło podejrzenie. że sąd po\\Szechn)' może wydać w
Tok łag()(łny luh unie\\innić. 
spra\\ie nie nada\\'"dTlo biegu. lecz orzekano we \\lasn
1TI 7akresie. Argumentację tego typu postępowania nie- 
kiedy podawano w uzasadnieniu pustano\\ienia lub orzeczenia. 
8 Po\\)isze st\\ierdzenie w przypadku KS niejest nowatorskie. Od mumentu przejęcia \\ładZ)' komuniści (PPR) 
pl"3\\T1ie chronili swują polityk
. r\a przykład artykuł 2 dekretu P....,,\ 
 "u ochronie Pailstwa" z 30 października 
1944 r. (Dz. U. RP z 1944 r.. :x riO. poz. 50) mó\\ ił: A
o Udillnllnia lub utrodwa uprowad:nłie w Życ;e r1m711J 
rollItj. albo nOll.oluje do a.móu'. skinvwall)ch pr:{'{"iw jtj UJlwllllUiu lub publiczllie pochwala takie CZY'I). podll'ga 
kar:r wi{zin/ia lub karze śminri. 
9 Szerzej na temat sądO\\llictwa wojskowego zoh. Z. Biegailski. Jr smuJ
e kailwu.rg{! cin/ia. Ska::ani na ś",ierć 
pr:r: Sąd} Uljskou.e na obs::ar:.r wqru,M:twa p{!morskirgo (lrydgoskirgo) w lalad, /945-/954. Bydgoszcz 2000. 
10 
a temat ewolucji pra\\1Iej KS zoh. 
1. Fajst. op. cil.: D.jarosz. T. Wolsza. Komisja Spnjalna do nalki:. .\"ad- 
uŻ)'ciami; S:koJmctwf1Tl (',oJpoJarrzym (/945-/954). .,Biuletyn.....; A. Zaćmiński. B.-fdgoska Drlrgal/lrtI Komi- 
sji SPnjalntj do Uniki:. _\"adu
vriami ,- S:koJnidwnn GospodalrZJm (/946-/954) 1\\: J Zwią:ki Kujaw; Pomorza 
na prJ'st17.nzi u.ieMw.... op. cil. 
11 Tworząc Kumisję. korzystano ze wzorów radzieckich. lob. \1. Turlejska. 'fe pokolnlia załobam; czanlr ... Ska- 
:a"i na śmiać i ich s{dziowie. Warszawa 1990. s. 46. 
12 C}I. za R. Tomkie\\icz, op. cil.. s. 16. 
13 C)1. za M. Fajst. op. cit.. s. 68. 
14 .\rchi\\lllll Państwowe w Bydgoszcz)' (APB). Dclq,ratura .....omisji Specjalnej do Walki z :\adużyciami i Szkod- 
nictwem GospodarCZ)1J1 (DKS). sygn. 156. Sprd\\'Ozdanie z działalności DelegatUI} Komi
i Specjalnej w Byd- 
goszcz)' za okres od l do 30 listopada 1946 r., s. 211 i 212. 
15 R. Tomkiewicz. op. cil.. na s. 68 i 69 napisał. że h)'dgoską Delegaturę utworzono 1.5 stycznia. 
16 Funkcję przewodniczącego Delegatury pclnili: Lud\\ik Szulc (16.01.1946-26.11.1946). \\lad)'sław [}.\ora- 
kowski (26.11.l9-ł6-1.10.1950).jan KorcZ)T1ski (1.10.1950-12.1954). 
17 APB. DKS. s)'gn. 156. Sprawozdanie za czas od dnia 16 stycznia do dnia 26 IUlego 1946 r. z działalności 
Delegatury Komisji Specjalnej do Walki z NaduŻ)ciami i Szkodnictwem GospodarcZ)1J1 w BydgoszcZ)'; s. 1. 
18 Walka:. ninuzc;wością. ..Ziemia Pomorska" nr 17 z 17.01.1946 r.. s. 4 - llIowa o powołaniu do iycia Biura 
Ska,-g przy /lI. Jagirllońskitj 26. 
19 Bill1v skarg Ul Bydgoszczy. ..Ilustrowany Kurier Polski" nr 24 z 25.01.1946 r.. s. 7. zoh. także. Walka:. nadlc.}'- 
ciam;; s:lwdnidwem. Ftwo17.t7lie Dell'gatul) Komisji Spnjal/ltj na Wqf"wM:/U'o POI1W/:{kir. ..Ziemia Pomorska" 
nr 24 z 24.01.1946 r.. s. 5. \\
rto zaznaeZ)'ć. żę regionalna codzienna g;veta PPS, jaką h
ł "Robotnik Pomor- 
ski". pO\\stallie Delegatur}' pominęła milczeniem. 


.75.
>>>
20 APB, DKS, S}gIl. 156, Pismo Komisji Specjalnej w Bydgoszczy do Komisji Specjalnej do Walki z Nadużycia- 
mi i Szkodnictwcm GospodarcZ)1I1 w Warszawie z 11.02.1946 r., s. 8. 
21 APB, DKS, SYgIl. 108, Pismo Wl'BP w Bydgoszczy do Przewodniczącego Komi
i Specjalnej w B)dgoszcZ) 
z 28.11.l946 r. 
22 APB, DKS, sygn. 157, Sprawozdanie z działalności Delegatury Komisji Specjalnej w Bydgoszczy za czas od 
I do 30 września 1947 r., s. 159. 
23 APB, DKS, sygn. 121, Spis akt personalnych (podręcznych pracovmików Delegatury Komisji Specjalnej w Byd- 
goszczy za okres od 1946 r. do 1954 r. oraz sygn. 116, Wykaz akt osolx)\\ych pracO\H1ików Delegatury Komisji 
Specjalnej w Bydgoszczy przekazan)'ch Prokuratorowi Wojewódzkiemu w B}'dgoszczy z 16 kwietnia 1950 r. 
Drugi z \\)-kazówobejmuje Inspektorów Powiato\\)'ch DKS. 
24 Ibidem, Protokół przekazania lokalu przez Delegaturę Komisji Specjalnej w Bydgoszczy z 21.12. I 9.54 r. Pro- 
kuratura "w spadku" otrz)lnała m.in. portret Bieruta i CyrankiC\\icza, każdy \\ cenie 34,20 zł oraz portret 
Rokossowskiego za 35,40 zł. 
25 W dokumentach \\}'dział ten nazywany jest również referatem. 
26 Rs obejmował spra\\) spekula0jne: Rs I - handel łańcuszkowy, pobieranie nadmiernych cen, odmowa sprze- 
daŻy, brak cen, brak rachunków, ukl)wanie towaró\\; ich skupowanie itp., Rs II - potąiemn)' ubój, handel 
mięsem, obrót zoożem i produktami nielegalnego przemiału, nielegalny garbunek, przem)1, gorzelnictwo, 
szkodnictwo leśne itp. 
27 Ksp - sprawy karne: naduŻycia w spółdzielniach, w handlu państwow}lI1, dC\\lStacja gospodarstw rolnych, 
kradzieże w przemyśle, łapownictwo itp. 
28 APB, DKS, sygn. 109, zob. np. Zarządzenie nr 6 i II z 1948 r. 
29 Ibidem, Zarządzenie z 27.05.1949 r. Ustalona na tej podstawie organizacja Wydziału istniała do I.UI.l95U r. 
Dnia 30 listopada \\ydano zarządzenie, w któr)1J\ dokonano zmian kosmetycznych, tzn. zmieniono nazwy 
wydziałów, zamieniono miejscami trzy powiaty i zmieniono ohsadę czterech inspektorów terenowych - zoh. 
APB, DKS, sygn. 159, Zarządzenie Delegatul)' Komisji Specjalnej z 30.12.1949 r., s. .370-373. 
JO Powyższe dane pochodzą z Zarządzenia z 30.12.1949 r. - APB, DKS, sygn. 159, s. .370-373. 
.31 APB, DKS, sygn. 122, Sprawozdanie z działalności Delegatur)' Komisji Specjalnej za okres od dnia 24.01.1946 
do .31.12.1946 r. 
.32 Przedstawione dane różnią się od informacji zawartych w Spra\\uzdaniu z działalności Ddegatur
' Kumisji 
Specjalnej w BydgoszcZ)' w okresie całej jej działalnosci, g. od stycznia 1946 r. do grudnia 1947 r. (126 
wniosków w stosunku do 195 osób) - APB, DKS, sygn. 110. 
.3.3 AP B, DKS, sygn. IW, Sprawozdanie z działalności Delegatury Komisji Specjalnej w BydgoszcZ)' w okresie 
całej jej działalności, g. od stycznia 1946 r. do grudnia 1947 r. W Sprawozdaniu z działalności Delegatury za 
rok 1947 - jest mowa o 223 osobach - APB, DKS, sygn. 122. 
34 APB, DKS, sygn. IW, Sprawozdanie z działalności Delegatury Komisji Specjalnej w BydgoszcZ)' w okresie 
całej jej działalności, g. od stycznia 1946 r. do grudnia 1947 r. 
.35 APB, DKS, sygn. 122, Sprawozdanie z działalności Delegatury Komisji Specjalnej w Bydgoszczy od dnia 
24.01.1946 do 31.12.1946 r. 
36 APB, DKS, sygn. 156, Streszczenie ważniejsZ)'ch spraw będących w referacie prok. \fadeya w II i III dekadzie 
lipca 1946 r., s. 143. 
37 Na lemat współpracy ww. instytucji w ramach ściągania świadczeń rzeczowych istnieje bogata baza źrC1łowa, 
zob. APB, L'rząd Wojewódzki Pomorski w Bydgoszczy (UWP), Wydział Aprowizacji i Handlu, Oddział Swiad- 
czeń Rzeczowych, sygn. 4.325, 4328, 4329 i in. 
.38 APB, DKS, sygn. 156, Sprawozdanie z działalności Delegatury Komisji Specjalnej w Bydgoszczy za okres od 
I do.31 grudnia 1946 r., s. 224. 
.39 APB, DKS, sygn. III, Sprawozdanie z działalności Delegatury Komisji SpL'Cjalnej w Bydgoszczy za czas od 
I sl)'Cznia do 3 I grudnia 1948 r. 
40 Archiwum Akt NO\\}'ch (AA,l\1), Zespół Komisja Specjalna do Walki z NaduŻyciami i Szkodnictwem Gospo- 
darcZ)ln (KS) sygn. 95, Sprawozdanie z inspekcji przeprowadzonej w Delegaturze Komisji Specjalnej w Byd- 
goszczy w dniach od 13 do 17 czerwca 1946 r., s. 2. 
41 Szerzej zob. A. Zaćmiński, op. cit. 
42 AA,l\1, KS, sygn. 95, Sprawozdanie z lustracji Delegatury Komisji Specjalnej w Bydgoszczy, przeprowadzonej 
przez radcę Biura Wykonawczego Michała Chigryna w dniach .3-6 grudnia 1947 r., s. 17. 
4.3 APB, DKS, sygn. 159, Protokół z odprawy polustraC}:inej w dn. 22.04.1949 r. w Delegalurze Komisji Specjal- 
nej w Bydgoszczy, s. 21. 


.78.
>>>
44 Ibidem, s. 22. 
t5 APB, DKS, sygn. I, Pismo do Komi
i Specjalnej do Walki z 
aduŻyciami i Szkodnictwem Gospodarczym 
przy KRN w Wlrszawie z 13 kwietnia 1946 r. 
t6 Ibidem. 
47 Ibidem, Postanowienie Komi
i Specjalnej w Warszawie z 17 maja 1946 r. (Odpis). 
t8 W materiałach źródłowych znajduje się kilka tego typu Spl"a\\; które delegatura skierowała do sądów. W wjelu 
przypadkach sądy nie stwierdziły przestępstwa i uwolniły oskarżonych od postawionych im zarzutów - szczegó- 
łowo zob. APB, DKS. sygn. I. 
19 APB, DKS, sygn. I, Pismo Delegatury w BydgoszcZ) do Komisji SpecjaJnej w \\arszawie z 4 maja 1946 r. 
50 łbidem. 
51 Ibidem, PostanO\\;enie Komisji Specjalnej z 23 maja 1946 r. 
52 Za sprzedaż dwóch par skarpetek z doliczeniem 25% marŻy Delegalura \\)lIIieł-Z) ła podsądnej 250 zł grZ)'\ ny. 
W innym przypadku kierowniczka sklepu tekstylnego odmó\\iła sprzedaŻY jednej pary policzoch - grz)'\\lla 
100 zł. Tego t}PU i podobnych sprdW były setki. 
53 APB, DKS, s}'gn. I, Pismo Delegatury do Komisji Specjalnej w \\arsza\\;e z 25 marca 1946 r. 
54 Ibidem. 
55 Ibidem, Postanov.ienie z 19 k\\;etnia 1946 r. 
56 APB, LWP. WSp, sygn. 618, Zarząd Miejski w BydgoszCZ): Sprawozdanie za miesiąc sl)'Czell 1946 r., s. 159. 
57 APB, Pomorska \\ojewoozka Rada 
ar()(lowa w Bydgoszczy 1945-1950 (PWR;\), sygn. 17, Sprawozdanie 
S)1uaC}jne Wojew()(ly Pomorskiego do 
finislerstwaAdministracji Publicznej w Warsza\\;e z 19 czerwca 1947 r., 
s.33. 
58 Ibidem, s. 92. 
59 \\
lnO\\71e I) tuły prasowe uwiarygodniały ohraz Komisji w oczach społeczcilstwa. np.: Obóz pmcy za Im.f7n)'f 
paPierosów; Xił' kradli duŻo, alf już sii'dzq. KOlRi.ya SPecjalna 11' walu ze dod::iejami lfŚ1
J1fli; Jfałi' - ale dobmni' 
fUl1'ar.ysfwo. Obóz pmcy w Jaworznie u.ita nou,ch gości; Pinwsi k/it7lci Jfii{cina. Knmlsja Specjalna ukamła 
nou,ch s::lwdników; Spekull11lci i łopownicy zajxł/liajq obozy pmcy. 
60 APB, DK"!, sygn. 156, Sprawozdanie za okres od 1 do 31 lipca 1946 r. z działalności Delegatury Komisji 
Specjalnej w Bydgoszc
; s. 137. 
61 Ibidem. 
62 APB, DKS, sygn. 157, Sprawozdanie z dziaJaJności Delegatury "'omi
i Specjalnej w Bydgoszczy za okres od 
I do 3 I marca 1947 r., s. 3 l. 
63 Szerzej zob. A. Zaćmiński, op. cit. 
64 APB, DKS, sygn. 34, Postano\\;enie Delegatury Komi
ji Specjalnej w Bydgoszczy przeciwko z 9.07.1947 r. 
65 APB, DKS, sygn. II, Postanowienie Delegatury Komi
i Specjalnej w Bydgoszczy przeciwko z 17.06.1948 r. 
66 APB, DKS, sygn. .31, Postanowienie DeIegatuI) Komisji SpccjaJnej w BydgoszcZ)' przeciwko z 22 sierpnia 
1949 r. 
67 APB, OK,), sygn. 10, Postano\\;enie Delegatury Komisji Specjalnej w Bydgoszczy przeciwko z 8 lipca 1948 r. 
68 Te przepisy usta\\)' z 2.06.1947 r. zapoŻyczone zostały z art. 6 dekretu PKW;\f z 25 października 1944 r. 
"o zwalczaniu spekulacji wojennej" - Dz. li. RP 1944 r., Nr 9, poz. 49. 
69 APB, DKS, sygn. 10, Postano\\;enie Delegatury Komisji Specjalnej w BydgoszcZ)' z 3 I maja 1948 r. 
70 Ibidem, Postano\\;enie Delegatul)- Komisji Specjalnej w Bydgoszczy z 31 maja 1948 r. 
7l Ibidem, Postano\\;enie Delegatury Komi
i SpecjaJnej w Bydgoszczy z 31 maja 1948 r. 
72 łbidem, Postanowienie Delegatury Komi
i Specjalnej w Bydgoszczy z 8 lipca 1948 r. 
7.3 APB, DKS, sygn. III, Sprawozdanie z działalności Delegatury Komisji Specjalnej w Bydgoszczy za okres od 
1-.3l.01.1949 r. 
74 APB, DKS, sygn. 19, Orzeczenie Delegatury Komisji Specjalnej w Bydgoszczy z 21 stycznia 1952 r., s. 143. 
75 APB, DKS, sygn. 10, Postanowienie Delegatury Komisji SpecjaJnej w Bydgoszczy z 26 czerwca 1948 r. 
76 łbidem. 
77 APB, DKS, sygn. .31, Postanowienie Delegatury Komisji Specjalnej \\ Bydgoszczy z 12 sierpnia 1949 r. 
78 APB, DKS, sygn. II, Postanowienie Delegatury Komisji SpecjaJnej w Bydgoszczy z 17 czerwca 1948 r. 
79 Ibidem. 
80 Ibidem, Postanowienie Komisji Specjalnej z .30 listopada 1948 r. 
81 Ibidem, Postanowienie Delegatury Komi
i SpecjaJnej w Bydgoszczy z 8.07.1948 r. 
82 AA,l\1, KS, sygn. .34, Sprawozdanie opisowe z Delegatury Komisji Specjałnej w Bydgoszczy za czerwiec 
195.3 r., s. 48. 


.77.
>>>
83 W 1946 r. do Delegatury napłynęło 1518 Spfa\\; w 1947 r. - 3787; w 1948 r. - 4984, w 1949 r. - 3
.'3.'3; 
w 1950 r. _ hrak danvch; w 1951 r. - 1761; w 1952 r. - 2752; w 1953 r. - 2671; 1954 r. - 428. Mmlo 
spadkowej tendencji doniesień zaostrzeniu uległy ka
y. ... . . . 
84 AP B, OKS, sygn. 11.'3, Dzierl praey w Delegaturze KomisJI SpeCjalnCj w B)'flgoszczy (10 Itpea 1947 r.). 
K5 Szerzej zoh. A. Zaćmiński, op. cit. . .. . . d 
1.\6 APB, DKS, sygn. 158, Sprawozdanie Delegatury KomIsJI SpeCjalnej w Bydgoszczy za czas od I o 
.'31.12.1948 r., s. 40 i 41. 
tJ.7 APB, DK'), sygn..'3, Postanowienie Delegatury Komisji Specjalnej w Brdgo
7
ZY. z. 4 lutego 1948 r. . 
88 Ihidem, Protokół Społecznej Komisji Kontroli Cen przy Prezydium Rady l\hejsklej 
acly Narodowej w Byd- 
goszczy z 22.12.1947 r. Składy kompletów orzekających SKKC w Bydgoszczy były zlłll,enne, n
. 11.12.1 ?47 
. 
SKK( wnioskowała w składzie: JiJzef Barczak, Andrzej Poznarlski, Helena Kawalkowna, Wacław Jezlerskl, 
Francis7.ek Rutkow!tki. 
89 .-\PB, OKS. sygn..'3, Postanowienie Delegatury Komi
ji 
pccjaJnej w Brdgoszc
' z 4 lutego 1948 r. 
90 Ibidem, Prot
ki,ł SKKC przy Pre
'diulłl \fiejskiej Rady 
ar()(lowej w Bydgoszczy z 22.12.1947 r. 
91 Ihidem, Postanowienie Delegatury Komisji Specjalnej w Bydgoszczy z 25 marca 1948 r. 
92 Ihiclem. zoh. także: sygn. 21.'3(), 2145. 2158, 2174. _ . 
93 (ZR), BIJgad) IlOnfrobl£ w pognIli :fi sjxhulflnfmni. '[ajml1liae /400 hg mhru pod lm1ą. H)llIhl pr:rprowadzo- 
nyrh w IJ.,vdgns;:rz.'t IwnlroH. ..Ziemia Pomorska" nr 259 z 19.09.1948 r.. s. 5. 
94 APB. DK". sygn. 1.58. Sprawozdanie Delegatury Korni
i Specjalnej w B
'dgoszczy za czas od 1 do.'30 \\TZe- 
śnia 1948 r. 
95 Ihidem. 
g(j APB, OK,), sygn. 122, Sprawozdanie z działalności Delegatury Komisji Specjalnej \\ Bydgoszczy 7a okres od 
I do.'31 grudnia 1946 r. 
97 APB. DKS, sygn. 1.59, Sprawozclanie z d7iałalności Delegatury KOl\łi
i Specjalnej w Bydgoszczy za czas 1- 
j 1.0.'3.1949 r. Niestety. optymizm uzasadniony 11)-ł t)'lko politycznie. a nie ekonomicznie. :\a ':llku nadal 
panował pemlanentny brak towarów pierwszej potrzeh}. Kwitła .,szara strefa". przede ws
'Stkilłl nielegalny 
uhój i handel mi,sem. Próbując zwalczyć to zjawisko, Delegatura zaostl"Z)ła kary - ohóz pracy. 
98 Wpra"dzie SKKC działały przy PO\\iato\\'}"ch i Miejskich Radach 
arodowych oraz były przez nie zatwier- 
dzane, to jednak w zakresie przedmioto\\)ID współpracowały z Delegaturą. Poza t}ID, przewodnicząC}ln SKKC 
był przedstawiciel Delegatury - szerzej zob. Rozporządzenie Rady Parlstwa z dnia 1.'3 czerwca 1947 r. w spra- 
wie powołania i organizacji Społeczn)'ch Komisji Kontroli Cen. Oz. l RP 1947. :\'r44, poz. 228. 
99 Została ona znowelizowana 2.'3 maja 1957 r. Uchwałą Rady Ministrów nr 186/.57. Szerzej na temat polityki 
paltstwa w 1)1n zakresie zob. MN, Zespół Ministerstwo Sprawiedliwości (MS), sygn. 558 i in. 
100 APB, Prezydium \fiejskiej Rady 
ar()(lowej w Bydgoszczy (PMRX), Komi
a do WaJki ze Spekulacją i :'oJaduŻy- 
ciami w Handlu (KWS), sygn. 1156, Sprawozdanie z działalności Komi
i do Walki ze Spekulacją i 
aduiycia- 
mi w Handlu przy Prc
'dium 
fit:jskiej Rady :\arodO\\'cj w Bydgoszczy za ezas od 1.09 do 15.10.1951 r. 
101 Ihidem, Sprawozdanie z działalności Społecznej Komisji Kontroli Cen i Komisji do Walki ze Spekulacją 
i 
aduiyciami w Handlu przy Prezydium Miejskiej Rady 
arodowej w Bydgoszezy za okres od 1 stycznia 
1951 r. do .'30 "TZeŚn ia 1951 r. 
102 W Sprawozdaniu OpiSO")111 Delegatury Komi
i Specjalnej w Bydgoszczy za miesiąc wrzesień 1951 r. - M
, 
K';, sygn. .'34, napisano: JV ramach Uj U'spółpml) (chodzi o Prokuraturę Wojewódzką, Sąd Wojewódzki i KW 
PZPR - Pl"Z)P. A.Z.) P";:f"wodllirJ/l) Deltgaful) i jn!m z donMw wzięli czynny Ild:iał Ul organizuU'flniu Komi- 
sji do Wal.łi ze Sjxhukują i .łYaduiyriami U' Handlu ud;:if'lając pomory swij p,.n/lIlrafll1'Zf' Wojru1ód:hitj. 
10.'3 APB, PMRN, KWS, sygn. 118.'3, Protokół z posiedzenia Komi
i do Walki ze Spekulacją odb)1ego w dniu 
1.09.1 951 r. 
104 Wc "TZeśniu 1954 r. Komi
a składała się z 27 osóh. 
10.5 AP B, PMRN, KWS, sygn. 1156, Sprawozdanie z działalności Komi
i do Walki ze Spekulacją i NaduŻyciami 
w Handlu przy Prezydium Miejskiej Racly Nar()(lowej w Bydgoszczy za czas 1.09.-15.10.1951 r. 
106lhidem, Sprawozdanie z realizacji Uchwały Rady Ministrów nr 615 z dnia 18.08.1951 r. za okres od 
.'31.08.1951 r. do .'31.10.1951 r. W \\')IDienionym wcześniej sprawozdaniu za czas od 1.09. do 15.10.1951 r. 
podano liczbę 582 kontrolerów. 
107 W statystyce organizaC}jnej "zgubiono" pl'Z}l1ależność jednego kontrolera. 
HIS APB, PMRN, ł..WS, 
gn. II

, 

rawozcl
nie z dzi
alności Komisji do Walki ze Spekulacją i NaduŻyciami 
w Handlu przy PrCZ)'dlUm \hejsklej Rady Narodowej w Bydgosz ezy za czas 1.09.-15.10.1951 r. 
109 Ihidem. 


.78.
>>>
IlU W związku z wejściem w życie ustawy z dnia 20 lipca 1950 r. o Prokuraturze RP (Dz. l". RP 1950,:\'r 38, 
poz. 346) i reorganizacji Komisji Specjalnej (Dz. U. RP 1950, 1';r 38, poz. 50) Społeczne Komisje Kontroli 
Cen \\11ioski o ukaranie przekazywały z dniem 1.10.1950 r. \\łaściw)1n miejscowo prokuratorom - zob. AP B, 
OK". sygn. 1I6, Zarządzenie nr 17/50. 
III APB, PMR
, KWS, sygn. 1183, Protokół z niejawnego posied7enia Komisji do Walki ze Spekulacją w B\'d- 
goszczy w dniu 28 grudnia 1951 r. 
112 Poza reglamenlacją prohlemy zaopatrzenia w mięso i jego pochodne miały złagodzić akty administraC)jne. Xa 
pfZ}kład, zgodnie z rozporządzeniem Prezesa Rady 'tinistrów nie wolno b)łospr..edawoi i podau.nf mi{so oraz 
jego przelworóu
 z u;yjątkinn dlVbiu, 1)b, królików i dziczpry we wtorki, środy, czwa1tki lwi.d£go iJgodnin. Za złama- 
nie tego zakazu groziła kara aresztu do 6 miesięcy oraz grzywna do 500 000 zł - zob. :1 dni w 
)godniu bez mirra. 
-Vowe wrz'ldzerłle fir..£Sfl Rad) Jlinistruw, "Ziemia Pomorska" nr 37 z 7.02.1946 r., s. l. 
11.3 APB, DKS, 

'gn. III, Sprawozdanie z działalnoki Delegatury Komisji Specjalnej w Bydgoszczy za okres od 
I do 31 lipca 1949 r., s. 4. 
114 A.-\."I, KS, sygn. 34, Sprawozdanie opisowe Delegatury Komisji Specjalnej w Bydgoszczy za marzec 1954 r., 
s.71. 
115 APB, DKS, sygn. III, Sprawozdanie z akcji ,,'t" na terenie województwa pomorskiego. 
116 Ibidem. 
117 APB, D
, 
'gn. 109. Instrukcja Delegatur.- nr 10/49 (z 2.04.1949 r.). 
118 Szerzej zoh. A. Zaćmiński. op. cit. 
119 (ZR), BrygaJ.f IwntlVlnr.... s. 5. 
120 ,I. Fajst, op. cit., s. 69. 
121 R. Kozłowski. op. cit.. s. l.'J(j. 
122 Szerzej zoh. A. Zaćmiński, op. cit. 
123 A
", KS, S)gJl. 405, Akt o"karŻenia przeci\\ko Henr)kowi Czerniakowi z 11.l1.l952 r., s. 2. 
124 :\a mocy amnestii karę złagodzono o połowę. 
125 Bolesław Bierut rzadko korzystał z prawa łaski w stosunku do osóh skazan)'ch przez Komisję Specjalną. 
W latach 1946-1947 zaszczytu tego dostąpiło 20 osóL, w 1948 r. - 9, a w 1949 r. - 16 - A-\'
, K"i, sygn. 25, 
Skazani do których prezydent RP zastosO\\ał prawo łaski w lataeh 1946-1949. 
126 AA
. K"i. S)gJl. 405. Charakteryst)ka..., s. 67 i 68. 
127 AA
, KS. s)'gn. 673, Wniosek o umieszczenie w obozie pracy skierowany 3 grudnia 1952 r. przez \\TBP do 
Komisji Specjałnej w \\arszawie, s. 3 i 4. 
128 Ihidem. Orzeczenie Komisji Specjalnej w Warszawie na sesji \\)jazdowej \\ Bydgoszczy z dnia 8 hielnia 
195.
 r., s. 8 i 9. 
129 A-\.
, KS, sygn. 108, Zobowiązanie z 12 czerwca 1950 r. 
130 Na ten temat zob. P. Kladoczn); Nzto{cf7/ie prnu'lIików w Polscr w llltach 1944-1989, "Studia luridica" 1999, 
l. 35. Przysło\\iową kopalnią wiedzy w zakresie tego prohlemu jest uzupełniony w br. o nowe dokument) 
Zespół 'tinisterstwa Spra\\iedliwości w:\A."-', zoh. m.in., sygn. 117,6274,6275,6490.6627.665.3 i in. 
13 I APB, UKS, sygn. 108, Pismo Komisji Specjalnej do Walki z NaduŻyciami i Szkodnictwem Gospodarcz)7H do 
Przewodniczącego Delegatury w Bydgoszczy z 20 października 1947 r. 
132 APB, OK';, SYgJl. 157, Protokół z odpra\\y inspektorów powiatowych w Bydgoszczy z dnia 8 listopada 1947 r., 
s.274.
>>>
Marek Rzepa 


Organizacja i pracownicy 
Rozgłośni Polskiego Radia w Bydgoszczy 
w latach 1945-1956 


1. Struktura 


Pomorska D\Tekcja Polskiego Radia rozpoczęła działalność na Pomorzu 8 marca 
1945 r. Na siedzibę O)Tekcji \\)'Znaczono Bydgoszczjeszcze przed podjęciem pr
ez 
Rząd 
\'mczaso\\'Y decyzji w sprawie przeniesienia tu stolicy wojewódzrnra. Od kwiet- 
nia, w bud}l1ku przy ulicy Gdańskiej 50, powstawały pierwsze komórki placówki 
Polskiego Radia, a instytucja znalazła się już w wykazie dział'!iących w Bydgoszczy 
firm i otrzymywała asygnaty na przydział żywności. ł \Vzorem Naczelnej Dyrekcji 
w Warszawie, utworzono trzy \\Jdziały: AdministraC}jny, Techniczny i Programowy, 
w których \\Jdzielono poszczególne referaty. Organizatorami i kierownikami wy- 
działów byli odpowiednio: Lucjan Łada-Zabłocki, Franciszek Wąsiak i Arnold Rez- 
ler. W Wydziale Programowym powstały trzy referaty, niekiedy szumnie nazywane 
Jziałami. Referat InformaC)jny, formowany już w bydgoskim radiowęźle, zbierał, 
opracowywał i przygoto\\}wał do wygłoszenia komunikaty, wiadomości z prasy, a od 
m'!ia 1945 r. redagował dzienniki radiowe. Referat Literacko-Oś\\iatowy obejmo- 
wał audycje o charakterze literackim, oświatowym, naukowym i słuchowiskowym 
oraz audycje dla dzieci i młodzieŻy. Opracowywał też kursy radiowe dla nauczycieli. 
Referat Muzyczny organizował koncerty solistów, chórów miejscowych i zespołów 
orkiestrowych oraz redagował audycje słowno-muzyczne i koncerty Życzeń, a także 
koncerty reklan
owe.2 Organizatorem działu muzycznego i jego kierownikiem była 
Felicja Krysie\\iczowa, związana jeszcze przed wojną ze studiem bydgoskim. 3 
Obsada personalna referatów była płynna i nieliczna. Utworzono też Referat 
dla Spraw Społecznego Komitetu Radiofonizacji Pomorza i Referat Rodziny Ra- 
diowej, które w 1948 r. połączono, tworząc jednoosobowy Referat Społeczny. Na 
początku tegoż roku powstał Referat Szkolenia, który według zaleceń Centrali 
miał ząjąć się podniesieniem poziomu wykształcenia zawodowego pracowników 
technicznych. Zorganizowane kursy korespondency,jne okazały się jednak dość 


.so.
>>>
trudne - ze zgłoszonych 86 osób pozostało pod koniec roku tylko 27. Natomiast 
wszyscy pracownicy Wydziału Programowego zapisali się na Wszechnicę Radio- 
Wą.4 W Wydziale AdministracY-inym powstał między innymi Referat Transportu, 
Referat Gospodarczy, Referat Finansowy. Na czele Wydziału Technicznego stał 
Główny InŻynier; podlegała mu także załoga radiostacji w Bydgoszczy i Toruniu 
oraz pracownicy zatrudnieni w radiofonizacji przewodowej łącznie z obsługą ra- 
diowęzłów. W 1945 r. powstała Sekcja Likwidacji Zakłóceń, również podległa 
Głównemu InŻynierowi. Zajmowała się wykrywaniem źródeł zakłóceń radiowych 
zgłaszanych przez abonentów i radiowęzły oraz ich blokowaniem (w 1948 r. wy- 
kryto 913, a 307 zlikwidowano).5 
W 1948 r. Dyrekcja zatrudniała 277-317 pracowników, z czego 110-139 osób 
w radiowęzłach, 58-63 w Wydziale Technicznym, 55-59 w Wydziale AdministracY-i- 
nym, 42-49 w Wydziale ProgramO\\rm oraz 8-9 osób w sekretariacie dyrekcji. 6 
Pod koniec 1948 r., wobec zwiększenia obsady referatów programowych, zmie- 
niono ich nazwy i wyznaczono nowy zakres działania. Powstał Zespół Audycji Infor- 
macY-inych i Terenowych, Zespół Audycji Literacko-Oświatowych i Zespół Audycji 
Muzycznych. W 1949 r. w miejsce Zespołu Audycji Informagjnych i Terenowych 
utworzono Zespół Audycji Informagjno-Politycznych, zaś referaty w Wydziale Ad- 
ministraC}jnym przemianowano na sekcje (administracr.jno-gospodarczą, rachun- 
kowo-kasową). Często zmiany nazw miały charakter kosmetyczny i podąŻały za przxj- 
mowanym w Polskim Radiu nazewnictwem. 7 
Rok 1950 przyniósł kolejną zmianę struktury, przede wszystkim w Wydziale Pro- 
gramowym. Podzielono go na d",'a działy: Dział Audycji Politycznych i Społeczno- 
Oświatowych oraz Dział Audycji Artystycznych. Pierwszy składał się z Redakcji Au- 
dycji Informaqjnych, Wiejskich, Społecznych, Oświatowych, ReportaŻowych i Trans- 
misji oraz Ekspozytury Wszechnicy Radiow9. Drugi obejmował Redakcję Audycji 
Literackich, Redakcję Audycji Masowych i Swietlicowych, Redakcję Audycji Dzie- 
cięcych i Młodzieżowych oraz Redakcję Muzyczną i Orkiestrę. Dyrekcja składała się 
z pięciu osób, podobną ilość osób zatrudniono w Sekcji Personalnej.8 
Od początku lat pięćdziesiątych dużego znaczenia nabrały korespondencje z te- 
renu. W 1951 r. utworzono Redakcję Korespondencji i Interwencji, której zada- 
niem było rozpatrywanie donosów, skarg i uwag od tzw. korespondentów społecz- 
nych oraz przekazywanie ich, po odpowiedniej selekcji, do władz. Redakcja (kiero- 
wał nią Edward Rogowski) werbowała, mobilizowała i współpracowała z donosicie- 
lami; z ich listów korzystały wszystkie redakcje. W instrukcji dla korespondenta, 
opracowanej przez kierownika redakcji i kierownika działu, Henryka Małolepszego, 
zalecono zwracać szczególną uwagę na nazwiska chłopów, uchylających się przed 
obowiązko\\rm i dostawami i kułaków prowadzących wrogą propagandę. 9 W 1952 r. 
redakcję przemianowano na Samodzielny Referat Listów i Korespondencji. Najego 
bazie powstała Redakcja Łączności z Terenem. lo 


.81.
>>>
Rozgłośnia zatrudniała ludzi różnych zawodów. Instytucje tego .
u 
ta
o
ły 
samowystarczalny zakład, w którym produkcja wymagała wielu profe.sJI -, O? mzym
ra 
do stolarza czy palacza. Trudno byłoby ustalić jakąś hierarchIę waznoscl stano
s
 
lub osób. Produktem finalnym były audycje radiowe i tu największy wkła? mIelI 
z pewnością dziennikarze i realizatorzy, ale ich warsztat pracy przy
ot?W)'wah. I kon- 
serwowali technicy o różnych specjalnościach, często nabyty
h włas.me w rad
u: Ich 
umiejętności i zaangaŻowanie doceniano nawet wted
 gdy IIczyły.slę zup
ł
l
 I
ne 
wartości. Dział Techniczny wykonał w krótkim czasIe urządzema, umozlIWlające 
nadawanie programu, mając do dyspozycji jedynie elementy uszkodzone lub nie- 
kompatybilne z typowym sprzętem radiowym. Część pracowników wydziału praco- 
wała bezpośrednio przy produkcji i emisji programu, dokonując m.in. nagrań na 
miejscu i w terenie, połączeń do transmisji czy też wewnętrznych komutacji oraz 
kontroli jakości technicznej emitowanych audycji. Technicy radiowi bardzo ściśle 
współpracowali z dziennikarzami, muzykami, artystami, stanowili swoisty pomost 
między techniką a humanistyką. II 
Specjalizacją W)wodzącą się z techniki radiowej jest realizacja radiowa, rozwijają- 
ca się wraz z rozwojem sprzętu i formuły programu. W pierwszych latach działalnoś- 
ci bydgoska rozgłośnia emitowała proste audycje uzupełniane muzyką i funkcję 
realizatora programu wykonywał sam spiker lub redaktor przygotowujący muzykę 
do odtworzenia z płyt.jego rola sprowadzała się do zmiany płyt z utworami muzycz- 
nymi (niekiedy z nagraniami fragmentów audycji) i włączania mikrofonu na prze- 
mian z gramofonem przełącznikami umieszczonymi na biurku spikera. Częstym 
gościem w studiu spikera był Stanisław Kozłowski z Redakcji Muzycznej, który bez 
obowiązku czuwał nad emisją koncertów, szczególnie tych nadawanych w programie 
ogólnopolskim. 12 
Do realizacji audycji, w których słowo miało być nadawane na podkładzie muzycz- 
nym, potrzebny był stół mikserski, umożliwiający mieszanie sygnałów, obsługiwany 
przez realizatora. Zadania realizatora były różnorodne i wymagały wiedzy z dziedziny 
akustyki, elektroakustyki, fizyki, muzyki. Realizator był pierwszym słuchaczem audycji 
nagrywanych na taŚmę i kontrolował nie tylko jej parametry techniczne (poziom, ja- 
kość), ale i treść. W zależności od wykonywanych czynności realizatorzy kwalifikowani 
byli jako reŻyser mikrofonowy, mikser montaŻowy, realizator akustyczny, realizator (mik- 
ser) muzyczny. Nagrania zespołów muzycznych wymagały od realizatora dodatkowo 
dobre
o słuchu i .umiejętności czytania partytury. Często funkcję tę wykonywali muzy- 
cy, mający tech?lczne podstawy. Zdarzało się też, że realizator nagrań muzycznych 
rozpoczynał kanerę m uzyka. Zatrudniony we wrześniu 1949 r. na stanowisku miksera 
Henryk C
, okazał .się utalentowanym kompozytorem i dyrygentem. 13 
PracownIcy WydzIału Programowego reprezentowali różne zawody - od dzienni- 
ka
zy 
raso

h do n.auczyciel
. Lud.zi z radiową praktyką było niewielu i od tych, 
ktorzy ją w JakimkolWIek stopmu posIadali, wymagano najwięcej. . 


.82.
>>>
W redakcji informacy,jnej najczęściej zatrudniano dziennikarzy z lokalnych ga- 
zet, posiadających doświadczenie w zbieraniu i redagowaniu wiadomości, jednak 
rotacja w tej redakcji, z reguły ze względów politycznych, była dość duża. jakkol- 
wiek od wszystkich \\ymagano tzw. dojrzałości ideologicznej, to redagujący dzien- 
niki radiowe musieli przejawiać w tym względzie naj\\'}'Ższy stopień zaangażowa- 
nia. Dużą aktywność wykaZ)Wał kierownik Działu Audycji Politycznych i Społecz- 
no-Oświatowych (pełniący zresztą różne funkcje, do dyrektorskich włącznie) Hen- 
ryk Małolepszy. Reprezentował on w rozgłośni linię polityczną partii i tępił wszel- 
kie odchylenia, uważając walkę z wrogiem klasowym za naczelne zadanie radia. 14 
Ze szczególnym uporem krytykował Kościół: (...) Proces biskupa Kaczmarka odslo- 
nił działalność kliki reakcyjnej kl£ru,jego wrogą postawę wobec Polski Ludowej. Fak- 
ty podczas procesu ujawniły wrogą działalność niektórych księży, a nawet kardynała 
HysZ)lZskiego. Powinniśmy wyjaśnić sens tego pl"Ocesu. Rola kll:ru i EPiskopatu po- 
winna być przedstawiona od strony świadomości. Także zagadnienia religii, która 
w historii w)'kazaw, że bazując na ciemnocie ludzkiej, cZfsto dbała o interesy moż- 
nych. Widzimy tu oblud{ Kościoła (...).15 
Pracownicy, a przede wszystkim kierownicy redakcji informaqjnej, wskazywani 
byli często (a przynajmniej akceptowani) przez KW PZPR. W latach pięćdziesią- 
tych w Redakcji Dzienników i Informacji zatrudnieni byli między innymi jerzy ja- 
kubowski, Henryk Wieszok i Zdzisław Vrbanek. 16 
Redakcję Literacką tworzyli ludzie związani w różny sposób z literaturą, prasą, 
teatrem czy też innymi ośrodkami kultury. Początkowo bazę stano\\iła redakcja "Ar- 
kony", a wraz z rozwojem i stabilizacją struktury \Vydziału Programowego miększa- 
la się ilość pracowników Redakcji Literackiej. W 1950 r. miała ona dwóch redakto- 
rów: Elżbietę Górską i Stanisława Mędelskiego, ale korzystała z propozycji innych 
redakcji i współpracowników. Do połowy lat pięćdziesiątych redakcja powiększyła 
się do sześciu osób. Praco\\'ali w niej między innymi: Halina Filutowicz, Leokadia 
Gęsicka, Krystyna Kasprzykowska, Stanisław Mędelski, Wiesław Rogowski, Tadeusz 
Petrykowski. 17 
Dość stabilny był skład Redakcji Muzycznej, którą kiero\\'ali m.in.: Felicja Kry- 
siewiczowa (do 1946 r.), Edmund Rezler (brat Arnolda, do końca 1949 r.), Paweł 
Billert, Brunon Czajkowski. Wieloletnim pracownikiem redakcji był Stanisław Ko- 
złowski, zwany nie tylko przez kolegów Stasiem Koncertasiem, a także Kazimierz 
Topczewski i Franciszek Prentki jako realizator muzyczny.IR Z Redakcją Muzyczną 
współpracowała orkiestra radiowa, utworzona w 1945 r., której skład od małego 
zespołu salonowego szybko powiększył się do składu symfonicznego i liczył w 1955 r. 
57 osób (31 XII wszystkie etaty uległy likwidacji).19 Orkiestra kierowana przez Ar- 
nolda Rezlera była bazą dla powstałej w 1946 r. Pomorskiej Orkiestry Symfonicznej 
i Orkiestry Symfonicznej Filharmonii Pomorskiej.20 Muzycy orkiestry często wystę- 
powali w małych zespołach, w repertuarze rozrywko\\ym, jak na przykład zespół 


.83.
>>>
instrumentalny Tadeusza Polańskiego (również członka or
est
 i kompozytora) 
w składzie: Czesław Nawrocki (kontrabas), jerzy Węsławski (w1OIonczela), Euge- 
niusz Rabbe (koncertmistrz), Ksawery Stanicki (altówka) oraz józef Rezler, Pawe! 
Wybrański i Edmund Donarski (skrzypce).21 Utwory ludowe b}:ły domeną kap
h 
Stanickiego (członka orkiestry i zespołu instrumental.nego). Wspołpraca. Pawła BI,I- 
lerta, kierownika Redakcji Muzycznej i członka orkiestry z muzykologiem torun- 
skim, Lucjanem Kamieńskim, przyniosła szereg oryginalnych, na nowo opracowa- 
nych pieśni kaszubskich. 22 Wielu muzyków orkiestry radiowej występowało solo (np. 
Leon Tejkowski, flecista); także wielu znanych solistów występowało z orkiestrą: 
Lidia Skowron, Eugenia Gwieździńska, Wanda Wiłkomirska, Władysław Kędra, 
Stanisław Szpinalski. Dyrygentami orkiestry byli: Arnold Rezler, Henryk CzyŻ, 
Walerian Pawłowski i Zdzisław Wendyński. 23 
jedną z najciekawszych postaci radia był spiker, lektor, piosenkarz, kierownik 
małych zespołów wokalnych, adaptator i reŻyser słuchowisk, Zenon Sauk-jaruga, 
związany z radiem od 1945 r. Prowadził zespół revellersów, zajmował się szkoleniem 
spikerów, lektorów i redaktorów występujących przed mikrofonem, a także przygo- 
towywaniem młodych odtwórców ról radiowych, którzy z czasem utworzyli "Dzie- 
cięcą Rodzinkę Radiową". Pracował w Redakcji Audycji Dziecięcych i Młodzieżo- 
wych, kierowanej przez Tadeusza Bąblewskiego, gdzie zrealizował wiele programów 
dla i o młodych słuchaczach, z czasem przeniesiony do Wydziału Planowania i Wy- 
konania Programu, grupującego spikerów i reżyserów radiowych. 24 
Bydgoskie radio od początku swego istnienia przywiązywało dużą wagę do pro- 
blemów wsi i produkcji rolnej. Nadawano pogadanki PfZ)gotow)'wane przez eks- 
pertów, a z czasem utworzono specjalną redakcję. Kierownikami Redakcji Wiejskiej 
byli kolejno Anna jachnina i jan Ciesielski. Anna jachnina zapisała się w historii 
radia przede wszystkim bogatym zbiorem audycji regionalnych, powstałych poączas 
wieloletniej penetracji regionu. Kierując Redakcją Audycji Rozrywkowych i Regio- 
nalnych, poszukiwała wśród Boro\\laków, Kaszubów, Kujawiaków ciekawych źródeł 
kultury i sztuki ludowej. Zasługą jana Ciesielskiego było między innymi stworzenie 
fikgjnej postaci radiowego gawędziarza Marcina Strąka, ze swadą opowiadającego 
o sprawach wsi. 25 
Przez wydziały i redakcje przewinęło się wiele osób, a każda z nich zasługuje na 
osobną historię. We wspomnieniach pracowników pojawia się jeden, wspólny dla 
wszystkich, szczegół. Uważali radio wręcz za przysłowiowy "dom wariatów", gdzie 
każdy b
e
, aby.na os
tnią chwil
 zdąŻyć z jakąś audycją na emisję, pracuje całą 
dobę, m
 I
c
ąc 
Ię z o?la.dem, rodzmą, ,snen
. Nikt 
ed
ak ni
 żałuje lat 
pędzonych 
w rozgłosm I mimo meclekawych czasow, me zamlemłby tej pracy na zadną inną. 
Zreszt
 c
asy.się zmieniały, a 
rzynajmniej zawsze pozostawała nadzieja, szczególnie 
po p
dz
ern
ku,,1956 r. Wy

O?O na
et opinię"ż
 komenta

 dotyczące "Polskie- 
go Pazdzlermka były od\\'aZmeJsze mz w rozgłosm centralneJ.
6 Trzeba jednak wy- 


.84.
>>>
raźnie stwierdzić, że radio, szczególnie po 1947 r., pozostawało pod wpływem PPR 
i PZPR i pracownicy musieli (niektórzy bez oporów) przystosować swoje postawy 
i światopogląd do jedynie słusznej ideologii. Reżim kazał, wbrew podstawowym za- 
sadom dziennikarstwa, podchodzić do omawianych zagadnień w sposób przekonu- 
jący i emocjonalny. Za podstawowy błąd uważano przxjęcie postawy biernego obser- 
watora, a nie człowieka-twórcy. Rola programu nie pouga bowiem na kopiowaniu 
obrazu Życia, a IUl odtwarzaniu diauktycznej prawdy w przejawach Życia, walki i ro- 
dzenia si{ prawd nowych. 27 
Lata indoktrynacji nie pozostawały bez "'pł}'\\11 na postawy i psychikę. \Viększość 
była przekonana do systemu i dawała przykład zaangaŻowania. Z radością obcho- 
dzono wszystkie komunistyczne święta, rocznice urodzin przywódców, a śmierć Sta- 
lina doprowadziła wielu do autentycznej rozpaczy.28 


2. Pracownicy rozgłośni 


Przed mikrofonem nauŻy tak mówić, jak się mówi do kobiety. A wifC dtfikatnie, 
łagodnie, raczej modulując glos piano, aniŻeli nastawiając go na 
isze, gwałtowniej- 
sze nuty. Bo mikrofon jest czul] na skalE napięcia tonu, jak sejsmograf na udwie do- 
stnegalne, ba, oduglt drŻenia skorupy ziemskiej. (...) wYajliejsze trerrwlando, najmniej- 
sze odch)'unie od właściwej tonacji - wsZ)'stko notuje skwaPliwie ten niebywau zl()śliw)' 
aparat i niczym nie da się pod tym względem przekllpić..jest bezwzględny.29 
Zanim pojawili się specjaliści, potrafiący zadowolić owo bezduszne urządzenie 
zwane mikrofonem, konieczne było zbudowanie skomplikowanej aparatury, do któ- 
rej można by ten mikrofon podłączyć i wyemitować "delikatny i łagodny" głos do 
uszu słuchaczy. Stąd pierwsze działania w kierunku uruchomienia radiowęzła, a po- 
tem prawdziwej rozgłośni podjęli technicy. W pierwszej połowie marca 1945 r. przybył 
do Bydgoszczy inżynier Franciszek Wąsiak. Przed wojną był kierownikiem technicz- 
nym rozgłośni w Toruniu, obecnie Dyrekcja Naczelna Polskiego Radia powierzyła 
mu zadanie zorganizowania w mieście radiowęzła i rozpatrzenia możliwości budowy 
radiostacji. 30 Od ósmego do końca marca pełnił też funkcję dyrektora okręgowego.: n 
Skupił wokół siebie grupę osób, ogarniętą tak charakterystycznym po wojnie zapa- 
łem, chęcią tworzenia, entuzjazmem, będącym niejednokrotnie wynikiem młodzień- 
czych pasji i zafascynowania radiem. Anegdotyczną jest już opowieść o kradzieŻy 
przez żołnierzy Armii Czerwonej kabla łączącego głośniki zainstalowane przy ulicy 
Gdańskiej. W nocy młodzi pracownicy radiowęzła, nie pytając nikogo, weszli na 
teren bazy radzieckiej, wynieśli stamtąd kabel polowy i połączyli nim głośniki, aby 
rano megafony znów były sprawne. 32 Mimo ewidentnego przestępstwa, trudno oce- 
nić ten incydent jednoznacznie pejoratywnie. Desperacki krok techników był wyni- 
kiem dbałości o sprzęt, zabiegiem mającym ponownie "oŻywić" uszkodzoną apara- 
turę. Nikt nie myślał o niebezpieczeństwie, następstwach, karach ani nagrodach. 


.85.
>>>
Pracowano zresztą bez zapłaty. Wynagrodzeniem był darmo",}' posiłek, a przede 
wszystkim wspólne dzieło. 
Inżynier \Vąsiak, w opinii podwładnych, był człowiekiem stanowczym, a nawet su- 
rowym, wymagającym od ludzi, ale i od siebie. Mimo su.rowoś.ci zawsze sta

ł w obr
- 
nie swoich pracownikó"" również tych niepe"'TIych politycznIe. jednoczesnIe na każ- 
dym kroku dawał przykłady niekwestionowanej fachowości i nie tylko kierował, ale 
sam wykon}wał ważniejsze prace techniczne. 33 Chętnie dzielił się swoją wiedzą, udzie- 
lając porad także słuchaczom w cykliczn)m "Poradniku Techniczn)m".34 
Od l kwietnia 194,5 r. dyrektorem rozgłośni i szefem Pomorskiej Dyrekcji Okrę- 
gowej Polskiego Radia (PDOPR) został Tadeusz Kal1ski. J5 Przedwojenny aktor ze 
Lwowa okazał się motorem wszelkich pocZ)TIań gronIadzące

o się wokół pałacyku 
przy ulicy Gdańskiej 50 zespołu, czło\\iekiem pełn)1TI energii i optymizmu mimo 
pobytu w Oświęcimiu. J6 B)'ł komunistą o cechach EurcpejcZ)'ka - pisze o nimjeremi 
Przybora i dopiero po dwóch latach wykryto u niego "obcość klasową" Y Stworzył 
w rozgłośni prawdziwie rodzinną atmosferę, dbając zaró\\TIo o posiłki w radiowej 
stołówce, jak i o \"ykształcenie swoich podwładnych. Do dziś we wspomnieniach 
pracowników stanowi wzór d}Tektora, który nie ulegał naciskom władz i nie bał się 
zatrudniać nawet tych z "nie jasnym" Życiorysem. J8 
Przeprowadzona w kwietniu 1949 r. kontrola wykazała wiele niedociągnięć, przede 
wszystkim finansowych. Zarzucono dyrekcji brak ksiąg kontroli budżetu, nieurzę- 
dowe i nieczytelne rachunki pisane ołówkiem, rozbieżności w kosztach I nadmierne 
pobory dyrektora. Według sprawozdania, Kański nieprawnie otrzymywał, poza nor- 
malną gaŻą z kasy okręgu, stały dodatek w wysokości 5.000 zł miesięcznie, a poza 
tym kilkakrotnie pobierał gotówkę z tytułu zwrotu kosztów reprezentaC}jnych, rozli- 
czając się z kasą nieformalnymi rachunkami. 3g Poważne zarzuty postawione nie- 
obecnemu już w Bydgoszczy d)Tektorowi są nie do sprawdzenia, ale mogły być jed- 
ną z prz)'cZ}TI jego reZ}.gnacji ze stanowiska i wxjazdu z Bydgoszczy. Źle oceniano 
rÓ\\TIież jego szeroką inicjatywę i improwizację w działaniach, mimo niewątpliwych 
zasług przy budowie stacji w Bydgoszczy i Toruniu oraz organizacji rozgłośni. 40 Do 
jego odejścia mógł przyczynić się także brak elastyczności wobec zmieniającej się 
sytuacji politycznej, a nawet niefortunny przebieg oficjalnego otwarcia 27 I 1946 r. 
rozgłośni w Szczecinie, podległej PDOPR. Uroczystość otwarcia z udziałem władz 
centralnych, transmitowaną w programie ogólnopolskim, relacjonował świeżo przy- 
były z Zachodu przxjaciel Kańskiego Zdzisław Karczewski: 'Tu Polskie Radio Szcze- 
cil
! Zllajdujw:y się w tej c
w.ili na jednym z nabrzeŻy portowych, z którego JWta ra- 
dzzecka 
WOZ1... W tym mieJscu reporter zrozumiał swój koszmarny błąd i począł 
tł
maczyć
 co miał na rr.łyśli.: ...10 Zllaczy - nie wywozi... fl()la radziecka niczego stąd 
me WYWOZI... wręcz przeClwme. Przywozi. Przywozi różne towary... 41 
To wydarz
nie z pe
n?ścią. pozostawiło pewien ślad w postrzeganiu Dyrekcji 
przez władze l mogło mlec swoJe konsekwencje. 


.86.
>>>
Organizacją Wydziału Programowego z'!iął się w końcu marca Arnold Rezler, 
muzyk, dyrygent, mający już za sobą wieloletnią praktykę radiową w Poznaniu, \Vil- 
nie, a nawet w lubelskiej "Pszczółce".42 Odpowiadał za emisję i decydował, co może 
ukazać się na antenie. 43 Był współorganizatorem i dyrygentem powstałego z inicjaty- 
wy kierownika działu muzycznego rozgłośni, Felicji Krysiewiczowej, małego zespołu 
orkiestrowego, który wkrótce przekształcił się w Orkiestrę Symfoniczną Polskiego 
Radia w Bydgoszczy.44 
Do pracy w bydgoskiej rozgłośni zgłaszali się ludzie nie mający wcześniej kontak- 
tów z radiem, jak i ci z doświadczeniem, nie tylko z Pomorskiej Rozgłośni PR w To- 
runiu (np. Feliks Stachowski, pracujący tam od początku), ale i z innych stacji przed- 
wojennych. Magnesem była atmosfera w zespole i niezłe warunki pracy, a także 
możliwość otrzymania mieszkania w mało zniszczonej Bydgoszczy. Często decydo- 
wał przypadek, jak na przykład dłuższy postój pociągu na bydgoskim dworcu (Sabi- 
na Aleksandrowicz, pierwsza 
pikerka, jechała z rodzicami do Gdańska), lub spo- 
tkanie znajomych. 45 
jeremi Przybora pracował przed wojną w \Varszawie.jeszcze we wrześniu 1939 r. 
wygłaszał z rozgłośni PR przy ul. Zielnej komunikaty. Spikerował też w powstańczej 
" Błyskawicy" . 46 Do Bydgoszczy przxjechała najpierw jego żona Gak się okazało, do- 
bra znajoma Kańskiego) i w początkach maja 1945 r. oboje znaleźli zatrudnienie 
w radiu, nie bez satysfakcji dyrektora, że ma wśród pracowników przedwojennego, 
warszawskiego fachowca. 47 Wkrótce rozpoczęła też pracę w rozgłośni siostraj. Przy- 
bory, Halina Mianowska i wraz z Sabiną Aleksandrowicz musiały widocznie "'yczer- 
pać limit żeńskich głosów, bo w lipcu Dyrekcja ogłosiła eliminacje na spikera wy- 
łącznie z udziałem mężczyzn. 48 
Szybki napływ kadr pozwolił zorganizować podstawową strukturę rozgłośni: Wy- 
dział Techniczny, Administracxjny i Programo",y. Wydział Techniczny, oprócz zadań 
związanych z konstrukcją, naprawą i konserwacją urządzeń w rozgłośni, nadzorował 
budowę radiofonii przewodowej, a także stacji nadawczej w Bydgoszczy, a potem w To- 
runiu. Wydział Administracxjny, kierowany przez Lucjana Ładę-Zabłockiego (od 16 X 
1947 r. przez Piotra Szypurę), dbał o wyposażenie budynków, zaopatrzenie, transport. 
Podstawo\\rm zadaniem Wydziału Programowego było opracowanie, przygotowanie 
i wykonanie audycji zgodnie z programem ramO\\rm stacji. 49 
DuŻym wsparciem w działalności programowej młodej rozgłośni były audycje pisa- 
ne lub redagowane przez współpracowników. Z reguły byli to fachowcy w poszczegól- 
nych dziedzinach nauki, dzielący się swoją wiedzą z radiosłuchaczami w pogadan- 
kach, felietonach, odczytach. Folklor kaszubski przedstawiał, znany jeszcze z rozgłosni 
wToruniu, Mieczysław Zydler (pisał też do "Arkony"), bydgoskie i pomorskie zabytki 
popularyzował profesor jerzy Remer, naczelnik wojewódzkiego Wydziału Kultury, a po- 
gadanki wychowawcze prezentowała Zofia Drweska-Doeringowa. Felietony literackie 
były dziełem publicystów"Arkony": Karola Górskiego, Alfreda Kowalkowskiego,jana 


.87.
>>>
Piechockiego, Mariana Turwida. 50 Aktywną propagatorką nowego systemu była Fran- 
ciszka Bzamo\\'a. jej felietony i komentarze polityczne rezeprezento\\'ały oficjalne sta- 
nowisko ówczesnych władz, a przede wszystkim U rzędu Infonnacji i Propagandy w Byd- 
goszczy, w którego Wydziale Prasowym była zatrudniona. 5I 
W Toruniu, w miejscu dawnej rozgłośni przy placu św. Katarzyny (potem Ka- 
rola Świerczewskiego), pozostała redakcja podległa dyrekcji bydgoskiej. Prowa- 
dzenie jednolitej polityki programowej w obu ośrodkach stwarzało wiele proble- 
mów i nie obyło się bez pewnych przesunięć personalnych, a w 1946 r. nawet 
ograniczono liczbę etatów z 9 do 4, co podobno uzdrowiło sytuację i uśmierzyło 
zadrażnienia ambicjonalne. 52 
Do l IV 1946 r. rozgłośnia zatrudniała już 321 pracowników. W lipcu obsada 
personalna wzrosła do 369 osób, w tym 25 członków orkiestry radiowej. 53 \Viększość 
była zrzeszona w Okręgowym Z\\iązku Praco\\TIików Polskiego Radia, którego dzia- 
łalność, przynajmniej początkowo, nie odbiegała od typowej dla związków zawodo- 
\\ych. Zajmowano się rozdziałem darów z UNRRY, organizacją imprez sportowych 
i rozrywkowych, zabiegano o dodatki świąteczne. 54 Prężnie działała też druŻyna har- 
cerska, do której należała "1ększość młodych pracowników rozgłośni. \V sierpniu 
1946 r. powstała Pomorska Rodzina Radiowa, instytucja charytat}wna, mająca nieść 
pomoc bezdomnym dzieciom. Szczytne hasło: "Nie będzie sierot w naszym kraju, 
bo matką będzie im Ojczyzna, a ojcem polski lud" wyzwoliło wśród słuchaczy reak- 
cje, np. w postaci łańcucha ofiar na rzecz Rodziny Radiowej.55 
Wraz z odejściem Tadeusza Kańskiego (wybrał karierę filmową w Łodzi) skoń- 
czyły się w rozgłośni "lata ka{1skie", a władza przystąpiła do likwidacji tzw. "Kańsz- 
czyzny". "Lata kańskie" załoga wiązała z dobrą atmosferą, pewnością, bezpieczeń- 
stwem i kontynuacją przedwojennych stosunków. Rozwój sytuacji politycznej poka- 
zał, że nie wszyscy pasują do nowej rzeczywistości, a władze part}jne i resortowe 
podjęły bardziej zdecydowane działania, mające na celu wykorzystanie radia do po- 
pularyzacji nowego systemu w społeczeństwie. 
Pierwszym krokiem było mianowanie Stanisława Leszczyńskiego najpierw na sta- 
nowisko komisarza oszczędnościowego, a później dyrektora okręgu.56 Oficjalnie głów- 
nym celem nowej dyrekcji było zakończenie przewlekłej budowy radiostacji w Toru- 
niu, zwiększenie udziału w programie ogólnopolskim i poddanie całej działalności 
placówki rygorom planowania. W rzeczywistości, pięć i pół miesiąca kierowania 
rozgłośnią Leszczyński wykorzystał na podniesienie wartości ideologicznej progra- 
mu, dyscypliny i wydajności pracy oraz likwidację przerostów administraC)jnych. 
Efektem jego działań było między innymi zwolnienie 67 osób i wprowadzenie szere- 
gu zarządzeń, umożliwiających pełniejszą kontrolę wydziałów, referatów, a nawet 
korespondencji. 57 
Kontynuatorem posunięć Stanisława Leszczyńskiego był Aleksander Dzienisiuk, 
jedyny "uczony marksista", autor felietonów i szkiców literackich, także na łamach 


.88.
>>>
"Arkony" . Konsekwentnie prowadził, rozpoczętą przez poprzeonika, personalną re- 
organizację wydziałów, usuwąjąc elementy nie budzące zaufania, odznaczające się nie- 
właściwym stosunkiem do pracy. 58 W zamian pozyskano ludzi "pewnych", szczególnie 
do Wydziału Programowego, w większości członków Z",iązku Zawodowego Literatów 
Polskich (np. Władysława Dunarowskiego), oraz przedstawicieli współczesnej litera- 
turychłopskiej, a także Stanisława Stampf' la na stanowisko kierownika literackiego. 59 
D\Tekcja brała pod uwagę nie tylko kwalifikacje zawodowe, ale ideologiczną postawę 
kandydatów, ""}'chodząc z założenia, że jed)'nie praca, przepajana pełnią świadmTwści 
społecznej jest naprawdę 
daj1la i twórcza. 60 W celu podniesienia "vydajności pracy 
wprowadzono (od l X 1948 r.) stałe współzawodnictwo pracy, oparte na systemie 
punktowym, a obejmujące wszystkie wydziały, współzawodniczące ze sobą zespołowo 
i indywidualnie. Zacieśniono współpracę z wojewódzkim komitetem partxinym (PPR, 
a potem PZPR). Pracownicy programowi uzupełniali 
woją wiedzę ideologiczną na 
zebraniach part)jnych, poprzez lekturę oopowiedniej literatury oraz na stałych odpra- 
wach programowych, prowadzonych przez dyrektora Okręgu.61 
W 1949 r. rozwinięto akcję szkoleniową na wszystkich pracowników. Początkowo 
podejmowano naukę indywidualną poprzez lekturę dzieł marksistowskich, prasy 
part)jnej i literatury fachowej. 
vniki były widoczne chociażby w sprawozdaniach 
i komentarzach z procesu wileńskiej grupy AK "Cecylia", kiedy to redaktorzy wyka- 
zali "dobre ",yrobienie ideologiczne".62 Ind"",idualny tok szkolenia nie dawałjed- 
nak pełnej i usystematyzowanej wiedzy, toteż zgodnie z wytycznymi działu szkolenia 
w Warszawie, rozpoczęto szkolenie zbiorowe, obejmujące zagadnienia fachowe i ideo- 
logiczne. \Vykłady odbywały się codziennie w godzinach 8.00-9.00: 
.\leksander Dzienisiuk - Ceu i rola radia w Polsce Ludowej 
Edmund Rezler - Zagadllienin muzycz1l1: w pracy radiowej 
Stanisław Stampf'l - Zagadnienia pracy literacko-słudwwiskowej 
Zdzisław Kunstman - Lektorat wy"wwy radiowej 
x x - Zagadnimia pracy informacyjno-politycz1le) 
Władysław Dunarowski - Zagadnienia wiejskie w programie Polskiego Radia 
Marian Wyszkowski - Podstawowe zagadnienia radiotedmiki 
Sabina Aleksandrowicz - Praca Dzialll Emi
i. 
Akcja przewidywała też kurs języka ros)jskiego. 63 
Szkolenie obejmowało wszystkich pracowników, jednak największe wymagania 
zastosowano wobec Wydziału Technicznego i Programowego. Prawie każde ze- 
branie, kolegium programowe czy narada wytwórcza miały dostarczyć uczestni- 
kom odpowiedniej dawki wiedzy o wydarzeniach politycznych i społecznych oraz 
ich oficjalnej interpretacji. Dyrektor odczytywał swój referat, a zebrani podejmo- 
wali dyskusję, nie wykraczającąjednak poza dozwolone normy. Referaty dotyczyły 
z reguły aktualnej sytuacji politycznej: (...) obserwujem! wzros
 potęgi gO
p

a1..cz1 
i politycznej ZSRR. Ginący kapitalizm traci sysfematyczme oparCle w Europze z swzecze 


.89.
>>>
(...) w naszym obozie rośnie dobrobyt i konsumpcja. Cechą zaś kapitalizmu jest pau- 
peryzacja mas (...).64 . ." 
Nie wszystko oczywiście było do zaakceptowama. Problemem stała Się "zac

ana 
wieś, która szybko musiała wejść na drogę przebudowy: (...) 1Tzeb
luspołec
mc pod
 
stawowe narzędzia produkcji. Drobnotowarowa gospodarka rol
 .me P'OZWO
l wyrwa
 
!łżę z biedy - mówił Lenin. .'vauży jedlwk pami{tai, że u.społecznzmu WSl mUSl odbywac 
się dobrowolnie. Inne post{powanie byl-Oby glupie i reakcyjne - pisze Stalin. 65 
Według dyrekcji, pracownicy powinni z tego l)pu przemówień wysunąć Gedynie) 
słuszne wnioski, które zresztą były od razu formułowane: 
l. Podnoszenie poziomu uuowgicznego. 
2. Powiązanie z mo.sami (pisarz winien zejść do robotników). 
3. Umiej{tność z(l('howania linii ideowgicznej w pracy. 
4. Udzinł w mobilizacji sił do podniesienia poziomu gospodarczego. 
5. Wyjaśnianie zagadlliell spółdzielni produkcyjnych. Programowcy milszą się stal 
awangartk[ świadoTlwści politycznej. 66 
Z pewnością władze zdawały sobie sprawę z atrakqjności radia, które docierało 
do coraz większej liczby słuchaczy z wiadomościami o nowej rzeczywistości. Wo- 
bec dużej ilości analfabetów radio miało przewagę nad prasą, mimo ulotności 
informacji. jednak aby zapewnić skuteczność propagandy systemu, redakcje mu- 
siały dysponować ludźmi o określonych poglądach i zaangażowaniu, posiadają- 
cych także pewne umiejętności dziennikarskie. Szkolenie obejmowało więc nie 
tylko sprawy warsztatu radiowego, ale i kwestie indoktrynacji, bęJące w jasnej 
sprzeczności z tym warsztatem. jedynym kryterium pozostała skuteczność oddzia- 
ływania na społeczeństwo. 
W latach pięćdziesiątych szkolenie nabrało jeszcze większego znaczenia. Postępy 
w nauce były brane pod uwagę przy ocenie pracowników. Mimo to frekwencja na 
wykładach była początkowo niezadowalająca. W maju 1951 r. referent szkolenia 
Leonard Wallicht donosił, że obecność na lekcjach dykcji i technicznych wzrasta, 
ale na wykładach ideologicznych maleje. Polecił uzupełniać wiedzę np. z "Histońi 
nowoŻytnej" jefimowa - dokonał też zbiorowego zamówienia tej lektury.67 Naukę 
histońi traktowano jako szkolenie ideologiczne, a egzaminowi podlegali nawet ab- 
solwenci uniwersytetów. 68 Pracownicy (często dla świętego spokoju) sami podejmo- 
wali różne inicjatywy: (...) odpowiadając na wezwanie pracowników Działu Audycji 
Politycznych i Oświato
ch, pracownicy Radiostacji postanowili z dniem l marca 
[1951 r.] abollOwai organ KC PZPR ,,1Tybuna Ludu". Na terenie Rozgłośni lOruń 
już od dnwlla abonuje się wspomniane pisrrw. Pracownicy Rozgłośni Bydgoszcz bętk[ 
abonować organ KW PZPR "Gazeta Pomorska".69 
jednocześnie 
ie podjęto we
n.ia do codziennych dyskusji ideologicznych 
przed rozpoczęciem pracy, pomewaz 95% załogi technicznej była zatrudniona 
w ruchu ciągłym. W zamian pracownicy techniczni zobowiązali się do bardzo 


.90.
>>>
szczegółowego czytania abonowanej prasy w celu podniesienia poziomu swojej 
wiedzy polityczno-ideologicznej. 
Idea szkolenia pracowników radia rozszerzyła się na cały Komitet do Spraw Ra- 
diofonii "Polskie Radio".70 Centralne Biuro Szkolenia Zawodowego przywiąZ)Wało 
dużą wagę do uświadomienia politycznego pracowników radiofonii. Zalecało trzy- 
stopniowe powszechne szkolenie ideologiczne. Ogólna tematyka kursu przewidywa- 
ła między innymi: 
l. Prasówki i zagadnienia aktualne 
2. Historia ruchu robotniczego w Polsce 
3. Wybrane zagadnienia z historii Polski i rozwój myśli postępowej w Polsce 
4. Nauka o ZSRR. 
Tematy wybrane były tendencr.jnie, z uwypukleniem roli PPR (PPR na czeu wal- 
ki o wJzwolmie społeczne i narodowe) i postponujące PPS, Piłsudczyznę i AK (Pil- 
sudcz)'zlla iPrawica PPS w slllżbie imperializmu austro-niemieckiego, Szowinisl}czne 
i antyradzieckie stanowi.sko PPS, &akcyjn£l działalność AK w śWl
etu ostatnich proce- 
SÓl1
. Nauka o Związku Radzieckim prze\\id}wała między innymi Życiorys Stalina, 
krótki kurs WKP (b), Przemówienie Stalina na I Wszechzwiązkowej Naradzie Sta- 
chanowców. 71 
Dyrekcja bydgoska bardzo pO\\'aŻnie potraktowała zalecenia Centrali i zarządziła 
obowiązkową obecność na wykładach wszystkich pracowników w Bydgoszczy i To- 
runiu, niezależnie od charakteru pracy i rozkładu zajęć: (...) Podkreśl£l si-ę specjalnie 


K..llft .. Sil" b
.I.nll 
..POLSKIE RADIO" 
Rozgłośnie w Bydgoszczy 


Bydgoszcz. dn_,J./ 
_ "si 


c:7 lASWIADClENłE 
Ob. et-L-a fz y/? 1_ _ 
 
c7
!:::!.. 
 
poddeł SIC końcowemu kolokwium z z"k,.IU pr9g,emu ukolen... molog. nego ul'Z
pn ;. 
i uzyska! wynik -P-
l'7 --------.......--.- .-., --- 


Komisja Egzaminacyjna 
CZI $ i !'\ o;:pp Przewodnlcz",y 
J"'
'- .w_ 

 . _ 
l. . 
 
tfł ....-----.-.-...---.....-- f..'..-' 
., 
 
", .-' J . 
 '. '\ 
2 I .
, ,ł' ..;. 
. '
.. 
- " 
--I 
). -.j 
- , 



. 


";:"._... '.u"'- /' 

 


LS-z.... P.O." e"..... Ult..
1of Al........, 


ŚW;fltUctWO ulwńczm;a dolnz;a ;deolng;irznl'go I sirpn;a. 


.91.
>>>
obowiązek szkounia pracowników technicznych, których fekwen
 nn. 
'Vkłada
h j
st 
lliska. Ze względu na olbrzymie znaczenie spokczne ak91.szk()
nwwł':J ('..J. CZY
llę kle
 
rowników poszczególnych działów, sekcji i jednostek 
rgam
aCY!'lJch odpow'ed
,
lnY
ll 
za obeazość pracowników na 
kladach niezaużme od lstmf}ących trlldnosa, ktore 
nauŻy poluJ1lać wszelkiml
 stojącymi im do dyspozycji środkami. 72 
Ukończenie trzech stopni kursu i zdanie egza
inu końco
vego po
alało konty- 
nuować pracę w rozgłośni, choć nie był) to jedyne warunki. Szkolema tego typu 
sy
tematycznie powtarzano. 73 


3. Stosunki pracy 


System komunistyczny wprowadził wiele no\\ych, nieznanych dotąd zas.ad prdcy, 
współżycia, a nawet porozumiewania się ludzi. W języku urzędowp11 pOja\\1ły Się 
między innymi takie sformułowania: (...J Dalsze nasze w)'siłki będą szł;' w lJ'm kie- 
runku, aby przez
ciężając wsz)'Stkl
e lnwności konsekwentnie stać na stanowisku bez- 
wzglfdnego przestrzegallia inslrllkcjl
. 74 W kol£ktywnej jej realizacji nie wolno iść na 
llStrjJstwa wobec oportunizmu jednostek prz)'Zw)'czaj01I)'ch do wylam)'wania się spod 
jakichkolwiek ram praą zbiorowej (...). 75 
Każde wykroczenie można b)ło (zgodnie z PO\\yższą formułą) zinterpretować 
na niekorzyść pracownika. Pracownicy zwracali się do siebie na wzór radziecki: 
"towarzyszu", niezależnie od tego, czy ktoś należał do PZPR, czy nie. Specyficz- 
na, socjalistyczna dyscyplina i dość osobliwe stosunki pracy "ułatwiały" wY-iaśnie- 
nie każdego nieporozumienia. Na przykład, skargi techników na niewłaściwą wzglę- 
dem nich postawę dziennikarzy spotykały się z ripostą członka dyrekcji Stanisława 
Stampf'la: Redaktorami są dobrzy towarzysze partyjni i w zupełności zdają sobie 
spraw( ze swoich zadań. 76 
Wprowadzone l października 1948 r. współzawodnictwo pracy przewidywało 
ind)widualną i zbiorową ocenę za pomocą ujemnych i dodatnich punktów. Ujemne 
punkty można bylo otrzymać za naganny stosunek do pracy, ale i np. za nienakrywa- 
nie maszyn do pisania po pracy.77 Osiągnięcia dodatkowe, nie wchodzące w zakres 
obowiązków pracownika, dokonywanie usprawnień, oszczędności, spotykały się 
z uznaniem i nagradzane byly dodatnimi punktami. Współzawodnictwo wkroczyło 
we wszystkie sfery Życia w zakładzie. Urządzano spotkania i wieczorki koleżeńskie, 
np. pod hasłem ,
spółzawodnictwo w pracy, czystości i samokształceniu". Podej- 
mowano wiele zobowiązań dla uczczenia rocznic i świąt państwo\\ych. Wprowadzo- 
no "i
s
1ucję" tzw. .n:łężów za
fania, któr
 zbiera!i i analizowali zobowiązania pra- 
cownlkow, prowadzIlI punktaCJę, pomagalI zagubwnym towarzyszom odnauźć właś- 
ciwą drog(.78 Z dniem l I 1951 r. dokonano zmiany w regulaminie współzawodnic- 
twa pracy i zamiast notowania osiągnięć lub niedociągnięć, stwierdzonych przez 
mężów zaufania, wprowadzono akcję zobowiązań długofalowych. Spopularyzowa- 


.92.
>>>
ne wśród załogi nowe metody współzawodnictwa przyniosły szereg zobowiązań, pod- 
jętych na naradach wytwórczych poszczególnych wydziałów: pozyskanie do współ- 
pracy z radiem i wyszkolenie kolejnych (np. w I kwartale 1951 r. - 30) koresponden- 
tów wiejskich, zorganizowanie klubu korespondenta. zwerbowanie współpracowni- 
ków redakc)jnych o odpowiednim poziomie i postawie ideologicznej, \\-)7lliana lamp 
sygnalizaC}jnych w studiach, budowa urządzeń sygnalizacxjnych i modulaC}jnych, 
pomoc przy remoncie kotła chłodniczego i wiele innych. Zobowiązania miały też 
charakter bardziej "hurtowy" - redakcja \Vszechnicy Radiowej podjęła się zwerbo- 
wać 6 tysięcy członków w ramach czyn u stalinowskiego. 79 Szczególne znaczenie mia- 
ły zobowiązania do oszczędności: materiałów pędnych, zużycia magnetofonów, ra- 
cjonalne wykorzystanie środków transportu przy W)jeździe w teren, bezinteresow- 
ny udział w pracach jury w konkursie literackim itd. \'ie zrezygnowano jednak z do- 
tychczasowych regulaminów i równolegle do zobowiązań długofalowych kontynuo- 
wano współzawodnictwo punktowe. 8o 
Socjalistyczna dysC)plina pracy była oficjalną wykładnią stosunku pracownika do 
zakładu i wykonywanych zajęć. \V'izystkich zobo\\iązano do zaznajomienia się z jej 
zasadami, a ich nieznajomość nie zwalniała od kar, które na niezdyscyplinowanych 
pracowników nakładała specjalna komisja, złożona z członków dyrekcji, egzekutY"'T 
PO P, przedstawicieli związku zawodowego i Referatu Personalnego. Komisja szcze- 
gółowo i poważnie traktowała wszelkie uchybienia, rozpatrując je zgodnie z socjalis- 
tyczną spra\\iedliwością. Dwudziestominutowe spóźnienie tow. Edmunda Rezlera, 
kierownika Redakcji Muzycznej, potraktowano ulgowo, udzielając mu nagany 
ustnej, ponieważ jego wxjaśnienie, że do późnej nocy k
mponował i rano zaspał, 
uznano za wiarygodne, choć wiąŻącym okazał się jego dotychczasowy stosunek do 
pracy. Innych towarzysz)' (m.in. jerzy Kalin, Aleksander Kochanowski) komisja po- 
traktowała surowo, ponieważ ich tłumaczenia uznano za pokr{tlll'.81 
Zamierzenia "wzmożonego budownictwa socjalistycznego" \\)'rnagały oszczęd- 
ności i racjonalnego wykorzystania sił i środków, co na kaŻd}7ll kroku podkreślała 
d}Tekcja, uznając np. reformę walutową w 1950 r. za W)'Tlik "zaostrzającej się walki 
klas".H2 Wprowadzano coraz większą dyscyplinę finansową, która miała się wzmagać 
w miarę narastania dojrzałości socjalistycznej. KaŻde wykroczenie przeciw zasadom 
specyficznie pojętej oszczędności spotykało się z krytyką, ale system oczekiwał też 
samokrytyki. Krytyka i samokrytyka miały się również wzmagać wraz z rozwojeIll 
i doskonaleniem społeczeńsrnra socjalistycznego, a w społeczeńsrnie bezklaso\\)'Tł1 
miały zastąpić walkę klas, toteż dyrekcja prZ}'\\-iąz)wała do nich dużą wagę, jako że 
Lył to znak postępu. 8J Redakcje dokonywały wzajemnych ocen: Redakcja \Viejska 
oceniała Redakcję Publicystyczno-Informac)jną, Literacka - Młodzieżową, Młodzie- 
żowa - Oświatową, Dziecięca - Literacką itd. \Vyniki wszechstronnej kontroli miałv 
być przedstawione na piśmie i stanowiły materiał do dyskusji i kr}1yki.84 Kryl)"kowa- 
no nie tylko niedojrzałość ideologiczną audycji (co często wprost przekładało się na 


.93.
>>>
autora), ale i oczywiście formę, warsztat dziennikarski i języ
, który 
ie trafiał do 
mas. Radio zaś miało wzbudzać zaufanie do siebie, do partII, do rezlmu. Trwała 
więc walka o uproszczenie języka radiowego, co okazało się trudne.gdyŻ,ja
 s
er- 
dzono na jednej z narad programowych, nikt nie chciał być UCZCiwym dZlenmka- 
rzem, a wszyscy chcieli być kiepskimi literatami. 85 


I Archiwum Pallstwowe w Bydgoszc
- (dalc:i qtowane: APB), ,zespół akt PPR. s
-gn. 20. \"\'
az towa
?w \\Jda- 
nych na asygnaty w I",ietniu ) 9-tS r. pnez Fabr
k
 Cukr{)W I \Iannelad} ."Helhud .d. hra
Ja 
'sler ul. War- 
mińskiego 7-9. Polskie Radio w BydgoszcZ)- otlL)lllało 25 kg marmelad)- I ]5 kg IllIcszankI. 
2 ,\PB, PRiTv, sygn. ] 4. 
S B:rdgo,ki slou.nik biografiaTl) pod red. jalllls7a KUli}; Bydgo
zcz 1996, t S, ,s. .

j
). . . T . 
4 \PB, PRiT\; 
ygn. 14. W
zechnil:a Radiowa powstała I IX 1948 r. (wczeslllCj Istlllał Radiowy L IIIwel"S}1et 
LurlO\\J) z inicjatywy Polskiego Radia i \Iinistcrstwa OŚ\\ iat}: Miała być naj\\iębzą uczelnią w kraju. 
,I) Ibirlem, sygn. 14. 
6 Ibirlcl'l, sygn. 14. 
7 I"idem, sygn. 14. 

 _\PB. PRiTv, S}gn. 16. 
9 ,\PB. PRiT\, s}"gn. 4. 
] II .-\PB, PRiT\, S}gn. Sj. 
II Wac/aw Kowalski, AIld,)'rja radiowa jalw Ilou'n J017f1ll s:lllki, Biulet}TI TcclmicZll}: Kwartalnik Komitetu do 
Spraw Radiofonii "Polskie Radio", 1956, nr 1-2. s. 27. 
12 -\PB, PRiTv, !.}gn. ]4. Pierwszy koncert por.llln}" z pł}l nadano w progrdlllie ogólnopolskim \\ m
iu 1949 r. 
Dotychczas często nadawano koncerty orkieslry na żywo. 
IS APB, PRiTv, sygn. 14. 
14 Ibidem, sygn. ] 4. Protokół z zebrania Rad} Planowania i Kontroli Programów z dnia S XI 1951 r. 
15 APB, PRiTv, sygn. 7. Prolokół z narady progrdmowej z dnia 8 X 1955 r. Biskupa Czesława Kaczmarka, 
ord}llańusza kieleckiego. oskarżono o kolaborację z okupantem i działalność alllynądową po wojnic. Po 2 la- 
tach i 8 miesiącach śled7twa pnepmwad70no proces pokaZO\"}' (nagłaśniany w mediach) i skazano na 12 lat 
\\ięziellia. Por. Anloni Czubiński, Polska i Polncy po 1/ wo/llie świntou'ej (1945-1989), Poznań 1988, s. S24. 
16 APB, PRiTv, s}gn. Sj. 
17 Ibidem, S}gn. SS 
18 Ibidem, sygn. SS 
] 9 Ibidcm, sygn. SS. 
20 Kazimien Koilczcwski, JlllzJIw 1\\:) f3.}dgoskie w dwudziestoleciu 1945-1965, pod red. \\lodzimierza \Iaks)- 
mo\\icza, Grl)"llia 1967, s. 299-S02. 
21 "Radio", 195], nr 4, s. 6. 
22 .\lcksandra Kłap
t-Wiśniewska, Ro!n Pomorskitj Rozg!lIś"i Polskiego Radia w f3.Jdgoszrzy w upowszfchm'l1Iiu 
ku/tlll) muZJcz1UJ po 1945 r., "ZesZ} ty \"aukowe Akademii \Iuzycznej im. Feliksa Xowowiejskiego w Bydgosz- 
czy", 1996 nr 9, s. IS2. 
2j Ibidem, s. I S l. 
24 APB, PRiTv, sygn. 16; 3j; 8. W sprawozdaniu z narddy programowej w październiku IY54 r. nazwano też 
Z. jarugę niezró\\Tlanpn opowiadaczem (w audycjach dla dzieci). 
25 Zdzisław lTrbanek. 30 !nt Rozgłośni Pol
kifgo Radia w BydgoszrZ} Iw:) BJdgoszrz nn radio7l'tj nntenie, pod red. 
Z. Urbanka, Bydgoszcz 1975, s. SI. 
26 APB, PRiT\; sygn. 10. Protok{,1 z narady programo\\ej z dnia 12 XII9.5fi r. 
27 APB, PRiTV, sygn. 7. Referal rl}T. Dzienisiuka na posiedzeniu Rad" Planowania i Kontroli Programu w dniu 
2 V 1952 r. . 
2
 Wpviad z pp. H. Fraszcm, H. Nelkowskim, Z. Sikorą, L. [rbankiem. 
29 Maciej jozef K\\iatkowski, Xnrodzill) Polskiego Radia. Ralliofonża w Polsrł w wla£h /918-1929 Warszawa 
1972, s. 3f)f). Pnerlruk z czasopisma .,Rarliofon" z ] 92fi r. ' 


.94.
>>>
3D "Ziemia Pomorska", IY45. nr 9, s. 4. 
3 I APB. PRiTv, sygn. 17. 
32 Wy\\iad z p. H. Nelkowskim. 
33 Opinia b
łych pod\\ładnych pp. H. 
fasza, H. 
c1kowskiego. Podobno po ucieczce praco\\llikiJw Radioslacji 
w Toruniu we wrześniu 193Y r. do sehronu, inż. Wąsiak zmusił ich, pny pomocy broni, do z
ięcia stanowiska 
dla ochrony stacji. 
.'34 APB. PRin, sygn. 51 i nast. 
35 APB, PRiTv, sygn. 17. Tadeusz Kailski L}ł kierO\\lIikiem Pomorskiej O)Tekcji Okręgowej PR od 8111194.5 r. 
do:30 \' 1947 r. 
36 Jeremi PI"Z}'bora, op. cit., s. 113. 
37 Ibidem, s. 109. 
38 "
"\\iad z pp. H. FrdSzem, H. :\elkowskim, Z. Sikorą; Jeremi P
-bora. op. cit., s. 109. 
39 APB. PRiT\; sY
Jl. 17. ProtokÓł spisany w dniu 8 IY 1949 r. z kontroli działalności i zamknięć rachunkowych 
DOPR w Bydgoszc
' p
' ul. Al. Il\Iaja ,l)O dokonanej w dniach 5 III-S IV 194fi r. przez referenta Delegatury 
:\'
iwyższej Izh
' Kontroli w Bydgos7c
' Oh. Cetnero\\iczaJózefa. 
tO .-\PB. PRiT\; s
'gn. 14. 
41 Jercmi P
'bora, PrzJmlwi{/e 011.0 opa/rzno,ici: 1Tlf'1fIlUlrÓW a{.ii II. Olszt}ll 1995, s. 125. 
42 .,Pomorze", 1955, nr l, s. 7. 
4.'3 \PB. PRiTV, !ygn. 51 i nast. Materiały wygłoszone na antenie parafowane są przez A. Rezlera. 
44 .\ndrz
i Denisiuk, Z ŻyCifl mllZJcznego 
}dgoJ:czy u.!n/flch 19-15-1980 (szkic prohlemu) Iw:) Klll/um bydgoska 
1945-198-1, pod red. K. Kwaśnie\\skiej, B
dgo
Lcz 19H4, s. 219. 
4.1) Janusz Drozdowski, Z bocznych rzędów pisane Iw: I f3.,vdf!.os:a 1If1 mdiuwtj an/mie, pod red. Zdzisława lTrbanka, 
Bydgos7cz 1975, s. 73. 
46 Stanisław \liszczak, His/ona mdiofonii i /elewi
i w Polsce, \\arszawa 1972, s. 210 i 217. 
47 Jercmi Pr
hora, op. cit., s. 107-108. 
48 "Ziemia Pomorska", 1945, nr 112. s. 4. Eliminacje do audycji słudlo\\isko\\)-dl dopuszczały głosy męskie 
i żcllskie. 
49 APB, PRiT\: sygn. 17. 
50 Je
' Sulima-Kamiński, Rolfl Ro:glo.illi Pol
kirgo Rndia w f3.,,;dgos:cz} w hl/fll/owani/l pomorskirgo środ(IIJ'isM 
Ii/rrackirgo Iw: I f3.,,;dgoszcz TUl mdiowtj an/mir, pod red. Z. t rbanka, Bydgoszcz 1975. 
51 Jerzy Dlugosz, Słownik dlimnikarz) region/l pOTTwrsko-kujawskirgo, Bydgoszcz 1988, s. 21. 
52 APB, PRiTv, sygn. 14. Sprawozdanie ogÓlne z działalności Wydzialu Programowego w roku 1947 i plan pracy 
na p
'szłość. 
.5.'3 APB. PRiT\: sygn. 17. 
54 \PB, PRiT\
 sygn. 6. 
,1)5 ,.Ziemia Pomorska", 1946, nr 217, s. 4; "Ziemia Pomorska", 1946, nr 244, s. 9. 
5f) .\PB, PRiT\; sygn. 14. Sprawozdanie z działalnosei Pomorskiej O)Tekcji Okręgowej PR za okres I 1-:31 XIII 
1947 r. StanIsław Leszczyński L}ł d} rektorem od I \'1 do 19 X 1947 r. 
57 11tidem, sygn. 14. 
58 APB, PRiT\; s
gn. 14. Sprawozdanie z działalności 
Tekc:ii Okręgowej PR \\ BvdgoszcZ}' za okres od I I do 
:30 XI 1948 r. 
59 Jcny Długosz, op. cit., s. 128a. 
fiO APB, PRiT\; s
'gn. 14. 
61 Ibidem, sygn. 14. 
62 APB, PRin; sygn. 14. Proces odhywał się w Resursie Kupieckiej, a jego przebieg transmitowano przez głośni- 
ki uliczne. Por. Zdzisław Biegailski, RrjJ1r.yr Sqtl(IIJ'f l('(Jbec kO/lspirruji powcjf1lwj 1m obszarze wl9e-u0dzhm po- 
TT1orskirgo (bydgoskirgo) w Ifl/flch 19-15-1956Iw
 I Kujaw) i Pomorze w Ifl/aclt 19-15-1956 od lflkończmia okupacji 
ninnirckitj do przrlOTTlU pa:.d:it'17likowego, materiały z konferencji naukowej zorganizowanej w dniu II maja 
2000 r. przez Ins1}tut Historii WSP w B}-dgoszcZ}' oraz Wydział Humanistyczny WSHE \\e \\11K-ławku, pod 
red. Włodzimierza Jastrzębskiego i l\ł.roslawa Majewskiego, \\locławek 2001, s. 97. 
63 WB, PRiT\
 sygn. 14. 
64 Ibidem, S}gn. 14. 
65 Ibidem, S}gII. 14. 
ugerowałohy to, Że Stalin \\)ciągnął \\ nioski z kolekl)"\\izacji Urainy w latach 1930-1933. 
66 Ibidem, S}gn. 14. 
67 Ibidem, sygn. 14. ProtokÓł z zebrania Rad\ Planowania i Kontroli Programu z 3 I V 1951 r. 


.95.
>>>
fiS .\PB, PRiTv, sygn. 8. Odpowiedzialny za szkolenie ideowe Jerzy Kiss-Orski narzekal na brak wykladowców. 
Naukowcy nie chcieli się podjąć nauczania historii, literalUry, dziennikarstwa zgodnego z linią partii. 
fi9 ,\PB, PRiT\: S)gn. 14. Protokól z naradrw
twórczej delegatów rozgłośni i radioSIa;ji z 21111951 r. 
70 Komitet zostal utworzony dekretem z dnia 2 VIII 1951 r., jako organ rządu w zakresie tworzenia i przekazu 
programów radiofonicznych dla powS7.echnego odbioru w miejsce powolanego w IUl)1n 1949 r. Centralnego 
l'rzędu Radiofonii, Stanisla\\ \Iiszczak, Historio..., s. 230-231. 
71 \PH, PRiT\, sygn. 4. 
72 Ibidem, sygn. 4. Okólnik nr 6/.1) I. Podpis: I
Tcktor Rozgłośni mgr Alck'iander Dzienisiuk. Zajęcia odbywaly 
się codziennie w godzinach 8.00-10.00. 
7:3 Ihidem, S)gn. 4. :\1" zarz.tdLenie nr 13/52. 
74 Była to instrukcja nagrań w terenie. 
75 \PB, PRiT\; sygn. ] 4. Referat dyr. Dzicnisiuka na naradzie programowej w dniu 28 VI 19,5] r. 
7fi APB, PRiTV, SYbFJI. 14. 
77 Ibidem, sygn. 14. 
7S APB. PRiT\: S}gn. 16. 
79 _-\PB, PRiT\; S)'gn. 14. 
80 .-\PB. PRiTv. S}gJl. 16. 
81 APB, PRiT\: S)'gn. 7. Protokól z posiedzenia w SamodzieIn}m Referacie Pcrsonaln
m w dniu 12 1\' 1952 f. 
82 APB. PRiT\; s
gn. 14. Referat d}r. Dzienisiuka na posiedzeniu Rady Planowania i Kontroli ProgrdnlU w dniu 
2 XI 1950 r. 
R'3 APB, PRiT\; S)-gn. 14. Referal d}r. Dzienisiuka z dnia:3 XI 1951 r. 
84 APB, PRiTv, sygn. 8. 
85 Ibidem, sygn. 8.
>>>
Aif:k.sand£r Jankowski 


Kościół W Topolnie 
- zapomniane sanktuarium pielgrzymkowe 
na pograniczu kujawsko-pomorskim 


Archetypu chrześcijańskiej pielgrzymki należy upatr)wać w nawiedzaniu miejsc 
świętych związanych z Życiem Chrystusa. I \V ujęciu św. Pawła, który pisał: Jesteśm)' 
pielgrzpnami, z dauka od Pana 2 , pielgrzymka ma \\')'miar eschatologiczny. Dla chrześ- 
cijanina całe życie jest bo\\iem drogą ku Bogu. W tej wędrówce trafia w miejsca, 
w których poza sferą codzienności, poprzez \\iarę, w modlitwie i kontemplacji, do- 
świadczyć może tego co niebialIskie. Podejmuje zatem trud pobożnej pielgrZ)mki, 
by nawiedzić sanktuaria. Peregrillatio rfligiosa staje się istotnym elementem praktyk 
religijnych i "plata się w złożony, historyczny, polit)'czn
; ekonomiczny i kulturalny 
kontekst epok. j Zmienna jest geografia miejsc pielgrZ)mkonych -jedne tn,rają przez 
wieki, inne - z czasem popadają w zapomnienie. Do tych ostatnich należy sanktua- 
rium Matki Bożej w Topolnie - na zachodnim brzegu \Visły, na pograniczu kujaw- 

ko-pomorskim. 

ie\,iele dziś zostało z jego Ś\\ietności, a przecież był czas, gdy do sł}11ącego 
cudami obrazu Matki Bożej, powierzonego pieczy ojców paulinów, niczym do "ma- 
łej Częstochowy" ciągnęli pątnicy z okolicznych miejscowości. Po dwustu latach 
świadect\vem rozkwitu sanktuarium jest kościół, a w nim \\izerunek 
latki Bożej 
Częstochowskiej (do niedawna otoczony przez cenne wota)4 i boczne ołtarze fun- 
dowane przez pobożnych mnichów. 
Zanim jednak Topolno urosło do rangi ośrodka pielgrzymkowego, w XIII w. było 
mało znaczącą, graniczną wsią rycerską.5 O jej \\łaścicielach nic nie można pm"ie- 
dzieć. W latach 1406-1407 należała do Gerharda, w latach 1420-1421 dokumen ty 
wymieniają Hansa von Toppoln i jana von Steynweg z Topolna. 6 W XVI w. sześć 
łanów w Topolnie stanowiło własność M. Wulkowskiego. 7 RozJrn,it Topolna następuje 
od ok. 1580 r., wraz z przejęciem dóbr przez Konarskich 8 , którzy tutaj wznieśli swoją 

iedzibę rodową. 9 W początkach XVII w. Topolno stało się ośrodkiem handlo\\)711, 
a Samuel Konarski w 1614 r. zabiegał o nadanie wsi praw miejskich. 10 Ekonomiczny 
rozwój Topolna splatał się z procesem powstania miejscowego sanktuarium. 


.97.
>>>
Sanktuarium marY-ine w Topolnie zawdzięczało swoją. sła":ę 
udownemu ob.
- 
zowi Matki Bożej z Dzieciątkiem - kopii obrazu Matki Bozej Częstochowskiej. 
Osiedlenie się paulinów, sprowadzonych z jasnej Góry w 1684 r. II, zapo
zątko- 
wało w Topolnie bujny rozkwit ośrodka pielgrzymkowego.. Wraz ze stopmo",,":m 
upadkiem klasztoru - pod koniec XVIII stulecia - ruch pl
l
rzym
owy słabme, 
a po odejściu ostatnich mnichów - z pocz. XIX w. - całkowIcie zamiera. Trudno 
jednak sięgnąć do samych źródeł kultu marY-inego w Topolnie, bowiem - jak zwy- 
kle w przypadkach wyobrażeń uznanych za cudowne - nie sposób ustalić precy- 
z}jnej daty, która jednoznacznie wiązałaby się z pierwszymi przejawami szczegól- 
nej czci dla Matki Bożej w obrazie topolneńskim. Początki tradycji pozostają okry- 
te tajemnicą, osnute aurą nadprzyrodzonych zjawisk utrwalonych w legendzie. 12 
Obraz Matki Bożej dotrzeć miał do Topolna niesiony nurtem Wisły. Pojawiając 
się zatem w sposób cudowny, otoczony nieziemskim blaskiem, nie mógł być dzie- 
łem rąk ludzkich. Przez blisko sto lat pozostawał w drewnianym kościele, by wreszcie 
za sprawą sił nadprzyrodzonych trafić na miejsce, VI" którym stanąć miało nowe, 
okazałe sanktuarium. Główny wątek legendy obrazu z Topolna - przemieszczanie 
się wizerunku, który uznać można za Acheirokoiitosl 3 - bliski jest dziejom obrazu 
jasnogórskiego i stanowi transpozycję starych legend mających źródła bizant)j- 
skie. l4 Zatem poszukując genezy kultu, należy uznać, że jeszcze przed przybyciem 
paulinów do Topolna ugruntowało się przekonanie o "cudowności" wizerunku 
Matki Bożej w miejscowej świątyni. Inspirującą rolę naleŻy tu przypisać zapewne 
fundatorom pierwszego kościoła w Topolnie: Samuelowi Konarskiemu - znane- 
mu z wielkiej pobożności i określanemu jako l'ir sing;ulari fide pietate et religione 
in Dfum... 15 oraz jego żonie - Helenie, spowinowaconej ze św. Stanisławem Kost- 
ką i naZ)Wanej przez współczesnych błogosławioną.16 Pobożność fundatorów, po- 
wszechnie panujące nastroje religijne, ukształtowane w atmosferze kontrreforma- 
cji i rozkwitu kultu Marii, w sposób naturalny sprzY-iały zakorzenieniu się przeko- 
nania o cudowności obrdzu Matki Bożej, który zresztą w odczuciu wiernych funk- 
cjonowałjako swego rodzaju "obraz filialny"Y Nie może zatem dziwić, że w ko- 
lejnych pokoleniach rodziny Konarskich zrodziła się myśl o stworzeniu w rodowej 
siedzibie sanktuarium na wzór jasnej Góry. 
. Pierwszrł:n precyzY.inie ?at?wanym wydarzeniem, które łączyć można z początka- 
mi sanktuanum w Topolme,jest budowa drewnianego kościoła w 1583 r. Fundato- 
rami świątyni byli \\'}mienieni już Samuel i Helena Konarscy.lR Nie ma całkowitej 
pe
oś

 co .do l
kaliza
ji tego .kościoła. Według tradycji, stanął on na miejscu, 
gdZle dzlS sim krzyz kamlf1luy, meopodal drogi do Grabowa i PnlSzcza. 19 Wskazani 
wł
ściciele T?polna fundowali też zapewne wyposażenie kościoła, a więc także ołtarz 
głowny, w ktorym eksponowano cudowny obraz Matki Bożej. . 
. W.
 miejscu wart? 
au""'0'ć, że obraz topolneński jako kopia wizerunku Mat- 
ki Bozej Częstochowskiej nalezy do typu HOlkgetrii Pammakaristos 20 [iI. l]. Podob- 


.98.
>>>
ne kopie były dość rozpowszechnione w XVI i XVII w. \Vystarczy tu choćbywspom- 
nieć obraz z Zamarteg0 21 , z Zabartowa 22 czy Czarża. 23 Czas powstania obrazu z To- 
polna określany jest ogólnie na wiek XVII.24 Nie podejmując w tym miejscu krytycz- 
nej weryfikacji takiego datowania, naleŻy zauwaŻyć, że obraz mógł powstać jeszcze 
w 2 pol. XVI w. Podstawę do takiego wnioskowania stanowią teksty źródłowe. Prl) 
Cl)1ll zarówno mateńały historyczne, jak i pobieżna analiza tego dzieła każą przy- 
puszczać. że pierwotnie wyglądało ono inaczej. Zagadnienia: pierwotnego kształtu 
i w}1lliarów obrazu z Topolna, jego kompozycji, ikonografii i datowania - znajdą 
swoje miejsce w odrębnym opracowaniu, uwzględniającym analizę formalno-styli- 
styczną i morfologiczną.25 Na uŻytek dalszych rozważań \\rarto przypomnieć, że "wzo- 
rzec" kopii cudownego wizerunku 
Iatki Bożej Częstochowskiej ustalił się prawdo- 
podobnie dopiero w l pol. XVII w.. 26 jużjednak wcześniej - prZ)11ajmniej od XV w. 
- wiele obrazów 
fa(ki Bożej z Dzieciątkiem w typie Hodegetńi (na pewno nie wzo- 
rowanych wyobrażeniem jasnogórskim), uznawano za cudowne. 27 Być może jed- 
nym z nich był obraz z Topolna. Możliwe jest też, że obraz Matki Bożej topolneń- 
skiej z pierwszego, drewnianego kościoła przedstawiał inny motyw ikonograficzny, 
związany np. z Niepokalanym Poczęciem Najświętszej 
1ańi Pann
: Obraz ten mógł 
zostać dostosowany do upowszechnianego, m.in. przez paulinów, wzorcajasnogór- 
skiej Hodegetńi. Szczególnie bliskie z\\iązki kościoła w Topolnie z klasztorem częs- 
tochowskim skłaniają ku hipotezie, że inicjatorem tego przedsięwzięcia byli paulini, 
a twórcą warsztat klasztorny z jasnej Góry. Założenie to jest t)111 bardziej uprawnio- 
ne, że paulini częstochowscy prowadzili własną pracownię malarską. w której two- 
rzono kopie cudownego obrazu dla innych domów paulińskich i zamożnych piel- 
grzymów. 28 Zanim ten interesujący problem znajdzie rozstrzygnięcie, \\TÓćmy do 
dziejów samego sanktuańum w Topolnie jako ośrodka pielgrzymkowego. 
Początkowo kościół topolneński należał do parafii w Grucznie. iUatrix eccusim 
otrzymywała z filialnej świątyni rocznie trz) korce żyta i owsa. 29 4 lipca 1588 r. 
utworzono w Topolnie samodzielną parafię.30 \V 1598 r. plebanem był Wojciech.: H 

ie ma pewności co do pierwotnego wezwania kościoła. Wedługjed
ych źródeł - 
w 1588 r. biskup Hieronim RozraŻewski konsekrował go pod wezwaniem S\,iętej Trójcy 
i 
iepokalanego Poczęcia Najś\\iętszej Mańi Panny.32l'\atomiast w protokole wiZ\1acji 
z 1597 r. widnieje wezwanie Wniebowzięcia Matki Bożej.33 Nie zachowały się także 
żadne oane dotyczące pierwotnego uposaŻenia kościoła. Wiadomojedynie, że w 1638 r. 
syn fundatora drewnianej świątyni - wojewoda malborski Samuel Konarski - przekazał 
na utrzymanie świąt)71i i plebana dochody ze wsi Cieleszynek. 34 Najstarsze zapiski 
związane z funkcjonowaniem parafii w Topolnie pochodzą z 1668 r. Sporządził je 
kapelan jana Konarskiego - franciszkanin Augustyn Stanisz. 35 Być może pełnił on 
również funkcję plebana. W 1676 r. proboszczem był Stanisław Drozdowski - dziekan 
świecki i gruczneński, który już dwa lata później, w protokole wizytacji kościołów w To- 
polnie i Grucznie, podpisuje się jako "kanonik kruszwicki".36 


.99.
>>>
Wśród skąpych wzmianek źródłowych odnoszących się do pierwszego kościoła 
w Topolnie nie ma informacji, które pozwoliłyby prześledzić początki kultu, ja- 
kim otaczano obraz Matki Bożej. Nie wspomniano o nim ani przy okazji erekcji 
parafii, ani w wymienionym już dokumencie z 1638 r., dotyczącym przekazania 
dodatkowych funduszy na rzecz kościoła. W 1668 r. Augustyn Stanisz wspomina 
o cudownym obrazie na pierwszej stronie prowadzonej przez siebie księgi para- 
fialnej.37 Skoro zaś w 1678 r. Stanisław Drozdowski zapisał: Eccusia (...) habet in 
illajor Altari lmagillem Miraculosem B. V. Alariae J13 , zatem już wówczas w opinii 
współczesnych ugruntowane było przekonanie o nadzwyczajnych łaskach, jakich 
dostępują wierni modlący się przed obrazem Matki Bożej w Topolnie. Potwier- 
dzają to naj starsze relacje o cudownych uzdrowieniach, które dokonać się tu miały 
za sprawą }latki Bożej. Wprawdzie spisane zostały dopiero w sto lat później przez 
paulinów, jednak zaopatrzono je w dokładne daty. \V 1675 r. pleban zSerocka 
ujrzał we śnie Matkę Bożą taką jak na obrazie w 'Topolnie.J!J Nakłoniła go Ona, aby 
z modlitwą nawiedziłjej cudowny obraz.-to W 1679 r. Samuel i 
łagdalena Naho- 
reccy odbyli pielgrzymkę do Topolna i modlitwą uprosili cudowne uzdrowienie 
córki ciężką chorobą złożonej. 4 1 
Wydaje się zatem, że początki kultu obrazu Matki Bożej w Topolnie osadzone 
są w ogólnokulturowym zjawisku, które za M. Karpowiczem można nazwać "dru- 
gą kontrreformacją". 42 Poczucie potęgującego się zagrożenia ze strony innowier- 
ców sprzY-iało upowszechnieniu nowych form czci dla Matki Bożej. Na Zacho- 
dzie, zapoczątkowany wydarzeniami pod Lepanto, kult Matki Bożej Zwycięskiej 
pobudził całą falę marrinej pobożności. Przejawiała się ona w budowie licznych 
nowych kaplic i sanktuariów oraz w uroczystych aktach oddawania pod opiekę 
Marii państw, księstw i miast. 43 W ten nurt wydarzeń wpisuje się bohaterska obro- 
na jasnej Góry, postrzegana przez współczesnych jako wynik bezpośredniej inter- 
wencji Matki Bożej. Ożywienie kultu marY-inego przyczyniło się do odrodzenia 
dawnych sanktuariów. 
Proces ten znajduje odzwierciedlenie w dziejach sanktuarium jasnogórskiego. Kult 
marY-iny związany zjasną Córą utrwalił sięjuż w XV w. Wówczas to zaaprobowała go 
Stolica Apostolska, nadając przywileje odpustowe siedmiu wielkim świętom marY-i- 
nym i siedmiu innpn uroczystościom ogólnokościelnym. 44 Potwierdzeniem rozwoju 
jasnogórskiego ośrodka pielgrzymkowego są liczne zapiski de miraculis z XVI W. 45 
jednak dopiero wydarzenia "potopu szwedzkiego" dały impuls do dynamicznego 
rozwoju kultu Marii z obrazu jasnogórskiego. W tym samym czasie powstają też 
zupełnie nowe, lokalne ośrodki pielgrzymkowe. 46 jednocześnie rodzi się nowa for- 
muła ideału wędrówki chrześcijańskiej. Według kardynała Roberta Bellarmina, piel- 
grzym podejmując trud podróŻy, odbywa pokutę, czci Boga i Jego świętych oraz zwięk- 
sza swą pobożność przez pragnienie naśladowania pięknego przykładu świętych, któ- 
rych odwiedzaY 


. 100.
>>>
Te przejawy religijności typowej dla 2 pol. XVII w. znalazły odzwierciedlenie 
w sanktuarium w Topolnie. Pogłębieniu przeŻyć religijnych i szerzeniu czci dla Ma- 
rii wśród wiernych modlących się w miejscowej świątyni słuŻyło Bractwo Różańco- 
we działające od 1669 r. 48 
W latach siedemdziesiątych XVII stulecia drewniany kościół był już zniszczony. 
W protokole wizytacji z 1678 r. odnotowano, że '''Ymaga reperacji. 49 \\laściciele 
dóbr w Topolnie - Andrzej Konarski i jego żona Elżbieta z \Valewic, zadecydowali 
o budowie nowej, murowanej świątyni. \Yydaje się jednak, że głównym inspirato- 
rem i fundatorem całego przedsięwzięcia był brat Andrzeja - .\dam - prepoz:1 war- 
miński. 50 \Vówczas też zapewne zrodził się zamysł sprowadzenia paulinów z klaszto- 
ru jasnogórskiego i pm\ierzenia im opieki nad sanktuarium w Topolnie. l)'m sa- 
mym wieś zyskać mogła splendor "małej Częstochowy". 
Adam Konarski zapisał na uposażenie klasztoru i kościoła wieś Cieleszynek, po- 
łowę wsi Dąbrówka oraz 4000 złotych polskich. 51 Andrzej i Elżbieta Konarscy daro- 
wali 5000 złotych. Kwotę tę mia
' zapewnić dochody z czteroletniej dzierżawy wsi 
:\łirakowo i Grodno. 52 Fundatorzy zobowiązali się do ll')l1llllVWallia kl.a.sztoru lIa 
ll')mierzon)"n już grullcie; mieli też tak względem materey iako to cegly, wapna) rze- 
lIlieśl1U
ka wedlug llWŻlIOŚci racZ)'Ć coopera ri Y Zakonnikom przyznano prawo do ko- 
rzystania z łąk i pastwisk oraz do połowu ryb w \Viśle. Paulini złoŻyli oświadczenie, 
że nie będą sobie przywłaszczać gruntu na cegielnię, sta",iać dodatkowych budyn- 
ków czeladnych oraz żadnych proPinatiolles cerevisial! et aemati wp1Vwadzać y impe- 
dimelltu żadnego karczllwm dziedzica czynić nie br d ,q.54 
Budowę kościoła ukoł1czono w 1683 r. 55 [iI. 2-3] Wzniesiono też prowizorycz- 
ne, drewniane pomieszczenia dla zakonników, którzy przybyli do Topolna zapewne 
w 1684 r. 56 Pierwszym przeorem d\nmastoosobowego konwentu został Roman Res- 
pondzik. 57 Akt fundacji klasztoru zatwierdził w 1685 r. biskup Bonawentura "'lada- 
liński. 58 Paulinom powierzono duszpasterstwo całej parafii, a nowa świątynia łączyła 
funkcję kościoła parafialnego i klasztornego. \V tym sampll roku odbyła się intro- 
dukcja zakonników. W uroczystościach uczestniczyli fundatorzy klasztoru i delegaci 
zgromadzeł1 zakonnych z całego dekanatu. Roman Respondzik odebrał z rąk fun- 
datora klucze do klasztoru. \Vraz z osiedleniem się "deszczonośnych" paulinów w To- 
polnie zakończyła się długotrwała susza zagrażająca okolicznym uprawom. Kroni- 
karz klasztoru odnotował obfitą ulewę, która towarzyszyła uroczystościom wprowa- 
dzenia paulinów do kościoła. 59 Już w kOłKu XVII w. ".nętrze świątyni wypełniły 
nowe ołtarze. 60 [iI. 4-5] Ołtarz główny ufundował przeor Roman Respondzik, ołta- 
rze boczne - św. Antoniego [iI. 7] i Aniołów Stróżów [iI. 6] - 
1arcin Zimarski - 
Polonus phdosPhllS. 61 Nad budową ołtarza św. Pawła, organów i ambony czuwał In- 
nocenty Pokorski, który w 1691 r. uzyskał na ten cel dodatkowe fundusze z Jasnej 
Góry.62 Wystrój świątyni w pełni odzwierciedla ducha paulińskiej pobożności 63 , w któ- 
rej głęboka cześć dla 
1arii - współcierpiącej z Chrystusem w dziele Odkupienia 


.tot.
>>>
i obdarzonej godnością .Uater Coredemtrix i ił/afer Alediatrix 64 - splata się z głębo- 
kim kultem Aniołów Stróżów - wspomoŻycieli w walce z szatanem. 65 Duszpaster- 
skiej posłudze paulinów, skupionej na kaznodziejstwie i szafowaniu sakramentów 
Pokuty i Eucharystii 66 , słuŻył \rykład podstawowych prawd wiary, nauka o Odkupie- 
niu czytelna w motywach ikonograficznych ołtarza Męki Pańskiej, Opatrzności Bo- 
żej [iI. 8] czy w sugest)wnych, na połv ludo\\Jch, wyobrażeniach malarskich zdobią- 
cych konfesjonały. [iI. 9] Tę podstawową katechezę wzbogacały wątki odnoszące się 
do historii zakonu paulinów, jego swiętych i błogosławionych, zobrazowane na ba- 
lustradzie empory chóru muzycznego oraz na parapecie ambony. Ponadto umiesz- 
czono w kościele obraz przedstawiający przeniesienie cudo\\T1ego \\1zerunku Matki 
Bożej topolneńskiej do nowego kościoła. 57 Można załoŻyć, że na specyficznym wy- 
stroju paulińskiej świąl}T1i odcisnęła piętno niezwykła osobowość ojca Innocentego 
PokOl"skiego - pierwszego kaznodziei topolneńskiego, a od 1693 r. - przeora klaszto- 
ru. Zapisał się on w dziejach całej polskiej pro\\1ncji paulinów jako postać wybitna 
- człowiek wielkiej pobożności, wizjoner, erudyta, świetny mówca i kronikarz dzie- 
jów zakonu oraz ryso\\T1ik - amator, który relacje z ważnych wydarzeń i uroczystości 
zakonnych uzupdniał własnoręczn}wi ilustracjami. 58 Być może też zjego inspiracji 
stanął w kościele ołtarz Męki Pai1skiej związany z kultem Chrystusa Pięciorannego. fi9 
Innocenty Pokorski był gorącym propagatorem tego kultu i załoŻycielem licznych 
bractw Pięciorańskich. 70 
''''krótce po przybyciu do Topolna zakonnicy rozpoczęli budowę klasztoru. Stanął 
on po południowej stronie kościoła. Prace trwały ponad d\\ra lata. \V 1686 r., w liście 
do przeora jasnogórskiego, Roman Respondzik wspomina o konieczności zakupu 
100 tys. cegieł. 71 O sam)w klasztorze niewiele moŻna powiedzieć. Zachowane frag- 
menty fundamentów (nie przebadane) oraz schematyczny model kompleksu klasztor- 
nego na ołtarzu głównym [iI. 10] nie dają przekonywających przesłanek do rekon- 
strukcji. Dom klasztorny był murowany. Nie łączył się bezpośrednio ze świąl}T1ią,jako 
że paulini określają go: "mały, oJdalonyod kościoła".72 \Vedług inwentarza klasztor- 
nego, mieścił on refektarz, "izbę konwencką" oraz bibliotekę (liczącą blisko 500 to- 
mów). Do zabudowań klasztornych należała teŻ kuchnia (prawdopodobnie ze spiżar- 
niami i pomieszczeniami pomocniczymi), szpital, stajnia i browar?} W bezpośrednim 
s'lSiedztwie zabudo\\-'ań klasztornych rozciągał się ogród, w którym - w czasie wolnym 
od pracy duszpasterskiej i modlitwy - ze szczególnym upoJoLaniem pracował i sadził 
drzewa wspomniany już ojciec Marcin Zimarski. 74 Podstawę utrzymania dla klasztoru 
stanowił folwark w Cieleszynku. Hodowano tu drób, świnie, krowy, woły, konie i owce. 
Oprócz budynków dla inwentarza znajdowała się także kuźnia. 75 
Zakonnikom przybyłym zJasnej Góry nowy klasztor wydawał się zbyt mały i nie- 
wygodny. 76 
ieustannie zabiegali o jego rozbudowę. Uskarżali się na zagrożenie po- 
wodzią. Redagowali petycje do kapituł prowincji, przedstawiając swoją ciężką sytua- 
cję i żaląc się, że dobra klasztorne nie przynoszą żadnych dochodów. 77 Orędowni- 


.t02.
>>>
kiem współbraci był Innocenty Pokorski. Dzięki jego zabiegom, w 1691 r. klasztor 
w Topolnie został zwolniony z opłat na studia i otrZ)mał dodatkowe fundusze. 78 
Mimo !ych wszystkich trudności paulini okazali się zapobiegliwymi gospodarza- 
mi dóbr. Swiadomi zagroŻenia, jakie niosą coroczne powodzie, wkrótce po osiedleniu 
się w Topolnie, z inicjatywy przeora Respondzika, usypano wał przeciwpowodzioW}, 
który później - przez cały czas istnienia klasztoru - regularnie naprawiano i konservvo- 
wano. Zalewowe, podmokłe brzegi \Visły obsadzano wierzbami i łozami. 79 
Klasztor w Topolnie był nie tylko centrum Życia religijnego okolicy. Pełnił też 
funkcję ośrodka gospodarczego oraz swego rodzaju lokalnego biura notarialnego. 
Tu składano pisemne zobowiązania do spłaty pożyczek oraz różne umowy dotyczące 
sprzedaŻy, dzierżawy i czynszów. Klasztor zawierał je z drobn)111i właścicielami oko- 
licznych dóbr lub występował tylko jako "depoZ)'tariusz" dokumentów. 80 Zachowała 
się m.in. umowa dokumentująca funkcjonowanie klasztornego folwarku. Zawarli ją 
paulini w 1725 r. z Antonim Rówińskim. Zobowiązał się on wraz z małżonką - 
Jadwigą ()wczarzów1Ul, którą sobie za małżonkę wziął z dobrym posagiem [tu szcze- 
gółowo \\yliczono iloŚĆ krów, cieląt i drobiu stano\'.iących ",ianojad\\igi - dop. .tj.] 
obiecuję kOJlweutowi wiernie słuŻyć i zagrodę przyjmuję z zasiewkami. 81 Okoliczna 
szlachta właśnie w klasztorze paulinów, w bezpośrednim sąsiedztwie cudownego 
obrazu, upatr)'\\rała naj bezpieczniejsze i najbardziej godne miejsce, by złożyć oświad- 
czenie o swej o
tatniej woli. Z treści te
tamentów zachowanych w archiwum klasz- 
tornym W}'łania się niezwykle Ż)'\\Y wizerunek "szlachetki-sarmaty", posiadającego 
dość skromny dobytek, liczną rodzinę i nierzadko duże długi. \V obliczu śmierci 
"pojednawszy się z Bogiem", najpierw wylewnie, z całym bogactwem barokowej 
stylistyki żegna się on z rodziną, kre\mymi, służbą i sąsiadami. Później szczegółowo 
przedsta\\ia stan swojego majątku i dokonuje drobiazgowego podziału. I tak, Kata- 
rzyna z Konarskich Chociszewska stwierdza: FvrtullY llwiey było ośm 1jsircy 1jm- 
fÓW.!\2 Bartłomi
j Barcikowski w 1681 r. nakazuje, aby czeczugr oprawną w srebro 
albo przedać (jeżeli się kto trafi) albo srebro zdjqwszy dać tablice na obraz topolillski. 
(...) Parw Pisarzowi 'Topolillskiemu aby ciało "wie pogrzebal FuZ)'iąy 'rusznicę oddai. 83 
Sam fundator klasztoru - Andrzej Konarski, stwierdza, że choć dlugi mam wielkie, 
to jednak leguię wszystkie szpalffY, wielkie jako i malI: obiCl
e ziehme i parę l£chtarzów 
malych srebrnych akkorrwdować żeby ie Aniol(}wie przed obrazem Panny PrzeJwjświęt- 
szej (trzymali - dop. AJ.). 84 Adam Lubstowski w czerwcu 1721 r. rozdawszy gotów- 
kę: 1000 tymfów na oZMbr obrazu .Xajświ-ętszej Parwy oraz liczne kwoty na rzecz 
klasztorów w Łabiszynie, Pakości i Świeciu, przystępuje do podziału najcenniej- 
szych sztuk swojej garderoby i broni: żupan czarny i czerw01ry dla kościoła we Jttelnie 
na ornaty, kontusz popielicami podbity -Alości Palli Ciotce uszczJ1lsk0, szablę opraw- 
ną - M dyspozycji pobożrry [ego Jlości Xiędzu Plebanowi J1'teli'lskiemu. 85 
Wiele miejsca zajmują też instrukcje dotyczące pogrzebu. Woląjednych - jak 
np. Andrzeja Konarskiego - było pogrzebowej pvmpy nie mieć, ciało ziemi w kościeu 


.t03.
>>>
Topoh/lSkim oddać, pmsząc sobie Pa1l1lf Prznzajświ{tszą Alat
{ B
Jką, ż
by c

ało Ilwje 
pochowano w kruchc
 w progu kościeln)'ln.!'J6 Inni - '\-Tęcz przecIwme - Z
I
ją o po,
- 
pał,/unebris, przeznaczając osobne fundusze na: grób, dzwonne, mJze SWl{te, proceSJę, 
kondukt i ŻalobllY obiaJ.87 .. 
jednak dla niezliczonej, bezimiennej rzeszy pątnikó,
 sanktl
an

 w .Top
lme 
stanowiło przede wszystkim miejsce uświęcone obecnoścIą 
latkI Bozej, tajemmcze, 
otoczone aurą cudowności. [iI. 11] Prz)'b
'\\rali, by modlić się i odrodzić duchowo. 
Często też odbywali podróż z nadzieją na uzdrowienie lub podejmując trud piel- 
Tr'n'mowania wvrażali wdzi ę czność za doznane łaski. Oni też pozostawiali trwałe, 
t'J--; , , 
materialne świadect\va swojej \\iary: drobne klejnot}; plakietki wot)'wne
8 oraz wota 
symbolizluące uzdrowione członki, jak np. odnotowane w dokumentach klasztor- 
nych rwgi srebrne pozłociste. 89 
N iezwykle sugestywne świadect\vo pobożności i głębokiej wiary pielgrz)1I1ów w cu- 
downą moc sprawczą modlitv.y zanoszonej przed obrazem Matki Bożej w Topolnie 
stanowią opisy cudownych uzdrowień. Są to relacje bezpośrednich uczestników 
wydarzeń - osób, które ingerencji 
Iarii prZ)pis)"wały doznaną ulgę w cierpieniu.90 
Pielgrzymom doskwierają rozmaite schorzenia narządów ruchu, jak choćby pleba- 
nov.i z Serocka, który dlugo na rwgi nie mógł chodzić 91 , czy dziewięcioletniej Joannie 
Nahoreckiej - na skal£czollJch członkach cięiką chowbą zlO:'OrtRj.92 W 1722 r. opisano 
uzdrowienie karczmarza \Vojciecha z żółtaczką lla twarzy.93 
Do Topolna przybywają też pielgrZ)'lni dotknięci chorobami skóry, jak żona Szy- 
mona Łampickiego -zarażona po wsZ)'stkiejskór:.e ni
r trąJe1ll obl.an.a. 94 Cudownvch 
uzdrowień doznają teŻ cierpiący na c:horoby oczu. \V lipcu 1700 r. Katarzyna i Adam 
Małasewicz podjęli pielgrzymkę ze Swiecia do Topolna w intellfji lLZdrou,imin córki 
JIan
anny, która oko 1Ilw1n zepsowalle. I choć wcześniej - według relacji rodziców - 
dziecku nie pomógł żaden medyk, to za prz)'cZ)'nf{; Jl;latki .Xajświrts:ej lOpolil1Jkiej 
Bóg prz)'wrócil oko M swl] pnfekf)y.95 
Ciekaw}111 świadectwem obyczajowości, w której ludowe v.ierzenia łączą się z nau- 
kową wiedzą medyczną, są relacje dotyczące tajemniczej przypadłości określanej 
mianem "kołtuna". W tym miejscu, tytułem wxjaśnienia, naleŻy sięgnąć do historii 
medycyny. Problem ten od XVI po XIX stulecie doczekał się licznych "nauko- 
\\/,ch" opracowań. 96 Przyczyny dość powszechnego w XVII i XVIII w. schorzenia 
o łacii1skiej nazwiePlica polonica (kołtun polski) upatr)wano w czarach. 97 \V popu- 
larnym Compflldium medicum z XVIII w. zapisano: Rodzi się /wltlm z różnych prZ)'- 
cZ)'n, najprzód z czarów i powoduje m.in. w oczach demnienie. 98 \Vśród bardziej świa- 
tłych I
e
yków, o
rzucają
y
h nadpfZ)Todzone przyczyny chorób, panm\-'ało prze- 

oname, ze ko.łtu
 j
st \\ymkIem 
gólnego schorzenia i swoist}1TI "równoważnikiem" 
I
nyc
1 dole?hwosc
 ukrytyc
1 w cIele. 1)rm sarn}1TI jego obcięcie może być dla zdro- 
\\la mebezpIeczne. Dotkmęt\'TI1 kołtunem pozostawało więc jedynie pokładać uf- 
ność w Bogu. Zatem nie może dziwić, że do sanktuarium w Topolnie przyb}wali 


.104.
>>>
pielgrzymi z nadzieją na cudowne uwolnienie od kołtuna i wszelkich cierpień z nim 
związanych. Dowodzi tego choćby dość obszerna relacja z 1722 r. o uzdrowieniu 
wdowy, młynarki z Kaszewa - Elżbiety Cymermanowej, która z oczarowanym kołtu- 
nem ocz) mając zaślep£one plugawą ropą bardziej monstrum niżeli człow£ekiem bych się 
zadała. 100 
Sanktuarium w Topolnie słynęło też jako miejsce, gdzie każdy pielgrzpn znajdo- 
wdł skuteczne wsparcie w walce z szatanem. W znacznej mierze wynikało to z du- 
chowości samych paulinów, których wyróżniała szczególna czujność wobec wszel- 
kich przejawów działań diabła. Świadomi stałego zagrożenia ze strony mocy piekiel- 
nych paulini jako jedyny skuteczny oręż w tej walce wskazują modlitwę. 101 W XVI I w. 
ideę tę obrazowo przedstawił ojciec Grzegorz Terecy - przeor nowicjatu i sekretarz 
prowincjałów 1: Bronarskiego i A. Kordeckiego. W jego ujęciu, paulini naśladują 
Chrystusa przebywającego na pustyni i zwyciężającego szatana. 102 Przekonanie o wpły- 
wie szatana na ludzi i rzeczy było głęboko ugruntowane w świadomości każdego 
chrześcijanina. Sam Grzegorz Terecy diabłu przypis)wał pożar wieŻy kościoła jas- 
nogórskiego w 1656 r. 103 

ajbardziej spektakularnym przejawem ingerencji mocy piekielnych było zjawis- 
ko "opętania", pojmm\-'ane jako karykatura \Vcielenia. 104 Jedyny ratunek dla opęta- 
nego stanowiły egzorcyzmy, polegające na biern)Tn poddaniu się zbawczemu aktowi 
działania Bożego. Przy odprawianiu egzorcyzmów obowiązywało ścisłe przestrzega- 
nie przepisów rytuału kościelnego, zwanego agendą. 105 \V myśl zaleceń synodu pro- 
wincjonalnego gnieźnieńskiego z 8 listopada 164j r., paulini zobowiązani byli do 
pomocy wszystkim pątnikom, którzy jako opętani przybywali na jasną Górę.I06 Tu 
na marginesie warto wspomnieć, że już w 1624 r. paulini jasnogórscy egzorcyzmo- 
wali wieżę swojego kościoła klasztornego, na której pojawić się miał diabeł. 107 Do 
odprawiania egzorcyzmów "")'Znaczano określonych zakonników. 1\1 usieli oni uzys- 
kać pisemne zezwolenie miejscowego ordynariusza. 108 
Paulini z Topolna nie ustawali w walce z szatanem. Sławą skutecznego egzorcysty 
cieszył się przeor Roman Respondzik. Sami Konarscy mogli docenić jego niezwykły 
dar, gdy uwolnił ich od złego ducha. 109 W 1685 r. przeor Respondzik uleczył opęta- 
ną córkę mieszczanina toruńskiego. HO W 1722 r. odnotowano uzdrowienie Fran- 
ciszka Szydłowskiego, który ojca swego bil i kąsał. Związany powrozami nieszczęsny 
pątnik dzięki św£{tym exorryznw11l i święcoTlym kąpiewm, za przyczyną 
Najświętszej 
Jfarii, z osobliwej laski Boskiej doszedł do zdrowia. 111 Zachowała się także wzmianka 
z 1732 r. o uwolnieniu spod władzy szatańskiej kobiety.H2 
\V swoich zmaganiach z szatanem paulini uciekali się przede wszystkim do pomocy 
Anioła Stróża. Tak jak modlitwa była bronią w tej walce, tak opieka anielska - zbroją.ll3 
Szerzyli zatem paulini wśród wiernych kult Aniołów Stróżów. Ojciec Grzegorz Terecy 
zalecał, aby codzienna modlirnra i medytacja słuŻyły utrwalaniu świadomości stałej 
obecności Sędziego, Anioła Stróża i wroga ludzkości - szatana. I 14 Paulini uzyskali od 


.105.
>>>
papieża Urbana \111 zezwolenie na powoływanie w 
woich kościoła
h bra

 
io- 
łów Stróżów. 1 15 Wprawdzie nie zachowały się żadne wzmianki o dZIałalnoscI takIego 
bractwa w Topolnie,jednak mając na uwadze znajdujący się. w 
ościele ołtarz poświę- 
cony Aniołom Stróżom, jest niemal pewne, że i tu bractwo Istmało: . 
Działalność paulinów w Topolnie, zwłaszcza ta utrwal
na zapI
mI cudo\\:ny
h 
uzdrowień, miała wydźwięk ideowo-propagandowy. Słuzyła bO\\1em krzewIemu 
i utrwalaniu wiary.1I6 \Vedług relacji samych paulin
w, kult 
Iatki Bożej - 
ła.tki 
Kościoła i Naroou znajduje uznanie nawet u innO\\1ercy Karola XII. Przyb)wając 
do klasztoru w 1704 r., docenił on niezw:lły charakter tego miejsca. Ojciec Marian 
Żvmoński zaświadczvł że król na widok cudownevo obrazu w\ p owiedział słowa: 
, " 
 I 
JWelka iWatka, Wielka Jlatka. łł7 
Atmosfera stałego zagrożenia, jakie rodziło bezpośrednie sąsiedztwo silnych ośrod- 
ków protestantyzmu, sprawiła, że dla paulinów z Topolna hasło walki z szatanem 
zyskało zupełnie nowy wymiar - oznaczało nieustanne zmaganie się z herezją i do- 
starczanie kolejnych świadect\v prawdziwej wiary. Cuda,jakie dokonują się w sank- 
tuarium za przyczyną Matki Bożej, stają się więc widzialnymi znakami triumfu kato- 
licyzmu jako jedynej słusznej doktryny. Ten propagandowy aspekt cudownych uzdro- 
wień najpełniej \\yraża relacja o uleczeniu pewnej protestantki. Poodając ją egzorcyz- 
mom, ojciec Roman Respondzik zwyciężył pieklf-ITlf'go ducha i zmusił go do wyzna- 
nia, że tylko wiara katolicka ma władzę nad demonami. 1 18 W 1724 r. inna kobieta - 
zaraŻona niby trądem, będąc uprzedlll
o religii kalwińskiej wiar f i spowiedź przyjąwszy 
zdrową została. 1 19 
\V ten sposób paulini realizująjedno z głównych swoich zadań duszpasterskich - 
jednanie z Kościołem innowierców. Już w ostatnim dziesięcioleciu XVI w. zakon 
zyskał takie upra\\Tlienia. 120 Tu naleŻy dodać, że na początku pracy duszpasterskiej 
paulini z Topolna borykali się z trudnościami. W 1691 r. skarŻyli się prowincjałowi 
na brak spowiednika, który miałby prawo rozgrzeszania innowierców. 121 
jednak nie tylko "cuda" słuŻyły utrwalaniu wiary. \V duszpasterskiej misji paulini 
szczególną rolę prZ)pisywali kaznodziejstwu. jednym z najsłynniejszych kaznodzie- 
jów był wspomniany już Innocenty Pokorski. Kazania, które głosił z ambony kościo- 
ła w Topolnie, zyskały mu wkrótce sławę i otworzyły drogę do dalszej zakonnej karie- 
ry. 122l\'"ie wiemy, jakie treści przekazywał on pielgrzymom przybywającym do sanktua- 
rium. Z okresu jego pobytu w Topolnie znane są tylko wydane drukiem mowy po- 
grzebowe ku czci fundatora świątyni oraz właścicielki pobliskiego Cruczna - Zu- 
za
ny Krzecieskiej. 123 Zapewne jednak nauki głoszone w topolneńskim kościele prze- 
pOJone były troską o pogłębienie Życia religijnego przez uczestnictwo w praktykach 
s
kramentalnych. Z
szy też na bliskie sąsiedztwo ośrodków protestantyzmu, 
me, mo
o zabraknąc uwag dotyc
ących problemów Kościoła i wierności papieżowi, 
byc 
o.ze u


nrch w, d
chu Jednego z 255 kazań zachowanych w rękopisie: 'ló 
szę dZle.Je dzlS z KOSClOltrn sWlflym, zewsząd straszne na Piotrową nawę uderzająfale - 


. too.
>>>
błędy, herezje... Mahomet (...) na Iwścielną ow£eczkę czatuje; Heret)'k straszn), jak ja- 
strząb na gołęb£ą dybie; Schizma Kościołowi rugdy pokoju nie da. 124 
Sanktuarium w Topolnie było ośrodkiem pielgrzymkowym o charakterze lokal- 
nym, zupełnie niepodobnym do macierzystej jasnej Góry i najbardziej od niej od- 
dalonym. A jednak tu właśnie trafiła (dotąd nie wxjaśniono, w jaki sposób) korona 
'Vładysława IV Wazy, przeznaczona dla obrazu jasnogórskiego. 125 Do Topolna też 
zawitał szacowny "pielgfZ)w" - Stanisław Leszczyński. Scenę powitania przez przeo- 
ra 
Iarcina Zimańskiego zilustrował piórkiem i pędzlem Innocenty Pokorski. 126 
jednak zdecydowana większość pielgrzymów przybywała ze wsi odległych nie wię- 
cej niż 30 km: z Kaszewa, Lubska, Gądecza, \Vtelna i Serocka. Nawiedzają też sanktua- 
ńum mieszczanie ze Świecia i Torunia. Pątnicy z reguły podróżowali nie dłużej niż 
jeden dzień, by dotrzeć do celu. Taki dystans był typowy dla nowych, lokalnych ośrod- 
ków kultu i w pełni odpowiadał formom pobożności kształtującym się w X\ l i X\ 11 w. 
Peregrinatio reltgiosa nie pochłaniała zb)1 duŻo czasu i nie wymagała kosztów. Dawała 
poczucie oderwania od spraw codziennych i stwarzała moŻliwość pogłębiania przeżyć 
religijnych.jednocześnie jednak była na tyle krótka, że w sposób naturalny wplatała się 
w f)1m codziennej pobożności i cykl roku liturgicznego. 127 
Pątnikiem, który odbył najdalszą, udokumentowaną źródłowo wędrówkę do sank- 
tuarium w Topolnie, był Marcin Razniak z Czerlina qUI: villa est £n 'Teritorio Palu- 
ki. 128 Z relacji samego pielgrzyma wynika, że o sanktuańum do\\iedział się od jedru:- 
go owczarza. 129 Zatem można przxjąć, iż w końcu XVII w. sława Topolna sięgnęła 
poza najbliższą okolicę pogranicza kujawsko-pomorskiego. 
llstimonium 
1arcina Razniaka W)Tóżnia się w klasztornej Księdze cudów i łask 
niern)'kłą formą. Opis cudownego objawienia się Matki Bożej zyskał tu akcenty 
dramatyczne przez wprowadzenie dialogu: 
(...) na lllwie starlfla osoba taka jak na lJ'Trl obrazie widzę 
J rzecze: Czlowiecze wstań. 
OdPowiedzialem: nie rrwg{. 
Rzecze: wstari, a będziesz uzdrowiony J pójdziesz na drugq stronę do 'Topolrw 
i opowiedz żeby Panowie ogro-m klasztor murowali. 
Rzek/nn: au mi wierzyć nie będą. 
Rzecze Osoba: Będą wierzyć tylko tak llcz)'li. 130 
Do 1772 r. trwał nieustanny napór pielgrzymów do sanktuańum w Topolnie. Nie 
zachowały się \\prawdzie żadne zapiski pozwalające dokładnie określić ich liczbę, 
jednak w Księdze cudów i lnsk ciągle pojawiały się nowe relacje. Co prawda po śmier- 
ci fundatora kolejni właściciele dóbr w Topolnie nie byli już tak hojni 131, ale klasztor 
ciągle wspierali. W 1694 r.. Elżbieta Konarska z synem Zygmuntem przekazała pau- 
linom Łąkę PlebaI1ską i ZakowskąY2 Kolejny dziedzic - Franciszek Czapskim - 
darował w 1761 r. dodatkowy grunt w bezpośrednim sąsiedztwie zabudowań klasz- 
tornych. 134 Parafianie i pielgrzymi przekazują klasztorowi datki pieniężne. 135 


.t07.
>>>
/: 7,2""
-'-' ': : :-'« '" .'
' :
--!r:".-

 
I I ..o,:
::,.
 I 
-(_I :: 
J: 
, 
t- . 
, 
. " " 


'1f' 

 
 
- .. '
 
'
 
. - ----- 
:- - 
,- 
 
- .
 
--"" 
 


- 

.- 
- l 
_£ 
. . '"'r: 
.... . 
 
. to- . - 
 
c
'. 
1- 
łc . . 
 
.... 
.. 
., 
. \: .. 
. " 
- 
'" . 
" .. 
. \ 
r, 1- 
. 
. . 


l. Hodegdria l(tpolnmIM Ul CZiuie konsen.L'fl.cji 
w /965 r.;fol. L. Szolginia. 




\\ ::';r 
 ; (\( 
.
. 
::r
 )

 
 ":"
:' .'k) ..,Oj . - } t
: 
(., , t.' J- 
 ' l "'' 
,.. ,
 , . '-. ., 
. - 
 '\' 1 ' -
 
 t,
;tI!,- 
.ł _- . - 
 --łtI. 
'1[ '.:f
 - -4 
 4' 
 


f

 Jj ,',. , __. 
!!tA . -.,
: 
 iI. 
. 
- =. 
.. .... 
.' I ł."
 II - f 
 
'ł
- "., I 
-.-'4-!1J f ,. ,ł;.'

' ----, 
.- . '*'
"
 - ".

 " 
., -., 
-"-.. .
 . ,
.:.I!.
 .., 
...... -... .................... 

 "

.
:- '",,\ 'p. ,.1 #;-.....' - 
.;.;.
 



." 

,t!'
.. 
 4.. 
. 
---::s. 
 
r:,"'". 1iJt1_ I.? ---= ';. 

 .__ ._
 
.... ,..... 
"'Jt.
,-" .......
 o 
. 
 -- "'''-
'''-'': 
 -' 
--
.. ,
 - -'. "- 

.. 
 .
"'_,\ 
o 
.t. 


Ł 


'7 


-.....7"01. 


:
 \ 
C1 ' J ł 
. 4 '\ J 
... I 
.. . ",. 
........-.-' I 
I. 

 I 
. 




. :;: 
- - 


2. Fasada /wśc;oln (slan obrcny);fol. A. Jankow.
k,. 



:.. 
 .. .; 
'.:." 
 :.


 
/ I, ;' :i' 
, / 
III 


pn 


\. 
\. ' 
 . 1_ 
" , :li . .o . 
 
. / '''rr .. ... .'
A 

:_l &
 ;

' -
. 
"._

 
\ II, 1 "'-J.' 
\ 1 I \ / I - -." ( 
\ 1 , 'I I,. 

 I / l( 
1\1/' I... l 
I . I 1 \ I ,- 
\ \ ,t:'( . ł:' 
I \ ł 1 , 1 .,
 

 
r
.
-t:':I'
:
 :!'-;;' tU 


r
 


.".. 


q 
! 
i 
I 
i 


waz do krypty 
\ID 


I: 



 
i ' I 
b '
' 
JW .., :- H'''a.:t
....... . ...
, 

.
"';r""r.,.

 -
. ....,...
., 


J.-.....,


.).,.... 


- 


"'{'- R. ,-"",,,_,,: 


H H H 
2 4 .. 


3. Rzul poziomy /wściola (stan obecny); wyk. A. Jan/wwski.
>>>
::1. 


lA Iłl 
,ł',11 


,-'-l .

 
r t"j 



\i- .Jłł 
! \ 

. 
 
, .ł... 
 

 
\ 
 
 
. 
, 

- 
... 


,. 


...:.... 
 


ł. 
.v; 
t.. 

1..
 
-t 


. .' 


,II · 
-
 
/ \.
 


'/ 


""- - \ 


li: 
,
..; ł 

'-;&. IP 


 ;- 
'" 
...- ....... 


( 



. ...... 
; .... - .... 
.... ': . I... "Y, 
... -.. 

 

. ....". . 
...: 

 
,.. --- ;r
 

 - -=--- 


.' 

'
i' - - 


': ' I 
' t 
.! 
I - 
I h 6.
:;-
t
 ... 

; r
 u II- 

li . ',a4 !] (
 
ii- , .. 
.-n. . , t 
;
 t,..: ;. 
ił . '=" 


dr \ \t

 


, . 


, 
.':.: 
:..: 
. 



:..
S S 
 ___. 


" 


" ' 


ol 
ul ';' 


.- 


. 
J. . 


. łOi, li, ----'"'" 
'':'''''\ t '' . 
, I 
ł i 
I 


\ 

 



. 


) 


4. Wnętr...t' kośÓola; widoh na prl'zbitmum (stan (lbl'cm);fol. A. JanhoU'ski. 


. 


" 
ł 


. 


... \ 
-f. 
I 
'. 
) 
f1 ;l; 
- '. 
ii 
., 
. 
,. ,o,. 

 
",.' 
lo' 
" I .'......1...: 
L.. .. 
(ri
 Ol !..: .. 
... 
""- 


,0 ł 'I. 
1_' .. c. 
" 
I".
\., p rTI 
, 
 I .' ' 


-.' 
I 


Jo 





 \: 
' d. 
f I' 
-i 
I":..a. 

ł;k\ 
I C-- ... 


ł 


lir, I 
:ł- 


ł 


." 
" . 



 
 


t 
" j" 
li 
I 


ł 


\ 



ł;:.. 
.-;'. 'ł 


....
 

 ,
 
'l' .,J:';... 
.
 C'o
'- 
'\ --,..,....
. 


" 


ł 
\ 
, 
\ 



 , 


,;;: - 


'" 


5. Wnętrze kościoła; widoh na emporę chóru mUZ)CZ1ll'go (stan obl'CTly);fol. A. Jankowshi.
>>>
___.",. i ' 

 ...
.. ,:-- 
'.... , 



" 

 



 -£1. 


;:1 ,. 
-. - 
-. 4_ 


J1- 


\:-::: 
, -, ') .\', 
 
.. --' 



..$. . t- 
j; .. 


.. . 



 -:J 
., Ił _ ' ""; 
, 
'd.i' ..... 
 
-..,. -H 

 
. = - 
, ':.. . H 
- 
... . Af 
, 
l 
'Wr 
"'- L .. 
--==-..-- 


, =.;. 


--' 


", 
 
- - 


.; \ 
ł 
. I 
.,.'... 
- . 
" 


; 
..
 
. 
!( 
- ,.. 
I r 


I j. 


?- 


o;. 


-=- 


I 
'\....--
 $ 1 ' 
 ,.... - 

 ."". ,. 1-1 
t . \ 1# (.', 
 
ł . ...
..-J- 
ł ;f . .: 
 
- . I . 
:ol -
 a ' , '. 
 ' 
'"""., .... .t 
,... ł i\ 
l 
. -Ł : --I _lo 
, r ..,. 
," I 
to:' ': _ it,:..- ':'ł
 I I ' 
7. Ołtarz św. Antollil'go (stan obml)); 
jOt. A. Jan/wwski. 


,! 


f- 
I -. 
I 
ł- 
 , 
 l; 

 -. .] (
 J 
...;. 
. M f "'1.. 

 ' . .\ l'r\ 
\ 
 


-. 


I 
',i . " 


-- I 
I .ł 
... 00: ,- 
 I 


6. Ołtarz Alliołów Sb'Óżów (stan ObfC1l)}; 
jOt. A. Jankowski. 


"'\ .( ;{ot-:,'II 
.:.2 
.,.. -:. 



 
J1i' 


r '\ 
tE1 , 
" 
,

 

 
'.
 

 , 
.
 



 


Q 1 


- 

 "- 
'" 
, fi 
- 
l' - 
---- 
.-. r 
f\ 
---' ,n 


'- 


h 


-.::. -\ 


8. Ołtarz opatrzrwśc; BoŻej (stan obfC1l)); 
jOt. A. Jankowski. 


9. Konfesjonał (stan obecny};jOt. A, Jankowski.
>>>
\ 


.- 
.... 


'\ 


. 
 
'i 
. 
\:, , I 
e 
ł 
:; 
.. 
r 

 :: 
, ;
 

R 
; ł' 
 
r 
... 

.. 


. 


... 


.. 
--- . 

 
,,-
 


. .. 
,- 


-\ \ 


',\ 


10. ftfcxklkoscioła i klasztoru upolnrńskil'go w dłoni św. Pawła PusMnika; 
jrag;mmt ołtarJJ glÓU71l'go (.ftan obrm)); jOt. A. Jankowski. 


'(I\.
 
\
 
, . - 
: \- '- 
'.'" " 
. I; ,,
 
\ \ 
 't 


-' , 


- 



 


, 


-.... 


... 



 


, 


, - 
; t,-- 
"\ ,:- 



f . 
 
.... ." 
;f;; 
t.' t - , 
" .......... 

 . 
 - 4\' 
'ol" : _ '''JIł
....
. 


. 


't: 
..- 


.. 


,. 


'lł
',. 


- ł 
"'" 


.
 .-.... 
.
 . -9f""" 


, : 
\- 
.'t . 
ł
: 
l. .
. 
'- 
. 
.\ 


-C', _ 



 


. . 
--.. 


(1 


"-l' 


. 
 .:..:41 
1; 


,. 


t 


".-1 "t. 


. ,- 

 b ' -: '..- .... 
4!;' 
 _ J 
. 
 ,.. 
 
. 
-
 #. ., 
..,.,
. 

 

. 
 


-:.. 


" 
" 
; 



 r' .. 


,.,' 


" 



 


I . 


, 


" ,.I : 
 , 


.. 


J 


::' 


- 
". 
t. .-
' _ 
.
 ,
 . 
" ,-.......:: 


. 
:,t . 


.. 


.. 


--- 


" .

 


- 

. --- 


II, Wizrrunek Matki BoŻij lopolneńskiej w sultien£( (stan obem}); 
jOt. A. Jankowski.
>>>
Sekularyzacja fundacyjnej WSi l36 spowodowała ekonomiczny 
p
dek klasztoru, 
co wkrótce przyniosło osłabnięcie ruchu pielgrzymkowego. .Zaplski..dotyczące c
- 
downych uzdrowień kończą się na roku 1782. Katastrofalnej sytuac
1 kl
zto
u ?I
 
poprawiły nawet tak hojne darowizny, jak legat Magdaleny z Konarskich PlwnlckieJ, 
która w 1780 r. przekazała 2000 talarów. 137 Ostatni spis inwe
tarza klasztornego, 
świadczący zresztą o kiepskim stanie sprzętów gospodarczych I kuchennych, prz
- 
prowadzono w 1793 r. 138 Na przełomie XVIII i XIX w. pozostało tylko trzech mm- 
chów. Po kasacie zakonu w 1811 r. dwaj z nich opuszczają Topolno. Pozostał Chry- 
zolog Trafarski, który zmarł siedem lat później.139 Kościół pełnił już tylko funkcję 
świątyni parafialnej. Ustały pielgrzymki, blask sanktuarium zgasł. Po zabudowaniach 
klasztornych wkrótce pozostały tylko fundamenty. 
Na zakończenie tego krótkiego zarysu dziejów sanktuarium pielgrzymkowego w To- 
polnie można rozwaŻyĆ, w jakim stopniu jego funkcjonowanie przepojone było no- 
wymi ideałami pielgrzymowania modelowanymi w duchu postanowień Soboru Try- 
denckiego mimo ostrej krytyki ruchu pielgrzymkowego pmwadzonej przez ideolo- 
gów protestanckich 140, Kościół katolicki wskazywał na -wartości duchowe, jakimi 
pobożna wyprawa wzbogaca chrześcijanina. Przy czym nie jest to już pielgrzymka 
paniczna, w której upatrywano ratunku przed cierpieniami doczesnego Życia. Teo- 
lodzy katoliccy podkreślają przede wszystkim -wartość pielgrzymki pobożnej - połą- 
czonej z oczyszczeniem i moralną odnową. Wysiłek podjęty przez pątnika słuŻyć ma 
nawróceniu i pogłębieniu religijności. 141 
O duchowości pielgrzymów przybywających, by pomodlić się przed obrazem 
Matki BOŻej w Topolnie, nie można dziś nic powiedzieć. Nie zachowały się bowiem 
bezpośrednie świadectwa, które stanowiłyby "klucz" do poznania ich świadomości 
religijnej. Pobożność pątników koncentrowała się wokół czci obrazu. Pragnieniu oglą- 
dania wizerunku towarzyszyło przekonanie o szczególnej obecności Marii. Taka 
mentalność religijna, pfZ}Wodząca na myśl Sakrament obecności Osoby i według 
niektórych teologów, mająca swoje korzenie w kręgu kultury bizanty,jsko-ruskiej, 
stanowiła esencję tego, co określa się mianem pobożności ludowej.142 Niewątpliwie 
odbiegała ona daleko od idei odnowy Życia religijnego, głoszonej w potrydenckim 
Kościele. Paulini podzielali pogląd pielgrzymów o niezwykłym pośrednictwie Marii, 
ujawniającym się poprzez "cudowny obraz". Jednocześnie jednak w swojej działal- 
ności duszpasterskiej kładli nacisk na wartości duchowe pielgrzymki i modlitwy 
w miejscu uświęconym obecnością Matki BOŻej. Głęboka wiara, gorliwa modlitwa, 
skrucha i pokuta. - s.tanowią podstawowy wątek przewijający się w relacjach o cu- 
downych uzdroWIemach. Odnowie moralnej słuŻyło też wspierane przez paulinów 
Bractwo Róiańcowe l43 oraz propagowanie kultu Aniołów Stróżów. 
Odrębną 
e,stią, ",k
czającąjuż poza ramy tych rozwaiań,jest miejsce Topol- 
na w g
ografil os
odkow plel

kowy
h K
jaw, Pomorza, Krajny i Wielkopolski. 
Rozkwit sanktuanum topolnensklego zbIega SIę z odrodzeniem ośrodków, które jako 


.112.
>>>
miejsca kultu Matki Bożej miały wielowiekową tradycję. Wystarczy tu wspomnieć: 
Markowice l4 4, Skępe l45 czy Górkę Klasztorną.146 W tej ostatniej budowa świątyni 
i fundacja klasztoru były manifestacją zwycięstwa kontrreformagjnej pobożności. 
Sanktuarium w Topolnie naleŻy do nowych ośrodków pielgrzymkowych, podobnie 
jak np. kościół w Pieraniach. 147 Ta sama idea oŻ}wienia ruchu pielgrzymkowego 
przyświecać musiała prepozytowi Józefowi Łuczyckiemu, gdy do wiekowej bazyliki 
w Strzelnie sprowadził kopię obrazu z Mariazell. 148 


I JJ. Kopeć, Ka/wfl1';
 i ryld£ dmg} krz,yżuwej w ku/tun
 polskiej oraz ich związki z tojJog;rafią Jnvzo/im) (w:) 
Jnvzolima w ku/tunt' t'umpejskiej, pod red. P. Paszkie'o\;cza, T. Zad rożnego, Warszawa 1997. s. 225. 
2 2 Kor 5, 6. 
3 j. Chelini, H. Branlhomme, [)/Vg} boże, Warszawa 1996. s. 12. 
4 "Oła skradziono w 198:3 r. 
5 "Pommerellisches Urkundenbuch", nr 69, hrsg. M. Perlbach, Danzig 18R2; Słownik Geograficzn) Królestwa 
Polskvgo i im
ych krajów słowiańskich, t. 12, Warszawa 1892, s. 397. 
6 .
lownik Geografimry K,.ó/t'.stwa Polskif'go..., dz. cyt., s. 397; M. Grzegorz, W czasach krzyŻackich (w:) Dzieje 
Swi
cia nad Wisłq, t. I, Warszawa 1979, s. 66. 
7 Polsko pod wzg/{dnn gfo[!;mficzno-stf1(¥slyczTl)'m, t. 2, P1-usy Kró/rwski1', pod red. I.T. Baranowskiego, Źródła 
dzitjowf', t. 23, Warszawa 1911, s. 196. 
8 Dit'Cf'Zja chełmińsko. Zarys histor)czno-statJS(yc;;n), Pelplin 1928, s. 611. 
9 Pierwszy dwór słanął zapewne już w XVI W., kolejny - \\'Zniósł kaszlelan Słanisław Konarski w XVII w. Dwór 
len przebudowany i powiększony w pol. XIX slulecia przez ówczesnego 'o\łaściciela - Wlodzimierza Piouuch- 
Kublickiego spłonął doszczęlnie w 1890 r.; zob. Słownik Geograficzn)..., dz. gt., s. 397. 
10 H. Maercker, Eim polnisdv Stf1,-osl1'i und {'in prf'USsisdu'T Landrathkrm. Geschichte d1's Schwf'tzt'r Kreises /466- 
/873, "Zeilschrifl des Weslpreussischen GeschichlSvereins", XVII, 1886, s. 40. 
II Liber Ereclionis el Fundalionis Convenlus Topolnensis Fralrum Eremiłarum Orrlinis S. Paul i Primi Eremilar 
in Villa Topolno, Archiwum Pańslwowe w Bydgoszczy, Zespół Akl KJaszlor Paulinów w Topolnie (dalej: APB 
- ZAKPT), sygn. I. 
12 O legendzie :m;ązanej z obrazem Malki Bożej w Topolnie, zob.: j. Fankidejski, Obrazy cudownt i mitjscn 
w dzisiejsztj diecezji chdmiń.skitj, Pelplin 1880, s. 113-119; L. Kiedrowski, Cudow'l} obraz !llatki Bożej, To- 
ruń 1904. 
13 K. Onasch, Liturgie und KUllit der Ostkirc/v in Stichworlen unter &riicksichtung der Allen Ki,rh£, Leipzig 
1981, s. 17-18; L. Uspienski, "%g}f1 ilwn), Poznań 1993, s. 34. 
14 S. Szafraniec, Jama Góra. Studium z dzitjów ku/tu ,Uatki Boskitj CZfstOC/wu'skiej ('o\
) Sacrum P%nia£ Millen- 
n;um, IV, 1957, s. 24. 
15 Fragmenl inskrypcji nieislniejącego dziś nagrobka Samuela Konarskiego, zob.: K. Niesiecki, Herban Polski, 
'o\}'d.j. Bobrowicz, t. 5, Lipsk 1847, s. 185. 
16 L. Kiedrowski, dz. cyt., s. 5: "Roczniki Paulillskie", t. II, opr. M. Benger USPPE. przekl. P. Kosiak OSPPE, 
Częslochowa - Jasna Góra 1997, s. 170. 
17 T. Chrzanowski, 
d'Vu'ki po Sarmacji t'llropejskiej. Estjt o sztllCi' i IuJtllrze staropolskiej, Kraków 1988, s. 268. 
18 Słownik Geograjiarl}..., dz. cyt., s. 397; A. Jankowski, Lzw. karta biała kościoła w Topolnie, Bydgoszcz 1998 
(Wojewódzki Konserwalor Zabytków w Bydgoszczy; Ośrodek Dokumenłagi Zabylków w Warszawie). 
19 Cyt. za: A. Regenl, Sanldumium Maryjne Ul TojJolnif, mps, Archiwum parafii w Topolnie, Topolno 1998; 
A.Jankowski, dz. cyt. 
20 M. AlpalolT, Forschungro um Geln
k der byzantinischnz Plastik und lłlaltrei, "Repertorium fur Kunslwissen- 
schafl", XLIX, 1928, s. 67; E. Śnieżyńska-Slolol, Geneza, styl i histor1f1 obrazu Matki Boskiej Czplochowskiej, 
"Folia HisLOriae Artium", IX, 1973, s. 18. 


. t t8 .
>>>
21 Katalog Zabytków SZluki w Polsce, t XI, z. 5, opr. P. Pałamarz,j.T. Pel
us, Warszawa 1979, s. XIII, 77. 
22 Katalog Zab)1ków SZluki w Polsce, t XI, z. 1.'3, opr. T. Chrzanowski, T. Zurkowska, Warszawa 1970, s. .'3.'3-.'34. 
2.'3 Katalog ZabHków SzlUki w Polsce, t XI. z. 4, opr. T. Chrzanowski, \1. K?rnecki, Warszawa 1976, s. 90. 
24 Katalog Zab
ków SZluki w Polsce, t XII, z. 15, opr. T. Chrzanowski, T. Zurkowska, Warszawa 1970, s. 57. 
25 An)-kul na len lcmal - w przygolowaniu. . ' 
26 A. KucZ)ńska-lracka, LlldllU't' obra.ry Alalki Boskiej C=r.sloclwwskiej (\\:) "SlU(!Ja Claromontana", 2, Jasna Góra 
1982, s. 284. 
27 Ibidem, s. 278. 
28 Ibidem, s. 2RO. 
29 Słownik GrO{!;rtifiCZ1
V.... dz. cyt, s. .'397. 
30 S. Kujol, hk za/oiy/ pamfie w dzisiejszej difff::ji rhrlmiiukiej. "Roczniki Towarz)"slwa :\aukowego Toruńskie- 
go", IX, 1902. s. 82; P. Czaplewski, En'keja Iw.friola pamfiabll'go w 1ópobll P z r. 1.588, "Miesięcznik Diece7ji 
Chcłllliilskiej", VIII, 19.'36. 
.'31 Slalua .
n/lJtkl/ia Diof({'.sis J'ladis/m'il'1lsis rl RI11,rmlliar. wyd. Z. Chodyński, WarSZa\\-d 1890, s. 150. 
.'32 Dir.(f::ja ChrI",iń.slw, dz. 01., s. 612. 
.'33 Visilalio Arrl,idiacolllllus Pomeraniar lIif/vlIimo HozmżfU'ski Vlodis/m.if1lsi 1'1 P01lleraniar rpiswpo far/ar, 
cd. S. Kujol. FonleS 1':\'T. t 1-.'3, foruil 1897-1899, s. 82, 1.'3.'3-1:8. 
.'34 APB - ZAKJYf, sygn. .'3; S/o'U'lIik Grografir::ny.... dz. C)1., s. .'397. 
.'35 .,Roczniki Pauliilskie", dz. C)t, s. 161-IG2; A.Jankowski, dz. cyt 
.'36 APB - ZAKPT, sygn. 7. 
.'37 A. Rcgclll, dz. C)t. 
.'38 APB - ZAKPT, S}gn. 7. 
.'39 A. Jankowski, dz. C)1. 
40 Graliae Exlra Ordinariae S. Imaginis Topolncnsis Fidei Calamo Annotata ex \elusliońbus \tanuscriplio 
Huius Sacri I oci, APB - ZAKJYf, sygn. I. 
41 Ibidem. 
42 
1. Karpowicz, Szluki polskiej d'Vgi dziwIll'. Bydgoszcz 1994, s. .'17. 
43 j. Chdini. H. Branlhomme, dz. C)1., s. 190. 
44 S.Z. Jabłoński, Z dziejów ku/tu.łlalki Boskiej CZf.sloclwwskiej w "11 w. (\\:) "SlUdia Claromontana", dz. cyt, 
s.70. 
45 Ibidem, s. 66. 
46 O picl
Tnkach w Europie nowoŻytnej, zob.: A. Dupronl, V,e d uealion re/ig;ieusr dnIU la France 11Wdn71l' 
(XIV-XJ1JJ si/dr) (\\:) La Fmnrulles Fnw(ais, red. M. Franl.;ois (\\:) Enrydnpedinlf la P/l'imlf, Pans 1972, 
s. 491-577; lenże, Anlhrop%gie rr/igif'lue (\\:) Faire de l'hisloire, red. F. Furel, P. 
ora, t II, Pańs 1974, 
s. 105-136. 
47 G. Reiler, Hrilignllln-rhnmg und WallJahrlswl'Sf1I in SchriJJtum Z'Ol' &fo17nnliollund Kalhol;sclll' &f0171llllion, 
Wiirzhurg 1970, s. 202. 
48 Słownik Geograficzny..., dz. cyt, s. .'397. 
49 APB - ZAKPT, sygn. 7. 
50 A. Jankowski, dz. cyt 
51 Liher ereclionis..., dz. C)1., APB - ZAKPT. sygn. l. 
52 Ibidem. 
5.'3 APB - ZAKPT, sygn. I. 
54 Ibidem. 
55 A. Jankowski, dz. C)1. 
56 Słuumilt Geor;rafirwy..., dz. cyl., s. .'398. 
57 Calhalogus fralrum in hoc convenlu relidenlium, APB - ZAKPT. sygn. I. 
58 "Roczniki Pauliilskie", dz. cyt, s. 169. ' 
59 Ibidem. 
60 K
talog ZabY.l.ków SZluki..., dz. C)t, t XI, z. 15, s. 57-58; prezelllowane lu dalowanie ołtarzy wymaga krylYCZ- 
neJ weryfikaCJI. 
61 Calhalogus fralrum..., dz. C)1.. APB - ZAKPT, sYgn. l. 
62 j. Zbud
:ewek, Czlow,ek wil'lliej wiary i pracuwilości o./n1/()(l'1l1y PoIwrski (1656-/734) (w:) "Sludia Claro- 
mon lana ,dz. cyt, s. 12l. 
6.'3 Ibidem, s. 122. 


. 1 14 .
>>>
64 O leologicznej koncepcji fundamenlalnego udziału 
larii w dziele Odkupienia poprzez współcierpienie (com- 
passio) i jej odzwierciedleniu w SZluce, zob. np.: O.G. von Simson, Compassio and Co-redemPfio in Roger 7'On 
der Wryden's Desamf/rom tiu: Cross, "The Art. Bullelin", XX\-; 1953, nr I, s. 9-16; E. Guldan, E7'O und 
Uaria. Eille AntitlteSe ais Bildmofl-l
 Graz-Koln 1966; A. jankowski, Nalowidła w Jaworu - prz}kłful monu- 
menfabllj realizm:ji CompassioMariae (w:) "Sprawozdania Poznanskiego Towarz)"slWa Przxjaciół Nauk", nr 104, 
W)"dział Nauk o SZluce, Poznań 1988. 
65 Zob. j. Oelumeau, Skrzydła anioła. Poczucie bezpi«zeństwa w du£/wwości człowieka Zachodu w dnwllJch c1O- 
sOfh, dum. A. Kuryś, Warszawa 1998, s. 303 in. 
66 S.Z. jabłoński, dz. C)1., s. 78. 
67 Obraz ")wieziony z Topolna w 1939 r. przez komendanla policji w Bydgoszczy - zaginął; lOb. A. Regem, 
dz. cyl. 
68 J. Zbudniewek, dz. C)1., s. 164-167. 
69 Zob. np. W. Mersmann, Der' Srhmcnmsmnnn, Dusseldorf 1952. 
70 J. Zbudniewek, dz. cyt., s. 122. 
71 APB - ZAKPT, sygn. L 
72 J. Zbudniewek, dz. )1., s. 118. 
73 Invenlarium Com'erllus Topolnensis, APB - ZAKPT, svgn. 2. 
74 Calhalogus fralrum..., dz. cyt., APB - ZAKPT, sygn. l. 
75 Invenlarium Convemus..., dz. cyt., -\PB - ZAKPT, sygn. 2. 
76J. Zbudniewek, dz. cyt., s. lI8. 
77 Ibidem, s. 121. 
78 Ibidem. 
79 Calhalogus fralrum..., dz. cyt.; Chwalebna rzecz co opisał o Kępiejak wiadomo w lych aklach P.P.X Innocemy 
Pokorski iako Przeor lUleyszego klaszwru y ")'ch\Valił imer allis Opera memoranda el scrucluras S.P.X Roma- 
na Respondzika Przeora wielkiego zadania i rządów przy zaczynieniu coloniae prima, .\PB - ZAKPT, sygn. l. 
80 APB - ZAKPT, sygn. 1,5,6,7,9, 1.'3. 
81 \PB - ZAKPT, sygn. 9. 
82 APB - ZAKPT, s)"gn. 6. 
83 APB - ZAKPT, s)'gn. 5. 
84 APB - ZAKPT, s)'gn. 9. 
85 APB - ZAKPT, sygn. I. 
86 APB - ZAKPT, sygn. 9. 
87 APB - ZAKPT, sygn. 5. 
88J. Fankidejski, dz. cyt., s. 1l.'3-119; Kalalog Zabytkuw SZlUki w Polsce, dz. C)1., XI, z. 15, s. 57. lob. leŻ 
prZ}p. 4. 
89 Graliae Exlra..., dz. cyt., .\PB - ZAKPT, sygn. I. 
90 Relacje dOlyczące cudo\\nych uzdrowień zachował)' się wśród dokumenlów klaszlornych w Archiwum Pań- 
Slwow
ln w BvdgoszcZ}'; zob. Graliae Exlra Ordinariae..., dz. cyt.; ponadlo "Roczniki Paulińskie", dz. C)1., 
s. 1.'39, 169. 
Księga Cudów i Łask - przecho")'Wana w Archiwum Parafialn}lU w Topolnie, zaginęła w czasie II wojn)- 
świalowej. 
91 Graliae EXlra..., dz. C)1., APB - ZAKPT, sygn. l. 
92 Ibidem. 
9.'3 Ibidem. 
94 APB - ZAKPT, sygn. 2R 
95 Graliae Exlra..., dz. C)1. 
96 W. Szumowski, Historia TTl('JJC)nJ, Warszawa 1961, s. 248-249. 
97 M. Sokołowska, Rozdeptane 1/ll chwal{ bożą, Gdańsk 1995, s. 48-49. 
98 Ibidem. 
99 W. Szumowski, dz. cyt., s. 249. 
100 Graliae exlra..., dz. C)1., APB - ZAKPT, sygn. 28. 
101 K. Szafraniec, O. Allgus
)'n l.Corck£ki w świl'tle dudwwośri paulinów polskifh .n1l w., \\arszawa 1980, s. 5.'3. 
102 G. Terelius, DiTfCtvnum spi"lunlis l'iw fintrum m71Iifarum ordin;s S. PO/tli primi eremifae in Ungaria, 
Polf}1l;a, Croatia, [st1.;a, Sun..ia eu. ronsistrnf;u11l iuxtn ronsfiflltiones eiusdł:m ord;nis ((l1IscriPfu11l. Kraków 
1649, s. 265-266; K. Szafraniec, dz. cyt., s. 5.'3 i n. 


. 115.
>>>
10.'3 'Iomus pńmus miraculorum 8. V. monaslerii Ceslocho\"iensis, 1.'08-17.'32, 19.'3, Archiwum 00. Paulinów na 
jasnej Górze, !I)'gll. 296: K. Szafraniec, dz. C)1., s. .56. 
104 K. Szafraniec, dz. cyl., s. 56. ., .' . , 
105 TOlllus prilllus miraculorum..., dz. cyt., s. 51: G. Terelius, ConfrSS1
 f'l 
nslr
dl
 IdlOlaf', Krakow 1655, 
s. 82-1.'38; Causae maleficarum (":) .łlol/llml7lla hislonca diO{'cf'sf'oS J17adISUll'Im51S, I. 5, Włocławek 1885; 
K. Szafraniec, dz. 91., s. 55-56. . . 
106 Agnuln sm rillL5 c.acremolliarum, Kraków 1617, s. 190-227: Exorri.mwrum llSIL5 fH!ssl1n non /Jfflntlll7ldlL5, S}7IO- 
dlL5 PlU1-,il/Cialis G'II'Sll£1rsis sub AJ. tubieirski, War.,zawa 1646. s. 222; K. Szaframec, dz. cyt., s. 57. 
107 fflmlL5 pri11llL5..., dz. l} 1., s. 19.'3; K. Szafranitc, dz. Q1., s. .56. 
108 K. Szafraniec, dz. C)1., s. 57. 
109 "Roczniki Paulińskie", dz. cyt, s. 161, .'325. 
110 Ihidem, s. 161. 
III Graliae exlra..., dz. cyt., .WB - Z:\KPT, sygn. 28. 
112 Ibidem. 
11.'3 G. Biedrzychowski, Officia angelorum erga homi1l£S el homi'lUm nga allgrlos, Krakó" 1628. s. 142: K. Szafra- 
niec, dz. cyt., s. 58. 
114 K. Szafraniec, dz. cyl., s. 59. 
115 Ibidem, s. 58. 
116 Słowa "propaganda" UŻ)10 lu w !akim znaczeniu, jak pojmO\\anoje w X\'I i XnI w., a \\ięc w związku z ideą 
"rozkrzewiania" wiary kalolickitj, czemu słuŻ)ła Sacra fongregalio de Propaganda Fide, powołana w 
lllie 
w 1622 r.; zob. JA. Chrościcki, SzlI/iw i poli
}'Iw. hl1lkcjr propagandowe szluki w (pocr JVa;:ów /587-/668, 
Warszawa 198:3, s. 1.'3. 
117 "Roczniki Paulińskie", dz. C)1., s. 280. 
118 Ibidem, s. 161 in. 
119 Graliae eXlra..., dz. cyl., APB - Z-\KPT, sygn. 28- 
120 S.Z. jahłollski, dz. cyt, s. 78. 
121 J Zbudniewek, dz. cyt., s. 121. 
122 Ibidem, passim. 
12:3 Ibidem, s. 164. 
124 Zbiór przygoloW)wany do druku pl.: Fabrilw hościow Du,h(JU'T/f'go d(JUl;elw chr-t'Śnjańskiego za t{vrf'lujq Ar- 
rh;lrklf1. Y;rb;rsk;ego, Ducha Przronjm';ęlszf'go u'Vslaw;ona od najlichszf'go Iwznodz;rye X./nn{J("enlego Pokm-skil'go 
Zakonu m'. Pawła / P'L5ll'lnilw Iwplnna, Roku Pańskil'go 1712; rękopis przechowywany w Archiwum Paulinów 
na Skałce (sygn. 8..'36); C)1I1 za - RJ. Abramek, Organiczne zespolmie kullu Maiki BoŻlj z orędziem b;hlijlrym 
; frroblnnaiykq społeczno-narodową w Iw::an;ach ojca /n1lliCenlego PoIwrskifgo (":) "Sludia Claromon!ana", dz. 
C)1., s.l97. 
125 J Zbudniewek, dz. C)1., s. 122. 
126 Archiwum na jasnej Górze, sygn. 915, s. 76;J Zbudniewck, dz. cyt., s. 168. 
127 J. Chelini, H. Branlhomme, dz. cyl., s. 165. 
128 APB - L-\KPT, sygn. 28. 
129 Ibidem. 
1.'30 Ibidem. 
1.'31 J Zbudniewek, dz. C)I., s. 140. 
1.'32 APB - ZAKPT, sygn. I. 
1.'3.'3 Czapscy weszli w posiadanie Topolna na pocz. XVIII w.; w 1785 r. córka Franciszka Czapskiego sprzedała 
dobra !\faleuszowijeŻewskiemu; zob. Slownik Geor;rafimry..., dz. cyt, s. .'397. 
1.'34 Calhalogus Benefaclorum, dz. ')1., APB - Z-\KPT, sygn. L 
1.'35 Ibidem. 
1.'36 Sł(JU'1lik Geor;raficzn)..., dz. C)1., s. .'397. 
1.'37 Calhalogus Benefaclorum, dz. cyl., APB - Z-\KPT, sygn. I. 
1.'38 In\'emarium f..on\'emus, dz. C)'I., APB - Z-\KPT, sygn. 2. 
1.'39 j. Fankidejski, dz. C)1., s. 118. 
140 j. Chelini, H. Bramhomme, dz. 91., s. 171-174. 
141 Ibidem, s. 186. 
142 S..Z. J
łoński, dz. cyt
 s. 71. Szerzej o genezie duchowości ludowej, zob.: A. Guńewicz, Problem) śrtdn;o- 
wlecznq kullury ludowIJ, przeld. Z. Dobrzyniecki, Warszawa 1987. 


. 116.
>>>
14.'3 Na lemal genezy kuhu 'talki Bożej RÓŻańcowej i rozpowszechniania się Jej kullU - zob. K.S. Moisan, Jlatlw 
Boslul Różańmwa (w:) lkonor;rafill ,wwoŻyt1lejsztuki kościelnej w Polsce, pod red.J. Slo Pasierba, L II, \\arszawa 
1987, s. 44-94. 
144 O sankluarium w Markowicach - zob. np. A. Brosig, Imagines ",iraClllosae, Poznań 1935; A. Friedrich, 
Hisforn CIldou'1lJrh obrazów. VajświętsZlj Marii ParulJ u' Polsce, Kraków 190.'3; F. Kryszak, Slln/d1lil17a mnryjnf' 
w Archidiecezji Gnieźnieńskiej: Tursko-Jlarlwu,ire, ,
Viadomości Archidiecezji Gnieźnieńskiej", X\: 1960; 
Wacław z SulgoslOwa rE. Nowakowski), o cudouHlJch obrazach w Polsrf' Przenajświętszej Matki Bożej, Krako" 
1902. 
145 O sanklUarium w Skępem - zob. np. P. Błacho"icz, opis klaszfo11l sk{pski!?go i komnarji odbytej UJ /755 (b.m. 
i r.w.): idem, Histm-w obrazu w Sk{pnn, Skępe 1827;J. Piclaczewski,.'ajświ{'tsza Jlana Parma Sk{pska oraz 
Jtj rudll, \Vloctawek 1899. 
14{j O dziejach sanklua
ium w Górce Klaszlornej - zob. np. E. Rac
ński, Wspomnieuia 
lellwpolski. L 2, Poznań 
l R4.'3; B. Rohner, ZYl1'ot Bogarodzicy... połączony lopis",n najgłóumiejszyrh mif'jsc cudoll"lJch..., Mikotów 1888. 
147 O sankluarium w Pieraniach - zob. np. A. Frieflrich, dz. C)1.; \1. ;\Iosko"icz, Pamiątka.l Pierania. HistOT)'a 
u.ioski, kośC/flw i C1I,d()11'nf'go Obram Matki Boskif'j Laslwwej w Piermiskim kości&, Poznań 1918; \'
cła" 
z Sulgoslowa, dz_ )1. 
148 O kulcie \1alki Bożej z \1ariazell w Slrzelnie, zob. I. Czechowski, Histm711 kośriołów strzt'lińskich. Slrzclno 
1929; A_ Jankowski, Jak prepozyt Pawd Wol{ki kościół i klasztor nnrbn-tanf'k w Strzelllie "njJanruwl". ['wagi 
oXl1l1-lI'ieC.l1
vch pruobraieniach architektury, uJstroju i u'Jposainzia (\\:) Bmvk w JV;elkopolsrf' (w druku).
>>>
,- -t 
o" --
'J
: . 
,---

" 
-, 
" t 
 ' 


........
 


, o 


... 
o 
I 
 r 
 _ -1- I Ot 


- ,- 

c 


" " 
-. o 


" 


Materiały 


. 1 I ...l 
-oJ 
'" 


","o, o 
". 
.. o
>>>

>>>
Jacek Woźny 


Odkrycie 
xvn-wiecznej kamionki siegburskiej 
na Starym Mieście w Bydgoszczy 


Podczas nadzoru archeologicznego nad przebudową zaplecza ul. Grodzkiej 
w 1998 r. przy Rybim Rynku odkryty został w nowoŻ)1nych na\\'arstwieniach frag- 
ment nieznanego dotąd z Bydgoszczy naczynia kamionkowego. Pomimo dalece nie- 
kompletnego stanu zachowania, zabytek ten godny jest uwagi, ponieważ reprezentu- 
je wysoki poziom europejskiego rzemiosła garncarskiego z przełomu XVI/XVII w., 
zarówno w aspekcie technicznym, jak też estetycznym. 
Omawiany fragn1ent nacZ)l1ia posiada kształt nieregularny, przy szerokości mak- 
symalnej 3,8 cm i wysokości 4,9 cm. Reprezentuje on typ szarej, toczonej kamionki, 
ozdobionej nakładką odciśniętą w matrycy. Pomimo cząstkowego zachowania zabyt- 
ku, z duŻym prawdopodobieństwem zaliczyć można go do wyrobów siegburskich, 
wytwarzanych w pobliżu Kolonii, w Niemczech, pod koniec XVI w. 1 Za takim po- 
chodzeniem przemawiają argumenty, wymagające szerszego rozwinięcia. 
Ogólnie rzecz biorąc, kamionka zaliczana jest do rodzaju ceramiki spieczonej, 
charakteryzującej się czerepem w pewnej mierze zeszklonym, nie przepuszczającym 
cieczy i posiadającym dużą wytrzymałość mechaniczną oraz odporność chemiczną.2 
Glina do produkcji kamionki odznaczała się szczególnymi właściwościami, wynika- 
jącymi z dużego przedziału pomiędzy temperaturą zeszkliwienia (1100°C) i topnie- 
nia (1500°C). Największe złoża takiego właśnie surowca występowały w Belgii, pół- 
nocnej Francji, południowej Anglii i na terenie niemieckiej Nadrenii, z głównymi 
ośrodkami: Siegburgiem, Kolonią, Raeren i Westerwaldem. 3 Działalność warszta- 
tów siegburskich rozpoczęła się w drugiej połowie XIV w.,jednak rozkwit tego ośrodka 
nastąpił w latach 1550-1630. 4 
Fragn1ent szarej, toczonej kamionki z ul. Grodzkiej w Bydgoszczy posiada bogatą 
i charakterystyczną dla Siegburga ornamentykę o cechach reliefowych. Zachował 
się podział na trzy pola zdobnicze, rozgraniczone listwami plastycznymi. W środku 
fragn1entu naczynia widoczna jest głowa ludzka, górna część zarysu skrzydła oraz 
nieprzetłumaczalny napis ,YNKVISCH", stanowiący być może element szerszej in- 
wokacji. Po lewej i prawej stronie głównego pola ornamentaC}jnego zachowały się 


.121.
>>>
fragn1enty postaci kobiecych w pofałdowanych tunikach (fot.). Na przełomie zado- 
kumentowanej części kamionki wyraźnie widoczna jest szczelina pomiędzy wierzch- 
nią, reliefową nakładką a zasadniczym czerepem naczynia. Podobna technika garn- 
carska dominowała w warsztatach siegburskich. Nakładki przyklejano na powierzchnię 
wysuszonego naczynia za pomocą szlamu glinianego bezpośrednio z matryc. 5 
Pozostaje do "'Y.iaśnienia hipotetyczny, pierwotny kształt naczynia oraz przedsta- 
wień figuralnych. W pierwszym przypadku z dUŻym prawdopodobieństwem dopa- 
trywać naleŻy się fragn1entu tzw. snelli (niem. "Schnelle"), czyli smukłego dzbana. 6 
Snelle posiadały w przybliżeniu proste ścianki, a taki profil posiada również oma- 
wiany fragment ceramiki. Do upiększania dzbanów kamionkowych z Siegburga pod 
koniec XVI w. wykorzystywano ścisły zakres tematyczny scen biblijnych i mitologicz- 
nych. Wzorów dostarczała ówczesna grafika, a przede wszystkim dzieła tak zwanych 
małych mistrzów. O dominującej roli przedstawień biblijnych ze Starego i Nowego 
Testamentu zadecydował z pewnością fakt, że Siegburg był siedzibą opata, który 
sprawował nadzór nad cechem garncarzy.7 Upodobanie do motywów czerpiących 
starotestamentowe inspiracje wynikało również z zasad luterańskiej reformy Kościo- 
ła. s W rezultacie, sądzić naleŻy, iż ornamentyka fragn1entu kamionki obejmowała 
analogiczną tematykę biblijną, czego śladem pozostał emblematyczny charakter pre- 
zentacji wizerunku postaci anioła. 9 


' \ \ \ ,,
,.". c 
) - 
 
 (. \' . 
'\ f lo .... '" ".1."" 
'"' t ...-. - - )'" '\. '. 
'
. 
 
 \'-' .
 . \\" \ 1 ' ) .- 
'..' 
 
 -"'-- -._ h.... ....'-.......... ;, 
 .. 
\ -.. -''''.:oL.'- \- 
'- ...)." \ 
"r -...... "\- ' ' 
_.' - .. -, " 
 x"-
' ".. ! I 
). r I ",r'.' ...,
, ,
.. .. 
" 
 
. /,- 

c; . '.; 
.- 


#_
 
. - .' 


, 
" . 


., 


. '" 
. . 
i 
.- - . 
" . - ., 
...- . 
,. l..\ ,ł. '. 
. 
- , 
.. 


Fragment naaynia kamionlwwego z ornamentykąfig;uralnq. 


.t22.
>>>
Drobnoziarnista, szara glina siegburska pozwalała na odciskanie z matryc nakła- 
dek o niezwykle subtelnej plastyce. Zdobione w ten sposób snelle zaliczane są do 
najwybitniejszych dzieł ceramiki renesansowej. Do tej pory rozpoznano je głównie 
w Gdańsku, powiązanym handlowo z Kolonią i Siegburgiem. 1O Opisany fragn1ent 
kamionki siegburskiej pochodzi z czasów intensyfikacji handlu wiślanego, gdy po- 
dobnego typu wyroby mogły przenikać z Gdańska do BydgosZCzy.ll Dla weryfikacji 
wskazanej hipotezy niezbędne są pełne analizy bogatego zbioru ceramiki bydgoskiej 
z początków okresu nowoŻytnego. 


1 E. Kilarska, Kamionko. Katawg zbioru Muzeum A"arodJJWfgO w Gdańsku, Gdańsk 1991, s. 10-15. 
2 L. Chrościcki, Fajom. Znaki wytW01TJw europejskich, Warszawa 1989, s. 9. 
3 E. Kilarska, dz. cyt., s. 6-7. 
4 Tamże, s. 10. 
5 Tamże, s. 8. 
6 Tamże, s. 13. 
7 Tamże, s. 14. . .' _ . , 
8 j. Harasimowicz, Sztuko rifórmnlji na Pomorzu Zochodnl1n l S,wk(}wym _\'adod,'Zu. SWn l perspeldJuJ baJan, 
"Biuletyn Historii Sztuki", t. LiV, nr 3, 1992, s. 1-9. 
9 Tamże, s. 8. 
10 E. Kilarska, dz. cyt., s. 5-6. 
II Z. Guldon, Ż- fcŻe gospodarcze B.-vdgoszcz} w lotach 1466-1772 (w:) Histona B.-vdgoszcz}, LI, Warszawa-Poznań 
1991, s. 180-186. 


.t23.
>>>
Witold Garbaczewski 


Pieniądz namiastkowy wydawany 
przez Magistrat miasta Bydgoszczy 
w latach 1914.1920 


Kwestia emiS}jnej działalności bydgoskiego Magistratu w latach 1914-1920 nie 
była dotąd podejmowana na szerszą skalę w literaturze dotyczącej miasta nad Brdą. 
Fakt to zastanawiający, gdyż pojawienie się pieniądza zastępczego jak najściślej zwią- 
zanejest z polityczną i gospodarczą histońą Bydgoszczy, ajego znaczenie dla bada- 
nia dziejów lokalnych jest tym większe, że "każda kategońa znaków pieniężnych 
[tego typu], zarówno w formie monet jak i odcinków papierowych, stanowi swoisty 
typ mateńalnego źródła historycznego, łączącego w sobie cechy drukowanego i iko- 
nograficznego przekazu"l - źródła dotąd przez bydgoskich historyków nie wykorzy- 
stanego. Emisje magistrackie to także ważny dział numizmatycznej histońi miasta, 
która w powszechnej świadomości ograniczona bywa wyłącznie do działalności men- 
nicy (1594 - 1685). Okres tzw. "notgeldów" stanowi tutaj białą plamę, na co wpływ 
ma zapewne niezbyt eksponowana pozycja numizmatyki wśród nauk pomocniczych 
histońi, a dodatkowo pośledniejsze miejsce zastępczych środków płatniczych w ob- 
rębie samej numizmatyki, pomimo znacznej ich rehabilitacji w ostatnich latach. 
Dlatego też spojrzenie na dzieje Bydgoszczy przez pryzmat niepozornych kwitów 
i blaszek wydaje się obecnie działaniem uzasadnionym. Ukazać ono może specyfikę 
lokalnej S)1uacji gospodarczej na szerszym tle regionu, stając się jednocześnie jed- 
nym z ważnych składników historycznej panoramy miasta nad Brdą w latach pierw- 
szej wojny światowej oraz w początkowym okresie administracji polskiej. 
Ustalenie precyzxjnej definicji bardzo zróżnicowanego wewnętrznie pieniądza 
zastępczego już od dawna zajmowało uwagę badaczy specjalizujących się w tej sto- 
sunkowo nowej na gruncie polskim dziedzinie numizmatyki. Określenia znajdujące 
się w literaturze niemieckiej akcent kładły przede wszystkim na cel emisji tego typu 
środków płatniczych oraz ich nielegalny charakter. 2 W kwestii ostatniej inaczej jed- 
nak rzecz przedstawił Der Grosse Brockhaus, według którego pieniądz zastępczy 
emitowany był "przez wydawców innych niż instytucje państwowe lub banki na 
podstawie państwowego upowaŻnienia, z ograniczonym zakresem ważności".:} Na 


.t24.
>>>
nieścisłość tego sformułowania wskazał Wiesław Lesiuk, zauwaŻając, że upoważnie- 
nia takie wydawane były przez władze Rzeszy jedynie sporadycznie i to dopiero w okre- 
sie inflacji (od 1921 r.). Zaproponował on w związku z tym własną definicję pienią- 
dza zastępczego, pod pojęciem tym rozumiejąc "wszelkie czasowo i przestrzennie 
ograniczone w swej ważności i cyrkulacji znaki pieniężne w formie monet lub bo- 
nów, emitowane przez z r e g u ł y [podkr. WG.] nie uprawnionych do tego 
wystawców urzędowych i prywatnych w celu zastąpienia brakujących w obiegu okreś- 
lonych nominałów pieniądza oficjalnego".4 W uzupełnieniu podał W Lesiuk inne 
cechy charakteryzujące tego rodzaju emisje, pozwalające na odróżnienie ich od pie- 
niędzy państwowych. Sprawę legalności inaczej ujął z kolei Bogumił Sikorski, we- 
dług którego "pieniądz zastępczy to środek cyrkulacji wydany w formie monet, żeto- 
nów lub bonów przez niepowołanych do emisji pieniądza wystawców (...), zastępu- 
jący w ograniczonym zakresie legalny pieniądz państwowy".5 Z takim ujęciem za- 
stępczych środków płatniczych zgodził się Andrzej Schmidt 6 ,jednak zastrzeżenia do 
niego wniósł Stcfan Lamparski, kwestionując wyrażenie "niepowołani wystawcy", 
wskazując przy tym na przykład Trzcianki, gdzie wydane w 1916 r. bony zastępcze 
Kasy POŻyczkowo-Zaliczkowej po interwencji jednego z banków kazała "rcofać Re- 
gencja Bydgoska, mając na względzie właśnie brak zezwolenia na działalność emi- 
sY.iną. Autor ten zwrócił również uwagę na fakt, że w 1916 r. Reichstag wprowadził 
ustawę zmieniającą sytuację prawną pieniędzy namiastkowych, które stały się odtąd 
pieniądzem ustawOwym. 7 Definicję w nieco szerszym zakresie uwzględniającą cechy 
charakterystyczne pieniądza zastępczego podał - powracając częściowo do propozy- 
cji W Lesiuka - w swoim Leksykonie .'vumizmatycznym Andrzej Mikołajczyk, mia- 
nem tym określając "pieniądze wydane przez nieupowaŻnionego formalnie emiten- 
ta celem uzupełnienia niewystarczającej w obiegu ilości pieniędzy oficjalnych lub 
wydane przez upoważnionego emitenta w szczególnej sytuacji (np. oblężenie mias- 
ta) z nie stosowanego normalnie tworzywa, po ustaniu przyczyny wydania wycofane 
(...)".8 Wydaje się, że definicja ta obecnie najbliższa jest poprawności, przy czym 
zwrócić naleŻy uwagę na względność kryteńów wyróżniających ten szczególny rodzaj 
środków płatniczych. 9 
Kwestie sporne wystąpiły również przy próbach klasyfikacji pieniądza zastępcze- 
go, która przeprowadzana być może zarówno z naukowego, jak i kolekcjonerskiego 
punktu widzenia. W literaturze niemieckiej spotkać można najczęściej podział we- 
dług rodzaju emitenta na pieniądz wystawców urzędowych (amtliche Ausgabestel- 
len - władze lokalne i miejskie, kasy oszczędności), militarnych (militańsche Ausga- 
bestellen - dowództwo oddziałów wojskowych) oraz prywatnych (pńwtwirtschaftli- 
che Ausgabestellen - wszyscy pozostali).1O Wszelkiego rodzaju żetony (tramwajowe, 
gazowe, prądowe i in.),jak również pieniądz dla jeńców wojennych uznano tutaj za 
kategorię odrębną, mieszczącą się w ramach zastępczych znaków wartościowych 
(Ersatzwertzeichen). W. Lesiuk stwierdził, że bez popełnienia błędu włączyć ją 


.125.
>>>
możemy do grupy emisji prywatnych lub urzędowych (w zależności od rodzaju 
emitenta) i opowiedział się za generalnym podziałem pieniądza zastępczego właśnie 
na urzędowy (magistraty, zarząd)' gn1in wiejskich, banki miejskie, komendantury 
obozów jenieckich, gazownie, tramwaje i in.) oraz prywatny (m.in. zakłady przemy- 
słowe, spółki kupieckie, związki handlowe, prywatne emisje dla jeńców wojennych, 
sklepy, hotele, restauracje), kładąc nacisk na kr}1erium jakości wystawcy jako naj- 
ważniejszą cechę różnicującą pieniądz państwowy i zastępczy. II Autor ten zwrócił 
również uwagę na możliwość dalszych podziałów w obrębie tych dwóch głównych 
grup, tematu tego jednakjuż dalej nie rozwijał. 
Pod innym kątem kwestię klasyfikacji zastępczych środków płatniczych przedsta- 
wił Mirosław Bartoszewicki, wskazując na potrzebę takiej systematyki, która kładła- 
by nacisk na ,.przeznaczenie tych emisji i ich rodowód historyczno-ekonomiczny 
w określonych systemach walutm"ych oraz strukturach społecznych i politycznych, 
[i która uwzględniałaby] zakłócenia cyrkulacji pieniądza państwowego (powodujące 
każde bardziej masowe pojawienie się niepaństwowych pieniędzy zastępczych), Uak 
również] ocenę społecznej i ekonomicznej przydatności lub szkodliwości tychże 
emisji".12 
Iając na względzie powyższe wytyczne, zdecydował się autor podzielić 
interesujący go materiał numizmatyczny na pięć grup (cztery podsta\\-owe i jedną 
dodatkową). Do grupy pierwszej zaliczył on pieniądz zastępczy "pojawiający się przy 
zakłóceniach pieniężnych typo\\-rch dla systemów pełnowartościowych walut srebr- 
nych, złotych czy bimetalicznych"13, którego zadaniem było zastąpienie na rynku 
brakujących z różnych powodów (tezauryzacja, wywóz za granicę, wycofanie przez 
państwo) niskich i średnich nominałów pieniądza państwowego. 
10nety i bony 
tego typu (zwane zwykle kupieckimi lub handlowymi) wystąpiły na ziemiach pol- 
skich dwukrotnie (w Galicji w latach 1848-1851 oraz w zaborze ros}jskim w latach 
1859-1865), a ich wystawcami byli przede wszystkim pracodawcy na wsi i w mias- 
tach oraz instytucje publiczne. Pojawienie się grupy drugiej związane było z sytuacją 
podobną do przedstawionej powyżej, a mianowicie nagłym zniknięciem z obiegu 
pieniądza państwowego na skutek wybuchu pierwszej wojny światowej oraz - w póź- 
niejszym czasie - procesów inflaC)jnych (stąd nazwa - pieniądz wojenny lub inflaC)j- 
ny).Jednak teraz jako emitenci wystąpiły przede wszystkim samorządy lokalne, a wys- 
tawcy prywatni - chociaŻ cały czas obecni - zeszli na drugi plan. W największym 
nasileniu pieniądz ten wystąpił na pozostających pod zaborami ziemiach polskich 
w latach 1914-1924 i był on przez państwo milcząco tolerowany, a nawet - w pew- 
n)'ch okresach - czynnie popierany, z wył4czeniem jednak oficjalnych zezwoleń. 14 
Do grupy trzeciej w systematyce M. Bartoszewickiego naleŻy pieniądz zwany przez 
niego deflaC)jnym i antydeflaC)jnym, gdyŻ "pojawił się wskutek zaniżonej wysokości 
emisji pieniądza państwowego i jego niskiej szybkości obiegu oraz utrudnień kredy- 
towych wynikłych z deflaC}jnej polityki władz skarbowych i emisxjnych".15 jego za- 
daniem było więc oŻywienie obiegu pieniężnego poprzez zwiększenie ilości gotówki 


.t26.
>>>
na rynku. Najintensywniej posługiwano się nim w latach 1926-1929, a wystawiany 
był głównie przez handel spółdzielczy oraz samorządy lokalne i państwowe zakłady 
pracy, rzadziej przez sektor prywatny. Grupę czwartą t\vorzą emisje ściśle We\\l1ętrz- 
ne - przede wszystkim prywatnych wystawców, obiegające pod administraC)jnym 
lub ekonomicznym przymusem na podległych im obszarach i niewymienialne na 
pieniądz państwowy.l6 Ich pojawienie się nie było z reguły związane z brakiem legal- 
nych środków płatniczych, a \\-TęCZ przeciwnie - miało '''yeliminować je z obiegu 
w ekspozyturach wystawcy (gdzie dozwolone było posługiwanie się tylko pieniądzem 
zastępczym przez niego wyemitowanym), dzięki czemu zyskiwał on znaczne korzyści 
finansowe. Ten szczególny rodzaj pieniądza w)"stępo\\rał na ziemiach polskich od 
XVIII do XX w., a wystawiały go majątki ziemskie oraz fabryki jako zaliczki lub 
wypłaty dla swoich pracowników. jako ostatnią - dodatkową - grupę wymienia M. Bar- 
toszewicki "wszelkiego rodzaju quasi-pieniądze, znaki bono- i monetopodobne o in- 
nym zastosowaniu niż względnie czytelny obieg pieniężny" (znaki pracy pańszczyź- 
nianej, żetony kelnerskie i komunikacxine, sztony do gier, żetony do automatów 
itd.).l7 W tak zarysowanym podziale pierwsze trzy grupy nal)wa autor pieniądzem 
pomocniczym, którego zadaniem - jak wskazywałaby nazwa - b)10 wspieranie obie- 
gu pieniądza państwowego. Klasyfikacja ta, pomijająca kryteria koltkcjonerskie, nie 
znalazła szerszego oddźwięku w literaturze numizmatycznej. 

1niej więcej w tym samym czasie swoją propozycję podziału przedstawił również 
Andrzej Schmidt, próbując dojść w niej do "swoistego kompromisu między nauko- 
wym a kolekcjonerskim spojrzeniem na zagadnienie systematyki pieniądza zastęp- 
czego" poprzez skojarzenie kf)1eriów funkcjonalności i rodzaju emitenta oraz uwzględ- 
nienie zasięgu obiegu i wyglądu Ze\\l1ętrznego (bony - najczęściej papierowe, ale 
również płócienne, jedwabne i in. oraz bilon metalowy, sporadycznie też kamionko- 
"y lub wykonany z innych materiałów).l8 Mając na względzie kr)1erium funkcjonal- 
ności, cały materiał podzielić można, według tego autora, na dwie grupy: pieniądz 
namiastkowy, zastępując)" w obiegu legalne środki płatnicze oraz pieniądz pomocni- 
czy, którego zadaniem jest usprawnienie cyrkulacji lub zamknięcie obiegu pienięż- 
nego, przy czym jego występmvanie nie musi wiązać się z brakiem pieniądza paii- 
stwowego, gdyŻ obiegać on może rÓ\\l1olegle z nim, przynosząc emitentowi określo- 
ne zyski. l9 Pieniądz namiastkowy obejmuje, zgodnie z tą klasyfikacją, pieniądz, lo- 
kalny, "emitowany przez lokalne władze administraC)jne lub samorządowe dla pod- 
ległego im obszaru, a także dopuszczony przez te władze do obiegu na identycznych 
prawach pieniądz innych emitentów" (miejski, gn1inny, powiatowy i in.) oraz pie- 
niądz prywatny, wypuszczany "przez wszystkich emitentów nie będących lokalnymi 
władzami administraC)jnymi" (dominialny, wojskm\'Y, handlowy, obozowy i in.). Pie- 
niądz pomocniczy podzielić można natomiast na pieniądz prywatny oraz znaczki 
rozliczeniowe i płatnicze, przy czym te dwie ostatnie kategorie w przypadku bilonu 
nie należąjuż do monet pomocniczych, lecz do tzw. żetonóW monetarnych. 20 Klasy- 


.127.
>>>
fikacja A Schmidta, uwzględniająca różne kryteria podziałów, stosunkowo przejrzy- 
sta i czytelna, funkcjonuje w literaturze do dzisiejszego dnia. 
Papierowy i metalowy pieniądz zastępczy wydawany przez bydgoski Magistrat 
zaklasyfikować więc naleŻy, według systematyki A Schmidta, do pieniądza namiast- 
kowego lokalnego (urzędowego), a do grupy drugiej (pieniądz wojenny lub inflacyj- 
ny), zgodnie z historyczno-ekonomicznym podziałem M. Bartoszewickiego. Oprócz 
tego w mieście nad Brdą obiegał w tym czasie również rozmaity pieniądz prywatny, 
w niniejszym opracowaniu nie zostanie onjednak uwzględniony. 
Pewna niedookreśloność prawna wpł)T1ęła na fakt, że pieniądze zastępcze opatry- 
wane były całym szeregiem rozmaitych nazw, mających w sposób wyraźny odróżnić 
emisje o wątpliwej legalności od państ\vowych środków płatniczych, co było jednym 
ze sposobów zabezpieczania się wystawców przed zarzutami fałszerstwa. Namiastki 
określano przeważnie mianem "pieniądza wydanego w potrzebie" f
otgeld), "pie- 
niądza namiastkowego" (ErsatzgeId) lub "pieniądza wojennego" (Kriegsgeld i po- 
chodne - Kriegsgeldersatz, Kriegsnotgeld). Czasami dla obu grup (bonów i bilonu) 
stosowano także określenie "znaku wartościowego" (Wertmarke).21 l\'1onety lokalne 
nazywano najczęściej "znakiem zastępującym pieniądz zdawkowy" (Kleingeldersatz- 
marke), pieniądze papierowe pojawiały się pod nazwami "bonów" (Gutschein), 
"bonów pieniężnych wydanych w potrzebie" (Notgeldschein, 
otschein), "miej- 
skich bonów pieniężnych" (Stadtischer Geldgutschein) oraz "biletów kasowych".2:! 
Zróżnicowanie w nazewnictwie szło w parze ze zróżnicowaniem wyglądu zewnętrz- 
nego zastępczych środków płatniczych, szczególnie w grupie bilonu, co również 
miało na celu łatwe i nie budzące wątpliwości odróżnienie pieniądza namiastkowe- 
go od państwowego. Oprócz naj liczniej szych monet okrągłych i ośmiokątnych (za- 
równo w kształcie ośmiokąta regularnego, jak i - rzadziej - kwadratu ze ściętymi 
narożami), występują również sztuki kwadratowe (najczęściej z zaokrąglonymi naro- 
żami, np. 5 fen. gminy miejskiej w Nowej Soli z 1918 r.), prostokątne (m.in. 10 fen. 
miejskich Zielonej Góry z 1919 r.) oraz - bardzo rzadko - sześciokątne (10 fen. 
miejskich Saulgau z 1918 r.). Z bardziej wymyślnych rozwiązań przytoczyć tutaj 
można monety miejskie Szczecina z 1920 r., posiadające kształt wielopłatkowych 
rozetek, czy elipsoidalne lub trójkątne żetony tramwajowe różnych miejscowości. 
Pieniądze zastępcze Magistratu miasta Bydgoszczy nie doczekały się, jak dotąd, 
satysfakcjonującego opracowania, a w istniejących nielicznych publikacjach na ich 
temat znaleźć można sporo nieścisłości. jako pierwszy zagadnienie to szerzej potrak- 
tował Adam Solecki, ograniczył się on jednak tylko do wykazu emisji lokalnych 
(zarówno magistrackich, jak i - w bardzo ograniczonym zakresie - prywatnych), 
w którym główne miejsce zajmuje opis ich wyglądu zewnętrznego, pominął nato- 
miast istotne informacje dotyczące nakładu, okoliczności powstania czy okresu waŻ- 
ności poszczególnych wydań. 23 Można więc uznać ową pracę za typowo kolekcjo- 
nerskie opracowanie, jej wartość przejawia się jednak w tym, że po raz pierwszy - 


.t28.
>>>
i w polskim piśmiennicrnie numizmatycznym jedyny - szerzej zwrócono tutaj uwa- 
gę na bydgoski pieniądz namiastkowy. 
Pozostałe obszerniejsze publikacje reprezentują już W)1ącznie niemieckojęzyczną 
literaturę. Magistrackimi emisjami wojennymi i powojennymi zajął się Giinter lv'lein- 
hardt w pracy zbiorowej traktującej o historii miasta nad Brdą.24 Przy dosyć oszczęd- 
nej ich charakterystyce autor ten dopuścił się jednak kilku uchybień. Pominął on 
przede wszystkim zarówno pierwszą,jak i ostatnią emisję bonów miejskich (z 7 sierp- 
nia 1914 i z 30 marca 1920 r.), a serii z 1916 r. przypisał dodatkowo nominał 5 fen., 
którego w rzeczywistości nie było. Zawarte tu informacje dotyczące wybicia cynko- 
wych 10-fenigówek również nie znajdują pornierdzenia ani w późniejszej literaturze 
katalogowej, ani w zachowanych archiwaliach. 
Najszerzej do tej pory temat bydgoskich pieniędzy magistrackich omówił Ger- 
hard OhlhofI, który w swoim artykule naświetlił krótko okoliczności pojawienia się 
tego rodzaju środków płatniczych oraz zajął się niezb}1 obszernym scharakteryzowa- 
niem poszczególnych emisji. 25 Pomimo tego, że praca ta zawiera kilka ciekawych 
spostrzeżeń, to jednak brak tutaj bardziej szczegółoW)'ch informacji dotyczących na- 
kładu, czasu i zakresu obiegu kolejnych serii, jak również szerszego - szczególnie dla 
późniejszych wydań - przedstawienia tła historycznego. Chociaż tytuł pracy - "Brom- 
berger 
otgeld" - wskazywałby na całość wyemitowanych w Bydgoszczy pieniędzy 
zastępczych (a \\ięc ró,w}ież na działalność pr}watnych "ystawców), autor ograni- 
czył się jedynie do lokalnych emisji papierowych (i to nie w pełnym zakresie, bo 
pominął - podobnie jak G. Meinhardt - wydanie ostatnie z 30 marca 1920 r.), nie 
wspominając nawet o magistrackim pieniądzu metaloW)'m. 
POwyŻszy przegląd literatury wskazuje na konieczność opracowania tematu pie- 
niędzy lokalnych Magistratu m. Bydgoszczy w oparciu o zachowane archiwalia, co 
przyczynić się może do skorygowania wielu istniejących w różnych opracowaniach 
błędnych opinii, jak również do uzupełnienia tych podstawowych wiadomości, któ- 
rych brakuje w "ydaniach katalogowych. Zanim jednak dokonane zostanie omó- 
wienie kolejnych emisji, niezbędne wydaje się wyszczególnienie najważniejszych eta- 
pów pojawiania się pieniądza zastępczego na terenie Niemiec w okresie pierwszej 
wojny światowej i następującej po niej wielkiej inflacji. 
Całe dziesięciolecie "królowania" namiastek (1914-1924) podzielić można ogól- 
nie na cztery podstawowe okresy. \Vybuch wojny zapoczątkował trwający do końca 
1914 r. okres pierwszy, przy czym niektóre ówczesne bony zachowały ważność także 
w początkowych miesiącach roku następnego. Ze względu na konieczność jak naj- 
szybszego wprowadzenia do obiegu brakujących nominałów (najczęściej 50 fen. 
i l lub 2 mk) ograniczono się wówczas tylko do wydawania papierowych z reguły 
bonów, przy czym uwagę zwraca tu przede wszystkim prostota ich wykonania. Okres 
drugi, związany z przedłużaniem się działał} wojennych, rozpoczął się w 1916 r. 
i trwał do kOł1Ca 1918 r. lub - w niektórych przypadkach - kilka miesięcy dłużej.26 


.t29.
>>>
Wydano wówczas po raz pierwszy pieniądz zastępczy w formie monet,. a bony cha- 
rakteryzowały się już lepszą szatą graficzną. Trzeci okres rozpoczął Się w 1919 r. 
i związany był z początkiem inflacji, jak również "załam
niem go
poda
czym spo- 
wodowanym wojennym wyczerpaniem".27 Okres ostatm, zamykający Się w latac.h 
1922-1924, przypadał na szczytową fazę inflacji w Niemczech i charakteryzował Się 
masowym emitowaniem bonów zastępczych o coraz większych nominałach (obok 
drukowanych coraz intensywniej banknotów państwowych), przy czym emisje mo- 
netarne występowały już tylko w bardzo ograniczonym zakresie. 28 
Na tle tak zarysowanego podziału często uwidaczniały się pewne miejscowe właś- 
ciwości, będące przede wszystkim "'ynikiem specyfiki stosunków społeczno-gospo- 
darczych na określonym terytorium. 29 Uwarunkowania lokalne sprawiały, że niektó- 
re większe miasta nie przechodziły przez wszystkie etapy emisji zastępczych środków 
płatniczych. Do miast takich należała również Bydgoszcz, której - ze względu na fakt 
włączenia 20 stycznia 1920 r. do państwa polskiego - oszczędzony został okres ostat- 
ni - inflacxjny. Stosunkowo dobrze natomiast emisje bydgoskie wpisują się w pozo- 
stałe, wyszczególnione wyżej etapy występowania "notgeldów" na terenie Niemiec. 
Ich chronologiczne omówienie wypełni dalszą, zasadniczą część niniejszej pracy. 


*** 


Wybuch konfliktu zbrojnego przynosi z sobą najczęściej gwałtowne zawirowania 
w sferze gospodarki i finansów państ\va, powodując niekiedy poważne kryzysy. Wy- 
darzeniem, które "'rstawiło owe dziedziny na ciężką próbę, stało się dla Rzeszy Nie- 
mieckiej przystąpienie do wojny światowej, mimo tego, że jej ewentualność brana 
była pod uwagę już wcześniej. W 1915 r. Hugo Bottger, członek parlamentu, oma- 
wiając S}1Uację finansową w państwie, zwrócił uwagę na zaangażowanie rządu w fi- 
nansowe przygotowanie Niemiec do konfliktu zbrojnego na większą skalę.30 Przygo- 
towanie to polegać miało przede wszystkim na zgromadzeniu wystarczających środ- 
ków finansowych do prowadzenia działań militarnych i zapewnieniu wielkim insty- 
tucjom finansowym (bankom) warunków do wypełniania przez nie bez przeszkód 
głównych ich zadań, w tym przede wszystkim prowadzenia działalności kred}10wej, 
utrzymującej w dobrej kondycji narodową gospodarkę.3l 
Na zaistniałą po 23 lipca 1914 r. S}1Uację polityczną na Bałkanach ludność nie 
zareagowała jednak z oczekiwanym spokojem. Zanim 29 lipca ostatecznie zamknię- 
to giełdę berlińską, ceny akcji zaczęły tam gwałtownie spadać (6%-20%).32 Jedno- 
cześnie zaczęto masowo wycofywać z banków depozyty i zamieniać banknoty na 
monetę złotą, którą natychmiast tezauryzowano. Do końca lipca zapasy tego kruszcu 
w skarbie Rzeszy zmniejszyły się o ponad sto milionów marek w złocie (z 1356,9 
mln do 1253,2 mln).33 Wypowiedzenie wojny Rosji (l sierpnia) zaostrzyło dodatko- 
wo sytuację finansową w kraju, i to tak bardzo, że do 3 sierpnia wypłacono z banków 


.180.
>>>
już ok. 920 mln marek (10 %-15% zgromadzonych tam depozytów).34 Aby przeciw- 
działać tej gorączce, banki w Berlinie zmuszone zostały do ograniczenia wypłat do 
10% wkładów (l sierpnia), którą to wartość dnia następnego zmniejszono do 5%.35 
Z chwilą przystąpienia do wojny zawieszono również wymienialność banknotów na 
złoto, co zostało potwierdzone ustawą z dnia 4 sierpnia, która jednocześnie nadawa- 
ła kurs przymusowy będącym w obiegu pieniądzom papierowym państwowyn}.36 
Rząd podjął następnie energiczne kroki zmierzające do ściągnięcia z rynku monet 
złotych, nakazując kasom publicznym oraz poczcie i kolei odprowadzanie do Banku 
Rzeszy wszelkich sztuk wybitych w tym właśnie kruszcu. Rozwinięto również na 
szeroką skalę akcję propagandową pod nazwą "Gold gab ich fur Eisen" ("Złoto 
dałem za żelazo"), polegającą na zachęcaniu ludności do wymiany złota na bankno- 
ty państwowe poprzez odwołanie się do patriotycznego obowiązku. Ściągnięto w ten 
sposób do kOI1Ca 1914 r. około miliarda marek, co Gerhard OhlhofT nazwał "impo- 
nującym rezultatem narodowej solidarności w pierwszych dniach wojny".37 
\V Bydgoszczy, podobnie jak w całych Niemczech, nastroje mieszkańców w ostat- 
nim tygodniu lipca 1914 r. określić można było mianem "gorączkowego niepoko- 
ju". Ludność tłumnie gromadziła się przed redakcjami gazet i Żywo reagowała na 
doniesienia z zagranicy. ,
Vojna zajmuje obecnie wszystkich umysły - donosił "Dzien- 
nik Bydgoski". - \V mieście niem)'kły ruch, młaszcza wieczorem. Szare tłumy pra- 
cowników różnych warstw przeciągają ulice oczekując ukazania się nO\\'Ych telegra- 
mów. ZainteresO\\-'anie jest ogólne" .38 Nie tylko zresztą \\)'darzenia polityczne nastra- 
jały pesymistycznie ogół mieszkańców. Słynna paryska wróżka de Thebes przepo- 
wiedziała na 1914 r. \\)'buch poważnego konfliktu zbrojnego, a dodatkowo na byd- 
goskim niebie oglądać można było pod koniec lipca okazałą kometę, co "ludzie 
zabobonni u\\-'aŻali za znak długotrwałej wojny".39 
Strach i niepewność jutra sprawiły, że bydgoszczanie aktywnie włączyli się w ten 
charakterystyczny w tym czasie dla całego kraju "owczy pęd" i jeszcze przed począt- 
kiem sierpnia tłumnie ruszyli do kas bankowych w celu \\ycofania swoich oszczędnoś- 
ci. Obawiano się przede wszystkim tego, że zgromadzone w bankach pieniądze paść 
mogą łupem oddziałów roS)jskich. KrąŻyły również pogłoski, że z chwilą rozpoczęcia 
działań militarnych wszystkie spoczywające w kasach oszczędnościowych środki pie- 
niężne mogą zostać zarekwirowane przez pdństwo. "U\\-'aŻamy niniejszym za swój obo- 
wiązek - pisała w związku z tym "Ostdeutsche Presse" 30 lipca - zwrócenie uwagi na 
fakt, że owo nierozsądne i wywołane całko\\itą nieznajomością stanu rzeczy postępo- 
wanie może zarówno jednostce, jak i wszystkim mieszkańcom miasta przynieść tylko 
znaczne szkody". 40 Próbowano przede wszystkim powstrzymać nieco falę wypłat, wy- 
jaśniając, że kaŻda instytucja oszczędnościowa w Rzeszy gwarantuje dla powierzonych 
jej pieniędzy pełną ochronę przed działaniami \\TOga, gdyŻ własność prywatna zdepo- 
nowana w bankach jest nienaruszalna. Informowano także, że depozyty owe są "niety- 
kalne" również dla pal}stwd, które LWiązane jest w tej kwestii postanowieniami prawny- 


. tBt .
>>>
mi i musi ich bezwzględnie przestrzegać. "Nie ulega zatem najmni.ejszej.wątpliw?ś
i - 
konkludowano - że majątek jednostki właśnie w przypadku WOjny mgdzle me Jest 
bezpieczniejszy, jak tylko W kasie oszczędnościowej, bo prze.cież za 
ego, do
r? ręczy 
ogół mieszkańców miasta".41 W podobnym duchu wypoW1adał
 Się ro
le
 

a 
polska. "PewnoŚĆ Banków Polskich jest absolutna" - twie
dzono. 
 ,,
dna siła 
 SWleCle 
nie może Bankom Polskim pieniędzy zabrać. Dlatego mesłuszme I bardzo memądrze 
postąpiliby ci, którzy z obawy przed wojną swe oszczędności z Banków Polskich chcie- 
liby wycofać. Państwo w razie wojny ma prawo korzystać ze swych banków rządowych, 
ak wara mu od prywatnych Banków Polskich".42 W dalszej kolejności zwracano uwagę 
na mocne podstawy polskich instytucji finansowych ("lokowanie majątku w ziemi i in- 
nych nieruchomościach") oraz ostrzegano, że pieniądze przechowywane w domu o wie- 
le łatwiej dostać się mogą w ręce grabieżców. 
Niepokój mieszkańców Bydgoszczy (położonej zaledwie ok. 50 km od granicy 
prusko-rosY.iskiej) wzrósł znacznie po przystąpieniu Niemiec do wojny (l sierpnia) 
i ogłoszeniu w mieście stanu wojennego dzień później. S}1Uację zaostrzały krąŻące 
po mieście plotki o zbliżających się szybkim marszem oddziałach rosY.iskich. 43 "Za- 
chowanie spokoju to teraz naj\\'aŻniejszy obowiązek obywateli!" - apelowano na ła- 
mach prasy, jednak hasła te nie przynosiły spodziewanego rezultatu, gdyŻ nastąpiło 
zintensyfikowanie wypłat bankowych. Mimo to jednak w pierwszych dniach sierp- 
nia zaczęły pojawiać się w prasie doniesienia o zmniejszaniu się tłumów przed okien- 
kami kas oraz - co ciekawe - o przewadze wpłat nad wypłatami w Miejskiej Kasie 
Oszczędności w okresie od 27 lipca do 5 sierpnia. 44 Wydaje się jednak, że była to 
tylko próba ostudzenia panującej wówczas wszechwładnie "wojennej gorączki", po- 
nieważ - z drugiej strony - zamieszczane raz po raz zapewnienia o bezpieczeństwie 
depozytów bankowych wsklZ)wałyby raczej na fakt, że S}1Uacja cały czas wymykała 
się spod kontroli. 45 Banki bydgoskie - podobnie jak berlińskie - zmuszone zostały 
do ograniczenia wysokości wypłacanych sum, o czym informują lakoniczne wzmianki 
w prasie. Dowiadujemy się z nich m.in., że instytucje owe "po trosze, o ile deponenci 
będą pieniędzy potrzebowali, oszczędności będą wypłacały" oraz że ci, którzy mimo 
apeli nadal przychodzić będą z żądaniami pokaźnych wypłat, spotkąją się z takąjedy- 
nie wyrozumiałością banków, że "cośkolwiek na biedę zawsze [one] wypłacą".46 Jaką 
dokładnie sumę uzyskać mógł klient przy okienku, o tym informacji brak. 
Powstrzymanie lawinowych wypłat depozytów nie stanowiło jednak wówczas jedy- 
nego wiąŻącego się z finansami problemu, z którym uporać się musiało w pierwszych 
dniach wojny państwo niemieckie. Drugim - równie pOwaŻnym - stało sięjak najszybsze 
zapobieżenie 
tępującemu z coraz większą intensywnością wychwytywaniu z obiegu 
drobnych pieniędzy. Dnia l sierpnia - jak juŻ wspomniano - zawieszono wymienialność 
banknotów na złoto, co znacznie podkopało zaufanie ludności do pieniędzy papiero- 
wyC? Oba
ano s
ę, że w przeciągu kilku dni stać się one mogą bezwartościowymi 
papierkami. "Całkiem bezpodstawne przypuszczenie - pisał "Bromberger Tageblatt" 


.132.
>>>
- że w przypadku wybuchu wojny nasz pieniądz papierowy straci na wartości, spowo- 
dowało, że liczni mieszkańcy dzisiaj [1 sierpnia] przed południem zebrali się przed 
Bankiem Rzeszy i rniejscowymi bankami prywatnymi w celu wymiany banknotów na 
brzęczącą monetę".47 Zwracano dalej uwagę na wyłapywanie z obiegu monet srebr- 
nych, złotych oraz niklowych i wskazywano na szkodliwość tego typu działań, godzą- 
cych bezpośrednio w drobny handel, pośrednio natomiast w samych mieszkańców 
miasta. Tezauryzacja postępowała jednak dalej i - zamiast niknąć - nabierała rozpędu, 
pomimo informowania o niepełnowartościowości monet srebrnych i zapewnianiu 
o \\'aŻności banknotów państwowych. 48 "Owego dnia [2 sierpnia] - wspomina ówczes- 
ny burmistrz Hugo WolfT - widziałem idącą szybkim krokiem przez Rynek Elżbietań- 
ski [obecnie plac Piastowski] grupę ludzi. Szli oni do Banku Rzeszy, gdzie ci, którzy 
chcieli wymienić pieniądze papierowe, przypuścili taki szturm, że nawet dwóch polic- 
jantów nic nie mogło tu wskórać".49 Banki,jak można przypuszczać, znacznie ograni- 
czały początkowo wymianę papierowych środków płatniczych na metal 50 , gdyż nie po- 
prawiała ona zupełnie sytuacji na rynku, a pozyskane monety trafiały natychmiast do 
domowych schowków. 51 Niechęć ludności do banknotów spowodowała, że spekulanci 
zaczęli je masowo skupować po znacznie obniżonym kursie. 52 Mieszkańcy miasta, chcąc 
pozbyć się pieniędzy papierowych, próbowali regulować nimi nawet niewielkie płat- 
ności, co wywoływało oczywiście uzasadniony opór właścicieli sklepów, często nie bę- 
dących w stanie - nawet gdyby chcieli - wydać reszty.53 Kupcy zresztą rychło odmawiać 
zaczęli w ogóle przxjmowania banknotów. Od wielu transakcji odstępowano, co do- 
prowadziło szybko do braku w gospodarstwach domowych naj potrzebniejszych rze- 
czy. Prasa cały czas próbowała wpłynąć na zmianę nastawienia ludności do pieniądza 
papierowego, jednak skutek tego był raczej niezau\\'aŻalny. 
Cała ta sytuacja spędzała oczywiście sen z powiek władzom lokalnym. Nadbur- 
mistrz Paul MitzlafT, który pod koniec lipca wrócił z letniego urlopu, miał nadzwy- 
czaj twardy orzech do zgryzienia. Zabierając głos na odb}1ej 3 sierpnia sesji Rady 
Miejskiej, stwierdził: "Jednostka musi sobie uświadomić, że to, co robi, będzie na- 
śladowane przez miliony, i nawet jeśli działanie pojedynczego człowieka nie przyno- 
si z sobą znacznych szkód, to jednak zwielokrotnione milion razy wywołać może 
poważne trudności. Do owych szkodliwych zjawisk zdają się należeć w pierwszej 
kolejności niedomagania w dziedzinie stosunków pieniężnych. Minister Spraw We- 
wnętrznych wydał już postanowienie, w którym zwraca uwagę na fakt, że publiczne 
kasy oszczędnościowe oferują bez wątpienia [dla ochrony depozytów] najwyŻszą 
z możliwych pewność (...). Budzącym obawy zjawiskiem ostatnich dni jest również 
zadziwiająca niechęć ludności do pieniądza papierowego i szczególne upodobanie 
ku monecie obiegowej. Wielu gromadzi w domu pieniądz metalowy, co odbija się 
oczywiście na stosunkach handlowych: kupcy nie są w stanie wydawać reszty z bank- 
notów. Kasy miejskie wydają z pieniądza papierowego dotąd tylko, dokąd pozwolą 
im ich zapasy drobnych. Pozostaje obecnie skierowanie do mieszkańców naglącej 


.ł88.
>>>
prośby, aby nie odmawiali oni pfZ)jmowania 
an
notów" .
4, Prośb
 jed
ak n
e na 
wiele mogły zdać się w tej sytuacji, odwołano Się W1ęC do grozb. Dma 4 
Ierpma na 
słupach ogłoszeniowych pojawiło się podpisane przez komendanta garmzonu byd- 
goskiego następujące oh wieszczenie: ,
V ostatnich dniach Bank Rzeszy wypłacił 
gotówką 800 000 marek w srebrze. Pomimo tego ta stosunkowo duża, w porówna- 
niu z liczbą mieszkańców, ilość nie pokazuje się w obiegu, ale jest trzymana w ukry- 
ciu. Spowodowany tym brak drobnych na rynku zaszkodzić może szczególnie mniej 
zamożn)Tl} warstwom ludności i \,')wołać zupełnie niczym nie uzasadnioną panikę. 
Dla ochrony interesów ogółu wszystkie sklepy i restauracje, które nie będą przxjmo- 
'\-'ały hanknotów Rzeszy jako pełnowartościo\\ego środka płatniczego, lub które będą 
się wzbraniały wydawać z nich resztę, natychmiast zostaną zamknięte". 55 Niestety - 
groźby również, jak wynika z rozwoju s)1uacji, nie okazały się skuteczne. Władze nie 
były w stanie zapobiec \\}'łapY'vaniu i "chomikowaniu" monet, które "zniknęły z obie- 
gu jak za dotknięciem różdżki czarodziejskiej". 56 Próbowano jeszcze w związku z tym 
poddać pod rozwagę takie rozwiązanie, które polegałoby na rozmienianiu przez banki 
grubszych pieniędzy na drobne w pe\\Tlych określonych godzinach tylko właścicielom 

klepów po okazaniu pokwitowania za zapłacony podatek przemy
ło,,'Y (Gewerbe- 

teuer)..,)7 Nic jednak nie wiadomo o l)Tl1, cz)' pomysł ten został wprowadzony w Życie. 
Aby ratować gospodarkę państwa przed zupełną ruiną, władze Rzeszy zmuszone 
zostały do podjęcia natychmiastowych działań, mających na celu jak najszybsze zaopa- 
trzenie f)Tlku w odpowiednie nominał)'. Dnia 4 sierpnia mocą uch\\'ały parlamentu 
powołano do istnienia tzw. Kasy Pożyczkowe (Darlehnskassen), wzorowdne na instytu- 
cjach o tej samej nazwie z 1870 r. 58 Były one uprawnione do emisji papierowych 
"nadZ\\yczajnych znaków pieniężnych" (besondere Geldzeichen), które wspomagać 
miały w obiegu banknoty państwowe. 59 Zgodnie z ustawą, wartość pojedynczego bonu 
nie mogla przekroczyć 100 marek, cały nakład natomiast zamknąć się musiał w kwocie 
1,5 miliarda marek w skali Rzeszy (po trzech miesiącach granicę tę określono ostatecz- 
nie na 3 miliardy).60 Do końca października 1914 r. "ydano ogółem 1,1 miliarda 
marek w banknotach Kas POŻyczkowych, z czego w obiegu znalazło się 243,5 miliona, 
pozostałą część natomiast zdeponowano w Banku Rzeszy.61 
Od uchwalenia Kas POŻyczkowych do wprowadzenia na rynek ich banknotów 
upłynąć jednak musiało trochę czasu. Dopiero w drugim tygodniu sierpnia pojawiły 
się w Bydgoszczy nominały 5- i 20-markowe 62 , a wartości mniejsze (1- i 2-markowe) 
zasiliły lokalny obieg jeszcze później. 1)1l1czasem s}1uacja w mieście nad Brdą po- 
garszała się z dnia na dziel}. Ceny towarów spoŻ)wczych wzrdStały ,
rost w bez- 
wstydny sposób", co wiązało się m.in. ze:: zwiększeniem popytu na Ż)wność oraz inten- 

y1ikacją o
iegu pienią?za 
apierowego.63 Aby uśmierzyć w zarodku spontaniczne 
"ybuchy mezadowolema, ktore szybko doprowadzić mogły do ogólnych rozruchó#, 
władze .Iokalne ustanowiły c
ny maksymalne na artykuły pierwszej potrzeby.65 Nie 
zawsze Jednak rozporządzeme to było przez sprzedających przestrzegane. 


.184.
>>>
Wywołane brakiem drobnego pieniądza perturbacje na rynku skłoniły Magistrat 
do podjęcia decyzji o wydaniu miejskich środków płatniczych na niewielkie nomi- 
nały. Akcję taką, przede wszystkim (choć nie tylko) na terenach prowincji przygra- 
nicznych, podjęło już wcześniej kilka miast, a zapoczątkował ją Pasłęk, wypuszczając 
swoje bony już z datą l sierpnia 1914 r. 66 Przedstawiona pOwyŻej S}1Uacja w mieście 
nad Brdą wymusiła konieczność natychmiastowego działania, dlatego pomiędzy 
decyzją o emisji a momentem ukazania się banknotów zastępczych w obiegu upły- 
nęło zaledwie kilka dni. W niecały tydzień po ogłoszeniu w Bydgoszczy stanu wojen- 
nego można było w lokalnej prasie niemieckiej przeczytać podpisane przez nadbur- 
mistrza Mitzlaffa ogłoszenie następującej treści: "Aby zapobiec brakowi drobnych 
pieniędzy Główna Kasa Miejska wymienia od soboty 8 sierpnia pieniądz o większym 
nominale (banknoty Rzeszy, monety srebrne i złote) na sporządzone przez Magistrat 
bony o wartości l marki lub 50 fenigów (...). Niniejszym prosimy wszystkich miesz- 
kańców, a w szczególności właścicieli sklepów, aby te namiastkowe pieniądze przxjmo- 
wali jako zastępczy środek płatniczy. Nasze stosunki z Bankiem Rzeszy gwarantują, że 
będziemy w stanie kaŻdorazowo wykupić bony zebrane do wartości 20 marek. Kwoty 
mniejsze będą wykupywane, o ile pozwolą na to zapasy Głównej Kasy Miejskiej".67 


:Ueta1ł1łtm"
U1łg. 
11m Ima !RAnarl Im ffei.
 Ikn.e 
CII, Ute
felt bie e

łt4"c 
bon 6oDnaDeDb, bem S. Y'uguit ab 9

ie
 cr;el
 (eanmoten, 9łei
!affen. 
f

ne. Qlo[b.r obct 6i(baadb) cwf- 5unfc!j in 
"
łt 
t1tł mag,ifteot dU.Gefeetiote 
C6ł.tfd1eine iitte
 1 21id
f o
e
 
u6e
 50 -Pfg. ein. 
Q)rjammeIt
 
ntf
rine birin Zd lDabm jebet6CU bon ber 6łob
cnqnfalfc ttlicber 
etnge1cjt. ..... 
!Bit bitten bir f&bóUmtng, mlflefonbm bit 
en CBtfd)af
tn
a&et, blefe tint.. 
r
eint cm .8
lungljtałt im 
m
r aneun
men. . 

fiir, ban wir geiQJlU1ttttc 
ntf
tinc bon 
uiQl1uncn 20 1ft. Jełte"3 ełt 
ei
nICfen in ber 
ge finb. fonnm alir un' aur Cirunb wfercr 
erbinb1mAen mit ba 
9łei
9banf anbebingt betbiirgm.. _ 
RIrinrrc iBttriige rottbm eingtlDft. iolPcit bit bDr
anbmm IBeftanbe ber C!:itabt.. 

Qątfaffe reic!jm. 
fBrombcrg. bm 7. tluguft 191.{. 
2'e
 m4
ift
4.t. 
-łUld'. 


OgloSZ£TlU w "Ostdmtscke Presse" z dn. 8 sierpnia 1914 r., informujące o wydaniu Jmez Magistrat 
pierwszych bydgoskich pienifdzy zastęPczych. 


.185.
>>>
Iagistrat zdawał sobie sprawę z tego, że pieniądze lokalne nie miały obi
gu pr
- 
musowego i nikt nie miał obowiązku posługiwać się nimi przy regulo
nIu nalez- 
noŚCi. Co więcej - emis}jna działalność władz miejskich, nie poparta zadnym ofic- 
jalnym zezwoleniem rządowym, była sprzeczna z obowiązującym w Rzeszy prawem, 
według którego wydawanie środków płatniczych było wyłącznym pfZ}wilejem pań- 
stwa. W sytuacji jednak, jaka wytworzyła się w pierwszych dniach wojny, na urzędo- 
we załatwianie zezwoleń emisY.inych nie było po prostu czasu, a przy tym istniała 
niewielka szansa, że Ministerstwo Finansów i władze Banku Rzeszy przystaną ofic- 
jalnie na rozszerzenie swoich prerogatyw na urzędy lokalne. Skutkiem tego pojawia- 
jące się w sierpniu 1914 r. banknoty zastępcze mogły być pod względem prawnym 
uWaŻane za pieniądz nielegalny, w rzeczywistości jednak rząd, zdając sobie doskona- 
le sprawę z sytuacji finansowej w państ\\'ie, nie mógł i nie \\'Ysuwał przeciw nim 
żadnvch zastrzeżeń. Nieudzielanie zezwoleń oficjalnych było sferom rządoW}1l1 na 
rękę, gdyŻ stwarzało to dogodną sposobność późniejszego \\}'cofania namiastek pod 
zarzutem braku oparcia prawnego dla ich istnienia. Tak więc instytucje Gak również 
osoby prywatne) wydające w 1914 r. bony wojenne zmuszone były odwołać się do 
dobrej woli ob}'\vateli przy ich prZ}jmmvaniu, chociaż akcydentalnie zdarzały się 
klauzule, wskazujące na obowiązek posługiwania się nimi. 68 
Wszelkie ewentualne obawy 
fagistratu bydgoskiego co do prZ}jęcia się pienią- 
dza zastępczego wśród mieszkai}ców okazały się jednak nieuzasadnione, gdyŻ powi- 
tano go nawet z pewnym entuzjazmem i w krótkim czasie, jak się wydaje, przywrócił 
on obieg pieniężny w mieście nad Brdą do stanu względnej normalności. 69 Nie 
wszyscy jednak zrozumieli od razu ideę wprO\\-'adzenia namiastek. Pomimo wzmia- 
nek w prasie wxjaśniających krótko zasady ich używania, niektórzy, płacąc bonami, 
żądali wydania reszty w monecie metalowej.70 Te sporadyczne prZ}padki szybko jed- 
nak przestały mieć miejsce. 
Pierwsze pieniądze zastępcze Magistratu miasta Bydgoszczy wydane został} na 
sumę 55000 marek w nominałach l marki (43000 sztuk) i 50 fenigów (24000 sztuk), 
w dwóch odmianach tła Gednokoloro\\yn} i "marmurko\\'}1l1").71 \Vykonanie zleco- 
ne zostało miejscowej drukarni Gruenauera (Gruenauersche Buchdruckerei), któr4 
kierował wówczas Richard Krahl. Był to naj starszy zakład drukarski w mieście, zało- 
żony w 1806 r. przez przybyłego z Torunia Andreasa Friedricha Gruenauera, który 
instalując się początkowo przy ulicy Poznańskiej 35 (obecnie 2), w 1814 r. wykupił 
od sióstr klarysek parcelę przy WiIhelmstrasse 20 (obecnie jagiellońska 2) i rok 
później tam właśnie przeniósł cały swój interes. 72 Po śmierci załoŻyciela w 1829 r. 
drukarnia pozostawała początkowo w rękach rodziny (wdowa, a następnie wnuk), 
po czym przeszła drogą sprzedaŻy w ręce fabrykantaJ.G. Bohlkego (1876), którego 
syn z kolei sprzedał firmę spółce komandytowej (1889). Ostatnim szefem drukarni 
p
ed pł:ejęciemjej przez P?lski In
t}1ut 
ydawniczy "Biblioteka Polska" byłwspom- 
nIany Richard Krahl, za ktorego kierownictwa (1903-1920) zakład wykonywał serie 


.186.
>>>
J 


I 



 


. 


- 


-- 


J 


'. 


Drukarnia G'1iU7/I1Ul'rfl, zdjęcie z lot /9/0-/9/5, zbiory lJfuzeum Okręgowego im. Leona »)cwłJwwskiLgo 
w Bydgoszczy, nr inw. MWB H/F-/844. 



 


, 
, 
, 
, 
,:. 
'., \- 
· a:ł .', '--- -,.
 
_'I l:ł:I ..' f;! \- 
 
.
I - _.: 
Kr j 
"..j ,i
(ha. ; ___ 
. . , .. . 
r1!f':-- 
'C , J 

c:- 
 
 k- 
! _ ł _
 
.- 
.:"
W:.:. "'. _ -_ 
I 


. .. 


.., 


...h ' 
'.. 


. ..... 


./" 

 ...
 

. 


ł-' 


. ""'-' 
k
J' - 
.wf .. ...;:. ". 
- =
, . 

: 

';"..: - 



 


f... 



 
. -,: 

 


-.. 
.-( 


j' 


....., 
"łJ' 
.. 
i 
l 
I . 




- 


.. 


'!Ii 
ł 
i 
] ", 
i 


. , . 
. . .
 . 
'!I 5Ł
 
"" \ f. 1(;(-.1 
". ,. 

... -
A'. 
' , '" . - .t" 1........... 
... ""'" t ,. 
iJj
 
""- :.. . 
-..,... .
, 
- ."- 


, 


tJ
 


-ł. t\. 


... 


-. 

 
'
 \ .. 
t 'I 


! 
-. '\t' 
... 

 - 


'-- 



J 


. . 
 


. 


. -- 
...
...., "'- 


- -" 
- 


- 
-
 -' 


Alieszkań£y milMta w Iwiljce po prasę jm.£d dru1.arnią G'1iU7/I1U1'ra, zdjęciL z lal /9/0-/9/5, 
zbiory Muzeum Okręgowego im. uona YlJczólkowskiLgo w Bydgoszczy, nr inw. AfWB HlF- /845. 


.187.
>>>
zastępczych pieniędzy papiero\\'Ych zarówno dla Magistratu w Bydgoszczy, jak i dla 
innych miejscowości w regionie. 73 
Bony bydgoskie z 1914 r., charakteryzujące się stosunkowo ubogą szatą graficzną, 
nie odbiegały pod tym względem od innych emisji, które pojawiły się wówczas na 
terenie prowincji nadgranicznych. Konieczność maksymalnego skrócenia czasu wyko- 
nania zmusiła drukarnię do uŻycia takiego papieru, jaki aktualnie miała ona do dyspo- 
zycji, sam projekt natomiast - wykonany zapewne przez jednego z urzędników Magis- 
tratu - również uwzględniać musiał tylko najwaŻniejsze informacje, z pominięciem 
zbędnych elementów dekoracxinych. W konsekwencji na stronie głównej umieszczo- 
no: nominał, kolejny numer, datę i miejsce wydania (Bromberg, 7. August 1914) oraz 
drukowaną pieczęć Magistratu \\Tal z nazwiskami jego przedstawicieli (Mitzlaff i Bec- 
kert). U dołu, drobnymi literkami, podano nazwę drukarni. Na rewersie zawarta zo- 
stała jedynie klauzula informująca o wymienialności bonów zgromadzonych do wartoś- 
ci 20 marek w Głównej Kasie Miejskiej. O szybkości produkcji świadczy również brak 
odręcznych podpisów (lub ich faksymiliów) pod nazwiskami osób gwarantujących 
waŻność pieniądza lokalnego, co było zja\\iskiem stosunkowo rzadkim, gdyŻ właśnie 
zamieszczenie autografu uiększało zaufanie ludności do owych emisji, a był to po- 
nadto element utrudniający ewentualne podróbki. Do cech charakterystycznych tej 
"krótkoterminowej pro\\izorki"74 należał także hrak znaku wodnego, co mogło być 
dodatkową zachętą dla fałszerzy. Brak z kolei podstaw prawnych do istnienia emisji 
zastępczych powodował, że przestępstwo to klasyfikowano jako nie tyle fałszerstwo pie- 
niądza, ile papierów wartościowych na okaziciela 75 , za co kara była łagodniejszd. Pomi- 
mo tego jednak, że w Bydgoszczy pojawiły się w t}Tl1 czasie podrobione bilety Kas 
POŻyczkowych na 5 mareF6, to o fałszowaniu bonów magistrackich brakjakichkolwiek 
informacji. Być może był to po prostu proceder mało opłacalny ze względu na nie- 
wielki nominał i mocno ograniczony, zarówno w czasie, jak i w przestrzeni obieg. 77 
Na podstawie wypuszczonych przez miasto nominałów domyślać się możemy, 
jakich emisji państwowych na rynku bydgoskim najbardziej brakowało. Wartość 
l marki oraz 50 fenigów wskal}'\\''ałaby na niedostatek monet srebrnych (1/2, 1,2, 
3, 5 marek). Nie było natomiast chyba konieczności wprowadzania większych no- 
minałów (od 5 marek wzwyż), gdyŻ zapowiedziane były dostawy banknotów Kas 
Pożyczkowych, które likwidowały na t}Tl1 odcinku brak środków płatniczych. Fakt 
zaniechania przez 
agistrat emisji o najmniejszych wartościach wskazywałby nato- 
miast na to, że - jak to się działo również w wielu innych miejscowościach - "nie 
odczuwano [tu] jeszcze dotkliwie braku państwowej monety zdawkowej bitej w mie- 
dzi (l i 2 fenigi) i miedzioniklu (5 i 10 fenigów)".78 Na terenie Prowincji Poznan- 
skiej emitowano najczęściej bony o nominałach od 50 fenigów do 3 marek, a na 
wypuszczanie mniejszych od l q fenigów i większych od 5 marek jednostek decydo- 
wan
 się tylko sporadycznie. 79 Swiadczy to o mniej więcej podobnej sytuacji finan- 
soweJ na całym tym obszarze w pierwszym miesiącu wojny. 


.ł38.
>>>
(!h


c.

 625.77598 

'WłW"e1lJfG_. -
 - 
, os;. 
 -', ,
I "'J" 
" ' ., 
.. -:., ') - ',- r ' i ' . , 
- I tnt ,,

 . , - 
o I -' I' " 
" J'1, 




' " : 
 
'-",
 

 .
,: 
 
\ "..' , - J I ( 

.. ,- 

 -ł:It(


 
..'I." - 
.h'd
 ..ł.-łn',....
 


1 ,:: 
 
'I ifene.
:
affe:rf

[ I.
 
.:::' 
;.... '
.u
;;'.-
 ...........-:'".II.....
 ,:.," ..
1, 
'; ..... 
 
 ;
 

aiki,:"l
' 
;''''';... 1- :':
 a -;r. 
, ł: , . '. 
 .. (l't" liR 
,'" I \ ,ł"-: 
t. 
;"... ..,....ił' :. 
. 
:

 " 
 .
 .;1l:
 - 
 ";
'(
 ," 


Banknot Kas POŻyczkowych na / mark( (DarL:henska
sensdvin), 
wprowadzony do obil'gu w drugił:j połowu sierpnia /914 r., uym. 95 x 60 mm 


. " 
99.258257 

 t...:
enG
lt
enfq[e
6) 


 
!I
... .... C) 
e . (\;." '.:
, . 1i -
 . ' 
 
. . ,-.; J" - I ' .. 
'. 
,- ,"-0_' , '.J ," _ _
- 
.o n" -....00:- .. ..... 
 Ibl 
- 
 

__'JJ '-'\....! 
. .. =-_ -- .-

 
C .

, :
)1krthI. ecan. wgu1Il9U. - ;... . 
M ;- 
lI}t'IIłItne
 . 

;I
 
ł-- _' -. 

 r;,.ł!q

 

' :2'
.s.;;.. 
.'

 
-.,.,._.I__...._......It'4I.'" .@
 
''':-4I!ł-I.łd!l:[ 
bn Drf4tf:llr:ł fi,(j 
erf$4i!'1 
 ł..lR1ft", 
ttr.. .'tł.tr ł}o.unl I..dr"lt t::J.
łII
t1tt-'1l 



 


'" 
:
\
en:kf
e

ei ' 


 _L":, , ,.... 
 -
 _ '- '/l,r.) 

:,- -- 
 -, - 
 
- u
 
,;, 
 
 .'--.......ł.."-" . -- -'- .....- 
 

 :\ ( .
.. \ 
. .
?
)..,. 
'" . ...., .- L, . 
.'\ - /-
 
1U'aB \ 
.=
-_-:/, ...,-, ,\-
Y .fiTaTł\ 
-
 
 '-..=.. I '1 fl /,
j 
-'...... ",,,,-,, - ," . 

i
' -;' llJe + 
 \
fł

i
 
. lGJ,.ę\.\-\)- 
.. ...!; . 


Banknot Kas POŻyczlwwych (Darl.eh.en.skassensclu:in) na 2 7narki, 
wprowadw7l) do obugu wraz z banknotem / -markouJm, uym. / lO x 70 mm 


W drugiej połowie sierpnia trafiły wreszcie do obiegu zapowiadane banknoty Kas 
POŻyczkowych o nominałach l i 2 marek. 80 Wraz z wprowadzonymi wcześniej 5- 
i 20-markówkami ustabilizowały one po pewnym czasie S}1Uację finansową w mieś- 
cie nad Brdą do tego stopnia, że można już było pomyśleć o \rycofaniu bonów 
miejskich. Naciskał na to również rząd Rzeszy, który systematycznie dodruko\\ywał 


..39.
>>>
kolejne partie banknotów państwowych oraz zwiększył liczbę Kas POŻyczkowych i ich 
filii, aby jak najszybciej wyrugować z obiegu pieniądz namiastkowy. W związku z tym 
w "Dzienniku Bydgoskim" z 26 września przeczytać można było następującą infor- 
mację: "Magistrat ogłasza, że bony magistrackie na markę i 50 fenigów, które wyda- 
no na początku sierpnia celem ułatwienia zmiany pieniędzy, mają być wycofane 
z obiegu - zaleca się więc zmienić owe bony w kasie miejskiej na monetę brzęczącą 
lub pieniądze papierowe państwowe".81 Nie zachowały się, niestety, żadne informa- 
cje co do ostatecznego terminu wycofania namiastek magistrackich, możemy jednak 
przypuszczać, że termin ich wymiany upływał z dniem 31 października 1914 r., 
gdyŻ już od początku następnego miesiąca rozpoczęto wydawanie bonów do celów 
kolekcjonerskich, co - jak się wydaje - możliwe było dopiero po zakończeniu opera- 
cji ściągania ich z rynku. 82 Ten blisko trzymiesięczny okres obiegu bydgoskiego pie- 
niądza urzędowego charakterystyczny był dla większości emisji miast niemieckich 
w tym czasie. Przy końcu grudnia pierwszy okres istnienia lokalnych środków płat- 
niczych na terenie Rzeszy dobiegł kresu, chociaŻ niektóre miejscowości przedłuŻyły 
ważność swoich bonów na początek 1915 r. 83 
Próbą podsumowania tego wywołanego konfliktem zbrojnym okresu chaosu gos- 
podarczego w państwie niemieckim był "Memoriał o zarządzeniach wskutek woj- 
ny", który Kanclerz Rzeszy wręczył parlamentowi 23 listopada 1914 r. 84 Zawarte tu 
dane (mówiące o 111 urzędowych i prywatnych emitentach oraz o ogólnej kwocie 
6287740 marek w wydanych wówczas bonach zastępczych, z czego na Prowincję 
Poznańską przypadałoby 481000 marek) nie sąjednak pełne. Zwrócił na to uwagę 
E. Bohlen, który podjąwszy się zliczenia miejsc emisji pieniędzy zastępczych, do- 
szedł do liczby 337, a i to - jak słusznie przypuszczał - nie mogło być jeszcze uznane 
za wynik ostateczny.85 Działalność emisxjna w pierwszych miesiącach wojny była 
więc, jak widać, dosyć intensywna, a Prowincja Poznańska pod względem liczby 
emitentów zdecydowanie dzierżyła na tym polu prym.86 
Przełom lat 1915/1916 przyniósł pewną poprawę sytuacji gospodarczej w skali ca- 
łej Rzeszy, stan taki nie trwał jednak długo. Opierający się na "strategii powalenia" 
plan "szybkiej wojny" marszałka Alfreda von SchliefTena spalił na panewce. Po bitwie 
nad Marną (5.09.-30.09.1914) nastąpiło ustabilizowanie frontu zachodniego. Wy- 
czerpująca wojna pozycxjna postawiła państwo przed koniecznością zwiększenia apro- 
wizacji armii oraz przyspieszenia dostaw amunicji. Zarządzona przez Ententę blokada 
morska pozbawiła Niemcy możliwości korzystania z surowców pozakrajowych, co na 
dłuższą metę groziło wyczerpaniem środków na prowadzenie działai1 wojennych. 87 
W związku z tym rząd wprowadził bardzo surowe przepisy reglamentacji Żywności dla 
ludności cywilnej oraz rozpoczął akgę rekwizycji metali kolorowych na cele militarne. 
Na terenie Bydgoszczy do jej przeprowadzenia zobowiązany został Magistrat, któ- 
ry w związku z tym już w 1915 r. wydał stosowne zarządzenia, ustalając m.in. cenę 
skupu poszczególnych surowców. 88 Początkowo zbierano głównie sprzęty domowe 


.140.
>>>
(kotły, garnki) oraz złom, przy czym nie stroniono również od rekwizycji przedmio- 
tów rzemiosła artystycznego, chyba że posiadający stosowne uprawnienia rzeczo- 
znawca stwierdził ich wysoką klasę artystyczną.89 Do miejsca składowania wpływała 
także miedź pokrywająca dachy domów (zarówno prywatnych, jak i publicznych) 
oraz wszelkiego rodzaju okucia okienne, rynny i rury. Szczególny brak metali kolo- 
rowych wystąpił w ostatnim kwartale 1916 r. Zarządzeniem z l października obo- 
wiązek przedstawienia do wykupu rozszerzono na przykrywki kufli do piwa oraz 
inne przedmioty wytwarzane z cyny.90 Od roku następnego rozpoczęto rekwizycję 
piszczałek organowych, przedmiotów wykonanych z aluminium oraz odlanych w brą- 
zie dzwonów kościelnych. 91 Wspólnym zarządzeniem Urzędu Spraw Wewnętrznych 
(Reichsamt des Innern) oraz Ministra Handlu i Przemysłu zobowiązano władze 
lokalne do zbiórki zuŻytych puszek oraz wszelkich odpadów zawierających cynę.92 
"Głód" metali kolorowych, a szczególnie miedzi, z której W)'Tabiano pierścienie wpro- 
wadzające pociski artyler)jskie w ruch obrotowy9:J, był, jak widać, przeogromny, nie 
naleŻy się więc dziwić, że zaczęto również ściągać z rynku i kierować do pieców 
wykonane z tych strategicznych surowców środki płatnicze. 
Tylko do 1916 r. wybijano jeszcze miedziane 1- i 2-fenigówki we wszystkich sześ- 
ciu czynnych w Niemczech mennicach (Berlin, 
10nachium, Stuttgart, Karlsruhe, 
Hamburg, Muldenhutten)94, po czym produkcji zaprzestano i rozpoczęto wycofY- 
wanie z rynku całej kwoty. Podjęto jednocześnie projekt wybicia monety aluminio- 
wej, która zastąpić miała ściągnięte l-fenigówki (pojawiła się ona w obiegu 14 lutego 
1917 r.).95 Biły ją w stosunkowo dUŻych ilościach wszystkie mennice państwowe (ze 
zdecydowanie przodującyn} tu Berlinem), ale tylko przez kilkanaście miesięcy, gdyŻ 
w 1918 r., zapewne wraz z przerwaniem działań wojennych (11.11.1918)96, pro- 
dukcję zakończono. Z miedzioniklu przy produkcji monet zrezygnowano w 1915 
(5-fenigówki) i 1916 r. (10-fenigówki), zastępując go tańszyn} żelazem oraz cyn- 
kiem. W 1916 r. zakończono także emisję monet srebrnych l-markowych, bito na- 
tomiast dalej (do 1919 r.) srebrne 1/2-markówki,jednak w obiegu były one prak- 
tycznie nieosiągalne. 
Nie tylko jednak rząd odczuwał brak metali kolorowych - ich zapasy starali się 
gromadzić również drobni rzemieślnicy, dla których surowce te były podstawoW)'w 
tworZ)Wem produkc)jnym. Ściąganie i przetapianie monet było wówczas praktycz- 
nie jedyną możliwością pozyskania potrzebnych materiałów. 97 Wraz z ciągle przy- 
bierającyn}i na sile skłonnościami ludności do tezauryzacji - do czego przyczynił się 
głównie nieustanny druk banknotów Kas POŻyczkowych i związany z tym spadek ich 
wartości - oraz nienadąŻaniem przez Bank Rzeszy z dostawami bilonu państwowe- 
go, doprowadziło to do ponownego niemal całkowitego braku na rynku pieniądza 
drobnego w skali całego kraju. 
Brak ten odczuć się dał również dotkliwie w Bydgoszczy, o czym świadczą doniesie- 
nia prasowe z początku grudnia 1916 r. Aby zaradzić w jakiś sposób tej wielce niewy- 


.141.
>>>
godnej sytuacji, Urząd Pocztowy Rzeszy polecił swoim głównym kasom (Oberpost- 
kassen), "aby nie trZ)wały [one] monet ponad koniecznie potrzebną ilość, ale tak 
szybko, jak to tylko możliwe, puszczały je znowu w obieg". 98 Zwracano jednocześnie 
uwagę na fakt, że duża ilość bilonu gromadzi się w różnego rodzaju automatach 
wrzutowych (telefonicznych, do wydawania znaczków itp.), które w związku z tym 
powinny być częściej opróżniane, a pozyskane tą drogą drobne pieniądze "odpro- 
'\-'adzane bezzwłocznie do kompetentnych kas bądź najbliższego oddziału Banku 
Rzeszy".99 Do akcji udrażniania obiegu monetarnego przyłączył się również zarząd 
kolei żelaznych, który także nakazał swoim urzędnikom częste opróżnianie automa- 
tów wagowych (Wiege-), towaro\\ych (Waren-) i biletowych (Fahrkartenautoma- 
ten), przy czym zalecił również zwiększenie uŻ)wania biletów Kas POŻyczkowych 
o mniejszych nominałach przy wszelkich rozliczeniach. 1 °O 
Zdawano sobie jednak sprawę, że działania te nie przyniosą \\iększego skutku, 
jeśli sami mieszkai1cy miasta będą nadal przetrZ}wywali pieniądze metalowe jako 
domniemane zabezpieczenie na prZ}'szłość. "Część winy za brak drobnych - pisała 
"Ostdeutsche Presse" 10 grudnia - spocZ)Wa na t)'ch kręgach [ludności], które nie 
mogą rozstać się z bilonem. Bieżące bicie zaró\\ no monet żelaznych (10- i 5-fenigó- 
wek),jak i aluminiowych,jest tak intensywne, że w żaden sposób nie można winy za 
obecny stan rzeczy zrzucać na czynniki urzędowe". 101 jako konkretne powody nie- 
doboru bilonu w kraju Dyrekcja Banku Rzeszy podawała przede wszystkim trwają- 
ce cały czas wypłaty depozytów, nagły wzrost cen i płac, zintensyfikowanie obrotu 
gotówkowego oraz wypł}w środków płatniczych z kraju, związany z zapotrzebowa- 
niem na pieniądz wśród żołnierzy walczących na frontach poza granicami 
iemiec.102 
\Vobec przedłużającej się niekorzystnej sytuacji finansowej na lokalnym rynku 
władze miasta nad Brdą poczuły się zmuszone do ponownego wyemitowania włas- 
nych bonów. Postawa Ministerstwa Finansów w tej kwestii cały czas nie była jeszcze 
jednoznacznie określona. Magistraty tych miast, które wcześniej zwróciły się do rzą- 
du lub Banku Rzeszy o zezwolenie na emisję, spotkały się z odpowiedziami wymija- 
jącymi, w których zwracano uwagę na to, że brak drobnych pieniędzy będzie w naj- 
bliższym czasie usunięty poprzez zwiększenie dostaw nowych 5- i 10-fenigówek. 103 
Trudno obecnie stwierdzić, czy bydgoscy urzędnicy również wystąpili o oficjalną 
legalizację bonów, wiadomo natomiast, że przesłali do Magistratu poznańskiego pis- 
mo z prośbą o "informacje dotyczące sposobu wydania i obiegu oraz efektu zastoso- 
wania pieniądza zastępczego" .104 Stolica pro\\incji stosownych porad udzieliła i praw- 
dopodobnie dołączyła też jeden z wydanych niedawno (1 listopada 1916 r.) bonów, 

tóry posłuŻył za wzór przy opracowywaniu projektu nowej namiastki bydgoskiej. 
Swiadczyć o tym może duże podobieństwo emisji obu miast, przejawiające się w zas- 
tosowaniu takiej samej dookolnej ramki (w przypadku 10-fenigówek bydgoskich), 
niemal identycznych wyn1iarach oraz podobnym zakomponowaniu pasów ornamen- 
tu. 105 W obu przypadkach są to egzemplarze jednostronne (chociaŻ tylko poznań- 


.142.
>>>
skie wydrukowane zostały na papierze ze znakiem wodnym), a ponadto zarówno 
w Poznaniu, jak i w Bydgoszczy zrezygnowano z wprowadzenia numeracji (w mieś- 
cie nad Brdą był to jedyny taki przypadek w czasach pruskich). 
Bony bydgoskie na 10 i 50 fenigów, chociaŻ nosiły datę 7 grudnia 1916 r., ukaza- 
ły się na lokalnym rynku dwa dni później.I06 Pierwsza partia miała wartość 80000 ma- 
rek (300000 sztuk 10- i 100000 sztuk 50-fenigówek), kolejne natomiast wprowa- 
dzano - zapewne w miarę zUŻywania się kursujących egzemplarzy - w styczniu, kwiet- 
niu (tylko 10 fen.) i październiku 1917 r. oraz ostatni raz w styczniu roku następne- 
go.107 Wydrukowano w ten sposób ogółem 1600000 sztuk bonów o nominale 10 fe- 
nigów oraz 490000 sztuk bonów 50-fenigowych na ogólną kwotę 405000 marek. 
Druk przeprowadzony został najprawdopodobniej znowu w drukarni Gruenauera lOR, 
przy czym - co ciekawe - projektant nie przewidział umieszczenia na powierzchni 
bonu nazwy tej firmy, której w takich wypadkach - zarówno wcześniej, jak i później 
_ starano się nie pomijać. Do charakterystycznych cech tej emisji naleŻy także wr.jąt- 
kowe na tle namiastek bydgoskich podanie daty ich wyn1iany (1 kwietnia 1918 r.), 
z czego jednak potem zrezygnowano. 109 
Kilka dni później (15 grudnia) ukazało się wspólne rozporządzenie trzech mini- 
strów (Handlu i Przemysłu, Finansów oraz Spraw Wewnętrznych), w którym sformu- 
łowane zostało bardziej konkretne stanowisko rządu w kwestii wydawania zastępczych 
środków płatniczych. "PoniewaŻ skuteczność kroków - pisano - podjętych w celu usu- 
nięcia braku drobnych pieniędzy dopiero stopniowo staje się odczuwalna, w porozu- 
mieniu z Kanclerzem Rzeszy nie wyraziliśmy żadnych wątpliwości co do tego, że wy- 
dawanie przez gminy zastępczych znaków wartościowych dla zaspokojenia najpilniej- 
szego zapotrzebowania na drobne monety pod odpowiednim do tego nadzorem bę- 
dzie tolerowane"Yo Dalej stwierdzano jednak wyraźnie, że "udzielanie zezwoleń nie 
wchodzi w grę". Dawano w ten sposób !v1agistratom de facto wolną rękę w emitowaniu 
własnych środków płatniczych, chociaŻ de iure w pełni ich nie sankcjonowano. 
Wzrost intensywności wypuszczania pieniędzy zastępczych na przełomie lat 1916 
i 1917 (wystąpiły wówczas po raz pierwszy emisje w formie monet) zmobilizował 
rząd po raz kolejny do bardziej zdecydowanego działania, mającego na celu ich 
wyeliminowanie lub - jeśli okazałoby się to niemożliwe - roztoczenie nad nimi ścisłej 
kontroli. SłuŻyły temu pojawiające się raz po raz rozporządzenia, odzwierciedlające 
aktualny pogląd Ministerstwa Finansów na problem "notgeldów". Próbowano naj- 
pierw ograniczyć emisję tylko do samych gmin, z wyłączeniem emitentów prywat- 
nych, chociaŻ dopuszczano również i takie rozwiązanie, że "przy zaistnieniu nad- 
zwyczajnej potrzeby" będzie można "zezwolić pojedynczym większym zakładom, 
mającym szczególne zapotrzebowanie na drobne środki płatnicze (...) na wydawa- 
nie do obiegu wewnętrznego znaków jako środków pieniężnych w stosownej for- 
mie, określonych granicach, z obowiązkiem ich wykupu i pod urzędo""}'m nadzo- 
rem". III Dnia 14 kwietnia 1917 r. wydawanie pieniędzy lokalnych usankcjonował 


.143.
>>>
Minister Finansów, stwierdzając, że "nie będzie sprzeciwiał się temu, aby główne 
kasy regencji oraz kasy powiatowe (...) przyjmowały namiastki jak
 p
łnowarto
- 
ciowy środek płatniczy".łł 2 W podobnym tonie utrzymany był okolmk z 8 maja 
1917 r., w którym zaznaczano dodatkowo, że aby zapobiec ewentualnym naduŻy- 
ciom ze strony emitentów oraz przeszkodzić wypuszczaniu bonów i monet ponad 
rzeczywiste potrzeby, naleŻy zdeponować w Banku Rzeszy odpowiadającą wysokoś- 
ci emisji kwotę w pieniądzu państwowyn1, aŻ do czasu wykupienia przez odnośne 
kasy lokalnych środków płatniczych. ll3 jednocześnie cały czas przypominano 
o usprawnianiu obiegu poprzez nieprzetrzymywanie monet w domu oraz regularne 
opróżnianie wszelkich automatów. 114 
Ponowny dotkliwy brak w lokalnym obiegu drobnych środków płatniczych przy- 
padł w Bydgoszczy (podobnie jak i w całym państwie) na ostatni kwartał 1918 r. 
Bank Rzeszy, przeŻywając pOwaŻne trudności kadrowe i borykając się z innymi pro- 
blemami wywołanymi przedłużającą się wojną I 15, zdając sobie jednocześnie dosko- 
nale sprawę z pogarszającej się sytuacji finansowej w kraju, rozpoczął najpierw sze- 
roko zakrojoną akcję popierania obrotu bezgotówkowego II 6, a następnie przystąpił 
do zachęcania poszczególnych gmin i miast do wydawania własnych bonów. "Z uwagi 
na przewidywany wzrost zapotrzebowania na pieniądz - informował okólnik prze- 
wodniczącego Związku Miast Niemieckich (Oeutscher Stadtetag) z 6 października 
1918 r. - Bank Rzeszy prosi zarządy gmin o pomoc przez przygotowanie się do 
szybkiej emisji pieniądza zastępczego w razie kryzysu".ll7 Ustalono wstępnie pewne 
limity, zarówno co do wielkości emisji (2 mln mk),jak i wysokości nominałów (do 
20 mk, a w uzasadnionych wypadkach także 50 i 100 mk), przy czym zaznaczono 
wyraźnie, że owej akcji zachęcającej nie naleŻy uznawać za oficjalne zezwolenie na 
działalność emisY.iną.już dwa dni później swoje pozytywne nastawienie w tej kwestii 
potwierdził rząd, odmawiając jednak cały czas wydawania zezwoleń na piśmie. 118 
POwaŻnym argumentem przemawiającym za rozpoczęciem działalności emisY.inej 
przez władze lokalne stała się propozycja Reichsbanku pokrycia połowy kosztów 
związanych z wydaniem namiastek, jak również chęć partycypowania w ewentual- 
nych stratach spowodowanych ich fałszerstwami. 119 
Wszystkie te ustępstwa Banku Rzeszy na rzecz emitentów pieniądza lokalnego 
usprawiedliwione były rzeczywiście trudną sytuacją w dziedzinie finansów pań- 
stwowych. Od października zaobserwować można było na tym polu dosyć dziwne 
zjawisko. Z jednej strony sprawozdania bankowe wykaZ)Wały ciągłe zwiększanie 
się w obiegu ilości pieniądza papierowego (w samych banknotach Kas Pożyczko- 
wych - według stanu na dzień 15 października 1918 r. - znajdowało się na rynku 
8992 miliony marek), z drugiej natomiast odczuć się dawał coraz większy brak 
środków płatniczych, przede wszystkim w zakresie średnich nominałów. 120 Powo- 
dem tego stanu rzeczy stało się - wywołane zapewne niekorzystną sytuacją poli- 
tyczną - "chomikowanie" przez ludność banknotów państwowych. "Przeciwko 


.144.
>>>
temu procederowi - pisała "Ostdeutsche Presse" 26 października - w obecnych 
czasach, gdy ojczyzna walczy o przetrwanie, stworzyć musimy spójny front. Do 
ciężkich szkód w Życiu gospodarczym doprowadzić musi sytuacja, gdy w naszej 
wysoko rozwiniętej gospodarce kredytowej pewne sumy w gotówce wycofywane są 
nagle z obiegu i sposobem przodków przecho"")'Wane bezprocentowo w skarpecie 
albo sienniku".121 WskaZ)Wano, podobnie jak przed czterema laty, na niewłaści- 
wość takiego postępowania i ostrzegano, że coraz częściej znaczne sumy pieniędzy 
dostają się w ręce włamywaczy i złodziei. 
Kampania prasowa nie odniosła jednak w tym wypadku - jak można się było 
spodziewać - żadnego skutku. W tej sytuacji zareagować musiało państwo. Dnia 
22 października Rada Związkowa (Bundesrat) podjęła decyzję o nadaniu rangi ofic- 
jalnego środka płatniczego kuponom 5% państwowej pOŻyczki wojennej (z termi- 
nem wykupu przypadającym na 2 stycznia 1919 r.), nakładając zarówno na kasy 
urzędowe, jak i właścicieli sklepów obowiązek ich przxjmowania. 122 Systematycznie 
zwiększano też cały czas emisję papierowych środków płatniczych. 
Odpowiednie działania na skalę lokalną podjąć musiały również władze miasta 
nad Brdą. Dnia 31 października odbyła się sesja Rady Miejskiej, na której stosunko- 
wo dużo czasu poświęcono omówieniu aktualnej s}1uacji finansowej na bydgoskim 
rynku. Na wstępie zwrócono uwagę na niemożność W}Wiązania się Banku Rzeszy 
z regularnych i satysfakcjonujących dostaw waluty państwowej oraz na związaną z tym 
zachętę do produkcji własnych bonów. Ze strony Magistratu wpłynął więc wniosek 
sporządzenia pieniądza lokalnego na kwotę 4 mln marek, z czego milion wykonany 
miał być w odcinkach na 5, trzy miliony natomiast na 20 marek. Następnie głos 
zabrał radny Rudolfjacobi, wyraŻając pogląd, że druk banknotów o nominałach 50 
zamiast 20 marek przyniósłby miastu większe korzyści, na którą to zmianę jest już 
jednak - jak zauwaŻył mówca - za późno (wynika stąd, że sprawie nadano bieg znacz- 
nie wcześniej, a zatwierdzenie wniosku Magistratu na sesji Rady Miejskiej było tylko 
formalnością). Kolejni prelegenci skupili się na piętnowaniu głupoty "nadmiernie 
strachliwych", przejawiającej się przede wszystkim w wyłapywaniu i gromadzeniu 
gotówki oraz wyrazili ubolewanie z powodu "")'Wołanej tym procederem sytuacji. 
Z bardziej konstruktywnymi uwagami wystąpił Georg Aronsohn, który zapropono- 
wał nawiązanie kontaktów z administracją dalej położonych miejscowości emitują- 
cych własne bony w celu uzgodnienia wzajemnego ich przxjmowania oraz nadmie- 
nił, że w dobrze pojętym interesie miasta leŻy wykonanie zastępczych środków płat- 
niczych z lepszego niż dotychczas materiału. Na zakończenie głos zabrał nadbur- 
mistrz Paul MitzlafT, oświadczając, że niebawem stare bony zastąpione zostaną pie- 
niądzem miejskim metalowym, natomiast banknotom, które zamierza się wydać w naj- 
bliższych dniach, nadana zostanie przyzwoita szata graficzna, upodabniająca je z grub- 
sza do pieniędzy państwowych. Na tym dyskusję zamknięto, po czym zarządzono 
głosowanie, które zatwierdziło postawiony na wstępie wniosek Magistratu. 123 


.145.
>>>
Wiadomość o tym fakcie podano zarówno w niemieckiej, jak i polskiej prasie, 
ajej opublikowanie przyczyniło się do zwiększenia i takjuż dużej liczby ofert wyko- 
nania bonów wpływających do bydgoskiego Magistratu z różnych stron Niemiec. 124 
Drukarnie stosowały różne chwyty, aby przekonać potencjalnych klientów do swo- 
ich usług. Oferowano artystyczne wzory dla poszczególnych emisji, zwracano uwagę 
na ich zróżnicowanie i wysokąjakość, zachwalano nowoczesny proces produkcY-iny. 
Sugerowano też opłacalność zamawianych bonów, stwierdzając wprost, że wiele tego 
typu środków płatniczych z różnych powodów nie wraca do kas, z czego miasto 
czerpać może łatwe i znaczne nieraz zyski. Niektóre zakłady reklamowały również 
swoje bogate doświadczenie w wykonywaniu papierów wartościowych, czy napomy- 
kały o rosnących bezustannie kosztach wykonania, co przyspieszyć miało decyzję 
kompetentnych władz. 125 Na biurko nadburmistrza MitzlafTa trafiały wówczas rów- 
nież propozycje wykonania pieniądza metalowego, którym zapewne także - wobec 
zamiaru wyemitowania w bliżej nieokreślonym czasie monet miejskich - przygląda- 
no się z naleŻytą uwagą. 126 
Wszystkie te oferty nadchodzące do Bydgoszczy w ostatnich tygodniach roku były 
juŻjednak spóźnione, gdyŻ sprawę emisji rozstrzygnięto naj prawdopodobniej 20 paź- 
Jziernika l27 , składając zamówienie w gdańskiej drukarni juliusa Sauera. Czas pro- 
dukcji banknotów w tym bardzo "gorącym" - szczególnie dla wyspecjalizowanych firm 
- okresie wydłuŻał się do kilku tygodni, dlatego - wobec wystąpienia na początku listo- 
pada szczególnie dotkliwego braku środków płatniczych - Magistrat przypomniał miesz- 
kańcom miasta na łamach prasy o zbliŻającej się dostawie nowych pieniędzy miej- 
3kich, zapewni'!iąc, że "do jakichkolwiek niepokojów nie ma żadnych podstaw". 128 
Zapowiadane lokalne "pieniądze wojenne" (Kriegsgeld) dostarczone zostały do 
Bydgoszczy w połowie listopada i wkrótce rozpoczęto ich wydawanie. l29 Drukarnia 
Sauera wykonała jednakże na razie tylko banknoty 20-markowe (w ilości 152000 sztuk), 
w związku z czym władze miejskie zapowiedziały, że 5-markówki, a także - co ciekawe 
- bony na 2 i l markę, ukażą się w obiegu niebawem. l30 Po raz pierwszy dowiadujemy 
się więc tutaj, że oprócz nominałów wcześniej zapowiadanych, planowana była rów- 
nież emisja wartości mniejszych. Bony 5-markowe pojawiły się na rynku w drugiej 
połowie listopada (dostarczono z Gdańska 193700 sztuk), natomiast do wypuszczenia 
pozostałych nominałów nie doszło. 
Informując o wprowadzeniu do obiegu własnych namiastek, Magistrat zaznaczał 
jednocześnie, że "skuteczne przeciwdziałanie brakowi środków płatniczych poprzez 
wydanie "miejskiego pieniądza wojennego możliwe jest tylko wówczas, gdy zaniecha 
się niepotrzebnych wypłat z kont bankowych, a banknoty nie będą przez miesz- 
kańców gromadzone, tylko puszczane w obieg".l3l Zapewniano następnie o nie- 
prawdziwości plotek sugerujących rekwizycję oszczędności prywatnych przez pań- 
stwo. Wszystko to dowodzi, że przy końcu wojny Magistrat borykać się musiał na 
polu finansów miejskich z takimi samymi problemami, jak na jej początku. 


..48.
>>>
Porównując bony miejskie wydane w 1918 r. z emisjami wcześniejszymi, zauwa- 
ŻyĆ możemy przede wszystkim znaczną poprawę ich szaty graficznej. Aby utrudnić 
ewentualne fałszerstwa - jako że i tym razem nie uŻyto papieru ze znakiem wodnym 
- napisy i nominały umieszczono tutaj na poddruku w formie skomplikowanego 
ornamentu geometrycznego. Bony zostały ponumerowane, a ponadto zaopatrzono 
je po raz pierwszy w faksymilia podpisów (nadburmistrza MitzlafTa oraz radnego 
Georga Werckrneistera). Zachęta do emisji ze strony Reichsbanku spowodowała, że 
władze miasta nad Brdą zdecydowały się na znaczne upodobnienie swoich najnow- 
szych namiastek do obiegających wówczas banknotów Kas POŻyczkowych z 1914 r. 
Na stronie głównej uwagę zwraca przede wszystkim podobne liternictwo oraz roz- 
planowanie elementów składających się na kompozycję bonu wraz z umieszczeniem 
pośrodku Orła Rzeszy z tarczą herbową na piersi. Strona odwrotna z głównym mo- 
tywem ozdobnego kartusza złożonego z kolistych, wypełnionych delikatnym orna- 
mentem form, wzorowana jest wyraźnie na rewersach 1- i 2-markówek wspomnia- 
nych Kas. Pomimo pewnych widocznych różnic - z różnicą w wielkości włącznie - 
dobrze widoczne jest tutaj zamierzenie "uwiarygodnienia" przez władze miejskie 
nowo wprowadzonych środków płatniczych poprzez upodobnienie ich do pienię- 
dzy państwowych. ZauwaŻyć tu również można, że wykonanie bonów poza Byd- 
goszczą było zapewne przyczyną pewnych nieścisłości w przedstawieniu herbu mia- 
sta, i to zarówno na orlej piersi, jak i w lewym dolnym rogu awersu, gdzie w okrą- 
głym stemplu kontrolnym widnieje, otoczony legendą MAGISTRAT ZU BROM- 
BERG, "trudny do zidentyfikowania kształt" .132 
ChociaŻ wprowadzenie bonów w samej Bydgoszczy odbyło się, jak można przy- 
puszczać, bez przeszkód, to jednak ludność na wsi "wysuwała niekiedy wątpliwości 
co do tego, czy może bez uszczerbku przxjmować w zapłatach miejski pieniądz wo- 
jenny".133 Sytuacja stała się na tyle pOwaŻna, że na początku grudnia ukazało się 
w prasie ogłoszenie Magistratu, w którym przypominano, Że "pieniądz wojenny miasta 
Bydgoszczy przxjmowany jest przez kasy kolejowe w całym okręgu bydgoskim dy- 
rekcji kolei żelaznych, a także przez urzędy pocztowe w mieście i powiecie, jak rów- 
nież przez kasy wszystkich miast i starostw (Landratsamter) regencji bydgoskiej. 
"Zrozumiałe więc - konkludowano - że również tutejsze banki, jak i miejskie oraz 
powiatowe kasy oszczędnościowe przxjmują bydgoski pieniądz wojenny" .134 Owe 
publiczne wypowiedzi władz miejskich rozproszyły,jak się wydaje, wątpliwości miesz- 
kańców wsi, gdyż więcej sprawa ta na łamach prasy nie była poruszana. 
Wprowadzając w listopadzie na lokalny rynek nowe pieniądze miejskie, brano 
już pod uwagę możliwość zamówienia w Gdańsku ich następnej partii. Na sesji 
Rady Miejskiej dnia 5 grudnia 1918 r. upowaŻniono Magistrat do wyemitowania 
nominałów 20-,5-,2- i l-markowych. 13 !) W styczniu 1919 r. dostarczono władzom 
miejskim zamówione egzemplarze w odcinkach 20- i 5-markowych (odpowiednio: 
150350 i 302300 sztuk)136, przy czym ponownie nie zdecydowano się na wypusz- 


.147-
>>>
czenie mniejszych wartości. Zwiększenie zapasów pieniądza miejskiego do ponad 
8,5 mln marek wydawać się może - wobec pewnego uspokojenia na rynku lokalnym 
w grudniu 1918 r. 137 - akcją trochę na wyrost. Przypuszczać można jednak, że - 
przynajmniej po części - usprawiedliwiał ją brak widoków na regularne dostawy 
banknotów niskonominałowych (poniżej 20 marek) ze strony Banku Rzeszyl38 oraz 
rakt, że emisja ta obiegała w dUŻych ilościach również poza granicami miasta. 139 Nie 
naleŻy także zapominać o trwającej cały czas "kolekcjonerskiej gorączce", która po- 
wodowała znikanie dużej ilości bonów w klaserach zbieraczy, a tym samym przyspa- 
rzała miastu dodatkowych dochodów. 
Z początkiem 1919 r. sfery rządowe zaczęły coraz energiczniej działać w kierunku 
ograniczenia obiegu wszelkich emisji zastępczych, dopuszczając jednak ich istnienie 
tam, gdzie okazałoby się to niezbędne. Bank Rzeszy doceniał "pomoc udzieloną 
ruchowi płatniczemu" przez emitentów lokalnych, przypominał jednak, że "przed- 
sięwzięcie [owe] usprawiedliwione Uest] jedynie trudnym okresem [i] możliwie naj- 
szybciej trzeba będzie przystąpić do wycofania zastępczych znaków wartościowych, 
już choćby z tej racji, że łamią one jednolitość sysytemu pieniężnego oraz stwarzają 
niebezpieczeństwo fałszerstwa".14o Deklarowano również możliwość zaspokojenia 
w najbliższym czasie zapotrzebowania na pieniądz poprzez regularne dostawy pań- 
stwowych środków płatniczych. 141 Stało się to podstawą do ,rydania dnia 11 marca 
1919 r. rządowego okólnika wycofującego wszystkie emisje zastępcze do l kwietnia, 
bez możliwości przekroczenia owej daty.142 Rzeczywistość jednak znacznie rozmijała 
się z postanowieniami na papierze, czego dowodzi m.in. przykład Bydgoszczy. 
Sytuacja na rynku lokalnym w mieście nad Brdą w pierwszym kwartale 1919 r. 
regulowana była wprowddzaniem do obiegu od stycznia - w miarę zapotrzebowania 
- następnej partii bonów 5- i 20-markmrych. Okazało się to jednak działaniem nie- 
wystarczającym, gdyż mocno dawał się wówczas także odczuć dotkliwy brak mniej- 
szych nominałów. W piśmie z 23 stycznia Magistrat zwrócił się do prezydenta regen- 
cji z prośbą o zezwolenie na wydanie 20000 marek w bonach miejskich (po połowie 
w 10- oraz 50-fenigówkach).143 Prośbę argumentowano zwiększającymi się naciska- 
mi, zarówno ze strony ludności (głównie kupców), jak i urzędów, które miały trud- 
ności z wypłatami pensji dla swoich pracowników. "W razie wypadku - pisano dalej 
- gdyby zapotrzebowanie na 10-fenigówki było większe niż na nominały 50-fenigo- 
we, prosimy o upowaŻnienie nas do wydania w miejsce tych ostatnich w całości lub 
częściowo bonów 10-fenigowych".144 Prezydent regencji inicjatywę ową poparł, na- 
kazał jednakże, aby władze miejskie zdeponowały w oddziale Banku Rzeszy jako 
zabezpieczenie równowartość wypuszczonej kwoty w walucie państwowej lub papie- 
rach wartościowych. 145 
Dnia 8 marca pojawiło się w prasie bydgoskiej ogłoszenie informujące o wprowa- 
dzeniu do obiegu metalowego "pieniądza wojennego" o nominale 10 fenigów, z za- 
znaczeniem, że kursujące obecnie (również 10-fenigowe) bony z 1916 r. cały czas 


.t48.
>>>
zachowują swoją waŻność. l46 Była to pierwsza i jedyna emisja magistracka w formie 
monety, choci
 taki typ zastępczych środków płatniczych uŻ)wany był stosunkowo 
często przez emltentów prywatnych. O wybiciu monet lokalnych myślano już w paź- 
dzierniku 1918 r. 147 , mając na względzie przede wszystkim ich trwałość, chociaŻ 
zaleta ta równowaŻona b}ła po części znacznym zawyżeniem kosztów produkcji. Pewną 
rolę grał tu zape\-\-l1e również fakt, że pieniądz w formie metalowego krąŻka obdarza- 
ny był przez ludność większym zaufaniem niż szybko wycierający się, podatny na 
fałszerstwa papiero"')' bon. Zamówienie złożono prawdopodobnie na przełomie stycz- 
nia i lutego w berlińskiej firmie A. Werner & S6hne. '48 Wvkonane w cynku monetv 
I , , 
znalazły się w mieście nad Brdą na początku marca i naj prawdopodobniej około 
połowy tego miesiąca zostały puszczone w obieg. \V czerwcu dotarła do Magistratu 
kolejna dostawa 10-fenigówek i ilość ich wzrosła tym samym do 791958 sztuk. Nie 
b
ło to wszakże wszystko, gdyż w grudniu dostarczono z Berlina kolejne 146176 sztuk, 
którą to partię - podobnie jak poprzednio - w całości wprowadzono na lokalny 
rynek, zasilając go w sumie kwotą niemal 95000 marek w biIonie. 149 
Zamierzając kontynuować działalność emisxjną i planując wydanie nowych 50- 
fenigówek, 
Iagistrat poinformował ludność w wydanym dnia 5 marca ogłosze- 
niu, że "bony bydgoskiej gminy miejskiej na 50 fenigów [z 1916 r.] (...) należy 
przedłożyć do 31 marca 1919 r. do wykupu w Głównej Kasie Miejskiej".15o Po 
upływie tego terminu stracić one miały definitywnie swoją ważność. Wycofanie 
owej emisji przyspieszyła być może sprawa wykrycia w obiegu stosunkowo pokaź- 
nej ilości egzemplarzy sfałszowanych, które jednak dosyć łatwo odróżnić można 
było od oryginałów. W specjalnej notatce opublikowmej 5 marca przez bydgoski 

Iagistrat podano cztery najbardziej wyraziste cechy różnicujące: rok 1918 (w miej- 
sce poprawnego 1916) w dacie wydania, nieprawidłm"')' w stosunku do egzempla- 
rzy autentycznych kierunek listków w wieńcu na lewym i dolnym pasie obramo- 
wania, bardziej uwydatniające się tło na sztukach fałsz}"''''ych oraz mniejszy ich 
format (chodziło tu zapewne również o większe "ściśnienie" napisów w przestrze- 
ni ograniczonej liściastym wieńcem).151 \V doniesieniach prasowych zwracano także 
u'\-'agę na mniej rzucające się w oczy różnice (lekkie przemieszczenie w prawo 
zarówno pieczęci z herbem miejskim, jak i słowa "Bromberg" , brak na niektórych 
egzemplarzach dolnych części liter "f" w nazwisku nadburmistrza czy większe niż 
na autentykach przysunięcie do siebie nazwisk MitzlafTa i Aronsohna) oraz ostrze- 
gano przed przxjmowaniem sfałszowanych bonów. 152 Główna Kasa 
Iiejska od- 
mawiała początkowo, jak się wydaje, przxjmowania podróbek, opatrując je adno- 
tacją UNGULTIG ("nieważny") i zwracając posiadaczowi, później jednak zaczęła 
je deponować, wydając część miejscowym kupcomjakowzory. W przeciągu 1919 r. 
zebrano w ten sposób ponad 100 sfałszowanych bonów, które następnie spalo- 
no. 153 Wszczęte przez policję śledztwo doprowadziło wkrótce do ""}'krycia fałsze- 
rza, którym okazał się pracownik jednej z miejscowych drukarni, stereotyper Ernst 


.t49.
>>>
Rohdemann. Oprócz 10- i 50-fenigówek bydgoskich podrabiał on również 50- 
fenigowe bony Chełmna (bardzo do bydgoskich podobne) oraz różnego rodzaju 
znaczki na chleb i cukier. 154 
ChociaŻ termin wykupu emisji 50-fenigowych z 1916 r. upływał - jakjuż wspom- 
niano - z dniem 31 marca, to jeszcze na tydzień przed tym terminem pojawiła się 
w prasie skierowana do ludności prośba Magistratu, aby nie odkładano wymiany na 
ostatni dzień, gdyŻ niechybnie spowoduje to ogromny natłok przy kasach. 155 Widać 
stąd, że mieszkańcy miasta nie chcieli szybko pozbywać się owych nominałów, co 
potwierdza ich waŻną rolę w ówczesnym obiegu pieniężnym. Bony 50-fenigowe 
ściągnięto ostatecznie z rynku w oznaczonym terminie, po czym spalono je - zacho- 
wując część do celów kolekcjonerskich - w piecach Gazowni Miejskiej. 156 
W tym samym czasie Magistrat miasta Bydgoszczy podjął - poparte wcześniejszy- 
mi deklaracjami Reichsbanku - starania o zwrot połowy kosztów emisji z roku po- 
przedniego. Dnia 5 marca Biuro Finansowe sporządziło odpowiednie zestawienie, 
które przesłane zostało następnie do dyrekcji Banku Rzeszy w Berlinie. 157 Koszty 
obejmowały wykonanie klisz, druk, kontrolę nad wykonaniem, ostemplowanie (nu- 
merację), pakowanie, transport oraz ubezpieczenie przed stratą (Verlorenversiche- 
rung). Na wyŻej wymienione usługi wydano ogółem 8433,84 marki, której to sumy 
połowę oddział Banku Rzeszy w Bydgoszczy wypłacił wkrótce miastu. 158 Po pewnym 
czasie urzędnicy Magistratu spostrzegli jednak, że zaŻądali zwrotu połowy kosztów 
tylko za drugą (dostarczoną w styczniu 1919 r.) partię rzeczonych bonów. W związ- 
ku z tym 4 lipca wystosowano do Berlina jeszcze jedno pismo w tej sprawie, podając 
na podstawie rachunku przysłanego z gdańskiej drukarniJuliusa Sauera koszty wy- 
konania pierwszej partii (4554,25 mk) i raz jeszcze prosząc o zwrot połowy sumy. 159 
Bank podszedł tym razem do sprawy bardziej podejrzliwie, gdyŻ najpierw zaŻądał 
telefonicznie przedłożenia dodatkowych dokumentów i dopiero po ponownej proś- 
bie Magistratu przekazał miastu dnia 19 sierpnia odpowiednią kwotę.l60 
Wraz z coraz lepszym zaopatrywaniem rynku w banknoty państwowe, juŻ w dru- 
gim kwartale 1919 r. władze Bydgoszczy podjęły decyzję o wycofaniu z obiegu miej- 
skich pieniędzy wojennych o nominałach 5 i 20 marek. Egzemplarze owe - jak 
informowała 30 kwietnia lokalna prasa - przedkładać można było do wymiany 
w Głównej Kasie Miejskiej tylko do końca czerwca. 161 O wykupie przypominano 
jeszcze tydzień przed końcem terminu waŻności, ostrzegając, że bony dostarczone 
później nie będąjuż przxjmowane. Stało sięjednak inaczej, gdyŻ, zapewne z powo- 
du trudności w wymianie na pieniądz państwowy, przedłuŻono okres ich obiegu 
jeszcze o miesiąc (do 31 lipca). 162 
Jednocześnie z likwidacją pieniądza lokalnego na większe nominały, Magistrat 
bydgoski zainicjował (najprawdopodobniej w maju) zapowiadaną wcześniej akcję 
wydania nowych 50-fenigówek. Zamówienie na druk złożono tym razem w specjali- 
zującej się w wykonywaniu papierów wartościowych drukamij .C. Konig & Ebhardt 


.f50.
>>>
z Hanoweru. Bony,jakie wówczas powstały, stanowią najlepiej pod względem artys- 
tycznym dopracowaną emisję miasta nad Brdą i - zdaniem Adama Soleckiego - 
"swoim wykonaniem estetycznym przynoszą chlubę zakładowi graficznemu hano- 
werskiem u, który je wykonał". 16.'3 Elementami zabezpieczającymi przed fałszerstwem 
- na co władze Bydgoszczy po aferze z wycofanymi 50-fenigówkami kładły szczegól- 
ny nacisk - były zdobiące zarówno awers, jak i rewers kartusze ze skompliko\\ran}1TI 
ornamentem geometrycznym, a także faksymilia podpisów nadburmistrza Mitzlaffa 
i radnego Hoosmanna. Zastosowano tu także - po raz pierwszy i jedyny w dziejach 
bydgoskiego pieniądza zastępczego - papier ze znakiem wodnym. 
Dostarczona wkrótce z Hanoweru przesyłka opiewała na kwotę 250000 marek. l64 
Doniesienia o pojawieniu się w obiegu nowych ,:pieniędzy wojennych"165 ukazały 
się w prasie polskiej i niemieckiej 4 lipca. l66 Wydawanie kolejnej partii - l}1TI razem 
o wartości 100000 marek - rozpoczęto w grudniu, a powodem tego była zapewne 
pogarszająca się od połowy 1919 r. sytuacja gospodarcza oraz ucieczka kapitału w głąb 
Niemiec, wywołana postanowieniami traktatu wersalskiego, przyłączającego miasto 
nad Brdą do odrodzonego państwa polskiego. 167 Wprowadzenie na rynek nmrych 
bonów 50-fenigowych stało się - zgodnie z wcześniejszymi założeniami Magistra- 
tu l68 - impulsem do wycofania z obiegu emisji papierowych 10-fenigówek z datą 
7 grudnia 1916 r. Powiadamiające o tym fakcie ogłoszenie ukazało się w prasie sto- 
sunkowo późno, bo dopiero 17 lipca l69 i może dlatego przedłużono (ale tylko do 
4 sierpnia) termin ich prZ)jmowania. 170 
Problem wykupu papierowych pieniędzy miejskich z 1916 i 1918 r. nie został 
jednak definitywnie rozwiązany z końcem lipca, gdyŻ cały czas dochodziły do byd- 
goskiego .\1agistratu przysyłane z innych miejscowości większe lub mniejsze ich par- 
tie z prośbą o \\}1TIianę na walutę państwową. Dnia 12 września ukazało się w związ- 
ku z tym postanowienie władz miejskich, zgodnie z któr}1TI wycofane już zastępcze 
środki płatnicze na 10 i 50 fenigów oraz 5 i 20 marek mogą być jeszcze \\ymienione 
pod dwoma warunkami. Po pierwsze, należało przedkładać je w ustalonej minimal- 
nej kwocie (5 marek dla 10-fenigówek, 25 marek dla 50-fenigówek i 5-markówek, 
100 marek dla 20-markówek), po drugie natomiast, właściciel bonów wykazać mu- 
siał, że albo zamieszkuje na terenach zajętych już przez Polaków, albo też pozyskał 
owe sztuki jeszcze przed upływem terminu ich waŻności, przy czym nie z własnej 
winy nie wymienił ich we właściwym czasie. l7l Trudno powiedzieć, do kiedy do- 
kładnie pfZ)jmowano nadsyłane bony pod podanymi wyŻej warunkami, wiadomo 
natomiast, że jeszcze 23 grudnia 1919 r. Główna Kasa Miejska informowała Magis- 
trat o nadchodzących namiastkach, które wysyłane były z terenów będących już pod 
polską administracją. 172 
Ostatni kwartał 1919 r. wypełniły w Bydgoszczy przygotowania do przejścia pod 
administrację polską. Wypuszczenie 10- i 50-fenigówek miejskich polepszyło cyr- 
kulację pieniądza na lokalnym rynku, chociaŻ dawały sięjuż odczuć pewne S)1TIpto- 


.151.
>>>
my pogorszenia sytuacji. Dnia 13 stycznia 1920 r. urzędnicy Magistratu pisali do 
bydgoskiego Podkomisariatu Naczelnej Rady Ludowej na Obwód Nadnoteckim: 
"Pozwalamy sobie jak najuprzejmiej zasygnalizować, że po przejęciu gminy miej- 
skiej [przez Polaków], podobnie jak w miastach już zajętych obszaró
 może wystą- 
pić brak drobnego pieniądza. Posiadamy jeszcze większą liczbę banknotów wojen- 
nych miejskich o nominałach 5 i 20 marek, które zamierzamy "'Prowadzić na ry- 
nek".174 Proszono następnie Polską Krajową Kasę POŻyczkową, d}Tekcję kolei i pocz- 
ty, urząd ceł i podatków oraz miejscowe banki i większe zakłady o przxjmowanie 
ponownie \\Tdanych bonów miejskich. \V nadesłanym kilka dni później piśmie wła- 
dze polskie odpowiadał}; że "ze strony PKKP, która natychmiast po przejęciu miasta 
rozpocznie swoją działalność, będą stały do dyspozycji wystarczające zapasy drob- 
nych pieniędzy (...). Gdyby taka sytuacja nie zaistniała, wówczas pozostaje jeszcze 
zawsze czas na zawarcie z dyrekcją Polskiej Krajowej Kasy POŻyczkowej odpowied- 
niej umowy i podjęcie koniecznych środków w celu emisji miejskich papierowych 
pieniędzy wojennych". 175 
Na krótko przed przyłączeniem miasta nad Brdą do państwa polskiego faktycznie- 
zgodnie z wcześniejszymi przewid}W'łniami urzędników niemieckich - wystąpił nagły 
brak środków płatniczych. W związku z tymjuż 19 stycznia wydano (podpisane przez 
komisarza generalnego RP na miasto Bydgoszczjana Maciaszka, adwokata Melchiora 
Wierzbickiego, stojącego na czele bydgoskiego Podkomisariatu NRL, oraz przedsta- 
wicieli niemieckich władz miejskich - Hugona Wolffa i Martina Friedlandera) ob- 
wieszczenie, w którym informowano, że "w celu zaradzenia brakowi drobnych pienię- 
dzy Główna Kasa Miejska \\ydaje ponownie, od środy 21 stycznia 1920 r., wycofane 
wcześniej z obiegu, wykonane przez Magistrat bony wojenne na 5 i 20 marek".176 
Z chwilą przejęcia miasta przez władze polskie automatycznie mocy nabierała tu 
"Ustawa o walucie w byłej Dzielnicy Pruskiej" z 20 listopada 1919 r., co 23 stycznia 
potwierdzone zostało osobnym rozporządzeniem. 177 Zgodnie z jej postanowieniami, 
jedynym prawnym środkiem płatniczym na odzyskanym terytorium stawała się mar- 
ka polska, a waluta niemiecka uwaŻana była odtąd za pieniądz obcy. Nastąpiło przy- 
musowe zrównanie marki polskiej i niemieckiej, a zobowiązania w tych ostatnich 
regulować należało teraz biletami Polskiej Krajowej Kasy POŻyczkowej. Karą wyso- 
kiej grzywny (do l mln marek) lub rokiem więzienia karane było posługiwanie się 
w transakcjach pieniędzmi niemieckimi. 178 Wszystkie krążące po mieście, wydane 
przez władze pruskie namiastki stawały się niniejszym walutą polską. Nominalne 
zrównanie marki polskiej i niemieckiej napotykało w praktyce na znaczne przeszko- 
dy, gdyŻ mimo kar wiele osób odmawiało przxjmowania tej pierwszej przy regulowa- 
niu wcześniejszych należności. 
Liczne wyprowadzki z Bydgoszczy wykwalifikowanych urzędników niemieckich 
spowodowały - wobec niemożności natychmiastowego zastąpienia ich Polakami - 
powaŻny kryzys w finansach miejskich. W sprawozdaniu Magistratu opisującym trud- 


.152.
>>>
noŚCi tego przejściowego okresu czytamy: ,,wojna, przewrót polityczny, rozszerzenie 
granic miasta, konieczność udzielania pomocy licznej rzeszy ubogiej i bezrobotnej 
ludności miasta oraz szalona dewaluacja pieniądza, wywołały rewolucję w dziedzi- 
nie finansów miejskich. Władze niemieckie, oddając Bydgoszcz, zostawiły w kasie 
2.454.662,81 mk obok zdezorganizowanego, pfZ}1em na ogół niewyJrnralifikowanego 
personelu podatkowego. W takich warunkach finansowych objęły władze polskie mia- 
sto".179 Dopiero 26 stycznia otwarto w Bydgoszczy przy Wilhelmstrasse 61 (później 
Jagiellońska 8) filię PKKp, z Tadeuszem Piłatowskim jako dyrektorem. 18o Rozpoczęto 
jednocześnie bardziej intens)"\'11e wydawanie jej biletów, jednak w ilości niewystarcza- 
jącej dla całkowitego zaspokojenia potrzeb mieszkańców. "Rząd polski - pisał 
arian 
Ko\\ralski - musiał podjąć ogromny \\rsiłek zwłaszcza w zakresie finansowania odbu- 
dowy i przebudowy kraju ze zniszczeń wojennych, wyŻywienia ludności, uruchomie- 
nia przemysłu, handlu, bankowości, tworzenia centralnego i terenowego aparatu \\ła- 
dzy oraz organizowania silnej siły zbrojnej. 
magało to olbfZ}1TIiego wysiłku pracy 
i środków. W tych warunkach sytuaga skarbu nowego Państwa Polskiego była od zara- 
nia niepodległości niezwykle trudna". 181 Stąd właśnie brały się opóźnienia dostaw 
waluty polskiej dla nowo pozyskanych obszarów. "Znaczny brak - donosiła 12 lutego 
bydgoska prasa niemiecka - dwu- i jednomarkówek oraz 50-fenigówek stał się w han- 
dlu bardzo odczuwalny, a odnosi się to również do bilonu o wartości 10 i 5 fenigów. 
Drobne banknoty niemieckie zniknęły z obiegu prawie całkowicie, co da się wytłuma- 
czyć różnymi względami [chodzi tu zape\\11e o "Ustawę o walucie... "]. Jednak nie ma 
powodów, aby brakowało również polskich środków płatniczych na niewielkie nomi- 
nały. Trzeba w kaŻdym razie mieć nadzieję i życzyć sobie, aby urzędy odpowiedzialne 
za regulację obrotu pieniężnego zastanowiły się nad szybkim usunięciem tej uciążliwoś- 
ci".182 Postulowano dodruk będących już w obiegu bonów miejskich na 50 fenigów 
oraz \\,,"konanie nowych, 1- i 2-markowvch. 
J J J 
Polskie władze Bydgoszczy decyzję o \ryemitowaniu własnych środków płatni- 
czych podjęły w marcu. W związku z tym, że należało działać szybko, zamówienie na 
druk złożono ponownie w miejscowej drukarni Gruenauera pod zarządem Richar- 
da Krahla. Dnia 30 marca \\rdano następujące ob\\leszczenie: "Ażeby zapobiec 
niedostatecznej ilości drobnych pieniędzy, kazaliśmy [
agistrat] nowe znaczki na 
10 i 50 fen. i bilety kasowe po 5 i 20 marek w dwóch językach drukować. Znaczki 
dziesięciofenigowe są już gotowe i można takowe po ś\\lętach [od \\10rku, 6 b"let- 
niaJ w głównej kasie miejskiej w godzinach służbowych w \\lązkach po 100 sztuk 
nabyć" .183 Tak więc na początku kwietnia "'Prowadzono do obiegu pierwsze lokalne 
środki płatnicze nowych władz miejskich na ogólną sumę ponad 150000 marek 
polskich (500000 szt. - 10 fen.; 212500 szt. - 50 fen.). 184 Emisje te zaopatrzone były 
w faksymilia podpisów prezydenta Bydgoszczy jana Maciaszka oraz niemieckich 
członków Rady Miejskiej - Besserta (lO fen.) i Friedlandera (50 fen.). Ich charakte- 
rystyczną cechą była wspomniana już dwujęzyczność, gdyŻ zarówno awers (polski), 


.153.
>>>
jak i rewers (niemiecki) zawierały tutaj dokładnie te same treści, chociaż obie strony 
różniły się dosyć wyraźnie w zakomponowaniu. IS5 W przypadku 10-fenigówki do- 
strzec można na stronie głównej pewne drobne błędy (słowo "marza" zamiast "mar- 
ca" czy kreska nad literą "o" w słowie "wartościowy") świadczące o 1)m, że przy 
produkcji obecny był zecer narodowości niemieckiej. 186 Wspomnieć tu jeszcze moż- 
na o umieszczeniu na rewersie nazwy miasta w niemieckiej formie BROMBERG, 
która po 20 stycznia 1920 r. została z
iesiona. To niedopatrzenie Magistratu l87 stało 
się powodem kąśliwych uwag co bardziej patriotycznie nastawionych mieszkańców 
Bydgoszczy jeszcze w 1922 r. 188 
Po \\ydaniu niskonominało\\Jch "znaczków wartościowych" przystąpiono do pro- 
dukcji zapowiadanych bonów na 5 i 20 marek, pomimo istnienia na rynku zacho- 
wujących cały czas swoją ważność, wypuszczonych przez władze niemieckie pienię- 
dzy wojennych na te same nominały. Drukowane w drukarni Instytutu Wydawni- 
czego "Biblioteka Polska" (dawnej Gruenauera, wykupionej przez Polaków z rąk 
Richarda Krahla przy końcu kwietnia) 
,bilety kasowe" na 20 marek polskich w ilości 
180000 sztuk dostarczono do Magistratu w maju i w tym samym miesiącu rozpoczę- 
to ich wydawanie. 189 W drugiej połowie czerwca natomiast {naj prawdopodobniej 
od poniedziałku, 21.06.)190, zaczęto wprowadzać do obiegu ostatnie już bydgoskie 
namiastki - wydrukowane w ilości 305580 sztuk 5-markówki. 191 Najnowsza partia 
bonów magistrackich o wartości ponad 4,5 mln marek polskich - wraz z pozostały- 
mi emisjami urzędo\\ymi będącymi jeszcze w obiegu - pozwoliła ustabilizować sytua- 
cję finansową w mieście nad Brdą do czasu pojawienia się na miejsco\\ym r}l1ku 
wystarczającej ilości wydawanego z coraz większym natężeniem papierowego pienią- 
dza państwowego. 
Pomimo tego jednak, że z czasem sytuacja finansowa w mieście powróciła do 
stanu względnej normalności, wyemitowane przez Magistrat bony i monety były 
nadal bez przeszkód przxjmowane w obrocie lokalnym. \Vydaje się jednak, że więk- 
szą rolę odgr}wało tutaj prZ}'Z"'}czajenie ludności do tego rodzaju środków płatni- 
czych niż rzeczywista potrzeba wywołana brakiem bilonu. Już pod koniec 1921 r. 
Główna Kasa Miejska zdecydowała się zwrócić uwagę Deputacji Finansowej na za- 
legające w jej pomieszczeniach skrzynie z niepotrzebnymi już bonami, prosząc o ich 
spalenie lub przeniesienie do wyznaczonego depozytorium. 192 Dyrektor Kasy Wal- 
demar Wroński w piśmie do Biura Finansowego Magistratu z dnia 4 stycznia 1922 r. 
informował: "W stanie gotówki Głównej Kasy 
1iejskiej znajduje się 3808000 marek 
w bonach miejskich, które według rozporządzenia nie mają być więcej wydawane. 
Obrót pieniężny jest przez to utrudniony, oprócz tego przechowywanie tych pienię- 
dzy potrzebuje dUŻych skrzyń, które do pracy w pomieszczeniach Tresora bardzo 
przeszkadzają. Wskutek tego uprzejmie prosimy o nadanie najprędszego obrotu spra- 
wie wycofania miejskich pieniędzy z naszej Kasy". 193 Magistrat zareagował stosunko- 
wo szybko i powołał komisję rewizxjną, która dwa tygodnie później (18 stycznia) 


.1£)4.
>>>
przeprowadziła przegląd skarbca. Stwierdzono wówczas obecność w kasie miejskiej 
kwoty 3860000 marek w banknotach namiastkowych i zaproponowano, żeby "o ile 
pora na zniszczenie (spalenie) bonów jeszcze nie nadeszła, opieczętować skrzynie 
w obecności upowaŻnionych osób, złoŻywszy w nie kartki z opisem zawartości" .194 
Drugi taki spis zdeponowany miał zostać w ogniotrwałym sejfie, same skrzynie nato- 
miast zalecono przenieść do obszerniejszego pomieszczenia. Na zakończenie pytano, 
"czy nie można by w ogóle wycofać pozostałe bony miejskie z obiegu i wyznaczyć 
w tym celu ostateczny termin, do którego będą mieć wartość obiegową". 195 
Do przechowywania pieniędzy magistrackich słuŻyły wówczas cztery skrzynie oraz 
szafka, w której znajdowało się pięć paczek "nowych biletów" (a więc w ogóle nie 
wprowadzonych do obiegu) na sumę 250000 marek. l96 Stosując się do zaleceń ko- 
misji rewizxjnej, raz jeszcze przeliczono zawartość poszczególnych skrzyń (przy czym 
doliczono się obecnie kwoty 3690000 marek) i sporządzono wykazy w dwóch eg- 
zemplarzach,jeden zamykając wraz z banknotami, drugi natomiast przekazując Kasie. 
Przy okazji sprawdzono, czy wspomniane wyŻej paczki z nie rozpakowanymi jeszcze 
bonami nie uległy naruszeniu i zamknięto wszystko na klucze, które wziął na prze- 
chowanie dyrektor Wroński. Sprawę przeniesienia całego zapasu do miejsca depo- 
zytowego (zapewne gdzieś w pomieszczeniach Magistratu) wziął na siebie radny 
miejski Stanisław Miller. 197 W marcu 1922 r. w Głównej Kasie Miejskiej znajdowało 
się już tylko około miliona marek w bonach magistrackich l98 , które również nieba- 
wem przetransportowano do depozytońum. 
Tymczasem w prasie lokalnej zaczęły pojawiać się głosy krytykujące przedłużający 
się czas obiegu pieniądza namiastkowego. W "Głosie Robotnika" z 5 marca za- 
mieszczono utyskiwania jakiegoś zirytowanego mieszkańca na ochocze przxjmowa- 
nie przez ludność bonów z niemiecką nazwą miasta. "Ponieważ żaden Bromberg - 
pisze autor wzmianki - już nie istnieje, nie wiadomo, kto dzisiaj za pieniądze te 
odpowiada. (...) jeżeli dotąd nie ma [ustawy znoszącej "ersatzgeIdy"), to powinna 
się jak naj prędzej ukazać, gdyŻ namiastki te - wprawdzie nieznacznie - podkopują 
kurs marki polskiej". 199 Uwagi tego typu znalazły szybki oddźwięk w środowisku 
urzędników miejskich. Już tydzień po pojawieniu się notatki (13 marca) Biuro 
Finansowe zwróciło się do Głównej Kasy Miejskiej z zapytaniem, "ile bonów z na- 
zwiskiem "Bromberg" jeszcze jest w obiegu".2°O Dyrektor Wroński odpowiedział, 
że wartość ogółu tego rodzaju środków płatniczych pozostających w obrocie sza- 
cować można na ok. 900000 marek. 201 W związku z tym zainicjowano działania 
mające na celu wycofanie z rynku wszystkich emisji zastępczych. N a posiedzeniu 
Magistratu dnia 7 czerwca 1922 r. w sprawie tej podjęto odpowiednie decyzje i dwa 
tygodnie później w lokalnej prasie przeczytać można było następujące obwieszcze- 
nie: "Bony miejskie miasta Bydgoszczy z datą emisji z dnia 20.X.1918, z maja 1919, 
11.111.1920, 30.111.1920, jak i miejskie monety metalowe wycofuje się z dniem 
l \\TZeśnia 1922 r. Do dnia 31 sierpnia br. przxjmujeje Główna Kasa Miejskajako 


.155.
>>>
normalne wpłaty, względnie je wyn1ienia. Po upływie pOwyŻszego terminu bony te 
i miejskie monety metalowe nie będą przxjmowane przez Miejską Kasę Główną, ani 
też przez inne miejsca płatnicze". 202 Wykup przeprowadzony został bez przeszkód, 
a już 7 września Biuro Finansowe zapytywało Główną Kasę Miejską o wynik całej 
akcji. 2m Przez dwa i pół miesiąca udało się wywołać z obiegu ponad milion marek 204 , 
a więc więcej, niż się spodziewano. Pod koniec miesiąca (28.09.) sporządzono ogól- 
ny bilans działaln;ści emisY.inej bydgoskiego Magistratu. Wynika z niego, że na 
całkowitą kwotę 14484963 marek w wydanych przez miasto bonach i monetach 205 
na okres administracji pruskiej przypadło 9200813 marek. Do chwili sporządze- 
nia zestawienia ok. 6,4 mln zniszczono lub wydano na cele kolekcjonerskie, w de- 
pozytorium natomiast złożono nieco ponad 6,5 mln. 2OO Po dodaniu do siebie tych 
dwóch liczb (uwzględniając też koszty wykonania wynoszące 61941,99 mk) i odję- 
ciu powstałej sumy od wartości ogólnej, pozostała jeszcze pokaźna kwota w nie 
wymienionych środkach płatniczych, stanowiąca czysty zysk emitenta. Przez sze- 
ścioletni okres działalności emis}jnej miasto zarobiło więc niemal l ,5 mln marek, 
które nie wróciły do kas czy to z powodu zniszczenia lub zagubienia, czy też na 
skutek popytu ze strony kolekcjonerów. 
Do rozwiązania pozostała teraz kwestia dalszych losów przechoW}wanych w de- 
pozytorium pieniędzy magistrackich. Rozważano dwie możliwości: albo spalenie 
całego posiadanego zapasu, albo też wybranie z niego pewnej ilości lepiej zachowa- 
nych bonów i przeznaczenie ich na cele kolekcjonerskie (przy czym zauwaŻono na- 
głe zmniejszenie zainteresowania zbieraczy tą formą środków płatniczych).207 Biuro 
Finansowe skłaniało się raczej ku drugiemu rozwiązaniu, w Z\\iązku z czym 8 listo- 
pada 1922 r. Magistrat podjął uchwałę, zalecającą zniszczenie wycofanych pienię- 
dzy miejskich, po zatrzymaniu do celów muzealnych 1000 kompletów. 2uR Odliczo- 
no więc z całej kwoty W}maganą ilość sztuk każdego nominału, (w sumie 51100 ma- 
rek, począwszy od emisji z 1918 r.), a resztę pozostawiono w miejscu składowania 
i na jakiś czas o całej sprawie zapomniano. 
Wrócono do niej ponownie dopiero po niemal pięciu latach, kiedy to w czerwcu 
1927 r. zdecydowano się \\Teszcie spalić bony magistrackie \\-raz z wykupionymi 
obligacjami miejskimi. Skontrolowano więc razjeszcze zawartość skrzyń, kwalifiku- 
jąc do zniszczenia 6532180,60 mk papierowych oraz ok. 1900 mk w monecie meta- 
lowej.209 Dnia 18 kwietnia 1928 r. pobrano z miejsca przechowywania powiązane 
w paczki bony. Dorywcza kontrola nie stwierdziła żadnych niezgodności z istnieją- 
C}mi spisami, przeniesiono więc cały zapas do Gazowni Miejskiej i tam, wobecnoś- 
ci kierownika Urzędu Rachunkowego Maks}miliana Aulicha, dyrektora Głównej 
Kasy Miejskiej Waldemara Wrońskiego, kierownika Biura Finansowego Maksymi- 
liana Zieglera oraz gazmistrza Antoniego Nowaka, komisY.inie spalono. 2łO 
Miesiąc później (22 maja), "o godzinie 8.15 przed południem otwarto skarbiec 
miejski celem dokonania rewizji w obecności pp. radców [Maksymiliana] Wachego 


.156.
>>>
i [Edmunda] Mateckiego, radnego [Ignacego] KurdeIskiego oraz urzędników miej- 
skich pp. [Maksymiliana] Aulicha, [Henryka] Kaji i [...J Grycmachera [Griitzma- 
chera)".211 W środku znaleziono m.in. przetrzymywaną tu na podstawie uchwały 
Magistratu z 8 listopada 1922 r. pewną ilość banknotów i monet zastępczych, na 
które -jak stwierdzono - ,Już od dłuższego czasu nie było interesantów".212 \V związku 
z tym w październiku 1928 r. zaproponowano, aby po 20 kompletów poszczegól- 
nych emisji przekazane zostało Muzeum .Miejskiemu, reszta natomiast ulec miała 
spaleniu. Na posiedzeniu dnia 29 października Magistrat owo rozwiązanie zaapro- 
bował, przyznając dodatkowo taką samą partię bydgoskiemu Archiwum. 213 Po odję- 
ciu ze zdeponowanej sumy egzemplarzy do kolekcji (w kwocie 2048 mk), pozostało 
do zniszczenia ponad 27,5 tysiąca marek w \\ralucie miejskiej. 
Dnia 12 lipca 1929 r. w obecności kierowników Zieglera i Aulicha oraz prakty- 
kanta I kategorii Romana Pasińskiego stopiono 17780 sztuk cynkowych l U-fenigó- 
wek w miejscowej fabryce maszyn Eberhardta (przy ul. Św. Trójcy 11), przy czym- 
zgodnie z wcześniejszą umową - pozyskany w ten sposób metal przeszedł na włas- 
ność owej firmy.214 Dzień później, 13 lipca, przy asyście tych samych urzędników, 

palono ostatnie bydgoskie pieniądze namiastkowe pozostające w posiadaniu władz 
w piecach Gazo\\l1i 
liejskiej.215 


l W Lesiuk. Pirnilfd:. wsirjJr:.} IW Ś/lfskll/9J.J-/924, "rocław 1971, s. 20. 
2 Ibidem, s. 14-15. 
3 Podaję za: W Lesiuk. op. cit., s. 15. 
4 Ibidem, s. 1.5. 
5 B. Sikorski. Pinłilfdz :oslrJK:.y u' Pile /9/4-/923. Piła HJ
-l. s. 10. 
6 A. Schmidt. ,
jslemn£Tka Pienilfd:o za.slrJK:ego (w
 J ZaslrjJrz£ :.naki pinłifŻn£ w Polsce w XX UI., Warszawa 1984, 
s.57. 
7 S. Lamparski, Cios w t!.-ukllsji (":) ZaslrjJr:e :.naki Pienir:ne..., s. 67-tiK W rzeczywistości możemy tutaj 
mO\\ić jed
l1ie o milczącym tolerowaniu przez państwo takich emisji, a "zezwolenia udzielane (...) przez 
władze lokalne (...) nie miały istotnej moc
 prawnej i stwarzały tyllo pozory legalności" - A. Schmidt, 
A"ala/og 11lonel/oka/n)l-h z :.iem polskich /9/6-/922, Gniezno 199.5, s. 17. Również 
Iirosław Bartoszew;cki 
mraca uwagę na to, że "niezb}t liczne zakazy i interwencje władz b}'wały raczej formalne'. - Idem, Pienilfd:. 
U'piawców U'ojskoU'}dl 1m ile i1l1
}'(h :.asirpc:.}ch emisji pif1lif:'l
fCh lla :.iemiach polskich (":( ZaslrPr:.e :.naki 
pinłifine..., s. 25. 
8 A. 
Iikołajczyk, Lek.sy"l1J1l nllmi:.ma(yr:'lq, Warszawa - Łódź 1994, s. 234. 
9 "Jeśli lx)V,;em uznać, że w pojęciu pieniądza zastępczego mieści się pieniądz pr)'watn
; tzn. nie wJdan) przez 
pailstwo, to nawet pierwsza znana moneta z \"11 w. przed Chr. staje się wmyśl lego kł-)terium "pieniądzem 
zastępcZ) m". Jeśli zaś za kryterium prZ)jąć brak zezwolenia władzy pallstwowej na emisję, to pieniądzem za- 
stęPCZ)1l1 stałyby się np. monety elbląskie z czasów Kazimierza IV, jak wiadomo, bite bez zezwolenia krillew- 

kiego" - B. Paszkiewicz,. \iwli:.maryka i Pirnilfd:. zaslrjJr:"ł' (Zagajenie) (": ( Zaslrpcze :.naki Pienif:.ne..., s. 4. 
10 W Lesiuk, op. cit., s. 16. 
11 Ibidem, s. 17-18. Autor skJas) fikował tu pieniądz zastępcZ)' 
Iąska, ale podział ten rozszerzyć można również 
na pozostałe teren}
 
12 
t. Bartoszew;cki, op. cit., s. 20. 
13 Ibidem, s. 20-21. 
14 Ibidem, s. 24-26. 


.157.
>>>
15 Ibidem, s. 27. 
16 Ibidem, s. 28-30. 
17 Ibidem, s. 30. 
18 A. Schmidl, S)slernalYM Pinliąd2.ll..., s. 64. 
19 M. Barloszewicki mianem pieniądza pomocniczego, jak 10 już zos
lo \\}iej po",iedziane, obd
rza inną 
upę 
pieniądza zaslępcze
o, zawierającą \V sobie równieŻ pieniądze nallllaslkowe wedlug systematyki A. SchmIdta. 
20 Szerzej na lenIemaI w: A. Schmidl, S)slernn
)"ka pinliqdzo, s. 59-65. 
21 Na bonach b}dgoskich 10 i 50 fen. z 11 marca 1920 r. (dwujęzycznych) \\idnieje właśnie takie określenie, po 
slronie niemieckiej jednak odpowiada mu słowo GUlschein (bon). 
22 A. Schmidl, Katalog mowt..., s. 18; Pelniejszy katalog okreśłell pieniędzy zaslępczych \\: w: Lesiuk, op. cit, 
s. 19-20. 
23 A. Solecki, BOli} bydgoski
, "Przegląd Bydgoski", R. V: 1937, z. 2, s. 50-65. . . 
24 G. \Ieinhardl, Ans Brombn-gs Jliin:- UT/d CTf'ldgl's('hichtl' [\\:) Idem (red.), Aus Brolllbngs VngangeT/hnt. Elli 
HI';lllatbuchftirtkn Stadt- und Landk1r;.5, Wilhelmshaven 1973, s. 258-260 (podrozdział "Bromherger Not- 
geld"). 
25 G. Ohlho/T, Brombn-ger ."Irolgeld, Bromberg, nr 62, April19gU, s. 2-5. 
26 w: Lesiuk, op. cit., s. 21; S. Lamparski, P;f'll;qdz W.5trPr.y miasta 1i7.ciallk; /9/4-/923, Piła 1984, s. 18; 
Z. Barlko\\iak, Pil'1l;qdz wstrJxzy Mag;.5tmtu m;a.5ta Poznania U' latach 19/6-/923, Poznań 1988, s. 4. 
27 S. Lamparski, op. cit., s. 23 
28 Z. Bartko\\iak, op. cit, s. 4. 
29 W Lesiuk, op. cit, s. 23. 
30 H. BOllger. Das Gl'ld im Kril'gl', SlUlIgarl- Berlin 1915, s. 7. 
:H Ibidem, s. 7-8. 
32 E. Nabici, Gospodarka U'tjennaX;nll;ec 19/4-/9/8, Warszawa 1959, s. 217. 
33 W Lesiuk, op. cit, s. 26. 
34 E. Nabieł, op. cit, s. 217. 
35 Ibidem, s. 218. 
36 Ibidem, s. 218, W Lesiuk, op. cil., s. 26. 
37 G. Ohlho/T, op. cit, s. 2. 
38 "Dziennik Bydgoski" (dalej: UzB), Nr 170,27.07.1914, s. 3. 
39 DzB, 
r 171,30.07.1914, s. 2, 3. 
40 "Osldeulsche Presse" (dalej: OP), Nr 176,30.07.1914, Beilage, s. l. 
41 Ibidem, Beilage, s. l. 
42 OlB. Nr 170,29.07.1914, s. 3. 
43 M. Wojciechowski, W okres;ł' pierwszej U'o/n) Ś'w;at(JlJJej ; powstania w;('llwpolsk;l'go (/9/4-/920) [\\:1 M. Bi- 
skup (red.), H;.5t01ia Bydgoszczy, t I: Do rokit /920, Warszawa-Poznań 1991, s. 600. 
44 DzB, Nr 174,02.08.1914, s. 2; DzB, Nr 179,08.08.1914, s. 2. 
45 DzB, Nr 174,02.08.1914, s. 2. Jeszcze 9 sierpnia "Dziennik Bydgoski" (Nr 180, s. 2) pisze: "Banki nasze 
połskie cięŻkie przechodziły chwile i jeszcze je przechodzą. Deponenci gromadami całymi przychodzą, aby 
zaopalrzyć się w pieniądze. (m) I nadal banki nasze w miarę swych zasobów deponentom w pewnych odSlę- 
pach czasu wypłacać będą, bacząc pilnie na 10, aby przede wszystkim żony tych, klÓrzy poszli na wojnę, biedy 
nie miały (...)". 
46 UzB, Nr 174,02.08.1914, s. 2. Bunnislrz Hugo Wol/T pisze, że osobiście musiał uspokajać płaczące przy 
okienkach ka.-. oszczędnościo\\}'ch kobiety, które nie mogły podjąć pełnych swoich wkładów - H. Wol/T, Brom- 
bn-g im Krieg
 /9/4-/9/7, maszynopis z rękopisu w posiadaniu Muzeum Okręgowego im. Leona Wyczółkow- 
skiego w Bydgoszczy, nr inw. MOB H/A-358, s. l. 
47 "BrombergerTagebłall" (dalej: BT), Nr 179,02.08.1914, s. 5 (wiadomości lokalne [Aus Stadt und Land) 
odnosiły się zawsze do dnia poprzedniego). 
48 DzB, Nr 174,02.08.1914, s. 2. 
49 H. Wol/T, op. cit, s. l. Nie był lo bynajmniej przypadek odosobniony. W niedalekim Inowrocławiu np. z dniem 
ogłoszenia mobilizacji ludzie zebrani przed oddziałem Banku Rzeszy napierać zaczęli z taką siłą, że musiano 
uciec się do pomocy wojska, klóre zagrodziło wejście i wpuszczało do środka grupami - Langer, Das Notgeld 
der Krm- UM Stadtvenvaltung der Prml;nz POSeT/. Ein Britrag zur Gesch;(ht
 des Kr1egsjahres /9/4, Ans dem 
POSeTlfT Landt, R. 10: 1915, s. 6. 
50 BT, Nr 179, 02.08.1924, s. 5. 


.Ui8.
>>>
51 Op, Nr 180, 04.08.1914, s. 3. 
52 BT, Nr 179,02.08.1914, s. 5. 
53 Próbowano również w ten sam sposób pozhyć się pieniędzy papiermrych na poczcie. Opłaty za znaczki, tele- 
gramy czy przekaz} pocztowe regulowano w hanknotach, żądając ")"dania reszty w monecie. Poczta obowiąza- 
na była p
jmować papierowe środki płatnicze, jednak zdarzały się \\ypadki, że urzędnicy odmawiali pXlej- 
mowania większych nominałów, tłumacząc ten fakt koniecznością zachowania pewnego zapasu drohnych na 
\\łasne potrzeby (np. wypłaty przekazów pocztowych) - BT, 
r 183,07.08.1914, s. 5. O podohnej S\1uacji 
opowiada również Hugo WolIT (op. cit., s. 5): "Ludzie szli do apteki, żądali maści za 10 fenigów i 
hcieli 
rozmienić banknot 100 markowy, aby otfZ)lnać gotó\\kę". 
54 Op, 
r 181,05.08.1914, Beilage, s. l. 
55 Ibidem, Beilage, s.1. 
56 K. Jasiilski, Pimiqdze papif1TfU.e (bOl
Y) Ul okrfS/f ll'(il
V .ill'iatowej. ..Wiadomości :\ umizmat)"czno-Archeologicz- 
ne" (dalej: WNA), T. XIV: 1931-1932, s. 104. 
57 Op, Nr 182, 06.mU914, Beilage, s. l. 
58 H. Btittger, op. cit., s. 12. 
59 E. Nahicl, op. cit.. s. 220: W Lesiuk, op. cit., s. 29. 
60 E. :\'abiel, op. cit., s. 221; H. Biittger. op. cit., 12. 
61 H. Bottger, op. cit.. s. l3. 
(i2 Op, Nr 186, 11.08.1914, s. 3. 
63 H. Bottger, op. cit.. s. 19; E. 1\'ahiel, op. cit.. s. 166. 
64 Hugo WolIT (op. cit., s. l) pfZ)1acza w związku z t
1łl jedną charakterystyczną scenkę: ,
V poniedziałek [2 sierpnia 
- WG.I na f)nkujakiś człowiek sprzedawał cetnar kartofli za 13 marek. Przo\Tócono llIujego pojemnik, tak Że 
kartofle rozs
pał) się po ziemi". Też "Dziennik Bydgoski" (
r 177.06.08.1914, s. 2) podaje, że w proteście 
przeci\\ko \\
'sokilll cenom ,.puhliczność broni się tu i ówdzie namacalnie, jak donoszą z różnych stron'.. 
6.5 OzB. 
r 184,14.08.1914, s. 2. 
(j(i S. Lamparski. op. cit., s. 15. 
67 Op, :\r 184.08.08.1914, Beilage, s. 4. 
68 Np. klanzula na bonach Bischofstein: "....kupcy i przem
słowcy są zobowiązani [sind verpflichtetl do p
j- 
mowania bonów (m) - M. 
Iehl, Das Papie17lOigelJ l'On Osiprfll.ISI'11, Jresiprf/lSSf1lll1ld Posm/9/4-/923, Berlin 
1975. s. 5. 
(i9 D7B, 
r lH2. 12.0801914. s. 2: OP. Nr 185.09.08.1914. s. 3. 
70 OP. :\r 185, 09.080191-ł. s. 3. 
71 G. OhlhoIT, op. cit., s. 2: H. Schoenawa. Das Papin710tgeIJ l'011 UstPTrllSJf1l, Jrestprt'llSJm. Po.
f1l, \\hlabllrg- 
dorf 1989, s. 180 
72 Oie Gruenauer'sche Buchdruckerei ... - informacja na temat drukarni w zbiorach Muzeum Okręgowego im. 
Leona Wyczółkowskiego w Bydgoszczy, nr ill\\
 \10B H/A-147: por. też: 1. Bartnicki. /80 lai Zakladul1' Gra- 
fim
vrh w BydgoszcZ) 1111 tle dziqóu' mimia B.)'dgoszr
J /806-/986, \\ill"Szawa 191'6, s. 13-31. 
73 :\t.in. dla Brodnicy (1917), Chełmna (1916 - 1919) i Córzna (1917) - \1. Gumowski, Pieniqdz prnl'Otn) 
w Grudziqdzu i ni{'kiórych sąsiednich minslach, "Rocznik Grudziądzki", T. V - H: 1970, s. 335-363. 
74 G. OhlhoIT, op. cit., s. 2. 
75 Z. Bartkowiak, op. cit., s. 34. 
76 DzB, Nr 222,27.09.1914, s. 3. 
77 K. Jasiński, op. cit., s. 108. 
78 S. Lamparski. op. cit., s. 16. 
79 Por. H. Balszus, Dm ""oigeld ł-1I der P/"Ol.inz POSf1l /9/4, ..Historische 
lonatsblatter fur die Prminz Poscn", 
R. X\ I: 1915, s. 145-150. 
80 G. Ohlholl, op. cit., s. 2. 
81 OzB,:\r 221,26.09.1914. s. 2. 
82 Archiwum Państwowe w Bydgoszczy (dalej: .WB), Akta miasta Bydgoszczy (dalej: AmB), syg. 3470. k. 160 v. 
83 Czempin np. \\ydał bon na l markę dopiero w grudniu 1914 r. i b
1a to najpóźniejsza emisja w pierwsz)ll1 
okresie obiegu "lIotgcldów" na terenie Pro\\in(:ji Poznańskiej - H Balsws, op. cit., s. 146. 
84 E. Bohlen,Dasdruische.Noigeld l'011/9/4-/9/S, "Berliner Miinzblatter !\eue Folge", R. XXX\l: 1915, :\r 163/ 
164, s. 346. 
85 E. Bohlen, Da.HJfUisrll
.Nolgeld l'011/9/4-/91S, Nachtrag, "Berliner Munzblatter 
eue Folge", R. XXXVII: 
1916, Nr 180, s. 631. 


.159.
>>>
R6 Ihid
m, s. fi31. 
R7 S. Lamparski, op. cit., s. 17. 
SR APB, AmB, syg. 2325, k. 2. 
R9 Ibidem, k. 2 v. 
90 Ibidem, k. 3. 
91 KaŻdej Ś\\-;ąI)11i ZOSIa\\;ono jednak po j.ednym dzwonie, niezbędnym. do W\ pdniani
 poslu
 
gl
d
m \\
er- 
nych - Ibidem, k. 3 \: Dzwon kościola Sw. Trójcy został oszczędzony Jako "rnuZ)-kall1le wartosclo\\y (muslka- 
lisch wcrtmłl) - Ihidem. k. 92. 
92 Ihidem. k. 3 \: 
93 S. Gihasie\\;cz. O p;;"'iqd:u :nslrJK=Ynł, .,Biuletyn 
umizmat\czny", I\"r 10, 1978, s. 184. 
94 Ch. L. Krau
c, C. Mishler. 2()()() Slmu/ard rala/ogcfJrorld Co;rn (dałej: SCWC), lola 1999, s. 747. 
95W:X.\,R.1917,nr4,s.I77. 
96 Ibidem. s. 178; SCWC, s. 747; "Ostdeutsche Presse" (
r 284, Oj.12.1916, 2. Beilage, s. I) podaje, że 
prze\\id}'Wano \\YcOranie z ohiegu monet ałuminiowych \\ okresie dwóch lat po zawarciu pokoju. 
97 S. Lamparski, op. cit., s. 18. 
9R Op':\'r 2R3, 02.12.1916, Beilage, s. 2. 
99 Ibidem, Bcila
e, s. 2. 
100 Op, :'\r 296, 17.12.1916, Beilage, s. I. Oprócz automatów pocztowych i kolejowych \\spomni
ć tu jeszcze 
należy o automat)'cznych gazomierzach. których spopularyzowani
 p
vada na ostatnią ć\\;erć XIX stulecia. 
.,Poł)kały" on
 monety IO-renigowe w taliej ma
ie, że nadano im nazwę .,Grosch
ngraber" ("graharze W O - 
sz)"') - A. Schmidt, B. Sikorski. Jlala/()g idonów ga:oll'Jrll z z;nn polsk;dl. Piła 1986, s. 32-33. Dlatego też 
\\ładze sZ)bko nakazał) inkasentom gazO\\11i cZęstą rC\\;zję tychże aUlomatiJw i puszczanie drobnych monet 
z powrotem do obiegu. 
101 Op, 
r 290, 10.12.1916. Beilage, s. I. 
102 OkiJlnik O)-rekcji Hanku Rzeszy z du. 19.11.1916 do nadprezydentów pro\\;ncji - \\. Le,iuk. op. cit., s. 44. 
p
 p. 80. 
103 Z. Bartko\\;ak. op. cit., s. 6. przyp. 7. 
104 Ihidem, s. 15, pml1. 42. 
105 Zja\\;sko przejmowania wzorów bonów od miast stąjąc)'ch \\)iej w hierarchii administraqjn;j jest dla tego 
okr
su charaktef)'St)'czne. I tak dła Prl) kładu. na emisjach hydgoskich z 1916 r. wzorował się Solec Kuja\\'Ski 
(Sdmlitz). \\)dając \\łasne pieniądze zastępcze o wartości 10 i 50 renigów - por. G. OhlholT, op. cit., s. 4, ił. 5. 
106 Op, 
r 290, 10.12.1916, Beilag
, s. l. 
107 ''''prowadzono następujące ł-,-wol)
 st)'czeil I YI7 - 70llUII marek (200000 sztuk 10-renigó\\ek i 100000 sztuk 
50-renigówek); k\\;ecień 1917 - 20()OO marek (200000 szmk 10-renigówck): październik 1917 - 45000 ma- 
rek (200000 sztuk IO-renigówek i 5000() sztuk 5()-renigów
k); styczeń 191R - IYOOOO marek (700000 sztuk 

O-renigówek i 240000 sztuk 50-renig()\v
k) - APB, AmB, syg. 3470, k.362. 
108 S\\;adcZ)' o I)m udpo\\;erlź \1agistratu hydgoskiego zarÓ\\1lO na pismo pr
'Słane z \lagistratu w Pasłęku 
(Pr
ussisch-Hołland), jak i na orert" łipskiej drukarni Adoira Forkera - Ibidem, k. 12: k.1 R 
109 PrZ)' porlaniu daty \\}miany zasugerowano się prawdopodobnie wzorem poznailskim. l T mieszczono jąjednak 
zapc\\l1e tylko na pierwszej partii bonów, gd)i obewie w handlu numizmatyczn)m - pomimo tego. że są to 
emi
e często spot
kane - 
gz
mplarze z poddU4 datą w
miany trafiają się stosunkowo rzadku. 
IW !\1. von Bahrreldt, Dir Xolnłurcen der Prol,ill:l7I Osl- tlnd WcslPrrussm /9/6-/92/, Halle 19jO, s. 4. 
III Wspólne rozporządzenie ministró\\: Handlu i Prz
m}słu, Finansów i Spraw We\\uętrznych z dn. 31.03.1917 
- Z. Bartko\\;ak. op. cit., s. 7, przyp. 10. 
112 
I. \'011 Bah&ldt, op. cit., s. 4. 
113 Ihid
m, s. 4-5. 
114 Z. Bartkowiak, op. cit., s. 21, przyp. 68; W Lesiuk, op. cit., s. 44. 
115 Z. Bartkowiak, op. cit., s. 6, p
"p. 6. 
116 S. Lamparski, op. cit., s. 21. 
117 Z. Bartko\\;ak, op. cit., s. 8, pmp. 12. 
lIR Okólnik millistró\\
 Handlu i Przem)'Słu. J.inansów i Spraw We\\11ętrznych z dn. 8 października 1918 r. do 
preZ)-dcntów regencji - Z. Bartkowiak, op. cit., s. 8, przyp. 1.3. Ustalono wówc7as termin ohiegu owych 
bonów do I lutego 1919 r., który potem (pismem [}.-rekcji Banku RzesZ)' z dn. 13 grudnia 191R) przedłużo- 
no o dwa miesiące. 
119 Do 
1agistratu hydgoskiego propoz)"cja laka nadeszła 3 pamziernika 1918 r. - APB, AmB, syg. 3470, k. 288 v. 


.t60.
>>>
120 Op, Nr 252, 26.1O.19IS, Beilage, s. 2. 
121 Ibidem, Beilage, s. 2. 
122 Op, 
r 255, 30.1O.19IS, Beilage, s. l. "Dziennik Bydgoski" (
r 249, 31.10.1918, s. 3) postulował, ab
 
\\;adomość o t)'Tn ..opublikowano plakatem w lokalach, gdy się ",)l)łaca robotnikom gotówkę". 
123 Op, 
r 25S, 02.11.1918, Beilage, s. l. 
124 
ajwcześniejsze pisma tego rodzaju zachowane w Archi\\llm Państwo\\)'TII w B\'dgoszczy pochodzą z 1917 r. 
125 Por. AP B, AmB, syg. 3470, k. 1,2, IR, 48 i in. 
126 Ibidem, k. 41,202. 
127 Data umieszczona na bonie określała często termin po\ljęcia dec)'Zji o emisji - Z. Bartkowiak, op. cit., s. 48. 
128 Op, 
r 259, Oj.11.l918, Beilage, s. 2. 
129 Op, 
r 271, 17.11.l918, Beilage, s. 3 (doniesienie o \\Jdawaniu z l6 lisIOpada); OzB, 
r 264, 19.11.1918, 
s.3. 
130 Op, Nr 274, 22.11.l918, s. 3; DzB, 
r 266, 22.11.l918, s. 4. 
131 Op, 
r 274, 22.11.l918, s. 3. 
132 G. OhlhofT, op. cit., s. 4. 
133 Op':\r 285,05.12.1918, Beilage, s. I; DzB,:\r 278. 06.12.1918, s. 3. 
134 Op, 
r 285,05.12.1918, s. 4; DzB. :\'r 227,0.5.12.1918, s. 4. 
I:3.5 Op, 
r 2R7, 07.12.1918, Beilage, s. 1. 
136 APB, AmB. syg. 3470, l. 362. 
137 Prasa donosiła wówczas o zwiększeniu się wpłat do kas oszczędnościowych - OP. :\r 285.05.12.1918, 
s.2. Poza t
m po II grudnia (data zapoznania się urzędników \lagistratu w Bydgoszczy z pismem rzą- 
do\\)m z 6 grudnia) dopuszczono do obiegu w mieście banknoty Wschodnich Kas Pożyczkowych (Dar- 
lehnskdssenscheine Ost), idąc t} m Sam
Tll na rękę powracającym z frontu wschodniego żołnierzom i oso- 
bom C)'\\ilnym - "Bromberger Stadt-Anzeiger", Nr 100, 19.12.1918, s. l. Wycofano je l.5 czerwca 
1919 r. - Op, :\r 136, 14.06.1919, Beilage. s. l. W drugiej poło\\ie grudnia 191R r. w mieście nad Brdą 
poja\\ił się także - w nie\\ielkiej, jak można prZ}puszczać, ilości - jeszcze jeden środek płatniczy. a mia- 
no";cie wydane przez samorządowy Związek Prowincjonalny (Provinziah-erband) bony o nominałach 5, 
10 i 20 marek, w
 mienialne w (;łi)\\ nej Kasie k.rajowej (Landeshauptkasse) w Poznaniu i przeznaczone 
do obiegu na terenie będącyrn pod jego z"ierzchnością administraqjną. Informacje o planowanej emi- 
sji rozesłał do Magistratów już na początku listopada starosta krajowy (Landeshauptmann) \'on He
-king, 
prosząc jednocześnie o składanie ewentualnych zamó"ień. Władze Bydgoszczy - wobec podjętej już 
dec
zji o w}puszczeniu \\łasnych pieniędzy lokalnych - z oferty owej nie skorzystały, dopuściły jednak 
firmo\\ane przez \"On Heykinga bony do obiegu w mieście. Termin ich \\ażności, \\)znaczony pierwotnie 
na I lutego 1919 r., był później kilkakrotnie przedłużan
; a ostatnie egzemplarze (\\ kwocie 105 marek) 
Główna Kasa Miejska w Bydgoszczy w
mieniłajuż za administracji polskiej (12 lutego 1920 r.) - APB, 
AmB, syg. 3470. k. 203.282. 
13H Pismu lATekcji Banku Rzeszy do przewodniczącego Z\\;ązku Miast Niemieckich z dn. 13 grudnia 1918 r. - 
Z. Bartkowiak, op. cit., s. 9, przyp. 15. 
139 Trzeba tujetlnak wziąć rÓ\\Tlież pod uwagę napływ bonów z innych miast regencji, któl") w pewn)'TII stopniu 
równO\\
ł ub
tek w 10kaln}Tll obiegu pieniędzy hydgoskich - por. Z. Bartko\\;ak. op. cit., s. 36-37. 
140 W. Lesiuk, op. cit., s. 42. 
141 Pismo O) rekcji Banku Rzeszy do przewodniczącego Związku \1iast :\'iemieckich z 27 lutego 1919 r. - Z. Bart- 
ko\\iak, op. cit., s. 9, przyp. 17. 
142 "Jed)'Tlie w wypadku, gdyby miasta wydały ob"ieszczenie o innych tenninach, a ich zmiana moglaby \\}wołać 
zamieszanie wśród ludności, względnie zaistniałyby inne uzasadnione powod
; \\)lnagające odmiennego ure- 
gulowania tej sprawy, upoważniał minister prezydentów rejencji do przedłużenia ich Ise. bonów) waŻnosci, 
nie dłużej jednak niż najeclen miesiąc" - S. Lamparski, op. cit., s. 25. 
143 AP B, AmB, syg. 3470. k. 285. 
144 Ihidem, k. 2S5. 
145 Ibidem, k.286. 
146 Op, Nr 57, 08.0:U919, s. 3 (ogloszenie z datą 5 marca); "Dziennik B
goski" (:\'r 56,08.03.1919. s. 2) 
komentuje ten fakt następująco: ,
Viadomość tę pł-Z)jlmyemy z całpn uznaniem, bo papierowe 10 fenygÓ\\ ki 
już się chyba kaŻdemu sprzykł-Z)-ły". 
147 Por. przyp. 123 (sesja Rady 
1iejskiej z 31 października 1918 r.). 
148 B. Sikorski, .ł1onety :nslfPr...e miast, gmin i pOlJ.'iaIÓtv. Kalahlg, t. I, Piła 1995, poz. 7, s. 20. 


.161.
>>>
149 APB, AmB, syg. 3470, k. SW. Znacznie przekroczono wi
c tutaj wartość 20000 marek, którą zatwierdził 
prezydent Regencji. 
150 Op, 
r 57,08.03.1919, s. 3; DzB, Nr 56,08.03.1919, s. 3. 
151 Op, 1'\r 57,08.03.1919, s. 3. 
152 Ibidem, s. 2. 
153 APB, AmB, syg. 3470, k.336. 
1.1)4 Op, :Xr 69,22.03.1919, s. 2; DzB, Nr 6R, 22.03.1919, s. 3. 
155 Op, :'\r69, 22.03.1919,!. 2. 
15() APB, AmB, syg. 3470, k. 251. 
157 Ibidem, k. 287. 
158 Ibidem, k. 289 \: 
159 Ibidem, k. 291 r. i v. 
160 Ibidem, k. 295 v. 
161 Op, Nr 100,30.04.1919, s. 4; DzB,!\Jr 99, 30.1)4.1919. s. 2 (ogłoszenie z datą 29 k\\;etnia). 
162 Op'!'\r 162, 15.07.1919, Beilage, s. 3; DzB, Nr 160. 15.07.1919, s. 4 (ogłoszenie z II lipca). 
163 A Solecki, op. cit., s. 59. 
164 APB, .\mB, syg. 3470, k. 362. 
165 G. OhlhofT pisze w Z\\;ązku z I) m: "Interesujące, że bon 0\\)' określony zo!tał mianem "pieniądza wojennego" 
miasta Bydgoszczy. Czas pomi
d
 za\\;eszeniem broni II 1.1 1.1918J a podpisaniem traktatu pokojowego 
(28.06.19191 odczuwano jeszcze po\\szechniejako stan wojny" - Idem, op. cit., s. 4. 
166 OP.:'\r 153,04.07.1919. s. 2; DzB, 
r 151,04.07.1919, s. 3 (ogłoszenie z datą 30 czerwca). 
167 M. Wojciechowski, op. cit.. s. 628. 
168 APB, AmB, s
g. 3470, k. 296. 
169 Op':'\r 164,17.07.1919, Beilage, s. 3; DzB, \'r 162,17.07.1919, s. 4 (ogłoszenie z datą 14 lipca). 
170 Op, :'\ r 179, 03.08.1 919, 2. Beilage, s. 5. 
171 APB, AmB, syg. 3470. k.309. 
172 Ibidem, k. 314 r. i v. 
173 Pocikomisariat 
aczclnej Rady Ludowej na obwód :'\adnotecki w B\'(lgoszczy utworzony wstał 28 lipca 1919 r. 
na podsta\\;e dekretu Komisariatu 
aczelnej Ra£ly Ludowej w Poznaniu i rozpoczął działalność w pierwszej 
poło\\;e sierpnia tego roku. Jego cclem h)ła "koordynacja przedsięwzięć w Z\\iązku z powrotem Bydgoszczy do 
Polski i reprezentacja interesów państwa polskiego i ludności polskiej'" - \1. Wojciechowski, op. cit., s. 6:J1. 
174 APB, AmB, syg. 3470, k. .'n8. 
175 Ibidem, k. 319. 
176 Op, :'I r 16, 20.02.1920, s. 3. 
177 DzB, 
r 19, 25.01.1920, s. 2. 
178 ..OrędO\\IIik \liejski dla Bydgoszczy". R. X'.X\'II: 1920. i\r 24, (2.1).03) s.2-3. 
179 Sprawozdanie z dzialalności Zarządu miasta Bydgoszczy za lata 1920 - 1926, s. 14. 
180 Op, :\r 20,25.01.1920, s. 2. 
181 
1. Kowalski, Polski pieT/iqdz papinvu'J /794-/994, \\arszawa 1994, s. 135. 
182 Op, Nr 34, 12.02.1920, s. 2. 
lRJ DzB, 1'\r 77,03.04.1920. s. 3 (ogloszenie z datą 30 marca). 
184 APB, AmB, syg. 3470, k. 362. 
185 Bonów d\\ujęzycznych nie spoI) ka się często (wymienić tu jeszcze można emi
ę powiatu w Wejhero\\;e z 1920 r.) 
- K. Jasiński, op. cit., s. 113. 
186 G. OhlhofT, op. cit., s. 4-5. Błąd w słowie "wartościowy" \\}'St
puje również na projekcie owego bonu, data 
natomiast jest tutaj napisana po polsku, jednak w formie błędnej: "dnia 30 marzec". 
187 NaZ\\a w brzmieniu niemieckim \\}'stępuje rÓ\\l1ież na projekcie bonu. 
188 \\}'cinek z "Głosu Robotnika", Nr 54, 05.o:J.1922 - APB, AmB, !\'g. 3470, k. 359. 
189 Ibidem, k. 362. 
190 Ibidem, k. 3.38 \: 
191 Ibidem, k. 362. Również Lony o nOIllinałach 5 i 20 marek ukazały się w wersji d\\uj
zycznej. 
192 Ibidem, k. 357 v. 
193 Ibidem, k. 351. 
194 Ibidem, k.356. 
195 Ibidem, k. 356. 


. 162 .
>>>
196 Ibidem, k. 339 ,: 
197 Ibidem, k. 339 v. 
19X Ibidem, k. 352 r. i v. 
199 Ibidem, k. 359. 
200 Ibidem, k. 395. 
201 Ibidem, k. 359. \\)'daje się jednak, że była to wartość zaniżona, gd\i dokładne zestawienie W\konane w czerwcu 
1922 r. przez 'faks)miliana Zieglera "}kazało, że w obiegu znajduje się jeszcze ponad 2 min marek w bonach 
miejskich - Ibidem, k. 362. 
202 DzB, ;\;r 132,21.06.1922, s. 5 (ogłoszenie z dnia 16 czerwca). 
203 APB, AmB, S}g. 3470, k. 371. 
204 Dokładnie 1007162,60 mk - Ibidem, k. 370. 
205 W zestawieniu 
1n nie uwzględniono emisji z 1914 r. (.55000 marek). 
206 Dokładnie 6585062,10 mk - APB, :\m8, syg. 3470, k.372. 
207 Ibidem, k. 372. 
208 Ibidem, k. 372. 
209 Ibidem, k. 385 r. i v. 
210 Ibidem, k. 388. 
211 Ihidem, k. 390. 
212 W depozycie znajdowało się 29639,50 mk w pieniądzu namiastkO\\}1II - Ibidem, k.390. 
213 Ibidem, k.392. 
214 Ibidem, k. 39:J. 
215 Ibidem, k. 394. 


ANEKS 


Zakres obiegu bydgoskich pieniędzy namiastkowych. 


Osobnego potraktowania wymaga tutaj kwestia zakresu obiegu bydgoskich pie- 
niędzy zastępczych. Jako emisje magistrackie oficjalnie zachowywały one ważność 
tylko w obrębie gminy miejskiej, jednak w praktyce wspomagały one również - 
czasem w dość znacznym stopniu - obrót pieniężny w innych miejscowościach 
regencji, których namiastki z kolei trafiały często na rynek bydgoski. Ta początko- 
wo spontaniczna, uzależniona przede wszystkim od intensywności kontaktów han- 
dlowych, cyrkulacja była najczęściej po pewnym czasie sankcjonowana przez wła- 
dze lokalne. Uzupełnianie obiegu przez emisje zamiejscowe równo\\-'aŻyło w mniej- 
szym lub większym stopniu odpływ własnych namiastek, a także dodatkowo udraż- 
niało obieg środków płatniczych, wpływając na ożywienie handlu. Z drugiej stro- 
ny jednak sytuacja taka stwarzała stan różnorodności walutowej, co wymagało od 
ludności dobrej orientacji w kwestii działalności emisxjnej przynajmniej najbliżej 
położonych miejscowości. Różnorodność owa prowadziła często do nieporozu- 
mień i - w konsekwencji - odmowy przxjmowania obcych namiastek zarówno przez 
instytucje, jak i osoby prywatne. I 


. t63 .
>>>
Wspomniany już niejasny status prawny pieniędzy magistrackich powodował, 
że nie można było narzucić przymusu ich uŻywania. Dlatego też władze miejskie, 
krótko po wprowadzeniu na rynek nowych emisji, kierowały do większych bydgos- 
kich banków, przedsiębiorstw oraz instytutów odpowiednie pisma, w których pro- 
szono o potwierdzenie przxjmowania zastępczych środków płatniczych, zapew- 
niając jednocześnie o ich pełnej wymienialności. 2 Nie zdarzyło się - a przynaj- 
mniej nic o tym nie wiadomo - aby któraś z owych instytucji wyraziła w tej kwestii 
swój sprzeciw, tak więc przypuszczać można, że obieg w mieście rodzimych na- 
miastek był w pełni akceptowany. 
Bardziej złożonym problemem okazuje się próba ustalenia ważności tychże emi- 
sji poza obszarem Bydgoszczy. Trudno obecnie powiedzieć, w jakim stopniu - i czy 
w ogóle - wydana w stosunkowo małym nakładzie pierwsza seria bonów lokalnych 
z 1914 r. przenikała poza granice administracxine gminy miejskiej. Brak odnośnych 
dokumentów uniemożliwia tutaj stawianie konkretnych tez. Większą liczbą infor- 
macji dysponujemy natomiast w przypadku namiastek z końca 1916 r. W związku ze 
zintensyfikowaniem w tym czasie działalności emis)jnej na terenie całej regencji, 
większa ilość bonów obcych trafiać zaczęła na bydgoski rynek. Aby ułatwić rozlicze- 
nia i usprawnić handel, dnia 24 marca 1917 r. Magistrat podjął uchwałę o oficjal- 
nym dopuszczeniu do obiegu w mieście 10- i 50-fenigowych "notgeldów" Nakła 
nad Notecią, wydanych z datą 14 grudnia 1916 r.:3 jednocześnie wyrażono chęć 
"zalegalizowania" w obrocie lokalnym papierowych pieniędzy zastępczych innych 
emitentów z terenu regencji bydgoskiej (przede wszystkim położonych najbliżej miast 
- Fordonu, Solca Kujawskiego [Schulitzl\ Koronowa [Crone a.d. Brahe) czy Ino- 
wrocławia [Hohensalza]), o czym poinformowano miejscowe banki i większe przed- 
siębiorstwa, prosząc - kiedy tylko fakt ten nastąpi - o zgodę na ich prZ)jmowanie. 
Rozliczanie z wystawcami bonów miało się odbywać przez Główną Kasę Miejską 
w Bydgoszczy.5 Można więc przypuszczać, że na zasadzie wzajemności namiastki 
bydgoskie honorowane były wówczas we wszystkich wymienionych wyŻej miastach 
i ich okolicach, chociaż na obszarach wiejskich tradycxinie z rezerwą odnoszono się 
do tego typu "nowinek". Czasami większe zakłady przemysłowe z regionu wysyłały 
do stolicy regencji prośbę o wymianę wysokonominałowych pieniędzy państwowych 
na banknoty namiastkowe. Tak było np. z cukrownią w Kruszwicy (Zucker-Fabrik 
Kruschwitz), która co pewien czas wymieniała w Bydgoszczy 1000 marek na 10- 
i 50-fenigowe bony miejskie. 6 Zamówienia te były tak pokaźne, że w końcu Magis- 
trat - nie będąc w stanie zaspokoić potrzeb fabryki - zaprzestał wymiany, tłumacząc 
swoją decyzję tym, że emisje owe przeznaczone były do obiegu tylko na terenie mia- 
sta. 7 Z innych zachowanych źródeł wynika, że także w obozach jenieckich (Piła, 
Tuchola) uŻywano sporadycznie bydgoskich namiastek. 8 
Ten szeroki krąg odbiorców charakterystyczny był także dla emisji z października 
1918 r. Ze wspomnianego już w tekście ogłoszenia magistrackiego z dnia 5 grudnia 9 


. 164 .
>>>
dowiadujemy się, że wydane wówczas bony przxjmo\\'ane były zarówno przez kasy 
kolejowe w okręgu bydgoskim, jak i pocztowe na terenie powiatu, na co zapewne 
wpływ miał fakt, że dyrekcja Banku Rzeszy - główny inicjator przedsięwzięcia - za- 
warła stosowne porozumienia z centraln}mi urzędami tychże instytucji. 10 Również 
kasy miast oraz starostw (Landratsamter) w całej regencji przxjmował)' - jak W)l1ika 
z owego anonsu - pieniądz bydgoski. Na poparcie tego st\vierdzenia posiadamyobec- 
nie jedynie wyrywkowe dokumenty - brudnopisy korespondencji pomiędzy Magis- 
tratami w Bydgoszczy i Nakleił, czy pismo z KrusZ\"icy świadczące o tym, że pie- 
niądz bydgoski obiegał na tamtejszym rynku "w \\ielkiej ilości" .12 \Viemy ponadto, 
że w połO\\1e 1919 r. Głó\\l1a Kasa :\Iiejska w Bydgoszczy prz}jmowała namiastki 
Solca Kujawskiego (a więc rÓ\\l1ież i tam pieniądz stolicy regencji musiał mieć ofi- 
cjalny obiegp:\ oraz że w listopadzie 1918 r. bony hydgoskie dopuścił do obiegu 
w Trzciance (Schonlanke) tamtejszy 
Iagistrat.14 
O "pozamiejskim" obiegu namiastek późniejszych, ZarÓ\\110 niemieckich (1919 r.), 
jak i polskich (1920 r.), nie zachowały się, niestety, niemal żadne informacje. \\yda- 
je się jednak, że - biorąc pod uwagę stosunkowo długi termin ich ważności - zapew- 
ne kursowały one także na r}l1kach bliżej położonych miast, co pot\\lerdza też po- 
średnio obecność w Bydgoszcz: wydanych w ostatnim kwartale 1919 r. polskich 
bonów powiatu ino\\Tocław
kiego. 15 jak można przypuszczać, docierały tu także wy- 
emitowane w 1920 r. namiastki soleckie, jednak brak zachowanych archiwaliów nie 
poZ\vala na szersze omówienie tej kwestii. 


I W sierpniu 1919 r. wpłynęła do 
Iagistratu skarga na odmowę p
jęcia przez bydgoskie przedsiębiorstwo 
tramwajowe bonu Solca Kujawskiego. W spraw;e tł':j interweniował sam nadburmistrz Paul 
Iitzla(f, kti)r
' 
w)rdZił nczenie, ahy tramw-ąje hony owe pr
jmowały pr
-najmniej do 15 marca (l kwietnia koi1C
ła się ich 
wLUność). Pismo pr
'słane w odpow iedzi w
jaśniało. że rzeczone pieniądze są przez personel zakładu p
j- 
mowane, zgodnie z w}danymi w tej 
praw;e postano\\;eniami, a wypadki odllłow
' tłullłac
ć można tylko 
brdkiem rozeznania w tej I..westii nowo p
jętcgo konduktora - Archiwum PallstwO\\e w Bydgoszc
' (dalej: 
APB). Akta miasta Bydgoszc
' (dalej: AIIIB), 
g. .'i470, k. :302. J07. 
2 Ibidem. k. 35, 36. 
3 Ibidem. k. 34 \. 
4 Dnia 14 marca 1918 r. \lagistrdt III. Bydgoszc
' po\\;adomił swój odpl\\;eonik w Soku Kujawskim, że tam- 
tejs7e bony zostały dopuszczone do obiegu w mieście nad Brdą - Ibidem, k. lOS. \a prośhę 
Idgistr:łtu 
soleckiego ogłoszono ten lakt w ,.Brombergcr Stadt-Anzeiger" (:\r 27, 08.04.191H). na co w Soku poinfor- 
mowano oficjalnie o dopuszczeniu do obiegu bonów micjsl..ich B
-dgoszcZ)- - .-\PB, AmB, 
yg. 3470, k. 112. 
5 Ibidem, k. 34 v. 
6 Ibidem, k. .3, 44 i in. 
7 Ibidem, k. 44 \: 
8 Ibidem, k. 26, 43, 54 i in. 
9 Por. przyp. 134 w tekście. 


..65.
>>>
10 Z. Bankowiak. Pimiqdz zastępczy Jfagislmlu miasto Pozllftnia w lalach 1916-/923, Poznali 19S8, s. .'H. 
II Dnia 12 listopada 1918 r. do Magistratu b)"dgoskiego wpłynęło następluące pismo z Nakła: "Jesteśm)" gotowi 
pouczyć naszą Głó\\1lą Kasę Miejską, aby przvjmowała ona do zapłat)' b)"dgoskie banknoty wojenne. Przypusz- 
czamy przy tpn, że i wasza Kasa otrzyma polecenie, ab)" wydane obecnie buny nakiclskie p
jmować przy 
dokonywaniu płatności". 
Iagistrat bydgoski odpowiedział, że polecił Głó\\11cj KasIe 
Iiejskiej pł-Z}jmować 
pieniądze nakiclskie - APB, AmB, syg. 3470, k. 215 r. i v. 
12 Pismo z dnia 5 lutego 1919 r. - Ibidem, k. 232. 
13 Pismo Magis
ratu bydgoskiego do Magistratu w Soku Kujawskim (30 lipca) z zapytaniem o termin waŻności 
wyemitowanych tam namiastek - Ibidem, k. 29B. 
14 S. Lamparski. Pimiqdz Zflslrfx'ZY miosta n7.cianki 19/-1-1923, Piła 1984, s. 69. 
15 W "Orędo\\niku \liejskim" (Nr R8, 22.11.l920. s. 2) ukazało się ogłoszenie o \\ymianie bonów wydanych 
przez po\\iat ino\\Tocła\\ski do końca stycznia 1921 r. \\}Tllieniaćje należało w Komunalnej Kasie Po\\iato\\ej 
w Ino\\wcła\\iu.
>>>
Katalog pieniądza namiastkowego 
Magistratu m. Bydgoszczy 



iniejszy katalog podaje typy bonów papierowych zgodnie z kolejnością ich ukazy- 
wania się na rynku. jedyna emisja miejska w formie monet)' umieszczona została na 
końcu. Ewentualne odmiany (głó\\l1ie kolorystyczne) oraz informacje na temat fał- 
szerstw i zachowanych projektów znajdują się w "Uwagach". Podane wpniary nie- 
koniecznie zgadzac się muszą ze wszystkimi egzemplarzami określonego typu, gdyż 
mogą tu występować niewielkie różnice (do 2 mm), będące efektem nieró\\l1ego cięcia 
arkuszy w drukarni. Okresy ważności namiastek ustalane były przede wszystkim na 
podsta\\ie nie zawsze dokładnych informacji prasowych, w związku z czym w niektó- 
rych \\)rpadkach brakuje konkretnego dnia ",vrowadzenia danej emisji do obiegu. 


l. Bon papierowy na 50 fenigów ("Gutschein") z datą 
07.08.1914, w języku niemieckim, napisy \\
lonane czcionką łaciń
ką, brak znaku 
wodnego, \\}miary: 83 x 60 mm. 


...... ...... .... .............. ...... ..... .......... ........ 


J\J 8248 
Gutschein fiber 50 PI. 
in Warten: Fiinfzig P 9Iig. 


Bromberg, 7, August 1914. 


(;ł'
amlJleltt' G I ,,}It'iu\- im llf'tr:lg' 
WJII zn
:umllen '20 .H. wel"!len jl'fłf'fZcit - 
1.1 in!' .t 'g nr.dl Mat:lguh" u" 1(.1"- 
_.11'" Rf an('.. - bpi der St:Hlt- 
IHlupH,a ingplii 3t. 


. 
. 
. 
. 
. 
. 
. 
. 
 
-... ...... .... ... ... ....... .......... .-............. .... 


Der Magistrat. 


Mitz/ajj. 


Beckert. 


BlDhanI .....,.;ł..r,. BroiH'ł"rv- 


Awers: Pośrodku napis: GUTSCHEIN OBER 50 PF. / I
 \VORTE
: 
FO
FZIG PFEN
IG. / BRO
IBERG, 7. ACGt;ST 1914. / 
DER MAGISTRAT / :\lITZLAFF. - BECKERT (nazwiska dru- 
kowane kursywą). U góry numer w kolorze CZarn}ln. Po lewej u dołu 
drukowana okrągła pieczęć z herbem miejskim i legendą: MAGI- 
STRAT ZU BRO
IBERG. \Vokół złożona z punktów prostokąt- 
na ramka z zaokrąglonymi narożami, pod nią drobn)mi literami 
napis: RICHARD KRAHL, BRO
IBERG. 
a poziomo kresko- 
wanym tle poddruk w formie nieregulamych falistych linii ("mar- 
murkowy"). Kolor zielony. 


.167.
>>>
Rewers: Pośrodku napis: GESAMMELTE GUTSCHEI
E IM BETRA- 
GE / VO
 ZUSk\I!\IEN 20 
1 \VERDEN jEDERZEIT - / 
KLEI
ERE BETRAGE NACH MABGABE DER '"OR- / 
HA..
DEl\;E
 BESTAArDE - BEl DER STADT- / HAUPT- 
KASSE EINGELOS1: Kolor zielon}: 
Druk: Gruenauersche Buchdruckerei Richard Krahl, Bydgoszcz. 
oIVaklod: 24000 szt. 
Okres ważności: 08.08.1914 - 31.10.1914. 
Uwagi: Istnieją zaróvmo bony zaopatrzone w poddruk "marmurkowy", 
jak i bez niego. 
Literatura: Solecki I.l;jabłoński 2654; Mehl19.l b; Schoenawa, s. 18 (Brom- 
berg, poz. 3). 


2. Bon papierowy na l markę ("Gutschein") z datą 07.08.1914, 
w języku niemieckim, napisy \\'Ykonane czcionką łacińską, brak znaku wodnego, 
wymiary: 82 x 61 mm. 



..... ..... ... ... ..... ............ . ... ... .. .... ..... ........
 


6837 
Gutschein Ober 1 Mark 
in Warten: Ein.e Mark. 
 


D 
r Magistrat. 
Mił- taJf. Bcd.erf. 


. GCS3rntncIte Gptscl1eine im Hetr:lge 
von zn
3mmen 20 f, wcnlen jedrlzeil - 
)deiucre llt'trage 11:' h f)faCo fT 3bL kr . ,1'- 
llandencn Bcst
lldl - )Jci (1,,1' Rtadt- 
h
uI,tkasse eillgeI(i
 . 
.: i 


Bromtterg, 7 _ AU9u
 1914. 


...... ... .......... ... ..... .... ..... .... ....... ...... ....... 


lUt..,. ""'" B........ 


-- -....,. 
 - 


. 


Awers: Pośrodku napis: GUTSCHEIN CBER l ),IARK / IN WOR- 
TEN: EI
EMARK./BRO
IBERG, 7..\UGUST 1914./DER 
MAGISTRAT / 
lITZLAFF. - BECKER1: (nazwiska drukowa- 
ne kursywą). U góry numer w kolorze czarnym. \V lewym dolnym 
rogu drukowana okrągła pieczęć z herbem miejskim i legendą: 
MAGISTRAT ZU BROMBERG. Całość otoczona złożoną 
z punktów prostokątną ramką o zaokraglonych narożach. Pod nią 
drobnymi literami napis: RICHARD KRAHL, BROMBERG. 
Tło kreskowane poziomo w kolorze pomarańczo""}'ITI. 
Rewers: Pośrodku napis: GESAMMELTE GUTSCHEIKE IM BETRA- 
GE / VON ZLSA.\1MEN 20 M WERDEN jEDERZEIT - / 


.168.
>>>
KLEIl\'ERE BETRAGE NACH MABGABE DER VOR- / 
HANDE
EN B ESTA.\f DE - BEl DER STADT- / HAUPT- 
KASSE EINGELOST 
Druk: Gruenauersche Buchdruckerei Richard Krahl, Bydgoszcz. 
oI'''akłod: 43000 szt. 
Okres ważności: 08.08.1914 - 31.1U.1914. 
Uwagi: Istnieją zarówno bony zaopatrzone w poddruk " marmurkowy" , 
jak i bez niego. 
Literatura: Solecki I.2;jabłoński 2655; MehI19.1a; Schoena\\'a, s. 18 (Brom- 
berg, poz. 2). 


3. Bon papierowy na t O fenigów ("Gutschein") z datą 
07. 12. 1916, jednostronny, w języku niemieckim, napisy wykonane czcionką łaciń- 
ską, brak znaku wodnego, wyn1iary: 68 x 44 mm. 


Awers: Pośrodku napis: GtITSCHEI:\f UBER 10 PF. / l:\f \VORTEN: 
ZEHN PFEN
IG./BROMBERG, DEN 7. DEZEMBER 1916. 
/ DER MAGISTRAT / MITZLAFF. - ARONSOHN. (nazwi- 
ska drukowane kursywą). W lewym dolnym rogu drukowana okrą- 
gła pieczęć z herbem miejskim i legendą: 
1AGISTRAT ZU 
BROMBERG. Po lewej, prostopadle do tekstu głównego, oddzie- 
lony od niego cienką linią napis: GULTIG BIS 1. APRIL 1918. 
\Vokół prostokątna ramka złożona z pionowych (u dołu i u góry) 
oraz poziomych (po prawej i lewej) kreseczek. ". tle po bokach 
dekoraC)jne pasyW)pełnione stylizowanym ornamentem floralnym 
w kolorze jasnobrązowym. 
Druk: Gruenauersche Buchdruckerei Richard Krahl, Bydgoszcz. 
_Vakład: 1000000 szt. 


.169.
>>>
Okres ważności: 09.12.1916 - 04.08.1919. 
['wagi: Wprowadzane do obiegu w pięciu partiach (grudzień 1916, sty- 
czeń, kwiecień i październik 1917, styczei11918). Istnieją zacho- 
wane w dużej liczbie egzemplarze bez podanej daty ważności, z cze- 
go wyprowadzić można wniosek, że w ową datę zaopatrzona była 
tylko pierwsza seria (300000 szt.). Zachowały się wiadomości o ich 
fałszowaniu w 1919 r. przez stereotypera Ernsta Rohdemanna. 

Ianfred Mehl podaje dla egzemplarzy pozbawionych daty waż- 
ności trzy warianty w ustawieniu ornamentu w tle. 
Literatura: Solecki I.3,jabłoński 2656; 
lehI19.2; Schoenawa, s. 18 (Brom- 
berg, poz. 5). 


4. Bon papierowy na 50 fenigów ("Gutschein") z datą 
07.12.1916, jednostronny, w języku niemieckim, napisy wykonane czcionką łaciń- 
ską, brak znaku wodnego, wymiary: 69 x 45 mm. 


a:;j 
- 
O) 
- 
- 
c:: 
=. 
oc: 


- 


Awers: Pośrodku napis: GUTSCHEI
 CBER/ 50 PF./ I
 \VORTE
: 
FUl\;FZIG PFElX
IG. / BROMBERG, DE
 7. DEZE!\IBER 
1916./DER!\IAGISTRA'r./
lITZLAFF. -ARONSOH
. (na- 
zwiska drukowane kursywą). \V lewym dolnym rogu drukowana 
okrągła pieczęć z herbem miejskim i legendą: MAGISTRAT ZU 
BRO
IBERG. Po lewej, prostopadle do tekstu głównego, pod- 
kreślony cienką linią napis: GeLTIG BIS 1. APRIL 1918. Wo- 
kół prostokątna ramka złożona z potrójnego rzędu drobnych list- 
ków. \V tle po bokach ozdobne pasy wypełnione stylizowanym or- 
namentem Ooralnym w kolorze zielononiebieskim. Przestrzeń mię- 
dzy pasami szaroniebieska o jaśniejszym odcieniu. 


.170.
>>>
Druk: Gruenauersche Buchdruckerei Richard Krahl, Bydgoszcz. 
Jfakład: 490000 szt. 
Okres ważnosci: 09.12.1916 - 31.03.1919. 
Uwagi: Wprowadzane do obiegu w czterech partiach (grudzień 1916. sty- 
czeń i październik 1917, styczeń 1918). Istnieją zachowane w dużej 
liczbie egzemplarze bez podanej datywainości, z czego wnosić moż- 
na, że w datę ową \\JposaŻona b)ła tylko pierwsza seria (100000 szt.). 
W 1919 r. były fałszowane w stosunkowo dużych ilościach przez 
stereotypera Ernsta Rohdemanna (cechy odróżniające emisje orygi- 
nalne od fałszywych podane w tekście). Manfred 
fehl podaje dla 
egzemplarzy pozbawionych daty ważności trzy warianty w ustawie- 
niu ornamentu w tle, co zgadzałoby się z liczbą kolejnych partii tych 
bonów Geden wariant dla każdej wprowadzanej partii). 
Literatura: Solecki 1.4;jabłoński 2657; MehI19.2; Schoenawa, s. 18 (Brom- 
berg, poz. 6). 


5. Bon papierowy na 5 marek ("Kriegs-Geld") zdatą20.10.1918, 
w języku niemieckim, napisy wykonane czcionką gotycką, brak znaku wodnego, 
wymiary: 105 x 59 mm. 


JlrłicOEin1iifult!ł 1ricJllIlRttt
rllJ£'I1IU IJllfttł ilir
t4bt8tllUłllbc])r. Jttbtrł 
 
-'-
--
 -
 . -'- - 

F 


:::;

: 
; ;

ł-

 ,,- _:: 
;:
{.. 5 ' '" -' &f ',  iuif 
 -. .1. " "I a£ : i 
 
 -
 - 

\
i 
- \ \ 0- - - -. ' I " . 
'. 

.' ! . .I
 . .. 
 
- :... I.. __"-. 
 _ ' -ła c. 
 .'. 
 
-;:,; "..'
'::. $) 11- :!
. 
kt
 "
e;.ntP9
f

i l -- 
: . ,_' .. C cm - :inbcr
 
,'" 7;


 
,,

 '
 - 
J:; 
 y .ł'lcr fłricglgdbldlti. "'
 Iiąil(t;g, ....nn er n
;
' ::: -1- -- 
=.. 0/& Pflcr Wo.ale lIa oIft1U!i
er 'ilulforbcrnng bci , 
Wogi;irołll ki ber 6labl
 .,,/foll. 'lIrolll6erg tillgtliift IDlrI. 
__ :..£

=.::.

r=-
=;..'"£
:-:.-:.=,,
--= _ _
3-""
:,
 


.-- 




 .,.. :
 
_ 
 _ 
__.. . ._
 x. _-:..___ 

 -

=:.''!?1:'
.

--'-
 :


.:
?- ---_=-:-;:e.
 
- -""- - "I. t ...,......... .i;"
 ,. ......... ,.. .
 '- ___-_
 



? :;
.
.

 
:,T.:;:5

 _.{
?


;
. .=:: ..,

;
 
:

 


. J'.,. 11;.1 ..... \,).. ..,.,., - -
 
?;=-.". t:. f.1t ,". " 
.. -. a:;._. .\::
 
. .. f.,. ,., .. '- ' , .:
 :: 
? .:. . . .
.:: e .)11'.' ':1';:- 

-  t.....
 4 ....
.-.... . :{"c-c lo' 

---- ';. 
tab.u;7.aJ1U'1'
 . }C' - : 
3:
 
":
." .
.'-'-'=:; 
':ł-
 :
.!C'",,'-:0,
:ł. }
 
..o::
. ...,
. 
 ..
....... ,...
 'IJ..
_.' 
.
'!

 
I
 ";';\::.
.'.;

':"

' , "
:

.FT' '--
'f

 ::' - 
::
 '. ,:
 
 -. 
 ' .....-
 
- -.::-::.; w- 

 C'" 


.171.
>>>
Awers: Pośrodku duŻymi literami napis: KRIEGS-GELD / 5 FUNF MARK 
5 / BROMBERG, 20. OKl: 1918. - DER MAGISTRAT / 
STADTGEMEINDE BROMBERG - dwa faksvmilia nieczvtel- 
nych podpisów [Mitzlaff i WerckmeisterJ. U góry klauzula: FUR 
OlE EINLOSUNG DIESES KRIEGSGELDSCHEINES HAF- 
TET OlE STADTGE
IEINDE BROMBERG. U dołu na bia- 
łym tle tekst: DIESER KRIEGSGELDSCHEIN WIRD UNGIL- 
TIG, WENN ER NICHT I
NER- / HALB ZWEIER MO
A- 
TE NACH OFFENTLICHER AUFFORDERUNG DES / MA- 
GISTRATS BEl DER STADT-HAUPTKASSE BROMBERG 
EINGELOSTWIRD. \V pra\\)1TI górnym rogu na szrafowanej po- 
ziomymi kreskami listwie numer \\)1łoczony w kolorze czerwonym. 
W tle: Orzeł niemiecki z tarczą herbową miejską na piersi (w cen- 
trum), dwa pionowe kartusze z ornamentem geometryczn)1TI (po 
bokach), drukowana w kolorze czerwonym pieczęć z fantaz)jn)'m 
kształtem w środku i dookolnym napisem: MAGISTRAT ZU 
BROMBERG (w le"')111 dolnym rogu) oraz drobny ornament zło- 
Żon)' z siatki przenikających się falistych linii. Kolor zielony. 
Rewers: \V centrum kartusz złożony z form kolistych, wypełnionych zróż- 
nicowanym ornamentem geometryczn)1TI. W jego środku napis: 
KRIEGS-GELD / FUNF MARK/ STADT BROMBERG. \'" tle 
drobna siatka przenikających się falistych linii. Kolor zielony. 
Druk: Stein- und Buchdruckerei Julius Sauer, Gdańsk. 
Vakład: 496000 szt. 
Okres ważności: Kilka dni po 18.11.1918 - 31.07.1919 i ponownie: 21.01.1920- 
31.08.1922. 
Uwagi: Wprowadzone do obiegu w dwóch partiach (listopad 1918 i sty- 
czeń 1919). M. Mehl podaje dwie odmiany kolorystyczne: oliw- 
kowozieloną oraz zieloną. 
Literatura: Solecki 1.7,jabłoński 2660; MehI19.4; Schoenawa, s. 18 (Brom- 
berg, poz. 9). 


6. Bon papierowy na 20 marek ("Kriegs-Geld") z datą 
20.10.1918, w języku niemieckim, napis czcionką gotycką, brak znaku wodnego, 
wymiary: 115 x 70 mm. 


Awers: Pośrodku dUŻymi literami napis: KRIEGS-GELD / 20 ZWAN- 
ZIG MARK20/ BROMBERG, 20. OKl: 1918. - DER MAGI- 
STRAT / STADTGEMEINDE BROMBERG - dwa faksymilia 
nieczytelnych podpisów [Mitzlaffi WerckmeisterJ. U góry klauzu- 


.172.
>>>
" Jijr lIic4l!btlirllJl Ilu an-1'IIt ,aflet 
$ła
IBflUIJilcpl1llll"er. = 

:

.



};
. 
- 
I
,i'
 
lą
jJmi 
O - 
, - 
:: 
' 
romNri. 2C. bt"'1918. "' 


lrfpar ,t
 
,_ ;:r.;I 
_ 
::-:
tabtg
ein


m

.. 
 


 

 '=..
: 'lle,.. "nos'srlbhbtln ..... "łfI1l
 - ':'Rn er nl
ł hln... -
 . 
.1T . balb JIPi&r 'lIIonol n." Ilf"d"
. .,,".rbmll'9 II.. - 
 - 
.,..... 'łI14glftrelł ki ller elebl
"II.\IIrOlllbcr9 d
d.' 
 -łd ==--- ::Eh 
,. --o 
 ___ 
. - - 

 .- 
.*- 


.. ....- -- ---....;-. ..-" .... 
-;..__ 
 r__ __
 ..., _ 
ł.;:' 
.:; 


.._.. _'O, 


, .. 
. 



 
1- 
. 
" 
, -' 


,I? 


,..: 


I" 
, - 
,- 
, ' 
, 
" 
'- 
, 
,- 
I 
,- 
I 
, 
. 
, 
\ 


. -: -
';
 : " 

'\ . 
l' 

 :PTark 

" 

t
 _ 


, 
, 
. 
'. 
I 
, . 
" 
- . 
': 
. 


. 
:: 
. I. 

 -

_.-:..:...-

.;-i.. :.:-- _:
-:::-_:_- _-L - _--_-_--:-

- . .-=:.;:;.
: .:::" _ - _-::_
- 
_. _
' 


la: Fi!R DIE EINLOSUNG DIESES KRIEGSGELDSCHEI- 

ES HAFTET OlE STADTGE
IEI:\fDE BRO
IBERG. 
t T dołu na białym tle tekst: DIESER KRIEGSGELDSCHEIN 
\VIRD UNGILTIG, \\'El\
 ER NICHT IN
ER- / HALB 
ZWEIER :\10NATE :\'ACH OFFENTLICHER AUFFORDE- 
RUNG DES / rvlAGISTRATS BEl DER STADTHAUPTKAS- 
SE BRO
IBERG EI:\"GELOST \VIRD. U góry po prawej na 
szrafowanej poziomymi kreskami listwie numer \\-}1łoczony w ko- 
lorze czerwonym. W tle: Orzeł niemiecki z herbem miejskim na 
piersi (w centrum). dwa pionowe kartusze z ornamentem geome- 
trycznym (po bokach), drukowana w kolorze czerwonym pieczęć 
z fantazxjnym kształtem w środku i legendą: 
IAGISTRAT ZP 
BROl\lBERG (w lewym dolnym rogu) oraz ornament złożony 
z drobnej siatki przenikających się falistych linii. \Vokół wytłusz- 
czona delikatna ramka dekoraC}jna. Kolor pomara6czowy. 
Rewers: \V centrum kartusz zesta\\10ny z form kolistych, wypełnionych zróż- 
nicowanym ornamentem geometrycznym. \V jego środku napis: 
KRIEGS-GELD / ZWA1
ZIG 
L
RK/ STADT BROMBERG. 


.173.
>>>
Wokół wytłuszczona delikatna ramka zamykająca pole, w którym 
drobny wzór złożony z przenikających się falistych linii. Kolor po- 
, 
maranczowy. 
Dnlk: Stein- und Buchdruckerei Julius Sauer, Gdańsk. 
Naklod: 272350 szt. 
Okres ważności: 18.11.1918 - 31.07.1919 i ponownie: 21.01.1920 - 31.08.1922. 
Uwagi: Wprowadzone do obiegu w dwóch partiach (listopad 1918 i sty- 
czeń 1919). 
Literatura: Solecki I.8;Jabłoński 2661; Meh119A; Schoenawa, s. 18 (Brom- 
berg, poz. 10). 


7. Bon papierowy na 50 fenigów ("Kriegsgeld") z datą "maj 
1919", napisy wykonane czcionkami łacińskimi, znak wodny, wymiary: 82 x 48 mm 



- 
-' ,
; 
- '--' - ','-
: ,-:.:-;: -'-:-;. .
. 
.'3 '.: c;t\.{) oER 
ł STADT8RQ'- - t:) 
'. 
\\.-c;CJ .'ł ...
.
, 
.
 . ",'łtf8fl(, 
:
r:
I&' dO :\' :_.
_o 
". k-.-' ". 
 .-... -;':J ',i1"'f:So. . - 
. '. ;, ,. -. ,. -. 
_#ł ._-ł:IROI)I\BERG.
, .-' -_ ,"i
iH
'I_9- f'iIro. 
"O . . ' D_",

.
 .
 
. . __' :.' -: 
_ . I. . - .. ..- ... 


,).eser Kriegsgeldschein wird ungul'ig. wenn _ 
ernicht innemelb eines Monats nach Offentlicher 
Aufforderung des Magistrais bei der Stadthaup
 
, kas
 B
mberg zur Einlosung vorgelegt wirct - " 
- 
 
 


Awers: Pośrodku nominał: PFEN
IG 50 PFEN:\TIG umieszczony na tle 
ozdobnego kartusza, wypełnionego stylizowanym ornamentem geo- 
metrycznym i floralnym. U góry herb miejski, przedzielający idący 
łukiem napis: KRIEGSGELD DER - STADT BROMBERG. 
(1 dołu napis: BROMBERG-IM 
1AI 1919/DER
1AGISTRAT 
/ dwa fabymilia nieczytelnych podpisów (Mitzlaff i HoosmannJ. 
\Vokół dekoraC)jna ramka, w której rogach ustawione skośnie ku 
środkowi, zamknięte w ozdobnych rozetkach nominały 50. \V tle 
dr9bny ornament geometryczny. U dołu pod ramką napis: j. C. 
KONIG & EBHARDT IN HA1\T
OVER. Kolor szaroniebieski 
ciemny, w tle zielonkawoniebieski o jaśniejszym odcieniu. 
Rewers: \" centrum herb miejski z ozdobną rozetką powyżej, po bokach 
nominały: 50 PFG. - PFG. 50, umieszczone w \\-ypcłnionym styli- 
zo\\-'anym ornamentem kartuszu, flankowanym niewielkimi rozeta- 
mi. lT góry po lewej napis: STADT / BROMBERG, po prawej 
poziomo szrafowana listwa, na której nadrukowany numer w kolo- 


.174.
>>>
rze czarnym. U dołu prostokątne pole z tekstem: DIESER KRIEGS- 
GELDSCHEI
 \VIRD UNGULTIG, \VEN
 / ER :XICHT I
- 
NERHALB EI
ES MONATS 
ACH OFFENTLICHER / 
ALFFORDERL
G DES MAGISTRATS BEl DER STAOT- 
HAUPT- / KASSE IN BROMBERG ZUR EINLOSL
G VOR- 
GELEGT WIRD. Wokół dekoraC}jna, identyczna jak na awersie 
ramka z nominałami 50 w rogach. W tle delikatny ornament złożo- 
ny z falistych linii. Kolor szaroniebieski jasny. 
Druk: J. C. Konig & Ebhardt, Hanower. 
Jókład: 3500UU szt. 
Okres ważności: 30.06.1919 - 31.08.1922. 
Uwagi: M. 
Iehl podaje dwie odmiany druku: szaroniebieski matowy 
[graublau matt) oraz ciemnoniebieski błyszczący [dunkelblau 
glanzend) . 
Literatura: Solecki 1.9;jabłoński 2662 e; 
1ehI19.5; Schoenawa, s. 18 (Brom- 
berg, poz. 11). 


8. Bon papierowy na 10 fenigów ("znaczek wartościo\'vy") z datą 
11.03.1920, d\\lljęzyczny (polsko-niemiecki), napisy wykonane czcionką łacińską, 
brak znaku wodnego, wymiary: 86 x 52 mm. 


--- 
----- 


Awers: U góry w lekko łukowat)Tł1 polu napis: Z
ACZEK \VARTÓSCIO- 
\VY (sic!), pod nim, w połączonych ze sobą trzech owalach: 
A 
10 FEN. Niżej. na tle wydłużonego, zaokrągl
nego po 
kach pro- 
stokąta, nominał: \V S ŁO\V,:\CH: DZIESIĘC FENIGO\\Z U dołu 
pośrodku napis: BYDGOSZCZ, DNL\ 11. 
IARZA 1920 / 
IA- 
Gl STRAT / dwa faks)1nilia podpisów [
laciaszek i Bessert). \V le- 
wym dolnym rogu drukowana pieczęć okrągła z herbem miejskim 
pośrodku i dookolnym napisem: 
L-\GISTRAT BYDGOSZCZY. 


.175.
>>>
Po stronie przeciwnej oktqgłe pole z, nominałem 10/ FEN i otoko- 
\\lm napisem: ZNACZEK WARTOSCIOWY NA U dołu szrafo- 
wana pionowo listwa, łącząca się z listwami bocznymi, dekorowdnymi 
motywami stylizowanych listków. Pod listwą dolną napis: LITHOGR. 
U. DRCCK GRUENAUERSCHE BCCHDR. RICHARD 
KRAHL. BROMBERG. \V tle drobny ornament geometryczny 
. i poddruk zabezpieczający w formie rzędów kół z umieszczonym 
w środku każdego koła skośnym paskiem. Kolor pomarańczo"'}'. 
Rewen: \V górnej części ozdobny kartusz z drukO\\-'aną pośrodku okrągłą 
pieczęcią miejską (herb i dookolna legenda: MAq.ISTRAT Zl T 
BRO
IBERG) oraz napisem: GUTSCHEI
 - UBER 10 PF. 
Niżej, w przestrzeni zamkniętej dekoracr.jnym obramowaniem, 
napis: IX \VORTEl\: ZEHX PFENl\IG / BRO
IBERG, DEN 
11. MARZ 1920. / DER 
IAGISTRAT / dwa faks
1TIilia podpi- 
sów [
laciaszek i Bessert]. Po bokach w okrągłych polach nomi- 
nały: 10/ PFENNIG. Idąca przy krawędzi cienka kreska wyod- 
rębnia pole główne od części brzegowej, która w)1Jełnionajest or- 
namentem geometrycznym, złożonym z przenikających się falistych 
linii. Kolor szarobrązowy. 
Dnlk: Gruenauersche Buchdruckerei Richard Krahl, Bydgoszcz. 
l/okład: 500000 szt. 
Okres ważności: 06.04.1920 - 31.08.1922. 
Uwagi: 
1. Kuczyński podaje, że "b)wają i [egzemplarze] błędne "marza" 
zamiast marca" , co sugerowałoby, że widział on również sztuki 
z poprawnym napisem. Biorąc jednakże pod uwagę, że wydruko- 
wana została tylko jedna partia tych bonów, nie wydaje się prawdo- 
podobne, aby \\J'puszczono rÓ\\11ież serię z prawidłową pisovmią. 
Także w literaturze nieznanajest taka odmiana. W zbiorze prywat- 
nym w Toruniu znajduje się wykonany ręcznie tuszem projekt (kar- 
tonik złożony z kilku naklejonych na siebie fragmentów) o wymia- 
rach 88 x 53 mm. Głóvme cechy odróżniające ową makietę od 
egzemplarza wyemitowanego to data 30 zamiast 11 marca oraz 
nazwisko Friedlandera w miejsce Besserta zarówno na awersie, jak 
i na stronie odwrotnej. 
Literatura: Solecki 1.10; Jabłoński 2663 (podaje błędnie lut)' zamiast marCd 
w dacie "'}'dania); MehI19.6; Schoenawa, s.l8 (Bromberg, poz. 12). 


9. Bon papierowy na 50 fenigów ("znaczek wartościowy") z datą 
11.03.1920, dwujęzyczny (polsko-niemiecki), napisy wykonane czcionką łacińską, 
brak znaku wodnego, wymiary: 92 x 57 mm. 


.:ł 76.
>>>
.....-., 
.... 



.",7",;J.-....;.ł..I 


Awers: U góry w lekko łukO\\-'al)1TI polu napis: Z
ACZEK \VARTOŚCIO- 
\VY, pod nim, w trzech łączących się z sobą owalach: i\A 50 FE
. 
Niżej, na tle wydłużonego prostokąta z zaokrąglo
ymi bokami, no- 
minał: SŁO\VA1\H PIĘCDZIESIĄT FENIGO\
 pod którym 
nadrukowany numer w kolorze czerwonym. U dołu pośrodku na- 
pis: BYDGOSZCZ, D
IA 11. MARCA 1920. / MAGISTRAT / 
dwa faksymilia podpisów [i\laciaszek i Friedlander). \V lew}111 dol- 
nym rogu drukowana okrągła pieczęć z herbem miejskim pośrod- 
ku i dookolnym napisem: MAGISTRAT BYDGOSZCZY. \V pra- 
wym doln)1TI rogu okrągłe pole z nominałem 50 / FE:\' i otoko- 
wym napisem: Z:\ACZEK \VARTOŚCIOWY NA. lT dołu szra- 
fowana pionowo listwa, łącząca się z listwami boczn)111i, dekoro- 
wanymi mOl)'Wami stylizowanych listkó\v. Całość otoczona niere- 
gularną, złożoną z drobnych kresek, ramką. Przy dolnej krawędzi 
napis: LITHOGR. U. DRUCK GRUEl\'AI1ERSCHE 
BL"CHDR. RICHARD KRAHL. BROMBERG. \V tle drobny 
ornament geometryczny i poddruk zabezpieczający w formie rzę- 
dów kół, z umieszczonym w środku każdego koła skośnym pa- 
skiem. Kolor tła szarozielony jasny, poddruk pomarai1czo\\-). 


.177.
>>>
Rewers: (T góry ozdobny kartusz z napisem: GUTSCHEIN - CBER 50 PF., 
przedzielony pośrodku drukowaną okrągłą pieczęcią z herbem miej- 
skim i legendą: 
IAGISTRAT ZU BROMBERG. Niżej, w prze- 
strzeni zamkniętej dekoracxjnym obramowaniem, napis: IN \VOR- 
TEN: FUNFZIG PFEt\NIG / BROl\1BERG, DEN 11. 
IARZ 
1920. / DER MA.GISTRAT / dwa faks)1nilia podpisów [Macia- 
szek i Friedlander]. Po bokach w okrągłych polach nominały: 50/ 
PFEN
IG. Cienka ramka z drobnymi kreseczkami oddziela pole 
główne od części brzegowej, która wypełniona jest ornamentem 
geometrycznym, złożonym z przenikających się falistych linii. \V tle 
kreskowanie w kolorze czarnym. 
Druk: Gruenauersche Buchdruckerei Richard Krahl, Bvdgoszcz. 
J''"aklod: 212500 szt. 
Okres ważności: Kwiecień 1920 (po 06.04.) - 31.08.1922. 
Literatura: Solecki I.l1;jabłoński 2664; MehI19.6; Schoenawa, s. 18 (Brom- 
berg, poz. 13). 


to. Bon papierowy na 5 marek ("biletkasowy") z datą 30.03. 1920, 
d\\lljęzyczny (polsko-niemiecki), napis \\Jkonany czcionkami łacińskimi, brak zna- 
ku wodnego, wymiary: 105 x 61 mm. 


:i," \ -
:,{ "I('i _ ...-..;. ...... .0,0 -'-.. . -- ". '-'.. '.
. "t 
",. I, o,," . Bilet -łł. a 
 o iWIT 
 
l,: ""
":,,.,,"
....,: 
 , D 
 '..
 .
..,.. 1.
 ;1," 
-.,.Plę€!. marek 
--,. 


@I Fllr di.. E",I&"III /Ii....... Q"tld1d!11 hafłetdi..Stadt
dlld.. By/lł"'"C%. 
: : O

. 6ulsrbein iibeI' ;f@io .. : 

 'O
 . -. 41_. -t.. : 
 ,°@J;o .. 
o 
- . ,- J. 
 o .__ 


. . '" ..... .. -..... 
- "'!f' 
o ByC1gOS% MArz 1920_. ' " 
tł; .. @) 
 sl a
fg

 In · e tjd_9_?5ZUZ o@; 0- . ! 
. 
@) o @') {Clc4Q4 . .,.. @.O @ 
(@; 
.." .. ..... .Ił ' 

 Di
Qutsh.in wini Wlfi!ltig wtU1 ernldlt I
 _der Momt. ..... 
tl'att. ,i@. 
IW lihtr Au
 """ Naglltratobci dtrStadthauptkuscB,ofconcz d,..J6st WIt!. 


-- 


.:ł 78.
>>>
Awers: Pośrodku przedzielony poziomo na dwie części, bogato profilowany 
kartusz z napisem: BILET KASO\VY / PIĘĆ 
iAREK / BYD- 
GOSZCZ, DNIA 30 GO tviARCA 1920 R. / GMI
A MIASTA 
BYDGOSZCZY / MAGISTRAT / dwa faksymilia podpisów (Ma- 
ciaszek i Bessert]. W jego bokach okrągłe pola z nominałami 5 na tle 
drobnego ornamentu geometrycznego w formie zbliżonej do ośmio- 
płatkowej rozety. U góry, nad kartuszem, napis: ZA WYKUPIENIE 

I
IEJSZEGO BILETU KASOWEGO ODPOWIADA GMI- 
NA MIASTA BYDGOSZCZY U dołu w prostokątnej, zaokrąglo- 
nej po bokach ramce, tekst: NINIEJSZY BILET KASO\VYTRACI 
WARTOŚĆ, O ILE W PRZECIĄGU DWÓCH / MIESIĘCY 
PO PCBLICZNEM ZAWEZWA.1\JIU MAGISTRATU NIE ZO- 
STANIE / \VYMIENIONY W GŁÓWNEj KASIE MIEjSKIEJ. 
W lewym dolnym rogu drukowana pieczęć z herbem miejskim i le- 
gendą: MAGISTRAT BYDGOSZCZY. Po prawej, nad nomina- 
łem, nadruk numeru w kolorze czerwonym. Całość zamknięta pro- 
stokątną ramką, pod którą napis drobnymi literami: LITHOGR. 
GRUENAUERSCHE BL'CHDR. RICH. KRAHL, BYD- 
GOSZCZ. W tle Orzeł polski w okrągłym polu oraz drobny, siatko- 
\\'Y ornament geometryczny. Poddruk zabezpieczający w formie rzę- 
dów kół, z umieszczonym wewnątrz każdego koła skośnym paskiem. 
Kolor zielony w ramce, pomarańczowy przy brzegach. 
&wers: W centrum owalny kartusz z dekoracxjnymi motywami w forn1ie spi- 
ral po bokach, przedzielony poziomo na dwie równe .
zęści (z c
.em- 
nym i jasnym tłem), w których napis: GUTSCHEIr\ UBER/ FUNF 
MARK / BYDGOSZCZ, DEN 30. MARz 1920. / STADTGE- 
MEI
DE BYDGOSZCZ / DER MAGISTRAT / dwa faks)1nilia 
podpisów (Maciaszek i Bessert]. W tle dolnej części kartusza herb 
miejski. Po bokach w okrągłych polach nominały 5. II góry jedno- 
wierszo"'}' napis: FUR OlE EINLOSUNG DIESES GUTSCHE- 
INS HAFTET OlE STADTGE
.IEINDE BYDGOSZCZ. U dołu, 
w prostokątnym polu, tekst: DIESER GUTSCHEIN \VIRD 
UNGULTIG, WENN ER NICHT INNERHALB ZWEIER 
MONATE NACH OFFENT- / LICHER AUFFORDERUNG 
DES MAGISTRATS BEl DER STADTHAUPTKASSE BYD- 
GOSZCZ EINGELOSTWIRD. Po bokach dekoraC)jne list\"y'vy- 
pełnione motywami łączących się spiral. Kolor zielony. 
Druk: Drukarnia Instytutu Wyda\\l1iczego "Biblioteka Polska" (dawna 
"Gruenauersche Buchdruckerei"), Bydgoszcz. 
Nakład: 305580 szt. 


.179.
>>>
Okres ważności: Po połowie czerwca (naj prawdopodobniej 21.06.) 1920 - 
31.08.1922. 
Literatura: Solecki I. 12;jabłoński 2665; 
lehI19.7; Schoenawa, s. 18 (Brom- 
berg, poz. 14). 
t t. Bon papierowy na 20 Dlarek ("bilet kasowy") z datą 
30.03.1920, dwujęzyczny (polsko-niemiecki), napis \\-Jkonany czcionkami łacil1ski- 
mi, brak znaku wodnego, wymiary: 115 x 70 mm. 


li 
I Za oryk"piruie aioiei_ bilełU.łu..owqoodpo....ń
lI'lI\ia
 llliaoteJlycł.-=,;l 


l ' .' " . ',," .-.-- ...-..--., '--.-. .......--. " 
I;' ,.' ;::-:
'-. /.1iilef1łasowY..........
. . 
.,'.,-::::
:D)fdłlZieŚfia marek. :: 
I m:._._-uu-----.----.-uu---n...u.__: 
I 
_ . G m7-


 z
: . 
,It _- ," .,o
 
a.c.\' _ 
 '.f . 
E! Ęł
 
 bil1 bso;ry.. ...;an
-o
..l'rue¥lZod."'. 
ł-. _
1 ..r
 po pulliC.oem ..... . 
 roqll....... ale .....apI 

I 
Yymoalooy... 
ną boje ..Icjskkj._ .. 
t, 
...... ,....;w:. " ... ._.... 
- ar ...
_.....
 


"",' 


Awers: Pośrodku przedzielony poziomo na dwie części, bogato profilowa- 
ny kartusz z napisem: BILET KASO\VY / D\VADZIESCIA MA- 
REK / BYDGOSZCZ, DNIA 30 GO 
IARCA 1920 R. / G
n- 
lXA MIASTA BYDGOSZCZY. / MAGISTRAT / dwa faksymilia 
podpisów [Maciaszek i Friedlander). W jego bokach okrągłe pola 
z nominałami 20 na tle drobnego ornamentu geometrycznego 
w formie zbliżonej do ośmiopłatkowej rozety. U góry, nad kartu- 
szem, napis: ZA \VYKuPIENIE NINIEjSZEGO BILETU KA- 
SOWEGO ODPOWIADA GMI
A I\IIASTA BYDGOSZCZY. 


.180.
>>>
U dołu w prostokątnej, zaokrąglonej po bokach ramce, tekst: NI- 
NEjszy BILET KASOWY TRACI WARTOŚĆ O ILE 
, . , 
W PRZECIĄGU DWOCH / MIESIĘCY PO PLBLICZNEM 
ZAWEZWANIU MAGISTRATU NIE ZOSTANIE / WYMIE- 
NIONY W GŁÓWNEj KASIE MIEjSKIEj. W lewym dolnym 
rogu drukowana pieczęć z herbem miejskim i dookolnym napi- 
sem: MAGISTRAT BYDGOSZCZY. W prawym górnym rogu 
nadruk numeru w kolorze czerwonym. Całość zamknięta deko- 
raqjną ramką, pod którą napis drobnymi literami: LITHOGR. 
GRUEl\'AUERSCHE BCCHDR. RICH. KRAHL, BYD- 
GOSZCZ. W tle Orzeł polski w okrągł}TI} polu oraz drobny, zróżni- 
cowany ornament geometryczny. Poddruk zabezpieczający w formie 
rzędów kół, z umieszczon)TI1 we\\TIątrz kaŻdego koła skośn)TI} pas- 
kiem. Kolor fioletowy w ramce, szaropomarańczowy przy brzegach. 
Reu'ers: Pośrodku m\-'alny kartusz z dekoraC)jnymi mot}Wami w formie spi- 
ral po bokach, przedzielony poziomo na dwie rÓ\\TIe części (z ciem- 
n
TI1 i jasnym tłem), w k
órych napis: GUTSCHEI
 OBER / 
ZWANZIG \IARK / BYDGOSZCZ, DEN 30. MARZ 1920. / 
STADTGEMEINDE BYDGOSZCZ/ DER tvtt\GISTRAT / dwa 
faksymilia podpisów [Maciaszek i FriedlanderJ. W tle dolnej części 
kartusza herb miejski. Po bokach w okrągłych polach nominały 20. 
U góry jedno\\ierszo\\y napis: FCR DIE EI
LOSU:\'G DIESES 
GUTSCHEINS HAFTET DIE STADTGE
IEI
DE BYD- 
GOSZCZ. U dołu, w prostokątnym polu, tekst: DIESER GUT- 
SCHEI
 WIRD C
GOLTIG, WEN N ER NICHT IN
ER- 
HALB ZWEIER MONATE NACH OFFENT- / LICHER AUF- 
FORDERUNG DES MAGISTRATS BEl DER STADT- 
HAUPTKASSE BYDGOSZCZ EINGELOST WIRD. Wokół 
dekoraqjna ramka, zaopatrzona po bokach w listwy zdobione mo- 
t)wami łączących się spiral. Część brzegowa wypełniona drobnvm 
ornamentem siatkoW)TI}. Poddruk zabezpieczający jak na awersie. 
Kolor fioletoWY. 
Druk: Drukarnia In
tytutu Wydawniczego "Biblioteka Polska" (dawna 
"Gruenauersche Buchdruckerei"), Bydgoszcz. 
Nakład: 180000 szt. 
Okres ważności: Maj 1920 - 31.08.1922. 
Uwagi: M. Kuczyński i A. Solecki podają dwie odmiany kolorystyczne tła 
rewersu: fioletową i niebieską. 
Literatura: Solecki I. 13;jabłoński 2666; MehI19.7; Schoenawa, s. 18 (Brom- 
berg, poz. 15). 


.181.
>>>
12. Moneta cynkowa na 10 fenigów ("Kriegsgeld") z datą 1919, 
w języku niemieckim, średnica 19 mm, waga 3,1 g. 


Awers: Herb miejski, w otoku napis: KRIEGSGELD DER STADT 
BRO
IBERG, przy krawędzi obwódka perełkowa. 
Rewers: Nominał 10, pod nim data 1919. \Vokół wieniec z liści ",awrzynu. 
Przy krawędzi obwódka perełkowa. 
J/omica: A. Werner & S6hne, Berlin. 
w''"aklad: 938134 szt. 
Okres ważności: 05.03.1919 - 31.08.1922. 
Uwagi: Dostarczona do Magistratu w trzech partiach (marzec, czer\\iec 
i grudzień 1919). \Vybito również 50 sztuk egzemplarz)" próbnych 
('\lenzel2110.2; Sikorski 7.2). 
Literatura: Funck 60.1; 
lenzel 2110.1; Solecki 11.1; Terlecki M.9; Sikorski 
7.1; Schmidt 7.1. 


LITERATl'RA: 
l. W Funck, Die Xolmull:en brdeulschm SliiJ'e, GmU'illdm. Kmse, La1ldere'r. AmtlirM Ausgabm /9/6-/92/, 
\Iiinsler 1966 
2, T. Jabłoński, hotalogpaPinvwyrh pimi{dz.f po15/uch i lliJU'n1qch IW zit7Tliarh Po["'-ki /794-/965, \\iłfSzawa 1967 
3. 
I. Kuczyński, PO:TIOńskil' i Pommv. SPIS bonów, U'ydn1
1rh w lntnrh /9/9-/920, ,
Viadomości ;\:umizmalycz- 
no-Archeologiczne", R. 1926, :Xr 1 - 12, s. 59-63 
4. M, 
fehl, Das PaPienw'geld von Ostpreusse1l, WeS'pmLSSfTl u1Id Posen /9/4-/923. Berlin 197.5 
5. P. \fenzel, Dmtsrhe Xo'miillzfTl u1Id sOllstige Grldmafzmnrken /840-/900, Band I: A - L, Giilersloh 1993 
6. A. Schmidl, Katalog TTWTlI"Wlwbqrh z :it7Tl polfkirh /9/6-/922, Gniezno 1995 
7. H. Schoellawa, Dm Papif77!otgeld 1'011 Ostprrusse1l, Jfrstpreusse1l, Posm, Werlaburgdorf 1989 
8. B. Sikorski, MmU'ly zaslfPrze miast, gmi1l i puwinlów. Kalnl1Jg, T. I, Piła 1995 
9. A. Solecki, Bony bydgoskie, "Przegląd Bydgoski", R. V: 1937, z, 2, s. 50-65 
10. W Terlecki, Katnlog mfm1" polskirh /9/6-/965, Warszawa 1965 


. 182 .
>>>
Dagmnra Fuming 


Domy konfekcyjne 
w międzywojennej Bydgoszczy 


Bydgoszcz należała do najbardziej dynamicznie rozwijających się ośrodków pro- 
wincjonalnych w Polsce międZ)Wojennej. Położona na pograniczu zachodniej i pół- 
nocnej Polski, Kujaw i Pomorza, spełniała w Życiu gospodarczym i handlu rolę łącz- 
nika pomiędzy centraln}wi a północn}wi regionami kraju. l W wyniku szybkiego 
wzrostu ludności z 65 tysięcy w 1919 r. do około 140 tysięcy w 1938 r. znalazła się 
w pierwszej dziesiątce największych miast Polski. 2 
Poniżej zamierzam przedsta",ić nieznany szerzej asortyment wielkich towarów 
dostępnych w domach konfekcy'jnych, ze szczególnym uwzględnieniem oferty ów- 
cześnie bardzo popularnego Bydgoskiego Domu Towarowego. Podstawowym źró- 
dłem była dla mnie lokalna prasa z "Dziennikiem Bydgoskim" na czele. 


t. Domy towarowe w międzywojennej Bydgoszczy 


Proces szybkiej repolonizacji miasta łączył się z przejmowaniem bydgoskiego han- 
dlu przez Polaków. Początkowo spośród 218 zarejestrowanych w mieście firm handlo- 
"'ych aŻ 85% należało do Niemców. Wkrótce wielu polskich kupców mieszkających 
dotychczas na obczyźnie zaczęło wykupywać niemieckie przedsiębiorstwa handlowe, 
w t}W tak duże obiekty, jak: dom towarowy "Conitzer und S6hne" (późniejszy Dom 
Konfekqjny Chudziński & Maciejewski) oraz "Geschaftshaus Leo Briickmanna" (Dom 
Konfekg.jny Towarzystwa Akg.jnego).3 W 1923 r. na 496 zarejestrowanych sądo\\l1ie 
przedsiębiorstw handlowych w rękach polskich znajdowało się juŻ 80%.-1 
Centrum handlowe miasta tworzył południo\\'Y odcinek ulicy Gdańskiej (począw- 
szy od ul. Chodkiewicza), przylegający do niej fragn1ent ul. Dworcowej, pl. Teatraln)
 
ul. Mostowa i Rynek Starego Miasta. Handlowi potentaci i najelegantsze sklepy mie- 
ściły się w sam}w centrum, u zbiegu ulic Gdai1skiej, Pomorskiej i Dworcowej. Wśród 
wytwornych składów odznaczał się sklep artykułów bławatnych (tekstylnych) jana Pi- 
laczyńskiego, który jako pierwszy w Bydgoszcz)' zamontował neon ze swoim namis- 
kiem. Najpospolitsze były składy towarów kolonialnych, zwane "kolonialkami.' , czyli 


.183.
>>>
sklepy spoŻywcze. Większość z nich kusiła klienta apetycznym towarem, zapachem 
. .....5 
zgromadzonych produktów, CZYStymi, często zmlemanyml WItrynami. 
Odzież goto\\-ra oraz materiały tekstylne sprzedawane były, podobnie jak dzisiaj, 
w wielu placówkach handlo\\-ych: J'a ogół ludzie zaopatrywali się stau u tego samego 
kupca, dlatego też dbano o każdi'go klienta. Z reguły kto mógł, szył sobie ubranie u krawca 
i dawał robić sobie obuwie na miarę. Kupno materiału na ubranie było poważnym 
sprawIl1lk£e11l, a jeśli dokonywal tego staly klient, sprzedawca dawał dyskretnie znać 
wln-ściciell)wi, ktfrl) osobiście zjawiał się za ladq, witał gościa, [...] prosil siadać, uy- 
h'rywalo Z1lllimy, a potem d)'r)'gowal prz.:nwszmiem i rozwijaniem bel materiału. Bez 
kilkUlw
tu prób tego rodzaju posiedzenie nie b}l() ważne. Bardzo często kupiec doradzał 
nab}cie tańszego materiału, gd)' by-ł stosowniejsZ)
 aby podkreślić, Że zaufanie stałego 
klienta ceni sobie uyżej od kilkulla
tłl złot)'ch doraźlIi'go Z)'sku. Rzeczq ocZ)'wistq bywal 
w takich WJPadknch rabat. 6 
Bydgoszcz słynęła przede wszystkim z Domu Bławatno-Konfekgjnego spółki Ch u- 
dziński & 
faciejewski: mieszczącego się przy ulicy Gdańskiej, róg Dworcowej, na miej- 
scu którego znajduje się dzisiaj Dom Towaro\\y "jedynak". Placówka ta rozwijała się 
pomyślnie do roku 1927. \V latach 1921 - 1924 posiadała także swój oddział w MrocZ): 
Dom towarowy, szeroko reklammvany na łamach ówczesnej prasy - szczególnie w naj- 
więksZ}TI} w regionie "Dzienniku Bydgoskim" - zdobywał klientelę organizowanymi "Bia- 
ł}TI1i Tygodniami" czy "Złotymi niedzielami", podczas których sprzedawdllo towary Po 
obniżonych cenach, oraz rewiami mody. Całostronicowe reklam}; z reguły bogato ilus- 
trowane, informowały: 1jlko raz do roku urzqdzallY jest Biały 1jdzień, podrd/!; kt6rego 
Szacowlla PuhlŻczlWŚć ma jed;'llą możliwość po najkorz)'Stmijszych cellO£h zaopatrzyć się 
w towar bieliźniany oraz konfeluję.7 Swoistą formą reklamy był w latach dwudziestych 
zwrot kosztów biletu kolejowego trzeciej klasy na odcinku do 70 km przy zakupie towaru 
za ponad 100 zł oraz przeceny świąteczne. 8 Firma przetrwała najtrudniejsze lata kryzysu 
gospodarczego, kończąc swoją działalnoŚĆ z powodu W)jazdu Chudzińskiego do Francji 
i rozwiązania tym samym spółki. Pozostały w Bydgoszczy Władysław Maciejewski przejął 
majątek i zobowiązania firmy, zostając w 1927 r. jednym z trzech kieroWI}ików zarządza- 
jących spółką Bydgoski Dom Towarowy ( Be-De-Te)Y Do spółki dołączyli ponadto Bro- 
nisław Kentzer i Czesław Matecki. Fakt ten odnotowały bydgoskie gazety, donosząc w jed- 
nym z artykułów: Jedna z 1lfljpuważniejszych placÓUJek handlu chrz£Ścijańskiego w Bydgosz- 
czy dmn tuwaruwy Chudziliski&Ma£iejewski, której W placówa zfrrzya:yn od jej dotychczaso- 
uych właścicieli niezakżllych, groziła zagfm1a, została uratowana i pod 1lflzwąfirmy "Byd- 
goski Dom 'Towaruwy" z dniem l września 1927 r. na nuwo otwirra swoje podwoje. [...] 
Poszczegól1l£ działy handlu w: konfeluja damska i męska, bielizna i galantoia. [...] }{aj- 
większy odtąd uybór tuwarow nie ty/Jw w całej Bydgoszczy, ak w całym okręgu, tall Że stara 
klienli:la [...] będzie mogłn jxrwrócii, a nie potrzebowała wi{;aj wywozić pwzię1zy do Gdań- 
ska. 1O Bydgoski Dom Towarowy istniał do wybuchu II wojny światowej, stając się w mię
 
dzyczasie najpotęŻniejszą tego typu placówką w mieście. Olbrzymi, pięciopiętrowy gmach 


.184.
>>>
mieścił następujące działy: jedwabie, towary wełniane, towary bawełniane, konfekcja 
męska i damska, futra, artykuły męskie i damskie, bielizna, towary krótkie, obuwie, dy- 
wany, firany, kołdry, ponadto znajdowała się tam drogeria i cukiernia. Firma starała się 
zaopa.trywać w towary produkcji krajowej, artykuły zagraniczne stanowiły, pod koniec lat 
dwudziestych, jedynie 5% zapasó\y. II Magazyn posiadał także dział miarowy, zatrudnia- 
jący krdwców i krojczych, konkurując w ten sposób z rzemiosłem krawieckim. Oddział 
ten przxjmował na siebie gwarancję "dobrego kroju", polegającą na tym, iż wadliwie 
wykonana odzież była poprawiana na koszt "Be-De-Te". O rentowności spółki świadczy 
fakt, iż w 1935 r. zatrudniała ona 140 stałych pracowników, sezonowo m-iększając tę 
liczbę o dodatkowe kilkadziesiąt osób. 12 Przez cały okres działalności "Be-De-Te" pod- 
trzymywano tradycję "Białych Tygodni". Wprowadzono ponadto ,;Tydzień dziecka", 
w czasie którego rozdawano codziennie kilkuset dzieciom słodycze i "mleczka". 13 Co- 
roczne obniżki przyciągały licznych klientó\Y, a felietony prasowe opisywały: Jak pałac 
z bajki zmienił się 11£lSZ Be-De-H w okresie "Białych Dni". Sztuka dekorflC)jna na najuyż- 
szym pozi()1llie stwarza tu liczni! cuda Na Z£llJ11iJ:trz gmach lonie w powodzi sztandarów 
"białodninwych", a reflektory i bogata reklama w jxrrze wieczornej czynią z Be-De-u hom- 
po prostu fantastycz1lY. A wewnątrz w głównym holu w środku gmachu wybudolJ)alW kopię 
statku szkobu:go "Dar Porrwrza': którego kopia jest chlubą Be-D e-H. I..,} Półki są zawalnne 
białymi towarami: setki tysięcy metrów materiatuw płóciennych, bielizna, koronki, chustecz- 
ki, stolmoizna, obrusy, swel1y. Ludzie kupują, bo 1lLlprawdę bajecznie tanio [u.j. 14 
W latach kryzysu organizowano liczne W)'przedaŻe posezonowe oraz inwenturowe. 
Ceny ubrań gotowych jak i materiałów tekstylnych obniżano od 50 do 70%, czym 
przyciągano klientelę z całego miasta i okolic. Według "Dziennika Bydgoskiego", 
w 1935 r. Bydgoski Dom Towarowy był drugim największym magazynem w Polsce, 
obok domu towarowego bracijabłkowskich w Warszawie. 15 Rewie modyorganizowa- 
ne z rozmachem i przyciągające rzesze bydgoszczan należały do cyklicznych imprez 
organizowanych przez magazyn od samego początku jego istnienia. Przeglądy mody 
przygotowywane były z reguły na początku każdego sezonu i przyciągały szeroką pu- 
bliczność, w szczególności damską. Organizowdno je w niedzielne popołudnia w po- 
mieszczeniach domu towarowego. Prezentowano na nich najnowsze modele konfekcji 
damskiej oraz męskiej. KaŻdy pokaz mody prowadzony był przez konferansjera przy 
dźwiękach orkiestry, w sali przystrojonej na tę okazję kwiatami, wyłożonej gustownie 
gobelinami, dywanami i kobiercami. Dodatkową zachętą była filiżanka kawy i ciast- 
ko. 16 jeden z dziennikarzy "Dziennika Bydgoskiego" pisał: Nazalallejpotokallliświatla 
scenie ukazywały się raz po raz inaczej ubrmu: modelki, aŻeby po krótkim zapreze1ltowa- 
niu się zejść między zaciekawionych gości. 17 
W "Be-De-Te" salę wystawy organizowano na drugim i trzecim piętrze. Do 
prezentacji modeli wykorzystywano schody. Rewie przyciągały różnorodną publicz- 
ność, a sprawozdawcy podawali: Sau wystawy na II i III piętrze znacznie rozszerzo- 
no. W ciągu godzin) 1000 biutów wejściowych sprzedano i po godzinie 5-tej kasa 


.185.
>>>
byln zamknięta. 18 Prezentowano oryginalne modele francuskie, starano się także 
przedstawiać własne wyroby wzorowane na zagranicznych, przede wszystkim wie- 
deńskich i paryskich. W tej dziedzinie największe osiągnięcia miał dział miarowy 
"Be-De-Te".'9 W czasie kryzysu lat 1929-1935 był jedynym w Polsce zachodniej 
organizatorem tego t}PU imprez, starając się przernyciężyć problem spadku po- 
pytu znacznymi obniżkami cen towarów oraz promowaniem wyrobów krajowych. 
Pomimo tr
dności, pokazy były nadal wystawne i bardzo popularne wśród byd- 
goszczan. Swiadczą o tym letnie rewie pokaZ)Wane powtórnie na tzw. "Garden 
Party" w parku im. jana Kazimierza. 2o Pokazy mody były bardzo popularne wśród 
pań z Bydgoszcz)' i okolicznych miejscowości, ajak dodawał dziennikarz "Dzien- 
nika Bydgoskiego": .Nawet w)'trmoU'allym w gimllast)'Cf palli(fm z trudem tylko uda- 
wało się wywalczyć miejsca przy stoliku. 21 Informacje o zbliżającej się imprezie 
umieszczano w lokalnej prasie, gdzie skrupulatnie prezentowano entuzjastyczne 
sprawozdania. Wszystko to wpł}wało na zwiększenie sprzedaŻy w domach towaro- 
wych oraz było tematem miejscowych plotek. Zachwycone panie pragnęły natych- 
miast \\')'TI1usić na mężach zakup najnowszej toalety, co znalazło swój oddźwięk 
w relacji z pokazu: Jłlój kostium wiosenny wola po prostu o li.'ia; jakże tu bez kołnie- 
rza futrzanego? - odezwała sir pretensjonalnie pewna pani do swego męża na relllii. 
.Niech sobie krzycz,y! odpowiedział jej malżonek. C
yżby zresztq i piękny szal nie wy- 
starcz')'ł?22 
Innym duŻym magazynem był Dom Towaro"')' Braci Mateckich. Znajdo\\rał się 
on w neogotyckim budynku o przestronnym i ekskluzywnie wyposaŻonym wnętrzu, 
stanowiącym prawdziwą perlę wśród innych składów na Starym RJnku. 23 Przedsię- 
biorstwo mieszczące się na parterze i pierwszym piętrze kamienicy przykuwało uwa- 
gę wielkimi oknami ",)'stawowymi z \\)'twornymi ekspozycjami. Bracia Mateccv chętnie 
reklamo\\'ali się w lokalnej prasie, również takimi rymotworami: 


Co tu tego, co tu tego 
Jest u Pana Mateckiego 
Uwaga więc i pŻ{k1l£ panie! 
Jest tu jedwab na ubranie 
7akże WJ'Praw uybór wszelki 
Zadowoli twój gust wszelki 
1ó też panie sZ)'k ubrane 
Tu po skórki mkną skórzane 
Lisy, płaszcze już gotowe 
Trwałe, rrwdne, sezonowe 


a pończochy, trykotaże 
Z niską ceną idą w parze. 
_ Yajwspanialsze tu blawaty 
wVajmodniejsze też krawaty 
F-żrma ta jest z tego znana 
Ze tu uybór jest dla Pana 
A te płaszcze, materjały, 
wYosić będziesz przez wiek cały 
Firmie owej hasło słuŻy: 
Zyski małl: - obrót duŻy. 24 


. 186 .
>>>
Magazyn obejmował następujące działy sprzedaŻy: futer, konfekcji damskiej i mę- 
skiej, obuwia, firan, dywanów, kapeluszy damskich, jedwabiu oraz trykotaŻy.25 Po 
reorganizacji we wrzeŚniu 1928 r. wprowadzono nowe działy: pracownię kuśnier- 
ską, pracownię kołder, dział miarowy oraz szwalnię dla pań. Dom Towarowy Braci 
Mateckich urządzał, podobniejak "Be-De-Te", "Białe Tygodnie" oraz wyprzeda- 
że posezonowe i inwenturowe. W całej Bydgoszczy słynął z eleganckich szyldów 
i ekspozycji wnętrz. 26 
Najstarszym magazynem w Bydgoszczy był Magazyn .\1ód "Cyrus", przekształ- 
cony w 1934 r. w Salon Mód "Cyrus". Reorganizacja niosła za sobą zmianę loka- 
lu - na apartament pierwszego pietra przy ulicy Gdańskiej 18, urządzony w stylu 
paryskim. "Cyrus" prowadził przede wszystkim sprzedaż pierwszorzędnych mod€li 
zagran£cznych, wedlug których wykonywano suknie, kostiumy i płaszcze .27 Właściciel 
posiadał także założoną w latach dwudziestych fabrykę konfekcji, mieszczącą się 
przy ulicy Kordeckiego 7. Magazyn Mód reklamował się w gazetach bydgoskich, 
m.in. oferując okresowe, miesięczne rabaty din wszystkich urzędników i wojskowych 
miasta B)'dgoszczy w wysokości 10% cmy wraz z ulgami w płatności. 28 Poza tym do 
większych magazynów bławatnych należały składy Borysa, Pilaczyńskiego oraz Cy- 
wińskiego & Neumanna. Mieszkańcy Bydgoszczy zaopatrywali się oczywiście tak- 
że w mniejszych składach i hurtowniach. Według danych zawartych w sprawoz- 
daniu Izby Przemysłowo-Handlowej w Bydgoszczy z 1923 r., w mieście znajdo- 
wało się: 59 składów i hurtowni bielizny białej oraz trykotaŻy, 62 składy i fabryki 
stroju, pasmanterii, nici oraz kapeluszy, 42 składy konfekcji męskiej oraz 162 ma- 
nufaktury i składy bławatów, konfekcja damska oraz dziecięca, zakłady tkackie 
i składy mód. 29 


2. Asortyment odzlejy w bydgoskich domach konfekcyjnych 


Na podstawie reklam zamieszczonych w lokalnej prasie (głównie w "Dzienniku 
Bydgoskim") i Rocznika Statystycznego m. Bydgoszczy z 1923 r., przedstawię 
asortyment odzieŻy oraz materiałów włókienniczych sprzedawanych w bydgoskich 
magazynach konfekcr.jnych. Uchwytne w 0"")'ITI materiale różnice, pomijając zmie- 
niającą się modę oraz wahania cen, wskazują na rosnącą, na przestrzeni omawia- 
nego okresu, różnorodność materiałów tekstylnych. NaleŻy dodać, że podawana 
cena towaru związana była z reguły z reklamą "Białych Tygodni" lub innych form 
wyprzedaŻy. 
Rocznik Statystyczny m. Bydgoszczy do artykułów pierwszej potrzeby wraz z po- 
daniem ceny i jej procentowej zniżki w II kwartale 1923 r. zaliczył następujące "przed- 
mioty do ubrania": 


.tS7.
>>>
Ceny artykułów odzieżowych w 1923 r. 


Rodzaj Je.dn. Ceny w końcu (w markach polskich) 
mIary 03.1923 r. 04.1923 r. 05.1923 r. 06.1923 r. 
Ubranie żakietowe Iszt. 700.000 800.000 900.000 1.200.000 
Suknia dla kobiet Iszt. 400.000 430.000 475.000 700.000 
Ubrania szkolne lszt. 350.000 400.000 400.000 550.000 
Suknia szkolna Iszt. 240.000 275.000 275.000 300.000 
Suknia dla dzieci Iszt. 35.000 40.000 42.000 70.000 
Koszula trykotowa Iszt. 42.000 42.000 45.000 60.000 
Koszula damska l szt. 40.000 45.000 45.000 60.000 
Koszula męska Iszt. 40.000 40.000 42.000 42.000 
Koszula dla dziewcząt l szt. 35.000 40.000 42.000 42.000 
Skarpety wet Iszt. 25.000 28.000 30.000 40.000 
Pończochy dam. wełniane Iszt. 30.000 32.000 35.000 38.000 
Pończochy dam. bawełn. Iszt. 20.000 22.000 28.000 28.000 
Pończochy dla dzieci wełn. Iszt. 15.000 17 .000 20.000 22.000 
Pończochy dla dzieci bawełn. l szt. 14.000 15.000 15.000 15.000 
Koszulka dla małych dzieci Iszl. 25.000 30.000 30.000 35.000 


Źródło: Rocznik. Statystyczny miasta Bydgoszczy za 1923 r. 


Po wprowadzeniu w 1924 r. reformy walutowej ceny uległy względnej stabilizacji. 
\V latach 1924-1928 sprzedawano w bydgoskich magazynach następującą odzież: płasz- 
cze damskie za 18 do 28 zł, ubrania żakietowe za 24 - 40 zł, palta damskie za 18 zł, 
koszule damskie za 2,70 - 5,90 zł, ubrania kąpielowe za 2,75 - 3,85 zł, suknie za 14- 
18 zł, suknie codzienne za 11,50 - 15,50 zł, suknie jedwabne za 39 zł, bluzki damskie 
za 4,75 - 8,00 zł, spódniczki w kraty za 10 zł, płócienne halki od 5 zł, pończochy za 
0,95 - 6,75 zł, majtki typu "figi" za 3,95 zł, płaszcze męskie za 19,50 - 90 zł, spodnie 
męskie za 3,90 - 16 zł, spacerowe ubrania męskie za 29 - 39 zł, kalesony od 3,70 zł, 
koszule męskie za 8,90 - 11 zł, ubranie kamgarnowe męskie od 37 zł, krawaty do 
wiązania od 1,20 zł, rękawiczki damskie za 7,50 - 8,25 zł, rękawiczki męskie za 1,80 - 
8,65 zł, kapelusze damskie od 7,50 zł, kapelusze męskie od 8,65 zł. Z obuwia noszo- 
no: pantofle damskie lakierowane na pasku w cenie od 23,15 zł, pantofle damskie 
czarne chrom na pasku od 21 zł, męskie wysokie buty czarny chrom od 29 zł, pantofle 
gumowe śniegowce od 22 zł, pantofle ranne od 11 zł. W sprzedaŻy znajdowały się 
następujące materiały tekstylne: muśliny, perkale, krepony, różnego rodzaju jedwabie, 
satyny, woale, szewioty, gobeliny, kamgarny, barchany, flanele oraz płótna. 3o 
Lata kryzysu gospodarczego zmusiły handlowców do obniżenia cen towarów; organi- 
zowano różnego rodzaju "o
e" w postaci wyprzedaŻy inwenturowych, posezonowych 
czy tz\v. "tanich sobót". WartoŚĆ sprzedawanego towaru zniżano do 50%, wyprzedając 
zawartoŚĆ składów po cenach własnych lub nawet poniżej nich. W prasie pojawiły się 
poza reklamami kupony uprawniające do zakupów z rabatem (z reguły 10%). 


.188.
>>>
Asortyment odzieŻy i materiałów wraz z cenami w "Be-De-Te" oraz w Domu 
Towarowym Braci Mateckich, na podstawie wyprzedaŻy inwenturowej w latach 
1932-1933, przedstawia się następująco: 


Ubrania gotowe Ceny po obniżkach 
Płaszcze damskie z obsadą futrzaną 32,50 
Płaszcze damskie w dobrym ""ykonaniu 47,50 
Futro damskie jonaty 150,00 
Futro damskie walabi z lisem 220,00 
Futro damskie źrebce z popielicami 300,00 
Kurtki pluszowe 18,00 
Szlafroki flauszowe 12,95 
Płaszcze nlęskie 70,00 
Futra męskie 200,00 
Ubrania kamgarnowe granatowe 60,00 
Ubranie sportowe 42,00 
Kurtki sportowe 18,00 
Kurtki na futerku 40,00 
Swetry damskie, wełna 13,75 
Pulowery damskie 12,60 
Bluzki damskie wełniane 2,75 
Bluzki damskie kolorowe 6,95 
Pulowery męskie bez rękawów 3,70 
Pulowery męskie w modnych deseniach 4,50 
Pończochyjed",,
bne 0,95 
Skarpety męskie 1,38 
Skarpety męskie wełniane 1,30 
Rękawiczki damskie imitacja duńskich 1,35 
Rękawiczki dam. trykotowe z podszewką 1,75 
Rękawiczki damskie z mankietem 0,55 
Rękawiczki damskie ""łóczkowe 2,66 
Kołnierzyki męskie 0,38 
Krawaty 0,35 
Koszula męska wierzchnia kolorowa 3,95 
Koszula męska sportowa 3,50 
Kapelusze męskie filcowe 4,75 
Szale męskie wełniane 0,75 
Szale męskie jedwabne 1,40 
Pijamy męskie flanelowe 8,70 
Pijamy damskie batystowe 8,70 
Kalesony męskie trykotowe 1,70 
Koszule damskie nocne 2,35 
Halki damskie jedwabne 3,45 
Szlipferki jedwabne 1,95 
Koszula męska trykotowa 2,40 


.189.
>>>
Materiały tekstylne Ceny za l m.b. 
Na płaszcze męskie, wełna 6,00 
Na płaszcze męskie, velour 10,00 
N a płaszcze męskie, eskimo 13,00 
Na płaszcze męskie, flausz 6,75 
Materiał ulstry na płaszcze męskie 13,50 
Na kurtki sportowe 3,80 
Krepa na smoking 14,00 
Ubraniowe sportowe, angielskie, wełniane 10,00 
Na płaszcz damski, wełna 7,80 
Materiał wełniany na spodnie 5,80 
Tweed wełniany 8,50 
Angora 6,50 
Zamsz 9,50 
Panama na sukienki 3,20 
Koronka na sukienki, wełna 6,75 
Kraty na sukienki, wełna 5,40 
Jedwabie: 
. Crepe meteor 5,25 
. Crepe Mosseux 7,75 
. Crepe Georgette 3,75 
. Crepe mon gol 4,95 
. Toile de soie 3,95 
. Japony 2,50 
. Marocain 3,60 
. Duchesse 7,00 
Veloutine jedwabne 5,00 
Lama 3,45 
Aksamit 2,40 
Flanela 1,40 
Jedwab sztuczny 0,95 
Jedwab sztuczny na sukienki 1,95 
Barchan koszulo\\}' 0,65 
Barchan na bluzki 0,75 
Popelina jedwabna 1,25 
Zefir 1,00 
Batyst 1,00 
Woal koloro\\}' 1,30 
Trykot na komplety narciarskie 4,50 
Pościelowe 1,30 
Fartuchowe 1,10 
Płótno białe widzewskie 0,78 
Sylezja, bułgarskie płótno 1,45 
Firanowe od 0,48 


Źródło: "Dziennik Bydgoski" z lat 1932-1933 


..90.
>>>
Druga połowa lat trzydziestych wprowadziła na szerszy rynek nowe mateńały,jak: 
organdyna, zwiększono asortyment tkanin bawełnianych, z któr)'ch SZ)10 większość 
sukni czy bluzek. W sprzedaŻy masowej pojawiły się ubrania zawodowe, jak: fartu- 
chy, bluzy i płaszcze lekarskie, płaszcze fryzjerskie, bluzy oraz fartuchy rzeźnickie 
oraz większą popularność zdobywały swetry i pulowery damskie, szczególnie z "an- 
gory". Rozpowszechniły się dzianiny, w sprzedaŻy znajdowały się bluzki, koszulki, 
suknie, a nawet garsonki trykotowe - jedwabne luh bawełniane.: H 
Wielkie domy konfekgjne przedstawiały szeroką ofertę produktów, stale wzboga- 
caną przez cały okres międZ)Wojenny. Powoli, wraz z polepszaniem się i moderniza- 
cją parku maszynowego, poprawie ulegała również jakość towarów wykon}""ranych 
w masowej produkcji. Oferowano zarówno ubrania gotowe,jak i mateńały tekstylne. 


I 
ydgos:cz. Hisloria. Kllllllm. Ż-vcie gospodarcze. Gd
l1ia 1959. s. Hi'). 
2 .J. KUlIA!., Spol.t'cznislwo mw.sla B)dgoszczy Ul lalach 1920-/939 (\\:) "Kronika Bydgoska", L. XII19!:1(J, 1991, s. 18. 
3 Polska Bvdgoslrzl920-19.'JO. D:ifSirć lal pmry IwórczEj. Bydgoszcz 19:30. s. 73. 
4 Hi.sloria 
fdgoslr...y, pod red. 
1. Biskupa, L. II, część pierwsza 1920-19:39. Bydgoszcz 1999, s. 154. 
5 Z. Rasze\\ski, Pamirlllik gaPia. 
fdg(lszczjaką jJamir[(111l z lal /9.'JO-/945. Bydgoszcz 1994, s. 363-364. 
6 Z. Raszewski. op. cilo, s. 120. 
7 ,.Dziennik B,-dgoski" z dnia 15.02.1923, s. 10. 
8 J. :\owakowski, Szczrśliwe lala, gurzki cza.s, c
fli Ulvdzo1/} w 
Jdg(JszcZJ, Bydgoszcz 1996, s. 91. 
9 
fdgoski Slou'llik Biogmficzl
r, pod red. Janusza KUllv. L. 1\; Bydgoszcz 1997, s. 71-72. 
lo ,.Dziennik 8
'dgoski" z dnia 1.09.1 927, s. 8. 
l I Pliska Bydgoszcz..., s. 90. 
12 "Dziennik Bydgoski" z dnia 8.09.1 93,1). s. 17. 
13 Tamże, s. 16. 
14 Tamże, 13.02.1 935,!. W. 
15 Tamże, 8.09.1935, s. 17. 
16 "Dziennik Bydgoski'. z dnia 25.119.1927, s.lo. 
17 Tamże, s. I O. 
18 Tamże, 20.03.1929, s. II. 
19 Tamże, 24.09.193 I, s. 9. 
20 Tamże, 18.06.19:33. s. 13. 
21 Tamże, 10.03.1932, s. 9. 
22 Tamże. 
2.'3 Tamże, 5.09.1928, s. 8- 
24 Z. Raszewski, op. cilo, s. 88- 
25 "Dziennik Bydgoski" z dnia 5.09.1 !:I28, s. 8. 
26 Tamże, 11.09.1928, s. 14. 
27 Tamże, 2.09.1925, s. I I. 
28 Tamże, 13.02.1934, s. II. 
29 Przemysł i Harulel w okrrgu Izby Przrm}'slou'o-Halldwwej w Bvdgoszczy..., s, 61. 
30 "Dziennik Bydgoski" za lalA!. I 924-1 92ft 
31 "Dziennik Bydgoski" za lalA!. 1935-1938. 


.191.
>>>
Wiesław'Trzeciakowski 


Obraz kultury niemieckiej w Bydgoszczy 
lat wojny i okupacji (1939-1945) 
w świetle dziennika "Deutsche Rundschau" 


t. Literatura 


Podczas okupacji niemieckiej w Bydgoszczy sytuacja ludzi pióra, piszących po 
polsku, była tragiczna. Z trudem tworzone i wybijające się wolno w okresie dwu- 
dziestolecia międZ)wojennego bydgoskie środowisko literackie musiało całkm\'icie 
zamilknąć, nie miało żadnej możliwości publikowania czy zarabiania pisaniem, choć- 
by w jakimkolwiek piśmie polskim. Publikacje w języku polskim były zakazane, a je- 
dynym pismem (codziennym) była niemiecka "Deutsche Rundschau". Szkół pol- 
skich także nie było, lecz wyłącznie niemieckie. Próby pisania i publikowania po 
polsku w obiegu nielegalnym, podziemnym, skończyłyby się obozem koncentracY-i- 
nym,jak zresztą każda próba uaktywnienia polskości. 
ie znam ksiąŻek ani autorów 
bydgoskich, którzy drukowaliby i wydawali w konspiracji, ale - być może - były takie 
próby. KonspiracY-ine polskie podziemie (AK) w Bydgoszczy, zdając sobie sprawę ze 
zbyt wielkiego ryzyka (w stosunku do korzyści), nie zachęcało do takich form oporu 
przeciw najbrutalniejszej w histońi germanizacji obszarów wcielonych do Rzeszy. 
Na tych terenach Armia Krajowa nastawiona była na cichą działalność wywiadowczą 
i na zbieranie informacji mogących mieć znaczenie dla rządu londyńskiego i alian- 
tów. Taka działalność była bardzo niebezpieczna, jednak mogła mieć istotny wpływ 
na wydarzenia wojenne przeciw Niemcom. 
Przed 1939 r. bydgoscy pisarze często byli działaczami na rzecz polskości i polsz- 
czyzny na tych terenach. Graniczyło to niekiedy z fanatyzmem narodowym i zaciąŻy- 
ło na charakterze ich twórczości: była to głównie publicystyka historyczna, rzadko 
literatura artystyczna. W latach 20. Bydgoszcz uchodziła za głuchą prowincję kultu- 
ralną, a mianem pisarza mógł się szczycić kaŻdy, kto napisał wierszyk i opublikował 
go w bydgoskim dzienniku. Nie inaczej było po 1945 r. 
'V latach 20. z Bydgoszczą związało się kilku znaczących autorów, godnych mia- 
na pisarza. Byli to: Władysław Dunarowski (od 1924 r.), józef Weyssenhoff (od 


.t92.
>>>
1924 do 1928 r.) i Adam Grzymała-Siedlecki (od 1922 r., z przerwami, odegrał 
ważną rolę w kreowaniu Życia teatralnego przed i po wojnie, pochowany w Bydgosz- 
czy). Z tej trójki najdłużej z Bydgoszczą związany był Dunarowski (nazywał się Du- 
dek, pochodził z Podhala, ur. w 1902 r., zm. w 1987 r.). 
Dunarowski, co ciekawe i typowe dla "gościnnych" twórców, nie podjął wątków 
bydgoskich w swojej twórczości, wiemy rodzinnym stronom Podhala; dla krytyki był 
przedstawicielem prozy chłopskiej. 
Bydgoszcz była więc miejscem zamieszkania, dawała możliwość pracy, mieszka- 
nia i utrzymania się. Miasto przyciągało znane nazwiska, by w ten sposób "wejść" 
w polską świadomość kulturalną. Naturalnie, że na Życzenie nie urodzi się pisarz 
bydgoszczanin, jednak wiele zależy od klimatu i nakładów na kulturę, czego przy- 
kładem jest okres powojenny (mimo wszystko!), kiedy w Bydgoszczy powstało au- 
tentyczne polskie środowisko muzyczne (z instytucjami), literackie, teatralne, nau- 
kowe. Biorąc pod uwagę to, co zastano, a czego dokonano, rezultaty budzą do dziś 
szacunek, choć mogą przy tym występować różnorakie zastrzeżenia natury politycz- 
nej i wobec bardzo zróżnicowanego poziomu artystycznego. 
Obecność Dunarowskl:ego w B)'dgoszczy niewątpliwie nobilitowała mi{dzywojt'1llle 
środowisko literackie miasta - stwierdza Z. Mrozek w szkicu pOŚ\\lęconym polskiej 
kulturze i sztuce w latach 1920-1939 (w: "Historia Bydgoszczy 1920-1939", t. 2 cz. 1, 
s. 777). Dodaje też dalej, że miasto bJlo skazall
 na enfuzja.stów-amatorów, a gl.ówny 
cel ich wysilkózo stmlOloilo pgrbliżenie miejscowej społeczności sztuki: w ogóle. l'IaleŻy 
się z taką oceną ówczesnego środowiska zgodzić. 
Bydgoszcz nigdy - tak po stronie polskiej,jak niemieckiej - nie wydała pisarza duże- 
go formatu, choć ambicji tut'!i nie brak. Nie mamy swego Wyspiańskiego czy Sienkie- 
wicza, ani też Manna lub Grds
a. Trudno za to winić miasto. Ale za to urodził się tutaj 
Leistikow (kamienica na rogll ulic: Gdańskiej i Chodkie\\lcza), malarz pochodzenia 
niemieckiego, który w Berlinie zrobił karierę artystyczną i załoŻ}1 tam Berlińską Sece- 
sję. Choć nie ukończył studiów, został pod koniec Życia profesorem na berlińskiej 
Akademii Sztuk Pięknych. Z tego powodu, że b)1 Niemcem, polska Bydgoszcz przed 
wojną i po wojnie mówi czasem o nim, ale tak, by nikt nie dosłyszał. 
Polityka w literaturze może być interesująca, o ile ukazanajest z wolnej woli pisa- 
rza, nie piszącego na zamówienie partii i jeśli wiersz lub powieść posiadają wpniar 
artystyczny. To zdarza się nieZ\\rkle rzadko. W Bydgoszczy lat 1939-1945 nie ujaw- 
nił się żaden miejscowy (niemiecki) talent w dziedzinie literatury. 
a łamach "Deut- 
sche Rundschau" ukazywały się co pewien czas \\lersze i wierszyki ku chwale Nie- 
miec i opiewały niemieckość grodu nad Brdą. Przypominają one bardzo treścią 
i formą polską (bydgoską) twórczość poetycką sprzed 1939 r.ludzi, którzy na ogół 
byli dziennikarzami lub działaczami narodowymi. 
W październiku 1939 r. "Deutsche Rundschau" (z 12.10.1939) zachęcała lud- 
noŚĆ niemiecką w Bydgoszczy i regionie do spisania swoich przeżyć podczas "Krwa- 


.ł93.
>>>
wej 
iedzieli" i z przebieglI "Marszu na Łowicz". W ten sposób miała powstać kroni- 
ka wydarze;}, ku wiecznej pamięci. Postanowiono też utworzyć archiwum fotograficz- 
ne: zdjęcia pokazujące wkraczanie wojsk niemieckich do Bydgoszczy, dokumentację 
fotograficzną zniszczeń dokonanych przez Polaków w pierwszym tygodniu września 
1939 r. Opisy przeŻyć zamierzano wydać w formie ksiąŻki. Przez pewien czas dziennik 
(DR) druko\\rał niektóre relacje z "Krwawej Niedzieli", nadsyłane przez Volksdeuts- 
chów. Natomiast napisania ksiąŻki o przeŻyciach uczestników "Marszu na Łowicz" 
podjął się Erhard Wittek, pisarz z Poznania. KsiąŻka ukazała się w 1940 r. 
Do Bydgoszczy pfZ)jechali pisarze z Niemiec: tę głównie propagandową wizytę 
szczegółowo relacjonuje gazeta (DR) z 26 października 1939 r. Sprawozdawca po- 
dał nawet, w jakiej marynarce był na obiedzie prezydent Izby Pisarzy Rzeszy, radca 
państwowy Hansjohst: marynarka miała kolor szarozielony. Wśród pisarzy odnoto- 
wano najbardziej znanych lub liczących się: Heinrich Zillich, Erhard Wiuek (to on 
podjął się opisania ,,
larszu na Łowicz"), Hermann Stahl, jakob Schaffner, jakob 

fagnus Wehner, Robert HohlLaum, Franz Tummler, Franz Schauwecker, joseph 
Bodenreuth. \Viększość z nich to pisarze o tendencji nacjonalistycznej (np. Hohl- 
baum: sonety "Deutschland", "Kamie;}, powieść pewnego wodza" czy \Vehner: 
"Siedmiu spod Verdun"). 
Obok tych pisarzy, obecni byli "przedstawiciele piśmiennicrnra" (nie podano, 
o kogo chodzi) oraz przedstawiciele 
SDAP i Wehrmachtu, a także radca Schlecht 
z Ministerstwa Propagandy i Oświecenia 
arodowego RzesZ). 
Czas się zbliŻył ku końcowl
 a pisarze znaleźli jeszcze czas, aby porozmawia! z oberny- 
mi wśród gości bydgoszczanami o posłannictwie lllLSZej ojczyzny. Po krótkim podzi{ko- 
walliu radcy Schuchta goście udali si{ do Poznania. 
Dział literacki bydgoskiego dziennika proponował swoim czytelnikom w sobot- 
nio-niedzielnych numerach krótkie opowiadania o treści wspomnień z I wojny świa- 
towej i aktualnych przeŻyciach wojennych, mówiących o obowiązku żołnierzy wo- 
bec pańsrnra i narodu, odwołujących się do uczuć rodzinnych (ojciec, matka, żona), 
a także żołnierskiej solidarności. Drukowano też takie opowiadania, jak: "Die Thea- 
terkarten ., (Bilety do teatru) pióra Kaete Biel, zdaje się, bydgoszczanki. Treść b)1a 
następująca: .Marianne gotowała rybę na obiad. Cały czas myślała o tym, że razem 
z Maxem pójdą do teatru. Nie wiedziała tylko, co stało się z biletami. Bardzo to 
przeŻ)wała. Wszędzie szukała, bez skutku. Mąż każe się jej wreszcie ubierać. "Ależ 
my nie mamy biletów, zglIbiłam je" - wyznaje Marianne. On na to: "Ubieraj płaszcz! 
Bilety były w ksiąŻce kucharskiej. już dawno je tam znalazłem". 
Publikowano też w odcinkach powieści IuJminalne, które w porównaniu z po- 
wyżsZ)m miniopowiadaniem K. Biel zawierały głębię Życia i interesują fabułę. Nie 
warto ich jednak nawet wymieniać, gdyŻ nic nie znaczą, podobnie jak ich autorzy. 
Na łamach dziennika przybliżano sylwetki takich piasrzy jak Eckart. Dietrich 
Eckart określany był "poetą ruchu narodowo-socjalistycznego", pisał o nim z po- 


..94.
>>>
dziwem Hitler w "Mein Kampf". Eckart bowiem nienawidził jezuitów, Żydów, 
był skrajnym nacjonalistą, znajdował się wśród nazistów aresztowanych w 1923 r. 
(chodzi o nieudany pucz hitlerowców w Monachium). Zmarł z powodów zdro- 
wotnych zaraz po wxjściu z więzienia na wolność. Sylwetkę Eckarta przypomnia- 
no ze względu na kolejną rocznicę faszystowskiego puczu z 9 listopada 1923 r. 
(DR z 9 listopada 1939). 
A oto próbka poezji, ukazującej się na łamach dziennika: 
Das Reich tks Willen.s 
J1'z"r haben lumte keine Zeit 
Aus offnnz Graebern zu klagm! 
Euch totm Kameradl:n danken wir, 
Dass euer Grab nun deutsche Erdl: ward! 
Deutschland, 
Das Reich tks Wiluns unserer Rasse 
Waechst! 
(...) 


W przekładzie (filologicznpn) brzmi to tak: 
&esza woli 
.Nie mamy dziś czasu 
SkarŻyć się z otwarf'vch grobów! 
Dziękujemy wam, zmarli koudzy, 
Ze wasz grób był niemiecką ziemią! 
",. 
ol' lemcy, 
&esza woli naszej ras) 
Wzrasta! 
(...) 


Inny przykład - wiersz "Buecher fuer dic Front" (KsiąŻki dla frontu), pióra Hein- 
richa Knackera: 
Dmkt daran wglich: hart ist dm Leben im Feld! 
BlUcher sind Freuntk aus einer beseelterm mit; 
Tragen dem KaempJer, da draussen fiur Deutschland wacht, 
lroestliches Licht in die einsame BUllkernacht. 
(...) 
Pomyślcie o tym każdl:go dnia: twardl: jest Życie w polu! 
Książki są przyjaciółmi z uduchowionego świata; 
Walczącemu przynoszą, gdy czuwa on bezsmnie dla JViemiec, 
Światło pocieszenia do samotnego bunkra, nocą. 
(...) 


.195.
>>>
"Deutsche Rundschau" z 13-14 stycznia 1940 r. przynosi znów kolejną porcję 
ojczyźnianej poezji, tym razem jest to publikacja zbiorowa młodych poetów z Kraju 
\Varty i Wisły. Z Bydgoszczy pochodziła i tutaj mieszkała autorka wiersza "Heimat" 
- Brunhilda Luettmann. 


Heimat 
Heimat! Wir wissen um tkine .Not! 
Jedl:r Bruder, da dir verwrengeht, 
Jeda von uns, der dich nicht versteht, 
1st fig und schlecht! 
Es sirw vieu, die dich um Judasgeld 
Verraten an eine uns Jremde »'rIt, 
Die verachten wir! 


Jedff Bruder, der Jeine Sprache nicht spricht 
Jeder Bruder, dff dir die Treue bn.cht, 
1st tkiner nicht wert! 


Jedl: Alutter, die ihr Kind nich belen uhrt: 
"Colt, hilf mir Heimat liebenund Schwert", 
1st nicht deutscher Art. 
(...) 


Kraj rodzinny 
Kraju11lój! Wienry, czego ci trzeba! 
Kaid) brat, który zapomina o tobie, 
Każdy z nas, kto ciebie nie rozumie, 
1ćhórzliwy jest i podly! 
Widu jest takich, którzy za judaszowe srebrniki 
Zdradzą cię obcemu nam światu, 
Pogardzamy takimi! 
Każdy brat, który nie mówi twą rrwwą 
Każdy, kto nie dotrzymuje wierności tobie 
0/ We jest ciebie wart! 
Każda matka, która nie ucz) dziecka rrwdlitwy: 
"Boże, pomóż mi kochai ojczyznę i miecz ", 
.'vie jest prawdziwą Niemką. 
(...) 


. 196.
>>>
Na zakończenie tych pseudopoetyckich produkcji, na które było duże zapotrze- 
bowanie polityczne (współgrały jako pochodne nacjonalizmu i rasizmu), cytat z so- 
netu "Bydgoska Wenecja", autorsrnra Clemensa Roesslera, bydgoskiego poety.jego 
pozycja wśród miejscowych "żołnierzy słowa" musiała być wysoka, skoro 6 listopada 
1939 r. przemawiał on na scenie "Elysium" w obecności władz NSDAP i Wehr- 
machtu z okazji ornrarcia sezonu teatralnego. Sonet "Bydgoska Wenecja" (i inne 
jego wiersze) wykazuje pewien polot literacki i znajomość warsztatu literackiego, ale 
jest świadectwem nachalnego nacjonalizmu, obsesr.jnie podkreślającego rolę niem- 
czyzny na Wschodzie, niemieckie prawo do tych ziem, na których Niemcy Gednak 
jako przybysze!) budowali młyny, domy, osady i miasta. 
Bromberger Yenedig 
Dort, wo dl's grossen Preussenkoenigs Afuehun 
JYoch immer mahll'1l unsrer Heimat Brot, 
Siehst du da Brahe Wasser sanJt llmsjml'Ull 
Ein lieblich Bild, llmglaenzt im Abendrot. 
(...) 


BydgosAa Wenetja 
Tam, gdzie młyny wielkiego króla PrzLS 
J'Jhąż mielą chub naszej ojąrźnie, 
Widzisz, jak wody Brdy lngodllie się toczą 
lUily sercu widok, błyskająC)' światłem wieczornej zorzy. 
(...) 


(Przekład wszystkich tekstów: W. Trzeciakowski) 


Czytelnictwo 
Biblioteka Miejska na Starym Rynku (od \\Tześnia 1939 r. "General-von-Kluge- 
Platz", a od połowy 1941 r. "Fńedrichplatz") rozpoczęła wypoŻyczanie książek 
18 grudnia 1939 r. Podkreślono przy i}m, że książek nie wypoŻycza się osobom 
narodowości polskiej (DR z 16-17.12.1939). 
Większość rękopisów i starodruków bernardyńskich próbowali \\ywieźć z miasta 
Polacy zaraz w pierwszym dniu wojny. Na dworcu kolejowym spłonął od bomby 
jeden wagon, los innych "bernardynów" nie jest do dziś znany. 
Niemcy mogli wypoŻyczać ksiąŻki: 
1. Dorośli: codziennie od 11.00 do 13.00 oraz od 17.00 do 19.00, we wtorki, środ} 
i piątki. 
2. Młodzież: (do 16 lat) od 16.00 do 18.00, w poniedziałki i wtorki. 
Opłata za wypoŻyczanie miesięcznie wynosiła: 
l. Dorośli: 0,25 marki; 
2. Młodzież: 0,10 marki. 


.197.
>>>
Z podsumowania ilości wYPoŻyczeń w styczniu 1941 r. (tylko za ten miesiąc) 
wynika, że Miejska Biblioteka wypoŻyczyła 1747 ksiąŻek 831 czytelnikom. Tak samo 
wygląda pod tym względem kaŻdy inny miesiąc. 
\V sumie od grudnia 1939 r. do marca 1941 r. czytelnicy (dorośli i młodzież) 
wypożyczyli 22.488 ksiąŻek (DR z 20 maja 1941 r.). 
Co czytali bydgoszczanie niemieckiego pochodzenia? Najmniejszym zaintere- 
sowaniem cieszyły się ksiąŻki o sporcie, religii i z dziedziny pedagogiki. Przeczyta- 
no natomiast: 1.172 książki historyczne, 1.266 książek biograficznych i aŻ 16.939 
. , . 
pOW1escI. 


Wieczory autorskie 
Odnotujemy tutaj spotkanie ze szwajcarskim pisarzem jakobem Schaffnerem, 
które zorganizował Deutsches Haus (przy ul. Gdańskiej, w kamienicy powojennej 
"Słowianki", obecnie kasyno gry). .\utor czytał fragment z powieści "Młodzień- 
cze lata johannesa Schattenholda" Ouenglingszeit des johannes Schattenhold). 
Sprawozdawca dziennika (DR) pisał z goryczą: 10 była stanowczo za mała gruPka 
osób :gromadzollych wczoraj na spotkaniu z Jakobem Schaffnerem w sali Domu wYie- 
mieckiego. JYie mówimy tego ze względu na pisarza - on przemówił do tysięcy przez 
swe dzieła i takie wieczory, i wie, że na JVschodzie jest niezunny (...). AJówimy tak ze 
względu na tych wszystkich, którzy zawsze twiffdzą, że w BydgoszcZ) nic się nie dzieje 
(DR z l marca 1940 r.). 
Trzeba przypomnieć, kim był jakob Schaffner (1875-1944). Urodzony 
w Szwajcarii, syn ogrodnika, samouk i zapalony \,,"ojażer. W 191] r. zamieszkał 
na stałe w Niemczech. jego skrajny nacjonalizm (propagował nurt: "krew i zie- 
mia") zapewnił mu poparcie ze strony władców III Rzeszy. Oprócz wymienio- 
nej już powieści, wydał: "Księgę dzieciństwa" (1Y22), "Pewną niemiecką wę- 
drówkę" (1933). Zbiór reportaŻy z 1933 r. "Czerwone zamki i błękitne jeziora" 
zawiera agresywne napaści na Polaków i gloryfikuje krzyżackie podboje nad Bał- 
tykiem i w Prusach Wschodnich. 


Ksi,garnie 
Gdańska Krajowa Izba ds. Kultury oceniła stan kultury w Prusach Zachodnich, 
również w Bydgoszczy. Z informacji wynika, że w Bydgoszczy jest 5 niemieckich 
księgarń - a w całym Reichsgau Danzig: 50, w Toruniu: 2 (DR z 5 lutego 1940 r.). 


Ksiqż4i 
O niszczeniu polskich ksiąŻek na obszarach wcielonych do Rzeszy nie trzeba się 
rozwodzić. To było odgórne rozporządzenie. Niemcy oddawali polskie książki na 
przemiał, wybierając co cenniejsze dla kolekcjonerów lub na sprzedaŻ aukC}'jną. 
Posiadanie polskich księgozbiorów (także w domu) było zabronione, mimo to ksiąŻ- 


.198.
>>>
ki polskie krąŻyły z rąk do rąk w atmosferze konspiracji i solidarności (zob. Z. Ra- 
szewski: "Pamiętnik gapia"). 
W dużej cenie były polskie podręczniki szkolne, zwłaszcza dla gimnazjów. 
aj- 
bardziej poszukiwany był zarys historii literatury polskiej j. Kleinera. Interesowano 
się też ksiąŻkami do nauki języków obcych, szczególnie angielskiego. 
Z. Raszewski twierdzi, że druki konspiragjne były rzadkością, ale zdarzały się, 
jak na przykład powielone biuletyny lub egzemplarze "Bellony" . 
A co w swoich bibliotekach trZ\mali Niemcv? 
Z. Raszewski, który w tym cza
ie był w wieku gimnazjalisty, widział takie zbiory 
w porzuconych przez 
iemców mieszkaniach na Bielawkach w styczniu 1945 r. 
Były tam: "Mein Kampf" Hitlera, "SolI und haben" (antypolska powieść Freyta- 
ga, podobno obecna w każdym niemieckim domu), książki 'f. Storma, zdarzały 
się nawet dzieła '[ Manna, przeb}wającego w Ameryce (z uwagi na swoje nie- 
miecko-Żydowskie pochodzenie), uznanego przez III Rzeszę za degenerata (En- 
tartung). jednak - dodajmy - była to najczęściej powieść "Buddenbrookowie", 
epos niemieckiego mieszczaństwa. 


J(ZJI polsli 
Wyparty z życia publicznego po zajęciu miasta w 1939 r., potem surowo zakazany. 

lówienie po polsku na ulicy, w urzędzie, kinie, teatrze było urzędowo zakazane, 
choć początkowo nie przestrzegdno tego tak rygorystycznie, skoro w sklepach mówi- 
ło się po polsku do klientów (pamiętamy, jak oburzyło to redaktora DR). 
Polacy na obszarze wcielonym do Rzeszy żyli pod przymusem \"}l1arodowienia. 
Początkowo urzędowe ogłoszenia i druki ukaZ)Wały się w dwóch językach (polski, 
niemiecki), a od 1940 r. - tylko w języku niemieckim. 

ieustannie naciskano na Kościół katolicki, aby w kościołach dla Polaków głosić 
kazania po niemiecku. Niemcy żądali też spowiedzi i ślubów w języku niemieckim. 
Z obawy przed tragicznymi represjami (obozy koncentraC}jne), administracja koś- 
cielna zgodziła się na niemieckie ultimatum. \V Bydgoszczy po raz ostatni udzielono 
ślubu po polsku :3 lipca 1943 r. w kościele Najświętszego Serca Pana jezusa (plac 
Piastowski). Wprowadzono też kazania i spo\\iedź w języku niemieckim. 
Kilkuwiekowe więzi lokalne między Niemcami i Polakami wywarły "pł
w na 
nasz język (ale Niemcy też asymilowali polskie wyrażenia czy słownictwo). Polacy 
przed 1920 r. uczęszczali do niemieckich szkół, stąd słownict\vo kujawsko-po- 
morskie przemie
zane jest z wyrazami niemieckimi, spolszczeniami, choć nie w ta- 
kiej skali jak na Sląsku. 
Przykłady niemieckiej konstrukcji \\rpowiedzi: 
- Co mu tak głupio przychodzisz? 
- Ile to przxjdzie? 
- Nie da. (W sensie: nie ma, nic z tego nie będzie.) 


. 199.
>>>
- On mi tak znajomo przychodzi. 
- On jest precz; lub: On jest W)jechany. 
Przykłady spolszczonych słów niemieckich: 
- badejki (kąpielówki, od Badehosen) 
- szport (sport, niemiecka wymowa "sp" jak "szp") 
- fyrtel (dzielnica, od Viertel) 
- keta (rower, łańcuch, od Kette) 
- kuczer (woźnica, od Kutscher) 
- rychtyk (porządnie, od richtig) 
- cetelek (karteczka, od Zettel) 
- wurszt (kiełbasa, od Wurst) 
- fertyk (gotowy, gotowe, od fertig) 
- - szt}lnuje (zgadza się, od stimmen). 
Ten specyficzny język lokalny w Bydgoszczy \\ykorzystał w swojej trzytomowej 
pm\'ieści "Most Królowej Jadwigi" bydgoski pisarz jerzy Sulima-Kamiński, który 
w czasie okupacji miał kilkanaście lat. Powieść ukazuje losy mieszkańców miasta 
z perspektywy kamienicy przy ul. Królowej Jadwigi oraz okolicy: Jaaa, pani Batu... 
Ja... Coś tu nie sztymuje... Po tamtej stronie B)'rdy Polski już ni TllLl. Co po tyj naszej 
stronie to ja nie wim, nie wim, pani Batu co jes. Ostalim jak te sieroty wew sierocińcu. 
U. Sulima-Kamiński: "Most Królowej Jadwigi", Bydgoszcz 1998, s. 255). 
Jaaa, pani,jaaa... Coś tujes nie rychtyg. CoJli się za Byrde, ostawili 11m w sztychu. 
A Lejoś mój, pani, Lejoś, un jest z harcerzami. Dej mu pan Jezus rozum i zdrowie... 
(op. cit., s. 255). 


Slogan) 
Pojawiły się na ulicach Bydgoszczy od momentu wkroczenia wojsk niemieckich do 
miasta: na słupach ogłoszeniowych lub w tramwajach, czasem w sklepach. WciąŻ do 
czegoś WZ)wały lub coś radziły: Husie odn-lliese nicht Alzdem Leuten ins Gesicht, czyli: 

Yie kasłaj i nie kichaj innym ludziom w twarz. A w sklepie był taki wierszyk: Die Rulll' 
sei Jem Jfenschm heilig JV ur die Verueckten haben 's eilig, czyli: Spokój niech będzie święty 
czWwiekowi. 1jllw wariaci się śpieszą (cytuję za: Z. Raszewski: "Pamiętnik gapia"). 
Niemcy mieli słabość do takiej twórczości literackiej służącej reklamie lub propa- 
gandzie, powiedzmy na wyrost: do sztuki o charakterze uŻytkowym. 
Pisaniem sloganów zajmowali się ludzie \\rkształceni, nierzadko pisarze lub 
dziennikarze. W Polsce sprzed 1939 r. także uprawiano taką twórczość, a przykła- 
demjest słynny slogan "Cukier krzepi!", wymyślony dla pieniędzy przez 
1elchio- 
ra Wańkowicza. 
W nazistowskich Niemczech pisali je zapewne fachowcy od propagandy. M usiały 
być łatwe, proste, lekko wpadać w pamięć. Polski przekład cytowanych sloganów nie 
oddaje ich językowego uroku. 


.200.
>>>
Slogany zachęcały (manipulacja!) do picia wody zamiast piwa, gdy z jakiegoś 
powodu zmniejszone były jego racje. Prawdziwej przyczyny nie podano, slogan za- 
chwalał wodę jako źródło zdrowia. 
Podobnie było z masłem, mięsem. Tam, gdzie nie można było wydać zarządze- 
nia, nakłaniano w pożądanym kierunku metodami psychologii społecznej i socjo- 
techniki. A więc slogan był w rzecZ}wistościjednym z narzędzi władzy. Kto umiał go 
odczytać, od razu ""iedział, o co naprawdę chodzi. 


2. Muzeum Miejskie 


Muzeum Miejskie utworzono po 1920 r.jego twórcą był ksiądz jan Klein, rodo- 
wity bydgoszczanin, a od 1921 r. kustosz Biblioteki Miejskiej, zaś w latach 1923- 
1925 pierwszy dyrektor tej instytucji kultury. 
Po nim dyrektorem został Tadeusz Dobrowolski, późniejszy profesor C"niwersyte- 
tu jagiellońskiego w Krakowie. W 1927 r. magistrat miasta zlikwidował z powodu 
oszczędności stanowisko d}Tektora i sekretarza muzeum, a instytucją kierowali urzęd- 
nicy odpowiedzialni za sprawy kultury i oświaty. 

luzeum Miejskie mieściło się w bud}11ku obok kościoła św. Idziego (czyli Igna- 
cego), tworząc razem z innymi kamienicami zachodnią pierzeję Starego Rvnku. 
Zaraz na początku wojny, we wrześniu 1939 r., gmach muzeum stał się tłem 
niemieckich egzekucji na Polakach, które w t)1TI miejscu trwały kilka dni. Egzeku- 
cje i dręczenie skazanych na śmierć uwidocznione zostało na fotografiach wykona- 
nych przez samych Niemców. Budynek muzeum wyburzono, bez racjonalnego 
powodu, tak samo kościół (zaczęto od kościoła) i pozostałe kamienice na począt- 
ku 1940 r. 
Sama instytucja istniała nadal, pod zarządem niemieckim. Zbiory ulokm'\rano 
w pomieszczeniach przy ul. Pocztowej (Poststrasse, dziś Batorego). Wystawy urzą- 
dzano w aulach szkół, jak na przykład w auli Gimnazjum Klasycznego, gdzie wysta- 
wiono m.in. prace Waltera Leistikowa, znanego malarza, urodzonego w Bydgoszczy. 
Wystawiano też prace Maksymiliana Piotrowskiego i Leona \Vyczółkowskiego, 
ale bez komentarza, że to Polacy. "Deutsche Rundschau" podkreślała, że Wyczół- 
kowski został wyróżniony przez to, iż jeden obraz znajduje się w kolekcji Hitlera: 
Obok mał() znanych artystów wystawiono prace Waltera Leistikowa, Alaksymiliana 
Piotrowskiego, Lemza Wyczółkowskiego i Kurta Pafslera-Luschkowki. 
Przy Wyczółkowskim zaznaczono jego studia w Monachium i to, że sam Hitler 
posiada jeden jego obraz. Godne uwagi u tego malarza jest to, w jaki sposób pokazuje 
on Bory nlcholskie lub okdice znad WisO' - u\\-'aŻa recenzent. 
Kurt Paesler-Luschkowko to grafik mieszkający w swoim rodowym majątku Lusch- 
kau w powiecie świeckim. Recenzent wystawy (M. Hepke) chwali go za subtelność 
linii i takie obrazy jak "Pałac w Luschkau" (DR z 20-21 lutego 1943). 


.201.
>>>
W 1944 r. Niemcy ewakuowali zbiory muzealne i rozmieścili je w różnych miej- 
scach, głównie na wsi. Część zbiorów rozkradziono, część zaginęła w wyniku dzia- 
łań wojennych. Przepadła większość prac Antoniego Piotrowskiego (1813-1875) 
- aż 113 pozycji inwentarzowych. Po wojnie, w 1946 r., Muzeum Miejskie otwarto 
w gmachu dawniejszego szpitala przy ul. Gdańskiej, obok kościoła ss. Klarysek. 


3. Teatry 


Trockt kistorii 
W latach 1813 i 1814 w Bydgoszczy pojawiły się wędrowne zespoły teatralne 
(trupy) i grały tutaj - uwaga! - po raz pierwszy "Zbójców" F. Schillera (DR z 5-6 
października 1940). W 1815 r. Bydgoszcz znów stała się częścią Prus (po Kongresie 
\Viedeńskim). W 1823 r. rozpoczęto budowę w mieście liczącym 7.000 mieszkań- 
ców własnego teatru. Roboty rozpoczęto w miejscu, gdzie niegdyś stał klasztor Kar- 
melitów, nad Brdą, w okolicy dzisiejszego placu Teatralnego. 
3 sierpnia 1824 r., w dniu urodzin Fryderyka Wilhelma III, teatr oddano do 
uŻ)1ku. Bydgoska scena nie posiadała stałego zespołu aktorskiego. Korzystano z po- 
mocy teatru poznańskiego, a od 1842 r. bydgoszczanie mogli oglądać także zespół 
teatru z Gdańska. 
W 1835 r. miał miejsce pożar teatru, który odbudowano za sumę 7.800 talarów 
pruskich. \V tamtym czasie przedstawienia zaczynały się o 7 wieczorem, a kończył} 
przed 10 wieczór. Trzeba było się spieszyć do domu, gdyŻ bydgoscy strażnicy nocni 
mieli rozkaz każdego wałęsającego się ulicami miasta o tej porze dostarczyć do Sprit- 
zenhaus, czyli ówczesnej izby wytrzeźwień. 
\V 1860 r. - obok Teatru Miejskiego - powstały jeszcze dwa teatry letnie: teatr 
letni Patzera i Viktoria-Theater, w którym za polskich czasów (1920-1939) schroni- 
ła się Deutsche Biihne (Niemiecka Scena). 
W 1890 r. Teatr Miejski spalił się po raz kolejny, po 66 latach. Odbudowa teatru 
nie nastąpiła tak szybko. 
adburmistrz Bydgoszczy Braesicke zwrócił się o pomoc 
do cesarza. Usilne zabiegi sprawiły, że radni miasta przyznali 400.000 marek na 
budowę nowego teatru. 30 kwietnia 1895 r. wieża klasztorna, pozostałość po klasz- 
torze Karmelitów, została wysadzona, by powiększyć obszar pod budowę. 
:3 października 1896 r. teatr otwarto dla publiczności. Budynek był okazały, piękny, 
świetnie wyposaŻony, przewidziany na 800 miejsc. To najbardziej reprezentaqjny obiekt 
w mieście. Zarząd teatrem powierzono Oskarowi Langemu, rodowitemu bydgoszcza- 
ninowi, który powiększył zespół z 24 do 50 osób. Nowy dyrektor nigdy przedtem nie 
był związany z teatrem, a mimo to wniósł wiele dynamiki i pomysłowości, dzięki cze- 
mu Teatr Miejski osiągnął pod jego kierownictwem wysoki poziom artystyczny. 
W 1898 r. teatr objął Leo Stein, a od 1905 r. - Arthur von Gerlach. Stein 
przeniósł się do Rygi i tam kierował teatrem. Poziom bydgoskiego teatru wciąż 


.202.
>>>
spadał, głównie z powodu cięć finansmrych zarządu miasta i ciągłych konfliktów 
na tym tle. 
Od 1910 r. nowym dyrektorem został Fritz Remond. 
20 stycznia 1920 r. Bydgoszcz znalazła się w granicach odrodzonego państwa 
polskiego. Teatr Miejski przejęli Polacy, a w sezonie 1920-1921 obok sztuk polskich 
grano też niemieckie. 
Niemcy załoŻyli w tym czasie scenę teatralną (Deutsche Biihne Bromberg), 
którą kierował do 1937 r. dr Hans Tietze, a potem Willi Damaschke, autor książki 
. . 
o tej sceme. 
Siedzibą tego teatru był teren, na którym wybudowano obecny Teatr Polski (1949), 
mający charakter ogrodu. Obszar ten rozciągał się od ulicy Gdańskiej, wzdłuż obec- 
nej alei Mickiewicza, do ulicy 20 Stycznia 1920. Od strony ul. Gdańskiej znajdował 
się Deutsches Haus (Dom Niemiecki). 
Za polskich czasów teatr niemiecki, zwany "Elysium", pielęgnował mocno nie- 
miecką klasykę, podtrzymując tradycję i kulturę swego narodu. 
Wiosną 1939 r. polskie władze zakazały teatrowi wszelkiej działalności, uzasad- 
niając decyzję incydentem, jaki wydarzył się wtedy na Śląsku. Zakaz miał charakter 
odwetowy ze strony polskiej. 
Przez 20 lat 1fatr Aliejski grał wyłącznie polskie sztuki. Wreszcie bydgoscy .Niemcy 
doczekali się niemieckich przedstawień - pisała "Deutsche Rundschau" w dniu 12 paź- 
dziernika 1939 r. 


Stadttkeater Bromherg (Teatr Miqsłi) 1939-1944 
Otwarcie sezonu nastąpiło dopiero pod koniec 1939 r., a wcześniej, 29 paździer- 
nika o godz. 19.00 wystąpił zespół teatralny z Gdańska i grał ,M'ilhelma Tella" 
F. Schillera. 
\V imponującym budynku Teatru Miejskiego ""ystępowali czołowi aktofZ}; którzy 
kiedyś w Bydgoszczy zaczynali poznawać zawód aktora, a potem stali się sławni w ca- 
łych Niemczech. Przykładem była Ida Wuest, która przez rok grała w tym mieście, 
a potem zdobyła sławęjako gwiazda filmu i teatru w Berlinie i innych wielkich mias- 
tach Niemiec. 
W bydgoskim teatrze amatorskim "Elysium" grał z kolei Paul \Vegener, wtedy 
początkujący aktor, a pod koniec lat trzydziestych gwiazdor głośnych filmów nie- 
mieckich. 
Zainteresowanie sztuką Schillera było ogromne, dlatego zorganizowano powtór- 
kę w poniedziałek 30 października, tłumacząc tym, któfZ}' odeszli z kwitkiem od 
kasy, że nasz u.air Miejski ma l)lko 800 miejsc. 
Nie wszyscy rrwgą otrzymać biuty. 
Wstęp mieli wyłącznie Niemcy. 
Niezależnie od Teatru Miejskiego wznowiła działalność Deutsche Biihne i otwo- 
rzyła sezon teatralny w "Elysium" w niedzielę 5 listopada 1939 r. (godz. 19.00). 


.203.
>>>
Wystawiono komedię Paula Schnurka "Strassenmusik" (Muzyka ulicy). Na tej sa- 
mej scenie we wtorek, 7 listopada, o godz. 19.00 wystąpił zespół z Gdańska z ope- 
retką]. Straussa "Baron cygański". Bilety tylko dla Niemców. Ceny miejsc: l marka, 
0,75 marki, 0,40 marki i 0,30 marki. 
"Deutsche Rundschau" z 6 listopada 1939 r. przyniosła czytelnikom sprawoz- 
danie z otwarcia sezonu w "Elysium". Miejscowy poeta Clemens Roessler, wobec- 
ności ,...ładz NSDAp' miasta i Wehrmachtu, wygłosił okolicznościową mowę. Z kolei 
Friedrich Mielke mówił o znaczeniu tej sceny w minionym dwudziestoleciu. Sztu- 
kę komediową prZ)jęto z entuzjazmem, dziękując szczególnie kierownikowi sceny 
- W Damaschke. Grali: Charlotte Damaschke,jutta von Zawadzki, Erich Uthke, 
Artur Sonnenberg, Georg Nowicki. Po przedstawieniu kreisleiter Kampe zaprosił 
cały zespół teatralny na kolację do hotelu "Danziger Hof" (Pod Orłem) przy 
ul. Gdańskiej. 
Animatorzy "Elysium" mieli nawet zaszczyt wystąpić przed mikrofonami Radia 
Niemieckiego w Berlinie i przedstawić słuchaczom całej Rzeszy historię oraz doro- 
bek Deutsche Biihne od 1920 do 1939 r. (DR z 6 listopada 1939). 
Do Teatru Miejskiego w Bydgoszczy zaangaŻowano na stałe zawodowy zespół 
aktorski z Rygi (Niemcy bałtyccy). Na tę decyzję miał chyba wpł}w fakt, że w 1905 r. 
Leo Stein przeniósł się z Bydgoszczy do Rygi, obejmując tam teatr, a teraz jakby 
nastąpił powrót tego, co tam zdziałał przed laty. Aktorzy z Rygi szybko przygotowali 
sztukę "KsiąŻę Friedrich von Homburg" H. von Kleista, otwierając tym przedsta- 
wieniem sezon teatralny 1939/1940. 
15 grudnia 1939 r. w dzienniku ukazała się recenzja z przedstawienia, następ- 
nego dnia. Sukces! Bardziej szczegółowe omówienie spektaklu oraz treści sztuki 
ukazało się w numerze sobotnio-niedzielnym DR z 16-17 grudnia 1939 r. Auto- 
rem recenzji był M. Hepke, piszący często o kulturze, pełniący obowiązki sekreta- 
rza redakcji. 
Po "Maulkorb" (Kaganiec) w sobotę 13 stycznia 1940 r. kolejna premiera: ,Yer- 
trag um Karakat" (Umowa o Karakat) Fritza Petera Bucha. W rolach głównych: 
Verena von jerin, Bronny Geiger, Peter Grossmann, Rudolf Reuser, Walter Moel- 
ler, WE. Obsieger, Hubert Poppe, Karl Roedemeyer, Kurt Rentsch, Hans H. 
Wittmann. 
Na niedzielę 14 stycznia zapowiadano aŻ dwa przedstawienia: komediowe! sztukę 
"Maedelahoi!" (Al1oj, panienko!) o godz. 15.00, a o 19.00 sztukę z Życia żołnierzy 
frontowych "Der Etappenhase" (Dekownik). Pod tym samym tytułem wyświetlano 
w bydgoskim kinie film. Rzecz o komediowo-propagandowej wymowie cieszyła się 
ogromnym powodzeniem. "Dekownik" to tchórz, a zamiarem twórców przedstawie- 
nia na czasie było wyszydzenie niepożądanych postaw żołnierzy, których nachodzą 
różne pokusy, szczególnie gdy otrzymują przepustkę do domu. Spektakl miał "bom- 
bowe" powodzenie, jak to określił redaktor Marian Hepke (DR z 8 stycznia 1940). 


.204.
>>>
W sobotę 20 stycznia tego roku (o godz. 19.30) po raz pierwszy wystawiono 
sztukę "Laute Luegen" (Głośne kłamstwa), komedię w 3 aktach, autorstwa Hansa 
Schweikarta. Reżyserował Peter Grossmann, a scenografię przygotował johannes 
H. Brehm. Komedia opowiadała o kierowcy rajdowym, który uległ wypadkowi, 
jego żona ""}'słała go w góry w celu wypoczynku. Kobieta sama zarabia na utrzy- 
manie siebie i męża. ZaleŻy jej na tym, by jej mąż odzyskał siły w zdrowym, gór- 
skim klimacie. Pewna zamożna Amerykanka zaproponowałajej ni mniej, ni więcej 
- tylko odstąpienie męża. "My się mianowicie kochamy!" - oświadczyła zdumio- 
nej żonie. Po otrząśnięciu się z szoku, kobieta postana"via walczyć o męża. Chce, 
żeby był o nią zazdrosny. I tu zaczynają się kłamstwa. Są on
 ""'ymysłem, a dotyczą 
rzekomych przygód kobiety, którą mąż zdradza z .\merykanką. \V roli kierowcy 
wyścigowego wystąpił Harald \VolfT, jego żoną była Charlotte Christiann, a Ame- 
rykanką - Verena von jerin. 
Z dużym zainteresowaniem bydgoszczanie przyjęli premierę "Marii Stuart" 
F. Schillera na deskach Teatru l'vIiejskiego. Odbyła się ona wieczorem 29 paździer- 
nika 1940 r. Sztuka nie pojawiła się przypaJkowo. 
adano jej \\')Tnowę czasu. Chciano 
pokazać "angielskie intrygi" i bezwzględne dąŻenie do panowania nad innymi (DR 
z 29 października 1940). 
Przykład programu przedstawień w Teatrze Miejskim w ciągu tygodnia od 10 do 
17 listopada 1940 r.: 
10.11. (niedziela, 19.30): "Der Vogelhaendler" (Handlarz ptaków) 
l1.ll. (poniedziałek, 19.30): przedstawienie zamknięte 
12.11. (wtorek, 19.30): przedstawienie zamknięte 
13.11. (środa, 20.00): ,Yier Gesellen" (Towarzystwo we czworo) 
14.11. (czwartek, 20.00): przedstawienie zamknięte 
15.11. (piątek, 20.00): "Parkstrasse 13" (['lica Parkowa 13) 
16.11. (sobota, 20.00): "Der Vogelhaendler" 
17.11. (niedziela, 20.00): "Zar und Zimmermann" (Car i kamerd)1}er), opera 
komiczna. 
\V październiku 1941 r. Teatr Miejski wystawił sztukę Ludwiga Thomy'ego z okazji 
20. rocznicy śmierci jej autora - ,,
10ralnie". 
Grali: Irene Andor, Elsi \Vildermuth, Eh1ra Ruth, 
Iaria Koch-Putz, lTrsula 
Lieberwald, Hans Felder, Hans Medo, Lud\\1g Hap}, Karl-Heinz Lehmann, Edu- 
ard Obsieger, Harry \Vender, Karl-Heinz Gail. 
Ludwig Thomy pochodził z Bawarii. Pisarz, dramaturg, ukazujący zakłamanie 
mieszczańskie swoich czasów, polityczną niegospodarność, stosunki społeczne. 
jego pierwszą książką była "Agricola", po której ukazała się m.in. p

eść ,,
n- 
dreas Boest", zaliczana do nurtu chłopskiego. Thomy był przedstaWIcIelem me
 
mieckiego naturalizmu. Ostro krytykował mieszczaństwo w utworach takich jak 
Ciotka Frieda" C zy Moralnie". Przedstawiał też własne P rze zy . cia szkolne i re- 
" " 


.205.
>>>
presr.jny system szkolny, a także ducha kastowości w cesarskich Niemczech. W Mo- 
nachium związał sie z kręgiem satyryków i literatów, wydających pismo "Simpli- 
zissimus" (słowo oznacza prostotę, szczerość, otwartość, naturalność - w stopniu 
najwyŻszym) . 
Komedię Thomy' ego wystawiono po raz pierwszy l pazdziernika 1941 r. (o godz. 
20.00). 
\V sezonie teatralnym 1941/1942 na deskach Teatru Miejskiego odbyły się na- 
stępujące przedstawienia: 7 lutego 1941 r. - premiera ,M'iele hałasu o nic" Szek- 
spira, a w pozostałe dni przedstawienia zamknięte lub powtórzenia sztuk, jak na 
przykład "Monika", "Moja córka - twoja córka", "jak niegdyś w maju", "Amfi- 
. " O II " 
tnon ,,, te o . 
W sezonie teatraln}TI1 1942/1943 otwarto drugą scenę: amatorski, ale wielce za- 
służony dla bydgoskiego niemieckiego środowiska teatr "Elysium" przekształcono 
w Teatr Kameralny (Kleines Haus), pod jednym zarządem z Teatrem Miejskim. 
Połączone sceny nazywały się: Deutsche Biihnen der Stadt Bromb:rg lub Staeti- 
sche Biihnen Bromberg. - 
Przykład repertuaru, opublikowany w wydaniu sobotnio-niedzielnym DR 2- 
3 stycznia 1943 r.: 
TEATR MIEjSKI: 
- opera "Bal maskowy" (sobota 2.01., godz. 19.00) 
- "Monika" (niedziela 3.01., godz. 19.00) 
- nieczynny (poniedziałek 4.01.) 
- przedstawienie zamknięte (wtorek 5.01.) 
- "Przygoda na Atlantyku" (środa 6.01., godz. 19.00) 
- "Jak mi się wiedzie w małżeństwie?" (czwartek 7.01., godz. 19.00) 
- opera "Bal maskowy" (piątek 8.01., godz. 19.00) 
- "Przygoda na Atlantyku" (sobota 9.01., godz. 19.00) 
- operetka (premiera) Lehara "Hrabia Luksemburg" (niedziela 10.01., godz. 
19.00). 
TEATR KAMERAL
I': 
- premiera komedii "Jedenasty z rzędu" (sobota 2.01., godz. 19.00), autorzy sztu- 
ki: Bruno Corra, Giuseppe Achille 
- "Śpiąca królewna" (niedziela 3.01., godz. 15.30) 
- nieczynny (poniedziałek 4.01.) 
- przedstawienie zamknięte (wtorek 5.01.) 
- "Śpiąca królewna" (środa 6.01., godz. 15.30) 
- nieczynny (czwartek 7.0 l.) 
- "jedenasty z rzędu" (piątek 8.01., godz. 19.00) 
- "Śpiąca królewna" (sobota 9.01., godz. 15.30) 
- "Sprzedany dziadek" (niedziela 10.01., godz. 19.00). 


.206.
>>>
20.01.1943 r. (środa) w Teatrze Miejskim miała miejsce premiera "Egrnonta" 
J.W Goethego. Rolę tytułową kreował "młodzieńczo świeŻy" i "promienny" Karl- 
Heinz Lehmann. Klarę zagrała Kriemhild Falke, "pełna powabu i naturalności". 
Księciem Albą na scenie był Eduard Neuhaus, który zrobił duże wrażenie na wi- 
downi. jego syna Ferdynanda grał Werner von Albrich. Ponadto grali: Georg Lehn 
(Richard), Irene Andor (matka Klary) oraz Hubert Poppe, Curt Lauermann, Hans 
Medo, Harry Bender, Heinzjamin, Theo Heiligers. Twórcą scenografii byłjohan- 
nes Brehm. Recenzent (Marian Hepke) dodał, że po przedstawieniu zapadła cisza, 
potem rozległy się huraganowe oklaski. Tak oklaskiwano niegdyś w t}m teatrze "Ma- 
rię Stuart" (DR z 22 stycznia 1943). 
Przykład repertuaru z końca lutego i początku marca 1943 r.: 
1. TEATR MIEjSKI: 
- "Błękitny słomkowy kapelusz" (27.02., sobota, godz. 19.00) 
- "Monika" (28.02., niedziela godz. 14.30) i operetka "Hrabia Luksemburg" 
(godz. 19.00) 
- przedstawienie zamknięte (poniedziałek 1.03. i 2.03.) 
- "Zygfryd" ("Pierścień Nibelungów", R. Wagner) - 3.03., środa, godz. 17.00 
- "Maria Magdalena" F. Hebbla (4.03., czwartek, godz. 19.00) 
- "Dziedzic samego siebie" (5.03., piątek, godz. 19.00) 
- operetka "Hrabia Luksemburg" (6.03., sobota, godz. 19.00) 
- przedstawienie zamknięte (7.03., niedziela, godz. 10.30) i "Hrabia Luksemburg" 
(7.03., niedziela, godz. 19.00). 
2. TEATR KAMERALNY: 
- przedstawienie zamknięte (27.02., sobota, godz. 19.00) 
- "Człowiek z szarymi snami" (28.02., niedziela, godz. 15.00) i "Kurs suszenia", 
premiera komedii (28.02., ni
dziela, godz. 19.00) 
- nieczynny (1.03. i 2.03.) 
- przedstawienie zamknięte (3.03., środa) 
- "Człowiek z szarymi snami" (4.03., czwartek, godz. 19.00) 
- "Kurs suszenia" (6.03., godz. 19.00) 
- "Człowiek z szarymi snami" (7.03., niedziela, godz. 15.00) i "Kurs suszenia" 
(7.03., niedziela, godz. 19.00). 
W dniach 4-10 kwietnia 1943 r. odbył się festiwal utworów dramatycznych 
i operowych: "Theaterwoche der Staetischen Biihnen in Bromberg" (Tydzień 
Teatralny Miejskich Scen w Bydgoszczy). \Vystawiono 12 utworów, w tym 2 pre- 
miery. W programie była m.in. opera Verdiego "Traviata" (8 kwietnia). Festi- 
wal stanowił apogeum niemieckich scen w Bydgoszczy, pod dyrekcją Heinri- 
cha Voigta. 
W ostatnim sezonie teatralnym 1943/1944 na scenie Teatru Miejskiego (Gros- 
ses Haus) pojawiły się takie przedstawienia, jak: "Tannhauser" , "Marta", "Truba- 


.207.
>>>
dur", "Coppćlia" (balet), "Candida", "Enoch Arden", a więc można mówić o do- 
minacji opery i operetki na tej scenie. 
Ogłoszenie powszechnej mobilizacji wojennej przez najwyŻsze władze III Rzeszy 
(słynna mowa Goebbelsa w Pałacu Sportu o wojnie totalnej) wpłynęło na ogranicze- 
nie liczby przedstawień, przede wszystkim premier, nie tylko w Bydgoszczy, ale w ca- 
łych Niemczech. Widać to w repertuarach teatrów niemieckich od wiosny 1944 r., 
także w nasZ)1ll mieście. Często były to powtórzenia. 
Przykład programu z ""ydania DR z 29-30 stycznia 1944 r.: 
l. TEATR MIEjSKI (Grosses Haus): 
29.01. godz. 15.00 (przedstawienie zamknięte) 
30.01. godz. 19.00 (opera "Trubadur") 
31.01. nieczynny 
1.02. (przedstawienie zamknięte) 
2.02. godz. 19.00 ("Perła Tokaju") 
3.02. godz. 19.00 ("Trubadur") 
4.02. godz. 19.00 (operetka "Student żebrak", premiera) 
5.02. godz. 19.00 ("Perła Tokaju") 
6.02. godz. 11.00 (przedstawienie zamknięte), "Student żebrak", godz. 19.00. 
2. TEATR KAMERALl\'Y (Kleines Haus): 
29.01. godz. 19.30 ("Kobieta bez stanu C}wilnego") 
30.01. godz. 19.30 (przedstawienie zamknięte) 
31.01. godz. 19.30 ("Przy stoliku") 
1.02. (przedstawienie zamknięte) 
2.02. niecZ)lmy 
3.02. godz. 19.30 ("Przy stoliku") 
4.02. godz. 19.30 ("jak się ożeniłem z moją żoną") 
5.02. godz. 19.30 ("Nie obiecuj mi niczego") 
6.02. (przedstawienie zamknięte). 
W numerze sobotnio-niedzielnym z 9-10 września 1944 r. ukazał się duŻy arty- 
kuł Mariana Hepke, autora większości materiałów z dziedziny kultury na łamach 
dziennika, pod tytułem "Rzut oka wstecz na pięć lat pracy teatru w Bydgoszczy" 
(tekst, zdjęcia z premier). Materiał jest streszczeniem osiągnięć bydgoskich scen, 
a jednocześnie potwierdza fakt powołania aktorów i obsługi teatrów do wojska lub 
do fabryk zbrojeniowych. Od czerwca 1944 r. zawieszono działalność wszystkich 
instytucji kultury i sztuki w całych Niemczech, w tym w Bydgoszczy. Czynne były 
jedynie kina, od czasu do czasu organizowano też koncerty muzyczne, wykłady (Volks- 
bildungsstaette - odpowiednik naszych powojennych uniwersytetów ludowych). 
We wrześniu 1944 r. zmobilizowano do armii i służb pomocniczych szkolnictwo 
wyŻsze i średnie (nauczyciele, studenci, uczniowie starszych klas gimnazjalnych). 
Dotyczyło to także szkół artystycznych. 


.208.
>>>
Teatr Lalelt 
W 1944 r. połączone bydgoskie teatry zyskały jeszcze jedną scenę - Teatr Lalek 
(Puppenspielbiihne), którą otwarto w ówczesnej restauracji prowadzonej przez Miej- 
ską Rzeźnię (dziś uI.jagiellońska). Kierownikiem sceny lalek został Ludwig Schwartz. 
Inauguracja sezonu odbyła się 24 maja 1944 r., ale przedstawienia odbywały 
się tylko do 25 czerwca 1944 r., przez jeden miesiąc, z powodu ogłoszenia wojny 
totalnej. 
Przykład programu z ko
ca maja i początku czerwca 1994 r.: 
28 maja godz. 16.00 - "Zołnierz i diabeł" 
29 maja godz. 16.00 - "Matka Meiera Betta" 
30 maja - nieczynny . 
31 maja godz. 16.00 - "Zołnierz i diabeł" 
l czerwca - nieczynny 
2 czerwca godz. 16.00 - "Matka Meiera Betta" 
3 czerwca godz. 16.00 - "Żołnierz i diabeł" 
4 czerwca godz. 16.00 - "Matka Meiera Betta". 
Lalkom swoich głosów udzielali aktorzy bydgoskich teatrów. 


Polslti teatr lwnsPiracyj7IJ 
Jedyną możliwą formą polskiego teatru podczas okupacji niemieckiej w Bydgosz- 
czy był teatr domowy, czyli działający w konspiracji. 
Wiemy o nim z relacji Z. Raszewskiego ("Pamiętnik gapia"), wówczas ucznia 
gimnazjum, który urodził się w Poznaniu w 1925 r., ale wczesną młodość spędził 
w grodzie nad Brdą. 
Teatr domowy, jak nazywa go Raszewski, miał charakter konspiraqjny i dawał 
przedstawienia w prywatnych mieszkaniach. Organizowali go chłopcy z gimnazjum, 
za pozwoleniem rodziców. Za takie przedstawienia wszyscy, którzy brali w nich udział 
- jako twórcy i jako widzowie, mogli zostać wysłani do obozu koncentracr.inego. 
Teatr domowy był namiastką prawdziwego teatru i odpowiedzią na sytuację podyk- 
towaną przez Niemców, że Polakom nie tylko nie wolno było mieć własnego teatru, 
ale nawet chodzić do niemieckich teatrów. 
Grupa Ideowo Mglista - taką żartobliwą nazwę nosiła grupa teatralna założona 
przez Tadeusza B. W 1941 r. wystawiła nawet ,M'esele" \\}rspiańskiego. Czytano też 
teksty sztuk, m.in. "Noc listopadową" - pod koniec listopada, nadając tym przedsta- 
wieniom głęboko patriotyczny sens. 
Scenografia była własnej produkcji: plansze, rysunki, symbole. Rekwizyty także. 
Audycje odbywały się w mieszkaniu Romana K. przy ul. Sienkiewicza 49. Latem 
1942 r. twórcy polskiego tajnego teatrzyku przenosili się za miasto, w ustronne miej- 
sce, urządzając tam poranki poetyckie - na przykład ku czcij. Kochanowskiego lub 
A. Mickiewicza. 


.209.
>>>
W dniu 27 grudnia 1942 r. chłopcy zorganizowali Szopkę z dekoracjami i lalka- 
mi, a nawet z własną muzyką. Był to teatrzyk cieni - czarnych sylwetek na tle ekranu, 
wyciętych z papieru służącego do zaciemniania okien. Drugie przedstawienie Szop- 
ki odbyło się w okupagjnym mieszkaniu Raszewskich przy ul. Gdańskiej 164, za 
torami, w 1942 r., w sam Nowy Rok. 
Chłopcy dbali o iluzję prawdziwego teatru: scena miała oświetlenie, a także kur- 
tynę. Wśród widzów znajdowali się wyłącznie członkowie rodzin i najbliżsi, zaufani 
znajomi. Jednorazowo ich liczba nie przekraczała 10 osób, aby nie budzić podej- 
rzeń, za to jedna inscenizacja miała kilka powtórzeń. Grano m.in. "Intrygę napręd- 
ce" i "Zrzędność i pokorę" Fredry. W grupie aktorów - oprócz Raszewskiego - był 
także Stefan K., późniejszy architekt i twórca Filharmonii Pomorskiej w powojennej 
Bydgoszczy. WIatach 1942-1944 zagrano co najmniej 10 przedstawień. 
Czy był to jedyny polski teatr konspiragjny w naszym mieście? Trudno powie- 
dzieć. W kaŻdym razie jedyny, o którym wiadomo, że był na pewno. Nie bez znacze- 
nia były tutaj teatralne i muzyczne zainteresowania chłopców. Z. Raszewski, ukoń- 
czywszy polonistykę w Poznaniu, pracował w Instytucie Sztuki PAN w Warszawie 
(profesor) i przez 40 lat redagował "Pamiętnik Teatralny". 


opera i operetlUJ 
Pod koniec października 1939 r. oŻywili się bydgoscy śpiewacy (Niemcy). 27 paź- 
dziernika odbyła się próba dla śpiewaków w auli dawniejszego Gimnazjum Koper- 
nika, w czasie okupacji Hindenburg-Hauptschule. Przybyło ponad 80 osób. Celem 
spotkania było odnowienie działalności chóru. Przy okazji zauwaŻono, że z szeregów 
śpiewaczych ubyło 20 osób, ofiar "Krwawej Niedzieli". Grudzień 1939 r. był mie- 
siącem organizacji stałej i zawodowej sceny teatralnej w Bydgoszczy. jednak już na 
otwarcie sezonu Teatru Miejskiego 1940/1941 wystawiono ,
olnego strzelca" 
K.M. Webera. 
Kierownikiem muzycznym został Walter Schumacher, ale opera i operetka, która 
z wolna zdobywała scenę i publiczność, działała w obrębie Teatru Miejskiego, pod 
jednym kierownictwem. 
Inscenizację ,M'olnego strzelca" przygotował Fńedńch Ammermann, a sceno- 
grafię - Heinz Hoillenhorst. Bilety koszto\\'ałyod2 do 5 marek (zob. DR 4. 10. 1940). 
Recenzent przedstawienia (Georgjaedecke) uznał rolę Agaty za idealnie wykonaną 
przez śpiewaczkę Annemańe Reinecke i nie szczędził jej pochwał. Podobnie wy- 
chwalał Georga Weilandta, który w roli myśliwego był bardzo przekonywający, a po- 
za tym obdarzony pięknym tenorem i zdolnościami aktorskimi. Księciem Ottoka- 
rem na scenie był Fńtz Schmidt (DR 27 października 1940). 
Pod koniec grudnia 1940 r. wystawiono "Rigoletta" Verdiego. To był prezent 
świąteczny dla bydgoskiej publiczności. Inscenizacji opery dokonał Fńedńch Am- 
mermann. Walter Schumacher był kierownikiem muzycznym i dyrygował orkiestrą. 


.210.
>>>
Scenografię przygotował johannes H. Brehm (DR 27.12.1940). Zaledwie "stra- 
wiono" jedno znakomite przedstawienie operowe, ajuż 31 grudnia 1940 r. publicz- 
ność mogła słuchać i oglądać "Zemstę nietoperza" j. Straussa. A 9 lutego 1941 r. - 
"Madame Butterfly"! 
Program na pierwszy tydzień lutego 1941 r. proponował: 
l lutego - "Rigoletto", godz. 20.00 
2 lutego - "Zemsta nietoperza", godz. 15.00 
3 lutego - Koncert symfoniczny, godz. 19.30 
9 lutego - "Madame Butterfly", godz. 20.UU. 
Partię Butterfly śpiewała i grała Annemarie Reinecke -liryczny svpran, który pod- 
bił gliJsem i wdziękiem bydgoską publiczność (DR 25.02.1941). Stroną muzyczną 
przedstawienia kierował Walter Schumacher, a reŻyserował F. Ammermann. 
4 kwietnia 1941 r. kolejna premiera operowa - tym razem "Krawiec Wibbel" 
Marka Lothara (DR 3.04.1941), a w maju 1941 r. wystawiono operę komiczną 

ozarta "Uprowadzenie z seraju" (DR 3-4.05.1941). l czerwca 1941 r. znów pre- 
miera! Opera P. Mascaniniego "Ca\'alleria rusticana". Przedstawienie powtórzono 
Gako premierę) następnego dnia, 2 czerwca, o tej samej godzinie (20.00), z uwagi 
na olbrzymie zainteresowanie bydgoskich melomanów. 
We \\Tześniu 1941 r. bydgoszczanie mieli okazję obejrzeć i posłuchać przedsta- 
wienie operetkowe ,YV krainie uśmiechu" Lehara z nowymi gwiazdami: Heidi von 
Niessen (śpiewaczka operetkowa), LisI Riemer (subretka, tancerka), Wernerem von 
Albrichem (tenor), Adolfem Veuhoffem (buffo), Elfriede Wildemuth (tancerka). 
Nowym scenografem został Ludwig ZuckermandeI. 
Heidi von 
iessen zagrała rolę Lizy. Recenzent Herbert Eichholz zachwycał się 
nią: posiadała wszelkie zalety śpiewaczki operetkowej, elegancki wygląd, ciepły głos, 
a także talent aktorski (DR 8.09.1941). Lisi Riemer jako Mi i AdolfVeuhoffjako 
Gustel byli pełni ognistego temperamentu. Werner von Albrich kreował rolę księcia 
Sou-Chonga. 
Na ot\\-'arcie kolejnego sezonu teatralnego 1941/1942 wystawiono we wrześniu 
1941 r. operę R. Wagnera "Latający Holender". Za pulpitem stał W. Schumacher, 
a inscenizację przygotował F. Ammermann. Scenografia była dziełem Ludwiga Zuc- 
kermandla. 
jednocześnie, w tym samym miesiącu, sztuka teatralna "Izabella z Hiszpanii" 
otworzyła sezon teatralny w Teatrze Miejskim. 
Przedstawienia teatralne i operowe (operetkowe) przeplatały się na scenie z twór- 
czością dramatyczną. 
Pod koniec września 1941 r. bydgoską scenę operową zasiliły kolejne osoby: Her- 
mann Holtappel (ukońcZ}ł Wyższą Szkołę Muzyczną w Kolonii) i Irmgard Koehler 
z Wrocławia. W lutym 1942 r. można było wystawić "Carmen" Bizeta - w dniach 
22.02., 23.02. i 24.02. 


.21t.
>>>
\V październiku 1942 r. odbyła się premiera romantycznej opery "Undine" Lort- 
zinga (1.10.), a w listopadzie wystawiono operę "jenufa" Leo janacka, która po- 
wstała w 1901 r. Tekstjesl pisany prozą i stanowił eksperyment swoich czasów, a mu- 
zyka to tylko przedłużenie muzyczności języka. Partię tytułową śpiewała Emmy jes- 
se, całością dyrygował W Schumacher (DR z 13.11.1942). 
Z okazji świąt Bożego Narodzenia w Teatrze Miejskim pokazano operę Verdiego 
"Bal maskowy". ReŻyserował F. Ammermann, orkiestrą dyrygował W. Schumacher. 
Wystąpili: Hans Obermann (Rene), Alfredjahn (Richard), Marie Auerbach (Ame- 
lia), a ponadto - Crsula Kerp, joseph Huckschlag, Teo Heiliger, Fritz Schmidt. 
Chór przygotował Bruno Glaeser. 
Pr:.edstawimie u
)'warło silne wraienil', oklaski bJ'ly burzliwe i bez k01ica - pisał 
Herbert Eichholz (DR 28.12.1942). 
Pod koniec lutego 1943 r. na scenie pojawiła się operetka "Hrabia Luksemburg". 
a na początku marca "Zygfryd" (R. Wagner, "Pierścień Nibelungów"). 
\V kwietniu 1943 r. - a dokładnie 25 kwietnia o godz. 19.30 - kierownictwo opery 
i operetki przygotowało premierę ,
iedeńskiej krwi", cieszącej się ogromn}lll po- 
wodzeniem wśród publiczności, czego nie można było powiedzieć o wcześniejszej 
inscenizacji (premiera) opery Ludwiga Andersena "Dr johannes Faust", pfZ)jętej 
bez entuzjazmu. Muzykę do tego dzieła napisał Hermann Reutter. 
23 maja 1943 r. kolejne wydarzenie premierowe: ,
Vesołe kumoszki z \Vindso- 
ru", dzieło Ottona Nicolaia, opera komiczna z 1849 r. Spektakl PfZ)jęto z dużym 
. . 
zaInteresowaniem. 
\V łrn.rietniu (8.04.) \\'Ystawiono "Traviatę" Verdiego, przygotowaną specjalnie na 
Tydzień Teatralny (festiwal), o którym już była wcześniej mowa. 
Na scenie Teatru Kameralnego rzadko pojawiały się utwory operowe lub operet- 
kowe, raczej sztuki dramatyczne.Jednak w sezonie 1943/1944 wystawiono tam "Cosi 
fan tutte" Mozarta i grano to przedstawienie dość długo. 
Na początku 1944 r. (ostatni sezon artystyczny w Niemczech nazistowskich) Teatr 
Miejski "ystawił "Trubadura" (opera) i "Studenta żebraka" (operetka). 
Od czerwca 1944 f. działalność operowa i operetkowa w Bydgoszczy została za- 
wieszona z powodu ogólnoniemieckiej wojny totalnej. 


Szlwly muzyczne 
Przed 1939 r. w Bydgoszczy były czynne 2 konserwatoria muzyczne: Miejskie 
Konserwatorium Muzyczne i Bydgoskie Konserwatorium Muzyczne, które było in- 
stytuCJą prywatną. 
Miejskie Konserwatorium Muzyczne mieściło się przy ul. Piotra Skargi, a potem 
zostało przeniesione na ulicę Gdańską 71, gdzie wcześniej znajdował się Oddział 
Położniczy miejskiego szpitala. Obecnie ten budynek nadal słuŻy szkolnictwu mu- 
zycznemu. 


.212.
>>>
Prywatne Bydgoskie Konserwatorium Muzyczne założone zostało jeszcze przed 
I wojną światową. Od 1912 r. kierował nim Wilhelm von Winterfeld. Szkoła ucho- 
dziła w opinii bydgoszczan za niemiecką, nie tylko z uwagi na jej dyrektora. Znajdo- 
wała się najpierw przy al. Mickiewicza, a potem przy ul. Gdańskiej 54. \Vinterfeld 
b)łjednocześnie kapelmistrzem niemieckiego amatorskiego teatru "Elysium:' (Deut- 
sche Biihne), gdzie ze swoimi uczniami organizował nawet koncerty symfoniczne. 
Po zajęciu miasta przez Niemców we wrześniu 1939 r. Miejskie Konserwatorium 
Muzyczne przestało istnieć. Muzyki można b)ło się uczyć wyłącznie w szkole \Vin- 
terfelda, który - według Z. Raszewskiego ("Pamiętnik gapia") - był człowiekiem 
pogodnym, muzykalnym i s)Tnpatycznpn. Raszewski uczył się tam wówczas gry na 
fortepianie, ale od 1940 I: władze niemieckie zabroniły nauczać Polaków. 


Niemieckie orkiestry wojskowe i paramilitarne 
Na ulicach miasta można było często słuchać i oglądać takie orkiestry w latach 
1939-1944. Brały one udział w paradach, uroczystościach pai1stwowych i wojsko- 
wych, dawały też liczne koncerty w Domu Strzeleckim (ul. Torui1ska 30), na pla- 
cach i w parkach, organizowały także zbiórki pieniędzy na Pomoc Zimową (\Vinter- 
hilfe ). 
Niemieckie orkiestry wojskowe i paramilitarne dzieliły się na d,\ra rodzaje: 
l) Spielmannzug 
2) Musikzug. 
"Spielmannzug" - składała się z fletów i werbli, na ogół poprzedzała właściwą 
orkiestrę, czyli "Musikzug". Grała \\1edy, gdy orkiestra odpoczywała, milkła, gdy 
zaczynała grać. 
\V czasie II wojny światowej członkowie orkiestr formowali kolumnę trójkową, 
a ich orkiestry miały niewielki skład. Niekiedy "Spielmannzug" składała się z 3 fle- 
tów i 3 werbli. W mowie potocznej Niemcy nal)'\\rali ją "Kuepellmusik" (muzyka 
pałek, kijów). 
Orkiestrę "Fanfarenzug" mieli chłopcy należący do Hitlerjugend. Był to duŻy 
zespół, złożony w połowie z wielkich tarabanów (Landsknechttrommel), a w poło- 
wie z fanfar. Była to orkiestra malownicza, jak t\\.jerdzi Z. Raszewski, tarabany miały 
na białym tle wymalowane czarne płomienie. Proporce doczepiane do fanfar też 
były czarne z białymi frędzlami i białpll znakiem runicznym (Sig-rune). Fanfary 
grały proste melodie zbudowane na trójdźwięku. \Vtórowały im tarabany, co razem 
dawało wraŻenie muzycznej wrzawy. 
"Musikzug", czyli właściwa orkiestra, nie miała u Niemców fanfar, posiadała na- 
tomiast postępującą na czele tzw. lirę, zwaną "Schellenbaum" (Dzwonki). 
Orkiestry wojskowe i paramilitarne grały głównie marsze i ludowe niemieckie 
"melodie, a wykonywały je - jak twierdzą naoczni świadkowie - majestatycznie, z pompą, 
zwalniając tempo. 


.213.
>>>
Były też konne orkiestry wojskowe, biorące udział w paradach i pochodach na 
ulicach miasta. 


4. Koncerty muzyczne 
Teatr Miejski - po przebudowie gmachu w sezonie 1940/1941 posiadał już włas- 
ną orkiestrę: S tad torch es ter. Była to zawodowa grupa muzyków pod kierunkiem 
Waltera Schumachera, stanowiąca fundament tworzonej opery i operetki. Zespół 
muzyczny Teatru Miejskiego grywał także samodzielnie, dawał nawet koncerty sym- 
foniczne, na które można było sobie wykupić abonament. Widownia teatru liczyła - 
jak już o tym mówiliśmy - ponad 800 miejsc. Miejsca poza abonamentem nabywało 
się w wolnej sprzedaŻy. Pierwszeństwo mieli zawsze Niemcy; Polaków początkowo 
w ogóle nie wpuszczano do teatru i kin, później - po wystąpieniu Forstera w sprawie 
nowej polityki narodowościowej w 1942 r. - Polacy mogli korzystać z tych instytucji 
kultury.jednakże przedsprzedaŻ biletów była wyłącznie dla Niemców, a to, co pozo- 
stało, mogli kupić Polacy. 
Potwierdza to także Z. Raszewski: Od roku 1942 chodziltm na koncert) i staraltm 
się Żadnego nie vpuicić ("Pamiętnik gapia", s. 158). 
W środę, 11 października 1939 r. miał się odbyć w Teatrze Miejskim koncert 
wojskowy (Militarkonzert) pod dyrekcją SkolIego (Niemcy rzadko podają imiona 
przed nazwiskami, nie wiem, jak Skolle miał na imię). Dochód chciano przekazać 
na Pomoc Zimową dla ludności niemieckiej miasta. Koncert został jednak odwoła- 
ny z uwagi na przxjazd gauleitera A. Forstera - informowała DR 11 października 
1939 r. Planowany koncert odbył sięjednak 25 tego miesiąca o godz. 19.30. Wystą- 
pił zespół muzyczny batalionu budowlanego pod kierun1ciem BrackIowa. 
W tym samym czasie podjęto próbę odbudowania niemieckiego chóru w Bydgosz- 
czy. 27 października 1939 r. odbyła się próba dla śpiewaków amatorów, którzy mieli 
zamiar przygotować koncert ku czci zamordowanych kolegów śpiewaków podczas 
"Krwawej Niedzieli". Zjawiło się 80 osób, w tym 10 nowych. Niektórzy śpiewacy nie 
przyszli, stąd apelowano, by podjęli oni współpracę z kierownictwem chóru. Zapo- 
wiedziano, że kto nie przy,jdzie na próbę w dniu 30 października, sam wyklucZ) się 
z szeregów bydgoskich niemieckich śpiewaków przez własną olxj{tność (DR 28.10.1939). 
10 grudnia 1939 r. w gmachu Teatru Miejskiego radio z Gdańska zorganizowa- 
ło wieczór teatralno-muzyczny. Grała orkiestra kameralna Radia Gdańsk pod kie- 
runkiem Ericha Webera. Śpiewano i grano melodie znad Wołgi z operetki "Care- 
wicz" Lehara oraz "Mam ja błękitne łóżko niebiańskie" z "Frasquity". Wystąpił 
Mischa Ignattieff, który wykonał kilka rosY.iskich tańców, walca, kilka wariacji księ- 
Życowych na bałałajce. 
Współdziałanie wojsk niemieckich i sowieckich po 17 września 1939 r. przeciw 
Polsce owocowało teraz w sposób demonstragjny w dziedzinie kultury. 


.214.
>>>
5 października 1940 r. o godzinie 20.000 w sali u KJeinerta (na 4 śluzie, dziś ul. 
Wrodawska) na Życzenie publiczności Gak podkreślono) po raz drugi wystąpił chór 
pieśni i tańca "Trojka" (Rosjanie) pod kierunkiem Eugena Tuernera-Dubrowina. 
Bilety w cenie 1,50 marki i l marki. 
Działające w Bydgoszczy Towarzystwo Bacha organizowało w kościołach koncer- 
ty, jak ten z 3 listopada 1940 r., który miał miejsce w kościel
 ewangelickim na 
Hann-v. Weyhern-Platz (dziś pl. Kościeleckich) o godz. 17.00. Spiewali: Annema- 
rie Reinecke (sopran), Siegelinde Hopf (alt), Hans Obemann (baryton), grali: 
Helmut Fienbork (skrzypce), Wilhelm Holschuh (flet), grała też Stadtorchester, 
wystąpił ponadto chór Tow. Bachowskiego pod kierunkiem Georgajaedecke. W re- 
pertuarze: kantaty i arieJ.S. Bacha, koncert skrzypcowy E-dur. Bilety od 0,50 marki 
do 3,00 marek. 
Z inicjatywy miejskiego Wydziału Kultury organizowano przez kilka lat "Koncer- 
[y Miasta Bydgoszczy". Odbywały się one głównie w budynku Teatru Miejskiego. 
3 lutego 1941 r. miał miejsce trzeci już taki koncert symfoniczny w wykonaniu Stadt- 
orchester, pod kierunkiem \Valtera Schumachera. Na fortepianie grał Wilhelm 
Kempf. W programie: koncert Es-dur Beethovena oraz IV Symfonia Brahmsa. 
W następnym koncercie pod szyldem miasta grał prof. Adolf Steiner, wiolonczelis- 
la, znany radiosłuchaczom z licznych nagrań. Wspólnie z orkiestrą wykonał on kon- 
cert wiolonczelowy A. Dworzaka. 
Z cyklu "Koncerty Miasta Bydgoszczy" w dniu 27 lutego 1942 r. grał bydgoski 
kwartet smyczkowy (śpiewała A. Reinecke) - w Szkole im. Hindenburga. W progra- 
mie m.in. Haydn, Dworzak, pieśni R. Straussa, a także pod koniec stycznia 1943 r. 
Orkiestra Miejska wykonała symfonie Haydna i Schumanna. Między symfoniami 
wystąpił duet na skrzypce i wiolonczelę w towarzystwie orkiestry kameralnej, grając 
utwór Hansa Pfitznera. Na skrzypcach grał Helmut Fienbork, a na wiolonczeli Au- 
gust Kraffert. 
W poniedziałek 22 marca 1943 r. w Teatrze Miejskim odbył się znakomity kon- 
cert symfoniczny pod dyr. Schumachera. Gościem specjalnym był profesor Walter 
Schaufuss-Bonini. W programie: uwertura do "Coriolana" L. \'in Beethovena, kon- 
cert fortepianowy c-moll op. 37, symfonia nr 3 Es-dur (Eroica). Wstęp wolny. O tym 
koncercie pisze także Raszewski - jako uczestnik - w "Pamiętniku gapia". 
5 października 1943 r. koncertowało w Bydgoszczy znane Trio Zilchera. Popular- 
ny zespół muzyczny składał się z następujących muzyków: prof. Zilcher (fortepian), 
prof. Steinkamp (klarnet) i prof. Fassbender (wiolonczela). W programie: Mozart, 
Brahms, kompozycja Zilchera. 
W Teatrze Kameralnym - pod patronatem miasta - odbył się wieczór muzyczny 
w poniedziałek 8 listopada 1943 r. o godz. 19.jO. Na wiolonczeli grał Helmut Ze- 
ruick, a przy fortepianie Hermann Hoppe. W programie: Bach, Haendel, Beetho- 
ven, Schubert, Dworzak i Paganini. Pod tym samym patronatem i w tym samym 


.215.
>>>
miejscu melomanom zaproponowano ,
eczór pieśni i ballad" w dniu 11 lutego 
1944 r. o godz. 19.30 oraz w dniu 22 lutego tego samego roku, drugi raz. Śpiewał 
Alexander Kolo (baryton), przy fortepianie Ludwig Wiumueller. W programie: Schu- 
bert, Truk, Wolf i Loewe. 
Kolejny koncert miasta miał miejsce 20 marca 1944 r. też w KJeines Haus o godz. 
19.30. l}m razem był to ,
ieczór pieśni i arii". Śpie\\rała Ursula Kerp (sopran). 
U twory: Brahmsa, Wolfa, Pfitznera, Mozarta, Verdiego i Pucciniego. 


5. Kina ł filmy 


Do wybuchu wojny w Bydgoszczy czynne były następujące kina: 
1. "Corso" (ul. Gdańska) 
2. "Kristal" (ul. Gda6ska) 
3. "Marysieńka" (ul. Gdańska) 
4. "Nowości", potem "Lido" (ul. Mostowa) 
5. "Oko", potem "Rewia" (ul. Marcinkowskiego) 
6. "Paw", potem "Apollo" (ul. Krasińskiego). 
Cztery pierwsze kina powstały w latach 1909-1914. 
Przed 1939 r. pojawiały się czasami filmy kolorowe, na przykład "Królewna 
Śnieżka" - film pełnometrażowy, dźwięko""}'. 
ajelegantszym kinem bydgoskim 
był "Kristal" . 
Od września 1939 r. wszystkie kina przeszły na własność Niemców i zmienił
 
nazwy. W III Rzeszy kina stanowiły narzędzie narodowo-socjalistycznej propagand}; 
tak samo jak pisma czy ksiąŻki, albo radio. W ostatnim kwartale 1939 r. na łamach 
"Deutsche Rundschau" drukowano programy tylko trzech kin i tylko one były czyn- 
ne: ,
estpreussen" (do niedawna "Kristal"), "Bromberger Lichtspielhaus" (do nie- 
dawna "Marysieńka") oraz "Brahe-Lichtspielhaus" (do niedawna "Lido"). 
W późniejszym okresie przebudowie uległo kino "Brahe" (Brda) razem z budyn- 
kiem, który znajdował się tuż nad brzegiem rzeki przy ul. Mostowej (dziś jest tam 
skwer L. Barciszewskiego, prezydenta Bydgoszczy, bestialsko maltretowanego i za- 
mordowanego przez hitlerowców w listopadzie 1939 r., prawdopodobnie w lesie na 
jachcicach). 
Natomiast kino "Apollo" przemianowano potem na "Bidegast". Dorobiono do 
tego szowinistyczno-rasową teorię (bydgoski historyk dr Franz Luedtke, próbujący 
także swych siłjako poeta narodowych, okropnych literacko wierszy). Nazwę "Bide- 
gast" wywodził on od Burgundów, którzy tu rzekomo przebywali i tak nazwali Byd- 
goszcz. Tę nazwę - zdaniem historyka - Polacy spolszczyli na "Bydgoszcz", po prze- 
sunięciu się Burgundów na zachód Europy. Skąd pochodziły te rewelacje, wiedział 
tylko dr Luedtke. 


.216.
>>>
Otwarcie kina "Bidegast" nastąpiło 30 marca 1940 r. Ulica Krasińskiego nazywa- 
ła się wtedy Froehnerstrasse. Po wojnie kino to nazwano "Polonia" i taką nazwę nosi 

no do dziś. Podczas otwarcia nie obyło się bez przemówień, m.in. szefa NSDAP- 
Sródmieście tow. Zieblla. Właścicielem kina był Helmut Leonhard. W programie 
dano ,
ochenschau" (kronika tygodniowa) i film "Ognisty diabeł". 
jeszcze później otwarto kino "Kapitol" (w 1941 r.) na ulicy An der Stadtschleuse 
(Miejskie Sluzy - dziś przy ul. Marcinkowskiego), gdzie mieściła się przedwojenna 
R ." 
" eWla . 
Pierwsza projekcja filmowa pod niemieckimi rządami odbyła się 31 września 
1939 r. "Deutsche Rundschau" z 1 października 1939 r. pisała: "Pierwsza projekcja 
filmowa w wyzwolonej Bydgoszczy". 
Do kina ,
estpreussen" przybyło na nią dużo żołnierzy i miejscowych Niemców. 
Pokazano ,
ochenschau", a w tej kronice-przeglądzie tygodniowym obrazy z tere- 
nu walk w Prusach Zachodnich, polskich \\')Tostków z Bydgoszczy, biorących udział 
w "Blutsonntag" 3 września 1939 I:, a teraz czekających na wyrok śmierci. Entu- 
zjazm wzbudziło pojawienie się na ekranie Hitlera, pozdrawiającego żołnierzy z pierw- 
szej linii frontu. Po kronice słowo wygłosił kreisleiter W. Kampe. Podkreślił ofiar- 
ność niemieckiej armii, wspomniał o "Blutsonntag". Potem pokazano film doku- 
mentalny o niemieckich umocnieniach na Zachodzie. Chwalono kolej podziemną 
na Wale Zachodnim (Linia Zygfryda), windy do przewozu ludzi i amunicji, wodo- 
ciągi, podziemny system oświetlenia i ogrzewania, sanitariaty i system wentylacji, 
kuchnie i magazyny. 
Kino "Bydgoskie" (Bromberg Lichtspielhaus) otwarto 6 października 1939 r. 
o godz. 18.00. W programie był wesoły film ludowy "Małżeńska kłótnia", a także 
tzw. Kulturfilm, czyli w tym wypadku "Błękitni chłopcy znad Renu". "Kulturfilmy" 
to propagandówki o charakterze oświatowym, o różnych treściach, służące celom 
wychowawczym w duchu ideologii III Rzeszy. Kreowały one mit o niemieckiej ry- 
cerskości, uprzejmości wobec kobiet, wierności wobec ojczyzny, Wodza III Rzeszy, 
kolegów z frontu. Niektóre z nich były kręcone jak zwykłe filmy, scenki, które imito- 
wały zdarzenia, jakich nie było w rzeczywistości. Przykład: oglądałem m.in. taki 
Kulturfilm (w polskiej TV) z czasów wojny, pokazujący scenę w parku: dwie Polki 
zagadały się na ławeczce, zaś wózek dziecięcy powoli przesuwał się w stronę parko- 
wego stawu. Wpadł do wody i niechybnie doszłoby do tragedii, gdyby nie dzielni 
młodzi żołnierze Wehrmachtu, którzy rzucili się na ratunek i wydobyli wózek z wody. 
Uśmiechają się do szczęśliwej i wdzięcznej matki, której twarz mówi: na niemiec- 
kich żołnierzy można zawsze liczyć w potrzebie, są czujni i rycerscy. Gdyby ktoś nie 
rozumiał sceny i wyrazu twarzy matki, lektor tak właśnie komentuje tę scenę, Żeby 
nie było wątpliwości. 
W październiku 1939 r. kino ,
estpreussen" zapowiadało film "Nieśmiertelne 
serce". Tym sercem jest kieszonkowy zegarek, znaleziony przez ślusarza Petera Hen- 


.217.
>>>
lei na, a treścią filmu są rozterki ludzkiej duszy, która waha się między uczciwością 
a pragnieniem posiadania przedmiotu. W filmie grali znani niemieccy aktorzy: Hein- 
rich George, Paul Wegener, Christa Soederbaum, Michael Bohnen. Projekcje to- 
warzyszące głównemu filmowi to: "Podstawowe surowce w odŹ)wianiu" (Kultur- 
film) i ,
ochenschau" UFA. 
W piątek 20 październikajednak nie wyświetlono zapowiadanego filmu, lecz "To 
była upajająca balowa noc", obraz o Życiu Piotra Czajkowskiego (kolejny przykład 
propagandowej prZ)jaźni niemiecko-sowieckiej w latach 1939 i 1940. Reklama tego 
filmu tak zachęcała widzów: Genialny zapalnliec, heros w krainie muzyki, walczy, 
two-rzy, kocha i cierpi, przeŻywa bur:/iwe Życie, w lJ'nl zamies:aniu świata tworzy nie- 
śmiertelne d:ieła - Piotr C::.ajkowski! (DR z 21 października 1939). Film wyprodu- 
kowała UFA, a grali: Hans Stuewe, Leo Slezak, Paul Daehlke, Aribert Waescher, 
Fritz Rasp. ReŻyseria: Carl Froelich. Muzykę Czajkowskiego wykon
ła na potrze- 
by filmu Staatsoper Berlin. 
W kinie ,Westpreussen" pod koniec października 1939 r. \\yświetlano film "Kłótnia 
o chłopcajo" -leczjo to nie żaden obcokrajowiec, ale świeŻy, sympatyczny i pełen 
siły niemiecki chłopak o imieniu Joachim. To o niego cała ta kłótnia. fh.rie kobiety 
chcą być jego matkami. Z filmu "bije prawdziwie niemiecki młodzieżowy duch", 
a także samodzielność i poczucie honoru ówczesnej niemieckiej młodzieŻy. Grali: 
Lii Dagover, Willy Fritsch, Maria von Tasnady. 
Natomiast w tym czasie w kinie "Bydgoskim" pojawił się nowy film kryminalny na 
podstawie sztuki teatralnej "Strzał w świetle rampy". Film nosił inny t}tuł: "Kurtyna 
opada". Opowiadał o zazdrości i miłości, wiodących w konsekwencji do tragedii. Gra- 
li: Anneliese UlIrich, Hans Brausewetter, Eloie Mayerhofer. W ,Wochenschau" zaś 
pokazano obrazy zniszczonej Warszawy oraz działania niemieckiej £loty wojennej. 
2 listopada 1939 r. otwarto trzecie kino - czyli "Brahe" (Brda) przy ulicy Mosto- 
wej. W tym samym domu znajdowała się kawiarnia "Bristol". Budynek był uszko- 
dzony z powodu częściowego wysadzenia mostu Teatralnego przez wycofujące się 
wojsko polskie w dniu 4 września 1939 r. Nowe kino otworzył dr Guenzel, przedsta- 
wiciel Wydziału Kultury i Propagandy Urzędu Miasta, który powiedział m.in. - Pod 
rządami narod()Wo-sogalistyczll)mi miasto pragnie czysto niemieckich filmów (DR 3.11 
1939). Widzom pokazano film o Życiu Roberta Kocha, bakteriologa, który w 1882 r. 
odkrył zarazki gruźlicy. W filmie grali: Emil janning i Werner Krautz. 
Listopadowy repertuar wyglądał następująco: 
1. Kino ,Westpreussen" - "Urlop na słowo honoru" 
2. Kino "Brahe" - "Robert Koch" 
3. Kino "Bromberger Lichtspielhaus" - "Bel ami". 
Wszystkie filmy produkcji niemieckiej. 
Godziny projekcji we wszystkich trzech kinach były identyczne: o 17.00 i 19.00 
w zwykłe dni, a w niedziele i święta o 14.30, 17.00 i 19.30. 


.218.
>>>
Film "Urlop na słowo honoru" to typowy film propagandowy, właściwie pre- 
wengjny, kształtujący postawę żołnierza niemieckiego w warunkach wojny. Cho- 
dzi o słowo honoru, które - według autorów tego filmu - najlepiej znają Niemcy. 
KaŻdy Niemiec wie, co to jest obowiązek. Film nakręcono na podstawie opowia- 
dania Kiliana Kolla. Pokazuje żołnierzy z różnych środowisk, których łączy poję- 
cie honoru i służba niemieckiej ojczyźnie. Mówiąc mniej pompatycznie i wprost - 
chodzi o to, żeby żołnierze wracali z urlopu punktualnie, bardziej cenili dyscypli- 
nę niż sentymenty. 
Film "Bel ami" to niemiecka ekranizacja noweli G. de Maupassanta pod tym 
samym t}tułem. Pokazuje ParyŻ u schyłku XIX w. ReŻyserem był \Villy ForsL Re- 
cenzent chwali go i uWaŻa, że film nie tylko bawi, ale uczy myślenia. Być może 
dlatego, że pokazuje francuskie społeczeństwo w świetle zepsucia moralnego. W roli 
głównej Willy Forst, a w pozostałych rolach: Olga Tschechowa, I1se Werner, Hilde 
Hildebrandt, Lizzi Waldmueller,johannes Riemann, Hubert von Mayerinck, Arri- 
bert Waescher (DR 4-5 listopada 1939). 
,
estpreussen" dało specjalny pokaz filmu "Urlop na słowo honoru" dla Volks- 
deutschów, którzy pragnęli przekazać pieniądze na pomoc dla ludności niemieckiej, 
z inicjatywy powiatowego kierownictwa NSDAP. 
9 listopada, w kolejną rocznicę marszu nazistów po władzę w 1923 r., zakończo- 
nego aresztowaniem m.in. Hitlera, wszystkie kina były nieczynne na mocy zarządze- 
nia władz miasta. Tego dnia odbywały się okolicznościowe spotkania i wiece na 
cześć bohaterów "brunatnej" rewolucji i puczu w Monachium. 
Repertuar filmowy zmieniał się na ogół co tydzień, czasem jakiś film \\yświetlano 
dłużej lub po długiej przerwie od nowa. Od 10 listopada w kinach wyświetlano 
następujące produkcje: 
l. ,
estpreussen": ,
esoła karteczka" 
2. "Bromberger": "Trzech ojców Anny" 
3. "Brahe": "Dekownik". 
Od 4 grudnia tego samego roku: 
'u " D . d k ." 
1. "nestpreussen :" zlewczyna o wszyst lego 
2. "Bromberger": "Lekka kawaleria" 
h " D . b . l ." 
3. "Bra e :" zlewczyna w le l . 
"Dziewczyna do wszystkiego" to komedia według scenariusza H. Adlera. W fil- 
mie grali: Greta Weiser, R.A. Roberts, Eilen Frank, Heinz Saifner. 
"Lekka kawaleria" to film o miłości, z tańcem i piosenkami. Grali: Monika Roekk, 
Fritz Kampres, LOUe Lorring, Oskar Sima, Willy Feindt, H. von Schletow. 
"Dziewczyna w bieli" to również film o miłości. Aktorzy: Maria Cebotari, Hilda 
von Stolz, hran Petrovich, Georg Alexander. 
Od 15 grudnia wyświetlano nowe filmy: 
1. ,
estpreussen": "Głośne kłamstwa" 


.219.
>>>
2. "Bromberger": "Świt" (o walce łodzi podwodnej przeciw Anglii) 
3. "Brahe": "Zamek Hubertus". 
\Vszystkie filmy z programem dodatkowym, to znaczy z filmami oświatowymi 
(Kulturfilm) i kronikami tygodnia produkcji UFA lub "Tobis-Woche". 
Od piątku 29 grudnia w kinach grano: 
L ,,westpreussen": "Guwerner" (grali: Willy Birgel, Brigitte Horney) 
2. "Bromberger": "Dziewczyna z wczorajszej nocy" (komedia, grali: Willy Fritsch, 
Gusti Huber, Hilde Hildebrandt, Georg Alexander) 
3. "Brahe": "Silniej niż śmierć" (dramat namiętności, grali: Karin Hardt, Leny 

Iarenbach, Paul \Vegener, Ivan Petrovich). 
Od 5 st}cznia 1940 r. znów szły kolejne filmy produkcji niemieckiej: 
L ,
Vestpreussen": "Mądra teściowa" (z Idą Wuest i Georgiem Alexandrem w ro- 
lach głównych) 
2. "Bromberger": ,,wiara w Niemcy" (dokument filmowy z I wojny światowej) 
3. "Brahe": "Strzelcy wyborowi Brugglerowie" (dokument bohaterstwa górali 
podczas I wojny światowej). 
\V styczniu 1940 r. grano: 
1. ,
Vestpreussen": "Rok decyzji" (film propagandowy NSDAP); ,,12 minut po 
d\\llnastej "; "Pani Sixta" 
2. "Bromberger": "To była up'!iająca balowa noc" (o P. Czajkowskim); "Kocha- 
nica marynarzy"; "Nie obiecuj mi niczego" 
3. "Brahe": "Petermannjest temu przeciwny" (dla niemieckich patriotów); "Twoje 
Życie naleŻy do mnie" (dramat namiętności). 
W kwietniu 1940 r. zamknięto na pewien okres kino "Brahe" , a w to miejsce 
otwarto inne kino - "Bidegast" (dawne "Apollo", ul. Krasińskiego). Wspominaliś- 
my już o tym i o niemieckiej nazwie kina. Na początek grano "Ognistego diabła", 
a od 4 kwietnia komedię "Małżeństwo w puszkach" , zaś od 11 kwietnia także kome- 
dię "Zabawa w letnim wietrze". 
Najczęściej wyświetlanymi filmami w bydgoskich kinach podczas okupacji nie- 
mieckiej były komedie, filmy muzyczne (sfilmowane operetki), dramaty namiętnoś- 
ci i filmy o miłości, w tym o problemach małżeństwa. Od czasu do czasu pokazywa- 
no filmy przygodowe (np. "Kongo-Express", film o Afryce), dokumentalne, oby- 
czajowe (np. o Japonii). W latach 1943 i 1944 na ekranach bydgoskich kin widzo- 
wie mogli oglądać filmy włoskie lub niemiecko-włoskie. Na ogółjednak wyświetlano 
filmy produkowane w Niemczech, zgodnie z polityką III Rzeszy. Filmy, jak całość 
twórczości arytystycznej, podlegały cenzurze organów państwa i stanowiły narzędzie 
polityki,jak na przykład film dokumentalny "Lis z Glenarvon", opowiadający o wal- 
kach wyzwoleńczych Irlandii, pokazywany po to, by ukazać imperializm Anglii, co 
zabawne - w kontekście agresywnej polityki Niemiec Hitlera - nieustannie oskarża- 
nej o żądzę panowania nad światem. 


.220.
>>>
Tak samo film "Wieczny Żyd" - o światowym zasięgu Żydów i ich dąŻeniach, 
wyświetlany p?d koniec stycznia 1941 r. w kinie ,;Westpreussen", po
sycał wrogość 
Niemców do Zydów i usprawiedliwiał politykę eksterminacji wobec Zydów. 
Wielokrotnie wyświetlanym filmem była filmowa baśń dla dzieci "Śnieżka i sied- 
miu krasnoludków" (wg braci Grimmów). Bilety dla dzieci: 0,30 i 0,50 marki. Dla 
dorosłych: 0,50 i 0,80 marki. 
Oto przegląd tytułów filmów z kwietnia 1941 r.: 
L ,
estpreussen": "Ogień na oceanie"; "Ohm Krueger" (ten drugi: o tragicz- 
nym losie Burów w Południowej Afryce. Syn Ohma znalazł złoto. Jego ojciec 
ostrzega go: Anglicy są chciwi na złoto, trzeba to tfZ)'mać w tajemnicy, bo przxjdą 
tu i zamienią kraj w kolonię. W filmie Ohma zagrał wybitny aktor kina nie- 
mieckiego EmilJanning.) 
2. "Kapitol": "Ostatnia runda" (grali: Attila Hoerdiger, Camilla Horn, Heinz 
Seidler, Ludwig Schnitz, Malia Sazalina, Charlotte Daudert) 
3. "Bidegast": "Pan w domu". 
W 1942 r. otwarto znów kino "Brahe" i bydgoszczanie mieli do dyspozycji 4 kina. 
Filmy ze stycznia: 
l. "Westpreussen": ,
ykluczenie z rodziny" (komedia), przedsprzedaż tylko dla 
Niemców 
2. "Brahe": "Zapraszamy do tańca" 
3. "Bidegast": "Małżeństwo zrobi z ciebie małżonka" 
4. "Kapitol": "Miłość surowo zabroniona". 
W lutym 1942 r. w bydgoskich kinach odbyły się projekcje filmów: 
L ,;Westpreussen": "Alkazar"; "Rothschildowie" 
2. "Brahe": "Quax, pilot przełomu"; "Urodzeni w niedzielę" 
Q B . d " I ." P . . , l " 
J." I egast : " nne ja ;" ląty stoplen a armowy 
4. "Kapitol": ,,90 minut postoju"; "Człowiek, który urodził się Sherlockiem 
Holmesem" . 
W październiku 1942 r. grano: 
1. "Westpreussen": "Zamach na Baku" 
2. "Brahe": "Jeden za wszystkich" 
3. "Kapitol": "Kłamstwo miłości". 
W kinie "Bidegast" przez ten czas grano jeszczze "Kiedy pieje kogut", z poprzed- 
. .. 
mego miesiąca. . 
"Zamach na Baku" - ukazuje bryt}jską korupcję, piractwo dyplomatyczne I an- 
glosaską zgrozę. Film opowiada o Kaukazie, zdobytym przez Rosj
 carów, ale eks
 
ploatowanym przez Anglików po I wojnie światowej. Chodzi o złoza ropy naftowej 
i rozgrywki wywiadów, w tym szczególnie 
a
u Anglii.. . .. . 
"Jeden za wszystkich" - historia pewnej łodzI podwodnej. AkCja dZieje Się pod 
wodą. Jeden z U-Bootów nie może się wynurzyć na powierzchnię, jest uszkodzony 


.221.
>>>
przez bomby głębinowe statku, który go ściga. Z uszkodzoną łodzią Niemcy na 
lądzie nie mają żadnego kontaktu. Na poszukiwanie wyruszają statki ratownicze i sa- 
moloty płY""'ające po wodzie. Okręt "U-I03" został wreszcie odnaleziony. Nurkowie 
przy świetle reflektorów próbują się dostać do wnętrza łodzi. Można pomóc za- 
mkniętym marynarzom, jeśli zostanie otwarty właz bezpieczeństwa. Ale tam jest gaz 
- chlor. Zau\\'aŻono wśród załogi, że brak jednego człowieka. Łódź się nieoczekiwa- 
nie podnosi. To podoficer ofiarował swe Życie za wszystkich i wszedł do komory 
wypełnionej chlorem, aby otworzyć właz, przez który nadeszła oczekiwana pomoc. 
"Kłamstwo miłości" - włoski film o tragicznie zakochanej kobiecie, która kłamie, 
ukrywając swój prawdziwy, tragiczny los. 
W listopadzie 1942 r. \\YŚ\\1etlano filmy: 
1. ,M'estpreussen": .M'esele w niedźwiedzim dworze" (dla Polaków i młodzieŻy 
zabroniony) 
2. "Brahe": "Melodia miłości" (film muzyczny niemiecko-włoski) 
3. "Bidegast": " Temperament za Jwóch" (komedia o złodziejach) 
4. "Kapitol": "Wieczorowa suknia w kolorze błękitnego nieba". 
W styczniu i lut)1u 1943 r. grano: 
1. ,M'estpreussen": "Taniec z cesarzem"; "Dr Crippen na pokładzie"; "Dzikie 
ody Japonii" 
2 B h ". T fi ". R b . k " 
." ra e . "leatr rontowy ,,, o Imy muzy ę 
3. "Bidegast": "L'kochany świat"; "Koledzy" 
4. "Kapitol": ,,6 dni urlopu do domu"; "Pani Luna" (operetka filmowa). 
W listopadzie 1943 r. (z nowości): 
1. ,M'estpreussen": ,,0 Boże, odziedziczyliśmy zamek" (komedia) 
2. "Kapitol": "Szczęśliwy człowiek" 
3. "Bidegast": sfilmowana wersja opery "Pajace" Leoncavalla, m.in. z udziałem 
Beniamino Gigli (słynny włoski tenor). 
\V styczniu 1944 r: 
1. ,M'estpreussen": "Melodia wielkiego miasta" 
2. "Brahe": "Szczęśliwy człowiek" 
3. "Bidegast": "Niesamowita przemiana Alexa Roschera" 
4. "Kapitol": "Polub mnie" (komedia o miłości). 
"Melodia wielkiego miasta" to opowieść o dziewczynie, która w małym mieście 
prowadzi dobrze prosperujące atelier fotograficzne. Jej zdjęcia przypadkowo tra- 
fiają na łamy dużego ilustrowanego pisma. Decyduje się więc zostać fotoreporte- 
rem w tym piśmie i przeprowadza się do Berlina. Widz obserwuje perypetie dziew- 
czyny w dużym mieście, rozczarowania, kłopoty. W roli głównej: Hilde Krahl. 
"Niesamowita przemiana Alexa Roschera" - według scenariusza Ernsta von 
Salomoniego. Film rozgrywa się w romantycznej scenerii krajobrazu Alp. Zagad- 
kowa przemiana młodego urzędnika celnego polega na tym, że przemytnicy, po- 


.222.
>>>
sługując się pieniędzmi, zmieniają naiwnego mężczyznę w hazardzistę, który nie- 
ustannie balansuje między prawem a przestępstwem. Film pokazuje dylemat Życia 
między obowiązkiem a odpowiedzialnością. Grali: Rudolf Prack, Anneliese Rein- 
hold, Viktoria von Ballasko. 
W marcu 1944 r.: 
1. ,
estpreussen": "Dziki ptak"; "Siedem kruków" (bajka dla dzieci) 
2. "Brahe": "Gabriela Danbrone"; Kolega zaraz przxjdzie" (komedia) 
3. "Bidegast": "Cyrk Renz"; "Będę cię nosił na rękach" 
4. "Kapitol": "Zakochana niewinność" (historia sieroty z domu dziecka); "Cliczna 
ka " 
muzy . 
6 kwietnia 1944 r. w goJzinach popołudnio\\)'ch ot\\rarto nowe kino w Byd- 
goszczy: kino "Brahe II". Mieściło się w zaadaptowanym na ten cel budynku przy 
ul. Gdańskiej (A. Hitler-Strasse 25). \Vyremontowane i ,,,'vposażone przez \Vehr- 
macht kino służyło potrzebom wojska, choć czasem było otwarte dla cywilnej lud- 
ności. Nowe kino mieściło 320 osób, miało dobrą aparaturę i akustykę. jeśli cho- 
dzi o program, miał być taki sam jak w kinie "Brahe I". Projekcje odb}wały się 
w godzinach: 14.00, 16.30, 19.15. 
Tak więc w kwietniu 1944 r. projekcje w kinach przedstawiały się następująco: 
1. ,
estpreussen": "Romantyczna podróż narzeczonych"; "O 9.00 prZ)jdzie Ha- 
raId" (kf}winalny) 
2. "Brahe I": "Biały sen"; "Obie siostry" (o tancerkach z baletu) 
B h II " B . ł " Ob .. " 
3." ra e :" la y sen ; " le sIostry 
4. "Bidegast": "Złoty pająk"; "Godzina słabości"; "Piękny dzień" 
4. "Kapitol": "Miilchausen" (film przygodowy); "Napad na Szwedę" (film kry- 
minalny); "Heinz Ruehmann"; ,
Veseli włóczędzy". 
Filmy z pierwszej połowy sierpnia 1944 r.: 
'u " K L h . b . " 
1. "nestpreussen :" ogo K.OC ają ogO\\1e 
2. "Brahe I": "Młode ody" 
3. "Brahe II": "Młode ody" 
4. "Bidegast": "Obrońca ma głos" 
5 K . l " A fi . " 
. ." aplto :" mItnum . 
W listopadzie 1944 r.: 
1. "Westpreussen": "Potrzebuję ciebie" 
B h I " N .'. I " 
2." ra e : ,,1 lesmlerte ne serce 
3. "Brahe II": "Nieśmiertelne serce" 
4. "Bidegast": "Noc w Wenecji" 
5. "Kapitol": "Moja przxjaciółkaJózefina". 
W grudniu 1944 r.: 
1. ,
estpreussen": "Filharmonicy" 
2. "Brahe I": "To było moje Życie" 


.223.
>>>
3. "Brahe II": "To było moje Życie" 
4. "Bidegast": "Szczęście do kobiet" 
5. "Kapitol": "Cyrk Renza". 
Kina były czynne do końca grudnia 1944 r. i prawdopodobnie przez pierwszy 
tydzień 1945 r. Z relacji świadków wiemy, że sklepy z zaopatrzeniem ludności, urzę- 
dy, restauracje czynne były do końca ewakuacji Niemców (służby mundurowe) i nie- 
mieckiej ludności cywilnej. Tak samo mogło być z kinami, które pełniły waŻną rolę 
w systemie informagjnym III Rzeszy.
>>>
Wojciech Zawmlzki 


Arc

mmlotnicze 
pik. dypl. pil. Mariana Rommeyki 
w zbiorach Muzeumm Tradycji POW 


Historia tej kolekcji l zaczęła się od znajomości z panem Leszkiem Polasikiem, 
nadzwyczaj zasłużonym kolekcjonerem militariów i członkiem-załoŻycielem Kujaw- 
sko-Pomorskiego Oddziału Stowarzyszenia Miłośników Dawnej Broni i Barwy na 
początku lat 90. Wówczas to usłyszałem od niego, że posiada oryginalny list gen. 
Władysława Sikorskiego do płk. Romeyki. Kim był Romeyko, wie każdy zajmujący 
się historią wojskowości polskiej okresu II Rzeczypospolitej. Tak więc, tak to się 
zaczęło. W 1993 r. zakupiliśmy ten list do zbiorów muzeum. 


Repuhliqu£ tk Powgru' 


Presidence du Conseil 


Angers, k 9./.1940 


Mój Pułkowniku, 
Dziękuję Panu Pułkownikowi najsel1uczniej za zajęcie się wyjaztkm i prze- 
myceniem mojej Żony z Polski. Jestem Panu Pułkownikowi szczerze zohowiqzan.l 
za ten wielce dla mnie przyjazn} gest. Równocześnie proszę Pana o laslwwą wia- 

11WŚĆ komu i w jakiej wysokości 11Wgę zwrócić pieniądze wykżone na przyjazd 
Zon} z Warszawy. 


Pozdrowienia żołnierskie 
łączę - oddany 
Sikorski 2 


Dopiero potem przyszła kolej na list Zofii Leśniowskiej, córki generała Sikorskie- 
go, także do pułkownika Romeyki, kolejne listy, dokumenty, ksiąŻki, fotografie... 


.225.
>>>
26/IV/40 r. 


Szanowny Panie Pullwurniku! 
Bardzo serdecznie dziękuję za pośrednictwo w korespondengi z moim męŻem. 
Jest to jedyna droga,ja!uj otrzymuję wim1mTWści od niego. D/o,tego trudzę Pana 
prośbą przeslnnw zaf4ezonych 2 Iwrlek.Może będą szczęiliwsze od tych jx1Jrzed- 
nich i dotrą do adresatów. 
Jestem naprawdę na Pana ciągle jeszcze okropnie zln, ale musi mnie Pan 
zrozumieć: proszę pana R. o przywiezienie mi opinii o adwokacie, a otrzymuję 
list od Pana, że nieładnie zwalniać na słowo honoru itd. 
W ogóle nie mialnm pojęcia ll'il'd}, że taki sposób istnieje, a już w żadn."fm 
razie nie mialnm zamwru z niego korzystać. 
A że przy tym wszystkim jestem z natury wiellw złośnica, nie wspominając 
o innych wadach charakteru, d/o,tego taki obrót pn)braln sprawa. Rozumie mnie 
Pan teraz trochę? 
Ze zwykłym brakiem konsekwencji i wgi
i tak częstym u kobiet, wracam znów 
do sprawy uwolnienw na słowo honoru. Zeby Pan nie krzyczał - z góry uprze- 
dzam, nie chodzi o mego męŻa, tylko o człowielw naprawdę ciężko chorego (ka- 
mienie nerkowe i dusznica serca), a mwnowicie, o mego wuja kPt. Marcelego 
Kycię. OFLAG VII A. 
Niech mi Pan łaskawie szczerze ijuż trudno) tak jak i za pierwszym razem, 
napisze, jak obecnie sprawa się pnedstaww. Jest to człowiek w tym wieku i w ta- 
kim stanie zdroww, jak widzę z listów, że po ewentualnym uwolnieniu muswłby 
się poddoi kilkumiesięcznej kuracji, nie mam więc skrupułów moralnych. 


Przepraszam, Że Pana ciągle trudzę 
f4czę wiele miłych wyrazów 
Zofw Sikor siw - 
Leśniowslw 3 


Wróćmy jednak do biogramu płk. Romeyki4, a on sam wyświetli nam najle- 
piej dzieje i rozmiary tego zbioru. 
Marian Romeyko urodził się 13 lutego 1893 r., w Olszanie, w powiecie zwino- 
gródzkim, guberni kijowskiej, w rodzinie Albina i Stefanii z Sencków. W 1915 r. 
ukończył w Zwinogródce szkołę handlową, poczym - w związku z toczącą się wojną 
światową, został powołany do carskiego wojska. Ukończył Aleksiejowską Wojskową 
Szkołę InŻynieIJjną w Kijowie i w stopniu praporszczyka (chorąŻego) został skierowa- 
ny,jako dowódca plutonu saperów w 7 sybeIJjskim pułku inŻynieIJjnym, do budowy 
twierdzy Sweaborg na terenie dzisiejszej Finlandii. Od listopada 1917 r., jako podpo- 
rucznik, słuŻył już w wymarzonym l Korpusie Polskim gen. Józefa Dowbor-Muśnic- 
kiego. Po jego rozwiązaniu, rok później, w listopadzie 1918 r., wstąpił w Warszawie do 


.228.
>>>
odrodz
n
go ":ojska Polskiego. Początkowo był oficerem l Pułku Telegraficznego. 
jednak JUZ wkrotce odbył kurs obserwatorów lotniczych na mokotowskim lotnisku 
w Warszawie i jako porucznik - obserwator wziął udział w kampanii wileńskiej w 4 Eska- 
drze Wywiadowczej. W czerwcu 1919 r. ukończył Francuską Szkołę Pilotów, znów na 
lotnisku mokotowskim i jako pilot z przydziałem do 3 Eskadry Wywiadowczej uczest- 
niczył w wojnie polsko-bolszewickiej. Na przełomie 1920/1921 r. znalazł się w Mor- 
skim Dywizjonie Lotniczym w Pucku. Pewnego lutowego dnia 1921 r. .,za latanie 
w niezupełnie trzeźwym widzie" dostał 3 dni aresztu na odwachu. Tak zaczął się na 
dobre nowy rozdział w lotniczym Życiorysie Mariana Romeyki. Postanowił przystąpić 
do egzaminów wstępnych do Szkoły Sztabu Generalnego, późniejszej WyŻszej Szkoły 
Wojennej. Rzeczywiście, Romeyko ukończył ją w 1923 r. Przez pierwsze lata, jako 
młody oficer dyplomowany, 
iał kilka różnych stanowisk służbo"'}'ch, alejuż w 1925 r., 
otrzymał przydział do Biura Scisłej Rady Wojennej na stanowisko referenta lotnictwa 
i obrony przeciwlotniczej, co było powaŻnym wyrazem uznania dla jego kwalifikacji 
lotniczych i sztabowych. Wkrótce jednak te dwa referaty wstały rozdzielone i referen- 
tem lotnictwa został płk Ludomił Rayski. Obaj oficerowie przez rok pracowali w jed- 
nym pokoju. Podczas przewrotu majowego w 1926 r. Romeyko odbywał staŻ na stano- 
wisku dowódcy dywizjonu w 3 Pułku Lotniczym w Poznaniu. Wówczas to podjął, tak 
później owocną, współpracę z Ligą Obrony Powietrznej Państwa. W 1927 r. wrócił już 
do Sztabu Generalnego na stanowisko kierownika referatu lotniczego. Po objęciu przez 
gen. Tadeusza Kutrzebę stanowiska komendanta WyŻszej Szkoły Wojennej Romeyko 
został w 1929 r. "')'kładowcą taktyki lotniczej w tej uczelni. WIatach 1936/1937 opra- 
cował koncepcr.jną formułę działania i był planowany na szefa sztabu Inspektoratu 
Obrony Powietrznej Państwa. Tego stanowiska jednak nie objął. W 1937 r., jako gorą- 
cy orędownik utworzenia, organizował WyŻszą Szkołę Lotniczą i został w niej dyrekto- 
rem nauk.jednakjuż w kwietniu 1938 r. objął stanowisko attache wojskowego w Rzy- 
mie, u boku nowego polskiego ambasadora, gen. Bolesława Wienia"'}'-Długoszew- 
skiego. Na tym stanowisku zastał go "'}'buch wojny we wrześniu 1939 r. Po klęsce 
wrześniowej Romeyko, wykorzystując dyplomatyczne kontakty oraz dobre stosunki 
z Włochami, ewakuował z okupowanej Polski co najmniej dwieście osób. Wśród nich 
znalazła się m.in. żona generała Władysława Sikorskiego, Helena. Tej to właśnie oko- 
liczności dotyczy wspomniany na wstępie list generała z podziękowaniem dla Romey- 
ki. Od maja 1940 r. ppłk Romeyko, zmuswny do opuszczenia Włoch, przeniósł się 
do Francji i tam, po jej upadku, podjął działalność konspiraqjną. Od 1942 r. przewo- 
dził siatce wywiadowczej, znanej pod kryptonimem F-2. UŻywał wówczas pseudoni- 
mu "Mak". Wskutek licznych aresztowań współpracowników przez okupanta schronił 
się w Szwajcarii, gdzie utworzył bazę pośredniczą między polskim podziemiem we 
Francji, którego kierownictwo objął płkjózefjaklicł, a Oddziałem II Sztabu Naczel- 
nego Wodza w Wielkiej Brytanii. Po wojnie Romeyko odwiedził Londyn, ale zamiesz- 
kał jednak we Francji. Krótko przebywał także w USA i Maroku. Na stałe przeniósł się 


.227.
>>>
jednak do Australii. To stamtąd wrócił w 1967 r. do Polski. W ojczyźnie, w 1968 r., 
otrzymał awans na pułkownika. Zmarł w dwa lata później, 10 marca 1970 r., i został 
pochowany na Powązkach w Warszawie. 
Płk Marian Romeyko jest znany jako wybitny publicysta wojskowy. już 
w 1923 r., podczas krótkiego okresu pracy w Oddziale II, opublikował artykuł na 
łamach "Bellony" , omawiający szkolenie przedpoborowych w Rosji sowieckiej. Był 
jedn)TI1 z załoŻycieli i długoletnim redaktorem "Przeglądu Lotniczego". Opubliko- 
wał kilkaset artykułów w prasie codziennej, w periodykach kulturalnych i historycz- 
nych oraz na łamach piśmiennictwa fachowo-wojskowego. Po dziś dzień funda- 
mentalne miejsce w piśmiennict\vie lotniczym zajmuje praca pt.: "Ku czci pole- 
głych lotników", której był pomysłodawcą, redaktorem i współautorem. jego arty- 
kuły o dziejach polskiego lotnictwa zamieściło przynajmniej kilka syntetyzujących 
publikacji, zwłaszcza z okazji 10- i 15-lecia Odrodzonej Rzeczypospolitej i jej Sił 
Zbrojnych. Napisał też kilka książek z dziedziny lotnictwa i obrony przeciwlotni- 
czej,jak np.: "Koleje a wojna lotniczo-gazowa", Poznań 1926, "Zbiór przykładów 
taktycznych dla lotnictwa" (współautor: julian Piasecki), Warszawa 1932, "Tak- 
tyka lotnictwa", Warszawa 1936, "Rayskie" czasy lotnict\va polskiego", Londyn 
1949, "Wspomnienia o Wieniawie i o rzymskich czasach", Londyn 1969, Warsza- 
wa 1990. Najbardziej znaną książką Mariana Romeyki jest "Przed i po maju", 
Warszawa 1967, która doczekała się jeszcze trzech wznowie;1. Ostatnie, 4 wyda- 
nie, ukazało się w 1985 r. 
Dorobek publicystyczny płk. Romeyki obejmuje także bardzo istotną dzie- 
dzinę, którą tworząjego trzy przekłady z angielskiego, niemieckiego i francuskiego 
najęzyk polski ważkich dzieł o tematyce lotniczej. Są to prace: Ashmore - "Obrona 
przeciwlotnicza", Warszawa 1936, Hoeppner - ,M'ojna Niemiec w powietrzu.', War- 
szawa 1937 i Vauthier - "Niebezpieczeństwo lotnicze i przyszłość kraju", Warszawa 
1932. W pracach tych Romeyko przemycał poglądy na przyszłość lotnictwa, któ- 
rych oficjalnie głosić nie mógł. 
Kim więc był pułkownik Romeyko, czy tylko miłym gawędziarzem, jak 
mówiąjedni, plotkarzem, jak nazywają go inni, czy wręcz utalentowanym teore- 
tykiem lotnictwa i historykiem wojskowości, jak traktują go poważni naukowcy, 
czerpiący zjego dorobku piśmienniczego jak z głębokiego zdroju. Nie ma odpo- 
wiedzi wprost na tak rozbudowane pytanie. Romeyko z całą pewnością był bar- 
dzo utalentowanym pisarzem wojskowym, który wiele miał do powiedzenia, a jako 
oficer zbyt często był krępowany więzami dyscypliny wojskowej, by mógł swe 
poglądy bez przeszkód głosić. jego wojenne, a zwłaszcza powojenne losy, brak 
zgody wewnętrznej na skłócenie polskiej emigracji wojskowej oraz niepełna zna- 
jomość realiów kraju, do tego wszystkiego jeszcze ogromna tęsknota za ojczyzną 
_ mimo, jak sam wielokrotnie pisał, umiłowania dostatku - pchnęły go do publi- 
kowania swych prac w kraju. Nim ukazały się jego książki, wpierw ogłosił je 


.228.
>>>
w odcinkach na łamach ,M'ojskowego Przeglądu Historycznego", co jeszcze bar- 
dziej przysporzyło mu niechętnych lub wręcz przeciwników, zwłaszcza na emi- 
gracji. Stąd powstała ogromna literatura jego zwolenników i antagonistów, po 
kolei uzasadniających swoje racje. 
Prawda o Romeyce jest dość skomplikowana. Na starość rzucił wszelkie wy- 
gody, by wrócić do kraju i tu dokonać Żywota. Czy był konformistą? Czy za cenę 
awansu pułkownikowskiego poszedł na współpracę z ustrojem komunistycznym? 
Z całą pewnością nie. Nie dla awansu wrócił do kraju. Wrócił, bo tęsknił. Wrócił, 
bo tu miał swych czytelników, dla których chciał dalej pisać i publikować. \Vrócił, 
gdyŻ tylko tu było jego miejsce. 
To wszystko prawda, lecz prawdą jest też, że Romeyko nie miał dokąd wra- 
cać, nie miał swego domu. Stąd początkowo przesyłane w paczkach, później przy- 
wiezione archiwalia, dokumenty osobiste, ksiąŻki, przedmioty materialne lokował 
u matki i siostry zamieszkałych wówczas w Bydgoszczy (przy AL l Maja - ob. ul. Gdań- 
ska - pod nr. 42). Tą drogą, po jego śmierci, trafiły one do p. Leszka Polasika 6 , a od 
niego do muzeum. 
W zbiorach naszego muzeum znalazło się około 120 archiwaliów, blisko 
20 ksiąŻek z jego księgozbioru i zaledwie 3 przedmioty materialne. Są to dwa po- 
dobne egzemplarze drewnianych rzeźb przedstawiających sowy - jak zdołaliśmy zi- 
dentyfikować, wykon}wanych masowo przez żołnierzy 2 Dywizji Strzelców Pieszych, 
internowanych w czasie wojny w Szwajcarii, oraz pamiątka z Zakopanego z 1933 r.: 
góralski orzeł zrywający się do lotu, sentymentalna figurka na biurko.Jak zdołaliśmy 
ustalić, mundur płk. Romeyki i odznaczenia zostały sprzedane na początku lat 70. 
pr}watnym kolekcjonerom za jakieś marne grosze. Tropy wiodły do Poznania... 
Wśród ksiąŻek z biblioteki płk. Romeyki znajdujemy kilka opatrzonych jego 
własnoręcznym podpisem. Są to m.in.: 
_ jan Lipecki: "Legenda Piłsudskiego", wyd. II, Poznań 1923, z autografem "Kpt. 
Romeyko", 
- generał jan Jacyna: ,M' wolnej Polsce, przeŻycia 1918-1923", Warszawa 1927, 
z podpisem "major Romeyko", 
_ podobny autograf widnieje na ksiąŻce józefa Piłsudskiego: "Poprawki historycz- 
ne", Warszawa 1931. 
Posiadamy także kilka pierwszych egzemplarzy autorskich prac Romeyki,jak np.: 
_ "Koleje a wojna lotniczo-gazowa", Poznań brw, z odręcznym ołówkowym zapi- 
skiem "I - szy egzemplarz" i podpisem "Romeyko", . 
_ ,M'skazówki dla powołanych do pełnienia służby obserwacxino-meldunkoweJ przy 
obronie przeciwlotniczej kraju", Warszawa 1931, 
_ ,;Taktyka lotnictwa", Warszawa 1932, "')'danie skryptowe WyŻszej Szkoły Wojennej, 
_ "Obrona przeciwlotnicza", Warszawa 1937, tłumaczenie ksiąŻki KB. Ashmore, 
- "Rayskie" czasy lotnictwa polskiego", Londyn 1949. 


.229.
>>>
Wśród ksiąŻek, które redagował Romeyko, z jego własnego księgozbioru pocho- 
dzi "Mała encyklopedia lotnicza", Warszawa 1938. 
Dużą wartość posiadają inne ksiąŻki z jego biblioteki. Wiele z nich Romeyko 
\\rkorzystywał w swych pracach publicystycznych i historycznych. jedną z nich jest 
broszura majora pilota Stanisława jasińskiego: "Najpilniejsze postulaty polskiego 
lotnictwa wojskowego" wydane w Warszawie przez Drukarnię Lotniczą w 1921 r. 
Egz. numerowany - 351. 
I wreszcie archiwalia. Można podzielić je na kilka grup tematycznych. Są to: 
_ Dokumenty osobiste, prywatne i słuŻbowe Romeyki z różnych okresów jego Ży- 
cia. Szczególną wartość posiadają w tym zbiorze: legitymacja oficerska kpt. Ma- 
riana Romeyki z Morskiego Dywizjonu Lotniczego w Pucku, wystawiona w 1921 r. 
przez Dowódcę WybrzeŻa Morskiego, oraz jego paszport dyplomatyczny, który 
odzwierciedla wszelkie przekroczenia granic państwowych, stanowiąc swoistą kro- 
nikę podróży; 
_ Korespondencja prywatna o znaczeniu osobistym z różnych okresów, nie posia- 
dająca większej wartości historycznej, poza dokumentacxjną, z wxjątkiem kartki 
obozowej z dn. 9.02.1940 r., od gen. dyw. Tadeusza Kutrzeb y 7 (b. dowódcy Ar- 
mii "Poznań" i wcześniejszego przełożonego płk. Romeyki); 
_ Korespondencja osób zwracających się do płk. Romeyki o pomoc w zorganizowa- 
niu ucieczki z okupowanego kraju, pomoc w przedostaniu się z Rumunii, Węgier 
czy jugosławii do Włoch, bądź też o pomoc w różnych sprawach, często finanso- 
wych. Do tej grupy z okresu jesień 1939 - wiosna 1940 naleŻy wymieniony na 
wstępie list gen. Władysława Sikorskiego z podziękowaniem za pomoc w ucieczce 
żony generała, jak też listy prominentnych postaci II Rzeczypospolitej lub emigra- 
cji, jak np. płk. / gen. dyw. Izydora Modelskiego. Szczególną wartość przedstawia 
cytowany list Zofii Leśniowskiej, omawiającej prośbę zwolnienia jej męŻa, ppor. 
Leśniowskiego z oflagu na tzw. "słowo honoru" oraz w ten sam sposób mjr. Marce- 
lego Kycia, który, jak wiemy, został z oflagu zwolniony. Niestety, nie wiemy, czy stało 
się to za sprawą dyplomatycznych zabiegów płk. Romeyki; 
_ Kilka różnych dokumentów służbowych ze służby wojskowej płk. Romeyki, a od- 
noszących się do niego osobiście, np. pismo Oddziału Ił MSWojsk. w sprawie 
pOŻyczki na zakup prywatno-służbowego samochodu; 
- Korespondencja Romeyki z redaktorem ,
ojskowego Przeglądu Historycznego", 
niestety niekompletna, dotycząca jego publikacji na łamach tego pisma, spraw re- 
dakcxjnych, merytorycznych, a także rozliczeń finansowych. Ciekawe jest to, że Ro- 
meyko skrupulatnie obliczając i egzekwując swoje honoraria autorskie, nie wziął 
sobie ani grosza, wszystko polecał przekaz}wać Ż}jącej wtedy jeszcze w kraju swojej 
matce i bratu, dla których, co tu dużo mówić, była to wyraźna pomoc. Z tej kores- 
pondencji, w duŻej części dotyczącej ksiąŻki "Przed i po maju", można zaczerpnąć 
interesujące wiadomości o tym, jak redakcja próbowała wpłynąć na Romeykę, b} 


.230-
>>>
w tej ksiąŻce zawarł krytykę Berezy Kartuskiej, oczywiście z punktu widzenia komu- 
nistycznego. Romeyko istotnie dołączył do swej ksiąŻki taki rozdział, jednak napisał 
go z perspektywy humanistycznej, zaś redakcja dołoŻyła doń liczne przypisy. To 
dobrze ilustruje, jak manipulowano autorem i jego pracą, na jego zresztą konto. 
Podobnie wygląda obraz cenzorski, który z różnych względów w tej ksiąŻce został 
ograniczony do minimum, ale jednak był realizowany. Doskonale ilustruje to za- 
gadnienie tz\v. sprawa marszałka, a właściwie generała Żymierskiego. 8 Otóż odnoś- 
ny mu ustęp pracy Romeyki został przedstawiony marszałkowi do akceptacji, ze 
względu na to - jak pisze redaktor - iż w oficjalnej biografii marszałka spraw związa- 
nych z jego degradacją do szeregowca nie ma zupełnie, więc skąd Romeyko może 
o tym pisać tak swobodnie? I istotnie tak się stało. Marszałek zupełnie uprzejmie 
poprosił o rozwaŻenie możliwości pominięcia tego fragmentu jego Życiorysu w pra- 
cy Romeyki. No i co się stało? Pominięto, wcale nie P}1ając Romeyki o zdanie. Po 
prostu poinformowano go o tym, nie tąjąc zresztą niczego. Cała ta korespondencja 
nosi znamiona nadzoru cenzorskiego, co jest też pewn}Tn sigIlum tempore; 
- Kolejną grupę zbiorów stanowią rękopisy Romeyki. jest to stosunkowo nieliczny 
pakiet, ale szalenie waŻny dla badania jego pisarstwa wojskowego. Kilka rękopi- 
sów zdaje się nie opublikowanych; 
- \Vyraźnie \\rodrębnia się działalność dyplomatyczna Romeyki w postaci pliku 
wizytówek, zaproszeń. pozdrowień, programów itp. z okresu rzymskiego. Bodaj 
najciekawsz)' w tej części zbioru jest list n
r. Franciszka Skibińskiego, przeb}wa- 
jącego na staŻu wojskowym w jednym z włoskich pułków, z meldunkiem o wyko- 
naniu zadań postawionych przez "pana pułkownika", czyli zapewne o charakte- 
rze \\ywiadowczym. Ten kontakt z Romeyką Skibiński potwierdza zresztą w swo- 
jej ksiąŻce 9 , dodając trochę pikantnych szczegółów towarzyskich; 
- Bardzo cenne dla biografii Romeyki, ale i dla dziejów polskiej konspiracji woj- 
skowej we Francji podczas ostatniej wojny, jest kilka dokumentów z tego okresu, 
wśród których zdecydowanie wysoką wartość mają dwa maszynopisy na bibuł- 
kach, których autorem jest płk józef jaklicz, dowódca Polskiej Organizacji Nie- 
podległościowej we FrancjilO, który kontakt z Londynem utrzymywał \\łaśnie przez 
Romevkę. 
Najci
kawszągrupę dokumentów w archiwum płk. Mariana Romeyki tworząjed- 
nak te archiwalia, które dotyczą dziejów polskiego lotnictwa. Chronologicznie po- 
chodzą z różnych okresów. Są to zarówno oryginały,jak i dokumenty wtórne w odpi- 
sach: listy, relacje, wspomnienia, zaświadczenia itp. Zdecydowana \\iększość z nich 
tworzy w dość dowolnym, moim uogólnieniu "dowód oskarŻenia" generała Ludo- 
miła Rayskiego, dowódcy lotnictwa do 1939 r. 
On to, sprawując co najmniej lat 10 bezpośrednio, a pośrednio znacznie dłużej, 
kierownictwo polskiego lotnictwa, ponosił osobistą odpowiedzialność za jego wo- 
jenne przygotowanie, a raczej nieprzygotowanie w 1939 r. Toteż po klęsce wrześnio- 


.231.
>>>
wej, gdy w ParyŻu jesienią 1939 r. gen. Rayski opublikował swój słynny "memo- 
riał"ll głoszący w pewnym uproszczeniu jego "niewinność", mocno naraził się tym 
faktem nie tylko Wodzowi Naczelnemu, ale ogólnie wszystkim lotnikom i Polakom. 
Po wojnie zaś, gdy opublikował swą ksiąŻkę pt.: "Słowa prawdy o Lotnictwie Pol- 
skim 1919 - 1939" ( Londyn 1948 ), zapanowało powszechne oburzenie. 
Wówczas płk Romeyko rok później, w 1949 r., opublikował wspomniane już 
wcześniej "Rayskie" czasy polskiego lotnictwa", w których poddał ostrej krytyce 
dowodzenie 
en. Rayskiego polskim lotnict\vem wojskowym. Rayski odpowiedział 
pozwem sądowym do sądów br
skich, oskarżając Romeykę, ale i innych swych 
przeci\\11ików, o zniesławienie i żądając wysokiego odszkodowania tytułem zadość- 
uczynienia. W ogólnym znaczeniu, tego \\łaśnie dotyczy ta grupa dokumentów. 
Romeyko podjął szeroko przygotowanie swej obrony. Korespondował m.in. z dru- 
gim oskarŻonym, płk. Franciszkiem Kalinowskim, który notabene także sprokuro- 
wał odpowiedź na "Słowa prawdy gen. Rayskiego" pod t}111 właśnie tytułem ( Lon- 
dyn 1948 ) - ciekawy jest w tym miejscu przypadek, iż nasze zbiory, z zupełnie 
innego źródła - co dobitnie traktuje o rozproszeniu spuścizny - wzbogaciły się o tę 
\\łaśnie pozycję i to najprawdopodobniej ze zbiorów płk. Romeyki. Kalinowski zde- 
cydowanie potępił Rayskiego, choć uczynił to w łagodniejszej formie niż Romeyko. 
To z kolei podkreślało w listach do Romeyki kilku generałów, m.in. Kukiel i Sta- 
chiewicz. Ostatecznie do procesu nie doszło, bryt)jskie sądy nie chciały grzebać się 
w polskich, zupełnie im obcych realiach i po kilku latach gry na zwłokę doprowa- 
dziły do wycofania oskarŻenia przez gen. Rayskiego. Dokumenty zgromadzone przez 
Romeykę zostały i czekają na naukowe opracowanie tego tematu, co zapewne w nie- 
odległej przyszłości nastąpi. 
Podsumowując przedstawioną kolekcję, warto pokusić się o kilka wniosków: 
- po pierwsze: zarysowany zbiór jest dość jednorodny, dotyczy jednego człowieka 
o bardzo bogatej drodze służbowej, którego działalność miała wpływ na wielu in- 
nych oficeró\v, a który to sam był częstokroć bliskim uczestnikiem lub obserwato- 
rem najwaŻniejszych momentów zwrotnych naszej narodowej historii; jego głos pi- 
sarski spotykał się z szerokim - pozytywnym i negatywnym - oddźwiękiem współcze- 
snych; źródła jego wypowiedzi pisarskich tkwią w jego zbiorze archiwalnym i bi- 
bliotecznym, którego - niestety - tylko częścią możemy się pochlubić; 
- po drugie: zbiór ten zasługuje na poważne opracowanie naukowe, zarówno pod 
względem wartości posiadanych dokumentów, jak też sylwetki jego właściciela 
i wpływu, jaki wywarła jego działalność pisarska na współczesnych i historyków - 
pisarstwo Romeyki przez niemal 30 lat kształtowało wizerunek polskiego wojska 
II Rzeczypospolitej; wykształciło nie tylko Żądnych informacji czytelników, lecz 
i całe pokolenie historyków, którzy czasem bezkrytycznie powoływali się na infor- 
macje Romeyki, cytując go jako autorytatywne źródło wiedzy; dziś jeszcze niektó- 
re błędy pułkownika, powielane przez historyków, funkcjonująjako prawda; 


.232.
>>>
po trzecie: jak podkreślono w tytule, najwyższą wartość w kolekcji posiada zbiór 
dokumentów lotniczych, mimo że po 1989 r. pojawiła się ogromna literatura na 
temat polskiego lotnictwa wojskowego II Rzeczypospolitej i jego heroicznej walki 
o polskie niebo we wrześniu 1939 r., to jednak ciągle brakuje poważnej monogra- 
fii wojskowo-historycznej, odpowiadającej na fundamentalne pytanie: dlaczego 
ta walka została przegrana? 
Może warto więc zweryfikować \\-iele obiego\\jch "prawd", półprawd i mitów 
i wrócić do "Rayskich" czasów polskiego lotnictwa", jak tego chciał płk Romeyko, 
tym bardziej, że historia lubi się pO\\1arzać. 


- 


,. 


Pik d.:vpl. pil. Alannn R01Tll')/w 


l Archiwalia - sygn. \IPO\\/VIV/lx. KsięgozhiiJr płk. Rome
-ki znajdujc się w bihliotece naukowej muzeum. 
Tam także inne prace jego autorstwa. . . 
2 List gcn. dyw. \\ladysława Sikorskiego do płl. d

1. pil. 
Iariana Rom
vki - 
;ygn. MPC?\\1N7478
1\
l/1-2\.. 
3 LisI Zofii Sikorskiej-Lcśniowskiej do płk. dypl. pll. 
Ianana ROllle
kl - s
gn. 
1P?\V.-v57;J7/I\/
x., 
4 Opracowano na podst.: POl5ki Słowuik Biog;mfim
J, Wrocław - Warszawa - Kraków - Gdan.sk,- Łódz 1989. 
T. XX.\.1/4, Z. 131; "WojskO\\y Przegląd HisIOI)'czn
-", R. 1970 nr 2. s. 394-396 oraz matenałow z prezento- 
wanej kolekcji. . . . . 
5 !'ih. płk / gcn. bryg. Józef Jaklicz (1894-1974) m.in. h}ł w 1935 r. dowódcą piechoty d)'\\1Z}JneJ l.1) DP 
w Bydgoszc
: . ., ,", 
6 Leszek Polasik zakupił spuściznę płk. Rome}ki od Jcgo Slostrzenca, red. H



a Chmlclowskleg
 .
!927- 
1984) m.in. b. żołnierza 2 KP we Wloszech i dziennikarza "Lazet}" lachodllleJ I "Gazet}. PomorskieJ. 
7 Sygn. \lPO\\'lN5889/1\'/Ix. 


.233.
>>>
8 Michał Żvmierski (1890-1989) ps. "Rola". M.in. generał brygady z 1924 r. W l. 1924-1926 -II zastępca szefa 
Administracji Armii. Podczas przewrotu majowego opowiedział się po stronie rządu i usiłował organizować dla 
niego pomoc wojskową. Naraził się tym na represje - aresztowany pod zarzutem naduŻyć przy zakupie masek 
przeciwgazowych we Francji. W 1927 r. zdegradowany do szeregowca, zwolniony z WP i skazany na 5 lal 
więzienia. Marszałek Polski - 1945 r. 
Zob.: T. Kf)"Ska-Karski, S. Żurakowski, Generałuwie PolJki Xitpodlfgfrj, Warszawa 1991; H.P. Kosk, Gf7lerali- 
ga polska. T. II. Pruszków 2001. 
9 Franciszek Skihiński, gen. dyw. WP. 
Zob. tegoż: l'lnńJka młodość 1917-1939, Warszawa 1989, s. 278-279. 
10 S
gTl. 
fPOW/A/3899/IV/lx i :\IPOW/N3900/IV/lx. 
11 Sygn. MPOW/N458/1\'/lx 
M PO\V/A/463/IV/l x 

fPOW/N38fi5/1\ 'lI x 

I POW/N3880/1V/ Ix. 
:\fernoriał gen. Ra
skie
o wraz z raponem kpI. Kalinowskiego w sprawie ww. memoriału (sygn. MPOW/M 
459/1V/b..) i ")Tokiem sądownn w spra"ie gen. Rayskiego (sygn. 
I POW/ N3883/1V/1-2x) oraz kilkoma 
innymi dokumentami zostaną opublikowane w "Militariach Pomorskich" Roczniku MuzeUln Tradycji POW 
nr 2/2001. 


-234.
>>>
iKarcin Gorączko 


Zarys zmian hydrograficznych 
w obrębie dawnych kęp wiślanych 
w Bydgoszczy w oparciu 
o wybrane źródła kartograficzne 


Wstęp 


Ostatnie stulecie jest okresem dynamicznego rozwoju przestrzennego Byd- 
goszczy. W porównaniu z końcem XIX w. współczesna powierzchnia miasta zwięk- 
szyła się ponad 20-krotnie. Między innymi, w 1954 r. do Bydgoszczy włączono 
wsie: Łęgnowo i Plątnowo, a w 1977 r. w granicach administraC}jnych miasta 
znalazło się miasto Fordon oraz położony na północ od niego Łoskoń. 1 Tym sa- 
mym Bydgoszcz przez stulecia ograniczona terytorialnie do Doliny Brdy uzyska- 
ła dostęp do terenów morfogenetycznie związanych z działalnością największej 
polskiej rzeki - Wisły. 
Dzisiejszy obraz Wisły w okolicach Bydgoszczy (Fordonu), podobnie jak na ca- 
ł)Tll odcinku dolnej Wisły, znacznie odbiega od jej naturalnego układu. \V okresie 
poprzedzającym intensywną i bezpośrednią ingerencję człowieka w naturalny bieg 
rzeki, Wisła miała charakter roztokowy, częściowo anastomozujący.2 W obrębie 
koryta występowały liczne wyspy zbudowane ze zdeponowanego rumowiska rzecz- 
nego. Miały one charakter często zalewanych przy wysokich stanach wód, poroś- 
niętych głównie przez formacje krzaczaste kęp, albo zalesionych ostrowów, ponad 
które poziom wody wznosił się jedynie w czasie katastrofalnych wezbrań. Zalewa- 
ne podczas powodzi, po jej ustąpieniu wyłaniały się w tym samym miejscu, cza- 
sem uszczuplone, innym razem powierzchniowo powiększone materiałem nanie- 
sionym przez rzekę.3 Występowanie wysp powodowało, że \Visła rozdzielała się na 
szereg opływających je ramion. Podobnie nurt rzeki, a więc struga najszybszego 
w poprzecznym przekroju koryta prądu wody, był niewyró\\11any - kluczył wśród 
wysp, zbliżając się do prawego, to znów do lewego brzegu. Powszechne były bystrza, 
czyli odcinki płytkie biegu rzeki, wymuszające gwałtowny przepływ wody, oraz roz- 
dzielające je plosa, strefy głębszego kor}1a o spokojniejszym przepływie. 


.235.
>>>
Współcześnie na obszarze Bydgoszczy można odnaleźć jeszcze ślady dawnych 
kęp. Dotyczy to Z\...łaszcza obszarów leŻących na wschód od Fordonu. Analizą pod 
kątem zmian hydrograficznych, głównie w oparciu o wybrane źródła kartograficzne, 
objęto lewy brzeg Wisły i jego otoczenie na odcinku od 776 do 782 kilometra biegu 
rzeki. Zachodnią granicę \\yznacza załom holoceńskiej terasy erozxjno-akumulaC}j- 
net w p'rzybliżeniu pokr)'wający się z przebiegiem ulic: Rybaki, Altanowej, Okulic- 
kiego, Sniegockiego, Cechowej i 
vzwolenia. 
Położenie Fordonu wyznacza początek naj młodszego odcinka w całym złożonym 
pod względem geologicznym i geomorfologicznym systemie doliny Wisły, przebie- 
gając
j przez wsZ\'stkie \\--jelkie jednostki regionalne Polski - od Karpat począwszy, 
a na Bałtyku skończ)"vszy. Tutaj bowiem, u schyłku plejstocenu, Wisła płynąca Pra- 
doliną Toru6sko-Eberswaldzką do Morza Północnego dokonała przełomu pod For- 
donem, kierując się na północ, ku uwalnianemu od lądolodu Bałtykowi. W efekcie 
dolina Wisły w rejonie Fordonu ma charakter bramy zwężającej się do 3 kilometró", 
na uznawanej za graniczną linii Fordon-Ostromecko, kiedy szerokość tego odcinka 
\\)71osi przeciętnie 7-9 kilometrów. 5 
Ze względu na zróżnicowanie orientacji kęp względem koryta \Visły wydzielono 
dwie zasadnicze fazy - korytową i lądową. 


t. Faza korytowa 


1.1. Kępy wiślane w obrębie Fordonu 
jednym z najda\\71iejszych dokumentów kartograficznych umożliwiających do- 
kładniejszą analizę kształtu koryta Wisły w rejonie Fordonu jest mapa dystryktu nad- 
noteckiego Schroettera wydana w 1803 r. w Berlinie. 6 Pomiarów dokonywano w la- 
tach 1796-1802. 
Pod koniec XVIII i na początku XIX \v. 
\Visła na badanym obszarze charaktery- 
zowała się znacznym urozmaiceniem ko- 
ryta w formy związane z akumulacją nie- 
sionego przez rzekę rumowiska. W odle- 
głości około 1,3 km od przeprawy pro- 
mowej w Fordonie występowała położo- 
na centralnie, stosunkowo duŻa wyspa wiś- 
lana. W późniejszych niemieckich źró- 
dłach kartograficznych 7 określano jąjako 
Ostromeckm Wieh Kampe albo JVżeh Kam- 
Pl (Ostromecka Kępa Bydlęca, Kępa By- 
dlęca). Forma ta o powierzchni około 57 Rys./. Zespół kęP wiilanyck na północny wschód od 
ha i długości linii brzegowej ok. 3,9 km, Fordonu w lalo£k /796-/802. 


.
 ";..,...:4ło
 _.- .:/'" o. ""_1.1 './ '.
".:.l,,! 
_.....)
ć..łJ...olhr.;::...l'. ... 1 r . 
'..
. 
--::-:.
.
.
i."- -
,.:...:. .. 
 łU' 


",--="
:;,
,:,,,?".:;:.
,,,
.
:..... J: '

'e.' 
......._.. _\..
,:.-4=.
 .. '-_.... r.. 1;", ...,..
 


'::'..t-

.,..
 ..6 ,
 - l: 
 ;'7,
[.1. 

 .;: ,,:. ",:",:,-':_,:r :l ,,,:I(';17
1 -"' , .
. .. 
"'-
 
._ -.}L\Oł( 1-.... ,Jj , 
/t'1I.. ;
___
,.
... _A - . ';';
 . , 
.' ;"_c:!'::I;';;j;:'.J' -
 ,l, .Ba;"
' I.,. \' 
. 


.....,. .- __..,.;."t '6 / ł \ . .' 
"a;/
"_..
 \" . - -.... 
:


' . \'i::



rt.
".
-
 
 L,,;; 
r;
"it
;lt;

1
.!,
k' _-==-' ' 
 (.. .) 

-......... '

"'''.... .."jf,; ---, _ . l' 
 " I 
.. 'rl
"-':;i.
q't... .
..ł.'. .'- -==:: ; '. . . 
.&...'# ,"'" '.. -.1 .-' 

n.;..t c':.ł.fł",-.. 
 -
 ..... , . . G - 
_... ....,.. . 1I
l('1:...
. _ 
 
 
 !. 
1 8 
-"','" S\"


 
,.., t:"'; rlł 
- -.:j\:.łł

, '-. . , 
rl- . 
-- 
 
 . ":-_..
:L..... . ...:" .:;
 
 _" 
 
 I 
 
 
.' ".' ". (/'-Ih;.. .._- 'I' 
::
.,--łł- ,", 

 ,'t. prl10l '. _: _
 
.- 1:_ -1'--'" d' .._ 
 . 
.;...,.. .:"
 "." .
- ... ../" . 
.
_.
.:.:
:
 
 _; _ 
 .
-' 
..:--1- ,':-c '. .'- "wOJł 
. 
 ..... .._ ..../
. ' ł .:o'. 
- 
 . -,. 
.. .: '. - - '#h ' . I. ' 
........ ...
,.",. .6r.... .. 
. 

..t D'. "f,.;};;..łr
 ł'J:..'ł 'f-/. ..
- 
.. 
 '. - . , -::'! .,. .....\'ł... 


.236.
>>>
dzi
l
ła k
ryto Wisły ?a dwa ramiona. jest to na mapie Schroettera jedyna, spośród 
szesclU lezących na połnocny wschód od Fordonu, wyspa o powierzchni porośniętej 
krzakami, a więc na pewno była to forma ustabilizowana. 
W odległo
c
 250 metrów na zachód od Kępy Bydlęcej i 125 metrów od lewego 
brzegu, powyzeJ charakterystycznego cypla na wschód od Pałcza, położona była nie- 
wielka wyspa o powierzchni około 5 ha i długości linii brzegowej ok. 1 km. Z kolei 
na północ leżały dwie wyspy - wzdłuż lewego brzegu Kępa Pałczańska (Palsch Kam- 
pe) o powierzchni 24,5 ha (długość linii brzegowej 2,8 km), wzdłuż prawego brzegu 
kępa o powierzchni 7 ha (1,2 km). Najdalej na północ wysunięte były wyspy o po- 
wierzchni ok. 11 ha (długość linii brzegowej 1,5 km) oraz 7,5 ha (1,4 km). 
Z analizy mapy można wysunąć \\11iosek, że główny nurt przebiegał wzdłuż lewego 
brzegu. Lewe ramię rzeki było silniej zarysowane, a wyrównana od zachodu linia brze- 
gowa wysp wydaje się świadczyć o nasileniu działalności eroZ}jnej na t)m odcinku. 
I odwrotnie, urozmaicona wschodnia linia brzegowa największych kęp, bogata w zato- 
ki, dowodzi przewagi akumulacji aluwiów, a \\ięc bardziej spokojnego przepływu. 
Szerokość koryta Wisły w obrębie Fordonu kształtowała się w dość duŻym zakre- 
sie, bo od 550 metrów na południe od Kępy Bydlęcej do 1350 metrów w strefie 
największego rozszerzenia. 
jakkolwiek nie można tego w pełni uzasadnić w oparciu o materiały kartograficzne, 
"'ystępowanie wysp wiślanych w pobliżu Fordonu charakteryzowało naturalny stan 
koryta Wisły. juŻ dokument z 12 X 1382 r., wystawiony przez Władysława Opolczyka, 
nadawał nowo założonemu miastu Wyszogród - Hohenburg (dzisiejszy Fordon) pa- 
tr)monium miejskie, w skład którego wchodziło 5 nie ",ymienionych z nazwy "'ysp na 
Wiśle. 8 Można sądzić, że wśród nich znajdowały się pfZ}11ajmniej dwie największe 
kępy wyróżnione na mapie Schroettera, a więc Kępa Bydlęca i Kępa Pałczańska. W prze- 
szłości z pewnością zmianie ulegała liczba tych obiektów, ich powierzchnia, a nawet 
lokalizacja. Przemawia za tym między innymi fakt przedstawienia na mapie Schroette- 
ra, dokumentującej stan środowiska w okresie poprzedzająC}m bezpośrednią ingeren- 
cję człowieka w procesy korytowe Wisły, kilku kęp trwale scalonych z lądem. Przykła- 
dem może być Kępa Niecponieńska (Niecpoleńska - niem.wYiecpmlier Kampe) czy też 
długi cypel (fragment dawnej kępy?) "'Tal Z towarzyszącym mu starorzeczem, zlokali- 
zowany na wschód odjaruŻ)11a, oraz Kępa Łoskonieńska (niem. Los/ulller Kampe).9 
Decydujące znaczenie miała tutaj wzmożona akumulacja rzeczna na skutek nasilonej 
trzebieŻy lasów w dorzeczu Wisły. 10 W dorzeczu dolnej Wisły wyróżnia się dwa okresy 
szczególnie wzmożonej działalności gospodarczej człowieka i będącego jej wynikiem 
wylesienia: pierwszy z nich od początku XVII w. (po czym w wyniku długotrwałych 
wojen znaczne tereny uległy zaniedbaniu gospodarczemu, w związku z czym nastąpiło 
ponowne zwiększenie się terenów leśnych), drugi okres przypada na drugą połowę 
XVIII w. i początek XIX w. 1I Wydaje się jednak, że lokalizowanie Kępy Ostromeckiej 
z XVI i XVII w. na południe od Fordonujest mało preC)'Z'jne I2 , skoro na mapach 


.23'1.
>>>
z począlku, połowy i z końca XIX w. przedstawiono ją wyraźnie na północny wschód 
od miasta. 13 
O ile charakter procesów korytowych dolnej Wisły, typowy dla rzeki roztok owo- 
anastomozującej, nie stanowił utrudnień dla żeglugi w średniowieczu, to wzrost do- 
stawy rumowiska rzecznego w ciągu ostatnich trzystu lat, przy jednoczesnym wzroś- 
cie tonaŻu statków, spowodował, że dalsze wykorzystanie Wisły jako arterii komuni- 
kaC)jnej wymagało dokonania prac regulaC)jnych. 14 


1.2. Pierwszy etap regulacji Wisły i jego znaczenie na badanym obszarze 
Pierwszy projekt regulacji opracowany został przez inż. Sewerina dla całego od- 
cinka dolnej Wisły (poniżej Otłoczyna) w 1830 r. i przez prawie pół wieku stanowił 
podstawę prac regulacxinych. Projektowana szerokość koryta na odcinku od Silna 
do odgałęzienia Nogatu miała wynosić 377 metrów, a główne budowle regulacxi ne 
stanowić miały ostrogi podprądowe l5 - poprzeczne tamy prowadzone od linii brze- 
gu naturalnego do linii regulacxinej. Budowane były najczęściej z faszyny, a ich naj- 
dalej "rsunięte w koryto fragmenty - głowice, wxjątkowo naraŻone na niszczenie, 
otrzymywały dodatkowo narzut z kamienia. Przegradzając przestrzenie wodne mię- 
dzy brzegiem naturalnym i linią regulaC}jną, wstrzyn1}WanO przepł}w przy stanach 
niskich wody oraz zmniejszano prędkość przy stanach wysokich. Dzięki temu obsza- 
ry pomiędzy ostrogami zamulały się i stopniowo zalądowiały.16 


1: . IW"
. 

'- , 
F:F /- 
 . -:: ...._ -:
 ( 
. ': . '_ ,J ,e' .'., lo' - ; J 
-:...;,jf - .",-. i 
... "- ..' c-. J, 
fi,' .0.. 1 
i.. 
. .,
-
 . : .. 
. _
 
 -: - 1-0 

.. .;_ L. ,,
 't' 

 '- ;.. _ :«
: 
;-
 "," ł".
 


r.tt
 ' 


D 
 
.... 
.
: 
-
 
r 


c J 


R)s.2. Km wiila1l£ 
na pólTWCTl) wschód od Fordonu 
w lalach 1854-1855. 


\Vobec stosunkowo niewielkich dotacji regulacja po- 
stępowało wolno i w ciągu picrwszych dwudziestu lat 
miała raczej charakter lokalny. 17 
Wyniki pierwszej fazy regulacji uwzględnia mapa ak- 
tualna dla lat 1854-1855}8 Jest to dokument kartogra- 
ficzny obejmujący swoim zasięgiem prawie cały obszar 
zawarty we współczesnych granicach administracxinych 
miasta Bydgoszczy. jednak wobec faktu, iż okolice For- 
donu (samodzielnego miasta) stanowiły dla autora ob- 
szar peryfer}jny, kartowaniem objęto jedynie lewy brzeg 
Wisły i część wysp występujących w jej korycie. W cało- 
ści przedstawiono na mapie Kępę Pałczańską, której po- 
wierzchnia wynosiła około 30 ha. Po upływie około 50 lat 
jej kształt zasadniczo nie uległ zmianie. W przeciwień- 
stwie jednak do mapy Schroettera kępę tę przedstawio- 
no jako formę korytową porośniętą roślinnością krzacza- 
stą, a więc ustabilizowaną. Fragmentarycznie przedsta- 
wiono Kępę Bydlęcą. Uwzględniona w całości niewielka 
forma korytowa o powierzchni 2,4 ha, położona na za- 


.238.
>>>
chód od Kępy Bydlęcej, zlokalizowana była poniżej cypla na wschód od Pałcza (na 
początku XIX w. położona powyżej niego). jej mobilność sugeruje, iż mogła ona 
mieć charakter łachy. Wyraźnie widoczna jest odrębność Kępy Niecponieńskiej. Na 
początku XIX w. położony na niej majątek Niecponie (niem. Gut.lV'iecponie) bezpo- 
średnio sąsiadował z Wisłą. W połowie wieku forma ta była otoczona od zachodu 
obniżeniem odwadnianym przez rów uchodzący do Wisły, a od wschodu piaszczys- 
tpn odsypem, utworzonym w wyniku lokalizacji w 1839 i w 1850 r. trzech tam 
brzego\\rch. Ponadto, na podstawie analizowanej mapy stwierdzono, że powierzch- 
nia starorzecza położonego na wschód odjarużyna wynosiła około 1,6 ha. General- 
nie wpływ prac hydrotechnicznych na przebieg procesów korytowych do połowy lat 
50. XIX w. był nieznaczny. 


1.3. Drugi etap regulacji Wisły i jego znaczenie na badanym obszarze 
W 1879 r. opracowany został drugi, rozszerzony projekt regulacji \Visły. W pro- 
jekcie tym, poza korekcją kierunków trasy, w dostosowaniu do powstałych w tym 
okresie zmian w układzie brzegów, wprowadzono nieznaczne zmiany szerokości tra- 
sy, między innymi zwężono ją z 377 do 375 metrów. 19 
Informacje o przebiegu regulacji w obrębie Fordonu pochodzą z analiz)" wspom- 
nianej już wcześniej szczegółowej mapy koryta \Visły z 1888 r., wykonanej według 
pomiarów z lat 1881-1888. Poza dokładnym rysunkiem kor}1a i terenów przyle- 
głych, mapa ta prezentuje wszelkie umocnienia brzegowe z podanym rokiem założe- 
nia poszczególnych ostróg. 20 
W latach 1873-1884 na badanym obszarze zlokalizowano 15 ostróg, z tego sześć 
w 1873 r., kolejnych sześć pięć lat później, jedną w 1879 r. i dwie ostrogi w 1884 r., 
przy czym jedną z nich wydłużono w 1887 r. Lokalizacja ostróg w 1873 r. koncen- 
trowała się w strefie ujściowej odnogi Wisły, biegnącej wzdłuż lewego brzegu rzeki. 
Najprawdopodobniej \\ynikiem prac hydrotechnicznych b}ło przynajmniej okre- 
sowe zamknięcie odpływu z tej odnogi w czasie trwania niskich stanów wody. Aku- 
mulacja rumowiska rzecznego poniżej ujścia odnogi spowodowała powstanie nowe- 
go, antropogenicznego poziomu zalewowego o szerokości do 150 metrów oraz utwo- 
rzenie trzech zbiorników wodnych pomiędzy ostrogami. 
Niesymetryczna lokalizacja ostróg wzdłuŻ lewego brzegu miała na celu odepchnię- 
cie głównego nurtu na wschód i jego ustabilizowanie wzdłuŻ wschodniego brzegu 
Kępy Bydlęcej. Działania te spowodowały na tyle intensywną erozję od strony lewe- 
go brzegu Kępy Bydlęcej, że pod koniec lat 80. XIX w. jej powierzchnia stanowiła 
32% powierzchni przed regulacją. W 1879 r. ostatecznie doprowadzono do odcię- 
cia lewego, pierwotnie głównego ramienia Wisły na zachód od Kępy Bydlęcej, za- 
mykając jego wlot tamą o długości 300 metrów. jak się wydaje, spowodowało to 
powstanie w miejscu dawnej odnogi długiej zatoki rzecznej. Z drugiej jednak strony, 
nazwa Lake (łac.lacus - jezioro, zbiornik) sugeruje przekształcenie dawnego ramie- 


.239.
>>>
nia rzeki w zbiornik wodny. Możliwe jest także, że w zależności od stanów wody na 
Wiśle rola tego obiektu zmieniała się. 
Ponadto, na mapach \\-idoczny jest charakterystyczny piaszczysty odsyp wzdłuŻ brze- 
gów Kępy Bvdlęcej oraz łacha poniżej 780 kilometra biegu rzeki. Formy tego typu, 
nieznacznie wyniesione ponad poziom rzeki, miały najczęściej krótki Żywot. Podczas 
wyższych stanów wody na rzece, w okresach, kiedy powiększała ona swoje zdolności 
transportowe, przenoszone b)ły w dół rzeki albo zupełnie przez nią niszczone. 


2. Faza lądowa 


2.1. Zmiany hydrograficzne w pierwszej połowie XX w. 
Niemiecka mapa topograficzna aktualna dla lat 1904/1905 21 w sposób wyraźny 
dokumentuje zmiany hydrograficzne, jakie zaszły na analizowanym obszarze po 100 
latach od kartowania wykonanego przez Schroettera. W wyniku regulacji, Wisłd 
uzyskała bieg regularnie kręty, o łagodnych krzywiznach, przy jednoczesnym, nawet 
dwukrotn}TI1 zwężeniu koryta. 22 Na badan}TI1 obszarze w efekcie prac hydrotech- 
nicznych linia nurtu i zasadnicze koryto rzeki wyraźnie zostało przesunięte na wschód. 
Vkształtowana została docelO\\-'a linia brzegowa w części południowo-wschodniej 
Kępy Bydlęcej. W jej części północno-wschodniej zlokalizowano kolejne ostrogi 
przeciwprądowe. W pierwszej fazie ich funkcjonowania, uchwyconej w czasie karto- 
wania, spowodowało to powstanie stosunkowo rozległego odsypu piaszczystego kie- 
rującego nurt rzeki ku prawemu brzegowi. Ponadto, na innych odcinkach koryta 
uzupełniono istniejące budowle hydrotechniczne. 
Miejsce przebiegu dawnej lewej odnogi Wisły dokumentuje występowanie ciągu 16 
zbiorników wodnych, z których największym był zbiornik o nazwie lakI' o powierzch- 
ni 5,5 ha. Podział zatoki rzecznej nastąpił na skutek lokalizacji szeregu na5}pów drogo- 
\\rch. Jest to związane z \\rkorzystaniem dawnych kęp jako pastwisk (nazwa Kępa 
Bydlęca). Pośrednio świadczy o postępie jej zalądowienia. W miejscu odnogi Wisły 
pierwotnie oddzielającej Kępę Pałczańską od Kępy Bydlęcej \\')'Stępowały trzy zbiorni- 
ki wodne, w tym charakterystyczny wąski zbiornik o długości około 0,6 km. 
Generalnie można stwierdzić, że obszar ten od początku XX w. charakteryzuje się 
największym zagęszczeniem zbiorników wodnych w obrębie współczesnych granic 
administraC}jnych miasta. 23 W latach 1904-1905 \\rstępowało tutaj 40 zbiorników 
wodnych o ogólnej powierzchni ponad 19 ha. 
Sytuację hydrograficzną na badan}TI1 obszarze po upływie następnych 30 lat przed- 
stawia niemiecka mapa topograficzna będąca przedrukiem mapy z 1909 r. z nanie- 
sion}TI1i uzupełnieniami w 1940 r. 24 Zmiany ograniczały się do utworzenia w miej- 
scu ostatnio zlokalizowanych ostróg ciągu niewielkich zbiorników wodnych. W re- 
jonie dawnej odnogi rozdzielającej Kępę Pałczańską i Kępę Bydlęcą stwierdzono 
\\rstępowanie dwóch zbiorników wodnych. Wobec ich braku na wcześniejszych 


.240.
>>>
mapach, braku uwaru
kowań tere.nowych, a także przy założeniu, że zmiany w ob- 
rębIe dawnych kęp W1slanych są Jednokierunkowe i zmierzają do przekształcenia 
te
o terenu w stały lą?,. 
ożna zaliczyć je do zbiorników wyrobiskowych, względnie 
spIętrzonych. Z drugtejjednak strony, mogły one powstać na skutek zalania obniżeń 
t
re?u, ni
 u
glę?nionych wcześniej na mapach z powodu mniej szczegółowego 
CIęCIa pozIomIcamI, na przykład w czasie katastrofalnej powodzi w 1924 r. 


A. 


B. 


i 


c. 


D. 


I
I 
7. 




p}:

_I
 .:-;?.:::;) k.:.

."....11"qf\-
::

 1../ 
l. 2. 3. 4. 5. 6. 


Rys. 3 Zmiany hydrograficzne w obrębił dawnych krP wiślanych w 7ryonU FortUmu 
od /I poło XIX do lat 70. XY w. 
A. 1884-1888, B. 1904/1905, C. 1940, D. 1977. 
l. piaszczysu odryfry; 2. obszary zabag;ni01l£; 3. krzaki; 4. łąki; 5. las Imlwwy; 6. nf'ki i rou,; 7. ostrogi. 


2.2. Zmiany hydrograficzne w drugiej połowie XX w. 
Zmiany zarejestrowane na mapie topograficznej aktualnej dla 1977 r. 25 przeważ- 
nie wskazują na postępujący proces zalądowienia dawnych kęp wiślanych, czego 
dowodem jest występowanie obszarów podmokłych jako pozostałości po zbiorni- 
kach wodnych czy też lasu bukowego w rejonie lokalizacji ostrogi w 1879 r. Wr.jąt- 
kiem jest ponowne przekształcenie zbiorników wodnych w rejonie dawnej głównej 


.24t.
>>>
odnogi Wisły poprzez usunięcie dróg polnych prowadzących z gospodarstw, w zato- 
kę rzeczną. Najprawdopodobniejjest to związane z likwidacją na tym terenie rolnic- 
twa indywidualnego i powstaniem Rolniczej Spółdzielni Produkcxjnej wŁoskoniu, 
gospodarującej w latach 80. na 565 ha uŻytków roI nych. 26 

iewątpliwie czynnikiem przyczyniającym się do nasilenia się procesu zalądowie- 
nia jest obecność odwodnieniowych urządzeń melioracxinych. Prawdopodobnie wy- 
stępowały one w rejonie Łoskonia w postaci otwartych rowów znacznie wcześniej niż 
to dokumentuje mapa Schroettera. NaleŻy jednak zaznaczyć, że w sytuagi, kiedyob- 
szar ten prawie co roku przynajmniej w części był zalewany przez wody powodziowe, 
ich prawidłowe funkcjonowanie musiało być poważnie ograniczone. Być może właś- 
nie to b}ło przyczyną, dla której, według pracowników \Vojewódzkiego Zarządu Me- 
lioracji i Urządzeń Wodnych w Bydgoszczy (informacja ustna), na badanym obszarze 
nie przeprowadzano kompleksowych prac melioracxinych ani konserwatorskich. Wręcz 
przeciwnie, często zasyp}Wlno je, czego wynikiem dodatkowo było częste podtopienie 
gruntów po długotrwałych opadach atmosferycznych wiosną i jesienią.1.7 
Pomimo zaawansowanego procesu zalądowienia obszaru pozostawał on częścią 
łOŻyska rzeki, naraŻoną na szkody powodziowe. Dopiero lokalizacja wału przeciw- 
powodziowego zakończyła na badanym terenie kształtowanie procesów korytowych. 
Budowę wału, określanego w dokumentacjach technicznych jako wał Fordon- 
Łoskoń, rozpoczęto w 1980 r. 28 Sześć lat później gotowy był już odcinek 3,5-kilo- 
metrowy. Jednak zamknięcie obszaru zalewowego nastąpiło dopiero w 1996 r. Pier- 
wotnie zadaniem wału była ochrona terenów w rejonie Łoskonia przed powtarzają- 
cymi się prawie rokrocznie zalewami. Wobec dużego ryzyka poniesienia strat powo- 
dziowych, do momentu oddania budowli działalność rolnicza była ograniczona naj- 
częściej do uŻytkowania łąk i pastwisk. Dużą powierzchnię obejmowały nieuŻytki. 
Na skutek podjęcia decyzji o lokalizacji na zawalu Oczyszczalni Ścieków w Fordo- 
nie, ranga obiektu znacznie wzrosła. 
Długość wału wynosi 5660 metrów. Wznosi się on na wysokość 6-7 metrów po- 
nad przeciętną wysokość równiny zalewowej. Przebieg wału wyraźnie przedsta\\-.ja 
najnowsze wydanie mapy topograficznej.29 Wał rozpoczyna się 50 metrów od wylotu 
ul. Rybaki w Star}TI1 Fordonie, potem biegnie wzdłuż Wisły, następnie - po prze- 
kroczeniu strefY ujścia dawnego ramienia Wisły - dochodzi do krawędzi terasy, po- 
krywającej się z przebiegiem ul. Wyzwolenia. Zbudowany jest z gruntów rodzimych, 
pochodzących z koryta Wisłfo, oraz najprawdopodobniej także z mad leżących po- 
między Wisłą a wałem:'H Konstrukcję umocniono darnią. 
Obszar chroniony wałem, o powierzchni 440 ha, w duŻym stopniu pokrywa się 
z obszarem badawczym, zwłaszcza w południowo-zachodniej części, gdzie jego gra- 
nicę także wyznacza przebieg załomu terasy. 
W wale wzdłuż Wisły zlokalizowano 4 przepusty. Pierwszy w rejonie ul. Rybaki - 
odprowadzający do Wisły wody deszcwwe z Fordonu, drugi w rejonie początku daw- 


.242.
>>>
nego ramienia Wisły pomiędzy Kępą Bydlęcą a Pałczańską (rejon lokalizacji ostróg 
w 1850 i 1879 r.). Trzeci przepust, którego położenie wyznacza 779,67 kilometrażu 
rzeki, odprowadzać będzie oczyszczone ścieki z oczyszczalni. Ostatni przepust, okreś- 
lany jako przejście przez starorzecze, znajduje się w osi dawnego ramienia Wisk 
Jakjuż wspomniano wy- 
żej, lokalizację wału prze- 
ciwpowodziowego Fordon- 
Łoskoń w zasadzie utożsa- 
miać należy z zakończe- 
niem procesów korytowych 
Wisły w tym rejonie. Ajed- 
nak, jak wykazał przepro- 
wadzony przegląd wału po 
przejściu fali powodziowej 
w dniach 11-17 kwietnia 
2000 r., kiedy to poziom 
wody o 40 cm przekroczył 
stan alarmo,,",,'Y, w jej \\yni- 
ku nastąpiły przesiąki 
wody na obszar zawala. 
Przesiąki te, w postaci licz- 
nych gejzerków, zlokalizo- 
wane były w pobliżu prze- 
pustów drugiego i czwar- 
tego. Przy wstępnym okreś- 
laniu przyczyny skłaniano 
się ku nieszczelności kana- 
łów przepustowych. 32 Za- 
stanawia jednak, że zjawis- 
ko to wystąpiło właśnie 
w rejonie przejścia wału 
przez dawne główne ramię 
Wisły. Być może istnieją 
pewne predyspozycje grun- 
towe, sprzxjające powstawa- 
niu przebić hydraulicz- 
nych. Na przykład, zalega- 
nie iłu na piaskach i żwi- 
rach w obniżeniach poko- 
rytowych. 



 
I 


, 


,..-- 


r.gl.


4.


'
7.rnrn 
"DI._roal7.
 '4:.:.:::-I 
 

1 


Rvs. 4. Użytkowanie gruntów w rejonu Mwnych kfP wiślanych 
- - pod koniec XX w. 
l. łąki 2. podrrwkk l4ki, 3. ::arośln, 4. podrrwkk zarośln, S.lm, 
6. pod
kly lm, 7. sad) B. grunly 017IL, 9. łer:n OC7:Js
ni 
/Ww, 
10. granica zwartej zabłiÓ.uuJ, 11. wlntÓowanw, l
. n
tkt, 13. wal 
frrd'ciwpounlzwwy, 14. zbiorniJU wodne, ruuy wraz z kimm1l17Tl frrĄiywu. 


.243.
>>>
3. Podsumowanie 


Okres ostatnich 150 lat wiąŻe się z radykaln}TI1i, antropogeniczn}TI1i zmianami 
hydrograficzn}TI1i w dolinie dolnej Wisły. W wyniku prac regulacxinych, polegających 
między innymi na lokalizacji szeregu tam brzegowych (ostróg), Wisła, będąca rzeką 
roztok ową, częściowo anastomozującą, uzyskała bieg regularnie kręty o łagodnych krzy- 
wiznach. Na niektórych odcinkach jej koryto uległo nawet dwukrotnemu zwężeniu. 
Pomimo upływu lat (prace regulacxine w największym nasileniu przebiegały 
w drugiej połowie XIX w.) jeszcze współcześnie czytelne są ślady dawnego przebie- 
gu koryta rzecznego. Dotyczy to także obszaru położonego w granicach administra- 
cY.inych miasta Bydgoszczy, na wschód od Fordonu, gdzie na podstawie źródeł kar- 
tograficznych zidentyfikowano obecnie zalądowione kępy rzeczne - najbardziej 
charakterystyczne formy korytowe dla rzeki roztokowej. 
Przxjmując lata 1796-1802, kiedy prowadzono pomiary na etapie prac związa- 
nych z wydaniem najwcześniejszej mapy pomralającej na stosunkowo dokładne 
określenie stanu koryta Wisły (mapa Schroettera),jako datę wxjściową, analizą obję- 
to stan po u pływie około 50 lat, 80 lat, 85 lat, 110 lat, 140 lat, 170 lat i 200 lat. 
Na skutek regulacji Wisły wyspy rzeczne, prawdopodobnie wzmiankowant: 
już w 1382 r. w dokumencie Władysława Opolczyka, określająC}TI1 patr}TI1onium 
miejskie nowo założonego miasta "')rszogród - Hohenburg (późniejszego Fordonu), 
przeszły ewolucję, od form korytowych rozdzielających rzekę na szereg ramion, do 
połączenia się ze stałym lądem. Już na początku XX w. ich zarys określały ciągi 
poregulacY.inych zbiorników wodnych nazywanych starorzeczami jj albo jako zbior- 
nikami przykoryto"")'TI1i34, zlokalizowane w miejscu dawnych ramion Wisły. W ciągu 
ostatnich l 00 lat przewaŻnie wykazywały one tendencję do wypłycania swoich mis, 
zmniejszania powierzchni, aż do zaniku i przekształcenia się w obszary zabagnione 
lub podmokłe. 
Do 1996 r. badany obszar, podlegając okreso"")'TI1 zalewom w czasie wez- 
brań, stanowił fragment łOŻyska Wisły. Lokalizację wałów przeciwpowodziowych 
wzdłuż współczesnego brzegu Wisły w zasadzie naleŻy utożsamiać z zakończeniem 
procesów korytowych Wisły w tym rejonie. 
Wraz z dynamicznym postępem zainwestowania terenu (budowa oczyszczalni 
ścieków, plany skanalizowania terenu oraz uŻytkowanie rolnicze jego fragmentów 
jako grunty orne i sady) naleŻy się liczyć z pogłębieniem procesów jego osuszania, 
a więc zatarciem większości cech wskazujących na jego genezę. 


] Licznerski A., Rozulf5j terytorialny Bydgoszczy, »Kronika Bydgoska», II ] 970, TMMB, Bydgoszcz ] 97], s. 7-] 6; 
Czacharowski A. (red), Atlas historycznych miast polskich - Bydgosm, T. II - Kujawy, zesz.], 1I
1K, Toruń ] 997. 
2 Babiński Z., Współaesne procesy korytm.ve ddnej Wis&, "Prace Ceograficzne" ICiPZ PA,1\J, nr 157, Zakład. 
Nanxłowy im. Ossolińskich, Wroclaw-Warszawa-Kraków ]992. 


-244.
>>>
j Koc L., Zmiany 'wryla Wisły w XIX i XX w/£ku między Płockiem a Torulliem, "Przegląd Geograficzny", T. XLIV, 
z.4, IGiPZ PAN, PWN, Warszawa ]972, s. 703-7]9. 
4 Galon R., Dolina Dolnrj WislJ
jtj Lzlall i rozwij na lle budowy dobugo Powiśla, "Prace Inst} tutu Geograficzne- 
go l'niwersytetu Poznańskiego", z. ]2-]3, Poznań 1934; Kozłowska M., Kozłowski I. 1992, Objaśllimia do 
SZCZl'gółuwej Mapy GeologicZ1lej Polski ] :50 000, Ark. Bydgoszcz-Wschód (3] 9), PIG, Warszawa. 
5 Augustowski B., Chamkler)'Slyka geomorfologiczna Iw:) Dolina Dolnrj Wisry, Ossolineum, Wrocław 1982, 
s.6]-79. 
6 Schroetter E., Karle l'Oll Oslpreltssl7l llebsl Preussisch LiUhaum ulld WeslPreussm llebsl dem Xelzdis/rid, 
]:50000 i ]52600 (?), Berlin ]803. 
7 WeiscM/-Slrom-Karle ]888, ]:5000; Topor;raphische KOIte ]:25 OOOark/tsz Fordon, Berlin ]

4-]8

(?). 
8 Zyglewski Z., Fordon prudrozbiorol1'Y Iw:) Dziqe £ordoll11 i okolic, (red.) Z. Biegański, K-PTK, Bydgoszcz 
1997, s. ]9-49. 
9 »iischel-Slrom-Knrll', ]888... 
10 Babiński Z., n'spółcZl'sllL procesy kmyluwe..., 1992. 
] I TomcZdk A., Kępo bazarowa no Wiśle w świetle badnń geo17W1fologiC:/1Jch oraz arrhiwalnych 1llillmalów kartogra- 
ficznych, "Stud. Soc. Scien. Torun.", VOL. \ II, nr 6, Sec. C (Geographia et Geologia), 
T. Toruń 1971. 
]2 Zyglewski Z., Fordun przedrozbiorou')..., 1997. 
]3 Schroetter E., Karle V01l Ostpreussen; Schulz ]857, Pill1ll'On Brombng llnd Umgegend zwisc""" tUr m'isch.
d 
und .Vetu suwu den Mnigl. Obnforstereien Wtelno u. Gliny,]:25 000, Berlin 1803: nrischel-Strom-Karle 
1888; TopograPhisclu: Karle] :25 000 ark,tsz Fordon , Berlin ] 884-] 888(?). 
] 4 Babiński Z., Współczesne procesy Iwrytuu.e..., ] 992. 
]5 Czernik S., Zagadllie1/u regulacji Wis
)' dotnij, G\Y, z. 3, Warszawa 19.57, s. ] 16-122. 
]6 Dębskij., &gulmja rzek, PWN, Warszawa 1978. 
]7 Tomczak A., KrjJa bazarowa.... ]971. 
]8 Schulz, Plan l/on Bromberg..., ]857. 
]9 Czernik S., Zagadllimie regulalji..., ]957. 
20 Weisclu:l-Stmm-Kn/te, ]888... 
2] Topor;raPhische KOIte ]:25000 ark,tsz Fon/on, Berlin 1909. 
22 Tomczak A., Kępa bazarowa..., 1971. 
2:3 Gorączko M.. Zmiany ilości i puwierzchni oraz 
)frJ gf1/l'
YCZllL zbw17li!Ww wodl
Ych w 
ydgoszcZJ od Iwńm XIX wieku 
Iw:) Materiaty /I' Konferenlji Limnologic:nrj pl.: Xatllralne i antropogeniczllL przemiany jezior, CW
f, Olszt}n 
2000, s. 27-36. 
24 lopograPhische Kartel:25 000011. Fordon, Berlin IYOY (ausgabe 1940). 
25 Jlapa topograficzno 1:25000, wyd. 1991, ark. Osielsko, GUGiK, Warszawa 1991. 
26 Koperczuk B., Rob/idwo miasto B.ydgosZCZ), "Kronika Bydgoska", \ 111985, T
I1\tB, Bydgoszcz 1986, s. 75-80. 
27 Koperczuk B., IWb/idwo miasta Bydgoszczy..., 1986. 
28 Materiały ArchiwaIne w Wydziale Zarządzania Kryz)'sowego Ochrony Ludności i Spraw Obronnych l'rzędu 

fiejskiego w BydgoszcZ); Miejski Komitet Przeciwpowodziowy w Bydgoszczy. , . 
29 Jlapa topograficzno w skali I: 10 ()(}(), wyd. 2000, ark. Bydgoszcz-Fordun, Bydgoszcz-Zcifin, Rnfo; Gl GIK, Geo- 
kart -I nternational, Rzeszó\\: 
30 
fateriał\' Archiwalne... 
31 Kordow
ki J., Mmfol.ogia i bu.duulfl geologiczno lVwll;l1J wleU'oury WisÓ na akinku Solu Kujau.ski - Strzelce 
Dolne, IGiPZ PA
, Top Kurier, Toruń 1997. 
32 Materiały Archiwalne... 
3:3 Augustowski B., Charakt£1yslyka geommfologiczna...; Babiński Z. 1990, Charakterys
yka równiny wlewou,tj 
dobuj Wisty, "przegl. Geogr.", T. LXII, ZO 1-2, IGiPZ PAK P
, '''arszawa 1990, s. 95-120. 
34 Gorączko 
f., Zmian} ilości i powierzchni..., 2000.
>>>

>>>
/ -. 


- .. 


I 


" 


-\ 


Sylwetki 
Biografie 
WspolDnienia
>>>
\ 


Konrad Palubicki (1910-1992) 


" 
\ 


.
>>>
Barbara Gogol- Drożniakiewicz 


Konrad Palubicki (1910-1992). 
Kompozytor, dzialacz muzyczny i pedagog 


Panuje powszechnie pogląd, że człowiek sam w sobie nie jest wartością, bo war- 
tość nadaje mu to, co dla społeczeństwa wnosi i w cz)'m przyczynia się do podniesie- 
nia jego wagi i sił}: Powyższa teza budzi wiele sprzeciwów. Już bowiem fakt, że oto 
coś z zewnątrz zaś\\iadcza o wartości człowieka, a nie on sam jako taki - jest wysoce 
sprzeczna z samoistn}TI1 odczuwaniem własnej wartości bez relacji z kimkolwiek. 
Ulubion)' przez Konrada Pałubickiego prozaik, eseista jan Szczepański rozprawił 
się z tym poglądem, twierdząc, że próbami, w których wartość człowieka przejawia 
się najbardziej, są czas, cierpienie i los.l Myślę, że Konrad Pałubicki próby te prze- 
szedł jako indywidualność mocna i wybitna, która zaznaczyła swoje piętno przynaj- 
mniej w kilku dziedzinach ludzkiej działalności Guż chociaŻby wymienionych w pod- 
tytule niniejszego artykułu) i na terenie znacznego obszaru, bo obejmującego dwie 
niemałe przecież aglomeracje Bydgoszczy i Trójmiasta. 
Konrad Pałubicki urodził się 16 marca 1910 r. w Dziembówku koło Ujścia w Pil- 
skiem. Dzieciństwo spędził na Pomorzu u dziadków, natomiast z chwilą zakończe- 
nia działań wojennych zamieszkuje wraz z rodzicami i rodzeństwem w Bydgoszczy. 
W księgach adresowych nazwisko ojca - Franciszka Pałubickieg0 2 pojawia się w 1920 r. 
wraz z dookreśleniem zawodu jako pomocnik kolejarza, później urzędnik kolejowy.3 
Matka Wanda z domu W}Twicka była pedagogiem, grała na fortepianie i to ona 
właśnie zaszczepiła synowi humanistyczne wartości i zamiłowanie do muzyki, litera- 
tury, teatru. 4 Konrad Pałubicki był najstarszym z pięciorga dzieci. Wraz z siostrą 
Elżbietą (ur. 1915) dOŻył sędziwego wieku. Natomiast z trojga braci Albin (ur. 1920) 
zmarł tuż po zdaniu matury, Henryk (ur. 1925) zaginął w czasie wojny, zaś Raj- 
mund (ur. 1930) zginął w wieku 15 lat na Stadionie Miejskim w Bydgoszczy, śmier- 
telnie raniony zabłąkaną kulą radzieckiego żołnierza, wiwatującego podczas manife- 
stacji pierwszomajowej w 1945 r. 5 
Dzieciństwo i młodość Konrada Pałubickiego upłynęły w atmosferze troski o byt. 
Po opuszczeniu przez ojca rodzin)', faktyczny ciężar jej utrzymania spoczął na nim i na 
matce. Pomimo tego kończy Państwowe Gimnazjum Humanistyczne i późno - bo 
w wieku 17 lat - podejmuje naukę gry na fortepianie. jego pierwszym pedagogiem 


.249.
>>>
była Magdalena Bylczyńska, absolwentka Konserwatońum Muzycznego we Lwowie. 
Jej wpływ jest niezwykle znaczący na dalsze losy i edukację muzyczną przyszłego kom- 
pozytora. Przy jej znacznej pomocy finansowej,jak i specjalnego stypendium dyrekcji 
Polskich Kolei Państwowych - Konrad Pałubicki kończy studia na Uniwersytecie Poz- 
nańskim, uzyskując stopień magistra filozofii w zakresie muzykologii (22 VI 1937 r.).6 
Równocześnie uczęszcza do Wielkopolskiej Szkoły Muzycznej i doskonali swą grę na 
fortepianie w klasie Jana Skrzydlewskiego. Pobiera także prywatne lekcje kompozycji 
u Stefana Bolesława Poradowskiego. Po ukończeniu studiów i pod wpływem ówczes- 
nego kierownika Katedry Muzykologii Uniwe
tu Poznańskiego pro£ dr. Łucjana 
Kamieńskiego, Konrad Pałubicki wybiera się na Sląsk w poszukiwaniu folkloru mu- 
zycznego. Wkrótce jednak rezygnuje z tego przedsięwzięcia i podejmuje pracę jako 
nauczyciel muzyki (w tym orkiestry, chóru i śpiewu) w Państwowym Gimn
um i Li- 
ceum im. L Kościuszki w Jarocinie (1937-1939).7 
Wybuch II wojny światowej zastaje Konrada Pałubickiego w Bydgoszczy. Szczę- 
śliwie unika represji hitlerowskich skierowanych wobec bydgoskich nauczycieli. Nie 
widnieje bowiem na liście kuratońum pomorskiego, tylko poznańskiego. Mimo 
wszystko śpiesznie opuszcza Bydgoszcz. Jedzie w okolice Kutna, potem do Krakowa, 
gdzie pozostaje do końca wojny. Pracuje, nauczając na tajnych kompletach przed- 
miotów humanistycznych: łaciny, histońi, ale także matematyki i fizyki. Przede wszyst- 
kim jednak udziela lekcji fortepianu. Sam się dokształca, podejmuje studia piani- 
styczne u Zbigniewa Drzewieckiego i kompozytorskie u Kazimierza Sikorskiego, 
dojeżdżając do Warszawy. 
Kończy się wojna. Konrad Pałubicki wraca do Bydgoszczy i nieomal natychmiast, 
bo już od lutego 1945 r., rozpoczyna pracę w Miejskim Konserwatońum Muzycz- 
n)'m, funkcjonującym od 15 października tego rokujako Pomorska Średnia i Niższa 
Szkoła Muzyczna w Bydgoszczy.8 Wykłada przedmioty z zakresu teońi muzyki, przede 
wszystkim harmonię, kontrapunkt i formy muzyczne. Od 1952 r. pracuje juŻ wy- 
łącznie w Państwowym Liceum Muzycznym, kierując wydziałem instruktorskim. 
Z tą szkołą formalnie rozstanie się w 1958 r., choć długo jeszcze pozostanie jej kon- 
sultantem w zakresie teońi muzyki i kompozycji. Wynika to także z piastowanej od 
1960 r. funkcji wizytatora szkół muzycznych II stopnia województw bydgoskiego 
i gdańskiego. Równolegle, od 1949 r., związuje się z Państwową WyŻszą Szkołą 
Muzyczną w Sopocie, potem Akademią Muzyczną w Gdańsku, pełniąc tam rozlicz- 
ne funkcje: dziekana Wydziału Kompozycji i Teońi Muzyki (1952-1970, z trzylet- 
nią przerwą), kierownika Katedry Kompozycji i Teońi Muzyki (1960-1972) i pro- 
rektora (1971-1972).9 Decyzją Centralnej Komisji KwalifikaCY.inej dla pracowników 
nauki z 14 III 1957 r. otrzymuje tytuł docenta, zaś uchwałą Rady Państwa z 22 VI 
1967 r. - tytuł naukowy profesora nadzwyczajnego. 10 
Równolegle z pracą pedagogiczną Konrad Pałubicki aktywnie włączył się w wir 
działań organizatorskich. Od l maja 1945 r. obejmuje stanowisko referendarza w Wy- 


.250.
>>>
dziale Kultury i Sztuki Urzędu Wojewódzkiego Pomorskiego; 11 września tego roku 
powstaje Oddział Muzyki w tym wydziale, którym Konrad Pałubicki kieruje. W jego 
gestii pozosta\\'ały trzy referaty: szkół muzycznych i choreograficznych, twórczości 
muzycznej i koncertów oraz zespołów muzycznych. Z perspektywy lat ocena działalnoś- 
ci Wydziału Kultury i Sztuki zapisała się jako prężna i OWOC11£l. II Sam dział muzyczny 
mógł się wykazać wielu działaniami, choć rola urzędnika nie bardzo odpowiadała 
Konradowi Pałubickiemu, bo w dwa lata później zrezygnował z niej. 
W 1945 r. odnajdujemy także nazwisko Konrada Pałubickiego w utworzonym z inic- 
jatywy Witolda Belzy Komitecie Obchodów 600-lecia Bydgoszczy. 12 Obchody te roz- 
rosły się do rozmiarów wiAkiej manifeslaiji 13 , która miała wykazać znaczącą rolę Byd- 
goszczywodbudowie gospodarczej i kulturalnej kraju. Na UŻytek tego przedsięwzięcia 
powołano - w ramach Komitetu - szereg sekcji: urbanistyczną, imprez, wystaw, artys- 
tyczno-plastyczną i muzyczną. Na czele tej ostatniej stanął Konrad Pałubicki. Wokre- 
sie przewodniczenia jego Gak ijerzegojasieńskiego) sekcja zrealizowała szereg bardzo 
cennych inicjatyw. Przede wszystkim zorganizowano Festiwal Muzyki Polskiej. Odbył 
się on w dniach od 25 do 31 sierpnia 1946 r. z udziałem najwybitniejszych artystów 
polskich: Zbigniewa Drzewieckiego, Henryka Sztompki, Stanisława Szpinalskiego, 
Ireny Dubiskiej, Wandy Wiłkomirskiej. Dorobek tego festiwalu okazał się znaczącym 
wydarzeniem w Polsce, roznoszącego dauko i szeroko imię Bydgoszczy jako ośrodka mu- 
zycznego najgłębiej pojmującego istotę i treść sztuki muzycznej. 14 Równocześnie - z inicja- 
tywy Konrada Pałubickiego - odbył się plenarny Zjazd Komisji Programowej Szkol- 
nictwa Muzycznego przy Ministerstwie Kultury i Sztuki. 
Sekcja muzyczna Komitetu Obchodów 600-1ecia ogłosiła nadto konkurs na hej- 
nał bydgoski, powołała do Życia Pomorską Orkiestrę Symfoniczną, zrealizowała kil- 
kanaście audycji radiowych i koncertów, czuwała nad oprawą muzyczną obchodów. 
26 marca 1946 r. rozstrzygnięto konkurs na hejnał Bydgoszczy, do którego przystą- 
piło 26 osób. jury pod przewodnictwem dr. Stefana Haupego wybrało fragment 
muzyczny o wyraźnie kaszubskich motywach. jego twórcą był, wówczas 36-letni, 
Konrad Pałubicki. Ustalono, że hejnał będzie rozbrzmiewał trzykrotnie w ciągu dnia 
z wieŻy kościoła Sióstr Klarysek przy ul. Gdańskiej.I5 Po raz pierwszy odegrano go 
19 kwietnia 1946 r. podczas inauguracji obchodów 600-lecia Bydgoszczy. Marian 
Turwid w artykule "jubileusz i - Muzy" tak pisał o tym wydarzeniu: Zaczęło się - od 
najmilszego pozdrowimia Muz. Z wiei] prześlicznego kościoła Klarysek spłynęły nuty 
wyjęte z prostej pieśni pomorskiego ludu, sztuką kompozytorską przetworzom na jeJro 
z najpiękniejszych w Polsce hejnałów. Skomponowali ten hejnał wspólnie: nieznani 
twórcy ludowi Pomorza i młody utauntowany kompozytor porrwrski - Konrad Pałubiń- 
ski. I tak oto złożony został stolicy Porrwrza w dniu sześćsetucia jej urodzin - pierwszy 
uroczy podarunek Muz. 16 W ramach uroczystości jubileuszowych, 18 czerwca 1946 r., 
odbył się także pierwszy koncert kompozytorski Konrada Pałubickiego w Bydgosz- 
czy, w nowo otwartym "Domu Sztuki".17 


.25t.
>>>
Od samego początku reaktywowania Towarzystwa Muzycznego w Bydgoszczy Kon- 
rad Pałubicki jest jego aktywnym członkiem. Zostaje wybrany - 27 grudnia 1946 r. - 
do władz Sądu Organizacxjnego, potem staje się członkiem Rady Artystycznej, spra- 
wującej opiekę nad Pomorską Orkiestrą Symfoniczną (1947-1951), a od 1951 r. pełni 
funkcję członka Zarządu. W latach 1956-1960 jest wiceprezesem TO\\-'arzystwa. 18 Jako 
działacz tegoż jest współautorem wielu waŻkich i mających ogromne znaczenie dla 
Życia muzycznego Bydgoszczy i Pomorza działań, takich jak powołanie: Pomorskiej 
Orkiestry S}mfonicznej (1946), sieci społecznych ognisk artystycznych, Studia 
u- 
zycznego im. Emila 
łynarskiego (funkcjonującego od 1960 r., obok Państwowego 
Liceum l\luzycznego, w randze szkoły stopnia średniego), Studia Operowego jako 
zaląŻka przyszłego teatru muzycznego w Bydgoszczy (1956) itd. Omówienie każdej 
z agend Towarzystwa Muzycznego przekroczyłoby temat i ramy tego artykułu. Zazna- 
czę więc tylko, że Konrad Pałubicki uczestniczył we wszystkich działaniach Towarzy- 
st\\-'a z pasją i oddaniem: wygłaszał prelekcje do koncertów, referaty naukowe, zakładał 
filie i agendy. \V grudniu 1987 r. - z okazji 65-lecia Towarzystwa - otrzymał jego 
Honorowe Członkostwo, które cenił sobie bardzo wysoko. 
Obok wielu działaf} natury artystycznej i muzycznej Konrad Pałubicki ujawnił jesz- 
cze jedną cechę: zamiłowanie do badań naukowych. Wraz z Andrzejem Szwalbe przy- 
stępuje w 1958 r. do organizacji Bydgoskiego Towarzystwa Naukowego (BTN). Na 
mapie naukowej Polski Bydgoszcz nie miała swojego miejsca. Powoli stawała się ośrod- 
kiem akademickim, więc utworzenie towarzystwa naukowego stanowiło konieczny 
warunek tworzenia się myśli naukowej w pozbawionej uczelni akademickich Bydgosz- 
czy. Towarzystwo stanowiło jedno z n'!imłodszych tego typu skupisk regionalnych w kra- 
ju. Mając wszakże za ojców chrzestnych takie osobowości jak Andrzej Szwalbe i Kon- 
rad Pałubicki, szybko obrasta w znaczący dorobek naukowy. Z",łaszcza w zakresie hu- 
manistyki ten dorobek okazuje się być imponujący. Od momentu powstania Towa- 
rzystwa przez dziesięć lat (1958-1968) funkcję przewodniczącego Wydziału Nauk 
Humanistycznych pełni Konrad Pałubicki. Podjego redakcją ukazuje się 15 zeszytów 
naukowych wydanych wspólnie przez BTN i Filharmonię Pomorską, zatytuło\\'anych 
"Z dziejów muzyki polskiej". 19 Cykl ten stanowi bardzo waŻny rozdział historiograficz- 
nych badań najdawniejszych źródeł i zabytków muzyki polskiej. Wybitny znawca, his- 
toryk i muzykolog ks. prof. Hieronim Feicht W}Taził opinię, że dzięki badaniom BTY 
XVIII wiek w muzyce polskiej zmienił swe oblicze. 20 Obok cyklicznie pojawiających się 
zeszytów" Z dziejów muzyki polskiej" Wydział Humanistyczny wydaje serie artykułów 
sygnowanych przez poszczególne Komisje. Redaktorem naukowym "Prac Komisji 
Sztuki" jest do 1975 r. Konrad Pałubicki. 
W ścisłej współpracy z Uniwersytetem Warszawskim - Katedrą Muzykologii rodzi 
się pomysł sesji muzykologicznych jako integralnej części międzynarodowych festiwa- 
li "Musica Antiqua Europae Orientalis"(MAEO), które - począwszy od 1966 r. - 
odbywają co 3 lata w Filharmonii Pomorskiej im. IJ. Paderewskiego w Bydgoszczy. 


.252.
>>>
Notabene Konrad Pałubicki, z ramienia BTN-u,jest odpowiedzialny za całość pierw- 
szego Festiwalu MAEO zarówno pod względem organizacxjnym, jak i merytorycz- 
nym.21 Pokłosiem sesji są, wydawane przez BTN i Filharmonię, serie referatów nauko- 
wych pn. "Musica Antiqua: Acta Scientifica". Konrad Pałubicki nie widnieje - co 
prawda - jako redaktor tychże, ale jest, wraz z Andrzejem Szwalbe, niekwestionowa- 
nym ich pomysłodawcą. Poza tym jest współorganizatorem odbywających się corocz- 
nie bydgoskich festiwali muzyki polskiej i sesji naukowych tej muzyce poświęconym. 
Podejmując w 1949 r. pracę dydaktyczno-naukową na Wybrzeżu, również i tam 
")'kazuje niezwykłą troskę o zorganizowanie środowiska muzycznego oraz ośrodka badań 
z zakresu teorii muzyki i muzykologii. Skoncentrowane są one wokół Państwowej Wyż- 
szej Szkoły Muzycznej (PWSM) w Sopocie, przeniesionej następnie do Gdańska. 
Wraz z młodymi kompozytorami, wywodzącymi się przede wszystkim spośród ",łas- 
nych wycho\\'anków, tworzyw 1963 r. terenowe koło Związku KompoZ)10rów Polskich 
(ZKP) w Gdańsku, któremu przewodniczy w latach 1964-1972. 22 Jest współtwórcą 
konkursów kompozytorskich na: utwór symfoniczny (1968), utwory kameralne (1970), 
pieśni szkolne (1970). W 1972 r., jako przewodniczący gdańskiego oddziału ZKP, 
organizuje VI Ogólnopolską Konferencję Muzykologiczną nt. "Kultura muzyczna Po- 
morza".23 W ramach działalności PWSM w Sopocie - Wydziału Teorii Muzyki, któ- 
rym kieruje, urządza sesje naukowe poświęcone Klaudiuszowi Debussy'emu (1963), 
Beli Bartokowi (1966), kompozytorom gdańskim (1968).jest członkiem wielu komi- 
tetów organizujących m.in. Festiwale Młodych Muzyków w Gdańsku (1970-1971), 
festiwale "Poznańskiej Wiosny Muzycznej" (1958-1975), akcję koncertów kameral- 
nych muzyki polskiej - poprzedzonych prelekcjami - w domach kultury województw 
gdańskiego i koszalińskiego w latach 1967-1969. 24 
jako pedagog i naukowiec Konrad Pałubicki postawił sobie ambitny cel: stworzyć 
w podówczas najmłodszej polskiej uczelni muzycznej Katedrę Teorii i Kompozycji. 
Zdawał sobie doskonale sprawę z faktu, iż stanie się to możliwe tylko wtedy, gdy 
Wydział Teorii i Kompozycji wzmocni się kadrowo. Z pasją i determinacją przystę- 
puje więc do kształcenia młodych, stawiając im bardzo wysokie wymagania. Wobie- 
gowej opinii studentów teorii muzyki gdańska uczelnia reprezentowała bardzo wy- 
soki poziom, co pisząca te słowa potwierdza własnym doświadczeniem. 25 Wśród 
absolwentów teorii i kompozycji "'}Tóżniały się takie postaci, jak: Antoni Poszowski, 
Marek Podhajski, Janusz Krassowski, Eugeniusz Głowski, Zbigniew Pniewski, Ja- 
nusz Hajdun, Kazimierz Guzowski. Opieka prof. Pałubickiego roztaczała się na 
długo po ukończeniu studiów. Był bowiem promotorem przewodów artystycznych 
I stopnia i prac doktorskich (m.in. M. Podhajskiego i A. Poszowskiego).Jego dwu- 
tomowy skrypt, napisany i wydany w 1965 r., pt. ,
spółczesna technika kompozy- 
torska" stanowił swoisty elementarz dla studiujących teorię i kompozycję, zaś dla 
wszystkich, chcących poznać nowy język muzyki XX w., doskonałe kompendium 
wiedzy w tym zakresie. 26 


.253.
>>>
I oto wydawać by się mogło, że Konrad Pałubicki po bez mała 20 latach 
dojazdów z Bydgoszczy, obierając w 1968 r., w wieku 58 lat, Wybrzeże na swoją 
rezydencję, pozostanie tu na stałe. Tym bardziej, że w tym samym roku żeni się 
zJaniną Bazarnik, wdową po Izydorze Brzezickim, stając się ojcem dlajej dzieci: 
Mariana iJolanty. Rodzinne ciepło, stabilizacja, ukochany i mądry partner u boku... 
A jednak po czterech latach jeden list sprawi, że Konrad Pałubicki ponownie 
zwróci się ku środowisku bydgoskiemu. Za sprawą postulatu umieszczonego w owej 
korespondencji Konrad Pałubicki będzie dojeżdżał w odwrotnym kierunku, y. 
z Gdańska do Bydgoszczy. List datowany jest 15 grudnia 1972 r. 27 i zawarta jest 
w nim prośba o podjęcie pracy w ramach II etatu. Autorem listu jest Eugeniusz 
Rogalski, kierownik Zakładu Wychowania Muzycznego w WyŻszej Szkole Nau- 
czycielskiej w Bydgoszczy. Konrad Pałubicki bierze sobie do serca argumenty 
wzmocnienia kadrowego młodej jednostki organizaC}'jnej, mającej w niedalekiej 
perspektywie promować magistrów pedagogiki w zakresie wychowania muzycz- 
nego. W ślad za zajęciami z kompozycji, kontrapunktu, seminarium magister- 
skiego profesor przxjmuje rozliczne funkcje, jak np. przewodniczącego Komisji 
KwalifikaCY.inej dla Nauczycieli Wychowania Muzycznego przy Kuratorium w Byd- 
goszczy (począwszy od 1976 r.) czy opiekuna naukowego kolejnych doktoran- 
tóW. 28 Do Bydgoszczy Konrad Pałubicki dojeżdża przez 17 lat, y. do 1990 r., 
w którym kończy 80 lat. 


A wszystkie dokonania pedagogiczne i organizatorskie toczą się równolegle 
z jego twórczością kompozytorską. 
Konrad Pałubicki był bowiem przede wszystkim kompozytorem. Długotrwałe, 
wewnętrzne zmagania czy wybrać pianistykę, czy kompozycję przewaŻyły na korzyść 
tej drugiej formy artystycznej wypowiedzi. Tu skoncentrowały się jego ",łasne prze- 
Życia, przełożone na język dźwięków - jakkolwiek współczesny - z pewną rezerwą 
odnoszący się do nowości brzmieniowych i warsztatowych. Pomimo wielu obowiąz- 
ków, Konrad Pałubicki każdego dnia zasiada do fortepianu i pisze. Twierdzi, że 
jeśli ktoś pragrtie innych uczyć, powinien pokazać, co sam potrafi. Wychowując swoich 
studentów, stau o tym pamiętam. Pracę kompozytorską traktujęjako codzienny obowiq- 
l£k, poświęcając jej 3-4 godziny. Systematyczna praca wzbogaca warsztat twórczy, uła- 
twia rozwijanie pomysłów i pozwala precyzyjniej seukcjonować materiał - a to w kom- 
ponowaniu ogromnie się liczy.29 
Pomiędzy 1942 a 1991 r. powstaje ponad 100 utworów, nie licząc tych, które 
zostały napisane przed lub po 1942 r. (a nawet wykonane), ale sam kompozytor nie 
umieszczał ich w swoim dorobku. Poniższe zestawienie opracowane zostało wopar- 
ciu o chronologiczny wykaz kompozycji i informacje, jakie Konrad Pałubicki prze- 
kazywał do działu dokumentacji biblioteki Związku Kompozytorów Polskich.30 przed- 
. . . 
staWIa SIę ono następująco: 


.254.
>>>
RODZĄ)' KOMPOZYCJI -1YfUŁ 


I. Kompozycje instrumentalne 
A. Orkiestrowe 
GrotesIw. symfoniczna 
Witraźe - tryptyk 
_łfuzylw. heterogeniczna 
Anagram 


B. Na instrument solo z orkiestrą 
I Koncertfortepianowy 
I Koncert skrzypcowy 
II Koncert skrzypcowy 
Koncert na wiokmcu4 
Concertino na fortepian 
II Koncert fortepiarwwy 
Koncert na ./kt 
III Koncert fortepiarwwy 
IV Konart fortepiarwwy (gdański) 
Medaliony na fortepian i orkiestrę 


c. Na głos solo z orkiestrą 
Muzylw. na glos i orkiestrę 
EPigram 
Pentaptyk 


D. Utwory kameralne 
/ Kwartet smyczlwwy 
Asogacje I - na skrzypce, wiolonczelę i flet 
Asogacje II - na skrzypce, wiolonczelę i flet 
II Kwartet smyczkowy 
Muzylw. na siedem instnuru:ntów 
Asotjacje 11/ - na skrzypce, wiolonczelę i fortepian 
Asogacje IV - na skrzypce, wiolonczelę i fortepian 
III Kwartet smyczlwwy 
Asotjacje V - na skrzypce, wiolonczelę i fortepian 
IV Kwartet smyczlwwy 
Interwenge 
V Kwartet smyczkowy 
Interwenge II 
Interweruje III 
Abalw.ny I 
Abalw.ny II 
Abakany III 
Integracje I 
Integracje II 
.łfuzylw. na wioloncze4, harj i zespóllw.1Tl£Talny 
Meta71WTfozy 
Koneli.sje na dwa fortepiany, instruTTl£7lty d{te i perkusję 


.255- 


Rok powstania 


/954 
/960 
/970 
/978 


/949 
/949 
/95/ 
/955 
/955 
/956 
1957 
/973 
/977 
/99/ 


/962 
/985 
/989 


/96/ 
/964 
/967 
/968 
/972 
/972 
/975 
/976 
/977 
/978 
/979 
/980 
/980 
198/ 
/982 
1982 
/983 
198/ 
1983 
/985 
/985 
/986
>>>
Diverlimmlo na instrumenty dęte i perkusję 
Kwintet fortepiaTWWJ 
Interludium na perkusję solo i instrummty dęte 
Epizody na różne zespoly kameralne 
Trio 


1986 
1987 
1987 
1988 
1991 


E. Na instrument solo z towarzyszeniem fortepianu 
Zadumy - na skrzypce 
Chimery - na wiolonczelę 
3 Utwary - na wiolonczelę 
Strofy I - na skrzypce 
Miniatury - na flet 
Alternacje - na wiolonczelę 
Strofy II - na wiolonczelę 
Transfery - quasi-sonata na wiolonczelę 
Sonata na altów/tf i fortepian 
Sonata na skrzypce i fortepian 
Sonata na klarnet i fortepian 
Sonata na obój z fortepianem 
Fenotypy - na skrzypce i fortepian 
Varia - na wiolonczelę i fortepian 
Sonata na wio/oncu4 i fortepian 
Sonata na]kt i fortepian 
Sonata na skrzypce i fortepian 


1952 
1962 
1962 
1962 
1962 
1967 
1967 
1967 
1970 
1970 
1971 
1971 
1975 
1976 
1983 
1983 
1983 


F. Na instrumenty solo 
a) Fortepianowe 
Chimery 
,Mazurki 
Legendy 
,Mazurki II 
&Khanalu 
&psod 
Bibeloty 
Metamorfozy 
Interpolacje 
Kontynuacje 
Adaptacje 
Penetracje 
Sonata 
Galeria '85 
Marginalki 


1950 
1951 
1952 
1952 
1953 
1954 
1955 
1957 
1975 
1977 
1979 
1981 
1983 
1987 
1991 


b) Na skrzypce solo 
Preludium, Cim:cona i Fuga 


1952 


c) Na wiolonczelę solo 
Aulog;nozy 
Una voce - Pezzi da chiesa 


1963 
1967 


.256.
>>>
d) Organowe 
Konfrontacje 
Relacje 


1979 
1980 


II. Kompozycje woblno-instrumentalne 
A. Na głosy solowe, chór i orkiestrę 
Kantata Mój świat 
Balloda Gdańska 
Hymn do Ziemi 
Hominem 0m"o 
Jóx humane 


1951 
1969 
1969 
1974 
1982 


B. Pieśni na głos z fortepianem 
Na stronu E - 9 pieśni na sopran 
Erotyki - 2 pieśni na sopran 
CóŻ£m winien - 5 pieśni na baryton 
Trzeba iść - 5 pieśni na głos żeński 
Hymn do morza - z tow. organów lub fortepianu 
Autochromie - na głos żeński i dwa fortepiany 
Kolia dla Patrycji - 14 pieśni na głos żeński 
Magdalenki - 7 pieśni na sopran 
Ucukają ostatnu gwiazdy 
Groteski 
Medytacje 


1942 
1953 
1959 
1972 
1977 
1977 
1978 
1987 
1991 
1991 
1991 


C. Pieśni z towarzyszeniem innych instrumentów 
3 pieśni na sopran, flet i harfę 
Anafory - na sopran i 3 instrumenty 
Autochromu - na alt solo i zespół instrumentalny 
Skamandryty - na baryton solo i zespół instrumentalny 
Refleksje - na głos żeński i zespół instrumentalny 
4 ballady - na baryton, wiolonczelę i fortepian 
»)znanu 


1959 
1966 
1974 
1975 
1976 
1980 
1984 


D. Chóralne a cappella 
Faacje - na chór mieszany 


1981 


III. Utwory sceniczne 
Chimery - balet 


1963 


jak wynika z powyŻszego zestawienia, Konrad Pałubicki w przeciągu 50 lat skom- 
ponował 106 utworów. W całym dorobku na czoło wysuwają się utwory na fortepian 
solo lub z towarzyszeniem tego instrumentu. Był on wyraźnie faworyzowany przez 
kompozytora, który mówił: 'Trudno jest pisać na fortepian. 'Ten instrurnmt tak uprzy- 
wilejowany w okresŻi: romantycznym i nł:oromantycznym dziś został usunięty na bardzo 
dauki plan. Czy słusznie? Czy istotnie musi się go wyłączyć znajnowszych tnukncji? 
Czy nie szkoda pozbawić się instrurnmtu, który chwyta słuchacza, zwłaszcza polskiego? 


.257.
>>>
Uparłem się, by oostosować fortepian do najnowsZ)ch tendencji, a jednocześnie pozwolić 
mu zachować indywidualm cechy.?. 
Kompozycje Konrada Pałubickiego są wykonywane na licznych festiwalach mu- 
zycznych w Warsza\\ie, Wrocławiu, Poznaniu, Gdańsku i Bydgoszczy. Często emito- 
wane są przez Polskie Radio, którego rozgłośnie: bydgoska i gdańska posiadają spo- 
ry zasób nagrań archiwalnych. Kilkanaście z nich zdobyło laury na konkursach kom- 
pozytorskich (m.in. "Ballada gdańska", Sonata na klarnet i fortepian czy Sona- 
ta na obój i fortepian), natomiast cały dorobek kilkakrotnie honorowany był różnego 
rodzaju nagrodami - od ministerialnych poprzez wojewódzkie i miejskie, na uczel- 
nianych kończąc. 
Wszystkie ut\vory powstały w wieku dojrzałym kompozytora, y. po 30. roku Życia. 
Z dojrzałością i pełną świadomością, \\-ynikającą z grumo\\Tlych studiów, obrał Konrad 
Pałubicki swój \\-łasny, ind}widualny język muzyczny. Język stroniący od spektaku- 
larnych nowości sonorystycznych, głęboko osobisty i prawdziwy. Niewątpli\\ie do 
1960 r. znać W}Taźnie wpł}'\\'Y muzyki francuskiej, ujawniające się w poszukiwaniach 
kolorystycznych, w harmonice. Po 1960 r. krystalizuje się bardziej osobisty język 
muzyczny Pałubickiego, W}wodzący się z serializmu i Jodekafonii. 32 
Ocena twórczości kompozytorskiej Konrada Pałubickiego pozostaje sprawą otwartą. 
Prowadzone są badania i analizy, które zostaną umieszczone w przygotow}'\vanej 
monografii o Konradzie Pałubickim. jedno jest pewne, że to, co stworzył, jest za- 
równo pokaźne, jak i znaczące. Natomiast działalność organizatorska i pedagogiczna 
odbiła się - co już dziś można stwierdzić - niezwykłym piętnem na obliczu kultury 
muzycznej Pomorza. Bydgoszcz i Trójmiasto zawdzięczają Konradowi Pałubickie- 
mu bardzo wiele. 


*** 


StaroŚĆ... kojarzy się zazwyczaj z siwymi włosami, zmarszczkami i powolnością 
ruchów. Uważamy ją za nieuchronną konieczność rozwoju - jest jego etapem, zam- 
knięciem, od którego nie ma PO\\TOtU. W sztuce, a może i w niektórych naukach, 
twórczość ludzi starych ma wiele szans. Tam mianowicie, gdzie potrzebna jest ku- 
mulacja tego, co potocznie nal)wa się mądrością Życiową. To jest ta \\ielka korzyść 
starości, że przynosi ze sobą także narastanie mądrości. Nie jest to wszakże automa- 
tyczne czy naturalne jej wzrastanie. 
Zmądrzeją tylko ci, którzy się przez całe Życie tej mądrości uczyli, którzy starali się 
być świadkami Życia korzystającymi z jego lekcji, a \\ięc tylko ci, którzy mieli już 
mądrość młodości i mądrość wieku dojrzałego. 
jestem przekonana, że taką mądrość posiadł Konrad Pałubicki. Mądrość ta po- 
zwalała Mu na wygłaszanie zdań kategorycznych tonem pewnym, nie dopuszczają- 
cym sprzeciwu. Umysł Jego szukał skrótów, ogarniał szybko złożone sytuacje. Oce- 


.258.
>>>
niał je kryteriami bardzo syntetycznymi i z odwagą wypowiadał tezy śmiałe i niezwy- 
kłe. Miał bowiem młodą duszę... 
W Jego świecie wewnętrznym nie było miejsca na starość. Nie b}ło dla niej miej- 
sca, bo należał do świata czystych indywidualności. 'Y,vznawal zasadę, że Życie czło- 
wieka jest działaniem. jego brak traktował jako nicość. Zatem niezmiennie każdego 
dnia siadał przy instrumencie, bez względu na stan zdrowia, ducha i... twofZ}ł. Two- 
rzył kompozycje, pisał podręczniki, przegrywał przyS}łane do oceny utwory, recenzo- 
wał dysertacje, wydawnictwa. Chłonął ksiąŻki, zwłaszcza poezję która 
tanowiła po- 
karm dla Jego wraŻliwej duszy i otwarte okno na świat jego wyobraźni muzycznej. 
Ostatni koncert złożony wyłącznie z kompozycji Konrada Pałubickiego odb)1 
się 16 lutego 1992 r. w Bydgoszczy w Filharmonii Pomorskiej. Wykonawcami byli 
m.in. Piotr Kusie\\icz, Małgorzata Kuziemska-Sławek, jadwiga Lewczuk, Piotr 
Sutt. Prowadząc ten koncert, mówiłam o utworach, o twórczości, ale przede wszyst- 
kim o niespoŻytej energii, witalności Profesora. Koncert miał już bowiem swoją 
historię. Początkowo jego termin opiewał na październik poprzedniego roku, potem 
na grudzień i styczeń 1992 r. Po kolei chorowali soliści, także i mnie zmogło jakieś 
przeziębienie. Tylko Konrad Pałubicki wierzył niezmiennie w powodzenie tego 
przedsięwzięcia, mimo że sam był już mocno schorowany i łykał niezliczone ilości 
tabletek. Kto był na tym koncercie, zapamiętał Konrada Pałubickiego jako szczę- 
śliwego twórcę i człowieka w otoczeniu ukochanej rodziny: żony, dzieci, wnuków - 
Patrycji, Macieja i Magdaleny, których kochał nad Życie i których imiona zdobiły 
tytuły jego utworów. 
'Tak kochamy wnuki, że odstępujemy im miejsce na ziemi... Myślę, że tak mógł 
pomyśleć Konrad Pałubicki 22 października 1992 r. w Gdańsku. Ale zgodnie ze 
swoją wolą został pochowany cztery dni później na cmentarzu Nowofarnym w Byd- 
goszczy przy dźwiękach swojego hejnału. 


I J. Szczepański, SPrau'J ludzkie, Warszawa 19SF., s. 349. . .. . . ., . 
2 W księgach adresowych m. Bydgoszczy początkowo, y. do 1922 r., wldmeJe n
sko 
ranClSzek 

łubmskl, 
potem dopiero Pałubicki. Również w recenzjach z lat 1946-1947, ukazujących Się w prasie bydgoskieJ, 
onł:ad 
Pałubicki występuje jako Pałubiński. Domniemywać należy, że 
myłk
 owe. 
równo 
 stosun
u ?o 
Jca, J

 
i syna, wynikały ze skłonności niemieckich urzędników do przvplS)'wama polskim nazwIskom koncowkl ,,-skl . 
3 Archiwum Państwowe w Bydgoszc
; kartoteki meldunkowe mieszkańców B}

szczy. . ., " 
4 Z "'}'wiadu udzielonego red. Danucie Garlickiej, [)u..'a światy doc. Pałub/ck/ego, "Dzlenmk Wieczorny 
10.01.1967, s. 4. 
5 R. Kuczma, Patroni bydgoskich ulic, Bydgoszcz 1995, s. 71. .. .' . 
6 Dyplom nr 994 o nadaniu tytułu magistra filozofii w z
kresie 
u

OIO
11 wzmianka o,ob
ome Pr:łC}' 
vplo- 
mowej pl. "Monografia pieśni ludowej - Na Podolu Bla
' Kamlen , Umwersytet Poznanskl, Poznan 1937. 
7 Bydgoski Słowlllk Biograficzny, pod red. J. Kutt); t. 1.11, Bydgoszcz 
 996! s. 110. . . 
8 Zob. 70-lecU PaiLslw{fU)fgo Zespolu Szkól J,f1l"YZ7
.,ch Im. A/tura Rub/lIJi£lT/il w Bydgoszczy, pod red. E. Slenkle- 
wicz-Bloch, Bydgoszcz 1995, s. 23-24. 
9 Ibidem. 


.259.
>>>
10 Archiwum rodzinne Anny i Mariana Brzezickich, List K. Pałubickiego do kiero\\1lika Zakładu Teorii Muzyki 
W}iszej Szkoły Pedagogicznej z 12.05.1981, s. 5. 
11 B. Janiszewska-Mincer, Kultura w Bydgoszczy, Bydgoszcz 1988, s. 28. 
12 Ibidem, s. 186. 
13 Ibidem. 
14 B. Janiszewska-Mincer, op. cit., s. 197. 
15 Do dziś hc:jnał Konrada Pałubickiego gI?ny jest z wieży kościoła Sióslr Klarysek o godzinie: 6.00, 12.00 
i 18.00. PierwsZ}ID lrębaczem by! Edwin Zakowicz; obecnie korzysta się z nagrania dokonanego przez muzyka 
Filharmonii Pomorskiej - Henr} ka Dr4Żka. 
16 M. Turwid,Jubileusz i - "'tuzy (w:] "Ilustrowany Kurier Polski" z 13.05.1946 r., s. 4. 
17 W programie pierwszego koncertu kompozytorskiego Konrada Pałubickiego zostały \\}konane m.in.: Rapsod 
op. 17 nr 3, Wizje op. 13 nr 4, Hukaniada. Kompozycji t}-ch, jak i wiele innych, Konrad Pałubicki nie ujął 
w spisie swoich utworów (por. zestawienie kompozyqi Konrada Pałubickiego). 
18 Kronika Towal"Z)'"Stwa Muzycznego w opr. E Sienkiewicz-BIoch przechowywana w Towal"Z)'"Stwie Muzyczn}111 
im. I.]. Paderewskiego w Bydgoszczy. 
19 J. Bartnicki, Filhamwnia Rmwrska u'wtaeh /953-/986. K'-(/T/iM UYMrzeń, Bydgoszcz 1987, s. 284-286. 
20 Z \\)'Wiadu "O bydgoskiej humanistyce rozmawiamy z prof. K. Pałubickim" (w:] "Gazela Pomorska" 
z 19.10.1969 r., s. 5. 
22 Ibidem. 
23 Ibidem. 
24 Archi\\llm rodzinne Anny i Mariana Brzezickich. List K. Pałubickiego..., op. cit.. s. 7. 
25 Odbywałam początkowo studia na innej uczelni w Polsce i po drugim roku podjęłam decyzję o przeniesieniu 
Sil. do Gdańska. Pomimo zaostrzonych warunków, jakie posta\\ił mi prof. K. Pałubicki, m.in. pJ\\1arzania 
kilku już zaliczonych przedmiotów, uważam tę decyzję zajedną z najlepszych w 11101111 życiu. 
26 K. Pałubicki, Współczesna t
ehllika komjJozytm"Ska, t. I i II, Sopot 1961-1962. 
27 Archiwum rodzinne Anny i Mariana Brzczickich, LisLIIIgr. Eugeniusza RogaIskiego do prof. K. Pałubickiegn 
z 15.12.1975 r. 
28 "B
dgoskim" doktorantem prof. Pałubickiegojest dr Jan Przybylski. 
29 Z \\}'Wiadu z prof. K. Pałubickim ,,0 reformie szkolnictwa muzycznego" (w:] "Ilustrowany Kurier Polski"' 
z 26-27.03.1972, s. 5. 
30 Archi"llm rodzinne Anny i Mariana Brzezickich, '\)'kaz kompozycji K. Pałubickicgo. 
31 Z ")Wiadu udzielonego 
f. Maćkowiak-Koszykowskiej, cytowanego w prac\' magisterskiej pt. ,J'wórczość kame- 
ralna Konrada Pałubickiego (analiza-próba S}lltezy)" napisanej w 1980 r. pod kierunkiem adiunkta E. Synowiec. 
\fasZ}llOpis znajduje się w Akademii 
uzycznej w Gdańsku. 
32 A. Zawilski, Konrad Palubieki - prezentowane utwory (w: ) Prog;ram koncn-tu komjJozytorski
go Konrada Pnłu- 
bickiego z /6Iut
go /992 r. w Filharmonii Pomorskirj w Bydgoszczy, s. 4-5.
>>>
Krzysztof Osiński 


Jan Stachniuk (1905-1963) 
- bydgoski epizod w powojennych dziejach 
ideologa Zadrugi 


Osoba jana Stachniukajest w polskiej histońografii niezb)1 dobrze znaną. Przed 
drugą wojną światowąjednakże jego poglądy, jak i on sam, wzbudzały wiele kontro- 
wersji. Spowodowane to b}ło głównie głoszonym przez niego poglądem,jakobyv.rpł}w 
katolicyzmu przyczynił się do upadku państwowości polskiej w XVIII w. i później- 
szego zapóźnienia gospodarczego po odzyskaniu niepodległości. 
Poniższy artykuł dotyczy powojennej działalności Stachniuka. Niemniej jednak 
dla całościowego przedstawienia tematu niezbędnym staje się zaprezentowanie w kilku 
słowach jego wcześniejszych dokonań. 
jan Stachniuk urodził się 13 stycznia 1905 r. w kresowym Kowlu.\ Po ukończe- 
niu tam szkoły średniej w 1927 r. wstąpił do WyŻszej Szkoły Handlowej w Poznaniu, 
gdzie rozpoczął studia na tamtejszym wydziale ekonomii politycznej. \V trakcie stu- 
diów wstąpił do Związku Polskiej Młodzieży Demokratycznej.2 Zaangażował się 
w działalność tej organizacji na tyle, że w 1929 r. został drugim wiceprezesem okrę- 
gu poznańskieg0 3 , a w okresi
 od grudnia 1930 do maja 1933 r. pełnił funkcję 
redaktora odpowiedzialnego "Zycia Uniwersyteckiego", lokalnego pisma ZPMD. 
W 1933 r. wydał swoją debiutancką książkę "Kolektywizm a naród"\ w której 
starał się połączyć elementy charakterystyczne dla nacjonalizmu z kolektywizmem. 
W dwa lata później wydał swoją kolejną pracę zatytułowaną "Heroiczna wspólnota 
narodu. Kapitalizm epoki impeńalizmu a Polska".5 KsiąŻka ta spotkała się z burzli- 
wym przxjęciem wśród publicystów i wzbudziła zainteresowanie czytelników. 
W 1936 r. Stachniuk przeniósł się do Warszawy, gdzie zaczął skupiać wokół sie- 
bie grupę osób o podobnych mu poglądach. W listopadzie 1937 r. wydali oni pierwszy 
numer miesięcznika "Zadruga", noszącego podtytuł "Pismo nacjonalistów polskich". 
Na łamach swojego pisma zadrużanie propagowali idee kolektywizmu społeczno- 
gospodarczego i jednocześnie konsekwentny nacjonalizm. Nacjonalizm ich jednak 
całkowicie odbiegał od powszechnie głoszonego przez endecję, odrzucał bowiem 
katolicyzm jako ideologię obcą i propagującą negatywne wartości. Dodatkowo re- 


.26t.
>>>
dakcja nawiązywała do przedchrześcijańskich tradycji Słowian, co sytuowało ją w krę- 
gu środowisk neopogańskich. Z tego też powodu byli zaciekle atakowani przez kręgi 
katolickie. Od tytułu wydawanego pisma pochodzi też nazwa dla wykreowanego 
przez Stachniuka ruchu ideologicznego. 
Rok 1939 przyniósł wydanie dwóch ksiąŻek Stachniuka. Pierwsza z nich to "Pań- 
stwo a gospodarstwo. Geneza etatyzmu w Polsce"6, natomiast druga nosi tytuł "Dzieje 
bez dziejów. Teoria rozwoju wewnętrznego Polski".7 Ostatnia z nich stanowiła pod- 
sumowanie toczącej się na łamach pisma "Zadruga" dyskusji na temat zgubnego - 
według redakcji - "'Pł}WU katolicyzmu na Życie gospodarczo-społeczne Polski. 
W czasie wojny Stachniuk kontynuował działalność pisarską. Publikował na ła- 
mach konspiragjnych pism "Zryw" i "Kadra". W 1943 r. wydał ksiąŻkę "Zagad- 
nienie totalizmu"8, która ukazała się pod zmistyfikowanym tytułem jako praca Leo- 
na PetraŻyckiego zatytułowana "Psychologia emocjonalna". Rok wcześniej napisał 
pracę "Mit słowiański"9, która jednak do dzisiaj nie została nigdzie opublikowana. 
jego działalność pisarska spotkała się z ostrymi atakami ze strony kręgów katolic- 
kich, które opublikowały paszkwilanckie broszury na jego temat.1O 
UwaŻa się go za ideologa Stronnictwa Zrywu Narodowego, powstałego w wyniku 
rozłamu w łonie Stronnictwa Pracy. W czasie powstania warszawskiego walczył w sze- 
regach Armii Krajowej. Został kilka razy ranny, lecz generalnie wyszedł z tych poty- 
czek bez większego uszczerbku. II Po wojnie, w 1946 r. za udział w powstaniu war- 
szawskim odznaczony został medalem "Za obronę Warszawy" na nazwisko Mieczy- 
sław Adamek, pod którym występował w trakcie powstania warszawskiego. 12 


... 


Po zakończeniu działań wojennych Stachniuk postanowił wrócić do zniszczonej 
stolicy. Dotarł tam już 5 lutego 1945 r. 13 Postawił przed sobą trzy cele: zdobycie 
środków potrzebnych do życia, zgromadzenie rozproszonych w wyniku wojny za- 
drużan oraz prowadzenie dalszej działalności publicystycznej. I4 Zatrudnienie zna- 
lazł w Wydziale OperacY-inym Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów, w którym 
Pełnomocnikiem Głównym do spraw Gospodarki na Pomorzu był jego przxjaciel 
i zwolennik ideologii zadrużnej dr Damazy Tilgner. Zadaniem wydziału b}ło przej- 
mowanie po Niemcach zakładów przemysłowych, ich inwentaryzacja i rozruch. Stach- 
niuk występował tam pod okupacY-inym pseudonimem Mieczysław Adamek i ze 
względu na swoje ekonomiczne wykształcenie zajął się prognozami gospodarczymi. 
Grupa Operagjna do spraw Gospodarki na Pomorzu ulokowała się w Bydgoszczy 
i tam rozpoczęła swoją działalność. W marcu 1945 r. po zrealizowaniu swoich za- 
dań Grupa została rozwiązana, a część personelu, w tym Stachniuka, przeniesiono 
do Wojewódzkiego Wydziału Przemysłu. W tym okresie Stachniuk zamieszkiwał 
przy ulicy Staszica 1/6, wynajmując pokój od pani Węglewskiej.15 


.262.
>>>
jak dowiadujemy się zjednego z listów lidera Zadrugi, w czerwcu 1945 r. zrezy- 
gnował on z pracy w Wojewódzkim Wydziale Przemysłu i wxjechał na Wybrzeże 
prowadzić prywatną działalność gospodarczą. 16 W kolejnym liście donosi, iż intere- 
sy nie powiodły się, w związku z czym postanowił wrócić do Bydgoszczy, gdzie Zyg- 
munt Felczak zapewnił mu posadę w redakcji "Ilustrowanego Kuńera Polskiego".17 
Publikował tam pod pseudonimem dr Mieczkowski. "Ilustrowany Kuńer Polski" 
b}ł kierowany przez grupę Felczaka i Widy-\Virskiego, ale pod pełną kontrolą władz 
komunistycznych. Nowe pismo otrzymało dobre wyposażenie techniczno-drukar- 
skie oraz duże środki finansowe. Miało stanowić oficjalny organ Stronnict\va Pra- 
cy.IB Debiutancki numer gazety ukazał się 22 października 1945 r. 19 Stachniuk pu- 
blikował także w innym organie Sp, a mianowicie w piśmie "Zryw". Felczak w tpn 
czasie pełnił funkcję wicewojewody bydgoskiego i jako kolega Stachniuka i s}mpa- 
tyk jego ideologii b}ł mu bardzo pomocny w lansowaniu jego poglądów. Od niego 
dowiedział się także, iż inny ich znajomy dr F. Widy-Wirski przebywa w Poznaniu, 
gdzie został mianowany wojewodą. \V czerwcu 1945 r. Stachniuk wybrał się do 
Poznania i odwiedził Widego w jego gabinecie w Urzędzie Wojewódzkim. Wojewo- 
da był jednak w tym czasie zajęty sprawami służbowymi, postanowiono więc przeło- 
Żyć rozmowę na wieczór. Do spotkania doszło w prywatnym mieszkaniu Widy-Wir- 
skiego. Podczas dyskusji, jaka się wywiązała, Stachniuk pogardliwie ustosunkował 
się do działalności politycznej wojewody, zarzucając mu, iż zupełnie zatracił autono- 
mię działań politycznych i stał się zbiurokratyzowanym urzędnikiem administraqj- 
nym. Krytycznie ocenił też ówczesną rzeczywistość polityczną kraju, a także współ- 
pracę polsko-radziecką. RÓ\\-l1ie niechętnie odniósł się do rozwiązania i zdekonspi- 
rowania przed nowymi władzami organizacji "Zryw". Po tej rozmowie panowie roz- 
stali się w dość chłodnej atmosferze i Stachniuk wrócił z pO\\Totem do Bydgoszczy.2o 

ie oznaczało to bynajmniej całkowitego zerwania stosunków pomiędzy nimi.jesz- 
cze w 1945 r. ukazała się ksiąŻka \Vidy-\Virskiego "Polska a rewolucja", pracę nad 
którą rozpoczął jeszcze w czasie okupacji. Za nieoficjalnego współautora tego tekstu 
uznaje się Stachniuka, o czym świadczyć może nie tylko jego tematyka, ale również 
analiza treści jak i charakterystyczne dla niego sło\\-l1ictwo. 
Znacznie lepiej układały się stosunki Stachniuka z Felczakiem. Efektem współpra- 
cy,jaka się między nimi nawiązała, b}ło wydanie na początku 1946 r. ksiąŻki ,vicewo- 
jewody "Droga wielkiej odnowy".21 Ukazała się ona w Bydgoszczy nakładem Spół- 
dzielni \Vydawniczej "Zryw". I tym razem Sta
hniuk przyczynił się. w znaczn};n 
top
 
niu do powstania tego dzieła. 22 Sam Felczak pISze zresztą 
e wstępIe: Pnem)slm.w. tq 
pracy nie są l1!).łqczną własnością autora, ucz dor?bkiem mU:) gn
py "Zrywu "'. org:ł1llza- 
cji konspiracyjru:j, która w latach 1939-1945 dzzalala na terenu Wars
l1!)' l ktom na- 
st{jmie stala się częścią składuwą Stronnictwa Pracy.2.'3 Praca spotkała 
Ię z krytycznym 
przxjęciem publicystów, którzy zarzucili jej zapoŻyczenia od Sta
hmuka, bałamutną 
treść, niedojrzałość i hermetyczny styl napuszony pustą frazeologIą.24 


-263.
>>>
W listopadzie 1945 r. ukazał się w Bydgoszczy pierwszy numer inspirowanego przez 
Felczaka pisma "Arkona". Było ono poświęcone kulturze i sztuce. jak sugeruje histo- 
ryk M. Piotrowski, komentowanie wszelkich wydarzeń społeczno-kulturalnych na ła- 
mach "Arkony" odbywało się poprzez "okulary Zadrugi".25 Świadczyć miał o tym 
także tytuł pis
a, będący nazwą słowiańskiego grodu na wyspie Rugii, znanego jako 
ośrodek kultu Swiatowida, główny bastion pogaństwa Słowian nadbałtyckich, zdoby- 
ty w 1168 r. przez władcę duńskiego Waldemara I. W artykule wstępnym do debiu- 
tanckiego numeru Felczak pisał: W l)'1ll mUjscu nasze sp#zenie zwraca się ku rugiań- 
skUj "Arkonie", będącej symbolrm zupełnie innego doznawania tajemnicy Życia. Musimy 
czerpai z przebogatych źródd daWllf) Słowiańszczyzny, z ich ożywczej wiary w pełny sens 
istnienia człowieka i radosnego upojmia się bujnym przepIJwem Życia. (...) Alry rozwinąć 
rozpoczęte dzidiJ rewolucji kulturairuj w Polsce, koniecznością się staje nawUjzanie d(} tej 
postawy Życiowej, jaką przed setkami lLLt reprezentowała "Arkona".26 
NaleŻy zaznaczyć, iż Stachniuk nigdy nie starał się wykorzystywać znajomości 
z wysoko postawionymi prZ)jaciółmi do celów prywatnych. Nie ma żadnych danych 
mówiących o tym, by ubiegał się o jakiekolwiek wysokie stanowiska urzędnicze czy 
też angażował się bezpośrednio w bieżącą działalność polityczną. jedyne, czego od 
nich oczekiwał, to pomoc w wydawaniu i rozpowszechnianiu jego dokonań pisar- 
skich. Stachniuk wolał, tak jak w poprzednich latach, pozostawać w cieniu i drogą 
odpowiedniej pe
i inspirować eksponowanych przxjaciół do działania. Nie ozna- 
cza to bynajmniej, by uwaŻał Felczaka czy Widego za ideowych towarzyszy. Wręcz 
przeci\\l1ie, nie uznawał ich nawet za zadrużan. Bardzo krytycznie wypowiadał się 
o ich zaangażowaniu w działalność Stronnictwa Pracy, które uwaŻał za "środowisko 
kołtuńskie". Z pe\\l1ością nie bez znaczenia b}ł fakt, iż Stronnictwo Pracy b}ło par- 
tią chadecką, a co za tym idzie - opartą na chrześcijańskich zasadach społecznych, 
których Stachniuk był zadeklarowanym przeci\\l1ikiem. 27 
W postępowaniu ideologa Zadrugi nie widać skrajnie opozycxjnej postawy wo- 
bec nowej władzy, tak charakterystycznej dla większości środowisk o nastawieniu 
patriotycznym. Twierdził wręcz, iż stan, jaki się wytworzył, pomimo ograniczenia 
suwerenności i zagrożenia bytu narodowego, ma także pozytywne strony. UwaŻał 
bowiem, że nowy system uderza w wartości, z którymi przed wojną walczył Zadruga, 
a także iż w czasie wielkich transformacji ustrojowych można będzie zaangażować 
się w takie pokierowanie zmianami, aby poszły one w pożądanym przez niego kie- 
runku. 28 W zachowanym z tego czasu maszynopisie dostrzec możemy słowa aproba- 
ty pod kierunkiem zachodzących w tym czasie zmian. 29 jednocześniejednak bardzo 
krytycznie odniósł się do wstępowania przez niektórych zadruŻan w szeregi Polskiej 
Partii Robotniczej. Według Stachniuka, czyniąc w ten sposób "zagalopowali się".30 
jedną z takich postaci był przedwojenny zadrużanin Ludwik Gościński, który po 
wstąpieniu do PPR został z ramienia partii wicestarostą Krosna, a następnie prezy- 
dentem Przemyśla i lektorem partii. 31 


.264.
>>>
jedynym wxjściem b}ło więc odpowiednie wpasowanie się w nowe realia. Pisał 
o tym w ten sposób: DąŻąc d(} czegoś, muszę działać w kon1retnych warunkach. 32 Łu- 
dził 
ię? iż komuniści świadomi b

u odpowiednich kadr zwrócą się do niego, jako 
speCJahsty od spraw kultury. W hscle do angielskich zadrużan pisał o tym wprost: 
J
 chcemy zostaf specjalistami, i to czołowymi, nied(}ścignionymi w sprawie rewizji 
podstaw kultury, podstaw wartości. 'Tu [to znaczy w Polsce - przyp. KO) nawet nu 
ma specjalistów, nikt nie pretenduje do znawstwa. Ws.rystko inne td są środki wyrazu - 
upsze, gorsze, i tak rzecz ujmuję.33 Z tego też powodu zalecał przebywającym na emi- 
gracji zadrużanom powrót do kraju. Tylko tutaj bowiem, na miejscu, dojść mogło 
do zrealizowania stawianych sobie przez nich planów. 34 
Bardzo waŻnym elementem w propagowaniu myśli zadrużnej była działalność 
publicystyczna. Nie dziwi więc fakt, iż Stachniuk od samego początku zaczął zabie- 
gać o publikację kolejnych książek. Rok 1946 przyniósł wydanie najwaŻniejszego 
w jego dorobku ideologicznym dzieła, jakim bez wątpienia jest "Człowieczeństwo 
i kultura" .35 Pomocni w jej wydaniu okazali się przxiaciele Stachniuka. Widy-Wirski 
skierował autora do kierownika Wojewódzkiego Zarządu Przemysłu Graficznego 
w Poznaniu - Orłowskiego, a ten wyznaczył mu drukarnię, w której książka ta wstała 
wydrukowana. 36 jej nakład wyniósł dwa tysiące egzemplarzy. Równie pomocni oka- 
zali się Felczak i Tilgner, którzy zasiadali we władzach Spółdzielni Wydawniczej 
"Zr}w" - oficyny, która wydała tę pracę. Pierwszy był prezesem Rady 
adzorczej 
Spółdzielni, drugi natomiast sprawował funkcję sekretarza. We wstępie do niej Stach- 
niuk pisał, iż treść niniejszej pracy jest wynikiem długiJj ewolucji. Zaczęło się od buntu 
przeciw istni£jącej rzec.rywistości polskiej. Nie rrwgiem pogodzić się z tym, co było panu- 
jącą normą w stosunkach społecznych i umysłowych Dnlgiej Rzeczpospolitej. (...) Od lat 
chłopięcych czułem, że rrwtor poruszający całokształt Życia narodowego obraca się z prze- 
dziwną sennością. Odruchowo przeciw temu protestowali:m. Pragnąłem bardziej wytę- 
żonego rytmu, bliŻszemu temu, który wydawał się dla mnu miarą normalności. (...) Po 
napisaniu "Dziejów bez dziejów"jasne już było dla mni£, że choroba, która wycieńczyła 
naród polski, posiada rodowód sięgający podstaw człowieczeństwa i kultury. Trzeba 
było sięgnąć do korzeni, d(} najbardzi£j podstawowych popędów człowieka i na tej pf?d- 
stawie wyjaśnić świat ludzkich d(}konań i równie brzemiennych klęsk. Sformułowanie 
teorii kultury stało się koniecznościąY 
Pomimo wielkich nadziei, jakie pokładał Stachniuk w ukazaniu się tej ksiąŻki, 
przeszła ona praktycznie bez echa, doczekując się zaledwie kilku, niezbyt zresztą 
pochlebnych recenzji. 38 Zadrużanie byli jednak przekonani o epokowym znaczeniu 
tej pracy. Chcąc, by trafiła ona do jak najszerszego grona czytelników, postanowili 
propagować ją poza granicami kraju, starając się o jej wydanie w język
 nie
iecki
 
lub angielskim. Zabiegi te zostały jednak storpedowane przez władze I do Ich reali- 
zacji nigdy nie doszło. 39 Niemniej jednak po latach maszynopis angielskiego tłuma- 
czenia zdeponowany został w jednej z londyńskich bibliotek. 


.265.
>>>
:3 sierpnia 1946 r. zmarł Z. Felczak. 40 Był to wielki cios dla Stachniuka, który 
stracił nie tylko oddanego sobie przxjaciela, ale i protektora, który mógł mu zapew- 
nić w miarę swobodną działalność publicystyczną. W tej sytuacji postanowił bar- 
dziej zbliŻyć się do F. Widy-Wirskiego, który w tym czasie pełnił funkcję wicemini- 
stra informacji i propagandy. Wyrazem tej współpracy może być opracowany dla 
Widego konspekt zatytułowany "Ideograf".4\ 
Niedobitki zadrużan, którym udało się przeŻyć kataklizm wojenny, zgromadziły 
się w 1947 r., by uczcić przypadającą na ten rok 900. rocznicę bitwy pod Płockiem, 
w której zginął pogański bohater 
iedaw. W trakcie uroczystych obchodówodśpie- 
wano m.in. taką pieśń: 


Odezwa 
Z oddali wuków zgiełk walki dociera, 
Której tajemnic wra
y upiór strzegł. 
Przez mgły Mazowsza wyraźni
 przeziera 
Pole bitewne: stromy rzeki brzeg. 


Refren: 
Kto boluzterem, ten pójdzu w zaJxzs.v, 
Dowudzie męstwa, by zadziwić świat. 
Już słodkiej zems
v zbliŻają się czasy! 
Z świętych ziem polskich zniknu tnlpi ślad! 


Wodzu iUaslaWŻl'! Nusiem wuść radosną, 
Drużyna nasza uslyszala zew. 
Już wici płoną i szeregi rosną, 
Nu zapomniala, za co lałeś krew. 


Refren: 
Odżyla slawa! Znicz płomieni świeci! 
B
owa surma na zwycięstwo gra! 
Chociaż przemija dziś dziewięć stuleci, 
Bitwa pod Płockiem ciągle jeszcze trwa!42 


Z czasem wśród zwolenników Stachniuka zaczęła kiełkować myśl powołania Za- 
drużnego Instytutu Rekonstrukcji Kultury Narodowej.o Był to już jednak czas za- 
cieśniania swobód dla wszelkich niekomunistycznych inicjat}w, więc do realizacji 
tego pomysłu nigdy nie doszło. Ślady tej koncepcji możemy dostrzec w niepubliko- 
wanej do dzisiaj ksiąŻce Stachniuka z 1948 r. "Droga rewolucji kulturowej - stu- 
dium o rekonstrukcji psychiki narodowej". W innej pracy z tego okresu, wydanej 
w 1947 r. ksiąŻce ,M'alka o zasady. Drugi front Trzeciej Rzeczpospolitej"44, Stach- 
niuk wyraża przekonanie, iż korzystając z zachodzących przemian, będzie mógł od- 


.266.
>>>
działywać na społeczeństwo. Pisał o tym w ten sposób: Współczesne przeobraŻenia 
społeczno-ustrojowe są szczęśliwym zbiegiem okoliczności historycznych, sprzyjających za- 
m.i
,rzonemu. dzidu rady'!o1nej 
dnowy 
olski. 'Trzeba je uzupdllić na "drugi;l fron- 
Cle , a tym Jest reu10luCYJm przelStoCZellle naszej tradycji kulturowej.45 
Nadzieje na włączenie się w zachodzące zmiany zawiodły go jednak. Przedstawi- 
ciele nowych władz zaczęli patrzeć coraz mniej przychylnie na działalność Stach- 
niuka i rozpoczęły piętrzyć się przed nim przeszkody. Najpierw nie został p
jęt) 
w szeregi Związku Zawodowego Literatów Polskich, co dawałoby mu zarówno moż- 
liwość w miarę swobodnego wydawania kolejnych książek, jak i zape,'miało przy- 
pł}w środków finansowych niezbędnych do życia. Następnie odrzucono jego wnio- 
sek o wznowienie emisji magazynu "Zadruga". Lrzędnik, który rozpatrywał wnio- 
sek, miał wyrazić się w następujący sposób: Ja czuję, że w tym [w poglądach Zadrugi 
- przyp. KO]jest coś obcego, au nie wiem, co to jest 46 , dodając w dalszej rozmowie, iż 
z tego W)jdzie jakiś JasZ)'zmY Również na niczym spełzła rozmowa z \Vładysławem 
Gomułką, w czasie której próbował Stachniuk przekonać go o potrzebie zasilenia 
nowych władz ideami zadrużnymi. \V trakcie tej rozmowy Stachniuk miał powie- 
dzieć: Ja jestem zwolennikiem zaprowadzf1lw systemu socjalistycznego w Polsce, ale 
jako fiwzof jestem przeciwny bazowaniu go na fiwzofii materialistycznej marksizmu. 
Istnieje wielka potrzeba, aby tę ostatnią zamienić na inną, opartą o ideowgię irracjo- 
Iwinq. Innymi slowy,jeżeli ustrój socjalistyczny ma się w Polsce utrz..-wnoi, trzeba stwo- 
rz)'Ć coś w rodzaju "religii komunistycznej", odmiennej od innych religii, au UWlljącej 
najwyŻsZY autorytet pochodzący od Boga. Jako fiwzof, mogę sir podjąć tego ważnego 
:adania. Równocześnie ostrzegam, Że jeżeli nie dokonllcie tej zmian), wszystkie wielkie 
plany bUMWY socjalizmu prys/u/jak bańka mydlana, a za 40 lat komunizm przestanie 
iJtnieć. 48 W grudniu 1947 r. doszło także do spotkania z innym komunistycznym 
prominentem, Bolesławem Bierutem, ijego doradcami. Niemniejjednak i ta próba 
porozumienia się z przedstawicielami nowej elity politycznej nie przyniosła dla Za- 
drugi żadnych wymiernych korzyści. 49 
W związku z pOwyŻszym Stachniuk skoncentrował się na dalszej działalności pu- 
blicyst)'Cznej. Rok 1948 przyniósł wydanie kolejnej w jego dorobku ksiąŻki, którą 
była ,
spakultura".5o Praca ta została opublikowana przez znaną oficynę wydawni- 
cz ą Trzaska Evert i Michalski". Precvzu 1 ą c odbiorcę, do którego powinna ona 
", . 
 
trafić, pisał, iż ksi.qżka [ta] jest przeznaczona dla tych, któTZ) Żyjq CZUjll)'lIl i lwpi(tym 
rytmem wewnętrznym; dla tych, którzy z ostrq wyrazistością doznają "!
ając
 seku
ld! 
istnienia. 1j'lko tacy doceIlwją tragiczny cięŻar llieprodukl)'wnych chw
ll z uplOrnosaą. 
ich toczą walkę. Narzędziem d(} skutecznej walki z tym złem są analzzy zawarte w te:; 
książce. 51 Nie spotkała się ona jednak z oczekiwanym przez zadrużan oddźwięki
m: 
Oznaką tego może być fakt, iż nie doczekała się żadnej recenzji w. prasie, p
lel
l1lścI 
Stachniuka milczeli, a cenzura zaczęła wywierać na niego coraz WIększe nacIskI. Na 
wydanie kolejnej ksiąŻki, napisanej w 1949 r. pracy "Chrześcijaństwo a ludzkość", 


.261.
>>>
nie znalazł już żadnego wyda\\l1ictwa, które byłoby zainteresowane jego publikacją. 
Przeczuwając zbliżającą się konfrontację z władzami, przekazał Stachniuk do prze- 
chowania maszynopisy swoich trzech niepublikowanych dotychczas prac Damaze- 
mu Tilgnerowi. 52 
Był to okres postępującego stalinizmu, ograniczającego w coraz większym stopniu 
wszelkie swobody i atakującego ideologie odbiegające od ogólnie przxjętej linii ideo- 
logicznej reprezentowanej przez rządzącą partię komunistyczną. Nie mieszcząc się 
w tolerowanym przez władze marginesie, Stachniuk wchodził w narastający konflikt 
z komunistami, którzy coraz bardziej interesowali się jego osobą. W 1949 r. Antoni 
Alster, pierwszy sekretarz PPR w Bydgoszczy, "zaprosił" Stachniuka na wczasy do 
prominenckiej, ekskluZ)'\\-l1ej rezydencji w Stawigudzie na Mazurach, gdzie prze- 
słuchiwał go przez kilka godzin na temat jego koncepcji. 53 Niedługo po tym przy- 
wódca Zadrugi został wezwany do bydgoskiej siedziby Urzędu Bezpieczeństwa, gdzie 
był przesłuchiwany przez szefa tej instytucji. 54 
jeszcze jedną próbą nawiązania kontaktu z władzami b}ł napisany przez ideologa 
Zadrugi memoriał zatytułowany ,;fragifarsa Polski Ludowej". Dokument ten liczył 
sześć stron tekstu, a zawarta w nim treść dotyczyła reaktywacji Zadrugi i stworzenia 
przez nią drugiego, ideologicznego frontu III Rzeczpospolitej.55 W obecności B. Stę- 
pińskiego próbował Stachniuk wręczyć ten dokument Widy-Wirskiemu, by ten dorę- 
czył go Gomułce. Po zapoznaniu się z jego treścią, Widy-Wirski oddał go autorowi, 
odmówił doręczenia i zerwał z nim wszelkie stosunki. 56 Ostatecznie w sierpniu 1949 r. 
Stępiński doręczył go działaczce harcerstwa i członkini KC, Pelagii Lewińskiej, która, 
pomimo początkowych oporów, zobowiązała się dostarczyć go przedstawicielom władz. 
Jak sugeruje jeden z zadruŻan, to 'Właśnie dostarczenie tego dokumentu miało spowo- 
dować aresztowanie jego towarzyszy. Moim zdaniem, nie b}ł to jednak decydujący 
czynnik, jeśli w ogóle b}ł brany przez władze pod uwagę. Był to czas likwidowania 
wszelkich inicjatyw niekomunistycznych i tak naprawdęjuż sam fakt, iż było się w opo- 
zycji do systemu, prowokował groźbę represji. Potwierdzeniem tego może być fakt, iż 
memoriału tego nie b}ło wśród dowodów rzeczowych w wytoczonym zadrużanom 
procesie, jak i nie ma o nim mowy w przedstawionym im tam akcie oskarŻenia. 
W końcu doszło do bezpośredniej konfrontacji. Dnia 3 września 1949 r. do byd- 
goskiego mieszkania Stachniuka przy ul. Stalina 71/3 (obecnie ul. jagiellońska) 
przybyli funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa w celu przeprowadzenia rewizji. 57 
Efektem jej było zakwestionowanie kilku ksiąŻek, 84 listów, notatnika, legitymacji 
kasy chorych orazałzwajsu (piso\\l1ia oryginalna z protokołu rewizji!). Następstwem 
tego został aresztowany i przewieziony do warszawskiego aresztu. 58 Represje władz 
zaczęły rozszerzać się także na środowisko osób związanych ze Stachniukiem, bo- 
wiem już 7 września doszło do aresztowania innych zadrużan. Byli to: janina Kło- 
pocka, Bogusław Stępiński i Teodor jakubowski. Pomimo tego, że Stachniuka za- 
trzymano na początku września, postanowienie o tymczasowym aresztowaniu przed- 


.268.
>>>
łożono dopiero 19 października. 59 B}ła w nim mowa o przetrzymaniu aresztanta do 
3 
u?nia, jednakże pos
nowieni
 to przedłużano kilka razy, w efekcie czego spę- 
dZIł kIlka lat w warszawskIm areszcIe t}mczasowym przy ul. Rakowieckiej i Koszvko- 
wej. Wniosek o przedłużenie aresztu dla Stachniuka popierał osobiście szef Wv- 
działu VII ppłk Helena Wolińska. 60 ' 
Oficjalny akt oskarżenia przedłożono 2,5 roku po zatfZ}maniu, przedstawiono go 
bowiem dopiero 5 lutego 1952 r. Oskarżono w nim Stachniuka o to, że: 
l. Od 1935 roku d(} września 1939 r. w Warszawie idąc na rękę ruchowi faszystow- 
skiemu publicznie działał na szkodę Narodu Polskiego przez osłabienie jego ducha 
obronnego w ten sposób, Że stworzył organizację polityczną p. n. "Zadruga" oraz kie- 
rował tą organizacją propagującq uuowgię narodowo-socjalistycznq, zaaerpnŻftq 
ze wzorów hitkrowskich; 
2. Od 1932 r. d(} września 1939 r. w Poznaniu i Warszawie sporządzał w celu rozpo- 
wszechniania pisma propagujące hasla majqa na celu faszyzowanie Życia w Polsce 
w ten sposób, że pisał oraz wydawał książki i publikacje o treści JaszystowskUj, mię- 
dzy innymi "Kokktywizm a naród", "Heroiczna wspólnota narodu" oraz kierował 
nacjonalistyczn)'m pismem miesięczn)'m "Zadruga" zamieszczajq,c u' nim również 
swoje artykuły; 
3. Od 1943 r. d(} stycznia 1945 r. w Warszawie idąc na rękę hitkrowskiej wlm1zy pań- 
siwa niemieckiego rozpowszechniał oszczerczą propagandę przeciw podziemnym ugru- 
powaniom anlJfaszystowskim jak PPR oraz Związkowi Radzif'ckiemu, współdzia- 
lajq,c w kierowaniu reak'Jjn)'m pismem podziemnym "Zryw" oraz uydając nakła- 
dem "Stronnictwa Zr)'wu Narodowego" książkę p.n. "PS)'chowgia errwcjonalna" 
(Zagadnienu totalizmu). 6\ 
Akt oskarżenia przedłożono również pozostałym zadrużanom. Bogusława Stę- 
pińskiego ijaninę Kłopocką obwiniono o to, iżsporzqdzali w celu rozpowszechnŻLlnia 
arlJlkuly o treści faszystowskiej i zamlf:szczali je w nacjonalistycznym piśmie "Zadrzt- 
ga", którego b;-li współredaktorami. 62 NajpowaŻniejsze zarzuty ze wszystkich przedsta- 
wiono jednak Teodorowi jakubowskiemu. Oskarżono go bowiem o zabójstwo 
w 1943 r. Henryka Rybki oraz współudział w dwóch innych zabójstwach na nie- 
ustalonych (!) osobach w 1943 r. i napady rabunkowe na nieustalone (!) osoby 
w ramach działalności "reakqjnej" organizacji podziemnej Stronnictwo Zrywu Na- 
rodowego. 63 
Stachniuk postanowił się bronić. 15 Irnietnia 1952 r. z mokotowskiego aresztu 
wysłał do Sądu Wojewódzkiego list, w którym zaskarŻył akt oskarżenia. 64 Wytknął 
w nim absurdalność zarzutów i zawarte w nich nieścisłości. Pisał tam m.in.: Akt 
oskarŻenia mówi o tym, że "idąc na rękę wladzy hitkrowskiej" rozwijałem "zdradziec- 
ką propagandę" itd. »yjaśnić muszę, że w interesie Xiemuc kierunek 
ej pracy mu- 
siał być sprzeczny z dążeniami "władzy hitkrowskiej" w Pols
e: Ja dą.zyłe": d(} podwa-. 
żenia wpl]wów Kościoła katolickiego, 
tomiast Nle1llC) bylz zywotllle zaznteresowalll 


.269.
>>>
w tym, by było wręcz odwrotnie. Na poparcie swych słów powołał się na okupaC)jną 
prasę gadzinową, m.in. "Nowego KUljera Warszawskiego" pełnego - jak dalej pisał 
Stachniuk - apelów do katolickiego społeczeństwa, wzywającego do współpracy w imię 
cywilizacji chrześcijańskiej, misji katolickiej narodu polskiego, zadań na wschodzie Koś- 
cioła, listów otwartych o konieczności zachowania wiary Chrystusowej, do którego to za- 
dnnia są powołani katolicy-Polacy itd. jeszcze dalej posunął się wręcz do stwierdze- 
nia: ponieważ mojf st
nowisko antykatolickie było znane, dążono do zniszczenia mnie. 65 
W piśmie tym przypominał również, że już przed wojną oskarŻano Zadrugę o dzia- 
łania na szkodę narodu polskiego, poprzez osłabianie jego ducha obronnego, z tym, że 
wtedy dopatrywano się inspiracji... komunistycznej i masońskiej. 
Odpierając zarzut, iż wydając "Zag-ddnienie totalizmu", starał się udowodnić tezę, 
że ustrój ZSRRjest totalistyczny i faszystowski, ajednocześnie, żejest faszystą, z cha- 
rakterystyczną dla siebie ironią pisał: Jeśli prawdą jest, Że jestem faszystą, to w tnllim 
mZlL, udowadniając tezę, Że ustrąj radziecki jest faszystowski i tot
listyczny, muszę mif!r 
doń w:zucie sympatii i Życzliwości jako do czegoś, co jest mi bliskie i sl1Jf(jskie. 
Akt oskarŻenia zarzuca mi jednak, że "szkawwałem Związek Radziecki", kierując 
się w:zw:iami nieprzyjaźni doń. Bylem więc nieprzychylnie llast
wioll). Nieprz)l-hyl- 
ność moja wynikała z założenia, że Zwiqzek Radziecki jest rzeko,no totalit
nl)' i faszys- 
towski. Jeśli t
kie było uzasadnienie niechęci, to prosty stąd wniosek, że bylem przeciw- 
nikiem tot
lizmu i faszyzmu. Albo jedno, albo drugie. Albo jestem faszystą i totalistą 
i wówczas musialnn Żywić uczw:ie sympatii do Zwiqzku Radzieckiego, albo jestem jego 
przeciwnikiem i nie rrwgę być faszystą. 66 
WY-iaśnienia te na nic jednak się nie zdały. Władze komunistyczne, przeprowa- 
dzając wszelkie procesy polityczne, nie kierowały się bynajmniej poczuciem spra- 
wiedliwości, tylko dąŻyły do wyeliminowdnia wszelkich ośrodków myśli niezależnej 
od płytko pojmowanego marksizmu. Dlatego też doszło do rozprawy sądowej, która 
odbyła się 25 czerwca 1952 r. w Sądzie Wojewódzkim dla m. st. Warszawy. Była to 
rozprawa tajna, a przewodniczył jej sędzia M. Stępczyński. Ewidentnie był to proces 
polityczn); o czym świadczyć mogą zgromadzone przeciw oskarżonym dowody rze- 
czowe, którymi były: książki Stachniuka, pisma "Zryw" i "Zadruga", kartoteka z na- 
zwiskami sympatyków Zadrugi, notes jakubowskiego oraz rysunki (!!!) Kłopockiej.67 
Po dwóch kolejnych rozprawach, które odbyły się 26 czerwca i 9 lipca, ostatniego 
dnia prokurator Beniamin Wejsblech wniósł o wymierzenie Stachniukowi kary śmier- 
ci, Teodorowi Jakubowskiemu dOŻywotniego więzienia, a pozostałym zadrużanom 
wieloletniego więzienia. W wyniku tak surowego potraktowania Jakubowski i Stę- 
piński załamali się, efektem czego było wyraŻenie przez nich skruchy i prośba o nis- 
kie wyroki. Postawd Stachniuka i Kłopockiej do samego końca była nieugięta. Nie 
przyznali się do niczego ani nie wyrazili skruchy za swoje postępowanie. Ostatecznie 
tego samego dnia sąd wydał wyrok, w którym ideologa Zadrugi skazano na 15 lat 
więzienia, pozbawienie praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na lat 


.270.
>>>
l O ora
 p
epadek mienia. Bogusława Stępińskiego i janinę Kłopocką skazano na 
7 lat W1ęZlema, lecz karę tę na mocy art. 6 i 10 ustawy o amnestii z dnia 22 lutego 
1947 r. złagodzono do 4 lat i 8 miesięcy. Ostatni z oskarŻonych, Teodorjakubowski, 
otrzymał wyrok dOŻywotniego więzienia złagodzony na mocy art. 5 dekretu o amne- 
stii z dnia 2.08.1945 r. i art. 6 i 8 ustawy o amnestii z dnia 22.02.1947 r. do 12 lat 
i 6 miesięcy. więzienia. jednocześnie wszystkim oskarŻonym na poczet wymierzo- 
nych kar zalIczono okres tymczasowego aresztowania. 68 
Na odsiadywanie wyroku został Stachniuk odesłany do mazurskiego więzienia 
w Barczewie. Był to jeden z najcięższych ośrodków odosobnienia w Polsce, uloko- 
wany na półwyspie otoczonym z trzech stron wodą, co powodowało, że panował 
w nim malaryczny klimat, źle wpływający na odsiadujących w nim skazańców. Re- 
gułą w nim było osadzanie więźniów politycznych w jednych celach z pospolitymi 
kryminalistami i bicie przez straŻników. Stachniuk poddany został torturom. Funk- 
cjonariusze więzienni bili go, mówiąc przy tym, iż wybiją mu jego przedwtjerme na- 
cjonalistyczne poglądy oraz krytykę ustrojów tohllit
rnych, w tym ZSRR. 69 
W czasie pobytu w barczewskim więzieniu został Stachniuk zatrudniony w sto- 
larni. jak zanotowały władze więzienia, nie wyrabiał on tam jednak norm produkC}j- 
nych, poniewaŻ nie wykazywał chęci do pracy. W 1953 r. był równieŻ karany dyscy- 
plinarnie za kontaktowanie się z Teodorem jakubowskim i niepochlebne wypowia- 
danie się o Polsce Ludowej i ZSRR.70 
24 grudnia 1953 r. odbyła się rozprawa apelaC}jna, wW}l1iku której Stachniuko- 
wi zmniejszono wyrok do 8 lat więzienia, przy czym na mocy art. 14 
 2 ustawy 
o amnestii z dnia 22.02.1947 r. złagodzono ją do lat siedmiu. Stępińskiemu i Kło- 
pockiej zmniejszono wyroki do lat czterech. jako że na poczet ich kary zaliczono 
okres tymczasowego aresztowania, sąd uznał ich karę za odbytą. Natomiast w sto- 
sunku do jakubowskiego sąd utrzymał w mocy zaskarŻony \\yrok. 7\ 
Kolejną próbę złagodzenia swego losu podjął Stachniuk "na fali" "odwilŻy" spo- 
wodowanej śmiercią Stalina. Najego prośbę adwokat doprowadził do drugiej roz- 
prawy apelaC}jnej, która odbyła się 8 lutego 1955 r. W jej wyniku Stachniuk odzys- 
kał wolność, bowiem sąd złagodził mu wyrok do 5 lat i 3 miesięcy, uznając jednocześ- 
nie karę za odbytą.72 
Po W}jściu z więzienia ideolog Zadrugi dostał zakaz oficjalnego zamieszkania w War- 
szawie. Obchodząc tę sankcję, zameldował się u znajomego w józefowie koło Otwocka 
i jednocześnie nielegalnie przebywał w stolicy. Z powodu nacisków cenzury, a także 
złego stanu zdrowia nie b}łjuż zdolny do Żadnej pracy naukowej. OdŻyły plany napi- 
sania powieści historycznej, ale nic z tego nie wyszło. Również p
óby uzyskania 
e
a- 
bilitacji i ewentualnego odszkodowania spełzły na niczym.73 W ZWIązku z beznadzleJ
ą 
sytuacją zdecydował się Stachniuk na opuszczenie kraju i w)jazd do 
nady, 
dzle 
przebywał 1: Then, czy teŻ do Niemiec. Nie uzyskał jednak zezwolema .na W)Jazd, 
w związku z czym plan ten upadł. Również na niczym spełzła próba melegalnego 


.271.
>>>
przedostania się kajakiem do Szwecji, ponieważ w ostatniej chwili zrezygnował współ- 
towarzysz tego przedsięwzięcia. 74 Wskutek tortur, którym został poddany w więzieniu, 
dostał pomieszania zmysłów i musiał poddać się leczeniu w szpitalu psychiatrycznym 
w Radości koło Warszawy. Miejsce w tej placówce miał załatwić F. Widy-Wirski. 75 Cały 
czas był pod opieką pfZ)jaciół i zwolenników jego ideologii, którzy do samego końca 
pozostali mu oddani. Szczególnie troskliwie opiekowała się nim towarzyszka jego Życia 
Franciszka Stembrowicz. 
Choroba okazała się nieuleczalna. W jej efekcie Stachniuk zmarł 14 lipca 1963 r. 
i dwa dni później został pochowany na cmentarzu Komunalnym na Powązkach - 
kwatera F2, rząd 8, mogiła 7, w alei prowadzącej do żołnierzy września 1939 r. 
Z inicjatywy janiny Kłopockiej i innych zadrużan w 1966 r. wzniesiony został okaza- 
ły nagrobek, na którym wyryto następujące epitafium: 


JAN STACHNIUK 
STOIGNIEW 
13.1.1905 - 14.VII.1963 


TEORETYK KULTURY 
TWÓRCA NARODOWYCH ZASAD 
ROZWOJU POLSKI 
WIERNY SYN NARODU POLSKIEGO. 
CZEŚĆ I SŁAWA 
JEMU I JEGO DZIEŁU 
ZADRL'GA 


I Archiwum Państv.-owe w Warszawie, akta procesowe Jana Stachniuka. sygn. III K 118/52, t. l, k. 9. 
2 Jan Sta€lzniuk mówi o Zadrudze, "Przemiany" nr 7, 1939. 
3 Informacje na ten temat przynosi młodzieŻowe pismo ZPMD "Brzask", nr 1/1930. 
4 J. Stachniuk, Ko!J.Id)wizm a 1/Ilrod, Poznań 1933. 
5 Tenże, Heroia.1/Il wspólnota 1/Ilrodu. Kapitalizm tpolli imperializmu a Polska, Poznań 1935. 
6 Tenże. Pańslwo a gospodn,rslwo. Genn.a dnłyzmu w Polsce, Warszawa 1939. 
7 Tenże, Dziqe ba. dziqów. gurW rozwtju WctlJ1lflml£go Polslli, Warszawa 1939. 
8 Tenże, Zagadnienie lotalizmu, Wrocław 1990. 
9 Tenże, ,Uil słuwinńslli, maszynopis, kopia w posiadaniu autora. 
10 Patrz np_ Oslruinzi" 1940i (Z. Kossak-Szczucka) Pod d)lllandnn Bn-li1/ll, 1942. 
II A. \\acyk,Jan SllKlzniull. Z)rie i dziw, maszynopis (kopia w posiadaniu autora), t. l, s. 103. 
12 Archi\\1Jm Pańs[wowe w Warszawie, sygn. III Kil 18/52, t. l, k. 9. 
13 A. Wacyk,Jan SilKlzniuk 1905-1963. Zycie i dzieło, masZ}l1opis, t. l, s. 105. 
l4 Ibidem, s. 109. 
15 Ibidem, s. 108. 


.272.
>>>
16 List Stachniuka do Felicji Wac)'k z dnia 01.08.1945. 
17 List Stachniuka do F. Wacyk z dnia 06.09.1945. 
18 M. Piotrowski, Służba idl:i CZ) senL,ilizm?, Lublin 1994, s. 227. 
19 "Ilustrowany Kurier Polski", nr 1-2 z 22.10.1945. 
20 CA MSWiA, protokół przesłuchania F. \Vid)'-Wirskiego z 13.03.1953 r., sygn. 5202/111, t. 4, k. 207. 
21 Z. Felczak, Droga wi£lkitj od1ll11J.f), Bydgoszcz 1946. 
22 CA MSWiA, pr
tokół przesluchania F. Widy-Wirskiego z 13.03.1953 r., s}gn. 5202/111, t. 4, k. 207. 
23 Z. Felczak, op. Cli., s. 4. 
24 Patrz: Książka 1lii'dojrzow, ,.Tygodnik Powszechny", nr 10 z 10.03.1946, s. 7;J.P. Uan Piwowarczyk), Droga 
Wifl1itj od1lou!y, "Tygodnik Powszechny", nr 18 z 05.05.1946, s. 7; K. Koźniewski, Zryu' szkodliwego baTla/u, 
"Odra", nr 27 z 18.07.1946, s. 6-7. 
25 M. Piotrowski, op. cit., s. 232. 
26 "Arkona", nr 1/2 za listopad i grudzień lY45, s. 2. 
27 \Vięcej na temat Stronnictwa Pracy patrz: J. 
fajcłlro\\ski, Stro1l11idwo PraC) - działal1lość polityczna i kOllCfprjf 
progml7lllU',] 937-/945, Warszawa 1979; W Bujak, Historia Stronnirlwa Prary, Warszawa 1988; A. Andrusie- 
wicz, Stron1lictwo P,ory /937-/950. Ze studiów 1lod dziejami Tlaj1lowsZ)mi clwdnji w Pol
re, Warszawa IY8K 
28 List Stachniuka do A. \\aC) ka z 29.11.1945. 
29 J. Stachniuk, Islota witlkitj pr:£IJlldowy, masZ)l1opis (kopia w posiadaniu autora). 
30 Ibidem. 
31 A. \\'acyk, t. I, s. 122. 
32 List J. Stachniuka do A. \\acyka z 29.1l.l945. 
33 Cyt. za A. Wacyk, Mit pouki - Zadl1lga, Wroclaw 1992, s. 9.'J. 
34 Patrz listJ. Stachniuka do .-\. Wac)'ka z 29.1l.l945. 
35 J. Stachniuk, C::łowieczeństwo i kultura, Wroclaw 1996. 
36 CA MSWiA, Prot. przesl. F. Widy-Wirskiego z 13.03.1953 r., sygn. 5202/111. t. 4, k.21O. 
37 J. Stachniuk, CZłOll'itrzf1lstwO..., s. 3-4. 
38 Patrz np.: K. Radzi"iłł, Widmo prze.dwojemuj Zadmgi. "Kurier Codzienn)". z 23.03.1947. 
39 A. Wacyk, t. 2, s. 24j-246. 
40 \1. Piotrowski, op. cit., s. 272. 
-t I J. Stachniuk, IJi'of!;raf, masZ)l1opis (kopia w posiadaniu autora). 
42 M. Czarnowski, Sedno llasztj spraw), masZ)l1opis (kopia w posiadaniu autora). s. 27-28. 
43 A. Wac)'k, op. cit., t. I, s. 148. 
44 J. Stachniuk, J1.nlko o zasad)'. Dmgi front Tl7.friej R:.erzpospolittj, Warszawa 1947. 
45 Ibidem, s. 5. 
46 Cytat za: A. Wacyk, op. cit., t. I, s. 149. 
47 Ibidem, s. 149. 
48 Cyt. za: W. Sowacki, J1"strjJ Iw:] J. Stachniuk, C:łO"1l';fczeństwo..., No"'}' Jork 1993, s. 3. 
49 B. Grou, op. cit., s. 138. 
50 J. Stachniuk, Wspakultura, Warszawa 1948. 
51 Ibidem, s. 6. 
52 A. Wag'k, J'ł"strP l":] J. Stachniuk. Mit SłO"1,';oński, masZ)l1opis (kopia w posiadaniu autora). ,., 
53 M. Czarnowski, Clllvnologia wŻycimysie lmllI Stndl1l;u!w 1la tli wydarzeń polityczn)'ch U' Pouce jxm-rdSlIIOWfj, 
,;frygIaw", nr 2, 1998, s. 54. 
54 A. Wacyk,lml Starhn;uk..., t. I, s. 204. 
55 Ibidem, t. 3, s. 4. 
56 Ibidem, t. 3, s. 4 oraz t. l. s. 2.53. 
57 Archi"1Jm Państwowe \\ Warsza"ie, akta procesowejana Stachniuka, sygn. III K 118/52, t. I, k. 4. 
58 Ibidem, t. I, k. 9. 
59 Ibidem, t. 3, k. 6-16. . . 
60 Archi\\1Jm Akt 
owvch, Prokuratura Generalna, Departament SpeCjaIn}; Starhllllllt lon, sygn. 21/165. 
61 Archiwum Pailstwo
e w \\arszd\\ie, akta procesowe Jana Stachniuka, S}gn. III K ll8/52, t. 3, k. 6-16. 
62 Ibidem, t. 3, k. 6-16. 
63 Ibidem, t. 3, k. 6-16. 
64 Ibidem, t. 3, k. 27-29. 
65 Ibidem. 


.278.
>>>
(j6 Ibidem. 
67 Ibidem. 
68 Ibidem, t l, k. 88-109. 
69 L. Kieszczyrlski, Wspomnirnie z /ni młodzieńczych..., s. 36 (masz)1lOpis). 
70 A\N, Prokuratura Generalna, Departament Specjalny, Siachlliuk Jan, sygn. 21/165. 
71 Archi\\1Jm Państwowe w Warszawie, akta procesowe Jana Stachniuka, sygn. III K 118/52, t l, k. 135-143. 
72 Ibidem, t. l, k. 158. 
73 A. Wacyk,Jan Siachniuk..., t. l, s. 212. 
74 Ibidem, t. l, s. 215-216. 
75 Ibidem, t. l, s. 217.
>>>
- --.- ---.... 


..ł 


-=-=0;;- 
. r t 
_ _ft..- -o. 
, - I .. 
11.- - 
IJ Ił 


, , 


Przeglądy 
Omówienia 
Recenzje
>>>
Beata Stankows/w 


Z naj nowszych dziejów 
szkolnictwa specjalnego w Bydgoszczy 


Szkoła Podstawowa nr 23 
I jej patron Stefan Balcer l 


Dzieje szkolnictwa specjalnego w Bydgoszcz)' nie zostały dotychczas szerzej opra- 
cowane. Szkoły tego rodzaju, które kształcą dzieci specjalnej troski, traktowane są 
jako "mniej waŻne" w całym systemie szkolnictwa. Pomimo pewnego dąŻenia do 
wprowadzenia wyłącznie klas integrac)jnych w szkołach masowych, zapomina się 
o dorobku szkół specjalnych, które przywracają dzieci, młodzież specjalnej troski do 
normalnego funkcjonowania w społeczeńst\vie. Szkoły specjalne mająjuż swoją piękną 
kartę w najnowszej historii Bydgoszczy. jedną z takich szkół jest Szkoła Podstawowa 
nr 23 przy ulicy Fordońskiej 17. 
Szkoła Podstawowa nr 23 powstała w 1968 r. Bazą do jej powstania były klasy 
specjalne przy istniejącej tam Szkole Podstawowej. Pierwsza klasa specjalna została 
utworzona w roku szkolnym 1965/1966. Stąd więc do czasu utworzenia Szkoły 
Podstawowej Specjalnej istniały już trzy klasy specjalne. Ideą powstania szkoły było 
zapewnienie edukacji i wychowania dzieciom potrzebująC}7ll specjalnych metod 
nauczania. Chodzi tutaj o dzieci, które poprzez swoje upośledzenie, w zależności od 
jego stopnia, nie mogą brać udziału bądź nie nadąŻają za normalnpn procesem 
nauczania dla dzieci zdrowych. 
Utworzenie tego rodzaju szkoły związane było z zatrudnieniem odpowiedniej 
kadry specjalistów. Było to niezwykle trudne zadanie, gdyż były to początki tego 
rodzaju szkolnictwa w Bydgoszczy. Potrzebowało ono wsparcia nie tylko władz 
oświatowych, ale zrozumienia wśród lokalnego społeczeństwa. Niestety, lokalna 
społeczność odnosiła się do dzieci uczęszczających do tej szkoły nieprzr.jaźnie. 
Uważano, że są to dzieci "inne ", "gorsze", "głupie". Również i w szkołach 
maso""}'ch traktowano raczej "chłodno", "obco" tego rodzaju dzieci, co nasila- 
ło wśród nich stres szkolny. Traktowanie odmienne, gorsze dzieci specjalnej tros- 
ki miało swoje podłoże w niewiedzy, braku zrozumienia istoty upośledzenia. 
Stąd pierwsza kadra nauczycielska musiała przełamać wiele oporów wśród zes- 


.277.
>>>
tresowanych dzieci jak i w społeczeństwie, aby podchodziło do tych dzieci ze 
zrozumieniem i z rozwagą.2 
Pierwszym kierownikiem, a następnie dyrektorem Szkoły Podstawowej Specjal- 
nej był Henryk Winnicki. Radę Pedagogiczną tworzyli: Maria Bulman, Maria Chaz- 
bijewicz, Maria Dec, Kazimiera Góralczyk, Władysław Koziński, Dorota Pulcyn, 
janina Siergiej, Mirosława Sosnowska, Halina Suberlak,julita Tarkowska, Bożena 
Włoch, Bożena i jerzy Zastempowscy.:J 
\V pierwszym roku szkolnym 1968/1969 naukę rozpoczęło 151 uczniów - 
dzieci specjalnej troski. 4 Pochodziły one nie tylko z samego miasta, ale również 
spoza. Wraz z upływem czasu powiększała się liczba uczniów. W 1970 r. w szko- 
le uczyło się 175 uczniów. 5 W 1977 r. Szkoła Podstawowa Specjalna przejęła 
dzieci ze zlikwidowanej Szkoły Specjalnej nr 51 przy ulicy Toruńskiej. Także 
powiększyło się grono nauczycieli. Ze zlikwidowanej szkoły przeszli nauczyciele: 
Wanda Bialik, Gertruda Burczyk, Katarzyna Fuksiewicz, Elżbieta Łukomska, Irena 
Trzcińska. 6 
Od początku działalności szkoły, oprócz przydziałowej liczby godzin nauczania, 
prowadzone były dodatkowe zajęcia pozalekcxjne i kółka zainteresowań. W pierw- 
szym roku działalności szkoły do takich zajęć należały: chór szkolny, przysposobie- 
nie sportowe, biblioteka, Szkolny Klub Sportowy, poprawa wad wymowy, kółka: 
fotograficzne, sprawnych rąk, geograficzno-przyrodnicze. Na dodatkowe zajęcia przez- 
naczonych było 28 godzin. 7 
Szkoła początkowo miała trudne warunki lokalowe. Klasy specjalne, które dały 
początek Szkole Podstawowej Specjalnej, mieściły się w starym budynku szkolnym 
z czerwonej cegły. Na początku istnienia Szkoły Podstawowej Specjalnej został on 
rozebrany, a w zamian wybudowano nowy pawilon. Został on uroczyście otwarty 
30 września 1970 r. Szkoła masowa, przy której istniały klasy specjalne, otrzymała 
wcześniej nową lokalizację przy ulicy Gajowej. W latach 70. przeprowadzano szereg 
remontów w już istniejących budynkach (w 1977 r. przestano ogrzewać klasy pieca- 
mi kaflowym, ich miejsce zastąpiło centralne ogrzewanie).8 
W 1985 r. dyrektor Henryk Winnicki odszedł na emeryturę, a nowym dyrekto- 
rem został Władysław Koziński, który funkcję dyrektora pełni do dnia obecnego. 
Był on wcześniej nauczycielem w tej szkole. Dzięki temu bardzo dobrze poznał 
problemy swoich uczniów, jak również specyfikę szkoły specjalnej. 
W 1988 r. szkoła obchodziła 20-lecie istnienia oraz nadano jej imię Stefana Bal- 
cera. 9 W uroczystych obchodach wzięli udział absolwenci szkoły, jak również osoby 
pamiętające patrona szkoły Stefana Balcera. 1O 
Po 25 latach działalności szkoła liczyła 17 oddziałów i 204 uczniów. II Została 
utworzona klasa zerowa. Rok 1999 był przełomowy - zaczęło funkcjonować przy 
Szkole Podstawowej nr 23 Specjalnej Gimnazjum nr 40. Obowiązki dyrektora szko- 
ły i gimnazjum powierzone zostały W. Kozińskiemu. 


.278.
>>>
Od 
o
zątku zasad
ic
 c
le
 kształcenia dzieci specjalnej troski było ich wy- 
c?owanIe I przyspo
oblema do ZYCIa. Szkoła może poszczycić się dokonaniami w tym 
kierunku. W okresie do początku lat 90. około 80% absolwentów kończyło szkoły 
zawodowe i otrzymywali oni pracę jako dobrzy fachowcy.12 Byli zatrudniani w róż- 
nych miejscach. Rozwój szkoły i kształcenie dzieci było możliwe dzięki stale powięk- 
szanej, dobrze przygotowanej kadrze. W przeciągu pierwszych dwudziestu lat ist- 
nienia szkoły pracowało w niej 32 nauczycieli. Z liczby tej 17 osób legitymowało się 
wykształceniem wyŻszym magisterskim, 8 osób zdobyło specjalizację l i 2 stopnia. 
Reszta legitymowała się studiami podyplomowymi i kursami kwalifikacxjnpni z oli- 
gofrenopedagogiki, odpowiednimi dla tego rodzaju placówki. 
W chwili obecnej Szkoła Podstawowa nr 23 Specjalna liczy 114 uczniów, z którymi 
zajęcia prowadzi 36 nauczycieli. Praca w szkole jest możliwa równieŻ dzięki pracowni- 
kom administragi i obsługi, których jest 10. Do Gimn
um nr 40, które jest kontynua- 
gą nauki dla absolwentów szkoły podstawowej, uczęszcza 82 uczniów. W gimn
um 
zatrudnionych na cały etat jest 9 nauczycieli i 10 nauczycieli na niepełnych etatach. 
Uczniowie mają zapewnioną fachową opiekę psychologiczna i pedagogiczną. 95% na- 
uczycieli szkoły ma wykształcenie wyŻsze oraz ukończone studia podyplomowe lub 
kurs kwalifikaC}jny z oligofrenopedagogiki. Szkoła zatrudnia również logopedę. 
W chwili obecnej do Szkoły Podstawowej Specjalnej uczęszczają dzieci upośle- 
dzone w stopniu lekkim. Dzieci dodatkowo upośledzone fizycznie kształci się indy- 
widualnie poprzez lekcje w ich domach. 
Analizując dzieje szkoły, naleŻy podkreślić, że główn}m celem, jaki stawia sobie 
Rada Pedagogiczna, jest integrowanie uczniów z lokaln}m środowiskiem, jak rów- 
nież przygotowanie uczniów do radzenia sobie w dorosłym Życiu. Mają w tym po- 
móc koła zainteresowań, wydawanie gazetek szkolnych "Dzwonek" (G. Karolczak), 
"Echo 40" (G. Lutostańska), teatrzyk "Miś" (K. Michlińska, E. Mrzygłocka), orga- 
nizowanie różnego rodzaju konkursów, m.in. Konkurs o Unii Europejskiej dla Szkół 
Specjalnych (B. Stankowska), Konkurs pt. "Poeci - Dzieciom" (G. Karolczk, M. 
Kubiak). W szkole działa również świetlica terapeutyczna (G. Krauza - wychowaw- 
ca, K. Cieszyńska, H. Górecka, K. Kowalik, L. Lutostański, B. Opała, G. Wiśniew- 
ska). Prowadzone są również zajęcia gimnastyki korekC}jnej (M. Gaszak).13 
Wybór Stefana Balcera na patrona szkoły nie był przypadkowy. Pracował on 
w Szkole Podstawowej, w której w okresie powojennym istniała nadal szkoła i utwo- 
rzono przy niej wspomniane klasy specjalne, a następnie szkołę specjalną. 
Stefan Balcer naleŻy do pokolenia nauczycieli okresu międzywojen
eg
. Urodził 
się w 1894 r. w Wiskitnie w powiecie bydgoskim. Uczęszczał do SemInanum Nau- 
czycielskiego w Tucholi. jego naukę przerwał.a I ,:o)na światowa: Zos
ał zm?
ilizo- 
wany do wojska niemieckiego. Po zakończonej wOJnIe zdał egzamIn dOJrzałoscI. Brał 
udział w wojnie polsko-bolszewickiej. Służbę wojskową zakończył w 1921 f. Za swo- 
je męstwo został odznaczony medalem Virtuti Militari V kl. 


.279.
>>>
Pierwszą posadą nauczycielską Stefana Balcera była Publiczna Szkoła Powszech- 
na w Bydgoszczy - Wielkie Bartodzieje przy ulicy Fordońskiej 5. Następnie zgłosił 
się do pracy w Niemczech wśród Polonii. Pracował _tam w Szkole Powszechnej w Skicu 
w powiecie złotowskim. Następnie był kierownikiem Szkoły Powszechnej w Babi- 
moście. PoniewaŻ szkoła ta została zamknięta przez władze niemieckie, przeniósł się 
do Szkoły Powszechnej w Buczku Wielkim, której został kierownikiem. W roku 
szkolnym 1933/1934 powrócił do Bydgoszczy na swoją pierwszą posadę. Niedługo 
pozostał - jedynie przez 3 lata - w placówce bydgoskiej. Z Bydgoszczy trafił do 
Wolnego Miasta Gdańska. Został tam kierownikiem Szkoły Powszechnej w Nowym 
Porcie. Udzielał się społecznie. Działał w Towarzystwie Pow
tańców i Wojaków, Kole 
Przxjaciół Harcerstwa (był jego prezesem), Towarzystwie Spiewu "Cecylia". 
Tuż przed wybuchem drugiej wojny światowej, w 1938 r. trafił do Grudziądza, 
gdzie pracował w Liceum Pedagogicznym. 9 września 1939 r. został wraz z innymi 
nauczycielami aresztowany przez hitlerowców. 1 listopada 1939 r. został rozstrzela- 
ny w Dolinie Śmierci w Fordonie. 14 
Idea upamiętnienia pamięci zamordowanego zasłuŻonego nauczyciela Stefana Bal- 
cera pojawiła się wśród nauczycieli i dyrekgi szkoły pod koniec lat 80. W wyniku 
zabiegów, a w szczególności dyrektora szkoły Władysława Kozińskiego, w 1988 r., po 
upływie 20 lat od jej powstania, udało się zamierzenie to zrealizować. Dzieci specjalnej 
troski, a w szczególności dzieci niepełnosprawne, upośledzone w stopniu lekkim potrze- 
bują wielu bodźców, pozytywnych przykładów i wzorów. L kształtowanie świadomości 
historycznej tych dzieci wymaga wiele pracy i zabiegów ze strony nauczyciela historii. 
Dotarcie do wyobraźni tych dzieci wyłącznie za pomocą podręcznika historii nie przy- 
nosiło spodziewanych efektów. Stąd wśród nauczycieli i dyrekcji szkoły powstał po- 
mysł, aby poprzez postać Stefana Balcera kształtować świadomość historyczną dzieci. 
Założono Izbę Pamięci patrona szkoły. Powstał Program Wychowawczy oparty na wi- 
zerunku BaIcera.Jego twórcami są Katarzyna Fuksiewicz i Władysław Koziński. Opra- 
cowano go w 1999 r. Składa się z 5 rozdziałów. Głównymi celami tego programu są: 
1. Budzenie miłości do Ojczyzny; 
2. Rozwijanie zainteresowań przeszłością rodzinnej miejscowości, regionu; 
3. Zapoznanie z 
branymi Jaktami i 
dorzeniami z najnowszej historii Polski; 
4. Poznanie sylwetki Stefana Balcera jako przykładu bohatera w walce o 
zwoknie 
narodowe; 
5. Kształtowanie cech osobowości godnych naśladowania: patriotyzm, odwaga, poświę- 
cenie, pracowitość; 
6. Wyrabianie u uczniów szacunku do bohaterów, którzy oddali Życie za Ojczyznę: od- 
dowanie hołdu, odwiedzanie miejsc pamięci, składanie kwiatów... 
Sposoby realizacji programu są wielopłaszczyznowe. Od klasy I do III (nauczanie 
zintegrowane) dzieci zapoznają się z fragmentami Życia patrona, następnie spośród 
innych portretów uczą się go rozpoznawać, zapoznają się z jego pamiątkową tablicą. 


.280.
>>>
W ramach wycieczki poznają miejsca związane ze Stefanem Balcerem. W nauczaniu 
blokowym w klasach IV - VI uczniowie wyszukują cechy osobowości bohatera, ilus- 
trują gazetki szkolne materiałami historycznymi, które traktują o wydarzeniach towa- 
rzyszących Życiu patrona szkoły. W kolejnym etapie nauczania w gimnazjum, w kla- 
sach od I do III wiedza uczniów o patronie jest bardziej dokładna, usystematyzowana. 
Wykorzystuje się materiały archiwalne, ilustrujące losy patrona na tle dziejów Polski. 
Można powiedzieć, że punktem głównym programu jest Konkurs Wiedzy o Patronie, 
od wielu lat prowadzony przez Różę Obremską. Ma on swój stały miesiąc w roku 
szkolnym - czerwiec. 15 Uczniowie chętnie w nim uczestniczą. Wyniki konkursu wska- 
zują na to, że Program Wychowawczy związany z patronem szkoły w sposób zadowala- 
jący wpłynął na rozwój świadomości historycznej uczniów. Nagrody, które zdobywają 
uczniowie, motywują ich do dalszego poznawania sylwetki swojego patrona. 
Szkoła organizuje spotkania z osobami pamiętającym Stefana Balcera, najczęściej 
z jego uczniami. 16 Swoją opieką uczniowie objęli miejsce spoczynku Stefana Balcera. 
Problematyka martyrologii narodu polskiego w okresie drugiej wojny Światowej gościła 
stosunkowo często przed rokiem 1989 w telewizji i radiu. Była motywem przewodnim 
w organizowaniu wszelkich uroczystości państwowych. W chwili obecnej zaintereso- 
wanie tym tematem wśród opinii publicznej jest mniejsze. Przybliżony Program Wy- 
chowawczy prezentuje inny sposób podejścia do tej problematyki. Podczas całego pro- 
cesu dydaktycznego kształtuje świadomość historyczną ucznia specjalnej troski. 


l Am-kuł len w zamierzeniu aulora olwiera serię opracowań o dziejach pows
-ch szkół specjalnych w Bydgoszczv. 
2 /968-/993. 25 lat Szkoły' Podstawowej SPecjalnej nr 23 im. S. Balcem w f3.rdgoszcZ). Bydgoszcz 1993 
(opracowanie \1. Chazbijewicz.Jadwiga Nowicka, Julita Tarkowska), mps, s. 4. _. 
3 /968 - /993. 25 lat Szlwly' Podstawowej Specjalnej nr 23..., s. 3; Prolokolarz Rady Pedagogicznej za lata 1968 do 
1970. 
4 Projekl organizacji na rok szkolny 1968/1969. 
5 /968-/993. 25la1 Szkoły Podstawowej Specjalnej nr 23.... s. 5. 
6 Ibidem. s. 8. 
7 Projekl organizacji na rok szkolny 1968/1969. 
8 Relacja Władysława Kozińskiego - w posiadaniu aulora. 
9 Kronika Szkoły Podstawowej nr 23 Specjalnej w B}'dgoszczy. 
10 Ihidem. 
I l Projekl organizacji na rok szkolny 1993/1994.. ' . 
12 Biuletyn Informacy,jny.Jednodniówka Szkoły Podstawowej nr 23 w Bydgoszczy, Bydgoszcz 13 wrzesma 1989. 
s. 5, mps. 
13 Dzienniki zajęć dodalkowych, pozalekcy,jnych. _ _ _ . ,. . 
14 Szerzej o S. Balcerze W. Jaslrzębski. Słoumik biografian)' TlilUCZ)cu:lr bydgoskIch - ofrar Jl wl!J1l-?, swralOUilJ 
(część Ililery od A do K). "Kronika Bydgoska", l. XX 1998. Bydgoszcz 1999. s. 211-212; także]. KUlta, 
Balrer Stifan Iw: ) B)'dgoski Slou'n;k B;ogmfiCZ1I.)', Bydj!;oszcz 1996. l. III. s. 32-34. 
15 Program Wychowawczy, s. 3-8. 
16 Kronika szkoły z lal 1988 - 1998. 


.281.
>>>
Hanna Jasińska 


xxv lat działalności Klubu Sportowego 
przy Pałacu Młodzieży w Bydgoszczy 


t. Początki żeńskiej siatkówki w Bydgoszczy 


Dziś nazwa Bydgoszcz wielu kibicom w kraju kojarzy się z pierwszoligowym zes- 
połem siatkarek, które w sezonie 2000/200 l zdobyły Puchar Polski i wicemistrzos- 
two kraju. Bardzo dobrze zaprezentowały się również w międzynarodowym turnieju 
Millennium Cup rozgr)''\\-'anym w USA, pokonując dwukrotnie olimpijską repre- 
zentację Australii. 
Droga do takiego poziomu sportowego wiodła poprzez wiele lat znojnej pracy 
trenerów i zawodniczek oraz tych, którzy nadali formy organizagjne i zapewnili 
finansowe podstawy funkcjonowania dzisiejszemu klubowi sportowemu. Istnienie 
Klubu Sportowego Pałac Bydgoszcz jest konsekwencją długoletnich starań o stwo- 
rzenie na terenie miasta liczącego się w kraju żeńskiego zespołu siatkarskiego. 
Po drugiej wojnie światowej, gdy sytuacja w kraju uległa pewnej stabilizacji, kilka- 
krotnie próbowano stworzyć silny zespół mogący podjąć rywalizację sportową na 
dobrym poziomie. Nie od razu zamiar ten udało się zrealizować. 
Już w 1945 r. rozpoczęła działalność żeńska druŻyna siatkarek przy klubie Zjed- 
noczenie, startując ze zmiennym szczęściem w Mistrzostwach Pomorza. l Po pew- 
nym czasie nazwę tej druŻynY zmieniono na Związkowiec. Siatkarki tego klubu nie 
odnosiły jednak liczących się sukcesów. 2 
W początkach lat pięćdziesiątych działały na terenie miasta żeńskie druŻynY Sparta 3 
i OWKS Zawisza. Ta ostatnia w kilku kolejnych sezonach startowała w Spartakia- 
dach Wojska Polskiego, Mistrzostwach Pomorza i lidze wojewódzkiej.4 Poziom gry 
tych zespołów był jednak dość słaby, a i one same nie istniały zbyt długo. 
Próbę reanimacji bydgoskiej siatkówki podjęto w połowie lat sześćdziesiątych. 
W 1965 r. powołano druŻynę w oparciu o struktury klubu Astoria. Zadania trenera 
powierzono byłej zawodniczce Budowlanych Toruń Genowefie HanyŻewskiej. Siat- 
karki Astorii dobrze radziły sobie w lidze międZ)Wojewódzkiej, zajmując w niej czo- 
łowe lokaty, co stwarzało im szansę awansu do II ligi. Trzykrotnie podejmowana 
walka o grę w lidze państwowej nie przyniosła sukcesu, a w 1972 
. podjęto decyzję 


.282.
>>>
o rozwiązaniu sekcji. 5 Nastały "chude" lata dla tej dyscypliny. Kibice i sympatycy 
żeńskiej siatkówki czekali z nadzieją na lepsze czasy. 
Dotychczasowe niepowodzenia nie zniechęciły do dalszej pracy ani trenerów, ani 
miłośników tej dyscypliny sportu. Przetrwanie i odrodzenie żeńskiej siatkówki w Byd- 
goszczy jest w duŻej mierze również zasługą grupy nauczycieli wychowania fizyczne- 
go, którzy rozwijali zainteresowania i szkolenie młodzieŻy, a także działaczy starają- 
cych się o stworzenie sprzyjającego klimatu dla rozwoju siatkówki. . 
Ich oczekiwania miała spełnić nowa druŻyna, której początek dał zespół utworzo- 
ny w oparciu o Pałac Młodzieży w Bydgoszczy, placówkę oświatowo-kulturalną pro- 
pagującą pracę w środowisku dzieci i młodzieŻ): 
Cel, który postawili sobie twórcy tego zespołu, wynikał z konieczności ożywienia 
Życia sportowego młodzieży szkolne l, szczególnie wśród dziewcząt, dla których siat- 
kówka mogła stać się nie tylko sposobem na pOŻyteczne spędzenie wolnego czasu, 
ale także szkołą charakterów, a wreszcie szansą na osiągnięcie sukcesu. 


2. Powstanie ł rozwój KS Pałac 
22 lipca 1974 r. otworzył podwoje bydgoski Pałac MłodzieŻy. Powołano wówczas 
różne sekcje organizagjne, odpowiadające zainteresowaniom młodych bydgoszczan. 
Dużą popularnością ciesZ}ły się zajęcia organizowane przez Dział Sportowy. Gdy 
w styczniu 1975 r. oddano do uŻytku halę sportową, już w lutym, w ramach sekcji 
gimnastycznej, powstały pierwsze grupy siatkarskie. 7 Kierownik Działu Sportowego 
Pałacu Witold Białokur oraz prowadzący zajęcia siatkówki Waldemar Sagan nawią- 
zali współpracę z Henrykiem Borowskim, który prowadził od 1974 r. zespół siatka- 
rek przy VI LO W Bydgoszczy.8 
Działacze i trenerzy związani z siatkówką oraz przedstawiciele innych dyscyplin 
skupieni w Szkolnym Związku Sportowym propagując sport w środowisku mło- 
dzieżowym, w październiku 1976 r. podjęli decyzję o utworzeniu Międzyszkolnego 
Klubu Sportowego Bydgoszcz. W pierwszym okresie od 1976 do 1979 r. sekcja 
siatkówki funkcjonowała w strukturze powołanego w 1976 r. MKS-u Bydgoszcz, 
jako jedna z pięciu nowo powstałych sekcji. 9 
jej działalność w dużej mierze opierała się zarówno o gościnną bazę Pałacu Mło- 
dzieŻy, jak również klasy sportowe o profilu siatkarskim funkcjonujące przy Szkole 
Podstawowej nr 31, którą przekształcono wkrótce w szkołę sportową, i w pierwszym 
okresie klasy sportowe przy VI LO. . . 
W tym czasie zespół pracowników Działu Sportowego Pałacu Młodzlezy opracował 
i zaczął wdrażać w Życie koncepcje dotyczące systemu szkolenia młodych siatkarek. Wkrótce 
przyniosły one oczekiwane efekty w postaci pierwszych sukcesów. Zawod
i

 kon
k- 
wentnie udowadniały swój rozwój, osiągając coraz lepsze rezultaty w rywabzaCJI w 
Olch 
grupach wieko"')'ch, a także w zmaganiach z bardzi
 d
adczonymi zespołamI. 


.283.
>>>
Pierwszy zespół MKS-u rozpoczął zmagania z przeciwniczkami w kategorii ju- 
niorek, by w sezonie 1975/1976 wywalczyć II lokatę w lidze wojewódzkiej. 
W noW}m sezonie 1976/1977 zawieszono dziewczętom poprzeczkę nieco wyŻej. 
Wystartowały w lidze międZ)Wojewódzkiej seniorek, zajmując w niej III miejsce, co 
nie dawało jednak awansu do dalszych rozgrywek. 
Kolejny sezon sportowy 1977/1978 potwierdził rosnące umiejętności dziewcząt. 
T}m razem wywalczyły II miejsce w lidze międZ)Wojewódzkiej, co pozwoliło im 
uczestniczyć w zawodach półfinałowych o wejście do II ligi. Dzięki dobrej grze na 
turnieju w Malborku drużyna wywalcZ}ła II miejsce. To jednak nie wystarcZ}ło, by 
mogły zagrać w finałowej rundzie rozgrywek. W tym młod)'m zespole, opartym na 
juniorkach, bardzo dobrze spisywały się m.in. Marzena HanyŻewska, Arieta Taba- 
czyńska, Maria Skolimowska,Jolanta Kułakowska,jolanta Szkuta i Sylwia Kupczyk. 
Spore nadzieje wiązano z sezonem 1978/1 Y79. Po wywalczeniu I miejsca w lidze 
międzywojewódzkiej, zespół MKS-u ponownie dotarł do półfinałowej rundy roz- 
grywek o wejście do II ligi. 1)m razem na turnieju w Łodzi znowu szczęście nie 
dopisało młodym siatkarkom i minimalnie przegrały tę rywalizację. 10 
W 1979 r. sekcja piłki siatkowej przy Pałacu MłodzieŻy, działająca dotąd w MKS-ie 
Bydgoszcz, usamodzielniła się, funkcjonując odtąd jako Międzyszkolny Klub Spor- 
towy Pałac Bydgoszcz. MKS Pałac stał się samodzielną jednostką organizaC}jną Za- 
rządu Wojewódzkiego Szkolnego Związku Sportowego. II 
już pod nową nazwą, jako MKS Pałac, zawodniczki bydgoskie po raz kolejny 
przystąpiły w sezonie 1979/1980 do walki o prawo gry na szczeblu centralnym. Tym 
razem także nie udało się osiągnąć wymarzonego celu. Dziewczęta musiały zadowo- 
lić się zajęciem III miejsca w turnieju kwalifikaqjnym w Złotowie. 12 

aturalną konsekwencją pracy z utalentowaną młodzieżą w różnych kategoriach 
wiekowych jest zapewnienie najbardziej obiecującym zawGdniczkom możliwości gry 
w druŻynie seniorskiej. Mając w dobrze wyszkolonych wychowankach MKS-u per- 
spektywiczne zaplecze dla pierwszej druŻyny, działacze klubu wiele wysiłku poświę- 
cili budowaniu w Bydgoszczy zespołu zdolnego do podjęcia walki o sukcesy ligowe. 
Krokiem w t}m kierunku było powołanie w 1982 r. samodzielnego, posiadające- 
go osobowość prawną Klubu Sportowego Pałac, związanego ze strukturą Wojewódz- 
kiej Federacji Sportu. Początkowo klub prowadził druŻ}11ę seniorek, a od 1985 r. 
także juniorki. 13 Praca klubu toczyła się więc dwutorowo. Nadal waŻne miejsce w pracy 
trenerów zajmowało szkolenie młodych adeptek siatkówki, ale zdając sobie sprawę 
z oczekiwań kibiców liczących na sukcesy bydgoskiego zespołu, z determinacją po- 
dejmowano starania o wprowadzenie druŻynY do grona zespołów ligowych. 
Pierwsza druŻyna, zespół oparty na wychowankach MKS-u Pałac, m.in. RóŻy Don- 
derewicz-Adamskiej, Danucie Kantak, Beacie Górnowicz, Joannie Sierko, Dorocie 
Syrek, Marioli Ćwiklińskiej, Katarzynie Masztalerskiej, w dwóch kolejnych sezonach 
1982/1983 ordZ 1983/1984, pomimo ogromnego zaangaŻowania młodych zawodni- 


.284.
>>>
czek oraz ich trenera Waldemara Sagana, nie zdołała wywalczyć wymarzonego awan- 
SU. 14 W pierwszym sezonie bydgoskie siatkarki dotarły do fazy półfinałowej, zajmując 
na turnieju w Cieszynie III miejsce, a rok później powtórzyły ten rezultat w Świdnicy. 
W na
tępn
 sezonie druŻyna Pałacu pod wodzą trenera Henryka Borowskiego 
ponowme podjęła walkę o szansę gry w wyŻszej lidze. Bydgoszczanki awansowały 
wówczas do turnieju półfinałowego. Mimo iż mogły grać przed własną publicznoś- 
cią, ponieważ turniej odbywał się w Bydgoszczy, również ta próba zakończyła się 
niepowodzeniem. 15 
Sukces przyniósł rok 1986, kiedy to zespół kierowany przez Henryka Borowskie- 
go i Tomasza Zaczka, po wzmocnieniu zawodniczkami z innych klubów, \\')'Walczył 
upragniony awans do II ligi państwowej. W druŻynie, która zapewniła sobie prawo 
udziału w rozgrywkach ligowych, wystąpiły m.in.: Róża Donderewicz-Adamska, 
Bożena Chodkiewicz, jolanta Kamińska, Dorota Ilecka, Mariola Stolarczyk, Ad- 
rianna Orzeł, Iwona Mikulska, Danuta Stachowicz, Ilona Dudek. 16 
Lata osiemdziesiąte to także czas sukcesów pałacowej młodzieŻy. Wogólnopol- 
skich zmaganiach młodziczki trenujące pod okiem Waldemara Sagana zdobyły 
w sezonie 1980/1981 Mistrzostwo Polski Szkół Sportowych. Ogólnopolskie sukce- 
sy potwierdzone zostały doskonałymi wynikami w rywalizacji na szczeblu regional- 
nym. Młodziczki MKS Pałac trzykrotnie \\')'Walczyły srebrne medale Igrzysk Mło- 
dzieŻy Szkolnej Makroregionu Pomorskiego w sezonach: 1982/1983, 1984/1985, 
1985/1986 i brązowy w 1983/1984. 17 
Kilka lat później, już jako kadetki, pod kierunkiem tegoż szkoleniowca, w 1986 r. 
W)"\-'alczyły brązowy medal na XIII Ogólnopolskiej Spartakiadzie MłodzieŻy w Opolu. 
Najmłodsze zawodniczki klubu w następnym roku potwierdziły duże umiejętnoś- 
ci, zdobywając pod wodzą Henryka Borowskiego Mistrzostwo Polski Szkolnego 
Związku Sportowego. 
jesienią 1986 r. siatkarki I zespołu Pałacu zadebiutowały w rywalizacji o dobre 
lokaty w II lidze. "Pałacanki" , trenowane wówczas przez Tomasza Zaczka, uplaso- 
wały się na dobrym, piątym miejscu. 18 Utrzymanie się zespołu w rozgr)wkach szczeb- 
la centralnego dało impuls do dalszej wytężonej pracy. 
Po kilku latach zdobywania doświadczeń w drugoligowych zmaganiach młoda 
bydgoska druŻyna, prowadzona wówczas przez Henryka Borowskiego i Waldemara 
Sagana, w sezonie 1989/1990 awansowała do rozgrywek serii ".B" I ligi. 
",:od- 
niczki bydgoskiego zespołu spisywały się bardzo dobrze, zd
b}wając nowe do
ad- 
czenia. W pamiętnym sezonie 1991/1992 pod wodzą'pary ?wczesnyc? 
zkolem.ow- 
ców. Czesława Tobolskiego i Waldemara Sagana, zajęły pIerwsze mIejsce w lIdze 
i pn:wo gry w serii "Pi'. Swoją doskonałą dyspozycję po
er?ziły na turni
ju w 
hoj
 
nicach, gdzie zdobyły Puchar Polski, czym udowod
lły, ze są w stame naWląz
c 
walkę z najsilniejsz)'mi zespołami w kraju. BohaterkamI tych rozgrywek były: Nata!la 
Połujan, Agnieszka Obremska, Swietłana Niekrasowa, Dorota Rucka, Agata Sarmk- 


.285.
>>>
Kiełtucka,jolanta Kamińska, Mariola Stolarczyk, Sylwia Szalbierz, Ewa Nogowska, 
jolanta Hajdinger, Angelika Kłosowska.1 9 
Wysoki poziom umiejętności zawodniczek Pałacu został potwierdzony powoła- 
niem Agnieszki Obremskiej, jolanty Hajdinger i Ewy Nogowskiej do reprezentaji 
narodowej juniorek. 20 
Zdobywczynie Pucharu Polski po raz pierwszy w historii bydgoskiego sportu pod- 
jęły rywalizację w rozgrywkach o Puchar Europy Zdobywców Pucharów. Kibice 
mieli okazję dopingować swoje zawodniczki w dwóch meczach z "Orbitą" Zaporoże 
z Ukrainy. Pomimo dobrej dyspozycji Polek, przeciwniczki zdołały oba spotkania 
rozstrzygnąć na swoją korzyść. 21 Debiutując w Pucharze Europy, bydgoszczan ki za- 
kończyły swój udział w pierwszej rundzie tych rozgrywek. 22 
Sezon ten był bardzo udany 
kże dla młodzieżowych zespołów Pałacu.junior- 
ki trenowane przez Zbigniewa Zugaja wywalczyły w Węgrowie brązowy medal Mi- 
strzostw Polski. 
Taki sam sukces stał się udziałem kadetek trenowanych przez Tadeusza Gramow- 
skiego. W swojej grupie wiekowej sięgnęły po brąz podczas Ogólnopolskiej Sparta- 
kiady MłodzieŻy w Krakowie. 23 
Sukcesy wszystkich druŻyn Pałacu, będące pochodną dobrze prowadzonej pracy 
trenerskiej i organizagjnej, przyczyniły się do zwiększenia popularności siatkówki. 
Efekty dobrej współpracy trenerów i działaczy klubowych zostały docenione przez 
zwierzchnie władze sportowe. W ogólnopolskiej klasyfikacji prowadzonej przez Pol- 
ski Związek Piłki Siatkowej klub uzyskał drugą lokatę w kraju. 24 
Tak wysoka ocena została pozytywnie zweryfikowana w nowym sezonie 1992/1993, 
który przyniósł bydgoskiemu zespołowi najwyŻsze, jak dotąd, laury. DruŻyna w skła- 
dzie: kapitan - Agata Kiełtucka,jolanta Kamińska, Dorota Nowosielska, Dorota Ruc- 
ka, Agnieszka Obremska, Swietłana Niekrasowa, Irina Archangielska, Ewa Nogow- 
ska, Mariola Stolarczyk, Sylwia Szalbierz, Joanna Winiarska, Magdalena Andrysiak, 
Angelika Kłosowska, kierowana wówczas przez parę trenerską jerzego Skrobeckiego 
i Waldemara Sagana, sięgnęła na turnieju w Tarnobrzegu po drugie miejsce w Pucha- 
rze Polski, a w marcu po zaciętej walce przed własną widownią w kameralnej sali 
Pałacu MłodzieŻy, w dramatycznym, decydującym o tytule mistrza Polski piątym spot- 
kaniu z krakowską Wisłą w pięciu setach, udowodniła, że dotychczasowe sukcesy nie 
były dziełem przypadku. 25 
Jak trudna jest walka o utrzymanie się na szczycie tabeli, miały przekonać się 
zawodniczki Pałacu w nowym sezonie ligowym 1993/1994, w którym musiały pogo- 
dzić występy na parkietach krajowych z meczami rozgrywanymi w ramach Pucharu 
Europy Mistrzów Krajowych. Sympatycy bydgoskiego zespołu mogli wspierać wy- 
siłki zawodniczek gorącym dopingiem, bowiem w trzeciej rundzie tych rozgrywek 
"Pałacanki" we własnej hali rozegrały mecz z węgierskim zespołem Tungsram Bu- 
dapeszt. 26 Pomimo zwycięstwa nad Węgierkami, bydgoszczan ki nie zakwalifikowały 


.286.
>>>
si
 do kolejneg? etapu roz
ek, koń
ząc je w trzeciej rundzie. Natomiast zmaga- 
ma z zespołamI krajowymI Pałac zakonczył, plasując się w końcowej klasyfikacji na 
dobrym IV miejscu. 
W tym samym czasie zawodniczki MKS Pałac, stanowiące naturalne kadrowe 
zaplecze pierwszej druŻyny, osiągnęły liczący się sukces. W Mistrzostwach Polski 
juniorek podopieczne szkoleniowców Zbigniewa Żugaja i Tadeusza Gramowskiego 
wywalczyły we Wrocławiu złoty medalP W pięciosetowym pojedynku z zespołem 
Nike Węgrów medal zdobyły: Ewa Nogowska, Ewa Śmierzchalska, joanna Bedna- 
rek, Aleksandra Słoma, Katarzyna Kowalska, Magdalena Andrysiak, Aleksandra 
Marchlewska, Karolina Bielińska, Anna Głowacka, Agnieszka Łukowska, Beata 
Hoppe, jolanta Tobiś, Izabellajurkiewicz. 28 
Utalentowane i nieustannie doskonalące swoje umiejętności juniorki sukcesyw- 
nie uzupełniały szeregi pierwszoligowej druŻynY seniorek. Dobrze wkomponowały 
się w nią między innymi takie zawodniczki, jak: Ewa Nogowska, Agnieszka Obrem- 
ska, Magdalena And rysi ak, joanna Winiarska, jolanta Tobiś. 
Kolejne sezony zespół Pałacu musiał zaliczyć do mniej udanych. W ligowych 
zmaganiach druŻyna plasowała się w środkowej części tabeli, zachowując prawo gry 
w ekstraklasie, co już samo w sobie jest sukcesem, zwaŻywszy, że jeszcze nie tak 
dawno było to marzeniem tegoż zespołu. 
Wkrótce z hali Pałacu zaczęły napływać bardziej optymistyczne wieści. Trenowa- 
ne przez jerzego Komorowskiego zawodniczki ponownie wdarły się do strefY meda- 
lowej. Po brązowy medal mistrzostw Polski sezonu 1997/1998 sięgnęły: Izabela 
Rutkowska, Ewa Nogowska, Irina Beżenar, Beata Adamczyk, Małgorzata Gudow- 
ska, jolanta Kamińska, joanna Winiarska, joanna jagodzińska, Wioletta \Vosiek, 
Agnieszka Obremska, Irina Archangielska, jolanta Tobiś. 29 
Kolejne dwa sezony okazały się już słabsze. Sezon 1998/1999 Pałac zakończył na 
szóstym miejscu. Optymistycznym sygnałem był udział kadetek w finałowych roz- 
grywkach V Ogólnopolskiej Olimpiady MłodzieŻy, podczas której zajęły siódme 
miejsce. W tym okresie doszło do nawiązania współpracy pomiędzy MKS Pałac 
i drugoligowym LKSS Sokół Mogilno. W następnym sezonie ligowym 1999/2000 
juniorki Pałacu wspomaga
' odczuwającego kłopoty kadrowe Sokoła, lecz niestety 
nie uchroniło to mogileńskiego zespołu od spadku z II ligi. 
Ambitne plany nowego szkoleniowca pierwszego zespołu, Tadeusza Chojnackie- 
go, i jerzego Skrobeckiego, który wkrótce przejął funkcję pierwsze
 trenera,. po- 
krzyżowała seria kontuzji zawodniczek podstawowego składu. OsłabIona. druzyna 
musiała zadowolić się ósmą lokatą. Mimo złej passy, w tych trudnych chW1lach zes- 
pół mógł liczyć na swoich kibiców i co niezmiernie waŻne, na sponsorów, którzy nie 
opuścili go w krytycznej sytuacji. Dzięki temu w nowym.sezonie 2
00/2001 zawod- 
niczki z ogromną mobilizacją i determinacją przystąpIły do bOJu o dobrą lokatę 
w lidze. 


.287.
>>>
Pożegnanie starego i powitanie nowego wieku i tysiąclecia wypadło bardzo okaza- 
le. Pod kierunkiem trenera Leszka Piaseckiego zawodniczki Pałacu po raz kolejny 
w dziejach klubu sięgnęły po Puchar Polski, a w bezpośrednim starciu z bielską 
Stalą zapewniły sobie srebrny medal Mistrzostw Polski seniorek sezonu 2000/2001. 
Na drodze do złota stanęła druŻyna Nafty Piła, która zdobyła je, pokonując zespół 
bydgoski w decydującym o tytule mistrzowskim piątym meczu w Pile. Pomimo to 
symparycy siatkówki w Bydgoszczy z pewnością mogą czuć się usatysfakcjonowani. 
Siatkarki Pałacu potwierdziły wysoką klasę sportową. Zdobywczynie Pucharu Polski 
i srebrnego medalu oraz autorzy ich sukcesu uczestniczyli w licznych spotkaniach 
i rozmawiali o perspektywach na przyszłość. Wśród odbierających gratulacje znalazł 
się także wojewoda kujawsko-pomorski, józef Rogacki, który pełni jednocześnie funk- 
cję prezesa klubu. 
Gwiazdy sprzxjały w tym sezonie także bydgoskim juniorkom. Po ubiegłorocz- 
nym spadku z II ligi, powstałego w wyniku fuzji klubu Pałac/Sokół, w tym zawod- 
niczki 
1KS-u Pałac po zajęciu pierwszego miejsca w rozgrywkach wojewódzkich 
zapewniły sobie prawo gry o II ligę. W ćwierćfinale podopieczne Henryka Borow- 
skiego zajęły drugie miejsce, a w półfinale rozgrywanym w Bydgoszczy, wspomagane 
przez zawodniczkę pierwszoligowego KS Pałac - Izabelę Rutkowską, uplasowały się 
na pierwszym miejscu. W samym finale po wywalczeniu drugiej lokaty awansowały 
do II ligi.JO Tym sposobem Bydgoszcz ma niejeden, a dwa zespoły grające w ligach 
państwowych. 
To samo już stanowi nagrodę dla tych wszystkich, którzy przez lata włoŻyli wiele 
wysiłku w stworzenie liczącego się w kraju zespołu siatkarek. Efekty mówią same za 
siebie. Osiągnięte w ostatnim okresie sukcesy dowodzą, że starania działaczy, opieka 
sponsorów i ciężka, żmudna praca trenerów i zawodniczek przynoszą w dłuższej 
perspektywie oczekiwane efekty. Pokazują, jak wielkie znac7.enie ma determinacja 
w dąŻeniu do celu pomimo piętrzących się trudności. Potwierdzają, że wygrywają 
ci, którzy mają marzenia i są zdolni poświęcić ich realizacji zapał, siły i czas. 


3. Udział zawodniczek Pałacu 
w rozgrywkach pliki siatkowej platowej 


Od kilku lat coraz większą popularnością wśród zawodników i sympatyków siat- 
kówki cieszy się plażowa odmiana tej dyscypliny. Zyskała ona ostatnio także uznanie 
działaczy międzynarodowych władz sportowych i od czasu igrzysk w Sydney stanowi 
jedną z dyscyplin olimpijskich. Od klasycznej siatkówki odróżniają nie tylko specy- 
fika miejsca rozgrywania zawodów, ale również swoiste różnice w przepisach gry 
i liczebności zespołów. 
Nowa dyscyplina zagościła na dobre również w naszym kraju. Corocznie wokre- 
sie letnim, po zakończeniu sezonu ligowego, wielu zawodników i zawodniczek uczest- 


.288.
>>>
niczy w organizowanych pod egidą Polskiego Związku Piłki Siatkowej turniejach, 
które mają wyłonić spośród startujących mistrzów kraju w tej dyscyplinie. 
N ajlepsi i najbardziej obiecujący mają spore szanse na znalezienie się w kadrze 
narodowej, co pozwala im na konfrontację umiejętności z przeciwnikami podczas 
zawodów międzynarodowych. 
. Bydgoskie siatkar
 w okresie letnim 
o raz pierwszy wystartowały w II otwartych 
MIstrzostwach PolskI w 1998 r. Decydujący o mistrzowskich tytułach turniej odbv- 
wał się w małej miejscowości Szałe koło Kalisza. Debiutując w tych zawodach, D
- 
minika Smereka i Irina Smolianiec ",')'Walczyły tam złoty medal Mistrzostw Polski 
w siatkówce plażowej kobiet. Bardzo dobrze zaprezentowały się zdobywczynie brą- 
zowego medalu, para Izabela Rutkowska i joanna jagodzińska. W rywalizacji o do- 
bre lokaty wzięły udział także inne pary bydgoskie: joanna Winiarska - Beata 
lija- 
kowska, Monika Piasecka - Natasza Kiriajewa, .Małgorzata Gudowska - Agnieszka 
Obremska,jolanta Kamińska - Wioletta Wosiek.: n 
W następnym roku Dominika Smereka wystąpiła w rozgrywkach na plaŻy w pa- 
rze z Izabelą Rutkowską. W rozgrywanym w Pieczyskach koło Koronowa finale Pu- 
charu Polski zajęły drugą lokatę za reprezentantkami warszawskiej Skry. Powetowały 
to sobie udanym występem w finale Mistrzost\'V Polski w Mrągowie, gdzie stanęły na 
najwyŻszym stopniu podium dla medalistów. Bezpośrednio za nimi na medalowej 
pozycji uplasowały się również bydgoszczanki: Iwona Hołowacz "'ystępująca z Re- 
natą Gil. Dobre piąte miejsce w finale wywalczyła również Ewa Kowalkowska, której 
partnerowała zawodniczka Nafty Piła, Agnieszka Orłowska. 
Rok 2000 przyniósł kolejne sukcesy. Finał Pucharu Polski, ponownie zorganizo- 
wany w podkoronowskich Pieczyskach, mistrzynie kraju sprzed roku, Izabela Rut- 
kowska i Dominika Smereka, rozstrzygnęły na swoją korzyść. W turnieju oprócz 
zwyciężczyń wystartowało jeszcze sześć par bydgoskiego Pałacu. Najlepiej spośród 
nich spisały się Ewa Kowalkowska i Agnieszka Obremska, które zajęły ósme miejsce. 
W finałowym turnieju Mistrzostw Polski w Mielnie, po dwóch latach panowania na 
plaŻy, zwyciężczynie Pucharu Polski uległy młodym zawodniczkom z MMKS Dą- 
browa Górnicza, zdobywając srebrny medal. 
Sukcesy odnoszone przez Izabelę Rutkowską i Dominikę Smerekę zaowocowały 
powołaniem tej pary do kadry, co dało im możliwość uczestnictwa w turniejach 
poza granicami kraju. Brały między innymi udział w turniejach eliminagjnych do 
Mistrzostw Europy w Holandii i na Węgrzech, ale nie sprostały parom specjalizują- 
cym się w plażówce. J2 
W rywalizacji na piachu biorą udział także młode zawodniczki MKS-u Pałac. Sys- 
tem współzawodnictwa dzieci i młodzieŻy obejmuje również starty w tej nowej dyscy- 
plin.ie. Dzięki organiz
waniu zawodów rangi mistrzowskiej, ujawniły się talen.ty Pauli- 
ny Zugaj i Honoraty Swięcichowskiej, które w 1999 r. dotarły do finału MIstrzostw 
Polski juniorek. W następnym roku mistrzyniami województwa zostały Aleksandra 


.289.
>>>
Kałek i Anna Nowacka. W 2001 r. Eliza Bet i A
ta Milewicz zdobyły tytuł mistrzyń, 
a ich klubowe koleżanki Marzena Wilczyńska i Zaneta Hajne - wicemistrzyń woje- 
wództwa. Obie pary dotarły do finałów Mistrzostw Polski Juniorów. Również bardzo 
dobrze w swojej kategorii spisały się kadetki. Michalinajagodzińska i Małgorzata Kar- 
dasz, mistrzynie województwa, po dobrym występie w półfinałach, zakwalifikowały się 
do finału Ogólnopolskiej Olimpiady MłodzieŻy w Płotkach koło Piły.33 
Dla trenerów pierwszej druŻynY klubowej oraz zespołów młodzieżowych zawody 
plaŻówki są okazją urozmaicenia form treningu przed sezonem halowym. Może jed- 
nak wśród utalentowanych młodych zawodniczek są przyszłe reprezentantki kraju 
na olimpiadę w Atenach... 


4. Zakończenie 


już od 25 lat pod gościnnym dachem Pałacu MłodzieŻy działa klub sportowy, 
który na parkietach ligowych występował początkowo jako MKS Bydgoszcz, potem 

1KS Pałac i KS Pałac. Swój srebrny jubileusz klub uświetnił srebrnym medalem 
Mistrzost\'V Polski seniorek i awansem juniorek na szczebel centralny. 
Początki były bardzo skromne i tylko zaangażowaniu szkoleniowców, działaczy 
sportowych i organizacji patronackich klub zawdzięcza swe przetrwanie w pionier- 
skim okresie jego tworzenia jak i później, w czasie transformacji ustrojowej, gdy 
przyszło mu działać w całkowicie zmienionej rzeczywistości. 
,V pierwszym okresie oparcie dawał zespołowi zarząd Pałacu MłodzieŻy w osobie 
ówczesnej dyrektorki placówki, p. Doroty Kempki, a w późniejszych latach wspiera- 
jący ligowy zespół sponsorzy, których nazwy zdobiły od początku lat 90. koszulki 
zawodniczek. 
'Viększość waŻnych spotkań, w tym to, które zdecydowało o złotym medalu, za- 
wodniczki rozegrały w hali sportowej Pałacu MłodzieŻy. Czasami korzystały z obiek- 
tów Chemika, Polonii, Szkoły Podstawowej nr 67, a w 2002 r. swoje spotkania roz- 
grywać będą w wyremontowanej hali Astorii. 
Szkolenie młodzieŻy odbywa się obecnie głównie w Sportowej Szkole Podstawowej 
nr 31, funkcjonującym w jej budynku gimnazjum oraz klasach sportowych działających 
w VIII Liceum Ogólnokształcącym. 'V Pałacu MłodzieŻy tworzone są grupy naborowe, 
które pozwalają dokonać rekrutacji utalentowanych dziewcząt do klas sportowych. 
Dzięki rozbudowanemu systemowi szkoleniowemu, młode adeptki siatkówki mogą 
korzystać z fachowej wiedzy doświadczonej kadry trenerskiej. Mogą również kon- 
frontować nabyte umiejętności, uczestnicząc w najbardziej prestiżowych zawodach 
organizowanych dla określonych kategorii wiekowych. 
O doskonałej pracy z młodzieżą świadczy liczna grupa dziewcząt będących wy- 
chowankami klubu, które zostały powołane do kadry narodowej juniorek. Niektóre 
z nich znalazły później miejsce w kadrze narodowej seniorek. 


.290.
>>>
Nieprzerwanie od samego początku jego istnienia z klubem związany jest, po- 
czątkowo jako trener, a w ostatnich latach przede wszystkim jako menedżer, pan 
Waldemar Sagan, odpowiedzialny za politykę kadrową i pozyskiwanie środków nie- 
zbędnych do utrzymania zespołów na poziomie ligowym. 
Drużyna seniorek jest dziś - obok spichrzy, Łuczniczki i opery - wspaniałą wizy- 
tówką Bydgoszczy. Zawdzięczamy to ludziom, dla których wizja stworzenia tu silne- 
go ośrodka siatkarskiego stała się treścią Życia. Można Żywić nadzieję, że ci, którzy 
latami pracowali na ten sukces, znajdą godnych siebie następców i że wystarczy im 
sił, by to dzieło jak najdłużej kontynuować. Im to bowiem zawdzięczamy, że "spor- 
towa Bydgoszcz nie była, nie jest i - miejmy nadzieję - także nigdy nie będzie kop- 
ciuszkiem sportu w Polsce. 34 


l Z. Kuras, Sport UJaynou'J w wtjeulództwi£ bydgoskim (ponwrskim) Ul lawrh 1945-1956 [w:) ]()() lat sporlu nn 
KnjawMh i Pomorzu, pod red. prof. dr. hab. W. Jastrzęhskiego (dalej cyt. I()() loL), B)'dgoszcz 199j, s. IIH. 
2 T. Malinowski, Z. Smoliński, Z. lTrhan)"i, nn:nitjszt' osiqj;1l1{r;n sporlowróu' Ultij. bydgosk;t'go Ul latorh 1957- 
1986 [w:) J(}() lat..., s. 256. 
3 Z. Kuras, op. cit., s. 184. 
4 \\: Lipoi,ski, Sreb17l) Jubileusz WKS "Zawisza" 1946- I 971. 25lnt w sil,:bie polskit'go sportu, B)"dgoszcz 1971, 
s.61. 
5 T. Malinowski..., Wninitjszt' osiqg;ni{ria..., s. 256. 
6 Ibidem, s. 256. 
7 Relacja p. Waldemara Sagana. 
8 Relacja p. R. Ciężkiego i p. H. Borowskiego. 
9 "Biuletyn Metodyczn)" Pałacu Mlodzieży", nr 12, s. 6. 
10 Ibidem, s. 20. 
11 Ibidem, s. 7., T. \falinowski..., op. cit., s. 256. 
12 Biuletyn..., s. 20. 
13 T. Malinowski..., op. cit., s. 256. 
14 Biulel)TI..., s. 21. 
15 T. Malinowski..., op. cit., s. 256. 
16 Biuletyn..., s. 21. 
17 Ibidem, s. 22. 
18 T. Malinowski..., op. cit., s. 257. 
19 Kalendarz 1996. KJub Sporlo"')' Palac-Centrostal Bydgoszcz. 
20 Biuletyn KS "Samsung-Pałac". 
21 Osiqgni{ria bydgoskich spmtowrÓUl w 19921:, "B)'dgoski In
omlator Kulturalny", ł.?9 2 , n
 2, s. 44. . 
22 Mateńaly redakC)jne udostępnione przez red. J. Drozdowskiego ("Gazeta Pomorska ), dalej cyt. Matenały red. 
23 Biuletyn KS "Samsung-Pałac". 
24 Ihidem. 
25 Kalendarz 1996...; Jlistrwstwo "Palacfl1l£k" u.ukifl11£ z Kmlowa i W01:l'ZauJ, "Kurier SporlOV.Y", 1993, nr 13, s. 3. 
26 Podsumowanie osiągnięć sporto"')'ch za rok 1994, wyd. w styczniu 1995 r., s. 49, zał. 23. 
27 Ibidem, s. 38-39, zał. 17 i 18. 
28 Mistrzostwa Polski, sezon 1993/1994, s. 8. 
29 Droga na siatkarskie szczyty, "Gazeta Pomorska" z dn. 20.05.1998 r., s. 23. 
30 Brawo dziewcz}Tl}, "Gazeta Pomorska" z dn. 24.04.2001 r., s. 19. 
31 Mateńały red. . . . 
32 Rozgrywki w pilce siatkowej kobiet. Informator. Sezon 1999/2000; Skarb kibIca...; matenały red. 
33 Relacja p. H. Borowskiego. , ." 
34 Zdzislaw Jastrzębski, Szwftta spmtouJch pokolffl, "Kalendarz B).dgoskl 1979, s. 68. 


. 291 .
>>>
Anna Perlińska 


Bydgoski Dom Technika 


Po II wojnie światowej zmieniła się radykalnie S)1Uacja społeczno-polityczna i gos- 
podarcza Bydgoszczy. Miasto stało się waŻnym ośrodkiem przemysłowym, uzyskując 
wraz z utworzonym wówczas województwem pomorskim warunki umożliwiające 
przeobraŻenie struktury gospodarczej. Szczególnie intensywnie rozwijał się prze- 
mysł maszynowy i elektrotechniczny, stanowiący podstawę rekonstrukcji technicznej 
i rozwoju mechanizacji oraz postępu we wszystkich dziedzinach wytwarzania. Inspi- 
rujące działania w tym zakresie wykazała kadra techniczna organizująca się w stowa- 
rzyszenia branżowe inŻynierów i techników. 
W sierpniu 1945 r. reaktywowano Stowarzyszenie Techników Polskich w Byd- 
goszczy, które niebawem zlikwidowano, powołując Pomorską Organizację Techniczną 
w ramach Naczelnej Organizacji Technicznej w Warszawie.\ Struktura Naczelnej 
Organizacji Technicznej opierała się na podziale terytorialnym. Były więc oddziały 
wojewódzkie i rejonowe. Tak też było z Oddziałem Wojewódzkim w Bydgoszczy, 
któremu podlegały Oddziały Rejonowe NOT we: Włocławku (od 1951 r.), Gru- 
dziądzu (od 1957 r.), Inowrocławiu (od 1959 r.), w Toruniu (od 1960 r.) i w Choj- 
nicach 2 (od 1975 r.). Od lipca 1975 r., w związku ze zmianą podziału administra- 
cxineg o kraju, przekształcono Oddziały Rejonowe w Toruniu i Włocławku w Od- 
działy Wojewódzkie NOl: a Oddział w Inowrocławiu w Komitet Miejski NOT 
Wszystkie zmiany organizacxine w ruchu stowarzyszeniowym jak i zmiany nazwy 
samej Organizacji Technicznej w Bydgoszczy (początkowo Pomorska Organizacja 
Techniczna), od 1959 r. - Wojewódzki Komitet Porozumiewawczy NOl: od 1965 r. 
- Oddział Wojewódzki NOl: od 1976 r. - Rada Wojewódzka NOl: a od 1990 r. do 
chwili obecnej - Bydgoska Rada Federacji SNT-NOT) wynikały z obowiązujących 
statutów. Statuty precyzowały cele działania oraz prawa i obowiązki członków zrze- 
szonych w Federacji SNT 
Jak wynika ze statutów, głównymi zadaniami NOT było: 
- wpływanie na rozwój techniki i jakości procesów technologicznych w przedsię- 
biorstwach, 
- podnoszenie poziomu zawodowego kadr technicznych, kształcenie, dokształca- 
nie, szkolenie, 


.292.
>>>
- wpł
nie na rozwój wynalazczości, racjonalizacji i informacji naukowo-tech- 
nIczneJ, 
- kształtowanie kultury technicznej w społeczeństwie, 
- reprezentowanie opinii i interesów świata technicznego oraz kształtowanie etyki 
zawodowej, 
- współdziałanie ze wszystkimi stowarzyszeniami w realizacji ich zadań, zaintereso- 
wań i potrzeb, a także wspomaganie organizacxine i materialne ich statutowych 
działań. 3 
Były to pOwaŻne zadania do realizacji dla 
rałtownie rozwijającej się kadry tech- 
nicznej, która pragnęła posiadać własną siedzibę, aby móc skoncentrować wspólne 
działania Naczelnej Organizacji Technicznej (NOT) i Stowarzyszeń Naukowo-Tech- 
nicznych (SNT). 
Prowadzone w 1945 r. intensywne starania u miejscowych władz o przydział loka- 
lu do celów stowarzyszeniowych okazały się bezskuteczne, mimo że władze te doce- 
niały doniosłą rolę kadry technicznej w Życiu regionu. W tej sytuacji pomocy udzie- 
lił inż. Ludwik Tylbor, dyrektor Zjednoczenia Przemysłu Materiałów Budowlanych, 
który odstąpił NOT pokoje na pierwszym piętrze w zajmowanym budynku przy 
ul. Wyzwolenia 5 (obecnie Stary Port). Dla Zjednoczenia zatrzymał pomieszczenia 
na drugim i trzecim piętrze. Otrzymany lokal był bardzo zdewastowany w wyniku 
działań wojennych, a zwłaszcza wskutek detonacji bomb podłożonych pod pobliski 
most na Brdzie przez wycofujące się w styczniu 1945 r. z miasta wojska niemieckie. 
Potrzebne były fundusze na remont lokalu. I znowu w tej krytycznej sytuacji pomógł 
dyrektor Zjednoczenia Państwowych Przedsiębiorstw Budowlanych, inż. Witold 

iller, desygnując na ten cel 300.000 tys. zł. Przebudowę i prace remontowe we- 
dług projektów inż. inż.: Kazimierza Kułakowskiego i Zygmunta Chojnackiego wy- 
konało Przedsiębiorstwo Budowlane "Praca" w Bydgoszczy. Dnia 16 marca 1946 r. 
nastąpiło otwarcie lokalu (200 m 2 pov\'lerzchni), składającego się z: pomieszczeń 
biurowych, salki, biblioteki i klubu. 4 
W latach 1951-1952 dokonano reorganizacji Zjednoczenia Przemysłu 
Iateria- 
łów Budowlanych i przeniesienia biur do nowych pomieszczeń przy Starym Rynku 
w Bydgoszczy. Sytuację tę wykorzystał ówczesny dyrektor Zjednoczenia inż. Ed- 
mund Matuszewski, sprawujący funkcję sekretarza Bydgoskiego Oddziału \Voje- 
wódz kiego N01: Po licznych zabiegach u władz wojewódzkich otrzymał zezwolenie 
na użytkowanie całego budynku przez N01: Nastąpił kolejny generalny remont i adap- 
tacja budynku na cele stowarzyszeniowe wg projektu budowlano-architektoniczne- 
go inż. architekta Alfonsa Licznerskiego. 5 Uroczyste otwarcie nowo zaadaptowanego 
Domu Technika odbyło się 14 marca 1955 r. 
W wyremontowanym budynku znalazły się pomieszczenia Klubu Technika z salą 
klubową i zapleczem gastronomicznym, biblioteka z czytelnią, sale: wykładowa, 
odczytowa i konferencY-ina, lokal biurowy dla obsługi administracY-inej SNT oraz 


.293.
>>>
sekretariaty SN'f, a w oficynie dział poligrafii. 6 Jak pisze E. Matuszewski w swoich 
wspomnieniach, Bydgoski Dom Technika stał się kuźniq kadr technicznych i stymu- 
latorem Życia technicznego i towarzyskiego bydgoskiego środowiska uchnicznego. 7 Bydgos- 
ki Dom Technika, chociaŻ mieścił się w czynszowej kamienicy przy ul. Wyzwolenia, 
zaczął pełnić funkcję ośrodka pracy społecznej i kulturalnej kadry technicznej woje- 
wództwa. Rozszerzająca się działalność społeczno-organizacxjna stowarzyszeń nau- 
kowo-technicznych wymagała jednak stworzenia nowoczesnych warunków działa- 
nia. 8 Akty\"iści SNT-NOT wystąpili z inicjatywą wybudowania nowoczesnego, ob- 
szernego Domu Technika na miarę zadań, jakie stały przed kadrą techniczną przy 
końcu XX i rozpoczynającego się XXI w., tym bardziej, że nowo "'J'budowane domy 
posiadały już niektóre Oddziały NO'f, np. w: Lublinie (1961 r.), Olsztynie (1962 r.), 
Białymstoku (1964 r.) czy Opolu (1968 r.).9 
Dnia 14 grudnia 1961 r. powołano Społeczny Komitet Budowy Domu Tech- 
nika w Bydgoszczy w następującym składzie lO: mgr inż. Jan Wyżnikiewicz, PZITS 
- przewodniczący, mgr inż. Leonard Zdunek, PZITB - wiceprzewodniczący, 
inż. Edmund Matuszewski, SIMP - sekretarz, inż. Piotr Baszkowski, SEP - czło- 
nek, inż. Henryk Borsuk, PZITB - członek, inż. Tadeusz Fabiszak, S IMP - czło- 
nek, technik juliusz Kroenitz, SITChem - członek, inż. Grzegorz Przybielski, 
SIMP - członek, inż. Aleksy Oszkodar, SEP - członek, mgr inż. Wacław Troja- 
nowski, PZITS - członek. 
W składzie Komitetu reprezentowani byli przedstawiciele pięciu najliczniej- 
szych stowarzyszeń naukowo-technicznych: Stowarzyszenia Inżynierów Mecha- 
ników Polskich (SIMP), Polskiego Związku Inżynierów i Techników Budowla- 
nych (PZITB), Polskiego Związku Inżynierów i Techników Sanitarnych 
(PZlTS), Stowarzyszenia Elektryków Polskich (SEP), Stowarzyszenia Inżynie- 
rów i Techników Chemii (SITChem). Komitet pracował w oparciu o "Regula- 
min Społecznego Komitetu Budowy Domu Technika w Bydgoszczy", zatwier- 
dzonego w maju 1962 r. przez Wydział Prawny Prezydium Wojewódzkiej Rady 
Narodowej w Bydgoszczy.11 
jak czytamy w regulaminie, celem Komitetu było: prowadzenie zbiórki wszelkich 
środków zarówno materialnych, jak i finansowych dla wybudowania oraz wyposaże- 
nia Domu Technika i oddanie go w stanie 
kończonym w uŻytkowanie Naczelnej 
Organizacji Technicznej.12 Paragraf 5 regulaminu określał sposób realizacji zadań, 
. . . 
a mlanOW1Cle: 
- opracowanie pełnej dokumentacji programu i profilu projektowanego Domu Tech- 
nika, 
- zwracanie się z apelem do naukowców, inżynierów, techników i racjonalizatorów 
oraz zakładów pracy, instytucji, organizacji itp. o przekazanie darowizn względnie 
świmkzeń na rzecz przyszłego Domu Technika, 
- tworzenu warunków organizacyjnych i materialnych dla realizacji ceww Komitetu, 


.294.
>>>
- organizowanu różnych form imprez dochrxkwych, z których dochód przeznaczony zo- 
stanie na rzecz funduszu budowy D01llu 'Technika, 
- organizowanie czynów społecznych w formie pracy przy budowie D01llu 'Technika. 13 
Regulamin ustalał także strukturę organizacY-iną Komitetu. NajwyŻszą władzę sta- 
nowiło Plenarne Zebranie, na którym zapadały najwaŻniejsze decyzje i gdzie wybie- 
rano członków Prezydium oraz Komisji RewizY.inej. 
Prezydium kierowało całokształtem działalności Komitetu. Ono zarządzało jego 
majątkiem, powoływało Komisje do specjalnych zadań, podejmowało uchwały o za- 
ciąganiu pOŻyczek oraz utrzymywało szerokie kontakty środowiskowe celem pozys- 
kania społecznego poparcia dla swoich zadań. Dokumentację Komitetu prowadził 
specjalnie utworzony sekretariat techniczny, a sprawy finansowe załatwiał pracownik 
działu księgowości Bydgoskiej Wojewódzkiej Rady NOT14 Chcąc poprawić jakość 
i operatywność w działaniu, Komitet powoływał specjalne komisje lub zespoły.15 
W 1964 r. pracowały 3 komisje: Merytoryczna Budowy - inż. inż. H. Borsuk, L. Zdu- 
nek, E. Matuszewski; Propagandy - P. Baszkowski,j. Kroenitz, A. Zamorski; Finan- 
sowa - G. Przybielski, A. Oszkodar, główny księgowy Zabczyk. 
'V 1968 r. zorganizowano 5 zespołów, których przewodniczącymi byli następu- 
jący inŻynierowie: Zespół Przygotowania Inwestycji - inż. j. Mierzwa, Zespół Wy- 
konawstwa - inż. L. Zdunek i inż. H. Borsuk, Zespół Finansowo-InwestycY-iny - 
inż. P. Baszkowski, Zespół Propagandy - inż. G. Przybielski, Zespół Eksploatacji 
Domu Technika - inż. A. Oszkodar i inż. T Fabiszak. 
W skład każdej komisji lub zespołu, oprócz przewodniczących, wchodzili specja- 
liści danej branŻy, gwarantujący jak najwyŻszą jakość wykonywanych prac. Działały 
one też w oparciu o szczegółowe programy. 
Zespół Przygotowania Inwestycji zabezpieczał głównego wykonawcę w dokumenta- 
cję projektowo-kosztorysową oraz przygotowywał plac budowy do realizacji obiektu. 
Zespół Wykonawstwa czuwał nad właściwym przebiegiem budowy od wejścia 
")'konawcy na plac budowy aż do jej całkowitego zakończenia i odbioru. 
Zespół Finansowo- I nwestycY-iny nie tylko zbierał i gromadził środki finansowe, 
ale także czuwał nad ich zabezpieczeniem oraz prawidłowym wydatkowaniem. 
Zespół Propagandy miał za zadanie reklamować Dom Technika w prasie lokalnej 
i technicznej. 
W "Ilustrowanym Kurierze Polskim" i "Gazecie Pomorskiej" ukazało się szereg 
artykułów. Oto tytuły niektórych z nich: "Dom Technika dla Bydgoszczy"16, "Dom 
Technika w Bydgoszczy?"17, "Nowa wi
a ulicy jagiellońskiej, Dom Technika w parku 
jagiełły"18, ,YV Bydgoszczy stanie Dom Technika".19 
Zespół Eksploatacji musiał opracować zestawienie szczegółowe wyposażenia Domu 
Technika w sprzęt i urządzenia oraz przedstawić plan zagospodarowania pomiesz- 
czeń przez przyszłych uŻytkowników. Propozycje zespołu musiały być zatwierdzone 
przez Plenum OW NOT w Bydgoszczy. Komitet działając kolektywnie, często od- 


.295.
>>>
bywał narady koordynacxine na placu budowy, których celem była bieżąca kontrola 
jakości i postępu robót budowlanych, a zarazem stanowiły one efektywne oddziały- 
wanie na przebieg i przyspieszenie budowy Domu Technika. 
Sprawnie zorganizowany Komitet prowadził intensywną i ruchliwą działalność, 
co potwierdzają stosunkowo dobrze zachowane materiały archiwalne, a zwłaszcza 
protokoły posiedzeń. 20 Źródła archiwalne odzwierciedlają cały proces przebiegu bu- 
dowy jak i trudności, które musiały być pokonywane w trakcie jego realizacji. jest 
faktem niezaprzeczalnym, że budowa, mimo że ją rozpoczęto, była kilkakrotnie wstrzy- 
mywana i skreślana z portfela robót. 
Mimo wzmożonej aktywności społecznej kadry technicznej regionu bydgoskiego, 
nie '''prowadwno do uchwały nr 58 z dnia 9 lutego 1961 r. Rady Ministrów budowy 
Domu Technika w Bydgoszczy. Uznano za celowe '''rbudować w najbliższych latach 
Domy Technika w Olszt)l1ie, Poznaniu, Białymstoku, Kielcach, Łodzi i Rzeszowie. 
Dopiero uchwała nr 29 Rady Ministrów z l lutego 1966 r. wprowadziła do planu 
inwestycxineg o budowę Domu Technika w Bydgoszczy jak również i w Gdańsku, 
Częstochowie i Opolu. 21 Jednakże postęp robót uwidocznił się dopiero od 1970 r. 
i trwał do ich zakończenia w czwartym kwartale 1973 r. Społeczny Komitet rozpo- 
czął pracę od uzyskania lokalizacji budowy Domu Technika. 
Wydział Architektoniczno-Budowlany Miejskiej Rady Narodowej w Bydgoszczy 
zaproponował następujące tereny: przy ulicy Marszałka Focha naprzeciw przyszłej 
opery, na skraju parku Witosa przy ulicy jagiellońskiej, na Nowym Rynku obok 
gmachu sądowego, w parku jagiełły z frontem budynku na ogród. 
Po wnikliwej analizie wybrano lokalizację przyszłego Domu Technika przy ulicy 
Kowalskiej-jagiellońskiej na zapleczu parku Jagiełły. 
Teren nad Brdą, w przyszłości, planowano zagospodarzyć ogTodem względnie 
urządzeniami sportu motorowo-wodnego (hangar na łodzie i kajaki) czy zorganizo- 
waniem placu gier sportowych. Z kolei wykupiono działki od dotychczasowych uŻyt- 
kownikóWZ2 przy równoczesnym uregulowaniu zagadnień prawnych. Na wykup te- 
renu pod budowę potrzebne były fundusze, o które interweniowano u ówczesnego 
prezesa Zarządu Głównego NOl: Bolesława Rumińskiego i u Eugeniusza Szyra, 
prezesa Rady Ministrów i Członka Honorowego Społecznego Komitetu Budowy 
Domu Technika w Bydgoszczy.23 
W wyniku intensywnej działalności Społecznego Komitetu opracowano w czy- 
nie społecznym założenia projektowe, które po analizie w gronie bydgoskich 
inŻynierów zatwierdził Zarząd Główny NOT PosłuŻyły one również za podsta- 
wę do opracowania dokumentacji wstępnej i technicznej projektowanej budo- 
wy. Wykonanie koncepcji i projektu budynku powierzono mgr. inż. arch. Stefa- 
nowi Klajborowi, a kierownikiem budowy został mgr inż. Ryszard Złotowski. 
Dokumentację projektowo-kosztorysową sporządziło Biuro Projektów Budow- 
nictwa Ogólnego "Miastoprojekt" w Bydgoszczy. Projektantami poszczególnych 


.296.
>>>
branż byli następujący inŻynierowie: Stefan Klajbor - 
rchitektura, urbanistyka i \\'Y- 
strój wnętrz, janusz Lewiński - konstrukcja, Roman Zurek - instalacje elektryczne, 
Aleksander Pietrzak - mała architektura, Szymon Młodzianowski - wentylacja i cen- 
tralne ogrzewanie, Wacław Trojanowski - węzeł cieplny i urządzenia sanitarne, \fa- 
ria Wolska - drogi.24 
Generalnym wykonawcą Domu Technika było Bydgoskie Przedsiębiorstwo Bu- 
downictwa Miejskiego w Bydgoszczy, przy współudziale innych przedsiębiorstw spec- 
jalistycznych. 25 Przez cały okres Społeczny Komitet starał się różn)111i sposobami 
przyspieszyć budowę oraz zdobyć brakujące fundusze najej realizację. \V 1966 r. 
niedobór środków finansowych wynosił 5 mln zł. 26 
W 1964 r. wystosował apel do członków SN'T, prosząc o dobrowolnąjednorazovl''l 
wpłatę l O zł przez kaŻdego z nich. Podobne apele skierował do zakładów pracy, będą- 
cych członkami zbiorowynli o wpłaty na omawiany cel. Planowano zebrać 110 tys., 
wpłynęło 46 tys. zł. 27 Wobec tego Społeczny Komitet wydrukował cegiełki o nomina- 
łach 5, 10,20, 50 i 100 zł, łącznej wartości 500.000 zł. Cegiełki rozdzielono na po- 
szczególne Oddziały SNT procentowo, w zależności od ilości członków. 28 
Zabiegał też Społeczny Komitet o mobilizację członków SNT do podejmowania 
czynów społecznych, w ramach których opracowano już założenia projektowe, pod- 
kłady sytuaC}jno-wysokościowe oraz przeprowadzono badania geologiczne. 
W odpowiedzi na apel Polski Związek InŻ}l1ierów i Techników Odrlział w Byd- 
goszczy zobowiązał się bezinteresownie pełnić nadzór inwestycY-iny przez cały cykl 
budowy. Podjął też uchwałę, że kaŻdy z członków przepracuje w czynie społecznym 
przy budowie Domu Technika 8 godzin. Inne S
T także pozytywnie odpowiedzia- 
ły na apel Społecznego Komitetu. 
Członkowie Oddziału Stowarzyszenia InŻynierów i Techników Wodno-Meliora- 
C}jnych w Toruniu, w ramach czynu, wykonali wykopy pod budowę nowego Domu 
Technika. 29 Wszyscy współdziałali w pracach natury porządkowej, jak np. wykona- 
nie podłoŻy ziemnych pod zieleń, uporządkowanie pomieszczeń, wywiezienie gruzu 
itp. KaŻdy z uczestników wypełniał talon. Talony te, zgromadzone przez poszczegól- 
ne SN'T, świadczyły o ich wkładzie w podjęty czyn społeczny przy budowie Domu 
Technika. 30 
Wspomnieć naleŻy jeszcze o grupie rzeczoznawców Oddziału Wojewódzkiego 
SIMP i Ośrodka Szkoleniowego ODK-SIMp, którzy opodatkowali się dobrowolnie 
na okres 2 lat, przeznaczając 3% swoich honorariów netto, uzyskanych za \\'Ykonane 
usługi na rzecz funduszu budowy Domu Technika. 31 
Uroczyste otwarcie nowo wybudowanego Domu Technika odbyło się 16 lutego 
1974 r. przy udziale przedstawicieli miejscowych wł
dz i wiceprzewo?niczące
o 
Zarządu Głównego NOT mgr. inż. Wojciecha Piroga. Srodowisko techniczne wOJe- 
wództwa bydgoskiego przejęło w uŻ}1kowanie Dom Technika NO'T, zlokalizowany 
w centrum administracY-inyn1 miasta, wzdłuż wybrzeża Brdy. 


.297.
>>>
W trakcie uroczystości dokonano wręczenia odznaczeń. Srebrny KrzyŻ Zasługi 
otrzymał, między innymi, prowadzący inwestycje z ramienia OW NOrr, mgr Witold 
Szylman. 
Wręczono także trzy zespołowe odznaki WRN "Za Szczególne Zasługi dla Roz- 
woju 'Vojewództwa Bydgoskiego" następująC)111 Oddziałom SNT: Stowarzyszeniu 
Elektryków Polskich, Stowarzyszeniu InŻynierów i Techników Mechaników Polskich 
i Stowarzyszeniu InŻynierów i Techników Rolnictwa. Aktywistom SNT NOT wrę- 
czono 9 złotych i 17 srebrnych Odznak Honorowych N01: 32 
Dom Technika przejęty w uŻytkowanie w 1974 r. przez kadrę naukowo-technicz- 
ną ziemi bydgoskiej stanowił zespół funkcjonalnie powiązanych brył architektonicz- 
nych o łącznej kubaturze 15 tys. m 3 i powierzchni uŻytkowej ponad 2 tys. m 2 . jak 
podaje E. Matuszewski 33 , koszt inwestycji ''')l1iósł ok. 24,8 mln zł. 
'Vyposażenie pomieszczeń, '''rstrój architektoniczno-plastyczny, tak We\\l1ątrz jak 
i na zewnątrz budynku, był o najwyŻszym \'V tym czasie w Polsce standardzie i pozwa- 
lał na rozwijanie wszystkich form działalności społecznej i usługowej tak przez SNrr, 
. k . '\.T O T34 
Ja l 
 '\j l. 
Nowo wybudowany Dom Technika tak w swoich wspomnieniach scharakteryzo- 
wał jeden z jego współtwórców, inż. E. Matuszewski: Jest to budynek o trzech kondy- 
gllacjach naziemll)ch. »)konano go meto&] tradycyjną. Dach ma plaski z prefabr.yko- 
wanych pł)'t korytkowych, opartych na stropie za pośredn£ctwem ścianek ażurowych. 
Stropy Ackermana z wyjątkiem stropu nad salą konferencyjną. Tam strop wykonano 
z dźwigarów strunobetonowych. Schody Żelbetowe, płytowe, wylewane. Ściany piwnic 
betonowe, częściowo z cegły. Ściany kondygnacji nadziemn.,vch z cegł,}. Posadzki: parkiet, 
lastryko, marmur, terakota. » Piwnicach i magazynach posadzki betonowe, wylane 
kowrowym ksywlitem. Ściany tynkowane, częściowo oblicowane marmurem lub 
łlożo- 
ne drewnem i kolorowymi p9'tkami ściennymi fajansowymi szkliwio'fl)'mi. 
EUwacja zeWnętrzna jest wyłożona zagraniczną tapetą z licem drobnego kruszywa 
kamiennego koloru brązowo-lllarengowego. Budynek posiada instalacje: wodno-ka- 
nalizacyjną, ekkt
'Vcznq, telefoniczną, radiofoniczną, ciepłej wody i centralnego ogrze- 
wania. J1)posażony jest również w wentylację naturalnq i mechaniczną oraz w czuj- 
niki p.poż. i centralkę sygnalizacyjną.35 Ten nowoczesny obiet stanowił doskonałą 
bazę techniczną umożliwiającą prowadzenie wszystkich form działalności NOT 
i SNT tak w zakresie rozwijania nowoczesnej myśli technicznej, jak i zaspokajania 
potrzeb kulturalno-oświato\\rch kadry inżyniersko-technicznej. Stworzono wa- 
runki krzewienia kultury technicznej przez organizowanie konferencji i sympo- 
zjów naukowo-technicznych, publikacje materiałów pokonferencY-inych oraz urzą- 
dzanie wystaw i ekspozycji połączonych z demonstrowaniem działania urządzeń 
i praktycznego ich wykorzystania. 
Do zaspokajania potrzeb zawodowych i naukowych kadry technicznej słuŻył ośro- 
dek informacji naukowo-technicznej i promocji wraz z biblioteką zaopatrzoną w stale 


.298.
>>>
aktualizowany zbiór literatury technicznej i czasopism oraz norm wszystkich branż 
reprezentowanych przez naukę i przemysł województwa bydgoskiego. 
Osobnym zagadnieniem stały się kursy szkoleniowe i odczyty, które obejmowały 
swoim zasięgiem często szerokie warstwy społeczeństwa. Nowoczesne wyposażenie 
Domu Technika pozwalało na prowadzenie szerokiej działalności szkoleniowej wszyst- 
kich specjalności technicznych. Uruchomienie elektronicznego laboratorium języko- 
wego, przy zastosowaniu przodujących metod nauczania, umożliwiało inŻ}l1ierom 
i technikom zdobycie dobrej znajomości języków obcych, tak potrzebnych do pozna- 
nia nowoczesnych osiągnięć naukowych w świecie. 
W Domu Technika prowadzono politechnizację młodzieŻy przez urządzanie 
"Olimpiad wiedzy technicznej" i konkursów na najlepszą pracę dyplomową ucznió" 
szkół technicznych. Był też Dom Technika ośrodkiem krzewienia kultury technicz- 
nej wśród społeczeństwa miasta i województwa bydgoskiego. 
Obszerne zaplecze pozwalało na aranżowanie spotkań z wybitn}111i przedstawi- 
cielami nauki i sztuki, połączonych z prelekcjami, gdzie członkowie SNT zapozna- 
wali się z osiągnięciami na polu kultury i sztuki, poznawali Życie naukowców, litera- 
tów i artystów, a ci z kolei poznawali problemy nurtujące świat techniczny. Spotka- 
nia z \\}'bitnymi humanistami i ludźmi nauki różnych dziedzin przyczyniały się do 
humanizacji kadry inŻyniersko-technicznej. Do rozwijania życia towarzyskiego i roz- 
rY"vkowego słuŻył Klub Technika, który inicjował różne imprezy kulturalne. 
Klub Technika z estetycznie wyposażoną kawiarnią, CZ}l1ne sekcje zainteresowań, 
nie zawsze związane z techniką, służyły rekreacji i odpoczynkowi. Organizowane 
doroczne bale sylwestrowe i karnawałowe oraz wieczorki taneczne w połączeniu z no- 
woczesnym i estetycznym wystrojem pomieszczeń rekreaqjnych Domu Technika 
stwarzało warunki dobrego i pożytecznego spędzenia wolnego czasu. 36 
Z biegiem czasu OW NOT łącznie z Sl\'T rozwinęły dynamiczną działalność, 
zwłaszcza w dziedzinie usługowej, t\vorząc nowe formy pracy. Okazało się, że Dom 
Technika, mimo funkcjonalności oraz wysokiego standardu wyposażenia, stał się za 
mały, aby spełnić wszystkie funkcje, jakie przxjęły na siebie SNT i NOT 
W tej sytuacji powstał projekt rozbudowy Domu Technika o tzw. część wschod- 
nią (t}powo biurową) i część zachodnią, obejmującąXIII-kondygnaqjny budynek. 

a parterze tego obiektu zaplanO\\-'ano salę widowiskowo-zjazdową na 1000 osób 
i bar szybkiej obsługi. Miała to być sala widowiskowo-ekspoz}'C)jna, jakiej dotych- 
czas województwo bydgoskie nie posiadało. Na I piętrze projektowano ulokować 
centralną szatnię i salę rekreaqjną. II-III piętro zajmować miały działy usług tech- 
nicznych NOT i SN1: które prowddziły działalność gospodarczą. Pomieszczenia na 
IV-VI piętrze przeznaczone były dla Ośrodka D
skonale
ia Kadr, t)ln sam)'In ,;sz
lkie 
kursy szkoleniowe prowadzone w Domu Technika zamierzano skoncentrowac w Jed- 
nej części bud}l1ku. VII piętro w projekcie oznaczono jako kondygnację techniczną 
i taras widokowy. W pomieszczeniach od VII do XI piętra planowano zlokalizować 


.299.
>>>
nowoczesny hotel z wszelkimi udogodnieniami. Na XII piętrze umieszczono bar 
kawowy i pomieszczenia rekreacxjne łącznie z tarasem widokowym. W kondygna- 
cjach piwnicznych zaplanowano: kręgielnię, basen kąpielowy, pralnię, stację trans- 
formatorową i zaplecze części gastronomicznej.'37 
Bydgoska NOJ: którą pod względem prężności, operatywności i efektywności 
działania wysoko oceniano w Polsce, zamierzała wybudować i urządzić luksusowy 
Dom Technika na miarę XXI wieku. Sytuacja polityczno-gospodarcza lat 1980-1989 
spowodowała, że odstąpiono od rozbudowy części zachodniej i w tym miejscu usy- 
tuowano parking, notabene bardzo potrzebny. Część wschodnią o funkcji produk- 
cxjno-biurowej zrealizowano w latach 1987-1990, oddając ją do uŻytku 12 marca 
1990 r. Według stanu na dzień 23 grudnia 1998 r., Bydgoski Dom Technika liczy 
5.066 m 2 powierzchni, z czego zajmują: BDT Sp. z 0.0. i BRFSNT-NOT - 15,17%, 
O/SNT - 5,46%, komunikacja i powierzchnia gospodarczo-techniczna - 35,41 %, 
jednostki obce - 43,96%.'38 
jak z pOwyŻszego wynika, lokale biurowe SNT i BDT zredukowano do mini- 
mum, natomiast największy procent powierzchni wynajęto jednostkom obcym. 
Umożliwia to uzyskiwanie dochodów, które BDT przeznacza na utrz)'manie budyn- 
ków, prowadzenie niezbędnych remontów i stałe podnoszenie standardu obiektu. 


l A. Perlińska,Sloll'a
sznzit' llchm"wul Polskich 'Ul BydgoszcZ) (/92/-/939), "Kronika Bvdgoska", t XVIII 1996, 
Bydgoszcz 1997, s. 222-235. 
2 Archi\\llm !'lOT Bydgoszcz (A..'iOTB), E. Maluszewski, 75 Inl d::lnlnlnoś(l° in:;71ieriiw i It'chnikóu. no zinni 
bydgoskUj, mps, lom II. 
3 Drukowane SlalUl)" I\OT zgromadzone w zasobie A.'\OTB. 
4 E. 
1aluszcwski, op. cilo 
5 J. KUlla, Licznerski AlfOTl..5 (/902-/976), d..\plomou'fl1l} irup,ier-arcl,iiekl, d;:ialacz spolRczrl) Iw:) Bydgoski Slou,- 
nik Bioy;raficzny, Bydgoszcz 1995, lom II, s. 92-93. 
6 E. Maluszewski, op. cilo 
7 Ibidem. 
8 DZlnwlność OddzialÓUJ Wcjt'Wódzkich XOT u' Inloch 1945-/975, 
OT-Sigllla, Warsza\\a 1979. 
9 Ibidem. 
10 A.'iOTB, akta własne, s)"gn. 118/482 i 98/1. 
11 Ibidem, sygn. 104. o 
12 Ibidem. 
13 Ibidem. 
14 Ibidem. 
15 Ibidem, sygn. 98/1. 
16 Ibidem. 
17 Ibidem. 
18 Ibidem. 
19 Ibidem. 
20 Ibidem. 


.800.
>>>
21 Dziawlność Oddzialmv... op. cit, s. 52. 
22 ANOTB, akta własne, sygn. 98/]. 
Kowalska 4 - GS "Samopomoc Chłopska" Bydgoszcz-Wieś 
Kowalska 6 - Zbiornica Surowców Wtórnych - Spółdzielnia Pracy 
Kowalska 8 - Spółdzielnia Pracy Usług Mech. £lektrotechnicznych 
Jagiellońska 34 - ARGED i ELDOM:. 
23 Ibidem. 
24 E. Matuszewski, op. cil. 
25 ANOTB, akta własne, sygn. 8/83. 
26 Ibidem, sygn. 981]. 
27 Ibidem. 
28 A
OTB, Akla PZ]iTB, sygn. 107/27. 
29 At"\OTB, akta własne, sygn. 98/1. 
30 Ibidem, sygn. 118/482. 
31 Dz;nwlność Oddz;almv... op. cil., s. 52. 
32 "Z życia Seniorów", marzec 1974. 
33 E. 
fatuszewski, op. cil. 
34 A:\"OTB, \laszynopiśmienne opracowanie pl. "Stanowisko Zarządu Spółki z 0.0. Bydgoskiego Domu Tech- 
nika l\"OT, w sprawie podniesienia standardu Domu Technika w Bydgoszczy", 1999. 
35 E. 
fatuszewski, op. cil. 
36 A;\,OTB, akta wlasne, sygn. 98/8 i 98/9. 
37 .J\.."OTB, Stano"isko Zarządu..., op. cil. Naczelna Organizacja Techniczna w realizacji zadań społecznych i 
gospodarczych województwa bydgoskiego. 
OT, Bydgoszcz 1975, s. 28-29. 
38 Ibidem.
>>>
Andrzej Olkch 


Recenzja książki Zdzislawa Biegańskiego 
"W smudze kainowego cienia" 


KsiąŻka dr. Zdzisława Biegańskiego ,YV smudze kainowego cienia. Skazani na 
śmierć przez sądy wojskowe na obszarze województwa pomorskiego (bydgoskiego) 
w latach 1945-1954" jest kolejną pozycją, podejmującą problematykę represji "wła- 
dzy ludowej" przeciwko podziemiu niepodległościowemu w latach 40. i na począt- 
ku 50., która ukazała się na rynku wydawniczym. Autor jest adiunktem w Instytucie 
Historii Akademii Bydgoskiej im. Kazimierza Wielkiego. Zajmuje się historią naj- 
nowszą, ze szczególnym uwzględnieniem historii regionalnej. 
KsiąŻkę \\Jdało Przedsiębiorstwo 
1arketingowe "LOGO" na zlecenie Wojewódz- 
kiego Komitetu Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w Bydgoszczy w 2000 r. 
10- 
nografia ta liczy 187 stron i składa się z przedmowy prof. dr. hab. \Vłodzimierza 
jastrzębskiego, wstępu autora, trzech rozdziałów, zakoi1czenia i aneksu. 
Rozdział pierwszy pracy przedstawia funkcjonowanie prawa i sądownictwa woj- 
skowego w pierwszych powojennych latach, ukazuje rolę, jaką odegrały: wymiar 
sprawiedliwości, aparat bezpieczeństwa i organa Milicji Ob}wateIskiej w zwalcza- 
niu podziemia niepodległościowego. W powojennej rzeczywistości stały one na 
czele ustroju, a nie na straży przestrzegania prawa i porządku publicznego. Są- 
downictwo specjalne w pierwszej dekadzie powojennej było więc ukierunkowane 
na zlikwidowanie oporu społecznego przeciwko nowej władzy i wyposażone w spec- 
jalne ustawodawstwo. 
W tym rozdziale autor przedstawił także najważniejsze przepisy prawa karne- 
go powojennej Polski, których wcielenie w życie było możliwe dzięki wkrocze- 
niu Armii Czerwonej i oddziałów Wojska Polskiego na ziemie wschodnie latem 
1944 r., a co za tym idzie - umożliwiło działalność Polskiemu Komitetowi Wy- 
zwolenia Narodowego, będącemu inicjatorem nowego prawa. Podkreślił także, 
jaką rolę odegrały: Armia Czerwona i radzieckie sądy wojskowe w zwalczaniu 
polskiego podziemia w początko""}'m okresie - na mocy porozumienia pomię- 
dzy P
 a władzami radzieckimi z 26 lipca 1944 r. Rozdział ten prezentuje 
dekrety: "O wymiarze kary dla faszystowsko-hitlerowskich zbrodniarzy winnych 


.302.
>>>
zabójstw i znęcania się nad ludnością cywilną ijeńcami oraz dla zdrajców Naro- 
du Polskiego" z 31 sierpnia 1944 r., "O specjalnych sądach karnych dla spraw 
zbrodniarzy faszystowsko-hitlerowskich" z 12 września 1944 r., "O środkach 
zabezpieczających w stosunku do zdrajców narodu" z 4 listopada 1944 r. Aktem 
legislacrinym stanowiącym zamknięcie wstępnej fazy organizacji sądownictwa 
był "Kodeks Karny Wojska Polskiego" oraz "Prawo o ustroju sądów wojskowych 
i prokuratury wojskowej" z 23 września 1944 r. Autor przedstawia także inne 
dekrety, między innymi: "O ochronie państwa" z 30 października 1944 r., "O wy- 
łączeniu ze społeczeństwa polskiego wrogich elementów" z 6 maja 1945 r., 
"O przestępstwach szczególnie niebezpiecznych w okresie odbudo""}' państwa" 
z 16 listopada 1945 r., ogłoszony wraz z innymi dekretami przewidującymi sto- 
sowanie represji wobec społeczeństwa: "O postępowaniu doraźnym", "O utwo- 
rzeniu i zakresie działania Komisji Specjalnej do Walki z NaduŻyciami i Szkod- 
nictwem Gospodarczym". 13 czerwca 1946 r. ""}'dano dekret "O przestępstwach 
szczególnie niebezpiecznych w okresie odbudowy państwa". 22 stycznia 1946 r. 
wydano dekret "O odpowiedzialności za klęskę wrześniową i faszyzację życia 
państwowego", który odnosił się do czynów sprzed l września 19.'39 r. Na ich 
podstawie skazywano działaczy konspiracrinych na śmierć. Dekrety o amnestii 
z 2 sierpnia 1945 r., 22 lutego 1947 r. i z 22 listopada 1952 r. dawały uczestni- 
kom konspiracji szansę na uniknięcie terroru i aresztowań, darowały kary do 
5 lat więzienia i łagodziły surowsze. W ten sposób stwarzały możliwość ujawnie- 
nia się ponad 97 tysiącom konspiratorów, ale też uzyskane przez UB informacje 
pozwoliły rozszyfrować, a nawet ostatecznie zlikwidować, ośrodki polskiego pod- 
ziemia. W dalszej części rozdziału autor przedstawia starania władzy o całkowite 
podporządkowanie sobie sędziów i prokuratorów, którzy mieli być "aktywnymi 
bojownikami ustroju demokratycznego, szermierzami jego ideałów, zarówno 
w życiu prywatnym, jak i zawodowym". Zamieszczone przez autora biogramy 
potwierdzają, że sędziowie sądów wojskowych na terenie województwa pomor- 
skiego (bydgoskiego) ukończyli prawo na renomowanych polskich uniwersyte- 
tach, np. Uniwersytecie jana Kazimierza we Lwowie czy Uniwersytecie jagiel- 
lońskim w Krakowie, ale byli wśród nich i tacy, którzy posiadali tylko "instynkt 
klasowy" i odpowiedni staż pracy politycznej lub społecznej. W nowych realiach 
i jedni, i drudzy odznaczali się niezwykłą gorliwością i surowością podczas wy- 
kon}wania odgórnych dyspozycji. Przedstawione tabelki obrazują nam liczbę 
""}'danych ""}'roków, oskarżonych i skazanych w latach 1946-1955 przez Woj- 
sko\\'}' Sąd Rejonowy w Bydgoszczy. Autor charakteryzuje też prowadzone wów- 
czas przewody sądowe, podkreślając w nich rolę obrońców. Obrazu represji wobec 
przeciwników politycznych dopełniają zamieszczone w tym rozdzi
e 
is
 198 0s?b 
skazanych na śmierć tylko przez sądy wojskowe i straconych w WIęzlemach wOJe- 
wództwa pomorskiego (bydgoskiego). 


.303.
>>>
Rozdział drugi prezentuje wybrane procesy przed sądami wojskowymi, które za- 
kończyły się wyrokami śmierci. Obok procesów członków podziemia zbrojnego: 
oddziału "Szarego", grupy "jędrusia", Okręgu Pomorskiego WiN, 19 oficerów 
dowództwa POW oskarżonych o spisek, autor opisał także proces dyrektora Zakła- 
dów Materiałów Wybuchowych w Bydgoszczy, Eugeniusza Smolińskiego - jeden 
z kilku procesów członków ówczesnej kadry kierowniczej przedsiębiorstw oskarŻo- 
h ab ." 
nyc o"s otaz. 
W rozdziale trzecim, w oparciu o dokumentację byłego Wojskowego Sądu Rejo- 
nowego, Wojewódzkiej Prokuratury Rejonowej w Bydgoszczy i Sądu Okręgu Woj- 
skowego nr 2, dokumentację zakładów karnych, prasę i nieliczne relacje, autor przed- 
stawił sylwetki ofiar skazanych przez sądy wojskowe na terenie województwa pomor- 
skiego (bydgoskiego). Odnajdujemy tu dane osobowe skazanych, charakterystykę 
działalności - zazwyczaj konspiragjnej - straconych na mocy wyroków oraz tych, 
którzy ocaleli na skutek ich zmiany. Biogramy te świadczą o obiektywizmie autora, 
który nie idealizuje skazanych, przedstawia fakty świadczące o powojennej demora- 
lizacji, rozluźnieniu norm moralnych i obyczajowych niektórych z nich, czego kon- 
sekwencją były: napady, rabunki, zabójstwa osób przypadkowych, niewinnych bądź 
tylko podejrzanych o denuncjację. 
Publikacja dr. Zdzisława Biegańskiego jest waŻnym przedsięwzięciem, poniewaŻ 
jako pierwsza w sposób całościowy przedstawia system represji na terenie ówczesne- 
go województwa pomorskiego (bydgoskiego) w latach 1945-1954. Może ona być 
zachętą do opraco\\'ania tego zagadnienia na obszarze pozostałych województ\v, a póź- 
niej w skali całego kraju. Zaletą ksiąŻki jest na pewno fakt, że autor nie koncentrował 
się wyłącznie na samych danych personalnych osób, wobec których orzeczono kary 
śmierci i przedstawił ich interesujące biogramy w szerszym kontekście wydarzeń, 
które spowodowały skazanie. Obok nich zamieszcza fotografie skazanych oraz ich 
oprawców. Różnorodna i liczna bibliografia, na którą składają się źródła archiwalne, 
prasa, dokumenty drukowane, wspomnienia i opracowania, świadczy o jego dociek- 
liwości i odpowiedzialności. Podejmuje bowiem temat niełatwy, temat draŻliwy, do- 
tąd nieznany, a jednak tkwiący w świadomości Polaków, szczególnie tych, którzy 
w latach stalinizmu stracili swoich bliskich, skazanych przez "kainowskich" sędziów. 
Autor skupia się na faktach, faktach poświadczanych dokumentami, nie podejmuje 
modnych w naszych czasach pochopnych ocen czy zbyt łatwo nam przychodzących 
uogólnień tamtych tragicznych zdarzeń, zachowuje dystans i dzięki temu praca jest 
rzeczową prezentacją materiału opartego na dokumentach szczegółowo przeanali- 
zowanych. jej dopełnieniem są tabele ukazujące skazania w trybie doraźnym, dzia- 
łalność WSR w Bydgoszczy, statystykę kar, decyzje prezydenta Bolesława Bieruta 
i Rady Państwa wobec osób skazanych na karę śmierci przez sądy wojskowe, listy 
osób straconych w więzieniach regionu, skazanych przez WSR w Bydgoszczy, Sąd 
Okręgu Wojskowego II, Wojskowy Sąd Okręgowy w Poznaniu na sesjach wr.jazdo- 


.304.
>>>
wych na terenie województwa pomorskiego. Autor przedstawił w nich skazanych na 
śmierć według: podziału wiekowego, wykształcenia, struktury zawodowej oraz ska- 
zanych w poszczególnych latach.Jestem przekonany, że publikacja na pewno będzie 
ciekawą lekturą, zarówno dla historyków-profesjonalistów, zajmujących się wyŻej 
wymienionym problemem, jak i dla osób interesujących się historią, chcących po- 
znać naj nowszą historię Polski.
>>>

>>>
.... 

. 
j 1 .- 


. J 


.. . 
. \." 
.. ;:J" 'J' . 


Polemiki
>>>
przemyslnw Olslowski 


o tym samym, lecz inaczej. 
W sprawie artykułu Witolda Stankowskiego 
"Bydgoskie germanofobie w historii 
stosunków polsko-niemieckiego sąsiedztwa" 
("Kronika Bydgoska", t. XXI) 


Dzieje kaŻdego miasta stanowią przede wszystkim historię zamieszkującej je spo- 
łeczności. W przypadku mojego miasta - a rodzina moja mieszka w Bydgoszczy od 
kilku pokoleń - o jego kształcie przestrzennpn, zabudowie, kulturze duchowej i ma- 
terialnej oraz znaczeniu gospodarczym czy administraC)jnyIU w kolejnych organiz- 
mach państwo\\rch, do których należało, decydowali, acz w różnych okresach jego 
dziejów w różnym stopniu - Polacy i Niemcy. Tak się bowiem sprawy ułoŻył): Z tego 
też względu - w sensie pamięci historycznej - naleŻy ono zarówno do Polaków, jak 
i do Niemców. jeśli zaś ktoś z moich rodaków nie przxjmuje tego do wiadomości - 
a mam świadomość, że jest takich niemało - nie powinien mieć pretensji do tych 
spośród naszych wschodnich sąsiadów, którzy słyszeć nie chcą o polskiej przeszłości 
Wilna, Grodna, Lwowa czy Kamieńca Podolskiego, by wymienić miejsca najtrwalej 
chyba osadzone w polskiej świadomości historycznej. Nie da się bowiem zaprze- 
czyć, iż to Niemcy po zagarnięciu Bydgoszczy w ramach I rozbioru uczynili z niej 
liczący się w pruskiej monarchii ośrodek administraC)jny i gospodarczy i ich też 
dziełem jest w głównej substancji śródmiejska zabudowa miasta. \Varto o tym pa- 
miętać, przechadzając się po starej Bydgoszczy. Starej, czyli powstałej przed rokiem 
1920. Pamiętać, a więc zadbać o odtworzenie osiągnięć tych ludzi także i dla pol- 
skiej pamięci historycznej, sprawy te wiąŻą się bowiem nierozerwalnie z historią 
miasta, a dorobek społeczności niemieckiej jest tu nie do przecenienia. Tak więc, 
jak proponuje Autor artykułu, którego treść spowodowała, iż piszę te słowa, Walther 
Leistikow i Hermann Dietz (choć z pewnością nie tylko oni) powinni być patrona- 
mi bydgoskich ulic, najlepiej w śródmieściu miasta, obok Emila \Varmińskiego czy 
Ryszarda Markwarta. Istnieje naturalnie problem dialogu z drugą stroną, y. środo- 
wiskami byłych niemieckich mieszkańców miasta,jak też ze współtworzonymi przez 
nich instytucjami społecznymi o rozmaitym charakterze. Istotą problemu są zaszłości 


-309.
>>>
historyczne, obustronne poczucie doznanych krZ)Wd, a wszystko to przy odmiennej 
pamięci historycznej. To ostatnie nie jest niczym dziwnym, co więcej, jest naturalne 
w sytuacji, gdy w okresie Rzeszy wilhelmińskiej, II Rzeczypospolitej i III Rzeszy 
Niemieckiej obie strony patrzyły na rzeczywistość rozgrywającą się przed ich oczami 
z zupełnie innych pozycji i inaczej tę wspólną przeszłość zapamiętały. 
Z tego co napisałem powyŻej, wnosić można, iż na wiele spraw dotyczących polsko- 
niemieckiej przeszłości naszego miasta mamy wraz z autorem artykułu "Bydgoskie 
germanofobie w historii stosunków polsko-niemieckiego sąsiedztwa" zbliŻone albo 
i tożsame zapatrywania. W istocie, wygląda na to, że tak się sprawy mają. Rzecz jednak 
w sposobie podejścia do tematu. Artykuł Witolda Stankowskiego, niezależnie od tego, 
iż pobieżnie traktuje poruszaną w nim problematykę, zasługującą przecież na o wiele 
szersze potraktowanie, łącznie z całą gamą różnorodnych odniesień, stanowi publika- 
cję jednostronną, mimo iż Autor w całym tekście starał się, by Czytelnik takiego wraŻe- 
nia nie odniósł. Bardziej więc przypomina traktat o "polityce wzajemnego zrozumie- 
nia" niźli tekst naukowy z dziedziny stosunków polsko-niemieckich, niezależnie od 
zastosowanego bogatego aparatu naukowego. Wskazuje na to zresztą konstrukcja arty- 
kułu - skupienie się Autora na kilku wypunktowanych, choć bez wątpienia waŻnych, 
kwestiach - oraz sam jego tytuł, sugerujący Czytelnikowi, iż polskie germanofobie są 
w dziejach polsko-niemieckiego sąsiedztwa nad Brdą cZ}wś szczególnym, co dowod- 
nie może świadczyć, iż strona polska za rozpad, a w końcu likwidację tegoż sąsiedztwa 
powinna czuć się winna w nie mniejsZ}w stopniu niż Niemcy (lecz czy oni poczuwają 
się do winy, to odrębna kwestia - jajednak ani na podstawie ich publikacji wspomnie- 
niowych, ani też rozmów nie odniosłem takiego wraŻenia). Szkoda, że tak się stało. 
Problematyka stosunków polsko-niemieckich w Bydgoszczy w XIX w. i pierwszej po- 
łowie XX w. jest tematyką zasługującą ze wszech miar na to, by poświ
cić jej odrębną, 
rzetelną monografię, w której istotne miejsce zająć powinna również analiza polskich 
postaw antyniemieckich w przeciągu całego tego okresu. Artykuł W. Stankowskiego, 
jakkolwiek sygnalizuje w tej materii wiele istotnych problemó\Y, bez zbadania których 
powstanie takiej monografii nie będzie możliwe, jak też stawia istotny, a wciąŻ nie dla 
wszystkich oczywist); postulat otwartej wymiany poglądów ze stroną niemiecką, nie 
posuwa sprawy naprzód. Powodem zasadniczym jest tu, jak sądzę, fakt, iż Autor, po- 
dejmując się poruszenia w formie artykułu naukowego powaŻnej, a zarazem delikatnej 
i wraŻliwej problematyki, pomylił rolę historyka z rolą propagatora idei porozumienia, 
która to rola jest oczywiście poŻyteczna, lecz nie wówczas, gdy wpływa na podejście 
Autora do poruszanego przezeń tematu, przez co uniemożliwia spojrzenie na studio- 
wane zagadnienie sine ira et studio. Zgadzam się w zupełności z Autorem, iż historycy 
z obu stron mają w dziele porozumienia i pojednania między obu narodami istotną do 
odegrania rolę i że rozmawiać i porównywać wyniki badań bezsprzecznie naleŻy, lecz 
na wysokości zadania stanąć muszą obie strony i nie chcę wierzyć, że Autor tego nie 
rozumie ani nie dostrzega problemu. 


.310.
>>>
Tym niemniej zdumiewa u Autora, legitymującego się znaczącym juŻ dorobkiem 
w dziedzinie polityki narodowościowej władz polskich w odniesieniu do ludności nie- 
mieckiej w latach 1945-1950, stwierdzenie (s. 10): "Pobieżny przegląd badań po 
stronie polskiejjak i niemieckiej nad polityką Trzeciej Rzeszy w okupowanej Polsce, na 
Pomorzu, w Bydgoszczy świadczy o obopólnym dąŻeniu do obiektywizmu w nauce 
historycznej i chęci dogłębnego opracowania tego zagadnienia". Doprawdy, nawet 
pobieżny przegląd badań nie uprawnia do przypisywania Niemcom tego rodzaju osią- 
gnięć, a w odniesieniu do całej ich nauki historycznej także i chęci. Nie jestem ró",,-nież 
pewien, czy wszyscy oni mieliby na tego rodzaju komplementa szczególną ochotę. Nikt 
o zdrowych zmysłach nie będzie negował ogromnej roli, jaką odegrał i odgrywa w dzie- 
dzinie badań nad narodoW)'II1 socjalizmem w Niemczech oraz stosunkami polsko- 
niemieckimi monachijski Institut fur Zeitgeschichte, lecz na tle całej nauki niemiec- 
kiej i jej stosunku do spraw polskich jest to "samotny biały żagiel", tym bardziej, iż 
wielce zasłużona instytucja,jakąjestjohann-Gottfried Herder-Institut w Marburgu, 
schodzi już coraz bardziej do wyznaczonej jej po upadku muru berlińskiego roli Ser- 
viceeinrichtung. Zresztą, pfZ}woływana przez Autora praca Martina Broszata "Natio- 
nalsozialistische Polenpolitik 1939-1945" wiosny nie czyni, tym bardziej, iż ukazała 
się w Stuttgarcie przed czterdziestu laty. Innych, liczących się osiągnięć na miarę pracy 
Broszata brak, choć powstało kilka wartościowych prac monograficznych dotyczących 
niemieckiej polityki okupacxjnej,jak też niemało przyczynków pomieszczonych głów- 
nie w ,Yienelsjahrshefte fur Zeitgeschichte", organie naukoW)'II1 monachijskiego in- 
stytutu, a także w "Zeitschrift fur Ostforschung" (od 1994 r. "Zeitschrift fur Ostmittel- 
europaforschung") - analogicznym organie Instytutu im. Herdera w Marburgu. jed- 
nakże - kto to czyta poza Polakami i wąską grupą niemieckich badaczy, których kole- 
dzy w większości nie chcą dostrzegać problemu niemieckich zbrodni w okupowanej 
przez ich przodków Polsce. Podobnie zresztą ma się rzecz ze znajomością i wykorzysty- 
waniem osiągnięć polskiej nauki historycznej odnośnie stosunków polsko-niemiec- 
kich czy nawet badań dotyczących byłego "niemieckiego wschodu" - tu wxiątki wśród 
niemieckich badaczy starszego i średniego pokolenia policzyć można na palcach jed- 
nej ręki, w najlepszym wypadku wyczerpią się palce obu rąk. Przyczyną tego stanu 
rzeczy nie jest bynajmniej jedynie obowiązująca tam nadal zasada polonica mm kgun- 
tur. Ileż to prac polskich badaczy, zamieszczanych od szeregu lat w niemieckich czaso- 
pismach historycznych, również okazało się nie być godnymi uwagi badaczy zachod- 
nioniemieckich. Podobnie prac wydawanych w Polsce w języku niemieckim. Cóż więc 
o tym sądzić? Ano nic ponad to, iż dopóki po drugiej stronie ten stan rzeczy nie 
ulegnie zmianie, nie bardzo będzie o czym ani z kim rozmawiać, albowiem obie wy- 
mienione instytucje, jakkolwiek niezmiernie zasłuŻone, nie są jednak dla całości nie- 
mieckiej nauki historycznej reprezentatywne, zaś pracownicy uniwersyteccy porusza- 
jący w swych pracach tematykę okupacxjną należą do wxiątków. jeśli zaś chodzi o his- 
toriografię regionalną - prace poruszające tę tematykę rzadko gościły na łamach ,West- 


.8tt.
>>>
preuBen:łahrbuch" bądź "Beitrage zur Geschichte Westpreussens". Szczęściem coś 
zaczyna kiełkować w młodym pokoleniu niemieckich badaczy, choć to raczej pieśń 
przyszłości. Ano, zobaczymy. Zdecydowanie lepiej przedstawia się natomiast - co 
zresztą nie po\\-inno dziwić - sytuacja w dziedzinie badań nad problematyką stosun- 
ków polsko-niemieckich na tle kwestii stosunków narodowościowych w okresie mię- 
dZ)Wojennym. Jakże prZ)jemną, a i pouczającą lekturą są tu prace Rudolfa jawor- 
skiego l , Mathiasa 
iendorfa2, Horsta-Dietera Frhr. v. Enzberga'3, by wymienić prace 
najlepsze pod względem merytorycznym i warsztatOwym. 4 Czasem też warto sięgnąć 
do wspomnień, które choć kontrowersxjne, bywają niezmiernie interesujące, ukazu- 
jące przeszłość, jakiej nie znamy (gdyŻ często postrzegamy ją, co zrozumiałe, z pol- 
skiej perspekt)'\\}'), i poruszające sprawy i problemy częstokroć nieobecne w pol- 
skiej literaturze przedmiotu. 5 
Problem strat narodów eksterminowanych przez aparat represji III Rzeszy jest 
oczywiście istotny, gdyŻ jak słusznie zauważa Autor (s. 11): "Kiedyś uważano, że im 
większa liczba ofiar, tym większe rozmiary popełnionych przez Trzecią Rzeszę zbrod- 
ni". W polskiej literaturze przedmiotu powstało w okresie powojennym bardzo wie- 
le prac popularnonaukowych i tych aspirujących do miana naukowych rozpraw, 
których autorzy powinni się dziś mocno zastanowić nad niegdysiejszymi efektami 
swych dociekań w kontekście liczb, a czasem i faktów, choć wątpliwe, by byli do tego 
skłonni. Problem to istotny także w odniesieniu do strat polskiej społeczności Byd- 
goszczy, na czym przede wszystkim skupił się Autor. Nie ulega oczywiście kwestii, że 
obowiązująca w PRL liczba 36.500 osób nie znajduje uzasadnienia, by wyrazić się 
oględnie. Nie ulega też wątpliwości, iż ktoś kiedyś mocno się natrudził, rozpisując tę 
liczbę na poszczególne czynniki. Tym niemniej próba ustalenia strat polskiej ludno- 
ści Bydgoszczy w oparciu o jedno tylko źródło, a mianowicie akta sądowe spraw 
"O uznanie za zmarłego", jest wysoce problematyczna, nawet jeśli Autor zastrzega 
się, że nie jest to "wynikiem ostatecznym" (s. li). Po pierwsze, nie mamy żadnej 
pewności, w przypadku ilu osób nikt nie złoŻył w sądzie podania o uznanie za zmar- 
łego/zmarłą (a powody mogły być tu różne - brak krewnych, bo również zginęli, 
brak zainteresowanych tą procedurą, pozostanie tych krewnych na emigracji itp.). 
Po drugie zaś, operowanie - będącą wynikiem badań nad tymi aktami liczbą 945 osób, 
nawet przy zastrzeganiu się, iż to nie jest jeszcze cyfra ostateczna - stanowi w moim 
odczuciu formę dość brutalnego obchodzenia się z tak delikatną mateńą. Tym bar- 
dziej, iż akta sądowe spraw "O uznanie za zmarłego" są tylko jednym z istotnych 
źródeł, i tak też winny być traktowane. 
Ważną rolę w artykule W. Stankowskiego zajmują wydarzenia 3 i 4 września 1939 r. 
w Bydgoszczy, co jest oczywiste ze względu na wagę tych problemów w świadomości 
bydgoszczan, jak i dawnych bydgoskich Niemców oraz szerzej - środowisk "wypę- 
dzonych". Autor przedstawił tu stanowiska obu stron, jak też różnice wśród badaczy 
polskich co do charakteru wydarzeń z 3 września. Konstatując - za Włodzimierzem 


.312.
>>>
Jastrzębskim - iż brak dokumentów na potwierdzenie tezy o niemieckiej dywersji 
uniemożliwia tak jednoznaczne określenie genezy wydarzeń z 3 września i ich póź- 
niejszych następstw, posuwa sięjednak \Y. Stankowski za daleko, twierdząc, iż: "Przxi- 
mowanie, że tzw. bydgoska krwawa niedziela była przygotowaną, dywersją, wynika 
z zastosowania prawidła historycznego per analogiam. jeżeli na Sląsku i w innych 
regionach Polski miały miejsce wystąpienia Niemców, które potwierdzają dokumen- 
ty, to na pewno i w Bydgoszczy (bez istniejącej dokumentacji historycznej) analo- 
gicznie była dywersja" (s.12). Twierdzenie takie byłoby uprawnione, gdybyśmy nie 
dysponowali żadnym materiałem historycznym, przy braku oczywiście dokumen- 
tów niemieckich. Tymczasem tak nie jest, o czym Autorowi z pewnością wiadomo. 
Istnieją przecież relacje świadków i uczestników tych wydarzeń ze strony polskiej, 
Ż}ją nadal ludzie, którzy wiedzieli, do kogo wówczas strzelali i kto strzelał do nich - 
i to nie tylko z broni ręcznej, lecz i maszynowej. Nie będziemy tu wchodzić w szcze- 
góły całej sprawy, jest to bowiem temat na odrębne opracowanie, nawet przy świado- 
mości istnienia po obu stronach obfitej literatury przedmiotu. Tu jedynie stwierdzić 
naleŻy z całą mocą. iż postawa badawcza zakładająca jed)1}ą możliwość weryfikacji 
ówczesnych wydarzeil w oparciu o dokumenty (co do których można wątpić, czy się 
zachowały, zakładając oczywiście, że w swoim czasie powstały) jest ignorowaniem 
relacji i pamięci świadków i uczestników, a stąd już blisko do postawy niejakiego 
dr. Ratajczaka. W tej sytuacji pozostaje żmudne badanie materiałó\\ i dowodów 
pośrednich, na co wskazuje efekt wieloletnich dociekań Karola Mariana PospieszaI- 
skiego, który w swym artykule recenZ)jn}7ll z pracy Giintera Schuberta 6 , pomiesz- 
czon}7ll w 1992 r. w "Przeglądzie Zachodnim", rozwinął ustalenia niemieckiego 
autora i wskazał trop, którym naleŻy się poruszać. 7 
Rację ma Autor, pisząc, iż z drugą stroną trzeba rozmawiać, choć dostrzega fakt, 
iż w nauce niemieckiej nie ma nauka polska partnerów do rozmó\y' a to ze względu 
na globalne traktowanie historii Polski w ramach niemieckiej nauki historycznej 
jako części historii Europy Środkowowschodniej. Należałoby więc podjąć wysiłki, 
by ten stan rzeczy zmienić, by,jak to się dziś często mówi, "powiedzieć sobie wszyst- 
ko". Więc nie tylko o wydarzeniach z 3, ale i 4 września, o których nadal wiemy 
bardzo mało, tak że nie sposób dziś jednoznacznie orzec, ile w wydarzeniach tych 
dni było walki z uzbrojonymi Niemcami, ile zaś represji wobec bezbronnych nie- 
mieckich mieszkańców miasta, ofiar ludności niemieckiej w Bydgoszczy i okolicach 
nikt bowiem podwaŻać nie powinien, choć skądinąd wiadomo, iż niemało jest ta- 
kich, którzy wbrew oczywistym faktom nadal nie chcą o tym słyszeć. Tym niemniej, 
jednoznaczne wypowiadanie się o tych wydarzeniach tylko i \\)łącznie w kategoriach 
polskiego pogromu bezbronnej ludności niemieckiej, jest w świetle naszej dotych- 
czasowej wiedzy nieuprawnione, a niestety przykłady takie już się pojawiły.8 
Wysunąłem postulat szukania możliwości dysputy naukowej z przedstawicielami 
niemieckiej nauki historycznej, gdyŻ w przeciwieństwie do W. Stankowskiego nie 


.313.
>>>
mam pewności, czy jest sens kierowania pod tpn względem własnych oczekiwań 
w stronę badaczy regionalnych, nie zawsze bowiem można ich uwaŻać za tych, któ- 
rzy "starają się zebrać fakty, poddać je krytyce i dalej zgłębiać" (s. 12). Wielu bo- 
wiem z tych, którzy z ziem obecnej zachodniej i północnej Polski "'}Wodzą swe 
korzenie, z przyczyn natury zasadniczej nie jest w stanie pisać obiektywnie, a pomi- 
janie milczeniem faktów niewygodnych bądź nie przxjmowanych do wiadomości to 
ró",,-nież brak obiekt)'wizmu. 9 Nie zmienia to oczywiście faktu, że \\'arto i naleŻy wy- 
mieniać z nimi poglądy, wszelako prZ)woływanie przez Autora na poparcie tego 
poglądu pracy Hugo Rasmusa "Pommerellen - \VestpreuBen 1919-1939", który na 
jej łamach, wedle \,: Stankowskiego, "analizuje wszelkie dostępne za i przeciw" 
(s. 12), budzi moje najwyższe zdumienie. Doprawdy, nie chce mi się wierzyć, że 
cZ)1aliśmy dwie różne książki. \Vnikliwpn, a znającym język niemiecki Czytelnikom 
zalecam szczególnie lekturę rozdziałów: .,Die Volksdeutschen - eine illoyale Volks- 
gruppe?", "Die angebliche militarische fiinfte Kolonne", "Die geheime Front", 
"Deutsche Diversion" in Bromberg?" oraz "Der Bromberger Blutsonntag".1O We 
fragmentach dotyczących wydarzeń 3 i 4 września 1939 r. praca ta sytuuje się, nies- 
tety, blisko twórczości Rudolfa Trenkela z lat siedemdziesiątych, przy lekturze której 
włos się jeŻy. II Praca Rasmusajest po prostu skandalem i trzeba to ""Teszcie ot\\-'arcie 
powiedzieć. Także i dlatego, iż, poprzez tendenC)jne cytowanie w ramach aneksu 
wybranych polskich antyniemieckich wypo\\1edzi i deklaracji, a nawet zamieszcze- 
nie plakatów propagandowych, całkowicie wyrwanych z historycznego kontekstu, 
wywołuje - niezależnie od zawartości tekstu głównego - u niezorienlowanego nie- 
mieckiego czytelnika przekonanie, iż to Polska odpowiedzialna jest za wybuch woj- 
ny w stopniu nie mniejszym niż III Rzesza. Autor ten posunął się nawet do za- 
mieszczenia przetłumaczonego na język niemiecki tekstu "Roty" Marii Konop- 
nickiej! Nietrudno się dornyślić,jakie wrażenie wywoła to u nie znającego polskiej 
historii czytelnika niemieckiego. Zresztą Rasmus ułatwia mu sprawę, zaznaczając, 
iż jest to "Deutsche Ubersetzung des polnisches HaBliedes" (s. 349). Doprawdy, 
praca ta śmiało mogłaby nosić podtytuł: ,,\Vir sind damaIs ganz unschuldig gewe- 
sen". Trudno więc poważnie przxjąć zawartą we wstępie deklarację autora, iż: 
"Diese Dokumentation will weder anklagen noch richten, sondern berichten und 
der \Vahrheitsfindung dienen und damit zur Verstandigung und Versohnung bei- 
tragen" (s. 12) i dalej, już z okładki: "die Ereignisse jener Zeit sachlich zu schil- 
dern, 
ie aus den Zeitumstanden verstandlich und erklarbar zu vermitteln, der 
Opfer zu gedenken und mahnend zu einem neuen BewuBtsein beider Volker 
aufzurufen, einem BewuBtsein, das Briicken schlagt". Nie jest przxiemnie to wszyst- 
ko pisać, wszakże pewnych rzeczy bez odpowiedzi pozostawiać nie można. Qui 
tacet, c01lSentire vitktur. Kto milczy, ten zdaje się zezwalać. 

a koniec jeszcze kilka uwag. Bydgoszcz z pewnością może pełnić rolę "łącz- 
nika w polsko-niemieckim sąsiedztwie", jak to określił Autor. Niewiele jest przecież 


.314.
>>>
miast, w których historia Polaków i Niemców tak bardzo się splata. Rzecz jednak 
w tym, żeby sprawy nie ideologizować, nie czynić niczego na siłę, a już z pewnością 
polskiej społeczności w Bydgoszczy, zwłaszcza tej jej części, która pamięta wojnę 
i okupację, nie prawić morałów. Nie będę się tu bliżej odnosił do poruszonej przez 
Autora (s. 12-13) sprawy marcowej sesji z 1997 r., gdyŻ nie byłem na niej obecny, 
wszelako sposób argumentacji zaprezentowany przezeń oraz bijący z tego fragmentu 
jego artykułu natrętny dydaktyzm budzą moje wątpliwości. Można mieć uzasadnio- 
ne zarzuty co do strony organizaC)jnej tego przedsięwzięcia, lecz pisanie o "upoli- 
lycznieniu "krwawej niedzieli" i "sterowanej sesji" wydaje się grubą przesadą, ajuż 
szczególnie przykro przyszło mi czytać atak na śp. Henryka Kaczmarczyka, zasłużo- 
nego dla Bydgoszcz)' człowieka, którego poznałem bliżej w listopadzie 1995 r. na 
sesji naukowej na temat organizacji paramilitarnych i pokrewnych na Pomorzu 
w przededniu II wojny światowej, którą organizowałem w Toruniu z ramienia Insty- 
tutu Historii i Archiwistyki LMK oraz Fundacji "Archiwum Pomorskie AK", i dla 
którego pamięci mam wiele uznania i szacunku, niezależnie od tego, że mam pozy- 
tywną opinię o czasopiśmie "Bromberg" , którego szereg roczników miałem moż- 
ność przejrzeć w kwietniu zeszłego roku w bibliotece Instytutu im. Herdera w 
far- 
burgu. Naprawdę można o tych samych sprawach mó""ić i pisać inaczej. jak to już 
na początku zaznaczyłem, podobnie jak Autor uważam, iż naleŻy zająć się upamięt - 
nieniem niemieckich dokonań w przeszłości naszego miasta, gdyŻ jest to immanent- 
na część jego historii. \Tie uważam jednak, iż ma to słuŻyć przełam}waniu ,.germa- 
nofobii i stereotypów", doprawdy nie wolno tych, jakże istotnych. spraw w ten spo- 
sób instrumentalizować. Pisząc o jednej z najlepszych w Polsce inicjatyw w zakresie 
wydawnictw informaC)jno-biograficznych,jaką stano""i "Bydgoski Słownik Biogra- 
ficzny", a którego opublikowane już tomy za\\ierają wiele biogramów zasłużonych 
dla rozwoju miasta bydgoskich Niemców, pisze Autor (s. 14), iż: "Publikacja tego 
rodzaju ma burzyć uprzedzenia i germanofobie". ja zaś zawsze sądziłem, iż publi- 
kacje tego rodzaju służyć mają rzetelnej biografistyce historycznej. Pisząc o koniecz- 
ności upamiętnienia w formie tablic pamiątkm"rch czy nazw ulic zasłużonych dla 
miasta członków jego niegdysiejszej niemieckiej społeczności, znów stwierdza Autor 
(s. 14): "W ten sposób można przełamywać różnego rodzaju germanofobie". ja zaś 
uważam, że ma to służyć upamiętnieniu zasłużonych dla Bydgoszczy jej dawnych 
obywateli. To uzasadnienie w zupełności wystarczy. UŻywanie zaś motywacji, którą 
proponuje Autor, przynieść może skutek wręcz odwrotny. A tego jako bydgoszczanin 
bym sobie nie Życzył. Reasumując, rozmawiajmy z Niemcami o trudnych sprawach 
z przeszłości, badajmy dzieje obozu w Potulicach, pamiętajmy o ludziach, którzy 
tam zginęli, próbujmy zastano""ić się raz jeszcze nad losem wypędzonych/wysiedlo- 
nych, gdyŻ,jak na końcu swego artykułu trafnie zauwaŻył Autor: "Nauka historyczna 
nie powinna znać ograniczeń". Lecz ta zasada obowiązywać ""inna obie strony. Uj- 
mując rzecz obrazowo: jeśli w zamieszczonym w "Aus Brombergs Vergangenheit" 


.315.
>>>
cokolwiek grafomańskim wierszyku na temat "wypędzenia" Niemców z Bydgoszczy 
w 1945 r. znaJeźć można końcową konkluzję: "Kein Recht, keine Wahl, hier ist nur 
ein Gewalt", to również ludzie ci winni przxjąć do wiadomości, że gdy ich rodacy 
przeprowadzali wysiedlenie Polaków z Pomorza i Wielkopolski do Generalnego Gu- 
bernatorstwajesienią 1939 r., ci słyszeli najczęściej: "Zwanzig Minuten Zeit - raus!". 
jeśli po drugiej stronie prawda ta nie znajdzie pełnego zrozumienia, nigdy "nie 
powiemy sobie wszystkiego". 


l Rudolf Jaworski i 
fat/lias Niendorf są aUlorami wyśmienitych komenlarzy do dziejów polilyki niemieckich 
"łaJz adminislraC)jn)'ch woLcc mniejszości polskiej w 
iemczech w lalach 1920-19.'39, jak leż dzialalności 
organizacji lej mniejszości i jej p
wódców, sporządzonych na użylek przygolowanych wspólnie z hislorykarni 
polskimi dwóch tomów dokumentów do dziejów polskiej i niemieckiej polityki narodowościowej w ramach 
serii ,J'exte und Materialien zur Zeitgeschichte". Analogiczne komenlarze do polityki wladz polskich wobec 
mniejszości niemieckiej p
'gotowali ze stron)' polskiej Marian Wojciechowski i Przem
-slaw Hauser. Zob. 
Df'IltscM und Po/nz ::wischro den Kri
gen. Minbrhn/en.s/a/lls und "Vo/Ils/ll1nsknmpf" im Grenzgfbie/ (/920-1939). 
Am//iche Berichlers/allung aus beiden Landem 1920-1939. Hrrausgq{fben im AuJtrag des Ins/i/uts fur Zei/- 
gfschichlf und der Generaldirfk/;on der Po/nischen S/aalsarchil'f l'on Rudolf Jozl'Orski wul Jtariau Wl!iÓfchlTU'S- 
ki, bem-/xi/e/ l'on Ma/h;as X;nulO1f und Przemysław Hausl'T, Bd.I - II, K.G. Saur. 
fiinchen - ;\few Providence 
- London - Paris 1997. 
2 Mat/lias Niendorf, J/inderhei/m an der Gremf. DeutstŃ und Po/nz ;n den Kreisen Flotou' (Zldów) und Zf11lPf/- 
burg (Sępó/no Krajeńskie) 1900-1939, Wiesbaden 1997. 
.'3 Horst-Dieter Frhr. v.. Enzberg, Die Goe/hfschule in Gra/ldmz und MS deutsch-poln;schf Vrrhii//nis (/920-1945), 
Ltineburg 1994. 
4 Z prac powstałych we wcześniejsz)7n okresie pfZ}pomnieć należy cenne, mimo wszystko, opracowanie OlIona 
Heikego Die deutscM ltli,ulerheil in Po/en bis 1939. Ih,. Leben und J111kn: kll/lurell-gfsfll
chnftlich-poli/isch. 
Eine hislorisch-dokumenlarische Analyse, Leverkusen 1985. Nie wymieniam tu cennych prac Norberta Krekc- 
lera z początku lat siedemdzicsiąt}"ch, dotyczących subwencjonowania mniejszości niemieckiej w Polsce przez 
Auswartiges Amt w lalach 1920-19.'3.'3, gdyŻ spraw)' polityki narodowościowej dotyczą jedynie pośrednio. 
5 Istnieje wcale niemała ich ilość, tu wszakże warto w)7uienić, nie wiedzieć czemu nie "rkol"Z)'slywaną dotąd, 
w polskiej literaturze przedmiotu pracę Hansa Frhr. v.. Rosena: Biłam. Das deu/scM Gul in Posen Ulul Pomme- 
rel/nz, Rosbach 1972. 
6 G. Schubert, Das Unlentehmen "Brombergl'T Bluts01l1llng". Tod einl'T Legnuk, Bund-Verlag (Koln) 1989. Nie- 
miecki dziennikarz i historyk wskazuje w swej pracy na Slużhę Bezpieczeństwa SS i jej jednostki specjalne jako 
realizatora tego przedsięwzięcia (s. 10 i 151), dając na podslawie swych uslaleń naslępująCą charakterystykę tej 
grupr "Diejenigen, welche die Schiisse abgaben, waren o/Tenbar auf ihren Einsatz sorgfahig vorbcreitet wor- 
den, obwohl f tir das spezielle Training f tir das U nternehmen "Brombergcr BlulSOnnlag" nur wenige Tage zur 
Veńtigung geslanden hauen. Sie waren ein zusammengewiirfeher Haufen, eine Kompanie starko Sie kamen 
aus dem Reich, aus WestpreuBcn und einige auch aus Bromberg; die aus dem Reich, das waren die Spezia- 
listen, sie fiihrten das Kommando, und die aus Bromberg hauen die Ortskenntnisse, ohne sie ware das Unter- 
nehmen ohne jede Erfolgsaussicht gewesen. Nie gehorten der SS an, und alle waren hochmotiviert. Ohne 
diese Voraussetzung halle man sie nicht zu ihrem Geheimauftrag losschicken konnen. Uber Danzig, auf 
viclbenutzten Wegen, waren sie - und getrennt von ihnen ihre Wa/Ten - an ihren Bestimmungsort gelangt. 
Dort kannte sie niemand, und niemand von den Einheimischen kannte ihren Auftrag; den Verrat in allerletz- 
ter Minute brauchten sie daru m nicht zu ftirchten" (s. I O). 
7 K.M. Pospieszaiski, Dzień 3 września 1939 w Bydgoszczy. Przdmn w niemieckich poglqdm-h, "Przegląd Zachod- 
ni", 1992, nr 2, s. 185-20 I. Wbrew tytułowi artykułu, praca Schuberta, która choć pisana w konwencji publi- 
C)'Stycznej, jest ze względu na zawarte w niej uslalenia, będące plonem żmudnych badań, niezwykle cenna (co 
przyznaje również w: Stankowski), nie oznaczała jednak ani nie oznacza "przełomu w niemieckich poglą- 


.318-
>>>
dach". jako że jej aUlor jest wśród niemieckich badaczy w s\\ych sądach niemal odosobniony. Długo \\ięc 
pewnie \\'}padnie jeszcze czekać. by jego ksiąŻka na dobre oznaczała "śmierć p
 n
j legendy". 
8 Tak na przykład Dańusz MatcIski w swej skądinąd wartościowej i interesującej monografii 
iemców w Polsce 
w XX stuleciu napisał bez ogródek: ,.Emocje (związane z psychozą V kolumny - p.o.) osiągnęły apogeum 
w Bydgoszczy, skąd prewenC}jnie \\'}prowadzono internowanych Niemców i eskortowano w kierunku Łowicza 
(a następnie Berez)' Kartuskiej). T}lTIczasem ludność narodowości niemieckiej, która pozostała w mieście nad 
Brdą: starców, kobiety i dzieci, dotknął "gniew łudu" (podsycany nic tylko przez miejsco\\'}'ch endeków, ponie- 
waż obóz rządzący także przyczynił się walnie do stworzenia odpowiedniej do tego atmosfery). Sprawa ta 
zaciąŻ)ła na relacjach Polacy - Niemcy zarówno w lalach okupacji, jak i w następnych dziesięcioleciach". Zob. 
D. Matdski,.Vimuy w Polsce U' Xf leiekll, Wars7awa - Poznań ]999, s. ]84. Z kolei fotografię nr .'35, przedsta- 
\\;ąjącą Z\\łoki 'iiemców, którzy stracili Życic wskutek \\}darzeń z .'3 i 4 września, zat}1ułował naslępująco: 
"l\iemieckie ofiary polskiego pogromu w Bydgoszczy.'3 \\TZeśnia ]9.'39 r. (tzw. krwdwa niedziela)". 
9 1'ia temat pracy Handbllcń da Geschich/e O
/- und Jł"r
/preussms, Teill\': J-iJm J"'trag l'on rersmlles bi
 .lllll 
Endecys zwei/en Weltk,.iegrs 1918-1945, hrsg. \. Ernst Opgenllorlh.lnslilut :\orddeutsches Kulturwerk Ltine- 
burg ]997, zob. recenzję pióra SIanisława Salmono\\;cza pomieszczoną w "Zapiskach Historycznych". 10m 
L,(\
 z. 2, s. 206-209. W wydanej oSlatnio pracy Petera 
fasta Os/preu.wlt Ulu! Jfes/prf/LSSfllllltd die Deu/schen 
au
 Lilalll'1l, S/udienblKhreie da S/iftultg O
/dm/schtT KIlI/ul1Ll{7-k, Bd. ] O, 
fiinchen 200], w rozdziale 8 częś- 
ci \
 zatylułowanym: "Nachkńegsnot und 
ationalsozialismus, Kńeg und Untergang. \'on der Remłution bis 
zur Eroberung der PreuBenlande durch die SO\\jets (]9]8-]945)", s. ]64-]6.'3, nic znąjdujem} ani słowa 
o niemieckiej polityce okupaC}jnej, jest za to spory passus o ,.polnische Greultalen im September ] 9.'39'. 
(s. ]52-15.'3). Z kolei w opublikowan}ln lat temu kilka artykule Hugo Rasmusa Jres/prrujen im Sdwllnl des 
HakenkrfllZfs. Gleichschal/ultg und L'nrech/ jOrrin'len Gegnmdl1lJt. .1VestpreuBen:fahrbuch", Bd. 18, ]998. 
s. ] ] 9-] 58, przeczytamy o losach glÓ\\ nic niemieckich mieszkańców Reichsgau Danzig-WeslpreuBen. Z prac 
wcześniejszych warto się leż zapoznać z niektólJmi wywodami dr. Hansa !'\cumayera na temalmiędZ)wojennej 
polskiej polityki narodowościowej. a pomieszczon}mi w pracy Die Sladlllnd dn- Laltdkreis GralIdm.. AIl
 
sif'bfll Jaln/lIll/dnten dl'lllscher Geschichte. Hn"{lIl
gegebfll im AIlJtmge drr Heimalk1"{'i
e GmuJenz SlaJ/llnd 
Graubn:: Land l'01I D,: XorJro'in mn Dies/-Koerbn; Gedlmd ,Uf/J3Ill'T lllu! HmlS-Jiirgrn SChIKh, Osnahriick 
]976. 
10 Hugo Rasmus, P011l1nrrellf1l - n"rslPrnljJrn 1919-1939, \Hinchen - Bcrlin ] 989. 
l] Rudolf Trenkd, Drr Bmmberger Blulson1l1ag oder die gezielte Prol'olwlioll::u Beginn drs ZlI'eilen n
llk,.ieges. 
Wie e
 damols U'irkiich wm; lh017/rr Frell1ldeskreis, Hamhurg ]974, s. 39. Wydanie II i III w Hamburgu 
w roku ]975 i ]976, nieco poszerzone (s. 47), nosiło niceo zmieniony t}tuł. gdyż dodano: "im Seplemher 
19.'39".
>>>
Witold Stankowski 


Bez emocji w spojrzeniu na historię. 
W związku z polemiką 
Pana Przemyslawa Olstowskiego 


Przystępując do czytania Pana tekstu, odniosłem już na początku wrażenie, że 
to co napisałem, traktuje Pan nie od strony naukowej, ale emocjonalnej. Bardzo 
szkoda, bo pewna polemika Geżeli takąjest!) ma wtedy sens, gdy jest rzeczowa, 
pozbawiona emocji. Z drugiej strony chciałem zrozumieć, gdzie tkwi źródło Pana 
emocji. Myślę, że wynika to częściowo z faktu, że jest Pan mieszkańcem grodu nad 
Brdą, a i rodzina Pana osadzona jest od wieków w bydgoskich realiach. Stąd być 
może Pański subiekt\'Wizm. 
, 
Celem mojego artykułu pl. "Bydgoskie germanofobie w historii stosunków pol- 
sko-niemieckiego sąsiedztwa" było przybliżenie zasadniczych problemów z historii 
polsko-niemieckiego sąsiedztwa na przykładzie miasta Bydgoszczy. Zostały one wy- 
punkto\\rane i jedynie, bez dogłębnych studiów, syntetycznie omówione. Ich do- 
głębna analiza możliwa jest w przypadku odrębnego opracowania, monografii. Łamy 
artykułu naukowego są tutaj niewystarczające. Może to stanowić odpowiedź na za- 
rzut Pana, że pobieżnie traktuję poruszaną w moim artykule problematykę, "...za- 
sługującą przecież na o wiele szersze potraktowanie...". Zgodzi się Pan więc ze mną, 
że niektóre problemy zostały jedynie zasygnalizowane ze względu na ograniczoność 
artykułu naukowego. 
W moim artykule wypunktowałem następujące problemy: l. Polacy są pierwszy- 
mi ofiarami agresji Niemiec w czasie drugiej wojny światowej; 2. Problem strat naro- 
dów eksterminowanych przez Trzecią Rzeszę; 3. Wydarzenia we wrześniu 1939 r. 
w Bydgoszczy - polem do dyskusji historycznej, a nie do budzenia wzajemnych pol- 
sko-niemieckich uprzedzeń; 4. Bydgoszcz - łącznik w polsko-niemieckim sąsiedz- 
twie; 5. Potulice - obóz, o którym nie można zapomnieć; 6. Niemieccy bydgoszcza- 
nie, wypędzeni - uwagi ogólne; 7. Przeciwko germanofobii - bez tematów tabu - 
postulat)' badawcze. Chce Pan mówić o tych samych problemach, ale inaczej. Czy 
o stwierdzeniu, że Polacy są pierwszymi ofiarami agresji Niemiec w czasie drugiej 
wojny światowej można mówić inaczej? Zgodzi się Pan ze mną, że jest to prawda nie 


.818.
>>>
podlegająca dyskusji! Podobnie można powiedzieć o innych przytoczonych przeze 
mnie zagadnieniach. 
Wywnioskowałem, Że neguje Pan lub próbuje pomniejszyc dokonania niemiecki
 
histońogrnfii. U\\'aŻa Pan, że Institut fur Zeitgeschichte w Monachium to "samotny biały 
żagiel" w niemieckiej histońografii. Przypominam, Że jest to potężna instytucja badaw- 
cza, prowadząca szereg kompleksowych badań nad narodoW}w socjalizmem i jego skut- 
kami. Odnośnie Instytutujohanna Goufńeda Herdera w Marburgu jest Pan zdania, Że 
Instytut, według niego wielce zasłuŻony wcześniej dla nauki, schodzi obecnie do roli 
Serviceeinńchtung. Dziwię się, że będąc w Marburgu, nie rozumie Pan przemian za- 
chodzących w Instytucie i na dodatek cały czas dobrej pozygi tej jednostki naukowo- 
badawczej w Niemczech i w Europie. Oto przykłady: chwaląc działalnoŚĆ Instytutu 
wcześniej, 
. przed początkiem lat 90., usiłuje Pan powiedzieć, że obecnie jest to jedynie 
jednostka "usługowa", a co za tym idzie - nie prowadząca badań. Dla nie znających 

istońi Instytutu i Panu przypominam, że przed zmianami systemowymi w Europie 
Srodkowowschodniej Instytut ten był postrzegany, m.in. w Polsce, jako kuźnia rewi- 

onizmu i rewanŻyzmu. A to m.in. dlatego, że skupiało się wokół tego Instytutu sporo 
Niemcó\y' tzw. wypędzonych lub mających jakiś kontakt z Polską. A propagandzie pol- 
skiej to wystarczało, aby wyłącznie mówić o antypolskim charakterze tego Instytutu. W t) lU 
miejscu należałoby ,,;wienić historyków niemieckich jak Richard Breyer czy Gouhold 
Rhode związanych z Instytutem. Profesor Rhode był wybitną osobowością, a ponieważ 
zmarł w 1990 f., to również i mi nie dane było pracować podjego kierunkiem. Zmiany 
w Europie Środkowowschodniej spowodowały \vymóg nowej definicji działalności In- 
stytutu: więcej otwarcia, zmiany profilu z typowo badawczego na badawczo-dydaktyczny. 
Zaowocowało to wieloma seminariami dla studentów z Polski - Niemiec, międzynaro- 
doW}wi konferencjami. Instytut przyznaje st)pendia, z których korzystąją historycy z ca- 
łego świata, nie tylko Europy. Zasoby biblioteczne i prasowe są bardzo dobre, stale uzu- 
pełniane. Trochę więcej rozwagi, Szanm\-l1Y Panie, w wydawaniu ocen. Uwaga ta doty- 
czy także Institut £lir Zeitgeschichte w Monachium. Nal)'\vając ten Inst)1ut "samotn}111 
białym żaglem", usiłuje Pan powiedzieć, że badania niemieckie nie rozwijają się, gdyż 
oba Instytuty, tak jak Pan chce "... nie są dla całości niemieckiej nauki historycznej 
reprezentatywne...". Badania historyczne skupiąją się wokół t)'ch dwóch Inst)1utó\Y. \V ten 
sposób rozumując, zaprzecza Pan sobie, pisząc, że rozwijają się badania nad problema- 
tyką stosunków polsko-niemieckich na tle spraw narodowościowych, przytaczając publi- 
kację źródłową "Deutsche und Polen zwischen den Kriegen. Minderl}eitenstatus und 
,Yolkstumskampf" im Grenzgebiet (1920-1939)". Nie chce Pan zaU\\'aŻyć, Że publika- 
cja ta powstała wspólnie (na zlecenie) Institut fur Zeitgeschichte w Monachium (sic!) 
i Naczelnej Dyrekcji Archiwów Państ\vowych w Warszawie. "')lnaga Pan od strony nie- 
mieckiej, aby "więcej" zajmowała si
 problemat)'ką polską, sąsiedztwa polsko-niemiec- 
kiego. Dlaczego? Przecież Europa Srodkowowschodnia nie ogranicza się tylko do Pol- 
ski. W tej chwili mamy stan następujący: niemiecka nauka historyczna poddawana jest 


.819.
>>>
centralizacji, wiele inst)1utó\Y, seminariów na uniwersytetach wskutek odejścia osoby wio- 
dącej, danego profesora nie funkcjonuje dalej. Stanowiska profesorskie (Professurstelle) 
nie są odnawiane i stąd nie ma kontynuacji w badaniach. Oszczędności w Niemczech 
szuka się między innymi poprzez cięcia w budżetach uniwersyteckich. W Niemczech 
popularność mają badania nad Rosją. Cieszyć się więc naleŻy, że wybitni niemieccy 
historycy, jak między inn)wi pro( Hans Hecker (Diisseldorl), RudolfJaworski (Kiel), 
Hans Lemberg (Marburg), Klaus Zernack (Berlin) sami prowadzą badania z dziejów 
polsko-niemieckich i swoim studentom polecają te tematy. Otnymanie pracy na uczelni 
niemieckiej dla początkującego historyka jest bardzo trudne i trzeba to wziąć pod uwagę. 
Pewną centralizację historycznej nauki niemieckiej widać na przykładzie założenia Nie- 
mieckiego Inst)1utu Historycznego w \Varszawie (DHI). "Posiłkują" niemiecką naukę 
historyczną środowiska wypędzonych, którzy wcześniej i obecnie juŻ mniej Gest to poko- 
lenie juŻ starsze) prowadzą \\łasne badania. Brakuje im często warsztatu, towarzyszy im 
ból za Heimatem, nie korzystają z polskich źródeł archiwalnych, dostępnych dla nich 
dopiero po roku 1989. To wszystko wp
'Wa na ogólny obraz ich publikacji. \Vychwala 
Pan ksiąŻkę znanego mi osobiście Horsta-Dietera Frhr. v. Enzberga i jest to słuszne. 
Odmawiając "')pędzonym przyzwolenia zajmowania się dziejami polsko-niemieckimi, 
niech Pan pfZ)jmie do wiadomości, że publikacja ta powstała z inicjatywy środowiska 
'V}pędzonych pochodzących z Grudziądza i okolic. 
NaleŻy się cieszyć, że polska nauka historyczna rozwija się i pomimo burzliwych 
dziejów powojennych ma wielu wspaniałych przedstaV\icieli, znawców przedmiotu. 
Za ich sprawą dzieje naj nowszych stosunków polsko-niemieckich na tle historii Po- 
morza doczekały się niezliczonych syntez, monografii. \V kręgu tym znajdują się tacy 
wybitni historycy jak Przemysław Hauser (dzieje mniejszości niemieckiej w okresie 
międZ)Wojennym), \Vlodzimierz jastrzębski (wojna i okupacja), Marian Mroczko 
(myśl zachodnia), Roman Wapiński (dzieje polityczne Pomorza, myśl polityczna), 
\lieczysław Wojciechowski (odrodzenie się państwa polskiego po I wojnie świato- 
wej, mniejszości narodowe w okresie międZ)Wojennym). Pomimo politycznych trud- 
ności, barier, uprzeJzeń podejmowali oni współpracę z historykami niemieckimi, 
stroną niemiecką w celu wypracowania wspólnego bądź zbliżonego stanowiska na 
wiele spornych kwestii. Chciałby Pan, aby rozmawiać z tymi jedynie Niemcami, 
którzy mają świadomość o ich winie za drugą wojnę światową. Przecież jest prawdą 
oczywistą, że Polacy są pierwszymi ofiarami agresji Niemiec na Polskę w czasie dru- 
giej wojny światowej. jak chciałby Pan "wybierać" Niemców? Czy według własnych 
kryteriów lub innych? Pokolenie wspaniałych, wymienionych przeze mnie history- 
ków przeŻyło wojnę i godne jest uwagi to, że łamiąc pewne wewnętrzne bariery z nią 
związane, dąŻyli i dąŻą do dialogu ze stroną niemiecką. Równie dobrze mogliby 
prezentować własne sądy, przepełnione subiektywnym spojrzeniem. I w tym kontek- 
ście przypisywanie mi obok roli historyka roli propagatora idei porozumienia od- 
bieram pozytywnie. Pan jest temu przeciwny, a szkoda. UWaŻam, że pomimo wielu 


.320.
>>>
różnic dysputa jest zawsze potrzebna - przez to, że historia \\rsiedleń Niemców 
z Polski w okresie 1945-1950 była przed rokiem 1989 tematem tabu w Polsce, 
w Niemczech natomiast funkcjonowały wokół niej różne sądy i emocje. W chwili 
obecnej sytuacja się normalizuje. Moja matka jako 15-letnia dziewczyna przeszła 
podczas okupacji przez obóz w Mielęcinie pod Włocławkiem, czy wskutek tego nie 
powinienem zajmować się historią tego obozu dla Polaków i Niemców po wojnie, bo 
wina Niemców jest większa. Myślę, że nie tędy droga. ja nie traktuję emocjonalnie 
problemów badawczych. U Pana te emocje są aŻ nazbyt widoczne. 
Pana pesymizm i stwierdzenie odnośnie badań problematyki okupaC}jnej, że "...coś 
zaczyna kiełkować w młodym pokoleniu niemieckich badaczy, choć to raczej pieśń 
przyszłości...", nie jest ohiektywne. Problematyka badań nad dziejami okupacji hit- 
1erowskiej w Polsce jest stosunkowo dobrze znana i opracowana. Był to temat prio- 
rytetowy w polskich badaniach historycznych w okresie po drugiej wojnie świato- 
wej. Po stronie niemieckiej problematyka ta była przedmiotem badań przez Institut 
fur Zeitgeschichte w Monachium. Również i obecnie, w ostatnich 10 latach, pomi- 
mo pewnego "wyeksploatowania" tematu, naukowcy niemieccy zajmują się dotych- 
czas niezbadanymi zagadnieniami z okresu drugiej wojny światowej. W}lllienić można 
w tym miejscu chociażby publikację Volkera RieBa o wymordowaniu osób psychicz- 
nie chorych na terenie okręgu Gdańsk - Prusy Zachodnie' , Christianajansena i Ar- 
no Weckmessera o Selbschutzu 2 , Hansa.:fiirgena Bomelburga i Bogdana Musiala 3 , 

1ichaela G. Escha 4 . Proszę zapoznać się szerzej z bibliografiami. 
Poruszając problem strat narodów eksterminowanych przez Trzecią Rzeszę pod- 
czas drugiej wojny Ś\\1atowej na przykładzie miasta BydgoszCZ); odniosłem się do 
istotnych uwag w sprawie badań nad tym zagadnieniem. Przedstawiłem funkcjonu- 
jące wcześniej obliczenia zawyŻające \\1elkość strat w zesta
1eniu z obecnymi naj- 
nowszymi badaniami. Prezentując te sprawy, chciałem jedynie naświetlić fakt, jak 
trudne są to badania. 
apisałem, że "...urealnienie strat ludnościowych Polaków/ 
bydgoszczan nie pomniejsza i nie zaciera ogromu zbrodni hitlerowskiego faszyzmu...". 
Omawia Pan tę sprawę za mną i jak wnioskuję, nie podobają się Panu najnowsze 
metody badań w tej sprawie. Nie podaje Pan żadnych wskazówek i rad. Uważam, że 
niech zajmą się tym ci historycy, którzy podjęli się już tego zadania. 
Czytając Pana słowa, odniosłem wraŻenie, że usiłuje Pan wypowiedzieć się na 
wszystkie problemy lub coś powiedzieć na kaŻd)' problem. Nie uczestniczył Pan 
w omówionej przeze mnie sesji w marcu 1997 r. w Bydgoszczy, ale krytykuje Pan 
mnie za moją ocenę tej sesji. Myślę, że potrzeba trochę rozwagi. 
Do oceny niektórych W)1TIienionych osób ma Pan prawo. Taka jest zaleta demokra- 
cji. Ale niech opiera się ona na faktach, obiektywizmie i szerszym spojrzeniu, a nie 
wyłącznie na takim, pasującym do Pal1skiej wyobraźni. Chodzi tutaj o Hugo Rasmusa, 
którego ksiąŻkę poddał Pan negatywnej krytyce. Mam wraŻenie, że swoje "')'Wody oparł 
Pan na jednostkowo zasłyszanych informacjach. jeżeli chcemy poddać krytyce ksiąŻkę 


.32t.
>>>
H. Rasmusa "Pommerellen/\Vestpreussen 1919-1939", musimy uwzględnić pewien 
czas, w którym została ona napisana. Autor nie miał dostępu do polskich źródeł. Po- 
nadto nie jest on z wykształcenia historykiem (w podjęciu studiów przeszkodziła mu 
wojna i trudy powojenne), ajego spojrzenie na pewne wydarzenia zostało przesłonięte 
własną autopsją i żalem za utraconymi stronami rodzinnymi. Ważne jest to, że H. 
Rasmus jest autorem wielu publikacji, artykułów, które ukazały się ostatnio i został)' 
oparte na najnowszych polsko-niemieckich badaniach. Niestety, czy celowo lub z nie- 
wi
dzy nic Pan o tym nie wspomina! Do jego najnowszych ksiąŻek naleŻy monografia 
o Swieciu nad Wisłą, znajdująca się w zasobach Biblioteki L'MK, czyli tak łatwo Panu 
dostępna. 5 Autor publikację tę ofiarował w darze uczelni. 
ajnowszy artykuł o Koś- 
ciefZ)l1ie H. Rasmus poświęcił okresowi okupacji hitlerowskiej, w którym ukazuje 
maft)Tologię Polaków. 6 jak można oceniać autora wielu publikacji przez pryzrnatjed- 
nej ksiąŻki! Niech Pan pamięta, że jako miejsce do oceny słuŻy recenzja. 
jeżeli chodzi o drugą osobę, już nieŻ)jącą, którą także wymienia Pan w swojej 
polemice, proponuję, aby ocenę pozostawić biegowi historii. 
Bardzo się cieszę, że zapoznał się Pan z czasopismem \\}pędzonych .,Bromberg". 
Nie musiał Pan go studiować w Republice Federalnej :\fiemiec w 
1arburgu. Nie jest 
ono potajemnie przerzucane do Polski, a dostępne jest oficjalnie w bibliotece w Byd- 
goszczy.ja także służę pomocą w wYPOŻyczeniu tego czasopisma (otrzymujęje pocztą). 
I na zakończenie. Swoje słowa kończy Pan przesłaniem, że prawda o przeprowa- 
dzonych wysiedleniach Polaków z Pomorza i \Vielkopolski w 1939 r., kojarzona ze 
słowami "...zwanzig 
inuten Zeit - raus...", powinna znaleźć u Niemców zrozu- 
mienie, a wtedy będziemy mogli mówić o wszystkim. Proszę pamiętać, że pamięć 
o wymordowanych Polakach w czasie drugiej wojny Ś\\1atowej jest wiecznie Ż)wa. 
Zdają sobie z tego sprawę i Niemcy, nawet i ci wypędzeni, wysiedleni z Bydgoszczy, 
Jając temu wyraz w złożeniu hołdu i kwiatów pod pomnikem na Starym Rynku. 
\Varto o tym wiedzieć. 
Czytając Pana słowa, liczyłem na merytoryczną polemikę. Wchodzenie w szereg 
problemów, wątków badawczych wymaga rozwagi i rzeczowego przygotowania. Warto 
pozbyć się emocji w spojrzeniu na historię. 


1 Dif AnJange der Ve17lichl/lllg lrbnL5U1lWe71en Lebens ;n den &ichsgaueTl Dall
;g-J'Vf'JlprrtljJf1l /lnd Wnlhdnnd 
1939-1940, Frankfurt am \fain 1995. 
2 Drr l'O[}well1scM Selbslsch,d:: ;n /Um 1939/1940, .,Schriftenreihe der VieJtcljahrshefte", \Iiinchen 1992, Bd. 64. 
3 Art} kuł t)'ch dwóch osób ma charakter s}lltezy Die dmlsdl£ Besal
ungspolilik in Polen J 939- 19451\\: I Deulsdl- 
polniscM Bezifhllngrn, Hrsg. von W. Borodziej, Klaus Ziemer, Osnahrtick 2000. 
4 Bet'JJlkrnmgsl'fTSchiełJll1lgrnllnd Bn.JJlkrnl1lgspolilik 1939- 1950 Iw: I Dfulsch-pollllsche Beziehungm, Hrsg. von 
W Borodziej, Klaus Ziemer, Osnahrtick 2000. 
5 H. RasIllUS, Sdlwelz an der JV,ichsfl. Sladl und Kreis. . 'alur-Gfschichif- Wirlschnfl- KulilIr, M iinster 200 1 . 
6 H. Rasrnus, Slndlund Landkreis Bereni in drr Zfill'01l 1939-1945 lInl" dnllfch" Verwalillng, "Beitrage zur 
Geschichte WestpreuBens", \liinster 1999, Nr. 16. 


.322.
>>>
--- 


., 

 


ł 
. 
i,.. '
,_
 
,. 


. 


. 


Kronika
>>>
.LMaria Lindenau-Lang;ner 


Kronika wydarzeń za rok 2000 


t. Życie polityczne 


7 I Bydgoski Urząd .Miasta zakupił biurowiec dawnej "Telfy" przy ulicy Gru- 
dziądzkiej od firmy Lucent Technologies. Za 19 tys. m 2 magistrat zapłacił 
7 mln złotych. W pierwszej kolejności na nowe kwatery przeprowadziła się 
pracownia urbanistyczna i Wydział Komunikacji. 


20 I Bydgoszcz świętowała 80. rocznicę przyłączenia do macierzy. 20 stycznia 
1920 r. miasto wróciło do Rzeczypospolitej. 


17 II W Kawiarni Artystycznej ,
ęgliszek", w cyklu "Oswajanie VIP-ów", odby- 
ło się spotkanie z przewodniczącą Rady Miasta, Felicją Gwincińską. 


24 II W sali im. Wojciecha Łochowskiego wygioszono \\yklad pl .
Bydgoszcz w XIX 
wieku - na pograniczu narodowościowym, gospodarczym i społeczn)m". 


8 III W Bydgoszczy przeb)wał przewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycz- 
nej Leszek Miller. 


:3 IV Miasto odwiedziła minister sprawiedliwości Hanna Suchocka. Spotkała 
się z sędziami i prokuratorami oraz rozmawiała z prezydentem Bydgoszczy 
o przekazllniu prokuraturze bud)11ków, które opuścił LTrząd Miasta. 


12 V W Bydgoszczy gościła Anna Popowicz wiceminister kultury i dziedzictwa 
narodowego. 


30 V Wiceminister pracy i polityki socjalnej joanna Staręga-Piasek prl'jechała 
do Bydgoszczy. Okazją do przxjazdu przedstawiciela resortu było dziesię- 
ciolecie powstania jednej z pierwszych noclegowni w kraju - Schroniska. 
dla Bezdomnych Mężczyzn. 


.325.
>>>
3 VII \V Bydgoszczy przebywała jolanta Kwaśni
wska. Zona prezydenta odwie- 
dziła Dom Pomocy Społecznej "Promień Zycia". 


8 VII \V województwie i mieście gościł prezydent RP Aleksander Kwaśniewski. 


27 XI Na zaproszenie posła janusza Zemke w Bydgoszczy gościł \Vojciech jaru- 
zelski. Brawami powitało generała grono jego sympatyków. Gość podczas 
spotkania mówił o trudnej historii Polaków, także tej najnowszej, oraz o zło- 
żoności naszych czasów. 


13 XII \V dniu dziewiętnastej rocznicy wprowadzenia stanu wojennego \\ładze pai}- 
stwowe odznaczyły zasłużonych działaczy solidarnościowych z lat 80. Dwa 
najwyŻsze W)Tóżnienia - Złoty Krzyż Zasługi wręcZ)ł wojewoda józef Ro- 
gacki. 


II. Życie gospodarcze 
19 I 
d targach turystycznych w stolicy Portugalii Kuja",.'Y i Pomorze próbo- 
wały przyciągnąć do siebie obcokrajowców. Przedstawiciele naszego wo- 
jewództwa zostali zaproszeni przez Ambasadę Polską w Lizbonie. Na stoi- 
sku znaleźć można było materiały promocrine miast naszego regionu, 
m.in. Bydgoszczy. 


I Centrostal Bydgoszcz oraz Prefabet z Białych Błot koło Bydgoszczy zna- 
lazły się w gronie 17 zdobywców złotych medali Międzynarodowych 
Targów Poznańskich na największej ekspozycji budowlanej w Polsce 
"Budma 2000". 


3 II \Y Bydgoszczy odbyły się specjalistyczne targi spoŻywcze, na które zjechali 
wystawcy z całej Polski. 


9 III Rozpoczęły się XVII Targi Budowlane GRYF-BUD. 


17 III \Vyspa Młyńska, okolice Opery NOVA i inne tereny pod inwestycje w cen- 
trum miasta promowała delegacja bydgoskiego ratusza na targach w Cannes. 


23 III Gmach bydgoskiego oddziału BRE Banku uznano za najlepsz
 budowlę 
mijającej dekady w Polsce. W finale ogólnopolskiego konkursu "Zycie w ar- 
chitekturze" projektanci oraz właściciele budynku odebrali prestiżową na- 
grodę z rąk premiera jerzego Buzka. 


.326.
>>>
l IV Wojewoda kujawsko-pomorski w imieniu skarbu państwa podpisał umowę 
wniesienia Kolejowych Zakładów Nawierzchniowych "Bydgoszcz" do spółki Ko- 
lejowe Zakłady!\J"awierzchniowe "COGIFER Polska" sp. z 0.0. z siedzibą w Byd- 
goszczy. Nowa firma to skutek prywatyzacji bezpośredniej bydgoskich KZ:\T. 


25 IV W Bydgoszczy świętowano 100-lecie działalnosci Kujawsko-Pomorskiej Izby 
Rzemiosła i Przedsiębiorczości. Uroczystości patronował prezydent RP Alek- 
sander Kwaśniewski. 


26 IX W \Vojewódzkim Inspektoracie Inspekcji Handlowej w Bydgoszczy z rąk woje- 
wody kujawsko-pomorskiego Zbigniewa Muchlińskiego dwóch pracowników 
tej insl)1ucji otrzymało odznaczenia państwowe. jerzego Kowalskiego, naczel- 
nika Wydziału Prawnego i Ochrony Konsumentó\Y, udekorowano juŻ po raz 
drugi Złotym Krzyżem Zasługi. Srebrny Krzyż przyznano Danucie Rogow- 
skiej, wicenaczelnikowi Wydziału Kontroli Handlu i Usług Branż Przemysło- 
wych. Obaj pracownicy wyróżnieni zostali za działalnoŚĆ społeczną polegającą 
na pracy w Fundacji Konsumentów i prowadzeniu akgi edukaC)jnych. 


X V\T październiku w województwie kujawsko-pomorskim oddano do uŻytku 
383 mieszkania (najwięcej od początku roku), a od początku roku 2.386. 
Pod względem liczby mieszkał} oddanych do użytku w końcu października 
nasze województwo zajęło 9 miejsce w kraju. 


14 XI Niezależnie działająca agencja ratingo\\ra Standard & Poor's przyznała Byd- 
goszczy ocenę ratingową BBB minus (prognoza stabilna dla zobowiązań 
w walucie krajowej i zagranicznej). Oznaczało to, że miasto posiada ,'V)'star- 
czającą zdolność do wywiązywania się z zaciągniętych zobowiązań finanso- 
wych. Upublicznioną ocenę przekazano, jako dwustronicowy komunikat 
prasowy o wiarygodnpll mieście Bydgoszczy, do wiadomości 40 tys. insl).- 
tucji, firm i korporacji finansowych. 


XII Bydgrnakie Zakłady Gazownicze zaopatrują bydgoszczan w gaz juŻ od 140 lat. 
jubileusz firmy był okazją do nadania najbardziej zasłużonym praco\\l1i- 
kom odznaczeń państwowych. Złote, Srebrne i Brązowe KrzyŻe Zasługi 
zawisły na piersiach blisko stu pracowników. jubileuszowe uroczystości 
uświetnili swoją obecnością wojewoda józef Rogacki oraz prezydent Byd- 
goszczy Romanjasiakiewicz. 


XII "Program prZ)Wracania miastu rzeki Brdy" - projekt, który Bydgoszcz zgło- 
siła na konkurs zorganizowany przez Związek Miast Polskich "Innowacje 


.321.
>>>
w miastach - miasto 2000" został uhonorowany nagrodą podczas otwarcia 
w Poznaniu MiędZ)l1arodowych Targów Ekologicznych "POLEKO 2000". 
Spośród 176 prac nadesłanych z całej Polski Związek Miast Polskich wyło- 
nił cztery najlepsze - w tym projekt opracowany przez bydgoską Miejską 
Pracownię Urbanistyczną przy współpracy z Wydziałem Rozwoju i Promo- 
cji Miasta Lrzędu Miejskiego. 


4 XII jubileusz lO-lecia powstania obchodził bydgoski Oddział LG Petro Banku. 
Oddział ten b)łjednym z pierwszych, które powstały na terenie kraju. Oko- 
licznościowa impreza z okazji jubileuszu odbyła się w hotelu "City". Udział 
w niej wzięli m.in. przedstawiciele władz wojewódzkich i samorządowych. 


14 XII W bydgoskim ratuszu nastąpiło podpisanie umowy w sprawie emisji obli- 
gacji 
1iasta Bydgoszczy. Miasto reprezentowali: Romanjasiakiewicz - pre- 
Z).dent Bydgoszczy, Bronisław Baranowski - \\-lcepreZ)'dent oraz Marcin 
Lenski - skarbnik miasta. Emisja obligacji komunalnych o łącznej wartości 
144 milionów złotych jest efektem decyzji Rady Miasta z 26 września 2000 r. 
Celem emisji b)10 pozyskanie najtańszych środków na sfinansowanie inwes- 
tycji drogowo-mostowych, inwestycji z zakresu gospodarki komunalnej 
i mieszkaniowej oraz kultury i sztuki w Bydgoszczy. Bydgoszcz była jedy- 
nym miastem w regionie, które zdecydowało się na emisję obligacji; ich 
wysokość postawiła Bydgoszcz na drugim miejscu w kraju (po Gdyni). 


nI. Życie społeczne 
l I Pracownicy pogotowia nie mieli chwili odpoczynku, izba wytrzeźwień pę- 
kała w szwach. Od pijanych balowiczów dostało się straŻnikom miejskim 
i policjantom. Bardzo pracowita dla służb porządkowych i meJycznych 
sylwestrowa noc była jednak bezpieczniejsza od tych w minionych latach. 


6 I Z\\rcięzcą wielkiego plebiscytu "Gazety" i Radia Elita na "Bydgoszczani- 
na XX wieku" został Leon Barciszewski, otrzymując 3.304 głosy. 


I Korneljaśkowiak został nowym szefem bydgoskiego Zakładu Ubezpieczeń 
Społecznych; we wrześniu ub.r. fotel opuścił Henryk Sapalski. 


9 I Po raz VIII odbył się finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy (WOŚP). 
Po raz czwarty na ulice Bydgoszczy wyszły dzieciaki, które zbierały pienią- 
dze i rozdawały kolorowe serduszka. Tegoroczna WOŚP zagrała dla dzieci 
z chorobami nerek. W naszym mieście po raz pierwszy finał zaplanowano 


.328.
>>>
na Starym Rynku. Ponad 120 tysięcy złotych zebrała WOŚP w regionie. 
W Bydgoszczy udało się zebrać około 140 tysięcy złotych. 


18 III Historyczne wagony, wycofane z eksploatacji, jeszcze raz objechały wszyst- 
kie linie tramwajowe w Bydgoszczy. Do dyspozycji zainteresowanych odda- 
no trzy egzemplarze zabytkowych już tramwajów. 


2 IV W sali Filharmonii Pomorskiej odbyła się jubileuszowa impreza dziesią- 
tych urodzin "Expressu Bydgoskiego". W koncercie udział wzięli: kabaret 
"Klika" oraz zespół "Czerwony tulipan". Nie żałowano gratulacji i pochwał. 
Cieszył się dyrektor do spraw wydawniczych Marek Szpoper, prezesostwo 
Wojciekiewiczowie, prezes Clemens Bauer. Ciepłe słowa wygłosił prezy- 
dent Bydgoszczy Romanjasiakiewicz, wiceprezydenci: GraŻyna Ciemniak 
i Bronisław Baranowski oraz ksiądz prałat Romuald Biniak. 


19 IV Rada Miasta Bydgoszczy w uznaniu zasług dla naszego miasta przyznała 
pięciu osobom oraz pięciu instytucjom, towarzystwom i zakładom Medale 
Kazimierza Wielkiego. Medale otrzymali: Edmund Trempała, Zdzisław 
Nieruszewicz,jerzy Łysenko, Kazimierz Kurkiewicz,jerzy Górski oraz Byd- 
goski Oddział Zakład Gazowniczy, Miejskie Wodociągi i Kanalizacja sp. 
z 0.0., Teatr Polski w Bydgoszczy, Bydgoskie Towarzystwo Wioślarskie i Byd- 
goski Klub Sportowy "Polonia". 


IV W Bydgoszczy odnotowano największy wskaźnik bezrobocia wśród dziesię- 
ciu największych polskich miast. Odsetek ludzi bez pracy wyniósł 8,1 pro- 
centa (wskaźnik) i stale rósł. 


26-27 V Bydgoskie Wodociągi obchodziły setne urodziny. Z tej ok
i w mieście 
odbyły się okolicznościowe uroczystości. Do eksploatacji oddano nową Stację 
Uzdatniania Wody "Las Gdański". 


VI Komendantem wojewódzkim policji został podinspektor Jan Albrechciński. 


VI W Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym w Bydgoszczy otwarto 
Oddział i Klinikę Endokrynologii i Diabetologii. To jedyna tego rodzaju 
placówka w regionie. Oddział dysponuje 24 łóżkami. Ordynatorem od- 
działu i kierownikiem kliniki jest Roman j unik. 


VII Stopa bezrobocia w województwie kujawsko-pomorskim w lipcu wyniosła 
17,8%, w kraju 13,7%. 


.329.
>>>
28 XI Autokar pełen bydgoskich pielęgniarek i położnych pojechał na Dolny 
Śląsk. We Wrocławiu siostry przyłączyły się do ogólnopolskiej pikiety mil- 
czenia przeciwko tragicznej sytuacji w słuŻbie zdrowia. Tymczasem w Byd- 
goszczy protestowały pielęgniarki z Wojewódzkiego Szpitala Obserwa- 
cY.ino-Zakaźnego. 


XII Jan Brzozowski, dyrektor Zakładu Pomocy Społecznej dla Bezdomnych 
w Bydgoszcz)" Gednostki organizagjnej Urzędu Miasta), otrzymał nagrodę 
Longina Komołowskiego, Wiceprezesa Rady Ministrów, Ministra Pracy i Po- 
lityki Socjalnej. 


16 XII W Bydgoszczy odbyły się uroczystości poświęcenia i wręczenia sztandaru 
Oddziału Kujawsko-Pomorskiego Towarzystwa Pamięci Powstania \Vielko- 
polskiego 1918/1919. Poświęcenia sztandaru w bydgoskiej konkatedrze do- 
konał metropolita gnieźnieński abp Henryk Muszyński, natomiast uroczy- 
ste wręczenie sztandaru odbyło się przed Grobem Nieznanego Powstai1Ca 
\Vielkopolskiego przy ulicy Bernardyńskiej. Wydarzenie zakończył program 
artystyczny w Filharmonii Pomorskiej, w wykonaniu uczniów ze szkół no- 
szących imię Powstańców Wielkopolskich. 


20 XII Piątce bydgoszczan wręczono odznaki "Zasłużonemu - Polskie Towarzy- 
stwo Lekarskie", przyznawane przez Zarząd Główny Polskiego Towarzy- 
stwa Lekarskiego. 



 Oświata ł szkolnictwo wyższe 
14 I Akademia Medyczna w Bydgoszczy otworzyła katedrę kosmetologii. Akade- 
micka kosmetologia to nowoŚĆ ostatnich lat. Bydgoska kosmetologia jest drugą 
w kraju i trzecią w Europie. Studia na kosmetologii trwają trzy lata. Na pierw- 
szym roku w systemie zaocznym studiuje 35 studentek, wieczorowo - 10. 


15 II Dr hab. Arnold Wiesław Wilczyński z WyŻszej Szkoły Pedagogicznej w Byd- 
goszczy otrzymał w Belwederze tytuł profesora nauk leśnych. 


24 II Trzej pracownicy naukowi bydgoskich uczelni otrzymali z rąk prezydenta 
RP Aleksandra Kwaśniewskiego nominacje profesorskie. Tytuł profesora 
w dziedzinie nauk humanistycznych uzyskał dr hab. Roman Ossowski z Wyż- 
szej Szkoły Pedagogicznej, w dziedzinie nauk technicznych dr hab. Maciej 
Woropay z Akademii Techniczno-Rolniczej, a w dziedzinie sztuki - dr hab. 
Roman Gryń z Akademii Muzycznej. 


.830.
>>>
2 IV Woda jako środowisko Życia - to temat ekologicznego programu Socrates, 
nad którym pracowali uczniowie bydgoskiej "dziewiątki" oraz liceów z Ar- 
genton we Francji oraz irlandzkich Omagh i Buncrana. Uczniowie prowa- 
dzili ekologiczne badania. Wspólny temat to nie jedyny pretekst do spotkań 
uczniów z krajów Unii Europejskiej i Europy \Vschodniej -licealiści z dwu- 
języcznej "dziewiątki" mieli okazję podszlifować także język. 


7 IV Akademia Medyczna w Bydgoszczy nadała l)1uł doktora honońs causa dr. 
Miralowi Dizdaroglu, jednemu z najwybitniejszych ekspertów światowych 
w dziedzinie analizy uszkodzeń mateńału genetycznego. 46 osobom nadano 
także stopień doktora w dziedzinie nauk medycznych i biologii medycznej. 


IV Bydgoska Rada Miejska podjęła decyzję o likwidacji niektórych szkół pod- 
stawowych i gimnazjów. 


16 VI Efektowną statuetkę "Bakałarza 2000" - nagrodę nietypową, prz)'zna\\raną 
nauczycielom przez nauczycieli, zaprojektował bydgoski plastyk Witold 
S. Kozak, a brązowy odlew został wykonany i podarowany przez Odlewnię 
Metali Kolorowych przy Zakładach Naprawczych Taboru Kolejowego Byd- 
goszcz S.A. "Nauczycielski Oscar" został przyznany nauczycielce języka 
angielskiego z II Liceum Ogólnokształcącego mgr Hannie Zimnej-Nowak. 


VII W Bydgoszczy powstała czwarta akademia. Senatorowie RP przxjęli usta- 
wę o przemianowaniu \VyŻszej Szkoły Pedagogicznej w Akademię Bydgo- 
ską im. Kazimierza Wielkiego. Projekt poparła zdecydowana większość par- 
lamentarzystów. Senat przxjął ustawę przy 66 głosach poparcia, 11 prze- 
ciwnych i 19 wstrzymujących się. Ustawę podpisał prezydent RP Aleksan- 
der Kwaśniewski. Uczelnia zmieniła szyld od września. 


IX Pracę straciło ponad stu bydgoskich nauczycieli. Najdotkliwiej odczuli na- 
uczyciele niż demograficzny. W latach 1998-2000 liczba pierwszaków 
zmniejszyła się o 2.300 dzieci, czyli stworzono o ponad 90 klas mniej. 


" 
30 IX Wojciech Berka, dyrektor Oddziału Regionalnego Towarzystwa \Viedzy Po- 
wszechnej w Bydgoszczy, jako jedyny bydgoszczanin otrzymał medal imie- 
nia Komisji Edukacji Narodowej za całokształt pracy na rzecz edukacji do- 
rosłych w województwie kujawsko-pomorskim. 


X 65 nauczycieli otrzymało od prezydenta Bydgoszczy specjalne nagrody. Fi- 
nansowe wyróżnienia, w"'}'sokości 3,5 tysiąca złotych kaŻde, pedagodzy 


.33t.
>>>
otrzymali w czasie obchodów z okazji Dnia Edukacji Narodowej, obok 
nagród od włodarza miasta wręczono także wyróżnienia od władz woje- 
wódzkich i Ministra Edukacji Narodowej. 


9 X Ponad 20 tysięcy studentów uroczyście zainaugurowało rok akademicki na 
Akademii Bydgoskiej. Zdecydowana większość z nich, około 16 tysięcy, 
rozpoczęła naukę w WyŻszej Szkole Pedagogicznej, skończy ją zaś z dyplo- 
mem Akademii. 


13 XI Encyclopedia Britannica - o takie wydanie wzbogaciła się Biblioteka Główna 
Akademii Bydgoskiej. Egzemplarz to wy,jątkowy, trafił bowiem na uczelnię 
w darze od prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego. Wielotomowe dzie- 
ło wręczył w imieniu głowy państwa minister kancelarii, Edward SZ)mański. 


v. Kultura - zagadnienia ogólne 


3 I Podczas premiery "Szopki bydgoskiej" w Kawiarni Artystycznej "Węgli- 
szek" wystąpiło trzynaście znanych osób z regionu. W maski VIP-ów ubrali 
się, jak co roku, aktorzy Teatru Polskiego. Maraton VIP-ów bydgoskich 
i krajowych został wystawiony po raz czwarty. Wszystko działo się przy oka- 
zji tzw. biegu VIP-ów, którego start wyznaczono przed "Kaskadą". 


15 I Zwyczaje i obrzędy bożonarodzeniowe i noworoczne na Kaszubach i Ko- 
ciewiu - to temat ekspozycji, którą można było obejrzeć w 'Nojewódzkiej 
i Miejskiej Bibliotece Publicznej w Bydgoszczy. Otwarciu wystawy towa- 
rzyszyły występy zespołów folklorystycznych z tych regionów. W bibliotece 
"'}'stawiono eksponaty obejmujące obrzędy bożonarodzeniowe i noworocz- 
ne - wśród nich piśmiennictwo, szopki bożonarodzeniowe, ozdoby świą- 
teczne oraz stroje związane z obrzędowością tych regionów. 


16 I Podsumowanie XVIII Tygodnia Kultury Chrześcijańskiej w Kawiarni Ar- 
tystycznej ,
ęgliszek". 


26 I Kawiarnia Artystyczna ,
ęgliszek" gościła Zdzisława Prussa, który przygo- 
tował promocję swojej ksiąŻki pt. "Pogrzeb starej marynarki". 


4 II Blisko dwa tysiące dokumentów z emigracxinego archiwum Polskiego Stron- 
nictwa Ludowego trafiło do bydgoskiego Muzeum Dyplomacji i Uchodź- 
stwa. Było to prywatne archiwumjózefa Rzemieniewskiego, działacza PSL 
z Brukseli. 


.332.
>>>
9 II W Kawiarni Artystycznej ,
ęgliszek" odbyło się spotkanie z redaktorami 
kwartalnika "Dlatego". W foyer Filharmonii Pomorskiej odbył się koncert 
karnawałowy. 


16 II Wieczór autorski Romana Samsela zorganizowano w Kawiarni Artystycz- 
nej ,
ęgliszek". 


22 II Bydgoskie Muzeum Dyplomacji i Uchodźstwa będzie wnikliwie studiowa- 
ne przez pracowników Centrum Badań Regionalnych. Współautorami po- 
mysłu założenia CBR byli: pro( Adam Sudoł, szef muzeum,jan Malinow- 
ski z Towarzystwa Miłośników Ziemi Wileńskiej oraz pro( Włodzimierz 
jastrzębski z Instytutu Historii WyŻszej Szkoły Pedagogicznej. 


24 II W ,
ęgliszku" wręczono doroczne nagrody "Bydgoskiego Informatora Kul- 
I " 
tura nego . 


15 III ,
stępujący na wzgórze", spotkanie poświęcone pamięci ks. janusza Sta- 
nisława Pasierba; interpretację tekstów zaprezentowała w ,
ęgliszku" Maja 
Komorowska. 


5 IV Wieczór autorski jerzego Sulimy-Kamińskiego odbył się w Kawiarni Artys- 
tycznej ,
ęgliszek". 


7 IV W ramach II Bydgoskich Dni Książki w Kawiarni Artystycznej ,
ęgli- 
szek" odbyły się spotkania autorskie Magdaleny Zawadzkiej i Marcina 
Świetlickiego. 


7 IV Uroczysty capstrzyk, apel poległych, odsłonięcie tablicy pamiątkowej i otwarcie 
wystawy pl. "Polskie cmentarze wojenne: Katyń, Miednoje, Charków - w 60. 
rocznicę zbrodni", Muzeum Tradycji Pomorskiego Okręgu Wojskowego. 


13 IV Z cyklu "Pamięć" - wieczór wspomnień poświęcony joannie Wiu-Jonscher 
odbył się w ,
ęgliszku". 


" 


16 V W ,
ęgliszku" odbyła się promocja "Bydgoskiego Leksykonu Teatralnego". 


29 V Benefis Dariusza Tomasza Lebiody w ,
ęgliszku". 


VI Muzeum Tradycji Pomorskiego Okręgu Wojskowego w Bydgoszczy wzbo- 
gaciło się o niezwykle cenny eksponat: jaszcz artylerxiski z przełomu XIX 


.333.
>>>
i XX w. Okuta skrzynia, która słuŻyła niegdyś do przewozu amunicji, była 
darem gminy Borne Sulinowo. 


11 VI XI Bydgoskie Spotkania z Australią w ,M'ęgliszku" zorganizował Klub 
Miłośników Australii i Oceanii. W "wieczór australijski" ot\\-'arta została 
wystawa fotografików australijskich z Canberry - Marzeny Wasikowskiej 
iJohna Reida. Była również okazja do spotkania z przedstawicielami 
ambasady Australii. Na zakończenie odbyło się w ,M'ęgliszku" spotka- 
nie z Edmundem Obiałą - budowniczym głównego stadium olimpijskie- 
go w Sydney. 


15 VI Z cyklu "Arka poezji" w klubie "Arka" odbył się wieczór autorski pro( 
Janusza Kryszaka. 


10-16 VII Rozpoczęły się Międz)'narodowe Spotkania Muzvkującej MłodzieŻy XXIII 
Bydgoskie Impresje Muzyczne. 


VIII ,
oskie lato 2000" to impreza zorganizowana przez Towarzystwo Polsko- 
Włoskie w Bydgoszczy. 


IX Jubileusz 50-lecia obchodził Oddział Regionalny Towarzystwa Wiedzy Po- 
wszechnej w Bydgoszczy. 


29 IX W Muzeum Tradycji Pomorskiego Okręgu Wojskowego otwarto wystawę 
pl. ,,70-lecie Szkoły Podoficerów Lotnictwa dla Małoletnich". W założo- 
nej w 1930 r. bydgoskiej szkole pilotaŻu pierwsze szlify zdobywało wielu 
późniejszych podniebnych asów, m.in. uczestników kampanii wrześniowej 
oraz bitwy o Anglię. 


5 X Z cyklu "Bydgoskie Spotkania Naukowe" w ,M'ęgliszku" miało miejsce 
spotkanie z redakcją "Przeglądu Bydgoskiego". 


16 X Rozpoczął się poprawkowy remont elewacji Wojewódzkiej i Miejskiej Bi- 
blioteki Publicznej w Bydgoszczy przy Starym Rynku. Zakończona trzy 
lata temu renowacja okazała się fuszerką. 


19 X Z cyklu "Debiuty miesiąca" w ,M'ęgliszku" odbył się wieczór autorski Aga- 
ty Joanny Murawskiej. 


26 X W ,M'ęgliszku" odbyło się spotkanie z redakcją "KwartaInikaArtystycznego". 


.334.
>>>
29 XI W Muzeum Okręgowym otwarta wstała wystawa "Kolekcja Pakoska. W kręgu 
krakowskiej «sztuki»". Kolekga pakoska to prywatna kolekcja sztuki polskiej 
powstałej w latach 90. Prezentująca twórczość 74 artystów naleŻących do To- 
warzystwaArtystów Polskich "Sztuka", działającego w latach 1897-1950 w Kra- 
kowie. Na wystawie można było obejrzeć dzieła malarskie, graficzne oraz rzeźby 
i meble autorstwa m.in. Józefa Chełmońskiego,jacka Malczewskiego i innych. 
Otwarcie wystawy uświetnił koncert zespołu "ala modeme". 


7 XII Sejm Rzeczypospolitej Polskiej ustanowił przez aklamację rok 2001 Ro- 
kiem Ignacego jana Paderewskiego. Z wnioskiem w tej sprawie "'}'stąpiła 
do Sejmu RP Rada Miasta Bydgoszczy. 


XII Bydgoski Teatr Polski oraz Filharmonia Pomorska włączyły się do ogólno- 
polskiego protestu instytucji artystycznych. Aktorzy i muzycy narzekali na 
coraz gorszą sytuację finansową s"'}'ch placówek. 


XII W Bydgoszczy oficjalnie zawiązał się oddział Ogólnopolskiego Klubu Poe- 
tów z siedzibą w Warszawie. Prezesem wstał Wiesław Trzeciakowski, sekre- 
tarzem GraŻyna Bielińska. \V planach bydgoskiego OKP jest powołanie 
Bydgoskiej Akademii Literatury (BAL) - rodzaju wszechnicy literackiej z wy- 
kładami i dyskusjami, które odbywać się będą w kameralnych wnętrzach 
herbaciarni "Eliza" przy ulicy Dworcowej. 


XII Grono szczególnie zasłużonych dla miasta osób oraz kilka instytucji uhono- 
rowanvch zostało Medalem Prezydenta Bydgoszczy. Medalem tak zwan}Tll 
duŻym "')Tóżniono bydgoski oddział Polskiego Związku Chórów i Orkiestr. 


A. Teatr 


15 1 W Teatrze Polskim odbyła się premiera widowiskowa pl. "Powtórka z Czer- 
wonego Kapturka" w reŻyserii Violetty Suskiej. W rolę Czerwonego Kap- 
turka wcieliła się Małgorzata Trofimiuk. 


29""1 "Lady Makbet" - premierowy spektakl Teatru "Cardis". 


30 1 "Harry i ja" - gościnny występ Teatru Powszechnego i Agencji Artystycznej 
"el ij a" . 


31 1 Z cyklu "Oblicza teatru" - monodram "Kuszenie cichej Weroniki" w Ka- 
wiarni Artystycznej ,
ęgliszek". 


.335.
>>>
8 II Gościnny "'}'stęp Ewy Dałkowskiej, Henryka Machalicy i Zdzisława War- 
dejna w spektaklu "Tomasz Mann", scena O-BOK. 


12 II Premiera spektaklu "Psie serce" Michaiła Bułhakowa w Teatrze Polskim, w ada- 
ptacji wg przekładu Ireny Lewandowskiej, w reŻyserii Siergieja Fiedotowa. 


21 II Z cyklu "Scena Poniedziałkowa", spektakl Teatru na Barce, "Zmierzch 
w mieście B, czyli Coś o nas" Ryszarda Częstochowskiego w ,
ęgliszku". 


9 IV Gościnny występ Teatru Syrena ze spektaklem ,Vieczór kawalerski" w Tea- 
trze Polskim. 


10 IV Z cyklu "Oblicza teatru", monodram "Kwiatki św. Franciszka z AsyŻu" 
w wykonaniu Andrzeja Kosiedowskiego w Kawiarni Artystycznej ,
ęgli- 
k " 
sze . 


15 IV Premiera drugiej części sagi Jerzego Sulimy-Kamińskiego "Most Królowej 
Jadwigi" w Teatrze Polskim. 


17 IV Z cyklu "Scena Poniedziałkowa", "Łotrzyce" Agnieszki Osieckiej, prezen- 
tacja Teatru na Barce w Kawiarni Artystycznej :
ęgliszek". 


7 V "Goła baba", gościnny "'}'stęp Joanny Szczepkowskiej w Teatrze Polskim. 


9 V Gościnny występ Teatru im. Stefanajaracza w Olsztynie w spektaklu "Dul- 
ska" w Teatrze Polskim. 


14 V Odbył się I Festiwal Interpretacji Piosenki Aktorskiej w Bydgoszczy. Im- 
prezę zorganizowały Pałac MłodzieŻy i Miejski Ośrodek Kultury. Grand 
Prix zdobyły Monika Kwiatkowska z Elbląga i Iwona Karpińska z Gru- 
dziądza. 


11 VI Widowisko rewiowe Teatru Syrena pt. "Szeptem... w taką noc" w Teatrze 
Polskim. 


15 VIII Zarząd Bydgoszczy zdecydował, że nowym dyrektorem Teatru Polskiego 
zostanie Adam Orzechowski. Kontrakt został podpisany na trzy lata. 


28 X Premiera spektaklu "Poskromienie złośnicy" w Teatrze Polskim. 


.338.
>>>
17 XI Premiera spektaklu Bena Eltona pt. "Popcorn" w Teatrze Polskim. 


6 XII Teatr Polski - recitaIJacka Kaczmarskiego. 


B. Plastyka 


18 I Otwarto wystawę prac VIII Ogólnopolskiego Konkursu Twórczości Wię- 
ziennej - Bydgoszcz '99 w Galerii Sztuki Ludowej i Nieprofesjonalnej Wo- 
jewódzkiego Ośrodka Kultury. 


27 I Otwarto wystawę fotografii Tytusa Zmijewskiego pt. "Obrzeża" w Galerii 
Autorskiejjana Kaji ijacka Solińskiego. 


28 I W salonie Biura Wystaw Artystycznych otwarto wystawy fotografiijerzego Olka, 
malarstwa Andrzeja Prokopiuka i małych form grafiki Henrykajózefa Wojtasa. 


1 II Prace Zbigniewa Pawła januszewskiego pt. "Sztandary" "'}'stawiono w ,'
ę- 
gliszku" . 


17 II W Galerii Autorskiej jana Kaji i jacka Solińskiego otwarto "'}'stawę obra- 
zów jana Kaji pt. "Policzone włosy". 


22 II W galerii "Non fere" otwarto wystawę malarstwa Leszka Misiaka. 


27 II W Biurze Wystaw Artystycznych w Salonie Sztuki Współczesnej otwarto 
dwie wystawy prac malarskich Andrzeja Prokopiuka pt. "Kody" oraz wysta- 
wę małych form grafiki Henrykajózefa Wojtasa. 


29 II W sali spotkań "Oikos" otwarto "'}'stawę prac malarstwajana Kaji pl. "Mię- 
dzy drogami". 


II Nowym prezesem Związku Polskich Artystów Plastyków Okręgu Bydgos- 
kiego został Piotr Badziąg. ZPAP w Bydgoszczy liczy około 100 członków. 


10 III W galerii ,
enecja" otwarto wystawę grafiki Aleksandry Radczuk. 


11 IV W galerii "Non fere" otwarto "'}'stawę malarstwajuliuszajoniaka. 
14 IV W galerii ,
enecja" otwarto wystawę rysunku Anety Śramskiej pt. "Funk- 
. " . 
CJa czasu . 


.337.
>>>
15 IV W Galerii Teatralnej otwarto "'}'stawę malarstwa Waldemara Zuchnickiego. 


18 IV W Kawiarni Artystycznej ,
ęgliszek" otwarto "'}'stawę prac Leszka Goldy- 
szewicza pt. ,
szystkiego najlepszego w dniu urodzin". 


26 IV W galerii "Kantorek" swoje grafiki "'}'stawiła Ewa Gordon. 


16 V W galerii 
,Kafe Fusy" otwarto "'}'stawy fotografii i izohelii Jerzego Riegla 
oraz malarstwa Ryszarda Czajkowskiego pt. "Fotografią i pędzlem, czyli 
Bydgoszcz oczami artystów". 


15 VI V Biennale Plastyki Bydgoskiej, salon BWA. 


23 VI W Galerii Podróżnika zaprezentowano wernisaż egzotyczny fotografii Zbysz- 
ka Borysa pl. "Plażowanie na Birmie". 


28 VII W salonie BWA otwarto II Biennale Fotografii Polskiej. 


21 IX ,
idzenie nadsłuchujące" - Bogdan Chmielewski, Galeria Autorska Jana 
Kaji i Jacka Solińskiego. 


27 IX W galerii "Non fere" otwarto wystawę malarstwa Stanisława Stasiulewicza. 


24 X Galeria Autorska Jana Kaji ijacka Solińskiego zaprezentowała wystawę li- 
norytów jacka Solińskiego pt. "Przełamanie". 


7 XI Rzeźby Aleksandra Dętkosia wystawiono w galerii "Non fere". 


8 XII Galeria ,
enecja" "'}'stawiła pastele Heleny Gniatkiewicz pt. "Ślady ziemi". 


C. Muzyka 


7 I W Filharmonii Pomorskiej odbył się koncert noworoczny. 


20 I W Kawiarni Artystycznej ,
ęgliszek" odbyła się promocja płyty "Electric 
trio" Jacka Pekao 


4 II W Filharmonii Pomorskiej odbył się koncert inaugurujący Rok Bachowski 
w 250. rocznicę 
mierci kompozytora. 


.338.
>>>
15 II W sali koncertowej Akademii Muzycznej odbył się koncert Orkiestry Ka- 
meralnej Instytutu Muzycznego "A. Peri" z Reggio Emilia. 


31 III W sali koncertowej Filharmonii Pomorskiej odbył się koncert utworów 
Beethovena z udziałem Piotra Palecznego. 


7 IV Uroczystym koncertem rozpoczął się w Bydgoszczy IV Międzynarodowy 
Konkurs Młodych Pianistów "Artur Rubinstein in Memoriam". Do kon- 
kursu zgłoszono 32 pianistów, przybyło 23 z 12 krajów. Międzynarodowe 
jury pod przew?dnictwem Ewy Osińskiej pierwsze miejsce ex aequo przy- 
znało Piotrowi Zukrowskiemu z Poznania i Miku Omine z japonii. Polski 
laureat otrZ)TI1ał również Nagrodę im. A. Rubinsteina, ufundowaną przez 
Anielę Młynarską-Rubinstein. 


27 IV [nauguracja VII Bydgoskiego Festiwalu Operowego - premiera oratorium 
G.F. Haendla "Mesjasz", Opera NOVA. 


12 V W Filharmonii Pomorskiej odbył się koncert Chóru i Orkiestry Filharmo- 
nii Narodowej w przededniu jej 100-lecia. 


11 VI \V amfiteatrze "Zawiszy" wystąpiła MajkaJeżowska. 


8 IX Sala Filharmonii Pomorskiej, koncert inauguracY-iny XII Międzynarodo- 
wego Festiwalu i Kongresu "Musica Antiqua Europae Orientalis". 


28 X Opera NOVA, inauguracja sezonu artystycznego operą Giu
eppe Verdie- 
go"La Traviata" . 


26 XI Koncertem kompozytorskim zakończył się V Festiwal Laureatów Konkur- 
sów Muzycznych. 


13 XII Gościnny "'}'stęp "LeJeune Ballet de France" w Operze NOVA.
>>>
Zenon Jurkiewicz 


Nowe, poprawione 
i zlikwidowane nazwy ulic 
w Bydgoszczy w 2000 roku 


\V zakresie naze\\-Tlictwa ulic i placów w mieście Bydgoszczy rok 2000 był kolej- 
nym rokiem porządkowania, eliminowania dawniej popełnionych błędów i uaktual- 
niania obowiązujących nazw. 
\V 2000 r. w sprawie nazewnictwa ulic i placów Rada 
liasta Bydgoszczy podjęła 
ogółem 7 uch\\'ał, obejmujących łącznie ponad 40 nazw, w tym: 
- nadanie nazw nowo powstał)1ll ulicom 
- sprostowanie nazwy l ulicy i zmiana nazwy l ulicy 
- uzupełnienie nazw 20 ulic o imiona ich patronów 
- likwidacja 4 nazw ulic. 
3 uchwały: Nr XXIIV711 z 19 kwietnia 2000 r., Nr XXVI/820 z 28 czerwca 
2000 r., 
r XXIX/887 z 27 września 2000 r. dotyczą razem nadania 10 nazw nowo 
powstałym ulicom, l drodze osiedlowej i l skwerowi oraz tych samych nazw przed- 
łużeniom dwóch ulic już istniejących. 
Uch",rała Nr XXIIV711 w pkt. 3 stanowi, co następuje: 

Yadać drodze osiedlowej na osiedlu »).ry19', biefll'1cej n.a skarPie, rówllokglł'j do 
All:i Jana Pawła II i łączącej ulice Glinki i 'Tadeusza Boya-Zeleńskiego nazwę: .Niziny. 
Dołączone do uchwały uzasadnienie i odbitka z planu miasta umożliwią zlokali- 
zowanie ulicy Niziny. 
Uch\\'ała l'r XX\'V820 z dnia 28 czerwca 2000 r. zawiera następujące postano- 
W1ema: 
l. ol \'"adać IłOWO powstalonu przedłużeniu ulicy All:ksandrowskiej na osiedlu Glinki, 
łączącemu ulice Rozłogi i Dąbrowę, nazwę: All:ksandrowska. 
2. wYadać nowo powstałemu przedlużmiu ulicy Kętrzyńska na osiedlu Glinki, łączqa- 
mu ulice Rozłogi i Dąbrowę, nazwę: Kętrzyńska. 
Tu nasuwają się pewne wątpliwości, a więc i pytania: 
Z jakich przyczyn w pkt. 1 napisano: ulicy Aleksandrowskiej?, a w pkt. 2: ulicy 
Kętrzyńska? Czy nie powinno być: ulicy Kętrzyńskiej? 
Czy na pewno powinno być: ulice Rozłogi i Dąbrowę?, a może: ulice Rozłogi 
i Dąbrowa? 


.840.
>>>
3. Nadać nowo powstałej ulicy na osiedlu Glinki, równoll:glej do ulic Rozłogi i Dąbro- 
wa, a łączącej nowo powstałe ulice All:ksandrowską i Kętrzyńską, nazwę: 'Torfowa. 
\V Uzasadnieniu poinformowano, że nowo powstała ulica, równoległa do ulicy 
(a nie ulic?) Rozłogi i Dąbrowa...,jest krótką ulicą o planowanej zabudowie jedno- 
rodzinnej i usługowej oraz podkreślono: 
Ponieważ kilka okolicznych ulic nosi naz
 związane z charakterem termów łąko- 

ch,jak: Podrrwkła, Bagienna, Rozłogi, Zespół ds. .'vazewnictwa Aliejskiego... propo- 
nuje nadanie naz
: ulica TOrfowa. 
Czy to najbardziej właściwa nazwa? Czy Glinki 
kazane są na pozostanie terenem 
o charakterze łąkowym? Tylko takim? 
4. Nadać nowo powstałej ulicy na osiedlu Glinki, łączącej Rozłogi z drogą prowad:qcą 
tUJ ulicy Dąbrowa, ll:żqcej na południe od ulicy K{trzyńskiej: nazwę RuPimica. 
\V Uzasadnieniu czytamy: JYowo powstała ulica na południowym skraju osiedla 
Glinki, w pobliżu granicy miasta, łączqca ulicę Rozłogi z drogą dochodzącą tUJ ul. Dą- 
browa, znajduje się w południowej części istniejącego wg podziału urbanislJ,czno- 
administracyjnego Bydgoszczy w latach 1920-1961, osiedw (dzielnicy) RuPienica. 
Nazwa tego obszaru pochodzi od jednego zfolwarków, kżących w pobliżu południowe- 
go skraju ówczesnego miasta. Dlatego Zespół ds. wYazewnidwa lUiejskiego..., chcąc 
przywrócić tę historyczną nazwę w miejskim nazewnictwie, proponuje nadać tej ulicy 
nazwę: ulica Rupienica. 
Powyższe uzasadnienie zawiera wiele słów, ale mało konkretnych wieści: osiedle 
I , 
(dzielnica) wg podziału urbanistyczno-administracr.jnego Bydgoszczy z lat 1920- 
1961, a nazwa tego osiedla (dzielnicy) miała brzmieć Rupienica i pochodzić rzeko- 
mo od jednego z folwarków. Na żadne źródła ani dowody tu się nie powołano. 
Z niewiadomych przyczyn Zespół ds. Nazewnictwd Miejskiego Komisji Kultury 
i Nauki ani słowem nie wspomina, że na tym terenie istniała już w polskiej Bydgoszczy 
ulica o nazwie: Rupienica. Została ona wykazana już w pierwszym, jeszcze niemiecko- 
polskim, spisie ulic miasta Bydgoszczy,jaki opatrzony został datą 31 marca 1920 r. Nie 
tylko. Ulica ta istniałajuż w okresie zaboru pruskiego, tylko nazywała się inaczej, a mia- 
nowicie Breitestrasse, czyli ulica Szeroka. I w kolejnych spisach ulic ulica Rupienica 
figurowała niezmiennie aŻ do 1939 r. Dopiero po zajęciu miasta przez hitlerowskiego 
agresora, pod koniec 1939 r., w nowym, niemieckim spisie ulic pojawiła się na miej- 
scu ulicy Rupienica jej dawna, niemiecka nazwa: Breitestr. I tak było do 1945 r. 
Dziś tamtej, międzywojennej ulicy Rupienica w Bydgoszczy już nie ma, a figuro- 
wała ona jeszcze na planie miasta z 1937 r. (odbitka w załączeniu). Gdziejednak ta 
ulica faktycznie się znajdowała? Można dokładnie wskazać to miejsce. Biegła ona od 
ul. Karpackiej do ul. Kujawskiej, stanowiąc łącznicę ulic: Ujejskiego i Brzozowej. 
Po II wojnie światowej dokonano przeglądu wszystkich dawnych nazw ulic w Byd- 
goszczy i w ciągach ulic, które posiadały po dwie odrębne nazwy, jedną zlikwidO\\-'a- 
no, ustalając pod tą drugą nazwą nazwę całego ciągu ulicznego. \Ve wstępnych pla- 


.341.
>>>
nach sieci ulicznej, sporządzonych w 1945 r., z podwójnych nazw tych samych ulic 
"'r brano jedną, która miała pozostać jako nazwa całej ulicy, a drugą, dotychczas 
istniejącą, skasowano. 
Podobnie było w tym przypadku. \V dwóch projektach, jakie znajdują się w ak- 
rach archiwalnych, zapis jest następujący: Ujejskiego, Rupienica. I w praktyce, na 
miejsce dawnej ulicy Rupienica '''prmvadzono przedłużoną od ul. Karpackiej do ul. 
Kujawski
 ulicę Ujejskiego. 
Dopiero w 2000 r., uchwałą Nr X.XVV820 z dnia 28 czerwca 2000 r. prZ)"'Tóco- 
no miastu dawną nazwę Rupienica, ale nie w tym samym ani zbliżonym miejscu, 
lecz "w pobliżu miasta", nadając tę nazwę ulicy łączącej ul. Rozłogi z drogą docho- 
dzącą do ul. Dąbrowa. 
5. .Yadać nazwę ulicy łąaącej ulią Cechową i J1)zwounia na osiedlu wYo
 FOrlwn: 
Geodetów. 
\V Uzasadnieniu do pkt. 5 czytamy: 
Do chwili obecnej obowiązuje uchwała J/B.. Y nr III/9/88, nadająca jedruj z ulic 
w Starym Ford()nie w sąsiedztwie ul. Pielęgniarskiej nazwę ulica Geodetów. Uchwała 
ta nigdy nie weszła w Życie... Ulica ta w rzeczywistości nie została 
tyczona w terenie... 
Zespół ds. Nazewnict\\-'a Miejskiego m\-'aŻa, że nazwę: ulica Geodetów naleŻy nadać 
ulicy na osiedlu Nowy Fordon, łączącej ulicę Cechową i Wyzwolenia, prostopadle 
do nich i wytyczonej na \\)'sokości ulicy Cechowa nr 109 (lewa strona ulicy). 
Uchwałę w tej sprawie podjęto i tak ulica Geodetów (na papierze) została prze- 
niesiona ze Starego na Nowy Fordon. Przez 12 lat nawet jej nie wytyczono, może 
jednak geodeci doczekają się swojej ulicy... 
Tu, takjuż na marginesie, trzeba przypomnieć, iż międZ)Wojenny burmistrz For- 
donu, \Vacław \Vawrzyniak, który był gospodarzem tego miasteczka przez 16 lat 
i oddał mu usługi, jakie były wtedy możliwe, w tymże Fordonie, na Rynku, pod 
ścianą kościoła parafialnego, wraz z siedmioma innymi obywatelami, w dniu 2 paź- 
dziernika 1939 r. został rozstrzelany, a do dziś swojej ulicy doczekać się nie może... 
Z ulic oznaczonych numerami od 2 do 6, którym uchwałą Nr XXIX/887 z dnia 
27 września 2000 r., nadano znanych i zasłużonych patronów, nikt nie powinien być 
niezadowolony, ale ten dodatek do ulicy jeździeckiej w postaci nowej ulicy o nazwie: 
Dżokejowa, nie wydaje się najbardziej szczęśliwym. Lepszych i odpowiedniejszych 
już nie było? 
Uchwały Nr XXIII/713 z 19 kwiemia i Nr XXIX/888 z 27 września 2000 r. 
dotyczą spraw jednostkowych, ale dziwić musi nie tylko błędne określenie patrona 
ulicy na osiedlu Górzyskowo, ale też, iż tak długo błąd ten nie był naprawiany (a może 
i dostrzeżony?). 
Podobnie było z nazwą ulicy ofiarowanej Powstańcom \Varszawy. 
Dziwne jednak, że inną nazwę umieszczono w uchwale Miejski
 Rady, a inną na 
tabliczkach ulicznych. Przez kilkadziesiąt lat nikt nie dostrzegł tego błędu i nikt nie 


.342.
>>>
zadbał, aby nazwa ulicy na tabliczkach ulicznych była zgodna z treścią uchwały lub 
odwrotnie: jeśli nazwa ulicy w uchwale została błędnie określona, zmienić tę uchwałę 
jak n'!iszybci
. Takie rozbieżności w nazwie ulicy nikomu splendoru nie przynoszą. 
To dobrze, że w uchwałach Rady Miasta giną ulice z nazwiskami patronów, któ- 
rym zapomniano dopisać ich "łasne imiona. 'b. taką uchwałą podąŻy bowiem zmiana 
tabliczki z bezimienną nazwą ulicy. Tu jednak powstaje pytanie: czy ta lista 20 patro- 
nów ulic, którym oddano ich imiona, to już ostatnia?.. 
Uchwałą Nr XXIIV712 z dnia 19 kwietnia 2000 r. Rada Miasta Bydgoszczy 
doprowadziła do likwidacji nazw czterech ulic. Z treści wszystkich czterech tTzasad- 
nień wynika jednak, iż jest to nie likwidacja samych ich nazw, ale także owych ulic 
z planu miasta. Niektóre z tych ulic zakończyły przed laty swój Żywot, inne, chociaż 
nadano im już urzędowe nazwy, nigdy w terenie nie powstały... 


*** 


Na marginesie uchwał dotyczących nadania i likwidacji nazw ulic, naleŻy też wspom- 
nieć o takiej sprawie, która mieszkańców miasta albo dziwi, albo śmieszy, ale przy- 
jezdnym może sprawiać sporo kłopotu. 
Oto na dwóch narożnikach ulicy biegnącej w kierunku zachodnim, na rondzie 
Bernardyi1skim ustawiono słupki, a na nich tabliczki z nazwą niby tej właśnie ulicy: 
Wały Jagiellońskie. Ale to nie jest prawda, bo na dwóch budynkach, tuż za tymi 
słupkami z tymi tablicami, znajdują się dawne tabliczki z odmienną nazwą: Zbożo- 
\\'Y R)l1ek. Sądząc z nazwy ulicy, figurującej na tabliczkach umieszczonych na słup- 
kach, trzeba byłoby uznać, iż Zbożowy Rynek,jak najbardziej zabytkowy i historycz- 
ny, został zlikwidowany. Temu zaś przeczy fakt, iż na pierwszych kilku starych ka- 
mienicach, ustawionych w szeregu biegnącym na zachód, znajduje się do dnia dzi- 
siejszego 5 (pięć!) jednakowych tabliczek z nazwą Zbożowy Rynek (w tym dwie na 
narożnikach ulicy \Viatrakowej). A więc Zbożowy Rynekjeszcze (na szczęście!) nie 
został zlikwidowany, tylko dwie tabliczki z błędną nazwą powodują zamieszanie i głoszą 
nieprawdę. \Vprawdzie za Zbożowym Rynkiem istnieją Wały Jagiellońskie, ale pierw- 
szy od ronda jest Zbożowy Rynek i raczej jego nazwa powinna być na tych tablicz- 
kach umieszczona. 
Czy nikt z odpowiedzialnych urzędników Ratusza jeszcze tego jaskrawego błędu 
nie dostrzegł? To nie świadczy dobrze o ich trosce o miasto i prawidłowe oznako\\ra- 
nie jego ulic...
>>>
fi 



 . ::....: :..:: 
- ""'- 


I 


. 'i 


,-1 


--- 


--. 


i l , II I 

 .. 


,.. 


ISSN 0454-5451 


: 


. 'o
>>>