/Sponsorzy_008_09_001_0001.djvu

			fi o:łI..( 
NR. 32 B I B L J O T E K A N A R O D O W A S E R J A II 
, 
 


JAN JAKÓB ROUSSEAU 


UWAGI 
NAD RZĄDEM POLSKI 


PRZELOŻYŁ I OPRACOW AL 


DR. MACIEJ STARZEWSKI 


KRAKÓW _,, - 
NAKŁADEM KRAKOWSKIEJ SPÓŁKI WYDAWNICZEJ
		

/Sponsorzy_008_09_002_0001.djvu

			ODBITO 


;. 
t 


, 


(9

1 b 


...
		

/Sponsorzy_008_09_003_0001.djvu

			..... 
.i 


\WSTĘP 


" 


I 
PA TRjOTYCZNE PRACE POSŁA KONFEDERACJI 
BARSKIEJ W PARYŻU 


, 


Konfederacja barska szukała oparcia i pomocy dla swoich 
poczynań w Turcji, Austrji, Saksonji, a przedewszystkiem 
we Francji. W Polsce wierzono jeszc ze w potęgę Francji. 
W rz.eczywistości Francja drugiej połowy panowania Lu- 
dwika XV, Francja pań de Pompadour, DubalTY, ministrów 
Choiseul'a, d' Aiguillon'a, wewnęh'znie wyczerpana, finan- 
sowo zrujnowana, nie rozporządzająca większą silą militarną, 
pozbawiona zdolnej i konsekwentnej dyplomacji, już tylko 
strzępami królewskiej purpury wieku Ludwika XLV pokry- 
wała zbutwiałość swego ustroju, przeżycie się zasad abso- 
lutnego monarchizmu i przywileju stanowego, które ją 
niegdyś na szczyt świetności wywiodły, zanik energii 
i wiary, nudę wewnętrzną tych, którzy do rządzenia nią 
byli powołani, nędzę i ucisk szerokich warstw narodu. 
Pomruki dalekie nadciągającej rewolucji zagłuszała zgieł- 
kiem zabaw i dysput filozofi
znych, oszałamiała się prze- 
pychem życia dworskiego, podniecała sztucznie niebezpiecz- 
nemi doktrynami, przygotowującemi ruinę dawnego po. 
rządlm. Związana niekorzystnym dla siebie, krępującym, 
a z obu stron nieszczerym sojuszem z Austrją, znalazła 
się po wojnie siedmioletniej prawie odosobniona wobec 
młodych, drapieżnych potęg - Prus i R05ji, złączonych 
ze sobą interesami i traktatami, a pozostających w poro- 
I. 


II"- 


- 
 


...:
		

/Sponsorzy_008_09_004_0001.djvu

			IV 


.1 


zumieniu z dziedzicznym wrogiem Francji, Anglją. Wypie. 
rały one powoli i systematycznie Francję z Europy pół- 
nocnej i wschodniej, podcinały tam resztki jej wpływu. 
Leniwa, nieprzewidująca, niejednolita i niezręczna po- 
lityka Francji ułatwiała im to zadanie. Rosja i Prusy 
zdezorganizowały i zanarchizowały Polskę i Szwecję, przy- 
gotowując ohrócenie tych państw w podległe sobie pro- 
wincje. Nad Turcją i jej lennikami zawisła groźnie militarna 
potęga Rosji. Pod naciskiem świadomego swych sił i żąd- 
nego ekspansji kolosa pękała barjera wschodnia Szwecji, 
Polski i Turcji, oddzielająca Rosję od Europy. Wzrastająca 
potęga i przedsiębiorczość nowych do koncertu europej- 
skie
o przybyszów wstrząsnęła całym systemem równo- 
wagi, grożąc Francji zupełnem zepchnięciem z naczelnego 
dotychczas stanowiska, a nawet pozbawieniem jej mocar- 
stwowego znaczenia. Zapóźno spostrzegł niebezpieczeństwo 
minister spraw zagranicznych, książę de Choiseul. Gorącz- 
kowo począł ratować z rozbicia to, co jeszcze dla Francji 
uratować było mOżna. 
Jednym z najważniejszych punktów oparcia dla Francji 
w jej dążeniu do odzyskania dawnego znaczenia mogła 
być Polska. Dlatego Choiseul przyjął z otwartemi rękami 
biskupa kamienieckiego Adama Krasińskiego, zgłaszającego 
się pod jesień 1768 r., z prośbą o pomoc w imieniu Kon- 
federacji barskiej. Wszak konfederaci chwycili za broil 
z hasłem wyzwolenia Pobki z pod ucisku Rosji, która rzą- 
dziła w niej jak u siebie i zachowywała się jak w pod- 
bitym kraju, - z hasłem detronizacji Stanisława Augusta, 
narzuconego przez Rosję wbrew Francji, klórego uważano 
w Wersalu za zaprzedanego duszą i ciałem Rosji i dlatego 
wzbraniano się go uznać. - Opracowano wspólnie plan 
działania; Choiseul przyrzekł zasiłki pieniężne dla Konfe- 
deracji i rozwinięcie akcji dyplomatycznej w celu skłonie- 
nia Turcji do wypowiedzenia wojny Rosji i odciążenia w ten 
sposób Polski. Nawiązane przez Krasińskiego stosunki z mi- 
nisterjum francuskiem podtrzymywał następnie główny or- 
ganizator Konfederacji (odradzającej się na Podgórzu po 


ł 
\ 
I 
f 


. 


ł. 
r 
i 


. 


t 


#'
		

/Sponsorzy_008_09_005_0001.djvu

			v 




 


. 


czerwcowych klęskach podolskich), podskarbi w. kor. Teodor 
Wessel, przez swego ajenta Gomolińskiego, 
Wreszcie utworzona w październiku 1769 1'. w Białej 
Generalność, jako najwyższa władza zwierzchnia Konfede- 
racji, wyznaczyła na posła swego przy dworze francuskim 
Michała Wielhorskiego, kuchmistrza wielkiego litewskie!1;o. 
Wielborski nie był w dyplomacji nowicjuszem. W r. 1767 
brał udziął w delegacji Konfederacji radomskiej do Moskwy, 
gdzie intrygował przeciw Stanisławowi Augustowi i refor- 
mom konwokacji. Był to umysł mało samodzielny i nie- 
głęboki, ale wykształcony i ciekawy, przejęty francuską 
kulturą, pozujący trochę na uczoność. Na swój sposób go- 
rący patrjota, - przedewszystkiem człowiek towarzystwa, 
miłych i ujmujących manier. Brak potrzebnych funduszów 
wstrzymywał wyjazd posła. Zdołano je zebrać dopiero 
w styczniu 1770 r., tak że Wielhorski najwcześniej w lu- 
tym stanął w Paryżu. Przyjęty na dworze, później nawet 
oficjalnie za posła przez rząd francuski uznany, przebywa 
odtąd aż do wiosny 1776 r. we Francji. Po przyjeździe 
zajął się zredagowaniem i ogłoszeniem we francuskim ję- 
zyku obszernego zbioru dokumentów dotyczących Konfe- 
deracji barskiej, p, t. Manifest skonfederowanej Rzeczy- 
pospolitej Polskiej, który był niejako apelem do rządów 
i narodów Europy. 
Najważniejszym rezultatem zabiegów Wielhorskiego na 
dworze wersalskim było to, że w lipcu 1770 r. wysłał 
Choiseul do Preszowa, ówczesnej siedziby generalicji, puł- 
kownika Dumouriez, jako organizatora i instruktora woj- 
skowego, wraz z innymi oficerami i inżynierami francu- 
skimi, Wydatniejszej pomocy ze strony Francji nie 'potrafił 
Wielhorski wykołatać. Ale nie jego tylko w tern wina. 
Nawet poseł o większych zdolnościach i energji nie 
mógłby niczego dokazać w tym chaosie, w jakim znalazła 
się dyplomacja francuska po upadku Choiseula w końcu 
1770 r. Nieobsadzanie teki ministra spraw zagranicznych 
we Francji przez pięć miesięcy zgórą, wkońcu nominacja 
niezdolnego do powzięcia i przeprowadzenia jakiegokolwiek 


_ri.. 


. 


" 
I 



 


, 


t 


- 
 '
		

/Sponsorzy_008_09_006_0001.djvu

			VI 


::: 


planu politycznego, lekkomyślnego księcia d' Aiguillon, unie- 
możliwiły WieIhorskiemu rozwinięcie skuteczniejszej dzia- 
łalności. Ks. d'AiguiUon, choć utrzymał pozornie politykę 
Choiseula wobec Polski i wysłał marszałka polnego bar. de 
Viomenil na miejsce Dumouriez'a, nie potrafił jednak ener- 
giczniej poprzeć Konfederacji, ani wojskowo, ani dyploma- 
tycznie. Nie pomyślał o nakłonieniu konfederatów do po- 
godzenia się z królem i wytworzenia jednolitego frontu 
narodowego. Co gorzej, nie umiał zapobiec zbliżeniu się 
Austrji do Prus i Rosji, wywołanemu po części klęskami 
Turcji i obawą "Austrji przed usadowieniem się Rosji przy 
ujściu Dunaju. Pozostawiając Austrję bez żadnej pomocy 
czy rady, otworzył jej drogę do wejścia w zbrodniczy spi- 
sek z Fryderykiem i Katarzyną, Nie spróbował nawet prze- 
ciwstawić się dojrzałej już myśli rozbioru Polski, dopuścił 
do haniebnego, milczącego pogodzenia się z gwałtem do- 
konanym nad Polską, a" godzącym także w naj żywotniej- 
sze interesy Francji. 
Obojętność, bezwładność, brak jasnej myśli politycznej 
kierowników francuskiej nawy państwowej musiały spara- 
liżować dyplomatyczną działalność WieIhorskiego, Nie mo- 
gąc więc na tern polu oddać ojczyźnie wybitniejszych usług, 
starał się czas swój poświęcić pracy nad obmyśleniem po- 
prawy jej ustroju, leczeniu jej wewnętrznej choroby. 
Aczkolwiek Konfederacja barska wypisała na sw
'm 
sztandarze konserwatywne hasła obrony dawnych praw 
i wolności, aczkolwiek pokutował w niej jeszcze duch nie- 
szczęsnycb"Radomian, przecież w głowacb przywódców jej 
torowała sobie drogę świadomość konieczności reformy. 
Szereg ludzi bardziej wykształconych, trzeźwiej na rzeczy 
patrzących, mających europejskie stosunki, zdawał sobie 
sprawę z absurdalności ustroju polskiego i jego konse- 
kwencyj: bezsiły, anarchji, zależności od obcych. Dwa zwłasz- 
cza problemy najżywiej zajmowały umysły: uzdrowienie 
seimowania, tudzież reorganizacja władzy, wykonawczej. 
Te dwa główne kierunki reformy wytknął już Konarski; 


ł 
I 
.. 


1 



 
( 


I 
1 


. 


t 
t 


.. 


ł 


j 


=-
		

/Sponsorzy_008_09_007_0001.djvu

			VII 


..::. 


r 


po nim różni wskazywali różne sposoby rozwiązania obu 
tych zagadnień. 
Z szefów Konfederacji wielu na własną rękę snuło plany 
w tym przedmiocie. Przedewszystkiem, najtęższa w niej 
głowa, biskup Krasiński rozmyślał nad poprawą prawa 
i rządu. Projekt jego proponuje zachowanie liberum veto 
jedynie w odniesieniu do praw kardynalnych, plan zaś 
reorganizacji rządu idzie w kierunku ograniczenia władzy 
królewskiej. Władza rządowa ma spoczywać w zreformo- 
wanej odpowiednio dotychczasowej Radzie senatu, obie- 
ranej katdorazowo przez sejm. 
Prócz biskupa kamienieckiego także i antagonista jego 
Wessel nosił się z jakowemiś projektami reformy, które 
zamierzał wprowadzić w czyn po osadzeniu na tronie elek- 
tora saskiego. 1 Można przypuszczać, 
e ten gorliwy stron- 
nik Wettinów dążył raczej - w przeciwieństwie do Kra- 
sińskiego - do ograniczenia wolności na rzecz Majestatu. 
Sam Wielhorski wreszcie zaimuje nie ostatnie miejsce 
wśród konfederatów-reformatorów ustroju. Swoje pomysły 
zawarł w dziele p. t. O przywróceniu dawnego rządu 
według pierwiastkowych Rzeczypospolitej ustaw, ogło- 
szonem w r. 1775 I. Wielhorski chce dociec treści dawnych 
praw w ich pierwotnej czystości. Wady ustroju polskiego. 
które na naród tyle klęsk sprowadziły. powstały z powodu 
wypaczenia się dawnego, doskonałego ustroju. Dawne prawa 
mylnie tłumaczono i naciągano do prywatnyc& celów - 
stąd wszystkie nieszczęścia. W poszukiwaniach swoich opiera 
się na tekstach ustaw; tam, gdzie potrzebnego sobie tekstu 
nie znajduje. powołuje się na Kadłubka i Długosza i za 


.' 


r 


ol! 


. 


. 


t 


I Kazimierz P u I a s ki: Szkice i poszukiwania historyczne. Serja IV (Lwów 19(0). 
. Wspólcześnie wyszlo w językn francuskim p. t.: Essai sur le retablissement 
d'ancienn. forme du gouvernement de Pologne (LOf1dyn 1776). 
O W.elhorsk,m pIsąii' K. Hoffman, Historja re/ann politycznych w dawnej 
Pol"e (Lipsk 18ti7), str. 277-294; - JOzef S z u i s k i, Stare ksiqżkl i dawni ludzie 
(.Dziela", serja III, tOIll l. Kraków 1885); - T e n t e: Dzieje Polski według ostatnich 
badali. Tom IV (Lwów 18(6); sir. 550-661; - WI. K o n o p c z y ń" k I. Geneza 
i ustanowienie Rady Nieusłt>iącej (Kraków 1917.. sir. 139-141; T e n t e: Liberum veto. 
Sludjum porównawczn-historvczne (Kraków 19IR). str. 406-407; - Marjan l> z y j- 
k o W a k i, Myśl lana /akóba Roasseau w Polsce XV/ll wieku ({raków 19t3), str. 60 
i 69-101; _ WI, Smoleński, SzkolJl historyczne w Polsce (.Pisma hisloryczne", 
Tom lll, Kraków 1901), str. 234-236. 



 


! 



.
		

/Sponsorzy_008_09_008_0001.djvu

			, 

 


VIll 


, 
,. . 


ich przewodem zapuszcza się aż w cza
y 9wunastu woje- 
wodów. Ale i ogólniejsze mi wywodami nie gardzi, a po- 
wołu,ie się przy nich na Locke'a, Russa, Mably'ego. Według 
niego, te pierwiastkowe prawa oddają zwierzchniczą władzę 
w Polsce szlachcie. Szla.chcic obowiązany jest do posłu- 
szeństwa tylko temu prawu, które uchwalili posłowie przez 
niego wybrani, na podstawie instrukcji, na którą głosował, 
Podlega on także tylko tej zwierzchności i jurysdykcji, do 
której obierania sam się przykładał. Wielhorski chce zDieść 
liberum veto, władzę rządową oddać senatowi. Senatorów 
dożywotnich wybierać powinny sejmiki; z pośród nich sejm 
wybierałby Radę senatu, zmieniającą się w połowie co dwa 
lata, a będącą właściwym rządem Rzeczypospolitej, Rząd 
ten wyposaża znacznemi atrybutami, zapewniającemi mu 
samodzielność i siłę. Król obieralny jest tylko przewodni- 
czącym Rady senatu. 
Cały projekt Wielhorskiego jest owiany duchem rady- 
kalnego republikanizmu, który widocznie stanowił rdzeń 
jego sposobu myślenia, Nie własna jednak książka "tanowi 
dla p. kuchmistrza tytuł do pamięci u potomnych, ale to, 
że umiał zachęcić i nakłonić dwóch naj znakomitszych ów- 
cześnie filozofów prawa politycznego we Francji, księdza 
Mably i Jana Jakóba Rousseau, do zajęcia się ustrojowemi 
kłopotami Polski i opracowania projektów reformy jej praw. 
Temu, że nie przeceniał sił własnych, ale starał się za- 
czerpnąć światła u bardziej kompetentnych w sprawach 
organizacji państwowej, choć Polsce obcych, zawdzięczamy 
powstanie traktatu Mably'ego, a przedewszystkiem Uwal}, 
nad rządem Polski Russa, - pisma rzucającego tak cie- 
kawe, uzupełniające światło na charakter i umysłowość 
genjalnego pisarza, 
Najpierw zwrócił się Wielhorski do Mably'ego. 1 Ksiądz 
Gabrjel Bonnot d e M a b I y (1709-1785) poświęcił całe 
swe życie naukom społecznym i państwowym. Pisarz 
płodny, pracowity i sumienny, umysł samodzielny, cha- 


....... 
t 



 
... 


1 Szymon A s k s n a z y Studja historyczno.krytyczne (Kraków 1897), art. p. t. 
.Mably". 


0:-' 


o'\. 


-=
 


-
		

/Sponsorzy_008_09_009_0001.djvu

			IX 



 
\ 


rak ter prawy i czysty, - szeregiem dzieł swoich zdobył so- 
bie u współczesnych ogromną powagę i uważany hył przez 
nich za znakomitość. W pismach swoich głosił zasady 
zwierzchnictwa narodu, supremacji parlamentarnego przed- 
stawicielstwa narodu nad władzą wykonawczą, równości 
obywatelskiej, - a rozwiązania tego ostatniego problemu szu- 
kał w pomysłach komunistycznego ustroju własności grun- 
towej. W wielu ideach swoich spotykał się z Russem. 
W Polsce Mably był znany: Rozmowy Focjona o związku 
obyczajności z polityką pojawiły się w przekładzie księ- 
dza Cbróścikowskiego już w r. 1770 i podobno nawet 
były sprzedawane na odpustach. 
Z Wielhorskim zawiązał MabIy widocznie bliższy sto- 
sunek przyjazny, skoro nie zawahał się odbyć - później 
już, w r. 1776 - uciążliwej podróży do Polski i prze- 
pędzić przeszło rok wHorochowie, wołyńskim majątku 
pana kuchmistrza. Pośpieszył też uczynić zadość jego we- 
zwaniu do opracowania projektu reformy ustroju Polski, 
tern chętniej, te gorąco zainteresował się sprawą barską. 
W sierpniu 1770 ukończył i doręczył Wielhorskiemu w rę- 
kopisie pracę swą p. t. O Rządzie i prawach Polski. 
W lipcu zaś 1771 r., po otrzymaniu od wybitnych Barsz- 
czan szeregu uwag krytycznych, dodał drugą, uzupełnia- 
jącą część, jako Wyjaśnienia. R
kopis oddany Wiel- 
horskiemu nie ukazał się dotąd w druku. Pierwsze wy- 
danie rozprawy z r. 1781 1 jest ponownem opracowaniem, 
uskutecznionem na podstawie bruljonu, pozostałego w rę- 
kach autora. Zredagowął je, chcąc wydaniem swego trak- 
tatu uprzedzić zamierzone ogłoszenie Uwag Russa. Po' 
nie waż WieIhorski udzielił rękopisu pracy Mably'ego Rus- 
sowi, zanim tenże przysłąpił do spisywania swojego traktatu, 
należy bliżej rozejrzeć się w tern, jakie to główne zmiany 
w rządzie i prawach Rzeczypospolitej projektował Mably 2. 


1 Szymon ABkenazy, ListgMablg'ego KwartalnikhiBtoryczny. Rocznik XIV, 
str. 229 i naBt.). . . 
. PierwBze wydanie (bez nazwiBka autora): Du Gouvernement et de. Loi. de la 
PoloRne. A LondreB 171!1, 
O traktacie pilIali, prócz ABklloazego: K o o o p c z y 1\ II k i Geneza itd. Btr. 


...
		

/Sponsorzy_008_09_010_0001.djvu

			x 


. ł 


Nie idealizował ani charakteru narodowego, ani zalet 
ustroju polskiego. W czarnych barwach odmalował ludzi 
i urządzenia. Chwalił wprawdzie waleczność Polaków, po- 
dobało mu się u nich zamiłowanie wolności, ale równo- 
cześnie ganił ich nieskłonność do posłuchu. Rządzącemu 
stanowi rzucał w oczy prawdę. Wymawiał obojętność dla 
spraw ojczyzny, prywatę, chciwość, płaszczenie się przed 
możnymi a wyzyskiwanie upośledzonych warstw niższych. 
Ze wstrętem prawie mówi o ciemnocie Polaków, przesą- 
dach, barbarzyństwie, o braku potrzeb kulturalnych, nieo- 
patrzności i beztrosce dzikich ludzi. Z rysów rozrzuconych 
w tej ksią1:ce układa się ohraz bagna zepsucia i głupoty. 
Patrząc bez złudzeń na rzeczywistość polską, widział 
w tern państwie naj potworniejszą anarchję, kusząCłł wprost 
sąsiadów do zaborów. Tylko nieudolnej polityce carów 
zawdzięcza Polska, że nie stala się jeszcze rosyjską pro- 
wincją. Winę takiego stanu przypisał wadliwej konstytucji, 
która nie umiała pogodzić i harmonijnie ustosunkować 
uprawnień króla i praw narodu, dą1:ącego do wolności. 
Zasadniczo złe postawienie atrybutów króla, jego zbyt wielka 
władza, nie godząca się z wolnością poddanych a mająca 
swe źródło w prawie swobodnego rozdawnictwa urzędów, 
spowodowały w dalszem następstwie wytworzenie wadli. 
wych urządzeń, mających zaradzić wyrodzeniu sifJ władzy 
królewskiej w tyranję, Do tych nie zdrowych instytucyj, 
które zepchnęły państwo w otchłań bezrządu, zalicza Mably 
liberum veto, konfederacje, elekcyjność tronu i dożywot- 
ność ministrów. 
Za pierwszy warunek uzdrowienia Rzeczypospolitej 
uważa naletyte rozgraniczenie władz. Dotychczasowe po- 
mieszanie władz polega na powierzeniu władzy ustawo- 
dawczej trzem słanom. Przedewszystkiem należy więc roz- 
dzielić różne funkcje pańsłwowe między poszczególne 
słany: powierzyć wyłącznie stanowi szlacheckiemu spra- 


! 


ł 


I 
, 


183 -137; T B n ł B: Liberrzm veto, str. 403; Dr. Staniaław Koł:' Rnczpo.politu Pol.ku 
'" literaturze politycznej Zachodu (Kraków 1919), Blr. 214-22 l ; SZyjkOWBki: Myli 
J. l. Ro_ ltd., Btr. 119-W.
		

/Sponsorzy_008_09_011_0001.djvu

			XI 


i 


wowanie władzy ustawodawczej, senatowi zaś i królowi 
całą władzę wykonawczą. 
Liberum veto krytykuje ostro, ale w pesymizmie swoim 
nie odwa
a się proponować jego zupełnego zniesienia. 
Uważa, że to zbyt trudno wykorzenić ślepe przywiązanie 
do veta, Ogranicza się tylko do żądania, by odjąć prawo 
veta pojedynczym posłom, a przyznać je zbiorowo wszyst- 
kim posłom poszczególnych województw, tak, 
eby prawo 
to tylko łącznie posłowie jednego województwa mogli wy- 
konywać. Śmielej już domaga się zniesienia instrukcyj. 
Władzę rządową oddaje w ręce senatu, wybieranego 
przez sejm z' pośród senatorów. Istniejące przy senacie 
departamenty są tylko pomocniczemi organami senatu; 
decyduje o wszystkie m plenum. 
Król nie powinien mieć 
adnei władzy; powinien się 
ograniczyć do reprezentowania majestatu Rzeczypospolitej. 
Sam przez się nic nie mo
e, bo jest nieodpowiedzialny ; 
ma tylko "wypełniać próżne miejsce" - i z tego względu 
tron powiniE\n być dziedziczny. Mably proponuje osadzenie 
na tronie polskim któregoś z arcyksiąząt, ewentualnie ja- 
kiegoś księcia spokrewnionego blisko z domem Habsburgów. 
Z realnych atrybutów władzy przyznaje królowi jedynie 
przewodnictwo w senacie, z prawem dwóch kresek w razie 
równości głosów, a nadto prawo mianowania urzędników. 
Ale w wyborze kandydatów na urzędy związane z jurys- 
dykcją lub komendą król jest skrępowany przez sejm, 
który proponuje trzech kandydatów na każde stanowisko, - 
co do innych zaś urzędów przez senat, mający również 
prawo przedstawiania terna, 
Zapomocą takich to środków Mably chciał poprawiać 
ustrój polityczny Rzeczypospolitej. W przedmiocie poprawy 
ustroju społecznego nie stawia szerszego programu. Radzi 
podnieść stan trzeci, już choćby tylko ze względu na dobro 
samego państwa. Cbciałby przynajmniej dopuścić mieszczan 
do udziału w sądownictwie, odebrać panom jurysdykcję 
patrymonjalną i utworzyć dla spraw chłopskich osobne 
trybunały, dające gwarancję sprawiedliwego sądzenia; pra- 


:
: 



 


, 


; 


, 


I 


-:.
		

/Sponsorzy_008_09_012_0001.djvu

			tJ. 



 


XlI 


(. 


gnąłby, by wprowadzono stan wolnych włościan, właścicieli 
gruntów, by mieszczanom i 
ydom również przyznano 
prawo posiadania ziemi na własność. Ale to wszystko 
uważa za projekty niewczeilne, zanadto naruszające za- 
dawnione przesądy: Polska jeszcze tych prawd nie zro- 
zumie. 
Co do metody wprowadzania reform, Mably ostrzega 
ustawicznie przed zbytnią gwałtownością, pośpiechem, nie- 
oględnością w reformowaniu. Nie należy zanadto zrażać 
ludzi, - trzeba liczyć się z ich przesądami i ambicjami, 
szukae kompromisu; zacząć od poprawy najważniejszych 
wad, a resztę zostawić przyszłości. 
Nie wdając się w bliższą ocenę traktatu O rządzie 
i prawach Polski, należy stwierdzić, że Mably - zarówno 
wskutek dostosowywania projektu do ówczesnego położenia 
Polski i jej historycznego rozwoju, jak wskutek scepty- 
cyzmu co do wartości Polaków - zanadto oszczędzał zasko- 
rupiałe przesądy szlacheclde, niedość stanowczo i zbyt 
nieśmiało żądał od Polski wyrzeczenia się wybujałości wolo 
nościowych, Miał odwagę tknąć się praw majestatu, - za, 
brakło mu jej do wyrwania "źrenicy wolności". A przecież 
jut w w. XVII wytworzył się w Polsce pogląd, że oba 
kierunki reformy są ściśle ze sobą związane i że pożą- 
daną równowagę może przynieść tylko załatwienie ich obu. 
Niewiara i pesyinizm wstrzymały także Mably'ego od śmiel- 
szego postawienia sprawy społecznej i wytknięcia szer- 
szego planu jej rozwiązania. 
Wielhorskiemu rady księdza MabIy'ego, oparte na mocnych 
republikańskich zasadach i przepojone nieufnością dla wy- 
datniejszej władzy królewskiej, musiały naogół przypaść 
do smaku. Nie poprzestał jednak na nich, lecz pokusił się 
o to, by w sprawie ustroju Polski i jego poprawy uzyskać 
opinję od znakomitości nierównie sławniejszej niż Mably, - 
od Jana Jakóba Rousseau, teoretyka wznoszącego wów- 
czas najwyżej sztandar wolności narodu. 
Rousseau (1712-1778) już od pierwszych wystę- 
pów literackich (Rozprawa o postępie nauk i sztuk, 1750, 



I 


. 
 

 -
		

/Sponsorzy_008_09_013_0001.djvu

			, 


XIII 
i Rozprawa o powstaniu nierównosCl, 1755) wzbudził 
zainteresowanie wśród literatów i publiczności. Oryginal- 
nością myśli, znakomitą zdolnością dialektyczną, krańco- 
wością tez swoich, przeciwstawiających się panującym za- 
patrywaniom, namiętnem potępieniem współczesnej cywili- 
zacji, wywoływał sprzeciwy i polemiki - świetnością stylu 
olśniewał wyobraźnię, gorącem uczucia, z jakiem głosił 
swoje przekonania, podbijał serca. Późniejsze obszerne 
dzieła: Nowa Heloiza czyli Listy dwojga kochanków 
(1761), romans uczuciowy, i Emil czyli o wychowaniu 
(1762), romans pedagogiczny, wreszcie Umowa społeczna, 
traktat prawno-polityczny, postawiły go w rzędzie naj- 
pierwszych pisarzy europejskich. Wróg filozofów, zwal- 
czany przez nich i prześladowany, - nie przez wszystkich 
był uznany, ale znany był w całym świecie umysłowym. 
I w Polsce także głośno było o Russie l. Czytywano 
go dużo w oryginale. Krasicki pisze w Doświadczyńskim, 
że "u najmniejszych zastaniesz WMćpan na gotowalni 
księgi pana Russa.. Powszechna naówczas znajomość fran- 
cuzczyzny, wypierającej nawet ze szkół łacinę, ułatwiała 
przenikanie sławy genewskiego obywatela do Polski. Mo- 
nitor już od r. 1765, Wiadomości Warszawskie od r, 1766 
pisały o nim, rozwodziły się nad przygodami jego życia, 
cytowały jego dzieła. Mniej go tłumaczono. Pierwsze prze' 
kłady pojawiają się dopiero w r. 1778, i to nie najważ- 
niejszych dzieł. Widocznie "straszące każdego prawowier- 
nego sofizmata" odbierały odwagę tłumaczom. 
Nie dziw więc, że Wielhorski zapragnął skorzystać 
z obecności tak znakomitego i popularnego pisarza w Pa- 
ryżu i wciągnąć go do pracy nad tern, co jemu samemu 
najwięcej na sercu leżało i dla czego we Francji siedział, - 
nad poprawą nieszczęsnej doli Rzeczypospolitej. Z tern 
większą ufnością zwracał się doń republikanin Wielhorski, 
że właśnie Russo w Umowie społecznej głosił wymownie 
zasadę zwierzchnictwa narodu. On doktrynę tę rozpo- 


1 Wladyslaw S m o I e ił s ki. Przewrót umysłowy tv Polsce tv wieku XVIll (Kra- 
ków-PelersburK 1891), passim.
		

/Sponsorzy_008_09_014_0001.djvu

			XIV 


'. 


wszechnił i w mózgi ludzkie wtłoczył, on uczynił jlt na 
długi czas obowiązującą podstawą wszelkiego rozumowania 
prawno. politycznego. Przykład w tym względzie dali Wiel- 
borskiemu Korsykanie, Po zrzuceniu jarzma Genui zwró- 
cili się oni w r. 1764 - w myśl rozdziału Umowy: "O Pra- 
wodawcy - do Russa z prośbą, by stworzył dla nich 
odpowiednie prawodawstwo, a przedewszystkiem obdarzył 
icb ustrojem politycznym. On po pewnych wabaniach pro- 
pozycję przyjął, zabrał się do studjów nad historją, sta- 
nem społecznym i ekonomicznym, dotychczasowemi pra- 
wami Korsyki, - zaczął rzucać na papier pierwsze pomysły 
projektu, Późniejsze smutne i tułacze koleje losu nie po- 
zwoliły mu dalej dzieła prowadzić, - wreszcie zajęcie 
Korsyki przez wojska francuskie i przyłączenie jej do 
Francji w r. 1768 uczyniły całą pracę bezcelową, Sprawa 
legislacji Russa dla Korsyki nabrała jednak rozgłosu i Wiei- 
borski z pewnością musiał o niej słyszeć. 
Niewiadomo za czy jem pośrednictwem poznał się Wiel- 
borski z Russem i co ułatwiło mu weiś
ie z nim w bliższe 
stosunki. Niełatwe to musiało być zadanie. Nadmierna 
wrażliwość pisarza, duma i ambicja wrodzona, wybujałość 
wyobraźni w połączeniu z rzeczywistemi prześladowa- 
niami, złożyły się na rozbudzenie w nim obłędu prześla- 
dowczego. Dekretem parlamentu paryskiego, zarządzającym 
spalenie Emila i uwięzienie autora, zmuszony w r. 1762 
do ucieczki z Francji, tuła się po Szwajcarji z kantonu 
do kantonu. Wypędzany zewsząd, szuka scbronienia w An- 
glji. Wraca do Francji, pod przybranym nazwiskiem ukrywa 
się w Delfinacie. Wreszcie w czerwcu 1770 r. osiada na 
I!tałe w Paryżu, gdy upływ czasu i wygnanie dawnego 
parlamentu usunęły bezpośrednie niebezpieczeilstwo. 
Przejścia te rozwinęły w nim chorobę. Uwierzył w sze- 
rokie sprzysiężenie przeciw sobie, uknute przez Diderota, 
d'Alemberta, Grimma, Hume'a, kierowane przez samego 
księcia de Choiseul, posługujące się olbrzymim zasłt:pem 
spólników, - sprzysiężenie, maiące na celu zbezcześcić 
go, oczerniać, obwiniać o naj straszniejsze zbrodnie, podać 


1 



 


,. 



 


...
		

/Sponsorzy_008_09_015_0001.djvu

			w pogardę całego świata. Wszyscy go prześladują. doku- 
czają mu tysiącznemi wyrafinowanemi i podłemi sposo- 
bami. szpiegują go, dręczą ustawicznie i okrutnie. W Pa- 
ryżu żyje samotnie. odprawia od drzwi swoich wielbicieli. 
ciekawych. narzucających się z opieką i pomocą. Nieliczni 
przyjaciele. których zachował, żyją w ciągłej niepewności. 
czy najlżejszą jakąś niezręcznością. słówkiem źle przezeń 
zrozumianem, nie narażą się na gwałtowne zerwanie i po. 
sądzenie o uczestnictwo w spisku. 
Ale w chwilach wolnych od chorobliwej udręki umiał 
być łagodnym i serdecznym. Prowadził z przyjaciółmi długie 
filozoficzne rozmowy. komponował pieśni i opery, odzy- 
skiwał w pełni zdolność logicznego rozumowania. I nie 
zatracał talentu pisarskiego. Przeciwnie może nawet. - 
talent jego właśnie w tym czasie osiąga szczyt swego roz- 
woju. Czarujące swoje Wyznania koilCZY przecież w r. 
1770, w latach 1774 do 1776 pisze swe Dialogi, dzieło 
nie równe, dziwaczne, w pewnych ustępach szaleńcze, ale 
miejscami przedziwnie silne. wspaniałe stylem i napięciem 
uczucia. Musi juź pozostać tajemnicą Wielborskiego, w jaki 
sposób potrafił sobie zaskarbić zaufanie podejrzliwego i zbo- 
lałego filozofa, Może łącznikiem między nimi stała się uko- 
chana przez obu muzyka, Zaopatrzywszy się w formalne 
upoważnienie od litewskiego marszałka generalnego Kon- 
federacji. Michała Paca, uprosił Wielhorski Russa o wy- 
pracowanie planu reformy praw politycznych polskich. 
Dostarczył mu rękopisu pracy Mably'ego, własnego me- 
morjału o urządzeniach i obyczajach Polski (prawdopo- 
dobnie szkicu później wydanej pracy swojej), jakichś nie- 
znanych jeszcze bliżej projektów reform, wyszły ch z obozu 
konfederackiego, 
Na podstawie tego materjału zabrał się Russo do opra- 
cowania Uwag nad rządem Polski. Nie należy zresztą 
przeceniać znaczenia tych materjałów dla jego dzieła. Miały 
one dla Russa tylko informacyjne znaczenie. Te wytyczne 
praw Polski, które z nich wyczytał, skojarzyły się w jego 


xv 


""1. 


-:.
		

/Sponsorzy_008_09_016_0001.djvu

			XVI 


.. 


umyśle z własnemi ideami o narodzie i państwie. Pobu- 
dzona tern wyobraźnia twórcza zaczęła snuć projekty re- 
formy, a oparła się w tej pracy nie na cudzych pomysłach, 
ale na rezul
atach wieloletnich rozmyślań politycznych. 
Przed przystąpieniem do bliższego rozpatrzenia Uwag 
należy zapoznać się z całokształtem poglądów politycznych 
ich autora, by móc ocenić, jaki stosunek łączy z niemi 
to ostatnie polityczne dzieło Russa. 



 


II 
POLITYKA JANA JAKÓBA RUSSA 


Zrąb idei filozoficzno-prawnych Russa nie został prze- 
zeń ujęty w formie wyczerpującej i systematycznej. Forma 
taka nie jest cechą jego umysłowości; natłok myśli, za- 
wsze ciekawych, nowych, uderzających i niepokojących, 
porywających siłą zawartego w nich elementu uczuciowego, 
stoi na przeszkodzie wykładowi powolnemu, systematycz- 
nemu, uwzględniającemu wszystkie punkta widzenia, ujmu- 
jącemu swój przedmiot w jednolitą, wolną od sprzeczności 
całość. Wyobraźnia pcha go nieraz do dawania ideom wy- 
razu paradoksalnego; często porwie go czy to obraz jakiś, 
czy zapał polemiczny, i każe mu powiedzieć więcej, niżby 
. sam chciał, - Powoduje to wykolejenia myślowe, dające 
znowu pochop, by nawiązywać do właściwych wątków 
zapomocą dialektycznie subtelnych, ale nieraz sofistycznych 
rozumowań. To znowu, jakby przestraszony konsekwen- 
cjami logiczne mi swoich tez, sam ostrość ich łagodzi, cie- 
niuje je i retuszuje w dalszych wywodach tak, że wkoiicu 
w ostatecznych wnioskach i zastosowaniach prawie nie- 
śmiało wychodzą. Dlatego trudno jest z tego fragmen- 
tarycznego, pełnego niespodzianek kształtu zrekonstruować 
całość jednolitą, chociaż ona na dnie z pewnością leży 
i stanowi wewnętrzny kościec ideologiczny wszystkich po- 
mysłów. 


.. 


'" 


i 


-,
		

/Sponsorzy_008_09_017_0001.djvu

			XVII 


,. 
1- 
t 


Stąd płynie rozbie
ność W przedstawianiu poglądów 
Russa; stąd także niemożność oparcia się w wykładzie na 
poszczególnych ustępach czy dziełach, a konieczność 
uwzględnienia ogółu jego pism. Toteż w poniższem przed- 
stawieniu idei filozoficzno-prawnych i prawno-politycznych 
Russa, mimo że przyjęto porządek według tych dzieł, 
w których dane problemy znajdują naj pełniejszy swój wy- 
raz, uwzględniono także i inne pisma, zawierające wywody 
dotyczące tych samych problemów. I tak przy Umowie 
społecznej nie można było pominąć jej streszczenia za- 
wartego w piątej księdze Emila (w ustępie "O podróżach"), 
dedykacji Traktatu o powstaniu nierówności pomiędzy 
ludźmi, wreszcie Listów pisanych z Góry. W ustępie zaś 
traktującym o jego poglądach ekonomiczno-skarbowych zu- 
żytkowano artykuł O Ekonomji politycznej, oraz Projekt 
konstytucji dla Korsyki, , 
Umowa społeczna (1762) jest najważniejszem z pism 
politycznych Russa. Jest ona wyjątkiem z dzieła zamierzo- 
nego na szeroką skalę, p, t.: Instytucje polityczne, nad 
którem przez długie lata pracował, a które wkońcu po- 
rzucił, zwątpiwszy o możności doprowadzenia go do końca. 
Po wydzieleniu Umowy, resztę zniszczył; zachowały się 
tylko szczupłe fragmenty. 
Oto punkt wyjścia rozprawy: Ludzi pierwotnych należy 
sobie wyobrazić jako żyjących w odosobnieniu. Jedynym 
związkiem społecznym występującym w stanie natury jest 
rodzina, - związkiem niestałym zresztą, hwającym tylko tak 
długo, dopóki dzieci potrzebują opieki rodziców. Ci wolni 
i samotni ludzie. z chwilą gdy przeszkody zagrażające ich 
utrzymaniu się przy życiu w stanie natury wzmogły się 
do tego stopnia, że przeważać zaczęły nad siłami, jakie 
mógł im przeciwstawić pojedynczy człowiek, postanowili 
zrzeszyć się, by wspólnemi siłami bronić się i zachować. 
Trzeba przyjąć, że zawarli między sobą umowę, mocą 
której związali się w społeczeństwo, w celu chronienia 
wspólnemi siłami swych osób i dóbr. Jedyną zasadniczą I 
treścią tej umowy było oddanie się społeczności zupełne, 
Bibl. Narodowa Serja II, Nr. 32 (Rousseau: Uwngi nad rządem Polski) II 
, 


A 


': 


! 
ł 
r a 
l. 



 
- .. 


"ł..: 0 . .
		

/Sponsorzy_008_09_018_0001.djvu

			I 
, j 


XVIll 


bez żadnych zastrze
eń, każdego z tych równych między 
sobą, a zupełnie dotychczas wolnych ludzi. Ta klauzula 
była równa dla wszystkich. Ogół więc tylko, jako ten, na 
rzecz którego nastąpiło zrzeczenie się osób i wQlności, na- 
był nieograniczone prawo rozporządzania wszystkimi. Tego 
swojego prawa nie mo
e ogół ani utracić, ani przenieść 
na inny podmiot, ani podzielić. - Tak wygląda "umowa spo- 
łeczna" stanowiąca "prawdziwy fundament społeczności", 
będąca 
podstawą wszelkiej prawnej władzy pomiędzy 
ludźmi" , 
Russo nie uwa
a umowy społecznej za fakt historyczny. 
Zdaje sobie dokładnie sprawę, że pomysł jej jest tylko 
fikcją, mającą służyć do skonstruowania takiego ujęcia 
prawa i państwa, jakie odpowiada wewnętrznym potrze- 
bom i odczuciom społecznym jego samego, wolnego oby- 
watela genewskiego, członka władzy zwierzchniej, - a prze- 
dewszystkiem ma rozwiązać pytanie co do istoty prawa, 
co do kwestji, dlaczego prawo obowiązuje
 Nie może ono 
obowiązywać dlatego, że jest faktycznie wykonywane, że 
są czynniki, które wymuszają pewne postępowania a dzia- 
łania przeciwne nakazom karzą, Bo gdyby tak było, to 
gwałt i przemoc musiałyby być równoznaczne z prawem, 
a przecież właśnie stanowią jego pojęciowe przeciwieństwo. 
Cóż więc tworzy tę cechę prawa, że ono jest p r a w e m, 
skoro cechą tą nie jest siła zewnętrznego przymusu? Oto 
uznanie wewnętrzne każdego człowieka, jego przekonanie, 
że tak a nie inaczej postępować powinien. Człowiek 
sam siebie tylko może zobowiązać. - Tak, ale w takim razie 
tyle jest praw, ilu ludzi, - w autonomicznej działalności su- 
mienia każdego człowieka rozpuszcza się jednolita bryła 
przedmiotowego prawa. Przecież obowiązują mnie pewne 
zasady, niezależnie od tego, czy się z niemi zgadzam, ba 
nawet niezależnie od tego, czy je znam i czy wiem 
o nich. Gdyby kaMa norma prawna miała obowiązywać 
na podstawie uznania każdego z obywateli, nietylko wszy- 
scy obywatele musieliby brać udział w uchwalaniu każdej 
ustawy, ale mogłaby ona obowiązywać tylko tych, któ- 


ł
		

/Sponsorzy_008_09_019_0001.djvu

			) 


rzyby za nią głosowali. - I tu właśnie przychodzi z po- 
mocą fikcja umowy społecznej. 
W pierwotnym akcie oddania się społeczności zgóry 
uznałem za swoją, stale mnie wiązać J;J1ającą wolę to, co 
przynosi korzyść całej społeczności. Podporządkowałem 
własną korzyść korzyści ogółu, a raczej tę korzyść uzna- 
łem za własną. W ten sposób nadałem zgóry sankcję prawną 
kaMej treści, zawierającej w sobie moment korzyści spo- 
łecznej. Ale w jaki sposób mogę poznać, że coś jest spo- 
łecznie korzystne, że właśnie to, a nie co innego, leży 
w interesie zbiorowym i że to właśnie mam uważać za 
prawo? W tym wzgłędzie nie znajdę innego kryterjum 
prócz opinji moich współobywateli. Gdy zapytani o to, co 
uważają za dobre dla pailstwa, w większości swej zgodzą 
się na jedno, muszę przyjąć, że tak jest istotnie. O iłe for- 
malna strona prawa, jego moc obowiązująca, opiera się 
na moim indywidualnym akcie udzielenia sankcji, - akcie, 
którego już zgóry raz na zawsze dokonałem, o tyle ma- 
terjalna strona prawa, jego treść, musi się oprzeć na po- 
glądzie większości społeczeństwa,' uznającym coś za ko- 
rzystne. W drodze więc głosowania i uchwały większości 
ustala się treść prawa, Ostateczny wniosek całego rozu- 
mowania da się ująć w twierdzeniu, że prawem jest to, 
co odpowiada woli powszechnej, t. zn, racjonalnie pojętej 
korzyści społecznej, wyrażającej się w uchwale większości. 
Umowa społeczna stanowi zatem symbol stopienia się 
w prawie woli jednostki, _ która sama jedna może uzasad- 
niać obowiązywanie prawa, z wolą powszechną, wytwa- 
rzającą normy prawne powszechnie obowiązujące, mogące 
b)'ć stosowane mi do ogółu. 
Klauzule tej fikcyjnej umowy dostarczają rusztowania 
dla innej jeszcze konstrukcji.- Chodzi mianowicie o sprawę 
kompetencji państwa i stosunku jego do obywateli, tudzież 
o wzajemny stosunek obywateli względem siebie, Punktem 
wyjścia jest wolność, przyrodzona każdemu człowiekowi, 
nieograniczona i nieskrępowana niczem. - I ta wolność jest 
tylko fikcją naukową: Russo wyrainie mówi, że nie zaj- 
lI. 


XIX 


_, .c. 


'. 



. .
		

/Sponsorzy_008_09_020_0001.djvu

			,I 
I 


xx 


I 
.1 


mu je się filowficznem znaczeniem pojęcia wolności. Przyj- 
muje ją tylko jako zasadniczy, konieczny aksjomat wszel- 
kiej normatywnej konstrukcji. Otóż przy zawieraniu umowy 
społecznej każdy ną mocy tej swojej wolności oddaje się 
całkowicie i niepodzielnie ogółowi. Ogół więc ma prawo 
dysponować pod każd
'm względem i w każdym kierunku 
jednostką. Niema takiej sfery wolności indywidualnej, w któ- 
rąby ogół, jako władza zwierzchnicza, nie mógł wkroczyć. 
Dla woli powszechnej niema żadnej zapory, przed którąby 
się musiała zatrzymać. 
Russo nie jest liberałem. Stawia postulat bezwzględnego 
poddania jednostki państwu, wszechmocy państwa, i oby- 
watelowi wobec państwa żadnych praw nie przyznaje. - Co 
się tyczy wzajemnego stosunku obywateli do siebie, to są 
oni wszyscy zupełnie równi sobie, ponieważ warunki ulff'owy 
społecznej są dla wszystkich jednakie. Układ zasadniczy 
zamiast niszczyć naturalną równość, stawia, przeciwnie, 
w miejsce tej nierówności fizycznej, jaką natura mogła 
między ludźmi ustanowić, równość moralną i prawną, 
a ludzie, mogąc być nierównymi siłą i umysłem, stają się 
wszyscy równymi na mocy umowy i prawa, Ta równość jest 
podstawą całego 'układu społecznego; jej naruszenie pod- 
kopuje ten układ u jego korzeni i znosi go całkowicie. 
Ale umowa społeczna spełnia inne jeszcze zadania. Daje 
ona równocześnie wskazówkę co do tego, kto jest pod- 
miotem zwierzchnictwa państwowego, w jaki sposób ma 
być urządzona w państwie funkcja ustawodawcza i jaki 
ma być stosunek wzajemny poszczególnych kierunków 
władzy państwowej. 
Ponieważ wewnętrzna autonomja jednostki jest dla niej 
źródłem wszelkiej mocy prawnej, tak że narzucanie jed- 
nostce z zewnątrz jakichś obowiązków, których ona sama 
dobrowolnie na siebie nie przyjęła, jest gwałtem, i ponie- 
waż państwo jest wytworem tej autonomji jednostek, mię- 
dzy sobą równych, poddających się dobrowolnie ogółowi, - 
więc suma tych jednostek, ogół obywateli, jest jedynem 
źródłem obowiązującego w państwie prawa. Ponieważ zaś 


-
		

/Sponsorzy_008_09_021_0001.djvu

			....:L 


moc tworzenia praw stanowi istotę władzy zwierzchniej, 
a moc ta przysługuje wyłącznie ogółowi obywateli, więc 
tylko ten ogół jest podmiotem władzy zwierzchniej, a każdy 
z członków tego ogółu uczestniczy swą cząstką we wła- 
dzy najwyższej, Na tern zasadza się naczelna w systemie 
politycznym Russa doktryna zwierzchnictwa narodu. 
Ta władza zwierzchnicza może przejawiać się jedynie 
w ustanawianiu praw. Prawa są wyrazem woli powszech- 
nej - to znaczy pewnej treści, której powszechność chce, 
jako dla siebie korzystnej, - i tylko ogół może wytwarzać 
tę wolę, W tym akcie ogół nie może się dać zastępować. 
Powzięcia woli nie można powierzać zastępcy, bo wów- 
czas ta wola nie byłaby wolą zastąpionego, ale wolą za- 
stępcy. Dlatego wszyscy obywatele muszą mieć możność 
wspliłdziałauia w akcie ustawodawczym. Inaczej prawa nie 
zawierałyby w sobie woli powszechnej. Więc władza zwierzch- 
nia (ustawodawcza) nie może być reprezentowana. Tak 
zwani deputowani do ciał reprezentacyjnych nie są, ani 
być nie mogą, przedstawicielami narodu, nie mają żadnego 
prawa postanawiać czegokolwiek ostatecznie, a uchwały 
ich nie mogą uchodzić za prawo. Na tern gruntuje się 
druga podstawowa idea polityki Russa, idea bezpośrednich 
rządów narodu w ustawodawstwie. Jedynie bezpośrednie 
sprawowanie przez naród władzy prawodawczej odpowiada 
naturze związku społecznego i wyraża logicznie jego istotę. 
Aczkolwiek Russo tak jaskrawo formułuje postulat bez- 
pośredniego wykonywania ustawodawstwa przez naród, to 
jednak zdaje sobie sprawę, że tłum nie jest zdolny do wy- 
da wania praw dojrzał)'ch i rozważnych, odpowiadających 
rzeczywiście potrzebom państwa. Lud zawsze chce dobrze, 
ale sam z siebie nie zawsze widzi, co jest dobre. Potrze- 
buje przewodnika. Dlatego Russo mówi o osobnym prawo. 
dawcy, któryby redagował ustawę, a ludby ją tylko za- 
twierdzał. W dedykacji Rozprawy o powstaniu nierów- 
ności oraz w Listach z Góry przyznaje nawet rządowi 
wyłączne prawo inicjatywy ustawodawczej. 


XXI 


I
 

 


J' 


....
		

/Sponsorzy_008_09_022_0001.djvu

			XXII 


Władza ustawodawcza jest nietylko najwyższą władzą 
w państwie, ale jest poprostu władzą jedyną. Tak zwana 
władza wykonawcza jest tylko siłą, stosującą wolę po- 
wszechną, t. zn. prawa, jest tylko udzieloną przez prawo 
pewnym organom zdolnością urzeczywistniania przepisów 
prawnych. Dlatego egzekutywa jest zawsze podległa prawu 
oraz narodowi, ale tylko jako twórcy praw. Gdy naród 
nie występuje w charakterze prawodawcy, jest poddanym, 
obowiązanym do posłuchu wobec praw, a więc także wo- 
bec organów uposażonych w moc wykonawczą, wobec 
rządu, o ile ten działa zgodnie z prawem. 
Prawo może organem wykonawczym uczynić cały na- 
ród, albo pewną liczbę jednostek, albo wreszcie jedną 
osobę. Na tern polegają różne formy rządu, których zasad- 
nicze typy przedstawiają się jako rządy demokratyczne, 
arystokratyczne, monarchiczne. Z założenia zwierzchnictwa 
narodu nie wypływa żadna logiczna konsekwencja co do 
ustroju rządu: prawo może rządowi nadać jakąkolwiek 
formę. Która z nich jest najlepsza, trudno powiedzieć. 
Każda z nich jest dobra w pewnych wypadkach, a zła 
w innych. Zależy to od stosunków i położenia danego 
narodu. Russo stawia tylko ogólną zasadę, że liczba człon- 
ków rządu, to znaczy najwyższych urzędników narodu, 
powinna stać w odwrotnym stosunku do ilości ludności 
w państwie. Bo im więcej ludności, tern większa siła po: 
trzebna do rządzenia nią, a im większa liczba członków 
rządu, tern mniejsza jest jego siła, tern powolniejsze funk- 
cjonowanie, tern słabsza energja, tem mniejsza giętkość 
i szybkość decyzji. Dlatego naogół można postawić zasadę, 
że z trzech typowych form rządu rząd demokratyczny - 
o ile wogóle jest w stosunkach ludzkich możliwy - jest 
jeszcze najstosowniejszy dla małych państw, arystokra- 
tyczny dla średnich, a monarchiczny dla wielkich. Prócz 
tego należy przy ustanawianiu rządu baczyć nietylko na 
to, by miał siłę wystarczającą do przeprowadzenia swych 
zadań, ale też by nie mógł wznieść się ponad zwierzch- 
nika i uzurpować dla siebie ustawodawstwa. 


... 


,"
		

/Sponsorzy_008_09_023_0001.djvu

			f 


Russo przenosi jednak nad inne formy rządu - arysto- 
krację z wyboru. Ta forma bowiem pozwala teoretycznie 
na oddanie rządu w ręce obywateli najlepiej ukwalifiko. 
wanych, uzależnia urzędników najwyższych od narodu, 
który w akcie wyborczym, perjodycznie powracającym, 
wyposaża wybrańców swoich we władzę. Przy tej' formie 
wreszcie zachodzi najmniejsze jeszcze niebezpieczeństwo 
uzurpacji, skoro członkowie rządu piastują swoją władzę 
tylko przez pewien czas, Demokrację natomiast, choć ją 
teoretycznie dopuszcza, w praktyce odrzuca stanowczo 
i zasadniczo. Gdyby istniał naród bogów, rządziłby się de- 
mokratycznie. Rząd tak doskonały nie nadaje się dla ludzi. 
Gdyby naród, będący ustawodawcą, sam bezpośrednio 
wykonywał swoje ustawy, wówczas granica między 
ustawą a aktem wykonawczym musiałaby się zatrzeć. Na- 
ród począłby wydawać odnośnie do poszczególnych jedno- 
stek decyzje, nie oparte na jakiemś już poprzednio istnie- 
jącem prawie, ale zawierające w sobie nowe zasady prawne, 
ad hoc dla danego tylko wypadku stworzone. Począłby 
obciążać jednostki obowiązkami, któreby nie byłyobo- 
wiązkami wszystkich obywateli. A wówczas runąłby cały 
gmach umowy społecznej, - jej kamień węgielny bowiem, 
równość, zostałby wyrwany. 
Ponadto żaden wzgląd nie przemawia za tern, by rządy 
oddawać w ręce narodu. Funkcje rządu w istocie swej są 
zupełnie różne od ustawodawstwa, które musi sam naród 
sprawować. Akty rządowe nie wytwarzają woli powszech- 
nej, skrystalizowanej w normy powszechnie obowiązujące. 
Odnoszą się one zawsze tylko do poszczególnych osób lub 
przedmiotów. Nie są aktami zwierzchniczemi. Dlatego na- 
ród, zwierzchnik nie powinien sam wykonywac ustaw, ale 
powinien zadanie to powierzyć odrębnemu czynnikowi: 
rządowi. Naród natomiast, jako zwierzchnik, ustanawia przez 
prawa rząd, kształtuje jego formę, przepisuje, jak ma być 
stworzony. Nadaje mu uprawnienia, może władzę jego do- 
wolnie zmieniać i ograniczać. Dzierżyciel władzy rządowej 
nie występuje wobec zwierzc.hnika jako osoba mająca swoje 


XXIll 


..;:.. 
'3' 
'1." 


od/: 


ł
		

/Sponsorzy_008_09_024_0001.djvu

			:-
 


_", 


XXIV 


własne prawa; - pozostaje on nadal poddanym, mającym 
w stosunku do państwa tylko obowiązki. Akt przelania 
władzy nie jest umową: Rousseau odrzuca stanowczo pac- 
tum subiectionis. 
Rząd może działać tylko w granicach i na mocy ustaw. 
Jest on tylko siłą, - nie ma swej własnej woli, ma tylko 
wolę zwierzchnika: prawa. Prawo jedynie jest wewnętrz- 
nym motorem wszelkiej działalności rządu i ono wytycza 
kierunek tej działalności. Ale też tylko prawo. - Naród- 
zwierzchnik może działać tylko przez ustawę, do aktów 
rządowych mieszać się nie może. 
Rząd jest wykonawcą woli prawa, ale nie woli ciała 
prawodawczego. Może działać tylko w granicach ustaw, 
ma tylko obowiązki nałożone nail przez prawo, ale przy 
ich wykonywaniu ma całą swobodę rozwinięcia tych sił 
psychicznych i fizycznych, których do tego potrzebuje, 
całą samodzielność w dobieraniu środków, a nawet za- 
pewnione kierownictwo polityką. Przecież Russo słale do- 
maga się, by prawa były nieli-czne i zwięzłe, a takie mu- 
szą otwierać rządowi szerokie pole swobodnego uznania 
i własnej decyzji. Przecież wyłącznie rządowi oddaje tak 
ważną dziedzinę życia państwowego, jaką tworzą stosunki 
państwa do zagranicy. "Wykonywanie władzy na zewnątrz 
nie nadaje się do sprawowania przez naród; wielkie za- 
sady państwowe przechodzą jego zdolności; powinien 
w tym względzie zaufać naczelnikom, którzy są bardziej 
oświeceni w tych sprawach, a nie mają żadnego interesu 
w zawieraniu na zewnątrz traktatów niekorzystnych dla 
ojczyzny" -- pisze w Listach z Góry. Rządowi oddaje kie- 
rownictwo polityką gospodarczą i społeczną. Pragnąłby 
nawet finansowo uniezależnić rząd od legislatywy: główne 
źródło dochodów państwowych powinny stanowić do- 
meny, - rząd mógłby więc prawie zupełnie obywać się 
bez podatków, które może nałożyć tylko uchwała narodu. 
Tak więc ten potężny hamulec rządu, uzależniający całą 
jego działalność od uchwały podatkowej, nie funkcjonuje 
w systemie Russa. A zatem rząd w jego pojęciu powinien
		

/Sponsorzy_008_09_025_0001.djvu

			być naprawdę r z ą d e m. Rzecz oczywista, że i te wolne, 
na swobodnej decyzji oparte czynności rządu muszą opie. 
rać się także na prawie. Prawo nadaje czynnościom osób 
powołanych do funkcyj rządowych kwalifikacje czynności 
państwowych; ono zakreśla warunki, pod któremi czyn- 
ności te mogą uchodzić za prawne, a nie za samowolne 
i gwałtem nacechowane. Działalność rządu opiera się więc 
zawsze w ostatniej instancji na woli prawa, górującej nad 
wolą egzekutywy. I w tern znaczeniu należy rozumieć 
twierdzenie Russa, że rząd nie może mieć swej woli. 
r. Naród powinien wybierać także członków rządu, ale 
już nie w charakterze zwierzchnika, tylko tymczasowego 
rządu demokratycznego. On też wykonuje pewną kontrolę 
nad działalnością rządu: rząd jest obowiązany składać mu 
rachunki ze swej działalności, a na skutek skargi pokrzyw. 
dzonych obywateli może naród unieważniać akta rządowe, 
naruszające prawo. I na tem wyczerpuje się cała ingerencja 
narodu w sprawy rządowo-wykonawcze. Z powyższego 
wynika, że Russo wprowadza w obręb swego systemu za- 
sadę podziału władz, choć sądownictwa nie wyodrębnia 
i ujmuje je razem z administracją. Używa wprawdzie in- 
nych terminów, szydzi nawet z tych, którzy dzielą władzę 
państwową na części i rozpowiadają o jakichś kilku wła- 
dzach w państwie, - ale chodzi mu tu tylko o zachowanie 
metodologicznego postulatu każdej konstrukcji prawniczej: 
jednolitości pojęcia władzy państwowej. Dlatego przyjmuje 
tylko jedną władzę, ustawodawczą, a tak zwaną władzę 
wykonawczą uważa za emanację tamtej. Ale ta emanacja 
jest już czemś w istocie swojej zupełnie różnem od swego 
źródła, i dlatego winna hyć poruczona organowi odrębnemu, 
niezależnemu od organu ustawodawczego. 
Jako trzecią główną zasadę polityki Russa należy zatem 
przyjąć zasadę państwa prawnego, opartego na równo- 
wadze władz. 
W streszczeniu powyż!'zych wywodów należy stwier- 
dzić, że umowa społeczna nie jest hipotezą. Jest ona świa- 
dOIDie użytą fikcją naukową, która ma za zadanie pogo- 


, 


xxv 


:J\. 


....
		

/Sponsorzy_008_09_026_0001.djvu

			XXVI 


dzić z sobą sprzeczność logicznych założeń rozumowania 
i jego wyników: autonomji jednostki, a przymusu wywie' 
ranego przez prawo na wolę tej jednostki, - przyrodzonej 
wolności człowieka, a całkowitej niewoli, w jakiej on wobec 
państwa pozostaje. Ponadto fikcja ta ma uzasadnić poli- 
tyczne wymagania równości, zwierzchnictwa narodu, bez. 
pośredniego wykonywania władzy ustawodawczej przez na- 
ród, państwa prawnego. Jako fikcja filozoficzno-prawna 
jest fikcją normatywną, odnosi się nie do rzeczywistości, 
nie do tego, co jest, ale do tego, co być powinno, - 
a uzyskane przy jej pomocy rezultaty stanowią kryterja 
dla osądzenia prawności urządzeń każdego faktycznego 
państwa. 
_ Tą}{ się przedstawia teorja prawn..,9-polityczna Russa. 
Ale pra wo id eaIn-e, z-iOealnej natury człowieka wyprowa. 
dzone, może stać się pra wem pozytywnem tylko wówczas, 
gdy zachodzą konieczne warunki. W świecie rzeczywistym 
rządzą namiętności ludzkie, nie zasady abstrakcyjne. Gdyby 
prawodawca chciał normy teoretycznie skonstruowane na- 
dać tym ludziom rzeczywistym, nie stworzyłby dzieła ży- 
wotnego ani trwałego i nie osiągnąłby zamierzonego celu, 
Bo pł'awo samo nie jest niczem. Staje się siłą dopiero 
wówczas, gdy stanie się motorem działań ludzkich, a to 
zależy nie od prawa samego, ale od hdzi, i od tego. czy 
będą zdolni kierować się prawem. Ten tylko naród może 
z idealnych praw korzystać, który sam zbliży się do idealu 
człowieczeństwa. Konstytucję republikaiJską może mieć tylko 
naród, w którym dusze obywateli są republikańskie, t. zn. 
cnotliwe. Republikanie muszą w głębi serc swoich przyjąć 
korzyść publiczną za korzyść własną. a przeto muszą umieć 
urzeczywistniać w aktach własnej woli wolę powszechną, 
muszą w sumieniach swoich naprawdę zawrzeć umowę 
społeczną, muszą doróść do społecznej wolności, w której 
człowiek chce tylko tego, czego chce prawo, a odrzuca 
wszystko, co innym szkodzi lub ich krzywdzi. "Wolność 
nie jest dostępna dla każdego narodu". Gdy konstytucja 
jakiegoś państwa nie zgadza się z idealną, teoretycznie
		

/Sponsorzy_008_09_027_0001.djvu

			XXVII 


skonstruowaną, to teoretyk powie, że nie jest prawna, że 
powinna być inna. Ale polityk spyta, czy inną być może, 
czy zachodzi praktyczna możliwość przystosowania jej do 
idealnej normy. Jeżeli ludność tego państwa nie potrafi 
być wolną, to musi pozostać w niewoli; jeżeli nie potrafi 
rządzić się prawem, to musi nią władać przemoc i siła. 
Tak więc Russo, który punkt zaczepienia dla swoich teo- 
retyczno-normatywnych wywodów znalazł w psychologicz- 
nym fakcie uznania, szuka także w świecie psychicznym, 
w charakterze narodu, odpowiedzi na pytanie politycznej 
już natury: czy tamte wielkie, w drodze spekulacji my- 
ślowej wydedukowane zasady mogą być ubrane w formę 
prawa pozytywnego. Może za mało odróżnia się w Russie 
te dwa odrębne stanowiska, teoretyka i polityka: pierwszy 
śmiały, krańcowy, bezwzględny i rewolucyjny, - drugi 
ostrożny, kompromisowy, liczący się z warunkami rzeczy- 
wistemi, konserwatywny i pogodzony z faktycznym stanem 
rzeczy, a przynajmniej nie dążący do jego gwałtownego 
obalania. Dzieje się to może dlatego, że przy ujmowaniu 
całokształtu prawno politycznej myśli Russa albo zupełnie 
nie uwzględnia się Uwag nad rządem Polski, albo trak- 
tuje się je zbyt pobieżnie. A w nich właśnie naj wyraziściej 
i najpełniej zarysowuje się dążność jego do realizmu po- 
litycznego, 
Z innych pism Russa zasługuje na szczególną uwagę 
artykuł zamieszczony w Encyklopedji (1755) p. t. O Eko- 
nomji politycznej, tudzież Projekt konstytucji dla Korsyki 
(praca fragmentaryczna z r. 1765), 
W pierwszej z tych rozpraw, obok pewnych idei roz- 
winiętych szerzej w Umowie, spotykamy ciekawy pogląd 
na zadania rządu. Rząd, który z natury swojej, o ile ma 
być prawny, musi iść we wszystkiem za wolą powszechną, 
jest przedewszystkiem strażnikiem praw. Przy wypełnianiu 
tego zadania nie może jednak ograniczać się jedynie do 
karania naruszeń prawa ze strony obywateli, ale powinien 
starać się o to, by obywatele chcieli tylko tego, czego chce 
prawo, - powinien wpajać w nich miłość praw, oddziaływać 


-.,c 
l 

 



 


.' 


I.
		

/Sponsorzy_008_09_028_0001.djvu

			, . 



 


:)o 



 

 

 


XXVIII 


na naj głębsze przesłanki psychiczne ich woli. Powinien 
dążyć do uzgodnienia woli katdego obywatela z wolą po- 
wszechną, a poniewa:l: ta zgodność jest właśnie cnotą, spra- 
wić, by cnota panowała. Jednem słowem, rząd powinien 
obywateli tworzyć. Tych wychowawczych zadań rządu nikt 
może przed Russem tak silnie i tak gorąco nie akcento- 
wał. On jeden z pierwszych podniósł, w tym właśnie arty- 
kule, potrzebę publicznego wychowania, kierowanego przez 
państwo. Wychowanie dzieci zanadto blisko obchodzi pań- 
stwo, by ono mogło pozostawić je wyłącznie rodzicom: 
rodzina rozwiązu.ie się ze śmiercią ojca, ale państwo trwa, 
"Wychowanie publiczne według reguł przepisanych przez 
państwo, prowadzone przez urzędników ustanowionych przez 
władzę zwierzchnią, - to podstawowa zasada rządu lu. 
dowego czyli prawnego.. 
Drugiem zadaniem rządu jest-ochrona obywateli, ochrona 
polegająca nietylko na zapewnieniu im bezpieczeństwa 
i spokoju, ale głównie na przewidywanin i zapobieganiu 
temu wszystkiemu, co mogłoby narazić na niebezpieczeń- 
stwo podstawę związku społecznego, równość wszystkich 
i wolność narodu. A ponieważ największem niebezpieczeń- 
stwem zagrażającem sprawiedliwemu układowi społecznemu 
oraz ustrojowi odpowiadającemu istocie związku społecz- 
nego jest nierówność majątkowa, zatem jednem z naj wat- 
niejszych zadań rządu jest zapobieganie wytwarzaniu się 
tej nierówności. 
To łączy się z poglądami. ekonomicznemi Russa, naj. 
pełniej może rozwiniętemi w Konstytucji dla Korsyki. 
Poglądy te, umyślnie aż do paradoksalności wsteczne, przy- 
pominające oparte na podobnych założeniach teorje gospo- 
darcze średniowiecza, wypływają z naczelnej zasady pod- 
porządkowania programu ekonomicznego peWn)'ffi ideom 
moralnym, które otrzymują tu kierownicze znaczenie. Sta- 
nowią one cele, które winny ogniskować w sobie wszelkie 
dziedziny działalności ludzkiej, a więc także i gospodarczej. 
Są to znowu idee wolności narodu, równości i cnoty oby- 
wateli.
		

/Sponsorzy_008_09_029_0001.djvu

			l:tycznym ideałem Russa jest człowiek prosty. o małych 
potrzebach. dających się łatwo zaspokoić jego własną pracą, 
gardzący pieniądzmi. bezinteresowny, stateczny, nie zde- 
prawowany zbytkiem ani naukami. dobry i sprawiedliwy. 
żyjący cichem życiem rodzinnem. Człowiek kochający na- 
turę, rodzinę, wi!półobywateli. patrjota, gotowy zawsze 
wszystko oddać ojczyźnie. znajdujący szczęście w umiar- 
kowaniu, spełnianiu obowiązków i pracy na skromne utrzy- 
manie. Papierowy ideał - schemat :r.acnego, indywidualnie 
niezróżniczkowanego. przeciętnie szarego boni patris fa- 
milias. Wytworzył go sobie Russo, czerpiąc z własnej sen- 
tymentalnej uczuciowości, zastanawiając się nad tern, ja- 
kimby on i ludzie być powinni, aby im dobrze było na 
świecie; - trochę może na przekór panującym poglądom, 
dlatego, by i,naczej myśleć jak inni. Znalazł gotową jego 
formułkę w Zywotach sławnych mężów Plutarcha. Czyty- 
wał go z zapałem od dziecka - 8. Plutarch właśnie w tę 
z płaszcza stoików wykrojoną szatę ubierał wielkich i wy- 
bitnie indywidualnych bohaterów. Wytworzenie takiego 
typu obywateli stawia Russo za zadanie rządowi i do tego 
stosuje swój ustrój ekonomiczny. 
A więc najpierw - precz z bogactwem i z tern wszyst- 
kiem, co sprzyja bogactwu, Bogactwo jest złem. bo depra- 
wuje ludzkie serca, wzbudza w nich namiętne żądze, kusi 
do zbytków, każe zapominać o ojczyźnie, o obowiązkach, 
prowadzi do nierówności, do zaniku wolności narodu, skoro 
bogaci w zdeprawowanem już społeczeństwie mogą łatwo 
prawa podeptać i ze współobywateli niewolników swoich 
uczynić. Wkońcu prowadzi bogactwo nawet do ruiny bytu 
państwowego, bo chciwi cudzych bogactw sąsiedzi będą 
się starali zagarnąć je dla siebie, a ułatwią im to sami 
sprżedajni i spodleni obywatele. Powstawaniu bogactwa 
sprzyja pieniądz, trzeba więc zerwać z pieniądzem. Pie- 
niądz sam przez się nie ma żadnej wartości. Jest tylko 
znakiem, reprezentującym dobra, znakiem potrzebnym tylko 
przy nierównym podziale. Można się więc doskonale obejść 
bez niego. - Dobrze, ale jak bez pieniądza wyobrazić sobie 


XXIX 


. 


'I.. 


'" 



 
. 'I. 
. .. 
, .. 
" 
'I.
		

/Sponsorzy_008_09_030_0001.djvu

			:- ;.". .J. Y' ". 


.;. 


0$ 
:.." 


:.." 


J 
.
 


xxx 


handel na szerszą skalę? Jakie
 to utrudnienie w obrocie 
towarami... A pocóż handel? Należałoby obywać się bez 
handlu. Handel zabija niepodległość, uzależniając kraj od 
innych państw, zabija wolność. uzależniając trudniącą się 
nim ludność od rządu. zabija rolnictwo. Każdy obywatel 
powinien swe skromne potrzeby zaspakajać we własne m 
gospodarstwie, a to, czegoby dla siebie sam nie mógł wy- 
produkować. może otrzymać od współobywatela z innej 
prowincji, w drodze wymiany zbywających produktów. 
Russo głosi więc powrót do gospodarstwa naturalnego. 
Każde małe gospodarstwo rolne tworzy jednostkę, która 
zaspakaja swoje potrzeby we własnym zakresie. co najwy- 
żej drobne jakieś przedmioty oIrzymuje z zewnątrz. w dro- 
dze wymiany hezpośredniej. - Ale czy te małe gospodarstwa 
wystarczą do wyżywienia ludności? Każdy z takich rol- 
ników będzie produkował tylko dla siebie i dla swojej 
rodziny. Nie mając większych potrzeb, nie potrzebując pie. 
niędzy, pozwoli w spokoju wymrzeć z głodu całej ludności 
miejskiej. - To trudno, - miasta są szkodLiwe. Są one gnia- 
zdami zbytku i nieprawości, a potrzebne są tylko w syste- 
mie obliczonym na rozwój handlu i sztuk. Przedewszyst- 
kiem chodzi o zdrowie i cnotę narodu. 'a te mogą się roz- 
wijać tylko na wsi, Bo tylko rolnictwo rodzi i utrzymuje 
cnotę. - Ale jak zapobiec powiększaniu się gospodarstw? 
Przecież bardziej pracowite i zdolniejsze jednostki będą 
dążyły do rozszerzenia swoich warsztatów. a to już wy- 
starczy, by wytworzyły się z czasem znaczne różnice ma. 
jątkowe i. co za tern idzie. nierówność. zależność jednych 
obywateli od drugich. itd, - Tutaj już musi prawo wkra- 
czać. Ono musi regulować maximum ziemi. jakie każdy 
może posiadać. Russo sądzi. że przy zastosowaniu jego 
systemu każdy mieszkaniec będzie się mógł wyżywić. ża- 
den nie będzie się mógł wzbogacić. System ten zapewnia 
skromny dobrobyt całej ludności, a stoi na straży równości. 
wolności i cnoty. 
A jak się będzie przedstawiał skarb państwa w kraju. 
któreKo ludność uboga wytworzy mało co więcej dóbr nad
		

/Sponsorzy_008_09_031_0001.djvu

			potrzebę własnej konsumcji? Skąd państwo zaczerpnie środ- 
ków na pokrycie kosztów związanych z wypełnianiem 
swych zadań? - Państwo równie1; musi być, tak jak jego 
obywatele, umiarkowane i powściągliwe. Nie będzie pro- 
wadziło wojen zaborczych, a dla własnej obrony wystarczy 
mu dobrze zorganizowana milicja obywatelska. Tak jeden 
z głównych wydatków państw spółczesnych zostanie zre- 
dukowany do minimum. Wydatki na policję spadną znacz- 
nie, wobec cnoty obywateli. Gdy ludność nauczy się oby- 
wać bez handlu, nie trzeba będzie wiele łożyć na komu- 
nikację. W ten sposób ograniczy się znacznie wydatki pań- 
stwa' te zaś, które pozostaną, mogą być opędzane docho- 
dami dóbr państwowych; bo większa część terytorjum pań- 
stwowego powinna należeć do państwa i być niepozby- 
walna. To zapewni państwu przewagę nad poszczególnymi 
obywatelami, posiadającymi tylko małą ilość gruntu. To 
udaremni, obok zakazu prawa, powiększanie się prywatnej 
własności gruntowej. To wreszcie pozwoli państwu zaspa- 
kajać swoje potrzeby bez uciekania się do pomocy ze 
strony obywateli. W raz6e gdyby dochody z dóbr nie wy- 
starczały (co zresztą w dobrze urządzonem państwie zda- 
rzać się nie powinno, bo państwo, jak ka1;dy dobry 
gospodarz, ma swóje wydatki stosować do dochodów), 
należy przedewszystkiem korzystać z obowiązkowych po- 
sług obywateli. W ostatecznym dopiero razie można 
uciec się do podatków, środka niemiłego, niezupełnie z u- 
mową społeczną zgodnego. Russo pragnie, aby podatki, 
jeżeli już być mają, były płacone w naturze, ponieważ 
państwo powinno się starać o wyparcie użycia pieniądza, 
ponieważ obywatelom. rolnikom będzie o wiele dogodniej 
uiszczać podatki w produktach, ponieważ w ten sposób 
łatwiej będzie uniknąć nadu1;yć ze strony zarządzających 
skarbem, ponieważ wreszcie i wynagrodzenie urzędników 
ma się dokonywać w towarach, a nie w pieniądzach. 
Większość ekonomiczno-skarbowych poglądów Russa była 
w XVIU wieku ju1; tylko szlachetnym anachronizmem, 


XXXI 


.<
		

/Sponsorzy_008_09_032_0001.djvu

			XXXII 


:- 


III 
"UWAGI NAD RZĄDEM POLSKI" 


Geneza Uwag nad rządem Polski nie została do dziś 
dnia należycie wyjaśniona, i wolno wątpić, czy kiedykol- 
wiek będzie można z całą pewnością rozwiązać nasuwa- 
jące się tutaj pytania. Odpowiedzi na nie nie dają prawie 
zupełnie źródła biograficzne, Korespondencja Russa z lat 
1770 -1772 (w których mógł pisać Uwagi), jest bardzo 
szczupła, bo chorobliwie przeczulony autor zerwał wów- 
czas z większą częścią swych przyjaciół. W ogłoszonych 
listach niema żadnej wzmianki ani o Wielborskim, ani o opra- 
cowywanej dla niego rozprawie. 
Z drugiego dialogu późniejszej własnej apologii p, t. 
Rousseau sędzią Jana Jakóba dowiadujemy się ty lko, że 
"Jan Jakób pośród tej całej pracy rąk (przepisywania nut, 
z którego się utrzymywał, i zbierania roślin do zielnika, bo 
wówczas szukał w botanice rozrywki i ucieczki od bolesnych 
myśli) jeszcze w tym samym czasie obrócił sześć miesięcy 
zarówno na zbadanie konstytucji pewnego nieszczęśliwego 
narodu, jak na zaprojektowanie swoich pomysłów co do 
zmian, jakie należy w tej konstytucji wprowadzić, a to na 
skutek aż do uporu powtarzanych próśb jednego z najpierw- 
szych patrjotów tego narodu, który z trudów, jakie nałożył 
na Jana Jakóba, uczynił dlań obowiązek ludzkości", A w trze' 
cim dialogu znajdujemy ustęp: .Pismo o rządzie polskim - 
sporządzone jedynie na skutek próśb jak najbardziej wzru- 
szających, z najzupełniejszą bezinteresownością i z jedynej 
pobudki najczystszej cnoty - mogło, jak się zdawało, 
przynieść tylko zaszczyt autorowi i zyskać dlań szacunek, 
choćby nawet było jednem pasmem błędów. Gdybyś pan 
wiedział, kto się o to pismo starał, dla kogo, dla czego, 
jakiego użytku nie omieszkano z niego zrobić i jaki mu obrót 
nadać umiano, - pewnie byś pan odczuł, jak bardzo na- 
leżałoby było życzyć autorowi, by, opierając się wszel- 
kim uprzejmościom, oparł się był pokusie dokonania tego
		

/Sponsorzy_008_09_033_0001.djvu

			XXXIIJ 


dobrego uczynku. Bo ci, co z taką usilnością o dzieło to 
prosili, mieli na celu to .tylko, by dla niego stało się nie- 
bezpiecznem". Ten ustęp pozostaje w związku z faktem, 
że kopia Uwag znalazła się w rękach d' Alemberta, To 
wystarczyło znękanej wyobraźni, by rozsnuć przywidzenia 
nowej jakiejś intrygi wrogów, chcących go zgubić. Szcze- 
rości jednak samego Wielborskiego nie podejrzywał. W przy- 
pisku do powyższego ustępu mówi, że, choć zachowania 
się jego wobec siebie nie może pochwalić. uważa jednak 
tego polskiego pana za człowieka uczciwego i dobrego 
patrjotę, - Cała ta późniejsza historja nie rzuca zresztą żad- 
nego światła na genezę Uwag. 
To wszystko. czego od samego Russa dowiadujemy się 
o Uwagach. A innych dokumentów brak. Z papierów po 
Wielholskim ogłosił prof. Askenazy w Bibljotece War- 
szawskiej (marzec 1898 r.) dwa list)' Russa do Wielhor- 
skiego z r. 1774, a nie wspomina, by owe papiery zawie- 
rały coś więcej w tej sprawie. Archiwum Generalicji Kon- 
federacji barskiej zaginęło, i z tej więc strony nie można 
zaczerpnąć świ8łła. 
Mroki zasłaniają nawet datę powstania utworu, Ręko- 
pis własnoręczny Russa, znajdujący się w Bibljotece Mu- 
zeum XX, Czartoryskich w Krakowie, nie daje w tym 
względzie żadnych wskazówek. Również rękopis z Neuf- 
chiltel. Pierwsze wydanie z 1782 r. podaje w tytule datę: 
kwiecień 1772. Tę samą datę wskazywał rękopis należący 
do Mirabeau, sądząc według tytułu, zamieszczonego w ka- 
talogu sprzedaży książek po nim pozostałych 1. Również 
Grimm wspomina w swej Korespondencji (styczeń 1773), 
że "dzieło o Polsce zostało napisane w kwietniu 1772". 
Datę tę podano jednak w wątpliwość, Prof. Askenazy 2 
przesuwa ją na wrzesieil 1772 r., opierając się na wzmiance 


I Por. Elissbelh A. F o r 8 t er, Ph. D.: Le demier 6.;our de '.J. Rousseau a Pari.. 
1770-1778 (Smilh College Studies in Modern Languages, Vol. II, Nr. 2-3. J.nuary- 
April 192t - Northampton MassaschUłrs, U. S. A.). Zs odpia uslępu tej pracy. 
odnoszącego aię do Uwag, akładam gorące podziękowanie p. prof. Romanowi D y_ 
bosklem u. 
· A s k e n a z y: Listy Roru.eau'a (Bibljoteka Wsrszawska 1898, marzsc). 
BlbJ. Narodowa Serja n, Nr. 32 (J. .J. Rou8seau: Uwalli nad rządem Polski) III 


, 



 


--'!-"! 



 -
		

/Sponsorzy_008_09_034_0001.djvu

			:o: 


": 


:-. 


J'. 


i 


,.... - 


XXXIV 


w tekście, 
e naród szwedzId nie jest już wolny. Prof. 
Konopcz)'ński 1 cofa datę do czerwca 1771, starając się 
hipotezę swą oprzeć na dowodach czerpanych z tekstu 
i ówczesnej sytuacji politycznej. Ale dowody te nie są 
stanowcze i nie tłumaczą wcale, dlaczego w naibli
szych 
Russowi czasach przyjęło się mniemanie, że Uwagi po- 
wstały w kwietniu 1772 r., dlaczego najbliżsi i dozgonni 
przyjaciele Russa, Moultou i du Peyrou, pierwsi wydawcy 
Uwag, działający w porozumieniu z Wielhorskim, tę wła. 
śnie datę w tytule umieścili, dlaczego wreszcie Grimm tę 
datę podaje? A tych faktów nie można bagatelizować. 
W niepewności. gdy brak dokumentów i wyznania sa- 
mego autora. trzeba wziąć za podstawę świadectwo naj- 
bliższych mu i współczesnych. Podają kwiecień 1772 r, - 
i ten punkt należy przyjąć za staly. Pewny także jest 
sześciomiesięczny okres opracowywania dzieła. Można okres 
ten dodać do kwietnia i otrzymać wrzesień jako datę ukoil- 
czenia, a tę hipotezę poprze dość wątły "szwedzki" argu- 
ment. Można cofnąć się ()d kwietnia do listopada 1771 r., 
jako daty rozpoczęcia pracy, a tę hipotezę poprze większe 
prawdopodobieilstwo obmyślania projektu reformy w czasie, 
kiedy Konfederacja mogla jeszcze mieć pewne nadzieje 
zwycięstwa. 
Podobnie jak data powstania Uwag. niejasna jest rów- 
nież kwest ja motywów. któremi kierował się Russo, po- 
dejmuiąc się przedstawić swoje poglądy na ustrój Polski. 
Co mogło do tego skłonić sześćdziesięcioletniego starca, 
dręczonego manią prześladowczą, podejrzliwego, dobrowol- 
nie osamotnionego. który już od ośmiu lat wycofał się 
zupełnie z czynnego życia literackiego i spisywał tylko 
pamiętniki, mające oczyścić wobec potomn()ści jego pamięć 
zohydzoną przez wrogów? Z dwóch listów do Wielhor- 
skiego, ogłoszonych przez prof. Askenazego, wynika. że 
podjął się nałożonego nań zadania pod warunkiem naj- 
większej tajemnicy. że projektu swego nie przeznaczał do 


lIan Jakób ROll...au doradcq Polaków, Odbill,a Z Th.mis Polskiej. Warszawa 
1918, sir. 2-5.
		

/Sponsorzy_008_09_035_0001.djvu

			xxxv 


druku, że oddał go Wielhorskiemu wyłącznie tylko dla 
użytku jego samego, Pomimo więc, że zaszczytna rola 
prawodawcy wielkiego narodu mogła pochlebiać jego próż- 
ności, nie oczekiwał on po swej pracy rozgłosu ani ose- 
bis tej chluby. Moment materjalnego zysku należy zgóry 
wykluczyć: pieniądze nigdy nie b)"ły czynnikiem, któryby 
mógł pobudzić Russa do twórczości. - Prof. Konopczyński, 
a po nim prof. Kot 1, porównywając tel,st Uwag z trak- 
tatem Mably'ego, doszli do przekonania, że Russo nie- 
wątpliwie znał to ostatnie pismo i że w wielu ustępach 
z Mablym polemizuje. Cenne to odkrycie nie upoważnia 
jednak do wyciągnięcia wniosku, że cbęć zmierzenia się 
z Mablym była dla Russa głównym bodźcem przy pisaniu 
Uwag. W r. 1772 nie brał on żadnego udziału w życiu 
Jiterackiem. Nawet wprost, osobiście zaczepiany, nie od- 
powiadał i nie wdawał się w polemiki publiczne. Zresztą 
ani stosunek dotycbczasowy Russa do Mably'ego, ani ton, 
w jakim z nim polemizuje, nie dają podstawy do takiego 
przypuszczenia. Jeżeli praca Mably'ego odegrała rolę w for- 
malnej genezie Uwag, to nie przez pobudzenie ambicji 
Russa do starcia się z rywalem. ale przez to, że wiele 
z rad Mably'ego uważał za niedostateczne, a nieraz nawet 
za szkodliwe, i że choiał, przedstawiając własne poglądy, 
poddać sympatycznemu dla siebie narodowi pomysł takich 
reform, któreby go mogły z matni wyprowadzić, a równo- 
cześnie nie naruszały tego, co Russo właśnie cenił w nim 
i podziwiał. 
 
Powstanie Uwag należy zatem przypisać raczej czysto 
idealnym pobudkom. Russo żywił wobec Polaków szczerl\ 
przyjaźli. Podziwiał ich patrjotyzm i dzielność, uważał ich 
za jedyny naród w EurtJpie. zdolny do bohaterskich po- 
święceń za wolność i ojczyznę. [{jedy cała Europa gar- 
dziła Polską jako państwem biednem, bez wojska, zgan- 
grenowanem anarchją, z którem nUd się liczyć nie potrze- 
buje, którego prawa udzielne każdy może bezkarnie deptać 


I SI. K o I: Rzoc:lposoolila Polska ild. sb'. 221-2l7 


11I*
		

/Sponsorzy_008_09_036_0001.djvu

			XXXVI 


i które łatwo zagarnie każdy, kto tylko zechce r
ko po 
nie wyciągnąć, - kiedy V oltaire, Diderot, d' Alembert. 
Grimm, szyderstwa tylko mieli dla Polsk;, a uwielbienie 
dla polityki gwałtu i wiarołomstwa Katarzyny i Fryderyka, 
na których żołdzie zostawali, - jeden Russo, w swym 
etycznym światopoglądzie wysuwający na pierwszy plan 
dobra moralne, cnotę, i uważający je za najwyższe ludzkie 
wartości, umiał nietylko zdobyć się na współczucie dla 
Polski w jej ciężkich nieszczęściach, ale nawet odkryć 
w jej charakterze i instytucjach takie zalety, które kazały 
mu ją podziwiać i przyczynić się w miarę możności do 
pogłębienia i rozwinięcia tych zalet. To właRnie, co współ- 
czesnych skłaniało do wzruszania ramionami nad Polakami, 
wydało się Russowi godnem podziwu. dodatnio wyróżnia- 
jącem Polskę z pośród innych narodów. 
Ponuro bowiem przedstawiał mu siO stan współczesnej 
Europy i zgrozą przejmował jego duszę: Rządy egoistyczne, 
chciwe, bezmyślne, tyrańskie, gwałcące najświętsze prawa 
poddanych; ludność upodlona niewolą, zdeprawowana zbyt- 
kiem, fIlozof ją, rozpustą, myśląca tylko o pieniądzu i uży- 
ciu. Wszystkie te napozór tak świetne państwa biegną 
szybko do ruiny. A raczej trudno wogóle mówić o pań- 
stwach tam. gdzie jedyną siłą spajającą ludzi jest przymus 
i gdzie niema obywateli, a są tylko zgangrenowani kosmo- 
polici. 
Na tern tle Polska przedstawiła się w wyobraźni Russa 
jako naród, który ze wszystkich europejskich zachował 
najwięcej własnych rysów. A rysy te zdawały się przypo- 
minać dawno wszędzie gdzieindziej zatracony kształt - 
starożytnych dusz. Naród dziwny. co nie filozofuje, lecz 
kocha ojczyznę, a w niej przedewszystkiem wolność; co 
umie ojczyzny tej bronić, dzielnie i z poświęceniem wal- 
czyć za nią z przemocą i tyranją; co mimo tylowiekowego 
istnienia nie ugrzązł w materjaliźmie. zachował ogień mło- 
dości dla rzeczy wzniosłych, oraz krzepką energią, pozwa- 
jącą mu przemyśliwać w najniepomyślniejs.zych warunkach 
o 8posobach zachowania wolności i ważyć się na reformę. 


, --
		

/Sponsorzy_008_09_037_0001.djvu

			XXXVII 


Ten dodatni pogllid na Polskę podsunął mu zapewne WieI. 
horski. Ziarno rzucone przez Wielborskiego nie przyjęło 
się na gruncie suchej i sceptycznej duszy Mably'ego, ale 
gorące tchnienie wyobraźni Russa rozwinęło zasiew w twór 
wspaniały, wyrosły według antycznej miary. Ten amba- 
sador ducba starożytnej cnoty rzymskiej w Europie XVllI 
wieku, ujrzał w Polakach społeczeństwo cnotą żyjące, 
cudem w nowożytne przeniesione czasy, a w konfedera- 
tach barskich prawych następców starodawnych bohaterów, 
W tem, co mu Wielhorski o Polsce mówił, znalazł ponętną 
kanwę dla optymistycznego kierunku swej wyobraźni. Bo 
lubił marzyć o ludzkości lepszej nit ta, którą oglądał 
dookoła. Wizje wolności i cnoty dawały mu dreszcz szczęś- 
cia. I z tych marzeń układał książki. 
Przejęty entuzjazmem dla zalet moralnych Polaków, 
zgóry już nie mógł zupełnie odrzucić i ustroju ich pań- 
stwa. Przecież ta konstytucja,. tak . ośmieszona przez róż- 
nych mędrków, zrobiła Polaków tem, czem są. A gdy za- 
poznał się z nią bliżej, spostrzegł, że jej zasady odpowia- 
dają jego własnym postuls.tom prawno-politycznym. Rzecz. 
pospolita, w której naród był najwyższym zwierzchnikiem, 
której kardynalną zasadą była równość wszystkich człon- 
ków, w której wolność za najcenniejszy:
klejnot uważano, 
której rząd wreszcie, podporządkowany legislatywie, acz- 
kolwiek był słaby, spełniał jednak drugi postulat stawiany 
przez Russa organizacji rządu, t. j. niemożność osiągnięcia 
uzurpacji władzy zwierzchniej, - ta Rzeczpospolita odpo- 
wiadała swym ustrojem Russowym kryterjom prawności, 
Samych zasad ustroju Polski,: tych idei fundamental- 
nych. na których cały gmach państwa :teoretycznie spo. 
czywał, Russo nie mógł chcieć reformować. Anarchję w Pol- 
sce panującą widział, ale winę jej przypisywał nie samym 
podstawom panującego tam ustroju, lecz wypaczeniom, 
łatwiejszym o wiele do sprostowania, tudzież różnym pa- 
sorzytniczym instytucjom, nieleżącym . w istocie ustroju, 
a zjadającym zdrowy zresztą organizm Polski. To jeat
		

/Sponsorzy_008_09_038_0001.djvu

			.i' 

..,.- 


, 

 


.
 
:.ł: 


.... 

 

, 


.
. .r_ 


XXXVIIl 


główne źródło konserwatyzmu Itussa, tak uderzającego 
w Uwagach. 
Ale nie jedyne. Konserwatyzm ten ma głębszy podkład 
w samej naturze umysłowości Russa. Na dowód można 
'Przytoczyć mnóstwo ustępów z dzieł jego. Naprzykład 
w Umowie spolecznej mówi: "...zmiany (rządu) zą zawsze 
niebezpieczne i nie trzeba nigdy ruszać ustalonego rządu, 
cbyba że już się nie da pogodzić z dobrem publicznem ". 
I tę myśl nazywa "zasadą polityki", W Listach pisanych 
z Góry, pisze: "W państw:wb, w których ustaliły się już 
prawa i rządy, trzeba unikać, o ile się tylko da, ruszania 
icb, zwłaszcza zaś w małych republikach, gdzie najmniej- 
sze wstrz
śnienie rozprzęga wszystko. Niechęć do nowinek 
jest naogół dobrze uzasadniona.. Jakkolwiekby bowiem 
nowe prawa były pożyteczne, prawie zawsze korzyści ich 
są mniej pewne, aniżeli wielkie niebezpieczeństwo". Widzi 
się w Russie ojca wielkiej Rewolucji, inspiratora Jakobi- 
nów, a zapomina, że Russo rewolucjonistą nie był, ani 
z temperamentu swego, ani z poglądów praktyczno-poli- 
tycznych. Wysnuwał najdalsze konsekwencje ze swoich 
teoretycznych założeń, ale pozostawiał je na właściwym 
planie abstrakcji i miał tysiąc zastrzeżeń i nieśmiałości, 
gdy chodziło o kwestję zastosowania ich w planie kon- 
kretnej rzeczywistości. Russo nie był w polityce takim 
doktrynerem, jakimi byli powołujący się nań działacze Re- 
wolucji. '" . 
Stąd i w projekcie reformy rządu polskiego stara się 
postępować bardzo oględnie i niczego bez konieczności 
istotnej nie zmieniać Nawet tych rzeczy, które musiały 
go razić i boleć, nie chciał gwałtownie odmieniać. Zdawał 
sobie sprawę. że ma do czynienia z narodem zdawl1a urzą- 
dzonym i do swoich urządzeń przyzwyczajonym. Liczył 
się z jego tradycjami, obyczajalIJi, przywiązaniami. Wie- 
dział, że siłę dają prawom dusze i serca obywateli, że 
łatwo jest napisać ustawę abstrakcyjnie dobrą, ale że ona 
musi pozostać papierem, o ile nie oprze się na poczuciu 
prawnem obywateli.
		

/Sponsorzy_008_09_039_0001.djvu

			XXXIX 



 


Ale jal{ mógł Russo widzieć w ustroju Polski ustrój 
najbardziej zbliżony do swego ideału, skoro przecież Rzecz- 
pospolita była wyłącznie republiką szlachecką? Tylko przy- 
wilej stanowił o tern, czy ldoś mógł w niej korzystać z do- 
brodziejstw wolnoBci i równości, czy ktoś był w niej na- 
prawdę obywatelem. Cała masa ludnoBci nie miała żadnych 
praw polilycznych, a w przeważnej części pozostawała na- 
wet w stanie zbliżonym do niewoli, Russo nie zapomina 
o tern. W tym wypadku nie zaszło nawet u niego złudze- 
nie perspektywy, spowodowane idealizacją ustroju Polski, 
jak to mu się zdarzyło w stosunku do Genewy, gdzie nie 
dostrzegł, że prawa polityczne przysługują tylko 1500 oby- 
wateli i mieszczan na ogólną liczbę 26.000 ludności. Poni- 
żenie mieszczan polskich i chłopów uważa za barbarzyń- 
stwo, gwałcące najświętsze prawa natury. Konieczność 
..zmiany tego stanu uważa za rzecz, która jest sama przez 
się zrozumiała, nietylko ze względów teoretycznych, ale 
wprost praktycznych: inaczej Polska nigdy nie będzie silna. 
Ale wie, że takiego przewrotu nie można dokonać odrazu, 
że trzeba go dobrze prz}Tgotować i przeprowadzać krok 
za krokiem. l w tym przedmiocie rozwija plan istotnie 
mądry, stanowiący najcenniejszą wartość jego rad, - plan, 
w którym tryumfuje jego zmysł polityczny. 
Co do mieszczan, opiera go na zasadzie powolnej nobi- 
bilitacji, w zasadzie stosowanej za panowania Stanisława 
Augusta, a przyjętej WkOIICU przez Sejm czteroletni w jego 
program społeczny. Co do chłopów, przepisuje jeszcze po- 
wolniejszą drogę i kreśli jej szczegółowe etapy. Przede- 
wszystkiem należy wziąć chłopów pod opiekę prawa, na- 
stępnie obdarzać osobistą wolnością - narazie jednostki ża- 
sługujące na to, później wsi całe, przyczem panom naleźy 
przyznawać odszkodowanie w formie jakichś korzyści. Gdy 
już będą w Polsce wl;i o wolnej ludności, trzeba nadawać 
im samorząd gminny, by wdrożyć włościan do sprawowa- 
nia funkcyj publicznych. Potem dopiero będzie można do- 
puścić na sejmiki przedstawicieli chłopskich. 
Choć więc Russo pozornie zachowuje organizację- .ta- 


, 


r 
fr 


'I 


'J' 


. J" 
)"
		

/Sponsorzy_008_09_040_0001.djvu

			XL 


nową, choć utrzymuje wyłączność przywilejów szlacheckich, 
w istocie dąży przecież do zrównania wszystkich pod wzglę- 
dem prawnym. Obiera jednak drogę nie zniesienia przy- 
wilejów i raptownego burzenia istniejącego porządku spo- 
łecznego, ale nadania tych przywile,jów całej ludności, 
stopniowego rozciągnięcia szlachectwa na całą ludność 
Rzeczypospolitej. Dlatego odrzuca myśl Mably'ego, która 
w Polsce nawet w konstytucjach sejmów z samego początku 
panowania Stanisława Augusta znalazła wyraz, by wyłą- 
czyć szlachtę nieosiadłą od udziału w sejmikach. Dla Russa 
byłoby to cofnięciem się wstecz. Ale i tutaj wysuwa lep- 
szy projekt, Cenzusu nie powinno się opierać na majątku, 
ale na wykształceniu: niechaj warunkiem nabycia prawa 
do uczestniczenia w sejmiku będzie złożenie egzaminu 
z praw obowiązujących w Polsce. W dążności swojej do 
zrównania ludności nie przeocza także różnic - nie praw- 
nych coprawda - dzielących szlachtę od możnowładców. 
W celu zmniejszenia ich ile możności, domaga się znie- 
sienia majoratów i powiernictw, widząc w nich główną 
podporę ustalania się nierówności majątkowej. 
W zetknięciu z Polską Russo nie przestał zatem b
'ć 
demokratą-egalitarystą: okazał się tylko zwolennikiem me- 
tod ewolucyjnych, nie rewolucyjnych. Nie odstępuje od 
swych zasad, ale tylko szuka możliwie najlepszego spo. 
sobu wcielenia ich w życie. A sam fakt iątnienia stano- 
wego ustroju w Polsce nie musiał mu jeszcze zasłaniać 
istotnych idei kierowniczych ustroju politycznego; mógł 
mimo to uznać, że plan budowli jest dobry, i chcieć tylk(' 
budowlę rozszerzyć, zachowując te same proporcje. 
Jakież są rady Russa dla Polski względem jej politycz- 
nego ustroju? 
Reforma, według niego, powinna iść w dwóch kierun- 
kach: podniesienia znaczenia legislatywy i reorganizacji 
rządu. 
Russo, w Umowie bezwzględny przeciwnik parlamen- 
taryzmu, przyjmuje w Uwagach konieczność powierzenia 
ustawodawstwa reprezentantom narodu, zebranym w lej- 


... 
" - r- __
		

/Sponsorzy_008_09_041_0001.djvu

			mie. Zdaje sobie sprawę z tego, że Polska jest wielkiem 
państwem, a w wielkiem państwie nie jest rzeczą moż- 
liwą, by władza ustawodawcza działała bezpośrednio. Musi 
działać przez pełnomocników, Jak pogodzić tę praktyczną 
konieczność z teoretycznym warunkiem prawności ustaw, 
który żąda osobistego udziału każdego obywatela w ich 
uchwalaniu? W tym punkcie nie rozwinął Russo więk- 
szej pomysłowości. -Nie pomyślał ani o r"e/erendum, które 
może zresztą w XVIlI wieku nie dałoby się zastosować 
na tak ogromnym obszarze, ani o prawie veta przynaj- 
mniej dla sejmików (jak to w konsekwentnem rozwinięciu 
idei Russa stanowiła konstytucja jakobińska z 1793 r.). 
Wyraźnie sprzeciwia się przekazaniu sejmikom części usta- 
wodawstwa: ustawodawstwo musi być wspólne, na całym 
obszarze Rzeczypospolitej jednolite. Odrzuca więc autonomję 
prowincjonalną i stoi na gruncie zupełnego scentralizowania 
władzy prawodawczej, Zadowolił się żądaniem krótkości 
okresów legislacyjnych, tak, by wybory odbywały się co 
dwa lata, tudzież zachowaniem instrukcyj poselskich. Ale 
instrukcje te nie wiążą posłów bezwzględnie: głos ich od- 
dany wbrew instrukcji jest ważny. Stanowią one tylko 
tytuł odpowiedzialności karnej posłów wobec sejmików.- 
W tych punktach utrzymał jedynie istniejące prawo. Naj- 
ważniejszą zmianą proponowaną przez Russa w organizacji 
sejmu jest jednoizbowość. Zatrzymuje wprawdzie senat, ale 
przyznaje mu atrybucje zupełnie różne od tych, które miał 
w Polsce, i odmawia mu jakiegokolwiek udziału w usta- 
wodawstwie. 
Przedewszystkiem zaś żąda zniesienia liberum veto. 
Nazywa je najniebezpiec
niejszem z nadużyć, prawem zgub- 
nem, absurdalnem. Jest ono głównym powodem upadku 
autorytetu sejmu; zbrodniczym jednostkom dało możność 
tyranizowania władzy zwierzchniczej i unieszczęśliwiania 
całego narodu; ułatwia królom rozwiązywanie sejmów 
i udaremnianie uchwał dla siebie niedogodnych ; jest naj- 
podatniejszem narzędziem przemocy; prowadzi do prze- 
kupstwa posłów. Dopóki ono istnieje, nie można myAleć 


XLI 



 


I 
I 


ł " 
.1
		

/Sponsorzy_008_09_042_0001.djvu

			-: ._
 - 
 
 . w_ 



 


XLII 


o przywróceniu spokoju ani porządku, - musi SIę]e zmesc 
bezwzględnie. Przemawiając do Polaków, z których wielu 
jeszcze uważało veto za "źrenicę wolności", stara się Russo 
swą ostrą krytykę ubrać w łagodniejszą formę. Przyznaje 
nawet, że' liberum veto samo w sobie nie jest złem: samo. 
w sobie, t. zn. jako zasada jednomyślności, ale także jako 
zasada oderwana od okoliczności, w jakich się ją stosuje. 
Dla Russa zasada większości jest tylko z konieczności 
przyjętem kryterjum woli powszechnej, niedoskonałym środ- 
kiem jej ustalania, przypuszczeniem, - niczem więcej. Pew- 
ność, że uchwała istotnie pokrywa się z wolą powszechną, 
może dać tylko jednomyślny wynik głosowania; wówczas 
wola powszechna byłaby zgodna z wolą wszystkich, co 
możnaby osiągnąć tylko przy idealnej cnocie wszystkich 
głosujących. Jednomyślność jest zatem ideałem, do którego 
zrealizowania powinno się dążyć, ale którego osiągnięcie 
w stosunkach ludzkich jest prawie niemożliwe. Dlatego 
nie można stawiać jednomyślności jako zasady prawa po- 
zytywnego. Gdyby taka zasada obowiązywała, musiałaby 
między ludźmi takimi, jacy istnieją w_rzeczywistości,- 
doprowadzić do najgorszych nadużyć. 
Powyższe odezwanie się Russa o liberum veto przed- 
stawia więc w świetle ogółu jego poglądów tylko to zna- 
czenie: jednomyślność nie jest prawem abstrakcyjnie złem. 
W Uwagach nie zrywa on z stawianą stale przez siebie 
zasadą prawomocności uchwał większości, jest z nią zu- 
pełnie w zgodzie, i jasno stawia żądanie zniesienia liberum 
veto. Robi tylko jedno ustępstwo pozorne: zgadza się na 
to, by prawa w istocie swojej kardynalne mogły być zmie- 
niane jedynie w drodze jednomyślneLuchwały. Zgadza się 
na to, by uczynić zadość przywiązaniu Polaków do veta, 
ale także i dlatego, by uchronić konstytucję od ciągłych 
zmian, by ją możliwie utrwalić. W tym celu użył środka, 
który zdawał mu się odpowiadać duchowi narodu i jego 
przeszłości. Sam cel powszechnie uznany i bronić go nie 
potrzeba: każda konstytucja stara się utrudnić rewizję 
swych ustaw. 
-- 


.
 



-, 
,
		

/Sponsorzy_008_09_043_0001.djvu

			XLlll 


W dalszym ciągu uwag o sejmie radzi Russo utrzy- 
mać sejm sześciotygodniowy, zbieraje,cy się raz na dwa 
lata. Sesje nie potrzebu:ą być w zasadzie ani częstsze ani 
dłuższe, - bo wogóle należy dążyć do ograniczenia ilości 
praw, bo sejm prócz uchwalania ustaw nic innego załatwiać 
nie powinien, bo wreszcie w senacie ma stałych przedsta- 
wicieli swej myśli. Zresztą może sejm mocą własnej uchwały 
przedłużać czas swego obradowania, a w razie potrzeby 
może być zwołany sejm nadzwyczajny. Wkońcu żąda Russo 
ściślejszego niż dotychczas rozróżnienia pomiędzy spra- 
wami ustawodawczemi a wykonawczemi i odebrania tych 
ostatnich sejmowi, tudzież domaga się ujednostajnienia 
i skodyfikowania praw polskich. 
Główny zarzut, jaki Russo stawia organizacji władzy 
wykonawczej w Polsce, to jej. podział na poszczególne 
części, wzajem ze sobą niezwiązane. Każdy z ministrów 
z chwilą swej nominacji staje się zupełnym, nieusuwal- 
nym tyranem w obrębie swojego resortu, od nikogo nie- 
zależnym, przez nikogo niekontrolowanym. Stąd Z' jednej 
strony brak harmonji pomiędzy czynnikami sprawujące mi 
rząd, z drugiej gwałty i nadużycia, dokonywane przez na- 
czelnych urzędników. Dlatego Russo radzi złożyć pełnię 
władzy wykonawczej w jednem ciele kolegjalnem: w se- 
nacie, któryby zapewnił konieczne współdziałanie pomię- 
dzy poszczególnemi częściami zarządu i nadawał jednoli- 
tość kierownictwu państwem. 
Możliwym zakusom uzurpacji ze strony senatu ma prze- 
ciwdziałać nadzór nad nim sejmu, przejawiający się w skła- 
dzie senatu. Mianowicie senat składa się w połowie z człon- 
ków dożywotnich, w połowie z czasowych. Pierwszych, 
w liczbie 89, wybierają w części sejmiki (wojewodów i ka- 
sztelanów), w części mianuje król (biskupów). Drugich wy- 
biera sejm na przeciąg dwóch lat z pośród swych człon- 
ków, i właśnie oni mieliby za zadanie przeciwważyć owe 
zgubne tendencje senatu. Tak złożony senat rządzi w ko- 
legjach, w skład których wchodzą w połowie dożywotni, 
w połowie czasowi liIenatorowie, w kolegiach, ,które 


ri 
f
 



 
,I' , 


4:
		

/Sponsorzy_008_09_044_0001.djvu

			,. 


XLlV 



 kolejno w perjodycznych odstępach czasu wykonywały 
władzę. 
Ten senat miałby stanowisko samodzielne, - sam kiero- 
)' wałby polityką państwa i sam w powierzonym sobie za- 
kresie decydował. Wynika to nietylko z ogólnych poglą- 
dów Russa na rząd. Także żądanie ścisłego rozgraniczenia 
kompetencji sejmu i senatu, oparte na odrębnej naturze 
aktów ustawodawczych i wykonawczych, żądanie nieczę- 
stych i krótkich okresów sejmowania, organizacja wreszcie 
senatu, który jest ciałem jednolitem, nie podzielonem na 
specjalne departamenty, a więc nie czysto wykonawczem, 
wskazuje, że musi on być wyposażony w możność decy- 
dowania i kierowania. Ponadto przyznaje mu Russo prawo 
samoistnego regulowania swoich wewnętrznych urządzeń, 
tudzież prawo inicjatywy ustawodawczej i zwoływania sej- 
mów nadzwyczajnych. O odpowiedzialności senatu przed 
sejmem nie wspomina. W jej miejsce wprowadza aprobatę 
sejmu dla czasowych członków senatu po upływie okresu 
ich urzędowania, jako warunek ponownego wyboru tudzież 
dostąpienia godności kasztelana, - dla dożywotnich zaś 
dostateczny hamulec widzi w otworzeniu im drogi do tronu, 
o ile postępowaniem swojem sobie nań zasłużą. 
Obok senatu zachowuje Russo także ministrów doży- 
wotnich: hetmanów i podskarbich mianuje król na pod. 
stawie prezenty ze strony sejmu, kanclerza. wedle własnego 
uznania. Niewiadomo, jaki jest stosunek tych ministrów do 
senatu, z wyjątkiem kanclerza, bo ten jest sędzią najwyż- 
szym w zastępstwie króla, od senatu więc jest niezależny. 
Prawdopodobnie są oni tylko wykonawcami poleceń i de- 
cyzyj senatu. Nie określono jednak, w jakim stopniu są 
przed senatem odpowiedzialni. 
, Na czele rządu stoi król. Jest on dożywotnim, najwyż- 
szym zarządcą praw. Russo utrzymuje elekcję króla. Elekcja 
leży w duchu całego jego systemu: wszyscy członkowie 
rządu powinni, według niego, pochodzić z wyboru. Ponadto 
elekcyjność tronu jest najwalniejszą tamli przed zakusami 
absolutysłycznemi. Wtrzymując elekcję, Itara się jedJ:łsk 


ł 
.... 
-
		

/Sponsorzy_008_09_045_0001.djvu

			XLV 


l 


wynaleić taki sposOb postępowania, któryby pozwolił uwol- 
ni6 Polskę od jej stron ujemnych: intryg cudzoziemskich, 
zamieszek wewnętrznych, wstrząsów i przekupstwa. Roz- 
wiązanie znajduje w następującem unormowaniu elekcji: 
Sejm elekcyjny (a więc nie ogół szlachty) wybiera trzech 
kandydatów z pośród senatorów-wojewodów, a między 
nimi rozstrzyga los. 
Russo nie chce, by król był tylko manekinem, zajmu- 
jącym próżne miejsce. Tak duże państwo, jak Polska, po- 
trzebuje króla. Nie może to być tylko tytuł bez żadnej 
treści. Trzeba przyznać królowi pewną władzę, ale równo- 
cześnie odjąć mu możność nie tylko przywłaszczenia sobie 
większej władzy, ale i przekupywania. Dlatego należy ogra- 
niczyć jego władzę rozdawniczą, powierzając wybór człon- 
ków senatu sejmikom i sejmowi, oraz przyznając sejmowi 
prawo prezenty na inne stanowiska. Dlatego także władzę 
rządową należy oddać senatowi, a królowi zostawić tylko 
przewodnictwo w senacie. Na tem stanowisku będzie mógł 
jednak rozwinąć pożyteczną działalność, Pomijając możność 
rozstrzygania w razie równego podziału głosów w senacie, 
król będzie jedynym stałym czynnikiem wśród ustawicznego 
przypływu i odpływu innych członków senatu, czynnikiem 
dożywotnim i nieodpowiedzialnym, któremu nie będzie 
można wypowiedzieć posłuszeństwa. Będzie miał prawo 
zwoływania sejmów nadzwyczajnych; będzie więc mógł 
pozyskać sobie odpowiedni autorytet, wywierać stanowczy 
wpływ na decyzję właściwych kierowników polityki pań- 
stwowej i nadzorować całe funkcjonowanie maszyny pań- 
stwowej, chociaż będzie miał niewiele władzy rzeczywistej. 
Ale urząd królewski można wyzyskać także w celu 
stworzenia przeciwwagi dla senatu. Należy wyodrębnić te 
kierunki władzy rządowej, które bez szkody dla jednoli- 
tości działania rządu mogą być wyjęte z pod kompetencji 
senatu, i powierzyć je wyłącznie królowi, jako jego własną 
dziedzinę. Dlatego Russo wyłącznie królowi oddaje naj- 
wyższe sądownictwo i naczelne dowództwo podczas wojny. 
W ustawodawstwie król przestaje od2rywać rolę stanu, 


" 

 


,/' 


l' 


t. 


'I. 


[ 
I'
		

/Sponsorzy_008_09_046_0001.djvu

			.;. 



 


.
 



 


...... 


XLVI 


t. zn. czynnika, którego zgoda jest niezbędna dla dojścia 
do 'skutku każdej ustawy. Przewodniczy on tylko sejmowi 
i ma tylko jeden głos w sejmie, tak jak każdy inny wy- 
braniec narodu. 
Tak przedstawia się organizacja rządu w projekcie Russa. 
Główną wadę lego projektu stanowi ogromna liczba człon- 
ków rządu: 89 dożywotnich i 89 czasowych. Albo więc 
kolegja rządzące musiałyby być nadmiernie liczne, albo 
też musiałyby się bardzo często zmieniać. W pierwszym 
wypadku można wątpić, czy miał)'by potrzebną ener- 
gję .i sprężystość; w drugim - czy byłyby zdolne do 
utrzymania koniecznej jednolitości zasad i poczynań rzą- 
dowych, pomimo stałego w nich czynnika: króla. Drugą 
wadą jest dożywotniość ministrów i nieokreślenie stQpnia 
odpowiedzialności ich przed senatem. Ministrowie przez sejm 
mianowani i dożywotni mi€;iby jeszcze większą samodziel- 
ność niż przedtem, i cała reforma chybiłaby celu, Kon- 
sekwentniej już może i dokładniej opracował problem or- 
ganizacji rządu Mably, choć i jego projekt wykazuje luki 
właśnie także w punkcie stosunku senatu do ministrów. 
Projekt nakreślony w Uwagach przywodzi na pamięć 
w głównych swych zarysach budowę Rady Nieustającej, 
utworzonej przez sejm delegacyjny 1775 roku, a stano- 
wiącej główną reformę, na jaką się zdobyła Polska przed 
konstytucją 3-go Maja. Rada Nieustająca również była ciałem 
kolegjalnem, wspólnem dla obu państw, Korony i Litwy, 
wyposażonem w najwyższą władzę rządową. (ona pocho- 
dziła z wyboru, dokonywanego przez sejm co dwa lata 
odnośnie do 2/3 jej składu. I w jej skład wchodzili sena. 
torowie oraz przedstawiciele stanu rycerskiego, a król prze- 
wodniczył. I ona była ciałem jednolitem, bo istniejące przy 
niej departamenty, z członków jej złożone, miaJy jedynie 
pomocniczy charakter, przygotowywały tylko materjał dla 
obrad i wnioski dla uchwał pełnej Rady. (W takiej orga- 
nizacji przedstawia się Rada identycznie z senatem Ma- 
bly'ego). Wreszcie Rada, podobnie jak senat Russa, miała 
pierwotnie małą stosunkowo władzę nad .nominalnie jej
		

/Sponsorzy_008_09_047_0001.djvu

			XLVII 


podlegającymi ministrami i czterema jurysdykcjami: mogła 
tylko udzielać napomnień i pozywać przed sąd sejmowy, 
a dopiero w 1776 r. otrzymała prawo zawieszania w urzę- 
d..:ie. 
Ale Rada była ciałem szczuplejszem i trwalszem niż 
projektowany przez Russa senat: składała się z 36 człon- 
ków, stale zasiadających w Radzie przez cały czas jej 
urzędowania. Nadto Rada miała szerszą kompetencję niż 
senat: przysługiwało jej prawo interpretacji ustaw, miała 
prawo prezenty na wszystkie prawie urzędy, godności i sta- 
rostwa w Rzeczypospolitej. W projekcie Russa natomiast 
senat ograniczają z jednej strony sejmiki i sejm, bądź obsa- 
dzając same większość urzędów, bądź prezentując na nie 
kandydatów, z drugiej zaś król ze swojemi niezależnie od 
. senatu wykonywanemi atrybutami. Naogół l{ról z Uwag 
ma stanowisko silniejsze niż Stanisław August za czasów 
rządów Rady. Wreszcie członkowie Rady byli karnie od- 
powiedzialni przed sejmem, gdy tymczasem Russo nic nie 
mówi o taldej odpowiedzialności. 
Jakkolwiekbądź, zachodzi silna analogia między obu 
instytucjami. Plan Russa zatem, chociaż niezupełnie prze- 
myślany i niewystarczający, mieści się w kole tych pomysłów 
ustroju rządu, które opierając się na podobnych wymaga- 
niach, ustrojowi temu stawianych, nie sięgały po wzory do 
Anglji, gdzie właśnie w tym czasie praktyka zaczęła roz- 
wiązywać problem rządu i jego stosunku do legislatywy 
w drodze wprowadzenia rządów gabinetu, mianowanego 
przez króla z pośród członków większości parlamentarnej, 
a solidarnie odpowiedzialnego przed parlamentem. 
Tak zorganizowany rząd odpowiada w każdym razie po- 
stulatom samego Russa. Uzurpacji przeciwdziała wybórsenato- 
rów dożywotnich przez sejmiki, obecność senatorów-posłów, 
częsta zmiana kolegjów rządzących senatu, wyjęcie z pod 
kompetencji senatu sądownictwa oraz dowództwa wojskiem 
i oddanie ich królowi. Z drugiej strony rząd w działalności 
swoiej jest uniezależniony od sejmu i ma możność kiero- 
wania państwem w granicach praw. Przy szkicowaniu więc 



 

 
.. 


... 
dl l.. 
I 
I 
. . 

.
		

/Sponsorzy_008_09_048_0001.djvu

			, I 


;j:, 
.. I 



 I' 

 1 


'" 
. 
 
.....- 
".. .... 


XLVIII 


projektu ustroju rządowego Polski Russo pozostał w zgo- 
dzie z samym sobą. 
Organizacji władz administracyjnych nitszego stopnia 
Russo w swym projekcie prawie nie dotyka. Chciałby wpro- 
wadzić samorząd wojewódzki, bo do tego sprowadza się 
prawdopodobnie opatrzone szumną nazwą "rządów fede- 
rac yjny ch " żądanie uregulowania i rozszerzenia kompetencji 
sejmików. Domagając się tego, traktuje całą sprawę z punktu 
widzenia wzmocnienia siły władzy wykonawczej i spra- 
wiedliwego jej funkcjonowania; a skoro mówi ciągle tylko 
o jednym naczelnym organie władzy ustawodawczej: sej- 
mie, i tylko o jednym naczelnym organie władzy wyko- 
nawczej: senacie, więc musi mieć tutaj na myśli tylko 
rodzaj samorządu. Niesłusznie zatem zarzuca się mu, że 
żąda rozbicia Polski (właśnie do zupełnej jednolitości dą- 
żącej) na trzy czy nawet trzydzieści trzy państw, zwią- 
zanych z sobą tylko w formie jakiejś federacji. Nie chodziło 
mu o formę państwa, ale o ustrój zarządu państwem. 
Z poszczególnych dziedzin administracji rozwinął Russo 
bliżej swe plany co do wojskowości i skarbowości. Siłę 
zbrojną państwa radzi oprzeć na wzorach milicji szwajcar- 
skiej, przyczem szlachta objęłaby służbę w konnicy, miesz- 
czanie zaś w piechocie. Cała organizacja wojskowa ma słu- 
żyć tylko celom wojny obronnej, prowadzonej głównie 
taktyką walki podjazdowej, i ma łączyć w sobie tylko dwa 
zadania: jedno, by państwo posiadało liczną i wyćwiczoną 
armję, drugie, by ta armja nigdy nie mogła się stać na- 
rzędziem tyranji, System wojskowy, proponowany przez 
Russa, teoretycznie przedstawia wiele dodatnich stron, 
A z pewnością w danej chwili dziejowej łatwiej go było 
zastosować, niż przeprowadzić aukcję wojska stałego, t. zn. 
zaciężnego. - 
Ekonomiczno.skarbowe rady Russa dla Polski są wier- 
nem odzwierciedleniem jego poglądów na tę sprawę, stresz- 
czonych w poprzednim rozdziale. Panuje całkowita zgod- 
ność zarówno w ogólnych, kierowniczych myślach, jak 
i we wszystkich prawie szczegółach, między lem, co Russo. 


'\. ------=- - ---=----
		

/Sponsorzy_008_09_049_0001.djvu

			XLIX 


przedstawia jako zupełnie abstrakcyjne wskaźniki polityki 
ekonomicznej i skarbowej w Ekonomji politycznej. temi 
formami życia gospodarczego, jakie pragnie nadać Korsy- 
kanom, a temi radami, jakie w tym względzie daje Polsce. 
l od niej żąda skromności i umiarkowania w potrzebach, 
oparcia życia gospodarczego na rolnictwie, przy uwzględ- 
nieniu najpotrzebniejszych rzemiosł, obywania się bez han- 
dlu, samowystarczalności gospodarczej, ograniczenia użycia 
pieniędzy, dążenia do możliwie równego podziału dóbr, 
pokrywania potrzeb państwa przedewszystkiem dochodami 
dóbr państwowych, następnie usługami, wkońcu dopiero 
podatkami. Te kwest je stanowią najbardziej chimeryczną 
część całego systemu Russa. 
Tę więc część Uwag charakteryzuje także fantastycz- 
nośĆ dążenia do paradoksalnego prymitywu gospodarczego, 
zbyt różniąca się od rozwoju ekonomicznego zarówno Pol. 
ski, jak całej Europy współczesnej, zbyt odbiegająca od 
wymagań zdrowego ekonomicznego rozwoju i rzeczywistych 
w tym względzie potrzeb Polski, by można ją było trak- 
tować inaczej, niż jak piękny romans ekonomiczno. moralny 
szlachetnego pisarza i genjalnego literata. Dlatego właśnie, 
że tak romansowe ekonomiczne rady Russa nie były nie- 
bezpieczne, nikt na serjo nie mógł pomyśleć o wcieleniu 
ir:h w życie. Nie mogły zatamować już zaczynającego się 
odrodzenia ekonomicznego Polski na podstawach współ. 
czesnego ustroju gospodarczego. A to, co dla praktyki można 
z nich było wyciągnąć, nie było ujemne, - np. rada niepo- 
zbywania starostw, zaprowadzenia stałego powszechnego 
podatku gruntowego, ograniczenia zbytku, wzmocnienia 
produkcji rolnej. 
Z dawnych instytucyj polskich pragnie Russo jedną 
jeszcze utrzymać: konfederację. W wielkich niebezpieczeń- 
stwach, grożących państwu ruiną, staje się nieraz koniecz- 
nem zawiesić prawa, rządzące w państwie przy normal. 
nym biegu rzeczy, zerwać z powolnemi formami działania, 
przedsięwziąć jakieś środki nadzwyczajne, przez prawo nie- 
przewidziane, ale które w danym wypadku jedynie mogą 
Bib\. Narodowa Seria II, Nr. 82 (Rousseau: Uwagi nad rządem Polaki) IV 



' 

 


,.<. 


; ł' 
I !te 
 

 r..
		

/Sponsorzy_008_09_050_0001.djvu

			'j 


II 


t 


ocalić ojczyznę. Mówiąc w Umowie o dyktaturze w Rzy- 
mie i uzasadniając pożytek tej nadzwyczajnej magistratury 
w chwilach dla 
aństwa groźnych, powiada Russo: "Brak 
giętkości praw, niepozwalający im naginać się do wypad- 
ków, może je uczynić w pewnych razach niebezpiecz- 
nemi i stać się w czasie przełomów państwowych przy- 
czyną zguby państwa właśnie przez prawa". Dlatego 
prawo, nie mogąc szczegółowo normować takich wypad- 
ków, powinno jednak przewidywać je i zawierać normę, 
stanowiącą, że na przypadek ich zajścia, wszystkie prawa 
zostają czasowo zawieszone, a wchodzą natomiast w ży- 
cie pewne prawa specjalne, zastępcze. W Umowie szukał 
wzorów dla swoich pomysłów głównie w Rzymie i Sparcie. 
Dlatego rzymską dyktaturę uznał za najodpowiedniejszą 
z takich nadzwyczajnych magistratur. Zapoznawszy się 
z ustrojem Polski, spostrzegł, że takiej nadzwyczajnej ma- 
gistratury dostarczają Polsce konfederacje, i uznał ich wyż- 
szoŚĆ nad dyktaturą. Dyktatura bowiem była sprzeczna 
z całym duchem ustroju republiki rzymskiej, konfederacje 
zaś właśnie zgadzają się z duchem polskiej Rzeczypospo- 
litej, powołując cały naród w związek dla obrony zagro- 
żonej wolności. Potrzebę ich stwierdza raz jeszcze Konfe- 
deracja barska, która dopiero co uratowała ojczyznę. 
Chociaż radzi utrzymanie konfederacyj, nie chce jednak, 
by nadal }{rzewiły się dziko, jak dotychczas. Żąda unor- 
mowania ich przez prawo: określenia tych wypadków, 
w których mogą się zawiązywać (niebezpieczeństwo wojny 
i zamachu stanu), - a raczej w którycb już na mocy 
samego prawa powinny istnieć, - przepisania icb form 
i skutków. Ponadto cbce znieść konfederację podczas bez- 
królewia: śmierć króla nie powinna sprowadzać zawiesze- 
nia działalności zwyczajnych urzędów, cała maszyna pań- 
stwowa winna mimo to normalnie dalej funkcjonować. - 
Russo za mało znał historję Polski i polskie stosunki, 
by móc spostrzec całą szkodliwość konfederacyj. Patrząc 
przez idealizujący pryzmat podziwu dla Barszczan, widział 
W tej instytucji tylko środek dany przez prawo, umożli-
		

/Sponsorzy_008_09_051_0001.djvu

			wiający narodowi całemu_ skupienie się ku obronie wol- 
ności i praw, oraz wytworzenie władz nadzwyczajnych, 
tymczasowych, mogących działać szybciej, energiczniej, 
nie skrępowanych (tak jak władze zwyczajne) formalno- 
ściami. Nie widział, że w zwyczajnym porządku rzeczy 
ludzkich konfederacje, choćby jak najdokładniej przez 
prawo opisane, muszą się stać narzędziem warcholstwa 
szlacheckiego i intryg cudzoziemskich. Ulegalizowanie ich 
musiałoby dać pochop do licznych bezprawi, i zamiast 
słu
yć "bcaleniu ojczyzny z niebezpieczeństwa, właśnie to 
niebezpieczeństwo wywoływać. Ze wszystkich rad Russa, 
ta jedna była niebezpieczna, bo chwaliła instytucję szkod- 
liwą i pochlebiała zakorzenionemu w Polsce przesądowi o zba- 
wienności konfederacyj. Tutaj uczucie i doktryna zaślepiły 
go, nie pozwalając dojrzeć smutnej rzeczywistości, Ale 
konfederacyj nie pojmuje Russo jako integralnej części 
ustroju Rzeczypospolitej. Chce, by stosowano je tylko 
w wyjątkowych, rzadkich wypadkach chorobliwych kry- 
zysów państwowych. Dlatego tę radę jego można trakto- 
wać osobno, uiezależnie od innych rad, dotyczących nor- 
malnego życia Rzeczypospolitej. 
Nie na reformach jednak ustroju politycznego Polski 
i jej administracji położył Russo główny nacisk. Uważał je 
za konieczne, ale sądził, że będą bezcelowe, jeśli Polska 
nie zreformuje duszy swego narodu. Te zalety, które 
w Polakach widział, nie zaćmiły mu wzroku na wady 
charakteru narodowego, a przedewszystkiem na brak spój- 
ności pomiędzy jego członkami. Trafnie uchwycił przerost 
indywidualizmu szlacheckiego, niesforność, nie pozwalającą 
na przeprowadzenie jakiegokolwiek skoordynowanego dzia- 
łania, marnującą najlepsze wysiłki jednostek, zagłuszającą 
rozbujałem zielskiem każde ziarno zdrowej myśli publicz- 
nej, I główną część Uwag poświęcił sposobom zespolenia 
wszystkich członków narodu. Tym kitem, spajającym roz- 
prószone drobiny narodu, powinna się stać jedna idea: 
ojczyzna. Ojczyzna powinna być najgorętszem uczuciem 
każdego obywatela, jej dobro jedyną jego troską; o niej 
IV* 


LI 


- 


'1.. 


, 
l' 


I 
,
		

/Sponsorzy_008_09_052_0001.djvu

			.:: 


;. 


, 
l' 
, 


,,' 

 


.....
-- 


LII 


II 


ciągle myśleć powInIen i nigdy jej nie tracić z 'oczu. Ten 
patrjotyzm egzaltowany, to dochodzące a:1; do roztopienia 
własnej duszy w wielkiej duszy narodu ubóstwienie ojczy- 
zny, jest głównym motywem Uwag, ustawicznie powra- 
cającym i podporządkowującym sobie wszystkie pomysły 
i myśli. Najważniejszym celem proponowanych przez Russa 
urządzeń jest wychowanie obywateli-patrjotów, nastrajanie 
dusz na ton dusz starożytnych i utrzymywanie ustawiczne 
obywatelskiego ducha w narodzie. 
Russo kreśli zarys organizacji szkolnictwa państwowego. 
Pragnie, aby nauczycielstwo było jednym z najbardziej 
zaszczytnych urzędów. Na czele całej administracji szkolnej 
radzi postawić centralną władzę kolegjalną, złożoną z wy- 
sokich dostojników, aspirantów do stanu senatorskiego. 
Przez to uprzedza myśl założenia Komisji Edukacyjnej, 
jak wiadomo w następnym dopiero roku (1773) zrealizo- 
waną, zresztą powziętą prawdopodobnie niezależnie od 
jego traktatu, Plan nauki, zmierzający jedynie do uformo- 
wania dobrych obywateli, obejmuje tylko te nauki, które 
mogą rozwinąć patrjotyzm, dać wychowankom zalety ciała 
i umysłu, niezbędne w życiu poświęconem ojczyźnie, do- 
dostarczyć im wiadomości potrzebnych przy sprawowaniu 
urzędów publicznych. 
Nie ceniąc nauk ani sztuk, gardząc filozofami i współ- 
czesną cywilizacją, Russo chciałby, by Polska ziściła jego 
ideał państwa, w któremby panowała cnota obywatelska. 
W charakterze Polaków widział wiele sprzyjających temu 
rysów. Pragnął je rozwinąć tak, by ta cnota właśnie od- 
różniała Polskę od wszystkich innych narodów, by stała 
się wyłączną cechą Polaków. Dlatego radzi, by wszystko 
dookoła przypominało Polakom ojczyznę i własną odręb- 
noŚĆ. Dlatego zaleca staranne pielęgnowanie obyczaju na- 
rodowego, zachowanie stroju, wprowadzenie widowisk pa- 
trjotycznych, obchodów, uroczystości. A za główną arterję 
systemu, mającą ciągle świeżą krwią ożywiać miłość ojczy- 
zny i cnoty w sercach wszystkich obywateli, uważa swój 
pomysł stopniowego 'posuwania się obywateli w służbie
		

/Sponsorzy_008_09_053_0001.djvu

			) 


publicznej po szczeblach drabiny urzędów i dostojeństw. 
Ten plan, tak szczegółowo w Uwagach nakreślony, a sta- 
wiający sobie za cel utrzymanie między obywatelami 
ustawicznej szlacbetnej rywalizacji w cnocie obywatelskiej 
i zasłudze wobec ojczyzny, to idea, której nie znajdziemy 
w innych pismach Russa. Stanowi więc ona oryginalną 
stronę Uwag, uzupełniającą i zamykającą całość ideologji 
państwowej autora Umowy społecznej. 
Umowa wyprowadzała zasady państwa prawnego, je- 
dynie odpowiadającego wymaganiom sprawiedliwości. Sta- 
wiając je, zapatrywał się Russo sceptycznie na możność 
urzeczywistnienia tego ideału w państwach Europy. Nie 
widział w nich tej cnoty, którą Montesquieu uważał za 
konieczną podstawę republik. Tylko u ludności małych 
szwajcarskich republik, u półdzikich korsykańskich gó- 
rali spostrzegał te zalety, dzięki którym człowiek staje 
się godnym wolności. Inne" narody wydawały mu się za- 
nadto zgangrenowane, by mogły stać się czemś więcej, niż 
chmarą spodlonych niewolników. Zatraciły godność czło- 
wieczą, - nie mogą więc z praw człowieka korzystać, są za- 
nadto nieprawe, by ustrój ich mógł odpowiadać zasadom 
sprawiedliwości. 
Dopiero gdy za pośrednictwem Wielhorskiego zapoznał 
się Russo bliżej z Polakami, wyobraził sobie, że to jest 
naród, który jeszcze nie zatracił swojego człowieczeństwa, 
i to właśnie dzięki swoim instytucjom: Znalazł tu sposob- 
ność, aby przedstawić, jakiemi środkami abiStrakcja Umowy 
da się w konkretnem państwie wprowadzić, udowodnienia, 
że nie jest utopją, że jej zasady, gdy tylko psychiczno- 
moralne ,warunki zachodzą, muszą państwo wzmocnić i uod- 
pornić, Należy tylko wlać w naród polski więcej łączności, 
dopuścić do obywatelstwa masy dotychczas uciśnione, usu- 
nąć te nadużycia i nieistotne wtręty ustroju, które ta- 
mują pełne wyrażenie się patrjotycznej duszy narodu, - 
a Polska będzie jedynem w świecie państwem wielkiem, 
ziszczającem ideał prawności i sprawiedliwości. 


LIH 



 

 


"
		

/Sponsorzy_008_09_054_0001.djvu

			.,-..... 
--:.. --; ... 


-=: 


'
 


LIV 


W takiem ujęciu Polski, jako jakiegoś szczytnego wy- 
jątku, wcielającego ideał, zdają się pobrzmiewać dźwięki 
późniejszej polskiej poezji mesjanistycznej. Inne są jej prze- 
słanki: nie filozoficzno-prawne,. jak u Russa, ale filozo- 
ficzno-religijne, inne źródła uczuciowe, - podobny jednak 
zasadniczy pomysł i podobne podniesienie w Polsce i jej 
ustroju właśnie tych samych stron, Rzecz znamienna, że 
Konfederacja barska, w której nasi romantycy tak chętnie 
szukali zobrazowania swych mesjanistycznych koncepcyj, 
dała Russowi natchnienie do jego poematu o Polsce i jej 
prawach. Dzięki Barszczanom stał się ten wielki poprzednik 
romantyzmu europejskiego także poprzednikiem naj silniej- 
IIzego może z prądów poezji romantycznej polskiej. 
W literaturze naukowej polskiej Uwagi krytykowano 
naogół nadzwyczaj ostro, - Ksiądz K a l i n k a 1 pisze: 
"...to pewna, że jego rady znalazły się w sercach, a później 
i w czynach tych, którzy przez gorące zamiłowanie daw- 
nych form stali się główną przeszkodą w porządnej na- 
prawie Rzeczypospolitej". A dalej odnajduje w Russie rysy 
I!Izlachcica polskiego czasów saskich I - Niezwykle surowo 
ocenia Uwagi prof. Askenazy (Napoleon a Polska I, 1,28): 
"Złe naogół, niemądre, niezdrowe, - z wyjątkiem jeno 
pięknych wskazówek o podniesieniu ducha narodowego, 
o przygarnięciu mieszczan i chłopów, o niezłomnej odpor- 
ności duchowej przeciw pochłonięciu obcą przemocą, - 
opracował on rady Barszczanom, zalecając, w myśl samo- 
bójczych ich pragnień, utrzymanie konfederacji i liberi 
veto, albo nawet rozczłonkowanie prowincjonalne Rzeczy- 
pospolitej, zalecając właściwie anarchję" s. - Również prof. 


1 K8. Walerian K nI ink a: Sejm c:I/erole/ni. TomlI,CzfJiłć II, Księga V (.Dziela" 
Tom VIII, Kraków 1896. str. 460). 
· Warszawa-Kraków 191/!. 
8 Jednak w rozprawie p_ t. PolitlJka EnclJklopedystów C.Stud.ja historyczno-kry- 
tyczne", Kraków 1897, str. 68-73) cieplej wyratHI SIę prof. A.kenazy o Uwagach: 
.A jednak w tern ostatniem swem piśmie politycznem polotyl Rousseau wielką, 
niepożytą zosIugę, zowarl w niem bowiem dobitnie i a nIepospolitą mocą Ideę 
now" naówczas a potętną i plodna. Jest nią idea narodowości". - Dalei zarzuca 
przecież: .Niestety I tę nawet sympatyczną stronę Uwag zasIaniaj" niezwlocznie 
natcbnienia doktrynerskie, pochodzące od UrnowI} społecznej", - UwagI swe o Uwa- 
{f.eh zamyka podniesieniem jeszcze jednej, dodątniej strony: .Umiarkowany pro-
		

/Sponsorzy_008_09_055_0001.djvu

			Konopczyński w rozprawie Uwagom poświęćonej nietylko 
zarzuca Russowi, że w zetknięciu się z konfederatami od- 
stąpił od najważniejszych swych zasad, poprzedńio głoszo- 
nych, że Uwagi" stanowią rozdźwięk z powołaniem całego 
jego życia, ale także, "że nauki Rousseau'a płynęły w stronę 
przeciwną prądowi Stanisławowskiego prawodawstwa, - 
a prawodawstwo to, należy przyznać, o ile nie było na- 
rzucane przez niszczycielską obcą rękę, szło naprawdę po 
linji interesu narodowego". 
Czy te zarzuty są słuszne? Już samo tak wysokie po- 
stawienie idei ojczyzny, żądanie od każdego obywatela 
zupełnego podporządkowania się korzyści powszechnej, po- 
winno było pozyskać dla Russa pewną względność. Ale 
można iść dalej i twierdzić, że także i te wnioski, które 
Polacy mogli z jego rad politycznych wyciągnąć, nie mo- 
głyby zaprowadzić państwa na manowce. Bo cóż Russo 
radzi? Trzeba przeprowadzić reformy, ale nie mogą one 
być zanadto radykalne. Wszelkie gwałtowne burzenie .in- 
stytucyj, od wieków w narodzie istniejących, jest zawsze 
niebezpieczne, a wynik jego niepewny. Jesteście słabi, oto- 
czeni przez czyhających na was, chciwych zdobyczy I'!ą- 
siadów, a nawet naród silny może śmiercią przypłacić 
gwałtowne operacje, na żywym jego organiźmie przedsię- 
brane. A zresztą czyż wam pozwolą sąsiedzi na daleko idące 
zmiany? Zachowajcież więc zasadniczą formę swojego 
państwa, tem bardziej, że odpowiada ona nietylko duchowi 
waszego narodu, ale także zasadom demokratyzmu i repu- 
blikanizmu, które uważam za jedynie sprawiedliwe i jedynie 
odpowiadające pojęciu prawa. Starajcie się to tylko w owej 
formie rządu naprawić, co jest złe i głupie. Rozgraniczcie 
ściśle kompetencje władzy prawodawczej i wykonawczej. 
Znieście liberum veto. Ujmijcie swe prawa w system jed- 
nolity. Starajcie się uporządkować i wzmocnić władzę wy- 


jekt podniesienia stanu wlościańskiego i mieszczsńskiego, w wykonalną obleczony 
formę, stanowi, obok dzielnej apolol/ji narodowości, istotną wartość rad dla Polski, 
które .d/uJ(o przetyią - a przynajmniej przetyćby powinny burzliwą metafizykę 
Umowy społecznej" (Portalis)". Równiet w przedmowie do Listów Rousseau'" nazyw
 
Uwagi: .bądt co bądź niepospo1it'l polityczną improwizacją".,. 


LV 


'
 

 


. :..:' 
n
 

:.. . 


, 
-1..- 


.. 
... 


. J-. _ 


J', 


'
 

.
		

/Sponsorzy_008_09_056_0001.djvu

			... 


I 


I 
LVI 


konawczą. Nie powiększajcie władzy królewskiej, bo to 
zawsze może się skończyć supremacją egzekutywy nad 
legislatywą. Ale stwórzcie taki rząd, któryby równocześnie 
zapewniał nietykalność ustroju republikańskiego i był do- 
atatecznie silny do przeprowadzania praw' i spełniania 
swych zadań. Poprawcie administrację i w tym celu stwórz- 
cie samorząd wojewódzki. Uporządkujcie dochody pań- 
stwowe. Oprzyjcie armję na powszechnym obowiązku służby 
wojskowej i na wojskowem wyszkoleniu każdego obywa- 
tela, Wprowadźcie szkolnictwo państwowe, któreby wy- 
cbowywało dobrycb obywateli. Starajcie się ograniczyć 
zbytek, bo was tylko uzależnia od sąsiadów; starajcie się 
oprzeć bogactwo na produkcji rolnej. To wszystko P 0- 
w i n n i ś c i e zrobić, - a już m u s i c i e w pierwszym 
rzędzie pomyśleć nad tern, jak uobywatelić szerokie masy 
narodu, pozbawione dotychczas wszelkich praw. I tej re. 
formy nie można urzeczywistnić jednem pociągnięciem 
pióra. Trzeba na to czasu i wielkiej ostrożności. Ale wziąć 
się do tego musicie. jeżeli już nie ze względów ludzkości 
i przykazań prawa natury, to choćby dla własnego' dobra 
i dla wzmocnienia ojczyzny. 
To wszystko' nie powinno było chyba Polaków "pro- ' 
wadzić do obłędu", Russo trafnie ocenił wady ustroju pol- 
skiego i naogół trafnie wytyczył drogi reformy. Prawda, 
że pomysłom swoim nie nadał definitywnego kształtu, że 
niezawsze umiał obmyślić nowe instytucje, mające wady 
poprzednich usunąć, w sposób dokładny, przewidujący 
i z zamierzonym celem zgodny. Ależ nie formułuje rad 
swoich po doktrynersku, - zastrzega się, że nie zna miej- 
scowych stosunków, źe tylko Polak może być dobrym 
prawodawcą w Pol;;ce, że może cały jego projekt jest chi- 
merą. która na nic się nie zda Polakom. Przypuszcza więc 
konieczną korekturę swoich pomysłów. - A za nieszczęsną 
radę utrzymania konfederacyj i instrukcyj nie można 
w czambuł potępiać całych Uwag. Nie można Russa też czy- 
nić odpowiedzialnym za to, że różni wstecznicy polscy 
nań się powoływali. Jeżeli pomysły jego mogły im służyć
		

/Sponsorzy_008_09_057_0001.djvu

			LVII 


I 


za wodę na ich młyn, to jedynie dlatego, że go nie ro- 
zumieli i że, nie ogarnąwszy całości jego ideologji, wyry- 
wali z niej tyIlm strzępy. 
Nie tak odległą też drogę od 'wskazanej 'przez Russa 
c brał Sejm Czteroletni. Nie wdając się w 8prawę wpływu 
myśli politycznej Russa, w szczególności Uwag, na genezę 
Konstytucji 3-go Maja i ustaw z nią związanych, godzi się 
może poświęcić kilka słów stosunkowi, jaki zachodzi po- 
między najogólniejszą treścią pamil;tnej ustawy a po my- 
,słami Uwag. Pozwoli to ocenić jeszcze lepiej wartość rad 
Russa dla narodu polskiego. 
Przedewszystkiem reforma społeczna Konstytucji opiera 
się na tych samych zasadach, jakie stosują Uwagi. Ale 
ustawa pozytywna w stosunku do chłopów ujmuje w kon- 
kretne przepisy zaledwie to, co Russo oznaczył jako pierw- 
szy szczebel ich uobywatelnienia, - w stosunku do miesz- 
czan natomiast realizuje radę, by rozciągnąć na nich przy- 
wileje szlachty i otworzyć im szeroko ,drogę do nobilita- 
cji. Konstytucja, dążąc do oczyszczenia sejmików z ciem- 
nego i niepewnego żywiołu drobnej szlachty, ruguje z nich 
nie-posesjonatów. Ale czy proponowany przez Russa cen- 
żus wykształcenia nie wydałby tego samego skutku i czy 
nie lepiej odpowiadałby zasadom demokracji? Bo Konsty- 
tucja utrzymuje zasady wytyczne ustroju demokratyczno- 
republikańskiego. Russowej zasady zwierzchnictwa narodu, 
przejawiaiącej się w tern, że władza wydawania ustaw 
należy wyłącznie do narodu (w Uwagach naród wyko- 
nuje ją przez swoich przedstawicieli) nie przeprowadza 
ściśle, ale stara się jej uczynić zadość. Król traci stano- 
wisko oddzielnego stanu; senat nadal pozostaje częścią 
legislatywy, ale już nie równorzędną z izbą posłów, przy- 
najmniej względem "praw ogólnych"', co do których za- 
chował- tylko veto zawieszające, oraz względem "uchwal"', 
przy których mógł zostać wprost przegłosowany. Konsty- 
tucja utrzymała instmkc.ie, ale odebrała im imperatywny 
charakter; sejmik jednak mógł wyłączyć na przyszłość od 
posłowania posła, który je przekroczył. Zniosła konfede- 


, 


'I 


I
 
I
 : 


,I, .. 

 i 


... 


..
		

/Sponsorzy_008_09_058_0001.djvu

			.' 


$': 



 
1,.,. 


, - 


...-.. 


LVlIl 


racje i liberum veto zupełnie. Ale zakazywała "'zmieniać 
prawa fundamentalne przed upływem 25 jat, więc może 
bardziej je unieruchomiła, niż Russo przez żądanie jedno- 
myślności przy rewizji. -- Najdalsze odchylenia występują 
w konstrukcji rządu, Najwyższą władzę wykonawczą otrzy- 
mał król w Straży. Zyskał dość silne stanowisko: dzie- 
dziczny i nieodpowiedzialny, ma prawo łaski, najwyższe 
dowództwo siłą zbrojną w czasie wojny; mianuje senato- 
rów, ministrów, urzędników, powołuje do Straży składają- 
cych ją pięciu ministrów na przeciąg dwu lat. Uchwała 
Straży nie krępuje wprawdzie króla, ale król sam przez 
się nic uczynić nie może: każdy akt jego musi być pod- 
pisany przez jednego z ministrów, zasiadających w Straży. 
A zarówno ci ministrowie, jak i inni przewodniczący ko- 
misjom, są odpowiedzialni przed sejmem, i to nietylko 
karnie, za przestąpienie prawa, ale i politycznie: sejm 
uchwałą 2/3 głosów Izb złączonych może każdego ministra 
pozbawić urzędu. 
Na innych zasadach organizuje swój rząd Russo. U niego 
wszystkie osoby, w skład rządu wchodzące, powołuje wy- 
bór sejmikó w, względnie sejmu. Ale Russo rządu swego, 
raz już złożonego, nie krępuje niczem innem oprócz praw": 
sejm nie może odwołać jego członków. Obie koncepcje 
różnią się więc zasadniczo. Konstytucja jednakże nie prze. 
prowadza swojej koncepcji konsekwentnie do kotlCa. Wła- 
ściwe ministerja organizuje kolegjalnie. A stojący na czele 
tych komisyj ministrowie, - przez króla wprawdzie mia- 
nowani, - są odpowiedzialni wyłącznie przed
 sejmem, 
choć obowiązani do posłuszetlstwa Straży, i ani król, ani 
tern bardziej Straż, złożona z równych im rangą kolegów, 
usunąć ich nie mogą. Przedewszystkiem zaś ministrowie 
ci przewodniczą tylko Komisjom; innych członków Komisji 
wybiera sejm, a odpowiedzialności ich przed Strażą wcale 
nie zorganizowano. 
Tutaj więc występuje w budowie władzy wykonawczej 
f'ysa: kroi jest bezsilny wobec członków Straży, aczkol- 
wiek sam ich powołuje, - Straż bezsilna wobec komisyj,
		

/Sponsorzy_008_09_059_0001.djvu

			LIX 


tworzonych poza nią i przed nią nieodpowiedzialnych, . 
Skoncentrowanie władzy rządowej w królu w Straży, 
staje się wskutek tego iluzoryczne: rząd nie jest ani jed- 
nolity, ani silny i energiczny i sam potrzebuje ustawicz- 
nego regulowania przez sejm swoich tarć wewnętrznych. 
Konstytucja 3-goMaja zatem, chociaż przez wprowadzenie 
angielskiej zasady odpowiedzialności ministrów rzuciła pod- 
waliny pod nowożytną budowę egzekutywy, nie rozwią- 
zała jednak zadania w sposób zadowalający. Stanęła pod 
tym względem znacznie wyżej niż Russo, ale choruje z po- 
wodu tego samego błędu, który on popełnił. Wkońcu - 
gdy już porównywamy Konstytucję z Uwagami - samo- 
rządowe pomysły Russa przypominają jeszcze uchwalone 
w listopadzie 1789 r. Komisje cywilno wojskowe, 
Z powyższego zestawienia wynika, że Uwagi, mie- 
rzone nawet tak wysoką miarą dojrzałości politycznej, ja- 
kiej dostarcza ustawa majowa, nie przynoszą wstydu swemu 
twórcy. Sąd Polaków o Uwagach powinien ulec zmodyfi- 
kowaniu, Jest zbyt ostry - i raćzej już bliższe prawdy 
jest zdanie francuskich uczonych, którzy, choć Uwag bli- 
żej nie analizują, uznają je za praktyczne i mądre. Nie- 
tylko nie były szkodliwe, ale umiały ubrać koncepcję 
prawno' polityczną, będącą wykwitem spekulatywnej myśli 
owoczesnego Zachodu, w szatę dość dobrze dostosowaną 
do potrzeb oraz do stopnia społecznej i politycznej doj- 
rzałości Polaków. Russo starał się w Uwagach pogodzić 
rozumowe postulaty swojej doktryny z wymaganiami prak- 
tycznej polityki, a specyficzne warunki polskiego ustroju 
pozwoliły mu rozwiązać ten problem w sposób dość szczę- 
śliwy. Odstępując w jednym tylko punkcie (reprezentacja 
ustawodawcza) od zasad wygłoszonych w Umowie, stwo- 
rzył ogólny zarys konstytucji, zbliżony do ustroju teraź- 
niejszych republik, a oparł się przytem na tych instytu- 
cjach, które naród polski w dotycbczasowym swoim ustroju 
wykształcił. 
Na zakończenie kilka słów
 jeszcze o literackiej formie 
Uwag. Ostatnie to polityczne pismo Russa jest jednym 


t 


r 


1 
, 
'I "o 


I. k 
- o( 
'I. 
, 
" 
.'
		

/Sponsorzy_008_09_060_0001.djvu

			'. 


LX 


z najlepiej zbudowanych jeg9 utworów. Tam, gdzie układ 
materjału nie wypływał wprost z zamiaru autora, zakłada- 
jącego sobie udowodnienie' pewnej tezy zapomocą przed- 
stawienia takiego rozwoju wypadków i takiego ich oddzia- 
ływania na jednostkę czy ludzkość, jakie właśnie było 
. potrzebne do przeprowadzenia dowodu (np. w Rozprawie 
o nierówności lub w Emilu), tam zwykle panuje u Russa 
pewien nieład i brak całkowicie jasnego rozczłonkowania 
tresci (np. w Umowie społecznej). Uwagi natomiast, po- 
mimo pozorów luźnego gawędzenia, pomimo nawet pew- 
nego powtarzania się, ujmują swój materja
 w podziały 
przejrzyste i logiczne. 
Pierwsze cztery rozdziały zawierają wstępne uwagi, 
dotyczące naj ogólniejszy ch celów reformy i metod, jakie 
powinny być przy niej stosowane. Celem tym utworze- 
nie narodu republikanów.patrjotów, - środkiem pielęgno- 
wanie tych stron charakteru narodowego, które, stano- 
wiąc jego istotną wartość, mogą stać się fundamentem 
jego dalszego bytu i dalszego pochodu ku ideałowi. Na- 
stępne rozdziały dotyczą szczegółów ustroju państwowego. 
Piąty mówi o głównej przyczynie zła: zbyt rozległym 
obszarze Polski, i podaje sposoby zaradzenia. Szósty 
mówi o układzie społecznym i jego reformie. Siódmy 
i ósmy dotyczą władz państwowycb: ustawodawczej i wy- 
konawczej; podają sposoby takiego ich zorganizowania 
i zrównoważenia, by ustrój republikański był zabezpie- 
czony. Dziewiąty ocenia specjalne instytucje polskiego 
ustroju: liberum veto i konfederacje. Dziesiąty, jedenasty 
i dwunasty odnoszą się do kwestyj związanych z admini- 
stracją sprawiedliwości, skarbu i wojska. Trzynasty i czter- 
nasty rozwijają plan pobudzenia wszystkich części składo- 
wych organizmu społecznego, od chłopów do króla, by 
ożywione wspólnym duchem wznosiły się na coraz wyższe 
stopnie doskonałości. Ostatni wreszcie rozdział zastanawia 
się nad międzynarodową konstelacją i nad tern, jak ją 
Polacy mogą wyzyskać, by umożliwić sobie przeprowadze- 
nie reformy. - Pod względem budowy swojej przedstawiają 


"
		

/Sponsorzy_008_09_061_0001.djvu

			LXL 
się Uwagi nietylko jako traktat dobrze obmyślany, ale 
nawet zaspakajają pewne estetyczne poczucie. Rozdziały 
trzynasty i czternasty, nawiązując do treści wstępnych 
rozdziałów, harmonijnie zaokrąglają linearny schemat całości. 
Styl Uwag nosi na sobie cechy retoryczności. Russo 
był we Francji wskrzesicielem stylu krasomówczego. 
W przeciwieństwie do prozy innych pisarzy XVIII wielm, 
posługującej się zdaniem krótkiem, tokiem szybkim, ner- 
wowym, uwydatniającym dowcip i blyskotliwość myśli, 
proza jego toczy się wolno i rozlewa szeroko. Okresy 
długie, nieraz aż nabrzmiałe od nadmiaru zdań współrzęd- 
nych, pobocznych, wtrąconych. Myśl czasem wikła się 
w tej gęstwinie; dopiero głośne wypowiedzenie, stosowna 
intonacja, uporządkują ten pozorny chaos, wyznaczą wla- 
ściwe miejsce poszczególnym częściom i nadadzą relief 
całości, Ta obfitość i szerokość frazy jest główną ozdobą 
dydaktycznego stylu Russa. Figur retorycznych mało. Ani 
kwiatów stylu. ani bogatych ornamentów. Nie znosił ich 
zresztą rodzaj wymowy radnej. Brak temu stylowi kon- 
kretności: niema porównań, przenośni, obrazów. Nieraz 
się czuje, że pewien pomysł z obrazu się narodził. Pom- 
niki i obchody na cześć Konfederacji, igrzyska republi- 
kailskie, metody wojny podjazdowej, sąd .nad zmarłym 
królem itp. widocznie poruszają plastyczną wyobraźnię 
autora. Ale scen tych nie maluje barwami, nie szkicuje 
nawet rysunkiem. Nie barwa i linja nadają życie temu 
stylowi, - o jego artyzmie stanowią wartości uczuciowe. 
Zdobią go uczuciowe figury retoryczne: pytanie, wykrzyk- 
nik, apostrofy, przemilczenie, ironja; a pięknym praw- 
dziwie się staje, gdy Russa porwie zapał, czy ogarnie 
wzruszenie. Wówczas człony zdań układają się w pełne 
wyrazu rytmy, a bogate fałdy perjodu giętkiemi spadkami 
modelują wewnętrzne poru"zenia uczucia. I takich ustępów 
w Uwagach wiele. 


Ił 


.I' 


I: 
I 
I 
l j :/ 
'IIS, :
		

/Sponsorzy_008_09_062_0001.djvu

			. J' 
, 
 ...- 



 


l 
 



 


4 



 
"" 


:... 
 


NOTATKI BI:8LJ06ft.AFIł;il:NE 


Tekst. 
.Rękopis Uwag w autografie Russa znajduje się w Bibliotece 
Muzeum XX. Czartoryskich w Krakowie, nr. katalogu 1392. Jest to 
ksiąteczka o wymiarach 11'4 X 18'3 cm. oprawna w czerwoną skórę. 
Papier dość gruby, z podłuznemi, równoległemi znakami wodnemi. 
Tekst na liczbowanych stronicach od 1-109. Rozpoczyna się zaraz 
po tytule: Conslderation sur Je Gouvernement de Polagne et aur 84 
riformation projelie. - Cały pis
ny atramentem. Pismo drobne 
i ścisłe, ale wyraźne i czytelne. Margines z prawej strony sze- 
rokości mniej więcej l cm. Rozdziały nie numerowane. Przekreśleń 
w tekście 94, nie przedstawiających większego interesu, spowodo- 
wanych widocznie nieuwagą przy przepisywaniu, Miejsc wpisanych 
nad linją 23, na marginesie, obok linji lub wzdłut tekstu, 7. - Na 
str. 109, zaraz pod ostatniemi słowami tekstu : "Table" , z tytułami 
rozdziałów i odnośną stronicą. Na str. 111 (nienumerowanej) wkle- 
jona kartka z wskazówkami dla pierwszych wydawców co do zmian 
w tekście, których domagał się Wlelhorski. 
Niniejszego przekładu dokonano z tego autografu. 
Drugi autograf znajduje się w Bibljotece miejskiej w Neuf- 
chAtel. Mote to ta sama własnoręczna minuta Russa, o której pisze 
prof. Askenazy w dziele Napoleon a Polska (1,159): "Mieści liczne 
przekreślenia, poprawki, dopiski, bądź w tekście piórem, bądt na 
marginesie ołówkiem, jego ręką, - na ostatniej stronie, równict 
jego ręką, koncept listu do Wielhorskiego". Prof. Askenazy podaje 
go w tekście francuskim: 
Usłuchałem, Panie Hrabio, Pańskich 
rozkazów i oto moja ofiara dla Pańskiej Ojczyzny. Sldada ją więcej 
jeszcze moje serce, niż moje pióro... Z początku chciałem jedynie 
ofiarować Panu kilka refleksyj, jakie mi nasunęła lektura Pańskiej 
pracy; pomnożyły się one w miarę posuwania się, i utworzyły 
wkońcu olbrzymi zeszyt, który Panu przesyłam... Przepraszam Pana 
za to i pochlebiam sobie, że mi Pan przebaczy moje nużące pOe . 
wtarzania się..." Podobno prof. Askenazy ma zamhlr ogłosić powytszy 
bruljon w wydawnictwach Akademji Umiejętności. 
Pierwsze wydanie p. t.: Considirations sur le Gouvernement de . 
Pologne et sur sa riforme projelie. Par J. J. Rousseau. En avril 1772. 
wyszło wed. zbiorowej (in 4°) du Peyrou, Geneve, 1782 i n.
		

/Sponsorzy_008_09_063_0001.djvu

			LX!Il 


Przekłady na język polski. 
Pierwszy przekład polski pojawił się p, t.: Uwagi nad rządem 
polskim oraz nad odmianą czyli reformą onego proJektowaną, przez 
j. j, Russo, obywatela Genewskiego, z francuskiego na oJczysty jęz./jk 
przelożone miesiąca grudnia 20 r. 1788. Warszawa, GrolI, 1789, 8°, 
stron 190. - Ponownie wydany w r. 1799. Tlumaczem był Maurycy 
Franciszek Karp, wydawcą Wojciech Turski. 
Drugi pr£ekład: J. J. Rousseau: Uwalli nad rządem polskim. 
Tłumaczył Ur. Tad. Niedu8zyński. Z przedmową St. Wasylewski€11;o. 
Nakładem Księgarni H. Altenberga we Lwowie (bez daty). 
Niniejszy przekład jest trzecim z rzędu. 


B i b l j o g r a f j a. 
O Uwagach pisali, prócz. powy
ej cytowanych prof. Askenazego, 
Konopczyńskiego, Kota, Szyikowskiego i ks. Kalinki: 
, R. R o e p p e l: .T. J. Rousseaus Betrachtung iiber die polnische 
Verfassung. (Posen 181:\7), odbitka z "ZeitschrifŁ der Historist:hen 
GesellschaH fUr die Provinz Posen". Jahrgang III, Hen 2; 
Józef Szuj ski: Stare I{Sią
ki i dawni ludzie (,Dzieła", 
Serja m. Tom l. - Kraków 1885). 
Ten
e: Dzieje Polski podług ostatnich badań. Tom IV (Lwów 
1866, str. 549-550). 
S t a n i s ł a w T a r n o w s ki: Historja literatury polskiej, Tom III 
(Kraków 1900, str. 308-312). 
Władysław Konopczyński: Geneza i ustanowienie Rady 
Nieustającej (Kraków 1917, str, 137-139). 
T e n 
 e: Liberum veto. Studjum porównawczo-histor, (Kraków 
1918, str. 404-405). 
Piotr Chmielowski: Rousseau. W stuletnią rocznicę jego 
śmierci (Warszawa 1877, str. 32-42). 
W. G a s z t o w t t: Poglądy filozolów francuskich XVIll wieku na 
sprawę polską (Pary
 1870). 
R o m a n P i l a t: Literatura polilyczna Sejmu czteroletniogo 
(Lwów, 1872), 
WI. M. Kozłowski: Rousseau i Polska. (Dodatek do książki: 
H. Hettner: J. J. Rousseau. Warszawa, M. Arct. 1914), 
Historji pierwszego wydania Considerations dotyczy: 
G i r a r d i n' Le Comte Wielhorski et Jean Jacques Rousseau 
(Paris 1911). 


Z olbrtymiej literatury o, Russie podaje się dzi.eła najbardziej 
dostępne: 
E m ił F a g u e t Vie de Rousseau. - Rousseau penseur. - 
Rousseau artiste (3 t. Paris, Soc'ete Francaise d'lmprimerie et de 
Librairie). 


'1,
 
I 
 


i 
li 'I' 


I 
i 
I .. 
I ,- 
I 
 
-, 
 
-.
		

/Sponsorzy_008_09_064_0001.djvu

			I 


LXIV 


J u I e s L e m fi i t re: Jean Jacques Rousseau (Paris, Calmann 
Levy). 
A r t h u r C h u q u e t: J. J. Rousseau (Paris, Hachette 1913). 
H a r a l d H o ff d i n g: Jean Jacques Rousseau et sa philosophie 
(Paris. Alcan, 19l
). 
Dr. Antoni Peretiatkowicz: Filozof ja prawa Jana Jakóba 
Rousseau'a (Poznań 1921) 
T e n z e: Tłumaczenie Contrat Sodal Rousseau'a z objaśnie- 
niami (Poznań -1920). 


Wydania dzieł Russa: 
Oeuvres compieles' de .T. J. Rousseau, 13 Vol. (Paris, Ubrairie 
Hachelte). - 
Oeuvres et Correspondence inedites de Jean Jacques Rousseau, 
publiees par M. G. Streckeisen-Moultou (Paris, Michel Levy ft-eres, 
1861). Tu taj między innemi: Projet de Constitution pour la Corse, 
oraz Fragments des Institutions politiques. 


Tłumacz poczuwa się do obowiązku złożyć najgoręlsze podzięko- 
wanie Zarządowi Bibljoteki XX. Czartoryskich za pozwolenie ko- 
rzystania z autografu Uwag, oraz tym wszystkim, z których rad 
i pomocy przy pisaniu swej pracy korzystlIł. przede w szystkie m 
PP. Ka
imierzowi Giebułtowskiemu i prof. Dr. Stanisławow.i Ko- 
towi.
		

/Sponsorzy_008_09_065_0001.djvu

			UWAGI NAD RZĄDEM POLSKI 
I PROJEKTOWANĄ JEGO REFORMĄ 


BibI. Nąrodowa Serja II, Nr. 82 (Russo: Uwagi nad rządem Polakil 1 



 


-o- 


'I 


I I,' 


" 


II
		

/Sponsorzy_008_09_066_0001.djvu

			- 
7. 


l 

. 
i 

i 



 


->
 
JO _ 
. .... 
".. ... 


. "I
		

/Sponsorzy_008_09_067_0001.djvu

			'
 
I .:0.' 
, '") 
\,). '. 
... ... 
". 


(I.) STAN ZAGADNIENIA 


Obraz rządu polskiego, podany przez Hrabiego Wielhorskiego, 
oraz dołączone przezeń do niego uwagi tworzą pouczający materjał 
dla kazdego, ktoby zamierzał wypracować systematyczny plan 
przekształcenia tego rządu. Nie znam nikogo, ktoby lepiej niz 
on sam nadawl\ł się do nakreślenia takiego planu, - łączy on 
bowiem _z wiadomościami ogólnemi, potrzebnemi przy tej pracy, 
znajomość miejscowych stosunków i tych wszystkich szczegółów 
specjalnych, niedających się przedstawić w piśmie, a niezbędnych, 
by przystosować urządzenia do narodu, dla którego są przezna- 
czone. O ile ktoś nie zna gruntownie narodu, dla którego pra- 
cuje, dzieło stworzone dla tego narodu, choćby nawet sarno w sobie 
znakomite, będzie w zastosowaniu błędne, - a tern bardziej jeszcze 
będzie takiem wówczas, kiedy chodzi o naród w zupełności już 
urządzony, o naród, którego skłonności, obyczaje, przesądy i wady 
są zbyt silnie zakorzenione, by nowe ziarno łatwo je mogło przytłu- 
mić. Dobra konstytucja dla Polski może być dziełem tylko Polaków, 
albo tez kogoś, kto na miejscu dobrze poznał naród polski i narody 
sąsiednie. Obcy - mo ze dać jedynie ogólne poglądy, raczej w celu 
oświecenia, niz kierowania twórcy konstytucji, Nawet w pełni sił 
mego umysłu nie zdołałbym uchwycić całości tych wszystkich sto- 
sunków. Dzisiaj, kiedy mi pozostała zaledwo zdolność wiązania 
myśli, chcąc dać posłuch p. Hrabiemu Wip.lhorskiemu i dowód 
mej gorliwości dla jego Ojczyzny, muszę się ograniczyć tylko do 
zdania s;Jrawy z wrażeń odniesionych przy lekturze jego pracy, 
i z uwag, które mi nasunęła. 
Czytając historję rządu Polski, z trudnością można zrozumieć, 
jak państwo, tak dziwacznie urządzone, mogło się tak długo utrzy- 
mać. Wielkie ciało, złożone z wielkiej ilości członków martwych 
i z małej ilości członków niezespolonych, których ruchy, wzajemnie 
1* 


. ,. 



. 
"
		

/Sponsorzy_008_09_068_0001.djvu

			w: 


I i 
I 



 


6 


J 


I' 


-Ą 


I 
I 


;, , 


4 


od siebie prawie niezalezne, nie mając 
Ildnego wspólnego celu, 
wzajemnie się niszczą, - ciało, które rusza 'się ustawicznie, 
a
eby nic nie robić, - które rozluźnia się pięć lub sześć razy 
w ciągu każdego wieku, które popada w parali
 przy kaMym wy- 
siłku, przy każdem usiłowaniu zaspokojenia swych potrzeb, -- 
a które, mimo to wszystko, 
yje i utrzymuje się w sile - oto, 
sądzę, jedno z naj dziwniej szych widowisk, jakie mogą uderzyć 
myślącą istotę. Widzę, jak wszystkie państwa Europy biegną szybko 
do ruiny. Monarchje, republiki, te wszystkie narody tak świetnie 
urządzone, te wszystkie rządy tak pięknie zrównowa
one - zgrzy- 
białe, zagrożone bliską śmiercią; a Polska, ten kraj wyludniony, 
spustoszony, uciśniony, stojący otworem dla napastników, w pełni 
największych nieszczęść i anarchji, okazuje jeszcze cały ogień mło- 
dości, wa
y się jeszcze domagać rządu i praw, tak jakby się do- 
piero urodziła. Jest'w okowach, a przemyśliwa o sposobach zacho- 
wania wolności, czuje w sobie tę siłę, której przemoc tyranji ujarzmić 
nie zdoła l. Zdaje mi się, ze widzę Rzym oblęzony, jak rządzi spo- 
kojnie ziemiami, na których wróg co dopiero rozbił obozy. 
Dzielni Polacy, uwa
ajciel uważajcie, byście chcąc, żeby wam 
było za dobrze, nie pogorszyli swego połoienia. Myśląc o tern, co 
chcecie zyskać, nie zapominajcie o tern, cobyście mogli utracić. 
O ile mo
na naprawiajcie wady swej konstytucji, ale nie gardźcie 
tą, która zrobiła was tern, czem jesteście. 
Kochacie wolność, jesteście jej godni, -- broniliście jej przeciw 
najeźdźcy potężnemu i chytremu, który udając, 
e wiąze was wę- 
złami przyjaźni, obcią
ał was łańcuchami niewoli, Teraz, znuzeni 
zamieszkami w ojczyźnie, wzdychacie za spokojem. Myślę, że spokój 
uzyskać bardzo łatwo; ale pogodzić go z wolnością - to mi się 
trudnem wydaje. Właśnie w łonie tej tak wam wstrętnej anarchji 
zrodziły się te ojczyznę miłujące dusze, które was uchroniły od 
jarzma. Zasypiały w letargicznym spokoju, - burza je zbudziła. 
Skruszywszy kajdany, które dla nich przeznaczono, czują cięzar 
zmęczenia. Chciałyby pokój despotyzmu połączyć ze słodyczami 


1 Por. W Umowie społecznej III, 11: .Zasada 
ycia państwoweg.o tkwi we władzy 
zwierzchniej. Władza uatawodawcza jest sercem państwa, władza wykonawcza jest 
jsgo mózgiem, wprawiającym w ruch wszystkie części. Mózg mo
e popaść w pa- 
ralii, a mimo to osobnik mo
e 
yć jeszcze. Cdowiek zostaje idjotą, Iccz 
yje; ale 
gdy tylko serce przeMtanie funkcjonować, zwierzę umiera".
		

/Sponsorzy_008_09_069_0001.djvu

			wolności. Boję się, czy to nie jeet tądaniem rzeezy sprzecznych. 
Wydaje mi się, te nie można pogodzić spokoju z wolnością: - 
trzeba wybierać l. 
Nie mówię, żeby naletało zostawić rzeczy w tym stanie, w jakim 
są obecnie; twierdzę jednak, ze mozna ich się dotknąć tylko z jak 
największą ostroznościlj. W tej chwili bardziej rzucają się w oczy 
braki, aniteli korzyści. Obawiam się jednak, że przyjdzie czas 
kied)' te korzyśei lepiej się zacznie odczuwać, - ale na nieszczęście 
będzie to wtedy, gdy już się je utraci. 
Zapewne, dość łatwą jest rzeczą ustanowić lepsze prawa, - 
ale nie jest rzeczą mozliwą ustanowić takieJ którychby nie nad- 
uzyły ludzkie namiętności, tak jak dawnych praw naduzywały. 
Przewidzieć i zwazyć tych wszystkich przyszlych naduzyć nie po- 
trafiłby mo ze nawet najwytrawniejszy mąt stanu. Postawić prawo 
ponad ludźmi, to problem w polityce, który porównuję z pro- 
blemem kwadratury koła w geometrji. Rozwiązcie ŁE:'n problem, 
a rząd na takiem rozwiązaniu oparty będzie dobry i bez wad. 
Ale dopóki to nie nastąpi, bądźcie pewni, że tam, gdzie według 
was prawu oddaliście rządy, - ludzie będą rządzili. 
Tylko ten ustrój będzie dobry i trwały, w którym prawo rządzić 
będzie nad sercami obywateli; dopóki prawodawca tego nie potrafi 
osiągnąć, prawa zawsze będą omijane. Ale jak trafić do serc?- 
o tem wcale nie myślą nasi prawodawcy: oni widzą tylko siłę 
i kary 2; zresztą i nagrody materjalne pewnieby takze tego lepiej 
nie osiągnęły; sprawiedliwość, nawet najbardziej sprawiedliwa, nie 
doprowadzi do tego, bo sprawiedliwość jest jak zdrowie - dobrem, 


l W Umowie-społeczne; III. 4, przytacza Russo slowa Rafała Leszczyńskiego, 
wojewody poznańskiego, .)dórego nazywa .cnoUiwym": Molo periculosam liberta- 
tem, quam quietum servitium. - W tym ustępie Uwag Russo zdaje się wystę- 
pować przeciwko jakimś monarchiczno.absolutystycznym zakusom Polaków, Mote 
w uwagach nad reformą, przesIanych Wielhorskiemu z Generalicji, znalazly się 
jakieś pomysły tego rodzaju, mote inspiratorem ich, czy autorem, był Wessel? 
W katdym razie musialy istnieć jakieś silne monarchiczne tendencje, bo i Wiel- 
horski w swej ksiątce patetyczny ustęp Przedmowy do Narodu poświęca nie- 
któr}'m rz obywateli, co .sprzykrzywszy Bobie bezrządu skutki, rząd jedyno- 
władny w Polsce widzieć' pragnęliby. 
2 W fragmentach Instytucy; politycznych, 'w: ustępie o .Prawach" mówi: .Dla 
prawodawców nie byto trudniej pobudzać do dobrych czynów, nit przeszkadzać 
zlym. A iednak prawie wszyscy ograniczyli się do zapewnienia zemsty publicznej 
i do regulowania sporów o interesy pomiędzy ludtmi prywatnymi, - tych dwóch 
przedmiotów, które powinny zajmować najmniej miejjlca w ustawodawstwie do- 
brze urządzonego państwa". 


5 


:ł' 


I. 
)r 


'J' 


,./ 



. 


. .
		

/Sponsorzy_008_09_070_0001.djvu

			_,...... ".JI' 


j 

 I 


I 


II 
ł: 
ł' 


IJ 


6 


z którego się korzysta nie czując go, dobrem, ldóre nie wzbudza 
zapału, a które się ceni WÓWCUIS dopiero, kiedy się je straci. 
W jakiż więc sposób poruszyć serca i natchnąć miłlJścią ojczyzny 
i jej praw? - Śmiem ze powiedzieć?... Przez zabawy dziecięce, 
przez urządzenia, które w oczach ludzi powierzchownych uchodzą 
za zbędne, ale które tworzą przecież drogie przyzwyczajenia i nie- 
rozerwalne przywiązania. Jezeli tutaj mówię niedorzecznie, to już 
przynajmniej w pełnem tego słowa znaczeniu, bo wyznam, że sza- 
leństwo moje wydaje mi się mieć wszelkie cechy rozsądku. 


(II.) DUCH DAWNYCH URZĄDZEŃ 


Kiedy się czyta hisŁorję starozytną, czuje się przeniesionym 
w inny świat, pomiędzy inne istoty. Cóż mają wspólnego FrancUli, 
Anglicy, Rosjanie - z Rzymianami i Grekami? Nic prawie, chyba 
to jedno, że i oni m3ją twarze. Silne dusze tamtych wydają się 
tym przesadą hisŁoryków. Jakzez ci, którzy się czują tak małymi, 
mogliby przypuścić, że żyli kiedyś ludzie tak wielcy? A jednak 
żyli, i byli ludźmi, tak jak my. Cóż nam przeszkadza być takimi 
ludźmi, jak oni? Nasze przesądy, nasza niska filozof ja, namiętności 
małych interesów, wypełniające wraz z samolubstwem wszystkie 
serca, dzięki głupim urządzeniom. których nigdy genjusz nie dykto- 
wał. PaŁrzę na współczesne narody. Widzę u nich wielu takich, 
którzy robią prawa, ale ani jednego prawodawcy. U starożytnych 
widzę h'lech głównych, zasługujących na szczególną uwagę: Moj- 
iesza, Likurga i Numę. Wszyscy trzej przedewszystkiem otoczyli 
staraniem sprawy, które naszym doktorom wydawałyby się wartem i 
śmiechu. WSLYSCY trzej uzyskali wyniki, kŁóreby można uwazać 
za zgoła nieprawdopodobne, gdyby tak poważnie nie były zaświad- 
czone. Pierwszy z nich powziął i wykonał zdumiewające przedsię- 
wzięcie: zorganłzowan:a w naród roju nieszczęsnych zbiegów, bez 
sztuk, bez broni, bez talentów, bez cnót, bez odwagi, niemając
 ch 
na własność nawet piędzi ziemi, tworzących obcą hordę na po- 
wierwhni ziemi. Mojzesz odwazył się utworzyć z tej koczowniczej 
i niewolniczej hordy ciało poliŁyczne, naród wolny, i kiedy błą- 
dziła w pustyni, nie mając kamienia pod głowę, nadał jej te urzą- 
dzenia trwałe, opierające się czasowi, losom i zdobywcom, któ-
		

/Sponsorzy_008_09_071_0001.djvu

			rych pięć tysięcy lat nie mogły zniszczyć, ani nawet nadweręzyć, 
, i które dzisiaj jeszcze utrzymują się w całej swej sile, chociaż nie 
utrzymało już się cialo narodu. By zapobiec stopieniu się swego 
ludu z obcemi ludami, nałożył mu obyczaje i zwyczaje, niedające 
się połączyć z obyczajami innych narodów; obarczył go rytuałami, 
specjalnemi ceremonjami; skrępował tysiącznemi sposobami, by go 
ustawicznie utrzymywać w rozbudzeniu i uczynić na zawsze obcym 
wobec wszystkich innych ludów; a te wszystkie więzy braterstwa, 
któremi powiązał członków swej republiki, tworzyły zarazem zaporę. 
oddzielającą naród od sąsiadów i przeszkadzającą mu mieszać się 
z nimi. Dzięki temu właśnie ten szczególny naród, tak często pod- 
bijany, tak często rozpraszany' i pozornie niszczony, ale zawsze 
ubóstwiający swój zakon, zachował się przecież do naszych cza- 
sów, rozrzucony między innemi narodami, nie mieszając się z niemi. 
a jego obyczaje, prawa, rytuały utrzymują się i będą trwać do 
końca świata, mimo nienawiści i prześladowań ze strony reszty 
rodzaju ludzkiego. 
. Likurg przedsięwziął nadać ustrój narodowi, który był juz 
spodlony niewolą i wypływającemi z niej wadami. Narzucił mu. 
żelazne jarzmo, któremu podobnego nigdy zaden naród nie nosił, 
ale go związał, niejako utozsamił z tem jarzmem, zatrudniając 
go ustawicznie. Ukazywał mu ojczyznę we wszystkiem: w prawach, 
zabawach, w domu, miłościach, ucLtach; nie zostawił mu ani_chwili, 
w której żyłby tylko dla siebie samego, a z tego ustawicznego przy- 
musu, uszlachetnionego przez swój cel, zrodziła się w nim ta go- 
rąca miłość ojczyzny, która zawsze była naj silniej szą, a raczej je- 
dyną namiętnością Spartan, i która z nich zrobiła istoty nadludzkie. 
Prawda, Sparta była tylko miastem; ale jedynie mocą swego ustroju 
miasto to nadawało prawa całej Grecji, stało się jej stolicą i bu_ 
dziło lęk w królestwie perskiem. Sparta była ogniskiem, z któ- 
rego prawodawstwo jej oddziaływało wszędzie dookoła. 
Ci, którzy w Numie widzieli jedynie twórcę rytuałów i ce- 
remonij religijnych, źle osądzili tego wielkiego człowieka. ,Numa 
był prawdziwym załozycielem Rzymu. Gdyby Romulus był tylko 
zgromadził zbójów, których lada niepowodzenie mogłoby rozpró- 
szyć, niedoskonałe jego dzieło nie byłoby mogło oprzeć się czasowi. 
Numa właśnie wzmocnił i utrwalił dzieło Romulusa. jednocząc 


7 



 
b' 

 


,,' 


ł/ 
I:
		

/Sponsorzy_008_09_072_0001.djvu

			I J 
I' 
I 

 


'.... 


8 


tych zbójów w ciało nierozerwalne, przekształcając ich w obywa- 
teli nie tyle przez prawa, których jeszcze ich chłopskie ubóstwo 
wcale nie potrzebowało, ile przez łagodne urządzenia, które przy. 
wiązywały ich wzajem do siebie, a wszystkich do ziemi, - wkońcu 
przez uświęcenie ich miasta rytuałami, napozór pustemi i prze- 
sądnemi, których siłę i skuteczność tak niewielu ludzi odczuwa, 
a których podstawy zał01ył przeciez Romulus, - sam właśnie 
srogi Romulus. 
Ten sam duch kierował wdzystkimi dawnymi' prawodawcami 
w ich urządzeniach. Wszyscy oni szukali więzów, któreby związały 
obywateli z ojczyzną i wzajemnie ze sobą; a znaleźli te więzy 
w zwyczajach odrębnych, w ceremonjach religijnych, z natury rze- 
czy zawsze wyłącznych i narodowych, - w zabawach, zgromadza- 
jących często obywateli, - .w ćwiczeniach, wzmacniających za- 
równo ich dzielność i siły, jak ich dumę i szacunek dla siebie 
samych, - w widowiskach, co przypominając im historję przod- 
ków, ich nieszczęścia, cnoty, zwycięstwa, chwytały ich za serca, 
zapalały chęcią gorącą współzawodnictwa i przywiązywały silnie 
. do ojczyzny, którą ich ustawicznie zaprzątano, Właśnie poezje Ho- 
.ij;joera, recytowane Grekom na uroczystych zebraniach - nie w bu- 
dach na deskach i nie za pieniądze, ale na otwartem powietrzu 
i na uroczystych zebraniach narodowych; właśnie tragedje Eschi- 
Iosa, Sofoklesa i Eurypidesa, często wobec nich wystawiane; właśnie 
nagrody, któremi wieńczono zwycięzców na igrzYfJkach, przy okla- 
skach całej Grecji: - to wszystko właśnie, zapalając ustawicznie 
ich 1ądzę współzawodnictwa i chwaly, wzniosło ich odwagę i cnoty 
do taldego stopnia natę1enia, o jakim dziś nawet pojęcia mieć nie 
m01emy i w jaki ludziom dzisiejszym nawet uwierzyć trudno. 
Prawa współczesnych są nato tylko, aby ich uczyły słuchać panów, 
nie okradać cudzych kieszeni i dawać wiele pieniędzy łajdakom 
publicznym. O ile mają oni jaki.eś zwyczaje, to te zasadzają się na 
umiejętności zabawiania rozpróżniaczonych kurtyzan i obnoszenia 
z wdŁiękiem własnego próżniactwa. Jeźeli zbierają się razem, to 
w świątyniach kultu, który nie ma w sobie nic narodowego, w ni- 
ezem narodu nie przypomina 1 ; - to w salach zamknięt
'ch, za 


) W Umowio spolecznoi IV,8 C.Oreligji p8Jlstwowej") przeprowadza następuiącą 
tez",: REligja tworzyła podstawę kaidego państwa staroi
tnoAci, Kaide posiadalo.
		

/Sponsorzy_008_09_073_0001.djvu

			pieniądze, by na teatrach zniewieściałych, roz.wiążłych, w których 
tylko o miłości prawić umieją, oglądać deklamujących histrjonów, 
mizdrzące się prof;tylutki, - by uczyć się tam zepsucia, owej je- 
dynej naprawdę slmtecznej nauki z tych wszys
kich nauk, których 
się tam rz.ekomo udziela 1; - to na uroczystościach, na które lud, 
zawsze wzgardzony, nie ma żadnego wpływu, na które zupełnie nie 
oddziaływa ani nagana, ani pochwała publiczna; - to w łlumie roz- 
pustnym, by tam zawierać związki tajemne, by w nich szukać rozko- 
szy, które najbardziej ludzi dzielą, odosobniają, najbardziej serca roz- 
luźniają. Czyż to mają być bodźce patrjotyzmu? Trzebaż się 
dziwić, że tak rózne sposoby życia wywołują tak rózne skutki i te 
współcześni nie mają w sobie wcale tej dzieluości duszy, jaką sta- 
rożytnym wszystko wpajało? - Proszę wybaczyć tę dygresję; wy- 
wołała ją resztka ognia, przez was ożywiona. Z przyjemno
cią wra- 
cam do tego z dzisiejszych narodów, co jeszcze najmniej oddala 
mnie od tamtych, o których wyżej mówiłem. 


(III.) ZASTOSOWANIE 


Polska jest państwem wielkiem, otoczonem jeszcze znaczmeJ- 
szemi państwami, które dzięki swemu despotyzmowi i 1!Iwej kar- 
ności wojskowej mają wielką siłę zaczepną. Ona przeciwnie, - 
słaba prze/: swą anarcbję, jest (mimo wartości Polaków) celem 
wszystkich ich zamachów. Nie posiada twierdz, mogących powstrzy- 
mać ich napady. Wyludnienie pozbawia ją niemal całkowicie moż- 
ności obrony. Niema ładu gospodarczego, wojska mało, a nawet 
brak zupełny; żadnej karności wojskowej, żadnego porządku, żad- 
nego posłuchu; - wiecznie wewnątrz podzielona, wiecznie zagro- 
żona z zewnątrz, nie ma zadnej spoistości i zależy od kaprysu są- 


wyłącznie własne bóstwa opiekuńcze, a kult ich przepisywały prawa. Bogowie 
uto1samiali się, nie,jako z o.jczyzną. W ten sposób zachodził ścisły związek mię- 
dzy tyciem relJgiinem a psństwowem, i religia państwowa spsjała silnie obywateli 
pomIędzy sobą i z państwem. Chrześcijańslwo, zrywając z Chrystusową ideą kró- 
lestwa z tamtego świata, zo.ganizowało Kościół. władzę ziemską, która mając na 
clIele głowę widzialną, przemieniła się w na'gwaltownieiszy despotyzm. W pań- 
etwach chrześcijańskich istnieje dualizm władz, uniemotliwiający dobrą organi- 
zację państwa: Obywatele nil!dy nie wiedzą, kogo mają słuchać, władcy czy księ- 
dza. Chrześcijaństwo rozerwalo jedność społeczną, jest więc w gruncie rzeczy bar- 
dziej szkodliwe, nit potyteczne dla silnego ustrojn państwowego. 
1 Por. List do d'AlembeTta o widowiskach, poświęcony w całości gwaltownej kry- 
tYCII i potępieniu teatrn. 


9 


., 


t 


" 
r
 

. ol: 


l
 
, . 

.
		

/Sponsorzy_008_09_074_0001.djvu

			-.;. 


t 


l! 


.1 
...:.., 


I ""
... 


.. . - .1. 


10 


siadów. W obecnym sIanie rzeczy jeden tylko widzę sposób, by 
nadać jej tę brakującą spoistość, mianowicie: przepoić. ze się tak 
wyrażę, cały naród duszą konfederatów; ugruntować republikę 
w sercach Polaków tak, by się w nich utrzymała pomimo wszel- 
kich wysiłków jej gnębicieli; zdaje mi się, że serca są tem jedynem 
azylum, w które m przemoc nie może jej dosięgnąć ni zniszczyć. 
Niedawno właśnie mieliśmy tego dowód, na zawsze pamiętny. 
Polska była wprawdzie w okowach rosyjskich, ale Polacy pozostali 
wolnymi. Wielki przykład, wskazujący, w jaki sposób mozecie wy- 
zywać potęgę i ambicję sąsiadów. Nie możecie przeszkodzić, by 
was nie połknęli, - postarajcie się przynajmniej, by was nie mogli 
strawić, Pomimo wszelkich starań, aby dać Polsce to wszystko, 
czego jej brakuje, by mogła oprzeć się wrogom, - ulegnie ona sto 
razy, zanim się to osiągnie. Cnota obywateli, ich gorliwość patrjo- 
tyczna, im tylko właściwy kształt, jaki przybrały ich dusze pod 
wpływem narodowych urządzeń - oto jedyne wały, zawsze go- 
towe do obrony Polski, a których żadna armja zdobyć nie zdoła. 
Jezeli potraficie dokazać tego, by Polak nigdy nie mógł zostać 
Rosjaninem, ręczę wam, ze Rosja nigdy nie ujarzmi Polski, 
Właśnie urządzenia narodowe kształtują genjusz, charakter, 
zamiłowania i obyczaje narodu, czynią go samym sobą, a nie in- 
nym narodem, wpajają mu tę gorącą miłość ojczyzny, ugruntowaną 
na przyzwyczajeniach, których niepodobna wykorzenić, sprawiają, 
że Polak umiera z tęsknoty w cudzych krajach, pośród rozkoszy, 
ktÓlych nie miał u siebie. Przypomnijcie sobie owego Spartanina, 
karmionego do przesytu rozkoszami na dworze wielkiego króla, 
któremu zarzucano, że tęskni za czarną polewką. - .Ach! - rzekł 
z westchnieniem do satrapy - ja znam twoje rozkosze, ale ty nie 
znasz naszyctJ.". 
Cokolwiekby mówiono, niemasz już dzisiaj Francuzów, Niem- 
ców, Hiszpanów, Anglików nawet; - są tylko Europejczycy. Wszyscy 
mają te same zamiłowania, te same obyczaje, bo nikomu z nich 
nie nadały narodowego kształtu jakieś wyłącznie właściwe urzą- 
dzenia. Wszyscy oni w tych samych okolicznościach zachowają się 
tak samo, wszyscy będą się podawali za bezinteresownych, a będą 
łajdakami, wszyscy będą mieli na ustach dobro publiczne, a będą 
myśleli tylko o sobie, wszyscy będą chwalili umiarkowanie, a będą
		

/Sponsorzy_008_09_075_0001.djvu

			I 


pragnęli zostać Krezusami; największą ich ambicją zbytek, jedyną 
namiętnością złoto; pewni, że za złoto mogą mieć wszystko, czego 
pragną, sprzedadzą się pierwszemu lepszemu, kto zechce ich kupić. 
CÓZ ich to obchodzi, jakiego pana słuchają, jakiego państwa prawa 
zachowują; - byleby tylko mieli pieniądz do kradzenia i kobiety 
do uwodzenia, wilzędzie są w swojej ojczyźnie. 
Nadajcie odmienny Iderunek namiętnościom Polaków, a nadacie 
duszom ich narodowe oblicze, wyrózniające ich od innych narodów, 
uniemoZliwiające im stapianie się z niemi, podobanie sobie w nich, 
wiązanie ęię z niemi; dacie im dzielność, która zastąpi zabawę 
oszukańczą w czcze regułld, która sprawi, ze z zamiłowania i z na- 
miętnością będą postępowali tak, jak się nie postępuje nigdy, dzia- 
łając wyłącznie z obowiązku lub dla interesu. Nad takie mi du- 
szami dopiero będzie moglo mieć władzę zastosowane odpowiednio 
prawodawstwo. Będą słuchać praw i nie będą się od nich uchylać, 
bo te prawa będą im odpowiadały "i uzYilkają uznanie ich woli 
wewnętrznej. Kochając ojczyznę, będą jej słuzyć gorliwie i z ca- 
łego serca. Gdzie takie panują uczucia, tam nawet złe prawodaw- 
stwo moze tworzyć dobrych obywateli; a itylko i jedynie dobrzy 
obywatele tworzą siłę i pomyślność państwa. 
Poniiej wyjaśnię zasady rządu, które nie naruszając istoty 
praw waszych, są, jak mi się 
ydaje, zdolne do wzniesienia patrjo- 
tyzmu i cnót na możliwie najwyższy stopień natężenia. Ale czy 
zastosujecie te zasady, czy nie, zacznijcie w każdym razie od tego, 
by wzbudzić w Polakach jak najlepsze wyobrazenie o nich samych 
i o ich ojczyźnie; nie będzie to wyobrazenie fałszywe, sądząc po- 
dług tego, jakimi niedawno się okazali. Trzeba skorzystać ze spo- 
sobności obecnych wypadków, aby nailtroić dusze na ton dusz 
starożytnych. Jest rzeczą pewną, że Konfederacja barska uratowała 
konającą ojczyznę. Trzeba wyryć tą e;Jokę świętemi :głoskami we 
wszystkich polskich sercach. Chcialbym, by na jej pamiątkę wznie- 
siono pomnik, by na nim umieszczono nazwiska wszystkich kon- 
federatów, tych nawet, którzy by później zdradzili wspólną sprawę, - 
tak wielId czyn winien mazać winy całego życia; chciałbym, by 
dla jej uczczenia ustanowiono uroczystości perjodyczne, obchodzone 
co dziesięć lat z okazałością, bynajmniej nie błyszczącą i płochą, ale 
prostą, dumną, republikańską; by na tych uroczystościach, godnie 


11 



 

 


I'j- 



. 
:ł.'
		

/Sponsorzy_008_09_076_0001.djvu

			,r 


,. 



 


łl 



 


l 


.

 


, .... 


--... 


12 


ale bez emfazy, wygłaszano pochwały tych zacnych obywateli, 
którzy mieli zaszczyt cierpieć za ojczyznę w kajdanach wrażych; 
bV nawet rodzinom ich przyznano pewne honorowe przywileje, 
któreby zawsze przywodziły na pamięć ogółu to piękne wspom- 
nienie. Nie chciałbym jednak, by podczas tych obchodów pozwa- 
lano sobie na jakiekolwiek obelgi przeciw Rosjanom, - a nawet 
by o nich mówiono: byłby to dla nich zaszczyt zbyt wielki. Mil- 
czenie, pamięć o ich barbarzyństwie i pochwała tych, którzy im 
się oparli, powiedzą o nich to właśnie, co trzeba; zanadto musicie 
nimi gardzić, by móc ich nienawidzić. 
Pragnąłbym, by przez przyznawanie zaszczytów, nagród pu- 
blicznych, dodano blasku wszelkim patrjotycznym cnotom, by usta- 
wicznie zaprzątano umysły obywateli ojczyzną, by z ojczyzny zrobiono 
najważniejszą dla nich sprawę, by stawicznie ojczyznę nasuwano im 
przed oczy. W ten sposób, wyznaję, mniej mieliby czasu i sposob. 
ności do wzbogacania się, ale też i mniej pragnęliby bogactwa 
i mniej go potrzebowali: serca ich nauczyłyby się cenić szczęście 
inne jak to, kt6re daje majątek; oto sztuka uszlachetniania dusz 
i czynienia z nich narzędzi potęzniejszych niż złoto. 
Treściwe przedstawienie obyczaj6w Polaków, udzielone mi 
łaskawie przez p. Wielhorskiego, nie wystarcza do dokładnego po- 
uczenia mnie o zwyczajach ich życfa obywatelskiego i domowego. 
Jednakże naród wielki, ldóry się nigdy zbytnio z sąsiadami nie 
mieszał, musi mieć ich wiele, wyłącznie własnych, może z każ- 
dym dniem bardziej wyrodniejących wskutek ogólnej w Europie 
skłonności przejmowanie zamiłowań i obyczajów francuskich, Te 
dawne obyczaje trzeba utrzymać, przywrócić, a wprowadzić nowe - 
odpowiednie, właściwe Polakom. Te obyczaje, chociażby nawet były 
złe pod pewnemi względami, byleby nie w swej istocie, zawsze 
dadzf\; tę korzyść, że wzbudzą w Polakach umiłowanie swego kraju 
i wszczepią im naturalną odrazę do mieszania się z cudzoziemcami. 
Uważam to za szczęście, że Polacy mają sw6j strój narodowy. 
Zachowajcie starannie tę korzyść: zróbcie wręcz przeciwnie jak 6w 
ear, tak wychwalany. Niech król, senatorowie i wszyscy mężowie 
publiczni noszą zawsze tylko strój narodowy, i niechaj żaden Polak 
nie ośmieli się pokazać u dworu ubrany z francuska. 
Dużo zabaw publicznych; - niechaj dobra matka Ojczyzna
		

/Sponsorzy_008_09_077_0001.djvu

			lubuje się w oglądaniu, jak dzieci jej biorą w nich udział. Niechaj 
się często niemi zajmuje, by one ciągle nią były zajęte. Trzeba 
znieść - dla przykładu nawet na dworze - zwykłe dworskie roz- 
rywki, gry, teatra, komedję, operę, - wszystko to, co mę
czyzn robi 
zniewieśCiałymi, wszystko, co ich doprowadza do roztargnienia, 
odosobnia, sprawia, że zapominają o o;czyźnie i obowiązkach, 
wszystko, co uczy ich czuć się dobrze wszędzie tam, gdzie tylko 
się bawią; - natomiast trzeba obmyślić takie gry, uroczystości, 
obchody, które byłyby wyłączną właściwością tego tylko dworu 
i których nie mo
naby znaleźć na żadnym innym. Trzeba, by w Polsce 
bawiono się więcej, niż w innych krajach, ale nie tak samo. Jednem 
słowem, trzeba odwrócić ohydne przysłowie, tak, by kaMy Polak 
w głębi swego serca mowił: Ubi patria, ibi bene 1. 
O ile mo
ności nic takiego, co by było wyłącznie dla wielkich 
i bogatych. Duzo widowisk pod gołem niebem, - niechaj na nich 
przestrzega się bacznie odrMniania stopni, ale niech bierze w nich 
udział narówni cały naród, a w tych widowiskach niechaj młodzi 
szlachcice składają dowody siły i zręczności. Walki byków niemało 
przyczyniły się do utrzymania pewnej dzielności w hiszpańskim 
narodzie. Z całą starannością powinno się przywrócić te igrzyska, 
w których niegdyś ćwiczyła się młodzież polska, z nich powinno 
się uczynić dla niej teatra honoru i współzawodnictwa. Nic ła- 
twiejszego, jak zastąpić dawne walki mniej okrutnemi ćwicze- 
niami, w którychby mogły mieć udział siła i zręczność. Zwycięzcy 
w nich otrzymywaliby również cześć i nagrody. Naprzykład 


I Por. w Liście do d' Alembert'a: .Nie wystarcza, teby lud miał chleb i tył ogra- 
niczony do swych zawodowych zaięć; - trzeba, teby tył przyjemnie, a dzięki 
temu lepiej wypełniał obowiązki, mniej niepokoił s;ę tern, jakby się od nich uwol- 
nić, a porządek publiczny lep.ejby się przez to ustaliI. Bardziej nit się przypuszcza 
zaletą dobre obycza.ie 0,\ tego, by kaMy czul się dobrze w swym stanie. Kno- 
wania I duch intryg wypływaią z niepoko.iu I mezadowolenia; wszystko tle idzie, 
gdy każdy zazdrości drugiemu iego stanowiska. Trzeba lubić swói zawód, by go 
dobrze wykonywać. Posady państwa są dobre i mocne tylko wtedy, gdy wszyscy. 
czując się na właściwych dla aiebie stanowiskach. łączą swe si/y w dąźeniu do 
powszechnego dobra, a nie n'szczą ich we wzajemnych tarciach, lak to Się dzieje 
w każdem źle urządzonem państwie. Ustaliwszy to, cót motna myśleć o tych, 
którzy chcielibv odebrać ludowi święta, przyjemności i rótnego rodzaju zabawy, 
jako roztargnienia odrywające go od pracy? Taka zasada jest barbarzyńska i fał- 
szywa. Temci gorzej. gdy lud ma czas tylko na zdobywanie chleba; trzeba, by 
miał czas jeszcze spotywać go z radc,. ,ią - inaczej nied/ugo będzie nań praco- 
wał... Je.'i więc chcecie, by lud był czynny i pracowity, dajcie mu zabawy, któreby 
wpoiły weń milo.ć jego stanu I nie pozwoliły mu zazdrościć lepszego. Dni na to 
stracone uczynią pozoatałe dni bardziej wydajnemi. Przewodniczcie mu w tych 
rozrywkach, aby 
ię staly uczciwe; oto prawdziwyapóliób otywienia pracy ludu". 


13 


, 
, 
,ł. 


I. 


'"
		

/Sponsorzy_008_09_078_0001.djvu

			.', 


-:... ". 


i' 



 


, I 



" 
.,. 



 


14 


ćwiczenia na koniach bardzo odpowiadają Polakom, a nadają się 
wielce do podniesienia świetności widowiska. 
Wszyscy bohaterowie homeryccy odznaczali się siłą i zręcznością 
i tem okazywali ludowi, ze są stworzeni, by mu rozkazywać. Tur- 
nieje średniowieczne kształciły ludzi nie tylko waleczlly
h i od- 
waznych, ale także żądnych czci i sławy i zdolnych do wszelkich 
cnót. Wobec wprowadzenia palnej broni, zalety ciała stal y się na 
wojnie mniej potrzebne i wskutek tego uwazanie ich upadło. Stąd 
poszło, że poza zaletami umysłowemi, często dwuznacznemi, nie na 
miejscu, co do których w tysiąc sposobów mozna oszukać i któ- 
rych lud złym jest sędzią, - że poza zaletami umysłowemi czło- 
wiek mający przywilej urodzenia nie ma w sobie nic, czemby się 
od innych wyrózniał, coby usprawiedliwiało jego majątek, coby 
w jego osobie wskazywało naturalne prawo do wyzszości; a im 
bardziej zaniedbuje się te zewnętrzne znamiona, tern bardziej ci, 
którzy nami rządzą, niewieścieją i psują się bezkarnie. A przeciei 
wazniejsze jest, niż się przypuszcza, by ci, którzy mają kiedyś dru- 
gim rozkazywać, juz od swej młodości okazali się pod każdym wzglę- 
dem wyższymi niz tamci, a przynajmniej by o to zabiegali. Pozatem 
dobrze jest, by lud stykał się często ze swoimi naczelnikami przy 
miłych sposobnościach, by ich znał, przyzwyczajał się do ich wi- 
doku, dzielił z nimi ich zabawy. Byleby tylko subordynacja 
była zawsze zachowana i byleby się z swymi naczelnikami nie 
poufalił, jest to środek znakomity, zdolny wzbudzić w nim miłość 
i sprawić, by ze czcią dla nich łączył przywiązanie. Wkońcu zami- 
łowanie w ćwiczeniach fizycznych odciąga od niebezpiecznego 
próżniactwa, zniewieściałych rozkoszy i umysłowego zbytku. Prze- 
dewszystkiem dla duszy winno się ćwiczyć ciało: oto czego nasi 
mędrcy wcale nie widzą. 
Nie zaniedbujcie pewnej okazałoś
i publicznej; - niechaj ona 
będzie szlachetna, imponu.iąca, a wspanialość niech polega raczej 
na ludziach niż na rzeczach. Nie do wiary, jak dalece serca ludu 
idą za jego oczyma, i ile mozna mu wmówić. majestatycznością 
ceremonjalu. Ta daje władzy znamię porządku i ładu, budzące za- 
ufanie i usuwające idee kaprysu i fantazji, związane z ideą wład?y 
arbitralnej. Trzeba tylko przy urządzaniu uroczystości unikać szychu, 
świecideł i dekoracyj zbytkownych, używanych na dworach. Święta
		

/Sponsorzy_008_09_079_0001.djvu

			wolnego narodu winny zawsze tchnąć skromnością i powagą i winny 
wyprowadzać Da podziw ludu tylko to, co godne jego szacunku!. 
Rzymianie na tryumfach swoich roztaczali olbrzymi zbytek, ale był 
to zbytek zwycięzonych: im więcej świecił, tem mniej uwodził,- 
wspaniałość jego nawęt była wielką dla Rzymian nauką. Królów 
w niewolę pojmanych skuwano łańcuchami ze złota i klej no- 
tów2. Oto zbytek dobrze pojęty. Często dochodzi się do tego 
samego celu dwiema pl'zeciwnemi drogami. Dwa zwoje wełny 
umieszczone przed krzesłem kanclerza w Izbie Lordów angielskich, 
tworzą w moich oczach dekorację wzruszającą i szczytną 3. Według 
mnie nie mniej piękny efekt dałyby dwa snopki zboza, umieszczone po- 
dobnie w Senacie polskim. 
Olbrzymi przedział majątkowy między magnatami a drobną 
szlachtą stanowi walną przeszkodę dla reform nieodzownych w tym 
celu, by miłość ojczyzny uczynić namiętnością panującą. Dopóki 


l Por w Liście do d'Alembert'a: .Nie trzeba zatem tadnych widowisk w re- 
publice? _ Przeciwnie, trzeba ich wiele. Właśnie w republikach narodziły się, 
i w ich łonie jaśnieją naprawdę odświętnie. Jakimte to narodom lepIej przystoi 
zbierać się często i wiązać wzajemnie slodkiemi więzami uciechy i radości, jak nie 
tym, które tyle mają powodów, by miłować się i na zawsze z sobą pozostawać 
w jedności? Mamy już w Genewie kilka takich uroczystości publicznych; miejmy 
ich jeszcze więcej, oczaruje mnie to jeszcze bardziej. Ale nie przyswajajmy sobie 
tych widowisk wyłącznych, które zamykają małą liczbę ludzi w ciemnych norach; 
które trzymają ich przeratonych i bezczynnych w ciszy i bezruchu; które przed- 
stawiają oczom tylko ściany, ostrza broni, tołnierzy, smutne obrazy niewoli i nie- 
równości. _ Nie! szczęśliwe narody! To nie dla was takie widowiska. Trzeba, 
byście się zbierały na świetem powietrzu, pod gOlem niebem, i oddawały się slod- 
kiemu uczuciu swego szczęścia. Niechaj wasze rozrywki nie będą zniewieścia'e 
ani przekupne, niechaj nie zatruwa ich taden przymus, ani interes, niechaj hędą 
wolne i szlachetne, jak wy, - niechaj słońce opromienia wasze niewinne wido- 
wiska; wy same utworzycie widowisko najbardziej godne jego światła. - Ale 
wkońcu, na czemte będą się zasadza'y te widowiska? A chodżby też na niczem... 
.Tam, gdzie jest wolność, wszędzie, gdzie lud się zbiera, panuje zadowolenie. 
Wbijcie na środku placu słup uwieńczony kwiatami, zgromadźcie lud, a będziecie 
mieli święto. Postąpcie jeszcze 'epiej: pokażcie wid7ów jako widowisko; z nich 
uczyńcie aktorów, sprawcie, aby każdy widział i kochał siebie w iuuych, by przez 
to wszyscy ściślej się .jednoczyli. Nie potrzebuję odsylać do zabaw starożytnych 
Greków: są nowsze zabawy, dzisiaj jeszcze istniejące, i właśnie u nas je zuaj- 
duję. Co roku mamy przeglądy, nagrody publiczne, królów kurkowych, arm"t- 
nich, plywackich. Nigdy niema zbyt wiele tak potytecznych i tak przyjemnych 
urządzeń, nigdy za dużo takich królów. Dlaczegóżbyśmy tego, co robimy dla ćwi- 
czenia się we władaniu bronią, nie mieli zrobić dla nabrania zręczności i siły? 
Czyż republika mniej polrzebuie robotników nit żołnierzy? Dlaczegóżbyśmy na 
wzór nagród wojskowych nie mieli ustanowić innych nagród gimnastycznych - 
za atletykę, bieg, rzucanie dyskiem. za różne ćwiczenia ciała? Dlaczegóżbyśmy nie 
mieli pobudzić naszych wioślarzy do turniejów na jeziorze?" i t. d. 
2 Podobnie w fragmentach. Instytucyj nolitycznych, W ustępie .0 zbytkach". 
B Mowa o t. zw. wool-sack, zwojach wełny, które w angielskiej Izbie Lordów 
stOją obok fotelu Lorda Kanclerza. 


15 


.'- 
f 


I,' 


I'-
		

/Sponsorzy_008_09_080_0001.djvu

			f, 
i 
I: 


I
 



 
: ,j 
, j I, 
l..! 


:<'.' .. 


16 


zbytek będzie p8nowsć wśród wielkich, póty chciwość będzie pa- 
. nować we wszystkich sercach. Przedmiot powszechnego podziwu 
będzie zawsze przedmiotem pożądania poszczególnych ludzi, i jezeli 
trzeba być bogatym, by błyszczeć, panującą namiętnością będzie 
zawsze żądza bogactw. Potęzny to środek zepsucia, który 'naIeży 
osłabiać, ile się tylko da. Gdyby ludzi, którzy piastują urzędy, 
wyróżniały inne znamiona, pożądane przez drugich, - j&kieś od- 
znaki ich stanowiska tego rodzaju, że ci, kt6rzyby byli tylko bo- 
gaci, nie mogliby ich posiadać, - wówczas skryte pragnienia 
zwracałyby się naturalnie w kierunku tych odznak zaszczytnych, 
to znaczy w kierunku zasługi i cnoty, jeśliby wyłącznie ta droga 
do nich wiodła. Konsulowie rzymscy byli często bardzo ubodzy, 
ale mieli liktorów; lud zazdrościł tego aparatu liktorów - i plebe- 
jusze doszli do konsulatu. 
Wyznaję, że wydaje mi się zbyt trudnem przedsięwzięciem 
usunąć zupełnie zbytek tam, gdzie panuje nierówność. Ale czyżby 
nie było sposobu, aby zmienić przedmiot tego zbytku i przykład 
jego uczynić mniej niebezpiecznym? Naprzykład - dawniej biedna 
szlachta polska wiązała się z magnatami, ldórzy dawali jej wycho- 
wanie i utrzymanie w swym orszaku. Oto zbytek naprawdę 
wielki i szlachetny, ld6rego złe strony doskonale czuję, ale który 
przyna:mniej, daleki od tego, żeby upadlać dusze, uszlachetnia je, 
podnosi, daje im uczucie, pobudzaj - a u Rzymian, dopóki utrzy- 
mywała się republika, nie dawal pola do naduzyć. Czytałem, ze 
ks. d'Epernon, spotkawszy raz ks. de Sully, chciał z nim wszcząć 
zwadę, ale mając w swym orszaku tylko 600 szlachty, nie śmiał 
zaczepić Sully'ego, który ich miał 800. Wątpię, czy zbytek tego ro- 
dzaju mógłby jeszcze zostawić miejsce dla świecideł; a już w każ- 
dym razie przykład jego nie uwiedzie ubogich. Przywiedźcie mag- 
natów polskich do tego, by ograniczyli zbytek tylko do tego ro- 
dzaju, - może stąd wynikną różnice, part je, zwady, ale taki zbytek 
nie popsuje narodu. Poza tym, tolerujmy zbytek wojskowy - 
uzbrojenia, koni, - ale niech będą w pogardzie wsżelkie błyskotki 
niewieście; - a jeżeli już nie można nakłonić kobiet, by się ich wy- 
rzekły, niechaj przynajmniej nauczą się potępilJć je i gardzić niemi 
\1. mężczyzn. 


j
		

/Sponsorzy_008_09_081_0001.djvu

			l 


Zresztą nie w drodze wstaw przeciw zbytkowi] udaje się go 
wykorzenić: nale
y go wyrwać z głębi serc, wpajając w nie zami- 
łowania zdrowsze i szlachetniejsze. Głupi to i prózny środek - 
zabraniać tego, czego się czynić nie powinno, o ile się nie zaczyna 
od wpojenia nienawiści i pogardy dla zabronionych rzeczy; a zakaz 
prawa staje się skutecznym wówczas dopiero, gdy popiera rozk8z 
rozsądku. Ktokolwiek zabip.ra się do nadawania praw jakiemuś 
narodowi, winien umieć opanować poglądy ludzi, a przez nie kie. 
rować namiętnościami. Jest to prawda zwłaszcza w przedmiocie, 
o którym mówię. Prawa przeciw zbytkom raczej drażnią pożądanie 
przez przymus, niż gaszą je przez karę. Prostota obycz
jów i stroju 
jest owocem nie tyle prawa, ile wychowania, 


(IV.) WYCHOWANIE 


Jest to punkt wazny. Właśnie wychowanie winno nadawać 
duszom kształt narodowy i tak kierować ich zapatrywania i umi- 
łowania, by były patrjotyczne przez skłonność, namiętność, ko- 
nieczność wewnętnną. Otwierając oczy, winno dziecię ujrzeć oj- 
czyznę, i az do śmierci winno tylko ojczyznę widzieć. Kazdy prawdzi wy 
republikanin wyssał z mlekiem matki miłość ojczyzny, t. zn. praw 
i wolności. Ta miłość tworzy jego istotę; widzi on tylko ojczyznę, 
żyje tylko dla niej, - z chwilą gdy jest sam, staje się zerem; 
z chwilą gdy nie ma ojczyzny, przestaje istnieć; a jezeli nie umarł, 
jest gorzej niz umarły. 
Wychowanie narodowe jest właściwe tylko ludziom wolnym; 
tylko ich łączy wspólność bytu i ich wiążą naprawdę prawa. Fran- 
cuz, Anglik, Hiszpan, Włoch, Rosjanin - wszyscy oni są mniej 
więcej takimi samymi ludźmi; wychodzą już ze szkół zupełnie 
urobieni dla rozpusty, t. zn. dla niewoli. Polak, mając lat dwa- 
dzieścia, nie powinien być nikim innym, winien być Polakiem. 
Pragnę, by ucząc się czytać, czy lał o swym kraju; by w dziesią- 


1 Por. w Pro;ekcie konslytucji dla Korsyki: "Zamiast powstrzymywać zbytek w dro. 
dze praw, lepiej mu zaooblegać prze. administrację, kt6raby go uczyniła niemotli- 
wym". - Mably natomiast gorąco zaleca wprowadzenIe zbawiennych praw plzeciw 
zbytkowi i twierdzi, te bez nicb daremnem' by/oby starać się o ustalenie silnej 
wolności. 


Bib\. Narodowa, Seria II, Nr. 32 (
U9S0: Uwagi nad rządem Polsld) 
....; ,. 
'ot .łlinl9',u. 
- ę, 
" . IIII'
\ . 


17 



 


2
		

/Sponsorzy_008_09_082_0001.djvu

			. . 


II 


II 
m 


.. ' 


, 


18 


tym roku tycia znał całą jego wytwórczość, w dwunastym wszyśtkie 
prowincje, drogi, miasta, by w piętnastym znał całą historję, w sze- 
snastym wszystkie prawa \ - by w całej Polsce nie było takiego 
czynu pięknego, ani takiego znakomitego człowieka, o którychby 
nie wiedział, którychby całem sercem nie kochał i natychmiast 
o nich nie mógł opowiedzieć. Stąd można wywnioskować, że nie 
. kazałbym dzieciom odbywać studjów zwyczajnych, kierowanych 
przez cudzoziemców i księży. Prawo powinno normować treść, po- 
rządek i formę studiów 2. Młodych Polaków winni uczyć tylko Polacy, 
o ile możności żonaci, odznaczający się dobremi obyczajami, ucz- 
ciwością, ro
sądkiem, wiedzą, przeznaczeni w przyszłości na urzędy- 
nie wazniejsze i zaszczytniejsze, bo to nie jest mozliwe, ale mniej 
uciążliwe i świetniejsze, - skoro przez pewną liczbę lat będą spra. 
wowali urząd nauczycielski. Przede wszystkie m starajcie się o to, 
by ze etanu pedagoga nie robić zawodu, Każdy publiczny człowiek 
w Polsce ma mieć tylko jeden staly stan, t. j. stan obywatela 8 
Wszystkie zajmowane przezeń urzędy, przedewszystkiem zaś tak 
ważne, jak stanowisko pedagoga, należy uważać za próbne stano- 
wiska, tworzące stopnie do dojścia wyżej, stosownie do zasługi. 
Wzywam Polaków, by zwrócili baczną uwagę na tę zasadę, którą 
często jeszcze będę akcentował. uważam ją za klucz do najważniejszej 
sprężyny w państwie. Poniżej okaie się, w jaki sposób, wedle 
mego zdania, można tę zasadę uczynić wykonalną i stosować ją 
bez wyjątku. Nie lubię tych podziałów w szkołach średnich i aka- 


J 
! 
i 

 
I' 
I 
I, 
I 
I 
j 


1 Por. w fragmentach Instytucyj pobtyczI1ych, W ustępie .0 prawach": .Jedynie 
odpowiednią nauką dla dotrego narudu, j.st nauka własnych praw. Powinien 
ciągle nad niemi rozmyślać. by iekochać, zacho"ywoć,a nawet-gdy zajdzie ko. 
nieczna i dobrze spra" dzona potrzeba - poprawił Ć, z ostr(1
nością, jakiej wymaga 
przedmiot tej wagi. Państwo, w którem jest więcej prow, ni:!. ich mote spamiętać 
kaMy obywatel, jest p..ństwem źle urządzonem. aka
dy obywatel, który nie zna 
napamięć praw swojego kraiu, jest złym obywatelem; dlatego Likurg chciał zapihć 
swoje prawa tylko w sercu Spartan". 
. ln"y program nauk kreśli Mably. Domaga się, by nareszcie przeniknęła dD 
uniwersytetów polskich filozofia i by wygnała le nędzne nauki, gorsze ni
 nie- 
wiedza, :2:ąda zerwania ze sCholastyczno-teotogicznym kierunkiem nauki. :2:ąda, 
by uczDno prawa natury, publicznego prawa polskiego, ale I"k
e i praw p.ńotw 
innych, by wykładano o współczesnym stanie Europy, o dyplomacji; - uwa
a 
równie
, 
e i medycyna, fizyka, matemalyka, historja, literatura po" inny znaleźć 
miejsce w szkołach. Jeteli jezuici tym zadaniem nie potralią sprostać, naldy spro- 
wadzić nauczycieli z zagranicy. 
. Por. w Projekcie konstytucji dla Korsyki: .Nikt nie powinien być urzędnikiem 
" zawodu, ani :!.ołni,"em z zawodu. Wszyscy winni być gotowi spełniać wszystkie 
funkcje nało
one przez ojczyznę. Nie powinno być na wyspie :!.adnego innego 
stanu, prócz stanu obywatela, a ten stan powinien obejmować wszystkie in.e',
		

/Sponsorzy_008_09_083_0001.djvu

			.,' 


demjach, wedle których wychowuje się oddzielnie i różnie szlachtę 
bogatą a szlachtę ubogl1' Wszyscy, będąc równymi na mocy kon- 
stytucji paiistwowej, winni być wychowywani wspólnie i w taki 
sam spos6b; i o ile nie mo zna 
aprowadzić wychowania publicz- 
nego całkowicie bezpłatnego, trzeba przynajmniej oznaczyć takie 
jego koszta, by niezamożni mogli je zapłacić. Czy nie dałoby się 
ustanowić w każdej szkole średniej pewnej ilości miejsc zupełnie 
bezpłatnych, t. zn. takich, kłórych koszła paiistwo ponosi, a które 
we Francji nazywają bursami? Miejsca te. nadawane dzieciom ubo- 
giej. ale ojczyźnie dobrze zasłużonej szlachty, nie w charakterze 
jałmużny, ale jako nagroda za zasługi ojców. byłyby uwazane za 
zalzczytne i mogłyby dać podwójną korzyść, której nie można 
lekcewazyć. W tym celu należałoby zastrzec, by obsadzanie tych 
miejsc nie było samowolne, ale by się odbywało w drodze pewnego 
rodzaju sądu, o którym nizej będzie mowa. Zajmujący te miejsca 
byliby nazwani "dziećmi Paiistwa' i wyróżnialiby się jakiemiś 
odznakami zaszczytnemi, nadającemi im pierwszeiistwo miejsca 
przed innemi dziećmi w ich wieku, nie wyłączając dzieci magnatów. 
W każdej szkole średniej należy załozyć gimnazjum, t. zn. plac 
ćwiczeii fizycznych dla dzieci. Ten punkt, tak zaniedbany. jest we- 
dług mn
e najważniejszą częścią wychowania. nietylko dla two- 
rzenia temperamentów krzepkich i zdrowych, ale bardziej jeszcze 
dla celu moralnego. albo zaniedbywanego albo ziszczanego w drodze 
mnóstwa pedantycznych i czczych przepisów, co jest puszczaniem 
słów na wiatr. Nigdy nie przestanę powtarzać, ze dobre wycho- 
w'anie musi być negatywne. Zapobieżcie powstawaniu wad, a zro. 
bicie dosyć ..dla cnoty. W dobrem wychowaniu publicznem środek 
do tego jest niezwykle prosty: ustawicznie zatrudniać dzieci, nie 
nudnemi naukami, których nie rozumieją i kłóre zaczynają niena- 
widzić juz dla tego samego, że zmuszają je do siedzenia na miejscu - 
ale ćwiczeniami, ldóre są im miłe, zaspokajają potrzebę ruchu roz- 
wijających się ciał, a mają dla nich urok, zasadzający się zresztą 
nie na tem tylko wyłącznie. 
Nie powinno się pozwalać na to, by bawiły się oddzielnie, we- 
dług swojej fantazji, ale trzeba, by bawiły się wszystkie razem 
i jawnie, tak, by zabawy te przedstawiały zawsze jakiś cel wspólny. 
do kt6reioby wszyscy dążyli i kt6ryby budził wlpółzawodnictwo 
2'" 


Hi 


, 
y 


... 


lo/' . 


1<- . 
.t
		

/Sponsorzy_008_09_084_0001.djvu

			I 
'. 


.- .---: 



 


t 


l, I 


, 
,ł 


J'-.:: 


I . 
I I 
I' 
I 
I: 
I 
I 



 


- .... . ----:. - - - 


20 


li 
li 


rywalizację. Rodzice, przenoszący wychowanie domowe i wycho- 
wujący dzieci swe pod własnym kierunkiem, winni posyłać dzieci 
na te ćwiczenia, Wychowanie ich mo ze być domowe i specjalne, 
ale ich zabawy winny być zawszę publiczne i wszystkim wspólne; 
nie chodzi tu bowiem tylko o to, by je zająć, by dać im krzepką 
budowę, by je uczynić zręcznemi i zgrabnemi, ale o to, by je 
przyzwyczaić od młod1) do karności, do równości, do braterstwa, 
do współzawodnictwa, do życia na oczach swych współobywateli 
i do poządania publicznej pochwały. Dlatego nagrody i odznaczenia 
powinni rozdawać zwycięzcom nie kierownicy ćwiczeń czy naczel- 
nicy szkół według własnego uznania, ale sami widzowie przez akla- 
mację według swego sądu; a można liczyć na to, że sądy te będą 
zawsze sprawiedliwe, zwłaszcza gdy się będzie dbało o to, by owe 
zabawy przyciągały publiczność, a więc gdy się je urządzi z pewną wy- . 
stawnością i tak, by tworzyły widowisko. Nalezy przypuszczać, ze 
wówczas wszyscy porządni ludzie i dobrzy obywatele będą uwa- 
żali za obowiązek i przyjemność przypatrywać się tym zabawom. 
W Bernie młodzi patrycjusze, wychodzący ze szkół, ćwiczą się 
w pewien szczególny sposób. Nazywają to "państwem zewnętrznem", 
Jest to kopja w minjaturze wszystkich części składowych rządu 
republikańskiego: senat, avoyers 1, urzędnicy, woźni, mówcy, - 
sprawy, wyrokowania, uroczystości, .Państwo zewnętrzne" ma 
nawet swój mały rząd i pewne dochody; a ta instytucja, do- 
zwolona i chroniona przez władzę zwierzchnią, jest szkółką 
męzów ,stanu, którzy kiedyś będą kierować sprawami publicz- I 
nemi na tych samych stanowiskach, które naprzód zajmują w za- 
bawie. 
Jakikolwiek kształt otrzyma wychowanie publiczne, którego 
szczegółów tutaj nie przedstawiam, uwazam za rzecz stosowną utwo- 
rzenie koIegjum z urzędników pierwszej rangi, które miałoby naj- 
wyzszy zarząd wychowania, które mianowałoby, odwoływało i we- 
dług swej woli zmieniało zarówno nauczycieli głównych i naczel- 
ników szkół - co sami takze, jak powiedziałem, będą kandydatami 
na wysokie urzędy, - jak i kierowników ćwiczeń, bo i tych zapał 


l Avoyer był w pewnych kanionach Szwajcarii (Lucerna, Berno, Bolura) naj- 
wytszym urzędnikiem, slojącym na czele władzy wykonawczej i sądownictwa.
		

/Sponsorzy_008_09_085_0001.djvu

			i czujność trzeba równiez pobudzać przez nadzieję na wyzsze sta. 
nowiska, otwarte dla nich, względnie zamknięte, zale
nie od tego, 
jak się wywią2ą ze swego zadania. Poniewaz od tych zakładów 
zalezy nadzieja republiki, sława i los narodu, wyznaję, ze przypi- 
suję im znaczenie, jakiego, ku memu zdziwieniu, nigdzie dotąd 
przyznać im nie pomyślano. Zal mi ludzkości, ze tyle idei, według 
mnie dobrych i uZytecznych, chocia
 dalyby się w czyn wpro- 
wadzić, tak daleka odległość dzieli od tego, co się robi. 
Zresztą ograniczam się tutaj tylko do dania wskazówek; ale 
to wystarczy tym, do których się zwracam. Te licho rozwinięte 
idee pokazują zdaleka drogi, po których starożytni wiedli ludzi 
do tej dziblnóści duszy, do tej gorliwości patrjotycznej, do tego 
szacunku dla zalet naprawdę indywidualnych, - aniezwracania 
uwagi na to, co człowiekowi obce, - dla tych zalet, których przy- 
kładu niema między nami, ale których zaczyn w sercach wszyst- 
kich ludzi czeka jedynie na pobudzenie przez odpowiednie urzą- 
dzenia, by zacząć fermentować. Pokierujcie w tym duchu wycho. 
waniem, zwyczajami i obyczajami Polaków, a rozwiniecie w nich 
ten zaczyn, niezniszczony jeszcze przez zasady zepsute, przez urzą- 
dzenia zuzyte, przez egoistyczną filozofię, prawiącą kazania a za- 
bijającą. Od strasznego przelomu, z którego się podnosi, będzie na- 
ród datował swe powtórne narodziny, a widząc. co zdziałali człon- 
kowie jego jeszcze nie udyscyplinowani, będzie się wiele spo- 
dziewał, a więcej jeszcze otrzyma, ze strony dobrze zrównowazo- 
nych nowych urządzeń: będzie cenił i szanował prawa, pochle- 
biające jego szlachetnej dumie, które uczynią go i zachowają 
szczęśliwym i wolnym; wyrywając z łona swego namiętności ła- 
miące prawa, będzie zywił miłość praw; wkońcu sam się - Ze tak 
powiem - odnawiając, odzyska w tym nowym stanie całą dziel- 
ność świeżo narodzonego narodu. Ale bez zachowania tych oslroż- 
ności nie oczekujcie niczego po waszych prawach: jakkolwiek byłyby 
mądre, jakkolwiek przewidujące, będą omijane i próżne; i zyskali- 
byście tylko tyle. że naprawiając pewne raniące was naduzycia, 
wprowadzilibyście w ich miejsce inne, przez was nieprzewidziane. 
Oto wstępne uwagi, które uwazałem za niezbędne. Spójrzmy teraz 
na ustrój państwowy. 


21 



 

 


bo 
.
 
y 


"
		

/Sponsorzy_008_09_086_0001.djvu

			_ i". - 


:. 


_.- 
-. 



 



 


l' I 


,
 


.. 


II 
I I 
;, I 
l' 


$"\ 


..""'.. 


22 


, J 


(V.) WADA ZASADNICZA l 


I: 
li 


Unikajmy, ile mozności, tego, by zaraz przy pierwszych krokach 
rzucić się w projekty chimeryczne. Jakiez przedsięwzięcie zajmuje 
was w tej chwili, panowie? Oto reforma rządu Polski, t. zn. na- 
danie ustrojowi wielkiego królestwa spójności i siły ustroju ma- 
łej republiki. Zanim się zacznie pracować nad wykonaniem tego 
zamiaru, naleiałol.>y naprzód zastanowić się, czy to wogóIe mote 
się udać. Wielkość narodów, rozległość pańslw, to pierwsze i główne 
źródło nieszczęść rodzaju ludzkiego, przedewszystkiem rozlicznych 
nieszczęść podkopujących i niszczących narody uspołecznione. Pra- 
. wie wszystkie małe państwa, zarówno republiki, jak monarchje, 
kwitną tylko dzięki temu, ie są małe, te w nich wszyscy 
obywatele znają się i pilnują nawzajem, ie naczelnicy sami mogą 
widzieć zło, które się dzieje, dobro, które spełnić winni, i te roz- 
kazy ich są wykonywane w ich oczach 2 . Wszystkie wielkie narody, 
przygniecione własnym cięiarem, jęczą albo, jak wy, w anarchji, 
albo pod gnębicielami podwładnymi, bo do ustanawiania ich zmu- 
sza królów konieczność hierarchji. Bóg tylko moie rządzić świa- 
tem i trzebaby mieć nadludzkie zdolności, by rządzić wieIkiemi 
narodami. Jest rzeczą zadziwiającą, cudowną, te rozległość obszaru 
Polski nie sprowadziła jut sto razy przemiany jej ustroju na despo- 
tyczny, nie upodliła dusz Polaków i nie zepsuła masy narodu. Jest 
to jedyny przykład w historji, ze po wiekach całych takie państwo 
znajduje się dopiero tylko w stanie anarchji. 1;e poslępuje to tak 
pomału, należy zawdzięczyć korzyściom, nieodłącznym od niedo- 
magań, których chcecie się pozbyć. Ach! ciągle za mało powtarzam: 
Zastanówcie się dobrze, zanim tkniecie się praw waszych, zwłaszcza 
tych, które was zrobiły tem, czem jesteście. Pierwszą reformą, 


1 W rękopisie krakowskim wszystkie rozdzialy są pisane bezpośrednio jedne 
pod drugiemi. Jednak rozdzial . Wada zasadnicza' rezpoczyna się na nowei sir. 
(22-ei), choć koniec poprzedniego zajmuje tylko mniej więcej 'I, strony, tak,:l:e 
'I, str. 21-ej zosiala niezapisana. 
. Por. w Umowie spolecznej lI,8: . Tak, jak nalura zakreśIila granice dla wzrostu 
dobrze zbudowanego czlowieka, i przekraczając te granice, tworzy ju:l: Iylko ol. 
brzymy lub karly, - tak samo istniej'l, ze względu na najlepszą konslyluc.ię 
p.ńslwa, granice obszaru, jaki to pańsiwo mieć mo:l:e, tak, by nie bylo ani zbyt 
rozl.gle na to, aby mo:l:na niem dobrze rZ'ldzić, ani zbyt male na to, by mogło 
się samo przez siebie utrzymać. W ka:l:dem ciele poIitycznem istniele maximum 
sily, klórego nie powinno się przekraczać i od klórego często aię oddala, włalinie 
przez powiększanie aię. Im szerzej rozciąga się wię:!: społeczna, tern bardziej się 
rozlu:lnia; i naoiół małe pat\stwo jest atoaunk.wo ailnlejsze ni:l: państw" wielkie....
		

/Sponsorzy_008_09_087_0001.djvu

			którejby wam było potrzeba, byłaby reforma waszego obszaru. 
Rozległe prowincje wasze nie zniosą nigdy surowego zarządu ma- 
łych republik. Zacznijcie od ścieśnienia swych granic, jeśli chcecie 
zreformować swój rząd. Może właśnie sąsiedzi wasi noszą się z za- 
miarem oddania wam tej przysługi. Bezwątpienia byłoby to wiel- 
kiem złem dla oddzielonych części, ale byłoby wielkiem dobrem 
dla samego ciała narodu. 
Jezeli talde obcięcie nie nastąpi, widzę tylko jeden sposób, 
który zdołałby może je zastąpić; a sposób ten, na szczęście, leży 
w duchu waszego ustroju. Niechaj rozdział między obu Polskami 
będzie równie wyraźny, jak rozdział z Litwą: miejcie trzy państwa, 
w jedno złączone. Chciałbym, gdyby to było możliwe, byście mieli 
tyle państw, ile jest województw. W kaZdem utwórzcie osobne za- 
rządy partykularne. Udoskonalcie formę sejmików, rozszerzcie ich 
władzę w odnośnych województwach, ale starannie oznaczcie gra- 
nice tej władzy, tak, by nic nie mogło zerwać łączącego je wę7.ła 
wspólnego ustawodawstwa i podległości wobec Rzeczypospolitej. 
Jednem słowem, starajcie się rozszerzyć i udoskonalić system 
l'ządów federacyjnych, jedyny, który łączy w sobie korzyści wiel- 
kich i małych państw, a wskutek tego jedyny, który może wam 
odpowiadać. Jęśli zlekceważycie tę radę, wątpię, byście mogli kiedy- 
kolwiek stworzyć dzieło dobre. 


(VI.) ZAGADNIENIE TRZECH STANÓW 


Ilekroć słyszę rozmowy o rządzie, zauwazam zawsze, że rozu- 
muje się na podstawie zasad, które wydają mi się fałszywemi 
i podejrzanemi. Często mówiono i powtarzano, że Rzplita Polska 
składa się z trzech stanów: szlacheckiego, senatu i króla. Powie- 
działbym raczej, ze naród pohki składa się z trzech stanów: szlachty, 
będącej wszystkiem, mieszczan, będących niczem, i włościan, którzy 
są mniej niz niczem. Jeżeli senat liczy się za stan w państwie, 
dlaczegóż nie Uczy się za stan izby posłów, nie mniej przecie od- 
rębnej i nie mniejszą władzę mjljącej? Nadto podział ten, właśnie 
w tym sensie, w jakim jest pomyślany, jest naj oczywiściej nie- 
zupełny; trzeba było bowiem dodać w nim takze ministrów, nie 
b¥d'leych ani królem, ani senatem, ani posłami, a będącycb, przy 


23 



 

.. 



 

 


.. 


.. 
'"
		

/Sponsorzy_008_09_088_0001.djvu

			J. 



 


I 

 
I
 


I 
I 
j. 
I 
f 
, 
!, 


r 
. I. 
I .....: I i 
Ji 
. 


2! 


zupełnej niezawisłości, depozytarjuszami całej władzy wykonawczej. 
W jaki sposób możnaby wytłumaczyć, że część, istniejąca. tylko 
przez całość, tworzy jednak względem tej całości stan od niej nie- 
zależny? Lordowie w Anglji, skoro są dziedziczni, tworzą, przy- 
znaję, stan, który istnieje sam przez się. Ale jeżeli w Polsce usunie 
się stan szlachecki, to senatu wcale nie będzie, boć nie może być 
senatorem, kto wpierw nie jest szlachcicem. Tak samo wcale nie 
będzie króla, boć mianuje go stan szlachecld, a król bez niego nic 
me moze; ale usuńcie senat i króla, a stan szlachecki, a z nim 
państwo i władza zwierzchnicza, pozostaje w całoścj; i nazajutrz 
już, gdy zechce, będzie miał senat i króla, jak przedtem 1. 
Z tego jednak, ze senat nie jest w państwie stanem, nie wy- 
nika, zeby miał być w niem niczem; i gdyby nie był, jako ciało, 
depozytarjuszem praw, członkowie jego, niezależnie od władzy 
senatu jako ciała, byliby niemniej członkami władzy prawodaw- 
czej, i byłoby to pozbawiać ich praw prz,!z urodzenie nabytych, 
gdyby im nie dopuszczano głosować w pełnym sejmie, ilekroć 
chodzi o uchwa:enie lub znoszenie praw; ałe wówczas głosują już 
nie jako senatorowie, ale poprostu jako obywatele. Kiedy prze- 
mawia władza ustawodawcza, wszystko wobec niej staje się równe, 
każda inna władza wobec niej milknie, jej głos jes.t głosem Boga 
na ziemi. Nawet król, przewodniczący sejmowi, nie ma na nim- 
tak twierdzę - prawa głosowania, jezeli nie jest szlachcicem polskim. 
Zapewne zarzucicie mi, ze dowoozę za wiele i że jeżeli sena- 
torowie jako tacy nie mają głosu w sejmie, nie powinni go mieć 
również jako obywatele, skoro członkowie stanu szlacheckiego nie 
głosują w sejmie osobiście, ale tylko przez swoich przedstawicieli, 
a senatorów w liczbie tych przedstawicieli niema. Dlaczegózby więc 


l Mably W. swym traktacie krytykuje również zasadę partamentalyzmu pol- 
skiego, w myśl której .władza ustawodawcza spoczywa w trzech stanach zebra- 
nych w sejmie". Argumentuje jerlnak inaczej jak Russo. Gdy ten zbija podział na 
trzy stany ze stanowiska wszechwładzy stanu szlacheckiego, którego dwa inne 
stany są tylko częściami. - Mably rozpatruje kwestię ze stanowiska zasady po- 
działu wladz. Dlatego gdy Russo przyznaje senatorom prawo głosowania na sejmie 
jako szlachcicom, przedstawicielom szlachty na mocy wyborów, Mablyodmawia 
senatorom wspóludziBłu w ustawodawstwie. .Czujecie - pisze, - że jeżeli po- 
zwoli się im mieszać na sejmie z posłami, doświ3dczenie, jakie powblni mieć 
w sprawach publicznych, i władza, w jaką powinni być wyposażeni po rozejściu 
się zgromadzenia prawodawczego. łatwo sprawią, iż staną SIę panam. więl,szości 
glosów. Tym sposobem wkrótce będziecie mieć tylko prawa sprzyjające ambicji 
senatu a przeciwne wolności narodu".
		

/Sponsorzy_008_09_089_0001.djvu

			mieli głosować", sejmie jako jednostki, skoro żaden inny szlachcic, 
nie będący p03łem, nie może w nim głosować? Ten zarzut przy 
obecnym stanie rzeczy wydaje mi się słuszny; ale nie będzie 
sluszny, gdy zaprowadzi się projektowane zmiany, - wówczas 
bowiem senatorowie właśnie będą stałymi przedstawicielami na- 
rodu, ale będą mogli działać w przedmiocie ustawodawstwa jedynie 
przy współdziałaniu swych kolegów. 
Nie należy zatem mówić, że współdziałanie króla, senatu i stanu 
szlacheckiego jest konieczne dla powsiania ustawy. Prawo to na- 
leży wyłącznie do stanu szlacheckiego. którego członkami są za- 
równo senatorowie jak posłowie, -- ale senat .jako ciało niema 
w niem żadnego udziału. Takiem jest, w/.ględnie ma być, prawo 
państwa: ale prawo natury, to święte prawo, nieprzedawnialne, 
przemawiające do serca i do rozumu człowieka, nie pozwala na 
takie ścieśnianie władzy ustawodawczej, nie pozwala, by prawa 
obowiązywały kogokolwiek, kto ich nie uchwalał osobiście, jak 
posłowie, a przynajmniej przez s Noich prLedstawicieli, jak ogół 
szlachty. Nie gwałci się bezkarnie tego prawa świętego; a stan 
osłabienia, w jald popadł tak wielki naród, jest skutkiem tego 
feudalnego barbarzyństwa, które odcina od ciała państwa jego 
część najliczniejszą, a częstokroć najzdrowszą. 
Niech Bóg uchowa, żebym uważał za potrzebne dowodzić tutaj 
tego, co moi.na dać odczuć każdemu przy odrobinie roz5ądku 
i serca! A skądżei to Polska spodziewa się zaczerpnąć mocy i sił, 
ktćre teraz sama z własnej woli dusi w swem łonie? Szlachcice 
polscy, bądźcie czemś więcej, - bądźcie ludźmi, wówczas dopiero 
hędziecie szczęśliwi i wolni; ale nie pochlebiajcie sobie, że nimi 
jesteście, dopóki swych braci będziecie trzymać VI okowach. 
Czuję trudność projektu wyzwolenia waszego ludu, Obawiam 
się nietylko źle zrozumianego interesu, miłości własnej i przesądów 
panów. Po pokonaniu tej przeszkody obawialbym się wad i po- 
dłości poddanych, Wolność jest potrawą pożywną, ale trudno 
strawną: trzeba bardzo zdrowych żołądków, by ją znieść l. Śmieję 


1 Por. w dedykacii Rozprawy o l1ierówności: ". bo.) z woloością jest tak. tak 
z terni potrawami ciężkiemi i pozywnemi, albo z terni szlachelnemi winami, które 
mo
ą żywić i wzmacniać organizmy silne, di) nich przyzw}'czajone, ale które osła- 
biaj,!, qiszczą i upijają slabycb i delikatnych, z uiemi nie oswojonych". 


25 



 


r, 
I 
r 

 
,
 
I '$ 

 
1 
t; 

 
I -..:... 
: 


, J
		

/Sponsorzy_008_09_090_0001.djvu

			, , 


-' 


J
 
J 


łl
 


I i 
.
 
 \ l 
I::' 


. -- 



 ......: 


26 


I 


się z tych spodlonych narodów, które, podburzane przez spiskow- 
ców, 'śmią mówić o wolności, nie mając nawet pojęcia-o niej,- 
a mając serca pełne wszystkich wad niewolników, wyobrazają 
sobie, i
 wystarcza buntować się, aby być wolnym. Dumna i święta 
Wolności! Gdyby ci biedacy mogli cię poznać, gdyby wiedzieli, 
za jaką cenę nabywa się ciebie i zachowuje, gdyby czuli, o ile 
prawa twoje są surOWSl.e ni
 twarde jarzmo tyranów, - ich 
słabe dusze, niewolnice namiętności, które musiałoby się zdusić, 
lęl	
			

/Sponsorzy_008_09_091_0001.djvu

			(VII.) SPOSOBY UTRZYMANIA KONSTYTUCJI 


Jak ustawodawstwo europejskie wogóle, tak i polskie ustawo- 
dawstwo wytworzone zostało stopniowo z r6
nych kawałków i części, 
W miarę jak spostrzegano jakieć nadu
ycie, wydawano ustawę, 
aby mu zapobiegać, Z tej ustawy rodziły się nowe naduzycia, 
które znowu trzeba było naprawiać. Ten sposób postępowania nie ma 
wcale końca, a prowadzi do naj straszniejszego ze wszystkich nad- 
uzyć, t. j. do osłabienia siły praw na skutek ich mnogości 1. 
Osłabienie władzy ustawodawczej w Polsce nastąpiło w sposób 
szczególny, a moze jedyny: utraciła moc swoją, choć nie została 
ujarzmioną. W tej chwili jeszcze władza ustawodawcza zachowuje 
cały sw6j autorytet; jest bezczynna, ale niema nad sobą nikogo. 
Sejm jest tak samo zwierzchniczy, jak był nim przy swojem usta- 
nowieniu. A jednak nie ma siły: nikt nad nim nie panuje, ale 
i nikt go nie słucha. Stan ten zasługuje na uwagę i wymaga za- 
stanowienia. Cóz ochroniło dotąd władzę prawodawczą? Oto usta- 
wiczna obecność prawodawcy. To częstość sejmów, to częste odna- 
wianie się składu posłów utrzymały republikę. Anglja, zażywa- 
jąca pierwszej z tych lwrzyści, straciła wolność swą dlate
o, że 
zaniedbała drugą. Ten' sam parlament trwa tak długo, że dworowi, 
kt6ry wyczerpałby swe środki, chcąc go co roku kupować, opłaca 
się kupić go na siedm lat, - czego też robić nie omieszkuje:!. To 
pierwsza dla was nauka. 


1 
, 


1 Por. w Ekonomji politycznej: .Naigorszem nadu1yc;em jest pozornie słuchać 
praw, aby je tern pewnie! faktycznie przekraczać.. W takim stsnie rzeczy na- 
\>ró1no piętrzy się edykta na edykta, reglementarje na reglementacje: wazystko 
to słu1y tylko do wprowadzenia nowych nadu1yć, a nie naprawia dawnych. Im 
więcej praw mn01ycie, tern bardziej podajecie je w pogardę; a wszyscy dozorcy, 
jakich ustanawiacie, są tylko nowymi przestępcami prawa, przeznaczonymi na to, 
by dzielili się z dswnymi, albo łupili na własną rękę". / 
W ustępie zaś .0 Prawach" z fragmentów Instytucyj politycznych pisze: 
.Gdyby mię zapytano, który naród jest najbardziej zepsuty, odpowiedziałbym bez 
wahania, te ten, który ma najwięcej praw. Wola czynienia dobrze wystarcza na 
wszystko, a ten, kto umie słuchać prawa sumienia swego, nie potrzebuje innych 
praw; ale mnogość praw świadczy o dwóch rzeczach, zarówno niebezpiecznych 
i zawsze prawie idących w parze, a mianowicie o tem,1e złe są te prawa I 1e są 
bezsilne. Gdyby prawa były doslatecznie jasne, nie potrzebowałyby coraz to in- 
nych wyiaśnieJ'l, czy nowych zmian; gdyby były dosłatecznie mądre i gdyby je 
kochano I szanowano, nje widziałoby się tych grotnych i wstrętnych sporów mię- 
dzy obywatelami a władzą zwierzchnią, idy tamci dą1ą do omijania pra..., ta zaś 
dó leh utrzymania" i t. d. 
. Król angielski Jerzy III (17110-182
) dątył do ujęcia w swe ręce rządów 
i do sprawowania ich osobiAcie, w nle..ale1ności od parlamentu. Nie naruszając 
konstytucji, potrarII środkami przektJpstwa I faworów zdoby4 ..ebi. wlęklzośĆ 


27 


I 
I 
i 
., 


ł" 
I: ; 
$ 


V,/ .
		

/Sponsorzy_008_09_092_0001.djvu

			""...: .... -.oJ .. .,.: J'- . 


28 


,. 



 


i\ 


I' I 



 ! 
I ,t, 
t: 
I 


" 
i, 
l 
" 
I' 
.
 II 
\: 
I, " 
, ! 
1.1 


Drugim powodem, dzięki któremu władza ustawodawcza utrzy- 
mała się w Polsce, jest naprzód podział władzy wykonawczej, uda- 
remniający jej depozytarjuszom łączne działanie w celu uciśnienia 
legislatywy, - a następnie częste przechodzenie władzy wykonaw- 
wczej w coraz to inne ręce, co udaremniło jakikolwiek jednolity 
system uZUl'pacji. Każdy z królów stawiał w czasie swego pano- 
wania kilka kroków ku władzy arbitralnej; ale elekcja zmuszała 
jego następcę do cofnięcia się. nie pozwalając mu posuwać się 
dalej, a pacta conventa zniewalały kaidego króla, by, zaczynając 
panowanie, wychodził z tego samego punktu, tak że pomimo zwy- 
kłej skłonności do despotyzmu nie było żadnego rzeczywistego 
w tym kierunku postępu. 
To samo było z ministrami i dostojnikami. Wszyscy oni, nie- 
zalezni od senatu i od siebie wzajemnie, mieli w odnośnych swoich 
wydziałach nieograniczoną władzę; :,ile - pomijając to, że stano- 
wisl!a te wzajemnie się równowazyły - nie będąc dziedzicznemi 
w tych samych rodzinach, nie dawały im zadnej bezwzględnej siły, 
i kazda władza, choćby przywłaszczona, zawsze wracała do swego 
źródła. Inaczej miałyby się rzeczy, gdyby cała władza wykonawcza 
należała czy to do jednego jedynego ciala, jak senat, czy to do jednej 
jakiejś rodziny, na skutek dziedziczności lwrony. Ta rodzina, względ- 
nie to dało, przygniotłoby prawdopodobnie prędzej czy później 
władzę ustawodawczą i w ten sposób poddałoby Polaków pod 
jarzmo, które dźwigają wszystkie narody, a od którego oni jedni 
są wolni; bo Szwecji już nie liczę t. - Druga nauka. 


w parlamencie i uczynić ją swojem powo]nem narzędziem. Ten sposób oddania 
parlamentu królowi, względnie lIabinetowi cieszącemu się jego zaufaniem, nie 
był zresztą w Auglji nowością w chwili wstąnienia na tron Jerzego III. Przekup- 
noŚć parlamenlu angielskiego stała się w XVlll w. pI:zyslowiową. Sławny mąż 
stanu Robert Walpołe (1676-1745), kanclerz skarbu, zwany przez parlament i ko- 
legów w ministerium "pierwsz)'m ministrem", rządzący Anglją za panowania 
Jerzego I i Jerzego 11 w latach 1721-174
, wprowadził formalnie system przeku- 
pywania posłów i sam chwalił się, że zna cenę każdego sumienia. I następcy 
Walpole'a uciekali się do tego samego środka: ks. Ney;castlen. p. stracił na prze. 
kupywanie znaczną część swojej oglOmnej fortuny. 
. Możliwe, że tu mieści się aluzja do monarchicznego zamachu stanu. doko- 
nego p,'zez Gustawa III (t771-1792). W Szwecji po śmierci Karoła Xii sejm i senst 
uięły w swe ręce całą władzę rządową, pozbawia.jąc króla wszelkiello wpływu 
W dniu 1!J sierpnia 1772 r. Gustaw III otoczył sejm woiskiem i podyktował mu 
nową konstylucje. Oddawała ona królowi całą władzę rządową, ograniczając sejm, 
zbierający się tylko na wezwanie królewskie. do uchwalania wniosków przedłożo. 
nych mu prze:/: króla.
		

/Sponsorzy_008_09_093_0001.djvu

			<. 


To jest korzyść, bezsprzecznie wielka, - a oto niedomaganie nie 
mniej wielkie: Władza wykonawcza, podzielona między kilka jed- 
nostek, nie ma harmonji między swemi częściami, co powoduje 
ustawicznie szarpanie, niedające się pogodzić z dobrym porząd- 
kiem. Każdy z depozytarjuszów pewnej części tej władzy, na mocy 
takiej władzy cząstkowej wynosi się pod kazdym względem nad 
urzędników i prawa. Wprawdzie uznaje władzę sejmu: ale uznając 
tę władzę jedynie, w czasie rozwiązania sejmu nie uznaje żadnej; 
. gardzi sądami i lekce.wazy ich wyroki. Jest to rodzaj małych des- 
potów, którzy wprawdzie nie uzurpują we właściwem znaczeniu 
władz.y najwyższej, niemniej jednak w szczegółach uciskają oby- 
wateli i dają zgubny, ai nadto naśladowany przykład gwalcenia 
praw i wolności obywateli bez zadnych skrupułów i obaw 1, 
Sądzę, że to jest pienvsza i glówna przyczyna panującej w Pol- 
sce anarchji. Widzę tylko jeden sposób na usunięcie tej przyczyny: 
Nie jest nim uzbrojenie poszczególnych sądów w siłę publiczną 
przeciw tym małym tyranom: siła ta bowiem, to źle zarządzana, 
to znów przez wyzszą siłę opanowana, mogłaby wywołać niepokoje 
i zaburzenia, zdolne wyrodzić się stopniowo w wojny domowe; 
ale sposobem tym jest wyposażenie pełnią władzy wykonawczej 
ciała czcigodnego i stałego, jakiem jest senat, zdolnego dzięki swemu 
autorytetowi i swej spójności utrzymać przy wypelnianiu obowiąz- 


, 
f 
\ 


, Por. z Umou,;e spolecznej III, tO, gdzie podaje dwie możliwe przyczyny roz- 
kładu państwa. Pierwsza, to uzurpacja władzy zwierzchniej ze strony rządu. 
Druga, ....gdy członkowie rządu oddzielnie uzurpują władzę. którą powinni wy- 
konywać tylko wspólnie; stanowi to nie mniejsze przełamanie praw, i1 wywołuie 
nieład jeszcze większy. Wówczas ma się - by użyć tego wyrażenia - tylu ksią- 
żąt, ilu iest urzędników; a pańsiwo, nie mniej jak rząd podzielone, ginie, albo 
zmienia formę". - Por. także przytoczoną we wslępie do UmowlJ ocenę rządu 
polskiego. 
Również Mably twierdzi: .0 ile mogłem zapoznać się z waszą administracją, 
wydaje mi się, że całe zło pochodzi od czterech ministrów.. Despotyczna władza, 
jaką sobie przywłaszczyli w różnych działach swych departamentów, zniszczyła 
władzę sejmu i władzę senatu, i ważę się przepowiadać, że o ile utrzymacie ten 
despotyzm, przeprowadzicie ,'eformę zupełnie bezużyteczną... Sądzę, że nie wystar- 
cza, by te wszystkie godności nadawał odtąd sejm... Chciałbym naprzód, by 
ustawa zasadnicza udowodniła w sposób najbardziej oczywisty, że nic dobrego 
nie da się zrobić bez zupełnei zmiany tej formy adm;nistracji. W rezuUacie po- 
stanowi, że urzędy ministerjalne. zamiast żeby były nadawane dożywotnio, będą 
nadawane tylko na cztery lata, a będz;e je można powierzać tylko senato- 
rom. Ci ministrowie, zamiast teby sami zarządzf li sprawami swych departamentów, 
będą przewodniczyli radzie złożonej z sześciu senatorów, w klóre.i wszystko bę- 
dzie się rozstrzygało większością głosów... Rada ta będzie badać wszystkie nale- 
żące do niej sprawy i przedstawiać sprawozdania zebranemu senatowi, który bę- 
dzie ostatecznie decydował". 


-...;;;.
- 


29 



 

 


,I 
, 


.t: 

 

.' 


.
		

/Sponsorzy_008_09_094_0001.djvu

			7. .. 


;, I 


:
 
-'\i 


:!oc 
-" 


y. 


III 


! 11 
ft 
I 


,/' , 


.... 
1-: 



 ..y
 " 


" 


80 


ków magnatów, którzyby chcieli się od nich uchylić. Ten środek 
wydaje mi się skutecznym, i z pewnością byłby takim; jednak 
przedstawiałby straszliwe i bardzo trudne do uniknięcia niebezpie- 
czeństwo; albowiem, jak mo
na przekonać się z Umowy społeczne;, 
kaMe ciało, które jest depozytarjuszem władzy wykonawczej, dąty 
usilnie i trwale do ujarzmienia władzy prawodawczej, i osiąga to 
wcześniej czy później 1. 
Dla zaradzenia temu złu, radzą wam 2 podzielić senat na kilka 
rad ąlbo departamentów, którym przewodniczą ministrowie stojący · 
na ich czele; taki minister, zarówno jak członkowie kaMej z izb, 
po upływie oznaczonego czasu zmieniałby się i ustępował wraz 
z ministrami innych departamentów. Ta idea moze być dobra; jest 
to idea ks. de Saint. Pierre, a rozwinął on ją dobrze w swojej Po- 
11Jsynodji 3 . W ten sposób podzielona i zmieniająca się władza wy- 
konawcza będzie lepiej poddana legislatywie, a rótne części admi- 
nistracji będą bardziej zgłębiane i lepiej prowadzone oddzielnie. 
Nie liczcie jednak zbytnio na ten środek; jeźeli te rady zawsze 
będą oddzielone, to nie będzie między niemi porozumienia, i wkrótce, 
przeszkadzając sobie, zutywać będą nawzajem wszystkie swe 


I 
I, 
I 


, Dą
enie egzekutywy do uzurpacji uwa
a Russo za regułę, za fatalistyczne 
prawo dziejowe. W Umowie społecznej 111, 10 tak o tem mówi: .Tak jak wola jed- 
nostkowa działa ustawicznie przeciwko woli powszechnej, tak samo rząd czyni 
c'ąjlle wysiłki przeciwko władzy zwierzchniej. Im hardziej wzmaga się ten wysi- 
lek, tem hardziej psuje się konstytucja: a skoro nie występuje tutaj wola 
adnego 
innego ullrupowania. która by, opierając się woli księcia, równowa
yla ją, musi 
prędzej czy później dojść do tego, 
e ksiąźę zgnębi wimńcu zwierzchnika t zlamie 
układ spoleczny, Na tem wlaśnie polega zlo, wewnąlrz tkwiące Inieuniknione, 
które od samych narodzin ciała politycznego dą
y bez przerwy do zniszczenia i O , 
tak samo iak starość i śmierć niszczą wkońcu cialo człowieka". 
o Mably, - por. Wstęp rozdz. I, oraz przypisek na str. 29. 
. Ksiądz de Saint-Pierre (1668-1743), morahsla i pisarz polilyczny. Jego roz- 
prawy: Połgsgnodję i Pro;ekt wiecz9st_go poko;u Russo przygotowal do druku, dolą- 
czając wlasne obszerne uwagi nad memi; zarzucał mu m. i., te s"oje poglądy 
oparł na falszywej przeslance, jakoby łudzie kierowali się rozumem, a nie namięl- 
nościami. Saint-Pierre projektuje w Polgs9nodji powierzenie poszczególnych gałęzi 
adminislracii osohnym radom. Członkowie tYCh rad pochodziliby z wyboru, a kaMy 
z nich po kolei obejmowałby na czas pewien przewodnictwo rady. Poszczególne l 
te rady wiązałaby ze sobą rada ogólna, która jednoczylaby wszystkie części rządu 
i w ostatniej iustanc,ii dyskulowala i zalatwiała wszyslkie sprawy. W uwagach 
swych nad Polgsgnod;ą Russo pisze: .Nie mógłbym uwa
ać Polysynodji za po
y- 
teczną ani motUwą w :l	
			

/Sponsorzy_008_09_095_0001.djvu

			'J 
l 
! 


siły przedwko sobie, dopóki jedna z nich nie weźmie góry i wszyst- 
kich nie opanuje; jeMli zaś uzgodnią się "i porozumią, w neczy- 
wistości jedno ciało utworzą i będą mieć tylko jednego ducha, tak 
jak obie izby jednego parlamentu; a uwa
am za rzecz najzupełniej 
niemoZliwą, by potrafiły wzajemną niezawisłość i równowagę mię- 
dzy sobą tak dobrze utrzymać, 
eby wkońcu nie utworzył się ośro- 
dek czy ognisko administracji, w którem wszystkie poszczególne 
siły połączą się dla uciśnienia władzy najwy
szej. Prawie we wszyst- 
kich naszych republikach rady dzielą się tak właśnie na departa- 
menty, którp. były pierwotnie wzajemnie od siebie niezalezne, ale 
wkrótce takie mi być przestały, 
Ten podział na izby albo departamenty jest wynalazkiem nowo- 

ytnym. Staro
ytni, wiedzący lepiej ni:t my, w jaki sposób zacho- 
wuje się wolność, nie znali tego środka. Senat rzymski zarządzał 
połową znanego świata, a nie miał nawet pojęcia o takim podziale. 
Senat ten jednak nigdy nie doszedł do pognębienia władzy prawo- 
dawczej, aczkolwiek senatorowie byli dozywotni: ale bo te
 prawa 
miały cenzor6w, lud miał trybunów, a senat nie wybierał konsulów. 
Aby administracja była silna, dobra i spełniała nale:tycie swe 
zadania, cała władza wykonawcza winna pozostawać w jednych 
rękach: nie wystarcza jednak, 
eby te ręce się zmieniały, trzeba 
by działały ile mo
ności tylko przed oczyma ustawodawcy i by 
ustawodawca niemi kierował. Oto cała tajemnica, jak zapobiec 
uzurpacji. 
Dopóki stany będą się zbierały i dopóki posłowie często będą 
się-zmieniali,
, trudno będzie senatowi czy królowi pognębić czy 
uzurpować władzę prawodawczą. Rzecz godna uwagi, 
e dotychczas 
królowie nie próbowali zwoływać sejmów rzadziej, aczkolwiek nie 
byli zmuszeni, tak 
 jak angielscy królowIe, zwoływać ich często 
pod grozą braku pieniędzy. Widocznie albo sprawy były zawsze 
w stanie przełomu, ktory sprawiał, 
e władza królewska nie wy- 
starczała, by mu zaradzić, albo królowie upewniali l!Iię przez 
kaptowanie sejmików, :te zawsze będą mieli większość posłów do 
swego rozporządzenia, albo tez, dzięki liberum veto, byli zawsze 
pewni, 
e .-zdołają wstrzymywać rozprawy, które mogłyby im się 
niepodobać, i dowolnie !!lejmy rozwiązywać. Skoro braknie tych 
wszystkich powod6w, nale
y oczekiwać, 
e król, albo senat, albo 


... J{ -'/,r 


31 



 
-/ 


II 
I 


.
 
.,. 
"
		

/Sponsorzy_008_09_096_0001.djvu

			...,: .
 ._J 


..: 


:
 
_:"! 

 l , 
, 



, 
"II 


- - 
 


'.. 
I.' 


. rI'.; _-.. 
 


22 


i król i senat razem, hę zynić wielkie wysiłki, by uwolnić się 
od sejmów i by one zbierały się o ile mozności jak najrzadziej. 
Oto czemu trzeba przedewszystkiem zapobiec i przeszkodzić. Śro. 
dek proponowany jp.st jedyny; jest prosty i musi być skuteczny. 
Dziwne, że przed Umową, społeczną t, w której go podaję, nikt 
o nim nie pomyślał. 
Jedną z największych niekouyści wielkich państw, która spra- 
wia, ze w państwach tych bardzo trudno wolność zachować, jest to, 
że w nich władza ustawodawcza nie może przejawiać się sama 
przez się, ale moze działać tylko przez pełnomocnictw0 2 . Ma to złe 
i dobre strony, ale złe przeważają. Ustawodawcy w pełnym skła- 
dde nie mozna skorumpować, ale łatwo go oszulmć. Jego przed- 
stawicieli trudno oszukać, ale łatwo skorumpować, i rzadko się zda- 
rza, by ich nie skorumpowano. Macie przed oczyma przykład par- 
lamentu angielskiego i - dzięki liberum veto - pnykład własnego par- 
lamentu narodowego, Otóż, mozna oświecić tego, Ido się myli; ale 
jak powstrzymać tego, który się sprzedaje? Nie znając stosunków 
polskich, założyłbym się o skarby świata, że światlejszy jest sejm, 
a cno lli wsze są sejmiki. 
Widzę dwa środki, by zapobiec temu straszliwemu złu korup- 
cji, zamieniającemu organ wolności w narzędzie niewoli. 
Pierwszy to - jak powiedziałem - częstość sejmów, która po- 


1 Por. Umowa społeczna III, 10: .O'	
			

/Sponsorzy_008_09_097_0001.djvu

			woduje częstą zmianę przedstawicieli. a tern samem sprawia, ze 
uwiedzenie ich jest kosztownie.jsze i trudniejsze. Pod tym wzglę- 
dem wasza konstytucja warta więcej niż angielska, i skoro się usu- 
nie, ewentualnie zmodyfikuje lrberum veto, nie widzę zadnej zmiany, 
kt6rąby w niej należało przeprowadzić, oprócz moze tej, by dodać 
pewne utrudnienia co do wyboru ,tych samych posłów do sejmów 
następujących po sobie i zapob:er, aby ich wielokrotnie wybierano. 
Ponizej powrócę jeszcze do tego punktu. 
Drugi środek polega na zobowiązaniu przedstawicieli, by ściśle 
trzymali się instrukcyj i składali mocodawcom dokładne rachunki 
z zachowania się swego na sejmie 1. Tutaj mogę tylko wyrazić po- 
dziw dla niedbalstwa, obojętności i - śmiem powiedzieć - głu- 
poty narodu angielskiego, który wyposażywszy swoich posłów w naj- 
wyższą władzę, nie nakłada im żadnych cugli, mogllcych regulować 
Rzytek, jaki robią z tej władzy przez przeciąg całych siedmiu lat 
trwania swych pełnomocnictw. 
Widzę, że Pulacy nie czują dostatecznie znaczenia swych sej- 
mików, ani tego wszystkiego, co im zawddęcz8ją, ani tego, co przez 
nie mogą osiągnąć, rozszerzając ich władzę i nadając im bardziej 
,ustaloną form
. Co do mnie, jestem przekonany, że jak konfe- 
deracje uratowały ojczyznę, tak sejmiki ją zachowały, i że one to 
stanowią prawdziwe palladjum wolności. 
Instrukcje poselskie winny być przygotowane z wielką staran- 
nością, zarówno co do punktów zapowiedzianych w uniwersałach, 
jak co do bieżących potrzeb państwa, czy prowincyj, a to przez 
komisję pod przewodnictwem, jŁśli już tak ma być, marszałka 
sejmiku, ale sldudającą się zresztą z członków wybranych więk- 
szością głosów; a szlachta winna się rozejść dopiero po odczytaniu, 
przedyskutowaniu i zatwierdzeniu na pełnem zebraniu tych instruk- 
cyj. Prócz oryginału instrukcyj, wręczonego posłom wraz z peł- 
nomocnictwem, powinien pozostać w rejestrach sejmiku odpis ich 
podpisany przez posłów. Na podstawie owych instrukcyj posło- 


1 Mably występuje stauowczo przeciw instrukcjom poselskim. Radzi nawet 
zaniechać rozsylania uniwersalów królewskich przed sejmami, by województwa 
nie były powiadomiane o sprawach, które mają być na sejmie wniesione, i nie 
mogły powziąć co do nich 
adnych uchwal. Sejmiki mogą tytko poruczyć poslowi 
wniesienie na sejm spraw dotyczących specjalnie danego województwa. Utrzymuje 
. Mably natomiast sejmiki relacyjne i przyznaje im nawet daleko idące uprawnie- 
nia (por. Wstęp I), 


Bibl. Narodowa Serja II, Nr. 32 (Russo: Uwagi nad rządem Polski) 


33 



 ! 
. 
 
:1' "! 
'... 


:! 


,i 


3 


l 
ł 


" 

 


- -.,/" .
		

/Sponsorzy_008_09_098_0001.djvu

			'- - i-.J' )r- . .,.1' ... 


_ 94 


II 
l' 


wie po powrocie mają zdawać ze swego zachowania się sprawę na sej- 
mikach relacyjnych, które nale
y bezwzględnie przywrócić, - a na 
podstawie tych sprawo
dań powinno się posłów albo wyłączać od 
wszelkiego następnego posłowania, albo te
 uznawać odrazu za wy- 
bieralnych, o ile wypełnili instrukcje ku zadowoleniu swych mo- 
codawców. Ten egzamin jest sprawą nieslychanej wagi; nigdy nie 
mo
na mu poświęcić zbyt bacznej uwagi i doŚĆ silnie akcentować 
jego znaczenia. Trzeba, by poseł przy kaMem słowie w sejmie wy- 
powiedzianem, przy kaMym kroku swoim, zgóry już widział się 
w ohliczu swych mocodawcóW i by czuł wpływ, jaki ich sąd wy- 
wrze zarówno na jego projekty dalszej karjery, jak na szacunek 
dlań ze strony rodaków, niezbędny do urzeczywistnienia tych pro- 
jektów; boć przecie naród wysyła posłów na sejm nie poto, by tam 
wygłaszali swoje osobiste poglądy, lecz by wypowiadali wolę 
narodu. Takie wędzidło jest bezwzględnie konieczne, aby utrzymać 
posłów w granicach ich obowiązków i zapobiec wszelkiej, skąd- 
kolwiek wychodzącej 'korupcji. Cokolwiek m01naby o tern powie- 
dzieć, nie widzę w takiem skrępowaniu zadnej strony ujemnej, 
skoro izba posłów, nie mając, względnie nie mogąC mieć 
adnego 
udziału w poszczególnych sprawach administracji, nie mo ze nigdy 
zajmować się jakąś nieprzewidzianą sprawą; a zresztą, byleby tylko 
poseł nie uczynił nic przeciw wyraźnej woli swych mocodawców, 
nie wezmą mu za zbrodnię, jdeli jako dobry obywatel objawi swą 
opinję w jakiejś nieprzewidzianej przez nich materji, co do której 
nic nie postanowili Dodam wreszcie, 
e choćby takie poddanie 
pOl!łdw instrukcjom łączyło się istotnie z jakiemiś niekorz.yściami, 
to i tak jeszcze nie m01naby się zawahać wobec tej ogromnej ko- 
rzylici, :te prawo będzie zawsze tylko rzeczywistym wyrazem woli 
narodu. 
Ale po zastosowaniu ty<;h ostro
ności nie mogą tak
e powstać 
nigdy spory kompetencyjne między sejmem a sejmikami, a skoro 
jakieś prawo zosłanie wniesione na sejm pełny, nie przyznaję sej- 
mikom nawet prawa protestu. Niech ukarzą swych posłów, niech 
ich nawet, jeśli trzeba, Bka
ą na ucięcie głowy, jeśli sprzenie.. 
wierzyli się swym obowiązkom: ale niech słuchają zupełnie, za- 
wsze, bez wyjątku, bez protestu; niech ponoszą sprawiedliwie karę 
za swój zły wybór; mogą zresztą, o ile uznają to za stosowne, 


<:o 


) 


... 
'
 


'\.
		

/Sponsorzy_008_09_099_0001.djvu

			'. . 


wmesc na przyszłym sejmie tak silne przedstawienia, jak im się 
tylko spodoba. 
Sejmy, zbierające się często, nie potrzebują trwać zbyt długo, 
a sześć tygodni trwania zdaje mi się wystarczać dla zwyczajnych 
potrzeb państwa. Ale stanowiłoby to sprzeczność, gdyby najwyzsza 
władza narzucała samej sobie pęta, zwłaszcza gdy spoczywa bez- 
pośrednio w rękach narodu. Bardzo dobrze, - niechaj trwanie sej- 
mów zwyczajnych określi się nadal na sześć tygodni: - ale za- 
wsze od zgromadzenia będzie zale
ało przedłużyć ten termin w dro- 
dze szczególnej uchwały, skoro sprawy będą tego wymagały l. 
Wkońcu bowiem, jeżeli sejm, z natury swojej stojący ponad pra. 
wem, powie: "Chcę pozostać", któz mu odpowie: "Nie chcę, byś 
zostawał?" W jednym tylko wypadku, jeśliby sejm jakiś chciał 
trwać dłu:lej niż dwa lata, nie będzie mógł tego uczynić; jego 
mandaty wygasłyby, a mandaty drugiego sejmu rozpoczęłyby się 
z początkiem trzeciego roku. Sejm, który wszystko może, fi.loze bez- 
sprzecznie postanowić dłuższy odstęp czasu pomiędzy dwoma sej- 
mami: ale to nowe "prawo mogłoby odnosić się tylko do następ- 
nych sejmów, a sejm, który by je uchwalił, nie może z niego ko- 
rzystać. Zasady, z których wyprowadzają się powyzsze reguły, 
zostały ustalone w Umowie spolecznej 2. 
Co się tyczy sejmów nadzwyczajnych, to dobry porządek wy- 
maga istotnie, by przypadały rZ'ldko i by je zwolywano tylko dla 
pilnych konieczności. Skoro król uważa, że konieczności takie za- 
chodzą, powinno się mu - wyznaję - wierzyć; ale konieczności 
takie mogą zachodzić, a kr0l może nie zgadzać się z tern, za za- 
chodzą; trzebaż wówczas, by senat rozstrzygał? W wolnem pań- 
stwie należy przewidzieć wszystko, co mogłoby zagrazać wolności. 
O. ile utrzymają się konfederacje, mogą w pewnych wypadkach 
zastępować sejmy nadzwyczajne; ale jeżeli zniesiecie konfederacje, 
koniecznie trzeba te sejmy unormować. 
Wydaje mi się niemożliwem, zeby prawo mogło ustalić racjo- 
nalnie czas trwania sejmów nadzwyczajnych, bo to zależy bez- 



 


1 Mably występuje ostro przeciw ustawowemu normowaniu czasu trwania 
sesji sejmowej. Prawo takie nazywa prze
ytkiem dawnego ba.barzyństwa Sarma- 
tów. W tym względzie zresztą róimica między Mablym a Russem nie jest zasad- 
niczo, 
koro Ruaso przyznaje sejmowi prawo swobodnełi:o przsd'u1ania sesji. 
" Por. Wstęp II. 


im 


t 


I 


.. 


,," 
I.... 


3* 


'fł
		

/Sponsorzy_008_09_100_0001.djvu

			.J'_ 


I I 


.- 



 


\ I 



 


). 



 


..... 

....\ 
... 


I ' 


-> 


.. 


-, 


:16 


.... ,... 

zględnie od natmy spraw, dla których się je zwolnje. Zazwyczaj 
lwnieczny jest pośpiech, ale 
e pośpiech to wlględny, stosownie 
do materyj, które mają być załatwione a nie idą w porządku spraw 
biezących, zgóry więc nic tutaj nie da się postanowić; a moznaby 
się znaleźć w takie m położeniu, w którem zalelałoby na tem, żeby 
sejm był zgromadzony tak długo, dopóki to połozenie nie uległoby 
zmianie, względnie dopóki termin sejmu zwyczajnego nie spowo' 
dowałby wygaśnięcia mandatów sejmu nadzwyczajnego. 
Dla zaoszczędzenia czasu, tak drogiego na sejmach, nalel.ałoby 
postarać się o usunięcie z tych zgromadzeń rozpraw próżnych, nie 
przydatnych na nic, jak tylko na marnowanie czasu. Zapswne, 
trzeba na sejmach nietylko ładu i porządku, ale także ceremonjalu 
i majestatu. Pragnąłbym nawet, by temu punldo\'vi poświęcono 
specjalne staraniE'> i by odczuto straszną nieprzyzwoitość tego, ze 
patrzy się na to, jak widok broni profanuje sanktuarjum praw. 
Polacy! czym jesteście bardziej wojowniczy niż Rzymianie? A prze- 
ciez nigdy, nawet podczas największych zamieszek w ich republice, 
widok miecza nie splamił komicjów ani senatu. Ale chciałbym 
takze, by zajmuiąc się tylko sprawami ważnemi, unikano wszyst- 
kiego, co rów,nie dobrze dałoby się załatwić gdzieindziej. Naprzykład 
rugi, t. zn. badanie prawomocności mandatów poselskich, to czas 
stracony na sejmie, - nie dlatego, jakoby Owo badIlnie mil1ło być 
samo w sobie rzeczą niało ważną, al
 dlatego, że mozna je prze- 
prowadzić równie dobrze, a nawet lepiej, w tych miejscowościach, 
w których posłowie zostali wybrani, gdzie są najbardziej znani, 
i gdzie znajdują się wszyscy ich współzawodnicy. Właśnie w ich 
województwach, na sejmiku, który ich wybiera, można stwierd/.ić 
wdność wyboru lepiej i w krótszym czasie, tak jak to dzieje się 
względem komisarzy radomskich i deputatów trybunalskich l. Gdy 


J Osobne sejmiki .deputackie" wybieraly co roku deputatów do Trybunału 
koronnego. Trybunal byl sądem odwolawczym naiwyłszej instancji od wyroków 
sądów ziemskich i grodzkich, nadto sądem pierwszej inslancji w sprawach prze- 
ciw starostom i urzędnikom grodzkim o naruszenie obo"iązków przy wymIarze 
sprawiedliwOści. PrzewodniczyI mu wybierany przez deputatów marszalek - Try' 
bunał skarbowy, urzędujący w Rademiu, składał się z wybieranych na kałdym 
sejmie senatorów, oraz z deputatów, obieranych z.zwyczaj na sejmikacb relacyj- 
nych. Pociągalon do odpowiedzialności poborców i tycb wszystkich, na których 
ciętyl zarzut przywłaszczenia sobie grosza publicznego, "Wyrokowal w sprawach 
zatargów pomiędzy oby"Walelami a wojskiem, badal rachunki wojskowe i t. d. Try- 
bunal Radomski zostal zniesiony przez Konstytucję sejmu konwokacyjnego 1761 r. 
a atrybucje jego przekazano utworzonej wtedy Komisji skarbowej.
		

/Sponsorzy_008_09_101_0001.djvu

			37 



 
" 


to nastąpi, sejm wlmen przyjąć posłów bez dyskusji, na podstawie 
oknzanego przez nich laudum t, a to nie tylko dla uniknięci/} prze- 
szkód, mogących opóźnić wybór marszałka, ale zwłaszcza dla unik- .. 
nięcia intryg, któremi senat lub król mogliby krępować wy- 
bory i szykanować niemiłe im osoby. To, co właśnie zdarzyło 
się w Londynie, jest nauką dla Polaków. Dobrze wiem, 
e ów Willres 
jest tylko warchołem; ale przy.kład. wyrugowania go utol'Ował 
juz drogę i odtąd będzie się przyjmowało do Izby Gmin tylko osoby 
dla dworu miłe 2 . 
Nale
ałoby zacząć od zwrócenia większej uwagi na dobór człon- 
ków mających głos na sejmikach. W ten sposób łatwiej byłoby 
odró
nić członków posiadających bierne prawo wyborcze. "Złota 
Księga" wenecka 3 stanowi tutaj wzór do naśladowania z powodu 
ułatwień, jalde przynosi. Byłoby rzeczą wygodną i łatwą prowadzić 
w każdym grodzie dokładny wykaz wszystkich szlachciców, którzy 
przy wymaganych warunkach mieliby przyznany wstęp i glos na sej- 
mikach; wpisywanoby ich do rejestru powiatowego w miarę jak 
osiągają wymagany, przez prawo wiek - a tych, których nalezałoby 
wyłączyć od udziału \V sejmikach, wykreślanoby, skoro tylko za- 
służą na to, zaznaczając przyczynę wyłączenia. - Na podstawie 
tych rejestrów, którym należałoby nadać charakter urzędowy, łatwo 
byloby wyróznić zarówno prawowitych członków sejmików, jak 
osoby uprawnione do wyboru na posła; a długość rozpraw na ten 
temat skróciłaby się znaczuie. 
To pewna, ze lepsza dyscyplina na sejmach i sejmikach 


I, 
I ' 
.' 


... 


1 Uchwały sejmików nosiły naz-wę laudów; iuż od końca XVI wieku spisy- 
wano ie w formie osobnych aktów i wciągano do ksiąg grodzkich. 
2 John Wilkes (1727-1797), angielski publicysta, od r. 176L czlonek Izby 
gmin, prowadził w broszurach i w wydawanem przez siebie piśmie ostrą kampanię 
przeciw. rządowi. nie oszczędzając nawet osoby króla Jerzego III. Izba, zale
na 
w zupelności od gabinetu, pozbawiła Wiłkesa mandalu w r, 17M. Oskar
ony, chroni 
się przed sądem za granicę. W r. 1768 wraca do Anglji, staje przed sądem i zo- 
staje skazany na 2l miesiące więzienia. Podczas odsiadywania kary ponownie wy- 
brany poslem przez jeden z okręgów 10ndYliakich. Izba gmin ruguje go znowu, 
a gdy 1'0 raz Irzeci zoslal wybrany w r. 1769, Izba gmin uznaje wybór za nieważny, 
a 'Vilkesa za niezdolnego do piastowania mandatu poselskiego. To prześladowanie 
zyskalo \\"ilkesowi olbrzymią popularność. 'V r. 1771 wybrano go szeryfem, 
w r 1771 lordem majorem Londynu. Na stanowiskach tych zdobywa sobie po- 
wszechny szacunek i znaczenie, tak, że gdy w r. 1781 zoslal -wybrany poslem, 
rząd nie odwa
yl się ju
 przeci'Y t
mu wysląpić. . 
3 Zlota Księga byla w Republice weneckiei re,iestrem szlachty. 'Vciągano do . . 
 
niej potomków szlachty, klórzy dopiero na pcdstawie tego -wpisu mogli brać udział 
w rządzie. 
"ot 


..;-1: k,
		

/Sponsorzy_008_09_102_0001.djvu

			.. 


II 



 


. , 
I 


38 



 
I I 


byłaby rzeczą bardzo pozyteczną; ale - nigdy zbyt częslo tego 
powtarzać nie mogę -- nie trzeba pragnąć równoczaśnie dwóch 
· rzeczy przeciwnych. Dyscyplina jest dobrą rzeczą, ale wolność 
warta więcej, a im bardziej będziecie krępować wolność formami, 
tem więcej owe formy nastręczą sposobności do uzurpacji. Wszyst- 
kie formy, jakich użyjecie, by zapobiec rozluźnieniu porządku 
prawodawczego, jakkolwiek same w sobie dobre, zostaną użyte 
prędzej czy później na jego pognębienie. Wielkiem złem są dlugie 
i próżne mowy, marnujące czas tak drogi, ale gorsze to, jeżeli 
dobry obywatel nie śmie mówić, gdy ma coś pozytecznego do po- 
wiedzenia. Skoro na sejmach tylko niektóre usta będą mogly prze- 
mawiać i skoro nie będzie im wolno powiedzieć wszystkiego, nie- 
bawem będą mówić to tylko, co może podobać się możnym. 
Po przeprowadzeniu koniecznych zmian w mianowaniu na 
urzędy i w rozdawnictwie łask, prawdopodobnie mniej będzie i mów 
próżnych i pochlebstw, pod tą formą skierowanych do króla. Aby 
do pewnego stopnia usunąć zagmatwanie i plątaninę w słowach, 
możnaby przeciez zobowiązać każdego mówcę do wygłoszenia na 
samym początku mowy wniosku, który zamierza postawić, 'a po 
przedstawieniu swych racyj do podania ogólnych wniosków, 
tak jak to czynią prokuratorowie królewscy w sądach. Jeśliby 
to mów nie skróciło, przynajmniej powstrzymywałoby tych, którzy 
chcą mówić tylko dlatego, by nic nie powiedzieć i tracić czas na 
niczem. 
Nie wiem dobrze, jaka jest forma ustanowiona na sejmach dla 
nadawania prawom sankcji; ale to wiem, że dla wyzej wymienio- 
nych powodów forma ta nie powinna być taka, jaka jest w par- 
lamencie Wielkiej Brytanji j ze senat w Polsce ma mieć władzę 
administracji, a nie prawodawstwa, że w każdej ustawodawczej 
sprawie winni senatorowie głGsować tylko jako członkowie sejmu, 
a nie jako członkowie senatu, i że należy zliczać razem głosy po- 
jedyncze, w obu izbach oddane. Prawdopodobnie stosowanie libe- 
rum veto przeszkodziło przeprowadzeniu tego rozróżnienia, ale bę- 
dzie ono konieczne po zniesieniu liberum veto, a to tem bardziej, 
że izba posłów straci przez to olbrzymią korzyść; nie przypuszczam 
bowiem, by senatorowie, II tern mniej ministrowie, mieli kiedykol- 
wiek udział w tem prawie, Veto posłów polskich przedstawia veto 


,
		

/Sponsorzy_008_09_103_0001.djvu

			trybunów ludu w Rzymie: otót ci nie wykonywali tego prawa 
w charakterze obywateli, ale w charllkterze przedstawicieli ludu 
rzymskiego. Zniesienie liberum veto stanowi zatem stratę jedynie 
dla izby posłów, a Eenat, nic na tem nie tracąc, tern samem zyskuje. 
Ustaliwszy to, widzę w sejmie wadę, którą należy naprawić, - 
mianowicie, ze liczba senatorów dorównuje prawie liczbie posłów, 
p"rzez co senat wywiera zbyt wielki wpływ na obrady i dzięki 
swemu znaczeniu w stanie rycerskim łatwo może pozyskać tę małą 
liczbę głosów, jakiej mu potrzeba, aby zawsze utrzymać przewagę. 
Mówię, że to jest wada, albowiem senat, będąc osobnem ciałem 
w państwie, ma z konieczności, jako grupa, swoje interesy od- 
rębne od interesów narodu, a te odrębne interesy mogą być na- 
wet pod pewnemi względami przeciwne interesom narodu. Otóż 
prawo, będąc jedynie wyrazem woli powszechnej, jest wypadkową 
wszystkich poszczególny.:h interesów, skombinowanych i przez swą 
rozliczność zrównowatonycl1; ale interesy grU'IY, ważące nazbyt 
wiele, zwichnęłyby równowagę, i dlatego nie powinny być .kładzione 
na szalę zbiorowo. KaMa jednostka powinna mieć głos; tadne 
ciało zbiorowe, jakiekolwiekby ono było, głosu mieć nie powinno l . 


I Tę myśl rozwija Russo w Umomie społeczne; II, 3, a jeszcze jaśniej w Eko- 
nom;; politlJcznej. Każdy związek państwowy sklada s'ę z innych, mniejszych 
związków różn,ch rodz.jów, z których każdy ma swoje interesy i swoje zasady; - 
tecz nietylko te zWIązki, które każdy spostrzega, ponieważ mają formę zewnętrzną 
i legalną, istnieją rzeczywiście w pailstwie; wszystkie jednostki złączone jakim- 
kotwiek interesem wspólnym tworzą tyleż różnych związków, stalych czy chwilo- 
wych, 8 siła ich iest nie mniei rzeczywisło, choć mniej widoczna, dobra zaś obser- 
wacja ich różnych wzajemnI ch stosunków daje prawdziwe poznanie obyczajów. 
Te wlaśnie wszystkie związki, ukryte czy form
lne, zmieniają przez swoją wolę 
wygląd woli publicznej Iym różnemi sposobami. Wola tych poszczególnych związ- 
ków pozostaje zawsze w dwóch stosunkach, odnośnie do członków zwillzku iest 
wolą powszechną. oduośnie do calego spoleczeństw8 jest wulą szczególną, bar- 
dzo często wydając się na pierwszy rzut oka sluszuą, a przy hliższem wglądnięciu 
znieprawioną. Ktoś może być pobożnym ks'ędzem, albo dzielnym żołnierzem, albo 
gorliwym patrycjuszem, - a zlym obywatelem, Jakaś uchwala może być bardzo 
korzystna dla malej wspólnoty, a bardzo niebezpieczna dla wielkiej. Prawda, że 
skoro związki poszczególne są zawsze podporządkowane związkowi, który je obej- 
mule. powinno się sluchać tego ostatniego przed tamtemi; prawda, że obowiązki 
obywatela idl! przed obowiązkami senatora, a obowiązki czlowieka .przed obo- 
wiązkami obywalela, - ale, na nieszczęście, osobisty interes stoi zawsze w od- 
wrolnym stosunku do obowiązku i zwiększa się w miarę. jak związek staje s'ę 
ściśle,szym, a zobowiązanie mniei świętem; dowód niezbity na to, że wola naj. 
powszechniejsza jest także zawsze i naj sprawiedliwsza i że glos narodu jest w istocie 
glosem Aoga. _ Z tego nie wynika jeszcze, żeby uchwały publiczne byly za- 
wsze sprawIedliwe" .' (Ale niespraw,edliwośĆ uchwaly wydanei przez naród) .zdarzy 
się tylko wtedy, 
dy ludzie zręczni potrafią przez wplywy i wymowę te szczególne 
interesy postawić... mlej_ce mtere_ów narodu. WÓ ....czas czem Innem będzie uchwała 
narodu, a czem innem wola powszellhna". 


39 


. ) 


o!: 


'II;
		

/Sponsorzy_008_09_104_0001.djvu

			I 
I 'I 


40 


" 


Otóz gdyby senat ważył w sejmie zbyt wiele, nietyllw wnosiłby 
tam własny interes, ale sprawiłby. że ten jego interes stałby się 
przeważającym, 
Przeciw tej wadzie samo przez się nasuwa się lekarstwo: po- 
większenie liczby posłów; lękam się. jednak, by to nie spowodo- 
wało zbyt wielkiego poruszenia w państwie i nie zblizyło się za- 
nadto do demokratycznego zgiełku. 
Gdyby stanowczo trzeba było zmienić stosunek, wolałbym, 
zamiast powiększyć liczbę posłów, zmniejszyć liczbę senatorów. 
I w gruncie rzeczy, skoro na czele kaidej prowincji stoi woiewoda, 
nie widzę naco potrzebni są jeszcze kasztelanowie. - Ale nie traćmy 
z oczu ważnej zRsady, by nic nie nie zmiAniać bl'z koniecznej po- 
trzeby. ani dla usuwania. ani dla dodawania. 
Według mnie, lepiej jest mieć radę mniej liczną a zostawić 
więcPj wolności tym, którzy ją tworzą, anUeli powiększać liczbę 
jej członków a krępować wolność rozpraw. jak to zawsze musi się 
robić. gdy liczba ta staje się za wielka, do czego dodałbym jeszcze - 
jeśli wolno przewidywać .zarówno dobro jak zło, - że należy unikać 
tworzenia sejmu tak licznego, jak licznym być moze. a to by nie 
pozbawiać a;dę możności dopuszczpnia do sejmu. bez wywołania za- 
mieszania, nowych posłów, j€śli kiedy dojdzie się do uszlachcenia 
miast i do wyzwolenia poddanych jak tego życzyć należy dla siły 
i szczęścia narodu, 
Szukajmyż więc na innej drodze środka dla zapobieżenia tej 
wadzie tak. by o ile mozności jak najmniej zmian trzeba było 
przeprowadzać. 
Wszystkich senatorów mjanuje król, wskutek tego są oni jego 
ludźmi; nadto senatorowie są dożywotni i z tego tytułu tworzą 
ciało niezależne tak od króla, jak od stanu. rycerskiego, - ciłlło 
mające swoje odrębne interesy i dążące do uzurpacji, A nie na- 
leży mi tutaj zarzucać sprzeczności dlatego, że przyjmuję senat za 
ciało odrębne w Rzeczypospolitej, chociaż go nie przyjmuję za stan 
będący częścią składową Rzeczypospolitej, - bo to są całkiem 
różne rzeczy. 
Przedewszystkiem należy odebrać królowi mianowanie senatu, 
nietyle z powodu władzy, jaką stąd nad senatorami zachowuje, 
a która może być niewielka, ile z powodu władzy, jaką ma nad
		

/Sponsorzy_008_09_105_0001.djvu

			tymi wSlystkimi, klórzy dążą do godności senatora, a przez nich 
nad ogółem narodu. Poza tem, że zmiana ta oddziała na ustrój, 
wyniknie z niej nieoceniona korzyść, polegająca na stłumieniu 
u szlachly dworackiego ducha, a z
stąpieniu go duchem patrjo- 
tycznym. Nie widzę w tem nic niekorzystnego, by senatorów mia- 
nował sejm, a widzę owszem wiele dobrego, az n
dto zrozumia- 
łegg, bym to potrzebował szczegółowo określać. To mianowanie 
mozna odrRzu w sejmie uskuteczniać, albo naprzód na sejmikach, 
w formie przedstawienia pewnej liczby osób na kazde wakujące 
miejsce w danych województwach. Z tych kandydatów se.im wy- 
bierałby senatorów, albo tez z pośród nich w)'bierałby mniejszą 
liczbę, a moznaby pozostawić jeszcze królowi prawo wybierania 
z tej liczby senatorów. Ale - żeby odrazu wziąć sposób najprostszy - 
dlac7.egóżby każdy wojewoda nie miał być wybierany ostatecznie 
przez sejmik swojej prowincji? Jakąz to niekorzyść dostrzeżono 
w wyborze przez sejmiki wojewodów połockiego, witebskiego i sta- 
rosty żmudzkiego l, i jakieżby zło w tern było, gdyby przywilej 
tych trzech prowincyj stał się prawem ogólnem wszystkich? Nie 
traćmy z oczu znaczenia, jakie ma dla Polski zwrócenie konsty- 
tucji w kierunku formy federacyjnej, celem usunięcia o ile 
możności zła, związanego z wielkością, a raczej z rozległością 
państwa, ' 
Powtóre: osłabicie znacznie interes senatu, jako grupy dążącej 
do uzurpacji, jeśli przeprowadzicie to, by senatorowie nie byli do. 
zywotni. To przedsięwzięcie ma jednak swoje trudności: Naprzód 
dlatego, bo ciężką jest rzeczą dla ludzi, przyzwyczajonych do za. 
rządzania sprawami publicznemi, gdy widzą się nagle bez własnfj 
winy zepchniętymi na stanowisko osób prywatnych; następnie, bo 
stanowiska senatorskie łączą się z tytułami wojewodów i kaszte- 
lanów . i z przywiązaną do nich władzą. miejscową, a ustawiczne 


1 Województwo poJockie zorganizowano w r. 1504, witebskie w r. 1511, Jącząc 
z urzędem wojewody, dawniej istniejącym, urząd starosty t.j samej zicmi.- 
starosta 1muilzki staJ pod względem zakresu wJadzy narówni z wojewodami; za- 
siadaJ on te1 w radzie wielkoksią1ęcej, a od r. 1069 w senacie. Wszyatkie te trzy 
urzędy obsadzane były przez króla na podstawie przedstawienia ze strony lud- 
ności, pÓ1uil,j sejmików. W ziemiach poJockiej i witebskiej działały w tym.wzglę- 
dzie tradyc:e republik pÓluocno-ruskich. dzięki którym te województwa utrzymały 
przywilej wyboru swoich najwybzych urzędników. Żmud1, która jeszcze do wieku 
XV zachowała pierwotną organizację wiecową, umiała równie1 uzyskać od \V. Księ- 
cia podobną konceej, (Por, Kutrzeba: Historja ustroju Polski w zarysie, Tom II: Litwa/. 


o.:r, - ł . 


41 


::. 
J!'
r: 
I 
I: 


, 


.
		

/Sponsorzy_008_09_106_0001.djvu

			. ---- 

, 


." 


::; 


i I 
I 
: II 
I I 
, ' 



 v-
 -p 


42 


przechodzenie tych tytułów i tej władzy na coraz to inne jednostki 
wywołałoby nieporządek i niezadowolenie. Wreszcie czasowość ta 
nie może obejmować biskupów, a może nie powinna obejmować 
ministrów, bo ich stanowiska wymagają szczególniejszych talentów 
i niezawsze jest łatwo dobrze je sprawować. Jeśliby sami tylko 
biskupi byli .dożywotni, wzmógłby się znacznie autorytet ducho- 
wieństwa, już i tak zbyt wielki; a waznem jest, by ten autorytet 
został zrównoważony przez senatorów, którzy byliby dożywotnil 
tak jak biskupi, i którzy nie więcej. niż oni. obawialiby się utraty 
5wych stanowisk. Oto cobym obmyślił dla zapobiezenia tym różnym 
stronom ujemnym: Chciałhym, by stanowiska senatorów pierwszego 
rzędu nadal pozostały dożywotnie mi. Zaliczając do nich, prócz 
biskupów i wojewodów, wszystkieh kasztelEmów większych, by- 
łoby 89 senatorów stałych. 
Co się tyczy kasztelanów mniejszych, chciałbym, żeby wszyscy 
byli czasowi, bądź to na przeciąg dwóch lat, tak by kaMy sejm 
dolwnywał nowych wyborów, - bądź na dłuzej, - jeśliby to uwa- 
żano za stosowne; żeby jednak zawsze ustępowali ze swoich sta- 
nowisk za nadejściem terminu, - przyczem sejm mógłby na nowo 
wybrać tych, których chcialby zatrzymać, na co pozwoliłbym, ale 
tylko przez pewną ilość razy, stosownie do projektu, który ponitej 
będzie można znaleźć. 
Przeszkoda z racji tytułów byłaby słaba, bowiem tytuły te, 
niedające żadnych prawie innych funkcyj prócz zasiadania w se- 
nacie, moznaby znieść bez wszelkiej niedogodności, a zamiast ka- 
sztelanami mniejszymi mogliby się tytułować senatorami-posłami. 
Ponieważ w następstwie reformy senat, wyposazony we władzę 
wykonawczą. byłby stale zebrany w pewnej liczbie 'swych człon- 
ków, pewna stosunkowa liczba senatorów-posłów byłaby również 
obowiązana do obecności w senacie w porządku kolejności.. - Ale 
nie idzie tutaj o tego rodzaju szczegóły. 
Dzi
ki tej zaledwo wyczuwalnej zmianie kasztelanowie ci albo 
senatorowie-posłowie staliby się także przedstawicielami sejmu, 
przeciwwazącym( ciało senatu i. wzmacniającymi stan rycerski na 
zgromadzeniach narodu; tak, ze senatorowie dozywotnt. aczkolwiek 
wzrośli we władzę zarówno dzięki zniesieniu veta, jak uszczupleniu 
władzy kr61uwskiej i władzy ministrów, wtopionej po części w ciało
		

/Sponsorzy_008_09_107_0001.djvu

			senatu, nie będą jednak mogli zapewnić przewagi w senacie inte- 
resowi senatu, jako grupy; a senat, złożony w ten spo!!ób w po- 
łowie z członków czasowych. w połowie z członków dozywotnich, 
będz'e zbudowany jak tylko mozna najlepiej, by stać się władzą 
pośredniczącą między izbą posłów a królem, będąc równocześnie 
dostatecznie spójnym, by kierować administracją, i dostatecznie 
zaletnym, by zachować uległość wobec praw. Ta zmiana wydaje 
mi się dobrą, bo jest prosta a bardzo skuteczna. 
Jest propozycja, by w celu zmniejsze
ia nadużyć veta liczyć 
głosy nie według posłów, ale według województw 1. Dobrze trzeba 
się zastanowić, zanim się przyjmie tę zmianę, chociaz ma ona 
swoje korzyści i sprzyja formie federacyjnej. Głosy wzięte w ma- 
sie i kolektywnie, nie padają tak wprost ku ogólnej korzyści, jak 
głosy wz'ęte oddzielnie, według jedn.ostek. Bardzo często będzie 
się zdarzać, ie wśród posłów jakiegoś województwa jeden z nich, 
na osobnej naradzie, uzyska wpływ na innych i pozyska dla 
swojego zdania większość, kt6rejby nie miał, gdyby każdy głos 
pozostał samodzielnym. W ten sposób korumpujący będą mieli 
mniej do roboty i lepiej będą wiedzieli, do kogo mają się zwracać. 
Pozatem lepiej będzie, jeśli każdy poseł za siebie będzie musiał 
odpowiadać przed swym sejmikiem, tak, by nie mógł wymawiać 
się innym, by nie pomieszano niewinnego z winnym i by spra- 
wIedliwości łatwiej stało się zadość. Nasuwa się wiele argumentów 
przeciw tej formie, która bardzo rozlużniłaby wspólne węzły i mo- 
_ głaby narazić państwo na podzielenie się przy sposobności każdego 
sejmu. 
Uzalezniając bardziej posłów od instrukcyj i mocodawców, 
zyskuje się mniej więcej tę samą korzyść, bez żadnej niekorzyści. 
Prawda, że przy takiem założeniu głosowanie odbywałoby się nie 
pisemnie, ale ustnie, tak, by postępowanie i opinja każdego posła 
w sejmie. były znane i by za nie odpowiadał on sam osobiście. 
Skoro jednak sprawa głosowania naleiy do tych, które roztrząsną- 
łem z największą starannością w Umowie spolecznep, przeto zbyteczne, 
bym się tu powtarzał. 
Co się tyczy wyborów, to może z początku napotka lilię na 


1 Propozycię tę wysuwa Mably. 
. Por. przypisek na str. 54. 


'. 


.. . ..0..-0{ 


43 



 

 

 
jI' 



 


.j
		

/Sponsorzy_008_09_108_0001.djvu

			I' 


I I' 


I 
( 
I 
f, l 
t I' 
1 r ' 


44 


pewne zamieszanie przy mianowlmiu na każdym sejmie równo- 
cześnie tylu senatorów-posłów, i wogóle przy wyborach wielkiej 
liczby z pomiędzy jeszcze więl,szej liczby, które to wybory po- 
wtórzą 'się jeszcze czasem w projekcie, jaki zamierzam zapropono- 
wać; ale wprowadziwszy w tej sprawie głosowanie pisemne, moznaby 
łatwo uniknąć tego zamieszania, poslugując się drukowanemi i nu- 
merowanemi kartkami, rozdawanemi wyborcom w przeddzień wy- 
borów, a zawiera.iącemi nazwiska wszystkich kandydatów, z pośród 
których wybór ma być Qokonany. Nazajutrz wyborcy przychodziliby 
kolejno składać wszystkie swoje kartki w koszyku, oznaczywszy 
każdy na swojtj tych, których wybiera, względnie tych, których 
wyklucza, - stosownie do pouczenia umieszczonego w nagłówku 
'kartek. Zar:Jz wobec zgromadzenia sekretarz sejmu odczytywałby 
te kartki, przy asystencji dwóch innych sekretarzy ad actum, mia- 
nowanych na miejscu przez marszałka z pośród obecnych posłów. 
Dzięki tej metodzie postępowanie stałoby się tak krótkiem i pro- 
stem, 
e bez rozpraw i hałasu w ciągu jednego posiedzenia uzu- 
pełniłby się cały senat. Prawda, 
e potrzebaby ponadto przepisu 
o sposobie ustalania listy kandydatów; ale ta rzecz znajdzie się 
jeszcze na właściwem miejscu i nie będzie pominięta. 
Pozostaje jeszcze mówić o królu, który przewodniczy sejmowi, 
i który na mocy swego stanowiska winien być najwyzszym wyko- 
nawcą praw. 


(VIII.) O KRÓLU. 


Wielkiem to jest złem, ze naczelnik narodu jest urodzonym 
wrogiem wolności, której powinienby być obrońcą. Według mnie, 
zło to nie jest tak ściśle związane z tern stanowiskiem, by nie 
mozna było go odeń odłączyć, a przynajmniej znacznie zmniejszyć, 
Niem8sz usiłowań bez nadziei. Zróbcie tak, by uzurpacja stała się 
dla królów waszych niemoZliwą, a przestaną o niej roić i wszelkie 
wysiłki, których obecnie dokładają, by was sobie poddać, obrócą 
na to, by dobrze rządzić wami i bronić was. Twórcy ustroju 
Polski, jak to zauwazył p. Hrabia Wielhorski, pomyśleli o tem, 
by odjąć królom środki szkodzenia, ale zaniedbali pozbawić ich 
środków przekupstwa, - a środka tego dostarczają im obficie łaski,
		

/Sponsorzy_008_09_109_0001.djvu

			f' 


których są !;1zafarzami. Trudność leży w tern, że skoro pozbawi się 
ich tego rozdawnictwa' łask, wydaje się; że ich się wszystkiego 
pozbawi; tego właśnie robić nie trzeba, - bo na jednoby wyszło 
wcale nie mieć króla l, a uwaza
 za niemożliwe, by państwo tak 
wielkie, jak Polska, mogło się obyć bez króla, t. zn. bez najwyz- 
szego naczelnika, któryby był dożywotni. Otóż, jeśli się nie chce, 
żeby naczelnik państwa był zerem i wskutek tego niepotrzebnym, 
trzeba koniecznie, by miał możność zrobienia czegoś; a tu mini- 
mum tego, co by robił, z konieczności musi być dobrem albo zIem. 
Obecnie król mianuje cały senat - to za wiele. .Jezeliby nie 
miał zadnego udziału w tem mianowaniu, byłoby za mało. Aczkol- 
wiek lordów w Anglji równiez król mianuje, są lordowie jednak 
od króla o wiele mniej zależni, albowiem, raz zamianowani, są 
dziedziczni, - podczas gdy godności biskupie, wojewódzkie i lm- 
szt'lańskie, jako dozywotnie, po śmierci każdego posiadacza Wl'8- 
cają do dyspozycji króla, 
Powiedziałem juz, jak według mnie to mianowanie powinno 
się odbywać; mianowicie wojewodowie i kasztelanowie więksi 
powinni być mhmowani dvżywotnio przez właściwe sejmild, 
kasztelanowie mniejsi czasowo przez sejm. Co się tyczy bisku- 
pów, to wyd!łje mi się rzeczą trudną odjąć ich mianowanie luó- 
lowi, - chyba żeby wybór ich powierzyć odnośnym kapitulom; 
sądzę jednak, że mozna to pozostawić królowi, z wyjątkiem, 
w kazdym razie, nominacji arcybiskupa gnieźnieńskiego, lrlóra 
z natury rzeczy należy do sejmu; - chyba żeby od tego arcybi- 
skupstwa odłączono godność prymasa, którą to godnością tylko 
sejm moze rozporządzać. Co się tyczy ministrów - zwłaszcza het- 
manów wielkich i podskarb;ch wielkich, - aczkolwiek ich władza, 
równoważąca władzę króla, powinnaby być zmniejszona stosownie 
do zmniejs:/',enia władzy króla, nie wydaje mi się r
eczą rozsądną, by 
pozostawiać królowi prawo obsadzania tych stanowisk swoimi 
ludźmi, a chciałbym przynajmniej, by królowi przysługiwał jedynie 
wybór z pośród małej liczby osób, przez śejm przedstawionych. 
Przyznaję, że król, nie mogąc odbierać tych stanowisk, skoro je 


I Mably 8pycha króla do roli figuranta hez tadne.i r?eczy wiglej wladzy. 


41) 


.. 


i
 


.. 


: 


.I' 
j 


7fT 
.
		

/Sponsorzy_008_09_110_0001.djvu

			II 


I , 
I 


I 
l' I 
! I: 
, 
'1 


46 



 


raz nadał, nie może bezwzględnie liczyć na tych, którzy je zaj- 
mują: ale ma juz nadto władzy nad starającymi się o nie, - jeże i 
nie na tyle, by mógł zmienić sam ustrój, to jednak dosyć, by 
mógł mieć nadzieję w tym względzie; a przedewszystkiem zalezy 
na tern. by mu za ws,.elką cenę odjąć tę nadzieję. 
Co się tyczy wielkiego kanclerza, to zdaje mi się, że powinien 
być mianowany przez króla. Królowie są urodzonymi sędziami 
swoich ludów; właśnie dla spełniania tej funkcji zostali ustano- 
wieni, chociaz dzisiaj wszyscy ją juz porzuc:li; nie można ich jej 
pozbawiać, - a gdy nie będą pełnić jej sami, mają prawo mia. 
nować swych zastępców w tej dziedzinie, oni bowiem m
jlj zawsze 
odpowiadać za wyroki w ich imieniu wydawane. Wprawdzie naród 
może przydać im asesorów, i powinien to uczynić, skoro oni sami 
nie sądzą; tak trybunał koronny, w którym pnewodniczy nie król, 
ale wielki kanclerz l, pozostaje pod nadzorem narodu i całkiem 
słui!znie sejmiki mianują innych jego członków. Gdyby król sądził 
osobiście, uważam, że miałby prawo sądzić sam. Jakkolwiekby się 
rzeczy miały, zawsze będzie leżało w interesie króla, by był spra- 
wiedliwy, a nigdy niesprawiedliwe dIOgi nie były dobrą drogą do 
uzurpacji. 
Co do innych godności, zarówno koronnych, jal( wojewódzk:ch, 
które są jedynie tytułami honorowemi i d3ją raczej blask niż 
realne znaczenie, niepodobna postąpić lepiej, jak pozostawić kró- 
lowi zupełne prawo rozrządzania niemi: niechaj ma mozność za- 
szczycać zasługę i pochlebiać próżności, ale niech nie ma możności 
udzielać władzy. 
Majestat tronu nalezy podtrzymywać wspaniałością; ważnem 
jest jednak, by król o ile możności jak najmniej mógł dyspono- 
wać wydatkami, dla tego celu koniecznemi, Należałoby sobie ży- 
czyć, żeby wszyscy urzędnicy krób byli opłacani przez Rzplitą, 
a nie przez niego. i żeby w tym stosunku zmniejszono wszystkie 
dochody królewskie. - a to aby ograniczyć, ile się tylko da, obroty 
pieniężne króla. 


1 Kancler
 nie zasiadał w Trybunale. Sądzili w nim tylko depulaci s
łacheccy 
i duchowni. Właśnie utwor
enie "ybunału (1578) slanowilo wyłom w zasad
ie, 

e naiw,,
azym aędzią JUI król. Kanclerz przllwodniczy/ nalomi,sl sądowi aseaor- 
sidlImu, który s'ld
iI sprawy apelacyjne miejskie i mniejsze sprawy skarhowe 
szlacheckie.
		

/Sponsorzy_008_09_111_0001.djvu

			Proponowano 1 zmianę korony na dziedziczną. Bądźcie pewni, 
że z chwilą uchwalenia tf'go prawa Polska może na zawsze po- 
żegnać się z wolnością. Wyraza się mniemanie, ze w dostatecznej 
mierze zaradziłoby temu ograniczenie władzy królewskiej. Nie do- 
strzega się, ze takie przez prawo zakreślone granice zostRną rychło 
przełamane przez stopniowe uzurpacje i że system przyjęty i bez 
przerwy stosowany przez ród króLewski musi wziąć wkońcu górę 
nad władzą ustawodawczą, z natury swej skłonną do ustawicznego 
rozluźniania się. Jezeli król nie może przekupić magnatów łaskami, 
mOze zawsze przekupić ich obietnicami, które poręczają jego na- 
stępcy; a poniewaz plany zamierzone przez ród królewski razem 
z nim żyją, bardziej będzie się ufać zobowiązaniom rodu i więcej 
liczyć na ich dotrzymanie, niz kiedy elekcyjność korony sprowadza 
kres zamiarów monar
hy wraz z kresem jego życia, Polska jest 
woLna, bo kazde panowanie poprzedza przerwa, podczas której na- 
ród, odzyskując wszystkie swe prawa i zyskując nowe siły, prze- 
cina postęp naduzyć i uzurpacji, po
czas której władza ustawo. 
dawcza dźwiga się i odzyskuje swoją pierwotną energję. Cóż się 
stanie z pactami conventami, tą egidą Polski, gdy ród jakiś, wie- 
czyście na tronie osadzony, bez przerwy będzie tron zajmować i zo- 
stawi narodowi w czasie pomiędzy śmiercią ojca a koronacją syna 
tylko czczy cień wolności, bez żadnej siły, unicestwiony niebawem 
przez pozór przysięgi, skladanej przy koronacji przez wszystkich 
królów. a zapominanej przez wszystkich juz w chwili następnej? 
Widzieliście Danję, widzicie Anglję, a zobaczycie Szwecję: korzy- 
· stajcie z tych przykładów dla wieczystej nauki, że - jakiekolwiek 
nagromadzonoby środki ostrozności - dziedziczność tronu i wolno
ć 
narodu nigdy z sobą pogodzić się nie dadzą. 
Polacy zawsze okazywali skłonność do przenoszenia korony 
z ojca na syna, albo na najblizszego dziedzica, aczkolwiek zawsze 
na mocy elekcji. Jezeli nadal nie zaprzestaną kierować się tą skłon- 
nością, doprowadzi ich ona do nieszczęścia, do dziedzicznego tronu; 
i. nie powinni się spodziewać, ze w tych stosunkach będą mogli 


1 Mably vroponuje zaprowadzenie w Polsce tronu dziedzicznego: zapewni on 
wi,kszy spokój Rzeczypospolitej, usuwając 8J{ilację i zamIeszki przedelekcyjne, 
wstrząsy wywoływane elekcją, przekupstwo i mieszanie się pańslw obcych: za- 
pewni dalei większą spójność rządu, da silę prawom, oduczy Polaków .wawoli. 


47 



 
... 
-/ 



 


, . '.. 


=--- 
:w»
		

/Sponsorzy_008_09_112_0001.djvu

			't" _- - 


$" 


.
 , 
- - 1:1 

.... 
l' , 


48 


" 


z potęgą lcrólewską walczyć tak długo, jak członkowie cesarstwa 
niemieckiego walczyli pl'Zeciw potędze cesarstwa, Polska bowiem 
nie ma sama w sobie dostatecznej przeciwwagi dla utrzymania 
dziedzicznego króla w prawnem podporządkowaniu. Pomimo po. 
tęgi kilku członków Rzeszy, gdyby nie przypadkowy wybór Ka- 
rola VII l, kapitulacje cesarskie byłyby już tylko czczą formułką, 
tak jak nią były z początkiem tego wieku; a pacta conventa staną 
się Jeszcze barddej czczemi, skoro ród krółewski będzie miał czas 
wzmocnić się i poddać sobie wszystkie inne rody. By wjednem 
słowie wypowiedzieć mój pogląd na ten przedmiot, sądzę, że ko- 
rona elekcyjna, nawet z władzą najbardziej absolutną, więcej jesz- 
cze dla Polski warta, ni
 korona dziedziczna z władzą prawie żadną. 
Zamiast tego fatalnego prawa, stanowiącego tron dziedziczny, 
zaproponowałbym inne, tamtemu wręcz przeciwne, które, gdyby 
zostało przyjęte, podtrzymałoby wolność w Polsce; a byłoby to 
postanowienie, zaw-arte w zasadnicze.i ustawie, że nigdy korona 
nie przejdzie z ojca na syna, i że każdy syn króla polskiego bę- 
dzie na zawsze wyłączony od tronu. Mówię, że zaproponowałbym 
takie prawo, gdyby to było konieczne; ale mając na oku projekt, 
który bez tego prawa ten sam skutek wywrze, wytłumaczenie tego 
projektu odkładam na właściwe miejsce; a przypuszczając, że na 
skutek tego projektu, synowie' zostaną wyłączeni od tronu swych 
ojców, przynajmniej bezpośrednio, mniemam, że zapewnienie wol- 
ności nie będzie jed} ną korzyścią, laka z tego wyłączenia wyniknie. 
Wypłynie z niego inna jeszcze korzyść, bardzo znaczna, a miano- 
wicie ta, że królowie, straciwszy wszelką nadzieję uzurpowania 


1 Karol VII, wybrany cesarzem w 1712 r., w 15 miesięcY po śmierci Karola VI, 
ostatniego męskiego potomka ausb'jacldch Habsburgów. Śmierć ta stała się po- 
wodem . wojny, zwanej sukcesyjną, a podjętej właśnie przez Karola, jeszcze jako 
elektora bawarskie
o, przy pomocy Francii, Pros i Saksonii. - Władza cesarska 
na długo przed Karolem VII przestała być niebezpieczną dla stanów Rzeszy. Ce. 
sarz zachowa/ tylko nieliczne atrybuty władzf, a i te po największei części mógt 
wykonywać tylko łącznie z Se,imem Rzeszy, wz\(lędn'e kolegium elektorów. Zwłasz- 
cza t. zw. kapitulacje wyborcze, ukladane przez elektorów od 1519 r., od czasów 
pokoi u wesłfalskiego roztrząsane także przez pozostałe sIany Rzeszy, a które kaMy 
nowo obrany cesarz mu.$iał zaprzysiąc, jak na.ibardziej ograniczały samodzielność 
cesarza. Zawierały one nietylko zatwierdzenie przywilejów, na podstawie ki órych po- 
szczególne kraje i miasta, w skład Rzeszy wchodzące, miały niemal zuoelną samo- 
dzielność, ale nadto przepisywaly cesarzo.vi kierunek, w jakim ma rządy sprawo- 
wać. Godność cesarska straci/a więc dawne swe zuaczenie. C.sarz był już tylko re- 
czej nominalnie naczelnym zwierzchnikiem Niemiec, złożonych z państw nied.- 
wialych. W.tym stanie rzeczy wygaśnięcie rodu Habsburgów nic nie zmieniło.
		

/Sponsorzy_008_09_113_0001.djvu

			i przekazania swym dlieciom władzy arbitralnej, całą swą dzia- 
łalność wysilą ku chwale i powodzeniu państwa, jedynej drodze 
otwartej dla ich ambicji. W ten sposób naczelnik narodu stanie 
się nie jego urodzonym wrogiem, ale pierwszym obywatelem; 
w ten sposób weźmie za swoje największe zadanie uświetnić swe 
panowanie przez zakłady użyteczne, które go drogim dla narodu, 
szanownym dla sąsiadów uczynią, które pamięć jego błogosławień- 
stwy otoczą, - i w taki to sposób będzie mozna zwiększyć władzę 
króla we wszystkiem, co może przyczynić się do dobra publicz- 
nego, nie oddając tylko w jego ręce środków szkodzenia i uwo- 
dzenia, bo tych nigdy nie powinno się mu zostawiać. 'Mało będzie 
miał władzy bezpośredniej i własnej, by mógł działać samo- 
, dzielnie; ale będzie miał wiele autorytetu, możności kontroli i nad- 
zoru, by zdołał każdego utrzymać w granicach obowiązku i kiero- 
wać rządem tak, by ten oslatni mógł swój istotny cel wypełnić. 
Przewodniczenie na sejmie, w senacie i we wszystkich ciałach; 
surowy nadzór ,nad postępowaniem wszystkich urzędników; wielka 
troska o utrzymanie sprawiedliwości i prawności we wszystkich 
trybunałach, o zachowanie porządku i spokoju w państwie, aby 
zapewnić mu dobre stanowisko na zewnątrz; dowództwo armją 
w czasie wojny, wprowadzenie zakładów użytecznych w czasie po- 
koju, - oto obowiązki, w szczególny sposób zgadzające się z urzę- 
dem króla, a które dość mu dadzą zajęcia, jeśli zechce spełniać je 
osobiśCi.ei\ skoro bowiem szczegóły administracji są powierzone 
ministroIDl specjalnie w tym celu ustanowionym, byłoby zbrodnią 
ze strony króla polskiego, gdyby powierzał faworytom jakąkolwiek 
cząstkę tych zadalI, które do niego należą. Niech zawód swój wy- 
konuje osobiście, albo niech się go zrzeka: ważny punkt, od ldó- 
rego naród nigdy odstępować nie powinien 1. 
Na podobnych to zasadach należy oprzeć równowagę upoważ- 
nień, składających się na ustawodawstwo i administrację. Możliwie 


1 Pozostawiając królowi wlasną, niezależną od senatu sferę działania, przede" 
wszyslkiem sadowniclwo i dowództwo nB wojnie, trzyma się Russo zasady wyra- 
żonej w Umowie spolecznej 111. 7: .Rząd prosty iesl sam w sobie najlepszy, dlalego 
właśnie, że jest prosty. Ale gdy władza wykonawcza nie jesl w dostatecznej mierze 
zależna od władzy prawodawczej, t. zn. gdy zachodzą liczniejsze stosunki między 
l'sięciem a zwierzchnikiem, niż między narodem a księciem, trzeba zaradzić te.. 
wadliwe.. proporcji przez podzielenie rządu; wówczas bowiem wszystkie jego części 
nie maią mniejszej władzy nad poddanymi, a podział ich sprawia, że wszystkie 
razem maią mniej Biły przeciwko zwierzchnikowi. 


Bibl. Narodowa Serja II, Nr. 32 (Rousseau: Uwagi nad rządem Polski) 


= 
./m- 


4Y 



 


;;. 


bo 


. ... 


-' 


4 


I< 


.i-
		

/Sponsorzy_008_09_114_0001.djvu

			.. .J' 


I, 


;.... 


l, 


-
 
- , 
- 
 


.;".... 


. I 
 t 
t 


M 


najlepszy wymiar tych upowaznien ze wzgtędu. nil wyposatonych 
w nie depozytarjulz6w powinien być taki. by pozo!!ławały WitO' 
!!unku prostym do liczby tych depozyłarjuszów, a w odwrotnym do 
czasu. przez jaki zajmują dane stanowisko. Części składowe sejmu 
dość ściśle zachowujq ten najlepszy stosunek.: Izba posłów, najlicz- 
niejsza, będzie te
 i najpotę2niejsza, ale zato cżłonkowie jej będll. się 
cZęsto zmieniali. Senat, mniej liczny, będzie miał mniejsL.Y udział 
w ustawodawstwie, ale większy udział we władzy wykonawczej; 
a członkowie jego, uczestnicząc w obu krańcowych elementach 
władzy. będq w pewnej części dożywotni, w pewnej czasowi, jftk 
to jest właściwe dla ciała pośredniczego. Król, przewodniczll.c 
wszystkiemu, pozostanie do
ywotnim, a władza jego. zawsze bar- 
dzo duża w zakresie kontroli, będzie w zakresie ustawodawstwa 
ograniczona przez izbę posłów, a w zakresie administracji przez 
!!enllt. Ale aby utrzymać równość, tę zasadę konstytucji, dziedzicz- 
nem może być tylko szlachectwo) Jeśliby korona miała być dzie- 
dziczna. dla zachowania równowagi należałoby, by i godność para 
czyli stan !!enatorski był także dziedziczny, jak to jest w Anglii. 
W6wczas jednak słan rycerski, ponizony, straciłby swq władzę, 
I!koro izba posłów nie posiada władzy" jaką ma Izba Gmin: co- 
rocznego otwierania. względnie zamykania skarbu public:i:ne
o,- 
a ultrói Poliki zostałby z iruntu przewrócony. 


(IX.) SZCZEGÓLNE PRZYCZYNY ANARCH]I 


Dobrze w ten sposób zr6wnoważony i we w!!zystklch IW7ch 
częściach należycie ustosunkowany sejm będzie źródłem dobrei o 
prawodawstwa i dobrego rządu j trzeba jednak nato, by rozkaz6w 
jego sluchano i by je wykonywano. Łatwo jest przejrzeć przyczyny 
pogardy praw i anarchji, w jakiej Polska dotychczas zyła. Po- 
przednio już zaznaczyłem przyczynę najgłówniejs7l1 i wskazałem 
Modki zaradcze. Inne współdziałające przyczyny są następujące: 
1) liberum veto, 2) konfederacje, 3) naduzycie przez jednostki po- 
zostawionego im prawa utrzymywania wojska na swych usługach. 
To ostatnie nadu
ycie jest tak wielkie, że jeżeli nie zacznie 
się od usunięcia iO, wszystkie inne reformy będą bezużyteczne. 
Dopóki jedno!!tki będą miały mo'ność opierać aię .ile wyko-
		

/Sponsorzy_008_09_115_0001.djvu

			:h 


nawczej, będą mniemały, ze mają do tego prawo; a dopóki będą 
między sobą prowadziły małe wojny, jakze
 mo
na chcieć, by 
państwo 1yło w spokoju? Przyznaję, że twierdzom potrzebne są 
załogi; ale nacó1 potrzebne są twierdze, srogie tylko dla obywa- 
teli, a słabe wobec wroga? Lękam się, 
e ta reforma napotka na 
trudności, nie sądzę jednak, żeby ich nie można pokonać; a oby- 
watel m01ny, choćby najmniej rOlsądny, bez trudności zgodzi się 
pozbyć własnego wojska, skoro i drugi mieć go nie będzie 1. 
Zamierzam mówić poniżej o urządzeniach wojskowych; do 
tego więc rozdziału odkładam to, co miałbym tutaj powiedzieć. 
LIberum veto nie jest prawem w sobie samem wadliwem; ale 
jeśli tylko przskrlicza swe granice, staje się najniebezpieczniejszem 
z nadużyć; było rękojmią wolności, jest ju1 tylko narzędziem prze. 
mocy. By usunąć to nieszczęsne nadużycie, nie pozostaje nic in- 
nego, jak tylko usunąć zupełnie jego przyczyny. Ale tkwi to 
w naturze człowieka, 
e zależy mu bardziej na indywidual- 
nych .przywilejach, ni1 na korzyściach większych a powszechniej- 
szych. Tylko plltrjotyzm oświecony doświadczeniem może nauczyć 
poświęcania dla dóbr większych prawa błyskotliwego, które wsku- 
tek naduiycia stało się zgubnem i od którego naduzycie jest juz 
nieodłączne. Wszyscy Polacy muszą czuć zywo zło, sprawiane przez 
to nieslCzęsne prawo. Jeśli kochają porządek i pokój, nie mają 
zadnego sposobu, by przywrócić u siebie tak jeden, jak drugi, dopóki 
utrzymają to prawo, dobre przy tworzeniu się ciała politycznego, 
albo też gdy ciało. to osiągnęło ju
 pełną doskonałość, ale absur- 
dalne i zgubne, dopóki trzeba jeszcze wprowadzać zmiany; a jest 
rzec
ą nie możliwą, by ich ju
 nie było potrzeba, zwłaszcza w pall- 
stwie wielkiem, otoczone:n p,zez sąsiadów potęznych i ambitnych, 
Liberum veto byłoby mniej nierozsądne, gdyby obejmowało 
jedynie zasadnicze punkta konstytucji; ale w 
aden sposób nie 
można dopuścić, by było zastosowywane ogólnie przy wszystkich 
uchwałach sejmu, Jest błędem polskiej konstytucji, że nie oddziela 
dostatecznie ustawodawstwa i administracji, i 1e sejm, sprawując 
władzę prawodawczą, miesza do tego części administracji 2, wyko- 


[)- 
lo 
u 
z- 
ię 
al 
i; 
h 
k 
b C 
r- 
.. 



z 



- 
,- 
'. 
i. 

, 
J. 


Ih 


[O 


W 
L1 
o- 
m 


0- 
h. 
ie 
,e. 
0- 


1 Mably równie
 oslro występuje przeciw prywalnym poczlom zbrojnym 
mo
nowładców, uwaiaj,\c je za największe niebezpieczeńslwo dla państwa. 
. Równis
 Mably 
I\da I!cislsllo rozllraniczenia kompetencjI obu władz. Co do 
sIanowi ska Russa wobsc zasady podziału władz, por. WstfP, II. 


51 


. 
 . .': 
. . 
,t.,/' 


4* 


.I"'W't ...
		

/Sponsorzy_008_09_116_0001.djvu

			.. 
 
I 

 
" 
"-: 
: I 


.. ' 



 
'"" 
""I:i 


5? 


nuje bez różnicy zarówno akty władzy najwyzszej i zarządu, często 
nawet akta mieszane, przyczem członkowie.,sejmu są równocześnie 
urzędnikami i prawodawcami. 
Proponowane zmiany zmierzają do lepszego odróżnienia tych 
dwóch władz, a tem samem do lepszego wyznaczenia granic libe- 
rum veto; nie sądzę bowiem, 
eby kiedykolwiek wpadło komu do 
głowy rozciągać je na materje czysto administracyjne, co byłoby 
unicestwieniem władzy państwowej i całego rządu. . 
Na podstawie prawa naturalnego związków społecznych uznano 
jednomyślność za konieczną dla utworzenia ciała politycznego i praw 
zasadniczych, związanych z jego istnieniem'l, takich n. p. jak prawo 
pierwsze poprawione, piąte, dziewiąte i -jedenaste, ustalone na 
pseudo.sejmie z 1768 r.' Otóz jednomyślności, wymaganej dla usta- 
nowienia tych praw, należy wymagać takze dla ich zniesienia. To są 
więc punkta, w przedmiocie których liberum veto może się nadal 
utrzymać; a skoro nie chodzi o zupełne jego zniesienie, Polacy, 
którzy bez wielkiego szemrania przyjęli ścieśnienie tego prawa 
przez sejm z r. 1768 3 , powinni bez przykrości przyjąć jego zmniej- 
szenie i ograniczenie przez sejm bardziej wolny i prawny. 
Należy dobrze rozwazyć i obmyślić te punkta główne, i tylko do 
tych punktów odnosić się będzie moc liberum veto. W ten sposób 
konstytucja będzie ustalona, a prawa jej nieodwołalne w moZliwie 


'I 


J Russo w swych pismach uwata jeduomyśluOść za konieczność tylko przy 
zawarciu .umowy społecznej". Wszystkie inne prawa winny być uchwalane więk- 
szością głosów. Ta reguła większości wypływa jut z samej umowy społecznej, 
przez którą kaMy przyjmuje na siebie obowiązek kierowania się wolą powszechną. 
słwierdzoną w drodze nchwały większości (Umowa społeczna IV, 2). - Inna rzecz, 
te fakłyczną jednomyślność nwatal Russo za rzecz potądaną. Im większa cnoła 
obywateli. tem bardziej pokrywa się u nich ich wola wewnętrzna z wolą powszechną. 
Jednomyślność powinna być zatem dązeniem politycznem, ale nie mote być za- 
sadą prawną uchwal. 
. Russo ma na myśli dodany do Traktatu między Rzeczpospolitą Polską i Im. 
perjum całej Rosji .Akt osobny drugi, zamykający w sobie Najjaśniejszej Rzeczy- 
pospolilej Polskiej prawa kardynalne, wieczyście łwałe i odmienione być nigdy nie 
mogące, et materias status, które tylko unanimitate na sejmach wolnych decydowane 
być powinny.. _ Akt ten uchwalony został przez sejm 1767-1768, odbyty pod 
węzłem Konfederacji radomskiej. Prawo pierwsze ...łanowi, te moC ustawodawcza 
nalety w Polsce do trzech stanów: królewskiego. senatorskiego i rycerskiego; 
prawo piąłe stanowi obieralność królów unanimitate: prawo dziewiąte waruje nie- 
rozdzielny związek z Koroną Litwy, na podstawie Unji, tudziet innych ziem i pro- 
wincyj, je,lno ciało Roeczypospolitej składających; prawo jedena!lłe zastrzega rów- 
ność i przywileie szlachty. 
. Sejm 1768 r. wprowadził zasadę większości co do uchwał w przedmiocie 
materYi ekonomicznych, które miały takte utrzymywać się w mocy naweł w razie 
zerwania sejmu.
		

/Sponsorzy_008_09_117_0001.djvu

			53 


najwyzszym stopniu; albowiem sprzeciwia się naturze ciała poli- 
tycznego, by nakładało sobie prawa, którychby odwołać nie mogło; 
ale to się nie sprzeciwia ani naturze rzeczy, ani rozumowi, by 
mogło odwołać swe prawa tylko przy zachowaniu tych samych 
form, jakich się trzymało przy ich ustanawianiu. Jedyne to są okowy, 
jakie może sobie nałożyć na przyszłość, To wystarczy tak dla 
wzmocnienia konstytucji, jak dla zaspokojenia przywiązania Polaków 
do liberum veto, bez narażania się w przyszłości na naduzycia, 
jakie ono zrodziło. 
Co się tyczy tego mnóstwa artykułów, zaliczonych w zabawny 
sposób do praw zasadniczych - a które tworzą tylko ogół ustawo- 
dawstwa _ narówni z temi wszysUdemi, które podciąga się pod po- 
jęcie materyj stanu 1, to muszą one, wobec zmienności rzeczy 
ludzkicb. ulegać zmianom lwniecznym, i nie mo zna przy nich wy- 
magać jednomyślności. Absurdem jest równiez, żeby w jakimkol- 
wiek wypadku jeden członek sejmu mógł wstrzymać jego czyn- 
ności i by usunięcie się czy protest jednego czy kilku posłów 
mogły rozwiązywać zgromadzenie i w ten sposób unicestwiać naj- 
wyższą władzę. To prawo barbarzyńskie nalezy znieść i karą śmierci 
obłozyć każdego, komuby przyszło do głowy powoływać się na nie. 
Gdyby nadarzyła się polrzeba załozenia protestu przeciw sejmowi - 
co być nie mo ze, dopóki sejm jest wolny i zupełny, - llIożnaby 
to prawo protestu udzielić województwom i sejmikom, ale nigdy 
posłom, którzy, jako członkowie sejmu, nie mogą mieć nad nim 
żadnej władzy, ani jego postanowień uniewazniać. 
Rózne są, stosownie do różnego znaczenia materyj," pośrednie 


;
: 
,
 


1 11 :- 


I Sejm 1768 r. podzielił sprawy należące do sejmu na trzy kategorie. Do 
pierwszej należały prawa kardynalne, ostatecznie sformułowane, l,tóre nigdy nie 
mogły być zmienione i miały trwać wieczyście. Tutaj należałyby (prócz praw w przy- 
pisie 2-gim na str. 52 wymienionych). następujące postanowienia: Religia katolicka 
panująca, król katolik, nerninem captivabimus, wyłączne prawo szlachty do piastowania 
urzędów i posiadania dóbr ziemskich na własnoŚĆ, władza dziedzica nad cnłopem, 
kara śmierci na szlachcica za zabójstwo poddanego. arł. de non praestanda oboe- 
dientia. llberum veto in materiis status - Do drugie; zaliczono materie status. którą 
to nazwą ob'ęto olbrzymi zakres różnych spraw najwazniejszei dla państwa wagi, 
jak n. p. podnoszenie tub ustanowienie nowych podatków i taryf. pomnożenie 
wojska, zwołanie posp.olitego ruszenia, wypowiedzenie wojny i zawarcie pokoju, 
traktaty polityczne i handlowe, zakreślanie kompetencji i kreowanie nowych urzę- 
dów, porządek sejmowania i sejmikowania. nawet nobilitacje i indygenaty. W ma- 
terjach status utrzymano liberum veto w pełni, tak, ze nietylko wymagały jedno- 
myślności, ate wszystkie uchwaly w ich przedmiocie powzięte upadały w razie 
zerwania sejmu _ Trzecią wreszcie kategor,ję stanowiły materie jurydyczne i oko- 
nomiczne, do ł,tórych uchwalania wystarczała więkazość j1;łOBÓW. 



 


. ." 


i 

" 


.j 


" '7
		

/Sponsorzy_008_09_118_0001.djvu

			., 


... 
..... 


, I 
.j 
, I 
( I 


- "' 
:....
 



 
' r 
-.,:i I 
"\ - 


54 


proporcje, według których można oznaczyć przewagę przekonań, 
począwszy od veta, stanowiącego najwyższą liiłę indywidualną jaką 
tylko mogą mieć członkowie władzy najwyższej, a mogącego mieć 
miejsce jedynie w zastosowaniu do praw istotnie zasadniczych,- 
a skończywszy na zwykłej większości, stanowiącej siłę naj mniejszą 
i mającej zastosowanie w mat er ja ch zwykłej administracji, Na- 
przykład prz.y mtawach mozna wymagać przynajmniej 8/4 ilości 
głosów, przy materjach stanu 2/9, zwykłej większości tylko przy 
wyborach i innych chwilowych sprawach bieżących 1. 
W państwie takiem, jak Polska, gdzie dusze zachowują jeszcze 
wielką dzielność, może by i dało się utrzymać w całości, bez wiel- ' 
kiego ryzyka, to piękne prawo liberum veto, a moze nawet i z ko. 
rzyścią, byleby tylko wykonywanie jego uczyniono niebezpiecz.nem 
i byleby zwiljzano z niem ciężkie następstwa dla tego, ktoby chciał 
z niego korzystać; bo _ - śmiem powiedzieć - jest rzeczą dzi- 
waczną, żeby ten, kto wstrzymuje czynności sejmu i zostawia pań. 
stwo bez środków, wracał sobie spokojnie do domu i bezkarnie 
cieszył się z nieszczęścia publicznego, którego słał się przyczyną. 
Jeżeliby więc, przy uchwale prawie jednomyślnej, jeden tylko 
oponent miał zachować prawo unieważniania jej, chciałbym, by 
głową odpowiadał za tę opozycję, nietylko wobec swoich moco- 
dawców na sejmiku relacyjnym, ale nadto wobec całego narodu, 
który unieszczęśliwił. Chciałbym, by osobna ustawa stanowiła, że 
w sześć miesięcy po założeniu opozycji będzie sądzony uroczyście 
przez nadzwyczajny trybunał, _wyłącznie w tym celu ustanowiony, 
złożony z męzów w narodzie najmęrlrszych, naj znakomitszych i naj- 
bardziej szanowanych, który nie mógłby go poprostu uwolnić, ale 


" 


1 Por. w Umowie spolecznej IV, 2: .0 glosowaniu.. Co do kwestii, jaka więk- 
szość powinna stanowić o uchwale, pisze: .Różnica jednego glosu lamie równość 
glosów, jeden sprzeciwis'ący się lamie jednomyślność; ale - pomiędzy jeduomyśl- 
nością a równością - glosy przy nierówności mogą s-ę różnie dzielić, a wedtug 
tych różnic można ustalić wymaganą liczbę glosów, stosownie do stanu i potrzeb 
ciala poliłycznego. Dwie zas.dy ogólne mogą slut.yć przy normowaniu tych usto- 
sunkowań: jedna, 
e im obrady są watniejsze i poważnieisze, tern bardziej zdanie 
zwyciężaiące powinno zbliżać się do _iednomyślności
 druga, t.e ;m większego po- 
śpiecl1U wymaga sprawa będąca w toku, tem bardziej należy zmniejsz) ć różnicę 
przepisaną przy podzieleniu się zdań: przy obradach, które trzeba natychmiast 
zakończyć, więkność jednel(o głosu powinna wystarczyć. Pierwsza z tyc-h zssad 
zdsje się lepiej nadawać dla praw, dr1ll1a zaA dla .praw. Jakkolwiekby bylo, na 
kombimicji tych dwóch zasad opie"ją .ię nailepaze ustosunkowauis, jakie można 
wprowadzić przy zapadaniu uchwal większością glosów". - Ponadto w le.. IV, 
rozdz. 4 podnosi Russo zasadę jawnoicl /llosowania,
		

/Sponsorzy_008_09_119_0001.djvu

			mUiliałby albo skazać na imierć, bez m01ności ułaskawienia, albo 
nadać mu llIlgrodfJ i zaszczyty puhliczn!'l do końca 1ycia, nie mogąC 
nigdy pójść drogą pośrednią pom'ędzy temi dwiema alternatywami. 
Tego rodzaju instytucje. tak pobudzające odwagę i miłość 
wolności, zbyt są odległe od współczesnego ducha, by moŁna mieć 
nadzieję, 2e się je przyjmie i w nich zasmakuje; ale starożytnym nie 
były nieznane; i właśnie w podobny sposób twórcy ich praw umieli 
podnosić dusze i zapalać w potrzebie żarliwością naprawdę boha- 
terską. Widziano w republikach. w których panowały twarde jeszcze 
prawa, jak szlachetni obywatele na śmierć się ofiarowywali w nie- 
bezpieczeństwie ojczyzny, by dać wyraz przekonaniu, kt6re jll 7.bawić 
moglo. V.to, pociągające za sobą takie niebezpieczeństwo, mOż'e cza- 
um zbawić państwo, fi nigdy nie będzie trzeba zbytnio się go obawiać. 
Będęt Amiał m6wić tutaj o konfederacjach a nie podzieliĆ prze- 
konań uClOnych?1 Widz/!, oni tylko zło, kt6re konfederacje lipra- 
wiaj,; naleł.ałoby takie zobaczyć zło, które one udaremniają. Be
- 
_przecznte, konfederacja jest stanem ostrym w republice; 018 li' 
ehorvby tak cię1kie, te wymagaj/!, koniecznie ostrych leków i te 
za wszelką cenę trLeba się starać z nich wyleczyć. Konfederacja 
jelt w polsce tem, czem była w Rzymie dyktatura 3. Tak jedna 
jak drul/:a zawielza prawa w nagłem niebezpieczeństwie. ale zachodzi 
między niemi ta wielka r6ł.nica, te dyktatura, zupełnie sprzeczna 
z ulltawodawstwem rzymskiem i duchem ustroju, wkońcu je znisz- 
clyła, konfederacja zaś przeciwnie, będąc jedynie środkiem wzmoc- 
nienia i przywrócema .konstytucji, wstrząśniętej wielkiemi wysił- 


" 


55 


I 
I 


1 Mably wyslępuje przeciwko konfederacjom. .. Konfederacie - wywodzi - 
przynosiły korzyśĆ Polakom lylko dlatego, poniewa:!. mieli rząd polworny są zIem, 
sluł.ącem do zlagodzenia innego zla. Ile:!. to razy bylibyście Ul' acll' wolnośĆ, gdyby 
wam nie bylo wolno podnosić rokoszów w jej obronie i zachowywaĆ jej z b' onią 
"fil ręku. Ale bardzo to źle, jeb,li potrzebuie się at t.kiego środka przeciw władzy 
arbitralnej, i Polaka me będzie azczęśliwa. dopóki rozumne prawa nie nauczą jej 
obcbodzlć się bez niego. Konfederacje schlebiają przyjemnie woszym magnalom; 
p".edstaw.ają jakowaś ideę zwierzchnictwa. podoba'ącą się ich pysze; a wiem, 
te pycha mO:!.'1ych nie słucha rozumu. Rozsądek wasz więc przepisuje wam mil- 
czenie w tym względzie. Zresztą wasza drobna szlachla. mo:!.e nie nazbyt w po- 
lityce wprawna, z pewnością uwstałaby za rzecz dziwną a nawel śmieszną. "dyby 
Konfederaci barscy, którzy ocalili Rzeczpospolilą. chcieli w drodze wyratne"o 
prawa zabroniĆ zwyczaiu konfederacyj. Powinniście się zadowolić ustaleniem zasad 
rządu dostatecznie mądrych. tak, teby nie odczuwano nadal kon'eczno
ci .awią- 
zywania spisków i chwytania 118 broil, by jpleszy4 na pomoc o;cz}'
nie.. W dal. " 
Bzym ciąKU wiąte konfederacje .ciAle z lOBem I,bcrwm ...k> t twierdzi, te z chwilą 
zniesienia teRo olltalnie!;o konr.dera.ie IIlaną si" niepotrzebn.. " :.$ 
. f<,r. 
, n. ' \t 
, "'S- 
1.' 


.I
		

/Sponsorzy_008_09_120_0001.djvu

			.. " 


.- 



 I 
! 
: I I 


j 
I', 
I[ 


.' ] I' 


.-' 


56 


]1 
. 
'I 


kami, moze rozluźnioną sprężynę pańsłwa naciljgnąc l wzmocruc 
a nigdy zł8mać jej nie moze. Ta forma federacyjna, mająca może 
u swych poczljtków jakąś przyczynę przypadkową, wydaje mi się 
być arcydziełem polityki. Wolność wszędzie, gdzie panuje, jest usta- 
wicznie napadana i bardzo często znajduje się w niebezpieczeństwie. 
Każde państwo wolne, w którem nie przewidywano wielkich prze- 
łomów, jest podczas kaMej burzy w niebezpieczeństwie zguby. 
Tylko Polacy umieli nawet z tych przełomów wyciągnąć nowy 
środek utrzymania konstytucji. Bez lwnfederacyj dawno juz nie by- 
łoby Rzeczypospolitej Polskiej i lękam się bardzo, że po ich zniesieniu 
niedługo potrwa, jezeli zdecyduje się je znieść. Rzućcie okiem na 
niedawne wypadki. Gdyby nie konfederacje, państwo zostałoby 
ujarzmione, welność na zawsze unicestwiona. Chcecież odjąć pań- 
stwu środek. który je co dopiero zbawił? 
I niechaj nil,t nie sądzi, że, kiedy liberum veto zostanie znie- 
sione a większość przywrócona, konfederacje staną się niepotrzebne, . 
tak jakby cała ich korzyść polegała na tej większości 1. To nie jest 
to samo. 
Władza wykonawcza związana z konfederacjami da im zawsze 
w ostatecznej potrzebie więcej energji, ruchliwości, szybkości w dzia- 
łaniu, niżby mógł mieć sejm. z konieczności wolniej się porusza- 
jący, zachowujący więcej formalności i nie mogący uczynić żadnego 
nieregularnego poruszenia bez wywrócenia konstytucji. 
Nie, konfederacje są puklerzem, azylum, sanktuarjum konsty- 
tucji. Dopóki one trwają, wydaje mi się niemomwem, by ona się 
obaliła. Trzeba je zostawić, ale trzeba je uregulować. Gdyby usu- 
nięto wszystlde naduzycia, konfederacje stałyby się prawie niepo- 
tro.:ebne. Ten skutek powinna wywrzeć reforma waszego ustroju. 
Już tylko jakieś gwałtowne przedsięwzięcia będą mogły wywołać 
konieczność chwycenia się ich; ale takie przedsięwzięcia lezą 
w porządku rzeczy, który trzeba przewidzieć. Zamiast więc znosić 
konfederacje, oznaczcie wypadki, w których będzie mozna prawnie 
je zawiązywać, a następnie unormujcie dokładnie ich formę i czyn- 
ności, by nadać im możliwie najbardziej prawną sankcję, bez krę- 


l Konfederacje decydowały więk
zością glosów. Za Stanislawa Augusta sejmy 
zwoływane podczas konfederacji uznawaly się za związane jei węzlem, a nawet 
same. choć nie było konfederacji generalnej, wiązaly się w konfederację, właśnie 
br qmo:Ulwić powzięcie uchwał większością, oraz zapobiec zerwaniu sejmu.
		

/Sponsorzy_008_09_121_0001.djvu

			I 


pow ania ich tworzenia się i ich działalności. Są nawet takie wy- 
padki, w których ju:Ł na skutek zajścia pewnego faktu cała Polska 
natychmiast winna się skonfederować, - naprzykład, gdy pod ja- 
kimkolwiek pozorem, poza wojną otwartą, wojska obce wkraczają 
w granice państwa; bo przecie:Ł, jakikolwiek byłby cel takiego 
wkroczenia, i choćby nawet rząd na nie się zgodził. konfederacja 
u siebie nie jest krokiem nieprzyjaznym wobec innych. Gdy wsku- 
tek jakiejkolwiek przeszkody sejm nie może zebrać się w czasie 
przez prawo oznaczonym, gdy za podżegnięciem z czyjejkolwiek 
strony znajdzie się wojsko w miejscu i w czasie zgromadzenia 
sejmu, albo gdy forma sejmu zostanie naruszona, albo czynności 
jego zawieszone, albo wolność jego w jakikolwiek sposób skrępo- 
wana, - w tych wszystkich wypadkach powinna, ju:Ł na podstawie 
faktu samego, zawiązać się konfederacja generalna: poszczególne 
zgromadzenia i podpisy są tylko jej odgałęzieniami, a wszyscy 
marszałkowie powinni podlegać temu z pośród nich, który pierwszy 
zostanie mianowąny. 


(X.) ADMINISTRACJA 


57 


, 
.,. 


Nie wchodząc w szczegóły administracji, co do których nie 
mam zarówno dostatecznych wiadomości, jak ustalonych poglą- 
dów, zarysuję tylko dla dwóch działów, finansów i wojny, kilka 
idei, które powinienem wypowiedzieć, poniewaz uważam je za 
dobre, chocia:Ł jestem prawie pewny, :Łe nie przypadną do smaku; 
ale najpierw zrobię jeszcze pewną uwagę, dotyczącą administracji 
sprawiedliwości, nieco mniej odchylającą się' od ducha polskiego 
uslroju. 
Starożytni nie znali dwóch odrębnych stanów: wojowników 
i urzędników. Obywatele nie byli z zawodu ani żołnierzami, ani 
sędziami, ani kapłanami; byli tem wszystkiem z obowiązku. Olo 
prawdziwa tajemnica, jak dokazać, by wszyslko zdążało do wspól- 
nego celu, jak przeszkodzić, by duch zawodowy nie zakorzenił się 
w ciałach ze szkodą dla patrjotyzmu i by hydra pieniactwa nie 
żarła narod1f. Funkcja sędziego, zarówno w najwyzszych trybuna- ł 
łach, jak w sądach ziemskich, powinna być przemijającym stanem 
próby, wedle której naród mógłby ocenić zasługę i uczciwość oby- 
 
-" 

 
 


N- ,,7;1:
		

/Sponsorzy_008_09_122_0001.djvu

			.- 


t 


! I 


I <, 


j 
li 
l,' 


-. i I 
-
 I 


.
 


 


58 


I: 
I 


watela, by go móc p6tniej wynie
ć na wyższe stanowilika, kM- 
rychby lIię godnym okazał. Ten I!!posób patrzenia na swój zawód 
mote tylko skłonić sędziów do najstarl'lnniejszego unikania jakichś 
zarzutów i wzbudzić w nich wogóle całą uwagę i sprawiedliwość, 
jakich ich stanowisko wymaga. W ten to sposób w dobrych cza- 
sach Rzymu trzeba było przejść przez preturę, zanim się osiągnęło 
konsulat. Oto środek na to, by przy niewielkiej ilości praw jasnych 
i prostych, a nawet przy niewielkiej ilości sędziów, wymiar spra- 
wiedliwości był dobry, przyczem sędziowie mieliby motność inter- 
pretowaniłl, a w razie potrzeby uzupełniania praw przy pomocy 
Ilaturalnego światła prawości i -zdrowego rozsądku. Niema nic 
bardŁiej dziecinnego niż ostrotności zastosowane w tym wzgl«ij- 
dzje przez Anglików. By usunąć wvroki samowolne, poddali się 
tyr;lącznym wyrokom niesDrawiedliwym, a nawet dziwacznym; 
zjadają ich chmary prawlllków, wycieńczłlją ich wieczne procesy; 
a Iderowani przez szaloną chęć przewidzenia wszystkiego, uczynili 
z praw IJwoich olbrzymi labirynt, w którym iubi się i pamIęć 
i rozum, 
Nnlety sporządzić trzy kodeksy: jeden polityczny, drugi cywilny, 
trzeci karny; wszystkie trzy ile motności ja:me, krótkie i zwi«ijzłe. 
Te kodeksy będzie się wykładało nietylko w uniwersytetach, ale 
we wszystkich szkołach średnich. i nie potrzeba innych zbiorów 
praw. Wszystkie normy prawa natury lepiej są wyryte w sercach 
ludzkich, nit we wszystkich szpargałach Justynjana; uczyńcie serca 
I!!zlachetnemi i cnotliwemi, a ręczę wam, te będą miały dostateczną 
znajomość prawa. Ale trzeba, by wszyscy obywatele, zwłllszcza zaś 
mężowie publiczni, znali prawo pozytywne swego kraju i poszcze- 
gólne ustawy, na mocy których są rządzeni. Znajdą je w owych 
kodeksach, które powinni studjować; a wszyscy szlachcice, zanim 
zor;taną wpisani do Księgi złotej, otwierającej im wstęp na sejmiki, 
powinni poddać się egzaminowi z tych kodeksów, zwłaszcza z.pierw- 
szego z nich, - egzaminowi, co nie będzie prostą tylko formal- 
nością; o ile zaś nie wykażą na nim dostatecznych wiadomości, 
zostaną odrzuceni at do czasu, kiedy się lepiej nauczą. Co si«ij tyczy 
prawa rzymskiego i prawa zwyczajowego, to wszystko to, o ile 
istni8je, należy usun'le ZQ sik6ł i z trybunałów. Prócz prawa 
państwa, żadn8j innej władzy znat ni(l powinny; prawo to powinnQ 


;,
		

/Sponsorzy_008_09_123_0001.djvu

			być jednolite we-wszystkich prowincjach, by wyschło źródło pro- 
cesów, a kwest je w niem nie rozstrzygnięte winien rozstrzygać 
zdrowy rozum i sprawiedliwość sędziów. Liczcie na to, 
e gdy 
urząd sędziowski będzie dla pełniących go tylko próbą dla posu- 
nięcia się wy
ej, nie będą oni n8du
ywać swej władzy, jakby się 
tego mo
na z ich strony obawiać, a jeśliby juz zaszło nadutycie, 
to zawsze będzie mniejsze nit wtedy, kiedy do niego daje spo- 
sobność mnogość praw, często z sobą sprzecznych, których liczba 
czyni procesy wieczystemi i których konflikty sprawiają, 
e wyroki 
również są samowolne. 
To, co mówię tutaj o sędziach, należy tern bardziej rozumieć 
tak
e o adwokatach. Stanowisko to, samo przez się tak szanowne, 
obni
a się i upadla odrazu z chwilą. gdy staje się zawodem. Adwo- 
kat powinien być pierwszym i najbardziej surowym sędzią -swego 
klienta: wylwnywanie adwokatury powinno stanowić - jak to 
było w Rzymie, a jest jeszcze w Genewie - pierwszy krok n. 
drodze do urzędów; i rzeczywiście, adwokaci cieszą się w Genewie 
wielkim szacunkiem i zasługują nań. Są oni kandydatami do Rady 1, 
i pilnie baczą, by nie popełnić nic takiego, coby mogło ściągnąć 
na nich publicmą naganę. Chciałbym, by podobnie wszystkie 
funkcje publiczne wiodły jedna do drugiej, tak, teby nikt nie 
mógł urządzić się w ten sposób. by zatrzymując swoją. zrobił 
sobie z niej zawód dochodowy i stanął ponad sądami ludzkiemi. 
Ten środek urzeczywistniłby znakomicie tyczenie, by dzieci oby- 
wateli zamoznych przechodziły przez adwokaturę, która w ten spo- 
sób stałaby się stanowiskiem zaszczytnem a przejściowem. 'Wkrótce 
lepiej myśl tę rozwinę. 
Nawiasem muszę powiedzieć, skoro mi to do głowy przychodzi, 
ze ustanawianie powiernictw i majoratów sprzeciwia się systemowi 


I W Genewie władza ustawodawcza należała do Rady Powszechnej, w akład 
I	
			

/Sponsorzy_008_09_124_0001.djvu

			r 


-. 


r 
I 
i 
i 


I 
t ti 

 


11 



 . 
 


:..... ,: 
-;.'\ 
.
 
.....- 


'I 


60 


, 


równości w stanie rycerskim. Trzeba, by ustawodawstwo dążyło 
zawsze do zmniejszania wielkiej nierówności majątków i władzy, 
powodującej znaczne róznice między magnatami a prostą szlachtą, 
różnice juz na skutek naturalnego postępu zwiększające się coraz 
bardziej. Co się tyczy cenzusu, ustalającego ilość ziemi, jaką szlachcic 
musiałby posiadać, by być dopuszczonym do sejmików, to widząc 
w tern i złe i dobre strony anie znając kraju na tyle, bym mógł 
porównać skutki, nie mogę kwestji tej stanowczo rozstrzygnąć 1. 
Bezsprzecznie naIezałoby sobie życzyć, by obywatel, mający głos 
w jakiemś województwie, posiadał w niem trochę ziemi, - ale nie- 
bardzoby mi się to podobało, żeby ilość jej miano ustalić; czyz 
uważając posiadłości za coś znacznego, miałoby się już zupełnie 
za ni.c uważać ludzi? Jakże to? Czyz szlachcic dlatego, te ma mało 
ziemi lub tez jej nie ma wcale, przestaje juz być wolnym i szlach- 
cicem? I czyz ubóstwo stanowi tak wielką zbrodnię, by miało po- 
zbawiać praw obywatelskich? 
Ponadto nigdy nie należy dopuszczać, by jakiekolwiek prawo 
traciło moc z tego powodu, że nie jest stosowane. Choćby było 
obojętne, choćby było ,zJe, należy albo znieść je formalnie, albo 
utrzymać w mocy. Ta zasada podstawowa zmusi do przejrzenia 
wszystkich praw dawnych, do zniesienia wielu z nich, a do na- 
dania jak najbardziej surowej sankcji tym prawom, które się bę- 
dzie chciało utrzymać. We Francji uważa się za zllsadę państwową 
zamykać oczy na wiele rzeczy: - oto do czego zawsze zmusza 
despotyzm; ale w ustroju wolnym jest to sposób osłabienia legis- 
latywy i wstrząśnienia konstytucją, :Mało praw, ale dobrze prze- 
trawionych, a przedewszystkiem dobrze przestrzeganych! W 8zystkie 
niezabronione naduiycia są jeszcze obojętne: ale kto w państwie 
wolnem mówi: "prawo', mówi o rzeczy, przed którą drży kazdy 
obywatel, a pierwszy król. Jednem słowem: ścierpcie raczej wszystko, 
niż zużycie się spręzyny praw"; bo kiedy ta sprężyna raz się zuzyje, 
państwo jest zgubione bez ratunku 2. 


I 


. 
I 


1 Ostrożne postawienie tej sprawy wyniklo prawdopodobnie stąd. że Wiel- 
horski był stanowczym zwolennikiem cenzusu ma.iątkowego. Mably żądał przy- 
znania biernego prawa wyborczego szlachcicom SO-letnim, właścicielom 2iemskim. 
nie pozostającym na slużbie u drugiego szlachcica, ani domowej ani w charskte- 
rze zarzljdcy dObro Nie pozbawia jednak szlachty nie-pD
esjOnatów czynnego prawa 
wyborczego. 
. W autografie następuje doo\ć szeroki odst
p.
		

/Sponsorzy_008_09_125_0001.djvu

			61 


(Xl.) SYSTEM EKONOMICZNY 


Wybór systemu ekonomicznego, jaki polska powinna przYJąc, 
zalezy od celu, jaki sobie zakłada przedsiębiorąc naprawę konsty- 
tucji. Je7eli pragniecie narobić tylko dużo hał:lsu, stać się świetnymi, 
groźnymi i wywierać wpływ na inne narody Europy, - macie ich 
przykład, starajcie się go naśladować. Pielęgnujcie nauki, sztuki, 
handel, przemysł, miejcie wojsko regularne, twierdze, akademje, 
przedewszystkiem dobry system skarbowy, zdolny wytworzyć dobry 
obieg pieniędzy a przez to mno!yć je, dużo wam ich dostarczyć; 
slarajcie się, by pieniądz stał się niezbędny, a to by lud utrzymać 
w wielkiej zalezności, a w tym celu pobudzajcie zbytek materjalny 
i zbytek umysłowy, od niego nieodłączny. W ten sposób utworzycie 
naród intrygantów, gorący, chciwy, ambitny, służalczy i łajdacki, 
tak jak inne narody, nie mogący nigdy znaleźć środka między 
dwoma krańcami: nędzy albo bogactwa, swawoli albo niewoli, - 
ale zaliczą was do wielkich mocarstw europejskich, wejdziecie do 
wszystkich systemów poHtycznych, we wszystkich negocjacjach będą 
szukać przymierza z wami, skrępują was traktatami; nie będzie 
w Europie wojny, w którąbyście nie mieli zaszc7.ytu być wmie- 
szani; jeśli szczęście będzie wam sprzyjalo, będziecie mogli odzy- 
skać swe dawne posiadłości, moze nawet zdobyć nowe, a potem 
powiedzieć jak Pirrus czy jak Rosjanie, t. zn. jak dzieci: ."Kiedy 
cały świat moim będzie, będę jadł duźo cukru". 
Ale jezelibyście przypadkiem woleli stworzyć naród wolny, 
pokojowy i mądry, który ani się nikogo nie boi, ani nikogo nie 
potrzebuje, który sam sobie wystarcza i który jest szczęśliwy,- 
wówczas trzeba przyjąć zupełnie różną metodę, utrzymać, przy- 
wrócić u siebie obyczaje proste, zamiłowania zdrowe, ducha rycer- 
skiego bez wygórowanych ambicyj; kształtować dusze odważne 
i bezinteresowne; zaprawiać naród do rolnictwa i rzemiosł dla 
życia koniecznych, podać pieniądz w pogardę i sprawić, by siał 
się o ile mozności niepotrzebnym, - szukać, znaleźć potężniejsze 
i pewniejsze bodźce dla wykonania rzeczy wielkich. Przyznaję, że 
gdy tą drogą pójdziecie, gazety nie będą rozbrzmiewać hałasem 
waszych uroczystości, układów, czynów znakomitych; filozofo- 
wie nie będą wam kadzić, poeci nie będą was opiewać, w Eu- 


I.: 



 


... 


J' 
..
		

/Sponsorzy_008_09_126_0001.djvu

			", 


\, 


, : 


li l 


G2 


, 
I, 


ropie mało o was mówić będą; mo
e nawet będzie się udawało pogardę 
dla was: - ale 
yć będziecie w prawdziwej obfitości, w sprawie- 
dliwości i wolności; ale nie będą szukali z wami zwady, będą się 
was bali, nie pokazując tego po sobie; i ręczę wam, 
e ani Rosjanie 
ani 
aden iony naród nie przyjdą wam rozkazywać, a gdyby na 
swoje nieszczęście przyszli, o wiele pręjzej jeszcze odejdą. Przede- 
wszystkie m nie usiłujcie pogodzić tych dwu projektów, - zanadto 
I!!I\ z sobą sprzeczne; a starać się dojść do obu kombinowanym 
marszem, znaczy nie osiągnąć 
adnego. Wybierajcie więc, a jeźeli 
wolicie pierwsze z tych zdań, prze'stańcie w tem miejscu czytać 
ml\ pracę; albowiem z tego, co mam jeszcze przedstawić, wszystko 
ju
 odnosi się tylko do dmgiego z nich. W przedło
onych 
mi pismach znajdują się bezsprzecznie świetne poglądy ekono- 
miczne. Błąd, jaki w nich do:strzegam, le
y w tern, że sprzyjają 
bardziej bogactwu, niz dobrob} towi. We względzie nowych insty- 
tucyj nie trzeba polegać na bezpośrednio widocznym skutku; trzeba 
jeezcze umieć przewidzieć ich następstwa odległe, ale konieczne. 
Naprzykład projekt dotyczący sprzedazy starostw i sposobu użycia 
dochodu z niej wydaje mi się dobrze pomyślanym i łatwym do wy- 
konania w tym systemie, który jest ustalony w całej Europie a po- 
leg:.! na tern, że dokonuje się wszystkiego przez pieniądze 1. Ale 
czy ten system jest dobry sam w sobie i czy dobrze spełnia swój 
cel? Czy jest rzeczą pewną, że pieniądz jest nerwem wojny? Na- 
rody bogate zawsze były pokonywane i podbijane przez narody 
ubogie. Czy jest rzeczą pewną, że pieniądz jest sprężyną dobrego 


I 


I 

 
II 
li 


1 Coby to były za projekty ekonomiczne i kto był ich autorem, niewiadomo. 
Ni_ jest ,to projekt Mably'ego. Uwa2al on, 2e sprzeda2 starostw byłaby I1arazie 
"prost szkodliwa z tego względu, 2e naziłoby to do reformy dotychczasowych 
ieh u2ylkowców. A i póżuiej, w spokojnym już czasie, n.ecnętnieby tę sprzedaż 
widzial. W ka2dvm raZIe radzi sprzedać tylko niektóre z dóbr, a większość ich 
zachować. Naprzód dlatego, 2e taka masowa wysprzeda2 musiałaby narazić za- 
rządców skarbu na zbyt silne pokusy, powtóre, 2e ten łatwy sposób pokrywania 
potrzeb Rzeczypospolitej doprowadzićby musiał do lekkomyślnego szafowania 
dochodami. Zalo radzi Mably sprzedaż dóbr stołowych i obrórenie dochodu z niej 
na ufundowanie najpotrzebniejszych dla społeczeństwa zakładów, tudzie2 na roz- 
dzielenie pomiędzy szlachtę, okazującą gorliwość wobec rerormy. Natomiast 
królowi naldy wyznaczyć skromną sbłą pensję. Mably traktuje zresztą sprawę 
starostw na drugim planie. - Wielhorski w ksią2ce swojej również nie rozwija 
w tym względzie bardziej szczególowego projektu. MGwi o starostwach, te motnaby 
je wydziedawić na dochód skarbu, albo intraty z nich podzielić mif;:dzy obywa- 
tell aprawujących urzędy publiczne. albo wreszcie sprzedać .je prawem dziedzicz- 
nem. Ten ostatni projekt wydaje mu się najlepszym I najłatwiejszym do szyb- 
kl_KO wykonania.
		

/Sponsorzy_008_09_127_0001.djvu

			rządu? Systemy skarbowe 9'1 nowo:1ytne. Nie widzę, zeby wyszło 
z nich coa dobrego czy wielkiego. RZ'ldy Btaro
ytnych nie znftły 
nawet tego słowa" finanse", a dokonywały cudów ludtmi 1. Pienili dz 
jest co najwy
ej dodatkiem do ludzi, a dodatek nigdy nie będzie 
wart rzeczy samej. Polacy! zostawcie drugim wszystkie t" pienil\- 
dze, albo poprzestańcie na tych, które będą musieli wam dawać, 
:ekoro oni bardziej potrzebują waszego zbota, ni
 wy ich złota. 
Lepiej je,t, wierzcie mi, 
yć w dostatku, ni
 w bogactwie; bąd:lcie 
czemś więcej, nit posiadaczami pieniędzy, - bąd:tcie bogatymi; upra- 
wiajcie starannie wasze pola, nie troszcząc się o resztę; wkrótce 
będziecie zbierali w plonie złoto, więcej nawet ni
 wam potrzeba 
na zakup wina i oliwy, których u was brak, - bo z wyjątkiem tych 
artykułów Polska obfituje, względnie może obfitować, we wszystko. 
Abyście mogli zachować się w szczęściu i wolności, trzeba wam 
głów, serc i ramion; to stanowi siłę państwa i pomyślność nl!fodu. 
Systemy finansowe sprawiają, 
e dusze są przekupne; a z chwilą 
gdy się tylko zysku pragnie, zawsze więcej zyskuje się będąc łaj- 
dakiem, ni
 będąc uczciwym czlowiekiem. SpOSÓB użycia pienili dza 
zbacza z właściwej drogi i zataja się; pieniądz na coa przezna- 
czony. zostaje utyty na coś innego. Ci, którzy mają pieniądze 
w swych rękach, wkrótce uczą się je sprzeniewierzać; a czemteż 
I'!I\ wszyscy przydani im nadzorcy, jak nie drugimi łajdakami, ullta. 
nawionymi poto, by się z tamtymi dzielili? Gdyby bogactwa byly 
publiczne i jawne, gdyb)" przejście złota zostawiało ślad widoclny 
i nie dało się zabdć, nie byłoby łatwiejszego środka nabycia u.łui. 
odwagi, wierności, cnót; ale ze względu na swój tajemny obiel 
nadaje się ono lepiej jeszcze do tego, by tworzyć rabusiów i zdraj- 
ców, by wystawiać na licytację dobro publiczne i wolność. Jedne.m 
słowem: ie
eli chodzi o puszczenie w ruch maszyny publicznej 


l Por. w Projekcie konstytucji dla Korsyki' .Systemy finansowe sil nowotfluym 
...ynalazkit'm: slar01ytni nie znali tej nazwy .finanse", tak jak nie znali nazw 
talji i poglównego. _ Władza zwierzchOla nakładała podatki na ludy podbite lub 
pokonane, nigdy na bezpośrednich poddanych, zwłaszcza w repuhlikach. Naród 
ateński Oletylko :te nie placił podatków. ale jeszcze przeciwnie. rZlld mu piacII; 
a Rzym, którego wojny musialy Iyle kosztować, często rozdzielał tudowi zbote, 
a nawet ziemie. Pomimo to państwo istnialo i utrzymywało wielkie armie na morzU 
i llldzie, przeprowadżało znaczne roboty publiczne i wydawało przynajmniej tyle, 
Ile stosunkowo wydają państwa nowotytne; jaktet to się działo?" Na to pyl anie 
odpowiada. te t,ódlem dochodów państwowych byly domeny,:te państwo opłauło 
w naturze urzędników I wojsko, :te obowi"zki narodu pOlaKały nie lU do.tarua- 
nlu pieniędzy, al. na pracy. 



I' ,.' "K.. 


63 



 
'1.. 


)o 


I' 


D:.- 
J 
', 
I ' .. 
I
 

.
		

/Sponsorzy_008_09_128_0001.djvu

			,.,: 


.- 
.
 

 l, 
. ! 
I 
II 
I: 


j 
I 
r 
'
 
I 
!I 


'j 


--,Ił 
 
"'- 


.... 

" ' 


Hi 


, 
I 

J 


w sposób z celem jej zgodny, nie znam słabszej i marniejszej sprę- 
żyny niz pieniądz, a nie znam silniejszej i pewniejszej, gdy chodzi 
o odwrócenie tej maszyny od właściwego celu. 
Wiem dobrze, że ludzi mozna pobudzić do działania tylko przez 
interes, ale interes pieniężny jest ze wszystkich naj lichszy, naj po- 
dlejszy, najłatwie.j ulegający zepsuciu, a nawet - powtarzam to 
z przekonaniem i zawsze tak będę utrzymywać - najmniejszy i naj- 
słabszy w oczach dobrego znawcy serca ludzkiego. Z natury samej 
w każdem sercu lezą zasoby wielkich namiętności; skoro w niem 
zostanie już jedynie tylko namiętność pieniądza, to dlatego, że osła- 
biono, zduszono wszystkie inne, które najeżało pobudzić i rozwiną(
 
Skąpiec nie ma właściwie żadnej namiętności, kt6raby nad nim 
panowała: poząda pieniędzy tylko przez przezorność, aby zaspokoić 
te namiętności, któreby mogły w nim powstać. Nauczcie się pod- 
żegać i zaspakajać te namiętności wprost, bez tej pomocy: wkrótce 
straci ona całą swą wartość, 
Przyznaję także, 
e nie można uniknąć wydatków publicznych; - 
nie zaspakajajcie je raczej każdym innym środkiem niz pieniądzmi. 
Jeszcze w naszych czasach można .widzieć w Szwajcarji, że ofice- 
rowie, urzędnicy i inne osoby otrzymujące pobory z fundłlszów 
publicznych pobierają płacę w towarach. Pobierają dziesięciny, 
wino, drzewo, mają prawa przynoszące pożytki, mają prawa hono- 
rowe. Cała słuzba publiczna wykonuje się w drodze posług przy- 
musowych, państwo niczego prawie nie opłaca pieniądzmi. Powie 
ktoś, że potrzeba pieniędzy na opłacanie wojska, Niebawem rozpa- 
trzymy tę kwestję. Taki sposób opłacania mlł swoje niedogod- 
ności: są straty, marnowanie; administracja dóbr tego rodzaju jest 
bardziej kłopotliwa; zwłaszcza nie podoba się tym, którzy ją mają 
I!obie poruczoną, bo mniej mogą na niej zyskać. - Wszystko to 
prawda; ale jakżeż małe jest to zło w porównaniu z ogromem tego 
zła, od którego wybawia! Choćby ktoś chciał sprzeniewierzyć, nie 
potrafiłby, - przynajmniej tak, żeby nie było znać. Wytkniecie mi tu- 
taj avoyerów w kilku kantonach szwajcarskich; ale skądże pochodzą 
ich nadużycia? Oto z kar pieniężnych, jakie nakładają. Te dowol- 
nie wymierzane grzywny są już same w sobie wielkiem złem; 
a jednak gdyby mogli nakładać je tylko w towarach, nie byłoby 
to prawie niczem. Łatwo ukryć pieniądze wydarte, ale nie całe
		

/Sponsorzy_008_09_129_0001.djvu

			magazyny. Rozglądnijcie się po wszystkich krajach, po wszystkich 
rządach i po całej ziemi: nie znajdziecie takiego zła w moralności 
i w polityce, w które nie byłby wmieszany pieniądz. 
Powiecie mi, te równość majątkowa panująca w Szwajcarji uła- 
twia oszczędność w administracji, kiedy w Polsce tyle motnych do- 
mów i wielkich panów wymaga dla swego utrzymania znacznych 
wydatków i potrzebuje pieniędzy na ich pokrycie. Wcale nie. Ci 
wielcy panowie są bogaci dzięki swym ojcowiznom, a ich wydatki 
zmniejszą się, skoro w państwie przestanie się cenić zbytek, - ale 
i te zmniejszone wydatki wyrótniać się jeszcze będą od majątków 
szczuplejszych, które przeciet w tym samym sto,mnku wydatki 
swe ograniczą. Płaćcie ich usługi znaczeniem, zaszczytami, wyso. 
kiemi stanowiskami. Korzyść szlachectwa wynagradla w Polsce 
nierówność stanowisk, bo sprawia, te zajmujący te stanowiska bar- 
dziej są zazdrośni o zaszczyty, niż o zyski. Rzeczpospolita, stopniując 
i właściwie rozdzielając te czysto honorowe wynagrodzenia, wy- 
, twarza skarb, który nie moze jej zrujnować, a który ją obdarzy 
obywatelami-bohaterami. Ten skarb zaszczytów, to niewyczerpany śro- 
dek w narodzie, mającym poczucie honoru, i dałby Bóg, teby Polska 
mogła mieć nadzieję, iż wyczerpie ten środek. Szczęśliwy naród, który 
nie mógłby w swem łonie znale
ć już wię
ej odznaczeń dla cnoty. 
Wynagrodzenia pieniężne prócz wady, że nie są godne cnoty, 
mają i drugą, że nie są dość widoczne, te nie przemawiają dosta- 
tecznie do oczu i do serc, te z chwilą przyznania znikają i że nie 
zostawiają żadnego widocznego śladu, któryby pobudzał do współ- 
zawodnictwa, zapewniając dłuzszą trwałość zaszczytowi, jaki powi- 
nien się łączyć z wynagrodzeniem. Chciałbym, by wszystkie 
stopnie, urzędy, nagrody honorowe rzucały się w oczy dzięki ja- 
kimś znakom zewnętrznym; by człowiekowi Da stanowisku nie 
wolno było chodzić incognito; by mu zawsze towarzyszyły odznaki 
jego stanowiska czy godności, tak, by lud szanował go zawsze i by 
on sam siebie zawsze szanował, by zawsze mÓJł w ten sposób 
górowa,ć nad bogactwe,n; by bogaty, będący tylko bogatym, za- 
ćmiewany u3tawicznie przez obywateli utytułowanych a biednych, 
nie znajdował w ojczy
nie ani poważania ani zadowolenia, by mu- 
siał slużyć jej, jezeli pragnie blyszczeć, być prawym z ambicji, 
i pomimo swego bogactwa starać się o stanowiska, do których pro- 


Bib!. Narodowa, Seria II, Nr. 32 (Russo: Uwagi nad rzą;lem Polski) 


6 " 
,) 



 


.. 


5 



 .F ..
		

/Sponsorzy_008_09_130_0001.djvu

			" 


I. 
I' 
, I 


-:; 


II 


I I 
I: I 
II 
! I 
I II 
,
I I, 
ł, II 
I' 
, I: 
. !' 
> 
I 
l 


I 
I 
I 
L 
,II 


.... , 
.: f 
1- 


.
 
I :1 


I 
II . 


B6 


wadzi jedynie uznanie publiczne a z których nagana zawsze moie 
strącić. Oto jak osłabia się siłę bogactw i jak się tworzy ludzi, 
których kupić nie mo
na. Szczególny na to kładę nacisk, w prze- 
konaniu, 
e wasi sąsiedzi, zwłas
cza zaś Rosjanie, niczego nie 
oszczędzą, by przekupić ludzi zajmujących u was stanowiska, i że 
najwa
niejszą sprawą waszego rządu jest praca nad tern, by ci 
ludzie stali się niedostępnymi dla zysku. 
Jdeli mi powiecie, 
e chcę z Polski uczynić naród kapucy- 
nów, odpowiem naprzód, 
e to jest argument na modłę francuską 
i że iart nie stanowi dowodu. Odpowiem dalej, że nie nale
y prze- 
sadzać moich zasad ponad moje intencje i ponad miarę rozumną, 

e moim zamiarem jest n!e usunąć obieg monety, ale tylko poha- 
mować !lo, a przedewszystkiem udowodnić, ile zale
y na tern, by 
dobry system ekonomiczny nie był systemem pieniężnym. Likurg, 
chcąc wykorzenić w Sparcie chciwość, nie zniósł monety, ale wpro- 
wadził monetę z żelaza. Co do mnie, nie chcę wypędzać srebra 
ani złota, chcę tylko, by stały się mniej koniecznemi i by ten, kto 
ich nie ma, był ubogi ale nie był żebrakiem. W gruncie rzeczy 
pieniądz nie stanowi bogactwa, jest tyllw jego znakiem; nie znak 
trzeba mnożyć, ale rzecz, którą przedstawia. Widziałem sam, wbrew 
bajkom opowiadanym przez podró
ników, że Anglicy wpośród ca- 
łego swego złota nie mniejsze cierpią braki niż inne narody, I istot- 
nie, có
 mi może na tern zależeć, że mam sto gwinei zamiast dzie- 
sięciu, I!!koro tych sto gwinei nie daje mi wygodniejszego utrzy- 
mania'/ Bogactwo pienię
ne jest tylko czemś wzgIędnem, i zależnie 
od stosunków, które z tysiąca przyczyn mogą ulec zmianie, mo
na 
z tą I!!amą sumą być raz bogatym, raz biednym; - inaczej z do- 
brB,mi w naturze, te bowiem, jako bepośrednio użyteczne dla czło- 
wieka, mają zawsze wartość bezwzględną, niezale
ną od operacyj 
handlowych. Mógłbym przyznać, 
e naród angielski jest bogatszy 
niż inne narody, ale nie wynika z tego, 
eby mieszczanin londyński 

ył dostatniej ni
 mieszczanin paryski. W stosunkach między na- 
rodami, naród, który ma więcej pieniędzy, ma więcej korzyści, ale 
to zupełnie nie wpływa na los jednostek prywatnych, i nie na tem 
polega dobrobyt narodu 1. 


1 Por. fragmenty Instytllcyj politycznych, ustęp .0 zbyU	
			

/Sponsorzy_008_09_131_0001.djvu

			Popierajcie rolnictwo i rzemiosla, - nie przez wzbogacanie 
rolników, bo to pobudzałoby ich tylko do porzucania swego zawodu, 
ale sprawiając, by zawód ich był zaszczytny i przyjemny. Zakła- 
dajcie fabryki środków pierwszej polrzeby; mnóżcie ustawicznie 
zboże i ludność, nie troszcząc się o resztę. Nadwytka wytwórczości 
rolnej, której wskutek rozlicznych monopolów zabraknie reszcie 
Europy, przyniesie wam z konieczności więcej pieniędzy, nit bę' 
dziecie potrzebowali. Poza tym dochodem koniecznym i pewnym, 
będziecie ubodzy, jak długo będziecie pragnęli mieć go więcej; gdy 
tylko nauczycie się obywać bez tego, będziecie bogaci. Oto duch, któ- 
rym chciałbym natchnąć wasz system ekonomiczny: mało myśleć o za- 
granicy, mało się troszczyć o handel, ale mnożyć u siebie, ile się tylko 
da, i żywność i spożywców. Nieomylnym i naturalnym skutkiem wol- 
nego i sprawiedliwego ustroju jest zaludnienie 1. Im bardziej zatem 
będziecie udoskonalać swój ustrój, tem więcej pomnatać będziecie 
ludność, nawet nie myśląc o tern. W ten sposób nie będziecie 
mieli IIni żebraków, ani miljonerów. Nieznacznie znikną razem 
i zbytek i ubóstwo, a obywatele uleczeni z zamiłowań płochych, 
jakie daje bogactwo, i z przywar związanych z nędzą, będą się starać 


je zamienia, nie maią same 
adnei bezwzględnej wartości, a nadanie im jei nie 
zale
y nawet od władzy zwierzchniej". "Cena ich jest taka, jska wyniks z kursu 
handlowego, i pomimo wszelkich edyktów będzie podlegało tym samym wahaniom, 
zale
nie od 'ego, czy in'eresy idą dobrze czy źle.." "Aczkolwiek pieniądz nie ma 
sam przez się 
adnej rzeczywistej wartości, otrzymuje ją na podstawie milczącej 
umowy w ka
de.n patistwie. gdzie jest w u
yciu, a wartość ta zmienia się za- 
leźnie od współdziałan'a przyc")'n, które ją stwarzają. Te przyczyny mo
na spro- 
wadzić do trzech głównych, a mianowicie: II obfitość albo niedostatek gotówki, 
2) obfitość albo niedostatek środków źywności, względnie innych 'owarów, 3) słopień 
szybkoścI obrotu, zale
ący od ilości wymian, t. zn. od enerl!ji handlu. Zaleźnie od 
sposobu, w jaki te trzy czynniki kombinują się w jakimś kraju, pieniądz moM się 
w nim podnieść do olbrzymiej ceny, albo teź spaść poni
ei wszelkiej wartości; 
stąd wynika. j
 państwo może się znaleźć w takiem potoźeniu, 
e przy wielkiej 
ilości pieniądza będzie mimo to w rzeczywistości bar<'zo ubogie i będzie mu bra- 
kowalo najniezbędniejszych rzeczy, - i odwrotnie, może nie mieć pieniędzy, a być 
bardzo bogate dzięki obfitości tych wszystkich rzeczy, które inne narody zmu- 
szone są nabywać za gotówkę". - Ten sam pogląd rozwija Russo tak
e w Eko- 
nom;i politycznej i w Projckcie konstl)tucji dla Korsyki. 
l Por. w Umowie społecznej III, rozdz 9 ,,0 oznakach dobrego rządu": "Co do 
mnie, dziwię się zawsze, że nie uwzględnia się tak prostej oznaki, względnie, :};e 
ma się złą wolę, by się na 'o nie zgadzać. Jaki
 jest cel stowarzyszenia politycz- 
nego? Jest nim zachowanie i pomvślność cztonków. A .iaka
 jest naipewniejsza 
oznaka tego, 
e zachowuią się i źe żyją w pomyślności? Jest nią ich liczba 
i zaludnienie. Nie szukajcie więc gdzieindziej tej tlłk spornej oznaki. Przy wszyst- 
kich innych warunkach zresztą równych, nieomylnie najlepszy jest ten rząd, pod 
którym be" oboych środków, bez naturJlizlłcji, bez kolonij, obywatele bardziej 
się krzewią i mno
ą. N ajgorszy zaś jest ten rząd, pod klórym naród zrj,niejsza 
się i slabnie". 


6'{ 


., 

 
,,) 

 


5* 


t.. 
Ą 


'O; 


":,.
		

/Sponsorzy_008_09_132_0001.djvu

			,I 


.1 i 


II; ; 
III 
I ! 


. I 
I 


68 


I ' 
I 
, 


i mieć sobie za chwałę, by dobrze służyć ojczyźnie, a w speł- 
nianiu obowiązków znajdą szczęście. 
Chciałbym, by zawsze okładano podatkiem raczej ramiona 
lndzi, ni
 ich trzosy, by budowano drogi, mosty i gmachy publiczne, 
by pełniono słu
bę ksią
ęcą i państwową w drodze świadczeń obo- 
wiązkowych, a nie za pieniądze. W gruncie rzeczy ten rodzaj opo- 
datkowania jest najmniej ucią£iwy, a przedewszystkiem najmniej 
zostawia pola do nadu
yć; pieniądz bowiem, gdy wyjdzie z rąk 
płacącego, znika, - ale ka
dy widzi, do czego się u
ywa ludzi, 
i nie mo
na przecią
ać ich bezu
ytecznie. Wiem, 
e tej metody nie 
da się stosować tam, gdzie panuje zbytek, handel i sztuki; ale 
w narodzie prostym i o dobrych obyczajach niema nic łatwiej- 
szego niż ona i nic nie nadaje się lepiej, by utrzymać w narodzie 
te właściwości; - jeszcze jeden powód więcej, by dać tej metodzie 
pierszeństwo. 
Wracam więc do 
tarostw, - i znowu przyznaję, że projekt 
ich sprzedaży i obrócenia uzyskanego stąd dochodu na korzyść 
skarbu publicznego jest dobry i trafnie pomyślany, o ile chodzi o zało- 
żony cel ekonomiczny; ale o ile chodzi o cel polityczny i moralny, pro- 
jekt ten tak mało mi odpowiada, że gdyby starostwa sprzedano, ży- 
czyłbym, 
eby odkupiono je z powrotem, aby z nich utworzyć fundusz 
płac i nagród dla tych, którzy służą ojczyźnie, względnie wobec niej 
dobrze się zasłużyli. Jednem słowem, chciałbym, gdyby to było moż- 
liwe, by wcale nie było skarbu publicznego, i by fiskus wcale nawet 
nie znał wypłat pieniężnych. Czuję, 
e, ściśle biorąc, nie jest to moż' 
liwe; ale duch rządu powinien zawsze dą
yć do tego, by to się stało 
możliwem, a duchowi temu nic bardziej nie sprzeciwia się, jak właśnie 
sprzedaż, o której była mowa. Przez tę sprzedaż wzbogaciłaby się 
Rzeczpospolita - to prawda; ale w tym samym stosunku osłabi- 
łaby się energia rządu 1. 


. Por. w Ekonomji politycznej: .Pierwszą rzeczą, którei powinien dokazać twór'ca 
ustroju Republiki po ustanowieniu praw, jest wyszukanie funduszu, wystarcza- 
jącego na utrzymanie urzędników i innych funkcjonarjuszów i na wszYstkie pu- 
bliczne wydatki. Fundusz t.n nazywa się aerarinm albo f/sen" je1eli polega na pIe- 
niądzach; dQmeną państwową, je1e), polega na ziemi; a ten ostatni Irzeba slo wiać 
o wiełe wy1ej nl1 t.mten, ze względów, które latwo dostrzec. Kto doslatecznie 
przedmiot te'!. przemyśli, nie będzie mógł mieć w tym względzie innego zdania 
jak Bodin, który domenę pa.istwową uwa1a za na.iuczciwszy i naj pewniejszy śro- 
dek zaspakajania potrzeb państwa; a trzeba zaznaczyć, 1e p.erwsz'l t oską Ho-
		

/Sponsorzy_008_09_133_0001.djvu

			69 


Przyznaję, że gdyby cały majątek publiczny składał się z dóbr 
naturalnych, a nie z pieniędzy, to zarząd tym majątkiem słałby 
się trudniejszym, zwłaszcza zaś mniej przyjemnym dla zarządców; 
ale trzebaby wówczas utworzyć z tego zarządu i z jego kontroli 
stopnie próby dla rozsądku, czujności, zwłaszcza zaś prawości,- 
stopnie umożliwiające dojście do wyższych stanowisk. W tym wzglę' 
dzie będzie to tylko naśladowanie administracji miejskiej ustano- 
wionej w Lyonie, gdzie trzeba zacząć od zarządu szpitala, by dojść 
do godności miejskich, a według wywiązania się z tego zarządu 
ocenia się, czy ktoś jest godnym tamtych. Nikt nie był bardziej 
prawy niż kwestorowie armij rzymskich, - kwestura bowiem sta- 
nowiła pierwszy krok na drodze do godności. 
Stanowiska, które mogą wzbudzić pokusę chciwości, należy 
urządzać w ten sposób, by ambic;a mogła tę pokusę opanować. 
Największem dobrem, jakie stąd płynie, jest nie to, że w ten spo- 
sób dochodzi się do ograniczenia łajdactw, ale to, że wzbudza się 
cześć dla bezinteresowności i szacunek dla ubóstwa, gdy ono jest 
owocem prawoścP. 
Dochody Rzeczypospolitej nie dorównują wydatkom; zupelnie 
wierzę: obywatele nie chcą wcale płacić. Ale ludzie, którzy chcą być 
wolnymi, nie powinni być niewolnikami swych trzosów, a gdzież jest 
państwo, w któremby nie trzeba wolności okupić, nawet bardzo 


mulusa przy podziale ziemi było przeznaczyć na ten cel jej trzecią część. Przy- 
znaję, it jest motliwe, te dochód ze źle administrowanej domeny mote sprowadzić 
się do zera; ale zla administracja nie należy do istoty domeny.. 
, Por. w Projekcie konstljtucji dla Korsyki: .Zamiast czynić z zarządu dochodów 
publicznych zyskowny zawód, trzeba, przeciwnie, zrobić z niego próbę zaslugi 
i uczciwości młodych obywateli; trzeba, by zarząd ten był, te tak powiem, no- 
wicjatem slutby publicznej i pierwazym stopniem prowadzącym do urzędów. Myśl 
tę poddało mi porównanie administracji szpitala paryskiego - a kaMy zna jej 
łupiestwo i rozbójnictwo - z administracją szpitala w Lyonie, dająclI przykład 
porzlldku i bezinteresowności, niemajllcy mote równego w świecie całym. Skądte 
pochodzi ta rótnica? Czy Lyończycy aami przez się więcej aą warci nit Pary- 
żonie? Nie; _ ale tlzeba prze.iść przez ten urząd zarządcy i trzeba zacząć od 
dobrego sprawowania gQ, by móc zostać ławnikiem i wójtem, - gdy tymczasem 
w Pary tu zarządcy trudnią się tern zawodowo przez całe tycie; urządzają się tak, 
żeby wyciągnąć motliwie największą korzyść z zajęcia, nie stanowiącego dla nich 
żadnej próby, ale tylko dającego stanowisko, zarobek, zawód, związany, te tak 
powiem, z Innemi zawodami. Są pewne posady, co do których tak się jut utarlo, 
:te zajmujący je będą uzupełniać swą płacę prawem okradania ubogich. - A niecbaj 
nikt nie sądzi, że praca ta wymaga więcej doświadczenia i wiadomości niż ich 
mieć mogą młodzi ludzie; wymaga ona tytko ruchliwości, do której się szczególnie 
nadają. PoniewBŹ Slj zazwyczaj mniej skąpi. mniej twardzi w ździerstwach niż 
ludzie atarai, z jedne,l strony wrBŹliwi na nędzę ubogich, z drugiej silnie zslnte. 
resowani w tern, by dobrze spełniać funkcję, która ma dla nich stanowić próbę, 
więc postępują włsłnie tak, jak to odpowiada istocie rzeczy.. 


!
		

/Sponsorzy_008_09_134_0001.djvu

			.- 


'" 


t 
 
I I 
i 
I 
I I ' 
I I: 

 ! 
l, 
I I' 
, J , 
., I 
, ' 
I 


I, 
I 
 
i 
 


..
 
. 


I 



,,\ 


70 


drogo? Przytoczycie Szwajcarję; ale, jak już mówiłem, w Szwaj- 
carii obywatele sami pełnią funkcje, które wszędzie gdzie indziej 
wolą opłacać, aby je inni spełniali. Są żołnierzami, oficerami, urzęd. 
nikami, robotnikami: są wszystkie m w służbie państwa, - a zawsze 
gotowi zapłacić własną osobą. nie potrzebują jeszcze płacić swemi 
trzosami. Jeśli Polacy zechcą postępować tak samo, nie więcej 
będą potrzebowali pieniędzy niż Szwajcarowie; ale jeżeli wielkie 
państwo nie chce kierować się zasadami małych republik, nie może 
spodziewać się ich korzyści, ani pragnąć skutku, skoro odrzuca 
wiodące do niego środki. Gdyby Polska była, jakbym pragnął. 
związkiem 33 małych państw, połączyłaby siłę wielkich monarchij 
z wolnością małych republik, ale w tym celu trzebaby porzucić 
chęć popisywania się, a przejmuje mię obawa, by ten punkt nie 
był najtrudniejszy. 
Z wszystkich sposobów opodatkowania najwygodniejsze i naj- 
mniej kosztowne jest bezsprzecznie pogłówne; ale też sposób to 
najbardziej gwałtowny, najbardziej samowolny, i dlatego zapewne 
Montesquieu uważa go za niewolniczy:, aczkolwiek ten jedyny po- 
datek stosowali Rzymianie i aczkolwiek jeszcze obecnie istnie;e 
w wielu republikach, pod inną nazwą wprawdzie, jak n. p 
w Genewie, gd
ie nazywa się .stra2ą" i gdzie opłacają go tylko 
obywatele i mieszczanie, podczas gdy mieszkańcy i urodzeni 2 
płacą inne podatki, - co właśnie stoi w zupełnej sprzeczności. 


1 Montesquieu (1689-1765), znakomity pisarz i teoretyk pra....a, pisze w epo- 
kowem swem dziele O duchu praw (1748), ka. XIII, rozdz. lZ: .Pogłówne leży bar- 
dziej w naturze niewoli; podatek od towarów bardziej w naturze wotności, ponie- 
waż mniej bezpośrednio odnosi aię do osoby". - Russo już w Ekonomji polityczne; 
zwalczał ten pogląd: .Nie możnaby temu zaprzeczyć, gdyby kwoty pobierane od 
każdej głowy były równe; nic bowiem nie byłoby bardziei dysproporcjonalne niż 
taki podatek, a duch wolnol\ci polega właśnie na zachowywaniu dokładnych pro- 
porcyj. Ale jeśli podatek pobierany od głowy .iest ściśle przystosowany do moż- 
ności jednostek. - tak, jakby mógł być podatek noszący we Francji miano głów- 
szczyzny, - jeśli w ten sposób podatek ten jest równocześnie osobowy i rzeczowy, 
wówczas jest naj sprawiedliwszy, a wskutek tego najodpowiedl1iejszy dla ludzi 
wolnych". 
o Ludność Genewy dzieli/a się na p:ęć klas: I. Obywatele (synowie obywateli 
i mieszczan, urodzeni w Genewie); II. Mieszczanie (ci. którzy zosłali dopuszczeni 
do stanu mieszczańskiego); m. Mieszksńcy (obcy, którzy kupili prawo mieszkania 
w Genewie); IV. Urodzeni (dzieci mieszkaliców, urodzone w mieście); V. Poddani 
(mieszkańcy terytorjum należącego do Genewy a położonego poza samem mia- 
stem). - 'fylko4(dwie pierwsze klasy uczestniczyły w uatawodawstwie i mialy 
prawo piastowama urzędów. Pozostałe klasy nie miały praw politycznych i pod- 
legały ró:wym ograniczeniom wolności zarobkowania. Ciężar podatków apoczywał 
głównie na nich. .
		

/Sponsorzy_008_09_135_0001.djvu

			71 


, I 


z poglądem Montesquieu'go, Ale ponieważ jest rzeczą niesłuszną 
i nierozsądną okładać podatkiem ludzi nic nie mających, podatki 
rzeczowe są zawsze lepsze niż osobowe; nalety tylko unikać takich, 
których pobór jest trudny i kosztowny, a zwJaszcza tych, które 
mo:tna . omijać w drodze przemytnictwa, ono bowiem tworzy 
wartości bezużyteczne, przepełnia państwo oszustami i zbójami, 
psuje wierność obywateli. Opodatkowanie powinno być tak do- 
brze przystosowane, ieby oszustwo sprawiało więcej kJopotu, nii 
dawało zysku. A więc żadnego podatku od tego, co łatwo ukryć, 
jak koronki i klej noty; lepiej zakazać:noszenia ich ni:t sprowadzania. 
We Francji pobudza się jakby umyślnie pokusę przemytnictwa i to 
mi nasuwa domysł, ie dzieriawa podatkó
 znajduje korzyść w tern, 
by istnieli przemytnicy. Ten system jest wstrętny i przeciwny 
wszelkiemu rozsądkowi. Doświadczenie uczy, ie stemple stano- 
wią podatek szczególnie ucią:tliwy _dIa
 ubogich, krępujący dla 
handlu, mnożący w ogromnej mierze szykany i wzbudzający wsz
- 
dzie, gdzie tylko jest ustanowiony, wielkie narzekania ludności; 
nie radziłbym myśleć o nim. Podatek od bydła wydaje mi się 
o wiele lepszym, byleby tylko ,unikano przy nim oszustwa, bo 
każda moiliwość oszustwa jest zawsze źródłem zła; mote on być 
jednak dla podatników uciąiliwy dlatego, że trzeba go płacić w pie- 
niądzach, a dochód z tego rodzaju 
 podatków zanadto Jatwo od. 
wrócić od jego właściwego przeznaczenia. 
Mojem 
zdaniem, podatkiem najlepszym, najbardzief naturalnym, 
niepodlegającym oszustwu, jest proporcjonalny podatek gruntowy 1, 
obciąiający wszystkie '::ziemie bez wyjątku, tak jak to proponowali 


t 


l W Ekonomji politycznej wysll:!pował Russo przeciwko podatkowi gruntowemu, 
argumentując, "'e podatek ten powoduje zmnieiszanie się produkcii rolnej, "'e pozba- 
wia rolników gotówki, która i tak ma tendencję do koncenl1'owania sil:! w mIastach, 
a dostarczana przez rolników, nie wraca do nich, lecz w formie wypłat rządowych 
idzie
do rąk ludności miejskiej, - wreszcie, "'e zbo"'e jest towarem. przy którym 
producent nie mo"'e przerzucić podalku na konsumenta, bo zmuszony do płacenia 
podatku w terminie, nie mo"'e czekać ze sprzeda"'ą na korzystną dla siebie cenę 
i nie mo"'e wliczyć podatku do tei ceny. .Ka"'dy..przyzna.i e , "'e niema rzeczy nie- 
bezpieczniejszej ni'" podatek na zbo:!;e opłacany przez nabywcl:!. Jak"'e mo"'na nie 
widzieć, "'e zło jest slokroć gorsze, gdy podałek ten placi sam rolnik? Czy:!; to nie 
jest naruszaniem zasobów państwowych w samem ich źródle? Czy to nie jest 
pracą zmierzającą bezpośrednio do wyludnienia krai u , a więc do zruinowanla go 
wkońcu?a _ Islnieje zatem pozorna sprzeczność w tym punkcie mil:!dzy Ekonomią 
a Uwagami. Nałety jednak zwrócić uwagę na to, te tutaj Russo proponuje płacenie 
podatku:gruntowego w naturze, - przytocwne więc w Ekonomji argumenty prze- 
ciw temu podotkowi, opłacanemu w pieniądzach. tracą tu swoją wagę i nie mogą 
być stosowane. 


,i- 


" 


. , -
		

/Sponsorzy_008_09_136_0001.djvu

			" 


.- 



 


, 
, ! l ' 
. , 

 ! 
I I 
II 
I 


:' j '1 
.:,,
 

 
..... 
 


'/2 


ml1rszałek de Vauban' i ksiądz de Saint-Pierre; boć wkońcu płacić 
winno to, co produkuje. Wszystkie dobra, królewskie, szlacheckie, 
kościelne i nieszlacheckie, winny płacić narówni, to znaczy w !'to- 
sunku do swego obszaru i prudukcyjnośei, ktokolwiek byłby ich 
właścicielem. 
Wydawałoby się, te ten podatek wymagałby pewnej czynności 
wstępnej, dlugiej i kosztownej, to znaczy katastru ogólnego. Ale 
tego wydatku motna bardzo dobrze uniknąć, zasadzając podatek 
nie wprost na ziemi, ale na jej produkcji, co byłoby jeszcze słusz- 
niejsze, - to znaczy ustanawiając w stosunku, jaki uzna się za od- 
powiedni, dziesięcinę od zbiorów, pobieraną w naturze, tak jak 
dziesięcina kościelna; dla uniknięcia zaś kłopotliwych szczegółów 
i magazynów wydziertawiałoby się tę dziesięcinę w drodze licy- 
tacji, jak to robią plebani; w ten sposób obywatele byliby obo- 
wiązani dawać dziesięcinę tylko od zbiorów, i płaciliby ją gotówką 
wtedy jedynie, gdyby sami tak woleli, według taryfy przez rząd 
ustanowionej. Te dzierzawy, razem wzięte, mogłyby dostarczyć ma- 
terjału dla handlu przez sprzedat towaru stanowiącego ich pro- 
dukt, - towaru, który motnaby wywozić za granicę przez Gdańsk 
albo przez Rygę. W ten sposób uniknęłoby się jeszcze wszystkich 
kosztów poboru i zarządu, tej całej chmary funkcjonarjuszy i urzę- 
dników, tak wstrętnej dla ludu, tak niewygodnej dla publiczności", 
a - co jest punktem najwatniejszym - Rzeczpospolita miałaby pie- 
niądze, chąć obywatele nie byliby obowiązani ich dawać: bo - nie 
mogę nigdy zbyt często powtarzać..:.... talj ę 3 i wszelkie inne podatki 
uciątliwemi dla rolnika czyni to, ze są one pienięzne, i 
e musi 
wpierw sprzedać, by mógł zapłacić 4 . 


, Marszałek Francji Sebsstjanle Prestre de Vauban (1633-1707) napisał traktat 
p. t. Projekt królewskiej dziesięciny. 
." Niewiadomo więc wkońcu, co Russo radzi: ny dzier
awę podatków, czy te
 
pozostawienie ich poboru w lękscb rządu i powierzenie tej funkcji łudziom młodym. 
8 Tak nazywano we Francji podatek stR/y, którego dwa rodzaje odró
niano: 
tal.ię osobową (słosowaną w prowincjach, w których zbierały się stany prowincjo- 
nalne) i talję rzeczową (w innych prowinciach). Pierwsza była podatkiem od do- 
chodów, druga podatkiem od nieruchomości. 
· Mably nie chce 
adnych nowych podatków Niech odradzające się państwo 
nczy aię obywać bez dochodów, niech uczy się dokonywać wielkich rzeczy ma- 
łemi środkami. Urzędników trzeba płacić zaszcz)taml, Inne wydatki pokrywać do- 
chodami ze sprzedaży dóbr atołowycb. Stanowczo odrzuca podatek gruntowy, bo 
ten zrazilby szlachtę. Godzi się na podatek konsumcyjny miejski oraz na opiaty 
stemplowe, o kłórych mu Wielhorski mówił. Pobór podatków nale
y wedłng nIego 
powierzyć sejmikom i unikać za wszelką cenę systemu dzier
awy. 


-- 
- ,
		

/Sponsorzy_008_09_137_0001.djvu

			(XII.) SYSTEM WOJSKOWY 


Z wszysUdch wydatków RzeczYPoRpolitej Dajznaczniejszy stanowi 
utrzymanie 31'mji koronnej, 3 usługi przez tę armję oddawane nie stoją 
z pewnością w żadnym stosunku do kosztów, jakich ona wymaga. 
A przecież - powie ktoś zaraz - potrzeba wojska dla strzeżenia 
państwa. Zgodtiłbym się na to, gdyby to wojsko rzeczywiście 
państwa strzegło, ale nie widzę, żeby owa armja kiedy kol wiek ustrzegła 
państwo od inwazji, a boję się, że i w przyszłości go nie ustrzeże. 
Polskę otaczają mocarstwa wojownicze, utrzymujące w pogo- 
towiu liczne wojska znakomicie udyscyplinowane, wojska, którym 
równych Polska nie będzie mogta nigdy przeciwstawić bez wy- 
czerpania się w krótkim czasie, zwłaszcza w tym stanie nieszczę- 
snym, w jakim ją pozostawią rabujący rozbójnicy!. Zresztą nie po- 
zwolą jej na to, - a gdyby przy pomocy najbardziej energicznej admi- 
nistracji dążyła do postawienia swej armji na przyzwoitej stopie, 
sąsiedzi, baczni na to, by ją uprzedzić, zgnietliby ją szybko, zanim 
zdołałaby swój plan wykonać. Nie, ,jezeli Polska zechce tylko na- 
śladować sąsiadów, nie oprze się im nigdy. 
Naród polski różni się usposobieniem, ustrojem, obyczajami, 
językiem, nietylko od swoich sąsiadów, ale od całej reszty Europy. 
Pragnąłbym, by różnił się od nich także swoim ustrojem wojsko- 
wym, taktyką, dyscypliną, by zawsze był sobą, a nie kimś innym. 
Wówczas dopiero będzie tem, czem być może, i z łona swego wy- 
dobędzie wszystkie środki, na jakie go stać. Prawem natury naj- 
bardziej nienaruszalnem jest prawo silniejszego. Niemasz ustawo. 
dawstwa ani konstytucji, któraby mogla od tego prawa wyzwolić. 
Szukać sposobów uchronienia się od najazdu silniejszego, niż wy, 
sąsiada - to gonić za chimerą. Tem bardziej jeszcze chimeryczną by- 
łaby chęć czynienia zaborów i zdobycia sobie siły zaczepnej; nie da 
się to pogodzić z formą waszego ustroju. Kto chce być wolnym, nie 
może chcieć być zdobywcą. Rzymianie byli zdobywcami z koniecz- 
ności i - że się tak wyrazę - wbrew samym sobie. Wojna była ko- 
niecznem lekarstwem na wady ich ustroju. Ciągle atakowani i za- 
wsze zwycięscy, byli jedynym udyscyplinowanym narodem wśród 


l Tak w rękopisie. Pierwsze wydanie (a za niem I wszystkie następne) zmie- 
niło .rozbójnicy" na: .wojska", wskulek 1qdanla Wielhorskiego. 


73 


- ..... 


Itt 



J 
..1
		

/Sponsorzy_008_09_138_0001.djvu

			..1 


: 11 


I: 
I 
I 
,I l I 
! 
l. I 
I 
, I' 
I' I 
, I 
, 
I 
I 
I' 
I 
, 
I 
k 
, 


! 


74 


m 


barbarzyńców, i stali się panami świata broniąc się nieustannie. 
Wasze położenie jest tak odmienne, że nawet nie moglibyście się 
bronić przeciw napastnikowi. Nigdy nie będziecie mieli si/y za- 
czepnej, dlugo jeszcze nie będziecie mieli odpornej; ale będziecie 
mieli wkrótce, albo raczej - wyrażając się lepiej - macie już siłę za- 
chowawczą, która was, nawet ujarzmionych, ustrzeże od zniszczenia 
i zachowa wam rząd i wolność w jej jedynem. i prawdziwem san- 
ktuarjum, w sercu Polalrów. 
Wojska regularne, ta zaraza i wyludnienie Europy1, są dobre 
tylko dla dwóch celów: albo aby napadać i podbijać sąsiadów, 
albo by obywateli okuwać w łańcuchy i obracać w niewolników. 
Obydwa te cele są wam zarówno obce: zrzeknijcie się więc i środka, 
który do nich wiedzie. Państwo nie może być pozbawione obroń- 
ców - wiem to; ale prawdziwymi jego obrońcami są obywatele. 
Każdy obywatel winien być żołnierzem z obowiązku, żaden nie 
powinien być nim z zawodu. Taki był system wojskowy Rzymian, 
taki jest dziś system Szwajcarów, taki winien być każdego wol- 
nego państwa, a zwłaszcza Polski. Skoro Polska nie może opłacać 
armji, dostatecznej dla swojej obrony, trzeba, by tę armję znalazła 
w razie potrzeby w swoich obywatelach. Dobra milicja, prawdziwa, 
należycie wyćwiczona milicja, jedynie jest zdolna cel ten spełnić. 
Taka milicja nie będzie wiele Rzeczpospolitą kosztowała, zawsze bę- 
dzie gotowa jej służyć, i dobrze jej będzie służyć, boć wkońcu zawsze 
lepiej broni się własnego dobra, niz cudzego. 
Pan Hrabia Wielhorski proponuje wystawienie po jednym pułku 
z każdego województwa i utrzymywanie tych pułków zawsze w po- 
gotowiu 2. Każe to przypuszczać, że rozpuści się armję koronną, 
a przynajmB.iej piechotę; sądzę bowiem, ze utrzymanie tych 33 puł- 


l Por. w Ekonomji politycznej: . Wynalazek artylerii i fortyfikacyj zmusił w na- 
szych czasach panujących europejskich do wprowadzenia wojsk regularnych. utrzy- 
mywanych w celu strzdenia tWIerdz; jednak należy się obawiali ze względów 
wielce uzasadnionych, żeby to nie wywołało również bąrdzo grożnych skutków. 
Niemniej trzeba będzie wylndniać wsie dla utworzenia armij i garnizonów; nie- 
mniej trzeba będzie dla ich utrzymania gnieść narody; a te niebezpieczne urzą- 
dzenia rozszerzają się od pewnego czasu we wszystkich naszych klimatach z tak" 
szybkością. że można stąd wróżyć tylko bliskie wyludnienie Europy i wcześniejszą 
lub póżniejsz" ruinę ludów, które j" zamieszkują". 
. Wielhorski w książce swojej sprawę wojska zupełnie pomija. - Tymczasem 
Mably chwali projekt Wielhorskiel(o, polegający na stworzeniu korpusu piechoty 
w sile BO-40 tysięcy ludzi. Zostałby on sformowany w drodze poboru jednego 
żolnierza z każdej wsi, utrzymywanego na koszt tej wsi. Ten projekt, według 
Mably'ego, nie rani niczem przesądów szlachty, a może przyczynić się do ulżenia
		

/Sponsorzy_008_09_139_0001.djvu

			l 
I 


ków zanadto obciążyloby Rzeczpospolitą, gdyby prócz nich musiała 
jeszcze opłacać armię koronną. Ta zmiana miałaby swoje strony ko- 
rzystne i wydaje mi się łatwą do przeprowadzenia, ale może stać się 
jeszcze uciązliwą i trudno będzie zapobiec nadużyciom. Nie byłbym 
za rozpraszaniem zołnier£y po osadach i wsiach dla utrzymywania 
w nich porządku; wywołałoby to wśród nich zanik dobrej karności. 
Nie nalezy nigdy pozostawiać żołnierzy, zwłas.zcza zawodowych, 
ich własnemu kierownictwu w postępowaniu, a tem mniei jeszcze 
powierzać im jaldejkolwiek kontroli nad obywatelami Winni zawsze 
pozostawać w swoim oddziale, tak w pochodzie, jak gdy stoją za- 
łogą; zawsze podporządkowani i dozorowani, winni być tylko śle- 
pem narzędziem w rękach oficerów. Gdyby im powierzono choćby 
najmniejszą kontrolę, musiałyby stąd wyniknąć gwałty, uciązenia, 
naduzycia niezliczone, żołnierze i mieszkańcy staliby się wzajem- 
nymi wrogami: jest to nieszczęście, związane wszędzie z wojskiem 
regularnem; owe stałe pułki przejęłyby się tym duchem, a duch 
taki nigdy nie sprzyja wolności. Republikę rzymską zniszczyły legje, 
gdy odległość podbojów zmusiła ją do utrzymywania tych legij stale 
w pogotowiu. Jeszcze raz: Polacy nie powinni rozglądać się na- 
około, by naśladować to, co się l'obi u innych, choćby to nawet 
było dobre, To dobro względne, st030wnie do różnych całkiem ustro- 
jów, w ich ustroju byłoby zh
m. Powinni się starać jedynie o to, 
co im odpowiada, a nie o to, co robią inni. 
Dlaczegóżby więc zamiast wojsk regularnych, stokroć bardzitj 
uciążliwy{:h niż pożytecznych dla kazdego narodu, który nie ma 
zaborczego ducha, nie miano wprowadzić w Polsce prawdziwej 
milicji, ściśle takiej, jaka istnieje w Szwajcarji, gdzie każdy mie- 
szkaniec jest żołnierzem, ale wtedy tylko, gdy nim być potrzeba? 
Poddaństwo istniejące w Polsce nie pozwala, przyznaję, na rychłe 
uzbrojenie włościan: broń w rękach niewolnych będzie zawsze bar- 
dziej niebezpieczna, niż korzystna dla państwa; ale zanim szczę- 
śliwa chwila wyzwolenia ich nastąpi, obecnie już Polska posiada 
mnóstwo miast, a ich mieszkańcy, zorganizowani w pułki, mogliby 
dostarczyć w potrzebie licznych wojsk, których utrzymanie, z wy- 


doli włościan. Przedewszystkiem zaś nie zaniepokoi sąsiadów, bo będzie mo
na 
przedstawić im to nowe wojsko jako rodzaj policji, mającej na celu jedynie za- 
pewnienie bezpieczeństwa w kraju, Ten projekt Wielhorskiego nie jest widocznie 
tym samym, o którym mówi Russo. 


75 


" 


, 
... 



.. 
I 


J'. ...
		

/Sponsorzy_008_09_140_0001.djvu

			I 
I 
I 
I I 
I 
I 
I 
I III 
, I 
, 'I 
! 


II 
: I 
I 


! I ! III 
I, 


76 


jątkiem czasu potrzeby, nicby pailstwo nie koszlowało. Większosć 
mieszkailców minst, nie posiadając ziemi, piaciłaby w ten sposób po- 
datek słu
bą, a słuzbę tę moznaby łatwo tak rozdzielić, by nie 
była dla nich ciętarem, a by, mimo to, byli dostatecznie w}"ćwi- 
czeni. 
W Szwajcarji każdy 
eniący się obywatel jest obowiązany za- 
opatrzyć się w mundur, który staje się jego świątecznem ubraniem, 
w strzelbę przepisanego kalibru i w cały ekwipunek piechura - 
i zostaje wpisany do kompanji swojego obwodu. Podczas lata, 
w niedziele i święta, ćwiczy się tę milicję według przepisanego 
porządku: naprzód w małych plutonach, następnie w kompanjach, 
wreszcie w pułkach, póki nie przyjdzie na nie kolej zebrania się 
w polu i utworzenia we właściwym porządku małych obozów, 
w których odbywają wszelkie ćwiczenia, stosowne dla piechoty. 
Dopóki nie wyruszają z miejsca swego zamieszkania, w małym 
stopniu albo i wcale nie odrywani od swoich zajęć,:póty nie otrzy- 
mują 
adnej płacy; ale skoro tylko wyruszą w pole, dostają utrzy- 
manie i pozostają na zołdzie pailstwa; nikomu zaś nie wolno wy- 
syłać w swojem zastępstwie kogoś drugiego, a to dlatego, by każdy 
sam się ćwiczył i by wszyscy pełnili służbę. W takiem pailstwie, jak 
Polska, mo
na z obszernych prowincyj wyciągnąć tylu ludzi, by 
z łatwością zastąpić armję koronną dostateczną ilością milicji, bę- 
dącej zawsze w pogotowiu, która, zmieniając się przynajmniej co 
roku, i zło
ona z małych oddziałów, pobranych ze wszystkich kor- 
pusów, byłaby mało uciątIiwa dla obywateli, bo kolej na każdego 
z nich przypadałaby zaledwo raz na 12 do 15 lat. W ten sposób 
cały naród byłby wyćwiczony, miałoby się piękną i li
zną armję, 
zawsze w potrzebie gotową, a o wiele mniej kosztowną, zwłaszcza 
w czasie pokoju, ni
 dzisiejsza armja koronna. 
Ale chcąc, by się to przedsięwzięcie udało, nalezałoby zacząć od 
zmienienia w tym punkcie zapatrywania ogółu na ten stan, który 
istotnie doznałby gruntownej przemiany, i sprawić, by w Polsce 
nie patrzono na zołnierza jak na bandytę, który dla chleba sprze- 
daje się za pięć groszy dziennie, ale by patrzono nail jak na oby- 
watela, słuzącego ojczyźnie i spełniającego swój obowiązek. Trzeba 
stanowi temu przywrócić dawną cześć, - cześć, jak
l mu dziś jeszcze 
oddają w Szwajcarji i w Genewie, gdzie najlepsi z obywateli czują
		

/Sponsorzy_008_09_141_0001.djvu

			1 
l 
I 


się równie dumni w swym oddziale i pod bronią, jak na ratuszu 
i na zgromadzeniu najwy
szem. Dla tego celu wa
nem jest, by 
przy wybofle oficerów' nie zwazano na stanowisko, wpływy, ni 
majątek, ale jedynie na doświadczenie i zdolności. Nic łatwiejszego, 
jak uczynić z dobrego władania bronią punkt bonoru, tak, by każdy 
ćwiczył się z gorliwością dla służby ojczyźnie w oczach swej ro- 
dziny i swoich, - z gorliwością, jakiej równa nie moze się zapalić 
. w hałastrze, przypadkowo do wojska zaciągnionej, czującej tylko 
trud ćwiczeń. Pamiętam czasy, kiedy w Genewie mieszczanie ćwi. 
czyli o wiele sprawniej ni
 wojska regularne; ale urzędnicy, uwa. 
żając, 
e to wszczepiało w mieszczaństwo ducha wojskowego, co 
niA zgadzało się z ich widokami, postarali się o zduszenie tego 
ws,półzawodnictwa. i udało się im to a
 nadto dobrze. 
Po wykonaniu tego projektu możnaby, bez żadnego niebezpie- 
czeństwa, przywrócić królowi władzę wojskową. wiążącą się natu- 
ralnie z jego stanowiskiem; albowiem nie można sobie wyobrazić, 

eby naród mógł zostać uzyty do pognębienia samego siebie, 
zwłaszcza gdy wszyscy jego członkowie będą uczestniczyli w wol. 
ności. Tylko przy pomocy wojsk regularnych i stałych może władza 
wykonawcza poddać sobie państwo w niewolę. WielIde armje rzym- 
skie nie dopuszczały się nadużyć, dopóki zmieniały się za każdego 
konsula, i az do Marjusza zadnemu z nich nawet przez myśl nie 
przeszloby u
yć ich jako środka do poddania sobie republiki. Dopiero 
gdy wielka odległość podbojów zmmiła do utrzymywania przez dlugi 
czas na stopie wojennej tych samych armij, do rekrutowania ich 
z pomiędzy włóczęgów i do przedłużania prokonsulom dowództwa 
nad niemi, ci prokonsulowie zaczęli odczuwać swą niezawisłość 
i zapragnęli użyć wojska dla ugruntowania swej władzy. Armje 
Sulli, Pompejusza i Cezara stały się prawdziwe m wojskiem regu- 
larnem, i duchem rządów wojskowych zastąpiły ducha rządu re- 
publikańskiego; a jest to prawdą tak dalece, że żołnierze Cezara 
bardzo się obrazili, gdy Cezar, wzajemnie z nich niezadowolony, 
nazwał ich obywatelami. quirites. W projekcie, o którym myślę 
i którego zarys wkrótce ukończę, cała Polska stanie się wojowniczą, 
zarówno dla obrony wolności przeciwko zamachom panującego, 
jak przeciw zamachom sąsiadów; i śmiem powiedzieć, ze gdy pro- 
jekt ten rRZ dobrze zostanie przeprowadzony, będzie moina ska. 


77 


r' 
I 


- ..Jt....
		

/Sponsorzy_008_09_142_0001.djvu

			I 
! ' 


I ' 
1 
I, j l 
l' 
, \. l 
I 
i iii 
" I 


\ ' 


I , 


I r I 
t I I \ 
I ,', 
il 
II 


I 
I 
I 
.1 


7d 


sować urząd hetmana wielkiego i połączyć go z koroną bez naj- 
mniejszego niebezpieczeństwa dla wolności, - chyba żeby naród 
dał się uwieść zamiarom zdobywczym, bo w tym wypadku nie rę- 
czyłbym już za nic. Kto chce pozbawić drugich wolności, zawsze 
prawie kończy na tern, że własną traci; jest to prawda nawet 
w odniesieniu do królów, a jeszcze większa prawda w odniesieniu 
do narodów. 
Dlaczegóżby stan rycersld, w którym spoczywa naprawdę Rzecz- 
pospolita, sam nie miał tal{ze zorganizować się według planu, jaki 
proponuję dla piechoty? Utwórzcie w kazdem województwie od- 
działy kawalerji, do których zostałaby wpisana cała szlachta, które 
miałyby swoich oficerów, swój sztab, sz.tandary, miejsca zborne 
wyznaczone na przypadek alarmu, terminy corocznego zbierapia 
się; niechaj ta ddelna szlachta uczy się ćwiczyć w szwadronie, 
różnego rodzaju ruchów, manewrów, porządku i dokładności w ćwi- 
czeniach, niech zapoznaje się z subordynacją wojskową. Nie chciałbyIr.. 
wcale, by naśladowała niewolniczo taktykę innych narodów. Pragnął- 
bym, by wytworzyła sobie własną taktykę, rozwijającą i udosko. 
nalającą jej naturalne, narodowe zdolności; by ćwiczyła się zwłasz- 
cza w ruchach szybkich i lekkich, w łamaniu szyku, rozpraszaniu 
się, zbieraniu się bez trudu i zamieszania, by celowała w tem, co 
się nazywa wojną podjazdową, we wszystkich poruszeniach właści- 
wych wojskom lekkim, - w sztuce zalewania kraju nakształt 
potoku górskiego, docierania wszędzie, sama nigdzie nie dając 
się przydybać, w działaniu zawsze łącznem, chociaż oddziałami, 
w przecinaniu połączeń, w zagarnianiu taboru, atakowaniu tylnych 
straży, znoszeniu strazy naprzód wysuniętych, w zaskakiwaniu od- 
działów, szarpaniu większych jednostek razem maszerujących i obo- 
zujących; by przyswoiła sobie sposób postępowania starożytnych 
Partów 1, których wartość juz posiada, i by się nauczyła, tak jak 
oni, pokonywać i niszczyć armje najlepiej wyćwiczone, nie wydając 
nigdy bitwy i nie zostawiając im chwili wytchnienia. Jednem sło- 
wem: miejcie piechotę, skoro jej potrzeba, ale liczcie tylko na 


l IraJ1ski lud Partów utwor7,ył w III w. przed Chr. własne państwo, podniósłszy 
bunt przeciwko Sełeucydom. Krółowie jego z rodu Arsacytów podbili caly prawie 
Iran i Mezopotamję. Wojska Partów składały się głównie ze zwinnej jazdy. 


.,
		

/Sponsorzy_008_09_143_0001.djvu

			swoją jazdę i nie zapom\najcie o niczem, coby mogło przyczynić 
się do wynalezienia systemu, oddającego losy wojny w ręce jazdy. 
Złą radą dla narodu wolnego byłaby rada posiadania twierdz; 
nie odpowiadają one zupełnie genjuszowi polskiemu, a prędzej czy 
później stają się wszędzie gniazdami tyranów. Twierdze, które we- 
dług zamiarów waszych obwarowujecie przeciw Rosjanom, nie- 
omylnie dla nich obwarowujecie, - staną się dla was okowami, 
z których się juz nie wyzwolicie, Nie dbajcie nawet o korzyści 
stałych stanowisk wojskowych i nie rujnujcie się na artylerję: nie 
tego wS14ystkiego wam potrzeba. Nagły najazd jest bezwątpienia 
wielkiem nieszczęściem; ale znacznie większem jeszcze są kajdany 
trwałe. Nigdy nie osiągniecie tego, by waszym sąsiadom trudno było 
wejść do was; ale dokazać tego możecie, żeby nie zdołali wyjść 
bezkarnie, i w tym celu powinniście dołozyć wszystkich starań. 
Antonjusz i Krassus łatwo weszli do kraju Partów, ale na swoje 
nieszczęście l. Kraj tak rozległy, jak wasz, zawsze u1.yczy mieszkań- 
com schronienia i licznycb sposobów ujścia przed napastnikiem. 
Żadna sztuka ludzka nie potrafi przeszkodzić gwałtownemu działaniu 
silnego przeciw słabemu, - ale słaby może sobie przygotować spo- 
soby przeciwdziałania; a gdy doświadczenie nauczy sąsiadów, że 
tal{ trudno jest wyjść od was, nie będą się tak kwapili z wcho- 
dzeniem. Niecb więc kraj wa.sz będzie ze wszech stron otwarty. jak 
. Sparta, ale wybudujcie, jak ona, mocne twierdze w sercach oby- 
wa teli; a jak Temistokles 2 Ateny brał na okręty, tak wy w potrzebie 
zabierajcie miasta wasze na konie. Duch naśladownictwa tworzy 
niewiele dobrych rzeczy, a już nigdy nie tworzy wielkich. KaMy 
kraj ma właściwe sobie korzystne warunki, a ustrój jego winien je 
zwiększać i rozwijać. Chrońcie, pielęgnujcie korzystne właściwości 
Polski, a mało będzie narodów, którymby mogła zazdrościć. Jedno 


,. Krassus, kolega Cezara i Pompejusza w triumwiracie, przedsięwzili l wy- 
prawę na Padów. Wśród stepów Mezopotamji północnej i w puslyni doznsł wiel- 
kich strat od ich konnicy, która unikajlIc walnej bitwy, nieustannie szarpała 
i trapila armię rzymską, przeszl	
			

/Sponsorzy_008_09_144_0001.djvu

			.. I., 

 I,: ., 
;-.. 
: I 


,I' 
I' 
'L 
I' 


r 
I 
! ' 
I 
I' 
I 
: F 


, I 


l 
.1 1 
II 
. j 
-.-
 i ii 

 i I j 
11 11 


HO 


wystarczy, aby nie mogła zostać podbitą: miłoŚć ojczyzny i wol- 
ności, o
ywiona nieod/ącznemi od niej cnotami. Co dopiero daliście 
przyklad jej, na wieki pamiętny. Dopóki ta miłość gorzeć będzie 
w sercach waszych, mo
e was nie uchroni od przemijającego jarzma, 
ale prędzej czy później wybuchnie, wstrząśnie jarzmem i da wam 
wolność. Pracujcie więc bezustanku, bez przerwy, by patrjotyzm 
we wszystkich sercach polskich podnieść do najwyższego stopnia. 
Poprzednio wskazałem kilka środków odpowiednich do tego celu; 
pozostaje mi jeszcze rozwinąć tutaj ten z nich, który uwdam za 
najsilniejszy, najpotę
niejszy, a nawet za dający nieomylne powo- 
dzenie, jeżeli będzie dobrze wykonany: dokazać tego, by wszyscy 
obywatele czuli, że współobywatele zawsze na nich patrzą, by każdy 
posuwał się w bierarchji i dochodził tylko dzięki łasce publicznej; 
by każde stanowisko, każdy urząd był obsadzany na podstawie ży- 
czenia narodu i wkońcu by wszyscy - od ostatniego ze szlachty, 
a nawet ostatniego z chłopów, aż do króla - zależeli o ile mo
- 
ności do tego stopnia od szacunku publieznego, iżby bez niego nie 
można było nic zrobić, niczego nabyć, do niczego dojść. Z podnie- 
cenia, wznieconego przez takie powszechne współzawodnictwo, zro- 
dzi się to patrjotyczne upojenie, które samo jedno umie wznosić 
ludzi ponad nich samych, a bez którego wolność jest tylko czczą 
nazwą, a ustawodawstwo chimerą. 
Łatwo jest wprowadzić ten system w stanie rycerskim, jQżeli 
będzie się przestrzegało, by jego czlonkowie posuwali się wszędzie 
stopniami, i by nie dopuszczl\no do zaszczytów i godności pań- 
stwowych nikogo, ktoby przedtem nie przeszedł 
rzez stopnie niższe, 
stanowiące wstęp i próbę na drodze do dalszego wzniesienia się, 
Skoro równość szlachecka jest podstawowem prawem Polski, karjera 
w sprawach publicznych powinna zawsze zaczynać się od podwład- 
nych funkcyj: to stanowi ducha konstytucji. Powinny one być 
otwarte dla kazdego obywatela, którego gorliwość pcha do ubie- 
gania się o nie i który uważa się za zdolnego pelnić je z powo- 
dzeniem; ale muszą stanowić pierwszy krok, niezbędny dla katdego, 
wielkiego czy małego, kto chce postąpić na tej drodze. Każdemu 
wolno się o nie ubiegać: ale skoro ktoś na tę drogę wejdzie, musi 
posuwać się dalej. chyba że dobrowolnie ustąpi, - albo też musi b}'ć 
odepchniętym z naganą. Trzeba, by widziany i sądzony przez współ-
		

/Sponsorzy_008_09_145_0001.djvu

			obywateli we wszystkich swoich poczynaniach, wiedział, 1e śledzi 
się kaMy krok jego, 1e wazy się wszystkie jego czyny i 1e pro- 
wadzi się wierny rachunek dobrego i złego, który wywrze wpływ 
na całą resztę jego zycia 1. 


(XIIl.) PROJEKT DOTYCZĄCY PODDANIA 
WSZYSTKICH CZŁONKÓW RZĄDU STOPNIOWEMU 
POSUW ANIU SIĘ 
Oto projekt dotyczący tego stopniowego posuwania się, projekt, 
który starałem się dostosować o ile m01ności jak najlepiej do 
formy istniejącego rządu, wprowadzając reformę jedynie co do mia- 
nowania senatorów, w sposobie i ze względów powy1ej w
 wie- 
dzionych. 
Wszyscy czynni członkowie Rzeczypospolitej -rozumiem przez to 
biorących udział w administracji - będą podzieleni na trzy klasy 2, 


f 


I Mably nie rozwija pro.;ektu zmiany systemu wojskowego. Uwata on, ie 
dotychczasowa stopa wojska koronnego (6U.000) powinna Potsce wystarczyć. Radzi 
tylko nadać temu wojsku lepszą organizację, wyĆwiczyć je i udyscyplmować we- 
dług współczesnych wzorów. Poza tern stałem wojskiem powinno się utrzymać 
pospolite ruszenie szlachty, ale naleiy znidć ogran'czenia czasu sluiby w razie 
powolania, nateży szlachtę do tej służby przygotować, kształcić i1l wojskowo, 
przyzwyczajać do karności wojskowej, odbywać co roku p'zeglądy i ćwiczenia 
pod kierunkiem wojewodów i kasztelanów. 
, Proponując podział obywateli na klasy, Russo nie staje w sprzeczności 
z zasadniczym swoim postulatem równości obywatelskiej. Wszyscy obywatele 
podlegają tym samym prawom, ż.dna klasa nie korzysta z jakichś specjalnych 
przywilejów czy egzempcyt; róinią się one od siebie tylko pewnemi honorowemi 
uprawnieniami, a dostęp do nich jest dla każdego otwarty. Ta myśl wynagradza- 
nia obywateli za ich zaslugl zaszczytnemi odznakami, pobudzającemi amblcię i ry- 
walizację innych, przewija się w dzietach Russo ciągle. I tak w ,Ekonomji politycznej 
pisze: .Obywatele dobrze zaslużeni ojczyźnie winni być wyna
radzani zaszczy- 
tami, nigdy zaś przywilejami". - W Projekcie konstytucji dla Korsyki: . Wszyscy 
winni być równi na mocy prawa urodzenia; państwo winno przyznawać wyróżnie- 
nia tylko zasłudze, cnotom, uslugom oddanym ojczyżnie, a te wyróżnienia nie po- 
winny być dziedziczne, tak jak nie dziedziczy się zalet, ktare je uzasadniają. 
Wkrótce zobaczymy, w jaki sposób można ustopniować w narodzie róine klasy 
tak, by. urodzenie ni szlachectwo nie grało przy tern żodne.j roli". W dalszym 
ciągu wprowadza podział ludności na trzy klasy: l, aspirantów, 2) patrjotów, 
t. zn. żouatych właścicieli pewnego obszaru gruntowego, 3) obywateli żonatych 
mających dwoje dzieci i będących właścicielamI budynku mieszkalnego oraz gruntu, 
wystarczającego do wyżywienia rodziny. Podzial ten ma na celu .związanie ludzi 
z ziemią przez wzięcie je; za podstawę rozróżnień pomiędzy nimi i za podstawę 
ich uprawnień, oraz wzmocnienie tego węzła przez 'Węl;eł rodzinyl'a Nie waha 
się więc tutaj oprzeć podziału na własności gruntowej i przyznać członkom każdej 
klasy prsw odrębnych. Sloi to w oczywistej aprzeczności z postulatem równości. 
Wprawdzie rzuca myśl, że gminy będą obowiązane przydzielać grunta ieniącyrn 
się, ale nie rozwija bliżej tego projektu, - a przy tern zachowuje dla potomków 
prawo spadkowe po ojcu. Cały projekt podziału obywstell na ktssy stosownie do 
i,:h zasługi rozwija Russo obszernIe i w harmonji z ogólem swoich pOKll\dów do. 
plero w Uwa
ach. 


Bibl. Narodowa, Serja II, Nr. 32 (Rus
o: Uwagi nad rZl\dem Polski) 


S1 


. 

 


... 


,"" 


j 
.. 


6 



 


-.
		

/Sponsorzy_008_09_146_0001.djvu

			I 
I 
I 


I. 
: I 
I, 


I 
I 

 
i 


82 


ró
niące się między sobą odznakami, kt6rych odmienne rodzaje 
będą nosiły osoby wchodzące w skład tych klas. Ordery rycerskie, 
niegdyś dowody cnoty, są dziś tylko odznakami łaski królów. Ce- 
chujące je wstęgi i klejnoty wyglądają na świecidełka i na kobiecą 
ozdobę, czego w naszej instytucji nalezy unikać. Chciałbym, by 
odznaki trzech stopni, jakie proponuję, tworzyły blachy z rótnych 
metali, których wartość materjalna stałaby w odwrotnym stosunku 
do stopnia tych, którzyby je nosili. 
Pierwszy krok w sprawach publicznych będzie poprzedzała 
próba młodzie
y na stanowiskach adwokatów, asesorów, nawet l 
sędziów ni
szych sądów, zarządców pewnych części funduszów 1 
publicznych, i wogóle na wszelkich nizszych stanowiskach, dują- 
cych tym, którzy je zajmują. s;Josobność do okazania swej wartości, 
zdolności, dokładności, a zwłaszcza prawości, Ten stan próby wi- 
nien trwać przynajmniej trzy lata, po upływie których, zaopatrzeni 
w poświadczenia przeło1.onych i świadectwa opinji publicznej, stawią 
się przed sejmikiem swej prowincji, a ten po ścisłem zbadaniu ich 
zachowania się, zaszczyci tych, których uzna za godnych, przyzna- 
niem blachy złotej, noszącej ich nazwisko, nazwę prowincji, datę 
przyjęcia, a mającej u góry napis grubemi literami: Spes Patriae. 
Ci, którzy tę blachę otrzymają, będą ją nosili zawsze na prawem 
ramieniu, albo na sercu, przybiorą tytuł: "Służący Państwu", - 
fi w stanie rycerskim tylko ci "Służący Państwu" będą mogli być 
wybrani posłami na sejm, deputatami trybunalskimi, komisarzami 
izby obrachunkowej, czy też być wyposażeni w jakąkolwiek inną 
funkcję publiczną, należącą do władzy zwierzchniczej. 
By dojść do drugiego stopnia, trzeba będzie koniecznie zostać 
trzykrotnie wybranym posłem na sejm i otrzymać za każdym ra- 
zem na sejmiku relacyjnym aprobatę mocodawców; a nikt nie bę- 
dzie mógł być wybrany posłem po raz drugi czy trzeci, o ile za 
swoje poprzednie posłowanie nie uzyskał takiego aktu. Służba przy 
trybunale czy w Radomiu, w charakterze komisarza czy deputata, 
będzie się równała posłowaniu, i wystarczy zasiadać trzy razy 
w któremkolwiek z tych zgromadzeń - ale zawsze z aprobatą, - 
by dojść na mocy prawa do stopnia drugiego, tak, 
e na pod- 
ł!ławie trzech świadectw, przedłożonych sejmowi, "Służący Państwu",
		

/Sponsorzy_008_09_147_0001.djvu

			I 
i 1 
l 1 
I 
I 


który je uzyskał, zostanie zaszczycony drugą blachą i tytułem, któ- 
rego ta blacha jest znakiem. 
Blacha ta będzie srebrna, tego samego kształtu i tej samej 
wielkości co poprzednia; będzie miała te same napisy, z tą ró
nicą, 

e zamiast słów Spes Patriae wyryte zostaną na niej słowa: Civis 
electus. Noszący te blachy będą się zwać: "Obywatelami wybra- 
nymi", albo poprostu "Wybrańcami", - a nie będą jut oni mogli 
zostać zwykłymi posłami, deputatami trybunalskimi. ani komisa- 
rzami izby, ale będą kandydatami na stanowiska senatorów. Nikt 
nie będzie mógł wejŚĆ do senatu, ktoby nie przeszedł przez ten 
drugi stopień, ktoby jego odznaki nie nosił. a wszyscy senatorowie- 
posłowie, wedlug projektu bezpośrednio z pośród nich wybierani, 
będą nosić tę odznakę dopóty, póki nie dojdą do trzeciego stopnia, 
Chciałbym właśnie z pomiędzy tych, którzy dojdą do drugiego 
stopnia, wybierać naczelników szkół średnich i inspektorów wy- 
chowania dzieci. Mo
naby ich zobowiązać do pełnienia przez pe- 
wien czas tych funkcyj, zanim zostaliby przyjęci do senatu, i zo- 
bowiązać ich do przedło
enia sejmowi aprobaty koIegjum zarządców 
wychowania, nie zapominając o tem, ze tę aproblltę, zarówno jak 
inne, musi zawsze zatwierdzić głos publiczny, którego opinji mo
na 
tysiącznemi sposobami zasięgnąć. 
Na każdym zwyczajnym sejmie będzie izba posłów wybierała 
senatorów-posłów, tak, 
e tylko przez dwa lata będą zajmowali 
swe stanowiska; ale będą mogli dalej pozostać, czy te
 być po- 
wtórnie wybrani jeszcze dwa razy, byleby tylko, opuszczając sta- 
nowisko, uzyskali poprzednio od tej samej izby akt aprobaty, po- 
dobny do tego, jaki się musi uzyskać od sejmików, by móc być 
wybranym na posła po raz drugi i trzeci; albowiem bez takiego 
aktu, uzyskanego przy sprawowaniu ka
dego urzędu, nie dojdzie 
się do niczego więcej, i aby nie być zupełnie wyłączonym od 
rządu, będzie się miało jedynie mo
ność zacząć na nowo od stopni 
ni
szych, - co powinno być dozwolone, by gorliwemu obywatelowi, 
jakikolwiekby błąd popełnił, nie odejmować zupełnie nadziei zma- 
zania tego błędu i posunięcia się wy
ej. Zresztą nie trzeba nigdy 
powierzać udzielania czy odmawiania tych świadectw i aprobat 

adnemu specjalnemu komitetowi. Sąd powinna wydawać zawsze 
cała izba, co będzie mo
na zrobić bez kłopotu i straty czasu, je
eIi 
6* 


1\ 


83 


'" 
f 


." 


t 


.' 


'II'
		

/Sponsorzy_008_09_148_0001.djvu

			" 


i' I 
I 
i 
I:: 
,I 
I 
I 
'.. 


I 
I, 
,I 
t 
II' 
': 
 



I 
I. I 
i I 
I I I : 
I: I 


84 


przy osądzaniu senatorów-posł6w opuszczających stanowiska zasto- 
suje się tę samą metodę karhłk, którą proponowałem dla ich wyboru, 
Powie ktoś moze, że te wszystkie akty aprobaty, dawane na- 
przód przez ciała specjalne, później przez sejmiki, wkońcu przez 
sejm, nietyle będą przyznawane zasłudze, sprawiedliwości i praw- 
dzie, ile wyłudzane int
ygą i wpływami. Mogę na to tylko jedno 
odpowiedzieć: Sądziłem, że przemawiam do narodu, który, nie bę- 
dąc wolnym od wad, ma jeszcze energję i cnoty, - a przy tern 
założeniu projekt mój jest dobry. Ale jeśli Polska doszła już do 
tego, że wszystko w niej jest sprzedajne i aż do korzenia zepsute, 
to napróżno usiłuje reformować swoje prawa i zachować wolność: 
trzeba, by zrezygnowała z tego i ugięła kark pod jarzmo. - Ale 
zawr6ćmy. 
Każdy, kto był trzykrotnie senatorem-posłem i uzyskał apro- 
batę, przejdzie na mocy prawa do trzeciego, najwyższego w pań- 
stwie stopnia, a oznakę tego stopnia przyzna mu król, na podstawie 
mianowania ze strony sejmu. Tę odznakę będzie stanowiła blacha 
z niebieskawej stali, podobna do poprzednich, a nosząca napis: 
Custos Lesum. Ci, którzy ją otrzymają, będą ją nosili przez całą 
resztę życia, niezależnie od wysokości stanowiska, do któregoby 
dosz.li, a nawet na tronie, gdyby im się zdarzyło tronu dostąpić. 
Wojewodowie i więksi kasztelanowie będą mogli być dobie- 
rani tylko z pomiędzy "Strazników Praw", w ten sam sposób, jak 
ci byli dobierani z pośród "Obywateli wybranych", t. zn. w drodze 
wyboru przez sejm. A poniewaz wojewodowie zajmują najwyższe sta- 
nowiska w Rzeczypospolitej i ponieważ zajmują je dożywotnio, przeto 
by współzawodnictwo między nimi nie zasnęło na stanowiskach, 
z których nad sobą już tylko tron widzą, będą mieli otwarty do- 
stęp do tronu, ale będą mogli dojść doQ. znowu tylko na mocy 
głosu publicznego i na skutek swoich cnót. 
Zanim p6jdziemy dalej, zauważmy, że przepisana przezemnie 
dla obywateli droga stopniowego dochodzenia aż do naczelnictwa 
Rzeczypospolitej wydaje się dość dobrze zastosowaną do miary zycia 
ludzkiego, tak, żeby trzymający wodze rządu, pozostawiwszy już za 
sobą gorącość młodości, mogli jednak być jeszcze w sile wieku, 
i żeby po 15 czy 20 latach prób, ustawicznie na oczach powszech- 
ności odbywanych, mieli jeszcze dosyć lat przed sobą, by ojczyzna
		

/Sponsorzy_008_09_149_0001.djvu

			mogła korzyslać z ich zdolności, doświadczenia i cnót, i by sami, 
zajmując pierwsze stanowiska w państwie, mogli korzystać z sza- 
cunku i zaszczytów tak dobrze zasłu
onych. Przypuściwszy, 
e ktoś 
mając 20 lat wstępuje do słutby; jest mo
liwe, że mając 35 lat 
zostaje wojewodą, - ale ponieważ bardzo to trudno i nawet nie- 
właściwie, by pochód ten odbywał się tak szybko, nie będzie się 
dochodziło do tego wysokiego stanowiska przed czterdziestką, a we- 
dług mnie jest to wiek najodpowiedniejszy, by połączyć wszystkie 
zalety, jakich winno się szukać w mężu stanu. Dorzućmy jeszcze 
tutaj, 
e ten pochód wydaje się możliwie najlepiej przystosowany 
do potrzeb rządu, Na podstawie rachunku prawdopodobieństwa 
obliczam, że co dwa lata uzyska się przynajmniej 50 nowych "Wy- 
brańców" i 20 "Strażników Praw"; - liczbę aż nadto wystarcza. 
jącą do złożenia obu części senatu, do których kaMy z tych dwóch 
stopni ze swej strony prowadzi. Łatwo bowiem dostrzec, 
e w pierw- 
szym stopniu senatorskim, aczkolwiek najliczniejszym, ale doży- 
wotnim, mniej często będą miejsca do obsadzenia, niż w drugim, który 
w moim projekcie odnawia się z każdym sejmem zwyczajnym. 
Widzieliście już, a wkrótce raz jeszcze zobaczycie, te nie po- 
zostawiam bezczynnymi "Wybrańców" nadliczbowych, zanim wejdą 
do senatu jako posłowie; by nie zostawiać bezczynnymi także 
"Strażników Praw", zanim wejdą do senatu jako wojewodowie czy 
kasztelanowie, utworzyłbym z pośród nich koIegjum zarządców wy- 
chowania, o klórem wy
ej mówiłem. Mo
naby dać temu koIegjum 
na prezydenta prymasa albo innego biskupa, postanawiając nadto, 
że żaden inny duchowny, ,choćby był biskupem i senatorem, nie 
może być do niego przyjęty. 
Oto, o ile mi się zdaje, dobrze ustopniowany postęp dla istotnej 
i pośredniej części całości, mianowicie dla szlachty i urzędników; 
ale brakuje nam jeszcze obydwu krańców, mianowicie ludu i króla. 
Zacznijmy od pierwszego, który dotychczas uważało się za nic, ale 
który trzeba nareszcie zacząć za coś liczyć, jeśli chce się dać Polsce 
- pewną siłę, pewną spójność. Niemasz nic delikatniejszego niż przed- 
sięwzięde, o które tu idzie, - boć wkońcu taka jest dawna konsty- 
tucja, - choć każdy czuje, jakie to wielkie nieszczęście dla Rzeczy- 
pospolitej, że naród zamyka się niejako w stanie rycerskim i że 
cała reszta, włościanie i mieszczanie, nic nie znaczą zarówno w rz
- 


85 


i; 


t.. 
-:.; 
5. 
-,.
		

/Sponsorzy_008_09_150_0001.djvu

			I
 I 

 I 
I: l 
II 
I:, 
, r:, 
I, 


r' 


l' 


I 
I 
I 
t: 
I' 
I 
111 
,! 
I 
i j 
-
 s I 
... ..: I; l' 
....
 
.,. 


- 


86 


dzieł jak w prawodawstwie, W obecnej chwili nie byłoby ł'zeczą 
ani rozwazną ani mozliwą zmieniać ją odrazu; ale jest rzeczą i roz- 
waznl! i możliwą przeprowadzać zmianę tę stopniowo, zrobić tak, 
by bez odczuwalnej rewolucji naj liczniejsza część narodu umiłowa- 
niem związała się z ojczyzną. a nawet z rządem. Tego dopnie się 
przy pomocy dwóch środków: pierwszy, to ścisłe przestrzeganie 
sprawiedliwości, tak. by poddani i nieszlachta, nie potrzebując się 
nigdy obawiać niesłusznych udręczeń ze strony szlachcica. uleczyli 
się z niechęci, jaką z natury rzeczy muszą czuć do niego. Wymaga 
to znacznej reformy sądów i szczególnej troski o wykształcenie 
ciała adwokackiego. l . 
Drugim środkiem, bez którego pierwszy nie jest niczem. to 
otwarcie drogi poddanym do uzyskania wolności. mieszczanom do 
uzyskania szlachectwa. Gdyby tego faktycznie nie dało się wykonać. 
trzebaby przynajmniej patrzeć na to jako na rzecz moZliwą; ale 
zdaje mi się, że można zrobić więcej. i to nie narażając się na 
żadne ryzyko. Oto naprzykład środek, który zd8je mi się prowadzić 
do zamierzonego celu w następujący sposób: 
Co dwa lata, w przerwie pomiędzy jednym sejmem a drugim. 
oznaczaloby się w każdej prowincji czas i miejsce stosowne na 
zebranie" Wybrańców" z tejze prowincji. którzy nie byli j£szcze 
senatorami-posłami. pod przewodnict
em custodis legum, nie bę- 
dącego jeszcze senatorem dożywotnim, na komitecie cenzorjalnym 2 
albo dobroczynności, - zebranie, do którego zapraszałoby się pleba- 
nów, - nie wszystkich jednak, ale tylko uznanych za godnych tego za- 
szczytu. Sądzę nawet, ze takie wyróżnienie, uchodząc w oczach ludu za 


1 Podobnie Mably uwata wzięcie nie- szlachły pod opiekę prawa i sądu za 
bardzo watny postulał, ale powątpIewa, czy to da się osiągnąć w słosunkach pol- 
skich. Ten pesymizm przeszkodził mu w rozwinięciu szerszego planu reformy 
społecznej. 
. W Umowie społecznej IV, 7 mówi Russo o cenzurze. .Działa ona w sferze 
niedostęvnej dla przymusu prawnego, 1. zn. w sferze oplnji publicznej. dlatego 
nie mv1e być wyposatona we władzę przymuBu; mote tylko swoim moralnym 
autorytetem wpływać na poglądy obywateli i regulować je. .Cenzura utrzymuje 
obyczaie, przeciwdziałając zepsuciu się opinji, utrzymując ich prawość w drodze 
mądrych zastosowań, czasem nawet ustalając le, gdy są jeszcze niepe\\'ne.. Oczy- 
wiście cenzura mate oddać uslugi tylko wówczas, kiedy prawa mają j
szcze pelną 
swoją moc, - mote ona tylko utrzymywać dobre obyczaje, ale nigdy nIe mate 
ich przywróci
. .Nie motna zanadto podziwiać sztukI, z taklj sllrętynę tę, calltO- 
wlcje zatraconq przez wspólczesnych, stosowali u siebie Rzymianie, a lepiej jeszeze 
Lacedemończycy.. 


" \
		

/Sponsorzy_008_09_151_0001.djvu

			milczące osądzenie, moze rozbudzić między plebanami wiejskimi 
pewne wi!półzawodnictwo i ochronić wielu z nich przed pIugawemi 
obyczajami, którym aż nadto ulegają. 
Na tem zebraniu, do którego moznaby jeszcze powołać star- 
ców i zDacznych ludzi ze wszystkich stanów, zajmowanoby się ba- 
daniem projektów zakładów uzytecznych dla prowincji, wysłuchi- 
wanoby sprawozdań plebanów o stanie ich parafij i parafij sąsied- 
nich, sprawozdań ludzi znacznych o stanie rolnictwa, o stanie rodzin 
w ich powiecie; starannie sprawdzanoby te sprawozdania, każdy 
z człoDków komitetu dorzucałby swoje"spostrzezenia, i wszystko to 
wpisywanoby wiernie w rejestr, z którego wyciągałoby się treściwe 
memorjały dla sejmików. . 
Badanoby szczegółowo potrzeby rodzin przeciążonych, kalek, 
wdów, sierot, i zaspakajanoby je odpowiednio z funduszu utwo- 
flonego z dobrowolnyclI podatków ludzi zamoznych w prowincji. 
Te podatki byłyby o tyle mniej uciążliwe, że stałyby się jedynym 
haraczem na rzecz dobroczynności, - ponieważ w całej Polsce nie 
należy cierpieć ani żebraków, ani przytułków. Z pewnością księża 
podniosą knyk za zachowaniem przytułków, a te krzyki stanowią 
jei!zcze jeden więcej argument za ich zniesieniem. 
Na tychze komitetach, które nigdy nie zajmowałyby się kara- 
niem ani udzielaniem nagan, ale jedynie dobrodziejstwami, pochwa- 
łami i zachęceniami, sporządzanoby na podstawie dobrych infor- 
macyj dokładne listy obywateli wszystkich stanów, których pro- 
wadzenie się zasługiwałoby na wyróżnienie i nagrodę". Listy te 
przesyłanoby do senatu i króla, aby je uwzględniali przy sposob- 
ności, by zawsze właściwie stosowali swe wyróżnienia i wyszcze- 
gólnienia, - a na podstawie wskazówek tych właśnie zebrań za- 
rządcy wychowania nadawaliby w szkołach średnich miejsca bez- 
płatne, o których wyżej mówiłem. 


.. Przy tych ocenach nalezy o wiele więcej brać pod uwagę 
osoby, niż poszczególne czyny. Prawdziwe dobro spełnia się bez ha- 
łasu. Ktoś może zasłużyć na zaszczyty właśnie raczej prowadzeniem 
się równem i stałem. cnotami prywatnemi i domowemi, dobrem speł- 
nianiem wszystkich obowiązków swego stanu, wreszcie czynami wy- 
pływa]ącemi z jego charakteru i zasad, - aniżeli jakiemiś efektownemi 
a niespodzianemi wystąpieniami, które znajdują nagrod
 już w po- 


87 


.....: 


.
 


",. 


A
		

/Sponsorzy_008_09_152_0001.djvu

			l'! 
li 


fi I 
I 
I 
I I 
I 
I 
, I 
! 
I I 
, I 
i! I 
I I 
I I 
,II 
. , I 
-- 
 i I I 
I ,. 1 
I I, I 
:: III 


I l, 
I ! 
I 


r 
I, I 
\11 J 
II 


- 


R8 


Ale główne i najwatniejsze Zadanie owych komitetów lezałoby 
w tern, aby na podstawie wiernych memorjałów i na podstawie 
należycie sprawdzonej opinji publicznej sporządzać wykaz włościan, 
odznaczających się dobrem prowadzeniem się, dobrą uprawą roli, do- 
bremi obyczajami, troskliwością o swe rodziny, dobrem spełnianiem 
wszystkich obowiązl,ów swego stanu. Wykaz ten przedkładanoby 
następnie sejmikowi, który wybierałby z niego pewną, przez prawo 
ustaloną ilość osób do wyzwolenia, i który starałby się o wyna- 
grodzenie patronów w formie odpowiednicł:ł środków, przyznając 
im uwolnienia od podatków, prerogatywy, wkońcu korzyści jakieś, 
stosownie do ilości ich poddanych, uznanych za godnych wolności. 
Koniecznie bowiem należałoby postępować tak, żeby wyzwolenie 
poddanych, zamiast być ciężarem dla panów, przynosiło im za- 
szczyt i korzyść; dla uniknięcia naduzyć, wyzwoleń dokonywaliby 
oczywiście nie panowie, ale sejmiki, na podstawie osądu i tylko 
w ilości przez prawo ustalonej. 
Wyzwoliwszy po kolei pewną ilość rodzin w powiecie, moznaby 
wyzwalać całe wsie, tworzyć w nich powoli gminy, wY7.naczać im 
pewne nieruchomości, nieco gruntów gminnych, tak jak w Szwaj- 
carji, ustanawiać w nich urzędników gminnych; a skoro stopniowo 
doprowadzi się do tego, ze będzie możliwe, bez odczuwalnej rewo- 
lucji, dzieło w pełnej mierze wykończyć, można im będzie wkońcu 
przywrócić prawo, dane im przez naturę, prawo uczestniczenia 
w zarządzie l,rajem przez wysyłanie posłów na sejmiki. 
Po dokonaniu tego uzbroiłoby się wszystkich włościan, którzy 
stali się wolnymi ludźmi i obywatelami, utworzyłoby się z nich 
pułki, ćwiczyłoby się ich, i doszłoby się do posiadania naprawdę 
znakomitej milicji, aż nadto wystarczającej do obrony państwa. 
Możnaby użyć podobnej metody celem uszlachcenia pewnej 


wszechnym podziwie. Rozmiłowani w zewnętrznych efektach filo- 
zofowie lubują się wielce w czynach świetnych; ale są ludzie. któ- 
rzy za cel swych pięciu czy sześciu takich czynów, bardzo błyszczą- 
cych, hałaśliwych i wychwalanych. biorą sobie to jedynie, by zmy- 
lić opinję co do siebie i zapewnić na całe życie bezkarność dla 
swej niesprawiedliwości i twardości. - "Dlljcie nam drobną mo- 
netę wielkich czynów". To odezwanie się kobiece jest bardzo słuszne. 
(PrZ!Jpisek Russa).
		

/Sponsorzy_008_09_153_0001.djvu

			89 


liczby mieszczan, a nawet nie uszlachcując ich wyznaczyć dla nich 
pewne znaczne stanowiska, kt6reby zajmowali tylko oni sami, za 
wyłączeniem szlachty, - a to za przykładem Wenecjan, co chociaż 
tak są zazdrośni o swą szlachtę, niemniej przecie poza urzędami pod. 
władnemi zastrzegają zawsze dla mieszczanina drugie stanowisko 
w państwie, mianowicie stanowisko kanclerza, tak, 
e patrycjusz 
nigdy nie mo
e się o nie ubiegać, W ten sposób, otwierając miesz- 
czanom drogę do szlachectwa i godności, związałoby się ich mi- 
łością z ojczyzną i zachowaniem konstyłucji. Moznaby jeszcze, nie 
uszlachcając jednostek. nadać zbiorowe szlachectwo pewnym mia' 
storn, dając pierwszeństwo tym, w kłórychby bardziej kwitnął handel, 
przemysł i sztuki i w ldórych wobec tego administracja miejska 
byłaby najlepsza, Te uszlachcone miasta mogłyby, na wzór miast 
cesarskich, wysyłać posłów na sejm, a ich przykład z pewnością 
wzbudziłby we wszystkich innych gorące pragnienie, aby dostąpić 
takiego samego zaszczytu. 
Komitety cenzorjalne, zarządzające wydziałem dobroczynności 
(którego ku hańbie królów i narodów dotychczas jeszcze nigdzie 
nie było), chocid powstałe nie z wyborów, byłyby złozone w spo- 
sób jak najbardziej odpowiedni, zeby zadanie swe spełniać gorliwie 
i sprawiedliwie, bo członkowie ich, dążąc do stanowisk senatorskich, 
do jakich prowadzą ich odnośne stopnie, dbaliby gorliwie o to, 
by na podstawie pOWilzecbnego uznania zyskać głosy sejmu; a obo- 
wiązki te wystarczałyby, aby utrzymać tych kandydatów w usta- 
wiczuej gorliwości i na oczach wszystkich przez okres czasu od- 
dzielający ich kolejne wybory. Proszę zauwdyć, ze przy tem 
wszystkie m przez czas trwania tych okresów nie wychodziliby ze 
stanu zwykłych, posiadających słopnie swoje obywateli, boć ten 
rodzaj trybunału, tak pożytecznego i szanownego, nie rozporzą- 
dzałby żadną władzą przymusu, a jedynem jego zadaniem byłoby 
czynić dobrze; tak więc nie przymnazam tutaj urzędów, ale lw- 
rzystam jedynie po drodze z przechodzenia z jednego urzędu na 
drugi, aby zużytkować tych, którzy mogą je sprawować. 
Na zasadzie tego planu, wprowadzanego w zycie powoli i sto- 
pniowo, w tempie, kL6reby mozna przyśpieszać, zwalniać, a nawet 
zatrzymywać, zależnia od dobrych lub złych skutków reformy,- 
postępowałoby się naprzód według woli, za wskazówką doświad- 


.,,;( 
'11', 

' 

 


".l' 


... 


-.(. 

 


,
		

/Sponsorzy_008_09_154_0001.djvu

			I 
I', 
1\ 



 


, I 
:! 


I ' 
I I J 
I I 
cl' 
I I I 
: " 
:1 I I 
,:' 1\ 
I t 
;h 
: ! 14 

 II' 
III 
.: IL 
[: ! 
1 I 
I 
I 
'I 
I 


I' 
 
rJ 
Ilł 
!1 
1,1 


90 


czenia; roznieciłoby się we wszystkich niższych stanach gorliwy 
zapał, aby przyczyniać się do dobra powszechnego; osiągnęłoby się 
wkońcu otywienie wszystkich części Polski i zespolenie ich tak, 
by tworzyły już jedno tylko ciało, którego energja i siły byłyby 
przynajmniej dziesięCiokrotnie większe niż dzisiejsze, a to wszystko 
przy nieocenionej korzyści, że unika się wszelkiej nagłej i gwał- 
townej zmiany, tudziez niebezpieczeństwa rewolucji. 
Macie piękną sposobno
ć zacząć to dtieło w sposób wspaniały 
i szlachetny, wywierający najgłębsze wrlltenie, Jest rzeczą nie- 
możliwą, by podczas nieszczęść, których Polska niedawno doznała, 
niektórzy mieszczanie, /I nawet nieldórzy włościanie, nie użyczyli 
pomocy i nie okazali przywiązania konfederatom. Naśladujcie 
wielkoduszność Rzymian, tak dbałych o to, by po wielkich klęskach 
swej ojczyzny obsypać oznakami wdzięczności cudzoziemców, pod- 
danych, niewolników, a nawet zwierzęta, co im oddały jaldeś 
znaczne uslugi podczas ich niedoli. 0, jakii to piękny, według mnie, 
początek, nadać uroczyście szlachectwo tym mieszczanom i wolność 
tym włościanom, a to z całą wspaniałością i przygotowaniem, które 
mogą uczynić tę ceremonję majestatyczną, wzruszającą i pamiętną. 
Nie poprzestajcie na tym początku. Ci w taki sposób odznaczeni 
ludzie powinni pozostać zawsze wybranemi dziećmi ojczyzny. Trzeba 
czuwać nad nimi, ochraniać ich, pomagać im, podtrzymywać ich, 
choćby byli źli. Za wszelką cenę powinno im się powodzić dobrze 
przez całe życie, tak by przez ten przykład, oczom powszechności 
przedstawiony, Polska okazała całej Europie, czego od niej, kiedy 
się jej powodzi, może oczekiwać ten, kto odwaiył się pomóc 
jej w niedoli. 
Oto kilka myśli, zgrubsza i tylko w formie przykładu poda- 
nych, co do sposobu, jakiego mozna uzyć, by każdy widział przed 
sobą otwartą drogę do wszystkiego, by wszystko stopniowo zmie- 
rzało, dobrle służąc ojczyźnie, do stopni najbardziej zaszczytnych, 
i by Cnota mogła otwierać: wszystkie drzwi, które Fortuna lubi 
zamykać. 
Ale jeszcze nie wszystko skończone, a ta część niniejszego pro- 
jektu, którą mi pozostaje przedstawić, jest bezsprzecznie najbar- 
dziej kłopotliwa i najtrudniejsza : przedstawia przeszkody, o które 
zawsze potykała się rozwaga i doświadczenie najwytrawniejszych
		

/Sponsorzy_008_09_155_0001.djvu

			91 


] 


polityków. Wydaje mi się jednak, te w razie przyjęcia mego pro- 
jektu, przy pomocy bardzo prostego sposobu, który zamierzam 
przedstawić, wszystkie trudności zostaną usunięte, wszystkie moZliwe 
nadu
ycia przewidziane, a to, co mi się wydawało nową przeszkodą, 
w wykonaniu obróci się na _korzyść. 


- 
-o.. 


(XIV.) WYBÓR KRÓLÓW l 


Wszystkie owe trudności sprowadzają się do tej, jak dać pań- 
stwu naczelnika, którego wybór nie wywołałby zamieszek i który 
nie czyniłby zamachów na wolność. Trudność tę powiększa okolicz. 
ność, 
e naczelnik musi mieć wielkie zalety, niezbędne dla katdego, 
kto odwaza się rządzić wolnymi ludźmi. Dziedziczność korony za- 
pobiega zamieszkom, ale sprowadza niewolę; elekcja utrzymuje 
wolność, ale za każdem nowem panowaniem wstrząsa państwem, 
Niemiła to alternatywa 2; ale, zanim pomówię o środkach, jakby 
jej uniknąć, proszę mi utyczyć chwili czasu, aby zastanowić się 
nad sposobem, w jaki Polacy rozporządzają zazwyczaj swą koroną. 
Naprzód pytam: dlaczegót-to Polacy mają brać sobie królów 
cudzoziemskich? Przez jakie
 to dziwne zaślepienie u
yli w ten 
sposób naj pewniejszego środk
, by oddać naród w niewolę, za- 
tracić obyczaje rodzime, by stać się igraszką innych dworów i by 
powiększyć niezmiernie burzliwość bezkrólewi? Jakaż niesprawie- 
dliwość wobec samych siebie! Jakaz zniewaga ojczyźnie wyrzą- 


1 W autografie tytul na marginesie. - Tekst tego rozdzlalu rozpoczyna się 
bezpoiirednio po ostatnich slowach rozdzlalu poprzedniego, oddzielony od niego 
tylko dwiema kreskami w interlinji. 
. Por. w Umowie społecznej 11I,6' .Naibardziej widoczną zlą stronę rządów 
jednego stanowi brak tej ciągloiici następstwa, - co tworzy p,zy dwóch 
pozostałych formach rządu nieprzerwalnoiić związku. Po iimierci jednego króla 
polrzeba drugiego; elekcje wytwarzaią niebezpieczne przerwy, są burzliwe, a in. 
trygi I przekupstwo mieszają się do nich, o ile obywatele nIe są bezinteresowni 
i prawi do tego stopnia, jakiego ta forma rządu wcale za sobą nie pociąga. Trudno 
2eby ten, komu pańsłwo sprzedało się z kolei, nie sprzedal państwa i nie poszu- 
kiwal na słabych odszkodowania za pieniądze, które mu wydarli pOlę2ni. Prędzej 
czy później, wszystko staje się przekupne przy takIej administracJI. a pokój. ja- 
kiego się wówcus pod królami zatvwR, legt gorszy nit nielad bezkrólewi. - eót 
zrobiono dla zapobletenia temu du? Ugtanowiono dziedzlcznoAć tronu w pewnych 
rodzinach I ustalono porządek dzledzlczenis, zspobiegsjący wszelkim aporom po 
śmiercI króla; to znaczy, 2e wprowadzając nledogodnoiić regencji w miejsce nłe- 
dogodnoAcl elekcji, przeniealono pozorny spokój nad mqdry zarząd, i 2e wolano 
narazić się raczsj na to, 2eby mleć naczelnikamI dziecI, potwory, IdJotów, nit żaby 
musiano aię z8stanawl!lĆ nad wyborem dobrych królów.. -.s, 

 


I
		

/Sponsorzy_008_09_156_0001.djvu

			I 
l! 


I, 
 


II 


i, 
l! 
! I'l 
, hl; 
, ! lIr' 
1:\ 
, r III' 
'I 
I, t "i 
, 'I 
: Ił 
L II 
I Il 


, ! 


92 


dzona! - jakby, zrozpaczywszy o znalezieniu w jej łonie człowieka 
godnego rządzić nimi, byli zmuszeni szukać go daleko! Jak
ez nie 
odczuli, jak
eż nie spostrzegli, że rzeczy miały się właśnie wręcz 
przeciwnie? Otwórzcie roczniki swego narodu, a zobaczycie, że by 
znakomHy i tryumfował tylko pod panowaniem królów-Polaków, 
a prawie zawsze był pognębiony i upodlony pod rządami cudzo- 
ziemców, NiecMe nareszcie doświadczenie poprze rozum; patrzcie 
jakie zło sobie wyrządzacie i jakiego pozbywacie się dobra 1. 
Albowiem, zapytam jeszcze, jakze się to stało, że naród polski, 
dokazawszy juz tyle, U. koronę swoją na elekcyjną przemienił, nie 
pomyślał o wykorzystaniu tego prawa w tym celu, aby wzbudzać 
wśród członków rządu współzawodnictwo w gorliwości i sławie, 
które samo jedno mogłoby więcej zdziałać dla dobra ojczyzny niz 
wszystkie inne prawa razem wzięte? Jaki
 to bodziec potężny dla 
wielkich i ambitnych dusz - ta korona, przeznaczona dla naj- 
godniejszego, błyszcząca w dali przed oczyma każdego obywatela, 
któryby umiał zasłużyć sobie na szacunek powszechny. Ileż to cnót, 
ile szlachetnych wysiłków może w narodzie wzbudzać nadzieja 
uzyskania najwyższej za nie nagrody I Jakiz to zaczyn patrjotyzmu 
we wszystkich sercach, skoro wszyscy dobrze sobie uświadomią, 
że tylko tym sposobem można osią.gnąć to stanowisko, które stanie 
się tajemnym przedmiotem pożądań wszystkich obywateli, skoro 
tylko od nich będzie zależało coraz bardziej przybliżać się do niego 
siłą zasługi i oddanych usług i - jeśli Fortuna sprzyja - dojść wkońcu 
do niego. Szukajmy najlepszego sposobu, by wprawić w ruch tę wa
ną 
sprę
ynę, tak w Rzeczypospolitej potęzną, a tak dotychczas zanie- 
dbaną. Powiecie mi, 
e dla usunięcia trudności, o których mowa, nie 
wystarczy Q,ddawać koronę tylko Polakom; to właśnie niebawem 
zobaczymy, kiedy przedstawię mój ś,rodek. Prosty jest ten środek, 
ale na pierwszy rzut oka będzie się zdawało, ze chybi celu, który 
sam założyłem, skoro powiem, ze polega on na tern, by przy wy- 
borze królów zapewnić miejsce losowi. Proszę jak o łaskę, by mi 
dano czas na wytłumaczenie się, a przynajmniej, by mnie z uwagą 
odczytano. 
Jeśli bowiem powiecie mi: "Jakze' zapewnić się, że król wy- 


, , I Mably radzi powołać na tron pol8kl. jako dziedzicznego króla, któregoś z arcy. 
I II I{siążljt auslriackich lub ,,"ięcia sBsko-cieszyńsklego (zięcia Mar.ii Teresy). 


j J
		

/Sponsorzy_008_09_157_0001.djvu

			!ł3 


brany losem będzie miał zalety potrzebne do godnego sprawowania 
swego stanowiska?" - to postawicie mi zorzut, ldóry już usuną- 
łem, bo w tym celu wystarcza, :Łeby król mógł być losowany tylko 
z pośród dozywotnich senatorów; skoro bowiem oni sami będą do- 
bierani z grona "Strażników Praw" i skoro chlubnie przejdą przez 
wszystkie stopnie republikańskie, dostateczną poręką zasługi i cnót 
każdego z nich będzie próba całego ich :Łycia i uznanie powszechne 
na wszystkich zajmowanych przez nich stanowiskach, 
Mimo to nie chcę, by nawet pośród dożywotnich senatorów 
sam los tylko stanowił o pierwszeństwie: zawszeć byłoby to chy- 
bieniem wielkiego celu, jaki się winno zakładać. Trzeba, zeby los 
coś sprawiał, ale :Łeby więcej sprawiał wybór, a to dlatego, by 
z Jednej strony stłumić intrygi i knowania obcych mocarstw, 
a z drugiej strony przez tak wielką korzyść skłonić wszystkich wo. 
jewodów do tego, izby nie opuszczali się w swej działalności, ale 
trwali w gorliwych usługach wobec ojczyzny i zasłużyli w ten spo- 
sób na przyznanie sobie pierwszeństwa przed współzawodnikami. 
Przyznaję, ze ilość tych współzawodników wydaje mi się bardzo 
wielką, jeśliby się dopuściło kasztelanów większych, na podstawie 
obecnej konstytucji równych prawie stopniem wojewodom; ale nie 
widzę :Ładnej niedogodności w tern, by bezpośredni dostęp do Ironu 
przyznano tylko samym wojewodom. Utworzyłoby to w obrębie 
tego samego porządku stopień nowy, przez który musieliby jeszcze 
przejść kasztelanowie więksi, aby stać się wojewodami, a tem sa. 
mem stanowiłoby to jeszcze jeden sposób uzależnienia senatu od 
prawodawcy. Widzieliście juz, że tych kasztelanów większych uwa- 
żam jako zbytecznych w ustroju. Niemniej jednak zgadzam się na 
to, by dla uniknięcia jakiejkolwiek znacznej zmiany pozostawiono 
im ich miejsce i stopień w senacie. Ale w proponowanem prze- 
zemnie stopniowaniu nic n'e zmusza stawiać ich na równi z woje- 
wodami, a skoro tak:Łe nic temu nie stoi na przeszkodzie, będzie 
można bez ujemnych skutków zadecydować to, co się uzna za naj- 
lepsze. Przypuszczam tutaj, źe taką najkorzystniejszą decyzją będzie 
otwarcie bezpośredni.ego dostępu do tronu wyłącznie tylko dla 
wojewodów. 
Zaraz więc po śmierci -króla, to znaczy w mo:Łliwie najkrót. 
szym, przez prawo oznaczonym odstępie czasu. zostanie uroczyście 


.... 
.
		

/Sponsorzy_008_09_158_0001.djvu

			- 
I 
I., 

 fr 
I' 
I 
i 
I 
, 
i I 
I 
I 
I 
I 
n 
I" 
LI 
II I 
,I 
 
, I 


li 
, I 
. i i i 
'I' . 

 ! I I 


I lir 

 I f 
I
 
- < 'Ii 
I 
.I:' 


-- 


94 


I' 

 


zwołany sejm elekcyjny; postawi się do konkursu nazwiska wszyst- 
kich wojewodów i z pomiędzy nich wylosuje się trzy, przy zasto- 
sowaniu wszelkich możliwych ostro
llości, by żadne oszustwo czyn- 
ności tej nie spaczyło. Te trzy nazwiska obwieści się na zgroma- 
dzeniu, które na tem samem posiedzeniu więł{szością głosów wy- 
bierze tego, komu oddaje pierwszeństwo, a ten zostanie ogłoszony 
królem od tego samego dnia. 
Że w tej formie elekcji dostrzeze się wielką niedogodność, 
przyznaję, - tę mianowicie, że naród nie będzie mógł swobodnie 
wybrać z pomiędzy wojewodów tego, którego najwięcej szanuje 
i kocha i którego uwaza za najgodniejszego królewskiej godności. 
Ale ta niedogodność nie jest nowością w Polsce, gdzie można było 
widzieć już podczas kilku elekcji, zwłaszcza zaś przy ostatniej,. że 
nie zważając na tych, którym naród oddaje pierwszeństwo, zmusza 
się go do wyboru tych, których byłby odrzucił. Ale za tę korzyść, 
której juz nie miał l i którą poświęca, ileż to innych, ważniejszych 
korzyści zyska przez taką formę elekcji. 
PrLedewszystkiem losowanie odrazu przytłumia part je i in- 
trygi obcych narodów, które, nie mogąc wywierać wpływu na tę 
elekcję, będą zbyt niepewne powodzenia, żeby miały dokładać 
wiele wysiłku, skoro nie wystarczałoby nawet oszustwo na rzecz 
danej osoby, bo naród zawsze moze ją odrzucić. Korzyść to tak wielka, 
że ona sama zapewnia Polsce spokój, przydusza sprzedajność w Rze- 
czypospolitej i daje elekcji prawie. całą spokojność dziedziczności 
Ta sama korzyść działa także przeciw intrygom kandydatów, - 
któryż z nich bowiem zechce narażać się na wydatki dla zapew- 
nienia sobie pierwszeństwa, naj zupełniej niezależnego od ludzi, 
ł poświę(:ać swój majątek dla wyniku, przedstawiającego tyle szans 
ujemnych na jedną dodatnią? Zauważmy jeszcze, że ci. którym los 
poszczęścił, nie mają już czasu przekupić wyborców, skoro wybory 
odbywają się na tem samem posiedl.eniu. 
Wolny wybór narodu między trzema kandydatami chroni go 
od złych stron losowania, gdyby los padł przypadkiem na osobę 
niegodną ; w tym bowiem wypadku naród strzegłby się wybierać 


I Tak r
kopis, W pierwszem wydaniu, a za niem we wszystkich następnych, 
zmieniono tekst na tadanle Wielhoraklego w następujący sposób: ....te. nie zwa' 
tając na tych, którym naród oddawał plerszeilstwo, zmuszano go do wyboru tych, 
których bylby odrzucił; ale za tę korzyść, której Jut nie mą....
		

/Sponsorzy_008_09_159_0001.djvu

			95 


ją; a nie jest rzeczą możliwą, by z trzydziestu trzech znakomitych lu. 
dzi, elity narodu, gdzie niepodobna pojąć jakim sposobem mogłll.by 
znaleźć się choćby jedna osoba niegodna, - nie jest rzeczą moz- 
liwą, by wszyscy trzej, którym 19s poszczęści, byli niegodni. 
W taki sposób - a to spostrzeżenie wielkiej jest wagi - łą- 
czymy w tej formie wszystkie korzyści elekcji i dziedziczności. 
Najpierw bowiem, skoro korona nie przechodzi z ojca na syna, 
nie będzie nigdy ciągłości systemu zmierzającego do poddania Rzeczy- 
pospolitej w niewolę. Powtóre, w tej formie los nawet jest narzędziem 
elekc]i oświeconej i zamierzonej. W czcigodnej grupie "Strażników 
Praw" i wybranych z pośród nich wojewodów, może los - jakkol wiek- 
by on wypadł - dokonać tylko takiego wyboru, jakijuz naród uczynił. 
Ale proszę zauważyć, jakie ta perspektywa musi wzbudzić 
wspólzawodnictwo w grupie wojewodów i kasztelanów większych, 
którzy mogliby się zaniedbać na swych dożywotnich stanowiskach, 
mając pewność, że już ich odebrać im nie można. Obawa już ich 
powściągać nie może, - ale nadzieja zajęcia tronu, który kazdy z nich 
tak blisko siebie widzi, stanowi nowy bodziec, by ustawicznie ba- 
czyli na siebie, Wiedzą, że napróżnoby im 103 sprzyjał, gdyby ich 
przy elekcji odrzucono, i że jedyną drogą, wiodąca do wyboru, jest 
zasłużyć na wybór. Ta korzyść zbyt jest wielka, zbyt oczywista, 
żeby trzeba ją jeszcze podkreślać. 
Przypuśćmy na chwilę, żeby juz i najgorsze przewidzieć, że 
przy czynności losowania nie można uniknąć oszustwa i że jed- 
nemu z współzawodników udało się podejść czujność wszystkich 
innych, tak silnie zainteresowanych w tej czynności. To oszustwo 
byłoby szkodą dla kandydatów wyłączonych, ale dla Rzeczypospo- 
litej skutek byłby taki sam, jakgdyby decyzja losu była rzetelna, 
bo niemniej przeto miałoby się jeszcze korzyść elekcji, niemniej 
zapobiegałoby się w ten sposób zamieszkom bezkrólewi i niebez- 
pieczeństwom dziedziczności; kandydat, którego ambicja uwiodłaby 
aż do popełnienia oszustwa, byłby pozatem niemniej człowiekiem 
zasługi, wedle sądu narodu zdolnym chlubnie nosić koronę; - 
a WkOl'iCU, nawet po dopuszczeniu się takiego oszustwa, korzysta- 
nie z niego zawisłoby jeszcze od następnego formalnego wyboru 
ze strony Rzeczypospo1itej. 



 
ił!' 


.' 


). 
". 




 
".' 


;,. 


".
		

/Sponsorzy_008_09_160_0001.djvu

			[I 
 
I 
I 
ł 
i 


1,1 
II 
l: 
li !,' / 
1 : 
I ' I 
'1 :1 
'i ! :
 
dr 

 
 


, 
I 
I' 


 
,I 
I II 
I 



I 


UB 


II 


Projekt ten, przYięty w całej rozciągłości, wszystko w pań- 
stwie wią
e, a począwszy od ostatniego z obywateli az do pierw- 
szego z wojewodów każdy widzi przed sobą jedną tylko drogę 
posuwania się wyże.i: drogę obowiązku i uznania pow
zechnego. 
Sam król jedynie, raz wybrany, widząc nad sobą juz tylko prawa, 
prócz nich nie zna wędzidła, któreby go powściągało, i nie potrze- 
b,uje już aprobaty powszechnej, - może się bez niej obejść, gdyby 
tego 
ymagały jego zamysly. Tutaj widzę jeden tylko sposób, 
o którym jednak niema nawet co myśleć, a mianowicie, by ko- 
rona mogła być w danych warunkach odjęta i by po upływie pew- 
nego okresu królowie musieli otrzymać zatwierdzenie. Ale, raz 
jeszcze, nie mO
[Ja proponować tego środka: utrzymując tron i pań- 
stwo w ciągłym niepokoju, nie pozwoliłby nigdy administracji 
osiąść się dość silnie nato, by mogła słuiyć wyłącznie i z po- 

ytkiem dobru publicznemu. 
Istniał staro
ytny zwyczaj, dotąd tylko przez jeden naród 
praktykowany, ale co do którego nalezy się dziwić, że jego po- 
wodzenie nie znęciło do naśladowania żadnego innego narodu. 
Prawda, że nadaje się tylko dla elekcyjnego królestwa, chociaż był 
wynaleziony i stosowany w królestwie dziedzicznem. Mówię o są- 
dzie pośmiertnym nad królami egipskimi i o wyroku, który przy- 
znawał im albo pozbawiał ich pogrzebu i honorów królewskich, 
według tego, czy dobrze czy też źle rządzili państwem za zycia. 
Obojętność współczesnych na wszystkie sprawy moralne i na 
wszystko, co duszom energię dać moze, sprawi, że na myśl przy- 
wrócenia tego zwyczaju względem królów polskich patrzeć będą 
jak na szaleństwo, i nie pokusiłbym się nakłaniać Francuzów, 
a zwłaszcza filozofów, by myśl tę przyjęli; sądzę jednak, że mo
na 
ją zaproponować Polakom. Śmiem nawet twierdzić, 
e instytucja 
ta przyniesie u nich wielkie kOl'Zyści, jakich zadnym innym spo- 
sobem osiągnąć się nie da, a żadnej ujemnej strony mieć nie bę- 
dzie. 'Co do obecnego przedmiotu, rzecz widoczna, że z wyjątkiem 
duszy spodlonej i nieczułej na zaszczytną po sobie pamięć, nie- 
podobna, by sprawiedliwość sądu, którego nie mozna uniknąć, nie 
zaważyła u króla i nie nalozyła jego namiętnościom wędzidła, 
mniej lub więcej mocnego, przyznaję, ale w każdym razie zdol- 
nei o powściągać go w pewnej mierze; zwłaszcza, gdy dołączy się
		

/Sponsorzy_008_09_161_0001.djvu

			'tl 


97 


;1 


do tego interes dzieci królewskich, o których losie zadecyduje wy- 
rok, wydany nad pamięcią ojca. 
Chciałbym więc, by po śmierci każdego króla zwłoki jego skła- 
dano w odpowiedniem miejscu, at do wydania wyroku nad jego pa- 
mięcią; by trybunał mający 'o tem rozstrzygać i orzec o pogrzebie 
króla zebrał się możliwie najśpieszniej, by surowo rozpatrzył jego 
życie i panowanie, i by, po przeprowadzeniu dochodzeń, przy któ- 
rych dopuszczano by każdego obywatela do oskarżania i obrony 
króla, naIezycie wdrotone postępowanie kończyło się wydaniem 
wyroku z całą możliwą uroczystością. 
Na mocy tego wyroku, jeśliby był przychylny, zmarły król 
zostałby uznany za księcia dobrego i sprawiedliwego, imię jego 
zostałoby wpisane zaszczytnie w rejestr królów polskich, zwłoki jego 
z okazałością złożone w grobach królewskich, do imienia jego we 
wszystkich aktach i mowach publicznych dodawanoby przydomek: 
. sławnej pamięci"; wdowie po nim wyznaczonoby zaopatrzenie, 
a dzieci jego, uznane jako ksiązęta królewskie, zaszczyconoby do- 
żywotnio wszelkiemi korzyściami związanemi z tym tytułem. 
Jeśliby zaś, przeciwnie, uznano go winnym niesprawiedliwości, 
gwałtu, przeniewierstwa, a zwłaszcza tego, że godził na wolność 
powszechną, pamięć jego zostałaby potępiona i napiętnowana, zwłoki, 
pozbawione królewskiego pogrzebu, zostałoby pochowane bez oka- 
załości, jak zwłoki zwykłego obywatela, imię jego wykreślone z pu- 
. blicznego rejestru królów; a dzieci, pozbawione tytułu ksiąząt 
królewskich i związanych z nim przywilejów, wróciły by do rzędu 
zwykłych obywateli, - bez żadnej odznaki, zaszczytnej, ani hań- 
biącej. 
Pragnąłbym, żeby sąd ten odbywał się z największą okazałością, 
ale zeby, o ile możności, poprzedzał elekcję następcy, a to dlatego, 
by na wyroku nie mógł zawazyć wpływ następcy, który w złago- 
dzeniu jego surowości widziałby swój własny interes. Wiem, ze 
byłoby poządane mieć więcej czasu, aby odsłonić wiele prawd ukry- 
tych i przeprowadzić dokładniejsze dochodzenia. Ale w razie zwłó- 
czenia aż do czasu po elekcji, obawiałbym się, ze ten wazny akt 
mógłby stać się czczą ceremonją i - jakby to'nieomylnie było w dzie. 
dzicznem królestwie - raczej mową pogrzebową na cześć zmar- 
łego króla, niż sądem sprawiedliwym i surowym nad jego postę- 
Bib!. Narodowa Seria II, Nr. 32 (Rousseau: Uwagi nad rządem Polski) 7 


." 


I 


I
		

/Sponsorzy_008_09_162_0001.djvu

			l. 


f 
III 
III 

 
I 


., 

 II 


98 


, . 


powaniem. Raczej nalezy tutaj uwzględnić bardziej głos powszechny, 
wyrzęc się pewnych szczegółowych wyjaśnień, a zachować natomiast 
sprawiedliwość i powagę sądu, który w przeciwnym razie stałby 
się niepotrzebnym. 
Co się tyczy trybunału, mającego wyrok ten wydać, chciaJbym 
żeby nim nie był senat, ani sejm, ani ciało wyposazone jakąś 
władzą w ustroju, - ale cały pewien st
n obywateli, którego nie 
można Jatwo oszukać ani skorumpować. Wydaje mi się, że Cives 
electi, - bardziej wykształceni, bardziej doświadczeni niż .Słuzący 
Państwu", a mniej interesowani niż "Strażnicy Praw', którzy stoją 
już zbyt blisko tronu, - byliby właśnie tą grupą pośrednią, gdzie 
możnaby znaleźć równocześnie najwięcej światła i najwięcej spra- 
wiedliwości, naj odpowiedniejszą do wydawania sądów zupełnie pew. 
nych, a tern samem najbardziej odpowiednią, by jej tutaj przyznać 
pierwszeństwo. A gdyby nawet zdarzyło się, że grupa ta nie by- 
łaby dość liczna dla sądu taldej wagi, wolałbym już, by jej przy- 
dano pomocników z pośród "Służących Państwu", niż z pośród 
"Strażników Praw". Wkońcu pragnąłbym, by przewodniczył temu 
trybunaJowi nie jakiś mąź na stanowisku, ale marszałek pocho- 
dzący z pośród jego członków, którego wybierałby sam trybunał, 
tak jak sejmy i konfederacje wybierają swoich marszałków; tak, 
dalece bowiem nalezy przestrzegać, by zaden prywatny interes na 
akt ten nie wpływał, na akt, który może stać si ę bardzo dostojnym, 
albo bardzo śmiesznym, zaleznie od sposobu, w jaki się go prze- 
prowadzi. 
Kończąc ten ustęp o elekcji i o sądzie nad królami, winienem 
tu powiedzieć, że w zwyczajach waszych jedno wydało .mi się 
mocno gorszącem i zupełnie sprzecznem z duchem waszej konsty- 
tucji, a mianowicie to, że po śmierci króla konstytucja zostaje 
prawie wywróconą i unicestwioną, az do zawieszenia i zamknięcia 
wszystkich sądów, tak; jakby do tego stopnia była związana z księ' 
ciem panującym, izby śmierć jednego musiała być końcem drugiej. 
Ależ, mój Boze, w
aśnie powinnoby być wręcz odwrotnie, Po śmierci 
króla wszystko powinno iść dalej tak, jakbv żył jeszcze, zaledwo 
winno się dostrzegać, że brak jakiejś :drobnej części maszyny, - 
do tego stopnia ta drobna część nie jest istotną dla jej trwałoścI. 
Na szczęście, nielogiczność ta nie wiąze się z niczem. Wystarczy
		

/Sponsorzy_008_09_163_0001.djvu

			, 
.,. 


T 
, 
ł 


t 


oIf' 


I 
l 
r 


". ... 


........... 


99 


powiedzieć, ze już w przyszłości je.j nie będzie, i niczego ponadto 
zmieniać nie trzeba, - ale nie mozna pozostawiać nadal tej dziwacz- 
nej sprzeczności; jeśli bowiem jest to sprzecznością juz w obecnej 
konstytucji, byłoby o wiele większą jeszc'l.:e po reformie. 


,ł 



 


(XV.) ZAMKNIĘCIE 


Otóz projekt mój dostatecznie Daszkicowany; - zatrzymuję się. 
Jakikolwiek przyjęłoby się projeld, nie trzeba zapominać o tem, co 
powiedziałem w Umowie społecznej! O stanie osłabienia i anarchji, 
w jakim się znajduje naród podczas ustanawiania czy reformowa- 
nia swej konstytucji. W takiej chwili nieładu i wrzenia nie zdoła 
stawić żadnego oporu, a naj mniejsze wstrząśnienie moze wywrócić 
wszystko. Waszą jest więc rzeczą zapewnić sobie za wszelką cenę 
okres spokoju, podczas którego możnaby bez ryzyka pracować nad 
sobą i odmłodzić swą konstytucję. Aczkolwiek zmiany, jakie w wa. 
szej konstytucji nalezy przeprowadzić, nie są zasadnicze i nie wy- 
dają się bardzo wielkie, SIj jednak na tyle znaczne, ze wymagają 
tej ostrożności; a koniecznie potrzeba pewnego czasu, by odczuć 
skutek najlepszej reformy i uzyskać spójność, która ma być jej 
owocem Jedynie przypuszcz8jąC, że powodzenie odpowie męstwu 
konfederatów i słuszności ich sprawy, można myśleć o przedsię- 
wzięciu, o które chodzi. Nigdy nie będziecie wolni, póki choć je- 
den zołnierz rosyjski pozostanie w Polsce; a zawsze grozić wam 
będzie utrata wolności, jak długo Rosja będzie się mieszała do spraw 
waszych. Ale jeśli uda się wam zmusić ją, by porozumiewała się 
z wami jak mocarstwo z mocarstwem, a już nie jak protektor z pro- 
tegowanym, wówczas korzystajcie z wycieńczenia, w jakie popadnie 
wskutek wojny z Turcją. aby przeprowadzić dzieło zanim mu bę- 
dzie mogła przeszkodzić. Aczkolwiek nie przywiązuję zupełnie wagi 


l Por. W Umowie społecznej II, 10: .00 tych warunków, polrzebnych dla na- 
dania narodowi ustro.iu, trzeba jeszcze dorzucić jeden, który nie może zastąpić 
żadnego z tamtycb, ale bez które
o wszystkie inne są bezużyteczne: a jest nim 
to, by naró:ł używał dobrobytu i spokoju; albowiem czas porządkowania się narodu 
jesl, podobnie jak cz.s formowania się balal.ionu, chwilą. w której cialo jest naj- 
mnie.i odporne i naiłatwiej je zniszczyć. Łatwiej możnaby się oprzeć w stanie 
zupełnego nieładu, niż w chwili fermentu, gdy każdy myśli O swojem stanowisku, 
a nie o niebezpieczeństwie. Niech tylko wybuchnie w tym przełomowym czasie 
wojua, głód, bunt, - a państwo niezawodnie runie". 


.?} 



 . 
.' 
" 
i 


7* 


, 
,-,:::. 

.
		

/Sponsorzy_008_09_164_0001.djvu

			J' 


o: 


: !'I 
, 
II 
!I 
i lf! 
, ! jl 
, l 
, 



. 


I 
l: I 
k 
III 
III 



, 


100 


do bezpieczeństwa zapewnionego na zewnątrz w drodze traktatów, to 
przeciet ta jedyna okoliczność zmusi was moie do oparcia się, o ile się 
da, na tej podporze, choćby tylko dla poznania obecnego usposobienia 
tych, którzy będą zawierać z wami traktaty. Ale z wyjątkiem tego 
wypadku, i moie z wyjątkiem jakichś traktatów handlowych, w in- 
nych czasach zawartych, nie kłopoczcie się próżnemi układami, nie 
rujnujcie się na ambasadorów i ministrów po obcych dworach 
i nie bierzcie za coś wartościowego przymierzy i traktatów l . Wszystko 
to nie prowadzi do niczego z chrześcijańskiemi mocarstwami: nie 
znają one innych węzłów prócz własnego interesu; jeśli znajdą interes 
w dopełnieniu swych zobowiązań, to ich dopełnią; jeśli znajdą go 
w złamaniu ich, to je złamią: na jedno wyszłoby, nie zaciągać 
zobowiązań wcale. Gdybyż jeszcze ten interes był zawsze praw- 
dziwy, znajomość tego, co dla nich korzystne, mogłaby pozwolić 
przewidzieć to, co zrobią; ale racja stanu nigdy prawie niemi nie 
kieruje: kieruje niemi chwilowy interes jakiegoś ministra, jakiejś 
dziewki, jakiegoś faworyta; właśnie powód, którego żadna mądrość 
ludzka przewidzieć nie mogła, skłania ich do postępowania to 
w myśl swych interesów, to znowu przeciw nim. Czegói to mozna być 
pewnym z ludźmi niemającymi żadnego stałego systemu, kierują- 
cymi się jedynie przypadkowemi pobudkami? Niema nic bardziej 
płochego niz wiedza polityczna dworu; poniewaz niema żadnej usta- 
lonej zasady, nie można z niej wyprowadzić żadnego pewnego 


l Podobnie Mably odradza Polakom ufać traktatom, klóre wrogowie mogliby 
proponować, zanimby poczuli awą słaboAć, jak również gwarancjom ofiarowywanym 
przez przyjaciół. .Długie doAwiadczenie powinno było pouczyć cslą Europę. że te 
akty, wystawiane z tyloma formalnościami, nie uśmierzają wcale namiętności. Jeat 
to ogień ukryty pod popiolem, - bójcie się nowego pożaru". - Przeslrzega on 
przed wiarą w zasadę równowagi europejskiei, która rzekomo nie pozwoli na zgnę- 
bienie Polski: .Czyż Polska nie powinna się przestać łudzić, widząc. z jaką obojętno- 
Acią Europa jest świadkiemjei nieszczęść ?"... . Dopóki Polska nie będzie mogla przy- 
nieAć żadnej korzyAci swym sprzymierzeńcom. jakże spodziewa się, że będą tak 
szlachetni, by poAwiecali się dla jej interesów?". Trzeba powrócić do wielkiej za- 
sady, że nared, który nie utrzymuje się własnemi silami, nie utrzyma się trwale- 
siłami swych sojuszników. . 
Mimo to jednak Mably radzi konfederatom rozwinąć silną akcję dyplomatyczną 
w całej Europie dla uzyskania poparcia państw i przygotowania życzliwej mediacji. 
Trzeba wysłać poSłów do papieża, Anglii, Danji, Szwec]i, Hiszpanji. Trzeba pozy- 
skać Austrię perspektywą powolania na tron polski któregoś z arcyksiążąt. Mably, 
dawny dvplomata. aczkolwiek nie wierzy w zbawienność traklatów, nie bagateli- 
zuje jednak znaczenia stosunków międzynarodowych dla Polski. Nietylko radzi 
konrederatom nawiązanie icb. ale nawet byłby za stworzeniem osobnej Rady spraw 
zagranicznych przy przyszłym rządzie Polski.
		

/Sponsorzy_008_09_165_0001.djvu

			\ 


;. 

 


" 


j 


101 


wniosku, a cała ta piękna doktryna interesu ksiąząt jest dziecinną 
zabawką, z której śmieją się ludzie rozsądni. 
Nie opierajcie się więc z zaufaniem ani na swych sprzymie- 
rzeńcach, ani na swych sąsiadach. Macie tylko jednego, na którego 
motecie trochę liczyć: jest nim Sułtan, - i nie powinniście ni- 
czego zaniechać, aby się na nim oprzeć; nie dlatego, teby zasady 
jego państwa były pewniejsze niż zasady innych mocarstw, - 
wszystko tam również zależy od jakiegoś wezyra, od jakiejś fawo- 
rytki, od jakiejś intrygi w seraju, - ale interes Porty jest jasny, 
prosty; dla niej rozchodzi się tu o wszystko, a naogół panuje tam, 
. przy znacznie mniejszem oświeceniu i subtelności, więcej prawości 
i rozsądku. W stosunku do niej ma się przynajmniej tę korzyść, 
u chrześcijańskich mocarstw niespotykaną, te lubi dopełniać swych 
zobowiązań i zazwyczaj szanuje traktaty. Trzeba się starać o zawarcie 
z nią układu na lat 20. o ile możności silnego, jasnego. Układ ten, 
dopóki drugie mocarstwo będzie swoje zamiary ukrywało, będzie 
najlepszą, może jedyną rękojmią,jaką mieć motecie; a wobec po- 
łotenia, w jakiem obecna wojna postawi prawdopodobnie Rosję, 
sądzę, że może wam wystarczyć nato, byście bezpiecznie przepro- 
wadzili swe dzieło 1; tern bardziej, te wspólny interes mocarstw 
europejskich, a zwłaszcza innych waszych sąsiadów, polega na tem, 
by pozostawić was zawsze jako zaporę między nimi a Rosją, - 
a przeciet wkońcu musi się zdarzyć, te zmieniając ciągle swe sza- 
.,;, II l . asem przynajmniej będą rozsądni. 
Jedna okoliczność każe mi wierzyć, te naogół bez zazdrości 
będą patrzyli na to, jak pracujecie nad reformą swej konstytucji: 
ta mianowicie, ze dzieło to zmierza jedynie do wzmocnienia władzy 
ustawodawczej, a wskutek tego wolności, ta wolność zaś uchodzi 
na wszystkich dworach za manję wizjonerów, zmierzającą raczej 
do osłabienia, niz do wzmocnienia państwa. Dlatego właśnie Francja 
popierała zaW8ze wolność. w Rzeszy niemieckiej i w Holandji, 
1 I Mably radzi przedewszyslkiem starać się o współdziałanie Turcji. ROBja- 
nie porwali się na rzeczy. które przechodzll ich siły. Nie mogli równocześnie wal- 
czyć z Polską i z Turcją. Ta wOjna na dwa fronty musi ich wyczerpać i wkońcu 
muszą o Jczuć włssną slabość. Dlatego nalety starać się przedewszystkiem o to. 
by Turcja wylrwala. i samym nie należy przedwcześme broni skladać. Trzeba 
wojnę przewlekać jak najdlutej, uzbroić się w cierpliwość i odwagę. e Trzeba roz- 
winllć działalność wśród Turków, i dodaj lic im odwagi wobec ich pierwszych nis- 
powodze"', nie pozwolić im na przyjęcie haniebnego pokoju... Wasze zbawienie 
lety w wytrwałości Porty w podtrzymywsniu tej wojny". 



 
/.;ł 


'\. 
,. 


po.... 
\-.. 


i .
. 

 


...... 


..łr Y
		

/Sponsorzy_008_09_166_0001.djvu

			.- 

 ł 
t 
) 
l"! 
I. 
I 
\: I 
I I ; 
, I fi- 
i! 
I: 
ł t 
I 
f 
II 
I" 
I 
....; . ,I 
...." II 


'I 102 
I 


i dlatego Rosja dzisiaj popiera obecny ustrój w Szwecji i ze wszyst- 
ldch sił krzyżuje projekty króla. Wszyscy ci wielcy ministrowie. 
którzy, sądząc ludzi po sobie samych i po swem otoczeniu, myślą, 
że ich znają, nie wyobrażają sobie nawet, jaką to energję może 
dać wolnym duszom miłość ojczyzny i porywy cnoty. Chociaż 
swem niskiem wyobrażeniem o republikach sami się oszukują, 
chocillż przeciw wszystkim swym przedsięwzięciom napotykają 
w nich na opór nieoezekiwllny, przecież nigdy nie pozbędą się prze- 
sądu, ugruntowanego na tej pogardzie. ldórej sami czują się god- 
nymi i według której szacują rodzaj ludzki. Pomimo dość uderza- 
jącego doświadczenia, jakie Rosjanie zrobili niedawno w Polsce, 
nic ich nie skłoni do zmiany poglądu. Zawsze będą patrzyli na 
ludzi wolnych tak, jak na nich samych patrzyć trzeba, to znaczy 
jak na ludzi bez znaczenia, na których tylko dwa narzędzia dzia- 
łają, mianowicie pieniądz i knut. Gdy wIęc zobaczą, że Rzeczpospolita 
Polska, zamiast starać się o napełnianie swych skrz}'ń, o powięk- 
szanie swych finansów, o należyte rekrutowanie wojsk regular- 
nych, myśli, przeciwnie, rozpuścić armję i obywać się bez pienię- 
dzy, - pomyślą, że pracuje na swe osłabienie, i przekonani, że dla 
podbicia jej wystarczy im tylko pojawić się, kiedy sami zechcą, 
pozwolą jej urządzić się według własnej woli, drwiąc sobie w du- 
szy z jej pracy. l należy przyznać, że stlln wolności pozbawia 
naród siły zaczepnej i że przyjmując proponowany przezemnie 
projekt, trzeba się wyrzec wszelkiej nadziei podboju. Ale kiedy 
ukończycie swe dzieło, niechaj za lat dwadzieścia Rosjanie spró. 
bują was napaść, a poznają, jakimi to żołnierzami w obronie swych 
,ognisk są ci ludzie pokoju, którzy nie umieją napadać na ogniska 
drugich i którzy zapomnieli wartości pieniądza 1. 
Ponadto, gdy pozbędziecie się t}"ch okrutnych 
ości, strzeżcie 
się powziąć jakąś umiarkowaną decyzję co do króla, którego oni 
wam dać chcieli. Trzeba mu albo uciąć głowę, jak na to zasłużył, 
albo też, nie zważając na pierwszą elekcję, całkowicie nieważną, 
wybrać go na nowo, przy innych pacta conventa, na mocy których 


I Trzy następujące ustępy, at do: ....teby miała zdrajcę na czele rządu" (str. 103), 
zostały opuszczone w pierwszem wydaniu na tądanie Wiethorskiego. Pojawiły się 
w druku dopiero w wydaniu z 1801 r. Wydawca zsznscza, te wziął je z rękopisu, 
naletącego do Mirabeau.
		

/Sponsorzy_008_09_167_0001.djvu

			..... 


103 


, 


I 
f 
.. 


zrzecze się rozdawnictwa wysokich stanowisk. Ta druga decyzja 
nietylko jest bardzo ludzka, ale jest mądrzejsza, wid2:ę w niej 
nawet pewną szlachetną dumę, która dwór petersburski zmartwić 
mo
e przynajmniej tak samo, jakgdybyście przeprowadzili inną 
elekcję. Bezwątpienia, Poniatowski był bardzo zbrodniczy; dzisiaj 
jest może juz tylko nieszczęśliwy: pnynajmniej wydaje mi się, 
że w obecnem położeniu zachowuje się tak, jak powinien, nie 
mieszając się do niczego. Oczywiście, 
e w głębi serca musi go- 
rąco pragnąć wypędzenia swych twardych panów. Byłoby może 
patrjotycznem bohaterstwem przyłączyć się do konfederacji, by 
ich wypędzić, ale wiadomo, 
e Poniatowski nie jest bohaterem; 
zresztą - pomijając już lo, 
e nie pozwolonoby mu na to i że nie- 
wątpliwie ściśle go pilnują, - wszystko zawdzięcza Rosjanom, 
a otwarcie oświadczam, ze gdybym był na jego miejscu, za nic 
w świecie nie chciałbym być zdolnym do takiego bohaterstwa. 
Wiem dobrze, że nie takiego króla będzie wam trzeba, gdy re- 
forma zostanie dokonana, ale może tego właśnie wam trzeba, by spo- 
kojnie ją przeprowadzić. Niechby zył jeszcze choćby 8 czy 10 lat; 
kiedy maszyna wasza będzie już wprawiona w ruch, kilka woje- 
wództw będzie już zapełnionych "Straznikami Praw", wówczas 'nie 
będziecie się już obawiali dać mu podobnego doń następcy; ale 
lękam się, że usuwając go poprostu, nie będziecie wiedzieli co 
z nim począć, i że narazicie się na nowe zamieszki. 
Zresztą, od jakichkolwiek kłopotów mogłaby was wybawić jego 
wolna elekcja, można o niej pomyśleć dopiero wtedy, kiedy przeko- 
nacie się o jego istotnych skłonnościach i uznacie, 
e znajdzie się 
w nim trochę rozsądku, jakieś poczucie honoru, jakąś miłość ojczyzny, 
pewną świadomość prawdziwych jej interesów i pewną chęć kie- 
rowania się niemi; zawsze bowiem, ale zwłaszcza w smutnej sy- 
tuacji, w jakiej Polskę zostawią jej nieszczęścia, nic nie byłoby dla 
niej fatalniejszego, niż mieć zdrajcę na czele rządu. 
Co do sposobu rozpoczęCia dzieła, o które chodzi, nie mogę 
pogodzić się z temi wszystkiemi subtelnościami, jakie wam propo- 
nują l, aby zaskoczyć i oszukać niejako naród co do zmian, które 
1 Podobnie Mably przestrzega przed planami, które zmierzają do oszukania 
umysłów subtelnościami i podstępami. . Wiem, te przy pomocy kilku zręcznych 
wyrateń czy zwrotów prawodawca mota zamaskować ducha prawa, aby łatwiej 
je przyjęto; ale czy t motna liczyć na prawo, które boi się ukazać? W)'łudzona 


) 
;,'1 


;1 
l... .... 
? 


f"t- 
, 


, 
J,.. 


I 
ił* 
'
 

 

) 
.'
		

/Sponsorzy_008_09_168_0001.djvu

			. 
-. 
;
 
II 
i 
I 
I, 
,I 
I 
IL! i 
:, 
t 



 

\ I 
'I 
I 

 I 
I 


. I 
- I 
'!.. 
 \ 
"'\. 
.. " 
..... 


104 


mają być w prawach wprowadzone. Byłbym tylko tego zdal1ia, że 
odsłaniając wasz projekt w całej rozciągłości, nie należy gwałtownie 
rozpoczynać jego wykonania, by nie zapełniać Rzeczypospolitej nie- 
zadowolonymi; że należy pozostawić na stanowiskach większość 
tych, którzy je zajmują; że należy obsadzać urzędy w myśl nowej 
reformy tylko w miarę jak się opróżniają. Nie wstrząsajcie mecha- 
nizmem zbyt gwałtownie. Nie wątpię, że dobry projekt, raz przy- 
jęty, zmieni umysły nawet tych. którzy uczestniczyli w rządzie 
wtedy, kiedy inny duch panował. Nie mogąc stworzyć odrazu 
nowych obywateli, trzeba zacząć od zużytkowania tych, jacy są; 
a otwarcie nowej drogi dla ich ambicji jest sposobem skłonienia 
ich, aby nią poszli. 
A jeśli, pomimo odwagi i stałości konfederatów i mimo słusz- 
ności ich sprawy, opuści ich fortuna i wszystkie mocarstwa i wy- 
dadzą ojczyznę prześladowcom... Ale nie mam zaszczytu być Pola- 
kiem, a w połozeniu, w jakiem się znajdujecie, można dawać rady 
tylko własnym przykładem. 


Wypełniłem zadanie, nałożone na mnie przez p. Hrabiego 
Wielhorsldego, według miary sił moich, a dałby Bóg. żeby z takiem 
powodzeniem, z jakim zapałem. Może to w
zystko jest tylko chimerą, 
ale to są moje idee. Nie moja w tem wina, jeśli tak mało są po- 
dobne do idei innych ludzi, i nie odemnie zależało zorganizować 
inaczej moją głowę. Przyznaję nawet, że, jakichkolwiek dopatry- 
wanoby w nich osobliwości, co do mnie widzę w nich jedynie 
rzeczy trafnie do serca ludzkiego przystosowane, dobre, mozliwe do 
wykonania, zwłaszcza w Polsce, - bo starałem się w mych po- 
glądach iść za duchem tej republiki i proponować o ile możności 
jak najmniej zmian, aby poprawić jej wady. Zdaje mi się, że rząd, 
na takich sprężynach oparty, powinien iść ku swemu prawdziwemu 


w ten sposób zgoda nie przyniosłaby niczego dobrego", Radzi działać na umysly 
przez wyi	
			

/Sponsorzy_008_09_169_0001.djvu

			105 


celowi możliwie jak najprościej, naj pewniej, najdłużej, wiedząc 
zresztą, 
e wszystkie dzieła ludzi są niedoskonałe, przemijające 
i znikome, jak oni sami. 
Umyślnie pominąłem wiele punktów bardzo ważnych, co do 
których nie poczuwałem się do dostatecznej wiedzy, by móc je 
należycie osądzić. Zostawiam tę resztę ludziom oświeconym i mędr- 
szym niż ja, i kończę tę długą bazgraninę. przepraszając p. Hrabiego 
Wielhorskiego, że go nią tak długo zajmowałem. Chociaż myślę 
inaczej jak drudzy ludzie, nie pochlebiam sobie, że jestem mędrszy , 
niż oni, ani że znajdzie w mych marzeniach coś, coby mogło na- 
prawdę być dla ojczyzny jego pożyteczne; ale uczucia, z jakienii 
pragnę jej szczęścia, są nazbyt prawdziwe, nazbyt cżyste, nazbyt 
bezinteresowne, żeby duma z przyczynienia się do tego szczęścia 
mogła jeszcze cokolwiek dodać do mej gorliwości. Oby mogła 
tryumfować nad swymi nieprzyjaciółmi, stać się, pozostać nadal 
spokojną, Bzczęśliwą i wolną, dawać światu wielki przykład, i ko- 
rzystając z patrjotycznych prac p. Hrabiego Wielhorskiego, znaleźć 
i wykształcić w swem łonie wielu podobnych mu obywateli! 


. .-(. 
'
 


--ł- 

 


': 


I' 
 ' 
: .. 
 
.I 
I 


.. 


..
		

/Sponsorzy_008_09_170_0001.djvu

			J . J 
I . 


-! 


ż 
_" 


, . 
I, I II 
'I 
, 

 1 ; 
I I 
I II - 
II I 
;1, 
I 
 
I f H 
I
		

/Sponsorzy_008_09_171_0001.djvu

			1 


TREŚC 


WSTĘP. Napisał Dr. Maciej Starzewski. 
l. Patrjotyczne prace posła Konfederacji barskiej w Paryzu 
II. Polityka Jana Jakóba Russa 
m. "Uwagi nad rządem Polski" 
Notatki bibljograficzne . 



 


UWAGI NAD RZĄDEM POLSKI 
l. Stan zagadnienia 
lI. Duch dawnych urządzeń 
111. Zastosowanie 
IV. Wychowanie 
V. Wada zasadnicza 
VI. Zagadnienie trzech stanów 
VII. Sposoby utrzymania konstytucji 
VIII. O królu 
IX. Szczególne przyczyny anarchji 
X. Administracja 
XI. System ekonomiczny 
XII. System wojskowy 
XIII. Projekt dotyczący poddania wszystkich człon- 
ków rządu stopniowemu posuwaniu się 
XIV. Wybór królów 
XV. Zamknięcie 


fi. 


.......... 

 
)- 


Str. 


lU 
XVI 
XXXII 
LXl1 


3 
6 
9 
17 
22 
23 
27 
44 
50 
57 
61 
73 


,81 
91 
99 


:

 
I
' 


. rl 
 . 


"W
		

/Sponsorzy_008_09_172_0001.djvu

			, ." 
-.. .. -..:- .. - 
R 


. 

 
": 


II 


\ 
I( 
1,1\ 
I 
., _ ł 
f 
I:' 
]: 
, If 
f 


t i r! 
: t,! 

; I :1 
1- :1 



 


,
		

/Sponsorzy_008_09_173_0001.djvu

			ł 
) 


t 
I 


1 
j 


) 


Pierwsza serja 


" 
.......... 


BIBLJOTEKI NARODOWEJ 


'_ -co 
-;ł':t 


obejmuje 
Kochanowskiego TRENY, w oprac. prof. Tadeusza Sinki (Nr. 1) 
Słowackiego KORDJAN, w oprac., prof. J6zefa Ujejskiego (Nr. 2) 
Kochanowskiego ODPRAWA POSŁOW, wopr. prof. T. Sinki (Nr. 3) 
Niemcewicza POWROT POSŁA, W oprac. prof. Stań. Kota (Nr. 4) 
Lenartowicza WYBOR POEZYJ, w oprac. prof. M. Janika (Nr. 5) 
Mickiewicza POEZJE (Tom l), wopr. prof. J6zefaKallenbacha (Nr. 6) 
Słowackiego ANHELLI, w oprac. prof. J6zefa Ujejskiego (Nr. 7) 
Towiańskiego WYBOR PISM, wopr. prof. Stan. Pigonia (Nr. 8) 
Felińskiego BARBARA RADZIWIŁŁOWNA, w opracowaniu prof. 
Marjana Szyjkowskiego (Nr. 9) , 
Brodzińskiego O KLASYCZNOSCI I ROMANTYCZNOSCI, w opra- 
cowaniu prof. Aleksandra Łuckiego (Nr. 10) 
Mickiewicza DZIADY WILENSKIE, wopr. prof J. Kallenbacha (Nr. 11) 
Zółkiewskiego PAMIĘTNIKI O WOJNIE MOSKIEWSKIEJ, wopra- 
cowaniu prof. Wacława Sobieskiego (Nr. 12) 
Słowackiego BENIOWSKI, w oprac. prof. Jul. Kleinera (Nr. 13/14) 
Kopernika WYBOR PISM, wopr. prof. L. Birkenmajera (Nr. 15) 
Słowackiego LlLLA WENEDA, wopr. prof. Michała JanWla (Nr. 16) 
Mickiewicza KSIĘGI NARODU I PIELGRZYMSTWA POLSKIEGO, 
w opracowaniu prof. Stanisława Pigonia (Nr. 17) 
Krasińskiego PRZEDSWIT, wopr. prof. Juljusza Kleinera (Nr. 18) 
Potockiego WIERSZE. W oprac. prof. Al. Briicknera (Nr. 19) 
Mickiewicza DZIADY, CZĘSC III., wopr. prof. J. Kallenbacha (Nr. 20) 
Pola PIESN O ZIEMI NASZEJ, wopr. dyr. R. Zawilińskiego (Nr. 21) 
Fredry SLUBY PANIENSKlE, wopr. prof. E. Kucharskiego (Nr. 22) 
Czartoryskiej MALWINA, wopr. prof. K. Wojciechowskiego (Nr. 23) 
Krasińskiego NIEBOSKA KOMED JA, wopr. prof. J. Kleinera (Nr. 24) 
Korzeniowskiegą. SPEKULANT, wopr. K. Wojciechowskiego (Nr. 25) 
POLSKA PIESN LUDOWA, wopr. prof. J. St. Bystronia (Nr. 26) 
Mickiewicza TRYBUNA LUDOW, wopr. red. E. Haeckera (Nr. 27) 
Korzeniowskiego KOLLOKACJA, w opracow. prof. Konstantego 
Wojciechowskiego (Nr. 28) 
Słowackiego KSIĄDZ MAREK, wopr. prof. St. 7urowskiego (Nr. 29) 
Zaleskiego WYBOR POEZYJ. wopr. prof. Józeja Tretiaka (Nr. 30) 
Długosza BITWA GRUNWALDZKA, wopr. J. Dąbrowskiego (Nr. 31) 
Fredry ZEMSTA, w oprac. prof. Eugenjusza Kucharskiego (Nr. 32) 
Pola PIESNI JANUSZA, wopr. prof. Józeja Kallenbacha (Nr. 33) 
Brodzińskiego WYBOR POEZYJ. wopr. prof. Al. Łuckiego (Nr. 34) 
Konarskiego WYBOR PISM POLITYCZNYCH, w opracowani \1 prof. 
Wład. Konopczyńskiego (Nr. 35) 
Fredry PAN jOWIALSKI, w oprac. prof. Eug. Kucharskiego (Nr. 3/ł) 
Ujejskiego WYBOR POEZYJ, w oprac. prof. M. Janika (Nr. 37) 
Blizińskiego PAN DAMAZY, wopr. Dra Z. Nowakowskiego (Nr. 38) 
Romanowskiego DZIEWCZĘ Z SĄCZA, wopr. Dr. Slo Lama (Nr. 39) 


J' 


.. 
,: 
r "! I 
if
 
! . 
f " 
* 
: 


,ł.:F '.
		

/Sponsorzy_008_09_174_0001.djvu

			, 
'I , 

 I I 

 I. 
I 
, f': 
i ' 


, II, 
, ' 
I l 
l, 
: II 


I 
I' 
 
I ' 
I ' 


I 
ł I i 
- l, 
1- ! 


Biblioteka Główna UMK 
11111I1111111111111111111111111111111111111111111111111 
300041712079