/Licencje_054_08_001_0001.djvu

			L A P I S K I H I S T O R Y C Z N E - T O M XXXII - ROK l 9 6 7 
ZESZYT I 


KAROL GORSKl (Toruń) 


KRZYZACY JAKO "RELIGIJNE BRACTWO" 


(E. We i s e, Der Heidenkampf des Deutschen Ordens, Zeitschrift fUr Ostforschung, 
12 Jg., 1963, I. Teil, 5. 420-473, II Teil, s. 622---672, Ibid. 13 Jg., 1964, III Teil, 
5. 401-420). 


Erich Weise jest znany jako obrońca dzieła Zakonu Krzyżackiego, 
a nawet jego apologeta. I ta ostatnia praca ma taki własnie nie tyle ba- 
dawczy, ile apologetyczny charakter, przy czym autor polemizuje tym 
razem z przeciwnikiem sprzed przeszło 500 lat - Pawłem Włodkowi- 
cem. Trzeba tu zaznaczyć, że Weise zdobył nową odskocznię w postaci 
traktatu przeciwnika Pawłowego z Konstancji Urbacha, którego traktat 
przygotowuje do druku. Do ostatecznej oceny trzeba będzie poczekać 
no !1 llhlik a('p (hif'ł
 'Jr"h-r: n 1., z.....'...ncg
 dot

_
 

go Włodkowie 
nie l'
 al. 


 
Podstawowym załoźeniem, i to z gruntu bł\
¥m, w pracy Wei5ego 
. -. Jest twierdzenie, że Włodkowie bronił w s\\fU'\ri wystąpieniu prawa Po- 
I laków do. przymierza z pogańskimi Li
inami. Tymczasem Polacy 
nigdy nie od<;tąpili od słusznego zdania, że Litwini byli juź chrześci- 
janami. Poganie, z którymi się sprzymierzali przeciw agresji Zakonu, to 
byli Tatarzy. Tego Weise nie zauważył i to zaciążyło na całej jego pracy. 
Praca Weisego ma tezę, którą wysuwa autor na początku, dowodzi 
na stukilkudziesięciu stronach i na końcu uznaje, że dowód pr.lepro- 
wadził. Teza ta - że Krzyżacy nie prowadzili misji orężnej ("keiile 
Gewaltmission", s. 426) - nie budzi w nim żadnych wątpliwo;;ci jako 
rzecz zupełnie pewna. Ale czy tak samo będzie u czytelnika - to rzecz 
inna. 
W częsci I autor zajmuje się traktatami dotyczącymi spraw polsko- 
-krzyżackich na soborze w Konstancji: a więc biskupa z Lodi Gidcomo 
Balardi w sprawie przywoływania pogan na pomoc przeciw chrL:escl- 
janom, Urbacha, Włodkowiei1, Palkenberga i Piotra z Ailly. Co do trak- 
. tatu biskupa z Lcdi, to autor nie ma wątpliwości, że to traktat teore- 
, 
tyczny, nie zwrócony przeciw Polakom, skoro o nich nie wspomina. 


---. 


("
		

/Licencje_054_08_002_0001.djvu

			T 


100 


Karol Górski 


[100] 


Czyżby biskup, który przebywał w otoczeniu Zygmunta, nie wiedział 
o skargach Zakonu na Polskę (s. 421-428)? Autor uwaźa, że Krzyżacy 
traktowali prawa Łokietka do Pomorza jako zbyt słabe, by warto było 
z nim rokować (s. 429). Zapomina przy tym, że jednak rokowali i to 
nie raz 1. 
Weise broni autorstwa Włodkowica w stosunku do Traktatu, i do 
Conclusiones, mimo współdziałania włoskich prawników przy ich opra- 
cowywaniu (s. 431-438), chwali talenty paszkwilanta Falkenberga, któ- 
rym się zachwyca jako publicystą (s. 439-440). Następnie ustala, kim 
był Urbach i inni autorzy pomniejszych traktatów i opinii (s. 442-447). 
Dziwnie brzmi w uszach historyka zarzut, :że to Polacy, a nie Zakon 
przekupywali Zygmunta. W e i s e twierdzi, że Polacy chcieli, by za- 
padła decyzja dQgmatyczna, wydana przez kardynałów i Zygmunta, 
a bali się procesu z Zakonem (s. 449). Autor nie uważa, by Polacy wy- 
grali moralnie sprawę na soborze i by napływ "gości" rycerskich do 
Prus zmalał po wystąpieniu Włodkowie a, gdyż zdaniem jego dopiero 
po 1422 r. "goście" przestają napływać na wyprawy przeciw Polsce. 
Zachwyca się traktatem Urbacha. Zupełnie fantastycznie brzmi twierdze- 
nie, obliczone chyba na nie obznajomionego z faktami czytelnika, że 
Marcin V potępił traktaty Włodkowie a (s. 454-456). Marcin V oburzony 
był na delf'gację polską z powodu apelacji qo następnego soboru od 
jego decyzji w sprawie Falkenberga, ale nie na traktaty mistrza kra
 
kowskiego. Nie chce Weise widzieć podobieństwa między poglądami 
Włodkowica, a tymi, które głosili w XVI w. Vitoria i Las Casas. 
Z kolei Weise zajmuje się "insynuacją" Włodkowica, jakoby Krzy- 
żacy mieczem nawracali pogan i stara się przeprowadzić dowód, że Za- 
kon nie był obowiązany do nawracania i do prowadzenia misji, gdyź 
to było zastrzeźone tylko dla papieża i cesarza. Papież wyznaczył legata 
w osobie Wilhelma z Modeny, który zlecił misję dominikanom, usuwa- 
jąc cystersów po uwięzieniu biskupa Chrystiana przez pogańskich Pru- 
sów. Autor przyjmuje prawdziwość zarzutów Chrystiana, że Krzyżacy 
przeszkadzali w nawracaniu pogan, gdyż nawróceni mieli być wolni, 
a to by przeszkadzało budowaniu zamków w Prusach przez Zakon 
(s. 467). Co prawda Fryderyk II - jak podaje Weise - w bulli z Rimini 
z r. 1226 pisał, że Krzyżacy mają "reformować" Pmsów, czyli skła- 
niać ich do nawrócenid, a Zakon dla usunięcia "agresji" Prusów miał 
założyć państwo na ieh ziemiach, ale właściwie powiedziawszy misji 
krzyżackiej nie było (s. 464). Nie było tedy nawracania mieczem, skoro 
w ogóle nawracania nie było. Właściwie Weise dochodzi do tego sa- 
mego rezultatu, co Włodkowie, który twierdził, że Krzyżacy swym po- 
stępowani em zaprzeczali swemu charakterowi zakonnemu. Jeśli nie 
I LUes ac res gestae, wyd. 2, Poznań 1890, t. I, s. 288, 389, 400. 


1
		

/Licencje_054_08_003_0001.djvu

			l 


[101] 


Krzyżacy jako ..religijne bractwo" 


101 


mieli oni nawracać choćby posrednio swą działalnoScią pogan, ale tylko 
zbudować państwo, po co nosili krzyże na płaszczach? Włodkowic wy- 
ciągnął stąd wniosek, że nie byli oni prawdziwym Zakonem, We i s e 
od wniosku takiego się wstrzymał. Pisze on, źe powstawały pozory, iż 
stosowanie przemocy przez Krzyżaków wpływało na nawracanie się 
pogan, skoro warunkiem zawarcia pokoju było przyjęcie chrztu (s. 470- 
-411). Ale Weise uważa, że inicjatywa wychodziła tu od Prusów, którzy 
uznawali, że Bóg chrzescijan jest mocniejszy. Autor dowodzi, że Zakon 
prowadził tu jednak "misję posrednią", w której "miecz i słowo" były 
ze sobą ścisle związane. Nam się wydaje, że to zwyczajne nawracanie 
mieczem, i że to właśnie wyczytać mOŹlla z kronik Dusburga, Jeroschina 
i Wiganda. Trudno się zaś zgodzić z W e i s e m, że Zakon zwalczał 
pogan tylko wtedy, gdy zagrażali neofitom i chrzescijanom oraz napa- 
dali na nich (s. 471). 
W rozdziale IV (część II) autor zajmuje się władzą cesarzy i pa- 
pieźy w stosunku do pogan. Włodkowie twierdził, że cesarz i papież 
nie mieli prawa dysponować ziemiami pogan. Ale W e i s e uważa, że 
darowanie ziemi pogan miało znaczenie nie zaborcze, a tylko defen- 
sywne. Włodkowie nie miał tedy racji (s. 632-637). 
Następnie w rozdziale V zajmuje się Weise poglądami Włodkowica 
na prawa pogan, zarzucając mu przeinaczanie cytatów, na które się 
powołuje. Ta część prdcy jest bardzo ciekawa, nie dlatego że autor 
ma rację zarzucając owo przeinaczanie prawnikowi polskiemu, ale dla 
tego, że ułatwia on poznanie mysli Pawła. W sredniowieczu jeśli 
cytat był zmieniony, oznaczało to, iż użyty został w innym znaczeniu. 
Weise tego nie widzi, ale porównanie tekstów, jakiego dokonał, posia-. 
da swą wartosć. Ciekawe jest, że apologeta Zakonu uważa, że skoro 
. kardynał Hostiensis i inni prawnicy komentowali tekst Inocentego IV, 
traktujący oprawach pogan, w sensie ograniczenia tych praw i mówili, 
że naleźy przyjmować go cum ruoderamine - wówczas mieli rację. Gdy 
zaś Włodkowie brał go dosłownie, bez wykrętnych przeinaczeń - nie 
miał racji. Własne poglądy i dodatki Włodkowiea, posuwające twierdze- 
nia dalej, niż szły tezy Inocentego IV, traktuje Weise jako niedopu- 
szczalne odchylenia (s. 634, 638, 639-642). Twierdzi on, że można uwa- 
żać traktat zawarty między Zakonem a Prusami w Dzierzgoniu w 1249 r. 
za właściwy wyraz myśli Inocentego IV, bo pośredniczył legat papieski 
(s. 643-653). Zdaniem Weisego, od początku swej działalności w Pru- 
sach Zakon nie złamał linii polityki papieskiej (s. 653), a polemika 
Włodkowiea z Hostiensis była bezprzedmiotowa: Hostiensis, który prze- 
czył, by poganie posiadali prawo do własnego państwa, własności, ro- 
dziny, i Inocenty IV, który bronił tych praw - mówili przecież to 
samo. Włodkowie miał zachęcać do powstania przeciw Zakonowi
		

/Licencje_054_08_004_0001.djvu

			102 


Karol Górski 


[102] 


(s. 653-654). Chodzi tu O prawo oporu przeciw władzy, która postępuje 
niemorainie i rozpoczyna wojny niesprawiedliwe. Porównując pogląd 
Urbacha i Włodkowica (s. 654--658) autor uważa, że Włodkowie znał 
traktat dzierzgoński z 1249 r., co jak sądzę, jest bezpodstawne. 
Rozdział VI traktuje o pokojowo usposobionych poganach w woj- 
nach Zakonu z Litwą. Autor uważa, że Włodkowie, broniąc pokojowo 
żyjących pogan, ma na mysli Litwinów. Jak wyżej wspomniano, jest to 
niemożliwe, gdyż Polacy stali na stanowisku, że LiLwini są chrześcija- 
nami, a chodziło o Żmudzinów, nawracanych mieczem. Weise twierdzi, 
źe krajem pogan, do którego Zakon roscił sobie pretensje w Konstancji 
i o którym toczyła się dyskusja, jest nie Zmudź, ale Litwa (s. 429). 
Zdaniem Weisego lud litewski był pokojowo usposobiony, ale ksią- 
źęta litewscy uprawiali agresję w stosunku do Zakonu, który w walce 
z nimi bronił swego istnienia. To był "nackter Kampf um Dasein" 
(s. 665--667). Zakon bronił chrześcijaństwa przeciw agresji litewskiej. 
Polacy, uznając obowiązki Zakonu walki z poganami, wykluczali Litwę, 
a tymczasem Litwa i tylko ona po roku 1398 była agresorem (s. 668). 
Przecież Witold chciał poić konia w Renie (s. 669) - a może tylko koło 
Rynu na Mazurach? Nie było "infideles pacifici", i słusznie Urbach 
mówił, że "pacifici" to tylko ci, którzy żyją pod władzą papieża lub 
cesarza. \Veisf' twierdzi, źe Litwini nie chcieli pokoju, choć im go Zakon 
ofiarowywał pod warunkiem poszanowania religii chrześcijańskiej. Uda- 
wali oni nawrócenie, dlatego też im nie wierzono. Wojna była narzu- 
cona Zakonowi, prowadził on ją z pobudek duchowych, dla obrony 
chr7eś.cijan. To właśnie było zadaniem Zakonu, ale nie nawracanie po- 
gan, a jeślI Włodkowie zarzuca Krzyżakom, źe dla religii urządzali 
wyprawy zdobywcze, to była nieprawda, gdyż oni tylko bronili religii. 
Weise zapomina tu o tolerancji ksiąźąt lit.ewskich, którzy pozwalali na 
kult chrzescijański różnych wyznań w swym kraju. 
Zakon (ten biedny Zakon!) prowadził w XIV w. "Existenzkampf" 
z Litwinami w obronie (I) chrześcijaństwa w Prusach, w tym też celu 
zdobywał Zmudź. Co prawda Polacy twierdzili, że lepiej potrafią nd- 
wracać pogan, ale czynili to udzielając chrztu tłumnie, bez dostatecz- 
nego pouczenia. Toteż papież niechętnie przyjął fakt misji polskiej na 
Zmudzi, którą prowadził Niemiec biskup Maciej 2 (s. 669-672). Sprawa 
udzielenia przez sobór pochwał Jagielle i Witoldowi, przyjęcie na so- 
borze w Konstancji poselstwa ochrzczonych Zmudzinów, zostały całko- 
wicie pominięte przez autora. 


I J. F i ja ł e k, Uchrześcijanienie Litwy, Iw:) Polska i Litwa w dziejowym stosunku, 
Kraków 1914, s. 100-101, wyrażnie podaje żródła, które dowodzą, że Maciej syn 
mieszczanina niemieckiego z Wilna, uważany był za Litwina. Jakie są dowody, że był 
Niemcem?
		

/Licencje_054_08_005_0001.djvu

			. 


[103] 


Krzyżacy jako ..religijne bractwo" 


103 


t 


Jest jeszcze trzecia częsć tych rozwlekłych wywodów. Dotyczy ona 
walk Zakonu przeciw Turkom w XV w. Chodzi tu o udowodnienie, że 
przecie Polacy uznawali, że Zakon powinien walczyć z niewiernymi, 
bo uzyskali w r. 1486 bullę papieską do Krzyżaków, która im to naka- 
zywała (chodziło w tym wypadku o odmowę pomocy przeciw Turkom, 
do której Zakon był obowiązany z tytułu pokoju toruńskiego z 1466 r.). 
vVeise podkreśla, że Polacy lekceważyli sobie wszelkie wyroki (tj. Zyg- 
munta Luksemburskiego), a Krzyżacy ich się trzymali. Zakon. musiał 
się liczyć z opinią, która zwróciła się przeciw niemu, gdy zawarł pokój 
z Polską (chodzi oczywiście o opinię Zygmunta i rycerstwa niemieckie- 
go). W latach 1429-1432 Krzyżacy niewielkim oddziałem walczyli prze- 
ciw Turkom na Węgrzech. . 
Następnie Weise omawia udział Krzyżaków w walkach Polski z Tur- 
kami w XV w. Najpierw zajmuje się analizą postanowień traktatu to- 
ruńskiego z 14661"., usiłująC' przeciwstawić pojęcia "Królestwo" i "Koro- 
na", jak to czynił dawniej. Ale w przyp. 382 dochodzi do rozsądniejszego 
poglądu, źe pojęć tych nie rozróżniano jasno w XV w. We i s e bez- 
podstawnie t.wierdzi, że stany Prus Królewskich odrzuciły potwierdzenie 
przywilejów przez króla z 13 VII 1471, poniewaź drugie, obszerniejsze 
zostało wystawione 21 VII (a może tylko proszono o szersze ujęcie, a nie 
było odrzucenia, o którym w źródłach jest głucho?). Rzekomo stany nie 
pOl-'ierdły k.róld w cZdsie rokowań z wIelkim mIstrzem w 1485 r., a raczej 
pomagały Truchsessowi, wysuwając swe grawamina. Naprawdę było 
inaczej, gdyż stany radziły królowi, jak stawiać sprawę z Krzyżakami, 
i Mikołaj Bażyński, z którego Weise robi zwolennika współpracy z Za- 
konem (s. 411-414), wypowiadał się przeciw niemu 3. Jak Weise inter- 
pretuje źródła, widać dobrze na przykładzie Łukasza Watzenrodego, 
kt.óry miał rzekomo a.ążyć do zjednoczenia Prus bez Zakonu. Oznacza 
lO 
to w języku zwykłym, używanym przez historyków, że chciał on prze- 
siedlić Zakon z Prus i odebrać mu przywileje kościelne. 
Weise przedstawia sprawę pomocy Zakonu przeciw Turkom w 1485 r. 
w taki sposób, jak by królowi chodziło tylko o zrujnowanie Zakonu: 
gdy Krzyżacy wyruszyli, król kazał im powiedzieć, że nip są potrzebni 
(s. 416). Szkoda, że Weise nie przeczytał dokładnie aktów, opublikowa- 
nych w Acta Statuum Prussiae Regalis, t. 1 4 . Przekonałby się, że Krzy- 
żacy opierali się wyprawie w obronie Mołdawii, a gdy wreszcie wysłali 
swój kontyngent, było już za późno, Turcy się wycofali. Zarzuca autor 


t 


I Akta Stanów Prus Królewskich, wyd. Karol Gór s k i i Marian B i s k u p, t. I, 
Fontes TNTor. 41, Toruń 1955, s. 317, par. 132; Karol Gór s k i, The Royal Prussia Esta- 
tes in the secund half ol the XVth century and their relation to the ClOwn ol Poland, 
Iw:) Acta Po/oniae Historica, t. 10, Warszawa 1961, s. 61. 
ł Akta Stanów, t. I, nr 200, s. 304-330, par. 79-178; nr 212, s. 391, par. I; nr 213, 
s. 398, par. I.
		

/Licencje_054_08_006_0001.djvu

			Blblłoteka 
Główna 
UMK Toruń 


6 ,).... " 
 7 

 '
J O 


104 


Karol Górski 


LI U'ł J 


Polsce, że wyprawa 1497 r. nd Mołdawię miała cele dynastyczne, nie 
walkę z Turkami i było to nadużycie wojsk Zakonu przez Polskę. 
Wreszcie jest zakończenie, w którym autor uważa za lepsze dla roz- 
wiązania "sprawy pogan" 14 konkluzji Urbacha niż 52 Włodkowica, 
a te znów gorsze były od 22 "Kwestii" Traktatu (s. 420). Trzeba więc 
zaczekać na druk pisma Urbacha. 
Ale jest synteza rcli Zakonu, pióra Weisego, na s. 419-420, której nie 
możemy pominąć milczeniem. Nie ma zdaniem jego "żadnych porównań 
czy stosunku między szukającymi przygód konkwistadorami oraz ich 
okrucieństwem wobec tubylczej ludności, a tym całkowicie defensywnie 
nastawionym religijnym bractwem (tj. Krzyżakami), które od początku 
respektowało łagodną ("gewa]tose") misję papieską". Zakon Krzyżacki 
nigdy nie potrzebował jakiegoś Las Casas. Wszelkie porównanie Pawła 
\Vłodkowica ze szlachetnym hiszpańskim dominikaninem zawodzi, prze- 
de wszystkim dlatego, że u Krzyżaków nie było żadnego zagrożenia du- 
chowego ("kein Notstand geistlicher Art"), przeciw któremu trzeba było 
wkroczyć. Zdaniem Weisego zarzuty Włodkowica wyważają otwarte 
drzwi. Zakon nie popełniał przewinień, które mu Paweł zarzućał, gdyż 
zadanie swe sumiennie wypełniał. Zawsze trzymał się Zakon myśli 
św. Augustyna. To co od siebie Włodkowie dorzuca, jest nielogiczne, 
wykrzywione i źle uzasadnione ("unlogisch, verzerrt und schlecht be- 
griindet"). "Spod moralnego, moralizatorskiego płaszczyka wygląda 
u niego żądza podbojów". Inaczej postępuje Urbach, który powtarza 
zasady głoszone przez Kościół. U Włodkowica nie ma protestu sumie- 
nid, jak u Las Casas, ale z nienawiści broni on praw silniejszego przeciw 
słabszym. Tymi silniejszymi byli Litwini, słabszymi Krzyżacy. 
To zakończenie starczy w oczach badacza, który zna choćby pobież- 
nie źródła i literaturę dotyczącą Zakonu, starczy za ocen
 tej dziwnej 
mieszaniny poważnych osiągnięć w zakresie krytyki źródeł ze zgoła nic- 
poważnymi -wywodami. Apologetyka raz jeszcze okazała swą bezsilnosć 
tam, gdzie potrzeba rzetelnych badań. Wydaje się, że obecnie badania 
prowadzone przez kilku badaczy zachodnioniemieckich (E. M a s c h k e, 
M. H e II m a n n, H. H. H o f m a n n) nad społecznym składem Zakonu 
i wpływem czynnika społecznego na rozwój jego, przyczyniają się w du- 
żym stopniu do zrozumienia odmiennych dróg rozwoju Krzyżaków 
w Prusach i na terenie Rzeszy, gdzie ich zakonny charakter wyraźniej 
się rysował. Dualizm w życiu Krzyżaków w Prusach, na który ostatnio 
zwrócono uwagę, był źródłem zarzutów ze strony polskiej, także Pawła 
Włodkowica 5 i na długo przed reformacją zarysowywał odmienne szlaki 
rozwoju obu gałęzi Zakonu. 


b H. H. H o f m a n n, Die Krise des deutschen Ordens, Iw:) Vortrage und Forschun- 
gen, Band 9, Konstanz 1965. Artykuł ten zasługuje na szersze omówienie. 


Biblioteka Główna UMK 
1111111111111111111111111: 1111111' II11I1I11II111111 : 
 II 
300043535921 


--