/Licencje_054_03_001_0001.djvu

			J 


KAROL GÓRSKI 
DZIEJÓW WALKI o. 
OKÓJ 
I SPRA WIEDLIWOSC 
MIĘDZYNARODOW Ą 
OSTATNIE SŁOWO. PAWŁA WŁODKa WICA" 
O ZAKONIE KRZYŻACKIM 


3 5:1 , 
=:::;:\ "-.J-:
- 
 .2-:-
==: .=-.. . 
 
 :--== :; 
.. 5 : 
 :'.
- - ' r -- - -- ,-\ \ -
 . 

 ';:--::,-, -;;;\: 

" _ ;ł.: I' .' __o - \ T'- ' '''" 
.1 


II 
 l
 i -" 
 ,. ..-.- '=, . 
 
 
r£.......... 
 ,.\,' ..... .......' 
 .' ." - 

\\ .-- 
 ' I --' .' , .' ,a: ',..' ,
 .-::;; . 
!l 
' 
 . 'I, \ . . (


 
 l.
 I

'


','
' \;- 
 . 
 
./
, ," ł: 
 

,j> 
 .
,. 

"\ ,k. -. _ - -' 
:... .. - .' t , \ ". t. 
 '

 I
 
. 
) 
_____ 
r::

 

- - ł
 
 iI '-:J'''' \r
 

\' 

\,
 
 ",. 
'

':'1 

 

 
 :-:- . 
 . 
.' i'" 
'l _,
\\. 


\ " I: 
'

 

> 
 .
..
 \
 . 
 t, . 
- II(OO 
 ' ". "' li '
\:',
' D1:
'i 
 I ':" ..,.\,

. . t " ; , ,"' 
 
;':
 
\.: . , ...., l, " 

!: . 
 . 
 'I 
 




, -':2 :I" \ "' , ' I .JV:,!.
 . 
,'\, .' .... ",_ \'ti.
 
 ," 
 . ,T:1 
- .'" ol :.'-I.....
 \ \ 

' . 
,;

,


 (.


:'" .'
 
ę.\t,. 
 1",


.T!tk:;J {ri't. 
,
,';.

,!

,\ 
 

 1., ::
'
 
:'i'

 E 
 :

 1 !4\ 
 " , 
 .; l!rł\," "I;
! :"lr ' l : I 

'\: ' 
 
 
 ,
.
.
 '
I '" 
,
 ." -=i
, ""'
 .,\\ ł 1':" \


 ..
\I\\ ..:: 
 'i' .._'
 '.,.
 '. : 
""--,,,, :";'. =:.r-c ..... ..........
 ," ,;;; " , 
ł \ ,," 

 
. 
'.
\\\' x:' , 
.. 1'\. 
 lo 
., 

.,»\

" ,,,:=;:-- \ "I , 
 
s. . 
 \:. ,ł ...... 
.::. I . .. 
"..' 1,1.. . .""'
 
, .
 S l 
 ( ' . 
" I ' 
 \ \, " 
 ...,\ 

...
,.
, ,., ,
.; , 
 
.
-:
 
I. ,'. 
.\,

.
 '. '" _, ......,
 ., .." 

 

.'
,,"-: ......... ", 
\ 
...f....,"'
' _"
' '- 

 _I'., o'" ';: \,.. " 
...' 
,,!,"'-,''''łł -tło':\. '." ," ;.
 . 
.: 
\ 
 ...., .''. ....\
.... I. 
M 
 
 ''i;".'' 


....,, 
 :-.: ,tłJ.}tUt..' 
\\ ' .V/. m 

'" 
 
,' 
- '. ., '.c> .

oA"" \ 
 
.

 ".' .,. 

",,
., .\..... ..
. 
\ 
., 
 
 
.''='- 
N:.Ą"

':::

\" 
,,,...!t.
" ;', :"'

",
'
I!
"'..'" " ,..5," 



 
 
X'J
 "

 \l


1 '
I ";"".f
JI



't;.

i
 
' !.


 . ,
fl
'; .' 
"".'i .
' 


 
:II

 ._ .,!
 Y
 1
,

c



1 
lll\t 
., 

::t t


 n '
- ':
 
 ;

'
t:
 

,
; 

 
:i-;

 
 " 
 r.« 
 :-;:",.r 
 r
 
$;' '\1
ł{"
 
. I. 
. 
,\,
;, 
. " 
-" 
 .'.\ ,I ....'. "'O)\
,
, 
 
 'F,
 1IlI' , .......... . 1.:. 
,,'-""'
,ii;-

' .., I ': ł
"\\
:, :.....'\
:
:'.."._



 .
,
Z "W :", '
':J 
 
 .'#:.
 
" 

 I .
 '-',.' . '. ,.; "'" ..-..-::... ....'
;. """' / '" . l, ,. " \--:;., - 
\\ .:. '11 I '"' :.
', 
"" v....,. .
.f.-,..
...:... ", ..../I ",", 
 -
 ',\1, . . .... 

\ 
 . 
ł
" '
 ' '
. . .,'\
,,:'i:; 1C. 
M: 

 łZ ''tr::
 "0 ,, 
,;"""\I' ,\ :.:",
,,
$' . . 
. r '. ...
\\ 
" 1"'..1 
i ) '" 

 

 ,, 
 , . .
 \ ." ;/1.')'. \
I' 
f : ł l ' 
.. ....,

.,' I,)I 
 . 
 : 
 '\'. 
 .:o.'
 
 '." ..,,
...""\, 
"'
;, .
\ \ "';,.' .
\"'

 ..
 
łll
." '.' ;;:.._
,J.s..h :3. 
'\I\,.."t?I'
'___-
.t\"',#
' ,
..'"t".1.'" .' 
. Po:: I 
 .,. 




. 
 
 '. )"".\, \''' J ' =-, 'J s: \ 
 


, .łf- -.... ,t.. .... 
.-. ,. / 
 . ....., .


: 

I/
 
 ;"'
'-:;5":.).. 
 ..6:':f. 
 ' {Nr:, !

' . NI ;,W wili/. 
:;:-:=: 
/== " " 
 "'-:\\ :::"'7.
"'. '" - /' .'.' - .." 
" 
 """':: '
. 
 
.
 t
 

\
\\\


\-: ." I 
,r,-:-.' rv .... .., 
. -",,;' 
,' 

'r" 
.. .
.... ':ł' -." 
, , . I . 
 

 
«:" 
 :
":' 
",:-
_\, 
,".

 


 
_.

!I
		

/Licencje_054_03_002_0001.djvu

			.1 


J 
]
		

/Licencje_054_03_003_0001.djvu

			l

 65 


Z DZIEJOW WALKI O POKOJ 
I SPRA WIEDLlWOSC MII.:DZYNARODOW Ą 
"OSTATNIE SŁOWO PAWŁA WlODI\OWICA O ZAKONIE KRZYZACKIM"
		

/Licencje_054_03_004_0001.djvu

			.
		

/Licencje_054_03_005_0001.djvu

			T O \\ A R Z Y S T W O N A U K O W E \\ T O R U :'J I U 
PRACE POPULARNOI\AUKOWE 
NR 4 


hAROL GORSKI 


Z DZIEJO\iV WALKI O POKOJ 
l 
SPRA \VIEDLI\YOSC MIEDZYNARODOWĄ 


"OSTATME SI.O\\O PA\\łA \\1.0DKO\\lCA 
o ZAhONIE KRZyZACKIM" 


TORl'N 1964 


PRACA WYDANA Z ZASIŁKU POLShIEJ AKADEMII NA Uli 


Acr"'ł. u ", 
........ "'k.
_" N.U' 


........
		

/Licencje_054_03_006_0001.djvu

			I 


Redaktor Naczelny Wydawnictw TNT 
Artur Hutnikiewicz 


Komisja Wydawnictw Popularnonaukowych 
Jadwiga Lechicka, Walerian Preisner, Wanda Zablocka 


Printed in Poland 


9')
D03 


Państwowe Wydawnictwo Naukowe 
Oddział w Łodzi, 1964 


Wydanie I. Nakład 900+100 egz. Ark. wyd. 2,75, ark. druk. 2.75. Papier druk. sat. 
kl. III. 80 g 61X86. Podpisano do druku 10. IV. 1964 r. Druk ukończono w kwietniu 
1964 r. Nr zam. 222. C-12. Cena zł 10.- 
Toruńska Drukarnia Dziełowa, Toruń, ul. Katarzyny 4 
D. '!:.o oj W O '+
		

/Licencje_054_03_007_0001.djvu

			Dwieście lat minęło, jak Zakon krzyżacki, nie bacznie sprowa- 
dzony przez księcia Konrada mazowieckiego, rozpoczynał swe 
podboje. Zrazu pod płaszczykiem szerzenia wiary zapuszczał 
orężne swe ramiona w głąb ziemi pruskiej, bezwzględnie pusto- 
sząc kraj, zmuszając do uległości, karami okrutnymi śdgając od- 
stępców. Nie znali Krzyżacy zimy ani lata, najeżdżając Prusy 
także w czasie żniw, gdy spracowani chłopi pruscy nie mieli czasu 
myśleć o wojnie. Krzyżacy myśleli o niej zawsze. I tak jedna za 
drugą padały ich ofiarą ziemie pruskie, skłócone ze sobą, nie ma- 
jące porządnej obrony ani stałego skarbu, ani stałego wojska, ani 
zamków. 
A potem przyszła kolej na Polaków. Podstępnie, raz walką, raz 
unikiem, raz znów układami wydzierali książętom pomorskim kęs 
po kęsie żyznych Zuław, potem sięgnęli po Gniew z ziemią "Wą- 
ską", jak ją wtedy zwano, bogatą, naj bogatszą na Pomorzu. Tam 
budowali klinem pomost do Rzeszy, skąd lądem i morzem płynęły 
dla nich posiłki. 
Kłaniali się Krzyżacy możnym królom czeskim, gdy ci sięgnęli 
po koronę polską i rozciągnęli swe władztwo po Bałtyk. Chcieli 
za pomoc wytargować Gdańsk, ale król Wacław był za mądry, 
by go można było podejść. Więc czekali. Doczekali chwili, gdy 
rządy czeskie upadły w całej Polsce i Brandenburczycy kupili od 
, króla Wacława III jego prawa do Pomorza. Czekał Zakon aż na- 
jazd margrabiów dotarł pod GdaI'lsk, a Łokietek zajęty na Rusi, 
zwrócił się do nich o pomoc. Nadeszli. Napłynęli zbrojnymi ło- 
dziami, zjeżonymi orężem chciwych zdobyczy Prusaków (1308). 
Ledwie podbici, już szli walczyć za niemieckim panem, wiernie 
mu służąc przeciw obcym i pobratymcom. Komtur ziemi chełmiń- 
skiej Gunter v. Schwarzburg przybył na gród gdański jako sprzy- 
mierzeniec. -Odparł wojska margrabiów i oddzielił pół grodu dla 
siebie, a następnie wygnał załogę polską. Potem zdobył Gdańsk 
i sprawił rzeź, potem zdobył Tczew i też sprawił rzeź. To był rok 


5 


.......
		

/Licencje_054_03_008_0001.djvu

			1308. W roku następnym padło Świecie. Łokietek utracił Pomo- 
rze, rządzone teraz okrutnie, po tyrańsku. 
Na kilka lat przedtem, w 1303 r. wziął Zakon w zasta'W od księ- 
cia Leszka Ziemomysłowica małą ziemię michałowską i" nie oddał 
więcej. Owszem, chciałby dalszych zie-ł polskich. Tak zaczęła się 
walka na śmierć i życie, którą podjął Łokietek. 
Łokietek walkę przegrał. Nie pomógł mu wyrok w procesie 
przed sędziami papieskimi w r. 1320 w Inowrocławiu, gdzie sta- 
nęło 25 świadków. Nie pomogła orężna walka ani zwycięstwo pod 
Płowcami. Utracił ziemię dobrzyńską i Kujawy, oręż krzyżacki 
spustoszył Wielkopolskę, łęczyckie i sieradzkie. Książęta mazo- 
wieccy, sterroryzowani, szukali ugody z Zakonem niemieckim. 
Łokietek musiał zawrzeć rozejm po przegranej wojnie (1332). Po 
jego śmierci (1333) Kazimierz W. usiłował odzyskać straty drogą 
gry dyplomatycznej. W r. 1339 wytoczył Zakonowi proces w War- 
szawie przed sędziami papieskimi, gdzie stanęło wielu świadków. 
Proces wygrał, wojny by nie wygrał. Dlatego ugodził się z Zako- 
nem i oddał Pomorze "jako jahnużnę", więc jako pan i władca 
tej ziemi - odzyskał zaś Kujawy i Dobrzyń, ziemie dziedziczne 
w jego rodzinie. Ale nie przestał myśleć o odzyskaniu strat i przy- 
bierał czasem tytuł dziedzica Pomorza. Badał, ręką jakby próbo- 
wal, czy mocne są mury Zakonu, gdy w r. 1365 zjawił się jako 
gość w Malborku. 
Mury były zbyt mocne. Kazimierz ponownie ugodził się 
z Krzyżakami. Ale na Kujawach i w Wielkopolsce nie chciano mu 
tego darować: 


Królu Kazimirze 
nie żyj nigdy w mirze 
z Krzyżakami. 


Tak śpiewano ponoć o tych układach. Ale przyszły po latach 
nowe wydarzenia. Unia Polski z Litwą i chrzest Litwy odjęły 
Krzyżakom cel istnienia (1386). Zbrojne wyprawy ruszyły niwe- 
czyć dzieło unii i pokojowego nawrócenia na chrześcijaństwo. Pło- 
nęły świeżo wzniesione drewniane kościoły. Ginęli nowi chrze- 
ścijanie, choć dawali znaki, że są wyznawcami Chrystusa. 


"Jeśliś ochrzczony, bierzmuję cię mieczem" 


6
		

/Licencje_054_03_009_0001.djvu

			wołali wśród rzezi bezbronnych Litwinów krzyżaccy rycerze. 
Wreszcie Zakon zadowolił się Zmudzią, którą mu odstąpił Witold 
(1398). Wtedy przemocą zaczęli nawracać Zmudzinów. Ci chwy- 
cili za broń, za nimi ujął się Witold, za Witoldem Polska. Tak 
doszło do wielkiej wojny z Zakonem w latach 1409-1411. 
"Pożarł Krzyżaków miecz polski" na równinach Grunwaldu 
(1410). Ale Zakon, złamany na polu bitwy, znalazł obrońcę, który 
zamknął się w Malborku. Był nim Henryk v. Plauen, przyszły 
w. mistrz, a teraz jeszcze komtur świecki - okrutny, podstępny 
i bezwzględny. Później obalili go ze stolicy mistrzowskiej inni 
komturowie (1413), ale znów wybuchła wojna i najazd polski zni- 
szczył Prusy (1414). Wtedy to obie strony odwołały się do soboru 
w Konstancji, który miał rozpatrzyć wszystkie spory chrześci- 
jaństwa. 


Na falistej, pociętej lasami równinie dobrzyńskiej leży wieś 
Brudzeń. Mała, zaciszna, okolona lasem, który schodzi do wąwozu 
i dalej do Skrwy. Widziałem ją późną jesienią, gdy złoto brzóz 
gasło w czarnej niemal ścianie boru, gdy zrudziałe pola zbiegały 
się ku drodze. Tu rodził się Paweł Włodkowie, syn Włodka z rodu 
Dołęgów. Tu wabił go las w wiosennej krasie i ten głęboki wąwóz 
pełen tajemnic. Stąd wyszedł na szeroki świat, z gniazda niebo- 
gatego, z ziemi najeźdżanej i pustoszonej przez Zakon. Już za 
Łokietka Zakon wyciągnął rękę po ten kraj i trzymał go przez 
lat 14 (1329-1343). Potem zdradziecki książę krwi piastowskiej 
Władysław Opolczyk zastawił ziemię Krzyżakom (1391). Tędy szli 
może Polacy pod Bobrowniki i tędy się cofali. Za nimi uchodzili 
ci, którzy nie chcieli uznać nowych panów. Czy uszli też rycerze 
z Brudzenia i krewni ich z pobliskich Lasotek? Nie wiemy. Dość, 
że po latach rokowań w r. 1405 Zakon pod grozą wojny oddał 
wreszcie za znaczną sumę ziemię dobrzyńską. Z Krzyżakami odje- 
chało kilku możnych, jak marszałek ziemski Iwan z Radomina 
i inni, których Zakon zjednał nadaniami. Reszta została pełna nie- 
nawiści do najeźdźców. W cztery lata później, latem 1409 r. naje- 
chał znów w. mistrz ziemię dobrzyńską, by ją zagarnąć. Znów 
zaczął kusić rycerzy obietnicami, próbował wbić klin między moż- 
niejszych, których zwał "panami", a brać szlachecką, zwykłych 
"dziedziców". Ale nie uzyskał od nich obietnic, choć zdobył Bo- 


7 


........
		

/Licencje_054_03_010_0001.djvu

			browniki i opanował kraj. W jesieni 1409 r. stanął rozejm i Krzy- 
żacy oddali Jagielle Kujawy - ziemię dobrzyńską zatrzymali. Aż 
musieli ją oddać bez walki, gdy potęga ich załamała się na polach 
Grunwaldu. To wszystko przeżywał Paweł z Brudzenia, z bliska 
czy z daleka, zawsze sercem obecny w swej najbliższej ojczyźnie, 
zawsze cierpiąc na wieść o pożarach, rabunkach, krwi rozlewie. 
Urodził się on około r. 1370. Początki nauki liter, sylabizowa- 
nia, czytania po. łacinie i pisania gęsim piórem uczył go jakiś 
nauczyciel, zapewne w domu. Potem posłali go rodzice prawdo- 
podobnie na naukę do Płocka. Stąd w r. 1385-87 podążył zdolny 
i bystry młodzieniec na naukę do Pragi. Tu zapisał się na wydział 
"sztuk wyzwolonych" jak każdy początkujący student, by pogłę- 
bić znajomość łaciny i autorów. W r. 1389 został bakałarzem sztuk 
wyzwolonych, czyli osiągnął pierwszy szczebel naukowy; potem 
w r. 1393 został mistrzem. Nauc
ycielem jego był Maurycy z Pra- 
gi, zwany Rval:ka, którego będzie wspominał Paweł jako swego 
mistrza. Potem przeszedł na wydział prawa, na którym studiował 
w latach 1393-1397. Zaprzyjaźnił się tu z innym Polakiem, An- 
drzejem Laskarzem (Laskarym), późniejszym biskupem poznań- 
skim. Andrzej był bogaty i nieraz pewnie wspierał Pawła. Przy- 
jaźń ich trwała dozgonnie i Andrzej miał umrzeć w r. 1426 na 
ręku przyjaciela. Jeszcze trzeci scholar blisko się z nimi stykał, 
ale nie jako przyjaciei: był to Piotr z Ornety, "famulus", czyli 
sługa Andrzeja, ubogi, ale pilny i zdo.lny syn mieszczański z War- 
mii. Miał on zajść wysoko, a jako prokurator, czyli przedstawiciel 
Krzyżaków, stanąć miał na soborze w Konstancji przeciw Włod- 
kowicowi. Dziwnie się zawiązywały stosunki między studentami 
w latach praskich. Można przypuszczać, że Andrzej Laskarz po- 
parł przyjaciela, który w r. 1398 został scholastykiem poznańskim, 
a potem kanonikiem płockim. To już dawało materialne warunki, 
by dalej ruszyć za granicę. 
Pojechał tedy Paweł w r. 1404 na studia prawnicze do Padwy, 
gdzie już był Andrzej od 1402 r. Paweł od r. 1396 miał stopień 
bakałarza prawa, teraz chciał uzyskać tytuł doktora. W Padwie 
upłynęły na studiach dalsze 4 lata - do 1408 r. Związał się tu 
Paweł bliżej z wybitnym kanonistą, profesorem Franciszkiem Za- 
barellą. ZabareUa miał zostać jednym z wodzów stronnictwa, 
które ratunek dla kościoła widziało w zwołaniu soboru. Włodko- 


8
		

/Licencje_054_03_011_0001.djvu

			wic zwie go serdecznie, ze czcią "panem moim" i często powołuje 
się na powagę tego uczonego, którego zwano "królem dekret y- 
stów". Paweł nie zdołał uzyskać doktoratu w Padwie; może za- 
brakło mu środków. Uzyskał tylko tytuł licencjata i wrócił do 
Polski, by tu, na uniwersytecie krakowskim ubiegać się o tytuł 
i stopień doktora. Ale zawsze pozostał uczniem Padwy i włoskie 
wykształcenie prawnicze, obeznanie z naukową literaturą tego 
kraju będzie w nim widoczne. 
W Krakowie od r. 1400 wskrzeszony został uniwersytet, ufun- 
dowany teraz przez Jadwigę i Jagiełłę. Dawne dzieło Kazimierza 
W. podupadło i trzeba było wszechnicę tworzyć od nowa. Tym 
razem uzyskano zgodę papieską na utworzenie wszystkich wy- 
działów, także teologicznego, na który Kazimierz W. nie uzyskał 
zgody. Dla Polski i chrześcijańskiej już Litwy ten wydział stał się 
koniecznością. 
Uniwersytet krakowski powstał w chwili, gdy na uniwersyte- 
cie w Pradze toczyły się walki, poprzedzające skrystalizowanie 
się husytyzmu. Były to walki o podłożu narodowym i społecznym, 
ale także ideowym: ci, którzy w przyszłości mieli się opowiedzieć 
za Husem, byli filozofami realistami, przeciwnicy jego stali po 
stronie kierunku filozofii, zwanego nominalizmem 1. 
Toczyła się też walka w dziedzinie teologii między zwolenni- 
kami częstej Komunii św. dla świeckich, za którą opowiadali się 
późniejsi zwolennicy Husa, i doszli do żądania, by także świeckim 
dawano ją pod dwiema postaciami, a nie tylko duchownym. Niem- 
cy byli przeciw. Uniwersytet Krakowski pełen był echa tych walk, 
które znane były też Pawłowi Włodkowicowi. Do Krakowa ścią- 
gali nominaliści, Slązacy oraz Czesi niechętni Husowi i ohsadzali 
tu katedry uniwersyteckie. Niemcy, zwolennicy władzy cesar- 
skiej, odpływali na nowe uniwersytety niemieckie. Wreszcie żył 
młody uniwersytet krakowski hasłem reformy kościoła. Od kilku 
dziesięcioleci Zachód chrześcijański rozdarty był schizmą. Było 
dwóch papieży, jeden w Rzymie, drugi w Awinionie w płd. Fran- 
cji (od 1378). Pierwszego uznawała większość kleru oraz więk- 


1 Średniowieczny spór między realistami a nominalistami toczył się 
o pojęcia ogólne, czyli powszechniki, które nominaliści uważali tylko za 
słowa. Por. też T a t ark i e w i c z W. Historia filozofii, t. III (1946), 
s. 379--400. 


g 


.......
		

/Licencje_054_03_012_0001.djvu

			szość europejskich krajów. Za drugim opowiadała się Francja, 
część Włoch i Hiszpania. W r. 1409 uniwersytety zwołały do Pizy 
zjazd, który ogłosił się soborem, a złożywszy z godności obu pa- 
pieży, obrał trzeciego. Ten mianował kardynałem nauczyciela 
Włodkowica, Franciszka Zabarel1ę. Echa tych wydarzeń docierały 
do Krakowa, gdzie opowiadano się za wyższością soboru nad pa- 
pieżem i od soboru oczekiwano reformy Kościoła. A było wiele 
do naprawienia. Kuria rzymska słynęła z chciwości i rozrzutno- 
ści, ściągano różnorodne opłaty z kościołów przy obsadzie godności 
duchownych, a dostawali je ludzie niegodni, chciwi i przebiegli. 
Dla wychowanków wszechnic, zdolnych, ale biednych, nie było 
miejsca w kapitułach. Po kilka godności i prebend skupiało się 
w jednym ręku "kortezana", czyli zabiegającego w Rzymie o god- 
ności, a pełnienie obowiązków kapłańskich czy biskupich stało 
na dalszym miejscu w oczach niejednego. Przede wszystkim chci- 
wość panoszyła się w kościele. Otóż przeciw tym nadużyciom i złu 
występowano w Krakowie. Tu czytano pisma Mateusza z Krako- 
wa, wybitnego teologa i zwolennika reform, który zasiadał na 
biskupstwie w Wormacji w Niemczech. Tu odbijały się głośno 
echa poczynań włoskich i niemieckich w dziedzinie reformy ko- 
ścioła. Wreszcie jeszcze jedną dziedziną interesowano się w Kra- 
kowie: warunkami sprawiedliwej wojny. Groziła wojna z Zako- 
nem, a więc instytucją duchowną, rzekomo zasłużoną w dziele 
szerzenia wiary, a jakże zarazem niesprawiedliwą i okrutną. Wa- 
hało się wielu, czy wojna z Krzyżakami byłaby sprawiedliwa. 
Rozstrzygnął rzecz w swym kazaniu rektor krakowski Stanisław 
ze Skarbimierza, przedstawiając warunki wojny słusznej przeciw 
agresorowi. 
Paweł Włodkowic, przybywszy do Polski zaczął zabiegać o dok. 
torat, który dawał prawo wykładania na uniwersytecie. Już przed 
marcem 1411 r. zwrócił się do papieża soborowego Jana XXIII 
o pozwolenie na promocję doktorską nie w Padwie, lecz w Kra- 
kowie. Mogło to mieć duże znaczenie nie tylko ze względu na 
koszty podróży, ale i ze względu na opłaty, które w Padwie były 
zapewne wyższe niż w Krakowie. Pozwolenie wydane wstało 
23 marca 1411 r. Ponieważ promocje doktorskie odbywały się 
w Krakowie w końcu grudnia i w styczniu każdego roku, Iłależy 
przypuszczać, że na przełomie 1411 i 1412 r. Włodkowic został 


10
		

/Licencje_054_03_013_0001.djvu

			doktorem praw. Z tytułem tym występuje on 3 lutego 1412 r. 
jako wykonawca orzeczenia papieskiego w pewnym sporze doty- 
czącym kapituły krakowskiej. Już poprzednio, przed 20 listopada 
1411 r., został Paweł Włodkowi c kanonikiem i kustoszem kate- 
dralnym krakowskim, co dawało mu podstawę do utrzymania. 
Odtąd też mieszka stale w Krakowie. 
Włodkowic rozpoczął wykłady na uniwersytecie już w r. 1412. 

łody i zdolny prawnik zwrócił na siebie uwagę dworu, a przede 
wszystkim kanclerza Mikołaja Trąby, mianowanego w r. 1411 
arcybiskupem gnieźnieńskim, który był jednym z kierowników 
polskiej polityki zagranicznej. Przed komisarzem króla węgier- 
skiego Zygmunta Luksemburskiego, który był obrany cesarzem, 
a przed koronacją nosił tytuł króla rzymskiego, toczył się właśnie 
proces polsko-krzyżacki o złamanie pokoju z 1411 r. Komisarzem 
był Węgier Benedykt Makray, pochodzący z drobnej szlachty, 
który dzięki zdolnościom i wykształceniu prawniczemu wybił się 
na czoło wśród doradców Zygmunta. Makray przesłuchał świad- 
ków strony polskiej i wydał szereg korzystnych dla Polski orze- 
czeń. Teraz toczył się proces przed Zygmuntem w Budzie. Ze 
strony polskiej wystąpili Andrzej Laskarz, Paweł Włodkowie 
i Piotr Wolfram rodem z Krakowa. Wyrok wydany w imieniu 
Zygmunta przez Makraya ogłoszono w dniu 3 maja 1413 r. wobec- 
ności Pawła, który 12 maja 1414 r. wystąpił jako pełnomocnik 
ks. Janusza mazowieckiego i w imieniu prepozyta kapituły włoc- 
ławskiej w ich sporach z Zakonem. Proces nie przyniósł rozstrzyg- 
nięcia korzystnego dla Polski i sprawę po krótkiej i niszczącej 
wyprawie polskiej oraz rozejmie w r. 1414 obie strony przeniosły 
na sobór w Konstancji, który zaczął się właśnie w tym roku. Jed- 
nym z pełnomocników polskich na sobór był Paweł Włodkawic, 
obrany jesienią tego roku rektorem uniwersytetu krakowskiego. 
Z tym tytułem udał się on do Konstancji z resztą poselstwa pol- 
skiego. 
Konstancja, niewielkie miasto nad Jeziorem Bodeńskim, li- 
czące wówczas około 10000 mieszkańców, zapełniło się różno- 
barwnym tłumem uczestników i gości z całej Zachodniej Europy. 
Przybył nawet pod koniec obrad metropolita ruski z Kijowa 
Grzegorz Camblak. Gości i uczestników było 15-20 tysięcy. Mie- 
szczanie za drogie pieniądze udzielali im gościny, a niektórzy 


11 


..-....
		

/Licencje_054_03_014_0001.djvu

			z lubością malowali egzotyczne dla nich herby w kronikach soboru 
i zapiskach. Sobór obfitGwał w wydarzenia ważne i wstrząsające. 
Oto gdy pizański papież Jan zorientował się, że nie wybiorą go 
na głowę zjednoczonego kościoła, postanowił sobór rozbić i w prze- 
braniu uciekł z miasta. Na wieść o tym powstała panika, kupcy 
zaczęli szykować się do odjazdu. Wtedy cesarz Zygmunt konno 
objeżdżał miasto, wzywając wszystkich do spokoju i pozostania. 
Pod naciskiem wydarzeń sobór uchwalił, że jest wyższy od pa- 
pieża, zbiegły Jan został złożony z godności i uwięziony. Jedność 
kościoła zarysowała się wyraźnie, gdy rzymski papież uznał sobór 
i złożył w jego ręce swą godność. Nie udało się skłonić do tego 
papieża awiniońskiego, który opuszczony przez niemal wszyst- 
kich, schronił się do Hiszpanii. Niezmo.rdowany w dążeniu do roz- 
szerzania swych wpływów cesarz Zygmunt, który podczas soboru 
rozwinął cały urok osobisty i wszystkie talenty dyplomatyczne, 
pojechał do Hiszpanii, by papieża Benedykta skłonić do ustąpienia. 
Ale na próżno. Więc sobór złożył go z godności i przeszedł do 
porządku nad jego osobą. 
Inną sprawą, która wstrząsnęła soborem, był proces Jana Hu- 
sa. Hus, reformator czeski, przybył na sobór, by bronić swej nauki, 
zaopatrzony w list żelazny Zygmunta. Sobór potępił jego zasady, 
a wtedy cesarz złamał słowo, kazał uwięzić Husa i oddał go w ręce 
sądu. Hus został w r. 1415 publicznie spalony w Konstancji. Pol- 
scy detegaci-rycerze protestowali przeciw złamaniu słowa cesar- 
skiego, ale na próżno. W Czechach śmierć Husa na stosie wywo- 
łała ogromne wzburzenie. Nie tylko nie osłabiła jego zwolenni- 
ków, ale stała się sprawą narodową. Czesi nie będą chcieli przy- 
jąć Zygmunta na króla po śmierci jego brata Wacława (1419) 
i chwycą za broń. Stos, na którym spłonął Hus, zapoczątkow:lł 
okres krwawych wojen w środkowej Europie. 
Sprawa reformy kościoła nie schodziła z pola zainteresowań 
zgromadzonego soboru, ale coraz bardziej na czoło wysuwała się 
sprawa jedności kościoła. Aby złamać liczebną przewagę Wło- 
chów, sobór podzielił się na nacje. Było ich cztery, każda miała 
jeden głos, piąty głos mieli kardynałowie. Sobór podzielił się na 
nacje: włoską, francuską, angielską i niemiecką, do której zali- 
czano też Po.laków, Węgrów, Duńczyków, Norwegów i Szwedów. 
Po zjednaniu Hiszpanów dla soboru przez cesarza utworzyli oni 


12 


..-...
		

/Licencje_054_03_015_0001.djvu

			-, 


piątą nację. Najważniejsze sprawy dyskutowano na obradach na- 
cji. Na forum nacji niemieckiej znalazł się też spór polsko-krzy- 
żacki. 
Już przed przybyciem poselstwa polskiego arcybiskup ryski 
Jan Wallenrod, stojący na czele delegacji krzyżackiej, złożył skar- 
gę Zakonu na Polskę i prosił sobór o obronę przed Polakami i Li- 
twinami. Polacy od razu podjęli przeciwdziałanie. Zaangażowano 
dobrych prawników włoskich, którzy wyszukiwali po rękopisach 
odpowiednie cytaty. Redagował traktaty Włodkowic, który po- 
święcił się głównie sprawie krzyżackiej. Pisał co prawda też o re- 
formie kościoła i opracował traktat o annatach, czyli o opłatach na 
rzecz Kurii rzymskiej, oraz drugi o symonii, czyli o sprzedawaniu 
godności duchownych, ale na tym poprzestał. Sprawie reformy 
kościoła oddał się jego krewniak Mikołaj Lasocki, który należał 
do najskrajniejszych zwolenników wyższości soboru nad papie- 
żem. Włodkowic zaś skupił swą uwagę na sprawie krzyżackiej. 
Dnia 5 lipca 1415 r. przedstawił Włodkowic na sesji nacji nie- 
mieckiej obszerne pismo "O władzy papieskiej i cesarskiej w sto- 
sunku do pogan". Krzyżacy powoływali się na przywileje cesar- 
skie, które pozwalały im na prowadzenie podbojów i zagarnianie 
ziem pogan, a więc najpierw Prus i Inflant, a potem Zmudzi i Li- 
twy. Wreszcie zaliczali także chrześcijańską, ale prawosławną, 
Ruś do pogan, a Polaków oskarżali o wspomaganie niewiernych. 
Włodkowie w obronie swej sprawy stanął nie na stanowisku dy- 
skutowania poszczególnych przywilejów, ale zajął się zasadami. 
Uzasadnił on na podstawie autorytetów średniowiecznych, że ludy 
pogańskie mają prawo do niepodległości, do posiadania rodzin 
i mienia oraz do pokojowego życia, jeśli same nie podejmują 
agresji. Co więcej, udowodnił, że jest obowiązkiem chrześcijan 
bronić żyjących pokojowo pogan przed napadami innych chrze- 
ścijan. W szczególności potępił Krzyżaków za urządzanie wypraw 
na Litwę w święta Matki Bożej i uznał wojny przez nieh prowa- 
dzone za niesłuszne, a zdobycze za nieprawe i podlegające zwra- 
towi. Powtarzał On tu zasady sformułowane już wcześniej przez 
krakowskiego rektora Stanisława ze Skarbimierza w kazaniu 
o wojnie słusznej. Włodkowic wysuwając te zasady stał się jed- 
nym z twórców nowego prawa narodów, które uznaje równe pra- 
wa wszystkich ludów do bytu niepodległego i do życia w pokoju. 


13
		

/Licencje_054_03_016_0001.djvu

			Rzucił on most zgody między chrześcijan i niechrześcijan żyją- 
cych pokojo.wo i zalecił obronę wzajemną przeciw wszelkim na- 
pastnikom. Jest więc Włodkowie bliski naszym czasom, a choć 
przemawia językiem średniowiecznych traktatów, myśl jego sfor- 
mułowana w końcowych "konkluzjach" jest jasna i niedwuznacz- 
na. Uznając najwyższą władzę papieża, odrzuca on rzekome 
uprawnienia cesarza do dysponowania ziemiami pogan i do ze- 
zwalania na ich pod!Jój. Nie mogło się to podobać cesarzowi Zyg- 
muntowi' ale ze względu na potęgę Polski i chęć utrzymania-jed- 
ności soboru wstrzymał się od jawnego popierania Krzyżaków, 
których jednak poufnie zachęcał do obrony. Prokurator krzyżacki 
Piotr z Ornety w dniu 13 lipca 1415 r. zręcznie zaatakował Pola- 
ków pytając, czy uznają zwierzchność cesarza, a gdy ci oświad- 
czyli, że nie, Zygmunt nie podejmując dyskusji, poręczył poufnie 
Krzyżakom, że dołoży starań, by spór był rozstrzygnięty po ich 
myśli. Ponownie sprawa znalazła się na obradach nacji niemiec- 
kiej 16 lutego 1416 r., gdzie strona polska zaatakowała sam Zakon 
krzyżacki jako instytucję nieprawną i uprawiającą nadużycia pod 
płaszczykiem zakonnych ustaw. Polacy stanęli w obronie Prusa- 
ków uciskanych przez Krzyżaków oraz w obronie Zmudzi. Przy- 
była wówczas na sobór delegacja Zmudzinów, którzy byli już 
ochrzczeni i oświadczali, że nie chcą podlegać Zakonowi, który 
narzucał im niewolę pod pozorem nawrócenia. Poselstwo żmudz- 
kie zrobiło wielkie wrażenie na soborze. Wbrew zabiegom Zakonu 
polscy biskupi zostali upoważnieni do założenia biskupstwa na 
Zmudzi. Sobór zakazał Krzyżakom pod karami przeszkadzać wy- 
prawie jednego z wybitniejszych członków soboru Jana Domenici 
na Zmudź. Wysłał również 27 września 1416 r. listy pochwalne 
do Jagiełły i Witolda .za pokojową ich postawę. Otrzymał też 
Witold prawo zakładania kościołów łacińskich na Rusi. 
Wtedy to ukazał się w drugiej poło:wie 1416 r. paszkwil na Pol- 
skę, napisany przez mnicha Jana Falkenberga, dominikanina pro- 
wincji polskiej. Przezywał on Polaków poganami i głosił, że Ja- 
giełło jest ich bożkiem, że Polacy są heretykami i wrócili do p.:>- 
gaństwa. Dlatego ci, którzy z nimi walczą i zabijają ich, zasługują 
sobie na królestwo niebieskie, gdyż jest większą zasługą zabijać 
Polaków niż pogan. Falkenberg napisał swój paszkwil w Prusach 
i przedłożył w. mistrzowi, ale nawet Krzyżacy uznali, że jest to 


14
		

/Licencje_054_03_017_0001.djvu

			jednak dzieło niewłaściwe i krzywdzące i "satyry" Falkenberga 
nie nabyli, choć autor później domagał się zapłaty, gdyż, jak 
twierdził, napisał paszkwil na zamówienie Zakonu. Falkenberg 
pojechał wówczas do Paryża, gdzie zaczął rozpowszechniać swą 
"satyrę". 
Paryż i Francja były areną sporu, wiążącego się z walkami 
wewnętrznymi o władzę i ze stuletnią wojną francusko-angielską. 
Król Karol VI, cierpiący na umysłową chorobę, był pod wpływem 
kuzyna swego, księcia Orleańskiego, którego zabił inny kuzyn, 
książę burgundzki, związany przymierzem z Anglikami, a domini- 
kanin Jan Petit napisał traktat, w którym bronił tej zbrodni i uzna- 
wał zamordowanie tyrana za czyn dozwolony i szlachetny. Falken- 
berg opowiedział się po jego stronie, a równocześnie szerzył swą 
"satyrę", w której pewne zdania zgadzały się z poglądami Jana 
Petit. Ponieważ za Janem Petit opowiadali się książęta burgundzcy 
i Anglicy, sprawa nabrała charakteru międzynarodowego i skom- 
plikowała stanowisko polskie. Falkenberg prócz "satyr" napisał 
traktat w obronie Zakonu; inny traktat był dziełem Jana Fre- 
bacha. Włodkowic odpowiadał Frebachowi i Falkenbergowi, gdy 
zaś ten ostatni przybył do Konstancji, został na żądanie Polaków 
uwięziony. Włodkowic chciał, by go sądzono za herezję, alp 
w gruncie rzeczy nie było do tego podstaw i sprawa się przewle- 
kała. Komisja potępiła "satyrę", ale potępienie to nie zostało po 
zatwierdzeniu przez nacje przedstawione na ostatnim posiedzeniu 
soboru. Potępiony też został Falkenberg i skazany przez kapitułę 
generalną dominikanów na dożywotnie więzienie. 
Ale za Falkenbergem opowiadali się Anglicy i stronnictwo 
burgundzkie oraz prawdopodobnie cesarz Zygmunt i na pewno 
Krzyżacy. Postanowiono więc sprawy nie rozstrzygać i papież nie 
wydał żadnego orzeczenia, by nie narażać soboru na rozbicie przez 
skłócone stronnictwa i rywalizację francusko-angielską. 
Sobór tymczasem dobiegał końca. Dnia 11 listopada 1418 r. 
obrany został 'papieżem kard. Colonna, który przybrał imię Mar- 
cina V. Zatwierdził on przywileje nadane Krzyżakom przez po- 
przednika swego z XIII w., Honoriusza III. Widząc, że nie uzy- 
skają od papieża oficjalnego potępienia Falkenberga, Polacy zło- 
żyli protest na ostatnim posiedzeniu soboru, odwołując się od 
decyzji papieża do soboru następnego. Wywołało to wielkie obu- 


15
		

/Licencje_054_03_018_0001.djvu

			, 


rzenie Marcina V, szczególnie gdy uzbrojeni świeccy członkowie 
poselstwa polskiego złożyli papieżowi apelację już po zamknięciu 
soboru. Ale uwięzionego Falkenberga papież zabrał ze sobą do 
Rzymu. 
Sprawa ciągnęła się jeszcze przeszło szeŚĆ lat. Marcin V, przed 
którym cesarz Zygmunt oskarżał Polskę o popieranie husytów, 
zwlekał z rozstrzygnięciem aż do chwili, gdy Jagiełło i Witold 
oświadczyli, że zamierzają wystąpić przeciw nim. Wtedy Marcin 
V dnia 10 stycznia 1424 r. wydał bullę, w której "motu proprio" 
potwierdził orzeczenie komisji kardynałów co do "satyry" Fal- 
kenberga i rehabilitował Jagiełłę ze stawianych mu zarzutów. 
W tydzień później Falkenberg odwołał swe pismo i prosił papieża 
o łaskę. Wtedy został wypuszczony z więzienia, Polacy zaś cofnęli 
apelację do soboru. 
Dalsze losy Falkenberga są niepewne. Długosz podaje, że 
zwrócił się do Krzyżaków, by mu zapłacili za paszkwil, a gdy ci 
odmówili, napisał z kolei na nich książeczkę zniesławiającą, któ- 
rą mu wykradziono. Rzekomo miał umrzeć w klasztorze w Leg- 
nicy. Tak zakończyła się sprawa Falkenberga, która bez wątpienia 
przyczyniła się do pokrzyżowania polskich planów uzyskania wy- 
roku na Zakon. 
Niemniej jednak wystąpienie polskie na soborze w Konstancji 
przyniosło duże rezultaty. Jeszcze w r. 1410 kardynał francuski 
Piotr d'Ailly, jeden z filarów soboru i kandydat na papieża, za- 
chęcał rycerstwo francuskie do spieszenia Da pomoc Zakonowi, 
rzekomo zagrożonemu przez pogan i ich popleczników. Od soboru 
już takich wystąpień nie ma. Opinia 
achodu przekonała się, że 
i Polska i Litwa ze Zmudzią są krajami chrześcijańskimi i Zakon 
mógł odtąd apelować tylko do interesów szlachty niemieckiej, dla 
której był "szpitalem", czyli przytuliskiem. Ale wystąpienie Pa- 
wła Włodkowica miało też inne jeszcze znaczenie: oto prawa pogan 
jako ludzi zostały silnie zaakcentowane. Przez całe średniowiecze 
ścierały się dwa kierunki w teologii. Jeden z nich bronił zasad 
wojny dla nawrócenia niewiernych, którym odmawiał praw do 
bytu niepodległego dlatego, że grzech pierworodny oddał czło- 
wieka w niewolę. Drugi kierunek stał na stanowisku, że grzech 
pierworodny nie pozbawił pogan uprawnień płynących z prawa 
natury i stawał w obronie ich niezawisłości. Włodkowic swymi 


16
		

/Licencje_054_03_019_0001.djvu

			wystąpieniami zapewnił zwycięstwo idei drugiej, która będzie 
w XVI w. głoszona przez wybitnych autorów hiszpańskich, jak 
Las Casas i Vitoria. Czy znali oni pisma Włodkowica, jak można 
przypuszczać, czy też zbieżność jest przypadkowa - nie można 
jeszcze dziś rozstrzygnąć. W każdym razie Paweł Włodkowic 
wszedł do historii nauki jako jeden z twórców prawa narodów. 
Wywody Włodkowica znalazły też echo wśród poddanych Zakonu, 
którym przedstawił, że udział w wojnie niesprawiedliwej je5t 
grzechem. Należy przypuszczać, że gdy w latach 1432 i 1433 pod- 
dani Krzyżaków odmawiali udziału w wojnie zaczepnej z Polską, 
były to echa poglądów Włodkowica. 
Proces w Konstancji zakończył walkę ideową o chrystianizację 
i niezależność Litwy i Zmudzi. Jeszcze do r. 1435 będą Krzyżacy 
walczyć o rozbicie unii i zapewnienie sobie panowania na Zmu- 
dzi, ale nie mają już posłuchu na Zachodzie. Walkę zaś o odzy- 
skanie Pomorza trzeba było prowadzić nadal. W r. 1419 legaci 
papiescy wydali, nie bez namów książąt Rzeszy i cesarza, wyrok 
nakazujący oddanie Krzyżakom Zmudzi. Jagiełło zaprotestował 
w Rzymie i Marcin V unieważnił akt legatów. Wtedy obie strony 
zgodziły się na rozjemstwo cesarza Zygmunta, który miał wydać 
wyrok. Polacy łudzili się co do jego bezstronności, Krzyżacy zaś 
nie wątpili, że im sprzyja. Paweł Włodkowic, którego po powro- 
cie uniwersytet obrał prorektorem, występował jako przedstawi- 
ciel Polski na nowym procesie. Stanął tedy we Wrocławiu 6 stycz- 
nia 1420 r. przed sądem cesarza i zgłosił swe artykuły przeciw 
Krzyżakom. Ale gdy Zygmunt bez wysłuchania stron wydał 
krzywdzący Polskę wyrok i nakazał oddać Krzyżakom Zmudź, 
Jagiełło apelował do papieża. Włodkowic udał się do Rzymu. Pa- 
pież obiecał, że wyrok będzie wydany w r. 1421. Włodkowic przed- 
łożył memoriał, w którym domagał się zwrotu Polsce Pomorza, 
ziemi chełmińskiej i michałowskiej oraz bronił praw Polski i Li- 
twy do Zmudzi. Zwalczał też Krzyżaków jako instytucję zakonną, 
podważając prawomocność ich przywilejów. Legat papieski An- 
toni Zeno w końcu 1421 r. przybył do Polski, by przejrzeć doku- 
menty i przesłuchać świadków. Przeciwdziałał temu cesarz Zyg- 
munt, który zakazał Krzyżakom stawać przed sądem legata. Krzy- 
żacy zbojkofuwali więc terminy wyznaczane prżez Antoniego 
Zeno i oskarżywszy go o stronniczość, zapowiedzieli apelację do 


17
		

/Licencje_054_03_020_0001.djvu

			papieża. Zygmunt zagroził nawet Marcinowi V wyprawą na Rzym. 
Wtedy papież odwołał w marcu 1422 r. legata, który jednak do 
początków 1423 r. przesłuchiwał świadków i zamknął postępo- 
wanie dowodowe. 
Włodkowic w ostatnim swym liście mówi o wyrokach na Krzy- 
żaków. Właściwie ostateczne wyroki nie były wydane przez sądy 
papieskie, były tylko akty zamykające przesłuchanie świadków 
i wyroki komisarzy z 1321 i 1339 r. Legat Zeno wyroku ostatecz- 
nie nie miał prawa wydać i nie wydał go. Działania jego jednak 
zostały potwierdzone. Włodkowie nazywa tedy zamknięcie do- 
chodzenia dowodowego przez legata Zenona wyrokiem. 
W r. 1422 Jagiełło i Witold raz jeszcze po
tanowili orężnie 
dochodzić swych praw. Wybuchła wojna. Po zdobyciu warownego 
Golubia wojska polskie i litewskie ruszyły w głąb ziem Zakonu. 
Krzyżacy, których teraz Zygmunt opuścił, zawarli pokój nad je- 
ziorem Melnem. Zrzekli się praw do Zmudzi i oddali skrawek 
swych posiadłości na lewym brzegu Wisły naprzeciw Torunia. 
Doradcy królewscy ze Zbigniewem Oleśnickim na czele zrezygno- 
wali z dalszej walki o Pomorze, co im wypominać będzie później 
Włodkowic w ostatnim swym liście. Taki wynik tyloletnich wy- 
siłków musiał przygnębić Pawła. Był jeszcze w styczniu 1424 r. 
w Rzymie przy scenie odwołania zarzutów przez Falkenberga 
i tu przeżył ostatni swój triumf. Później przebywał zapewne we 
Włoszech, W r. 1427 zabiegał o to, by kościół Św. Idziego w Kło- 
dawie, którego był proboszczem, oddać kanonikom regularnym, 
osiadłym przy kościele Bożego Ciała w Krakowie. Król wyraził 
na to zgodę, a biskup Wojciech Jastrzębiec w r. 1429 zamienił 
probostwo na kolegiatę zakonną. Wnioskowano stąd mylnie, że 
Włodkowic wstąpił na starość do klasztoru. W rzeczywistości tak 
nie było. Paweł Włodkowic nadal pozostał księdzem świeckim. 
W r. 1431 Krzyżacy zerwali pokój z Polską i opowiadając się 
po stronie w. ks. litewskiego Świdrygiełły uderzyli znienacka na 
ziemię dobrzyńską, Kujawy i Krajnę, które okrutnie spustoszyli. 
Wieść o tym dotarła do Włodkowica, który przebywał wówczas 
w Padwie. Pełen bólu i goryczy wystosował list do Zbigniewa 
Oleśnickiego, który tu ogłaszamy. Zachował się on w dwóch wer- 
sjach, jedna z nich nosi podpis Włodkowica "ręką własną", ale 
ma ustęp skreślony jego ręką: jest to ostre napiętnowanie poli- 


18 


-
		

/Licencje_054_03_021_0001.djvu

			tyki panów koronnych. Mo.że autor zląkł się i potem dał przepisać 
tekst bez tego ustępu, który przytaczamy w przypisie (przyp. 7). 
Tę drugą wersję zaopatrzył w pieczęć. Jak obie znalazły się razem 
w aktach znajdujących się dziś w Bibliotece Czartoryskich w Kra- 
kowie - trudno dociec. 
Włodkowic w piśmie swym do Oleśnickiego wypowiada raz 
jeszcze swe zasady. Jest to jakby testament jego, stąd nazwano 
ten list "Ostatnim słowem Pawła Włodkowica". 
Tok myśli Włodkowica, przedstawia się następująco. Najpierw 
krytykując starszych, czyli radę koronną, tłumaczy się, dlaczego 
zabiera głos, uważa bowiem, że choć stoi nisko, lepiej widzi przy- 
czyny zła (1, 2). Następnie stawia twierdzenie, że nie można liczyć 
na utrzymanie pokoju z tymi, którzy nie żyją w zgodzie z Bogiem 
i moralnością (3). Wypowiada się przeciw zawieraniu kompromi- 
sów z Krzyżakami, Polacy bowiem mają za sobą dobre prawo (4). 
Należy też unikać bratania się z obłudnikami i odszczepieńcami, 
przy czym okrucieństwo obłudników jest gorsze od wszystkich 
innych zbrodni i grzechów. Krzyżacy zaś są obłudnikami i okrut- 
ną sektą w kościele, a zarazem wrogami religii Chrystusowej (5). 
Na dowód tego rozwija Włodkowic argumentację prawniczą, by 
przekonać zwolenników Zakonu. Nie ma danych do przypuszcze- 
nia, że ma on na myśli takich zwolenników w Polsce, raczej 
chodzi o wytoczenie argumentów wobec obcych (6). Autor zapo- 
wiada więc przeprowadzenie trojalnego dowodu: 1) przez unaocz- 
nienie faktów, 2) przez przyznanie się oskarżonych do winy, 
3) przez dowód ze świadków lub dokumentów publicznych. Każdy 
z tych trzech dowodów jest wystarczający do wyjaśnienia spra- 
wy (7). W pierwszym rodzaju dowodów - z faktów powszechnie 
znanych - autor szeroko omawia zerwanie w r. 1431 przez Zakon 
pokoju z Polską oraz niszczenie świątyń i dóbr kościelnych w cza- 
sie najazdu na ziemie polskie, piętnując obłudę mnichów-rycerzy. 
Powołuje się też na inkorporację przemocą kapituły ryskiej do 
Zakonu krzyżackiego i okrutne postępowanie ze świeżo nawró- 
coną Litwą (i Zmudzią) (8). W drugim rodzaju dowodów Włodko- 
wic przedstawia argumenty strony 'polskiej przedłożone w proce- 
sie papieskim w Rzymie w r. 1422, w którym Włodkowic był jej 
rzecznikiem (9). Przedłożono więc wyrok legatów papieskich za- 
pewne z r. 1321, dotyczący zwrotu Pomorza i zapłacenia odszkodo- 


2. 


19
		

/Licencje_054_03_022_0001.djvu

			wania z trzema potwierdzeniami. Tu nie wiemy dokładnie, co 
Włodkowic miał na myśli; znamy tylko wyroki sędziów papie- 
skich z lat 1321 i 1339; w r. 1422 wyrok nie został przez papieża 
wydany. Wyroki te nie zostały wykonane na skutek szkodliwej 
zgodliwości strony polskiej - także Oleśnickiego, do którego I 
wprost zwraca się Włodkowic (10). Bóg jednak, który dopuścił do . 
szkodliwej ugody, wskazuje teraz na chwilę odpowiednią do zu- 
pełnego zwycięstwa. Autor skreślił tu kilkanaście słów, które mo- 
gły dotknąć Oleśnickiego i panów rady (11, przyp. 17). Przystę- 
pując do rozważania przywilejów, które w swej obronie przyta- 
czali Krzyżacy, Włodkowic zarzuca, że były nadane przez cesarza 
potępionego przez kościół (Fryderyka II) i dotyczyły ziem, które 
do niego nie należały; również przywilej cesarza Ludwika Bawar- 
skiego nadający zakonowi Litwę w r. 1337 był bezprawny. Stąd 
wszystkie wojny Zakonu były niesłuszne i niesprawiedliwe, a pa- 
nowanie na ziemiach zdobytych nieprawne (12). Przystępując do 
trzeciego rodzaju dowodów, choć dwa poprzednie są wystarcza- 
jące, Włodkowic przytacza zeznania świadków. Najpierw przyta- 
cza 23 świadków na okoliczność zajęcia Pomorza przez Krzyżaków 
w r. 1308. Świadkowie ci, choć nieżyjący, stoją "ponad zarzutem 
wyłączenia", to znaczy: nie ma podstawy do kwestionowania wia- 
rygodności ieh zeznań. Włodkowie ma tu na myśli 25 świadków 
z procesu inowrocławskiego przed sędziami papieskimi w r. 1320. 
,Zachodzi więc pomyłka co do liczby; zapewne autor podawał dane 
swe z pamięci (13). Następnie przytacza świadków przesłuchanych 
przez pełnomocnika króla węgierskiego i rzymskiego Zygmunta 
Luksemburskiego, Benedykta Makraya, który w r. 1412 badał 
skargi na bezprawia Zakonu. Ciekawa rzecz, dlaczego Włodkowic 
pominął 126 świadków z procesu przed sędziami papieskimi 
w Warszawie w r. 1339, którzy przecie podawali jaskrawe przy- 
kłady bezprawia i okrucieństwa Krzyżaków (14). Jako trzecią gru- 
pę świadków przytacza tych, których przesłuchał legat Antoni 
Zeno w r. 1422 i 1423, który to przewód sądowy został rzekomo, t 
jak pisze, potwierdzony przez papieża. Wnioskiem jest, że nawet 
oddanie Polsce względnie sprzedanie na rzecz Polski wszystkich 
posiadłości Zakonu w Europie nie mogłoby w pełni zadośćuczynić 
poniesionym stratom (15). Dalszym wnioskiem Włodkowica jest 
twierdzenie, że Krzyżacy nie zasługują na to, by uważać ich za 


20
		

/Licencje_054_03_023_0001.djvu

			t 


zakon (16) i domaga się ich potępienia, jak potępiony został cesarz 
Fryderyk II, który Zakon w Prusach utrwalił (17). 
Z kolei Włodkowie przechodzi do omówienia sprawy wojny 
z Zakonem jako sposobu zadośćuczynienia za krzywdy wyrządzo- 
ne Polsce i uważa ją z gruntu za złą i niebezpieczną. Przedstawia 
on - idąc tu za tokiem myśli krakowskiego profesora Stanisława 
ze Skarbimierza, który napisał traktat o wojnie słusznej 2 - oko- 
liczności, które pozwalają wojnę uznać za sprawiedliwą (18). 
Stwierdza, że wojny prowadzone przez Krzyżaków były niespra- 
wiedliwe, a to z dwóch powodów: po pierwsze dlatego, że jako 
zakonnicy nie mogą posiadać własności oraz dlatego, że domy ich 
założone są na ziemiach bezprawnie i przemocą zdobytych (19). 
Po drugie - wojny toczone przez Zakon miały charakter agresji 
i dlatego były niesprawiedliwe, po trzecie - wynikały z pobudek 
niemoralnych, jak chciwość i żądza panowania, po czwarte - 
duch zemsty jest przez Włodkowica przemilczany, po piąte - nie 
mieli oni upaważnienia od papieża, a rzekome prawa cesarza do 
ziem niewiernych są sprawą niejasną - "ciemną wodą w górnych 
obłokach". Włodkowic powtarza tu swe rozumowania z trakta- 
tów, które składał na soborze w Konstancji podczas procesu 
z Krzyżakami (20). 
. Wreszcie autor, wykazawszy, że droga zgody i droga wojny są 
niewłaściwe, powraca do sprawy procesu przeciw Zakonowi, któ.- 
rą zalecał już właściwie, przytaczając argumenty prawne w punk- 
tach 6-17. Proponuje więc drogę prawa, czyli procesu, jaka 
"krótką i bezpieczną". Przedstawia sprawę upomnienia przez 
biskupów, co czasem ma za skutek zwrot rzeczy nieprawnie po- 
siadanej, następnie wymienia dwa rodzaje procesu z oskarżycie- 
lem z urzędu i na skutek skargi strony. Uważa drogę pierwszą za 
właściwą w procesie z Zakonem, gdyż sprawy są powszechnie 
znane. Wzywa więc biskupów, by nieopieszale stanęli w imię 
dobra dusz do walki przeciw obłudnikom - Krzyżakom, których 
nazywa wilkami owczarni Chrystusowej (21). Uważa, że zło roz- 
'Wielmożniło się na skutek niedbalstwa biskupów i dlatego biskupi 
polscy powinni je usunąć. Włodkowic nie występuje za akcją 


I E h r l i c h L., Polski wyklad prawa wojny XV w. Kazanie Stanisława 
ze Skarbimierza "De bellis iustis", Warszawa 1955. 


21
		

/Licencje_054_03_024_0001.djvu

			państwa przeciw Krzyżakom i pragnie, by sami biskupi wyto- 
czyli Krzyżakom proces oraz wydali wyrok. Proces ten miałby 
uderzyć w Krzyżaków jako w instytucję nieprawnie podszywa- 
jącą się pod miano Zakonu, jak to Włodko.wic wyżej sugeruje 
w punktach 16 do 18. Niewątpliwie autor mógł liczyć na życzliwe 
przyjęcie tego procesu także wśród biskupów obcych, którzy nie- 
chętnym okiem patrzyli na wyłamywanie się klasztorów i zako- 
nów spod ich władzy. Klasztory te i zakony uzyskiwały w Rzymie 
przywileje tzw. egzempcji, czyli wyjęcia spod władzy biskupów- 
takimi zaś właśnie przywilejami zasłaniali się też Krzyżacy. 
Włodkowic liczył więc może na poparcie części opinii europej- 
skiej. Kto miałby wyrok wykonać? O tym Włodkowic milczy. 
Skoro jest przeciwnikiem wojny, uważa może, że wyrok sądowy 
wystarczyć powinien wraz z karami kościelnymi? (22). W ostat- 
nim ustępie mówi autor o zwróceniu się z apelem do papieża, ale 
pisze o tym krótko. Poprzednie doświadczenia z procesami w Kurii 
usposabiały go widocznie sceptycznie co do powodzenia nowego 
tamże procesu. Nie pisze też nic o procesie przed soborem, 
który właśnie zbierał się w Bazylei, ani tym bardziej przed 
Zygmuntem Luksemburskim, który był wrogiem Polski. Zostaje 
więc w liście pewne niedomówienie, które pozwala przypuszczać, 
że Włodkowi c jednak widział jako rozwiązanie ostateczne wojnę 
słuszną w postaci wykonania wyroku, wydanego przez biskupów 
polskich. W ostatnim zdaniu usprawiedliwia się, że list jest tak 
długi (23). 
W liście wypowiada Włodkowie myśl swą w sposób bezpośred- 
ni, bez balastu scholastycznej uczoności. Tu najlepiej widać istot- 
ne założenia jego myśli. A sprowadzają się one do twierdzenia, 
że jeś
: heretycy uderzają w wiarę, to obłudnicy (a Krzyżacy są 
wHkami w owczej skórze) niszczą miłość, która jest podstawą 
chrześcijaństwa. Miłość jest rzeczą najważniejszą, główną, pod- 
stawową, dlatego Krzyżacy wydają się w świetle listu gorsi od 
heretyków. Te poglądy Pawła Włodkowica głęboko zakorzenią 
się w Polsce. Bezimienna notatka zwana "Revocatur", ogłoszona 
drukiem przez prof. Ehrlicha 3, a przypisywana Włodkowicowi 


· E h r l i c h L., Polski wyklad prawa wojny, Warszawa 1955, s. 198- 
203. . 


22 


I 
, 


. 


I 
I
		

/Licencje_054_03_025_0001.djvu

			I 
, 


lub jednemu z jego uczniów głosi, że wolno sprzymierzać się z he- 
,retykami przeciw napastnikom i przyjmować od nich pomoc. 
Prawdopodobnie chodziło o pomoc, jaką w r. 1433 otrzymała Pol- 
ska od wojsk husyckich "Sierotek" przeciw Zakonowi. 
Są też inne ślady oddziaływania myśli Włodkowica, jak np. 
przyznanie równych praw w dostępie do urzędów prawosławnym 
w Polsce, co przecież było sprzeczne z całą praktyką Europy Za- 
chodniej. Szeroka postawa tolerancyjna wytworzona przez Włod- 
kowica przetrwała do XVI w. Gdy dr Jan Eck, przeciwnik Lutra, 
domagał się od Zygmunta I prześladowania zwolenników refor- 
matora, król miał odpowiedzieć: "Pozwól mi być pasterzem ko- 
złów i baranów". Dopiero w drugiej połowie XVI w. postawa ta, 
bardzo wśród katolików rozpowszechniona, uległa zmianie. 
Ale jest też inny ślad wpływów myśli Pawła Włodkowica, gło- 
szącego, że rozstrzygnięcie sporu polsko-krzyżackiego leży na 
drodze prawnej rewizji przywilejów Zakonu. Podjął tę myśl nie 
kto inny, jak biskup warmiński Łukasz Watzenrode, wuj Koper- 
nika, który w końcu XV w. wytoczył w Kurii rzymskiej proces 
Krzyżakom, kwestionując ich przywileje zakonne. Proces toczył 
się długo i spełzł na niczym. Ale wiedział o nim zapewne Mikołaj 
Kopernik. Wiedział może, że według opinii Krzyżaków, gdyby 
wuja biskupa udało się posiekać w kawałki, nie znaleziono by 
w nim ani kropli innej krwi niż polska. Łukasz Watzenrode mógł 
się zapoznać z pismami Włodkowica w Polsce, gdzie długo prze- 
bywał w Gnieźnie i był zaprzysiężonym członkiem rady koronnej. 
Wypożyczał też z Krakowa akta procesów z Krzyżakami, o czym 
wiemy na pewno. 
Jeden jeszcze aspekt sprawy trzeba tu wspomnieć: zasada 
rozstrzygania sporów międzynarodowych drogą procesu, głoszona 
'W XV w., broniona przez Włodkowica, poszła w zapomnienie na 
długie wieki. Odrodziła się ona w końcu XIX i w XX w. I dlatego 
"ostatnie słowo Pawła Włodkowica", dotąd nie ogłoszone, warto 
jest przypomnieć. Był ten głos polskiego prawnika wyrazem 
dążeń, by zapewnić sprawiedliwość w stosunkach między naroda- 
mi, co głosić mieli w XIX w. wielcy poeci polskiego romantyzmu 
i co było jednym z naj głębszych dążeń polskich ruchów wolno- 
ściowych. 
W r. 1435 Paweł Włodkowie przebywał w Krakowie. Tu Jan 


. 


. 
I 


23
		

/Licencje_054_03_026_0001.djvu

			. - I ' .... :tt ' l
 - I 

 F ,..
. r
 ,nM14 fe ,
 
r4
 
.
 Yr 
f


, 
 
 .'h'_ 
 "'..¥\f1(
"'" 
"'f 

 łr"
 rl' pr 


I 


Ostatnia strona listu Pawła Włodkowica z podpisem 
Rkp. Czartoryskich nr 232, s. 652 


,...,;., "-ł' 
r""""" hIt';4ft4r 
.Oł1łn
 "r
" ,U../łtuł- , 

.... cf"Ołi 'ptfhl> ".".;..... 
t4 It' 
,"1 ,,6?tI c. nt ' ,, "" 
# 

-'- '2' ... "'rgtO 
...
G.n.' 
 
."IO 
oł. 
bi*C')... fOt4ł. 
irI)it;CJt" ...,,1.1,., 
....... "'"lA .... .., \Ma.., )I...n..... .1.'" ń ..",
 -ł'\1
"'r' "". WI.
ni' 
'" Pi-' Hlto h
 1: m" 1.wJ
 _ 
"0....- ,)d"" ""tlił...,..., eIł' "" v..... cpot r..., ".., pi lir "# 
ł.r 
 
.,........... et .......,,....' ,"'.........,. 
I" 
""i l' ,;......,.., .wf.... 
,.,. ..p.... . rłł, 
Itef 1 .
 .., &I'ł
' z-trłpu Miłe,. li -ł
-łi 

 
 td
""' 
"',"I'r... ""mat ..11 """'....... "fi""''''''''' ą.. 
,.. qttA... ""''''9 "I......... t,n,...... M...""".",. .'eJ",';\ re ...
...., 
r"""ł- mlD..... 4IJktrftlł..v 
",,1 
.c /h'.::.:«" ml'
 b" /tIirt; ,tlo1ł-łW 


Ostatnia strona odpisu listu. Rkp. Czartoryskich nr 232, s. 612 


24
		

/Licencje_054_03_027_0001.djvu

			, 


Rej, duchowny goniący za dochodami, usiłował go pozbawić po- 
siadanych godności. Włodkowie apelował, wytoczył proces przed 
sądem biskupa krakowskiego Zbigniewa Oleśnickiego i wygrał 
go. Jeszcze dnia 9 października 1435 r. Paweł Włodkowic wystę- 
puje jako świadek na dokumencie Oleśnickiego. Ale już nic nie 
pisał w tym czasie. Panowie rady koronnej wbrew jego upomnie- 
niom zawarli znów pokój z Krzyżakami w r. 1435 w Brześciu Ku- 
jawskim, nie odbierając im ziem polskich i rezygnując z wyto- 
czenia im procesu. Poglądy Włodkowica zostały odrzucone, on 
sam pogrążył się w zapomnienie. Nie wiadomo nawet dokładnie, 
kiedy umarł. Na pewno żył jeszcze 9 X 1435 r., i na pewno zmarl 
przed 5 października 1443 r., kiedy kapituła krakowska rozporzą- 
dziła domem, który zajmował przy ul. Kanonicznej, a który wspa- 
niale wybudował: odtąd każdy kanonik zamieszkujący ten dom- 
nie wiemy dziś który - płacić miał 3 grzywny rocznie wikariu- 
szom katedralnym na odprawienie nabożeństwa żałobnego za 
duszę tegoż Pawła. Książki, które Włodkowic przywiózł z Kon- 
stancji, są dotąd złożone w bibliotece uniwersytetu Jagiellońskie- 
go. Rękopisy prac nie wszystkie d.otąd ogłoszono. Niech więc ten 
skromny przyczynek będzie wyrazem hołdu dla wielkiego uczo- 
nego krakowskiego i wielkiego Polaka. 


. 
. * 


List Pawła Włodkowica znajduje się w rękopisie nr 232 Bi- 
blioteki Czartoryskich w Krakowie. Tekst łaciński z całym apara- 
tem krytycznym ogłoszony został w r. 1964 w Zapiskach Histo- 
rycznych Towarzystwa Naukowego w Toruniu (t. XXIX, z. 2). 
Przytaczamy tu reprodukcję ostatniej strony z podpisem Pawła 
oraz jej kopię współczesną. W przypisach podano wyjaśnienie 
faktów oraz odsyłacze do tekstów, którymi się Włodkowie posłu- 
giwał, a które dotąd istnieją. Podano także ważniejsze skreślenia 
i poprawki, które pozwalają sięgnąć do pierwotnej myśli autora. 
Przytoczono bibliografię ważniejszych prac o Pawle Włodkowicu. 
Pragnę wyrazić tu serdeczne podziękowanie prof. dr Adamowi 
Vetulaniemu, który udzielił wyjaśnień odnośnie do tekstów 
prawniczych, które występują w liście. Przekładu tekstu łaciń- 
skiego według wersji pisanej ręką autora dokonał p. Konrad 
Górski, filolog klasyczny. 


25
		

/Licencje_054_03_028_0001.djvu

			WAZNIEJSZE PRACE O PAWLE WŁODKOWICU 


B a r y c z H., Szkice z dziejów Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 1933. 
B r z o s t o w s k i T., Pawel Włodkowic, Warszawa 1954. 
E h r i c h L., Paweł Włodkowic i Stanisław ze Skarbimierza, Warszawa 1954. 
E h r l i c h L., Polski wykład prawa wojny XV w. Kazanie Stanislawa ze 
Skarbimierza "De bellis iustis", Warszawa 1953. 
E h r l i c h L., Pawel Włodkowic, rzecznik obrony pokoju, Kraków 1953. 
F i j a ł e k J., Dwaj dominikanie krakowscy [w:] Księga pamiątkowa ku 
czci Oswalda Balzera, t. I, Lwów 1925. 
F i ja ł e k J., Ostatnie słowo Patvla Włodkowica o zakonie krzyżackim, 
Przegląd Kościelny, Poznań 1902. 
F i ja ł e k J., Studia do dziejów uniwersytetu krakowskiego i jego wy- 
dzialu teologicznego w XV w., Rozprawy Akademii Umiejętności, Wy- 
dział Filologiczny, t. XXIX, Kraków 1899. 
Gór s k i Karol, Państwo krzyżackie w Prusach, Bydgoszcz-Gdańsk 1946. 
G r z y b o w s k i R., Włodkowica nauka o państwie a "proces doktrynalny", 
Zeszyty Naukowe UJ, Prace Historyczne z. 8 (1961). 
K a h l H. D., Die volkerrechtliche Losung der "Heidenfruge" bei Paulus 
Wladimiri von Krakau, Zeitschrift fUr Ostforschung Jhg. 7 1958. 
K r z y ż a n o w s k i S., Doktryna polityczna Pawla Włodkowica, [w:] Stu- 
dia ku czci W. Zakrzewskiego, Kraków 1908. 
K r z y ż a n o w s k i S., Przyczynki do literatury politycznej XV w., Spra- 
wozdania z czynności i posiedzeń Akademii Umiejętności, Kraków 1906. 
M o r a w s k i K., Historia Uniwersytetu Jagiellońskiego, t. I, Kraków 1900. 
N i e s i o ł o w s k i A.. Pawel Wlodkowic i jego doktryny na tle epoki, 
Przegląd Powszechny 1935. 
N i e s i o ł o w s k i A., Testament Pawla Wlodkowica, Verbum IV 1935. 
N i e s i o ł o w s k i A., Dwie metody nawracania, Annales Missiologicae 1937. 
P r o c h a s k a A., Na soborze w Konstancji, Rozprawy Akademii Umiejęt- 
ności Wydział Hist.-Filozoficzny, t. XXXV, Kraków 1898. 
S i l n i c k i T., Arcybiskup Mikolaj Trąba, Warszawa 1954. 
S i l n i c k i T., Sobory powszechne a Polska, Warszawa 1962. 
T Y m i e n i e c k i K., Moralność w stosunkach między państwami w po- 
glądach Pawla Wlodkowica, Przegląd Historyczny, t. XXII, Warszawa 
1919-1920. 
T y m i e n i e c k i K., Krzyżacy (Pr6ba odnalezienia źródel ideologii), Rocz- 
niki Historyczne, t. XVIII, Poznań 1949. 
Z a j ą c z k o w s k i S., Studia nad procesami Polski i Litwy z Zakonem 
krzyżackim w l. 1420-1423, Ateneum Wileńskie, R. XII (1937). 


26 


---
		

/Licencje_054_03_029_0001.djvu

			LIST PAWŁA WŁODKOWICA 
DO ZBIGNIEWA OLEŚNICKIEGO 


1. Czcigodnego w Chrystusie ojca, pana Zbigniewa, z Bożej 
łaski biskupa kościoła krakowskiego, pozdrawia Paweł syn Wło- 
dzimierza, tegoż kościoła kanonik, skromny doktor nauk, skory 
do spełniania wszelkich usług, które oby zawsze były miłe dla 
Kościoła a dla Waszego Ojcostwa 1 w Panu zawsze korzystne 
0, jak serce moje żalem wewnętrznym rozdarte płacze nad spu- 
stoszeniem ojczyzny mojej Ziem Dobrzyńskiej i Kujawskiej, 
a zwłaszcza nad zniszczeniem diecezji kościoła włocławskiego. 
Nadto spokojne Królestwo Polskie fałszywym bezpiećzeństwem 
omamione doznało teraz straszliwej plagi za zrządzeniem Boskim. 
Ten ból zaiste będzie, tak wierzę, nie tylko dla mnie utrapieniem 
wyjątkowym, lecz ogólnym dla wielu innych, jak i powszechnym 
dla całego Królestwa. I tym większy smutek mnie ogarnia i gory- 
czą napełnia, im liczniejszą gromadę moich starszych widzę pro- 
szących o pokój dla siebie. Po twardych i uciążliwych drogach 
chadzają oni, jakby brakowało męża, który by im wskazał drogQ 
prostą i z manowców odwołał. Biada mi, gdyż widzę, jak kroczą 
po drogach krzywych i niebezpiecznych, to na wojnach, to na 
układach, raz tak, raz inaczej. Teraz po wojnie do układu się zla- 
tują, a po układach powtórnie na wojnę i znowuż na odwrót, i tak 
w kółko obracają się z bezecnymi. Ma się wrażenie, że i sami cha- 
dzają i to w kółko bez końca odbywają, opuszczając drogę środ- 
kową i niby bitą publiczną, na której bezpieczniej do prawdziwego 
pokoju się dochodzi. A drogi, zwłaszcza wymienione powyżej, są 
pełne niebezpieczeństw, są nadto drogami błędnymi, nie zaś ra- 
tunku. 
2. Atoli cóż mam powiedzieć, cóż uczynić? Jeśli na wysokiej 
strażnicy czuwający i strzegący trzód Pana, drogi prostej dostrzec 
nie mogą i wskutek tego błądzących nie odwołują, nawet własne- 
go obowiązku nie spełniają. Jeśli ja malutki, stojąc na zewnątrz 
i na niskiej ziemi zajmując pozycję naj niższą , zapewnię, że wy- 
raźniej widzę od tych, co wysoko stoją, któż mi uwierzy? Jeśli 
moim ochrypłym głosem wołać będę, nikt mnie słuchać nie bę- 


l Jest to tytul przyznawany biskupom, po lacinie Paternitas. 


27
		

/Licencje_054_03_030_0001.djvu

			dzie. Jeśli się wtrącę do obcej sprawy nie przywołany, będą o za- 
rozumiałość mnie oskarżali. Lecz aby się nie zdawało, że moim 
milczeniem do tego mylnego stanowiska się przyłączam, błądząc 
z błądzącymi, i ażeby się obu tym, i owieczkom trzody Pańskiej 
i samym pasterzom, wskutek mojego spokoju nic gorszego nie 
przytrafiło, przeto to, co jękliwym głosem moim wyjaśnić nie 
mogę, przynajmniej niezawodnym piórem swoim za łaską Pana 
wyłożę. 
3. Niech więc ustąpią ciemności mądrości świeckiej tam, gdzie 
miejsce jest dla boskiej, a noc ludzkiej przemyślności i doświad- 
czenia niech ustąpi tam, gdzie słońce górnej wiedzy świeci. Niech 
milczą wszystkie ludzkie umiejętności, gdy się mówi o słowach 
niebiańskich. Mówi bowiem wieczne Słowo Boga Ojca dla nas 
litościwie wcielone: Beze mnie nic uczynić nie możecie J1. A na in- 
nym miejscu: Jam jest droga, prawda i żywot 3. Innej zaiste drogi 
prócz tej nie ma, którą do prawdziwego pokoju kroczyć należy. 
Jest nadto prawda światła wiekuistego i szczególnego pokoju, 
bez czego wszystko ciemnością jest. I żaden inny pokój nie jest 
prawdziwy bez tamtego, ponieważ bez niego nic nie istnieje. Jest 
nadto ży.cie, bez którego nie ma szczęścia etc. Ojcostwo Twoje 
chyba nie sądzi, iż do prawdziwego pokoju można dojść z tym, 
który kroczy bez drogi, nie wiedząc dokąd idzie. Albo kto w ciem- 
nościach chodzi bez światła, czyż nie uderzy nogą o kamień, jak 
głosi Pismo? Jak można sądzić, iż niespokojny dotrzyma pokoju 
innemu? Czyż przez niecierpliwość prawdziwy pokój, Chrystus, 
nie jest wykluczony i odrzucony? A kto ze sobą rozbrat bierze, 
jak ma się zgadzać z innym? Kto dla siebie niegodziwy, dla kogo 
może być dobry? Jest więc nie do wiary, iż można osiągnąć pokój 
z tym, który nie kroczy w pokoju Chrystusa ani w prawdzie Boga. 
4. Jednakowoż mógłby mi ktoś zarzucić: Wszelkie zło, które 
wojna zwykle rodzi, zgoda udaremnia, a nawet zupełnie wyple- 
nia. Dlaczego więc drogę porozumienia odrzucasz? Na to odpo- 
wiadam: Zgoda tego rodzaju nie jest końcem, lecz raczej wzmoc- 
nieniem zła, owszem nawet początkiem pośrednim, jak i wywo- 
łaniem wszelkiego zła w teraźniejszości, przeszłości i przyszłości, 


2 Jan XV, 5. 
3 Jan XIV, 6. 


28
		

/Licencje_054_03_031_0001.djvu

			początkiem, tak twierdzę, ze względu na zło przyszłe. Albowiem 
taka zgoda, istniejąca rzekomo według prawdy, kłamie, że jest 
prawdziwą zgodą, jak to niestety skutek nawet częstokroć wyka- 
zał. Albowiem poza nadzieją na czyjąś sptawiedliwość i na zgodli- 
wość okupujących bezprawnie obce posiadłości, ukrywa się je- 
szcze tyrańskiej przewrotności niesprawiedliwość. Jednakże z dru- 
giej strony sprawiedliwość Polaków wydaje się być jasna i co do 
tego wyrokami z autorytetu Apostolskiego już dawno prawnie 
wykazana. Takim plaszczykiem oczywiście zaciemnia się tego ro- 
dzaju zgodę, chociaż prawdy rzeczywistej się nie usuwa. I stąd 
bierze się, że taka sprawiedliwość jest podwójną niesprawiedli- 
wością ludzi podstępnych. Taka zgoda jest nawet środkiem gro- 
madzącym przestępstwa na przestępstwach, ponieważ przez taką 
zgodę werbalną i naturalnie nierealną ich niesprawiedliwość dalej 
się toczy i w złem mocniej się utrwala. Stąd owi Krzyżacy 
tak w grzechach się pławią i w swojej tyranii coraz więcej się 
wzmacniają. I to daje im widocznie bezpieczeństwo, oparte na 
bezkarności oraz sposobność do ciemiężenia ludzi i popełniania 
wielu innych bezeceństw. Jeśli zaś zbrodnie ich już dawno mi- 
nione oglądamy - jako skutek występuje ta tak wymuszona 
zgoda. Widzimy więc, że te oto zbrodnie przez nich popełnione 
zostały, by odpowiednio do woli samych złośliwców zgoda taka 
ostatecznie zaistniała, za pomocą której swoją tyranię swobodniej 
wykonywać by mogli i na ziemiach i posiadłościach obcych dłużej 
się utrzymali. . Nie wyplenia się zatem zbrodni przez taką zgodę, 
lecz więcej jeszcze je mnoży. 
5. Poza tym Pan nasz Chrystus, by swoich chrześcijan doslw- 
nałości nauczyć, cóż każe naśladować i czegóż unikać? Wska- 
zawszy drogę ocalenia i pokoju, którą mamy iść, wytknął nadto 
drogę, której unikać powinniśmy, mówiąc: Strzeżcie się fałszy- 
wych proroków, którzy do was przychodzą w skórach owczych, 
wewnątrz zaś są drapieżnymi wilkami. Po owocach ich poznacie. 
Nie może bowiem dobre drzewo owoców złych rodzić, ani złe 
drzewo owoców dobrych etc. 4, otwarcie dając do zrozumienia, że 
należy unikać obcowania z odszczepieńcami i obłudnikami, gdyż 
odszczepieńcy zgubnej nauce służą, obłudnicy zaś trucizną religii 


4 Mat. VII, 15-20. 


29 


-
		

/Licencje_054_03_032_0001.djvu

			pozornej zaraza]ą. Owi zwalczają naukę Chrystusa, a ci szaleją 
przeciw Kościołowi Chrystusa. Heretycy usiłują zniszczyć fun- 
dament, lecz hipokryci demolują gmach Boży zbudowany na moc- 
nej skale. Owi sprzeciwiają się prawdzie, ci zaś przewrotnością 
swoją .przeciwdziałają miłości, łączącej członki z głową i członki 
między sobą. Zatem te dwa rodzaje ludzi przewrotnych nazywa 
głos Pański, według świętych nauczycieli Chryzostoma 5, Grze- 
gorza 6, Augustyna 7 etc., fałszywymi prorokami, których należy 
się strzec. lo ile miłość, jak wiadomo, ważniejsza jest od wszyst- 
kich innych cnót, o tyle okrucieństwo obłudników jej przeciw- 
stawne gorsze jest od wszystkich innych zbrodni i grzechów 8. 
Skoro zaś bracia Krzyżacy z Prus w owczych szatach się zja- 
wiają, a rzeczywiście drap-ieżnego wilka w sobie mają, wynika 
z świętych słów Ewangelii, że oni właśnie są mężami podstępnymi 
i prorokami fałszywymi, od których Chrystus stronić każe. I przez 
to wnioskuje się ze słów Pańskich, że ten rodzaj ludzi jest zakałą, 
jest czystą obłudą i złym drzewem, które dobrych owoców ro- 
dzić nie może. Są oni nadto okrutną sektą Kościoła Chrystusa 
i wrogami religii chrześcijańskiej, jak nieodmiennie z ich włas- 
nych czynów wynika, i wskutek tego sekta ta przez Kościół Boży 
z gruntu zniszczona być musi. 
6. Ale ponieważ obłędna ta hipokryzja widocznie ma wielu 
wpływowych zwolenników, więc aby nikt mnie nie posądzał, że 
go obrażam dla tego - chociaż przyznaję, że jestem w rzeczy- 
wistości wrogiem nie osób, a niesprawiedliwości i przewrotności 
i te chcę prześladować póki żyję i Bóg mnie wspomaga - i ażeby 
prawda poprzednich twierdzeń jaśniej występowała, wprowadzam 
potrójne świadectwo, każde dla siebie wystarczające, celem wy- 


a Prawdopodobnie chodzi o komentarz św. Jana Chryzostoma do ewan- 
gelii św. Mateusza, Homilia 75 do Mat. XXIV (collectio selecta SS. Eccle- 
siae Patrum, ed. C a i 11 a u, t. 76, s. 211). 
e Prawdopodobnie chodzi o homilie na Ezechiela Lib. I., Hom. I, X, 
M i g n e, Patrologia Latina, t. 76, kol. 1181, 1368. 
7 Może chodzi tu o Państwo Boże Lib. XVIII, cap. 41, S. A u r e l i i 
A u g u s t i n i Opera omnia, ed. C a i 11 a u, t. 3, s. 500, przekład pOlski 
ks. W. K u b i c k i e g o, Państwo Boże, t. III, Poznań 1937, s. 293. 
8 Skreślone: a jako miloM: jest macierzą wszystkich innych cnót. 


30
		

/Licencje_054_03_033_0001.djvu

			wołania pełnego zaufania. W ustach bowiem dwóch lub trzech 
trzyma się każde słowo, według prawdy ewangelicznej 9. 
7. Albowiem każdą wątpliwą sprawę sądową wyjaśnia się 
zwykle potrójnym rodzajem udowodnień. Spra'Wa albo przez una- 
ocznienie faktu sama przez się jest jasna i nie wymaga innego 
dowodu, bo wyrazistość popełnionej zbrodni nie potrzebuje krzy- 
ku oskarżającego. Albo udowodnienie następuje przez własne 
przyznanie się strony w sądzie złożone, i od tego widocznie nie 
ma żadnego lepszego dowodu. Albo sięga się po dowody prawne, 
mam na myśli świadków lub dokumenty publiczne. I każde z tych 
udowodnień wyjaśnia sprawę tak, że na wypieranie się nie ma 
miejsca. 
8. Gdy znajdujemy się w pierwszym rodzaju udowodnień, 
niech przemawiają Polska, Prusy, Inflanty i inne kraje chrześci- 
jańskie sąsiednie i bliskie, gdzie sprawki rzeczonych Krzyżaków 
prawu boskiemu przeciwne są oczywiste. Dla lepszego zrozumie- 
nia jednakże natychmiast to muszę nadmienić, co niedawno się 
stało w Królestwie Polskim, mianowicie w roku Pańskim 1431: 
Gdy wtedy Najjaśniejszy Pan Władysław, król polski, ze swoimi 
wojskami daleko poza państwem działał, świętokradzki zastęp 
tychże bezbożników wnet, bez uwiadomienia rzeczonego króla, 
zerwał układ pokojowy 10 i naruszył uroczyste umowy, które na- 
wet u narodów barbarzyńskich na podstawie naturalnego prawa 
międzynarodowego mocno są przestrzegane; a porzuciwszy za 
plecami ugodę już dawno zawartą i zamieniwszy ją na niezgodę 
zwykle przez nich uprawianą, napadł jako nieprzyjaciel na arcy- 
chrześcijańskie Królestwo Polskie i spustoszył je z dzikim okru- 
cieństwem i srogością nadmierną i więcej niż pogańską, nie szczę- 
dząc ni płci, ni wieku. W tym państwie kościoły wielce znakomite, 
zwłaszcza macierzysty w Gnieźnie i do tego w Włocławku i Płoc- 
ku 11, obfitujące w wielkie posiadłości - kler ich posiadał rozle- 
głe okręgi - nie tylko w tychże posiadłościach zostały naruszone 


, Jan VIII, 17. 
10 Mowa o pokoju zawartym nad jez. Melnem w r. 1422. 
11 Termin "kościól" używa Włodkowie w dwojakim znaczeniu: l) jako 
świątyni, 2) jako osoby prawnej, którą stanowi diecezja. W tym drugim 
znaczeniu pisze w tym miejscu o archidiecezji gnieźnieńskiej i diecezjach 
kujawskiej oraz plockiej. 


31
		

/Licencje_054_03_034_0001.djvu

			i walnie uszczuplone, lecz także w rzeczach kultu Boskiego. Al- 
bowiem nie tylko dobra kościelne zostały zniszczone, lecz nawet 
kościoły tychże krajów z sakramentami i relikwiami świętych, 
z książkami, kielichami i wszelkim innym sprzętem liturgicznym 
w żałosny sposób spalone zostały doszczętnie; krótko mówiąc 
dwa znakomite księstwa, mianowicie Dobrzyńskie i Kujawskie, 
z kościołami i majątkami kościelnymi prawie całkowicie ogniem 
zostały strawione. Oto bezbożna religia złoczyńców, świętość 
świętokradzka podpalaczy, pobożność wilków ukryta pod odzie- 
niem owczym i religijnym, obłuda Krzyżaków pod pozorami 
chrześcijańskimi! Tak wydaje owoce swoje, tak nierządny Zakon 
tych ludzi bezecnych zwykł postępować w nabożności diabelskiej 
pod płaszczykiem białym, pod którym obłudnie kryje się diabeł 
czarny i okrutny. On to pod mianem braci Swiętej Marii uwłacza 
chwale i czci Matki Bożej, której [nie tylko] kościół włocławski 
wspaniały i potężny, zwłaszcza Jej gmach kosztowny i okazały 
ciężko naruszył, ale i całe Jej miasto Włocławek wraz z okręgiem 
prawie ze szczętem zniweczył. Cóż mam rzec o kościele płockim, 
który podobnież poświęcony jest tej samej Matce i Dziewicy 
chwalebnej! Połowę tego okręgu kościelnego razem z kościołami 
i dobrami kościelnymi pożarami obrócił w perzynę. Milczę o ma- 
cierzystym kościele świętej Marii w Rydze na terenie Inflant, 
który zagarnął ten sam srogi sprawca ciemności i ojciec kłamstwa 
pod czarnym krzyżem ukryty, zająwszy dobra kościelne, po wy- 
kluczeniu kanoników regularnych z prawdziwego zakonu św. ojca 
Augustyna, braci swojej hipokryzji wprowadził i szpetnie zbezcze- 
ścił 12. O litewskich neofitach zaś milczeć każe nadmiar materiału, 
który zmieściłby się zaledwo w wielkiej księdze; w tych neofitach 
ukrzyżował Chrystusa ten sam demon hipokryta rękami rzeczo- 
nych Braci swoich, przez wiele lat najeżdżając tereny Litwy i pa- 
ląc nowe kościoły, krwawymi represjami strasznie uciskając 
chciał zgasić w nich wiarę chrześcijańską, jak skutki wykazy- 
wały. O innych zaś znanych czynach tych Braci nic więcej nad 
tę wzmiankę! 
9. Przystępuję do drugiego rodzaju udowodnień, co do któ- 


.2 Mowa tu o inkorporacji do Zakonu arcybiskupstwa i kapituly rys- 
kiej, w r. 1394. 


32
		

/Licencje_054_03_035_0001.djvu

			rego należy naprzód podać tę wiadomą prawdę, którą także Twoje 
Ojcostwo dobrze zna, jak Najjaśniejszy władca Pan Władysław. 
król polski, dopiero co po powszechnym soborze w Konstacji 
w niezgodzie się znajdował z tymiż Braćmi z okazji swoich po- 
siadłości 13. Z tej racji stanęły obie strony wobec arcykapłana 
rzymskiego Kościoła Powszechnego, jako przed swoim sędzią nie- 
wątpliwym, przez swoich posłów i prokuratorów w tej sprawie 
prawnie ustalonych, po wyznaczeniu ostatecznego terminu dla 
ubiegających się stron, w którym wyłuszczyć miały wszystko od- 
powiednio do swoich zamierzeń - jakoż przedstawiły swą sprawę 
ze skutkiem. 
10. Najpierw przedłożono ze strony rzeczonego króla doku- 
ment uroczysty i publiczny wyroku delegatów Stolicy Apostol- 
skiej, już dawno na rzecz króla polskiego, przeciw rzeczonym 
Braciom wydanego, o ziemiach i posiadłościach na Pomorzu, 
Ziemi Chełmińskiej i Michałowskiej, a także o wielkie sumy piE- 
niędzy z tytułu strat wtedy poniesionych 14. A ponieważ w inte- 
resie tych Braci przed tym samym arcykapłanem rzymskim lub 
jego komisarzem ten sam wyrok ze swoim dokumentem publicz- 
nym powyżej wymienionym częstokroć był zwalczany, lubo nie 
odrzucony, został on wręcz przeciwnie przez trzy równoznaczne 
kolejno wyroki zatwierdzony, jak z tego potrójnego dokumentu 
publicznego nader jasno wynika 15. Gdy więc rzeczeni Bracia tym 
samym, że na sąd się zgodzili i za stronę zwalczającą wymieniony 
wyrok uznali się, uważa się, że zgodzili się na wszystko. co z tegoż 
przewodu sądowego wynikało. I gdyby wymieniona zgodliwość 
mniej jasna i nieszczęśliwa nie przeszkadzała, nie pozostałoby 


L3 Chodziło o zwrot Polsce Pomorza, ziemi chelmińskiej i michalow- 
skiej, a Litwie - Zmudzi. 
l. Nie wiadomo, o który wyrok chodzi Wlodkowicowi, o wyrok z 1.121 
wydany w Inowroclawiu, czy też o wyrok z r. 1339, wydany w Warszawie, 
Lites ac res gestae, wyd. II Poznań t. I S. l-51 oraz 55-413. 
IS Nie wiadomo, o których wyrokach mówi Włodkowie: 1321, 1339, którego 
później nie wymienia ani świadków nie cytuje, i jaki trzeci? Może to proces 
z 1422 r., który miał być rzekomo zatwierdzony przez papieża, jak pisze 
niżej? W procesie z 1422 r. (i b i d. wyd. I, tom III, S. 334-337) wyroku 
końcowego jednak nie bylo, jak wykazal Z a j ą c z k o w s k i S., Studia 
nad procesami Polski i Litwy z Zakonem Krzyżackim w l. 1420-1423, 
Ateneum Wileńskie, Rocz. XII, (1937). 


3 Z dziejów walki o pokój I sprawiedliwość 


33 


I 

 


-
		

/Licencje_054_03_036_0001.djvu

			w tym procesie już nic innego do zrobienia, jak tylko zgodzić się, 
by obwieszczenie nastąpiło na piśmie, iż wyrok delegatów Stolicy 
Apostolskiej słusznie należy przekazać do wykonania 16. Czy wI- 
dzi teraz Twoje Ojcostwo, ile złego przyniosła królowi i Króle- 
stwu wspomniana ustępliwość? 
11. Lecz Bóg, któremu także wszystkie czasy służą, gdy rzą- 
dzi i w dobrym porządku wszystko utrzymuje, przyczynia się do 
tego, że zaraza wymienionej zgodliwości ustaje: Jak wtedy odło- 
żył 17 przydział ostatecznego zwycięstwa w tej sprawie przez ze- 
zwolenie na tęże ugodę, tak właśnie 'przeciwnie chciał wskazać 
na moment więcej już dogodny dla osiągnięcia tegoż zwycięstwa 
i sprawiedliwości oraz dążenia do nich. Albowiem jak okrucień- 
stwo wymienionych braci przyczyną było tejże zgody na zahamo- 
wanie sprawiedliwości z dopustu Bożego, tak i teraz na odwrót 
powstała przyczyna niezgody dla wprowadzenia sprawiedliwości 
zrządzeniem Pana, kt6ry jedyny przewrotnymi zamiarami ludzi 
złośliwych kierować umie. 
12. Po drugie: ze strony rzeczonych Braci podano wiele róż- 
nych artykułów i przywilejów, a między niektórymi na pierwszy 
rzut oka znajdowała się herezja, jakoby chrześciJanom wolno było 
kraje niewiernych najeżdżać z myślą zajmowania ich posiadłości, 
gdyż się to wręcz sprzeciwia przepisom Pana: nie kradnij, nie za- 
bijaj etc. Gdyż nikt nie wątpi, przy zdrowych zmysłach będąc, 
że niewierni słusznie dzierżą (Jwe posiadłości, i to na podstawie 
międzynarodowego prawa naturalnego. Wśród tych przywilejów 
cytowano głównie te, które służyły widocznie do uprawomocnie- 
nia posiadania ziem i posiadłości niegdyś do niewiernych Zmu- 
dzinów należących 18, o nie toczył się wtedy spór między strona- 
mi. Istnieją u Krzyżaków niektóre przywileje cesarza Frydery- 
ka II 19, który za herezję i inne zbrodnie pozbawiony został władzy 


II Proces przed Zenonem z r. 1422, Lites, wyd. I, t. III passim. 
17 Mowa o pokoju melneńskim z r. 1422. Skreślone: jak lekarz do- 
świadczony dający lek przeciw chorobie tej zgody, przeszkadzającej spra- 
wiedliwości, chciał zachować do czasu bardziej właściwego w tym obec'1ym 
czasie lek ten [...J. 
18 Przywilej wydany przez cesarza Ludwika Bawarskiego, nadajqcy 
w r. 1337 Litwę i Zmudź, Lites, wyd. I, t. III. s. 144. 
11 Przywilej z r. 1245. I b i d. wyd. I, t. III, s. 142. 


34
		

/Licencje_054_03_037_0001.djvu

			i wszelkiej czci przez papleza Innocentego IV na powszechnym 
soborze w Lyonie. O tej banicji mówi dekret w tym miejscu, które 
się zaczyna: Ad Apostolicam de sen. et re iudi. Lio VI020. Ten 
właśnie Fryderyk, jak w jego przywilejach jest zawarte, poda. 
rował wtedy tymże Braciom ziemie niewiernych, których sam 
nie posiadał i które nigdy do niego nie należały, mianowicie zie- 
mie Prus, Litwy, Zmudzi, również Łotwy, II].flant i Rusi; w ogóle 
nadał im wszystkie inne ziemie i 'posiadłości niewiernych, których 
by mogły dosięgnąć chorągwie Krzyżaków lub które mogliby so- 
bie podbić wspomagani wojskami chrześcijańskimi. Gdy zaś ze- 
znają w sądzie, że owe rzeczywiście błędne przywileje posiadają 
na swój pożytek, wynika, że również wszystko, co w tychże zawar- 
te uznają: Najpierw przyznają się do swego błędu oraz do tego, 
że za sprawcę tegoż błędu i swojej hipokryzji tegoż wymienionego 
heretyka mają i że przez to tę ich sektę oszukańczą jako najpo- 
tworniejszą herezję słusznie potępić należy, albowiem potomstwo 
idzie śladami ojca. Po wtóre wszystkie ich wojny od czasu tych 
przywilejów były niedozwolone i niesprawiedliwe. Ach, iluż 
chrześcijan w błąd wprowadzono z różnych stron świata do nich 
zlatujących się celem odbycia służby wojskowej przeciw poga- 
nom; mnóstwo chrześcijańskich dusz ta zatracona sekta w błąd 
wprowadziła przez tyle czasu i zgubiła. Och, jaki żal o to i o taką 
pomyłkę! Jaki człowiek mógłby to wyczerpująco przedstawić! Po 
trzecie: Na ziemiach Prus, Zmudzi, Inflant i innych, które nale- 
żały do niewiernych, na podstawie tych przywilejów Krzyżacy 
nigdy nie mieli żadnych praw ani nie mają i wskutek tego Krzy- 
żacy trzymają te ziemie, zająwszy je z wielkim niebezpieczeń- 
stwem dla dusz swoich, gdyż: grzechu się nie odpuszcza, chyba 
po zwróceniu mienia zrabowanego. Do tego wszystkiego przy- 
znają się w rzeczy samej poprzez swoje przywileje, chociaż wy- 
raźnie tego, jak się zdaje, nie głoszą. 
13. Dwa poważne udowodnienia przeprowadziwszy, przeciw 
którym, zdaje się, żadnego sprzeciwu podnosić nie można, pozo- 
staje jeszcze tylko trzeci rodzaj krótko przytoczyć - potrójny 


- Por. Sextus 2. 14, 2. Jest to sposób cytowania ksiqg prawa kanonicz- 
nego: Liber sextus, księga szósta dekretal6w. Dekret przytoczony zaczynlll 
się od słów: Ad apostolicam - do Apostolskiej [...] i dalej: o wyroku 
i sprawie osądzonej. 


3° 


3;)
		

/Licencje_054_03_038_0001.djvu

			sznur bowiem trudno zerwać - by w imię Św. Trójcy po usunię- 
ciu tego błędu dusze ludzkie ocalały. Albowiem na ten wypadek, 
gdyby straciły na znaczeniu wszystkie poprzednie wywody, które 
jednakże ważności tracić nie mogą, wprowadzam potrójnych 
świadków i trzy prawdziwe dowody publiczne poza owymi wy- 
mienionymi, którymi to świadkami i dowodami będzie można 
ustalić, że sekta ta nie jest jakimś zakonem religii chrześcijań- 
skiej, lecz kłamstwem i obłędem wręcz przeciwnym prawu i reli- 
gii chrześcijańskiej. I najpierw wskazuję 23 świadków, bez- 
względnie stojących ponad zarzutem wyłączenia, którzy [choć] 
cieleśnie już nie żyją, to jednak żyją świadectwa ich jasne w pa- 
mięci ludzi i oparte Q jeden publiczny niewątpliwy dokument, 
z ramienia właściwego sędziego sporządzony. Tymi zatem świa- 
dectwami dostatecznie wykazane jest tych braci potworne i nie- 
ludzkie okrucieństwo, które stosowali przeciw Polakom, gdy je- 
szcze jako tako władali ziemiami i posiadłościami Polaków: mia- 
nowicie Ziemią Chełmińską i Michałowską; posiadłości pomorskie, 
odpowiednio do swoich zasad siłą zajęli, usunąwszy stąd bratan- 
ków ówczesnego króla polskiego, książąt sziachetnych oraz innych 
dowódców i urzędników rzeczonego króla 21. Tę ot:) posiadłość 
od tego czasu trzymali w swoim ręku i dziś jesz
ze trzymają 
z ciężką krzywdą króla i Królestwa Polskiego, a do tego na ciężką 
szkodę swoich dusz; dlatego więc jasne jest, że ta sekta potępienia 
godna jest jako trwająca nieustannie w grzechu. 
14. Po drugie: Przedstawiam innych świadków z innego cza- 
su, mianowicie gdy po roku 1408 ci sami Bracia najechali Króle- 
stwo Polskie i tam wiele zbrodni popełnili - tych sprawiedliwym 
zrządzeniem Boga miecz Polaków pożarł 2.2 - podobno ani jeden 
z nich nie uszedł z boju z wyjątkiem nielicznych ich zaciężnych. 
Wreszcie naj jaśniejszy król rzymski, pan Zygmunt, chcąc walczą- 
ce strony na ścieżkę sprawiedliwości zaprowadzić za pomocą ar- 
bitrażu, wmieszał się między strony i za zgodą każdej z nich na- 
znaczył swego pełnomocnika. Ten miał, przenosząc się w owe 
strony, straty każdej z nich stwierdzić oraz świadków stąd uzys- 


Et Jest tu mowa o procesie z r. 1320, kiedy stanęło 25 świadków, gdyż 
w procesie T. 1339 stanęlo 126 świadków. Należy przyjąć tu omyłkę Włod- 
kowica. Por. Lites, wyd. II, Poznań 1890, t. I, s. 1-51. 
El Mowa tu o zwycięstwie polskim pod Grunwa[dem 15 [ipca 1410 r. 


w 
;J 


36 


j
		

/Licencje_054_03_039_0001.djvu

			kanych przyjąć i badać, nadto inne uprawnienia rozpatrzyć, któ- 
rymi by strony same się wspomagać chciały. Ten oto pełnomocnik, 
strzegąc, co strzec należy, badał i przyjął wielu świadków tak dla 
strony króla polskiego, jak i dla strony kościołów i wielu innych 
osób Królestwa Polskiego, z objętych kompromisem tym; ze stro- 
ny zaś 'wymienionych Braci żaden świadek oczywiście nie został 
wyznaczony - pomijam, że podano, jak się zdaje, jakieś błędne 
przywileje, powyżej określone. Tymi właśnie świadkami i świa- 
dectwami zostały udowodnione nie tylko różne wielkie straty 
króla, kościołów i innych mieszkańców tegoż państwa, lecz także 
bardzo liczne czyny straszne i niesłychane rzeczonych Braci, o któ- 
rych nikt zdrowy na umyśle nie wątpi, iż są dziełami ciemności 
wszelkiej religii przeciwnymi. Któż zatem śmie twierdzić, że to 
jest zakon religii chrześcijańskiej, chyba tylko bezmyślny prze- 
ciwnik prawdy, gdyż Chrystus, prawda naj wyższa, mówi, że ci są 
fałszywymi prorokami, pouczając, iż po owocach ich się poznaje. 
To wszystko zaś staje się nadto oczywiste przez niezawodne do- 
kumenty, mianowicie przez jedną księgę specjalną, w której aż 
nazbyt wyraźnie zawarte są działania tegoż pełnomocnika i do 
tego pieczęciami i podpisami na sposób dokumentu publicznego 
uwierzytelnione, by służyły jako wiarygodne świadectwo po- 
tomnym 23. 
15. Po trzecie: wprowadzam świadków innych i w innym 
czasie świadectwo na tę prawdę przedstawiających, przepisowo 
przyjętych i badanych przez pełnomocnika od Kurii Aposto15kiej, 
niedawno po soborze powszechnym w Konstancji w tym celu przy- 
słanego, w sprawie innych szkód i zbrodni później przez rzeczo- 
nych Braci popełnionych. Ten to komisarz o wszystkich sprawach 
w podobny sposób jedną księgę wiarygodną sporządził, czyli wia- 
rygodnie opieczętowaną 24. Tegoż właśnie komisarza pracom po- 
dobno arcykapłan rzymski listem apostolskim dodał ważpości 25, 


!!3 Akta procesu Benedykta Makraya z r. 1412, i b i d. wyd. II, t. II, 
s. 346-351. 
24 Akta procesu legata Zenona z r. 1422, i b i d., wyd. I, tom III, Poznan 
1855. 
26 Potwierdzenie Marcina V nieznane, nie pisze o nim D ł u g o s z. 

 Historia, t. IV, s. 293. Marcin V potwierdził dzialania legata, który dokonał 
:J przesluchania świadków, Z a j ą c z k o w s k i, op. cit., s. 375, 377-379, 
397-398. 


37
		

/Licencje_054_03_040_0001.djvu

			Milczę o innych szkodach oraz o' niegodziwych i wstrętnych tych- 
że Braci czynach w innych czasach kolejno dokonanych, które, 
jak się okazuje, nie są autentycznie spisane. Te właśnie szkody są 
uważane za tak liczne i poważne, że gdyby sprzedano wszystkie 
majątki posiadane przez rzeczonych Braci w Niemczech, Włoszech 
i wszędzie indziej, niezupełnie mogłyby zadośćuczynić Królestwu 
Polskiemu i Polakom. 
16. Czy sądzi dotychczasowy rzecznik tej herezji i hipokryzji, 
że upiększeniem jakimś usprawiedliwić można tychże Braci? 
Musiałby albo przyznać, że przewrotny stan tychże nie jest żad- 
nym zakonem ani służbą bożą, lecz oszustwem i odszczepień- 
stwem albo musiałby twierdzić, iż Chrystus nie jest Bogiem mó- 
wiącym prawdę i nie powiedział prawdy zapewniając, że drzewo 
dobre nie może wydawać owoców złych i odwrotnie. Lecz drugie 
twierdzenie jako straszna herezja nie może w żaden spo,sób być 
podtrzymywane, więc niewątpliwie uznać trzeba pierwsze, gdyż 
według logiki wyciąga z całego założenia rozłącznego takie twier- 
dzenie z odrzuceniem jednej części, a dowodzeniem drugiej. 
17. Z poprzedniego wnioskuje się, że nie może być żadnej 
zgody między Polakami, Litwinami i innymi chrześcijanami 
a Krzyżakami na szkodę całego kościoła wojującego, a niemniej 
religii i wiary chrześcijańskiej, albowiem mówi apostoł: Jaki może 
być układ między Chrystusem a Belialem, jaka zgoda między 
świątynią Boga a bałwochwalstwem 26? Po drugie wnioskuje siG, 
że ta sekta, jako jawnie zgubna, nie może być tolerowana przez 
Kościół, lecz należy ją doszczętnie zniszczyć podług słów Bożych: 
Wszelki szczep, którego nie szczepił Ojciec mój niebieski, wy- 
korzeniony będzie 27. A w innym miejscu: Każde drzewo, które 
nie rodzi dobrych owoców, będzie wycięte etc. 28 . A ponieważ 
mówi się, że rzeczony cesarz Fryderyk był wielkim prześladowcą 
Kościoła, którego owi Bracia widocznie naśladują w tej sztuce - 
on bowiem ten bezbożny Zakon na tych ziemiach jako taki utrwa- 
lił - to trzeba twierdzić: Jeśli potępiono sprawcę, to i dziedzic- 
two się po nim potępia. 
18. Dotąd mówiło się o zgodzie. Pozostaje poza tym krótko 


*' 2 Kor. VI, 15. 
t7 Mat. XV, 13. 
t8 Mat. VII, 19. 


38
		

/Licencje_054_03_041_0001.djvu

			pokazać, że droga wojny jest zła i niebezpieczna. I do tego należy 
naprzód podać 5 warunków, pod którymi wojnę usprawiedliwić 
można. Gdy jedneg	
			

/Licencje_054_03_042_0001.djvu

			lone z dwóch przyczyn, raz dlatego że są heretyckie 30, drugi raz 
ponieważ są po tyrańsku i niesprawiedliwie uzyskane lub zdo- 
byte, jak powiedziano. I przez to nie są prawnie ustalone i w na- 
stępstwie ich kolegia lub domy nie mogą mieć żadnych posiadło- 
ści; nie można zatem twierdzić, iż ci sami Bracia mogą mieć po- 
siadłości ze względu na wspólnotę kolegiów lub domów. Albowiem 
w kwestii: czy kolegia, czyli domy kanonicznie są założone, wyma- 
gane są najpierw uprawnienia nadającego, nie zaś własna zuchwa- 
łość zajmującego. Wymagane jest, by siedziba uzyskana została 
odpowiednim prawem, a nie gwałtem, oraz by wyposażona została 
wedle prawa kościelnego lub cywilnego w posiadłości sprawiedli- 
wie uzyskane, a nie przemocą zajęte. Wymaga się nadto, żeby kim 
innym był nadający a kim innym odbierający, inny osadzający 
a inny osadzony, inny wyposażający a inny wyposażony. A to 
nie ma miejsca w kolegiach owych Braci 31. 
20. Po drugie: Wojny ich są niesprawiedliwe ze względów 
rzeczowych, albowiem nie są prowadzone dla odzyskania rzeczy 
albo dla obrony wiernych lub ojczyzny, lecz dla przywłaszczenia 
sobie ziem i ujarzmienia niewiernych, jak wynika z przywilejów 
powyżej podanych. Z nich to jasno wychodzi, że wszystkie po- 
siadłości, które należały do niewiernych, mianowicie do Prus, 
Inflant, Zmudzi etc., są zdobyte przemocą i niesprawiedliwie. 
I wskutek tego oczywiste jest, że wszystkie ich kolegia w tychże 
posiadłościach nie są prawnie wyposażone ani kanonicznie zało- 
żone, lecz przez tychże Braci zuchwał9ścią własną uczynionp 
i zmyślone. Po trzecie: są niesprawiedliwe ze względu na pobudkI':'. 
Nie zdaje się bowiem, że takie wojny prowadzili oni zmuszeni 
jakąś koniecznością, lecz tylko zachcianką zdobywania obcych 
posiadłości oraz żądzą panowania. O wojnie czwartym sposobem 
prowadzonej milczę, bo chodzi o ducha zemsty. Po piąte: wszystkie 
wojny ich są i były niesprawiedliwe z racji upoważnienia; sami 
bowiem prowadzą i prowadzili wojny, tak przeciw niewiernym 
jak przeciw chrześcijanom, nie z jakiegoś prawnego upoważni e- 


30 Włodkowie używa zapewne celowo terminu collegia. na oznaczenie 
konwentów krzyżackich. by nie nazywać ich klasztorami. Collegium oznll- 
cza w tym czasie wszelką społeczność zorganizowaną. 
IM Zdaniem prof. A. Vetulaniego, sformułowanie to nie jest zaczerpnię- 
te z tekstu legalnego (prawnego), aczkolwiek na nim się opiera. 


40
		

/Licencje_054_03_043_0001.djvu

			nia, lecz z własnego zuchwalstwa; albowiem cesarz, największy 
heretyk, pozbawiony imperium i wszelkiej czci, nie mógł im tego 
dać, czego sam nie posiadał. Czy wszyscy niewierni prawnie pod- 
legają Cesarstwu Rzymskiemu, nawet ci którzy Cesarstwa Rzym- 
skiego wcale nie uznają lub nawet wszyscy chrześcijanie, nie roz- 
sądzam, lecz pozostawiam to czczym roztrząsaniom, gdyż ten 
przedmiot, jak mi się zdaje, jest ciemną wodą w górnych obło- 
kach. To zaś uważam za pewne, iż arcykapłan rzymski jest nie- 
wątpliwym sędzią wszystkich poprzednio wymienionych, jako 
zastępca Chrystusa, który ma władzę wypowiadania wojny nawct 
niewierzącym, Kościoła Rzymskiego nie znającym, ilekroć powód 
rozumny tego wymaga. 
21. Teraz o drodze pośredniej, krótkiej i bezpiecznej, miano- 
wicie o drodze sprawiedliwości jakoś mówić trzeba - w obecnej 
materii w podwójny sposób może być osiągnięty skutek spra- 
wiedliwości: najpierw więc sposobem upomnienia ewangeliczne- 
go, do którego zobowiązani są biskupi z przykazania Pana, podług 
wspólnego zdania piszących teologów, a także znawców praWd 
kanoniczncgo; skutkiem tego upomnienia bywa nawracanie się 
grzeszników do pokuty. Jeśli tej pokuty inaczej odbyć nie mogą, 
to przynajmniej źle nabyte dobra zwracają. Inni tak odzyskują 
swoją [stratę] pośrednio; ani nie potrzeba tu żadnego napomnie- 
nia, gdyż chodzi o przewinienie publiczne, zwłaszcza gdy chodzi 
o lud: i to jest droga miłości. Drugi sposób jest wymiar spra- 
wiedliwości, tj. skargi sądowej, która jest podwójna, publiczna 
albo prywatna. Publiczna następuje z czystego obowiązku i od- 
bywa się na doniesienie urzędników bez jakiegokolwiek upomnie- 
nia, a ma miejsce w powszechnie znanych wypadkach, np. w przy- 
padku obecnym. Prywatnie zaś dochodzi poszkodowany swojego 
ze względu na swój interes prywatny, skutkiem czego winę się 
naprawia, rzecz się zwraca, a poszkodowany otrzymuje odszkodo- 
wanie 32. Skoro bowiem te sposoby naprawiania przewinień 
otrzymywania sprawiedliwości wydają się być łatwe, och! 


11II Włodkowic przedstawia tu różne rodzaje procedury sądowej wedlug 
prawa. kanonicznego, a więc upomnienie biskupów oraz dwa rodzaje pro- 
cesów. Jeden z nich to proces wytaczany z urzędu. drugi - to proces na 
skutek skargi strony poszkodowanej. W sprawie krzyżackiej wlaścit»y jest 
wedlug niego proces wytoczony z urzędu przez władze kościelne. 


41
		

/Licencje_054_03_044_0001.djvu

			\ 


wielka zapewne była opieszałość prałatów, wskutek której i wilki 
wśród owiec Chrystusa są przy takiej sposobności tolerowa- 
ne, a wymienieni Bracia w swoich błędach nadal pozostawieni. 
Wszędzie po obu stronach zachodzi niebezpieczeństwo, gdy i mi- 
łość każe błądzącym pomagać w ich poprawie, i sprawiedliwość 
przepisuje pasterzom ewangelicznym zabiegać koło trzod pana dla 
ich obrony, mówiąc: Dobry pasterz daje życie swoje za owce swoje, 
najemnik zaś i ten, który nie jest prawdziwym pasterzem, widząc 
wilka ucieka, bo jest najemnikirm 33. Tych niedbałych prałatów 
właśnie Pan łaje przez proroka Izajasza, mówiąc: Psy milczące, 
nie mogące szczekać etc. 34 A przez Ezechiela rzecze: Nie wspię- 
liście się z naprzeciwka ani nie przeciwstawiliście się murem 
w obronie domu Izraela, aby stanąć do walki w dniu Bożym 35. 
A wedle świętego Grzegorza: Wspiąć się naprzeciwko znaczy dla 
obrony trzody Pańskiej wolnym głosem tak grzeszącym przeciw- 
stawić się; a gdy w obronie trzody się naprzód rzuca, jako mur 
siebie wysuwa przeciw nieprzyjaciołom, strzegąc domu Izra- 
ela etc. 36 
22. Odkąd w ten sposób ów obłęd zaraził tereny Polski i w na- 
stępstwie inne sąsiednie przez niedbałość prałatów lub biskupów, 
tak wręcz konieczne jest, żeby usunięty został przez troskliwość 
i zapobiegliwość tychże samych, ponieważ każda rzecz, z jakich- 
kolwiek przyczyn powstaje, przez te same czynniki przeciw- 
działające zanika; a im choroba więcej zakorzenioną się przed- 
stawia, tym większej troskliwości i większej ilości leków b;dzie 
potrzebowała. Zaiste spadła na wymienionych Braci taka po- 
żądliwość, że nie widzieli słońca sprawiedliwości i nadal nie 
'Widzą. Należy zatem prosić Boga o zmiłowanie, by ich oświecił 
dla rozpoznania własnego błędu, ponieważ tego demona nie ugo- 
dzisz, chyba postem i modlitwą. Albowiem więcej powinniśmy 
żałować tych, którzy źle czynią, niż tych, którzy ?:ło cierpią, po- 



 Jan X, 11-13. 
34 Izaj. LVI, 10. 
S6 Ezech. XIlI, 5. 
301 Św. Grzegorz W., Liber Regulae Pastoralis; Migne, Patrologia 
Latina, t. 77, s. 30; przekład polski: Księga reguły pasterskiej, wyd. ks. 
J. C z u j, Poznań 1948, cz. II, R. IV, s. 40. 


42 


l 


-
		

/Licencje_054_03_045_0001.djvu

			nie waż owi w złem naprzód postępują, ci zaś od złego się uwalnia- 
ją według Izydora: O najwyższym dobru, ks. 3 0 cap. LXI o :
7. 
23. Wreszcie można powiedzieć Kościołowi, na którego czele 
stoi Chrystusa namiestnik, który jak nie mógł, tak nie powinien 
znosić gwałtów i oszustw tego rodzaju, przedtem wymienionych, 
co Pan mówi przez proroka Jeremiasza: Otóż ustanowiłem ciebie 
nad narodami i państwami, byś wyrwał, rozsypał etc. 38, chcąc 
Panu zdać dokładny rachunek z poprzedniego. Niech Twoje 
Ojcostwo pobłaża obfitości listu, który piszący chciał skracać, 
lecz nasuwający się materiał wymagał wywodów szerszych. 
Dan w Padwie roku Pańskiego 1432 w marcu ręką własną 
przeze mnie wyżej wymienionego Pawła. 


37 De summo bono = Sententiarum Lib., HI caput LVI, M i g n e, 
Patrologia Latina, t. 83, s. 755 Paryż 1862. 
:t8 Jer. I, 10. '
		

/Licencje_054_03_046_0001.djvu

			1 0 ,- 


Biblioteka Główna UMK 
11111111111111111:11111111111I1111I1111111111111I11111 1 
300043391150 


NIW
		

/Licencje_054_03_047_0001.djvu

			PRACE POPULARNONAUKOWE 
TOWARZYSTWA NAUKOWEGO W TORUNIU 


Nr 1. Ziemia chełmińska w przeszłości. Wybór tekstów źródło- 
wych, pod redakcją M. B i s k u p a, s. 286 + 5 wkł. Toruń 
1961 . zł 15,- 
Nr 2. J. R e m e r, Toruń - Historia, ludzie, sztuka, s. 182 
+ 1 wkł. Toruń 1962 zł 25,- 
Nr 3. Tuchola - Zarys monograficzny, pod redakcją J. W o j- 
t o w i c z a, s. 204 + 1 wkł. Toruń 1962 zł 20,-
		

/Licencje_054_03_048_0001.djvu

			Biblioteka 


GłÓM1a 953003 


UMK Toruń 


Biblioteka Główna UMK 
1111I11I11111111111:: "1IIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIilll!i 
300043391150