/Magazyn_065_03_001_0001.djvu

			Tir 
- 


Dzieje 
kultury 
politycznej 
w Polsce 


Państwowe Wydawnictwo Naukowe
		

/Magazyn_065_03_003_0001.djvu

			Dzieje 
kultury 
politycznej 
w Polsce 


'I 


J
		

/Magazyn_065_03_004_0001.djvu

			POLSKIE TOWARLYSTWO HISTORYCZNE 
PRACE XI POWSZECHNEGO ZJAZDU 
HISTOR YKÓW POLSKICH 
TORUŃ, WRZESIEŃ 1974 R. 


1. Społeczeństwo Polski Ludowej, red. Antoni Czubińskt. 
KiW 
2. Narodziny i rozwój nowoczesnej kultury polskiej, red. 
Jerzy Wojtowicz i Jerzy Serczyk. Ossolineum 
3. Dzifje kultury politycznej w Polsce, red. Józef Andrzej 
Gierowski. PWN 
4. Prowincje rzymskie i ich znaczenie w ramach Impe- 
rium, red. Maria Jaczynowska i Józef Wolski. Osso- 
lineum 
5. Miasta doby feudalnej w Europie środkowo-wschodniej: 
przemiany społeczne a układy przestrzenne, red. Alek- 
sander Gieysztor i Tadeusz Rosłanowski, TNT 
6. Migracje społeczne w XIX i XX w., red. Celina 
Bobińska. KiW 
7. Idee i koncepcje narodu w polskiej myśli politycznej 
czasów porozbiorowych. red. Janusz Goćkowski i Andrzej 
Walicki. PWN 
8. Rosja w okresie pierwszej wojny światowej i rewolucji 
lutowej, red. Ludwik Bazylow, PWN 
9. Problemy dziejów Polonii, red. Marian Marek Droz- 
dowski, PWN 
10. Drogi integracji społeczeństwa w Polsce (X/X-XX w.J, 
red. Henryk Zieliński, Ossolineum 
11. Chłopstwo w życiu politycznym Trzeciego Świata, red. 
Tadeusz Łepkowski, Ossolineum 
12. Nauki pomocnicze na Zjeździe toruńskim, red. Andrzej 
Tomczak, NDAP 


" 
r 
;. 

 


l 


L-
		

/Magazyn_065_03_005_0001.djvu

			.. 
r 
;. 
g 



- 


Dzieje 
kultury 
politycznej 
w Polsce 


Pod redakcją 
JOZEFA ANDRZEJA GIEROWSKIEGO 



 


WARSZAWA 1977 
PAŃSTWOWE WYDAWNICTWO NAUKOWE 


......
		

/Magazyn_065_03_006_0001.djvu

			Okładkę projektował Edward Kostka 


Redaktor techniczny Teresa Skrzypkowska 


Korektorzy: Alicja Laskowska, Zygmunt Stolarski 


Copyright by 
Państwowe Wydawnictwo Naukowe 
Warszawa 1977 


yg

 
 
Prlnted in Poland 


Państwowe Wydawnictwo Naukowe 


Wydanie pierwsze. Nakład 1200+180 egz. 
Arkuszy wydawniczych 13,75. Arkuszy drukarskich 15,75. 
Papier druk. sat. kI. V, 70 g, 86X122. 
Oddano do składania w grudniu 1976 r. Podpisano do druku w sierpniu 1977 r. 
Druk ukonczono we wrześniu 1977 r. 
Zamówienie nr 18111/77. W-18. Cena zł 45,- 


Łódzkie Zaklady Graficzne. Zakl. 1 
Łódź, ul. RewoLucji 1905 r. nr 45 
,-. r 


L 


,'; '1 
11-- 


..-.
		

/Magazyn_065_03_007_0001.djvu

			Przedmowa 


W czasie przygotowań dv XI Pvws:zechnego Zjazdu History- 
kÓw Polskich w T'ozmowach między Stanisławem Herbst€lJll, Bro- 
nisławem Geremkiem i niżej podpisanym wysU!Ilięta 7Jostała kon- 
cepcja poświęcenia obrad jednej z sekcji dziejom polskiej kultury 
politycznej. Przez wiele lat polska. nauka historyczna nie wzboga- 
ciła się o poważmiejsze praoe z tej dziedziny. Wprawdzie proble- 
matykę tę poruszało ubocmie w.ielu historyków, jednak brako- 
wało UJsystematY7Jow.am.ych badań, które pierwszle uogólnienia sfo.r- 
mułowane przed blisko pół wiekiem rO:zJwinęłyby i przystosowa- 
łyby do obecnych osiągnięć. Nie spodziewając się, że 'Obrady 
sekcji doprowadzą do rozwiąZ3iIlia choćby części podstawowych 
problemÓw zwią:zJan)"ch z dziejami polskiej kultury politycznej, 
inicjatorzy zaani€["zali raczej zwrócić uwagę na tę dziedzinę stv- 
sunkowo mało uprawianą, a przecież i.stotną zarównO' przy ocelllie 
przeszłości polskiej, jak i potrzebną dla 
zumienia niektÓrych 
postaw, utrzymujących się po dzień dzisiejszy. 
Sam zakres pojęcia kultury politycznej ni'e 
tał dotychczas 
ustalony dostatecznie precyzyjnie. Pewne propozycje w tym za- 
kresie czytelnik będZlie mógł znaleźć w niektórych studi:ach za- 
mieszc:zJonych w niniejszym zbiorze. Przy przygotowywaniu 'Obrad 
sekcji przez kulturę polityczną rozumiano zarówno zespół zacho- 
wań związany,ch z funkcj'OlIlowaniem instytucji ust
ojlQlwo-poli- 
tycznych, jak i postawy ideologiC2JIle, w których 2JIlajdowała od- 
bicie świadomość obywatelska, narodowa i społeczna, i które 
prvwadziły d'O aktywizacji politycZ1Ilej. W ż1adnym wypadku nie 


5 


..-.. 


I 
.......
		

/Magazyn_065_03_008_0001.djvu

			pojmowano kultury politycznej jako dziedziny statycznej, z usta- 
loną na trwałe hierarchią wartości. Przeciwnie: jej c.echą charak- 
terystyczną była dynamika, dostosowywanie się do zmieniających 
się warunków ust'rojowD-politycznych, co nie wykluC'2Ja zresztą 
i elementów tradycji utrzymujących się także w nowych okolicz- 
nościach. Z tegO' względu starano się przedstawić przemiany w za- 
kresie kultury polityc:zmej przez cały okres nowożytnych dziejów 
Polski - od szesnastowiecznej Rzeczypospolitej szlacheckiej po- 
przez dalsze ewolucje jej struktUJry aż do C2JaSÓW porozbiorowych 
i Ddmd:zJonego państwa polskiego. Dotychczasowy stan wiedzy nie 
pozwolił na objęcie dyskusją także kultlllry politycznej w Polsce 
Ludowej. 
Wśród przedstawionych na z}eździe referatów dwa zawierały 
syntetymne ujęcia: jeden charakteryzujący kultUJrę polityczmą 
P.olSiki epoki Odrodzenia, drugi doby porozbi'OII1owej. W ten sposób 
okresy, które wywar
 największy wpływ na kształtowanie się 
kultury polityc:zmej w Polsce, 
ostały przedstawione w sposób 
najbardziej kompleksowy. Były to 'zawarte w niniejszym zbiorze 
wypowiedzi Jaremy MaciS'zewskiego i Stefana Ki.eniewicZJa. Two- 
rzyły one podstawę, wokół której rozbudowane zostały dalsze 
wystąpienia. Pierwsze z nich miały przedstawić wpływ różnych 
instytucji państwa szlacheckiego jak: sejmy, sejmiki, konfedera- 
cje, w dobie Oświecenia, stronnictwo polityczne, na kształto- 
wanie się postaw szlacheckich. WSlzystki,e te sprawy ZII1ala:zły od- 
bicie i w obeanym zbiorze, pomnożone D wystąpienia dyskutantów 
dotyczące czy to źródeł polskiej kultury politycznej, czy formo- 
wania się obozu egzekucyjnego, czy wreszcie roli wojska jako 
instytucji wpływająoej na T'OlZ'Wój kultury polityc:zmej szczególnie 
w dobie Oświeoenia. 
Drugi cykl wystąpień związany był z kształtowaniem się nQ- 
wych tradycji kultury politycznej w zmi.enionych warunkach 
XIX w. i w początkach XX w. O ile poprzednio dominującą rolę 
'Odgrywała szlachta, a w llajlepsrzym razie rÓ:lJne jej warstwy, 
D tyle w tym okresie zaczYlllała się tworzyć nowa trady;cja tych 
klas i warstw, które przedtem nie brały bardziej aktywnego 
udziału w życiu politYCl2lllym. Chodziło więc I() ukazanie, w jaki 


6 


L 


..-.
		

/Magazyn_065_03_009_0001.djvu

			sposób oroZJWój świadomości społecznej i narodowej chłopów wpły- 
wał na krystali'Z'owand.e się ich postaw oj kultury politycznej oraz 
jakie nowaJtoTski,e e1ementy wniÓsl pod tym względem ruch 1rO- 
botniczy. Przykład Galicji miał uwidocZlIlić 	
			

/Magazyn_065_03_010_0001.djvu

			Rzeczowa i otwarta dyskusja rozwilnęła 'Się także wokół kilku 
bardziej szczegółowych pmblemów, istotnych dla rozwoju kultuTY 
politycznej. W odniesieniu do Rzeczypospolitej szlacheckiej zwra- 
cano więc m. in. uwagę na problem granic swobody krytyki, na 
faktyczne ogramiczenie tej swobody, gdy chodzi10 Q osobę króla, 
na wolności szlacheckie itp. Wątpliwości budziła kwestia goto- 
wości szlachty do ofiarr na potrzeby publiczne, 7JWłaSiZlCza przeja- 
wiającej się w postaci uchwał podatkowych. Część dyskutantów 
uważała, że przez długi czas, jakkolwiek nie Z1awsze, szlachta 
gotowa była do pewnej ofi3JImości w tych sprawach; pOZJostali 
przypominali natomiast częste wypadki uchylania się szlachty 
od tych ciężarów i przenoszenia ich na króla i inne stany. 2ywo 
dyskutowany był \również pI"Oblem skł{)IIID'Ości szlachty dO' rozwią- 
zań kompromisowych. Zastamawiano się mianowicie nad pozytyw- 
nymi i negatywnymi stronami takiej postawy, którą UZDano za 
typową dla pvlskiej kultury. 
W taku dyskusji staramI() się także wyjaśnić, w jakim stopniu 
pozytywne tradycje polskiej kultUlI'Y politycznej uległy zmiamom 
na skutek deformacji ustroju Rzeczypvspołitej w drugiej pO'łowie 
XVII i w pierwszej XVIII w. W związku z tym wysunięte zostały 
wątpliwości, czy szesnastowiecmy mvdc-l państwa szlacheckiego 
miał charakter przyszłościowy. Badamia komparatystyczne pozwo- 
liłyby dopiero na wykrycie pewnych prawidłowości w rozwoju 
i upadku systemów demokratycznych, jakie występowały w cią- 
gu dziejów. Obłędny strach przed absolutnym domimium. który 
owładnął szlachtą zwłaS'zcza w dobie deformacji ustl'oju, 'Oceniano 
przy tym, jako nad wyraz ujemną postawę. Nie negując wil'eszde 
potrzeby badań wzorcowych form walki politycznej, jako ba'rdzo 
istotną wysuwano konieczność s7..erszeg'O uwzględniania postaw 
i kultury politycZ1nej warstw poza'Szlacheckich. 
Jeśli chodzi u okres porozbiorowy, tu 'ró2mice zdań wystąpiły 
na tle dużych .rozbieżności między kS'ztałtowaniem się świadomości 
społecznej i narodowej chłopa w Galicji, pod zabOlrem pruskim 
i w Królestwie. Przy ewentualnych uogólnieniach domagano się 
więc pełniejszego uwzględnienia !różnic w warrunkach źycia poli- 
tycznego między poszczegÓlnymi zaborami. Na tym tle pojawiły 


8 


L 


--
		

/Magazyn_065_03_011_0001.djvu

			się rozbieżności zwłaszcza w oCf'nie rozwoju świadomości narodo- 
wej i społecznej chłopa w Galicji. Natomiast dyskusja nad meto- 
dami walki proletariatu zwróciła uwagę na wczes:ne tradycje tego 
rodzaju walk, sięgające pierwszej polowy XIX w. i na ewolucję, 
jaka nastąpiła pod tym względem w drugiej połQwie tego wieku. 
Uwydatnione zostały także te strony mentalności proletariatu. 
które decydowały D twO'rzeniu się :różnych form działalności poli- 
tycznej. 
Ożywiona dyskusja nad modelem działacza politycznego u pro- 
gu niepodległości koncentrowała się wokół warunków i sposobów 
tworzenia się elity władzy. Wskazywano więc na znaczenie P1-ZY- 
zwyczajeń czy tradycji z okresu pr:zJed odrodzeniem państwowości 
polskiej przy ocenianiu zachowania się wybitnych działaczy. Za- 
sta
awiano się też nad czynnikami weryfikującymi wartość dzia- 
łacza pali tycznego w warunkach odrodzonego państwa, zwłaszcza 
nad znaczeniem jeg	
			

/Magazyn_065_03_012_0001.djvu

			l 


---
		

/Magazyn_065_03_013_0001.djvu

			JAREMA MACISZEWSKI 


Kultura polityczna Polski 
"złotego wieku" 1 


Józef Siemieński 42 lata temu ogłosił artykuł: Polska kultura 
polityczna wieku XVI. Główny akcent w tym artykule P'Ołożony 

ostał na obowiązujące normy prawne - w mniejszym stopniu 
uwzględnione zostały mechanizmy działań polityczmych, ich uwa- 
runkowania tkwiące tak w strukturze społecZIllej i gospodaTczej 
szlachty, jak i w sferze świadomości. Wyka:zał jednak WYlI"aźnie, 
i opinia ta 'Ostała się w świetle badań szczegółQwych, odrębności 
ustrojowo-'Pl'awne i ideologicZIIle Rzeczypospolitej w porówna:niu 
ze wszystkimi i'D[lymi państwami europejskimi. 
Podstawowym wyróżnikiem był fakt, że ok. 1O a /o ,obywateli 
kraju cieszyłO' się pełnią praw politycznych i swobód osobistych. 
Wśród nich, zwłaszcza po pełnym zintegrowaniu Mazowsza 
z resztą :ziem K!ol'Ony, dużą część stanowiła grupa nie należąca do 
klasy feudałów. Była tO' ta część szlachty :zagl'Odowej, ktÓra utrzy- 
mywała się IZ pracy rąk własnych. 
Fakt ten, w powiązaniu z istniejącymi formami 'UStroju poli- 
tycznego, wywoływał dalekosięŻJne skutki w sfemze systemu dzia- 
łań politycznych i w sferze świadomości: 
a) 'Opinia publiczna stawała się istotnym elementem wpływa- 
jącym na decyzje władzy centralnej; 
b) urabianie opinii publicznej było niezbędnym składnikiem 
walk politycZIl1.ych; 
c) istniała społeczna potI"zeba stałej inf'Ormacji politycznej; 
d) przeciętny szlachcic (a także mieszczanin, który przejmo- 
wał niektóre stereotypy zachowań od szlachty) odczuwał koniecz- 


1 Tekst niniejszy stanowi streszczenie szerszej wypowiedzi Autora wy- 
głoszonej w czasie obrad XI Powszechnego Zjazdu Historyków Polskich 
w Toruniu. 


11 


........
		

/Magazyn_065_03_014_0001.djvu

			t 



 


ność posiadania dość gruntownej znajomości współczesnego świata; 
e) przepływ informacji i propagandy wpływał na intensyfi- 
kację procesów integracyjnych. W rozwoju instytucji prawno- 
-ustrojDwych konsekwencją tego było m. in. zwiększenie się roli 
sejmu walnego i instytucji centralnych kosztem roli i znaczenia 
sejmików ziemskich i władz lokalnych; proces ten uległ zahamo- 
waniu, a następnie 'Odwróceniu pod koniec XVI stulecia. 
f) umocniło się prawo swobodnego wypowiadania myśli, po- 
glądów i koncepcji dotyczących taJk polityki, jak i kwestii reli- 
gijno-wyznaniDwych. Inaczej niż Siemieński sądzimy jednak. iż 
istniały w prawie i w obJlczaju wy'raźnie zakreślOiIle granice swo- 
body krytyki i swobody wyrażania 'Opinii. 
Ist'Otnym wyróżnikiem praktyki politycznej Rzeczypospolitej 
XVI w. w porównaniu z i71l11ymi państwami eu.t'Opejskimi był 
sposób rozstrzygania sporów polityc:zmych w 'Obrębie społeczności 
szlacheckiej, a także w T'elacji król - mOŻIlowładztwD lub magna- 
teria - szlachta: 
a) nie uciekano się na ogoł do sto&owania form przymusu 
pozaprawnegO' w obrębie stanu szlacheckiego; 
b) nie T'ozstrzygano też sporów politycznych za pomocą O!l"ę- 
ża. Wyjątek stanowią tu elekcje, głównie trzecia, posiadająca cha- 
rakter wojny domowej - bra!k: króla był jednak sytuacją tak 
wyjątkową, że d'O końca Rzeczypospolitej szlacheckiej nie umiano 
pogodzić założeń ideolQgicznych szlachty z koncQPcjami prawny- 
mi. a nade wS'zystko z praktyką; 
c) nie stQSOWatTIO mordu politycznego jako narzędzia działania, 
tak ze stl'ony kJróla i władzy centralnej, jak i ze st'l'ony przywód- 
ców zwaśniQnych stronnictw; 
d) unikanO' z reguły rozwiązań (i koncepcji) ekstremaLnych, 
krańcowych. Przeważała skłonność do 'kompromisu - stąd T'odziła 
się połowic:m1JOŚĆ Tozwiązań i niekonsekwencja w działaniu (kla- 
sycznym przykładem mO'gą tu służyć uchwały sejmów egzeku- 
cyjnych i ich realizacja). 
W XVI w. nastąpiła pełna integracja państwa i sP'Ołec'Zeństwa 
szlacheckiego. Ideał jedności Rzeczyp'Ospolitej, traktowanej jakD 
jedna i niepodzielna całość - a nie zbiór prowincji, woj,ewództw, 


12 


........
		

/Magazyn_065_03_015_0001.djvu

			ziem i powiatów - ugruntował się vstatecznie, aczkQlwiek na- 
stępne stulecie mia10 gO' osłabić. 
Jednakowoż ustawicznie ścierał się tak w życiu, jak i w teorii. 
ideał szlachcica""'Obywatela państwa i szlachcica-ziemianina, za- 
mkniętego w kręgu wła:snego układu sąsiedzkiego. 
W połowie XVI rwo nastąpiła od połowy lat pięćdziesiątych po 
zgon Batorego krótkotrwała równowaga władzy centralnej (króla 
i organów reprezentacji stanowej). Równowaga ta nie posiadała 
trwalej bazy społecZIIlej, nie wytwor:wno odpowiedni'O działają- 
cych zabezpieczeń przeciw w:orostO'wi znaczenia magnaterii (cho- 
ciaż świadomość lwnieczności ta'kich zabezpieczeń jest potwier- 
dzona w źródłach). Nie było zatem w Polsce od początków XVI w. 
realnej alternatywy: absolutyzm czy anarchia, lecz alternatywa: 
demokracja szlachec	
			

/Magazyn_065_03_016_0001.djvu

			ności tronu, aczlk'Olwiek w ideologii i teorii sprawa była trakto- 
wana inaczej i wolna elekcja viritim stała się "źrenicą wolności"; 
e) umiejętność pogodzenia "zasady" :ze zdrowym il'O'zsądkiem 
w świetle doświadczenia politycznego, np. przepis "de non prae- 
standa oboedientia" zawarty w artykułach henrycjańskich zaspo- 
kajał "ideologicZil1e potrzeby" szlachty; kiedy próbowano się nań 
w praktyce powołać (1607, Jeziorna, detronizacja Zygmunta III) 
konstytucje sejmowe 1607 i 1609 r. tak gD opisały, że sIkorzystanie 
zeń w pl'Izyszłości byŁo w praktyce niemożliwe; 
f) utrzymanie przez długie lata zasady faktycZil1ej tolerancji 
i faktycznego równouprawnienia różnowierców 'Ol'a:z występowa- 
nie ekscesów i tumultów religijnych, a także prześladowań róż- 
nowierców w 'Okresie późniejszym w stopniu :wacznie mniejszym 
niż w innych k'rajach europejskich. 
Przyczyn wynaturzenia demO'kracji szlacheckiej i upadku kul- 
tury politycznej w XVII i XVIII w. jest wiele: 
a) w sferze społeczn'O-gospodarczej : zmiany w strukturze 
właSlllości w obrębie klasy feudałów, brak równowagi społecznej 
i gospodarczej między pozycją mieszczaństwa i szlachty, nienaru- 
szenie przez reformację stanu posiadania Kościoła Rzymskokato- 
lickieg'O w dziedzinie majątkowej i inne; 
b) w sferze świadomO'ści: gloryfikacja urządzeń ustrojowych 
Rzeczypospolitej i s}Qrajny konserwatyzm, dominacja postawy 
"ziemiańskiej" nad "obywatelską", wpływ kontrreformacji, akcep- 
tacja przez znaczną część mieszczaństwa kultury szlacheckiej, 
a więc brak przeciwwagi w dziedzinie ideologii (w odróżnieniu 
np. od Francji czy Anglii); 
c) w sfer
e polityki: częsty impas powodowany niezgodnością 
polityki monarchów (Zygmunt III, Władysław IV) z interesem 
państwa rozumianym przez część szlachty, przewaga elementów 
destrukcyjnych nad konstrukcyjnymi powodowa:na często dobry- 
mi intencjami, nieumiejętn'Ość !konsekwentnego Tealizowania obra- 
nych celów w polityce zagranicznej i niem'O:żJn'Ość wyboru pmwi- 
dł'owych, zgodnych z interesem narodu, kieI'W1'ków działań, co 
m. in. wynikałO' z terytorialnegO' i etJnic:zmego ksiztałtu państwo- 
wości polskiej P'O 1569 T. 


14 



 


.......
		

/Magazyn_065_03_017_0001.djvu

			STANISŁAW RUSSOCKI 


Uwagi o kulturze politycznej Polski 
XVI - XVII wieku 


W dziedzinie historii kultury, a w jej il'amach kultury poli- 
tycmo-prarwnej, stawiamy dopie1l'O pierwsze kroki l. Z ko:niecz- 
ności też toczyć musimy pTzede wszystkim spory o zakres przed- 
rniotQwy, metodologię, metodykę, a także aparat pojęciowy nowej 
dyscypliny badawczej, tak w całości, jak też i w jej częściach 
składowych 2. W konkretInej praktyce badawczej, jak na razie, 
trudne bywa il"Ozróżnienie pomiędzy tym, cO' przynależy do mDcn:o 
ugruntowanej dziedziny jaką jest historia ustroju i prawa, a hi- 
storią kultury politycZ'Ilo-prawnej. I tak już na marginesie nowa- 
torskiego ujęcia J. Maciszews'kiego warto by się zastanowić, do 
której z wymienionych dyscyplin winno należeć badanie takich 
zjawisk, jak normy ustrojowo-prawne w działaniu, mechanizmy 
sprawowania władzy, sprzężenie z'WlI'Otne władza-społeczeństwO', 
czy metody działań politycznych? Nie do pomyślenia jest dziś 
nowocześnie iI"ozumiana historia państwa i prawa, nie uwzględnia- 
jąca wyżej wymienionych aspektów. Dobry przykład Tealizacji 
tegD postulatu na 'Omawianym wycinku przeszłości przyn'Oszą 
choćby studia S. Grodz.iskiego, S. Płazy, H. Olszewskiego, czy 


1 Poniższe uwagi stanowią rozszerzoną wersję dwóch wYPowiedzi dys- 
kusyjnych w Sekcji Dziejów Kultury Politycznej w Polsce XI Powszech- 
nego Zjazdu Historyków Polskich w Toruniu. 
2 Por. ciągle jeszcze raczej odosobnione w naszym piśmiennictwie pro- 
pozycje: dawniejszą S. Czarnowskiego, Historia a historia kultury, w: Dzie- 
la t. V, Warszawa 1956, s. 88, czy S. Piekarczyka, Historia - kultura - po- 
znanie, Warszawa 1972, s. 100 i nn. 


15 


--- 


.....
		

/Magazyn_065_03_018_0001.djvu

			J. Włodarczyka 3 (pomijamy fundamentalne studium K. Glzybow- 
ski ego Q teorii reprezentacji, jakv uwzględniające przede wszyst- 
kim aspekt dQktrynalny). 
Nie rozpatrując bliżej iI'ozlicznych sporów () definicje 4, przy- 
jąć można, iż podstawową treść kultury tak w całości, jak i w jej 
elementach stanowią wzorce postaw czy zachowań. Badając zja- 
wiska w O'kTeślQnej epoce winniśmy zastanowić się zarówna nad 
tym, które z nich przybierały wspomnianą postać wzorców, jak 
też nad źródłami takiego właśnie, a nie innego obrotu rzeczy. Po- 
szukiwanie źródeł wzorca nie jest tylko stawianiem pytania o jego 
genezę historycZll1ą. "Pytanie o źródła to właściwie pytanie zara- 
zjem o genezę i Q rację istnienia tych lub innych zjawisk" 5. Przy 
okazji wartv teź zauważyć, że :rozważania nad ;racją istnienia zja- 
wisk kulturowych zbliżają nas s
zegó1nie do postawy wartościu- 
jącej przeszłO'ść. TO' dzięki niej możemy starać się uchwycić nader 
złożoną dialektykę powstawania i transmisji różnorakich wartości, 
a także konkurencyjności 'Odmiennych wZ'O[1CÓW zachO'wań czy 
postaw, występujących w ramach fenomenu ok!reślanego jako kul- 
tura szlachecka. 
Badania nad kultUJrą z konieczności muszą posiadać charakteT 
modelowy 6. Wartość poznawcza tworzonego na gruncie jednego 
państwa, w określonej epoce, modelu kultury (w tym politycznej) 
zależy między innymi od tego, czy i w jakim st'Opniu jegO' struk- 
turę, czy bodaj poszczególne, ważniejsze jej elementy, pokafimy 
zobaczyć w perspektywie porównawczej. Jako z merytorycznego 


I 


a Por. S. Grodziski, Obywatelstwo w szlacheckiej Rzeczypospolitej, 
Kraków 1963, S. Płaza, Próby reform ustrojowych w czasie pierwszego 
bezkrólewia (1572 -1574), Kraków 1969, H. Olszewski, Sejm Rzeczypospoli- 
tej epoki oligarchii 1652 - 1763, prawo - praktyka - teoria - programy, Poznań 
1966, J. Włodarczyk, Sejmiki łęczyckie, Łód
 1973. 
ł Obszerny ich przegląd, a także klasyfikację przeprowadza A. Kłos- 
kowska w I rozdz. pracy Kultura masowa - krytyka i obrona, Warszawa 
1964. 
I Por. B. Baczko, Rousseau. Samotno
ć i wspólnota, Warszawa 1965, 
s. 99. 
e Por. o tym uwagi L. Nowaka i J. Topolskiego w zbiorze Elementy 
marksistowskiej metodologii humanistyki, Poznań 1973, s. 350 nn i 414 nn. 


16
		

/Magazyn_065_03_019_0001.djvu

			i metodycznego punktu widzenia najbardziej poprawne "tertium 
comparati'Onis" dla formującej się kultury szlacheckiej w Polsce 
widzielibyśmy stosunki węgierskie od końca XIV do pierwszej po- 
łowy XVI stulecia. 
Wszystkie właściwie referaty traktujące o sprawach sprzed 
doby Sejmu Czteroletniego zdaje się cechować wspólna postawa 
metodyczna ich autorów - kładzenie głównego akcentu na war- 
tości tworzone przez badane społecZl!lości czy instytucje ("naród" 
szlachecki, sejm, sejmiki, konfederacje). Daje się w nich 'Odczuć 
natomiast brak refleksji nad źródłami w szczególności takich zja- 
wisk, jak charakter kultury politycznej XVI w. czy konfederacje. 
Tymi też dwoma sprawami zajmiemy się w dalszym ciągu niniej- 
szych mzważań. Nie !roszcząc sobie pretensji do iI'ozstrzygnięcia 
tych kwestii, og'raniczamy się do TozS'zerzenia co najwyżej kwe- 
stionariusza pytań stawianych kulturze staropolskiej. 
J. Maciszewski na wstępie swych wywodów przyłączył się do 
dawniejszych sądów J. Siemieńskiego na temat specyfiki ustro- 
jvwo-prawnej i ideol'OgicZDej szesnastowiecznej RzeczYPosPQlitej 
w porównaniu ze wszystkimi innymi państwami ówczesnej Euro- 
py 7. Jako podstawowy wyróżnik dla ustroju Polski przyjmuje 
on fakt, iż 'OkołO' 10% 'Obywateli k.raju cieszyło się pełnią praw 
polityc7Jnych i swobód osobistych, cO' w konsekwencji doprowa- 
dzić miało w ciągu XVI w. do pełnej integracji państwa i spo- 
łeczeństwa szlacheckiego. W S'Z'czególności drugi człon p["zytOCZQ- 
nej argumentacji skłania do refleksji krytycznych. Z jakich pozy- 
cji dokonała się wzmiankowana integracja? Czy z tych, które 
w państwie każą widzieć dO'bro nadrzędne, pOlIladjednostkowe, czy 
też z tych, które upatrywały w Rzeczypospolitej niejakO' wspóllIlY 
folwark? Najpewniej i jedne i drugie postawy współistniały ze 
sobą w jednej epoce. Mówiąc 'O powstaniu WZOlrCÓW musimy prze- 
cież uwzględniać wzorce za.równo pozytywnie dziś oceniane, jak 
i negatywne, a przecież żywotne w tamtych i późniejszych cza- 
sach. 


7 J. Siemieński, Polska kultura polityczna w XVI wieku, w: Kultura 
staropolska, Kraków 1932, s. 119. 


2 - Dzieje kultury pOlitycznej 


17 


. 
..., 
, 
lo ,'1:::
 
lO 1ł .:1, .. 



 


...011
		

/Magazyn_065_03_020_0001.djvu

			Do jakiegO' stopnia uzasadniona jest wysoka 'OCena kultury po- 
lityc2JI1ej szlachty XVI W., 'Skoro wiadomości o niej czerpiemy 
przede wszystkim z zachowań ówczeSillej elity władzy, której po- 
czynania naj pełniej poświadcrone zostały źródłowo? Czy rzeczy- 
wiście społeczność szlachecką XVI w. uznać można za zintegro- 
wamą, zorganizowaną całość? Jak to słusznie .z!daje się zauważać 
K. Dobl'Owolski, jako jeden z naczeLny.ch rysów mentalności szla- 
checkiegO' "narodu" uznać należy indywidualizm. Rzecz jasna, 
cecha ta może być ukieI"lIDkowana dwojako: socjocentryczni e mo- 
tywując dodatnio 'Oceniane postawy 'Obywatelskie, oraz egocen- 
tryc2JI1ie, a w k'Ol11sekwencji anarchicznie 8, motywując postawy 
'Określone przez J. MaciszewSlkiego jako "ziemiańskie". Konsta- 
tacja powyższa na:sUJWa cały szereg pytań: od kiedy i na jakim 
podłożu II"O'zwijał się ów indywiduali'zm; jakie c'zynnilki decydo- 
wały o jednej z dwóch wymienionych postaci; czy pozostają one 
względem siebie w If'elacji następstwa czasowego, czy też współ- 
istniały 'Od samego początku? 
Wa:Mim czynnikiem formującym mentalność szlachty był two- 
rzący się już w XIV stuleciu sam'Orząd ziemski. Szczególną ł"olę 
odegrały tu sądy 'ziemSkie, w których "polityczny naród" nie tyl- 
ko współuczestniczył w stosowaniu prawa, ale również w jego 
precyzowaniu. Tę polityczną edukację uzupełtniały rozwijające się 
w pierwszej poł,owie XV w. sejmi!ki ziemSkie i sejmy prowincjo- 
nalne. Rezultatem owej edukacji stało się między innymi kolek- 
tywne mniemanie P'Od:zielane przez szlachtę, stanowiącą dziesiątą 
część społeczeństwa, o jej wyjątkO'wej pozycji w państwie, wspwte 
na przeświadczeniu iż to 'ona właśnie ponosi największe ciężary 
publiczne, płacąc podatki, broniąc kTaju i decydując na różnych 
szczeblach o jego losach. Z egoistycznych motywów, w każdym 
razie w sensie klasowym, wyrrvsłe wyobrażenia nie posiadały, jak 
się zdaje, ex definitione socjocentrycznego charakteru. Kierunek 
talki trzeba było im dopiero nadać. Czy jednak 'istniały w Polsce 
XVI w. wystarczające siły i środki do Tealizacji tego dzieła? Za- 


8 K. Dobrowolski, Umyslowo
ć i moralność spoleczeństwa staropolskie- 
go w: Studia z pogranicza historii i socjologii Wrocław 1967, s. 81. 


18
		

/Magazyn_065_03_021_0001.djvu

			-- 


lążki upadku, źródł'O dążeń odśrodkowych widzieliśmy również 
w występujących na rÓŻTlych szczeblach elementach bezp'Ośredniej 
demokracji, zważywszy ogrom obszaru państwa, w ramach które- 
go ona funkcjoll1owała. Słuszniejszą wydaje nam się z tego wzglę- 
du dawna 'Opinia J. Siemieńskiego który stwierdzał: "...społeczeń- 
stwo polskie XVI w. nie było zorganizowane P'Olitycznie. Stąd 
wielkie znaczenie wybitnych jednostek Q kierowniczej wDli, 
a umiejących powodować tłumem..." 9. Klucz do przyszłości pań- 
stwa i narodu znalazł się w owym czasie w rękach centralnego 
Dśrodka władzy z monarchą 'Da czele. On 1;0, w szczególn'Ości Zyg- 
munt August, podjął przy poparciu światlejszych ugrupowań szla- 
checkich, szereg kroków zmierzających do niezbędnej dla Rzeczy- 
pospolitej Obojga Narodów centralizacji ustrojDwej, zapewnienia 
szlachcie współ- ale nie wszechwładzy 10. Po jego bezpotomnej 
śmierci, wraz z nastaniem monarchii elekcyjnej, szanse centrali- 
zacji, socj'Ocentrycznego uki€TIUnkowania poczynań możliwie naj- 
szerszych mas szlacheckich stawały -się coraz niklejsze. Coraz wy- 
raźniejsza stawała się przewaga coraz to nowych "trybunów", wy- 
stępujących z coraz to nowymi koncepcjami i hasłami, wDbec 
których 'masy ;szlacheckie pozostawały niedostatecznie uzbrojone 
intelektualnie i moralnie. 
Notabene również władcy węgierscy XV w., podejmujący wal- 
kę o centralizację UistrojO'wą wbrew magnackiej apozycji a przy 
poparciu mas szlacheckich, ograJIliczali udział tych 'Ostatnich 
w sprawowaJIliu władzy, między innymi zastępując masowy udział 
w sejmach 'Obecnością jedy:nie posłów z komitatów 11. 
Podnoszony wyżej szlachecki indywidualizm każe zastan'Owić 
się rrównież nad źródłami 'Opisanych przez J. Gierowskiego kon- 


9 Por. J. Siemieński op. cit., s. 149. 
10 K. Grzybowski, Teoria reprezentacji w Polsce epoki Odrodzenia, 
Warszawa 1959, passim. 
11 Por. np. publikowane w językach kongresowych studia J. Elekesa, 
Systeme dieta l des ordres et centralisation dans les Etats feodaux, w: Stu- 
dia Historica Academiae Scientiarum Hungaricae (dalej cyt. SHASH) t. 53, 
BUdapest 1963, s. 336 nn i 366 nn, czy E. Mślyusz, Die Zentralisationsbe- 
strebungen Konigs Sigismunds in Ungarn, SHASH, t. 50, Budapest 1960, 
s. 3 nn. 


2. 


19 



 


...,j
		

/Magazyn_065_03_022_0001.djvu

			federacji, odpowiedzieć na pytanie, dlaczego już w wieku XVI in- 
stytucje te "...tkwiły zarówno w 'UstTOjU Rzeczyp'Osp'Olitej, jak 
i w mentalności szlachty jakO' instytucja niezbędna"? Nim spró- 
bujemy odpowiedzieć na to pytanie, mały ekskurs w dziedzinie po- 
równawczego ustrojoznawstwa. Oto w nauce niemieckiej od daw- 
na ugrunt'Ował się pogląd, zgodnie z ktÓrym państwowość feudal- 
na przechvdziła przez trzy fazy ł'OzwO'jowe. W pierwszej, w któ- 
Tej 'Organizacja państwa 'Opierać miała się na 'Osobistych związkach 
międzyludzkich, większość decyzji pTzynaleŻDych do sfery "pu- 
blicum" wobec słabości władzy centralnej podejmowano w ten 
sposób, iż inicjatywa tam podjęta dochO'dziła do skutku dzięki 
akcesowi do niej (poprzez wyrażenie zgody, ewentualnie rady) 
najpotężniejszych jednostek spośród klasy panującej. Dzięki zgo- 
dzie wystarczająco licznej grupy doch{)dziły do skutku 'Ogólnie 
obowiązujące normy prawne, zdobywano potrzebne państwu środ- 
ki, zapewniano spokój i ład wewnętrzny, a także w przypadku 
zmian dynastycznych przygotowywano kapitulację dla nowych 
władców. 
Rozwój władztw terytorialnych poczynając od XIV w. w co'raz 
większym stopniu torował drogę nowemu układowi stosunków. 
To, co centralny ośrodek władzy zadecydował (przy skromnym 
raczej współudziale zainteresowanych), a stale rozbudowywany, 
od monarchów uzależniony aparat urzędniczy egzekwvwał, na- 
bierało "legis vigorem". Zaczynała się formować typowa dla więk- 
szości późnośredniowiecznych i iI'enesansowych monarchii Telacja: 
władcy - poddani. Z tej to formy ustroj'Owej w wielu państwach 
wyrosła w XVII - XVIII w. mvnarchia absolutna 12. 
A co działo się w Rzeczypospolitej szlacheckiej? Warte przy- 
pomnienia w tym kontekście zdają się uwagi wypowiedziane 
przed przeszło ćwierćwieczem przez T. Manteuffla odnoŚinie prQb- 


111 Por. np. klasyczne sformułowania T. Mayera, Die Ausbildung der 
Grundlagen des modernen deutschen Staates im hohen Mittelalter w: Herr- 
schaft und Staat im Mittelalter, Wege der Forschung II, Darmstadt 1956, 
s. 284 nn, czy z nowszych K. Bosi, Die Grundlagen der modernen Ge- 
seUschaft im Mittelalter, cz. 2, Stuttgart 1972, s. 266 nn. 


20 


L 


-
		

/Magazyn_065_03_023_0001.djvu

			lemu polskiego feudalizmu 13. Otóż badacz ten 'Odnotował, że w na- 
szym kiraju w p010wie XVI 'W. nastąpił jak gdyby Tenesa:ns dwóch 
specyficznych dla stosunków feudalno-lennych zjawisk: spadek 
autoll"ytetu, władzy public'Znej OTaz w konsekwencji w
rost poczu- 
cia zagrożenia u szeregowej szlachty, nie mówiąc już Q miesz- 
czanach czy chł'Opach. Logicznym następstwem takiego układu 
stosunków 14 było 'Ze strony zagrvż;onych, głównie szlachty, ucie- 
kanie się do samQpomocy, integracji grupowej 'Opartej na d'Obro- 
wolnym akcesie zainteres'Owanych. Taka była z socjologicznego 
punktu widzenia geneza konfederacji. Pożyteczne jeszcze i to nie 
zawsze w stuleciu XIV (np. k'Onfederacja Maćka Borkowica), 
w dobie nowożytnej przydawały olIle ustroj'Owi RzeczyposPQlitej 
już tylko piętno anachI'Oni
mu. A tymczasem sądy J. Gierowskie- 
g'O, choć bardzo wyważone zdają się zmierzać do pvzytywnych 
konkluzji, chociażby przytoczmy jedną z nich: "przez masowy 
udział szlachty konfederacje pogłębiały poczucie jedności całej 
warstwy szlacheckiej i wspólnych jej interesów". Chyba i tak 
i nie. Oceniając lm:nfederacje jak'O remedium przed ostateczną 
anarchią. nie jesteśmy w stanie pozytywnie ocenić w dalszej per- 
spektywie samej instytucji, czy związanych z nią wzorców zacho- 
wań. 
Za jeden 'z najpilniejszych postulatów badawczych na przy- 
szłosć uznać wypada podjęcie studiów nad działa:niami politycz- 
nymi, a także ideologią szlachty węgierskiej XIV - XVI w. Wiele 
'Zbieżności z sytuacją szlachty polskiej czeka na weryfikację (rola 
folwarku, samorządu k'Omitatoweg'O, walka z magnaterią, dążenie 
do bezpośredniego udziału we władzy państwowej, indywidualizm 


18 T. Manteuffel, Problem feudalizmu polskiego "Przegląd Historyczny" 
1948, t. 37, s. 69 nn. 
14 "Swawola ludzka niehamowana surowością królewską urosła do 
bezmiaru. Ostała się sama tylko forma prawa, z kt6rej nikt nie miał ko- 
rzyści... Niespełniane były wcale wyroki stanowiące banicję, albo inne 
ostrzejsze kary. Zbrodnie prywatnych osób tak się zagęściły, że nie było 
im granicy..." pisał o okresie pierwszej wolnej elekcji S. Orzeiski, Bez- 
królewia ksiqg ośmioro..., cytuję za T. Manteufflem, op. cit., s. 70. 


21 


- 


....
		

/Magazyn_065_03_024_0001.djvu

			postaw). Również ewidentne różnice (podział szlachty na dwa sta- 
ny, rola liczniejszych władców obcego pochodzenia) mogą w nie- 
jednym oświetlić przebieg rozwoju naszej kultury politycznej. 
Wydaje się, że bitwa pod Mohaczem i ustanowione w następstwie 
rządy Habsburgów przerwały proces formowania się na Węgrzech 
jeśli nie szlacheckiej, to magnacko-szlacheckiej Rzeczypospolitej, 
do czego przyczyniły się w :niemałym stopniu jagiellońskie rządy 
w tym kraju 15. 
W tradycyjnym już sporze Q to, czy zalążki przyszłego kryzysu 
ustrojowego tkwiły implicite w ilnstytucjach, a także kulturze po- 
litycznej XVI w., czy też zrodzone :z'Ostały z degeneracji zdrowych 
urządzeń "złotego wieku", niewiele posunęliśmy się naprzód. 
W każdym Tazie tocząc dziś spory Q te sprawy, znajdujemy się 
w nieporównanie korzystniejszej sytuacji niż nasi dziadowie czy 
i'odzice. Przyjmowanie "pesymistycznej", czy "optymistycznej" 
postawy w tej materii, że posłużymy się tradycyjnymi terminami, 
w coraz większym stopniu 'Odrywa się vd polityczno-patriotycz- 
nych imperatywów (a także kompleksów) ciążących nad ll1arodem, 
który dvpieTo zdO'bywał się na niepodległość. Osiągnięcia ostatniego 
półwiecza, a także niepomierne poszerzenie naszej wiedzy na te- 
mat tysiącletnich spraw Polski i Polaków pozwalają w coraz więk- 
szym stopniu "sine ira et studio" podejmować dyskusje na tym, 
czy i kiedy doba nowożytna przyniosła "czasowy naszych sił !roz- 
strój" 16. 


15 Por. S. Russocki, Monarchie stanowe środkowo - wschodniej EuroPll 
XV - XVI wieku, "Kwartalnik Historyczny" 1977, t. 84, z. l, s. 73 i nn. 
16 Por. J. Siemieński, op. cit., s. 165 w związku z nawiązywaniem przez 
tego autora do koncepcji Bobrzyńskiego. 


L
		

/Magazyn_065_03_025_0001.djvu

			IRENA KANIEWSKA 


Społeczne podstawy 
ruchu egzekucyjnego 


P.roblematyka ruchu egzekucyjnego, jako nieodłącznego ele- 
mentu okresu demokracji szlacheckiej po dziś dzień przyciąga 
uwagę badaczy XVI stulecia. OstatlIliv daje się nawet zauważyć 
WZlI'Ost zainteresowań wewnętlrZlDymi sprawami Polski 'Ostatnich 
Jagiellonów, Q czym świadczy zwiększająca się liczba publikacji l. 
Jeśli jednak. rozpatrzyć dorobek badawczy d'Otyczący ruchu egze- 
kucyjnego, to 'Okazuje się, 'Że dotychczas najlepiej poznano zagad- 
nienia związane z jego ideologią, 'Oraz dzieje walk toczonych na 
sejmach Q 'realizację programu reform. Najmniej natomiast zaj- 
mowan'O się aspektami społecZiI1ymi 'I'uchu egzekucyjnego. Niedo- 
stateczna znajomość treści społecznej takiego zjawiska, jakim był 
ruch egzekucyjny, utrudnia właściwą interpretację i OC€lIlę prze- 
prowadzonych reform 2, powoduje brak zrozumienia dla poszcze- 
gólnyoh faz walki politycznej i 'Ogranicza ocenę postawy szlachty. 
Literatura historyczna charakteryzuje ruch egzekucyjny jako 
ruch szlachecki. Dla oddania jeg'O społecznych i ideowych treści 
używa określeń: "ruch szerokich mas szlachecki,ch", "ruch ogółu 
szlacheckiego", ewentualnie "demdkratyczny ruch szlachecki". 
Określenia te właściwe M. Bobrzyńskiemu, J. Szujskiemu używa- 
ne były przez L. Kolankow:skiego, M. DembińskiegO' i innych. 
Ogólna charakterystyka nie zadowalała historyków. Stąd też 


1 Na uwagę zasługują szczególnie ostatnie prace A. Sucheni-Grabow- 
skiej oraz W. Pałuckiego. 
I Zwracali na to uwagę autorzy Historii Polski przygotowanej przez 
IH PAN, zob. Historia Polski, t. I cz. 2, Warszawa 1958, s. 49. 


23 


""'-- 


...
		

/Magazyn_065_03_026_0001.djvu

			mo zna u badaczy XVI stulecia w P'Olsce d'Ostrzec dążność do bliż- 
szegD sprecyz'Owania PQdstaw społecznych programu egzekucji. 
W wyniku pogłębienia się znaj'Omości epoki i w tej kwestii można 
odnDt'Ować pewien postęp. PO'legał on na wprowadzeniu bliższego 
określenia ruchu egzekucyjnegO', Z'owiąc gD ruchem średniej 
szlachty. Używa np. tej nazwy choć nie do końca kDnsekwentnie, 
znakomity znawca dziejów Polski drugiej połowy XVI w. Wadaw 
Sobieski. Pogląd, że ruch egzekucyjny funkcjonował w naj ściślej- 
szym związku ze średnią szlachtą, torował sobie drogę w okresie 
międzywO'jennym, upowszechnił się w trakcie Pierwszej Konfe- 
rencji Historyków Polskich, a utrwalił poprzez podTęcznikowe uję- 
cia poczynając od Historii Polski wydanej przez PAN 8. 
Wprowadzone dokładniejsze określenie postaw społecznych 
'ruchu egzekucyjneg'O bynajmniej nie wyrugował'O używanego P'O- 
przednio. Współistnieją 'Oba. Pierwsze m1ane i używane od dawna 
funkcjonuje jednak raczej jako określenie potoczne - chociaż 
przyznać trzeba, iż posługują się nim ta:kże 'Obecne 'Opracowania 
naukowe. W drugim natomiast 'Odbija się tendencja do bardziej 
ścisłych ujęć. Oba terminy "ruch szlachecki", 'Oraz "ruch średniej 
szlachty" pozostają jak gdyby w pewnej sprzeczności. Ujęcie 
pierwsze sugeruje bowiem uznanie :ruchu egzekucyjnego za zja- 
wisko właściwe całej szlachcie, nat'Omiast ujęcie drugie wiąże go 
z Dkreślonym odłamem szlachty. Stosunek drugiego określenia do 
pierwszegD wyraża zatem jedynie st'Osunek określonej części do 
całDści. Spróbuję więc wyjaśnić współzależnDść między 'Obu wiel- 
kościami. One bowiem kształtują podstawy jednej i drugiej 
części. Uzasadniają zarazem współistnienie 'Obu, zdawałoby się 
sprzecrnych, określeń. Co więcej, konsekwencją tych współzależ- 
ności jest przekQnanie, że na przykład O'kreślenie "szlachecki ruch 
egzekucyjny" nie jest tylko uproszczeniem, ale 'Odzwierciedla tak- 
że istotne realia ep'Oki. Wydaje się więc nieodzowne, po pierwsze 
przypomnieć znaczenie pDjęcia "szlachta", a następnie wskazać 
na treści polityczne programu. 
Istotny dla społeczeństwa feudalnego układ stanowy skłania 


a Zob. J. A. Gierowski, Historia Polski 1492 - 1864, Warszawa 1967, 
s. 40 - 48. 


24 


L
		

/Magazyn_065_03_027_0001.djvu

			do rozpatrzenia pojęcia "szlachta" w aspekcie stanu. W znaczeniu 
prawno-ustrojowym pod terminem szlachta rozumiemy cały stan 
szlachecki. Pod nazwą tą kryje się zatem grupa społeczna wyposa- 
żona w jednakQwe prawa i z tytułu tychźe praw zajmująca kon- 
kretne miejsce w zhierarchizowanym społeczeństwie. Przy tego ro- 
dzaju ujęciu nie mają znaczenia i nie brane są pod uwagę różnice 
wewnętrzne, które cechują ten odłam społeczeństwa stanowego. 
W jego obrębie znajdzie się więc zarówn'O szlachcic jedno czy 
kilkuwioskowy, magnat, ..królewiątko" kresowe, jak szlachcic za- 
grodowy czyli nie posiadający poddanych, choć posesjonat na ka- 
wałku ziemi, i "ooardus", czyli "gołDta" - szlachcic bez roli, ani 
też nie dzierżawiący jej 4. Z powyższego wynika, że zakres rozwa- 
żanego pojęcia "szlachta" jest i ogólny i wyjątkowo szeroki. 
Równocześnie to samo pojęcie używane w znaczeniu społecz- 
nym odznacza się węższym za'kTesem treściorwym. Ma na celu 
wskazanie w sposób zaledwie ramowy różnic wewnętrznych stanu 
szlacheckiego. Służy przeciwstawieniu jednej grupie tego stanu - 
magnaterii pozostałym - sprowadzonym do wspólnego miana 
szlachty. W tym sensie nie jest ono zbyt precyzyjne w Ddniesieniu 
do istniejącego stanu faktycznego. Pozostała bowiem, pD wyodręb- 
nieniu magnaterii, grupa charakteryzowała się znacznym zróżni- 
cowaniem wewnętrznym. 
Warto tutaj podkreślić, lZ rDzrozmenie zbliżone do omówio- 
nych nie było 'Obce społeczeństwu szesnastego stulecia. Odmiennie 
jednak formułowano terminy. Cały stan szlachecki identyfikowa- 
no raczej jako naród szlachecki. Podkreślano w ten sposób od- 
rębność prawną i wyjątkowe miejsce tego stanu w strukturze 
społecznej Rzeczypospolitej. Zdawano sobie także sprawę z istnie- 
jących rÓŻJnic wewnątrz narodu szlacheckiego. Oddawano je wpro- 
wadzając podział na pan6w czyli magnaterię, oraz na .rycerstwo. 
czyli pozostałą szlachtę. W dzi€d.zinie politycznej, w systemie par- 
lamentarnym panowie identyfikowali się z senatorami 5, natomiast 


4 A. Mączak, Problemy gospodarcze, w: Polska XVII w., pod red. 
J. Tazbira, Warszawa 1969, s. 91. 
fi Ujęcia takie licznie występują w diariuszach sejmowych, zob. np. 
Scriptores rerum polonica, t. I, Kraków 1872, s. 7, 162 i nn. 


25 


- 


...
		

/Magazyn_065_03_028_0001.djvu

			część społeczeństwa szlacheckiego pozostającą poza ich obrębem 
nazywano stanem rycerskim, nierzadko przeciwstawiając go sta- 
nvwi senatorskiemu 6. 
Literatura histvryczna dawniejsza a nawet i współczesna P'O- 
sługując się w stosunku do ruchu egzekucyjnegO' 'Określeniem 
"szlachecki" dokonuje społecznej klasyfikacji tego zjawiska. Po- 
wszechne stosowanie przymiotnika "szlachecki" zakłada przeciw- 
stawianie -działalności "szerO'kich mas szlacheckich", "demokra- 
tycznego programu szlacheCkiego" bardziej wąskim elitarnym krę- 
gom stanu panującegv. Oznacza również podział tego stanu na 
bardzo szerokie demokratyczne kręgi i wąskie oligarchic:zme grono. 
Konsekwencją takiego podziału jest założenie Q przeciwstawnvści 
interesów szerokich mas z interesami wąskiego grona. 
Obserwacja precyzowania, a przede wszystkim samego realizo- 
wania programu egzekucji, potwierdza słuszność poglądów o prze- 
ciwstawności interesów mas szlacheckich z interesami wąskiego 
grona, ale tylko co do naj istotniej szych elementów w układzie 
stosunków magnateria - a inne warstwy szlachty. O istocie kon- 
fliktu stanowiły te żądania egzekucyjne, które zmierzały, jeśli nie 
do wyparcia magnaterii oz pierwsz'Oplanowych pozycji we wła- 
dzach państwa, to przynajmniej do wyrównania szans awansu 
dla innych warstw szlacheckich. Jak wiadomo, stara:no się to 
'Osiągnąć głównie poprzez przepisy o zakazie alienacji dóbr kró- 
lewskich, kumulacji urzędów, oraz poprzez pociągnięcie do odpo- 
wiedzialności przed reprezentantami szlachty wyższych urzędni- 
ków. Jest faktem, iż zamiary egzelkucjonistów w sferze życia po- 
litycznego zmierzały do zdemokratyzowania stosunków. Oznaczały 
rozszerzenie i utwierdzenie znaczenia politycznego szerszych niż 
elitarne, magnacko-urzędnicze, kręgów stanu szla1checkiego. Jed- 
nakże 'zamiar 'Ograniczenia pozycji magnacko-urzędniczych, sta- 
n'Owiąc jedno z głównych zamierzeń programowych, nie wyczer- 


II M. Kromer np. oddziela senatorów od magnatów, ale obie te grupy 
traktuje jako wierzchołki stanu szlacheckiego, Polska czyli o polożeniu, 
obyczajach, urzędach i Rzeczypospolitej Królestwa Polskiego, tłum. W. Sy- 
rokomla, Wilno 1853, s. 61. 


26 


L 


.o....-
		

/Magazyn_065_03_029_0001.djvu

			pywał przecież listy usiłowań egzekucyjnych. Były 'One, co zresztą 
podkreślają zgodnie historycy wieloaspektowe i złożone. W dzie- 
dzinie politycznej poza tendencjami antymagnackimi program 
egzekucyjny doprowadził do utrwalenia przewagi szlachty nad 
stanami niższymi. Egzekucjoniści by li także rzecznikami podpo- 
rządkO'wania monarchii prawu, któregO' źródłem - jako cały 
stan - była szlachta. W ten sposób ruch egzekucyjny wyrażając 
(w swej dojrzałej fOTmie) przede wszystkim interesy i zamiary 
pewnej części społeczeństwa szlacheckiego, rÓWIDocześnie działał 
na korzyść całego uprzywilejowanego stanu. W istocie więc wiele 
'Osiągnięć egzekucji stało się udziałem całego stanu. Teoretycznie 
bowiem cała szlachta mogła partycypować w zdobyczach egze- 
kucji, chociaż faktycznie stopień partycypacji zależał 'Od układu 
sił w obrębie tego stanu. Pozostawiając zbyt szczegółowe docie- 
kanie v perspektywach korzystania z efektów IJ:Uchu egzekucyj- 
nego, należy stwierdzić, iż jako zjawisko odzwierciedlające w wie- 
lu założeniach interesy i intencje całego stanu panującego był on 
właściwie ruchem ogólnoszlacheckim. 
Natomiast sprecyzvwanie ruchu egzekucyjnego jako ruchu 
średniej szlachty 'Oznacza, że przede wszystkim 'Ona związała swe 
interesy z tym programem. Oznacza to też, że ta część społeczeń- 
stwa szlacheckiego zaangażowała się aktywnie 'W jego wykonanie, 
a CD najwaŻJniejsze podjęła rQlę hegemona w ruchu. 
Wskazanie na podstawy społeczne ruchu egzekucyjnego P'O- 
przez jego integralną więź ze średnią szlachtą nie wyjaśnia do- 
statecznie, które elementy stanu szlacheckiego związały swe losy 
z reformą i stanowiły jego stałą podstawę społeczną, jakie zaś 
'Odgrywały Tolę ,chwilowych sojuszników, czyli jak głęboki i lI'OZ- 
legły był zasięg faktycznego 'Zaangażowania w program a na- 
stępnie akceptacji i poparcia, którego mu udzielono. Trudność 
udzielania precyzyjnej i do końca jednoznacznej odpowiedzi tkwi 
w złożonej konstrukcji wewnętrznej szlachty 7. Nie stanowiła ona 


7 Zagadnienie uwarstwienia wewnętrznego oraz złożoność tego proble- 
mu podnosili ostatnio: J. Maciszewski w pracach: Wojna domowa w Polsce 
1606 - 1609, Wrocław 1960, s. 45 - 46, Społeczeństwo polskie w XVII w. 


27 


....... 


...
		

/Magazyn_065_03_030_0001.djvu

			monolitu. RO'zpadała się na szereg warstw, niektóre nawet, jak 
wiadOlIllo, nie należały do klasy feudałów. Zróżnicowanie we- 
wnętrzne szlachty opierało się na zróżnicowaniu majątkowym, 
dlategD też podział na grupy spDłeczne wewnątrz tego stanu 
uwaru.rnkowany jest podziałem ekonomicznym. Zróżnicowanie eko- 
nomiczno-społeczne nie byłO' utrwalone żadnym przepisem praw- 
nym. Nie funkcjonowały żadne bariery formalne, uniemożliwia- 
jące przesuwa:nie się posz'czególnych rodów, czy nawet członków 
rodów, wzwyż lub w dół w hierarchii spDłeczności szlacheckiej. 
Nie funkcjonowały też w społeczeństwie S'zlacheckim żadne f()r- 
my zwyczaj 'Owe czy prawne umożliwiające uzależnianie jednych 
grup od drugich; nie było więc przedziałów ułatwiających klasy- 
fikację społeczną. 
Srednia szlachta, z którą łączy się pojęciowo 'ruch egzekucyj- 
ny była częścią stanu panującego. A. Wyczański charakteryzuje 
ją następującO': "Srednia szlachta - to pojęcie pod względem spo- 
łecznym najbardziej nieprecyzyjne... nic należy do niej zaliczać ani 
magnaterii, choć granica przedziału będzie tu płynna, ani szlachty 
ubogiej - zagrodowej czy bezrolnej, a także szlachty cząstkowej, 
czyli posiadającej kawałek wioski jedYll1ie, choć w tym ostatnim 
wypadku znów trudno przeprowadzić ścisłe rozgraniczenie. Szlach- 
ta średnia.._ obejmowała tzw. posesjonatów, którzy posiadali jed- 
ną lub więcej wsi... Była to grupa społeczll1ie niejednO'rodna" 8. 
Z powyższego cytatu okazuje się, że pojęcie szlachty średniej 
sprecyzował aut'Or na drodze eliminacji najwyższej i najniższej 
grupy stanu uprzywilejowanego. p.ozostała po dokonanym zabiegu 
zbiorowość została przez niego uZ'nana za średnią szlachtę, a istni€- 
jące wśród tej grupy różnice w uposażeniu spowO'dowały uznanie 
jej za społecznie niejednorodną. Zbliżoną, choć nie tak szeroką, 
charakterystykę średniej szlachty uwzględniają w zasadzie PD- 
wszechnie i inne współczeSiIle opracowania O'gólno-historyczne. 
W odniesieniu do średniej S'zlachty 'Ograniczają one kwalifikację 


w: Polska XVII w., s. 139 i nn., Szlachta polska i jej państwo, Warszawa 
1969, rozdz. IV, a także A. Wyczański, Społeczeństwo polskie, w: Polska 
w epoce Odrodzenia, Warszawa 1970, s. 139 - 140. 
8 A. Wyczański, Społeczeństwo polskie, s. 138. 


I 
L 


28 


--
		

/Magazyn_065_03_031_0001.djvu

			społeczną do stwierdzenia, iż w obręb tej części społeczeństwa 
wchodzili posesorzy 'Od jednej dO' kilku wsi, ewentualnie, że byli 
to "posiadacze jednej lub więcej wsi". 
Powyższa charakterystyka konstruuwana na użytek ujęć pod- 
ręcznikowych nie 'Zadowala jeśli chodzi o uzyskanie możliwie dv- 
kladnej odpowiedzi w kwestii uwarunkowania społecznego egze- 
kucji. Z tego względu spróbujmy .rozpatrzyć zróżnicowanie we- 
wnętrzne szlachty i metody, które pozwalają je wyodrębnić. W to- 
ku badań zmierzających do wyodrębnień spulecLillych nie można 
pominąć innych (niż średnia szlachta) odłamów stanu panującego. 
Dopiero bowiem analiza całej zbiorowości umożliwia uzyskanie 
danych, na podstawie których możliwe jest przeprvwadzenie pra- 
widłowegu zróżnicowania wewnętrznego społeczności szlacheckiej. 
W trakcie prac podejmO'wanych w celu zbadania przynależności 
członków sejmików ziemskich i prowincjonalnych Teprezentacji 
sejmowych do istniejących w obrębie szlachty grup, posługiwano 
się już wielu metodami. Studia pvdejmujące ten pl'O"blem utarło 
się nazywać studiami nad składem społecz:nym wybranych zbiv- 
ruwości, zaś uzyskane wyniki traktować jako odzwierciedlenie 
składu społecznego badarlych. PO'jęcie "skład społeczny" jest wie- 
loznaczne. Stosuje się je na ogól w celu O'dbicia układów klas'O- 
wych w społeczeństwie. Zastosowane po to, by wyrazić zróżnic'O- 
wanie wewnętrzne jednegO' stanu (w swym zakresie znaczenio- 
wym, częściowo tylko równoważnego z klasą społeczną), odzwier- 
ciedla jego układ warstwowy. W tym więc wypadku treścią po- 
jęcia "skład społecLillY" jest uwarstwienie społeczne. Tak rozu- 
miane funkcjonuje równolegle z pojęciem "uwarstwienie" bar- 
dziej adekwatnym dv stanu faktycznego. 
Punktem wyjścia do rozważań 'O uwarstwieniu społecznym 
szlachty jest rozeznanie jej struktury ekonomicznej. Wzorców 
w tym względzie dostarczył jeszcze A. Pawiński, a utrwaliły je 
szczegółowe prace o składzie społecznym. A. Pawiński, jako pod- 
stawę do rozpoznania pozycji ekonomicznej szlachty wprowadził 
wielkość majątku ziemskiegO', mierzoną liczbą wsi. W ten sposób 
na gruncie danych o charakterze ekonomicznym dokonał też 
określonych kwalifikacji społecznych. Zasada kwalifikacji społecz- 


29 


-- 


...
		

/Magazyn_065_03_032_0001.djvu

			nej szlachty, właściwa Pawińskiemu, a częściO'WO stDsowana takźe 
przez innych autorów z uwagi na cel, któremu służy, w kontekście 
naszego tematu wymaga jeszcze pewnych omówień. Przede 
wszystkim 'Odnoszą się one do wyróżnika, jakim jest liczba wsi. 
Właśnie pierwsze komplikacje i trudności są z tym ściśle zwią- 
zane. Podnoszono już kwestię niewymierności przyjętegD wy- 
znaczmika, konstatując pO' prostu, iż wieś wsi nie równa. Poza tym, 
gdy już dochodzi do zastosowania omawianego kryterium obser- 
wuje się pewną dowolność w przyjmowaniu liczebności wsi, przy 
której przebiegają granice podziałów międzywarstwowych, np. 
li jednych średnia szlachta to właściciele od l - 3 wsi, u innych 
górną granicę tej grupy wyznacza majątek dochodzący do 5 wsi. 
Jedni za magnatów uważają posiadaczy 10 wsi, dla innych są nimi 
dopiero właściciele powyżej 20 wsi. Odłam szlachty, której ma- 
jątek obejmuje od 5 - lO, czy 3 - 10 wsi nazywany jest niezbyt 
konsekwentnie szlachtą zamożną, bogatą albo bardzo bogatą 9. 
Wobec powyższego konfrontacja uwarstwienia sPO'łecznego 
szlachty z jej 'Ogólną charakterystyką wykazuje niedO'statek O'bie- 
gowych ustaleń. Pogląd stwierdzający bowiem, że średnia szlach- 
ta, to posiadacze jednej lub kilku wsi, gdyby był wprowadzony 
dosłownie, rozstrzygnąłby 'również o górnej granicy zamożności 
kształtując ją na pozi'OlITlie - oczywiście - 10 wsi. Doceniając tQ- 
warzyszące przeważnie takiej kwalifikacji podkreślenie :niejedno- 
rodności społecznej w omawianej zbiorO'wości nie sposób wyrazić 
aprobaty dla takiej charakterystyki. Opór wzbudza propozycja 
uznania za średnią szlachtę tej części stanu panującego, która 
plasuje się między dwoma przeciwstawnymi biegunami, z których 
jeden stanDwi magnateria, a drugi szlachta uboga. Proponowana 
bowiem kwalifikacja, wbrew ciągłym zapewnieniQm o różnorod- 
ności tej grupy, pTO'wadzi w konsekwencji do zacierania istnieją- 
cych w jej łonie różnic społecznych. Wydaje się więc wskazane 
porzucić dotychczas przyjęty zbyt 'Ogólny schemat na rzecz wy_ 
odrębnień bardziej szczegółowych, pojawiających się już zresztą 


· A. Dworzaczek, Wielkopolska reprezentacja sejmowa w latach 1572- 
- 1655, "Roczniki Historyczne" 1957, tab. nr 1. 


30 


-
		

/Magazyn_065_03_033_0001.djvu

			r 
ł 


'W nielicznych badaniach. Nasza sugestia zmierzałaby do trwałego 
wyodrębnienia wśród członu uznawanego dotychczas za jeden, 
Co najmniej dwóch. Należałoby także związać z nimi na trwałe 
też i terminy, np. w odniesieniu do mniej zamoźnego stosować 
nazwę "średnia szlachta", zaś do drugiegD "szlachta bogata". Moż- 
na też przyjąć inne. Ważne jest, by prawidłowo oddawały istotę 
podziałów warstwowych. Za przyjęciem zmodyfik'Owanej w sto- 
sunku do dotychczasowej charakterystyki przemawia także więk- 
sza jej użyteczność dla badań łączących procesy polityczne 
z uwarunkowaniami społecznymi. 
Jeśli natomiast chodzi Q stosowanie liczby wsi jako wyznacz- 
nika do odzwierciedlenia układu warstwowego, wydaje się ko- 
nieczne zwrócenie uwagi na odrębne układy stO'Sunków własnoś- 
ciowych, charakterystycznych dla różnych regionów kraju. Ina- 
czej przecież kształtowała się struktura własności na Mazowszu 
a inaczej np. w MałO'Polsce. Swoistość Mazowsza polega na Z'l1acz- 
nym procencie własności zagrodowej, licznych kollokacjach i braku 
magnaterii. W Malopolsce cechą charakterystyczną jest własnO'ść 
jed:nowioskowa, sporo szlachty 'zamożnej i pewien procent mag- 
natów. W związku z tym inaczej kształtowała się zamożność po- 
szczególnych warstw szlachty na Mazowszu czy Małopolsce, co 
niewątpliwie rzutowało na różnicowanie aktywności i postawy 
polityczne niektórych O'dłamów społecznośc'i szlacheckiej. W świe- 
tle znanego zróżnicowania stosunków własnO'ściowych poszczegól- 
nych terenów Polski, liczebność wsi !rysuje się jako kryterium 
D 'Ograniczonych 'zaletach. Uwypukla się to jeszcze wyraźniej, je- 
śli wziąć pod uwagę także i zróżlIlicowanie gospodarczego roz- 
woju kraju. Zatem bariera zamożności powinna być sto'S'Owana 
elastycznie z uwzględnieniem cech istotnych dla stosunków włas- 
nościowych poszczególnych rejQnów państwa, 'Oraz odpowiednio 
reguIO'wa:na. 
Płym.ie stąd wskazówka dla rozważań nad kwestią uwarunko- 
wań społecznych programu szlachedkiego. Problem ten nie może 
być rQzpatrywany generalnie dla całego 'Organizmu Rzeczypospo- 
litej. Nie kształtuje się bowiem jednorodnie. Należy raczej trakto- 
wać go jako wyraz stosunków i układów ekonomiczno-warstwo- 


31 


---
		

/Magazyn_065_03_034_0001.djvu

			,- 


wych charakterystycznych dla określonych terenów. Wydaje się 
też celowe by 'Zajmując się uwarunkowaniami społecznymi egze- 
kucji wiązać je z momentem chronologicznym, ze względu na dy- 
namikę programu szlacheckiego. Takie potraktowanie tej złoż'Onej 
problematyki mcże dopiero doprowadzić do trwałych uogólnień. 
Znaczenie kryterium liczby wsi polega na tym, iż służy 'OnO' do 
wyznaczenia 'Orientacyjnych linii uwarstwień wewnątrzstanowych. 
M'Oże 0'110 zostać wybrane i zastosowane w sytuacji, gdy istnieją 
przekazy źródłowe mogące dostarczyć potrzebnych danych. W za- 
leżności od danych źródłO'wych, ewentualnie od zał'Ożeń metodycz- 
nych, wyznacznik liczby wsi może zostać zastąpiony przez inny 
lub może występować równocześnie z innym. Wydaje się, iż rolę 
miernika () charakterze ekonomicznym może odegrać wysokość 
sumy składanego poboru. Suma poboru oddając stan opodatko- 
wania ludności wiejskiej świadczy, jakkolwiek nie wprost, Q wiel- 
kości i Q zamożności wsi mierzonej ilością uprawianej ziemi, go- 
spodarstw kmiecych i i'11Jlych. Poza tym na wysokość sumy PQ_ 
boru poszczególnych wsi składa się nie tylko podatek gruntowy, 
ale także kwoty jakie uiszczała ludność ,rzemieślnicza np. kowale, 
młynarze VTaz dzierżawcy karczem, z tytułu wykonywania zawo- 
du, czy wyszynku. Nie będąc podatkiem dochodowym pobór nie 
'Odzwierciedla zysku otrzymywanego z tytułu działalności gospo- 
daTCzej. Jednakże w warunkach feudalnego państwa wyrażał 
w ogólnych zarysach stopień zamożności poszczególnych kategorii 
ludności wiejskiej, których owoce działalności produkcyjnej w czę- 
ści służyły państwu, ale w znaczniejszej mierze przyczyniały się 
do wzbogacenia się feudałów. Nie stvsowana dotychczas jako 
wskaż nik dla 'Odzwierciedlenia podziałów wewnętrznych w obrę- 
bie szlachty, wys'Okość poboru, 'Okazałaby się zapewne miernikiem 
skutecznym. Kto wie, czy nawet nie dokładniej niż inne nie wy- 
rażałaby stopnia zamożności? 
Rolę kryterium ekonomicznego może odegrać też liczba chłop- 
skich gospodarstw we wsiach szlachecki,ch. W tym ostatnim wy- 
padku musielibyśmy dysponować danymi i Q liczebności wsi 
i Q liczebności gospodarstw kmiecych. Informacja o liczbie kmieci 
w stDSunku do przekazów Q liczbie wsi spełniałaby funkcję czyn- 


32 


-
		

/Magazyn_065_03_035_0001.djvu

			mika weryfikującego i uściślającego przekazy Q uposażeniu. Swiad- 
czy łaby przecież o wielk'Ości wsi, a w sposób pośredni, chociaż 
niezbyt d'Okładnie - D wysokosci dochodów. PO'twierdzają te wy- 
niki 'Osiągnięte przez aut'OT'kę po wprowadzeniu, 'Obok liczby wsi, 
danych o liczbie kmieci i łanów 10. Zaproponowana więc jako 
ostatni wyznacznik zamożności liczba gospodarstw - z powo- 
dzeniem m'Oże współgrać z omówi'Oną, jako czynnik pierwszy, 
liczebnością wsi. 
W podwójnym charakterze, tv jest jako wyróżnik samodzielny, 
a także jako wspierający inne, np. d'Otyczące właściwości ekono- 
micznych, mogą wystąpić tytuły i g'Odności urzędnicze. WprO'wa- 
dzenie ich w charakterze kryterium wymaga uznania za prawidło- 
wą zasadę, która wyraża się w funkcjon'Owaniu prostych współ- 
zależności między usytuowaniem majątkowym szlachty a hie- 
rarchią urzędników. Należy zatem rozumieć, że niższe urzędy są 
domeJ1ą szlachty niezbyt zamożnej, np. średniej, wyższe - le- 
piej uposaż'Onej, bogatszej, a najwyższe - naj bogatszej, magnac- 
kiej. Wprawdzie d'Ostęp d'O odp'Owiednich godności i urzędów jest 
na ogół uwarunkowany sytuacją majątkową, ale nie zawsze się 
tak dzieje. Dlatego jeśli w oparciu Q tytuły UT'Zędnicze zamierza 
się dokonywać wyodrębnień warstwowych, trzeba dysponować 
sporym zasobem przekazów. P.rawdopodobieństwo bowiem uzys- 
kania rezultatów zbliżonych do rzeczywistego obrazu uwarstwień 
społecznych szlachty wzrasta w miarę zwiększania liczby prze- 
kazów źródłowych. "Masowość" informacji koryguje w pewnym 
stopniu rozmiar możliwego błędu. Oczywiście kryterium tytułów 
urzędniczych zawodzi jako metoda badawcza, gdy np. zasób in- 
formacji okazuje się niedostateczny. Podobnie zresztą dzieje się 
w wypadku liczby wsi, gdy nie dostaje przekazów v uposażeniu. 
Zalety i tego wyznacznika są 'Ograniczone. Jakkolwiek bowiem 
naj rozmaitsze godności i urzędy występowały w Rzeczypospolitej 
dość licznie, nie było ich aż tyle, by starczyły na utytułowanie 
całego stanu. a przynajmniej większości szlachty. Zatem kry te- 


10 I. Kaniewska, Malopolska TepTezentacja sejmowa za czasów Zygmun- 
ta Augusta 1548 - 1572, Kraków 1974, tabele nr 18 - 20, Zeszyty nauko- 
we UJ, Prace historyczne, z. 48. 


3 - Dzieje kultury politycznej 


33 


-
		

/Magazyn_065_03_036_0001.djvu

			rium to w zast'Osowaniu do całego stanu szlacheckiego (przy za- 
łożeniu, że istniałaby taka możliwość) 'Odzwierciedlił'Oby niepraw- 
dziwy 'Obraz struktury społ€CZ'Ilej. Natomiast z powodzeniem mo- 
że być użyte w stosunku do mniejszych zbiorowości, których 
członk'Owie wyróżniają się znaczną aktywn'Ością publiczną, co po- 
ciąga za sobą wielość naj rozmaitszych tytułów przypadających 
na tę zbiorowość. W odniesieniu np. do prowincj'Onalnych ,repre- 
zentacji sejmowych, kryterium tytułów urzędniczych potwierdza 
na ogół dane Q uwarstwieniu społecz:nym szlachty, które można 
uzyskać poprzez analizę jej uposażenia. Podstawę do wysnucia 
takiego wniosku stwarzają rezultaty badań otrzymane przez 
autorkę, a dO'tyczące podziałów społecznych w ,ob["ębie reprezen- 
tacji małopolskiej. Dane obejmują okres posłowania. a tailde czas 
już po wygaśnięciu mandatu. Kształtują się vne następująco. 
W grupie pasłów najni'żej uposażonych, właścicieli od l - 5 wsi, 
26 na 48 'Osób związanych było z urzędami sądowymi i tytular- 
nymi ziemskimi niższego szczebla. 2aden z członków tej grupy 
nie został kasztelanem. Natomiast zamożniejsi posesorzy od 5 - 10 
wsi w 8 wypadkach na 26 osób obsadzili godności kasztelańskie, 
a tylko w 4 urzędy sądowe. Wśród 18 najwyżej uposaż'Onych po_ 
siadaczy, od 11 wsi wzwyż, 1 pełnił funkcję sądową i 1 przez pe- 
wien czas był tytularnym urzędnikiem ziemskim. Poza tym awan- 
s'owali do tytułów kasztelańskich, wojewodzińskich oraz dygni- 
tarstw koronnych. Pod'Obne prawidłowości uwidvcznił w swym 
studium Q posłach sejmowych z Wielkopolski W. Dworzaczek 11. 
Przyt'Oczone metody, za pomocą których uzyskujemy podstawy 
do rozeznania struktury wa:rstwvwej szlachty, nie wyczerpują 
możliwości warsztatowych. Dotychczas omówione są wyróżnikami 
wymiemymi, jakkolwiek nie odznaczającymi się pełną dO'kładnoś- 
cią. Proponowany przez nas, niezbyt konkretny, w porównaniu 
z poprzednim może odegrać pewną rolę w zabiegach pozwalają- 
cych na zaszeregowania społeczne. Dlatego winien raczej wystę- 
pować łącznie z innymi. Mamy na myśli kwestię tradycji rodzin- 
nej. Szczególnie znaczące moźe się w tym aspekcie okazać nie 


11 Ibidem, s. 88, A. Dworzaczek, op. cit., s. 304. 


34 


...... 


-
		

/Magazyn_065_03_037_0001.djvu

			ł 
I 


tylko przekonanie o własnej pozycji sPQłecznej poszczególnych 
osób czy rodzin, ale opinia w tej kwestii wspólczesnych, bliższego 
i dalszego otoczenia. Związane z dziedziną świadomości, a więc 
niematerialną, kryterium to może oddziaływać na szczegółowe 
zaszeregowania. PrzykładQwo: syn magnacki, podejmujący dzia- 
łalność publiczną, mimo iż .osobiście nie posiada majątku pozwa- 
lającego mu uplasować się wśród magnaterii, wcale nie uchodzi 
np. za średnio zamożnego szlachcica - chociaż do tej grupy ze 
względu na uposażenie mógłby zostać zaszeregowany. Byłaby to 
jednak klasyfikacja formalna, a w istocie niesłuszna. Tradycja 
rodzinna, przy silnym i rozwiniętym w dawnej Polsce poczuciu 
Więzi rodzinnej, przy stałym PO'woływaniu się właśnie na daw- 
ność, obyczaje przodków itp. niewątpliwie odgrywała znaczną 
rolę. Wydaje się, iż nie vcl razu - pominąwszy gwałtowne zmia- 
ny (awans, degradacja) - przesunięcia jednostek czy grup w hie- 
rarchi społecznej stawały się oczywiste. Tradycja rodzinna, szcze- 
gólnie gdy była świetna, wzmagała prestiż osobisty, jednostkowy 
czy grupowy i była elementem spajającym przez znaczny okres 
czasu, od momentu opuszczenia dotychczas zajmowanych pczycji. 
Była zatem czynnikiem, którego (rozpatrując aspekty społeczne 
procesów politycznych) pomijać nie należy. 
W świetle powyższych konstatacji rysuje się możliwość wpro- 
wadzenia co najmniej kilku wyznaczników służących rozeznaniu 
podziałów spolecznych wśród szlachty. O wyborze wyzna'LW1ików 
i metod badawczych przede wszystkim decyduje podstawa źródło- 
Wa, a następnie decyzja indywidualna badacza. Pewien wpływ 
mogą też wywierać i inne O'koliczności, np. przekrój czasowy, któ- 
Tego badania dotyczą. Żaden z prO'Ponowanych, czy już stosowa- 
nych wyznaczników, nie jest doskonały, chociaż przyznać trzeba, 
iż zalety ich są zró:ŻJnicowane, a co za tym idzie zróżnicowany jest 
stopień i.ch przydatności. Mimo to jednak nie wydaje się właści- 
We zbytnie preferowanie niektórych z nich i przypisywanie im 
Wyjątkowego znaczenia 12. Wszystkie one spełniają, lub mogą 


I 


12 J. Włodarczyk w pracy pt. Sejmiki lęczyckie (Lód:! 1973, s. 69) wy- 
różnia niesłusznie zresztą kryterium tytułu. 


3. 


35 


- 


..	
			

/Magazyn_065_03_038_0001.djvu

			spełniać (zależnie od ok'Oliczności), postawione przed nimi zadanie, 
tj. mogą 'Odzwierciedlić strukturę społeczną szlachty. Oczywiście 
stopień dokładności tych odzwierciedleń będzie niejednakowy. 
W ten sposób 'OmówiO'l1e wyznaczniki i metGdy mogą przyczynić 
się do zbadania 'Otwarteg'O dotąd pr'Oblemu, jakim jest treść spo- 
łeczna ruchu egzekucyjneg'O. 
Podejmując próbę wyjaśnienia treści społecmej ruchu egze- 
kucyjneg'O należał'Oby postawić pytanie, jak kształtowała się funk- 
cja społeczno-polityczna tego zjawiska w wieloletnim okresie jego 
istnienia? Czynnik chronologiczny umożliwiając zdynamizowaną 
vbserwację zjawisk polityczno-społecznych ma i tutaj podstawowe 
znaczenie. P'Ozwala na wyodrębnienie kolejnych faz kształtowa- 
nia się ,ruchu i jego programu. Pozwala też wysnuć pewne wnio- 
ski dotyczące zasięgu społecznego ruchu. 
Wydaje się, że ze względu na ścisły związek egz
ucji z prze- 
'Obraźeniami prawnQ-ustroj'Owymi, jakie nastąpiły w czasach Ka- 
zimierza Jagiellończyka, oraz na przełomie piętnastego i szesnaste- 
go stulecia, niepodobna nie uznać waźności teg'O okresu dla ruchu 
szlacheckiego. Okres ten można traktO'wać jako fazę wstępną, 
przygotowawczą d'O pojawienia się usystematyzowanych koncep- 
cji politycznych i społecznych, które wyraziły się poprzez pro- 
gram egzekucyjny. Dlatego też wydaje się słuszne (najogólniej) 
oceniać szlachecki ruch egzekucyjny jako uwieńczenie długotrwa- 
łych procesów mających na celu rozszerzenie i umocnienie immu- 
nitetu stanoweg'O przy równoczesnej zmianie układu sił w obrę- 
bie samego stanu. 
Za pierwszą właściwą fazę ruchu egzekucyjnego należy przy- 
jąć vkres, w którym obserwujemy kształtowanie się jego załO'żeń 
programowych. Niepod'Obna jednak zamknąć jej sztywnymi cezu- 
rami. Orientacyjnie początek tej fazy przypadałby na drugi dzie- 
siątek lat XVI stulecia, k'Oniec zaś wiązałby się z P'Ołową tego 
wieku. Okres drugi można zamknąć datą pierwszej w'Olnej elekcji. 
W tej fazie ruchu, trwającej prawie ćwierć wieku program wy- 
stępuje w skrystalizowanej formie i podlega częściowej realizacji. 
Równocześnie ustaw'Odawstwo 1573 r. ma zabezpieczać dotych- 
czasowe osiągnięcia szlachty. 


36
		

/Magazyn_065_03_039_0001.djvu

			I 


Obrazu dziejów egzekucji dopełnia wreszcie okres, który moż- 
na nazwać poegzekucyjnym. Obejmuje on ostatnie ćwierćwiecze 
XVI stulecia. Jeszcze w tym okresie działania podejmowane przez 
szlachtę Dsiągają pewne efekty (trybunał km'onny). Obserwuje 
się też u działaczy szlacheckich nawiązywanie do tradycyjnych 
koncepcji naprawy Dkresu zygmuntowskiego. Jednakże jest brak, 
wO'bec osiągnięć poprzedniego okresu, zwartegD programu działa- 
nia i zwartych wystąpień pod hasłem egzekucji. Towarzyszy te- 
rnu wszystkiemu także powolna zmiana układu sił społecznych 
w obrębie stanu panującego na korzyść magnaterii. 
Udzielenie odpowiedzi na pytanie, jakie grupy szlacheckie 
w trakcie kolejnych faz swego rozwoju zdDlał objąć ruch egzeku- 
cyjny, nie jest zadaniem łatwym. Trudność polega nie tylkD na 
problemach związanych ze struktUiI"ą uwarstwienia szlachty, meto- 
dami Il'ozeznawania tej struktury, ale wynika także z braku dosta- 
tecznej dokumentacji istotnej dla uzyskania odpowiedzi na posta- 
wione pytanie. Przekazy współczesne piętnastJo- i szesnastowiecz- 
ne Q zjazdowych zebraniach, sejmikach dla zobrazowania prze- 
kroju społeczeństwa, które się na nich gromadzi, posługują się 
pewnym stereotypem. Dając świadectwo obecności sfer magnacko- 
-urzędniczych wymieniają albo każdą 'OSDbę oddzielnie, albo po- 
sługują się ujęciem 'Ogólnym "panowie". Pozostałych uczestników 
określają mianem "tota communitas" lub "szlachta" 13. Stosowany 
powszechnie, powyższy schemat a szczególnie jego drugi czlon 
zaciera różnice społecZ!ne, istniejące wśród uczestników różnora- 
kich zdarzeń politycznych. Sądzić więc można, że prawdopodobnie 
właśnie ten powszechnie w okresie staropolskim funkcjonujący 
schemat przyczynił się do zakorzenienia w literaturze histo- 
rycznej niezbyt dokładnych ujęć, dotyczących struktury we- 
wnętrznej szlachty. Skupianie się różnych grup szlachty wokół 
haseł egzekucyjnych nie kształtowało się jednakowo przez cały 
'Okres trwania ruchu. Zależało to od układu sił w łonie uprzywi- 
lejowanego stanu, treści programu, posunięć monarchii, działal- 


ł 
I 


13 S. Roman, Przywileje nieszawskie, Wrocław 1958, s. 147 i nn. Studia 
nad historią państwa i prawa, seria II, t. VII. 


37 


- - 


....
		

/Magazyn_065_03_040_0001.djvu

			ności przywódców, a nade wszystko od ogólnego poziomu i wy- 
Tobienia niektórych odłamów szlachty, pozostających poza krę- 
gami urzędniczo
magnackimi. Politycznemu aktywizowaniu się 
szlachty w ogólności sprzyjały przemiany gospodarcze kraju. a tak- 
źe politycL'!no-prawne. Dla tego ost
tniego procesu duże znaczenie 
miało ustawodawstwo nieszawskie. Ustawodawstwo nieszawskie 
stanowiło - co podkreślił S. Roman - wynik .,przegrupowania 
sił wewnątrz sejmików". Zaś w sformułowaniu o uprawnieniach 
sejmików, punkt ciężkości został przesunięty na naj niższe organy 
parlamentaryzmu szlacheckiego H. Tym sposobem zwi2lokrotniły 
się szanse kształtowania rzeczywistości politycznej prze? szersze 
kręgi szlachty i równocześnie położone zostały fundamenty pod 
przyszły gmach izby poselskiej. Przytaczanie i omawianie tutaj 
kolejnych dobrze znanych sukcesów szlachty wyznaczonych np. 
datami 1496, 1504, 1505 nie jest celowe. Ni2mniej n:łleży pod- 
kreślić, iż dla kształtO'wania się ruchu i programu egzekucyjnego, 
a następnie dla jego realizacji wyjątkowe znaczenie miał liczebny 
wzrost izby poselskiej oraz odmówienie senatorom prawa do wy- 
boru posłów. ZnacL'!ny liczbowy wzrost izby poselskiej nastąpił 
w stosunkowo krótkim czasie. Wynikał zaś niewątpliwie nie tylko 
ze wzrostu terytorium państwa (przyłączenie Mazowsza), ale był 
O'bjawem uaktywnienia się politycznego szlachty. Według A. Pa- 
wińskiego na sejmie radomskim w 1504 1'. było 45 posłów, ale 
w początkach drugiej połowy XVI stuleci
 izba poselska liczyła 
przeciętnie 93 posłów. 
Funkcja społeczna programu egzekucyjnego polegała na tym, 
iż spełniał on rO'lę wywoławczego ha<;h, którego wartości treś- 
ciO'we odpowiadały zróżnicowanym wewnętrznie kręgom szlachec- 
kim. W tej sytuacji program był czynnikiem integrującym naj- 
rozmaitsze tendencje, zamierzenia i wysiłki niejednorodnych grup 
'Szlacheckich. Antymagnacki natomiast aspekt programu każe się 
zastanowić, która lub ktÓre z grup szlachty mogły konkurować 
i dysponować szansą zwycięstwa w starciach z magnatami i jak 
liczne mogły to być kręgi? 


14 Ibidem, s. 136. 


38 


liro.... 


----
		

/Magazyn_065_03_041_0001.djvu

			Zaznajamianie się z przekazami o dziejach ruchu egzekucyj- 
nego wywołuje przekonanie o masowym charakterze tegD zjawi- 
ska. Przekonanie to utrwala funkcjonowanie licznych sejmików, 
które stanowiły forum dla spraw publicznych, a jako jedna z pod- 
stawowych instytucji stanowych zasadzały swój byt na powszech- 
nym uczestnictwie szlachty. Liczebność tego stanu sięgająca 'Od 
8 - 100/0 składu demDgraficznego państwa, potęguje przekonanie 
o masowości ruchu i skłania do przypuszczeń, że zjazdy sejmi- 
kowe były tłumne. Nie dysPQnując dokumentacją Q liczebności 
sejmików z czasów ostatnich Jagiellonów mO'żemy wnioskować 
Q tym pośrednio, korzystając z wyliczeń dotyczących późniejszego 
okresu. Dane jakie na ten temat uzyskiwali J. A. Gierowski, 
W. Śladkowski, S. Śreniowski, W. Urban, J. Włodarczyk nie pu- 
tWie,rdzają wyobrażeń o sejmikach jakD bardzo tłumnych zjaz- 
dach 15. Np. sejmik krakowski gromadził przeciętnie około 
200 osób, lubelski od 100 - 200, na łęczyckim podobno mogło by- 
Wać do trzystu O'sób (!). Zapewne tłumniejsze zjazdy odbywały 
się w czasach obfitujących w wyjątkowe zdarzenia, które zwykle 
Uwielokrotniają aktywność społeczną. 
Jeśli więc nawet liczba uczestników na sejmi'kach w epoce 
ostatnich Jagiellonów kształtowała się podobnie do liczby w póź- 
niejszym okresie, to jednak dla niektórych lat tej epoki, np. okre- 
su wojny kokoszowej, inauguracji rządów Zygmunta Augusta, 
dziesięciolecia 1559 -1569 mażemy przyjąć wyższe wskaźniki. 
Tłumniejsze zebrania szlacheckie wiązały "Się z występowaniem 
napięcia w życiu wewnętrznym państwa wywoływanego przeło- 
mowymi wydarzeniami, a tych w epoce zygmuntowskiej nie bra- 
kowało. W każdym razie gromadząca się wtedy liczniej niż kiedy- 
indziej szlachta poprzez swoją obecność - w większości - mani- 
festowała, jak szerokie było poparcie dla programu egzekucji. To 
właśnie, a równocześnie uporczywość głoszenia haseł egzekucji 


15 J. A. Gierowski, Sejmik generalny księstwa mazowieckiego, Wrocław 
1948, s. 32, W. Sladkowski, Sklad spoleczny, wyznaniowy i ideologia sej- 
miku lubelskiego w latach 1572 - 1648, Lublin 1957, s. 133, Annales UMCS, 
seria F, t. XII, S. Sreniowski, Organizacja sejmiku halickiego, "Studia 
nad historią państwa polskiego" 1938, t. XVI, z. 3, s. 26. 


39 


- 


...
		

/Magazyn_065_03_042_0001.djvu

			wpłynęłO' na ooenę ruchu egzekucyjnego jako ruchu masowego, 
jednoczącego powszechnie i trwale ogół szlachty. 
Zagadnienie liczby uczestników w zjazdach sejmikowych ma 
znaczenie dla kwestii oddziaływarnia politycznego w ogóle, a dla 
zasięgu 'Oddziaływania programu egzekucji w szczególnqści. Sej- 
miki nie były wprawdzie jedynym forum dającym okazję do pro- 
pagowania pmgramów i postaw politycznych, ze względu jednak 
na zinstytucjonalizowanie form życia publicznego stanowiły wy- 
jątkowo ważkie ogniwo, skupiające źycie polityczne szlachty. 
Sądzić należy, iż np. wcześniejszy niż gdzie indziej rozwój sej- 
mików w Wielkopolsce uzasadnia początkowe przywództwo tej 
dzielnicy w ruchu egzekucyjnym, które w późniejszym czasie 
przejęli Małopolanie. Funkcjonowanie sejmików ziemskich czyniłO' 
z nich organa bliskie całej szlachcie i oddziaływalo na zdemo- 
kratyzowanie składu zebrań. 
Zaznaczony już niedostatek dokumentacji w wypadku sejmi- 
ków sięgający po lata siedemdziesiąte XVI stulecia czyni zgoła 
niemożliwym odtworzenie ich ideologii i składu społecznego. Da- 
ne zaś jakie dla I()ikresu później,>zego i wycinkowych terenów 
Małopolski otrzymali W. Urban oraz W. Śladkowski w przybliże- 
niu tylko mogą zostać uznane za zbliźone do rozważanego okresu. 
Pewne natO'miast aspekty społeczne ruchu egzekucyjnego 
w odniesieniu do Małopolski wyjaśniają własr>.e badania autorki. 
Mam na myśli skład społeczny posłów małopolskich w latach 
1548 - 1572. Zróżnicowanie ekonomiczno-społeczne reprezentacji 
małopolskiej osiągnięte w 'Oparciu o liczbę wsi kształtowało się 
następującO': średnia szlachta (właściciele 1-5 wsi) 51,1%; zamoż- 
na (pQsiadacze od 6 - 10 wsi) 28,2 % ; magnaci: (w grupie od 
11 - 20 wsi) 11,9% i (w grupie powyżej 20 wsi) 7,6°/11. Jak widać, 
więcej aniżeli połowa posłów, to średnia szlachta. Jeśli jednak 
przyjrzeć się bliżej uposażeniu majątkowemu, to okazuje się, iż 
znaczna część tych posłów plasuje się w gÓl1nych rejonach oma- 
wianej grupy. Udział posłów - właścicieli cztero- i piędowiO'sko- 
wych fortun wynosi w wojewÓdztwie sandomierskim 15,60/0, 
w krakowskim 22,2%. Przekonujemy się, że liczba posłów wzro- 
sła w grupach bogatszych, mniej licznych w strukturze stanu 


40 


L 


----
		

/Magazyn_065_03_043_0001.djvu

			szlacheckiego. Jakkolwiek przynależność klasowa (w tym wypadku 
warstwowa) nie upoważnia do wyprowadzania bezpośrednich 
Wniosków o działalności i ideologii ludzi, to jednak skład spo- 
łeczny reprezentantów sejmowych, odzwierciedlając stopień 
aktywności publiczno-politycznej określonych grup społeczeństwa 
szlacheckiego, dvwodzi występowania ogólniejszych tendencji. 
Nasuwa się wniosek. iż w czasie najbardziej żywego oddzia- 
ływania ruchu egzekucyjnego g.rupą sPO'łecznąodgrywającą rolę 
przywódczą jest w Małopolsce - a chyba i w innych rejonach 
kraju - zamożniejsza szlachta. Ta właśnie grupa mogła konku- 
rować ze sferami magnacko-urzędniczymi o praktyczne równo- 
Uprawnienie w dziedzinie politycznej. Szansę powodzenia stwa- 
rzała jej własna zamożność gwarantująca niezaleŻ1n.ość i swobodę 
działania, a także odpowiedni poziom kultury politycznej. Powo- 
dzenie umożliwiało jej też poparcie innych grup szlacheckich, 
skupionych wokół programu. który większość stanu panującegO' 
Uznała za własny. 
W świetle przeprowadzonych rozważań ruch egzekucyjny ry- 
Sowałby się co prawda jako ruch ałkceptowany przez ogół szla- 
checki, ale przede wszystkim leżący w interesach i możliw'Ościach 
średniej i zamQżniejszej szlachty. DO'kładniejsze wyjaśnienie treś- 
ci społecznych utrudnia teraz (a także na przyszłość) braik dosta- 
tecznej podstawy źródłowej. Ten niedostatek oraz względy meto- 
dologiczne hamują rozwój badań, pozostawiając nadal otwartym 
problem precyzowania treści społecznej ruchu egzekucyjnego. 


- 


....
		

/Magazyn_065_03_044_0001.djvu

			WŁAOYSŁA W CZAPLIŃSKI 


Rola sejmów XVII wieku 
w ksztahowaniu się 
kultury politycznej w Polsce 


Ktokolwiek chociażby powierzch.ownie zapoznał się z histmią 
Polski szlacheckiej ten rwie, że sejm polski nie cieszył się uzna- 
niem tych, iktórzy o :nim pisali. Hi,storycy piszący Q nim w ok>re- 
sie międzywojennym przedstawiali g.o na ogół w baTwach czar- 
nych, nie sięgali po jaśniejsze barwy badacze okresu Polski 
Ludowej. Nie bawiąc się w szc:oegółowe rozważania wartO' przy- 
pomnieć, że wybitny history/k Władysław Konopczyński, poświę- 
cając fundamentalną m'On.ografię centralnemu 'zagadnieniu sejmu 
polskiego, mianowicie sposobowi uchwalania nowych praw, pt. 
Liberum veto, I ostrzegał czytplników, że pracę tę mogą czytać 
jedynie ludzie "którzy nie boją się patrzeć w oczy prawdzie hi- 
storycznej chociażby najsmutniejszej" . Istotnie też autor nie 
'Szczędził ciemnych barw przy 'Opisywaniu systemu 'Obrad'Owania 
polskiegO' parlamentu i otwarcie pisał o złym wpływie, jaki libe- 
rum veto wywierał.o na kulturę polityczmą szlachty. Ale też trze- 
ba na usprawiedliwienie wybitnego historyka powiedzieć, że zaj- 
mował się ll1ajtrudniejszym problemem naszego ciała ustawodaw- 
czeg'O, że poza tym pisał nie mając utorowanej drogi przez 
szczegółowe mOI1Jografie, które pozwoliłyby mu nieco inaczej spoj- 
rzeć na poszczególne okresy dziejów polskiego sejmu. 
Stos
o'Wo spokojnie i w gruncie rzeczy życzliwie odniósł 
się do instytucji sejmu polskiego znany historyk ustroju Polski, 


1 W. Konopczyński, Liberum veto. Studyum porównawczo-historyczne, 
Kraków 1918. 


42 


L 


- ---.
		

/Magazyn_065_03_045_0001.djvu

			I 
, 
I 
I 


uczony rorakowski Stanisław Kutrzeba w objętościowo małej, ale 
treściwej, jasno napisanej pracy p.t. Sejm walny dawnej Rzeczy- 
pospolitej 2. 
W ak,resie powojennym doczekał się sejm pDIski surowych 
cenzur zarówno w Historii Polski wydanej przez PAN, j-ak i w Hi- 
storii państwa i prawa Polski 3. POZiDański zaś badacz, któ!IY sej- 
mowi polskiemu w dobie oligarchii szlacheckiej poświęcił obszer- 
ną monografię, nie mógł chociażby z tej ra,cji, że zajmował się 
najciemr.iejszym okresem dziejów sejmu polskiego, dać jasr.ego 
obrazu tej instytucji. 
Niemniej PO'woli w okresie powO'jennym zaczęto sobie zdawać 
Sprawę z tego, że o sejmie polskim można powiedzieć więcej 
rzeczy pozytywnych, niż to dotąd robiono. Ważny etap w dzie- 
dzinie badań historii polskiegu parlamentaryzmu stanowi tu nie- 
wątpliwie cenna praca uczonego krakowskiego Konstantego Grzy- 
bowskiego poświęcona sejmowi polskiemu w XVI w., mianowicie 
Wydana w 1959 T. rozprawa p.t. Teoria reprezentacji w Polsce 
epoki Odrodzenia. Nie wiem, czy wszystkie tezy GrzybowskiegD 
dadzą się utrzymać, niemniej jednak udowodnił on, że instytucji 
tej nie musimy się wstydzić, specjalnie gdy chodzi o XVI stule- 
cie. Późniejsze monograficzne I"ozprawy młodszych badaczy, jak 
J. Bylińskiego, S. Ochmann, J. Seredyki, prace, które utorowały 
drogę, gdy chodzi D znajomDść sejmowania w pierwszej połowie 
XVII w. wykazały chyba dowodnie, że nawet w pierwszej połowie 
XVII w. sejmującym stanom Rzeczypospolitej nie bra:kowało ro- 
zumu i poczucia obywatelskiego. 
Referat też mój, w którym będę chciał zająć się rolą sejmu pol- 
skiego, gdy chodzi o wyrabianie poczucia obywatelskiego szlachty 
XVII stulecia, traktuję naturalnie raczej jako zainicjowanie 
dyskusji na temat właściwie dotąd nie poruszany, przy czym bę- 
dę korzystał zarówn'O z wyników prac wyżej omówionych, jak 


2 s. Kutrzeba, Sejm walny dawnej Rzeczypospolitej Polskiej, Warsza- 
Wa 1923. 
I Historia Polski, opracowanie zbiorowe pod red. T. Manteuffla. t. l, 
cz. 2, Warszawa 1958, Historia państwa i prawa Polski, pod red. J. Barda- 
cha, oz. 2, Warszawa 1957. 


43 


- 


...
		

/Magazyn_065_03_046_0001.djvu

			i z własnych badań i 'znaj'Omoscl sejmów teg'O okresu. Przystę- 
pując do zasadniczego tematu chciałbym uprzedzić, że wypowiedź 
moja będzie niec'O jednostronna. Wykorzystując bowiem fakt, że 
Q wadach i ujemnym oddziaływaniu sejmu pisano dość dużo, po- 
minę tę stronę milczeniem, a skoncentruję się przede wszystkim 
na pozytywnych wpływach tej instytucji na życie polityczne 
w Polsce teg'O wieku. 
Mówiąc I() roli sejmu w wyrabianiu cnót politycznych u szla- 
chty polskiej trzeba lIlatura1nie mstrzec się, że oddziaływanie 
sejmu było różnorakie w ciągu tego stulecia. Zapewne i w pierw- 
szej i w drugiej połowie srtulecia można mówić Q dodatnim i ujem- 
nym oddziaływaniu lIla szlachtę. Niewątpliwie jednak więcej ele- 
mentów dodatnich 'Obserwujemy w pierwszej połowie stulecia, 
kiedy jeszcze żywe były trradycje zł'Otego wieku, wielkiego ruchu 
egzekucyjnego, kiedy jeszcze i pozi'Om umysłowy szlachty był 
wyższy niż potem oraz powaga państwa silniejsza niż w okre- 
sie następującym po katastrofie wojen szwedzkich. 
Gdy chod'zi Q oddziaływanie instytucji sejmu na społeczlThoŚĆ 
szlachecką, to wydaje mi się, że na pierwszym bodaj miejscu na- 
leży postawić fakt, że sejm nadal jak w XVI w. przyczyniał się 
doO scementowania państwa, pogłębienia uczucia jedności OII'gani- 
:zmu państwowego. Wprawdzie można by zauważyć, że przecież 
jednolite państw'O polskie istniałO' po zjednoczeniu za Łokietka 
już blisko 300 lat, nie naleźy jednak zapominać 'O tym plrzede 
wszystkim, że mimo konstytucji "Nihil nvvi" oddającej władzę 
ustawodawczą w ręce sejmu, w ciągu pierwszej połowy XVI w. 
poczucie dawnej 'OdTębności poszczególnych prowincji byłO' tak 
silne, że trzeba było niejedn'Okrotnie :zwoływać sejmy prowincj'O- 
nalne w Wielkopolsce i Małopolsce os'ObnO'. PO'za tym nie można 
zapominać, ŻP. Mazowsze przyłączo'll'O, gdy chodzi o jego główną 
część dO' KOJVmy d'Opiefio w 1529 T., że dopiero w 1569 T. nastąpiło 
ostatecZil1e włączenie Prus Królewskich w organizm państwQwy, 
że wreszcie w tym roku w z,wiązku z przetarrgami z Litwą przy- 

ąCZOlIlO d'O Korony wschodnie prowincje ruskie nie mające tra- 
dycji współżylCia z 
oroną, w dodatku prowincje różniące się od 


44 


......
		

/Magazyn_065_03_047_0001.djvu

			j 
I 


powstałycl1 w'Ojewództw koronnych zarówno narodowo, jak i w ja- 
kimś stopniu kulturalnie wobec wYZil1awan
a innej lI"eligii. 
Jeśli ..ię Q tym wszystkim będzie pamięWo, to nie zleikcewa- 
żymy faktu zasiadania na jednej lawie poselskiej przedstawicieli 
ziem ruskich i polskich, podejmowania w wyniku wspólnych 
'Obrad postanowień dotyczących 'Wszystkich ziem koronnych !rOZ- 
ciągających się z zachodu na wschód na przeszł'O 1200 km. 
Gdy chodzi 'O znaczenie sejmu, to jeszcze w XVI w. PO'litycy 
szlacheccy uważali sejm za najważniejszy 'Organ w państwie, 
"kontrolera, hamulec, wędzidło na monarchę", dzięki któremu 
zapobiega się absolutyzm'Owi władzy. Już w 1555 r. ujął to Hie- 
ronim Ossoliński stwierdzając, "iż na nas bez naszego zwolnienia 
stanQwione nic nowego nie może". PowsZiechnie znanemu zdaniu, 
że co królowi się podoba, ma siłę prawa, przeciwstawiał Jan Za- 
m'Oyski twierdzenie, że "C'O ludowi (tj. szlachcie) się podoba, to 
zobowiązuje lud". W XVII w. zaś wobec wyraźnych li Wazów 
tendencji do wzmocnienia swej władzy lrosztem władzy sejmu, 
coraz popularniejsza staje się zasada, że "prawo pospolite zosta- 
wuj€ przy Królu IMci dignitatem, przy s€nacie gravitatem, a przy 
stanie rycerskim albO' szlacheckim summam potestatem" - naj- 
wyższą władzę. 
W związku z tym j,ednak ka:2idy zasiadający w izbie poselskiej 
albo ściślej powiedziawszy, każdy powaŻiniej pojmujący swą rvlę 
szlachcic musiał się poczuwać do 'Odpowiedzialności za państwo, 
skoro jego decyzje, decyzje izby poselskiej miały tak zasadnicze 
znaczenie dla państwa, zapewniały całość i bezpieczeństwo jemu 
i jego współbraciom, jak to mówi'On'O ab intra et ab extra, na 
wewnątrz - tj. od króla, i na zewnątrz przed grożącymi przecież 
przez całe XVII stulecie niebezpi€czeństwami Ziewnętrznymi. 
W parze z poczuciem odpowiedzialności za państwo szła na- 
turalnie gotowość w rnmiejszym czy większym stopniu do 'Ofiar na 
rzecz państwa. Zdaję sobie oczywiście sprawę z tego, że w tym 
punkcie można podnieść poważne zastrzeżenia. Wszak, jak wia- 
domo, poszczególne sejmy wypełniały nieraz długotrwałe targi 
między królem a izbami o podatki, wszak dalej, jak wiadomo 


j 
l 
J 


ł 


45
		

/Magazyn_065_03_048_0001.djvu

			clęzar podatków w małym stopniu dotykał szlachtę, wreszcie 
wiadomo, jak niechętnie i jak skąpo udzielała szlachta pieniędzy 
na potrzeby państwowe. T'rzeba jednak pamiętać po pierwsze, że 
nawet wybitni teoretycy prawa w ówczesnej Europie gotowi byli 
uważać, źe król winien wydatki na państwo 'Opędzać 'ze swych 
prywatnych dochodów, a podatki tmktowali jako pewnego ro- 
dzaju wyjątkową vfiarę na państwo. Trudn'O więc się dziwić 
szlachcie, że zastanawiała się niemal nad każdym złotym, który 
miała 'Oddać do skarbnicy państwowej. Dalej trzeba z naciskiem 
podkreślić, że mimo całej swej oSltromości przy uchwalaniu po- 
datków szlachta nieraz sięgała doŚĆ głębolko do sakiewki i uchwa- 
lała w wypadkach poważnej konieczności niejednokrO'tnie dU7e 
podatki. RównoczeŚinie t'rudnO' nie zgodzić się z tym, że co innego 
oznacza płacenie nawet wysokich podatków ;nałożonych przez 
monarchę, a co innego zdecydować się samemu na uchwalenie 
podobnych podatków. Wprawdzie te podatki, jak powszechnie 
wiadomo, płacili chłopi i mieszczanie, ale w jakiś sposÓb nawet 
te bezpośrednie podatki dotykały i szlachtę, nie mówiąc już o tym, 
że w pewnych wypadkach szlachta zdvbywała się na uchwalenie 
płaconego ;również i przez nią pogłównego, oraz nie wspominając 
o tym, że pośrednie podatki, specjalnie podatek zwany czopowym, 
dotyczył również i jej. Wiadomo wres
ie, że nawet i dziś, kiedy 
na sprawę podatków patrzymy się inaczej niż wówczas, kiedy 
płacenie podatków uważamy jako jedell1 z O'buwiązków obywa- 
tela, jak świadczą liczne wypadki na zachO'dzie nie brak jedno- 
stek, które zajmując najwyższe w państwie stanowiska, a tym 
samym z.obowiązane do specjalnie uważnego :respektowania praw 
państwO'wych, niejedn'Okmtnie w sposób zaskakujący usiłują omi- 
nąć przepisy i obowiązki podatkowe. 
Gdy to wszystko weźmiemy pod uwagę, sądzę, że zgodzimy się, 
iż branie przez sczlachtę udziału w decydowaniu o opodatkowa- 
niu obywatela przyczyniało się do wyrabiania w niej poczucia 
pewnej odpowiedzialności za lvsy państwa. 
SamO' branie udziału w obradach sejmu, wsp()łdecydowanie 
Q sprawach państwowych pociągałv za sobą naturalnie pewne kon- 
sekwencje P'Ozytywne. Wymieńmy najważniejsze z nich. Tak więc 


46 


lo.... 


-
		

/Magazyn_065_03_049_0001.djvu

			'1 


przede wszystkim chcąc podejmować decyzje dotyczące np. -obron- 
ności państwa należało się orient'Ować najpierw w 'Ogólnej sy- 
tuacji polityezmej w środk'Owo-wschodniej Eumpie, wiedzieć, ja- 
kie przesunięcia się tu dokOlIlują, Jak wygląda lmnfigu:r-ocja sił. 
Wiad'Omości Q tym wszystkim czerpała szlachta najpierw z in- 
strukcji legatów k'rólewskirch przysyłanych na sejmiki, potem :zaś 
z propozycji od tronu wygłaszanych przez ,kanclerza, czy podkan- 
clerzego, WTes:zcie :z W'Otów senatorskich. Niejednokratnie podno- 
Szono w literaturze, że wota te były puste i beztreściwe. Istotnie 
można chyba je tak określić wówczas, gdy sejmy pod kO'niec 
XVII i w pierwszej poł-owie XVIII w. były dotknięte chorobą 
rozkładu. W pierwszej jednak połowie XVII w. nie brakowało 
wśród tych mów wygłaSlZanych przez senatorów na początku sej- 
mu przemówień ciekawych, orientujących szlachtę co do sytuacji 
politycznej państwa, niebezpieczeństw g.mżących mu ze strony 
sąsiadów. Dalszą informację w tych sprawach zyskiwali przybyli 
na sejm posłowie w trakcie dyskusji sejmowej, dzięki przemó- 
wieniom wysyłanych za granicę posłów i składających relację 
z swych misji wobec izby sejmowej. Toteż prizypuszczamy, chyba 
nie bez :racji, że dzięki sejmom ogólne zorientowanie się szlachty 
w sprawach państwowych było większe w Polsce niż w kJrajach 
rządzonych absolutnie, gdzie zagadnienia te uważano za sprawy, 
którymi winni się zajmować ludzie :znajdujący się na naj-wyższym 
szczeblu drabiny państwowej. T-oteż uderzającą Jest I1zeczą, że 
chociaż niewątpliwie 'Ogół szlachty nie -orientował się należycie 
w sprawach politycznych, nie brakowało WŚTód nich jednO'stek 
'Oceniających trzeźw'O wypadki polityc:me. Ptrzykładem tu może 
być powszechnie znany pamiętnikarz Jan Chryzost'Om Pasek, który 
wbrew szerzonym o nim poglądom, mym zdaniem posiadał, gdy 
chodzi o sprawy polityki zewnętrznej Polski, sąd wprawdzie nie 
głęboki, ale tr
eźwy i nie głupi. 
W parze ze znajomością sytuacji politycznej szła konieczność 
'Orientowania się w prawodawstwie państwowym. Chcąc uP'Omi- 
nać się Q realizację postanowień prawnych, przystępując dO' ukła- 
dania nowych praw należałv znać prawa istniejące. Jak wiad'Omo 
konstytucje sejmvwe wydawano drukiem po zakończeniu każdeg'O 


I 
I 


47 


- 


....
		

/Magazyn_065_03_050_0001.djvu

			sejmu. Wydawane w formie broszur tróŻinego formatu i objętości 
nie nadawały się da wygodnegO' przechowywania. Stąd też dość 
wcześnie poczęły się pokazywać zbiory 'Obejmujące konstytucje 
z dłuższego okresu ozasu. Chcąc swobodnie "dysputować" na te- 
maty ustroju należało się z nimi zapoZJDać, czasem trzeba było je 
mieć pod ręką. Mamy też wyraźne dowody, że pDS'zczególni po- 
słowie przybywali na posiedzeni'a sejmowe z takimi zbiorami w rę- 
ku, że poszczególni senatorowie zabierali te tomy wraz z potrzebną 
literaturą polityozną ze 'Sobą wybierając się na sejm. W kOlmek- 
wencji działacz sejmowy mus'iał być stosunkowo dobrze zaznajo- 
miony z obowiązującym prawem państwowym w stopniu więk- 
szym niż w wypadku szlachcica w państwie Tządzonym absolutnie. 
Użyliśmy tu słowa działacz sejmowy. Otóż nie mvżna zapJ- 
minać, że instytucja sejmów sprzyjała wytworzeniu się właśnip 
typu działacza sejmowego, człowieka wygadanego, reagującego 
szybko na wypowiedzi przeciwników, posiadającegO' umiejętność 
przekonywania oraz narzucania swego autory.tetu 'Osobistego in- 
nym. Z tych typów działaczy sejmowych wyrastały potem typy 
zdolnych i energicznych marszalków sejmowych, umiejących pew- 
nie kierować obradami sejmowymi, by doprowadzić je do pożą- 
danego końca. Niejednokrotnie też umiejętne piastowani
 laski 
marsza.ł:kowskiej w izbie poselslkiej 'Otwierał'O - zwłaszcza gdy 
chodzi Q zan1'OŻneg'O szlachcica lub syna magnackiego - drogę d'O 
dalszej kariery politycznej. Przykładem może tu być Jerzy OSS'O- 
liński, J a:kub Sobieski i inni. 
Odbywające się co dwa lata a często niemal CO' rok posiedze- 
nia sejmu, toczące się tu długie debaty polityczne przyczyniały 
się też niewątpliwie do rozW'Oju specjalnej dziedziny kultury na- 
rodowej, mianowicie krasomówstwa. Chcąc przek'Onać przeciwni- 
ków, narzucać swe poglądy zg1romadz'Onym w izbach posłom i se- 
natorom trzeba było umieć mówić pięknie i przekO'nywająco. Po- 
lem d'O popisów krasomÓwczych stawały się przede wszystkim 
tzw. wota senatorskie, które przynajmniej w pierwszej połowie 
XVII w. reprezentowały na 'Ogół wysoki poziom. Toteż mowy ta- 
kich polityków, jak Jan Zamoyski, Szczęsny Herburt. Feliks Kry- 


48 


li........ 


--
		

/Magazyn_065_03_051_0001.djvu

			ski, Jerzy OSS'Oliński były w wielu wypadkach nie tylko wybitny- 
mi dziełami sztuki krasomówczej, ale też przekonywały 'Obecnych. 
Teksty tych mów spisane przez samych przemawiających były 
odpisywane, następnie niejednokrotnie drukowane w różnego ro- 
dzaju zb10rach wybitJnych mow. Tu podobnie jak w XVI w. kła- 
dzionv fundamenty pod późniejszą kulturę oratorską, w której 
Polacy będą celowali jeszcze w XX w. 
Powszechnie znaną rzeczą jest dalej fakt, że w trakcie długiej 
praktyki sejmowej nie wyrobił się w PQlsce zwyczaj decydowa- 
nia Q wszysrtkim większością głosów. Dlatego też, by jakiś wnio- 
sek pr.awodawczy stał się prawem trzeba było, jak wiadomo, 
zgody powszechnej, jedn'Omyślności obecnych w izbach przedsta- 
wicieli narodu szlacheokiego. Nie miejsce tu zastanawiać się nad 
przyczynami tego faktu. Pisano v tym wiele i przewaŻ\nie słusz- 
nie. Podnoszono - należałoby tu specjalnie wspomnieć dzieło 
Władysława I{.onQPczyńskiego, o którym mówiliśmy wyżej - jak 
zgubne skutki pociągał ten zwyczaj za svbą, jak ujemnie wpływał 
na kulturę polityczną szlachty pvlskiej. Ist'Otnie trudnO' nie zgo- 
dzić się, że ,od chwili, gdy sprzeciw jednego posła mógł wstrzy- 
mać fu:nkcjonowanie machiny ustawodawczej Rzeczypospolitej, 
czyli dokładnie od 1652 r. wpływ tego usankcjonowanego potem 
prawem 21WyCzaju był niewątpliwie szk'Odliwy. WartO' jednak za- 
stanvwić się i nad tym, że do czasu kiedy jeszcze nie wyrobił 
się ten zwyczaj dający jednostce tak wielkie prawo, dO'Póki je- 
szcze większość przechodziła dO' porządku dziennego nad sprzeci- 
wem jednego, czy też kilku posłów, nie wywołując mocniejszego 
protestu z ich struny, 'Zwyczaj ten przyczyniał się do podniesienia 
kultury obywatelSkiej niejedneg'O P'Osła. Wiemy przecież dobrze 
z własnego doświadczenia, jak nieraz tJrudnO', nawet dziś, gdy 
prawo większości jest powszechnie uznane, przychodzi nam pod- 
porządkowanie się W'Oli więksZO'ści, wówczas gdy sami jesteśmy 
innego zdania. Tym bardziej jednak musimy uznać, że wymagało 
to większej kultury politycznej, wówczas gdy mialv się prawo 
sprzeciwu. 
Przy tym jednak musimy przyznać rację K'Onopczyńskiemu, 


4 - Dzieje kultury politycznej 


49 


-- 


....
		

/Magazyn_065_03_052_0001.djvu

			gdy stwierdza, że tej kultury politycznej starczyło na jedno, dwa 
pok'Olenia, a zabrakło jej w następnych. Śledzenie przyczY1I1 tego 
zj1awiSlka nie należy naturalnie dO' nas. 
W Birto wreszcie na zak'Ończenie wspomnieć 00 jednej sprawie. 
Oto parlamentaryzm polski przyczyniał się w tym czasie do wy- 
robienia pozytywnej cechy szlachty polskiej, mianowicie poczucia 
godności oQsobistej. Tu bowiem na sejmie w g'I'anie swych współ- 
oQbywateli mógł upomlI1ieć się o SIWe prawa, zgłosić swe pretensje 
nie tylko w stosunku doQ wysdkiego urzędnika, ale i w stosunku 
do samego króla. Ostatecznie też zarówn'O król, jak i magnat - 
senator musieli się pogodzić z faktem, że szlachcic polski tu na 
sejmie w izbie senatorslkiej mógł odwaŻJnie powiedzieć nieraz 
prawdę w oczy wielkim tegoQ świata, wystąpić ostro w 'Obronie 
swych praw i przywilejów. 
Wymieniliśmy w ten sposób wypadki korzystnegO' oddziały- 
wania instytucji parlamentarnej na kulturę polityczną społeczno- 
ści szlacheckiej w Polsce. Raz jeszcze podkreślamy przy tym, że 
nie zamykamy 'Oczu na ujemne skutki polskiego życia pmlamen- 
tarnego, uważamy jednak, że niewątpliwie wadliwe skutki zor- 
ganizow.atnia systemu uchwalania praw przez sejm poQlski docze- 
kały się wyczerpującego omówienia w znanych dziełach history- 
ków polskich i tym samym nie potrzebujemy do tych spraw 
wracać. 
Zdajemy sobie naturalnie sprawę z tego, że na temat omawia- 
ny przez nas mO'żna by powiedzieć jeszcze więcej, przypuszcza- 
my jednak:, że sprawy te wyświetli dokładniej dyskusja, toteż 
nasze uwagi traktujemy przede wszystkim jako podłoże do tej 
dyskusji. 


..... 


---
		

/Magazyn_065_03_053_0001.djvu

			. 


I JÓZEF LESZCZYŃSKI I 


Siedemnastowieczne sejmiki 
a kultura polityczna szlachty 


Zapoczątkowane u schy
ku ubiegłego stulecia przez Adolfa 
Pawińskiego l badania nad sejmikami przyniosły, zwłaszcza 
W dwudziest'Oleciu międzywojennym oraz w 'Okresie po II wO'jnie 
światowej wcale 'Obfity, choć jeszcze dalece .niewystarczający 
plon 2. Nie licząc wydawnictw akt różnych sejmików, 'Od wielu 
już lat nie kontynuowanych ze szkodą dla badań nad Rzecz- 
pospolitą szlachecką, wyraził się on kilkoma wartościowymi mo- 
nografiami niektórych sejmików oraz kilkudziesięci'Oma rozprawa- 
mi, studiami i artykułami z tego zakresu. Dotychczasowy dorobek 
przyczynił się przede wszystkim do poznania organizacji bada- 
nych sejmików oraz ich działalności skarbowo-wojskowej i są- 
downiczej, a także do wzbogacenia naszej wiedzy Q składzie spo- 
łecznym sejmików 'Oraz, aczkolwiek już w mniejszym stopniu, ich 
ideologii. I choć uzasadnione są -wątpliwości ,,'Odnvśnie d'O możli- 
wości wszechstronnego i dokładnego wyjaśnienia społecznego 
'Oblicza sejmikÓw szlacheckich" (Wł. DwO'rzaczek 3, a 'OstatniO' też 
L. Lysiak 4), wydaje się, że już d'Otychczasowe badania stan'Owią 


1 Por. szczególnie kapitalną pracę A. Pawińskiego, Rzqdy sejmikowe 
w Polsce na tle stosunków województw kujawskich, Warszawa 1888. 
! Cytują ją prawie w całości H. Olszewski, Sejm Rzeczypospolitej epo- 
ki oligarchii 1652 - 1763. Prawo - praktyka - teoria - programy, Poznań 
1966 oraz J. Włodarczyk, Sejmiki lęczyckie, Lód:! 1973. 
8 W. Dworzaczek, Sklad spoleczny wielkopolskiej reprezentacji sejmo- 
wej w latach 1572 - 1655. "Roczniki Historyczne" 1957, s. 281. 
4 L. Lysiak, O spolecznym skladzie sejmików ziemskich. Księga pa- 
miqtkowa ku czci Konstantego Grzybowskiego, Kraków 1971, s. 111. 


łO 


51 


--- 


.....
		

/Magazyn_065_03_054_0001.djvu

			milowy krok na drodze do tego wYJasmenia, a dalsze na pewno 
pogłębią naszą znajomość problemu. 
Dotychcz8lSO'we badania przynoszą n.atomiast stosunkowo mało 
materiału ilustrującego rolę, jaką w XVII w. sejmiki odgrywały 
w kształ.torwaniu kultury politycznej -szlachty, a więc zespołu tych 
czynników, Q których mówił w sw'Oim Tefera6e J. A. Gierowski, 
tj. Q .roz€2ll1aniu szlachty w wewnętrznej i zewnętrznej sytuacji 
kraju, jej poczuciu odpowiedzialności za losy państwa oraz Q go- 
towości d'O podporządkvwywania "interesów własnych, indywi- 
dualnych, grupowych i klasowych interesom całej sP'Ołeczności 
państwowej". Jeszcze mniej mówią .one o czy;nnikach, które kształ- 
towały postawę, a wraz rz nią i kulturę polityczną szlachty jako 
całości oraz poszczególnych jej grup. Te niedomogi badań wynikł) 
w powa:oimym stvpniu z bralku .odpowiednich materiałów źródło- 
wych, :zwłaszcza tak kapitalnych dla inteI'esującego nas pI'oblemu 
diariuszy sejmikowych, relacj-onujących na żywo przebieg danego 
sejmiku. Jaik wi'ad'Om'O, dla XVII w. zachowały się .one w zupełnie 
znikO'm€j ilości. Nie lepiej przedstawia się sprawa, gdy chodzi 
Q przekazy pamiętni'kaTSlkie, bo i O'ne !rzadko tyl
o przyn'Oszą re- 
lacje z przebiegu sejmików. Wiele natomiast mO:lJna się spodzie- 
wać po d.okładnej kwerendzie w siedemnastowiecznej korespon- 
dencji, ponieważ - jaik świadczy /O tym rchvćby przykład listów 
Krzysztofa OpalińskiegO' do brata Lukasza 5 - m'OŻTIa tam zna- 
leźć wiele wiadom'Ości d'Otyczących dziejów sejmików, zwłaszcza 
tych mniej znanych ich stron. W zbyt słabym st.opniu wykorzy- 
stywamo również w omawiatnej dziedzinie wszelkiego il'odzaju mo- 
wy sejmik'Owe, pisma ulotne 'Oraz gazety pisane i drukowane. Na 
znaczenie tych pism i gazet dla badań nad Polską siedemnastQ- 
wieczną zwracał już przed laty uwagę A. Kersten 6. Prace histo- 
ryka czeskiegO' Z. Simecka 7 oraz moja własna kwerenda w ay_ 


li Listy Krzysztofa Opalińskiego do brata Łukasza 1641 -1653, pod re- 
dakcją i ze wstępem R. Pollaka, tekst przygotował M. Pełczyński, komen- 
tarz opracowali M. Pełczyński i A. SajkoWSki, Wrocław 1957. 
II A. Kersten, W sprawie badań nad początkami prasy polskiej, "Kwar- 
talnik Historyczny" 1963, nr l, s. 83. 
7 Por. Z. Sime
ek, Zprcivy o Polsku a v1lchodne Evrop
 a uloha Vra- 


52 


l. 


--
		

/Magazyn_065_03_055_0001.djvu

			chiwach i bibliQtekach czeskich świadczą dobitnie, że te rodzaje 
źródeł są nierzadk'O istną kQpalnią wiadomości dotyczących dzie- 
jów parlamentaryzmu polskiegO', w tym też i sejmików, choć nie 
w takim zakresie, jak. sejmów. W sumie więc i na sejmiki można 
.rozciągnąć sf'Ormuł'Owaną pvawie przed 20 laty 'Opinię W. Cza- 
plińskiegO' 8 Q trudnościach towa.rzyszących rozszyfrowywaniu ta- 
jemnic jakiegokolwiek sejmu, nawet wtedy, gdy badacz ma do 
dyspozycji jego szczegółowe diariusze. W wypadku sejmików są 
'ODe tym większe, że tych diariuszy w lwiej części w 'Ogóle brak. 
Z uwagi na niedostatki badań nad siedemnastowiecznymi sej- 
mikami niniejszy referat nie pretenduje d'O wyczerpania zagad- 
nienia ich roli w kształtowaniu kultury politycznej szlachty. Bę- 
dzie on raczej próbą podsumowania tegO', co dotychczas na ten 
temat napisan'O, 'Oraz wysunięcia kilku postulatów badawczych. 
Kultura polityczna szlachty w XVII w. była ściśle związana 
z ideologią sarmatyzmu. Sarmatyzm przecież wyrósł na gruncie 
praktyki społecznej i ustrojowej Rzeczpospalitej szlacheckiej i sta- 
nvwił odbicie ideałów społeczno-politycznych szerokich rzesz 
szlacheckich, ich kultury politycznej. Dlatego interesujące będzie 
stwierdzenie, jakie elementy ideologii sarmackiej i w jakim za- 
kresie lZ'Ilajd'Owały 'Odbicie w praktyce życia sejmikowego. 
Wypada zgodzić się całkowicie ze zdaniem J. Siemieńskiega, 
że sejmiki stanowiły "najważniejszy w Polsce organ opinii pu- 
blicZII1ej" i że "razgrywki 'Odbywały się przede wszystkim i głów- 
nie na sejmikach... Na sejmach ścierały się i zwalczały 'Opinie, 
skrystalizowane już na sejmikach. Toteż sejmiki są ll1ajciekaw- 
szym zjawiskiem z dziedziJny polskiej kultury politycznej - za- 
równ'O ze strony rzeczowej, bo tu rozstrzygały się losy sejmików, 
jak i ze strony postaci, ba tu najlepiej przyjrzeć się można kul- 


tislavi v (Jeskem zpravodajstvł 16. - 17. stoleti "Slezsky Sbornfk" 1972, nr 4, 
s. 285 - 298, Vznik tzv. tUTekych novin a novinarstv£ ve Vratislavi v 17. 
stolo "Slovansky pfehled" 1972, nr 4, s. 293 - 298 oraz Prazske noviny 
a zpravodajstvł o vychodn£ Evrop
 v polovici 17. stoleti, "Slovansky 
pi'ehled" 1973, nr 4, s. 301 - 311. 
8 W. Czapliński, Dwa sejmy w Toku 1652. Studium z dziejów rozkladu 
RzeczYPosPolitej szlacheckiej w XVII w., Wrocław 1955, S. 78. 


53 


......... 


....
		

/Magazyn_065_03_056_0001.djvu

			turze polskiegu życia politycznego" 9. Zdanie to sformułowane 
w odniesieniu do złotego wieku nabiera szczególnegO' znaczenia 
dla XVII stulecia, w którym w związku z niedowładem, a na- 
stępnie niemal całkowitym sparaliżowaniem działalności sejmu 
przez jednostkDwe "tnie pozwalam" oraz postępującym upadkiem 
autorytetu władzy królewskiej kompetencje sejmików niepomier- 
nie w
osły. Przejęły one szereg uprawnień przysługujących do- 
tąd sejmowi. Pojawiły się i rozwinęły nowe mdzaje sejmików. 
Od trzeciej ćwierci XVII w. możemy już mówić o rządach sej- 
mikowych w Polsce. Zycie polityczne kraju skoncentrowało się 
wokół nich. 
W świetle dotychczasowych badań, podsumowanych Dstatnio 
przez L. Łysiaka 10, można stwierdzić, że prawo pisane, a przede 
wszystkim obyczajowe zapewniało wszystkim grupom stanu szla- 
checkiego udział w sejmikach. Nie dawało jednak uczestnikom 
sejmików Jednakowych uprawnień. Vox activa, prawD podejmo- 
wania uchwał i układania instrukcji na sejm przysługiwało z 7'e- 
guły tylko szlachcie 'Osiadłej, spełniającej określDne P'Owinności 
podatkowe i wojskDwe. Tak więc praktycznie na sejmiku można 
był'O spotkać przedstawicieli wszystkich grup stanu szlacheckiego: 
od gołO'ty, szaraczków, szlachty cząstkowej, byłych posesjonatÓw, 
przez szlachtę średniozamożną i bogatą po karmazynów. W lite- 
raturze przyjęło się zdatnie, że po rokoszu sandomierskim, w okre- 
sie wykluwania się i ostatecznego zwycięstwa ,rządów oliga'l'Chicz- 
nych w Polsce senatorowie, w lwiej przecież części magnaci, 
stawali się ooraz rzadszymi gośćmi na sejmikach. Świadczą o tym 
liczne skargi sejmikującej szlachty z powodu nieobecno€ci sena- 
torow w obmdach sejmikowych 11. Wydaje się jednak, że istnieją 
pod tym względem spore różnice między poszczególnymi sejmi- 


9 J. Siemieński, Polska kultura polityczna wieku XVII. Kultura staro- 
polska, Kraków 1932, s. 149 - 150. 
10 L. Lysiak, op. cit., s. 107 - 122. 
11 Por. np. J. Włodarczyk, op. cit., s. 60, J. A. Gierowski, Sejmik ge- 
neralny księstwa mazowieckiego n:l tle ustroju seJmikowego Mazowsza, 
Wrocław 1948, s. 47, J. Siemieński, OrganizaCja sejmiku ziemi dobrzyń- 
skiej, Kraków 1906, s. 6, Rozprawy Akademii Umiejętności, Wydział Hi- 


54 


........
		

/Magazyn_065_03_057_0001.djvu

			kami z jednej, a pierwszą i drugą połową XVII w. z drugiej stro- 
ny. Tam, gdzie magnateTii nie udał'O się jeszcze 'W pełni 'Opanować 
sejmiku, jej udział w 'Obradach był znacznie częstszy, ba - jak 
pisał 10 XI 1644 r. KTzysztof Opaliński do brata Lukasza - "już 
ten przegra, kto nie stanie [na sejmiku - J. L.]" 12. Nawet tak 
tradycyjnie antymagnacka szlachta województwa sand'Omierskiego 
:nie tylk'O d'Opominała się w czasach Władysława IV 'O udział swo- 
ich senatorów w 'Obradach sejmikowych, ale wybierała też człon- 
ków rodzin magnackich sw'Oimi marszałkami i posłami na sejm, 
o ile nie byli już senat'Orami, jak Jerzego, Krzysztofa i Maksy- 
miliana Ossolińskich, Ja!Ila i Zbigniewa Oleśnickich, Jana Firleja 
i innych 13. Zerwanie w styczniu 1683 T. sejmiku opatowskiego 
przez szlachtę na znak protestu przeciwko udziałowi w O'bradach 
senatorów 14 stanrowiło zapewne wyjątek, któreg'O wyjaśnienie bę- 
dzie m'Ożliwe d'Opier'O po 'Opracowaniu mon'Ografii tego sejmiku 
i bliższemu przypatrzeniu się okolicZIDościom, w jakich doszło do 
tego zerwania. Jest charakterystyczne, że 'O udział senatO'rów 
w 'Obradach sejmikowych najbardziej dopominały się te wojewódz- 
twa, w ktÓ'ry'ch wpływy magnaterii były słabe, a senatorO'wie re- 
krutowali się przeważnie sp'Ośród miejscowej, zamożnej szlachty, 
jak np. łęczyckie czy mazowieckie 15. Można również przyjąć, że 
o wiele większą wagę do udziału w sejmikach przywiązywali se- 
natorowie-roagnaci w pierwszej połowie XVII w., niż w drugiej, 
kiedy t'O łatwiej im już było przeprowadzić swą wolę na sejmi- 
kach przez 'Oddaną sobie klientelę 16. 
Tak więc wszystkie grupy stanu szlacheckiegO' miały prawa 
uczestniczenia w obradach sejmikowych i - jak pisze L. Lysiak- 


storyczno-Filozoficzny, seria II, t. 23, S. Sreniowski, Organizacja sejmiku 
halickiego, "Studia nad historią prawa polskiego" 1938, z. 3, s. 28, H. Ol- 
szewski, op. cit., s. 68. 
11 Listy Krzysztofa Opalińskiego, s. 245. 
13 Por. maszynopis pracy magisterskiej T. Sucheckiego "Sejmik woje- 
wództwa sandomierskiego w czasach Władysława IV" wykonanej w Uni- 
wersytecie Wrocławskim. 
Ił H. Olszewski, op. cit., s. 68. 
1&. J. A. Gierowski, op. cit., s. 47, J. Włodarczyk, op. cit., s. 61 - 62. 
S8 H. Olszewski, op. cit., s. 68. 


55 


........ 


......
		

/Magazyn_065_03_058_0001.djvu

			fundamenty tej ideologii uznano wolność i równ'Ość szlachecką. 
Przypatrzmy się zatem, jaki był stosunek sejmików do tych pod- 
stawowych wart'Ości ideologii szlacheckiej, Soaifll11ackiej 'Oraz zwią- 
zanych z nią i stojących na jej stTaży zasad ustroj'Owych R.zecz- 
posP'Olitej. Na sejmikach szlachta wyznawała przede wszystkim 
zasadę, że w sprawach ustroj'Owych ,,'Omnis mutatio pericul'Osa" 24, 
bo ustępstW'O w jednej, nawet nie naj ważniejszej dziedzinie, moźe 
spowodować lawinę, która doprowadziła do "mutatiO'nem status", 
a więc i do ut'l'aty przez l11ią "złotej wolności". Stąd P'Owszechnie 
w laudach i instrukcjach sP'Otykamy postulaty respektowania 
i egzekwowania starych, dobrych praw i niestanowienia nowych, 
zwłaszcza stojących w kolizji ze starymi 25. Bardzo częstv więc 
zobowiązywano posłów, by na sejmie "nic takowego nie stano- 
wili, co by miało uchodzić prawom, starym przywilejO'm, w'Olno- 
ści'Om i swobodom naszym" 26. Za "pierwszy fundament wolności", 
"cardinalissimum ius Rzeczpospolitej", "nieoszac'Owany klejnot 
wO'lności" 27 uznawan'O wvlną elekcję. Dlategv sejmiki z całą sta- 
nowczością zwalczały wszelkie pJ:'IOjekty czy plany elekcji vivente 
rege czy to za Zygmunta III, czy Jana Kazimierza, czy wreszcie 
Jana III SobieskiegO'. Domagały się też z reguły sądu l11ad tymi, 
którzy wszczynali próby naruszenia wvlnej elekcji. Za drugą 
"pupilla libertatis" li'znan'O ius vetandi z osławionym jednostk'O- 
wym prawem sprzeciwu, które "narodowi polskiemu est pro 
summo et cardinali obiectO''' 2B. I choć sejmiki 'Oburzały się na 
zrywanie sejmów, choć domagały się surowych kar na rwaczy, 'Od 
samej zasady liberum veto lnie chciały absolutnie 'Odstąpić. Wy- 
suwane przez nie projekty wprowadzenia utrudnień przy rwaniu 
sejmów przez jedn'Ostki nie mogły zapobiec st'Osowaniu przez nie 


2ł Działo się tak, choć trzeźwiej myślący statyści, jak Paweł Piasecki, 
uważali, że "...każda odmiana nie może być jedno szkodliwa, niebezpiecz- 
na" - P. Piasecki, Responsum de absoluto dominio, w: W. Czapliński 
i J. Jakubowski, Nieznany traktat Pawla Piaseckiego, Wrocław 1972, Ar- 
chiwum Literackie, t. 16, seria Miscellanea staropolskie, nr 4, s. 259. 
25 J. Maciszewski, op. cit., s. 91, H. Olszewski, op. cit., s. 375. 
26 Cyt. za J. Włodarczykiem, op. cit., s. 260. 
27 Ibidem, s. 262. 
28 Ibidem, s. 266. 


58 


I....- 


.......
		

/Magazyn_065_03_059_0001.djvu

			liberum veto, a poza tym do czasów Sejmu Czteroletniego nie zo- 
stały zrealizO'wane 29. Co prawda w 'Okresie "potopu" szwedzkiego 
i w okresie późniejszym niektóre sejmiki, jak np. kujawskie, były 
gotowe poprzeć wprowadzenie zasady głosowania w sejmie więk- 
szością, ale gdy projekty te nie doczekały się Tealizacji, stały się 
one z powrotem gorliwymi obrońcami liberum veto 30. 
Siedemnastowieczne sejmiki stały rownież na straży ideolO'gii 
równościowej. Choć równość w ramach stanu szlacheckiego stała 
się w tym okresie fikcją. choć wielu -spośród szlachty zdawało 
sobie doskonale sprawę z tej fikcji, sejmiki robiły wszystko, by 
nie dopuścić du formalnego uznania zróżnicowamia stanu szla- 
cheokiego. Stąd wystąpienia przeciwko projektom wprvwadzenia 
Orderu Niepokalanego Poczęcia NMP w czasach Władysława IV, 
stąd uciekanie się do królów z prosbą o niedopuszczenie do uci- 
skania szlachty przez możnych, stąd tak silne rnastroj.
 antyma- 
gnackie na niektórych sejmikach i sejmach, zwłaszcza w połO'wie 
XVII w., za ,rządów Jana Kazimierza, a potem i Michała Kory- 
buta Wiśniowieckiego oraz Jana III Sobieskiego. Na sejmikach 
wreszcie znajdowało odbicie przekonanie, że naród polski stanowi 
tylko szlachta, że ustrój Rzeczpospolitej jest naj doskonalszy, że 
cieszy się on specjalną opieką bO.5ką, że jako przedmurze chrze- 
ścijaństwa Polska ma specjalną misję do spełnienia w Europie, 
że dzięki swym wolnościom szlachta polska odróżnia się zdecy- 
dowanie pozytywnie 'Od szlachty innych państw, solidarność szla- 
chty wobec chłopów i mieszczan, niechęć do 'Obcych i poczucie 
wyższości nad nimi, słowem wszystko to, cO' składało się na ideo- 
logię sarmatyzmu 31. Warto dodać, że mówiąc o filarach "zł'Otej 
wolności", w aktach danego sejmiku używa się prawie identycz- 


29 A. Pawiński, op. cit., s. 371 - 372, J. A. Gierowski, op. cit., s. 98 - 99, 
J. Włodarczyk, op. cit., s. 267 - 268. 
90 A. Pawiński, op. cit., s. 371 - 372. 
91 Por. np. S. Cynarski, Sarmatyzm - ideologia i styl życia, Polska 
XVII w. Państwo - spoleczeństwo - kultura, pod red. J. Tazbira, War- 
szawa 1969, s. 227 - 243, J. Włodarczyk, op. cit., s. 212 i nn., W. Śladkowski, 
Sklad spoleczny, wyznaniowy i ideologia sejmiku lubelskiego, Lublin 1960, 
s. 148 - 150. Annales Universitatis Mariae Curie Skłodowska, Sectio F, Nau- 
ki filozoficzne i humanistyczne, vol. XII, 5, 1957. 


59 


........ 


...II1II
		

/Magazyn_065_03_060_0001.djvu

			nych sformułO'wań od czasów pierwszej woLnej elekcji do Sejmu 
Wielkieg'O, jakby je pisał ten sam czł'Owiek 32. Tak więc ideologia 
wolnościowa i ideologia równościowa stała się głównym źródłem 
konserwatyZlJI1u szlachty i jej sam'Ouwielbienia 33. 
St1osum.ek sejmików do spraw 'Ogólnopaństwowych kształtował 
się różnie w róiJnych okresach i na Tóżnych terytoriach Rzecz- 
pospolitej. Dawał tu znać o sobie partykularyzm szlachecki, o któ- 
rym będzie jeszcze mowa niżej. Og11omny wpływ na ten stO'sunek 
miało zagrożenie zewnętrzne. Znana jest d'Oskonale niechęć szla- 
chty do świadczeń na rzecz państwa. Wprawdzie sama szlachta 
była wolna od podatków, ale zbytnie obciąźenie jej poddanych 
ciężarami publicznymi ograniczało możliwości wyzysku mas chłop- 
skich i ludności miasteczek prywatnych. To negatywne na vgół 
stanowiskO' szlachty w'Obec podatków na potrzeby państwowe, 
głównie na wzmocnienie obronności kraju, znajdowało bardzo 
silne odbicie w uchwałach sejmikowych. Bardz'O charakterystycz- 
ne pod tym względem jest laudum sejmiku województwa łę- 
czyckiegv z 11 V 1637 11'., w którym m.in. czytamy: "Wszystkim 
stanom koronnym, których Rzeczpospolita po te czasy ku obronie 
swojej zażywać zwykła, bardzo się [podatki] naprzykrzyły". 
Szlachta swoim posłom na sejm dawała chętnie "plenariam facul- 
tatem", ale z reguły zastrzegała się, "jakoby się nic przeciw prawu, 
wolności i swobodom stanu szlacheckiego nie działo i stanowi'Onem 
nie było" i "aby żadnych ciężarów na Rzeczpospolitą nie zacią- 
gali" 34. Rozumiała wprawdzie, zwłaszcza w ciężkich dla państwa 
chwilach, że podatki są niezbędne na zaciąg i utrzymanie żołnie- 
rza 35, ale robiła wszystko, -by ich ciężar nie spadał na barki jej 


a2 J. Włodarczyk, op. cit., s. 260. 
aa J. Maciszewski, op. cit., s. 163. 
M Cyt. za J. Włodarczykiem, op. cit., s. 273. 
8& Istniało też wyra:!ne iunctim między ofiarnością szlachty a jej sto- 
sunkiem do monarchy. Sejmiki regalistyczne chętniej uchwalały podatki 
niż znajdujące się w opozycji do króla. Do takich regalistycznych sejmików 
w pierwszej połowie XVII w. należał np. sejmik lubelski i wtedy niemal 
z reguły uchwalał on żądane przez Wazów podatki - por. W. Sladkowski, 
op. cit., s. 151-152, Z. Kwaśny, Kilka uwag w sprawie stanowiska szlachty 
lubelskiej w okresie wojny narodowowyzwoleńczej na Ukrainie w latach 


60 


..... 


.010..-
		

/Magazyn_065_03_061_0001.djvu

			1 


poddanych. Starała się więc przerzucać je na kupców, Żydów, cu- 
dz'Oziemców, dobra królewskie, a nawet duch'Owieństwo. Najbar- 
dziej kat'Olickie województwa, jak sieradzkie lub łęczyckie 36 do- 
magały się obciążenia podatkami duchowieństwa. Dopiero na kQń- 
cu szlachta godziła się na 'Obłożenie podatkami własnych dóbr. 
Jest jednak faktem, że gdy szlachta miała nóż na garo.le, wówczas 
nie szczędziła gl'osza na 'Obronę, jak to było przed wyprawą ch'O- 
cimską 1621 r., w czasie wojny pruskiej 1626 - 1629, wyprawy 
smoleńskiej 1632 - 1634, a zwłaszcza w okresie powstania Chmiel- 
nickieg'O i "potopu" szwedzkiego, gdy zdobyła się ona na niesły- 
chany wysiłek finansowy, by pokryć potrzeby wojskDw'O-skarbD- 
we państwa. Bodobnie zresztą byłD potem w czasie wojny z Tur- 
cją, zwłaszcza po zd'Obyciu Kamieńca przez Turków i zawarciu 
traktatu buczackiego 37. Gdy jednak niebezpieczeństw'O mijał'O, lub 
tylko oddalałD się, ofia:rn'Ość szlachty natychmiast się ulatniała 38. 
Stąd brały się konfederacje niepłatnego żołnierza rujnujące kraj, 


1648 -1654, Wroclaw, s. 43. Acta Universitatis Vratislaviensis, No 108, Hi- 
storia XVI. Natomiast tradycyjnie już opozycyjny sejmik sandomierski ro- 
bił to w czasach Władysława IV z największym i oporami, jeśli w ogóle 
robił - por. T. Suchecki, op. cit. 
as J. Włodarczyk, op. cit., s. 277. Por. też maszynopis pracy magister- 
skiej J. Ujmy pt. "Sejmik sieradzki w czasach Władysława IV", wyko- 
nanej w Uniwersytecie Wrocławskim. 
87 Na ogromne obciążenie podatkowe społeczeństwa w pierwszych la- 
tach powstania Bohdana Chmielnickiego zwrócił uwagę W. Czapliński 
w pracy pt.: Dwa sejmy, s. 25. Wysiłek finansowy i mobilizacyjny Rzeczy- 
pospolitej w drugiej połowie XVII w. przedstawił J. Wimmer, Wojsko pol- 
skie w drugiej polowie XVII wieku, Warszawa 1965, passim. 
88 Zwracali na to zjawisko uwagę także cudzoziemcy; np. rezydent ce- 
sarski Jan Krzysztof von Fragstein pisał l XI 1654 r. z Warszawy do ks. 
Maksymiliana Dietrichsteina "dass mann die alte hiegische gewohnheitt, 
unangesehen die continuierenden KriegsgeHihrlikeitten, noch nicht will- 
fahren lassen, indeme dieselben, die da noch etwas von Feinden abge- 
legen, undt die nuhmehr allzuesehr g1i.iehende Kriegssglutten noch nicht 
auf dem Rucken empfinden, die gefahr undt Brunst derselben schlecht zue 
gemiith fiihren; dieselben aber die numehr diesem Feuer allzuenahe sic h 
befinden, undt damiet fast schon umbringet, dasselbe zueleschen allzue- 
spathe undt langsambe mittel suchen" - Archiwum rodzinne Dietrich- 
steinów, karton 17, sygn. 56, k. 8. Archiwum Państwowe w Brnie. 


61 


.110..- 


..l1li
		

/Magazyn_065_03_062_0001.djvu

			stąd granice Rzeczpospolitej stały niemal zawsze otwO'rem przed 
wrvgiem zewnętrznym, stąd wreszcie niechęć do najemnego żoł- 
nierza, zwłaszcza autoramentu cudzoziemskiegO', jakoby gorzej 
walczącegO', choć lepiej opłacanegO' od oddziałów autQramentu na- 
rodowego, oraz niczym nieuzasadniona, chyba że tradycją, wiara 
w nadzwyczajne bojowe wartości pospolitego ruszenia 30. Oczy- 
wiście, za tą 'lliechęcią do wojska zaciężnego kryła się również 
obawa, by przy jego pomocy mona.rcha nie wprowadził absolutum 
dominium, jak to był.o w okresie zaciągów na planowaną przez 
Władysława IV wojnę z Półksiężycem, a za wiarą w pospolite ru- 
szenie - megalomania szlachecka, nie dopuszczająca myśli, że coś, 
co twarzy szlachta, nie mia
oby być samą doskonałością. 
Wiadomo też, że w przeciwieństwie do szlachty dl'Obnej, ubo- 
giej, której wojny dawały szanse wzbogac'enia się i awansu, szla- 
chta średnia i zamożna, grająca pierwsze skrzypce na sejmi.kach, 
była nastawiona zdecydowanie pacyfistycznie. Sprzeciwiała się 
z reguły wszelkim wojnom zaczepnym (interwencja polska w Mo- 
skwie, plany wojny szwedzkiej i tureckej Władysława IV itd.) 40. 
Ta niechęć do wvjen wynikała z jednej stI'ony z obaw, by w razie 
zwycięstw krÓlowie 'llie zechcieli użyć rozbudowa'llej aTmii do za- 
machu absolutystycznego 41, a z drugiej - z niechęci do podatków 
na wojsko, bo - jak ta ckreśliła szlachta łęczycka - "jeżeliby 
kiedy wojować przyszło, aby już nie podatkami" 42. Stąd wszelkie 
sprawy sporne z sąsiadami chciała ona z,ałatwiać traktatami i go- 
towa była iść nawet na daleko idące ustępstwa, byle tylko zacho- 
wać pokój, np. płacić regularnie Tatarom upokarzające upominki 
lub nie pozwvlić Waz'Om polskim dochodzić zbrojnie SWO'ich praw 
do tronu szwedzkiego. czy wreszcie ratyfikować jakże niekorzy- 


88 Por. J. Włodarczyk, op. cit., s. 282 - 288. 
40 W. Czapliński, Propaganda w służbie wielkich planów politycznych, 
w: O Polsce siedemnastowiecznej. Problemy i sprawy, Warszawa 1966, 
s. 191 - 192, J. Maciszewski, op. cit., s. 140. 
41 Na stosunek sejmików do tej kwestii zwrócił już uwagę A. Pawiń- 
ski. op. cit., s. 227 - 228. 
42 Cyt. za J. Włodarczykiem. op. cit., s. 272 - 273. 


62 


""---
		

/Magazyn_065_03_063_0001.djvu

			stne dla iIIlter€sów RzeczPO'spolitej SlZlacheckiej układy zborowskie 
z 1649 r. 
Wprawdzie na skutek obaw przed nowymi uchwałami podat- 
kowymi siedemnast'Owiecm1e sejmiki niezbyt chętnie zajmowały 
się sprawami 'Ogólnopaństwowymi, były jednak do tego zmuszone 
przez 'Okoliczności (zagrożenie zewnętrzne lub wewnętrzne, ko- 
nieczność podjęcia uchwał podatkowych na zaciąg wojska lub po- 
krycie innych potrzeb państwQwych, ustosunkowanie się do wy- 
suwanych przez dwór projektów .reform państwowych itp.). Dużą 
rolę w budzeniu zainteresowania sejmików sprawami 'Ogólnvpań- 
stwowymi 'Odgrywały centralne organy władzy, 
właszcza król 
i sejm. Wysyłając instrukcje na. sejmi'ki przedsejmowe, monarcha 
wyliczał sprawy, którymi ma się zająć sejm. Dotyczyły 'Oll1e z re- 
guły całego państwa. Sejmiki w instrukcjach dla posłów musiały 
się dO' nich ustosunkować. W listach deliberat'Oryjnych dla sena- 
torow i znaczniejszej szlachty król prosił Q wpłynięcie na sejmiki, 
aby wybrały odpvwiednich posłów na sejm i ułożyły taką in- 
strukcję, która pozwoli posłom podjąć na sejmie uchwały służące 
interesom całego państwa. Związa:ni rz dworem senatorowie starali 
się brać udział w sejmikach i w miarę możliwości uczynić zadość 
prośbie 'królewskiej. W podobnym duchu działali wysyłani na nie 
urzędnicy królewscy. F'O sejmie posłowie składali przed "bracią" 
relacje z przebiegu 'Obrad sejmowych i podjętych uchwał. W wy- 
padku zerwania sejmu król składał nowy lub prosił sejmiki o za- 
łatwienie tych pl'Oblemów, którymi zajmował się zerwany sejm, 
we własnym zakresie. Chodziło tu najczęściej v podatki na wojsko 
lub Q zaciąg żołnierza powiatoweg'O. Dzięki więc interwencji mo- 
narchy, senatorów, urzędników królewskich i posłów sejmiki mu- 
siały się zajmować sprawami vgólnopaństwowymi, a tym samym 
kształtować stvsunek do nich uczestniczącej w nich szlachty. 
Obok wielu innych cZYll1llików sejmiki odgrywały niebagatelną 
rolę w ksztaltowaniu się więzi terytorialnej. Tutaj spotykała się 
szlachta, uchwalała podatki, wybierała poborców i szafarzy, usta- 
lała wydatki, podejmowała decyzje w sprawach porządkowych, 
a niekiedy nawet powoływała milicję powiatową, jeśli wymagały 


63 


""'--- 


..liliiii
		

/Magazyn_065_03_064_0001.djvu

			tego względy bezpieczeństwa. Uczyła się w ten sPO'sób samorząd- 
ności i poczucia 'Odpowiedzialności za losy swego terytorium - 
powiatu, ziemi, w'Ojewództwa, a nawet prowincji, choć w tym 
ostatnim wypadku już w znacznie mniejszym zakresie, o czym 
świadczy upadek w XVII w. sejmików generalnych, który dotknął 
również tak dotąd żywotny sejmik genera1ny marwwiecki. W mia- 
rę jednak opanowywania poszczególnych sejmików przez magna- 
terię przy pomocy stojącej na jej usługach szlachty "g.ołoty" oraz 
zubożałych posesjonatów, trzymających się iklamki pańskiej, ogra- 
niczania się na nich wpływów szlachty średniej i zamo
nej, 'Obni- 
żania się poziomu kultury politycznej mas szlacheckich i cO'raz 
częstszego lamania zasad moralności publicznej przez funikcjona- 
rius'zy sejmikowych (przekupstwa, malwersacje) stawały się "sej- 
miki - jak pisze J. Maciszews'ki - w coraz większym st.opniu 
partykularnym, prO'Wincjonalnym 'Organem samorządu szlachec- 
kiego, reprezentującym wąskie, zaściankowe interesy" i służącym 
w niemałym stopniu utrwalaniu władzy magnaterii nad szlachtą 4:ł. 
Odtąd decyzje polityczne zapadały nie tylko na sejmikach, lecz 
także częściowo we dworach magnackich. Rządy sejmikowe przy- 
niO'sły w konsekwencji zdecydowaną prepondera!cję partykulary- 
z.mu nad interesem ogólnO'państwowym. Winę za ten stan rzeczy 
ponosiła, jak to zgodnie stwierdzają A. Wyczańslki 44 i J. Maci- 
szewski 45, wyłąoznie magnateria. 
Nim sejmiki stały się pOlWolnym narzędziem w ,ręku magnatów. 
(:lJresztą istniały i takie, które nigdy nim nie były), a więc głów- 
nie w pierwszej pO}.O'Wie XVII w., spełniały ODe niezwykle pozy- 
tywną rQlę w kształceniu zastępów dO'brych, a niekiedy i wybit- 
nych parlamentarzystów, najczęściej bardzo aktywnych na sejmi- 
kach i nadających ton obradom w izbie poselskiej oraz cieszących 
się ogromnym mirem wśród "braci" nie tylko własnego sejmiku, 
ale niekiedy i całej Rzeczpospolitej. W początkach XVII w. do 
naj wybitniej szych parlamentarzystów należeli vpozycjoniści: Jan 


48 J. Maciszewski, op. cit., s. 172, 180. 
44 A. Wyczański, Polska Rzeczq - Pospolitq szlacheckq - 1454 - 1764, 
Warszawa 1965, s. 245, 278. 
45 J. Maciszewski, op. cit., s. 170, 180. 


64 


'-- 


""'-
		

/Magazyn_065_03_065_0001.djvu

			'11 


Szczęsny Herburt, Pi'Otr Gorajski, Marcin Broniewski i Piotr Sta- 
browski 46, w połowie tego stulecia: Stanisław z Brzezia Chrzą- 
stowski, AiI1dTzej Maksymilian Fredro, Stanisław Sarbiewski 
i Franciszek Dubrawski, a potem - Jan Odrowąż Pieniążek, Sta- 
nisław Szezuka i Stanisław Dunin KaTWicki 47. Od działalności 
sejmikowej, posłowania na sejm oraz marszałkowania w izbie po- 
selskiej zaczynali najczęściej SIWe wiełkie kariery synowie magnac- 
cy, jak Jakub Sobieski, Jerzy Lubomirski, Bogusław i Rafał Le- 
szczyńscy i wielu innych. Rzetelna działalność sejmikowa, udane 
czy to ze względu na formę ezy na treść przemówienie podczas 
'Obrad zwracało nierzadko uwagę uczestników na nieznanego do- 
tąd szerzej szlachcica i otwierało przed nim możliwości kariery 
parlamentarnej lub urzędniczej 48. Znacwy był udział sejmików 
w szerzeniu wśród szlachty kultury krasomówczej, prawniczej 
i historycznej. W mowach sejmikowych starano się zaprezent'Ować 
najwyższy kunszt O'ratorski, powoływano się w nich na dzieła hi- 
storyczne, prawnicze - i jaik byśmy to dziś puwiedzieli - poli- 
tol'Ogic:m1e zarówno staroży1Jne, jak i roozime. W laudach sejmi- 
kowych odwoływano się często dD konstytucji sejmowych i starych 
statutów. Wszystko to lIlie pozostawało bez wpływu na uczestników 
sejmików. Problem ten -wymaga jednak dopiero szczegółowych ba- 
dań, prowadzonych wspólnie przez historyków, historyków pań- 
stwa 'i prawa oraz hiS'toryków literatury. 
W pierwszej połowie XVII w., aż do "potopu" szwedzkiego 
włącznie, posłowie przybywali często na sejmy z instrukcjami za- 
wierającymi projekty :reform różnych praw i urządzeń politycz- 
nych RzeczpDspolitej, nieraz dość śmiałymi. Mówiły ODe i Q 	
			

/Magazyn_065_03_066_0001.djvu

			nasilało się zaś w chwilach ciężkich dla państwa, gdy szlachta 
zaczynała sobie uświadamiać, że ten naj doskonalszy z najdosko- 
nalszych ustl'ojów państwowych posiada spore rysy i braki, że 
wymaga naprawy, że pod silniejszym naciskiem z zewnątrz, a tak- 
że od wewnątrz gmach Rzeczpospolitej zaczyna się niepok'Ojąco 
chwiać i tylko nadzwyczajną ofiarnością ratuje się go przed za- 
waleniem 49. Gdy jednak mijało niebezpieczeństwO', zapominano 
o wszystkim i koncentrowanO' całą uwagę na 'Obronie wszystkich 
"źrenic wolności". Po krwawym "p'Otopie" w związku z prawie 
całkowitym 'Opanorwaniem sejmików przez magnaterię znacznie 
rzadziej występowały one z projektami Teform, aczk'Olwiek i te- 
I'aZ zdarzały się wypadki, że były gotowe pójść na wprowadzenie 
zasady większości w obradach sejmowych 50. Były to jednak zu- 
pełne wyjątki. 
Pokaźną praktyką parlamentarną, w tym li sejmik'Ową mogą 
się poszczycić lIlajwybitniejsi pisarze polityczni XVII i początków 
XVIII w. zarówno ci konserwatywni, głoszący dosk'Onałość urzą- 
dzeń ustmjowych i politycznych Rzeczpospolitej (Andrzej Maksy- 
milian Fredro), jak i ci bardziej postępowi, obalający obiegowe 
opinie v niektórych przynajmniej ,.źrenicach wolności" i postu- 
lujący przeprowadzenie określonych reform w państwie (Stani- 
sław Kożuchowski, Karwicki, Szezuka 51). O jej wpływie na ich 


49 Por. np. S. Ochmann, op. cit., s. 51 i nn. oraz O naprawę Rzeczy- 
pospolitej XVIII w. Prace ofiarowane Wladyslawowi Czaplińskiemu w 60 
rocznicę urodzin, Warszawa 1965, zwłaszcza szkice A. Kerstena, J. Maci- 
szewskiego, J. Leszczyńskiego i F. Mincera. 
50 W. Czermak, Próba naprawy Rzeczypospolitej za Jana Kazimierza, 
"Biblioteka Warszawska" 1891, s. 519 - 547, H. Sawczyński, Sprawa refor- 
my sejmowania za Jana Kazimierza, "Kwartalnik Historyczny" 1893, R. 7, 
s. 240 - 284. W. Czapliński, Próby reform państwa polskiego w czasie na- 
jCZdu szwedzkiego. Polska w okresie drugiej wOjny pólnocnej 1655 - 1660, 
t. I, Warszawa 1957, s. 303 - 329, A. Pawiński, op. cit., s. 371 - 372. 
61 H. Olszewski, op. cit., s. 71, W. Czapliński, Stanislaw Kożuchowski, 
nieznany pisarz polityczny XVII w., w: O Polsce, s. 222 - 225, por. też ży- 
ciorys w Polskim Słowniku Biograficznym (dalej cyt.: PSB) t. XII, s. 144- 
- 156 oraz prace W. Konopczyńskiego pt. Stanislaw Dunin - Karwicki, "Prze- 
gląd Historyczny" 1948 i Polscy pisarze polityczni XVIII wieku, Warszawa 
1966, s. 33 - 36. 


66 


"------ 


lo.....-
		

/Magazyn_065_03_067_0001.djvu

			poglądy trudno ooś konkretnego PO'wiedzieć, ale nie można sobie 
wyobrazić, by nie istniał. Nie mom.a też nie brać pod uwagę 
nietolerancji szlachty, która w swym złotawolnościowym zaślepie- 
niu tamowala swobodę dyskusji nad reformami, względnie chciała 
ją sprowadzić do problemu nawrotu dO' "dawnych, d'Obrych praw". 
Jeszcze trudniej jest związać z ucZ'€stnktwem i działaln'Ością na 
sejmikach owych licznych (a może nielicznych?) an'Onimowych 
autorów pism publicystycznych i polemicznych, atakujących nie- 
zwykle śmiało wszystkie podstawowe niedomogi 'Ustroju państwo- 
wego Rzeczpospolitej, wady szlachty, jej utożsamianie s'ię z naro- 
dem, zadufanie w sobie, niedostrzeganie przemian dokonywają- 
cych się w państwach sąsiednich i pohańbienie Rzeczpospolitej, 
z którą sąsiedzi robią co chcą 52. Wydaje się, że zastosowanie tech- 
ni:ki komputerowej w badaniach nad tymi tekstami pozwoli po- 
znać przynajmniej część nazwisk tych anonimów, a tym samym 
stwierdzić ich ewentualny udział w sejmikach i sejmach oraz 
wplyw praktyki parlamentarnej na ich poglądy. 
Na sejmikach siedemnastowiecznych, zwłasz(;za w okresie 
przed "potopem" szwedzkim dochodziło do ścierania się ideologii 
i ostrych sporów religijnych, mających wydźwięk nie tylko ideo- 
logiczny, ale i polityczny. Ostro zwalczano innowierców tam, 
gdzie istniala zdecydowana większość katolicka wśród szlachty 
i gdzie nie rozwinęly się wcale, lub 'rozwinęły się słabo, zasady 
slynnej polskiej tolerancji (Mazowsze, Łęczyckie, Sie['adzkie) 53. 
Przykladem zgodnego współżycia wyznań, stosowania tolerancji 
w praktyce były 'najważniejsze sejmiki Korony: średzki, proszow- 
ski i opatowski 54, które wychowały naj znaczniejszych parlamen- 
tarzystów - obrońców sprawy innowierców w sejmie, 'Od Bro- 
niewskiego i Gorajskiego począwszy a na Chrząstowskim skoń- 
czywszy. Im to m.in. należy przypisać, że mimo istniejących 
jeszcze poważnych szans na wprowadzenie zasady podejmowania 

 Por. C . Hernas, Barok, Warszawa 1973, s. 471 i nn. 
58 J. A. Gierowski, op. cit., s. 95 - 97, J. Włodarczyk, op. cit., s. 247 - 248, 
J. Ujma, op. cit., passim. 
54 W. Dworzaczek, op. cit., s. 281 - 309, W. Czapliński, Kilka uwag 
o dzialalności sejmowej Stanislawa z Brzezia Chrzqstowskiego, "Reforma- 
cja w Polsce" 1956, s. 254 - 260, T. Suchecki, op. cit., passim. 


S' 


67 


---
		

/Magazyn_065_03_068_0001.djvu

			uchwał sejmowych większością głosów zO'stały 'One zmarnowane. 
Obawiali się bowiem, że zasiadająca w sejmie większość katolicka 
łatw'O Dbali na drodze paTlamentaTllej dzieło konfederacji war- 
szawskiej z 1573 r. 
Wyniki dO'tychczasowy,ch badań nie pozwalają jeszcze wypo- 
wiedzieć się definitYW1!1ie na temat roli sejmików w kształt'Owa- 
niu kultury szlacheclskiego, inny 
jej pozi'Om reprezentowała szlachta województw "górnych", kra- 
kowskieg'O, sandomierskiegO', poznańskiego czy kaliskiegO', a inny 
mazowieckich czy południowo-wschodnich, nie mówiąc już Q róż- 
nicy, jaka pod tym względem - jak się zdaje - istniała między 
Koroną a Litwą. Dlatego tylko szczegółO'we badania nad sejmika- 
mi, uwzględniające szeroko interesującą nas problematykę, po- 
zwolą w miarę dokładnie 'Określić ich volę w edukacji 'Obywatel- 
skiej szlachty oraz 'Ocenić precyzyjnie PO'ziO'm jej kultury poli- 
tycznej. 


"'-- 


-
		

/Magazyn_065_03_069_0001.djvu

			JERZY WŁODARCZYK 


Sejmiki jako szkoła 
wychowania obywatelskiego 
(na przykładzie sejmików sieradzkiego 
i łęczyckiego) 


Ustrój Rzeczypospolitej szlacheckiej, którego isto1m.ą częścią 
były wieloosobowe zgromadzenia lIla naj rozmaitszych szczeblach 
i o rróżnych kompetencjach, 'oparty o zasadę bezpośredniego udzia- 
łu we władzach znacznej części "narodu" szlacheckiego sprawiał, 
że jak w żadnym innym współczesnym państwie l'Osy kraju zale- 
żały od kultury politycznej, wyrobienia obywatelskiego szerokich 
rzesz owego "narodu". 
Owej kultury politycznej uczyła się szlachta z różnych źródeł: 
literatuTY, szk'Oły, ale chyba, jeżeli chodzi Q szerokie rzesze szla- 
chty, jednym z najważniejszych były wszelkiego -rodzaju zgroma- 
dzenia, a wś'ród nich przede wszystkim sejmiki l. Decydowały 
o tym różne czynniki. Przede wszystkim to, że miejsca zebrań 
sejmikowych nie były zbyt 'Odległe (przynajmniej w KOTOnie - 
na ziemiach e1m.ic:zmie polskich). P'O:nadto ułatwieniem uczestnicze- 
nia w sejmikach było istnienie w niektórych województwach kilku 
miejscowości, gdz,ie 'Odbywały się sejmiki w zależności od ich 


1 "Na sejmiku koło obradujących otoczone było tłumem, którego składu 
nikt nie badał. Ani wątpić, że było tam wiele młodzieży, która się obra- 
dom przysłuchiwała. Nadto i uczestnik sejmiku z wszelkimi prawami nie- 
wątpliwie w początkach dojrzałości nie zabierał głosu, jeno słuchał i uczył 
się" - J. Siemieński, Polska kultura polityczna wieku XVI. w: Kultura 
staropolska, Kraków 1932, s. 157-158. "Szlachta czytać nie umiała, ale 
przetarła się znakomicie w okazowaniach zbrojnych, zebraniach sejmiko- 
wych, posiedzeniach towarzyskich..." - A. Briickner, Dzieje kultury, t. II, 
Kraków 1931, s. 13. 


69 


-
		

/Magazyn_065_03_070_0001.djvu

			rodzajów, cv sprawiało, że właściwie każdy szlachcic, także i ten 
uboższy, mógł w nich uczestniczyć, nawet jeśli nie przybywał 
w orsnwm możnego pana, lub nie był sprowadzany na jego koszt. 
Innym momentem zarrÓWDO atrakcyjności, jak i siły oddziaływa- 
nia sejmików był sposób obradowania na nich. Swoboda zabie- 
rania glosu, dyskusja, chaotyczna wprawdzie, ale przez swą swv- 
bodę i zacietrrzewienie dyskutujących miała og'l'Omną siłę oddzia- 
ływania. Nawet owe burdy sejmikowe, na które słusznie tyle 
narzekano, sprawiały, że sejmik był dla jego uczestników silnym 
przeżyciem. Nie był nigdy nudnym zg.romadzeniem, które trzeba 
było odsied:zieć. A "kuluary" sejmiku, .owe zabiegi pos
czególnych 
fakcji dla kaptQwania 'ZWolenników! T.o przecież dodatkowa lekcja 
wychowania 'Obywatelskiego, często niestety w jak najbaTdziej 
ujemnym znaczeniu. 
Docenianie roli sejmików widać wyraźnie (zwłaszcza w prze- 
łomowych momentach politycznych) tak ze wstępnych zabiegów 
obozów politycznych o pomyślny dla nich przebieg sejmików (wy- 
bory, instrukcje), jak i z owych starannie przygotowywanych 
przemówień przez niektórych uczestników, czytanych czasem 
z karty, trwających jak świadczą o tym zachowane diariusze i po 
półtorej godziny i słuchanych nieraz "nemine indicente... silen- 
tium" 2. 
I stąd ze względu !l1a ową siłę oddziaływania wynika ogTomna 
rola sejmików jako powszechnej dla szlachty szkoły wychowania 
obywatelskiego, kształtowania wzorów postępowan1ja. Szczególnie 
ważna dla tych, którzy nie kończyli slzkół wyższych, nie "pole- 
rowali" swej wiedzy w podróżach zagranicznych, najwyżej spę- 
dzili pa'rę lat w którejś ze szkół zakonnych lub też w ogóle do 


2 Diariusz sejmiku województwa krakowskiego 7 - 10 XI 1584 r. w: 
Akta sejmikowe województwa krakowskiego, t. I, Kraków 1932, s. 107. 
Kapitalny obraz przygotowań do sejmiku nakreślił w swych pamiętnikach 
Stanisław August. (Pamiętnik króla Stanislawa Augusta, t. I, cz. 1, War- 
szawa 1915, s. 62 nn.). Widać z nich wyraźnie, ile zabiegów kosztowało to 
zarówno samego kandydata na posła, jak i popierający go obóz, jak trzeba 
było schlebiać miejscowym notablom, jak zabiegać o ich względy. A prze- 
cież jego kandydaturę popierała jedna z najmożniejszych rodzin - Czar- 
toryscy. 


70 


........
		

/Magazyn_065_03_071_0001.djvu

			żadnych szkół nie uczęszczali, a edukację polityezmą zdobywali 
tylkO' dmgą praktyki. 
Naturalnie .różna była rola owych szerokich rzesz szlacheckich 
w różnych częściach kraju. Na sejmikach, którymi "tr.lęśli" ma- 
gnaci, były tylko ślepą siłą, udzielającą poparcia swych gardeł, 
głosów i szabel st'l'onnictwvm magnackim. Nie mieli wpływu na 
treść podejmowanych uchwał i lauda takich sejmikÓw nie ou- 

wierciedlały ich poglądów, a jeśli, to tylko w pompatycznych ty- 
radach o 'równoś'Ci szlacheckiej, demokracji i wolności szlachty 
w Rzeczypospolitej. Inaczej było na sejmikach, na których de- 
cydujący głos miała średnia szlachta. Takie też sejmiki były 
w większym stopniu odzwierciedleniem op!inii szervkich rzesz 
szlacheckich. Bardziej więc ,niż owe "magnackie" mO'gły kształto- 
wać opinię szlachty, łatwiej trafiać do niej. Uchwały ich bowiem 
były naprawdę jej uchwałami. 
Ciekawe byłoby prześledzenie wzorców, jakie sejmiki stawiały 
przed szlachtą, czego mógł się uczestnik sejmików na nich nau- 
cZyć, jak kształtO'wały go jako obywatela kraju. Interesujące by- 
łoby porównanie pod tym względem ró:lmych sejmików i stwier- 
dzenie, cO' w owym "ideale wychowawczym" było wspólne, czym 
Zaś różniły się i o ile, jak i kiedy owe wzorce się zmieniały. 
Chciałbym tu w charakterze prÓbnego sondażu, głównie na 
podstaw5.e laudów sejmików dwóch wO'jewództw środkowej Polski 
(łęczy,ckiego i sieradzkicgo) i wybranych kilku zagadnień pokaZ'ać, 
jakie mogło być oddziaływanie wychowawcze w zakresie kształ- 
towania wzorca dobrego obywatela Rzeczypospolitej szlacheckiej. 
"Dobrego" naturalnie w przek'o[laniu szlachty. Obydwa sejmiki 
łączył podobny skład społeczny ich uczestników. Przeważała na 
nich średnia i drobna szlachta. Miejscowa magnateria o wiele 
zresztą słabsza od wielmożów małopolskich i litewskich, nie po- 
trafiła na stałe O'panować tych sejmików. 
Mimo tendencjO. do stałego osłabiania władzy królewskiej do 
jej majestatu odnoszono się zawsze z ogromnym szacunkiem i to 
niezależnie od tego, kto zasiadał na trvnie. O tym wpr'Ost reli- 
gijnym uszanowaniu dla przedstawiciela najwyż'szej władzy świad- 
czą słowa, z jakimi zwracano się dO' króla, bądź też mówiono 


71 


l.....-
		

/Magazyn_065_03_072_0001.djvu

			o "świętym majestacie królewskim" 3. Komplementy pod adre- 
sem króla zajmują w instrukcjach poselskich wszystkich sejmi- 
kow zawsze sporO' miejsca. Nawet jeśli przyjmiemy konwencjQ- 
nalny charakter tych zwykłych formułek grzecznościowych, to 
jednak wpajały w szlachtę przekonanie, że król to "supremus 
custos Reipublicae" ł. Podkreślano wszakże poza tym z dumą, że 
"Królestwo Polskie nie dla królów, ale królowie polscy dla Kró- 
lestwa bywają dobrowolnie obierani" 5, że wimo się kirólowi po- 
słuszeństwo 'Wtedy, "ażby pierwej prawa dawne i vnemu od nas 
podane poprzysiężone były" 6, a królowie panują "za konsensem 
wszech" 7. I poglądy takie spotykamy w laudach wszystkich wo- 
jewództw, zarówno w XVI, XVII, jak i w XVIII w. 
Szlachta dvskonale orientowała się w wyjątkowości ustroju 
Rzeczypospolitej. Uważając go za idealny, korzystniejszy dla niej 
niż dla króla żyła w ciągłej obawie, by monarcha nie usiłował 
zwiększyć swej władzy. Czytając akta sejmikowe dojść moma do 
wniosku, że była to jakby 'Obsesja, niezależnie zresztą od sejmiku 
i czasu. Nieufność budziła polityka zagraniczna kIrólów, a także 
cudz'Oziemcy na dworze królewskim, w gwardii królewskiej. Stąd 
powszechne żądania bądź 'Ograniczenia ich liczby, bądź też zu- 
pełnego ich usunięcia tak ze dw'Oru, jak i z gwardii. 


I Np. Instrukcja sejmiku województwa krakowskiego z 16 XII 1625 r. 
w: Akta sejmikowe województwa krakowskiego, t. II, Kraków 1935, s. 44, In- 
strukcja sejmiku sieradzkiego z 13 IX 1646 r., S[ieradzkie] g[rodzkie] ind 
[ucta] rel[acji], (dalej cyt. S.g.ind.rel.), Teki Pawińskiego nr (dalej cyt. 
TP) 25, k. 431, Biblioteka PAN w Krakowie, Instrukcja sejmiku wielko- 
polskiego z 19 - 20 X 1587 r. w: Akta sejmikowe województw poznańskiego 
i kaliskiego, t. I. cz. 1: 1572 -1616, Poznań 1957, s. 54, Instrukcja sejmiku 
łęczyckiego 16 XII 1604 r., L[ęczyckie] g[rodzkie] [inducta] rel[acji] (dalej 
cyt. L.g.rel.) 47, k. 311, Archiwum Główne Akt Dawnych (dalej cyt. 
AGA D). 
4 Poselstwo do króla od zjazdu szlachty województwa krakowskiego 
6 I 1620 r. w: Akta sejmikowe województwa krakowskiego, t. I, s. 410. 
6 Instrukcja sejmiku sieradzkiego 11 IV 1647 r., P[iotrkowskie] g[rodzkie] 
ind[ucta] rel[acji] (dalej cyt. P.g.ind.rel.). 57, TP 25, k. 447. 
e Deklaracja konfederacji województwa krakowskiego 16 XII 1572 r., 
w: Akta sejmikowe województwa krakowskiego, t. I, s. 19. 
7 Ibidem. 


72
		

/Magazyn_065_03_073_0001.djvu

			Pilnie też baczono, by królawie nie tworzyli lub nie powięk- 
szali swego prywatnego majątku. Stąd zakazy kupowania dóbr 
ziemskich przez królów dla swej rodzJiny, stąd protesty przeciwka 
nadawaniu starostw dla synów czy braci królewskich za Zygmun- 
ta III, Władysława IV, Jana III. Zastrzeżenia takie robiono także 
niejakD "na zapas" i w czasie be
królewi. Ta obawa przed finan- 
Sowym w2')moanieniem się króla lub jego rodziny prowadziła nie- 
raz do wypoWliedzi sz
odliwych dla państwa 8. 
Ow stan ciągłej czujn'Ości, podejrzliwości wobec króla i jego 
intencji, zupełnie zrozumiały za królów nielubianych, mał'O pDpU- 
larnych, jak Zygmunt III, Jan Kazimierz, czy August II towarzy- 
szył i monarchom, którzy cieszyli się sympatią, jak ch'Ociażby 
w początkach swegO' panowania Władysław IV, czy Jan III pO' 
sWO'ich wspaniałych zwycięstwach. Szlachta oddzielała tu wyraźnie 
osobę mOłllarchy od reprezentanta naj-wyższej władzy. Szacunek 
wobec majestatu nie przeszkadzał również nawet w 'Ostrych wy- 
stąpieniach przeciwko niepopularnym w opinii szlacheckiej po- 
sunięoiom królów. Pamiętano Q prawie wypowiedzenia król'Owi 
posłuszeństwa, jeśli będzie czynił coś "contra iuramentum" 9. Stąd 
nawet ci, co w razie wybuchu rokoszu stali po stronie króla, 
U:lJnawali rokosz za nadzwyczajny, ale dozwolony przez prawu 
środek "na gwałty i 'Opresją" 10, więc po zwycięstwie nad roko- 
Szanami prosili zawsze dla nich Q łaskę i przeba
enie. 
Lauda sejmikowe pochodzą z okresu, kiedy przewaga szlachty 
w państwie była już w pełni utrwalona tak w poglądach, jak 
i w prawie. Szlachta z dumą mówiła o sobie, że jest "nobilissima... 



 
I 


8 Na sejmiku proszowskim 31 VIII 1627 r., Stanisław Lubomirski, wo- 
jewoda ruski, narzekając na Zygmunta III, Że "starostwa w Prusach ... 
KJM sobie pobrał, synom rozdał", wypowiedział się przeciwko podatkom 
na dalszą wojnę ze Szwedami dla odzyskania utraconych ziem. "A na cóż 
się ich dobijać - wołał wojewoda - i taki koszt ważyć, kiedy je przecież 
sobie król weźmie" - Akta sejmikowe województwa krakowskiego, t. II: 
1616 - 1632, s. 79 - 80. 
D Diariusz zjazdu szlachty województwa krakowskiego 25 VI 1590 r. 
w: Akta sejmowe województwa krakowskiego, t. I, s. 154. 
10 Instrukcja sejmiku łęczyckiego z 3 IV 1607 r., Ł. g. reI. 109, k. 110, 
AGAD. 


73 


-
		

/Magazyn_065_03_074_0001.djvu

			regni partio" 11. I to pro:ekonanie przechowała do koOńca istnienia 
Rzeczypospolitej. Gdy w 1790 r. ważyły się losy reformy ustroju 
państwa, szlachta łęczycka w swej instrukcji zalecała posłom ja:k'O 
ich podstawowe zadanie: "równość stanu szlacheckiego dawnymi 
prawami zabezpiecz'ona, jegoO do prawodawstwa i do juryzdykcji 
wpływania własność ma być nienaruszona. On panem powinien 
być tej ziemi, którą w przodkach krwią zdobył, .o oOnej zaradzać 
powinien, a mieszkańców jej zabezpieczyć, o ich PQtrzebach za- 
.radzać" 12. Wydaje się jakby cała literatura polityczna 'Ostatniego 
okresu przeszła na terenie Łęczyckiego bez echa, nie wywarła żad- 
nego wpłyTWU. Podobnie było i na terenie sąsiedniego Sieradzkie- 
go. Jakakolwiek myśl o najmniejszym naruszeniu uprzywilejo- 
wanej pozycji szlachty wywoływała wszędzie 'Og.romne 'Oburzenie. 
Losy projektu kodeksu praw Andrzeja ZamoOjskiego i jego po- 
wszechne potępienie są teg'O najlepszym przykładem. Niechęć kO'n- 
seTwatywnej szlachty zwróciła się i przeciwk'O Kołłątajowi za 
jegO' projekty dopuszczenia mieszczan d'O współrządów w pań- 
stwie. Gdy do szlachty sieradzkiej doszły wieści Q jego staraniach 
Q podkanclerstwoO, zebrani na sejmiku p'Oselskim w 1790 T. za- 
lecili wybranym na sejm posłom, "ażeby złożyli najmocniejsze 
prośby doO Tronu Najjaśniejszego Pana, by tak. nieprzyjaznego 
i powstającego przeciwko stanowi naszemu tymże urzędem uprzy- 
wilejowywać nie raczył" 13, Nie poprzestając na tym zalecono rów- 
nież posłom odpowiednią akcję na terenie sejmu przeciwkD tej 
'Dominacji 14. 
Instrukcje sejmikowe wszystkich czasow pelne są zaleceń, by 
posł-owie strzegli "sWoObód i wolności tych, które 'Od sławnych 
prZJodków naszych mają" 15 i "aby nic takowego nie stanowili. 


11 Laudum sejmiku sieradzkiego z 3 XII 1680 r., S. g. ind. rei., nr 45/594. 
TP 26, k. 548. 
12 Laudum sejmiku łęczyckiego 16 XII 1790 r., pkt 5, TP 4, k. 796. 
18 Instrukcja sejmiku sieradzkiego 16 XI 1790 r., S. g. reI. 183, k. 1829, 
AGAD. 
14 "I gdyby w Stanach Najjaśniejszych zyskiwał przez kogo rekomen- 
dację do tego urz
du, J. W. Posłowie starać się będą o odwrócenie tako- 
wego poparcia" - ibidem. 
15 Laudum sejmiku łęczyckiego 9 III 1573 r., Ł. g. reI. TP l, k. 3. 


74 


L 


.I......--
		

/Magazyn_065_03_075_0001.djvu

			I 


Co by miało uchodzić prawom, starym przywilejom, wolnościom 
i swobodQm naszym" 16. 
A wśród tych swobód i wolności "ius cardinalissimum... pu- 
pilla libertatis i najdrO'ższy klejnot" 17 to wolna ele
cja. Podvb- 
nych, a nawet wręcz identycznY'ch 'Określeń pełno w laudach 
sejmikowych wszystkich ziem. PrzestTogi, zwłaszcza w O'kresie 
bez1królewi, jakich Slzlachta nie szczędziła swy:m posłom na kon- 
wokację czy el
kcję, by "ten drogi i nieoszacowany złotej wol- 
nO'ści klejnot" 18 m:ie został utracony lub naruszony, są tak P'O- 
dO'bne d'O siebie zarówno w XVII, jak i XVIII W., że sprawiają 
wrażenie, jakby je wypowiadała jedna i ta sama osoba. Z dumą 
podkreślanv, że prawO' to wywyższa Rzeczpospolitą ponad inne 
państwa. A w owym blasku chwały uczestniczył przecież każdy 
szlachcic. Każdy był elektorem, mógł nie tylko wybierać, ale 
i być wybrany 19. Dlatego w swym bezkrytycznym uwielbieniu 
dla przywileju W'OIDej elekcji nie chciała szlachta słyszeć Q żad- 
nych jej .refO'rmach. Wypowiadano się stanowczo nawet przeciwk'O 
jakiejkolwiek dyskusji na ten temat 20. 
Niechęć do dziedziczności tronu zadeklarowały w 1788 
w 1790 r., mimo całej kampanii propagandowej obozu 1I'eformy. 


16 Laudum sejmiku łęczyckiego 2 11601 r., L. g. reI. 44, k. 93, AGAD. 
17 Laudum sejmiku sieradzkiego 5 XI 1688 r., S. g. ind. rei., nr 53/604, 
TP 26, k. 743. 
18 Ibidem. 
19 "Zazdrosnym SZCZYCI SIę sposobem cny nasz naród polski, że każdy 
z nas tej kochanej ojczyzny synów nie tylko możniejszemu równa się lecz 
oraz, że ma prawo zaszczytu osiągania tronu polskiego" - Instrukcja sej- 
miku sieradzkiego 6 1111764 r., P[iotrkowskie] g[rodzkie] obi [ata] (dalej cyt. 
P. g. obI) 141, TP 28, k. 423. 
20 "Aby ta elekcja vivente rege principe nec per somnium wchodziła 
i wzniecała się in republica na potem kiedy" - Instrukcja sejmiku sie- 
radzkiego 28 IX 1666 r., S. g. ind. reI. nr 37/585, TP 25, k. 998. Łęczycanie 
domagali się karania jako zdrajcy ("patricida") każdego, kto by za życia 
króla ośmielił się mówić o jego następcy - Instrukcja sejmiku łęczyckie- 
go 10 XII 1694 r., Ł. g. reI. 169, TP 2, k. 821. Podobne stanowisko zajmo- 
wała szlachta województwa krakowskiego - Laudum sejmiku krakow- 
skiego 23 VII 1668 r. w: Akta sejmikowe województwa krakowskiego, t. III, 
Kraków 1959, s. 212. 


75 


..........
		

/Magazyn_065_03_076_0001.djvu

			prawie wszystkie województwa 21. Propaganda ta nie przeminęła 
jednak zupełnie bez wpływu. Tak więc chociaż 'Opowiadan'O się 
za utrzymaniem wolnej elekcji, skłanianO' się jednak, co już było 
pewnym postępem, za jej ,,'Opisaniem", a niektóre sejmiki wyra- 
żały nawet zgodę na wybór następcy tronu jeszcze za życia Sta- 
nisława Augusta. Zgodę swą na takie T'ozwiązanie wyraził też 
sejmik łęczycki 22. Pod'Obnie i sieradzki, vpatrując jednak swe 
zezwolenie zastrzeżeniem, aby :nie wybierano nikogo z rodziny 
panującej w sąsiednich krajach 23. 
Tylko atmosfera towarzysząca uchwaleniu Konstytucji 3 Maja, 
powszechna niechęć do Rosji ułatwiły zgodę lIla zniesienie wol- 
nej elekcji, którą zresztą refoT'ITlatorzy nazwali ostrożnie elekcją 
"przez familie" Dowodem pogodzenia się 'z ref'ocmami była nie- 
popularność targQwicy i przystępowanie do niej jedynie pod pre- 
sją wojsk rosyjskich. 
Drugim z wielkich klejnotów wolności był'O liberum veto, 
"najwspanialsza naszegv narodu chwała", "najgruntowrriejsza wol- 
ności twierdza... naj przedniejsza zaszczytów wolnej rzeczypospo- 
litej cząstka" jak je 'Określił sejmik sieradzki 24. Zgubny zwyczaj 
kształtował się powoli i stopniowo. Rozpoczęło się 'Od nieuchwa- 
lania niczego, a dochod.ził'O do absurdów 25. Nie od TazU też zwy- 


11 J. Michalski, Sejmiki poselskie 1788 r., "Przegląd Historyczny" 1960, 
passim, T. Korzon. Zamknięcie dziejów wewnętrznych Polski za Stanisla- 
wa Augusta, Lwów 1899, s. 40 i nn., W. Kalinka, Sejm czteroletni, t. II, 
Kraków 1895, s. 583. 
II "Zapobiegając bezkrólewiom nieszczęśliwym mają się starać (posło- 
wie - J. W.), aby w sposobie najlepszym byli za życia króla walnie 
obierani następcy tronu" - Instrukcja sejmiku łęczyckiego 16 XI 1790 r., 
Ł[ęczyckie] g[rodzkie] obl[ata] (dalej cyt. Ł. g. obi.) 137, TP 4, k. 798. 
II Instrukcja sejmiku sieradzkiego z 16 XI 1790 r., S. g. ind. rei. 183, 
k. 1825, AGAD. 
14 Desideria województwa sieradzkiego do instrukcji 24 VIII 1767 r., 
S. g. ind. reI. 140, TP 28, k. 670. 
1& Zatamowanie obrad w 1720 r. przez jednego z posłów tylko dlate- 
go, że chciał się przekonać, czy mu się to uda. Udało się, więc ogromnie 
zadowolony następnego dnia cofnął swe veto. Podobny wypadek zdarzył 
się i w 1726 r. - Teka G. J. Podoskiego, t. II, Poznań 1855, s. 276, t. III, 
1856, s. 71. 


76 


L
		

/Magazyn_065_03_077_0001.djvu

			czaj ten zY'skał powszechne u:m1arne szlachty. Zdając sobie sprawę 
z jego s:okodliwości 26, potępiając zrywaczy, starano 'Się w różny 
sposób ograniczyć jego s.-Jkodliwość. Ponieważ jednak nie chciano 
z niego zrezygnować, wszelkie pomysły :refOlI"my 'Okazały się da- 
remne. StQpniowo zreSiZtą przyzwyczajalIlo się dO' niego, a w 'Okre- 
sie panowania Sasów prawo to urosło dl() symbolu wolności szla- 
checkiej 27. Dopiero 'Okres panowania Stanisława Augusta, wpływ 
literatury politycznej, 'Obrady większości sejmów pod węzłem kQn- 
federacji spowodowały fakty,czne unicestwienie tego prawa i to, 
że Sejm Czteroletni mógł je odrzucić. Ale i przebieg teg'O sejmu 
jest wyraźnym dowvdem, że choć obradowano pod węzłem kQn- 
federacji, to jednak według dawnych narwyków robiono wszyst- 
ko, by przekonać każdego posła siłą argumentacji, co P'OW'Odo- 
wało szkodliwe przewlekanie 'Obrad. Liberum veto miało twardy 
żywot w umysłach szlacheckich. 
Przebieg 'Obrad sejmikowych, jak to wynika z przejrzenia ich 
laudów czy diariuszy, a także ze współczesnych pamiętJn.ików, był 
najlepszą 'Okazją, by nauczyć się, na czym polegała równość szla- 
checka, czym jest prawo o "wolnym głosie". Chaotyczna dyskusja, 
możliwość podejmowania uchwał jedynie "nemill1e COII1tradicente", 
jednomyślność przy wyborach, z'rywanie sejmików, wszelkiego 
rodzaju burdy i bijatyki, wszystkie te zjawiska umacniały prze- 
konanie, że bez zgody każdego z obecnych nie może być nic 
uchwalone. Wprawdzie protesty wpisywane do ksiąg grodzkich 


18 Gdy w 1615 r. sejm rozszedł się nic nie uchwaliwszy, szlachta łę- 
czycka z żalem pisała w instrukcji na następny sejm, że "stąd i szkoda 
i niesława narodowi... stąd i Moskwa rogi podniosła i poganinowi serce 
urosło" - Instrukcja z 8 III 1616 r., Ł. g. reI. 60, k. 95 a., AGAD. "Z po- 
śmiechem postronnych, z radością nieprzyjaciół sejm grodzieński (1688 r. - 
J. W.)... niesłychanym przykładem zerwany" - Instrukcja sejmiku sie- 
radzkiego 5 XI 1688 r., S. g. ind. rei., nr 53/604. TP 26, k. 740. 
17 "Ius vetandi, przez które wolność i prerogatywy szlacheckie stoją" - 
Instrukcja sejmiku sieradzkiego 7 11710 r., P. g. rei. et obI. 83, TP 27, 
k. 395. "Głos wolny jest fundamentem swobód i wolności naszych... plura- 
litas zaś votorum w decydowaniu interesów publicznych jakoby była naj- 
pewniejszą szacownej naszej wolności zgubą" - Instrukcja sejmiku łę- 
czyckiego 23 VIII 1762 r., Ł. g. obI. 51, TP 4, k. 428. 


77' 


-
		

/Magazyn_065_03_078_0001.djvu

			świadczą, że zasada ta nie była prz.estrzegana, ale z tTeści pro- 
testów, z diariuszy sejmikowych, pamiętników widać, że działo 
się to pr:zez f.aktYOZlIle łamanie tej zasady, a nie przez zmianę. 
Dokonywano tego bądź podstępem, gdy dO' laudów wpisywano 
uchwały, na które nie było zgody, ;zmieniano miejsce lub godziny 
obrad, albo po prostu nie dopuszczano lub wyrzucano opozycję 
z miejsca obrad, czy też terrory,zowano ją. Zasada PO'wszechnej 
zgody nie była więc teoretycznie podważana, a im bardziej ją ła- 
mano, tym bardziej się na nią powQływano. Nawet konstytucje 
sejmowe o uchwałach czy wyborach większością głosów, o jakie 
niektóre sejmiki się postarały, nie zapobiegły ich zrywaniu czy też 
nieuchwalatniu niczego. 
NatUlralnie, by protest na sejmiku był skutecZl!lY, musiał mieć 
odpowiednie poparcie. Jednostkowe protesty, zwłaszcza osÓb bez 
wpływów wśrÓd współziemian, nie miały szans na uWizględnienie. 
Stąd płynęła znów nauka o kOlniecZlI1ości zabiegania o poparcie 
"braci" lub któregoś z magnatów. Umacniało to, w zależności od 
specyfiki terenu, poczucie łączności grupy sąsiedzkiej lub zależ- 
ności od magnata, wytwarzanie się klienteli magnackiej, pewnej 
wspólnoty interesów między magnatem a popierającą go grupą 
szlachty. 
Swvje wyjątkowe stanowisko w państwie uzasadniała szlachta 
tym, że ponosi na 'rzecz państwa największe ofiary, ma bowi€'l11 
obowiązek jego 'Obrony, a także 'l'adzenia o jegO' potrzebach 2B. 
Wychodząc z tego założenia Slzlachta starała się zdobyć dla swego 
stanu 'Wszelkie możliwe kOlI"zyści o:ra:z zepchnąć :na stany niższe 
wszelkiegO' rodzaju podatki i ciężary finansowe 29. Natw-alnie rea- 


18 Jak mocne było to przekonanie niech świadczy fakt, że w 1790 r., 
gdy pospolite ruszenie dawno już należało do historii, szlachta łęczycka, 
broniąc się przed ewentualnością nałożenia dodatkowego podatku na dobra 
szlacheckie na potrzeby wojska, uzasadniła swój sprzeciw tym, że "naj- 
większy stan szlachecki nosi w sercu dla ojczyzny podatek, swoją onęż 
bronić i zasłaniać osobą, o niej radzić nie bez należytych ekspensów" _ 
Instrukcja sejmiku łęczyckiego 16 XI 1790 r., pkt. 20, Ł. g. obI. 137, TP 4, 
s. 803-804. 
29 O tym, że było to zjawisko zupełnie normalne, świadczą nie tylko 
lauda sejmików różnych województw, ale i jakże szczera wypowiedź sej- 


78
		

/Magazyn_065_03_079_0001.djvu

			. 


lizacja tego w praktyce nie .zawsze była możliwa. W aktach sej- 
mikowych, będących przecież odbiciem tego, co się na sejmikach 
działo, .czytamy stale .o tym, w jaki sposób zagwarantować tylko 
dla szlachty wszelkiego rodzaju stanowiska PaI1stwowe, usunąć 
z nich plebejów, jeśli udało im się je uzyskać. Charakterystyczne 
jest i to, że śledząc .owe żądania widać, jak coraz to nowe stano- 
wiska w państwie chciała szlachta zarezerwować wyłącznie dla 
siebie. Domagano się Tligowania plebejów nie tylko ze stanowisk 
kościelnych, skarbowych, z palestry, ale i z wQjska. PuCZątkoWD 
zresztą żądano zastrzeżenia dla szlachty tylko wyższych szarż 
.oficerskich, potem już wszystkich, także i w piechO'cie i tO' nawet 
tych, które wymagały pełnienia służby piesnej. Wyraźnie pisano, 
że chodni o tych, którzy nie mogą "konnej wystarczyć służbie" 30. 
Plebejów chciano wyrugować nawet 'Ze s:zJkół, do których uczę- 
szczała szlachta, uważając ich obecność tam za despekt 31. PoOd- 
kreślaJniu i umacnianiu poczucia wyższości stanu szlacheckiegD 
nad innymi służyły taikże prawa, zabraniające mieszczanDm uźy- 
wania drogich futer, jedwabi i innych kosztQwnych materi
. 
Jeśli chodni 'O politykę zagrall1iczną, Q stosunek do sąsiadów 
Rzeczypospolitej, to szlachtę środkowych województw, dalekich 
od naj częstszych frontów walki na wschodnich czy północnych 


miku sieradzkiego z 1681 r., że "w tak ciężkich podatkach, abyśmy sobie 
jakąkolwiek folgę uczynić mogli, tedy szelężne ... po wszystkich miastach 
i miasteczkach, wsiach i wszędzie in genere kędykolwiek jaki liquor 
uchwalamy" - Laudum sejmiku sieradzkiego 17 VII 1681 r., S. g. ind. reI. 
nr 46/595, TP 26, k. 563. 
80 Instrukcja sejmiku sieradzkiego 27 VII 1696 r., S. g. ind. reI. nr 58/609, 
TP 26, k. 886. 
81 Instrukcja łęczycka z 1730 r. domagała się, "aby mieszczanie i chłop- 
skiej kondycji ludzie .n nie dawali synów swoich do szkół jezuickich jako 
i pijarskich... gdyż przez to derogatur authoritati status nobilitarii" - 
Instrukcja sejmiku łęczyckiego 21 VII 1730 r., pkt 23, L. g. obI. 5, TP 3, 
k. 681 - 682. Nawet w instrukcji sejmiku przedsejmowego w 1788 r., a więc 
poprzedzającej Sejm Czteroletni, który w tak zasadniczy sposób zmienił 
dotychczasową sytuację mieszczan oraz po kilkunastoletniej działalności 
Komisji Edukacji Narodowej Lęczycanie umieścili punkt domagający się 
zakazu przyjmowania plebejuszów do konwiktu łęczyckiego - Instrukcja 
sejmiku łęczyckiego 18 VII 1788 r., pkt 22, L. g. obI., TP 4, k. 809. Siera- 


79 


-
		

/Magazyn_065_03_080_0001.djvu

			granicach, sprawy te 'Obchodziły tylk'O tyle, Q ile wiązały się z ko- 
niecznością płacenia podatków. Stąd ideałem był pokój. Stąd 
stałe zalecenia nierozpoczynania, względnie rychłego kończenia 
wojen już p:r
owadzonych. "Na żadną wojnę offensive ichmp. po- 
słowie pozwalać nie będą" 32 - takie były najczęściej zalecenia 
sejmików niezależnie od ich miejsca i czasu. 
Pilnowa:nO' też bacZlIlie, by w państwie nie był'O zbyt dużej 
liczby wojska 33. Argument zawsze wYSUWalnO tylko jeden: na 
utrzymam..ie większej liczby wojska nie stać podabtików. Natural- 
nie nie chcian'O tracić posiadanych terytoriów i posłów w instruk- 
cjach niejednokrotnie przes1Jrzegam.o, aby nie dopuścili do u1Jraty 
jakichś pr'Owincj.i, ale ponieważ :za tymi zaleceniami nie 'Szły naj- 
częściej odpowiednie uchwały podatlmwe, więc były to tylko 
puste słowa. O tym braku zainteresowania sąsiadami i polityką 
zag.ram.iczną świadczy fakt, że w laudach sejmikowych omawia- 
nych wvjewództw, które przecież są odbiciem obrad, zajmowały 
one bardzo mał'O miejsca i trafiały się 'rzadk'O. 
Z sąsiadów RzeczyPQspolitej poświęcan'O na tym terenie wię- 
cej miejsca Prusom, których zaborcza polityka urywania bodaj 
drobnych skrawków polskiego terytorium (Drahim 1668 r., Elbląg 
1698 T.), a zwłaszcza km'Olnacja księcia pruSllciego w 1701 r. wy- 
woływały P'Owszechne 'Oburzenie ISiZlachty, źe "vassalus regem se 


dzanie natomiast w tymże roku, postulując likwidację Komisji Edukacji 
Narodowej i przekazanie jej szkół zakonom benedyktynów i cystersów, 
zastrzegali, by do tych szkół przyjmowano uczniów "wyłączając młódź 
chłopskiej kondycji" - Instrukcja sejmiku 18 VIII 1788 r., S. g. ind. reI. 
180, k. 582 r, AGAD. 
a! Instrukcja sejmiku sieradzkiego 25 VIII 1718 r., P. g. reI. et obI. 93, 
TP 27, k. 736. 
aa Tak np. sejmiki sieradzkie w latach 1642 i 1643 domagały się, by 
w Koronie nie było więcej wojska niż 3 tys. i kozaków 600 - Instrukcja 
sejmiku sieradzkiego z 7 I 1642 r., P. g. ind. reI. 52 i 2 I 1643 r., P. g. ind. 
reI. 53, TP 25, k. 363, 389. Nawet za Sobieskiego w okresie wojny z Turcją 
szlachta sieradzka domagała się stale zmniejszenia liczby wojska. W 1690 r. 
do 12 tys., w 1693 do 18 tys. - Instrukcje sejmiku sieradzkiego z 16 I 
1690 r., P. g. ind. rei. 83 oraz z 10 XI 1693 r., S. g. ind. reI. nr 56/490, TP 26, 
k. 780, 814. 


80
		

/Magazyn_065_03_081_0001.djvu

			--- 


1 


facit" 34. Sieradzam.ie, graniczący ze Śląsldem, protestowali kilka- 
krotnie również przeciwk'O odgórnemu niemczeniu klasztorów ślą- 
skich, do których nie dopuszczam:o P'Olek, przeciwko narzucaniu 
Niemek na ksienie klasztorowi w T'rzebnicy. Dla łęczyckiego na- 
tomiast te 'Ostatnie sprawy były widać zbyt dalekie, bo nie spo- 
tykamy w tamtejszJ1ch laudach żadnych o nich wzmianek. 
O innych sąsiadach w aktach obu sejmików jest po kilka lub 
najwyżej kilkanaście wzmianek przez okres ponad dwustu lat. 
Najwięcej Q Mosikwie i Turcji. Wzmianki najczęściej pod'Obne. 
W razie najarzdu wroga po długich narzekaniach na ciężkie czasy 
uchwala v podatku, ale na ogół z zastrzeżeniem, że "Pobłogosławi 
li jednak P. Bóg... żeby się ta wojna traktatami interim zakończe- 
ła" 35. Boza tym zalecenia przyjaźni, regularnegO' płacenia Tata- 
rom upominków, nie prowokowania Turków, choć to "powszech- 
nego świata chrześcijańskiego nieprzyjaciel" 36 i "nienasycony 
krwie chrześcijańskiej" 37. 
Naturalnie nie można by było mieć za złe naszym przod.k'Om 
tej ich pokojowości, gdyby u podłoża jej nie leżało najczęściej 
skąpstwo, niechęć do ponoszenia ciężarów wojny, nawet wtedy, 
gdy wojna ta została państwu narzucona, gdy chodziło o odzyska- 
nie utraconych ziem lub skuteczną obronę granic. 
W wychowaIIliu ówczeSlIlym niemałą rolę odgrywały sprl""awy 
religii i Kościoła. Naturalnie uc:reslmik sejmiku - nawet ten naj- 
młodszy, miał już w tej dziedzinie poglądy na ogół wykrystali- 
:zow.ane, wszczepione mu przez wychowanie, jakie odebrał w do- 
mu, kościele czy szkole, uzupełnione ewentualnie przez literaturę. 
Sejmik mógł więc w stosunlWWQ niewielkim stopniu i w nielicz- 
nych przyp adkach zmienić postawę ukształtowaną wcześniej, stwa- 
84 Instrukcja sejmiku sieradzkiego 18 IV 1701 r., P. g. obI. et reI. 74, 
TP 27, k. 46. 
85 Instrukcja sejmiku sieradzkiego 22 IX 1635 r., S. g. ind. reI. nr 20/564. 
TP 25, k. 332. 
18 Instrukcja sejmiku sieradzkiego 3 XII 1680 r., S. g. ind. reI. 45/549, 
TP 26, k. 558. 
87 Instrukcja sejmiku sieradzkiego 11 X 1672 r., P. g. ind. rei. 72, TP 26, 
k. 215. 


6 - Dzieje kultury politycznej 


81 


--
		

/Magazyn_065_03_082_0001.djvu

			rzał raczej okazję i możliwości wyrażenia jej czynnie przez inicjo- 
wanie czy popierałnie pewnych u'Chwał sejmiku. Niemniej sejmik, 
na którym spotykali się ludzie wywO'dzący się z różnych środo- 
wisk (chociaż należący do tego samego staJnu szlacheoki.egD), mógł 
dawać okazję, by poglądy wyniesione z domu i parafii skonfron- 
tować z poglądami innych uczestników sejmików. Sejmik mógł 
więc, choć w 'Stopniu bardZJiej ograniczonym niż w zagadnieniach 
ściśle politycznych, wpływać Tównież i na światopogląd swych 
uczestników i w tej dziedzinie. Sejmik stwarzał też wiele okazji, 
by mogła ujawnić się żarliwość religijna, naturalnie w ówczesnym 
pojęciu. Zaczynał się 'Zwykle od nabożeństwa 3R. Laudum czy in- 
strukcję zaczynano niejednokTO'tmie od słów podziękowania Bogu 
za doznawane łaski. Spotykamy w nich często różnego rodzaju 
zwroty dające wyraz przekonaniu, że Bóg, Matka Boska i różni 
święci otaozają PO'lskę szczególną 'Opieką 3D. Naturalnie za tę opie- 
kę należało być wdzięcznym, prZ'ede wszystkim przez hojne 'Ofiary 
na klasztory i kościoły 40. Stąd, gdy ze skarbu wojewódzkiego 


88 Istniejący zwyczaj stał się prawem w 1791 r., gdy konstytucja Sejmu 
Czteroletniego 28 V 1791 r. postanowiła: "Przed zaczęciem sejmiku o go- 
dzinie pół do dziewiątej, we wszystkie dzwony będących kościołów miej- 
scowych, prezydujący uderzyć każde: które dzwonienie trwać ma, aż do 
godziny dziewiątej, a w przeciągu dzwonienia tego odprawiać się będzie 
msza święta dla sejmikujących" - Volumina Legum, t. IX, Kraków 1889, 
s.233. 
89 Np. "Wiadomo jest światu wszystkiemu, jako Pan Bóg... w osobli- 
wej ma protekcji Króla JMość Pana Naszego Miłościwego i całą ojczyznę 
naszą" - Instrukcja sejmiku sieradzkiego z 14 XII 1665 r., P. g. ind. rei. 67, 
TP 25, k. 1067. Podobnych zwrotów pełno w laudach. Owa cudowna opie- 
ka sprawiała, że "Rzeczpospolita z rady i ustaw, co się tycze dobrego 
porządku przez niedoszłe sejmy, wyzuta, przy swobodach, wolności i pra- 
wie utrzymuje się". Dlatego "Niepodobna wywielbić cudownej łaski i mi- 
łosierdzia Boga nad narodem polskim" - Instrukcja sejmiku sieradzkiego 
25 VIII 1756 r., S. g. ind. reI. nr 123/875, TP 28, k. 316. 
40 "Im więcej przodkowie nasi kościołom bożym nadawali, tym hoj- 
niejsze dobrodziejstwa z rąk jego odbierali, którego Wszechmocności ta 
jest maksyma: tym więcej ludziom udzielać swoich łask, im ciż szczo- 
drzejszymi się pokazują z tego, co im nadaje" - Laudum sieradzkie 
29 VIII 1670 r., P. g. ind. reI. 70, TP 26, k. 58. 


82
		

/Magazyn_065_03_083_0001.djvu

			wydawano tzw. largicje, nie zapominano i o .ofiarach na klasztory 
i kościoły. Często też ten i ów klasztor czy kościół -zwalniarn'O od 
uchwal-onych podatków. 
Pobo:lmość w)'["ażała się i przez prośby 'O kanonizację bł'Ogo- 
hławi'Onych P.olaków, czy beatyfikację osób zmarłych w opinii 
świętości. Uchwalano nawet i 'ofiary pieniężne na poOpieranie pro- 
cesów beatyfikacyjnych. Ta gorliwość religijna nie przeszkadzała 
jednak szlachcie w prowadzeniu ostrych sporów z duchowień- 
stwem Q ró:źme sprawy: dziesięciny, 'Opłaty kościelne, uzurpowa- 
nie sobie przez sądy kościelrne sądzenia spraw podlegających są- 
downictwu świeckiemu, przechodzenie dóbr szlachecikich i nieru- 
chomości miejskich w ręce Kości'oła i .o szereg innych spraw. 
Potrafiolllo tu wyraźnie rozgra.niczyć sprawy wiary, poboŻinO'ści .od 
spraw majątkowych, politycznych i uparcie choć nieraz bezsku- 
tecznie bronić się przed wyzyskiem finansowym 
ości.oła i uzur- 
powaniem Slobie przez niego praw, których nie posiadał. 
Gorliwość religijna, tak jak ją wtedy pojmowano, wyrażała 
się w stosunku do dysydentów. Boczątkowo sprawy te me odbi- 
jały się zupełnie w laudach sejmikowych. Widać przy panującej 
tolerancji ['eligij'llej nie zajmowan.o się nimi. W okresie jednak 
narasta!nia wpływÓw !kontrreformacji sejmiki stały się jeszcze 
jednym i to chyba COTaz waŻiniejszym polem walki z Tó:źmowier- 
cami. One wobec gromadzenia tłumów szlachty stawały się waż- 
nym czynnikiem kształtowania poglądów na pr.oblem dysyden- 
tów, umacniania nastrojów nietolerancji. Od slusZJnych pl10testów 
przeciwko znieważaniu kościołów katolickich czy pmcesji w Gdań- 
sku, czy Tonmiu rychło doszło do źądań ograniczenia swobody 
odprawiania nabożeństw przez dysydentów, stawiania nowych lub 
naprawy starych 'Zborów. Od żądań nadawania godności państwo- 
wych czy szarż ofioerskich przede wszystkim szlachcie kat'Olic- 
kiej 41 dO' domagania się zakazu dopoozczarn.ia do nich niekatoli- 


u "Instabunt ichmp. posłowie, aby... szlachcie dobrze urodzonej, w pol- 
skim jako i w cudzoziemskim wojsku oficerstwa dane były et quod maxi- 
mum katolikom" - Instrukcja sejmiku sieradzkiego 25 VIII 1718 r., P. g. 
reI. et obI. 93, TP 27, k. 731. 


". 


83 


.........
		

/Magazyn_065_03_084_0001.djvu

			ków. Przy czym żądam..ia sejmików sieradzkich i łęczyckiich wy- 
przedzają tu o wiele odpowiednie konstytucje sejmowe. Łęczycanie 
domagali się w 1670 r. zupełnego usunięcia dysydentów z terenu 
województwa 42. Sieradzanie w 1724 r. protestowali pr
eciwko 
osadzaniu we wsiach i nadawaniu gruntów dysydentom 43. 
Inicjatywa dwOTów pruskiego i :f1Osyjskiego uregu10wania spra- 
wy dysydenckiej w Rzeczypospolitej i przyznania im pełnego 
równouprawnienia iI'Ozżarzyła nienawiść do nich. Ze względów 
jednak polityc:mych nie zawsze sejmiki mogły dać temu wyraz 
w laudach i instrukcjach. Wtedy jednak, gdy t'O było moe:liwe, 
widać wyraźnie, jak wroga wobec dysydentów była opinia szla- 
chty. Były to sprawy, które szlachtę poruszały rnajbaTdziej. "Wol- 
ność nad życie, a wiarę świętą J".zymsko-'katolicką panującą nad 
WQlność przekładamy" pisała w 1767 r. w swej instrukcji szlachta 
sieradzka 44. A tak lub podobnie sfrnmułowanych pUJnktów można 
znaleźć więcej i w laudach innych sejmików. Stąd zalecenia, "aby 
Wiara Swięta Katolicka była zawsze panująca" 45 powtarzały się 
w instrukcjach jeszcze nawet na Sejm Czteroletni tak dla pierw- 
szego, jak i drugiego kQmpletu posłów. 
Widać wyraźnie, że pewien indyferentyzm religijny, jaki nio- 
sło za sobą Oświecenie ze swoim kultem rozumu, ogarniał jedynie 
górną warstwę stanu szlacheckiego i nie przenikał do szerszych 
mas. Był dla nich częścią znienawidzonej cudzoziemszczyzny 46. 


48 Laudum sejmiku łęczyckiego 29 VII 1670 r., L. g. reI. 130, TP 2, k. 89. 
48 "Chcąc na dobrym fundamencie punkta ustanawiać praecedere po- 
winien zelus fidei, kiedy w niektórych tej rzeczypospolitej prowincjach 
znajdują się takie exempla haeredum seu possessorum bonorum, którzy 
albo novas coIonias osadzają acatolicis albo antiquas niemi napełniają, 
a Że się to nie godzi, crimen manifestum contra fidem et legem, periculum 
z czasem coraz większe ortodoxiae religionis, periculum libertatis, bo jedno 
drugim stat, albo bez drugiego cadit..... - Instrukcja sejmiku sieradzkiego 
26 IX 1724 r., pkt 19, P. g. reI. et obI. 103, TP 27, k. 845 - 846. 
44 Desideria województwa sieradzkiego 24 VIII 1767 r., S. g. ind. reI. 
140, TP 28, k. 671. 

 Instrukcja sejmiku łęczyckiego 16 XI 1790 r., L. g. obI. 137, TP 4, 
k. 795 - 796. PrawIe identyczne sformułowanie jest w instrukcji sejmiku 
sieradzkiego 16 XI 1790 r., S. g. rei. 183, k. 1023, AGAD. 
C8 Por. M. Klimowicz, Cudzoziemszczyzna i rodzimość. Elementy kul- 


84 


""-
		

/Magazyn_065_03_085_0001.djvu

			-- 


Tak więc sejmiki O'bok innych środków oddziaływania były 
wa7mym elementem w wychowywaniu szlachty w coraz bardziej 
wrogim stosunku dQ rróŻ11owierców. 
Oceniając więc sejmiki jaklO s7Jkołę wychowania obywatelskie- 
gQ trzeba uznać, że oddziaływając silnie na wyobrażenia szlachty 
umacniały jej konserwatyzm i egoizm stanowy. Nowe myśli, nowe 
prądy, nowe idee, jeśli nawet malazły odbicie w głosach swiat- 
lejszych przedstawicieli stanu szlacheckiego nie znajdowały zro- 
zumienia i poparcia 'Ogółu. Wprawdzie w momentach trudnych, 
w chwilach zagrożenia państwa potrafiła szlachta 'Zdobyć się na 
nadzwyczajny wysiłek, ale ,zdarzałQ się to rzadko, należało do wy- 
jątków i trwało zazwyczaj krótko. 
Nowe postępowe poglądy torowały sobie drogę dv szlachty nie 
przez sejmiki, ale iJ:aczej przez literaturę polityczną, 'Obejmowały 
więc jedym.ie stosunkowo meliczną grupę tego stanu. Obóz reformy 
na Sejmie Czteroletnim pozyskał dla swoich pomysłów ogół szla- 
chty tylko przez to, że potrafił przekonać, że dI'Oga 
eform to je- 
dyny sposÓb na 7Jr7JUcenie gwarancji Rosji, panoszenia się jej 
ambasadorów. Z owego antyrosyjskiego nastroju reformatorzy zda- 
wali sobie dQskonale sprawę. Umiano go też wykorzystać w pro- 
pagandzie za przeprowadzonymi reformami. Widać to np. w liście 
posłów sieradzkich z 1789 T. do szlachty pozQstałej w domach, 
którą chciano zaagitować i skłOlIlić do życzliwego przyjęcia reform 
już przeprowadzonych i tych, które dopiero planowano. Podkre- 
ślatn!o w liście silnie, że reformy te są końcem panowania Rosji 
w Polsce. "Już ukazów nie słychać - pisali posłowie - już pęta 
pod imieniem gwarancji stargane", a prace sejmu wróżą "PQ- 
dźwignienie jęczącej pod jarzmem mQskiewskim ojczyźnie" i "znie- 
sienie hańbiącej podległości, przywrócenie siły, świetności naro- 
dowi" 47. 
O tym, że ta metoda 'Okazała się słuszna, świadczył fakt, źe 
chociaż w instrukcjach poselskich szlachta na ogół wypowiedziała 


tury polskiej z czasów Oświecenia. w: Swojsko
ć i cudzoziemszczyzna 
w dziejach kultury polskiej, Warszawa 1973, s. 169 - 185. 
47 List posłów sieradzkich 18 VII 1789 r., P. g. reI. et obI. 166, TP 28, 
k. 841. 


85 


---
		

/Magazyn_065_03_086_0001.djvu

			się przeciwk.o śmielszym reformom, to jednak, lJ:OZumiejąc ich ko- 
nieczność, przyjęła życzliwie przepl'owadzQne zmiany i uchwaloną 
w maju konstytucję. Dowodem tego była takźe niepopularn'Ość 
targowicy, która musiała akces szlachty wymuszać groźbą vręża 
rosyjskiego i stOOOWalIlym terrorem. 


L
		

/Magazyn_065_03_087_0001.djvu

			- 


JÓZEF ANDRZEJ GIEROWSKI 


Konfederacje 
a postawa polityczna szlachty 


Od czasu bezkrÓlewia plO śmierci ostatniego Jagiellvna konfe- 
deracje stały się w Rzeczypospolitej szlacheckiej coraz częściej 
stosowaną formą organizacji państwa, jak i szczególnie życia po- 
litycZiIlego w oikmsach stanu wyjątkowego. Stan taki mógł być 
spowodowany albo zagrożeniem istniejącego systemu przewagi 
i uprzywilejowania szlachty, wiążącym się \zwykle z kryzysem 
władzy, albo też zagrIQżeniem z zewnątrz bytu państwQwego, 
z którym nie mógł się uporać mało sprawny, normalny aparat 
państwowy. Istmiała wyraźna zbieżność między pogłębianiem się 
niedowładu zwykłych organów państwowych z sejmem i sejmi- 
kami na czele a WZT'ostem l'oli ko:nfederacj"i. W rezultacie August II 
próbował nawet przy pomocy konfede.racji sandomierskiej utrwa- 
lić oparty o nią system organizacji władz, a za Stanisława Au- 
gusta forma konfederacyjna umożliwiła wzgiędnie sprawne funk- 
cjonowanie najważniejszych sejmów. Nie oznacza to wszakże, 
by i w samych konfederacjach nie tkwiły elementy rozkładowe, 
hamujące modernizację państwa. 
W każdym Il"azie jako instytucja "stanu wyjątkowego" konfe- 
deracja uzyskała sz'c:oególną pozycję w P'OIskim życiu politycznym. 
Tradycja jej przetrwała okres Rzeczypospolitej szlacheckiej - 
'Odwoływano się do niej w XIX i XX w. Ta żywotność idei kon- 
federackiej skłania do skierowalIlia specjalnej uwagi na tę insty- 
tucję przy rozpatrywaniu czynników kształtujących polską kul- 
turę polityczną na przestrzeni wieków. 
Konfederacje budziły w polskiej historiografii nader sp rzecz- 


87 


---
		

/Magazyn_065_03_088_0001.djvu

			ne opmle. o ile G. Lengn.ich po wyliczeniu ujemnych skutków 
konfederacji wysuwał konkluzję, źe "dobry obywatel nie zawsze 
sobie konfederacyj życzyć ma, ani bez potrzeby d'O konfedetl'acyj 
nie przystąpi, jeżeli publiczna całość zwyczajnym radzenia spo- 
sobem moźe być zabezpieczona" t, o tyle zasłużony badacz par- 
lamentaryzmu polskiego A. Pawiński stwierdzał bez ogródek: 
"pod płaszczykiem zaprzysiężonych związków konfederackich 
kryły się pierwiastki .złego, żywioły Il'Ozkładu, aTIJarchii i zniszcze- 
nia" 2. Natomiast W. KoO'I1'OPczyński uważał, że "nic fałszywego, 
jak pogląd upatrujący w konfederacji przede wszystkim 'Objaw 
prywaty i anarchii". Widział w nich bowiem próbę wyjścia z nie- 
mocy jaką stworzył "przesąd jednomyślności", stworzenia kosz- 
tem prywatnego "ja" zbiwowego "my" 3. Ta rozbieŻ'nQść sądów 
wynika w dużej mierze z niedostatecznego stanu badań nad kon- 
federacjami. Niektóre tylko z nich doczekały się gruntorwn
ejszych 
opracowań (jak np. roilrosz sam.domiersiki opracowany przez J. Ma- 
ciszewskiego, konfederacja gołąbska - A. Przybosia, czy konfe- 
deracja barska - W. KonoOPczyńskiego a 'Ostatni'O W. Szczygiel- 
skiego) 4, brak jest też ujęć całościowych, obejmujących rozwój 
tej instytucji w Polsce (jeżeli nie liczyć rozprawy A. Rembow- 
skiego, opublikowanej przed blisk'O stu laty) 5. Myślał Q zapełnie- 
niu tej luki Konopczyński, ale zamiaru nie zdołał do końca '£:rea- 


1 G. Lengnich, Prawo pospolite Królestwa Polskiego, t. II, Kraków 1836, 
li. 355. 
I A. Pawiński, Rządy sejmikowe w Polsce, Warszawa 1888, s. 316. 
8 W. Konopczyński, Dzieje Polski Nowożytnej, t. I, Warszawa 1936, 
s. 398. Daleki był ten znakomity badacz dziejów państwowości szlacheckiej 
również od dostrzegania w konfederacjach formy anachronistycznej. Tego 
rodzaju określenie zakłada bowiem istnienie jedynej, modelowej drogi roz- 
woju, co w wypadku np. Polski ogranicza bardzo możliwości eksplikacyjne. 
4 J. Maciszewski, Wojna domowa w Polsce (1606-1609) cz. I, Wrocław 
1960, A. Przyboś, Konfederacja goląbska, Tarnopol 1936, W. Konopczyński, 
Konfederacja barska, t. I-II, Warszawa 1938, W. Szczygielski, Konfedera- 
cja barska w Wielkopolsce, Warszawa 1970. 
lA. Rembowski, Konfederacja i rokosz w dawnem prawie państwo- 
wem polskiem, Warszawa 1893. 


88 


I.....
		

/Magazyn_065_03_089_0001.djvu

			lizować 6. W tych warunkach nietrudno o sprzeczne ze sobą i po- 
chopne uogólnienia. 
TTzeba tu dodać, że bard:lJO skromnie przedstawiają się ;rów- 
nież publikacje źródłowe do dziejów konfederacji. Szczególnie zaś 
pilne jest wydanie aktów zawiązania generalnych konfederacji, 
które stanowią jedno z podstawowych źródeł do dziejów Pvlski 
teg'O okresu. 
Powyższe niedostatki badawcze 'Ograniczają i możliwości ni- 
niejszych uwag. Stąd też 'l"aczej zostaną postawione niż rozwią- 
Zalne niektóre problemy dotyczące wpływu konfederacji na kształ- 
towanie się PO'staw politycznych szlachty. SamO' zresztą mgadnienie 
postaw szlacheckich nie wyszło d'Otychczas poza badania począt- 
lrowe Q sondażowym na 'Ogół charakterze, ja}d{1olwiek materiał 
źródłowy, którym dysponujemy (jak choćby uchwały sejmowe) 
jest stosunkowo bogaty i w m1aczącej części łatwo dostępny. 
Z uwagi na istniejące rozbieżności konieczne jest wyjaśhienie,. 
co w toku dalszych rozważań będzie się obejmować pojęciem po- 
stawa polityczna szlachty. Rozróżnić można w nim trzy elementy. 
Jednym z nich jest moment informacyjny - roze2ID.aJ1ie w we- 
wnętrznym i międzYJlail'odowym pO'łożeniu 
raju. Drugim jest 
czynnik emocjonalny, polegający na pogłębiatniu powiązań we- 
wnętrznych i poczuciu wła.5nej współodpowiedzialności za 10sy 
państwa. Trzecim składnikiem jest wreszcie gotowość dO' reago- 
wania w określony sP'Osób, w danym wypadku przez podporząd- 
kowanie interesów własnych czy swojej grupy spO'łecZIl1ej inte- 
resom sPQłeczności państwO',wej. Mogą być oczywiście różne stop"- 
nie występowania tych składników, ich wewnętrznej spoistości, 
a także różne sposoby wzajemnegO' powiązania. Naszym zadaniem 
byłoby wskazanie, 'W czym przejawiał się wpływ !konfederacji na 
tak. pojętą postawę polityczną szlachty. Jasne jest przy tym, że 
rtłoie tu chodzić tylko o wpływ modyfikujący - sama postawa 
szlachecka była wynikiem oddziaływani:a całego szeregu czyn- 


fi Założenia swej pracy przedstawił na posiedzeniu Wydziału Historycz- 
no-Filozoficznego PAU, por. Sprawozdania z czynności i posiedzeń Polskiej 
Akademii Umiejętności, t. 52, Kraków 1951. 


89 


--
		

/Magazyn_065_03_090_0001.djvu

			ników takich, jak wychowanie, tradycja, doświadczenia życia po- 
litycznego i militarnego itp. Toteż nawet konfederacje można 
rozpatrywać jako funkcję tej PO'stawy i świadomość takiego dwu- 
stronnego pDwiązania nakazuje ostrO'żność przy wszelkich uDgól- 
nieniach. Jest prnecież dyskusyjne, czy długotrwałegD i systema- 
tycznego oddziaływania nie mogą w pewnych sytuacjach równo- 
ważyć doznania krótkotrwałe, ale wyróżniające się szczególnym 
napięciem i dramatyzmem, które pozostawiać mogły głęboki ślad 
w psychice społecznej szlachty. A taka była rola konfederacji. 
W toku naszych rozważań 'Ograniczyliśmy się do konfederacji 
mających charakter konfederacji generalnych. PomiiTIięte zostały 
różne rodzaje konfederacji wojewódZkich czy prowincjonalnych 
oraz konfederacje wojskowe. P'Ozostały konfederacje kapturowe 
z czasów bezkrólewi oraz konfederacje rokosnowe, rojalistyczne 
i zawiązywane dla 'Oooony państwa, które z pewnym uproszcze- 
niem będziemy iTIa:zywali szlacheckimi. Faktycznie bowiem do 
udziału we wszystkich teg'O rodzaju konfederacjach generalnych 
były wzywame rórwnież miasta, zwłaszcza większe. 
Konfederacje kaptUJI"Owe miały - wobec śmierci monarchy - 
zapewnić na okres bezkrólewia porządek i ład w państwie przez 
stworzenie n'OwegO' źródła władzy :i praworządności. Miała nim 
być zgodna decyzja całej szlachty, która 'Odtąd będzie się też 
starała utrzymać swe dominujące, suwerenne, jak mówionO' 
w XVII w., stanowisko w państwie. Konfcderacja z czasów bez- 
królewia po śmierci Zygmunta Augusta stworzyła zasadnicze Ta- 
my organizacyjne dla konfederacji kapturowych, które miały się 
utrzymywać tradycyjnie w czasie późni,ejszych bezkrólewi. Cha- 
rakterystycm1ą ich cechą by
o położenie głównego nacisku na or- 
ganizację sądownictwa i brak własnych stałych 'Organów central- 
nych. Powołanie prymasa na interrexa było właściwie równo- 
znaczne z rezygnacją szlachty z faktycznego kierowania sprawami 
państwa w d'Obie bezkrólewia i nie można przeceniać roli rady 
wyznaczamej przez 'konwokację do boku prymasa. 
O wiele bardziej konsekwentną strukturę posiadały generalne 
konfederacje szlacheckie. P'Od.stawową cechą ich organizacji był 
dwustopniowy system władz. Jaiko władza ogólnokrajowa istniała 


90 


L
		

/Magazyn_065_03_091_0001.djvu

			generaln'OŚĆ konfederecka. W skład jej wchodził marszałek (oo'rę- 
bny dla Korany i Litwy), wyznaczeni przez wO'jewództwa i zie- 
mie konsyliarze, tworzący lI'adę konsyliarską, instytucję perma- 
nentną w odrómieniu !Od walnej 'l"ady konfederackiej, zwDł:ywanej 
specjalnie i stosunkow'O rzadko przez marszałka, wreszcie sekre- 
tarze j ewentualnie marSlza
kowie W'Ojskowi, jeśli WO'jsk'O zawią- 
zywało własną konfedeTację. PowO'ływa:no tallde niekiedy naj- 
wyższe 'Organa sądownicze O!ra'Z specjalne lmmisje np. skarbowe. 
Drugi stopień tWOII"zyła organizaJCja konfederacji na sz
zeblu wo- 
jewództwa czy ziemi; reprezentowali ją przede wszystkim mar- 
szałkowie konfederacji wojewódzkich lub ziemskich, konsyliarze, 
dowódcy pospolitegO' ruszenia lub milicji konfederackiej, niekiedy 
specjalne deputacje (np. w czasie konfederacji sandomierskiej). 
Formowa:no również własne sąd'Ownictwo 'Oraz administrację, zwła- 
s
cza fiska1ną. Było przy tym sprawą drugorzędną, czy konfe- 
derocja zaczynała się od lmnfederacji jednego lub paru woje- 
wództw (co zdarzało się częściej), czy też dopieI'o 'Od zarwiązania 
konfede'r
acji generalnej. OstatecZ'nie forma organizacyjna układała 
się według podanego poprzednio schematu. Województwa, które 
przystępowały do konfederocji po utworzeniu generalności two- 
rzyły u siebie podobne włooze, jak i te, które to uczyniły przed- 
tem. 
Żaden z urzędów dawnej Rzeczypospolitej nie miał zak.resu 
władzy równej marszałkowi generalnemu. Bywał ton wprawdzie 
krępowany przysięgą, że będzie stosował się do zdania konsyliarzy, 
wszystlw jednalk zależało od jego autorytetu i indywidualności. 
Wraz ze swymi doradcami kierował więc adm
ni'stmcją państwo- 
wą, dyplomacją, zwoływał sejmiki, rady konfederackie, a także 
decydował o sejmie pacyfikacyjnym, podporządkowywał sobie 
skarb nie tylko ustalając wydatki, ale !również inicjując wybie- 
'ranie podatków (jeśli nawet decyzje w tych sprawach zapadały 
na sejmikach), kładł też ,rękę na dochodach królewskich, wyzna- 
czając swoich administratorów. Podlegały mu także sprawy wvj- 
simwe, jak zaciąg żołni,erza, jego 'rozlokowanie, decyzje strate- 
giczne. Ten zakres władzy marszałka bywał ograniczany zarówno 
ukł,adem sił między konfederacją Ićl jej przeciwnikami, jak. i funk- 


91 


--
		

/Magazyn_065_03_092_0001.djvu

			cjonO'Watniem zwykłych 'Uirzędów państwowych (niekiedy 'W poro- 
zumioeniu z marszalkiem, !l1iekiedy wbrew jego stanowisku), WIre- 
szcie udziałem samego monarchy w konfederacji. Nie bez zna- 
czenia był także fakt stoswuwwo częstego jednoczeS!l1eg'O wy- 
stępowania dwóch kO!l1federacji walczących o władzę. Każda z nich 
starała się wtedy objąć obszar całegO' państwa swą organizacją. Na 
postępowanie marszałka i konsyl
arzy silny wpływ mogły m
eć 
również T'ozmaite grupy nacisku, f.ormalnie słabo albo wcale nie 
reprezentowane w generam'Ości. Chodzi tu przede wszystkim 
o fakcje magnackie a także przebywające w Rzeczypospolitej obce 
wojska i dyplomatów. 
Tak .więc różne 'Okoli
ości powod'Owały, że faktyczny zakres 
władzy marszałka kształtował się niejednolicie i nie zawsze od- 
powiadał zakreślonym powyżej szerokim możliwościom. Ogólnie 
przecież moźna stwierdzić, źe w pnzeciwieństwie do normalnych 
stosunków w Rzeczypospolitej konfederacje zapewniały spraw- 
niejszą organizację i funkcjonowanie władz. Oczywiście uwaga ta 
odnosi się głównie dO' okresu drugiej połowy XVII i pierwszej 
XVIIIw. 
W histo.riografii naszej utarł się pogląd, 'I'epr
entowa:ny ostat- 
nio choćby przez a'UlJarów Historii państwa i prawa Polski, że 
"w warunkach oligarchii magnackiej konfederacje stały się orę- 
żem w ręku klik «	
			

/Magazyn_065_03_093_0001.djvu

			rach). Na definitywną odpvwiedź w tej kwestii przyjdzie czekać 
do chwili ukończenia pogłębionych badań nad stosunkami szlachty 
i magnaterii. W każdym razie samo 'istnienie tego problemu po- 
winno być ostrzeżeniem przed zbyt jednostronnymi uogólnieniami. 
\Konfederacje mogły być i stawały się wygodnym narzędziem 
w .ręku fakcji magnackich. Ale jednooz,eśnie była to instytucja 
wypływają,ca jak najbardziej z egalitatI"nych skłonności szlachty, 
zwłaszcza średni'ej, realizująca jakby marzenie oD sejmie sprawie- 
dliwości czy sejmie kOnlIlym, na który mógłby przybyć każdy 
szlachcic, by samodzielnie walczyć z egzorbitancjami i wpływać 
na sprawy Rzeczypospolitej. I ll"Zeczywiście - masowy udz'iał 
szlachty w wielu konfederacjach jest faktem niezaprzeczalnym, 
który nie poZ!ostawał bez wpływu na charakter konfederacji, 
nawet jeżeli w jej władzach, zwlaszcza generalności dominowały 
wpływy magnackie. Magnaci Z!najdowali się, szczególnie podc.zas 
wielkich zjazdów, pod presją il'zesz szlacheckich i ,niejednokrotnie 
musieli ustępować przed nią i przystosowywać się do życzeń 
szlacheck
ch. Zdarzały się także w konfederacjach zdecydowanie 
antymagnackie wystąpieni
 
G"Jako typowy dla kcmfederacji trzeba więc przyjąć masowy 
w nich udział ęredJni,ej szlachty, nawet w wypadku gdy inicjaty- 
Wa i faktyczne kierownictwo pozostawały w ręku jakiejś fakcji 
magnackiej, oraz związany z tym silny wpływ szlachty na funkcjo- 
nowanie konfederacji. Nie bez !lZlaczenia był fakt, że szlachta wi- 
działa w konfederacji narzędzie swoistej kontroli i rozrachunku 
nie tylko z monarchą, ale tallcże z jego doradcami, a więc głównie 
magnatami. Jak to wyraził autor Defensio ae definitio, pocho- 
dzącej z czasów rokoS'zu sandomierskiego, w konfederacji ch 0- 
dziloD "o naprawę rzetelną wszystkich ekscesów, egzorbitancyj, 
począwszy - od króla i wszystkich stanów i urzędników aż do 
infimos" 8, przy czym jest jasne, że infimos było tylko zwrotem 
retorycznym. 
Konfederacja była T'Uchem, ktory początkowoD 'Ogarniał tylko 
część szla chty. Jakkolwiek też teoretycznie udział w niej powi- 
8 Pisma polityczne z czasów rokoszu Zebrzydowskiego 1606 - 1608, t. II, 
Kraków 1918, s. 442. 


93 


......... 


.....
		

/Magazyn_065_03_094_0001.djvu

			L 


I 


nien być dobrowolny, 'Oparty na samodzielnym akcesie, połą- 
czonym z jednoczesnym złożeniem przysięgi na wierność i PQ- 
parcie konfederacji, faktycznie wzywano dv konfederacji wszy- 
stkich i grożono sUl"owymi represjami tym, którzy by się nie 
przyłączyl.J P'rzecież zdarzało się, że do konfederacji nie przystę- 
powały niektóre ziemie i województwa (szczególnie niechętnie do 
konfeder:ocji były nastawi1on'e :np. Prusy Królewskie). Jednakże 
z drugiej strony także konfederaci nie wszystkich dopuszczali do 
akcesu. Tak. np. podczas konfederacji tarmogJ'Odzkiej nie z.ostał 
dopuszcL'J(my dl() z}1021€11'lia przysięgi hetman w.k Adam Sieniawski, 
którego postarwionoby raczej przed sądem Q{'onfederackim, gdyby 
nie interwencja Piotra I. Podobni.e 'zresztą nie zgodZliła się rada 
konfederacka, by przystąpił do tejże konfederacji August II, oba- 
wiają.c się, ażeby nie wykorzystał zwią:zJku dla swych celów, jak 
było z konfederacją saJIla.omierską. Również konfederaci barscy 
przeciwstawi'ali się akcesowi niektórych osób z otoczenia Stani- 
sława Augusta. 
\Masowy charakter konfederacji za!kładał, że powodzenie ich 
zależało od pozyskania sobie jak naj szerszych rzesz szlacheckich. 
Koniec:zJne było należyte poinformowanie szlachty Q przyczynach 
i celach konfederacji 
 przek,on.anie o słus:zmości zajmowaJJlego 
przez nią stanowiska. Z tego powodu na okres konfederacji przy- 
padało szczególnie duże nasilenie akcji pI'opagandowej. Liczba 
publikacji nie zamsze wprawdzie obejmowała kilkaset P'Orzycji, 
jak było podczas konfederacji barskiej, niemniej bywała wyższa 
niż w innych okresach. Sam akt zawiązania konfederacji stanQwił 
rod7aj deklaracji pr'Oglffimowej, podobni,e manifesty i uniwersały 
wydawane pT'Zez władze konfederackie. W dkół bardziej kontro- 
wersyjnych kwestii toczyły Slię żywe polemiki. Nie .zaIWsze za- 
warta była w tych publikacjach informacja ;rzetelna, oddziały- 
wała jednak często skuwoznie :na kształtowanie się poglądów po- 
litycznych
 
Ważniejsza jeszcze niż drukowana była pl'opaganda słowna. 
Spotykała się z nią szlachta na zjazdach, sejmika'ch, na pospoli- 
tym .ruszeniu, nawet w kościele. Podczas konfederacji tarnogiI"Odz- 
kiej dwór królewski zwrócił się z Teffi'onstmcjami dlO nuncjusza 


94 


--
		

/Magazyn_065_03_095_0001.djvu

			I 


Grimaldiego, że spowiednicy odmawiają rozgrzeszenia żołnierzom 
katolikom będącym na służbie u Augusta II. Było to już typowe 
oddziaływanie na czynniki emocjonalne. Jednakże jeżeli nawet 
obraz wewnęt'rznej sytuacji kraju czy jego położenia międzyna- 
rod'OwegO', który uzyskiwała szlachta prZiez całą tę propogandę. 
bywał skrzywiony, tO' przccieź trudno byłoby lekceważyć pogłę- 
bienie rozeznania politycznego zdobywanego w ten sposób. 

Konfederacja opierała się w Polsce na przekonaniu Q suwe- 
renności pozycji szlachty w państw1e i na związanym z tym pra- 
wie 'oporu, utrwalonym artykułami henrykowskimi i konstytucja- 
mi 1576, 1607 i 1609 r. Jeżeli początkowo formułowano je jako 
prawo do przeciwstawiania się monarsze w razie łamania i nie- 
przestrzegania przez niego obowiązujących praw, to ostatecznie 
objęto nim całe postępowanie mające za zadanie kontxolO'warue 
i ocenę .zachowa:nia się władcy. W konsekwencji umacniało to 
pogląd o wyższości społeczeństwa (szlacheckiego) nad powoływaną 
władzą, a więc także królem, ale ZaTazem narzucało koniec'znO'ść 
ustosunkowania się do funlkcj'OnowalTIia całego a'Paratu państwo- 
wego. Przed każdą niemal konfederacją stał więc p
'oblem przy- 
wrócenia i usprawnienia działania narusz'Onych praw ("ujęcia ich 
w klubę" jak mówiono) czy udoskonalenia isnniejącego systemj 
Tradycje historyczne konfederacji nie były zbyt bogate. Stwo- 
rZi011'O więc na użytek szlachecki legendę 'O rokoszu gliniańskim, 
kiedy pod stopy monarchy szlachta miała toc,zyć głowy złych 
doradców. Z krytyk8mi, którzy podkreślali, że w dawnych kro- 
nikach nie ma wzmianek IQ tego J'odzaju wystąpieniach, rozpra- 
wiano się łatwo. "Ci potentaci - pisał autor Defensio ae definitio 
rokoszu - ci, co Rzpltą okupowali, szlachtę pod swą mocą i led- 
wie nie pod nogami mieć chcieli, mówią jeszcze: «Nie masz 
w kronikach». Wierzę, że nie masz, a choćby kto śmiał o nim 
napisać i do druku podać, podobno i aut'Ora i drukarza i druk do 
ognia by okazano i imię i pamiątkę jego radoby zgładzono" 9. 
Wyprowadzając prawo 'Oporu z zasad jurysdykcji w Rzeczypo- 
spolitej autor innego pisma (Libera respubliea - absolutum do- 


9 Ibidem, s. 441. 


95 


........ 


.....
		

/Magazyn_065_03_096_0001.djvu

			mzmum - rokosz) za jedną z najważniejszych prerogatyw szla- 
checkich uwa:ŻJał: "gdy ślachcicowi w tej Rzpltej sine metu et 
timore WO'ln,o mu Q krzywdę Rzpltej mówić - ,wolno mu o k1rzyw- 
dę Rzpltej 'króla rugować, senatora urzędnika także, !l1.ie oglądając 
się na łaskę i niełaskę jeg'O, jenQ lIla samo dQbro Rzpltej i na pra- 
wo pospolite" 10-\"Oczywiście, konfederacja nie była jedynym środ- 
kiem, który można było stosować, ale byla środkiem ostatecznym, 
uważanym za naj skuteczniejszy. Świaa.om'Ość, że gdy lIlie pom'Oże 
monit sejmiku, senatora i sejmu po
ostaje jes.zcZJe możliwość 00- 
wDłania się do c.ałej szlachty, wrosła głęboko w mentalność szla- 
checką i stała się jednym z wyz1I1.00zników życia poLitycznegoj 
robak głQSU wolnego i wolnej elekcji kanfederacja stała się 
jedną z podstaw ustroju Rzeczypospolitej i ugruntowała się w świa- 
dDmości szlacheckiej tak mocno, że wszelkie zakazy organizowa- 
nia k,onfederacji (jak z 1717 Ir.) pozostawały bezskutec:zme. Wszel- 
kie 'Ograniczenda upominających się o swoje prawa byłyby sprze- 
czne z naturą wolnej Rzeczypospolit
 upominali się konfederaci 
warszawscy :z 1704 T. Rozwiązanie ich konfederacji równałoby się 
"dać się wolnemu narodowi sub regimen albsoluti domini bez ha- 
mulca regnantibus" 11. 
'Prawo OpOI"U i ZJwiązaJDe z nim k,onfederacje stanowiły nie- 
wątpliwie jedną z największych przeszkód na drodze do absolu- 
tY2ID1u. Nie można jednak tego utO'żsamiać z rozbudzaniem nie- 
chęci dQ instytUJcj'i monaTchii. Były 
onf.ederacje ZJawa:rte w obro- 
nie króla, czy dla wzmoćlI'1ienia jego pozycji, zagrożQnej przez 
opozycję zewnętrzną czy nacisk o
 Nawet zresztą te konfede- 
racje, które występowały prze,ciw.Ko monarsze łamiącemu prawa, 
były zaIWierane "drca maiestatem". Tak konfederacja tarnogrodz- 
ka zawiązywała się "lJ1a utrzymanie i tuicyją ma:iestatiiS JKMci 
Augusta II", chociaż "salva vindicatione jurium tDt juramentis 
approbatorum" 12. 


10 Ibidem, s. 408. 
11 Manifest konfederacji warszawskiej przeciwko konfederacji sando- 
mierskiej, Druk spólczesny (1704). 
18 Konfederacyja generalna stanów Rzeczypospolitej uczyniona w Tar- 
nogrodzie die 26 Novembris 1715, druk spólczesny. 


96 


L 


..o....-
		

/Magazyn_065_03_097_0001.djvu

			Jak już zaznaJC:ZJmić ekscesy i usunąć 
egzO'rbitatncje. Dopiero za fasadą teg'O hasła .kryły się próby fak- 
tYCZ'l1eg'O UIIlO'WlOCześnien:ia ustroju. \\Xl :rezultacie w XVIII w. więk- 
szość podejmowanych prób refoQrmatorskich opierała się 00 kon- 
federacje;\ Zresztą i w XVII w. naj ciekawsze pomysły reforma- 
torskie związane były z ożywieniem politycmym wywołanym 
rokoszem sandomierslkim. J edniallcie bywały rÓWlI1ież konfedff'acje 
nie wysuwające żadnych konstruktywnych propozycji. P,od tym 
względem fatalny przykład dał rokOSlZ Lubomi'rskiego. 
Stały się więc konfederacje jeszJCZe jednym polem zmagań 
między tendencjami kOl1.5erwatywnymi i reformatorskimi, nie sta- 
nowiąc formy, którą mO:łma by wiązać tylk'O z jedną z tych treści. 
Stąd też tradycje, WZJory i wnioski dotyczące potr:zJeb państwa, 
które szlachta czerpała z konfederacji, mogły być rozbieżne. Naj- 
pełniejszy wyraz 2Jl1ajd'Owa.Ło t'O w jednoczesnym tworzeniu się 
dwóch wrogich konfederacji. Ale też w takich warunkach zawią- 


18 Konfederacja radomska, 23 VI 1767, Muzeum Narodowe w Krakowie, 
Zbiory Czartoryskich, rkps. 871 V. 
1
 Akt konfederacji barskiej 29 111768, - ibidem, rkps 940 b IV. s. 519. 


7 - Dzieje kultury politycznej 


97 


.......
		

/Magazyn_065_03_098_0001.djvu

			zywanie konfederacji mowa uznać za próbę nadania trwałych 
f.orun organizacyjnych właSiI1emu obozowi czy stronnictwu. 
Wyraźną dezorientację wykazała większość kcmfederacji w za- 
kresie stosunków międzynarodowych. Wiązało się to z ogólnym 
niedostatkiem informacji szlachty w ty,ch .sprawach. Tr.zeba się 
zastrzec, że badania nad I()piniami szlachty o sytuacji międzyna- 
rodowej są jak dotąd dość foragmentatrycme i nie pozwalają na 
pewne uogólnienia. Wydaje się wszakże, że ol'ientacja szlachty 
w tym za!kiresie uległa szczególnie w XVIII w. pogorszeniu, cho- 
ciaż źródła informacji byly liczniejsze. Jednakże nad poglądami 
szlacheckimi ciążyły stemotypy, uformowane jeszcze w XVI 
i pierwszej połowie XVII w., nie mające pokrycia w całkoWlicie 
zmienionej sytuacji. Ponadto ll1ardanj,e dyplomacji bardziej pouf- 
nego, tajnego charakteru pI"Owadziłv d'O zwiększania się rozbież- 
ności między Iaktycnnyl11li wydarzeniami i mrrniarami a lin:£orma- 
cją o nich. Rozbieżność tę pogłębiała działalność propagandowa 
obcych dyplomatów, którym często szlachta skłonna była bardziej 
wierzyć ll1iź dworowi królewskiemu. Skutki tego braku rozezna- 
nia były fatalne li powodowały podejmowanie przez konfederacje 
kroków niebezpi'ec
nych dla państwa. Wprawdzie konfederacje 
próbowały często organizować własną dyplomację, ale nie było to 
łatwe z uwagi na brak fachowych dyplomatów, a także na trud- 
ności przy uznawaniu reprezentacji "sta!!1ÓW sk1cmfedel'owanych" 
za reprezentację Rzeczypospolitej. Przeważnie chodziło przy tym 
o akcje doraźne, nie oparte I() dłuższe rozeznanie i wskutek tego 
albo mało efektywne, albo - co gorsza - ulegające wpływom 
obcym. fTa :iJnspiTacja obca, która występuje w większości konfe- 
deracji w większym czy mniejszym stopniu, powodowała. że kon- 
federacje były mało skutecZl11ym środkiem w walce z zagl'ożeniem 
zewnętrm1ym li że tworzyły ll1iekiedy tylko pozory działalności 
obronnej. Wpły,wało to ujemnie na mentalność szlachecką. Szla- 
chta uważała, że w razie najwyższej potrzeby ma skuteczny oręż 
w postaci konfederacji i że podobnie jak w zakresie stosunków 
wewnętrznych, ta!k:że wobec i'l1lIlych państw taka działalność może 
być wystarczająca. Tworzyło to przekonanie, że bez dostatecznego 


98 


'- 


-
		

/Magazyn_065_03_099_0001.djvu

			1''OzezIIl8lIlia, bez należytego przygotowania mi1itam'eg'O (wystar- 
czy pO'spolite ruszenie), przy pomocy ty1k'O odpowiedniego zrywu 
możliwe jest osiąganie .zamieI1Zonych celów międzyna:rodowych. 
To błędne przeświadczenie ;nie tylko zaważyło fatalnie na losach 
państwa po
skiegO', ale :odbiło się także na dziej

 .pol'Ozbio:£1O- 
wych, w ktorych toku me brak było podobnych akcJł..d 
Nie zmienia to faktu, że k'Onfederacje byly zarazem pewną 
szkołą ofiarności na potrz1eby publiczne, że wzywały niejedn'O- 
krotnie do najwyższych ofiar w imię swych celów i w 'imię dobra 
Rzeczypospolitej i że - raz mniejsza raz większa część szlachty 
tych 'Ofiar nie skąpiła. J,ednalkże nie IObejmowato to całej szlachty. 
Nawet w tych klonfederacjach, które cieszyły się bardz!o S':oel'OIkim 
poparciem szlacheckim, jak choćby w konfeder-aicji tarnogrodzkiej, 
bywały całe ziemie czy województwa, które opóźniały się z pła- 
cenQ,em uchwalonych przez siebie podatków, odkładały wysyłanie 
na potrzeby generalności zaciągniętego :żJolni€'flza, :zwlekały z po- 
sP'Olitym ruszeniem. Powtarzał:o się lekceważenie 'zarządzeń maT- 
szalka i generalności. Wiele bywa
o słów oj obietnic - realizacja 
ich przedstawiała się dużo gorzej. Niełatwo było, nawet na fali 
ogólnoszlacheclciego porywu, :ztrywać z nawykami utrwalOlIlymi 
przez codzienną praktykę. Zresztą, jeżeli natWet konfederacja da- 
wała państwu organizację sprawniejszą, niż normalna, nie :znaczy 
to, by nie była dość ociężała w d:małaciu. Przeciągające s'ię obrady 
zniechęcały najbardziej zacietrzewione rzesze szlachty - kołowa- 
nie pod Gołębiem 2JIllieniło się z czasem w masową dezercję ch'O- 
rągwi szlacheckich. Gdy wreszcie 'Ofiarność nie była połączO'na 
ze skutecznością działania (cO' stało się typowe dla większości kon- 
federacji w XVIII w.), tworzyłO' to ootatecZll1ie 'złe nawyki poli- 
tyczne, w których większe znaczenie uczono się przypisywać 
aktom pokaz!Owym, niż faktycZlIlym 'Osiągnięoi'om. Stąd tak zna- 
mienne, podniesione przez Konopczyńskiego w jego monografii 
konfederacji barskiej, dążenie do nadania związJkowi charakteru 
legalnego. Najważniejsze stawało się wpisanie aktu konfedera- 
cj	
			

/Magazyn_065_03_100_0001.djvu

			znacmie kierunku oddziaływania konfederacji na postawę poli- 
tYC7JI1ą szlachty. Konfederacje tkwiły zarówn'O w ustroju Rzeczy- 
pospolitej, jak i w mentalności szlachecki,ej jako instytucja nie- 
zbędna. Służyły jak'O lekarstwo na niedomogi Rzeczypospolitej, ale 
było t'O lekaTstwo gorzkie, nieumiejętn:ie dorowane, niezbyt sku- 
teczne. Jednakże dQpiero 2JIl'Osząc liberum veto mógł Sejm Wielki 
myś1eć .0 skutecznym zakazie tw'Orzenia konfederacji (podwaŻ'o- 
nyrn wlcrótce przez TaIrgowicę) - bo nie był'O dla nich miejsca 
w tym modelu państwa, który proponowała Konstytucja 3 Maja. 
Nie :2ID.aczy to, by w każdej !konfederacJi kryły się źródła roz1kładu 
i a.na:rchii. Były one 2Jbyt 71rómioow8!l1e, by m'OŻIla je 'Objąć jedną 
'Opinią. Tak więc konfederacje, jalk'O instytucje stanu wyjątkowego 
musiały wpływać na ugruntowywanie się wśród szlachty przeko- 
nania I() iI1i'€dostatkach aktualm.,ie funkcjonującegO' ustroju. Zara- 
zem wszakże budziły złudne wra:źJenie, że wystarezające jest do- 
razne i czasowe polepszenie tego ustroju przez f'Ormy improwiz'O- 
wane ad hoc1 
TJ{onf.ede;racje ułatwiały :rozszerzanie się wśród szlachty opinii 
Q stanie państwa za.rÓ\W1O Q jeg'O 1JrudLnościach wewnętrmych, 
jak i zagrożeniu zewnętrznym. Większość z nich, oddziaływając 
przesadiniie na stronę emocjonalną, wy'Olbrzymiała zaglI"Oż'en:ie W'OI- 
ności szlacheckich przez mOI1.a1"Chę, utrudniając moderni'zację pań- 
stwa. Nl.e uczyły też konfederacje Uiroiejętności 2Jdobywan'ia sobie 
TOZ€ZI1aa:Iia w sprawach międzynarodowych, przyzwyczajając za- 
miast tego szlachtę d'O poddawania się naciSk'Om 'Obcym. 
Przez masowy 'UJdzJ1a1 szlachty konfederacje pogłębiały poczu- 
cie jedn'Ości całej watrSltwy SlZlacheCk1iej i wspólnych jej interesów. 
Na rzecz tych interesów umiały wzywać fi skłaniać do 'Ofiarn'O- 
ści. Istniała ws:za:k.że TIOObie:lm'Ość między deklaratywną stroną kon- 
federacji, a ich faktyClZll1ymi dążeniami i 'Osiągnięciami. W ten 
sposób konfederacje stawały się jeszcze Jedną sZJkO'lą upajania się 
pięlknosłowiem i hamowały realistyczne podejścIe d'O potrzeb Rze- 
czypospolitetl 
fDla znaCZlIlej części szlachty rudział w konfedeTacjach stanowił 
moment najwyższej działalności politycznej, kształtując w ten 
sposób j.ej postawy. Wdrażał'O to umiejętn'Ość spontanicznego, do- 


100 


L 


-----...
		

/Magazyn_065_03_101_0001.djvu

			raźnego organ.irowania zastępczego apaiI"atu państw'Oweg'O w m'O- 
mentach szczególneg'O zagrożenia i zdolność koncentracji wysił- 
ku, chociaż na orores stosunkowo krótki. I chyba w praktyce k'On- 
federackiej ma jedno ze swych źródeł, tak typowy dla Polaków, 
duch improwizac
 


--
		

/Magazyn_065_03_102_0001.djvu

			LEONARD RATAJCZYK 


Rola wojska Rzeczypospolitej 
w kształtowaniu kultury politycznej 
okresu Sejmu Czteroletniego 


Historyk wojskO'wości przysłuchując się ob:mdom XI P'Owszech- 
neg'o Zjazdu Historyków Polskich, a szczególnie obradom w sek- 
cjach poświęconych kultUiI"Z€ polskiej, dość dotkliwie odczuwa 
w tych obradach brak tematyki dotyczącej mli wojska w kształ- 
towaniu kultury narodowej, głównie zaś kultury politycznej na 
przestrzeni dziejów. 
Z dotychczasowych wypowiedzi mO:lJna by wydąg1nąć mylny 
wniosek, jakoby wojskO' było nieobecne w tworzeniu kultury na- 
rodowej czy też politycznej. Co pl'a'Wda puc
e i przeWI'oty woj- 
skvwe były już wymieniane j'akto składnik kultury narodowej 
w niektórych krajach, nie sądzę jednak ażeby to, jak również 
lmnfederacje woj,s
OIwe lub udz'Lał 2JoJ!nierzy
szlachty w innych 
konfederacjach w Polsce, Q których tak dużo mówiono, wyczer- 
pywało caThowicie problematykę udziału wojska w kształt'Owaniu 
polskiej kultUlry p01itYC7Jl1ej. 
Wojsko jest instytucją, bez której dotychczas żadne państw'O 
nie może się obejść. '.Doteż od zarania dziejów wojsko uczestniczy 
w najważnri,ejszych procesach zarówno tworzenia państwa, jak 
i jeg{) TozWOjU. 
S
oI'O wojna jest - według po'WS'zechnie uZlnaJnej tezy Clause- 
witza - kontynuacją polityki środkami przemocy, skoro wojsko 
jakO' :instrument polityki państwowej pełni jednocześnie funkcje 
wewnętl'iZIle i zewnębrZll1e, to musi ,ono być ob:oone także w dzie- 
dzinie kultury politycznej. 
Rola w'Ojska w życiu politycznym kraju, w kształtowaniu kul- 


102 



 


-
		

/Magazyn_065_03_103_0001.djvu

			tury polityoznej społeczeństwa Jest chyba nie mniej istotna mz 
w prowadzeniu wojny. To prawda, że w naszej historiografii wię- 
cej uwagi poświęcamy roli wojska w działaniach wojennych. Dla- 
tego częsrbo !t1.ieznana lub mniej m1Wla jest rola 'Wojska w 'Okresach 
pokojowych. Tymczasem zazwyczaj w żmudnym trudzie pokojo- 
wym, uk'rywanym częściO'WO ze względu na tajemnicę wojskO'wą 
przed okiem nawet własnych obywateli, wojsko przygO'towuje 
'Obrońców 'Ojczyzny, spełniając tym samym najzaszczytmiejszy obo- 
wiązek sP'Ołeczny li naTod'Owy. Odnosi się to szezególnie do 'Okresu 
wojska na.rodoweg'O ukształtowanego rw końcu XVIII w. Skorv 
jednak wojsko w takim kraju jak nasz ma przede wszystkim za- 
bezpieczać państwo przed groŹJbą agresji, ma zagwarantować mu 
skuteczną 'Obronę, to przy dobrym speWaniu tych zadań może 
doprowadzić łącZ!nie z odpowiednią polityką i siłą ekonomiczną 
państwa dO' ug:rucrrbowlClIIlia 1Jrrw'a1ego pokoju. I wówczas ta PQko- 
jow.a. funkcja wojska może stać się jego jedyną funkcją, która 
będzie inte['esowała naród. 
Okresy pokojowego istnienia i rozwoju wojska oraz mocy 
obronnych państwa coraz częściej już m1ajdują się na warszta- 
tach badawczych historyków, co zapewne pozw01i nam lepiej 
uświadomić sobie rO'lę wojska w źyciu społeCZillym, a w tym 
i w kultUiI"ze politycznej Polski. 
Już teraz Z!resztą takie prace, jak pl'of. E. Rostworowskiego, 
Sprawa aukcji wojska na tle sytuacji politycznej przed Sejmem 
Czteroletnim czy prof. T. Łepkowskieg:o, Polska - narodziny no- 
woczesnego narodu 1764 - 1870 l, ukazują dużą rolę wojska w ży- 
ciu politycznym kraju, rw kształtowaniu nowoczesnego narodu, 
a przede wszystkim w kształtowaniu patriotyzmu - jednego 
z istotnych elecrnentow kultury politycZJIlej. 
PQnieważ ,w swych 'Ostatnich badaniach !Zajmowałem się 1I'0lą 
wojska w kSlztałtowaniu obmnnośd Rzeczypospolitej w dobie 1'OZ- 
biorów, a szczególnie w okll'eSlie rządów Sejmu Czteroletniego 
(1788 - 1792), chciałbym skoncentrować uwagę na udziale wojska 


I E. Rostworowski, Sprawa aukcji wojska na tle sytuacji politycznej 
przed Sejmem Czteroletnim, Warszawa 1957, T. Lepkowski, Polska - na- 
rodziny nowoczesnego narodu 1764 - 1870 - Warszawa 1967. 


103 


-
		

/Magazyn_065_03_104_0001.djvu

			polskiego w kształtowaniu nowożytnej kultury politycznej 'Owych 
lat. 
Ogólny ki,erunek 'l'02!Woju europejskiej ,kultury politycznej 
w drugiej połowie XVIII w. nadawał postępowy prąd społeczn'O- 
-politycmlY i kulturalny nazwany Oświeceniem. Torował 'On drogę 
przemianOlID rewolucji burżuazyjnej, kształtował Tacjonalistyozne 
poglądy na problem państwa, władzy, wolności obywatelSlkiej 
i 'Osobistej oraz na rolę 1nstytucji publiCZJIlych i politycznych. 
"Przestrzeganie pmw, zachowanie \WoLności i miłość ojczyzny są 
życiodajnymi źródłami wszystkich wielkich rzeczy '.i WSlZelkirch 
pięknych czynności. W takim państwie rowitnie szczęście ludów 
i prawdziwa chwała wład.ców, którzy nimi II"ząd:zą" - pisał Di- 
deI10t Q władzy politycznej w swej Encyklopedii 2. 
Według poglądów polsikich działaczy i myślicieli Oświecenia 
takich, jak Stanisław August Poniat'Owski, Stanisław Konarski czy 
HugO' Kołłątaj, Rzeczpospolitą i jej obywateli 1Ja:kże powinno objąć 
"nowe świata tworzenie", wychowanie nowocześnie myślącego po- 
kolenia Polaków i lI"atowanie państwowości polskiej. Powyższe 
zamierzenia i postulaty nie m'Ogły być jednakże w pełni realizo- 
wane bez nowego spoj!I'Zenia na siły zbrojne Rzeczypospolitej, bez 
ich odbudowy, unowocześnienia, a także określenia rich nowej 
roli i miejsca w politYClZJIlej struktUJrze państwa. 
Toteż, jakkolwiek rozrastające się pod względem liczebnym 
wojsko stałe w państwach rządzonych absolutystycznie było ostro 
atak10wane przez myślicieli Oświ.ecen.ia zachodnioeuropejskieg'O, 
jako :instytucja ograniczająca wolność obywatelską i obciążająca 
nadmiernie skarb państwa, w Rzeczypospolitej zagmŻ'Oil1ej 1['10Z- 
biorami stał'O się ono jednym z centralInych problemów politycz- 
nych, zwłaszcza w okresie Sejmu Czteroletniego. Boczątlrow'O po- 
stul'Owano zamiast wojska stałego, utrzymywać ,,'IlaJI'ód pod bl'o- 
nią" opaiI'ty na systemie miJ:icyjnej siły zbrojnej. Projekty takie 
wysuwali: Jan Jakub Rousseau, Gabriel Bonnot Mably, Stanisław 
Staszic, H ugo Kołłątaj i wielu innych. Bod k:oniec lat osiemdzie- 
I Encyklopedia albo Slownik rozumowany nauk, sztuk i rzemiosl (wy- 
bór), Wrocław 1952, s. 48. 


104 


.....
		

/Magazyn_065_03_105_0001.djvu

			siątych zaczęły przewa
ć w Rzeczypospolitej postulaty rozbudo- 
wy i modemiz.acji wojska stałego, wspa!I'1Jego systemem milicyj- 
nym. Głównym orędownikiem takiego rozwiązania był H. KQłłą- 
taj, kształtujący opinię s'zlachty w okresie 'Odbywania się sejmików 
i rozpoczęcia obrad Sejmu Czteroletniego w 1788 T., poprzez pu- 
blikowanie Listów Ainonima 3. Zgodność poglądów króla i szlachty 
na konieczność zwiększenia liczebności wojska Rzeczypospolitej 
'Oraz sprzyjająca. tym dążeniom sytuacja międzynarodowa, pole- 
gająca na uwillclaJIliru się Rosji i Aus1Jvii w wojnę z TUl'Cją oraz na 
konflikcie tych moca!I'Stw rz Brusami - spowodowały, że sprawa 
aukcji (powiększenia) wojska stała się głównym problemem, dla 
którego rozwiązam:ia 7JWQłano Sejm Czteroletni. Od tej pory za- 
gadm.ienie 'Siły :zbrojnej p
ńS1twa stało się centralnym problemem 
politycznym. Jednocześnie wojsko powiększane i doskcmalO'l1e we- 
wnętrznie, a szczególnie kadra oficerska., zaczęły IW coraz więk- 
szym stopniu oddziaływać na ks2Jtałtowam.ie się !kultury politycz- 
nej społeczeństwa Rzeczypospolitej, na fuJ1IkcjOll1.owanie wielu in- 
stytucji polityczno-administracyjnych, a także na form awanie się 
świadomości natrOd'OWej. 
W omawianym okiresie rozpoczął się w ujęciu nowożytnym 
proces kształtawania żołnierza-obywatela, świadomego obrońcy 
swej ojczy2ID.Y, powiąz;aInego ściśle z interesami narodu. Konsty- 
tucja 3 Maja z 1791 r. wymŹJnie określała W'Ojslro jako siłę 
zbrojną narodową tWOII"2JO'l1ą przez wszystkich obywateli kiraju. 
"W'OjSko nic d.nnego nie jest, tylko wyciągnięta sila obronna i po- 
II'ządna z logólnej siły 71wodu - głosił XI artykuł Konstytucji - 
Naród winien wojsku swemu nadgrodę i poważanie za to, iż się 
poświęca jedynie dla j,ego oIbI"Oll1.Y. W'Ojsko wNm'O narodowi strze- 
żenie granic i spokojności powszechnej, słowem: winm.o być jego 
Iliajsilniejszą taJrczą" '. 
Takie określenie miejsca wojska w społeczeństwie i jego zadań 
z j-ednej strony kształt.ował'O sylwetkę politYC2JI'lą żołnierza jako 


I H. Kołłątaj, Listy Anonima i prawo polityczne narodu polskiego, t. I. 
Warszawa 1954, s. 184 - 214 i nn. 
· Volumina LeQum, t. IX, Kraków 18S9, s. 225. 


105 


-
		

/Magazyn_065_03_106_0001.djvu

			dobrze wysZlkcolonego, zdyscyplinO'waneg'O i świadomego 'Obrońcy 
Rzeczypospolitej, z drugiej natomiast - stawiało go społeczeń- 
stwu za wzór patriotyzmu, bezinteresowności i poświęcenia sprra- 
wvm narod'Owym. Zołnierz Rzeczypospolitej stawał się więc wy- 
znacznikiem norm postępowania 'ObywatelskiegO' w zakresie obron- 
ności kraju. 
W tej sytuacji coraz większą ,wagę zaczęto przywiązywać tak- 
że do wojskowego wychowania społeczeństwa. W rozwijanym 
szkolnictwie Komisja Edukacji Nwodowej, wykorzystując do- 
świadczenia Szkoły Rycerskiej, już w 1774 'r. zarządziła wpro- 
wadzenie do programu nauczania młodzieży ćwiczeń fizycZllO'- 
-'WO'jskowych, hartujący'ch przyszłych 'Obrońców 'Ojczyzny. Od 
1789 r. edukację wojskową uczniów zaczęto także wiązać z wyda- j 
rzeniami politycznymi, a szczególnie 1Z pracami Sejmu Czter'Olet- 
niego nad w
mocnieniem obronności kraju. Musztrę i ówiczenia 
wojskowe w szkołach podlegających 
omisji Edukacji Namdowej 
coraz częściej powierzan'O 'Oficerom i podoficerom, dopuszczając 
w ten sposób kadrę wojskową da pl10cesu wychowawczego. R'Oz- 
szerzało to oddzi'aływanie woj-ska na kształtowanie patIriotyc.zno- 
-<>bronnych postaw młodzieży polskiej. W iI'emltacie uczniowie 
Tómych szkół, jak na przykład we Włodzimier:zJU i Ow:ruczu ma- 
SOW'O zgłaszali się na 'Ochotnika do służby woj'skiowej 5. W Zyro- 
wicach z kO'lei wi!zytator wysok'O ocenił wojskowe wychowanie 
młodzieży, widząc jak jej postawa 'Obywatelska i dyscyplina od- 
działywały na poprawę ładu i porządku w mieście. W laiach 
1790-1791 sZ'koły 
omi.sji, Edukacji Narodowej coraz częściej 
przeprowadZiały public;;me ćwiczenia wojskowe, które ujawniały 
zapał i troskę zarówno uczniów, j.aik i rodziców w sprawach obrrQ!ll- 
ności kraju. W Łucku jedna z 'rodzin zakupiła dla UC71I1iów broń 
ćwiczebną. W Kalism przeprowadzano musztrę trzy Ta:zy w ty- 
godniu, zakupując do niej broń. FUIIldaior broni - ówczesny pro- 
rektor szkoły Jan Gorczyczewski ułożył też "pieśń o miłości Oj- 
czyzny i potrzebie jej 'Obrony, ktÓ'rą młodzież po skończonej mu- 


fi J. Cytowski, Wychowanie wojskowe w okresie Komisji Edukacji Na- 
rodowej, Warszawa 1973, s. 65. Tutaj dalsze przykłady dotyczące szkol- 
nictwa. 


106 


L 


---....
		

/Magazyn_065_03_107_0001.djvu

			strze w polu śpiewa" 6. W Oollegium Nobili'Ulll1 utworroll1ym przez 
Stanisława KO'narS'kiego w Warszawie, we wrześniu 1791 '1". w'Obe- 
cności króla Stanisława Augusta Poniatowskiego i lic:znle zgro- 
madzonych mieszkańców stolicy, młodzież wspólnie z gwardią 
przeprowadziła manewry wieńczące leWie SlZJkolenie wojskowe. 
Pozi'om przygotowania wvjskowego młodzieży, jej 2JJ:ęczność i śmia- 
łość - jak to 'Odnotowywała "Gazeta Narodowa i Obca" z 21 IX 
1791 r. "rozrzewniły serce króla". Była w tym niemała zasługa 
samego 'wojska. 
Kształtowanie w społeczeństwie wartościowych norm określa- 
jących postawy patriotyczno-obronne odbywało się także przy 
'Okazji przepl'owadz'O'l'lych w 1791 iI". trzech dużych manewrów 
wojskowy.ch pod Gołębiem, Mińskiem i Bracławiem. Stanowiły one 
dla miejscoweg'O społeczeństwa nie tyllro ciekawe widowiskiQ, lecz 
także próbę zespolenia wysiłków. Hetman wielki litewski Michał 
Ogiński" składając w sejmie 13 I 1792 11'. sprawozdanie 'z inspekcji 
'Obozów i manewrów, stwierdził między iIl1nymi, iż najbardziej 
pOcieszająca była "dobra harmonia: przywiązanie obywatelów 
do żołnierza, przyzw'Oite opatrzenie obozów, wpl'owadzona karność 
i subordynacja... [które] zasłoniły obywatelów od wszelkiej przy- 
krości... Ten, CO' się dawniej gościem mieć lękał żołnierza, dzisiaj 
go do swoich wsiów i domów na leża 'Zaprasza... Ta pożądana cy- 
wilności z wojsk'Owością jedność, jest najpewniejszą lI'ękojmią 
niewzru
anej mocy narodu" 7. 
I:nteresujący przykład kształt'Owatnia nowego stosunku społe- 
czeństwa d'O woj'Slk:a jako 'Obrońcy naJrodu 'a me narzędzia tylko 
władzy królewskiej, stanowi publiczma przysięga żołnierzy i po- 
święcen1e sztandarów w 'Obozie pod Gołębiem. Poświęcając sztan- 
dary Małopolskiej Brygady Kawalerii Nwodowej ks. Pira:m'Owicz 
przypomniał Q Ilniłości d'O O}czyzny i 'Obowiązkach patriotycznych 
żołnierzy. Ponad 6 tys. żołnierzy i mnósiw'O I()k'Olicznej ludnvści 
'Otrzymało w ten sposób oiekawą l,ekcję pa1JriotycZ1nego 'wychvwa- 
nila. Z tej okazji też księżna Czartoryska w oza:improwi7Jowanym 
teatrze wystawiła sztukę poświęconą matce Spartance. Szlachta 


e Ibidem, s. 66. 
7 Archiwum Sejmu Czteroletniego, t. 23, k. 301 - 302, AGAD. 


107 


-
		

/Magazyn_065_03_108_0001.djvu

			natomiast rlożyła na 
ołinierzy po 100 dukatów, dostarezała daT:mo 
słomy, siana i żywności. 
Rolę wojska s1roncentJrowanego pod Gołębiem w bezpośred- 
nim kształtowaniu patri'Otyzmu I(JIlrolicznego społeczeństwa pod- 
lm-eślal także wydrukowany i rozJkolportJawany w tysiącach egzem- 
plarzy, a następnie przedrukowany w "Gazecie Na.rrodowej i Ob- 
cej" 14 IX 179] 11'. wiersz jednego 'Z subalternów pt. W dzień za- 
czynajqcego się obozu. Jedna 'Z j-eg'O zwrotek brZJInilClł:a: 


Ten obóz świetny, ten lud w szyku zbrojny, 
Obrazem dla nas jest trudów i wojny, 
Tu się nauczcie mścić w bojach zwodzonych 
krzywd poniesionych. 


j 


Ludn'Ość, przywykła do oglądam:ia na ziemiach poLskich obo- 
zów obcych woj'sk, w tej sy1Juiacji nie 'mogła naJWet powstrzymać 
się 'Od łez. P'Odobne zjawiska towarzyszyły poz'O'Stałym oborom 
i manewrom woj
owym prow.a
onym w czasach Sejmu Cztero- 
letniego. 
W 1790 r. po 2Ja!kończeniu 'Szko1enia obozowego gen. J. Po- 
niatowski wykorzystując sprzyjającą postawę wobec wojska części 
szlachty, skierował do obywateli województwa brncł:awSikiego pi- 
smo, w którym dziękowal za zaIOpatrzenie w żywn'OŚĆ i furaż dla 
wojska zgvomadzoneg'O w obozach pod Ieką i Bmcłarwiem, ofialI'O- 
wanych przez sejmik jako "patriotycmy, dobrowolny dar". "Wspa- 
niałość Wasza 
ie dala się wstrzymać przelkon:aniu - pisał P'O- 
nia1Jowski - że gdy rołJn.ierz od Wa:s jest płatmym, już żadnych 
więcej względów ll1ie wart". Prosił więc, ażeby nadal szlachta pa- 
miętała 'o współbraciach, !którzy :iJm !krew swą poświęcili "...a gdy 
hon'Or, gdy mił'Ość Ojczymy, gdy wdzięc2'Jlll()śĆ na koniec cho- 
rągwiom Wojsk Polskich przewodniczyć będzie, możecież wątpić, 
żeby ci, kt6rzy czuć umieją, Wasze wspaniałe i nie interesowne 
czynności, krwi swej za Waszą wolność, całości i swobody oszczę- 
dzać mieli?" 8. 
Takie U7lIlaIl.ie dla szlachty 'Od gł6'W1nodl()'W'()(}zącego i łmatanka 
królewskiego miało niewątpliwy wpływ na uświl8idomienie patriQ- 


8 Biblioteka PAN w Krakowie, rkps 4583, k. 182 - 183. 


108 



 


--
		

/Magazyn_065_03_109_0001.djvu

			tycznego obowiązku społecreństwa wobec swego wojska, na wzmo- 
żeno.e trosiki Q to wojs'lro mające zapewnić bezpieC2jeństwo kT'aju. 
Z pobudek patri'Otycznych nie pozostawion'O też bez odpowie- 
dzi listów i uniwersałów targowiczan, wysyła!nych d'O krraju 
w 1792 T. 
Na list Szczęsneg'O Botockiego j'ako marszałka konfederacji 
targowickiej, namawiający do podbUil"Zalllia ludności przeciw Kon- 
stytucji 3 Maja, odpowiadał między innymi ksiądz dziekan win- 
nicki w końcu maja 1792 II'. Stwierclzil:, iż pr7J€'Z 70 lat żył jako 
poczciwy obywatel, więc nie spodli się !na statr'Ość. Bóg i lf'O'ZIUIII1 
kazały mu popierać Konstytucję, gdyż jest dobra dla wszystkich. 
J edn'Ocz.eśnie ostrzegal S. Potockiego 
żeby nie iI"07lpętywał wojny 
domowej, gdyż już go przek1ina się lza spowodowanie TO'zlewu 
kirwi bratniej i uważa go za Kaina. Aut	
			

/Magazyn_065_03_110_0001.djvu

			chowawczej w szeregach w momencie lI"ozpoczętej już wojny 
z arrroią ,carską i konfederatami. Rezultaty pracy polityoono-wy- 
chowawczej 'Oraz ukształtowanej postawy patriotycmej wojska 
można chyba uZIIlać za nadzwyczajne, .skO'[1{) - jak twierdzi W. ToO- 
karz - "W Koronie znamy zaledwie 3 wypadkJi przejścia ofice- 
TÓW na st'I'onę Irosyjslk.ą; na Li1Jwie ani jednego. Nawet oficeTowie 
przeciwni Konstytucji 3 Maja podpisywali list 'ks. Józefa do 
S. Rzewuskiego, podawali się wraz z nim dv dymisji" 10. 
W ten. sposób obo!Zy wojskowe, manewry, przemars'ze, parn- 
dy, przysięgi li poświęcenia sztandarrów WO'jskowych oraz zaan- 
gażowanie w życie polityczne ikJraju pobudzaly ducha patrioty- 
zmu, !kształtowały właściwy stan mora1no-polityczny 2:arówno 
wojska, jak i społeczeństwa, podn'Osząc na wyższy poziom maso- 
wą ImltUlrę P'OłJityczną. 
Do elementów kształtujących aktywnie kulturę polityczną 
w sensie narodowym - jak sądzę - można też zaliczyć postęp 
w ustamawianiu symboliki wyró:żJniającej ludzi zaangażowanych 
w sprawy obronności ówczesnej Rzeczypoopolitej. Za symbol 
określający w pełni natr"odowy charakter wojska, uznano mundur 
żołnierski, któremu nadano krój i barwy narodowe. Zaazęto też 
podnosić zacieraną poprzednioO godn:ość sztandarrów 'Wojskowych. 
Hetman Michał Ogiński, po ;raz pierwszy w naszej historii propo- 
nował nawet sejmowi 'W styczniu 1792 11'. wprowadzenie na drzew- 
ca sztandarów metalowegoO orła i pogOlTIi litewskiej, ażeby jako 
g'Odło państwowe przypominały 7Jołni€lI'ZlOwi 00 ojczyźnie i pl'zy- 
siędoze. Sejm Czteroletni (Ilie roążył się już do tej propozycji usto- 
sunkować. Została ona UlI"zeczywistniona dopiero po 15 latach 
w arrmii 
sięstwa WaJrszaws'kiego, poprzez nasadzen.ie na drzewca 
sztandarów symbolów orła polskiego, który stał się trwałym ele- 
mentem wszystkich późniejszych sz1Jandarrów 'Wojskowych, pań- 
stwowych oraz sztandarów polskich organizacji społecznych. 
Wyjątkową rolę w uznawaniu bohaterskich czynów w'Ojennych 
w dziejach WO'jska PolsIkiego odegrał us1Jainowi'ony w 1792 'r me- 


ł 
j 
J 


j 


10 W. Tokarz. Rozprawy i szkice, t. II: Militaria, Warszawa 1959, s. 43. 


110 


I 
L
		

/Magazyn_065_03_111_0001.djvu

			dal "Vilrtuti Militari" 
cnocie lub .zasłudze 'Woj'sl{1Owej), pr:zekształ- 
eony później w order. Uznany przez następne polrolenia, do dnia 
dzimejszegO' stanowi najwyższe polskie odznaczenie bojowe. 
Pod 'koniec wojny polsk1o-rO'syjsldej 1792 'r. po wymuszonym 
przystąpieniu króla do konfederacji targowickiej, szczególnym do- 
wO'dem moralno-politycznego oddania sprawie 'Obrony K'O'l1stytu- 
cji 3 Maja, zagwarantowanego przez nią postępu, bezinteresownej 
mHości do zdradzonej Ojczyzny i potępienia dla zdlro.jców, były 
demonstracyjnie składane dymisje generałów: J. Poniatowskiego, 
T. K'OściuszJki, A. Go
eńskieg'O, M. Zabiełły i 'Około 200 innych 
ofi,cerów. Dymisjom tym sprzyjała moralna a1Jrnosfera pail1ująca 
w wojsku i społeczeństwie. Wyraz wys'Okiego poziomu kultury 
politycznej wojska stanowiły też pięi1ID1.e słowa l'o
azu a następnie 
odezwy ustępującego ze staniOWiska natCzelnego wodza Wojsk Ko- 
ronnych gen. lejtn. ks. J. Poniatowskiego. 
Dziękował on wojsku w swym ostatnim Toz	
			

/Magazyn_065_03_112_0001.djvu

			powołania żołnierskiego znosić nie może. ...Jeżeliśmy ramieniem 
naszem OjCZym1y zbawić :nie mogli, przynajmniej tej zbrodni 
Ojczyzna nam ll1ie Wj'II'21Uci" 11. 
Talki właśnie stan moralno-polityc:m.y był IW dużym stopniu 
!reZ!ultatem działalności polityc7JIlo-.wychowawczej prowadzolIlej 
w okresie Sejmu Oztel"Oletnd.ego. S1m1or.wił on niewątpliwie istot:ną 
część składową ówczesnej kul1:JuTy polityc7JIlej. 
W latach 1789-1792 W'Ojs:k'O odegrało też ważną rolę w utw'O- 
rzeniu i wypracowaniu zasad funkcjonowani'a pierwszych w hi- 
storii RzeczYPosp'Olitej terenowych organów społocZJIlO'-administra- 
cyjnych, jakim były powołane przez sejm 72 komisje porządkowe 
cywilll1o-wojskiowe. Komisje te, organi2JOWane IW wvjewództwach 
ziemiach i powiatach otwierały zupełnie nowy etap rozwoju władz 
terenowych. Zostały one zaliczone obok K'Onstytucji 3 Maja do 
najmakomitseych dzieł Sejmu Czteroletniego. 
Do utworzenia komisji porządkowych, cywilno-wojskowych 

usiły głównie obowiąziki państwa 71Wiąza.ne z gwałtowną I"O'zbu- 
dową wojska i wzmocnieniem 'Obronności lwaju. Do ich zadań na- 
leżał'O między innymi zabezpieczenie wszeUkich potrzeb wojsko- 
wych w terenie. Miały więc zapeWIniać żołnierzom kwatery i prze- 
strzegać ustalonych w tym zakresie przepisów zarÓWll10 przez 
ludność cywilną, jaJk i wodsko. Powierron'O im także nadzór nad 
T
taCją d'O wvjska oraz obowiązki związane z zaopatrzeniem 
oddziałów i zalk.ładaniem magazynów wojsk'Owych, 'Organizację la- 
zaretów w garni.zcmach itp. Do kompetencji ilwmisji należało rów- 
nież 1'00mtrzyganie wszelkich spraw spornych pomiędzy żołnie- 
!l"Zami a ludnością cywilną. Ponadto ik'Omisje porządkowe zajm'O- 
wały się naprawą i budową dróg, mostów, grobli oraz :i!nnymi 
sprawami mającymi znaczeni,e wojskowo-'ObrQnne. 
Działa1ność komisji porządkowych prowadzona była nie tylko 
Skromnymi siłami wy7lIlamO\l1ych komisarzy, 
obowiązanych do 
pełnienia swoich funkcji społeo:mie, ikażdy przez miesiąc w ciągu 



 
l 
f 


11 A. Wolański, Wojna polsko-rosyjska 1792 r., t. I, Poznań 1924, 
s. 368 - 369, Korespondencja króla Stanisława Augusta z ks. Józefem Po- 
niatowskim (1792 - 1793), rkps 4585, k. 138, Biblioteka PAN w Krakowie. 


112 


I 
""-- 


.........
		

/Magazyn_065_03_113_0001.djvu

			roku. PO'tworwne przy komisjach kancelarie zatrudniały znacznie 
więcej osób. Część zaleceń wykonywano też siłami księży, ziemian, 
mieszcz
 jak choćby zakładamie magazynów W'Ojskowych, laza- 
retów, czy organi'zacja dootaw dla 'Wojska. 
Znacznej pomocy 
omisjom porządkowym udzielalo samo W'Oj- 
sk'O. Przy każdej komisji delegowany był oficer pomagający 
w załatwianiu spraw wojskowych. Pomagała im też Komisja Woj- 
sk'Owa swymi zamądzeniami i radami, na co wskazują zachowane 
dokumenty. 
Komisje porządkowe Okazywały się szczegóLnie potrzebne P'Od- 
czas I()statniej dyslOkacji wojska 'Oraz 1I'0zpo.czyn.ającej się wojny 
w 1792 'r. Wówczas to, 30 IV 1792 II". 
omisja Wojskowa wystoso- 
wała do wszystklch komisji porządkowych list otwa!rty zalecają- 
cy dostarczenie wojSku podczas iffiaIrSZÓW: żywności, fUlI'ażu, koni 
i podwód za opłatą "w miarę żołdu żołnierza ustanowioną" 12. 
Odoowa :z 6 maja 'z 
olei informująca I() naka:zamym przyśpieszeniu 
marszu wojska na Ukrainę, Wołyń i Litwę, w celu ułatwienia te- 
go marszu ponowiła pI"ośbę 
omisji Wojskowej "iżby wszelką 
pomoc w żądaniach swoich p:r:zechodzące Jrorpusy ruezwłocZlllie 
zyskiwać i podług podawalTIej specyfikacji żywność, furaż, konie 
lub podwody przy forsownych marszach dostarezane bez zawodu 
mieć mogły" 13. 
W tym czasie do komisji porządkowych 'Z'WII"acał się także król, 
gdyż 'OOleża}o mu, ażeby "s'Zczerze i prędko talkowe dostarezania 
(żywności i fU!I"aŻu) przystawiały do obozu". Dlatego zobowiązy- 
wał je "imieniem powszechnej (naszej Ojczyzm.y, inaczej wojsko 
2Jginie i 'Własna wasza 'Obrona" 14. W tym ostatnim zdaniu chyba 
naj silniej wyraŻJone zostało 
espolenie działalności k'Omisji porząd- 
kowych cywilnQ-"Wojskowych z możliwościami operacyjnymi woj- 


I 


12 Tzw. Militaria z Jabłonny, t. 80, Listy i raporty wojskowe do 
ks. J. Poniatowskiego, MLVII, t. 172, k. 89, AGAD. 
II Druki z czasów Stanisława Augusta, Archiwum Wodzickich, rkps 
1198/111, Biblioteka Ossolińskich we Wrocławiu. 
Ił Korespondencja króla St. Augusta z ks. J. Poniatowskim, rkps 4585, 
k. 24, Biblioteka PAN w Krakowie. 


8 - Dzieje kultury politycznej 


113 


-
- 


......
		

/Magazyn_065_03_114_0001.djvu

			ska i z całym systemem obrornlOści kraju. W 1792 
. stały się one 
już ni,ezbędnym, ważnym ogniwem tego ciągle jeszcze słabego 
i doskonalonego 'Systemu, wnosząc swój wkład. w wypracowywa- 
nie n'Orm postępowa!l1ia, czyli kultury politycznej terenowych 
O'gniw ,władzy oj 'Organizacji społec:m1io-adJrn:iini'Stracyjnych na ;zie- 
miach polskich. 
Zołnierze polscy czasów Sejmu Czter'Oletniego, jak i później _ 
'Okresu powstań narodowych, byli rÓWinież nosicielami postępowej 
myśli polityczno-IWojskowej, służącej wyzwO'leniu narodowemu. 
Ich teoretyczny oj praktyc:mlY doro.bek wszedł na stale do skarbni- 
cy zaJrówno polskiej, jak i światowej, 'postępowej myśli politycz- 
nej a więc i kultury politycznej. 
Patriotyczne zaa!l1gażow.a.nie ikolejnych polmIeń żQłnierzy pol- 
skich w wydarzenia istotne dla 
o'Sów narodu i państwa na prze- 
stTZeni 'Omawianego 'Okresu stanowi chlubne dziedzictwo, którego 
godnym spadkobiercą i kontynuatorem stało się Ludowe Wojsko 
Polskie. J'ego ,wielka rola dziejowa w kształtowa!l1iu kultury po- 
litycznej społeczeństwa WikTaczającego na mO'gę ustroju socj'ali- 
stycm1ego oraz odbudO'wy państwa w końcowym okresie II wojny 
światowej, jest niezaprzeczalna. Ludowe WojskO' PoLSkie uczestni- 
czyło bowiem twórOZJO we wszystkich procesach ad.minis1Jracyjłno- 
-politycmlych i gospodaJrczych niezbędnych dla kształtowania 
i rozwoju Polski Ludowej. Pomaga])o onO' aktywnie w ustanawia- 
niu i funkcjonowaniu ludowych władz lokalnych na terenach 
wyzwolonych spod okupacji hitlerowskiej. Przejmowało częst'O 
'Obiekty gospoda'l"czo-p,rzemysłowe, iktóre przekazywało admini- 
st'racji państwowej. Woj sIm uCZ1estniczyło w nacjonalizacji prze- 
mysłu i przeprowadzaniu reformy rolnej w ,warunkach walk kla- 
sowych. Uruchamiało prasę polską, radio, ikina, teatry, organiz'O- 
wało ,wiece ludowe, spotkania lub naJrady Ispecjalistycmle, itp. 
przedsięwzięcia. W ten sposób W'Ojsko Polskie uczestniczyło 
w wypracowywaniu podshw ll10wej socjalistycZ1nej kultury poli- 
tycznej społeczeństwa polskiego. 
Tradycje walk narodowowyZ!woleńczych, przykłady patriotycz- 
nego zaangażowania i braterstwa, cenne :lJródła wiedzy i myśli 
przeznaczonych dla 'Odzyskania niepodległego bytu narodowego, 


114 


L
		

/Magazyn_065_03_115_0001.djvu

			. 


stanowią obecnie niezbędny materiał do kształtowania współczes- 
nego patriotyzmu naszych 
oŁnierzy, 'opanowywania przez nich 
trudnegD kunsztu bojowego i wiern'Ośc,i przysiędze rołnierskiej. 
Jest to tak2Je materiał do dalszego doskonalenia współczesnej :nam 
kultury politY'cZJD.ej zarówno w'Ojska, jak i spDłeczeństrwa. Na tym 
właśnie polega ich wa.rtość. 
Dzisiejszy s€J:1d€C2Jl1Y stO'S'UJTIek ludności polskiej do wojska jest 
także w 2Jn:acznym stopniu wynikiem tych pozytywnych nawar- 
stwień historycZJD.ych i bogatej przeszłości narodu, 'które tak pie- 
cZQłowicie kulty.wujemy, a w których, jak. to stwi,erd.zamy, "ż'Oł- 
nierz polski był synonimem patrioty:mnu, dążenia do wolnO'ści, 
szlachetności, był i pozostawał uosobieniem najlepszych cnót 
wychowania obywatelskiego" 15. 
Pmwda ta, zbyt słabo jeszcze podkreślana w poaręcZlIlikach 
historii, obecnie - dzięki dO'ŚĆ szerokiej pracy historyków woj- 
skowości oraz ws'kutek popularyretoTSlkiej działalności wydaw- 
niczej, zwłaszcza WydaWlTIictwa MON, zostala już znacznie upo- 
wszechniona w społeczeństwie. 
W 'Obecnych czasach rola wojska w kształtowaniu patriotyzmu, 
politycznego myślenia, w wychowaniu świadomych i zdolnych do 
poświęceń obywateli, a więc także w zakresie kultury politycznej, 
jest na Pewil1'O znaC71l1a. Stała się 'Ona bowiem obowiązlk.iem służ- 
bowym i nakazem etycznym wojskowej kadry zawodowej. "Fun- 
damentalna zasada ludowych sił zhrojnych - 'czytamy w Zasa- 
dach etyki zawodowych żołnierzy LWP - jedność ze społeczeń- 
stwem - 'ZII1ajdowała j ZJD.ajduje wJIl1az w obywatelskim udziale 
żołnierzy 'Zlawodowych w pracy i działalności na rzecz !rOzwoju 
życia społeczno-politYCZJD.ego, a taiide ekonomiczneg'O kTaju, 'W bez- 
względnym pTzestrzega:niu socjalistycznych zas!ad współ'życia spo- 
łecznegO', w poszanowaniu ludzi pracy oraz w ścisłym współdzia- 
łaniu z instancjami partii, IZ 'Organami władzy łudowej, instytu- 
cjami i organizacjami społecZJD.ymi" 16. 


1& "Zołnierz Wolności" 1970, nr 251, s. 5. 
18 Zasady etyki. Obyczaje żołnierzy zawodowych LWP, Warszawa 1973. 
s. 48 - 49. 


115 


-- 


....
		

/Magazyn_065_03_116_0001.djvu

			Dlatego uważałem za wskazane pmypomnieć także udział 
w'Ojska polskiego w kształtowaniu postępowej kultury politYC7Zlej 
naszego społeczeństwa na wybralIlych przykładach historycznych 
zaczerpniętych szczególnie z okresu !I'Ządów .j reform Sejmu Czte- 
roletniego. 


l.
		

/Magazyn_065_03_117_0001.djvu

			JERZY KOWECKI 


Pie,rwsze stronnictwo polityczne 
w Polsce XVIII wieku 


W referacie tym zajmuję się niektóryn1i mgadnieniami zwią- 
zanymi.z powstaniem w Warszawie w 1791ir. Zg1romadzenia p.rzy- 
jaciół Konstytucji Rząd'Owej 3 Maja 'Oraz z jeg'O działalnością. Nie 
chodzi mi tutaj o mikrom'Onografię organi
zacji, lecz 'O problemy 
z dziedziny kształtowania się nowoczesnych działań palitycznych 
i padamentarnych, Q próbę hipotezy w tym zatkresie. Jak sądzę, 
znaczenie Zgromadzenia w genezie nowoczesnej k:u1tuTy politycz- 
nej w P'Olsce była d'Ość isto1Jne, mim'O przerwania - czy może le- 
piej byłoby powiedzieć: zniekształcenia - lI1'ormalnych procesów 
hiJStoryczm.ych przez rozbiory i likwidację państwa polSlkieg'O. 
Współcześni lI1ie bardzo zdawali Sl{}bie sprawę z powstania 
związku opartegO' Q n'Owego typu zasady i rygory organizacyjne, 
CO' na długa zaciążyło :na opracowaniach his
ych. CzłO!l1lk'O- 
wie Zgromadzenia, ostro atakowani i 'Oska:rżani przed szlachecką 
'Opinią I() to, że są "sejmem nad sejmem", że ,,!rew'Olucji układają 
systema" , waleli nie pisać jasno 'o swej organizacji. Co najwyżej 
'Ogóhl'ilrowo wzmianikowali, że "Uformowała się, prawda, i trwała 
przez CZ>aS niejaki schad2Jka, czyli klub w Warszawie w domu Ra- 
dziwill'OwskiJn", bagatelizując zaraz jeg'O Il"Olę l. 
Już nieco więcej źródeł dostarczyli przeciwnicy politycmi, 
'Oska:rżając :zwią2JeIk o rządzenie sejmem i o ł"ewolucyjll1e zamiary. 
Jednak nie znali oni szczegółów; bardziej się orientowali w istnie- 
niu jakieg oś związku, "społeczeństwa [a więc: towarzystwa - 
1 O ustanowieniu i upadku Konstytucji polskiej 3 Maja, t. I, Lwów 
1793, s. 245. 


117 


..-.... 


....
		

/Magazyn_065_03_118_0001.djvu

			J. K.] ludzi gotowych na wszystko, tych niebezpiecznych wzno- 
wicielów odmi'an" 2, niż wiedzieli, jak Il"zeczywiście wygląda i dzia- 
ła ten klub, by na razie pOZlOstać przy nazwie używanej przez 
współczesnych. Bodaj:he tyl
o M. WoLski w Obronie Stanislawa 
Augusta wspomniał o "klubie w pałacu Radziwiłłowskim pod ha- 
słem przyjaciół konstytucji 3 maja". Wolski Z!resztą był dobrze 
poim.f.ormowany przez króla Stanisława Augusta, który P'O upadku 
Rz.eczypospolitej i swojej przymusowej abdykacji zlecił mu swo- 
ją 'Obronę. Co więcej, sam należał do Zgromadzenia Przyjaciół 
Konstytucji. Dość więc ściśle określił charakter omawianej organi- 
zacji. "Posłowie i mbitrowie - pisał - którzy wchodzili d'O tego 
klubu, oI'oztmząsali materi,e, MÓlre miały i:ść potem do decyzji sej- 
mu; 'ZaIręc:mli sobie Il1awzajem jak najuI"oczyściej, iż co się na nim 
zadecyduje większością lub jednomyślnością, będzie nieodstępnie 
w i'Zbie sejmowej popieranym. Klub ten był sejmem nad Sejmem, 
ani byłO' w tym sekretu, że co byłO' lIla !klubie uchwalonym, stanie 
się na sejmie prawem. Uskarżali się :na to w izbie posławie do 
klubu nie wchodzący, ale ich zwan'O nieprzyjacielami 'Ojczyzny, 
mOSlkiewskimi duchami, i głosy ich... były zgłus'Zone" 3. Lecz m- 
fO'mnacja ta, spisana W parę lat po upadku państwa P'OIskieg'O, 
stała się dostępna badaczom d'Opier'O po jej opublikowa:niu, a więc 
w siedemdziesiąt lai później. 
Toteż Zgromadzenie długo nie było w ogóle dostrzegane przez 
historyków. Chyba pierwszy W. Smaleński powtórzył info'l'mację 
Wolskiego, określenie "klub" i nazwę "Przyjaciele Konstytucji 
3 Maja", ale niewiele więcej mógł do tego dodać 4. Dopiero 
A. Skalkows'ki znalazł w zbiorach Biblioteki w Kórniku statut, 
wy;kaz członków oraz protokół sesji Zgmmadzenia i w 1930 r. 
ogłosił publikację pt. Towarzystwo Przyjaciół Konstytucji 3 Ma- 
ja 5, wpro wadzając do nauki nie tylko tę organizację, ale także 
· Dyzmy Bończy Tomaszewskiego... nad konstytucjq t rewolucją 
dn. 3 Maja 1791 uwagi, w: Leon Wegner, Dzieje dnia trzeciego i piqtego 
maja 1791, Poznań 1865, s. 285. 
8 Rocznik Towarzystwa Historyczno-Literackiego w Paryżu, R. 1867. 
Paryż 1868, s. 165. 
ł W. Smoleński, Ostatni rok Sejmu Wielkiego, Kraków 1897, s. 378 - 379. 
I "Pamiętnik Biblioteki Kórnickiej" 1930, z. 2, s. 50 - 83. 


118 


L 


---
		

/Magazyn_065_03_119_0001.djvu

			- 


przy okazji jej zniekształconą nazwę. Publikacja Skałkowskiego - 
'Obok lakonicznego wprowadzenia - zawiera trudną do precyzyj- 
nego 'Określenia, atoli charaikterystyczną dla tego autora, fOTmę 
udostępnienia obu źródeł: statutu i protokołu (wykaz członków 
'Opublikował w k'Omplecie). Jest to bowiem referowanie ich treści 
nieustannie przeplata:ne większymi lub mniejszymi 
scerptami. 
Istotniejsze jest to, że historyk nie docenił w pełni 'znalezionego 
źródła i Zgromadzenie potraktował na równi z klubami wcześniej- 
szymi. 
Jednakże Zgromadzenie weszło już do literatury hist'Orycznej 
i bywało wspominane. Więcej uwagi poświęcił mu B. Leśnodor- 
ski 6, 'Omawiając - na podstalwie !również wlasnych badań - 
związki poprzedzające organizacje jalmbinów P'Olskich w powsta- 
niu kościuszkowskim. UczQny ten użył ołcr"eśleni:a "pierwsze pol- 
skie zorganizowane stJronnictw'O polityc:zm.e" oraz wskazał na 
£rancUiski wzó!r organizacji, iZWlrócił też uwagę na kształtowanie 
n'Owych form pracy politycznej. Do określenia "pierwsze P'OIskie 
zorganizowane stJronnictw'O polityc:zm.e" chcę dodać: pierwszy 
w Polsce klub sejmowy. Obie te kwalifikacje 'wymagają uzasad- 
nienia. 
Nie przeceniam, trzeba tutaj dodać, znaczenia definicji po- 
jęć określających zjawiska ze sfery życia społecznego. Znane są 
perypetie 'związane z defim.iowaniem zbioru desygnatów niejed- 
nego teI1minu z tej dziedziny. Wystarczy 'Odwołać się tu choćby 
na przykład do terminu "n.a!ród"; j'ak dotychczas - nilkomu nie 
udało się sf'Ormuł'Ować takiej defim.icji, która 'Obejmowałaby 
wszystkie desy.gnaty, a zarazem nie była za 'Obszerna i której inni 
badacze nie potrafiliby zasadnie 'Z'akwesti'Onować. Nie przeszkadza 
to wszakże, by histocycy, i lnie tylko historycy, zajmowali się ba- 
daniem nall'Odów i problemów narodowych, niekoniecznie wywo- 
łując niepor'Ozumienia z powodu brarku powszechnie aprobowanej 
definicji. Niemniej, jeśli podejmuje się próbę wykazania, że jakiś 
związek należy do 'Określonej kategorii organizacji, wydaje się ce- 
lowe ;rozp oczęcie dowodu od odwołania się do istniejących defi- 
e Polscy jakobini. Karta z dziejów insurekcji 1794 roku, Warszawa 1960, 
s. 132 - 145. 


119 


--- 


....
		

/Magazyn_065_03_120_0001.djvu

			nicji 'Owej kategorii organizacji. Til"zeba to uczynić chyba tym 
ba:rdziej, jeśli w literaturze naukowej :mliczano już ten związek 
do ta!kich organi2Jacji, ale w pracach, w !których nie był'O miejsca 
na przeprowadzenie pełniejszego dowodu, a 'Sam'O to zaliczenie 
może ;nasuwać wątpliwości. 
Termin "stronnictwo" występuje w historiografii P'Olskiej po- 
święconej różnym okresom dziejów I Rzeczypospolitej i jest od- 
noszony do różnych ugrupowań politycznych. Lecz wówczas mia- 
nem tym są określane związki nieformalne, skupiające się wokół 
króla lub :iJnnych przywódców 
możnQIWłaJdców świeckich lub du- 
chownych, magnatów) ludzi zmierzających do wspólnego celu, ale 
nie podporządkowanych dyscyplinie statutowej, co nie znaczy _ 
żadnej dyscyplinie. Przeciwnie, Il1ader często ludzie występujący 
w tak pojętym stronnictwie byli bezpośrednio, I()sobiście uzależ- 
nieni, najczęściej ekonomicznie, od przywodcy. W tym sensie pi- 
sze się 'o stronnictwach np. b'ólewskim, opozycyjnym, saskim, 
patri'Otyocznym czy ref.oT'l11. Podobnie ma się il"zecz 'W innych kra- 
jach, poczyrnając od staI'ożytn'Ości, która już posługiwała się termi- 
nem "partia". 
W zasobie leksykalnym PQlszczyzm.y słowo "stl"Ol1JJlictwo" wy_ 
stępowało najpierw w sensie "parcjalność", jako synonim "stron- 
ności", "s1Jronnicz'Ości". Jednaikże, lIla co zwróciła już uwagę 
Elżbieta Aleksandrowska, Franciszek Pepłowski, autor monogra- 
fii poświęconej Slownictwu i frazeologii polskiej 7, myli się twiell"- 
dząc, iż "stronnictwo" tylko w tym znaczeniu było używane aż 
do początku XIX stulecia, naj'WcZ€ŚniejS'ze zaś - d'Odaje - "przy- 
kłady użycia «stronnictwa» w zm.aczeniu «organimcji, partii» zm.aj- 
dujemy sporadycznie już w latach dwudziestych XIX w." OtÓŻ 
w tym nowym 2JIlaCzeniu term.inem tym posłużyła się już publi- 
cystyka jakobińska w 1794 'l"., pisząc w "Dziermiku Powstania Na- 
rodu" I() obywatelach "mieszających się w stronnictwa" 8. 


7 E. Aleksandrowska, Nieznany debiut pisarski księdza-jakobina Józefa 
Meiera. Z warsztatu biblioorafa "Monitora" (4), "Pamiętnik Literacki" 1972. 
z. 2, s. 177, F. Pepłowski, Slownictwo i frazeologia polskiej publicystyki 
okresu Oświecenia i Romantyzmu, Warszawa 1961, s. 40. 
8 "Dziennik Powstania Narodu" 1794, nr 4, s. 37. 


120 


L 


------.........
		

/Magazyn_065_03_121_0001.djvu

			.....-ł --......; 


OrgalIlizacja, Q której mowa, sama się 'Określiła 'W nagłówku 
swojego statutu ("Ustaw") jak'O "Zgromadzenie Przyjaciół Konsty- 
tucji Hządowej". W tekście statutu i protokole wieloilmx>tnie P'O- 
wtarza się ta nazwa i krócej t€'rIlnin " Zgromadzenie", a pcmadto 
sporadycznie jest m'Owa o "zwią2'Jku" i "społeczności" 9. 
Definicje nowocześnie pojmowanego pojęcia "stronnictwo po- 
lityczne", używanego mmiermie z 'Określeniem "partia polityczna", 
z Teguły uwzględniają następujące cechy identyf:i!kujące: zorga- 
nirowana grupa ludzi, wspólna doktryna, ideologia, program poli- 
tyczny, dążenie do realizacji wspóIDeg'O programu przez zd'Obycie 
wladzy lub znaczącego wpływu na władzę, silniejsze lub słabsze 
podporządkowanie członków grupy olcreślonej dyscyplinie. Z tych 
cech wynłka istnienie progćramu i statutu 'Oraz rvzhudowanej 
struktury organizacyjnej, IZ hieraIrChią władz i 'Oddziałami teryto- 
rialnymi 'Obejmującymi rÓŻJne !I'egiony kraju lub części kraju. 
W literaturze history
ej i polit'Ol'Ogicmej panuje pogląd, że no- 
woczesne stronnictwa polityczne, a więc organizacje mające wy- 
mienivne cechy, powstały na kontynencie europejskim d'Opiero 
w XIX w., a właściwie od połowy tego stulecia wraz z rozwojem 
parlamentaryzmu i w związku z systemem parlamentarnym i to- 
warzyszącym mu systemem wyborczym oraz ze stopniowym upo- 
wszechnianiem podmiotowych i przedmiotowych praw wybor- 
czych 10. Zjawiska te wcześniej wystąpiły w Anglii i w Ameryce 
Północnej 'Oraz miały tam inny p!I'zebieg, o czym 
decydowały 00- 
e Biblioteka PAN w Kórniku, rkps 937. 
10 Por. np. M. Duverger, Les partis politiques, Paris 1973, s. l - 10, 
P. Arrighi, Le statut des partis politiques, Paris 1948, s. 2 - 12, J. Gilissen, 
Les rapports entre gouvernes et gouvernants, vus li la lumiere de l'histoire 
comparative des łnstitutions, w: Recueils de la Societe Jean Bodin pour 
l'Histoire Comparative des lnstitutions, t. XXII: Gouvernes et gouvernants, 
cz. l Bruxelles 1969, s. 131 -132, Modern Political Parties. Approaches to 
Comparative Politics, pod red. S. Neumanna, Chicago 1956, s. 12 -13, 173- 
-174, 195 -197, 395 - 396. Sprawy te interesująco przedstawia najnowsza 
w tej dziedzinie publikacja polska M. Sobolewskiego, pt. Partie i systemy 
partyjne świata kapitalistycznego (Warszawa 1974), jedna z nielicznych 
w naszej literaturze ujmująca problem tak wszechstronnie. Ukazała się ona 
jednak już po napisaniu mojego referatu i będzie uwzględniona dopiero 
w szerszym opracowaniu tematu. 


121 


-- 


.....
		

/Magazyn_065_03_122_0001.djvu

			mienne warunki i etapy 'l"ozwoju gospodarczego oraz odmienne 
struktury społeczne. 
Otóż uważam, o czym będzie jeszcze m'Owa, że Zgromadzenie 
Przyjaciół Konstytucji Rządowej - PQd'Obnie jak niektóre orga- 
nizacje polityczne z ,ok,resu l1ewolucji f.rancusikiej zwane zazwy- 
czaj klubami - cZYll1ił'O zadość więksrości cech definiujących 
stronnictwO' polityczne, w pełin.i zaś nie odpowiadało tylko jedne- 
mu wymaganiu: było organizacją jednok'Omól1kową, nie mialo 
struktury hierarchicznej i nie miało oddziałów terytorialnych. 
Tym zresztą w dziedzinie organizacyjnej różniło się od tej części 
klubów f!l"aTIcuskich, które podejmowały próby rozszerzenia swej 
działalności poza jeden ośrodek, c'za:sem 'z powodzeniem. Klub Ja- 
kobinów, pierw'Otnie Przyjaciół Konstytucji (to od nich zapoży- 
czyło SWDją nazwę nasze Zgn}madzenie), liczył kilkaset klubów 
filialnych w całym kraju. Oczywiście, różmica ta, jak i inne, bar- 
dziej merytoryczne, wynikała z odmienności stosunków wewnętrz- 
nych i sytuacji ogólnej, z iJrmego etapu rozwoju obu krajów. 
Wszystko, co dotąd powiedzieliśmy, przemawia przeciw zali- 
czaniu Zgromadzenia tylko do kategorii organizacji określanych 
mianem kluby P'Olityczne. Powstało 'Ono na gruncie przygotowa- 
nym przez te kluby i <:'0 więcej z nich wyrosło. Ustalanie genezy 
Zgromadzenia Przyjaciół Konstytucji prowadzi do różnych wcześ- 
niejszych związków stawiających przed sobą bardziej lub mniej 
jasno sformułowane zadania polityczne. Wymieńmy tutaj Kuźnicę 
Kołłątajowską, to jest nazywaną tak przez przeciwników politycz- 
nych grupę publicystów, literatów, prawników oraz działaczy poli- 
tycznych i społecznych, związanych, czasem zupełnie luźno, z Hu- 
gonem KDłłątajem w okresie Sejmu Czteroletniego. Nie tworzyli 
oni klubu, ale stanowili zespół nader ważny dla naszego tematu 
i w ogóle dla historii tego okresu - walki Q przyspieszenie tempa 
wyrwania Polski z zacofania, o wielką reformę różnych dziedzin 
życia Rzeczypospolitej. Działali za pomocą agitacji wśród ludu 
i mieszczaństwa Warszawy, organizując jego P'Oparcie dla reform, 
zwalczali 'Obóz konserwatywny, posługując się przede wszystkim 
publicystyką, satyrą, paszkwilem. Natomiast już klub P'Olityczny 
założył Jan Potocki w Warszawie w pałacu Borchów w listO'padzie 


122 


l. 


.........
		

/Magazyn_065_03_123_0001.djvu

			1789 r. Na jego posiedzeniach było "można się naradzić w inte- 
Tesach sejmowych" 11. Bezpośrednim poprzednikiem Zgromadzenia 
Przyjaciół Konstytucji, z którego O'l1'O właściwie wyrosło, był klub 
zbierający się w pałacu Radziwiłłowskim na KiI'akowskim Przed- 
mieściu w Warszawie. W dniu 2 V 1791'1'. i z 2 na 3 na "schadzce" 
teg'0 właśnie klubu 83 posłów i senatorów podpisał'O robowiązanie 
"do jak najdzielniej:szego popieraJllia" w sejmie projektu Konsty- 
tucji i zamienienia go w prawo" 00 s1JanO'wiło jeden z istotnych 
etapów przygotowań do swoistego zamachu, jakim było przeforso- 
wanie 3 maja zasadniczej .reformy państwa. "Schadoo" teg'O klu- 
bu odbywały się jeszcze w dniach bezpośrednio następujących po 
tej dacie. 
Dnia 10 maja na zebraJlliu u marszałka sejmu Stanisława Ma- 
łachowskiego P'Ostanowi'OIl'O powołać d'O życia j'uż nie klub, lecz 
bardziej ZiWaną organi'zację, która zapewniłaby ujednolicenie po- 
czynań zwolenników Konstytucji i przygotowywała projekty dla 
sejmu. Zawiadamiał o tym Stanisława Augusta Scipione Piattoli 12, 
Włoch przebywający w Polsce od 8 lat, a podczas Sejmu Cztero- 
letniego odgrywający ważną rolę w obozie re:£orm. Była to nie- 
wątpliwie decyzja Q utworzeniu Zgromadzenia Przyjaciół Konsty- 
tucji Rządowej, którego pierwsza sesja zaprotokołowana odbyła 
się 21 V 1791 T. Z całą pewn'Ością między 10 a 21 maja 'Odbywano 
'narady w małych gmnach, a tak
e wstępne posiedzenia Hczniej- 
szych grup fundatorów, jak nazywana członków-'załoźycieli Zgro- 
madzenia. Swiadczy Q tym protokół pierwszej sesji przedstawia- 
jący zebrani,e 'organizacji już istniejącej, której podstawowe akty 
konstytuujące ją zostały wcześniej przygotowane. Z rękopisu za- 
wierającego statut ("Ustawy dla Zgromadzenia Przyjaciół Kon- 
stytucji Rządowej") wręcz to wynika. Statut został "inserowany" 
do księgi pl'Otok'0łów posiedzeń "z ooobnego Alktu stwierdz'0nego 
autentycZlllymi podpisami" Brzyjaciół. Protokół z pierwszej sesji 
nie zawiera żadnej wmlianki 'O ch'Oćby dyskutowaniu i przyjmo- 


11 E. Rostworowski, Debiut polityczny Jana Potockiego w T. 1788. 
"Przegląd Historyczny" 1956, z. 4, s. 705. 
1. G. Bozzolato, Polonia e Russia alla fine del XVIII secolo. (Un avven- 
turiero onorato: Scipione Piattoli), Padova 1964, s. 374 - 376. 


123 


......... 


....
		

/Magazyn_065_03_124_0001.djvu

			waniu statutu. "Ustawy" musiały być przyjęte na jakimś wcześ- 
ni.ejszym posiedzeniu f,undatorów Zgromadzenia, o którym do- 
tychczas nic nie wiemy. 
Pogląd, że nowoczesne stronnictwa polityczne rQzwijały się 
na kontynencie europejskim dopiero od P'Ołowy XIX stulecia, za- 
kłada, iż można do nich zaliczyć tylko takie 'OTganizacje, które 
wyczerpują wszystkie wyżej wymienione cechy identyfikujące. 
Uważam, że stanowisk'O takie pomija długą genezę stronnictw po- 
litycznych, ich rodowód. Badanie zaś gen
 historyc:mej nowo- 
czesnych stronnictw politycznych jako typu organizacji w pełni 
wYkształconej w Europie lrontynental!I'lrej (I"zeczywiście dopiero 
w XIX w. (w rÓŻ1nych krajach w lrÓŻlnych okresach tego stulecia) 
skłania do przyjęcia możliw'Ości zaliczenia d'O tych instytucji życia 
publicznegO' także tw{)rów wcześniejszych. Chociaż nie spełniały 
one jeszcze wszystkich warunków, to jednak zadość czyniły naj- 
istotniejszym z nich. Oczywiście, wyłarnia się tu od TMU kwestia, 
jakie cechy identyfikujące UZ'I1amy za naj istotniejsze, a jakie nie. 
Nie jesteśmy tu jednak p'rzecież skazani na rozstrzygnięcia d{)- 
w{)lne. Sądzę bowil€m, że odpowi'edź przyniósł sam proces hist'O- 
ryczny, w toku którego pófuliej wyksozt.a1cily się z .reguły nie pod- 
stawowe zasady organizacyjne, lecz rozbudowane struktury tych 
'Organizacji. 
Między chaTaJkterystycznymi dla XVIII w. klubami politycz- 
nymi nie mającymi jeszcze ściśle sprecyzowarnych, spisanych pro- 
gramów i zasad organizacyjnych, a pMmiejszymi .w pełni ukształ- 
towarnymi i rozwiniętymi pod względem struktUJrY organizacyjnej 
stronnictwami, widzę miejsce dla organizacji, które już nie były 
klubami, lecz stronnictwami politycznymi o niezłożonej struk- 
turze. 
Stronnictwa polityczne w pierwszym stadium sWQjej hist'OlI'ii 
nie wykształciły pełnej, rozwiniętej, zhierarchizowanej struktury 
'Organizacyjnej, nie miały sieci orgarn:izacji terytorialnych. PO'ZQ- 
stałe jednak cechy już występowały. Rzecz jasna - w różnym 
stopniu d'Oj,rzałości. Ale przecież jest to normalne w wykształcaniu 
się rozmaitych form życia spolec:mego. Nie wszystkie elementy 
powstają w jednym m'Omencie. 


124 



 


........
		

/Magazyn_065_03_125_0001.djvu

			- 


Spójrzmy na Zgromadzenie Przyjaciół Konstytucji Rządowej 
z tego punktu widzenia. Zgromadzenie miaŁo program polityczny 
wyraźnie s:fiarmułowany w jeg'O Ustawach. Stwierdzono w nich 
bowiem, że P\rzyjaciele Konstytucji jednoczą się "w zamiarze 
...ugruntowania i dokończenia dzieła tak zbawiennego" Konsty- 
tucji 3 Maja. Za swój "najpierwszy obowiązek" uznali oni "za- 
sady tejże Konstytucji utTzymywać i jak naj dzielniej w każdym 
miejscu popierać" oraz "wydoskonalenie dzieła już ustanowio- 
nego". Dodajmy przy okazji, że jest to jeden z dowodów słusz- 
ności twierdzenia, iż K'Onstytucja 3 Maja wieńczyła tylko pe- 
wien etap reform, nie zaś k'ończyła je. Jest to dowód nie tylko 
istnienia wpływowych sił społec:m1ych zmierzających do pogłębia- 
nia i kontynuowania przeobrażeń, lecz także organizowania się 
zwolenników przemian. 
Ustawy Zgromadzenia K'Odyfiikowały jego :zasady organizacyj- 
ne. Statut zamyikał listę :założycieli organizacji, zwanych funda- 
torami Zgromadzenia i 'Określał sposób postępowania PTZY przyj- 
mowaniu !!1owych członków. Szczegół'Owe d'Opracowanie tej 
kwestii nastąpiło na sesjach 5 i 6 odbytych 27 i 29 maja. Do 
związku mógł przystąpić każdy, "ktolk'Olwiek" chciał popierać już 
dok'Onane przemiany i zobowiązać się do postępowania zgodnego 
ze statutem. Członkowie Zgromadzenia mieli obowiązek weT'bowa- 
nia kandydatów. Nowo wstępujących obowiązywała rekomenda- 
cja przynajmniej jedneg'O czlonka, a Q przyjęciu decydQwał'O tajne 
głosowanie ("przez kałkuły sekretme"). N'OW'O pTZyjęty Przyjaciel 
Konstytucji składał przysięgę "na miłoŚĆ ojczyzny, jej całość 
i niepodległość, na obowiązki sumienia i honoru". Przyrzekał 
"pod obowiązkiem hon'Oru i uczciwości" popierać Ustawę Rządo- 
wą i stosować się d'O zasad 'Organizacji. 
W Zgromadzeniu 'Obowiązywała zasada egalitalry:zmu. Ustawy 
stam'Owiły: "Nikt większym, godniejszym w tym Zgromadzeniu 
nie będzie, ale wszyscy r6wnymi". MiJało to szczególne :znaczenie, 
ponieważ wśród czł'Onków Zgromadzenia, 'Obok magnatów i szlach- 
ciców, dost'Ojnik6w świeckich i duchownych, było !kilku mieszczan. 
I jedno, i drugIe dawało wyraz tendencjom przyświecającym Zgro- 
madzeniu, a zaTaz.em dokoIlianym już przeobra2Jeniom w'l"Zeczywi- 


125 


........ 


.III
		

/Magazyn_065_03_126_0001.djvu

			stości społeczJnej i przede wszystkim w mentalności reprezento- 
wanych w stronnictwie kręgów społeczeństwa. 
Statut f'Ormułował również zasadę współdecyd'Owania wszyst- 
kich człOll1.ków Zgromadzenia Q jego sprawach i o jego polityce, 
a także ZJasadę podporządlmwania mniejszości decyzj'Om więk- 
s:zJości. Obowiązywała pełna swoboda dyskusji i wypowiadania 
własnej opinii, lecz po "roztrząśnieniu dokładnym każdej materii" 
i przegłosowa!l1.iu konkluzji powzięta decyzja wiązała wszystkich 
Przyjaciół Konstytucji. "Cokolwiek więc na sesjach tego Zgroma- 
dzenia per UlTIatminitatem vel plU'ralitatem uchwal,one zostanie, 
to służyć ma za prawidłowo i będzie zdaniem dla wszystkich 
członków" . 
Zgromadzenie miało własne władze. ZapeWll1e przyjęcie zasady 
egalitaryzmu i przejęcie się nią zadecydowało, że nie przewidy- 
WcUlloO obrania stałego przewadniczącego.. Rzeczywiście, decyzja 
przeciwna prowadziłaby do jaskrawego podkreślenia, że jednak 
członkowie Zgromadzenia tak całkowicie sobie równi to nie byli. 
Przecież ze skladu stronnictwa wynika, 7Je stałym przewodniczą- 
cym mógłby być lJ"aczej ktoś kondycji księcia Adama Kazimierrz'a 
Czartoryskiego czy któregoś z Fotodkich niż np. palestranta Fran- 
oiszka BaTssa, superintendenta Ignacego Zajączka lub pisaTza 
grodzkiego łukowskiego i posła lubelskiego Kazimierza Zaleskie- 
gO'. Toteż Ustawy decydowały, że posiedzeniom przewodniczyć 
mają kolejno wszyscy członkowie w porządku alfabetycznym. 
I rzeczywiście w pralktyce ściśle trzymano się tej zasady. Nato- 
miast przewidziano pOIWołanie stałych organów strannictwa i po- 
wołan'O je na pierwszej sesji: "trzech sekretaTzy do trzymania 
protokołu" wszystkich posiedzeń ocaz siedmil[Jasobową "deputację 
do zatrudniania się wewnętJrm1ym gO'spodarstwem Zg:I1Omadzenia". 
Kreacja tej deputacji wiązała się IZ ustanowieniem stałych mie- 
sięcZJnych składek członkvwskich. 
J ak już wspamniałem, Zgromadzenie była organizacją jedn'O- 
komórk'Ową. Skupiało jednak członków z całej Rzeczypospolitej 
i powstało dla Tealizacji 'Ogólnopaństwowego programu politycz- 
nego. Miało wszełkie dane :ku temu, by 'Oddziaływać na cały 
kraj - dzięki swajemu składowi. 
naleźli się 'w nim czołowi 


126 


L 


.......
		

/Magazyn_065_03_127_0001.djvu

			ł-- 


działacze obozu re:f!orun, czł'Onkowie obu izb sejmowych i mInI- 
strowie, ludzie znaczący w RzeczyposPQlitej oraz działacze wpły- 
wowi w SW'Oich województwach, ziemiach, powiatach. MaTszałek 
sejmu Stanisław Małachowski, chcąc zachować p02Jory bezstron- 
ności, do Zgr'Omadzem6.a wprawdzie nie należał, ale przecież to 
u niego oobyła się narada uwieńczona decyzją powołania s1J1'on- 
nictwa, a następnie Zgromadzenie ciągle go informowało, jakie 
sprawy, kiedy i jak winny by być rozstrzygnięte w sejmie. Po- 
dobnie TZecz się miała w wypadku króla Stanisława Augusta; nie- 
wątpliwie 00 pracach Zgl'Omadzenia 'Otrzymywał dokładne informa- 
cje, wpływał na Jego działalność pJ"zez licznych swoich stronni- 
ków wśród Przyjaciół Konstytucji i bronił Zgromadzenia, gdy 
tylk'O zaszła tegO' potrzeba. Była tv więc - moŹill.a chyba zaryzy- 
kować tu określenie wojskowe - organizacja kadr'Owa. W wy- 
padku dłużs:zegO' istnienia Zgromadzenie byłoby zdolne do wy- 
tworzenia sieci 'Organizacji terytarialnych, dv rozbudowania swo- 
jej struktury organi:z;acyjnej. 
Powstawanie nowoczesnych strOlI1nictw politycznych histoil'Ycy 
wiążą - i słuSZll1ie - z 
o0Wojem kapitalizmu, z przemianami 
struktury społecznej, powstawa:nriem klas społeczeństwa bUTżua- 
zyjnego oraz z ukształtowaniem się systemu rządów parlamen- 
tarnych, z mechaniZlI11€'lIl działalności parlamentu, z powstaniem 
i rO:zJrastaniem się systemu wyborów parlamentarnych. W PO'lsce 
'Ostatniej ćwierci XVIII w. zalążki kapitalizmu były jeszcze zni- 
kome. Jednakże szcz'ególną il'olę, niejako uzupełniająco, a może 
nawet wręcz :zastępcz'O, 'Odegrały tu inne czynniki: specjalna sy- 
tuacja polityczna, zagrożenie niepodległości państwa, a wreszcie 
ogromny ruch reformatornki, kOlIlieczność unowocześnienia 'Orga- 
nizmu państwowego, całej administracji, przeobrażania stosunków 
sPO'łeczny<:h. Wszystko to wywoływało potrzebę zwartego, zorga- 
niz'Owanego działania zwvlenników innowacji. Nasuwają się tutaj 
pewne analogie da akolicz1ll'0ści powstawania partii politycznych 
w Stanach Zjednoczonych Ameryki. 
Również parlamentaryzm polski, jak wiadomo, ulegał zasadni- 
czym zmianom. Punkt "Ciężkości przechodził z :sejmików na sejm, 
zwłaszcza po odsunięciu od udziału 'W 'l"ządach szlachty nieposesjo- 


127 


........ 


.
		

/Magazyn_065_03_128_0001.djvu

			natów i wytrąceniu z 'l'ąk magnaterii tego iI1Istrumentu władzy. 
Obalenie liberum veto wytwoil'Zyło warunki, w których rorganiz'O- 
wana i jednolicie kiierowana, podporządkowana decyzj'Om jedneg'O 
ośrodka grupa posłów m'Ogła skutecmie przeprowadzać w sejmie 
wlasny program. Powstawały m'Ożliw'Ości, IlaIWet już doraŹJnie, roz- 
wijania sk!utecm.ych dzi.ałań politycm.ych. Rysowaly się perspek- 
tywy przekształceń kultury politycznej szlachty, zmiany jej men- 
talności i wprowadzania nowych metod i. nowych instrumentów 
działalności publicm1ej. Dostrzegli to polscy 'Oświeceni il"eformat'O- 
rzy, skoro 'Od luźniejszej fonny klubów politycznych przeszli d'O 
baTdziej zorgani'zowaneg-o związ/ku - stronnictwa politycznego. 
Oczywiśde, w dalszym ciągu pTZywódcy obozu reform lIlie zre- 
zygnowali z dotychczasowych działań zakulisowych. Ich nasilenie 
stałv się jedną z przyczYil"1 słabnięcia regularnQści działań Zgro- 
madzenia. 
Parlamentarna geneza Zgromadzenia jest oczywista. Ten zwią- 
zek strormictwa z sejmem przejawił się nawet w przejęciu ter- 
minologii: posiedzenia Zgromadzenia określalI1'O mianem sesji, zaś 
swoich członków nie należących ani do izby poselskiej, ani do 
senatu - a:I"bitrami, a więc tak samo, jak osoby 'Obecne :na se- 
sjach sejmu, ale nie wchod:zące w jeg'O skład. Stałe i doraźne 
komisje tak w sejmie jak i w ZgT'OInadzeniu nazywanO' deputa- 
cjami. 
W grę wchodził również system wyborów parlamentarnych. 
Zg,romadzenie Przyjaciół Konstytucji żywo interesował'O się sej- 
mikami i przygotowywał'O się do decydującego wpływania na 
wszelkiego T'odzaju elekcje. Trzeba przy tym podkreślić szcze- 
gólnie dawne w P-olsoe tradycje pa'Tlamentarne, ,wraz :z -obiera- 
niem posłów sejmowych przez sejmiki szlacheckie, na któTych 
każdy szlachcic był elektorem. Sprawiał'O to, źe w XVIII w. - 
nawet po wykluczeniu przez Sejm Czteroletni z sejmików szlach- 
ty nieposesjonatów - prawa wybOlrCZ€ przysługiwały w Polsce 
większemu procentowi ludności niż w iInnych europejskich kra- 
jach, nawet w poł'Owie Il4stępnego stulecia. 
Wystąpiło rrównież już wówczas zjawisko wiązane przez hi- 
storyk.ów partii politycznych i politoł'Ogów 'z początJ1mwym 'Okre- 


128 


L 


.........
		

/Magazyn_065_03_129_0001.djvu

			sem kształtowania się S'tmnnictw i wpływania przez nie na O'bra- 
dy parlamentu - opór przeciwko takiemu statusowi stronnictw 
politycznych. Opór ten reprezentowała w Polsce dość bogata, 
a przede wS'zY'Stkim wyjątk0'W10 ostra, publicystyka oj propaganda 
przeciwników vefO'rm wymierrona 'W kluby i ich IOddziaływarnie 
na Sejm; ataki z tej stroll1Y były powtarzane jesZJcze po 'Obaleniu 
dzieła Sejmu Czteroletniego przez wojska rosyjskie i konfederację 
targowicką, występującą między innymi przeciwko "klopom 
[tj. klubom] na wzór paryskich modne, lecz niebezpieczne dla 
spokojności narodów, rozsiewającym zdania". W toku samego 
Sejmu Czteroletniego i na jego forum protestował przeciw dzia- 
łaln'Ości Zgromadzenia Przyjaciół Kffi1Istytucji starosta wałecki, 
poseł poznański Franciszek Mielżyński, przeciwnik Ustawy Rzą- 
dowej. Na sesji sejmowej 15 IX 1791 'r. ,,'I1a1I'zekał, że posłO'wie 
schodzą się na sesje prywatne dla rozważania nad projektami 
do izby [sejmowej -J.K.] przychodzącymi, mówiąc, że jest to sta- 
tus in statu". Na ten atak z miejsca zareagował Stanisław August, 
nie dopuszczając do dalszych wystąpień w tym duchu. Król stwier- 
dził, iż "istotną jest potrzebą, że wprzód w poufałych znoszeniach 
się trutynowane [rozważane, roztrząsane - J. K.] będą wszelkie 
materie, które w legalnej postaci mają być w tej świątyni trakto- 
wane; i takowegO' Z'I1O'S'zenia się naganiać żadnej nie widzę PTZY- 
czyny, ile gdy skutkiem tegO' stało się dzieła 3 maja..." 13. 
Istotne znaczenie miał 'również międzystanowy charakter Zgr'O- 
madzenia. Wprawdzie przytłaczająca więks:zJOŚć jegO' członków to 
przedstawiciele stanu patTIująceg'O, lecz po 'raz pierwszy w ill1sty- 
tucji politycznej w Polsce zasiedli 'Obok nich mieszczanie i to 
formalnie z równymi prawami zabierania głO'su i decydowania. 
Wśród 213 członków Zgromadzenia znajdujemy tylko 7 miesz- 
czan, ale byli tO' wybijający się przywódcy i działacze polityczni 
ruchu mieszczańskiegO' ad początku Sejmu Czteroletniego. 
Ponad pa!'owę członków Zgromadzenia stanowili pvsłowie sej- 
mowi - 126, senatm'ów Z'I1alazłO' się zaledwie 14, a na liczbę 
74 arbitrów złożyli się działacze cywilni, księża, O'ficerowie. 


18 "Gazeta Narodowa y Obca" 17 IX 1791, nr 75, s. 301. 


u - Dzieje kultury poHtyczneJ 


129 


..a..- 


-
		

/Magazyn_065_03_130_0001.djvu

			Lisia Przyjaciół Konstytucji moie być pr,zedmiotem analizy 
z punktu widzenia genezy st1ronnictwa, to znaczy badania, jakie 
'Ośrodki polityczne złożyły się na jego powstanie. Tym samym 
więc - którzy przywódcy polityczni mieli tu wpływ. Otóż dają 
się wyróżnić grupy niewątpliwie związane ze Stanisławem Augu- 
stem, z Kołłątajem, z kateriami Czartoryskich i Potockich. 
Owe ,związki 'Osobiste nieraz chyba tłumaczą przynależnaść 
d'O stronnictwa również ludzi, oQ których postawie polity'cznej 
w tym ok'l'esie nic nam skądinąd nie wiadom'O, alba ludzi waha- 
jących się, czasem zdabytych czy tylko zachęoonych np. przez 
króla urzędem lub orderem. DO' takkh nal,eżał poseł poznański 
Lukasz Bniński. Również poseł wiłkomierski Tadeusz K'Ościałkvw- 
ski przystąpił do Zgmmadzenia bardziej chyba jakv stronnik kró- 
la niź powodując się ugr-untowanymi przekonani'ami polityc:zmy- 
mi. ZapeW!ne niektórzy kiemwali się w swoim postępowaniu 
i w sW!oich wystąpieniach werbalnych kvniuTI'ktUlralnym 'Opor- 
tunizmem, jak to zwykle bywa ze stJosUJDikiem części ludzi do no- 
wega, a zarazem Z'Wycięskiego systemu i 'Z przynależn'Ością nie- 
których do str'Onnictwa związaneg'O z tym systemem. 
Jednak przeważali najgO'rliwsi zwolennicy i bojownicy prze- 
mian. Dotyczy to zapewne wszystkich 'OkołO' 150 fundatorów, ale 
także większości wstępujących do stronnictwa już po zamknięciu 
li1sty załoźycieli. 
Wartv zwrócić uwagę na jeszcze jedną cechę charakteryzującą 
skład strO'nnictwa. Oto na 'Ogólną liczbę 126 pasł ów - Przyjaciół 
Konstytucji 51 zasiadłio w sejmie w 1788 T., a aż 75 doszlus'OwałG 
dopiero w drugiej kadencji, w dwa lata później, gdy Sejm po- 
stanowił przedłużyć swoją działalność lIla następne dwulecie i po- 
dwoić liczbę posłów, by kontynuować irOzpaczęte dzieło ;reform. 
Wyraźną więc przewagę mieli elekci sejmików listopadowych 
] 790 'r. Co więcej, wś'ród posłów członków Zgromadzenia naj licz- 
niej byli reprezentowani nowicjusze sejmowi; parlamentall'Ili de- 
biutanci stanO'wili grupę 50-o	
			

/Magazyn_065_03_131_0001.djvu

			-. 


posłujący pa raz pieI'IWszy, mŁodzi, wychowani już w duchu 
Oświecenia, którzy liczniej występowali w drugiej kadencji sej- 
mu, pa podwojeniu jego składu w końcu 1790 r. 1ł . 
Jak już wspomniałem, moim zdaniem Zgromadzenie Przyjaciół 
Konstytucji Rządowej - to także pierwszy w Polsce klub paTla- 
mentarny. Zasadnicza .różnica w porównaniu 'z dzisiejszymi klu- 
bami parlamentarnymi tkwi w tym, że do tych O'statnich formal- 
nie wchodzą tyłko członkO'wie parlamentu, do Zgl'Omadzenia zaś 
należeli też dzi,a
acze pozasejmowi, którzy uczestniczyli na rów- 
nych prawach w naradach nad stanowiskiem, jakie mi-ano zajmo- 
wać w sejmie. Ale czy w pracach dzisiejszych klubów parlamen- 
tarnych nie bi'OTą udziału CZ'Oławi przywódcy stronnictwa, jeśli 
nawet przepadli w wyborach parlamentarnych? Różnica ta spro- 
wadza się więc do uc:zestniezenia w tamtych posiedzeniach wszyst- 
kich członków pierwszego polskiego stronnictwa politycznego, 
a nie tylko przywódców. UmQżliwiały to jednokomórkowość i nie- 
wielka liczebność Zgromadzenia Przyjaciół Konstytucji Rządo- 
wej, jego kadrowy charakter. 
W tej sytuacji można by by
o w wypadku Zgromadzenia po- 
przestać na mówieniu Q stronnictwie politycznym. Jeśli wprowa- 
dzam także termin "klub parlamenta'I1ny", ta skłania mnie do 
teg'O nie tylko przewaga paTlamenta'rzystów w Zgromadzeniu, ale 
także przedmiot Jego 'obrad. Zajmowało się 'Ono głównie, nawet 
niemal wyłącznie, problemami, które wchodziły pod obrady sejmu 
lub które chciałv wprawadzić na sejmawe forum. Ze swoićh 1()brad 
wykluczylo "oddzielne materie", to ZD:aiCzy przede wszystkim in- 
teresy jednrostek. Sesje sejmu poprzedzało własnymi sesjami 
i ustalał'O swoje stanowisk1(), wyznaczało mówców. 
Ten klubowO'-paTlamentarny charakter Zgromadzenia dvbrze 
iluskują pierwsze z brzegu przykłady wyjęte z protokołu, ukazu- 
jące za,razem p:rzyjęte metody działań politycznych. I tak już na 
pierwszej sesji powołano "deputację do uł'Ożenia projektu wzglę- 
dem następujących sejmików" deputackich. W dwa dni różniej, 


ł 
I 


14 J. Kowecki, Poslowie debiutanci na Sejmie Czteroletnim, w: Wiek 
XVIII, Polska i świat. KSięga poświęcona Boguslawowi Leśnodorskiemu, 
Warszawa 1974, s. 195 - 210. 


9. 


131
		

/Magazyn_065_03_132_0001.djvu

			na następnej sesji, pr:zygotQwany projekt czytano i 2JoboWi'łzano 
Stanisława Brezę, PQsła gnieŹJnieńskiego, by "up7'osił imieniem 
Zgromadzenia" ffiaTszałka sejmu Stanisława Małachowskiego, 
,;iżby projekt ten był ll1iezwłocznie do stanów wniesiony". Prze- 
kazywanie Małachowskiemu pr'Ojektów i żądań byk> ["egułą. Dnia 
30 maja Zgromadzenie "roztrząsnąwszy projekt Straży [Praw - 
J. K.], tenże w izbie prawodawczej gorliwie utrzymywać jak naj- 
uroczyściej zaręczałQ". Dnia 13 czerwca i ma kilku późniejszych 
sesjach dyskutowano i poprawiano projekt ustawy Q Komisji Po- 
licji. A wi
 najważniejsze akty uchwalone przez sejm po 3 maja 
1791 T. były pierwej przedmiotem debat w Zgromadzeniu. 
Nieliczne wZlI11ianki w źródłach świadczą, że przynajmniej ;nie- 
które wiadom'Ości Q obradach Zgromadzenia docierały do współ- 
czesnych, którzy zdawali sobie sprawę z roli stronnictwa. Oto 
jakiś nowinkarz donosił iI1.a prowincję 5 X 1791: "Na dzisiejszej 
sesji [sejmowej - J. K.] obierali asesorów, którzy są sPQdziewani 
być kon:ie<:znie, ile że ich ksiądz podkanclerzy 
ołlątaj życzy 
i Klub Radziwiłłowskiego pałacu u siebie ich pisze" 15. Rzeczy- 
wiście, nad tematem tym Pirzyjaciele Konstytucji naTadzali się 
parokrotnie. 
Wpływ Zgromadzenia na Sejm, a także na inne władze i urzę- 
dy, nie ograniczał się do tego. Śledziło OTI'O realizację podejmowa- 
nych uchwał i w wypadku uchybień wywierało presję nawet na 
marszałka sejmu. W dniu 21 maja np. zdecydowało, że trrzeba 
prosić Stanisława Małach'Owskiego, by sprawdził w sw'Ojej kan- 
celarii, czemu t'O u'l1iwersaly marszałków sejmowych w sprawie 
Konstytucji 3 Maja "nie są jes:zcze po wszystkich grodach rO'ze- 
słal11e" . 
Czy pieif'Wsze P'OIskie stronnictwO' polityczne miało możność 
realizowania podstawowego celu tego typu organizacji - swojegO' 
programu polityczneg'O przez 'Uczestniczenie we władzy i wpływa- 
nie na tych sP'Oza własneg'O grona, którzy władzę dzierżyli? Już 


15 Dyaryusz różnych ciekawości czyli Excerpt z listów różnych, zaczęty 
die l octobris l791-mo Anno, Biblioteka Poturzycka, rkps 137, s. 3 - 4, 
Lwowska Biblioteka Naukowa. 


132
		

/Magazyn_065_03_133_0001.djvu

			..... 


ł 


chyba z pr;zytoc'Zonych przykładów działań Zgromadzenra wynika 
odpowiedź pozytywna. 
O tych możliwościach de,cydował 'Skład Zgr'Omadzenia. W sej- 
mie Przyjaciele Konstytucji, chociaż formalnie s'banowili mniej- 
szość, w praktyce łatwo mogli przeważać liczebnie. Z reguły więk- 
szości członków parlamentu nie byłO' w Warrszawie, a z 'Obecnych 
nie wszyscy uczęszczali pilnie na jego 'Obrady. Natomiast Zgro- 
madzenie zobowiązało posłów i senatorów - członków stron- 
nictwa do stałej 'Obecn'Ości na sesjach sejmu. Ponadto Przyjaciół 
Konstytucji wiązałO' w każdej sprawie stanOlWisko Zgromadzenia, 
podczas gdy 'Opinie poz'Ostałych uczestników 'Obrad sejmu bywały 
,rozbieżne. Ten sposób działania politycznegO' 'został już spraw- 
dz'Ony przy fO'TsQwaniu Konstytucji 3 Maja i jego skutecznO'ść za- 
ważyła na decyzji utworzenia Zgromadzenia, by dalszym poczy- 
nani'Om reformatorów nadać bardziej z'Organiz'Owany, systema- 
tyczny i dług'Ofal'Owy chaTakter. Wa..."1o dodać, że analiza debat 
i gł'Osowania w sejmie dowodzi wysokieg'O stopnia zdyscyplinO'wa- 
nia parlamentarnych człO'nków Zgromadzenia. Był'O ono 2JIlacz:nie 
większe niż w wielu dwudziestowiecznych partiach politycznych. 
Realizację celów Zgromadzenia ułatwiała 'Obecność w nim mi- 
nistrów i dygnitarzy oraz ścisłe powiązania ze Stanisławem Au- 
gustem i maTSzał:kiem sejmu Stanisławem Małachowskim. Z kQ- 
lei czł'Onkostwo Kl()łłątaja i jego ludzi oraz przywódców i działa- 
czy mieszczańskich gwarantowało możność posłużenia się miesz- 
czaństwem i ludem stolicy dl() paraliżowania 'Opozycji i wywiera- 
nia presji na wahających się. 
Wśród robót politycznych Zgl'Omadzenia warto jeszcze wspo- 
mnieć TOzwiniętą na dużą skalę działaLność propagandową w 'Obro- 
nie Ustawy Rządowej, atakowanej z miejsca przez przyszłych 
taJrgO'wiczan. Chyba naj celniejszą odprawę dał im poseł inflanoki, 
wówczas P.rzyjaciel Kvnstytucji, Antoni Trębicki w Odpowiedzi 
autorowi prawdziwemu uwag Dyzmy Bończy Tomaszewskiego 
nad Konstytucją i Rewolucją dnia 3 maja. 
Działaln'Ość Zgromadzenia Przyjaciół K'Onstytucji RządO'wej 
stopniowo słabła, swoje sesje od:bywał'O 'On'O coraz !!"Zadziej. Udo- 


133
		

/Magazyn_065_03_134_0001.djvu

			kumentowane znanym ;nam protokołem czynności kończy sesja 21 
z 14 grudnia 1791 r. Dotychczasowi badacze zgodni są w bardzo 
uprawdopodobnionej opinii, źe nie był to koniec stronni'ctwa j że 
kvntynuorwało 'Ono swoje roboty w roku następnym, nie zacho- 
wały się tylko protokoły z jego obrad, ani nie natrafiliśmy na 
inne bezpośrednie dowody dalszej aktywności Zgromadzenia. 
Siady tej aktywności, chociaż malejącej, istnieją. Przytoczmy dla 
przykładu list do 'redakcji "Gazety Narodowej i Obcej", jaki z da- 
tą 14 III 1792 'r. nadesłał poseł francuski w Warszawie Marie De- 
schorches. Bror.iąc się przed zarzutem "gazety niemieckiej ham- 
burskiej" sprzyjania "klubowi warszawskiemu", twierdził on: "tak 
mał'O mam związków z klubem, o którym mowa, iż zaledwo byt- 
ność jego jest mi wiadoma" 16. Z pewnością jednak rola Zgroma- 
dzenia zmalała, o czym zdecydowała m.in. wspomniana już zmia- 
na taktyki, to znaczy szerszy powrót przywódców obozu 'reform 
do narad i decyzji 'zakulisowych, bardziej poufnych, z udziałem 
małej liczby osób. 
StronnictwO' 'Ostatecznie obumarło chyba na początku wojny 
polsko-rosyjskiej 1792 r. Istniało więc zaledwie około roku. Jed- 
nak w dziejach polskiej kultury politycznej wypełniłu jedną 
z ważnych kart otwierających księgę, na której mvżemy położyć 
tytuł: początki nowoczesności. I to nie tylko, a może nawet nic 
głównie ze względu na dQkonania i osiągnięcia faktyczne, chociaż 
i te nie były bez wartości. Za ważniejsze i trwalsze zdobycze 
uznałbym wypracowanie zorganizowanych form walki politycznej, 
wciągnięcie do działań szerszego kręgu ludzi, niż to czyniły z na- 
tury mniejsze kluby, stworzenie forum uaktywniania ich i uczenia 
myślenia kategoriami wspólnych działań w interesie narodu i pań- 
stwa. 
Właśnie ludzie! Wielu Przyjaciół Konstytucji - rzecz jasna 
nie wszystkich, bo nie wszyscy pozostali wierni nurtowi ideowe- 
mu, w którym się znaleźli w 1791 r., a ponadto członkowie Zgro- 
madzenia, jak zresztą każdego stronnictwa, nie tworzyli mo- 
nolitu politycznego - spotkamy wkrótce w sprzysiężeniu, któ- 


l' "Gazeta Narodowa y Obca" 17 III 1792 r., nr 22, s. 130. 


134 


I 
L 


-
		

/Magazyn_065_03_135_0001.djvu

			re przygotowywało powstanie kościuszkowskie 1794 r. Spotkamy 
ich też w klubach jakobińskich już podczas 1nsurekcji kościusz- 
kowskiej, w orgalIlizacjach emigracyjnych po upadku powstania 
czy wreszcie w Towarzystwie Republikanów Polskkh. Była to 
może najważniejsza kO'ntY'nuacja osiągnięć Zgromadzenia Przyja- 
ciół Konstytucji Rządowej. Jego eks-członkowie zdobyte w nim 
doświadczenie przeni€śli i wykorzystywali w późniejszych 'Orga- 
nizacjach. WzorowalIlie się tych ostatnich na pierwszym polskim 
stronnictwie politycznym wykazał już Bogusław Leśnodorski 
w dziele Q Polskich jakobinach 17, do któregO' tutaj wystalI"Czy si
 
'Odwołać. 


17 B. Leśnodorski, op. cit., s. 145 - 203.
		

/Magazyn_065_03_136_0001.djvu

			STEFAN KIENIEWICZ 


Polska kultura polityczna' w XIX wieku 


Moją wypowiedź zacząć wypada rod zastanO'wienia się: jak 
właściwie rozumieć termin "kultura polityczma"? Sięgnąwszy do 
niezawodnegD Slownika prQf. Doroszewskiego znalazłem w nim 
wyrażenia: Kultura ludowa, narodowa, umysłowa, duchowa, jak 
również materialna, fizyczna i rolna. Jest też mowa w Slowniku 
Q kultw-ze literackiej, teatralnej i tDwarzyskiej; 'O kultUirze języ- 
ka, kulturze produkcji, kulturze jedwabnika, a nawet o kulturze 
bakterii cholery! Zabrakło natomiast kultuTY PQlitycznej, jakk'OI- 
wiek znalazła się (z powDłaniem na prof. Liberę) polityka kultu- 
ralna, które to pojęcie 'Oznacza coś zgDła odmiennego. Okazało się 
więc, że w braku autoryzowanej definicji muszę Q właSlJlych si- 
łach określić zakres swego referatu. Nasuwały się zaś wątpli- 
wości. 
Jeszcze w Trylogii Sienkiewicz używa, archaizując, wyraz 
"polityczny" w2maczeniu: dobrze wychowany, umiejący się zna- 
leźć, TOZtmpny, układny - słowem, kulturalny. W tym wypadku 
wyrażenie: kultura polityczna byłoby nie na wiele przydatnym 
pleonazmem. Dziś oczywiście przymiO'tnik "polityczny" iTlabrał ;in- 
nego znaczenia. Odnosimy go do wszystkiego, co tyczy się pań- 
stwa, zarządzania państwem, walki o władzę w państwie. Jeśli 
walka ta wkracza w ostre stadium, wówczas zarówno czynniki 
rządzące, jak też środowiska opozycyjne skłonne są dla osiągnię- 
cia swego celu stosować wszelkie środki. W takich wypadkach 


136 


l 


..........
		

/Magazyn_065_03_137_0001.djvu

			-. 


życie polityczne może wziąć rozbrat z kulturą. W temacie referatu 
może się więc zawierać contradictio in adiecto. Mimo to funkcjo- 
nują normy nawet i w tej dziedzinie. Kipling pisał o "prawie 
dżungli" mając na myśli także społeczeństwo ludzkie, a i w śro-' 
dowiskach przestępczych obowiązują niepisane reguły gry. Zna- 
my z historii okresy, gdy walkę o władzę rozstrzygał miecz, 
albo trucizna. Znamy i dziś reżymy, w których wojskowy za- 
mach stanu, pr'Onunciamento, jest instytucją sankcjonowaną przez 
zwyczaj, jeśli nie przez prawo. Zresztą i tam, gdzie funkcjonuje 
konstytucja, rozgrywki wokół aparatu władzy nie w pełni liczą 
się z paragrafami ustaw; stosowane bywają te czy inne formy 
nacisku, wymiany usług, jeśli nie wręcz korupcji. To wszystko 
nie zmienia faktu, że w każdym społeczeństwie, poza wyjątko- 
wymi chwilami rewolucyjnych wstrząsów, obowiązują jakieś nor- 
my postępowania w życiu publicznym - nie tylko pisane, 
ale i milcząco przyjęte, prawie zawsze zresztą narzucone przez 
grupę, która sprawuje władzę i służące jej interesom. Kiedy masy 
ludowe włączają się d'O polityki, poprzez akcję strajkową i mani- 
festacje uliczne, zrywają one 2JWYkle z 'Obowiązującymi normami, 
ale zaraz też tworzą nowe, egzekwowane z równą stanowczością. 
Normy postępowania w życiu publicznym są zatem zmienne 
w przestrzeni i czasie. Im bardziej jednak są lI"ozbudowall1e, im 
powszechniej akceptowane, im mniej pozostawiają pola SatrooW'Oli, 
albo tJ1ranii, tym skłonniejsi jesteśmy mówić Q kulturze politycz- 
nej, cechującej dalI1Y kraj i daną epokę. 
Wiek XIX przywykliśmy uważać w Europie za czas rozkwitu 
owej kultury. BUTŻuazja przejmująca władzę z rąk starych dy- 
nastii oraz sfer arystokratycznych, gruntowała nowe porządki 
na paragrafach konstytucji, .na funkcj'Onowaniu parlamentów, na 
publicznej kontroli czynności rządu. Zycie polityc:m1e toczyło się 
baro.ziej ja.wnie, niż za czasów oancien regime'u, dzięki większej 
swobodzie prasy i niezależności sądów. Wyraz "parlamentarny" 
oznaczał tyle, co: zg'Odny z dobrymi 'Obyczajami, przyzwoity 
i (właśnie) kulturalny. Przymiotnik "nieparlamentarny" - Zll1ÓW 
sięgam do Doroszewskiego - IZnaczył wówczas tyle, co ordy- 


137 


-
		

/Magazyn_065_03_138_0001.djvu

			narny, niecenzuralny. Wszystkie owe przyzwoite obyczaje utrzy- 
mywały się w środowisku dobrze wychowanych przedstawicieli 
klas posiadających. Już pod koniec ubiegłego stulecia dOZlIlawały 
obyczaje te zakłóceń ze strony potężniejących ruchów rewolucyj- 
nych: robotniczego, ludo:weg'O a także -ruchów nacjonalistycznych. 
Dopiero jednak 1914 T. zamknął epokę "starej Europy" i zdepre- 
cjonował obyczaje przedwojenne, na równi z walutami wymie- 
nialnymi na złotO'. 
"Kultura polityczna Eur'OPy w XIX wieku" - jest to więc 
zjawisko historycL'Jne, podlegające badaniom naukowym. Ale czy 
m'Ożna mówić w owych latach o polskiej kulturze politycznej? 
Wiadomo przecież, iż naród nasz w ciągu lat z górą stu pozosta- 
wał w niewoli, że władzy trzech państw zaboJ'Czych nie uznawał 
'Za swoją własną, że nie czuł się zobowiązany wobec niej żadnymi 
przysięgami i paragrafami. Czy w walce 'DalSzej 'O niepodległość 
'Obowiązywały jakiekolwiek dobre obyczaje? Zobaczymy za chwi- 
lę, że 'Obowiązywały - i to nie tylko wewnąt!rz obozu niepodle- 
głościowego. Pamiętajmy, iż obóz ten nigdy prawie nie 'Obejmował 
całego społeczeństwa. 
Specyfika polskiej kultury politycznej okresu niewoli pole- 
gała oczywiście na tym, że kształtowała się ona Ipomimo krępo- 
wania, lub wręcz tępienia życia politycznego polskiego\ W Rosji 
carskiej aż do 'rewolucji 1905 r. legalnego życia politycZiI1ego nie 
było; sprowadzało się onO' do zakulisowych Tozg.rywek różnych 
koterii dworskich w Petersburgu. W Prusach (Niemczech) życie 
parlamentarne zaczyna się od 1848 r. Jednakże polscy reprezen- 
tanci w sejmie pruskim i w berlińskim Reichstagu pozostają nie- 
wielką, iz'Olowaną grupą, pozbawioną wpływu na rządy. W sa- 
mym zaborze pruskim są oni odsUiIlięci od władzy, a ich dzia- 
łalność publiczna podlega skrępowani'Om i szykanom. Inaczej 
dzieje się w zaborze austriackim, poczynając 'Od lat sześćdzłe- 
siątych. Polacy uzyskują przewagę we władzach autvnomicznych 
w Galicji, a także udział i wpływy w zarządzie monarchii. Jed- 
nakże i tych korzyści nie mOŻJD'a wyolbrzymiać. Autonomia Ga- 
licji była vgraniczona. Rada Państwa w Wiedniu nie spraw{)wała 
rzeczywistej władzy, a naj istotniejsze decyzje zapadały w gabi- 


138 


L
		

/Magazyn_065_03_139_0001.djvu

			necie cesarza. Tak więc 'Obce, lub wf\ogie czynniki kształtowały 
nasze życie polityczne we wszystkich trzech zaborach: jeśli zaś 
naród nasz afkmował własne istnienie, czynił to na przekór za- 
bO'mom, lub też w walce z nimi. 
Owczesne polskie źycie polityczne toczyŁo się więc w dwóch 
płaszczyznach: jawnej 'Oraz zakonspil'Owanej. \ Obyczaj polityczny, 
obowiązujący na owych dwóch płaszczyznach, należy z konieczno- 
ści -rozpatrywać oddzieLnie, jakkolwiek jest tO' .rozgraniczenie um'O- 
wne i dowolne. Oba nurty: legalny i tajny, współistniały przez 
cały czas niewoli. Nawet w okresach. gdy społeczeństwo polskie 
cieszyło się względną swobodą, jak np. za Księstwa Warszawskie- 
go i konstytucyjnego Królestwa. albo w autonomicznej Galicji, czy 
też w Warszawie po 1905 r. - obok życia pulitycZ'negD jawnego 
i legalnegO' utrzymy.wałO' się i nielegalne w postaci sfDrmalizowa- 
nych związków tajnych i podziemnych partii politycznych, a choć- 
by tylko dorywczych pOrDzumień opozycyjnych działaczy. Jed- 
nakże lJ:ównież w okresach całkowitego braku swobód politycznych 
we wszystkich trzech zaborach po 1795 r., w Galicji za Metterni- 
cha, w Poznańskiem za Flottwella, w Królestwie za Paskiewicza. 
za Berga i za Hurki, nawet wtedy, gdy ów nurt PQlityczny został 
zepchnięty w podziemie, funkcjonowały organizacje legalne, któ- 
re na marginesie swych ujawnionych celów gospodarczych, lub 
kulturalnych, 'realizowały pewne cele polityczne. Dosyć przy- 
pomnieć Warszawskie T'Owarzystwo Przyjaciół Nauk założone 
w 1800 r., poznańskie kasyna lat trzydziestych, zjazdy klemen- 
sowskie lat czterdz.iestych, liczne warszawskie imprezy 'Organicz- 
ne doby popowstaniowej. Można też stwierdzić, że nie było u nas 
konspiracyjnego polityka, który w miarę możności nie korzystałby 
również z drÓg legalnego oddziaływania: poprzez prasę, lub też 
działalność naukową. I na 'Odwrót: nie było również w XIX w. 
takiegO' polskiego legalisty, najbardziej zaprzysięgłego wroga kon- 
sp i.racj i, który w swojej karierze nie uciekałby się, choćby prze- 
lotnie, do załatwienia czegoś konspiracyjnie, jak byśmy dziś po- 
wiedzieli, "na lewo". JawnO'ść i konspiracja splatały się nieroz- 
dzielnie, a jeśli w referacie naszym, :ze względów metodycznych 
rozpatrywać będziemy 'Osobno te dwie farmy życia politycmego, 


139
		

/Magazyn_065_03_140_0001.djvu

			czynimy tak z zasadn1czeg'O powodu: kultura polityczna była tu 
i tam odmienna. 
Legalne [życie polityczm.e polskie pomiędzy 1795 a 1918 r.\ 
obejmuje dwie zazębiające się, ale przecież odrębne dziedziny. 
;Pierwsza z nich t'O udział P'Olaków w aparacie władzy:1 czy 
to we władzach centTalnych państw zaborczych: od Adama Czar- 
toryskiego, ministra Aleksand'l'a I, aż do Leona Bilińskiego, wie- 
lokrotneg'O ministra Francis
ka Józefa, czy też w lokalnych wła- 
dzach na gruncie dzielnicy: a więc w Warszawie pomiędzy 1807 
a 1867 r., w Wolnym Mieście Krakowie pomiędzy 1815 a 1846 r., 
w autonomicznej Galicji. Tu równ1eż należy uwzględnić ujawnia- 
jące się władze powstańcze z lat 1830 - 1831, 1846, 1848, a nawet 
z 1863 II'., jeśli wziąć pod uwagę jawną służbę dyplomatyczną 
Rządu Narodowego, albo też ikrrótkvtrwałą, ale ujawnioną dykta- 
turę Langiewicza. 
Druga zaś, rO'zległa dziedzina legalnego życia politycznego, to 
udział w nim sP'Ołeczeństrwa. Tutaj zaś wchodzą w grę: funkcjo- 
nowanie ciał samorządowych w okresie Księstwa Warszawskie- 
go, a potem pod zabarem pruskim i austriackim, udział Polaków 
w życiu parlamentarnym kraju; sejmy Księstwa Warszawskiego, 
Królestwa PO'lskieg'O i Wolnego Miasta Krakowa, Galicyjsiki Sejm 
K1rajowy, działalnvść Kół P'Olskich w Berlinie, Wiedniu i Peters- 
burgu, 'Organizacje polityczm.e emigracji, legalne organizacje poli- 
tycme w kraju oraz politycma aktywność innych organizacji le- 
galnych (gospodarczych, kulturalnych itp.). 
Jakież więc specyficZlDe cechy obyczaju politycznego dostrze- 
gamy pośród tak l'o
maitych f.orm życia legalnego w Polsce? 
Sądzę, iż wypada zacząć od eliminowania tych wszystkich 
f.orm, które zostały nam naTzucone przez 'Obcą władzę, i do któ- 
rych nasi legaliści dostosowywali się biernie. Tak więc polscy 
urzędnicy średniego i wyższego szczebla urzędowali w dykaste- 
:riach petersburskich i wiedeńskich według tamtejszych reguł 
pragmatyki służbowej. Admil11istracja warszawska za Księstwa 
i Królestwa orgaJI1i7jowała się tI'ochę na modłę pruską, trochę na 
francuską, zaś po 1831 r. stopniowO' zaprowadzano w niej farmy 
rosyjskie. Z Austrii przejęła Galicja wyborczy system kurialny 


140 


'-
		

/Magazyn_065_03_141_0001.djvu

			tudzież złożoną procedurę uzgadniania decyzji pomiędzy władza- 
mi "krajowymi", a !rządowymi. T'O nie znaczy, aby Polacy zatrud- 
nieni w różnych ciałach rządQwych, zwłaszcza kvlegialnych państw 
zaborczych, nie Uisiłow.ali wycisnąć na nich osobistego piętna. Zna- 
ny jest fakt, że reorganizacja szkO'lnictwa rosyjskiegO', P'Odjęta 
pod auspicjami Adama Czartoryskiego., nawiązywała do W"ZOrów 
K'Omisji Edukacji Narodowej. Ich cechą znamienną było współ- 
działainie czynnika obywatelskiego z władzą państWQwą w zakre- 
sie rozbud.owy oświaty i k'Ontroli jej f.unkcjl()'l1owania. Sejmy 
Księstwa i Królestwa nawiązywały do pol:skich tradycji przedroz- 
biorowych, zwłaszcza zaś Sejmu Czteroletniego; dotyczy to, jak mi 
się zdaje, lI'ówmeż sejmu powstańcz,ego 1831 T. Bracia NiemQj'Ow- 
scy w 1818 i 1820 r. lansowali inną koncepcję, zaPQżyczoną 
z Francji i opozycji konstytucyjnej wobec ministrów królewskich, 
przy jednoczesnej 10jal:n'Ości wobec króla-cesaTza. Nie przebadano 
jeszcze dostatecZlIlie praktyki sejmu galicyjskiego, w jakiej mie- 
rze wyrobił on sobie własne normy postępowania. Franciszek 
Sm'Olka, jeden z czołowych parlamental"zystów galicyjskich, staiI'ał 
się, zresztą bez powodzenia, zapTOIWadzić w sejmie IWQWskill1l nie- 
które pI"oceduralne 'Obyczaje aIIlgielskiej Izby Gmin. Naśladowni- 
ctwa takie, d'Otąd bliżej nie zbadane, są jednak chyba tylko maT- 
ginesem tego, C'O nas tu interesuje, tj. kultury politycznej. 
jPodstawowym natomiast 'zjawiskiem jest fakt, że prawie aż do 
końca XIX w. środowiśk'O politykujące legalnie sklada się w Pol- 
sce z osób przynależnych do "towarzystwa", a więc w zasadzie 
z posiadającej szlachty, z dołączeniem niewielu przedstawicieli 
bUTżuazji (asymilowanej narodowO') .oraz iiIlteligencji (asymiIO'wa- 
nej ideologicznie). Dzięki temu w życiu politycznym panują dQbre 
maniery/Intrygi i podstępy nie są oczywiście wykluczone, ale 
praktykuje się je w sposób salonowy: jeśli zaś t'rzeba zdemasko- 
wać przeciwnika, dba się o to, aby nie "utracił twarzy". D'Obre 
towarzystwot'ruzstrzyga spory w swoim własnym gI"Onie/nie wy- 
nO'si ich na ulicę: stąd dobrze znana tendencja do uzgadniania 
kwestii spornych w malych konwentyklach, przystępowania dO' 
wyborów z jedną tylko listą, lub jednym nazwiski,em, tak aby nie 
'Oddawać decyzji "na żywi'Oł". Wybory w owych czasach są je- 


141
		

/Magazyn_065_03_142_0001.djvu

			Szcze stanowe, cenzusowe, albo kurialne, zatem nie demokratycz- 
ne. W sejmie lwowskim wszystkie sprawy personalne załatwia 
"komisja-matka", drażliwa tematyka w ogóle nie trafia do steno- 
gramów i do prasy. Jeśli już nie da się uniknąć krótkiego spię- 
cia, antagonistom politycznym P'Ozostaje zawsze jeszcze pojedynek. 
Nie ten wywodzący się z tradycji sarmackiej, ale przejęty z armii 
napoleO'ńs'kiej, a później pielęgnowany w świecie politycznym pa- 
ryskim i wiedeńskim. Pojedynek polityczny obwar-owany był tylu 
formalnościami, że nie pooiągał za sobą na vgół krwawych skut- 
ków. Trafiały się wyjątki. ale Q nich - za chwilę. 
Funkcjonowanie takiego systemu wymagało uznania okre- 
ślonych autorytetów 1. W każdej prowincji polskiej i w każdej 
guberni był w XIX w. ktoś lO znanym nazwisku i nieposzlakowa- 
nej reputacj,i, na którego się vglądano. Aura byłego męczennika 
narodowego okazywała się bardzo pTzydatna rnawet jeśli ów ex- 
-sybirak został potem ultralO'jalistą. W pierwszej połowie XIX w. 
autorytetami dla sfer konserwatywnych bywali wielcy panowie, 
albo zamożni ziemianie (Mickiewicz, Słowacki, Krasiński zostali 
pasowani na "wieszczów" dopiero po zgonie). P'Od koniec stulecia 
autorytetami przeważnie !konserwatywnymi stają się niekiedy bi- 
skupi, ale 'róWlnież pisarze tacy, jak Kraszewski, Sienkiewicz, 
Orzeszk'Owa czy Konopnicka. Jednak orzeczenia tych powag coraz 
cZl\ściej podówczas bywają kwestionowane. 
IDo polskich tradycji środowiska politycznego należał libera- 
lizm.1 Jest oczywiste, że w warunkach niewoli nawet sfery ugo- 
1 "Społeczność nasza odznaczała się zawsze i do dziś odznacza się hie- 
rarchicznością - poszanowaniem pewnych pozycji społecznych, niezależnie 
od wartości i wpływu osób, które je zajmują. Zdarza się to wszędzie, ale 
u nas więcej niż gdzie indziej. Wszakże porównywując tegoczesne w tej 
materii wyobrażenia z owoczesnymi, wielki krok naprzód pod tym wzglę- 
dem uspołecznienie nasze uczyniło! I znowuż dziwnie i przykro wyznać, 
iż post
p ten zawdzięczamy nie tyle własnym przekonaniom, ażeli wypad- 
kom, które przeprowadziły niwelujący strychulec rosyjski ponad głowami 
naszego społeczeństwa, zmuszając je po każdej katastrofie cofać się w po- 
szanowaniu faktycznych pozycji, a awansować w uznaniu dla osobistości 
i charakterów, które jedne nie przemijają, posiadając siłę odtwarzania 
straconych, a tak u nas niepewnych pozycji" - T. Bobrowski, Pamiętniki, 
t. l, Lwów 1900, s. 48. 


142 


...
		

/Magazyn_065_03_143_0001.djvu

			dowe i "umiarkowane" opowiadały się za :neminem captivabimus 
oraz za wolnQścią prasy, jak'O za miezbędnymi wcurunkami dzda- 
talności pubHc:lmej. Poglądy przeciwne: 00 celowDści cenzury pre- 
wencyjnej, spotykały się z potępieniem .opinii publicznej. ŚlIodQ- 
wisko polityków "dobrze wychowanych" dopuszczało 'róŻiIlice po- 
glądów na bardzo wiele kwestii - zawsze jednak z milczącym 
założeniem, iż utrzymanie porządku społecznego oraz polskiej 
tradycji szlacheckiej pozostaje poza dyskusją. Mogli spierać się 
w Towarzystwie Rolniczym rzecznicy uwłaszczenia tudzież oczyn- 
szowania, ale nie do pomyślenia była w tym gronie sama myśl 
'O lex agrarna, to jest Q likwidacji ziemiańskich fDlwarków. 
Konsekwencją tego stanowiska był specyfic:zmy stQsunek oma- 
wianego świata politycznego do skrajnej lewicy. W stosunku do 
osób, które nie !respektowały "reguł gry", nie O'bowiązywał też 
kodeks manier salonowych. Woino było burzyeiela chłopskiego 
kazać schwytać, zakuć w kajdanki i odstawić dO' cyrkułu. Ucho- 
dziło poznańskim zi,emianO'm zadenuncjować "niebezpiecznego de- 
magoga" Stefańskiego. Uchodziło za pom'Ocą intrygi wygryźć z ga- 
licyjskiego sejmu chłDpskiego posła-radykała, Siwca. Woino było 
też fabry'kantowi wzywać kozaków przeciw strajkującym 'robot- 
nikom. "Wolno było" - w tym sensie, że czyny podobne w śro- 
dowisku osób posiadających i dobrze umdzonych nie spotykały 
się z kategorycznym potępieniem. Jeżeli natomiast wydarzenia ta- 
kie nabrały rozmiary skandalu, starano się je tuszować. Tak więc 
śmierć Bobrowskiego w pojedynku z hr. Grabowskim w 1863 I. 
czerwoni potępili jako mord polityczny. Jednakże konserwatyści 
krakowscy uniewinnili zabójcę, mimo iż pojedynek miał proce- 
duralne mankamenty. "Reguły gry" nie obowiązywały w stosun- 
ku do rewolucyjnego demokraty... 
{Tu dochodzimy do istotnego problemu: stO&unku "dobrze uro- 
dzonych" legalistów do rządów zabDrczych i do sprawy narodo- 
wej/ Nie ulega wątpliwości, że nawet na skrajnej prawicy uczu- 
cia dynastyczne w stosunku do Romanowów, Habsburgów, czy 
Hohenzollernów nie były zakorzenione głęboko. Jeśli je manife- 
stowano, to z jakąś lI'eservati.o mentalis; kto zaś wyznawał je na- 
prawdę szcze:rze, ten stawiał się poza nawiasem społeczeństwa. 


143
		

/Magazyn_065_03_144_0001.djvu

			Ogół polskich iklas posiadających owszem, skłatni'ał się dQ ugody 
z zaborcą, jeźeli tylko 'Otwierały się na nią widoki - .zawsze jed- 
nak z tym 'Omówieniem, że na ugO'dzi.e skorzystać mi'ała sprawa 
palska. Opinia publiczna, nawet ta !I1ajbardziej zachowawcza, nie 
tQlel'Owała publicZ!l1ego 'Odrzekania się od niepodleglDści, nawet 
osłanialIlego pretekstem walenrodyzmu. 
Na ziemiach kresowych, w prz,eciwieństwie do Królestwa i Ga- 
licji, 'Obowiązywał też w środowisku ziemiańskim /moralny zakaz 
sprzedawania majątków w 'Obce (niemieckie lub !rOSyjskie) rręce.j 
Nie był to zakaz w pelni skutecZ!l1Y, Q czym świadczy m.in. głoŚ!l1a 
sprawa Rydzyny, ale zawsze czyn tatki groził 'Ostracyzmem. Kiedy 
Tarnowscy z Dzikowa sprzedali 0.'0 Ameryki "Lisowczyka" Rem- 
brandta, na to aby wykupić z rąk niemieckich pewien majątek 
w Boznańskiem, czyn ich s.potkał się z aprobatą "Opi:nii. Taka była 
podówczas hieraTChia wartości. 
Istniało więc milczące zał'Ożenie 'W ŚI'odowisku legalistów, że 
wszystkie ich odcienie źywią w głębi oorca ten sam patri'OtyCZiI1Y 
ideał. Tym samym 'Obowiązywała między nimi solidarność w sto- 
sunku 0.'0 'Obcej władzy. Działała w P'Olsce wielka mnvg'Ość przed- 
sięwzięć 'Organicznych, konkurujących ze sobą ze względów ideo- 
logicznych, a choćby tylko persanalnych i prestiżowych. Stan'Ow- 
cz'O jednak nie uch'OdziłO' szkodzić kvn'k1l'rencji u władz zabo'rczych 
- tak długo oczywiście, dopóki 'Owa kO'nkUir€'l1cja nie 'Okazała się 
winną bezbożnictwa, albo rradykalizmu antyszlacheckiego. 
Wśród emigracji politycZ!l1ej swary bywały naprawdę "potę- 
pieńcze", słownictwv zaś mal'O wybredne. W zasadzie jednak tu- 
łactwo polskie uważałv się za jedną TOdzinę, ,solidarną mimo rróż- 
nicy przekonań. Poza nawias.em emigracji stawał ten, kto zgłaszał 
się po paszport do carSkiej 'ambasady, a tym bardziej ten, kto po- 
dejmvwał się szpiegowania współbraci. Potępiano również udzie- 
lanie infO'rmacji policji francuskiej, zaś podejrzliwie 'Odnosz'On'O 
się do każdej próby zaciągania do "Obcej służby polskich jednostek 
wojskowych. Zaciąg indywidualny "Opinia t'Olerowała, ale polskie 
formacje pod 'Obcym sztandarem trakt'Owan.o jako kond'Otierstwo 
i doanagan'O się w takim wypadku gwarancji dla sprawy polskiej 


144 


...
		

/Magazyn_065_03_145_0001.djvu

			ze strony 'Obcego państwa. Wpływało na taką postawę bole
11e 
wspomnienie San Domingo oraz kampanii hiszpańskich. 
Gdy już w kraju wybuchł'o powstanie, wchodziła w żyde./za- 
sada posłuszeństwa wobec uznanej władzy narodQwej: Znów: 
"wchodziła w życie" w tym sensie, że nieposłuszeństwo wobec 
władzy spotykało się z potępieniem patriO'tyczmej opinii. Nie wol- 
no zresztą t'racić z oka, liż owa zasada r"zg'Ody 'l1.CU"OdowejJ' była 
zawsze narzędziem w Tęku tej partii, która 2JIlajdowała się u ste- 
ru. W imię "zgody narodowej" obóz P'Olskiej kontrrewolucji 
w 1831 ir. zwalczał klubistów 'z T'OwaTzys1Jwa Patriotycznego. 
W myśl tej samej ,zasady K'Omitet Centralny Narodowy usiłował 
podporządkQwać sobie obóz białych w początkach powstania sty- 
czni'Owego. W tej chwili jednak interesują nas nie kulisy politycz- 
nychrozgrywek, ale samo funkcj1onowanie politycznego obyczaju. 
Z chwilą rozpoczęcia walki zbrvjnej 2J1likały, oczywiście tylko po- 
zornie, antagonizmy partyjne. Obowiązyrwał jednolity frvnt. Rozu- 
miało się natomiast samo pnez siebie, że z chwilą, gdy powstanie 
upadło, kończy się także obowiązek posłuszeństwa wobec władzy 
narodowej (nieraz sabQtowano tę władzę i w czasie powstania, 
ale dopiero teraz wolno to było czynić z podniesionym czołem). 
Zasadę solidarn'Ości narodowej w stosunku dO' cud7loziemców 
starano się podtrzymać i w czaSlie pok'Oju, w szczególności na 
gruncie obcych parlamentow. frak. więc w Poznańskiem za pro- 
blem naczelny uznawan'O przepr'Owadzenie polskiego kandydata 
do sejmu lub do Reichstagu, a nied'OPuszczenie kandydata nie- 
mieckiego. } Istniał zatem Centralny Komitet Wyborczy, który ty- 
pował polskich kandydatów w każdym okręgu, wyborcy 7Jaś 'Obo- 
wiązani byli w sumieniu głosować na nich i w żadnym wypadku 
nie zgłaszać kandydatur konkurencyjnych. Komitet Wyborczy 
znajdował się w ręku wielkiego ziemiaństwa i służył umocnieniu 
hegemonii klas posiadających nad elementem ludowym. Podobnie 
działo się w Galicji, w wyborach do sejmu i do Rady Państwa. 
W kurii wielkiej własności i w obu kuriach miejskich stawianie 
kandydatur pOZQstawiano grze miejsoowych interesów. Jednakże 
odnośnie kurii drobnych posiadłości zakładano, że chłopscy wy- 


10 - DZieje kultury politycznej 145
		

/Magazyn_065_03_146_0001.djvu

			borcy ("Mazu
zy" na zachodzie kraju, "Rusini" na wschodzie) nie 
będą głosowali zgodnie z interesem narodowym i że trzeba na- 
rzucać im właściwych kandydatów. Proponował ich więc rów- 
nież Centralny Komitet WyboTczy, zł,ożony z 'ziemian i typujący 
ziemian. 
(Poktryna solidarności sięgała dalej, poza 'Okres wyborów. 
W oabcym parlamencie, w Ber1
nie czy też w Wiedniu zawiązywało 
się Kołoa Polskie, 'złoźane w większości z przedstawicieli prawicy, 
co było nieuniknionym następstwem takich właśnie, jak wspo- 
mniano, wyborów. Lecz 'również oPOlzy,cyjni, demokratyczni po- 
słowie 'Obowiązani byli wstępować do Koła, zawsze w imię za- 
sady s?.fula
o!ci narodowej] Tym samym nie było im wolno 
wchodzić na własną rękę w stosunki z ugrupowaniami innych 
narodowości, chociażby reprezentowały pokrewną im ideologię. 
Wszyscy zatem posłowie polscy byli zobowiązani do ślepego po- 
słuszeństwa wobec władz Koła, wyłonionych 'Przez konserwa- 
tywną więks:ność; nie tylk'O musieli głosować tak, jcrk 1m kazano, 
ale i występować publicznie w obcym parlamencie mogli tylko 
za zgodą prezesa K'Oła i stosownie do jego dyrektyw. Podobny 
regulamin uchwaliłoa sobie Koło Polskie w petersburskiej Dumie 
po 1906 r. Tam spTawa była prostsza, ponieważ do Koła należeli 
tylko endecy i ich s'Ojusznicy realiści. Lecz w Berlinie i w Wied- 
niu dochodziło nieraz do secesji z Koala PQlskiego mniejS'z'Ościo- 
wych grup demokratycznych. Jednakże secesje takie 'nie znajdo- 
wały dostatecznego popa>roia w 'Opinii krajowej. Mit solidarno- 
ściowy służył bardzo skutecznie hegemonii ,klas posiadających. 
Zasada solidatrnO'ści nie obowiązywała w galicyjskim sejmie 
krajowym posłów z kurii wielkiej własnoaści i miejskich. Te dwie 
grupy uważały się za pełnom'Ocników ukreślonych (przeważnie 
d'Ość wąskich) ciał wyborczych i w wypadku, gdy opinia publicz- 
na poddawała krytyce jakieś ich wystąpienie, odwoływali się do 
wyborców: czasem tylko zwołując wiec, czasem składając mandat 
i poddając się reelekcji. W ogromnej większoości wypadków poseł 
czy to ziemiański, czy miejski składający mandat w czasie ka- 
dencji bywał obierany powtórni,e, co świadczyło o tym, że na 'Ogół 
miał rozeznanie w nastrojach swych mocodawców. 


146 



 


..-
		

/Magazyn_065_03_147_0001.djvu

			W ostatnich latach przed I wojną światową zaczynamy do- 
skzegać próby ogmniczania swobody manewrów również posłów 
sejmowych. Koł'O P'Olskie w Wiedniu przechodzi głęboki kryzys 'Od 
czasu zaprowadzenia P'Owsze.chnego głosowania. Jego funkcje ja- 
ko iI"egulatO'ra 'Opinii public2mej usiłuje przejąć tzw. kołO' sejmowe 
grupujące posłów polskich do sejmu krajowego, wciąż jeszcze 
'Obieranych na zasadzie kurialnej. Przewagę w kole sejmowym 
miał tzw. antyblok, jednoczący podolaków z endekami - była to 
więc koalicja konserwatywna i nacjonalistyczna. Prawnego tytułu 
do narzucania swej woli koło sejmowe nie miało; moralny jego 
autorytet bywał kwesti'Onowany; a jednak stanowiło O'no siłę po- 
lityczną, wspalItą na wciąż jeszcze żywotnej zasadzie solidaryzmu 
na'rodowego. 
Popowstaniowe przemiany gospodarcze i społeczne, najdalej 
posunięte w zaborze 'rosyjskim, a zwłaszcza w Warszawie, redu- 
kują stopniowo znaczenie środowiska arystokratyczno-ziemiań- 
skiego jako regulatora opinii publicznej. W dobie pvzytywizmu. 
kształtuje się na gruncie warszawskim nowy typ kultury politycz- 
nej, który umownie nazwać trzeba inteligenckim. Są to czasy, gdy 
legalna akcja polityczna nie jest możliwa, a miejsce jej zajmuje 
aktywność społeczna. Uczestniczą w niej grupy i grupki najróż- 
niejszych przekonań, 'Od konserwatystów do socjalistów, zwalcza- 
jące się nie!faz zaciekle. Jednakże funkcjonuje w środowisku tym 
jakiś kodeks p'Ostępowania, niepisany, więc i nieprecyzyjny, oczy- 
wiście też nieraz łamany - z tym że wyk'l'Oczenie przeciw przy- 
jętym nvrmom spotyka się z powszechnym potępieniem. Sto- 
sownie d'O tych nOlrm niepisanych istnieje obowiązek świadczenia 
na cele społeczne: czy to składką, czy większą fundacją, czy pió- 
rem, czy też zwłaszcza pracą 'Organizacyjną. Trzy są grzechy god- 
ne potępienia VI ogólnie przyjętym kodeksie: sobkostwo, sprzenie- 
wierzenie mienia publicznego., wysługiwanie się zaborcy. Wolno 
najostrzej krytykować społeczeństwo, nie wolno tracić wiary 
w jego uzdrowienie. Sympatie dla socjalizmu są w pełni dvpu- 
szczalne, ultramontanizm budzi podejTzenie. Podkpiwać wolno 
z Zydów i należy im prawić morały, ale antysemitzym nie należy 
do dobrego tonu. 


10. 


147 


-
		

/Magazyn_065_03_148_0001.djvu

			Egzekwowanie tych 'Ogólnie przyjętych norm nie szło zbyt 
sprawnie. WaJrto wszakże Z'WII'ócić uwagę lIla szerokie 'rozpowszech- 
nien
e tzw. sądów obywatelskich, powoływanych dla 'Załatwienia 
nie tylko prywatnych, ale i publicznych sporów. Odwołując się do 
arbitrów Q uznanym autorytecie wyrażano wotum nieufności są- 
dowi zaborczemu. Niemal z reguły sąd obywatelski wymie!rzał 
stronie mffiall1ej za winną grzywnę w postaci 'Ofiary na jakiś cel 
sp'Ołeczn y. 
Szczególnie rozbudowana była instytucja sądów koleżeńskich 
w środowisku uczącej się młodzieży. S'Zk'Oly średnie i wyższe, 
poddane 
piclowskiemu nadzOlI'Owi inspektorów, były zarazem 
przesiąknięte konspiracją - stąd cały system norm akceptowa- 
nych w życiu tajnym, półtajnym i jaWlIlym, niezaleimie od przy- 
należności partyjnej. Sądy koleżeńskie ferowały wyroki na wy- 
kluczenie z akademickiej społeczności na stałe, lub na określO'ną 
liczbę lat; niekiedy zakazywaly tylko skazanemu pełnienia urzę- 
dów z wyboru. Rzecz charakterystyczna: kiedy w 1900 r. grupa 
obywateli ziemskich wzięła udział w odsłonięciu pomnika Kata- 
rzyny II w Wilnie, a 'Opinia publiczna potępiła owych "katary- 
niarzy", jeden z nich, KO'nstanty Sk
rmUlllt, poddał się pod arbi- 
traż... Elizy Orzeszkowej. Pisarka zaś "skazała" gO' na rrezygnację 
z piastowania fll!l1kcji publicznych na przeciąg lat kilku. Obyczaj 
praktykowany w subkulturze młodzieŻJowej przeniknął do star- 
szego społeczeństwa. 
W tym miejscu wspomnieć też trzeba Q 'Obyczaju zdawałoby 
się niekulturalnym, mianowicie o policzkowaniu. Rzecz jednak 
w tym, że polityczny "rękoczyn" stał się podówczas niemal ce- 
rremvruaJ:em. Policzkujący na ogół występowal nie jako indywi- 
duum, ale w imieniu obrażonego środvwiska. Scena musiała roze- 
grać się w miejscu publicZII1ym, w obecności wiarygodnych świad- 
ków; obrażona instytucja, czy też organizacja, delegowała swego 
przedstawiciela dla publicznego pohańbienia prneciwni:ka. W środ'O- 
wisku inteligenckim policzelk rzadko kiedy kończył się pojedyn- 
kiem - szumiała tylko na ten temat prasa. Rozdzierano szaty 
głównie wtedy, gdy przedstawiciele młodzieży 'Obili szanQwaną 
powszechnie osobistość ze starszeg'O społeczeństwa (co spotkało 


148 


l
		

/Magazyn_065_03_149_0001.djvu

			między innymi Prusa w 1878 r., a Dmowskiego w 1911 r.). Utrzy- 
mywanie się owego procederu świadczy chyba Q tym, że mial on 
jakąś rację bytu. Jednostka, lub instytucja spotWaTZO'Ila w druku 
nie chciała O'dwoływać się dv zaborczego sądu i nie zawsze też 
mogła bronić się publicmie. Obawa skandalu grała rolę tłumika, 
który hamował, być m'Oże, nazbyt rozwydrzonych dziennikarzy. 
Normy politycznej kultwy, wypracowam.e w środowisku zie- 
miańskim, a później inteligendkim, :nie mogły odpowiadać nowym 
warstwom społecznym, wchodzącym na polityczną arenę od po- 
łowy XIX w. Ku niebywałemu zgorszeniu kół "dobrze wychowa- 
nych" demok1ratycZIIla lew
ca stopniowo wyłamuje się 'z milczącO' 
przyjętych zasad. Zaczyna się ten prQces w łonie Wiełkiej Emi- 
gracji, pierwszym jeg'O sygnałem jest secesja założyci-eli T'Owarzy- 
stwa Demokratycznego P'Olski,ego z Komitetu Narodowego, któ- 
remu przewodniczył tak przecie szanowany Lelewel. W tym sa- 
mym 1832 r. Tadeusz Ka:-ępowiecki publicznie, i to na oczach 
FiI"ancuzów, ostentacyjnie złamał obowiązujący kodeks, przeikre- 
ślając świętą i nietykalną zasadę "zgody narodowej". Wrzawa, 
jaka podniQsła się wokół tej mowy, tyczyła się nie tyle jej me- 
ritum, ile olmlicZIIl'Ości wystąpienia, czyli właśnie pogwałcenia 
"Teguł gry". W podobny sPQsób wypowiadały się manifesty Gro- 
mad Ludu Polskiego: 
lasowy interes ludu stawiały ODe na pierw- 
szym miejscu, przed doktryną solidary:z.mu narodowego) W kra- 
ju i na legalnej płaszczyźnie analvgiczne wyzwanie 2JOsta1o Tzucone 
znacznie późni-ej. W 1891 r. pierwsi posłowie ludowi, w 1897 r. 
pierwsi socjaliści galicyjscy odmówili wstąpienia do 
oła PQl- 
ski-ego w Wjedniu i po raz pierwszy z eUTopejskiej trybuny wy- 
stąpili z aktem oskarżenia przeciw polskiej szlachcie. Czy ukształ- 
tował się już wtedy nowy wariant ludowej kultury politycznej? 
Obawiam się, że nie od TatZU. Obóz socjalistyczmy poza Galicją 
trwał nadal w konspiracji, ujawniał tylko margines swej aktyw- 
ności. Obóz ludowy w Galicji był w początkach swych łagodnie 
mówiąc zanal'chizowany. W rywalizacji między działaczami ruchu 
luqO'wego wszystkie chwyty były dozwolone. 
I Zagrożenie tradycyjnej kultury politycznej przyszło też z in- 
nej strony - od nacjonalistów.fa schyłku XIX w. Dmowski i Ba- 


149 


--
		

/Magazyn_065_03_150_0001.djvu

			licki wystąpili publicznie z tezą, źe nie-PO'lacy zamieszkali w Pol- 
sce nie mają mOTaLnego prawa wspóldecydowania o losach kraju. 
Jak tę zasadę mzumieli endecy, tu okazało się juź w 1906 r., 
a bardziej jeszcze w 1912 'r. w czasie kampanii wyborczej do Du- 
my. Konkurująca ze stronnictwem ND pedecja miała w Warsza- 
wie popa'rcie wyboT'CÓW źydowslkich; ZJf'ozumiałe, że mawet Żydzi 
'Ortodoksi chętniej głosowali na polskich liberałów, niż na antyse- 
mitów. Urzędowa wykładnia endecka głosiła jednak, iź źydow- 
skie głosy "rnie liczą się" moralnie, że Polak nie ma prawa uzy- 
skać mandatu dzięki żydowskim głosam. Otóż i nowy aspekt "kul- 
tury" palitycznej, ktora wyda trujące owoce w 1922 .r. przy okazji 
wyborów prezydenta Narutowicza. 
Jeżeli jawne życie 'polityczne PO'ls'kie uzależnione było 'Od do- 
brej woli zaboil"ców, tO' w tej sytuacji stosunek do zaborcy ciąźył 
na stylu życia publicznego - tym bardziej tyczyła się to sfery 
konspiracji. Była ona, jak wiemy, 'Ogf'omnie If'ozbudowana, obej- 'I 
mowała bowiem nie same tylka orga;nizacje rewolucyjne i niepo- 
dległościowe, zmierzające z ukrycia, z celem natychmiastowym 
lub rQzłoż'Onym na lata, do 'Obalenia władzy zaborczej, albo teź 
społecznega ustl'Oju.,lWchadziły tu rÓwnież w grę organ'izacje mniej 
światoburcze, zmuszane do ukrywania częściowego lub całkowi- 
tego swej działalnvści, dla której nie mogły uzyskać legalizacji. , 
Tu należą szerok'O 
'ozpowS'zechnione w zabo'rze l'Osyjskim tajne 
przedsięwzięcia 'Oświatowe i samokształceniowe, kółka mł'Odzieży 
szkolnej, ukryte zgromadzenia zakonne, organiz'8'cje udzielające 
pom'Ocy oP'Ornym unit'Om 'Oraz te wszystkie zalegalizowane przed- 
sięwzięcia (pensje prywatne, czytelnie, kluby sportowe, księgar- 
nie itp.), które uprawjały "nielegalszczyznę" pod pokrywką in- 
nych czynności] (Cechą wiążącą te wszystkie rO'boty tak bardzo 
'Odmienne z punktu widzenia liczebności, celów i rali politycz- 
nej, łączyło tylko jedno: konieczność ukrywania się, a tym samym 
budowania działalności swej na zaufaniu do własnych członków 
i d'O nieczłonkowskiej klienteli) 
Zasada t!>olidartl1ooścjJ wszelkich 'f'obót antyzaborczych, Q której 
była mO'wa przy 'Organizacjach legalnych, 'Obowiązywała w jeszcze 
wyższym stapniu w sferze zakonspil[1owanej. Poszczególne spiski 


150 


---------....
		

/Magazyn_065_03_151_0001.djvu

			I 


I 
'I 


i tajne partie polityczne mogły konkurować ze sobą i zwalczać 
się najzajadlej, mogły stosować w tej walce wzajemnej różne 
podstępne chwyty i intrygi. JednO' tylkO' ni-e uchodziło: denuncjo- 
wanie przeciwni
a wobec zaborczej poHcji. "Nie uchodziło" - to 
nie znaczy, że się nie zdarzało. Wspomniano już Q paru takich 
wypadkach z lat 1845 -1846 - wzbudziły one wówczas głębokie 
zgorszenie, nawet w 
ołach politycznie zbli
onych do denuncjan- 
tów W 1863 11'. W Galicji trafiało się, że biali działacze sygnalizo- 
wali czerwonych policji austxiackiej, albo na odwrót, czynili to 
czerwO'ni w stosunku dO' białych. NazywałO' się to włożeniem prze- 
ciwnika "do szuflady". Ekslkuzą było to, że c.k. areszt lilie zdawał 
się nadmiernie groźny, uCiiekano zeń dziesiątkami. DlategO' wła- 
śnie nic było do pomyślenia wkładanie 
ogokolwiek "do szufla- 
dy" w zaboxze rosyjskim, gdyż tu z a:resztu szło się prawie zawsze 
na Sybill'. 
Wzgląd na dekQnspirację krępował też polemikę między or- 
ganizacjami tajnymi, nawet w prasie zakordonowej i emigracyj- 
nej. Ka:hde P'Olemiczne wystąpienie cokO'lwiek sprecyzowane, za- 
mieszczone w d.ruku, spotykało się natychmiast z zarzutem, że 
może napr:owadzić na ślad nieprzyj-acielską policję. Już po powsta- 
niu stycrn.iowym, gdy Józef Szuj ski rzucił anatemę na "liberum 
oonspiTo", na łamach "Czasu" padło prowokacyjne hasłO', że kO'n- 
serwatyści powinni pełnić I"olę "ochotniczej st'raży pożarnej", lik- 
widując na własną rękę tajne 1'0bQty niepodległościowe. Wezwa- 
nie to spO'tkało się z powszechnym oburzeniem i nie 'z;daje się, 
aby było wcielane w życie. Namiestnicy galicyjscy naJI"oclO'wości 
polskiej wydalali owszem za granicę konspirujących emigran- 
tów, lecz czynili tO' w charakterze cesarskich urzędników oraz bez 
aprobaty opinii publicznej. Opinia uznawała zatem, że można nie 
należeć do konspiracji, można je nawet potępiać - lecz nie ucho- 
dzi działać na ich szkodę 2. Dotyczyło tO' O'czywiście konspiTacji 


I Por. charakterystyczną ocenę J. L. Popławskiego: "w ostatnim okre- 
sie walki z uciskiem moskiewskim społeczeństwo wyrobiło sobie odpo- 
wiednią do warunków, w jakich żyć i działać musiało, etykę polityczną. 
Nakazy tej etyki były ściśle przestrzegane, nie tylko w stosunku do rządu 
rosyjskiego, ale i w naszych stosunkach wewnętrznych, w sprawach życia 


151 


--
		

/Magazyn_065_03_152_0001.djvu

			- 


niepodległości'Owych, ale z wyłączeniem socjalistów: na wczesnym 
'zwłaszcza etapie ich działaln'Ości, "Teguly gry" nie ob'Owiązywały. 
Doświadczyli teg'O Mendelson i MaTia JankowSka w Po:onaniu, 
w 1881 r. 
Znawcom tematu przychodzi oczywiście na myśl głO'śna spra- 
wa czytelni WarszawskiegO' T10warzystwa DobToczynnO'ści, denun- 
cjowanych w 1899 'l'. za rozpowszechnianie "niepmwomyślnej" li- 
teratury, cO' pociągnęła za sobą rewizje i aresztowania. DO'nas 
wyszedł ze śrQd'Owiska konserwatywnO'-klerykalnego. Jednakże 
SzkO'dy zadane tą drogą tajnej oświacie warszawskiej nie były, 
'Obiektywnie rzecz biarąc, zbyt dQtkliwe. Denuncjatorzy natomiast 
skompromitowali się tak gruntownie w opinii publicznej, że prze- 
ważnie wycofali się z piastO'wanych funkcji spolecznych. W moim 
'Odczuciu ów "skandal w WTD" świadczy właśnie najlepiej v tym, 
że denuncjacji nielegalnych Tobót organicZ'I1ych spałeczeństwo nie 
tolerQwało. 
Wykluczenie denuncjacji jaka narzędzia wa1lki politycznej nie 
O'znaczałO' bynajmniej, że spór z przeciwnikiem podziemnym roz- 
grywano zawsze metodami "faLr". Konspiracja lewicDwa stale 
spotykała się ze szkalowaniem szeptanym i drukowanym zarów- 
na w prasie legalnej, jak i nielegalnej. Przykro tO' stwierrdzić, ale 
ówczesna kultura polityczna nie wykluczała pomawiania prze- 
ciwnika a to, że jest prowokatorem albo częściej jeszcze pruskim 
agentem. Jakiś procent owych vskarżeń miatany .był w dobrej 
wierze, ale nie brakla i spotwarzania z premedytacją; daświad- 
czyły tegO' wszystkie kvlejne generacje konspiratQ:rów, poczyna- 
jąc 'Od lat czterdziestych XIX w. W następnej historycznej epoce 


publicznego i prywatnych... Była sfera nietykalna działalności narodowej, 
nieograniczona formalnie, ale powszechnie uznana. Otaczała ją «święta bru- 
zda» wyorana w sumieniu ogółu ... tak szanowana za dobrowolną zgodą, 
Że każde jej znieważenie poczytywanym było za świętokradztwo, za zdra- 
dę. W opinii publicznej wyrobiło się jakby instynktowne poczucie, co i kie- 
dy o działalności tego rodzaju mówić wolno, co powinno być w niej jaw- 
nym i podlegającym krytyce, a co trzeba osłaniać i ochraniać. W po_ 
szczególnych wypadkach to poczucie było niemal nieomylnym, niemal 
nigdy nie zawodziło" - cyt. za B. Cywińskim, Rodowody mepokornych, 
Warszawa 1971, s. 219 - 220. 


152 


....
		

/Magazyn_065_03_153_0001.djvu

			stereotyp "pruskiego pachołka" zastąpi, jak pamiętają starsi spo- 
śród nas, agent "żydok'Omuny". Spotwarzana lewica nie pozosta- 
nie dłuŻJna w odpowiedzi. Wymyślanie przeciwnikom od "targQ- 
wiczan" albo "socjal
zdrajców" tylk'O w jakimś procencie wspie- 
rało się na wewnętrznym przekonaniu wymyślających - równQ- 
cześnie bowiem służył'O lindoktrynacji własnego 'Obozu. Jest zro- 
zumiałe, że demokratyzacja życia politycznegO', rozwój organizacji 
legalnych i nielegalnych Q składzie TObotm.iczym i ,chłopskim, po- 
ciągał też za sl()bą demokratyzowanie się słownictwa. I nie można 
się także dziwić, że politycy starej daty łamali wówczas Tęce nad 
wulgaryzacją i zbrutalizowaniem parlamentarnych obyczajów. 
Pf1DCeS ten, oglądany 'z dalszej perspektywy, jesteśmy dziś skł,onni 
.oceniać nie jako załamanie się kultury politycZll1ej, ale jako kry- 
zys przejściGWY, związany z n.owym etapem TQZWOjU społeczneg'O. 
PQwróćmy jednak do !kultury politycznej związków tajnych, 
gdyż jest to temat nie opracowany dotąd, a chyba zasługujący na 
wni'kliwe P'Otra:ktowa!l'lie. Struktura ich, doskonalona metodą prób 
i błędów, trzymała się w przybliżeniu jednoliteg'O WZQru. Musiał 
więc istnieć ściślej zakQnspirowany ośrodek kierowniczy; były 
izolowane od siebie komórki kilkuosobowe, istniała szersza otoczka 
sympatyków i współpracowników niezaprzysiężonych. Do wyjąt- 
ków należała sytuacja, by jakiś związek tajny pozostawał czas 
dłużs'zy monopQlistą podziemia. Zawsze byłQ ich parę lub kilka, 
stosunki zaś między nimi należały do delikatnych. W podziemiu 
toczyła się gra o przechwycenie wpływów, Q narzucenie konku- 
rentowi własnegQ kierownictwa, Q poderwanie jeg.o klienteli. 
Każda orgarni'zacja tajna strzegła własnych tajemll1ic, starając się 
penetrować rejony przeciWlI1ika. Znamy te sprawy z Korespon- 
dencji filomatów, z zeznań śledczych okresu powstania stycznio- 
wegO', ze wspomnień działaczy Ligi N arodO'wej d Zetu, WielkiegQ 
Proletariatu i Związku RQbotników PQlskich. Aż d.o połowy lat 
dziewięćdziesiątych utrzymują się jakie takie kontakty między 
organizacjami tajnymi, nawet jeżeli nie są w pełni szczere i lo- 
jalne. Stanisław KO'swtski mówił I() stosunikach między socjalista- 
mi i naI"Odowcami na Ull1iwersytecie Warszawskim: "MaS'zerowaT}o 
o.sobno, lecz bito razem" - mając na myśli stosunek .obu tych 


153 


-- 


...J
		

/Magazyn_065_03_154_0001.djvu

			'Obozów dO' władz ucze1ni. Później dopiero 1I"0zchadzą się drogi, 
zaostrza się polemika, komó
i teJ"en'Owe Ligi, PPS, Bund u, 
SDKPiL separują się coraz hermetyczniej. I tylko w przełomo- 
wych chwilach, takich jak w 1905 T., pastawa mas narzuca kie- 
rawnictwO'm partii prz,ejściowe współdzłałanie. Chociaż skądinąd, 
ta sama rewolucja 1905 - 1907 r. wywoła konflikt dawniej nie da 
pomyślenia: walkę bratobójczą pomiędzy partiami, z bombą 
i brauningiem w ['ęku. 
Każda organizacja tajna musi jakoś ustosunkawać się do za- 
gadnienia terl'OTU jeśH, nie w jego wersji zaczepnej, to w obron- 
nej. Tel1rOr w wersji zaczepnej zakłada, że partia Tewolucyjna 
zdoła obalić us1rój, mordując jegO' przywódców. W tej formie 
teJ1ror w Polsce nie przybrał nigdy takich Tozmiarów, jak w Rv- 
sji - Narodna Wola i eserowcy - albO' też wśród anarchistów za- 
chodniej Europy. Nawet głośne zamachy warszawskie lat 1862- 
1863 miały mczej charakter retorsji, czy też 'odwetu na dygnita- 
Tzach odp'Owiedz.ialnych za terrO'r zaborczy. Nie wdaję się w tej 
chwili wlocenę (,.eł.awości, czy skuteczności tenmrystycznej tak- 
tY'ki; idzie mi I() to, jak odnosiła się do niej opinia publicZII1a. OtÓż 
jeśli :zJostawić na st'ronie O'bóz I()twaTcie kontrrewolucyjny, wydaje 
się, że ogół sP'Ołeczeństwa polskiego sympatyzował z zamachow- 
cami zarówn'O w czasie powstania styczniowego, jak i w 1905 r. 
Ruch robotniczy w swym nurcie manksistowskim wypowiadał 
się, jaik. wiadomo, pr:zJeciw terrorowi. Jednakże zakonspiT'owane 
partie socjalistyczne zarówno I i II P.roletariat, jak PPS i SDKPiL 
nie zawsze mogły uporać się z tym zagadnłeniem. ChudziłO' bo- 
wiem o terror obronny, o unieszkodliwianie, albo też karanie 
zdrajców, szpiegów, prawokatorów, nasyłanych przez ochranę do 
szeregów partii. Doły organizacj-i domagały się tępienia s.zpicli - 
wbrew pryncypialnemu stanowisku kierownictwa oraz wbrew na- 
stl'ojom publiczności, która gvtawa była entuzjazmować się za- 
machem na carskiego generała, czy oberpoliomajstra, ale 'Ot!rząsała 
się na skrytabójstwa jakichś osób anonimowych. Obok zamachów 
organiz'acja bujowa PPS uprawiała ekspropriacje. W historii po- 
rozbiorowej nie było to nowe zjawisko, bać przecie w 1863 T. 
spiskowcy i partyzanci konfiskowali masowo kasy "najezdnicze- 


154 


.... 


-
		

/Magazyn_065_03_155_0001.djvu

			go" rządu, i tO' nieraz na sumy wroci'Owe. Rzecz szczególna: opi- 
nia publiczna przyklaskiwała wówczas (w 1863 r.) tego rodzaju 
wyczynom. W następnym pokoleniu - mam na myśli Tzecz jasna 
sfery burżuazyjne - Rogów, czy też Bezdany budziły mieszane 
uczucia. Może iróż'nica polegała na tym, :łie w 1863 r. ekspropriacja 
dokonywała się w imieniu Rządu Narodowego. a w 1905 - 
w imieniu jednej z wielu partii politycznych? A może też bour- 
geois z początku XX w. kojarzył ekspropriację z socjalizmem i za- 
czynał obawiać się IQ własną kasę? Tak czy owak, udział w eks- 
propriacjach wypominanO' Piłsudskiemu (nie tylko w kołach en- 
deckich) w wiele jeszcze lat potem, nawet wówczas, kiedy Mar- 
szałek wedle popularnego wierszyka "zjechał z Bezdan do Nie- 
świeża" . 
W życiu politycznym naszych i dawniejszych czasów SPO'ty- 
kamy się z jesZ!cze jedną f'OT'mą terroru: tą mianowicie, którą 
organizacja tajna stosuje wobec własnego społeczeństwa. Tylko 
w krańcowych wypadkach terror tego rodzaju ucieka się dO' mor- 
derstwa; zwykle wystarcza zwłaszcza wśród drobnomieszczań- 
stwa bojkO't ekonO'miczny, wybicie szyb, kocia muzyka, a w końcu 
poturbowanie. Obóz czerwonych posługiwał się tymi środkami 
dość skutecznie w 'Ok'resie ma:nifestacji 1861 r. Potem, kiedy już 
wybuchło powstanie, znikła potrzeba stosowania takich form na- 
cisku w środowiskach miejskich, te bowiem poddawały się !roz- 
kazQm władzy narodowej ocho1mie i bez ociągania. Inaczej by- 
wał'O na wsi, gdzie zarówno organizacja cywilna, jak i naczelnicy 
wojslwwi, uciekali się dla wymuszenia posłuchu do chłosty 
i stryczka - co pr
ynioslo, jak się wydaje, sprawie narodowej 
więcej szkody niż pożytku. 
W całym popowstaniowym okresie już nie powtórzy się po- 
dobna sytuacja: podporządkowania społeczeństwa władzy jednej 
organi'zacji tajnej. Obce więc pozostaną polskiej kulturze politycz- 
nej praktyki znane np. z Irlandii, czasu walk o Home Rule, czy 
też z Algierii, podczas niedawnej wojny wyzwoleńczej. Ruch rQ- 
botniczy rzecz jasna wywierał nacisk na zatrudnionych w fabry- 
ce, zaś w czasie strajku nieraz siłą rozprawiał się z łamistrajkami, 
ale to działo się, rzec m'Ożna, 'Okazjona1nie ora'z nie wykraczało 


155 


--
		

/Magazyn_065_03_156_0001.djvu

			poza robotnicze środowisko. W czasie rewolucji 1905 - 1907 r. ry- 
walizacj'a pomiędzy kilku partiami nie pozwalała ubiegać się 
Q "rząd dusz" - ani siłą, ani perswazją - żadnej partii 'z 'OSIObna. 
Z kół mł'Odzieżowych wych'Odziły parokJ-otnie próby natrzucenia 
"starszemu spałeczeństwu" żałaby narodowej, z okazji stulecia 
pierwszego, dTugiego, czy też tTZec
ego TQr.zbioru. Wybijana więc 
szyby w mieszkaniach, gdzie odbywały się tańce, ale wszystko t'O 
działa się na małą skalę i bez pra!ktycznych efektów. 
Ostatnia w naszym okres
e' próba narzucenia społeczeństwu 
swej woli przez organizację tajną przypada na lata 1907 - 1914 
i wiąże się ze strajkiem szkalnym. Strajk ów, jak wiadom'O, wy- 
buchł samorzutni,e. na fali lJ:ewolucyjnej 1905 Il". 'i przyniósł na- 
macalne, chociaż cząstkawe sukcesy. P'O załamaniu się rewolucji 
zrodziła się pyta'l1lie, czy adw'Ołać także strajk szkalny, czy też 
kontynuować walkę aż do :zupełnego zwycięstwa. Za przerwaniem 
bojkotu szkałY!rOsyj'sklej 'Opowiedziały się po 1910 r. - oczywiście 
z 'Odmiennych motywów - za:równ'O prawica (endecj:a i Il"ealiści), 
jak również SDKPiL i PPS-Lewica. Natomiast "Zet", już wów- 
czas skłócany z endecją, a zbliżający się ku PPS-Frakcji Rew'Olu- 
cyjnej, 'Obstawał prny bojloode. Usiłował też wywierać ll1acisk 
na młodych łamistrajków i ich 'rodziców 'Uciekając się niekiedy 
i do kija. Rok 1914 przerwał tę młodocianą kampalJ1ię. Sukces 
bojkQtu okazał się połowiczny, ostatec
ie mś cała sprnwa tyczyła 
się tylk'O wycinka życia społecznegO'. 
Rozważania niniejsze nie pretendują ani do systematyzacji T'OZ- 
ległego 'zagadnienia, ani tym bardziej da jego rozstrzygnięcia. 
Nigdy nie prowadziłem studiów TIiad historią kultury, w szcze- 
gólnQści też kultury politycznej. Nie przyszedłem tu z gotowymi 
tezami; pobudzO'ny przez organizatorów Zjazdu ,dZiielę się swoimi 
!refleksjami, wysnuwanymi z agólnegO' stanu wiedzy o palskim 
XIX w. Rozważania takie m'Ogą się I(Ykazać przydatne, jeśli wytkną 
!kierunek badań - te astatnie zaś muszą być dvobiazgowe i sy- 
stematyczne. Nale:roloby 'Opracawać jakiś kwesti'CmaTiusz i pod je- 
go kątem widzenia przebadać źródła mówiące Q funkcjonowaniu 
organizmów politycznych: a więc protokoły obrad zarządów 
i władz kolegialnych, diariusze i stenogramy sejmowe, sprawozda- 


156 


....
		

/Magazyn_065_03_157_0001.djvu

			nia z działalności klubów, partii i st'Owa:rzyszeń trudniących się 
polityką. Wszystko to rrazem składałoby się na powierzchowną 
tylko warstwę wydarzeń, mówiącą o tym: jak podejmowane by- 
wały decyzje polityczne, jak ścierały się sprzeczne opinie, jak 
przezwyciężano Tóżnice poglądów, jakimi chwytami posługiwała 
się i władza i OPQzycja. 
Niniejszy faktograficzny materiał wymagałby z kolei (k'OnfrO'l1- 
tacji z dwiema dalszymi kategO'riami źrÓdeł. Jedną z nich, która 
mówi o "podsiZewce" wydaJrZeń, Q tym, jak 'się rzecz miała na- 
prawdę. Tu więc wchodziłaby w grę poufna korespondencja, 
dzienniki i wspomnienia politycznych dzialaczy, doniesienia dy- 
plomatyczne i agenturralne oraz wS7)elkiego rodzaju zapisy poli- 
tycznych plotek. Drugi zaś rodzaj :fu"ódeł mówiłby o reagowaniu 
opinii - przychylnym, lub potępiającym - na różne formy ży- 
cia publicznego. Tutaj interesowałaby nas nie ty}kD i nie tyle 
prasa, ile w różny sposób zarejestrowane postawy i :reakcje "sza- 
Tego człowieka". Źródeł jest, jak 'Z tego widać, bezmiar. Nikt się 
też nie spodziewa, by podołał im jeden badacz, ani też by zdzia- 
łał cokDlwiek dorzecznego 'Zespół najbardziej zgrany i najlepiej 
kierowany, gdyby taki został powDłany dLa studiów nad kulturą 
polityc7)ną - na co chyba się nie Za.rl'Osi. 
Można by jednak osiągnąć CIO inneg'O: zainteresować tą właś- 
nie problematyką różne grupy badaczy prowadzących studia mo- 
nograficzne nad his1iarią ustroju, historią parlamentaryzmu, hi- 
storią czasQpiśmiermictwa, historią umysłO'wości, a także ludzi 
piszących biO'grafie mężów stanu, tudzież historyków partii i Tli- 
chów politycznych. Gdyby każdy z owych badaczy zechciał 
uwzględnić w sWDich poszukiwaniach pytanie: jak wyglądała i ja- 
kim ulegała zmianom kultura polityczna w obserwowanym przez 
niego środowiisku, zebralby się stopni'Owo obfity materiał, który 
mógłby posłużyć za tworzywo przyszłemu kiedyś autorowi syn- 
tezy dziejów kultUJry. Rz'ecz sprowadza się więc do zainterero- 
wania Il"ozmaitych środowisk badawczych wspólną dla nich, lecz 
rzadko kiedy dostrzeganą problematyką. Cieszyłbym się, gdyby 
referat dzisi,ejszy prrzyslużył się temu celowi. 
Czy studia nad kultU!rą polityczną XIX w. mO'gą służyć dziś 


157 


--
		

/Magazyn_065_03_158_0001.djvu

			czemukolwiek, poza zaspokojeniem antykwarycznej ciekaw'Ości? 
Sądząc z pozoru wszystko tO' są historie dawnO' przebrzmiałe. Od- 
zyskanie niepodległości w 1918 r. zmieniło tak gruntownie wa- 
runki życia politycznego, że nowe oby'czaje ukształtowały się na 
zupełnie odmiennych zasadach. Skądinąd jednak, w latach mię- 
dzywojennych istniały i ścierały się te same 'obozy polityczne, któ- 
re uformowały na przełomie XIX i XX w. nie tylko własną ideo- 
lvgię, ale i tradycyjny styl postępowania. Znikła władza zaborcza, 
ale nie zanikł wcale nawyk, nałóg a niekiedy (gdzie idzie o skraj- 
ną lewicę) i potrzeba konspirowania. I dlatego zdaje mi się, źe 
histmia kultury politycznej lat międzywojennych nie da się obja- 
śnić i zrozumieć bez cofnięcia się wstecz, przynajmniej do schyłku 
XIX w. Z kolei konspiracja lat II wojny światowej nawiązuje, 
świadomie lub nie, do tradycji pvpr:z;ednieg'o stulecia, również 
w zakresie stylu politycznej pracy. 
Lata 1945 - 1948 zdają się, z tego punktu widzenia, cezurą 
głębszą i bardziej 'radykalną. Jednakże i tu O'śmielę się przypu- 
szczać, że niejedna praktyka dzisiejszego naszego życia politycz- 
nego sięga korzeniami w przeszłość, że jest ona związana z tra- 
dycjami tych dawnych partii, od których się wywodzą: PZPR, 
ZSL, Stronnictwo Demokratyczne, a także z tradycjami innych 
niezaangażowanych partyjnie grup naszego społeczeństwa. Afo- 
ryzm Norwida: "Przeszłość jest to dziś, tylko cokolwiek dalej", 
bywa nadużywany. Lecz do historii kultury, w tym i kultury po- 
litycznej, można odnieść go bez zawodu. 



- 


.....
		

/Magazyn_065_03_159_0001.djvu

			JÓZEF BUSZKO 


Kultura polityczna Galicji 



 


Kulturę polityczną danego kraju i określonego typu społe- 
czeństwa determinuje cały s
ereg czynników, z których, jak się 
wydaje, na plan pierwszy należy wysunąć ogólmy poziom roz- 
woju gosPQdarc7!ego regionu, jegO' warunków materialnch, a w ślad 
za tym zjawiskiem idący .ogólmy pazi'Om intelektualny pos
cze- 
gólnych grup społecznych. Niezależnie jednak od tego na kształ- 
towanie się tej kultury może decydująco wpływać szereg bodź- 
ców, spl'Ot czynników odgrywających rolę akceleratora w pTOcesie 
d'Oj'rzewania jednostek, stO'jących :za nimi klas i warstw społecz- 
nych, dD działalności politycznej. 
Mówiąc o kultuTze polity,cznej Galicji, o wyrastającym ma jej 
gruncie parlamentaryzmie i jegO' tradycjach, pamiętać więc trze- 
ba a tych wydarzeniach, które u progu ery autonomicznej tego 
kraju, a zał'azem u progu ery k'om'stytucyjmej całej monarchii hab- 
sbUirskiej, stwo
zyły O'kreślony układ st'Osunków polityczno-ustro- 
jowych, jako j'eden z podstawowych warunków strurtu zaboru au- 
striackiego do wszelkiej akcji określO'nej mianem polityki. 
Pamiętać trzeba, że Galicja była w pierwszej fazie panowania 
austriackiego kraj-em pod każdym względem uPO'śledlZonym. Nie 
dość, że przeżywała 'Ona w pierwszej połowie XIX w. wyraźny :re- 
gres gospodarczy, pogłębiający zacofanie jej struktury sPO'łeczTI'O- 
-gospodarczej, to jeszcze na dodatek nie posiadała tego kapitału 
politycznego, j
ki zebrały inne ziemie PO'lskie w postaci 'l1ieby- 
wałegD zagęszczenia ważkich faktów histvrycmych między pierw- 
szym roz:biorem a insurekcją ,kościuszkowską, zapoczątkowujących 


159 


........
		

/Magazyn_065_03_160_0001.djvu

			burzliwy rozwój nowych procesów gospodalrczych, społecznych 
i kultUJralnych. Wchodziła Galicja pod panvwami,e austriackie 
wprost z marazmu epoki saskiej, z którego nie zdołały jej po- 
ważniej wyrwać wydarzenia w Rzeczypospolitej doby Oświecenia, 
które docierały tu wyraŹ!n:ie osłabione. Miało to swoją wymowę, 
zwłaszcza jeśli idzie I() tę klasę społeczną, która miał'a w Galicji 
przez długie lata odgrywać rolę wpływową, a mianowicie o szlach- / 
tę galicyjską. Burzliwego rozwoju wydarzeń w Polsce cen- 
tralnej nie mogły w Galicji kompensować lI'eformy józefińskie, 
obiektywnie postępowe, ale pI'owadzOlIle w interesie niemieckiegO' 
ośrodka dyspozycyjnegO', monarchii habsbUlrskiej, zwłaszcza że 
wkrótce potem a:us1Jriacki "absolutyzm ośw
eoany" miał się prze- 
obrazić w "absolutyzm policyjny" z wszystkimi cechami politycz- 
nej rea!kcji i ciaSlIlo, doktrynalnie pojętego konserwatyzmu. 
Również wojny napoleońskie ani w części nie przeorały Ga- 
licji, jak to się stało udziałem Księstwa Warszawskiego, zaś po 
Kongrresie Wiedeńskim w trójzaborowym tercecie ziem polskich 
znajdowała się ona w naj gorszej sytuacji. Powstanie listopadowe 
wy,rwało wprawdzie Galicję częściowo 'z apatii, jednakże zanik 
kultury politycznej był talk duży, że i :ruch wyzwoleńczy przy- 
brał tu f.onmy wyraźnie Illiedojll'załe, doprowadzając m.in. do tra- 
gicznych komplikacji w 1846 T., gdy na tle zaostrzonych konflik- 
tów klasowy,ch między dwocem a wsią skrzyżowały się próby 
powstańcze z bezkompromisową 'reakcją austriacki,eg'O aparatu pań- 
stwowego. 
Następstwa społeczne i polityczne 1846 r. zarówno powstania 
k'rakowskiego, jak i "Taba1cji" były dla Galicji wieloznaczne. Wy- 
trąeiły 'One kJraj z czynniejszego udziału w Tewolucji 1848 r., 
pozbawiwszy go naj'czynniejszych przywódców i działaczy, ale 
z drugiej strony stanowiły ważki bodziec do przeprowadzenia 
wówczas w całej monarrchii rreform agrarnych, a także były tym 
czynnikiem, który walnie się pll'zyczynił do aktywizacji politycznej 
galicyjskiego chłopstwa. 
Początek drugiej połowy XIX w. zdawał się zrazu jeszcze po- 
twierdzać znacznie zmniejs:zJoną aktywność polityczną Galicji 
w st'Osunku do pozostałych ziem polskich, przynajmniej do Kró- 


160 


l 


--
		

/Magazyn_065_03_161_0001.djvu

			lestwa. Podczas gdy w zaborze T'osyjskim narastała fala 'ruchu 
nwodowowyzwoleńczego, doprowadrojąca do wybuchu powstania 
styczniowego, Galicja :zabiegała '0 złagodzenie ucisku dl'Ogą lega- 
listyczną poprzez uzyskanie autonomii. 
Nie ulega wątpliwości, że uzyskanie surogatu własnegoQ apa- 
ratu państwowego przez żywiO'ł polski w postaci autoQnomii gali- 
cyjskiej było bardziej wynikiem oslabienia Austrii i korzystnego 
układu sił w obrębie monarchii habsburskiej niż rezultatem 
dążeń społeczeństwa polskiegoQ. Nie zmienia to j,ednak wymowy 
faktu, że autonomia 'Owa stała się ważkim czynnikiem stO'pniO'wej 
aktywizacji poOlitycznej wszystkich klas i warstw tutejszego spo- 
łeczeństwa, nawet mimo 'Obciążeń wynikający.ch z jej istoty kla- 
sO'wej jaklO 
nstrumentu politycznegv w rękach miejscowegoQ zie- 
miaństwa. Takim samym ważkim czynnikiem była znaczna, w po- 
równaniu z okresem poprzednim, liberalizacja stosunków w całej 
monarchii naddUiI1ajskiej, stan'Owiąca w dodatku jask,rawy kon- 
trast w zestawieniu z 'represjami okresu powstrunioQwegoQ w Kró- 
lestwie 'O['az bismarckowską polityką antypolską w Niemczech, 
ulegającą 'StopnilOwemu nasileniu. 
W tej sytuacji Galicja - mimo swegoQ zacofania społecznv- 
-ekonomicznego - zaczynała się przekształcać, zwłaszcza po- 
cząwszy od przełomu XIX i XX w., w jeden z najważniejszych 
ośrodków poQlskich na polu narodowej nauki, literatury i sztuki. 
ZocównoQ znacznie większy zakres swobód politycznych, jak i fakt, 
że Polacy stali się do pewnego stopnia czynnikiem współrządzą- 
cym w państwie, że działali {oni na ,różnych szczeblach drabiny 
administracyjnej, jak i parlamentarnej, prowadził do wyciągnięcia 
wniO'sku, iż Galicja stala się główną szkoQłą polityczną dla P
lski 
międzywojennej, że poQlitycy z byłego zaboru austriackiego re- 
prez.entowali w niej daleko poważniejszy ciężar gatunkowy, ani- 
żeliby to wynikać mogło z potencjału ekonomicZJnego i substancji 
ludnościowej ziem tegoQ zaboru. Zanim tv jednak miałO' nastąpić 
przejść miała Galicja w początkach ery autonomicznej poważny 
wstrząs polityczny, jakim był w O'góle fakt powołania pieTWszych 
instytucji parlamentarnych - Rady Państwa i Sejmu Krajowego. 
Ogólnie biorąc stwierdzić trzeba, że kraj był doQ tych prze- 


11- Dzieje kultury politycznej 161
		

/Magazyn_065_03_162_0001.djvu

			obrażeń nieprzygotowany, przede wszystkim z uwagi na swe za- 
cofanie społeczne, ale także z uwagi na skomplikowaną kwestię 
narodowościową. Parlamentaryzm wyrósł w ciągu XIX w., jak 
wiadomo, jako spuścizna ideowa angielskiej i fl'ancu8iki,ej rewo- 
lucji, przy czym przez długie lata wyrażał on dążenia rozwijającej 
się burżuazji, stanO'wiąc szczyt'Owy wyraz jej kultury PQlitycznej. 
Jeśli idzie Q monwchię habsburską, to stwierdzić trzeba, że libe- 
ralizacja jej ustroju politycznego oraz narodziny tamtejszego ca- 
łego mechanizmu życia parlamentarnego odzwi,erciedlały układ 
sił na ter-enie centralnych ośrodków politycznych tego państwa, 
a więc najwyżej rozwiniętych gosPQdarc'Zo krajów rdzennie au- 
striackich z ich stolicą Wiedniem ma czele. Tam też cały ów me- 
chalIlizm funkcjoiIlQwał w początkach ery konstytucyjnej najbar- 
dziej prawidłowo. Tymczasem w Galicji tamtejsze stQsunki spo- 
łeczno-polityczme znamionowała decydująca przewaga wszechstron- 
nie uprzywilejowanej klasy ziemiańskiej, która - po dojściu dO' 
ugody z Wiedniem - 'za jego akceptacją rozbudowała instytucje 
autonomiczne jak'O instrument swego panDwania klasowego. 
Sytuacja ta odbiła się, rzecz jasna, decydująoo na 'Oblicml po- 
litycznym całegD kraju. Dążąc d'O zachowania półfeudalnego stanu 
posiadania i tkwiąc ciągle jeszcze moono w kTęgu światopoglądu 
feudalnego, negująceg'O możliw'Ość korzystania przez chłopa z praw 
politycznych, a ograniczającego te uprawnienia dla mieszczaństwa, 
starala się szlachta galicyjska Q nadanie miejsoowej instytucji 
ustawodawczej - Sejm'Owi Kiraj'Owemu - charakteru organu kon- 
serwatywno-ziemiańskiego. Zabiegi te ułatwiała w sferze uSlta- 
wodawstwa politycznego sejmowa 'Ordynacja wyborcza, stanO'wiąca 
swoistego rodzaju konglomerat :f.eudalno-stan'Owej zasady repre- 
zentacji z burżuazyjną koncepcją wyborczą, opartą o cenzus ma- 
jątkowy, w sf.erze zaś biurokratyczno-administracyjnej - ró
nego 
typu zabiegi kierowaneg'O i k'Ontrol'Owaneg'O przez czynniki kon- 
serwatywD'O-szlacheckie aparatu urzędniczego. 
Jeśli ordynacja wyborcza już z góry - P'Oprzez system kll!rial- 
ny i cenzusowy - zakładała P'Oważne ograniczenie reprezentacji 
innych warstw i klas sP'Ołecznych na kDrzyść ziemiaństwa, to 
działalność czynnika administracyjnego, współdziałającego ściśle 


162 


l 


......
		

/Magazyn_065_03_163_0001.djvu

			z organizacją klasy Tządzącej - Centralnym K'Dmitetem Wybor- 
czym, zmierzała jeszcze dalej, a mianowicie do cał:kowiteg'O wy- 
eliminowania przeciwnika klasoweg.o - chłopstwa galicyjskiego 
z instytucji ustawodawczych. W przypadku Sejmu galicyjskiego 
akcja ta na pewien, d.ość znac
ny o
res całkowicie się powiodła. 
Gdy w kadencji 1867 - 1870 było w Sejmie 34 chłopów-posłów, 
w kadencji 1870 - 1876 - 23, to w następnych kadencjach 1876- 
1882 i 1883 - 1889 nie zasiadał już ani jeden. 
Były t'O równocz,eśnie czasy najgłębszeg.o upadku kultury po- 
litycznej w Galicji, czasy nagminneg.o przekupstwa i nadużyć wy- 
borczych, połącz'Onych z naciskiem administracyjnym. W 'Owym 
okresie największej nędzy, ciemn.oty i zac'Ofania kraju w erze au- 
tonomicznej lud wiejski (nie mówiąc już o klasie robotniczej 
ustawowo pozbawimej praw politycznych) został faktycznie cał- 
k'Owicie 'Odsunięty 'Od życia p.olityczneg.o. Jednocześnie władza 
obszarników .osiągnęła wówczas swój punkt kulminacyjny, Q czym 
świadczy m.in. fakt, że posiadali vni w Sejmie 105 posłów, tj. 
70% ogó1nej ich liczby. Jednocześnie prawie wszystkie wyższe 
stanowiska administracyjne w kraju były .obsadzone przez przed- 
stawicieli klasy ziemiańskiej lub ludzi od niej zależnych. Istniał'O 
co prawda w latach 1883 - 1889 odrębne koło sejmowe posłów 
wybranych z kurii chł.oPskiej, ale działaln.ość jeg.o ograniczała się 
wyłączni,e do wygłaszania pustych f.razesów. 
Metody i środki nadużyć wyborczych były bard7Jo różnorodne. 
Ułatwiała je w kurii chlopskiej jawność i pośredniość wyborów 
Fakt, że po przeprowadzeniu tzw. prawyborów dO' właściwego 
aktu wyborczego przystępował() zazwyczaj tylko kilkadziesiąt 
'Osób, ułatwiał st'O'Sowanie przekupstwa w pieniądzu i w naturze, 
W PQstaci np. darmowych kwitów na wyrąb drzewa w lasach 
dw'Orskich. Często stosowano pojenie wyborców alkoh'Olem z nie- 
odzowną zakąską. Symbolem wyborów stawała się więc "wódka 
i kiełbasa wyborcza", torująca drogę kandydaturze obszarnika 
i uniemożliwiająca wybór autentycznego chłopa. Nędza i ciemn'O- 
ta na wsi galicyjskiej w ciągu długiego 'Okresu umożliwiały PQsłu- 
giwanie się tego typu metodami w walce wyborczej. 
WaLkę polityczną, piętnującą takie metody, podjęł.o na serio 


11. 


163
		

/Magazyn_065_03_164_0001.djvu

			szerzej dopiero Stronnictwo Ludowe, rzucające hasłO' "chłopi, wy- 
bierajcie chłopa". Była to zarazem walka 'O poprawę lobyczajów 
politycznych na wsi, prowadzona przez ludowców z coraz to więk- 
szym powodzeniem, począwszy 'Od przełomu XIX i XX w. Byla 
'Ona czynnikiem przyspieszającym doj'rzewalIlie polityczne wsi 
i wz'rost solida:rności klasowej mas chłopskich. Wymownym świa- 
dectwem teg'O zjawiska mogą być już wybory sejmowe 1895 r., 
które zadO'kumentowały ogrO'mny wzrost wpływów ludowców na 
wsi. 
Stronnictwo Lud'Owe PQprzez akcję uświadamiającą wś
ód 
chłopów stopniQw'O wprowadzało z pO'wr.otem ich lI"eprezentantów 
dQ Sejmu, skąd zostali uprzedniv wyrugowani. ByłO' I()nO' w ten 
sposób 'krzewicielem elementarnej kultUJrY politycznej na wsi PQI- 
skiej w Galicji. Podobną rolę odgrywali w tym okresie radyka- 
lawie ukraińscy na wsi ukraińskiej. Zarówno ludowcy, jak i rady- 
kalowie odw'Oływali się dQ PQczucia swoiście pojętego h'On'OTu 
chłopskiegO', mówili Q po1:lI"'zebie szerokilego ikoorzystania z praw 
'Obywatelskich a przeciwstawiania się wszelkiego typu nadużyciom 
ze strony administracji i pojedYlIlczych obszarników. 
Również w miastach galicyJskich sfery konserwatywnQ-zie- 
miańskie zajm'Owały w ciągu początkowych lat istnienia autonomii 
pozycje wpływowe. Na terenie miejskim działałO' wprawdzie mie- 
szczański,e siJr\QIlTlictw'O - deml()kratów I() charakterze liberalnym, 
ale tylko w części miast ze stolicą kraju - Lwowem na czele i mia- 
loO ono przewagę nad konserwatystami, podczas gdy Kraków był 
przez dłuższy czas domeną stańczyków. Sytuacja zaczynała się tu 
zmieniać dopiero z chwilą, gdy obok kO'nserwatywnego "Czasu" 
zaczęła wychodzić liberaln'O-	
			

/Magazyn_065_03_165_0001.djvu

			dO'm Mieczysławów PawlikO'wskich; lud - to byli dzisiejsi bur- 
żuje. Socjalistów jeszcze nie było. I była jeszcze wielka własność, 
gdzie kilku ludzi mianował1O posła. DużD się zmieniło, ale dO' tegO' 
Jednego wróciliśmy; znów dziś kilku ludzi mianuje posłów" l. 
Aktywizacja polityczna demokTatów mieszczańskich wpłynęła 
niewątpliwie na ogólne ożywienie kampanii wyborczych i w ogó- 
le polityki krajowej, wzmO'gła zaill'lteresO'wania nią ze strony szer- 
szych kół ludności miejskiej; dawne konwentykle wyborcze, grQ- 
madzące kilkanaście, najwyżej kilkadziesiąt, w wyjątk10wych wy- 
padkach kilkaset 'Osób T'ozrosły się teraz w wiece publiczne pro- 
wadzone w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku już z sze['- 
szym [':ozmachem. Dopiero j,ednak założenie partii socjalistycznej 
Galicji i utwQrzenie w wyborach dO' parlamentu wiedeńskiego tzw. 
V-tej kurii, dopuszczającej szerokie rzesze !robotnikÓw do urn 
wyborczych nadało kampaniom wyborczym prawdziwie szeroki 
zasięg, d1OProwadzając do prawdziwegO' 7idynamizowania działal- 
nO'ści pO'litycznej w skali 'ogólnokrajowej. 
Walka o złamanie politycznej przewagi szlachty, walka o de- 
mQkratyzację stosunków, którą w ostatnim dziesięci10leciu ubieg- 
łeg'O stulecia rozpoczęli 1udowcy, :radykałowie, socjaliści, była za- 
razem walką Q wciągnięcie szerokich mas ludności w wiT życia 
politycznego, była prawdziwą szkołą zaprawiającą masy do udzia- 
łu w tym życiu. GłóWny kierunek w tej walce wyznaczała kam.,. 
pamia Q -I'efQrmę wyb()["Czą, tj. Q powszechne głosowanie. Punktem 
wyjścia dla tej walki był październik 1893 r. i upadek rządu 
Taaifego. Odtąd przez lat trzynaście stronnictwa demokratyczne, 
głównie jednak socjaliści, nie dawały lI"Ządmvi wiedeńskiemu spo- 
koju d1Otąd, dO'Póki nie wywalczyły w 1907 T. powszechnego, bez- 
pośredniegO', równegO' i tajneg'O prawa głosowania do Rady Pań- 
stwa. W latach następnych akcję tę kontynuowano na 'l"zec'z zde- 
m'Okratyzowania sejmowej oroynacji wybOlrczej. 
Już jednak, jak wyżej wzmiankowanO', pierwsze wybory 
z udziałem tzw. V-tej kurii ZlITIieniły 'Obraz kampanii wyborczych 
i to gru:nto wnie. Obserwujemy wówczas pierwsze, olbrzymie, bwrz- 
1 T. Zeleński (Boy), Znaszli ten kraj? I inne wspomnienia, Wa,rszawa 
1956, s. 209 - 210. 


165 


--
		

/Magazyn_065_03_166_0001.djvu

			liwe wiece, jak np. w Krakowie w Ujeżdżalni "pod kapucynami", 
tłumy ludzi słuchających z emfazą przemówień Daszyńskiego 
i innych przywódców socjalistycznych. Główną cechą tych wystą- 
pień staje się mOODO akcentowany w fO!rmie 'l"adykalizm werbal- 
ny, nadający nowy, odmieD!IlY charakter przemówieniom pvlitycz- 
nym w zestawieniu z chł!odnymi, wyważonymi sentencjami poli- 
tyków '
onserwatywnych i płytką frazeologią liberałów galicyj- 
skich. To samo zjawisko występuje również na łamach prnsy 
socjalistycZll1ej, piszącej nadzwyczaj ostro, co w kołach zacho- 
wawczej inteligencji nazy'Wacrl!o - od tytułu głównego organu 
socjalistów: "Napr:lJodu" - "stylem naprzodowyrn", traktując to 
określenie jako synonim brutalności. Dla 2JrozJUmi,enia stylu wy- 
stąpień socjalistycznych na wiecach i w pI1asie, podobnie Z'I'esztą 
jak i wystąpień ludowców, wypada jednak podkreślić dwa czyn- 
niki: czynnik pierwszy - to właściwość charakterystyczna dla 
każdego organu o zabarwieniu radykalno-demoikratyczmym, zwłasz- 
cza zaś organu klasy 'robotniczej, który oddawał jej nastroje, jej 
bojowe nastawienie w stosunku do klas panujących; czynnikiem 
drugim narzucającym konieczność zaostrzania tonu i stylu, a także 
prowadzącym do przetonowywania, przejaskrawiania zdarzeń była 
pDstawa przeciwników politycznych, którzy próbowali zajmować 
początkowo wobec ruchu socjalistycznego postawę jegO' niedo- 
strzegania, postawę "dumnej izolacji". 
"Udawano, że nas nie widzą - pisał L Daszyński - ani nie 
słyszą; krzyczeliśmy więc mocniej. I wreszcie prasa porzuciła swo- 
ją komediancką pozę nieliczenia się z nami, a publiczność czy- 
tała nas, choćby nie chciała" 2. 
Podkreślić z!fesztą trzeba, :z drugiej strony, że ukształtowane 
na przełomie XIX i XX w. skrajnie nacjO'nalistyczne ugrupowania 
polskie i ukraińskie w Galicji uderzały w tony nie mniej ostre, 
częstO' szły dalej w stosowaniu niewybrednych epitetów w miej- 
sce rzeczowej polemiki. 
Demokratyzacja, względnie walka o nią, pociągała zatem za 
sobą pewne obniżenie kultury politycznej, gdy w miejsce rzeczo- 


r I. Daszyński, Pamiętniki, t. I, Warszawa 1957, s. 103. 


166 


l 


.....
		

/Magazyn_065_03_167_0001.djvu

			wych argumentów posługiwan'O się epitetami, gdy - co Tówmez 
dość często się zdarzało - w miejSC€ haseł programowych włas- 
nych, jako antidDtulll1 na przeciwnika politycmeg'O wysuwano 
rzeczywiste lub urvjone zarzuty natUirY 'os'Obistej. "Technika wy- 
borów była inna niż dziś - pisze pamiętnikaTz - cel'owało się 
nie w be
duszne «numery», ale w żywe 'Osoby. To byłD 'O wiele 
soczystsze i zabawniejsze. «Ptrecz z Jmrupcjonistą». Precz z «war- 
ch'Ołem». «Złodziej grvsza publicznego», «pasożyt» - to jeszcze 
najniewinniejsze" .3 
Zaostrzenie tarć i antagonizmów politycznych w okriesie PQ- 
jawiania się masowegD ruchu robotniozego i chłopskiego powodo- 
wało ['ównież, ch'OĆ trudno to zjawisim uZlIlać za bardziej po- 
wszechne w SIkali ogólnogalicyjskiej, że w 'Okresie większych 
akcji politycznych, jak wybory sejm'Owe, samorządowe i paTla- 
mentarne, nie poprzestawano na agitacji sławnej i drukDwanej, 
lecz próbowano uciec się czasami d'O siły fizycZlIlej. P'Ocząwszy od 
schyłku XIX w. aż d'O wybuchu I wQjny światowej i aż .do ostat- 
niej kampanii wybm-czej do Sejmu, bezpoŚirednio poprzedzającej 
1914 T. mOŻJ1a zacytować szereg przypadków pobicia lub poturbo- 
wania wielu kandyda1ów na PQsłów i agitatorów. Jest przy tym 
rzeczą charakterystyczną - że przypadki takie częściej zdarzały 
się we wschodniej aniżeli w zachodniej części kraju. częściej na 
wsi niż w mieście. 
P'Ostępująca demOtkratyzacj1a stosllll1ików społeczno-politycznych 
miala jednak, z dTUgiej strony, ten walor, że poprzez masowO'ść 
aktu wyborczegD w m1acznej mierze uniemożliwiała, względnie 
poważnie utrudniała posługiwanie się korupcją. Było np. wprost 
niemożliw'Ością przekupienie kilkunastu tysięcy wyborców w V-tej 
kurii parlamentarnej, podczas gdy np. w kurii chłopskiej sejmo- 
wej klasa rządząca :z powodzeniem st'Osowała tę metodę. Nie 02Jl1a- 
CZa to jednak, jakoby metody korupcyjne miały całkowicie zniknąć 
w życiu politycznym Galicji na początku XX w., nawet pO' wprv- 
Wadzeniu czteroprzymi'Otnikowego prawa wyborczego w głosowa- 
niu do parlamentu. Wszak i wtedy jeszcze znana była funkcja 


a T. Zeleński, op. cit., s. 210. 


167
		

/Magazyn_065_03_168_0001.djvu

			tzw. hien wyborczych, handlarzy skupujących zawodowo karty 
do głosowania, na które potem 'Oddawali głosy 'Odpowiednio ucha- 
-rakteryzowani ludzie, wynajęci dO' tego celu przez stronnictwa 
burŻ!uazyjne. Mogli oni 'Odegrać pewną \rolę w małych 'Okręgach 
wyborczych miejskich, w sytuacji gdy szanse dwu lub trzech 
kandydatów na posłów były mniej więcej wyJ'ównane, w takiej 
więc sytuacji "zakup" kilkudziesięciu kart wyborczych lub prze- 
kupienie kilkudziesięciu "indyferentnych" politycznie wyborców 
m'Ogło przeważyć szalę l1ia rzecz 'Określonej kandydatury. Znana 
była ;również rola tzw. szlagierów, nazywa:nych wówczas z pvlska 
"bijakami", rekrutujących się z elementów głównie lumpenpI'ole- 
tariackich, najmujących się za pien
ądze do I'ozbijania zebrań po- 
litycznych przeciwników, angażowanych dO' 'Obijania kontrkandy- 
datów wyborczych i ich agitatorow itp. 
PO'szczególne stronnictwa polityczne mające charakter maso- 
wy, jak socjaliści, ludowcy, radykałO'wie, narodowi demokraci 
polscy i nacjon:alni demO'kJraci ukiraińscy, dysponowały jednak 
grupa:mi zwolenników, gotowych na wezwanie kierownictwa każ- 
dego z tych stronnictw ze względów "ideowych" do fizycL'Jnej II'OZ- 
prawy z przeciwnikami politycznymi i używanych do rozbijania 
wieców i zgromadzeń przeciwnika jako ad hoc '0rganizO'wane bój- 
ki. Zjawiskiem szczególnie groźnym dla przyszłości kraju w jego 
wschodniej części i dowodzącym regresu kultury politycznej na 
tym terenie w okresie hezpośrednio poprzedzającym 1914 T. były 
zwłaszcza mnożące się bójki, przeradzające się w coraz bardziej 
masowe ekscesy, zdarzające się między nacjonalistami polskimi 
a ukraińskimi, w tym także na uniwersytecie we Lwowie. 
Znacznie większy liberalizm cechował pod tym względem sto- . 
sunrki polityczne w Galicji zachodniej, choć i tu dochodziło nie- 
rzadko do rękoczynów na wiecach. zwlaszcza po rozłamie w PQI- 
&kim Stronnictwie LudO'wym w 1913 r. Dotkliwie pobito np. za- 
równo przywódcę PSL Lewicy - Jana Stąpińskiego, jak również 
wiążącego się z Piastem Jana Dąbskiego 4. Ekscesy na tle poli- 
tycznym i światopoglądowym w miastach zachodniogalicyjskich 
4 K. Dunin-Wąsowicz, Dzieje stronnictwa Ludowego w Galicji, War- 
szawa 1956, s. 229. 


168 


l 


....
		

/Magazyn_065_03_169_0001.djvu

			były Tzadsze, choć zdarzały się tego typu zajścia, jak na organizo- 
wanym przez Polską Partię Socjal-Demokratyczną wiecu w Kra- 
kowie w 1914 oI'. pod hasłem "Oświata a klerykalizm", kiedy to 
przybyła .na wiec grupa dewotek zaczęła oblewać wrzątkiem 
uczestników zebrania, usiłując je w ten sposÓb l'Ozpędzić. Po- 
dobnegO' typu tło miało ['ównież zajście wśród krakowskiej mło- 
dzieży akademickiej związane z tzw. zimmernanjadą (1911), gdy 
doszło do bójek na szerszą skalę pomiędzy młodzieżą prawi-cową 
a lewicową 5. 
Ogólnie biorąc dO'minO'wało jednak w murach krakowskiej 
uczelni przekonanie, że młodzież powinna "przede wszystkim 
stworzyć szkołę wzajemnego poszatnO'wania przekonań cud.lych, 
wychodząc z tego 'Ogr<>mnej doniosłości sPQłecznej założenia, że 
każde indywidualne przekonanie, choćby najbardziej z naszymi 
niezgodne, winno mieć równe prawo 'Obywatelstwa" - jak tO' 
autorytatywnie wyraził 'rektor Uniwersytetu JagiellońskiegO' Na- 
poleon Cybulski w swym przemówieniu do studentów 6. 
Znane jest powszechnie daleko idące zró2ffiicowame prądów 
ideowo-politycznych w Galicji na początku XX w. i postępująca 
w ślad za tym zjawiskiem polaryzacja sił politycznych, ktÓre mi- 
mo pewnych, ZirazU dość silnych 'OpaTów ze strony związanej 
z konserwatystami administracji państwowej i autonomicznej, 
wywalczyły sobie już wówczas zagwarantowane ustawami konsty- 
tucyjnymi prawo współistnienia 'Obok partii .rządowych. PraWD t'O, 
którego krajowe władze galicyjskie początkowo nie zawsze chciały 
przestrzegać, zdołały jednak wyegzekwować pa:rbe opozycyjne - 
głównie mbotnicze i chłopskie - z chwilą, g.dy przekształciły się 
w ruchy masowe, gdy obwarowane konstytucją "wolności obywa- 
telskie" oparte zQstały na Tealnie istniejącej i działającej sile po- 
litycznej. 
Omawiany proces wy.reźnie się pogłębił wskutek wydarzeń Te- 
wolucyjnych lat 1905 -1907, które lJ:ozgrywały się w tak bliskim 


& J. B uszko, Ruch socjalistyczny w Krakowie na tle ruchu robotnicze- 
go w zachodniej Galicji (1890 - 1914), Kraków 1957, s. 314. 
e Kronika Uniwersytetu Jagiellońskiego z r. 1903/4, Kraków 1904, 
s.17-l8. 


169 


--
		

/Magazyn_065_03_170_0001.djvu

			sąsiedztWlie Galicji. Objął vn w zasadzie całe społeczeństwo gali- 
cyjskie, podn'Osząc temperatuTę życia politycznego w kraju mię- 
dzy Tewolucją 1905 r. a I wojną światową. W !rezultacie wokTesie 
poprzedzającym 1914 T. Galicja przekształciła się w prawdziwą 
szkołę walki politycznej, gdzie stale ostl"O ści,erały się !różne prą- 
dy ideowO'-polityczne: radykalne oj zachowawcze, liberalne i na- 
cjonalistyczne, przy czym dziato się to na gruncie legalnym, 
w vparciu Q istniejące ustawodawstwo polityczne. Była to zatem 
.szk'Oła polityczna burżuazyjnej demokracji, która dochodziła do 
głosu w wyniku zaciętej walki ze szla'chetczyzną i konserwatyz- 
mem. Była to Jednak zarazem baza dla działaLności legalnej lub 
półlegalnej także tych kół politycznych, chroniących się tu z Ro- 
sji i Królestwa, które rozwiązanie podstaw 'Owej problematyki 
.sPQłecznej i narodowej widziały w rewolucji. 


I 
l 


--
		

/Magazyn_065_03_171_0001.djvu

			HELENA BRODOWSKA 


Kierunki rozwoju 
świadomości społecznej i narodowej 
chłopów polskich 
w procesie kształtowania się 
nowoczesnego narodu 


Problem świadomo'ści, mało dotąd uwzględniany w naszych 
badaniach historycznych, więcej socj'Ologicznych, zajmuje klu- 
CZQwe miejsce w procesie fGa'mowa'l1ia się naTodu. Zwracają na to 
uwagę lic:mle publikacje milenijne, oświetlające tysiącletnie dzieje 
narodu polskiego, a zwłaszcza dwie monografie wydane w 'Ostat- 
nich latach: jedna, ukazująca narodziny n'Owoczesneg'O narodu, 
druga, 'SPQłeczeństwo drugiej Rzeczypvspolitej l. Poruszała ten 
problem publicystyka i czasopisma naukowe, dO'nosząc Q pierw- 
szych wynikach badawczych 2. Są to często hipotezy i postulaty 
wysuwane z różnych załvżeń badawczych i metodologicznych, 
w zależności od podstaw :hródłvwych. Jedni kierują uwagę na 
sprawę świadomości narodowej, inni na 'I'Qzwój świadomości spo- 
łecznej i naI'odowej określQnych warstw, klas i grup ludności pol- 


1 T. Łepkowski, Polska - narodziny nowoczesnego narodu, Warszawa 
1967, J. Zarnowski, Społeczeństwo drugiej Rzeczypospolitej 1918 - 1939_ 
Warszawa 1973. 
2 S. Kieniewicz, Swiadomość narodowa, "Polityka" 1966, nr 30 oraz 
Swiadomość narodowa w: Dzieje Polski, blaski i cienie, Warszawa 1968, 
s. 325 - 340, T. Łepkowski, O narodzie i polskiej świadomosci narodowej 
w epoce reform i powstań XVIII i XIX wieku, "Nowe Drogi" 1966, z. 6_ 
S. Gierszewski, Porozbiorowe społeczeństwo pomorskie (do roku 1870), "Kul- 
tura i Społeczeństwo" 1973, nr 4, E. Warzenica, Rola tradycji literatury 
epoki romantyzmu w kształtowaniu się świadomości politycznej i literatury 
pozytywistów, "Przegląd Humanistyczny" 1966_ z. 1. 


171
		

/Magazyn_065_03_172_0001.djvu

			skiej. Dominuje tendencja prowadzenia 'Oddzielnych badań świa- 
d'Omości narodowej i świadomO'ści społecznej. Ten kierunek po- 
stuluje 'l"eferat prof. S. Kieniewicza wygŁosZiony na X PO'wszech- 
nym Zjeździe Historyków Polskich w Lublinie we wrześniu 
1964 r. 3 Prof. S. Kieniewicz pierwszy, jak sądzić można na pod- 
stawie wcześniejszych publikacji, zainicjował szewki program ba- 
dań świadomości narodowej wszystkich polskich klas i warstw 
społecznych w całym XIX w. Ukierunkowało to badania świado- 
m'Ości tzw. klas oświeconych - szlachty, inteligencji, światlejszej 
części mieszczan. T'rudności natomiast powsiają przy oddzielaniu 
świadO'mości TI'wodowej mas ludowych od ich świadomości spo- 
lecznej, często, choć nie zawsze, ściśle powiąza:nych ze sobą. A są- 
dzę, że 'Odnosić to mO'ŻDa również do :znacznej części mas robot- 
niczych. 
- . Zespół społecznych waTUnków, uciskanej i wyzyskiwanej przez 
szlachtę warstwy chłopskiej, podobnie jak wyzysk klasy ,robotni- 
czej przez bU!rżuazję, rzutowały na TOZWÓj świadomości narodo- 
wej mas ludowych, odznaczających się posiadaniem poczucia na- 
rodowegv. PO'cz1Ucie związku z tym wszystkim, co zwykŁo się 
nazywać OjczY1zną, jest dla nas wyznacZiIlikiem pierwszym i za- 
sadniczym, w badaniach rozwoju świadomości nieoświeconych 
mas ludO'wych. 
W świadomości ludu stosunek do Ojczyzny i nwodu ksztaUv- 
wał się często poprzez pryzmat niechęci do szlachty, napiętych, 
bądz złagodzonych, konfliktów klasowych ł. A jednocześnie od- 
działywały i inne czynniki, jak miłość do !Ziemi .ojców, niechęć 


8 S. Kieniewicz, Rozwój polskiej świadomości narodowej w XIX wie- 
ku w: Pamiętnik X Powszechnego Zjazdu Historyków Polskich w Lublinie 
17 - 21 września 1968 r., Warszawa 1968, s. 259 - 270. 
4 "Ojczyzna nasza, to jest Lud polski, zawsze była odłączona od oj- 
czyzny szlachty polskiej i jeżeli było jakie zetknięcie pomiędzy krajem 
szlachty polskiej a krajem ludu polskiego, miało ono niezaprzeczenie po- 
dobieństwo styczności, jaka zachodzi pomiędzy zabójcą a ofiarą. Morze 
krwi na całym świecie rozgranicza szlachtę od ludu" - Lud polski w emi- 
gracji 1835 - 1846. Jersey (1854) s. 4, cytuję ze wstępu Marcelego Handels- 
mana do pamiętnika K. Deczyńskiego pt. Zywot chlopa polskiego na po- 
czqtku XIX stulecia, Warszawa 1949, s. 26. 


172 


L
		

/Magazyn_065_03_173_0001.djvu

			do zaborcy, religia, język, tradycja narodowa, oświata, zwłaszcza 
tajna, na ziemiach ,rusyfikowanych i germanizowanych. Mniej 
odczuwali robecność zaborcy chł.opi w Galicji, przywiązywali się 
nawet do panującegO' cesarstwa Austrii. W zaborze :rosyjskim, le- 
piej mi znanym z własnych badań, chłopi mówili z sympatią 
Q Polsce-Ojczyźnie, drażnili carską żandarmerię śpiewaniem "J esz- 
cze PDlska nie zginęła", przeklinali administrację obcą, zapomina- 
jąc chwilowo Q krzywdach doznawanych od dziedziców. Nie za- 
pominali natomiast nigdy, że S'zlachta to panowie, klasa wyzysku- 
jąca, oskarżali ją Q zmowę z zaborcą, 'Zarzucali zdradę. Świado- 
mość narodowa i klasowa przenikały się w.zajemnie w postawach 
chłopów. 
, Z bliżej zna:nego mi warsztatu badawczego i charaktelru źródeł 
spraw chłopskich, oddzielanie świad'Omości nwodowej od świado- 
mDści społecznej grozi schematyzmem i uproszczeniami tegO' bar- 
dzo złDżonego procesu. PO'nadto jest zabiegiem sztucznym i trud- 
nym. 
Małą, udaną próbkę integralnie pmwadzonych badań świado- 
mości narodowej i społecznej prezentuje S. Gierszewski w krót- 
kim studium Swiadomość narodowa i świadomość klasowa spole- 
czeństwa pomorskiego do 1870 r. 5 W końcO'wym wniosku autO'r 
przestrzega przed stosowaniem wyłącznie klasowego schematu, 
jak również widzenia sprawy świadomości wyłącznie "przez pDlski 
pryzmat narodowy". Gierszewski poruszył jeszcze inną ważną 
sprawę dla badań świadomości chłopów polskich: ich nienajlep- 
sze stosunki z kolonistami i mieszczaństwem niemieckim. Autor 
zwraca uwagę na działanie czynnika negatywnego, jakim był 
antagonizm polsko-miemiecki podsycany polityką pruską. Oddzia- 
ływanie jego wywierało wręcz pozytywny wpływ na utrzymanie 
i umocnienie poczucia narodowego ludności polskiej. Nie 'Oznacza 
to, że nie było wśród niej załamań i wynaradawiającegD procesu. 
Nie tylko antagonizm polsko-lTliemiecki, naukowo dotąd najbar- 
dziej zbadany przez socjologów 6, wywierał wpływ na pmces 


6 Końcowy fragment artykułu Porozbiorowe spoleczeństwo pomorskie, 
s. 34 - 46. 
ft J. Chałasiński, Antagonizm polsko-niemiecki w osadzie fabrycznej 


173 


--
		

/Magazyn_065_03_174_0001.djvu

			uświadomienia narooowego PO'laków uciskanych przez zaborców. 
Antag'Onizmy narodowości'Owe wpływały również na świadomość 
obywateli oorO'dz'Onego państwa PQlskiego w 1918 r., zwłaszcza 
zamies'Zkałych na jego pograniczach, w regionach etnicznie 
róż- 
nioowanych. Obszary PO'granicza (Sląsk Górny, Opolski, Cieszyń- 
ski, Warmia, Mazury, Galicja Wschodnia) mają własną, często baT- 
dm Z
OŻ()ll1ą problematykę, !Zwłaszcza w przedmioci,e świadomości 
narodO'wej, niekiedy społec.ZI11ej. Nie obejmujemy ich w 'Obecnych 
rozważaniach kierując uwagę zainteresowanych ku 'regionalnym 
studiom bardziej analitycmym i pogłębi'Onym 7. Własne studia 
prQwadzę na obszarze ziem Pvlski centralnej, w tym głównie by- 
łego zaboru rosyjskiego, w miarę m'Ożliwości poszerzone Q sąsied- 
nie tereny zaboru pruskiego (dawną Wielkopolskę z Pomorzem 
Zachodnim) i austriackiegO' (tzw. Galicję ZachO'dnią i Srodkową). 
Zamknąć pragnę na granicach II Rzeczypospolitej z jej P'Ogra- 
niczami na Sląsku Górnym, Cieszyńskim i w Galicji Wschodniej, 
korzystając dla tych terenów z badań regionalnych: historycz- 
nych, etnograficznych i socjO'logicznych. Jest to program zamie- 
rzeń z pewnymi przemyśleniami aktualnie pI'owadzonych studiów, 
które pozwalają na wskazanie jedynie głównych kierunków roz- 
WQju świadvmości chłopÓw PO'lskich terenów centralnych. 
Jak zawsze w toku studiów nasuwają się uwagi dyskusyjne, 
niekiedy kirytyczne w stosunku do wcześniejszych propozycji ba- 
dawczych, wysuniętych hipQtez i pewnych ustaleń. Kieruję się 
nadzieją znalezienia właściwej drogi do opracowania niełatweg'O 


"Kopalnia" na Górnym Slqsku. Warszawa 1935, S. Ossowski, Zagadnienia 
więzi regionalnej i więzi narodowej na SZqsku Opolskim, "Przegląd Socjo- 
logiczny" 1947, s. 73 - 123. 
7 Por. prace J. Chlebowczyka, Kształtowanie się 
wiadomości narodo- 
wej i poczqtków ruchu narodowego na Slqsku Cieszyńskim, "Kwartalnik 
Historyczny" 1959, s. 425 - 455, Wybory i 
wiadomo
ć spoleczna na Slqsku 
Cieszyńskim w drugiej polowie XIX w., Kraków 1966, s. 323, Swiadomość 
spoleczna i narodowa na Slqsku Cieszyńskim w drugiej polowie XIX wie- 
ku, Wrocław 1967, s. 72 - 133, Studia i Materiały z Dziejów Sląska, t. 8, 
oraz Ksztaltowanie się 
wiadomo
ci spolecznej i narodowej na pograniczu 
językowym (W warunkach 
rodkowoeuropejskich), "Studia z dziejów ZSRR 
i Europy Srodkowej" 1968, s. 5 - 42. 


174 


L 


--
		

/Magazyn_065_03_175_0001.djvu

			problemu. Przede wszystkim TQzległego jak TZeka długa i szeroka, 
ktoś przyrównał ten temat nawet do morza. IstQtmie jest on prze- 
'Ogiromny i nie do objęcia przez jednego badacza. 
Zamierzeniem moim na tym miejscu jest podjęcie próby wska- 
zania na główne nurty w biegu nieregulowanej onzeki, jakim jest 
zło
ony pl'Oces rozwijalIlia się świadomości chłoopów, w długim 
okresie kształtowania się nowaczesnego nar'Odu. Nie sądzę, aby 
i to udało mi się osiągnąć, a w żadnym lI"azie nie przedstawię 
wszystkich prQblemów w krótkim referacie. Jest ich wiele, poczy- 
nając 'Od dyskusyjnej sprawy początków budzenia się świadomości 
chłopów, do której jeszcze nawiążę. Rvzwój świadomości w TOZU- 
mieniu moim, tv etapy długiej drogi :zdobywania i upowszechnia- 
nia się w masach ludowych postawy 'Obywatelskiej, odznacrz.ającej 
się ich zailIlteresowaniem i -współodpowiedzialnością :za losy ca- 
łeg'O narodu i państwa. Jest to droga odchodzeni'a 'Od myślenia 
i troski jedynie I() sprawach własnych i J''Odziny, bądź gromady 
wi'Osk'Owej, ku rozumieniu i trosce o dobrO' całej warstwy chłop- 
skiej, dO' ogarniania spraw 'Ogólnonarodowych, pojmO'wanych 
w kategoriach interesu całego narodu i państwa. Nie zmierzam 
do uniwersalnej definicji, której treść zmieniała się pod działa- 
niem prawa rozwoju. Wiemy, {) 00 chodzi. Chcemy 
ć stosunek 
chłopów do zaborców, wiedzieć czy byli świadomi rozbiorów Pol- 
ski, posiadania O'jczyzny, czy chcieli jej niep'Odległ'Ości i wykazy- 
wali wvlę 'Obrony. 
Na sprawę różnego P'Ojmowania 'Ojczyzny przez chłO'PóW zwra- 
cają uwagę etnog;rafO'wie, socjologowie. Mam ma uwadze analizę 
pojęcia Ojczyzny S. OssvwskiegO' 8, z której wynika, że w świad'O- 
mości nie tylko chłopów, są dwie ojczyzny: jedna "prywatna", 
bliska, często utożsamiana z :regiQnem stałego !Zamieszkania, 
a zwłaszcza z okoHcą miejsca urodzenia i młodzieńczych lat ży- 
cia; druga szersza, "ideol'Ogiczna", zespalająca naród, utrwalona 
poprzez kulturę, ideologie i działania wielu więzi, jak język, wia- 
ra ojcow, tradycja historycZJna 9. TlIiZeba będzie zweryfikować te 


8 S. Ossowski, Analiza socjologiczna pojęcia ojczyzna, "Myśl Współ- 
czesna" 1946, nr 4, s. 24. 
II J. S. Bystroń, Pojęcie narodu V) socjologii polskiej, "Rok Polski" 


175
		

/Magazyn_065_03_176_0001.djvu

			pojęcia z pojęciami chłopów wypowiadających się o ojczyźnie. Na 
podstawie znanych mi postaw chłopów w Królestwie Polskim 
po uwłaszczeniu, mieli oni świadomość panowania obcych na zie- 
miach Polski, którą światlejsi nazywali Ojczyzną. Granic jej nie 
znali, chociaż wiedzieli, że jest większa od zaboru rządzonego 
przez Rosjan. Odwoływali się do roda:ków zza k'Oi'doll1ów, uważali 
ich za bliskich i SWQich, sądzić mO'żna źe za Polaków. Z po'Wsta- 
ni,em państwa w 1918 r. i walką Q jeg'o granice IW Wielkopolsce 
i na Sląsku, umocniła się świadomość narvdowa chłopów polskich. 
Więzi łączące ich z odrodzonym państwem kształtować miały 
n'Ową postawę chłopa...obywatela, 'Odznaczającego się świad'Omością 
praw i 'Obowiązków względem Ojczyzny i narodu. 
Postęp w Irozwoju świadomości sp'Ołecznej chłopów wyznacza- 
ły etapy 'zrywania więzów feudalizmu przez !rUch chłopski, ref'OT- 
my czynswwe, uwłaszczeniowe, gminne i oświatowe. Wymownym 
przykładem wpływu Teform na T'Ozwój świad'Omości chłopów są 
bHżej mi znane sprawy Towarzystwa Rolniczego Hrubies:zowskie- 
go i jego członków. Odznaczali się oni znajvmością praw i 'Obo- 
wiązków względem TO'warzystwa, będącegO' ich małą Ojczyzną, 
w której wszyscy jego mieS'zkańcy czuli się pelnoprawnymi 'Oby- 
watelami. Niechętni wobec zaborcy popierali polski II'Uch wyzwo- 
leńczy w 1830 r. i w 1863 r., narażając Towarzystwo i jego człon- 
ków na szyka:ny. Przewyższali okalicznych chłopów wsi pań- 
szczyźnianych, następnie uwłaszCZDTIych, umiejętnością prowadze- 
nia instytucji samorządowych (dwóch gmin), 'Oświatowych (pięciu 
szkół i funduszu stypendialnego dla zdO'lnej młodzieży), prz'Od'O- 
wali w org8lnizacji pomocy i 'Opieki społecZJIlej 10. To tylko jeden 
przykład wskazujący na Irolę reform, jako wyznacznika dla badań 
postępującego rozwoju w świadomości chłopów. 


1916, nr 4, 33 - 48, J. Chałasiński, Tradycje i perspektywy przyszlości 
kultury polskiej, Warszawa 1970, s. 53, oraz rozdział pt. Chlopi-kultura- 
-naród w: Kultura i naród. Studia i szkice. Warszawa 1968, s. 526 - 546, 
L. Krzywicki, Zmienne pierwiastki w pojęciu narodu, "Myśl Polska" 1915, 
cz. 1- 3, s. 344 - 348, J. Wiatr, Naród i państwo. Socjologiczne problemy 
kwestii narodowej, cz. 2, Warszawa 1973, s. 183 - 442. 
10 H. Brodowska, Towarzystwo Rolnicze Hrubieszowskie, Warszawa 1956. 


l 


176 


........
		

/Magazyn_065_03_177_0001.djvu

			W dobie kapitaliZlITIu na bazie reform powstawały nowe in- 
stytucje na wsi: ZJI'eformowana gmina, kasy pożyczkowe, kółka 
rolnicze - pierwsze zakładane przez chłopów spółdzielnie w za- 
borze pruskim i w Galicji. Na ostatnim miejscu stało pod tym 
względem Królestwo Polskie, w którym dopiero po rewolucji 
1905 - 1907 r. zaczął się szerszy rozwój kółek rolniczych i spół- 
dzielczotci wiejskiej. 
Obecność. na wsi instytucji społecznych, gospodarczych, oświa- 
towych, aktywizowała chłopów i obszarników, a także inteligencję 
miejscową pobudzając l'OlZwój świadomości, głównie sPQłecznej. 
Jednocześnie pod koniec XIX w. zaczęły przenikać na wieś ideo- 
logie społeczno-polityczne: narodowa, socjalistyczna, ludQwa. Na- 
silała się agitacja pozyskująca chłopów i instytucje, ktÓrych byli 
członkami. Stronnictwa polityczne i ich programy przejmowały 
ster w kształtowaniu kierunków świadO'IDości chłopów, stając się 
wyznacZlIl.ikami dalszegO' jej rozwoju. 
Na fali !rozbudzenia ruchu społecznego na wsi i zainteresowa- 
nia się chłopów żydem politycznym, w kołach inteligencji pol- 
skiej i innych "kręgach oświeconych", dostrzeŻiono ich {)becność 
i O'kTzyknię1Jo, że zaczęli się budzić do życia narodnwego i spo- 
łecznego. Od "budzicieli ludu" przyjęła histo!r10grafia pogląd 
i utrwala g'O dotąd, że proces budzenia się świa:domvśd chłopów 
polskich zaczął się w latach 'Osiemdziesiątych a nawet dziewięć- 
dziesiątych XIX w. Pewne zasługi w tym mają !również chłopscy 
pamiętnikarze, zwłaszcza politycy, dla których miarą stopnia roz- 
woju świadomości chłO'PóW były ich poglądy na sprawy politycz- 
ne, a zwłaszcza stosunek do stronnictwa reprezentowanego przez 
pamiętnikarza. 
Pierwszą SI
knłą .rozwoju świadomO'ści chłopów były ruchy ma- 
sowe, żywinlowe i 'Organizowane: antyfeudalne i narvdowowyzW'O- 
leńcze. Ruchy kształtQwały ich postawę i poglądy, budziły WIrażli- 
wość na niesprawiedliwość społeczną, krzywdę i wyzysk Wałrstwy 
chłopskiej przez panów feudalnych, na polityczną tniewolę, narzu- 
coną przez za:borców. "Chłop już nie tylkn czuł swnją odrębnnść, 
on czuł także swvją krzywdę, rolZumiał, że jemu się należą naj- 
pierwsze prawa, a on tymczasem żadnych praw nie posiadał" - 


12 - Dzieje kultury politycznej 


177 


........ 


....
		

/Magazyn_065_03_178_0001.djvu

			pisał M. Handelsman we wstępie do pamiętnika chłopa-inteli- 
genta 11. 
Zaczęło się od licznego udziału cMopów w powstaniu kościusz- 
kowskim, w 1794 r. W innych powstaniach, z wyjątkiem stycz- 
niowego, mniej ch]Óopów brało udział. N a wezwanie naczelnika 
Tadeusza Kościuszki, bez !nakazu i przymusu szli chł.opi bronić 
ostatniego skJrawka Rzeczypospolitej przed 'Obcym zaborem. Z wia- 
.rą w zwycięstwo hrO'nili OjczYi'Zny, bili się dzielnie, z odwagą i bo- 
hatersko. Mieli nadzieję w 'Obronionej Ojczyźnie odzyskać wolność 
i stać się obywatelami równymi ze szlachtą, gospodarzami na 
własnej ziemi. 
Przetrwały d'O naszych drni w pamięci chłopów i całego TIaII'O- 
du cześć i szacunek dla naczelnika Tadeusza Kościuszki, który 
w chłopskiej sukmanie przysięgał bronić Ojczyzny, a źO'łnierzy 
uczył jak być 'Obywatelem. Podczas niewoli narodowej parlJret 
T. K'Ościuszki wiesz.ano w chałupach chłopskich wśród świętych 
obrazów. Pieśni i legendy 'o K'OŚciu
ce i kosynierach z dzielnym 
Bartoszem Głowackim budziły świadomość n:arO'dową i społeczną 
chłopów, uczyły patTiotyzmu i pierwszych pojęć o demokracji. 
Krążyły też, powtarzane przez chłopów, opinie wrogie i niepraw- 
dziwe, szargające imię bohatera narodowego. Historia odrzuciła 
kłamliwe opinie, bałamuceni chłO'pi dowiedzieli się prawdy, nie- 
kiedy zbyt późno. W. Witos wspomina o tym, jak złą opinię mieli 
o T. Kościuszce chłopi jegO' wsi i okolicy, pomawiano naczelnika 
Q zdradę i uważano za buntownika, który sprzeciwiał się "władzy 
przez Boga ustanowionej". Trzeba byłO' dopiero książki, którą 
czytał młody Wincenty głośno i kilka razy na życzenie ojca, Q po- 
wstaniu kościuszkQwskim, bohaterskich walkach chłopów i Uni- 
wersale Polanieckim, aby dowiedzieli się chłopi kim naprawdę 
był Kościuszko. Łzy wzrusz,enia wyciskała lektura tej książki na 
słuchających, prostując złe i bałamutne opinie 12. B. Leśnodmski 
odtworzył w artykule sprzed kilku lat dzieje relikwii na- 
.rodowych, Szta:ndaru Batalionu Gvenadierów Krakowskich z In- 


11 ŻYWot chlopa polskiego, s. 25 - 26. 
12 W. Witos, Moje wspomnienia, t. I, Paryż 1964, s. 133 - 135, 201. 


178 


l 


--
		

/Magazyn_065_03_179_0001.djvu

			--. 


- 


surekcji 1794 r. z hasłem "Zywią i Bronią", przypominanym 
w XIX w. i wypisanym na sztandarze Batalionów Chłopskich, 
podziemnej armii ruchu ludowego w okresie ostatniej wojny 13. 
Związane klamrą dwóch szta:ndarów lata 1794 - 1944 wyznaczają 
Tamy czasowe procesu rozwoju świadomości chłopów, powiąza- 
nego z ogólnym procesem kształtowania się od połowy XVIIIw. 
nowoczesnegoO narodu polskiego. 
"Dwa sztandary znajdujące się dziś w MUlZeum Wojska PoOI- 
skiegoO, na których wypisane są dwa słowa i dwa stwierozenia: 
«Zywią i Bronią» - pisze B. Leśnodorski - świadczą o nieznisz- 
czalnoOści lIlaJrOdu przy jego przetwarzaniu się w naród nVWQczes- 
ny i o wartQściach jego kultury, która umiała powiązać ze sobą 
treści ludowe i 'Ogólnonarodowe". 
Nie ma PQtrzeby dodawać, jak zasadnicza musiała być rola 
świadom'Ości, w tym również świadomości chłopów, w procesie 
przetwarzania się narodu i rozwijania się jego kultury. Piszą 
Q tym sZel'oko socjolO'goOwie, etnogil'afowie 14, historycy d'Okumen- 
tują proces w przeszłości 15. Powstanie kościuszkowskie dokumen- 
tuje świadomą postawę chłopów wobec sprawy niepodległości 
państwa, ktÓrej bronili lIlieprzymuszeni. Zaciągali się ochotnicz'O 
do armii narodO'wej. Jedn'Ocześnie powstanie to zajmuje jedno 
z CZ'Ołowych miejsc w tradycji historycznej, Il'ozwijającej świado- 
moOŚĆ chłopów. Budziło nadzieję zrzucenia jarzma feudalnego uci- 
sku i prrzy:.mania im prawa własności ziemi. PO' uwłaszczeniu przy- 
pomiJnało Q prawach obywatelskich i !równoOści społecznej. 
Z InsurekcJą Kościuszkowską wiążą się początki długiego pro- 
cesu rozwijania się świadomości chłopów i dojrzewania mas lu- 
dowych do pełnej integracji z pozostałymi wlarstwami i klasami 
narodu. 
Wiem, że cofając się z problemem świadomości w głąb dziejów 


18 B. Leśnodorski, Z dziejów hasla "Zywią i Bronią" (1794 - 1914), "Na- 
ród i Państwo" 1970, s. 223 - 234. 
14 J. Chałasiński, Chlopi-kultura-naród, J. Burszta, Kultura ludowa - 
Kultura narodowa. Szkice i rozprawy, Warszawa 1974. 
15 B. Leśnodorski, Rozmowy z przeszlością, Warszawa 1967, T. Łepkow- 
ski, Polska - narodziny nowoczesnego narodu. 


12. 


179 


--
		

/Magazyn_065_03_180_0001.djvu

			narodu aż do XVIII w., zwłaszcza w odniesieniu do niepiśmien- 
nych chłopów, spotkam się rz zaTZutem braku możliwości prowa- 
dzenia badań z uwagi na staln i charakter m-ódeł. Brak przekazów 
natury osobistej: pamiętników, wspomnień, korespondencji pry- 
watnych itp. dokumentów. Z doświadczeń własnych badania ru- 
chu chłQPskiego sądzę, iź możliwe jest podjęcie tematu rozW'Oju 
świadomości chłopów, w oparciu 'O źródła pośrednie i literatUJrę. 
Trzeba jeszcze raz, od nowa odczytać materiały z dziejów ruchów 
chł'OPskich i narodowowyzwoleńczych z uwagą zwróconą na posta- 
wy i świadomość o'sób, grup ludności wiejskiej, chłopskich PTZY- 
wódców i szeregowych członków !ruchu. Rzecz jasna, że wyniki 
tych ustaleń muszą mieć hipotetyczny charakter, dopóki nie znaj- 
dzie się jakieś nowe bardziej wiarygodne źródło umożliwiające 
weryfikację. Z kvńca XVIII i pierws:oej połowy XIX w. istnieją 
liczne skargi chłopów, petycje, prośby wnO'szone dO' władz. Nie 
pisali ich chłopi, ale chłopi dyktowali, a to już coś mówi Q ich 
postawie i mentalności. Jeżeli więc powtarzam ogólnie znane tezy 
i ustalenia na podstawie dziejów Tuchów chłopskich i narodowo- 
wyzwoleńczych w pierwszej połowie XIX w. i wskazuję na takie 
daty, jak ruch Ściegiennego w 1844 r. czy ruch chłopski w 1846 
i w 1848 r., w latach 1861 - 1862, czynię to, aby zwrócić uwagę 
na potrzebę ponownego odczytania :m-ódeł, szczególnie z tych lat. 
W zakreślonych 'Tamach czasowych 'Od końca XVIII do połowy 
XX w. znajdują rzecz'Owe uzasadnienie badania świadomości chło- 
pów z punktu rozwoju historycznego. 
Obok żywej tradycji powstanie kościuszkvrwskie, a zwłasz- 
cza ogłoszony przez jego naczelnika Uniwersał Połaniecki 
w 1794 ir., zapoczątk'Ował 150-letni okres stopniQwych l'eform 
agrarnych i walki chłopów o prawo posiadania ziemi, zakończo- 
lIlej ogłoszeniem Manifestu LipcowegO' w 1944 !r. Te dwa akty 
prawne łączy długi łańcuch wielu ustaw, patentów, ukazów, wy- 
dawanych przez władze zabOircze i polskie, pod presją licznych 
chłopskich wystąpień i żądań. Posiadać prawo do ziemi, być jej 
właścicielem i gospodarzem na swoim, stanvwił'O kluczowy pro- 
blem chłopów, 'Odgrywający główną, jeśli nie zasadniczą rolę 
w całym procesie rozwijania się świadomotci społecznej chło- 


180
		

/Magazyn_065_03_181_0001.djvu

			pów oraz kształtowania się ich stosunku do państwa i narodu. 
Przypomnieć też trzeba zwierające się ogniwą łańcucha walk 
nal'Odowowyzwoleńczych 'Od InsUJrek-cji Kościus:zJkowskiej, poprzez 
działania powstańcze w XIX i XX w., zakończane 'Obr'Oną niepod- 
ległości Polski przed hitlerowską agresją. We wszystkich brali 
udział chłopi, nie zawsze' jednakowo licznie i z własnej g'Otawości 
służenia 'Ojczyźnie. Wielu uczestniczyło z nakazu paniczów przy- 
stępujących d'O ruchu, bądź innych nacisków 'OŚl'Odków werbunk'O- 
wych. Nie motywy wydają się najistotJniejsze, ktore decyd'Owały 
Q udziale chłO'PóW w walkach wyzw'Oleńczych, lecz oddziaływanie 
ruchu ma rozwój ich świadom'Ości. Zarówno pozytywne, jak też 
negatywne doświadczenia wywierały wpływ kształcący na uczest- 
ników ruchu. Rzecz w tym, co przeważało w danym czasie w ich 
'Opinii i 'Odczuciu? 
Ruch antyfeudalny na wsi z 	
			

/Magazyn_065_03_182_0001.djvu

			wielu uśpione, z trudem, 'nieudolnymi słowami wypowiadane, wy- 
daje się wyrażać całą treść świadomości narodowej chłopów 
XIX w. 
Nie próbujmy oceniać, czy to było dużo czy mało, niski po- 
zivm, czy wysoki, faktem niewątpliwym jest to, że Polska 
w świadom'Ości chłO'PóW żyła przez cały okres zaborów. Pvtwier- 
dzają nam tO' listy chłopów emigrantów dO' Brazylii i Stanów 
Zjednocz'O[lych - najbardziej wiarygodne i unikalne źródła uka- 
zujące świadO'mość królewiackich chłopów z przełvmu XIX 
i XX W. 16 Jest ich zaledwie 367, pO'chodzą od chłopÓw zamieszka- 
łych na małym sikr.awku Polski, ledwie IZ trzech powiatów: Rypin, 
Golub-DO'brzyń, Lipno, nieliczne IZ innych terenów K!rólestwa Pol- 
skiego. Zbyt mała liczba, aby na ich podstawie mówić Q świado- 
mvści chłopów, chocia:żby jednego zaboru rosyjskiego. Dodam 
jednak, że listy te w pełni potwierdzają mO'je wcześniejsze bada- 
nia ruchu chł'OPskiego po uwłaszczeniu 17. Listy korespondują 
z ustaleniami ukazującymi postawy chłopów w masowym ruchu 
na wsi wywołanym w tO'ku Tealizacji reformy uwl-aszczeniowej 
i po jej zakończeniu, niekończącymi się konfliktami serwitutowy- 
mi 'Oraz stosunkami gminnymi i pracą sądów gminnych w wyniku 
ref.arm, rusyfikacją szkół ludO'wych. Potwierdzają opinie Q sto- 
sunku chl'OPóW do świeżych jeszcze w pamięci spraw powsbnia 
styczniowego, emigracji popowstaniowej 'Oraz do zaborcy: pa:nują- 
cych cesarzy, administracji, żandarmerii i wojska. Zbędne jest po- 
wtarzanie rozmaitych wypowiedzi chłO'PóW notowanych w aktach 
głównie policyjnych. O wielu z nich piszą emigranci półanalfa- 
beci i analfabeci za pośrednictwem opłacanych bądź uproszonych 
"skrybów". W listach T'Odzinnych, przy trudnościach pisania, ubo- 
gim słownictwie, niewiele Poz'Ostawał'O miejsca dla spraw nas in- 
teresujących. A mimo to, co już podnoszono w wielu recenzjach, 
zadziwia ich rzecz'Owa f'Orma i 'różnorodna treść. Nas interesuje 
przede wszystkim m1ajomość stosunków społecznych przez chło- 


18 Listy emigrantów z Brazylii i Stanów Zjednoczonych 1890 - 1891, 
Warszawa 1973. 
17 H. Brodowska, Ruch chlopski po uwlaszczeniu w Królestwie Polskim 
1864 - 1904. Warszawa 1967. 


182
		

/Magazyn_065_03_183_0001.djvu

			r 


pów emigrantów, ich poczucie narodO'we i 'Orientacja polityczna. 
Na 367 hstow biedO'ty wiejskiej, z trudem piszących słowo "Pol- 
ska" (PO'lesce, Plesce, PO'lsce - w jednym liście), ledwie kilku 
użyło ()kreślenia waj, a ktoś po słowie "w kraju" dodal "czyli 
w Polsce". Piszą "wyjechał z Polski", "przyj-edzie do Pvlski", każ- 
dy wie, że jest PO'Iska, leży w Europie, chociaż nie bylo jej na 
ówczesnych mapach. Zona z krraju też pisała do męża, aby wrócił 
d'O Polski. Emigranci tęsknią do Polski - Ojczy.zny, kochają ją. 
Kt'OŚ młQdy pisze: "już siedem lat nie widząc swej drogiej 'Oj- 
czyzny, kochanej Polski". Wiedzą o sytuacji politycznej Polski - 
"Ruskie Państwo", rządzi "Ruski" bądź "Moskal". KtO'Ś pyta "co 
moskal wyprawia z religią naszą". Sporo piszą o sprawie religii. 
Krążyła wśród emigrantów, w kraju już zapomniana wieść ,,''0 za- 
.bójstwie cesarza ruskiegO' i jego następcy". P
osZ!on'O o. pilną od- 
powiedź w tej sprawie i Q doniesienie "Q wszystkim co się teraz 
dzieje". Emigranci czują się Polakami, mają poczucie godności 
narod'Owej, ktoś oburzony postępowaniem kolegi pisze: "przez ta- 
kie postępowanie hańbi i plami całą narodO'wość". Opisują urzą- 
dzane przez starszą emigrację polską obchody dla uczczenia I'OCZ- 
nic naJrodowych. Cieszą się swobodą noszenia białoo-czerwonych 
chorągiewek, widokiem stmjów armii polskiej, powstańców, kra- 
kowskich kosynierów i odwołują do pamięci dziadków, że lepiej 
o tym wied'zą. Dzielą się w
ruszeniem przeżywanych UI"OCzystości, 
przyznają się, że płakali z radości. A jednO'cześnie z ulgą i świa- 
d'OIIl'ością wyzwolenia się spod ucisku zabon:y i wyzysku panów 
piszą, że nie są w poddaństwie tylko na wolności: "Daleko mi 
lepi jak w P'Olsce dla telko z jedny strony zero nie O'dany (pod- 
da:ny) jest zadnemu panu", "nie mam pana nad sobą". Ktoś ży- 
czy panO'm w FO'lsce "bO'dai ich diabli porwali". Jnmy wysyła 
młodszemu bratu "szewkaTtę" i pI'osi ojca, aby zezwolił mu wy- 
jechać i uwolnić się od służby u panow. O ludności czarnej w Bra- 
zylii pisali ze współczuci,em, że "jak niegdyś w Polsce włościanie 
PanO'm muszą robić darmo". Emigrantów cechowała ostI'OŚĆ wi- 
dzenia klasowych stosunków w kraju i krzywd od polskich panów. 
Były to listy pochodzące od biedoty wiejskiej, posiadającej już 
pewną znajom'Ość stosUIl1ków nowegO' świata. Są w listach akcenty 


183 


.-...
		

/Magazyn_065_03_184_0001.djvu

			niechęci du chłopów gospodarzy. W stosunku do zaborcy pogłę- 
biała ich niechęć polityka represji caratu WQbec księży katolic- 
kiego kO'ścioła, nazywa:neg'O przez chłopów "polskim kościołem" 
i zakazy praktyk Teligijnych ogółu wierzqcych Polaków "po kato- 
licku". Chłopi wskazywani przeze mnie w książce Ruch chlopski 
po uwlaszczeniu mieli więcej pretensji i zarzutów do cara i jego 
administracji oraz szerszy hory.zont polityczny widzenia spraw 
społecznych. Pvprzez ruch agrarll'oserwitutowy i gminny widzieli 
zbieżność klasowych interesów władz zaborczych i TO'dzimej 
szlachty. K,omisjO'm w
ościańskim zarzucali sbrO'nniczość - "trzy- 
mają ze szlachtą", domagali się zmian i dokładniejszego sporzą- 
dzania akt nadawczych, kontrolowali ich pracę. Wvbec reformy 
gminnej protestowali, odmawiając udziału w wyborach, staczali 
boje z naczelnikami i stTażą ziemską. Na rusyfikację szkół O'dpo- 
wiadali uchylaniem się od opłat, zabieraniem dzieci ze szkół 
i wreszcie zakładali własne szkółki tajne. Powstała ich spora sieć 
na całym obszarze Królestwa Polskiego. WŁadze wykryły i za- 
mknęły blisko 600 szkółek tajnych, głównie urządzonych u chło- 
pów. Pie:rwsze wyk!ryto w 1870 i 1871 T. w guberniach piotrkow- 
skiej i 'radomskiej. 
W sporach z obszarnikami dvmagali się chłopi, podobnie jak 
od administracji i komisji realizujących reformy, przestrzegania 
praw, choć Slami często je naruszali. W procesach sądowych bro- 
nili spraw ze znajomością TZeczy. Byli też wśród nich milczący 
i zastraszeni, niskim ukł'Onem witali władze i panów ze dwOIT'u. 
Dość jed'll'Oznaczna, krrytyczna i negatywna postawa bicdoty 
wiejskiej wvbec panów, załamywała się wśród chłopów gospoda- 
TZY. Obok wyraźnie klasowych postaw wobec vbszaTników wśród 
chł'OPóW królewiackich byli rzecznicy zbliżenia z dworem i szlachtą. 
Zdarzały się też sporadyczne wypadki nawiązywania przez 
chłopów zainteresowanych ruchem socjalistycznym kontaktów 
z robotnikami przemysłowymi (w Okręgu Łódzkim, w okolicach 
Radomia). W postawach i kO'Tespondencjach chłvpskich do gaz,et 
zwłaszcza "Gazety Swiątecznej". żywO' interesowała chłopów gmi- 
na, kasy gminne, padały projekty wprO'wadzania pr'Ostych form 
koO'peracji w gromadach wiejskich i ominięcia trudności legaliza- 


184
		

/Magazyn_065_03_185_0001.djvu

			cji instytucji. W propozycjach kierujących uwagę ku sprawom 
gmin i szukaniu form prostej sąsiedzkiej pomocy przejawiały się 
tendencje zbliżenia dO' pa'l"afii, obok chłopów akcentujących samo- 
dzi,elność 18. 
Naj trudniej sza jest, głównie z przyczyn ż	
			

/Magazyn_065_03_186_0001.djvu

			lewiackich chłopów i solidarystyczna w zaborze pruskim (nie ozna- 
cza to, że nie występowały klasowe postawy w lokalnych grupach 
chłDpskich i biedniackiej c.zęści wsi - wyrobnicy !rolni i służba 
folwarczna) nie dzieliły chłO'PóW rzymsko-katolickiego wyznania 
w ich stosunku do religii i kościoła, nie wpływały również na 
'Osłabienie więzi narodowej i świadomości, że są Polakami. Chłop 
polski w Galicji nie znał presji wynarad.awiania, a czy ,odznaczał 
się wyższą świadomością narO'dową, trudno bez porównawczych 
badań 'Odpowiedzieć. Nigdy, jak sądzić można z kilku znanych pa- 
miętników 21, nie przestał czuć się PDlakiem i był dla germanizo- 
wanych i rusyfikowanych ostQją i nQsicielem polskDści. Wspomnę 
tylko rok 1894 i odwiedzaną przez chłopów z innych zaborów 
PanDramę Racławicką, po której oprowadzała Maria Wysłoucho- 
wa, dając niezapomniatną lekcję historii PO'Iski i pierwszegO' bojo- 
wego czynu chłopów k'Osynierów o PO'lskę demokratyczną 22. Na 
światopogląd chłopa w Galicji, równie religijnego i przywiązanego 
do plebarńi, m'Oże nawet więcej, jak w pOZO'stałych zaborach, od- 
działywała rządząca polska arysto.k.recja i ziemiaństwo, hamując 
kształtO'wanie klasowej postawy. Łamał się chłop przed dziedzicem 
i plebanem, szarpany refleksją ludowej agitacji, rodzącego się 
chłopskiegD ruchu polityc.znego. Oddał to Jakub BO'jk'O w wy- 
mownym tytule: Dwie dusze 23. Dla sprawy świadomości cenna 
dlatego, że kreśli drogę rozwoju i trudności pozbycia się postaw 
ukształtowanych wiek'Ową niewolą, poddaństwem i pańszczy7JI1ą. 
Dla nas dQkument społecznej niedojrzałości chłopa i bałrdzo po- 
wolnego procesu rozwijania świadomości. Paradoksalnie to brzmi 
WQbec faktu, że właśnie w Galicji chłopi pierwsi zarganizO'wali 


21 J. Bojko, Pisma i mowy, Lwów 1903, a także Okruszyny z Grembo- 
Bzowa, Lwów 1911, J. Słomka, Pamiętniki włościanina od pańszczyzny do 
dni dZisiejszych, Kraków 1924, F. Kuraś, Przez ciernie żywota, Częstocho- 
wa 1925, F. Magryś, Zywot chłopa działacza, Lwów 1932, S. Pigoń, Z Kom- 
borni w świat. Wspomnienia młodości, Kraków 1946, J. Madejczyk, Wspo- 
mnienia, Warszawa 1965, J. Stapiński, Pamiętnik, Warszawa 1958, J. Rącz- 
kowski, Wśród polityków i artystów, Warszawa 1969. 
22 K. Dunin-Wąsowicz, Dzieje stronnictwa ludowego w Galicji, War- 
szawa 1956, s. 100 - 101. 
23 J. Bojko, Dwie dusze, Warszawa 1949. 


186 


l
		

/Magazyn_065_03_187_0001.djvu

			- 


stronnictwo polityczne, już w XIX W., co interpretujemy jako 
wyraz dojrzałO'ści chłopów do politycznego myślenia i działania. 
A jednak rzucam wyzywającą tezę, że świadomość ch
opa gali- 
cyjskiego była nied'Ojrzała do stwO'rzenia samodzie1negD nieza- 
leznegD ruchu lud'Owego. W Galicji, jak sądzić można, zrodził się 
pokutujący w historiografii typ "chłopa cesarskiego". Wa-runki 
polityczne autonomicznej Galicji ukształtowały również typ "chło- 
pa l'Ojalisty i komprO'misQwego". Radykalizm i klasową postawę 
chłop galicyjski zdobywał z rozwojem ruchu lud'OwegD w drodze 
kompromisów z Dbszarnictwem i klasą rządzącą, następnie rozła- 
mu w stronnictwie 24. 
Nie oznacza to, że nie było w Galicji {)Strych klasowych napięć 
i walki ludności wiejskiej z obszarnikami, administracją dworską. 
O gwałtowności jej i skali 1I'0zwoju świadczy rabacja w 1846 r. 
Po uwłaszczeniu nieustanne starcia w walce o lasy i pastwiska 
były przedmiO'tem burzliwych obrad sejmowych i radykalnych 
wystąpień posła chłopskiego Siwca. Pierwsze masowe strajki ro- 
botników 'rolnych na przełomie XIX i XX w. były w Galicji, wy- 
przedzając Q kilka lat KrólestwO' Polskie 25. Ta licZiIla grupa lud- 
ności wiejskiej, wspierana przez służbę folwarczną w czasie straj- 
ków, stała na uboczu życia politycznego org,anizujących się chło- 
pów g'Ospodarzy. 
Nawiążemy jeszcze do 'zaproponowanych przez S. Kieniewicza 
trzech typów chłopskiej świadomości koegzystujących ze soba 
w XIX w. TrudnO' mi przyjąć typ "chłopa tradycjonalisty", gdy 
chodzi Q świadomość. W kulturze, obyczaju, gospodarce .nie budzi 
wątpliw'Ości taka nazwa. Swiadom'Ość społeczną chłop rozwijał 
i mO'żna by nawet pO'kusić się 'o naszkicowanie schematu linią 
ciągłą z różnymi zygzakami, 'Oznaczającymi 'Okresy WZl'Ostu, spad- 
ku i zahamowań. I nie byłoby takiego chłopa, który będąc tra- 


lIł A. Garlicki, Powstanie POlskiego Stronnictwa Ludowego Piast 1913- 
- 1914, Warszawa 1966, K. Dunin - Wąsowicz, Dzieje stronnictwa ludowego. 
115 W. Najdus, Szkice z historii Galicji, t. I: Galicja w latach 1900- 
- 1904, Warszawa 1958, s. 259 - 286. Pojedyncze strajki rolne wybuchały od 
1898 do 1901 r., masowe zaczęły się w czerwcu w 1902 r. w Galicji Wschod- 
niej. 


187 


I 
........
		

/Magazyn_065_03_188_0001.djvu

			dycjonalistą zachowującym dawne obyczaje, odrzucającym nowa- 
torstw'O w technice i systemie gospodarowania, przestrzegającym 
nawet fOTmy grzecznO'ści swvich dziadów i ojców w stosunkach 
z dworem, godziłby się z utrzymaniem poddaństwa, pańszczyzny 
czy wyzyskiem obsz
czym. A w sprawie narodowej nikt 
z chłvpów nie chciał Polski szlacheckiej ani w XIX w., ani przy 
jej 'Odr'Odzeniu. Piotr KO'czara, chłop z ok'Olic Pułtuska w arty- 
kule d'O "ZagQna" pt. Do starej braci pisał: "Chcecie Polskę bu- 
d'Ować, to dalej, ale ludową, niech nie będzie w f11iej ni chłopa 
ni szlachcica, pana ni poddanegO' tylko wszyscy rowni i wolni 
obywatele ziemi polskiej" 26. Podobno pokutowała w świadomO'ści 
chłopów i 
ozważana była w stmnnictwach chłopskich sprawa 
monarchii konstytucyjnej, w atmosferze żywych dyskusji i nadziei 
na bliską odbudowę niepodległej Polski 27. 
W jednym przypadku typ tradycjonalistyczny jest do przyjęcia: 
w zachowa:niu wiary oraz stosunku do Teligii i kościoła. Ten typ 
wydaje się, że moŻ)na by uogólnić na wszystkich chłopów, którzy 
jednocześnie TO'zwijali swoją świadomość społeczną i narodO'wą. 
Droga rozwoju świadomości narodowej chłopów nie była tak 
ciągła jak społeczna. Rwie się, widocm1e są regresy, zastoje, spa- 
dek zainteresowalI1ia dla Tuchu powstańczego organiZ'Owanego 
przez szlachtę w Królestwie PO'lskim, w Galicji po 1831 r. 28 . W za- 
borze pruskim ruch powstańczy na
omiast w 1848 r. pOiIWał do 
walki chłopów, naj liczniej biedO'tę wiejską 29. 


16 P. Koczara, Do starej braci, "Zagon" 13 IV 1907, nr 15. 
27 Monarchia a rzeczpospolita, "Wyzwolenie" 1l XI 1917, nr 45. 
28 "Wiedzą chłopi, jak i teraz na sejmie w Warszawie panowie, z wy- 
jątkiem kilku, sprzeciwiali się uwolnieniu chłopów, a przecież mimo tego 
szli parobcy z własnej ochoty do boju, lecz tylko wyjątkowo, nie w masie" 
- Zbiór pamiętników do historii powstania polskiego z roku 1830-31, 
Lwów (1882), s. 270, cytuję ze wstępu Handelsmana do pamiętnika K. De- 
czyńskiego pt. Zywot chlopa polskiego, s. 25. 
20 "Jedną mam pociechę w tej żałości, a tą jest naoczne przekonanie 
o wielkiej zacności naszego biednego ludu... Tu leży 100 ludzi (ranni- pod 
Książem w szpitalu w Śremie) najwięcej ze wsi poranionych najokropniej, 
a nikt nie słyszał jeszcze narzekania i żalu za krok uczyniony, owszem są 
tacy, co płakali, że nie mogą być pod Miłosławiem" - Z listu Kielesiń- 


188
		

/Magazyn_065_03_189_0001.djvu

			W świetle materiałów z Wielkopolski i PomOT'Za Gdańskieg'O 30, 
trudno byłoby uogólniać spadek zainteresowania dla ruchu na- 
mdO'wO'wyzw'Oleńczeg'o na chłopów wszystkich zaborów. W zabo- 
rze rosyjskim też nie wydaje się, aby nie było ze strvny chłupów 
zainteresowania Tuchem wyzwoleńczym; w 1844 r. był organizo- 
wany spisek przez P. Ściegiennego, głównie z udziałem chłopów. 
Regres w świadomości narodawej chłopów, przejawiający się 
spadkiem udziału chłopów już w czasie powstania listopadowego, 
był wynikiem T'OZW'OjU ich świadO'm'Ości społecznej 31. Jednocześnie 
upowszechniała się w masach ludowych świadomość związku spra- 
wy narodowej i społecznej, czego wyrazem było szerokie popar- 
cie przez chłO'PóW ruchu powstaiIlia'styczniowego w 1863 T., które- 
go Rząd Narodowy 'Ogłosił uwłaszczenie. Uderza w drugiej połO'- 
wie XIX w. Tóżnica po'zi'Omów tego, 00 chłopi 'Zaboru rosyjskiego 
prezentowali w społecmym światopoglądzie i 'świadom'Ości naro- 
dvwej. Być może, że brak źródeł wytw'Orzonych przez chłO'Pów, 
sugeruje pogląd 'O wyższym poziomie świad'Om'Ości społecznej. Nie 
ma dziś wątpliw'Ości, że chłopi czuli się P'Olakami, Polska jak'O 
państwo żyła w ich świadom'Ości, a każdy chłop polski wiedział, 
że jest pod 'zaborem i 'Obcym rządem. Wielu z nich znał'O ból sło- 
Wa "niewola". Oczekiwamie na śmierć cara, radość z inf'Ormacji 
Q zabójstwie jegO' i następcy tronu, groźby wypędzenia admini- 
stracji, wojska i policji z kraju, pozwalają sądzić, że pragnęli nie- 
podległości i chcieli być wvlni, co często podnoszą emigranci 
w swoich listach. Nie chcieli tylk'O Polski szlacheckiej. Świado- 
m'Ość narodO'wa była naj mocniejszą bronią w 'Odporze rusyfikacji 


skiego, bibliotekarza zbiorów Tytusa Działyńskiego w Kórniku do Celiny 
Działyńskiej. Srem, 17 V 1848 "Roczniki Historyczne" 1936, t. 12, s. 319, 
cytuję wg zamieszczonego tekstu w: Rok 1848 w Polsce, Wrocław 1948, 
s. 140. 
80 S. Mikos, Wplyw powstania listopadowego na wzrost świadomości 
narodowej na Pomorzu Gdańskim. "Pomorze Gdańskie" 1965, nr l, B. Cy- 
gier, Pomorze Gdańskie w polskim ruchu narodowowyzwoleńczym w latach 
1794 - 1864 w: Pomorze pod zaborem pruskim, Gdańsk 1973, s. 63 -112. 
81 M. Handelsman we wstępie do pamiętnika K. Deczyńskiego pt. Zy- 
wot chlopa polskiego, s. 16 pisze: "Klasowe poczucie wśród włościan rosło 
i nabierało już siły czynnej". 


189 


...... 


.....
		

/Magazyn_065_03_190_0001.djvu

			i germanizacji, a jednocześnie dyskusyjna wydaje mi się sprawa 
"chłopa obywatela" w XIX i w XX w. tj. do odzyskania niepod- 
ległości Polski w 1918 r. 32 Czy w warunkach braku państwa i ne- 
gatywnym, czy też pozytywnym .st'Osunku dO' zaborców, mogła 
kształtować się postawa świadomeg'O obywatela? W przypadku 
pierwszym świadomość dyktowała traktować obywatelstwD for- 
malnie i przejściowO'. W przypadku drugim nie świadczylO' o po- 
siadaniu świadomości narodowej przybieranie postawy obywatel- 
skiej wobec spraw i 'Obowiązków państwa będącegO' w obcych :rę- 
kach. Kontrowersja wynika może z rómego poj!lTI'Owania tlreści 
słów "świadQmy obywatel". Terminologiczne sprawy wymagają 
wytłumaczenia co oznacza "świadomy obywatel" w danym okre- 
sie oraz uściślenia innych pojęć, zabarwionych przez wiele su- 
biektywnych odczuć, postaw. W rozumieniu moim, "świadomego 
obywatela" cechuje dojrzałość myślenia kategoriami państwa i in- 
teresu narodu, wszystkich jego warstw i klas społecznych. Tego 
stopnia dojrzałości chłopi w XIX w. nie osiągali. 
Na wyżyny świadO'mości obywatelskiej prowadziła ideologia 
ruchów społecznQ-politycznych i organizujące się w końcu XIX 
i na początku XX w. stJrQJl[1ictwa polityczne. Ruch narodowowy- 
zwoleńczy w XIX w. uczył patriotyzmu, miłości Ojczyzny, prag- 
nienia jej wolności i calego nal'Odu. W antyfeudaLnym i społeczl!1o- 
-ag1ralI"nym ruchu po uwłaszczeniu, chłopi dO'j,rzewali dorozumienia 
i obrony intere.sów sw'Ojej waI1Stwy. Nie ogaT'Iliali wspólnoty 
interesów całego narodu. Tego uczyć miało niepodległe pań- 
stwo. Obywatelstwo łączy mi się z państwem, a takiej świadom'O- 
ści że Polska jest państwem i żyje jako państwo w podziemiu 
chyba nikt w XIX w. nie miał, z wyjątkiem może krótkiego 
okresu powstania styczniQwego i to raczej wś'ród przywódców 
i Rządu N arodO'wego. 
Wskazywałam wielokrotnie na dużą rolę i znaczenie ruchÓw 


81 s. Kieniewicz, Rozwój polskiej 
wiadomo
ci narodowej w XIX w., 
s. 264; autor pisze o trzech postawach chłopskich ścierających się, albo 
koegzystujących na całej przestrzeni XIX w.: "chłop tradycjonalista, chłop 
«cesarski» i chłop świadomy obywatel". 


190 


I 
L 


........
		

/Magazyn_065_03_191_0001.djvu

			... 


narodowyzwoleńczych i antyfeudalnych w pierwszej połowie 
XIX w. - po uwłaszczeniu, na ruch społecmo-agrarny, w roz- 
budzaniu i Il'ozwijaniu świadomości chłopów. Wyznaczały one kie- 
runek kształtowania się świadomości, a ich żądania w etapie 
żywiołowych działań i programy organizowanych powstań wpły- 
wały na urabianie postaw, nadawały treść pojęciu świadomość, 
podtrzymywały ciągłość w jej rozwoju. Ruchy są dla nas wy- 
znacznikami i miernikami określania stopnia rozwvju świadomo- 
ści chł'OPów. 
W stykowych okresach ruchów antyfeudalnych z narodowo- 
wyzwoleńczymi chł'OPski horyzont widzenia spraw poszerzał się 
i 'rodził dylematy narodowo-spQłeczne. Znane z różnych pvstaw 
chłopów, pozytywnych i negatywnych, wobec ruchów powstań- 
czych kierowanych przez szlachtę. Obydwa nurty ruchu O'kreślały 
ubogą treść feudalnego etapu. 
W pofeudalnym 'Okresie umiłkły powstania, a ruch agrwno- 
-społeczny w zmienionej nieco i poszerzonej treści, kształt'Ował 
rozwój świadomości chłopów, Tównież narodowej. 
Sieć wy
rytych tajnych szkółek na Mólewiackiej wsi skłania 
dv postawienia tezy o chł.opskim tajnym ruchu 'Oświatowym roz- 
wijającym się od połowy lat osiemdziesiątych na 'ziemiach za- 
boru TOSyjskiego. Brzmi to nieco paradoksalnie przy analfabe- 
tyzmie PO'nad aD% na wsi. Rzecz jasna, że był tO' ruch rolzwijany 
z pomocą miejscowej, wiejskiej illlteligencji-półinteli:gencji, głów- 
nie kobiet
hłopek umiejących czytać, nie zawsze pisać, oraz mło- 
dzieży wyższych klas szkół gminnych i IDnych małomiasteczkQ- 
wych mieszikańców. W latach dziewięćdziesiątych wzrosła liczba 
nauczycieli, seminarzystów szkół rosyjskich, synów chłopskich 
pozyskanych dla tajnej oświaty. W sporadycznych przypadkach 
uczyly panny z dworków ziemiańskich. Więcej angażowała się 
plebania - organiści, rzadziej księża. Ma tu pewne zasługi rów- 
nież gmina; zdarzali się pisarze patrioci w szeregach administra- 
cji zaborczej. 
Wydaje się, że budziciels'kia rola inteligencji wśród ludu wiej- 
skiego bywa przeceniana w literaturze. Rozwój świadomości był 


191 


........ 


.....
		

/Magazyn_065_03_192_0001.djvu

			procesem ciągłym zwłaszcza w ks.ztałtowaniu sP'Oleczneg'O świa- 
topoglądu od XVIII w., a poczucie narodowe nigdy w świadomQ- 
ści chłopów nie wygasło, inteligencja nadawała kierunek idąc do 
ludu rQzbudzonego społeczm.ie i narodowO', zdobywając d'Oświad- 
czenia w ruchu i na płaszczyźnie klasowych różnic, napięć i kon- 
fliktów. Praca 'Oświatowa inteligencji wśród ludu wiejskiego 
w 'Ostatlnim ćwierćwieczu XIX stulecia przygotowywała grunt pod 
zasiew ideo10gii społecznO'-politycznych we wszystkich zaborach. 
Określił ją naj trafniej S. Pigoń. jako "budzenie się polityczne lu- 
du" 33 - w zaborze ;rosyjskim nazwane skrótowym hasłem "walki 
G rząd dusz" 34. Wydaje się potrzebne zwrócenie uwagi na fakt, 
że była to praoa budzenia ludu do życia politycznego, co nie jest 
jednoznaczne 'Z pojęciem budzenia świadomości nal'odowej ludu, 
często w historiografii przypisywanego inteligencji. 
Na wsi królewiackiej wielką rolę odegrały Koła Oświaty Lu- 
dowej w szerzeniu wiedzy ogólnej i politycznym rozbudzaniu 
chłopów. Pierwszy Konrad Prószyński znany pod pseud'Onimem 
Kazimierz Promyk, założył krótko działające TO'warzystwO' Oświa- 
ty Narodowej (1875 - 1877), następnie od 1881 r. redagował naj- 
poczytlniej.szą wśród chłopów "Gazetę Swiąteczną". 
W 1882 !l". młodsi współzałożyciele promykowskiegQ TQwarzy- 
stwa, Mieczysław Brzeziński i Bolesław Hirszfeld, założyli K9ło 
Oświaty Ludowej, w innej od pierwowzoru strukturze i z innymi 
założeniami PQlitycznymi. Z Koł Oświaty Ludowej wzięły początek 
dwa główne kierunki politycZJl1e na wsi: SWOI1JIlictwo Narodowe 
i budzący się do samodzielnego życia Tuch ludowy, 'O szeJ'oko roz- 
budowanych f'ormach pracy społeczno-	
			

/Magazyn_065_03_193_0001.djvu

			tylko członków 'ruchu polityc
nego. Programy stronnictw poli- 
tycznych stają się wyznacznikami postępującego 'rozwoju. 
W XX w. wyróŻ'I1iam pięć etapów rozwoju świadomości chłv- 
pów: 1) okres rewolucji 1905 - 1907, 2) porewolucyjny i I wojny 
światowej do 1918, 3) w niepodległym państwie PO'lskim dO' zjed- 
noczenia stronnictw lud'Owych w 1931 
., 4) od zjednoczenia do 
1939 r., 5) w latach II wojny światowej. 
Z rozwojem rewolucji 1905 - 1907 i nasileniem się walki kla- 
sowej chłopów z 'Obszarnikami WZJrósł na wsi królewiackiej rady- 
kali:l!m w światopoglądzie społecznym. Przede wszystkim na spra- 
wę nierównego podziału własn'Ości ziemi i lasów. Chłopi naruszali 
własn'Ość obszarniczą, podejm'Owali uchwały Q jej podziale i par- 
celacji bez wykupu. Rozwinął się wcześniej zapoczątkowany Tuch 
gminny, domagający się przywrócenia języka polskiego w urzę- 
dach i w kancelariach oraz w pracy sądów gminnych i szkół. 
Z hasłem spvlszczenia instytucji, protestami przeciw administra- 
cji carskiej i władzy zaborcy wzrastał ruch demokratyzacji sto- 
sunków społecznych. W gminach żądanv samorządów, w sądO'w- 
nictwie ograniczenia wpływów dziedziców i dworu, w szkołach 
dopuszczenia dzieci biedO'ty na rÓwni z dziećmi gospodarzy 'Opła- 
cających składkę szkolną 'Oraz wpływu na dO'bór nauczycieli. PQd- 
niósł się stopień klasowegO' uświadomienia chłopów, wzrosło wśród 
nich zainteresowanie politycznymi sprawami, przejawiałO' się lep- 
sze zrozumienie zasad demokracji w stosunku do znanych nam 
postaw chłO'Pskich w XIX w. Rewolucja posunęła Q duży krok 
naprzód rozwój świadomości chłopów i pogłębiła jej treść, zwła- 
szcza rozbudziła wrażliwość na hasła sprawiedliwości i rrównvści 
społecznej, zdobycia szerszych praw 'Obywatelskich i politycznych. 
Obok walki Q szkałę polską, swobody językowe w gminach i są- 
dach przyjmowałO' się wśród chł'OPóW hasła żądania autonomii dla 
kraju, który w ich świadomości był zawsze Polską. 
W mvim polu widzenia, typ chł'Opa-PO'laka naj liczniej repre- 
zentawany, kaegzystawał z typem chłopa-PQlaka i demokraty 
wśród obojętnych i mało uświadomionych. W toku rewolucji ro- 
dził się trzeci typ chłopa-Polaka i lewicO'wego radykała społecz- 
nego. 


13 - Dzieje kultury politycznej 


193 


.ł...... 


..01IIII
		

/Magazyn_065_03_194_0001.djvu

			RewO'lucja wpłynęła na poszerzenie :k'Ontu w ruchu chłopskim. 
Rozbudziła do walki ;robotników f.olwarcm1ych i inną biedotę 
wiejską przeciw wyzysk'Owi klasy obszarniczej i bogatych chło- 
pów. Znana jest sprawa wzorowania się robotników rolnych na 
formach walki straj	
			

/Magazyn_065_03_195_0001.djvu

			nie na sprawy polityczne, wybory d'O sejmu kraj'Owega i parla- 
mentu w Wiedniu. Rozbudzało to 'Orientację chłiopów w ukladzie 
sil polityczmych w skali k!raju i mona:rchii austro-węgierskiej, bu- 
dziło Im-ytycyzm wobec zawieranych przez przywódców ludowych 
sojuszów taktycznych z obszarniczo-konserwatywnymi kołami. 
Znana sprawa rozłamu w 1913 r. w PSL z podziałem na lewicę 
i prawicę rzutuje na światopoglądowe różnice członków ruchu 41. 
Wyjaśnienia wymagają wpływy członków kształtujących świado- 
mość chł.opów nie związanych z ruchem ludowym. 
W zaborze rosyjskim ruch ludowy skrępowany sytuacją poli- 
tyczną, brakiem naj prostszych fDrm parlamenta!ryzmu w ce8a['- 
stwie dO' czasu rewolucji 1905 T., likwidacją stronnictwa politycz- 
nego (PDlskiego Związku LudowegO' w 1907 11".), szedł drogą spo- 
łeczneg'O rozwoju i pracy kulturalno-oświatowej, mniej od gali- 
cyjskiegO' lI"uchu zaabsorbowany działalnością ściśle polityczną. 
ŚwiatO'pogląd chłO'PóW kształtował się pod dużym wpływem cza- 
sopism ludowych z lat rewolucji i następnie "Zarania" i hasła 
"sami sobie" 42. BudziłO' to w świadomO'ści chłopów wiele dylema- 
tów natulI"Y m'Oralno-społecznej, na skutek kOlIlfliktów z plebanią, 
całkowitego 'wzejścia się z dworem 43. 
Nie wszyscy chłopi weszli na drogę zmagań światopoglądo- 
wych. Wielu pozostałD przy tradycyjnych zwią:i'!kach z plebanią. 
Wielu, zwłaszcza bogatych chłopów, nie chciałD rozstania się 
z dworem. Był to społecznie podatny grunt dla wpływów Stron- 
nictwa Narodowego i jego ideologii kształtującej świadomDść 
chłopów we wszystkich zaborach. 
Drugim, 'Obok społeczmo-politycznych pro'olemów ruchu lu- 
dowegD, rDzwijającym świadomość chłopów był w danym 'Okresie 
ruch niepodległościowy. Znamy zaangażowanie chłopów ruchu za- 
raniarskiego, a w czasie w'Ojny Polskiego Stronnictwa LudowegO' 


41 K. Dunin-Wąsowicz, Dzieje stronnictwa ludowego, s. 207 - 233, A. Gar- 
licki, op. cit., s. 67 - 146. 
41 Czasopiśmiennictwo ludowe w Królestwie Polskim 1905 -1914, War- 
szawa 1957. 
48 Materialy źródlowe do historii polskiego ruchu ludowego, t. I: 1864- 
_ 1918, Warszawa 1966, s. 212 - 217, 218 - 220, 224 - 226, 230 - 232, 269 - 271. 


13' 


195
		

/Magazyn_065_03_196_0001.djvu

			"Wyzwolenie", ściśle współdziałających z Polską Organizacją Woj- 
sk'Ową wspierającą obóz legionowy. Znamy też niechęć chłopów 
d'O teg'O obozu, jak również ich obojętn'Ość i brak wiary w odzy- 
skanie niepodległQści 44. 
Przyczyny tego nie zawsze leżały w przeciwnych temu obozoO- 
wi stanowiskach partii politycznych oddziaływających na chło- 
pów. Wiele było jeszcze wśród nich niedojrzałości dO' rozumienia 
trudnych i zawiłych spraw politycznych okresu I wojny świat'O- 
wej. Z trudem przedzierali się chłopi przez labirynty 'zmieniają- 
cych się w toku w'Ojny orientacji politycznych. Jedno coo świad- 
czyć może Q stopniu r'Ozw'Oju ich świadom'Ości w tym okresie, to 
żywe zai'nteresowanie sprawami polityczmymi i niepodległ'Ością 
Polski 45. 
P'O odzyskaniu niepodległości, wraz z 'Odrodzeniem się państwa 
PDlskiegQ w 1918 r. świadomość narodO'wa przechodzi w nową ja- 
kość, a treść jej wytraża się w stosunku 'Obywateli do pańsiwa. 
PrQPQll1uję zatem w miejsce "świadDm'Ość narodowa" wprowadzić 
poj
e "świad'Om'Ość 'Obywatelska". 
Jest dla nas rzeczą niezmiernie ważną, czy chłop polski po 
latach niewoli narod'Owej czuł się współobywatelem odrodzonej 
Polski, jaki miał stosunek do własnej Ojczyzny i rządu, czy chciał 
być gospodarzem i bud'Owniczym n'OWegD państwa? Interesuje 
nas, czy w 'Okresie 'Odradzania się państwa chł,opi myśleli .o jego 
trudnQściach i byli gotowi wnosić wkład w odbudowę, czy też 
byłO' to dla nich 'Obojętne, zbyt dalekie, a może nawet obce? Jeś1i 


44 J. Molenda, Polskie Stronnictwo Ludowe w Królestwie Polskim 1915- 
- 1918, Warszawa 1965, J. Mazurek, Wspomnienia chlopa peowiaka. "Nie- 
podległość" 1930, t. I, A. Bogusławski, Ruch lUdowy w czasie wojny 1914- 
- 1918 w Królestwie Polskim w świetle wspomnień, cz. 1 i cz. 2, "Roczniki 
Dziejów Ruchu Ludowego" 1959, nr l, 1960, nr 2, F. Zurek, Powiat krasno- 
stawski w walce o wolność, Warszawa 1937. 
46 J. Dąbski, Wojna i ludzie. Wspomnienia z lat 1914 - 1915, Warszawa 
1969, s. 148, S. Osiecki, Ludowcy wobec sprawy niepodleglości Polski pod- 
czas I wojny światowej w: Wspomnienia weteranów ruchu ludowego, War- 
szawa 1968, s. 23 - 30, Ruch ludowy a sprawa niepodleglości. Materialy 
z sesji naukowej zorganizowanej przez ZHRL z okazji 50 rocznicy odzy- 
skania niepodleglości przez Państwo Polskie, Warszawa 1969. 


196
		

/Magazyn_065_03_197_0001.djvu

			'Obojętne, czy 'Obce, to kiedy, w którym okresie chłop polski po- 
czuł się 'Obywatelem i czy dorósł do myślenia kategoriami inte- 
resu całeg'O narodu? 
W kształtowaniu świadomości społecznej nadal wysuwa się 
na CZQł'O problem agrarny i napięcia klasowe wsi z dwor1em, zao- 
strzone w wyniku rozwarstwienia i d'Otkliwego głodu ziemi, od- 
czuwanego przez chłopów. Sprawy te uważam, jak w pvprzed- 
nich okresach, -za kluczowe w określaniu świadomO'ści społecznej 
chłopów, pamiętając jednocześnie, że w niepodległym państwie 
wzrosła ilość czynnikow kształtujących ich światopogląd. Wskażę 
tylko na rolę parlamentu, rozwijającą się 'Oświatę, ruch 'Organiza- 
cyjny (eksplozję inicjatywy w tworzeniu instytucji społeczn'O- 
-oświatowych, gospodarczych), dużą różnorodność kierunków ideo- 
IQgiczn'O-politycznych. Wszystko to miało wpływ dodatni na kształ- 
towanie się świadomości, a jednocześnie stw'.rzałQ trudną i skom- 
plik'Owaną drQgę jej .rOZW'OjU, pełną niebezpiecznych zakrętów, 
manowców i bezdroży, jak pisała M. Dąbrvwska 48. Szczególnie 
trudna i sk'Omplikowana była droga rozwoju świadO'm'Ości chłv- 
pów w pierwszym dziesięcioleciu niepodległości Polski. Tym trud- 
niejsza, że poziom 'Oświaty na wsi był niski, małe wyrobienie 
społeczne i polityczne warstwy chłopskiej, zwłaszcza w dziedzi- 
nie stosunków ogólnopaństwQwych i ogólnonarodowych. W pierw- 
szym dziesięci'Oleciu dominowały siły dezintegrujące warstwę 
chłopską, r'Ozbijające ruch ludowy, zwłaszcza w płaszczyźnie dzia- 
łalności politycznej. W światopoglądzie chłopów d'Ojrzewała idea 
zjednoczenia ruchu ludowego 47, a parlamentarne boje Q uchwa- 
lenie reformy rolnej i ślimaczy proces jej realizacji radykalizo- 


4e M. Dąbrowska, Rozdroże, Warszawa 1937, a także Ludzie stamtąd, 
Warszawa 1925. 
47 J. Borkowski, Procesy integracyjne w Stronnictwie Ludowym od 
I do II kongresu 1931 - 1933. "Roczniki Dziejów Ruchu Ludowego" 1964, 
nr 6, J. R. Szaflik, Polskie Stronnictwo Ludowe - Piast 1926 -1931, War- 
szawa 1970, J. Socha, "Aktywność polityczna i społeczno-gospodarcza stron- 
nictw ludowych (PSL Piast, PSL Wyzwolenie i Stronnictwo Chłopskie) 
w latach 1926 - 1931", maszynopis rozprawy doktorskiej w Zakładzie No- 
wożytnej Historii Polski Uniwersytetu Lódzkiego - Instytut Historii, zło- 
żony do druku. 


197
		

/Magazyn_065_03_198_0001.djvu

			wały wieś 48. W:lJrastaŁo wśród chłopów zainteresowanie sprawami 
politycznymi kraju i układem sił w parlamencie, gdzie pole wi- 
dzenia 'Ograniczało się głównie do interesów swojej warstwy. ChłO'- 
pów cechowała postawa lojalistyczna i refO'rmistyczna ch oc wy- 
stępowała także tendencja do radykalizmu lewicowego. 
Już na początku drugiego dziesięciQlecia zwyciężyły procesy 
integrujące ruch ludowy i przyciągające chłopów nie związanych 
z ruchem. Myślenie kategoriami państwa i rozwoju spDłecznego 
wsi stawał'O się coraz powszechniejsze wśród chłopów zwłaszcza 
w ruchu mŁodowiejskim, budząc krytycyzm i nieufność do rządów 
sanacji 49. Z k'ręgu umiarkowan,ej opozycji mającej szerokie wpły- 
wy, wysuwał się typ demokraty lewicowego ,radykała, sympaty- 
zującego z klasą robotniczą i kołami postępowej inteligencji. Świa- 
topogląd chŁopów kształtowała ideO'logia i program agraryzmu 
społecznego 50, wiązane z elementami socjalizmu. Dynamiczny 
w pierwszym dziesięcioleciu rozwój organizacji i instytucji wiej- 
skich, nie zawsze związanych z ruchem ludowym, kształtował typ 
sPQłecznika, demokraty i obywatela. Rozwój ideologii i Tuchów 
społeczno-politycznych w Polsce lat międzywojennych sięgał głę- 
boko na wieś do chłopów, nie zawsze drogami ruchu ludowego. 
To rzutowało na dużą wśród nich różnorodnO'ść światopogląd'Ową, 
a zwłaszcza wśród młodzieży wiejskiej. 
W badaniach świadO'mości chłopów w latach międzywojennych 
nasuwa się 'Uwaga 'O potrzebie stosowania różnych kl'yteriów 
w określaniu poziomu jej rozwoju. Wieś dochowała się w dwu- 
dziestoleciu międzywojennym licznych chłopskich przywódców na 
różnych stopniach drabiny społecznej i s}:orej kadry inteliger.cji 
ludowej 51. Naj wybitniej si zamazywać mogą stan i poziom Tze- 


48 C. Madajczyk, Burżuazyjno-obszarnicza reforma rolna w Polsce 
1918 - 1939. Warszawa 1956, W. Stankiewicz, Konflikty spoleczne na wsi 
polskiej 1918 - 1920, Warszawa 1963. 
49 Por. prace J. Borkowskiego, Wizje społeczne i zmagania wiciarzy. 
W świetle młodzieżowej prasy ludowej 1928 - 1939, Warszawa 1966 oraz 
Postawa polityczna chłopów polskich w latach 1930 -1935, Warszawa 1970. 
59 S. Miłkowski, Agraryzm, Warszawa 1934. 
51 Wspomnienia weteranów ruchu lUdowego. s. 479, Wiejscy działacze 


198 


I 
l 


--
		

/Magazyn_065_03_199_0001.djvu

			1 


czywistego rozwoju świadomości ogółu chłopów. Podział na bo- 
gatych i biednych w tym przypadku zawodzi. Biedniacka część 
wsi, zwłaszcza młodzieży, wykazywała większą aktywność i zro- 
zumi€lI1:ie w stosunku do bogatych chłopów, w zdobywani!u 'Oświa- 
ty na drodze sam'Oikształcenia. Z postępem 'Oświaty rozwijała się 
świad'Omość obywatelska i spDłeczna. A jaka była j.ej treść i po- 
ziom, najwięcej mówią Pamiętniki chłopów i Młodego pokolenia 
chłopów oraz inne z tamtych czasów wspomnienia 52 i korespon- 
dencje, głównie piszących chłopów. Najmniej mówią -o sobie ko- 
biety wiejskie. Do życia społecznego i publicznego wchodziły ze 
znacznym opóźnieniem, str'Oniły 'Od polityki i 'Spraw ogóln'Opań- 
stwowych, zbyt dla nich odległych i zawiłych. Horyz'Onty my- 
ślenia i świadomości dopiero w latach trzydziestych zaczęły 
się P'Oszerzać wśród ogółu matek i g'Ospodyń. W kO'TesPO'ndencji 
do "Przodownicy" w 1933 r. pisała jedna z gospodyń wiejskich: 
"żaden przejaw życia państwO'weg'O nie może być nam 'Ohojętny" 53. 
Inna 'Z powiatu nieszawskiegO' w 1935 r. wzywała k'Obiety wiej- 
skie, aby wywalczyły sobie różne stan'Owiska i zabierały głQS 
w pracach gromadzkich "obch'Odzących nie tylk'O k'Obiety, ale cały 
ogół" 54. Zacytowane wypowiedzi dokumentują świadomość i PQ- 
stawę obywatelską kO'biety wiejskiej, naj dłużej stojącej na ubo- 
czu życia społecznego i spraw państwowych. 
I talk zbliżyliśmy się do 'OstatniegO' etapu długiego pI"ocesu roz- 
wijania się świadomości chłopów polskich. K'Ończymy nasz prze- 
gląd kierunków i uwag w tym przedmiocie próbą postawienia 
problemu badania świadomDści chł'OPóW polskich podczas ostat- 
niej wojny światowej w latach 1939 - 1944/1945. 


spoleczni, t. I: Zyciorysy wlościan, Warszawa 1937, t. II: Zyciorysy inteli- 
gentów, Warszawa 1938. 
$2 Pamiętniki chlopów, nr l - 51, Warszawa 1935, Seria druga, Warsza- 
wa 1936, Pamiętniki emigrantów, Ameryka Poludniowa, nr 1 - 27. Warsza- 
wa 1939, J. Chałasiński, Mlode pokolenie chlopów t. I, II, III. Warszawa 
1938. 
53 M. Sarynsz-Stokowska, Nie zaśpijmy sprawy, "Przodownica" 1933, 
nr 17. 
M Maria Tuszewska, Rola kobiety w samorzqdzie, "Przodownica" 1935, 
nr 17. 


199
		

/Magazyn_065_03_200_0001.djvu

			Publicystyka i materiały pamiętnikarskie przyznają i słusznie 
o spełnionym, z największym zaangażowaniem, niemal przez 
wszystkich chłopów, obowiązku obywatelskim oraz wysokim pa- 
triotyzmie, zwłaszcza młodzieży chłopskiej, oddziałów oojowych 
i ruchu partyzanckiego. Świadczy to o wysokim poziomie świa- 
domości obywatelskiej szerokich rzesz chłopskich, jak również 
Q d'Obrze rozumianej pv1Jrzebie obrony wolności narodu i państwa. 
Nie znaczy to wcale, że w zagadnieniu świadomvści narQdowej 
i obywatelskiej chłopów nie ma historyk już nic dO' badania, lecz 
wydaje się, że mniej, choć sprawa jest oczywistsza i prostsza niż 
w przypadku interesującego nas drugiego zagadnienia - świado- 
mości sPQłecznej, powiązanej również i w tym okresie ze świa- 
domością narod'Ową i obywatelską. Mało wiemy, jaką treść spo- 
łeczną wiązał żołnierz BCh z nadzieją budowania Pvlski Ludowej 
- państwa sprawiedliwości społecznej i równości obywatelskiej, 
Q ktÓrym czytał w konspiracyjnie wydawanych gazetkach 55 'Oraz 
z ustnych przekazów kadry instruktorskiej i kierowniczej ruchu 
ludQwego. Ważne jest też poznanie procesu ewolucji drogi prze- 
bytej w kształtowaniu swiad'Omości tych chlopów, którzy wal- 
czyli na różnych frontach poza granicami kraju i tych co wyszli 
z obozów k'Oncentracyjnych. Okres procesu krótki, a osiągał nie- 
kiedy milO'we postępy. Czy świadomość, którą zdobywał zawsze 
prowadziła ku współczesności? Takie pytanie stawia sobie hist'O- 
ryk, gdy zgłębia pmblemy namdu polskiego w okresie II wojny 
światowej. 
Na zak'Ończenie dwie uwagi na temat metody: 1) w długich 
ramach czasowych nie wskazywałam na możliwe i konieczne wy- 
'Odrębnianie podokresów, zwłaszcza w etapie prowadzenia studiów 
ana1itycznych. Jedn'Ocześnie przestrzegałabym przed badaniami 
świadvmości w bardzO' krótkich, ledwie kilkuletnich okresach; 
2) mimv wielkiej przydatn'Ości stosowania statystyk i innych 'Obli- 
czeń matellatycznych w badaniach masowych, nie wydaje się 
możliwe ich zastosowanie w danym temacie. Odnosi się to szcze- 
gólnie do XIX i pierwszych niepełnych dwóch dziesiątków lat 


&5 B. Golka, Prasa konspiracyjna "Rocha", Warszawa 1960, Z. J. Hirsz, 
Lubelska prasa konspiracyjna 1939 - 1944. Lublin 1968. 


200 


l 


-
		

/Magazyn_065_03_201_0001.djvu

			xx w. Rzecz zmienia się, gdy badania wkTaczają w okres dwu- 
dziestolecia międzywojennegO', charakteryzującego się rozwojem 
licznych na wsi organizacji i instytucji oraz parlamentaryzmu. 
Kartka wyborcza, obok spisu członków masowych organizacji 
i stronnictw politycznych, staje się wykładnikiem orientacji poli- 
tycznych, społecznych, kształtowania się postaw obywatelskich. 
Obliczenia statystyczne i matematyczne są dla tego 'Okresu kD- 
nieczne, lecz mają one głównie znaczenie sonda:ż;u, wymagające- 
gO' weryfikacji poprzez jednostkDwe materiały charakteru osobi- 
stego, zwłaszcza przy sprawie wyborów parlamentarnych i samD- 
rządowych.
		

/Magazyn_065_03_202_0001.djvu

			ANNA ŻARNOWSKA 


o kulturze politycznej 
klasy robotniczej w Królestwie Polskim 
na przełomie XIX i XX wieku 


Upadek powstania styczni'OwegO' wyznacza, lIliewątpliwie, ce- 
zurę w l'OZWO'ju kultury politycznej społeczeństwa polskiego. Wiek 
XIX aż do lat siedemdziesiątych, ok,res powstań narodowych 
i konspLracji wniósł szereg nowych, istotnych cech d'O kultury 
politycznej społeczeństwa, ale nie podważył naj istotniej szej - 
elitarności. Druga połowa XIX w. i początki XX w. są ok'resem 
w'Olno postępującej demokratyzacji, ale i stopniowegD różnicoiWa- 
lIlia się kultury pDlitycznej w różnych śrvdowiskach społecznych. 
Kształtują się w tym czasie pewne cechy szczególne kultury po- 
litycznej na wsi wśród chłopów, jak 'również w mieście wśród 
rO'botników. Kultura polityczna obu tych śrO'dowisk rozwija się 
P'Od niewątpliwym wpływem kultury szlacheckiej, czy szlachecko- 
-inteligenckiej pierwszej połowy XIX w.; przejmuje od niej pew- 
ne elementy bądź wprost, bądź poprzez negację i rozwinięcie 
nowych n'Orm obyczaju politycznego, nowych forom aktywn'Ości 
polityc,z,nej itp. Ta:k [lp. ukształtowana w epooe powstańczych kon- 
spiracji zasada bezwzględnej solidarności wO'bec zaborcy bez 
względu na różnice P'Olityczne między 'I'óżnymi konspiracjami zo- 
stała zaadoptowana przez środowisko robotnicze już w dobie po- 
wstania styczniowego, a następnie w stosunkach między różnymi, 
nawet antagonistycznymi pod względem politycznym, organiza- 
cjami ;robotniczymi, mimO' nietQlera11cji ideologicznej między lIlimi. 
Zasadę tę realiz'OwaJl'O m.in. we wspomaganiu się w obronie przed 
!represjami zaborcy, w przemycie literatury politycznej i propa- 
gandowej. "Prześladowani przez rząd, potrzebujący paszportów, 


202 


........
		

/Magazyn_065_03_203_0001.djvu

			dróg, ukrycia - czytamy we wstępnym oświadczeniu redakcyj- 
nym w nr l pisma "Proletariat" z 15 IX 1882 r. - wszyscy mają 
prawo d'O pomocy organizacji po sprawdzeniu właściwych przy- 
czyn, powodujących prześladowanie". Zasada ta przestaje nato- 
miast obowiązywać w stosunkach między antagonistycznymi kla- 
sami, jednostronnie łamana przez coraz powszechniejsze odwoły- 
wanie się właścicieli folwarków czy fabryk do interwencji władz 
zaborczych w zwalczaniu wystąpień chłDpskich czy robotniczych. 
Rzecz charakterystyczna, że zgodnie z tradycją pierwszej polowy 
XIX w. Proletariatczycy apelują jeszcze w imię tej zasady do 
opinii publicznej Q potępienie faktów odwoływania się do pomO'- 
cy policji zaborczej w zwalczaniu ruchu ,rewolucyjnegO' l. 
W końcu XIX w. i na pDczątku XX istotnym i nabierającym 
coraz większego znaczenia czynnikiem kształtującym kulturę po- 
lityczną społeczeństwa polskiego staje się aktywność społeczn'O- 
-polityczna klasy rvbotniczej. ZjawiskD to występuje we wszyst- 
kich trzech zaborach acz z niejednakowym nasileniem: zależnie 
'Od form tej aktywnDści, jak i jej zasięgu wśród robotników. Z ra- 
cji względnie masowego charakteru wystąpień politycznych, jak 
również dojrzałości ich form stosunkO'wo największy wpływ na 
kształtowanie się kultury politycmej społeczeństwa polskiego 
w 'Omawianym okresie wywierała aktywnQść polityczna klasy ro- 
botniczej zaboru 'rosyjskiego. Wpływ ten wyrażał się przede wszy- 
stkim w PO'dważaniu jednej z naj istotniejszych cech kultury 
politycznej społeczeństwa PO'lskiego, dominującej jeszcze w po- 
łowie XIX w. - jej elitarności, O'granicz€nia jej zasięgu do warstw 
"oświeconych" (większości ziemiaństwa, czę€ci mieszczaństwa, in- 
teligencji). 
Aktywizacja politycma klasy rQbotniczej w kQńcu XIX w. 
(a lI1astępnie - również chłopstwa) była efektem postępującego 
w tych ŚI'od'Owiskach rvZWDjU świadomości narodowej i społecz- 
nej - oba te procesy wyznaczały pierwsze etapy dem'Okratyzacji 
kultury politycznej. Klasa robotnicza, jak również chłDpi zaczy- 
nają d'O niej wnosić n'Owe elementy, wśród których niewątpliwie 


1 Kronika, "Proletariat" 20 X 1883, nr 3. 


203
		

/Magazyn_065_03_204_0001.djvu

			naj istotniejszą rolę spełniały specyfic:zJne masO'we formy walki 
politycznej (np. nowe formy terroru politycznego czy wręcz wy- 
stąpienia partyzanckie w latach 1905 - 1907), nowe typy względnie 
masowych organizacji politycznych, vozwój nO'wych form masowej 
propagandy politycznej (eksponowanie roli propagandy ustnej 'Oraz 
wizualnej: sztandar, transparent, później plakat polityczny), nowe 
elementy 'Obyczaju PQlitycznego i nowe reguły walki politycznej. 
Wśród tych vstatnich na plan pierwszy wysuwa się zasada soli- 
darności wobec zbior'Owych wystąpień robotników, realiZJowana 
na szeroką skalę zarówno w społeczn'Ości robotniczej tej samej 
gałęzi produkcji czy zawodu, jak w skali całego 'Ośrodka T'ObQtni- 
czeg'O, całej dzielnicy czy nawet państwa. 
Postępy demO'kratyzacji kultury politycznej w społeczeństwie 
polskim, rozszerzanie się jej na śl'odO'wisko robotnicze, jak rów- 
nież na społeczność chł'OPską zależne były w znacznym stopniu 
od warunków ustrO'jO'wo-politycznych, różnych w poszczególnych 
zaborach. One również decydowały o tym, w jakim stopniu przed 
odbudową państwa polskiego w 1918 r. zdO'łały się ukształtować 
odrębne cechy kultuTy politycznej klasy robotniczej czy chłop- 
stwa. 
W zaborze :rQsyjskim system carskiego absolutyzmu nie zdołał 
wprawdzie powstrzymać prQcesu wyodrębniania się specyficznej 
robotniczej kultury politycznej (już od początku lat osiemdzie- 
siątych XIX w.), ale skutecznie hamował rozszerzania się jej za- 
sięgu. Działał w tym kierunku przede wszystkim policyjny i biu- 
rokratyczny system władz centralnych i terenowych zaborcy, brak 
życia paTlamentarnego, brak jakichkolwiek instytucji samorządo- 
wych i legalnych instytucji politycznych. Wszystko t'O nie stwa- 
rzało wśród TO'botników Królestwa (w przeciwieństwie d'O Galicji, 
a nawet w pewnym stopniu, d'O ziem zaboru pruskieg'O) nawy- 
ków obcowania w codziennej praktyce z instytucjami politycz- 
nymi. W Krrólestwie rO'botnik w mieście w większym stopniu na- 
wet niż chłop czy robotnik f.olwarczny stykał się z władzą niemal 
wyłącznie w postaci zaborczego aparatu przemocy. Sprzyjało to 
utożsamianiu w szer'Okiej opinii l'obotniczej władzy politycznej 
z władzą zaborcy, a walki politycznej z walką narodowo-wyzwo- 


204 


l 


"""'---
		

/Magazyn_065_03_205_0001.djvu

			- 


leńczą. Pod tym względem Galicja stwaJrzała robotniczej kulturze 
politycznej całkvwicie 'Odmienne warunki rozwoju. 
Z drugiej strony 'rozszerzające się .represje władz carskich 
wobec robotników 2 kojarzyły w odczuciu przeciętnegO' robotnika 
walkę polityczną z aktami bezpoŚiredniej przemocy wobec przed- 
stawicieli biurokracji, PQlicji itp. Stąd wywodzą się charaktery- 
styczne dla rQb'Otników Królestwa, względnie silne tendencje ter- 
rorystyczne, np. próby wykorzystania terroru politycznego jako 
jednego z głównych środków walki politycznej w pierwszych 'Or- 
ganizacjach socjalistycznych w latach 'Osiemdziesiątych, stałe 'Od- 
radzanie się takich prób pvdejmowanych przez grupy secesyjne 
w stO'sunku do głównych partii socjalistycznych w całym 'Oma- 
'wianym 'Okresie przełO'mu XIX i XX w., czy wreszcie - żYW'Ot- 
ność robotniczych grup anarchistyczno-terrorystycznych. Stąd 
również pochodzi widoczna wśród robotników Królestwa skłon- 
ność do spiskowania, gromadzenia broni, rozbijania więzień, która 
ujawnia się już przy okazji pierwszych wielkich strajków ekono- 
micznych czy ekonomiczno-politycznych (np. Ży.radów 1883, Łódź 
1892, nie mówiąc już Q epoce rewO'lucji 1905 ,r.). Tej skłonności - 
będącej swoistą kvntynuacją i przetworzeniem jednego z elemen- 
tów szlacheckiej kultury politycznej pierwszej połO'wy XIX w. 
z jej tradycjami spisku zbrojnego - rewolucja dodała 'Ostrości 
(starcia zbrojne robotników, a także uzbrojonych organizacji bo- 
jowych z policją i wojskiem) i nowego zabarwienia powodując 
przekształcenie się jej w element specyficzny niemal wyłącznie 
dla kultury politycznej klasy !robotniczej. Aktywność Il'O'botników 
w bezpośrednich starciach z zaborcą stawała się zalążkiem walki 
partyzanckiej pozostającej w ścisłym związku 'Z rozwojem maso- 
wego ruchu rewolucyjnego w latach 1905 - 1906. 


2 Dość przypomnieć nie tylko wyroki wieloletniego więzienia i zesła- 
nia za udział w propagandzie socjalistycznej, ale również publiczną chło- 
stę robotników aktywnych w strajku pierwszomajowym 1891 r. w Zyrar- 
dowie czy powszechnie stosowane w całym Królestwie nie tylko w końcu 
XIX w., ale jeszcze w 1907 r. podczas lokautu łódzkiego - odsyłanie ro- 
botników wraz z rodzinami do miejsca zameldowania w księgach ludności 
stałej za udział w strajku. 


205
		

/Magazyn_065_03_206_0001.djvu

			Ut'Ożsamianie carskieg'O systemu władzy z aparatem 'l'epre- 
syjnym związane byłO' z ugruntowaną nieufnością robotników do 
instytucji państwO'wych zaborcy. RodziłO' to dążenie do elimino- 
wania udziału tych instytucji (sądownictwo, inspekcja fabryczna) 
w walce politycznej w polskim społeczeństwie i wewnątrz klasy 
robotniczej. Stąd próby zastępowania orgar.ów legalnej władzy 
zaborczej, szczególnie podczas rewolucji, przez na pół jawne orga- 
nizacje "samorządowe" w głównych ośrodkach robotniczych oraz 
przez żywiołowe 'Odruchy karania złodziei, pogromy domów r-u- 
blicznych itp. 
Pr'Ostą konsekwencją panowania carskiego systemu abs.oluty- 
stycznegD były również trudności przyswajania sobie przez ro- 
botników w skali masowej pojęć i haseł związanych z ustrojem 
parlamentarnym, prawami wolnO'ści politycznej itp. Wiele relacji 
pamiętnikarskich i innych siadów m.in. w wydawnictwach pro- 
pagandowych świadczy o dość powszechnych kłopotach działaczy 
socjalistycznych z wyjaśnieniem robotnikom PO'jęcia k'Onstytuanty 
przed i na początku rewolucji 1905 r. z wyjaśnieniem różnic 
między carską dumą a sejmem itp. 
Spychając życie polityczne w KrólestwIe dO' stanu nielegalno- 
ści reżim carski stwarzał PO'tężne hamulce dla rozwoju ku1tury 
politycznej całego społeczeństwa, a klasy robotniczej w szczegól- 
n'Ości. Zdawali sobie z teg'O sprawę jedni z pierwszych świado- 
mych współtwórcÓw kultury politycznej klasy robotniczej - Pro- 
letariatczycy. "Działanie nasze - czytamy w nr 4 pisma "Prole- 
tariat" - dla swej skuteczności potrzebuje światła dziennego, 
przy którym onO' rO'zwijałoby się szerokO' i swobodnie i z k'Oniecz- 
ności tylko przechodzi w ciemną k'Onspi	
			

/Magazyn_065_03_207_0001.djvu

			botnikowi zorientowanie się w podziałach politycznych w spo- 
łeczeństwie. Skutecznie P'Owstrzymywał nie tylk'O Tvzs
e,rzanie się 
wi,ed.zy politycznej w skali !łI1aSowej, lecz także w poważnym stop- 
niu ograniczał możliwości świad'Omego wyboru kierunku i stron- 
nictwa politycznego nawet przez robotników posiadających już 
pewną o.rientację w życiu politycmym społeczeństwa. Liczne, za- 
notowane we wspomnieniach i zem1aniach śledczych przypadki 
angażowania się robotników do jednej z kiJku działających partii 
socjalistycznych !na zasadzie przypadkvwegO' kontaktu z jej wy- 
dawnictwami czy sympatykami świadczą Q tym 'l1ajdobitniej. PQ- 
ciągało to za sobą względnie dużą fluktuację wpływów różnych 
kierunków politycznych wśród klasy robotniczej w Królestwie. 
Pogłębiały ją represje władz carskich systematycznie rozbijające 
często całe IO'kalne organizacje polityczne, szczególnie socjalistycz- 
ne. Powodowało to ze strony pOZ'Ostałych na wvlności sympaty- 
ków tych organizacji bądź okiresowe wycofywanie się z aktyw- 
nego życia polityczneg'O, bądź akces do innej organizacji politycz- 
nej, która zdołała przetrwać represje. Tak. np., kiedy w 1895 r. 
areszty rozbiły na kilka lat SDKP w Kirólestwie 2Jnaczne grupy 
robotników dotąd z nią sympatyzujące wstąpiły do lokalnych 'Or- 
ganizacji PPS (np. w Warszawie, w Zagłębiu Dąbrowskim). 
Nielegalność 'życia politycZ/nego stwarzała szerokie m'Ożliwości 
świadomego dezinforID'Owan:ia naj szerszej opinii publicznej przez 
prasę legalną, prorządową i kO'nserwatywno-ugodową, jak rów- 
nież przez 'Oficjalne enuncjacje :zaborcy. Nie mogło to :nie hamo- 
wać rozwoju świadomości politycznej ;robotników w skali maso- 
wej. Wreszcie konieczn'Ość konspiracji zmus:zała dO' stosowania 
specyficznych form organizowania życia politycznego wŚiród ro- 
botników Królestwa, do two:rzenia przede wszystkim wąskich grup 
Q nie zawsze jasnO' sprecyZ'Owanym chaTakterze 'Organizacji PQli- 
tycznych, jak np. kólka dyskusyjne i samokształceni'Owe, "kasy 
'Oporu", komórki fabryczne, bojówki itp., o różnych stopniach wta- 
jemniczenia, czasami nawet zakonspirowane wobec siebie wza- 
jemnie. Jednoc
eśnie c'Oraz silniejsza 'Okazywała się potrzeba cen- 
trali.zQwania organizacji, szczególnie w ruchu socjalistycznym, 
gdzie potrzeba ta wystąpiła już w zaraniu Tuchu na początku lat 


207
		

/Magazyn_065_03_208_0001.djvu

			'Osiemdziesiątych 4. Tendencja do centTalizacji 'Organizacyjnej, mi- 
mo kilkuletnich wahań po upadku I Proletariatu, stopniowo zwy- 
ciężyła w ruchu socjalistycznym w zaborze rosyjskim na pTZeło- 
mie XIX i XX w., najwyraźniej - w dobie rewolucji 1905 r. 
Charakterystyczne, że tendencja ta wystąpiła w środowisku ro- 
botniczym lI'ównież poza ruchem socjalistycznym np. w ruchu 
politycznym 'Organizowanym wśród robotników przez obóz naro- 
dowo-demokratyczny. 
Wszystko t'O sprzyjałv utrzymywaniu się swvistej elitarności 
kształtującej się w z.aboa'ze rosyjskim kultury politycznej klasy 
robotniczej. Pewien przełom w tym 
akresie, próbę przełama:nia 
jej elitarności wśród klasy robotniczej, przyniosła rewolucja 19J5 
wyprO'wadzając życie polityczne z pvd
iemia, wymuszając lega- 
lizację masowych wieców publicroych, na których nareszcie do- 
szło do jawnej i bezpośredniej prezentacji różnych kierunków po- 
litycznych oraz otwartej między nimi polemiki. Części'Owo, szcze- 
gólnie w krótkim okresie "dni wolnościO'wych" na jesieni 1905 r. 
ujawnia się prasa i wydawnictwa socjalistyczne, postępow'O-demo- 
kratyczne, narvdowo-demO'kratyczne itp. Powstaje możliwość 
legalnego działania organizacji oświatowych, samopomocowych, 
zawod'Owych. Następuje rozbudowa struktury organizacyjnej stron- 
nictw i związków zawodowych dzialających w środvwisku ro- 
botniczym tak w głąb (powstawanie organizacji lokalnych. dziel- 
nicowych w większych miastach, fabrycznych itp.), jak i wszerz 
(poza największe skupiska robotnicze w wielkich miastach, na pro- 
wincji: w mniejszych ośrodkach przemysłowych, a nawet w osa- 
dach fabrycznych). Można mówić o względnym umasowieniu po- 
litycznych organizacji rvbotniczych, zresztą nie tylko socjalistycz- 
nych. 
Zmiany te krótkotrwałe, jak się szybko okazalo, nie przda- 
mały w sposób automatyczny elitarności kultury politycznej wśród 
robotników Królestwa, choć niewątpliwie jej zasięg uległ gwał- 


ł "Centralistyczna organizacja naszego wroga zostawiła nam jedyną 
skuteczną broń w walce z nim: centralizację sił rewolucyjnych i otoczenie 
się jak największą tajemniczością, co znów jedynie przy piuwszej stało 
się możliwe" - "Proletariat" 15 IX 1883, nr l. 


208 


I 
L 


_--lilio....
		

/Magazyn_065_03_209_0001.djvu

			townemu rozszerzeniu. P'OziQm wiedzy politycznej wśród coraz 
szerszych kręgów robotniczych podnosił się w sposób widoczny 
w miaTę przechodzenia :rewolucji w kolejny etap 'rozwoju. A jed- 
nak rzecz ciekawa: 'wywalczone przez rewolucję możliwości legal- 
neg'O organizQwania się ;robotników np. w związkach zawod'Owych 
nie 'Zostały przez nich w pełni wykorzystane, spotkały się z nie- 
ufnością z ich strony podtrzymywaną przez brak orientacji co 
legalne, a co nielegalne oraz z obawą przed represjami 5. Zna- 
mienne dla takiej postawy robotników były zanotowane w 1907 r. 
liczne wypadki paniki wśród robotników i górników Zagłębia 
DąbrowskiegO', należących do polskich związków zawodowych. Ro- 
botnicy ci chowali lub nawet palili swoje książeczki związkowe 
bojąc się dOWO'dów przynale'Żn'Ości do jawnej przecież i legalnej 
vrganizacji. Również po stronie klasowego ruchu zawodowego 
pesymistycznie oceniano przygotowanie :rQbot'llików do uczestni- 
ctwa w legalnych związkach zawodowych, notowanv rezerwę ro- 
botników wobec możliwości angażQwania się do jakichkvlwiek 
jawnych organizacji, nawet - zawodO'wych. "Związki obecne 
funkcjO'nują źle - czytamy w jednym z legalnych pism PPS-Le- 
wicy w 1907 r. - nie wyrabiają samodzielności w rO'botnikach... 
w najlepszym razie posiadamy obecnie związki delegatów, a nie 
masy" 6. 
Tak więc zd'Obycze rewolucji 1905 r. w rvzszerzaniu kultury 
politycznej wśród klasy robotniczej w skali masowej tylko czę- 
ściowO' zdołały się utrwalić prz,ed odzyskaniem niepodległości 
w 1918 r. 
Wąski, ograIIliczony zasięg kultury politycmej wśród klasy 'ro- 
botniczej zaboru rosyjskiegO' przesądzały inne jeszcze czynniki 
wiążące się z polityką RO'sji carskiej wobec narodów podbitych. 
Zahamowanie rozwoju szkvlnictwa i jego rusyfikacja w Króle- 
stwie w ostatnim trzydziestoleciu XIX w. spowvdvwały, że u jego 
schyłku wśród większości (około 2/ 3 ) robotników w zaborze ro- 
syjskim panował analfabetyzm. Zresztą większość robotników....nie- 


5 Przeglqd, "Wiedza" 1907, s. 176 -177. 
G Konferencja komisji organizacyjnej zwiqzków zawodowych, "Wiedza" 
1907, s. 207 oraz Przeglqd, ibidem, s. 176 - 177. 


14 - Dzieje kultury politycznej 


209 


-- 


J
		

/Magazyn_065_03_210_0001.djvu

			analfabetów umiejętn'Ość czytania i pisania zdobyła poza legalną 
szk'Ołą, cO' Il'ównież nie mogł'O pozostać bez wpływu na rozwój ich 
świadom'Ości politycznej. Początek XX w., a szczególnie epoka 
rewolucji 1905 r. przyniosły wprawdzie skurczeni,e się analfabe- 
tyzmu wśród 'l'ob'Otnikó:w w Królestwie, ale aż do wybuchu I woj- 
ny świat'Owej podstawowe umiejętności czytania i pisania mo- 
gł'O - według szacunków - poOsiadać niewiele ponad poł'Owę 
'Ogółu robQtniików. Sytuacja ta rzutowała bezpośredni'O na pozi'Om 
kultury politycznej klasy r'Obotniczej w zaborze Irosyjskim jeszcze 
u schyłku XIX w. ponieważ bezpośrednim jej skutkiem było zna- 
czne 'Ograniczenie w tym śrQdowisku 'Obiegu in£OI'IITlacji stanowią- 
cych podstawę wiedzy palitycznej. 
Niski poziom i zasięg podstawowego nawet 'Oświecenia TO'bot- 
ników determinował Tównież inne istotne cechy proletariackiej 
kultury politycznej, decydując przede wszystkim Q szc
ególnej 
l'oli ustnej prQpagandy i agitacji politycznej, jak :równieź w ogóle 
UJstneg'O 'Obiegu informacji w tym środowisku społecznym. Odno- 
siło się to przede wszystkim dv K1rólestwa przed 1905 r., gdzie _ 
w porównaniu np. z GaHcją, a nawet Śląskiem czy Wielkopolską _ 
rola masowych środków przekazu była bwdzo mała. Nie spełniała 
bowiem w Królestwie tej roli ani prasa legalna - elitarna i 'Ocen- 
zurowana, ani również elita.rna, nielegalna, szwarcowana przez 
granicę, ani też literartura polityczna. Wprawdzie i tu w dobie 
TewO'lucji dok'Onały się znacZlI1e zmiany: pojawiły się bowiem 
dziesiątki tytułów legalnej prasy Q 
ozmaitych pr'Ofilach poMycz- 
nych i !różnorodnej specjalizacji tematycznej, prze:m1aczone z góry 
dla szerszeg'O kręgu 'Odbi'Orców. Gwałtownie w
sły nakłady dru- 
ków Q orientacji Tewolucyjnej, przede wszystkim k'Olportowanych 
w dziesiątkach, a nawet setkach tysięcy ,egzemplarzy - ul'Otek 
i odezw. Te niewielkie wydawnictwa ulO'tne, łatwe dl() masowego 
kO'lportażu i ewentualneg'O ukrycia, proste i przystępne, k'Omentu- 
jące na gorąco aktualne wydarzenia, stały się w dobie rew'Olucji 
1905 Ir. jednym z głównych środków masowej info:rmacji (speł- 
niały ją i przed ll'ew'Olucją, choć w niepoTównanie mniejszej skali). 
Zjawisko to uzmać trzeba za jedną z istotnych specyficznych cech 
polityczmej kultury robotniczej w Kirólestwie Polskim. Tym bar- 


210
		

/Magazyn_065_03_211_0001.djvu

			- 


dziej, że w 'Omawianym okresie inne śrvdki masowegO' przekazu 
informacji, jak np. plakat polityczny, wiece polityczne (np. wy- 
borcze), kinO' itp. nie mogły w warunkach zaboru rosyjskiego 
odgrywać większej IrO'li ze względu na cenzurę. Plakat polityczmy 
upowszechnił się w 
rólestwie dopierD w okresie I w'Ojny świa- 
towej. 
Wszystkie a:nalizO'wane wyżej cZY1U1iki składały się na fakt, 
że kultura polityczna w Królestwie, szczególnie w jej fazie demo- 
kratyzO'wania się od drugiej połowy XIX w. poczynając, kształtO'- 
wala się pod dużym naciskiem tradycyjnej kultury ludowej: dla 
obu charakterystyczna jest np. dominacja bezpośrednich form 
prZiekaZJu informacji. Żywotność w lcr-ęgu kulturowym pmletaria- 
tu - a więc w klJ:ęgu kultury nvwej, rozwijającej się dopiero 
w ramach nowoczesnego społeczeństwa - także wielu tradycyj- 
nych fvrm współżycia społeczności wiejskiej, szczególnie form ma- 
sowego przekazu info.rmacji, uznać trzeba ;również za cechę szcze- 
gólną, odTóżniającą kulturę P'Olityczną klasy lJ:obotniczej od jej 
inteligenckieg'O odpowiednika. 
Tak więc w całym omawianym okresie, a :szczególnie od poja- 
wienia się pierwszych organizacji socjalistycznych, O'lbrzymie 
znaczenie w kształtowaniu świadvmości politycznej robotników 
miały symbQle. Symbole odgrywały O'lbrzymią rolę w tradycyjnej 
kulturze lud'Owej, na szeroką skalę wykorzystywał je w swojej 
działalności kościół. Dla kultury politycznej klasy rO'botniczej ,cha- 
rakte1rystyczne były przede wszystkim symbole walki: sztandary 
i transparenty Q miniaturowych najczęści
j rozmiarach, rozwie- 
szane nocą na pł'Otach i kominach fabrycznych, czerwane wstęgi 
na wieńcach żałobnych, ulO'tki itp. Bardzo charakterystycznym 
przykładem tego przywiązania Tobotników do symboli, jako jed- 
nego z najbardziej celnych i szeroko oddziaływających środków 
propagandy PO'litycznej, był pomysł spuszcza:nia da Wisły, 
w czerwcu 1893 r., podczas tradycyjnej w Warszawie ceremonii 
wianków, wianka z czerwonymi emblematami i napisami o trefci 
rewO'lucyjnej. PodO'bną rolę symbQli walki politycznej często od- 
grywały pieśni patI'liO'tyczne i rewO'lucyjne, jak ;również druki 
ulotne. Odezwy drukowane, hektograficzne, a czasami nawet prze- 


14. 


211 


---- 


.....
		

/Magazyn_065_03_212_0001.djvu

			pisywane ręcznie, przekazywane były bądź podrzucane sobie na- 
wzajem przez robotników, przy czym ich treść była często ele- 
mentem drugorzędnym: nie zawsze dokładnie odczytana, częstv 
nie w pełni aprobowana przez tego, d'O którego ulotka d'OtaTła. 
Znamienne, że w dQbie rewolucji 1905 r., mi:mo powstania 
pewnych możliwO'ści stosowania bardziej n'Owoczesnych środków 
politycznej propagandy masowej, rola symboli w życiu politycz- 
nym klasy ["vbotniczej nie maleje, a wręcz odwrotnie - wzrasta. 
Wprowadzone przez ruch socjalistyczny jako środek mobilizowa- 
nia i 'Organizowania aktywn'Ości polityczmej mas symbole ZO'stały 
przyjęte przez niesocjalistyczne 'Organizacje polityczne, działające 
wśród !robotników. Tak np. podczas wieców i manifestacji ulicz- 
nych jesienią 1905 r. w Zagłębiu Dąbrowskim 'Obok czerwQnych 
P'Ojawiły się czarne sztandary anarchistyczne. Na początku listo- 
pada 1905 !r., podczas tzw. "dni wolnościO'wych", w Warszawie 
r'Obotniczym demonstracj'Om PQd czerw'Onymi sztandarami prze- 
ciwstawian'O uliczne manifestacje wdzięczności wobec cara i jego 
manifestu, organizowallle przez kle,r i narodową demokrację z fla- 
gami k'Ościelnymi i sztandarami z białym 'Orłem. Zasięg 'Oddzia- 
ływania symboli był ooczywiście nieporównanie szerszy niż druk, 
stąd ich żyw'Ot:ność w kultUTZe politycznej klasy robotniczej. 
Drugi element tej kultury, również niesłychanie trwały i się- 
gający do tradycji kultury lud'Owej, to rola ustnego obiegu infor- 
macji, niewątpliwie decydującego wśród rÓ:2mych środków propa- 
gandy. Składał się nań cały wachlarz form: 'Od naj prostszych dO' 
bardziej skQmplik'Owanych, od pogłosek i wieści przekazywanych 
żywi'OłoWO' z ust dO' ust, poprzez relacje 'I"obotników przybyłych 
z innych miast czy ()kolic w poszukiwaniu zarobku, bądź w 'Oba- 
wie przed represjami, poprzez wystąpienia przypadkowych mów- 
ców na jarmarkach, wśród zgrQmadz'Onych na zabawach lud'O- 
wych, majówkach, w gO'spodach na przedmieściach robotniczych 
itp. aż do agitacji fabrycznych i pogadanek w kółkach 'Oświatv- 
wych oraz przemówień wiecQwych w latach 1905 -1906. WQbec 
braku i ()graniczonych m'Ożliwości iI"O'zw'Oju nowoczesnych śrvd- 
ków masowego przekazu info:rmacji PQlityczmych 'Oraz jawnych 
organizacji politycznych szczególnego znaczenia nabierały śr'Odki 


212 


I.. 


........
		

/Magazyn_065_03_213_0001.djvu

			--- 


zastępcze, przede wszystkim mniej lub bardziej przypadkQwe, 
publiczne zgromadzenia masowe, składające się m. in. lub wyłącz- 
nie z robotników. Zacznijmy od ściśle z kulturą ludową związa- 
nych uroczystości kościelnych, a szczególnie zgromadzeń przed 
kościołem; w histQrii życia politycmego w Warszawie i innych 
miastach Królestwa PQlskiego niejednokrQtnie uroczystO'ści te sta- 
wały się punktem wyjścia masIOwych demonstracji antyzabor- 
czych lub wręcz T€Wolucyjnych. Podobną rolę odgrywały zgrvma- 
dzenia na placach targowych, szczególnie w mniejszych miastach 
i osadach fabrycm1ych, spełniając częstO' również funkcje specy- 
ficmej giełdy pracy, a w czasie masowych strajków - funkcję 
pullidu zbornegD strajkujących robotników. W większych mia- 
stach stopni'Owo funkcje te przejmują ulice i place przed i w po- 
bliżu największych fabryk czy kopalni. Częstą okazję do demon- 
stracji PO'litycznych stanowiły pogrzeby robotników, szczególnie 
PQgJ'Zeby 'Ofiar represji carskich. 
Wśród naj prostszych fOTm ustlnego przekazywania informacji 
o życiu PO'litycznym szczególną rolę 'Odgrywało 'rozpowszechnianie 
się wieści o represjach, rewizjach, aresztowaniach, zsyłkach, ka- 
towaniu więźniów, nie mówiąc już Q egzekucjach rewolucjoni- 
stów. Represje PQz'Ostawiły trwały ślad w pamięci nie tylko sa- 
mych represjQnowanych i ich najbliższej rodziny (świadczy o tym 
większość robotniczych zapisów wspomnieniowych, w których 
walka polityczna zrDsła się nierozerwalnie z indywidualnymi 'Ofia- 
rami i cierpieniami, z ['eguły d'Ominują one w pamięci uczestni- 
ków nad innymi przejawami aktywności politycznej). Wieści Q re- 
presjach rQzchodzące się błyskawicznie budziły nie tylko strach, 
ale i nienawiść do prześladowców, podsycały nastroje buntu 
i zemsty. 
Spośród innych Tównież specyficznych dla rO'botniczej kultUTY 
politycznej w zaborze rosyjskim, ale bardziej zorganizowanych 
form ustnej propagandy politycznej wspomnieć trzeba kontakty 
wzajemne robotników Q IJ:ÓŻTIym stopniu zaangażowania i wyro- 
bienia politycznego i Q rozmaitych 'Orientacjach politycznych, 
skazanych na wieloletnie więzienia, zsyłkę, katorgę. Niekończące 
się polemiki prO'gramowe, prQwadzone przez więźniów politycz- 


213 


........ 


....
		

/Magazyn_065_03_214_0001.djvu

			nych, których nieliczne tylkO' szczegół'Owe ślady zachQwały się 
we wspomnieniach, czy korespondencji, jak rÓwnież działania sa- 
m'Okształceniowe i 'OświatQwe sprawiały, źe dla wielu represjonQ- 
wanych PQbyt w więzieniu stawał się PQśredni'O szkołą wiedzy 
pvlitycznej. OpłacaIt1Q tę wiedzę wyjątkO'WO wysoką ceną: z reguły 
utratą zdrO'wia, a nierzadkO' nawet żyoia. ZjawiskO' to występo- 
wało w kręgu kultury PO'litycznej rvbotników również na terenie 
innych zabo'rów (np. głośny proces socjalistów w Krakvwie 
w 1878 r. dający m. in. możliwość zbliżenia między socjalistami 
polskimi i ukraińskimi), ale nigdzie nie wystąpiło 'Ono na tak sze- 
roką skalę jak w zaborze rosyjskim. 
Wpływ tradycyjnej kultury ludowej na pvwstającą kulturę 
polityczną klasy rob'Otniczej widoczny jest nie tylko w dziedzi- 
czeniu przez tę ostatnią decydującej roli bezpośrednich form 
przekazywania mas'Owemu odbiocr'cy wiedzy o społeczeństwie, wie- 
dzy politycznej, ale także upatrywać go można także w dziedzi- 
czeniu przez klasę rQbotniczą niektórych cech chłvpskiej mental- 
ności, stanowiących trwały element kultury klasy rQbotniczej 
w ogóle, a w tym Tówn.ieź kultury PQlitycznej. Wśród tych cech 
wymienić trzeba przede wszystkim przywiązanie do religii (głów- 
nie katolic
iej), uderzającą żywotn'Ość pojęć i terminologii reli- 
gijnej nawet w śrQdowisku robotników związanych z nowoczes- 
nym technolO'giczil1ie przemysłem 7. Niezmiernie charakterystycz- 
nym tegO' wyrazem jest odwoływanie się do religijnych pojęć 
w politycznej agitacji masowej przez wszystkie niemal kierunki 
polityczne z 'ruchem socjalistycznym włącznie, nie tylk'O zresztą 
w zaborze rosyjskim, mimo prowadzonej jednvcześnie przez ten 
ruch walki Q laicki światvpogląd. Świadczy o tym również popu- 
larnvść samorodnie powstających wśród robotników sympatyzu- 
jących z ruchem socjalistycznym np. różnych kolęd robQtniczych N. 
Wraz z rvzwojem klasy robotniczej, coraz pełniej.szym wy'Od- 
rębnianiem się jej spośród innych klas i warstw 'Oraz rozwQjem 


7 W sposób pełen ekspresji pisał o tych sprawach w swojej literackiej 
autobiografii Lucjan Rudnicki Stare i nowe t. I, Warszawa 1940. 
8 Por. np. Kolęda robotnicza z roku 1891 w: F. Tych, Zwiqzek Robot- 
ników Polskich, Warszawa 1974, aneks nr 12, s. 473. 


214 


.... 


.......
		

/Magazyn_065_03_215_0001.djvu

			sam'Odzie1nych wystąpień masowych rQbotników kształtują się 
w tym środ'Owisku - 'Obok dziedziczonych, tradycyjnych, również 
no.We cechy myślenia politycznego. Sprawy te powinny stać się 
przedmiotem S'zczegół'Owych badań źródłowych. Niewątpliwie co- 
raz bardziej isto.tnym :składnikiem nQwej mentalności klasy TO- 
botniczej staje się upowszechniająca się zasada sQlidarnO'ści ro.- 
botników walczących z caratem lilie tylko na ziemiach PO'lskich 
pod ,zaborem rosyjskim, ale ;również wobec robotników innych 
części imperium ro.syjskiego. Towarzyszy temu rozwój świadQ- 
mości narod'Owej robotników. Specyficzne waTunki polityczne na 
ziemiach zaboru ro.syjskiegO' o.dcisnęły się tu nie tylkD na tempie 
i f'OTmach aktywizacji politycZIDej robotników oraz ma względnie 
elitarnym charakterze JrQbQtniczej kultury politycznej, ale również 
na strukturze myślenia Po.litycznego. ro.botników. Wymienić tu 
mDżna przyzwyczajenie d'O konspirowania życia politycznegO', nie- 
ufność i Tezerwę wobec legalnej, zinstytucj'Onali:wwanej działal- 
ności politycznej, jak również, obok wzmagającego się poczucia 
potrzeby 'Organizacji, pewne tendencje anatrChistycZllle i terrory- 
styczne. Te 'Ostatnie dawały Q sobie znać nawet w ruchu socjali- 
stycznym, szczególnie w początkowym Qlcr'esie jego r07JWoju przed 
powstainiem SDKP i PPS. 


....... 


....
		

/Magazyn_065_03_216_0001.djvu

			HENR YK ZIELIŃSKI 


Czy istniał model 
polskiego działacza politycznego? 
(Piłsudski, Witos, Paderewski, Dmowski) 


Czy wąska z natury Tzeczy grupka wybitnych indywidualności 
przywódczych m'Oże być przedmiotem badania naukowego w ka- 
tegoriach dociekań model'Owych - a więc w kategoriach, prefe- 
rujących poszukiwanie tegO', co typowe, wspólne, jedn'Olite kosz- 
tem tegv, co indywidualne, jednorazowe, oryginalne? Czy materiał 
empiryczny, którym historyk w tej dziedzinie dysponuje nie jest 
po prostu il'OścioWO' zbyt skr,omny, zbyt zindywidualizowany, by 
stWQrzyć d'Ostateczną podstawę dla bardzo nawet ostrożnych 
wniosków w tej materii? 
Są tO' z pewnością wątpliwości 
 dużej mierze uzasadnione, 
przede wszystkim z uwagi na trudnO'ści metO'dologiczne i warszta- 
t'Owe, jakie stawia przed historykiem pmblem, sformułowany 
w tytule niniejszych rO'zważań. Wszelkie wniO'ski uogólniające 
w tej dziedzinie muszą być traktowane hipotetycznie, a raczej 
nawet tylko jako ewentualny materiał do dalszych przemyśleń, 
zwłaszcza natury właśnie metO'dologicznej. Dlatego teź wypadnie 
vgraniczyć się do próby znacznłe skromniejszej, mianowicie do 
próby odpowiedzi na pewne pytania, zmierzające pO'średnio (i tyl- 
ko częściowv) do wypełnienia konkretną treścią pojęcia modelu 
polskiego działacza politycznego w początkach niepodległości. 
Pytania te można by sformułować następująco. W jakich wa- 
runkach politycznych i środowiskowych wzrastali ci działacze? 
Czy i w jakiej mierze wpływały one na ich późniejszą postawę 
ideolvgiczną i polityczną, na ich cele i metody dzialania? Co 
sprzyjało i co przeszkadzałO' w warunkach polskich zajęciu miej- 


216 


..... 


........
		

/Magazyn_065_03_217_0001.djvu

			sca w wąskim gronie czołowych dzialaczy i przywódców pvlitycz- 
nych? Jaką w tym rQlę 'Odgrywały ich indywidualne cechy 'Oso- 
bowe, ich styl życia, pracy i działalnO'ści? 
Wbrew pozorom rozważania te nie mogą być identyfikowane 
z badaniami nad problemem tzw. elity władzy, choć niewątpliwie 
pozQstają z nimi w związku w wielu punktach. "Elita władzy" 
jest bowiem pojęciem nie tylko ilościowo rozleglejszym, ale i SQ- 
cjolvgicznie bardziej złożonym. Natomiast w wypadku wąskiej 
grupy czołowych przywódców większy akcent musi być pvłO'żony, 
jak się wydaje, na zindywidualizowaną anali:zę psychologiczną 
motywacji ich postaw. Oczywiście 'zarówno mechanizm kształto- 

ania się "elity władzy", jak i wąskiej grupki indywidualności 
przywódców rodzi się na grUlIlcie 'Określonych układów społecz- 
no-pvlityc
nych, nastrojów, postaw światoPQglądvwych i bodźców 
emocjonalnych. funkcjonujących w społeczeństwie i oddziaływa- 
jących na wzajemne relacje między nim (lub jego wielkimi 'Odła- 
mami) a jego przywodeami. 
Brzed I wojną światową, a więc w czasie kiedy wyrastali 
i pvlscy przywódcy polityczni okresu międzywojennego, drQga na 
najwyższe szczyty hierarchii państwowej w państwach Q ustabi- 
lizowanych ustrojach zaczynała się najczęściej w wąskich, elitar- 
nych kręgach społecznych (np. w Nicmczech przeważnie w ko- 
łach junkiersk'O-wojskowych) i wi'Odła zazwyczaj d'Obrze wyżłQbiQ- 
nym szlakiem (włączając w to, jak w Anglii, nawet określO'ny rQ- 
dzaj wykształcenia w elitarnych uczelniach). Przy calym zróżni- 
cowaniu politycznym, intelektualnym, charakterologicznym itp., 
cechującym wybitne jednostki, łączyła je zbliżvna mentalnO'ść 
i podstawowe treści światopoglądowe, niejako zaprogramowane 
przez środowisko, wychvwanie i wzorce działania pvlitycznego, 
wyrabiane w dużej mierze przez wymogi i nawyki działalności 
parlamentarnej. W miarę demvkratyzacji życia politycznego, upo- 
wszechniania prawa wyborczego, wzbogacenia się przejawów 
i form aktywności społecznej, 'l'Ozszerzał się krąg ludzi i środQwisk 
uczestniczących we władzy, a w parze z tym różnicowały się też 
drogi wiodące ku szczytom hierarchii polityczno-państwowej. Nie 
mogło to nie odbić się na modelu przywódcy politycznego, na wy- 


217 


........ 


....
		

/Magazyn_065_03_218_0001.djvu

			posażeniu go w nowe cechy, nawyki, dążenia, metody działania. 
Niewątpliwie utrudnia to dodatkowo wszelkie badania mQdelowe, 
a nawet może sprzyjać nienaukQwym spekulacjom. 
Nie odstraszyło to jednak niektórych h1storyków, a zwłaszcza 
socjol'Ogów, od badania tych zagadnień. C. Wright Mills m. in. 
pokusił się nawet o próbę naszkicowania portretu "idealnego kan- 
dydata" na prezydenta Stanów Zjednoczonych l niejednokrotnie 
odpawiadająceg'O w niektórych cechach rzeczywistemu P'Ortreto- 
wi "przeciętneg'O współczeSilleg'O prezydenta". 
Mills jednakże podkreśla, że nie wolno przy tym tracić z pola 
widzenia biegu zmian politycznych i biegu historii, "albowiem 
ka:łda epO'ka selekcjonuje i kształtuje swych ireprezentantów po- 
litycznych - P'Odobnie jak i panujące IQ nich wyobrażenia" 2. To 
wa2me i słuszne zas1xzeźenie musi być bra:ne PQd uwagę ze szcze- 
gólną troSlkliw'Ością w rozważaniach na temat postaw ludzi w cza- 
sach tak burzliwych i wyjątkowych, jak lata wstrząsów wojen- 
nych, 'l"ewolucji społecznych i wyzwalania się narodów z niewQli. 
Takie właśnie czasy kształtowały pozycję polityczną Piłsudskiego, 
Dmowskiego, Witosa i innych czołowych przywódców politycz- 
nych polskich, a także wyobrażenia o nich. Ks'ztałtował je - ina- 
czej mówiąc - świat pojęć i poglądów, dąźeń i reakcji, dominu- 
jących w sPQłeczeństwie w danej epoce i zarazem warunkujących 
akceptację jednostek przywódczych jaik'O przywódców narvdu. 
Ow świat moralno-politycznych i społecznych pojęć, w któ- 
rym musieli się roni zmieścić (aby ze swej strony z kO'lei móc nań 
oddziaływać) to jeden z najistQtniej:szych składników kultury po- 
litycznej narodu. Tymczasem - i tu napotykamy kolejną niełatwą 
do sforsowania przeszk'Odę natury metodologicznej: pojęcie kultu- 
ry politycznej narodu nie doczekało się jak dotąd w naszej lite- 
raturze większego zaiJnteresowania i nie stału się przedmi'Otem 
pogłębionych badań naukO'wych. Podkreśla tv we wstępie do swe- 
go referatu na ten temat S. Kieniewicz. W dalszych wywodach 
wskazuje o n na wiele "nO'rm postępowania w życiu publicznym... 
1 C. Wright Mills, Elita wladzy, Warszawa 1961, s. 295. 
2 C. Wright Mills, op. cit., s. 297. 


218 


I 
... 


........
		

/Magazyn_065_03_219_0001.djvu

			zmiennych w przestrzeni i czasie", które w sumie składają się 
na kulturę polityczną narodu na określonym etapie jego rozwoju 
(por. s. 137). 
Potrzebne są dalsze badania i egzemplifikacje, aby znaleźć 
podstawę d'O sformułowania czegoś w rodzaju definicji kultury 
politycznej narodu. Niemniej, już w świetle dvtychczasowych 
rozważań i refleksji w tej dziedzinie stwierdzić można, że za 
istotny składnik tej przyszłej definicji obok zespołu norm i zwy- 
czajów postępowania w życiu publicznym także należy uznać 
zespół t,reści ideologicZ1l1ych, moralno-politycZ1l1ych, narodO'wych, 
społeczmych i innych, względnie powszechnie przez społeczeństwo 
uznawanych i akceptowanych. We wspomnianych refleksjach 
S. Kieniewicza nie brak z'res:ztą nawiązań i do tej strony zagad- 
nienia kultury politycznej. Chodzi tu - dokładniej mówiąc - 
Q stopień i kierunki społecznego zaangażowania w węzłowe pro- 
blemy życia narodu i państwa oraz podstawowe problem y ideQlo- 
giczrne i społeczno-polityczne epoki, a także o nastroje i reakcje 
narodu, jakie tO'warzyszyły rozwiązaniu tych problemów. W tym 
rozumieniu probierzem kultury polityc:zmej narodu byłby nie tyl- 
kO' j-ego stosunek do konkretnych. mniej lub więcej szczegółv- 
wych pu:nktów programów partyjnych, lecz do zagadnień na tyle 
podstawowych i ogólnych, aby stosunek do nich odzwieTciedlał 
zasadnicze orientacje światopoglądowe, społeczne i moralno-poli- 
tyczne dominujące w społeczeństwie (lub wielkich jeg'O odłamach) 
w pierwszej połowie XX w., i tym samym determinujące mecha- 
nizmy, które z działaczy politycznych czyniły jego przywódców. 
Zespół tych działaczy, czyli "materiał empiryczny" dla poniż- 
szych rozważań, jest niewielki - obejmuje wąską grupę uzna- 
nych przywódcow politycznych, cieszących się wysokim autory- 
tetem w społeczeństwie, bądź w znacznych jego warstwach lub 
odłamach. Są to przedstawiciele partii i kierunków politycznych 
burżuazyjnych, działających w warunkach legalności oraz jaw- 
ności. na podstawę doboru owego materiału empirycznego trudn'O 
byłoby jednak uznać kryterium potocznie rozumianej popular- 
ności, często zmiennej i przemijającej - jak o tym mówi nie 


219 


......... 


.....
		

/Magazyn_065_03_220_0001.djvu

			- 


jeden przykład z pierwszych lat niepodległości (gen. J. Haller, 
ks. E. Okoń, w pewnej mierze S. Thugutt, a poniekąd i W. KQr- 
fanty). Skala tych trudn'Ości rośnie wydatnie w wypadku rewolu- 
cyjnych przywódców pr'Oletariatu polskiego, jak Adolf Warski, 
Maria Koszutska, Julian Leński-Leszczyński lub inni. Ze względu 
na charakter swej działalności nie przynależeli O'ni d'O kręgu 
"elity władzy" w Pvlsce. Materiały, dO'tyczące KPP i jej przy- 
wódców, są - jak wiadomo - bardzo niepełne, prawie zupełnie 
brak 'Odpowiednich materiałów z Kominternu, bez czeg'O pogłę- 
biona i wnikliwa analiza ew'Olucji autorytetu przywódczeg'O tych 
działaczy napQtyka przeszkody trudne da przezwyciężenia. Cho- 
dzi jednak przede wszystkim Q tO', że kryteria ocen, a nawet ba- 
dania tych zagadnień w wypadku przywódców rewO'lucyjnych, 
działających w warunkach nielegalności, często przez długie lata 
przebywających paza granicami kraju, musiałyby odbiegać za- 
sadniczo od metO'd możliwych do zast'Osowania w taku obserwacji 
poczynań i postaw przywódców, działających jawnie i legalnie, 
niejaka w pełnym świetle życia publicznegO'. Zresztą i w wypad- 
ku tych ostatnich ni.ełatwQ 'Operować kryteriami w miarę wbiek- 
tywizQwanymi. 
Mim'O wszystk'O nie jest to całkiem niemożliwe. Historyk może 
spoj'rzeć na rolę tych postaci z poważ:nego już dystansu historycz- 
negO', w szczególności może ocenić trwałość ich autorytetu w świa- 
domości społecznej. Pod tym względem ma swoją wymowę fakt, 
że jeszcze dziś oceny rvli i koncepcji politycznych Piłsudskiego, 
Witosa, Dmowskiego, Korfantego, Paderewskiegv, Sikorskiego 
i niektórych innych, f'Ormuł'Owane przez historyków, budzą często 
szerO'ki oddźwięk, niekiedy O'stre polemiki i dyskusje - i t'O nie 
tylko w starszym pokoleniu. Jest t'O niewątpliwie ważne i st'O- 
sunkowo 'Obiektywne kryterium przynależności dO' tzw. pierwsze- 
go garnituru działaczy politycznych polskich -okresu międzywo- 
jennego. 
Jako istotne kryterium ich roli przywódczej uwzględnić należy 
i to, co O'kreślić by m'Ożna mianem spuścizny ideologicznej i po- 
litycznej, wyrażonej w pismach i dvkumentach v znaczeniu prQ- 


220 


I 
..... 


-
		

/Magazyn_065_03_221_0001.djvu

			- 


gramowym - słowem dorobek myśli politycznej, funkcj.onującej 
w świadomości społecL'JIl.o-politycznej. 
Nie bez znaczenia w tym względzie jest też pozycja wspomnia- 
nych przywódców w bieżącym, współ'czesnym im życiu PQlitycz'; 
nym kraju, odzwierciedlająca się w pełnionych przez nich funk- 
cjach państwowych, partyjno-politycznych oraz na forum parla- 
mentarnym. Tu właśnie dotykamy problemu już wyżej zasygnali- 
zowanego i szczególnie skomplikowanego, mianowicie swego ro- 
dzaju sprzężenia zwrotnego, jakie zachodziło między postawami 
i koncepcjami politycznymi przywódców a mentalnością i nastroja- 
mi .odbiorców tych koncepcji lub - inaczej rzecz ujmując - współ- 
zależności między procesem kształtQwania się autorytetów PT'ZY- 
wódczych a O'gólną kulturą poHtyczną społeczeństwa z wszystkimi 
jeg.o emocjami i wyobrażeniami na temat tegO', co sprawiedliwe 
i niesprawiedliwe, patriQtyczne i niepatriotyczne, zgodne lub nie- 
zgodne z interesami państwa i narodu, itd. 
Nawet jednak te względnie zobiektywiz.owane kryteria nie są, 
jak się wydaje, na tyle precyzyjne i jednoznaczne, by na ich 
podstawie mQżna był'O dokonać selekcji cech modelowych przy- 
wódcy politycznego, upoważniającej do wni.osków zbyt daleko 
idących, w szczególn'Ości do próby naszkicowania jakiegoś ideal- 
nego wZO'rca takiego przywódcy w okresie międzywojennym. 
Wróćmy tedy do zamierzenia skromniejszego, mianowicie do 
pytań postawionych na wstępie niniejszych 'refleksji: w jakich 
warunkach wyrastali polscy przywódcy polityczni, co sprzyjało 
i co przeszkadzało wzrastaniu ich politycznego prestiżu itp., a tak- 
że, jak przedstawiała się tzw. baza rekrutacyjna, z której się wy- 
wodzili? 
Odpowiedzi na te i poktrewne pytania nie znajdziemy w bada- 
niach na temat genezy i charakteru polskiej "elity władzy", znaj- 
dujących się u nas w stadium zalążkowym. Niektóre prace J. Zar- 
nowskiegO' pozwalają nam wprawdzie lepiej i precyzyjniej zorien- 
tować się w tym, C.o m.ożna by nazwać jej bazą rekrutacyjną, ale 
nie dają i dać nie mogą ,odpowiedzi na tamte pytania. Należy przy 
tym mieć na uwadze, że i sama ta "elita władzy" była kształto- 


221 


......... 


-"""
		

/Magazyn_065_03_222_0001.djvu

			wana przez wybitne indywidualnDści. Dotyczy to zwłaszcza sto- 
sunków w Polsce po przewrocie majowym - jak słusznie P'Od- 
kreśla Zarnowski 3. Z niewielką tylkO' pomocą historykom - ra- 
czej natury ogólnoteoretycznej - przychodzą socjolO'gowie 4, któ- 
rych prace mogłyby mieć dla naszych rQzważań szczególne zna- 
czenie. 
Biografistyka historyczna nie jest, jak wiadomo, silną stroną 
naszej histO'riog'mfii 5. Niemniej, poczynione w ostatnich latach 
postępy w tej dziedzinie, choć bodaj częściej zawdzięczamy je 
publicystom 6 niż histarykom-specjalistom, stwarzają jakieś punk- 
ty wyjścia dla niniejszych rozważań. Nawiasem mówiąc, nie jest 
z peW'l1O'ścią przypadkiem, że przedmiotem mO'nogr.aficZ!l1ych 'Opra- 
cowań biografistycznych już opublikO'waJl1ych, bądź jeszcze nie- 
opublikQwanych, są przede wszystkim właśnie Piłsudski, Dm'Ow- 
ski, Witos, KOl'fanty, Sik'Orski. Zarówno bowiem w odczuciu spo- 
łecznym, jak i opinii historyków uchodzą oni za działaczy, któ- 
rych indywidualności 'Odcisnęły się szczególnie silnie na życiu po- 
litycznym II Rzeczypospolitej. Jeśli dO'rzucimy do nich jeszcze 
kilka dalszych nazwisk (jak L Paderewskiego, L Daszyńskiego, 
S. Thug'lltta i może jeszcze pa1ru innych), tO' będzie to, jak się wy- 
daje, w miarę reprezentatywna selekcja grupy przywódczej 
w II RzeczYPosPQlitej. 
Indywidualności tych czoł'Owych polskich przywódców poli- 
tycznych kształtowały się nie tylkD w specyficznych warunkach 
niewDli narodowej, ale na domiar w warunkach trój niewoli - 
w silnie zróżnicowanych systemach politycznych i gO'spodarczych 
trzech państw zaborczych. Samodzierżawie i stosUlIlkowo rozwi- 
nięty, upO'I,:ządkowany system parlamentarny, głęb'Okie zacofanie 
gospoda'I'cze i dynamicznie rozwijająca się nowoczesna gospod.ar- 
ka kapitalistyczna, bezwzględny ucisk narodDwy i stosunkowo 


· J. Zarnowski, Spoleczeństwo drugiej Rzeczypospolitej 1918 - 1939, 
Warszawa 1973, s. 304 - 305. 
4 Np. W. Wesołowski, Klasy, warstwy i wladza, Warszawa 1966. 
6 Por. na temat szereg opinii w dyskusji na temat biografistyki dzie- 
jów naj nowszych w "Dziejach Najnowszych" 1973, nr 3. 
B Por. zwłaszcza prace A. Micewskiego o Piłsudskim i Dmowskim. 


222 


I 
L 


.......
		

/Magazyn_065_03_223_0001.djvu

			_1 


s'Zerokie swobody iW tej dZ)iedzinie, mas'Owy analfabetyzm i pra- 
wie stuprvcentowe powszechne nauczanie, bezpTawie i kult swo- 
istego legalizmu - oto niektóre wskaźniki owego zróżnicowania 
warunków, w jakich wyrastali Piłsudski, Witos, Dmowski, Kor- 
fanty i inni polscy przywódcy polityczni. 
Istotne znaczenie dla wytw'Orzenia się wśród nich 'Określonych 
postaw politycztn.ych miały także układy odniesień między Pola- 
kami i namdami panującymi w sferze kulturalnej i cywilizacyjnej 
oraz uksztaltowane lTIa tej podstawie nawyki i stereotypy, się- 
gające 7Jres'ztą częst'O swymi 
oTzeniami w 'Odległą przeszłość hi- 
storyczną. Mowa tu m. in. Q sprawach tak drażliwych i delikat- 
nych, jak poczucie wyższości lub ni
szości (w sformułowaniu 
b
dziej 'Oględnym: młodszości) cywilizacyjno-kulturalnej 7, przy- 
należności do określ'Onych kręgów kulturalnych, zdoID'Ości pań- 
stwowvtwórczych itp. 
Na myśl polityczną, a w szczególności na poglądy o miejscu 
Polski w Europie, wpływały inne z kQlei stereO'typy czy TaJCzej 
nacisk o
reślonych tradycji histvrycznych, jak m. in. tzw. idea 
ja:giell'OńSlka czy gorzka świadomość powolnego, ale ciągłego CO'- 
fania się przed niemieckim "parciem na wschód", blisko spokrew- 
niona z przekonaniem, źe "jak świat światem nie będzie Niemiec 
PO'lakowi bratem". Tradycje te, niejednokrotnie czerpiące swe 
soki 'Z gry klasowych interesów okireśl'Onych warstw i grup spo- 
ł€C'om1ych, przybierały przeważnie postać haseł i sloganów znako- 
micie przesłaniających ich istotę np. polska misja cywilizacyjna 
na wschodzie, P'Olska przedmurzem cywilizacji zachodniej, czy 
Europy itp. Dzięki swym akcentom kulturalnym, humanitarnym, 
a zwłaszcza patJriO'tycm1ym pociągały 'one często za sobą ludzi 
i środO'wiska, skądinąd bynajmniej nie zainteresowane w realiza- 
cji ich ukrytych intencji. Nie ma wprawdzie prostej zależności 
między nasileniem nastrO'jów antyniemieckich lub antyrosyjskich 
a podleganiem niewO'li 'Odpowiednio niemieckiej lub rO'syjskiej, ale 


7 Por. na ten temat w szczególności J. Chałasińskiego, Antagonizm 
polsko-niemiecki w osadzie fabrycznej "Kopalnia" na Górnym Slqsku, 
Warszawa 1935 - jest to po dziś dzień jedno z najpełniej udokumentowa- 
nych opracowań socjologicznych na te tematy. 


223 


....... 


....
		

/Magazyn_065_03_224_0001.djvu

			pozostaje faktem, źe - 'Ogólnie bi'Orąc - podczas I w'Ojny świa- 
towej endecka orientacja antyniemiecka miała najbardziej maso- 
we i solidne oparcie w zaborze pruskim, natomiast antyrosyjska 
'Orientacja tzw. lewicy niepodległości'Owej wspierała się głównie 
na piłsudczykowej PPS z zaboru !rosyjskiego. Inaczej mówiąc, 
było pewną prawidłO'w'Ością, iż w hierarchii WTOgO'ści dO' zabor- 
ców pierwsze miejsce zajmowała - z wyjątkiem mO'narchii 
austro-węgierskiej - nienawiść do "sweg'O" zaborcy B. Należy tu 
jednak uczynić zastrzeżenie, iż spostrzeżenia te dotyczą środo- 
wisk i kół politycznie zaangażowanych w działalności politycznej, 
a i to nie bez licznych odchyleń. Przy aktualnym stanie badań 
nie ma podstaw do uogólnień, rozciągających te nastroje na po- 
stawę mas ludowych w PQszczególnych zaborach, zwłaszcza jeśli 
chodzi Q ludność chłopską w zaborze rosyjskim 9. 
Łączy się z tym problem pozaborczych podziałów dzielnico- 
wych, U'zewnętJr:mliających się także w sympatiach i antypatiach 
"klienteli politycznej" w poszczególnych byłych zaborach do 
'Określonych przywódców, zwłaszcza Wkrótce po 'Odzyskaniu nie- 
podległości. Nie było to bez znaczenia !również z punktu widzenia 
karier tych przywódców. Nie przypadkiem podstawę siły politycz- 
nej i wpływów Witosa stanowiła Małopolska, a przywódców naro- 
dowo-demokratyczJnych ziemie dawneg'O zaboru pruskieg'O. Bystry 
'Obserwator ówczesnych stosunków, chłO'Pski pamiętnikarz S. Si- 
koń, sformułował swoje spostrzeżenia z czasów służby wojskowej 
na ten temat następująoo: "Wówc:z,as w wojsku vficjalll1.ie nie 
uprawiało się polityiki, ale tak żołnierze, jak i podoficerowie mię- 
dzy sobą swoje poglądy lIla rządy w kraju wyrażali. Jedni byli 
za Piłsudskim, i to żołnierze pochodzący 'z byłego zahoru rosyj- 
skiego. Zolnierze pochodzący z byłegO' zaboru aust'riackiego to 
bardziej byli za Witosem i Daszyńskim, oraz żołnierze, 00 pochQ- 


8 A. Micewski, Czy Pan Bóg jest na prawicy, czy na lewicy? (Rzecz 
o Wojciechu Korfantym), "Wię:!" 1969, nr 11/12, s. 189. 
i Por. J. Holzer, J. Molenda, Polska w pierwszej wojnie światowej, 
Warszawa 1967, s. 117 - 118, W. Witos, Moje wspomnienia, t. II, Paryż 
1964, s. 113. 


224 


I 
.... 


---
		

/Magazyn_065_03_225_0001.djvu

			dzili z byłego zaboru niemieckiego, czyli zaboru pruskieg'O, t'O się 
'Oświadczali najbardziej za Paderewskim i DmO'wskim, a o Da- 
szyńskim mówili, że to jest prawicowy komunista i że Witos po- 
piera komunizm, bo chce iref'Ormy rolnej" tO. 
Szczególna niechęć do "sW'Oich" zaborców ni.e była, jak 
wspomniano, regułą. Wyłamywali się z niej zwłaszcza działacze 
i grupy powiązane interesami gospodarczymi i spo};ecz!l1O'-politycz- 
nymi ze "swoimi" rządami zaborczymi. Te właśnie wspólne inte- 
iI'esy leżały u podstaw 'różnych wcieleń trójlojalizmu, postawy 
k'Oru;erwatystów galicyjskich czy ludzi w rodzaju Adama Napie- 
ralskiego. Dotyczy to również działaczy, którzy te interesy - na- 
wet bezpośredni'O w nie niezaatngażowani - reprezentowali poli- 
tycznie, jaik np. Roman Dm'Owski. Przy ponadprzeciętnej szero- 
k'Ości horyzontów myślenia politycznego m'Otywacje jeg'O działal- 
nO'ści 'Odbiegały jednaik daleko od wąskO'klaoowego świata P'Ojęć 
galicyjskich P'Odolaków czy kręgów tzw. żubrów kresowych. 
Nie wyłamywali się natomiast ze wspomniam.ej prawidłowości 
Korfanty i Piłsudski: w tym 'Ostatnim przypadku można mówić 
nawet Q antyrosyjskim kompleiksie. Nie dźwigali tego bagażu 
w takim stopniu politycy z zaOOru austriackiego, jak Witvs, Da- 
szyński, Sikorski i inni, nie stawali przed dylematem przezwy- 
ciężania (lub ulegania) nabytych urazów. Niełatwa odpowiedź na 
pytanie, w jakiej mierze 'Odzwierciedlało się to w ich działalnQści 
politycznej, wymagałaby analizy bardziej szczegółowej. Wydaje 
się, że - na dłuższą metę - brak tych kompleksów sprzyjał sile 
i trwałO'ści ich politycznego autorytetu jak'O przywódców poli- 
tycznych (Witos, Sikorski, Pade['ewski). 
Godzi się jednak zwrócić 'Uwagę także na inne składniki bio- 
grafii CZQłowych polskich przywódców politycznych. Większość 
z nich (WitO's, Daszyński, Ko,rf,anty i Dmowski) miala już przed 
odzyskaniem niepodległO'ści mniejsZ€ lub większe doświadczenia 
dzialaln'Ości parlamentarnej. Nie mieli ich jednak zupełnie Pił- 
sudski, Thugutt, Paderewski i wielu innych wybitnych działaczy. 
Również w Polsce już niepQdległej niektórzy z nich nie wykazali 
10 S. Sikoń, "Sól". Ciernista droga, Warszawa 1971, s. 111. 


15 - Dzieje kultury politycznej 


225 


.....
		

/Magazyn_065_03_226_0001.djvu

			żadnej lub większej aktywności parlamentarnej. Czy uprawnia tO' 
dO' wniosku, że w warunkach polskich kariera parlamentrurna nie 
'Odgrywa istotnej mli w dmdze dO' politycznej wybitności? 
Zdawałoby się to potwierdzać w szczególności pozycja Piłsud- 
skiegD, a w pewnym stopniu także DmowskiegO', który - jak 
wiadomo - świadQmie uchylał się O'd aktywności sejmowej. Nie 
był nigdy poslem gen. Sikorski. 
G Z wyjątkiem Piłsudskiego Ci w pewnym stopniu Korfa:nteg'O) 
żaden z czołowych pDlskich przywódców politycznych nie miał 
za sobą przeszlości lmnspiJracyjnej czy działań nielegalnych prze- 
ciw zaboroom, żaden lIlie podlegał ostrzejszym p['ześladO'waniO'm 
z ich stI'ony. Ale jeśli im podlegali - to czynnik ten tym silniej 
eKsponO'wał ich w oczach opinii publicznej. Jest znamienne, że 
właśnie wokół nich zaczęła się twO'rzyć jeszcze za ich życia atmo- 
sfera legendy, karmiąca się nie tylkO' ich rolą w budowie państwa, 
lecz również ich działalnością przed:niepodległościDwą. 
'Widać to najwyraźniej na przykładzie legendy Piłsudskieg'O. 
Sam on zastanawiał się nad jej żródlami w wynurzeniach, które 
wprawdzie nie O'dznaczały się nadmierną skrvmnością, ale zawie- 
raly pewne spostrzeżenia, zasługujące niewątpliwie na Tefleksję 
historyka. W głO'śrnym przemówieniu na bankiecie w hotelu "Bri- 
stol" w lipcu 1923 r. mówił na ten temat: "Biernie czy cZYllll1ie, 
chętnie czy niechętnie, miliony mu (tj. Piłsudskiemu - H. Z.] 
ulegały, miliony jegO' jednego wyniosły w górę... Czemu należy to, 
moi panQwie, przypisać, gdzie szukać tej przyczyny, że temu człQ- 
wiekowi, znaJIlemu potem w skorQwidzu histQTycznym, jako Józef 
Piłsudski, oddano tę władzę (w 1918 r. - H. Z.]?" 11 I dawał na to 
odpowiedź następującą: "Za jedną rzecz ten człowiek był witany, 
za jedną rzecz niezwykłO'ść jego mogła być uznaną.. za to, mQi 
panowie, że nO'sił ten mundur, za tO', źe był Komendantem I Bry- 
grudy. Jedyną waTtością, ktÓrą ludzie WÓWCZlaS mieli, jedyną mo- 
miną siłą, która ludzi dO' pO'słuszeństwa zmuszała, jedyną mo- 
ralną siłą, która miliony ludzi w ręce mu O'ddawała, był fakt, że 
był on Ko mendantem I Brygady i wracał z Magdeburga" 12. Rów- 
11 J. Piłsudski, Pisma - mowy, rozkazy, t. VI, Warszawa 1931, s. 41 - 42. 
12 J. Piłsudski, op. cit., s. 43. 


226 


... 


.......
		

/Magazyn_065_03_227_0001.djvu

			- 
 


- 


nież w biO'grafii politycZi!1ej Korfantego jego rola w walce zbroj- 
nej i dyp10matycznej Q odzyskanie Górnego Śląska dla Polski 
odegrała rolę bardzo poważną, zapewne decydującą dla jego 
wpływu i autorytetu w O'pinii publicznej. I w tym wypadku gro- 
no vddanych ilTIU współpracowników stanO'wil'O - mimO' manew- 
rów i dywersji Grażyńskiego - wypróbowane 'Oparcie PQlityczne 
dla "wyzwO'liciela Śląska" J3. 
Czołowi polscy przywódcy polityczni pochodzili z nader zróż- 
nicowanych środowisk i warstw społecznych: od szlacheckiego 
dworku Piłsudskiego po robotniczy, śląski "familok" Korfantego, 
od chłO'Pskiej zagTody Witosa po drobnomieszczańsk'Ourzędnicze 
mdziny Dmowskiego czy DaszyńskiegO'. W większości byli tO' lu- 
dzie z wykształceniem wyższym, chO'Ć nie zawsz.e ukońc:wnym. 
Jedynie Witos był samoukiem. Warta odnotować, że w gronie 
c
ołO'wych polsikich polityków nie był'O ani jednegO' przedstawi- 
ciela arystolm-acji, wielkiej burżuazji i 'Obszarnictwa. Proste zesta- 
wienie tych biograficznych infO'rmacji wskazuje jak bardzo he- 
terogeniczna była baza -rekrutacyjna polskiej elity władzy i jak 
zawodne byłyby wszelkie próby modelowych uogólnień, opiera- 
nych na przesłankach pochodzenia, wykształcenia, przynależności 
środowiskowej itp. 
W dociekaniach na temat dróg, prowadzących dO' spraw'Owa- 
nia rządu dusz nie sposób pominąć problemu umiejętności oddzia- 
ływania emocj'Onalnego na społeczeństwo, niezwykle doniO'słegO' 
dla pozycji i prestiżu każdegO' przywódcy polityc:zm.ego w każdym 
społeczeństwie. Łączył się 0IIl ściśle z tym, co można by !llazwać 
umiejętnO'ścią IIlawiązywania kontaktu z masami w najsZ€rszym 
teg'O słowa znaczeniu, a więc nie ogTaniczonego jedynie dO' talen- 
tów krasomówczych, aIl1i nawet uczestnictwa w masowych mani- 
festacjach, wiecach itp., lecz wycrażającego się także w całym 
szeregu na PO'zór drugorzędnych szczegółów bycia i zachowania 
się, jak s10wnictw'O i język, sposób ubierania itd. Jest to obszerny 
kompleks zagadnień, z iktórym histaryk nie mvże się w pełni upo- 
rać bez pomocy socjol'Ogów, a zwłaszcza psychO'lvgów (pomoc ze 


18 J. Rączkowski, Wśród polityków i artystów. Warszawa 1969, s. 434. 


15. 


227 


.......
		

/Magazyn_065_03_228_0001.djvu

			- 


strony tych O'statnich nie powinna jednak <>CZywIscle prowadzić 
na manowce "psychohistorii", słusznie krytykowanej przez J. Tv- 
polskiego jak.o WTóżenie z kryształowej kuli) 14. Niemniej, wiele 
pozwala przypuścić, że wśród czołowych polskich przywódców 
politycznych stosunkowO' najbardziej zbliżał się do wzorca "przy- 
wódcy ludowegO''' i utrzymywał jego cechy Wincenty Witos. Po- 
siadał je ;również niewątpliwie Karfanty, wykorzystując je umie- 
jętnie zwłaszcza w ,okresie powstań śląskich. W swoisty sposób, 
przede wszystkim na zasadzie eskalacji bezkompromisowej i nie 
przebierającej w słowach krytyki panujących stosu:nków, trafiał 
w nastroje i tmski szerokich odłamów społeczeństwa Józef Pił- 
sudski przed pnewrotem majowym. Nie posiadał zupe
nie tej 
umiejętności Roman Dmowski - najbardziej - "gabinetO'wy" 
z polskich CZO'łowych przywódców politycZ1Ilych. Bardzo trafnie, 
jak się wydaje, wY'chwycił te jegv cechy Kazimierz J(:oźniewski, 
gdy zestawiając z sobą Piłsudskiego i Dmowskiego zauważał, 
iż ten ostatni "w !rzeczywistości zginął w cieniu Piłsudskiego. 
Człowiek mało efektowny, stary kawaler, Q szarym źyciu osobi- 
stym, pozbawiony jakichkolwiek wielkich gestów, ni żołnierz, ni 
spiskowiec, nie mógł przemówić do wyobraźmi bardziej szer"okich 
mas" 15. W duźej mierze pokrywa się to z O'bserwacjami współ- 
czesnych, a wśród nich jedneg'O z najbardziej inteligentnych "pod- 
glądaczy" życia polityczneg'O w Polsce międzywojennej, Jana 
Skotnickiego - człowieka, który 'Osobiście stykał się, rozmawiał... 
i bacznie .obserwował prawie wszystkich cZ'Ołowych polityków pol- 
skich. "Gdym zestawiał w pamięci sylwety tl'ywali tych czasów - 
Piłsudskiego i Dmowskiego, to znajd.owałem w nich wiele podo- 
bieństwa. Tylko Piłsudski, przy mniejszej może inteligencji, był 
lepszym może aktQrem. Bardziej giętki, PO'trafił być stosownie 
dv okoliczności czarującym, salonowym causeurem, zarówno jak 
i koszarowym brutalem, zaś Dmowski stale był w obcowaniu de- 
m'Okratą. To pDWO'dQwało, że nawet wśród swvich stronników miał 


14 J. Topolski, Co to jest psychohistoria, "Miesięcznik Literacki" 1974, 
nr 2, s. 100. 
15 K. Koźniewski, Roman Dmowski, "Polityka" 28 IX 1968, cytuję za 
A. Micewskim. Roman Dmowski, Warszawa 1971, s. 398. 


228 


....
		

/Magazyn_065_03_229_0001.djvu

			----- . 


-- 


ludzi ceniących go, ale nie bezgranicznie oddanych. Otoczony był 
powszechnym uznaniem, ale nie miłością. Mógł być naj głębszym 
i naj poczytniejszym autorem, ale nie uk'Ocha:nym wodzem" 16. 
Jak wyiIlika z PO'wyższych uwag zdolnO'ść (czy umiejętnvść?) 
em'Ocj'Onalnej fas.cynacji 'Otaczenia stanvwiła w Polsce :niepodległej 
ważną dźwignię na dr,adze przywództwa politycznego. Piłsudski 
(czy w mniejszym stvpniu Korfa:nty) nie był jedynym tego przy- 
kładem. Podobnie - choć w sposób z grUJI1tu odmienny - fascy- 
nował (mimO' licznych śmiesznostek) opinię publiczną Ignacy Pa- 
derewski. PO'równując postawę i dzialalnQść na forum Ligi Naro- 
dów Pooerewskieg'O i Askenazego Jan Gaw.J:Qński pisał: "Pierw- 
szy pvruszał sd.ę zaWSrle w kręgu górnolotmych haseł i pojęć 
ogólnych, drugi Zll1ał materiał ll1a wylot z dokładnością naukowca 
i operował ikonkretem, cyframi. Pierwszy był uwielbiany i lubia- 
ny - także dlategO', że wszystkO' można było 'Od niegO' wyłudzić, 
drugi był O'toczony PQszanowaniem 'Ogólnym raczej niż sympatią, 
której nie próbował nawet sobie zaskarbić kosztem jakichkolwiek 
ustępstw, ale jeg'O argumenty były niezbite i wymuszały przy- 
znanie rracji" 17. Nastrój egzaltacji, a nieraz nawet swO'istej eks- 
tazy, tak charakterystyczny dla wystąpień i przemówień Pade- 
rewskiego, ll1ie wyłączając jak najbardziej oficjalnych i publicz- 
nych, nie miał jednak - zdaniem Gawrońskiegv - w sobie nic 


16 J. Skotnicki, Przy sztalugach i przy biurku, Warszawa 1957, s. 169- 
_ 170. A oto nieco bardziej "rozwinięta" charakterystyka Piłsudskiego u Skot- 
nickiego: "W celu wzbudzenia wiary w jego wodzostwo uruchomiono ca- 
łe biuro wydawniczo-propagandowe, sławiące liczne jego bohaterstwa. 
Liga Kobiet ogarnięta została istnym szałem niemal religijnego kultu dla 
«Komendanta». On zaś od razu, od pierwszego dnia wszedł w rolę ge- 
nialnego wodza. Dla proletariuszy miał na głowie robotniczą siwą macie- 
jówkę i nie nosił żadnych oznak swej godności. Dla szlachty zgolił brodę 
zostawiając sumiasty kresowy wąs szlagoński, dla hrabiów nosił sygnet 
z odmianą herbu Kościeszy i mówił o swoim kniaziowskim pochodzeniu, 
z żołnierzami zaś gawędził gwarą żołnierską, szafując gęsto SOczystymi wy- 
razami. Potrafił być czarującym causeurem wśród dam, a gdy zachodziła 
potrzeba, stawał się ciekawym gawędziarzem wśród starszych panów, in- 
nym razem ponurym, milczącym sfinksem lub brutalem" - J. Skotnicki, 
op. cit., s. 150 - 151. 
17 J. Gawroński, Wzdluż mojej drogi, Warszawa 1968, s. 14. 


229 


...... 


..4
		

/Magazyn_065_03_230_0001.djvu

			--......
 


nienaturalnego, "nic szarżowanego". "Tak jak naturalna - pisał 
dalej Gawroński - bywa kokieteria u wielu kobiet, był to wro- 
dzony mu sposób stworzenia kontaktu osobistego ze słuchaczami, 
jego sposób trafiania do ich serc, dv ich wyvbraźni. Zdolność 
szybkiego nawiązywania kontaktu z publicznQścią jest ważnym 
czynnikiem każdego sukcesu estradowego. Paderewski zdvlność 
tę posiadał w bardzo wys'Okim stopniu, ale był to dar naturalny... 
Jego uderzająca i niezmienna prostota 'Oraz naiwna prawie szcze- 
rość były zaprzeczeniem wszelkiego kabotynizmu" 18. Był Pade- 
rewski więcej uwielbiaJrlym "Mistrzem" niż mężem stanu... choć 
bardzo chciał być i tym 'Ostatnim. Mniej lub więcej wyraźnie wy- 
nika to ze wszystkich wspomnień i wrażeń ludzi "Mistrzowi" 
współczesnych. Może najwy.raźniej potwierdzają to vbserwacje 
Adama Grzymały-Siedleckieg'O. "PaderewskiegO' walka przerażała. 
Przerażały go nawet przeciwności. Nie mogło w nim przejść bez 
śladu 40 lat poprzedniej pracy, która łączyła się w jedno z osza- 
łamiającym uwielbieniem mas ludzkich. Tego uwielbienia - pod- 
świadvmie ciągle pQtrzebował. Oczywiście, rozpoczynając trudy 
rządzenia, zdawał wbie sprawę, że domagają się one pewnych 
zmagań z przeciwnościami i przeciwnikami, ale zdawał sobie 
sprawę w trybie niejako nieobowiązującym: nie rozłączało się 
z nim marzenie, że jego premierQstwo będzie dalszym ciągiem 
ukwieconych kiumfów... Fenomenalny dar krasomówczy sprawiał, 
że przemówienia jego, jego też serdeczne spalanie się w ogniu 
patriotyZmu wywoływały entuzjazm nie mniejszy niż jego mu- 
zyka. Porywał i 'Odbierał za to nie dające się opisać .owacje. Kli- 
mat oklasków zrastał mu się z wYQbrażeniem o pracy politycznej. 
W rQku 1919 Z'Ostaje szefem rządu i rzeczywistość I'Odem spada 
na jego predyspozycje" 19. W tym czasie był Paderewski partne- 
rem politycznym Piłsudskiego. Ale czy naprawdę był partne- 
rem - partnerem równorzędnym? Na ten temat miał się wypo- 
wiedzieć Piłsudski w jednym ze swych charakterystycznych. cel- 
nych w swej syntetycznej zwięzłości powiedzeń: "Naprawdę 


18 J. Gawroński, op. cit., s. 17. 
19 A. Grzymała-Siedlecki, Niepospolici ludzie w dniu swoim powszed- 
nim, Kraków 1974, s. 329 - 330. 


230 


...
		

/Magazyn_065_03_231_0001.djvu

			wielka to szk'Oda, że tak kryształ'Owa dusza zamknęła się w gło- 
wie dziecka" 20. 
Oddziaływał emocjonalnie na O'pinię publiczną również Win- 
centy Witos. Oddziaływał wiernością swemu chłQPskiemu stanowi, 
autentyzmem światłego chłopa, później wybitnego działacza i przy- 
wódcy politycznego, także i wtedy chętnie wracającego dO' 'Swych 
Wierzchosławic, dD swego chłDpskieg.o zagonu i pługa. Ale był 
ponadtO' w potocznej 'Opinii pO' prostu "Prezesem" - człowie- 
kiem, którego autorytet budował się nie tylko na podstawach 
emocj'Onalnych, lecz w nie mniejszym stopniu na gruncie okre- 
ślonegO' zesPQłu poglądów społeczno-politycznych. Nie dorówny- 
wał talentami krasomówczymi Paderewskiemu, czy Daszyńskie- 
mu. Jednakże: "mówił płynnie, dobitnie, każde zdanie było prze- 
myślane, argumentacja silna i logiczna... Mówił z pamięci, 
z akcentem chłopskim, z lekka maZUTząc, używał pojęć znamionu- 
jących wielkie obycie, a nade wszystkO' wyrobienie polityczne. 
Mowa jeg'O była jedną z najbardziej rzeczowych, najlepiej wygłQ- 
szonych na tym posiedzeniu i od razu wysuwała Witosa na CZ'O- 
łQwe stamowiskQ naszego parlamentu. Dla Królewiaków, którzy 
pierwszy raz sP'Otykali się z tak wy.robionym chłopskim parla- 
mentarzystą, m'Owa ta była czymś nowym, niezrozumiałym, 
wprost nie dowierzano, by Witos sam mógł być "autorem tegD 
przemówienia". Przemawiał tak w sejmie niepodległej już PO'lski 
"ubrany w długie buty, kubrak czarny, w białej koszuli i z ma- 
łym miękkim kołnierzykiem, jak zwykle noszą chłopi nasi" 21. 


10 Cytuję za A. Grzymałą-Siedleckim, op. cit., s. 335. 
11 J. Skotnicki, op. cit., s. 285-286. Godne uwagi są też inne jego spo- 
strzeżenia. Podkreślając swobodę obycia Witosa pisał: "To samo mogłem 
stwierdzić, gdy Witos przyjmował Stambulińskiego, premiera bułgarskie- 
go, takiego samego chłopa jak on, z którym wtedy cała Europa się liczyła. 
Ale o ileż nasz Witos lepiej prezentował się i zachowaniem górował nad 
Stambulińskim! - Zdolności tego człowieka w przystosowaniu się do oko- 
liczności, bez zatracania cech chłopskich były zdumiewające. Wielu cu- 
dzoziemców patrzyło na Witosa wprost z podziwem, twierdząc stanowczo: 
«My takich chłopów nie mamy". Widziałem takich cudzoziemców, którzy 
przysuwali się blisko niego, by sprawdzić, czy to nie jest «farbowany lis», 
czy nie udaje chłopa, przyglądali się jego rękom, czy są to wypielęgno- 


231 



 


....
		

/Magazyn_065_03_232_0001.djvu

			Jeśli mOŹJna mówić Q legendzie Witosa, a chyba mOZiJ1a, to trzeba 
od razu stwierdzić, że jej źródła i geneza zdecydowanie odbie- 
gały od źródeł legendy Piłsudskiego czy Paderewskiego. Nie T'O- 
dziła się ona z efektownego - zwłaszcza po odpowiednich za- 
biegach wyolbrzymiających - "czynu zbrojnego", wiązanego 
z urokliwą tradycją czynu powstańczego. Nie wyrastała też z żad- 
nych spektakularnych akcji dyplomatycznych na najwyższych 
szczeblach międzynarodowego życia politycznego, relacjonowa- 
nych szeroko w prasie całego świata. 
Trudno przecenić efekt emocjonalny tego rodzaju TO'zgłosu na 
opinię publiczną narodu przez dziesiątki lat upokarzanego, a na 
arenie międzynarodowej spychanego w :niepamięć i mUczenie. Tak 
zresztą odbierał tę SW'Oją P'OPularność i sam Paderewski - o nim 
tu bowiem mowa. Pisze o tym bezpośredni uczestnik inaugura- 
cyjnego posiedzenia Ligi Narodów, na któryan przemawiał również 
Ignacy Paderewski. "Mówił nam potem - pisze ów świadek, Jan 
Gawroński - Q wstrząsającym wzruszeniu, jakie go (Paderew- 
skiegO' - H. Z.) ogarnęło, gdy z wysokości trybuny patrzył na 
zebranych przed robą przedstawiciel'i wszystkich prawie narodów 
świata, gdy uprzytomnił sobie, że jako pieIIWszy z Pvlaków bę- 
dzie miał zaszczyt przemawiać dO' gremialnego serca ludzk'Ości 
(sic) w imieniu tej Polski, która od z górą stu lat wykluczona była 
z wszelkich międzynarod'Owych zebrań, tej PO'Iski, której głosu 
tak dawno już nikt nie był słyszał, d że owacja, która go tu spo- 
tyka, jest przede wszystkim wyrazem powitania naszegO' zmar- 
twychwstania przez bliźnich całej ziemi. Gdy oklaski um;lkły, 
chciał dziękować, ale głos mu się załamał" 22. 
Nie przeżywał takich chwil Wincenty Witos, nie spływał na 
niego rozgłos i blask tego rodzaju manifestacji popularności 
wśród obcych i swoich. A jednak autorytet Witosa jaku przywódcy 


wane, gładkie ręce inteligenta czy też stwardniałe od pługa i wideł. I ze 
zdumieniem konstatowali, że to chłop z chłopów od cepów i pługa, a nie 
inteligent przebrany za chłopa. Witos miał jeszcze jedną zdumiewającą 
cechę: nie udawał, że coś rozumie, gdy nie rozumiał. Wskutek tego nigdy 
liiI) nie ośmieszał" - J. Skotnicki, op. cit., s. 289. 
II J. Gawroński, op. cit., s. 11 - 12. 


232 


.... 


....
		

/Magazyn_065_03_233_0001.djvu

			nie tylko chłopów polskich, ale przywódcy po pl'Ostu narodowe- 
gO', wytrzymał lepiej - jak się wydaje - próbę historii. Złożyło 
się na to wiele czynników, zasługujących lIla bardziej 'Szc
egóło- 
we badania i przemyślenia 23. Wszelako już w świetle badań do- 
tychczaS'Qwych, a zwłaszcza licznych materiałów pamiętnikar- 
skich, nie sposób nie uwypuklić jednegO' z najważniejszych, jak 
się wydaje, z owych czynnik6w - źródeł "legendy Witosa". Był'O 
nim poczucie chłopskiej dumy, że oto wprost z pogardzanej i po- 
niżanej przez wiek1 masy chłopskiej "do wideł i do gnoju", wy- 
rósł chłop wielki, mądry i władczy, który nie tylkO' dw-ównywał 
swym formatem wszystkim innym współzawodnikom w walce 
o "rząd dusz", ale wręcz ich przerastał - że był pierwszym chło- 
pem, który naprawdę współdecydował 00 l'Osach państwa i na:r'oou 
i przy tym wszystkim swej chłopskoOści nie tylkoO się :nie wyrze- 
kał, lecz przeciwnie, ll1a każdym kroku ją manifestował. Tkwiło 
w tej dumie i poczucie swoistego zad'Ośćuczynienia, 'Swoistego 
,,:rewanżu" społecznopolityczneg'O, który dzięki indywidualności 
Wi
osa brał sobie chł'OP P'OIski na arystokracji i szlachcie, bur- 
żuazji i inteligencji, słolWem na warstwach, mających dotąd za- 
wsz,e swegO' rO'dzaju monO'PO'I na wylanianie z siebie, i tylko z sie- 
bie, przywódców i rzeczników narodu. Witos ten monopol złamał. 
Przebija to silnie m.in. z wspomnianych pamiętników S. Sikonia, 
a i sam Witos miał świadomość tego, gdy w pierwszym sejmie 
niepodległej RzeczypDspolitej znalazł się na czele licznej grupy 
posłów
chlO'rpów. "Na otwalrcie Sejmu oczekiwa1em z niesłychaną 
wprost niecierpliwością. Czułem, że zbliźa się dzień jeszc:re w ży- 
ciu moim nie widziany. Przed naszymi 'Oczyma ma się dokonać 
cud, bO' z jednej strony staje do życia państwowegD na nowO' owa 
'1'Qzebrana, podeptana, skaleczOlIla i przez wrogie potęgi na za- 
gładę skazana Ojczyzna, 'z drugiej my, synowie ludu, my pDtom- 
kowie niedawnych jeszcze niewoLników szlacheckich, stajemy dO' 
pracy nad jej bud'Ową, 'Odr'Odzeniem. Jako wybrańcy wolnego już 


za Dobrą ich zapowiedzią są zwłaszcza wyważone i gruntowne studia 
o Witosie A. Zakrzewskiego, Wincenty Witos - chlopski mqż stanu w la- 
tach 1918 -1926, "Kwartalnik Historyczny" 1968, nr 3 oraz Wincenty Wi- 
tos - chlopski polityk i mqż stanu, "Miesięcznik Literacki" 1974, nr 6. 


233 


.... 


..J
		

/Magazyn_065_03_234_0001.djvu

			ludu mamy decydować o jej I'Osie na podstawie pełnomocnictw 
szerokich wwstw ludowych. Dawnych zaś możnowładców prawie 
że nie widać wcale" 24. 
Powyższa próba zarysowania sylwetek czvłowych polskich 
przywódców politycznych od strony psychologicznej, poprzez ich 
cechy charakterO'logioczne, .iIIltelektualne, sposób bycia i oddziały- 
wania itp. wskazuje, że odgrywały one istotną rolę w kształto- 
waniu autorytetu przywódczego ludzi, o których mowa. Fakt, że 
opinia publiczna w P'OIsce reagQwała w 'Określony sposób na ma- 
nifestowanie się owych cech (:np. skłonność do patvsu i egzaltacji 
u Paderewskiego, dynamizm i bezwzględnvść Korfantego, "inte- 
lektualizm" Dmowskiego, niezależność myślenia i twardą "chłop- 
skość" Witosa itd.) stan'Owi zarazem przyczynek do poziomu kul- 
tury politycznej narodu (a raczej poszczególnych jegO' 'OdłamÓw, 
warstw, środowisk), stawiającego swym przewodnikom niejako 
ukreślQ:ne wymagania, dl() których oni z kO'lei musieli się przyst'O- 
sowywać, lepiej lub g'Orzej. 
Równocześnie jednak próba ta wykazuje dowvdnie, że zespoły 
wspomnianych cech charakterO'logiczmych, intelektualnych itp. są 
tak dalece zindywidualizowane, iż slwnstruowanie na tej podsta- 
wie i tą dI'ogą jakiegoś syntetycznego modelu polskiego przy- 
wódcy politycznego w okresie międzywojennym nie Tvkuje na- 
dziei na naukową owocność. Także analiza innych składników 
biQgrafii politycznych czołO'wych przywódców nie daje ku temu 
na ogół dostatecznych i przekonywających przesłanek. Przypo- 
mnijmy: wywodzili się oni zarówno z kręgu byłych konspirato- 
rów, jak i legalistów (a nawet I'Ojalistów), spośród wytrawnych 
graczy parlamentarnych i działaczy bez żada1ego :na tym pulu 
doświadczenia, ze środowisk szlacheckich i mieszczańskich oraz 
robotniczych i chłopskich, ze wszystkich trzech zabo'I'ów, byli 
wśród nich ludzie z wysokim wykształceniem, artyści - ale takźe 
samQucy, itd. 
Jednakże w rozważaniach na temat modelu polskiego przy- 
wodcy politycznego nie sposób pominąć pytania, które w tym 


24 W. Witos, op. cit., s. 239. 


234
		

/Magazyn_065_03_235_0001.djvu

			kontekście ma znacZienie może najbardziej zasadnicze: czy i w ja- 
kiej mierze autorytet i wpływ przywódców na społeczeństwo 
wiązał się z ich programami społeczno-politycznymi, ściślej mó- 
wiąc z ich stanowiskiem w węzł'Owych dla narodu i państwa 
sprawach. 
Z uwagi na zmienność tych programów, dyktowaną m.in. TÓŻ- 
norO'dnymi względami taktycznymi, przedwyborczymi sojuszami, 
k'Ompromisami itp. bylO'by 'llieuzasa.dnione identyfikować poszcze- 
gólnych przywódców z formułami programowymi, dotyczącymi 
często sprarw ISZiczegółowych, za którymi w danych warunkach 
się .opowiadali. Zresztą niektórzy 'Z nich - jak Piłsudski - wręcz 
unikali formułowania deklaracji o charakterze programowym. Na- 
wiązując do przewrotu majowego i "krwi przelanej" przez jego 
ofiary "za zwycięstwo nie znanej im sprawy", Adam Próchnik 
stawia pytanie: "Jaka to była sprawa? OtO' pyta:nie, jakie stanęło 
teraz przed całym społeczeństwem polskim. Obalenie rządu Witosa 
było stroną negatywną przewrotu. Ale w imię jakich idei pozy- 
tywnych przelano tę krew? C'O zamierza ten, któremu krew ta 
dała w ręce władzę?.. Tymczasem twórca prZJeWJrotu był bardzo 
'Ostrożny w wysuwaniu programu" 25, Próchnik dochodzi w toku 
dalszej analizy do wni,osku, że "przewrót nie zrodził się ze świa- 
domych dążeń społecznych, lecz Taczej z osobistej żądzy władzy", 
choć w danych warunkach i okolic:mlościach wprowadzał on Pvl- 
skę na drogę faszyzmu 26. Bezprogramowy charcrkter dyktatury 
PiłsudskiegO' (w sensie społeczno-politycznym, choć bynajmniej 
nie ideol'Ogicm1ym) dostrzegali i inni historycy, a także współcze- 
śni politycy i pamiętnikarze, jak J. Ciechanowski, A. Skrzyński, 
J. Sko1Jnicki 27 i inni. 


25 A. Próchnik, Pierwsze piętnastolecie Polski niepodleglej, Warszawa 
1957, s. 240 - 241. 
li A. Próchnik, op. cit., s. 368. 
27 J. Ciechanowski pisał o tym w liście do I. Paderewskiego w grudniu 
11129 r.: "Z rozmów, jakie w Warszawie miałem, najbardziej trafiło do prze- 
konania zdanie Aleksandra Skrzyńskiego o Piłsudskim ...Skrzyński twierdzi, 
że Piłsudski nie ma ani programu, ani myśli politycznej. Jedynym jego 
celem jest zachowanie władzy absolutnej bez ponoszenia za nią jakiej- 
kolwiek odpowiedzialności" - Archiwum polityczne Ignacego Paderew- 


235 



 


j
		

/Magazyn_065_03_236_0001.djvu

			P'Olitykiem podatnym na Irozne, częstO' sprzeczne wpływy był 
Ignacy Paderewski. Miotał się między swymi zmiennymi nastro- 
jami i 'Odczuciami, między Dmowskim i Piłsudskim, między na- 
kazami moralnymi a twardymi wymogami walki PQlitycznej. O Pa- 
derewskim jako polityku pisał Grzymała-Siedlecki: "Tu mi się 
pióro samo niejako zatrzymuje. Mówiąc o nim jako polityku, 
to mimo wszystko trzeba stwierdzić, że działanie na tym polu 
przerastał'O jego siły. Zrozumiałą rzeczą, że chciałoby się to prze- 
milczeć. Tak, ale prawda domaga się głosu" 28. I dodaje w innym 
miejscu: "Nie posiadał on jaSll1'O określonego, a realnie wykonal- 
nego planu rządzenia; nie posiadał też swO'jeg'O kursu polityczne- 
g'O - t'O rzecz pewna. Nie da się jednak zaprzeczyć, że z intuicji 
powstawały w nim szczęśliwe widzenia tego, co należy czynić dla 
dobra powszechnego... Tru.dno sobie zaś byłv wyobrazić zręczniej- 
szego taktyka, naturę idealnie orientującą się, kiedy i jak d'O rze- 
czy przystąpić, jak i kogo dla sprawy oczarQwać" 29. Nie odosob- 
niony był - jak stwierdza - Grzymała-Siedlecki w przekonaniu, 
że dobrze nadawał się nat'Omia:st Paderewski na stanowiska re- 
prezentacyjne, np. głowy państwa: wniósłby na nie "krystalicz- 
nie czysty charakter, szlachetność, która z niegO' wpmst promie- 
niowała" 30. 
Fakt, że ni,echęć a nawet niezdolność do sformułowania mniej 
lub więcej sprecyz'Ow.anego programu politycznego nie stanowiły 
w warunkach polskich przeszkody :na drodze do politycznego przy- 


skiego, t. III, Warszawa 1974, s. 164. Znamiennie zbieżne są na ten temat 
opinie Skotnickiego: "Piłsudski wolał ukrywać się poza kimś i rządzić tak, 
by nigdy nie wiadomo było, czy dane polecenia bYły istotną jego wolą, 
czy wybrykami otoczenia". POdkreślając następnie, że Piłsudski świadomie 
dążył do tego, by "być legendą, żyć we mgle, w której rysowała się ma- 
som jego sylwetka jako uosobienie skromności, czystości, proroczej mą- 
drości, sprawiedliwości" stwierdzał: "W tym też, sądzę, należy szukać 
przyczyny, dlaczego Piłsudski nie ujawnił nigdy tiwego projektu ustroju 
państwa, choć o ten ustrój w 1926 r. walczył przy użyciu armat, dlaczego 
nigdy nie sprecyzował i nie ujawnił swej ideologii, choć tyle się o niej mó- 
wiło" - J. Skotnicki. op. cit., s. 227. 
18 A. Grzymała-Siedlecki, op. cit., s. 327. 
· A. Grzymała-Siedlecki, op. cit., s. 328. 
lO A. Grzymała-Siedlecki, op. cit., s. 329. 


236
		

/Magazyn_065_03_237_0001.djvu

			w6dztwa narodowego, stanowi natomiast niewątpliwie znamienny 
przyczynek do rozważań na temat roli m'Omentów emocjonalnych 
w kształtO'waniu się modelu polskiego przywódcy politycznego, 
a także, być może, na temat pO'ziQmu kultury politycznej sPQłe- 
czeństwa, w którego oczach te momenty .odgrywały tak dużą rolę. 
Nie można jednak wyciągnąć z tego wniosków zbyt daleko idą- 
cych. W świadomości politycznej nal'Odu liczyly się, jak już o tym 
byla mowa, nie tylko postulaty i szczegółowe hasla program'Owe, 
ze względów taktycznych zmienne i często dwuznaczne lub nie- 
jasne, lecz stanowisko, mentalność, system poglądów pvlitycznych 
przywódców, wyrażający się w ich stosunku do TZ€Czywiście wę- 
zlowych, długofal'Owych potrzeb i oczekiwań narodu, a także do 
Z'espołu metQd i środków, przy pomO'cy których potrzeby te mia- 
łyby być realizowane. Oparta na tych przesłankach próba scha- 
TakteryzowaJl1.ia treści ideowO'-politycznych istvtnych w modelu 
polskiego przywódcy politycznego 'Okresu międzywojennego, jest 
dziś ułatwi()[la dzięki pewnemu już dystansowi historycznemu, 
z jakiego można 'Obecnie sPO'jrzeć na te sprawy. Ułatwia 'On bo- 
wiem nie tylko pełniejsze dostrz,eżenie tych treści w postawach 
przywódców, lecz także ich ew'Olucji. A był to w kształtowaniu 
się modelu pvlskiego przywódcy politycznegO' czynnik niezwykle 
ważny, wpływają'cy w poważnym stopniu na trwałość jego auto- 
rytetu często już w oczach współcz,esnych, tym bardziej zaś woce- 
nach .o charakterze historyczno-PQlitycznym. 
Nie wchodząc zatem w szczegóły rozwiązań programowych, 
prQPonowa:nych przez poszczególnych czołowych przywódców, 
spróbujmy spojrzeć na nich przez pryzmat ich postaw politycz- 
nych, mentalności i tego, co można by ll1azwać ich wizją pożąda- 
nego rozwoju państwa i narodu, albo - inaczej rzecz ujmując - 
stosUIl1ku do "wielkich problemów" bytu i siły niepodległej Polski. 
Wydaje się, że względnie wyczerpujący katalog tych "wiel- 
kich problemów" da się ująć w czterech punktach: 1) stosunek do 
sprawy niepodległ'Ości państwowej a później jej umocnienia (tu 
przede wszystkim sprawa granic), szczególnie ważny jako kryte- 
rium i dźwignia ku pozycji przywódcy politycznego narodu 
w owym 'Okresie po 'Odzyskaniu niepodległQści, 2) stosUll1ek do 


237 


...
		

/Magazyn_065_03_238_0001.djvu

			sprawy reform społecznych, ich głęb'Okości, zasięgu vraz dróg i me- 
tod, którymi miałyby być one realizO''Wane, 3) stosunek dQ zagad- 
nienia swobód demO'kratycznych, a w szczególności do konstytucji 
i systemu parlamentarnego, 4) stosunek do problemów bezpie- 
czeństwa państwa, w szczególności do systemu sojuszów Polski 
i jej miejsca w ogólnym ukladzie sil w Europie i świecie. 
Nte wymaga dowodzenia, że naród, który przez ponad 120 lat 
niewvli nie ustawał w walce Q 'Odzyskanie wolności i niepodle- 
głości, był w szczególnym stopniu uczulvny na wszystko, C'O wią- 
zało się :z udziałem w tej walce w tej czy innej formie, a tak- 
że - już po odzyskaniu niepodległości - ze zdobyciem jak naj- 
korzystniejszych granic państwowych i zbrojnym ich ubezpiecze- 
niem. Brzy tych nastrojach, bardzo silnie nasycO'nych treściami 
emocjQnalnymi, droga do przywództwa polityczneg'O wieść mu- 
siala poprzez maksymalne zaangażO'wanie w walkę 'O spełnienie 
tych właśnie oczekiwań naTodu. Stanvwiło O'no naczelne kryte- 
rium wszelkich politycznych 'Ocen i uznania ludzi, którzy dO' roli 
przywódczej aspirowali. Toteż poniekąd z natury rzeczy na czo- 
łowe miejsce wysuwali się politycy, którzy wówczas ZiIlaleźli się 
niejakO' na pierwszej linii walki Q granice państwa i stworzenie 
siły zbrojnej, mającej ich hronić. Dodajmy, że pewnego IrO'dzaju 
patriotyczna euforia sprzyjała niejednokrotnie zacieraniu progu 
między patriotyzmem i nacjvnalizmem, a także między 'Obroną 
granic i próbami zbrojnegO' ich rQzszerzenia. 
W tych warunkach nie jest przypadkiem, źe na pierwszym 
planie polskiej sceny politycmej spotkali się ludzie, którzy tWQ- 
rzyli annie 'Oraz toczyli walkę dyplO'matyczną o granice, przede 
wszystkim na decydującym o tych sprawach forum paryskiej 
konferencji PQkQjowej, mianowicie: Piłsudski, Paderewski, DmQW- 
ski, Korfanty a także Witos - premier "Rządu Obr,ony Narod'O- 
wej" w 1920 r. Tym również nastrojom zawdzięczał swą wielką, 
chQĆ krót]wtrwalą popularność gen. Józef Haller. Uprawnia tO', 
jak się wydaje, dO' wysunięcia twierdzenia, źe w PQlsce tamtego 
czasu cQnditio sine qua :non 
dobycia pozycji czołvwego przy_ 
wódcy polityczneg'O byłQ maksymalne zaangażQwanie polityczne 
emQcj'Onal1ne 'W sprawy granic i ich 'Obrony. Z punktu widzenia 


238 


--01lIIIo...-
		

/Magazyn_065_03_239_0001.djvu

			rozważań nad modelem polskiego przywódcy politycznego było to 
zjawisko, noszące cechy prawidłowO'ści, wbrew której pozycja ta- 
ka była nieosiągalna. 
Jednakże rzut oka na późniejszą ewolucję rvli i autorytetu 
tych przywódców skłania do wniO'sku, że kapitał polityczny na 
tej podstawie wówczas przez nich zdobyty ulegał stO'pniowej 
erQzji, jeśli nie szukało się rozszerzenia tej podstawy także na 
innych polach działalnvści politycznej, a przede wszystkim spo- 
łecznej. Znamienny pod tym względem jest wspomniany przed 
chwilą przykład Józefa Hallera. Zdaje się o tym świadczyć rów- 
nież pewne zmniejszenie się autorytetu politycznego Ignacego Pa- 
derewskiego od 1922 r. (gdy proponowano mu prezydenturę) 
'i poTIQwny zdecydowany jego wZJrost na krótko przed II wojną 
i w czasie II wojny - gdy ponownie prO'blem ratO'wania zagro- 
żonegO' bytu państwvwego i obrony granic przysłonił wszystkie 
inne sprawy 31. 
Zresztą i pozycja PilsudskiegO' i jego prestiż PO'lityczny ulegały 
znamiennym pod tym względem fluktuacjom. Stosunkowo naj- 
szersze i najbardziej autentyczne uznanie vsiągał dwukrvtnie: 
w 1918 i 1926 r. W obu tych mvmentach uchodził w oczach sze- 


81 Zmniejszenie się autorytetu politycznego Paderewskiego w latach 
mniej więcej 1922 - 1937 tylko częściowo może się tłumaczyć jego nieobec- 
nością w kraju. W nie mniejszej mierze łączyło się ono z dość powszech- 
nymi ocenami Paderewskiego jako polityka (czego nie należy oczywiście 
identyfikować z zawsze wysokim w społeczeństwie polskim uznaniem jego 
płomiennego patriotyzmu i osobistej prawości) formułowanymi m.in. przez 
ludzi, których trudno posądzić o polityczną niechęć wobec Paderewskiego, 
jak np. Wincentego Witosa. Pisał on o Paderewskim: "W Sejmie wystę- 
pował Paderewski kilkakrotnie, porywając zawsze większość swoją wprost 
wspaniałą mową. Krytyczniejsi posłowie uważali jego przemówienia raczej 
za wylew wielkiego i czystego nastroju, który mógł porwać, ale nie wy- 
starczał mężowi stanu, kierującemu wielkim państwem" - W. Witos, op. 
cit., s. 252. W świetle tego i wielu innych podobnych poglądów, dominu- 
jących także wśród historyków, trudno zgodzić się ze stanowiskiem 
M. M. Drozdowskiego (Ignacy Paderewski - przyczynek do biografii, 
"Miesięcznik Literacki" 1972, nr 4), który w imię walki ze "schematami" 
(w danym wypadku: Paderewski - wielki artysta, ale kiepski polityk) 
usiłuje, w sposób niezbyt przekonywający i ten "schemat" zrewidować. 


239
		

/Magazyn_065_03_240_0001.djvu

			['okich mas nie tylko za twórcę niepodległegO' państwa i najlep- 
szego gwaranta jeg'O bezpieczeństwa i siły, ale także przedstawi- 
ciela lewicy, przeciwnika endeclkiej reakcji, rzecznika sprawiedli- 
wości, demokracji i naprawy RzeczYPQspolitej. Kazał rozpisać 
demokratyczne wybory do pierwszegO' sejmu niepodległej Rze- 
czyposPQlitej, głO'sił hasła usprawnienia jegO' działalnośd. Wkrót- 
ce po 1926 Ir. wszystko to 'Okazało się frazeologią bez pvkrycia, 
mistyfikacją lub wręcz politycm1ym oszustwem. Faktyczne 'Oblicze 
społeczno-polityczme i ideologiczne dyktatury Piłsudskieg'O zna- 
czyły zjazdy w Nieświeżu i Dzikowie, nieustanne upokarzanie 
Sejmu, proces brzeski, pacyfikacje na Kresach i konstytucja kwiet- 
niowa. Wybory z 1935 T., w kilka miesięcy po śmierci dyktatora, 
stały się masowym W'Otum nieufności pod jego adresem, a zara- 
zem świadectwem gwałtownej utraty autorytetu przywódcy 
w ciągu zaledwie dziesięciu lat. 
W sposób jednO'zmaczny wiązało się to ze stosunkiem Piłsud- 
skiego do wypunktowanych wyżej "wielkich problemów" życia 
politycmego międzywQjellTIej Polski: do pvlityki na polu reform 
społ-ecz.nych i w ogóln'Ości wobec sił lewicO'wych, do 1'Oli sejmu 
jakO' reprezentacji narodu i gwa!I"anta swobód demokratYC7Jnych, 
wJ"eszci-e do sprawy bezpieczeństwa państwa, głównie w świetle 
głęboko niepQkO'jącej społeczeństwo PQlityki ryzykownego zbliźe- 
nia do Niemiec hitlerowskich. 
Swego voozaju kvmentarzem ił rebours do powyższej d-egrada- 
cji autorytetu przywódczeg'O Piłsudskiego w wyniku jeg'O stano- 
wiska wobec wymienionych węzłowych problemów sP'Ołecznych 
i politycznych była ewolucja autorytetu polityczmeg'O w przeciw- 
nym kierunku: w wypadku KorfantegO' po procesie brzeskim, Da- 
szyńskiego po jeg'O stanvwczym 'OPOTZie przeciwko upokarzaniu 
sejmu, a w ostatnich latach przed II wojną także - jak już wspo- 
mniano - PaderewskiegO' i Sikorskiego. Choć we wszystkich tych 
wypadkach podstawową przesłanką tej swoistej generalnej rewi- 
zji autorytetów przywódczych prrez społeczeństwo była po pro- 
stu vpozycja wobec reżimu pomajvwego i dyktatury Piłsudskie- 
gO', to jednak u podstaw tej rewizji leżały także pewne przesłanki 


240 


l-' 


........
		

/Magazyn_065_03_241_0001.djvu

			pozytywne, w szczególnO'ści np. 'Ożywienie SO'juszu z Francją prze- 
ciwkv Niemcom, czy przywrócenie wewnątrz kraju demokracji 
parlamentarnej, niekaniecznie skO'piowanej na w
orach sprzed 
1926 T. 
Na szczególną jednak uwagę w tym kontekście zasługuje ewv- 
lucja autarytetu przywódczego Wincentegv Witosa. Gdy w maju 
1926 r. autorytet polityc
ny Piłsudskiego sięgał swegO' apogeum - 
popularność Witosa, mO'cno nadszarpnięta już złą pamięcią rządów 
Chjeno-Piasta w 1923 T., asiągała swO'je dno. CZQł'Owy przywódca 
chłopski wydźwignął się z niego niezwykle szybko - i to nie 
tylko na zasadzie negacji i opozycji wobec dyktatury. Było to 
w nie mniejszej mierze następstwem zarówno aktów wielkiej od- 
wagi PO'litycznej (np. w procesie brzeskim), jak też różnych kon- 
kretnych kroków i postulatów społecznych i politycznych, zmie-. 
rzających ku radykalnym reformom spalec2'Jl1ym i nie mniej ra- 
dykalnym przeobrażeni'Om życia politycznego kraju. Zapowiadały 
to masowe, pozapadament.arne akcje cWopskie pod patronatem 
politycznym CentrO'lewu, głównie z inicjatywy Witosa. Akcje tego 
rodzaju próbowała podejmować dotychczas jedynie Komunistycz- 
na Partia PO'lski. W 1932 r. Witos 'zaakceptował publicznie zasadę 
reformy TO'lnej bez wykupu. Popierał ideę wielkiego strajku rol- 
negO' w 1937 r. Przeciwstawiał się zdecydowanie polityce współ.. 
pracy z III Rzeszą i udziaławi PO'lski w rozbiorze Czechoslowacji. 
Mimo przebywania na emigrracji nie pr:restawal zachęcać chlO'pów 
polskich do podejmowania walki z Teżimem sanacyjnym w sposbb 
kvnkre1Jny i zdecydowany. 
RO'k 1937, rok wielkiego strajku chłopskiegO', był poniekąd PQ- 
litycznym plebis<;ytem, potwierdzającym wYTażny, ponowny 
WZl'Ost autorytetu przywódczego Wincentegv Witosa. Działo się 
to zaledwie dwa lata po innym plebiscycie - wspomnianych już 
wyborach 1935 T. W ten sposób niejak'O odwróciły się pozycje abu 
czołowych przywódców polityc:mych. W świetle scharakteryzowa- 
nej wyżej przeciwstawnej ewolucji ich postaw i 'Opcji spolecznv- 
-politycznych nie sposób nie wiązać tej 'rewizji autorytetów przez 
społeczeństwa z zagadnieniem treści przede wszystkim społecz- 


16 - Dzieje kultury pOlItycznej 241 


\
		

/Magazyn_065_03_242_0001.djvu

			nych, charakteryzujących w obu wypadkach tę ewolucję. Stanv- 
wi to istotny przyczynek do zagadnienia społecznej orientacji 
polskich przywódców politycznych, jako waźnej dźwigni ich auto- 
rytetu przywódczeg'O, a zarazem zdaje się świadczyć, źe i tu mamy 
do czynienia z pewną prawidłowością w mechaniL'Jmie kształtują- 
cym model polskiego przywódcy politycznego w okresie między- 
wojennym.
		

/Magazyn_065_03_243_0001.djvu

			ANDRZEJ AJNENKIEL 


Z polskich tradycji parlamentarnych 
(Daszyński i Rataj) 


W mej wypowiedzi spróbuję usystematyzować element bi'Ogra- 
fii politycznej dwóch wybitnych parlamentarzystów, marszałków 
Sejmu I i II kadencji. Łączy się 1:0 z badaniami nad szerok'O po- 
jętymi dziejami kultury, zwłaszcza kultury politycznej w P'Olsce 
w okresie międzyw'Ojennym. Interesujące nas zagadnienie wiąże 
się z prQblemem form i sposvbów kształtowania się elity władzy, 
ścisłeg'O establishmentu politycznego w okresie przed przeW!rOtem 
majowym. 
Tak sfO'l'muł'Owany zakres badań wymaga ustosunkowania się 
do jednej z zasadniczych tez mojego poprzednika, H. Zielińskie- 
gv, iż w warunkach polskich kariera parlamentarna tnie 'Odgry- 
wała istO'tnej roli w drodze do politycznej wybitności. Wydaje się 
bowiem, iż można sformułO'wać tezę 'Odmienną aniżeli 'Uczynił to 
H. Zieliński. Używając jego terminolO'gii - droga do politycz- 
nej wybitności wiodła bowi,em moim zdaniem w O'mawianym okre- 
sie poprzez paTlament. Wiodła w dwojaki sposób. Z jednej strQny 
była to bezpośrednia kariera paTlamentarna, z drugiej - chodzi- 
ło Q CQŚ, co m'Ożna byloby nazwać akceptacją czy konfiTmacją 
danegO' polityka poprzez ciałO' parlamentarne. Stwierdzić trzeba, 
iż tak określ'Ona droga parlamentarna dotyczyła każdej z pre- 
zentQwanych przez H. Zielińskiego postaci. 
Przypomnijmy, że Roman Dmowski stał się znanym w kraju 
politykiem wtedy, gdy wybrany do II Dumy został prezesem Koła 
Polskiego. Stanowisko t'O piastował przez kilka lat. Wincenty Wi- 
tos z działacza lokalnego, korespondenta prasy ludowej prze- 


K+ 


243
		

/Magazyn_065_03_244_0001.djvu

			kształcił się w wybitnego polityka po uzyskaniu mandatu dO' 
austriackiej Rady Państwa i Sejmu Krajowego. Dodajmy - jak- 
kolwiek w tym 'Ostatnim przypadku moźe to wzbudzić najwięk- 
sze wątpliwości - że !również Józef Piłsudski "bałamucił się par- 
lamentarnie". Był t'O epizod Tymczasowej Rady Stanu i - co 
'znacznie ważniejsze - działaln'Ość związana z Sejmem Ustawo- 
dawczym. Piłsudsik:i był tym człowiekiem, tym przywódcą, który 
zadeklarował zwołanie Sejmu Ustawodawczego, który ta zadanie 
wykonał i który wreszcie uzyskał placet Sejmu. Przypomnijmy, 
że na trzecim jeg'O PQsiedzeniu złożył w ręce kvnstytuanty swą 
władzę. Podjął ją następnie w drodze uchwały Sejmu, zwanej 
Małą Konstytucją. A więc i tu mamy da czynienia z konfirmacją 
jega 'Osoby poprzez parlament. 
Dokvnywana podówczas w drodze parlamentarmej weryfikacja 
działaczy politycmych miała bezwzględny charakter. Wskutek jej 
braku zniknęli z.areny politycznej ,różni aktywiści w 1919 r. zaś 
konserwatyści - zwłaszcza galicyjscy - w ogóle nie próbowali 
jej się poddać. Anal'Ogicznie wyglądały IO'sy kilku ugrupowań 
centrawych w 1922 r. Gdybyśmy chcieli spróbować ustalić, CD 
łączy postacie Daszyńskiego i Rataja wskazalibyśmy, że należą 
'One d'O ścisłego establishmentu politycznego II RzeczyposPO'litej, 
że są czołowymi parlamentarzystami, że należą dv przywódców 
ugrupowań politycznych, 'Odgrywają wreszcie w Sejmie 'Od 1919 r. 
istotne funkcje D charakterze 'Oficjalnym. 
Rataj, 'zanim zQstał marszałkiem Sejmu, pełnił funkcję mini- 
stra, przewodniczył kilJku komisjom sejmowym. Podobnie wyglą- 
dała sytuacja Daszyńskiego. Obaj - jest to charakterystyczne 
dla okresu poprzedzającega przewrót majO'wy - pvchodzą z tej 
samej dzielnicy. Nie jest to bez ZIIlaczenia, 'Obu bowiem polityków 
cechuje w związku z tym poczucie swvistego legalizmu, zrazu- 
mienie konieczn'Ości działania w ramach 'OkreslO'nych Teguł gry. 
Reguły te dadzą sprowadzić się d'O formuły, iź prowadzQna przez 
nich walka toczy się przede wszystkim na forum parlamentu. 
Wyro'aga ona nie tylko prezent'Owania swoich stanO'wisk, ale też _ 
CO' jest ad niej nieodłączne - wymaga pewnej umiejętności kom- 
promisu. Dodajmy, że Dbaj politycy - CD też jest charakterysty- 


244
		

/Magazyn_065_03_245_0001.djvu

			czne - należą do typów psychicznych, które w cudzysłowie 
nazwalibyśmy cywilami. Obaj nie bi'Orą udziału w sposób bezpo- 
średni w walkach, nie uczestniczą t€ż aktywniej w działalności 
POW i akcji legio'Il'Owej. Za['ówno Daszyński jak i Rataj :należą 
do szerO'ko pojętych kręgów lewicy sejmowej, kręgów demokra- 
tycznych. Cechuje je PQszanvwatnie dla praw i swobód obywatel- 
skich, s:oacUllek dla instytucji demokratycZiIlo-parlamentarnych, 
zrozumienie konieczności pewnych przeobrażeń społecznych i de- 
mokratyzacji stQsunków wewnętrznych. Wymieńmy dalej - cha- 
rakterystyczny dla obu indyferentyzm religijny oraz brak typo- 
wej dla endecji postawy agresywnej w stosunku do mniejsz'Ości 
narod'Owej. 
Zanim przejdziemy dO' występujących między obu politykami 
różnic, spróbujmy ustosunkO'wać się dO' jeszcze jednej, niezwykle 
istotnej tezy H. Zielińskiego. Wydaje się, że używana przezeń 
nomenklatura - przywódcy burżuazyjni, obejmująca ludzi tak 
różnych, jak Dmowski, Korfanty, Piłsudski, Rataj, Witos, Daszyń- 
ski - jest co najmniej pojęciem sztucznym, jest ahistorycznym 
spojrzeniem, które zamazuje istniejące zasadnicze różnice między 
poszczególnymi nurtami, partiami, wreszcie osobami. Nie wydaje 
się, aby nomenklatura taka mogła być w badaniach i ustaleniach 
naukowych stosowana bez zastrzeżeń. 
Przejdźmy do lJ:óŻIlic. Istnieje niezwykle istotna różnica poko- 
leń i w związku z tym doświadczeń PQlitycznych. Daszyński joest 
starszy od Rataja o lat 18. Pochodzi jak wiemy z rodziny inteli- 
gencji urzędnkzej ze szlacheckimi parantelami. Rataj natomiast to 
chłop wyemancYPQwam,y w pierwszym pokvleniu. Daszyński dy- 
sponuje doświadczeniem parlamental'llym Q 22 lata większym ani- 
żeli doświadczenie Rataja. Obok Libermana, Daszyński tO' parla- 
mentarzysta Q naj dłuższym stażu, człowiek, który przyszedł do 
Sejmu Ustawodawczeg'O otoczony legendą wybitnegO' mówcy, po- 
rywającegO' tłumy trybuna, bezkO'mpromisowegO' działacza. 
Myślę, że tematem, którego nauka nasza jeszcze nie podjęła, 
jest kwestia ukazania roli O'dgrywallej przez polskich pvsłów 
socjaldemokratycznych w parlamencie austriackim. Na farum au- 
striackiej Rady Państwa walczyli oni przeciw 'Obskurantyzmowi, 


245
		

/Magazyn_065_03_246_0001.djvu

			występowali przeciwko dQmi1llacji 'Obszarnictwa w życiu Galicji, 
przeciwko nadużyciom wyborczym, przeciwko łamaniu prawa 
przez administrację. Wskazać można znane wystąpienia Daszyń- 
skiegO' protestujące przeciw aneksji Bośni. Wskazać należy jego 
gł'OS piętnujący ende'Cką politykę konfliktu z Ukraińcami l. Wy- 
daje się, że na działalność i DaszyńskiegO' i innych posłów PPSD 
w tym okresie, tO' ZII1aczy przed I w'Ojną światową patrzymy zbyt 
jednootr'Onnie, przez pryzmat ich deklaTvwaneg'O lojalizmu wobec 
mQnarchii, lojalizmu, który zresztą wynikał z istniejącej sytuacji, 
patrzymy przez angaż'Owanie się w pierwszej f.azie wojny P'O 
stronie tzw. austro-pvlskiego rozwiązania. 
Wybrany dO' Sejmu UstawodawczegO', Daszyński występuje 
niezwykle ostro w sprawach socjalnych, składa interpelacje mię- 
dzy ilIUlymi w sprawi,e wypadków w Zagłębiu Dąbrowskim, pro- 
testuje przeciwkO' stanowi wyjątkowemu 2. Niezwykle głO'śne, przy- 
jęte bardzo wrogo przez prawicę jest jego wystąpienie w sejmo- 
wej debacie Tolnej 3. Łącznie w Sejmie Ustawodawczym występuje 
Daszyński kilkadziesiąt razy. Należy do sejmowej lewicy, lewicy 
pojmowanej Z1resztą w duchu epoki. Charakteryzuje ją 'Ostra, an- 
tyendecka postawa, antyklerykalizm, zrozumienie koniecZIl'Ości da- 
leko idących 'ref.arm, wreszcie propiłsudczyikowska postawa. 
Rataj to klasyczny przykład niezwykle szybkiej kariery, którą 
w sfer
e zarwodowej IOkreślić można j1ako awans z chłopa na pro- 
fesora gimnazjalnego. T'O zarazem człO'wiek, który pozostał nadal 
wierny swojemu pochodzeniu, nie wypierał się gO', 'Odwrotnie _ 
akcentował je. W życiu codziennym i w działalności P'Olitycznej 
charakteryzował się subtelnymi manierami, sposobem bycia okre- 
ślanym niejednokrotnie z lekką ironią jako arystokratyczny. 
W Sejmie znalazł się w Komisji Konstytucyjnej, drogą samo- 
1 Por. A. Próchnik, Ignacy Daszyński. Życie. Praca. Walka, Warszawa 
1946, s. 46. 
I Por. Sejm Ustawodawczy R. P. Sprawozdanie stenograficzne z 25 po- 
siedzenia z 4 IV 1919 ł XXV/48 - 61. 
I "Nie prawo odebrało szlachcie francuskiej przeważną część ziemi. 
Tylko chłop ją odebrał sam, wypędziwszy pana, spaliwszy mu pałac, zro- 
biwszy z niego emigranta. (Głos z prawicy: Tak się robi demagogię). Tak 
się robi dzieje Panie Kolego". Spr. sten. z pos. S. U. z 16 VI 1919 r. ł LI/19. 


\ 


246
		

/Magazyn_065_03_247_0001.djvu

			uctwa .opanował podstawowe problemy prawa kO'nstytucyjnego, 
co pomogł.o mu, gdy zQstał przewodniczącym Komisji K.onstytu- 
cyjnej. Pomimv, że znalazł się po rozłamie Zjednoczoneg.o Klubu 
w P'Olskim Stronnictwie Lud.owym Piast, PO'został zw.olennikiem 
lewicy sejmowej 4. Nie zmieniało tv oczywiśde faktu, że był po- 
litycznym realistą. Dlateg.o też należał do tych działaczy w PSL 
Piaście, ktÓrzy dążyli do stworzenia przez to stro'l1il1ictwo koalicji 
na f.orum parlamentu, nie wykluczając koalicji z prawicą. 
Stosunkow.o w szybkim czasie stał się Rataj jednym z naj wy- 
bitniejszych przywódców sejmowych. Wybrany na marszałka sej- 
mu 1 XII 1922 r. był, jak wiad.om.o, wspólnym kandydatem prawi- 
cy i PSL Piasta. Należał zarazem do tych polityków, którzy nada] 
znajdowali się stosunkowO' blisko lewicy sejmowej, .od której - 
dodajmy _ oddalało gO' powściągliwe stanowisko wobec Józefa 
Piłsudskiego. Wybr:any marszałkiem sejmu, w pierwszej swej de- 
klaracji wy'raźnie stwierdził, że nie chce być jedYll1ie marszałkiem 
'Określonej jego części. "Zaznaczam z całą 'Otwartością i naciskiem, 
że nie będę się uważał za męża zaufania tej tylko więkS'z'Ości, 
która głosy na mnie .oddała, lecz będę się starał, żeby przez bez- 
stl'OIlność pozyskać sobie zaufanie wszystkich stronnictw i wszel- 
kich posłów. Gdybym doszedł d'O przek.onamia, że tego osiągnąć 
nie mogłem lub nie umiałem, uważałbym za IkO'niecZJne laskę mar- 
sZJałka złożyć w lepsze ręce" 5. Deklarował z'atrazem kO'nieczność 
współdziałania w stworzeniu na terenie sejmu wyraźnej większo- 
ści. "Sądzę, że niezale:żJnie .od osobistych tendencji i sympatii .obo- 
wiązkiem moim jak.o malI"sz:alka będzie dołożyć wszelkich starań, 
by nie przeoczając istniejących różnic program.owych, Q ile moż- 
ności, doprowadzić dO' zbliżenia między stronnictwami i usuwać 
uprzedzenia i spory 'Opierające się nieraz i na niepoI"Ozumieniu 
i w ten sposób umO'żliwić współpracę" 6. Rataj stwierdzał dalej, 


ł Por. A. Ajnankiel, Spór o model parlamentaryzmu polskiego do roku 
1926, Wafszawa 1972, s. 225, pOf. też charakterystykę Rataja, Historia 
Polski, T. IV, cz. 2 (w druku). 
5 Sprawozdanie stenograficzne Sejm R. P. I kadencji z 2 posiedzenia 
Sejmu łam II 9/10. 
G Ibidem. 


247
		

/Magazyn_065_03_248_0001.djvu

			że jednym z jego zadań będzie zlikwidvwanie ustawodawstwa nie- 
zgodneg'o z konstytucją, co stwarza "stan nieznośny dla 'Obywate- 
li". Przypvmnijmy, że postulat ten należał do podstaw'Owych po_ 
stulatów lewicy sejmowej. Trzeba przypQmnieć, że niezwykle 
istotną rolę O'deg'rał Rataj zarówno w trakcie wyborów prezydenta 
(zDStał ll1im, jak wiemy, Narutowicz) jak i po jeg'o zamordowaniu. 
Niewątpliwą, ogromną zaslugą Rataja było to, że stał się CZ'Ołową 
postacią, która ułatwiła wyjście państwa z vgromnego kryzysu, 
który się podówczas zarysował. Rataj w swym działaniu potrafił 
doprowadzić dO' powrQtu państwa na t'Ory konstytucyjne. 
Gdybyśmy usił'Owali schaTakteryz'Ować jego działanie przed 
przewrotem majowym, dałQby się O7l'O sprowadzić do następują- 
cych momentów. Będzie to troska Q spelnianie przez sejm jego 
konstytucyjnych funkcji, następnie mediacja w występujących na 
terenie sejmu konfliktach, Wiresz'Cie próba stworzenia ośrodka kie- 
rowniczego, który umożliwiłby przełamanie istniejących na forum 
sejmu różnic i dQProwadzil d'O stworzenia zwartej więksZJości rzą- 
dowej. Rataj był jednym z twórców koncepcji stworzenia tzw. 
gabinetu wielkich ludzi, który w okrresie poprzedzającym prze- 
wrót majvwy stanQwić miał próbę wyjścia z impasu, w jakim 
znalazł się naczelny, konstytucyjny organ Rzeczypospolitej 7. 
W działaniach swych ograniczał się do funkcji doradcy, media- 
tora czy suflera wreszcie, starając się pozostawać za kulisami. 
Trzeba stwierozić, że usił'Owania te 'Ostatecznie nie przyniosły re- 
zultatu, niemniej jednak swym łagodzącym postępowaniem (prze- 
ciwnie na przykład czynił marszałek Sejmu Ustawodawczego 
Wojciech Trąmpczyński) Rataj potrafił łagodzić istniejące kon- 
flikty. 
Zamach maj'Owy spowodował usunięcie dotychczasowych na- 
czelnych władz państwowych, prezydenta RzeczYP'Ospolitej i rzą- 
du. Wladza znalazla się w rękach marszałka Pilsudskiegv. Rataj, 
jak'O konstytucyjny następca prezydenta, podjął kroki mające do- 
prowadzic państw'O d'O powrotu w ramy farmalnegO' legalizmu. 
Zażądał gwarancji, aby mające odbyć się Zgromadzenie Narodo- 
we 'Obrado wać mogło w warunkach mvżliwości podejmowania nie- 
7 Por. M. Rataj, Pamiętniki 1918 - 1927, Warszawa 1965, s. 358. 


248 


lo- 


........
		

/Magazyn_065_03_249_0001.djvu

			skrępowanej decyzji. POW'Ołując, zgodnie z zaleceniem Piłsudskie- 
go, Kazimierza Barlla na urząd premiera, uważał, że Bartel kie- 
rować będzie Tządem w sposób zgodny z postan'Owieniami kon- 
stytucji 8. UwaŻJał też Bartla w części przynajmniej za swojego 
kandydata. Odegrał powaŻJną ['olę przy uchwaleniu nO'weli sierp- 
niowej, sądząc, że stanie się ona nowymi ramami określającymi 
stQs1.lJnek parlamentu do rządu, że przyczyni się więc do jakiegoś 
wyrównania istniejących st.osunków, do formalnego uznama zmie- 
nim egO' ust'Osunkowania się wzajemnego władz państwowych. Są- 
dził, że rząd utrzyma swe działanie w ramach nowych TQZSZerzo- 
nych uprawnień. W chwili, gdy zWQlennicy PiłsudskiegO' podej- 
m'Owali ataki przeciwk'O sejmowi, przeciwk'O tzw. sejm.okracji, Ra- 
taj potrafił niejednokrotnie występować w 'Obronie godności par- 
lamentu, w 'Obronie poszczególnych parlamentarzystów. ZasadQm 
współpracy w ramach zmienionej kO'nstytucji sejmu z rządem 
pozostał wierny aż do 'końca kadencji. Aż dO' kO'ńca kadencji sta- 
rał się też br.onić sejmu przed roszczeniami i atakami ze strony 
!rządzącej grupy, starał się Q to, by .ograniczony w swych upraw- 
nieniach przez n'Owelę sierpniową parlament z uprawnień tych - 
w tym przynajmniej zakresie - mógł korzystać 9, 
W marcu 1928 T. zebrał się sejm II kadencji. Sytuacja p.oli- 
tyczna w państwie uległa zmianie. Sanacja stworzyła własny 'Obóz 
polityczny, BezpaTtyjny Blok Współpracy z Rządem. Gdy 27 mar- 
ca sejm wybrać miał marszałka, nastąpiło to w warunkach kon- 
frontacji między rządzącym 'Obozem a siłami odeń niezależnymi. 
Piłsudski pragnął, by sejm PO'wierzył na jego rozkaz urząd mar- 
szałka Bartlowi. Miałv t.o być wyrazem nie wzajemnego kompro- 
misu, a uległ.ości i dyspozycyjności izby wO'bec marszałka to. 
Wysunięcie kandydatury Daszyńskiego i jego wybór w atm.o- 


8 Szczegółowo piszę o tym w Sporze o model parlamentaryzmu, s. 305 
i nn. 
9 Por. S. Lato, M. Rata1, w: Przywódcy ruchu ludowego, Szkice bio- 
graficzne, Warszawa 1968, s. 267 - 268. 
10 Por. "Głos Prawdy" 15 III 1928 r., "Kurier Czerwony" z 26 III 1928 r., 
szczegółowo pisze o tym S. P. Stęborowski Geneza Centrolewu, Warszawa 
1963, s. 102 - 107. 


249
		

/Magazyn_065_03_250_0001.djvu

			sferze pogróżek, których nie szczędzono, miał charakter demon- 
stracji politycznej i zarazem konfrontacji. Stąd, dziękując za za- 
ufanie, oświadcza Daszyński, że wybór ten stanvwi "naj chlub- 
niejsze 'Odznaczenie 'Obywatelskiej służby". W wystąpieniu swym 
nowo wybrany marszałek stwierdza, że będzie strzegł praw i god- 
ności sejmu "kierując się zasadami słuszności i sprawiedliwości". 
Zdawał sobie sprawę, że polityka jego "nie będzie funkcją bez- 
troskiego życia" 11. Akcentując gotoWO'ŚĆ i p'Otrzebę 'Ochrony 
uprawnień sejmu wY'I'ażał zarazem gotowość współdziałania z rzą- 
dzącym 'Obozem. "Harmonijne wspÓłdziałanie rządu z sejmem, 
współpraca lojalna, współpraca bez Zladrażmień wzajemnych, zo- 
stanie przez Wysoką Izbę podjęta i przyjęta ze szczerą gotowo- 
ścią i I10zwinięta ewentualnie aż do naj dalszych granic". Dekla- 
rował wreszcie, źe nie będzie uprawiał polityki marszallwwskiej 
i żadnej innej, wskazując, że polityka jest rzeczą zwalczających 
się strronnictw, ale nie marszałka sejmu. Daszyński tak sf'Ormułv- 
wanym załvżenivm usiłował pozvstać wierny przez czas, kiedy 
sprawował swą funkcję. Występował, tak jak to czynił Rataj, 
jakkolwiek znacznie 'Ostrzej, w 'Obronie zalrównv sejmu, jak i po- 
niewieranych parlamentarzystów. Głośne były j,ego 'Odpowiedzi na 
niezwykle brutalne ataki sf'Ormuł'OWaTIe w wywiadach przez mar- 
szałka Pilsudskieg'O. Daszyński jaka marszałek sejmu 'OdpO'wiadał 
na formułowane zarzuty z godnO'ścią, ale i zarazem odwagą 12. 
Nie odTzucał - i tu się łudził aż do końca istnienia sejmu - 
możliwości współpracy z rządzącym 'Obozem. Podejmował nawet - 
jak latem 1929 r. - inicjatywę w sprawie ewentualnegO' poro.w- 
mienia. 
Nie potrafimy w pełni odtworzyć już tego, co myślał, gdy 31 X 
1929 Il'. przeciwstawił się Piłsudskiemu, żądając otwaTda sesji 
sejmu, 'Otwarcia, dla którego tłem byłO' zgromad2Jenie się w nie- 
wiad'Omych celach grupy uzbrO'j'Onych 'Oficerów. Była ta swego 
mdzaju próba sił. Daszyński w bezpośredniej konfrontacji z Pił- 
sudskim wykazał siłę charakteru oświadczając, iż "pod szablami 


11 Sejm R. P. II kadencji. Sprawozdanie stenograficzne z l posiedzenia 
łam 25. 
12 Por. "Naprzód" z 4 XI 1929 r., wydanie nadzwyczajne. 


250 


L 


.......
		

/Magazyn_065_03_251_0001.djvu

			i rewolwerami sejmu nie OtWOTZę" 13. Ostatnimi akcentami jego 
działalności parlamentarnej byłO' zadeklwowanie solidarnO'ści 
z kongresem Centrolewu oraz protestujący przeciw represjom 
brzeskim list dO' prezydenta MościckiegO' 14. 
Przedmi'Otem naszych rozważań był stosunkowo długi 'Okres 
dziejów politycznych II Rzeczypospolitej. Sejm PQczątkO'WQ stanQ- 
wi centralny ośrodek dysPQzycji państwowej. Gdy marszalkiem 
został Daszyński funkcje sejmu uległy już zasadniczej zmianie. 
Stanowił forum działania legalnej opozycji, w istotny sposób 
hamując.ej dyktatorskie PO'czynania rządzącego 'Obozu. W hamo- 
wamiu tych poczynań obaj marszałkowie - zarówno po przewro- 
cie Rataj, jak i później Daszyński - 'Odegrali istotną rolę. Repre- 
zentowali postępowy, demO'kratycZll1Y nurt w polskiej myśli i prak- 
tyki politycznej. Ich działanie nie tylkO' wpływałO' hamująco na 
niedemokratycm1e praktyki rządzącego obozu, ale stawałO' się rów- 
nież istQtnym elementem kształtowania się kultury PQlitycznej 
w najnO'wszych dziejach narodu. 


18 "Robotnik" l XI 1929 r. 
14 Charakteryzując metody stosowane przez rządzący obóz w trakcie 
przygotowań do wyborów w 1930 r. Daszyński pisał: "ciągłe życie niena- 
wiścią do ludzi i do instytucji, przesycanie nią całego życia publicznego, 
robienie z tego nieszczęsnego uczucia motoru rządzenia... W państwie 
współczesnym, dfwiganym pracą, wolą i przywiązaniem milionów, takimi 
metodami długo rządzić nie można". Daszyński piętnował dalej ostatnie 
posunięcia sanacji "wywiady p. Premiera (chodzi o napastliwe wypowiedzi 
marszałka Piłsudskiego - A. A.) porwanie j więzienie w twierdzy by- 
łych posłów, prowokacje i bandyckie samosądy a wreszcie przelew krwi 
i areszty." - Archiwum Akt Nowych teka BBWR, sygn. 83. 


........ 


J
		

/Magazyn_065_03_252_0001.djvu

			Biblioteka Główna UMK 
IIIII"IIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIII!!IIIIIIIIIII 
300043638981 


Spis tresci 


Przedmowa (Józef Andrzej GierowslID) 
Jarema Maciszewski: Kultura polityczna Polski "złotego wieku" . 
Stanisław Russocki: Uwagi o kulturze politycznej Polski XVI - XVII 
wieku . 
Irena Kaniewska: Społeczne podstawy ruchu egzekucyjnego . 
Władysław Czapliński: Rola sejmów XVII wieku w kształtowaniu się 
kultury politycz nej w Polsce 
I Józef Leszczyński I: Siedemnastowieczne sejmiki a kultura polityczna 
szlachty 
Jerzy Włodarczyk: Sejmiki jako szkoła wychowania obywatelskiego 
(na przykładzie sejmików sieradzkiego i łęczyckiego) 
""'Józef Andrzej Gierowski: Konfederacje a postawa polityczna szlachty 
Leonard Ratajczyk: Rola wojska Rzeczyposplitej w kształtowaniu 
kultury politycznej okresu Sejmu Czteroletniego 
Jerzy Kowecki: Pierwsze stronnictwo polityczne w Polsce XVIII 
wieku. .... . 
.- Stefan Kieniewicz: Polska kultura polityczna w XIX wieku . 
Józef Buszko: Kultura polityczna Galicji 
Helena Brodowska: Kierunki rozwoju świadomości społecznej i na- 
rodowcj chłopów polskich w procesie kształtowania się nowocze- 
snego narodu. 
Anna Zarnowska: O kulturze politycznej klasy robotniczej w Kró- 
lestwie Polskim na przełomie XIX i XX wieku . 
Henryk Zieliński: Czy istniał model polskiego działacza politycznego? 
(Piłsudski, Witos, Paderewski, Dmowski) . 
Andrzej Ajncnkiel: Z polskich tradycji parlamentarnych (Daszyński 
i Rataj) 


L 


5 
11 


15 
23 


42 


51 


69 
87 


102 


117 
136 
159 


171 


202 


216 


243 


-
		

/Magazyn_065_03_253_0001.djvu

			.- -...,." 
\::J
		

/Magazyn_065_03_254_0001.djvu

			Biblioteka Główna UMK 
/111/11/11/1/1111111/1/111//11////11//111/11/11///11/1/ 
30 0 043638981 


(f' )t
ł- 

ł6Wna . ' I 4 J d :... U j 
UMK Torun 
, .!-