Wymowa święta czyli podręcznik do teorii kaznodziejstwa

"" 
.. 


WYMOWA SWJ
TA. 


-
>>>
Druk Piotra Lsskauera S-ki w Warszawie.
>>>
,,
D \ 


.. , 
BIBLIOTEKA DZIEI:: C HRZESCIjANSKICH. 
""7 
 
 


\;VYJ\i1 0\1\1 A SvVIE r [ A 


CZYLI 


PODRECZNIK DO TEORYI KAZNODZIEISTWA 


OPRACOWAL 


RS. W1adysla JJ' I(ry/zichi 


p:J;ofesor seminaryum duchownego w W;!:odawku. 


. . . 


\V A R S Z A \V.L\ 
SKI::.AD GI::.6\vxy "\v KSI
GARNI GERETHNERA I WOLFF A 
KRAK6\V - G. GEBETHNER I S- KA 


1906-
>>>
J\2 18;)0. 




 
?" r1!i 
: i
'-

 
,.701S tl\-nt\\' 


APPROBATUR. 


.. 


'Yladislaviae d. 1/14 Julii 1004 n. 
Episcopus W'ladislavien 
t Stanislaus Ep. 


pro Recepte Cancellariae Ad. Owczarek. 


41 


\\\" 

 
-- .h' 
I . . 
. G 6wna 
#' 
II 


'\ 
.{og
>>>
Oddawna" uczuwac si«; dawal brak podr«;cznika do teoryi 
kaznodziejstwa. Te bowiem, kt6re posiadan1Y, Sq albo 
wyczerpane, albo przestarzale, zbyt malo praktyczne, lub 
niezupelne. Pot11imo tego nie osmielilibysmy si
 pracy na- 
szej oglaszac drukiem. Czekalism y, czy kto bardziej od nas 
kompetentny nie przyjdzie- z pomocq palqcej potr.lebie. Do- 
tychczaso\ve oczekiwania za\yiodly. Os!dzilislny przeto, ze 
ks.iC!zka, kt6rC!; \y Imi
 Boze \v swiat wypuszCZatllY, nie b
- 
dzie bez pozytku dla pragnC!cych obeznac si
 z zasadami 
wymowy koscielnej. Slusznosc kaze \yyznac, ze chociai 
w prac
 niniejszq wlozyliS111Y "niemalo wlasnego trudu, ni
 
roscimy sobie bynajmniej pretensyi do oryginalnosci. Ra- 
czej gdziesmy co odpowiedniego, zdaniem naszem znalezli, 
to staralismy si
 wyzyskac do zamierzonego przez nas ce- 
, 
lu. Zr6dla najbardziej uzytkowane zaznaczatny przy od- 
powiednich rozdzialach. Jednego tylko pragniemy, aby pra- 
ca nasza, ulatwiajqc poznanie zasad hon1iletyki, choc w ma- 
lej mierze przyczynila si
 do pomnozenia chwaly Bozej 
i do zbawienia dusz Krwi q Zbawiciela odkupionych. 


.. . .". 


I(s. J Vi Kr.
>>>
,. 


, 


.... 


...
>>>
W S T E p. 


1. lstota i zadanie u:ynwlt"y. 'Vymowa, to sarno, co la- 
twosc w m6wieniu, w przekonywaniu, jest zdolnosci
 oddzialy-. 
wania na innych za pomocq mowy. 'V ymownym przeto b
dzie 
ten, kto umie tak m6wie, iz slowo jego w wysokim stopniu zdolne 
jest wplywac decyduj
co na postanowienia sluchacz6w. \V dal- 
szem znaczeniu wymownq nazywamy i takt! proz*2, kt6ra cho- 
ciaz nie zamierza sklonie do czegos, jednak odznacza si
 pot.o- 
czystoscit! wyslowienia i pi
knosci
 j
zyka 1). 
Dar slowa za wsze mial wielkie znaczenie. Ilez to razy wy- 
mowa byla pot
gq, wy\Vieraj
F
 swe wplywy na dusze, na zy- 
cie rodzinne, na wielkie wypadki d
iejowe, na losy spolecz
nstw 
ludzkich. Lecz l'rzedewszystkiem w6wczas stan
la na wJ"zynach 
prawdziwie wznioslego powolania i swi*2tego namaszczenia, gdy 
wiara wprz
gla j
 do swego rydwanu i wskazala jej zakres 
dzialania taki, kt6rego granic
 jest nieskonczonosc sarna. Z dru- 
giej strony i geniu!';z zlego usilowal z wymowy zrobie narz
dzie 
swych cel6w. Tern gor
tszem winno bye staranie wszystkich 
umys16w szlachetnych, powolanych do czynu na polu szacowne- 
go daru slowa, aby wywalczye wymowie stanowisko mistrzyni 
i obronicielki prawdy i rzetelnej cnoty. Najwlasciwiej przeto 
wymow
 nalezaloby okreslie jako s z t u k 
 sku tee z n ego 
sklaniania innych do jakiegos moralnego dobra, 
nap 0 d s t a \v i e g run tow n ego p r z e k 0 II ani a 2). 


1) Schleiniger, Die Bildung des jungen Predig('r
, Freiburg 1898; Schuch. 
Handbuch der Pa.;;toral-Teologie, Linz 1880. 
Z) 
ystematyczl1a nauka wymowy czyli zbi6r zasad i legu), maj
cych
>>>
8 


2. Podzial wyt1lOW!/
 Od czasow Arystotelesa wi
kszosc sta- 
rozytnych retorow t. j. nauczycielow wymowy rozrozniala trzy 
jej rodzaje, mianowicie; genus a) deliberatimnn, b) iudiciale, c) 
d
monstrativ'Ul1l - radnq, s
dow
 i przekunywajqcq. Ostatni ro- 
dzaj obejmowal panegiryki i mowy f'atyryczne, w dalszem zas 
znaczeniu wszelkq mow
 ozdobn
. Gdy Chrystyanizm wprowa- 
dzil inny, nierownie wyzszy rodzaj krasomowstwa, caly obszar 
wymowy podzielony zostal na dwa wielkie odlamy: na wymow
 
swieck
 i koscielnq. Ta ostatnia nosi jeszcze miano wymowy 
kaznodziejskiej albo swi
tej i opiera si
 w cz
sci na regulach 
ogolnej retoryki, w cz
sci zas na wla:,;nych prawidl&.ch, odpo- 
wiednich wysoki m i swi
tym celom kaznodziejstwa. 
3. lstota i zadanie ka:nod.ziejstwa. Chrystus, Boski nauczyciel 
prawdy, poslany od Ojca swego, ustanowil w Kosciele katolic- 
kim urzqd nauczycielski i przelal nan wladz
 i powinnosc na- 
uczania. Stqd wynika, ze kaznodzieje, upowaznieni przez pra- 
.wowitq wladz
 koscielnq. zamiast Chrystusa poselstwo sprawuj
 
(2 Kor. 5, 20), nauczaj
c ludzi znajomosci Boga i prawd Jego 
swi
tych i naklaniajq{' ich do okazywania swej wiary, nadziei 
i milosci w zyciu, zgodnem z zasadami Ewangelii i prowadzq- 
cern do zbawienia wiecznego. Zadaniem przeto kaznodziejstwa. 
jest szerzenie chwaly Bozej a zarazem prowadzenio ludzi do 
swi
tosci i prawdziwego uszcz
sliwienia. Zadanie to wielkie i 
swi
te, jedno z najwazniejszych i najbardziej obfitujqcych \v blo- 
gie owoce. Swi
ty sobor trydencki nazywa je lOpUS p1.aecipllll1n» 
(sess. 5, c. 2), a 8W. Karol Boromeusz - gravissima functio (Past. 
Instr. p. I. In trod".). 
4. POldnnosc sprau.'01l'ania 'llrz
du kaznodziejskiego przez tych, 


.. 
na celu wyksztafcenie przyrouzonego daru uratomkiego j pokierowanie tymze, na- 
zywa si
 r e tor y k
. Zasadniczym warunkiem wymowy jest pO'3iadanie talentu 
krasom6wczego, kt6ry wnakze ma bye uroLiony i uzupelniony przez znajomo
c 
prawidel wymowy, przez Ftudyum i naiiladowanie znakomitych wzor6w. Chocby 
przeto kto nie posiadal nadzwyczajnych w dziedzinie orator8kiej uzdolnicn, moze 
stan
c wysoko jako m6wca, jesli tylko zdola pol
czyc w sobie piInosc z zapaJern do 
tego, co prawdziwie szlachetne. Poczqtkujqcy m
wca nie po;inien si
 zraiac, je
li 
nie widzi w sobie wszystk:iego, czego si
 wymaga po mistrzu slowa, nauka bowiem 
wymowy, jak i wszelkiej sztuki, rna zawsze na celu doskonolosc sobie wlasciwq. 
Stqd stusznie pvwiada Ciceru: Quoniam de oratore nobis disputandum est, de 
summo oratore dicam nece.sse eRt. Vis enim et natura rei, nisi perfecta ante ocu- 
10s ponitur, qualis et quanta sit, intelligi non potest (De orate 1. 3, C. 22).
>>>
9 


kt6rym tenze urz
d zostal poruczony, az nadto jest widoczna. 
Inaczej bowiem ani na chwal
 Bozq, ani zbawienie ludzi nie 
byloby urzeczywistnione. Aby dac chwal
 Bogu i uswi
cic sie- 
bie, czlowiek powinien naprzod poznac Boga i wol
 Jego swi
t
, 
a nadto. poznae siebie i eel, dla ktorego zostal stworzony, je- 
dnem flowem powinien poznac i przez wiar
 przyjqc prawd
 
Boz1!. Lecz prawda Boza (w zwyczajnych warunkach) moze byc 
poznana i przez wiar
 przyj
ta tylko za pomocq zewn
trznego, 
ustnego tpjze nauczania. Sw. Pawel np. wyraznie to zazna- 
cza: "wszelki, kt6rybykolwiek wzywa: imienia Panskiego, zba- 
wion b
dzie. J akoz tedy wzywac b
d
 tego, w kt6rego nie uwie- 
rzyli? Albo jako uwierzq temu, 0 ktorym nie slyszeIi? A jako 
uslyszq bez przepowiadajqcego?.. Wiara tedy jest ze sluchania, 
a sluchanie przez slowo Qhrystusowel.L (Rom. 10). Prawda Boza 
poznana i przyj
ta ma bye nadto us taw i c z n i e gloszon
, aby 
jej znajomosc i rooc uswi
cajqca nie malaly w duszach, lecz 
wzmagaly si
 coraz bardziej. Ludzie bowiem nader s
 sklonni 
do zapominania tego, 0 czem rzadko slysz1!; tysiqczne sprawy 
doczesne i liczlle roztargnienia jeszcze bardziej zacieraj
 w pa- 
mi
ci i umysle, a co zatem idzie i w sercu i w woli to, co naj- 
bardziej obchodzic winno kazdego czlowieka. Stqd tez ustawicz- 
ne nauczanie jest scislym obowif1zkiem duszpasterza. Juz sarno 
prawo przyrodzone dyktuje, ze pasterz winien kstalcic swoich 
elew6w, ze w6dz ma kierowac zolnierzami i do m
stwa ich za- 
prawiac, ze ojciec ma karmic i wychowywac swe dziatki. Lecz 
duszpasterz-kaznodzieja jest prawdziwie kierownikiem, !1 aucz y- 
cielem, wodeem i ojcem tych, kt6rych zbawienie mu poruczono, 
wi
c roa ich ustawicznie karmic slowem Bozem i zaprawiac do 
cnoty i zycia chrzescijanskiego. \Vzorem dlan jest sam Boski 
Zbawiciel, kt6ry obchodzil krain
 galilejsk
 i nauczal (Luk. 13, 
22) wsz
dzie, gdziekolwiek znajdowal sluchacz6w; nie uW8zal 
rowniez za trud niepotrzebny gloszenia wesolej nowiny nawet po- 
jedynczym jednostkom (Jan 4), apostolom zas (i ich nast
pcom) 
wyraznie poleciJ opowiadac Ewangelie po wszystkiej ziemi.j 
wszemu stworzeniu (
Iat. 28, 19; 1far. 16, 15). A postolowie spel- 
nili rozkaz, przykazanie 1\Iistrza, poszJi na wszystek swiat i prze- 
powiadali wsz
dzie ()Iar. 16, 20), majqc to sobie za 8cisly obo- 
wiqzek, jak 0 tern pisze sw. Pawel: "Jesli Ewangeli
 opowia- 
dam, nie mam si
 z cZugo chlubic, gdyz mi
 potrzeba przyciska, 
albowiem biada mnie, jeslibym Ewangelii nie przepowiadal" (I
>>>
10 


Kor. 9, 16). Tymoteuszowi zas, towarzyszowi swemu w pracy 
kaznodziejskiej, z naciskiem zaleca gorliwe spelnianie tej powin- 
nosci: n Przepowiadaj 
lowo, nalegaj wczas, nie wczas: karz, pro
, 
laj, napominaj z ,v8zelk
 cierpliwosci
 i nauk
... Spra
uj uczy- 
nek ewangelisty, uslugowanie twoje wypelniai" (2 Tym. 4). 
. Opieszali w spelnianiu tego urz
du juz w Starym Zakonie nazwani 
.. s
 s t r 6 z ami s I e p y m i, p s a ill i, kt6rzy szczekac nie mogq 
Iz. 56, 10). 'Vreszcie i pozytywny nakaz Kosciola katolickiego 
wyraznie przypomina kaznodziejom ich swi
tq powinnosc. Wy- 
starczy tu powolac si
 na ustawy soboru trydenckiego (sess. 23 
c. 1 de ref.; sess. 5 c. 2 de ref.), ktore nauczaj1!, iz wszyscy ma- 
jqcy powierzonq sobie piecz
 nad daszami, z prawa Bozego obo. 
wiqzani s
 owce swoje karmic slowem Bozem i to przynajmniej 
w niedziele i swi
ta uroczyste, uCZilC je tego, co kazdy wiedziec 
powinien; wykazujqc grzechy, kt6rych unikac i cnoty, w kt6- 
rych si
 cwiczyc winny, aby unikn
ly wiecznej kary i niebiesk
 
osi
gn
ly nagrod
. (Ob. takze encyklik
 Piusa X 0 wy kladzie 
nauki chrzescijanskiej, z dnia 15 kwietnia 1905 r.). Zreszt
 nie- 
tylko duszpasterze DJajq obowiqzek gloszenia slowa Bozego, le- 
zy on na wszystkich kaplanach (nie bez upowaznienia, czy miej- 
scowego ordynaryusza, czy rektora kosciola). A jak pierwsi ex 
iustitia, tak drudzy ex caritate winni s
 lamac wiernym chleb 
zywota i stosownie do okolicznosci i potrzeby pomagac tamtym, 
gdyz do wszystkich bez wyj
tku przy poswi
caniu na kaplall- 
stwo powiedziano: sacerdotem oportet praedicare. (Pontif. Rom. 
in ordjn. pre3b.). 
5. Potrzeba znajomosci zasad kaznodziejstn"a. Rzecz jasna, ze 
tylko nalezyte i godne spelnianie urz
du kaznodziejskiego za- 
dosycuczyni powinnosci: przez Chrystusa i J ego K:osci61 wlozo- 
llej na kaplan6w. Jesli kaznodzieja nie usiluje nauczac grunto- 
wnie i zasadniczo, jesJi nie dba 0 sumienne przytowanie si
 00 
tego zadania, grzeszy W obliczu Boga i to moze nawet bar- 
dziej, niz gdyby zupelnie nie przemawial; albowiem czyni w6w- 

zas swe kazania - opus praestantissinzwn - nie juz tylko czems 
niepozytecznem, lecz co gorsza, spra wie Panskiej szkod
 praw. 
dziwq przynosi, narazajllc slowo Boze na lekcewazenie, owszem 
na wzgard
; zasluguje przeto na spelnienie nad sob
 grozby 
J eremiasza 48. 10: "Przekl
ty, kt6ry czyni spra w
 Panskq zdra- 
dliwie". Apostol wyraznie domaga si
 po kaznoJziei, aby umial
>>>
11 


dobrze rozbierac slowo prawdy(2Tym.2, 15)i napo
mi- 
n a cpr z e z z d l' 0 W 
 n auk 
 (Tyt. 1, 9). Pra wo kanoniczne 
rowniez wymaga od duszpasterza naJezytego uzdolnienia do glo- 
szenia slowa Bozego i tylko w razie istotnej przeszkody pozwa- 
la wyr
czyc si
 wykwalifikowanym do takiej sprawy zast
pc
 
(Cone. Trid. L c.). Z tego wynika, ze z powinnoscj
 kaznodziej- 
sk
 w scislym stoi zwi
zku inna powinnosc-uzdolnienia si
 do 
urz
d u kaznodziejskiego. Takie uzdolnienie daje zn3jomosc za- 
sad homiletyki, czyli nauki wymowy koscielnej. Podac w krotki 
a dostateczny sposob owe zasady aspiruj
cym do urz
du kazno- 
d:liejskiego b
dzie zadaniem tej ksi
zki. 
6. Podzial przedmiot'lt. Cal
 teory
 kaznodziejstwa, celem 
latwiejszego jej ogarni
cia, podzielimy na nash
puj
ce traktaty: 
a) 0 kaznodziei, b) 0 nauczaniu koscielnem w ogolnosci. c) 0 po- 
szczegolnych rodzajach nauczania koscielnego, d) osobno cboc 
tresciwie uwzgl
dnimy teory
 katechetyki, e) w koncu przejdzie- 
my do wzorow kaznodziejskich, ktorymi s
: Pismo sw., dziela 
Ojcow Kosciola i znakomitszych kaznodziejow naszych. 


7. Z dziel, n1aj
cych za przed.miot teory
 kaznodziej- 
stwa, wymienimy niektore: Sw. J an Chryzostom w 5 ksi
- 
dze "De sacerdotio
; sw. Augustyn: w 4: ksi
dze 
De doc- 
trina christiana"; sw. Grzegorz \V. w swej "Regula pasto- 
ralis"; Rabanus Maurus, iDe institutione clericorum"; Gwi- 
bert de Nogent (t 1214), "Quo ordine sermo fieri debeat"; 
Allanns Ryssel (wspolczesny poprzedniemu), "Summa de 
arte praedicatoria"
 Humbertus de Romanis, "De erudi- 
tione praedicatorum lib. II"; sw. Bonawentura, "De arte 
concionadi"; Hieronim Dungprsbeim, "De tuoda praedican- 
di" (1513); Hunibert, ft Do eruditione concionatorum "; Lu- 
dwik z Grenady, "Rhetorica ecclesiastica"; sw. Karol Bo- 
romeusz, "Instructiones pastorum"; sw. Franciszek Borgiasz, 
"De ratione concionandi"; Lohner, "De nlunere concionan- 
diu 1679; Feoelons, nDialogues sur l'eloquence" 1718; Gis- 
bert S. J.", L'eloqnence chret-ienne", Paris 1860; Fontaine, 
"La cbaire et l'apologetique au 19 siecle", Par-is 1887; 
1\luratori, "Della eloquenza populare"; Gatti, "Lezioni di 
eloquenza sacra"; Graser, .,Lebrart zu predigen"; Wurz, 
"Anleitung zu geistlicher Beredsamkeit"; Sailer, "Kurzge-
>>>
12 


fasste Erinnerungen an junge Prediger... "; Brand, 7) Hanel- 
buch der geistlichen Beredsamkeit"; Zarbel, "Handbuch der 
katolischen Homiletik"; L'1berenz, Katolische Horuiletik"; 
Fluck, "Katholische Homiletik"; Brunner, "Stimmen an ka- 
tholische Prediger und Einleitung zur Homiletik der Neuzeit"; 
Schleiniger S. J., "Grundziige der Beredsamkeit"; tegoz: "Das 
kirchliehe Predigtanlt"; tegoz: "Die Bildung des jungen Predi- 
gers"; tegoz: ,,:
Iuster des Predigers"; Jungmann S. J., "Theorie 
der geistlichen Beredsamkeit."; Schuch, "Handbuch der 
Pastoral-Theologie" (od st.r. 72 do 287.); Krieg, 7) \Vissen- 
schaft der Seelenleitung" (tomy 2 i 3), Freiburg 1904; 
Kleutgen, "Ars dicendi", Taurini J 903; l{autny, "Summa 
institutionis ad eloq uentiam", Aiosti 1876; Drecker, "Prae 
cepta eloquentiae", Bonnae. Z polakow pisz
cych 0 kaz no 
dziejstwie, wymienimy nast
puj
cych: Sokolowski, 7) Parti- 
tiones ecclessiasticae", Crac. 1589; Kojalowicz, " Institutio- 
num Rhetoricarum patres" II, ViI U1e 1634, Papczynski, 
"Prodromus rhetoricus," V ars. J 655; Lauxmin, "Praxis ora- 
toria et praecepta artis rhetorices", Brunsbergae 1658; Gai- 
chiez, "Przepisy dla kaznodziej6w, 1799, przeklad z fran- 
cuskiego; Hedouin, "Zasady wymowy swi
tej", 1809, 
tlumaczone z francnskiego ks. Jakubowski; SkideUo, "Oel- 
niejsze prawidla homiletyki czyli wymowy koscieInej" 
Wilno 1835; Holowinski, " Homiletyka"... Krakow 1859 
(jest to niedokonczony zarys kaznodziejstwa); Lipnicki, "Za- 
sady kaznodziejstwa", 2 tomy, "\Vilno 1860; \Vilc
ek, "Pa- 
storalna 0 homiletyce", t. I, Krakow 1864; Szpaderski, 
,,0 zasar1ach wymowy mianowicie kaznodziejskiej", 2 to- 
my, Krakow 1870; Krukowski, "Teologia pasterska" Kra- 
kow 1887 (od str. 42 do 350); \Vazynski, " Homiletyka», 
Krakow 1891; )Iarkiewicz, ,,0 wymowie kaznodziejskiej",. 
Krakow, 1898; Mecherzynski, "Historya wymowy w Pol- 
sc
", 3 to my, Krakow 1856; I{rainskl, ,,\V ymowa poro- 
wnywana z koscielll
, parlamentarnq, s
dowq;. poch waln
 
i akademick
", Wroclaw, 1866; Pelczar, "Zarys dziejow 
kaznodziejstwa" 3 tomy, Krakow 1896; J ougan, ,,0 kaza- 
niach karc
cych", Lwow 1901; tegoz "Homilie polskie", 
Lw6w 190"2; tegoz "0 kazaniach jubileuszowych polskich ", 
Lwow 1902; togoz nNauki katechizmowe w Polsce", Lwow
>>>
13 


1903; Szpaderski, "Patrologia", 2 tomy, Krakow 1879; 
Rauschen, "Patrologia", tlumaczyl z niemieckiego ks. J an 
Gajkowski, Warszawa 1904; nadto liczne artykuly w "En- 
cyklopedyi koscielnej ks. Nowodworskiego" i miesi
czniku 
"Homilety ka" 1). 


1) Ob. Schiich, Handbuch dU" Pastoral- Theologi(', 
tr. 81; Kihn, Ency- 
klopadie und 1\Iethodologie der Theologie, Fr. in Br. 1892; Pelczar, Zar
's dz. 
kazn. tom II.
>>>
. 


cz
sc I. 
o kaznodziei. 


ROZDZIAL I. 


o przymiotach kaznodziei. 


N iezb(jdnymi przymiotami kaznodziei katolickiego s,\: poslan- 
nictwo koscielne, swi
tobliwosc zycia i naukowe wyksztal- 
cenle. 
1. Poslannictu'o koscielne jest najpierwszym warunkiem, wy- 
maganym od opowiadacza slowa Bozego. Nie wlasnq bowiem 
powag
 ma nauczac, lecz imieniem Boga i J ego Kosciola. Tak- 
jest wyrazny rozkaz Boskiego N auczyciela, ktory sam b
dqc 
wyslany od Ojca, poslannictwo swe przekazal apostolom: "J ako 
mi
 poslal Ojciec i ja was posylam» (J an 20, 21)... "Opowiadaj- 
cie Ewangeli
 wszemu stworzeniu" (I\Iar. 16, 15). Brak p031an- 
nictwa uwaza sw. Pawel za istotn
 przeszkod
 do gloszenia sIo- 
wa Bozego: "J ako b
dq przepowiadac, jesliby nie byli poslami" 
(Rzym, 10, 15)? Z togo powodu sw. sobor trydencki postanawia, 
aby zaden duchowny, czy swiecki, czy zakonnik, nie wazyl si
>>>
15 


kazywac bez pozwolenia rnleJsCO\\ ego biskupa (sess. V, c. 2 i 
sess. XXIV, c. 5 de ref.). Prawowity przeto kaznodzieja "Inia- 
sto Chryst usa poselstwo sprawuje" .(2 Kor. 5, 20), glosz
c wol
 
Bozq i wyroki Boze. 

. .5
u.i
tOU/lfOSC zycia. B
dqc poslannikiem Boskiego 1\Ii- 
strza, kaznodz;eja winien, 0 ile rnozna stac si
 Mu i w swi
tosci 
porlobnym, aby sluchaj
cy tern snadniej mogli widziee w nim 
nauczaj
cego Chrystusa. Kaznodzieja swi
tobliwy z wiEtkszym 
naucza pozytkiem, gl
biej bowiem jest przenikniony prawd
 
Bo
q, stwierdza jq wlasnem zyciem, opowiada jq ze szczeg6Inenl 
namas'?;czeniem, kt6re zniewala serca sluchacz6w. Pra.wda to do- 
swiadczeniem stwierdzona, iz nie wieicy oratorowie swiat na- 
wr6cili i jeszcze go nawracajq, ale ludzie swi
ci. W szczeg6lno- 
sci zas kaznodzieja kato!icki nast
pujqce powinien posiadac 
cnoty: 
a) C z y s t 
 in ten c y 
, kt6ra b
dzie kierowala jego na- 
uczaniem, izby je calkowicie poswi
cil chwale Bozej i zbawie- 
niu dusz ludzkich. Czysta intencya nie pozwoli mu obracac am- 
bony na pole popisu, ani jej naduzywac do obrony wlasnych 
spraw i interes6w. 
b) G I 
 b 0 k 
 po k 0 r 
, gdyz tylko pokornym Bog lask
 
da.wa, a zwlaszcza pokornyrn kaznodziejom lask
 -Owocnego 
przepowiadania prawd Bozycb, poruszania serc ludzkich, nawra- 
cania grzesznik6w zatwardzialych. 
c) Po b 0 z nos e i d u c ham 0 d 1 i t w y, kto bowiem pra- 
gnie innych do Roga prowadzie, sam powinien ewiczyc si
 i 
byc wycwiczonym w modlitwie
 na wzor apostol6w, kt6rzy sci- 
sle lqczyli rnodlitw
 z powinnosciq gloszenia Ewangelii: "A my 
modlitwy i poslugiwania slowa piJnowae b
dziemy" Dzieje Ap. 
B, 14. Przemawianie skuteczne do Indzi jest wielkq lask q Boz q , 
nalezy przeto 0 niq ustawicznie prosie. l\Iodlitwa zreszt
 osw
e- 
ca i zapala kaznodziej
. Slusznie tez rn6wil bt J an z Akwila, 
ze jedno slowo po modlit\vie powiedziane wi
cej sprawi, niz 
dziesi
c bez modlitwy. 
d) D u c ham i I 0 s c i i go r I i W 0 s c i, aby glosiciel slo- 
wa Bozego zdolen byl, jak Chrystus, ogien miotac na ziemi
 i 
zapalac serca. dla Boga. Prawdziwa milose jest kluczem do serc 
ludzkich, tajemniczq sil
 wynlowy koscielnej, zr6dlem chrzesci- 
janskiego kaznodziejstwa. St
d kazdy m6wca koscielny winien 
pami
tac na slowa sw. Grzegorza W.: ".Qui caritatelTI erga alte-
>>>
16 


- 
rnm non habet, praedicationis officium suscipere Dllllatenus debet". 
Horn. 17 in Ev. Lucae. 
e) 0 d wag 
 a po S t 0 Is k 
. Niezb
dnq jPst ona dla tych, 
co prawd
 winni mowi6; prawda bowiem nie dla kazdego jest 
mila, stqd prawdomownego kaznodziej
 latwo moze spotkac to, 
co spotkalo Boskiego 
Iistrza, co spotykalo prorokow i wielu in- 
nych niezlomnych m
zow apostolskich. 
f) R ; z t l' 0 P nos c czy Ii t a k t k a z nod z i e j ski, aby 
opowiadacz Ewangelii wiedzial, co, jak, gdzie i kiedy mowi6, 
by nauczac z pozytkiem. Roztropnosc ustrzeze go od przesady, 
aby nie falszowal slowa Bozego, aby nie stawial na, ambonie 
wymagan niewykonalnych, nie pot
pial tego, co godziwe i do- 
zwolone; aby unikal zbytecznej i dla przeci
tnego sluchacza nie- 
dosciglej erudycyi i subtelnosci, aby nie pi
tnowal publiczniQ 
tego, co jest przedmiotem prywatnych upomnien; aby unikal alu- 
zyi do jednostek, nie przedstawial karykatur, ani n1alowal idea- 
low, gdzie ich niema. Roztropnosc wreszcie powstrzyma go od 
ironii, sarkazmu i zartow uwlaczaj
cych swiqtyni Panskiej. 
3. Xaukowe wyksztalcenie jest trzecim przymiotem, niezb
d- 
nym dla katolickiego kaznodziei. Sam Bog dal przykazanie ka- 
planom, aby strzegli umiej
tnosci i znali zakon Jego, (
ral. 2). 
I Pawel sw. upomina Tymoteusza, aby pilnowal czytania i na- 
uki (1 Tym. 4, 13). I doswiadczenie stwierdza, ze za upadkiem 
wyksztalcenia teologicznego w kaznodziejach idzie nieznajomosc 
i upadek wiary w spoleczenstwie. Powinien zatem mowca ko- 
scielny znac Pis m 0 s w., ktore jest pisanem slowem Bozem, 
ksi
gq przedewszystkiem kaplanow i kaznodziej6w; t eo log i 
 
dogmatycznq, moralnq, ascetyczn,! i lit.urgicznq, gdyz z braku 
tych umiej
tnosci wynika plytkosc nauczania i niesmak do slu- 
chania kazan; 0 j cow K I a, Sq oni bowiem nietylko swiadkami na- 
uki koscielnej, lecz nadto zrodlami kaznodziejskieIni i wzora- 
mi prawdziwej koscielnej i apostolskiej wymowy; Ie p s zy c h 
k a z nod z i e j 6 w swoich i obcych, ktorzy majq usta!on
 sla- 
w
 i warci tego, by si
 na nich wzorowac. Przydadz q si
 1'0- 
wniez kaznodziei: historya koscielna i powszechna, znajomosc 
£lozofii, zwlaszcza logiki, kto1'a podaje sposoby nalezytego my- 
slenia i uzasadniania 1'ozumnegoj retoryka, ulatwiaj
ca poznanio 
zasad wymowy; literatura ojczysta, znakomici bowiem prozaicy 
i poeci naUCZq wyslowienia i wtajemnicz
 w tok mowy ojczy- 
stej; wreszcie nauki przyrodnicze, gdy
 dostarcz
 nieraz mate-
>>>
17 


. ryalu do objasnien i porownan, a z drugiej strony posluz
 do 
odparcia zarzutow, jakich duch tegoczesny radby st
d zaczer- 
pn
c przeciwko prawdzie objawionej. 


ROZDZIAL II. 


o przygotowaniu kaznodziei. 


Dwojakie jest przygotowanie kaznodziei: d a 1 s z e czyli 
o g 01 n e i b I i z s z e czyli s z c z e g 010 we. 0 kazdem pomowi- 
my zosobna. 


1. 0 przygotowaniu dalszem. 
Zalezy ono na przyswojeniu sobie przez kaznoaziej
 tego 
wszystkiego, co jest potrzebne do nalezytego spelnienia nauczy- 
cielskiego urz
du, czyli na wyksztalceniu tak duchowych wladz
 
jako tez i cielesnych organow, czynnych podczas przemawiania. 
lYIa tedy mowca koscielny wyksztalcic sw6j umysl przez naby- 
cie gruntownej, zwlaszcza koscielnej nauki i uszlachetnic serce 
i wol
 przez rzetelne wycwiczenie si
 w cnotach chrzescijan- 
skich i kaplanskich. Ma nadto wzwyczaic si
 do prawidlowego, 
jasnego, gruntownego myslenia i do na.Iezytego wykladu 
swych mysli za pomoc
 stylu i deklamacyi. To przygotowanie 
dalsze,odbywane nietylko w mlodosci, w czasie studyow teologicz- 
nych, lecz kontynuowane przez cale zycie kaplanskie, jest nie- 
odzownem dla kazdego kaznodziei, jesli rragnie nauczac z istot- 
nym dla slucbaczow pozytkiem. 1m gl
biej wniknie w swe po- 
wolanie, tem lepiej uczuje potrzeb
 ksztalcenia si
 i udoskona- 
lenia k:aznodziejskiego, a im zupelniejszem b
dzie przysposobie- 
nie
ogol
 t.j. im bogatszy skarb nabytych wiadomosci, im wyz- 
'\.. 
C
' · o:,be ="wi(jtosci osobi, stej im wi(jksza wprawa w wypo- 
· . 
 
bWlS . chuech. 1. c. 
I ..
 
w w 

 2
>>>
18 


wiadaniu rzeczy, w dokladnem i dobitnem wyrazaniu si
, tern 
latwiej mu b
dzie przemawiac dobrze i owocnie. 
o srodkach do wyksztalcenia umyslu, serea i woli kazno- 
dziei, czyli 0 nauce i swi
tobliwosci opowiadacza prawdy Bo
ej, 
b la juz mowa w poprzedzaj
cym rozdziale. Do tego przydamy 
jeszcze: I} Sluchanie kaznodziejow rietylko wzorowych, od kto- 
rych mozna wiele skorzystac, lecz i miernych, aby przez obser- 
wacy
 cudzych bl
dow i slabych stron samemu unikn
c tego, 
co w innych jest do skarcenia. 2) Rady i krytyki, wypowiada- 
ne przez kaznodziojow zyczliwych i doswiadczonych. 3) Intere- 
sowanie si
 skutkiem, jaki kazanie wywado na sluchaczach. Pod 
tym jednakze ostatnim wzgl
dem nie nalezy zapominac 0 zlotej 
przestrodze sw. Franciszka Salezego: "Gdy opuszezasz ambon
, 
nie daj sitt omamic proznemi poeh walami pospolstwa: 0 jak 
znakomite powiedzial kazanie! J ak pi
knym j
zykiem, jak gl
- 
boko uczone! Co za przedziwna pami
c, co za mila powierz- 
chownosc! Czcza to gadanina; mowil1 tak jedynie ci, kt6rzy za- 
dnego wyrobionego zdania nie majl1" (Duch sw. Franc. SaI. t. 
2, r. 15). I sw. Hieronim w liscie do Nepocyana (ep. 52) pisze: 
"Docente te in ecclesia, non clamor populi, sed gemitus suscite- 
tur. Lacrimae auditorum laudes tuae sint". Najlepsze podobno ka- 
zania s
 te, ktore nie glosn
 pochwal
 i spazmatyczne nieomal 
szlochania i placze, lecz raczej ciche lkanie wywoluj
 i po kto- 
rych sluchacz zadumany gl
boko, w milczeniu do domu po- 
wraea. 


" 


2. 0 przygotowaniu bllzszem: jego potrzeba. 
Przygotowanie bli'zsze, przed kazdem zosobna kazaniem, 
zalezy na obmysleniu i pismiennem opraeowaniu mowy kazal- 
nej, na wyuezeniu si
 jej na pami
c, na uprzedniem wycwieze- 
niu si
 w dykcyi i wreszcie na odpowiedniem usposobieniu 8i
 
w sam dzien wst
pienia na kazalnic
. Takie sumienne przy- 
gotowanie potrzebne jest kazdemu, a tern bardziej kaznodziejom 
mlodym, niewprawnym lub malo utalentowanym. Ktoby twier- 
dzil, ze bez przygotowania zdolny jest wyglosic kazanie na ja- 
kikolwiek temat, samoehwalc
 jest, bo ehocby mial i talent i wpra- 
WQ, nie uniknie komunalow, niedokladnosci, niepotrzebnyeh dy- 
gresyi, powtarz-ania si
 i pewnego nieladu. A nieehby nawet 
zdolal, improwizuj
e, zaehowac i logiezny porzl:\dek i scislosc
>>>
19 


w wykladzie i dowodzeniu, to przeciez zuchwale kuszenie Boga, 
(kt6ry sam tylko moze dac skutek nadprzyrodzony slowom ka- 
znodziei) nie zasluguje na to, aby niedbalemu sludze pomoc 
z gory byla udzielona i aby posiew jego przyniosl owoc sto- 
krotny. Zaniedbywanie tak waznej rzeczy, jak
 jest przygoto- 
wailie blizsze, swiadczyloby 0 grzesznej lekkomyslnosci, 0 lekce- 
wazeniu religii, swego urz
du i sluchaczow. Do takich kazno- 
dziej6w stosuj
 si
 slow a Jeremiasza, 48: "Przekl
ty, kt6ry czy- 
ni spraw
 Pansk
 zdradliwie". St
d tez wielcy mowcy i znako- 
mici kaznodzieje zawsze byli nader sumienni w przyspasabia- 
niu si
 na ambon
. Wprawdzie zdarzyc si
 moze nieprzewi- 
dziany wypadek, ze trzeba zaimprowizowac kazanie; lecz nawet 
i wowczas nie powinno si
 zaniedbywac chocby krotkiego przy- 
gotowania, przez obmyslenie i naszkicowanie (0 ile czas pozwoli) 
przedmiotu oraz rozgrzania duszy w gor
cej modlitwie. przed Bo.. 
giem, ktory pokornego i tylko Jego chwaly szukaj
cego kazno- 
dziejQ, mocen jest wspom6dz wedle obietnicy: "Dabitur vobis in 
ilIa hora quid loquamini" (Mat. 10, 19). 
Pozytki z nalezytego przysposobienia si
 na kazanie doty- 
cZ
 i ludu wiernego i kaznodziei. Doskonalsze obrobienie mowy 
kazalnej tak co do tresci, jak i co do formy, nie moze nie wy- 
wrzec trwalszego wrazenia i nie sprawic pewniejszych skutk6w 
w duszy sluchacz6w; zwlaszcza kazania z pami
ci latwiejsze s
 
do wypowiedzenia od czytanych, wi
cej majq w sobie zycia, si- 
ly i uc
ucia. Pilne gotowanie si
 do kazdorazowego przemawia- 
nia wzbogaca kaznodziej
 w nowe mysli i wiadomosci, przydaje 
mu wprawy w coraz dokladniejszem przedstawianiu rzeczy, 
swobody i naturalnosci w wyslowieniu i akcyi kaznodziejskiejo 
jednem slowem w rozwini
ciu i udoskona,leniu dar6w oratorskich 
tak, i2 Z czasem b
dzie m6g1 dobrze mowic i bez uprzednieg, 
pismiennego opracowania; wreszcie wyro bi w nim latwosc prze- 
mawiania na temat religijny prywatnie np. przy lozu chorego, 
w konfesyonale, lub w towarzystwie, gdyby kto w jego obecno- 
sci wyrazil sitt 0 jakiej prawdzie wiary w sposob, wymagaj
cy 
sprosto.wania lub uzasadnienia. 


3. 0 sposobach i srodkach pomocnlczych do przygotowania blizszego. 
Przygotowanie to nalezy rozpocz
c, 0 ile mozna najwcze- 
sniej, a nigdy nie odkladac go do ostatniej chwili. Mog
 bo..
>>>
20 


wie
 wtedy zajsc jakie niespodziewane przeszkody, np. niedy- 
spozycya, nagly wyjazd, zaopatrywanie chorych, wi
kszy niz 
zwykle naplyw penitentow, tak iz kaznodzieja nie b
dzie si
 
mogl sumiennie prygotowae, utraci zwykl q pewnose siebie, przy- 
tomnose umyslu, narazi si
 na niespami
tanie, lub co gorsza na 
pofalszo\vanie tekstow, swiadectw, dowodow, z krzywd q slucha- 
czow i ze szkod
 wlasnej powagi. 
1. Najpierwsz
 r
ecz
 jest wybor odpowiedniego tematu. 
Moze on z gory bye juz okreslony, jak np. w systematycznym 
szeregu kazan powiqzanych ze sob q jedn
 jak
s mysl
 przewod- 
ni q , lub w kazaniu okolicznosciowem
 albo tez jest mniej lub 
wi
cej dowolny, np. z perykopy niedzielnej czy swiqtecznej. J e- 
zeli bowiem i staroda wny zwyczaj chrzescijanski i przepis Ko- 
sciola poleca odczytywae przed kazaniem perykop
 ewangelicz- 
nq, to rowniez odpowiedni q jest rzecz
 wyprowadzie z niej te- 
mat kazalny. Nic jednak nie przeszkadza zaczerpn
e go skqdi- 
n
d, jezeli tak nakazuje wazna jaka potrzeba. Lecz nawet i wte- 
dy lepiej jest wzi
e za punkt wyjscia przeczyt.an
 ewangeli
 i, 
rozwijaj
c temat, wzmiank
 0 niej uczynie, jesli okaze sj
 to. 
mozebnem bez sztucznych naci
gan i niepotrzebnych dygresyi. 
Temat z perykopy moze bye zaczerpni
ty wielorako: albo jako 
z calosci, albo z jednej jej cz
sci, albo nawet z pojedynczego 
zdania, wyrazenia, a niekiedy i wyrazu. Jezeli perykop
 uwa:ia. 
my jako calose, trzeba przedewszystkiem odszukae istotnq trese 
tejze, obrae j
 za temat kazania, a za tekst naczelny wziqe ta- 
kie zdanie perykopy, ktoreby najdokladni
j wyrazalo ow
 trese 
glown
. Tak np. slowa: Pro IS c i e awe z m i e c ie, z eWe na nie- 
dzjel
 5 po Wielkanocy, zawierajq calkowit q mysl perykopy, tj. 
potrzeb
 modlitwy blagalnej. J esliby takiego zdania nie by to, 
nalezy dobrae inne, daj
ce si
 najlatwiej powi
zac z tematem. 
Wszystkie np. mysli ewangelii na pierwsz
 niedziel
 Adwentu 
dadz
 si
 sprowadzie do jednej: 0 przyjsciu Chrystusa na sqd 
ostateczny, a tekst: Ted y 11 j r z 
 S y n a c z low i e c z ego 
p r z y c hod z 
 c ego i t. d. moze- bye llzyty za tekst nac
elny. 
Jezeli perykopa sklada si
 z kilku cz
sci, to kazda moze bye 
llwazana za osobnq calose i rozpatrywana jak wyzej; np. eWe na 
3 niedziel
 postu da si
 podzielie na 3 cz
sci: a) wyp
dzenie 
czarta z niemego, b) usprawiedliwienie si
- Pana z zarzutow nie- 
przyjaciol, c) wyslawianie Go przez niewiast
. Procz tego, jak wy- 


.
>>>
21 


zej powiedziano i pojedyncze zdania pel'ykopy mog
 posluzyc 
za przedmiot tematu kazalnego; np. teksty ew... na 2 niedz. po 
Trzech Krolach daj
 sposobnosc do mowienia 0 nast
puj
cych 
przedmiotaeh: 1) Byly gody malzenskie w Kanie Ga- 
I i I e j ski e j: 0 malzenstwie jako sakramencie, 0 obowi
zkach 
malzonkow i t. d. 2) We z wan t e z b yl i J e z u s i u c z n i o- 
wi e J ego nag 0 d y: nauka 0 tern, jak chrzeseijanin ma si
 
zachowywac podczas zabaw i rozrywek swiatowych. 3) A g d y 
n i est a w a low i n a, r z e k I a mat k a J e z u sow ado n i e- 
go: 0 przyczynie N. M. Panny za nami do Boga. 4) J e s z c z e 
n i e p r z y s z I ago d z i n a m 0 j a: Bog wszystko dziala we 
wlasciwym czasie. 5) Co k 0 1 w i e k w a m r z e c z e, e z y n c i e: 
o posluszenstwie. 6) N apelnij cie st
gwie wod
: 0 wspol- 
dzialaniu z lask
 Bozf}. 7) A g d y s k 0 s z tow a I p r z e I 0 z 0- 
ny wesela wody, ktora si
 stala winem: cud ten jest 
wyobrazeniem N. Sakramentu. 8) \V s z elk i c z low i e k pie r- 
w e j k I adz i e win 0 d 0 b r e, a g d y s i 
 nap i j 
 t e d y P 0- 
dIe j s z e: jak post
puje swiat. ze swymi milosnikami. 9) Tell 
pocz
tek cudo w uczynil J ezus: byl to cud dobroczyn- 
ny: 0 dobroczynnosci. 10) I 0 k a z a I c h w a I 
 s w q: przez co 
chrzescijanin zasluguje na czesc prawdziw
. 11) U wi e r z y 1 i 
wen u c z n i 0 w i e J ego: J eden cud ich do tego przywiodl; 
my tyle ich widzimy, a chwiejemy si
: 0 niedowiarstwie, lub 
o ozi
blosci, albo 0 stalosci w wierze. \Vreszcie pojedyneze wy- 
razenia niE:'kiedy mog
 bye uzyte za podstaw
 do obioru tematu 
kazalnego: np. z ewang. 0 dya bIe n i e m y m mozna wzi
c te- 
mat do kazania 0 swi
tokradzkiem milezeniu na spowiedzi. Ce- 
lem blizszego i latwiejszego oZl)aczenia przedmiotu kazalnego 
niechaj mowca odpowie sobie na nast
pne pytania: Co jest 
w danej okolicznosci konieczne, pozyteczne, odpowiednie ze wzgl
- 
du na sluchaeza, na czas (uroczystosc, niedziela, specyalne wa- 
runki) i na mnie samego? 
2. Gdy juz przedmiot, majqcy posluzye za matery
 kaza- 
nia, zostal obrany i okreslony, nast
puje zastaonwienie si
 nad 
nim czyli 'l{)szechst1"onne rozwaienie tematu, mianowicie: a) je- 
go istoty, wlasnosei i eech ezyli znamion (okresIBnie, wy- 
klad), b) jego pewnosci i prawdziwosei (dowody), c) jego przy- 
czyn i skutkow, d) jego stosunkow do innych przedmiotow: do 
Boga, do ludzi i t. d., e) roznych okolicznosci, w jakieh dany 
przedmiot moze si
 znajdowae, np. czasu, miejsca, osob; f) wre- 
,
>>>
22 


szcie przeszkod do zwalczenia, niebezpieczenstwo do unikni
cia, 
srodkow do nabycia jakiej cnoty i t. d. Tak np. jesli mam wy- 
glosic kazanie ,,0 wierze, U musz
 wprz6d rozwa
y6: a) is tot 
 
i po j 
 c i e wiary chrzescijanskiej. Co jest wiara? "\Viara jest 
dar Bozy, swiatlo wewn
trzne, kt6rem czlowiek oswiecony, moe- 
no i niew
tpliwie uznaje za prawd
 wszystko, co Bog objawil 
i przez sw6J Kosci61 do wierzenia podal. W I a s n 0 B c i wiary: 
jest darelll Bozym. Jakiz to dar? 
) najcenniejszy, dobrodziej- 
stwo najwi
ksze, 
) niezasluzone. Dowody na a) 
e wiara jest da- 
rem najcenniejszym i najwi
kszem dobrodziejstwem: z dziej6w 
poga1iskiej starozytnosci i tegoczesnych, z codziennego doswiad- 
czenia na tych wszystkich, kt6rzy wiary nie maj
; ze slow Chry- 
stusa, apostol6w i t. d.; z samej natury rzeczy. Dowody na 
) 
ze wiara jest dobrodziejstwem niezasl':1zonem, darma dallem: 
Szawel przemieniony w Pawla, jak? Bez 
adnej zaslugi wlasnej; 
inne dowody z zycia glosnych ludzi nowszych czasow np. Ra- 
tisbonne'a, O. Herman'a; dowody z nas samych. b) Prawdzi- 
w 0 S c i pew nos c wiary: z pewnosci 0 fakcie objawienia... 
c) P r z y c z y n y, motywy wiary: prawdziwose, IIl
dros6 Boga 
i t. d. Sku t k i) dziaJ:anie wiary: wiara jest swiatem, oswieca i roz- 
grzewa, naucza, pobudza i t. d. d) S to sun e k wiary np. do 
naszego szcz
scia: daje nam pewnose, spokoj, pociech
 w zyciu 
i przy smierci; k 0 n i e c z nos 6 wiary do poznania Boga, milo- 
wania Go, podobania si
 Jerou; nasze zachowanie si
 
wzgl
dem wiary, bysmy np. tego daru niebieskiego wiernie 
strzegli, Bogu za ten dar dzi
kowali i t. d. e) 0 k 0 I i cz nos c i 
czasu, miejsca i os6b i t. d. np. wyznawanie wiary dawniej i dzi- 
siaj, u nas i gdzieindziej; wiara N oego, Abrahama, Mojzesza, BW. 
trzech Kr616w, Maryi, Piotra, niedowiarstwo apostolow, Toma- 
sza i t. d. I) P r z e s z k 0 d Y i n i e be z pie c zen s t w a, np. py- 
cha, zarozumialosc, trwanie w w
tpliwosciach co do prawd wi a- 
ry
 czytanie zlych ksiqzek, obcowanie z ludzmi stabej wiary, 
z niewiernymi, zaniedbanie si
 W IIlodlitwie, w przyjmowaniu 
Sakrament6w, zycie niemoralne... Srodki: pokora, zycie wedJ:ug 
wiary i t. d. 
Tego rodzaju zt\stana wianie si
 nad przedmiotem kazal- 
zalnym moze bye rowniez odbywane wedlug znanego szeregu 
pytan: quis, quid, ubi, qui bus auxiliis, cur, quomodo, quando? 
Materyalu zas dostarczye mog
 t. n. promptuaria lub tez szkice 
kazalne) np. Lohner'a, "Bibliotheca manualis concionatoria"; Hou-
>>>
23 


dry "Bibliotheca concionatorum"; Marchant, "Rortus pastorum"; 
Segneri, "Homo christian us"; Borawski,
"Szkice do kazan", 2 tomy; 
Scherer, "Bibliothek fur Prediger Martin"; "Panorama des Predi- 
cateurs" i t. d. Mozna tez korzystae i z cudzych dobrych kazan, 
mianowicie po rozwazeniu przedmiotu przeczytae kilka z nich 
na ten sam temat, por6wnae je i przekonae si
, jak tez jedna 
i ta sarna rzecz przez r6znych autor6w byla uj
b
, wyIozon
 
i uzasadDion
. Mozna nawet i jedno cudze kazanie uzyc za pod- 
staw
 wlasnego, uwaznie je odczytae, wystudyowac, nast
pnie 
ulozye szkic wlasny i wedlug niego rzecz opracowac; w koncu 
por6wnac cudze ze swojem i, jesli potrzeba, poczynie odpowied- 
dnie poprawki. W kazdym jednak razie niewolnicze przepisy- 
wanie i doslowne przyswajanie sobie cudzych elaborat6w jest 
pod kazdyrn wzgl
dem niewlasciwe. 
3. PiSrnienne opracowanie obejmuje szkic i jego wypel- 
nienie. 1) S z k ice rn albo planem kazania nazywamy kr6tkie pi- 
smienne uszykowanie poszczeg6lnych mysli, nabytych przez 
rozwazanie przedmiotu kazalnego. Za wiera on w sobie zaloze- 
nie, podzial Da cz
sci i podpodzialY czyli gI6wne mysli kazdej 
cz
sci. Przy ukladaniu szkicu przedewszystkiem trzeba oznaczyc 
eel blizszy i owoc, jaki zamierzamy osiqgn
c z kazania, np. 
utwierdzenie sluchacza w tej lub owej prawdzie, pobudzenie go 
do gor
cej czci N ajswi
tszego Sakramentu, do nalezytego spo- 
wiadania si
, do unikania jakiego grzechu, do zamilowania ja- 
kiej cnoty i t. d. Raz zalozonego celn nie Dalezy spuszczac 
z oka ani na chwil
. Og6lny tylko zamiar wypowiedzenia mo- 
wy Da jakis okreslony tern at, bez zalozenia sobie takiej mysli 
przewodniej) wystawia kaznodziej
 na niebezpieczenstwo niepo- 
zytecznych dygresyj, nienalez
cych do przedmiotu -j jest g16wn
 
przyczyn
 dosye cz
stej bezowocnosci kazania. Dobry szkic po- 
winien bye jednolity, jasny, logiczny; wyklucza zboczenia, Die- 
lad i powtarzanie si
, sluzy za drogowskaz przy pisaniu kaza- 
nia i ulatwia zapami
tanie rzeczy. 2) W y pel n i e n.i e s z k i c u 
jest to sarno, co calkowite pismienne opracowanie mowy i sluzy 
przeaewszystkiem do przyobleczenia tresci \v odpowiedni
 ze- 
wn
trzn
 form
. Pisae nalezy w stosownYln czasie, gdy jest 
najmniej przeszk6d,' aby si
 mysli nie rozrywaly i nie gubily, 
aby 0 ile mozna czynnose t
 odbywae bez przerwy, przynaj- 
rnniej dop6ki nie dokoiLczyrny calosci podzialu lub podpodzialu. 
J esliby wypadalo pisanie prz.lfwae, zanim si
 znowu w dalszyrn
>>>
24 


Ci
gl1 do tejze pracy zabierzemy, odczytac trzeba, co juz napi- 
sane, aby tym sposobem latwiej wejsc w tok poprzednich my- 
sli i odpowiednio rzeczy dokonczyc. Szkic przytem winien usta- 
wicznie lezec przed oczyma. Przy pisaniu nie tracic czasu na 
obmyslanie slow, by nie zagubic nast
pstwa mysli. J esli niema 
natychmiast odpowiedniego wyrazu, uzyc podobnego, a po cal- 
kowitem napisaniu poprawic, co mniej dok
adne. Pisac czytelnie 
i kazdy wazniejszy okres rozpoczynac od nowego wiersza, gdyz 
to ulatwia uczenie si
 na pami
c. Napisane kazanie po niejakim 
czasie wzi
c nalezy pod krytyk
, opuscic co zbyteczne i nie- 
potrzebne, skrocic co rozwlekle, dodac czego brakuje i poprawic 
co bl
dne lub niedokladne, a jesli poprawek zbyt wiele, a czas 
. 
pozwoli} przepisac na czysto. 
4. Po nalezytem wykonczeniu pismiennem nast
puje ucze- 
nie sif na pamifc, 
lbo doslowne, albo rzeczowe. Pierwsze potrzeb- 
ne jest przedewszystkienl dla kaznodziejow pocz
tkuj
cych, dru- 
gie wystarczy dla wprawniejszych i maj
cych latwosc wyslo- 
wienia si
. Mowienia z pami
ci domaga si
 od kaznodziejow 
Chrystus Pan, ktory nie poslal ich na odczytywanie slowa Bo- 
zego z karty, lecz na odpowiadanie: praedicate. Zyczy go sobia 
powszechnie i Iud wierny, bo z wi
kszem wtedy slucha zaj
- 
ciem; nigdy bowiem czytane kazanie nie wyda si
 tak dobrze, 
jak gloszone bez karty, zywem slowem, ze swobod
 i smialosci
. 
St
d gorliwi biskupi nasi wydali rozporz
dzenia, zabraniaj
ce 
czytywania kazan z ambony 1). Prac
 uczenia si
 na pami
c 
ulatwia: a) samodzielne opracowanie kazania wedlug obmyslane- 
go przedtem planu, nadto dokladna znajomosc materyi, b
d
cej 
przedmiotem mowy kazalnej; b) odpowiednie pisanie z zachowa- 
niem przedzialow mi
dzy cZQsciami i podpodzialami, oznaczanie 
dowodow liczb
 porz
dkow
 na m
rginesie i podkreslanie miejsc 
wazniejszych; c) glosne raz po raz odczytywanie; d) uczenie si
 
poszczegolnych kawalkow, a potem dopiero calosci. Ogolnie rzecz 
bior
c, uczenie si
 na pami
c rzeczowe (t. j. nast
pstwa mysli i 
dowodow) ma pierwszenstwo przed slownem. 
5. Po wyuczeniu si
 kazania, jak wyzej byla mowa, nale- 
zy dusz
 wnikn
c w jego przedmiot i przej
c si
 nim zy- 


1) Np. list bi
kupa Kozmiana do duchowienstwa dyecezyi wloclawskiej 
z 19 paidz. 1824 i z 9 marea 1826. 


.
>>>
25 


wo, a gl
boko. Po takiem dopiero przygotowaniu radz
 niekto- 
rzy (przynajmniej pocz
tkuj
cym) raz po raz odbywac dla wpra- 
wy cwiczenia w deklamowaniu i akcyi kaznodziejskiej. 
6. Co dotyczy zachowania si
 kaznodziei w dniu, w ktorym 
ma sw
 mow
 wyglosic, niech dba, 0 ile mozna 0 to, aby mu 
sily duchowe i fizyczne dopisaly; niechaj wi
c ich nie oslabia 
przed kazaniem np. glosn
 deklamacyq, uczeniem si
 na pami
c' 
Sluchanie p
zedtem spowiedzi nietylko nie przeszkadza, lecz 
owszem, zapalu i gorliwosci dodaje. J esli sumienie nie wyrzuca 
mu zaniedbania si
 w nalezytem przygotowaniu, niech nabierze uf- 
nosci w Bogu, ktory wiernego slugi nie zostawi bez pomocy: dabitu'l" 
vobis in illa hora, quid loquamini. Przedewszystkiem zas niech 
si
 usposobi i umocni przez modlitw
, niech blaga 0 czyst
 in- 
tency
, aby jako posel Bozy umial kazac jedynie dla chwaly Bo- 
ga i dla szerzenia J ego krolestwa. "Orando pro se ac pro illis, 
quos est allocuturus, 'sit prius orator ante.quam doctor. Ipsa hora 
iam, ut dicat, accedens, priusquam exserat proferentem linguam, 
ad Deum levet animam sitientem, ut eructet, quod biberit, vel 
quod impleverit, fundat" (Aug. de doct. christiana 4, 15). Na 
kazalnicy niech skromnie lecz bez zaklopotania ogarnia wzro- 
kiem audytoryum, a uwag
 sw
 niech ma zwrocon
 na to, co 
w tej chwili mowic trzeba, z niejakiem uprzedniem ogarni
ciem 
tego, co bezposrednio potem nast
pllje. Jesli go pami
c zawie- 
dzie, niech sobie pomoze przez krociutk
 pauz
, niech wy- 
pelni w
tek innemi slowy, uzyje jesli zdola powtorzenia, opisa- 
nia, lub wyjasnienia tego, co juz powiedzial; jesli nie zdola, nie- 
chaj przejdzie do nast
pnego punktu czy podzialu, albo wre- 
szcie niech sODie dopomoze odczytaniem z r
kopisu zapomniane- 
go miejsca. Po ukonczeniu kazania, jesli mu si
 nie powiodlo, 
niech si
 upokorzy w cichosci przed Bogiem, jesli dobry spra- 
wilo skutek, niech rou za to dzi
kuje; niech
 co innym zalecal, 
zastosuje i do siebie. \V obec ludzi rozmo W 0 swem kazaniu nie 
wszczynac, a gdy slusznie czy nieslusznie chwal
, najlepiej mil- 
czec lub zbyc ich Iada slowem i dac delikatnie poznac, ze tego 
rodzaju pochwaly nie s} rzecz
 dla kaplana poz
daD
.
>>>
26 


R 0 Z D Z I A;L III. 


Niekt6re uwagi dotyczt\ce kaznodziej6w. 


1. Kaznodzieja wstE
puje na ambon
 w komzy (i na. mocy 
starodawnego a tolerowanego u nas zwyczaju) w stule koloru 
dnia. Mow
 pogrzebow
 glosi w stule czarnej. N a glowie, gdzie 
jest zwyczaj, ma biret. wyj
wszy gdy w kosciele wystawiony 
jest N ajswi
tszy Sakrament. N a slowa: J ezus, N. Sakrament, 
przy modlitwie pod koniec wst
pu i kazania, glow
 odkrywa. J e- 
sli ma kazac wobec biskupa, ze stul
 na r
ku udaje si
 naprzod 
przed tron biskupi, przykl
knie i prosi 0 blogoslawienstwo: "Be- 
nedicte, Reverendissime Pater". Biskup wklada nan stul
 na znak, 
ze mu poleca siebie zast
pic. Ucalowawszy pierscien biskupi, 
odchodzi od tronu, rownie jak przyszedl, cum debitis reverentiis. 
W dzien zaduszny i na nabozenstwach za zmarlych wszelkie 
benedykcye si
 pomija. 
'" 
2. Na ambon
 ma isc wczesnie, nietylko dlatego, aby nan 
nie czekano, lecz i dlatego, aby uDikn
1 pospiechu i zm
czenia 
i aby mial czas ochlon
c i odetchn
c. 
3. Kazanie podczas sUlny powinno wlasciwie miec miejsce 
po ewangelii, przed Credo. Wszakze u nas powszechny jest zwy- 
- czaj mowienia dopiero po Credo. Bez wiedzy biskupa, zwyczaju 
tego zmieniac nie nalezy. 
4. W szedlszy na ambon
, kaz
odzieja ukl
knie zwrocony 
do oltarza i Inodli si
, dopoki chor spiewu nie zaprzestanie. Po- 
wstawszy, potoczy spokojnie oczyma po sluchaczach, aby zmiar- 
kowal, jak wysoko glos podniesc nalezy. Nash
pnie przezegna si
, 
a uj
wszy ksi
zk
 z ewangeliami w obie r
ce. nim pocznie czy- 
tac perykop
, zaczyna: "Na czesc i chwal
 Boga w Trojcy jedynego 
i na pozytek nasz zbawienny, na niedziel
... (na uroczystosc...) czy- 
ta nam Kosci61 sw. matka nasza ewangeli
, napisan
 u swi
te- 
go... w rozdziale..., ktorej jako slow Bozych, powstawszy, z nabo- 
zenstwem posluchajcie". Nast
puje czytanie perykopy glosem 
rownym, donioslym, 
roczystym, bez deklamowania. Po skon-
>>>
27 


czoneDl czytaniu: "Tyle jest slow w ewangelii na niedziel
 (uro- 
czystosc) dzisiejsz
 ". Poczem odlozywszy ksi
zk
 na bok, zegna 
si
 i rozpoczyna kazanie. Pod koniec wst
pu raz jeszcze prosi 
(obecnego) biskupa 0 blogoslawienstwo: "Racz nam poblogosla- 
wic N ajdostojuiejszy Pasterzu". 
5. Podczas kazania nie nalezy spelniac w kosciele zadnej 
funkcyi, ktoraby przeszkadzala i kaznodziei i sluchaczom. Na- 
wet spowiadac nie wypada, aby ludu wiernego od sluchania 
nie odrywac.
>>>
, 
CZ
SC II. 
o IlauCzanill koscielnem W og61e. 


W tej cZEJsci rn6wie naprz6d bEJdziemy 0 tern, co moze bye 
przedmiotem czyli tresei
 nauczania koseielnego, nast
pnie 
o opracowaniu tresci kazania czyli 0 jej rozwini
ciu, celem po- 
uezenia i przekonania umyslu, poruszenia serea i sklonienia woli 
sluehacza; wreszcie 0 nalezytem uporz
dkowaniu i wypowiedze- 
niu mater:y alu kaznodziejskiego 1). 


ROZDZIAJ
 I. 


o przedmiocie czyli 0 tresci kazania 2). 


1. Najg16wniejszym celem kaznodziejstwa jest us w i 
 c e- 
n 1 e 1 u d z i. To wi
c jedynie powinno bye przedmiotem kosciel- 


1) Schiich, I. c.; I\.rukowski, Teologia pasterska. 
2) Wyraz kazanie bierzemy tu w znaczeniu og6In('m, na oznaczenie w8zd- 
kiej mowy reIigijnej.
>>>
29 


nego nauczania, przez co ezlowiek moze si
 uswi
eic, a zatem 
prawda Boza, wedle slow Chrystusa Pana: "Pcswi
e je w praw- 
dzie. Mowa twoja jest prawda" (Jan 17, 17). Leez prawda obja- 
wiona 0 tyle tylko moze wywierae swoj wplyw uswi
caj
ey na 
ludzi, 0 ile jest przez nieh znana-, 0 ile ieh serea przenika, nad 
nimi panuje i okazuje si
 w ieh zyeiu. Dla tego tez kaznodzieja 
ma obowi
zek ustawieznie ezerpae ze skarbea prawdy Bozej, wy- 
bierac i podawae wiernym to zwlaszeza, co jest dla nieh najpo- 
trzebniejsze, najodpowiedniejsze i najzbawienniejsze. 
2. W szezegolnosei, ze wzgI
du na przedmiot nauezania 
koseielnego, tresei
 kaznodziejstwa ma bye: a) N auk a C h r y s t u- 
s a Pan a, dana. przezen w depozyt nieomylnemu, nauczyeieIskie- 
mu urz
dowi J{oseiola katoliekiego, a zawarta w Pismie sw., w Po- 
daniu, w usankeY0l'lowanyeh przez Kosei61 symbolaeh wiary, 
zwlaszeza w t. n. "Professio fidei Tridentina". Dla tego prawo ka- 
noniezne wymaga, aby wszysey, promowani na urz
d duszpa- 
sterstwa, skladali wyznanie wiary i 7.aprzysi
gali, ze tejze wiary 
katoliekiej nauezac b
d
; dla tego rowniez Kosei61 podaje ka- 
planom Kateehizm Rzymski jako norm
 nauezania religijnego. 
b) Niedosye uezye prawdy Chryst., trzeba nadto zaehowae pra w- 
d
 w sa!mym sposobie nauezania, a wi
e w wykladzie, 
dowodaeh, swiadeetwaeh, eytowanyeh przykladaeh i t. d. "Kto ma 
mow
 moj
, nieeh powiada mow
 moj
 prawdziwie" (Jerem. 23, 
28). c) Sam a t y I k 0 prawda religijna i to, co z ni
 seisle jest 
powi
zane, nalezy do zakresu kaznodziejskiego nauezania. 0 po- 
lityee, 0 rzeezaeh i sprawach swieckich nie mowi si
 w koseiele, 
wedlug upomnienia Apostola: "Zaden sluz
c zolnierk
 Bogu, nie 
wikle si
 sprawami swieckiemi, aby si
 temu podobal, ktoremu 
si
 udal" (2 Tym. 2, 4). 1faj!\ one 0 tyle tylko racy
 bytu na 
kazalnicy, 0 He dotycz
 wiary i sumienia. d) C a 10 k s z t a I t 
P raw d reI i g i j n y c h ma bye przedmiotem nauczania. Bog 
albowiem niezego naprozno nie objawil i wszystkie prawdy obja- 
wione maj
 slu
ye do uswi
cenia czlowieka. St
d i polecenie 
Chrystusowe dane apostolom: "N auczajcie wszystkie narody... 
nauezaj
c je chowac w s z y s tko, com warn kolwiek przykazal" 
(Mat. 28, 20). St
d i dostosowanie si
 8W. Pawla do poleeenia 
Panskiego: "Albowiemem si
 nie chronil, zebym warn nie mial 
oznajmie wszelkiej rady Bozej" (Dzieje Ap. 20,27). Niema 
w Koseiele katolickim zadnych nauk ukrytycb, ktorychby nie 
mo
ma bylo glosic; wi
c calkowita nauka wiary i obyczajow,
>>>
30 


ascetyka, liturgika, historya biblijna i koscielna stanowi
 tresc 
kaznodziejstwa. Owszem, nietylko wyrazne dogmaty, leez i po- 
bozne mniemania ealego Kosciola wchodz
 do zakresu naueza- 
nia religijnego, aby tym sposobem Iud wierny m6gI si
 obznaj- 
mie z caloksztaltem pra wd chrzeseij anskich i z zyciem Kosciola, 
przez kt6re wiara Chrystusowa objawia si
 i ntrzymuje. e) Na- 
koniee przedmiotem kaznodziejstwa jest prawda w s z e c h- 
s t r 0 n n i e wzi
ta, wi
c nietylko jej istota nalezyeie, zrozumia- 
Ie i zasadniezo wylozona, lecz nadto jej znaczenie i donioslose, 
jej pi
knose, i wplyw dobroczynny na umysl, serce i wol
 ezlo- 
wieka. Tak poj
ta i przedstawiona prawda Boza, przeniknie i 
ogarnie ducha ludzkiego i snadniej go nswi
ci. W tym celu ka- 
znodzieja nietylko dbae b
dzie 0 podawanie slnehaczom poszeze- 
g61nych prawd, bez uwagi na ich wzajemny stosunek, leez nad- 
to ukaze ich seisly, wewll
trzny pomi
zy sob
 Ewi
zek i har- 
moni
; przez to bowiem zyskuj
 one na jasnosci i moey, na pi
k. 
nosci i Owocnosci. Przedewszystkiem zag eal
 tresc nauki chrze- 
seijanskiej b
dzie odnosil, do jej srodkowego punktu, do Chry- 
stusa ukrzyzowanego i z tego stanowiska. rozwazal i podawal 
wiernym kazd
 prawd
 przez si
 gloszon
. Tak ezynil sw. Pa- 
wel apostol, niezr6wnany pod tym wzgl
dem dajqc wz6r kazno- 
dziejom. (Ob. 1 Kor. 1, 23; 15, 3; Efez. 2, 4; 5, 2; Rzym. 5, 
8; 8, 32; 1 Tym. 2, 6; Zrd. 9, 26; Gal. 3, 13; 2 Kor. 5, 15; 
Kol. 3, 3 i t. d.). 
3. Ze wzgl
du na siebie kaznodzieja winian pami
tae na 
przestrog
 Soborn Trydenckiego: ,.,Parochi... pJabes sibi commissas 
pro sua... capacitate paseant salutaribus verbis" (s. V c. 2). Wy- 
b6r przeto materyalu homiletyeznego zawarunkowany jest ponie- 
k
d wiekiem, powagfl, stanowiskiem
 umyslowem i filozoficznam 
uzdolnieniem glosieiela prawdy Bozej. 0 niekt6rych przedmio- 
taeh mowie na kazalnicy bardziej przystoi kaplanowi starsze- 
mu, doswiadezenszemu, niz mlodemu i nie znajflcemu zycia. 
I to r6wniez niemalego jest znaczenia, czy kaznodzieja jest wla- 
snym pasterzem dusz, do kt6rych przemawia i za kt6re jest 
odpowiedzialny, ezy tez uproszonym tylko do zast
pstwa lub do 
pomocy; wlasny bowiem duszpasterz w niekt6rych okolicznosciaeh 
moze i powinien zupelnie inaczej przemawiac, niz kaplan obey, 
nie maj
cy zadnych blizszyeh z audytoryum stosunk6w. Wre- 
szeie osobiste umyslowe czy .fizyczne. uzdolnienie ma bye dla 
kaznodziei ponieklid wskaz6wk
, na jakie tematy porywae si
>>>
31 


- 


nie moze, jesli nie chce zaszkodzic spra wie i uslyszec zarzutu, 
ze nie podolal przedmiotowi. "Altiora te ne quaesieris et for- 
tiora te ne scrutatus fueris" (Eccli 3, 22). 
4. Ze wzgl
d u na slucbaczow, mowca koscielny °rowniez 
przestrzegac b
zie upomnienia Soboru Trydenckiego: "Parochi... 
plebes sibi commissas pro eaTU'JJ'/, capacitate pascant salutaribus 
verbis" (s. V c. 2). Aby zatem nauczanie istotny pozytek moglo 
przyniesc, nalezy je dostosowac _ a) d 0 u m y s low ego r 0 z- 
wi ni 
 cia sluchaj
cych. Ma wi
c kaznodzieja uwzgl
dnie ich 
stan, wiek, stopien wyksztalcenia i t. £1. Tak czynil Zbawiciel, 
bior
c z niewyczerpanego skarbu swej mf\drosci to jedynie. co 
bylo odpowiednie dla otaczaj
cej go rzeszy. "J eszcze wam wiele 
mam mowic, ale teraz zniese nie mozecie" Jan 16, 13. Takze i S'W. 
Pawel: "Nie moglem warn mowie, jako duchownym, ale jako ciele- 
snym. J ako malutkim w Chrystusie, dalem warn mleko na napoj, 
nie pokarm, boscie jeszcze nie mogli" (1 Kor. 3, 1); b) do pot r z e b 
sluchaczow; wi
c naprzod uczye ich tycb rzeczy, kt6rych znajo- 
mose dla wszystkich konieczn
 jest do zbawienia wiecznego ("quae 
scire omnibus necesarium est ad salutem", Sob. Tryd.) tak ne- 
cessitate medii, jak i necessitate praecepti; dalej tego, co szcze- 
golniej dla tych mianowicie sluchaczow jest potrzebne z powo- 
du panuj
cych pomi
dzy nimi bl
dow, grzechow, wad i nie- 
bezpieczenstw, z powodu szczegolnych okoIicznosci czasu, miej- 
sca, stanu i t. d.; c) nietylko zreszt
 najkonieczniejsze, lecz i in- 
ne duchowe pot r z e b y sluchaczow na oku miee potrzeba, i to 
nie jednej warstwy, ]ecz w s z y s t k i c h. Mog
 bye pomi
dzy 
nimi osoby roznych 8
anow, grzesznicy roznego rodzaju, poboz- 
ni chrzescijanie rozmaitego stopnia cnoty: nauczanie kaznodziei 
wszystkim zadosyeczynie powinno. Aby np. mowic pozytecznie 
o ewiczeniu si
 w jakiej cnocie z uwzgl
dnieniem roznorodny:ch 
potrzeb calego audytorYllm; nalezy grzesznikom przedstawie 
szkarad
 przeciwnego wyst
pku i to nietylko w jego najwyz- 
szym, lecz i w nizszych stopniach; bogobojnym m6wie 0 sposo- 
bach wykonywania tejze cnoty, odpowiednich rozmaitym stop- 
niom doskonalosci chrzescijanskiej. Zreszt
 prawdy i powinnosci, 
ktorych znajomose bardziej potrzebna jest sluchaczom, winny 
bye cz
sciej brane za przedmiot nauczania, albo w osobnych te- 
matach, albo przy innych, 0 ile tylko dadz
 si
 do nich nawi
- 
zae jako przyczyna, skutek, zastosowanie i t. d. d) N akoniec 
w wyborze tematu' kazalnego nalezy, 0 ile mozna, zadowoli6
>>>
32 


nastroj i pragnienia sluchaczow, zwlaszcza gdy maj
 do tego po- 
wod w przypadaj
cej uroczystosci lub w jakiem niezwyklem, 
a donioslem dla nich zdarzeniu. J ak bowiem kazanie stano wi 
cz
sc koscielnego nabozenstwa, tak i co do t.resci z niem winno 
harmonizowac i podawac wiernym do rozwazania t
 wlasnie ta- 
jemnic
, ktorej pami
tk
 Kosciol w danym dniu obchodzi. Ula- 
twiaj
 w tej mierze kaznodziei obi6r tematu perykopy 1) ewan- 
gelicznej, przepisane na niedziele i swi
ta roku koscielnego. 
Oparcie kazalnego przedmiotu na perykopie w zupelnosci odpo- 
wiada oczekiwaniom wiernych, ktorzy zwykle znaj
 tresc po- 
wtarzanych co rok jednych i tych samych ust
p6w Ewangelii 


1) Perykopami nazywaj
 si
 rozloione na caly rok kosciclny i poumie- 
szczane W liturgii ust
py pjsma 8W. Juz od pocz
tku Kosciola ,zytanie i wyklad 
Ksiqg swi
tych stano wily skladow
 cz
se uroczystej sluiby Boiej, kt6rej srodko- 
wym punktem byla zawszc ofiara eucharystyczna. Odczytywane ust
py brano tak 
ze Starego jak i z K owego Testamentu, a w niekt6rych kosciolach nie poprze- 
stawano na jednym, lecz czytano dwa, niekiedy trzy, albo nawet c
tery z r6i- 
nych Ksi
g swi
tych urywki. Jednakze rozciqglose owych odczytywanych rozdzia- 
16w nie byla pocz
tkowo rzecz
 ustalonq nawet w jednym i tym samym ko- 
sciele. Nie wybierano tez dorywczo tego, co miato bye czytane, lecz raz rozpo- 
cz
f4 ksi
g
 Pisma BW. po kawalku, wedlug uznania biskupa, w dalszym cit!:gu 
czytano az do samego konca i sposobem homiletycznym wykladano; opuszczano 
tylko to, C(} si
 nie nadawalo do odczytywania, do zbudowania og6lnego i do za- 
stosowan praktycznych. Dowod6w tego mamy dosye w homiljach Ojc6w Kosciola. 
kt6re cz
sto sq niczem innem, jedno szeregiem wykJad6w na calkowity tekst ja- 
kiejs ksi
gi biblijnej. Przcrywanoowo koIejne czytanie, wraz z wyktadow
 homi1jq 
tyIko w najwazniejsze uroczystosci, kt6re misty wlasne, stale perykopy, zastoso- 
wane do rozwazanej wtedy tajemnicy wiary. Perykopy swi
talne mamy juz usta- 
lone w polowie 5 wieku. Powszechne ustalenie perykop niedzielnych nasf4piJo p6i- 
niej. Pierwszy w tym wzgl
dzie krok uczynit BW. Hieronim przez ulozenie (na 
rozkaz papieza Damazego porn. 382 a 384) ksi4zki, znanej pod nazw
 Comes (Hie- 
ronymi) albo Lectionarius (sc. liber). Skladata si
 ona z dw6ch cz
sci. Pierwsza- 
Epistolare, Apostollls albo Lectionarillm - zawierala perykopy lekcyi mszalnych, 
druga - Evangelistarium byla zbiorem perykop ewangelijnych. Comes sw. Hiero- 
nima mial znamr,enie ksiqzki liturgicznej, nieodzownej dla kaptana przy sprawowa- 
niu sluzby Bozej, stqd jej nazwa. Za BW. Grzegorza 'V. pewien uklad perykop 
byl w dosye powszechnem uzyciu w stolicy Chrzescijanstwa, napisat bowiem wspo- 
mniany papiei 40 homilji na zwykle nasze perykopy ewangelijne (cf. opera S. 
Grt'gorii 
J. e Congreg. S. l\Iauri, tom 1, str. 1435). 'V wiekach 6, 7 i 8 uklad 
rzymski perykop wprowadzony zostal do bardzo wielu k08cio16w. Po zupelncm 
ustaleniu roku kOBcielngo i powszechnem nieomaJ zaprowadzcniu liturgii rzym- 
skiej nasti!pilo i uporzqdkowanie perykop niedzielnych i Bwi
talnych, mianowicie 
w wiekll Xi p6iniej. Rewizya mszalu za Klemensa VIII r. 1604 i za Urbana 
VIII r. 1634 na dobre ustalila perykopy tak lekcyjne jak i ewangeJijne.
>>>
33 


. 


i spodziewaj
 si
, ze na stosowny temat kazanie uslysz
. Mowa 
kaznodziei nabiera przez to wi
kszej powagi, bo jest wywolana 
tresei
 slow Chrystusa, a tern samem skuteezniej oddzialywa na 
sluehaj
eyeh. Z drugiej strony zdarzenia niezwykle, a obeho- 
dz
ee Iud wierny, np. poswi
eenie nowego koseiola lub kamienia 
w
gielnego pod maj
e
 si
 budowae swi
tyni
, pierwsza Komu- 
nia dzieei, prymieye, kl
ska grarlowa, powodz, pozar i t. d 
upowazniaj
 rownie
 kaznodziej
 do zadoseuezynienia osobnemu 
nastrojowi audytoryum, pragn
eego uslyszec odpowiedni
 nauk
 
ku swemu zbudowaniu albo pocieszeniu. Zreszt
 tak uroezystosei 
i nabozenstwa koseielne, jak i perykopy ewangelijne, jak w kon- 
eu zdarzenia nadzwyezajne ogolnie tylko wskazuj
 na tematy 
kazalne. Trese koseielnego nauezallia tak jest obfita, ze jeden 
i ten sam przedmiot z wielu wzgl
dow rozwazany bye moze. 
Niemozebnaby tez rzeez byla, eheiec w eiqgu jednego roku ko- 
seielnego ealy materyal kaznodziejski zupelnie i wszeehstronnie 
wyezerpae. St
d zwykle (uwzgl
dniaj
e zawsze eel najwyzszy 
kaznodziejstwa t. j. zbudowanie wiernyeh i drugi- kazdorazowe, 
przemagaj
ee ieh potrzeby) kaznodzieja rozklada go na trzy lub 
eztery lata, bior
e na kazdy rok inne dzialy za przedmiot na- 
uezania; albo tez co rok przeehodz
c ealoksztalt nauki ebrzesei- 
janskiej, rozpatruje kazdego roku inn
 ez
s6 tyeh samyeh przed- 
miotow, lub z innyeh je stron ukazuje. 


ROZDZIA;L II. 


Co nie moze bye przedmiotern kazania. 


Celem nauezania koscielnego jest uswi
eenie ludzi za. po- 
moc
 przepowiadania prawdy Bozej. Przeto co nie jest slowem 
Bozem, co niema zadnego zwi
zku z dobrem dusz, lub eoby 
w jakikolwiek spos6b moglo bye przeszkod
 do zbawienia, jest 


Wymowa Swi
ta. 


oJ
>>>
84 


. 


wykluczone z ambony. A naprz6d, nie wolno wprowadzac na 
kazalnic
 1) rzeczy f a I s z y w y c h albo w q t pi i w y c h , np. 
zdan niezgodnych z nauk
 Kosciola i Ojc6w swi
tych, opowie- 
sci niepewnych, nowych objawien i eudow niezbadanych i nie- 
potwierdzonych przez wladz
 ko
cielnq; proroctw dotyczqcych 
przyszlosci, 'Yskazywania terminu przyjscia antychrysta, sqdu 
ostatecznego i t. d., w og6lnosci wszelkiej przesady i rozluznia- 
nia nauki koscielnej,-rygoryzmu i laksyzmu, 2. Rzeczy s wi e c- 
k i c h, jako to: nowin gazeciarskich, spraw politycznych, zar- 
tow, dowcipow, satyry, pochlehstw, panegiryzmu dla osobistosci 
zyjqcych, chocby najwyzei postawionych, zwlaszcza jesIi te s
 
obecne. 3. Rzeczy niepozytecznych lub zgola szkodli- 
w y:c h dla sluchacza, np. zbyt subtelnych kwestyj 0 Tr6jcy sw., 
o przeistoczeniu, predestynacyi, W ogolnosci zbyt subtelnych ba- 
dan dogmatow, krytycznych dociekan dotycz
cych trudniejszych 
miejsc Pisma sw., blyskotliwych frazes6w, nieostroznej kazuisty- 
ki, plastycznego i drobiazgowego przedstawiania niekt6rych wy- 
st
pkow, uniewinniania. si
 grzesznikow, niestosownej polemiki, 
obrazania osobistosci i t. d. 4. Nie wnosi si
 na ambon
 nawet 
upomnien, ktore w danych okolicznosciach chybilyby celu, bo 
sluchacz do nich nie przygotowany, wi
c nietylko z nich nie 
skorzysta, ale wi
ksz
 jeszcze szkod
 odniesie. Nie nalezy bo- 
wiem bez koniecznosci, z c z y s t 0 - mat e r y al n y c h grzeszni- 
kow czyni6 fo r ma In y c h. Jesli przeto sluchacz blqdzi bona 
fide, a pouczoily i upomniany mialby dalei formalnie trwac 
w grzechu, lepiej jest pouczenie i upomnienie odlozyc na czas 
sposobniejszy, byle z takiego odroczenia nie wyniklo jakie nie- 
bezpieczenstwo, czy dla jego duszy, czy dla os6b trzecich. R6- 
wniez nie nalezy zawiele na raz powinnosci wskazywac ludziom 
slabej w
li, aby ich przez to nie popchn
c do rozpaczy, zwqt- 
pienia i t. d. Natomiast kaznodzieja starac siQ b
dzie stopniowo 
wplywac na popraw
 obyczajow i poci
gac do zamilowania i 
praktyki cnot chrzescijanskich. 5. Nakoniec nie godzi si
 wpro- 
wadzac na kazalnic
 osobistych spraw kaznodziei, samochwal- 
stwa, utyskiwan na malE} liczb
 sluchaczow, na lekcewazenie 
osoby gloszqcego slowo Boze, obrony samego siebie i t. d.
>>>
35 


ROZDZIAL III. 


o rozwlni
ciu materyalu kaznodziejskiego ce- 
Iem pouczenia j przekonania umyslu, czyll 0 ja- 
snosci 1 gruntownosci w przedstawieniu praw- 
dy Bozej. 


1. 0 potrzeble jasnego przedstawlenia. 


Prawda, maj
ea dzialae na dusz
 ezlowieka, winna bye 
przedtem przezen poznan
. Po z n a e prawd
, znaezy poznac jej 
istot
, czyli jej ceehy i wlasnosei. Takie poznanie nazywa si
 
.i as n em, jezeli jest zupelnie okreslone i pewne. J as nose zatem 
przedstawienia zalezy na wskazaniu tylu i takieh eech, wlasno- 
sci i czynllik6w danej prawdy, aby ona mogla bye dokladnie 
poznan
 i odr6znion
 od prawd innyeh. Jasnosc przedstawienia 
jest warunkiem nieodzownym do nalezytego poznania, za kto- 
rem dopiero isc moze przekonanie rozumu i sklonienie woli. 
Gdzie jednak sluehacze J)1aj
 juz nale
yte i dokladne 0 rzeczy 
poj
eie, tam 1 niew
tpliwie oby6 si
 lllozna bez dalszego tluma- 
ezenia i wyjasnienia. Natomiast wykladu potrzebuj
: 1) prawdy 
sluehaj
cym nieznane, 0 kt6rych albo nie slyszeli, albo zapo- 
mnieli, np. wiadomosei areheologiczne, liturgiezne, ezysto pami
- 
eiowe, bez kt6rych nie da si
 zrozumiec tekstu Pisma sw.; 2) 
prawdy szczeg6lnej wagi dla zyeia religijno - moralnego; tn na- 
lez
 t. zw. podstawowe dogmaty Chrystyanizmu: Tr6jea Przen., 
BOstwo Chrystusowe, dzialanie Ducha sw., eel czlowieka., srodki 
do jego osi
gni
eia i t. d.; 3) prawdy zaciernnione falszywymi 
pogl
dami i e
sto zaczepiane przez nieprzyjaei61 wiary, np. cno- 
ta, wolna wola, szcz
scie, post
p, odpusty, posty, pieklo i t.. d.; 4) 
koscielne wyrazenia niezrozumiale albo odbiegaj
ee od zwyklego 
sposobu m6wienia, np. odrodzenie, usprawiedliwienie, zadosyc- 
uczynif'nie, laska, swiat, eialo, duch, umartwienie, smiere, zycie, 
odkupienie i t. d. Rzecz niew
tpliwa, ze dla ludu i dla religij-
>>>
36 


nie niewyksztalconych potrzebny jest wyklad obszerniejszy i do- 
st
pniejszy, niz dla znaj
cych dokladniej prawdy wiary sw. 


2. 0 sposobach jasnego przedstawienia. 
Dwojaki jest sposob jasnego przedstawienia prawdy: przez 
objasnienie i przez uzmyslowienie. 
1. 0 b j as n i e ni e moze bye trojakie: 
 low n e J r z e c z o- 
w e i u b 0 c z n e czy Ii p r z e z ant y t e z 
 . 1) 0 b j a s n i e n i e 
s lo"\v n.e zasadza si
 na tern, ze maj
ce si
 wylozyc poj
cie 
(b
dz pojedynczy wyraz, b
dz calkowite zdanie) oddajemy za 
pomoc
 wyrazo\V innych, rownoznacznych, Jecz dla sluchacza zna- 
nych i zrozumialych, np. K r 0 Ie s two n ie b i e 
 k i e g w a I t 
c i e r pit. j. wiele trudu i usilowan poni
se .musi, kto si
 chce 
dostae do nieba, a g w a I tow n icy t. j. tylko ci, kton
y napra- 
wd
 dokladaj
 pracy, porywaj 
 je id
, do nieba (Mat. 11, 
12). Do objasnien naIez=-} par a f r a z y, oddaj
ce sens wyrazenia 
innemi slowy, bez przerywania wszakze toku mowy, np. 0 b If! C z.- 
c i e s i 
 w Pan a J e z usa C h r y s t usa (Rom. 13, 14), nasla- 
dujcie ducba Jego, b
dzcie lagodni jako Jezus, milosierni jako 
J ezus. 2) 0 b j a s n i e n i e r z e c z 0 w e zalezy na wskazaniu 
cech objasnianego poj
cia. Cechy owe mog
 bye albo is tot n e 
albo p r z y pad k 0 we; jesli w wykladzie rzeczy wskazujemy 
na cechy istotne, objasnienie nazywa si
 log i c z neill, jesli tak- 
ze i na przypadkowe - 0 rat 0 r y c z n em. Do objasnieillogicz- 
nych nalez
; a) okreslenie (definiUo) czyli dokladne wskaza- 
nie istotnych cech jakiegos poj
cia, np. grzech jest rozmyslnem 
i wlasnowolnem przest
pieniem przykazania Bozego lub kosciel- 
nego; b) r 0 z r 0 z n i en i e (distinctio) czyJi wykazanie eech, za- 
zuaczajqcych roznic
 pomi
dzy poj
ciami podobnemi, np. oszczer- 
stwo falszywie przypisuje cos ztf!go blizniemu, obruowa zas po- 
wiada 0 nim bez potrzeby i pozytku to, co zlem jest prawdzi- 
wie, lecz czego inni nie wiedz
. Do objasnien oratorycznych na- 
lez
: a) w y I 0 zen i e t. j. obszerniejsze odmalowanie jednej lub 
kilku cech'" danego" poj
cia, np. wyklad cechy wid z i al n e- 
go z n a k u, jako skladowej cz
sci sakramentu: Kazdy sakra- 
ment ma w sobie cos zewn
trznego, cos wirlziaJnego i doslyszal- 
nego. \Vidzicie np. jak przy chrzcie kaplan polewa wod
 glow
 
dzieci
cia i slyszycie swi
te 
lowa, jakie przy tern wymawia. 
Widiicie w Przenajswi
tszym Sakramencie, bial
, okr
gl
 ho- 


.
>>>
37 


stY
1 kt6r
 mozna dotkn
c r
koma i slyszycie slowa konsekra- 
cyjne, przez ktorych wymowienie kaplan ow chieb bialy prze- . 
istacza w prawdziwe cialo Jezusa Chrystusa. Podobniez rzecz 
si
 ma i przy innych sakramentach. Przy kazdym z nich jest 
cos, co mozna widziee, slyszee, dotykac, zauwazye zmyslami. To 
C08 zewnfttrznego nazywa si
 znakiem widziaInym sakram entu 
b) 0 pis ani e czy Ii wierne przedsta wienie przedmiotu przez wy- 
szczeg6Inienie jego wlasnosci i znamion, tak istotnych jak przy- 
padkowych. Daje ono obraz rzeczy zywy i rzec mozna, zmysla- 
mi dotykllIny. Przyklad takiego opisania mamy u sw. Pawla 
w pierwszym liscie do Kor. 13, 4, gdzie kresii istot
 milosci 
w ten spos6b: "Milose cierpliwa jest. laskawa jest. Milose nie 
zajrzy, zlosci nie wyrz
dza, nie nadyma si
, nie jest czci pra- 
gnqca, nie szuka swego, nie wzrusza si
 ku gniewu, nie mysli 
zlego; nie raduje si
 z niesprawiedliwosci, ale si
 weseli z pra- 
wdy; wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, wszystkiego si
 spo- 
dziewa, wszystko wytrwa". przedstawienie uczuc, usposobienia i 
obyczajow pojedynczego czlowieka nosi miano c h a r a k t e r y- 
. sty k i. Dobrze uchwycona charakterystyka, dopomagaj
ca slu- 
chaczowi wnikpqe w samego siebie, wielkiego jest znaczenia, 
gdyz daje mu poznac jego stan. wewn
trzny, pokazuje mu jego 
wlasnq dusz
 jakby "w zwierciadle, przemawia zywo do jego su- 
mienia, porusza .jego serce. Lecz aby umiee wiernie kn'slie lu- 
d
i, ich obyczaje i charaktery, trzeba ich znae. a najlepszym do 
takiego poznania srodkiem jest obcowanie z nimi, badanie ich 
i samego siebie. Przyklady charakterystyk znalese mozna w Pi- 
smie sw., np. charakterystyk
 dzielnej niewiasty, Przyp. 31, 10 
sq.; charakterystyk
 sprawiedliwego i grzesznika, .1Ii1 dr . r. 4 i 5; 
charakterystyk
 biskupa, 1 rrym. 3 i Tyt. 1. 
Wszelkie objasnienia powinny bye p r a 
w d z i we, tj. ta- 
kie tylko obejmowae znamiona, ktore rzeczywiscie objasniane- 
mu przedmiotowi przysluguj
 1); z up e I n e, tj. maj
 zawierac 
wszystkie cechy, potrzebne do nalezytego przedstawienia przed- 
illiotu, a zwlaszcza te, ktoremi rozni si
 od innych podobnych 
przedmiot6w 2); do b r z e u po r z q d k 0 wan e, jak tego wyma- 


1) Tak np. okre
lenie: "odpust je
t darowaniem grzech6w," ie:;:t fatszywe, 
poniewaz przytoczona cccha obct! je
t zupelnie poj
ciu odpustu. 
2) N p. okreslenie: "odpust jest darowaniem kary." Jcst niezup:
llle, poniewaz 
brakuje bliz87.ego objasnienia: jakiej kary? doczesnej. 


.
>>>
38 


ga natura rzeczY1 przepisy logiki i uzdolnienie sluchaczow 1). 
\V szczegolnosci, co dotyczy opis6w obrazowych, nie trzeba si
 
gubie w szczegolach, Iecz wybierae rysy glowniejsze i mocniej- 
s
eJ a strzedz si
 ,vszelkiej przesady. 3) \Vreszcie objas.nienie by- 
wa u b 0 c z n e czyli p r z e z ant. y t e z 
 2), wed lug znanego ada- 
gium: Contraria iuxta se posita magis illucescunt. Antyteza 
szczeg6Iniej ma zastosowanie przy wykladzie poj
e duchowych, 
nadzmyslowych, 0 kt6rych latwiej powiedzie, czem nie s
h nizli 
czem sf1, np. .dusza, wolDa wola, pociechy niebieskie; przy wy- 
kazywaniu wartosci dobr poprzednich, malo szacowanych, np. 
zdrowia, pokoju wewn
trznego; przy pouczaniu 0 obowi
zkach 
negatywnych, np. 0 unikaniu niewstrzemi
zliwosci, klamstwa; 
przy prostowaniu poj
e zg,gmatwanych, bl
dnych, np. sk
pstwa 
i oszcz
dnos
i, rozrzutnosci i szczodrobliwosci, zazdrosci i nie- 
zyczliwosci, obmowy, oczernienia. Zauwazyc jednak potrzeba, 
e 
objasnienia nie przez same tylko antytezy dawane bye wiIlJle, 
lecz i pozytywnie, wprost, sposobami wyzej podanymi, inaczej 
bowiem nie daloby si
 dokladnego poj
cia 0 objasnianym przed- 
mlOCle. 
IL IT z '1Jt y S low i en i e albo unaocznienie jest zesta wieniem 
poj
cia nadzmyslowego lub zdania ogolnego z rzecz
 znan
 (po- 
dobn
 lub jej przeciwnq), pod zmysly podpadajqcq, aby od niej 
nabrala zycia i oswietlenia. Stanowi ono nader wlasciwy srodek 
przy nauczaniu, zwlaszcza maluczkich, kt6rym bardziej jest zna- 
ny otaczaj
cy ich swiat zmyslowy, a ktorzy niesposobni s
 do 
abstrakcyj"nego myslenia. Uzmyslowienie nietylko pobudza i utrzy- 
muje uwag
, ulatwia zrozumienie rzeczy, lecz nadto wspomaga 
pami
e, nmacnia przekonanie, a pn
ez wywolan
 obrazowose 
przedstawienia, porusza serce i wol
. Glowne rodzaje uzmyslo- 
wienia s
: specyfikacya, opowiadanie i obrazowanie. 1) S pee y- 
f ik a c y a jest rozlozeniem poj
cia og61nego na szczeg6lowe, ca- 
losci na cz
sci, rodzaju na gatunki. Zalezy wi
c specyfikacya 


1) N p. Angelis Buis mandavit de te: Mira dignatio et vere magna dilectio 
caritatis. Qui:3 enim, quibus, de quo, quid mandavit? i t. d. sw. Bernard. 
2) N p. Halwjan tak przez antytez
 okresla zJych chrzescijan: Ubi lex cat- 
holica, quam eretiunt? ubi sunt 'pietatis et caritatis praecepta, quae discunt? 
Ewangelia Iegunt et impudici sunt; apostolos audiunt et inebriantur; Christum 
E!equuntur et rapiunt; vitam improb&m agunt et probam legem habere s
 dicunt. 
D b D . ) 4 C 17 . ". . . I I t Ij ....t ll . , J 
C g1.1. el . , . .
>>>
. 


39 


na tem, ze zamiast wykazywae znamiona jakiego poj
cia, wy- 
liczamy jego skladowe, konkretne cz
sci. Tak: cnota, czlowiek, 
wyst
pek, cierpienie s
 poj
ciami ogolnemi; przy specyfikacyi 
np. cierpienia wymieniamy poszczegolne jego gatunki: wojna, 
glod, zaraza, choroby, utrata krewnych, przyjaciol; cierpienia 
wewn
trzne, zewn
trzne, doczesne, wieczne. Sw. Pawel w liscie 
do Rzymian r. 8 specyfikuje zda.nie ogolne, ze nic nas nie od- 
l
czy od milosci Jezusa Chrystusa, w nast
puj
cy sposob: "Ktoz 
tedy nas odl
czy od milosci Chrystusowej? utrapienie? czyli 
ucisk? czyli glod? czyli nagose? czy Ii niebezpieczenstwo? czy Ii 
przesladowanie? czyli miecz? Ale w tern wszystkiem przezwy- 
ci
zamy dla tego, ktory nas umilowal. Albowiem pewienem, iz 
ani smiere, ani zywot, ani aniolowie, ani ksi
stwa, ani mocar- 
stwa, ani terazniejsze rzeczy, ani przyszle, ani moc, ani wyso- 
kose, ani gl
bokose, ani insze stworzenie nie b
dzie nas moglo 
odl
czye od milosci Bozej, ktora jest w Chrystusie J ezusie, Pa- 
nu naszym". 2) 0 pow i a d ani e czyli przy klad w scislejszem 
znaczeniu jest przedstawieniem prawdy ogoInej w jednym lub 
kilku faktach wzi
tych z rzeczywistego zycia. Jest to bardzo wy- 
mowny i nader pozyteczny rodzaj uzmyslowienia, zwlaszcza dla 
sluchaczow niewyksztalconych. Opowiadania bior
 si
 albo z hi- 
storyi sw. Starego i Nowego Zakonu, albo z dziejow koscielnych, 
z zycia Swi
tych Panskich, niekiedy z historyi swieckiej Iub z wla- 
snego doswiadczenia; powinny zas bye pra wdziwe, proste w nar- 
racyi, stosowne i nierozwlekle. Co dotyczy zastosowania przy- 
kladow, moze ono bye albo napomkl1i
ciem tylko 0 fakcie, kto- 
ry w takim razie musi bye sluchaczom znany, inaczej bowiem 
nie osi
gn
loby si
 celu 1); np. Kto wyznaje swe grzechy, jak 
dobry lotr na krzyzu, -- kto je oplakuje gorzko, jak Piotr swi
- 
ty, - kto z ich przyczyny lzami stopy Zbawicieia omywa, jak 
1tfagdalena, ten ma skruch
 prawdziw
. Albo tez przyklad mo- 
ze bye opowiedziany obszerniej, na ile to jest potrzebne do ja- 
snego przedstawienia rzeczy, stosownie do potrzeb sluchaczow. 


1) Jesliby np. kaznodzieja m6wiJ: Niekt6rzy Todzice sq. godni karania jak 
Reli, - chciwyrn przydarza si
, jak owemu bogaczowi flwangelicznemu, - Pan 
B6g patrzy bardziej na dobl1! wol
, nii na uczynek, jak 0 tern swiadczy Zbawi- 
ciel, chwaI
cy ubog
 wdow
; - napr6znoby tnk m6wiJ. Dla czego Heli byl go- 
dzien kary? Co e:i
 przyrlarzylo owemu bogatemu czIowiekowi, kt6ry w br6d 
wszystkiego posiadal? Co uczynila owa uboga wdowa? Tego przech
tny 
tuchacz 
odrazu sobie nie przypo'IDni i naIezy mu to nieco obszern'iej opOwi
zie& li:- i UI
l
>>>
40 


3) 0 braz 0 w anie. Pod t
 nazw
 rozumiemy tu przedmiot zmy- 
slowy, dobrze znany, przez ktory mozna osi
gn
e jasne i zywe 
poznanie innego, nadzmyslowego przedmiotu, a to na mocy po- 
dobienstwa, zachodz
cego pomi
dzy obydwoma. Do tak poj
te- 
go obrazowania: nalez
: metafora, aIegorya, porownania i typy. 
Obrazowanie w nauczaniu religijnem niema!
 gra rol
; uzywal 
go Chrystus Pan, uzywali apostolowie i autorowie Starego Te- 
stamentu. Dobrz
 przystosowane obrazowania niety lko przyczy- 
niaj
 si
 do jasniejszego zrozumienia prawd wiary, tak dogma- 
tycznych jak moralnych, lecz nadto przydajq wymowie wdzi
- 
ku i zycia, zapisuj
 gl
biej w pami
ci sluchacza uzmyslowion
 
prawd
. s
 zdolne poruszye serce i wol
 1). Aby zas takie skutki 
wywolae mogly, powinny bye a) wzi
te z rzeczy i stosunkow 
znanych sluchaj
cym. Tak czynil Zbawiciel, bior
c swe obrazy 
i podobienstwa: na polu - z drzew, winnej lozy, kwiat6w i pta- 
k6w; na bloniu - z owiec i pasterz6w; na brzegu morskim- 
z polowu ryb i pere!. Co tam Iud widziaJ, sluzylo jednoczesnie 
dla Boskiego N auczyciela za srodek do objasnienia oglaszanej 
nauki; b) powinny odpowiadae godnosci religijnego nauczania, 
wi
c nie zawierac w sobie nic plaskiego, nic trywialnego ani 
nieszlachetnego, wyj
wszy gdyby uzmyslawiany przedmiot wy- 
magal podobienstwa, maj
cego wzbudzie. odraz
, czego przyklad 
mamy w liscie sw. Piotra, tak si
 odzywaj
cego 0 recydywistach: 
Sus Iota in volutabro luti, canis revers us ad vomitum suum; 
c) powinny bye dobrze przystosowane, prosty bowiem sluchacz, 


1) Bardzo trafnie m6wi Segneri, ze natezyte oswietIenie prawdy przez sto- 
Bowne podobienstwa naIezy do jednego z najgl6wniejszych zadan kazllodziei przy 
nauczaniu tajemnic wiary. "Jesli powiesz ludowi, ze laska poswi
caj
ca je
t da- 
rem Bozym, kt6ry dusz
 niewypowiedzianie zdobi, prawd
 ruu powiesz, lecz on 
tego nie zrozumie. Gdy zas do tego, cos powiedzial przydasz nast
pnie: J ak zela- 
zo z natury zimne, zardzewiale, twarde jest i ci
zkie, lecz skoro je wlozysz w -ogien. 
tak si
 rozpala, iz juz nie zelazem ale ogniern si
 bye zdaje i w kr6tkim czasie 
robi si
 jakby przezroczyste, gi
tkie i sposobne do spor
dzenia z niego, jakiej prag- 
niesz rzeczy: tak r6wniez i dusza, zimna i grzeszna w swych sprawach, skoro 
tylko otrzymala lask
 poswi
caj
c
. skoro tylko nil} zostala rozplomieniona, staje 
siQ tak dalcce ucze8tniczk
 Boskiej natury, ze z wszelki latwosci
 zdobywa biQ na 
wielkie w swej swi
tosci sprawy, na sprawy bez por6wnania doskonalsze, niz wszy- 
stko, cokolwiekby wlasnemi, przyrodzonemi silami uczynic mogla; - gdy w taki 
spos6b wylozysz swoje twierdzenie, nietylko powiesz prawd
, lecz nadto tak zywo 
j
 przedstawisz, ie poruszony i przenikniony sluchacz, z daIeko wi
kszym zapa- 
lem i Bil
 zechce d1tzyc do osil}gni
cia tak cennego dobra."
>>>
41 


w mysipniu niewycwiczony, nie zrozumie obrazowania, jesli si
 
go jakoby r
koma nie dotknie; d) dla tego samego powod u obra- 
zowanie winno bye plastyczne, uwydatnione w swych'iistotnych 
rysach i wyraznie zwrocone na uzmyslawiany przedmiot 1); e) 
wreszcie, poniewaz obrazowania s
 tylko ozdob
;i srodkiem do 
objasnienia rzeczy, nie nalezy niemi przeladowywac kazania. 
SzczegoInie ostroznym bye nalezy w uzyciu obrazow i podo. 
bienstw przy wykladzie tajemnic wiary, aby zamiast ulatwic 
sluchaczowi zrozumienie pra wdy, nie wprowadzic go w bl
dne 
.. .. 
o DleJ pOJ
le. 
Co dotyczy poszczegolnych rodzajow obrazowania, wiado- 
mo sk
dinl!d, ze met a for 
 nazywa si
 wyrazenie, zdanie lub 
nawet okres caly, uzyte nie we wlasciwem, lecz w przybranem 
znaczeniu, n p. rJ 0 wielmozni pano wie, 0 z i ems c y bog 0 w i e, 
miejcie w spa n i al e i s z e r 0 k i e serce na dobro braci swojej... 
N i e c i e s n i j c i e ani k u r c z c i e milosci w swoich domach 
i pojedynkowych pozytkach. Nie z amy k a j c i e j e j w komo- 
rach i skarbnicach swoich. Niech si
 na Iud wszyst.ek z was, g 0 r 
w y s 0 k i c h, jako rzeka w rowne pola wylewa" (Skarga). A I e- 
gorya jest przenosn
 nie w samych tylko pojedynczych zda- 
niach, lecz w jakiej wi
kszej lub mniejszej calosci, w ktorej 
prawda od pocz
t.ku do konca wystawiona jest pod lekk
 oslo- 
n
 opisywanego zdarzenia, bl!dz rzeczywistego, b
dz tez zmy- 
slonego, np. w drugie:m kazaniu sejmowem Skargi przedstawie- 
nie ojczyzny pod aIegorycznl} oslon
 okr
tu (Ob. "Bib!. dziel 


J) Np. sw. Grzegorz wwie pokor
 k 0 r zen i em c n 6 t w s z y s t k i c h. 
To por6wnanie wzi
te z korzenia jest bardzo stusowne i wy bornie wyjasnia wla- 
:mosci pokory. Bo nai;amprz6d, m6wi sw. Grzegorz, jako kwiat opiera 
i
 nn ko- 
rzeniu, a oJerwany od korzenia u
ycha: tak wszelka cHota, jesJi trwac nie b
dzie 
w korzenin pokory, uschnie i zginie natychmiast. Powt6re, jak korzen zapuszcza 
si
 pod ziemiQ, po kt6rej depcemy i zadnej niema pi
knosci ani zapachu, a jednak 
przez niego otrzymuje drzewo swe zycie: tak pokorny jest niejako zagrzebany, 
zdeptany i za nic miany; Ilie szuka blasku chwaly, lecz ukrycia i zapomnienia, 
a "jednak przez to sit: utrzymuje przy zyciu duehowem i rosnie w cnoty. Po:trzecie: 
aby rlrzewo roslo i dlugo zyro i wiele owocu przYJlo
ilo, potrzeba korzen jego po- 
dlewac, a- im korzen gl
bieJ b
dzie w ziemi, tem wi
cej drzewo owocu przyniesie 
i dluzej zyc b
dzie: tak kto chce owoce cn6t przynosic i zachowac si
 w swi
to- 
bliwosci, ten musi gl
bokie korzenie pokory zapllscic. Jm pokorniejszy b
dziC:5z. 
tern wi
cej w cnocie zm
znieje:5z i urosniesz. (Ob. "Rodr. 
 auka 0 dosk. chrz." t. 
Ill, str. 166. Krak6w 1805).
>>>
42 


chrz. "Kaz. sejm." str.28). Rodzajem alegoryi s
 parabole i bajki. 
Par a b 0 I a, przypowiese, jest unaocznieni
m prawdy abstrak- 
cyjnej za pomoc
 "zdarzenia prawdopodobnego i ze stosunk6w 
ludzkich poczerpni
tego. Sposob wypowiadania prawdy w przypo- 
wiesciach nalezy do najdawniejszych i jest w powszechnem uzy- 
ciu u ludow wschodnich. Bardzo czEtsto uzywal go Chrystus 
Pan. Jest on istotnie nader pozyteczny, poniewaz zaciekawia 
i zarazem poucza; ulatwia bezstronne ocenienie wyst
pk6w i 
sprawuje, ze prawda, czasem niemila, snadniej trafi do przeko- 
nania, nakloni wol
 sluchacza na swoj
 stron
 wprzod, nim 
sift ten spostrzeze, nim mu milose wlasna przeszkodzi, a przy- 
tem ulatwia spami
tanie rzeczy. Ob. przypowiese N atana pro- 
roka (2 Kr61. 12) i przypowiese 0 synu marnotrawnym. -B aj- 
k a tem si
 t"6zni od paraboli, ze w niej zamiast ludzi, jako m6- 
wi
ce i dzialaj
ce, wysb
puj
 zwierz
ta lub istoty niezyj
ce, za- 
chowuj
c jedna.,k swe wlasciwosci. Nader rzadkieIn jest uzycie 
bajki w Pismie sw. (S
dziow 9, 8; 4 Kr61. 14, 8; 1 1(01'. 12, 15), 
w naukach popularnych, jako srodek uzmyslowienia jakiej pra- 
wdy moralnej, bajka moze znaleze 2astosowanie, w kazaniach 
bylaby raczej przeszkod
 niz pomoc
. -- POl' 0 w n an, by Ie 
trafnych, godzi si
 uzywac na kazalnicy. Mistrzem tu jest Skar- 
ga, znakomicie i
cz
sto si
 niemi posluguj
cy, np., "Rozkosz jako 
pszczola: miodu troszka, z
dla a bolesci wiele. _ Pomyslenie jest 
jako ziarno, przyzwolenie na uczynek jako zdzblo, a kIds z owo
 
cern jest popelnienie uczynku. "Nie b
dzmy jako dzieci, kt6re za 
jablko wies daruj
" .-T y p y wl'eszcie 

 to zdarzenia i zwyczaje 
Starego Zakonu, maj
ce szczegolne znaczenie ze wzgl
du na 
rzeczy przyszle, zwlaszcza na Osob
 i kr61estFo Mesyasza, np. 
ofiara Abrahama, wystawienie -w
za miedzianego na puszczy, 
manna, Jonasz we wn
trznosciach ryby i t. d. Sam Zbawiciel 
i apostolowie przedstawiali pewne wypadki Starego Testamentu 
jako zapowiedz tego, co mialo si
 dziae w Nowym; tak np. 
oznajmil Pan Jezus, ze manna na puszczy byla zapowiedzi
 nie- 
bieskiego chleba, kt6ry On mial da6; sw. Pawel przejscie Zyd6w 
przez morze Czerwone podaje za zapowiedni
 Chrztu sw. R6- 
wniez i Kosci61 posluguje si
 typami w swych modlitwach, np. 
"Baranku Bozy, kt6ry gladzisz grzechy ewiata, zmiluj si
 nad 
nami", Stosownem wszakze jest uzycie typ6w tylko w6wczas, gdy 
one s
 .sJuchaj
cym znane i dla nich zrozumiale; trzeba je prze-. 
to naprz6d wylozye. Gdy np. przytac
am.,
lowa. Zba.wiciela "Jar
>>>
43 


ko Mojzesz podwyzszyl w
za na puszczy, tak potrzeba, aby pod- 
wyzszon byl Syn czlowieczy" (Jan 3, 14), musz
 koniecznie wy- 
tlumaczyc, dlaczego 
Iojzesz wystawil na widok publiczny mie- 
dzianego w
za i jakie byly okoHcznosci tego zdarzenia. 
Iozna 
nadto za przykladem Ojcow Kosciola poszczegolne fakty, zwy- 
czaje i praktyki tak Starego jak i Nowego Zakonu przedstawie 
w zDaczeniu przystosowanem (sensus accom , odatitius) jako typy 
prawdy obyczajowej, np. wyruszenie Abrahama z kraju ojczy- 
stego jest pewnego rodzaju typem dla prawdy moralnej 0 ko- 
niecznosci porzucenia grzesznych okazyj; wielka trudnosc, jakiej 
doznawaJi Izraelici ze strony Egipcyan, w opuszczeniu krainy 
nadnilowej, jest typem oplakanego stanu grzesznika, b
d
cego 
w niewoli szatanskiej i trudnosci w porzuceniu tej niewoli przez 
pokut
 i popraw
. 


3. 0 potrzebie gruntownego przedstawienia. 
Prawda po z n a n a przez sluchaczow za pomoc
 jasnego i 
nalezytego przedstawienia, ma bye przez nich takze, jako praw- 
da, U z Dan
. To subjektywne uznanie nazywa si
 przekona- 
niem. Sarno przedstawienie jakiegos zdania w ten sposob, ze je 
przyjmujemy za objektywnie prawdziwe i dostateczne do obudze- 
nia przekonania, nazywa sit2 dowodem; przeciwnie zas, przedsta- 
wienie zdania jako nieprawdziwego - zarzutem. Jednose i zgo- 
da wszystkich naszych przekonan jest probierczym kamieniem 
ich pra.wdziwosci, sprzecznose pomi
dzy niemi-znakiem, ze cos 
w nich jest falszywego. Dowodzie zatem znaczy tyle, co wyka- 
zywae zgod
; stawiac zarzuty - tyle, co znajdowae sprzecznose 
zdania albo wnioski ze stwierdzonemi juz jako prawdziwe na- 
szemi pnekonaniami. Srodki, za pomoc
 ktorych owa zgoda lub 
sprzecznose moze bye wykazana, nazywaj
 si
 materyatem do- 
wodowym. Su
d dowodnose, znacz
ca tyle, co gruntownose albo 
zasadniczoso. Grnntownosc przeto jest to taka wlasnose przed- 
stawienia rzeczy, ktora zdolna jest wywolae przekonanie i ktora 
zarazem zalezy na podaniu materyalu dowodowego. Grunto- 
wnose przedstawienia jest rzecz
 konieczn
. Ona bowiem powo- 
duje przekonanie t. j. zasadnicze i rozumne uznanie prawdy 
ktora jedynie na mocy przekonania staje si
 duchow
 wlasno- 
sci
 czlowieka, zdoln
 pod hie serce i wol
, a przez to go uswi
- 
J I 1 1 1(." ,:.: l. 0
._, U..i.,.li i U \".'-1 'w G fitfUL.
>>>
44 


cic. Nadto cz
stokroc sarna prawda bywa dopiero przez pozna- 
nie dowod6w nalezycie bkazan
 i zrozumian
. 


4. 0 srodkach i sposobach gruntownego przedstawienia. 
Dwojaka droga prowadzi do przeswiadczenia si
 0 praw- 
dzie religijnej: pozytywna i negatywna. Pozytywna zalezy na 
przedstawieniu dowod6w, na kt6rych dana prawda si
 opiera 
i z kt6rych wyplywa jej objektywna rzeczywistosc. Negatywna 
ma na celu usunificie przeszk6d, niedopuszcza.i
cych przekona.- 
nia, wi
c obalenie w
tpli wosci, zarzut6w, uprzedzen i t. d. Pierw- 
sza droga nazywa si
 dowodzenimn, druga - zbijaniem zarzu- 
t6w. 1m gruntowniejsze i dokladlliejsze jest dowodzenie i zbi- 
janie zarzut6w, tern mocniejsze b
dzie" przekonanie sluchacz6w. 
Zadaniem dowodzenia jest podac racye, kt6reby wykazaly 
objektywn
 rzeczywistosc pra wdy religijnej. R6znorakie s
 zr6- 
dla owych l'acyj czyli dowod6w, mianowicie: Objawienie Boze, 
rozum, historya, doswiadczenie, swiadectwa 1udzi mttdrych i bo- 
gobojnych. St
rl i same dowody nosz
 miano dowod6w z Obja- 
wienia (albowiem z powagi Bozej), z rozumu, z historyi, 
o- 
swiadczenia i powagi (ludzkiej). 


a) 0 dowodach z Objawienia. 
S
 one dwojakiego rodzaju: z Pisma sw. z podania, 
a w n
uczaniu religijnem s
 bezwarunkowe nieodzowne naprz6d 
dlatego, ze religia chrzescijanska zostala ludziom podana drog
 
Objawienia, st
d naturaln
 jest rzecz
 do jej ugruntowania uzy- 
wac dowod6w w samemze Objawieniu zawartych; a powt6re dla- 
tego, ze wlasciwe prawdy chrzescijanskie mog
 bye dowiedzione 
jedynie z pozytywnych zr6del chrze
cijanskiego objawienia. - 
W 8zczeg61nosci dowod6w z Pis m a sw. uzywac nalezy dla na- 
st
puj
cych przyczyn: 1) Poniewaz Pismo sw. posiada u wier- 
nych wielkie (i slusznie) znaczenie, jego wyroki nosz
 na sobie 
znamiona wiarogodnosci i nieomylnosci i s
 najodpowiedniejsze 
do wyrobienia mocnego przekonania. J esli bowiem stopien na- 
szego przekonania zalezny jest od powagi swiadcz
cego 0 pra- 
wdzie, to niew
tpliwie dowody z Objawienia, a wi
c i z Pisma 
sw. w samej I"zeczy sprawuj
 takie mocne przekonanie: nikt tu 
inny, jedno B6g, Prawda przedwieczna, posrednio czy bezposre- 
dnio, swiadczy 0 prawdzie gloszonej nauki. 2) "\Vyroki Pisma
>>>
45 


sw. s
 proste, odpowiednie umyslowemu uzdo]nieniu przeei
tne- 
go ezlowieka, znane mu od mlodosci, w wi
kszej ez
sei dlan 
zrozumiale, a]bo takie, ze mog
 mu bye latwo wytlumaezone, 3) 
Sam Chrystus Pan i apostolowie przykladem swoim wskazali uzy- 
eie tekstow Pisma sw. jako dowod. Zbawieiel cz
sto powolywal 
si
 na 1Iojzesza i prorokow, np. "W zakonie co napisano, jako 
ezytasz?" (Luk. 10, 26). A zapytany 0 zmartwychstanie umar- 
lych, od powiedzial: ." Nie ezytaliseie w ksi
gach Mojzeszowych, 
jako u krza mowil Bog do niego: Jam jest Bog Abrahamow i 
Bog Izaakow.i Bog Jakubow. Nie jest Bog umarlych, ale Bog 
zywyeh" (Mar. 12, 26). Podobniez sw. Piotr apostol mowiqe 
o Jezusie: "Temu wszysey prorocy swiadeetwo wydaj
" (Dz. Ap 
10, 43). 
Co dotyezy uzyeia tekstow Pisma sw. w eelaeh dowodo- 
wych, nast
pnych regul trzymae si
 nalezy: 1) \V ybierae miej- 
sea klasyezne, to jest takie, ktore istotnie stanowi q dowod na 
gloszonq nauk
, np. na duchowose Boga: "Duch jest Bog" (J an 
4, 24); na nieodmiennose Boga: "U Boga niemasz odmiany, ani 
zaemienia przemiany" (Jak. 1, 17 i t. d.). 2) Z tekstow te ma- 
j
 pierwszenstwo, ktore dla sluchacza Sq najwyrazniejsze, albo bez 
trudnosei mog
 bye wytlumaezone. 3) J esli tekst zawiera istotnie 
sil
 dowodowq, lecz trudny jest do zrozumienia, nalezy naprzod 
dac potrzebne objasnienie, a potem wykazae sluehaezowi ow
 
sil
 dowodow
 np. przez zwiqzek tekstu z prawd
 udowodnion
 
lub przez tozsamosc tekstu z wypowiedzianem zdaniem. 4) J ak 
bl
dem jest obywanie 8i
 bez tekstow Pisma sw., gdyz wowezas 
nauka gtoszona podobnq je3t raezej do fiJozofieznej ropra\vy, niz 
do kazania, tak rowniez niewlaseiwq byloby rzeez
 przytaezae 
zbyt wiele eytat na uzasadnienie jednej prawdy; trudno je bo- 
wiem wszystkie wytlumaezye, a natomiast obci
zaj
 one pami
e 
i przez swe nagromadzenie oslabiaj
 sil
 dowodow
. 
Inost.wo 
tekst6w Pisma sw. moze wprawdzie uderzae blaskielll mozaiki, 
]ecz b
dzio to mozaika sucba i pozba wiona zyeia, gdyz pominlo 
ealej pi
knosei eytat przeci
tny sluehaez Da nieh si
 nie pozna. 
Kazanie bowiem jest ezems zupelnie innem, niz kawalkiem sy- 
stematyeznej konkordaneyi biblijnej. a kaznodziei obowiqzkiem 
jest nie reeytowae stow Bozych, ale uezye slowa Bozego, aby go 
nie spotkal zarzut, iz m6wi slowa Boze, leez nie slowo Boze. 
5) Teksty przytaezane na dow6d nalezy brae w znaezeniu lite- 
ralneIn; w typicznem tylko w6wczas, gdy one jest zamierzone
>>>
46 


- 
przez Dacha. 8W. i gdy do tego upowaznia powaga samego Pi.. 
sma, Kosciola lub Ojc6w sw. 6) Cytaty maj
 bye dokladne, 
z przekladu ks. W uyka; niewolno ich kaleczye, naci
gac, wyry- 
wat1 z calosci tak, aby si
 przez to zmienilo znaczenie tekstu. 
Niema zazwyczaj potrzeby przytaczac wiersza i rozdzialo, nato- 
miast zaznaczyc na]eZy miejsce czyli ksi
g
, w ktorej tekst si
 
znajduje. Cytowanie tekst6w po lacinie wyszlo z uzycia i jest 
niepozyteczne. 
Dowody z pod ani a maj
 t
 sam
 powag
, co i z Pisma 
sw., a zawierajq si
: 1) w symbolach wiary, 2) w kanonach i 
dekretach soborow powszechnych, 3) W orzeczeniach "ex cathe- 
dra" Stolicy Apostolskiej, dotycz
cych wiary i obyczaj6w, 4) 
w ksi
gach Jiturgicznych Kosciola powszechnego, 5) w jednozgo- 
dnej nauce Ojc6w Kosciola. Uzycie tych dowod6w podlega tyro 
samym regulom, jakie podalismy wyzej 0 uzyciu dowod6w z Pi- 
sma sw. Mianowicie na]ezy wybierac miejsca istotnie udawa- 
dniajqce, kr6tkie, wyrazne, zawierajqce w sobie bezposrednio 
zdanie udawadniane, albo miejsca takie, do kt6rych spozytkowa- 
nia wystarczy kr6tkie uprzednie objasnienie. Dla skntecznosci 
dowodzenia niA jest rzecz
 zbyteczn
 od czasu do czasu wylozyc 
wiernym znaczenie powagi czy Syna Bozego, gdy Jego przyta- 
czamy slowa, czy Ducha sw., m6wi
cego w Biblii, czy l{osciola, 
kt6ry ma powierzony sobie od Boga urzqd nauczycielski i zara- 
zem dobitnie przypomniec 0 bezwarunkowej powinnosci poddania 
wlasnych s
d6w i mnieman powadze wiary sw. Zbyt bowiem la- 
two i cz
sto zanika zywe uczucie owej powinnosci; latwo i cz
- 
sto nawykaj
 ludzie do apatycznego przyjmowania orzeczen Ko- 
sciola i do patrzenia na Pismo sw. nie jako na slo
o Boze 
w najwlasciwszem znaczeniu, lec
 jako na zbi6r m
drych senten- 
cyj i buduj
cych opowiadan. 


b) 0 dowodach z rozumu. 
Dowody rozumowe nie s
 w og6lnosci niczem innam, je- 
dno wnioskami z prawd uznanych, czyli wykazaniem, ze jakas 
okreslona prawda w innej, powszechnie nznanej prawdzie, ze 
jakies zdanie w innem, niepodlegaj
cem w
tpliwosci zdaniu si
 
zawiera i z niego koniecznie wyplywa. Co le
y w samej natu- 
rze rzeczy, co ma sw
 podstaw
 w powszechnem, bezp0S1:'edniem 
przeswiadczeniu, 0 czem zbiorowy rozum lndzki wypowiedzial
>>>
47 


sift w niew
tpliwych maksymach, na co zgadza si
 moraine po. 
czucie wszystkich - to jest bez w
tpienia powszecbnie uznan
 
prawd
. Dow6d przeto rozumowy przeprowadza si
 albo 1) przez 
danie sluchaczowi nalezytego na rzecz pogl
du, przez wyUuma- 
czenie jej natury i wlasnosci; np, prawdziwosc zdania, ze "kaz- 
dy chrzescijanin moze w swoim stanie zyc swi
tobliwieu da si
 
rozumowo wykazac przez wylozenie istoty zycia swi
tobliwego; 
2) albo przez powolanie si
 na powszechn
 zgod
 wszystkich lu- 
d6w, np. przy udawadnianiu istnienia Pana Bogaj 3) przez wy- 
kazanitp, ze zdanie zalozone opiera si
 na bezposredniem prze- 
swiadczeniu, na glosie sumienia, czy wreszcie na jego zgodno- 
sci z naszem moralnem poczuciem lub z duchow
 potrzeb
 czlo- 
wieka; np. obowi
zek wdzi
cznosci za odebrane dobrodziejstwa 
rozumowo da si
 uzasadnic przez odwolanie si
 do wewn
trzne- 
go poczucia sluchacz6w. 
Co dotyczy zastosowania dowodow rozumowych w naucza- 
niu religijnem, jest ono, obok dowodow z Objawienia, nietylko 
dozwolone, lecz nawet bardzo potrzebne i przez Pismo sw. uspra- 
'Yiedliwione. Uzywamy dowod6w rozumowych przeciwko niewie- 
rz
cym, wykazuj
c im wiarogodnosc objawienia, zgodnos6 te- 
goz z rozumem, potrzeb
 czlowieka, aby byl pouczony z wyso- 
cza; przeciwko bl
dnowiercom - doprowadzaj
c drog
 wniosko- 
wania do tego, ze albo musz
 przyj
c odrzucane przez si
 praw- 
dy katolickie, albo zaprzec si
 i tych, jakie dot
d przyzna- 
wali; wreszcie ZA wzgl
u na wierz
cych, nietyle aby w nich 
wiar
 obudzic, jak raczej a by dopom6dz im zwalczyc pokusy 
wierze przeciwne, dac im jasniejsze poznanie wiary i wywolac 
zadowolenie st
d plyn
ce. \V czasach zwlaszcza dzisiejszych, gdy 
wszystkie podstawowe prawdy Chrystyanizmu przez nieprzyja- 
ci6l tegoz bywaj
 odrzucane, gdy niewiara za pomoc
 zlych 
ksi
zek, czasopism i ulotnych broszur usiluje wtargn
c nawet 
do maluczkicb, gdy wielu wierzy w to jedynie, co trafia. do icb: 
rozumu - dowody rozumowe s
 wi
cej niz potrzeb
. Nie nalezy 
ich wszakze uzywac wyl
cznie, ani klasc na pierwszem miejscu 
taka bowiem praktyka bylaby przeciwn
 charakterowi Chrystya- 
nizmu, jako religii pozytywnej i otwieralaby szerokie wrota ra- 
cyonalizmowi. W kOllcu, jak wspomniano, nalezyte uzycie do- 
wod6w rozumowych usprawiedliwione jest powag
 Pisma sw., 
przykladem Chrystusa Pana i apostol6w. Zbawiciel cz
sto po- 
slugiwal si
 tego rodzaju dowodami, np. u :hlat. 6, 46: "Spoj-
>>>
48 


rZYJCIe na ptaki niebieskie" i t. d. Sw. Pawel ze zmartwych- 
wsta.nia Chrystusowego dowodzi powszechnego cial zmartwych- 
wstania (1 1(01'. 15, 12 i t. d.). 


c) 0 dowodach z historyi i z doswiadczenia. 
Dowodami historycznymi nazywaj
 si
 zdarzenia dziejowe, 
na ktore mowca powoluje si
 celem uzasadnienia gloszonej pra- 
wdy. S
 one bowiem rzeczywistem swiadectwem opatrznego 
Boga i z tego powodu zawieraj
 w sobie sil
 dowodow
. Ka- 
znodzieja jednak robi uzytek tylko ze zdarzen w a z n y c h, do- 
tycz
cych losu spoleczenstw, albo jakich wybitnych osobistosci 
historycznych. Dowody tego rodzaju mog
 miec zastosowanie 
tak przy uzasadnianiu prawd dogmatycznych, jak i moralnychj 
np. sprawiedliwosc Pana Boga da si
 udowodnic z losow wielu 
narodow, zwlaszcza zydowskiegoj koniecznosc pomocy Bozej do 
prawdziwego poznania Boga, zarowno jak i do prowadzenia zy- 
cia po Bozemu, mozna latwo wyprowadzic z dziej6w poganstwa; 
moc i niepozytosc Kosciola, ustawiczna w nim obecnosc Dacha 
... 
sw. da si
 niezaprzeczenie stwierdzic z losow tegoz Kosciola na 
ziemi i t. d. Ze wzgl
du na prawdy moraine, nic rowniez bar- 
dziej wlasciwego nad history
, ktora jakby dotykalnie wykazuje 
nast
pstwa pewny
h cn6t i niegodziwosci. 
Dowudom historycznym nader pokrewne s
 dowody czer- 
pane z do s w i ad c zen i a, a roznica pomi
dzy tymi obydwoma 
rodzajami zalezy na tern, ze historyczne maj
 za przedmiot waz- 
ne zdarzenia dawniejszBj przeszlosci, czerpane zas z doswiadcze- 
nia s
 wypadkami albo naszego wla-snego zywota, albo wsp6l- 
czesnych nam ludzi. Dowody z doswiadczenia s
 niezmiernie 
waznym czynnikiem, zwlaszcza w nauczaniu p(.Jpularnem, co bo- 
wiem czlowiek widzi wlasnemi oczyma, co wlasnemi uszyma 
slyszy, co osobistem poznal doswiadczeniem, co sam rzeczywiscie 
odczuwa, to jest dla niego rzeczt} niezawodn
. \V szczeg61nosci 
zas dowodami z doswiadczenia poslugi wac si
 nalezy: a) celero 
uzasadnienia prawd, przeciwko kt6rym czy l' 0 Z U m czy z my. 
s low 0 s c stuchaj
cych s
 uprzedzone. Dosyc powszechna to np. 
rzecz na swiecie rozpust
 nazywa6 zwyczajn
 slabostkt} lub rze- 
cz
 oboj
tnq; niewiele przeciwko takiemu twierdzeniu pomagajq 
dowody z rozumu, albo n.awet i z Pisma sw., natomiast nalezy- 
te przedstawienie zgubnych nast
pstw rzeczonego wyst
pku, jak
>>>
49 


o tem mowi doswiadczenie, naocznie dowodzi, ze nie moze bye 
czems blahem lub oboj
tnem to, co tyle za sob
 zlego sprowa- 
dza; b) w takich wypadkach, gdzie spelnianie obowi
zku u wa- 
zane jest z
 rzecz zbyt trudn
 albo zgola niemozebn
. I tu r6w- 
niez przyklady z doswiadczenia innych, kt6rzy swi
cie dopelnili 
takiej samej powinnosci i w tych samych okolicznosciach, s
 
najlepszym dowodem przeciw powyzszemu mniemaniu. Tak wi
c 
juz dla niezaprzeczonego ich pozytku kaznodzieja winien uzy- 
wae dowod6w z doswiadczenia, do czego r6wniez upowaznia 
przyklad samego Ohrystusa Pana, kt6ry z
dal) aby sluchaj
cy 
Go na samych siebie zechcieli doswiadczye J ego nauki, celem 
przekonania si
, azali ona jest od Boga, kt6ry po swem zmar- 
twych wstaniu dozwolil ran swoich dotykae, kt6ry z doswiadcze- 
nia wykazywal opatrznose, dobroe i milose Ojca Niebieskiego 
(ob. Mat. 6, 26-28; Luk. 11, 10-14). 
00 zas dotyczy uzycia dowod6w z doswiadczenia czerpa- 
nych, nast
puj
cych regul trzymac si
 nalezy. a) Przedmiot do- 
swiadczenia ma bye p raw d z i w Y i s z I a c h e t ny, ma nie obra- 
zac moralnego i religijnego uczucia sluchacz6w. Falszywe, nie- 
stwierdzone, nie ze wszystkiem autentyczne, jednostronn
 do- 
swiadczenia, kt6rym mozna przeciwstawie mn6stwo fakt6w prze- 
ciwnych, lub kt6rych przytaczanie prowadziloby do znajomosci 
wyst
pk6w dot
d sluchaczowi nieznanych, w zaden spos6b miej- 
sca na kazalnicy miee nie mog
. b) Doswiadczenia, 0 ile to mo- 
zliwe, maj:} bye hrane z zycia sluchacz6w; niewolno jednak zdra- 
dzae tajemnic, ani wystawiae przez to na znieslawienie lub 
osmieszenie pewnych osobistosci. c) Jezeli kaznodzieja pragnie 
przytoczye jakie zdarzenie z zycia wlasnego lub z osobistego 
pasterskiego doswiadczenia, ma to czynie z wielkf\ skromnosci
 
i ostroznosci
, aby si
 nie stal samoch walc
 ani nie narazil po- 
wagi osobistej. Za przyklad pod tym wzgl
dem moze sluzye sw. 
Pawel, gdy w Iiscie do Koryntyan (II, 12, 2) tak pisze 0 sobie 
Z n a m c z low i e k a w 0 h r y s t u s i e i t. d. N ajwi
kszej zas 
ogl
dnosci potrzeba, chc
c korzystac z doswiadczenia nabytego 
w konfesyonale. Mozna si
 na nie powolywac ogolnie i nigdy 
nie zaznaczye, ze si
 je ma ze spowiedzi. 


Wymowa swi
ta. 


4
>>>
50 


d) 0 dowodach z powagi Oudzkiej). 


Przez dowody z powagi ludzkiej rozumiemy powolywanie 
Sl
 na swiadectwa m
zow uczonych i bogobojnych, wypowiadane 
na korzysc uzasadnionej pr7.ez kaznodziej
 prawdy religijnej. 
Do tej kategoryi nalez
: 1) swiadectwa Ojc6w sw. i nauczycieli 
koscielnych, 0 ile patrzymy na nich nie jako na swiaok6w Po- 
dania; chocby nawet ich swiadectwo w rzeczach religii bylo czy- 
sto ludzkie i tak mialoby bardzo wielkie znaczenie, oparte na 
ich gl
bokiej nauce i niepodejrzanej swi
tobliwosci zycia; bylo- 
by zas 0 tyle wi
ksze, ilu ich wi
cej zgadzaloby si
 w danym 
punkcie. N alezy wszakze wybierac n i e z by t wi e Ie, n i e d I u- 
g i e i n i e t r u d n e miejsca, lecz kr6tkie, j
drne, jasne, a prze- 
dewszystkiem takie, kt6re, poj
te w znaczeniu zamierzonem przez 
autora, w istocie dowodz
 tego, co ma bye dowiedzione. Nalezy 
r6wniez unikac powolywania si
 na jakies zbyt wyszrubowane 
zdania kt6rego z Ojcow sw., np. "Ze stu tysi
cy ludzi, kt6rzy 
zyli bezboznie, ledwie jeden na lozu smiertelnem prawdziwie si
 
nawraca i otrzymuje przebaczenie grzech6w." Hieronim. 2) Zda- 
nia innych swi
tobliwych i uczonych m
zow koscielnych np. 
Tomasza a Kempis, Franciszka Salezego, Belarmina. 3) Zdania 
znakomitych swieckich uczonych, nawet wynurzenia nieprzy- 
jaci61 wiary, Zyd6w i pogan, mog
 bye przytaczane celem po- 
parcia dowod6
; jednak czynie to mozna rzadko i ostroznie, 
a nazwisk ich z kazalnicy nie wymieniae bez szczeg6lniej s!u- 
sznego powodu. 4) 'Vreszcie godzi .si
 niekiedy przez porowny- 
wanie mnieman i zasad poganizmu z wyrokami Ewangelii wy- 
kazywae pi
knosc i wznioslose nauki Chrystusowej, zar6wno jak 
i jej sil
, zdoln
 uszcz
sliwie spolecznose ludzk
. 


e) 0 wartosci i 0 wyborze dowodow. 


R6znorakie s
 dowody ze wzgl
du na ich wartose tj. na 
ich sil
 dowodow
. Sil
 dowodow
 objektywnie nazywamy zgo- 
dnose pomi
dzy dowodem a prawd
 dowodzon
; subjektywnie 
zas - pewnose, stopien prawdopodobieiIstwa, moc przekonania 
powzi
tego skutkiem przedstawionych dowod6w. Pod wzgl
dem 
objektywnym pierwszorz
dnego znaczenia s
 t. zw. argllmenfa 
demonstrantia t. j. takie dowody, ktore bezwzgl
dnie wykazuj
>>>
51 


prawd
 zdania udawadnianego. Tu nalez
: 1) dowody z pow a- 
g i B 0 ski e j (z objawienia) i niekt6re dowody z do s wi a d- 
c zen i a, np. tam gdzie si
 wyprowadza wniosek z r z e c z y- 
wistosci na mozebnosc (cud mozebny, poniewaz rzeczy- 
wiscie cuda mialy miej
ce); 2) te dowody rozumowe, kt6re k 0- 
niecznie i oczywiscie daj
 poznae prawd
 zdania udawa- 
dnianego, np. musi bye w zyciu przyszlem zaplata, poniewaz 
B6g jest nieskonczenie sprawiedliwy. Bardziej podrz
dne miejsce 
zajmuj
 t. zw. argumenta conjinnantia, poniewaz one nie stano- 
wi
 dowodu zupeIIiie przekonywaj
cego. Tu nalez
: 1) dowody 
z Iud z k i e j pow a g i i 2) te dowody z r 0 z u m u i d o- 
s wi a d c zen i a, kt6re daj
 tylko prawdopodobienstwo, co ma 
miejsce przy wielu dowodach z indukcyi i analogii. 
Pod wzglEtdem subjektywnym wartose dOW0d6w oceniae 
nalezy, bior
c na uwag
 uzdolnienie, wyksztalcenie i juz naby- 
te zapatrywania sluchacz6w. Najwi
ksz
 w tym razie donioslose 
majq te dowody, ktore przed innymi zdolne Sq przekonae slu- 
chaj
cych, czyli ktore najbardziej Sq przystosowane do ich in- 
teligencyi i usposobienia. Dlatego wlasnie zawsze nalezy do- 
bierae argumentow "ad hominem, U to znaczy, ze mowca powinien 
stawiae si
 na punkcie wid zenia tych, dla, czy przeciw ktorym 
chce przeprowadzic swoj dow6d i takie ma podnosie racye, kt6- 
reby trafialy do ich umyslu, ktore
y przez nich uznane byly 
jako prawdziwe i sluszne. JesIi np. kaznodzieja pragnie swe 
twierdzenie oprzec na powadze Pisilla sw. lub na powadze nau- 
czycieJskiej Kosciola, to niech wprzod siebie zapyta, czy i jego 
slllchacze: s
 rowniez doskonale przeswiadczeni 0 nieomylnosci 
zr6del powyzszycb, a jesli tak nie jest, winien dla nich uzasad- 
nie OWq powag
, inaczej niczego nie dokaze. Tak sarno ma si
 
rzecz ze wszystkimi innymi rodzajami dowod6w, z rozumu, hi- 
storyi i t. d. 'V og6lnosci m6wi
c, dowody zewn
trzne - z obja- 
wienia, historyi i z doswiadczenia - s
 dla ludu najodpowie- 
dniejszo i najmocniejsze, podczas gdy inteligentnych Iecz slabych 
w wierze cz
stokroc raczej dowodami wewn
trznymi (z rozu- 
fiU) przekonae mozna. Dla mieszanego audytoryum nalezy uzy- 
wac argument6w nietylko z powagi, lecz i z rozumu, aby za- 
dowolnic i .jednych drugich; nie poprzestawae na samych tylko 
dowodach czerpanych z rozumu, azeby nie dae komu powodu 
do bl
dnego przekonania, ze przyjfJcie prawd wiary zawislo od 
ich zgl
bienia i uzuania przez rozum. Zreszt
 dowody zawsze
>>>
52 


powinny bye dobierane tak, a
eby w oczach wszystkich slucha- 
cz6w prawda nadprzyrodzona opierala si
 na podstawie nad- 
przyrodzonej; strona zas przyrodzona tylko wyj
tkowo moze 
przewazae, np. gdy m6wca "ex professo" rozprawia 0 zgodnosci 
rozumu z wiar
 lub gdy wykazuje prawdziwose religii z jej roz- 
szerzania si
, trwalosci i t. d. 


f) 0 sposobach dowodzenia. 
Dla przekonania sluchacz6w 0 prawdzie nie wystarczy sa- 
mo tylko. wyszczeg6lnienie pojedynczych dowod6w, lecz nalezy 
je rozwinfle jasno, rzetelnie, logicznie i wymownie. W tym celu 
kaznodzieja ma a) uwydatnic sil
 dowodow
 u
ytego przez si
 
argumentu, b) przestrzegae logicznej fornlY dowodzenia i c) od- 
powiedniego przeprowadzenia dowod6w. 
a) Co dotyczy s i I y do w 0 d 0 w e j, przytaczane na dow6d 
teksty winny bye po pierwsze j as n e, aby sluchacz nalezycie 
zrozumial zgodnose i wewn
trzny zwiqzek. dowodu z udawa- 
dnianq prawd
. W tym celn potrzeba uprzyst
pnie jego umy- 
slowi sil
 dowodowq prz,ytoczonego argumentu, np. przez wy- 
Uumaczenie lub om6wienie przytrudnych tekst6w Pisma sw., 
czy Ojc6w Kosciola. Dwoch w tej mierze ostatecznosci m6wca 
strzedz si
 powinien: szerokiego wy klad u k a 
 d ego z w i e 1 u 
przytaczanych tekst6w dowodowych i cytowania mn6stwa tek- 
st6w bez rozwini
cia chocby jednego tekstu. W pierwszym ra- 
zie oslabi raczej, niz wydatni sil
 dowodow
 wielu jasnych z sie- 
bie i zrozumialych tekst6w, w drugim pozbawi podane dowo- 
dy istotnego znaczenia, poniewa
 sluchacz nie jest zdolny zro- 
zumiee ich donioslosci. W ogole najstosowniej jest przytoczye je- 
den lub niewiele tekstow dowodowych z uwzgl
dnieniem nale- 
zyt,ego - w miar
 potrzeby - ich rozwini
cia. Np. 


l\Iamy w Pismie sw. swiadectwa, kt6rych uwazne roz- 
patrzenie kazdego chrzescijanina snadnie przekona 0 pra- 
wdzie Nieppkalanego pocz
cia N. Maryi Panny. Pierwsze 
takie swiadectwo znajdujemy w Starym Zakonie, w ksi
dze 
Rodzaju, gdzie Pan Bog tak m6wi do czarta, kt6ry przy- 
wi6dl do grzechu pierwszych naszych rodzic6w: "Polo

 
nieprzyjazll. mi
dzy tob q , a mi
dzy niewiastf! i mi
dzy na- 
sieniem twoj, eIn a nasieniem jej; ona zetrze glow
 twoj
>>>
53 


(r. 3, w. 15). Jest tu m. Br., widocznie mowa 0 Maryi, al- 
bowiem niema i nie bylo zadnej niewiasty, kt6rej nasienie 
zwyci
zyloby czarta, procz Maryi. Wszyscy, kt6rzy zwal- 
czaj
 szatana i pych
 jego i sprawy jego, odnosz
 zwyci
- 
stwo nie inaczej, jedno w Imi
 Jezusa Chrystusa i mocq 
Jezusa Chrystusa. Sam tez tylko Chrystus Pan, nikt wi
- 
cej, moze bye nazwany nasieniem niewiasty, a nie m
za, 
bo nie majqc ojca ziemskiego, cudownie moc
 Ducha sw. 
pocz
ty zostal w lonie Dziewicy. Ot6z powyzsze slowa, sto- 
suj
c si
 do Maryi, stwierdzajq zarazem prawd
 0 Jej Nie- 
pokalanem Pocz
ciu: sam B6g zapowiada w nich n i e p r z y- 
fa z n nli
dzy Mary
 i czartem i to tak q nieprzyjazn i ta- 
kie starcie glowy czarta, to jest taki nad nim tryumf, kt6- 
ry zupelnie wyklucza wszelki grzech smiertelny, a wi
c i 
pierworodny. Albowiem kazdy grzech smiertelny, a tem- 
bardziej grzech pierworodny, jest niewol
 szatansk
. Gdy- 
by Marya choe na ch wil
 podlegala grzechowi pierworo- 
dnemu, juz na t
 chwil
 bylaby niewolnicq czarta, a wi
c 
nie byloby pomi
dzy ni
 a czartem tej zupelnej nieprzyja- 
zni, 0 jakiej nas Pan B6g zapewnia. \Vi
c zaprawd
, za- 
den grzech, ani uczynkowy, ani pierworodny, nie mial 
miejsca w Jej niepokalanej duszy. lnne, anielskie, albo ra- 
czej takze Boskie swiadectwo tej samej prawdy mamy w No- 
wym Zakonie, w Ewange1ii sw. Lukasza, gdzie aniol Ga- 
bryel takiemi slowy wit a Najsw. Pann
: "Bqdz pozdrowio- 
na, laski pelna, Pan z Tob
, blogoslawionas ty mi
dzy 
niewiastami" (r. 1, w. 28). Powiedziano tu, iz 1farya jest 
pelna laski i to bez zadnego zastrzezenia albo ogranicze- 
nia; wi
c jest pelna laski w najzupelniejszem znaczeniu te- 
go wyrazu; oczywista przeto, iz nigdy nie byla bez laski, 
nigdy nie byla bez Pana Boga; iz nie bylo w Jej calem 
zyciu, a wi
c od pierwszej chwili Jej Pocz
cia, ani jedne- 
go momentu, w kt6rynlby Marya nie blogoslawion
, jedno 
przekl
t
 byla, w kt6rymby Jej dusza nie 
upelnie wolna 
od grzechu, jedno poddana grzechowi, a przez grzech czar.- 
tu byla. Albowiem, gdzie jest zawsze laska i zjednoczenie 
z Bogiem od samego poczqtku, tam juz niema i bye nie 
moze zadnego grzechu smiertelnego, a tembardziej ani 
pierworodnego bye nie moglo.
>>>
54 


Podawane dowody winny bye po drugie r z e tel ne, czyli 
p raw d z i w e, to jest winny rzeczywiscie dowodzie tego, cze- 
go dowiese maj
. Tak np. wiersz 26 i 27 Psalrnu 17: "Cum 
sancto sanctus eris, et cum viro innocente innocens eris; 
et cum electo electus: eris, et cum perverso perverteris," 
oznaczaj
cy stosunek Boga do czlowieka, niewlasciwie uzy- 
wany bywa na poparcie, slusznego sk
din
d twierdzenia, 
o wplywie towarzystwa na obyczaje czlowieka. I{aznodzie- 
ja przeto ma unikac \Vszelkirh mniemanych dowod6w, bl
- 
dnych wnioskowan i dlatego nie powinien tekst6w przekr
cae, 
obcinae lub tez wyrywae ich z calosci bez zadnego wzgl
du na 
znaczenie kontekstu. Przyklady przytaczane jako zdarzenia rze- 
czywiste, nie powinn'y miec nic wsp6lnego z wYlnyslem, owszem 
maj
 nosie na sobie cech
 prawdziwosci tak dalece, izby rozum... 
na krytyka nie mogla ich poddae w w
tpliwose. Wnosie na 
kazalnic
 dowody podejrzane, znaczyloby szkodzie swi
tej spra- 
wie, odbierae zaufanie, ponizae religi
. , 
b) Ze wzgl
du n a for m 
 dowodzenie winno bye przepro- 
wadzone w logicznym porz
dku, a wi
c albo za pomocq induk- 
cyi, albo sylogizmu. 
Przez in d uk c Y 
 prowadzi si
 dow6d, jezeli przytaczamy 
kilka niew
tpliwych wypadk6w tego samego gatunku na po- 
twierdzenie dowodzonej tezy. Tego rodzaju dow6d tem jest mo- 
cniejszy, inl doskonalsz
 jest sarna indukcya. N p. 


Moc Chrystusowa... w takiz sam zupelny spos6b do- 
si
ga i ludzi... J edno slowo Chrystusowe zdolne jest nie- 
tylko poruszye, ale nawet calym owladnqe czlowiekiem i 
w jednej chwili go przemienie! Chcemyli na to dowod6w?.. 
Patrzmy, oto na jedno slowo Zbawiciela rybacy staj
 si
 
apostolami i tak stanowczo Sq zdecydowani ise za Chrystu- 
sem i dla Niego si
 poswi
cie, iz bez najm-niejszego waha- 
nia opuszczajq dOI?-, ojca, rodzin
, chudob
, aby towarzy- 
szye J ezusowi, aby nast
pnie pomimo trud6w, niebezpie- 
czenstw i przesladowan glosie Jego imi
 po wszystkim 
swiecie. Oto Mateusz celnik siedzi u cIa, zatrudniony za- 
j
ciem, kt6re obfite przynosilo mu zyski. Nadchodzi Jezus, 
a jedno slowo: p 6 j d z z a m n 
 spra wia, ze celnik porzu- 
ca sw6j urzqd i pieni
dze i staje si
 nasladowcq J ezuso-
>>>
55 


wym... Oto Marya Magdalena lezy, lkaj
c, u stop J ezuso- 
wych, a Pan mowi do niej: 0 d pus z c z a j 
 s i 
 to b i e 
grzechy i dotychczasowa jawnogrzesznica staje si
 od- 
t
d wzorem najczystszej milosci Bozej i anielskiej skrom- 
nosci. Oto Piotr upada sromotnie, wypieraj
c si
 swego 
Mistrza. Jedno spojrzenie Chrystusowe, a zaprzaniec na- 
zawsze powstaje z upadku i juz odt
d zadna grozba, zadne 
niebezpieczenstwo sklonic go nie moze, aby powtorzyl nni e 
z n a m t ego c z low i e k a!... (Kazanie 0 wszecbmocy 
Chrystusa Pana, Homiletyka, tom 1, str. 185). 


J ezeli podajemy na dowod szereg wypadkow nie tego sa- 
mego lecz podobnego rodzaju, nazywa si
 to dowodem pr z e z 
a n a 10 g.i 
. N p. 


Oialo nasze, jakoby jakie Zlarno rzucone. w zleml
, 
gnije, aby w dniu ostatecznym powstac na podobienstwo 
klosow, wyrastaj
cych z obumarlego nasienia Rzucisz np 
na UpraWllq rol
 ziarno pszenicy: 'zgnilo. lecz 'z tej zgni- 
lizny wychodzi pi
kne, zielone zdzbl8, rosnie
 dostaje klo- 
sow, a w koncu ziarna takie same. Patrz na drzewa: wszyst- 
ko na zim
 obumiera, gal
zie puste, ogolocon
 z Iisci i 
kwiatow; lecz oto nadchodzi wiosna, w martwych napozor 
gal
ziach rusza si
 zycie, pokazuj
 si
 pqczki, Iiscie, potem 
kwiaty, a w koncu owoce. Patrz na gqsienic
: gdy nadej- 
dzie stosowna pora, kurczy si
, osnu wa w swojq prz
dz
 
i lezy w niej, jak gdyby w trumnie, bez zycia, bez ruchu. 
Lecz oto poniejakim czasie mart.wa poczwarka budzi si
 z tej 
smierci, rozrywa trumienk
 i wychodzi z grobu jako pi
k- 
ny motyl, juz si
 nie czolga po ziemi, lecz buja w powie- 
trzu, przelatuje z kwiatka na kwiatek i poi sie slodkt}; po- 
rann
 ros
. J ezeli Bog te male, posledniejsze stworzenia 
wskrzesza do nowego zycia, mialozby tylko cialo czlowie. 
ka nazawsze w grobie pozosta6 i t. d. (Kazania 0 zmar- 
twychwstaniu cia!. Homiletyka t. II, str. 592). 


Z powyzszego przykladu latwo zauwazyc, ze dowody z ana,- 
logii slabsze 8q nierownie od dowodow z indukcyi i od sylogi- 
stycznych, 8t
cl uzywa 8i
 ich raczej dla wyswietlenia rzeczy i
>>>
56 


zaokrflglenia mySli, niz dla rzeczywistego przekonania slu- 
chacza. 
N ajzwyczajniejsz
 form
 dowodzenia jest s y log i z m . 
Sklada si
 on z trzech zdan: ogoinika, szczegolnika i wniosku. 
Np. "Pewne jest swiadectwo Ewangelii. A ze Ewangelia wyra- 
znie swiadczy 0 Bostwie Chrystusowem, wi
c Bogiem prawdzi- 
wym jest Chrystus". Jednakze kaznodzieja nie potrzebuje si
 
kr
powae ani porz
okiem, ani Iiczb
 cz
sci sylogizrnu. Cz
sto 
bowiem widzimy, ze w oratorskim sposobie mowienia jedno ze 
zdan nale

cych do calosci pomienionej formy rozumowania by- 
wa przemi1czane. Dzieje si
 to zawyczaj z ogolnikiem, jako i 
bez przytaczania dostatecznie znanym. Tak skrocony sylogizm 
nazywa si
 1) en thy m e m a, np. "J estern chrzescijaninem, wi
c 
zye powinienem po chrzescijansku." 
Procz dopiero wspomnianego, inne rodzaje sylogizmu s
: 
2) s y I. s c i 
g n i 
 t y (syll. contractus), gdy jedn
 z przeslanek 
pomijamy, a drug
 l
czymy z wnioskiem .. za pomoc
 wyrazow 
"poniewaz", "albowiem", np. "Powinnismy bye posluszni Chry- 
stusowi, albowiem On Panem naszym jest." 3) Ep i ch er em a, 
. gdy do jednej Iub do obu przeslan
k przydajemy stosown
 ra. 
cYQ, takze za pomoc
 "poniewaz", "albowiem" i t. d. np. "Slusz- 
nej prosbie Bog nie odmowi wysluchania, poniewaz sam powie- 
dzial: Proscie a wezmiecie. A 
e nasza dzisiejsza prosba jest 
sluszn
, gdyz sam Chrystus podal nam jt} w modlitwie "Ojcze 
nasz". :Wi
c i t. d. 4) Dy lema t- (syll. cornutus) sklada si
 
z dwoch cz
sci sobie przeciwnych, z kt6rych jeden sluchacz 
zmuszony jest zaprzeczyc, jesli chce drug
 obronie, np. "Albo 
Bog nas zwodzi, albo czlowiek oszukuje samego siebie. Lecz Bog 
nie moze zwodzi6 nikogo, wi
c czlowiek mami samego siebie". 5) 
Rzadsze zastosowanie ma sorites, wniosek lancuchowy czyli sze- 
reg zdan, z ktorych kazde nast
pne jest wynikiem poprzednie- 
go, np. "Dusza Iuozka jest niesmiertelna; bo jest duchowa. Co jest 
duchowe, nie sklada si
 z cz
sci. Co si
 z cz
sci nie sklada, jest 
niepodzielne. Co jest niepodzielne, nie ulega zepsuciu. Co nie ule- 
ga zepsuciu, trwae bQdzie zawsze. Co trwac b
dzie zawsze, jest 
niesmiertelne. Wi
c dusza Iudzka jest niesmiertelna". 
c) Nakoniec co dotyczy odpowiedniego przeprowa- 
d z eni ado w 0 do w, ma ono bye wykonane nie w formie szkoI- 
nej i suchej, lecz :prawdziwje po oratorsku; inaczej mowa pozba- 
wion
 b
dzie 
ycia i ciepla. Bez wfltpienia argumentacya zawsze
>>>
'57 


musi miee za podstaw
 przepisy logiki, lecz kaznodziei nie wy- 
pad a 'Uwydatnie calej jej sztywnoscij owszem, u'silowaniern jego b
- 
dzie uniiarkowan
 prostot
 powiqzae z odpowiedni
 oratorsk q 
ozdobnosci
mowy, pojedyncze cz
sci sylogizm6w zaokr
glie induk- 
cyami, analogi ami, przykladami, podobienstwami i t. d., a calose 
przez uzycie stosownych figur retorycznych przedstawie jasno, 
z zyciem i nalezyt
 moc
. N ajstaranniej zas ma unikae wszel- 
kiej sztucznosci w dowodzeniach. 
J ako przyklad po oratorsku rozwiniQtego sylogizmu poda- 
jemy tu cz
se pierwsz
 kazania 0 godnosci macierzynstwa Bo- 
skiego Maryi (Homiletyka IV, 126): "Bog podni6sll\Iary
 do go- 
dnosci 1rlatki swego Syna, kt6ry Bogiem jest prawdziwym, ro- 
wnym Ojcu i dlatego winnismy Jej czesc najgl
bsz
 po czci Bo- 
gu naleznej". Zalozenie to jest sylogizrnenl skroconym czyli en- 
thymem
, a da si
 wyrazie sylogizmem pelnym w nast
pujqcy 
spos6b: ,,1m wi
ksza godnose, tern wi
ksza czese nalezy si
 temu, 
kto j
 piastuje. A. ze Bog podni6s11Iary
 do godnosci najwyzszej, 
jaka bye moze po godnosci Boga, bo do godnosci matki swego 
Syna, ktory Bogiem jest prawdziwyrn, rownyrn Ojcu. Wi
c 
winnismy Maryi czese najgl
bszq po czci Bogu naleznej". 
W rozprawie kazalnej pierwsza cz
se tego sylogizmu to jest 
o g 61 n i k uwaza si
 za pewnik oczywisty, nie potrzebuj
cy do- 
wodzenia. Uzasadnienie szczegolnika przeprowadzone jest w na- 
st
puj
cy sposob: 


W szystkie dziela Stw6rcy stanowi
 olbrzymi a har- 
monijny szereg istot, coraz wyzej posuni
tych w doskona- 
losci sobie od Boga nadanej. Doskonalsze od ziemi, wody, 
powiet.rza, s
 metale i kruszce, z lona ziemi dobywane, 
perIy polawiane w glQbinach morza, swiatlo przenikaj
ce 
sfery powietrzne. W yzej ponad te rzeczy w porz
dku na- 
tury stoj
 rosliny ze sw
 zielonosci
, zapachem, kwieciem 
i owocami. Jeszcze wi
cej doskonalosci dal Stworca jest
- 
stwom zyj
cem w wodach, w przestrzeniach powietrznych, 
na polach i w Iasach. Lecz' 0 ilez wyzej ponad to stoi 
czlowiek, przelozony nad i inne dziela rqk Bozych! Stwo- 
rzony jest bowiem na obraz Bozy i uzdolniony do tego, 
by Stw6rcQ swego znal i milowalj chwalt} i (,zci
 od niego 
ukoronowanyj aniolom podobny, choe nizszy od nich, jako 
od istot czysto duchowej natury. W szakze i aniolowie s
>>>
58 


jedni od drugich coraz doskonalsi, jedne ch6ry wyzsze od 
c1rugich, a najwyzej postawione Sq cherubiny i serafiny, 
obdarzone najjasniejszem swiatle.ID poznania i najgor
tszym 
plomieniem milosci Bozej. Ta k to wszystko stworzenie, od 
pylka ziemi do najwyzszego aniola stanowi calq skal
 co- 
raz pelniejszej doskonalosci. N a kt6rym tedy stopniu po- 
stawimy Mary
, gdziez przeznaczymy dla Niej miejsce 
w tym swiet.nyn1, harmonijnym szeregu? Na to pytanie 
odpowiedz
 nam jednozgodnio wszyscy Ojcowie i nauczy- 
ciele Kosciola przez usta sw. Epifanjusza; "Samego tylko 
Boga wyjqwszy, :l\Iarya wyzsza jest ponad wszystko, po- 
nad cherubiny i serafiny, ponad wszystkie wojska niebie- 
skie, wi
c zaden j
zyk ani w niebie, ani na ziemi nie zdo- 
la Jej wyslawic jakby nalezalo." Tak, bracia moi, Marya 
jest ponad wszystko stworzenie! Z Bogiem porownana Jej 
wielkosc, znika wprawdzie nietylko dlatego, ze wobec nie- 
skonczonego majestatu Stw6rcy, wszelkie stworzenie jest 
jakby nie bylo; lecz i dlatego, ze wszystko co posiada Ma- 
rya i co moze, nie sob ie, lecz Bogu zawdzi
cza. Zato w po- 
r6wnaniu do stworzen nawet najdoskonalszych J ej wiel- 
kosc je3t taka, ze wobec niej najwyzsze anioly nie wi
cej 
znacz
, niz gwiazdki malenkie, w ciemnosciach nocnych 
swiec
ce, wobec jasnycb blaskow poludniowego slonca. 
I aniol
wie, powiada sw. Piotr Damian, s
 w por6wnaniu 
z Ni q jakoby nie byli. 
Sk
dze, bracia moi, sk
d ta niewymowna wielkose Nie
 
pokalanej Dziewicy? Nato pytanie odpowie nam Ewange- 
lia swi
ta slowy aniola, wyrzeczonemi do JIaryi: "Dueh sw. 
zst
pi na ci
, a moc Najwyzszego zaemi tobie" (Luk. 1, 35). 
l\Iamy tu wyrazon
 przyczyn
 Jej wielkosei. Dueh sw. mial 
zst
pic do Niej i bosk
 SWq mOCq dae Jej plod nose macie- 
rzynstwa, tak jednakze, iz nie przestala bye dziewic
. Blo- 
goslawiona mi
dzy niewiastami, wyz;za nad wszystkie mat- 
ki, bo one juz dziewictwa przywileju nie majfl-; wyzsza nad 
wszystkie dziewice, bo te wylflczone Sq od powolania ma- 
cierzynstwa. Ona jedna jedyna jest zarazem matk q i dzie- 
wic
. Nieslychane i niepoj
te polqczenie dw6ch rzeczy, kt6- 
re w zadnem innem stworzeniu procz Niej obok siebie ist- 
niee nie mogC1! Boska wszechmoc, m
drose i dobroe ten
>>>
59 


. 


jeden jedyny uczynila wyjlltek na rzecz }Iaryi! Nie przez 
czlowieka, lecz przez Boga samego matk q sj
 stala i to za 
wlasnemswemprzyzwoleniem. Gdy przeto Marya w pokorze 
odpowiada aniolowi do Niej poslanemu: "Niechaj mi si
 
stanie wed lug slowa twego," znaczy to, jakby m6wila: nie- 
chaj Duch Bozy raczy zst
pic na mi
, abym pocz
la, a moc 
Jego niech zacmi mi
, abym porodzila. Prawdziwie wi
c 
temi slowy wyrazone s
 zaslubiny Boga z Niepokalan
 
Dziewic
, nie w ludzkiem -bron Boze-rozumieniu poj
te, 
lecz slusznie dajflce Jej miano oblubienicy Boga. 
I kt6z jest to dzieci
, pocz
te z Boga w przeczystym 
zywocie Maryi? J ak kto z m
za pocz
ty, czlowiekiem jest 
prawdziwie, tak znowu, kto ma Boga za Ojca, Synem Bo- 
zym bye musi: nprzetoz i co si
 z ciebie narodzi swi
te, 
b
dzie nazwano Synem Bozym". B
dzie nazwano Synem 
Bozym, bo Nim jest w samej rzeczy, a jest Nim nietylko 
dlatego, ze J ego czlowieczenstwo moc
 Boskq zostalo utwo- 
rzone w zywocie przeczystej Dziewicy, z Jej krwi i cia- 
la, lecz i dlatego, ze to czlowiec.zenstwo w samejze chwili 
cudownego pocz
cia pol
czylo si
 w jedn
 Osob
 ze Slo- 
wem Prz€dwiecznem; kt6re I?-a pocz
tku bylo u Boga i by- 
10 Bogiem. Przeto blogosla wiona Dziewica nietylko jest 
oblubienic
 Ducha sw., lecz nadto-jak J 
 Kos
i61 nasz sw. 
od pocz
tku pozdrawial i pozdrawia - prawdziw
 :1Iatk
 
Boga. 1Iatk
 Boga jest nie w tem znaczeniu, jakoby ten 
Syn J ej wzi
l od Niej swe B6stwo: tego 
Iu :1Iarya dae 
l:ie mogla; lecz ze Ten, kt6ry si
 wcielil cudownie \V J ej 
panienskim zywocie, Bogiem byl prawdziwym, przedwiecz- 
nie z Ojca niebieskiego zrodzonym. 
J ak wzniosle i niepoj
te to dla nas bracia moi, taje- 
mnice! Tego, wola Bernard sw., Tego, kt6ry z lona Ojca 
Przedwiecznego zrodzony jest, przed kt6rynl aniolowie ze 
czci
 najgl
bsz
 oblicze swoje zaslaniaj
, Tego piastuje Ma- 
rya w swych dziewiczych r
kach, m6wi
c don ze swi
t
 
poufalosci
: jestes i moim Synem, z lonam ci
 mego poro- 
dzila! Ach, najrnilsi, jakie
 nas zdumienie ogarnia, jesli 
chcemy mierzye wielkosc 1Iaryi i J ej wyzszose ponad 
\vszystkie inne stworzenia?! 0 ile scislejszy jest zwi
zek 
mi
dzy Bogiem a stworzeniem, 0 tyle bezwqtpienia wyzej 


.
>>>
60 


stoi stworzenie. A jakiz jest zwi
zek mi
dzy Bogiem a :\Ia- 
ry
? Marya -- to Oblabienica samego Boga. Marya - -to 
wybrana z posrod wszystkich dziewic, ktora pocz
la z Du- 
cha sw.! Marya - to Matka, samego N ajwyzszego Matka: 
Spowinowacona jest z Bogiem jako Oblubienica i l\Iatka! 
Z wi
kszem przeto
,: niz owa ewangeliczna niewiasta, 
zdumieniem wolac mamy: "Blogoslawiony zywot, ktory Ci
 
nosil i piersi, ktores ssal" , bo ona nie wiedziala jeszcze, 
ze ten 
ywot pocz
l z Dacha sw.; nie wiedziala, ze te pier- 
si -- jak spiewa Kosciol nasz swi
ty -- z nieha sw
 pel- 
nose mia1y. 0 przedziwna Matko-Dziewico, wolajmy ze sw. 
J anem Damascenskim, godnosci
 ponad wszystko stworze- 
nie wyniesiona! Z Ciebie Najwyzszy Stworca przyj
l nasz
 
ludzk
 natur
, z Twej krwi J ego utworzone jest cialo, Twe 
piersi Boga karmily, Twe usta J ego usta calowaly! Co 
wi
cej, Bog, ktoremu mocarstwa niebios s
 posluszne, pod- 
dany byl 
faryi! Nad CZAm si
 tu bardziej zdumiewae: czy 
nad najmilosciwszem upolforzeniem si
 Syna, czy te
 nad 
najwznioslejsz
 godnosci
 !\Iatki? Ten, ktory Bogiem jest, 
posluszny jest niewiescie - pokora bcz przykladu! Nie- 
wiasta rozkazuje Tema, ktory Bogiem jest - wielkosc, nie 
nie maj
ca rownej sobie! Kto nie podziwia tej Dziewicy, 
ten snae nie wie, jak wielkim jest Bog wieczny, wszech- 
mocny! 
(Nast
puje oratoryczne onlowienie trzeciej cz
sci sylo- 
gizmu t. j. samego w n i 0 sku, w ten mianowicie sposob): 
J esli Bog uczynil Mary
 tak wielk
, chce bezw
tpie. 
nia, abysmy J
 odpowiednio czcili. "Uczynil mi wielkie 
rzeczy, ktory mozny jest i swi
te lmi
 Jego... Blogoslawio- 
nq, mi
 zwae b
d
 wszystkie narody". Tak spiewa l\Iarya 
w jednym i tyro samym hymnie. I slusznie zaprawd
. Po- 
niew
z Bog uczynil J ej wielkie rzeczy, wynosz
c J q po- 
nad wszystkie stworzenia, nalezy si
 Jej czese taka, jak 
zadnemu innemu stworzeniu i to od wszystkich narod6w, 
owszem od wszystkich aniolow i Swi
tych, bo Ona 
Iatk
 
jest Krola, ktorego oni d worzanami s
 i slugami. Dlatego 
po lmieniu Jezus, przed ktorem wszystkie kolana si
 skla- 
niaj
, niemas2i bardziej czcigodnego nad Imi
 Marya. Dla- 
tego tyle swi
tyi1 po calym okr
gu ziemi, tyle oltarzow 
Bogu ku uczczeniu iej Dziewicy powznoszonych i poswi
.
>>>
61 


conych. DJatego co rok czcirny dni Jej Niepokalanego Po- 
cz
cia, Narodzenia, Zwiastowania i Wniebowzi
cia. Dlatego 
potrzykroe na dzien Kosci61 odglosem dzwonu wzywa nas, 
bysmy J 
 anielskiemi pozdrawiali slowy i powtarzaJi z EJz- 
biet
 sw. owo w Nawiedzeniu wyrzeczone przywitanie: 
"Blogoslawionas ty mi
dzy niewiastami i blogoslawiony 
owoc zywota Twego". Zaprawd
, jak swiat dlugi i szeroki, 
wsz
dzie rozbrzmiewa i rozbrzmiewae b
dzie az do konca 
wiekow czese i chwala 1vlaryi, gdziekolwiek J ezus Chrystus 
jest czczony jako Bog prawdziwy i Zbawiciel swiata. Sam 
albowiem Kosciol sw., oblubienica Chrystusowa, filar i 
utwierdzenie prawdy, kladzie w nasze usta uwielbienie Ma- 
ryi i nigdy nie przestaje tej Dziewicy i 1fatce oddawae 
czci najwi
kszej po czci Bogu naleznej. Kosci61 sw. wie, 
ze tym sposobem spelnia wol
 Tego, ktory uczynil 
laryi 
wielkie rzeczy! J esJi J ezusa czcimy jako slonce sprawiedli- 
wosci, kt6re oswiecilo narody, mieszkaj
ce w krainie cienia 
smierci, toe Mary
 czcie winnismy jako jutrzenk
 zapowia- 
daj
c
 - i sprowadzaj
c
 to slonce. (Przejscie do cz
sci dru- 
giej kazania): A czcijrny J
 calem sercem nietylko jako 
Matk
 Boga, lecz i dlatego, ze Ona jest .Matk
 naszego 
Zba wiciela, 0 czem w drugiej cz
sci. 


g) 0 zbijaniu zarzutow. 


Pr6cz obowi
zku uzasadniania nalezytynli dowodami prawd 
wiary, kaznodzieja winien nadto usuwae przeszkody, tamuj
ce 
drog
 do gruntownego przekonania, czyli winien zbijae zarzuty 
przeciwne prawdzie objawionej. 
Zr6dla 
'arzut6w i w
tpliwosci, wymagaj
cych odparcia, by- 
waj
 nast
puj
ce: nieznajomose nauki wiary i za tern id
ce 
sprzeczne z wiar
 mniemania, zabobony, religijne przes
dy; da- 
lej przewrotnosc serca i up6r z pychy pochodz
cy, a wyszuku- 
j
cy wszelkich urojonych czy rzeczywistych trudnosci, byle nie 
dopuscie do uznania pra,vdy; wreszcie slabose woli lub lekko- 
myslnose, niepodobajqca sobie w moralnosci ewangelicznej i po- 
blazliwa dla przeciwnych jej wykroczen. St
d tez zbijanie za- 
rzutow nosie b
dzie albo cech
 dogmatyczn
 (teoretyczn&), albo 
moraln
 (praktyczn
), stosownie do tego, czy ich zr6dlem jest
>>>
62 


rozum przecz
cy, czy serce i wola w zlem zamilowane. Niekie- 
dy tez zarzut moze bye uwazany jako poku
a przeciwko praw- 
dzie, spotykana nawet u wierz
cych katolikow. 
Jakie 
arzltty zbijac? Nie nalezy s
dzic, jakoby kaznodzieja 
obowi
zany byl wszystkie odpierae zarznty. Powinnosci
 jego 
jest te jedynie uwzgl
dniae, ktore 1) s
 juz sluchaczom znane 
lub niezawodnie znane b
d
, i te, 2) ktore dotycz
 podstawo- 
wych zasad Chrystyanizmu, jak np. zarzuty przeciwko potrzebie 
wyzna wania pra wdzi wej wiary, przeci w ko Bostwu Chrystusa 
Pana, przeciwko niesmiertelnosci duszy. Z drugiej strony nie 
mog
 bye przedmiotem publicznego na kazaInicy roztrz
sania 
takie dogmatyczne czy moraIne bl
dy, 0 ktorych sluchacze do- 
t
d nie slyszeli i prawdopodobnie pozniej takze slyszee nie b
d
 
i takie, ktore albo przekraczaj
 inteligency
 audytoryum, albo 
dla swej plytkosci nie wymagaj
 nawet odparcia. 
Sposoby zbijania zarzutOw. Mozna to czynie albo wprost albo 
ubocznie. Zbijanie zarzutow w pro s t zasadza si
 na tem, ze ka- 
znodzieja wyraznie podnosi bl
d czy pow
tpiewanie, przeciwne 
uza.sadnianej prawdzie, zastana wia si
 nad niem, wnika w jego 
istot
 i wykazuje bezpodstawnose zarzutu i falsz w nim za- 
warty. W tym celu potrzeba naprzod poznae zrodlo, z ktorego 
bl
d jest zaczerpni
ty, a juz to sarno wskaze, jak
 broni
 ude- 
rzye na przeciwnika i czy dla jego obalenia powolae si
 na 1'0- 
zum, czy na history
 i doswiadczenie, czy wreszcie na ludzk
, 
albo moze na Bosk
 powag
. JesH podniesiony zarzut ma swoje 
zrodlo w obalamuceniu rozumu, mozna sobie jego zbicie ulatwie 
przez uj
cie go w form
 sy logistyczn
 i z badanie, w czem lezy 
bl
d danego sylogizmu. Wowczas pokaze si
, ze wynik albo zu- 
pelnie albo te
 cz
sciowo jest falszywy, Iub ze to, co sluchacz 
moglby przytoczye przeciwko prawdzie na uzasannienie swego 
mniemania, wlasnie mowi przeciwko niemu, w obronie prawdy. 
Zarzut przeto moze bye obalony: 
a) PI' z e z zap l' z e c zen i e i 0 d par c i e argumentu przy- 
toczonego przeciwko prawdzie, albo te
 przez poadanie zarzutu 
pod scisly rozbior i odroznienie w nim tego co prawdzi- 
we, od tego co falszywe. Tak np. gdyby kto z tekstu: "Pra- 
wdziwiem doznal, iz si
 Bog na osoby nie ogl
da, ale w kaz- 
dym narodzie, kto si
 Go boi, a czyni sprawiedliwose, jest Je- 
mu przyjemnym" (Dz. Ap. 10, 34) chcial wyci
gn
e wniosek, ze 
kazda religia jest dobra i ze mozna wierzye, w co si
 komu po-
>>>
63 


doba, byle jedno bye uczciwym czlowiekiem, - wlasnie wnio- 
skowi zap r ze c z y e nalezy i okazac, ze zasadza si
 on na calko- 
witem niezrozumieniu przytoczonego tekstu i ze ow tekst, jak 
i okolicznosci, wsrod ktorych zostal wyrzeczony, mowi
 wprost 
przeciwko wolnomyslnemu frazesowi tegoczesnego indyferentyz- 
mu. Przyklad 0 d par cia zarzutu mamy w Ewangelii sw. Ma- 
teusza: "Tedy przyst
pili do Jezusa doktorowie i faryzeuszowie, 
mowi
r; Czemu uczniowie twoi przest
puj
 ustaw
 starszych? 
Albowiem nie umywaj
 r
ku swych, gdy chleb jedz
. A on od- 
powiadaj
c, rzekl im: Czemu i wy przest
pujecie rozkazanie Boze 
dla ustawy waszej? Albowiem i t. d. U - Jeden z kaznodziejow 
tak 0 d pie I' a zarzut jakoby Bog zbyt trudne rzeczy nakazal 
czlowiekowi: 


A coz powiem 0 trudach zawodu zolnierskiego 
o okropnosciach bitew, 0 niepokojach pieniactwa, 0 troskach 
ambicyi, 0 zabiegach chciwosci, 0 chorobach, jakie sprowa- 
dza rozpusta, 0 tyranii nami
tnej milosci, 0 lzach jakie 
z tego plyn
 zrodla, 0 brzemionach, j akie ona naklada, 
o zazdrosci, jak
 budzi, 0 hailbie, jak
 sprowadza, 0 niebez- 
pieczeilstwach na jakie naraza, 0 bezsennosciacb, j
kiemi 
udr
cza, 0 marnotrawstwie bogactw, jakie rozprasza, 0 do- 
brem imieniu, z jakiego odziera... 
ch mlodzieilcy, gdyby- 
scie dla Boga mal
 bardzo cz
stk
 ponosili tego, co cier- 
picie dla balwana waszego ciala, nietylkobyscie si
 zbawili, 
lecz wielkimi stalibyscie si
 Swi
tyml (Segneri). 


Skarga tak 0 d r 0 z n i a prawdziwe rozumienie od falszy- 
wego w zarzucie, jakoby Chrystus lichw
 upowaznial: 


J eszcze kto rzec moze: iz si
 lichwie godzi. Bo tu (1\Iat 
25. Ew. 0 talentach slugom rozdanych) Pan Bog 0 lichw
 
karze, iz mu jej nie dal sluga leniwy, cboe iscizn
 jego 
wracat Godzi si
 lichwie, ale dary ducbownymi, z czego 
nikomu szkody niemasz, a bliznierJ1u wielki idzie pozytek. 
Gdy ty b
dziesz illqdry, dziesi
e mqdrych Panu Bogu na 
czese uczynisz; b
d
c bogaty, sto ich Panu Bogu na czese 
ubogacisz: tern szkody nie ma, ale pozytek wielki brat twoj. 
Lez gdy z pieni
dzy lichw
 zbierasz, lupisz brata i zywe- 
go zabijasz. (Kaz. na dzien sw. 1\Iikolaja).
>>>
. 


64 


b) Niekiedy, zwlaszcza gdy zarzut przeciwko prawdzie ma 
sw
 podstaw
 w swiadectwie ludzkiej" powagi, jego zbicie prze- 
prowadza si
 w ten sposob, ze albo tamto swiadectwo obala si
 
przez inne, wyzsze i bardziej wiarogodne, np. przez swiadectwo 
Pisma sw., albo tez znaczenie i wiarogodnosc przywiedzionej po- 
wagi poddaje si
 w w
tpliwosc przez zaprzeczenie jej kompeten- 
cyi w danej kwestyi i zarazem uzasadnienie swego zaprzeczenia. 
Np. Masillon (w homilii ns Ew. (1 Samarytance) tak wykazuje, 
ze czlowiek swiatowy nie moze si
 skarzyc na ci
zar krzyza, bo 
. 
go nle zna: 


1fielibysm
 prawo powiedziec warn: Popr6bujcie na- 
przod zycia cnotliwego, zanim na nie utyskiwac zacznjecie. 
Jeslibyscie, wedlug wyrazenia Ewangelii, rozpocz
li budo- 
w
 i nie mogli jej dokonac - chociaz niepomyslnosc przed- 
si
wzi
cia wam samym zaiste, czyli, jak mowi Chrystus, 
waszej niebacznosci, niedostatecznosci uzytych przez was 
srodkow nalezaloby przypisac - mielibyscie przynajmniej 
poz6r m6wienia, iz dzielo jest ponad sily wasze. Lecz nie 
uczyniliscie ani kroku dla zbawienia waszego; prowadzili- 
soie dot
d zycie mi
kkie, rozwi
zle, zycie oddane nami
t- 
nosciom, zycie niepozyteczne; wi
c dlaczego wydajecie s
d 
o rzeczy, kt6rej wcale nie znacie? M6wcie nam 0 zyciu 
swiatowem, a wowczas b
dziemy was sluchali... W tern je- 
stescie wytrawnymi s
dziami... Gdy jednak mowa 0 zyciu 
chrzescijanskiem, zamilkn
c wam trzeba; nie wasza to rzecz 
rozprawiac 0 jego surowosci, jego przykrosciach; sarno tyl- 
ko doswiadczenie moze tu rozsti'zygac. Naprz6d tedy spr6- 
bujcie, zerwijcie ze swiatem, wyrzeczcie si
 waszych na- 
mi
tnosci, a potem i dopiero, potem powiedzcie nam, czy 
jarzmo Chryt;tusowe tak ci
zkie jest, jak sabie wielu wyo- 
braza. 


c) Niekiedy podniesiony przeciwko prawdzie zarzut da si
 
obalic albo przez proste i wyrazne wskazanie, co wlasciwie si
 
przez niego rozJlmie, albo przez zwr6cenie uwagi na tkwi
c
 
w nim sprzecznosc i wYJlikaj
ce z niego zgubne nast
pstwa (de- 
ductio ad absurdum). Wykazanie sprzecznosci i bezsensu jakiego 
twierdz
nia dziala cz
stokroc nier6wnie skuteczniej, niz najgrun- 
towniejsze pouczenie i wielu obalamuconych pozornerni racy ami
>>>
65 


f 
falszywego zdania, cofa. si
 wobec st
d wyplywajqcych konse- 
kwencyi, kt6rych nie chCll, lub 0 kt6rych nigdy nie pomysleli. 
W taki spos6b latwo np. obalic nast
puj
ce wolnomyslne mnie- 
mania: "Przypadek wszystkiem rzqdzi;" "ICazda wiara jednako- 
wo dobra;" "Ze smierci
 wszystko si
 konczy." Przyklad orato- 
rycznego doprowadzenia zarzutu od absurdum: 


M6wisz chrzescijanie, ze na co si
 przyda cz
stsza 
spowiedz i Komunja sw., kiedy i tak w te same ustawicz- 
nie wpadasz grzechy! A ja ci odpowiem: Wi
c na co si
 
przyda, ze ranD myjesz twarz i r
ce, gdy wiesz, ze si
 
znowu zabrudzisz, ze jutro i pojutrze i codzien to sarno 
trzeba b
dzie czynic? Na co si
 przyda, ze czyscisz ubra- 
nie twoje, gdy jestes przekona,ny, iz one ci si
 wkr6tce 
znowu zabloci i zakurzy? Nierozumnym nazwiesz tego, kto- 
by tak wnioskuj
c, zaprzestal och
dostwa i ciala i odzie- 
nia. Uznaj wi
c, ze i och
dostwo duszy domaga si
 po to- 
bie, abys nie zaniedbywal cz
stszego przjst
powania do 
Sakramentow swi
tych. 


d) JesH kaznodzieja ma powody do mniemania, ze powta- 
rzany zarzut nie pochodzi z rzeczywiscie bl
dnego przekonania, 
lecz raczej z przewrotnego serca, kfore przeczy prawdzie, ponie- 
waz w niej znajduje swoje pot
pienie (takiemi s
 np. w
tpliwo- 
sci co do istnienia piekla, co do niesmiertelnosci duszy), wow- 
czas niema potrzeby wdawac.. si
 we wlasciwe zbijanie; natomiast 
skuteczniejszq b
dzie rzeczq zwocic uwag
 slucbaczow na m
tne 
zr6dlo owych w
tpliwosci i uzialac na popraw
 serca. 
Uboczny sposob zbijania zarzutow zalezy na gruntow- 
nym wykladzie i uzasadnieniu prawdy, na uwydatnieniu jej do- 
broczynnego wplywu, jaki ona wywiera na cnot
 i szcz
sliwosc 
czlowieka tak, iz slnchacz, poznaj
c istotny stan rzeczy, latwo 
pozbywa si
 uprzedzen i w
tpliwosci. Sam bl
d i powqtpiewanie 
nie bywaj
 wtedy wyraznie poruszane, albo najwyzej tak, jako- 
by byly mozebne jedynie w ustach nierozs
dnego lub oprzedzo- 
nego czlowieka, albo ignoranta. Ten sposob obalenia zarzutOw 
jest. najpewniejszy i dla tego bardzo godny polecenia. Zabezpie- 
cza 011 sluchaczow nietylko przociwko temu lub owemu, lecz 
przeciwko wszystkim mo
ebnym w
tpliwosciom, dotycz
cym da... 
Wymo1V3 swi«;:ta.
>>>
B6 


nej prawdy, a przytem nikogo nie wystawia na niebezpieczen- 
stwo poznania z ust samego nauczyciela prawdy nieznanych so- 
bie dot
d zarzut6w i pow
tpiewan i zapami
tania tychze, z za- 
pomnieniem dowod6w za prawd
, na wielk q szkod
 swej wiary 
i zbawienia. 


b) 0 roztropnosci w zbijaniu zarzut6w. 


Zbijanie bl
dow wymaga po kaznodziel prawdziwej, milo- 
sci q chrzescijansk q ozywionej roztropnosci. 1Ia tedy m6wca ko- 
scielny miee wzgl
d j na siebie i na sluchaczow swo- 
i c b, ma nadto wybierac s t 0 sow n y c z a s i odpowiedni w zwal- 
czaniu falszu ton zastosowae. - 
a) Ze wzgl
du na s i e b ie sam ego, ma unikae wszelkie- 
go POZOIU, jakoby mu cbodzilo jedynie 0 przeprowadzenie w I a- 
s n ego mniemania; niech zatem nie przeciwstawia zarzutowi 
wlasnej swojej powagi; niech nie cytuje takicb zarzutow, do kt6- 
rych gruntownego obalenia czy wlasne jego sily, czy czas, ja- 
kim rozporz
dza, nie wystarcz
; lepiej jest bowiem wcale nie 
dotykae zarzutu, niz niedostatecznie na niego odpowiedziee; niech 
nie cytuje bl
dnego pogl
du w spos6b sarkastyczny, szyderczy, 
osmieszaj
cy przeciwnik6w, poniewaz Die 0 to idzie, aby icb za- 
wstydzie, lecz aby przekonac; niecbaj nie- wypacza ich mysli, 
lecz j
 wiernie wypowie, bo tym tylko sposobem przem6wi do 
ich duszy i zdola ich pozyskae prz
z gruntowne zbicie zarzutu. 
Z drugiej strony niechaj sam zarzut nie okaze si
 w wypowie- 
dzeniu bardziej jasnym i dowodnym, niz odpowiedz na niego, 
gdyz inaczej przeciwnik nietylko nie wyrzeknie si
 bl
du, lecz 
owszem, bardziej si
 w nim utwierdzi. 
b) Roztropnosc nakazuj e 0 s z c z 
 d z a e s I a b y chi razem 
z k
kolem nie wyrywac pszenicy. Niebezpiecznq jest rzecz
 po- 
wstawac przeciwko nieszkodJiwym uprzedzeniom ludu. Nie nale- 
zy zapominae, ze zr6dlem wielu bl
dnych mnieman, zabobon- 
nych praktyk i zwyczaj6w bywa cz
stokr06 rzecz swi
ta lub 
pobozna czynnose, nienalezycie zrozumiana, np. niewlasciwe 
uzycie poswi
canych przedmiot6w, swi
conej wody, bezzasadna 
wiara w nieomyln
 skutecznosc pewnej modlitwy. Roztropnosci q 
kierujt\cy si
 kaznodzieja ukaze sluchaczom, ile jest stosownego
>>>
67 


i dobrego w ich mniemaniach i praktykach, pochwali ich gorli- 
wose w przest rzeganiu i zachowywaniu tychze; z drugiej stro- 
ny wykaze to, co ma cech
 bl
du i naduzycia, aby gorliwose 
w dobrem byla dla nich tembardziej pozyteczna i Bogu przy- 
Jemna. 
c) co dotyczy c z a s u, kiedy ma miee miejsce zbijanie za- 
rzutu, najstosowniej uczynie to wtedy, gdy slucbacze juz Sq zy- 
wo przekonani 0 pra wdzie, b
d
cej jego przedmiotem i gdy ja- 
kie uprzedzenie usiluje jq odeprzec czy zaraz, czy w przyszlosci. 
R,oztropnose pasterska wymaga uprzedniego oddzialywania, zdol- 
nego Humic 'v zarodzie powstajftce wsr6d wiernych zgubne 
mniemania i niechrzescijanskie poglqdy, a stqd bacznej uwagi 
na gl6wne tychze zrodla., ktoremi s
: niemoralno
e, praktyczny 
indy ferentyzln , niedostateczna nauka religii, zle wychowanie, 
zaniedbywanie sluzby Bozej, sluchania kazan i nauk, lub me- 
chaniczne tylko uczestniczenie w tychze, niebezpieczne ksi
zki, 
zwlaszcza powiesci niemoralne i bezbozne, antyreligijne czasopi- 
sma, obcowanie z bezboznYlni i z6psutymi ludzmi. Do duszpa- 
sterza-kaznodziei nalezy zr6dla zlego wsr6d swych owieczek wcze- 
snie poznac i tymze gorliwie a roztropnie zapobiegae, a w ten 
spos6b bez\V
tpienia wielu zarzutom drog
 zatamuje. 
d) Nakoniec jakim ma bye sam ton zbijania zarzutu. za- 
lezy to od okolicznosci, t. j. od os6b, ktorych bl
dne mniemania 
trzeba prostowae, od waznosci prawdy zaczepianej, od miejsca 
i czasu, w jakim to czynic nalezy; wi
c moze on bye lagodny, 
lub nieco surowszy, czasem zdradzajqcy swi
te poruszenie i nie- 
jakie z gorliwosci plynqce zagniewanie. Nigdy wszakze nie wol- 
no dopuszczae si
 osobistych przeciw komukolwiek wycieczek, 
albo ton em pogardliwym przemawiae.
>>>
. 


68 


ROZDZIA;L IV. 


o rozwini
eiu materyalu kaznodziejskiego, ee- 
lem poruszenia serea, ezyli 0 obudzeniu uezuc. 


1. 0 potrzebie poruszania serea, ezyli obudzania uezuc. 
Niedosyc jest nauczac prawdy Bozej tak, aby jq sluchacze 
nalezycie poznali i jako tak
. uznali, nalezy pr6cz tego przedsta- 
wic jej donioslosc, jej zbawcz
 dla nas skutecznosc, smutne na- 
st
pstwa doczesne i wieczne, plynqce z jej zaniedbania w zyciu 
chrzescijanskiem; w ten bowiem dopiero spos6b mozna poruszye 
serce i obudzie takie w sluchaj
cych uczucia, kt6reby poci
gn
- 
ly za sob q wol
 i poprowadzily do odmiany i uswi
cenia zycia. 
Powody, dla kt6rych kaznodzieja winien dzialae na uczucie swe- 
go audytoryum. Sq nast
puj
ce: 1) i uczucie czlowieka, jak 
wszystkie inne jego wladze, ma bye uswi
cone; uswi
ca si
 zas 
przez poznanie i posiadanie prawdy i dobra, znajduj
c w nich 
jednoczesnie pociech
 i szcz
sliwose, kt6ra jest przeznaczeniem 
istoty rozumnej; 2) od poruszenia serca najcz
sciej zalezy poru- 
szenie i uswi
cenie woli, kt6ra za pomocq uczucia t. j. za po- 
mOCq milosci zdolna jest skutecznie 
 mocno sklonie si
 do pra- 
wdziwego dobra i za pomoc
 obrzydzenia odwr6cic si
 od prawdzi- 
wego zla; zdolna jest szukae pierwszego, a uciekac od drugiego. "Si 
poetae dicere licuit, m6wi sw. Augustyn, trahit sua quemque vo- 
luptas, non necessitas, sed voluptas, non obligatio, sed delecta- 
tio: quanto fortius nos dicere debemu
, trahi hominem ad Chri- 
stqm, qui delectatur veritate, deled:atur beatitudine, delectatur 
justitia, delectatur sempiterna vita, quod totum Christus est" 1); 
3) od poruszenia serca zalezy i uswi
cenie umyslu, albowierp. 
milose prawdy usposabia rozum, ze jej szuka ch
tnie i latwiej 
j
 uznaje. Z tego powodu obudzenie uczucia jest jednoczesnie 
takze srodkiem obudzenia i utrzymania uwagi sluchaczow, la- 


1) Tract. 26 in Joan. 


.
>>>
69 


twiejszego ich przekonania i gl
bszego zapisania w ich paml
cI 
gloszonej pra wd y. 
Zreszti:} nieza.wsze VI jednakowej mierze zachodzi potrzeba 
obudzania uczue; zalezy to od zamiaru, jaki sobie kaznodzieja 
zalozyl i od usposohienia sluchaczow. J esli celem mowey jest 
pobudzie wiernych do obrzydzenia grzechu, do bojazni s
d6w 
Bozych, do pokuty, do skruehy, jesli zamierza pocieszye, wlae 
otuch
 w serca i t. d., wowczas bezw
tpienia mocniej winien 
dzialae na uczucie; przeciwnie zas, jesli ma przedewszystkiem 
pouczye, wyjasnie, przekonae, jak t; si
 dzieje w kazaniach do- 
gmatycznych, homiliach, naukach kateehizmowych. R6wniez 
wi
kszy polozy nacisk na poruszenie serca, jesli audytoryum 
znane jest ze swej oboj
tnosci i nieezulosci na dobra wyzsze, 
nadprzyrodzone; jesli uezucie sluchaczow jest zbyt slabe, aby mo- 
glo pobudzie wol
 do dzialania; jesli jest nie nalezycie skierowa- 
ne n p. do niewolniezej bojazni Boga, do zarozumialej grzesznej 
ufnosci, do rozpaczy, albo wreszcie do milosci wyg6d, zmyslo- 
wych rozkoszy, dobr doczesnych, zaszczytow i slawy tego 
swiata. 


2. 0 rodzajach poruszanych na kazalnicy uczuc. 


Wszystkie uczucia, ze wzgl
du na ich natur
, mozna po- 
dzielie na przyj
mne i nieprzyjemne. Do uczue przyjemnych, 
jakie kaznodzieja, stosownie do okolicznosci, moze i powinien 
albo obudzae, albo zwalczae w sercach sluehaczow, nalezq uczu- 
cia radosci, nadziei, czci i milosci. 
a) Uczueie radosci bywa wywolywane przez mocne i zywe 
przedstawienie 0 bee n ego dobra, 0 kt6rego posiadaniu mowi 
nam wlasna swiadomose. Kt\znodzieja ma obudzae w audyto- 
ryum swi
b
 jedynie radose, np. z poznania i posiadania skarbu 
prawdziwej wiary, wesele z Narodzenia Panskiego, z Jego zmar- 
twychwstania i wniebowst
p:enia, z zalozenia Kosc
ola, kt6ry 
nas do nieba prowadzi, z dobrodziejstwa odpuszczania grze- 
chow i t. d. Przeciwnie zas, rozkosze ciala, rozkosz obzarstwa, 
opilstwa i t. p. winien poskramiae i zwalczac. 
b) Uczucie nadziei powstaje z przedstawienia dobra p r z y- 
s zl e go, ktorego osiqgni
cie jest pewne albo prawdopodobne. 
Konieczn
 jest rzeeZq obudzanie i umacnianie pomienionego
>>>
70 


uczucia, 0 He ono dotyczy odpuszczenia grzechow, laski i pomo- 
cy Bozej, osiqgni
cia wiecznego zbawienia i t. d.; z drugiej 
strony zbytni q nadziej
, jak zaufanie wlasnym silom, albo po- 
lozenie calej ufnosci w stworzeniach, nalezy oslabiae i do po- 
rz
dku doprowadzae. 
c) Uczucie czci ma swe zrodlo w rozwazaniu tego; co pi
k. 
ne, cenne i do.skonale; 0 ile skierowane j€'st do osob, nazywa si
 
pow a z ani e m.o s z a c u k i e ill; w najwyzszynl zas stopniu, 
gdy si
 odnosi do Boga, jako do Istoty najdoskonalszej, nosi 
miano u wi e I b i e n i a . U czucie to winno bye przedewszyst- 
kiem obudzane i piel
gnowane, 0 ile ma za przedmiot Boga i 
rzeczy Boze, cn'.)t
, osoby cnotliwe; nalezy je wszakze cZQsto 
zwalczae, oslabiae i trzymae w na]ezytych karbach, ile ze na- 
zhyt nieporz
dnie sklania si
 do przedrniotow, maj
cych wzgl
- 
dnt} jedynie wartose, jak do slawy, znaczenia, do dobr docze. 
snych item sarnem staje na przeszkodzie do prawdziwego 
uswi
cenia. 
d) Uczucie milosci, scisle biorqc, moze dotyczye jedynie 
istot rozumnych, bywa jednak skierowywane i do rzeczy, a po- 
wstaje z zauwazenia tego, co nam si
 podoba w jakiej osobie 
lub rzeczy, albo z rozwazania dobrodziejstw od kogo otrzyma- 
nych. 1\Iilose ku Bogu jest najwyzsz
 milosci
 i regulq, wedlug 
ktorej wszelka inna milase rna bye czy obudzanq i piel
gnowa- 
n
, czy tez zwalczanq i miarkowan
. Bog albowiem jest do- 
brem naj wyzszem, J emu przeto na]ezy si
 milose naj wyzsza. 
On jest zrodlem i sprawcq wszelkiego dobra; wszelkie dobro, 
jakie jest w stworzeniach i przez jakie stworzenia Sq godne mi- 
losci, od Boga pochodzi i jest jedynie wplywem milosci Pana 
Boga. W szelkie zatem stworzone dobro nalezy milowae nie wy- 
l
cznie dla niego samego, lecz dla Boga, przez wzglqd na Boga, 
tak abysrny w niem poznawali i mil.owali Boga, jak poznajemy 
slonce w jego pIomieniach. W szelk q milose przeci wn
 rnilosci Bo- 
zej, np. samolubstwo, milose zmyslow
, nalezy zwalczae; wszelk q 
milose, pomnazaj
cq miloge Pana Boga, np. miloge rzeczy du- 
chowych, milose m
drosci, cnoty, nalezy piel
gnowac i uma- 
cniae; wszelk
 milose rzeczy doczesnych, np. dostatkow, czci, 
zdrowia, zycia, nalezy miarkowac, aby zupelnie zalezala od mi- 
losci Pana Roga tak, by odrzucala wszystko, cokolwiek prze- 
szkadza rnilosci Bozej. N ajwznioSlejsze to zadanie kaznodziei .- 
obudzac miloge ku Bogu i utwierdzae jej panowanie w sercach
>>>
71 


lndzkich i zarazem pami
tae na to, ze w niej zamyka si
 mi- 
lose prawdy, cnoty i wiecznej szcz
sliwosci. 
Uczucia nieprzyjemne, kt6re mowca koscielny winien w slu- 
chaczach obudzae, piel
gnowac, alboli tez zwalczac, o
labiac, 
czy wreszcie miarkowac, s
: smutek, zawstydzenie, zaJ, bojazil, 
rozpacz, pogarda, nienawisc i wspolczucie. 
a) Uczucia smutku, zau;stydzenia i zalu zalez
 na zywem 
niezadowoleniu i przykrosci z powodn zla obecnego. S
 one na- 
der pomocne w zwalczaniu zla moralnego i z tego wzgl
du na- 
lezy je z wszelk
 troskliwosci
 wzniecac i utrzymywac, byle 
tylko wyplywaly ze swiadomosci zaniedbanego obowi
zku, ze 
zgryzoty sumienia, id
cej za utrat q laski Bozej i t. d. Zwalczae 
natomiast lub miarkowac trzeba smutek czysto swiatowy z po- 
wodu utraty d6br doczesnych, z powodu pomyslnosci blizniego, 
wstyd falszywy i t. d. 
b} Uczucie bojazni jest to wielka obawft, pow
taj
ca z wy- 
obrazenia zla grozlcego. Konieczn
 do zbawienia jest bojazn 
Boza, wynikaj
ca. z rozwazania sprawiedliwosci Eoga, bojazn 
s
dow Bozych, wiecznego pot
pienia, grzechu, niebezpieczenstwa 
utraty nieba. Z tego wi
c powodu konieczn
 rowniez jest rze- 
czc} obudzac i utrzymywac w sercach tak
 bojazn. Przeciwnie, 
bojazil ludzk q nalezy zwalczac ustawicznie i wszelkiemi silami. 
c) Uczucie rozpaczy jest gwaUownem niezadowoleniem, po- 
wstaj
ce
 z niemoznosci osi
gni
cia dobra. Jest ono zbawienne 
o tyle, 0 ile np. zawiera w sobie przeswiadczenie 0 niemozebno- 
sci poznania prawd wiary samym rozumem ludzkim, lub osi
- 
gni
cia swi
tosci wlasnemi silami, albo dojscia do prawdziwego 
szcz
scia przez uzywanie samych tylko dobr doczesnych. Nato- 
miast rozpacz 0 milosierdziu Bozem jest grzechenl cittzkim prze- 
ciwko Duchowi sw. 
d) Uczucie poqardy ma swe zrodlo w rozwazaniu tego, co 
jest w przedmiocie niedoskonale, podle, nikczemne; uczucie zas 
gnieu"u' i nienaiflSci powstaje zazwyczaj skutkiem wyrz
dzonej 
krzywdy. Uczucia te kaznodzieja moze obudzac tylko przeciw 
grzechowi, kt6ry jest w samej rzeczy nikczemno:5ci
 i brzydot
, 
kt6ry wyrz
dza czlowiekowi najci
zsz
 krzywd
. Poza tern na- 
lezy je zwalczac i dunli6 w sercach sluchacz6w. 
e} Nakoniec lcsp61czucie rodzi si
 z brania udzialu w cier- 
pieniach blizniego, obudzanie za$ w wiernych pomienionego
>>>
72 


uezucia nader wielkiej jest wagl tam, gdzie idzie 0 okazanie 
w ezynaeh milosci blizniego. 


3. 0 sposobach obudzania uczuc. 


Nieodzo'wnym warunkiem obudzenia uezueia ezyli porusze- 
nia serea sluehaezow jest takiez uezueie samego kaznodziei. J a- 
ko zasadniez
 regul
 postawic tu nalezy, ze k toe h e e inn y e h 
poruszyc, sam ma ezuc gl
boko. Kto zas sam ezu- 
j e g I 
 b 0 k 0, z a w s z e inn y e h p 0 r u s z y C z dol a. Z tego 
wzgl
du kaznodzieja winien konieeznie praeowac nad wyrobie- 
niem wlasnego uezueia, a to mianowieie przez modlitw
, roz- 
myslanie 0 pra wdaeh Bozyeh i urz
dzenie wedlug nieh ealego 
swego zyeia. Nieeh jego seree plonie zyw
 wiar
, ezei
 i uwie]- 
bieniem Pana Boga, pragnieniem zbawienia dusz, swi
tem uezu- 
eiem gor
eej nadewszystko milosei Bozej. Niech z powyzszemi 
enotami pol
ezy wielk
 ezystosc serea, aby je uzdolnic do przy- 
j
eia niebieskiego namaszezenia, jakie Duch sw. daje kazno- 
dziejom wedlug sere a Bozego, a by mogli powtorzyc z aposto- 
lem: "Ewangelia nasza nie byla do was tylko w mowie, ale i 
w moey i w Duehu swi
tym i w zupelnosei wielkiej" (1 Tes. 1,5)- 
Co zas dotyezy blizej sposobu, za pomoe
 ktorego mowea 
duehowny ma dzialac na uezueie sluehaezow, to (odpowiednio do 
psyehologieznyeh prawidel powstawania uezac) zalezy on w ogol- 
nosei na tern, ze przedmioty (zle ezy dobre), przeeiwko lub 
gwoli ktorym ma byc porus zone uezueie, przedstawiaj
 si
 obee- 
nemu ltudytoryum w swej nikczemnosci, podlosei, brzydocie, 
zlosei i t. d., lub tez przeeiwnie w swej dobroci, pi
knosci, pra- 
wdzie, wielkosei i t. d., w swej donioslosei i wplywie na szez
- 
scie lub njeszez
seie sluehaj
eyeh, w swej eenie i uzyteeznosei 
dla ieh dobra. Poniewaz \vszakze nie wszysey sluehaeze maj
 
jednakie usposobienie i poniewaz nie wszystkie uczueia dadz
 
si
 obudzic jednymi i tymi samymi sposobami, wi
e do kazno- 
dziei nalezy wynalezc i obrac odpowiednie drogi, aby trafic do 
wrzystkieh sere, wszystkie pornszyc, umoeni6 w nieh uezueia 
dobre, a zwalezyc lub oslabic uezueia zle j nieporz
dne. 
Ma tedy mowea koseielny pami
tac, ze uezueia odpowie- 
dnie s
 naturze wyobrazen, uzytyeh ,do ieb wywolania. A po- 
niewaz w nauezaniu religijnem nalezy obudzac jedynie religijne
>>>
73 


uczucia, albo tez. uczucia mniej szlachetne podnosie do wy- 
sokosci reJigijnych, wi
c do takiego celu przedewszystkiem 
uzywae nalezy -wyobrazen religijnych. . Wybor zas owych wy- 
obrazen religijnych w wypadkaeh konkretnych zalezee b
- 
dzie od szczegolnyeh wlasnosei poruszanyeh uezue. Tak np. 
celem obudzenia religijnego uezucia bojazni Bozej, posluszen- 
stwa, milosei, wdzi
cznosci wzgl
dem Boga , nalezy przedstawie 
J ego nieskonezon
 doskonalose, nieskonezony majestat, pot
g
 
i wielkose, m
drose i swi
tose, milose i dobroe Boz
 wzgl
dem 
nas, jak ona si
 okazuje w dobrodziejstwaeh Bozych, zwlaszeza 
zas w tajemnicy Odkupienia, m
ki i smierei Zba wieiela i t. d. 
Celem obudzenia w sluchaj
cych moralnego uczueia' milosci sie- 
bie samych i podniesienia go do rzt:tdu uczue religijnych, nale- 
zy im przedstawie wysok
 ieh god nose, przypominaj
c im, ze 
s
 na obraz Bozy stworzeni, ze s
 dzieemi Boga, powolanemi 
do podobienstwa z Nim i do wsp6ldziedziezenia w Jego krole- 
stwie, ze sam J ednorodzony Syn Ojca Niebieskiego stal si
 czlo- 
wiekiem gwoli ich zbawieniu, ze s
 Jego braemi, kosciolami 
Ducha sw., przedmiotem najezulszej troskliwosci Pana Boga, ze 
si
 znajduj
 pod opiek
 Jego Swit:ttych, aniolow i t. d. 
1Ia dalej kaznodzieja pami
tae, ze wyobratenia przezen 
uzyte celem porus zenia zamierzonych uezue winny bye w odpo- 
wiedni sposob przedstawione i rozwini
te, aby w samej rzeczy 
zdolne byly takie wlasnie uezueia obudzie. Nie wystarczy prze- 
to w suehych slowaeh przedstawie dobro ezy zlo, dla lub prze- 
ciw ktoremu pragniemy poruszye uczueie; potrzeba mianowieie 
za pomoe
 wykladu, objasnienia, uzmyslowienia i innych srod- 
kow retoryeznych jasno i dobitnie, wyraznie i zywo, prawdziwie 
i gruntownie przedstawic, jak wazne i konieczne, jak pozyteez- 
ne i zbawienne, jak pi
kne i poei
gaj
ce jest dobro, dla kto- 
rego cheemy zniewolic seree sluehaeza; albo przeciwnie, jak 
przeciwne, jak bezecne, jak szkodliwe i zgubne, jak wielkie jest 
to zlo, od kt6rego pragniemy odwiesc jego uezueie. Aby np. 
obudzie w audytoryum uczueie radosci z Narodzin Syna Bo- 
zego, niedosyc jest powiedziec: "Radujeie si
! N arodzenie Syna 
Bozego jest jedn
 z najwi
kszych spraw milosci Boga ku nam 
ludziom." Nalezy. tu jeszcze jasno i prawdziwie, odpowiednio do 
okolicznosci) przedstawi6- poszczegolne laski i dobrodziejstwa, 
jakie przez tajemnice W cielenia i N arodzenia dostaly si
 nam 
w udziale.
>>>
74 


Ma wreszcie m6wea koseielny pami
tac i 0 tern, aby w ea- 
lym, u
ytym przezen sposobie przedstawienia rzeezy uwydatnial 
si
 odpowiedni tOD, ani obliezony sztueznie na poruszenie slu- 
ehaez6w, ani tez stoj
ey na przeszkodzie temu poruszeniu. W tym 
eelu nalezy z jednej strony unikac wszelkieh mysli i wyrazen 
niestosownych, plaskieh i niesmaeznyeh, nieodpowiednieh obra. 
z6w i por6wnan, sposob6w m6wienia i przyslow gminnyeh, po- 
spo1ityeh, albo zartobJiwyeh i doweipnyeh, z drugiej zas - zbyt 
kwieeistego stylu, przeslodzonyeh frazes6w, wszystkiego eo sztu- 
ezne, przesadzone (zwlaszeza. gdy si
 ehee do gl
bi przej
c ser- 
ee sluehaeza), wszelkieh gorzkieh wyrzutow, obrazliwyeh wybu- 
ehow i t. d. N atomiast potrzeba mysli wyrazac tak, jak je serce 
zwyklo wypowiadac. Kaznodzieja ma mowic j
zykiem uczucia, 
jesli chce poruszac serea. l\lowa serea ma w sobie przyrodzon
 
s e r de c z nos c; sztuk
 jej nie nab
dzie, sluehacz j
 zrozumie, 
gdyz co z serea wychodzi, trafia rowniez do serea. l\fowa serca 
p 0 c i 
 g a, nla bowiem na mysli za wsze i bezposrednio slucha- 
jqee otoezenie, niem jest zaj
ta tak, iz kazdy s
dzi, ze kazno- 
dzieja mowi tylko do niego. Mowa serea jest z y w a, bogata 
W obrazy, przenosnie, figury. Z mow
 serea ma si
 zg
dzac 
i sposob mowienia i cala postawa glosiciela prawdy i cnoty. 
Uczucie winno si
 wyrazac w tonie jego glosu, jasniec z jego 
oezu, uzewn
trzniac si
 w jego gestaeh i ulozeniu, zniewalac 
sw
 szczerosei
 i naturalnosci
, gdyz na tern, co sztnezne i wy- 
muszone, sluehacz latwo si
 pozna, przed falszywem uczueiem 
serce swe zamknie i nawet dla samej pra wdy got6w uezynic je 
niedostEtpnem. Nieeh przeto mowa i ulozenie kaznodziei b
dzie 
doskonale pra wdzi wem i swi
tem wyrazeniem jego wewn
trz- 
nych uczuc i zarazem dzielnosei prawd Bozyeh, kt6rych jest 
nauczycielem.
>>>
75 


ROZDZIAL V. 


o rozwini
ciu materyalu kaznodziejskiego, ce- 
lem "'poruszeJlia woll, czyli ° owocnoscl kazno- 
dziejskiego nauczania. 


1. 0 potrzebie owocnego nauczania. 
Owocnosci
 nazywa si
 taka wlasnose kaznodziejskiego na- 
uczania, przez ktor
 Boska prawda zdolna jest dzialae skuteez. 
nie na wol
 i zycie sluehaeza i przez to sprawie jego uswi
ee- 
nie. Owocnose zatem nauezania ma na celu uswi
eenie woli ludz- 
kiej t. j. urobienie jej wedlug woli Pan a. Boga, albo zgod
 woli 
lndzkiej z poznan
 prawd
 wiary sw. 
Tak przepowiadae slowo Boze, aby ono uswi
eilo wol
 i zy- 
cie czlowieka, rzeez to nieodzownie konieezna, albowiern uswi
cenie 
to jest ostateeznym eelern powolania kaznodziejskiego i swi
tose ma 
bye zadaniem kazdego czlowieka. "Sanctifiea eo
 in veritate, sermo 
tuus veritas est" (Joan. 17, 17). "Haec est voluntas Dei, saneti- 
ficatio vestra" (1 Thess. 4: 3). Do tego zas uswi
eenia niedosye 
jest znae prawd
 i uznae j
 t. j. niedosye jest wiedziee i wierzye, 
owszem niedosye jest przemijaj
eyeh poruszen serea: potrzeba 
nadto zyeia. wedlug wiary, ezyli wiary dzialaj
cej przez milose. 
Nalezy przeto prawd
 Boz
 tak przedstawie, aby ona przenik- 
n
)a i uswi
eila c a I e go ezlowieka, 'v s z y s t k i e w I adz e je- 
go duszy, nie sam tylko rozum i uezueie. 
Ze wzgl
du nn sluchaezow, owocne przedsbtwienie pra wdy 
zalezy przedewszystkiem od ich stanu moralnego, ktory ma bye 
dla kaznodziei wskazowk
, jakie praktyezne prawdy (obowi
z- 
ki) i jakie prakt.yczne strony prawd teoretyeznych i do jakiego 
stopnia uwydatniae powinien. Glowne stany moraine (maj
ee ro- 
wniez wiele stopniowan) Sfl nast
puj
ce: 1) stan grzechu to jest 
woli odwroconej od Boga, uwiklanej w grzeehy smiertelnej 2) 
stan sprawiedliwosci t. j. dobrej, Bogu poddanej woli, ktora je- 
dnak jeszcze woln
 nie jest od grzechow powszednich: 3) stan 
doskonalosci t. j. woli swi
tej, spelniaj
cej cnoty w stopniu he-
>>>
76 


roicznym i coraz bardziej wyzwalaj
cej si
 od przewinien lek- 
kich i od niedoskonalosci. Przeto ze wzgl
du na sluchaczow, 
owocne przedstawienie prawdy jest n a j bar d z i e j pot I' z e b- 
n e d 1 a g r z e s z n i k 0 w, ktorych nalezy nawrocie i podzwi- 
gn
e do stopnia sprawiedliwosci; jest to pot I' z e b n e d I a s I a- 
bye h, ktorych nalezy utrzymae i umocnie w stanie sprawiedli- 
wosci, ust.rzedz od niebezpieczenstw, gro

cych cnocie, jak i od 
upadkow, zwlaszcza w grzechy ci
zkie. "Non necesse habent sa- 
ni medico, sed qui male habent. Non enim veni vocare iustos 
sed peccatores" (Mar. 2, 17). "Qui perseveraverit usque ad fi. 
nem, salvus erit". Lecz dobr
 i potrzebn
 takze jest rzecz
, 0 ile 
na to okolicznosci pozwolq i sprawiedliwych podnosi6 do stann 
prawdziwej doskonalosci, i doskonalych juz w niej utrzymywae 
i umacniae. "Qui iustus est, iustificet
r adhuc et sanctus sanc- 
tificetur adhuc," (Apoc. 22, 11). Z drugiej strony szkodliw
 jest 
rzecz
 ustawiczne moralizowanie, uwzgl
dnianie zawsze jednego 
tylko stanu moralnego, lub pewnych cnot i grzechow z pomi- 
ni
ciem innych, ktorych omawianie z ambony rownie, albo i bar- 
dziej jest potrzebne; przez to bowiem na ,drugi plan schodz
 in- 
ne cele kaznodziejskiego nauczania, a w sluchaczach natomiast 
wyradza si
 ckliwose i uprzykrzenie. 


2. 0 sposobach i srodkach do poruszenia woli. 


Dwojak
 drog
 ma przed sob
 kaznodzieja, pr3gn
cy uswi
- 
cie wol
 sluchaczow t. j. usiluj
cy sprawie, aby sluchacze po- 
znan
 i uznan:}, przyj
bh ocenion
 i umilowan
 prawd
 Boz
 
w czyn i w zycie wprowadzili. Pierwsza dl'oga -. wskazanie od- 
powiednich do tego powodow i srod)row, druga - usuLi
cie 
przeszk6d do skutecznego poruszenia woli. 
Powodami nazywaj
 si
 wyobrazenia, zdolne wywolae moc- 
ne postanowienie urz
dzenia wewn
trznego i zewn
trznego zy- 
cia wedle tego, co sluchacz jako prawdziwe i obowi
zuj
ce po- 
znal, uznal i oceni!. Powody mog
 bye albo przygotowawcze, 
albo wlasciwe, albo przyklady poruszaj
ce. 
A. PrzygotO'lcawcze powody s
 te, ktore wprawdzie jeszcze 
woli nie sklaniaj
, jednak toruj
 drog
 powodom wlasciwyrn. J e- 
sli wola ma si
 stae wrazliw
 na powody wlasciwe, nalezy prze- 
dewszystkiem obudzie w umysle sluchacza otuch
, ze wskazane
>>>
77 


dobro mozebne jest do spelnienia. Ktoby bowiem jeszcze w
tpil, 
czy mozebnem jest wykonanie powzi
tych postanowien, ten pe- 
wno nie uczyni post
pu w cnocie. Nalezy wi
c obudzie w slu- 
chaczach potrzebn
 do tego ufnose i m
stwo, mianowicie przez 
wskazanie, jak wiele moze silna wola (ile ze i wlasna ich swia- 
domose i tylekroe stwierdzone doswiadczenie innych uczy, iz 
w samej rzeczy mozli wem jest wy konanie tego, czego Bog po 
nas wymaga), jak niezawodnt1 jest pomoc Boga, ktory lask
 swo- 
jq. obudza i wspiera usilowania ludzkie; jak wreszcie pouczaj
- 
c
 w tej mierze zach
t
 stanowit1 wielkie wzory przeszlosci i te- 
I .. ,. 
raznleJ SZOSCl. 
B. Wlasdwe powody s
 te, ktore wprost atakuj
 wol
 i wy- 
woluj
 skuteczne postanowienie spelnienia tego, co rozum uznal 
jako obowit1zek. Wszystko, co ma chrzescijanin czynie i do cze- 
go go kaznodzieja sklonie powinien, zawar! Chrystus w przyka- 
zaniu milosci: a) B
dziesz milowal Pana Boga twego nade- 
wszystko, b) a blizniego twego jako siebie samego (Luk. 10, 27). 
Aby zas czlowiekowi ow potrojny obowi
zek ulatwie, wlal wen 
Stworca trojaki pop
d: a.) reI i g i j n 0 - m 0 r a 1 ny, poci
gaj
cy 
go do Boga, najwyzszego dobra i do wszystkiego
 co jest praw- 
dziwe dobrem, 
) a I t r u is t Y c z ny, sklaniaj
cy do zyczliwej 
uczynnosci wzgl
dem wspolbliznich, r) wreszcie ego i sty c z n y 
w dobrem znaczeniu tego wyrazu. Przeto usilowaniem kazno- 
dziei b
dzie przez opowiadanie prawdy Bozej obudzie w slucha- 
czach milose ku Bogu, ku bliznim i ku nim samym i spozytko- 
wae j
 jako motyw do poruszenia woli; sama bowiem milose 
ostatecznie porusza wol
: co czlowiek miluje, tego poz
da, do 
tego dl\zy, to czyni; a poniewaz milose ze wzgl
du na swoj 
przedmiot jest trojak
, wi
c i powody wlaaciwe do poruszania 
woli s
 trojakie: prawdziwa milase Boga, prawdziwa milose bli- 
zniego i prawdziwa milose siebie samego; w tej trojakiej milosci 
wszystkie inne powody maj
 swe zrodlo. 1. Celem poruszenia 
woli sluchaczow do milosci ku Bogu, kaznodzieja winien obudzie 
w nich pop
d religijny; z tego wzgl
du ma przedstawie, czem 
jest Bog dla wszechswiata, dla czlowieka, dla siebie samego. I} 
Dla swiata jest Stworc
, dawc
 bytu i zycia wszystkiemu, co 
istnieje; jest zachowawc
, Panem najwyzszym tak swiata cale- 
go, jak w szczegolnosci czlowieka. 2) Jest Ojcem. Przyjacielem, 
Zakonoda wc
, S
dzi
 naszym i nasz
 nagrod
 wiekuist
. Zwlasz- 
cza nalezy akcentowae, co Bog dla czlowieka uczynil i jeszcze 


.
>>>
78 


czyni: dal mu zycie duchowe i cielesne i utrzymuje je w nim co- 
dzien, co moment; - dal mu Syna swego. We wcieleniu, zyciu, 
mfice, smierci i uwielbieniu Zbawicie]a. posiada mowca koscielny 
niewyczerpany skarb niewymownie mocnych i cZl1lych powodow; 
dal mu Dncha sw. i Kosciol tymze duchem kierowany, a w Ko- 
8ciele laski przeobfite, swi
t
 O:fiar
, N. Sakrament i t. d.; - dal 
mu 
fary
 i Swi
tych na wzor i za or
downikow, dal anioly 
swoje za str6z6w i opiekunow; dal przyczyn
 niebian i modly 
wiernych, zyj
cych ku pomocy zmarlych, splacaj
cych dlngi 
grzechowe w czyscu;-przyobiecal chwa]ebne zmartwychwstanie 
i wiecznosc blogoslawion
. W szystkie owe powody Kosci61 po- 
daje i przypomina stosownie do czasu i uroczystosci, aby kazno- 
dzieja robil z nich uzytek celem uswi
cenia wiernych. 3) Ze 
wzg]
du na siebie samego Bog jest Istot
 najdoskonalsz
, 
sam
 dobroci
 i milosci
, niema przeto nic pi
kniejszego i 
podnioslejszego nad podobanie si
 Temu, ktory jest dobrem 
najwyzszem i najmilszem: "B
dzcie tedy doskonalymi, jako 
i Ojciec wasz niebieski doskonaly jest" (Mat. 5, 48). Ku 
milosci Bozej pobudza rowniez i m 0 r a I ny pop 
 d, poci
- 
gaj
cy do poznanego dobra, a odpychaj
cy od poznanego 
zla. I ten pop
d ma kaznodzieja obudzic w sluchaczu, uswiado- 
mic mu ow glos wewn
trzny przez samego Stworc
 w serce 
czlowieka wlany i obudzic powinnosc sluchania go i posluszeit- 
stwa dla niego. Z cal
 tedy stanowczosci
 glosiciel slowa Boze- 
go, co dobre jest, dobrem nazywac, a co zle, zlem i niegodzi- 
wern mianowac b
dzie; powola si
 na glos sumienia sluchacz6w, 
na swiadomosc ich ludzkiej, owszem chrzescijanskiej godnosci, 
na zdanie ludzi swi
tobliwych, IDl1drych i powaznych; przedsta- 
\vi to, co pi
kne, szlachetne i wiellrie w uczuciu i w czynie, 
w barwach zywych i pi
knych, co zle, nikczemne i t. d. w ca- 
lej swej brzydocie i przewrotnosci; doprowadzi wreszcie do tego) 
aby sami sluchacze wlasn
 wol
 zdecydowali si
 si
gn
c po na- 
kreslon
 im pi
knosc cnoty i obrzydzili przedstawion
 sobie zlosc 
grzechu. II. Dla poruszenia woli sluchacz6w do prawdziwej mi- 
losci blizniego, opowiadacz prawdy Bozej winien obudzic w nich 
wrodzony kazdernu czlowiekowi pop
d altruistyczny, b
d
cy zr6- 
dIem zyczliwosci, wspolczucia, wspolradosci i wdzi
cznosci. W tym 
celu niechaj 1) tak nakresli polozenie blizniego, aby jej slucha- 
cze odczuli, jak swoje wlasne; 2) niech oka
e, jako wszyscy po- 
trzebujemy wsp6lczucia i milosci innych; 3) niech przedstawi,
>>>
79 


jak pi
knf}, swi
tf} i owocn
 jest zyczliwose wzajemna, a prze- 
ciwnie, jakie s
 nast
pstwa nieczulej oboj
tnosci wzgl
dem bli- 
znich; 4) niech nie przestaje wskazywa.e na chrzescijanskie przy- 
kazanie milosci, ktorego wypelnianie jest cech
 prawdziwego 
chrzescijanina, na wspaniale obietnice do niego przywi
zane i na 
cittzkie kary, zapowiedziane na tych, co grzesz
 brakiem milosci. 
1lI. Wreszcie kaznodzieja katolicki moze i powinien do porusze- 
nia woli zuzytkowae dobrze zroznmian
 milose wlasn
 slucha- 
czow. W tym celn nkaze nast
pstwa dobrego i zlego i doczesne 
i w wiecznosci, a st
d zaczerpnie roznorakich, b
dz poruszaj
- 
cych, b
dz wstrz
saj
cych powod6w. Powolywae si
 na docze- 
sne nast
pstwa post
powania ludzkiego, jako na motywy pobu- 
dzaj
ce lub od wodz
ce, wolno jest glosicielowi prawdy Bozej, 
jednak winien je zawsze oceniae ze stanowiska nadprzyrodzone- 
go i w odnie8ieniu do Boga, ktorego swi
tose i sprawiedliwose, 
m
drose i dobroe je dopuszcza. W ten sposob utrzyma zdala od 
sluchaczow wszelkie samolubne, czysto ziemskie pobudki. Co do- 
tyczy nast
pstw spraw ludzkich dla wiecznosci, najstosowniejsz
 
jest rzecz
 nzywae jako powodow r z e cz y 0 s tat e c z n y c h 
czlowieka; te bowiem na ogol bardziej niz inne motywy, zdolne 
s
 poruszye i przerazie zbawiennie wol
, odwiesc j
 od zlegrJ 
i sklonie do dobrego. 'Viele tu zalezy n
 tem, aby tak dobre, 
jak zle skutki czynow przedstawie w barwach zywych, jednak 
nieprzesadzonych, izby sluchacze powi
zan
 z posluszenstwem 
lub nieposluszenstwem woli Bozej szcz
sliwose, czy tez nieszcz
- 
scie wlasne nietylko :
rozumie1i, lecz zarazem jakoby oczyma 
ogl
da1i i dotykali r
koma. 
C. Trzeci
 wreszcie kategory
 powod6w stanowi
 przykla- 
dy poruszajqce. Maj
 one wielki wplyw na ,vol
, wed lug po- 
wszechnie znanego wyrazenia: exempla trahunt. Jedne z nich, 
zach
caj
ce, okazujt} mozliwose spelnienia obowi
zku, obudzaj
 
ch
e do nasladowariia, dodaj
 odwagi do wytrwalosci; inne - 
odstraszaj
ce - wykaznj
 smutne nast
pstwa zlych czyn6w, slu- 
z
 ku przestrodze, pobudzaj
 do czuwania, rodz
 obrzydzenie 
nawet malych uchybien, tak latwo prowadz
cych (jak to z przy- 
kladu powinno bye widoczne) do ci
zkich wyst
pk6w. 
Co dotyczy uzycia. poruszaj
ch przykladow, nast
puj
cych 
regul trzymae si
 nalezy: 1) Wszystkie przyklady maj:} bye do- 
stosowane do wieku, stanu, polozenia, wyksztalcenia i wyobra- 
zen. sluchaczow, albowiem zdarzenia, dotycz
ce os6b naszego wie-
>>>
80 


ku i powo}ania, naszych ziomk6w i tych, kt6rzy w podobnych 
co i my warunkach si
 znajdowali, daleko gl
bsze na nas wy- 
wieraj
 wrazenie, gdyz s
 nam blizsze i dla tego zywiej do nas 
przemawiajq. 2) Przyklady z a c h 
 c aj 
 c e winny, 0 ile mozeb- 
na, bye brane z zycia takich os6b (Swi
tych), kt6re s
 bardziej 
znane sluchaczom i bardziej przez nich szanowane i milowane. 
Ich zycie i czyny maj
 bye ukazane z prawd
, bez zadnej prze- 
sady, aby znae bylo skutecznose laski Bozej, lecz zarazem i gor- 
liwe ich z lask
 wsp61dzialanie i ustawiczne krok za krokiem, 
nie bez wytrwalych walk i ci
glych wysilen post
powanie na 
wyzyny doskonalosci, jak
 w nich podziwiamy i dla jakiej czci- 
my w nich nasze wzory. Przedsta wienie rzeczy winno bye ta- 
kie, aby sluchacze podany sobie przyklad, przynajmniej do pe- 
wnego stopnia. mogli nasladowae. 3) Przyklad6w 0 d s t r as z a- 
j 
 c y c h zazwyczaj nie nalezy brae z zycia os6b wysoko posta- 
wionych, lub dla swego urz
du czy godnosci maj
cych znacze- 
nie w oczach sluchacz6w; ci bowiem latwo st
d moglihy 
wzi
e okazy
 do uniew:inniania w sobie podobnych wykrocz
n, 
albo do pogardy czy lekcewazenia os6b takie urz
dy czy go- 
dnosci piastuj
cych. Trzeba r6wniez unikae uzywania przykla- 
daw poruszaj
cych zmyslowo wyobrazni
, lub ukazuj
cych spo- 
soby i srodki do popelnienia grzechu. To, co wyst
pek ma w so- 
bie pon
tnego i olsniewaj
cego, nalezy albo zupelnie pominl:le, 
albo co najwyzej tak dotkn
e, izby st
d okazala si
 znikomose 
i falsz owego blasku i pon
ty; z drugiej strony cala szkarada 
i smutne nast
pstwa grzechu zywemi jakby barwami malowae 
si
 winno, aby te ostatnie bez porownania mocniejsze wywarly 
wrazenie, niz zabronione powaby zlego. 
Wszystkie dot
d podane sposoby do poruszenia wo1i maj
 
przewaznie chwilow
 tylko skutecznose. Tymczasem powinnosci
 
kaznodziei jest wyrobie w sluchaczach habitualn
 sklonienie woli 
ku dobremu; srodki ku temu celowi znajdzie w z d row e j k a- 
t 01 i c k i e j a see t y c e: Pouczae przeto i polecae b
dzie nale- 
Zyte stosowanie srodk6w do osi
gni
cia cnoty, przedewszystkiem 
zas zaprzanie siebie samego, jako najpierwszy i niezb
dny wa- 
runek i podstaw
 do poprawienia siebie i do urz
dzenia zycia 
po chrzescijansku; wdrazae swi
t
 bojazn i gl
boki szacunek dla 
przykazan Boga i Kosciola; obudzae i utrzymywae w slucha- 
czach gor
c
 milose ku Bogu i Jezusowi Chrystusowi. Cal
 sil
 
wymowy nie zaniecha nastawae na wykonywanie praktyk reli.
>>>
. 


81 


gijnych, mianowicie modIitwy, pilnego uczestniczenia w slu
bie 
Bozej, cZQstego przyjmowania Sakrament6w sw., serdecznej czci 
Bogarodzicy i SwiQtych Panskich i t; d. 


3. 0 usuwaniu przeszk6d do skutecznego poruszenla wolf. 


J ak rozumowi tak rowniez i woli sluchaczow stojq na dro- 
dze do dobrego pewne przeszkody. S
 to po k u s y, odwodzqce 
od Boga i podniecajqce do nieposluszellstwa Jego swi
tym 
przykazaniom, wkladaj
cym na wszystkich obowi
zek zaprzania 
siQ grzesznych pozqdliwosci, zycia trzezwego, sprawiedliwego 
i poboznego ('ryt. 2, 14). Pokusy owe s
 albo wewnQtrzne albo 
zewnQtrzne, a obfitem ich zr6dlem jest trojaka pozqdJiwose: cia- 
la, oczn i pycha zywota ( 1 Jan. 2, 16), przeciwna trojakiemu 
pop
dowi, jaki Stworca wlal w serce czlowieka ce]em ulatwie- 
nia ruu jego trojakiej powinnosci: milowania Bog, siebie i bli- 
znich. 
Pycha zywota zdaje siQ Ctmie god nose ludzk
, chce 
yc 
odpowiednio do tej wysokiej godnoSci, lecz w istocie podl1osi 
si
 nad miarQ, nie chce uznac Boga nad sob
, albo nie widzi 
w Nim wy1llcznie zrodla wszelkiego swiatla i laski, nie czci Go 
jako 0 calq nieskonczonose stojqcego wyzej od czlowieka. St
d 
pyszny wstydzi siQ sluzye Bogu, jak potrzeba. POZqdliwose cia- 
la m
ci pojQcia, glosi falszywq szcz
sliwosc, podaj
c dobra zni- 
kome za pra wdziwe, rzeczom wzglQdnym nadajqc wartosc abso- 
lutnq, rozkosze wzbronione uznaj
c za godziwe i dozwolone; lub 
tez zaprzecza zwi
zku cnoty z prawdziwem szczQsciem czlowieka, 
a w)7stQpku z nieszcz
scieru. Pozqdliwose oczu jest cZQstokroc 
nastQpstwem poz
dliwosci ciala; albowiem by uzywae, potrzeba 
miee srodki ku temu. Niekiedy jednak stawia sobie za cel sa- 
. 
mo tylko posiadanie dobr doczesn,ch, a wowczas tembardziej 
jest hallbi
c
, bo gasi poczucie sprawiedliwosci i miloSci bliznie- 
go. Z tej trojakiej poz
dliwosci bioPl pocz
tek wszystkie nie- 
mal wymowki i wybiegi, za pomocll kt6rych wola usiluje uchy- 
lie siQ od zachowania pra wa Bo
ego. N p. czcZQ Boga sercem, 
poco zewnQtrzne obrz
dki? Sam Chrystus nakazuje czcic Boga 
w duchu; sluzQ Bogu na sw6j spos6b, nie chcQ bye bigotem, 
poboznisiem; trzeba sobie zycie uprzyjemnie. Sam Pawel sw. 


Wymowa SWi
ta. 


6 


,
>>>
82 


powiada: "Zawsze siQ weselcie u (1 Tess. 5, 16). Co jest od natu- 
ry zle bye nie moze, gdyz od Boga pochodzi. Poboznose chle- 
ba nie da; tylu dobrych widzi siQ W biedzie lub w przesl
dowa- 
niu, ty lu zlych we czci i pomyslnosci. Nie mogQ rozdac wszyst- 
kiego, nie wiern, jak dlugo pozyjQ. Niczego z sob
 nie wezmQ, 
po mojej smierci wszystko to zostawiQ. Trzeba oszczQdzac, osz- 
cZQdnose jest cnot
. Biedny niech swoj los znosi; Bog, ktory roz- 
ne ludziom losy rozdaje, do tego go przeznaczyl i t. d. 
Przeszkody do poru szenia woli nalezy albo us u w a 0, albo 
jesli to jest niemozebne, przynajmniej uczynie n i e s z k 0 d 1 i - 
we mi. Osi
ga siQ to, jak i przy zbijaniu zarzutow rozumowych, 
albo posrednio, albo bezposrednio. Po s red n i a d r 0 g a wtedy 
ma miejsc4?, gdy kaznodzieJa tak mocne podaje. powody celero 
.. sklonienia sluchacza do spelniania wskazanych mu przykazan i 
powinnosci, iz wymowki przeciwne, trzymajqce na uwiQzi serce 
i w()l
, same upadaj
, sklaniaj
c skutecznie obie te wladze na 
stronQ obowi
zku. Be z po s red n i 0 powstaje mowca na prze. 
szkody, wyka
ujqc nikczemnose pokus; ku temu jednak trzeba 
zbadae ich zrodlo: bQdzie niem falszywe przekonanie lub tez 
" 
swiadomie do grzechu naklonione serce i wola, t. j. namiQtnose 
usilujqca siebie usprawiedliwie wszelkiego rodzaju wymowkami. 
'V pierwszym razie na]ezy post
pie tak, jak wyzej bylo wska- 
zane, gdysmy mowili 0 zbijaniu zarzutow, ktorych zrodle.ID jest 
blQdne przekonaniej w drugim, gdy namiQtnose jest sluchaczowi 
przeszkod
 do poddania siQ prawu Bozemu, kaznodzieja nastQ- 
puj
cymi ma siQ kierowac przepisami: 1) Zwrocie uwag
 wier- 
nych na te okolicznosci, w ktorych wola i serce znowu latwo 
mog
 odst
pie od poznanego i uznanego podczas kazania obo- 
wiqzku, co mianowicie dzieje siQ zazwyczaj wowr.zas, gdy spel- 
nienie woli Bozej zwi
zane jest z ofiarq, PoswiQceni'eID, wiQk- 
szym wysilkiem; np. gdy idzie 0 usuniQcie grzesznej okazyi, 
o wspomozenie potrzebuj
cego, 0 pojednanie siQ z nieprzyjacie- 
lem, 0 zwrocenie cudzej wlasnosci, o' odmowienie sobie zmyslo-' 
wej rozkoszy
 2) Poddawac. im odpowiednie srodki do latwiej- 
szego obudzenia w sobie stanowczosci woli, ilekroc tego wymaga 
zwalczenie pokusy, np. wspomnienie w danej chwili na obec- 
nose Paha Boga, sta wienie siQ mysl
 na lozu smiertelnem, albo 
przed trybunalem N ajwyzszego S
dziego i zapytanie siebie, ja- 
kfmby siQ wowczas chcialo widziec pod wzglQdem zachowania 
siQ W obecnej pokusip. 3) 'Vreszcie na zwyczajne wymowki i wy-
>>>
83 


biegi grzesznikow poda wac jako antidotum niew
tpliwe wyroki 
Boze z Pisma sw. 



 


ROZDZIA;L VI. 


o uporz
dkowaniu materyalu kaznodziej- 
skiego. 


Uporz
dkowanie materyalu kaznodziejskiego 1110ze bye dwo- 
jakie, w znaczeniu obszerniejszem i w znaczeniu scislejszem. 
"r znaczeniu pierwszem zalezy ono na logicznem i odpowied- 
niem celowi ugrupowaniu calego szeregu nauk i kazan, wedlug 
planu z gory zakreslonego; w znaczeniu drugiem-na nalezytem 
uszykowaniu i powi
zaniri pojedynczych cz
sei kazania. Potrzeba 
uporz
dkowania je
t az nazbyt widoezn
, ono bowiem umozebnia 
i ulatwia poznanie prawdy, pomaga do og3£ni
eia przedmiotu 
kazan, jak i zwi
zku poszczeg6lnych ez
sei i wzajemnego ieh 
stosunku. Uporz
dkowanie materyalu kaznodziejskiego wspoma- 
ga pami
c, toruje drog
 przekonaniu, poruszeniu serra i sklo- 
nieniu woli, gdy przeciwnie z nieladeln w przedstawieniu rze- 
ezy nieomal zawsze l
czy si
 niejasnosc i pogmatwanie, wywo- 
lujqce nieeh
c i przeszkadzaj
ee do osi
gni
cia eel6w kaznoCiziej- 
skich. Dobre przeto uporzqdko
anie winno :.byc zawsze jednem 
z najpierwszych usilowan kaznodziei, tak 
e wzgl
du na szereg 
pojedynczych kazan, jak i ze wzgl
du na budow
 cz
sei kazde- 
go kazania w szczeg6lnosci. 


1. 0 uporz
dkowaniu materyalu kaznodziejskiego w znaczeniu 
obszerniejszem. 


Kolejny szereg tematow kazalnych, stanowi
eych przedmiot 
nauczania koscielnego, bywa albo rapsodyczny albo systematy-
>>>
. 


84: 


czny. Pierwszy ma mleJsce, gdy kaznodzieja obiera tematy we- 
dIng swego upodobania, kieruj
c s.i
 w tern pl'zypadkowymi 

 
motywami, bez zadnego 'YzgI
du na jednosc, 'porzqdek i zwi
- 
zek poszczegolnych przed
iotow, 0 jakich m6wi na kazalnicy. 
'V obec tego sluchacze, nie maj
c sposobnosci do zupelnego i 
gruntownego poznania caloksztaltu prawd wiary sw., gdyz 0 je- 
dnych przedmiotach zdarza im si
 slyszec dosyc cz
sto, 0 innych 
zas calemi latami niema wzmianki na ambonie. Sluszna przeto, 
azeby metod
 rapsodycznego obierania tematow porzucic zupel- 
nie, nietylko jako niedostateczn
, lecz (wed lug powszechnego 
mniemania homiletow) jako godn
 pozalowania plag
 i krzyw- 
d
. wyrz
dzan
 chrzescijanskiemu ludowi przez niektorych ka:' 
znodziejow. J esliby jednak kto nie chcial od niej odst
pic, niech- 
ze przynajrnniej sporz
dzi sobie spis tematow religijnych, 0 ja- 
kich mowic z kazalnicy potrzeba, a z drugiej, strony niech za- 
pisuje tewat, zalozenie i podzialy kazdej mianej przez si
 mowy 
kazalnej; wowczas latwo b
dzie mogl skontrolowac, 0 jakich 
przedmiotach i co mianowicie juz 0 nich mowil, a 0 czem mu 
jeszcze mowic pozostaje, aby sluchaczom swoim dac moznosc 
ugruntowania si
 we wszystkich prawdach wiary i poznania 
wszystkich obowiflzkow chrzescijanskich. 
Systematyczny przeto uklad tematow kazaillych nietylko 
ma pierwszenstwo przed rapsodycznym, leC'z owszern, jest nie- 
omal koniecznosci
, obowi
zkiem zwlaszcza duszpasterza i rze; 
cz
 niezmiernie pozyteczn
. Jesli bowiem wierni maj
 obowi
- 
zek znac wszystkie prawdy wiary i zycie swe wedlug l1ich urz
- 
dzac, jesli ich powinnosci
 jest dac. si
 0 tern wszystkiem po- 
uczac, to z drugiej strony posylani im od Boga nauczyciele, pa- 
sterze, kaznodzieje s
 jak najscislej obowi
zani dac im moznosc 
poznania caloksztalu tego, co w1edziec powinni. Lecz doswiad- 
czenie wskazuje, 
e czysto rapsodyczny, na zadnym planie nie 
oparty szereg tematow, celu takiego nie osiqgnie, zwlaszcza 
w kosciolach, gdzie wi
cej niz jeden kaplan glosi slowo Boze. 
Niema tedy w
tpliwosci, ze aby sumiennie zado
cnczynic po- 
winnosci duszpasterza, nalezy w nauczaniu koscieJnem kierowac 
siEt pewnq systematycznosci
 co do zwillzku i kolejnego nast
p- 
stwa tematow kazalnych. B
dzie to zreszt
 z wielkim pozytkiem 
i dla samego kaznodziei, grlyz uwolni go od klopotliwej trudno- 
sci w wyszukiwaniu na kazdy raz stosownego tematu, w wynaj- 
dywaniu odpowiedniego wst
PU, od zbyt cz
stego powracania do
>>>
85 


tego samego przf'dmiotu i od nieuknionych wobec tego wszyst- 
kiego komunal6w. Kilka lat systematycznego prowadzenia kazan 
wystarczy do opanowania przez kaznodziej
 caloksztaUu mate
 
teryalu, stanowi
cego przedmiot koscielnego nauczania i do na- 
bycia tak bardzo na tym urz
dzie przydatnej wprawy. 
Zeby jednak systematyczne nauczanie koscielne moglo osi
- 
gn
e cel nalezyty, taki trzeba plan nakreslic, w ktorymby po- 
jedyncze tematy nast
powaly po sobie w pewnym odpowiednirn 
porz
dku. Najstosowniejsz
 zda si
 bye rzecz
 ugrupowanie tych- 
ze wedlug poszt'zegolnych dzialow katechizmu,.i przepisanych 
przez Kosciol perykop niedzielnych i swi
tecznych. Z drugiej 
strony ma ono uwzgl
dniac potrzeby miejscowych sluchaczow. 
. 
Potrzeby te w roznych nliejscowosciach roznorakie bye mog
. 
W jednych klasc trzeba wiftkszy nacisk na zagrozon
 wiar
, 
w inny?h na zycie chrzescijanskie i na cnoty; podminowane 
przez zte nalogi i zepsute obyczaje, w innych jeszcze na 'obj
- 
tnos.c w modlitwie, w sluzbie Bozej, w przyst
powaniu do swi
- 
tych Sakramentow. ,V systematycznym przeto szeregu tematow 
kazalnych pierwsze miejsce zaj,!c musz
 te prawdy, ktorych wy- 
klad i uzasadnienie najbardziej w danym razie jest potrzebne. 
Przedewszystkiem zas podae nalezy sluchaczom te dzialy nauki 
koscielnej, ktorych znajomose nieodzown
 jest do zrozumienia i 
odpowiedniego oceniania innych prawd i przykaz&n. 


2. 0 uporz
dkowaniu poszczeg61nych czi;sci mowy kazalnej. 


Kazda mowa winna miee pocz
tek, srodek i zakonczenie. 
To sarno rowniez odnosi si
 i do mowy kazalnej, kt6ra pod tym 
wzgl
dem podlega ogolnym przepisom krasomowczym. Kazno- 
dzieja winien zapowiedziec 0 czem b
dzie m6wll (pocz
tek); za- 
powiedziany przedmiot winien rozwin
c obszerniej, czyli 0 nim 
w samej rzeczy mowi6 (srodek); winien nareszcie z tego, 0 czem 
rozprawial, pewne wyprowadzie wnioski, albo doprowadzie slu- 
chaczow do czegos takiego, co by odpowiadalo zamierzonemu 
przezen celowi (koniec). Pocz
tek w homiletyce nazyw
my 
w s t 
 P e m (protasis totalis), srodek - rozpraw
 (traeta tio), koniec 
zas -dom6wieniem (epiloglls). 
I. lr 8 tfP (prota$is totalis) jest cz
sci
 przygotowawcz
 ka- 


.
>>>
6 


zania i sklada si
 zwykle z tekstu, wst
pu wlaseiwego, zaloze- 
nia i podzialu. 
1) Uzycie telcstu ma swoje zrodlo w zwyezaj u pierwotnego 
Koseiola, gdy ehrzeseijanom na zebraniaeh religijnych odczyty- 
wano naprzod krotki ust
p z Pisma sw., tlumaczony nast
pnie 
przez biskupa. Dzisiaj tekst ma zastosowanie przy wlaseiwyeh 
kazaniach, nie uzywa si
 go zas przy homiljach nizszych i przy 
naukach katechizmowych, gdyz w6wczas zazwyczaj nie 0 jednym 
tylko, leaz 0 kilku mowa bye moze przedmiotaeh, kt9re z je- 
dnego tekstu nie dadz
 si
 wyprowadzie. Z n a e zen i e t e k s t u 
zasadza si
 na tern, ze zaraz od pocz
tku 1)kazuje w osobie ka- 
znodziei glosieiela slowa Bozego, posla 0£L samego Boga, ze 
pr6ez tego sluzy za podstaw
 calej mowy i ze, jako krotka seu.- 
teneya eZ'2sto w ei
gu kazania powtarzana, latwo utkwi w pa- 
mi
ci i sereu sluehaj
eyeh. W I a s n 0" s e i t e k s t u. 
Ia on bye 
ealkowitem zdaniem biblijnem, nie\yolpo go przeinaezae, obei- 
nae az do zatraty wlasciwego znaczenia; ma byo ani za krotki 
ani za dlugi i ogolnie bior
c, w literalnem zrozumieniu uzyty; 
,. 
wreszeie ma bye odpowiedni 1. j., aby alba ealkowieie zawieral 
w sobie temat kazania, albo by przynajmniej dala sifi_ z tekstu 
latwo wyprowadzie to, co sobie kaznodzieja obral za przedmiot 
swej mowy. Z rod I ate k s t u. Przedewszystkiem teksty naezel- 
ne nalezy czerpae z perykopy, ezy ewangelijnej ezy lekeyjnej, 
jezeli ta odczytuje si
 przed kazaniem; poza tern, albo gdyby 
nie znalazlo si
 na dany temat kazalny odpowiedniego w pery- 
kopie tekstu
 mozna go zapozyezye z innyeh miejsc Pisma sw. 
Gdyby wreszeie nie mozna bylo dobrae biblijnego tekstu, go. 
dzi si
 zaezerpn
e takowy ze symbolu wiary, przykazan kosciel- 
nyeh, 
 modl6w i hymnow, zwlaszeza liturgicznyeh. 
2) JJistfP wlasciwy (exordium) ma n a, eel u: a) naprowad
ic 
na przedmiot kazania i. usprawiedliwie go nad
rzon
 sposobno- 
sei
; np. przypadaj
cem swi
tem, przeczytan
 perykop
, nadzwy- 
ezajnem wydarzeniem i t. d.; b) przygotowac sluehaczowi nale- 
zyte ogarni
cie przedmiotu kazalnego; c) obudzie zainteresowa- 
nie i uwag
 sluehaezow. N ajodpowiedniejszym, a oraz najpew- 
niej zniewalaj
eym sluchaeza dla przedmiotu i kaznodziei wst
- 
pem, jest i b
dzie zawsze wypr6bowana enota i duch kaplanski 
glosieiela prawd Bozych, ujawniaj
ey si
 w rzeteillej gorliwo- 
sei 0 zba wienie ludzi, w ezynnej milosci Boga i tyeh, do kto- 
ryeh go Chrystus po
yla. W I a s nos e i dobrego w s t 
 P u s
:
>>>
87 


a) ma bye odr
bny, nie kornunalny, tylk o do danego ternatu, 
nie zas do kazdego innego przystosowany; b) naturalny, nie szum- 
ny, ani sztuczny; c) proporcyonalny do calosci, rownaj
cy si
 
mniej wi
cej 6smej cz
sci calego kazania; d) tylko przygotowu- 
j
cy do wlasciwej rozprawy, nie zas wkraczaj
cy w jej dziedzi- 
n
; _e) skrornny, nie zawiele obiecuj
cy; f) urniarkowanie ozy- 
wiony; g) starannie opracowany. Z r 6 d I a w s t 
 P u s
 r6zno- 
rakie; najzwyczajniejszem jest wyklad tekstu naczelnego, powi
- 
zany z przystosowaniem go do przedrniotu kazania. \Vyklad ow 
moze bye albo historyczny (gdy si
 np. czyni wzmianka 0 oko- 
licznosciach, w jakich przytoczony tekst byl wypowiedziany lub 
gdy kaznodzieja w krotkosci przypomina zdarzenie, 0 j;kiem 
w tekscie jest mowa), albo slowny (egzegetyczny) lub rzeczowy 
(za pomoc
 parafrazy), gdy wskazuje na wlasciwy sens slow 
przytoczonych. Przystosowanie tekstu do przedmiotu mowy ka- 
zalnej najcz
sciej ma miejsce w taki sposob, ze tern at bywa wy- 
prowadzony z tekstu, jako nast
pstwo wykladu czy slownego 
czy rzeczowego, albo (przy wykladzie hist)rycznym), ze przed- 
miot mowy kazalnej wi
ze si
 z przywiedzionern zdarzeniem, ja- 
ko zdanie moraIne. Tak np. mozna, m6wi
c 0 ratowaniu dusz 
czyscowych, uzye jako naczelnego tekstu slow sw. Pawla (Hebr. 
13, 3): "Pami
tajcie na wi
znie, jakuby wespal wi
zniowie," a po 
wytlurnaczeniu (historycznern), co zacz s
 ci, kt6rych tu Apo- 
stol poleca wsp61czuciu wiernych, przyda6 jako prystosowanie, 
ze dusze w czyscu cierpi
0e w daleko wyiszym stopniu zaslu- 
guj
 na takie wsp61czueie i dla tego kaznodzieja czuje si
 spo- 
wodowanym zach
ci6 wierllYc
 do ratowania dusz czyscowych. 
3) Ze wst
pem wt1sciwym l
czy si
 zalozenie albo zapo- 
wiedz, 0 jakiem przedrniocie mowca prawie zarnierza. Zapowiedz 
ow
 wyraza naprz6d og6lnie i to si
 nazywa t e mat e m; na- 
st
pnie szczeg610wo przez zaznaczenie punktu wid zenia, z jakie- 
. go bedzie dany tema,t rozpatrywal i to si
 ' nazywa w I a s c i- 
we m z a 10 ze n i e m. .Jesli np. kazllodzieja chce mowi6 0 poko- 
rze chrzesc.ijanskiej, b
dzie to temat kazania. Lecz wzrniankowa- 
n
 cnotft lllozna rozwazae z r6znorakiego wzgl
du, np. z jej st.o- 
sunku do innych cnot chrzescijallskich, lub ze wzgl
du na jej 
konieczllosc dla chrzescijanina. \V pierwszym razie zalozenie da 
si
 tak sforrnulowae: "Chrzescijanska pokQra jest podstaw
 
wszystkich innych cn6t chrzescijanskich"; w drugim zas: n Po - 
kora jest dla kazdego chrzescijanina niezb
dnie konieczn
". W y- 


.
>>>
88 


r a z n e zapowiedzenie tematu, zarowno jak i postawienie zalo- 
zenia jest rzecz
 potrzebn
, by zniewolie uwag
 sluchacza i ulat- 
'wie mu zrozumienie salXlej rozprawy kazalnej. Tylko w kr6tkich 
przem6wieniach np. przy chrztach, sIubach, niema koniecznosci 
stawiania wyraznych zalozen. Ze wzgl
du n a for m 
 zalozenie 
ma zwykle ksztalt zwi
zlego zdania, np. nGrzech jest zlem naj- 
wi
kszem"; moze jednak bye zdaniem pytaj
cem, np. "Ktorz.y 
to s
 ubodzy duchem?", albo zwyczajnym naglowkiem, np. 
,,0 niesmiertelnosci duszy". Aby zalozenie odpowiadalo swemu 
celowi, winno bye do k I a d net. j. zapowiadac to (ani mniej 
ani wi
cej), 0 czem ma bye mowa \v calem kazaniu; z r 0 z u- 
miale dla sluchacza, krotkie i tresciwe, wszakze nie ko- 
sztem dokladnosci. 
4) Podzialem nazywa si
 rozklad zalozenia na zawarte w niem 
zdania i prawdy, albo wskazanie cz
sci tematu, albo wreszcie 
zaznaczenie roznych punktow widzenia,.z kt6rych obrany przed- 
miot kazalny rozpatrywanym bye winien. Podzial, zarowno jak 
i zalozenie, ma sluzye do 
atwiejszego ogarni
cia i zapami
ta- 
nia rozbieranej przez kaznodziej
 materyi i zazwyczaj nast
puje 
po zalozeniu, chociaz moze je niekiedy poprzedzae, albo si
 
w niem zawierae, np. n
Iodlitwa jest obowi
zkiem i potrzeb
 
czlowieka." Azeby podzial mogl odpowiadae swojemu celowi, 
winien bye: a) 
 u pel n y t. j. cz
sci powinny wyczerpywae ca- 
lose, nic z niej nie ujmuj
c, ani do niej dodaj
c, np. Chrzescija- 
nin obowi
zany jest wyznawac Chrystusa przed ludzmi (zalo- 
zenie) I slowem, II uczynkiem (podzial); b) log i c z ne p r a w- 
d.ziwy t. j. pojedyncze czftsci powinny si
 nawzajem wyklu- 
czac, aby kazda osobn
 mysl zamykala. Z tego wzgl
du bl
d- 
nym bylby podzial nast
puj
cy: Mamy obowiqzek czcie Swi
- 
tego N. (zalozenie) I dla jego milosci ku Bogu, II ku blizniemu, 
III dla wysokich cnot jego, - poniewaz dwie pierwsze cz
sci 
zawierajl1 si
 w trzeciej; c) cz
sci powinny bye psycholo- 
g i c z n i e u po r z 
 d k 0 wan
, t. j. tak po sobie nast
powac, aby 
dzialanie na rozum poprzedzalo dzialanie naserce i wolft,,np. Zmar- 
twychwstanie Chrystu
a jest 1. pawne, II. peIne pociechy. R6- 
wniez za.wsze winna bye naprzod mowa 0 tern, co wazniejsze lub 
CQ ma sluzye do zrozumienia cz
sci nast
pnej; d) wreszcie po- 
dzial ma bye k r 6 t k i i j a s ny, nie oparty na grze slow i nie 
zawieraj
cy wi
cej nad dwie lub trzy cz
sci. 
5) Koniec wst
pu ma na celu jego zaokr
glenie i jest za-
>>>
89 


r azem najblizszem przygotowaniem do s3111ej rozprawy; z tego 
powodu albo napomyka 0 owocu, jakiego z kazania spodziewac 
si
 nalezy, albo jest wezwaniem sluchacza do uwagi, albo wre- . 
szcie prosb
 do Boga, do Dueha sw., do Matki Bozej, rzadziej 
do ktorego ze Swi
tych, dla uproszenia uwagi, zrozumienia, prze- 
j
cia si
 prawd
, 0 ktorej kaznodzioja mowie przyobiecal. !{o- 
niec ow IDa bye krotki, mocny i serdeczny, lecz nie czulost- 
kowy. 
Niekoniecznym wprawdzie, ale bardzo chwalebnym jest 
zwyczaj konczenia wst
pu P 0 z d row i e n i e mAn i e I ski e m, 
na uproszenie tak kaznodziei jak i sluchaczom pomocy u Tej, 
ktora nosi miano "Stolicy M
drosci" i przez ktor
 wszelka las.ka 
do nas od Boga przychodzi. 
lL R 0 Z P raw q (tractacio) nazywa si
 cz
se kazania, za- 
wieraj
ca -rozwini
cie tematu. Tresci
 wi
c jej b
dzie "'yklad i 
uzasadnienie przedmiotu mowy religijnej, nadto za
tosowanie 
srodkow retorycznych do poruszenia serca i skutecznego zdeter- 
minowania. woli, odpowiednio do celow kaznodziejskich. Rozpra- 
wa sklada si
 z jednej lub kilku (najwyzej trzech) cz
sci, ktore 
r6wnie
 miee mog
 swoje osobne wst
py, poddzialy, zakonczenia, 
przejscia, wezwania: do uwagi i modlitwy. 
1) Partykularne wst
py i poddzialy maj
 tenze sam eel 
wzgl
dem pojedynczych cz
sci rozprawy, co exordium i podzial 
glowny wzgl
dem calegQ kazania; winny tez posiadae odpowie- 
dwe wlasnosei. Przyklad poddzialow: Kazanie 0 m
ce Panskiej, 
z tekstu 1 Piotra 2, 21: "Chrystus ucierpial za nas, zostawuj
c 
warn przyklad, abyscie nasladowali tropow J ego" . Cz
sc I: J ak 
cierpial: 1) niewinnie, 2) z cichoscj
, 3) dobrowolnie. Cz
se II: 
Dlaczego cierpial: 1) aby nas wybawil od pot
pienia, 2) aby nam 
wyjednal lask
 usprawiedliwienia, 3) aby nam zapewnillaski po- 
silkowe. 
2) Sarna rozprawa kazdej cz
sci zawiera przewaznie albo 
objasnienia i dowody, albo zbicie zarzutow, albo motywy do po- 
ruszenia serca i sklonienia woli, albo wreszcie praktyczne zasto- 
sowania, jak tego wymaga kazdorazowy eel kaznodziei; z tego 
powodu goruj
eym jej przednliotem ma bye albo jasnosc i Za- 
sadniczosc, albo moe i serdecz.nose, albo wreszcie owocnose i pra- 
ktyczny pozytek. 
3) Partykularne zakonczenia s
 j
drnem i tresciwem po- 

t6rzoniem tego, co si
 powiedzialo; mieszcz
 si
 na koncu ka-
>>>
90 



dej cz
sci kazania, a niekiedy takze na kOllCU kazdego osobne- 
go poddzialu. lch zadaniem jest wrazie gl
bie.i w pami
e slucha- 
. cza glowne punkty kazdej cz
sci, zesrodkowae w malej ilosci 
zdan cal
 pelnose i sil
 rozpatrywanej prawdy, aby raz jeszcze 
uderzye ni
 na sluchacza i dla niej go zdobye. Zakonczenia te 
winny bye zywe, mocne i peIne uczucia. 
4) Partykularne przejscia maj
 na celu utrzymae zwiqzek 
pojedynczych cz
sci albo punktow pomi
dzy sob
 i z zaloze- 
niem kazania, a w ten sposob uwidocznie jednose przedmiotu 
rozbieranego. Powinny Lye zupelnie naturalne, niewymuszone, 
krotkie i tak wyrazon9, azeby unaocznily jednose kazania i znie- 
wolily uwag
 sluchaczow do zainteresowania si
 daIszym jego 
. . . 
CJ
glem. 
5). Wezwania do uwagi rzadko miewaj
 miejsce i tylko 
wowczas, gdy chodzi 0 rzeczy szczegolnle wazne, lub gdy ka- 
znodzieja przewiduje, ze latwo moze bye zle zrozumiany. Strzedz 
si
 tu nalezy tonu szorstkiego, obrazliwego, nadto pochlebiania, 
albo tez pewnej bezceremonialnosci, jaka w zwyczajnej uchodzi 
rozmowie. Pjerws
y udaremnia cele kaznodziejskie, drugie nie 
licuj
 z powag
 mowcy koscielnego. 
6) Rowniez i modlitwy mog
 bye wpl
tane tu i owdzie 
do rozpra wy, a to celem mocniejszego poruszenia uczucia slu- 
chaczow. Nie nalezy wszakze tego robie zbyt cz
sto,. lecz ty]ko 
niekiedy, 0 ile krotka modlitwa lub westchnienie jest natural- 
nym obja wem poboznego nastroju k
znodziei i 0 ile wyrazone 
w niej uczucie sposobne jest udzielie si
 sluchaj
cemu audytoryum. 
III. D 0 11
 6 w i en i e (epilogus) jest ostatni
 cz
sci
 kazania, 
ktora je calkowicie zamyka i do kresu doprowadza. Ma na celu, 
z jednej strony, przez powtorzenie glownych mysli rozprawy, 
gl
biej je zapisae w pami
ci wi
rilych i wywolac silne wrazenie 
na ich serce i wol
, z drugiej - mow
 formalnie zakonczyc. 
Stosownie do tego matery
 do mowienia moze bye rekapitula- 
cya, wyprowadzenic wnioskow, zastosowanie, glf2boko poruszaj
ce 
uczucie i wol
, a z tematem powi
zane prawdy; zdania uzupel- 
niaj
ce lub uchylaj
ce nienalezyte rozumienie rzeczy i t. d. Do- 
mowienie powinno miee wewn
trzny, scisly zwi
zek z rozpraw
. 
uderzae zywosci
 i moc
 przedstawienia, zwi
zlosci
 stylu, na- 
maszczeniem D1ysli i zachowae nalezyt
 proporcy
 w stosunku 
do calosci. Koncem domowienia moze bye: temat, tek
t naczel- 
ny, zyczenie, postanowienie, prosba, obietnica, Dlodlitwa i Amen.
>>>
., 


91 


3.. Szkic kazania BourdaIoue'go na uroczystosc WW. Swi
tych 1). 


I IV s t f? P (protasis totalis). 
1. Tekst: "Radujcie siQ i weselcie, albowiem zaplata I 
wasza obfita jest w niebiesiech" Mat. 5, 12. 
2. WstQP wlasciwy (exordium). Boski Zbawiciel niebo 
nam obiecuje jako zaplatQ, aby nas poci
gnql do swej mi- 
losci i sluzby. Abyscie wiQc usilowali osiqg
qc t
 zaplat
 
feel kazania), wykazQ warn jej wspanialose, jaka goruje po- 
nad w3zelkie zaplaty Iudzkie. 
3. Zalozenie. Boska zaplata SwiQtych, porownana z za- 
platami ludzkiemi, sarna t.ylko okaze si
 godn
 naszych 
usilowan. 
4. Podzia1. Same slowa Chrystusowe Jrojak
 zawiera- 
jq pewnose. I. Pewnosc zaplaty SwiQtych: zap I a taw a- 
s z a; zaplata swiata niepewna. II. Obfitose zaplaty: z a- 
p I a taw a s z a 0 b fit a j est; zaplata swiata skqpa. III. 
Wiecznose zaplaty: w n i eb i e s i e c h; zaplata swiata prze- 
n1ijajqca jest. (Zauwazyc tu trzeba: 1) Jak wybornie po- 
dzial wyprowadzony jest z tekstu; 2) jak q obfitose mate- 
ryalu kazanie zyskuje z przeciwstawieuia zaplaty Boga i 
ludzi; 3) jak znakomicie zalozenie wyplywa z podzialu). 
o. Krotkie wezwanie sluchacza i modlitwa. 
IL R 0 Z P raw a (tractatio): CZQse I. Sludzy tego swia- 
ta, wiele prac podejmuj
c, zawodz q si
 W otrzymaniu na- 
grody; SWiQci zas sluz
c Bogu, upewnieni nadziejq nieza- 
wodnej zaplaty, z radosci
 wiele prac poniesli; i slusznie 
tak uczynili. 1) Dowodzi t.ego ze swiadectwa Ps- 
w I a a p. (2 Tym. 1, 12 i 4, S), ktore obszernie wyklada. 
Wi
c wszyscy, co Bogu sluzq, mog
 rowniez te same po- 
wtorzye slowa. i niemi nadziejQ SWq umacniae: wi em, k 0- 
ll\ u m z a w i e r z y I; te same slowa, jednak w przeciwnem 
znaczeniu; przystosowywa do slug tego swiata. 2) Dowo- 


J) Drecker. Praecepta eloqucntiaf'.- Bourdaloue-slawny kaznodzieja fran- 
CUf
ki (lG32-1704).
>>>
. 
\. 


92 


dzi z rozumu, mianOWlCle z trojakiej przyczyny, podanej 
przez SW. Chryzostoma: a) a wielu zaslugach ludzie zupel- 
nie nie wiedz
, wi
c tez wynagradzac ich nie mog
 (co 
krotko wyklada). A poniewaz Bog zna wszystkie slug swo- 
. ich zaslugi (amplifikuje to, wyszczegolniaj&c zaslugi rozne- 
go rodzaju ku pocieszeniu pokornych, niemocnych, ubogicb, 
wszystkich wiernych chrzescijan). Wi
c znaj
c je i ceniqc 
sprawiedliwie, pewnej i slusznej kazdemu nagrody udzieli; 
u iudzi wszystkie zaslugi z czasem id& w zapomnienie, 
lecz Bog ma zawsze wszystko w pami
ci (Ps. 49, 8), wiEtc 
pilnie Mu sluzyc potrzeba. b) Wiele nawet znanych za- 
slug, niema wzi
tosci u ludzi, czy skutkieJ:? zazdrosci, czy 
z innego powodu. Bog tymczasem jedynie grzechu niena- 
widzi, a wszeJki rodzaj swiQtosci 1Iu si
 podoba; owszem, 
im kto ma wiQcej zaslug, tembardziej jest od Niego umi- 
lowany, co sarno juz wielk
 jest zaplatq. c) Wiele jest za- 
slug ktorych ludzie, chocby nawet chcieli, nie umieliby 
w zaden sposob wynagrodzic. A poniewaz Boska szczodro- 
bliwosc i wszechmoc s
 niewyczerpane, poniewaz jest On 
"bogaty na wszystkie, ktorzy Go wzywaj
 II (Rom. 10, 12) 
- potwierdza to i rozprowadza slowy sw. Chryzostoma i 
sw. Bernarda, - a wi
c nadzieja nasza zaplaty Bozej nie 
zawstydza (Rom. 5, 5); nadzieje zas swiatowe niepewne sq. 
3) W z a k 0 n c zen i u p'i e r w s z e j c z 
 S c i amplifikuje 
powyzszy wniosek i cZYlli z niego zastosowanie celem umo- 
cnienia nadziei i pouczenia slucbacza, iz a) Bogu samemu 
ufac nalezy: "Lepiej jest ufac w Panu, nizli ufac w czlo- 
wieku... nizli miec nadziej
 w ksi
z
tach" (Ps. 117). b) Po- 
niewaz jestesmy upewnieni 0 Boskiej zaplacie, upewniajmy 
. 
si
 tez 0 wiernej pracy naszej. c) Godni Sq wprawdzie po- 
chwaly, ktorzy wiernie oobrym sluz
 panom, lecz kto za- 
niecbawszy sluzby I3ozej, luoziom tylko jest posluszny, 
o takim mowi Pismo: "Przekl
ty, ktory ufa w czlowieku" 
(Jer. 17, 5). 
Cz
sc II. PrzejsC'ie do niej i zalozenie, ze dwoch rze- 
czy potrzeba, aby zaplata byla prawdziwie ob-£itfl. Po pierw- 
sze (z wykladu sw. Hieronima na Luk. 6, 38) ma to bye 
miara oplywaj
ca t. j. przewyzszaj
ca lub przynajmniej do- 
r6wnywaj
ca zaslugom. Po drugie, wedlug sw. Augusta, 
ma w zupelnosci nasycic ducha ludzkiego. Obud wom wa-
>>>
93 


runkom zadoscuczyni Boska zaplata Swifttych, a zadnemu 
nagroda ludzka. 1) Dowodzi pierwszego wa- 
run k u. Do slug tego swiata stosuj
 sift slowa Aggeusza 
1, 6: "Sialiscie wiele, a zwiezliscie malo" (parafraza tekstu, 
figury retoryczne: powt6rzenia i zapytania). Swi
ci zas, 
kt6rych utrapienia doczesne nie wYI'6wnaly ich chwale nie- 
bieskiej (Rom. 8, 18) "id
c sz1i i plaka1i J rozsiewaj
c nasie- 
nie swoje, ale wracaj
c siQ przyszli z weselem i t. d." (Ps. 
125, 6). Uslyszeli wezwanie Pana swego: "Nuze slugo do- 
bry i t. d."... "W nijdz do wesela Pana twego" (Mat. 25, 
23). {Doskonale zawsze uzycie tekst6w Pisma sw. i sto- 
so\\anie tychze). 2) Dowodzi drugiego waru"nku. 
Codzienne uczy doswladczenie, ze zadne dobra ziemskie nie 
uszczQsliwi
 czlowieka. Dyalogicznie z.apytuje 0 to slu- 
chaczow i od powiada przeczenian1i sw. Chryzostoma. 7;a to 
Bog slugi swoje prawdziwie i zupelnie szcz
sliwymi uczyni 
w niebiesiech. Albowiem a) tak uczy wiara: "Nasycon bQ- 
dQ, gdy siQ pkaze chwala twoja "(Ps. 6, 15); tekst powyzszy 
obszernio wyklada, potwierdza go i rozprowadza z innych 
miejsc: (Gen 15; 1; Ps. 85, 9). b) Dowodem teJ obfitej 
niebieskiej szcz
sliwosci jest blogosc, jakiej niekt6rzy SwiQ- 
ci juz tu na ziemi doznawalir Przeciwstawia nieszczQsny 
los slug tego swiata pI'zez wyliczanie: bogacze nieszcz
sli- 
wsi od bogobojnych ubogich i t. d. c) 
Iowca zastrzeglszy 
si
, powoluje siQ na samego sie bie, jako za swe dla Boga 
ofiary do
nawal niewymownych slodyczy i pociech ducho- 
wnych. 3. K on c z y krotko tQ cz
sc przez porownanie a mi- 
nori ad 'maillS: J esli Bog tyle slugom swoim daje na zie- 
mi, co da w. niebie kr6Iujqcym? ZaplatQ nietylko pewnq i 
obfit
, Iecz nad to wieczn
, 0 czem 
Cz
sc III, ktorq rozpoczyna od wykladu tekstu sw. 
Pawla: 1 Kor. 9, 24: 0 tych, "ktorzy w zaw6d biegaj
.. 
aby wziftli wieniec skazitelny, a my nieskazitelny". NagI'o- 
da bowiem ludzka nietrwala jest, a boska - wieczna. 
1) Do w 0 d z i n i e t r w a I 0 s c i zap I a t y Iud z k i e j. 
1V szystkie nagrody i dobra tego swiata przemijaj
, na to 
dosyc przyklad6w i w przeszlosci i \v terazniejszosci... i 
zawsze sprawdz
 si
 slowa psalmisty: ,,1 minqlem, a1ic go 
juZ nie masz" (Ps. 36, 36). Nie przywiqzywac siQ przeto do 
dobI' doczesnych, lecz wiecznych szukac trzeba. Opisuje
>>>
94 


slepotft ludzk
 i wyraza ubolewanie nad smutnym stan em 
grzesznik6w: "Swiat przemij"a i poz
dliwosc jego" (1 Jan 
2, 17). 2) Do w 0 d z i wi e c z nos c i nag rod y s p r a - 
, wi e d Ii w y c h, poniewaz "na wieki zyc b
d
, a ich u J?e.- 
na jest zap!ata" (Sap. 5, 16). Wyswietla: to a) roztrz
sa- 
j
c istot
 owej zaplaty, kt6ra jest w1ecznem widzeniem i 
posiadaniem Boga, wieczn
 wielmoznosci
, szcz
sciem i chwa- 
l
; b) okazuj
c jakby pro mien jakis tej chwaly niebieskiej, 
ujawniaj
cy" si
 na zie
i w ustawicznej czci, okazywanej 
SwiQtym w Kosciele. Stosuje do bezboznych slowa: "Zginft- 
la z trzaskiem pami
tka ich" (Ps. 9, 7); lecz za to: "W wie- 
cznej pami
tce bQdzie sprawiedliwy" (Ps. 111, 7). Wiftc ni- 
gdy dostatecznie nie zdolamy ocenic wiecznej zaplaty. 
Strzezmy siQ przeto, zebysmy na ziemi nie wzi
li zaplaty 
swojej (Mat.. 6, 2). Biada nam jesli imiona nasze na ziem.i 
napisane bftd q (Jerem. 17, 13); raczej zyjmy tak, abysmy 
sift we
elili, ze imiona nasze napisane w niebiesiech (Luk. 
10, 20). "Albowiem prQdko przemijajqce i Iekkie nasze 
utrapienie... wagft chwaly wiekuistf} w nas sprawuje (2 
Kor. 4, 17). 
, 
111. D01n6wienie.(epilogus). Zach
ca wszystkich do 
nasladowania SwiQtych, kt6rzy nadziej
 takiej zaplaty 
wzmocnieni, zwyci
zyli swiat; ta sarna nadzieja winna nas 
pobudzac do p6jscia w ich slady. Modlitwa dQ Swi
tych, 
aby w tej pracy nad nabyciem cn6t wsparli nas sW
 obro- 
n
 i wstawiennictwem. Qstrzega (obecnego na tern kaza- 
niu) kr6la, jako niedosyc kr6lo
ac na zi€mi. ale przede- 
wszystkiem 0 to 
bac i tego pragn
c powinien, izby za 
zycie swi
tobliwe zasluzyl sobie" na ch walebne kr6Iowanie 
w niebiesiech.
>>>
95 


ROZDZIAL VII. 


.. 


o wypowiedzeniu materya:tu kaznodziejskiego. 


W ypowiedzenie materyalu kaznodziejskiego zalezy na przyo- 
dzianiu go w odpowjednj
 zewn
trzn
 form
 czyli na. wyrazeniu 
go nalezytym sty I e ill i oddaniu przez stosown
 d e k I am a- 
c y 
 i- a k c y Q kaznodziejsk
. 


1. 0 stylu kaznodziejskim. 


1) Poj
cie, rodzaje i og6lne zl'lasno.
ci stylu kaz- 
nod z i ej ski ego. Stylem w ogolnosci nazywamy przyobleczenie 
mysJi w slowa i zwroty mowy. Rozne s
 rodzaje stylu kazno- 
dziejskiego, stosownie do usposobienia kaznodziei, do stopnia 
wyksztalcenia sluchaczow i do kazdorazowego celu kazania. By- 
wa przeto styl ni
zy. sredni i wyzszy; prozaiczny, poetyczny 
i oratoryczny; ostatni nazywa siQ takze stylem uroczystym, poe- 
tyczny -- p.iQknym, prozaiczny pozbawiony jest ozdob kraso- 
mowczych; prozaicznego uzywamy przy nauczaniu. poetycznego 
przy poruszaniu uczuc, oratorycznego przy dzialaniu na wolQ 1). 
.. Poniewaz wypowiedzenie kazania ma na celu dae poznac 
sluchaczom wewnQtrzn
 tresc tegoz, ku ich uswi
ceniu, przeto 
zewnQtrzna szata stylowa winna bye jak najbardziej przysto- 
S0wan
 i do materyi, 0 jakiej mowca koscielny IDa zamiar roz- 
prawiac i do uzdoJnienia sluchaj
cycb. Zawsze jednak w nau- 
czaniu !,eligijnem przewazajqcemi wlasnosciami stylu winny bye 
pro s tot a i pop u I a r nos c, daleka od proznej blyskotliwosci 
wymowy swieckiej. Albowiem slowo Boze dziala bardziej przez 


1) De una eademque re magna et submisse dicitur, si docetur; et temp
ra. 
te, si praedicatur; et grallditer, si aversus iI"lde animus, ut convertatur, impeHitur. 
S. August." Dc doctr. christ. L. IV, e. 10.
>>>
96 


wewn
trzn
 sil
 pr
wdy, niz przez urok zewn
trznego wyslowie- 
nia i do osi
gni
cia swych celow nie potrzebuje czczej okazalo- 
sci; toby wlasnie przeszkodzilo urzeczywistnieniu zamiarow kaz- 
nodziei, nadmierne ozdoby stylowe oslabilyby tylko wewn
trzn
 
trese i utrudnilyby dzialanie laski Bozej, od ktorej wszelka sku- 
tecznosc zalezy. W razenie wywierac raczej winna Boska moe ". 
prawdy ewangelicznej, niz kunsztownosc stylu. "Mowa moja 
i przepowiadanio moJe nie w przyludzaj
cych I)1
drosci ludzkiej 
slowacb, ale w okazariu ducha" i 
ocy," mowi BW. Pawel (I !(or. 
2, 4), a sobor Trydencki z naciskiem wskazuje na prostot
 apo- 
stolskiej mowy, jako na istotn
 wlasciwosc nauczania koscielne- 
go: "Cum brevitate et facilitate' sermonis annuncient vitia, quae 
declinare, et. virtutes, quas sectari oportet. U (Sess. V. c. 2. 
de Ref.). Z drugiej wszakze strony pami
tac potrzeba, ze praw- 
da wlasciwy urok i skutecznose choe w prostej, zawsze jednak 
n a I e z y c i e p r z y s t 0 sow a n e j szacie stylowej sprawuje. Toz 
i Ojcowie Kosciola, chociaz doskonale rozumiejf! znac2ellie pro- 

toty i popularnos9i wyslowienia, bynajmniej nie lekcewaz
 
umiarkowanej, odpowiedniej celowi ozdobnosci mowy, a jako 
przyczyn
 tego sami wskazuj
 pragnienie poci
gni
cia wszyst- 
kich do uznania i zamilowania prawdy, przez podawanie jej 
w sposob 
.dpowiadaj
cy charakterowi i wyksztalceniu sluchaj
- 
cych. 'Vie]k
 w tym wzgl
dzie wag
 posiada zdanie sw. Grze- 

rza W. (De cura pastor. proleg.): "Pro qualitate ati"dientium 
formari debet sermo doctorum, ut et sua. singulis congruant et 
talnen & communis aedificationis arte nunquam recedant". Praw- 
dziwa, duchowi slowa Bozego odpowiednia popularnosc jest ",la- 

nie tym przymiotem, przy pomocy. ktorego mowa dla wszelkie- 
go rodzaju audytoryum staje si
 zrozumial
, dobitn
 i prak- 
tyczn
. 
J ak kazdy styl, tak rowniez i kaznodziejski powinien od- 
powiadae prawidlom j
zyka, celowi nauczania i zasadom do- 
brego smaku, st
d trojakie przymioty stylu: gramatyczne, reto- 
ryczne i estetyczne. " 
2) G r a n
 a t y c z n e wlasnosci stylu kaznodziejskiego s
 na- 
st
puj
ce: a) Pop raw nos e, zalezy na tem, azeby w uzyciu 
pojedynczych wyrazow, zarowno jak i w budowie zdan i okre- 
sow zachowywac zasady - etymologii i skladni. b) C z Y s t 0 s c 
stylu, kaze poslugiwae si
 jedynie wyrazami i wyrazeniami mo- 
wy ojczystej i b
d
cemi w powszechnem uzyciu. W zbronione s
>>>
97 


przeto wszelkie t. zw. barbaryzmy. ezyli wyrazy i zwroty z ob- 
cego jEtzyka zaczerpni
te, np. moment, korporacya, illuzya, akt, 
afekt, - wyj
wszy jesli dla dokladnego oddania mysli niema 
odpowiedniego terminu, a uzywany wyraz obcy jest powszech- 
nie przyj
ty i zrozumialy, np. Mesyasz, msza, sakrament, Ko- 
munja. Dalej, wzbronione s
 archaizmy czyli wyrazy przesta- 
rzale, kt6re albo zupelnie wyszly z uzycia, albo odmienily swe 
znaczenie, np. 0 sob y chleba i wina, zamiast po s t a c i e chleba 
i wina; - neologizmy, czyli wyrazy nowe, niezbyt szcz
sliwie 
utworzone, albo jeszcze niedosyc zrozumiale; - prowincyona- 
lizmy, wyrazy i sposoby wymawiania wlasciwe jednej jakiej cz
- 
sci kraju, nieuzywane gdzieindziej. Zreszt
 jak wszQdzie, tak i 
tu kierowac si
 nalezy roztropllosci
 i rrzedewszystkiem nie tra- 
eic z oka istotnego celu nauczania religijnego, kt6rem jest nie 
grarnatyka, lecz zbudowanie 1). Nigdy jednak wyrazenia gminne 
i nieszlachetne na kazalnicy miejsca miec nie mog
. 
3) R e tor y c z n e wlasnosci stylu kaznodziejskiego maj
 na 
celu ulatwic oswiecenie umyslu sluchacza, poruszeni
 jego serca 
i sklonienie woli. S
 one nast
puj
ce: a) J a s nos c i do k I a d- 
nos c (perpiscuitas) w slowach, wyrazeniach, obrazowaniach i spo- 
sobaeh m6wienia, aby slucbaj
cy nietylko m6g1 zrozumiec kaz- 
nodziejQ, lecz aby nie m6g1 go nie rozumiec. Niech zatem uzy- 
wane pI zez m6wc
 wyrazy i zdania w zupelnosci oznaczaj
 to, 
co objektywnie maj
 oznaczae; niech nadto b
d
 dostosowane 
do p()j
cia, wyksztalcenia i jQzyka sluchacz6w, izby latwo mo- 
gly bye przez nich zrozum.iane. BI
dem przeciwko jasnosci i do- 
kladnosci stylu b
cJzie poslugiwanie si
 wyrazeniami niejasnemi, 
falszywemi, nieokreslonemi, maj
cemi zbyt obszerne lub zbyt 
ciasne znaczenie; u;zywanie .na kazalnicy terminologii szkolnej, 
a nawet takich sposob6w m6wienia, kt6re jakkolwiek dla wielu, 
jednak nie dla wszystkich s
 zrozumiale, np. uszlachetni
nie ser- 
ea, odmiana sposobu myslenia, niebieskie posrednictwo, posre- 
dni, bezpos;eqni, warunkowy, bezwarunkowy. Wreszcie kazno- 


') :Melius est, ut reprehendant nos grammatici, quam non inte1ligant po- 
puli (S. Aug. in Psalm. 1
8). Bonorum ingeniorum insignis est indoles, in Yer- 
bis vcrum arnare, non verba. Quid enirn prodest clavis aurea, si aperire, ql10d 
volumu
, non potest? Aut quid best lignea, si hoc potest, quando nihil quaeri- 
mus, nisi patere quod clausum est? (idem, De doctr. christ. 1. 4 c. 1.). 


Wymowa swi
ta. 


7
>>>
98 


dzieja i na to WIDJeD zwrocie uwagQ, aby sluchaczowi oszcz
- 
dzil, 0 ile mozna, zbytniego trudu w mysleniu, aby przeto uni- 
kal zbyt dlugich peryodow, aby ich za wiele obok siebie nie 
gromadzil, aby zdan 
anadto kunsztowni
 nie budowal. 0 ile 
bardziej audytoryum jest mieszane, 0 ile mniej wyksztalcone, 
o tyle wi
cej znaczenia powyzszym uwagom przydae nalezy, 
o tyle bardziej mowca starae siQ fia 0 lekk
 i latw
 do ogar- 
ni
cia umyslenl budow
 zdan, ktorenli si
 posluguje. 
b) W z n i 0 s I 0 s e ire I i g i j n e n a ill a s z c zen i e (suavi- 
tas). Ten przymiot stylu jest wyrazeniem milosci, przez Ducha 
sw. wlanej w serce apostolskie, jest jQzykiem poboznosci i gor- 
liwosci, jest najpodnioslejsz
 cech
 wymowy koscielnej. Za jej 
posrednictwem prawda Boza mocno a slodko przenika serca slu- 
chaczow, jak oliwa i balsam namaszczone ciala. Slusznie tez, po- 
wiada pewien pisarz, ze wymowa swiQta jest to wyplyw serca 
swi
tobliwego 1). N amaszczenie religijne jest dzialaniem laski, 
a nie owocem retorycznych usilowab. 0 ile obficiej ka.znodzieja 
stal si
 posiadaczem darow Ducha sw., 0 tyle bardziej namasz- 
czon
 b
dzie jego mowa. Przymiotu tego nabywa si
 nie tak 
przez stosowanie regul retorycznych, jak raczej przez wewn
trze 
zjednoczenie z Bogiem, przez prakty k
 modlitwy, przez cz
ste, 
a gor
ce wzywanie Ducha sw., ktory nazwany je
t fons vivus, 
ignis, caritas et spiritualis unctio, przez wyzbywanie si
 ducha 
swiatowego, a cwiczenie w chrzescijanskiej ascezie. Stylistyczne 
przepisy maj
 tu jedynie negatywne zastosowanie, 0 ile - miano- 
wicie zwracaj
 uwagQ na czynniki tlumi
ce prawdziwe namasz- 
czenie (gornolotnosc, czutostkowosc, przesadna, nieumotywowana 
serdecznose, nie odpowiadajQca ani przedmiotowi, ani usposobie- 
niu kaznodziei; lub tez chlod w przedstawiel!iu, oderwany, obo- 
jQtny, zimny sposob mowienia; albo wreszcie wyrazenia i zwroty 
szorstkie, gminne, luine, dwuznaczne, pobudzaj
ce do smiechu; 
dowcipy. za
rty, szyderstwa). Prawda Boza jest czems nieskoncze- 
nie podnioslem i czcigodnem, wiQc i mowa, jej zewnQtrzna sza- 
ta ma rowniez bye pelna godnosci, aby w samej rzeczy wyra- 
zala t
 podnioslosc i obudzala czese dla slowa Bozego. "Quid 
vis. plus esse videtur" (mowi sw. Cezaryus arelatenski, serm. 95, 
"QuaL exc., Dei v€lrburn), verbum Dei, an corpus Christi? Si ve- 
rum vult.is respondere, hoc utique dicere debetis, quod non sit 


1) Sailer, Breitriige zur Bildungen des Geistlichen t. I, str. 116.
>>>
99 


minus verbum Dei, quam corpus Christi". 1howa jest pr
yoble- 
ezeniem mysli; jak niegodzi si
 kaplanowi w brudne chusty owi- 
jac Ciala Chrystu80wego, tak rowniez nie \volno mu slowa Boze- 
go przyodziewac w nieodpowiednie wyrazenia. Przepisy, ulatwia- 
j
ee poniek
d nabycie omawianego tu przymiotu mowy, s
: 1) 
dobieranie szlaehetnyeh okreslen, wyraza
eych wewnQtrzn
 war- 
tose i piQknosc dobra i prawdy, lub tez zlosc i moraln
 brzydo- 
tQ rzeezy, tak, aby sluehaez mogl odczue i przej
c siQ tern, eze- 
go pelne seree kaznodzjei, np. ezarna niewdziQeznose, wiese prze- 
razajf!ca, skarb niewinnosci; 2) umiarkowane uzyeie figur retory- 
cznyeh, maj
eyeh swe zrodlo w uezueiu, np. wolania, zyezenia, 
prosby, zakIQcia, apostrofy; 3) zwracanie mowy wprost do slu- 
ehaezow, na okazanie, ze nimi jedynie jest zajQty; odzywanie si
 
do nieh w drugiej osobie liezby n1nogiej (w 2 os. liezby pojed. 
ujdzie tylko starszym kazllodziejom), lub w pierw3zej osobie 1iez. 
mnogiej (byle to my nie odnosilo siQ do samego mowey); uzy- 
wanie takieh zwrotow, ktore zast
puj
 niejako wymianQ mysli 
pomiQdzy mowc
 a sluehaezami, np. retoryeznyeh zapytan, od- 
powiedzi, przyzwolen, naradzan. si
, w
tpliwosei; 4) wyrazanie 
swego wspolezueia, milosci, zyczliwosci (np. koehani braeia; ubo- 
lewam nad tern, ze...; ze smutkiem to mowiQ, ze...; radbym z ea- 
lego serea...), aby sluehaeze zywo odezuli, ze mowi do nieh 8er- 
ce miluj
ce; aby co z serea pochodzi, do sere tez wniknf!e 
zdolalo. 
.c) 110 e i pow a gas t y] u (graritas). Mowa kaznodziei 
winna nadto wyrazac wewnQtrzn
 sil
 i powag
 gloszonej praw- 
dy, zarowno jak i moe i niezlomnose jego przekonania i stano- 
wezose woIi, aby tyro sposobem ll1og1 skuteeznie oddzialywac na 
wolQ sluehaezow. Pierwszym warunkiem i zarazem dusz
 takiej 
dobitnosei stylu jest glQbokie przejQeie siQ mowey prawdami 
ewangeIieznemi i gor
ea ch
e jak najzywszego przelania ieh 
w umysly i serea swego audytoryum. Pragnienie, to objaw gor- 
liwosei 0 zbawienie dusz, podtrzymywane rnodlitw
 i rozmysla- 
niem 0 prawdzie obranej za przedmiot kazania, niew
tpliwie pod- 
da mowey odpowiednie, przejmujqce i poruszaj
ee wyrazenia. 
Procz powyzszego gl6wnego warunku moey i dobitnosei styIu, 
Sq i inne, 0 kt6ryeh dobrze jest pami
tac: 1) dobieranie wyra- 
zen zwiQzlyeh, a unikanie zbyteeznyeh, slabych, wodni- 
styeh, ogolnikowyeh, przez co mysli glowne dobitniejszemi, 
a tok mowy zywszym siQ okaze; 2) zrQezne nZJ'cie zywych i moo-
>>>
100 


nych £gur retorycznych, np. powtorzenia, stopniowania, nagro- 
madze
ia, przemilczenia; 3) umiejQtne poslugiwanie siQ wyraza- 
mi, oznaczaj
cymi powagQ (np. Chrystusowe: "A ja warn powia- 
dam...)", wladzQ (Niech si
 stanie swiatlose!), pewnose i stano- 
wczose (Bog tak chce!... Niebo i ziemia przemin
, ale slowa mo- 
je nie przemin
!); 4) szczeg6lniej zas, celero nadania stylowi do- 
bitnosci i mocy, posiada kaznodzieja skuteczllY srodek w teks- 
tach Pisma sw. i Ojc6w Kosciola, pelnych niekiedy mocy niepo- 
konalnej. BlQdy przeciwko dobitnosci stylu s
: przesadna, nie 
odpowiadaj
ca przedmiotowi, alba nuz
ca powaga; sz£ywnose, roz- 
wleklosc i wodnistose mowy; w kazaniach religijno - moralnych: 
ton namiQtny, objawiaj
cy si
 w wyrazeniach obelzywych, lub 
tet zdradzaj
cych gniew, niech
e, ironi
, sarkazm i t. d. 
4) Estetyczne wlasnosci stylu kaznodziejskiego. Celero 
ich jest nadanie stylowi pi
knosci i wdziQku; dzialajq one prze- 
dewszystkiem na uczucie, a przez nie na wolQ, obudzaj
 i utrzy- 
muj
 uwagQ, zainteresowanie siQ i ochoczose sluchacza; nie s
 
jednakze tak konieczne, jak wlasnosci retoryczne, bylyby nawet 
szkodliwe, gdyby z ich powodujasnosci 1 dowodnosci rzeczy pod- 
rZQdne wyznaczano miejsce i poswiQcano prawdQ dla pi
knej for- 
my, lub choeby tylko na r6wni stawiano wewnQtrzn
 trese z ze- 
wnetrzn
 szat
 i podnoszono srodki do godnosci i znaczenia ce- 
lu samego. Gl6wniejsze estetyczne wlasnosci stylu s
: 1) N at u- 
r a In 0 S e, kt6ra styl dostosowywa do natary przedmiotu 1), do 
szczeg61nego zamiaru kaznodziei, do specyalnych okolicznosci 
(czasu, miejsca, powod6w) mowy, do usposobienia, wieku i sta- 
nowiska m6wcy 2), wreszcie do stopnia wyksztalcenia, rodzaju i 
innych wlasciwosci sluchacz6w. 2) Z yw 0 s e stylu, zalezy na 
plastycznem przedstawianiu rzeczy i os&O, izby sluchacz widzial 
je niejako przed sob
 obecne, m6wi
ce i dzialaj
ce; osiQga siQ t
 
wlasnose przez wyrazenia obrazowe, unaoczniaj
ce przedmiot, 
a zwlaszcza przez odpowiednie uzycie przenosni i figur retorycz- 
nych. 3) R 0 z m a it 0 sew slowach, zwrotach inowy i gatun- 
gach stylu. Jezeli mowa IDa budzie zaciekawienie, musi unikae 


1; I
 igitur erit eloquens, qui poterit parva subrnisse, monica, temperate, 
magna granditer dicere. S. Aug. De doctr. christ. L. IV, C. 17. 
2) Est quaedam eloquentia, quae magis aetatem iuvenilem decet; est, quae 
senitem; nee iam dicenda et eloquentia, si personae non eongruat eloquentis. ibid 
C. 6.
>>>
. 


. 


101 


jednostajnosei, a poeiqgac przyjemn
 odmianq 1). 4) H arm 0 - 
n i aim e I 0 d Y j nos c stylu zalezy ez
sci
 n
 dzwi
cznem dla 
ucha szykowaniu pojedynczych wyrazow, przeto na unikaniu 
zbiegu twardyeh spolglosek, na nie powtarzaniu tyeh samych 
spolglosek lub samoglosek pod koniec jednego i na pocz
tku na- 
st
pnego wyrazu, na nieustawianiu obok siebie wielu rowno, 
a zwlaszeza jednosylabowych wyrazow; cz
sci
 zas na symetry- 
cznej budowie zdan i zamykaniu ich, 0 ile mozna, wyrazami 
dobitnymi. N atomiaSlt; rymowanie i miarowosc poetycka albo wea- 
Ie, albo. w rzadkich zaledwie wypadkach moze znalesc zastoso- 
wanle. 


2. 0 deklamacyi kaznodziejskiej. 


Deklamacy
 nazywa si
 oddanie mysli i uczue za pomoc
 
glosu do nich dostosowanego. celem przelania tychze w umysly 
i serea sluchaj
cych. Nader wazn
 jest dla kaznodziei rzecz
 do- 
bra deklamacya, a st
d nieodzown
 powinnosc usilnego cwicze- 
nia si
 w jej nabyciu, Cz
sto bowiem si
 zdarza, ze zarowno 
zrozumienie i spami
tanie mowy, jak i wplyw jej na uczucie i 
wol
, bardziej zaIezq od wypowiedzenia, niz od styln. Deklama. 
eya niejednokrotnie decyduje 0 znaczeniu zdania, kt6re stoso- 
wnie do tonu, jakim je si
 wypowiada, roznie Ipoze bye rozu- 
miane; deklamacya zast
puje niedostatecznosc wyraz.enia i W ogol- 
nosci nadaje mowie osobn
 moc i dzielnose. Stwierdza to zre- 
szt
 i doswiadczenie, ze nawet mierne kazania przez dobr
 wy- 
mow
 b.ardzo wiele zyskujll, podczas gdy n
jbardziej opracowane 
przez zl
 deklamacy
 trac
 na swej sileo 
Wlasnosei i warunki deklamacyi ka.znodziejskiej. Na.jwaz- 
niejszymi przymiotami dobrej de.klamacyi, odpowiednio do tro- 
jakiego cel
 kaznodziejskiego (ut v
ritas pateat, placeat. 'I1loveat), Sq: 
wyrazistosc, wdzi
k i sila. 
JJlyrazistosc w mowieniu winna bye usilnem staraniem ka- 
znodziei, izby go wszyscy obecni mog1i dobrze slyszec i rozumiec. 
W tym eelu a) trzeba wymawiae slowa tak, jak je wymawiaj
 
wszyiCY, czysto i poprawnie wy
azajqcy si
 po polskuj nie po- 


1) Quantum c-ongrue fieri potcst, omnibud generibu3 dictio varianda est. 
ibid. c. 22.
>>>
. 


102 


.. 


, 


lykac sylab, anl wyrazow, zwlaszcza na koncu zdania; nie sze- 
plenic, ani si
 j
kac; b) umiarkowac glos stosownie do wielko- 
sci kosciola i liczby sluchaczow, a po nastrojeniu go do miary 
potrzebnej, nie znizaj
c, do kOllCa dotrzymac. Zqyt ciche wy- 
mawianie nie pozwala -dalej stoj
cym slyszec kazania; pod- 
, 
noszenie glosu nad miarE2 obra:tm ucho, m
czy mowc
, od- 
biera mu sily, a w koncu prowadzi do ochrypni
cia i za- 
traty glosu. Nieznosn
 takze wad
 jest zaczynanie kazdego 
osobnego zdania glosno, a konczenie go tak cicho, iz do uszu 
sluchaj
cych dochodz
 jedynie dzwi
ki i. wyrazenia, zadnego ze 
sob
 zwi
zku nie maj
ce; c) w koilcu sarna postawa kaznodziei 
wplywa na wyrazistosc jego mowy. W tym celu nalezy stac 
w srodku ambony pod daszkiem (0 srednicy wi
kszej, niz sre- 
dnica samej mownicy), aby si
 glos nie gubil pod sklepieniem; 
nie mowic wzdluz nawy, albo ku otwartym drzwiom i oknom; 
nie podnosic zbyt wysoko glowy, ani jej na dol opuszczac. Je- 
zeli mowca nie zna akustyki kosciola, niech si
 wprzod 0 niej 
wywie. 'V dobrze zbudowanych swi
tyniach poleca si
 mowienie 
w kierunku przeciwnego ambonie £.lara, aby kazrly dzwi
k od- 
bijaj
c si
, czystym do kaznodziei powracal i jednoczesnie roz- 
chodzil si
 po calem audytoryum. 
Jf'dzifk w n10wieniu wymaga naturalnosci, ozywienia i 
dzwi
cznosci glosu. a) N a t u r a In 0 S c deklamacyi zalezy na do- 
stbsowaniu mowy do tresci kazania, do uczuc i. indywidualnych 
wlasciwosci kaznodziei. ,V tym celu nalezy mowic swobodnie, 
swoim wlasciwym, nie cudzym, udanym; pieszczonym lub w prze- 
sad
 wpadaj
cym glosem. N ajlepszym ku temu Srodkiem jest 
gl
bokie .przej
cie si
 prawd
 i duch modlitwy, ktory ulatwia 
zapomnienie 0 sobie, a szukanie we wszystkiem samego tylko' 
Chrystusa. b) 0 z Y w i e n i e albo r 0 z m a i to s c glosu jest dru- 
gim warunkiem wdzi
ku deklamacyjnego i doskonalym srodkiem 
do obudzenii" w sluchaj
cych zaciekawien:ia i uwagi. Ozywie.nie 
to polega: 1) na modulacyi, czyli stosownem nat
zaniu i lago- 
dzeniu glosa, celem dobitniejszego wyrazenia stopnia duchowe- 
go nastroju kaznodziei (radosci, smutku, gorliwosci, swi
{ego 
gniewu); 2) na zachowaniu temperatury, czyli trojakiego akcen- 
towania glosu. Rozrozniamy a:kcent gramatyczny (ua odpowie- 
dni
 sylab
 wyrazu), retoryczny (na najwazniejsze slowo w zda- 
niu), emfatyczny (na uwydatnienie \vazniejszych zdan przez po- 
wolne, silne i uroczyste wypowiadanie tychze). W ogolnosci kaz-
>>>
103 


nodzieja zaczyna tonem umiarkowa.nym, podnosi 'go w toku mo- 
wy, a najpot

miej przcmawia pod koniec; co zas si
 mowi 0 ca- 
losci kazania, to sarno.w odpowiedniej mierze nalezy stosowac 
i do pojedynczych jego cz
sci; 3) na przestrzeganiu nalezytej 
miarowosci co do pr
dszego lub powolniejszego mowienia i nR 
stosowaniu przestankow. Te ostatnie Sq Rlbo gramatyczne (krot- 
sze, odpowiednie znakom pisarskirn), albo retoryczne (dluzsze, 
pomj
dzy cz
sciami, podpodzialarni. lub tez by utrwaJic dopiero 
co wywolane wrazenie). Wady przeciwne rozmaitosci deklama- 
cyi s
: izotonia, czyli jednostajnie powtarzaj
ca si
 modulacya, 
jednakowe podnoszenie i obnizanie si
 glosu, bez wzgl
du na 
mysl i tresc mowy; monotonia -- brak wszelkiej modulacyi, je-: 
dnostajny, suchy ton mowienia; zbyt pospieszne recytowanie, 
szkodz
ce nietylko zrozumieniu i wc1zi
kowi wyslowienia, lecz 
i godnosci slowa Bozego. Lepiej jest mowic wolno niz pr
dko. 
Powolnosc wtedy tylko b
dzie wadli w
, jesli si
 wyradza jakby 
w dyktando,' bez zadnego wzgl
du na pojedyncze mysli Jub 
jesli staje si
 podobn
 do flegmatycznej oboj
tnosci, ktora nu- 
zy i usypia. Zreszt q tenl wolniej mowic nalezy, im wi
kszc Sq 
rozmiary swifltyni, im liczniejsze audytoryum. c) D z w i 
 c z- 
nos c czyli eufonia nietyle nalezy do istoty, ile raczej do ozdo- 
by dykcyi, a polega z jednej st1'ony na unikaniu w8zystkiego, co 
czyni deklamacy
 nieprzyjemnq, wi
c cz
stego urywania, zaci- 
nania si
, j
kania, mowienia przez nos lub przez gardlo, cedze- 
nia slow prze
 z
by; tu nalezy zbyt ostre wymawianie dzwi
kow 
sycz
cycb, zbyt cz
ste powtarzanie tych samych spolglosek, 
wyrazow jednakowych lub tego samego pochodzenia. Z drugiej 
strony deklamacya nabiera eufonii przez uzywapie dzwi
kow 
plynnycb i melouyjnych, umiej
tnie pokombinowanych z m
ski- 
mi i mocnymi, przez naturalne i harmonijne przechodzenia od 
. 
jednego tonn mowy do drugiego. . 
Sila deklamacyi kaznodziejskiej zalezy od przyj
cia si
 
mowey pra wd
 ewangelicznq. PoniewRz glos jest od biciem uczuc, 
przeto zywa wiara i gon
ca milosc Pana Boga n1usz
 si
 uwi- - 
docznic w mowie, ozywic jq odpowiednio, nadac jej ton uroczy- 
sty i naznamionowac religijnem namaszczeniem. Glosiciel Ewan- 
. 
gelii, ktory ukochal swe poslannictwo, w poczuciu wznioslego 
urz
du, jaki piastuje, nie umie .mowic 0 swi
tych prawdach Bo- 
zych in-aczej, jedno z wiel
q milosci
 i swi
tym ogniem, co 
w sercu jego plonie. Taka mowa samym toncm i glosem wci- 


. 


-.
>>>
104 


ska. si
 z niepokonan
 sil
 do wn
trza duszy i gl
bokie spra- 
wuje na sluchajqcych wrazenie. Przeciwnie zas z posr6d wszy- 
stkich bl
d6w deklamacyi najzgubniejszy jest ten, jesli pozba- 
wiona jest namaszczenia. Nic bardziej wstr
tnego nad udan
 pa- 
tetycznosc i czcz
 deklamacy
, nad wynluszony ton, za potnoe
 
kt6rego zimny kaznodzieja usiluje wywotac lzy i rozrzewnienie. 


3. 0 akcyl k
znodzlejsklej. 


Akcyq kaBnodziejskq nazywa si
 stosowne, deklamacyi to. 
warzysz
ce: wyrazenie mysli i uczue za pomoc
 postawy cia.la, 
miny i gest6w. Akcya kaznodziejska ma wazne znaczenie i dla 
kaznodziei i dla sluchacz6w, ma si
 howiem przez ni
 ujawnic 
wewn
trzne uczucie mowey, gdyz co zywo jest pomyslane, od- 
ezute i upragnione, musi si
 ucielesnic w zewn
trznych geatach. 
To ucielesnienie mysli, uczuc i postanowien za .pomocq akcyi 
ka
nodziejskiej sluzy jednoczesnie do przelania. ich na audyto- 
ryum, wspomaga deklamacy
 i mocy jej przydaje. Czern dekla- 
macya dla ueha, tern jest akcya dla oczu sluchajqcych. 
R6zne s
 rod z a j e a key i 0 rat 0 r ski e j. :hI i n a ozna- 
za ulo
enie twarzy, odzwierciadlaj
ce wewn
trznq mysl i uczcu- 
eie kaznodziei
 g est e m nazywa si
 TIklad i poruszenie innych 
cz
sci ciala. Akcye n at u r a I n e Sq odpowiedniem naturze rze- 
czy ucielesnieniem wewn
trznego stanu, np. placz, sk!onienie 
glowy, spokojny, pos
pny, radosny wyraz twarzy; k 0 n w e n- 
c yon a I n e, albo symboliczne, majq swe okreslone znaczenie 
na mocy zwyczaju, w powszechnem b
dqcego uzyeiu, np. kl
- 
kanie, skladanie r
k, uderzanie si
 w piersi. Ze wzgl
du na eel, 
Sq akcye, w s k a z u j f\ c e miejsce,. przestrzen, obj
tosc i t. d.; 
n a s I a d u j 
 c e jak
 czynnosc np. polania wod
 chrzcielnq, 
lub 0 z n a c z a j q C e widzialnie stan wewn
trzny duszy, np. 
upadek lub post
p moralny. Tych ostatnich zwlaszcza nader 
- ostroznie uzywac nalezy, aby Die przekroczyc granic pr7yzwoi- 
tosci i nie podac w lekcewazenie gloszonej prawdy. 
Og6lne wlasnosci akcyi kaznodziejskiej s
 nast
puj
ce: a) 
P raw d z i W 0 set. j. zgodnosc z naturq przedmiotu, czyli z tre- 
sei
 kazania, z nastrojem i indywidualnosci q kaznodziei, nadto zgo- 
dnose z p;losem, by go akcya nie wyprzedzala, ani si
 op6znia- 
la, ale deklamacyi towarzyszyla i miata z ni
 rowne trwanie, by
>>>
, 


105 


. 


ustawala Iub przeehodzila w innq akey
 powoIi, bez naglyeh 
i gwaltownych przeskck6w. b) W d z i 
 k t. i. pewna swoboda, 
daleka od wymuszonosei i oei
:tmlosei, od rueh6w sztywnych i 
ostryeh; prostota, uzmyslawiaj
ea nie wszystkie oddzielne my- 
sli i uezueia, lecz tylko najwazniejsze; odpowiednia zywosc i roz- 
maitosc, nie pozwalaj
ea na ez
ste powtarzanie jednej i tej sa- 
mej akcyi. c) H arm 0 n i a ze wznioslosci
 nauki ewangelieznej, 
a wi
e: szlachetnosc, powaga, nie wsp6lnego nie maj
ea Ee zbyt- 
ni
 swobod
, lekcewazeniem, malostkowfl pr6znosci
, lub otaeza- 
niem siebie nimbem wielkosei i w og6le z tern wszystkiem, co 
zdradza jak
kolwiek nami
tnose. 
Szczeg610we przepisy c.o do akcyi kaznodziejskiej. Dotyczq one 
tak postawy i poruszen calego ciala, jak i pojedynezyeh jego 
cz
sci, mianowieie tych, kt6re szezeg6lniej s
 ezynne przy akeyi, 
wi
e glowy, twarzy i rt}k. a) Kaznodzieja na ambonie powinien 
stae, siedziec m6g1by tylko starzec lub m6wca niemoe
 zn
ka- 
ny. Postaw
 ma przybrac skromn
 i zarazem szlaehetnq, nie- 
wymuszonq, bez sztywnosei, -zaklopotania, straehn lub bojazni. 
N 6g nie nalezy rozkraczae, ponie.waz przy wielkiem nat
zeniu 
glosu moznaby si
 narazie na ruptur
. Poruszenia ealego eiala 
rzadko maj
 miejsee, a jezeli 8i
 je robi, winny bye lekkie; nie 
pod nosie sitt i nie opuszezac na palc
eh; nie rzucac si
 gwalto- 
wnie, nie przeehyIae miarowo na obie strony, ani zbytnio poehy- 
lac do sluehaez6w. b) Glowa ma bye naturalnie podniesionq, nie 
Opu5zczon
 naprz6d, ani na bok, ani w g6r
 zadart
; porusza 
si
 ni
 niekiedy ty
o i lekko, zwykle w kierunku r
ki; jedynie 
wyrazajt}o odraz
 lub niech
c, odwracamy glow
 w stron
 prze- 
ciwnq, niz r
ka. Zdejmujemy biret i sklaniamy glowE2 na imi
 
Jezusa. Podobniez sehylamy jq ku sluehaezom na znak zadowo- 
lenia. Lekkie potakni
eie oznaeza przyzwolenie; lekkie porusze w 
nie w jedn
 i drugq stroll(
 znamionuje zaprzeczenie; podniesie- 
nie glowy i oczu ku niebu jest wyrazeniem ufnosci i nadziei. 
c) Fizyognomia kaznodziei ma odzwiereiedlac jego slowa, -jego 
przekonanie, jego przej
cie si
 gloszon
 prawd
, a sluehacze 
majq czytac w jego obliezu uezueia serea kaplailskiego. Twarz 
w og6lnosci powinna bye spokojna, niezal
kniona, skromna, ma 
sift na niej odbijac powaga, lagodnosc, pogoda= lub to, czego 
wymaga tresc ka
ania. Niepodob.na zreszt q , by przepisy reto- 
ryezne zdolaly szezeg610wo okreslic kazdora
owe ulozenie obI i- 
cza; jedyn
 i najlepszq W tym wzgl
dzie regul
 jest jak naj-
>>>
106 


.. 


zyws
e odczucie i jak najgor
tsze przeJ
cle si
 gloszon
 prawd
 
religijn
. d) W oczach kaznodziei najbardziej mozna i nalezy 
czytac jego uczucia, dlatego powinien wzrok swoj z pewn
 swo- 
bod
 umiee zwracae do audytoryum, aby i widzeniem zdawal si
 
m6wic i nad slucbaczami panowac. ,V ad
 przeto wielk
 jest 
miee podczas m6wienia oczy zamkni
te, przymruzone, patrzec 
ustawi.cznie w jedno miejsce, albo przeci wnie, zbytnio rzucae 
niemi na wszystkie strony. e) R
ce przy akcyi kaznodziejskiej 
najwi
cej maj
 do czynienia. Zwyczajnie winny dlonmi opierae 
si
 na parapecie ambony, jednak bez wszelkiego wyt
zeDia; nie 
mozna lokciami opierae si
 0 brzegi kazalnicy, ani tez dlugo 
trzymac r
k bezczynnie. Gesty cal
 r
k
 wycbodz
 od ramion, 
nie od lokcia. Prawa r
ka wi
cej jest w rucbu, niz lewa, kt6ra 
albo uzywa si
 do znak6w podrz
dnycb, pomocniczycb, dla wy- 
razenia wzgardy, odmowy, niecb
ci, wstr
tu lub dziala wspolnie 
z praw
. Ta ostatnia zaczyna gest od lewej strony i ku prawej 
zakresla p6lkole. Gdy jedna w rucbu, druga spoczywa na para- 
pecie; gdy si
 mowi do oltarza, podczas gestu prawej r
ki lewa 
albo jest opuszczona, albo oparta dloni
 na piersiach. Gdy obie 
r
ce dzialaj
 razem, albo si
 podnosz
, albo wyci
gaj
, albo sty- 
kaj
 i rozchodz
. albo skladaj
, zalamuj
. kryzuj
. Za estetycz- 
n
 lini
 w poruszaniu r
ki uwaza si
 lekkie jej falowanie. W ad
 
jest klaskae dlonmi lub uderzac pi
sci
 w ambon
, opuszczac 
r
ce az z pocbyleniem korpusu, wyci
gae je do gory ponad glo- 
w
, podnosie je tylko od lokcia. f) Palce maj
 bye lekko wy- 
prostowane i tworzye jedn
 wraz z dloni
 plaszczyzn
; mog
 tez 
bye koncami lekko przycisni
te do siebie, zwlaszcza gdy r
ka 
czyni gest w
kazuj
cy. Za niestosown
 rzecz uwaza si
 wskazy- 
wanie jednym palcem, sciskanie dlo-ni w pi
sc, wypr
zanie i 
rozdzielanie palc6w, zwlaszcza przy gestacb, cal
 r
k
 czynio- 
nych. 
Przy pouczaniu, zapytaniach, wezwaniach r
k
 lekko wy- 
ci
ga si
 ku 'slucbaczom, a dlon wewntttrzn
 stron
 zwr6eona 
jest do gory, jakoby si
 cbcialo pooae wiernym prawdy gloszo- 
ne. Przy twierdzeniacb, dowodzeniu, d!on zwrocona jest prze- 
ciwnie. a r
ka lekko faluje, jakby na przydanie mocy argumen- 
tom. Taka sarna pozycya dloni, lecz z nizszem opuszczeniem 
r
ki, albo tez gest podobny do odpychania czegos od siebie na 
stron
, oznacza karcenie, zaprzeczenie, obrzydzenie lub przekl
- 
cie. Przeci wnie, trzymanie r
ki przed sob
 na ksztalt ostrza zna-
>>>
107 


mionuje w
tpliwosc i niepewnosc. Przy zapewnieniach i poprzy- 
si
ganiach kladzie si
 r
kEt na piersi. Podczas modJitwy kazno- 
dzieja ma obie r
ce przed sob
 zlozone, lub tez jedn
 r
k
 i 
oczy zwrocone ku oltarzowi. Dlonie ze spl
tanymi nawzajem 
palcami, oparte nieco ponizej piersi, podczas gdy glowa i oczy 
albo s
 spuszczone, albo podniesione do gory, wyrazaj
 bolesc; 
przeciwnie, dtonie wolne i ku niebu wzniesione znamionuj
 uczu- 
cie radosci i dzi
kczynienia. 
Przeciwko dobrej akcyi ka'7.nodziejskiej jest pomijanie ge- 
stow lub zbytnia 0 nie dbalosc, dochodz
ca az do przesady. 
Do nabycia wprawy w tak waznej rzec7.Y, jak
 jest wzo- 
rowe wypowiedzenie kazania, nalezy nawet w zyciu powszed- 
niem nawykac do wyrazania si
 naturalnie, wyraznie i popra- 
wnie, jako tez i do odpowiednich, mowie towarzyszyc mog
cych 
akcyj. Dobrze tez jest uwazac za naturalne gesty innych, uzy- 
wane jako oznaki radosci, 
mutku i t. d. 


..
>>>
, / 
CZ
SC III. 
o poszczeg61nych rodzajach 
koscielnego. 


. 
nauczaIlla 


N auczanie koscielne mozna rozpatrywac albo ze wzgl
du na 
przedmiot, albo ze wzgl
du na form
. Ze wzgl
du na przed- 
miot dzielimy kazania 1) na dogmatyczne, moraIne, liturgiczne, 
panegiryczne i okoIicznosciowe. Ze wzgl
du na form
 rozroznia- 
my kazanie wlasciwe, parenez
, bomili
, nauk
 katechizmow
 i 
konferency
. N ad kazdym z tycb rodzajow blizej si
 zastano- 
wi6 nalezy. 


. 


. 


ROZDZIAL I. 


o rodzajach nauczania koscielnego ze wzgl
du- 
na przedmiot. 


£ 


1. Kazania dogmatyczne. 


Kazania dogmatyczne maj
 za przedmiot prawdy wiary 
cbrzescijanskiej, mianowicie ich wyklad, uzasadnienie i obron
, 


1) I tu r6wnie, jak w II cz
sci tego podr
cznika, wyraz k a z ani e bierze- 
my w znaczeniu obszerniejszem.
>>>
109 


a to celern utrzymania, ozywienia i pomnozenia wiary w du- 
szach sluchaczow. Nauczanie dogmatu jest pierwszym obowiqz- 
kiem kaznodziejow, wskazanym przez Boskiego ],tlistrza, przez 
ustawy koscielne 1) i przez sam zdrowy rOZUID. W naszych zwla- 
szcza czasach, gdy nieprzyjaciele Kosciola uderzajq na wszyst- 
kie prawdy wiary, gdy mi
dzy samymi nawet katolikami tyle 
j
st bl
dnych poj
e, maj::tcych bezw
tpienia swe zrodlo w nie- 
znajomosci zasad religijnych, kazania dogmatyczne Sq nieodzo- 
wnie potrzebne. Bez kazan dogmatycznych katolicka swiado- 
rnose zaciera si
 i rozplywa w oboj
tnosci i niedowiarstwie, 
a moralnose bez dogmatu staje si
 budynkiem bez fundamentu, 
cialem bez duszy. 
Zasady, ktorych nalezy przestrzegae przy ukladaniu kazan 
dogmatycznych, s
 nast
pujqce: 1) Przedewszystkiem trzeba miec 
na uwadze jasny, z nauk
 katolick q najzupelniej zgodny wy- 
klad omawianej prawdy i gruntowne jej uzasadnienie, .zastoso- 
wane do poj
cia sluchaczow; pierwsze miejsce zajmuj
 nie do- 
wody z rozumu, lecz z powagi Bozej czerpane. 2) Przy uzasa- 
dnianiu dogmatu zachowae nalezy szczegolnq ostroznose, aby 
zamiast utwierdzenia sluchaj
cych, nie obudzie w nich w
tpliwo- 
sci w wierze, co latwo stae si
 moze, jesliby si
 chcialo dowo- 
dzie w pro s t najbardziej znanych prawd chrzescijanskich, np. 
istnienia . Boga, niesmiertelnosci duszy, Bostwa Chrystusowe, rze- 
czywistej obecnosci Zbawiciela w Najswi
tszym Sakramencie, ego. 
zystencyi piekla. Ludzie prostej a szczerej wiary, ktorzy nigdy 
o tego rodzaju prawdach nie w
tpili, ani nawet nie przypuszczali 
podobnych w
tpliwosci w innych katolikach, conajmniej mogliby 
z dowodzenia w pro s t wzi
e pewnego rodzaju zgorszenie. Nie- 
chaj tedy kaznodzieja unika wszelkiego pozoru, jakoby pow
t- 
piewal 0 prawowiernosci audytoryum, niech zalozenie mowy ka- 
zalnej wypowiada nie w formie twardej, jaskrawej, ]ecz raczej 
u b 0 C z n i e i sarno dowodzenie niech rowniez u b 0 c z n i e prze- 
prowadzi, to jest, zamiast rozpatrywae dogmat z punktu widze- 
nia p raw d z i w 0 s c i i pew nos c i , niech go przedstawi ze 
strony innej, np. rnilosci, pi
knosci, wznioslosci, tak przytem 
kiernj
c dowodzeniem, aby jednoczesnie i prawdzi wose dogmatu 
zostala wykazanq. Zamiast np. wyrazie zalozenie w ten sposob: 
"Chce was przekonae, ze Bog istnieje", niech powie: "Rozwazy- 


1) C. Tr. s. V c. 2 de ref; Syn. gniez.
>>>
110 


my dzis, jak wszystko prowadzi nas do poznania Pana Boga i 
Jego nieskonczonych doskonalosci". Zarniast powiedziee: "Udo- 
wodni
 warn, ze Jezus Chrystus w N. Sakramencie jest prawdzi- 
wie obecny", niech m6wca wezmie swoj temat z innego punktu 
widzenia i tak sformuluje zalozenie: "Zastanowimy si
 nad 
ogromem milosci, jak
 nam Chrystus Pan okazal, daj
c siebie 
samego w N. Sakramencie". Takie zalozenie miescic b
dzie i 
uzasadnienie w rozprawie kazalnej dogmatu rzeczywistej obelJno- 
sci Zbawiciela w Eucharystyi, a jednak dow6d przeprowadzony 
zostanie nie wprost, lecz ubocznie; dogmat b
dzie uzasadniony, 
wqtpi
cy umocnieni, wierni oswieceni i nauczeni, a zarazem 
uchroni,eni od narazenia ich na jakiekolwiek w
tpliwosci. 3) Ka- 
zanie dogmatyczne nie ma bye suchym wykladern, a obowi
z- 
kiem kaznodziei jest niety]ko prawd
 wiary uzasadnie, ]ecz nad- 
to wykazac jej stosunek do sluchacz6w, pobudzic ich do jej roi- 
losci, do uznania obowi q zk6w z niej wynikaj
cych i do urz
dze. 
nia wed lug niej swego 
ycia. Z tego wzgl
du dobr
e jest l
czyc 
w kazaniach dogmat z moralnosci
 i, m6wi
c np. 0 tajemnicy 
zmartwychwstania, wykazac, ze ono jest podstaw
 naszej na- 
dziei, albo zastana wiajqc si
 nad tajemnicq Oczyszczenia 
N ajswi
tszej ],tlaryi Panny, przedstawic, jaki nam w niej daJa 
przyklad pokory, posluszenstwa i cierpliwosci. 4) Niekiedy 
m6wca 'zniewolony jest bronic prawd wiary przeciwko na- 
pasciom nieprzyjaci61, wowczas wyst
puje on jako apologe- 
ta, a nawet, jesli koniecznosc to go wym2ga, jako polemista. 
A polo g e ty cz n y spos6b dowodzenia (to samo co u b 0 cz n e 
zbijanie zarzut6w), najbardziej w tYlll razie polecenia godny, za- 
lezy na jasnem i dokladnem wylo.zeniu prawdy katolickiej, na 
gruntownem jej uza,sadnieniu i na zywem a mocI'lem wykazaniu 
jej pi
knosci i skutecznosci. Bl
dy niedowiark6w albo si
 zupel- 
nie przemilcza, albo przytacza jako zarzut. Nie nalezy ich wszak- 
ze klasc w ust.a calemu audytoryum (np. powiecie mi, zarzu- 
cicie mi moze...), lecz przytoczyc jako pojedyncze zdania (np. 
powie kto moze... czlowiek pyszny, chciwy, falszyw
 oslepiony 
nauk q powie mi na to...), a Dast
pnie odeprzec nalezycie i moc- 
no, lecz zawsze w wyrazach pelnych godnosci, bez szykany, la- 
jania i uszczypliwych przytyk6w. Pol em i c z n y ftlbo kontro- 
wersyjny spos6b zalezy Da tem: ze twierdzenia przeciwne nauce 
katolickiej wyraznie si
 podaje, wi
c si
 tez w pro s t na nie 
nastaje i je odpiera. Lecz takie gromienie hl
dnej nauki la.
>>>
111 


two moze znizye si
 do gromienia samychze bl
dnowierc6w i ra- 
czej ich rozdraznia, niz uczy i przekonywa. Z tego powod u, bior
c 
ogolnie, niechaj kaznodzieja unika polemicznego sposobu uza- 
sadniania dogmatow, wyj
wszy, grlyby w danej miejscowosci 
ziarno niewiary czy herezyi rozsiewane bylo jawnie i skrycie, 
slowem i pismem pomi
dzy wiernymi. },tla bowiem wowczas po- 
winnosc wykazac cal
 czczosc i falsz bl
du i obalic go sil
 
prawdy katoJickiej, gdyz jakkolwiek jest zwiastunem pokoju, to 
wszakze ci
zy na nim prawo i obowiqzek bronic powierzonych 
sobie owieczek od napadu wilkow drapieznycb. Co zas dotyczy sa- 
mego sposobu odpierania zarzutow, strzedz si
 trzeba przesady 
i przeinaczania w przedstawianiu zdan bl
dnowierczych, starae 
si
 wykazae niezgodnose tycbze z nauk
 katolick
 i szkodliwe 
z nich nast
pstwa dla zycia religijno-obyczajowego. Uzasadnie- 
nie prawdy jest i tu r:zecz
 gI6wn
, a odparcie bl
du (czyli to, 
co jest wlasciwie polemiczne) rzecz
 drugorz
dn
. 
Iowa kazno- 
dziejska ma bye jasna, dobitna, pewna siebie, odpowiedz wyczer- 
pujqca, ma uuikac najmniejszego nawet slady zaklopotania, nie- 
pewnosci, a przedewszystkiem ma dbae 0 to, aby zarzut nie byl 
jasniejszy i dobitniejszy, niz same jego odparcie. 


2. Kazania moraIne. 


Kazania moraIne, czyli obyczajowe maj
 za glowny przed- 
miot moral ewangeliezny, a za glowny cel - podanie slucha.- 
czom tych prawd chrzescijanskich, ktore bezposrednio dotycz
 
spelniania obowi
zku, wykonywania cnoty, obrzydzenia grzecbu 
i wykorzenienia wad i nalog6w. Zbyteczna dowodzie potrzeby 
ka
mn moralnych, jak bowiem cialo bez duszy martwe jest, tak 
i wiara bez cnoty i dobrycb uczynk6w, a rzecz pewna, ze bez 
nauczania moralu i zacb
ty do niego nie masz poprawy oby- 
czajow, ani postf
pu na drodze zycia chrzescijanskiego. 
Przy opracowywaniu kazan moralnych nast
puj
ce uwagi 
na wzgl
dzie miec nalezy: 1) Nie oddzielac moralnosci od do- 
gmatu, lecz okazae zobop6lny icb zwi
zek. Jak bowiem drzewo 
z korzenia bierze wzrost i pi
knosc, tak cnota sw
 rzeczywist
 
zaslug
 i ozdob
 czerpie z nadprzyrodzonego fundamentu wiary. 
\Vyklad moralnosci bez takiej podstawy bylby czysto racyon'a- 
listyczn
 rozpraw
, a poniewa
 nit} bye w kosciele nie powinien,
>>>
112 



 


nalezy go owiac religijnem namaszczeniem i oprzec na powadze 
Boskiej, dowiesc ze Bog tak chce, ze ma prawo tego wymagac... 
2) Wyklad moralnosci chrzescijanskiej ma. bye nietylko t e 0 r e- 
t y c z ny, majqcy na celn objasnienie i uzasadnienie rzeczy, lecz 
nadto p r a k t Y c z ny, przez wskazanie poszczegolnych powin- 
nosci, a procz tego as c e t y c z n y przez obznajmienie sluchacza 
z przeszkodami na drodze spelnienia obowi
zku, wykonywania 
przykazait, 2 niebezpieczenstwami jakie cnota napotyka, ze srod- 
kami i sposobami do jej nabycia, do wykor
enienia zlych na- 
logow. Niedosyc przeto poprzestac na samych ogoInikach, na- 
rzekaniach na zepsucie obyczajow, le
z trzeba wyrobic w wier- 
nych przeswiadczenie, 
e powinnosci i cnoty chrzescijanskie s
 
za Iask
 Boz q mozebne do spelnienia i nauczyc ich, gdzie, jak 
i kiedy maj
 si
 w ich spelnianin ewiczyc. 3) Nauczaj
c moral- 
nosci ewangelicznej, kaznodzieja winien unikac sur 0 w 0 S c i, 
ktora odstrasza przesadnemi wymaganiami i zbytniej po b I azli- 
W 0 s c i, gotowej sprowadzic przykazanie do rz
du zwykIej ra- 
dy, a przez to przyczynie si
 do rozluznienia obyczaj6w. 4) 
W omawianiu pewnych materyi, ilekroc do tego kaznodziej
 
zmusza potrzeba, zachowaC" r 0 Z t r 0 p nos c i p r z y z w 0 i to s e, 
aby nikogo nie zgorszyc. Strzedz si
 rowniez p r z e sad y w ma- 
lowaniu cnoty tak idealnie, izby sluchacza miala odbiedz ocho- 
ta d
zenia do niej dla rzekomego niepodobienstwa jej osi
- 
gni
cia; ani przedstawiac wyst
pkow w taki sposob, izby dla 
i.ch nadzwyczajnosci grzesznik nie s
dzil si
 bye od nich wol- 
nym. 5) Wreszcie niekiedy nie wystBTcza sarno przedstawienie 
i uzasadnienie prawdy moralnej, a nawet i zach
ta do jej zami- 
Iowania i do post
powania wedlug jej przepisow; moze si
 bo- 
wiem nadto okazac potrzeba zgro
ienia sluchacza i pobudzenia 
go do pokuty. Tego rodzaju skarcenie bywa nawet przedmiotem 
osobnych kazan. Stl\d do rz
du mow obyczajowych nalezt} tak- 
ze po k u t n e i k arc 
 c e, a glownym ich celem jest porusze- 
nie i nawrocenie grzesznika. Wymagaj
 one wielkiej grunto- 
wnosci, uczucia i mocy z jednej, a ostro
noSci i ro
tropnosci, 
poll\czonej z milosci
 blizniego z drugiej strony, aby zamiast 
poruszye i upami
tae, raczej nie rozgoryczye i w zlem grzeszni- 
ka nie zaciqc. Ta ostatnia uwaga stosuje si
 szczegolniej do ka- 
zan karc
cych, ktore mog
 miee miejsce jedynie z powodu wiel- 
kich i z publicznem zgorszeniero pol
czonych 
aduzye. W kar- 
ceniu nalezy zachowae scisl
 miar
 sprawiedliwosci, nie przesa-
>>>
113 


ozae w przedstawianiu popeliJionego naduzycia, nie obwiniae 
o niego wszystkich, ocUozye zgromienie na czas odpowiedni (nie- 
zaw
ze wypada karcic zaraz po spelnionym czynie), nie dae si
 
powodowae stronniczosci, osobistej urazie i rozgoryczeniu, aby 
sluchacze ze slow, z glosu i calego zacbowania si
 kaznodziei 
mogJi p oznac, ze gromi mjlosci
 jedynie powodowany i ze pra- 
gnie poprawy, a nie dokuczenia blqozqcym. 'Vyst
pki poje- 
oynczych osob (a nawet stanow i miejscowosci w przeciwstawie- 
niu do inLych s1 anow i miejsc0wosci) nie mog
 bye przedmio- 
ten} strofowania na kazalnicy 1). 


3. Kazania liturgiczne. 


Przfdmiot£m k32an Jiturg]C'2ny( h Hl obI7:
dy i ceremonIe 
Kosciola. GJowny eel, jaki tu sobie kaznodzieja zaklada, jest 
podae wieJnym nalezyte roz"Lmienie swi
tych cZJDnosci i przy- 
sposobic ich do brania zywego udzialu w kulcie katolic'kim. Wy- 
gla
zanie przeto gnlnto" nJc'h, zajmujqco opracowanych kazan, 
ol:ejrr ujqC) (h lit u] gi
 kosc: eJnq w cal) m jej zakreslf, jest sci- 
slym obowiqzkiem duszpasterzH. Kosciol we wszystkie czynnosci 
swi
te, w kazdy najmniejszy przEdmiot ku czci Bozej uzyty, 
umial wlac ducba, mysl, znaczenie, uzmyslowie niejako prawdy 
wiaJY tak dogmatyczne, jak moraIne, przedstawic dzialanie la- 
ski w duszach ]Ud2kich. Liturgia zateru, to zycie Kosciola, 
a wplowadzie W Die wiernych, dae pelny wyklad i poznanie te- 
go zycia, przejawiajqcego si
 w swi
tych obrz
dach i ceremo- 
njach, to niezaplzfczona pow;nursc ka2ncdziei. Bez kazan litur- 
gicznych uczestniczenie ludu w sluzbie Bozej b
dzie czysto ze- 
wn
trzne, mechaniczne
 a co gorsza, zrodzi oboj
tnose, lekcewa- 
zenie swi
tych czynnosci. Zapobiegaj
 temu przepisy Kosciola, 
polecajqce staranny z ambony wyklad funkcyj 1iturgicznych 2). 
Wyklad obrz
dow liturgicznych ma bye nie dowo]ny, lecz 
autentyczny, oparty na samychze ksi
gach liturgicznych i na 
pow::iznych, majqcych ogolne uznanie katolickich autoracb. Je- 


1) Jougan. 0 kazaniach kare
lcych, Lw6w. 1901. 
I) Syn. Trid. sees. XXII, e.8; Katechizm Rzymski, p. II, c. :!, n. 59; upo- 
mnienia i w rytuale Rzymskilll i w naElzym zawarte. 


Wymowa Swif;t.8. 


i
>>>
114 


Fili jaki obrz
d ma dwa znaczenia: dogmatyczne i moraIne, oba. 
przy wykladzie uwzgl
dnie nalezy. Pozyteczna tez niekiedy rzecz 
b
dzie przedstawie historyczny poczqtek i rozwini
cie si
 danej 
uroczystosci albo ceremonii. \Vreszeie 0 ile tego potrzeba, podae 
sposob korzystania ze swi
tego obrz
du. 


4. Kazania panegiryczne. 


Kazania panegiryczne albo pochwalne maj
 za przedmiot 
pochwal
 Swi
tych Pangkieh, a cel mow tego rodzaju jest taki 
sam, jaki sobie Kosciol zaklada we ezei, oddawanej kanonizowa- 
nym slugom Bozym, mianowicie: ehwala Boga przedziwnego 
w Swi
tyeh swoich, zaeh
ta wiernych do ezci i wzywania miesz- 
kaneow nieba i wreszeie pobudzenie do ich nasladowania. Aby 
POWYZS2Y eel osj
gnqc, 1) kaznodzieja winien z jednej strony 
przedstawic wielkosc i wdzi
k swi
tosci, jasniej
cej w slugaeh 
Bozych, a z drugiej drog
, ktor
 do niej doszli. B
dzie mial 
przytem okazYt2 do zwalezania dosyc powszeehnego przesqdu, 
utrzymujf!cego, jakoby swi
tosc zalezala na czynieniu rzeezy 
nadzwyczajnyeh, gdy tymczasem wiara uczy, ze istota doskona- 
losci polega na milowaniu Pana Boga i wiernem spelnianiu obo- 
wiqzkow stanu i powolania i ze wewn
trzna intencya nadaje 
kazdej sprawie cal
 wartose w obliczu Stworcy. Nie dlatego 
Swi
ci byli swi
tymi, ze czynili niekiedy rzeczy nadzwyczajne i 
oddawali si
 umartwieniom dla przeci
tnego czlowieka niedo- 
st
pnym, ale dlatego, ze byli ozywieni duehem Bozym i wszyst- 
ko czynili doskonale i z doskonalej milosci ku Bogu. St
d tez 
kaznodzieja przedewszystkiem winien zwracae uwag
 na pobud- 
ki i na ducha, ozywiajqcego Swi
tych Panskich i wskazywac 
wiernym, . jak ten sam duch ma zyciem ieh kierowae, aby nasla- 
duj
c slugi Boze, sami tez naprawd
 uswi
cic si
 mogli, cho- 
eiazby zadnych nadzwyezajnosci, uderzaj
cych oko ludzkie, nie 
czynili. 2) Pochwaly, oddawane Swi
tym, nie powinny bye ko- 
munalne tak, aby z malemi zmi1-nami daly si
 do wszystkieh 
stosowac. Wiele zreszt
 jest materyj, 0 ktorych w kazaniaeh pa- 
negirycznych mowic mozna. Pierwsze tu miejsce zajmuje cnott! 
c h a r a k t e r y sty c z n a , ktor
 sluga Bozy w szczegolny spo- 
sob si
 odznaczyt Mozna tez pozytecznie prawic 0 innych jego 
cnotach, 0 sposobie, jakim go Bog do swi
tosci prowadzil,
>>>
115 . 


o srodkaeh, ktore mu sluzyly do nabyeia doskonalosci; 0 wal- 
kaeb. kt6re staezal, 0 przeszkodaeb, ktore zwyei
zal, 0 poprawie 
z bl
dow, ktorym podlegal, 0 ei
zaraeb i obowi
zkaeh, jakie 
ozwigal, 0 ebwale niebieskiej, jakiej zazywa i 0 ezei na ziemi 

1U oddawanej; 0 pomoeaeh i laskaeb, jakie swym ezeieielom 
u Boga wyjednywa i t. d. A chwal
c Swi
tycb Panskieb, za- 
wsze stild odpowiedni
 nauk
 zywym podac trzeba, aby zbudo. 
wanie i owoc poz
dany z kazania odniesli. 3) Jezeli w jednem 
, 
kazaniu wypadnie ch walie wielu Swi
tyeh, dobrze jest upatrzye 
jedn
 wsp6111
 im cnot
, lub tez z jakiego szczegolu ieh zyeia 
jedn
 jR.k
 wyprowadzie nank
 i tfi obrae za przedmiot mowy; 
albo tez kazdemu Swi
temll osobn
 ez
se kazania poswi
eie 
(byle tyeh ez
sci wi
eej nad trzy nie bylo), lecz nawet i w tym 
ostatnim razie nie spuszezae z oka jednosci zalozenia i przed- 
miotu kazalnego. N p. swi
ci Apostolowie Szymon i Tadeusz s
 
znakomitym wzorem apostolskiej gorliwosci 0 ehwalfi Boga i 
ousz zbawienie. Na uroczystose sw. Piotra i Pawla: a) nawr6- 
cenie P
otra zawstydza wielu grzesznikow, b) nawrocenie Pawla 
zawstyclza wielu sprawiedliwych. 4) Jezeli 0 Swi
tym, w ktore- 
go uroczystose ma bye wygloszone kazanie, nie albo niewiele 
wiemy, nie wynika st
d, izbysmy mieli pominqe go IDilczeniem 
i przejse odrazu do obranej materyi. Nawet i w tym razie mow- 
ea eos znajdzie na pochwal
 slugi Bozego, a stae d zr
cznie przej- 
dzie do nauki, ktor1 ebee podac sluehaezom, do enoty, jak
 bez- 
wqtpienia Swi
ty si
 odznaczal. Dobra np. wowczas b
dzie oka- 
zya mowienia 0 m
czenst\Vie, 0 dziewictwie. gorliwosci, stanie 
kaplanskim, zakonnym, 0 zyeiu pokutnem i t. d. 5) Dwojaki 
jest spos6b traktowania przedmiotu kazan panegiryeznyeh: h i- 
s tor y e z n y i m 0.1' a I n y. Pierwszy zalezy na podnioslem 
przedstawieniu zyeia Swi
tego (ktore zwykle kaznodzieja dzieli 
na osobne okresy), z przydaniem krotkiej ;nauki ezyli zastosowa- 
nia do sluchaczow. Jestto panegiryk wlasciwy; np. sw. 1Iikolaj byl 
a) wzorem poboznosci w wieku mlodzienczym, b) wzoram milo- 
sei w wieku m
skim, c) wzorem wiary w wieku podeszlyn1. N a- 
wrocenie sw. Maryi :\la.gdaleny bylo a) szybkie, b) prawdziwe, 

) doskonale; sw. Elzbieta wzorem a) dziewie, b) zou, c) i wdow 
chrzeseijanskieb. Drugi sposob, llloralny albo d ydaktyczny, 
podaje jako llauk
, tlumaczy jf\ i uzasadnia ,\Vedle potrzeby, 
poezem oswietla i stwierdza faktami z zyeia S\Vi
tego; lub tez 
w ez
sci pierwszej ehwali, a w drugiej wyei
ga z pochwaly na-
>>>
116 


uk
 i czyni odpowiednie zastosowanie. Np. I. Co znaczy opuscic 
swiat dla Boga. II. Jak sw. Franciszek Ksawery opusciwszy 
swiat, uswi
cil siebie i zbawil wiele dusz; albo: I. Jak wiele do- 
brego przyczynila Kosciolowi przedziwna lagodnose sw. Fran- 
ciszka Salezego, II. Jak bardzo 0 t
 cnot
 starae si
 winien 
chrzescijanin. 6) Panegiryki wi
cej, niz inne rodzaje mow ka- 
 
zalnych, wymagaj
 uroczystego stylu, zwlaszcza we wst
pie, pod- 
nioslosci, gor
cosci w zastosowaniach, upominaniu i zach
caniu. 
I tu wszakze mowa winna bye naturaln
, bez przesady, proznej 
wytwornosci i wykrzyknikow. 7) W ad
 kazan pochwalnych jest, 
... jezeli s
 zwyczajnem tylko opowiadaniem lub jedynie moral za- 
wieraj
; jezeli podaj
 niekrytyczne z zycia Swi
tych legendy, 
albo wynosz
 jednego Swi
tego kosztem innych; jezeE wreszcie 
redukuj
 si
 do czczych ozdob oratorskich i poetycznej dekla- 
macy}. 


5. Kazania okoliczno
clowe. 


Do tego rodzaju zaliczamy wszelkie mowy reJigijne, mie- 
wane przy wazniejszych zdarzeniach czy
 religijnej czy swieckiej 
natury, albo w takich okazyach, w kt6rych wierni spodziewaj
 
si
 buduj
cej z ust kaplana nauki, pociechy lub upomnienia. 
Ogolne uwagi, dotycz
ce kazan okolicznosciowych, s
 nast
pu- 
j
ce: 1) Przy przemowieniach tego rodzaju nalezy miec na wi- 
doku pow6d mowienia i jego stosunek do religii i moralnosci, 
aby st
d wyprowadzie przedmiot kazania taki, jaki w danej 
chwili b
dzie najodpowiedniejszym. Nietylko zreszt
 materya, 
lecz i spos6b uj
cia rzeczy winien bye dostosowany do natury 
wypadku, z przyczyny ktorego mamy' przema wiae, aby zgodnie 
z jego charakterem mowa kaznodziei nosila na sobie cech
 uro- 
czyst
, radosn
, powaznq, czy smutn
, nastroj poufaly, serdecz- 
ny i t. d. 2) Mowa okazyonalna ma si
 odznaczac praktyczno- 
sci
 t. j. wnioski i zastosowania moraine nalezy do tych wla- 
soie stosowac, ktorych dany wypadek bJizej dotyczy, albo kto- 
rzy bardziej s
 zainteresowani dan
 uroczystosciq i udzial w niej 
biorq; takie bowiem zastosowania i upomnienia, jak i sarno zda- 
rzenie czy specyalna uroczystosc, gl
boko zapisujq si
 w pami
- 
ci. 3) Zaden inny rodzaj nauczania nie domaga si
 po kazno- 
dziei tak dalece posuni
tej ostroznosci i tyle oratorskiego taktu
>>>
117 


ile przemowienia przygodne. Cokolwiek ma si
 tu wyglosie - 
aluzye do osob i rzeczy, wyrazenia pochwaly czy nagany, po- 
wolywanie si
 na kogo i powsci
gli wose w slowach - w.szystko 
winno bye dokladnie rozwazone. Powiedziee bowiem zawiele lub 
zamalo jest w pewnych razach rzecz
 zarowno niepoz
dan
. Nie- 
cbaj sluga Kosciola mowi 0 przedmiocie, a unika osobistosci, 
a jezeli tego uczynie nie moze, niechaj przynajmniej dalekim 
b
dzie tak od pochlebstwa, jak i od osobistych przeciw komu- 
kol wiek wycieczek. 4) Kr6tkose jest najcz
sciej bardzo waznym 
przymiotem przemowien okolicznosciowych; wyklad rzeczy niech 
b
dzie gor
cy, dykcya zywa, ozdobna, pelna godnosci; trafny 
wy150r tekstu naczelnego nieposledni
 odgrywa tu rol
. 
Poszczegolne rod z a j 
 k a z an 0 k 0 Ii c z nos c i 0 w y c h 
Sq: przemowienia okazyonalne w scislem znaczeniu, przemowie- 
nia przy udzielaniu Sakrarnentow sw.. przy konsekracyach i be- 
nedykcyach, wreszcie mowy prymicyjne, sekunrlycyjne, instala- 
cyjne, z powodu obloczyn, slubow zakonnych i t. d. 
1) Co dotyczy przemowien okazyonalnyclt w scislem znaczenlu, 
maj
 one nastroj radosny lub sm
tny, stosownie do zdarzenia, 
z powodu ktorego kaznodzieja przemawia. Zdarzenie owo nale- 
zy przedstawie w swietle wiary, jako dzielo Bozej sprawiedli- 
wosci czy dobroci i milosierdzia; nast
pnie wskazac na zamysl 
Opatrznosci, ktora dla naszego pozytku cos tak uczynila albo 
dopuscila, ostrzedz, pocieszyc, podzwign
e na ducha lub pobu- 
dzie do wrlzi
cznosci i przydae odpowiednie upomnienie czy za- 
ch
t
. Osopny rodzaj mow okazyonalnych stanowi
 In 0 W Y 
z a lob n e i po g r z e bow e, miewane alb0 z powodu zgonu 
znakomitych dostojnikow i ludzi zasluzonych w I{osciele i na- 
rodzie, albo przy oddawaniu ostatniej poslugi zwlokom niebo- 
szczykow. W pierwszym razie mowa ma charakter panegiryku. 
a celcrn jej jest wykazae zaslugi j przymioty zmarlego, zywym 
zas podae do nasladowania wzniosly przyklad pracy, i poswi
cei1, 
ktorych on byl wzorem. rru zwlaszcza potrzebne jest nalezyte opra- 
cowanie rzeczy, styl podniosly i uroczysty; przytem wszystkiem ka- 
znodzieja ma nie zapominae, ze najpierwszym jego obowi
zkiem 
jest prawda, ze wi
c ani na jot
 w pochwalach przesadzie mu si
 
nie godzi, a chociaz niektore w
tpliwe co do poblldek czyny nie- 
boszczy
a wolno tlumaczye na dobre w oswietleniu pozniejszych 
spraw pelnego zaslugi zywota, to jednak nigdy nie moze dae si
 
powodowac wzgI
dom czy na sluchaczow, czy na rodzin
 zmarlego.
>>>
118 


Jesli nie wiele dodatniego mozna powiedziec na jego poehwal
, 
wowez
s najlepiej jest albo weale nie przema wiac, albo tez PQ- 
przestac na podaniu odpowiedniej nauki ku zbudowaniu slueha- 
j
eyeh. 1tlowy pogrzebowe drugiego rodzaju, t. j. przy oddawa- 
niu ostatniej 'poslugi nieboszczykom, ktorzy nie zajmowali wy- 
wybitnego stanowiska w spoleczenstwie i niczem szezegolnem 
si
 nie odznaezyli, maj
 charakter krotkiej egzorty na odpowie- 
dni temat, np. 0 gotowosei na smierc, 0 praey nad zbawieniem, 
o smierci, s
dzie, 0 rzeezaeh ostatecznyeh, przyezem kaznodzieja do 
.udzielanyeh przez si
 upomnien wtr
ea stosowne a buduj
ee 
szezegoly z zyeia nieboszczyka. Najznakomitsze wzory mow te- 
go rodzaju pozostawili sw. Grzegorz Nazyanzenski i sw. Am-bro- 
zy, a z naszyeh kaznodziejow Skarga. i Pru.sinowski. 
2) Przemoll'ienia przy udzielaniu Sakrament6u' slCiftych, np. 
przy chrzcie doroslyeh lub przy ehrzeie dzieei
cia (zwlaszczij, je- 
sli jest obawa, ze rodzice zaniedbaj
 je nalezycie wyehowac), 
przy bierzmowaniu, przy Komunii generalnej albo przy pierw- 
szej Komunii dziatek, przy zawieraniu zwi
zkow rnalzenskich, 
maj
 za przedmiot tresciwie przypomniec swi
tosc, potrzeb
, po- 
zytek sakramentu, znaczenie obrz
dow, przygotowanie i obo- 
wi
zki przyjmuj
cyeh, nadto gor
co zaeh
eic i usposobie do na- 
lezytego przyj
cia sakramentu i do korzystania z lask sakra- 
mentalnyeh. 
3) PrZ"ermJu.ienie przy konsekracyach i be,nedykcyach, mog
 
bye rozmaitej tresei tak jak i same konsekraeye i benedy keye 
s
 roznego rodzaju, np. blogoslawieniu pielgrzymow, konsekra- 
eya lub poswi
eenie koseiola, kapliey, oUarza, dzwonu, ementa- 
rza grzebalnego; poswi
cenie krzyza, figury, drogi krzyzowej, 
szpitala, szkoly, domu sierot, ehorf1gwi, mo
tu, drogi zelaznej, 
telegrafu i 1. d. Przedmiotem mowy przy podobnyeh ceremo- 
niaeh b
dzie eel i znaczenie danego blogoslawienstwa ezy po- 
swi
canyeh przedIniotow, obowi
zki benedykowanyeh osob, spo- 
sob uzyeia rzeezy po:hvi
eonej, aby st
d otrzymac nietylko po- 
zytek i wygod
 doezesnq, ale nadto osi
gn\c dobro nadprzyro- 
dzone duszy i chwaly Bogu przyczynic. Wzorem takiej mowy 
okolicznoseiowej, z okazyi poswi
eenia przedmiotow do uzytku 
swieekiego, a nawet do rozrywki sluz
eych, jest przemowienie 
s. p. biskupa Kossowskiego, umieszezone w IIomiletyep, tom 3, 
str. 342 i areybiskupa Bilczewskiego w N. 51 PrzegJ
du Kato). 
z r. 1901.
>>>
119 


4) Do ostatniego dzialu mow okoJicznosciowych nalez
 ka- 
zania prymicyjne, sekundycyjne, przemowienia przy obejmowa- 
niu para£i przez nowego duszpasterza i przy opuszczaniu tejze 
z rozporz
dzenia wladzy duchownej. Przedmiotem wszelkich mow 
tego rodzajl1 jest kaplanstwo i duszpasterstwo, jego swi
tosc 
i znaczenie dla wiernych; cecb
 - prawda i skromnosc, a ce- 
lem - uwielbienie Boga, nigdy zas prozna chwalba i wynosze- 
nia czlowieka. 


ROZDZIAL II. 


o rodzajach nauezania koscielnego ze wzgl
du 
na rorm
. 


1. Kazanie wlasciwe. 


Jest to publiczna, w jedn
 calosc powit\zana i wykonczo- 
na mowa 0 jakiej prawdzie wiary lub moralnosci, celem zbudo- 
wania wiernego Iudu. Charakterystyczne przeto cechy wlasciwe- 
go kazania s
: a) j e d nos C ill ate r y i, ma tu bowiem miejsce 
jeden tyIKo przedmiot., jodna prawda., jedno zdanie wszecbstron- 
nie i odpowiednio przedstawione umyslowi, uczuciu j woli slu- 
chaj
cycb; b) s y s t e ill a t y z u j 
 c a, zaokr
glona i wykoilczona 
for m a, posiadaj
ca juz wyzej rozwazane cz
sci: wst
p. rozpra
 
w
 i domowienie, 0 czem patrz cz
sci II rozdzial VI. 0 upo- 
rzqdkowaniu materyalu kaznodziejskiego. 


2. Pareneza. 


Inaczej egzorta, jest krotkiem, poufnem przemowieniem, 
w ktorem kaznodzieja wedIug potrzeby i okolicznosci podaje 
slucbaczowi w sposob serdeczny jak
 prawd
 lub obowi
zek, albo
>>>
120 


tez ostrzezenie, upomnienie 1 zach
t
 i t. d. Zwyczajne okazye, 
pr
y ktorych mai
 miejsce parenezy, s
: udzielanie sw. Sakra- 
mentow, mianowicie chrztu, bierzmowania, generalnej Komunii, 
zawieranie zwi
zkow malzeilskich, procesye, blogoslawieustwa 
koscielne i t. d. I{ompozycya parenezy jest bardzo prosta, jak 
i sam ten rodzaj przemawiania koscielnego nalezy do najlatwiej- 
szych. Gl6wn
 przy jej opracowaniu rzeCZq jest przeprowadzic 
jednosc w calosci, a im krotsz
 jest egzorta, tern bardziej je- 
dnolit
 ma bye w swej tresci, aby tern skuteczniejsz
 si
 oka- 
zala. Obok jedno
ci nieodzownemi cechami s
 tu jes
cze dobit- 
nose i serdecznose. Zreszt
 na wet i w tak krotkich przemowie- 
niach, nie kr
puj
c si
 zbytnio przepisami retorycznymi, mozna 
z latwosci
 uwzgl
dnic pojedyncze cz
sci formalnego kazania: 
wst
p i zalozenie, krotki wyklad z uzasadnieniem, zastosowanie 
i epilog (up3mnienie, z'l,Ch
ta, pr03ba. 0 wykonanie tego, co si
 
slyszalo). 


. 


3. "omilia. 



 


Homilia 1) w scistem znaczeniu jest buduj
cym 2) i prak- 
tycznym wykladem jakiego okreslonego ust
pu Pisma sw., naj- 
cz
sciej perykopy czy ewangeJijnej czy lekcyjnej. Homilia jest 
najdawniejsz
 form
 koscielnego nauczania, gdyz jak powszech- 
nie wiadomo, w pierwszych wiekach Chrzescijanstwa, podczas 
nabozenstw liturgicznych biskup, po uprzedniem przez ministra 
odczytaniu pewnego ust
pu z Ksi
g starego lub nowego Zako- 
nu, wykladal dopiero eo slyszany p"rzez obecnych tekst swi
ty, 
ku ich zbudowaniu. W porownaniu z kazaniem, homilia ma jak 
swoje osobne zalety, tak i wlasciwe sobie niedostatki. Z jednej 
bowiem strony a) pozwala kaznodziei, stosownie do zamiaru 
Kosciola, podae w przeci
gu roku calkowit
 nauk
 wiary i oby- 
czajow; b) pr
wdy owe, wydobywane z perykopy, wi
c z tekstu 
Pisma sw., opierajl\ si
 wprost na slowie Bozem, snadniej tez 
trafiaj
 do serca sluchaczow i dobitniej przekonywujq, a kazno- 
dzieja wyrazniej okazuje si
 tn, czem jest: glosicielem i Uuma- 
czem slowa Bozego; c) homilia lepiej obznajmia ogol wiernych 


I) Wyraz grecki, znaczy tyle. co rozmowa. 
') DIa odr6zIlienia od naukowej egzegezy.
>>>
. 


121 


z Pismem s w., a przez to czyni zadosyc nakazowi Sobora Try- 
denckiego 1), aby kaznodzieje Pismo sw. wykladali, d) latwiej 
utrzymuje uwag
 sluchacza, gdyz w prowadzaj
c kilka kolejno 
przedmiotow, krocej 0 kazdym z nich rozprawia, nie nuzy nie- 
wzwyczajonych do dluzszej nad jednym. przedmiotem uwagi. 
A chociazby umysl roztargnion'y, straciwszy w
tek mysE, nie zdo- 
lal ogarn
c wszystkich podanych w homilii nauk, to wszakze 
jedn
 przynajmniej prawd
 spami
ta i jakis pozytek ze slucha- 
Ria odniesie. Z drugiej strony ma i wlasciwosci ujemne, miano- 
wicie a) zazwyczaj wi
cej naraz obroku duchownego podaje slu- 
chaczom, anizeli ich umysl zatrzymac moze, st
d rzecz w
t.pli- 
wa, czy si
 w sercu przyjmie i owoc nalezyty wyda: b) dla ob- 
fitosci materyi niepodobna jest kazd
 pojedyncz
 cz
sc homilii 
gruntownie, obszernie i praktycznie, jakby nalezalo, opracowae; 
c) poniewaz te same prawdy naFotykaj
 si
 takze i w innych 
I perykopach, wi
c i w homiliach podobne powtarzania s
 nieu- 
niknione, co naturalnie czyni je niezawsze interesuj
cemi i nie 
przyczynia si
 do obudzenia uwagi. Natomiast zalet
 kazania 
jest, ze moze ustrzedz 
i
 ujemnych stron homilii, nie obarcza 
pami
ci sluchacza wielu przedmiotami, rzecz swojl} gruntowniej 
i obszerniej wyklada, praktycznie j
 przedstawia i unika cz
- 
stych powtarzail. Zato kazaniu brak stron dodatnich homilii 1). 
Homilia powinna bye gruntown
, jasnl}, zupeln
 i prak- 
tycznl}. a) G run tow n
, poniewaz ma ulatwic sluchaczom na- 
lezyte rozumienie i ducha Pisma sw.; st
d trzeba niekiedy przed- 
stawic zwi
zek wyktadanej perykopy. z tem co j
 w Ksi
gach 
swi
tych poprzedza. b) J a s n 
 w wykladzie homilia jest wtedy, 
gdy kaznodzieja uzywa wyrazeil bardziej zrozumialych, niz ta, 
co s
 w perykopie i gdy przytaczane przezeil przyklady, podo- 
bieilstwa i t. d. czerpie z zycia sluchaczow i ze swiata im zna- 
nego. c) Z up e I n 
 - gdy zadna wazniejsza cz
sc perykopy 
w wy kladzie homiletycznym pomini
t
 nie zostala. d) P r a k- 
t Y c z n y wreszcie charakter homilia posiada, gdy ma odpowied- 
nie zastosowania do zycia chrzescijailskiego, gdy wskazuje srod- 


1) Sess. V c. i de ref. 
I) NaJodpowiooniejsz
 przeto zdaje si
 bye rzecz
, nie og-raniczac si
 ani 
do samych kazan, ani do samych homilij, Iecz miewa6 w uzyciu obie formy nau- 
czania koscielnego. 


.
>>>
122 


ki i sposoby wykonywania wykladanych powinnosci, gdy rzecz 
uzasadnia mocnymi dowodami. 
Homilia bywa dwojakiego rodzaju: nizsza i wyzsza. 
H 0 mil i ani z s z a olbo analityczna wyklada tekst pery.. 
kopy, zdanie po zdaniu. N azywa si
 inaczej po sty II t} (od lac 
post ilia, t. j. explicatio post illa verba textus lecti). Niema w niej 
zadnych sz.tucznie obmyslonych podzialow, tylko porz
dek nata- 
raIny, z nast
pstwa po sobie zdan wynikaj
cy. Homilia nizsza 
sklada si
 z nast
puj
cych czterech cz
sci: wst
pu wykladu, za- 
stosowania i zakonczenia. W s t 
 P albo wi
ze perykop
 z po- 
przedzaj
c.rm j
 tekstem biblijnym, albo tlumaczy powod prze- 
mowy Jezusowej, albo wreszcie podaje okoIicznosci, wsrod kto- 
rych mialo miejsce zdarzenie ewangeliczne. W y k I ad moze bye 
poprowadzony dwojakin1 sposobem, 11lianowicie: alba kaznodzie- 
ja objasnia tekst za tekstem, niekiedy nawet wyraz za wyrazem 
i to jest postylla wlasciwa 1); albo uwzgl
dnia tylko wazniejsze 
mysli perykopy i tlumaczy je kolejno, dziel
c rzecz calt} na 
kilka osobnych krotkich cz
sci. Ten ostatni gatanek homilii niz- 
szej nazywa si
 n auk 
 h 0 m i .1 e t y c z n 
 9), a ma zastosowa- 
nie przy wykladzie takich perykop, ktore zawieraj
 w sobie opo- 
wiadanie, podobienstwo, przypowiesc i t. d. Za wzor takiej homi- 
Iii moze sluzyc wyklad Ewangelii (z Po sty Iii mniejszej ks. Wuyka) 
na niedziel
 pierwsz
 po Narodzeniu Panskiem:... 7i Przystqpmy 
do Ewangelii sw., w ktorej te pi
c rzeczy mamy: podziwienie 1'0- 
dzicow, blogoslawienstwo Symeona, proroctwo jego, swiadectwo 
Anny prorokini i rosnienie Dzieci
cj a". Takze wtora cz
sc kaza- 
nia Skargi na niedziel
 V po trzech Krolach: ,,0 zachowaniu 
si
 z k
ko]em, gdy siQ do plewidla zaspalo i 0 roli serca nasze- 
go i 0 ostatniem zniwie". \Vyklad zreszt
 powinien bye biblijnie 
prawdziwym, prostym, popularnym i ma podawae albo tylko Ii- 
teraIne, albo zarazem i mistyczne znaczenie danego ust
pu Bi- 
blii, jak tego przykladem s
 Ojcowie swi
ci, zwlaszcza Grzegorz 
Wielki. Z a s to sow ani e zawiera jedn
 Iub tet ki]ka praktycz- 


1) K njlepszym wzorem takich homilij jest u nas BiaJobrzeski. ::\Ioze tez za 
wz6r takicgo wykJadu posJuzyc kazanie Sksrgi na niedz. XI po 8wiqtkach 
(w drugiej cz
sci) i tegoz kazanie Da dzien Uzczyszczenia N. 
Iatki Bozej (tak- 
ze w drugiej cz
sci). 
') Do tej kategoryi nalezy wiele kazan niedzielnych ks. Skargi, zwlaszcza. 
w s\\"ej drugiej cz
sci.
>>>
123 


. 
nych uwag, wyprowadzonych z wylozonej perykopy; nast
puje 
zas albo zaraz po objasnieniu kazdego poszczegolnego tekstu, 
albo (jesli homilia jest podzielon
 na kilka cz
sci czyli punktow) 
na koncu kazdego osobnego punktu. Z a k 0 n c zen i e stanowi 
ciepla i mocna zach
ta do stosowania w zyciu slyszanej pt'awdy, 
lub, jezeli kilka zastosowan mialo miejsce, krotkie tychze po- 
wtorzenie, lub wreszcie streszczenie nank ewangelicznych w ho- 
milii rozwini
tych; w tyro jednak razie zawsze naostatku przy- 
dac nalezy jak
 dobitniejsz
, serdeczn
, a z tresei
 homilii po- 
wi
zan
 praktyczn
 uwag
 i zilch
t
. 
H 0 mil i a w y z s z a, a] bo syntetyczna (inaczej kazanio ho- 
miletyczne) jest buduj
cym w formie kazania wykladem i za- 
stosowaniem perykopy. Przedmiot tego rodzaju homilii jest je- 
dnolity, jednq bowiem zawiera w sobie mysl, stanowi
c
 tresc 
perykopy i rozwini
b
 sposobem wlasciwego kazania. St
d wy- 
nika, ze tylko jednolite wyj
tki Pisma sw. mog
 bye podkladem 
homilii wyzszej; takiemi s
 np. wszystkie ewangelje, ktoryeh tre- 
seil! jest historya tajemnic wiary sw. (na uroezystosc Zwiasto- 
wania N. M::. Panny, Narodzenia Panskiego, Obrzezania, Trzech 
Krolow, 'Vielkanocy, Wniebowst
pienia i t. d.) i w ogolnosci 
ewangeliczne opowiadania, przypowiesci i podobienstwa. W zo- 
ry tego rodzaju homilii mamy w ubu Postyllach ks. Wuyka t 
np. (w Post. mn.) na niedziel
 I\T po trzech Krolach, gdzie pod 
koniec wst
pu taki robi podzial: "Obaezmy krociuchno z tej Ewan- 
gelii przecz Pan Chrystus na nas pokusy dopuszcza, a jako si
 
w nich sprawowa6";--na niedziel
 VI po trzech l{rolach. nO wI a- 
snosciaeh l{osciola Chrystusowego i nauki tegoz Kosciola ": -na 
niedziel
 pierwsz
 postu: ,,\V czem najwifZeej Hetmana swego 
(t. j. Chrystusa) nasladowac Inamy, aby zwyci
zyc pokus
: Czte- 
ry tu rzeezy najdnj
, ktore tu Chrystus uczynit przeciw poku- 
sie dyabelskiej, ktore my takze czyni6 mamy: chcemyli zwyci
- 
zyc. 1) Chrystus wyszedl ze swiata na puszez
, 2) poseil, 3} 
w zadnej rzeczy dyabla nie usluchal, 4) i zawsze lnu si
 slo- 
wem Bozem bronil. Tychze i my broni, bracia mili, przeciw sza- 
tanowi nzywae mamy". 
Cz
sci skladowe homilii wyzszej s
 takie same, co i kaza- 
nia. Z a cz y n a s i 
 od tekstu, ktory zawsze ma bye wyj
ty 
z u przednio przeczytanej i maj 
cej si
 wy lozye pery kopy. W s t 
 Pt 
jak w homilii nizszej, omawia okolicznosci, w ktorych zdarze- 
nie opowiedziane w perykopie mialo miejsce, albo w ktorych
>>>
124 


jej tresc byla wygloszona; nadto kaznodzieja schodzi tu odpo- 
wiednio na zalozony przez si
 temat, zapowiada go i wprowa- 
dza naturalny, 19Wniez na perykopie oparty podzial rozprawy 
na cZE(sci. W samej r 0 z p raw i e oSQbliwie wazn
 rol
 posiada- 
j
 partykularne wst
py, przejscia i poddzialy, poniewaz przez 
nie utrzymuje si
 jednosc materyi i wewn
trzny zwi
zek cz
- 
sci homilii. 


4. Nauka katechizmowa 1). 


Nauk q katechizmow
 nazywamy obszerny, ci
gly i przy- 
st
pny, dla doroslych przeznaczony, wyklad nauki chrzescijan- 
skiej wedlug porz
dku, zawartego w katechizmie dyecezyalnym. 
Jest to jedna z najpotrzebniejszych form nauczania koscie]nego, 
gdyz tyro, ktorzy jako tako sq wycwiczeni w zasadach wiary 
daje sposobnosc lepszego przypomnienia, gruntowniejszego i zu- 
pelniejszego poznania prawd religijnych i ich scislego pomi
dzy 
sob
 zwi
zku; d]a tycb zas, co albo nie mieli sposobnosci na- 
uczyc si
 katechizmu, albo go nieomal d03zcz
tnie zapomnieli; 
nauki katechizmowe s
 nieodzownym srodkiem do nabycia zna- 
jomosci, bez ktorej ani wierzyc, ani zyc nalezycie, ani wreszcie 
zbawic si
 niepodobna. Doswiadczenie zreszt
 pokazalo, jak wiel- 
ki one owoc przynosz
 i z jakiem zaillteresowaniem tego rodza- 
ju nauki bywaj
 sluchane, nietylko przez maluczkich, lecz i 
przez osoby wyksztalcone. St
d" lic.zne rozporz
dzenia Stolicy 
Apostolskiej, soborow, zwierzchnikow dyecezyalnych 2), wkladaj
 
na duszpasterzy swi
ty obowi
zek prowadzenia wykladow kate- 
chizmowych. Azeby tej powinnosci zadosycuczynic, kaznodzieja 
wszystk
 tresc zasad wiary i obyczajow rozklada na d wa, trzy 
lub najwyzej cztery lata i opracowuje j
 w szeregu nauk nie- 
dzielnych, dopoki nie przejdzie calosci. Winne dni swj
teczne 
mozna dla odmiany glosic kazania lub homi1ie 0 przypadaj
cej 


1) R6ini si
 ona od katechizmu wykladanego dzieciom i od kazan kate. 
chizmowych. Te o::tatnie s
 to wlasciwe kazania, lecz idq po sobie kolejno, po- 
rzqrlkiem materyi, zawartych w katechizmie. 
2) Tryd. V, 2; 24 de ref. 4 i 7; Bened. XIV, Etsi minime. 1742; syn. Piotrk. 
1607, Gnie
hi. Hj28 i t. d. 0 rozporz
dzeniach biskupich ob. JouganR, Nanki 
katechizmowe w Polsce, str. 39 i nast.; nadto encyklik
 Piusa X ,,0 wykfadzie 
Daukj chrzescijanskiej" lIoruiletyka, maj 1905.
>>>
125 


uroczystosci; tego rodzaju pI'zerwa uwzgl
dnia wymagania roku 
koscielnego, a sam wyklad katechizmu czyni potem poz
danszym 
dla sluchaj
cych. 
Co dotyczy formalnej strony nauk katechizmowych, skla- 
daj
 si
 one, jak kazda zreszt
 mowa religijna, ze wst
pu, roz- 
prawy i zakonczenia. W s t 
 P w og6lnosci zawiera kr6ciutkie 
powt6rzenie tego, 0 czem si
 ostatnim razem m6wi!0, lub tez 
zapowiada przedmiot i potrzeb
 maj
cego si
 wylozyc punktu 
nauki wiary. Jezeli, jak to nieomal powszechnie si
 praktykuje, 
nauka katecbizmowa bywa wyglaszana podczas parafialnego na- 
bozenstwa, poprzedza j€\ odczytanie przypadaj
cej perykopy 
ewangelicznej. \V takim razie wst
p ma na celu w kr6tkich 
slowach wytlumaczye jej znaczenie i przejse do przedmiotu na- 
uki katechizmowej. 'V r oz p raw i e kaznodzieja przyst
puje 
do definicyi wzi
tej z katechizmu (dyecezyalnego), objasnia j
, 
wyklada, uzasadnia za pomoc
 sposob6w, podanych w drugiej 
cz
sci (rozdz. III) niniejszego podr
cznika. Z a k 0 n c zen i e sta- 
nowi kr6tka rekapitulacya gl6wnych punkt6w wygloszonej na- 
uki, zastosowania praktyczne (0 ile nie byly pomieszczolle w roz- 
prawie) wraz z upomnieniem i zyw
 a serdeczn
 zach
t
 do ich 
wykonywania. 
Cbarakter nauk katechizmowych jest przedewszystkiem 
po u c z a j 
 c y, wi
c bez nalezytej starannosci w ich obrobie- 
niu i wypowiedzeniu latwo mog
 zejsc na suchy, szkolny wy- 
klad, kt6ry na ambonie odpowiedniego owocu nie przyniesie. 
Staraniem przeto kaznodziei niechaj b
dzie tak si
 do nich przy- 
gotowywac, aby rzecz odznaczala si
 jasnosci
 i dokladnosci
, 
aby byla popularn
, ciepl
, zyw
 i praktyczn
. Nie maj
 tez 
bye zbyt obszerne, gdyz Iud niewzwyczajony do dlugiego !':lu- 
chania, niewiele zazwyczaj z niego pozytku odnosi. 


5. Konferencya. 


, 


Wyraz ten ma dwojakie rozumienie: 3lbo oznacza konfe 
rency
 poufnl} ascetyczno-moralnej tresci, albo rozpra\\
 filozo- 
ficzno-religijn
 w przedmiotach wiary i etyki chrzescijanskiej. 
Pierwszy rodzaj konferencyi ill1al niegdys form
 rozmowy, pro 
wadzonej w tonie spokojnym i pouczaj
cym. Uzywali go pleba- 
ni po parafiach, kaplani na misyach, przelozeni w zgromadze-
>>>
126 


niach zakonnych, po seminaryach i t. d. Naprzeciw kazalnicy 
Urz
dz3nO drugl1 ambon
. Jeden z kaplanow stawial pytania ja- 
koby w imieniu zgromadzonych wiernych, drugi zas z przeciw- 
leglej mownicy odpowiadal na w
tpliwosci, wskazywal srodki 
zaradcze, upominal i zach
cal. Ten spos6b przemawiania w ko- 
sciele juz dzisiaj wyszedl z uzycia. R6wniez i konferencye w zgro- 
madzeniach duchownych miewane 
atracily dawniejszy charakter 
rozmowy i bywaj
 wypowiadane sposobem rozprawy ci
glej, po- 
pularnie, tonern ojcowskim, pouczaj
cym. Konferencye mawiane 
do os6b swieckich, np. podczas rekolekcyj. maj
 na celu pobu- 
dzie do pokuty, przygotowac do godnego przyj
cia Sakramen- 
t6w sw., podae srodki do odlniany zycia. Konferencye w zgro- 
madzeniach duchownych miewane, prawi
 0 istocie doskonalosci 
chrzescijHnskiej, 0 przeszkodacb i pomocach do jej nahycia. 
o cnotach. 0 sposobach modlitwy, 0 praktykach ascetyczno reli- 
gijnych, obznajmiaj
 z regulaminem, dumacz
 regul
 i t.. p. Po- 
dzial konferencyi poufnej moze bye nie tak scisly jak kazania; 
dowod6w nie wymaga si
 wiele, za to 
aj
 bye gruntowne; 
epilog konczy spokojnem upomnieniem i zach
t
. Ten rodzaj wy- 
maga po kaznodziei jasnosci wykladu, latwosci wyslowienia, 
serdecznosci mowy i wyrobienia ascetycznego. 
Konferencye filozoficzno - 'religijne s
 to rozprawy rozumowe, 
dotycz
ce dogmatu czy moralnosci chrzescijanskiej, przeznaczo- 
ne dla os6b inteligentnych, pozbawionych wiary ]ub niedosye 
z ni
 obznajmionych i w niej utwierdzonych. Zapocz
tkowane 
byly w zaraniu wieku XIX we Francyi, gdzie rewolucya wiel- 
kie poczynila szkody na polu religijnem. \V ywolane potrzeb
 
czasu, a prawione przez znakomicie wyksztalconych i posiadaj
- 
cych wybitny talent oratorski m
zo.w. mialy istotnie racy
 bytu, 
a i dzisiaj mog
 bye niekiedy mowione z pozytkiem. Poniewaz 
jednak kaznodzieja schodzi tu z wyzyn glosiciela wiary, przy- 
obleczonego powag
 nadprzyrodzon
 i broni prawdy Bozej swiat- 
tlem rozumu i srodkami czysto-Iudzkimi, wyst
pujl1c raczp-j w roli 
profesora i uczonego i czyni
c mow
 sw
 zalezn
 od wlasnego 
indywidualnego wyksztalcenia, przeto tego rodzaju wymowa nie 
IDa charakteru nauczania scisle koscielnego. Nadto, wielu nie- 
wykwalifikowanych, czy tez bardzif1j 0 wlasn
 chwal
. niz 0 do- 
bro dusz dbaj
cych kaznodziejow, usilowalo si
gn
c po laury na 
poln uczonych kynferencyj; zaniechali tedy, z prawdziw
 dla re- 
ligii szkod
, apostolskiego sposobu gloszenia pra wd Bozych, 


-
>>>
127 


a przytem sw
 nieudolnosei
 zdyskredytowali pomieniony spo
ob 
mowienia. Pami
tac zatem nalezy, ze jak ta niezwyczajna me- 
toda nauezania wymaga niezwyklej nauki i talentu oratorskiego, 
tak rowniez w wyj
tkowyeh ty]ko razaeh uzyt
 bye moze, mia- 
nowieie w wj
kszych miastach, w audytoryum odosobnionem 
i to jako przygotowanie sluehaczow do zwyczajnyeh kazan ezy 
nauk religijnyeh, posiadaj
eyeh namaszezenie, odpowiednie slowu 
Bozemu. "\Vlaseiwa bowiem przyezyna zepsueia ezlowieka i nie- 
wiary lezy nietyle w obl
dach umyslu, ile w namiE(tnosciaeh ser- 
ea; serea zas nie wyleez
 abstrakcyjne rozumowania; innego tu 
potrzeba lekarstwa. a jest niem eieplo pra wdy Bozej, gloszonej 
po apostolsku. A nawet i wowczas. gdy zaehodzi istotna potrze- 
ba konfereneyj na obron
 wiary przeci wko zarzutom niedowiar- 
kow i na utwierdzenie w niej umyslow w
tpi
cych, nalezy je 
opraeowywae tak, izby obok dowodow ludzkich i przyro
zo- 
nyeh, uzywac rowniez argumentow z powagi Bozej ezerpanych 
J" as nose, scislose i zasadniczosc w wykladzie, potoczystosc w wy- 
mowie, poprawnosc w stylu, s
 nieodzownymi warunkami do- 
brej konfereneyi. 


..
>>>
. 


, I 
CZijSC IV. 


Kat e c h e t y k a 1): 


. 
. KatechetYkl\ nazywa si
 nauka, podajl\ca przepisy dobrego 
katechizowania. Katechizowac (od greckiego (x'X't-"t)X€lV) W zna- 
czeniu scislejszem znaczy tyle co wydawac odglos, w dalszem 
zas - nauczac ustnie, w ksztalcie rozmowy (przez pytania i od- 
powiedzi), pocz
tkowych zasaJ chrzescijanskiej wiary i moralno- 
sci. Katecheza tedy jest jedn
 z poszczeg6lnych form kazno- 
dziejskiego nauczania i, jak sam urzl1d kaznodziejski, ma swe 
zr6dlo w slowie Chrystusowem: "Opowiadajcie Ewangeli
 wsze- 
mu stworzeniu" tMar. ]6, 15). W niniejszej cz
sci zastanowimy 
8i
 pokr6tce nad potrzeb
 katechizacyi, nad przymiotami kate- 
chety, wreszcie nad metodl\, form
 i rodzajami katechizowania. 


. 


1) Fhleiniger. Das Kirchliche Predigtamt. Fr. 1881; artt. Katechf:ta, Ka- 
techetyka, Katecheza w "Ene. Kosc." t. X. 


..
>>>
129 


ROZDZI,1L I. 


# 


o potrzebie katechizacyi. 


Nauczanie katechizmu jest jednym z najwazniejszych obo- 
wi
zkow pasterskich, zaprawia bowiem wiernych od pierwszej 
mlodosci do prowadzenia zycia wed lug nauki Chrystusowej 
Caly zywot chrzescijanina ma si
 opierac na fundamencie praw- 
dziwej i wewn
trznej religijnosci; lecz podstaw
 tak
 od lat naj- 
wczesniejszych zakladac nalezy i to nietylko dlat.ego, ze wiek 
mlodociany rowniez Boga jest wlasnosci
 i Bogu poswi
cony 
bye winien, lecz i dlatego, ze dzieci
ce serduszko jest jak owa 
rola. na kt6rej takie wlasnie ziarno - czy cnoty, czy grzechu 
si
 przyjmie i da owoce, jakie w niej naprz6d posiane zostalo. 
Odpowiadac b
dzie pasterz tak za doroslych, co z jego winy gu- 
bi
 swe dusze, jak i za dziatki przezen zaniedbane, w nauce 
Bozej nie wyewiczone, a st
d w wieku p6zniejszym slepych po- 
p
d6w natury zwyci
zac nieprzywykle. Dzieci, mlode latorosle 
chrzescijanskie, to nietylko przednia czqstka Kosciola rJ talium est 
enim regnum caelorum" (}';Iar. 10, 4)--to zarazem najpodatniej- 
sza do przyj
cia dobrego gleba, to mlode roslinki, kt6remi r
ka 
Bozego ogrodnika latwo zdola pokierowac; to cz
stokroc apo- 
stolowie i sprzymierzency kaplana, powt6rzon
 w domu przed 
starszymi nauk
, z ust jego slyszan
, wiele dobrego sprawie 
mog
cy; to wreszcie nadzil
ja l{osciola. J esli bowiem pragniemy 
gruntown
 w masach przeprowadzic reform
 obyczaj6w, od 
dzieci (jak uczy doswiadczenie) zacz
c musimy; od dzieci, kt6re 
procz katechety cz
sto nie maj
 nikogo, coby im drog
 zywota 
wskazywaI 1 ). 
Z tego powodu ustawy koscielne nader cz
sto przypomi- 
naj
 duszpasterzom obowi
zek katechizowania. Tego si
 domaga 
sobol' Trydencki, klad
c na biskup6w powinnose czuwania nad 


1) Ob. Ger:,;on'a, De parvulis ad Christum trahendis. 
w ymowa swi
ta. 


9
>>>
130 


prowadzeniem nauki katechizmu 1). n czem Benedykt XIV- ty 
w swej konstytucyi "Etsi minime nobis" ') tak mowi: "Duo po- 
tissimun1 onera a Tridentina Synodo curatoribus animarum sunt 
imposita: alterum ut festis diebus de rebus divinis: sermonenl ad 
populum habeant; alterum ut pueros et rudiores qnosque rli.vi- 
nae legis fideique rudimentis informent". Wyraznie tedy Stolica 
Apostolska obowi
zek kRtecbizowania dziatek i nieumiej
tnych 
pro!Staczkow stawia obok powinnosci przemawiania z ambony 
w jednej ze znanycb fornl kazalnycb. Rowniez i synody polskie 
prowincyonalne z r. 1628 i 1634 nakazuj
 plebanom, a by 
to- 
sownie do przepisow trydenckich katechizowali troskliwie nie- 
tylko po wsiac
, lecz i po miastacb. Tego wreszcie samego do. 
magaj
 si
 partykularne rozporz
dzenia wszystkich dyecezyj. 
Wielk
 podniet
 do gorliwego uczenia katechizmu jest 
8zczeg6lna i. dobrotliwa milose, jak
 Cbrystus Pan okazywal 
dziatkom. On sam stal sj
 do nich podobnym, przyjl11 postac 
dzieci
cia, zdaj
c si
 wolac juz w zlobie betleemskim: "Dopusc. 
cie dziatkom przyjsc do runie, albowien1 takich jest jakich kr6- 
lestwo niebie.5kie"! Pierwszych swiadkow, co zan krew oddali, 
obral sobie z posrod niemowl
t
 malenstwa stawial swym ucz- 
niom za wzor prostoty, niezb
dnej do osiqgni
cia nieba; oznaj- 
mil, ze ktobykolwiek co dobrego wyswiadczyl dzieci
ciu, On to 
przyjmie, jakby Jemu samemu bylo wyswiadczone (Mat. 18, 5); 
ze s
d surowy czeka tego, ktoby zgorszyl jednego z malucz- 
kich; ze niebiezpieczna rzecz garrlzic dzieckiem, kt6remu Bog 
aniola za towarzysza daje (Mat. 18, 10). Zbawiciel piescil dziat- 
ki, kladl na nie r
ce i blogoslawil im (.
,far. 10, 16); nakrotko 
przed m
k
 s\Voj
 dozwolil si
 uczcic przez holdy i radosne ich 
wolania 1fat. (21, 16) i oznajmil, ze sam Bog z ust niemowl
- 
tek i ssqcych doskonal
 uczynil chwal
. 
Rozwazajqc ow przyklad przedziwnej milosci i znizenia siQ 
Chrystusa Pana dzieci, Gerson tak si
 odzywa: ,,0 piisime Je- 
su, quis ultra post te verecundabitur esse hurnilis ad parvulos? 
Quis tumescens et etalus de sua vel magnitudine vel scientia, 


t) lidem (cpi
copi) etiam saltern dominicis ct aliis fe.4ivi" dicbu:=! pueros 
in singulis parochiis fidei rndimenta.., di1igenter ab ii8, ad quos spectabit; doceri 
curabunt, et si opus sit, ctiam per censuras eccle:o;iasticas compellcnt, non obstan- 
tibus rrivillcgiis et consuetudinibus. tS(,8s.24, c. 4 de reform). 
!) Z loia 7 1utego 1742. De doctrina chrj
tiana populis tradenrla.
>>>
131 


parvitatem dejnceps parvulorum, ignorantiam vel im beci1Jitatem 
c1udebit aspernari, quando tu, qui es Deus benedictus in sae- 
cula (Rom. 9, 5), in quo sunt mnnes thesauri sapientiae et scientiae 
Dei abscenditi (Co1. 2, 2). usque ad castissimos parvuloruill 
amplexus beat a brachia mansuetu5 inclinas atque circumligas?". 
W slad za Boskim l\Iistrzem id
 Ojcowie Kosciola, zaro- 
wno jak i swi
ci biskupi i kaplani roznych czasow. 
famy tego 
dowody w kat e c h e z a c h 8W. Cyryla Jerozolin1skie, "w Ora- 
tio Inagnc:1 catechetica" sw. Grzegorza z Nyssy (jest to rodzaj 
zrodla, daj
cego katechecie materyal do nauczania Zydow, po- 
gan i blftdnowierc6w), w dzielku sw. Augustyna "De catechi- 
- sandis rudibus". Prz
z wiele wiekow sami biskupi zajmowali 
si
 nauczaniem katechetycznem. Piecza 0 dziatki i 0 prostaczk6w 
byla umilowanem zajftciem wielu Swifttych, ktol'zy uwazali ka- 
tecbizowanie za jedno z najpiftkniejszych i najwazniejszych za- 
dan swego zycia. Piftkny port tym wzgl
dem przyklad daj
 Swi
- 
ci: \Vincenty Ferreryusz, Ignacy L')yola, Franciszek Ksawery, 
Karol Roromeu5z, Franciszek Regis, \Vicenty it Paulo, Franciszek 
Sal
zy, J6zef KaJasanty, Alfons Ligouri, blog. Piotr Kanizyusz, 
wspomniany Gerson kanclerz uniwersytetu paryskiego. kardynal 
Belarmin, arcybiskup kapuanski, ktory co niedziel
 w swej kate- 
drze sam prowadzil nauk
 katechizmu dla prostaczk6w. W ostat- 
nich tez czasach i u nas zabiegliwosci
 biskup6w i gorJiwych 
kaplan6w dzielo katechizowania ogromnie posunftlo si
 naprz6d 
i stalo si
 zadat.kiem religijnego uswiadomienia szerokich mas 
chrzescijanskiego luou I). 


ROZDZI...\L II. 


o przymiotach katechety. 


N aj\vyz:;zym i najwaznw.1szYln przymiotem katechety s
 
ill i I 0 S c swego urzftdu i tych, kt6rych ma uczyc katechizmu. 


.1) Ob, nacho li
ncyklik
 Piusa X ,,0 wykladzie nauki chrze:3cijnnskiej/.. 
Homilctyka, msj, 1004.
>>>
132 


Jesli j
 posiadl, z niej. jak z wiecznie pelnego zrodla, zdola za- 
czerpn
e wszystkiego, co dlan b
dzie potrzebne, celem doskona- 
lego zadosycnczynienia swemn powolaniu. Katecheta, to zast
p- 
ca samego Chrystusa, to drugi Chrystus: ma zawsze 0 tern pa- 
mi
tae, ze dziatki, ktorych naucza katechizmu, przez Chrystusa 
mu s
 powierzone, ze je w imieniu Chrystusa uczy prawd Boskich. 

la je wi
c milowae w Chrystusie, jak sw. Pawel umilowal Ga- 
latow, ktorych synaczkami nazywal: "Filioli, quos iterum partu- 
rio, donec formetur Christus in vobis". Ma we wszystkiem, co 
dIa dziatek czyni, miee pobudk
 tego sanlego Apostola, ktory 
wolal: "Charitas Christi urget nos". Ma miee serce i ducha sw. 
Augustyna, .ktoremu milose tak czule slowa dyktowala: "V os - 
alloquimur, noveIJa germina sanctitatis, regenerata ex aqua et 
Spiritu saneto, germen pium, examen novelIum, flos nostri ho- 
noris et fructus laboris, gaudium et corona mea" 1). 
Prawo milosci, przez Ducha sw. wIane w serce katechety, 
obudzi w nim go r I i w 0 s e, nauczy go, jak wsrod dzieci ma 
si
 stae dzieckiem, aby je do Chrystusa poprowadzil; nauczy go 
uwazae za wielkie wszystko, cokolwiek dotyczy religijnego wy- 
robienia i uswi
cenia mlodych dusz 2). To prawo milosci pobu- 
dzi go do przyj
cia calem sercem urz
du katechety i do wydo- 
skonalania si
 w nauczaniu dziatek; nauczy go coraz bardziej 
cenie malenk
 ksi
zeczk
, ktor
 nazywamy katechizmem, boe za- 
prawd
 zadne inne dzielo z tych, ktore r
ka ludzka napisala, 
nie zdolalo na tak niewielu kartkach, w tak scislym porzqdku, 
w tak prostej formie, w tak pi
knem sharmonizowaniu szczego- 
low w jedn
 calose, zebrae wi
cej pra we 0 Bogu, 0 czlowieku, 
o spolecznosci i 0 stosunku, w jakim znajdujq si
 do siebio owe 
wielkie przedmioty wszelkich doc
ekan fiIozoficznych. Katechizm 
to najwzniosIejsza filozofia
 to religia, teologia, to nauka 0 Bo- 
gu , to kroIowa nauk... Zamyka on w sobie krociutko zebrane 
wszystkie skarby mqdrosci Bozej, mqdrosci Koseiola, m
drosci 
wszystkich wiekow. ' 
To prawo milosci stanie si
 dIa katechety szkol
 c i e r - 


1) Sermo 157 de tempore. 
2) Omni c(rte pictOTP, omni certe statuario c
terisq']e huiu!':modi omnibus 
e"'{ceHcntiorem hunc duco, qui iuvenum animos fingere nJn ignoret. 8. Chrysost. 
hOlD. GO in :Matt.
>>>
133 


P 1 i W 0 S c i i pokoI'Y, izby nie uprzykrzylo mu si
 ciqgle powta- 
rzanie dziatkom dobrze znanych sobie rZflczy; izby chEttnie zno- 
sil wady, nieoddzielne od ich wieku; izby umial sobie osladzae 
przykrose, wynikajqcq z niezawsze orlpowiednich jego pracy re- 
zultatow; izby wreszcie umial dziatki do siebie przywiqzae i pozy- 
skae ich milo
e i zaufanie, co niezmiernie ulatwia naukEt kate- 
chizm u. 
Procz milosci, za ktorq idzie gorIiwose w nauczaniu i cieI'- 
pliwosci W obchodzeniu si
 z dziecn1i, potrzebna jest nadto kate- 
checie I' 0 z t I' 0 P nos C, ktora mu wskaze, co, gdzie, kiedy, ko- 
ruu i jak powiedziee, aby zainteresowac, zaciekawic, nauczyc, 
pobudzic do dobrego. RoztI'opnose sprawi, ze nie b
dzie mowil 
wszystkiego, co sam nie wie, lecz to jedynie, co dzieci pojmujq 
i czego potrzebuj
. Roztropnosc ustrzeze go, by nie zdobil swej 
mowy obrazami zbyt zywymi, i zapalajqcymi imaginacy
 dzie- 
ci
cq z uszczerbkiem glownego celu katechizacyi; ze nie da si
 
zbic z tropu icb niedorzecznemi odpowiedziami, lecz z niezdaI'ne- 
go odezwania zdola wysnuc trafne pytanie; ze b
dzie umial 
W odpowiedni sposob poskromie ich niesfornosc, a ciekawosc go- 
dziw
 nalezycie zaspokoic; ze uniknie stronniczosci \v stosnnku 
do dziatek i miee b
dzie dla wszystkich jednakow
 sprawiedli- 
wose i dobroc, a za miar
 wi
kszej lub mniejszej przychylnosci 
uzyje icb pilnosci i wzorowego, przez wszystkich uznanego po- 
......st
powania. RoztI'opnosc wreszcie nauczy go kojarzye po,vag
 
kaplansk
 z postawq wesolq, dalek q od pos
pnej surowosci, 
jakby wolnq od wszelkich klopotow, bo wtedy dopiero stanie 
si
 podobny dziecion1, wolnym od trosk, aby tak si
 im oddal 
calkowicie, jak sam tez od nieh calej wymaga uwagi. 
N akoniec katecheta, pI'agnqcy pozytecznie nauczac, ma po- 
siadae odpowiednie naukowe pI'zygotowanie, wi
c znae 
dobrze teologi
 we wszelkicb jej I'ozgal
zieniacb, umiee na pa- 
mi
c katechizm dyecezyalny, przestudyowae pedagogik
, a zwlasz- 
cza dzial jej, zwany dyalektykq, a podajqcy prawidla nauczania. 
Do tego wszystkiego ma dol
czye nabywan
 doswiadczeniem 
znajomose ludu i dzieci: niepoJobna bowiem z dobrym rezuIta- 
tern llauczae prostaczkow bez uprzedniego poznania, jakie s
 
icb sposoby myslenia i mowienia, zakres ich wiadomosci, ich 
przymioty i wady, ich potI'zeby i uzdolnienia.
>>>
13-:1: 


ROZDZlc\;L III. 


o zasadach dobrego katechizowania. 


Dwojakie zadanie ma przed sob
 katecheta: n a u c 
 y c ka- 
teehumenow zasad wiary i moralnosci i u rob i e w nich d ucha 
chrzescijanskiego. Powinien zatem nauezanie kateehetyezne po- 
pro\Vadzic tak, aby dwojaki eel powyzszy mogl bye osi
gni
- 
tym. Posluz
 ku temu nast
puj
ee uwagi. 
1) Pim'wsz
 zasad q kateehety jest utrzymac w posrod swe- 
go audytoryum k a r nos e i mil e Zen i e. \V tYIll eelu niech 
usadowi dzieci w kosciele, ile mozna, twarz
 do oltarza, ehIop- 
cow z jednej, dziewcz
ta z drugiej strony; zywsze porni
dzy po- 
wolniejszemi, aby mialy mniej okazyi do kr
cenia si
 i rozmo- 
wy. Niepozl:1dan
 jest rzeez
. aby nieeo starsze dzieci przypro- 
wadzaly z sob
 ezt{)ro i p:
cioletnie malenstwa, niezdolne do 
korzystania z katechizaeyi, a stanowiqee jedynie zawad
 dla in- 
nyeh i b
dl:1ce powodem do roztargnien. Niech je uswiadomi, ze .. 
kosciol to dom Bozy, mieszkanie Boga samego, ze n:ewolno si
 . 
tu kr
ci
J rozmawiae, innym przeszkadzac. Skrornne i nalezycie - 
si
 zaehowuj
ce w swi
tyni niech ezasami poeh wali, niekiedy 
obrazkiem wynagrodzi, a niesforne nieeh skarei, byle rzadko, 
w sposob nieupakarzajqey, a poprawie zdolny. Oczy swe kate- 
eheta ma miee skierowane na wszystkie dzieci; jesli mozna, znac 
wszystkie po imieniu, a wzrokiem i tonem mowy wszys!kieh 
llwag
 trzyrnac jakby na uwi
zi. BI
rlem jest mniemae. jakoby 
glosne, krzykliwe m6wienie lab nawet gn!ewliwe .fuka.nie bylo 
gwaraney
 lepszej uwagi stuehaj
eyeh. 1m glosniej wola kate- 
eheta, tern mniej dzieci b
d
 uwazne, tern bardziej stanq si
 nie- 
spokoj ne. M6wie przeto na]t)zy tylko tak donosnie, jak tego ko- 
nieeznie potrzeba, aby bye slyszanym przez wszystkieh. Rowniez 
nie ton patetyezny ani kaznodziejski jedna uwag
 katechume- 
now, leez ton rozmowy serdeezny, ojeowski, ton l
cz
ey w so- 
bie powag
 i dobrotJiwosc: powag
 - aby budzil w nieh szacu- 
nek dla siebie i ezese dla slowa Bozego, dobrotliwose -- aby
>>>
Ji35 


ni
 otwieral ich serca i uszy. \Vielomownosc, zarty niepotrzebne 
bajeczki na nic si
 tu nie przydadzC1; nloze tym sposobem uczyni 
ich nieco uwazniejszymi, Iecz n
 dIngo tego nie bEtdzie, a tylko 
zbalamuci malych sluchaczow. Nie{-h katecheta mowi interesu- 
jqCO i w pewnem znaczeniu po dzieci
cemu, lecz niech si
 strze- 
ze dziecinstwa i pieszczenia. J esli bowiem utraci godnosc i po- 
wag
, nie utrzyma karnosci i rady sobie z dzieemi dac nie b
- 
dzie umiat. Z drugiej wszakze strony 0 tern ma pami
tac, ze 
tortur
 jest dla dziecka stac cal
 godzin
 bez poruszenia, ze one 
od czasu do czasu musi si
 pokr
cie; uwzgl
dnic to potrzeba i 
w przydlllzszych naukach katechizmowych robic odpowiednie 
przerwy. S
 te
 i takie u
posobienia, ktore podczas dawanych 
odpowiedzi, a niekiedy i podczas sluchania wyk!adu, nie mog
 
si
 w zaden sposob powstrzymac, aby np. nie skubae, albo si
 
nie zabawiac czy \Vlasn
 czapk
b czy patrzeniem chocby na pa- 
znogcie wlasnej r
ki. JesIi takie Iub tym podobne manipulacye 
nie s
 nieprzyzwoite i nie stanowii:} rzeczywistej przeszkody w ko- 
rzystaniu z nauki, lepiej b
dzie nie zwracac na nie u wagi. Glow- 
na tu rzecz jest, aby dzieci staly czy siedzialy spokojnie i 
cicho. 
2) Drug
 zasad q katechety ma bye pro s tot a w w y r a- 
Z anI u s i
, zastosowana do poj
cia dziatek. Rzecz to pierwszo- 
rz
dnej wagi. Dziatwa daleko latwiej rozumie, gdy sifi do niej 
mowi konkretnie, niz wyrazailli n1aj
cymi znaczenie ogolne i 
abstrakcyjne; lawiej pojmie zdanie kr6tkie i proste, niz zlozone, 
powi
zane za pomoc
 imieslowow; latwiej wyrazy n1alujqce objaw 
zewn
trzny, niz 
lowa opisujqce 
t.an wewIl
trzny, Stqd lepiej 
jest odezwac si
 do niej: "Zle dziecko drzy ze strachu. gdy... ", 
niz: "Zle dziecko niepokoi si
, gdy... "; albo: "Uczul w sercu zaI 
i rzekl: Ach moj Boze! Pocom to uczynil, U anizeli: "Poczql za- 
lowae popelnionego wyst
pku." Nie wszystko tez jedno uzyc 
w rozmowie z dzieckiem rzeczownika, albo czasownika lub przy- 
miotnika; np. daleko latwiej przemowi do jego poj
cia zdanie: 
"Jeteslny obowiqzani modlic sitt", Jub: ,,:Mamy obowiqzek mo- 
dlic si
", niz: "Modlitwa jest naszq powinnosci q ". Przyklad ta- 
kiej praktycznej prostoty w wyrazeniach dal sw. Jan Chrzci- 
ciel, kt6ry nie wolal do rzeszy: "Czyil dobrze, jak i komu mo- 
zesz,14 lecz m6wil: "Kto ma dwie suknie, niech da niemajqcemu, 
a kto ma pokarmy, niech takze nczyni." (Luk. 3, 11). I kate- 
cheta nie bylby zrozumianym, gdyby rzekl: "ModI si
 skromnie
>>>
13G 


I poboznie"; lecz ka
de dziecko \Vie, CO znaezy takie odezwanie 
si
: "Do modIitwy ukl
knij, zloz rQce, spusc oezy, a rozpoez
- 
wszy paeierz, zapomnij 0 wszystkieh innyeh rzeczach i uwazaj, 
co mowisz, 0 co Boga prosisz. \Vtedy modlitwa twoja b
dzie 
skromna i pobozna." Bez takiej prostoty w wyra
anin si
, bez 
takiej dokladnej jasnosei j
zyka, niepodobna, aby dzieei, zwla- 
szcza mlodsze, zrozumialy, co si
 do nich mowi. Przytoezymy tu 
krotki przyklad togo rodzaju prostoty wyrazania si
 do dzieei 
5-7 letnieh (z kateehizmu Grubera): 1). 


Ciesz
 si
 moje dzieei, ze was tu widz
. B
d
 warn 
dzis opowiadal 0 Pann Bogu wiele pi
knyeh rzeezy 2), 0 ja- 
kieh jeszezescie pewno nie slyszaly. \Vasi rodziee, ojeiee i 
matka, juz warn tez mowili 0 Bogn, mowili z warni pacio- 
rek, przyprowudzaH was do koseiola, gdzie widzialyseie, jak 
lndzie kl
ezqe modlili si
 do Boga. Otoz, nloje dzieei, gdy 
ludzie tak w koseiele kl
ezeli i modlili si
 albo spiewali 
pobozne piesni, to oni wtedy mowili do Pana Boga, pro- 
sUi Pan a Boga 0 rozne rzeezy, dzi
kowali Pann Bogn za 
to, eo maj
, bo to wszystko Pan Bog ludziom daje. Gdy 
ludzie modlili si
 w koseiele, to wtedy mowili do Boga, ze 
ehcq Go we wszystkiem 3luehac i robic wszystko, co Pan 
Bog kaze; to wtedy prosiIi, zeby ieh koehal, bo my wszy- 
sey Indzie jestesmy Jego dziecmi, a Pan Bog jest naszym 
OJ cern. Widzialyseie wszystkie co ludzie robi q w kosciele. 
Ludzie si
 tu modI
 do Pana Boga. I wy tak samo maeie 
si
 modlic do Boga. Dla tego b
d
 warn dzis opowiadal 
o tym naszYln ukoehanym Ojeu, 0 Pann Bogu, abyseie Go 
poznaly, abyscie Go koehaly,. abyseie si
 tez do Niego mo- 
dlie nauezyly. 
J esteseie jeszeze malemi dziecmi, a niektore z was 
maj
 w domn jeszeze mniejszyeh ad siebie braeiszkow albo 
siostrzyezki, ktore si
 moze niedawno urodzily. Przedtem 
ieh nie bylo. A jeszezo przedtem to i was nie bylo. Pan 
Bog dal was waszym rodzieom, dal tez waszyeh braei i 


1) Prakti:;ches Handhuch der Katecbetik, czftSC I, rozdz. 1. 
2) Zapowiadsnie 0 tern, ze katccheta ma zarnia1.' opowiadac dzieciom pi«:kne 
rzeczy, dobre jest i zaciekswia, byle powtarzalo si
 nie zbyt cz
sto, gdyz wow- 
cza
 Elpow
zp.dniejc i iadnego wrazenia nie uczyni.
>>>
. 


137 


wasze siostry waszym rodzieom. Wi
e eiehie - i ciebie -- 
i ciebie, kto ei
 dal twoirn rodzieom? - (Pan Bog). -- 
Ale, moje dzieei, nawet i ta ziemia, na ktorej mieszkamy, 
nie zawsze byla. Byl taki ezas, juz bardzo, bardzo dawno 
temu, ze tej ziemi nie bylo. Pan Bog j
 uezynil. I tego 
stonea, eo nam tak grzeje i tak jasno swieei, nie bylo. Pan 
Bog je uezynil. Pan Bog uczynil i niebo i ziemi
. Jak tyl- 
ko Bog zeeheial, zeby bylo niebo, stalo si
 niebo; ja.k tyl- 
ko zecheial, zeby byla ziemia, stala si
 ziemia. \V niebie 
Pan Bog uezyniJ aniolow, 0 ktoryeh warn kiedyindziej opo- 
wien1. Na ziemi uczynil such
 zierni
 i wod
. wiele drzew 
i krzakow, wiele zieIa.i trawy, a nad nami uczynil slonee, 
ksi
zye i gwiazdy. I wszyst.kie ryby w wodzie, wszystkie 
zwierz
ta na ziemi Pan Bog uczynil. X akoniec uezynil d wo- 
je ludzi, m
zezyzn
 i niewiast
: m
zezyznie dal Bog imi
 
Adam, a niewiascie irni
 Ewa. W szystko, wszystko Bog 
uczynil; co tylko cheial, wszystko si
 stalo. I dlatego mo- 
wimy, ze w8zystko. wszystko Pan Bog stworzyl. 
o jakiz to dobry i jaki mocny ten Pan Bog! - 1tlo- 
je dzieei, kto uezynil niebo? - (Pan Bog). - Kto zierni
 
uezynil? - (Pan Bog). - Kto uczynil aniolow w niebie? 
- (Pan Bog). - Kto uezynil wod
 i ziemi
? - 
Pan Bog). 
- A drzewa i ziele?.. I(to to wszystko stworzyl?.. A cie- 
bie kto stworzyl?.. 0 jak:ze Go za to kochac potrzeba!... 
Wi
e co warn powiedzialem 0 Bogu?... Czy trzeba Go 
za to koehac?... Jesli wi
e na co spojrzysz, to eo sobie po- 
myslisz: ze to - kto stworzyl?.. 


Zeby "wyrazenia byly jasne i zrozumiale, trzeba, aby i sa- 
rna mysl katechety takze jasn
 byla; dlatego unikac nalezy w wy- 
kladzie wszystkieh dyskusyj i uzasadnian za wysokich dla sity 
umyslowej rnalego sluehacza, jako tez zbyt szerokiego rozpro- 
wadzania naIez
eyeh do siebie mysli. Sw. Augustyn chce, aby 
uwagi i dowody uzyte do uzasadnienia nauki katechizmowej 
byly jak doto, ktorego tyle tyJko uzywaj
 do oprawy drogieh 
kamieni, ile go konieeznie potrzeba; nadrniar bowiem kruszeu 
sprawuje przeladowanie, a ealosc skutkiem tego traei Da wdzi
- 
ku i wartosei 1). 


1) De catechizandis rudibus c. b.
>>>
138 


Nakoniec ze wzgl
du na ulatwienie zrozumienia dzieciam 
wykladu, ma katecheta i 0 tem pami
tae, aby m6wil w 0 In 0 
i nie uprzedzal biegu mysli dziatek, niewzwyczajonych do szy b- 
kiego i prawidlowego kojarzenia poj
e. 
3) '.!.'rzeci q wreszcio zasadq nauczyciela religii jest n a d a- 
wan i 0 kat e chi z a c y i k i e run k u reI i g i j n 0 - p r a k t Y c z- 
n ego. Aby zas nauka katechizmu ten tak istotny cel sw6j osiq- 
gn
e mogla, ma katecheta pewne najglowniejsze jej punkty 
mocno wdrazae w mlode serca i zarazem na nie systematycznie 
oddzialywae, przez cz
ste tychze punkt6w powtar
anie i przypo- 
minanie. Tak i sw. Augustyn poleca: ,;usitata et parvulis con- 
o gruentia saepe repetere'" I). Tu nalezq: bojazn i milose Pana Bo- 
ga. i jako fundament tejze, znajomose, nawet dla bardzo ogra- 
niczonych niezb
dna.,' najpotrzebniejszych do zbawienia prawd 
wiary; wysokie powazaaie niewinnosci na chrzcie otrzymanej; po- 
sluszenstwo wzgl
dem rodzicow; wzbudzanie akt6w wiary, na- 
dziei i milasci; przywi
zanie do religii i Kosciola; zamilowanie 
modlitwy, unikanie zlych rozm6w, lekkomyslnych towarzysz6 'v 
i t. d., jednem slowem to wszystko, co doswiadczenie pasterskie 
uzna Z3. osobli wie wazoy i nieodzowny warunek do moraloego 
uksztalcenia katechumen6w i do rzeczywistego ugruntowania 
kr6lestwa Bozego w ich duszach. Nadto wielu rzeczy katecheta 
praktycznie uczye jest obowi
zany, mianowicie wyznawania grze- 
ch6w .- na spowiedz i , odbywania chrzescijaiBkich powinnosci i 
praktyk religijnych, jak: IllOdlitw porannych i wieczornycb, przed 
i po jedzeniu, wieczornego rachunku sumienia, uzywania wody 
swi
conej, sluchania l\Iszy sw., kr6tkiego polecania siebie i swo- 
ich Panu Bogu, odmawiania Aniot. Panski, r6zanca, towarzy- 
szenia N. Sakramentowi do chorego, ratowania dusz czyscowych 
i t. d. W s
czegolniejszy spos6b ma zwr6ci6 swe usilowania 
do tego, aby nauczyl dziatw
 praktyki modlitwy, gdyz bardzo 
wielu chrzescijan katolik6w nie umie si
 modlic. R6wniez Sq 
miejscowosci, gdzie ani Iud ani nawet sfery wyksztalcensze nie 
potrafiajq si
 spowiadac, a przyczyn
 tego jest najcz
sciej niedo- 
sta teczna w mlodosci nauka katechizmu. 'Vielu np. nigdy nie 
zdaje sobie pracy, ani pomyslq 0 tern, zo trz')ba przypomniee 
liczb
 grzech6w; inni mniemajq, iz zal za przewinienia i posta- 
nowienie poprawy wzbudzie nalezy dopiero przy konfesyonale 


1) Tarnze, c. 12.
>>>
139 . 


podczas spowiedzi; a juz rzadki IDa poj
cie 0 tern, co znaczy 
spowiedz kr()tka a dokladna, st
d szerokie i zbyteczne opowia- 
danie niepotrzebnych szczeg6low, jezeli nie calych bistoryi. Te- 
go rodzaju nieumiej
tnosci zapobiegnie religijno-praktyczny kie- 
runek nauczania, ktory tez bez wqtpienia najskuteczniej przy- 
czyni si
 do wdrozenia dzieci w zycie prawdziwie chrzescijan- 
skie. 


ROZDZIAL I\T. 


o metodach katechizowania. 


Dwojak q rozrozniamy metodft katechizowania: dydaktycz- 
nq I sokratycznq. 
1. ....11 e t 0 dad!/ d a k t!l c.z n (l zalezy na tern, ze nauczyciel, 
stosownie do potrzeby, "yjasnia, opowiada, uzasadnia jak q praw- 
dQ, albo poucza jakiej praktyki religijnej, a nast
pnie, co powie- 
dzial, rozklada na pytania zadawane sluchaczom. X aprz6d wi
c 
mow! tu sam katecheta, a po kazdej poszczegolnej calosci for- 
muje z niej szereg pytan ulozonycb tak
 aby wszystko, nie po- 
mijajqc najdrobniejszej prawie okolieznosci, rozebrac na pytania 
jasne, za ktoremiby nast
powaly krotkie odpowiedzi katechu- 
menow. Metoda dydaktyczna w czworaki sposob wywi
zuje si
 
ze swego zadania, mianowicip: albo wyjasnia szczegoly; albo opo- 
wiada np. fakt historyczny i z niego wysnuwa to, czego chce 
nauczyc; albo udowadnia to, co potrzebuje udowodnienia
 albo 
wreszcie podaje praktyk
 religijn
. Rozwazmy kazdy z powyz- 
szycb sposo bow oddzielnie. 
1) rVyjasJlienie albo lcyklad szczegolow zalezy na tern, ze 
katecheta kolejno tak pytania, jak i odpowiedzi katechizmu dye- 
cezyalnego dzieciom pilnie j- dokladnie tlumaczy przez roztrz
- 
sni
cie znaczenia kazdego osobnego, 0 ile tego potrzeba, wyra- 
zu, aby cala mysl stala si
 dla katecbumenow jak najbardziej 


t 


..
>>>
4 


. 



 
...
 


" 


- 140 


zrozumial
. Tak np. wyrazenie c h r z e s c i j a. n ink at 0 I i k wte- 
dy dopiero nalezycie bftdzie poj
teJ. gdy si
 dzieciom wylozy: a) 
co znaczy c h r z e s c i j ani n, b) co znaczy kat 0 Ii k, c) co zna- 
czy bye katolikiem, d) skfld si
 wziql ten wyraz i t. d. rrak sa- 
rno artykul Skladu Apostolskiego: Wi e r z 
 w Bog a, 0 j c a 
W s z e Chill 0 g fl c ego, S two r z y c i e I ani e b a i z i em i, \\ te- 
dy stanie si
 dla umyslu dzieci
cego zrozuD1ialym, gdy kateche- 
ta ko]ejno wylozy pojedyncze wyrazy: 1) wierz
, 2) w Boga, 3) 
Ojca, 4) wszechmog'1cego, 5) Stworzyciela, 6) nieba J 7) i ziemi. 
Rowniez i drugi artykul wymagac b
dzie poszczegolnego wyja- 
snienia wyrazow: 1) Jezus, 2) Chrystus, 3) Syn J 4) Jednorodzo- 
ny. 'V podobny sposob wyjasnia siQ np. odpowiedz na pytanie: 
I 
Co jest Pan Bog? 


Pan Bog jest to Istota najdoskonalsza, stworca i za- 
chowawca wszystkich rzeczy. Wyraz is tot a oznacza to, 
co jest, co istnieje. \Vi
c np. kamien jest istot
. Dla czego? 
Bo jest, bo istnieje. I drzewo... i ptaszek... i czlowiek... 
i aniol... Otoz i Pan Bog jest istotl:l. Dla czego? Bo jest, 
bo istnieje. [Po wyjasnieniu wyrazu is tot a katecheta 
wszystko, co powiedzial, zawiera w szeregu umiej
tnie sta- 
wianych pytan, na ktore dzieci odpowiadaj
; poczem tak 
dalej rzecz prowadzi:] Lecz, moje dzieci, czy to Pan Bog 
jest tak
 istot
, jak kamien, albo drzewo, alba czlowiek, 
alba aniol? 0 nie, Pan Bog jest od wszystkich istot do- 
skonalszy, najdoskonalszy. Czy kamien jest istot
 dosko- 
nal
? Nie, bo chociaz istnieje, a
e nie rosnie. A co dosko- 
nalsze od kamienia? Oto kwiat J ziele, drzewo. Dla czego? 
Dla tego, ze kwiat, roslinka, drzewo nietylko istnieje, ale 
nadto rosnie. Lecz i drzewo "nie jest istot
 doskonal
J bo 
chociaz rosnie, to jednak nie moze si
 poruszac, przenosic 
sarno z miejsca na miejsce. \V i
c co doskonalsze od drze- 
wa? Ptaszek J bo nietylko istnieje, rosnie, ale si
 i porusza, 
lata... A co od ptaszka doskonalsze?.. Czlowiek. Dla czego? 
Dla tego, ze czlowiek nietylko istnieje, jak kamien J rosnie 
jak drzewo, porusza si
 jak ptaszek, chodzi j-ak zwierz
J 
ale i mysli i mowi J bo ma dusz
 rozumnq... Lecz i czlo- 
wiek nie jest istot
 najdoskonalgz
, bo nad czlowieka do- 
skanalszy jest aniol. CzI
wiek choruje J traci sHy, starzeje 
si
, w koncu umiera.c musi, a nadto poki zyje, niera.z grze-
>>>
141 


szy, Boga obraza, dusz
 sw
 szpeci, wi
c jest niedosko- 
naly. A tymczasem aniol nie grzeszy, Boga nie obraza, 
8wi
ty jest. Aniol nie In a ciala, wi
c nie choruje, nie boli 
go ani glowa, ani r
ka, ani z
b, bo tega wszystkiego nie 
ma, nie starzeje si
. nie umiera... Ale, moje dzieci, byl czas 
ze i aniolow nie bylo, a Pan Bog byt I gdyby Bog ze- 
chcial, zeby ani a.niolow, ani ludzi, ani swiata nie bylo, 
wszystkoby bye, istniee przestalo, a Pan Bog nigdy nie 
moze przest.ae istniee. I aniolowie. duchy m
dre, nie wszyst- 
ko wiedz
, nie wszystko mog
 uczynie, a Pan Bog wszyst- 
ko wie, wszystko moze, co zechce. Wi
e widzicie, ze Pan 
Bog jest Istot
 doskonalsz
 od wszystkich innych istot, od 
ludzi, od wszystkich aniolow; ze Pan Bog wszystko wie, 
wszystko moze, ze Pan Bog jest Istot
 najdoskonalsz
. 


Po takim wykladzie katecheta tworzy szereg pytan, aby 
si
 przekonae, czy dzieci zrozumialy jego wyklad, a nast
pnie 
przechodzi do wyjasnienia terminow: stworca, zachowawca, wszyst- 
kich rzeczy; po kazdem zas wyjasnieniu stawia katechumenom 
zapytania, jak poprzednio. Gdy w ten sposob wytlumaczy kaz- 
dy poszczegolny wyraz, sprawi, ze i cala definicya stanie si
 ja- 
sn
 dla jego malych sluchaczow. 
2) Opmciadanie faktu historycznego celem unaocznienia, 
uplastycznienia prawdy przez katechet
 rozbieranej. Jest to tak 
nazwana metoda historyczna, ktora zalezy na tern, ze pragnl1 c 
dae nalezyte i zywe zrozumienie rzeczy, nauczyciel zamiast teo- 
retycznego wykladu, podaje qdpowiednio doLrane, a najlepiej 
z Historyi sw. poczerpni
te zdarzenie i opowiada je tak, aby 
st
d sarna prawda stala si
 jasn
 i zrozumialq. Zamiast np. po- 
wiedziee: "Grzech ci
zki nazywa si
 smiertelnym, poniewaz od- 
biera duszy lask
 poswi
caj
c
 i przyjazil z Bogiem i czyni j
 
godn
 wiecznej smierci czyli pot
pienia," katecheta uprzedza 
rzecz opowiadaniem 0 upadku aniolow: 


Abyscie, moje dzieci, dobrze zrozumialy, czego was dzis 
uczye b
d
, posluchajcie naprzod jak to sam Pan Bog opo- 
wiedzial 0 tern, co si
 przytrafilo pewnej liczbie aniolow. 
Bog stworzyl wiele czystych duchow, pi
knych i m
drych, 
ktore nazywaj
 si
 aniolami. Ci aniolowie powinni byli za- 
wsze Pana Boga kochac, gdyz i On ich ukochal, uczynil
>>>
142 


ich bardzo szcz
sliwymi i obiecal im niebo, jesli Mu b
d
 
wiernie sluzyli. A Ie tyrnczasem jed na cz
se owych duch6w 
zbuntowal& siQ przeciw Nienlu, chcialy siQ stae rowne sao- 
memu Panu Bogu, a przez to ci
zko Go obrazily. Otoz. 
moje dzieci, taka ci
zka obraza Pana Boga i taki bunt 
przeciwko Niemu, to byl grze.:'h wielki. I coz si
 stalo? Zli 
aniolowie zbuntowawszy si
 przeciwko Bogu, juz Go nie 
kochali; wi
c i Pan Bog przestal ich kochac, nie chcial ich 
, 
mi('c wi
cej za swoich przyjaciol, \\ ygnal ich 0.1 siebie 
i wtr
cil do piekla, do wielkiego ognistego wj
zienia, gdzie 
Sq na wieki nieszczQsliwymi, a choc wiecznie zyc b
d
h bo 
duch nigdy nie umiera, to jednak nigdy do Boga niA wro- 
c
; Sq dla Boga jakby urnarli, smierciq; wieczn
 zakazeni 
Sttld grzech ciQzki nazywa si
 takze grzechem smiertelnym. 
Powiedzcie teraz, moje dzieci, czy grzech smiert£:'lny ode- 
bral owym aniolom milosc Pana Boga? - Odebral. - Czy 
odebral im takze przyjazn Pana Boga? 
 Odebral. - Czy 
str
cil ich do p:ekla na wieczne rot
pienie? - Str
cit - 
Czy uczynil ich wiecznie nieszc7.Qsliwymi? - UczyniJ. - 
Wi
c juz teraz rozumiecie, co to jest grzech smiertelny. 
Jest to grzech taki, ktory duszy odbiera lask
 i przyjazn 
Pana Boga i czyni j
 godn
 wiecznej smierci, to jest wiecz- 
nego potQpie nia. 


Taki wyklad da dzieciom zrozumienie istoty grzechu smier- 
telnego, prawda omawiana stanie si
 dla nich oczywist
 i jesli 
potem dan
 odpowiedz przeczyta.jq ze swego katechizmu, jedno- 
czesnie przypomni im si
 opowiadanie 0 upadku aniolow i sarna 
prawda mocniej si
 takze zapisze w ich umysle. 
Ze wzgl
du na nieposledni
 donioslose metody historycz- 
nej, ukladano nawet wlasciwe historyczne katechizmy. Celem 
ich jednakze nie moglo bye wyrugowanie bQdqcych w powszech- 
nem uzyciu katechizmowek, ulozonych w pytaniach i odpowie- 
dziach, lecz raczej ulatwienie samej nauki. Wystarczy zreszt
 
zapoznae dzieci z history
 biblijn
 i korzystae z niej przy ka- 
techizacyi. Zwyczajna bowiem forma katechizrnu, z powodu swej 
dokladnosci, porz
dku i przejrzystosci, jest wlasnie niezb
dn
, 
a u
ilowanie okazyonalnego tylko wplatania nauki wiary i oby. 
czajow W opowiadania bihlijne, jest czems zbyt dowoIn
nl i pro. 
waclzi do cz
stego powtar.lania si
. Daleko praktyczniej postQ'
>>>
143 


, 


puj
 ei, kt6rzy metod
 hist.oryezn
 staraj
 si
 pol
ezyc z do- 
grnatyczn
 ez
sei
 katechizmu i Rt
d kazr1
 nauk
 rozpoezynaj
 
. od stoso,vnie dobranego historyeznego opowiadania, ktore ma 
zwi
zek z tresei
 maj
eej si
 wylozyc prawdy. Seisle historyez- 
na metoda da si
 latwiej zastosowac z po
ytkiem przy kateehi- 
zowaniu najrnlodszej dziatwy. 
3) Uzasadnienie. Kateehizmy, zwlaszeza dla malyeh dzieei, 
zawieraj
 w odpowiedziaeh kategoryczne twierdzenia, bez powo- 
lywania si
 na powag
 zrodel, ktoryeh donioslosei wiek dzieei
- 
ey nie jest zdolny ocenic. W ystarezy tu pozytywny sposob mo- 
wienia czy podr
eznika, ezy kateeheL.Y, a udowadnianie byloby 
najez
seiej rzeez
 zbyteezn
, tlziatwa bowiem wi
rzy na slowo 
Ilc\uezyeiela. Przytaezanie dowodow, jak si
 to ezyni np. w teolo- 
gii dogmatyeznej lub moralnej, mogloby nawet niekiedy szkod
 
wyrz
dzic, nie bowiem bardziej nie oslabia wiary w powag
, 
jak ch
tka przed wezesnego uzasadniania powagi. Przy nauee 
kateebumenow, 0 jakieh tu mowa, wystarezy jednoezesnie dzia- 
lac na uezueie, sklaniaj
ee ieh do Boga i ez

to 0 Bogu im 
wspominac. Co innego zas, gdy kaplan nczy kateehizmu mIo- 
dziez nieeo starsz
 i doroslyeh. Wowczas proez wykladu szcze- 
golow nalezy podawane sluehaezom twierdzenia uzasadnic W od- 
powiedni do ieh poj
cia sposob, 0 ile rzeez uzasadnienia potrze- 
buje. Podajemy tu wzor takiego uzasadnienia 1). 


Dzisiejsza nauka nasza b
dzie 0 enoeie, praeowitosei, 
a najpierwsze pytanie, jakie rozbierzemy, jest: Czy ezlo- 
wiek obowi
zany pracowac? Tak jest, moi kochani, ezlo- 
wiek obowi
'lany jest praeowac. A dla ezego? Oto dla 
tyeh ezterech pobudek. Pierwsza pobudka: Pan Bog sam 
pracuje tak, iz nigdy praeowac nie przestaje. 
ie znaczy 
to, zeby Pan Bog si
 wysilal, trudzil prae
. Pan Bog, Istota 
wszechmoena, najdoskonalsza, praeuj
e, ani si
 m
czy, 
ani si
 wysila, ale jednak w tern co ('zyni, jest dzialanie, 
jakby praca, ('i
gla praea. \Vi
e naprzod, Pan Bog utrzy- 
rnuje, zaehowuje wszystko, co stwo.rzyl, co istnieje i w nie- 
bie i na ziemi. - Ziemia Qdmicnia swe pory roezne, odby- 
wa zmiany codzienne, wydaje plony wlaseiW'e, a ealy ten 
pi
kllY porz
dek popsulby si
, gdyby Bog swem dziala- 


1) ub, \Vzory i przyklaJy katechizowan;a... t(jlllik JI. \Varsz. 18,{7.
>>>
144 



 


niem, sw
 pram
 go nie utrzymywat-Proez tego Pan Bog 
praeuje z kazdem stworzeniem w szezegolnosei: praeuje 
z rolnikiem, rzemieslniem, kupe
m, m
dreami, gdyz Eaden 
z nich nieby nie zrobil, nieby nie umial, do niezegoby nie 
doszedl, gdyby nie Pan Bog; pracuje On z gospodarzem i 
gospodyni
 okolQ mienia, jakiem ieh obdarzyl; praeuje 
z ojeem i matk
 w wychowaniu dziatek; praeuje z kapla- 
· nem w koseiele, z nauezyeielem w szkole, z wyrobnikiem 
i sluzlleym przy roboeie; praeuje z bydl
eiem, robaezkiem, 
drzewem, trawk
, gdyz nieby rosn
c, ani zyc, ani poru- 
szac si
 nie moglo bez Pana Boga. - Tak to Bog w Bo- 
skich robotaeh swoieh praeuje, by dostarezyl srodkow 
utrzymania, 
 nawet wygod ezlowiekowi i innym stworze- 
niom. Wi
e ezy nie sluszna, aby i ludzie praeowali? A je- 
sli Bog, ktory j
st Panem wi
kszym nad wszystkieh pa- 
now, przeeiez ani si
 wstydzi, ani leni ezynic tyle robot 
swoieh, ze az glowy nie staje do ieh poliezenia, zrozumie- 
nia, poznania !'yeh robot Bozyeh: jakze my, podwladni l\fu 
ludzie, mielibysmy wstydzic si
 robie to, do czego jestesrny 
obowi
zani, albo lenie si
 przy praey?- Wi
c: P. Czy Pan 
Bog praeuje? - O. Pan Bog praeuje. - P. Czy Pan Bog 
praeuje duzo i bez ustanku? - O. Pan Bog praeuje duzo 
i bez ustanku?-P. Przest.ajez Bog kiedy praeowae?-O. 
Nie przestaje.-P. 00 Pan Bog uezynil kiedys, na poez
t- 
ku ezasow?-O. Stworzyl wszystko, co istnieje w niebie i 
na ziemi.-P. A co teraz robi z t.em wszystkiem?-O. Utrzy- 
muje i zaehowuje wszystko.-P. A ziemia ezy odmienia swe 
pory roezne i ezasy eodzienne?-O. Odmienia.- P. Czy zie- 
mia wydaje eorok plony wlaseiwe?-O. 'Vydaje.-P. Coby 
si
 stalo z tym ealym porz
dkiem na swiecie, gdyby go 
Bog sw
 prae
 nie utrzymywal? - O. Popsulby si
. - P. 
A czy praeuje Pan Bog z IuJ
mi: z rolnikiem, l'zemieslni- 
kiem, kupeem?-O. Praeuje.-P. Praeujez Bog z gospoda- 
rzem w gospodarskieh mozolaeh?-O. Praeuje.- P. A z ka- 
planem w koseiele i w parafii?-O. Praeuje.-P. A z ojeem 
i matk
 w wyehowaniu dzieei?- O. Praeuje.-P. Praeujez 
Pan Bog ze sluz
eymi i najemnikami przy robotaeh?-O. 
Praeuje.--P. A z bydl
eiem, ptakiem, robaezkiem i ros1in
? 
, -0. Praeuje.-Tak, moi koehani, to Bog z natury swiQty 
i blogoslawiony, praeuje z kazdem stworzeniem, ustawicz-
>>>
145 


nie robi
c Boskie roboty swoje; a my pelni potrzeb i n
- 
dzy, smielizbysmy proznowae, albo lenie si
 przy robotach 
naszych? 
Teraz podam warn drug
 pobudk
 do pracowitosci. Ja- 
kaz to? Stanowi j
 przyklad Pana Jezusa, ktory przez lat 
30 w Nazarecie pracowaJ z Najswi
tsz
 1Iatk
 swoj
 i 
opiekunem J ozefem przy warsztacie ciesielskim, a potem 
przez trzy lata zajmowal si
 nauczaniem ludzi w swi
tyni, 
po wioskach i miastach J na puszczy, to znowu modlil si
, 
albo cudownie uzdrowial niemocnycb. Dalej, przyklad N. 
Maryi Panny, ktora zadnego .czasu nie strawila na pro- 
znowaniu; przyklad sw. Pawla apostola, ktory dnie 8p
dzal 
na opowiadaniu Ewangelii, a noc
 zarabial, aby nikomu 
nie bye ci
zarem; przyklad tylu Swi
tych i poboznych, 
ktorych pracowitose opisuj
 dzieje koscielne. - Wi
c, moje 
dzieci, powiedzcie: czy trzeba nasladowae Zba wiciela, J ego 
N. }'Iatk
 i Swi
tych? Trzeba nasladowae. - P. A czy zycie 
Zbawiciela, Matki Boskiej i Swi
tych, bylo prozniacze, czy tez 
bardzo pracowite?- O. Bardzo pracowite.-P. Wi
c azeby zy- 
cie nasze bylo podobne do zycia Zbawiciela. ::\Iatki Boskiej i 
Swi
tych, jakiez bye powinno? - O. Pracowite. - Tak, 
moi kochani, i zycie nasze pracowite bye powinno. 
Dalej zastanowimy si
 nad trzeci
 pobudk
 pracowi- 
tosci, a jest ni
 wyrazna wola i rozkaz Pana Boga. W Pi- 
smie swi
tem mamy takie nakazy Boze 0 pracy i takie na- 
gany proznowania.: 1) "W pocie oblicza twego b
dziesz 
pozywal chleba", (Gen. 3, 19); 2) "Jesli kto nie chce robie, 
niech tez nie je", (II Tessa!. 3, 10); 3) "Czlowiek rodzi si
 
na prac
, a ptak na latanie", (Job 5, 7); 4-) "Leniwiec orae 
nie chcial, przetoz b
dzie zebral", (Prov. 20, 4); 5) 

Leniwy 
zawsze jest w niedostatku", (Provo 21, 5). - I wi
cej jest 
w Pismie sw. takich wyrokow Pana Boga, ktore nakazuj
 
pracowae, a unikae proznowania. A ze rozkazow Bozych 
sluch
H
 trzeba, wittc tez kazdy winien pracowac, a strzedz 
si
 prozniactwa. - P. Pami
tacie, n10je dziatki, jakto Pan 
Bog w Pismie sw. nakazuje ludziom prac
? - O. Pami
ta- 
my.- P. J ak Pan Bog powiedzial do pierwszego czlowie- 
ka? - O. Vv 7 pocie oblicza twego b
dziesz pozywal chleba.- 
P. A sw. Pawel jak napisalo prozniaku?- O. I{to nie chce 
robie, niech tez nie je.- P. A jakie trzecie slowo Boskie 


Wymowa swi
ta. 


10
>>>
146 


przytoczylem, 
e czlowiek stworzony na co?--O. N a prac
, 
jak ptak na Jatanie.-P. A 0 leniwcu, ktory nie chcial orac, 
co powiedzial Ouch sw.?-O. Ze b
dzie musial zebrac.-P. 
A co jeszcze powiedzial Duch sw. 0 pr6zniaku? - O. Ze b
- 
dzie zawsze w niedostatku?- P. Co wi
c Pan Bog w tych 
wszystkich wyrokach nakazuje? - O. Pracowac. - P. A cze- 
go zabrania?-O. Proznowac. - P. Czy Boga sluchac kaz- 
dy powinien?-O. Powinien.--P. \Vj
c co kazdy z nas ma 
czynic?-O. Pracowae.--Tak jest, moje dzieci, kazdy czlo- 
wiek winien pracowac, a unikac prozniact wa. Bo po czwar- 
te, czlowiek pracowity nietylko spelnia rozkaz Pana Boga, 
lecz i dla innych jest pozyteczny, maza co wyzyc si
 sam i swo- 
j
 rodzin
 utrzymac. A przeciwnie prozniak jest obrzydli- 
wy Bogu, jest zawad
 dla ludzi, gotuje sobie bied
 i n
- 
dz
. Prozniactwo jest powodem zlych mysli, glupich roz- 
m6w, niegodziwych czyn6w, przyczyn
 wielu grzech6w i 
utraty laski Bozej. Wi
c starajcie si
 zawsze bye pracowi- 
temi, a proznowania strze
cie si
 jak ognia. - Rozebrali- 
smy wi
c juz sobie pierwsze pytanie: czy czlowiek obowi
- 
zany jest pracowac, a teraz przyjdzmy do nast
pnego: J ak 
mamy pracowac... i t. d. 
4. PO'llczenie praktyki religijnej metod
 dydaktyczn
 zasa- 
dza si
 na opowiedzeniu przez katechet
 :,posobu, w jaki dana 
praktyka si
 odbywa i na wybadaniu katechumenow za porno- 
c
 szeregu pytan, czy nalezycie rzecz zrozumieli i zapami
tali. 
I 

iekiedy owo pouczenie praktyczne l
czy si
 z odpowiedni
 rni- 
mikq, np. przy podawaniu sposobu zegnania si
. \V takim ra
ie 
nalezy wielokrotnem ewiqzenieru wprawiac katechumenow do 
odpowiedniego wykonyw311ia zalecanej praktyki. Oto przyklad 
pouczenia tego rodzaju: ]). 
...A teraz mowie b
dziemy 0 przygotowaniu do przy- 
j
cia Ostatniego N amaszczeni a. Dwojakie jest to przygoto- 
wanie: jedno maj
 uczynic domownicy, a drugie sam cho- 
rYe Domownicy powinni: 1) zrobic porz
dek w domu, 2) 
umyc chorego i ubrac w swiez
 bielizn
, 3) przysposobic stol 
i nakryc go czystym obrusern, 4) umiescic na nim krzyz, . 
dwie albo przynajmniej jedn
 zapalon
 swiec
, 5) przygo- 


I} 'Vzor,. j przyklady katcchizowania, tomik II, stroD. 327.
>>>
. 


147 


towac na boku swi
con
 wod
 i kropidlo, szklank
 z czy- 
st
 wod
 i lyzk
, wreszcie kilka kawa1k6w waty, albo ma- 
lych kulek ze Inu lub konopi.- Drugie przygotowanie ma 
uczynic sam chory, to jest powinien 1) zalowae za grze- 
chy swoje i postanowic do nich nie wracae, 2) odbye do- 
kladn
 spowiedz i otrzymae rozgrzeszenie, 3) obudzie W SQ- 
bie pragnienie sakramentu Ostatniego N amaszczenia, 4) 
wzbudzae akty wiary, nadziei i milosci, 5) zdawac si
 na 
wol
 Boz
.- Wi
c, moje dzieci, powiedzcie teraz, ilorakie 
jest przygotowanie do sakramentu Ostatniego N amaszcze- 
nia?-O. Dwojakie. -Po Jedno przygotowanie kto ma uczy- 
nie?-O. Domownicy chorego.-P. A drugie przygotowa- 
nie kto czyni?-O. Sam chory.-P. 00 domownicy maj
 
uczynie w mieszkaniu? - O. Zrobie porz
dek.--P. A chore- 
go jak maj
 przygotowac?-O. Umye go. -Po 'V co cho- 
rego ubrae?-O. W swiez
 bieIizn
.- P. J aki w izbie sprz
t 
przysposobie?-O. St6t-P. Czem ten sta1 ubrae?-O. Czy- 
stem nakryciem.-P. 00 na stole umiescic?-O. Krzyz i je- 
dn
 albo dwie swiece.-P. A na boku stolu?-- O. \Vod
 
swi
con
 i kropidlo.-P. A co jeszl:ze?-O. Szklank
 z wo- 
d q i lyzk
.-P. Co przygotowae do wycierania rniejsc na- 
maszczonych Olejem swi
tym?-O. Kilka kawalk6w waty 
lub kulek ze lnu albo konopi.- Wiecie wi
c, moi kochani, 
co maj
 przygotowac domownicy, a teraz zapytam je
zcze. 
co ma czynie chory. Wi
c: P. Co rna w sobie wzbudzie za 
grzechy?-O. Zal serdeczny.-P. I co ma postanowie?-O 
Nie wracae do grzech6w.-P. Po obzalowanill grzech6w co 
powinien chory odbye?- O. Spowiedz swi
t
. -Po Jaka ma 
bye ta spowiedz?--O. Dukladna. -Po Po otrzymanem roz- 
grzeszeniu chory winien wzbudzie w sobie pragnienie cze- 
go?-O. Ostatniego Namaszczenia.- P. Jakie rna wzbudzae 
w sobie akty?-O. 'Viary, nadziei i milosci.-P. Na co po- 
winien si
 zdawae?-O. Na wol
 Boz
.- Wiecie juz tedy 
moi kochani, jakie ma bye przygotowanie do sakramentu 
Ostatniego N amaszczenia. 
 teraz jeszcze b
d£i mawil, co 
ma czynie chory, gdy mu juz kap1an tego Sakramentu 
udziela... 
II. 111 e to d a so k rat y c z n a zalezy na wyjasnianiu lub uza- 
sadnianiu prawdy przez samego katechumena z pomocC1 kate-
>>>
. 


148 


chety. Obaj wi
c i nauczycieJ i uczell, rOZpraWlaJ
. Pierwszy 
drugiego naprowadza przez stosowne zapytania; drugi, napro- 
wadzony, spostrzega prawd
, wydobywa j
 z siebie, z tego, co 
juz zIia albo uczuwa i podaje w stosownych odpowiedziach. 
Dlnzsza to zatem droga, trudniejsza od poprzedniej i wi
kszego 
wymagaj
ca zachodu; katecheta bowiem musi si
 gl
boko prze- 
j
c wykladanym przedmiotem i ustawicznie baczyc na spos6b 
myslenia i stopien rozwini
cia swych uczni6w, aby umial sta- 
wiac odpowiednie zapytania i jedne z drugich logjcznie wysIiu- 
wac. Oplaca si
 jednak sokratyzm, gdyz pomaga do rozwini
cia 
dzieci, utrzymuje z latwosci
 ich u wag
, urozmaica katechizacy
, 
a przez to j
 uprzyjemnia. 
A by dobrze poprowadzic nauk
 metodq; sokratyczn
, trze- 
ba przedmiot rozlozyc na wlasciwe pierwiastki i te w logicz- 
nym ustawic porz
dku. Katecheta uwaza naprz6d, od czego za- 
czqc i do czego prawd
 obran
 por6wnac; to jednak, do czego 
si
 j
 por6wnywa, winno byc znane katechumenom. Nast
pnie 
uklada szereg pytan, prowadz
cych od rzeczy znanych i przy- 
st
pnych. 6w szereg ma bye ulozony tak zr
cznie i biegle, aby 
kazda odpowiedz wywolywala nast
pne pytanie i zarazem coraz 
bardziej wyjasniala i uzasadniala poj
cie poszukiwanej prawdy. 
Doszedlszy do ostatniej i gl6wnej odpowiedzi, kt6ra byla, zalo- 
zeniem calej pracy, katecheta zatrzymuje si
 nad ni
 dluzej, 
powtarza, objasnia kr6tko i umacnia w umyslach sluchacz6w. 
'Z tego wszystkiego widae, ze sokratyzm niezawsze przy 
nance katechizmu moze bye stosowany. Od powiedni jest mia- 
nowicie tam, gdzie trzeba cos wyjasnic albo udowodnic rozumo.. 
woo W opowiadaniach zas historycznych, w nauczaniu praktyk 
religijnych nie jest przydatny, gdyz ani pierwsze ani drugie nie 
znajduj
 si
 ni w umysle, ni w uczuciu sluchacza, nie spos6b ich 
zatem z niego sokratyzmem wydobyc, St
d najlepiej jest obie 
metody, dydakt.yczn
 i sokratyczn
, w katechizowaniu lqczyc 
i z obu korzystac, stosownie do tego, kt61'
 w danym razie naj- 
pozyteczniej uzyc mozna. Podajemy tu wz6r katechizowania me- 
tod
 sokratyczn
 na temat, ze dzieci winne s
 rodzicom wdzi
cz- 
nose 1).. . 
P. Co po trzecie dzieci winne s
 rodzicom?-O. \Vdzi
- 
cznose,-Dobrze. Lecz poniewaz Ilie wszyscy to, jak trze- 
ba ro zumiecie, ze dzieci winne s
 rodzicom wdzi
cznosc, 
1) Ob. Katechetyka oprac. sposobem prakt. T. I, \Varsz. 1877, str. 69.
>>>
. 


149 


wi
c to sobie wyrazniej wytlumaczymy; posluchajcie tylko 
uwaznie.-P. Kiedy kupiliscie sobie po buIce, czy ci
zy na 
was jaki obowi
zek wdzi
cznosci dla piekarza?--O. Nie ci
- 
zy. - P. Gdy zaplaciliscie zit kapelusz, maciez obowi
zek 
wdzi
cznosci dla czapnika? - O. Nie m8my.-P. Jadwisia 
uplotlszy kapelusz, pomieniala go z Marychn
 na rownej 
wartosci chusteczk
: zaci
gn
laz ktora z nich wazi
cznosc 
ku drugiej?-O. Nie zaci
gn
la.-P_ Ot6z, moje dzieci, ja- 
sna rzecz, ze ilekroc oddajemy dobrem za rownie dobre, 
wtedy nie obowi
zanismy bye... jakimi?-O. W dzi
cznymi. 
_ Uwazajcie dalej, m6wi
 teraz 0 czem innem. Pewien go- 
spodarz, widz
c zebraka, ktory nie ma nigdzie przytulku, 
daje mu jesc i mieszkanie darmo; zebrak nie ma z czego 
zaplacic za przytulek i zywienie. C6z n
dzarz ten winien 
dobroczyncy swemu?-O. 'Vdzi
cznosc.-Pewna pani jechala . 
przez las, uslyszala placz w krzakach; szuka i znajduje po- 
rzucone niemowl
, a ze matki nie mozna bylo wynalesc, 
wzi
la je, dala ochrzcic, wychowala na uczciw
 panienk
, 
uposazyla i wydala za m
z. Jak myslicie, moglaz ta sie- 
rota zaplacic dobrej swej opiekunce za uratowanie siebie 
od smierci, za wychowanie i nauk
, za postawienie W obra- 
nym stanie?- O. Nie mogla. - P. A jesli nie mogla, bo i 
nie miala czem zaplacic, to c6z takiej wielkiej dobrodziej- 
ce ta panienka winna?-O. \Vdzi
cZllOSC. -- Juz tedy rozu- 
miecie rzecz drug
, 
e ilekroc nie mamy czem zaplacic za 
dobro wyswiadczone, zawsze zaci
gamy wzgl
dem dobro- 
czyncy swi
ty dIng.... jaki?-O. Wdzi
cznosci.-Teraz py- 
tam po trzecie: Kto stworzyl czlowieka, kto dal, ze i wy 
jestescie?-O. Pan Bog.-P. Przez kogo przyslal was Pan 
B6g na ziemi
?-O. Przez rodzicow. - P. Kt6z zatem naj- 
pierwszym i najwi
kszym dobroczync
 waszym?-O. Pan 
B6g.-P. A po Bogu kto jest drugim najwi
kszym dobro- 
czync
 waszym?- O. Rodzice.- Tak wi
c i to juz widzicie, 
ze gdyby kazdy z was nie mial swoich rodzicow, toby nie 
istnial, nie zylby. Bylzeby tu czy nie byl?-O. Nie bylby. 
. -Przypomnijcie sobie teraz rzecz czwart
. Widzieliscie nie- 
mowl
 w pieluszkach, w kolebce, na r
ku?-O. Widzielismy. 
_Po A male dzieci znacie? - O. Znamy. - P. A 0 takich 
wyrostkach, jak wy, co tu dopiero stoi, a juz tam figle pla- 
ta, wiecie?-O. Wiemy.-P. Niemowl
 w pieluszkach umie
>>>
150 


tez sobie dac rad
, czy nie umie?- O. Nie umie. - P. Bo 
ktoz to karmi piersiami i lekk
 potraw
 niemo\VI
? Kto je . 
utnla placz
ce? Kto przewija, opiera, u biera; kto chroni od 
zimna, upalu, od robaka?--O. l\fatka.-P. Ilez to razy, ja- 
ko male dziecko, nawrzeszczales si
, nagrymasiles, naprzy- 
krzales si
 matce, a jednak matka te wszyst.kie nieprzyje- 
mnosci przyjmowala od ciebie za dobre i mile. Niepraw- 
daz? - O. Prawda.-P. A gdys chorowal, na czyich r
kach 
najwygodniej ci bylo?-O. Na matki.-P. A takie wyrost.- 
ki jak wy, potrzebujeciez wy 
tarania rodzicielskigo? - O. 
Potrzebujemy.-O. Bo ktoz ci
 zywi i odziewa?-O. Rodzi- 
ce.-P. Kto troskliwie czuwa, zeby ci si
 co szkodliwego 
nie stalo? - O. Rodzice. - P. Kto ci
 odwodzi od zbytkow, 
a do skromnosci nawodzi?-O. Rodzice. - P. Zgadnij takze 
kazdy, od kogo ze wszystkich na swiecie ludzi najmocniej 
jestes kochany? - O. Od rodzicow. -Po Kogo najwiEtcej two. 
je szcz
scie obchodzi?-O. Rodzicow.-P. Kogo to boli, kto 
smutny. gdy si
 lobie przytrafi nieszcz
scie?-O. Rodzice 
-Po Ktory dom i mienie uwazasz za wlasne? - O. Rodzi- 
cow. - P. W ktorym domn najsmielej jadasz, sypiasz, ba- 
wisz si
? - O. W domn rodzicow. - P. Przestraszony, do 
ktorego domn najbezpieczniej uciekasz? - O. Do domn rodzi- 
cow. - Widzicie, moje dzieci, co to za liczba dobrodziejstw 
jakie od rodzicow bierze.cie i to codzienllie, od lat wielu
 
'V szyscy rozsqdni twierdz
, iz to Jiczba wielka, a wy jak 
mowicie: czy liczba dobrodziejstw rodzicielskich mala czy 
wielka?-O. Wielka.-Uwazajcie jeszcze po pi
te: Przysze- 
dIes kazdy na swiat bez niczego. Czy przyniosles ze sob
 na 
swiat jakie pieni
dze, czy nie przyniostes?-O. Nie przynio- 
slem?-- P. Ale moze zarobiles jnz sobie tyle set i t.ysi
cy, 
ze ze swego placisz i sam dla siebie knpnjesz pokarmy, odzie- 
nie, mieszkanie, czy tez dostarczaj
. ci tego rodzice? - O. 
Rodzice.-P. Wi
c wszystkie potrzeby twoje za czyje masz 
pieni1}dze, za twoje, czy za rodzicow? - O. Za rodzicow.- 
P. Kiedyc rodzice daj
 naklad na ciebie, a ty im nie wro- 
cites nakladu, to komuz zostajesz dlnzny? 
 O. Rodzicom. 
-- P. DIng zaci
gnioDY godziz si
 zostawic nieoddanym, 
czy tez oddac go trzeba? - O. Oddac dlug trzeba.-P. 11a- 
ciez skqd wyplacic rodzicom dlug z jego procentami, tak 
\vielki?-O. Nie mamy. -Po Jesli dluznik niema sk1}d oddac
>>>
151 


zaci
gni
tego dlugu, 0 co mu wypada blagac wierzyciela? 
Dluznik prosi 0 poczekanie Iub podarowanie, a dziecko 0 co 
takze ma prosie rodzicow? - O. 0 podarowanie Iub pocze- 
kanie. -Po Czekae oddania dlugu lub zgola go. podarowae, 
nie jestze to nowe dobrodziejstwo? -0. Jest dobrodziejstwo. 
-P..A ze za dobrodziejstwem idzie obowi
zek wdzi
cznosci, 
coz wi
c za tyle dobrodziejstw dziecko rodzicom winno?- 
-0. Wdzi
cznose. - Kiedy juz przekonaliscie sifi. ze macie 
bye wdzi
czni rodzicom, to wam teraz opowien1, w czem 
t
 wdzi
cznosc okazywac im powinniscie... 


ROZDZIA;L 'T. 


o pytaniach i odpowiedziach katechizacyj- 
nych. 


J edn
 z najwazniejszych rzeczy w katechizowaniu s
 py- 
tania katechety i odpowiedzi katechumenow. Nad tem wypada 
nam si
 obecnie zastanowi6. 
Dwojakiego rodzaju s
 p y tan i a, zadawane dzieciom 
przez katechet
. Jedne pam i 
c i 0 we, zmierzaj
 do otrzyma- 
nia odpowiedzi, wyuczonej na pamiftc z podr
cznika katechizmo- 
wego; inne bad aj 
 c e, tworzone przez samego katechet
 ce- 
lem przekonania si
, czy dzieci dostatecznie z jego wykladu ko- 
rzystaly. 
1. Co dotyczy pierwszej kategoryi pytail, zasad
 jest, aby 
je katecheta stawial doslownie tak, jak one brzmi
 w podrficzni- 
ku katechizmowynl. \V tym celu sam winien jak najdokla- 
dniej umiee zarowno pytania, jak i odpowiedzi uzywanego przez 
dzieci podr
cznika i zawsze tych samych slow i wyrazen uzywac, 
aby malych swych uczniow zmienion
 i niepewn
 parafraz
 nie 
balamucil i z tropu nie zbijal; utrudniloby mu. to bowiem mo- 
zoIn
 nieraz prac
 nauczenia katechizmu. J esJiby sam doslowne-
>>>
152 


go brzmienia tekstu za pomnial, nieeh raezej przeczyta z ksi
- 
. 
zeezki, nizby si
 mial wlasnemi, choeby nawet zreszt
 najdo- 
kladniej rzeez maluj1eemi slowy poslugiwac. 
Na t't.l'ierwsz
 kategory
 pytan odpowiedzi dzieei maj
 
bye rowniez doslownie, seisle wed lug tekstu kateehizmowki re- 
cytowane. Odpowiedzi owyeh katechumeni winni nauezye si
 
w domu. Poniewaz jednak wielu zazwyezaj znajduje si
 pomiQ- 
dzy nimi analfabetow, z tego powodu do kateehety nalezy tym 
ostatnim winny sposob ulatwie doslowne nauczenie si
 tego, 
eo umiee powinni. \V tym celu dzieci wspolnie z przewodnikiem 
wielokrot.nie powtarzaj
 zdania, ktoryeh sifi inaj
 nauezye na 
pamiQc. Kateehumenow dzieli si
 na gromadki, w kazdej po 6 
-8 osob. Dobrze jest obdarzonyeh lepsz
 pami
ei
 l
czyc w oso- 
bne gromadki, a t
pyeh takze W osobne. Kazdej gromadce prze- 
wodniezy albo kto ze starszych, np. organista lub bracki, kto, 
rych sobie katecheta dobiera do pomocy, albo zdolniejsi rowie- 
nic y ucz
cej si
 dziatwy, byle sami umieli czytac lub przynaj- 
mniej byli nalezycie wycwiczeni w doslownej znajomosci tego, 
co maj
 z innymi powtarzae. Chlopcy przewodnicz
 chlopcom, 
dziewcz
ta dziewcz
tom. Oddzialy stoj
 w przyzwoitej od siebie 
odleglosci, aby glosnem recytowaniem wzajemnie sobie nie prze- 
szkadzaly. Korepetytor odczytuje z katechizmowki wyraznie, 
bez zadnej zmiany, pytanie wraz z odpowiedzi
, a nast
pnie re- 
cytuje wyraz po wyrazie tak, aby za nim wszyscy wspolnie i 
dobitnie to samo powtarzali. J esli odpowicdz jest przydluga, 
podzielic j
 trzeba 
a dwie lub trzy cz
sci, stosownie do liczby 
zdan i kazdej cz
sci uczyc osobnem recytowaniem, a dopiero 
potem wszystko zlozywszy, razem powtarzae, dopoki si
 calose, 
jako taka, w pami
ci dziatek nie wyryje. Po dwudziesto I ub 
trzydziestokrotnem powtorzeniu, przewodniczl}cy przesluchuje 
kolejno dzieci, zadaj
c im pytanie, na ktore kazde z nich winno 
dae dokladn&, bez zaj
kni
cia odpowiedz. Przesluchiwanie za- 
czynae trzeba od poj
tniejszych. J ezeli dzieci nie umialy lub 
slabo umialy, trzeba jeszcze czas jakis recytowae z niemi to sa- 
IDO, jak wyzej, az si
 wszystkie naucz
, potem kOl'epetytor 
przechodzi do nast
pnego pytania. Gdy juz tak wszystkich za- 
danych pyt
n i odpowiedzi dzieci si
 nauczyly, przewodnicz
cy 
raz jeszcze pona wia zapytailia ze wszystkich zagadnien, a ucz- 
niowie odpowiadaj
 na nie czy pojedynczo, czy razem, czy po 
dwoch, albo po trzech, stosownie do tego, jak byli zapytani.
>>>
153 


Cala ta manipulacya do wlasciwej katechizacyi nie nalezy i win- 
na si
 # odbywac tak, aby dzieci przed jej rozpocz
ciem umialy 
juz to, co bylo zadane do nauczenia si
 na pami
c. Na takie 
pami
ciowe nauczenie si
 przez katechumenow odpowiedzi) za- 
wartych w podr
czniku katechizmowym, katecheta winien wiel- 
ki polozyc nacisk; doswiadczenie bowiem uczy, ze co si
 w mlo- 
dej pami
ci w ten sposob wyryje, to w niej zazwyczaj na cale 
pozostanie zycie, gdy tymczasem usilowanie nauczenia katechiz- 
mu tak, aby dzieci rzecz zrozumialy, a lekcewazenie pami
cio- 
wego wdrazania stalych formulek odpowiedziowych w ich umy- 
sly.nigdy trwalych rezultatow nie daje. Chocby nawet na ra- 
zie dzieci pami
ciowej odpowiedzi dobrze nie rozumialy, nie na- 
lezy zaniedbywac omawianego tu systemu uczenia, albowiem rozu- 
mienie owo przyjdzie z czasem, w wieku nieco pozniejszym, zwla- 
szcza pI'zy pilnem ucz
szczaniu na nauki katechizmowe, syste- 
matycznie dla osob starszych pl'owadzone. 
2. DI'ug
 kategory
 stanowi q pytania bad a j q c e, a ce- 
lem ich, j ak wyzej powiedziano, jBst przekonac si
, czy ka te- 
chumeni dostatecznie korzystali z wykladu katechety t. j. czy 
zI'ozumieli to, co im metod q dydaktycznq wylozyl, opowiedzial, 
udowodnil, lub czego ich pouczyl. Pytania owe tworzy sam na- 
uczyciel, a baczyc winien, aby byly j a s n e (t. j. aby nie za- 
wieraly wyrazow dwuznacznych, albo obcych dla j
zyka i po- 
j
cia ucz
cych si
), k I' 0 t k i e (aby miescily tylko wYI'azy po- 
trzebne dla oznaczenia I'zeczy, bez omawian i mysli ubocznych), 
ok I' e s Ion e (aby ich nie mozna bylo I'ozumiec na dwie strony) 
i PI' a k ty c z n e (aby mialy zwi
zek z prawd
 wykladanq i 
wplywaly na obudzenie zywej wiary i uswi
tobliwienie katechu- 
menow). Pytania, na ktore si
 daje odpowiedz t a k lub n i e, Sl} 
wprawdzie czcze i nie pouczaj
ce, jednak w niektorych I'azach 
dobrze si
 uzywajq" zwlaszcza gdy chodzi 0 zaswiadczenie lub 
o obudzenie i umocnienie uczucia sluchaj
cych dla prawdy wy- 
kladanej, albo 0 przejscie od jednego pytania do drugiego. 
W pytaniach 0 przedmiotach trudniejszych lllozna odpowiadajq- 
cemu podsunq,c glowny lub pocz
tkowy wyraz, do odpowiedzi 
wchodz
cy. Robi si
 to a) pI'zez zdanie rozlqczaj
ce, np. Czy 
w grzechu smierteinym wolno przyst
pic do Komunii sw., czy 
nie wolno?-b) Przez umieszczenie w pytaniu wyrazu sprzecz- 
nego z tym, jaki ma by
 dany w odpowiedzi, np. J ak si
 na- 
zywa czlowiek nieposiadajqcy pokory?-c) Przez ulozenie pyta-
>>>
154 


nia w formie zagadnienia, np. Co uczynil Pan J ezus, gdy mo- 
wi! do apostol6w: bierzcie i jedzcie, to jest cialo moje?-d) Przez 
wyrazenie w pytaniu przyczyny, ktora niedopuszcza innej od- 
powiedzi, jedno w mysl katechety, np. Poniewaz za okazanem 
dobrodziejstwem idzie obowi
zek wdzi
cznosci, c6z wi
c za tyle 
dobrodziejstw dziecko winno rodzicom?- e) 'Vreszcie przez two- 
rzenie pytan napomykaj
cyeh, np. Strzezcie si
 pijanstwa, bo go 
zabrania kto?-O. Pan Bog.--Bo pijanstwo niszczy zdrowie czyje? 
-0. Pijaka.-I skraca zycie komu? - O. Pijakowi.- Oraz unie- 
szcz
sliwia i smuci kogo?-O. Rodzin
 pijaka.-Przy nauczaniu 
najrnniejszych dzieci pytanie katecbety niechaj zawiera w sobie 
gotowl1 odpowiedz. Nie nalezy tez zbytnio pospieszae z zadawa- 
niem pytan, aby dzieciom dae nieco czasu do pomyslenia, jak- 
kolwiek z drugiej strony nie czekae zbyt dlugo na odpowiedz, 
aby sobie inne dzieci nie przykrzyly; w tym ostatnim razie 
zwrocie si
 do innych z tern samem zapytaniem. Nadto po od- 
powiedzi niedokladnej, a nawet i po dokladnycb odpowiedziach, 
celem przekonania si
. czy ka techun1en rzeczywiscie rozumie, co 
mowi, kateche
a jeszcze raz to sarno pytanie powtorzy W od- 
miennej formie lub w tej samej, lecz innymi wyrazami; mani- 
pulacyi tej dobrze jest cz
sto uzywac. 'V koncu i na to pami
- 
tac nalezy, aby 0 ile mozna wszystkie dzieci na kazdej kate- 
chizacyi byly zapytywane, bez pomijania kogokolwiek, a jesliby 
to z powodu znacznej liczby katechumenow okazalo si
 rzecz
 
niemozebn
, aby przynajmniej zadnego dziecka nie zaniedbywac, 
lecz kazde raz po raz zapytywae. 
3. Co dotyczy 0 d pow i e d z i katechumenow, katecheta 
b
dzie si
 domagal, aby oni wyruawiali je glosno, dobit- 
nie, w zdaniach, 0 ile mozna pelnych, bez polykania sy- 
lab, zwlaszcz"a ostatniej. Odpowiedzi pami
ciowe powinni, jak 
wyzej powiedziano, umiec na pami
c, bez opuszczania lub zmie- 
niania wyrazow. Odpowiedzi na pytania badajl}ce daj
 wlasne- 
mi slowami. Odpowiadac maj
 pojedynczo; niekiedy jednak, 
przy powtarzaniu tego, co katecbeta opowiedzial lub wylozyl, 
godzi si
 dla ozywienia katechizacyi pozwolic odpowiadac wszyst- 
kim jednoczesnie, byle mozna bylo spodziewae si
 jednakowej 
odpowiedzi. Zaostrza to ciekawosc 'j uwag
 i przyczynia si
 do 
lepszego utrwalenia w pami
ci prawdy rozbieranej. Jezeli zapy- 
-tany nie daje odpowiedzi, trzeba wyrozumiec tego przyczyn
. 
l\Ioze ni
 bye bojazliwosc, wstyd, nieuwaga, slaba pami
c lub
>>>
155 


niezrozumienie pytania. Bojazliwemu i wstydJiwemu dodaje si
 
odwagi lagodnem przemowieniemj nieuwaznemu powtorzye py- 
tanie, a czasem, jesli zasluguje, skarcie go roztropnie; t
pemu 
dopomodz przez poddanie slow odpowiedzi, a niezrozumiale dlan 
zagadnienie jasniej pr
edstawic. Dobr
 odpowiedz czasami po- 
chwalic, jednak bez wbijania katechumenow w uczucia prozno- 
sci i falszywej ambicyi; zl
 i niedokladn
 sprostowac i uzupel- 
nie przez naprowadzenie pytaniami ubocznemi na wlasciwe ro- 
zumienie rzeczy; smiesznej nie wyszydzac, lecz jakby si
 jej nie 
slyszalo, zapytae 0 to samo kogo innego, albo winny roztrop- 
ny sposob sobie post
pie. 
'V zory pytan badaj
cych podane dostatecznie w rozdziale 
poprzedzajqcym. 


ROZDZIA;L \TJ. 


o formie katechizowania. 


Najglowniejsz
 rzecz
 kazdej katecbizacyi jest powt6rzenie 
nauki poprzedniej i wyklad pytan nast
pnycb, jakie welllug 
podr
cznika ka tecbizmowego majq bye wyznaczone dzieciom do 
pami
ciowego nauczenia. si
. Ile czasu poswi
cic na pierwsze za- 
j
cie, aile na drugie - trudno decydowac. J esli katechumeni na 
zadawane pytania dobrze odpowiadaj
 i nalezyeie je rozumiej
, 
powt6rzenie nie wiele czasu zabierze i na nowy wyklad, jak 
z natury rzeczy wynika, znaczna cz
se godziny uzyt
 b
dzie. 
W przeciwnym razie gl6wny nacisk polozye trzeba na doucze- 
nie dziatwy i ponowne wyjasnienie zagadnien juz poprzednio 
wylozonych, a za to mniej wylozye i zadac na DO\VO, aby zbyt- 
nio nie przeci
zac umyslow. Jakkol wiekb
dz, zasad
 jest, aby 
nie spieszye z nauk
 katechizmu, celem szybszego jej ukon- 
czenia, gdyz pozytku stt}d albo zadnego nie b
dzie, albo bar- 
dzo maly.
>>>
156 


Przebieg calkowitej nauki katechizacyjnej, czyli, inaczej 
mowi
c, forma katechizowania jest nast
puj
ca. 
1. Po modlitwie przed nauk
, razetp. z dziecmi odmowio- 
nej, katecheta rozpoczyna rzecz krotkim w s t 
 P e m, w ktorym 
najlepiej jest przypornniec w tresci ostatni
 katechizacy
. Zaraz 
potem przechodzi do p r z e s I uc h a. n i a zadanych uprzednio py- 
tan. Katecheta stawia je doslownie tak, jak one brzmi
 w pod- 
r
czniku i wymaga od dzieci rowniez doslownego recytowania 
odnosnych odpowiedzi, jak 0 tern byla mowa w poprzedzaj
cym 
rozdziale. Po dokladnem przekonaniu si
, czy pami
ciowa stro- 
na ostatniej lekcyi katechizmowej jest nalezycie uwzgl
dnion3" 
katecheta zadaje szereg pytan bad a j 
 c y c h, nieobj
tych pod-' 
r
cznikiem, aby wyposrodkowac, czy dzieci dostatecznie rozu- 
miej
 recytowane na pami
c odpowiedzi. 
2. Po tak odbytem powtorzeniu ostatniej nauki katechiz.. 
mowej nast
puje wy k lad tego, co ma stanowic przedrniot ka- 
techizacyi obecnej. Naprzod katecheta krotko zaznaczy zwi
zek 
pomi
dzy tresci
 tego, czego si
 dzieci juz nauczyly, a tego, co 
w danej chwili ma im wylozyc. Nast
pnie glosno i wyraznie od- 
czyta z ksi
zeczki pierwsze pytanie Wl'az z jego odpowiedziq, 
poczem metod
 dydaktyczn
 objasnia, uza
adnia, opowiada lub 
praktycznie naucza, stosownie do tego, jak sarna natura rzeczy 
wskazuje. Dowodz
c, zarzuty pomija; do slabych bowiem umy- 
slow latwiej przy 19nie zarzut, niz jego zbicie, ktore na.icz
sciej 
nie byw.a poj
te, spami
tane Jub wysluchane z nalezyt
 uwag
. 
Czasem jednak roztropnosc i istotna potrzeba wymagaj
 wyst
- 
pienia przeciwko zarzutowi, zwlaszcza jesli podnosi go kto z obe- 
cnych, lub gdy zbicie zarzutu jest konieczne. Nalezy przeciez 
czynic to nader ogl
dnie, zrozurniale i tak dobitnie, aby umy- 
sly dzieci
ce z latwosci
 mogly odparcie spami
tac. Procz me- 
tody dydaktycznej, katecheta uzywa niekiedy takze sokratycz- 
nej, 0 ile si
 przedmiot do tego nadaje. Po dopelnionym wykla- 
dzie zagadnienia nast
puje szereg pytail b no d a j 
 c y c h, jak 
o tem byla mowa w rozdzialach poprzednich. Pami
ciowego wy- 
recytowania wylozonego zagadnienia, jak ono brzmi w kate- 
chizmo
ce, jeszcze tym razem od dzieci wymagac nie mozna, 
chyba., ze ktore z nieh, bardziej od innych bystre i zdolniejsze, 
potra£. dac pozqdan
 odpowiedz. Skoro si
 katecheta przekona, 
ze jego sluchacze wyklad poj
li, przechodzi do pytania nast
p- 
nego i t
 sam
, jak wyzej, drog
 post
puje.
>>>
.... 


157 


3. Powyzszy wyklad ozywiae nalezy bud u j 
 c e ill i 0 P o- 
wi e s cia m i i 0 d pow i e d n i e ill i po row n ani ami, byle 
nie pierwszemi lepszemi, ani zbyt dlugiemi, ani zbyt licznemi; 
niech zato b
a
 proste i zrozumiale. Dobrych przy kladow dzieci 
i ,Iud ch
tnie sluchaj
, a przez to latwiej i sam
 nauk
 mogq 
sobie zapami
tac. ltfozna je klasc jako podstaw
 nauki lub tyl- 
, 
ko wtr
cac do objasnienia. Zrodlo ich stanowi
 Pismo sw., zy- 
woty ludzi bogobojnych, historia koscielna, a nawet swiecka, 
zdarzenia niiejscowe i z zycia pospolitego wzi
te. W opowiada- 
niu ich pomijaj
 si
 okolicznosci drobne i uboczne, nie nlaj
ce 
znaczenia ze wzgl
du na prawd
 wyjasnianq, aby uwagi dzieci 
zbytnio nie rozstrzeliwaly.- \V uzyciu por6wnan nalezy bye ostroz- 
nym, aby przez prostego umyslu katechumenow za rzecz sarn
 
wzi
te nie byly, jak to cz
sto przy wykladzie tajemnic wiary 
mniej doswiadczonym katecbetom si
 zclarza. 
4. Poniewaz nie sarno tylko wyuczenie zasad wiary i oby- 
czaj6w jest celem katecbizacyi, lecz nadto duchowe urobienie 
katechumen6w, stq.d ilekroc trafi si
 sposobnose, katecbeta wtr
- 
ca do swego wykladu odpowiednie up 0 m n i e II i a i z a c h 
 t y, 
zwlaszcza tam, gdzie z podanej nauki przyjdzie robic wniosek 
obyczajowy lub zastosowanie praktyczne, karcie zle, cbwalic do- 
bre czyny, zapowiadac cos wazniejszego. ltlozna je umieszczae 
tak w samem katechizowaniu, .iak na koncu pytan, albo wreszcie 
w konkluzyi katecbizacyjnej. Upomnienia owe maj
 bye niedlu- 
gie, gor
ce i wyplywae z serca poboznosci
 przej
tego, a by zdol- 
ne byly przejqe dusze katechumen6w odpowiedniemi wrazenia- 
mi i wywolae w nich zbawienne na przyszlose owoce; maj
 bye 
nadto praktyczne, pol
czone ze wskazaniem powodow i'srod- 
k6w. 
5. Katechizacya konczy si
 d 0 ill 6 w i e n i e m. Jest to krot- 
ki rys, zbieraj
cy wszystko, co katecheta wylozyl; potem nast
- 
puje wyznaczenie pytan, kt6rych dzieci maj
 si
 nauczyc na 
pami
e i przydanie jakiej stosownej a serdecznej zach
ty. 
6. Zwykle do calosci katechizacyjnej nauki nalezy jeszcze 
w S pol n y pac i e r z i s pie wan i e pie s n ire I i g i j n y c h. 
Jedno i drugie odbywa si
 albo przed albo po katecbizacyi. Pa- 
cierz z modlitwami, jakieby uznal za stosowne, katecheta odczy- 
tuje z ksiqzeczki sam, lub tez w jego zasttiPstwie czyni to kto 
inDY; ma bye m6wiony glosno, dobitnie, zwolna, zawsze w je- 
dnych i tych samych wyrazach. Dziatwa kI
cz
c w szeregach,
>>>
158 ' 


ze zlozonemi r
koma, powtarza go wspolnie za czytaj
cym, lecz 
, 
glosem przyciszonyrn. Spiewanie piesni religijnych ozywia nauk
 
katechizacyjn
, zapra wia dzieci do tej poboznej praktyki, a nad- 
to chroni je od roztargnienia i swawoli w kosciele. Potrzebny 
jest w tern cwiczeniu przewodnik, aby spiew szedl zgodnie, 
a tekst nie byl falszowa
y. Dzieci maj
 uwazac na zacz
cie, 
ni
 silic si
, spiewac razem, bez wyprzedzan i przeci=1gania, nie 
przekr
cac wyrazow. N adto przewodnicz
cy winien przestrzegac 
tonu kos
ielnego, nie zrnieniajqc go na inny i nie szpec
c do- 
datkami. 
7. Po ukonczeniu wszystkich zaj
c z dziecmi katecheta po- 
leci dzieciom ukl
kn=1c przed N. Sakramentem, oddac poklon 
Panu Jezusowi, odmowic z niemi: N i e c h aj b 
 d z i e po c h w a- 
Ion y i t. d., wypusci ze swi
tyni naprzod chlopcow, potern 
dziewcz
ta, a baczyc b
dzie, aby opuszczaly dorn Bozy bez ha- 
lasu, rozmow, popychania si
 z powag
 i uszanowaniern mIeJscu 
swi
temu naleznern. 


'I 


ROZDZIA;L VII. 


o rodzajach katechizowanla. 


Ucz
szczajq.cych na nauk
 katechizmu mozna podzielic na 
trzy kategorye. Pierwsza obejrnuje pocz
tkujqcych, druga-ma- 
j
cych przyst
pic do pierwszej spowiedzi i Komunii sw., trzecia 
wrzeszcie - doroslych i mlodziez, ktora juz byla u pierwszej 
spowiedzi i przyst
powala do Stolu Panskiego. Stosownie do ta- 
kiego podzialu rozrozniamy trzy rodzaje katechizowania: male, 
srednie i wielkie, a roznica mi
dzy nierni lezy glownie w umie- 
j
tnem przystosowaniu uwag, w poprzednich rozdzialach rozwi- 
ni
tycb, do miary inteligencyi i do mniejszej lub wi
kszej zna- 
jomosci prawd katechizmowych danej kategoryi sluchaczow. 
Katechizowanie n
ale przeznaczone jest dla dzieci do lat mniej
>>>
159 


wi
eej dziesi
eiu t. j. do wieku, w ktCHym, stosownie do uzdolnie. 
nia pojedynezyeh indywiduow, nalezy z nimi rozpoez
e przygo- 
towanie do pierwszej spowiedzi. Poz
danem jest., aby uezestniey 
tej pierwszej kategoryi rozpoezynali nauk
 religii od lat ile moz- 
na naj, wezesnfejszyeh chocby od szostego roku zyeia. Celem ka- 
teehizowania malego jest nauczenie dzieci paeierza, przykazan 
Boskieh i koseielnyeh, eztereeh prawd i innyeh wybranyeh 
a latwiejszyeh formulek kateehizmowyeh (wedlug doslownego 
brzmienia kateehizmu dyeeezyalnego), z odpowiedniem tyebze wy- 
tlumaezeniem. Tu najwi
cej ma zastosowania sposob uezenia na 
pami
e, wskazany w r\)zdziale pi
tym (n. 1) tej Katechetyki 
Sam wyklad ma bye nierozwlekly, jak najprostszy i najdost
p- 
niejszy. Kateeheta, 0 ile zdola, nieeh si
 stara znizye do poj
e 
dzieeka, a odpowiedz na pytania badaj
ce nieeh stosownie ulat- 
wia, baez
e wszakze na to, aby umysl dzieei rozwijae i przy- 
zwyezajae je do samodzielnego odpowiadania. Porownania wy- 
jasniaj
ee mniej tu s
 stosowne, zato krotki a dobry przyklad 
bardzo dopomoze do utrzymania nwagi kateehumenow. Nieeh 
slowa kateehety i eale jego post
powanie tehn
 mi!osei
 ku Pa- 
nu Bogu i dobroei
 wzgl
dem swoieh sluebaezow. Seree dzieeka, 
niewinne jeszeze, proste i szezere, instyuktowo odczytuje tQ do- 
broe i milose, maj
e
 swe zrodlo w Sereu Zbawiciela, ryeblo 
pozb
dzie si
 l
ku i oniesmielenia, nabierze nieograniezonego 
zaufania do tego, kto mu prawdy Boze podaje, a Bog lask
 
swoj
 dopelni reszty i sprawi poz
dany skutek w mlodocianyeh 
duszaeh, tem wi
kszy. im mniej tam przeszkocly ze strony umy- 
slu i serea znajduje. 
Katechi.zou'auie sredllie obejmuje caly kateehizm dyeeezyalny, 
a ma na celu prz
ygotowanie dziatek od lat ok. dziesi
eiu do Sa- 
kramentow Pokuty, Komunii sw., niekiedy i Bierzmowania. Nau- 
ka tej kategoryi kateehumenow, jak wskazuje praktyka, odby- 
wa si
 od swi
t wielkanocnyeh az do jesieni, leez dzieei ucze- 
stniez
 w niej zwykle dwa lata (malo zdolne-trzy), dwa razy tez 
kurs ealy przeehodz
. Niekiedy duszpasterze po pierwszym 1'0- 
ka dopuszezaj
 lepiej przygotowanyeh do pierwszej spowiedzi, 
a po drugim-do pierwszej Komunii sw. Co dotyezy formy i me- 
tody kateehizowania sredniego, odbywa si
 ono tak, jak 0 tem 
byla mowa w trzech poprzedzaj
eyeh rozdzialaeb. Poniewaz zas 
systematyezne nauezanie kateehizmu koniecznie wymaga regu- 
larnej obeenosei dziatek, wi
e tez kateeheta spOlz
dzi sobie kata.
>>>
160 


log, w ktorym po imieniu i nazwisku zapisze kazdego slucba- 
cza; przed lub po katecbizacyi skontroluje, - czy wszyscy s
 
obecni, a nieobecnych dla pami
ci zanotuje. D.obra rzecz taki 
sam katalog miec i rlla dzieci pierwszej kategoryi. 
KatecllizOlt'anie wyzsze, dla mlodziezy, co juz przyst
powala 
do spowiedzi i Komunii sw., jest powtorzeniem i uzupelnieniem 
katechizowania sredniego, a ma na celu przypomnienie prawd, 
ktorych si
 katechunleni juz dawniej uczyli i nieco obszerniejsze 
i praktyczniejsze z rozwini
cie rzeczy, moze przedtem niezbyt do- 
statecznie zrozumianych. Tu rowniez jest dobra sposobnosc do 
bardziej grunto,vnego uzasadniania i apologii prawd chrzescijan- 
skich, przeciwko obijaj
cym si
 0 uszy doroslejszej mlodziezy 
zarzutom, ze strony niedowiarkow, socyalistow i t. d., na co 
zwlaszcza narazeni s
 mieszkancy miast, osad fabrycznych i wy- 
chodzcy za granic
 na roboty letnie. Z tego katechizowania ko- 
rzystaj
 zazwyczaj i dorosli, a jest ono niezb
dne przedewszy- 
stkiem dla tych, co w dzieci
ctwie nie byli nalezycie pouczeni, 
lub moze skutkiem roznycb okolicznosci czy zaniedbania si
 za- 
pomnieli zasad wiary i obyczajow chrzescijanskich. Doskonal
 
okazy
 do tego rodzaju katechizacyi daj
 partykularne rozpo- 
rzqdzenia wielu dyecezyi, nakazujqce w kazd
 Diedziel
 przed 
summ
 lub przed nieszporami od by wac katechizm po kosciele. 
W niektorych parafiach wiejskich duszpasterze poswi
caj
 na 
tenze sam cel najwolniejszy od prac rolnych miesi
c i po kilka 
razy na tydzien zgromadzaj
 na katechizm mlodziez doroslt}.- 
Przebieg i sposob prowadzenia katechizacyi wyzszej, co do swej 
istoty, zblizony jest do formy katechizowania sredniego, z u wzgl
- 
dnieniem wszakze potrzeb starszego wieku audytoryow i wiado- 
mosci, jakie juz posiadaj
. Kateche
a wi
cej sam mowi, mniej 
zapytuje, niz katecbumenow dwoch poprzednich kategoryi. Lu- 
dzi starszych, zwlaszcza, gdy i dzieci, jak si
 to cz
sto zdarza, 
s
 obecne na nauce katechizmu, albo nie pyta, albo tych tylko, 
o ktorych z gory wie, ze dadz
 trafn
 odpowiedz. Odpowiedzi 
niezupelne lub nietrafne katecheta sam zr
cznie poprawi i do- 
pelni, zeby nikogo nie zawstydzic, ani do ucz
szczania na kate- 
chizm nie zrazac, ale owszem lagodnosci
 i slodycz
 osmielac 
i do kosciola przygarniac. Zadawanie czegos do nauczenia si
 
w domu i wysluchiwanie, zwlaszcza rzeczy pami
ciowych, miej- 
sca tu nie miewa, a calego zadania t. j. i nauczenia i wykladu 
i badania, katecheta dokonywa w kosciele na katechizacyi.
>>>
161 


.N admienic tn jeszcze nalezy, ze dopiero pomienione trzy 
rodzaje katechizowania stanowi
 tak nazwan
 kat e c h e z 
 
n i z s z 
. 0 katechezie w y z s z e j, czyli 0 naukach katechiz- 
mowych ci
glych, nosz
cych rowniez miano nank parafialnych, 
mowilismy juz na innem miejscu, mianowicie w cz
sci III ni- 
niejszego podr
cznika, rozdz. II, 4. 


Wymowa Swi
ta. 


11 


.
>>>
CZEtSC v. 
o ,vzorach ,vymov{y kaznodziejskiej 1). 


\V zory wymowy kaznodziejskiej mamy w pjsmie sw., dzie- 
lach Ojcow Ko
ciola i w pismach kaznodziejskich znako- 
mitych mowcow koscielnycb. N ad kazdym z tych rodzajow za- 
stanowimy si
 w szczegolnosci. 


ROZDZIAI.J 1. 


o wymow ie Pisma sw. 


Pismo swi
te, ksi
ga Boza, bo sam Duch sw. jej autorem, 
jest przedewszystkiem ksi
g
 kaplanow, a tembardziej ksi
g
 
kaznodziejow. Maj
 oni w niej niety1ko obfity, choo niezupelny 
skarbiec praw wiary i obyczajow, ktore glosic nalezy ludziom 2), 


1) Schleiniger, lJas Kirchliche Predigtamtj-n. ecker, Pmecepta e]o- 
quentiae. 
2) "Omnia Scriptura divinitns inspirata utilis est ad doccndum, ad ar- 


.
>>>
163 


Iecz i najwznioslejszy wzor prawdziwej wymo\Vy reJigijnej. Prze- 
dziwna jest bowiem i majestatyczna, a zarazem pelna prostoty 
i namaszczenia wymowa Pisma sw., zdolna oswiecic umysl bla- 
skiem prawdy Bozej, mocna poci
gnqc serce do zamilowania 
tej prawdy i sklonic wol
 do spelnienia przJkazan Panskich. Wie 
o tern kazdy, kto choc jak
 tak
 posiada znajomosc owych 
Ksi
g nad ksi
gami. \Vymowa tej Ksi
gi swi
tej zrozumial
 jest 
i dla dziecka na wet, a z drugiej strony zdoln
 otworzyc m
dr- 
cowi przepasc, ktorej on zmierzyc nie zdola. Stqd trafnie mowi 
8W. Augustyn: "Scriptura sacra sic loquitur, ut altitudine su- 
perbos irrideat, profunditate attentos teneat, veri tate magnos pa- 
scat, affabilitate parvulos nutriat" (de Genesi ad lit. L 5, c. 3, 
n. 6). Pomijaj1\c juz \vewn
tl'zn
 pi
knosc wymowy Pisma sw., 
za wart
 "nie w przyludzajqcych mqdrosci ludzkiej slowach, ale 
w okazaniu ducha i mocy" (1 Kor. 2, 4), znajd1\ tam kazno- 
dzieje tyle gl
bokich i wznioslych mysli, sIDialych i mocnych 
wyrazen, olSniewajqcych ob1'azow, trafnych alegoryj, ze nigdy 
ich wyczerpac, nigdy si
 nimi nasycic nie zdolajq. K:toryz kie- 
dy poeta podniosl si
 tak wysoko, aby dorownal Psalmiscie, gdy 
tenze si
 odzywa: "Deus deorum Dominus locutus est et voca- 
vit terram" (P8. 49)? Ktory z nich stanql obok Izajasza, opi- 
suj
cego majestat Boga, przed ktorego oczyma krolestwa 8q le- 
dwie ziarenkiem piasku, a swiat namiotem dzis rozpostartym, 
a jutro zwini
tym? Ktory tak gl
boko odczul bole, jak Jere- 
miasz oplakuj
cy pogrom j niewol
 swego narodu, albo jak N a- 
hum, zdala w duchu oglqdajqcy hard q Niniw
, upadajqc
 pod 
mo
m
 przewag
 niezliczonych hufcow? Pismo sw. obfituje 1'0- 
wniez we wszelkie sposoby m6wienia i we wszelkie rodzaje sty- 
In, od spokoj nego i niezrownanie prostego, w najlepszem tego 
slow a znaczeniu, az do ozdobnego i porywajf\
ego SWq moc1\ i 
gwaltownosci q ; od powaznego i umiarkowanie uroczystego, az 
do niewymownie podnioslego i majestatycznego. W ystarczy tu 
przytoczyc niektore tego przyklady, a naprzod ze Stare go Te- 
stamentu: 


Upolf'iadania: Historya J6zefa, Gen. 45; ofiara Abraha- 


guendum, ad corripiendum, ad erudiendum in iustitia: ut perfectns sit homo Dei 
et ad omne opus bonum in
tructus" (2 Tim. 3, 16).
>>>
164 


ma, tamze 22; u Tobjasza, zwlaszcza w rozdzialach 5, 10, 
11; 1 Reg. 17; 3 Reg. 17. 
J.l1iejsca 1fzniosle: Gen. 1; Ps. 10
; Eccli 43; Job 38; 
Izaj. 4:0; Exod. 15, l{antyk Mojzesza. 
Opisy i charakte-rystyki: Job. 39, 20, opis konia; Izaj. 45, 
panst.wo Cyrusa-; Dan. 8, widzenie proroka dotycz
ce Ale. 
ksandra Wielkiego; IzaJ. 42, przymioty Chrystusa Odkupi- 
ciela; Izaj. 13, s
d Bozy nad Babylonem i 17 nad innymi 
nieprzyjaciolnli ludu Bozego. 
F£gury retorycz'1le: Wiele metafor w ksi
dze J oba, 
w Psalmach, u Prorokow; nadto w Eccl. 12, 1- 8; alego- 
rya w Ps. 79 i u Izaj. 5, 1 - 8; przypowiesc Natana w 2 
Reg. 12 i Joathama w ks. S
dziow 9, 8 - 20; powtorze- 
nia u Jer. 31, 21; Izaj. 31, 21; Izaj. 33, 10; Ps. 42, apo- 
strofa i prozopopeja u Ezech, 21, 9-10; Izaj. 14, 4, sq. 
Uczucia.' milosci, Izaj. 49, 14; Ps. 72, 49; Rut. 1, 16; 
pragnienia: Tob. 10, 4; zalu: 2 Reg. 18, 33; 1, 18; nadziei, 
radosci i ufnosci Ps. 22; 45; 70; skruchy: Ps. 50; oburze- 
nia: Ps. 136. W mocne bardzo uczucia obfituj
 Ksi
gi pro- 
rokow mniejszych, a nadto Deutor. 28 i 32. 


Wymowa zwlaszcza prorok6w pod wieloma wzgl
dami jest 
pierwowzorem wymowy kaznodziejskiej, st
d biblijno-retoryczne 
studyowanie ich pism stanowi jedno z wazniejszych zadan ka- 
znodziei. Izajasz pierwsze tu zajmuje miejsce dla. swej ogni- 
stosci, mocy i obrazowosci, byl tez :zoawien dawna najulubien- 
szym autorem wielkich m6wc6w kosci
lnych. 
W N owym Testamencie, jeszcze bardziej niz w Starym, 
uwydatnia si
 niezr6wnana prostota stylu, szczeg6lniej .Ewange- 
lie maj
 wiele poa tym wzgl
dem podobienstwa do sposobu m6- 
wienia Ksi
gi Rodzaju. Z drugiej jednak strony i w pismach 
Nowego Zakonu znajdujemy obfitosc wspanialych i podnioslych 
sposob6w m6wienia; wielkosc bowiem prawdy cz
stokroc tworzy 
sobie wielk
 wymow
, gorqcosc milosci szuka niejako ujscia 
w ognistosci st.ylu. Sam spok6j, z jakim Zbawiciel odzywa si
 
o rzeczach nadzwyczajnych, 0 Ojcu swoim, 0 niebie, 0 wiecz- 
nosci, 0 swej Boskiej nauce, nosi na sobie charakter majestatu, 
jedynie Bogu wlasciwego. Ten sam charakter ma wymowa 
Ksiqg Bozych, napisanych z natchnienia Ducha sw. przez tych,
>>>
165 


ktoryeh Chrystus obral za swiadkow Boskiego poez1\tku sweJ 
nauki.-Nowy Testament, rownie jak i Stary, zawiera: 


Opowiadania proste a zarazem powazne, np. historya 
slepego od urodzenia, J an 9, ]; wyzwolenie Piotra z wi
- 
zienia przez aniola, Dz. Ap. 12; rozmowa. Chrystusa ze sa- 
marytank
, J an 4; wskrzeszenie Lazarz3, tamze 11. 
PrzypowieSci np. 0 8ynu marnotrawnym, Luk. 15; 0 mi- 
losiernym samarytanine, Luk. 10. 
Opisy zywe i powazne zarazem, np. 0 upadku Jf'rozo 
limy" 0 s
azie ostateeznym, 1Iat 24 i 25. 
Uczucia, np. wyrzuty ezynione przez Zbawieiela fary- 
zeuszom, ktorJ eh oblud
 i obyezaje karei, 1Iat. 23, 23; 
Luk. 11, 42; 0 zgorszeniu, Mat. 18. 
.Jlowy: pierwsze miejsee wsr6d nieh zajmuje ta, kt6r
 
Pan Jezus wypowiedzial na ostatniej wieezerzy, Jan 14-- 
16; przepi
kna jest i Boskich uezue pelna. Pierwsza mowa 
Piotra, Dz. Ap. 2, 14-37; druga, smialosei
 eeluj
ea, Dz. 
Ap. 3, 12-46. Mowa sw. Pawla w Areopagu, tarnze 17 
subtelna i dowodna; druga, tamze 20, jest jakby \vylaniem 
serca swi
tego apostola. 


Listy apostolow t.akze po wielokroe naceehowane s
 zale
 
tami oratoryeznemi. 110wa Piotra zwi
zla, moena, niekiedy go- 
r
ea, niekiedy slodka. Sw. J ak6b ob£tuje w senteneye, uezy, po- 
eies;a. Styl sw. Judy Tadeusza moeny, ez
sto do proroekiego 
podobny. J an pelen jest milosei, m6wi popro.3tu, upomina do- 
bitnie. Wreszeie Pawel sw. nazwany przez Chryzostoma (or. 12 
de apost.) "tr
b
 Ewangelii, rzek
 ehrzeseijanskiej wymowy, re- 
torem okr
gu ziemi", 
lusznie wszystkim za wz6r moze bye pr 
dany; mowa jego godna jest apostola narodow. Dowodzi sub- 
telnie, naeiera z gwaltownosei
 (np. do Galat6w; 1 Kor. 15; 2 
Kor. 11). Uzywa wszelkich rodzaj6w wymowy: wznioslf'go i 
wspanialego do Kolossan, slodkiego, spokojllego i lagodnego do 
Filipensow; ostrego i moenego w 2 do Koryntyan. Przyklady 
oratoryeznyeh opis6w mamy w listaeh do Rzymian 7, do 1 Kor. 
13, do Zyd6w 10 iII, 7 -9.
>>>
166 


ROZDZIA;L II. 


o czytaniu Pisma sw. w celach kaznodziejskich. 


1. J ezeli ezytanie Pi sma sw. ma bye istotnie pozyteczne 
dla kaznodziei, niech tenze przedewszystkiem zamierzy sobie 
wI as n e z h u do wan i 8, a potem dopiero eel dydaktyezny. 
NietyJko bowiem idzie 0 to, aby nabyl jak najwi
eej wiadomosei 
biblijnyeh, leez jeszeze bardziej 0 to, aby si
 przej
l duehem 
Pisma sw. Ta ksi
ga nad wszystkie ksi
gi ma bye dla niego 
ksi
g
 zYWq. Nie 0 wystudyowanie zwrot6w retoryeznyeh Biblii 
i pi
knosei jej wymowy w pierwszym rz
dzie dbae powinien, 
leez 0 przej
eie si
 slowem Bozem, 0 umoenienie i uswi
eenie. 
JesJi studyum Pisma sw. b
dzie dlan nie tak aseetyezne jak ra- 
ezej retoryezne, lektura stanie si
 sueh
, zimnq, bezowoenq jak 
dla samego kaznodziei, tak i dla jego kaznodziejskiego urz
du, 
a otrzyman
 z takiego ezytania korzyse b
dzie mozna przyr6wnae 
co naj wyzej do zasuszonego zielnika. Aby wspaniale kwiaty, 
uszezkDi
te na rajskiem bloniu Pisma sw., nie zwi
dly na- 
tyehmiast, trzeba je przeszczepie na zyw
 rol
 serea. .Tam 
powinny zye, kwitn
c i owoe wydawac. 
N alezyte przeto studyum Ksiqg sw. polega na ieh r 0 z w a- 
Z ani u i n a ill 0 d I it wi e; na rozwazaniu zawartej w nieh 
prawdy Bozej i na modlitwie blaga"lnej, aby Duch Paiu;:ki umoz- 
liwil kaznodziei rozumienie i dal mu nakarmie si
 slowem Bo- 
zelli, jako slowem zywota. W ten, a nie inny spos6b zgl
biali 
Pismo sw. Ojeowie Koseiola i w ten spos6b, wedlug wyrazenia 
pewnego pisarza (Audisio), stali si
 aniolami Boga, ezuwajqey- 
mi u zr6del swi
tych i czerpaj
eymi z nieh wod
 zywota dla 
ludzi. Sw. Bazyli, Grzegorz Naz., Chryzostom i inni, udawali si
 
na pustyni
, aby rozwazanie Pisma lqezye z pokut q i modlitw
. 
Sw. Bernard, kt6rego eala wymowa jest tylko odglosem Pisma 
BW., zwykl byl mawiac, napomykajllc 0 swych nad niem rozmy- 
slaniach, ze buki i jodly, t. j. samotnosc puszczy, byly jego
>>>
167 


najlepszymi nauezyeielami (Ep. 106). Tak rowniez rozumial ezy- 
tanie Biblii sw. Edmund Kantuaryjski, ktory ealowal swi
b
 
Ksi
g
, ilekroe j
 otwieral, zamykal lub jej karty przewraeal. 
Sw. Karol Boromeusz.. zawsze kl
cz
e i z odkryt
 glowl! ezytal 
j
 i rozwazal. 
Zreszt
 pragnienie wlasnego uswi
eenia przez ezytanie Bi- 
blii, wielkiej jest wagi na wet dla nalezytego i jasnego rozumie- 
nia Ksit}g sw. Wyraznie tego uezy Zbawieiel (Jan 8, 31-32; 
ibid 7, 16; efr. 2 Petri 1, 5-9), tak rowniez utrzymuj
 Swi
ei. 
Trafnie w tej mierz
 pisze autor traktatu "De vita solitaria ad 
fratres de Monte Dei II (przypisywanego rsw. Bernardowi): "Q u 0 
s P i r i t uSe rip t u r a e fa eta e sun t, eo s pi r i t u leg i d e- 
sid era nt, ipso etiam intelligendae sunt. Nunquam ingredieris 
in sensum Pauli, donee usu bOllae intentionis in leetione eius et 
studio assiduae meditationis spiritum eius imbiberis. Nunquam 
intelliges David, donee ipsa experielltia ipsos psalmorum affee- 
tus indneris: sieque de reliquis". 
2. Drugim eelem ezytania Pisma sw. jest gruntowna, n a- 
u k 0 wa z n a j 0 m 0 s e K s i l! g s w. Z tego w:&gl
du nalezy miee 
na widoku nast
puj
ee zasady. 
a) Wyklad Pisma sw. powinien bye konieeznie w due h u 
katoliekiego Ko seiola. Wyrazny to nakaz soboru Try- 
denekiego (s. 4 deer. de edit. et usu S8. librorum). Potrzebne jest 
przeto dla kaznodziei gruntowne, teologiezne wyksztaleenie, bez 
kt6rego studya nad Pismem sw. moglyby uledz bl
dom i ska- 
zeniu. 
b) Studyum Biblii ma bye prowadzone systematyeznie i 
w.e dIu g pew n ej met 0 d y. Zaezynae od rzeezy latwiejszyeh. 
Z tego powodu najstosowniej rozpoez
e od Ewangelij, napisane 
s
 bowiem j
zykiem prostyru, zawieraj
 ziarno wiary sw., odsla- 
niaj
, co Stary Zakon tajemniezo wypowiedzial. U sw. 
Iateusza 
mamy istot
 moralnosei ehrzeseijanskiej; u J ana poznajemy bli- 
zej najswi
tsz
 Osob
 Zbawieif'la. 'Vaznl! jest rzecz
, po uprze- 
dniem przeezytaniu ezterech Ewangelij, porownae ze sob
 miej- 
sea r6wnoltgle i wygladzie rzekome sprzeeznosei (do ezego po- 
sluz
 t. naz. "harmonia evangeliea" i "zywot Pana Jezusa" 
przez de Ligny). Od Ewangelij przejse do Dziej6w Apostolskieh, 
potem do Iist6w. Najtrudniejsze z tyeh ostatnich s::t listy sw. 
Pawla, wi'2 c zaezqc ud innyeh, kt6re s
 przewaznie moralnej 
tresci. Naostatku idzie studyum Apokalipsy. Ksi
gi Starego Te-
>>>
168 


stamentu dzieJ
 si
 na historyczne, moraIne i prorockie; do tych 
ostatnich zaliczamy i Psalmy. Prorockie s
 najtrudniejsze, nale- 
zy je wi
c poprzedzie studyami Ksi
g historycznych i moralnych, 
a ze wzgl
du na szczeg61n
 uzytecznose ostatnich, za.cz
e od 
nich czytanie. Ksi
gi historyczne zawjeraj
 wspaniale pomniki 
Opatrznosci nad rodzajem ludzkim, wszechmocy i sprawiedliwo- 
sci Boga; wskazuj
, jak Kosci61 Chrystusowy bierze sw6j zacz
- 
tek w zaraniu ludzkosci; jak Bog w cudowny spos6b dawal i 
pomnazal skarb Objawienia az do czas6w Mesyasza, b
d
cych 
kresem objawienia zupelnego; jak przygotowal i dokonal roz- 
kwitu Kr6lestwa swego na ziemi. Czytanie Ksi
g historycznych 
najlepiej jest odbye w n(ist
puj
cym porz
dku: Pi
cioksi
g 

Iojzesza, J ozuego, S
dzi6w, I{r6Iewskie, Paralipomenon, Ez- 
drasza, Machabejskie; Rut, Tobjasza, Judyty, Estery. W kon- 
cu id
 Psalmy, naprz6d historyczne, potem moraIne, b
d
- 
ce najpi
kniejszymi hymnanli wiary, nadziei i milosci. Psalmy 
prorockie dobrze jest studyowae wraz z K8i
gami prorockiemi, 
kt6re s
 wspanialym wzorem wymowy kaznodziejskiej; mozna 
je wszakze czytae i w zwyczajnym porz
dku. 
c) 'Wielkiej wagi rzecz
 jest miee do b r e "komentarze" 
, 
egzegetyczne. W naszym j
zyku pr6cz komentarza Menochiusza, 
kr6ciutkiego wykladu ks. 'Yuyka i ks. Pawlowskiego na Psal- 
my, nie posiadanlY zadnych. Z lacibskich prac w tym kierunkn 
prawdziwym skarbem dla kaznodziei s
: Korneljusza a La- 
pide, ze wszystkich najobfitszy, lecz trzeba go uzywae kryty- 
cznie (nowe wydanie u Herdera we Freiburgu, w nowem opra- 
cowaniu); Salmerona, "Comment in Evang. et Act. ApI." (za- 
wiera obfity materyal na przypowiesci i niekt6re mowy Chry- 
stusa Pana); }'Ialdonata, "Commentarii in quattuor Evangelistas" 
(znakomite jako egzegeza, lecz mniej pozyteczne dla cel6w ka- 
znodziej
kich); Sw. Tomasza z Akwinu, "Catena aurea" (wyklad 
Ewangelii calkowicie wzi
ty z Ojc6w Kosciola i pisarzow ko- 
scielnych, nowe wydanie u Herdera we Freiburgu, 2 tomy, 8 fr.); 
Estius'a, "In omnes Pauli epistolas item in Catholicas Commen- 
tarii "; Bernarda a Piconio, "Triplex expositio in Evangelia", 3 to- 
my, u Herdera 1903, fr. 15"; tegoz "Epistolarum b. Pauli ape 
triplex expositio", 2 tomy, u Herdora 1903, fro 10" (wyklad prawie 
calkiem ascetyczny, doskonaly materyal do rozmyslan); Le Blanc'a, 
"Psalmorum Davidicorum analysis sen commentarius amplissi- 
mus", 6 tomow; Berthier'a "Komentarz na Psalmy" z przeslicz-
>>>
169 


" 


nemi zastosowaniami; Kilber'a, "Analysis biblica sen universae 
Scripturae sacrae analytica expositio"; Belarmina, "Explanatio 
in Psalmos", 2 tomy, u Herdera 1903, 20 fr.; Tirinus'a, "I univer- 
sam Scriptura.m sacra.m Commentarius", 5 tom6w w nowem wy- 
daniu u Herdera, fro 50. Nadto na pewne ksi
gi "komentarze" 
:Funk'a, Klofutar'a, Liagre, Padovani'ego. Nowy, bardzo obszer- 
ny "komentarz" COfnely'ego, Knabenbauer'a i Hummelauer'a 
wychodzi u Herdera; dotqd ukazaly si
 prace na wi
kszq cz
sc 
Pisma sw. 


ROZDZIA.L III. 


o uzytkowaniu Pisma 8W. w celach kaznodziej- 
skich. 


1. Pierwszym i najwazniejszym uzytkiem Pisma sw. w ce- 
lach kaznodziejskich jest czerpanie z tekst6w biblijnych sily do- 
wodowej, celem uzasadnienia prawdy, b
dqcej przedmiotem ka- 
zania. Poniewaz 0 tern bylajuz mowa na swojem miejscu (w cz
sci 
II: 0 dowodach z Objawienia), przeto aby si
 nie powtarzae, ogra- 
niczymy si
 tu jedynie na zaznaczeniu, ze teksty Ksi,!g swi
- 
tych winny bye przez kaznodziej
 nietylko wiernie cytowane, 
lecz w miar
 potrzeby dostatecznie rozwijane. :Nierozwini
te cy- 
taty przebrzmiewajq bez zadnego wrazenia na czytelnika. Zna- 
komitymi wzorami takiej amplifikacyi zdan biblijnych Sq Ojco- 
wie Kosciola i znakomici kaznodzieje. Gto przyklad: 



 


Gdy Mojzesz na gorze Horeb pytal Pana 0 imi
, aby 
je mogI oznajmic ludowi Izraelskiemu, tak q otrzymal od- 
powiedz: "Jam jest, kt6rym jest. Tak powiesz synom Izrae- 
lowym: Kt6ry jest, poslal mi
 do was." (Exod. 3. 1 J). Coz 
Br. m. chcial Bog przez to powiedziec
 J esli wnikniemy 
w wyklad slow powyzszych, znajdujqcy si
 w pismach OJ-
>>>
170 


... 


cow Kosciola, przyjdziemy do przeswiadczenia, iz chcial 
wyrazic, ze On jest Istotl!, ktora jak od nikogo nie pocho- 
dzi, tak rowniez l
czy w sabie wszystkie mozliwe dosko- 
nalosci w stopniu naj wyzszym. Jam j est, k tor y m 
j est. To znaczy: Jam jest nieodmienny, ktory ani w swej 
istocie, ani w swych wyrokach nie znam wahania i zmien- 
n.osci. Jam jest wielki, ktorego najwyzsza istnosc zadnych 
nie zna granic. Jam jest najm
drszy, ktory nie potrzebuj
 
nauczyciela, a.ni poradnika. Jam jest opatrzny, ktory mam 
czujn9 oko, zwrocone na wszystkie miejsca. Jam jest milo- 
sierny i sprawiedliwy, ktory w jednem r
ku dzierz
 naczy- 
ni
 darow ku rozdawa.niu nagrody, a w drugiem miecz 
sprawiedliwosci ku ukaraniu winowajcow. Jam jest od- 
wieczny, kt6ry nie mam ani pocz
tku, ani konca miec b
- 
d
. Jam jest wszechobecny, ktorym jest we wszystkich 
rzeczach i poza niemi. Jam jest 
szechmog
cy, ktorego 
slowem wszystko zostalo stworzone i ktorego panowa- 
niu wszystko ulega. Jam j est, k tor y m j est: to 
jest imift moje. (Mentges, "Pred. auf. das }'est del' allerhei- 
ligsten Dreitaltigkeit"). 


" 


2. Drugi uzytek z Pisma sw. dla celow kaznodziejskich 
jest, ze stanowi ono niekiedy bezposrednif\ podstaw
 calej mo- 
wy kazalnej, jak to rna miejsce w homiliach. I 0 tern rowniez 
mowilismy w cz
sci trzeciej niniejszego podr
cznika, roz. II, 3. 
3. Trzeci uzytek zalezy: na nasladowaniu biblijnego sposo- 
bu mowienia. Mistrzami pod tym wzgl
dem Sq niektorzy Ojco- 
wie Kosciola, a zwlaszcza sw. Bernar
, ktorego mowa nieomal 
zupelnie jest mowll Pisma sw. .N a dowod wystarczy przeczytac 
pierwszq lekcy
 2 nokturnu oficyum brewiarza Spineae Coronae 
D. N. J. Oh1'., wyj
te z kazania tego swi
tego in Epiph. Domi- 
ni. Chocby zresztl! kaznodzieja nie mial zdolnosci sw. Bernarda, 
jednak, gdy pilne czytanie Ksi
g Bozych potqczy z ich rozmy- 
slaniem i modlitw
, wowczas za lask
 Boz
 przejmie si
 ich du- 
chem i aamas/'czeniem, a przy wrodzonej czy wyrobionej latwo- 
sci slowa, b
dzie umi.at poprostu wypowiadac wielkie mysli i obu. 
dzac mocne uczucia, co wlasnie stanowi prawdziwq wymow
, 
ktorej najdoskonalszym wzorem jest Biblia. 
4. W koncu nalezy nie zapominac i 0 tern, ze nie wszy- 
stkie miejsca Pisllla 8W. przydatne s
 do bezposredniego zasto-
>>>
171 


sowania; tak bowiern co do wyboru tekstow, jak i co do nasla- 
dowania j
zyka biblijnego trzeba si
 kierowae 0 s t r 0 Z nos c i 
 
i r 0 z t r 0 p nos c i 
. Spos0b przedstawienia rzeczy w Ksi
gach 
sw. bywa niekiedy poetyczny, gdy przeciez kaznodzieja winien 
tra.ktowae swoj przedmiot po oratorsku. \V yrazenia prorokow 
maj
 cz
sto w sobie cos nadzwyczajnego, jak i ich poslannic- 
two bylo nadzwyczajne; dlatego i wymowa prorokow jpst czems 
im tylko wlasciwem. Kaznodzieja przeto ma wiedziee, czy i 0 ile 
w danym razie moze nasladowae prorockq, i w og6le biblijn
 
wymow
, mianowicie czy tylko jej ducha, czy tez nawet i for- 
m
 zewn
trznq,. Dalej, rnowa Pisma S\V. stosuje si
 niejedno- 
krotnie do sposobu m6wienia i innych okolicznosci czasu, dla 
kt6rego bezposrednio rniala swe przeznaczenie od Boga; z tego 
powodu niektore biblijne wyrazenifl, zwlaszcza metafory, albo 
nie s
 dostatecznie dla tegoczesnych sluehacz6w zrozumiale, lub 
tez s
 mniej dla nich stosowne, niz dla prostoty dawnych lu- 
d6w. Takie np. teksty, jak Eceli 13, 3: "Co za towarzystwo ma 
kociol z garncem?"-lub (Amosa :1, 1): "Slachajcie slo,va Boze- 
go, krowy daste, ktore jestescie na g6rze samaryjskiej, kt6re 
potwarz 'czynicie laknq,cym..., lab (Deutor. 32, 16; ps. 67, 31; 
Izaj. 64, 6; Ezech. 16, 4 i t. p. lat""o moglyby w niekt6rych 

luchaczach wywolae srniech i nieod powiedni
 wesolosc, albo tez 
pobudzie do niestosownych wyobrazen i oslabie czesc dla slow 
swi
tych. Ton Pisma sw. graniczy czasami z idyl]
, jak w Cant. 
Canticoram, st
d w uzyciu takich tekstow zachowac trzeba ostroz- 
nose tern bardziej, ze wi
kszose sluchaczow niezdolna jest wy- 
ra
eJi owych zrozurniee w wyzszem, duchownern znaczeniu. 


ROZDZIAL l\T. 


o wymowie Ojc6w Kosciota. 


Liczne ustawy kanoniczne nakazujq, duchownynl l1 cz yc 
czytanie P iSllla sw. ze studyum dziel Ojcow l{osciola 1). S
 oni 
1) Cone. Later. s. 11; Conr. Trid. sess. 23, c. 18 de forma erigendi semi 
narium clerieorumj Encyk1ika Piusa IX Qui pluribus z 0 listopada 1841:).
>>>
172 


bowiem nietylko czcigodnymi swiadkami koscielnego Podania, 
lecz nadto niewyczerpanem zr6dlem pi
kna i szlachetnosci my- 
sli. Z ich pism wionie wiara i nauk
, m
drosc i gl
boka znajo- 
mosc ludzi, wielkosc ich ducha i charakteru, a przedewszystkiem 
swi
tos6 i cnota tak znamienita, ze jedna ich slowu i imienio- 
wi niezmiernq powag
 i znB;czenie i z powodu tych wlasnie r6z- 
norodnych przymiot6w dziela Ojc6w swi
tych s
 dla kaznodziei 
wybornq, szkol
 ln
drosci zyciowej i praktycznego wyksztalce- 
nia. Nie zgl
biac Ojc6w i nie opierac si
 na nich w nauczaniu, 
rzecz to niekatolicka i kaznodzieja winien zawsze 0 tern pami
- 
tac, ze wymowa koscielna nigdy nie schodzila bezkarnie ze 
wspanialej drogi, wytkni
tej przez owych wielkich mistrz6w 
w gloszeniu slowa Bozego. Tylko w zgl
bianiu ich ducha i w zu- 
pelnem przej
ciu si
 tyro duchem zdoln
 jest ona kwitnqc 
i w dalszym ci
gu wywierac owocne wplywy na umysly i ser- 
ca ludzkie. Bez pilnego wczytywania si
 w Ojc6w Kosciola nie- 
masz nalezytego studyum Pisma sw., a bez tego dwojga nie- 
masz prawdziwej koscielnej wymowy. Kto. nie ksztalci swego 
ducha w tej d wojakiej szkole, kto z tych oba zr6del swej sily 
nie czerpie, nigdy nie b
dzie prawdziwym, po Bozemu m6wi q - 
cym kaznodziejq. Przeciwnie, kto si
 na tych poznal skarbach, 
kto z nich \\zbogaca si
 przeobfit
 pelnosci
 prawdy, dobra i 
pi
kna, ten zaiste, za przykladem swych mistrz6w, b
dzie po- 
t
znym w slowie i w czynie, ten b
dzie apostolem. 
J akkol wiek Ojcowie Kosciola Sq wzorami, a niekt6rzy 
z nich nawet w bardzo wysokim stopniu, wymowy chrzescijan- 
skiej, to jednak nie wszyscy uprawiali j
 ex professo J a i w og61- 
nosci ci. kt6rzy si
 ni
 zajmowali--zwlaszcza na Zachodzie-nie 
piel
gnowali jej jako sztuki, stosownie do przepis6w swieckiej 
retoryki. Byla ona dla nich raczej pot
znym mieczem, kt6rym 
poslugiwali si
, wed.tug oko1icznosci, do walki w sprawie Bozej, 
niz ozdobn
 broni q , kt6rej swietnosci nie warto bylo wiele cza- 
su poswi
('ac. Niekt6rzy nawet wprost obawiali si
, aby bla- 
skiem wymowy nie przeslonic mocy krzyza i aby dla ludzkie- 
go slowa nie zagarniac chocby cz
sci owego uznania, jakie cal- 
kowicie dzialaniu l
ski nalezalo; stqd ich starania 0 jak najwi
k- 
sz
 prostot
 j
zyka. \V koncu upadek literatury, zwlaszcza pod- 
czas w
dr6wek narod6w i wposr6d licznych kl
sk owych cza- 
s6w, nie pozostal bez ujemnego wplywu i na wymow
 koscielnq.
>>>
173 


Pomimo tego nawet mniej wymowni Ojeowie s
 dla kaznodziei 
jesli nie wzorami krasomowstwa, to w kazuym razie nader pozy- 
teezn
 Jektur
; ieh pisma stanowi
 kopalni
 prawd ewangeJiez- 
nyeh, a zwlaszeza wznioslej moralnosei, moeno opartej na do- 
gmaeie, pelnej sily i niebieskiego namaszezenia. \V ogolnosei 
wymowa patrystyezna posiada w najwyzszym stopniu wewn
trz- 
ne oratorskie przymioty, jednak nie rosei pretensyi do zewn
trz- 
nej formy i z tego ostatniego powodu nie dorownywa starokla- 
syeznej wymowie swieekiej, ehoe j
 daleko przewyzsza pod 
wspomnianym powyzej wzgl
dem. 


ROZDZIAL V. 


OJ cowie i pisa rze koscielni .J:aciiiscy 1). 


NB. Ojeami Koseiola nazywaj
 si
 pisarze koseielni 
znakomiei starozytnosei
, zasluzeni w Koseiele przez gl
. 
bok
 nauk
 i swi
tose zyeia i jako taey uznani przez Ko- 
seiol. Ojeami slusznie sitt nazywaj
, albowiern duehownie 
przez nauk
 Ewangelii Koseiolowi wielu synow zrodzili, 
a pismiennemi praeami, potomnosei przekazanemi i teraz 
prowadz
 do znajomosei wia.ry i zycia doskonalego. Czte- 
ry warunki s
 wymagane, aby ktos mogl bye nazwany 
Ojeem Koseiola: 1) starozytnose, 2) prawowierno
e zawar- 
tej w jego pismaeh nauki, 3) swi
tosc zyeia, 4) uznanie 
Koseiola, jesli nie uroczyste, to przynajmniej oparte na 
praktyee. Zreszt
 Ojeiee Koseiola niekonieeznie potrzebuje 
bye biskupem, ani nawet kaplanem, gdyz nazwa ojea 
w tym razie nie wladz
, leez god nose oznaeza. 


1) Schleinger, Das kirchlirhe Predigtamt. Freib. 188l. 

rv-
 
(
!' . 

 ... :. C..... 

'o. . . . I.,
. ,.. 

S.£"ViH\
\)
>>>
. 


174 


Pomi
dzy Ojcami Kosciola jedni s
 starsi, drudzy no- 
wsi. Do starszych zaliczaj
 si
 ci wszyscy, kt6rzy zyJi 
w pierwszych szesciu wiekach naszej ery, a szereg ich za- 
myka sw. Grzegorz \Vielki Ct 604). Najdawniejsi z posr6d 
nich, kt6rzy obcowali z samymi apostolami, n08Z
 miano 
OJ c 6 w a p 0 s t 0 I ski c h. Now s i Ojcowie, wyraznie za 
takich przez Kosci61 uzmini, zyj
 i dzj..alaj
 od w. VII do 
XII, a ostatnim z nich jest sw. Bernard Klarawalenski Ct 
1153). 
Autorowie pierwszych szesciu wiek6w, kt6rzy pozosta- 
wili pisma z wielu wzgI
d6 w pozyteczne Kosciolowi, lecz 
nie zaslyn
li ze swi
tobliwosci, nosz
 miano pis a r z 6 w 
koscielnych. · 
Oi wreszcie Ojcowie Kosciola, bi
kupi czy kaplani, 
kt6rzy zajasnieli wielk
 swi
tosci
 zycia, a w znakomitych 
dzielach nauk
 katolick
 ponad innych pi"arz6w wylozyli 
i uzasadnili, odznaczeni zost.ali mianem Do kt 0 r 6 w albo 
N a u c z y c i e 16 w IC 0 s c i 0 I a. Zreszt
 tytul do k tor a 
Stolica Apostolska nadala niekt6rym ze sredniowiecznych 
i nowszych pisarz6w koscielnych, ty
 mianowicie, kt6rzy 
osobist
 swi
tosci
h gl
bok
 nauk
 koscieln
 i pismami zna- 
czny wywarli wplyw na pog}
bienie wiedzy teologicznej i 
popraw
 obyczaj6w. 
Umiej
tnosc, maj
ca za przedmiot zycie, charakter i 
pisma Ojc6w Kosciola i pisarz6w koscielnych, nazywa si
. 
Pat r 0 log i 
. T
 ostatni
 nauk
 odr6zniamy od Pat ry- 
sty k i, kt6ra oznacza zbi6r prawd religii chrzescijauskiej, 
poczerpni
tych z pism Ojc6w Kosciola. 
Ojc6w i pisarz6w koscielnych mozna podzielic na z a- 
c hod n i c h. czyli lacinskich i w s c hod n i c h , z kt6rych 
nieomal wszyscy pisali po grecku. 
Tu m6wic b
dziemy 0 tych jedynie Ojcach sw. i pi- 
sarzach koscielnych, kt 6rzy zostawili po sobie rzeczy od- 
nosz
ce si
 do kaznodziejstwa, lub kt6rych pisma w szcze- 
g6lny spos6b do cel6w kaznodziejskich sluzyc mog
.
>>>
175 


1. Tertulian. 


Urodzil si
 w J{artaginie ok. r. 160 z rodzicow poganskich. 
\Vyksztalcony w literaturze lacinskiej i greckiei, zaslyn
l jako 
orator i doskonaly znawca prawa rzyrnskiego. Z pocz
tku upra- 
wial adwokatur
, Iecz po swem nawroeeniu porzucil to zaj
cie 
i rozl
czywszy si
 z zon
. zostal wyswi
cony na kaplana. Prze- 
sadzony asceta, upodobal sobie surowe zasady 1fontanistow i ok. 
r. 202 przeszedl do ich sekty, daj
c ze siebie smutny przyklad 
ludzkiej ulomnosci. Zmarl pom. r. 220 a 2:1:0. Koniec jego nie- 
wiadomy. 
Znajomosc dziel tego pisarza donioslej jest wagi tak dla 
kaznodziei, jak i dla teologa. Odznacza si
 on przedziwn
 moc
 
i niewyczerpan
 ohfitosci
 mysli, subteinosci
 i sztuk
 dyalek- 
tyczn
; jednakowoz zywa wyobraznia goruje w nim niekiedy nad 
Iogik
. a nadmierna obfitosc nad dobrym smakiem. .Sty I jego jest 
Iakoniczny, twardy, cz
sto zaciemniony i nad
ty (to ostatnie 
znac osobli \Vie w pislna
h montanistycznych). Aby wydobyc ziar- 
no z pod takiej powloki, niedosyc czytac go pobieznie; zazwy- 
czaj skarb za warty w pismach Ttjrtuliana, daje si
 poznac le- 
dwie przy trzeciem albo nawet czwartem czytaniu tego autora i 
wtedy dopiero czytelnik widzi si
 sowicie wynagrodzonym za 
wszystkie poniesione trudy. Sw. Cypryan nazywal Tertuliana 
swym mistrzem i nauczycielem i codzien oddawal si
 lekturze 
pism swego wspolziomka. Slawni francuscy mowcy, Bourdalou i 
Bossnet, zwlaszcz;l ostatni, z tego zrodla czerpali mnostwo swyeh 
najpi
kniejszych mysli. Cz
stokroc jedno wyrazenie Tertuliana 
podaje obfit
 matery
 do rozmysiania. 
Pisma Tertuliana dadz
 8i
 podzielic na apologetyczne, po- 
lemiczne przeciwko heretykom i moraIne. Do pierwszej katego- 
ryi nalez
: "Apologeticus" (wykazuje niegodziwosc przesladowa- 
nia chrzescijan, zbija zarzuty im czynione i dowodzi poganom 
wy
szosci religii chrzescijanskiej); "Ad nationes libri duo" (tre- 
sci podobn
j, co i - ksi
zka poprzednia, lecz nie doszla do nas 
w calosci); "De testimonio animae" (przesliczne dzielko 0 tern, 
ze dusza naturalnie i jakby poniewolnie uznaje, jako jeden jest 
Bog tylko i jako ona sarna zyje po smierci ciala); "Ad Scapu- 
lam" (byl to wielkorz
dca Afryki, ktorego Tertulian usiluje do 


.
>>>
176 


wiese od przesJadowania chrzescijan; dzielko pisane juz po od- 
. 
padni
ciu autora do montanizmu); "Adversus J udaeos" (mowi, 
ze obrz
dy Mojzeszowe mialy swoj kres oznaczony, poczem roz- 
trz
sa pytanie, czy obiecany Chrystus ju
 przyszedl, czy tez raczej 
oczekiwae go jeszcze nalezy). 
Pisma polemiczne s
. nast
puj
ce: "De praescriptionibus 
haereticorum" (dowodzi prawdy nauki podawanej przez Kosciol, 
jako zgodnej z podaniem apostolskiem; nauki heretyckie, ponie- 
waz s
 temu podaniu przeciwne, juz tern samem nie id
 od 
Chrystusa, wi
c s
 falszywe); "Adversus Marcionem libri V" 
(zbija dualistyczne mrzonki tego herezyarchy i wykazuje, ze 
tak Nowy jak i Stary Testament od jednego Boga pochodz
); 
"Adversus Praxeam" (broni tajemnicy Trojcy Przen.); "Adver- 
sus Hermogenem" (mowi 0 stworzeniu swiata i zbija bl
dy gno- 
stykow 0 wiecznosci materyi); "Contra Valentinianos" 1) (dowcip- 
nie wytyka ich ol
dy); "De carne Christi" (dowodzi rzeczywi- 
stosci ciala. Chrystusowego) "De carnis resurrectione" (przeciwko 
heretykom, odrzucaj
cym powszeohne zmartwychwstanie); "Scor- 
piacum" (przeciwko Gnostykom, broni z
slugi m
czenstwa); "De 
anima" (0 naturze i wlasnosciach duszy, rzecz wszakze nie wol- 
na od bl
dow). 
. 
Do rz
du pism moralnych Tertuliana nalezq: "De baptis- 
mo" (podaje nauk
 dogmatyczn
 i liturgiczn
 0 tym sakramen- 
cie); "De poenitentia" (0 pokucie jako przJgotowaniu do Chrztu 
sw. i 0 pokucie grzesznikow juz ochrzconych, w koncu zach
ca 
chrzescijan do tej ostatniej); "De oratione" (tlumaczy 1fodlitw
 
Pai1sk
 i daje nauk
 0 modlitwie).; "De patientia" (wymowne 
zalecenie tej cnoty); "Ad Martyres" (pi
kne dzielko, akcentuj
- 
ce szcz
scie m
czennikow przesladowanych i zach
caj
ce ich 
do cierpliwego i mEtznego wytrwania az do konca); "De idolo- 
latria" (ze nietylko popelnia si
 balwocha]stwo przez czese bal- 
wanow, lecz i innymi sposobami, kt6re ukazuje); "De spectacu- 
lis" (jak niestosowna rzecz dla chrzescijan uczEtszczae na wido- 
wiska poganskie); "Ad uxorem libri duo" (upomina zon
, z kto- 
r
 si
 byl za obopoln
 zgodq rozl
czyl, aby trwala w czystosci, 


J) Kl'liqiki przeciwko Marcyonowi, Prakseaszowi, Hermogenesowi i prze- 
ciw \VaIentynianom napi:ml juz jako montanista, lecz blEtdu dogmatycznego 
w nich nie popelnil.
>>>
177 


albo tez, w. raZle jego smierci, aby wyszla jedynie za ch1'ze- 
scijanina. 
lnne pisma swoje Tertulian spo1'zqdzil juz jako montani- 
sta i 8.1bo jest w nich przesadzonym rygo1'yst
, albo wp1'ost b1'o- 
ni blEtd6w he1'etyckich. Z posr6d zas wyzej wymienioliych pism 
jego najznakOlnitsze s
: "Apologeticus" i "De p1'aesc1'iptionibus 
hae1'eticorum". Pierw8ze odznae:,za si
 subtelnosci
 rozumowania 
i zapalem, miejscami jednak napisane jest stylem cie1'pkim i 
i zgryzli wym. Drugie, tak pod wzgJ
dem ukladu i przep1'owa- 
dzenia mysli, jak i pod wzglEtdenl t1'e
ci nalezy do najba1'dziej 
wykonczonych i najcenniejszych prac Tertuliana. Znakomite s
 
takze pisma jego p1'zeciwko gnostykom. 
\V polskiem tlllmaczeniu mamy poezye Te1'tuliana w dzie1- 
ku: P is ill a ks. Bonifacego Ostrzykowskiego, Warsz. 1854, t. 1; 
Apologetyk w "Przyjacielu ch1'zescijanskiej p1'awdy" ks. 
Ko1'czyiLskiego (1'. 1835-1836); wyjltki z Apologetyka w "Obro- 
nie p1'awdy", Poznan 1846. 


2. Sw. Cypryan. 


Urodzony w Ka1'taginie ze znakomitych rodzic0W, w po- 
cz
tkach t1'zeciego wieku; wykszt.alcony odpowiednio w literatu- 
rze starozytnej, zostal nauczycielem 1'eto1'yki. Okolo 40 roku zy- 
cia, dziEtki kaplanowi CecyllU
zowi naw1'6cony do wia1'Y Chry- 
stusowej (246), oddal si
 ewiczeniom pobo
nym, nauce Pisma 
sw. i czytaniu pisa1'z6w cb1'zescijanskich, zwlaszcza Te1'tuliana. 
\V kr6tce zostal kaplane
, a 248 biskupem ka1'tagiiLskim. Za 
p1'zesladowania Decyu3za uk1'yl si
 w bezpiecznem miejscu, aby 
In6dz dluzej bye pozytecznym Kosciolowi. Z ukrycia listownie 
zach
cal chrzescijan do wytrwania w wie1'ze, a renegat6w nawo- 
lywal do pokuty. Po l1staniu bn1'zy przesladowczej zmuszony 
byl w obronie karnosci walczye przeciwko tym wyznawcom 1), 
kt6rzy w imi
 swych zaslug nieroztropnie domaga1i si
 darowa- 


1) Tak nazywallo t.ych, kt6rzy ze stalosciq cierpieIi katm:ze i wi
zienie 
dla wiary ChrY8tu:
oWt'j, lecz sIDierci
 m
czenskl} nie konrzyli, ow:,zem, z powodu 
przerwanego przesladowania, woInoSci
 bYW81i obdarzani. 
Wymowa Swf
t.'\. IS
>>>
... 


178 


nia upadlym 1) przepisanej kanonami pokuty i natychmiftstowe- 
go przyj
cia ich do spolecznosci koscielnej. Z t
go. powodu wy- 
wiflzalo si
 odszczepienstwo Nowata i Felicyssyma, rycblo je- 
dnak gorli wosci
 i roztropnosci
 Cyprya.na stlumione. Obaj na- 
czelnicy nieudanej w Kartaginie akcyi zbiegli do Rzymu, gdzie 
zlflczyli si
 Z odszczepienczem rowniez stronnictwem N owacya- 
na przeciwko papiezowi sw. Korneliuszowi. Dowiedziawszy si
 
o tern biskup kartaginski, wplywem swoinl i w Afryce i we 
Wloszech wiele si
 przyczynil do utrzymania chrzescijan w je- 
dnosci z prawowitym papiezem i do zaz
gnania schizmy. W r. 
255 stan
l w dosyc ?strej opozycyi do sw. Stefana papieza, 
utrzymujqc, ze chrzest heretykow, sk
din
d udzielony prawidlo- 
wo, jest niewazny. Trudno orzec, 0 ile tu zawinil, gdyz podo- 
bno pisma tej sprawy dotyczqce, zostaly pozniej pofalszowane 
przez Donatystow. ",.. kazdym razie jednosci koscielnej ze Sto- 
lic
 Apostolsk q nie zerwal, a win
 sWl\ okupil smierci q nl
czeil- 
skl};, poniesion
 267 za przesladowania \Valeryana. 
Sw. Augustyn mowi 0 nim: "Cuius Iaudem consequi non 
valeo, cuius muItis literis mea. scripta n:)n comparo, cuius inge- 
nium diligo, cuius ore delector, cuius charitatem miror, cuins Inar- 
. tyrium veneror". A jeden z nowszych uczonych katolickich tak 
si
 odzywa 0 biskupie In
l:
enniku kartaginskim: "Pisma jego Sq 
wyplywem duchowej wielkosci i 
lodyczy tego nl

a". Pomijaj
c 
juz tresc wewn
trznll, ktoby chcial dac poj
cie 0 ich pi
knosci, 
o wyk.onczonej formie i harmonijnym stylu, 0 zachwycajqcym 
wdzi
ku jego wymowy, wylewajqc
j si
 pelnym strumieniem na 
tych, ktorych chce zjednac dla wznioslego celu, Iub unosz
cej 
si
 naksztalt gwaltownego potoku, gdy broni prawdy i karno- 
sci, ,gdy pi
tnuje egoizm i samowol
: ten musialby wprzod za- 
pozyczyc oden daru mowienia. Pod tym wzgl
dem jest Cypryan 
bezsprzecznie najbardziej godnym padziwu pisarzem trzeciego 
wieku, zaslugujqcym na powszechne uznanie. J ak w ogolnosci 
lacinnikow, tak i jego kierunek jest przedewszystkiem praktycz- 
ny i to w daleko wi
kszej mierze, niz Tertuliana. Spekulacya, 
i dyalektyka, to nie rzecz Cypryana, stqd Inalo si
 zajmowal 


I) Up8dli-Iap
i-byli to ci, ktOrzy czy z obawy m11k, czy din ich 
rogo- 
Bci, wyrzekali si
 wiary i skladali ofi8r
 balwallom, albo przekupstem otrzymy- 
wnli od wladz pogan8kich swiadectwo, jakoby jut dopelnili przcpisanych ofiar, 
'QQciaz w i
tocie tego nie ucz)"mJi.
>>>
179 


apologi
 ChrystyanizlnU l-'rzeciwko poganom, zydorn i heretykom. 
Ducb jego mial inny cel przed sob
 - nrobienie zycia chrzesci- 
janskiego. 
Co dotyczy pism Cypryana, skladaj
 si
 one z list6w i trak- 
tat6w czyli rozprawek. Lis t Y (66) s
 wiernyrn obrazem jego 
zywej wiary, gorliwosci 0 dobro Kosciola, jego poboznosci i mi- 
losci pasterskiej. 


Najbardziej dla kaznodziei godne uwagi s
: Ep. 55-a 
· ad Cornelium papam (list pelen apostolskiego ducha i nama- 
szczenia). ep. I-a ad Donatum (kr6tka lecz wspaniala rzecz 
o wielmoznosci laski, jakiej doznal w swern nawr6ceniu 
i 0 zepsuciu swiata poganskiego; styl jeszcze zbyt kwieci- 
sty, grly w innych jego listach i rozprawach juz daleko 
prostszy); ep. 7- a ad clerum de precando Deo: ep. 8-a ad 
martyres et confessores; ep. 16 a et 23-a ad 
Ioysen et 
ltlaximum et ceteros confessores; ep. 56-a ad Thibaritanos 
de exhortatione Martyrii; ep. 'i7-a ad Nemesianurn et ce- 
teros martyres in metallis constitutos; ep. 81-a ad Sergi urn.. 
et ceteros confessores (d wa ostatnie listy nadzwyczaj pi
kne); 
op. 40-a ad plebem de quillque presbyteris schisn1aticis; ep. 
54-a ad Cornelium de lapsis; ep. 57 a ad Cornelium in 
exsilio. 


Rozprmr!l sw. Cypryana, pod wzgl
dem wymowy, dadz
 si
 
w nast
pu.it}cym umiescic porz
dku: 
1) "Libel' de lapsis". U pon1ina tu cbrzescijan odpadlych 
od wiary za prze
ladowania Dt'cyuszowego, przestrzega przed 
niegodnem przyjmowaniem K
omunii S\V. i zach
ca do zadosyc- 
czynienia prZt
z dobre uczynki. St.yl pden 1110CY, godnosci, po. 
wagi, zarazem serdeczny i ojcowski. \V st
p podniosly, za wiera 
In. in. powinszowania m
czennikom zdobytej juz przez nicb ko- 
rony; wyborne mysli jako wprowadzenie do kazania 0 pokucie 
(c. 4); pi
kniejsze miejsca cc. 7-12; 15-17; epilog. 
2) "Lib
r de mortalitate". Jest to zach
ta do ufnosci w Bo- 
gu i do m
stwa podczas strasznej zarazy, ktora wybuchn
13 r. 
252. Swi
ty polt'ca milose dobroczynnt\ i wykazuje, ze chrzesci- 
janin ani przy zgonie krewnych i przyjaci61. ani z powodu wla- 
snej a bliskiej smierci nio powinien si
 smucic, ze sIDierc raczej 
poz
dan£\ dlan bye powinna. J
zyk szlacbetny, podniosly, pelen
>>>
180 


namaszezenla. Zakonezenie od.znacza "Si
 zapalem i unie
ieniem, 
ce. 25-26. 
3) "Liber de diseiplina et habitu virginum". Swietna po
 ' 
ch wala dziewictwa, rozwnzanego tu pod wzgl
dem dogmatycz- 
nym, moralnym i estet.ycznym. Sw. Hieronim nazywa wyborn
 
t
 rozpraw
 volumen egregium. Znae w niej wplyw Tertuliana, 
a mianowicie jego pisrn De velandis virginibus, De babitu mu- 
liebri, a zwlaszcza De cultu feminarum. 
4) "Liber de opere et eleemosynis". Odwolanie si
 do mi- 
losierdzia wzgh
dem biednych, koniecznose i zasluga jalmu
ny, 
bezzasadnose zwyklych wym6wek, nie dozwalaj
cych jakoby do
 
pelniania tego obowi
zku milosci. 'Vymowa prozopopeja r. 22. 
Pi
kny epilog. 'Va
na to praca tak do nauki kfiJolickiej 0 za- 
dosycuczynieniu, jak i pod wzgl
dem oratorsko - egzegetycznego 
uJ
cla rzeczy. 
5) "Tractatus de oratiane Dominica". Uwazaj
 je niekt6- 
rzy za najznakoroitsze dzielo Cypryana. Sw. Hilary nadzwyczaj 
je cenil; jednak wartose tej pracy bardziej zasadza si
 na jej 
wewn
trznej tresci, niz na zaletach oratorskich. W trzeeh cz
- 
seiach rozwaza tu sw. Cypryan zacnose 1Iodlitwy Panskiej, wy- 
klada j
 -i poueza przytem 0 warunkach dvbrej modlitwy. 
6) r,Liber de unitate Ecclesiae". Z dobitnosci
 nzasadnia tu 
zdanie: extra ecclesiam . nulla salus. Osobli wie . pi
kne s
 P0f()- 
wnania, za pomoc
 ktorych wyswietla koniecznose zjednoczenia 
z Kos'Jiolem. (Quomodo solis multi radii...); dalej ,IDowa 0 tern, 
ze musz
 bye odszczepienstwa i zgorszenia, charakterystyka se- 
kciarzy, wykazanie wielkosci ich przest
pst\\"a, wreszcie nawo- 
lywanie do zjednoczenia w wierze i w milosci. Rozprawa ta na- 
pisana j
zykiem j
drnyrn i powaznym, jest i dzis jeszeze bar- 
dzo na czasif\, zwlaszcza przeciw rozszerzanym w slowie i pi- 
smie zdaniom antyr
ligijnYID. 
7) "De bono patientiae". Przedstawia tu zacnosc cierpli- 
wosci i milosci, a z drugiej strony niegodziwose grzechow prze- 
ciwnych cnotom powyzszym. Rozprawa ta, jak i nast
pna, mia- 
ly na celn zatamowae klotnie i niesnaski krewkich przeciwni- 
kow i obronc6
 powtornego chrztn tych, co z herezyi przecho- 
dzili na lono Kosciola katolickiego. 
8) "De zelo et livore". Mowa kare
ea wyst
pek zazdrosci, 
z nader dobitnym epilogiem. 
e) "De exhortatione martyriii ad Fortunatuln". Rozprawa
>>>
181 


napisana w formie listu. Po wst
pie ma 12 rozdzialow, zawie- 
raj
cych powody do n1
znego wytrwania w przesladowaniu i 
ulozonych z testow :pjsma sw., wedlug dokladnego kazalnego 
planu. Koniec stanowi pi
kne omowienie; Quis ergo non omni- 
bus viribus elaboret... 


Do powyzszych dziel przydae nalezy ni
ktore a pol 0- 
getyczne: "De idolorum vanitate"; :,Testimonia adver. 
sus J udaeos ad Quirinum "; Libel' ad Demetrianum". Pierw- 
sZi}, bardzo krotk
 rozprawk
, napisal Swi
ty wkrotce po 
chrzcie swoim. Dla kaznodziei nie posiada ona zadnego 
szczegolnego znaczenia. Druga sklada si
 z trzeeh cz
sci: 
dwie pierwsze s
 dogmatyczne, trzecia-moralna. \V pierw- 
szej cz
sci wykazuje) ze Stary Z3kon musial ustqpie No- 
wemu; w drugiej omawia charakter Chrystusa Pana, jako 
Boskiego Odkupiciela i rozwaza wiele z Jego tytul6w, 
znajduj
eych si
 w Pismie sw. Ta cz
se moze bye 
przydatn
 do kazan 0 osobie Jezusa Chrystusa. Nako- 
niec trzecia zawiera luzne uwagi, dotyczne poboznego 
i czynnego zyci:\ chrzescijanskiego. Ksi
zka "Ad Demetria- 
num" napisana jest z wielkiem zyciem i stanowi apologi
 
Chrystyanizmu przeciwko zarzutom Demetryana. \Vykaznje 
tu Cypryan. ze kl
ski niepokoj
('e pans two n1aj
 sw
 przy- 
czyn
 nie w Chrystyanizmie, leez przedewszystkiem w wy- 
st
pkach pogan, w ich zatwardzialosci, okrueienstwie wzgl
- 
dem chrzeseijan i t. d. Ta cZf2se rozprawy moze bye do- 
brze spozytkowana przez kaznodziej
, gdy n1U wyp
dnie 
kareie grzechy i zepsueie pomi
dzy dzisiejszymi cbrzesci- 
janami. Laktancyusz czyni tu Cypryanowi zarzut, ze tyle 
miejsc Pisma sw. przytacza.. przeciwko poganinowi, jakim 
byl Demetryan. L
cz Swi
ty autor pragnfll wykazae, iz 
owe klf2ski juz dawno od Boga byly zapowiedziane, a do 
tego celu potrzebowal tekstow z piSID prorockich; zawieraj
 
one zreszt
 gl
bokie prawdy rozumowe, a w konen, (jak 
z karc
{'ego tonu rozprawy mozna wnioskowae), przytaczal 
je Cypryan raezej w tyrn zamiarze, aby umocnie chrzesci- 
jan i odeprzee bezczelnosc Demetryana, niz w nadziei upa- 
mi
tania go i nawrocenia. Konezy pi
knem i mocnem 
upomnipniem, wymierzonem do pogan, aby juz wreszcie 
otworzyli oczy na swiatto i laski: Respicite itaque, dum 
tempus est... \Vzniosly jest takze poprzedzajqcy ustf2P 0 S}?O-
>>>
182 


koju chrzescijan pod ciosarni zycia: "Poenam de adversis 
Inundi ille sentit... Vinea licet fllJat et olea decipiat...". 
Dawniej wiele innych pism przyznawano sw. Oyprya- 
nowi, atoli stl one albo wtltpliwo, albo zgola nieautentycz- 
nee Do pierwszej kategoryi Dalez
 (,.De spectacnlis (godne 
piora Oypryana), "De disciplina et bono pudieitiae" (bar... 
dzo szacowne), "Ad Novatianum haereticum de laude mar- 
tyrii", "Exhortatio ad poenitentiam". 
W naszym j
zyku z pism tego Ojca Kosciola mamy 
nast
puj
ce: ,,
lowa 0 upadlych w wierze", ,,0 jednosci 
Kosciola katolickiego" (obydwie w Arcbiwum 'reolog. ks. 
Jabczynskiego r. Ii 11);- "K.si
ga 0 niesmiertelnosci" (Pam. 
reI. mol'. t.. 24, r. 1853). Nadto w ksi
zce "Kazania i mo- 
wy", Gniezno 1866 znajduje si
: Mowa 0 dobrym uczynku 
i 0 jalmuznacb; 0 smiertelnosci z powodu morowej zara- 
zy; 0 jednosci Kosciola. - "Homiletyka" wloclawska, tom 
13, str. 131 i 229: 0 jednosci K:osciola katolickiego. 


3. Laktancyusz. 


Urodzil si
 prawdopodobnje w Afryce i byl uczniem Ar- 
nobiu'sza 1). Nawrocony z poganizmu do wiary Ohrystusowej, po- 
wolany zostal ok., r. 290 do Nikomedyi na nauczyciela retoryki. 
W r. 317 przeniosl si
 do Gallii i otrzymal stanowisko wycbo- 
wawcy i pedagoga przy Kryspie synu Konstantyna Wielkiego. 
Zakonczyl zywot w Trewirze, w poznej starosci ok. r. 325. 
.Jest on najwymowniejszym ze wszystkich pisarzow ko- 
scielnych swego czasu, sttld otrzymal zaszczytny przydome
 Oy- 
cerona chrzescijanskiego. Dla sw. Hieronima jest "on quasi qui- 
dam Huvius eloquentiae TuHianae" (ep: 58, ad Paulinum). Godne 
nasladowania w tym pisarzu s
: wzorowa jasnosc w rozwijaniu 
mysli, pi
kIie powi
zanie ciepla i spokoju, wdzi
ku i powagi, 
godnosci i naturalnosci. Znakomity jest w zbijaniu bt
dow, 
mniej szcz
sliwy w pozytywnem dowodzeniu; z tego powodu 
zwalczanie poganizmu i powi
zana z tern obrona Ohrzescijan. 
stWtl jest w pismach Laktancyusza da]eko udatniejsza, niz uza- 
sadnianie prawd wiary, ktoremu brak gl
bszego wnikni
cia w icb 


1) Pisarz koscieIny, rodem z Kurnidyi, zyl w wieku IV:
>>>
183 


wewn
trzn
 istot
. Sw. Hieronim, skqdin
d wielki admirator 
Lanktancyusza, m6wi 0 nim: «Utinam tam nostra confirmare po- 
tuisset, quam facile aliena rlestruxib. Dodac nalezy, ze nie ze- 
wszystkienl wolny jest od bl
d6w i ze niekt6rzy posqdzali go 
o manichejskie sym patye. Lecz na jego obron
 nalezy powie- 
dziee, iz jako czlowiek swiecki, m6wiqc 0 rzeczach, jeszcze 
w6wczas przez Kosci61 niezdefiniowanycb, latwo usprawiedlwiony 
bye moze. 
Gl6wnem dzielem Laktancyusza jest: "Instit.utionum clivi- 
narum libri VII'", apologia religii duzescijanskiej. Pojedyncze 
ksi
gi maj
 nast
pujqce kolejno tytuly: 1) de faha religion€;; 2) 
de origine erroris; 3) de falsa sapientia; 4) de vera sapientia; 5) de 
justitia; 6) de vero cultu; 7) de vita beata. Ksi
gi pierwsza i 
druga wymierzone Sq przeciwko balwocb
lstwu, trzecia przeciw- 
ko pogailskim filozofoID; czwarta wykazuje, ze prawdziwa 11lq- 
drose jest. identyczna z religi q (cap. 4) i ze znalese jq mozna 
jedynie u Chrystusa, kt6rego Bog poslal na odku pienie swiata, 
a kt6ry na dlugo przedtem byl zapowiedziany (na dowod przy- 
tacza z prorok6w liczne teksty, zwlaszcza dotyczqce m
ki Zba- 
wiciela 1'1'. 6 -11; 11--12); w nast
pnych rozdzialacb odpowiada 
na pytanie, dlaczego Chrystus nie przyszedl w blasku swego 
B6stwa, lecz przyjql na siebie nasz
 niskose i poddal si
 okrut- 
nej m
ce; wiele tu miejsc pi
knych (0 Chrystusie jako wzorze i 
nauczyciel u). \V ksi
dze piqtej 0 spra wiedli wosci (od r. 5), kt6- 
ra przez Chrystusa znowu weszla na swiat, rozprawia szczeg61- 
niej 0 niesprawiedliwosci pogan i wykazuje jq znakomicie na 
przesladowaniach Chrzescijanstwa (1'. 9, 11, 12, nadto 19--'-22, 
gdzie rozwija ognist q wymow
). W sz6stej zastanawia si
 nad 
prawdziwq czciq Pana Boga. kt6ra zalezy nie na samym tylko 
zewn
trznym kulcie, jak u pogan (1'. 2), lecz na post
powanin 
drogq cnoty (r. 3 i nast
pne); dowodzi, ze umiej
tnose je
zcze 
nie jest cllotq (1'. 5); skqd czerpae poznanie prawdziwej cnoty 
(1'. 8) i jak si
 ona uzewn
trznia w stosunku do Boga (r. 9), do 
blizDipgo (1'. 10--12) i w og6le w zwalczaniu wewn
trznych po- 
z
dliwosci (1'1'. nast.). \V ksi
dze 7 m6wi 0 celu czlowieka: dJaczego 
tenie i swiat caly zostal stworzony (1'. 5 i 6); rozdzialy 8- 
13 pra wi
 0 niesmiertelnosci (ta cz
se slabiej obrobiona), a 14: i 
nast
pne 0 sqdzie i przygotowaniu do niego. Dzielo kOllCZY go. 
fqCa zacb
ta do sluzenia Bogu. -Godne nadto polecenia dla ka- 
znodziei sq: "Epitome institutionum divinarum", b
d
co stresz-
>>>
184 


czeniem poprzedniej pracy; "De morte persecutorum", gdzie wy- 
kazuje, ze jawne kary Boze nad nieprzyjaci6lmi Kosciola s:
 do- 
wodem jego pl'a wdy i swifttosci. \V yborn
 wreszcie jest praca 
Laktancyusza p. t. "Libel' df' il'a Dei". Podaje ona porn. in. do- 
wody Bozej sprawiedliwosci przeciwko znanemu twierdzeniu in- 
dyfel'entyzmu, ze niema nagl'ody ani kary za czyny ludzkie. 


4. Sw. Hilary z Poitiers. 


Urodzil si
 w Poitiers, niewiadomo ktol'ego l'oku. \V ycho- 
wany w l'eligii poganskiej, dopiero w mftskim wieku przyszedl 
do poznania pl'awdy Cbrystusowej i wraz z zon:} i col'k
 przy- 
j
l chl'zest swi
ty. Pl'zed rokiem 355 konsekrowany na biskupa 
l'odzinnego miasta, gorliwie sprawowal urz
d pasterski i zwal- 
czal bl
dy aryanskie. Z tego powodu zeslany pl'zez J{onstancyu- 
sza na wygnanie do Frygii, nzyl wolnego tamze czasu na pisa- 
nie najglowniejszych dziel 8woich i na obron
 wiary katolickiej. 
Bali si
 Al'yanie jego nauki i wymowy, poradzili przeto cesa- 
rzowi, aby go odeslal no Gallii 360 r. Gorliwosc 
wi
tego bisku- 
pa nie ograniczyla si
 do wlasnej dyecezyi, ogal'n
t on sw
 pie- 
czolowitosci
 krnj ojczysty - i polnocne \Vlochy, utwierdzaj
c 
w wiel'ze i ostrzegaj
c pl'zed podejsciami 
ryanow. Pracowity 
sw6j zywot zakonczyl ok. r. 368. 
Znakomity ten bohaler chrzescijanski zajmuje wobec ow- 
czesnych zamieszek hel'etyckich jedno z wybitniejszych miejsc 
pomiQdzy koscielnymi pisal'zami, zwlaszcza pod wzgl
dem do- 
gmatycznym i egzegetyczno-polemicznym. Sw. Hieronim nazy- 
wa go "eloquentiae latinae Rhodanus". Wymowa Hilarego nace- 
chowana jest sil
, godnosci
 i zapalem; jest jednak niekiedy 
ciemnym i ci
zkim w konstrukcyap,h. Z pism jego wymienic pl'ze. 
dewszystkiem nalezy: 
1) "De Tl'initate libri XII", przeciwko Al'yanom. Dzielo 
natul'Y polemicznej, miesci jednak w sobie obszel'niejsze dogma- 
tyczne rozpra wy (0 wiel'ze, 0 naturze Boga, 0 Bast wie Chrystu- 
sowem) i uchodzi za najznakomitsz
 prac
 Swi
tego; odznacza si
 
metodycznosci
 dowodzenia, gl
bokosci
 i wymow
. 
2) "Tl'actatus super psalmos". Wyklady te czyli rozmysla- 
nia s
 prawdopodobnie homiJiami na psalmy, miewanemi do 


.
>>>
185 


wiernych, a pozniej polqczonemi w jedn
 calosc. Obejrnujq one 
psaJmy 1. 2, 51-62, 118 -15G. 
i3) Komentarz czyli "Tractatus in Evangelium Matthaei u . 
Tak to, jak i poprzednie dzielo ma za podstaw
 Orygenesa, lecz 
oczyszczonego z bl
dow. Znajdujq si
 w obu pi
kne mysli 0 zy- 
ciu chrzescijanskiem, a zwlaszcza 0 n1ilosci, 0 modlitwie i 0 po- 
scie. 


4) "Libel' 1 ad Constantium; lib. 2 ad Const. U (dwie dosyc 
wymowne odezwy do cesarza Konstancyusza, aby wziql 
w obron
 Kosci61 Chrys., ciemiftzony przez Aryanow).. "Libel' 
contra Const." (pelen moey i dobitnosci, nazywa po imie- 
niu wladc
 rzymskiego heretykiem, kt6rego katolicy strzedz 
si
 powinni). "Libel' contra Auxentium U (biskup aryanski 
w 
IedyoJanie, ktorego oblud
 Hilary wytyka; sw. Hiero- 
nim chwa]i wykwintny smak tego pisma). 


, 


5. Sw. Pacyan. 


Pochodzil ze szlachetnego rodu i byl biskupem Barcelony 
w Hiszpanii. Znakomity swi
tosci
 i wymowq, przeniosl si
 do- 
wiecznosci r. 392. Pozostawil po sobie rozne pisma, lecz nie 
wszystkie si
 dochowaly. Pewien uczony m
z 1) tak si
 0 nich 
odzywa: "lm bardziej wczytuj
 si
 w jego zlote prace, tern wi
- 
cej je podziwiam i szacuj
; w zadnym innyrn Ojcu nie znajduj
 
tyle gruntownej nauki, tyle ducha, tyle wymowy zdolnej poru- 
szyc i przekonac". Do niewielkiej dzis po sw. Pacyanie spusci- 
zn y naJezy: 
1) "Tractatus de baptismo" jest upomnieniem do katechu- 
menow; odznacza si
 prostot q ; rzecz to bardzo szacowna. 
2) "Paraenesis ad poenitentiam ", praca nierownie wymo- 
wniejsza i bardziej poruszaj
ca od poprzedniej; powstaje w niej 
Swi
ty przeciwko falszywemu wstydowi, przeciwko grze.sz- 
nikom , ktorzy za wyznane wyst
pki nie czyni q zadosyc, 
przeciwko niegodnie komunikuj
cym. 
lowi 0 karze za nie- 
pokut
, a 0 nagrodzie pokuty. (jest tu wzruszaj
c!j omowienie, 


. 
1) Kardynal d'Agirre, jedrn z wydawc6w dzif'1 sw. Pacyana.
>>>
186 


a cala ta pareneza stanowi wyborn
 paralelt2 do rozprawy sw. 
Cypryana De lapsis). 
3) "Epistolae contra Novatianos", trzy listy zwalczaj
ce 
Nowacyan6w, maj
 nastt2puj
ce nagl6wki: "De catholico nomine", 
"De Semproniani literi
", "Contra tractatus Novatianos". Tresci
 
dw6ch pierwszych jest rzecz 0 nazwie i istocie jednego praw- 
dziwego Kosciola i wykazanie, ze sekta Nowacyan6w nie maze 
bye tym Kosciolem; w trzecim obala nauk
 pomienionych sek. 
ciarzow 0 pokucie. Napisane s
 z zyciem i dobitnosci
; pierwszy 
list znakomity jest dla swej wymowy, trzeci (najdluzszy) dla 
obfitej tresci. 


6. Sw. Ambrozy. 


Urodzil si
 ok. r. 340 w GaUii, gdzie 0JCI()C jego, takze 
Ambrozy, byl prefektem. Po smierci rodzica, wraz z matk
 i 1'0- 
dzenstwem przybyl do Rzymu (330) i tu odebral staranne wy- 
chowanie. Po ukonczonej edukacyi poswi
cil si
 zawodowi pra- 
wniczemu. Popierany przez Anicyusza prefekta Italii, otrzymaJ 
od Walentyniana I urz
d pretora Emilii i Liguryi (370), z sie. 
dzib
 w Medyolanie. Tu dal si
 wkr6tce poznae ze sprawiedli- 
wosci i roztropnej lagodnosei. Gdy w r. 374 stolica biskupia 
medyo]anska opr6znion
 zostala przez smiere Auksencyusza I, 
aryanina, Ambrozy z urz
du czuwaj
cy nad zacbowaniem po. 
rz
dku publicznego podczas obioru nowego pasterza, cudownie 
okrzykni
ty zostal biskupem, a lubo niech
tnie, godnose t
 przy- 
j
e byl zniewolony. Natychmiast po odbytej konsekracyi rozdal 
ubogim SW
 maj
tnose i za pierwszy obowiqzek poczytal sobie 
uzdoJnie si
 do sprawowania powinnosci biskupich przez gorli- 
we studya i modlitwft. \V istocie, przewyzszyl on wszelkie ocze- 
kiwania. Zycie wi6dl surowe i niezmiernie pracowite, stal si
 
ojcem ubogich i uciemi
zonych, czuwal nietylko nad dubrmn 
wlasny
h owiec, aby je wyzwolie ze szpon aryanizmu, Jecz szcze- 
g6Int} lask q Boz q przeprowadzal wielkie sprawy ku pozytkowi 
Kosciola, a podziwowi wiek6w p6zniejszych. Pozyskal dla Boga 
i ochrzcil slawnego w przyszlosci Augustyna. Mial zatargi z ce- 
sarzow
 Justyn
, gorliwq aryank
, ktora usilowala pozbawie go 
Stolicy medyolanskiej, jednak wyszedl z nich zwyci
sko. Sklonil 
Walentyniana II do utrzymania rozporzqdzen zabitego cesarza
>>>
187 


:fracyana, ograniczaj
cych kuIt balwanow. Po d wakroe upo- 
mnial si
 u .uzurpatora 1Iak
ymusa 0 prawa prawowitego monar- 
chy, tegoz WaIentyniana II. Skloni! Teodozynsza \Vielkiego do 
czynienia publicznej pokuty za rzez mieszkancow Tessaloniki. 
Pelen zaslugi zmarl wieIki biskup 397 r. maj&c la.t 57. 
Ambrozy na]ezy do rz
dll czterech najwit2kszyeh nauczy- 
eielow Koseiota zaehod niego. J ako kaznodzieja eieszyl si
 on 
u wspolezesnleh ,znakomit& slaw&. Wymowa jego jest moena, 
zywa, pelna uczueia, nierzadko wzniosla, prawie zawsze wdzi
ez- 
na i ozdobna. 0 tym wdziftku jeden z pisarzow tak mowi: 
"Czyz Ambrozy nie zdaje si
 bye wykarmionym alnbrozy& 
i nektarem? Tak mil1 i delikatn& jest slodycz mowy jego, iz 
moznaby przypuseie, ze pszezoly, .co obsiadly kolysk
 i usta dzie- 
ci
ee, jeszcze si
 nad wargami jego unosz
". Przedewszystkiem 
zas eeluje umiej
tnosci
 zastosowania si
 do sluchacza i przed- 
miotu, umie bye powaznym opowiadaczem luL gl
bokim pole- 
mist&; to znowu zachwyeaj
cym aseet&, ktory zapalem milosei 
unosi ku Bogu; niekiedy w slowie i w myslaeh znae grom co 
przeraza, lub lagodnose got
biey, slodko do Boga nawoluj
cej. 
Jednakze styl tego Ojea Koseiola dla zbytniej zwi
zlosei jest 
ezasami twardy, urywany i niejasny. Uillie on az do ostatka 
mysl wyezerpae, przeeiez dosye ez
sto pozwala sobie na niepo- 
trzebne zbaczania od glownego przedmiotu. 
Kierunek pisID sw. Am brozego jest przedewszystkiem pra- 
ktyczny. Smak owczesny, a zwlaszeza nasladowanie Orygenesa, 
nadaje jego pogl
dom i j
zykowi nazbyt ez
sto zabarwienie 
alegoryczno-mistyczne, spozytkowywane przezen do zastosowan 
llloraInych i dlatego poddaj
ce kaznodziejom mnostwo przesli- 
eznych mysli. Z dziel wielkiego doktora podajemy nast
puj
ce: 


1) II 0 'In i let y c z n 0 - e ,q z e get y c z n e : 
a) "Expositio in PsaImum 118
. Sklaoa si
 z 22 prze- 
mowien do wiernyeh. Jedna to z najznakomitszych prae 
swi
tego biskupa. 
b) "Enarrationes in XII Psalmos" (na PsaImy: 1, 35, 
36, 37, 38, 39, 40, 43, -15, 47, 48, 61). 
c) "Libri II de Cail.\ et Abel". Obraz poboznego grze- 
sznika. Te ksittgi jak i w ogole nastttpne powstaly z kazan 
miewanyeh przez Ambrozego. 
d) "Libri II de J aeob et vit.a heata". S
 to nauki dla 


...
>>>
188 


nowo.ochrzconych 0 obowi
zkach zycia chrzescijanskicgo 
(wyn10wny usl
p 0 Eleazarze i 0 siedmiu b.raciach Machab). 
e) "Liber de Elia et ieiunio" przeciwko sZl1kaniu roz- 
koszy; pod koniec mocne upominanie do chrztu i pokuty. 
f) "Libel' de Nabothe et pauperibus", przeciwko chci- 
wosci i uciemi
zaniu biednych. 
g) "Liber de Tobia seu adversus foeneratores"', pi
kne 
nauki przeciwko uganianiu si
 za bogactwami. 
h) " Libri IV de interpellatione Job et Dawid" 0 Cler- 
pieniu sprawiedliwych i 0 szcz
sciu grzesznikow. 
i) "Libel' de Isaac et anima", rzecz wy}ozona mistycz- 
nie i przystosowana do zjednoczenia Chrystnsa z duszq 
wiernq, wedlug slow Piesi:1i nad piesniami; 0 czterech sto- 
pniach doskonalosci. 
k) "Libri X commentariorum in Evaugeliull1 Lucae." 
l) "Hexaemeron", 6 k5i q g, a wI asci wiej 9 mow, mia. 
nych do ludu podczas postu. 
m) "Libel' de mysteriis", 0 ceremoniach chrztu sw., 
o bierzmowaniu ioN. Sakramencie. 
" n) "Libel' de bono mortis". Rozroznia tu smwrc grze- 
chowq, smierc mistycznq i smierc naturalnq. tlumaczy 
chrzescijanskie tej ostatniej znac
enie i poleca umartwie- 
Die jako przygotowanie do dobrej smierci. . 
0) "Libel' de fuga saeculi", Naucza nowo-ochrzconych 
dla czego i jak majq unikac swiata, aby zadosycuczynic 
.-' obietnicom, zlozonym przy chrzcie sw. 


2) Dog .-;11, a t y c z n e . 
a) "D
 poenitentia libri -II", przeciwko Nowacyanom: 
o wladzy kluczow, 0 cz
sciach pokuty, wzywanie do po- 
kuty. 
b) "De fide libri V". 0 Bostwie JezusR. Chrystusa 
przeci w ko Aryanom. 
c) "De Spiritu sancto libri III". 0 Bostwie Ducha sw. 
d) "De incarnationis Dominicae sacramento", przeciw- 
ko Aryanom i Apolinarystom. 
PomienioDe dogmatyczno, polemiczne pisma ze wzgl
- 
dow praktycznych mniejszego Sq dla kaznodziei znaczenia, 
niz kategorya pierwsza i nast
pDe.
>>>
189 


.'3) 11-£ 0 r a 1 n e: 
a) "Libri III de officiis miuistrorum". Godne polece- 
nia dla kaptanow. 
b) "Libri III de virgil1ibus". Znakomite dla swej tre- 
sci i przedstawienia rzeczy. 
c) "Libel' de viduis", rowniez z wielk
 starannosci
 
opracowany. 
d) "Libel' de virgin it ate", jest jakby dalszym ciqgiem 
ksiqg "de officiis ministrorum". 
e) "Exhortatio virgin ita tis", 0 zacnosci dziewictwa. 
f) "Libel' de institutione virginis et S. "1fariae virgini- 
tate perpetua". 
W sZY5tkie dopiero wymienione ksi
gi, z wyjqtkiem 
"Liber de V
dl1is"'- powstaly z mow, wypowiedzianych przez 
sw. Ambrozego. 


4) 0 rat 0 r ski e . 
a) Cztery mowy zalobne, mianowlCle: 1) "Libri duo de 
excessu fratris sui Satyri" , zlozone z dwoch mow; w:dru- 
giej rozprawia przewainie 0 zmartwychwstaniu, stqd jej 
naglowek: de resurrectione.-2) "Consolatio de obitu 
Valentiniani innioris". - "Oratia funebris de obitu Teodo- 
sii". - \V szystkie zawierajl:1 wiele p!'2knych uczuc, lecz 
nle Sq opracowane. 
b) "Sermo contra Auxentium de basilicis tradendist!. 
Owego Auksencyusza (II) usilowala Justyna przeciwstawic 
Ambrozemu i postawic go na stolicy medyolanskiej, a za- 
razem odebrac prawowitemu pasterzowi swi
tynie miasta 
biskupiego. 
c) "Sermo in translatione reliquiarum SSe Gervasii et 
Protasii". S
 to wlasciwie dwie mowy, jedna z okazyi 
odnalezienia swi
tych relikwij, druga z powodu przeniesie- 
nia tychze. 


\. 
5) Z list6w sw. Ambrozego, dla 8weJ sily i wymowy, za- 
.slugujq na wzmiank
 nast
pujqce: 
a) "Ad Theodosium imperatorem ut £acinoris SUI poe- 
niteutiam agat". 
b) "Ad 'l'heodosium de synagogis incensis".
>>>
190 


c) "Ad Valentinianum, ne gentilium aras instuarari iu- 
beat u. 
d) "Ad Valentinianum adversus Symmachi relatio- 
nem " . 
, 
e) "Ad Valentinianum, recusat certare cum Auxentio 
Ariano'" . 
Sw. Ambrozy na polskie nie byl tlumaczony, a tylko 
zywot jego i pisma rozbieral "Przyjaciel chrzescijanskiej 
prawdy", ks. I(orczynskiego r. 1835, str. 40. 


7. Sw. Augustyn. 


Urodzil siEt w miasteczku numidyjskiem Tagaste 354 r. 
z ojca Patrycyusza poganina i matki Moniki, chrzescijanki, kt6- 
ra wszelkich dolo
yla staran, aby syna religijnie wychowac. 
Mlody katechumen, po odbyciu szkolnych study6w w pobliskiej 
Madaurze, przeni6s1 si
 do Kartaginy, celem dalszego ksztalce- 
nia si
 w nauce retoryki. Niestety, wpadl tam w sidla 1Iani- 
chejczyk6w, stracil wiar
 i zycie prowadzil niemoralne. Nie za- 
niedbywal jednak pracy umyslowej i uprawial kolejno za\\6d 
nauczyciela retoryki w Kartaginie, Rzymie i 1Iedyolan:e. Swi
- 
tobliwa matka wszftdzie mu towarzyla, modlitw
 i lz
mi blaga- 
j
c nad synem zmilowania Bozego. Wreszcie poruszony kaza- 
niami sw. Ambrozego i tkni
ty lask&, Augustyn nawrocil si
 i 
przyjql cbrzest z rqk medyolanskiego biskupa 387 r. Powrociw- 
szy do Afryki, przpz 
rzy lata w Tagaste prowadzil zywot po- 
xutniczy i oddany czytaniu I(si
g sw. W 391 r. znaglony do 
przyj
cia swi
ct'n kaplanskich, zast
powal biskupa \Valeryusza 
w urz
dzie kaznodziejskim i juz w6wczas wslawif si
 pismami 
i zwalczaniem bl
d6w heretyckich. \V r. 395 za zycia pomienio- 
nego \Valeryusza otrzymal sakr
 biskupi& i dopomagal pode- 
szlemu w lecie pasterzowi Hippony w spelnianiu Gbowi
zkow 
koscielnych, a po jego smierci objql po niu1 opr6znionq stolic
. 
Pierwszy w Afryce zaprowadzil zycie wsp6lne swego kleru i 
sam przodowal mu w zachowaniu zwyezajern przyj
tego regula- 
minu. Jako biskup nil3zmiernq odznaczal si
 gorliwosci&, naukq, 
s\Vi
tobli wosci&, a takze pismami: wszystko to w nim wi
ksze jest 
nad wszelk
 pochwal
. U marl bogobojnq smierci
 430 roku, ma- 
j
c lat 76. 


,.
>>>
191 
Sw. Augustyn jest dla kaznodziei bardziej zrodlem, niz 
wzorem. \V pismach homiletycznych odznacza si
 latwosci
, ja- 
. snosci
, wdzi
kiem, serdecznosci
 i poufalym ton em w wykla- 
dzie. Lecz obok tych przymiotow wyst
puj
 i wi
lkje wady: 
w przemowieniach do lu
u, jak sw. Ambrozy, niekiedy nazbyt 
wkrarza w dziedzin
 alegoryi i mistyki, a zamalo jest liber:tl- 
nym w wykladzie Pisma sw. Podoba sobie w rymowaniu wyra- 
zow i w antytezach, czasami si
 powtarza, zanadto wiele rzeczy 
naraz porusza z uszczerbkiem gl6wnego przedmiotu. Styl miej- 
srami nazbyt prosty, peryody przydlugie, j
zyk dosyc obfity 
w barbaryznlY. Zreszt
 wszystkie nieomal powyzsze usterki 
uchodzily W owym czasie za stron
 dodatniq krasomowstwa. 
Chcia1 si
 przytem sw. Augustyn znizyc do poj
c ludu, a dla 
zbytku zaj
c nio mial czasu opracowac gloszonych nauk. Cz
sto 
zmuszony by1 mowic bez przygotowania. a przepisywacze, zaraz 
notuj
c, stylu nie wygladzali. \V kazdym razie n10wC=1 byl zna- 
komitym i w retoryce bardzo wycwiczonym. 1\1a mnostwo wspa- 
nialych mysli i na wielu miejscach znac odbicie jego podnio- 
slego geniuszu. Bez porownania znakornit.szy jest w pismach do. 
dogmatycznych, niz w kaznodziejski:h. Poniewaz jednak te 
ostatnie bJizej nas obchodzq, wi
c od nicb zaczniemy. 


1. Kaznodziejskie: . 
1) ,,rrractatus in JoannPlll" (w liczbie 12J), razem 
z "Tractatus 10 in epistolam 1 Joannis" (ma pod koniec 
znakomity ust
p 0 jednosci ICosciola). 
2) "Libri duo de sermone "Domini in monte (bardzo 
ofitej tresci). 
3) "Lihri XII de Genesi (cap. 1-3) ad litteram". 'Vy- 
kla.da tu wyraz za. wyrazem i wtrqca dygresye na ternat 
Opatrznosci. Rzecz w calosci bardzo cenna. 
4) "Enarrationes in Psalmos". ::3q one za obszerne i 
zanadto alegoryczne. Sw. Augustynowi chodzilo w nich 
Die tyle 0 wyklad literalny, ile raczej 0 znaczenie moralno 
i mistyczne, a to celem zbudowania sluchaczow. S
 tu je- 
dnak niekiedy nader cenne perly dla kaznodziei, wyborne 
pod wzg]
dem oratorskim, np. Psalm 36 0 s
dzie ost.atecz- 
nym, J!s. 54 0 chwale krzyi.a, Ps.. 58 0 pieczolowitosci 
Chrystusa Dad swoimi, Ps. 65 0 znikoInosci zycia, Ps. 70 
12 0 trwalosci Kosciola, Ps. 140, 19 0 Chrystusio Panu.
>>>
192 


Bossuet, znakomity mowca francuski, bardzo cz
sto posil- 
kowal si
 t
 prac
 Augustyna 1). 
5) "Sermones", w liczbie ok. 400. Mozna je podzie1ii 
na "Sermones Scripturis V. et N. Testam." (183); "De tem- 
pore" (89); "de Sanctis" (68); "de Diversis" (23); "Sermo- 
nes dubii" (31). Jakkolwiek w pomienionJch "Sermones" au- 
tor cz
sto przeskakuje z przedmiotu na przedmiot, to je- 
dnak s
 pomi
dzy nimi i takie, w ktorych obszerDiej jeden 
tylko omawia temat, jak np. "de timore Dei, de caritate, 
de poenitentia, de vita et moribus clericQrum suorum, de 
resurrectione mortuorum". Wyborne 8
 jego wyklady ewan- 
gelicznych przypowiesci: 0 dobrem i zlem drzewie (serm. 
72), 0 gospodarzu winnicy (serm. 87), 0 k
kolu (serm. 73 i 
88), 0 godach weselnych syna krolewskiego (90 i 95), 0 m
- 
drych i glupich pannach (93), 0 nieplodnej fidze (110), 
o wielkiej wieczerzy (112). 


II. Do znakomitszych doqmatycznych pism sw. Augu- 
styna nalez
: 
. 1) De civitate Dei libri XXII, przeciwko poganom. 
Rozwaza tu rodzaj ludzki od najwczesniejszych czasow, 
podzielony na miasto dzieci Bozych i miasto dzieci swiata; 
okazuje Kosciol (w znaczeniu najobszerniejszem), pocz
w- 
szy od jego zalozenia w raju, jego. rozszerzenie (jako Ko- 
sciol powszechny, chrzpscijanski) w czasach nast
pnych 
pod cudowni\ opiek
 Opatrznosci, jego tryumf nad bal,-,"o- 
chwalstwem i t. d. Wspaniale objEtcie przedmiotu (ku cze- 
mu spozytkowal sw
 wiedz
 filozoficzn
, teologiczn
, histo- 
ryczn
 i 
iterack
) cZYBi pomienion
 prac
 Augustyna nie- 
smiertelnym pomnikiem jego genialnego umyslu. Pl'zyczy- 
nilo si
 tez w wiekach srednich do wyrobienia gl
boko 
chrzescijanskiego pogl
d u na swiat. 
2) "De vera religione". 
3) "De utilitate credendi u. 
4) "Contra :Fausturn manichaeum libri XXIII". 
5) "Contra Secundum manichaeum". 
6) "Libri duo contra 1faximum episcopum U (arianum). 


. l).la kompendyum Enarrationes mo!na uwatac znakomite "Commentarii 
in Psalmos" Kassyodora.
>>>
193 


7) "Libri XV de Trinitate" (przeciwko Aryanom). 
8) "Libri tres contra litteras Petiliani" (donatysta). 
9) "Libri IV contra Cresconium" (takze donatysta). 
10) "Libri VI contra Julianum" (pelagianin). 
11) Na osobn
 wzmiank
 zasluguje rowniez "Liber En- 
chiridii ad Laurentium de fide,. spe et caritate". Znawcy 
nazywaj
 je "opus vere aureum, nocturna et diurna manu 
versandum". Jest to jakby streszczenie calej nauki chrze- 
scijanskiej: co wierzyc, czego si
 spodziewac, jak milowac. 


HI. Z 'In 0 ';' a 1 'Jl Y c h d z i e 1 w pierwszym rz
dzie godne s
 
polecenia: 
1) "De patientia". 
2) "De continentia". 
3) "De bono coniugali". 
4) r, De virginitate". 
5)' "De bono vid uitatis" . 
6) "De agone christiano". 
7) "De moribus Ecclesiae catholicae" (zarazem jest i do- 
gmatyczne). 
8) Wielki takze pozytek odniesie kaznodzieja z czyta- 
nia "Confessionum libri XIII"; mnostwo tu rzeczy pou- 
czaj
cych, pi
knych i mogqcych znalesc zastosowanie na 
kazalnicy. 


IV. Nie mozna"w koncu pominqc pi
knych, choc nieslu- 
sznie przypisywanych sw.; Augustynowi pism: "De dili- 
gendo Deo seu liber meditationum "; "Soliloquia."; ,,)Ianua- 
le ol . Pierwsze jest bardzo poboznie napisanem dzielkiem, 
chociaz styl mocno rozni si
 od sposobu pisania bisknpa 
Hippony. Drugie jest opus piis affectibus plenum, per hominem 
versatum in Augustini voluminibus. OdrozlJic jc trzeba od 
autentycznej filozoficzDo-teologicznej pracy Augustyna, zna- 
nej pod takim samym tytulem. Trzecie jest wyciqgiem 
z pism sw. Augustyna i sw. Anzelma. W kazdym razie 
duch poboznosci, jaki z nich wieje, czyni je nader pozy- 
tecznym dla kaznodziei materyalem do rozmyslan. 


Z pism sw. Augustyna w polskim j
zyku mamy na- 
st
pujqce: 


Wymowa Swj
ta. 


13
>>>
194 


1) W postyJIi ks. "\Vujka z r. 1596-kazan 9. 
2) W czasopismie "Dzieje dobroczynnosci", WiJno 1823 
i 1824 - homiJij i kazan t;. 
3) 50 homilij. Poznan 1858. 
4) 0 kazaniu Panskiem na gorze, wedlug Mat.. ks. 2, 
Hum. Leon Rzewuski, Krak. 1854. 
5) I(azanie okolo roznosci grzechow glownych i dro_ 
bnych albo powszednich i okolo ognia czyscowego (przp- 
wodnik ludzi grzesznych, J{rakow 1579). 
6) Spowiedz (Pam. reI. more I
 424). 
7) 0 miescie Bozem, ksi
g pi
cioro (wi
e tylko cz
sc 
dziela), Hum. ks. Gladyszewicz, Krak. 1835. 
8) 0 prawdziwosci religii katolickiej, wolny przeklad 
Leona Rzewuskiego. 
9) 5 traktatow z ksi
g sw. Augustyna, dum. ks. Ua- 
teusz Kraszewski, Warsz. 1759. 
. 
11) RozmysJania nabozne, Hum. Piotr Tryzna, 'ViJno 
1617, 1760; J{rak. 1629, 1614; Poczajow 17G7. 
12) Rozmyslania 0 skrusze serca i ma.rnosci swiata, Po- 
znan 1770. 
10) Wyznania, dum. Michal Bogusz Szyszko, \Vilno 
1844, 1882, takze ks. P
kalski, Krak. 184:7. 
13) Rozmowy duszy z Bogiem, Hum. z francuskiego, 
Warsz, 1860. 
14) Nauki chrzfscijanskie, t. j. sentencye, Hum. ks. An- 
drzej Chryzostom Zaluski, Warszawa 1687 i l{alisz 17
O. 


8. Sw. Hieronim. 


Data urodzenia tego slawnego m
za nie jest ustalon
. Je- 
dni j
 klad
 na rok 329, inni na czas p6zniejszy, a jeszcze in- 
ni az na rok 346. Pochodzil Swi
ty z miasta Strydonu, polozo- 
nego na granicach Dalmacyi i Pannonii. Ksztalcil si
 w Rzymie, 
gdzie tez w 20 roku zycia przyj
l chrzest swi
ty. Pragnienie 
umiej
tnosci zawiodlo go do Gal1ii, glosnej podowczas z m
zow 
uczonycb. Z powrotem zabawiwszy czas jakis w Rzymio, wy- 
bral si
 na wsch6d, zwiedzil Azyft. Mniejsz
, Syry
 i Palestyn
, 


..
>>>
195 


wreszcie osiadl na lat kilka w pustyni Chalcis, gdzie oddal si
 
czytaniu I{si
g swi
tych i ascetycznym umartwieniom. \Vyswi
- 
cony w Antyochii na kaplana, zamieszkal w Konstantynopolu, 
aby korzystac z obcowania ze sw. Grzegorzem Nazyanzenskim 
i wycwiczyc S1
 przy nim w doskonalszej znajomosci Pisma sw. 
Po niejakim czasie towarzyszyl jad
cym do Rzymu na synod 
biskupom Epifaniuszowi i Paulinowi. Sw. Damazy papiez zatrzy- 
mal Hieronima przy swym boku, polecil m u opracowanie lacin- 
skiego przekladu Biblii, uzywal go do referowania list6w kosciel- 
nych, a nadto Hieronim obj
l duchowe kierownictwo nad nie- 
kt6remi poboznemi niewiastami rzymskiemi. Po smierci Dama- 
zego wrocil na wschod i osiadl 386 r. w Betleem, gdzie sw. 
Paula rzymianka zburJowala d wa klasztory: m
ski i zenski. Sw. 
Hieronim oddany studyom koscielnym i duchowemu nad kla- 
sztorami przewodnictwu, dozyl poznej starosci, zas
pionej nieco 
nieporozumieniami (dotycz
cemi Orygenizmu) z dawnym swym 
przyjacif\lem Rufinem. Vmar! 420 r. 
Sw. Hieroniln nalezy do naj uczenszych doktorow Kosciola. 
Znane mu byly dziela wszystkich Ojcow i pisarz6w koscielnych. 
Nie pozostawil Dam wprawdzie ani mow ani homilij, lecz zato 
w licznych jego pismach przejawia si
 znakomity oratorski ta- 
lent. Styl Hieronim:l posiada sil
, zapal, rozmaitosc i plynnosc, 
zycie i ci
tosc. J
zyk jego jest doskonale plastyczny, jakkolwiek 
niema juz w nim starorzymskiej czystosci i prostoty i jakkol- 
wiek nie dorownywa na wet j
zykowi Laktanp,yusza. W og6lno- 
sci w wykladzie Pisma sw. trzyma si
 scisle literalnego znacze- 
Dia tekstu, czasami podaje takze i sens mystyczno-alegoryczny; 
tu zbywa mu niekicdy na jasnosci i przejrzystosci. Lubi wyra- 
zenia mocne, w przyganianiu jest nazbyt cierpki (w czem go 
nie mozna nasladowac), w nauczaniu scisly. w cieszeniu i chwa- 
Jeniu zarowno sprawny, w opowiadaniu przyjemny. 
Wymowa sw. Hieronima najwidoczniej si
 ujawnia w pi- 
smach jego pol e m i c z n y chi a polo get y c 
 n y c h, miano- 
WICle: 
"Contra Ioviniannm libri duo" (broni celibatu, postow, 
umartwienia i t. d.). 
"Adversus IIelvidium de perpetua virginitate B. Ma- 
riae" . 
"Adversus Ruffinum" (apologia wlasna sw. Hieronima 
i zwalczanie orygenizmu).
>>>
196 


"Contra Vigilantium" (0 czci m
czennik6w 1 sw. re- 
likwii). 


Nast
pnie z wielkim pozytkiem jest dlakaznodziei czytanie 
lis t 6 w, zwlaszcza dydaktycznych tego Ojca Kosciola. Przede- 
wszystkiem mo
ma tu polecic nast
puj
ce listy: 


"Ad Nepotianum", de vita clericorum et sacerdotum. 
"Ad Paulinum", de institutione monachi. 
"Ad Heliodorum", de laude vitae solit
riae. 
"Ad Rusticum", exhortatio ad poenitentiam. 
"Ad Rusticunl monachum", de vivendi forma. 
"Ad Ruffinum", plus Deum tribuere... 
"Ad Laetam", de institutione filiae. 
"Ad Gaudentinm", de Pacatulae infantulae educatione. 


Z pomi
dzy list6w pocieszaj 
cycb: 


"Ad J ulianum" consolatio. 
"Ad Heliodorum", epitaphium N epotiani. 
"Ad Theodoram ", epitaphium Lucinii Boetici. 
"Ad Oceanum, II epitaphium Fabiolae. 


R6wniez dla cel6w kaznodziejskicb przydatne Sq budnj
ce 
przyklady
 zawarte w pis m a ch his tor y c z n y c b sw. Hie- 
. 
ronlma: 


"Vita Pauli eremitae". 
"Vita s. Hilarionis". 
"Vita Malchi captivi monachi". 
"Ad Enstocbium virginem" epitaphium Paulae lnatris. 
"Ad Principiam virginem" Marcellae viduae epita- 
phium. 
Wielk
 wY!ll0w
 rozwija Swi
ty w liscie do pewnego uwo- 
dziciela, d 0 Sa bin i a n a dyakona, w liscie 147: Samuel qnon- 
Jugebat... Znakomite i nader pouczaj
ce miejsca mamy takze 
w listach: t 


"De vitando suspecto contubernio" (jest to wlasciwie 
kr6tka. rozprawka napr
dce podyktowana).
>>>
197 


"Ad Eustocbium U de custodia virginitatis. 
"Ad Demetriadem" de servanda virginitate. 
"Ad ]"uriam U de viduitate servanda. 
"Ad Salvinam u, podobnej co i poprzedni tresci 1). 


W szystkie mog
 bye spozytkowane w kazaniach 0 obowi
z- 
kacb stan6w, zawieraj
 jednak niekiedy.wyrazenia, kt6re zapew- 
De nie gorszyly w czasach sw. HieroDima, lecz na dob
 dzisiej- 
sz
 niestosowne, z tego powodu dla mlodych czytelnik6w nie- 
bardzo owe Iisty godne s
 polecenia. 
W mlodszych Iatach zycia sw. Hieronim przetJumaczyl na 
j
zyk laciilski ok. 70 horn i I i j 0 r y g e n e sa, mianowicie: dwie 
na ksi
g
 Piesni Dad PiesDia mi, 14 hOln. na J eremiasza, 14 horn. 
na Ezechiela, 39 horn. na Ew. Lukasza,9 horn. na Izajasza (te 
ostatnie niewiadomo z pewnosci
 czy autentyczne). 
K 0 men tar z e sw. Hieronima na Pismo sw. s
 nast
- 
puj
ce: 


Quaestiones hebraicae in Genesim. 
Commentarius in Ecclesiasten. 
Commentariorum in Isaiam II. 18. 
Com. in Iremiam II. 6. 
Com. in Ezehielem II. 16. 
Com. in Danielem 11. 1. 
Com. in phophetas minores. 
Com. in Matthaeum n. 4. 
Com. in epistolam ad Galatas n. 3. 
Com. in epistolam ad Ephesios II. 3. 
Com. in epistolam ad Tit urn. 
Com. in epistolam ad Philemon em. 


Z pism sw. Hieronima w ojczystym j
zyku posiadamy: 


List do Heliodora 0 smierci Nepocyana, w pam. re1. 
n1or. 1844, t. VII; 
List do Eustochium 0 zaehowa.niu dziewictwa, Warsz. 
1903. 


I) Blog. Piotr Kanizyusz pod koniec tego Iistu nie bcz slusznosci tak:} 
czyni uwag
: Caute 
eg{'ndus est D. Hieronymus de secundis nuptiis.
>>>
198 


.. 


Listy do Heliodora i Nepoeyana, '\"'arszawa 1904. 
Zywoty Hilaryona, llaleha, Fabioli, Pauli i 1Iareelli (ob. 
Zywoty Ojeow, ks. Piskorskiego, I{rakow 1688). 


9. Sw. Piotr Chryzolog. 
Ujrzal swiat okolo 405 w Foroeornelium (lmola we Wlo- 
szeeh) i tarnze przep
dzil 
lodosc, ksztale
e si
 w enocie i nau- 
kaeh pod okiem miejseowego biskupa Korneliusza. Niespodzianie 
430 r. przez Sykstusa III wyniesiony na godnosc biskupa Ra- 
wenny, 0 to jedno prosil wiernyeh, iz gdy on podjql si
 dla 
ieh dobra dzwigac brzemi
 pasterskie, nieehze tez oni zeehe
 
slnehac jego upomnieu i wypelniac przykazania Boze. Na urz
- 
dzie biskupim jasnial cnotami, gorliwosei
 i 
ymow
, ktora mu 
zjednala miano zlotomownego. Usilowal tez sprowad1:ic z blEtd- 
nej drogi herezyareh
 Eutyehesa. Umarl w Foroeornelium 450 
r. - Pozostalo po nim 176 ill 0 w (nie wszystkie autentyezne, 
mi
nowieie 53, 107, 129, 138 i 149), kt6re w ogolnosci sq kr6t- 
kim wykladem pewnych ust
pow Ewangelii, zwlaszeza przypo- 
wiesei. Styl prosty, zwi
zly, niewyszukany. Lubuje si
, jak i inni 
Ojeowie jego ezasu, w alegoryeznym wykladzie (jednak nie wy- 
l
eznie) i w antytezaeh. Choeiaz jego wymowie nie zbywa na 
sile, to przeeiez bardziej zwraea uwag
 na praktyezne poucza- 
nie, niz na krasom6wez
 podnioslosc i nie nla zaei
cia wielkieh 
kaznodziejow. Zapewne tez zywe jego slowo swietniejsze bylo od 
pisanego. Ma jednak wiele miejse pi
knych, 8zezegolniej gdy 
m6wi 0 dobrych uezynkaeh; bogaty jest w porownania i tresei- 
we senteneye 1). Ze szezegolnym naciskiem opraeowuje tematy 
o modlitwie (sermo 39; 132; 67-72 0 modlitwie Panskiej), 0 po- 
seie (sermo 7-9, 14, 22, 25, 41, 42), 0 zazdrosci (sermo 4), 0 mi- 
I08ei (s. 94, 162), 0 czuwaniu (s. 24) i t. d. Rowniez ma niekie- 
dy ozywione ust
py w swyeh mowaeh panegirycznyeh, np. 0 N. 
Pannie (sermo 140, 142-1:14), 0 sw. Janie Chrzeicielu (s. 86, 
92, 127, 174), a takze przy wykladaeh przypowiesci i opowia- 
dan ewangelieznyeh. 


1) K p. Rosko8Z nie m6wi: dosyc; milosieruzie i post to skrzydfa pobozno- 
Bei; im dluzej ezuwasz, tern dJuiej zyjesz; ezlowieku. ezemu si
 masz za tak po- 
dIego, kiedy Bog za tak wielkiego ci
 poezytuje; kto ehce iartowac z dyablcm, 
nie moze si
 cieszyc z Chrystusem.
>>>
199 


. 


10. Sw. Leon Wielki. 


Przyszedl na swiat w Rzymie pod koniec wieku IV. Jako 
akohta, pozniej jako dyakon, byl uzywany do zalatwiania waz- 
nych spraw i koscielnej i politycznej natury i stal si
 tak glo- 
snyrn z nauki i zaslug, iz po smierci papieza Sykstusa III jedno- 
myslnie zostal obrany glow
 chrzescijanstwa. N a tern stanowi- 
sku odznaczyl si
 przedewszystkiern gorliwosci
 w obronie wia- 
ry przeciwko zakusom owczesnych bl
dnowierc6w: nestorya- 
now, eutychianow, pelagian6w i rnanichejczyk6w. W liscie do 
}'lawiana, biskupa konstantynopolitanskiego, dokladnie wylozyl 
Dauk
 0 tajemnicy \V cielenia. Posylal legat6w na d wa sobory: 
Efezki (449) i Cha]cedonski (451), uniewaznil akta pierwszego, 
a potwierdzil dogmatyczne dekrety drugiego. Przekonywaj
c
 
wymow
 dwakroc obronil Rzym od kl
ski: raz od najscia Attyli, 
krola Hunnow, 4b2; drugi raz od ostatecznej zaglady, zamierzo- 
nej przez Genzeryka, krola \VandaI6w, 455. VmarI 461, a dla 
swych pism i czynow slusznie wielkim nazwany. Benedykt XIV 
umiescil go w poczet doktorow Kosciola. 
Jako m6wca, sw. Leon wyborny jest pod wzgl
dem umie- 
j
tnosci przystosowywania swych nauk do potrzeb owego czasu. 
Zbija w nich bl
dy tamtego wieku, wyklada i uzasadnia praw- 
dy tymze bl
dom przeciwne, wyprowadza z nich moraIne wnio- 
ski i zastosowania i wiqze z uroczystosci
 lub zdarzeniem, ktore 
mu dalo powod du m6wienia. Jego styl jest jasny, powazny: pe- 
len godnosci, peryody zaokrqglone. Jest on przedewszystkiern do- 
gmatykiem, to znowu moralistq, w kazdym zas razie odznacza 
si
 gruntownosci
 i namaszczeniem. Zwykle wychodzi z tekstu 
lub z tajemnicy uroczystosci, poucza 0 jej istocie i znaczeniu, 
poczem przechodzi do przystosowania praktyczno-Illoralnego. Nie 
uniknql wszakze bl
dow oratorskich swego czasu: cz
stych an- 
tytez, patetycznych epilogow, pewnej retorycznej swietnosci stylu, 
wyszukanej budowy. okres6w i plyn
cej st
d monotonii, niekie- 
dy braku jasnosci i szczerego natchnienia. W og6le bardziej prze- 
konywa, niz porusza. 
Pisma sw. Leona: 1) .116 w !) (;, przewaznie kr6tkich: de 
festis, de ieiunio etc. Najznakomitsze z tej liczby. s
: a) Mow y 
s w j 
 t a I n e: na N arodzenie Panskie i na uroczystosc Trzech
>>>
200 


. 


Kr616w (osiem), 0 tajemnicy m
ki Panskiej (ra.zem 19, jak i 
wszystkie 0 Osobie Jezusa Chrystusa, wyborne z tego powodu, 
ze podnosz
 wielkosc Boga-Czlowiek'l w calem J ego ponizeniu 
si
; najpi
kniejsz
 z tych 19 jest osma), fia Zmartwychwstanie, 
Wniebowsb1pienie i na Zeslanie Ducha sw. Nieporownanym jest 
kaznodziej
 tajemnicy W cielenia Syna Bozego. Swietne s
 tak- 
ze jego mowy: na uroczystosc ksi
z
t apostolskich i n
 roczni- 
c
 swego wyniesienia na Stolic
 rzymsk
. b) Z mol' a I n y c h 
wyrozniaj
 si
 niektore na temat 0 dobrych uczynkach, np. ,,8er- 
mones 5-10 de collectis et eleemosynis", 0 kl
skach swego Cza- 
suo 0 pokucie i 0 poscie. c) S
 tez i mow y e g z e get y c z n e, 
a za wzor pod tyro wzgl
dem mog
 sluzyc: sermo 51 (de tran- 
sfiguratione) i sermo 95 (de beatitudinibus). 


2) Z 1 i s t 6 l() godniejsze pami
ci s
 nast
puj
c{j: Do 
Flawiana 0 W cieleniu 8yna Bozego przeciwko Eutyche- 
sowi; do Teodozyusza przeciwko zb6jeckiemu soborowi 
w Effezie (449 1'.); do cesarza Leona przeciwko wichrze- 
niom heretyckim (Literas dementiae tuae...); do runichow 
Palestyny (Sollicitudini meae...) z ostrym i bardzo wy- 
mownym wyrzutem i upomnieniem (doleo vos evangelicae 
et apostolicae doctrinae resultare... az do konca). 
\V polskim przekladzie mamy: Mow
 na Nar. Panskie, 
na ur. Trzech Krol6w, na aw. Piotra i Pawla (w Postylli 
mn. ks. W uyka); na uroczystosc Epifanii (w Pam. reI. mol'. 
t. XII, 1847); na urocz. aw. Piotra i Pawla, na ur. Bozego 
Nar. (w Homiletyce, t. II). 


11. Sw. Grzegorz Wielki. 


Urodzil si
 w Rzymie 540 r. i w mlodym stosunkowo wie- 
ku, dzi
ki znakomitemu pochodzeniu, nauce i rozs
dkowi, w po- 
czet senatorow zaliczony, piastowal zarazem godnosc pretora 
wiecznego miasta. Czuj
c si
 jednak powolanym do sluzby Bo- 
zej, wst
pil 576 r. do zakonu Benedyktyn6w, ktoremu juz przed- 
tern bardzo si
 zalecil zbudowaniem w Sycylii szesciu klaszto- 
row, a w Rzymie siodmego. Swi
tobliwy zywot Grzegorza spra- 
wil, ze wyswi
cony na dyakona, wkr6tce przez papieza Pelagiu- 
sza II wyslany zostal do Konstantynopola, aby przy boku ce-
>>>
... 


201 


sar
kim czuwal nad sprawami Kosciola. Tu wielki na wszystkich 
wplyw wywieral, a zwlaszcza na tych, kt6rzy mieli sposobnosc 
znim obcOwaCj pomi
dzy innymi Eutychiusza patryarch
 konst. 
sklonil do wyrzeczenia si
 bl
d6w orygenistowskich, dotycz
- 
cych zmartwychwstania cia!. Po powrocie do ojczyzny 585 roku 
sprawowal urz
d opata nad braemi swej reguly w klasztorze 
rzymskim, a nadto spelnial w interesie J(osciola poslugi, do ja- 
kich go raz po raz wzywal Pelagiusz II. \V I'eszcie w r. 590, po 
smierci pomienionego papieza obrany na Stolic
 rzymsk
h po 
niejakim oporze przyjql o:fiarowan
 sobie godnose. N a swiecz- 
niku w Kosciele Bozym posta wiony, wszystkie sily zycia oddal 
na prac
 okolo dobra duszj wplyw jego znae bylo nawet na naj- 
dalszych krailcach 6wczesnie znanego swiata. Kusil si
 0 na- 
wr6cenie Zyd6w, rozwin
1 gorliw
 dzialalnose celem pozyskania 
Chrystusowi balwochwalc6w, pomi
dzy innymi Anglia temu pa- 
piezowi zawdzi
cza swiatlo Ewangelii. Pracowal nad wykorze- 
nieniem herezyi i zespoleniem lud6w w jednosci wiary. Czuwal 
nad powszechnern zaprowadzeniem scislej karnosci koscielnej, 
dbal 0 unormowanie obrz
d6w liturgicznych i spiewu koscielne- 
go. Tylu pracami i usta wiczn
 niemal chorob
 wyniszczony, 
przeni6s1 si
 do wiecznosci 604 r. Dla gl
bokiej nauki poJiczony 
pomi
dzy pierwszorz
dnych doktor6w Kosciola, a dla cn6t i sla- 
wnych czyn6w slusznie wielkim nazwany zostat 
Sw. Grzegorz jest db. kaznodziej6w nietyle wzorem wymo- 
wy, ile raczej bogat
 kopalni
. HomiletyczRe i moraIne jego 
pisma nacechowane s
 takim duchem gor
cej wiary, poboznosci, 
zaparcia si
 swiata, mqdrosci i namaszczenia, s
 nadto t.ak obfi- 
te w praktyczne nauki, z tak
 d
znosciq ku zbudowaniu, ze 
stanowi
 dla koscielnego m6wcy nader pozyteczn
 lektur
. Trze- 
ba jednak umiec w nim szukae owego szlachetnego j
dra rze- 
czy, gdyz zewn
trzna powloka niezawsze jest poci
gaj
c
. Styl 
jego niewykwintny, prosty, bez ozd6b i wygladzenia, chociaz 
nie bez powagi i godnosci. Grzegorz usiluje bye zrozumialym i 
wobec tego nie cofa si
 nawet przed barbaryzmami i wyrazenia- 
mi gminnemi. Tern wi
cej zato celuje sil
 dykcyi i nawet pi
kno- 
sci
 obrazowania. Szkoda, ze w wykladzie Pisma sw. alegoryczny 
element przewazn
 gra u niego rol
, co zreszt
 da si
 wytlu- 
maczyc z jednej strony smakiem, z drugiej zaH duchem pobo- 
znosci owego czasu. W og61e wlasciwy kierunek pism sw. Grze- 
gorza nie jest ani dogmatyczno - wykladowy, ani egzegetyczny,
>>>
... 


202 


lecz przedewszystkiem praktyczny i ascetyczny i pod tym wzgl
- 
dem jest on wyborny i obfity w wielkie skarby pi
knych zdan 
i mysli. Dla kaznodziei najwazniejszemi dzielami Grzegorza s
 
nast
puj
ce. 
1) "Libri XXXV Moralium sive expositionis in Job." N a- 
talis Aleksander sluszn
 co'cIo tej pracy czyni uwag
: "Opus istud 
moralis evangelicae promptuarium est, concionatoribus et ani- 
marum curatoribus ac direct.oribus diligenter et assidue legen- 
dum". Dzielo p:1mienione mozna uwazac jako prawdziw
 teologi
 
paster8k
 t. j. zbior przepisow dotyczqcych kierowania duszami 
i znajomosci zycia wewn
trznego. Zawiera takze wyborne nauki 
dla roznych stanow. 
2) "Homiliae XXII in Ezechielem", komentarz na dwie 
ksi
gi podzielony. 
3) Homiliae 40 in Evangelia (nauki popularne, 2 ksi
gi). Ma- 
teryal do obu prac powyzszych, jak zreszt
 i do innych pism 
swoich, czerpal ze sw. Augustyna. W ogolnosci Ojcowie swi
ci 
prace swych poprzednikow uwazali za wspolny skarb Koscioh. 
i wedlug potrzeby z niego korzystali. W jednych i drugich ho- 
miliach znajduje si
 podniosla nauka obyczajow. 
4) "Regula pastoralis" (albo: Curae pastoralis libel') za wie- 
ra nietylko przesliczne wskazowki dla duszpasterzy, lecz nadto 
w 3-ej cz
sci obfity zbi6r nauk dla rozmaitych powolail, jako 
tez zbior tekstow Pisma sw., zastosowanych cIo roznych stan ow 
duszy. Sw. Licynian nazywa pomienione dzielo: virtut.um om- 
nium aula. Synody 
Ioguncki (813), Turonellski (813), Akwizgran- 
ski (836) i inne, gor
co polecaly je duchowienstwu, a jak
 byla 
powaga tej ksi
gi, dowodzi okolicznosc, ze dawniej przy konse: 
kracyi biskupow konsekrator podawal. j
 do r
k konsekrowane- 
mu, razem ze zbiorem sw.
kanonow, upominaj
c go, aby wedlug 
owych regul i sam zyl i innymi ki('rowal, co swi
c
cy si
 mu- 
sial przyrzec podczas aktu swego poswi
cenia (Hincmar arch. 
Rhem. opusc. 55 praef.). 
Z prac sw. Grzegorza w polskiem Uumaczeniu posiadamy: 


1) Wyj
tki z homilij: na Trzy Krolej na Zeslanie Du- 
cha sw., na sw. Andrzeja (w Przyjacielu chrzesc. prawdy, 
t. 5, 1837). 
2) Homilia XXX na dzien zeslania Ducha sw. (w Ho- 
miletyc
, t. 3, przerobil ks. M. Nassalski).
>>>
203 


3) Homilia VIII na dziell Bozego Narodzenia (tamze, 
t. 4, przelozyl ks. J. R.). 
4) Dyalogi czyli rozmowy, Krakow 1
84. W pierw- 
szych trzech ksi
gach opowiada autor 0 zyciu i cudach 
dawniejszych Ojcow i Swi
tych wloskich, w czwartej 0 sta- 
Die d uszy po smierci. 


12. Sw. Beda wielebny. 


Zoakomity ten mqz, rodem anglosas, ujrzal swiat okolo r. 
674. Malym chlopi
ciem oddany na nauk
 do klasztoru \Vere- 
mouth, na pograniczu Anglii i Szkocyi, w zakonie juz naza wsze 
pozostal. Jako kaplan swiecil przykladem cnot wysokich, niepospo- 
lit
 nauk
, mianowicie znajomosciq PisTila s\Y., Ojcow K:osciola, 
literatury laciilskiej i greckiej. On to glown
e zabytki oswiaty 
rzymskiej i starochrzescijanskiej zaszczepil na angielskiej ziemi. 
'Vielkie takie polozyl zaslugi jako autor i nauczyciel mlodziezy 
duchownej. Umarl okolo r. 736. Leon XIII nadal mu tytul Do- 
ktora Kosciola. Liczne prace Wielebnego Bedy dadz
 si
 po- 
dzielie na dydaktyczne, historyczne, ascetyczne, egzegetyczne, 
homiletyczne i poetyckie. Moze najslawniejszq z tego szeregu 
jest jego "Historia ecclesiastica gentis Britonum". Dla nas je- 
dnak maj
 znaczenie szczegolniej prace homiletyczne i liczne 
kOIDPntarze, w ktorych poszedl za sw. Hieronimem, Augusty- 
nem i Grzegorzem W. Znae w nich przej
cie si
 duchem Pisma 
sw.. prostot
, serdecznose i praktycznose. Daje naprzod literalny 
wyklad tekstu, potem zastosowanie alegoryczne i mistyczne, 
a zawsze opiera si
 na Ojcach Kosciola. Z homilij tylko 49 
krytyka uznaje za autentyczne, inne (109) zdajq si
 bye obcego 
pi ora. 


13. Sw. Piotr Damian. 


Urodzil si
 1007 r. w Rawennie z ubogich rodzicow. Dzi
- 
ki pomocy jednego ze starszych braci swoich, oddal si
 na uee 
i tak swietne w niej poczynil post
py, ze zjednal sobie slaw
 
i dostatek. Idqc wszakze za wyzszem natchnieniem, wst
pil do 
zakonu Kamedulow i t.akiemi zajasnial cnotami, ze papiez Ste-
>>>
204: 


fan IX, mimo jego oporu, wyniosl go na biskupstwo ostyenskie 
i godnose kardynalsk
. Na tern stanowisku okazal si
 jednym 
z najbardziej wplywowyeh m
zow swego ezasu i jako poradnik 
papiezow, dzielny obronea praw koseielnyeh, jako legat Stoliey 
Apostolskiej i t
pieiel nadu
y-e, zwlaszeza symonii i nalo
- 
nietwa, niepospolite polozyl zaslugi. Pod koniee zyeia zrzekl si
 
posiadanyeh godnosei, a po nagrod
 poszedl do Pana 1080 r. 
M
z to niewymownej gorJiwosei, wiele kazywal, a gdy mial 
przemawiae do wiernyeb, eal
 noe uprzedni
 gotowal si
 na 
ambon
 rozmyslaniem i modlitw
. Slusznie 0 nim napisal Baro- 
niusz, ze w oplakanym owym wieku, gdy potop zepsueia gro- 
zil zniszezeniem Koseiolowi, dal Bog tak wielkiego m
za, aby 
przykladem surowego zyeia, przepowiadaniem slowa Bozego i 
pismami osuszal i leezyl moraln
 zgnilizn
. 
Z posrod prae literaeko - koseielnyeh sw. Piotra Damiana 
zasluguj
 na uwag
: "Sermones iuxta mensium ordinem distri- 
buti" (w liez bie 56) i mate, lecz nader cenne dzielka ascetye-z- 
ne, jak "De eleemosyna", "De perfeetione monaehorum" "De 
horis eanonieis, in episcopum monachos ad saeculum revoean- 
tern", "De eelibatu saeerrlotum" "Contra clerieos intemperantes" , 
"De brevitate vitae", "De dignitate saeerdotis
, "De frenanda 
ira", "De eastitate" , "De bono status religiosi", "Degloria mun- 
di despicienda U i t. d. (razem 60). W wykladzie znac namasz- 
ezenie, w stylu pewn
 ozdobnose i sil
, nazbyt jednak lubi ale- 
gory
 i jest niekiedy za rozwlekly. 


14. Sw. Bernard. 


Urodzil si
 1091 r. w :Fontaine L niedaleko Dijon, w Bur- 
gundyi. Mlodziencowi znakomitego rodu, gruntownie wyksztal- 
conemu, obdarzonemu wszelkimi darami doezesnymi, swiat si
 
usmieehal, leez dusza jego do wy
szyeh rzeczy st
skniona, za- 
prowadzila go w mury klasztorne, na sluzb
 Panu niebios. Za 
przykladem Bernarda poszlo mnostwo znakomitej mlodziezy, 
na wet wuj i rodzeni braeia. Maeierzysty klasztor Cystersow 
w Citeaux, pomimo ostrosei reguly zostal przepelniony tak da- 
Ieee, ze nalezalo pomyslee 0 zalozeniu nowego. Obrano na ten 
eel dzik
 dolin
 Piolunow
, ktora wykarezowana i wzi
ta w po- 
siadanie przez bogobojnych zakonnikow, zamienila wkrotee sw
>>>
20j 


nazw
 na Jasn
 (chtra vallis, Clairvaux). Pierwszym opatem 
klarawaleilskim zostal Bernard, a glownem jego staraniem bylo 
rozniecic w swych wspolbraciach ducha dawnych anachoretow. 
Rozglos cnot i llauki opata z Jasnej doliny tak byl szeroki, ze 
mlodziez ze wszystkich stron garn
la si
 do niego i trzeba by- 
10 jeszcze 70 z gor
 klasztorow wybudowac na pomieszczenie 
zakonnik6w. Dzialalnosc Bernarda nie ograniczyla si
 na sa- 
mych tylko murach klasztornycb. Bronil wiary przeciwko wspol- 
czesnym sobie heretykom, popieral przed calym swiatem pra- 
wego papieza Inocentego II przeciwko antypapiezowi Anakleto. 
wi II, glosil z rozkazu Eugeniusza III drug
 wypraw
 krzyzo- 
w
. Mial procz tego wszystkiego czas na pisanie licznych dziel 
religijnych. Strudzony pracami, zasnql w Panu 1154. Kanoni- 
zowany przez Aleksandra III w lat dwadziescia po swi
tobliwej 
smierci. 
Wielka to postac w Kosciele; wplyw jego byl olbrzymi, 
wszyscy go pod7.iwiali i sluchali jak wyroczni, krolowie przyj- 
mowali jego upomnienia. Slusznie go tez nazwano jednym z cu- 
dow religii. 
Sw. Bernard jako mowca zajmuje pomi
dzy Ojcami laciil.- 
skimi jedno z miejsc najwybitniejszych. Mial szczeg61niejszy od 
Boga dar mowienia j
zykiem serca, jednoczenia w swem slowie 
mocy z namaszczeniem, ognia z uczuciem, ci
tosci i delikatno- 
sci z gl
bokosci
 i gruntownosci
 i obfitosci
. 0 wdzi
ku jego 
wymowy, ktory mu zyskal przydomek m i 0 d 0 ply n n ego, tak 
pisze jeden z autorow (Heinsius, Hist. ecclesiast. t. 10, art. 16): 
"Quis suavius Bernardo scribit? Cuius ego meditationes rivum 
paradisi, ambrosianl animarum, pabulum evangelicum, medul- 
lam pietatis vocare soleo u. W dzi
k mowy Bernarda skojarzony 
.. 
jest z energi
, jednoczy w nim mocne i lagodne uczucia i l
- 
czy przedziwnie surowosc ze swobod
, lagodnosci
 i dobrotliwo- 
sci
. J ego styl odznacza si
 niezwy kl1 na owe czasy elegancy
, 
jest zywy, zwi
zly, czasem przyciemny i mistyczno-alegoryczny; 
znamionuje go biblijny ton i ducb; mowa swi
ta m
za plynie 
jakby samemi wyrazeni'Jmi i zdaniami Pisma sw. Co dotyczy 
teologicznego kierunku, nie holduje sw. Bernard scholastyczno- 
spekulatywnej :r:netodzie swego czasu, lecz raczej mistyczno-pra- 
ktycznej, ktora uwidocznia si
 w jego pismach. 
Dziela sw. Bernarda s
 nast
puj
ce:
>>>
206 


1) JIo 'if y: a) "Sermones de tempore" (82); b) "Sermones 
de Sanctis" (41); c) "Sermones 86 in Cantica". 'fe ostatnie 
(na dwa pierwsze i pocz
tek trzeciego rozdzialu Piesni nad 
Piesniami), miewane do zakonnik6w, s
 koron
 wszystkich 
mow sw. Bernarda. Tresci
 ich jest przedewszystkiem zy- 
cie zakonne, a charakter maj
 calkiem mistyczny. d) ,,8er- 
mones 112 de diversis", krotkie przewaznie na praktyczne, 
duchowej doskonalosci dotycz
ce tematy. Wszystkich mow 
jest 321, zawieraj
 wspaniale rzeczy 0 zyciu i cierpieniach 
Zbawiciela, 0 wielkosci i cnotach N. Bogarodzicy, 0 zyciu 
wewn
trznem, 0 milosci, poboznosci, zaprzaniu siebi
, 
o ufnosci w Bogu (na ten ostatni temat ma 
omi
nzy Ser- 
mones de tempore 17 wybornych mow na Psalm: "Qui 
habitat in audiutorio Altissimi"). 
2) Pi s -m a z tendency
 praktyczn
: a) "Libri V de 
Consideratione ad Eugenium III" (byl uczniem sw. Ber- 
narda); b) "Sermo de conversione ad c1ericos", przeciwko swia- 
towemu duchowi i ugRnianiu si
 za godnosciami koscielnemi, 
jak rowniez przeciwko lekkomyslnemu wst
powaniu do sta- 
nu duchownego; c) "Liber de gradibus humilitatis et su- 
"- 
perbiao"; d) "Liber de diligendo Deo"; e) bardziej dogma- 
tycznej natury jest male lecz wyborne dzielko: "De gratia 
et libero arbitrio". 
3) Listow razem jest 440, a dadz
 si
 podzielic na 
koscielne, moraIne, ascetyczne i roznej tresci. Wiele z nich, 
zwlaszcza z koscieinych, posiada wysoce oratorskie zalety; 
moraIne i ascetyczne s
 bardzo pouczaj
ce. Ze wzgl
du na 
styl maj
 wartosc niejednakow
: niektore pisane Iub dy- 
ktowane pospiesznie, il)ne wygladzone, jednak wszystkie 
s
 zwierciadlem pi
knej i calkowicie Bogu oddanej duszy 
sw. Bernarda. - 
W polskim przekladzie mamy trzy homile sw. Bernar- 
da w Pam. reI. mor. t. 9, 11 i 12
 dziesi
c mow w Postylli 
mn. ks. Wujka, nadto w tejze Postylli wyj
tek z k:si
g De 
Consideratione: ,,0 mocy i wladzy w Kosciele Bozym papieza 
rzymskiego". Procz tego niektOre homilie i 26listow sw. Do- 
ktora przetlumaczyl i wydal Mich. Boh. Szyszko (Pisma... 
Wilno 1849).
>>>
207 


ROZDZIA;L VI. 


Ojcowie i pisarze koscielni Wschodu. 


1. Orygenes. 


Urodzil si
 w Aleksandryi ok. 185 r. z rodzicow chrzesci- 
janskich, ojcem jego byl sw. Leonidas, m
czennik. Mlodzieniec 
z prawdziwie nadzwyczajnemi zdolnosciami l
czyl niestrudzon
 
pracowitosc i tak c:lalece wycwiczyl si
 w znajoillosci Pisma sw. 
iz Dymetryusz biskup aleksandryjski poruczyl mu 203 r. prze- 
lozenstwo nad szkol
 katechetow. K a tem stanowisku bardzo 
zasluzyl si
 Kosciolowi, wyksztalcil bowiem caly zast
p pozniej- 
szych m
czennikow. biskupow, kaplanow i uczonych illfGZOW 
chrzescijanskich. \V olne chwile poswi
cal pracom pismiennym. 
Slawa Orygenesa rosla z dniem kazdym, wielu przybylo do Ale- 
ksandryi zdaleka, aby slyszec jego wyklady. 'Byl rowniez wzy- 
wany przez znakomite i wysoko postawione osoby, pragn
ce si
 
oswiecic w wierze Chrystusowej. Okolo r. 228 podczas podrozy 
do Achai, zostal w Cezarei Palestynskiej przez tamtejszego bi- 
skupa Theoktysta wyswi
cony na kaplana. Lecz za powrotem 
do rodzinnego miasta, ile ze przeciwko kanonom koscielnYill 
przyj
1 swiE:cenia kaplanskie, zostal przez wlasnego biskupa de- 
ponowany i wyl
czony z jednosci koscielnej. Usun
l si
 st
d do 
Cezarei, a poniewaz biskupi Palestyny wielki mu okazywali 
szacunek, zalozyl w miejscu nowego pobytu szkol
 katechetycz- 
n
 i wiele tu dziel swoich napisal. Za przesladowania Decyusza 
ci

ko m
czony, utracil sily i zdrowie i wkrotce po swem wy- 
puszczeni u na wolnosc, maj
c lat blisko 70, zmarl w 'ryrze 
r. 263. 
Orygenes byl jednym z najuczenszych m
zow chrzescijan- 
skiej starozytnosci. Sw. Hieronim pisze 0 jego osobie: ,,}Iagnus 
vir ab infantia et vere martyris filius... voluptates fugit... calca- 
vit avaritiam; Scripturas memoriter tenuit et in . studio expla- 
nationis carum diebus desudavit ae noctibus; mille et eo am-
>>>
208 


pHus tractatus in ecclesia locutus est; edidit innumerabiles prae. 
terea commentarios" (ep. all Pammach). Zapatruj
c si
 nail 
z homiletycznego punktu widzenia, przedewszystkiem mamy wie- 
dziec, ze slyn
l swego czasu jako wyborny mowca. W wykla- 
dzie Pisma sw. objasnia tekst za tekstem i przydaje zaraz za- 
stosowania moraIne; z tego powodu niektorzy maj
 go za twor- 
c
 homilii nizszej, a choeby nawet tak nie bylo, to w kazdym 
razie Orygenes pomienion
 form
 bardziej wydoskonaIil. Styl 
jego jest natural ny, zywy, nacechowany poboznosci
 i praktycz- 
n
 chrzescijaiLsk
 tendency
. Jednakowoz pragnienie, aby bye 
w mowieniu popularnym, czyni go cz
stokroe rozwleklym, ale- 
goryczny zas sposob wykladania, maj
cy w nim najgorliwszego 
i llajbardziej wplywowego przedstawiciela, nadaje mu cech
 
osobliwosci i niejasnosci. Niekiedy tez brak jego myslom nale- 
zytego rozwini
cia i uzasadnienia. 


Procz t. n. "Scholia" i. j. uwag na niektore mleJsca 
Pisma sw., posiadamy jeszcze znaczn
 liczb
 obszernych 
"Komentarzow" ('t6p.ot) Orygenesa na rozne ksi
gi Biblii. 
Nadto dochowala si
 do naszych czasow wi
ksza cz
se je- 
go " Homilij" , mniej wprawdzie opracowanych niz Komenta- 
rze, zawieraj
cych jednakze mnostwo pozytecznych rzeczy. 
Mamy mianowicie 17 homilij na Ksi
g
 Rodzaju (przeklad 
Rufina), 13 na Exodus i 16 na Leviticus (niedokladne Uu- 
maczenie tegoz Rufina), 28 na Ksi
g
 Licz b , 26 na J o. 
zuego, 9 na Ksi
g
 S
dziow (wszystkie rowniez w prze- 
kladzie Rufina); 2 na Ksi
gi Krolewskie, 9 na Psalmy, 
9 na Izajasza, 21 na Jeremiasza, 14 na Ezechiela i 39 na 
Ew. sw. Lukasza. . 
Cenn
 jest rowniez dla kaznodziei apologetyczna., bar- 
dzo uczona praca Orygenesa "Przeciwko Celsusowi" (8 
ksi
g), podawane bowiem przez starego poganina zarzuty 
na obalenie Chrystyanizmu i w naszych czasach w pe- 
wnej mierze bywaj
 wznawiane przez antyreligijn
 fl- 
lozofi
. 
Cztery ksi
gi 't
p.CI
 ("de principiis", 0 zasadach pozna- 
wania) s
 dzielem w mludosci przez Orygenesa napisanem 
i w nich to zwlaszcza obok wielu dobrych rzeczy znajdu- 
j
 si
 i falszywe. Za to praktyczne pisemka: "De oratione," 
a zwlaszcza "Adhortatio ad martyrium", godne s
 polecenia
>>>
209 


dla ducha zywej wiary, jaki z nich wleJe; pierwsze z nich 
niezupelnie woIne od ekscentrycznosci wlasciwych Oryge 4 
nesowi, drugie - prawdziwie zlota ksi
zeczka, z wielki
m 
. . 
napJsana UCZUClem. 


Czytac Orygenesa nalezy z pewnq ostroznosci q . J uz w sta- 
rozytnosci mawiano 0 nim: "Ubi bene, nemo melius; ubi male, 
nemo peius". W pismach jego, jakie si
 dochowaly, Sq miejsca 
niezgodne z nauk q wiary, czego powodem jego wielka predylek- 
cya dla filo
ofii neoplatoilsko - stoickiej; dlatego na niektorych 
powszechnych soborach ogloszony byl za heretyka. Z Orygenesa 
poczerpn
li swe bl
dy A.ryusz i Pelagiusz. Wielu go tez broni- 
10, przypisujqc bl
dy, w jego dzielach zawarte, intrygom here- 
tykow, ktorzy niemi ksi
gi wielkiego m
za pofalszowah (ob. Fes- 
sler, Instit. Patr. II, str. 165). 


2. Sw. Efrem syryjczyk. 


Jeden z pierwszorz
dnych Ojcow l{osciola i najznakomit- 
szych pisarzow syryjskich, zwany n au c z y c i e Ie m s wi a t a 
(Greg. Nyss.) i h a1' f 
 D u c has w. (Theodoretus), urodzil si
 
ok. r. 306 w Nisibis, w 1.Iezopotamii, znany zas jest pod nazw
 
Edessenczyka, poniewaz w zyciu pozniejszem, jako kaznodzieja, 
przedewszystkiem czynny byl w Edessie, w Syryi. Otrzymal 
staranne chlzescijanskie wychowanie, a nast
pnie udal si
 na 
puszcz
, gdzie przez modlitw
, rozwazanie Pisma sw. i praktyki 
asc
tyczne do wysokiej doszedl doskonalosci. Towarzyszyl sw. 
Jakobowi biskupowi nisibijf.\kiemu na sobol' do Nicei 325, poczem 
do roku 363 byl nauczycielem w NiRibis. Gdy miasto i pi
c pro- 
wincyi nad Tygrem, na mocy ukladow ces. J owiniana z Persa- 
mi, przeszly pod panowanie tych ostatnich, mieszkancy Nisibis 
emigrowali do Amidy, Efrem zas osiadl w Edesie. Tu miewal 
natchnione nauki, pisal znakomite swe dziela i byl duchownym 
kierownikiem dziewic Bogu poswi
conych. Vmarl porn. 373 
a 379 r. \Vedlug poda-nia mial bye tylko dyakonem, chociaz 
Bollandyci wykazujq, ze byl kaplanem. Pisal po syryjsku. 
Sw. Bazyli nazywa go najwi
kszym mowc
. Prawie usta- 
wicznie zatopiony w modlitwie i rozmyslaniu, naznamionowal 


Wymowa 
wi
t.'\. 


1-1
>>>
210 


Efrem gl
boko ascetycznym d uchem swe mowy 1 plsma. Wielka 
mysl 0 s
dzie ostatecznym, niemal bez przerwy go zajmnj
ca, 
nczynila zen przedewszystkiem kaznodziej
-proroka rzeczy osta- 
tecznych. Z pomienionym przedmiotem l
czy on przenikaj
ce 
upomnienia do pokuty; przepi
knie maluje chrzescijanskie cnoty 
i przeciwne tymze wyst
pki, nczy zasad zycia poboznego, wznio- 
sle opowiada 0 tajemnicach wiary, 0 wielkosci i przywilejach N. 
M. Panny, 0 godnosci kaplanstwa i t. d. Gdy uczy, pelen jest 
prostoty i serdecznosci; gdy chce dzialac na llczucie, jest ogni- 
stym i poruszaj
cym do gl
bi duszy. W piesniach zuamionnje 
go uroczystosc i powaga, to znowu wdzi
k i serdecznosc, na 
ogol jednak jest w nich zbyt rozwleklym. W szystkie zreszt
 pi- 
sma jego nacechowane s
 poezy
, objawiaj
c
 si
 w gl
bokiem 
uczuciu i we wpanialych obrazitch. Pod niektorymi wzgl
dami, 
mianowicie co do wykladn rzeczy, znac uderzaj
ce podobienstwo 
pomi
dzy Efremem i Chryzostomem, ktory korzystal niekiedy 
z pism tamtego. Wiele z prac Edessenczyka zagin
lo, pozostaly 
p. in. nast
pnj
ce: 
1) Kmnentarz na Ksi
gi Rodzaju i W yjscia po syryjsku, 
W ormianskim zas j
zyku-na listy sw. Pawla. 
. 
2) .J.llowy: egzegetyczne 24, wielka liczba mow polemicz- 
nych, mowy lla nroczystosci Panskie i Swi
tych, parenezy i roz- 
prawy. 1Iowy pisane s
 form
 metryczn
. mianowicie siedmio- 
sylabowymi, rzadko innej miary wierszami. 
3) Piesni albo hymny p 0 g I' Z e bow e w liczbie 85. 
W ogole pisma sw. Efrema maj
 charakter ascetyczno-mo- 
raIny i podaj
 przepisy doskonalosci tak zakonnej, jako tez i 
. zwyklej chrzescijanskiej. Pisma dogmatyczne odznaczaj
 si
 wiel- 
k
 prostot
 i maj
 przewaznie na celn pouczenie ludu; w pare- 
nezach styl jest rowniez nader prosty i przyst
pny; wyzszy na- 
tomiast i podnioslejszy jest tam, gdzie mn za temat sluzy smierc, 
s
d, pieklo; bogaty zas i ozywiony w mowach 0 Narodzeniu 
Panskiem i w niektorych egzegetycznych. 


N a szczegoln
 u wag
 kaznodziei zasluguj 
 liczne mo- 
wy i rozmyslania sw. Efrema 0 s
dzie ostatecznym: s
 tu 
niekiedy miejsca nader poruszaj
ce, peIne glEtbokiego uczu- 
cia; traktaty 0 pokucie, mowa 0 pokucie, mowa 0 zmar- 
lych w Chrystusie Panu czyli 0 godzinie smierci (bardzo 
pi
kna)
 nauka 0 cnocie, upomnienie do mlodziezy (prze-
>>>
211 


ciwko lubieznosci); przepisy zycia dla mlodziezy chrzesci- 
janskiej; niewielkie traktaty czyli mowy 0 milosierdziu 
wzgl
dem ubogich, 0 poscie, 0 znikomosci swiata, 0 pogar- 
dzie jego dobr i roskoszy, 0 obowiqzkach chrzescijanina, 
o unikaniu zgorszenia, przeciwko rozwiqzlosci, 0 or
zu 
w walce duchowej i t. d. Traktat 0 poprawie braterskiej; 
o niepowsci
gliwosci j
zyka i 0 zlych pozqdaniach; zaeh
- 
ta do nasladowania zycia dawnych Ojcow; pochwala Krzy- 
za sw., mowa 0 kaplanstwie; traktat 0 niezgl
bionej natu- 
rze Syna (i dzis da si
 zastosowac przeciwko pysznej nie- 
wiarze tegoczesnej); mowa na wielki pi
tek; mowa pochwal- 
na na czesc m
czennikow w ogolnosci; na czesc 40 m
czen- 
nikow Sebastenskich; na czesc sw. Bazylego; mowa 0 mie- 
szkaniach dusz blogoslawionycb. - Mniej poetycznq for- 
m
 majq: 12 mow na Narodzenie Panskie (osma z tej licz- 
by zawiera bardzo pi
kne porownanie N arodzenia ze Zmar- 
twychwstaniem Zbawiciela); piesn na uroczysty wjazd Chry- 
stusa do Jerozolimy (0 karach na Zydow); mowa pochwal- 
na na czesc sw. Apostolow; dwie mowy pochwalne na Na- 
rodzenie Chrystusowe i N. Maryi Panny. 


Wiele z wymienionych tu mow i piesni Inaj
 doniosle zna- 
czenie dla kaznodziejow ze wzgl
du na gl
bokosc uczucia i pod- 
nioslosc mysli (np. z cyklu modlitw: druga i piqta modlit\va do 
Boga, czwarta i piqta do N. :U. Panny), owszern wszystkie owe 
modlitwy s
 nieporownanym pomnikiem gor
cej poboznosci do 
N. Bogarodzicy w najdawniejszych wiekach Kosciola. Z piesni 
pogrzebowych 11, 14, 16, zwlaszcza dwie ostatnie zaslugujq na 
uwag
 dla pi
knego swiadectwa 0 czci sw. Relikwii,o posredni- 
ctwie za nami Swi
tych Panskich i 0 nabozenstwie za umarlych. 


r, W Bibliotece kaznodziejskiej" (Poznan 1837) znajdu- 
je si
 kazanie sw. Efrema 0 zjawieniu si
 krzyza na niebie 
l\fadto w "Zywotach Ojcow" ks. Piskorskiego (Krak. 1688) 
Sl} umieszczone piora tegoz Swi
tego zywoty "Abrahama 
pustel nika " i ,,
faryi Egi pcyanki U .
>>>
212 


3. Sw. Cyryl Jerozolimski. 


Gorliwy ten nauki a post.oJskiej obronca urodzil si
 okolo 
r. 315. Swi
tobJiwie w Jerozolimie wychowany, wst
pil, jak si
 
zdaje, do zakonu. W yswi
conemu na kaplana 345 r. biskup je- 
rozolimski Maksym powierzyl przygotowywanie do chrztu kate- 
chumenow i dals7.e nauczanie swiezo ochrzconych. Po smierci 
j\faksyma 351 r. zostat przez Akacyusza, metropolit
 cezarejskiego, 
wyswi
cQny na biskupa Jerozolimy. Poznawszy jednakze blizej 
aryanskie usposobienie metropolity, zerwal :z nim wszeJk
 l
cz- 
nosc, za co msciwy Akacyusz pozbawil go bis

 upstwa i wyp
- 
dzit 'V ygna;niec opad si
 az w Tarsie, gdzie go przygarn
l 
miejscowy biskup Sylwan. N a synodzie w Seleucyi r. 359 unie- 
winniono Cyryla, za to Akacyusz, jako herety k, zostal ods&dzo- 
ny od biskupstwa. J ednak ten ostatni, dzi
ki opiece cesarskiej, 
nietylko utrzymal si
 przy Cezarei, lecz nadto i Cyryla niedo- 
puscil do wlasnej jego stolicy, do ktorej m
z swi
ty powrocil 
dopiero po smierci Konstancyusza (3 listopada 361 r.). W roku 
367 jeszcze raz zmuszony byl isc na wygnanie za ces. Walen- 
sa, lecz powrocil 378 za Gracyana. Uczestniczyl pozniej w so- 
borze Konstantynopolitanskim 381 r. Umarl w r. 386. 
Pisma sw. Cyryla s
 nast
pujqce: 
1) "Katechezy ad competentes" t. j. do katechumenow 
wyzszego rz
d u. Jest tych katechez 18. Poprzedza je wst
p- 
procatechesis. Mowi w nich 0 przygotowaniu do Chrztu sw., 
o laskach, jakie si
 w tym sakramencie odbieraj
; 0 wierze, wy- 
klad glownych punktow symbolu wiary. Najlepsze sq 16 i 17 
o Duchu sw., 18 0 zmartwychwstaniu cial i 0 Kosciele. 
2) "Katechezy do neofitow", tak nazw. mystagogiczne czyli 
wprowadzaj
ce do znajomosci tajemnic. Jest ich pi
c i s
 zna- 
czni
 krotsze od poprzednich. 1\lowi w nich 0 obowiqzkach, wy- 
nikaj
cych z obietnic, uczynionych na chrzcie sw., 0 ceremoniach 
i skutkach chrztu, a nadto wyklada prawdy,o ktorych disciplina 
arcani nie pozwalala mowic do nieochrzconych, mianowicie 
o Bierzmowaniu, 0 Eucharystyi i 0 Mszy sw. N ajlepsza czwarta 
(0 Euch.) dla obfitosci rzeczy. Obydwie katechezy s
 improwi- 
. .. . . .., .. . 
zacyamJ, czy w czaSle mOWlenla, czy moze poznleJ splsywane, S
>>>
213 


jednak dla kaznodziei dzielem nader praktycznem, odznaczaj
 
si
 duchem gor
cej wiary, serdecznosci
h doskonalem zastos:owa- 
niem tekstow Pisma sw. i wielu uderzaj
cemi swiadectwy na 
obron
 katolickiej nauki wiary. 'Vszystkie jednak, ze wzgl
du 
na dogmatyczny wyklad, nalez
 do wyzszej katechezy. Pierwsze 
miewal autor w wielkim poscie, drugie w tygodniu wielka- 
nocnym. 


3) Lis t doc e s . K 0 n s tan c y u s z a , w ktorym opo- 
wiada 0 cudownem zjawisku krzyza ognistego na niebie 
351 r., kiedy obj
l biskupstwo jerozolimskie. 
4) Homilia na Ewan. sw. Jana r. 5 w. 2-16depa- 
ralit!lco, s
dz
c ze stylu, jest pracq w mlodzienczym napi- 
san
 wieku. 
W Pam. reI. more (t. I, III, VI, VII, IX) mamy prze- 
dumaczonych szesc katechez sw. Cyryla: przedkatechizmo- 
wej, 0 pokucie, 0 wierze; w Postylli 110. ks. Wujka: ka- 
techez
 0 przemienieniu chleba i wina w N. Sakramencie. 
Nadto osobno wyszlo: Kaz. 0 antychryscie i 0 znakach je- 
go, Wilno 1599. 


4. Sw. Bazyli Wielki. 


J edna to z najznakomitszycb postaci w dziejach Kosciola. 
Pochodzil z rodziny samych niemal Swi
tych 1), a ujrzal swiat 
w Neocezarei, stolicy Pontu, 330 r. Ksztalcil si
 w Atenach 
wspolnie z towarzyszem i przyjacielem, Grzegorzem z N azyan- 
zu. Juz od mlodosci umial l
czyc dziwn
 nad wiek powag
 
z uprzejmosci
 i nieslychan
 pracowitosc z wyj
tkowemi zdol- 
nosciami. W r. 357 wrocil do Pontu, a po przyj
ciu Chrztu po- 
swi
cil si
 ascetyzmowi i filozofii chrzescijanskiej. Zwiedzil sie- 
dziby zakonne Syryi, Palestyny i Egiptu, a za powrotem 
w strony rodzinne, rozda wszy nlaj
tek ubogim, zamieszkal na 
pustyni. W r. 364 przyj
l presbyterat i pomagal Euzebjuszowi, 


1) Ojciec BW. Bazylego, takze BazyIi, nszwany nauczycielem cnoty dIa 
calego Pontu, w poczet S\Vj
tych policzony; r:1wniei rnatka sw. Emilia (Ernmelia), 
babka 8W. Makryna, siostra 8W. ::\Iakryna mlodsza, bmcia: 8W. Grzegorz Nysgen- 
ski i BW. Piotr Sebastenski, biskupi.
>>>
214 


biskupowi cezarejskiemu w poslugach duchownych. Po jego 
smierci wybrany na metropolit
 cezarejskiego (370), wszystkie 
sily wyt
zyl na zwalczenie aryanizmu, obron
 wiary, na utwier- 
dzenie w poboznosci powierzonej sobie owczarni. Kazywal dwa 
i trzy razy na dzieil, a sluchaczow jego dla niezmiernej liczby 
nazywano m 0 r z em. Reformowal kler, pocieszal smutnych, od- 
wiedzal i opatrywal ubogich, bogatym zalecal jalmuzn
. Zbudo- 
wal w Cezarei obszerny szpital, takze i klasztor, ktorym sam 
zarz
dzal. Napisal regul
 zakonnfl, przyj
t
 nieomal powszech- 
nie na \V schodzie. Byla to zywa pochodnia wiary i dobrych 
uczynkow. Duch zmorzonego pracami i umartwieniami m
za opu-. 
scil ziemsk
 powlok
 1 stycznia 379 r. 
Juz od wspolczesnych nazwany wielkim, Bazyli zasluzyl 
sobie na ten przydomek jako mowca, jako pisarz, pasterz, pa- 
tryarcha zycia zakonnego i jako reforlnator liturgii. J ezeli jako 
pisarz byl niezC1iernie plodnym, to jako mowca stoi bezsprzecz- 
nie w rz
dzie najznakomit8zych w greckim Kosciele. Glowne je- 
go oratorskie cechy s
: moc, wdzi
k i jasnosc. Klasyczny styl 
nadaje w ogoInosci pismom Bazylego pi
kn
 harmoni
 tresci i 
formy. Kardynal Fryderyk Boromeusz mowi 0 mim: "Orator sane 
vehemens et robustus et argumentis abundans, densus praeterea, 
compressus et sententiarum luminibus illustris. Qua laude forta- 
se magis, quam ceteri de nostris, Demosthenem est assecutus" 
Sw. Efrem zas nBzywa go poetycznie: "czyst
 ksi
g
 niebieskiej 
m&drosci, ktora z niebios Losk
 otrzymala piecz
c; bujn
 gleb
 
krolestwa niebieskiego, ktol'a wydala przepiftkne owoce spra- 
wiedliwosci; dolin
 ozdobionq roznobarwnem kwieciem ducho- 
wych krzewow rozanych, ktorych aromat unosi si
 az do 
nieba ". 
Pomijaj
c pisma Bazylego tresci dogmatycznej, polemicz- 
nej i liturgicznej, wyszczeg6lnimy te tylko, ktore odnosz
 si
 
wprost do kaznodziejstwa, mianowicie: 


1) H 0 mil i e: 9 na Hexaemeron (d e opificio sex die- 
rum); 14 na Psalmy (1, 7, 14, 28, 29, 32, 33, 44, 45, 48, 
59, 61, 114, 115); 24 homilie roznej tresci: 1 i 2 0 poscie; 
3 na Deutoronomium r. 15, w. 19; 4 0 dzi
kczynieniu; 5 
o sw. Julicie m
czennicy; 6 0 chciwosci; 7 przeciwko boga- 
CZOID; 8 0 glodzie i posusze; 9 ze Bog nie je3t sprawc
 ludz- 
kiego nieszcz
scia; 10 przeciwko chciwoscij 11 przeciwko
>>>
215 


zazdrosci; 12 wprowadzenie do ksi
gi Przypowiesci; 13 
o chrzcie; 14 przeciwko pijanstwu; 15 0 wierze; 16 wpro- 
wadzenie do Ewangelii sw. J ana; 17 0 sw. m
czenniku 
Barlaamie (przypisywana takze sw. Chryzostomowi); 18. 
. 0 sw. m
czenniku Gordyuszu; 19 0 swi
tych czterdziestu 
m
czennikach sebastenskich; 20 0 pokorze; 21 0 oderwa- 
niu si
-od rzeczy doczesnych; 22 do mlodziezy 0 czytaniu 
ksiqzek poganskich, wlasciwie jest to rozprawa; 23 0 8W. 
m
czenniku ltlamansie; 24 przeciwko Sabelianom, Aryanom 
i Anomejczykom. 


Homilie na szesc dni stworzenia (na Hexaemeron), wypo- 
wiedziane w czasie wielkiego postu, znakomite s
 dla swego 
teologiczno-filozoficznego ducha, dla wspanialych obrazow, opi- 
suj
cych cuda stworzenia i dla pi
knego stylu. Dzielo szesciu 
dni wyklada sw. Bazyli w znaczeniu Iiteralnem. Prac
 t
 wiel- 
kiego nauczyciela ceniono zawsze jako rzecz mistrzowsk q pod 
wzgl
dem egzegetycznym. 
Z homilij na Psalmy najznakomitsza jest na Psalm 14:. 
Wykladane przez si
 Psalmy rozpatruje Bazyli w znaczeniu literal- 
nem, lnoralnem i alegorycznem. Nie 8q to homilie- tak w
pania- 
Ie, jak poprzednie, ale za to pozytecznif'jsze. 
Wreszcie homilie trzeciej kategoryi Sq w cz
sci mniej wy- 
gladzone, lecz wyzej stoj
 pod wzgl
dem oratorskim. Do naj- 
wymowniejszych nalezq panegiryki na czesc 40 m
czennikow, 
Gordyusza i Barlaama; z moralnych; Il, 8, 7, 10, 11, 3 i 6. 
W szystkie w ogolnosci mowy tego gatunku Sq wysoce prakty- 
czne i godne polecenia. 
2) Ascetyczne pisma sw. Bazylego zawierajq wiele 
pozytecznych dla kaznodziei wiadomosci z dziedziny zycia du- 
chowego. Tu nalezq: 


"Praevia institutio ascetica"; n Sermo asceticus de re- 
nunciatione saeculi"; "Sermo do ascetica disciplina"; Prze- 
pisy obyczajowe (Etyka, skla.daj
ca si
 z t:;0 regul zycia, 
przydatna do kazan 0 powinnosciacJ;1 stan ow), wraz z re- 
gulae fusiores 55, breviores 313, wyborny i zwi
zly wy- 
klad zasad 
ycia poboznego. 


3) Z 1 is t 6 w swi
tego biskupa (autentycnych jest 325)
>>>
.... 


216 


osobliwie moraIne i ascetyczne obfituj
 w pi
kne uwagl 1 nle- 
kiedy na wet posiadajq oratorskie zaci
cie. 
Z pism tego Doktora Kosciola w pol skim przekladzie 
posiadamy: a) 10 mow i homilij w Pam. reI. mor. (w to- 
mach od VIr do XII), mianowicie: przeciw zlemu uzyciu 
bogactw (t. VII), 0 poscie, 0 lichwie (t. VIII), przeciw la- 
komstwu
 w czasie gtodu i suszy, przeciw pijanstwu (t. IX), 
o gniewie (t. X), 0 zazdrosci, 0 pokorze (t. XI), druga 
o poscie (t. XII). b) 0 czytaniu ksiqzek poganskich w Pam. 
reI. more t. 27. c) 
I 0 w y: podczas glodu i suszy, prze- 
ciwko pijanicom, 0 slowach Ewang. Luk. VII, 18, w ksiqz- 
ce: Kazania i mowy, Gniezno 1866. d) Niektore pisma Uu- 
maczyl takze ks. Teofil Rutka S. J. (ob. Jocher II, 39). 


5. Sw. Grzegorz NysseJ'iski. 


Jest mlodszym bratem sw. BazyJego, niewiadomo tylko 
z pewnosci q kiedy si
 urodzil. Id
c drog
 swieckiej karyery, zo- 
stal nauczycielem wymowy, lecz pozniej oddal si
 zyci u boo 
gomyslnemu, a jesieni q 371 r. zostal przez Bazylego wyswi
- 
cony na biskupa niewielkiego miasteczka Nyssa, polozonego 
w obr
bie me
ropolii kappadocyjskiej. Wyp
dzony stamtqd in- 
trygami biskupow aryanskich, zmuszony byl przez lat kilka 
prowadzic zycie tulacze, Iecz pod koniec 378 wrocil do swej 
siedziby. Z polecenia synodu antyochenskiego z r. 379 wizyto- 
wal koscioly Arabii; w 381 r. uczestniczyl w soborze Konstan- 
tynopolitailskim, gdzie zajmowal wybitne stanowisko jako zna- 
komity dogmatyk. Ostatni raz byl w stolicy wschodniego ce- 
sarstwa 394 na synodzie, odbytym w celu zalagodzenia jakiegos 
sporu biskupow arabskich. Zgun jego nastqpil zapewne wkrotce 
po r. 394. 
Sw. Grzegorz Nyssenski nalezy do najplodniejszych i naj- 
bardziej wszechstronnych pisarzow koscielnych. Wlasciwe tez 
jego znaczenie spoczywa nie w kaznodziejskiej Iecz w autorskiej 
dzialalnosci i we filozoficznem uzasadnieniu dogmatow, jako tez 
w obronie wiary przeciwko heretykom i poganom. Znac w nim 
zyw
 wiar
, milose i gorliwosc 0 dusze ludzkie, ktore. pragnie 
przekonac i nawrocic. 'Vyklad jego jest gruntowny, bogaty
>>>
217 


w tresc; styl posiada sil
, dzwi
cznosc, lecz cz
sto brak mu pro- 
stoty i naturalnosci; przeladowany jest figurami retorycznemi, 
a z drugiej strony (w pismach dogrnatycznych) nierzadko zbyt 
abstrakcyjny. Mo wy jego nosz
 na sobie retoryczne znamiona 
czasu. 'V wykladzie Pisma sw. jest zwolennikiem alegoryczne-. 
go tlumaczenia i lubi bardzo z kazdego nieomal wyrazu Biblii 
wyprowadzac mnostwo nauk moralnych, chociaz nie lekcewazy 
i literalnego znaczenia. Zreszt
 nader jest obfity W oratoryczne 
p orownania i obrazy. 
Z pism sw. Grzegorza Nyssenskiego wymienimy tu nasb
- 


. 
pUJ
ce: 


I. H 0 mil i e: 
a) 8 h 0 mil ij na trzy pierwsze rozdzialy ksi
gi Eccle- 
siastes. S
 tu plastyczne opisy i wyborne nauki 0 istocie 
i skutkach cnoty i wyst
pku i 0 pogardzie swiata. 
b) 5 h 0 m iJ ij 0 modlitwie Panskiej. 
awieraj
 pi
kne 
uwagi 0 potrzebie i skutecznosci modlitwy. 
c) 15 h 0 mil i j na ksi
g
 Piesni nad Piesniami. J
zyk 
bogaty w obrazowania. 
d) 8 h 0 mil ij 0 blogoslawienstwach. Ukazuje w nich 
drog
 do prawdziwego szcz
scia w osmiu cnotach slawio- 
nych przez Chrystusa Pana. Odznaczaj
 si
 pi
knemi po- 
rownaniami. 
e) Do tej kategoryi mozna dol
czyc "Hexaemeron U 
(uzupelnienie bardziej popularnych sw. Bazylego homilij 
nO szesciu dniach stworzenia Ii) i n Ksi
g
 0 st.worzeniu czlo- 
wieka" ... (ma tu podniosle nlysli 0 godnosci i przeznaczeniu 
czlowieka i dowody na zJnartwychwstanie cial). 


11. .J! 0 l.l' y: 
a) Dogmatycznej tresci: Mowa o Bostwie Chry- 
stusa Pana; 0 Bostwie Ducha sw. 0 wierze Abrahama 
(ta ostatnia nalezy do najslawniejszych); \Vielka mo- 
wa katechetyczna (uzasadnienie i obrona glownych dogma- 
tow Chrystyanizmu przeciwko poganom, zydom i herety- 
kom; jest to pewien rodzaj filozofii religii); 
h) l\Ioralnej tresci: przeciwko lichwiarzom (zna- 
komita); przeciwko odwlekaniu chrztu sw.; 0 milosci ku 


I 
II
>>>
218 


ubogirn (2 mowy); przeciwko nieczystosci; 0 s
ierci (mowa 
pocieszaj
ca, lecz popsuta przez heretyk6w); 
c) Mow y s w i 
 taL n e: na chrzest Chrystusa Pana 
(in diem lurninurn, znakomite uwagi 0 odrodzeniu ducho- 
wern)i pi
e mow na uroczystose wielkanocn
 (druga i pi
- 
ta nieautentyczne); mowa na Wniebowst
pienie Panskie: 
na Zeslanie Ducha sw; 
d) Panegiryki i mowy zalobne (ten dzial na- 
lezy do wybornycb"): rnowa pochwalna na pogrzebie sw. 
Pulcheryi; mowa zalobna 0 cesarzowej Placylli (te dwie 
ze wszystkich najlepsze); 0 bracie Bazylim; panegiryk na 
czese sw. Szczepana; d wie mowy ku uczczeniu sw. 40 m
- 
czennikow; panegiry k ku czci sw. rreodora m
czfnnika; mo- 
wa pochwalna 0 sw. Efremie; mowa zalobna 0 sw. 1Iele- 
cyuszu biskupie antyochenskim (bardzo kwiecista). 


1lI Pis 'in a as c e t y c z n e, peIne pi'2knych mysli: 
a) De nomine (professione) Christianorum: 0 potrzebie 
i sposobie nasladowania Chrystusa Pana; 
b) De perfectione: 0 cnotach doskonalego chrzescija- 


I 


. 
nlna; 
c) De scopo christianorun1 (do zakonnikow): 0 istocie 
poboznosci i jak j
 osi
gn
e; 
d) 0 dziewictwie, rzecz pelna tresci i praktyczna. 
W polskim przekladzie mamy: mow
 na pogrzebie ces. 
Pulcheryi; mow
 na pogrzebie cas. Placylli (Mowy pogrze- 
bowe ks. Pawla Rzewuskiego, Warsz. 1852); nadto: Zda- 
nie 0 pielgrzymkach Kappadocyan do Jerozolimy (Gaz. 
Kose. 1843). 


6. Sw. Grzegorz Nazyan
eJ'iski. 
M
z tell, podlug niektorych najwi
kszy mowca z pomi
dzy 
greckich Ojcow, ujrzal swj
t ok. r. 330 w poblizu Nazyanzu, 
miasta poludniowo-zachodniej Kappadocyi. Matk
 jego byla sw. 
Nonna, ojcem Grzegorz, poganin, nawrocony ok. r. 325 i wkrot- 
cs dla swej prawosci i cnoty wyswj
cony na kaplana, a w czte- 
ry lata pozniej, na powszecbne zyczenie, wyniesiony na god- 
nose biskupa Nazyanzu. Mlody Grzegorz, bawi
c na nankach 
w Cezarei kappadockiej, zaprzyjaznil si
 ze sw. Bazylim i przy-
>>>
219 


jazni tej pozostal wiernym nazawsze. Po ukouczeniu edukacyi 
w Atenach przyj
1 chrzest 361 i zamieszkal w rodzinnem ustro- 
niu, potem u Bazylego, oddany modlitwie i nauce. Pod kopiec 
tegoz roku z r
k ojca przyj
l swi
cenia kaplauskie. Po niejakiem 
czasie Bazyli mianowal go biskupem Sa
imy. Lecz poniewaz do 
jurysdykcyi nad owem miasteczkiem roscil sobie pretensye An- 
timus biskup z Tyany, przeto Grzegorz, nie chc
c z nim wcho- 
dzic w zatargi. oddal si
 zyciu pustelniczemu i prawdopodobnie 
nawet nigdy w Sasimie nie by!. Po smierci ojca, ktoremu czas 
jakis pomagal w zarz
dzie dyecezy
, opiekowal si
 prz
z rok 
osieroconym kosciolem, a gdy stronnictwo kato]ickie w Kon- 
stantynopolu, bardzo nieliczne za \Valensa, zaprosilo go, aby ra- 
czyl przybyc do stolicy i podzwign
c ucisnion
 przez Aryanow 
wiar
, przychylil si
 do wyrazonych zyczeu i rozwinfll tan1ze 
nader gorliw
 dzialalnosc. Uczestniczyl tez w soborze powszech- 
nym 381 r., poczem zaj
l si
 spraw
 obsadzenia wakuj
cego do- 
t
d po ojcu biskupstwa nazyanzenskiego. Reszt
 zycia przep
dzil 
w rodzinnem gniezdzie na cwiczeniach ascetycznych i na pisar- 
skiej dzialalnosci i tamze swi
tob]iwego dokonal zywota ok. 
I'. 390. 
Nie jest sw. Grzegorz tak gl
bokim myslicie]em, jak jego 
imiennik, biskup Nysseuski, lecz zato w wyzszym, niz tego ostat- 
niego, stopniu nalezy go uwazac za przedstawiciela powszech- 
nej wiary greckiego Kosciola pod koniec IV wieku. St
d od 
najdawniejszych czasow jego pisma, dotycz
ce nauki chrzesci- 
janskiej, szanowano jako. norm
 wiary. 
Sw. Hieronim nazywa tego Ojca Kosciola "doctor maxi- 
mus in exponendis Scripturis". W samej rzeczy jest sw. Grze- 
gorz wraz ze sw. ChI'yzostomem wzorem homiletycznej egzege- 
zy Pisma sw. J ego wyldad przewaznie odznacza si
 pI'ecyzy
, 
jest dosyc metodyczny, obfity, nader cz
sto podniosly. Wymo- 
w
 ma zyw
, plynn
 i harmonijnq, lecz niekiedy nazbyt znac 
w nill! I'etora, skladajf1cego danin
 kunsztownosci i ozdobnosci. 
Grzeszy tez czasem zbytni
 rozwleklosci
 i dygresyami; to zno- 
wu dla obfitej tresci staje si
 pI'zyciemnym, a w omawianiu te- 
matow moI'alnych niezawsze dostatecznie popularnym. Zreszt
 
zadnego innego z Ojcow Kosciola styl nie jest tak wygladzony, 
zywy, utI'zymany na wysokosci oI'atoI'skiej. jak Grzegorza. N aj- 
wi
kszym on jest w swietnym wykladzie tajemnic wiary, a spe- 
cyalnyrn jego teruatem jest dogmat Trojcy Przen. Ce]em oswie-
>>>
220 


tlenia swych mysli posluguje . si'2 cz
stokroc indukcy
 i obrazo. 
waniem; jest on w tem, jak W ogole we w8zystkiem, co wcho- 
dzi w dziedzin
 poezyi, znakomitym mistrzem. Zreszt
 za punkt 
wyjscia. nie sluzl} mu ani perykopy, ani (z malym wyj
tkiem) 
jakiekolwiek teksty biblijne i z tego powodu mow sw. Grzego- 
rza wlasciwemi homiliami nazwac 
ie mozna 1). 
Z piSID SW. Grzegorza najwazniejsz
 dla nas kategory
 sta- 
nowi
 mowy (wszystkich 45); mozna je podzielic na: 


1) Dogmatyczne. Pierwsze pomi
dzy niemi mIeJsce zaj. 
muj
 t. zw. t e 0 log i c z n e mow y, ktOre napisal prze- 
ciwko Aryanom i Macedonianom (0 Bogu, 0 Bostwie Je- 
zusa Chrystusa, 0 Duchu sw.). One to mu zjednaly glosne 
w starozytnosci miano teologa. Najwymowniejsz
 jest czwar- 
ta (0 istnieniu, naturze i doskonalosciach Boga). 
2) }'loralne. Osobliwie pi
kne s
:. 0 milosci wgl
dem 
ubogich, 0 gradobiciu, trzy mowy 0 pokoju (trzecia prze- 
ciwko swarom i nieprzyjazni), o. chrzcie swi
tym, (0 odkla- 
daniu chrztu, da si
 bardzo latwo zastosowac do kazania 
o odwlekaniu pokuty). 
3) Apologetyczne. Z tego dzialu zaznaczamy mow
 do 
obywateli Nazyanzu i do zagniewanego prefekta; dwie mo- 
wy miane za powrotem z ucieczki (do Pontu, po otrzyma- 
nych swi
ceniach kaplanskich), mianowicie: pierwsz
 in pa- 
scha i drug
 daleko obszerniejsz
, nazwan
 A poJogeticus, 
o swi
tosci i nauce kaplanskiej; mow
 do Aryanow i 0 so- 
bie samym; mow
 przeciwko zarzutowi jakoby si
 chcial 
wedrzec na stolic
 konstantynopolitansk
 (pi
kne jest tu 
miejsce 0 bojazni ludzkiej); mowfi wobec 150 biskupow na 
synodzie w Konstantynopolu (bardzo rzewne pozegnanie); 
mowy przeciwko J ulianowi apostacie, ci
te i zarazem bar- 
dzo pouczajflce, a przytem peIne' oratorskich ust
pow 
(zwlaszcza druga: 0 karz
cej prawicy Bozej, ktora dotkn
- 
. la przesladowcft). 


1) Z wyjqtkiem jednej homilii na tekst BW. }Iat. 19: Et factum est, cum 
consummasset Jezus sermone3 istos. Jak zre
ztq sw. Grzegorz umiat bye popu- 
iarnym wobec mieszanego audytoryum, pokazuje wzmiankowana dopiero homilia, 
r6woie jak mowa in novam Dominicam. 'Vielka szkoda, ze tego rodzaju m6w wi
- 
cej si
 nie zachowalo.
>>>
221 


4) Panegiryczne. Do najpi
kniejszych nalez
: mowa. za- 
lobna na pochwal
 sw. Bazylego; na zgon brata sw. Ceza- 
ryusza (byl lekarzem na dworze cesarskim); na uroczystosc 
sw. Machabeuszow; mowa pogrzebowa na uczczenie siostry 
sw. Gorgonii. 1Iniejszych zalet s
: mowa na zgon ojca, 
Grzegorza, biskupa Nazyanzu; mowy pochwalne ku uczcze- 
niu sw. Atanazego, sw. Cypryana i t. d. 
5) 8wi
talne: na N arodzenie Chrystusa Paqa; in sancta 
lumina (nn. uroczystosc Epifanii -0 chrzcie Chrystusowym 
w Jordanie); dwie na uroczystosc wielkanocn
; jedna 0 ce- 
remoniach zydowskiej Paschy w ich stosunku do m
ki 
Chrystusowej; in novam Dominicam (in albis, 0 nowem zy- 
ciu chrzescijanina); na uroczystosc Zielonych Swi
tek (0 Du- 
chu 8W.). 
6) Procz mow zostawil Grzegorz sw. utwory poetyc. 
kie tresci dogmatyezno-polemicznej, moralnej i filozoficznej, 
a nadto 242 listy. Pierwsze s
 dosyc mdle i gadatliwe, 
natomiast Jisty opracowane bardzo starannie i pi
knym 
napisane stylem. 
W naszym j
zyku mamy jego mowy: na pogrzebie 
brata Cezaryusza., siostry Gorgonii, ojca Grzegorza z Naz. 
(w skroceniu) i przyjaciela Bazylego (ob. 1Iowy pogrzebo- 
we ks. Pawla Rzewuskiego, \Varsz. 1852); Kazania 0 mi- 
losci ubogich (Dzieje Dobrocz. III, 1822); poezye w dum. 
ks. Ignacego Holowinskiego (Pisma Zegoty Kostrowca, 
Wilno 1848, t. II). 


7. Sw. Jan Chryzostom. 


Najpi
kniejsza to niezaprzeczenie gwiazda na firmamencie 
wymowy koscielnej. Urodzil si
 w Antyochii 3-17 r. i tamze 
odebral wyksztalcenie w s2!kole slawnego retora Libanjusza. J uz 
jako Il1lody adwokat tak swietnie przemawial, ze mistrz poga- 
nin, umieraj
c, uznal Jana za najgodniejszego po sobie nast
p- 
c
 na urz
dzie nauczyciela, zalowal tylko, ze mu go chrzescija- 
nie zabrali. Nie poci
gala. jednak mlodzienca swiecka karyera, 
porzucil otwarte do niej wrota i oddal si
 zyciu samotnemu: 
modlitwa, uczynki pokutne i studyum Pisma BW. zapelnily mu 
czas wszystek. 1Iial zaledwie lat 23, gdy chciano go powola6 Da
>>>
222 


biskupstwo, lecz przerazony takim zaszczytem, uciekl z miasta 
i niepr
dzej powrocil, az wakuj
ce stolice zaopatrzone zostaly 
w pasterzow. Po niejakim czasie osiadl w posrod mnichow, za- 
mieszkujqcych okoliczne wzgorza i tam poddal si
 duchownemu 
kierownictwu pewnego czcigodnego puste1nika, a po czterech 
latach takiego zycia jeszcze dwa lata przep
dzil jako eremita 
w ukrytej jaskini. W yniszczony umartwieniem, wrocil do An- 
tyochii, gd
ie go sw. 1IeJecyusz wyswi
cil 380 r. na dyakona, 
a biskup Flawian 386 r. na kaplana. W rok potem zniewazono 
w stolicy Syryi pos
gi rreodozyusza \Vielkiego, a gdy Flawian 
udal si
 do cesarza z prosbq 0 darowanie winowaicom, J an wy- 
glosil w Antyochii 21 slawnych mow, w ktorych i pocieszal i 
do pokuty zach
cal. Po jedenastu 1atach znakomitej kaznodziej- 
skiej dzialalnosci w rodzinnem miescie, powolany na biskupi
 
sto1ic
 konstantynopolitansk
 niezmordowanie dzwigat urz
d 
pasterski. Reformowal k1er, bardzo cz
sto kazywal, wielki wy- 
wieral wplyw nawet na Zydow i heretykow; pracowal nad na- 
wroceniem Gotow aryanskicb i innych ludow; zagasil odszcze- 
pienstwo w Antyochii. Niestety, intrygi rreofila patryarchy a1e- 
ksandryjskiego i zawzi
tosc msciwej cesarzowej Eudoksyi, spo- 
wodowaly wygnanie swi
tego J ana 403 roku. Przywolano go 
wprawdzie (na skutek rozruchow w Konstantynopolu) do wla- 
snej owczarni, lecz juz po d woch miesi
cach musial na nowo 
opliScic stolic
 i nlqz ten, wielki .iak z czynow,. tak i z ponie- 
sionych udr
czen. zmarl na wygnaniu 407 r. Byl on szczuplego 
wzrostu i mizernego oblicza
 U martwienia mlodosci, dwuletnie 
mieszkanie w wilgotnej jaskini, jego nieustanna dzialalnosc ka- 
znodziejska, zrujnowaly powo1i organizm i spowodowaly wiele 
chorob, ktore iednak nie oslabily silnego ducha. Jezeli podzi- 
wiajqca go wspolczesnosc i potomnosc nadala mu miano Chry- 
zostoma t. j. Zlotoustego, nie bylo to bynajmniej jakiems czczem 
poch]ebstwem. Zlota prawdziwie jego wymowa jak siala blogo- 
slawienstwo w sercach niezliczonych jego sluchaczow, tak z dru- 
giej strony stala si
 wzorem dla wszystkich mowcow apostol- 
skich. Szkoda wielka, ze jako wzor zamalo jest czytany i zgl
- 
biany. Przypomnial go swiatu papiez Leon XIII, a oglo
zeniem 
1880 r. sw. Jana za patrona kaznodziejow uznal w nim niepo- 
rownanego mistrza w umiej
tnosci gloszenia slowa Bozego. 
Zastanawiaj
c si
 b1izej nad kaznodziejskim charakterem 
wielkiego nauczyciela_Kosciola, powiedziec nalezy, ze glown
 jego
>>>
223 


pod tym wzgl
dem cech
 jest mow ago r 1 i W 0 s c i 
 i mil o- 
s c i 
 P r z e pel n ion ego s e r c a; st
d moc i zapal z jednej 
a delikatnose i lagodnosc z drugiej strony; st
d wsz
dzie takie 
usilne, zywo do sluchaczow przemawiaj
ce i wszystkie struny 
serca poruszajqce zniewalanie; st
d zawsze praktyczna tend en- 
cya, aby nietylko poruszye, lecz takze zbudowae; pouczye i 
u
wi
cie; st
d wreszcie ci
gle usilowanie, aby przemawiae j
zy- 
kiem jak najbardziej popularnym, aby przy calej gruntownosci 
nauczania. przy calej podnioslosci mysli, przy calym natloku 
uczue bye i przez prostaczkow rozumianym, na wzor Apostola 
narodow, ktorego ducbem ozy
iony, rad byl stae si
 wszyst- 
kiem dla wszyst.kich, aby wszystkich Chrystusowi pozyskae. Na- 
wet i pewne wady, jakie krytyka z czysto artystycznego punktu 
wid zenia dopatruje w jego inowach (np. dosye cz
ste i przydlu- 
gie. dygresye, powtarzania si
), rnaj
 przewaznie swe zrodlo 
w usilowaniu wl
czania zawsze i wsz
dzie w rarny mowy tego, 
co jest dla sluchacza najpotrzebniejsze, chociazby nie wi
zalo si
 
zbyt mocno z glownym przedmiotem. 
Wybitnl} obok tego wlasciwosci
 wymowy homiletycznej 
Zlotoustego je3t j as nos e i n a t u r a I nos e. Zamiast, wzorem 
szkoly aleksandryjskiej, zapw;;zczae si
 w alegoryczne rozumie- 
nia i mniej lub wi
cej udatne aluzye, trzyma si
 gramatycznej 
egzegezy antyochenczykow, unikaj
c szcz
sIiwie racyonalistycz- 
nych zboczen tego drugiego kierunku; owszem, umie on dosko- 
nale powiS!zae zywiol spekulacyjny z praktycznem zbudowanienl 
i latwo przechodzie od wyjasnienia wlasciwego sensu tekstu bi- 
blijnego do zastosowan n10ralnych. rru zazwyczaj rozwija ow
 
wspanialt1 wymow
, owe moene, serca i dusze przenikaj
ce 
zwroty, czem przerasta wszystkich innych Ojcow, rzadko w mia- 
r
 przedmiot wyczerpuj
cych. 
Wydatn
 takze cech
 sw. Chryzostorna jest g I 
 b 0 k a 
z n a j 0 m 0 s e Iud z i, widoczna we wszystkich jego pismach 
i wyposazaj
ca go w ow takt oratorski, ktorego tyle wykazal 
w wyborze i nadzwyczaj trafnem uj
ciu i opracowaniu swych 
przedmiotow. Na dowod wystarczy tu przytoczyc wyzej wspo- 
mniane mowy "De statuis" z powodu zniewazenia p(,s
g6w cesar- 
skich; mistrzowsk
 mow
 "in rrheodosium" i tyle innych. w kto- 
rych juz dobrotliwie i zarazem mocno chwyta za serce, juz to z wiel- 
k
 roztropnosci
 chwali czy nagania, juz wreszcie nader umie-
>>>
224 


j
tnie wyozyskuje kazd
 okolicznosc dla celaw kaznodziejskich 
(np. w mowie "in Eutropium"). . 
Styl sw. J ana Zlotoustego jest plynny, zywy, jasny, boga- 
ty we wschodni
 obrazowosc, a przytem zaprawiony starozytn
 
prostot
 (pod tym ostatnim wzglqdem Swi
ty nie mial uznania 
u swego nauczyciela Libanjusza i w og61e stanowi kontrast 
z zepsutemi upodobaniami swego czasu); jednak niezawsze jest 
rowny, mnastwo bowiem prac wielkiego kaznodziei powstalo do- 
sye pospiesznie, st
d brak im niekiedy wygladzenia. Pisma po- 
chodz
ce z okresu antyochenskiego, nalez
 00 najbardziej wy- 
koiLczonych; w Konstantynopolu zbyt wiele mial zaj
c, izby 
rzeczy z tego czasu magI doskonalej opracowywae. Wady jego 
wymowy s
 zwyczajnemi wadami improwizacyi: obszernose (zwla- 
szcza nieproporcyonalnie dlugie wst
py), powtarzania, dygresye, 
przesada w wyrazeniach, przeladowanie w£zelkiego rodzaju przed- 
miotami, niekiedy miejsca slabe i przyciemne. 
Sa czele wszystkicb prac sw. Chryzostoma stoj
 h 0 mil e- 
t y cz n e, ktare na szcz
scie w takiej dochowaly si
 obfitosci, iz 
mamy w nim najplodniejszego kaznodziej
. 


1) Homilie pierwszorz
dnej wartosci na 
S tar y rr est a men t: 9 na ksi
g
 Rodzaju; 5 0 Annie. 
matce Samuela; 3 0 Saulu i Dawidzie; okolo 60 na Psal- 
my (4-12, 43-49, 108-:-117, 119-150; 2 wiersz 17 Psal- 
mu 48; jedna na P.:mlm 41; jedna na Ps. 14:5; inno homi- 
lie na Psalmy s
 nieautentyczne). Homilie te nale
q do naj- 
pi
kniejszych. - Szesc horn. na Ozeasza czyli 0 Serafinach. 
Horn. na wiersz 7 roz. 45 Izajasza: Ego Dominus feci lu- 
men; d wie homo 0 trudnosci pism prorockich. 
2) NaN 0 w y rr est am en t n a j Ie p s 7. e s
: 90 ho- 
milij na Ew. sw. 1Iateusza (wspaniala rzecz, 0 ktorej sw 
Tomasz z Akwinu powiedzial, ze prz
klada je nad caly Pa- 
ryz, gdyby mu go wzamian za nie ofiarowano; przeciwnie 
zas, opus imperfectum in 
Iatth. jest nieautentyczne i za- 
wiera bl
dy aryaiLskie); 32 horn. na list do Rzymian; 44 
na list I do Koryntyan; 30 na list II do Koryntya
 (nie- 
co mniej opracowane, niz poprzednie); 24 na list do Efe. 
ZQW; 15 na list do Filippensow; 6 na list do Tytusa, 
3) Nle tak wykoilcz)ne s
 nast
ptlj
co homilie: 67 na 
ks. Rodzaju; 55 na Dzieje Apostolskie (zato s
 tu wyborne
>>>
. 



2;j 


zastosowania); 12 na list do I{olo
san; 11 na list I do Tes- 
saloniczan; 5 na list II do rressaloniczan; 18 na list I do 
Tymoteusza; 10 na list r r do Tymoteusza; 34 na list do 
Zydow. Lecz i w tej kategoryi homiJiach znajduj
 si
 cen- 
ne skarby. np. 0 pozytkach postu (1 in Genes.), 0 powo- 
dach do gorli wosci (3 in Genes.), 0 staraniu 0 swej duszy 
(tam
m), upomnienie do lagodnosci (tamze), 0 wielkosci Bo- 
ga w jego dzietach (bOlD. 4), 0 milosci blizniego (tamze) 
o nieczynieniu dobrego dla pochwaly-(hom. 5), przeciwko 
ucz
szczaniu do cyrku (6 in Genes.), 0 obowi
zku dawania 
dobrego przykladu (7 in Gen.), upomnienie do pokuty (15), 
apostrofa do Ewy (16), do Kaina (17), piecza 0 dusz
 (horn. 
21, specyalnie dla ludzi swiatowych), upomnieoie do cno- 
ty (22); osobliwie pi
kne s
 horn. 23 -25 in Genes. (zwla- 
szcza koniec ostatniej 0 nagrodzie cierpienia), u pomnienie 
do wdz:
cznosci (26), 0 powodach do modlitwy (30), 0 mi- 
losci ku Chrystusowi Panu (34), i t. d. PrzytaczanlY tych 
niewiele frzyklado\\ nfi dowod, ze i mniej swietne pisma 
Ojcow zawieraj
 mnostwo rzeczy i pouczaj
cych i daj
cych 
si
 spozytkowac w celach kaznodziejskich. 
Homilie na Ewang. sw. J ana (jest ich 88) stanowi
 
bardzo cenn
, lecz wi
cej egzegetyczn
 niz orator8k
 pra- 
c
. Taki sam egzegetyczny charakter maj
 trzy homilie na 
list do Filemona. 
4) Homilie na rozne tematy. Bardziej slawne 
s
: 21 horn. de statuis, 0 nich byla wzmiaJ1ka powyzej; 7 
horn. 0 Lazar7.u (szosta z okazyi trz
sienia ziemi, ostatnia 
na tekst: Intrate per augustam portaIn); homilia in Calen- 
das (0 dobrem mniemaniu); 9 0 pokucie (wyborna pi
ta, 
mniejszych zalet trzy ostatnie); homilie na temat, aby nie 
kazywac dla przypodobania si
 sluchaczom; 0 jalmuznie 
na tekst: Si esurierit iniGlicus tuus (Prov. 25, 
1); 0 sludze, 
co byl winien tysi
c talentow; 0 radosciach przyszlego zy- 
cia; na tekst do Gal. 2, 11: In faciem ei restiti; przeciwko 
widowiskom teatralnym; 8 horn. przeciwko ZydOID; 12 ho- 
milij przeciwko Anomoeom (scisli Aryanie) 0 niepoj
tosci 
Boskiej natury; 0 Eutropiuszu (wspaniala improwizacya); 
przed odjazdem na wygnanie; z okazyi wystania na wy- 
gnanie Saturnina i Aureliana; homilia przeciwko ucz
szcza. 


Wymowa Swi;ta. 


1.3
>>>
226 


. 


niu do cyrku i teatru; 0 cierpJiwosci i 0 cnotach Joba; na 
tekst: Filius ex seipso nihil facit... J an 5, 19 (przeciw ko 
Aryanom). 
5) Z panegirycznych mow szczegolniej zaslugu- 
j
 na wzmiank
: sermo de SSe martyribus; horn. in omnes 
sanctos martyres; horn. in martyres; mowa pochwalna na 
Diodorusa biskupa Tarsu (nauczyciel sw. Chryzostoma); 7 
homilij de Iaudibus s. Pauli. W ogole jednak liczne pane- 
giryki Swi
tego nie mog=} si
 rownac z najpi
kniejszemi 
homiliami, chociaz s
 i w tamtych swietne ust
py i dobre 
zastosowania. 
6) K 0 men tar z e. Przewyborny jest komentarz na 
pierwszych 8 rozdzialow Izajasza. Z pism na Nowy Testa- 
ment tyJko wyklad listu do Galatow ma form
 komenta- 
rza; jest on bardzo cenny dla swej jasnosci i zwi
zlosci, 
robi w nim autor cz
ste wycieczki przeciwko owczesnym 
heretykom i dzielnie ich zwalcza. 
7) Pis m a m 0 r al n e. Najslawniejsz
 z tej kategoryi 
prac
 jest dzielko w mlodosci przez sW. Chryzostoma na.- 
pisane p. t. 0 K a p I an s t w i e (wlasci wie 0 biskupstwie). 
Przedewszystkiem 2, 3 i 6 ksiqzka zawiera pi
kne rzeezy 
o wznioslosci, trudnosci i cnotach stanu duchownego; 4 i 
5 UCZq 0 wypelnianiu urz
du kaznodziejskipgo. - Dwie 
wzruszaj
ce parenezy "Ad Theodorum Iapsum" (pozniejszy 
biskup z Mopswestyi) maj
 na celu wplyn
e na towarzy- 
sza mlodosci, aby powrocil do zycia klasztornego, ktoremu 
si
 sprzeniewierzyt-Rowniez pi
kne s
 dwie ksi
gi 0 skru- 
s z e, napisane na prosb
 dwoch pustelllikow: Demetryusza 
i Stelechiusza, w celu wskazania im drogi do osi
gni
cia 
ducha prawdziwej pokuty.--3 ksi
gi "Ad Stagirium a dae- 
mone vexatum" czy Ii 0 Opatrznosci. wymownie pocieszaj
 
strapionego Stagiryusz3.- Wysoko cenione Sq takze pisma: 
"Liber de virginitate" i "tractatus duo ad viduam iunio- 
rem". Do kazania 0 bliskiej okazyi pomocnem bye mo- 
ze wyborne dzielko: "Libri duo de subintroductis". - 
Zycia zakonnego (i jednoczesnie zycia swiatowego) dotyczq 
trzy ksi
gi: "Adversus oppugnator
s vitae monasticae" 
(zwlaszcza trzecia ksi
ga ma wyborne uwagi 0 dobrem i 
zlem wychowaniu, .0 pieczy nad zbawieniem blizniego, 
o nieczystosci i 0 licznych niebezpieczPllstwach, jakie 
wiat
>>>
. 


221 


stawia zbawieniu duszy), wroszcie wykwintnie naplsana 
rozprawka "Comparatio regis et monachi". 
Niewymownq pociech
 w udr
czeniu i cierpieniach da- 
je nacechowana podnioslym nastrojem duszy ksiqzeczka 
pod tyt. "Quod nemo laeditur, nisi a se ipsu"; napisal jq 
Swi
ty w ostatnio dozna wanych przesladowaniach. Pokre- 
wn
 tej jest inna, obszerniejsza rozprawa "Ad eos qui scan- 
dalizati sunt", w ktorej doskonale opracowana jest nauka 
o Opatrznosci. ... 
Nadto pozostawil nam sw. Chryzostom dwa dogma- 
tyczne pisma 0 Bostwie Jezusa Chrystusa: "Demonstratio 
contra Judaeos et gentilis" (n. 12 -15 zawierajq wyborne 
rzeczy 0 trwalosci Kosciola) i "Lib. in s. Babylam". 
\V polskim przekladzie mamy nast
puj
ce pisma sw. 
J ana Chryzostoma: 
I) W Postylli mn. ks. Wuyka: Kazanie przed 
Narodzeniem Panskiemj kazanie 0 Najswi
tszym Sakra- 
mencie; na poswi
cenie l{osciola. 
2) W Pam. reI. mor.: 1ilowy przeciwko i za Eutrv- 
piuszem, II, 1842; mowa na \Vielki Pif1tek XII, 18:17; 
Upomnienia rreodora XXII, 1852; 0 Trojcy spolistotnej 
XXX; 13 innych homilij, Uum. ks. Zal
skiego (t. XIII- 
XIX); traktat 0 Bostwie Chrystusa Pana pI zeciw Zydom 
i poganom (t. IX i nast.). 
3) W czas. Dzieje Dobroczynnosci (
"'ilno 
1823 i 1824): 
Iowa za Eutropiuszem; 0 przyszlej szcz
sli- 
wosci, 0 modlitwie i pokucie; kazanie z tekstu 1 Tym. 
5, 23. 
4) W czasop. P r z y j a c i e I c h r z e s c i j an. p raw d y 
przeklad dzielka "De virginibus subintroductis"; traktat 
o kaplanstwie; wyj
tki z homilii na list rrytusa. 
5) \V Bib I i 0 t e c e k a z nod z i e j ski e j: Ka
mnie 
z te;kstu 1Iat. 9, 37. 
6) I(azdy byl sobie sam. sprawc
 upadku swego, Hum. 
ks. L
towski. Lwow 1852. 
7) I{s. Zal
ski Anzelm: Pis mas w. J a n a C h r y z o- 
s tom a, przel. z greckiego na j
zyk polski, 4: t. Warsz. 1854 
-1861. Jest to jednak ledwie cz
sc prac sw. Doktora Ko- 
sciola nalez
ca przewaznie do dzialu homilij przygodnych. 
8) I{rystyniacki Jan: S w. 0 j can a s z ego J a n a
>>>
228 


C h r y z. \V Y k I a dEw a n gel i i s w. Mat e u s z a w 90 
_ homiliach zawarty. Z greckiego... przelozyl J. K. Lwow 
1886. 3 t omy. 


" 


ROZDZIAL VII. 


OJ cowie i pisarze pomniejsi patrystycznego 
okresu, 


ktorych kazallia, apologie, trak/aly i rozprawy mogq bye przydatlle przepowia- 
daczom slowa Boiego, jako wzory tlib jako poiyteczllY materyal, sq Ilastfpujqcy: 


a) LaciiLscy. 


1) 11 i nut ius Fe Ii k s (zyjqcy w pierwszej polowie III 
wi(lku). Doszla do nas jego pi
kna "Apologia Chrystyaniz- 
mu", napisana w formie dyalogu. 
2) E u z e b ius z Em e s en u s (alba Euz. Gallicanus) 
t ok. 360. Przypisuj
 mu 56 homilij ad populum et mona- 
chos, a nadto 146 horn. in Evangelia festosque dies. Je- 
dnak te ostatnie s
 z pewnosci
 piora sw. Brunona z Asti 
t ok. 1145. 
3) S w. Zen 0, biskup Werony t ok. 3t;0. Pozostawil 
93 krotszych i dluzszych traktatow (Sermones). 
4) SuI pit ius Seve r us, nazwany chrzescijanskim 
Salustyuszem, t ok. 410 r. Napisal zywot 8W. 
farcina, 
trzy dyalogi 0 zyciu i c.Q.otach mnichow \Vschodu i dwa 
. 
list.y (trzeci wqtpli wej autentycznosci). 
5) Sw. Gaudencyusz, biskup z Brescia, t ok. 410 
r. Zostawil 21 traktatow; s
 to peIne wdzi
ku i pobozno
 
sci mowy, jednak w tonie zbyt alegorycznym. 
6) S w. C h rom a c y us z z A k wi 1 e i , wspolczesny 
poprzedniemu: 18 homilij na 8W. Mateusza, z posrod kto-
>>>
229 


rych zasluguje na wyroznienie "Sermo de octo beatitudi- 
. b " 
nl us. , 
.... 


7) R u fi n z A k w i lei, t 410 1'.; jego koment.arz na 
symbol wiary nalezy do najlepszych w starozytnosci; przetlu- 
maczyl takze na lacin
 wiele homilij Orygenesa, jako tez 
niektore sw. Bazylego i sw. Grzegorza Naz. 
8) S w. Paulin, biskup z Nola, t 431 r., swietny mow- 
ca, czego slady pozostaly w jego poboznych listach, poe- 
matach i 'W tak naz. "Sermo de gazophylacio" (0 dobro- 
czynnosci). 
9) S w. E u c her y us z, biskup Lugdunu, t ok. 450 r., 
napisal pomi
dzy innymi pi
kn
 "Paraenesis ad V aleria- 
num cognatum (de contemptu mundi) i dzielko "De laude 
eremi Cl (0 szcz
sciu zycia ukrytego i bogomyslnego). Pierw- 
sze, w przekladzie polskim, w.ydrukowal Pam. reI. mol'. 
w tomie IX. 
fa wiele pi
knych mysli, styl zywy i kwie- 
cis t.y. 
10) 
w. Wincenty Lirynenski, t przed r. 450. 
l\lamy po nim slawne "Commonitorium adversus haereses" , 
o ktorem 
fabillon powiada: ,,
Iaximum est et doctrinae et 
eloq uentiae specimen ac perenne contra omnes haereses an- 
tiquas, novas et futuras monumentum". S
 to znakomite 
uwagi 0 trzymaniu si
 koscielnej Tradycyi i 0 granicach 
pomi
dzy badaniem i wial'
. Z powodu jednak niektorych 
wyrazen w rozdz. 37 i 38 pedal si
 w podejrzenie semipe- 
lagianizmu; w kazdym razie bl
d jego nie byl formalnym. 
Najnowszy przeklad Commonitorium pod ala "Homiletyka" 
w tomach 2, 3, 5, 7 i 8. 
11) Wa 1 er y a n, biskup z Cemela (miasto w Galii po- 
ludniowej, niedaleko Nizzy), t ok. 460 r.; zostawil 20 homi- 
lij tresci przewaznie ascetycznej i praktycznej. 
, 
12) S w. M a k s y m, biskup Turynu, t 465 r.; znamy je- 
go 230 mow i homilij i 5 traktatow. S
 to w cz
sci imp
o- 

 izacye, przewaznie krotkie, bardzo pouczaj
ce, praktyczne, 
napisa
e z uczuciem, nie bez wykwintnosci i mocy. 
13) S a I wi an, zakonnik i ka
lan marsylski, t ok. r. 
490, nazwany Jeremiaszem swego czasu, poniewaz z nad- 
zwyczajnq sil
 uczucia i j
zyka biadal nad kl
skami swc- 
go wieku. Slawne mowy je.go zaginEtly, a z prac docho- 
wanych az dot
d, godne s
 pamiEtci: "Ad Ecclesiam catho-
>>>
230 


li
am libri t V'" (adversus avaritiam); zwalcza tu cbciwosc J · 
jako zr6dlo wszelkich wyst
pkow owego czasu, a swe przy- 
.... 
tem upomuienia stosuje do calego chrzescijanstwa. Szcze- 
golny takze kladzie nacisk na, obowi
zek chrzesci.janskiego 
rnilosierdzia. "De Providentia, seu de gubernatione Dei et 
de iusto Dei praesentique iudicio, ad Salonium libri VIII". 
Rzecz napisana celem wyka7.ania, ze zawieruchy, wynikle 
z w
drowek narodow, i inne owczesne kl
ski s
 dopuszcze- 
niem Bozem i winny byc pobudk
 do poprawy zycia. N aj- 
wi
cej interesu dla kaznodziei maj
 ksi
gi: 4, 5, 6 i 7. 
14) S w. En nod y us z, biskup Padwy, t 521 r. Zo- 
stawil: 7 mow okolicznoscio
ych! paraenesis didascalica i 
zywot sw. Epifaniusza biskupa Pawii. J
zyk tego Ojca sta- 
ranny, lecz niekiedy przyciemny i wyszukany. 
15) S w. F u 1 g e n c y u s z, biskup z R.uspe (w Afryce), 
t 533 r. Wyborne jego pisma s
 to przewaznie traktat.y 
teologiczne; do dzialu zas homiletycznego nalezy 10 mow, 
napisanych w duchu sw. Angustyna (dotyczy to nauki 
o lasce), a 
posobem wykladu zblizonych do stylu sw. Leo- 
na W. 
16) S w. C e z a I' y U S z, biskup z ArIes, t 542 r. Sly- 
n
l jako przedni mo\Vca swego czasu. Jego "Sermones" 
(w liczbie 150) peIne s
 mocy i namaszczenia, odznaczaj
 
si
 praktycznosci
 i popularnosciq. 'Viele korzystal ze 8W. 
Augustyna. 
17) S w. I Ide f 0 n s, biskup z Toledo t 667 r., przy- 
pi'5uj
 mu (choc bezpodstawnie) 12 mow na uroczystosc N. 
Maryi Panny. Znac w nich ducha poboznosci i patrystycz- 
n
 erudycy
. Autentyczna jego praca "Libel' de illibata 
virginitate B. Virginis contra infideles"'., gdzie rowniez mo- 
wi 0 \V cieleniu i Bostwie Syna Bozego, godn
 jest pole- 
cenia dla gl
bokiego ducha poboznosci. .. 
18) S w. An z elm, prymas kantuaryjski t 1109, po- 
zostawil pisma iilozoficzno - teologiczne, listy i pobozne 
rozmyslania. N atomiast przypisywane rou homilie, upomnie- 
nia i komentarze, zarowno jak cz
sto cytowane pismo "De 
('xcelentia BV." i "Tract.. de concept. B. M. V.", nie wy- 
szly z pod jego piora. 
Z 0 k I' e sup 0 zap a try sty c z n ego lnajq dla ka- 
znodziejow osobne znaczenie: 1) B log. Al bel' t \V i e] k i, 


..
>>>
231 


dominikanin, biskup ratysbonski t 1280 r. X apisal po- 
mi
dzy innymi 5 tomow komentarzy na Pismo sw., "Ser- 
mones de tempore", "Orationes su.per Evangelia Domini- 
calia totius anni, "8ern10nes de Sanctis ct de Sacramento 
Eucharistiae". Forma tych kazan scholastyczna. N adto go- 
dne polecenia s
: "De adhaerendo Deo", "De virtutibus", 
"l\Iariale" . 
2) S w. Bon awe n t 
 r a franciszkanin, kardynal i 
biskup albanenski, t 1274. Pozostawil liczne Sermones (nie 
wszystkie jednak s
 autentyczne), komentarze na Ksi
gi 
swi
te i wiele pomniejszych, a pelnych namaszczenia dzie- 
lek w przedmiocie doskonalosci chrzescijanskiej. Gerson po- 
leca zwlaszcza jego Breviloquium (kompendyum dogmaty- 
ki) i ltinerarium mentis ad Deum (kompendyum mistyki). 
, 
3) Sw. Tomasz z Akwinu dominikanin, t 1274 r. 
Jego Sermones s
 to, z malym wyj
tkiem, suche i tresciwe 
szkice kazalne. Daleko wazniejsze znaczenie ma Doktor 
Anielski z powodu swych wybornych dziel, stanowiqcych 
niezbftdne zrodlo kaznodziejow. Tu nalez
: Summa contra gen- 
tes, Summa theologiae, Catena aurea, Expositio in S. Pau- 
Ium i niektore zbyt malo znane jego Opuscula, np. Expo- 
sitio in orationem Dominicam. "\V Postylli mn. ks. Wuyka 
mamy przeldad jego kazania na Boze Cialo. 
4) Daleko pozniejszy od poprzednich, s w. Tom a s z 
z V i II an 0 v a augustyanin, arcybiskup Walencyi, t 1556 r. 
prawdziwy nasladowca wymowy Ojcow Kosciola, pozosta- 
wil kazania de tempore z pi
knym ascetycznym komenta- 
rzem na trzy pierwsze rozdzialy Piesni Bad Piesniami i mo- 
wy na uroczystosci N. Panny i innych Swj
tych, takze jed- 
n
 mow
 na poswi
cenie Kosciola i jedn
 pogrzebow
. 
Glownym jego tematem jest milose Pana Boga, 0 ktorej 
mowi z wielkiem przej
ciem. l\:azania jego s
 proste, peI- 
ne namaszczenia i nadzwyczaj praktyczne. Nie ga;rdzi umiar- 
kowanemi ozdobami, niekiedy nawet wpada w przemijajq- 
cy zreszt q pr
dko patos. Wielu wszakze jego mowom brak 
wykonczenia tak, iz wlasciwie zaliczyc je trzeba do kate- 
goryi szkico w.
>>>
. 


232 


b) Greccy. 


1) S w. K I e ill ens papiez, t 100 r. Jest autorem li- 
stu do Koryntyan, godnego uwagi dla wielu poruszonych 
tam prawd wiary i obyczajow, p. in. posluszen
twa zwierz- 
chnikom koscielnym. Przypisuj
 Inu jeszcze dwa listy ad 
virgines. Drugi list do Koryntyan, honlilie i inne pisma, 
znane pod jego imieniem, S'l! nieauh
ntyczne. Oba listy do 
Koryntyan i do Panien tlumaczyl z greckiego ks. biskup 
Kasper Borowski (Pisma m
zow apost. Wilno 1848 r., 
Warsz. 1897 r.). 
2) Autor listu "ad Diognetem" (prawdop. jeden 
z uczniow apostolskich) w sposob apologet.yczny znakomi- 
cie wykazuje wyzszosc chrystyanizmu nad judaigmem i po- 
ganizmem, pi
knosc nauki i zycia chrzescijanskiego, ko- 
niecznosc Zbawiciela, wiary wen i zycia wierze odpowie- 
dniego. Przelozyl na polskie ks. biskup Borowski (ob. wy- 
zej). 
3) Li s t B a I' n a. b y, pochodz
cy wszakze prawdopo- 
dobniej z konca I wieku, a skierowany do chrzescijan 
z juqaizmu nawroconych. 
4) Her mas (pra wd. brat papieza Piusa I, zyj
cy w II 
wieku) napisal rzecz p. t. Pas tor, maj
c
 tak wielk
 po- 
wag
 dla wybornych nauk z dziedziny etyki chrzesci- 
janskiej, ze j
 czytywano w greckim Kosciele podczas na- 
bozen st w Ii t urgiczn ych. 
5) S w. I g n a c y, biskup antyocbenski t 107 r., pozo- 
stawil siedem krotkich listow (do Efezow, Magnesyanow, 
Trallanow, Rzymian, do 8W. Polikarpa, do Smyrnenczy kow 
i do FiladeJfow), odznaczaj
cych si
 duchem gorllcej wia- 
ry, milosci ku Chrystusowi Panu i ku wiernym i stano- 
wi
cych wazne swiadectwo dogmatyczne. Przelozyl je row- 
niez ks. Kasper Borowski. 
6) S w. Pol i k a I' p, biskup Smyrny t 167 1'., autor li- 
stu do Filippensow, wielce w starozytnosci cenionego. B
 
tu przepisy obyczajow chrzescijanskich, rady i upomnienia. 
Przelozyl ks. Kasper Borowski. 
7) S w. Jus t y n, filozof i m
czennik t 167 r. Z pism
>>>
. 


233 


jego w pohkim przeklarlzie posiadamy: (1,) Apologia czyli 
obrona pierwsza chrzescijan do A ntonina Piusa res. (w cza- 
sopismie Przyjaciel pra wdy cbrzesc. 1839 r.). b) Rozmowa 
z Tryfonem zydem, Hum. Wawrz. Krzyszkowskiego socy- 
nianina. Nieswiez 1561 r. 
8) K Ie men s a Ie k san dry j ski, nauczyciel szkoly 
katechetycznej, t prawd. 217 r. W czasopismie Pielgrzym 
(Warsz. 1844 t. III) mamy w przekl3dzie polskim jego roz- 
praw«t: J ak bogacz zbawionym bye moze. 
9) Sw. GrzegorzOudotworca, biskup Neocezarei 
w Poncie, t 268 r. Zostalo po nim kilka krotkicb pism 
(zwlaszcza nletaphrasis in Ecclesiasten) i oratio panegirica 
in Origenem, rodzaj pozegnalnej mowy akademickiej ku 
uczczeniu Orygenesa, kton'go byl uczniem w Oezarei Pa- 
lestynskiej. 
10) S w. 
l e to d y us z, biskup Tyru w Fenicyi, um
- 
('zony ok. 312 r.. pozostawil dwa dyalogi, jeden 0 Dzie- 
wictwie (jest to apologb cbrzescijanskiej mora]nosci w rrze- 
ciwien
twie do poganizmu) i De resurrectione (carnis) prze- 
ciwko Orygenesowi. Inne dwa znane pod jego imieniem 
pisma (De Simeone et Anna quo die Domino in tomplo 
occurrerunt; In ramos palmarum) s
 w
tpliwej autentycz- 
nosci. 
11) S w. A tan a z y, patryarcba aleksandryjski, Nau- 
czyciel I{osciola i wielka w st.arozytnosci postae, t 373 r. 
Sw. Grzegorz z Nazyanzu nazywa go (orat. 21 et 23) slu- 

znie puzonom prawdy, podnioslym glosem, filarem wiary, 
swiaUem Ohrystusowem. J est on autorem wielu znakomi- 
tych pism polemicznych i apologetycznych. Ze wzgl
du na 
krasomowczy charakter wymienimy tu nast
puj
ce jego 
dziela: n. 2 contra gentes (pierwsza pod tyt. oratio contra 
gentes-wyborna; druga, oratio de Incarnatione); orationes 
4: contra Arianos; libri contra Apollinarium (de incarnatio- 
ne); apologia de fuga; apologia ad Oonstantium; epistola 
de sententia Dionysii; epistola ad Dracontium; epistola ad 
monachos; epistola ad Epictetum; epistolae 4: 3d Serapio- 
nem (0 Bostwie Syna Bozego i Ducha sw.); pi
kny zywot 
sw. Antoniego. 
12) S w. M a k a r y \V i elk i (M. Aegyptiacus) t ok. r. 
3
0. Zostawil 50 bonlilij albo raczej parenez 0 doskonalo-
>>>
. 


234 


sci, dla zakonnikow. Metapbrapstes, pisarz grecki, skompi- 
Iowal z nich 7 dzielek ascetycznych, tchn
cych wprawdzie 
duchem poboznosci i ob£tych w porownania, lecz zawiera- 
j
cych slany semipelagianizmu. 
1 R) S w. As t e r y u s z, arcybrskup amazyjski, w Pon- 
cie, t ok. 100 r. autor cennych homilij; najbardziej godne 
uwagi Sq: '0 Danielu i Zuzannie; 0 Piotrze i Pa-wle (pry- 
mat Piotra); przeci wko chciwosci; na tekst: Si licet bomini 
dimittere uxorem... :Nlat. 19, 3; panegiryki 0 sw. Szczepa- 
nie i 0 sw. Fokasie. N adto jego piora s
: adhortatio ad 
poenitentiam; homilia in prin'cipium ieiuniorum, zamie- 
szczone porn. pismami sw. Grzegorza z Nyssy. 
14) S w. E pi fan ius z, arcyb. Salaminy na Cyprze, t 
-:l03 r., autor cennych pisn1 polemicznych: Ancoratus (wy- 
klad nauki wiary), Panarium (przeciwko 80 berezyom) i 
niektorycb innych. 
, 
15) S w. 0 y r y I, patryarcha aleksandryjski t 444 r., 
obronca godnosci macierzynstwa Bozego Maryi przeciwk0 
Nestoryuszowi, autor wielu pism i homiIij; z tych o
tatnich 
jednak niewiele sift dochowalo, mianowicie: 29 homiliae 
pasch ales, albo raczej epistolae paschales. Poniewaz w Ale- 
ksandryi najbardziej kwitn
la astronOInia, przeto we-Hug 
ucb wal soboru Nicejskiego z r. 325 patryarcha aleksandryj. 
ski obowi
zany byl pod koniec kazdego roku oznajmiac in- 
nym kosciolom czas swi
cenia najblizszej wielkanocy. Do- 
pelnial tej powinnosci sw. Oyryl w powyzej oznaczonycb 
pismach, przydaj
c uwagi na temat wielkiego postu i 
uroczystosci paschalnej. Mamy nadto jego homiliae sex 
Ephesi habitae (na soborze z r. 431; s
 w tem dwie homi- 
lie, stanowi
ce slawne encomium in S. M. Deipar&.m); ho- 
miliae 6 de Ohristi mysteriis (w
tpliwej zreszt
 autentycz- 
nosci); sormo de parabola vineae {pi
kny wyklad tej przy- 
powiesci}. Zreszt
 sw. Oyryl nietyle byl slawny z wymo- 
wy, ile raczej z dokladnosci i gruntownosci nauki i przed- 
niej znajomosci Pisma sw., kt6re znakomicie wyklada 
w swych dzielach dogmatycznych. Zostaly po nim komen- 
tarze na rozne ksi
gi Starego Testamentu, napisane prze- 
waznie w ducbu szkoly aleksandryjskiej i dogmatyczno- 
polemiczny wyklad Ewangelii sw. Jana. Glownym tematem 
jego pism polemicznych jest nauka 0 Wcieleniu Syna Bo-
>>>
235 


zego, 0 Trojcy Przen., 0 godnosci macierzynstwa Bozego 
Maryi (przeciwko Nestoryuszowi). Najwi
cej zasluguj
 na 
zaznaczenie: Epistolae, dogmaticae; scbolia de Incarnatione 
Unigeniti; dialogus, quod unus sit Christus; libri 10 contra 
J ulianum; thesaurus de SSe 'J.1rinitate. Rowniez. wybornym 
jest sw. Cyryl w wykladzie duchowego znaczenia ksi
g 
Star. Test. ,Vyj
tki z pism tego Ojca tlumaczyl na j
zyk 
polski ks. Teofil Rutka i wydal p. t. "Sw. Cyryl AI. z roz' 
nych swych ksiqg jak z grobu na swiat wyprowadzony", 
Lublin 1697. 
16) S W. Pro k Ius, bi
kup konstantynop. t 4-16 r. 
Znanych jest okolo 20 mow jego "In festis Domini et 
Sanctorum", pomi
dzy ostatniemi glosna "Laudatio in SS." 
"Dei Genitricem )1." , miana w obecnosci N estorYllsza. 
Styl zwi
zly, niekiedy zamaszysty. 
17) S w. Ni Ius, opat t ok. 450 r.; pozostawil wyborne 
listy i pisma ascetyczne, nadto opowiadania 0 zamordowa- 
niu mnichow na Synai, 0 wzi
ciu do niewoli syna, imie- 
niem Teodula, ktory potem odzyskany, wraz z ojcem po- 
wroci! do zycia klasztornego; cech
 tych opowiadan jest 
ton elegijno - oratorski. 
18) B log. T e 0 do r e t us, biskup Cyru w Syryi, t r. 
458, jeden z przedniejszych mowcow swego czasu. Z po- 
wodu herezyi nestoryanskiej uwiklal si
 w trudnosci z po- 
wodu swego wystflpienia przeciwko sw. Cyrylowi aleksan., 
potem si
 z nim pogodzil, a na soborze cbalcedonskim je- 
go prawowiernosc zos'tala uznana. Zostawil 10 mow 0 Opa- 
trznosci, mow
 0 milosci (jako epilog zywotow 30 pustel- 
nikow). Pisma egzegetyczne (na wi
ksz
 cz
sc St. 'festa- 
mentu i na listy sw. Pawla) SI1 ja
ne i zwi
zle, znac ze si
 
. 
wzorowal na sW. Chryzostolllie, lecz mniej w nim praktyc z - 
nej d
znosci, najpozyteczniejszym dla kaznodziei jest jego 
wyldad 150 Psalmow. 
19) B a z y 1 i, bisku p Seleucyi, t ok. 459 r. Mamy po 
nim 40 mow; wyklad rzeczy jasny, nader obrazowy, lecz 
przeladowany £gurami. 
20) Przypisywane s w. Ge r man 0 wi biskupowi kon- 
stantynop. (t 733) honlilie powszecbnie dzis krytycy przy- 
znaj
 Germanowi mlodszemu (akatolik, zyl w pierwszej 
polowie XIII wieku).
>>>
236 


, 
21) S w. J anD a mas ce n ski, minister sultana Da- 
maszku, pot€nl mnich i kaplan, glosny nauczyciel Koscio- 
la, t ok. 770 r. Wi
ksza cz
sc pism jego nalezy do rz
du 
filozoficzno . teologicznych i dla nich to uwazany jest za 
ojca filozo£i scholastycznej. Z moralnych zaznaczymy roz- 
prawy: 0 osmiu grzechach glownych (de octo spiritibus 
nequitiae), inne, 0 cnotach i wyst
pkach i list 0 swi
tym 
poscie. Slyn
1 rowniez z wymowy, 0 czem swiadCl
y da.ny 
mu przydomek chrysorrhoas t. j. zlotoplynny. Homilie mu 
przypisywane w
tpliwej 8
 autent.ycznosci, z wyj
tkiem 
nast
pnych: 0 przemiellieniu Pailskiem (przelozyl j
 ks. 
Holowinski w swej Homiletycp, U suchej £ldze i winnicy; 
na wielki pi
tek i 0 krzyzu swi
tym; na wielk:} sobot
; 
dwie na Zwiastowanie N. 11. Panny i trzy nader cenne 
mowy przeciwko obrazoburcom. Najslawniejsze wszak- 
ze: d wie homilie na N arodzenie i trzy na Zasni
cie 
(wniebowzi
cie) N. 11. Pan ny, nie przez wszystkich s
 uzna- 
ne za pochodz
ce z pod jego piora. W Post.ylli mn. \Vuy- 
ka mamy jego kazanie 0 przemienieniu chleba i wina 
w N. S., a w Zywotach Ojcow ks. Piskorskiego (Krakow 
1688) zywot sw. Barlaama pustelnika i sw. J ozafata krola 
lndyi. 
22) 1foze rowniez kaznodzieja odniesc pozytek z mow 
i rozpraw 8W. Sofroniusza bis. jerozolimskiego (t 638 1'.), 
SW. Tarazyusza bis_ konst. (t 804 1'.), SW. Anastazyusza Sy- 
naity (ok. 680 mnich i kaplan na gorze Synai, pracowity 
zbieracz dawniejszych Ojcow) i' Teodora Studyty (t 826 r.), 
autora wielu listow, a nacHo pism przeciwko obrazobur- 
com. 
W koncu godzi si
 uczynic wzmiank
 . 0 dzielach mi- 
stycznych ("De caelesti bierarchia", De bierarchia eccle- 
siastica", "De divinis nOlninibus", "De theologia mystica" 
i dziesi
c li
.tow do sw. Jana apost., do sw. Ignacego, sw. 
Polikarpa i t. d.), przypisywanych niegdys sw. Dyonizenlu 
Areopagicie, a pochodztlcych pra wdopodobnie z V wieku. 
Napisane s
 w stylu nicco wyszukanym. 'Viele w nich 
znajduje si
 rzeczy dobrych i pi
knycb, st
d cenione 8
 
przez ascetow, jakkolwiek kaznodzieja na nie, jako na nie- 
zawodn
 powag
, powolywac si
 nie moze.
>>>
.. 


237 


, ROZDZIAL VIII. 


o czytaniu pism Ojc6w Kosciola w celach ka- 
znodziejsklch. 


Ojcow Kosciola nalezy czytac w ten sam spos'ob, co Pismo sw. 
t. j. aseetyeznie, 11 wiQc przedewszystkiem dla wlasnego zbudo- 
wania. Ten jedynie istotn
 z nieh korzysc odniesie, kto 

 kar- 
mi duehow
 tresci
 ieh dziel, kto wchlania w siebie i nalezyeie 
przetrawia gl
bok
 pelnosc tego, co napisali. Smak, namaszeze- 
nie, przeobfite bogaetw0 prawdy Bozej udzieli si
 jego duszy, 
sereu i umyslowi, a mowa jego b
dzie jak obfite zrodlo, wytry- 
skuj
ee z owej nabytej wewn
trznej pelnosei. Nie nalezy zas 
s
dzic, ze przy takiem, jedynie ku wlasnemu zbudowaniu wy- 
mierzonemu studyum Ojeow Koseiola latwo b
d
 przeoezone 
najpi
kniejsze ust
py, ze przeto nie b
d
 osi
gni
te eele reto- 
ryezne. Przeeiwnie, rzeczy, ktore nas bardziej uderzyly, latwo 
si
 po ukonczonej lekturze przypomni, powtorzy, zapami
ta i 
nie pozostan
 one bez pozytku. 
Systematyeznosc i pewna metoda potrzebna jest przy ezy- 
taniu Ojeow sw. jeszeze bardziej, niz przy studyum Pisma sw., 
a to dla olbrzymich rozmiarow patrystyeznego materyalu. 'V 0- 
bec niemozebnosei przestudyowania wszystkiego, dosyc jest wy. 
brae, przynajmniej na czas jakis, jednego z Ojcow, mianowicie 
takiego, ktory bardziej przypada do naszego usposobienia i ma 
znaezenie pod wzgl
dem kaznodziejskim. Tak ezynili najznako- 
mitsi mowey koscielni. Bezsprzeeznie najlepsz
 jest wskazowk
, 
dana przez Leona XIII papieza, a juz dawniej wyrazona przez 
Akwa wi w
 1): "Prae eaeteris sanetis doetoribus familiarem sibi 
reddere S. Joannem Ohrysostomum, qui non solul11 res ipsas 
edoeet, verum etiam rationem easdem pertraetandi, amplificandi 
ac demum persuadendi". Innym Ojeem, z ktorym kazdy kazno- 
dzieja znac si
 dobrze powinien, jest sw. Bernard, a ze wzgl
- 


t) Dc form. ('one. indnstr. 9.
>>>
238 


du na gl
bok
 nttuk
 teologiczn
, sw. Tom3sz z Akwinu. Albo 
tez do kazdego osobnego przedmiotu kaznodziejskiego najlepiej 
jest wczytywac si
 w te pisma Ojcow, ktore ow przedmiot 
z umyslu traktuj
; np. do wykladu Ojcze nas: Tertulian, Cy- 
pryan, Grzegorz Nyssenski; do wykladu rzeczy ostatecznych: 
sw. Efrem; do kazan 0 N. :?\f. Pannie: sw. Cyryl aleks., Efrem i 
Bernard. 


. 


ROZDZIAL IX.. 


o uzytkowaniu pism Ojc6w Kosciola w celach 
kaznodziejskich. 


1. Nie wszystkie iniejsca w dzielach Ojcow Kosciola maj
 
jednakow
 wartosc. Zgoda Swi
t.ych nauczycie16w co do zna- 
czenia jakiego tekstu biblijnego, lub co do nauki wiary a.Jbo 
obyczajow, daje zupelny dowod, podczas gdy inne ich wyrazenia 
o tyle mniejsz
 m8j
 powag
, 0 ile s
 bardziej odosobnione,lub 
o He slabiej uz..,sadnione zostaly. Niekiedy podaj
 na
 pobozne 
mysli, nie oparte ani na dowodach, ani na nauce 0 tajemnicach 
i typach prorockich. W takich razach niema obowi
zku isc za 
ich zdaniem, poniewaz i oni wowczas nie id
 jeden za drugim. 
Osobliwie strzedz si
 nalezy jednostronnego pojmowania poje.. 
dynczych wyrazen moralnych i zbytniego kladzenia na nie na- 
cisku, jak to czyni np. Masillon w kazaniu 0 nialej liezbie wy- 
branycb. Co zas dotyczy tak cz
stego u Ojcow alegorycznego 
Uumaezenia Pisma sw., pami
tac trzeba, ze w naszych czasach, 
gdy Iud wierny daleko mniej jest obyty z Bibli
, kaznodzieja 
winien zaczynac od literalnego znaczenia, nie zapominaj
c je- 
dnak przenosnego wykladu Ojcow. Potrzeba slurhaczowi dac 
naprzod chleba na pokarm, zanim czas przyjdzie na wety, st
d 
przy wykladzie Ksi
g swi
tyeh nie lepszego nie pozostaje, jak 
nasladowac gruntownosc sw. Chryzos
oma. Z drugiej strony, 
obok gruntown03ci, przy wybo:,zo m:cjsc z dziel Ojcow, ka?:no- 


.#
>>>
239 


dzieja ma miee na wirloku smak dobry: nie wszystko, co Ojco- 
wie powiedzieli w swoim czasie, powiedzieliby w ten sam spo- 
sob w czasach naszych, a przynajmniej nie przed kazdym 
rodzajem tpgoczesnych slucbaczow. 
2. Cytaty powinny bye k 1'''0 t k ie, j as n e, n10 c n e, w ka- 
zaniach zwlaszcza moralnych niezbyt obfite, lecz za to tem Ie- 
piej wylozone i rozwini
te. Tak np. w Bourdaloue w kazaniu 
o 8W. 
lagdalenie przytacza nast
pn
 cytat
 ze swi
tego Chry- 
zostoma: 


Duszy pokutujqcej, ktora powraca do Boga, nie godzi 
si
 . bye niezdecydowan
 w nawroceniu, jak w rzeczach 
wiary nie godzi si
 w
tpie. 


Aby dac sluchaczowi poznae cal
 moc tego wyrazenia 
mowca w nast
puj
cy sposob rozwija mysl w niem zawart
: 
Kto w
tpi dobrowolnie, ten nie ma wiary, wedlug nau- 
ki Kosciola, a kto si
 ch wieje w nawroceniu, ten nie ma 
ani ducha, ani cnoty pokuty. Albowiem werllug nalezytego 
rozumienia rzeczy, pokuta jest urzeczywistnieniem poboz- 
nych pragnien i postanowien. N a wrocie si
, znaczy - nie 
rozs
dzae, lecz zdecydowae si
 skutecznie; nie same tylko 
zarniary przedsi
bra6, lecz w czyn je wprowadzie. Nawro- 
cie si
 znaczy jeszcze nietylko chciec postanowie, lecz jut 
nieodwolalnie przedsi
wzi
e i uczynic; st
d wynika, ze do- 
poki zamierzam, namyslam si
, jeszcze nie jestem nawro- ... 
cony. 


3. Inny rodzaj korzystania z pism Ojcow Kosciola zalezy 
na odpowiednienl spozytkowaniu tychze do porownan, kontra- 
stow, zastosowan praktycznych i t. rl. Tak np. Bourdaloue w ka- 
zaniu na uroczystose Trojcy Przen., biorqc powod ze slow sw. 
Pacyana, taki.. stawia kontrast pomi
dzy dawnymi, a tegocze- 
snymi chrzescijanami: 
Chrzescijanie, jakze pi
knem jest wyrazenie pewnego 
Swi
tego biskupa, ktory tak powiada 0 pierwszych m
- 
czennikach: "Nie umieli duzo 0 wierze rozprawiac, lecz 
umieli za wiar
 umierae." Inaczejby 0 nas nalezalo powie- 
dziee! Umiemy niekiedy wiele mowic 0 nauce wiary, lecz 
Die umiemy ani za ni
 umrzee, ani wedlug niej zycia pro-
>>>
2-10 


wadzic. Nigdy jeszcze nie bylo tyle wyrnownych ro
ptaw 1), 
tyle sporow w przedmiocie religii, tyle smialosci w orna- 
wianiu najwznioslejszych tajemnic, a jednak nigdy nie bylo 
tak malo wiary i religii. Dlaczego? Dla tego, ze nie bar- 
dziej nie gn
bi wiary i poboznosci, jak wlasnie owa proz- 
nose w chelpieniu si
 wielostronnq uczonosci
 religijn
, 
usiluj
c'} 0 wszystkiem rozprawiac. Dawni wyznawcy, 0 kto- 
rych mowi sw. Pacyan, poprzestawali na znajomo8ci dwoch 
rzeczy= wierzye i umrzee. My przeciwnie, wiemy wszystko, 
z wyj
tkiem tych dwoch rzeczy; my cherny w to tylko 
wierzye, co nam si
 podoba, coby nas nic nie kosztowalo, 
aby moc czynie to, w co wierzymy. Tamci umieli umierae 
za sw
 wiarEt, a my przy calym naszym rozumie jeszcze 
si
 nie nauczylismy zye wedlug wiary. N azywarny si
 
wprawdzie chrzescijanami, lecz zyjemy jak poganie i przez 
to pomieszanie poganizmu w zyciu i czynach z chrystya- 
nizmem w slowach i wierze, stanowirny jak
s potwornosc, 
jeszcze bardziej wstr
tn
 od samego poganizmu, bo I
cz
- 
c
 obrzydliwose ostatniego z profanacyq pierwszego. 
,I 


4. Inny jeszcze sposob uzytkowania miejsc z Ojcow swi
- 
tych zasadza si
 na korzystaniu z nich jako ze szkicow kazal- 
nych. Wiele napotykamy w patrystycznych dzielach zdan, kto. 
re mog
 miee zastosowanie albo jako mysli zasadnicze, albo tez 
mieszcz
 w sobie odpowiedni do kazania rozklad, np. Quid de 
.. divitiis? Nonne cum labore acquiruntur, cum timore possiden- 
tur, cum dolore amittuntur? S. Bern.;-Mirabilis Deus in Sanctis 
suis, in quibus nobis et praesidium constituit et exemplum. Sw. 
Leon. - Mozna tez uzyc calego okresu z Ojca Kosciola jako 
tresci oddzielnej cz
sci kazania. Tak np. gdy. wypadnie mowic 

 pobudkach do milosierdzia wzgl
dem ubogich, za doskonaly 
szkic posluzyc moze zdanie sw. Chryzostoma, wyrzeczone 0 Iu- 
rlziach nieuzytych:... "Tak wi
c wszystkie okolicznosci mog
 na 
nich kar
 sci
gnlle: latwose spelnienia prosby (ubogiego), szlo 
bowiem 0 chleb; wzruszaj
ca postae prosz
cego, byl bowiem ze- 
brakiem; pokrewienstwo natury, byl bowiem czlowiekiem; wiel- 


.. 


1) Aluzya do 6wcze
nych niesnasek religijnych we Francyi.
>>>
241 


kose obietnicy, krolestwo bowiem (Chrystus) obiecywal; straszli- 
wose kary, pieklem bowiem zagrozil; godnose odbieraj
cego 
, 
Bog bowiem przez ubogich otrzyrnuje; wielkose zaszczytu, bo 
tak si
 unizye raczyl; slusznose daru, bo ze swego wzi¥" 1). - 
Niekiedy wreszcie kaz.nodzieja caly rnateryal kazalny czerpie 
z jednego, lub wi
cej autorow patrystycznych; np. opieraj
c siQ 
na traktatach Tertuliana, Cypryana i Augustyna TJDe dominica 
oratione", mozna opracowae szereg kazan na dany tern at. Tak 
sarno do kazan 0 na wroceniu i pokucie doskonale pO.3luz
: sw. 
Cypryana: TJSerrno de lapsis, sw. Pacyana: TJParaenesis ad poe- 
nitentiam" i t. d. 
5. Ostatnim sposobem korzystania z Ojcow Kosciola jest 
nasladowanie niektorych wlasciwosci ich wymowy i wykladu 
, 
rzeczy. Sw. Augustyn tak mowi 0 nasladownictwie znakomi- 
tych wzorow: "Qui non solum sapienter, verum etiam eloquen- 
ter vult dicere, quoniarn profecto plus proderit, si utrum que po- 
tuerit, ad legendos, vel audiendos, vel ex e r c ita t ion e i m i- 
t and 0 s eloquentes cum multo libentius, quam magistris artis 
.Ihetoricae vacare praecipio" (De doctr. christ. 1. 4, c. 5). Sami 
Ojcowie swiQci niejednokrotnie nasladowali dawniejszych Ojcow, 
jak sw. Cypryan Tertuliana, sw. Chryzostom Efrema, Tertuliana, 
Hieronima; 8W. Ambrozy Orygenesa. Tak sarno czynili wielcy 
kaznodzieje dawniejsi i nowsi, Lp. sw. Tomasz z Villanova, kto- 
ry w swych kazaniach jest prawdziwym nasladowc
 wymowy pa- 
trystycznej. 


..... 


1) Hom. 79 in :Math. 
Wymowa Swi
ta. 


16
>>>
2-12 


ROZDZIAL X. 


Kaznodziejstwo ojczyste, jako wz6r wymowy 
koscielnej, a naprz6d 0 stanie u nas kaznodziej- 
stwa w dobie scholastycznej 1). 


(966-1500). 


Trzecim wzorem, na kt6rym ma 8i
 ksztalcic kazno- 
dzieja, s
 pomniki ojczystej mowy religijnej. Znakomici 
nasi mowcy koscielni nietylko uczf\ praktycznie korzystac 
z Pisn1a sw. i prac Ojcow Kosciola, lecz nadto w pozosta- 
wionych przez si
 lJomnikacb kazalnych podajf\ skarby ko. 
scielno-rodzinnej wymowy, a co wiftksza, wlasnym przy- 
kladem wskazuj
, jak nalezy przystosowywac nauczanie 
religijne do charakteru i wlasciwosci narodowych, aby modz 
trafic do umyslu i serca ziomkow i prowadzic ich do Chry- 
stusa. Same nawet usterki dawniejszych kaznodziejow po- 
zytecznie jest zbadac z tego mianowicie wzgl
du, izby one 
stanowily przestrogtt dla nas, ktorzy mamy po nich dzie- 
dziczyc urz
d a postolski i niesc w dalszym ci
gu pocho- 
dni
 slowa Bozego. W t.yro celu przebiegniemy pokr6tce 
history
 naszego kaznodziejstwa, a dla latwiejszego oryen- 
towania si
 w tem, co nam ubiegle pozostawily wipki, 
podzielimy jt\ na pi
c nast
puj
cych okresow: scholastycz- 
ny, zloty, panegiryczno - makaroniczny, nasladownictwa i 
odrodzenia si
 wynlowy koscielnej u nas. Pierwszy datuje 
si
 od przyj
cia przez Polak6w wiary chrzescija,ilskiej do 
wieku XVI; drugi do polowy XVII; trzeci do polowy 
XVIII stulecia; czwarty wkracza w pierwsze trzy dziesi
t- 


1; Holowinski, Homiletyka; Pelczar, Zarys dziej6w kaznodziejstwa; Szpa 
derski, 0 zasadach wymowy; Mecherzynski, Historya wymowy w Polsce; Jougan, 
Homilie Polskie; Jougan, Nauki katechizmowe w Polsc£'; rJadto artykuly w mie- 
8i
czniku "Homiletyka ".
>>>
243 


ki XIX; ostatni wreszcie trwa do naszych czasow. 0 kaz- 
dym z tych okresow i jego najwybitniejszych przedstawi- 
cielach powiemy kolejno w szeregu nast
puj
cych roz- 
dzialow. 


Pierwsi nasi biskupi i kaplani byli obcokrajowcami i albo 
wcale, albo niedostatecznie wladali j
zykiem polskim, st
d na- 
uczanie religijne z konie
znosci musialo si
 wowczas ograniczac 
do recytowania i prostego wykladu Modlitwy Panskiej, Skladu 
Apostolskiego i Dziesi
ciorga przykazan. 
Ze wzrostem oswiaty, gdy juz mozna bylo miec kaplanow 
wlasnej narodowosci tak swieckich, jak i zakonnych, podnioslo 
si
 i kaznodziejstwo, a zdolniejsi glosiciele slowa Bozego nie- 
poprzestaj
 na krotkim wykladzie pacierza i najglowniejszych 
zasadach wiary sw., lecz tlumacz
 ludowi perykopyewangelicz- 
ne i czyni
 z nich moraIne zastosowanie. Dla ludzi wyksztalco- 
nych, obyczajem powszechnie przyj
tym w zachodniej Europie, 
prawiono kazania po lacinie, na parafiach przemawiano j
zy- 
kiem pospolitym, po miastacb kazywano po niemiecku, ile ze 
wychodzcy germanscy, zwabieni przywilejami, nadawanymi im 
przez ksi
z
t, stanowi
 pierwsze zawi
zki stanu mieszczanskiego 
w Polsce. 
Zabytki pismienne kaznodziejstwa naszego z tego okresu 
pisane s
 metod
 scholastyczn
, jaka naowczas panowala na 
Zachodzie. Dodatni
 jej stron
 bylo, ze uczyla 
 kaznodziejow 
wykladac prawdy wiary i obyczajow, jasno, zwi
zle i dokladnie, 
a popierac je dowodami, wysnutymi z powagi Boskiej i ludz- 
kiej, nad to przestrzegac symetrycznego rozklad u i logicznego 
ukladania pojedynczych cz
sci. Natomiast mnostwem podzia- 
low i poddzialow, jako tez zbytni
 ilosci
 cytat z pisarzow tak 
koscielnych, jak i poganskich tamowala swobodniejszy polot wy- 
obrazni i gor
tsze porywy serca. St
d kazania scholastyczne s
 
niezle obmyslane, nalezycie rozwini
te, w tresc nie ubogie, lecz 
przytem suche. zbyt zimne, niezawsze do zycia zastosowane, oma- 
wiaj
ce kwestye oderwane, lub szkolne zagadnienia. Praktycznych 
zastosowan stosunkowo niewiele podaj
. W wieku XIV do wad 
poprzednich przybywa jeszcze ujemna strona kazania srednio- 
wiecznego, mianowicie zamilowanie w alegoryacb, bajeczkach i 
uykteryjkach, przytaczanych nieraz bez krytycznego s
du, nie 
licuj
cych z gOdDosci
 kazalnicy; wreszcie upodobanie w face-
>>>
244 


cyach, ktoremi si
 poslugiwano celem podtrzymania uwagi slu- 
chaczow. 
Wick XV pod wplywem studyow humanistycznych, obudzi- 
wszy i u nas lepszy smak literacki, przedsi
wziql walk
 i w dzie- 
dzinie wymowy koscielnej, usilujqc wyrugowac metodtt scholasty- 
czn
 z dotychczasowego stanowiska. Rzecznikiem nowego pr
- 
du byl Grzegorz z Sanoka, arcybiskup lwowski (1450-1477), 
glosny humanista i podobno znakomity mowca. W zywal on 
wspolczesne sobie duchowienstwo do zapoznawania si
 z ora to- 
rami i poetami starozytnosci, by w ten sposob nabylo sztuki 
pi
knego wyslowienia, a zarazem umiej
tnosci przekonywania i 
poruszania. Kategorycznie jednak pot
piaj
c scholastyk
, okazal 
si
 wzgl
dem niej zbyt jednostronnym, nie docenial bowiem jej 
dodatnich i godnych uznania przymiotow. Dopiero kaznodzieje 
uast
pnego okresu, polqczywszy umiej
tnie, co bylo dobrego 
u scholastykow i u hnmanistow, a pozbywszy si
 wad obu po- 
wyzszych kierunkow, stworzyli rzeczy wzorowe. 
Ze okres scholastyczny posiadal wielu znakomitych i apo- 
stolskim zapalem natcl1nionych kaznodziejow, w
tpliwosci nie pod- 
lega, a historya przekazala. nam ich imiona, choc nie wszyscy 
z nich wslawili si
 na polu pismienniczem. Tu godzi si
 wymie- 
nic sw. Wojciecha biskupa praskiego, potem apostola W
gier, 
Polski i poganskich prusakow (t 997); sw. Stanisla wa Szczepa- 
nowskiego, bi-skupa krakowskiego (t 1079), blog. \Vincentego 
Kadlubka (t 1223) Iwona Odrow
za (t 1229) takze krakow- 
skich pasterzow; sw. Jacka (t 1257) i brata jego blog. Czesla- 
wa Ct 1242) Odrow
zow, pierwszych Dominikanow polskich; sw. 
Jana Kantego (t 1473) profesora akademii Jagiellonskiej; blog. 
Szymona z Lipnicy (t 1482) i blog. Wladyslawa z Gielniowa 
(t 1505) Bernardynow; wiel. Stanislawa I{azimierczyka (t 1489) 
kanonika regul. later. 
Okres! 0 jakim mowa, przekazal nam nieco zabytkow bez- 
imiennych kaznodziejstwa c z y s t 0 - pol ski ego. Do wazniej- 
szych nalez
: TJ Kazania swi
tokrzyskie" (z polowy XIV wieku). 
Jest ich szesc. S
 to utwory krotkie, oryginalne, dosyc syste- 
matyczne, nastroju powaznego, napisane j
zykiem juz jako 
tako wyrobionym 1). We wst
pie znajduje si
 tern at, zalozenie i 
podzial; inwokacya pomini
ta. Rozprawa sucha, wedlug modly 


1) Bruckner, Prace filol. Akad. Umie]. III, 697 i na8t. 1889.
>>>
245 


" 
scbolastycznej. Epilog konczy kazanie. 2) TJKazania gnieznieiL- 
skie" (z pocz
tku XV w.). Jest ich dziesi
6 czysto polskich, 
a nadto 102 laciiLskich, 0 ktorych orzekla krytyka, ze byly 1'0- 
wniez miewane po polsku i sluzyly w owych czasach za pod- 
r
cznik dla kaznodziejow. St
d obok tekstu lacinskiego liczne 
glossy polskie. S
 tu i rzeczy oryginalne i przerobki 
kazan ob- 
cycb, niektore bardzo krotkie, inne przydluzsze, wi
cej w nich 
przykladow, dykteryjek i zastosowan praktycznycb, lubo nie za- 
wsze trafnie dobranych. Forma jest nieco zblizona do postylli. 
3) TJHomilia na uroczystose WW. Swi
tych" (z w. XV), znale- 
ziona w bibliotece kapitulnej w Pradze. Jest ona dosye dluga, 
a zawiera bomiletyczny wyklad perykopy ewangelicznej na po- 
mienione swi
to. Roznica pomi
dzy ni
, a poprzedniemi kazania- 
mi znaczna i post
p widoczny. Nie jest to juz suche streszcze- 
nie, lecz rzecz napi
ana dobitnie i jasno, styl gladki, spojenie 
mysli porz
dne. W ymowa zreszt
 spokojna, chlodna, jak w ogo- 
Ie w kazaniach owej epoki. 
Ii a c i iL ski c h 
 a b y t k 0 w kaznodziejstwa polski ego z te- 
go okresu docbowala siE2 bardzo znaczna liczba. Nosz
 one na- 
glowek: r.Sermones", lub "Postilla", jednak z tresci widae. ze 
autorowie ich nie rozrozniali wowczas schUe obu tych nazw,lecz 
cz

to je mieszali, zwlaszcza gdy chodzilo 0 uauki formy homi- 
letycznej. Jedne s
 dominicales, inne de tempore, lub de Sanc- 
tis. Do glosniejszych kaznodziejow lacinskich u nas w tym okre- 
sie nalezq: 
1) 
I a I' ci n Pol a k z Opawy, dominikanin i kapelan pa- 
pieza Klemensa IV, nast
pnie nominat arcybiskup gnieznieiLski 
(t 1279 r. w Bononii), slawny w wiekach srednich historyk i 
kanonista. Zostaly po nim ftSermones de tempore et de Sanctis 
super epistolas et evangelia... cum promptuario exemplorum. Ar- 
gentinae" 1). A. D. 1484. Jest tych kazan 321, lecz niektore s
 
tylko krotkinl wst
pem, bo inne cz
sci kaze brae z innych 
.kazan. Obejmuj
 one niedziele i swi
ta calego roku koscielnego 
i cz
stokroe na t
 sam
 niedziel
, lub uroczystose maj
 nauk 
kilka, a nadto osiem kazan na poswi
cenie kosciola, jedno na 
poswi
cenie oltarza, jedno w czasie wizyty kanonicznej i trzy 
z okazyi zebranego synodu. Uklad tych kazaiL jest scho
asty- 
czny, ekspozycya tresci wa i such a, praktycznosci i popularnosci 
. 


1) Strasburg. 


. 


.
>>>
246 


. 


, 
malo. W ogole kazania l\Iarcina Polaka podobniejsze s
 do szki- 
cow, ktoreby nalezalo rozwin
c i zastosowac. Nie brak atoli 
us
pow wymowniejszych; zwlaszcza w malowaniu nami
tnosci 
jest dobitny i obejmuj
cy wszystkie ich skutki. Znac zreszt
 
nadzwyczajne oczytanie si
 autora w Pismie SW. i nieposledni
 
znajomosc Ojcow Kosciola, a takze poganskich filozofow i poe- 
tow. Jest bardziej niz inni kaznodzieje, powazny i ucz
cy, nie- 
kiedy tylko przytoczy jaki dowcip; a juz to sarno, ze przykla- 
dy i anekdoty umiescil osobno w -tak naz. TJPromptuarium", do- 
wodzi jego roztropnosci w oddzielaniu rzeczy niekrytycznych 
od nieomylnej nauki wiary. 'V mowieniu wszakze uzywal tych 
przykladow stosownie do przyj
tego wtedy zwyczaju: cz
sto bo- 
wiem odsyla do nich w ci
gu kazania i kaze wzillc taki, lub in- 
ny numer, gdyz wszystkie s
 pod liczb
. 
2) S-t ani s I a w z e S k arb i ill i e I' z a, kanonik krakow- 
ski i rektor wznowionej przez J agien
 akademii (t 1431), autor 
komentarza na pi
c ksi
g Dekretalow. Zostawil wiele kazan i 
mow lacinskich, przechowanych w bibliotece uniwersytetu ja- 
giellonskiego. Znajduj
 si
 pomi
dzy niemi TJSermones 50 in 
Credo...", TJSermones de tempore et, de Sanctis...", TJSermones 
super Canticum Virginis 1Iariae...", TJSermones de B. Virgine 

Iaria...", "Sermo in exequiis dominae Hedvigis reginae Polo- 
niae" i t. d. Ta ostatnia mowa hyla bezw
tpienia wygloszon
 
po polsku, gdyz J agieUo, obecny na uroczystosci pogrzebowej, 
nie rozumial lacinskiego j
zyka. Odbiega ona od zwyklego sza- 
blonu kazan owczesnych, jest prost
 i rzewna, natomiast brak 
w niej gl
bszych pogl
dow i prawdziwie oratorskiej podnioslo- 
sci. W innych kazaniach znac wplyw Inetody sredniowiecznej, 
jednak i tam niekiedy sila uczucia i obrazowania radaby prze. 
lamac przepisy scholastyczne i wyplyn
c strumieniem rzetelnej 
wymowy. TJSermones de tempore et de Sanctis", jako tez "Ser- 
mones super Canticum M. V." bardzo zblizone s
 do formy ho- 
milijnej. (Obacz Przegl
d Katolicki z r. 1900, str. 456 i nast.). 
3) M i k 0 I a j z B Ion i a, profesor akade mii krakowskiej, 
pozniej kapelan Stanislawa Ciolka, biskupa poznaIiskiego i to- 
warzysz jego podrozy na sobol' do Bazylei, wreszcie pIe ban 
czerski, kanonik plocki i warsza wski, znany w swoim czasie ka- 
nonista i kaznodzieja 1).. Pozostawil p. in. cz
sto oglaszane dru- 


1) Data jego smierci niewiadoma.
>>>
247 


kiem: TJSermones super Evangelia Dominicalia et praecipua San- 
ctorum festa totius anni, ad populum instruendum exquisitis- 
simi, vulgo Viridarium nuncupati". Kazania te obejmuj
 dwa 
dzialy: de tempore 131 i cie Sanctis 51 (w tem 10 de praeci- 
puis Deiparae fpstivitatibus). Mozna go uwazae za typowego 
przedsta wiciela metody kaznodziejskiej scholastycznego okresu. 
Chociaz we wst
pie pierwszegl) kazania przyrzekal, ze (bacz
e 
na potrzeby ludu wiernego) pomijae b
dzie subtelnosci i zaga- 
dnienia bardziej ciekawe, niz pozyteezne, a natomiast uwzgl
dni 
wyklad prosty i latwiejszy, jednak nie dotrzymal slow8; to al- 
bowiem, co nam przekazal, jest na pisane w guscie wieku, me- 
tod
 seisle szkoln
, z calkowitym aparatem owczesnej erudycyi 
i terminologii. Kazania jego i homilie (bo niektore sermones, 
zwlaszcza de tempore maj
 uklad homilijny) s
 to raezej uczo- 
ne rozprawy, naszpikowane cytatami z ehrzeseijanskich i pogan- 
skich autorow, peIne zbytecznych nieraz dowodzen i proznych 
zagadnien. Przykladow ma mniej, niz inni wspolczesni IIlU ka- 
znodzieje, smiesznych wszakze anegdot, niestosownych koncep- 
tow i powiastek ustrzedz si
 nie umiat Nie szukae u niego wla- 
sciwej wymowy; a porz
dny i swobodny wyklad, zastosowania 
i upomnienia praktyczne, ktoreby si
 ounosily do owczesnych 
stosunk6w koscielnych i spolecznych w Polsce, s
 rzecz
 nieo- 
mal wyj
tkow
. Zato forma kazalna lepiej u niego, niz u po- 
przednik6w, obmyslana i pod tym wzgl
dem widzimy znacz- 
ny post
p w kazaniach XV wieku w ogole. W sh
py ma do- 
sye dlugie, zawieraj
 one ogolny pogl
d na obrany prze- 
dmiot kazalny. poczem idzie modlitwa niekiedy nader pi
- 
kna i zakonczona wezwaniem do odmowienia Ave 
Iaria. 
N ast
puje zalozenie i podzial dose szczegolowy i zazwyczaj bar- 
dzo logiczny. Rozprawa podzielona jest na trzy cz
sei, ktore 
znowu maj
 swoje drobniejsze podzialy. Ustawiczne jednak cy- 
taty, wypelniaj
ce cal
 trese kazania tak, iz wlasnych mysli 
autora prawie ze si
 nie spotyka, czyni
 niepodobnem ich po- 
wi
zanie, a tern samem zaciemniaj4c je i utrudniaj
c ich zrozu. 
mienie, sprawuj
 pozor wielkiego nieladu. Szkoda, ze wadliwosc 
owczesnej metody kaznodziejskiej zagluszyla i zmarnowala ta
 
lent oratorski pra wdzi wie uezonego i wymownego m
za.
>>>
248 


ROZDZIA
 XI. 


Zloty okres ojczystej wymowy koscielnej. 


(1500 - 1650). 


1. Pogl
d og6lny. 


1. Okres, 0 jakim obeenie mamy mowic, slusznie nazywa 
si
 zlotym w historyi kaznodziejstwa naszego; doszlo ono bo- 
wiem wowczas do najwyzszego swego rozkwitu i stan
lo tak 
wysoko, jak nigdy ani przedtem ani potern. Na taki rozwoj wy- 
mowy koseielnej zlozyly si
 nast
puj
ee przyczyny: 
1. Pomnozenie krynie oswiaty pubIieznej, st
d latwosc 
ksztaleenia si
 nawet dla ubozszej a zdolnej i eheiwej nauki 
mlodziezy, zwlaszeza tej, ktora zamierzala poswi
eic si
 stanowi 
duehownemu. Proez dawniejszyeh szk61 parafialnyeh i klasztor- 
nyeh, proez akademii krakowskiej i jej kolonij, odpowiadaj
eyeh 
dzisiejszym szkolom srednim, przybywaj
 w XVI wieku kolegia 
jezuiekie po wi
kszyeh miastaeh rzeczypospolitej, przybywa 
akademia wilenska od r. 1578 i zamojska' od r. 1595. Nie byly 
one prawdzie bez zarzutu pod wzgl
dem naukowym, leez tez, 
kto mial srodki po temu i eh
c do studyow 'Yy
szyeh, Die po- 
przestawal na tern, ezego mogl si
 w kraju nauezyc, ale eh
t- 
nie udawal si
 za granic
, aby w tamtejszyeh uezelniach obfi- 
eiej zaczerpnqc ze zrodel wiedzy. 
2. Drug
 przyezyn
 jest odrodzenie si
 klasyeyzmu. Zami- 
lowanie do literatury klasyeznej powstaje we Wloszeeh w kon- 
eu wieku XIV, w nast
pnym przeehodzi do innyeh krajow Eu- 
ropy, na samym sehylku tego stuleeia budzi si
 i u nas zapal 
do studyow humanistyeznyeh, nadobre zas rozkwita w wieku 
XVI. Znajomosc pisarzow starozytnyeh jak wsz
dzie, tak i wsrod 
naszych uczonych wyksztaleila dobry smak literaeki, starannosc 
o poprawn
 form
 j
zykow
, 0 pittkne wyslowienie. i wykonezo-
>>>
249 


n
 budow
 zdan i okresow. Gdy do tego przydamy wyrabiaj
- 
c
 si
 stopniowo w wieku XV i do coraz wi
kszej doskonalosci 
docbodz
c
 form
 logiczn
 kazan, wowczas latwo zrozumiemy, 
dlaczego w XVI stuleciu nieomal nagle wyst
pily prawdziwie 
znakomite wzory kaznodziejstwa. 
3. Trzecim czynnikiem, sprzyjaj
cym rozwojowi wymowy 
W ogole, a reJigijnej w szczegolnosci, byly owczesne warunki 
panstwowe i spoleczne; 
aden bowiem zjazd publiczny, swiecki 
czy koscielny, zadna uroczystose, rodzinna czy narodowa, nie 
mogly 0 bye si
 bez przemowien, w ktorych widziano doskonalq, 
sposobnose do wypowiadania wlasnych mysli, przekonan i zapa- 
trywan i wazny srodek jednania innych dla swych zamiarow. 
Sama zreszt
 sklonnose naszych przodkow do D10wienia i cha- 
rakter ich otw:uty i z latwosci
 si
 wywD
trzaj
cy, czynil im 
wymow
 jakby potrzeb
 natury, posiadaj
c
 niezmierny powab 
i zniewalal do ewiczenja si
 w sztuce krasomowczej. 
4. Inn
 wreszcie przyczyn
, ktora znakomicie wplyn
la na 
rozkwit kaznodziejstwa u nas, byl wciskaj
cy si
 do kraju pro- 
testantyzm. Gorliwsi biskupi owczesni zrozumieli niebezpie- 
czenstwo st
d dla wiary katolickiej id
ce i w swych listach pa- 
sterskich, jako tez i na licznych synodach XVI i XVII stulecia 
zajmowali si
 zywo spraw
 gloszenia slowa Bozego i wydawali 
potrzebne dla kaznodziejow przepisy, aby przez tak poz
dan
 
reform
 w sposobie nauczania prawd religijnych polozye skute- 
czn
 tam
 szerzonym bl
dom inowierczym. Procz tego liczne 
heretyckie przeklady Biblii zniewolily katolikow do postarania 
si
 0 wierny, a doskonaly pod wzgl
dem j
zyka katolicki prze- 
klad Pisma sw. Takie ustalenie polskiego tekstu niezmiernie 
przyczynilo si
 do ozywienia kazalnicy, wprowadzaj
c bowiem 
slucbaezow w lepsze poznanie tresci Ksi
g swi
tycb, sklanialo 
zarazem kaznodziejow do podawania swemu audytoryum jasne- 
go a gruntownego tychze wykladu. Poniewaz zas heretycy 
w wypowi
daniu swych zasad dbali 0 poprawn
 form
 j
zyko- 
w
 i celem zjednania sluchaczow uzywali wszelkich przepisow 
retoryki, przeto i katoliccy szermierze, pragn
c skutecznie prze- 
ciwko nim oddzialywae, musieli takze zmienie dotychczasowy 
sposob prawienia kazan i nietylko odpowiednimi a mocnymi do- 
wodami bronie zaczepianych prawd wiary, zwalczae bl
dy prze- 
ciwne i stawiane przez akatolikow zarzuty, lecz nadto po mi- 
. 
strzowsku poruszae sercami i naginac wole ludzkie pod jarzmo
>>>
250 


pra wa Bozego i koscielnego. Tego w samej rzeczy dokonali ka- 
znodzieje nasi zlotego okresu wymowy koscielnej. 
II. Co dotyczy 0 g 0 I Ii Y c h c e c h kaznodziejstwa tej epo- 
ki, przerlewszystkiem, gdy mowa 0 ich t res ci, uderza nas - 
wielkie mnostwo kazan dogmatyczno - polemicznych. Wpraw- 
dzie pierwsz
 zasad
 bylo nauczyc prawdy, wiara bowiem nie 
dysputami si
 nabywa, lecz lask
 Boz
 i. dobr
 wol
; wszakze 
sama potrzeba skuteczniejszego przeciwdzialania nowinkom he- 
retyckim zniewolila kaznodziejow, by si
 przystosowywali do na- 
gl
cej potrzeby czasu i odpierali bl
dy przez nalezyte wykazy- 
wanie ich bezzasadnosci. Nie brak atoli i w tym okresie kazan 
moralnych, katechizmowych, przygodnych, a zwlaszcza pogrze- 
bowych. Co do for my, spotykamy obecnie daleko wi
ksz
, 
niz W okresie poprzednim. rozmaitosc. Homilia przewaza nad 
wlasciwem kazaniem i dochodzi do swego najwyzszego rozkwi- 
tu. Przyczyn
 tego bylo pilne rozczytywanie si
 w dzielach OJ- 
cow Kosciola, ktorzy wlasnie z zamilowaniem uprawiali niw
 
homiletyczn
. 
Inn
 wybitD
 cech
, podzi wian
 takze i u niektorych ka- 
znodziej6w okresu poprzedniego jest niezwykla bieglosc w Pi- 
smie sw. i gruntowna znajomosc Ojcow Kosciola, st
d nietylko 
przytaczanie z ich dziel pewnych wi
kszych lub mniejszych 
ust
pow, lecz i podawanie przekladow calkowitych homilij. Go- 
ruj
 jednakze kaznodzieje wieku XVI nad swymi poprzednika- 
mi szlachetn
 prostot
, zblizon
 do prostoty Ojcow i dawnych 
pisarzow koscielnych, a przytem apostolsk
 powag
, gl
bok
 
wiar
, gorIiwosci
 0 zbawienie bliznich i duchem obywatelskim 
Kaznodzieje nasi, od XVI wieku pocz
wszy, prawi
 i pi- 
sz
 po polsku, nierownie rzadziej kresl
 swe u
wory po lacinie, 
a wyj
tkowo tylko w tym przemawiaj
 j
zyku. Sty I ich wyro- 
_ biony na wzorach klasycznycb, udoskonalony tak pod wzgl
- 
dem gramatycznym jak i retorycznym, wygladzony, plynny, 
j
drny i zdobny, i dzis jeszcze sluzy za wzor doskona!ej pol- 
szczyzny. 


2. WybitnieJsi m6wcy tego okresu. 
Ks. Stanislaw Karnkowski. 
Urodzil si
 w Karnkowie na Mazowszu r. 1515 albo 1520. 
Dzi
ki pomocy stryja swego J ana, biskupa wloclawskiego, ksztal-
>>>
251 


cil si
 w akademii krakowskiej, pozniej w Perugii i Rzymie, 
gdzie otrzymal swi
cenia kaplanskie. Powrociwszy do kraju, 
szedl cbraz wyzej po szczeblach godnosci panstwowych i ko- 
scielnych; w r. 1567 zostal biskupem wloclawskim. Upami
tnil si
 
w jej dyecezyi odhyciem synodu (1568), zalozeniem seminaryum 
duchownego (1569) i wprowadzeniem w zycie uchwal soboru 
Trydenckiego. Przeniesiony na prymasowsk
 stoIic
, nie ustal 
w godiwej pracy nad zwalczaniem bl
dow inowierczych i pod- 
niesieniem karnosci koscielnej. Odbyl synod dyecezyalny (1582) 
i prowincyonalny (1589). Koronowal Stefana Batorego i Zy- 
gmunta III, nadto dwakroc podczas bezkrolewia sprawowal na- 
czelne rz
dy rzeczypospolitej. B
d
c wzorem biskupow, jako m
z 
stanu dal si
 przeciez niekiedy powodowac falszywej ambicyi 
na szkod
 kraju. Vmar! w Lowiczu 1603 r., pochowany w Ka- 
'liszu. 
N ajuczenszy to po Hozyuszu biskup polski XVI wieku, 
dobry mowca, swietny polemista, gruntowny opowiadacz slowa 
Bozego. Wyklad jego odznacza si
 jasnosci
 i dowodnosci
, nic 
nie mowi powierzchownie i bez uzasadnienia; wszystko u niego 
oparte na powadze Kosciola, historyi, rozumowania} a przytem 
erudycya nie zaciera prostot,y, tak koniecznej, by trafic do po- 
j
cia sluchaczow 0 miernem wyksztalceniu. Styl jego rowny, 
tresciwy, powazny, pozbawiony wprawdzie wdzi
ku poetycznego, 
lecz pelen godnosci, st
d choe bl
dow nie oszcz
dza, przeciez 
osob nie obraza. Polszczyzna czysta i dobitna, tok mowy swoj- 
ski i tylko w mowie politycznej, mianej na sejmie warszawskim 
(1593), napotykamy makaronizmy. 
Z prac kaznodziejskich Karnkowskiego mamy nast
puj
ce: 
1) "Kazanie 0 dwojakim Kosciele chrzescijanskim, po- 
wszechnym i materyalnym", Krakow 1596 1). Wypowiedzial je 
przy konsekracyi fundowanej przez si
 swi
tyni 00. Jezuitow 
w Kaliszll i, rozszerzywszy, podal do druku. We wst
pie zazna- 
cza, z jakiem nabozenstwem obchodzono w Starym Zakonie 
uroczystosc poswi
cenie kosciola i daje powody, dla ktor'ych 
w N owym jeszcze gorliwiej to samo czyni6 nalezy. Pierwsza 
cz
sc 0 Kosciele powszechnym, jest wykladem Psalmu 86: F u n- 
dam e n t y j ego nag 0 r a c h s w i 
 t Y c h. .. Co jest miasto 


J) 'Vydal je W osobnej odbitce ks. Ant. Chmielo "ski, a oprocz tego z ka- 
zaniern 0 Mesyaszu wyszto w POZDOlliu 1847.
>>>
252 


ziemskie, a co Boze; szese przywilejow miasta Bozego, t. j. Ko... 
sciola powszechnego, ktorego rz
d porownywa z ukladem hie- 
rarchii niebieskiej. Druga czEtse 0 kosciolach materyalnych: dla- 
czego s
 budowane i poswi
cane. 0 obrz
dach poswi
cania, ich 
starozytnose, znaczenie i swi
tose. J aki grzech zniewazae ko- 
scioly; 0 napasciach heretykow na katolickie swi
tynie i 0 bez- 
czeszczeniu ich przez zlych katolikow. Zniewazycielom grozi ka- 
rami Boskiemi. 
2) "Mesyasz, albo kazania 0 upadku i naprawie rodzaju 
ludzkiego", Poznan 1597. Jest to pi
e kazan, albo raczej grun- 
townych, uezonych rozpraw teologicznych, podzielonych na roz- 
dzialy i przeznaczonych bardziej do szkoly, niz na kazalnic
. 
Zewn
trznej, krasomowczej ozdobnosci prawie nie posiadaj
, 
a dla zbytniego przeladowania dowodami s
 nieco przyci
tkie i 
nuz
ce. Brak w nich takze d
znosci praktyczno - moralnej. Trese 
ich nast
puj
ca: 1. Stan szcz
sliwy, upadek i wygnanie z raju 
pierwszych rodzicow, nast
pstwa grzechu pierworodnego na ca- 
ly rodzaj ludzki. II. Obietnica Mesyasza dana Adamowi i Ewie, 
a powtorzona patryarchom. Figury biblijne dotycz
ce Odkupi- 
ciela. III. Przedniejsze proroctwa 0 przyobiecanym Zbawicielu 
swiata. IV. Wypelnienie obietnic Boskich 0 Mesyaszu i zebra- 
nie spraw i nauki J ego ze czterech Ewangelistow. TE2 rozpra- 
w
 podzielil na szese kazan, albo cz
sci. V. Pozytki przyjscia 
Jego na - swiat. \V dwoch cz
sciach rozprawy wylicza 23 pozyt- 
ki. Zamyka j
 upomnieniem do dzi
kczynienia, milosci i nasla- 
dowania Zbawiciela. 
3) "Eucharystya albo 0 Przenajswi
tszem Sakramencie i 
Ofierze Oiala i Krwi Pan a Zbawiciela i Boga naszego, Krakow 
1602. \V 40 kazaniach przedstawia znaczenie, eel i pozytek N. 
Sakramentu i Mszy sw. Mial tu przedewszystkiem na wzgl
dzie 
inowiercow i odparcie ich bl
dnych 0 tym artykule wiary mnie- 
man. S
 nader gruntowne, logiczne, jasne i pouczaj
ce. Jednak- 
ze ton polemiczny w nich prze
 aza, wy kazuj
c w autorze ra- 
czej umiej
tnego apologet
 i teologa, niz wymownego i pory- 
waj
cego kaznodziej
. W kazdym razie kazania 0 Eucharystyi 
pod wielu wzgl
dami wyzej stoj
 od kazan 0 Mesyaszu 1). 


1) Oba te zbiory mialy wyjsc z pod pi6ra jezuity A. J unga, a Karnkow- 
ski imi
 Elwoje tylko na nich polozyl. - Kazania o9hwalebnej Eucharystyi wy- 
dal na nowo ks. Ant. Chmielowski, \\T arsz. 1885.
>>>
253 


Ks. Marcin Bialobrzeski. 


Ur. si
. w Bialobrzegach nad Wislq, 1522 r., wyzsze wy- 
ksztalcenie odebral w akademii krakowskiej i za granic
. Po 
wyswi
ceniu na kaplana wst
pil do zakonu Cystersow i wkrot- 
ce zostal opatem mogilskim. Pozniej otrzymal sufragani
 kra- 
kowsk
; wreszcie 1577 r. zamianowany biskupem kamienieckim, 
ohowi
zki pasterskie spelnial z wielk
 gorliwosci
. Dyecezy
 
zwiedzal corocznie, ch
tnie miewal kazania, . dysputowal z ino- 
wiercami, bronil na sejmach Kosciola i wiary. Obok tego nie za.. 
niedbywal piora, juz to celem odpierania propagandy protestanc- 
kiej w Polsce, juz wreszcie by dac do r
ki czytaj
cym grunto- 
wny wyklad wiary katolickiej, ktorymby si
 krzepili i umacniali. 
Umad 1586 r., pochowany w l\logile. 
M
z ten ze wszech miar powazny, Kosciolowi i krajowi 
dobrze zasluzony, jako pisarz celuje spokojem i rozwag
, do 
uniesien jest pra wie niesposobny. Stanowczose zasad, dojrzalose 
s
du umie l
czye z dobrociq serca i wyrozumialosci
 dla ludzi. 
To go chroni od przesady i porywczosci, od wyrazen dokuczli.. 
wych pod adresem inowiercow, czego niejednokrotnie dopatrzee 
si
 mozna w innych kaznodziejach XVI w., a co poniek
d duch 
i okolicznosci owczesne tlumacz
. Z drugiej strony nie zanied- 
buje karcie wyst
pkow i gorliwie upominae. Polszczyzna jego 
j
drna, czysta, archaizmow mniej niz 'W innych pisarzach; neo- 
logizmy wszakze, ktorych niewiele tworzyl, nie zawsze mu si
 
udawaly 1). Styl ma prosty, jednak dosye jednostajny w for- 
mach, choe niepozbawiony ozdob retorycznych, zywszych obra- 
zow i podnioslejszych wyrazen, tam zwlaszcza, gdzie je czerpie 
wprost z Pisma sw. i z wymowniejszych. pisarzow koscielnych. 
1) N ajwazniejszem dzielem Bialobrzeskiego jest "Postilla 
orthodoxa" to jest wyklad sw. Ewangelij niedzielnych i swiqt 
uroczystych na caly rok... Krakow 1581. Jest to homiletyczny 
a gruntowny, na Pismie SW. i Ojcach Kosciola oparty wyklad 
perykop niedzielnych- i swi
tecznych. Zaleca go jasnose przed- 
stawienia, sila rozumowania i prawdy, a nadto prostota i popu- 


1) Np. szemraki (oskadyciele), pr6inom6wcy, wyludka, zwodnik, ozornik 
(bluinierca).
>>>
254 



 


larnosc wyslowienia; przeznaczyl bowiem swe homilie dla szero- 
kiAgO kola sluchaczow wierz
cych poprostu, st
d rowniez brak 
w jego Postylli tak powszechnej u tamtoczesnych mowcow reli- 
giinych barwy polemicznej. Nie porywa on odrazu, nie zachwy- 
ca urokiem wymowy, lecz zniewala dowodnosci
, zmierzaj
c do 
utwierdzenia prawdy i poprawy obyczajow. Rzadkie w nim zbo- 
czenia do rzeczy swieckich i cytaty z pisarzow starozytnych, 
zwlaszcza poganskich. Zdania zas z autotow koscielnych tak 
umie wplatac w tok wykladu
 ze si
 doskonale zespalaj
 z ca- 
losci
, a czytaj
cy nie spostrzega nawet, gdzie przestal mowic 
autor, a gdzie si
 za niego odzywa ktorys z Ojcow Kosciola, 
tembardziej, ze odmiennie od innych homiletow, Bialobrzeski 
nie przytacza nigdzie w odsylaczach ani imienia Ojca Kosciola, 
ani dziela jego. 
Co do zewnEttrznego ukladu, autor nasladowal dawnych 
homiletow, wi
c homilie jego s
 przewaznie anal i t Y c z n e. N a 
czele kladzie perykop
, lecz wedle dawniejszego przekladu, wul- 
gata bowiem ks. Wuyka jeszcze podowczas nie byla znan
. Za 
wst
p sluzy mu zwyklejakasmysl ogolna, jakies porownanie, lub 
zdarzenie, najcz
sciej epizod ewangelijny zawart;,Y w perykopie, 
st
d wstEtPy jego s
 niekiedy za. dlugie. Podzialow zadnych nie 
zapowiada. \Vyklad, czyli rozpraw
 rozpoczyna bezposrednio od 
wst
pnych wierszow przytoczonego tekstu Ewangelii i szczego- 
lowo wiersz za wierszem rozbiera. Kazde zaokr
gIone zdanie 
perykopy stanowi przedmiot osobnego wykladu, st
d tez roz- 
miary perykopy stanowi
 zwykle 0 rozmiarach homilii. Przez 
to staj
 si
 homilie jego za obszerne, nazbyt rozwlekle, tembar- 
dziej, ze autor rozbieraj
c kazdy nieomal wyraz, usiluje napi- 
sac wszystko, cokolwiek 0 tern u Ojcow Kosciola wyczytal. 
Przewaznie jednak wi
ze wyklad myslami, zawart-emi w zacytowa- 
nym tekscie, a nie poszczegolnymi wyrazami. Niekiedy (np. na 
niedz. IV po Trzech Kr.) podaje naprzod wyklad doslowny te- 
kstu, a nast
pnie takze wyklad przenosny Ewangelii. Wylicza- 
nie szczegolow (np. na powyzej wzmiankowan
 niedziel
: 11 
przyczyn, dla ktorych Pan Bog dopuszcza frasunek na ludzi) 
oznacza na marginesach kolejnemi cyframi. Zastosowania s
 za- 
zwyczaj praktyczne i odnosz
 si
 do tamtoczesnych obyczajow 
i okolicznosci tak, iz dzis nie dadz
 si
 w zupelnosci wyzyskac. 
Na koncu homolii (pod naglowkiem: Summa Ewangelii ta jest) 
zwyczajem mowcow owczesnych streszcza krotko glowne szcze-
>>>
255 


goly podanej nauki, wylicza WaZnleJSZe wnioski, wyplywaj
ce 
z podanego przez si
 wykladu} a zamyka rzecz wezwaniem, za- 
ch
b1, lub krociutk
 modlitw
. 
Na osobn
 wzmiankE2 w tej Postylli zasluguje horn. na 
niedziel
 VIII po sw. Trojcy (ewang. 0 falszywych prorokach) 
p. t. "Kazanie 0 odzieniu herety k6w i 0 pozytkach nauk ich u. 
Jest to przeklad lacinskiego polemicznego kazania ks. Stallisla- 
wa Sokolowskiego p. t. "Concio de vestitu et fructu haereseon". 
Nie czuj
c zylki do polemiki z owczesnymi nowatorami, wo]al 
przeciw nim zapozyczyc si
 u glosnego} spolczesnego sobie ka- 
znodziei. 
Postyll
 Bialobrzeskiego skrocil i uzupelnil ks. Inocenty 
Krzyszkowski z zakonu 00. Trynitarzow, zmieniwszy rowniez pi- 
sowni
 i wyrazenia przestarzale, a dzis juz nieuzywane. N a]ezy 
jednak wyznac 1), ze owe konieczne przeksztalcenia nie uszkodzily 
zabarwienia owczesnego j
zyka i stylu tamtej epoki, a pracft 
znakomitego homilety uczynily przydatn
 dla kaznodziejow dzi- 
siejszych. W takiej nowej szacie Postylla rzeczona wyszla 
w Wilnie 1838 r. p. t. "Wyklad sw. Ewangelij niedzielnych i 
swi
t uroczystych..." i tamze po raz drugi 1
54 r. p. t. "Homiljo 
X. Marcina Bialobrzeskiego" czyli \Vyklad i t. d. 
2) W czesniejsz
 od Postylli prac
 Bialobrzeskiego jest" Ka- 
techizm, albo wizerunek wiary chrzescijanskiej wedle nauki P. 
Jezusa Chrystusa", "Apostolow jego i Kosciola jego Swi
tegoJ 
przeciwko wszystkim obl
dliwosciom tych czasow bardzo po- 
zyteczny". Krakow 1567. Pobudk
 do napisania tego katechizmu 
byla autorowi w pierwszym rz
dzie nauka Trzejbozanow (Try- . 
teistow), obok innych herezyi naowczas w Polsce rozsiewana. 
Na samym wst
pie podaje wiar
 0 P. Bogu w Trojcy jedynym 
starych N auczycieli Kosciola, nast
pnie kladzie wyznanie wiary 
katolickie, a obok niego wyznania inowiercow. W samym Kate- 
chizmie wyklada porz
dkiem cal
 nauk
 katolickq, wi
c wszy- 
stkie artykuly Skladu Ap., potem Uumaczy przykazania Boskie, 
Modlitw
 Pansk
 i Swi
tosci (czyli Sakramenty) Nowego Zako- 
nu. W wykladzie opiera si
 na wyrokach Pisma sw., na powa- 
dze Ojcow sw. i orzeczeniach K:osciola; dowodow przytacza obfi- 
CIe, kazdy szczegol wyczerpuje do gruntu, a przy nadarzajqcej 


1) 'Vbrew zdaniu Mecherzynskiego (Rist. wymowy w Polsce t. II, str. 82) 
i ks. Szpaderskiego.
>>>
256 


si
 wci
z sposobnosci zbija bl
dne mniemania inowiercow, st
d 
Wi z e run e k ma przewazrne cech
 polemiczn
. Forma d y a- 
log i c z n a, uzyta przez autora, przydaje jego rozumowaniom 
zycia i zainteresowania, nie kr
puj
c go bynajmniej w uzyciu 
wszelkich figur retorycznych i w dawaniu wedle potrzeby uwag 
i upomnien. Niektore z jego katechizmowych odpowiedzi s
 jak- 
by krotkiemi na szczegolowe tematy kazaniami, a przynajmniej 
sluzyc mog
 kaznodziejom za wy borne do do j
drnych nauk 
katechizmowych. Bogate w tresc i gruntowne, a przytem popu. 
larne, jasne i przyst
pne rozumowania s
 nie mniej wzorem 
zwi
zlej i przekonywuj
cej wymowy kaznodziejskiej. 
3) Jako panegirysta Bialobrzeski nie rozwin
l szczegolniej- 
szego talentu, albowiem wymowa wyzsza nie" byla wlasciwem 
jego powolaniem. Pozostal po nim jeden tylko w tym rodzaju 
zabytek, mianowicie K a z ani e miane na pogrzebie Zygmunta 
Augusta 1574, a umieszczone na koncu Postylli (w wyd. z roku 
1581). Sam mowca powiada w niem na wst
pie, ze wi
cej w kla- 
sztorze, nizeli przy d worze mieszkajllc, ani nauki= ani wymowy 
takiej w sobie nie czuje, aby pochwale t.ak wielkiego krola mogl 
sprostac, ze jest nie tak orator krasomowczy, jak raczej przepo- 
wiadacz prawdy. Kazanie to sklada si
 z dwoch cz
sci: pierwsza 
jest wlasciwie homili
, osnut
 na perykopie ze Mszy za zmadych 
(Ew. sw. Jana r. XI) z odniesieniem do osoby zmadego krola; 
druga jest zwykl
 mow
 pogrzebow
 i zawiera opis zycia i spraw 
Zygmunta. Rzecz przedstawiona raczej po kronikarsku, niz po 
oratorsku, a odznacza si
 wielk
 prawdomownosci
; oddaj
c bo- 
wiern sprawiedliwosc cnotom i zaslugom zmadego krola, a
tor 
nie przebacza mu wad i ulomnosci, a zwlaszcza ruzwodu z trze- 
ci
 zon
 K atarzyn
 Rakuszankfl. 


Ks. Jak6b Wuyek. 


Ujrzal swiat w Wflgrowcu, w Wielkopolsce, ok. r. 1540. 
Ukonczywszy akademi
 krakowsk
, dla uzupelnienia nauk filo- 
zoficznych i teologicznych, wyruszyl do Wiednia, nast
pnie do 
Rzymu. Z wielk
 rowniez pilnosci
 studyowal j
zyki klasyczne 
i wschodnie. W roku 1565 .wst
pil w Rzymie do Tow. Jezuso- 
wego, a 1571 powrocil do kraju. Tu dzialal jako nauczyciel, 
kaznodzieja i pisarz polemiczny. Stefan Batory powierzyl mu
>>>
257 


wychowanie synowca swego Zjgmunta, z tego powodu Wujek 
przez czas jakis bawil w Koloswarze, w Siedmiogrodzie, gdzie 
takze piastowal urz
d rektora kolegium jezuickiego. Wywi
zawszy 
si
 z danego sobie polecenia, 1588 r. osiadl w stolicy jagiellonskiej 
jako przelozony domu professow; byl tez przez cztery lata wi- 
ceprowincyalem. Stargawszy zdrowie i sily La ustawicznej pracy 
apostolskiej, umarl w Krakowie 1597 r. 
1I
z to wielce swi
tobliwy, pelen gl
bokiej nauki kosciel- 
nej, niestrudzony w dzialaniu, gdy chodzilo 0 obron
 wiary ka- 
tolickiej i zwa.Iczanie szerz
cego si
 roznowierst wa. W tej walce 
uzywal wszelakiej godziwej broni z wielkim pozytkiem i pomysl- 
nosci
. Gdy akatolicy zacz
li pierwsi w j
zyku narodowym wy- 
dawac homilje i kazania, W ujek postaral si
 0 katolickie postyl- 
Ie polskie. Gdy oni zaczepiali pismem i slowem dogmaty wiary, 
W ujek pismem i slowem od pieral ich zaczepki, staczal uczone 
spory z najzaci
tszymi przeciwnikami, Socynem, Stankarem i 
Niemojewskim. Gdy roznowiercy dawali przeklady Biblii, nagi- 
naj
c je do swych zasad, W ujek dal mistrzowskie tlumaczenie 
Pisma sw., najlepsze ze wszystkich. Gorliwosc w obronie Koscio- 
la wskazywala mu kazdym razem pole walki i najodpowieuniej- 
szy rodzaj pracy. 
Pisma jego nalez
 do trzech zakresow: kaznodziejstwa, po- 
lemiki religijnej i przekladu Pisma sw. Pomijaj
c dwie ostatnie 
kategorye, zajmi
my si
 jedynie pierwsz
. jako bezposrednio nas 
tu obchodz=lc
. Pod tym wzgl
dem wiekopomn
 slaw
 zdobyl 
sobie swemi obydwoma postyllami. Za jego czasow katolicy 
u nas nie mieli jeszcze w swoim j
zyku calkowitego wykladu 
EwangeIii na niedziele i swi
ta, postylla bowiem Bialobrzeskiego 
ukazala siEt dopiero w 1581 roku. Protestanci polscy uprzedzili 
na tem poln naszych ojcow dnchownych, co bylo powodem, ze 
nietylko swieccy, lecz nawet kaplani katoliccy czytywali ich ka- 
zania, zwlaszcza postyll
 Reja. Takiemu wlasnie niedostatkowi 
zaradzil W ujek: on pierwszy przyni6s1 materyal homilijny w j
- 
zyku polskim, a w duchu katolickim i tym sposobem wytr
cil 
z r
k swych ziomkow prace protestanckie, zadnego z nim wspol- 
zawodnictwa nie wytrzymuj=lce. Wyksztalcil zarazem i podniosl 
znakomicie polskie kaznodziejstwo tak pod wzgl
dem tresci, jak 
i pod wzgl
dem wykladu i wyslowienia. Co do tresci, cechuje 
jego prace grnntowna znajomosc Pisma sw., mistrzowskie stoso- 


Wymowa swi
ta. 


17 


..
>>>
258 
wanie tekstow biblijnych, znakomita erudycya patrystyczna, ko- 
rzysta bowiem z kilkudziesiEtciu Ojcow i pisarzow koscielnych, 
zna doskonale teologow scholastycznych, nie wi
z
c si
 wszela- 
ko ich form
; czyni uzytek i z teologow sobie spolczesnych, nie 
gardzi tez zoaniami swieckich autorow, nawet poganskich, acz- 
kolwiek rzadko to czyni. Wyklad jego jest jasnY1 prosty, logicz- 
ny, werllug prawidel zdrowPj retoryki; prawie nigdy nie odst
- 
puje od zalozenia, nie miesza rzeczy. Wy
lowienie Wujka jest 
staranne, okresy nie zbyt Uugie, harmonijne, pi
knie zaokr
glo- 
ne; j
zyk naturalny i latwy, przytem zywy i obrazowy, niekie- 
dy nawet nacechowany zabarwieniem poetyckiem (np. w kaza- 
niu na dzien pogrzebu czlowieka chrzescijauskiego). Znac pomi
- 
dzy nim a pisarzami naszymi pierwszej - polowy XVI wieku 
bardzo wielk
 roznic
. Gdy tamci raz
 nas jeszcze obcymi jE2ZY- 
kowi polski
mu zwrotami, naHokiem wyrazow zbytecznych, od- 
mian
 nieprawidlow
, w dzielach Wujka prawie tych wad nie 
spostrzegamy. Rzadkie s
 u niego sposoby mowienia przesta- 
rzale, owszem on pierwszy, w braku rodzimej terminologii teo- 
logicznej, tworzyl nowe wyrazy, nowe nazwy i okreSlenia, przed- 
tern w lacinskiem jedynie j
zyku podawane. Nie wszystkie 
wprawdzie jego neologizmy s
 udatne, nie wszystkie tez zyska- 
ly w literaturze prawo obywatelstwa, wszakze pomimo tego 
przyczynil si
 on w znacznej mierze do wZbogacenia skarbnicy 
mowy naszej. Nie jest wprawdzie Wujek tak dalece kaznodziejq, 
narodowym, jak np. Skarga lub Birkowski, lecz przy blizszem 
oczytaniu si
 w jego pracach homiletycznych i tej cechy od- 
mowi6 mu nie mozna. Juz bowiem sam ton polemiczny, jakim si
 
poslugiwal, wywolany byl potrzeb
 czasu, koniecznosciq, utwier- 
dzenia w wierze ziomkow, wystawionych na zakusy ze strony rozno- 
wierstwa. W tym tez kierunku id
 u niego zastosowania moraI- 
ne. Zanim mozna bylo zabrac si
 do gromienia wad poszcze- 
golnych stanow, nalezalo wprzod odwrocic najpierwsze niebez- 
pieczenstwo, bo rozdwojenie religijne, zam
t poj
c dogmatycz- 
nych i moralnych; nalezalo wskazac kaznodziejom drog
, ktorq, 
id
c mogliby odpowiednio spelniac swe kaplailskie wzgl
dem 
braci powolanie. Zreszt
 dosyc jest przejrzec np. jego kazanie 
na niedzielE2 I po sw. Trojcy, lub na dzien Nowego lata (Po- 
stylla kat oliczna), aby si
 przekonac, ze przy nadarzonej sposo- 
bnosci dotykal najzywotniejszych spraw spolecznych i nie sk
- 
pil nikomu odpowiednich na owe czasy nauk i upomnien.
>>>
259 


Z prac kaznodziejskich Wujka posiadamy dwie po sty lIe i 
jedn
 Apologi
, mianowie: 
1) "Postylla katoliczna to jest Kazania na Ewangelie nie- 
dzielne i odswi
tne przez caly rok..." W Krakowie, cz
sc I i II r. 
1575, cz
sc III r. 1575. Pierwsze dwie cz
sci zawieraj
 wyklad 
perykop ewangelicznych na niedziele i uroczystosci ruchome 
calego roku, cz
sc trzecia na uroc
yste swi
ta Panskie, l\fatki 
Bozej i Swj
tych, takze porz
dkiem roku koscielnego. Pod ko- 
niec tej cz
sci przydal Pas s y 
 czyli history
 m
ki Zbawiciela, 
podzielonq, na dziesi
c osobnych cz
sci i maj
c
 takze osobne 
wydania. 
Pomieniona Postylla zawiera caloroczny szereg homilij nie- 
dzielnych i swi
talnych. N a pocz
tku kazdej homilii kladzie od- 
powiedniq, perykop
 1), poczem zwykle zapowiada temat kaza- 
nia. 'V kazdej homilii jest osobny w s t 
 p, podaj
cy albo tresc 
przywiedzionej Ewangelii, albo wykazuj
cy znaczenie i zwi
zek 
niedzieli czy uroczystosci z biegiem i mysl
 przewodni
 roku 
koscielnego. R 0 z p raw 
 dzieli na dwie, rzadziej na trzy lub 
wiftcej cz
sci, w ktorych opieraj
c si
 0 tekst perykopy, juz to 
wyklada jaki dogmat katolicki, juz broni prawd wiary prze- 
ciwko heretykom. Wsz
dzie korzyst:t ze sposobnosci, by wyka- - 
zac roznic
 pomi
dzy prawd
 katolick
 a bl
dami inowierczymi, 
poczem zbija je gruntownie dowodami z rozumu, z Pisma sw. i 
Ojcow Kosciola, karc
c przytem falszywe wyklady Ewangelii, 
przez heretykow podawane. Nawet gdy wyjasnia znaczenie uro- 
czystosci, obrz
dow i zwyczajow katolickich, ma zawsze na uwa- 
dze odpieranie zarzutow, jakie w tym przedmiocie zwykli byli 
czyni6 protestanci katolikom. Ch
tnie tez w pobudkach do cno- 
ty i unikania wyst
pk'ow podaje przyklady z zywotow 
wi
- 
tych Panskich, czerpane obficie ze starych zrodel i kronik ko- 
scielnych. - Homili
 zamyka e pi log, nosz
cy napis: Summa 
tego kazania. Jest to zazwyczaj streszczenie dogmatyczno - mo- 
ralnych nauk, wylozonych w rozprawie, z naciskiem na przed- 


1) 'V pierwszych wydaniach Postylli perykopy ewangelijne 'Vujek przyta- 
cza albo z dawniejszego przekladu Leopolity, albo sam je tlumaczy z tekstll gre- 
ckiegoj wlasny bowiem jego przeklad 'Vu]gaty jeszcze nie byl gotowy. Perykopy 
te
nie majl}: porzqdku, jaki obccnie obowiqzuje. Byly one w uiyciu przed reform
 
LOszalu rzymskiego, ogtoszonq 1570 r.
>>>
260 


miot; ktory stanowi g16wn
 osnow
 polemiki. Dalej id
 .krotkie 
zastosowania praktyczno - moraIne (jakkolwiek nie brak ich 
i w toku rozprawy). Maj
 one form
 j
drnego wezwania lub 
upomnienia i sq, zwykie oznaczone numerami. Rzecz cala naj- 
cz
sciej konczy siE2 modlitw
. Zaznaczyc nadto trzeba, ze procz 
wlasnych prac Wujek tu i owdzie zamieszcza takze dluzsze lub 
krotsze wyci
gi, a nawet przeklady calkowitych homilij Ojcow: 
8W. Ambrozego, Augustyna, J ana Chryzostoma i Bernarda. 
Z powyzszep:o rozbioru widac, ze charakter homilij, zawar- 
tych w Po sty 11 i kat 01 i c z nej , jest dogmatyczno - polemicz- 
ny, jak tego zreszt
 domagaly si
 owczesne okolicznosci. Ni
- 
kt6re homilie (np. 'na Boze Narodzenie) maj
 nawet wyl
cznie 
za przedmiot polemik
. Jest ona gruntown
 i swiatl
, miejscami 
jednak przybiera charakter przyostry i wtedy wyrywaj
 si
 z ust 
mowcy wyrazy zbyt dosadne i niesmaczne koncepty. 
Gdy na pomienion
 p08tyll
 roznowiercy poIscy, celem wy- 
tr
cenia jej z r
k czytelnikow, odpowiedzieli ogloszeniem po- 
stylli Grzegorza z Zarnowca, znanego przyw6dcy kalwinow, 
Wujek raz jeszcze wlasn
 prac
 przejrzal, poprawil, uzupelnil 
nowemi kazaniami i ,vydal w Krakowie 1584 r. 1 ). Nowa ta edy- 
cya podzielona jest na cztery cz
sci, niedzieln
. ozimi
 i letni
, 
a takze odswi
tn
, ozimi
 i letni
. Po nich w temze wydaniu 
nast
puje rzecz, ktor
 mozna uwazac za osobne dzielo kazno- 
dziei, mianowicie. 
2) "Apologia to jest obrona Postylli katolicznej"... Na prze- 
strog
 wiernym i ku odparciu bl
dow inowierczych pomiescil tu 
autor szesc kazan, mianowicie: 0 antychryscie... a iz nie papiez 
jest antychrystem; 0 Kosciele pra wdzi wym Pan a Chrystusowym 
(dwa kazania); 0 heretykach, 0 slowie Bozem (dwa kazania). 
Kazania te i z tresci i zalozenia s
 czysto polemiczne, skladajq, 
si
 z dwoch, trzech, albo nawet czterech cz
sci, a zamkni
ciem 
ich, jak i homilij, jest summa kazania, czyli liczbowane streszcze- 
nie glownych mysli. Kazde konczy si
 odpowiedniem 
pomnie- 
niem, modlitw
, albo sam
 tylko do niej zachE2t
. Procz powyz- 
szych szesciu kazan Wujek umiescil w rzeczonej Apologii 
Prawdy 
Ewangelikowskie, zebrane w Postylli kacerskiej, w Krakowie 
wydanej R. P. 1582". S
 to porz
dkiem abecadlowym z dziela 


1) P a 3 S yaw tem wydaniu pomieszczona jest w cz
sci niedzielnej ozimiej, 
przed kazaniem na niedziel
 Zmartwychwstania Panskiego.
>>>
261 


Grzegorza z Zarnowca zebrane i w osobnych 33 rozprawkach zbi- 
te zarzuty, jakie protestanci zwykli byli naowczas czynic Ko- 
sciolowi katolickiemu. Tak kazania jak i rozprawki znakomite 
s
 dla sily dowodow, gruntownosci i gorliwego ducba autora, 
lecz szpec
 je nami
tne wycieczki przeciwko heretykom i nie- 
parlamentarne epitety dawane tym ostatnim, co chyba tylko 
panuj
cy wtedy duch czasu i obelzywe napasci zo strony here- 
tykow na Kosciol k8;tolicki moglyby poniek
d usprawiedliwic 1). 
3) "Postylli mniejszej" Cz
sc pierwsza Ozimia. To jest 
krotkie kazania albo wyklady swi
tych Ewangelij na kazd
 nie- 
dziel
 i na kazde swj
to, od Adwentu az do Przenajswi
tszej 
Trojcy... Poznan 1579. Cz
sc wtora Letnia, Poznan .1580 1 ). 
Poniewaz poprzednia Postylla byla za obszern
 i za malo 
przystosowan
 do zycia praktycznegu i do potrzeb zwyklego 
sluchacza, a nadto poniewaz dla swej ceny nie mogla si
 do- 
stac do r
k szerszej publicznosci, umyslil przeto Wujek ulozyc 
mniejsz
, bardziej praktyczn
, z tendency
 nie tyle polemiczn
, 
ile raczej obyczajow
. Uczynil to w dziele, ktorego tytul dopie- 
ro przywiedlismy. Nie jest ono litylko wyci
gem albo prostem 
skroceniem Postylli katolicznej
 lecz rzecz
 prawie now
, now em 
opracowaniem na tem sa
em tIe ewangelijnem. I w tej Po- 
stylJi kladzie autor przed kazd
 homili
 tekst perykopy. lecz 
w przekladzie poprawniejszym, niz to byl uczynil w swej da- 
wniejszej i obszerniejszej pracy. We wst
pie podaje najcz
sciej 
summ
, to jest strzeszczenie przywiedzionej Ewangelii, a wy- 
prowadzon
 st
d nauk
 dzieli na dwie, bardzo rzadko na 
trzy lub wi
cej cz
sci. W kazdej cz
sci wyjasnia znaczenie 
nalez
cych do niej kolejnych ust
pow perykopy i popiera 
rzecz powag
 Ojcow Kosciola. \V cytowaniu przeciez tekstow 
Pisma sw., zarowno jak i swiadectw koscielnego podania, jest 
2) Ostatnie wydanie PostyIli katolicznej, lqcznie z Apologi
, wyszlo w Kra- 
kowie 18/-i8-t870, nakladem 'Vla}. Jaworskiego. 
1) 'Vszyotkich wydan POfltylli mniejszej bylo dwadzieScia kilka. Wydanie 
krakowskie z r. 1617, wierniepowt6rzone przezJaworskiego {Krak6w1870-1871), 
ma inny uklad zachowany juz w wydaniu z r. 158
, mianowicie: cZ
8c 1 obejmu- 
je homilie na wszystkie niedziele i swi
ta ruchome roku koscielnego; cz
sc 2 za- 
wiera horn. na uroczystosc N.:\1. Panny i Swi
tych Panskich. Nadto w temze 
wydaniu przydane SI} perykopy ewangelijne i odpowiednie homilie wedlug zrefor- 
mowanego w r. 1570 Mszalu rzymskiego. Przedniedzie]
 wielkanocnq umieszczona 
jest Passya, na ;;;iedem kazan podzielona. Ma tez i ta Postylla niekt6re kazanift. 
doslownie tlumaczone z Ojc6w Kosciola, lecz odmienne od tych, jakie zamiescil 
w Postylli katolicznej.
>>>
262 


daleko oszcz
dniejszy niz w Postylli wi
kszej. Z wielk2\ latwosci
 
i zan1ilowaniem objasnia nadarzaj
ce si
 teksty biblijne, przez 
proste a trafne parafrazy, np. w homilii na niedziel
 przedza- 
pustn
. Przykladow takze mniej podaje. Wykazujf\c dogmaty 
chrzescijanskie, wyprowadza st
d zaraz nauki, obyczaje i zaleca 
srodki do osi
gni
cia doskonalosci. Calosc zamyka odpowiednie 
upomnienie i zach
ta. 
Procz praktycznosci, prostoty w ukladzie i logicznego prze- 
prowadzenia rzeczy, cechuje jeszcze Postyll
 mniejsz
 wi
ksza 
poprawnosc i zwi
zlosc. Znajduje si
 i w niej zywiol polemicz- 
ny, wycieczki na inowiercow, nie dzieje si
 to jednak z umyslu, 
ale ubocznie, przy nadarzonej sposobnosci i w zakresie bardziej 
umiarkowanym, niz w Postylli katolicznej. 
Z tego, cosmy dott\d 0 Wujku powiedzieli, wynika jego 
znaczenie w historyi kaznodziejstwa naszego. J emu nalezy si
 
zaszczyt urobienia polskiej mowy kaznodziejskiej. Prosty a grun- 
towny wyklad dogmatow wiary w pol
czeniu z zasadami mo- 
ralnosci, obok popularnego i praktycznego przedstawienia, logi- 
cznego rozbioru rzeczy i poprawnego j
zyka, jest cech
 zna- 
mienn
 tego pisarza. A chociaz wielu kaznodziejow zlotego okre- 
su przewyzsza go '\ pi
knosci
 wymowy, to przeciez zadnemu 
z nich Wujek nie ust
puje pod wzgl
dem prostoty i przyst
p- 
nosci, pod wzgl
dem ducha i namaszczenia biblijnego. W szelako 
korzystaj
c z jego pism nalezy pami
tac, ze u niego obrona 
wiary przeciwko owczesnym heretykom byla glownym celem; 
niemasz przeto na uki, w ktorej by nie zaczepil inowiercow. 
Wobec dzisiejszych sluchaczow chybilibysmy celu, polemizuj
c 
w ten sposob z bl
dami nieznanymi obecnie. Raczej z niego bio- 
r
c przyklad, jak nalezy przystosowywac ambon
 do potrzeb i 
niehezpieczenstw spolczesnych, winnismy w. sposob na czasy 
nasze odpowiedni bronic z kazalnicy wiary Chrystusowej, przy- 
kazan Bozycb i powagi Kosciola. 


. 


Ks. Piotr Skarga. 
Ujrzal swiat 1536 r. w Grojcu niedaleko Warszawy. Po 
otrzymaniu bakalaureatu w akademii krakowskiej, z ramienia 
tejze uczelni, przewodniczyl dwa lata szkole warszawskiej, na- 
st
pnie jako ochmistrz mlodego Jana rrenczynskiego bawil trzy 
lata w \Viedniu. Po powrocie do kraju przyj
l sukienk
 ducho-
>>>
263 


wn
 i zostal Inianowany kaznodziej
 przy I wowskim kosciele 
katedralnym 1563 r. Do nadanej mu wkrotce przez arcybiskupa. 
Tad
 kanonii katedralnej dol
czyl Tenczynski prezent
 na do- 
chodne probostwo Rohatynskie. Jednak Skarga, nie mog
c po- 
godzic obu tych obowi
zkow, zrzekl si
 niebawem prohostwa, 
a po niejakim czasie, przeswiadczony 0 swem powolaniu do za- 
konu, porzucil rowniez kanoni
 i wst
pil w Rzymie do Towa- 
rzystwa Jezusowego 1569 r. Po dwoch latach pobytu w miescie 
wiecznem widzimy go znowu w kraju, gdzie juz do konca zy- 
cia z zapalem i wytrwalosci
 pracujo dla swego spoleczenstwa. 
Dzwiga rozne urz
dy zakonne i kaplanskie w Pultusku, w Wil- 
"nie, Krakowie i 'Varszawie, polemizuje z roznowiercami, nawra- 
ca, zaklada instytucye dobroczynne, spelnia swietnie zawod pi- 
sarski i kaznodziejski. Powolany 1588 r. przez Zygmunta III 
na nad wornego kaznodziej
, rozwija na tern st.anowisku nad- 
zwyczajny talent krasomowczy i piastuje chlubnie, trudne a 2.a- 
szczytne zadanie przez lat 24. Sterany apostolskiemi pracami, 
otrzyma wszy zwolnienie z zajmowanego tak pozytecznie urz
- 
du, wkrotce w cichej coli zakonnej konczy swi
tobliwy zywot 
1612 r. Pochowany w Krakowie w koscielo sw. Piotra i Pawla. 
Skarga nalezy bezsprzecznie do najwi
kszych ludzi w na- 
rodzie naszym. Wielkim jest jako czlowiek i kaplan, jako pi- 
sarz i mowca. Z darami przyrodzonymi, jakich mu Pan Bog 
nie posk
pil, umial pol
czyc zalety nabyte usilll
 prac
 i mo- 
dlitw
. Zdrowy rozs
dek, genjalno zdolnosci, czule serce, zywa 
i poetyczna wyobraznia, szlachetna i ujmuj
ca postawa, glos sil- 
ny i dzwj
czny, latwa i mila wymowa brataj
 sj
 w nim z roz- 
legl
 nauk
, gorqc
 wiar
, gl
bok
, heroiczn
 pokor
 i zapar- 
ciem siebie, z wielk
 milosci
 Boga, Kosciola i spoleczenst wa, 
z apostolsk
 iscie odwag
 i nieustraszonem m
stwem. \V szystkie 
jednak dziela obywatelskie Skargi. wszystkie poslugi publiczne 
i prace apostolskie, wszystkie chwalebne sprawy przycmila nie- 
pozyta slawa jego kaznodziejska, glosna i u spolczesnYlh i u po- 
tomnych. W samej rzeczy, wi
kszego naden kaznodziei u nas 
nie bylo przed nim i niema dot
d. Prawdziwy to filozof, oswie- 
cony jasnosci
 prawd z gory objawionych, tlumacz
cy przezna- 
czenie i obowi
zki czlowieka wedle zasad Bozych. wi
c jedynie 
sprawiedliwych i istotnie wznioslych; prawdziwy psycholog, obe- 
znany z naturt} ludzk
, ze stosunkami 
polecznymi. czytaj
cy 
w skrytosciach serca, jak w ksi
dze otw


ej. Glfook i teolog
>>>
26-1 


ogarniaj
cy cal
 nauk
 dogmatyczn
 i moraln
 i wnosztl.cy na 
mownic
 wszystek skarb m
drosci duchowej; gruntowny znawca 
Pisma sw., umiej
cy doskonale stosowac jego wyroki do oma- 
wianego przedmiotu i do sluchacza. Znakomity dyalektyk, zdol- 
ny wybornie sobie radzic z tak trudn
 rzecz
, jak polemika 
z owczesnymi bl
dnowiercami, a nalezytem uchwyceniem j
dra 
rzeczy, logicznem rozumowaniem i nieprzepartem wnioskowaniem 
przyciskajqcy do muru przeciwnika, pokonywuj
cy wszelki bl
d 
i wykazujqcy jego niedorzecznosc albo zl
 wol
. A choc zarliwy 
obroilca wiary i nieustraszony szermierz w walce z heretykami, 
miluje ich jednak jako bliznich i nigdy Die daje si
 uniesc na- 
mi
tnej przeciwko nim niech
ci. "Nic z nienawisci ani dla ohy- 
dy czyjej mowic nie chc
. Gniew i gorzkie serce odrzuciwszy, 
polak z polaki, brat- z braty, s
siad z sqsiady ku dobremu roz- 
mawiam. Prawda, iz zle heretyctwo, ale dobrzy ludzie; zle bl
. 
dy, ale natury chwalebne; zle odszczepieilstwo, ale krew mila; 
zle grzechy, ale krewkosc godna jest uzalenia." (Kaz. na 7 niedz. 
po Swi
tkach). 
Skarga jest procz tego kaznodziej
 narodowym, stoi nie- 
tylko na ogolnem stanowisku katolickiego mowcy, lecz aby od- 
powiedziec swemu powolaniu, usiluje poznac slab( sci i wady 
przemagajqce w spoleczenstwie i pracuje usilnie Dad ich wyko- 
rzenieniem. Gromi zepsucie powszechne, broni nieszcz
sli wych 
i uposledzonych, daje upomnienia wszystkim stanom. Nigdy nie 
waha si
 z wypowiedzeniem gorzkiej prawdy, skoro tego zacho- 
dzi potrzeba; daleki jest od ch
ci dogadzania sluchaczom i brzy. 
dzi si
 wszelkiem pochJebstwem. Jednego tylko szczerze pragnie 
-poprawy braci swojej. Sprawiedliwosc i poboznosc ze strony 
zwierzchnikow, wiernosc i uleglosc ze strony podwladnych--to 
jest jego polityka na Ewangelii oparta. 
Obok wszystkich wskazanych przymiotow kaznodziejskich 
posiadal jeszcze Skarga namaszczenie bihlijne. Doskonale obezna- 
ny z Pismem sw. i Ojcami Kosciola, zaprawiony w rozmysla- 
niu i umartwieniu, nigdy przeciez nie zaniedbal bli:;;szego przy- 
gotowaDia si
 na kazalnic
. Perykop
 czy inny tekst Biblii do- 
brze rozwa:;;ywszy, wybieral kilka ust
pow z pism Ojcow, aby 
mu pomagaly w rozwini
ciu mysli przewodnioj, poczem dIu- 
go a serdecznie si
 modlil. Po takiem przygotowalliu snadno 
przychodzil do umiej
tnosci panowania nad przedmiotem i oty- 
wial si
 natchnieniem, ktore go podnosilo do niedost
pnej pra-
>>>
265 


wie dla innych wysokosci, tak, iz zadziwial, porywal spolcze- 
snych, a wymowa jego, pismem uj
ta, i dzis jeszcze nie stracila 
- 
swego uroku. Slusznie tez, jak Wujka naszym Hieronimem, tak 
jego Chryzostomem nazywaj
, apostolskim iscie kaznodziej
 i 
ksi
ciem kaznodziejow polskich. 
Styl Skargi jasny, prosty, potoczysty, pelen werwy, a jed- 
nak powazny, j
drny, zywy i obrazowy, styl prawdziwie szla- 
chetny. Mysli swoje umie on ubrae w szat
 niewyszukan
, 
a jednak peln
 poetycznego wdzi
ku, umie bye nietylko pro- 
stym i popularnym, lecz takze wznioslym i rzewnym. Nie sili 
si
 na plan gl
boko obmyslany, nie ugania za ozdobami reto- 
rycznemi, nie mysli 0 szumnych frazesach; pomimo tego w ka- 
zaniach, jakie zostawil, znajdujemy wszystkie rodzaje stylu i 
przerozne figury krasomowcze, pocz
wszy od ulubionej przezen 
przenosni i porownania, az do smialej apostrofy i prozopopei. 
Jezeli 0 Wujku mozna powiedziee, ze stworzyl u nas mow
 ka- 
znodziejsk
, to Skardze trzeba przyznae, ze j
 wzbogacil, wy- 
gladzil, ze wydobyl z niej skarby bogactw, wdzi
ku i do pra.. 
wdziwie doskonalej podniosl j
 pi
knosci. W scieraniu si
 z roz- 
nowiercami, w rozwi
zywaniu wielorakich trudnosci teologicz- 
nych wycwiczyl i asposobil j
zyk nasz do okreslenia najgl
b.. 
szych poj
e, do wyrazenia najdelikatniejszych odcieni mysli. Pu- 
szczone w niepami
e wyrazy odgrzebywal, no we szcz
sliwie 
przyswajal, inne sam tworzyl, kieruj
c si
 zawsze swym nader 
trafnym smakiem i gl
bokiem poczuciem ducha i wlasnosci mo- 
wy rodzinnej. 
Prace kaznodziejskie Skargi mozna podzielie na homiletycz- 
ne, katechizD10we i przygodne. Do pierwszej kategoryi llalezl} 
jego Kazania na niedziele i swi
ta calego roku, do drugiej ka- 
zania 0 siedmiu Sakramentach, do trzeciej wreszcie wszystkie 
inne w roznycb czasach i 0 roznych przedmiotach wypowiedziane. 
N ad kazdym z tych rodzajow wypada osobno si
 zatrzymae. 

) "Kazania na niedziele i sw
ta calego roku... W Krako- 
wie 1595 r." Jest tych kazan 96, mianowicie niedzielnych 54 
i odswi
tnych 42. Tytul podany nie odpowiada scisle okresle- 
niu szkolnemu, jakie do poj
cia "kazania" przywi
zujemy. Z ca- 
Ie go tez owych kazan ukladu widac, ze autor ani do ich formy 
ani do nazwy, ani wreszcie do wzajemnego stosunku cz
sci skla- 
dowych zbytniej nie przywi!\zywal wagi. Chodzilo mu prze.. 
dewszystkiem 0 to, aby tresc rzeczy dostrojona byla do pery-
>>>
266 


kopy i wysnuwala z niej potrzebne dla sluehaezow zastosowa- 
Die. Na ezele kazdego kazania kladzie perykop
 ewangelijn
; 
tekstu naezelnego niema 1), wst
p krotki, rozprawa podzielona 
na dwie ezEtsei, w zakonezeniu modlitwa. Temat rozprawy za- 
zwyezaj niejednolity, rzadko tylko druga ez
sc jest. dalszym ei
- 
giem pierwszej, a i wtedy rozpatruje przedmiot z innego pun- 
ktu widzenia.. Cz
sc pierwsza jest przewaznie dogmatyezno - po- 
lemiezna, bywa jednak niekiedy spokojnym, seisle przedmioto- 
wym wykladem nauki katoliekiej. Cz
sc druga. -moralna wyply- 
wa (ehoeiaz niezawsze) z wylo:;;onego dogmatu i zawiera prak- 
tyezne, budnj
ee, do zyeia tak prywatnego jak publieznego za- 
stosowane uwagi i upomnienia. Obie ez
sci, zwlaszeza druga, 
maj
 za fundament perykop
 ewangelijn
. Kaznodzieja jednak 
obficie posilkuje si
 dowodami z innyeh miejse Pisma sw., z Po- 
dania, rozumu, prawa przyrodzonego, z dziejow koseielnyeh i 
swieekieh, z doswiadezenia i z niezmiennyeh pra wd zyeiowych. 
St
d, choc niektore z jego kazan, jesli nie ealkowieie, to przy- 
najmniej w jednej ze swyeh cz
sei nalezaloby odniesc do ro- 
dzaju homilii syntetyeznej 2); ehoc trafiaj
 si
 niekiedy do 
ksztaUu analityeznego zbJizone S); przewaznie jednak trzeba je 
podei
gn
c pod rubryk
 n auk homiletyeznyeh 4), w ktoryeh (jak 
wskazuje teorya) kaznodzieja uwzgl
dnia tylko kilka wybranyeh, 
wazniejszyeh mysli perykopy i wysnuwa z nieh odpowiednie do 
potrzeb sluehaezow zastosowania. Ta wszakze niejednolitosc te- 
matu kazalnego u Skargi, tAn brak zewnEttrznego planu, to rze- 
kome DieuwzgJEtdnianie przepisow scislej retoryki, nakazuj
cyeh 
zbierac, szy kowac i uzbrajac dowody krasomoweze. nie ujmuj
 
wartosci jego praey. Owszem, swoboda w wykladzie, zespolona. 
ze szezegolnem ezaeiem kaznodziejskiem, odga.duj
eem zrodla i 
tajemniee -prawdziwej wymowy, sprawuje, iz rozbior dogmaty- 


1) 'Vyj
tek stanowi kazanie l'la w. piqtek. 
2) N p. na Szesedziesiqtnic
, cz
sc II: 0 szesciu przeszkodach do dobrego 
urodzaju duchownego na roli sere naszych, lub na poniedzialek wielkanocny, ez. 
II: 0 pi
ciu pozytkach, kt6re w przytomnosci ChrystusoweJ dwaj uczniowie od- 
niesli. 
3) Np. kazanie na w. pi
1.ek, tudziei cz
sc druga kaz. na niedziel
 XI po 
Swiqtkach: Co mamy brae sobie ku nauce z przykladu Dekapo]czyk6w i 0 cere- 
moniaeh Pana Jezu
owych. jako 8i
 rozumiec maj
 i jakie z nich zbudowanie. 
4) Ob. tego podr
eznika cz
se III, rozdz. II,3. Homilia.
>>>
. 


267 


czny, zimne a scisle rozumowanie, zapal apostolski, natchnienie 
prorocze, grozby, mocne napomnienia i serdeczne ubolewanie, 
stow em wszystko, co z obfitosci swego kaplanskiego umyslu i 
serca wylewa, zaokr
gla si
, w ksztaltn
 i harmonijn
 calos6. 
Koron
 zas tej calosci s
 przepi
kne, peIne rozmaitosci modli- 
twy, rzewne a wymowne wylewy serca, zamykaj
ce kazde ka- 
zanie 1). 
J a,kkolwiek wszystkie nieomal kazania niedzielne i swi
te- 
czne s
 doskonale, to przeciez pod wzgl
dem dogmatycznym 
wyroznia.i
 si
 trzy kazania na Zielone Swi
tki, d wa na uroczy- 
stosc Trojcy Przen. Pod wzgl
dem sily dowodzenia mozna po- 
stawic na czele kazanie na niedziel
 XV po Swi
tkach: 0 nie- 
smiertelnosci duszy i kazanie na niedziel
 XY II: 0 milosci ku 
Bogu. Ze wzgl
du na miar
, takt i ogl
dnosc znakomite jest 
kazanie na niedziel
 II po Trzech Krolach. "\tv reszcie pod wzgl
- 
dem ducha, jaki je przenika i uczucia, ktore si
 w niem sku- 
pia, niezrownane jest 2) kazanie na wielki pi
tek wraz ze sw
 ogro- 
mnie rzewn
 modlitw
 koncow
. ]
.Ii
dzy odswi
tnemi pierwszo- 
rz
dne miejsce zajmuj
 kazania na dzien sw. Piotra i Pawla, 
sw. Szczepana, sw. Stanislawa i sw. Magdaleny. 
2) "Kazania 0 siedmiu Sakramentach sw. Kosciola katolic- 
kiego". Ogloszone byly drukiem po raz pierwszy 1600 r., ostat- 
nie (szoste) wydanie w Krakowie 1871 r. Jest tu wszystkich 
kazan 42, mianowicie 0 Sakramentach w ogolnosci jedno, 
o chrzcie siedem, 0 bierzmowaniu dwa, 0 Najsw. Sakramencie 
siedem, 0 J\Iszy sw. dziesi
c, 0 pokucie siedem, 0 ostatniem na- 
maszczeniu dwa, 0 kaplanstwie trzy, 0 malzenstwie cztery, nad- 
to jedno kazanie 0 wychwalaniu czystosci i jedna "namowa" 
przy slubie malzenskim. Kazania te odniesc nalezy do gatunku 
.. ci
glych nauk katechizmowych, 0 jakich byla mowa w cz
sci 
III (rozdz. II, 4). N a czele maj
 temat dosyc szczegolowo za- 
powiadaj
cy tresc kazania. W st
p albo jest bardzo krotki, albo 
zupelnie pomini
ty, a wowczas autor przyst
puje wprost do roz- 
prawy, ktora odznacza si
 wielk
 jasnosci
 wykladu, wykoncze- 
niem, powag
, prostot
 i namaszczeniem. Podziwiac w nich 


1) Vb. np. zakOJJczenie kazania wielkopi
tkowego, albo modlitw
 koncowq 
kazania na niedziel
 I 'Vielkiego Postu. 

) choc przydlugie.
>>>
. 


268 


trzeba trafnosc porownan, dobor przykladow z zycia potocznego, 
znizenie gl
bokich prawd do poj
cia nieuczonych prostaczkow, 
skupienie tylu wiadomosci, ktore wzbieraj
 niejako ponad swe 
ramy
 a jednak nie nuz
 czytelnika. Zywiol polemiczny, stoso- 
wnie do potrzeby czasu uwzgl
dlliony, lecz dosyc wstrzemi
zliwie. 
Nast
pstwo mysli oznaczone na marginesach stronnic. Konczy rzecz 
cal
 albo modlitwa albo krotka 
ach
ta. Chociaz z wymowniczne- 
go punktu widzenia kazania 0 Sakramentach nizej stoj
 od zbio- 
ru poprzedniego, to jednak ze wzgl
dow wyzej przytoczonych 
stanowi
 wyborny i niezmiernie gruntowny 0 tym przedmiocie 
materyal, z ktorego kaznodzieja z wielkim czerpac moze pozyt- 
kiem przy opracowywaniu nauk parafialnych 1). 
3) "Kazania przygodne" Skargi dadz
 si
 podzielic na sej- 
mowe, tryumfalne, pogrzebowe, polemiczne i ascetyczne. N aj- 
pierwsze miejsce w tym szeregu, owszem wsrod wszystkich prac 
swi
tobliwego autora, pod wzgl
dem krasomowczym zajmuj
: 
a) "K a z ani a s e j mow e" 2). Przemawial ks. Skarga na 
18 sejmach. Mial on w tym zawodzie znakomitych poprzedni
 
kow, jak Sokolowski Stanislaw i Powodowski Hieronim. S
 to 
jednak mowcy przygodni raczej i 
aden z nich nie wyksztalcil 
i nie podniosl tego rodzaju wymowy tak wysoko, jak to uczynil 
nasz autor. Kazan sejmowych jest osiem, mianowicie: 1.,,0 m
- 
drosci potrzebnej do rady", miane przy otwarciu sejmu. 1fowi 
tu 0 potrzebie m
drosci dla tych, ktorzy maj
 radzi6 0 dobru 
pospolitem. Wytyka trojak
 falszyw
 m
drosc Iudzk
; wykazuje 
c40roby spoleczne, na zleczenie ktorych potrzebna jest m
drosc 
z nieba. Prosic 0 ni
 Pana Boga kaze, ale prosic dobrze. Wy- 
mienia glowne przeszkody do osi
gni
cia tej m
drosci i konczy 
modlitw
 krola i senatorow. -II. ,,0 milosci ku ojczyznie i 0 pierw- 
szej chorobie rzplitej, ktora jest z niezyczliwosci ku ojczyznie". I 
o pozytkach i dobrodziejstwach tej wspolnej matki, sk
d wnosi, 


1) W wydaniu z przerobionq podJug tegoczesnej pisowniq wzmiankowana 
praea ks. Skargi wYAzla w dw6ch tomikach w Krakowie 18GO i 1891 r., jako 
tom 46 i 47 wydawnictwa "Poboinych ksiqiek dla wiernych kaidego stanu". 
t) 'Vydane po raz pierwszy przy Kllzaniach na niedziele i swi
ta 1597 r. 
08tatnie, trzynaste wydanie wysz! staraniem "Biblioteki dziel chrzescijaiiskich" 
zeszyt 36, grudzien ] 903. Poprzedza je przedmowa Ignacego Chrzanowf'kiego, 
kt6ry utrzymuje, ie w tej formie, w jakiej Sf! podane do druku, wyglosil je ks. 
Skarga na sejmie odbytym w tymie 1597 r.
>>>
269 


jak j
 milowae, w calosci utrzymywae i w potrzebie wlasnem 
zdrowiem okupowae trzeba. Przywodzi z Pisma sw. blogosla- 
wienstwa Bozego dla prawych jej milosnik6.w, a nadto przytacza 
buduj
ce wzory takiej milosci i wzywa do ich nasiadowania.-III. 
"0 drugiej chorobie rzplitej, ktora jest z lliezgody domowej". 
Ukazuje niezb
dn
 potrzeb
 jednosci, podaje jej pobudki, kresli 
zgubne skutki niezgody. Przydaje przepowiednie i grozby, 
zaznaczaj
c, ze nie tak rychlo wojn
 i najazdami postron- 
nymi gin
 narody, jak wlasn
 niezgod
. Dotyka przyczyn 
owej niezgody i zach
ca do zachowania jednosci i wzajem- 
nej wszystkich harmonii. - IV. "0 trzeciej chorobie rze- 
czypospolitej, ktore jest naruszenie religii katolickiej przez zara- 
z
 heretyck
": J ak wazn
 jest rzecz
 dla panstwa religia i urz
d 
kaplailski, w jakim szacunku byl ten urz
d u dawnych chrze- 
scijan, jakie staranie miano zawsze 0 religi
 i koscioly Boze i 
gdzieindziej i w Polsce. Herezye, jednose religii i szacunek jej 
nalezny rozrywaj
c, na szkod
 i upadek rzplitej dzialaj
.- V. nJa- 
ko katolicka wiara policyi i krolestw szcz
sliwie dochowywa, 
a heret.yctwo je obala". Religia jednoczy wszystkich i czyni 
bonos cives, a roznosc wiar odejmuje praw
 przyjazn miE2dzy 
ludzmi, dzieli i rozrywa jednose, rodzi podejrzliwose i swary, 
suszy i podcina korzen cnot chrzescijanskich. N ast
puj
 antytezy 
mi
dzy wiar
 katolick
 a heretyckq, mi
dzy katolikami a heretyka- 
mi. Blogoslawienstwo za dochowanie wiary. - VI. "0 monarchii 
o czwartej chorobie rzplitej, ktora jest z oslabienia krolewskiej do. 
stojnosci i wladzy". Religi
 porownywa do serca, a stan kro- 
lewski do glowy w organizmie ludzkim. Potrzeba stanu krolew- 
skiego. Wychwala monarchie ponad inne formy rz
du. Bojazll 
i czese dla monarchy godzi si
 z prawdziw
 wolllosci
. Rozroz- 
nia trojakiego rodzaju wolnose dobr
 i czwarty, czartowski ro- 
dzaj wolnosci - zye bez pra wa, bez zwierzchnosci, m
drsze- 
ma i starszemu nie ust
pic, miec wolnose do grzechu, do zabija- 
nia i wydzierania. Powody oslabienia wladzy krolewskiej. Po- 
wstaje na intrygi mozllowladcow, ktorzy dla swej prywaty dzia- 
laj
 na zgub
 rzplitej. U pomina, by zaprzestali rozrywania sej- 
mow.- VII. ,,0 prawach niesprawiedliwych albo 0 pi
tej choro- 
bie rzplitej". Rozbiera rozne rodzaje praw: przyrodzone, Boskie, 
duchowne i swieckie. Tlumaczy. jak wazn
 jest rzecz
 miee do- 
brze ulozone prawa i sumiennych urz
dnikow do ich przestrze- 
gania. Prawa powinny bye sprawiedliwe. Uderza na zdroime i
>>>
270 


niedostateczne ustawodawstwo w Polsce i na bezwladnosc w je- 
go wykonaniu.- VIII. "0 szostej 
chorobie rzplitej, ktora jest dla. 
grzechow jawnychj niekarnosci ich". Wylicza panuj
ce wowczas 
bezprawia: zbluznienie Boga, Jego oltarzow, lupiestwo koscio- 
low, zaniedbanie s
dow i sprawiedliwosci, ucisnienie kmiotkow 
i ubogich, zbytki. m
zobojstwa, rozrzut.nosc i inne grzechy. Pro- 
roczym ducbem zapowiada przyszle narodu kl
ski i upadek. 
Pierwsze z tych kazan, 0 m
drosci, nacechowane jest, zwla- 
szcza na pocz
tku. niedoscigl
 majestatycznosci
 i namaszcze- 
niem; drngie, korona calego zbioru, znakomite niewyslowion
 rze- 
wnosci
, doskonal
 rownowag
 pomi
dzy pierwiastkami rozumo- 
wymi a uczuciowymi, jest arcydzielem sztuki kolatania do serc 
ludzkich. Trzecie, 0 zgodzie, podbija wznioslym nastrojem reli- 
gijnym, przeraza grozb
 straszliw
, zadziwia gl
bok
 znajomosci
 
duszy rodakow. Czwarte i pi
te, 0 religii katolickiej, nizsze pod 
wzgl
dem uczucia, z cal
 zato gruntownosci
 swoj przedmiot 
traktuj
. W szostem, 0 monarchii, podziwiamy gl
bok
 m
drosc 
polityczn
 Skargi i sil
 jego dowodzenia. Siodme, 0 prawach, 
zdobi nietylko m
drosc, ale nadto jeszcze spokoj artystyczny, 
wzniosle poczucie sprawiedliwosci i wielka szlachetnosc duszy. 
, 
Osme, 0 grzAchach ja wnych, porywa pot
g
 natchnienia, przera- 
za swi
tem oburzeniem, wznosi si
 na najwy.zsze szczyty pate- 
tycznosci 1). 
Budowa poszczegolnych kazan sejmowych nie jest tak je- 
dnostajna, jak to widzimy w niedzielnych kazaniach Skargi. 
Kazde rozpoczyna si
 od t e k st. u z Pisma sw., ma w s t 
 P 
dluzszy lub krotszy, kazde tez konczy sj
 z a k I 
 c i e m i m 0- 
d lit w 
 blagaln
, ale uklad rozprawy kazalnej w ka:;;dem jest 
inny, nie na prawidlach szkolnej retoryki oparty, lecz tylko na 
logice rozumu i uczucia, na znajomosci duszy ludzkiej, oraz na 
naturze i wlasciwosciach przedmiotu; st
d ta najwazniejsza cz
s6 
kazania sklada si
 u niego z tylu podzialow, ilu potrzeba do 
wyjasnienia i wyczerpania calosci, st
d rowniez brak pomi
dzy 
nimi formalnej symetryi. J ednak planu, obmyslanego naprzod, 
trzyma si
 scisle, nie pozwalaj
c sobie na zboczenia od przed- 
miotu, chyba na dygresye uczuciowe, logicznie z wywodow ply- 
n
ce. Vl kazaniach pierwszem, pi
tem, szostem i si6dmem za- 


1) Ob. roz(Jraw
 Jgnacf"go Chrzanowski ego do Kazan sejmowych, wydanie 
"Blblioteki dziel chrzescijan
kich", Grudzien 1903.
>>>
271 


znacza wyraznie i uwydatnia kontury poszczegolnych cz
sci roz- 
prawy za pomoc
 przejsc dyalektycznych, dzi
ki temu budowa 
tych kazan odznacza si
 wielk
 przejrzystosci
. 'V pozostalych 
nie kresli planu, ktorego si
 trzymac zamierza i nie odgranicza 
tak wyraznie pojedynczych czEtsci, przechodzllC nieomal niepo- 
J 
strze
enie od jednej do drugiej. Niemniej przeto podzial mate- 
ryalu zawsze jest wyrazny, a zwillzek n1i
dzy cz
sciami jeszcze 
scislejszy, bo nie sztuczny, lecz ograniczony, oparty na logice 
rozumu i uczucia 1). 
8Jowem kazania sejmowe Skargi, rozpatrywane czy jako 
dzielo sztuki kaznodziejskiej, czy pod wzgl
dem umiej
tnosci 
prz
mawiania do rozumu i serca, czy z uwagi na pi
knosc stylu 
i pot
g
 slowa, albo wreszcie na budow
 artystyczn
 -s
 skon- 
czonem arcydzielem wymowy kaznodziejskiej, nie majllcem so. 
bie rownego nietylko u nas, ale pewno nigdzie; s
 wspanialym 
pomnikiem wieJkiej mlldrosci i wielkiego serca swi
tobliwego 
m
za; s
 utworem, w ktorym odbila si
 w calym blasku swej 
nadzwyczajnej pi
knosci jego kaplanska i obywatelska dusza. 
Do kazan sejmowych mozna zaliczyc ,,\Vzywdnie do po- 
kuty obywateJow Korony polskiej", ktore Skarga wydal 1610 r. 
Zawiera ono w formie kazalnej przestrogi i upomnienia wyra- 
zone w osmiu poprzednich mowach, zwlaszcza w ostatniej.. z kto- 
rej pewne ust
py nawet doslownie sll powtorzone. W pierwszej 
cz
sci mowi 0 grzechach i nadu*yciach w rzplitej, w cz
sci dru- 
giej ukazuje rozg
 karania Bozego i wypowiada smutne proroc- 
twa, poczem tkliwie i gorllco wzywa do upami
tania si
 i po- 
kuty. nStraszna to ksi
zeczka, mowi 0 niej Dziedu8zycki, a jezeli 
poprzednie kazania s
 grzmotami, to wzywanie do pokuty jest t 
piorunem" 3). 
b) "K a z ani a try u m f a In e," zarowno jak i nast
pne 
kategorye kazan przygodnych, nie wyrownywaj
 wprawdzie sej- 
mowym, lecz nie brak im wdzi
ku, polutu, Skargowskiej j
drno- 
sci i namaszczenia. ') Tu nalez
: 


1) Ob. powyzej cytowanq rozpraw
 Chrzanowskiego. 
2) Tamze. 3) Skarga i jego wiek. 
0&) 'Vyszly wraz z sejrnowemi 1600 r., w 1)6iniej8zych wydaniach dokom- 
pJetowane.
>>>
272 


"Dzi
kowanie za zwyci
stwo multanskie... r. P. 1600". 
Na wzor Psalmisty wzywa mowca wszystkie stany i rzplit
 
calf! do oddania Bogu naleznej podzi
ki. Napisane jest sty- 
lem bardzo uroczystym. Przymieszal jednak do uczuc ra- 
dosnych nieco goryczy, wspomniawszy stan wewn
trzny 
kraja i psuj
ce si
 obyczaje. 
"Pokton Panu Zast
pow za zwyci
stwo inflanckie... r. 
P. 1605". Slawi tu Karola Chodkiewicza i porownywa go 
z Machabeuszem. Przywodzi z Pisma sw. liczne przyklady 
zwyci
stw, dokonanych podobnie przy Bozej pomocy; kar- 
ci w koilcu 0 bywateli, ktorzy w tej spra wie nie wsparli 
rzplit
. Pod wzgl
dem wymownicznym kazanie to nizej stoi 
od poprzedniego. 
"Na M-skie zwyci
stwo kazanie i dzi
ki Panu Bogu 
czynione w Wilnie... 1611 r." Pi
knie i zwi
zle, ale juz nie 
z tak
 jak dawniej sil
 wyobrazni opowiada Skarga po- 
wody wojny, bo tez juz osmy krzyzyk dzwigal podowczas 
na swych barkach.- Do tejze kategoryi zaliczamy: 
"Kazanie na dziEtkowaniu koscielnem za wrocenie kro- 
la j. m. ze Szwecyi r. 1598". Dal w niem dowod niepospo- 
litego taktu politycznego, albowiem niepowodzenia i bl
dy 
Zygmunta, ktory wlasnie koron
 szwedzk
 postradal, Uu- 
maczy w duchu religijnym i przedstawia jako dobrodziej- 
stwo Boze dla rzplitej. 
"Wsiadane na wojn
 kazanie... czynione w \Vilnie r. 
P. 1601", przed rozpocz
ciem wojny ze Szwedami. Naucza 
pow' g
 Pisma sw., jak pobozni wodzowie na przyjaciol 
Boga i blnzniercow J ego zakonu wypra wiac si
 maj
. Ro- 
kuje pomyslnosc wyprawy i wzywa blo.goslawienstwa Bo- 
zego. Konczy parafraz
 niektorych wierszy 103 psalmu, 
przystosowan
 do nieprzyjaciela 1). 
"Na dzi
kowaniu za jakie pospolite wszystkiego krole- 
stwa dobrodziejstwo". Przygotowal je zapewne na uzytek 
kaplanow, by mogli z tego kazania w razie potrzeby ko- 


1) Tekst 6w z PS, 108 i pnrnfrnzn tegoz daly pow6d, ze jeden ze sluchacz6w, 
protestnnt, pofnlszownwszy zlosliwie mysli i slown m6wcy, przeslnl je pRBtorowi 
Krnmerowi w Szczecinie. Rzecz wydrukowana po polsku i po niemiecku roze.
zla 
si
 i u nas i po calych Niemczech, wiele przykrosci wyrzqdziwszy i Sknrdze i za- 
konowi, do kt6rego nnlezat
>>>
273 


rzystac. Rozpoczyna od tekstu z prefacyi:'"Gratias agamus 
Domino Deo nostro: Dignum et ius turn est". We wst
pie 
rozwija mysl, dlaczego slodko jest czlowiekowi dzi
kowac 
Bogu za nowe dobrodziejstwa. Tern bardziej Bogu milej 
dawac wdzi
cznyrn. Pobudza do wzdzi
cznosci. W cz
sci 
pierwszej zastanawia si
 nad pytaniem: czernu si
 wi
cej 
uwuselamy dobrami doczesnemi od Pan a Boga, nizli du- 
chownemi i wiecznemi. W cz
sci drugiej okazuje, jako 
. 
swi
ci Ojcowie za dobrodziejstwa dzi
kowali, abysrny i my 
dzi
kowac umieli i wdzi
cznosci
 darow sobie Boskich przy- 
czyniali. 


.. 


c) "Kazania pogrzebowe." Jest ich pi
c, a nacze]ne 
porni
dzy nierni miejsce trzyma: 


"Kazanie na pogrzebie krolowej Anny, ostatniego po- 
tornka domu JagieUowego", miane w krakowie 1596 r. 
Cale nieomal jest parafraz
 tekstu Provo 31, 30: "Omylna 
wdzi
cznosc i rnarna jest pi
knosc, niewiasta boj
ca si
 
Boga, ta b
dzie chwalona". W e wst
pie zaznacza, ze godzi 
si
 po srnierci czlowieka poboznego chwalic i przyklad cnot 
jego ludziom zostawic i parni
tk
 wieczn
 dobroc jego 
uczcic i zalowac a plakac pO"smierci jego. Lecz zanim bialo- 
glow
 krolewsk
 chwalic zacznie, przepi
knie zastanawia 
si
 nad tern, dlaczego smierc wielkich wi
ksz
 bywa dla 
swiata przestrog
, niz ubogich i slabych. W rozprawie ka- 
zalnej opowiada zywot krolowej, jej rod slawny i w naro- 
dzie zasluzony, mlodosc i wychowanie, ukryte i ciche cno- 
ty osobiste. Konczy tkliwemi pobudkami do zalu nad jej 
utrat
. 1'Iowa ta, pelna prosty w ukladzie i wielkiej rzew- 
nosci, nalezy do najlepszych w tym rodzaju. 
"Kazanie na pogrzebie krolowej Anny z Rakus, zony 
Zygmunta 111... w Krakowie 1599 r." Wi
cej w niem kra- 
somowstwa i kunsztownosci, niz w poprzedniern, zato nieco 
mniej prostoty i rzewnosci. Obszerny i wspanialy zyciorys 
zdobi
 przedzi wne ust
py 0 znikomej wielkosci tego swia- 
ta, 0 pokorze i smierci chrzescijanskiej i zwroty wlozone 
w usta kr6lowej, ktorymi mozna i wielka niedawno pani 
wraca s wia tu swe doczesne zaszczyty i ozd 0 by, a zegnaj 
c 


Wymowa swi
ta. 


18
>>>
274 


krolewskiego malzonka, obiecuje modlie si
 za nlm do Bo. 
ga, aby sprawiedliwie rz
dzil, poddanych milowal, dziatki 
dobrze wychowal, aby w trudnosciaC'h w pomoc Boz
 nie 
w
tpil i wsz
dzie chwal
 Jego i dobro rzplitej rozmnazal. 
nPogrzebne kazanie pierwsze... wtore... Przy pogrzebie 
pana wielkiego kazania pogrzebne trzecie". Jak same ty- 
tuly wskazuj
, trzy pomienione mowy na pisane byly nie 
z powodu jakiej szczeg-olnej okoJicznosci, lecz raczej na 
wzor dla mlodszych kaznodziejow; st
d pozbawione wew- 
n
trznej pobudki, nie posiadaj
 rownej poprzednim sily i 
zywosci. Pi
kne tu jednak znajdujemy zwroty 0 krotkosci 
zycia, 0 znikomej wi
lkosci i przemijajllcem szcz
sciu tego 
swiata, 0 sposobieniu si
 do smierci i do lepszego zywota 
i t. d. 
d) "Kazania polemic
ne:" "Na artykill 0 Jezuitach... 
odpowiedz ksi
dza Piotra Skargi S. J. czyniona na ka- 
zaniu w Wislicy... 1606 r." Broni tu siebie i swycb braci 
zakonnych od zarzutow, podnoszonych przez rokoszan. 
Rzecz, pelna werwy i gruntownej filipiki, z niezrownan
 
logik
 wykazuje niedorzecznose inkryminacyi. W spaniale 
jest zakonczenie tego kazania, gdzie mowca zwraca si
 do 
biskupow, senatu, rycerstwa, do krola i wreszcie do swych 
oskarzyciel6w, dla ktorych blaga 0 przebaczenie, aby st
d 
zbawieniu swemu przeszkody nie mieli. 
"Areopag to jest wyklad slow 8W. Pawla ap., ktoremi 1) 
w Areopagu trybunalisty poganskie w Atenach do uzna. 
nia jednego prawego Boga namawial." S
 to cztery kaza- 
nia miane z pole
enia krola 1608 r. W kazaniu pierwszem 
i w pierwszej polowie drugiego z okazy.i wykladu, co byl 
areopag, wykazuje dodatnie cechy starozytnego s
downi- 
ctwa, a mowi
c, w czem s
tlziowie chrzescijanscy owych 
dawnych poganskich nasladowae maj
, w czem zas wzoru 
z nich brae nie powinni, wytyka wady polskiego s
downi- 
ctwa. Od drugiej polowy wtorego kazania az do czwarte- 
go wl
cznie, opierajllc si
 na rozumie przyrodzonym, dowo- 
dzi istnienia Pan a Boga; mowi nast
pnie 0 stworzeniu swia- 
ta, 0 Opatrznosci, 0 przymiotach Bozych, wtr
caj
c przy 
sposobnosci odpowiednie uwagi (np. w jakim celu buduje- 


1) Dzieje Apost. 17, 22 sq.
>>>
275 


my koscioly, dlaczego zamykamy w cymboryum N. Sakra- 
ment) i zbijaj
c bl
dy inowiercow lub zwalczaj
c ich prze- 
ciwko wierze katolickiej zarzut.r. Ostatnie kazanie konczy 
zachE2t
 do rozwazania doskonalosci Bozych i do oddawa- 
nia czci Bogu naleznej. 


e) "K a z ani a as cat y c z n e" I lnne, nieobj
te poprze- 
dniemi kategoryami: 


nO boj a i zolnierstwie chrzescijanskiem z dusznymi 
nieprzyjacioly", kazan piE2C. Pie r ": s z e wychodzi z te- 
kstu: "militia est vita hominis super terram" (Job. 4), a po- 
dajllc przyczyny tego bojowania (doswiadczenie wiary i 
milosci ku Bogu, nabywanie pokoju z wyslugi wlasnej, 
milsze po pracach odpocznienie w niebie, umocnienie 
w cnotach chrzescijanskich), mowi w szczeg6lnosci 0 pierw- 
szym nieprzyjacielu naszym t. j. 0 swiecie, jakie s
 roty 
nieprzyjaciela i jaka na kazd
 rot
 obrona. Dr u g i e - 
o innym nieprzyjacielu dusz naszych, szatanie: przyczyny 
jego gniewu na nas, jaka moc jego i ze Chrystus moc tE2 
oslabil. Sztuki szatanskie w walce z ludzmi, uzbrojenie na 
czarta. T r z e c i e jest dalszym ci
giem poprzedniego, wiE2C 
mowi 0 innych skutkach czyli podejsciach czartowskich i 
jak je pokonywae nalezy. Cz war t e - 0 trzecim nieprzy- 
jacielu, ktorym jest cialo nasze wlasne: przyczyna tej woj- 
ny d Dcha z cialem, ciE2Zkosc walkie W czem cialu ulegac, 
a czego mu wzbraniao potrzeba. Rozkosz dUSZE2 oslabia, I 
hardym czyni, do krzyza Chrystusowego t. j. do umartwie- 
nia zniech
ca, od pracy odwodzi. Pobudki do trzymania 
ciala w karnosci. P i 
 t e we wst
pie ma jeszcze 0 ciE2Zko- 
sci walki z cialem, w rozpra wie zas zastosowania siE2 nad 
tern, 1) jaka jest sromot.a grzechu cielesnego, -2) jak latwo 
w niego wpase, a trudno z niego wynijs6, 3) jakie za sobll 
grzechy i inne szkody pociqga, 4) jak srogo Pan Bog ka- 
rze cielesne nierz
dy, 5) jakiej broni uzye, aby tego nie- 
przyjaciela zwalczye.- W szystkie te Inowy odznaczajll si
 
mnostwem nader trafnych porownan. 
nO rzeczach ostatecznych", kazan cztery. W pie r w- 
s z em, 0 smierci, rozwa
a pozytek rozmyslania 0 niej, nie- 
pewnose czasu jej, gorzkos6 i ciE2zkose towarzystwa jej, gd:v.
>>>
276 


- 


przyehodzi, i dobr
 na nl
 obron
, aby nam szkody na du- 
szy nie uezynila. W d rug i em, 0 s
dzie po smierei, i
 
zaraz po 
konaniu s
d b
dzie. a jako si
 go bac i do nie- 
go gotowac mamy. W t r z e e i em, 0 m
kaeh piekielnyeh, 
jak wielkie to s
 kary, jak srogosei
 ieh serea nasze prze- 
razic i do bojazni si
 Bozej przywodzic mamy. W e z w a r- 
t e m, 0 ehw.ale i radosei niebieskiej, ze niebo jest naszym 
celem, dJa ktorego stworzeni jestesmy, jakie w niem s
 do- 
bra, jaki cien ieh tu na ziemi, jako si
 nadziej
 ieh w n
dzaeh 
naszyeh eieszyc mamy i do praey i cierpliwosei przy- 
wodzic. - N ajp

kniejsze jest ostatnie dla swyeh mysli, 
" , . . . 
porownan, rzewnosCl I namaszezenHl. 
,,0 milosierdziu, na zaleeenie Braetwa Milosierdzia", 
kazan troje. Pomienione braetwo zalozyl Skargst w Kra- 
kowie 1584 r. Kazania powyzsze wypowiedzial1588 w tym 
celu, aby sluehaezom da6 poznac istot
 i cele stowarzy- 
szenia i tym sposobem zaeh
eic ieh tak do zaci
gania si
 
w jego szeregi, jak i do wykonywania milosiernyeh uezyn- 
kow ehrzeseijanskieh. Mowi tedy w pie r w s z e m kazaniu 
jak wielka to enota milosierdzie, jak wielkie pozytki du- 
ehowe na milosiernyeh splywaj
 i ze bez tej enoty inne nie 
IDaj
 znaezenia. W d rug i em stawia przed oezy widok 
eierpien moralnyeh i eielesnyeh, otwiera wszelakiego ro- 
dzaju ustronia i przytulki n
dzy i wykazuje, ktore przed 
innymi s
 bardziej poratowania godne, a usiluj
c pobudzic 
sluchaeza do litosci, wskazuje mu obszerne pole do zaslu- 
gi przed Bogiem w wykonywaniu cnoty milosci blizni
go. 
W t r z e c i e m mowi 0 przedsi
wzi
eiu (t. j. 0 celu) i ko- 
naniu (ezyli dzialalnosci) Braetwa Milo.sierdzia. Rozpoezy- 
na przedstawieniem pozytku stowarzyszen religijnyeh do- 
brze urz
dzonycb, a przeehodz
c do zalozonego przez si
 
braetwa, przedstawia jego dziatalnosc i zaleea zalozon
 
przy niem K 0 m 0 r 
 pot r z e b n y c h (mons pietatis), ma- 
j
e
 przeciwdzialac lichwie. Szezegolnie pi
kny jest poez
- 
tek pierwszego i koniee trzeeiego kazania. 
"Do Bractwa Milosierdzia i sw. Lazarza, ku spolnej 
milosei i ezynieniu milosiernych uczynkow pobudki." S
 to 
d wa kazania, miane na nabozenstwach braekieh. Pie r w s z e 
wyklada pozytki stowarzyszenia si
 w braetwo: umocnie- 
uie zobopoJnej braterskiej milosci, wzajemne dobrymi przy- 


I
>>>
I 


277 


kladami zbudowanie, zach
ta do gorliwszego pelnienia do. 
brych uczynkow. D rU gi e mowi 0 szkodach duchowych, 
nB, jakie narazajl} siE2 ci, co z bractwa wyst
puj
 i w czy- 
nieniu dobrze bliznim nie_ trwaj
 i jakie st
d przestrogi 
uczestnicy stowarzyszenia powinni dla siebie wyprowadzic. 
"Na modlitwach czterdziestu godzin 0 jak
kolwiek po- 
trzebE2". \V dziewi
ciu kazaniach autor zachE2ca do modli- 
twy i podaje pobudki do niej. W pie r w s z em budzi 
spiqcych snem grzechu, niedbalstwa i samolubstwa, a uka- 
zujllc im grozllce niebezpieczenstwa, kaze siE2 uciekac do 
P. Boga. W nast
pnych pi
ciu rozprawia 0 bojazni 
Bozej, przytacza ze Starego Zakonu liczne przyklady ka- 
rani a Bozego. W s i 0 dill em od bojazni prowadzi do ufno- 
sci w Bogu i uk3:zujllc nieskonczone J ego milosierdzie, znie- 
wala do modlitwy, ktorej poswiE2ca kazanie 0 s me, podajl\c 
w niem pobudki do wytrwania w modlitwie. W 0 s t a t- 
ni em jeszcze raz omawia rzecz 0 nadziei, ze nas Bog wy- 
slucha, skoro si
 do Niego uciekac bE2dziemy i zachE2ca do 
modlitwy zwlaszcza wspolnej 1). 
"Czasu woj
y, 0 pobudkach do modlitwy," kazan szesc 
W ychwala w pierwszem blogie dary pokoju, naucza 0 do- 
brem jego uzywaniu; przedstawia jak zle i szkodJiwe s
 
wojny (2); nawzajem tlumaczy ich potrzebE2 i godziwosc, 
zwlaszcza gdy Sll przeciw Turkom (3); mowi 0 dziwnych 
cudach i sprawach Boskich na wojnie (4); podaje modli- 
twy z Pisma sW' J jakiemi pobozny chrzescijanin czasu woj- 
ny ma wzywac pomocy Boga, ktory jest Bogiem zwyciE2- 
stwa, Panem Zast
pow, wiez
 mocn
 i zamkiem niezdo- 
bytym, Bogiem, ktory zabija i ozywia (5 i 6). 
"Do zolnierzow w samej potrzebie". Jest to paraneza 
w duchu tej samej poboznosci, co i poprzednie kazania 
napisana, zach
caj
ca przed samym bojem do m
stwa i 
ufnosci w Bogu. 


1) Tak jest w wydaniu kazan przygodnych z r. 1600. ,V wydaniu czwar- 
tern z r. 1738 8
 te kazania nieco inaczt'j i Iepiej zredagowane, mia
owicie jest 
ich tylko pi
c: pierwsze to samo, co wyzej; ostatnie (piqte) to samo, co tam dzie- 
wiqte: drugie i trzecie 0 bojaini Bozej (niewolniczej), do kt6rej pobudza z przy- 
klad6w karania Bozego; czwarte - 0 bojaiDi synowskiej: na czem zaleiy i pobud- 
ki do niej. 


.....
>>>
278 


"Czasu suehosei i w glodzie przy modlitwie 0 deszez." 
We wstftpie tlumaezy pow6d, dlaezego P. Bog daje ludziom 
ziemie, potrzebuj
ee ez
stego deszezu. Oto abysmy uzywa- 
j
e d6br ziemskieh, upewniali si
, iz nam p}yn
 z nieba od 
Tego, ktory deszezu daje i sloileu wsehodzic i wszystko, 
co ziemia wypuszeza, zagrzewae i ozywiae kaze. Chee nas 
P. Bog przez to zawsze jako synow w milosei swej i w kar- 
nosei zatrzymywac. I teraz Bog zamyka niebo i ezyni je 
jako miedziane i ziemi
 zelazn
 i glod na nas puscie ehee, 
abysmy si
 do milosierdzia Jego ueiekali, a grzeehy nasze 
porzueili. Przywodzi dalej kaznodzieja na. pami
e szereg 
lat glodnych, 0 jakieh wspomina Pismo sw. i wykazuje, iz 
kazdej klE2ski przyezynll byly rozliezne grzeeny narodu wy- 
bran ego. ZaehE2ea do wyrzeezenia si
 grzechow podobnyeh 
i do przepraszania Boga; konezy gorlle
 modlitw
 0 odda- 
lenie kl
ski glodowej. 
"Przy oddawaniu slubow Panu Bogu obieeanyeh w CZE2- 
stoehowie, gdy siE2 Krol I. M. ze Szweeyi wroeil," 1599 r. 
Jest to wyklad nauki katoliekiej 0 slubaeh: co do slubu 
prawego naIezy, jaki pozytek jest slubow, z jakiem je na- 
bozenstwem oddawae i wyplaeae mamy. ZachE2ea wszyst- 
kieh uczestnikow podrozy krolewskiej do spelnienia szcze- 
rem sereem uezynionych slub6w; wzywa MatkE2 Boz
 i nie- 
bian do zlozenia podziE2ki Panu i konezy aktem uwielbie- 
nia Roga. 
"Xa miloseiwe -lato albo jubileusz". Rozpoezyna kaza- 
nie to pozdrowieniem apostolskiem, jakiem zazwyezaj ozna. 
ezane bywaj
 Jisty okolne papiezy: "SaJutem et apostolieam 
benedietionem". Podzial robi taki: 1) co jest miloseiwe lato, 
2) jakie na niem i ktoryeh grzeehow odpusty, 3) co za 
skarb jest koscielny na nie i kto nim szafuje. 4) jako ieh 
dost
pie, a tyeh odpustow uezestnikami bjTe. Sam jednakze 
wyklad rzeezy nie odpowiada wiernie uezynionemu zalo- 
zeniu i nie wszystkie eZE2sei jednakowo wyezerpuj
eo s
 
rozwiniE2te, st
d znaezenie miloseiwego lata nie dosye pel- 
no uwydatnione; ehoeia-z przeto zawiera wiele materyalu 
przydatnego na ezas jubileusza, jednak pod kazdyin wzglE2- 
dem wzorowem nazwane bye nie moze. 


Co dotyezy formy 1 ukladu kazan przygodnyeb, panuJe 


-
>>>
279 . 


tu wielka roznorodnosc. Tekst naczelny nie zawsze ma mleJsce. 
\Vst
py, jak zwykle u Skargi, s
 krotkie, zalozenie i podzial 
najcz
sciej wyrazne. Rozprawa dluzsza lub krotsza, niekiedy tak 
krotka, ze kazanie schodzi do rozmiaru zwyklej parenezy. Za- 
konczenie zazwycza j stanowi albo modlitwa, albo krotkie zebra- 
nie glownych mysli, lub wreszcie stosowne a tresciwe upomnienie. 


Ks. Fabian Birkowski 1). 


Mieszczanin lwowski, urodzony 1566 r., studya odbywal 
w akademii krakowskiej, gdzie wycwiczyl si
 w j
zykach staro- 
zytnych, literaturze, filozofii, matematyce, astronomii i gdzie na- 
st
pnie jako magister artiulll uczyl przez lat siedem wymowy i 
filozofii. 'Vyksztalcenia dokollczyl potem za granicq, a powroci- 
wszy do kraju, zrazu umyslil poswi
cic siEt sluzbie oltarza w sze- 
regach d
chowienstwa swieckiego; skoro przeciez uczul w sobie 
powolanie zakonne, przywdzial habit dominikanski 1596 roku 
w Krakowie. Po odbytym nowicyacie wykladal tamze teologi
 
braci zakonnej i spelnial urz
d kaznodziei. Pozniej przelozeni 
wyslali go na czas krotki do Rzymu, poczem" poruczyli mu ka- 
zalnic
 w nowozalozonym klasztorze warszawskim. Zygmunt III 
glosnego juz naowczas kaznodziej
 przydaje do boku krolewi- 
czowi Wladyslawowi. Odt
d Birkowski WY8t
puje na szerokie pole 
dzialalnosci religijnej i narodowej i staje si
 towarzyszem mlo- 
dego krolewicza w wyprawach wojennych w ciqgu Jat przeszlo 
d wndziestu: int.onuje rycerstwu starozytn
 piesn Bogarodzica, 
slowem Bozem zagrzewa odwag
 walcz
cych, blogoslawi hufcom 
nacierajqcym na wroga, rannym i umieraj
cym spie8zy z poslu- 
g
 religijn
, grzebie poleglych, a zyj
cych poucza prawd Bo- 
zych i pi
tnuje naduzycia, jakie spostrzega w obozach zolnier- 
skich. \Vreszcie syt pracy i trudow, juz prawie siedemdziesi
- 
cioletI1i starzec, usuwa si
 z dworu i wraca do krakowskiego 
klasztoru, sk
d przenosi si
 do wiecznosci 1636 r. 
Stanowisko kaznodziejskie Birkowskiego roznie przez roz- 
nych sqdzone bywa. J edni rownaj
 go ze Skargq, inni odsqdza- 


') Pr6cz wyzej wskazanych ir6det ob. jeBzcze rozprawy ks. Szlagowskiego 
w Bib!. dziet chrzes., poprzedzaj

l c)Iowy. ks. F. B.). \Varsz. 1901.
>>>
.. 280 


j
 nawet od miana srednio znakomitego mowcy. Na ogol bio- 
r
c, wyznac trzeba, ze Die oceniono go nalezycie. M
z to bo- 
wiem uczony, wyborny klasyk, niezrownany teolog, doskoaaly 
znawca Pisma sw., Ojcow Kosciola i umiejE2tnosci swieckich 
w takim zakresie, w jakim je na owe czasy posi
sc bylo mozna. 
Swi
tobliwy, skromny w zyciu, ubogi i pokorny, pelen ducha 
Bozego i gorliwosci ognistej 0 chwalE2 Boga i zbawienie dusz, 
Birkowski przedstawia typ kaznodziei obywatela. Glosi z zapa- 
lem prawdy Bo
e, zachE2ca do pelnienia przykazaiL i praktyk 
chrzescij, aiLskicb walczy przy sposobnosci z blE2dami herezyi, 
broni chlopkow, powstaje na naduzycia panow, popiera wladzE2 
krolewsk
, slawi zwyci
stwa orE2za polskiego, przeczuwa przy- 
szle losy narodu i grozi karami boskiemi, boleje i pociesza 
w nieszcz
sciu. Jest. on zarazem rycerzem w sukni zakonnej, 
dzieli z wojskiem trudy i niewygody obozowe, swieci nadzwy- 
czain
 odwag
 i mE2stwem nietylko na polu bitwy, staj
c z krzy- 
zem na przedzie hufcow i spiesz
c z pomoc
 religijn
 od wo- 
dza do prostego zotnierza, lecz i w czasie spokojnym, wystE2pu- 
jfic bez IE2ku wobec zdroznosci, wolaj
cych 0 napiE2tnowanie. 
Czy najnizszy rang
 obozowiec, czy starszyzna wojskowa, kazdy 
uslyszy od niego slowa prawdy, w kazdym, jesli trzeba, zgromi 
pychE2, zarozumialosc, nieposluszeiLstwo, poda w ohydE2 krzywdy 
i rozpustE2. 
Jako mowca i pisarz nalezy on do zlotego okresu kazno- 
dziejstwa i zamyka swietny szereg wielkich glosicieli slowa Bo. 
zego. Wymowa jego smiala, grozna, potE2zna, druzgoc
ca, od- 
znacza si
 rozmachem i zaciE2ciem zolnierskiem i takie nieraz 
czyni wrazenie, jak gdyby zapomnial na chw
IE2, ze ma w rE2ku 
krzyz do blogoslawienia. Ubok tego jest on niewymownie rze- 
wnym, nietylko gdy nad zwlokami krolow, wodzow i senatorow 
zalobne wypowiada mysli, lecz bardziej jeszcze, gdy chwal
c 
mE2st oRO i poswiE2cenie poleglych setek i tysiE2CY, placze nad po- 
bitymi ludu swego. Z drugiej strony w pomyslnych dla kraju 
wypadkach slowa jego s
 wylaniem tryumfu i radosci. Bogata 
i pelna zycia wyobraznia, przewaga zywiolu uczuciowego nad 
rozumowaniem, unosz
ca go sila liryzmu czyni
 zen prawdziwe- 
go kaznodziej
 poet
. Nadto wymowa Birkowskiego tchnie zy- 
wemi barwami swojskosci. 0 wszystkiem, nawet 0 tern, co obce, 
czy dawne, czy terazniejsze, s
dzi z punktu zapatrywania spol- 
czesnego sobie i narodowego. Gdy zas do pow'yzszych przymio-
>>>
281 


') 


tow przydamy wielk
 popularnosc i swad
 oratorsk
, zrozu
ie- 
my latwo, dlaczego tak glosne jako kaznodzieja mial imi
 w ca- · 
lej rzplitej, dlaczego tysi
cami zbierano si
 dokola jego ambo- 
ny, dlaczego wielu go nad Skarg
 nawet wynosilo, dlaczego 
wreszcie nie bylo w calej Polsce kosciola, gdzieby nie stal na 
pulpicie ks. Fabian i jego postylla. 
Styl Birkowskiego nie wykwintny, okresy nie rzezbione, 
j
zyk zato zbogacony przezen wielu nowymi zwrotami, nawskros 
swojski, niewymuszony, natural ny, ;daleki przeciez od prostac. 
twa, na ogol poprawny, w wielu miejscach nawet wzniosly i 
klasyczny. J
zyk to bogaty w trafne porownania °i aforyzmy, 
ozywiony przyslowiami, ktore wtedy byly w ustach narodu, 
a w cz
sci i dot2:!d si
 przechowaly; pelen dawnych a dobitny
h 
wyrazow. Bacz
c na wszystkie pomienione zalety, slusznie przy- 
znac mozna mowcy na
zemu zaszczytne miano Chryzologa pol- 
skiego. 
Ma jednak kapelan 'Vladystawowski i wady swoje, b
d2:!ce 
niejako zapowiedzi
 rychlego tuz po nim przerwania si
 w
tku 
tradycyi wielkich kazllodziejow naszych. Pierwsz
 mianowicie 
wad
 jego jest, ze raz po raz do zwyklych tematow kaznodziej- 
skich miesza kwestye scholastyczne, a przez to odchodzi od 
przedmiotu i st
je si
 rozwleklym. Nadto znac w jego utworach 
d
znosc do wyst
powania z erudycy
, ktorej w istocie wielkie 
posiadal zasoby, a chociaz smialo mozna utrzymywac, ze nie kie- 
rowala nim pobadka popisywania si
 na ambonie, to przeciez raz
 
do pewnego stopnia cytaty swiech autorow, aluzye czerpane 
z mitologii lub historyi starozytnej. Druga ujemna strona ka- 
zan Birkowskiego ujawnia si
 w zamilowaniu wyrazen rubasz- 
nych, porownan, dowcipow i anegdot, nie licuj
cych z powag
 
mownicy koscielnej, w uzyciu zbyt gryz
cej ironii, kt0rt1 niekie- 
dyu niego napotykamy; wreszcie w zbytniej cierpkosci, z jak
 
przy nadarzonej okazyi odzywa si
 0 heretykach. JBst on skut- 
kiem tego nierowny, a gdy raz wznosi si
 do szczytnych pory- 
wow, drugi raz spada do banalnej powszedniosci; jest gor2:!cy, 
to znowu wymuszony; naturalny, to znowu sztuczny; rzewny, 
to znowu sarkastyczny. Wreszcie trzeci
 skazq, ktorej radzi- 
bysmy w nim nie widziec, st1 latynizmy: mandat, makula, 
salt, konfirmowac i t. d., lub wyrazy polskie wprawdzie, lecz 
takie, kt.oreby nietylko na kazalnicy, ale i w przyzwoitej mowie
>>>
282 


potocznej illleJSCa miec nie powinny. Cytuje tez, w pierwszym 
. zwlaszcza tomie swych kazan teksty Pisma sw. po lacinie za- 
miast po polsku 1), a chociaz tego rodzaju pstrokacizny mozna 
nie podci
gac pod miano wlasciwego makaronizmu, to przeciez 
obniza ona w pewnej mierze pi
knosc kaznodziejskiego stylu. 
Niektore jednak z wad powyzszych znajdujemy i u wczesniej- 
szych od niego kaznodziejow zygmuntowskich, nawet u samego 
Skargi. choc nie w takiej mierze, co u Birkowskiego. \Y kazdym 
razie wady te nie s
 u niego ani tak liczne, ani tak dalece ra- 
z
ce, izby gwoli nim trzeba bylo odmowic mu miejsca w za- 
szczytnym szeregu mowcaw zlotego okresu. Cala jego wina po- 
Iega raczej na tem, ze swym wplywem i geniuszem nie po- 
wstrzymywal wspolczesnych glosicieli od fatalnego kierunku, ja- 
ki juz za jego zycia wywalczal sobie prawo obywatelstwa, a za- 
panowal na dobre w nast
pnym okresie. 
Kazania Birkowskiego mozna podzielic na niedzielne, swi
- 
teczne i przygodne. Pierwsze dwie kategorye wyszly w dwoch 
tomach in folio. Kazdy tom sklada si
 z dwoch cz
sci: jedna ma 
kazania niedzielne. druga swi
talne. Tom pierwszy ujrzal swia- 
do dzienne w Krakowie 1620 r., przedrukowany zas byl (z przy- 
rlatkiem niektorych kazan 2), 1623 r. tamze. N a kazd
 niedziel
 i 
na swif2ta przed niejsze ma po d wojgu kazan 3), wszystkich razem 211. 
Na czele pierwszego kazania autor kladzie zawsze. perykopf2 ewan- 
geliczn
. Tom 2-gi mial tylko jedno "wydanie z r. 1628. Kazan 
podwojnych w pierwszej cZf2sci ma 25, w drugiej-szesc, nadto po 
jednemu na srody i pi
tki w. postu, cztery na w. pi
tek i trzy 
o Rozancu sW. 3 ), wszystkich -- 222. Perykopy w tYlll tomie po- 
mini
te zupelnie. 'Vyk!adaj
c i uza8adniaj
c tajemnice wiary, 
autor zapuszcza sif2 niejednokrotnie w dociek.ania teologiczne i 
szczegoly scholastykom wlasclwe. W moralnych tlumaczy zasa- 
dy obyczajowe, czy ogolne, czy odpowiednie do ducha czasu, 
w ktorym pisal i mawil, np. przeciwko pojedynkom, 0 czarno- 
ksif2stwio, 0 bogobojnym zolnierzu. Metody trzyma 8i
 dydak- 


1) Polskie cytaty z Pisma RW. ma jeszcze nie wedlng 'Vujka, lecz wedlng 
wJa
nf'go tlumaczen ia. 
') \\T drugiej cz
sci rua 3 kazania na uroczystosc Zwinstowania; r6wniez 
pod koniec tejze cz
sci dwa kazania 0 odpu=,tach i trzeci 0 jubileut:zu. 
J) Znajdnjfl r:;i
 tu takie kazania na rlzien sw. Jacka i 0 cwiczeniu mlodzi 
przy pami
ci 8W. Jana Kantego, umieszczone pomi
dzy przygodnemi w BibIiote- 
ce dziel chrzes., cz. II, 1901.
>>>
283 


tycznej; kazania calkowicie polemiczne s
 bardzo rzadkie, za to 
w innych przy sposobnosci daje inowiercom krotkie, lecz nie- 
kiedy dosyc gwaltowne i cierpkie odprawy. To go wszakze po- 
niek
d broni, ze mial az nadto uzasadnion
 pobudk
 wobpc sto- 
kroc bardziej obelzywych bluznierstw, szykan i oszczerstw, ja- 
kich sobie pozwalali heretycy wzgl
dem rzeczy najdrozszych 
sercn katolickiemu. Na swi
ta uroczyste przewaznie objasnia od- 
powiedni
 tajemnic
; 0 1\latce Boskiej, jak to bylo rzecz
 w jPgo 
zakonie tradycyjn
, mowi cz
sto i gor
co. W kazaniach 0 Swi
- 
tych wybiera tern at 0 jakiej cnocie ich, prawi przeciez 0 niej 
ogolnie, popieraj
c j
 przykladami nietyJko z zycia jednego, 
z ktorego wzi
l oka'Zy
 mowienia: lecz i innych Swi
tTCh. 
Co d0tyczy for my, nie wszystkie kazania Birkowskiego 
s
 niemi w scislem znaczeniu tego wyrazu. 1fa on, zwlaszcza 

srod niedzielnych, wiele homilij, ktorych uklad pod wielu 
wzgl
dami podobny jest do togo, jakiego trzymal si
 stale Skar- 
ga. Zaczyna od naczelnego tekstu, wyj
tego z perykopy i ma- 
j
cego sluzyc za motyw i Uo calego kazania. 'Vst
p krotki, 
wprowadza do zalozenia wypowiadanego ,vyraznie. Podzialow 
nie zaznacza, wyst
puj
 one jednak w dalszym ci
gn dosyc jasno, 
owszem rzucaj
 si
 w oczy, gdyz oznaczone s
 na marginesie kolej- 
nemi gloskami alfabetu. W rozprawie kazalnej albo wyklada mysli 
perykopy, albo wziqwszy z niej jeden temat, opiera jego oprarowa- 
nie na szczegolach za wartych w samejze perykopie. Tym sposobem 
wiele jego kazan, jes1i nie w calosci, to w jednej przynajmniej cz
- 
sci, odnie
c nalezy czy do kategoryi nauk homiletycznych, czy 
. te
 do rodzaju homilii wyzszej albo syntetycznej 1). lIa tez mno- 
stwo wlasciwych kazan, rozpoczynaj
cych si
 podobnie, jak wy- 
. zej, od tekstu i wstftpn, z rozprawq jednolit
 lub na dwie cz
sci 
podzielon
, tak przeciez, ze obie si
 wzajemnie uzupelniaj
, 
e 
druga jest dopowiedzeniem, rozwini
ciem lub praktycznern za- 
stosowaniem pierwszej. Budowa rozprawy kazalnej prawidlowa 
i logiczna, sklada si
 z punktow wzajemnie pol
czonych jedn
 
nici
 zalozenia. Zbyt przecieE wielka owych punktow ilosc wyra- 
dza niekiedy monotoni
. Zakonczenia krotkie. Zbiera w nich to, 
o czem byl mawil, czyni zwrot s
rdeczniejszy do sluchaczow i 


1) Np. w tomie pi€rwszym: 2-ga cz
sc pierwszego kazania na niedzicl
 Xy 
po Swiqtkach, kazanie drugie na t
z samq niedziel
, kazanie drugie na Poswi
ce- 
nie kosciola; w tomie drugim: kazanie pierw8ze na niedziel
 III Adwentu.
>>>
) 


284 


zamyka krociutk
 mooJitewk
. ezasami konczy nagle, klad
c 
niespodzianie dla sluchacza a men. 
Nie wszystkie kazania Birkowskie
o s
 jednakowej warto- 
sci. Krukowski 1) ze wzgl
d u na praktyczny uzytek dzieli je na 
wyborne, dobre, mierne, niestosowne, polemiczne, emblematycz- 
ne, a polecaj
c pierwsze trzy kategorye, slusznie zaznacza, ze 
s
 w nich skarby, ktore oplaci si
 wydobyc z pylu zapomnienia 
i oczyseiwszy z nalecialo8ci ducha czasu, uzyc na przepyszn
 
ozdob
 kazalnicy. Do najpiQkniejszych zalicza, w tomie pierw" 
szym: pierwsze na niedz. III adw., drugie na niedz. IV adw., 
drugie na II niedziel
 po Trzech Krolach, pierwsze i drugie 
na IV po Trzech Krolach, pierwsze na II niedziel
 po Wielkiej 
nocy, pierwsze i drugie na Ziel. sw., pierwsze na uroczystosc 
sw. Szczepana, pierwsze na urocz. sw. Piotra i Pawla, pierwsze 
i drugie na urocz. Podwyzszenia sw. Krzyza i na dzien WW. 

wi
tyeh; w tomie drugim: drugie na niedz. II ad w., pierwsze 
na IV adw., na niedziel
 III po Trzech Kr., drugie na szesc- 
dziesi
tnic
, na niedz. pierwsz
 i na XVI po Ziel. Sw., na uro- 
ezystosci sw. Romualda, Floryana, Klimunta (Klemensa) i Ka- 
tarzyny. 
 
_ W srocl p r z y god n y c h kazan Birkowskiego najcelniejsze 
s
 zalobne. Zegna w nich i oplakuje, co wowczas rzplita miala 
najznakomitszego. Styl w nich podniosly, uroczysty, pochwaly 
trzymane w tonie szlachetnym, wolnym od napuszonego panegi- 
ryzmu; tchn
 serdecznym zapalem i gl
bokiern przej
ciem. go- 
dnem wielkiego kaznodziei. W wi
kszej cz
sci tych kazan mow- 
ca szcz
sliwje uzywa figury retorycznej 
. zw. powtarzania, do. 
czego najcz
scjej sluzy mu tekst naezelny, rzadziej inne jakie 
zdanie. Do pogrzebowych nalez
. . 
1) "Na pogrzebie ks. Piotra. Skargi" , miane w Kra- 
kowie 1612 r. Tekst naezelny: "Surrexit Helias propheta, 
quasi ignis..." Eeel. 48. Po krotkim wst
pie, w cz
sei pierw- 
szej przeprowadza porownanie kaznodziei do ognia, podo- 
bienstwo widzi w tern, ze glosieiel prawdy Bozpj jak ogien 
swieei nauk
 i enot
, zagrzewa serea cieplem slowa 
Bozego, gor
co laski Bozej w sluehaczach utrzymuje, 
przepala rdz
 grzechow
. Cz
sc druga jest wlasci wym pa- 
negirykiem, w dobrem znaczeniu wyrazu, obejmuje zycie, 


S) Ob. mieBi
cznik Homiletyka t. I, atr. 193.
>>>
285 


dzialalnosc i cnoty nieboszczyka. )Iowa ta jest jedn
 z naj- 
pi
kniejszych w tym rodzaju. 
2) "Syn koronny albo kazanie na pogrzebie Joachima 
Of'ieskiego, kasztelana sandeckiego, w Cerekwi" 1613. Wy- 
chodz
c z zalozenia, ze pami
c ludzi dobrych, ktorych sy- 
nami koronnymi nazywa, na dlugie czasy chwalebna zo- 
stanie, pi
knie wyklada, kto ma prawo do miana syna ko- 
ronnego w krolestwie Chrystusowem i jaka jest roznica 
pomi
dzy synem koronnym ziemskim a niebieskim. W resz- 
cie zwraca si
 do nieboszczyka i slawi go jako prawdziwe- 
go syna koronnego, znamienitego m
drosci
1 roztropnosci
 
i innemi cnotami obywatelskiemi, oraz chrzescijanskiemi. 
3) "Jan Zamoyski albo kazanie na mszy zadusznej na 
zamku krakowskim" r. p. 1605. Tekst naczelny z II Krol. 
3: "Aza nie wiecie, ze h
tman, a bardzo wie!ki, polegl 
dzis w Izraelu"-odrazu usposabia sluchacza do wyslucha- 
nia opowi€sci 0 niezwyktych, a tak wielostronnych czy- 
nach zmadego. Udatne jest tu zestawienie w Zamoyskim 
rycerza z pisarzem i wodza z uczonym. 
4} "Kawaler MaItanski na pogrzebie Zygmunta Srze- 
dzinskiego", w \Varszawie 1616 miane. Pomieniony rycerz 
zakonny, slawny w morskich potyczkach, pogromca Tur- 
kow, powrocil na starosc do ojczyzny, aby w niej kosci 
swe zlozyc. Birkowski w mowie pogrzebowe.1 wylicza obo- 
wi
zki kawalerow maltanskich, poczem robi apostrof
 do 
niezyj
cego i chwali go, iz nie dla korzysci doczesnych 
zostal kawalerem, a natomiast jasnial cnotami bogobojne- 
go rycerza zakonu. 
5) "Krzyz kawalerski albo pami
c BarHomie.1a Nowo- 
dworskiego, kawalera maltanskiego tt . Kaznodzieja rozpo- 
czynaj
c panegiryk od stow sw. Pawla II Tym. 4: \V- 0.10- 
walem dobr
 wojn
, biegum dokonal i t. d., mowi obszer- 
nie 0 osobistych zaslugach zmadego, ktore widzi usymbo- 
]izowane w krzyzu maltanskim, zdobytym i uzacnionym 
wielkiemi i na obczyznie i w kraju sprawami komandora. 
Tlumacz
c w ci
gu rozprawy kazalne.1 przymioty owego 
· krzyza, zaobi j
 powtarzaniem i rozwijaniem tekstu na- 
czelnego. 
6) "Ksi
z
 Krzysztof Zbaraski na pogrzebie wspomnia- 
ny", w Krakowie 1627. Za motto posluzyl Birkowskiemu
>>>
286 


tekst z Przyp. 4: Sciezka sprawiedliwych swietna, jako swia- 
Ho, pochodzi i rosnie az do dnia doskonalego. W pierw- 
szej polowie w kilku punktach przedstawia syna swiatlo- 
sci w przeciwienstwie do syna ciemnosci. W drugiej, przy- 
stosowuj
c poprzednie u wagi do nieboszczyka, opowiada 
zycie i 
prawy jego, dobrodziejstwa swiaJcz
ce. rzplitej, 
wiernosc wzglf2dem kroJa, mf2stwo wojenne, przedewszyst- 
kiem zas szeroko rozwodzi si
 nad jego sla wnem posel- 
stwem do Turcyi po klf2sce cecorskiej, nad m
drosci
 i har- 
tern duszy, jakim wowczas zajasnial w Konstantynopolu. 
Konczy opisern poboznej smierci ksif2cia i zachf2ca do mo- 
dlitwy za jego dusz
. 
7) "J an Karol Chodkiewicz, wojewoda wilenski, wielki 
hetman koronny i W. Ks. Litewskiego". Po krotkim wst
- 
pie mowca opowiada zywot bohatera, jego rodzinne sto- 
sunki, charakter i usposobienie, nawet postaw
 i fizyogno- 
mif2; potem dosyc tresciwie wspomina czyny Chodkiewicza 
w 1nflantacb, przechodzi do bitwy chocimskiej, ktor
 sze- 
roko, barwnie i gorqco maluje. Panegiryk ten nalezy do 
najpif2kniejszych. 
8) "Na pogrzebie Jana Weyhera, wojewody chelmin- 
skiego kazanie", miane w Pucku 1626. Tekst naczelny 
z Przyp. 16: "Pami
c sprawiedliwego z chwalami, irni
 nie- 
zboznych butwieje",-daje Birkowskiemu powod do podzialu 
mowy na dwie cZf2sci; pierwsza: 0 slawie bezboznikow, zbyt 
rozwlekla, a cytaty z autorow starozytnych czyni
 jt! chlo- 
dn
 i cif2zk
; druga, na pierwsz
 polow
 tekstu, bardzo 
ozywiona, zwlaszcza ze wplata w ni
 zywot zmarlego. N aj- 
lepsze jest miejsce, gdy wprowadza sluchacza w boj pod 
Chocimem, gdzie nieboszczyk wielk
 o
ryl si
 slaw
. 
9) "Stefan Chmielecki, wojewoda. kijowski, pamif2ci
 
pogrzebn
 wspomniany". Rozpoczyna tekstem z ]1 Krol. 
3, 33: "Nie umad tak ten, 'jako wi
c umierac zwykli gnll- 
sni" - odpowiadaj
cym 'doskonale pelnemu czynow i wrza- 
wy wojennej zyciu, przedstawionmnu w porz
dku logicz- 
nym spraw bohatera. Psuje pi
kn
 mow
 rozwlekle .opo- 
wiadanie z historyi naturalnej 0 monocerosie. 
10) "Kwiaty z koron krolewskich, albo pami
c Naj. 
Pani Konstancyi, krolowej polskiej i szwedzkiej". Byla dru- 
g
 zon
 Zygmunta III, a poprzedzila 0 dziesif2c miesi
cy
>>>
287 


do grobu krolewskiego malzonka. . W kraju niepopularna, 
odznaczala si
 jednak wielkiemi cnotami, z ktorych mow- 
ca wije, niby z kwiatow, wieniec na. jej koron
. Rozwaza 
przedewszystkiem jej wiar
 i poboznosc, jej m
drosc w za- 
rz
dzie domu, czystosc i gorliwosc religijn
. · 
11) "K wiaty z koron krolewskich, albo pami
c Zy- 
gmunta III etc. U Rozwija tu prze'waznie obraz domowych 
cnot zgaslego monarchy: m
drosc, sprawiedliwosc, powsci
- 
gliwosc i m
stwo, jakie okazal zwlaszcza podczas rokoszu 
Zebrzydowskiego. Konczy uwag
, ze korona krolewska Zy- 
gmunta raczej cierniow
 niz zlot
 byla, ale mu si
 obro- 
cila w niezwi
dl
, jakiej godzien jest za pobozne sprawy 


. 
swoJe. 


Drug
 kategory
 przygodnych kazan Birkowskiego stano- 
wi
 mowy d z i 
 k c z y n n e. Najpierwsze pomi
dzy niemi miej- 
see zaJmuJe: 


1) "Pann Bogu w Trojcy sw. jedynemu podzi
kowanie 
za uspokojenie Korony i W. Ks. Litewskiego z cesarzem 
tureckim" 1621 r. W 
tek, na ktorym mowca usnul peln
 
zapalu przemow
, wzi
ty jest z Ps. 146. Wiersze st
d ko- 
lejno cytowane, ulatwiaj
 mu opowiesc zdarzen pod Cho. 
cimem. Przedstawia naprzod napuszon
 dum
 Osmana, 
ktory stan
l na czele pot
gi zebranej z trzech cz
sci swia- 
ta, pewny ze Polsk
 jednym zamachem pokona i zagarnie. 
Inaczej przeciez postanowila Opatrznosc, oslaniaj
c swym 
puklerzenL garstk
 bojownikow. Bogu tez chwal
 tego nad 
barbarzyncami tryumfu przypisuje, nie przepomina jednak 
bohaterstwa rycerzow katolickich, ktorych do gwiazd przy- 
rownywa, wspominaj
c z rozrzewnieniem, jak widok wal. 
cz
cych jego samego budowal i pociech
 napelniat 
2) "Kantymir Basza porazony, albo 0 zwyci
stwie 
z Tatarami Stanislawa Koniecpolskiego, hetmana polnego 
koronnego, dnia 20 czerwca 1624". Wymieniony w naglo- 
wku bohater, pogromiwszy Tatarow pomi
dzy Haliczem 
a Bolszowem, odprawial wjazd tryumfalny do Lwowa, pro- 
wadz
c ze sob
 kilkadziesi
t wozow niemowl
t, zabranych 
w jasyr, a odbitych nieprzyjacielowi. Birkowski u wrot ko- 
sciola powital zwyci
sc
 bardzo rzewnem przemowieniem.
>>>
. 288 


. 


. 
J
ce: 


*' 


Zaczyna od dzif2kczynienia: "Oh wal duszo moja Pana" i we- 
zwanie to raz po raz w kazaniu powtarza sercem przepel- 
nionem radosci
 z powodu ocalenia mnostwa dziatek, ktore 
pohancy chcieli wychowac na wrogow wiary katolickiej. 
W tak uroczystej chwili zwraca sif2 z wymowk
 do ocalo- 
nej z jasyru szlachty, a c2'yni
c u wag
, ze j
 Bog za ucisk 
ludu roboczego pokaral, upomina do zaprzestania naduzyc. 
Konczy uwielbieniem Boga i pragnieniem, by Pan krolo- 
wal nad. nami i tu na ziemi i w niebie na wieki. 
3) "N agrobek Osmanowi cesarzowi tureckiemu w r. p. 
1622". Pomieniony sultan, powrociwszy do siebie po po- 
gromie chocimskim, zgin
1 smierci
 gwaltown
. Z tego po- 
wodu Birkowski \Yypowiedzial sw
 mow
 na podzi
kowa- 
nie P. Bogu za uwolnienie rzplitej od smiertelnego jej nie- 
przyjaciela i za zapewnienie przez to pokoju dla poludnio- 
wych granic panstwa. Ton kazania, w ktorem zestawia po- 
t
g
, pych
 i zbytki zabitego z jego upadkiem, jest pate- 
tycznym, choc szczerym wyrazem uczuc kaznodziei. 
4) "Kwiat opadaj
cy albo nagrobek Gustawa Adolfa, 
krola szwedzkiego". Mowa ta napisana zostala z okazyi 
smierei Gustawa, zaszlej pod Liitzen 1632 r., podczas woj- 
ny trzydziestoletniej. Jest ona 0 wiele chlodniejsz
 od po- 
przedniej, a zwrac2. sif2 glownie przeciwko inowiercom i wy- 
kazuje trojak
 przyczYll
 zaguby panstwa: bl
dnowierstwo, 
chciwosc na dobra koscielne i konfederacye nawi
zywane 
z herptykami. 


Do ostatniej grupy kazan przygodnych nalez
 nastf2pu- 


- 
1) "Kazania obozowe 0 Bogarodzicy". S
 to dwie ho- 
milie na starozytn
 piesiJ, ktorej spiewanie wsrod rycer- 
stwa zaczf210 podowczas wychodzic z uzycia, a ktor
 kazno- 
dzieja pragn
l przypomniec wojownikom polskim. Tresci
 
ich jest wyklad nauki chrzescijanskiej, zawartej w piesni. 
Homilie te s
 analityczne, poszczegolne bowiem cZf2sci nie 
wi
z
 si
 w jednolit
 calosc, lecz kazda oddzielna strofka, 
niby wiersz Pisma sw., ma swoj osobny wyklad. Kazno- 
dzieja podaje naprzod jej znaczenie doslowne, poczem wy- 
prowad7.a odpowiednie nauki i zastosowania.
>>>
. 


289 



 


2) "J ozue na kol
d
 dany". Kazanie to wyglosil Bi
-_ 
kowski na Nowy rok 1613 r., a id
c za owczesnym zwy- 
czajem, wszystkim stanom rzplitej, pocz
wszy od krola i 
krolewicza, daje w sposob dowcipny rozmaite podarki, po- 
dobierane z zywota J oz.uego i odpowiednio dostosowane 
do sluchaczow. Znae tu juz w wykladzie rzeczy zepsuty 
smak, ktory wowczas pocz2:!1 si
 up
wszechniae w kraju 
i podbijac umysly kaznodziejow. Ulegajt\c mu. Birkowski 
zanadto igra z dowcipem, wprowadzaj
c aluzye dziwaczne 
i nieco naci
gane ]). 
3) ,,0 Exorbitancyach kazania dwoje przeciwko he- 
retykom" ... 
4) "Exorbitancye... kazan d woje". Dwa poprzednie 
miane byly podczas sejmu konwokacyjnego w Warszawie 
1632 r. W pierwszem surowo llderza na inowiercow, chc
- 
cych z katolikami zgody, kosztem zasad wiary tych ostat- 
nich i wykazuje, ze prozne s
 ich uzalania na wyjscie praw 
krajowych ze swej kolei (ex orbita) i bezzasadne z
dania 
sformulowane podczas bezkrolewia po zgonie Zygmunta III. 
W drugiem powstaje przeciw wydziedzicza.niu synow i co- 
rek, wst
puj
cych do zakonu. Drugie d wa pochodz
 z ro- 
ku nast
pnego i nalez
 takze do rodzaju kazan karc2:!cych. 
5) " Glos krwi bl. Jozefata, takze bl. Jana Sarkandra m
- 
czennika morawskiego i obrazu Brunsberskiego. Przytem 
o obrazach jako maj
 bye szanowane. Kazania czworo". 
Krak. 1629 r. Powodem do tych kazan byly pami
tne wy- 
darzenia, ktore sam tytul opowiada. PeIne s
 surowego za- 
palu i 'energii. 
6) Jest nadto lacinski zbior kazan Birkowskiego p. t. 
"Orationes ecclesiasticae. Crac. 1622 r." Zawiera 28 mow 
swi
talnych. trzy pogrzebowe, dwie religijno - polemiczne 
i dwie mowy akademickie. 


1) 1\Iowy pogrzebowe i przygodne Birkowskiego az dot4d wyliczone, z kry- 
tycznq ocen
 m6wcy, przez ks. A Szlag. wYdzl, staraniem Bib!. aziel chrze8c. 'Var- 
szawa 1901 r. 


Wymowa SwiE;:ta. 


19
>>>
290 


8. lnni wybitniejsJ m6wcy tego okresu. 
1. Ks. J ozef Wereszczynski, kanonik chelmski 1577 
r. -opat sieciechowski 1581 r., bisknp kijowski 1589 r., urn. 
w Krakowie 1599 r. W zorowy pasterz, pisarz polityczny 
i ascetyczny. J ako kaznodzieja celuje praktycznosci
h za- 
stosowaniem przedmiotn do potrzeb prostego ludu, moc
 
i wyrazistosci
 W opisach. Styl ma prosty, jasny, plynny, 
polszczyzn
 do Skargowskiej podobn
. Pozostawil: 1) "Ka- 
zania albo cwiczenia chrzescijanskie na 18 niedziel, z wy- 
kladem tak na Ewangelie, jako tez na 12 czlonkow wiary 
chrzescijanskiej". Krak. 1587 r. Kazan tych jest 18, a kaz- 
de sklada si
 z d woch zupelnie odr
bnych cz
sci. Pierwsza 
jest wlasciw
 homili
 analityczn
 na tekst przypadaj
cej 
perykopy ewangelijnej (od niedz. I postu do niedz. II po 
sw. Trojcy), druga podaje wyjasnienie katechizmowe ko- 
lejnego arty kulu Skladn Apostolskiego. - 2) "Instrukcya 
albo nauka 0 spowiedzi". Krakow 1585 roku. "Kazanie na 
dzien zaduszny". Krakow 1885 roku. Uzasadnia tu nau- 
k
 katolick
 0 czyscu; charakter kazania polemiczny, lecz 
ntrzymany w tonie rozs
dnego umiarkowania.-4} "Kazania 
przy przyjmowanin swi
tosci malzenstwa", tamze 1585 r. 
Jest to nauka moralna, wykazuj
ca slubnej parze godnosc 
sakr. malzenstwa, cel i obowi
zki stanu malzenskiego. 
2. Ks. Stanisla w Sokolowski (1537-1593), kanonik 
krakowski i kaznodzieja Stefana Batorego, m
z wielkiej 
nauki. swi€tnej wymowy i gl
bokiej pokory. Zostawil tyl- 
ko lacinskie kazania, jeden zbior p. t. "Nuntius salutis, 
Crac." 1588 r. (pi
c kazan 0 tajemnicy W cielenia, osnn- 
tych na tIe Ewangelii ze mszy Rorate) drugi -" Orationes 
ecclesiasticae, Colon. " 1587 r. (siedem kazan tresci prze- 
waznie apologetyczno - polemicznej). Sq to jednak raczej 
gruntowne rozpra wy teologiczne, nie znac w nich bowiem 
tego zapaln oratorskiego, z jakiego tak glosnym by! u spot- 
czesnych. - Napisal tez p. in. dzielko homiletyczne p. t. 
"Partitiones ecclesiasticae", w ktorem w formie dyalogu 
podaje zasady kaznodziejstwa. (Ob. Przegl
d. Powsz. r. 
1892: Ks. St. Sok. Studynm do dziejow kaznodziejstwa 
XVI wieku).
>>>
291 
3) Ks. Stanisla w Grodzieki (1541-1613) Tow. Jez., 
apostol Litwy, profesor akademii wiJeilskiej, ostatnio rek- 
tor kolegium w Poznaniu. Napisal: 1) ,,0 jednej osobie 
w uzywaniu Sakramentu Ciala Pan skiego " ... kazan szesc. 
Wilno 1589 r. Wyklad obszerny i gruntowny, tendeneya 
polemiezna przeei w ko Krowiekiem u i Grzegorzowi z Zar- 
nowea. - 2) ,,0 ezyseu, pierwsze kazanie na pogrzebie 
j. o. ksi
znej Katarzyny RadziwiUowej." Wilno 1592 r. - 
3) ,,0 czyseu, kazanie wtore, miane przy pogrzebie ks. 01- 
bryehta RadziwiUa". Wilno 1593 r. - 4) "Kazanie na Po- 
· grzebie Katarzyny z Tenezyna RadziwiUowej". Wilno 1592 
r. - 5) ,,0 popra wie kalendarza, kazania dwoje"... Wilno 
1587 r. - 6) "Coneiones Quadripartitae" (ezteroez
seiowe) 
na niedziele i swi
ta ealego roku, miewane po polsku w Wil- 
nie, a wydane po laeinie w Krakowie (1605-1607). Ma po 
eztery kazania na kazd
 Ewangeli
: pierwsze 0 b 0 j a z n i, 
drugie 0 wi e r z e, trzeeie 0 n adz i e i, ewarte 0 mil o- 
s e i. Odznaezaj
 si
 wielk
 grnntownosei
 i naeeehowane 
s
, jak i polskie jego mowy, zywiolem polemicznym. - 7) 
"Concio de probandis spiritibus per missonem ordinariam." 
Crac. 1607 r. - 8) "Concio de Passione Domini" Crac. 
1609 r. 
4) Ks. Hieronim Powodowski (1543-1613), se- 
kretarz Stefana Batorego, kanonik krakowski, m
z gladkiej 
i gor
cej wymowy. N a pisal: 1) "Christologia sen sermones 
de Christo". S
 to kazania 0 Chrystusie Panu, przewaznie 
dogmatyczne z zastosowaniami moralnemi. -2) "Kazania 
niektore 0 szczerem slowie Bozem, a 0 prawdziwem wy- 
rozumienin jego i uzywaniu wieczerzy Panskiej pod jedn
 
osob
". Poznan 1578. -" 3) "W
dzidlo na sprosne bl
dy 
a bluznierstwa nowych Aryanow". Poznan 1582. Zawar! 
tu szereg nauk 0 Bostwie przedwiecznem Syna Bozego 
przeciwko bl
dom Czechowicza, Niemojewskiego i in.- - 4) 
"Kazania na pogrzebie Stefana Batorego", w Krak. 1088. 
Jeden z najpi
kniejszych zabytkow mowy pogrzebowej. 
5. K s. S e bas t y anN u e e r y n (Orzeszko, 1565- 
1635), kaznodzieja krakowski, kanonik sandomierski, przez 
spolczesnych chwalony z nadzwyczajnej wymowy. Zostalo 
po nim w r
kopisie okolo dwudziestu kazan na dni nie-
>>>
292 


dzielne i swi
teczne 1). Jedno z nich na uroczystosc Naro- 
dzenia Pan skiego , podala wloclawsk
 "Homiletyka
 t. V, 
str. 529. Opracowanie tematu staranne, wedlug zasad ka- 
znodziejstwa, styl powazny, spokojny, j
zy k czysty; wyklad 
jasny,. przejrzysty i logiczny. Procz tego oglosil drukiem 
dwie mowy lacinskie. 
6. Ks. Andrz"ej Radawiecki (t1634), dominika- 
nin, m
z wielkiej swi
tob1iwosci i apostolskiego ducha; 
jako kaznodzieja odznaczal si
 wie]k
 prawdomownosci
 
i o
wag
. Styl ma j
drny, dosadny i zywy, j
zyk ogla- 
dzony, a przytem czysty i swojski. Znane s
 tylko jego 
trzy mowy pogrzebowe, mianowicie: 1) "Prawy sz;lachcic 
w kazaniu na pogrzebie Andrzeja Stadnickiego"... Krakow 
1632. W pierwszej cz
sci karci wady owczesnej szlachty 
i wykazuje cechy prawego szlachcicaj w drugiej, krotszej, 
mowi 0 nieboszczyku, ze godzien jest miana i przywileju 
szlacheckiego.-2) "Prawy OJ cowie w kazanill na pogrze- 
bie Mikolaja Stad" nickiego ... Krakow 1630. N a tie zycia 
nieboszczyka wylicza znamiona prawych ojcowicow, to jest 
takich szlachetnie urodzonych, ktorzy ojcow swych ()by
 
czaje i cnoty nasladuj
.-3) "Rozwod zalosny, ktory smierc 
uczynila z malzonk
 P. Mikolaja Firleja".... tamze 1632. 
Daje w tej mowie wizerunek wzorowej zony, jak
 byla 
zmarla kasztelanowa. 
7. Ks, Matousz Bembu s (1567-1645) Tow. Jez., 
rektor kolegium poznanskiego, kaznodzieja Zygmunta III. 
Wymow
 mial plynnq, styl wyborny, doskonale opracowa- 
ny. Mniej porywa niz Skarga, ale bardzo si
 do niego 
zbliza. Oglosil drukiem cztery mowy pogrzebowe, nadto: 
" W zywanie do jednosci katolickiej... uczynione na kazaniu 
w kosciele metrop. lwowskim, w dzien sw. Szymona i Ju- 
dy apostolow". Krakow 1629; i "Promptuarium Conciona- 
torum u. 
8. Ks. Jakob Olszewski (1585-1634) Tow. Jez., 
profesor akademii wilenskiej i kaznodzieja przy kosciele 
sw. Jana w Wilnie. Za zycia mial slaw
 znakomitego 
mowcy. Styl ma dosyc gladki i zywy, wolny od makaro- 
nizmow, krom ze przytalJza teksty naprzod po lacinie. 


1) Zachowane sq w bible Jagiellonskiej, r
kopis Nr. 1159.
>>>
293 


Zreszt
 w
zystkie wady kaznodziejowej pozniejszych w nlm 
napotykane kaz
 go umiescic juz w okresie nast
pnym. Zosta- 
wil 9 mow pogrzebo, wych trzy tryumfalne, jedno kazanie 
o sw. Kazimierzu i "Kazania albo tytuly roznych lat roz- 
nym osobom wystawione. U \Vilno 1634. Te ostatnie s
 to 
mowy Olszewskiego razem zebrane. 


ROZDZIAL XII. 


Okres panegiryczno - makaroniczny wymowy 
koscielnej. 
(1650-1750). . 


1. Pogl
d og6lny, 


I. Wymowa koscielna w tym okresie nie stoi juz na swej 
dawniejszej wysokosci. Wprawdzie mamy i tu mnostwo kazno- 
dziejow, ciesz11cych siEt szerok
 u wspolczesnych slaw
, atoli 
smak zepsuty, ktoremu w mniejszej lub wi
kszej rnierze holdo- 
wali, odbieraj
c trwal
 i rzeteln
 wartosc ich utworom, nie po- 
zwala ich stawiac na rowni z wielkimi i wzorowymi mowcami 
koscielnymi zlotej epoki. Na ten smutny, acz ni
 calkowity upa- 
dek kaznodziejstwa zlozyly si
 nast
puj
ce przyczyny. 
1. Obnizenie siQ poziomu umyslowego w narodzie. Kra.i 
bowiem trapiony byl na zewn
trz dlugiemi i wyczerpuj
cemi 
wojnami, 
 na wewnqtrz rozprz
zeniem spolecznem. Wobec tego 
braklo i czasu i bardziej jeszcze ochoty do powaznego oddania si
 
nauce. N adto i owczesny system szkolny grzeszyl jednostronno- 
sci
, nie dawal tego wszystkiego, co szkola dawac powinna 
przyszlemu obywatelowi kraju. Nie miano tez nalezytego zrozu- 
mienia, jak postawic edukacy
 mlodziezy i pokierowac jej wy- 
chowaniem, aby obok przywi
zania do wiary i kraju, dzialac 
skutecznie na mlode pokolenie celem umorzenia dziedzicznych
>>>
294 


wad narodowych i szczepienia zarazem prawdziwych cnot nie- 
tylko chrzescijanskich, lecz i spolecznych. W takich warunkach 
ksztalcili si
 i przyszli kaznodzieje narodu, wi
c i na ich wy- 
mowie, choe nie bez znakomitych wyj
tkow, musia:y odbie si
 
znamiona skazonego smaku owczesnej epoki. 
2. Po zwyci
skich z inowierstwem zapasach, jakie byly ce- 
ch
 okresu poprzedniego, katolicyzm nieomal niepodzielnie za- 
panowal w kraju, a kaznodzieje nle widz
c bezposrednio nie- 
bezpieczenstwa, ktoreby zagrazalo wierze, mniej tez mieli na 
wzgl
dzie uzasadnianie prawd wiary. Zwrocono si
 do bardziej 
latwych tematow moralnych i te, celem przyci
gni
cia slucha- 
czow do kazalnicy, usilowano zaprawiac dowcipem i innymi 
sposobami, cz
stokroc nie lieuj
cymi z powag
 swi
tego miejsca 
i urz
du. Wielk
 takze rol
 w tem sprowadzeniu wymowy ko- 
scielnej na niewlasci we tory odegral wplyw zagranicy, sk
d mlo- 
dziez duchowna, licznie nawiedzaj
ca obce kraje, zwlaszcza Wlo- 
chy i Francy
, przywozita zamil,owanie do panuj
cej tamze mo- 
dy - do kwiecistosci i nad
tosci stylu, do bawienia sluchaczow 
dowcipkowaniem, maj
cem jakoby ocukrzye gorycz niezawsze 
milej dla samolubstwa ludzkiego prawdy. 
II. Kaznodziejstwo okresu, 0 jakim obecnie mowimy, zna- 
mionuj
 nast
pne cechy ujemne. 
1. Przesadny panegiryzm. W slawieniu tak zywych jak i 
umarlych owczesni mowcy koscielni zdawali si
 zadnej nie po- 
siadae miary. Nawet Swi
tych Panskich wychwalano cz
stokroc 
w niewlasciwy sposob, jednych ludzkim s
dem wynoszono po- 
nad drugich, spierano 8i
 0 to, ktory z nich znakomit8zy w nie- 
bie; czyniono z nich jakichs wicebogow. Zwyklych rowniez 
smiertelnikow stawiano na wysokich piedestalach nawet i wow- 
czas, gdy si
 niczem szczegolnem nie odzn'aczyli, lub zgola zs.- 
dnych nie byli warci pochwal. . 
2. K wiecistosc i nienaturalnose stylu, uganianie si
 za nie- 
zwyklymi Bposobami mowienia, naduzywanie figur retorycznych. 
Znae to juz w samych owczesnych tematach i zalozeniach ka- 
zalnych, np. Sekretarz 8W. Trojcy Augustyn sw.; Korona z kon- 
ceptow dominikanskich uwita filadelficznym afektem 8W. Fran- 
ciszkowi; Swi
ty Wawrzyniec Jasnie Oswiecony minister. 
3. Popisywanie si
 erudycy
 nietylko koscieln
 lecz i swiec- 
k
, przytaczanie mitologicznych i legendowych opowiesci, nie- 
prawdopodobienstw ze swiata przyrody, a przytem szerokie roz- 


\
>>>
295 


prowadzenie rzeczy nieraz blahych i podrz
dnego znaczenia, obok 
braku gruntownosci w wykladzie i uzasadnianiu. St
d kazania 
owoczesne, pozbawione nadto systematycznosci i jednolitego pla- 
nu, s
 przewaznie bezladn
 mieszanin
 zdan, cytat i opowiesci, 
- nie powi
zanych w jedn
 Iogiczn
 calose. 
4. Bawienie sluchaczow fraszkami i dowcipem, przeslania- 
j
cym nagan
 i upomnienie, albo przynajmniej obudzaj
cym za- 
ciekawienie audytoryum. Bywalo wszakze i tak, ze przytaczane 
koncepty nietylko nie zawieraly w sobie zadnej gl
bszej mysli, 
Iecz nawet sw
 rubasznosci
 i pospolitosci
 ublizaly powadze 
kazalnicy. 
5. Diwna poufalosc z Panem Bogiem i niebianami, nada- 
wanie tym ostatnim rubasznych i trywiaInych epitetow, cz
sto- 
kroe tak nieosobliwych, ze zakrawaj
cych na profanacy
. Mlo- 
dzianowski np. nazywa sw. Tomasza ape wolowatym, ci
zkiego 
umyslu czlowiekiem; 8apecki darzy sw. Jacka epitetem szcze- 
niucha dominikanskiego, a Matce Bozej przymawia, ze nie wy- 
pada pannie opuszczae domu, gdzies in montana cum festina- 
tione si
 wybierae i cudze pocierae k
ty. Od pierwszego ze wspo- 
mnianych mowc6w nawet Panu Jezusowi dostaj
 si
 upomnie- 
nia, aby nie wdawal si
 zbytnio z faryzeuszami, bo go 0 smierc 
przypra Wl
. · 
6. Inn
 wreszcie ujemn
 wlasciwosci
 kazan tego okresu 
jest t. on. makaronizm czyli przekladanie zdan i wyrazow poI- 
skich frazesami i wyrazeniami lacinskiemi. \V ynikalo to z prze- 
sadnej czci lacinskiego j
zyka, ktory byl wowczas glownym 
przedmiotem w szkolach srednich i stat si
 srodkiem popisu na- 
przod w mowach swieckich, a nast
pnie i w kazaniach. Wpra- 
wdzie i w poprzednim okresie napotykamy u niektorych pisa. 
my i kaznodziejow sklanianie si
 do makaronizmu, Iecz zrzadka 
i w sposob niety Ie raz
cy; natomiast w obecnej epoce pomienio- 
na wada przybiera wi
ksze rozmiary, choe nie staje 8i
 po- 
wszechn
. Kazania owczesne bardziej popularne nie raz
 zbyt- 
nio makaronizmami, mocniej pod tym wzgI
dem grzesz
 pane- 
giryki, mowy pogrzebowe i w ogole rzeczy przeznaczone dla 
warstw wy ksztalcenszych. 
TII. To przeciez na usprawiedliwienie okresu makaroniczne- 
go powiedziee nalezy, ze nie wszyscy mowcy koscielni ulegali 
wytkni
tym dopiero bl
dom. S
 pomi
dzy nimi umysly wyzsze 
ktore nietylko nie daly si
 opanowae niezdrowym pr
dom, lecz
>>>
296 


odwaznie powstawalJ:' przeciwko zboczeniu wyrnowy koscielnej. 
Sq i tu kaznodzieje bardzo powazni, pelni prawdziwego nama- 
8zczenia. A na wet i ci mowcy, ktorzy pierwsz
 cz
se swych ka- 
zan, przeznaczon
 dla szlachty i osob wyksztalcenszych, szpe- 
cili wszystkiemi wyzej pomienionemi wadami swej epoki, w dru- 
giej cz
sci, dla prostaczkow przeznaczonej, stoj
 
azwyczaj na 
wysokosci powolania kaznodziejskiego, glosz
c slowo Boze w spo- 
sob popularny a buduj
cy. Przedewszystkiem zas wymow
 ko- 
scieln
 tamtego czasu, bardziej Diz w ktorymkolwiek innym 
okresie, cechuje narodowose. U kaznodziejow owej epoki wszy- 
stko jest ogromnie swojskie, w szat
 rodzim
 przyodziane, po 
swojemu odczute, zrozumiane i przedstnwione. Koscielnym na- 
szyrn mowcom zdaje si
, ze wsz
dzie napotykaj
 kraj wlasny, 
wszystko tez widz
 pod k
tem, ze si
 tak wyraz
, polskim. 
I w nowych i w starozytnych czasach, i w Biblii i w chrzesci- 
janstwie, w Turcyi i w Palestynie, wsz
dzie jest rzeczpospolita, 
s
 starostowie, wojewodowie, biskupi, senatorowie, sejrny, try. 
bunaly; wszystko, jak w domu, w zupan przybrane. Bog Ojciec 
to prymas niebieskiej rzeczypospolitej, ktory Chrystusa, nowego 
KroJa ziemi, jakby na polu elekcyjnem, publikuje; apostolowie 
to senat, Iud izraelski to szlachta; Madyanici i inne oscienne s
- 
siady PaJestyny, to Tatarzy i t. d. · 
Na pochwal
 tez wielu kaznodziejow epoki, 0 jakiej mo- 
wa, powiedziee trzeba, ze pisz
 j
zykiem pelnym zycia i obra- 
zowosci. dziwnie swojskim pod wzgl
dem ducha i wyraz{1n. Pi- 
sarze owczesni nie znali swego j
zyka gramatycznie, nie czynili 
wyboru pomi
dzy slowami, nie dbali 0 oglad
 zewn
trzn
 i po- 
prawnose stylu. Tak sarno i mowcy zazwyczaj Die paDuj
 nad 
j
zykiern, lecz mu niejako ulegaj
 i plyn
 z fal
 powszechnego 
mowienia. Pod tym wzgl
dem rozni
 si
 od pisarzow i mowcow 
zygmuntowskich, kt6rzy dbali wprawdzie 0 czystose i popraw- 
nose j
zyka, 0 wzorowose wyslowienia, ksztalcili go jednak DR 
wzorach obcych, lacinskich. Natomiast pisarz9 tego okre
u, choe 
im brak klasycznej pos
gowosci poprzednikow, goruj
 nad nimi 
bogactwem zycia, obfitosci
 slow i wyrazen polskich, wzi
tych 
z mowy potocznej i wniesionych do literatury, zaci
ciem czysto 
rodzinnem, zamaszystosci
 i uderzaj
c
 w niewielu slowach do- 
bitnosci
. Skazenia j
zykowe, jakich si
 dopuszczali, nie dotyczyly 
a.-;'cb"7t i toku mowy polskiej, lecz albo przypadkowania, rz
du 
slow lub zakonczenia, albo wyrazu obcego czy zbyt pospolitego.
>>>
297 


Zato obfituj
 w przyslowia, por?wnania czysto swojskie, pelni 
s
 prostoty, poezyi, rzewnosci i uniesienia. Nierown
 jest wpra- 
wdzie ta ich wymowa, brak jej ci::tglosci mysli i systematycz- 
nosci w wykladzie, obok miejsc wznioslych napotykamy tuz za- 
raz smiesznosc i trywialnosc; ]ecz bywa i tak, ze gdy wielkosc 
uczucia zawladnie mysl
 kaznodziei i zespoli jego wladze na ja- 
kims przedmiocie, wowczas przybiera taki zapal liryczny, tak
 
moe i smialosc, tak
 oryginalnos6 i dobitnosc, ze wymowa jego 
dorownywa najpi
kniejszym wzorom, jakimi szczyci si
 kazno- 
dziejstwo nasze. I to wreszcie godne jest uwagi, ze pisma ka- 
znodziejskie makaroniezego okresu daj
 nam wierny obraz zy- 
cia religijnego, polityeznego i domowego owych ezasow. 


. 2. Wybitniejsi m6wcy tego okresu. 


Ks. Szymon Starowolski. 


Urodzil si
 1588 r. w Starejwoli w Krakowskiem. Po ukon- 
czeniu akademii jagiellonskiej wiele podrozowal poza graniea- 
mi kraju, jako mentor synow magnackich, sam przytem nie za- 
niedbywal studyow naukowyeh. Przez czas jakis byl profesorem 
krakowskiej Almae matris, potem sekretarzem hetmana w. kor. 
Jana Karola Chodkiewicza. W r. 1624: widzimy go na studyach 
w Lowanium; w trzy lata pozniej przyjmuje swi
eenia kaplan- 
skie w Krakowie i wkrotce zostaje kantorem tarnowskim, zas 
1654 kanonikiem krakowskim i kaznodziej
 katedry na \Vawelu. 
Podczas najazdu Szwed ow, z ramienia kapituly, ktora si
 roz- 
proszyla, sprawowal piecz
 nad kosciolem katedralnym. Strapio- 
ny zlupieniem swi
tyni i kl
skami, jakie spadly na kraj ojczy- 
sty, umad 1656 r. 
Starowolski byl m
zem niezmiernej praeowistosei, wysoee 
prawego charakteru, gor
cego przywi
zania do Koseiola i kra- 
ju, obszernej i wszechstronnej nauki. Brak mu wprawdzie spe- 
kulatywnej gl
bokosei i wyzszego polotu, jednakowoz ze wzgI
- 
du na wielk
 ilosc i roznorodnosc plodow pismienniczych, za- 
rowno jak i na dobor przedmioww, mozna go smialo zaliezyc 
do najpowazniejszyeh pisarzow XVII wieku. Jest on history- 
kiem, geografem, strategikiem, literatem, teologiem i kaznodzie- 
j
, a pozostawil po sobie 58 prae b
dz proz
, b
dz wierszem, 


,
>>>
298 


tak po lacinie, jak po polsku; cech
 ich przedewszystkiem duch 
obywatelski, systematycznosc, logika w ukladzie i pewna ozdob- 
nose stylu. Tu zajmiemy si
 wyl
cznie pracami jego kaznodziej- 
skiemi. 
Starowolski ksztalcil si
 wprawdzie na wzorach zlotego 
okresu polskiej wymowy koscielnej, do swietnych przeciez mow- 
cow nie nalezy. Brak mu owego gl
bokiego namaszczenia i owe- 
go natchnionego zapalu, bez ktorego niema prawdziwej wy- 
mowy. Rozwleklosc w rozumowaniach, uczono
c szkolna, nad- 
mierna mnogosc cytat, powolywanie si
 na autorow poganskich: 
psuj
 i oslabiaj
 to wrazenie, jakieby mogl obudzic w slucha- 
czach dodatnimi przymiotami swych utworow kazalnych. A ma 
tych zalet nie malo. Naprzod odznacza si
 duchem scisle ko- 
scielnym, trafnym sposobem wid zenia i s
dzenia, sumiennem 
opracowaniem i gruntownem wyczerpaniem przedmiotu. W sprze- 
ciwienstwie do wielu spolczesnych sobie, a nieraz glosniejszych 
od siebie kaznodziejow, obrabia rzecz wedlug za
ad homiletyki 
i trzyma si
 raz powzi
tego planu. - Pod wzgl
dem tresci nie 
ogranicza si
 na saroych prawdach moralnych, ma rowniez na 
celu uzasadnienie dogmatu; cechuje go nadto d
znosc praktycz- 
na, wi
ze bowiem wy kladan
 pra wd
 z zyciem, z niego czerpie 
przystosowania, rozbiera psyehologicznie zdroznosci swego wie- 
ku, zna ich powody, odmiany i cechy. Malo wprawdzie jest 
w nim wyra.znych aluzyj do rzeczy rodzimych, unika tez gro- 
mienia odr
bnych wad narodowych, jednak cz
sto si
 zdarzy, ze 
mimochodem rzuci wiele swiatla na obyczaj owczesny, na jaki 
obrz
d domowy czy religijny, dzis juz wyszly z uzycia. Pod 
wzgl
dem j
zyka, Starowolski odznacza si
 poprawnoscj
 i na- 
wet potoczystosci
. Znajd
 si
 u niego wyra
y obce, niewlasci- 
wie spolszczone, jest ich przeciez mniej, niz w innych jego pi- 
smach; grzeszy przeciwko regulom gramatycznym, na ogol 
wszakze j
zyk IDa dosyc czysty, niekiedy nawet pi
kny. Cytat 
lacinskich znajdujemy n niego wiele, nie sl\ to jednak makaro- 
nizmy w scislem znaczeniu, wlasnego bowiem toku mowy pra- 
wie nigdy nie przeplata wyrazamj obcego j
zyka. Sty I jego jest 
powazny, pozbawiony wprawdzie poetycznych zwrotow i kwia- 
tOw retorycznych, przeciez nie bez uczucia, aczkolwiek lagodne- 
go i spokojnego. Nakoniec jest to wielk
 za]et
, 
e wbrew 
smakowi owej epoki usiluje mowic jasno, przyst
pnie i popro- 
stu, izby kazdy sluchacz mogl go zrozumiec. Wszystkie wymie- 
. 


, 


.
>>>
299 


nione przymioty jednaj
 temu powaznemu m
zowi szacunek i 
stanowisko wcale nieposlednie w rz
dzie wybitniejszych mow- 
cow narodowych, a choe bezwzgl
dnie wzorowym nie jest, to 
przeciez stanowi cenny dla kazalnicy materyal, z ktorego nie- 
jedn
 perl
 kaznodzieja wydobyc moze. 
Na ogoln
 liczb
 pism Starowolskiego drukiem ogloszo- 
nych, dwadziessia nalezy do dzialu wymowy koscielnej, w tej 
zas liczbie trzy stanowi
 obfite, W ojczystym j
zy kn podane 
zbiory kazan niedzielnych i swi
talnych na caly rok koscielny, 
. . . 
mlanOWICle: 
1) "Arka Testamentu", zamykaj
ca w sobie kazania nie- 
dzielne calego roku... Cz
se pierwsza, ozimia. W Krakowie R. 
P. 1648. - Cz
se wtora... R. P. 1649. Cz
sc pierwsza obejmuje 
kazania od pierwszej niedzieli adwentowej do Zielonych Swi
- 
tek; ma nadto kazania na niektore uroczystosci koscielne i pi
e 
kazan na poswi
cenie kosciola, wszystkich.razem-125. Cz
se dru- 
ga, od niedzieli Trojcy Przed. do adwentn, w tej liczbie kaza- 
nia na Boze Cialo, razem kazan 75, a procz tego trzy mowy 
pogrzebowe: na pogrzeb Zadzika, bisknpa krakowskiego, Kono- 
packiego nominata warmiilskiego i Zdrojowskiego kan. kra- 
kowskiego. - W obu cz
sciach na kazd
 niedziel
 i swi
ta wy- 
mienione autor podaje naprzod tekst perykopy, potem t r z y 
kazania, z ktorych kazde poprzedzone jest osobnym tekstem la- 
cinskim (niezawsze z perykopy). Po tekscie nast
puje wst
p 
(z zalozeniem, krotk
 inwokacy
 albo bez niej, niekiedy z we- 
zwaniem do uwagi) i jedna, dwie lub trzy cZ
8ci rozprawy, uto- 
zone tak, iz kazda stanowi rowniez oddzieln
 calose i zawiera 
osobn
 mysl i nauk
, wysnut
 z perykopy ewangelijnej. Tema- 
ty poszczegolnych cz
sci s
 praktyczne, rzadko spekulatywne, ode- 
rwa,ne od zycia; zastosowan moralnych nie brake Konczy kaza- 
nie zach
ta, a niekiedy krotka modlitwa. Perykop
 stara si
 au- 
tor wyzyskae w kazdem kazaniu, w kazdej nieomal cz
sci i na · 
niej oprzec swoj wyklad tak, iz jezeli nie cala rzecz, to przy- 
najmniej jedna jej cz
s6 jest homiliq, czy na calkowitym teks- 
cie danego ust
pu ewangelii, czy na wyj
tych z niego pewnych 
myslach opracowan
. Bacz
c na bndow
 tych homilij, odniesc 
je nalezy albo do rz
du syntetycznych, albo do rodzajn nauk 
homilijnych. Cytaty z Pisma sW. i z Ojcow Ko
ciola niezbyt 
cz
ste, lecz trafnie dobrane, przytacza zawsze po lacinie, choe 
piel'wsze zaraz podaje w polskim przekladzie albo parafrazuje
>>>
300 


w ojczystej mowie i jednoczesnie rozwija ich znaczenie alegoryczne 
i mistyczne. N atomiast psuj
 dodatnie wrazenie cytaty ze swiec- 
kich, zwlaszcza poganskich pisarzow i poetow i to takze naj- 
cz
sciej lacinskie. Zartobliwe anegdoty, traszki i inne w guscie 
epoki osobliwosci rzadko si
 u niego napotykaj
. 
3) ,.,Swi
tnica Panska" zamykaj
ca w sobie kazania na uroczy- 
stosci swi
t calego roku, Krakow 1645.-St} to kazania na niekto- 
re uroczystosci Panskie, Matki Bozej, Apostolow, Patronow kra- 
ju i innych Swi
tych, po trzy na k
zd
 uroczystosc (po jednem 
tylko na ur. sw. Ignacego Loyoli, Franciszka Ksawerego i Ja- 
na Kant
go), razem kazan 138. Przed pierwszem kazaniem za- 
wsze kladzie odpowiedni
 perykop
 ewangelijnq, a przed kaz- 
dem z osobna tekst lacinski z tejze perykopy wzi
ty. Zalozenie 
i podzial pod koniec wst
pu wyrazne, poczem ma zwyle zach
- 
t
 do sluchania slowa Bozego, a niekiedy krotk
 modlitw
. Ka- 
zania skladaj
 si
 z dwoch lub trzech cz
sci, rzadko z jednej. 
Podzial takze zazwyczaj wyprowadzony jest z perykopy, np. 
w kazaniu drugiem na ur. SW. \V ojciecha 1): "Trzy rzeczy na dzi- 
siejszem kazaniu uwazac b
dziemy. Naprzod jako Chrystus Pan 
W ojciecha sw. umilowal ,.,sicut vitis palmitem suum". Potem 
jako go biskupi
 godnosci
 przyozdobil ,., ut fructnm plus affe- 
rat". A nakoniec jak go przyozdobil szatq niesmiertelnej chwa- 
ly swojej. ktorej on bez osobliwej laski Panskiej otrzymac nie 
mogl, "quia sine me nihil potestis facere." - W ogolnosci Staro- 
wolski nie zaniedbuje wyzyskania materyalu zawartego w pe- 
rykopie tak, iz niektore rzeczy i w tym zbiorze daJyby si
 pod- 
cit}gn
c pod n1iano nauk lub kazan homiletycznych 2). \V kaza- 
niach 0 Swi
tych Panskich jest panegiryst
, lecz w dobrem 
znaczeniu tego wyrazu. Konczy krotk
 zach
t
 i rownie
 nie- 
dlug
 modlitw
 albo wezwaniem do niej. 
2) "Wieniec niewi
dniej
cej Przeczystej Panny Maryi, za- 
. mykaj
cy w sobie kazania na wszystkie Jej swi
ta doroczne"... 
Vv T Krakowie 1649. I tu rowniez ma na kazd
 uroczystosc Bo- 
garodzicy po trzy kazania, wszystkich razem 42. Perykopy 
ewangelicznej na czele nie kladzie, jedno tekst lacinski, albo 
Z niej, albo sk
din
d wyj
ty. Nie wszystkie z tych kazan maj
 


1) Przytacza dawniej;::z
 na ten dzien perykop
, Jan XI: "Jam jest winna 
macica" i t. d. 
2) Np. kazanie II na urocz. Trzech Kr616w.
>>>
301 


za przedmiot Bogarodzic
 Pann
, np. kazanie trzecie na dzien 
Ofiarowania, trzecie na N awiedzenie, wszystkie trzy na uroczy- 
stos6 Zwiastowania i Oczyszczenia N. M. Panny i t. d. Zaloze- 
nie we wst
pie wyrazne, modlitwa lub zach
ta do sluchania cza- 
sami poroini
ta tak, iz po uczynionem zalozeniu odrazu prze- 
chodzi do rozprawy kazalnej. Podzialu formalnego na cz
sci, 
jaki widzielismy w zbiorach poprzednich, niema 1). Niektore z ka- 
zan, np. drugie na uroczystosc Oczyszczenia N. M. Panny, opie- 
raj
 si
 przewaznie na perykopie, st
d policzyc je nalezy do 
rz
du homilij. Cytat lacinskich ma duzo, niekiedy wi
cej niz 
polskiego tekstu. Konczy rzecz wedlug przyj
tego przez si
 zwy- 
czaju, krotk
 zach
t
, modlitw
 lub tylko wezwaniem do mo- 
dlitwy. 


Procz zbiorow powyzszych Starowolski wydal jeszcze: 
"Sertum concionum pro festis solemnioribus B
1V" (Krak. 
1655), "Orationes variae panegiricae Divorum Praesulum" 
(bez daty i m. dr.), "Camaldula Argentiili sive de laudibus 
Camaldulensis ordinis tratrum prope Cracoviam Orationis 
IV" (Krak. 1623), "Ad principes christianos de pace inter . 
se componenda belloque Turcis inferendo, Orationis II" 
(Gdansk 1645), nadto pojedynczo cztery kazania panegi- 
ryczne i osiem mow pogrzebowycb, rowniez po lacinie. 


Ks. Franciszek Rychlowski 2), 


Urodzil si
 1618 r. i mlodzieniaszkiem wst
pil do zakonu 
Franciszkanow, sk
d gwoli scislejszej obserwie przeszedl 1640 r. 
do Reformatow. J asnial zyciem nader umartwionem i innemi 
niezwyklemi cnotami, gl
bokq nauk
 teologiczn
 i darem wy- 
mowy kaznodziejskiej. Spra wowal w zakonie urz
d profesora 
teologii, a nadto trzy razy byl obierany na prowincyala malo- 
pol skiego. Wielkie polozyl zaslugi przez utrzymanie karnosci 
w podwladnych i wychowanie calego zast
pu doskonalych sy- 


1) 'Vyjqtek stanowi kazanie trzecie 0 Sipdmiu bolesciach N. 1\1. Pan ny, 
'nier6wnie dluzsze od innych, w ktorem rozpamiE2tywanie kazdej bolcici mOZDa 
uwazac za osobn
 cz
sc kazania. 
2) Ob. 0 nim rozprawE2 ks. hrukowskiego w "Homiletyce" tom. 2.
>>>
302 


now 8W. Franciszka Serafickiego. Byl takze czasjakis kaznodziej
 
katedry przemyskiej; kazaniami swemi nawrocil wielu grzesznikow 
i inowiercow z ktorymi pomyslnie staczal dysputy teologicz- 
nee Spelnial rowniez w biskupstwie przemyskiem urzqd egzami- 
naton.. duchownego i wizytatora dyecezyi. Zaniemoglszy, podczas 
zwiedzania klasztorow swej reguly, zakonczyl pobozny i swi
to- 
bliwy zywot niedaleko Lwowa 1680 r. Pochowany we Lwowie. 
Rychlowski nalezy do najlepszych kaznodziejow okresu 
makaroniczego. Pelen jest apostolskiego ducha, dbalego 0 chwa- 
l
 Bozl:). i 0 zbawienie bliznich. Znac w nim gruntowne teolo- 
giczne wyksztalcenie i gl
bok
 znajomosc autorow religijnych, 
zwlaszeza franciszkanskich. U wzgI
dnia tematy tak dogmatyczne, 
jak i moraIne, z przewag
 jednak tych ostatnich. Wad spolcze- 
snego Eobie kaznodziejstwa umial si
 ustrzedz dosyc szcz
sliwie, 
a cechy kazan swoich sam najlepiej okreslil w przedmowie do 
wydawania z r. 1672. "Jesli chcesz (czytelniku) slow nazbyt wy- 
bornych, albo konceptow bardzo dwornych, nie czytaj, bo tu 
tego nie najdziesz, poniewaz te rzeczy nie kaznodziejom Chry- 
stusowym, ale raczej swiatowym politykom sluz
. J esli jednak 
chcesz co przeczytac dla zbudowania i pozytku duchownego 
tak twojego, jako i bliznich twoich, mam nadziej
, iz si
 nie 
zawiedziesz: doczytasz si
 bowiem tego, co ci
 i od grzechow 
odwiesc i do cnoty zach
cic moze. " W samej rzeczy, bajki i 
dowcipy u niego s
 bardzo rzadkie, makaronizmy rowniez, ter- 
miny jednak i okreslenia teologiczne przytacza po lacinie; to 
samo czyni z tekstami Pisma sw., Ojcow i cytatami teologow, 
ktore najcz
sciej podaje zaraz w przekladzie polskim. Dziala prze- 
waznie na rozum, kazdl:). nieomal kwesty
 rozbiera filozoficznie, 
rzecz okresla scisle, dowodzi, przekonywa, wnioskuje, a chociaz 
uczucie mniej porusza, nie mozna mu przeciez zarzucic braku 
zycia i rozmaitosci. Wyklad zawsze system
tyczny, bez dygresyj 
tak cz
stych u kaznodziejow wieku XVII. Styl ma przyst
pny, 
tok mysli jasny, logiczny, przejrzysty, skladni
 poprawn
, neo- 
logizmow i archaizmow niewiele, zato latynizmy (np. dyskurs,- 
propozycya, instrument) raz po raz u niego si
 trafiaj
. Ekscen- 
trycznosci w duchu epoki w kazaniach Rychlowskiego niekiedy 
tylko napotykamy w wypowiedzeniu zalozenia i dziwacznem po- 
dziale, np. na niedz. II po Trzech Krolach: ,,0 trzech kieliszkach U. 
wina milosci Bozej, ktOrymi pije do nas Chrystus: "ad sanitatem, 
ad hilaritatem, ad ebrietatem". J ednem slowem, zalety jego ka-
>>>
303 


zan tak dalEce goruj
 nan drobnemi i nielicznemi tychze wa- 
dami, iz slusznie 0 nich pisze ks. J acek Liberyusz, takze jeden 
z glosniejszych spolczesnych mu kaznodziejow, ze s
 m 
 d r z e 
i po b 0 z n i e napisane. Andrzej Trzebicki, biskup krakowski, 
wysoko je cenil, polecil drukiem oglosie i rozeslal plebanom swej 
d yecezyi. 
Pisma kaznodziejskie Rychlowskiego s
 nash
pujqce: 
1) "Kazania na niedziele calego roku... na kazd
 niedzie- 
l
 po dwojgu kazan". 
 Krakowie R. P. 1664 r. 
2) "Kazania dwojakie na niedziele calego roku"... W Kra- 
kowie R. P. 1672 r. S
 to dwa oddzielne zbiory kazan, zawie- 
rajllce procz podwojnych niedzielnych, takze po dwa. kazania. 
na poniedzialki i wtorki wielkanocne i swi
teczDe, wszystkich 
razem w pierwszym zbiorze 113, 'v drugiem 112 1). Forma ich 
jest scisle kazalna, a na ogol nie s
 dlugie. Perykopy niedzielne 
umiescil tylko w wydaniu z r. 1672. W obu zbiorach ma tekst 
naczelny po lacinie i po polsku, wyj
ty z ewangelii dnia.. W s t
p 
dosyc krotki, z tekstu wprowadza do zamierzonego tematu. Z a- 
l 0 zen i e za. wsze, a pod z i a 1 c z 
 s t 0 wyrazne; czasami prze- 
ciez pierwsze mniej mowi, niz jest w rozprawie kazalnej, np. 
w kazaniu pierwszem na niedz. V postu, gdzie zalozenie brzmi: 
-"J ako Zydzi zadnej przyczyny nie mieli, a by Chrystusowi nie 
wierzye" , -- a tymczasem w drugiej cz
sci rozprawy obszernie 
zastanawia si
 nad tern, ze "chrzescijanie, ktorzysmy Chrystuso- 
wi uwierzyli, lecz si
 wedlug nauki Jego nie sprawujemy, bar- 
dziej od Zydow karani b
dziemy". Konczy ,vst
p stereotypow
 
formulk
: "To b
dzie ku czci i ku chwal
 Bozej, a ku zbudowa- 
niu naszemu". R 0 z p raw a zawiera jedn
, dwie lub wificej cz
- 
sci, stosownie do natury przedmiotu. Ulubion
 jego metod
 
.w szykowaniu dowodow jest porz
dek, zachowywany zwykle 
w dzielach teologicznych, np. w kaz. pierwszem na dzien Zmar- 
twychwstania Chrystusowego taki z gory zaklada porzlldek ar- 
gumentow w rozprawie: "lz przy zmartwychwstaniu swojem 
Chrystus pokazal si
 bye prawdziwym Bogiem: i dyskursem teo- 
logicznym i Pismem swi
tem i doktorami i dyskursem politycz- 
nym dowodz
". Dowody czerpie z Pisma sw., z Ojcow Kosciola 
i z rozumu. POrOwnan, podobienstw uzywa obficie, i przyklada- 


1) W wydawaniu z r. H:i64 ma na nied.z. III adwentn (jako w oktawie N. 
P. N. :\Iaryi Panny) jeszcze jedno (trzecie) kazanie 0 Matce Bozej.
>>>
304 


mi historycznymi nierzadko si
 posluguje, zato cytat z autorow 
swie
kich malo si
 u niego spotyka. Zastosowania praktyczne 
nie w kazdem kazaniu uwzgl
dnja, poprzestaj
c przewaznie na 
krotkiem u pomnieniu In b zach
cie. S
 przeciez kazania, ktorych 
polowa lub przynajmniej c.z
sc jakas poswi
cona jest celom prak- 
tyczno-moralnymj np. w kaz. drugiem na dzien Zmartwych- 
wstania Ohrystusowego, tudziez w kaz. pierwszem na niedziel
 
T!ojcy Przen. K 0 n c z y rozpraw
 krotka zach
ta lub upomnie- 
nie, a. wszystko zamyka formulka: ,,00 racz nam dac Ohryste 
Jezu, kto.ry zyjesz i krolujesz na wieki wiekow amen", - albo: 
"Ktoremu niech b
dzie czesc i chwala na wieki wieczne amen" ,- 
lub inna podobna. Wszystkie nieomal kazania W obu pomienio- 
nych zbiorach s
 dobre, gruntowne, j
drnp, c.zytaj
 si
 z zain- 
teresowaniern i przyjemnoscj
 a dla swych dodatnich przymio.. 
tow stanowi
 nader cenny materyal dla kaznodziei katolic- 
kiego. 
3) "I{azania na swi
ta calego roku 
... \V Krakowie R. P 
1667 r. i w drugiej cz
sci tomu. 
4) "Kazania no. swi
ta Panny N ajswi
tszej "... tamze R. P. 
1667 r. Oz
sc pierwsza zawiera 90 kazan na uroczystosci Pan. 
skie i Swi
tych, po dwa na kazd
 uroczystosc, po trzy na N a- 
rodzenie Ohrzystusowe i Boze Oialo; c.z
sc druga -- kazan 30 
t. j. po pi
c na uroczystosci 
iep. Pocz
cia, N ar(ldzenia, Zwia- 
stowania, Nawiedzenia, Oczyszczenia i Wniebowzi
cia N. M 
Panny. Pod wzgl
dem formy i jasnosci w ukladzie nie rozni
. 
si
 one od niedzielnych, pod wzgl
dem zas tresci, chociaz wszy- 
stkie odznaczaj
 si
 gruntownosciq. to przeciez sporo jest zbyt 
gl
boko teologicznych, a przez to za malo popularnych i muiej 
praktycznych. Do takich zaliczyc mozna porn. in. kazanie trze- 
cie na ur. Bozego N arodzenia, pierwsze i trzecie na Niepok. 
Pocz. N. M. Panny, pierwsza cz
sc drugiego kazania na dzien 
sw. Kazilnierza i t. d. Niekiedy i w tym zbiorze razi tytulem 
i zbyt nacillganym podzialem, np. gdy N. Pann
 nazywa ksi
- 
g
, ktora rowniez ma 1) swego autora, 2) edycy
, 3) aprobat
, 
4) dedykacy
 (st
d 4 cz
sci kazania), lub gdy J
 mianuje Liber 
philosophiae rationalis, a to dla trzech przyczyn: 1) iz zamyka 
w sobie terminy, 2) propozycye, 3) sylogizmy. Panegiryzmu 
w ujemnem znaczeniu wyrazu niema, zato niektore tematy swi
- 
talne s
 bardzo praktyczne, np. "Jako od 1Iarcina sw. dwoch 
rzeczy uczyc si
 mamy: naprzod w mlodym wieku, nie czekaj1l c
>>>
, 


305 


starosci albo smierci, jalmuzn
 czynie mamy; powtore i z tych 
rzeczy, ktore nam s
 potrzebne, ubogim udzielae mamy. - 
W ogolnosci s
 to, jak i kazania niedzielne, rzeczy warte czy- 
tania i godne zalecenia przedewszystkiem dla swej przejrzy- 
stosci i erudycyi teologicznej. 
5) Jest Rychlowski takze autorenl szesciu kazan pogrzebo- 
wych, ktore przeciez tak z tytulu, jak ze stylu i smaku s
 plo- 
dem czysto panegiryc
nego ducha owczesnej epoki, np. "Lew we- 
solo odchodzqcy, od rzeki ucz
stowanyU (na pogrzebie Barbary 
Mniszkowej), "Topory
 ciasne bramy niebieskie szeroko wycina- 
j
ceU (na pogrzebie Zygmunta Tarly). 


Ks. Tornasz Mlodzianowski 1). 


Najwybitniejszy ten przedstawicieI kaznodziejstwa epoki 
panegirycznej ujrzal swiat na Mazowszu 21 grudnia 1622 r., 
w pi
tnastym roku zycia wst
pil do Tow. Jezusowego w Kra- 
kowie; swi
cenia kaplanskie otrzymal 1649 r. z r
k biskupa 
Gembickiego. Przez lat kilka nosz
c 8i
 z mysJ
 poswi
cenia 
zycia pracom apostolskim na misyach pomi
dzy niewiernymi, 
prosil 0 to przelozonycb zakonnych i w samej rzeczy pod ko- 
niec 1653 r. otrzymal pozwolenie udania si
 do Persyi. Po dlu- 
giej i uci
zliwej podrozy przybyl do Ispahanu, a nauczywszy 
si
 w dosyc krotkim czasie j
zyka perskiego, rozpocz
l dzialal- 
nose misyonarsk
, ktora przeciez tak z powodu fanatyzmu mu- 
zulmanskiego, jak i dla surowosci praw, wzbraniaj
cych przyj- 
mowania reJigii chrzescijanskiej
 male czynila post
py. Zniech
- 
cony i t
skni
cy do swoich, opuscil (za pozwoleniem swej wla- 
dzy) niewdzi
czne pole i przez Palestyn
, Rzym i Paryz powro- 
cil do kraju rodzinnego, po blisko pi
ciu latach w nim nieobec- 
nosci. Odt
d zycie uplywa mu na pracy nauczycielskiej, kazno- 
dziejskiej i pisarskiej, jako tez na piastowaniu urz
dow zakon- 
nych. Zwlaszcza Poznan, Lublin i Krakow stanowi
 pole jego 
dzialalnosci. Zwolniony od wiceprowincyaIstwa, bawil w chara- 
kterze teologa przy boku J ana Malachowskiego, biskupa krak., 


1) Ob. rozpraw
 k8. J6zefa Sa::a T. J. w "Przegiqdzie Powszech." 1896: 
Ks. T. M. i jego kazania. 
Wymowa Swi
ta. 20
>>>
HOB 


w jego tez rezydencyi, Olbromie, zmarl 9 pazdziernika 1686 r., 
pochowany w l{rakowie. 
Byl to wzorowy kaplan i zakonnik, pelen gorliwosci i po- 
boznosci, a przytem ludzki i uprzejmy, wyborny znawca wad 
i potrzeb duchowych swego spoleczenstwa, wytrawny dusz kie- 
rownik. Nauk
 koscieln
 posiadal gruntownie, czego dowodem 
jego traktaty teologiczne i filozof1czne, zebrane w pi
ciu duzych 
tomach (w wydaniu Mogunckiem 1682 p. t. "Praelectiones... "), 
i pi8ma ascetyczne, tak w polskim, jak i lacinskim j
zyku ogla- 
szane (pomi
dzy innemi "Rozmyslania... na wszystkie dni roku", 
Lublin 1687, i na swi
ta uroczyste, tamze 1693). Lecz najwi
k- 
sz
 slaw
 zapewnil sobie jako cal
 dusz
 odd any swemu poslan- 
nictwu kaznodzieja, jeden z pierwszych mowcow koscielnych 
drugiej polowy XVII wieku. Cech uje go pod tym wzgl
dem 
zapal apostolski, gor
ca milosc swego kraju i spoleczenstwa oraz 
gl
boka tegoz znajomosc. Moc
 slow a, wielkosci
 uczucia i ta- 
lentem oratorskim przewyzszyl spolczesnych i wielu pOzniejszych, 
a z poprzednikow pod niejednym wzgl
dem dorownal Birkow- 
skiemu, choc ten ostatni przewyzsza go sil
 j
zyka i obrazowa- 
nia. Gdy mowi 0 wadach narodowych, gdy pi
tnuje zbytek, 
gdy uderza nd. niezgody i wasnie, a wstawia si
 za ucisnionym 
ludem, gdy boleje nad kl
skami ojczyzny i zapowiada jej upa- 
dek, wowczas mocno przypomina Skarg
, a niekiedy rzewnosci
 
kaznodziejskiego liryzmu bodaj czy go nie przewyzsza. Mimo, 
ze poruszal prawie wszystkie dodatnie mysli, jakie przed nim 
podnosili pisarze polityczni, w polity k
 si
 nie wdaje, 
ie sta- 
wia zadnego programu poprawy urz
dzen panstwowych, lecz 
odzywa si
 do sumienia sluchaczow i zachowaniem przykazail 
Bozych chce polozyc tam
 zlemu. Tto jego kazan jest czysto 
narodowe i nietylko ich trese, ale i wszelkie wyrazenia, wszel- 
kie opowiadania. nosz
 cech
 rodzimq, chocby nawet mowil 
o Turcyi, Assyryi lub Fenicyi. 
J 
zyk Mlodzianowskiego to j
zyk potoczny, czysty, popu- 
larny, pelen zycia. Lubuje si
 kaznodzieja w wyrazach zdro- 
bnialych i zgrubialych i udatnie si
 nimi posluguje. Prawie 
wolny jest od form lacinskich, jakie pisarze zygmuntowscy usi- 
lowali wprowadzic do mowy ojczystej. Procz cytat z Pisma sw. 
i z Ojc6w Kosciola, ktore podaje i po lacinie i po polsku, ma- 
karonizmow wlasciwych nie zwykl uzywac, tak sarno wyrazow 
z obcych j
zykow. Obfity jest w mnostwo charakterystycznych
>>>
307 


" 


wyrazen, dosadnych i j
drnych zwrotow, trafnych i dobrze prze- 
prowadzonych porownan, chociaz z drugiej strony dobiera cza- 
sami barw zbyt jaskrawych, grubo realistycznych i trywial- 
nych. Styl jego wprawdzie mniej staranny i malo wygladzony, 
lecz zato wolny od nienaturalnej, a tak powszechnej naowczas 
napuszystosci; niema tez popisywania $i
 erudycy
 klasyczn
. 
Mowil tak jak mu dyktowalo uczucie i zywa a plodna wyobraz- 
nia. Ulubion
 jego figur
 retoryczn
 jest zapytanie, na ktore 
albo sam odpowiada, lub kaze odpowiadac jakiemu z Ojcow Ko- 
sciola, albo z ktorem zwraca si
 do sluchaczow, a przez to obu- 
dza ich uwag
 i ozywia tok calej nauki. 
Lecz obok powyzszych dodatnich, niemalo jest w jego 
wymowie i stron ujemnych. N ajslabszl} stron!:). kazan 1\Ilodzia- 
nowskiego, jest brak ukladu i systematycznego obrobienia te- 
. matu, mowienie 0 wszystkiem, co mu na mysl przychodzilo, 
przeladowywanie cytatami pierwszej zwlaszcza. cz
sci swych ka- 
zan i zbyt liczne parafrazy tekst6w, niczem ze sob
 nie powi
- 
zane. Inn
 wad
 s
 rozne figliki oratorskie, ktorymi si
 ch
tnie 
poslugiwal, mianowicie lamiglowki slowne, gra wyrazow 1), do- 
wcipy w guscie owczesnego kaznodziejstwa, np. tleklinacye i 
koniugacye retoryczne (t. I, str. 75; II 255, 311; IV 285), za- 
stanawianie si
 nad kwestyami blabemi, drobiazgowemi 2), zbyt- 
nie poufalenie si
 ze Swi
tymi, stawianie im zarzutow (np. t. I 
15, II 114, III 289), dawanie im rad (t. II 126, I 102). Aneg- 
dot ma wprawdzie niewie]e, niezawsze one przeciez, jak i licz- 
ne jego koncepty, odpowiednie s
 na kazalnicy, owszem, jak i 
te ostatnie, szkodz
 namaszczeniu i pow adze kaznodziei Chry- 
stusowego, a nawet racya, ze tym sposobem mowcy latwiej 
jest podac moral nie obrazajqc osoby, nie moze go uniewinnic. 
Sam to zreszt
 Mlodzianowski uznaje, gdy w jednem ze swych 
kazan mowi: "Gdyby mi tez :przyszlo umrzec i sprawic si
 
Panu Bogu, nie mialbym 0 to su
ienia, zem nie mowil prawdy, 


1) N p. w slowie avaritia, spotykamy trzy a, niema b, c, d, bo ekqpemu 
trudno wym6wic bierz, cz
stowaC Die mysli, Die rad m6wic: daj
. - Czart rzucil 
si
 Da sw. Stanislawa Kostk
, lecz ta kostka nie jemu dostac si
 miala.- 'V oj- 
ciech: woj
ko cieszy. -Doktora Anjelskiego nazywamy Tomaszem, bo mial wiele 
tom6w wydac i t. d. 
2) 
p. dlaczego 0 Doktorach m6wi Pismo: jestescie 601& ziemi, a nie cu- 
krem, Die miodem (t. IV, 506).
>>>
308 


nlowilem; ale mialbym 0 to sumienie, zem j
 podobno nazbyt 
przyprawowal, cukrowal" (t. II, 101). 
J ezeli jednak znakomity skqdinqd kaznodzieja dal si
 zbyt- 
nio uniesc owczesnym niezdrowym prqdom, to przeciez niew
t. 
pli w
 jego zaslugq jest, jak widzielismy powyzej, ze pomimo 
wszelkich trudnosci, jakie skazony powszechnie smak mu nasu- 
wal, potrafil bye lepszym, niz inni, mowe
 koscielno - naro. 
dowvm. 
., 
Kaznodziejska spuscizna po Mlodzianowskim zawiera si
 
w czterech tomach in folio, wydanych w Poznaniu 1681 p. t. 
"Kazania i homilie na niedziele doroczne takze swi
ta uroczy- 
ste..." Tom pierwszy obejmuje kazania od lliedzieli pierwszej po 
\Vielkiejnocy do dwunastej po Swiqtkach; drugi - od niedzieli 
, 
trzynastej po Swi
tkach do ostatniej adwentowej; trzeci - od 
pierwszej po Trzech Krolach do Wielkanocy; - czwarty wresz- 
cie za wiera kazania i homilie na swi
ta i pi
e mow pogrzebo- 
wych; wszystkich razem 170 kazan i 73 homilie. Zazwyczaj na. 
ka;-d
 niedziel
 ma trzy kazania i jedn
 homili
.-Kazania roz- 
poczyna od tekstu, z Ewangelii dnia. 
We w t 
 pie, dosye krotkim, usiluje zainteresowae slucha- 
cza czy dowcipn
 aluzy
, czy jak
 oryginaln
 mysl
, st
d prze- 
chodzi do zalozenia i konczy wst
p slowy: "Na wi
ksz
 chwal
 
Pana Boga naszego". Nast
puj
 dwie cz
sci. W pierwszej roz- 
biera rzecz ze stanowiska moralnego, katechetycznego lub hi- 
storycznego, w drugiej zach
ca do poprawy obyczajow. 
Cz
se pie r w s z a przewaznie jest chybiona, a dla slucha- 
cza niewyksztalconego niezrozumiala; zbyt bowiem obszernie 
traktowal egzegetyczn
 stron
 tekstow Pisma sw., przytacza- 
nych na poparcie swej tezy, podczas gdy stron
 dogmatyczn
 
cz
sto pomijat Przytoczywszy tekst, dol
cza rozmaite jego ro- 
zumienia z Ojcow Kosciola i egzegetOw; czasami nawet z ra.. 
binow i Talmudystow, parafrazuje go, podaje niekiedy wlasne 
. domysly i czyni aluzye do sluchaczow. W ywody jego i objasnie- 
nia sq krotkie, luzne, nie powiqzane zadnym logicznym w
zlem. 
Bez porownanja lepsze s
 cz
sci pierwsze kazan dogmatycznych 
lub moralnych, niemasz w nich bowiem niepotrzebnego powta- 
rzania, zbytniej teologicznej erudycyi, ale jasny i przyst
pny 
wyklad nauki wiary i obyczaj6w. 
Cz
se d rug a niekiedy l
czy si
 wewn
trznie z pierwsz::}, 
niekiedy zas tylko zewn
trznie jest do niej przyczepiona, choc
>>>
309 


sarna w sobie uwazana, prawie zawsze jest dobra i pozyteczna. 
Najpi
kniejsze s
 zakonczenia kazan, a stanowi
 je podniosle 
modlitwy do Boga, dQ N. Panny lub swi
tych Patronow, ozy- 
wione gor
cq wiar
, ufnosci
 i serdeczn
 a rzewn
 poboznosci
. 
Homilie Mlodzianowskiego przypadaj
 na ostatni okres je- 
go zycia, nie nalez
 jednak do rzeczy wzorowycb, bo si
 w nich 
jeszcze bardziej, niz w kazaniach rozwodzi nad egzegez
 po- 
szczegolnych nie juz tylko zdan, lecz nawet wyrazow perykopy 
ewangelicznej; zadnego nieomal nie opusci, owszem niektore wy- 
razy tekstu powtarza po kilka lub nawet kilkanascie razy, no- 
wy do niego nawiqzuj
c wyklad, nowq mysl, ktora mu zably.. 
sla, chocby nawet nie l
czyla si
 niczem ani z myslq poprze- 
dni
, ani z duchem i tresciq perykopy. Naprzyklad slowo na- 
, t us powt.arza kolejno 20 razy (t. IV, str. 406). vi dim u s 30 
razy (IV, 412), ape l' t u m 32 razy (IV, 64), a nawet takie slo- 
wa, jak era t (I, 375), ann 0 (II, 506), daj
 mu sposobnosc do 
rozmaitych parafraz, do mowienia 0 wszystkiem, co wyohraznia 
lub chwilowe uczucie poddawaly. Rzecz naturalna, ze wobec te- 
go homilie, 0 jakich mowa, jeszcze bardziej niz kazania, grze- 
sz
 brakiem nalezytego porzqdku, logicznego wysnucia, gladkie- 
go przejscia, jednej przewodniej mysli. Przytem wszystkiem 
niektore s
 tak dlngie, ze z pewnosci
 nie byly calkowicie wy- 
gloszone, np. horn. 0 m
ce Panskiej (t. III, 3:1:7 --(09) wymaga- 
, 
loby conajrnniej 10 godzin, horn. N a Boze 
 arodzenie, na Trzy 
Krole i inne, okolo trzech godzin. \V reszcie i to jest nieposle- 
dni
 wad
 11l0dzianowskiego, ze po calym szeregu luznie obok 
siebie idqcych wyjasnien slownych tekstu lub krotkich zastoso- 
wan i przestrog, homilie jego urywaj
 si
 nagle, b(}z rekapitu- 
lacyi, zaokrqglenia lub jakiegokolwiek epilogue Razi to zwlasz- 
cza tam, gdzie ma jedn
 tylko cz
sc; zazwyczaj bowiem na. 
tej nie poprzestaje, lecz jaki tekst lub mysl z perykopy wy- 
j
t
 bierze za okazy
 do rozwini
cia w drugiej (dosyc krot kiej) 
cz
sci moralnego upomnienia, praktycznej uwagi lub poboznej 
zach
ty. Te drugie cz
sci Sfl ladne, peIne uczucia i prawie za- 
wsze stanowi
 okras
 calosci. 
Kazania pogrzebowe (cztery i jedna homilia), umteszczone 
pod koniec tomu czwartego, nosz
 na sobie znamiona epoki i 
z tego powodu do wzorowych nie nalezq 1). 


2) Cztery kazania adwentowe 0 grzechu ks. 
I1odz. przejrzal i osobno
>>>
310 


Ks. Andrzej Chryzostorn Zaluski 1). 


Urodzil si
 r. 1650 z ojca Aleksandra, rawskiego wojewo- 
dy i Katarzyny, rodzonej siostry pozniejszego prymasa Olszow- 
skiego. \Vyksztalcenie odebral u Jezuitow w Rawie, nast
pnie 
w Wiedniu i G racu. Za powrotem do kraju wstqpil do stanu du- 
chownego, a jako kanonik krakowski poslowol do Hiszpani, Por- 
tugalii i Francyi. J an III konferowal mu opactwo wqchockie, 
- w r. 1683 biskupstwo kijowskie, a w r. 1691 plockie. Po osmiu 
latach rz
dow w tej ostatniej dyecezyi, przeniesiony zostal na 
warminsk
 stolic
. August II mianowal go nadto 1702 r. kanc- 
lerzem wielkim koronnym, lecz juz w trzy lata pozniej Zaluski 
przez nienawistnych oskarzony ° zdrad
 kraju i uwi
ziony, czas 
jakis przep
dzil na wygnaniu w Dreznie, Ankonie i Rzymie. 
Gdy wyszla na jaw bezzasadnosc podejrzen, powrocil do swej 
dyecezyi i zajfll si
 jej sprawamij atoli udr
czenia, jakich tyle 
przeszed
, podci
ly zdrowie zacnego m
za i sprowadzily smierc, 
ktora nastqpila w Gutstadzie, jego pod ten czas rezydencyi, 
1711 r. 
Byl to pasterz wzorowy, pobozny i pracowity, zarowno 
jak i dobry obywatel krajuj m
z gruntownie uczony, wszystek 
. 
czas wolny od obowi
zkow pasterskich i od poslug rzeczypospo- 
litej poswi
cal na prace literackie. Odznaczal si
 tez darem nie- 
pospolitej wymowy tak w senacie jak i na. kazalnicy. Procz czte- 
rech duzych tomow "Epistolarum historico familiarium" 2) i kil- 
kunastu wi
kszych i mniejszych dziel ascetycznych, tak orygi- 
nalnych jak i tlumaczonych z roznych j
zykow obcych, pozo- 
stawil po sobie mowy tresci swieckiej i religijnej. Na pierwsz
 
kategory
 skladaj
 si
 jego mowy polityczne B) i inne przygod- 


wydal ks. AI. Syski M. S. T. \Varszawa 1902. Tak sarno r6wniez wydal jego 
"Kazania pasyjne". 'Varsz. 1905. 
1) Ob. Homiletyka tom IV, str. 357: Krytyczny rozbi6r kazan ks. Ant. 
Chr. Zal.; ks. Chmielow
ki, Kazania wielkopostne ks. Ant. Z
. (z obszernym 
zyciorysem), Krak6w 1883. . 
Z) Tomy 1 2, i 3 wychodzily w Brunsberdze kolejno w latach 1709, 1710, 
1711; tom czwarty w 'Vroclawill 1761 r. 
II) )Iowy na radach i sejmach J6znymi czasy miane, Kalisz, 1718 r.
>>>
311 


ne, zwlaszcza panegiryki weselne 1), a wszystkie nosz
 na sobie 
cech
 wieku i zepsutego smaku, st
d peIne s
 napuszystosci 
i makaronizmow. N atomiast kaznodziejskie prace Zaluskiego 
ukazuj
 nam w nim. utalentowanego koscielnego mowc
. Nie 
zbyt wiele, co prawda, zostawil plod6w tego ostatniego rodzaju, 
nie wszystkie tez maj
 jednakow
 wartosc; wi
ksza p.rzeciez 

ZEtSC jego utworow pelna jest takich zalet, iz dostatecznie uspra- 
wiedliwia nadanl} mu przez spolczesnych Dazw
 polskiego Am- 
brozego. Odznaczaj
 si
 one dobr
 polsczyzn
, j
zykiem czy- 
stym 2), prawie wo]nym od wtr
tow lacinskich. Wymowa jego 
jest powazna, namaszczona, zywa, cz
sto ognista i piorunuj
ea, 
to znowu nacechowana slodycz
 i ojcowsk
 dobroci
; przeraza 
i kruszy, albo wedlug potrzeby budzi otuch
 i wlewa pociech
 
do serca. Odznacza si
 tak smialymi i silnymi zwrotami reto- 
rycznymi, jakie rzadko spotykamy u ktorego innego kaznodziei. 
Ch
tnie uzywa antytez i porownan. Dowody czerpie z Pisma 
sw., z Ojcow, klasykow, ze zdrowego rozumu i doswiadczenia. 
D
znosc praktyczna wsz
dzie si
 u niego przejawia. Zarzucic 
mu jednak trzeba wielk
 wad
: brak przejrzystosci w ukladzie, 
co jest powodem, ze czytaj
c jego kazania., odczuwamy trudnosc 
w naszkicowaniu mysli, podzialow i ogarni
ciu calosci. 
Procz niektorych kazan Zaluskiego drukowanych pojedyn- 
czo, posiadamy d wa zbiorowe wydania jego prac kaznodziejskich 
mianowicie: warszawkie z r. 1696 i kaliskie, nieco zupelniejsze, 
z r. 1730 p. t. "Kazania, ktore si
 napr
dce zebrac mogly, .Je- 
gomosci Ksi
dza Andrzeja Chr. Zaluskiego"... Ten ostatni zbior 
zawiera 39 mow i kazan roznej tresci. Mozna je podzielic na 
nast
pujllce kategorye: 
1) K a z ani ani e d z i e I n e: 
aJ "Szesc na niedziele w. postu". Wyglosil je 1696 r. w ko- 
legacie pultuskiej podczas 6wczesnego wiekiego jubileuszu, st
d 
tez odpowiednie podobieral materye: 0 celu czlowieka, 0 grze- 
chu, 0 potrzebie pokuty, 0 smierci, 0 s
dzie, 0 niebie. Z tymi 
tematami stoi w zwillZku kazanie na niedziel
 wielkanocn
: 
o lliewracaniu do grzechow S). Tekstu naczeJnego Die kladzie, 
a przedmiot katdego kazania wyprowadza z odpowiedniej nie- 


1) Mowy weselne i pogrzebowe, KaliF'z 1730 r. 
J) Za wyjqtkiem takich wyraz6w jak: armowac, pasya, afekt, rebelia i t. d. 
S) W wydaniu z r. 1730 na str. 30.
>>>
312 


dzielnej perykopy ewangelijnej. Podzialu formalnego na cz
sci 
nie ma, lecz znae go niekiedy w wypowiedzianem zalozeniu 1), 
do ktorego l
czy albo krotk
 modlitw
, albo gor
ce wezwanie 
sluchaczow, celem obudzenia ich uwagi i usposobienia do od po- 
wiednich uczue. Wyklad przedmiotu kazalnego natural ny, do- 
sadny, praktyczny. W zakonczeniu podniosla modlitwa lub ser- 
deczne upomnienie. Kazania te wolne Sll zupelnie od makaro- 
nizm6w (cytaty lacinskie poumieszczane na marginesach), od- 
znaczaj
 si
 wielk
 sil
 slowa i uczucia 2). . 
b) Daleko mniejsz
 wartose maj
 kazania na niedz. 18 i 20 
, 
po Swi
tkach, miane w Jaroslawiu 1691 r. Narzeka w nich na 
zle i nieszcz
sliwe czasy, kl
ski uwaza za kary Boze i dla prze- 
blagania gniewll Bozego nawoluje do poprawy obyczajow. R6w- 
niez i kaz. na niedziel
 3 adwentu, 0 s
dzie, nie nalezy do wzo- 
rowych, poniewaz grzeszy nad
tosci
 stylu i makaronizmami. 
Trzy ostatnie mowy, pochodz
ce z mlodszych Iat Zalllskiego, 
nosz
c na sobie zepsut
 barwEt wieku, znacznie si
 rozlli
 od ka- 
zan pozniejszych i s
 dowod em, ze aut or z pocz
tku holdowal 
modzie owczesnej, zdolal si
 jednak z niej potem otrz
sn
e. 
2) K a z ani a s w i 
 tee z n e. 
Tych jest trzynascie S), a pra wie wszystkie maj
 na czele 
tekst lacinski albo zarazem i polski. Z tej Iiczby. kazanie n a 
B 0 zeN a rod zen i e, takze naIez
ce do wczesniejszych prac 
autora, jest nieco napuszyste i makaroniczne. Bardzo zato wy- 
mowne s
 trzy kazania wi elk 0 p i 
 t k 0 w e i jedno na trzeci 
pi
tek postny, osnute na tIe homiletycznego rozbioru m
ki Zba- 
wiciela; zawieraj
 praktyczne uwagi i moraIne zastosowania, 
nadto gor
c
 zach
t
 do zalu za grzechy i poprawy zycia.-Ka- 
zanie na niedziel
 wielkanocn
 (z r. 1693) 0 niewraca- 
niu do grzechu, jedno z najlepszych, obfituje w nader zywe 
antytezy i porownania. - Nan i e d z i e I 
 s w i 
 t e c z n 
: 
o mocnej Ducha aw. ku nam milosci i 0 naszej zapami
talej 
ozi
blosci, miane u Karmelitanek Bosych w Warszawie ] 691 r. 
. 


1) Np. na niedz. V postu: grzech jest sprosny W oczach Boiych, Dam nie- 
bezpieczny. 
2) Wydane zostaly wraz z niekt6remi innemi przez ks. Chmielowskiego, Kra- 
k6w 1883 r. 
3) Ks. Chmielowski w wydaniu swem z r. 1883 umiescil takie kaz. na 
urocz. Zwiastowania: 0 cDotach l\Iaryi Panny. Niema go przeciez ani w pierw- 
szem ani w drugiem wydawaniu zbiol"Owem kazan Zatuskiego.
>>>
313 


W st
p odznacza si
 pi
kn
 inwokacy
 do Ducba sw., pierwsza 
cz
sc rowniez celuje wymownymi zwrotami 0 skutkach dziala- 
nia Ducha sw. w apostolach i w duszach zakonnych slucha- 
czek 1). - Tak sarno peIne zalet mowniczych s
 kazania na 
ur. S w. J 0 z e fa i na d z i en s w. I g n ace go (z r. 1691). Dru- 
gie kazanie na ur. sw. Ignacego i na tir. sw. Teresy s
 
panegirykami w dodatniem znaczeniu, nie pomin
l w nich prze- 
ciez kaznodzieja praktycznych zastosowan, do slucbacza skiero- 
wanych. Mniejszych zalet jest napuszyste nieco kaz. na dzien 
s w. J a n a E wan gel i sty. Kaz. n adz i en \V s z Y s t k i c h 
S w i 
 t Y c h 0 z god z i e, maj
ce niewiele wspolnego z uro
 
czystosci
 i nalez
ce wlasciwie do kategoryi przygodnych, ze 
wzgl
du na swe zalety mow:qicze, zajmuje jedno z miejsc naj. 
przedniejszych dla swego ognistego zapata i obfitosci nader 
mocnych zwrotow retorycznych. Zakonczenie peIne grozy i wspa- 
nialosci. 
3) Kazania przygodne, w roznych okazyach wypo- 
wiedziane, s
 nast
puj
ce: 
a) Pi
c :rpow ingresowych, mianych w Plocku i Pul- 
tusku w r,1693. S
 to wlasciwie dosyc krotkie, do okoIicznosci 
zastosowane parenezy, z wyj
tkiem jedynie tej, ktor
 wypowie- 
dzial w niedziel
 Swi
teczn
 w katedrze plockiej, a ktora ma 
uklad kazania, z dwoma tf'kstami naczelnymi, jednym dla pierw- 
szej cz
sci (Spiritum tuum ne auferas a me, Ps. 50: 0 potrzebie 
Ducha sw. dla siebie jako pasterza), dragim dla nast
pnej, krot- 
szej (Spiritum 
nolite extinguere, 1 Thes. 5: 0 wiernych, aby Da- 
cha sw. nie wygaszali w sercach swoich, lecz wdzi
cznosci
 za 
dobrodziejstwa w sobie Go zatrzymali). 
b) Mowa przy pierwszem swi
ceniu ksi
zy: 
o wielkiej zacnosci i obowi
zkach stanu kaplanskiego. 
c) Kazanie przy rozpoczynajqcej si
 elekcyi 1697 r., wymo- 
wne, lecz nie wolne od makaronizmow. 
d) Mowa miana 1689 r. z powodu Kazimierza Lyszczyn- 
skiego, ktory pablicznie odwolywal swe ateuszowskie mniemania 
i czynil wyznanie wiary wobec Stefana Witwiekiego, biskupa 
poznanskiego. W st
p bardzo mocny, przystosowany do okolicz- 
nosci, sarnego zas kazania celem jest ekspiacya, a tresci
 pu- 


( 


,) Drugie na niedz. S wiflteczn
: jak widac z treSci, naIezy wlasciwie do 
przygodnych.
>>>
314 


bliczne wyznanie wiary w Pan a Boga, 0 ktorego istnieniu prze- 
konywa nas swiat widomy, a kt6rego pi
knosci i majestatu ani 
rozum, ani serce ludzkie ogarn
c nie zdola. 
e) Do perel wymowy nalez
 kazania: n a 0 b 1) c z y n a c h 
R6zy G
siewskiej, wraz z krotk
 e g z 0 r t 
 mian
 po akcie 
obloczyn do tej
e; na obI. Heleny Dzieduszyckiej; n a k 0 n - 
sekracyi siedmiu Panien Benedyktynek w Lomzy. Po mi- 
strzowsku kresli tu marnosc rzeczy swiatowych, ktore opuszcza 
oblubienica Chrystusowa, a pi
knosc, za.cnosc i trwalosc tych 
dobr, ktore jej Chrystus daje w zakonie. 
f) Do kategoryi przygodnych wypada takze zaliczyc pi
c 
mow po g r z e bow Y ChI), dostosowanych do owczesnego sma- 
ku, chociaz bardziej w chwaleniu wstrzemi
zliwych, niz tyle in- 
panegirykow XVII wieku. 


3. Inni wybitnlejsi m6wcy tego okresu. 


1. K s. J ace k Lib e r y u s z, kanonik regularny kla- 
sztoru krakowskiego na Kazimierzu (1599 -1673), doktor 
teologii, m
z swi
tobliwy i bardzo wzi
ty u spolczesnych 
kaznodzieja. Nie wolny jest od wad swego wieku to jest 
od makaronizmow, fraszek, licznych cytacyj, lecz posiada 
tez nieposlednie zalety: jasnosc, przyst
pnos6, gorliwosc, 
ducha zywej wiary, praktycznosc, odwag
 w karceniu. 
Prace jego kaznodziejskie s
: 1) n Gospodarz nieba i ziemi 
J ezus Chrystus... w przednie tajemnic i dziel swoich uro- 
czystosci... na kazaniach wystawiony". Krakow 1669. Na 
koncu przydane s
 dwa kazania kolendowe (jedno na No- 
we lato, drugie na Trzy KroJe), jedno na ur. sw. Ignacego 
Loyoli i jedno 0 sw. Janie Kantym.-2) ,.,Gospodyni nieba 
i ziemi N. 1r. Panna dwudziest
 kazan na hymn koscielny 
o glorios3 Domina... slawiona". Krakow 1650. Przydane s
 
trzy kazania 0 8W. Jacku i jedno 0 8W. Augustynie. - 3) 
"Gwiazda morska ..N. Panna Marya trzydziest
 kazan na 
hymn Ave maris stella... zalecona. Krakow 1670. (Ob. roz, 


1) Z tych kazanie na pogrzebie Katarzyny Galeckiej, kuchmistrzowej ko- 
ronnej, w wydaniu drugiem, z r. 1730, opuszczone.
>>>
315 


praw
 ks. Krukowskiego w miesi
czniku " Homiletyka " 
tom 11). 
2. Ks. Aleksander Lorencowicz T. J. (1609 
-1675) oglosil drukiem "Kazania na niedziele calego ro- 
ku". Kalisz 1670, 2 tomy; nadto "Kazania pogrzebne mia- 
ne w roznych zalobnych okazyach" (w liczbie 28), Kalisz 
1670. J eden z lepszych kaznodziejow swojego czasu, pisze 
j
zykiem dosyc czystym, na ogol wolnym od makaroniz- 
mow, stylem obrazowym i popularnym; odznacza si
 nadto 
odwag
 i rozs
dkiem w karceniu panuj
cych zdroznosci. 
(Ob. 0 nim rozpraw
 w Przegl
dzie Powszechnym z roku 
1893, zeszyt 7, 8 i 9). 
3. Ks. Wojciech Tylkowski T. J.(1624:-1695), 
lingwista i nader plodny pisarz ascetyczny. Pozostawil po- 
mi
dzy jnnemi "Problemata swi
te albo pytania okolo wy- 
rozumienia sw.. Ewangelii... na niedziele i swi
ta"... Poznan 
1688, 2 tomy. Jest to rodzaj podr
cznika homilijnego tak 
dla wiernych ku zbawiennemu czytaniu, jak i dla wygody 
kaznodziejow. Odznacza si
 wykladem krotkim i jasnym 
a choc zdobywa si
 niekiedy na reHeksye i przestrogi, 
przeciez ton jego nauk jest przewaznie dydaktyczny, bez 
wszelkich okras stylowych. (Jougan, Homilie Polskie stron- 
nic 299). 
 
4. K s. S e bas t y a n Pis k 0 r ski, kanonik, profesor 
Vpi wersytetu J agiellonskiego (t 1706). Ks. Lipnicki (Zasa- 
dy kaznodziejstwa, tom I, str. 280) zalicza go do kazno- 
dziejow powaznych 
ego okresu. Pozostawil pomi
dzy in- 
nemi dzielami swemi obszerny zbior w 1048 stronnicach in 
4-to p. t. "Kazania na dni Panskie". Kra.kow 1706. Znac 
w nicb wysok
 nauk
, ducha obywatelskiego i pob1znosc 
autora, cbociaz styl upstrzony makaronizmami, zwlaszcza 
w kazaniach uroczystych i bardziej opracowanych. 
5. K s. J a k 0 b F i lip 0 wi c z T. J. (t 1720),. kazno- 
dzieja lwowski. Napisal "Kaf'4ania na niedziele calego ro- 
ku", Lwow 1723 i "Kazania na swi
ta calego ro
u", tam.. 
ze 1723. Jest w nich treso i pewien zapal kaznodziejski, 
j
zyk dosyc czysty, styl powazny. Czasopismo Homilety ka 
w tomie 10 i nst. podato wi
ksz
 cz
sc jego kazan niedziel. 
i niektore swi
teczne w szacie j
zykowej nieco przerobio- 
nej przez ks. }f. N assalskiego.
>>>
316 


6. K s. Ant 0 n i W 
 g r z y now i c z, prowincyal Re- 
formatow malopolskich (1675-1721), zawolany swego cza- 
su kaznodzieja. Metod
 IIla scholastyezn
, przytem jednak 
odznaeza si
' zdrow
 i obfit
 tresci
, jasnym wykladem, 
czystym i popularnym j
zykiem. Pozostawil nast
puj
ce 
prace kaznodziejskie: . 
1) "Melodya sw. KaziInierza".n Krakow 1704. S
 to 
kazania na czesc N. M. Panny, osnute na piesni "Dnia 
kazdego" przypisywanej swi
temu krolewiczowi. Pierwsza 
cz
sc kazania zawsze zawiera nauk
, zmierzaj
c
 do 
popra- 
wy obyczajow, druga-do czci i uwielbienia Maryi. 
2) "Sierlem tr
b SW. J ana"... Krakow 1708. Zawieraj
 
si
 tu kazania niedzielne 0 siedmiu grzechach glownyeh. 
3) "Siedem koIumn poboznosci"... Cz
stochowa 1713, 
t. j. kazania niedzielne 0 siedmiu cnotach przeciwnych 
grzechom glownym. 
4) "Nauki niedzielne 0 czterech rzeczach ostatecznych". 
\Varszawa 1714. 
5) "Gody Baranka apokaIiptycznego l1 t. j. kazania na 
uroczystosc Pana J ezusa, N. M. Panny i Swi
tych Pan- 
skiC'h. Krakow 1711. COb. Homiletyka t. 2, str. 348). 
7. !{ s. J a n S tan i s I a w "\V 11 Y k 0 w ski, kanonik 
pultuski (ur. ok. 1670, t ok. 1746), mowea ludowy, mi- 
syonarz, kaznodzieja pelen namaszczenia i d ucha Bozego, 
przytem j
drny, latwy, prosty i naturaIny. Pisal kazania 
przewaznie moraInej tresci, j
zykiem prawie woInym od 
makaronizlnow, choo nieco oszpeconym latynizmami. Wy. 
klad ma logiczny, zasadny, oparty na znajomosci Pisma 
sw., Ojcow Kosciola i historyi. Oglosil drukiem: 
1) "ZarIiwa glosu apostoskiego odnowa".n Kalisz 1719. 
S
 tu kazania na swi
ta doroczne z przydatkiem pasyjnych 
i ad wentowych (podwojnych). 
2) "Grot slowa Bozego wskos serce grzesznika prze- 
nikaj
cego", t. j. kazania na niedziele calego roku z przy- 
datkiern drugich pasyjnych, adwentowych i niektorych eks- 
traordynaryjnych. Kalisz 1732. 
3) "Rekolekcye duchowe ludziom wszystkich kondy- 
cyi sluzqce". W arsza wa 1736. 
4) "ChIeb duchowny... alba katechizm" n. Kalisz 1733. 
Jest to obszerny katechizm z Illnostwem drobiazgowych
>>>
317 


pytan i odpowiedzi, poprzedzony praktycznemi wskazow- 
kami co do metody katechizowania, naprzod po polsku, 
a nast
pnie uzupelniony po lacinie. (Ob. HomiIetyka t. IV, 
str. 24; Jougan, Nauki katechizmowe w Polsce, str. 90 i . 
nast. ). 
8. Ks. Andrzej Murczynski T. J. (t 1752). Pi- 
sal stylem powaznym, obrazowym, wolnym od przesady i 
od makaronizmow. Pozostaly po nim: 
1) "Slowo Boze na niedziele calego roku", Sando- 
mierz 1749. I 
2) "Swi
ta kaznodziejskie na caly rok", tamze 1752. 
3) "Kazania na adwent, pasy
 J. Chrystusa i uroczy- 
stosci N. Maryi Panny z przydatkiem roznych kazaiL", 
tamze' 1753. 


ROZDZIAL XIII. 


Okres nasladownictwa. 


(1750-1830). 


1. Pogl{\d og6lny 1). 


Czasy Ludwika XIV uczynily Francy
 dla calej Europy 
mistrzyni
 mody, ktora zapanowawszy wszechwladnie, zwlasz- 
cza w dziedzinie sztuki i literatury, nie pozostala u nas takze 
bez wplywu i na poIu nauczania koscieInego. Niestety, wplyw 
ten, do wysokiego stopnia szkodIiwy, spowodowal w cz
sci upa- 
dek polskiego kaznodziejstwa. "\Viadomo skqdin
d, jak dalece 
wiek XVIIt zarazony racyonalizmem, przyczynil si
 do upadku 
religii i moralnosci chrzescijaiLskiej, naprzod we Francyi, a po- 


. 
t) Szpaderski, 0 zasadach wymowy, tom II. str. 284. Pelczar, Zarys 
dziej6w kazn. II, 272.
>>>
318 


tern i gdzieindziej. Zabojcze miazmaty niewiary dotkn
wszy 
swym zarazli wym wplywem wszystkie warstwy spoleczne, nie 
pomin
ly i opowiadaczow
 slowa Bozego, ktorzy zamiast wyst
- 
. pic z cal
 zarliwosci
 i odwag
, zamiast zagrzmiee wewn
trzn
 
sil
 prawdy nadprzyrodzonej, przerazie uspione sumienia, sta- 
wie niezlomny opor zalewowi bezboznosci, z bojazni
 i drze- 
niem sprawowali swe poslannictwo, nie smieli obrazie panuj
- 
cych przekonan, a stosuj
c si
 do upodobania sluchaczow, wno- 
sili na kazalnic
 wytwornosc swieck
, pomijali kwestye dogma- 
tyczne, przemawiaIi j
zykiem filozofow i ch
tnie bujali po jalo- 
wych polach moralnosci przyrodzonej. St
d tez wymowa ka- 
znodziejska zatracila swe wyzsze, nadprzyrodzone pi
tno, a ze- 
szla na niziny ludzkiego rozprawiania; zarzucila slowa Bozej 
powagi - Pismo sw. i nauk
 koscieln
. przekazan
: nam przez 
Ojcow Kosciola, a upstrzyla si
 zdaniami m
drosci ziemskiej. 
Zarzucono tematy 0 tajemnicach wiary, przykazaniach, Sakra- 
mentach, 0 rzeczach ostatecznych, 0 potrzebie pokuty, a dekla- 
mowano na tematy 0 honorze, przyjazni, wspolczuciu, antypatyi 
i t. p. Na nic si
 przeciez nie przydaly te ust
pstw
 duchowi 
czasu: nietylko nie okielznano bezboznosci,
.lecz ona wlasnie, 
opanowawszy umysly i wypaczywszy wole ludzkie, porwala w
- 
zly spoleczne i rodzinne. 
Z francusk
 literatur
 i oglad
 zawitaly do nas francuska 
niewiara, oboj
tnose religijna i zepsucie obyczajow i ogarn
ly 
wyksztalcensze warstwy spoleczenstwa. Zbyt tez wielkie byly 
wplywy Francyi na Polsk
, aby i kaznodzieje mogli si
 ustrzedz 
mody, panuj
cej na koscielnych ambonach paryskich. I u nas 
wi
c liczni mowcy duchowni po ludzku rozprawiaj
 0 religii i 
mora]nosci} zdobywaj
 si
 na przesadn
 wytwornose stylu, wy- 
powiadaj
 miasto slowa Bozego, wlasne pogllldy, siebie raczej 
glosz
c, a nie Chrystusa Ukrzyzowanego. St
d slusznie okres 
ten nazwano okresem iUJ,sladownictwa, albowiem kaznodzieje nasi 
zapomnia wszy 0 zlotych wzorach wymowy XVI wieku, jak i 
o prawdziwie polskich, pelnych sily i zywotnosci, choe niekto- 
remi wadami skazonych pracach okresu poprz
dniego, zeszIi na 
bl
dne drogi naslad?wania obczyzny. Do tego rowniez przyczy- 
nily si
 obfite przeklady kaznodziejow francuskich, ch
tnie czy- 
tywane i spozytkowywane na naszych ambonach koscielnych. 
Nasladownictwo, 0 jakiem mowa, tern smutniejsze u n
s sprowa- 
dzilo nast
pstwa, ze zaszczepilo bl
dne przekonanie, jako sztuka
>>>
319 


wymowy jest rzecz
 Dajglowniejsz
 w kaznodziejstwie, ze sku- 
tek kazan zawisl od umiej
tnego uzycia figur retorycznych i swiet- 
nego stylu. St
d zatada si
 u wielu owczesnych kaznodziejow 
prostota w sposobie gloszenia slowa Bozego, a z ni
 popularnosc, 
praktycznosc i oryginalny, polski charakter, natomiast w stylu 
zapanowala przesada, wodnistosc, upodobanie we frazesach i na- 
puszonej gadatli wosci. 
Lecz jak 0 kaznodziejach francuskich, tak i 0 naszych 
w tyro okresie prawi
cych, powiedziec nalezy, ze nie wszyscy 
poddali si
 panuj
cemu smakowi i dachowi owczesnemu. Zna- 
lezli si
 i prawdziwie koscielni mowcy, ktorzy wst
powali na 
ambon
 pelni zapala apostolskiego, a dalecy od schlebiania, za- 
sadniczo uczyli prawd religijnych, obalali bl
d panuj
cy, nasta- 
wali na skazenie obyczajow i poruszali sumienia grzesznikow. 
1m tez mamy do zawdzi
czania, ze szereg znakomitych naszych 
glosicieli prawdy Bozej nie przerywa si
 ani w tym nawet okre- 
sie, lllCZ
C dob
 ostatni
 z dawnymi, swietnymi czasami kazno- 
dziejstwa ojczystego. 
Charakterystyczne cechy utworow kaznodziejskich szkoly 
nasladowniczej Sll nast
puj
ce: 1) Niedostateczne u wzgl
dnianie 
dogmatu i moralnosci katolickiej na dogmacie opartej, brak 
gruntownosci w uzasadnianiu prawd wiary sw. 2) Brak apostol- 
skiego zapalu, namaszczenia i gorliwosci 0 nadprzyrodzony po- 
tytek dusz, spraw
 Kosciola Bozego i 0 moraIne, na wierze nad- 
przyrodzonej oparte dobro spoleczenstwa. 3) Starannosc a przesa.. 
dzon
 oglad
 stylow
, 0 dobor zwrotow retorycznych, zanadto 
sztuczna budowa zdan i okresow, ton zbytnio deklamatorski, 
nie harmonizuj
cy ani z tresci
 kazania ani z usposobieniem 
kaznodziei; to znowu 4) martwota, wodnistosc i rozwleklosc ka- 
zan, zakrawaj
cych raczej na rozprawy religijno - filozoficzne. 
Z dragiej strony przyznac nalezy kaznodziejom owczesnym, 
ze przyspieszyli 5) upadek makaronicznego stylu i mody do- 
wcipkowania na mownicy koscielnej, ze 6) wzbogacili nasz
 li- 
teratur
 koscielnq mnostwem obrobionych kazan moralnych, 
ktorymi i dzis - byle krytycznie i umiej
tnie - mozna si
 
posilkowac, jako materyalem do opracowywania nauk tego ro- 
dzaju; ze wreszcie 7) udoskonalili form
 kazalD
 przez staranne, 
choo na swoj sposob, obrobienie przedmiotu, dobrze obmyslany 
plan i nalezyty rzeczy porzqdek.
>>>
320 


2. Wybitniejsi m6wcy tego okresu. 


Ks. Kacper Balsam 1). 


Ormianin polski z pochodzenia, urodzil Sl
 we Lwowie r. 
1716; w mlodziutkim wieku, bo juz 1731 r. wsb
pil do Towa- 
rzystwa J ezusowego. Po odbytych studyach teologicznych w Po- 
znaniu 1744 r., wykladal w Stanislawowie przez cztery lata fi- 
zyk
, metafizyk
 i matematyk
, poczem przeniesiony do Krako- 
wa, poswi
cil si
 pracy kaznodziejskiej. Zmad w sile wieku 10 
grudnia 1759 r., maj
c zaledwie lat 43. W pCJgrzebie glosnego 
kaznodziei caly nieomal Krakow uczestniczyl. 
Balsam posiadal niepospoiity talent krasomowczy, orygi- 
nalnosc, swiezosc mysli, logik
 \v ukladzie i przeprowadzeniu 
rzeczy. Przedewszystkiem jednak odznacza si
 wielkim zapalem 
kaznodziejskim, ktory upowaznia do umieszczenia go w mniej 
licznym szeregu mowcow koscielnych, stanowi
cych prawdziwy 
kontrast z duchem swego czasu. W wyborze tematow jest on 
roznorodnym, choc przewaznie prawi 0 moralnosci chrzescijan- 
skiej. $}rzeszy wprawdzie niekiedy rozwleklosci
 i ma szczegoly 
dla prostego sluchacza przytrudne do zrozumienia, na ogol prze- 
ciez ani praktycznosci ani popularnosci odmowic mu nie mozna, 
a slabe strony jego kazan nie s
 tak wielkie, izby nie pozwala- 
ly postawic go w rz
dzie najlepszych i najognistszych glosicieli 
slowa Bozego w calym XVIII wieku. I dzis prace jego niewiele 
stracily na wartosci, st
d nietylko stanowi
 cenny materyal ka- 
znodziejski, lecz pod niejednym wzgl
dem za wzor sluzyc mo- 
g
. Spuscizna kaznodziejska po Balsamie obejmuje nast
puj
ce 
zbiory: 
1) "Kazania na niedziele calego roku", 2 tomy. Poznan r. 
1761. Znajdujemy tu na kazd
 niedziel
 po jednem kazaniu, 
nadto dwa na niedziel
 wielkanocnq, trzy na niedziel
 swi
tecz- 
nq, dwa na poniedzialek swi
teczny, jedno na wtorek sw. i trzy 
na poswi
cenie kosciola. Forma i uklad scislego kazania Gedn
 
tylko, zreszt
 bardzo dobr
 homili
 umiescil w tym zbiorze, mia- 
nowicie na niedz. V po Trzech Krolach); rozpoczyna od lacif1- 


1) Homiletyka, tom II, str. 354.
>>>
321 


skiego tekstu, poczerpni€2tego z perykopy, wst€2P rowniez stam- 
t
d zazwyczaj w
tek swoj czerpie; zalozenie i podzial wyrazne, 
niezawsze przeciez na perykopie oparte. Cz
sci rozprawy dwie 
Iub trzy, wyj
tkowo wi€2cej. Teksty, zwlaszcza z Pisma aw. cy- 
tuje po laoinie. Pod koniec robi praktyczne zastosowanie do du- 
chowych potrzeb sluchacza i z wielk
 gorliwoaci
 gromi, upo- 
mina, kruszy i zach
ca. Epilog 3tanowi gor
ca i dostosowana 
do tematu i obudzonych w sluchaczu uczuc modlitwa. 
2) "Kazania na Swi
ta calego roku", 2 tomy. Poznan r. 
1762 i 1764. Umieszczone s
 w tym zbiorze po jednym, dwa, 
rza'dko po trzy kazania na niektore uroczystosci Panskie N. M. 
Panny i Swi€2tych. 0 tyro zbiorze da si
 w ogolnosci powiedziec 
to sarno, co i 0 poprzednim. Homilie (na urocz. Trzech Krolow, 
na dzien aw. Jozefa) nalez
 do wyj
tkow, zato podzial kazan 
(zwlaszcza na uroczystoaci Panskie i N. Panny) cZ€2stokroc po- 
czerpni€2ty jest czy z perykopy, czy z uroczystosci dnia; np. 
w pierwszem kazaniu na Oczyszczenie N. M. Panny. Kazania 
o Swi€2tych s
 panegirykami, lecz zawsze w pol
czeniu z odpo- 
wiedni
 nauk
 moraln
, zmierzaj
c
 ku naprawie i zbudowaniu 
sluchacza. 
3) "Kazania przygodne"... tomow 7. Poznan 1772 r. Tom 
pierwszy ma kazan 25 0 powinnosciach chrzescijanina, 0 cno- 
tach wiary, nadziei, milosci Pana Boga i bli
niego, 0 obowi
z- 
kach z tych cnot wyplywaj
cych i 0 grzechach tyro cnotom 
przeciwnych. Tom drugi - kazan 18 0 wyst
pkach i obowi
z- 
kach ludzi mlodych, mianowicie: 0 unikaniu grzechu smiertelne- 
go, 0 umartwieniu nami€2tnosci, 0 zlem towarzystwie, 0 tancach, 
grze, pijanst.wie, przysi
ganiu si€2 i potrzebie modlitwy. Tom trzeci 
-kazan 16-0 pierwszych trzech cnotach kardynalnych, czyli jak 
je autor nazywa, zawiasistych, t. j. 0 roztropnosci, wstrzemi
zliwo- 
sci i m
stwie. Tom czwarty i pi
ty - razem kazan 47 - 0 czwartej 
cnocie kardynalnej czyli zawiasistej t. j. 0 sprawiedliwosci, jej ro- 
dzajach, grzechach jej przeciwnych i obowiqzkach z tej cnoty wy- 
nikaj
cych. Tom szosty - kazan 35 - zawiera osiem seryj ka- 
zan adwentowych na tematy, dotycz
ce ostatecznych rzeczy 
czlowieka. W szystkie kazania pomienionych szesciu tomow ma- 
jl} zwi
zek z perykop
 tej niedzieli, w jak
 byly gloszone, st
d 
i tekst naczelny zawsze wybrany z ewangeJii niedzielnej; uklad 
scislego kazania. Tom siodmy -- kazan 20 - miesci w sobie 


Wymowa Swi
ta. 


21
>>>
- 


322 


mowy pasyjne 1 lnne na rozne przygodne tematy; rozpoczyna 
je tekst Dacze]ny, do w 0 I n i e przez kaznodziej
 obrany. Roz- 
prawa 0 jednej cz
sci, jak np. w kaz. na w. czwartek, wyjqtko- 
wo tylko napotyka si
 u Balsama 1). 


. 


Ks. Karol Fabiani. 


U rodzil si
 1716 r. w Malopolsce, maj'1c lat 16 wstqpil do 
Towarzystwa J ezusowego. W zakonie pracowal przedewszyst- 
kiem jako kaznodzieja - misyonarz i przez lat 20 sprawowal ten 
urz
d apostolski po roznych dyecezyach rzeczypospolitej. Kasata 
zakonu (1773) zastala go na urz
dzie rektora. kolegium poznail- 
skiego. Przeszedlszy w szeregi swieckiego duchowienstwa, zostal 
zamianowany kanonikiem kolegiaty kaliskiej i kaznodziej
 wo- 
jewodzkich szkol w L
czycy. U mad ok. r. 1783. 
Byl to jeden z najgorliwszych w tym okresie kaznodzie- 
jow, chociaz ani talentu nadzwyczajnego, ani oryginalnosci nie 
posiadal. Swiadcz
 0 tern cytaty z innych mowcow koscielnych, 
poumieszczane w jego kazaniach, swiadczy i naglowek kazan 
niedzielnych (Kazania na niedziele calego roku z roznych ka- 
znodziejow w y b I' a n e, w krotki i jasny sposob mowienia uIo- 
zone... R. P. 1786), ze jako autor, zewsz
d pracowicie zbieral, 
ral, cokolwiek dobrego i dla sluchaczow odpowiedniego mogl 
znalesc. N a jego tez zaslug
 trzeba powiedziec, ze materyal za- 
pozyczany umiej
tnie przerabial, porz
dkowal i. ogrzewal cie- 
plem wlasnego uczucia. St
d kazania jego nie s
 zlepkiem roz- 
norodnych mysli i uwag, lecz czems w sobie jednolitem, calo- 
sci
 do pewnego stopnia wykonczon
, jesli nie zawsze pod 
wzgl
dem tresci, to przynajmniej pod wzgl
dem ukladu i formy. 
Wprawdzie nie wszystko, co napisal, wyt
zymuje krytyk
, np. 
w kazaniu na niedziel€2 starozapustn
, a jeszcze bardziej na nie- 
dziel
 mi€2sopustn
 ,,0 malej liczbie wybranych" niefortunnie 
dowodzi owej zbytniej malosci; w kazaniu pierwszem pasyjnem 


1) Homiletyka w tomie 9, str. 521 podaJa przerobione kazania tego auto- 
ra na uroczystosc Boiego K arodzenia. Do'
czono tu cZ2SC dogmatycznq, opusz- 
czono przyklady z pisarzy poganskich, zmodyfikowano szyk wyrazow i terminy 
przestarzale zamieniono now8zymi. Takie i ks. Stagraczynski przedrukowal 1-! 
kazan Balsama W BWCj "Bibliotece".
>>>
323 


twierdzi, ze grzech Judasza byl mnleJ
ZY, niz niegodnie komu- 
nikuj
cych; opowiada tez nieprawdopodobne przyklady; pJminq- 
wszy wszakze 
ieliczne usterki i lacinskie cytaty tekstow bi- 
blijnych, musimy przyznac Fabianiemu jasnose, prostot
, p
pu- 
larnosc i plastycznose w przedstawieniu rzeczy, obfitose traf- 
nych porownan, pi€2knych lllysli, gor
cose ducha (zwlaszcza 
w zakonczeniach), a niekiedy nawet pot
g
 slowa i wielki ogien 
apostolskiej zarliwosci. Wiele zycia jego kazaniom dodaj
 cz
- 
soo i ulubione przezen £gury retoryczne: zapytanie i powtorze- 
nie. Prace kaznodziejskie Fabjaniego s
 nast
puj
ce: . 
1) "Kazania na niedziele calego roku... U Kalisz 1786. Mia- 
ly kilka wydan, ost.atnie wyszto w Brodnicy 1865 r. w czterech 
tomach, a zawiera dwie serye kazan niedzielnych. Trese ich 
przewaznie moralna, uklad scistego kazania, tekst naczelny z pe- 
ry kopy ewangelicznej przytoczony. po lacinie i po polsku; wst
p 
sluzy niekiedy za wprowadzenie do kilku po sobie ij
cych ka- 
zan; np. na niedziel
 pierwsz
 adwentu, lub na niedziel
 staro- 
zapustn
. Zalozenie zawsze, a podzial prawie zawsze wyrazne. 
Rozprawa z nielicznymi wyj
tkami dzieli si
 na dwie cz
sci. 
Obudzanie gor
tszych uczue i zastosowania praktyczne maj
 
miejsce zazwyczaj pod koniec drugiej cZ€2sci, ktorej epilogiem 
bywa serdeczna modlitwa. Podobne ukladem i przymiotami do 
kazan niedzielnych s
 d wa nast.€2pne zbiory: 
2) "Kazania na swi
ta, ktore si
 uroczystym obrz
dkiem 
w Kosciele Bozym obchodz
"... Kalisz 1788 i 
3) "Kazania przygodne na dni Swi
tych Panskich..." Ka- 
lisz 1790 1). . 
4) "Kazania 0 m
ce Zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa na 
trzy posty podzielone... U Kalisz 1788. S
 tu trzy serye kazan pa- 
syjnych, kazda po pi
e. Tresci
 pierwszej jest ci
zkose m
ki Je- 
zusowej, jak
 mial od terazniejszych grzesznikow; dr.ugiej-roz. 
wazanie pi
ciu stacyj: ogrojca, domu Annasza, palacu Heroda, 
pretoryum Pilata i gory Kalwaryi; trzeciej - rozwazanie pi
ciu 
glowniejszych epizodow m
ki Zbawiciela. Tekst naczelny wspol- 
ny dla wszystkich kazan tej samej seryi, a wst€2P kazdego 


1) Homiletyka w tomie 12 podala trzy kazania Fabianiego (na or. N. M. 
Panny Szkaplerznej, BW. :Maryi }lagdaleny i BW. Jak6ba) W 8zacie llieco przeIO- 
bionej. Takie i BibJ. KazaIl Stagraczynskiego w swym zbiorze umiescila niekt6- 
re jego kazania.
>>>
3
4 


pierwszego jest wprowadzeniem takze i dla innych. Zalozenie 
zawsze wyrazne; podzial na dwie cz
sci maj
 tylko kazania trze- 
ciej seryi. Gorl;ca modlitwa zamyka kazd
 mO
€2 pasyjn
 1). Za 
naj
nakorl1itsz
 prac
 homiletyczn
 Fabianiego nchodzi: 
5) "JYlisya apostolska do pokuty i powstania z grzechow 
prowadz
ca,.." 3 tomy, Kalisz 1783, Wydanie trzecie (wlasciwie 
czwarte) w Krakowie 1877 -1880-1885. Cz
s6 1-8za jest zbiorem 
kazan (w liczbie 31) w sci
lem znaczeniu tego wyrazu na te- 
maty zwykle stosowane podczas misyi i cwiczen rekoh:
kcyjnych. 
J esl wi
c w nich mowa 0 pokucie, jej potrzebie i pozytkach, 
o koncu czlowieka, 0 grzechach, 0 rzeczach ostatecznych, 0 wa- 
runkach pokuty sakramentahiej, 0 Milosci Boga i blizniego, 0 sa- 
kramentach chrztu, bierzmowania, Clala i Krwi Panskiej, 0 wy- 
trwaniu w dobrenJ. S
 to rzeczy na ogol wyborne, przedstawio- 
ne popularnie, praktyczne, peIne kaznodziejskiego zapalu i dzis 
jeszcze ja
o dzielo pomocnicze, wielk
 mog
ce oddac przyslug
 
glosicielom slowa Bozego, poczesne znalesc winno miejsce w bi- 
bliotece kaplanskiej. Tresci
 cz
sci drugiej jest katechizmowy 
(w 30 naukach zawarty) wyklad przykazan Boskich i powinno- 
sci chrzescijanskicb. Wst
p umieszczony tylko przed naukami, 
rozpoczynaj
cemi jakl\s osobn
 calosc; wskazuje w nim autor 
przedmiot nauki, jakim ma zamiar si
 zaj
c, przytem cz
sto 
uwydatnia jego zwi
zek z nauk
 poprzedni
, niekiedy zwraca 
uwag
 na praktyczne znaczenie wykladanego przedmiotu, po- 
czem uj
wszy rzecz w zalozenie rozklada j
 na kilka punk- 
tow, odpowiadaj
cych poszczegolnym tezom katechizmowym, 
odnosz
cym si€2 do danego zalozenia. Na czele kazdego punk- 
tu sta,wia odpowiednie pytanie i odpowiedz schUe katechiz- 
mow
, za ktor
 idzie mniej lub wi
cej obszerny wyklad i uza- 
sadnienie. Rzecz nie zawsz
 zamkni
ta epilogiem. - Forma ze- 
wn
trzna nank 'w t r z e c i e j cz
sci 1Iisyi za wartych jest nieco 
odmienna." Naprzod podaje aut-or krotki katechizm misyonarski, 
potem zas w 25 naukacb wyjasnienie poszczegolnych jego py- 
tan i od powiedzi. Wi
c na czele kazdej nauki kladzie stosowne 
kolejne pytanie katechizmowe wraz z odpowiedzi
, poczem zaj- 
muje si
 jej wykladem, tak przeciez, iz w tok opowiadania 
wprowadza czasem wyjasnienie rzeczy potrzebnych, a w krot- 
kim owym naczelnym katechizmie nie zawartych (np. w nauce 


1) Z wyj
tkicm kazania trzeciego o8tatlli
j seryi.
>>>
325 


2-ej, na pytanie: Co jest Pan Bog, ma wpleciony wyklad 
o rodzajach zalu za grzechy). Tresci
 pierwszych 13 nauk jest 
wyklad prawd wiary, ostatnich Q;as do konca--wyjasnienie isto- 
ty grzechu i jego roznych gatunkow. Ta cz
sc, zarowno jak i 
poprzednia, zaleca si€2 niezwykl
 przyst
pnosci
 i praktycznosci
, 
a ozywiona jest zajmuj
cymi przykladanii, z tego powodu sta- 
Dowi cenny materyal do ci
glych z kazalnicy nauk katechiz- 
mowych ]). 


. 


. 
Ks. Tomasz Grodzicki. 


Urodzil si
 1718 w wojewodztwie Brzesko-Litewskiem, z ubo- 
gIeJ szlachty; do Towarzystwa Jezusowego wst
pil 1734 r. 
w Warszawie, siedem lat uczyl wymowy i poezyi w szkole 
Piotrkowskiej, nast
pnie sprawowal po roznych miejscach urz
- 
dy zakonne, oddany przytem gorIiwej pracy misyonarsxiej. Ka- 
sata Jezuitow zastala go na rektorstwie kolegium warszawskie- 
go. Po supresyi zostal wikaryuszem przy kosciele parafia.lnym 
sw. Andrzeja w Warszawie, pozniej proboszczem tamze i na tern 
stanowisku rozwin
l niezwy kl
 dzialalnosc pastersk
; pracowal 
tez niezmordowanie na kazalnicy, st
d poszlo, ze zjednal sobie 
zaszczytne imi
 "Apostola Warszawy". Tkni
ty apopleksy
 
zmad nagle podczas procesyi krzyzowej 1802 r., kochany i za- 
lowany powszechnie. 
Jako kaznodzieja Grodzicki odznacza si
 gruntownq nauk
 
teologiczn
. powazn
 tresci
, poboznoscifl. namaszczeniem kazno- 
dziejskiem, ma wiele pi
knych i nowych mysli, slicznych i trafnych 
porownan. Pod wzgl
dem zapalu nie dorownywa Balsamowi i Fabja- 
niemu, zwlaszcza w mowach parafiulnych niedzielnych; w swi€2- 
talnych bowiem i niektorych pasyjnych juz bardziej jest pod- 
niosly, uroczysty, a nawet niekiedy gor
cy. Styl choc prosty i 
naturalny, przeciez dla zbytniej rozwleklosci i nie zawsze przej- 
rzystego ukladu kazan, nieco przyci
zki i nuzllCY, odejmuj
 mu 
nadto powabu "'zdarzaj
ce si
 raz poraz usterki j
zykowe, od 
ktorych zreszt
 nie Sq wolni i inni kaznodzieje tego okresu. 
Trafiaj
 si
 u niego ust
py mniej smaczne, raczej niepewne, za- 
tern na kazalnicy niepozyteczne. Tak np. w kaz. na niedziel
 


1) Jougan, Kauki katf'chizmowe w Polsce, str. 108.
>>>
326 


zapustn
 utrzymuje, ze Pan Bog stworzyl swiat w marcu, ze 
str
cil z nieba upadlych aniolow i w tyn1ze miesi
cu rodzaj 
ludzki b
dzie s
dzony. Natomiast baczny jest na niektore zarzuty 
heretykow oraz na bl
dne mniemania i opinie owego czasu i stara 
si€2 je zwalczyc umiarkowan
 polemik
 i trafnem sprowadze- 
niem ad absurdum. To tet, pomimo wzmiankowanych usterek 
maj
c na uwadze dodatnie przymioty kazan Grodzickiego, na- 
lezy je zaliczyc do lepszych w tym okresie. S
 tez one istotnie 
obfitym i cennym materyalem, z ktorego pozytecznie mozna 
czerpac dla celow kazllodziejskich. Spuscizn
 po nim stanowi
: 
. 
 . 
1) "Mowy parafialne"... Warszawa 1795 r. Nowe tychze 
wydanie ukazalo si
 we czterech tomach w Krakowie 1883 i 
188! r. Pierwsze dwa tomy obejmuj
 kazania niedzielne na caly 
rok, po jednem ns kazd
 niedziel€2 (podwojnych jest osiem), tom 
trzeci - swi
teczne (podwojnych dwa), tom czwarty - pasyj- 
ne. Uklad majq kazalny 1). Tekst naczelny (z wyj
tkiem pasyj- 
nych) wzi
ty z perykopy ewangelijnej, zalozenia we wst
pie 
wyraznej w swi
tecznych i pasyjnych podzial takze wyrazny, 
mianowicie w pierwszych na dwie, w drugich na trzy lub wi€2- 
cej cz
sci. Calosc koilCZY serdeczn
 modlitw
. W ogole wad
 
tak wst
pow, jak i rozpraw kazalnych Grodzickiego jest, iz s
 
za dlugie, a materyal kazalny nie za ws
e przejrzyscie i syste- 
matycznie ulozony. Pasyj nych kazan ma cztery serye. Tresci
 
pierwszej (kazan 6) jest wewn
trzna, duchowa m€2ka Zbawiciela; 
drugiej (6 nast
pnych) - Chrystus cierpi
cy za grzechy pychy, 
chciwoscj, nieczystosci, obzarstwa, lenistwa, gniewu i zazdrosci; 
trzeciej (6 dalszych) - Chrystus cierpi
cy Nauczycielem i przy- 
kladem pokory, cichosci, posluszenstwa, cierpliwosci, pokuty, mi- 
losci Boga; czwartej (7 ostatnich) - siedem slow Zbawiciela na 
krzyzu. Swi
teczne i pasyjne pod wzgl
dem krasomowczym wy- 
zej stojl} od niedzielllych. 
2) "Nauki chrzescijanskie katechizmowe" zebrane z roz- 
nych pism gruntownych... 3 tomy. Warszawa 1798-1799 r. 2). 
Jest tu 114 nauk, zawieraj
cych wyklad prawd wiary i obycza- 
jow, mianowicie w cz
sci pierwszej po naukach wst
pnych 0 imie- 
niu, zyciu i znaku chrzescijanina, zastanawia si
 kolejno nad 


1) Wyjqtek stanowi kazanie na niedz. 3 po Swi
tkach, ktOre odniesc na- 
Jezy do rodzaju nauki homiletycznej. 
') Nowe wydanie w Poznaniu 1880--1888 r.
>>>
327 


czterema prawdami wiary, ktorych znajomosc potrzebna jest 
kazdemu czlowiekowi pod utrat
 zbawienia; przy tej sposobno- 
sci wplata w nie wszystkie tematy, maj
ce blizszy zwi
zek 
z pomienionemi pra wdami, wi
c 0 s
dzie, niebie piekle, 0 sluze- 
niu P. Bogu i potrzebie wiary, 0 grzechu i jego rodzajach. N aj- 
mniej uwzgl
dnil czwart
 prawdQ, jako rzecz b
d
c
 przedmio- 
tern trzeciej cz
sci dziela, w ktorej pomiescil calkowity wyklad 
Skladu Apostolskiego. Tresci
 cZEisci drugiej jest wyjasnienie 
przykazan Boskich, koscielnych i :\Iodlitwy Panskiej. W cz
sci 
trzeciej procz nauk na Wierz
 w Boga umiescil jeszcze 12 in- 
nych na Pozdrowienie anielskie. W yklad Sakramentow Oiala 
i Krwi Panskiej i Pokuty IDa w dziale 0 przykazaniach kosciel- 
nych, a po nauk
 0 pozostalych pi€2ciu Sakramentach odsyla l' 
do swej poprzedniej pracy (Mowy parafialne). - .Dzielo to od- 
znacza si
 jasnem, gruntownem i wszechstronnem opracowaniem 
i wyczerpaniem poszczegolnych tematow, logicznem nast€2pstwem 
mysli, przejrzystym rozkladem budowy oddzielnych nauk, prak- 
tycznosci
 w podawaniu srodkow do urz
dzenia zycia po 
chrzescijansku. Zarzucicby mu tylko mozna niezupelnosc (brak 
tu bowiem niektorych rzeczy, jak 0 czyscu, 0 niesmiertelnosci 
duszy, 0 lasce, 0 Sakramentach w ogolnosci, 0 cnocie i jej 1'0- 
dzajach), pewn
 chaotycznosc w zszeregowaniu tematow i nie- 
kiedy zbyt male oddzialywanie na wol
 sluchacza, z powodu na- 
del' nielicznych upomnieil i wnioskow koncowych. 


Ks. Jan Pawel Woronicz 2). 


Pochodzil z rodziny niegdys senatorskiej, lecz podupadlej, 
a ujrzal swiat 1757 w Tajkurach na W olyniu. 'V dziewi
tym 
roku zycia' oddany do szkol jezuickich w Ostrogu, po osmiolet- 
niej edukacyi sam przyj
l sukienk
 zakonn
, lecz zanim dokon- 
czyl studyow, nast
pila kasata Tow. Jezusowego. Przeniosl si
 
wi
c do Wa.rszawy, aby uzupelnic wiadomosci teologiczne w mi- 
syonarskiem seminaryum sw. Krzyza. Wyswi€2cony na kaplana, 
pocz
l uprawiac niw
 kaznodziejsk
, a zaslyn
wszy z wymowy, 
szybko posuwal si
 w godnosciach koscielnych. Stanislaw Au- 
gust konferowal mu 1784 r. infulacY€2 i probostwo w Liwie. 


1) 'V cz
sci II na str. 277. 
2) Szpaderski II, .U2; Pelczar 1. c. 11,316; Jougan, Homilie Pols.l
e str. 
60.
>>>
328 


Podczas sejmu czteroletniego pracowal przy biskupie Cieciszow- 
skim; po upadku kraju pasterzowal w Kazimierzu, pozniej (od 
r. 1803) w Powsinie pod Warszaw
, piastuj
c jednoczesnie god- 
nose kanonika mlodej stolecznej katedry. Za Ksi
stwa War- 
szawskiego zostal radc
 stanu, w r. 1815 biskupem krakowskim, 
a 1828 r. arcybiskupem warszawskim. Umad pod koniec 1829 
r. w Wiedniu, dok
d wyjechal celem poratowania zdrowia. Po- 
chowany w Krakowie na Wawelu. 
W oronicz posiadal bez w
tpienia wszechstronny talent, byl 
znakomitym m
zem stanu, udatnym poet
. glosnym swego cza- 
su mowc
. Koleje jego zycia przeszkodzily mu poswi
cie si
 wy- 
lqcznie kaznodziejstwu, stqd prace jego Iiterackie, maj
ce zwi
- 
zek z ambon
, okazuj
 nam w nim przygodnego raczej oratora, 
anizeli doskonalego pod kazdym wzgl
dem glosiciela prawd Bo- 
zych. Ze wspolczesni podziwiali jego krasomowczy talent, da 
si
 wytlumaczye owczesnym niezbyt swietnym stanem kazno- 
dziejstwa i okolicznosciami, w jakich przemawial. Po wieku ma- 
karonicznym i po zepsutym smaku sZKoly francuskiej, jaki za 
jego czasow jeszcze wybitnie panowal w kaznodziejstwie, on 
pierwszy przemowil slicznym poetyckim j
zykiem, przystroil go 
we wlasciw
 sobie, oryginaln
 barw
, naznamionowal pot
g
 
swego uczucia i milosci
 tego, co drogie narodowi, wlal w sw
 
mow
 wiele liryzmu i rzewnosci, z drugiej zas strony kazania 
do maluczkich mowione nastroil na ton popularnosci i serdecz- 
nej prostoty. Te byly przyczyny wielkiej jego wzi
tosci. Pomi- 
IDa tego wzorem wszechstronnym nie moze on bye dla kazno- 
dziejow. Nie szuk&e bowiem w jego kazaniach gruntownego wy- 
kladu dogmatu i moralnosci chrzescijanskiej: czerpie wprawdzie 
ze skarbca Pisma=sw., lecz prawie nie zna Ojcow Kosciola, rzad- 
ko si
ga do gl
bi' rzeczy,. rzadko j
 naukowo traktuje iprzeko- 
nywaj
cych uzywa dowodow, z tego wzgl
du jego homilie i ka- 
zania nosz
 raczej charakter ojcowskiego upomnienia, przestrogi 
i pi
knej, serdecznej improwizacyi. A nawet w mowach okoliczno- 
sciowycb, gloszonych wobec wyksztalcenszej warstwy spoleczen- 
stwa, jest on wi
cej poet q , niz kaznodziej
 katolickim: zamalo u nie- 
go nawolywan do pokuty i poprawy wad tak bujnie podowczas roz- 
plenionych, zamalo gorliwosci apostolskiej, ktoraby od waznie i ogni- 
scie powstawala na szerz
c
 si
 w narodzie zaraz
 niedowiarstwa, 
na ucisk ponizonej wtedy bardzo Oblubienicy.Chrystusowej; zamalo 
wyzszego pogl
d u na losy narodow i jednostek. N akoniec pi
kny
>>>
329 


na ogol i bez zaprzeczenia poetycki j
zyk Woronicza w mo- 
wach okoIicznosciowych grzeszy niekiedy zbyt szumn
 g6rno]ot- 
nosci
 i pewn
 prze
ad
 w uzyciu ozd6b retorycznych, a choo 
staranny i wygladzony, razi potrosze neologizmami J), kt6rych 
nieznaczna tylko iloso zdolala zapewnio sobie prawo obywatel- 
stwa w skarbnicy mowy ojczystej. 
Zbiorowe wydanie wszystkich prac glosnego m
za wyszlo 
w szesciu tomikach w Krakowie 1832 r. p. t. "Pisma Jana Pa- 
wla W oronicza". S
 nadto inne, dopelniajqce si
 edycye nauk, 
homilij i mow okolicznosciowych (z roku 1829 w dwo('h tomach, 
z lat 1852, 1857 i 1861), chociaz nie stanowi
 one podobno cal- 
kowitej spuscizny po znakomitym biskupie. Ut_wory kaznodziej- 
skie, znane dotlld, dadz
 si
 podzielio na 0 k 0 1 i c z nos c i 0 w e 
i par a f i a 1 n e. 
Pierwszej kategoryi mow jest 16, w tej liczbie 9 pogrz
- 
bowych; przebija w nich si]nie struna patryotyczna; uswietnial 
bo tez Woronicz kazde glosniejsze zdarzenie publiczne, czy smu- 
tne czy radosno. ,V r. 1789 r. przemawial na uroczystosci usta- 
nowienia orderu sw. Stanislawa, w r. 1807 z powodu erekcyi 
Ksi
stwa warszawskiego, w r. 1809 przy otwarciu sejmu zwy- 
czajnego. a w trzy lata pozniej -- nadzwyczajnego w Warszawie. 
Kaza
 tez nad trumnami Michala Poniatowskiego, arcybiskupa 
gnieznieilskiego, ksi
cia J ozefa Poniatowskiego, Tadeusza Ko- 
sciuszki, ksi
cia Adama Czartoryskiego i t. d. 1Iowy te, jak juz 
byla 0 tern wzmianka, form
 i j
zykiem rozni
 si
 od utworow 
d rug i e j kat ego r y i, obejmuj
cej kazania parafialne nie- 
dzielne, swi
talne i przygodne. J edne z nich noszq nazw
 nauk, 
inne homilij lub przemowien. Ani jedna przeciez z tych wszyst- 
kicb rzeczy warunkom scislej homi]i
 nie odpowiada, a moznaby 
je zaliczyo czy do rodzaju kazan wlasciwych (np. na Trzy Krole, 
na urocz. Oczyszczenia N. ::\1. Panny), czy do rz
du nauk homi- 
letycznych (np. nauka na niedziel
 dziesi
tt\ po Swiqtkach), czy 
wreszcie do gatunku znanego pod nazw
 parenezy. Zreszt
 Wo- 
ronicz w ukladzie swych Rrac kaznodziejskich nie kr
powal si€2 
bynajmniej przepisami koscieinej retoryki, st
d budowa jego 
utworow nie zawsze przejrzysta, a nawet i te jego mowy, kto- 
re si
 zblizaj
 do wlasciwego kazania, grzesz
 nieprawidlowo- 
sci
, gdyz a!bo wst
py w nich s
 za dlugie w stosunku do ca- 


1) N p. swiatowladzca., powolaniec, bezwierca, nieposlizny, zamfldrzaly.
>>>
330 


losci, albo rozprawa na niesyrnetryczne cz
sci podzielona, albo 
rzecz jest uci
ta bez zaokr
glenia odpowiednim epilogiern. Ani 
przeto pod wzgl
dem tresci, ani pod wzgJ
dem formy nie s
 to 
rzeczy wykonczone, a szczegolna ich wartosc polega" przewaznie 
na popularnosci, serdecznosci i sz]achetnej prostocie wyslowienia. 


3. Inni wybitnieJsi m6wcy tego okresu 1). 


1. K s. W a w r z y n i e cRy d z e w ski (1716 -1755) 
Tow. J ez., gorJiwy rnisyonarz i kaznodzieja wilenski. Po- 
zostawil bardzo dobre "Kazania niedzielne calego roku", 
Wilno 1760; "Kazania swi
talne", tarnze 1768; "Kazania 
przygodne", tamze 1768. 
2. K s. J 0 z e f P I 0 c hoc k i (1719-1787) T. J., potem 
pleban w Chobienicach (\V. ks. Poznanskie), jeden z naj- 
lepszych czasu swego kaznodziejow, potoczysty, gruntowny, 
pelen ducha Bozego. Napisal "Kazania rozne", 6 tornow, 
W arszawa 1787; "Na niedziele i swif2ta jako tez w oso- 
bnych niektorych okolicznosciach kazania". W arsza wa 1788 
-1791; "Kazania na czesc sw. J6zefa", Kalisz 1780. 
3. Ks. Kasyan Korczyilski (1726--1784), fran- 
ciszkanin, kaznodzieja katedralny krakowski. Kazania jego 
s
 starannie wed lug prawidel wyrnowy koscielnej opraco- 
wane, gruntowne; wyklad ma spokojny, jasny; j
zyk czy- 
sty. W ydal: "Kazania... zlozone na niedziele calego roku." 
Krakow 1764, 2 tomy; "Kazania na swi
ta calego roku." 
Krakow 1767, 2 torny; "Kazania 0 tajemnicy m
ki Chry- 
stusa", 1767, 2 tomy. 
4. K s. And r z e j F i lip e ck i (1727 - 1792) jezuita, 
potem kaznodzieja i kanonik katedry lwowskiej. Prace je- 
go kaznodziejskie odznaczajq si
 jasnym, logicznym i grun- 
townym wykladem, s
 jednak przytrudne dla mniej inte- 
ligentnego sluchacza i zaprawiQne. zywiolem polemicznym. 
Oglosil drukiem: "Kazania' na niedziele calego roku po- 
dw6jne". Lwow 1780-1785; nadto kilka kazan wydal od- 


1) Pelczar, Zarys dz. kazn. t. 2; Homiletyka t. 2; Lipnicki, Zasady ka- 
znodziejstwa t. 1; EncykI. ks. Nowodworskiego.
>>>
.. 


331 


dzielnie, jak ,,0 lichwie" 1782; ,,0 spowiedzi" 1784; ,,0 pod- 
wyzszeniu Krzyza sw." 1766 i t. d. 
5. Ks. Antoni Janiszewski Ct 1781), jezuita, 
a po zniesieniu zakonu kanonik lwowski i kijowski. Kru- 
kowski nazywa go klasycznym kaznodziej
 tak co do tre- 
sci jak i co do formy; przebija w nich przeciez niekiedy 
duch szkoly francuskiej: rozwleklose, p]eonazmy, gra wy- 
razow, l
czenie po kilka kazan w jeden jakby teologiczny 
traktat. Pozostawil "Kazania na niedziele i swi
ta calego 
roku" , tudziez "Przygodne"., miewane po rozmaitych ko- 
sciolach. Berdyczow 1779, tomow 6. 
6. Ks. Jozef M
cinski (1743 - 1815), reformat, 
gorliwy swego czasu kaznodzieja, zostawil 28 tomow ka- 
zan niedzielnych, swi
tecznych, przygodnych, homilij, nauk 
parafialnych; odznaczaj
 si
 one przejrzystosci
 w ukla- 
dzie, gruntownosci
 i praktyczn
 d
znosci
, a napisane s
 
j
zykiem dosadnym, bez niepotrzebnych fraze!Sow. Czerpal 
wiele z Klausa (Spicilegium catechistico - concionatorium, 
lnnsbruck 1755-1758) i z lUacieja Fabera T. J. (Contio- 
num opus tripartitum). . 
7. K s. S e bas t y an Lac how ski Ct 1794) Tow. J., 
kaznodzieja Stanisla wa Augusta, pozniej : pro boszcz w Wi- 
lanowie pod W arszaw
. Musial bye prawdomownym 
w spelnianiu swego powolania, skoro tak 0 nim napisano: 
"Lachowski prawd
 mowil, jest tylko plebanem. Narusze- . 
wicz pochlebial-biskupem i panem Ii. Oglosil drukiem "Ka- 
zania niedzielne", W arsza wa 1770, 2 tomy; "Kazania na 
niedziele i swi
ta", tamze 1773; "Kazania 0 M
ce Panskiej 
i inne przygodne", Poznan 1772. Znae w nich ujemne 
strony okresu nasladownictwa: rozwleklose, filozofowanie, blak 
biblijnej prostoty i praktycznega przedstawienia rzeczy. 
8. Ks. Michal Karpowicz (1744 - 1803), kaplan 
ze Zgromadzenia ks. Misyonarzy, profesor akademii wilen- 
skiej, w koncu biskup swiezo 1795 r. erygowanej dyecezyi 
wigierskiej. U spolczesnych cieszyl si
 slaw
 znakomitego 
kaznodziei i nazywany byl ksi
ciem kaznoc!.ziejow, polskim 
lIassilonem. Jest on jednak w rzeczywistosci tylko najwy- 
bitniejszym przedstawicielem szkoly francuskiej, ma jej 
przymioty i wady: obfitose, deklamacye, powtarzania. Dlu- 
gie okresy tak zaciemniaj
 mow
, iz ona prawdziwego
>>>
332 


wrazenia zrobie nie moze. rralent kaznodziejski posiadal, 
lecz go zlym smakiem zeszpecil; st
d daleko mu do zywej 
a gor
cej wiary, tryskaj
cej np. z kazan Mlodzianowskie- 
go: do gruntownosci, powagi, prostoty i namaszczenia Skar- 
gi. Do najznakomitszych nalez
 kazania trybunalskie i sej- 
mowe. Pisma jego drukowane byly w roznych czasach i 
roznych miej!'cacb. Zbiorowe wydanie, rozpocz
te u Pija- 
row warszawskich 1807 r. p', t. "Kazania i inne dziela" ks. 
M. Karpowicza, wyszlo W osmiu tomach. 
9. Ks. Wilhelm Kalinski 1747-1789), takze ze 
Zgromadzenia Lazarystow, nast
pnie profesor akademii wi- 
lenskiej
 Slawny na swe czasy mowca, lecz za wzor (jak 
i poprzedni) postawiony bye nie moze. Jakkolwiek bo- 
wiem posiada, pewne zalety (nalezyte przeprowadzenie rze- 
czy, zwi
zek, jasnose, pi
knose mowy, moc przekonania, 
poci
gaj
c
 slodycz), to przeciez utwory jego nie tak ka- 
zaniami nazwac trzeba, jak raczej konferencyami religijno- · 
filozoficznemi. Cechy epoki nasladownictwa panujf! w nich 
niepodzielnie: pogl
d zupelnie Judzki, choe religijny; d
ze:" 
nie moraIne, nie oparte na dogmatycznych podstawach, na 
powadze Kosciola, Pisma sw. i Ojcow; st
d pozbawione s
 
nadprzyrodzonej mocy, wznioslosci i namaszczenia. "Kaza- 
nia i mowy" jego drukowane byly w Warszawie 1791, 
w Wilnie 1805 i w Krakowie 1808. 
10. K s. G r z ego r z Z a c h a r y a s i e w i c z (1740- 
1814), jezuita, kaznodzieja u sw. Jana w Warszawie, po- 
zniej sufragan lowicki. Napisal "Kazania 00 pokuty wzbu- 
dzajf1ce podczas... misyi... \\1' arszawa 1771; "Kazania... na 
Swi
ta, po wi
kszej cz
sci przeciw gorsz
cym terazniejsze- 
go wieku zdaniom przystosowane". Kalisz 1776. 
11. K s. And rzej Pohl (1742 
 1820) ze Zgroma- 
dzenia ks. 1tIisyonarzy, pierwszy wizytator prowincyi li- 
tewskiej, wielki milosnik ubogich, sierot i nieszcz
sliwych, 
m
z apostolskiego ducha, niezmiernie plodny pisarz ko- 
scielny. Kazania jego, aczkolwiek pod wzgl
dem systema- 
tycznej zwi
zlosci i poprawnosci stylu niejedno pozosta- 
wiaj
 do zyczenia; zato przeciez odznaczaj
 si
 zyw
 wiarf1, 
jasnosci
 i sz
achetn
 prostot
. Oglosil drukiem: "Mowy 
kaznodziejskie" (1809), "Kazania na uroczystosci" (1811), 
Kazania moraIne 0 powinnosciach &I (1812), "Kazania do-
>>>
333 


gmatyczno.moraJne" (1814), "Kazania misyjne" (1815), "Ka- 
zania adwentowe" (1816), "Nauki moraIne, dogmatyczne i 
medytacye rekolekcyjne" (1818), "Katechizm dogmatyczny" 
(1809), "Katechizm moralny" (1806), "Powinnosci chrze- 
scijanskiA czyli katechizm misyjny" (18
4), "Konferencye 
rekolekcyjne dla kleru swieckiego" (1811). 


, 


ROZDZIAL XIV. 


Okres najnowszy wymowy kaznodziejskiej. 
(Od r. 1830) 


1. Pogl
d og61ny. 


I{aznodziejstwo ojczyste niepr
dko zacz
lo si
 wyzbywac 
zepsutego smaku, jakim nacechowana jest przewazna liczba plo- 
daw homiletycznych okresu poprzedniego. Powoli jednak, pod 
wplywem budz
cej si
 gorliwosci kaplanskiej, zacz
to poznawac 
nieodpowiednosc dotychczasowej modly gloszenia kazan i rozu- 
miec, ze same litylko retoryczne zalety, obok zimnego rozpra- 
wiania, bez teologicznego uzasadniania, bez ognia zywej wiary, 
ze suche moraJizowanie, bez popularnej i praktycznej podstawy, 
nikogo nie przekonaj
 ani na wrac
. Nieodraza przeciez kazno- 
dzieje wchodz
 na wlasciw
 drog
 nauczania koscielnego. Na- 
przad zauwazyc si
 daje stan jakiegos przejscia i niepewnosci, 
a dopiero po roku 1865, gdy duchowienstwo prac
 sw
 inten- 
sywniej zesrodkowalo na dzialalnosci koscielnej, nauczanie reli- 
gijne pocz
lo wchodzic na coraz wlasciwsze tory. Prfyczynily 
si
 rawniez do tego i gorliwosc biskupaw naszych i baczniejsze 
zwracenie uwagi w seminaryach duchowych na homiletyk
 i ka- 
tecb.etyk
, a w czasach ostatnich rekolekcye zaprowadzane po- 
wszechnie po miastach i miejscami po wiejskich parafiach. \V ostat- 
nich rlziesi
tkach XIX stulecia katechizacya dziatek i systema-
>>>
334 


tyczne prawienie ci
g)ych nauk katechizmowych dla doroslych 
staly si
 nieomal powszechne. W swi
ta uroczyste i w dnie od: 
pustowe utrzymal si
 dawny zwyczaj prawienia kazan, kazno- 
dziejstwo przeciez nasze, z powodu roznych niepomyslnych wa- 
runkow nie rozwija si
 tak, jakby bye powinno, chociaz bez- 
w
tpienia nie jest tak suche, jak w epoce nasladownictwa, brak 
mu tez cechy oryginalnej, st
d wybitnej, samodzielnej polskiej 
szkoly kaznodziejskiej nie posiadamy obecnie. . 
Pod wzgl'1dem ilosciowym, plodow literacko-k:1znodziejskich 
w ostatnim okresie ukazalo si
 mnostwo wielkie; trzeba jednak 
wyznae, ze przewazna tychze liczba - to rzeczy mierne, ktore 
ani wzorami bye nie mog
, ani nawet materyalem przydatnym 
nie s
. Dopiero ostatnimi czasy d uzo wyszlo rzeczy bardzo do- 
brych, mniej oryginalnych, wi'1cej tlumaczonych albo przera bia- 
nych. 1vlamy tedy i kazania dogmatyczne, chociaz nierownie wi
- 
cej moralnych; mamy i nauki katecbetyczne, popularne kazania 
ludowe, katechizmy obszerniejsze, konferencye apologetyczne. 
Zato homilij wlasciwych jest niewiele. N apisano tez mnostwo tre- 
sciwych katechizmow, zaden przeciez nie jest na tyle doskonaly, 
iZby zasluzyl sobie na ogolne rozpowszechnienie w calej naszej 
prowincyi koscielnej, chociaz potrzeba takiej jednolitej formy 
przy nauczaniu zasad wiary coraz bardziej uczuwae si'1 daje. 
To przeciez na pochwal
 obecnego okresu powiedziee na- 
lezy, ze procz mnostwa kaznodziejow sredniego talentu poszczy- 
cie si
 moze pewn
 liczb
 mowcow bardzo wybitnych czy tre- 
sci
, czy form
, czy pod obydwoma wzgl
dami razem, a zwrot 
ku lepszemu, ktorego niepodobna zaprzeczye, napelnia otuch
, 
ze kazalnica ojczysta podniesie si
 wyzej i zajasnieje prawdziw
 
wymow
 koscieln
. Jednym z warunkow ku takiemu odrodzeniu 
b
dzie wydobyci
 z pylu zapomnienia wzorow dawnej polskiej 
wymowy koscielnej i pilne na nich zaprawianie si
 do umi&- 
j
tnosci gloszenia slo
a Bozego. 


. 


2. Wybitniejsi m6wcy koscielni tego okresu. 


Ks. Karol Antoniewicz. 


. 


. 


Pochodzil z Ormian polskich a ujrzal swiat we Lwowie r. 
1807. Po ukonczonych studyach gimnazyalnych i uniwersytec
>>>
335 


kich wst
pil w zwi
zki malzenskie i osiadl we wlasnej wiosce 
Skwarzawie. Utraciwszy w ci
gu Jat kilku pi
cioro drobnyrh 
dziatek i zon
, postanowil poswi'1cie l'eszt
 zycia sluzbie Bozej 
i wst
pil do Zakonn Jezusowego 1839 r. W drugim roku ka- 
planstwa, z powodu pami
tnej rzezi galicyjskiej (1846 r.), prze- 
lozeni poleciJi mu apostolowanie wsrod ludu, aby go przywiese 
do upami
tania i pokuty za popelnion
 zbrodni
. Zajasnial wow- 
czas Antoniewicz nadzwyczajn
 gorliwosci
, wielkim
 talentem 
kaznodziejskim, a zarazem Jiczne Uumy sluchaczow jednal z Bo- 
giem i spoleczenstwem. W ci
gu szesciu miesi
cy wypowiedzial 
dwiescie kilkadziesi
t kazan. Pozniej, w wolniejszych chwilach, 
oddawal si
 pisaniu wybornych ascetycznych ksi
zeczek, ktore 
do dzisiaj nie stracily na wartosci 1). \V l'. 1850 prawil na gru- 
zach spalonego Krakowa. nawoluj
c do poprawy i ufnosci w Bo- 
gu. Ostatnie dwa lata odbywal misye na Szl
sku i w Ksi'1stwie 
Poznanski em, z poswi'1ceniem opatrywal na drog
 wiecznosci 
dotkni'1tych epidemi
 cholery, az wreszcie sam padl jej ofiar
 
14 listopada 1852 l'. Pochowany w Obrze, w kosciele, pl'zy kto- 
l'ym na dziesi'1e dni przedtem z
 szczodl'obliwosci arcybiskupa 
Przyluskiego osadzil sw
 brae zakonn
. 
Antoniewicz szese lat tylko pracowal jako kaplan w win- 
nic)" Chrystusowej, a przeciez w tak krotkim czasie wysoko za- 
jasnial cnotami apostolskiemi. Nalezy on do najznakomitszych 
kaznodziejow naszych XIX wieku. Pl'ocz niezmiernej gorliwosci 
o chw8.1'1 Boz
 i 0 dusz zbawienie cechuje go jeszcze wielka mi- 
lose krzyz a, serdeczna poboznose, polot poetyczny, praktycznose 
i popularnose. Do tego dodae nalezy pi'1kny j
zyk i styl zywy 
a szlachetny. Nauka Chrystusowa w catej ewavgelicznej prosto- 
cie plynie z jego serca rozpalonego milosci
 Boz
, a by rozplo- 
mieniae serca sluchaczow. Mowie jego przydaj
 wdzi
ku porow- 
nania proste, jasne, niekiedy z zycia codziennego czerpane, oraz 
gor
ce, gl
boko poruszaj
ce napomnienia. Kto si
 chce nauczye 
mowie do ludu polskiego, do serca mu zagl
dae, spr
zyny uczue 
jego dotykae, kto nadto pragnie bye pozytecznym i dJa warstw 
wyksztalcenszych, znajdzie w kazaniach Antoniewicza wiele na- 
del' odpowiednich po- temu wzorow. Natomiast ani pod wzgl
- 
dem teologicznej gruntownosci, ani pod wzgl'1dem wykQncze- 


1) Ob. Ks. Polkowskiego, 0 zyciu i pismach ks. Karola Antoniewieza 
\Varsz. 1861 r., E:tr. 104 i nast
pne.
>>>
336 


nia formy kazalnej nie s
 to rzeczy doskonale. Jest on raczej 
przygodnym, w gor
cych slowach dusz
 swoj
 wylewaj
cym 
mowc
, niz kaznodziej
, ktory gl
boko plan swoj obmysla i pra- 
cowicie, wedlug zasad retoryki, go rozwija. Stl:!d tresc nieza- 
wsze poparta jest dowodami, ani calose systematycznie przepro- 
wadzona, ani wreszcie podzial na cz
sci nalezycie uwzgl
dnio- 
ny. J ezeli pomimo tego Antoniewicz swem stowem przenikal, 
porywal, budowal, przypisac to nalezy indywidualnym przymio- 
tom glosnego kaznodziei-misyonarza., co bolem zywota i zapar- 
ciem wlasnem wzbil si
 na wyzyny, z ktorych za lask
 i szcze- 
golnem blogoslawienstwem Bozem ctokonywal tY8i
cznych na- 
. , 
wroceu. 
Najkompletniejszy zbior kazan swi
tobliwego mowcy wy- 
szedl staraniem ks. J ana Badeniego w czterech tomach p. t. "Ka- 
zania ks. Karola Antoniewicza" T. J. Krakow 1893 1). Tom pierw- 
szy zawiera kazania i nauki misyjne: 0 rzeczach ostatecznych, 
o grzechu, 0 Fokucie, 0 przykazaniach Bozych,o nadziei, milosci 
i t. d., nadto dziewi
c misyjnych nauk adwentowych, razem 41. 
Nie wszystkie w tym tomie zawarte mowy s
 popularne i do 
poj
cia prostaczkow dostosowane, zwlaszcza ostatnie, ad wen to- 
we, przeznaczone byly dla swiatIejszego sluchacza.-Tom drugi 
ma 11 kazall na. uroczystosci 1Iatki Bozej i 27 
auk majowych. 
Maj
 one za przedmiot N. Pann
, Jej cnoty, naszl:! ku niej mi- 
lose i nabozenstwo; trafiaj
 si
 przeciez tematy luzniej powi
- 
zane z uroczystosci
, choc bardzo praktyczne i oryginalne 
w opracowaniu np. 0 wydawaniu corek za m
z (na uroczystosc 
Niepokal. Pocz
c
a N. Maryi Panny), 0 wychowaniu dzieci (na 
uroczystosc N arodzenia N. 11. Panny 2). - Tom trzeci miesci 
w sobie kazania pasyjne, swi
teczne i niedzielne, raze
1 53. Nie- 
dzielnych jest tylko cztery, z tej liczby nauki na niedziele Sta- 
rozapustn
, Za'pustn
 i na nie(]ziel
 drug
 po Wielkanocy s
 la- 
dne
i naukami homiletycznemi na tIe perykopy.- Wreszcie tom 
czwsrty zawiera kazania przygodne 0 niektorych cnotach i 
uczynkach chrzescijanskich, wyklad modlitwy Panskiej, przemo- 
wienia do mlodziezy, mowy zalobne i t. d. Niektore rze- 
czy w tym tomie zawarte, dla swej krotkosci, Sf! raczej oka- 


1) Je:;t to wydanie drugie (zbiorowe), znacznie pomnozone; wydanie pierwsze 
mialo ty lko 2 tomy. 
I) Tom drugi wyszedl pr6cz tego w osobnem wydaniu, w 'Varszawic 1905.
>>>
337 



 zyonalnemi parenezaml I Jeszcze mnleJ, niz inne mowy ks. An- 
toniewicza, mog
 sobie r08cie pretensyi do nazwy 8cislego, prze- 
pisom wymowy koscielnej odpowiadaj
cego kazania. 


, 


Ks. Aleksy Prusinowski 1). 


Urodzony 1819 w Gostyniu, w W. ks. Poznanskiem, uczyl 
si
 w Lesznie, potem w Poznaniu i Fryburgu badebskim; w Ber. 
linie otrzymal doktorat filozofii 1844 r. W nast
pnym roku wy- 
swi
cony na kaplana, byl nauczycielem religii i rektorem inter- 
natu przy katoJickiem gimnazyum w Trzemesznie, mansyonarzem 
kolegiaty sw. Maryi Magdaleny w Poznaniu, wreszcie od r. 1853 
w Grodzisku. Ponadto kilkakrotnie byl obier
ny poslern do sej- 
mu pruskiego. K08ciolowi i spoleczenstwu swemu zasluzyl si
 
tez jako redaktor "Wielkopolanina" i" Tygodnika katolickiego". 
W uznaniu polozonych na tern polu zaslug-. Biskup Benjamin 
Szymanski obdarzyl go godnosci
 kanonika honorowego pod- 
laskiego (1862). Dzielny szermierz i gorliwy, a nader pracowi- 
ty kaplan, znttkany dlug
 i bolesn
 chorob
, zmarl w szpitalu 
poznanskim 1872 r. 
Prusinowski mial slaw
 jednego z najznakomitszych ka- 
znodziejow XIX wieku, owszem uchodzil u niektorych za nowo- 
czesnego, wielkopolskiego Skarg
. Cechuje go wielki zapal, dar 
mowniczej pornyslow08ci, wielka obfi t08e pi'1knych i grunto- 
wnych mysli, latwose wspanialej wymowy, gl
boka milose 
wszystkiego, co szlachetne i swoj-gkie. Z drugiej przeciez strony 
w kazaniach jego, zwlaszcza pogrzebowych, niekiedy zbyt wiele 
proznej dzwi
czn08ci i swietnego blasku. 6w nadmiar kwiatow 
retorycznych, szumnych frazesow i przydlugie okresy, czyni
 
rnow
 jego nieco nuzflc
, odbieraj
 urok lubuj
cemu si
 w pro- 
stocie j
zykowi naszemu i przez to oslabiaj
 wrazenie, jakieby 
mogl wywo!ae swem slowem utalentowany sk
din
d orator. 
Niezbyt obfit
 po slynnym m
zu spu8cizn
 kaznod
iejsk
 
zebral ks. WI. Jaskulski, kaznodzieja katedry poznanskiej i wy- 
dal p. t. "Mowy pogrzebowe i kazania ks. Aleksego Prusinow- 
skiego", Poznan 1884. r. Zbior ten, poprzedzony studyum bio- 


1) Kantecki Klemens, Ks. Aleksy Prusinowski, studyum biografiC'zne. 


Wymowa swi
ta. 


2:!
>>>
'" 


338 


graficznem 0 autorze, piora Klemensa Kanteckiego, zawiera . 
w cz
sci pierwszej 25 mow zalo bnych, zas w cz
sci drugiej 13 
kazan na niektore niedziele i uroczystosci koscielne. W spaniale 
s
 jego mowy zalobne, ktore mawial czy nad zwlokami, czy 
Z okazyi nabozenstw koscielnych za dusze znakomitych m
zow 
i zacnych obywateli narodu. Bo tez Prusinowski czcil zwykle 
prawdziw
 cnot
 i zaslug
, a strzeg
c kazalnicy od zdawkowe- 
go pochlebstwa i nie taj
c minusow znanych powszechnie, opo- 
wiadal swi
tobliwy zywot zgaslych biskupow i pokornych ka- 
planow, slawil przymioty gorliwych chrzescijan i synow. swego 
kraju, uchodz
ce nieraz oka ludzkiego, podnosil cnoty niewiescie, 
dobroe, poswi
cenie, gospodarnose i szczodrobliwe milosierdzie. 
Uderza wsz
dzie kaznodzieja umiej
tnosci
 wyrazistego malowa- 
nia indywidualnosci slawionych przez si
 nieboszczykow. Naj- 
celniejsz
 dla swej ujmuj
cej prost.oty i szlachetnosci jest mo- 
wa na nabozenstwie za dusz
 Ks. Karola Antoniewicza. Nie wy- 
st
puje tu autor jako krasomowca, dbaly zwykle 0 zewn
trzny 
blask slow swoich, lecz jako kaznoozieja, z rzewnosci
 opowia- 
daj
cy wiernym 0 jednej z najswi
tobliwszych swego czasu ka- 
planskich postaci, 0 pracach i poswi
ceniu prawdziwie apostol- 
skiem zgaslego przedwczesnie dla kraju m
za. Najwspanialsz
 
zato jest mowa na na_bozenstwie za dusz
 Mickiewicza. Wzniosl 
si
 w niej mowca na niedoscigle wyzyny prawdziwie poetyczne- 
go natchnienia, pol
czonego z filozoficzn
 gl
bokosci
 i nama- 
szczeniem kaplanskiem. Jestto jedno z nader nidicznych arcy- 
dziel koscielnego krasomostwa, imponuj
ce i tresci
 i form
 
zarazem. 
Cz
sc druga pomienionego zbioru zawiera, jak wspomnia- 
no, 13 kazan, mianowicie po jednem na wszystkie niedziele ad- 
wentowe, na niedz. XIII po Swi
tkach, na nroczystosci Bozego 
Narodzenia, Nowego Roku, Trzech Krolow, SSe Szczepana, Apo- 
lonii, Wincentego a Paulo, Jacka i na lIatk
 Boz
 Rozancow
 
W kazaniach ad wonto wych bierze za punkt wyjscia perykopy 
ewangelijne i wyprowadza z nich tematy odpowiednie do tej 
cz
sci roku koscielnego, wi
c w pierwszem mowi 0 trojakiem 
przyjsciu Mesyasza: w Betleemie, gdy si
 czasy oczekiwania do- 
konaly, w sercach lndzkich i na s
d ostateczny; w drugiom - 
jako J ezus z N azaretu jest owym przepowiedzianym Mesyaszem, 
Bogiem i Zbawicielem; w trzeciem -- jako przez pokut
 mamy 
przysposobic serca nasze na duchowe w nich narodzenie si
 Je-
>>>
339 


zusa; w czwartem 
 no czem zalezy prawdziwe odrodzenie si
 
chrzescijallina, zdolne usposobic go do powitania uroczystosci 
Narodzenia Panskiego. Tematy kazan pozostalych znajduj
 si
 
w scislym zwi
zku z dan
 uroczystosci
. Bardziej przygodnym, 
choc zastosowanym do specyalnej okolicznosci tematem jest ka- 
zanie na niedz. XIII po Swi
tkach - 0 chorobach naszego wie- 
ku. Kazanie na urocz. sw. Jacka ma podklad historyczny i jest 
bardziej od innych popularne. - W szystkie pomienione kazania 
s
 to rzeczy wspaniale tak pod wzgl
dem gruntownej tresci, 
niepowszednich mysli, technicznej budowy, jak i dla prawdziwie 
oratorskiego wyslowienia; za wysokie s
 przeciez dla slucha- 
cza malo wyksztalconego, ktory nie zdola podniesc si
 do zro- 
zumienia .wielu pojedynczych szczegolow, a tembardziej ogar- 
n
c calosci. Forma scisle kazalna, wst
py nieco przydlugie, za- 
lozenia wyrazne, natomiast podzial na cz
sci nieza wsze zazna- 
czony. Rozprawy na ogol dosyc dlugie, z tego powodu, a moze 
i dla braku wi
kszej prostoty stylu, obok calej swej pi
knosci, 
nieco nuz
ce. Ladne i serdeczne s
 inwokacye niektorych ws
- 
pow, a takze modlitwy i upomnienia, jakiemi zazwyczaj konczy 
kazanie. 


.I 


Ks. Zygmunt Goljan 1). 


Urodzil si
 w Alwerni pod Krakowem 1824 r., studya teo- 
logiczne odbywal w Krakowie, Lowanium i Rzymie, gdzie otrzy- 
mal stopien doktorski. W r. 1858 wst
pil do zakonu Domini- 
kanow, lecz przeswiadczywszy sift 0 braku powol
nia 7.akonnego, 
powrocil w szeregi swieckiego duchowienstwa. Przez arcybisku- 
pa Felinsk
ego (1862 r). zamianowany prufesorem teologii do- 
gmatycznej w warszaw.skiej duchownej akademii, wykladal ten 
przedmiot az do jej zniesienia 1867 r. Jako kanonik honoro
y 
katedry plockiej, powrocil do Krakowa, gdzie zostat administra- 
torero parafii sw. Floryana, nast
pnie zas kosciola Panny Maryi. 
Papiez Leon XIII uczcil jego zaslugi godnoscj
 swego pralata 
domowego. Umarl ks. Goljan jako proboszcz w Wieliczce roku 
1885. 
Niepospolity to kaplan, gruniowny teolog, pobozny asceta, 


1) Pelczar, Zarys dziej6w kazoo II str. 362.
>>>
340 


wytrwaly szermierz za spraw
 Boz
h przedewszystkiem zas zna- 
ko'mity, pelen zapalu, niewyczerpanej gorliwosci i apostolskiej 
odwagi kaznodzieja, juz w zaraniu swego kaplailskiego zywota 
zaslyn
l z I1iezwyklego daru wymowy. Warszawa i Krakow byly 
przewaznie polem znanej jego pod tym wzgl
dem dzialalnosci. 
Lecz poniewaz smialo karcil i upominal, przy owczesnem pod- 
niecetliu umystow ideami rewolucyjnemi i antyreligijnemi, na- 
razil si
 wielll i z tego powodu, utraciwszy pierwotn
 popular- 
nose, niejerlnej doznal w zyciu przykrosci. Procz pism asce- 
tycznych i apologetyczuych pozostaly po nim kazania, w kto- 
rych przebija rzadka znajomose Pisma sw., Ojcow i teologow 
katolickich. Znae w nich rownie wielkie oczytanie si
 w Skar- 
dze i przej
cie si
 nietylko duchem i namaszczenieln, lecz i wy- 
razeniami zlotoustego nlOwcy, Niezawsze przecie dorownywR. 
swemu pierwowzorowi, zwlaszcza pod wzgl
dem prostoty, ja- 
snosci wyslowienia, a niekiedy i przejrzystosci planu kazalnego. 
W czesniejsze jego ut
ory kaznodziejskie odznaczaj
 si
 wi
ksz
 
obfitosci
 ozd6b retorycznych i wyzszym polotem krasomowczym, 
pozniejsze zas s
 gruntowniejsze i prostsze w ukladzie, lecz zato 
przy nadmiernej nieraz dlugosci zbytnio nuz
ce. 
Kazan po ks. Goljanie pozostalo niezbyt wiele, poniewaz 
bardzo cz
sto przemawiaj
c, nie mial ani czasu ani mozDosci 
dokladnego ich wykonczenia. Zwykle wyst.arczylo mu uwazniej- 
sze zastanowienie si
 nad przedmiotem kazalnym i zrobienie 
nieco dluzszego lub nawet krotszego szkicu. Tych ostatnich po- 
zostala liczba znaczna; zbiorowego ich wydania podj
1 sift ks. 
Zdzislaw Bartkiewicz Tow. Jez., lecz zdolal oglosie drukiem za- 
ledwie tom pierwszy, w Krakowie 1888 r. Procz tego "Homile- 
tyka" na lamach swoich umiescila trzy szkice kazalne: na Boze 
Nar. (III str. 674), na urocz. sw. Szczepan3: (IV, 243) i na urocz. 
8W. Jana (V, 840). Szkice powyzsze wprawdzie nie daj
 nalezy- 
tego poj
cia 0 kaznodziejskim talencie autora, znac w nich prze- 
ciez ducha gorliwosci apostolskiej, a niepowszednie mysli zna- 
mionuj
 0 niezwy klej duszy tego, kto je skreslil swem piorem. 
Nie s£\ to rzeczy "gotowe na ambon
u, wielce zato pozyteczne 
dla kaznodziejow, ktorzy wlasnej pracy zwykli dokladae i 080- 
bistem rozmyslaniem nad przedmiotem kazalnym ducha swego 
l'ozgrzewac. - Zbiorowe wydania kazan ks. Goljana znamy 
dwa, mianowicie: 
1) "Kazania niedzielne, swi
talne, pasyjne i majowe". Kra- 


.
>>>
341 


kow 1858 r.; wydanie nowe, pomnozone, tamze 1887 r. Zbior 
ten za wiera w cz
sci pierwszej szesc kazan na niedziele ad wen- 
towe, dziesi
c na inne niedziele roku i osiem na niektore uro- 
czystosci; w cz
sci drugiej - jedno na zakonczenie zapustu, 
szesc pasyjnych 0 sakramencie pokuty, pi
c postnych z ewange- 
lij wtorkowych czterdziestnicy i dziewi
c 0 m
ce Panskiej; na- 
koniec w cz
sci trzeciej - trzynascie majowych, cztery 0 wy- 
chowaniu domowem, dwa niedzielne i jedno przygodne z oka- 
zyi poswi
cenia fundamentow pod nowe :filary kosciola sw. 
Trojcy w Krakowie. Forma pomienionych utworow kazalna, brak 
im przeciez niekiedy nalezytego wykonczenia. 
2) "Kazania" Ks... Z... G... Krakow, tom pierwszy 1871 r., 
tom drugi 1872 r. Drukowane byly takze w zbiorze wydanym 
w Krakowie 1871-1872 r. p. t. "Kaznodzieja Katolicki". Prace 
w tern wydaniu umieszczone odmienne s
 od utworow zbioru 
poprzedniego, a za wierajt} 22 kazania na niektore niedziele i uro. 
czystosci koscielne, nadto osiem nauk 0 SerclJ. Pana Jezusa. PeI- 
ne s
 gruntownych mysli, lecz dla nadmiernej dlugosci, jak wy- 

ej wspomniano, nie znac w nich zYCla i werwy or
torskiej i 
dla tego nieco ntrudzajt} czytelnika. Forma takze schUe Kazalna. 
cz
sci dwie lub trzy, a z powodu swej obszernosci kazda wy- 
starczy za osobne kazanie. 
3) Pozostaly rowniez oddzielnie drukowane mowy zalobne 
ks. Goljana, mia-nowicie na pogrzebach jeneralowej Heleny Dem- 
binskiej (Krakow 1
50), Elzbiety Wielopolskiej (tamze 1859), 
M. Manna (t. 1876) i AI. Kurtza (t. 1876). 


Ks. Izaak Isakowicz 1). 


Urodzil si
 1824 r. w lAyscu, w Galicyi, jako potomek szla- 
, 
checkiej rodziny ormianskiej. Swi
cenia duchowne otrzymal r. 
1848, poczem przez lal 14 pracowal jako wikaryusz w Tysmie- 
nicy i Stanislawowie. Po dwuletniem pasterzowaniu w Su
za- 
wie, przez lat 17 byl proboszczem obrz. orm. w Stanislawowie, 
gdzie zarowno jak i na poprzednich stanowiskach rozwint}l tak- 
ze owocn
 dzialalnosc spoleczllt} i zaskarbil sobie powszechne 
uznanie. Po smierci arcybiskupa. Romaszkana 1882 r. wybrany 


1) Ob. iyciorys w Przeglqdzie Katol. z r. 1901 8tr. 298.
>>>
342 


przez lwowski} ormiallski} kapitul
 na jego nast
pc
 i w tymze 
roku prekonizowany przez Stol. Ap., zajasnial w calej pelni cnot 
arcypasterskich; zasluzyl tez na rzadk
 u wspolczesnych czese 
i szacunek. Umad 29 kwietnia 1901 r. we Lwowie. 
Isakowicf7. byl m
zem prawdziwie ewangelicznej prostoty" i 
pokory, m
zem wielkiej prawosci i zlotego dla bliznich serca, 
ogarniaji}cego nietylko potrzeby i bole jednostek. "lecz i calych 
war"st\v spolecznych. "Zakres przeznaczony mu przez Opatrz- 
nose byl bezwgl
dnie szczuply" 1), ale wielkie serce pasterskie 
umialo go na caly kraj rozszerzye i nie bylo rzeczy dobrej, ini- 
cyatywy szlachetnej, pracy uczciwej i pozytecznej, ktorejby niB 
popad czynem i to zawsze z dobrym skutkiem". Posiadal takze 
rzadki talent kaznodziejski i zlotousti} wymow
 tak umial za- 
grzawae serca, ze pod tchnieniem slow jego wyzbywaly si
 one 
ludzkich przywar i slabosci, umacnialy w wierze i w dobrych 
uczuciach, uszlachetnialy si
 i gotowe byly do wszelakich po- 
.' , 
SWI
cen. 
Kaznodziejska spuscizna po ksi
dzu arcybiskupie obejmuje 
pi
e tomow, drukowanych roznemi laty we Lwowie, miano- 
. . 
WIele: 
Tom I. "Kazania i nauki na wszystkie uroczystosci calego 
roku". Lwow 1878. (J est tu kazan 24). 
Tom II. "Kazania 0 m
ce Panskiej i nauki przygodne", 
tamze 1890. (Zawiera 7 kazan 0 m
ce Panskiej; 10 przygodnych 
i szesc pasyjnych seryi drugiej). 
Tom III. "Ojcze nasz na osiem nauk pasyjnych rozlo
ony, 
tudziez przypowiesci Chrystusowe w naukach pasyjnych wykla- 
dane", tamze 1887. (Procz osmiu na modlitw
 Pansk
 i pi
ciu 
na przypowiesci ewangeliczne, ma jeszcze po jednem na uro- 
czystosci Niepokalanego Pocz
cia, Bozego N arodzenia i Trzech 
Krolow). 
Tom IV. "Kazania niedzielne w przeci
gu calego roku", 
tamze 1896 (ma kazan 27). 
Tom V. "Kazania i nauki swi
talne i przygodne", tamze 
1872 C
 az. 32). ' 
Pod wzgl
dem tresci utwory te nalez
 do dzialu kazan 
moralnych, pod wzgl
dem formy s
 kazaniami scislemi (z wy- 


1) 'Vszystkich katoIik6w obrz. orm. pod JurY8dykey
 arcybiskupa tegoz 
obrz
dku je::!t obeenie w Galieyi zaledwie okofo 4000.
>>>
343 


j
tkiem d woch tylko homilij, z ktorych jedna na niedziel
 12 
po Swi
tkach jest nauk
 homiletyczn

 druga na niedz. 14 ma 
cechy horn. analitycznej) z tekstem, wst
pem, rozpraw
 i zakon- 
niem. Zalozenie i podzial niezawszej wyrazne, inwokacyi i mo- 
dlitwy koncowej najcz
sciej brakuje. Zreszt
 Isakowicz tak co 
do rozmiaru swych kazan, jak i co do zewn
trznego ich ukladu 
nie jest jednostajny. Nie wszystko tez, co napisal, ma jednako- 
w
 wartosc krasomowczt}. Zarzucicby mu czasem mozna zbyt 
malo tresci, przy obfitem nagromadzeniu zwrotow retorycznych. 
1Ia za to wiele zycia i zapalu, wiele rzewnosci i serdecznego 
uczucia; jest w wykladzie jasny i przyst
pny; nie brak mu ro.. 
wniez praktycznych zastosowan i silnych pobudek do uznania 
i spelnienia tego, co podaje, do czego zach
ca i upomina. Ogol- 
nie bior
c, kazania ks. Isakowicza nalezt} do znakomitszych 
w tym ostatnim okresie naszego kaznodziejstwa, chociaz, opie- 
rajt}c si
 na dalekonosnej 8lawie oratorskiej, jakt} mial u wspol- 
czesnych, st}dzic nalezy, ze nie odzwierciedlajt} w zupelnosci po- 
wabu os.obistej wymowy autora. 


. 


Ks. Antoni Krolicki 1). 


Ujrzal swiat na Podolu 1836 r. N 3uki duchowne pobieral 
naprzod w seminaryum kamienieckiem i akademii petersburskiej, 
potem w Lowanium i Rzymie. Nast
pnie byl kolejno ojcem dll- 
chownym tejze akademii, proboszczem przy kosciele
potrynitarskim 
w Kamiencu, profesorem seminaryum w Zytomierzu. Okolo r. 
1875 przegiosl sifi do dyecezyi lwowskiej, gdzie otrzymal na- 
przod probostwo w Zaleszczykach, potem (1886) w Kukizowie. 
Tu przez lat trzynascie bard:lo gorliwie sprawowal powinnosci 
do urz
du swego przywi
zane, wystawil pi
kny nowy kosciol, 
a pracami swemi odrodzil duchowo parafi
. Trudy kaplanskie 
przyprawily go 0 piersiowt} chorob
 i zmusily do opuszczenia 
ukochanej owczarni. Po bezowocnej kuracyi dokonal zasluzone- 
go zywota 20 pazdziernika 1900 r. 
Kaplan to byl niezwykly, apostolskiego serca, czciciel i 
nasladowca Pawla apostola, ktorego mial za przewodnika w swem 
I 


1) Ob. zyciorys jego w dopisku ksiflZki p. t. .,Ideal Kaplana", 'Varszawa 
1904 r.
>>>
344 


duszpastel'stwie. Niewygaslq zjednal sobie pamiEtc ksi
zeczk
 
"Homo dei" (czyli "Ideal kaplana "), 0 ktol'ej sam napisal, ze si
 
z ducha i natchnienia pocz
la i w ktol'ej zawar! szczytne my- 
sli 0 kaplanstwie. Pl'zysluzyl si
 rowniez wspolbl'aciom wyda. 
niem cztel'ech pl'zepi
knych konferencyj duchownych (0 duchu 
poboznosci, 0 duchu zapal'cia si
, 0 duchu czystosci, 0 duchu 
milo
ci Chrystusowej), jakie wyglosil w Zytomierzu 1868 r. pod- 
czas l'ekolekcyj kaplanskich 1). Nie zaniedbal takze i piora ka- 
znodziejskiego, a owocem jego w tym wzglftdzie pl'acy jest: 
"Kazalnica pal'afialna" czyli zbior nauk na wszystkie nie- 
dzie i uroczystosci l'oku X. Lwow, 3 tomy (pierwsze wydanie 
bez wskazania l'oku, dl'ugie 1888). Tom pierwszy zawiera ka- 
zania od pierwszej niedzieli adwentu, drugi od drugiej niedzieli 
po Swi
tkach, tl'zeci - 20 kazan na uroczystosei. Pod wzgl
dem 
tl'esci nalezq one przewaznie do l'odzaju kazan mol'alnych, z kto- 
l'ych wi
kszosc, procz strony czysto teoretycznej, uwzgl
dnia tak- 
ze stron
 praktyczn&. Pod wzgl
dem formy s
 to kazania seisle 
(za wyjqtkiem nauki na uroczystosc Narodzenia N. :M. Panny, 
ktol'a jest homili
 na antyfon
 "Witaj Kl'610w
 "), bardzo pra- 
widlowo wykonczone, z tekstem naczelnym, wst
pem, zaloze- 
niem, podzialami (pl'awie zawsze) wyraznymi, krotkim wezwa- 
nienl i (rzadk
) inwokacyq. Cz
sci l'ozprawy dwie lub trzy, cza- 
sami wi
cej. Konczy przem6wieniem do uczucia sluchacza i krot- 
kiem upomnieniem lub zach
tq. Modlitwa koncowa u niego na- 
del' l'zadka (np. w kaz. na uroczystosc Zwiastowania N. 11. Pan- 
ny). Kazania te nalezq do gruntownych, pelnych tresci, dowody 
popiel'ane Sq obficie tekstami Pisma sw., pl'zytem napisane sty- 
lem gladkim, przyst
pnym i szlachetnym, stqd powszechnie wiel- 
ce cenione. N adto autor po kazdej nauce przydal krotki plan do 
dwoch innych nauk na t
z niedzielEt lub uroczystosc. Przyznac 
jednak tl'zeba, ze zapal i licencya oratorska czy pisal'ska nie- 
kiedy zbytnio unosily autora, dykfujqc mu wyrazenia niezupel- 
nie zgodne z zasadami teologii dogmatycznej 2). Pominqwszy 


2) \Vyszly w 'Varszawie 1868 r. p. t. "Pamiqtka rekolekeyj dyecezyalnyeh 
wielkanocnyeh". . 
1) Ob, kazania na niedziele: 6 po Trzech Kr61ach (28 po Swiqtkaeh) 1, 
, 4 
postu, 2 po Wielkanocy, 2, 17, 21, 22, 
3, 24 po ZleIonych Sw.; na uIOczystosci: 
Zmartwychwstllnia Panskiego, Bozego Oiala, Narodz. Panskiego i 8W. 
fichala. 
BI
y pomienionyeh kazan, wytkni
te w Przeglqdzie Katol. z r. 1
92, dotycz
>>>
345 


przeciez owe, latwe do poprawienia usterki, kazania ks. Kro- 
Jickiego zaliczyc nalezy niewt}tpliwie do rz
du najlepszych utwo- 
row kaznodziejskich doby tegoczesnej. 


8. Inni wybitniejsi kaznodzieje tego okresu. 


1. Ks. Stanislaw Choloniewski (1791-1846), 
dziekan kapituly kamienieckiej, gorliwy i znakomity swego 
czasu kaznodzieja. "Kazania" po nim zebrane wydal w 2 
tomach w Krakowie 1888 r. ks. J an Badeni. Sf! tam mia. 
nowicie kazania na niektore niedziele i uroczystosci. takze 
rozne przygodne, nadto pi
c pasyjnych, dwa na wielki 
czwartek i jedno na wielki pit}tek. (Przegl
d Powszechny 
r. 1887, 1888 i 1889). 
2. !{s. Ignacy Holowinski (I
OO-J885), profe- 
sor homiletyki w akademii duchownej petersburskiej, od 
r. 1851 metropolita mohylowski. Cz
sc prac jego kazno- 
dziejskich wydano p. t. "Kazania niedzielne, swif!teczne i 
pogrzebowe, oraz allokucye miafle w Petersburgu u. Kra- 
kow 1857. Jest tu 9 kazan i 6 homilij. Trese doborowa, 
lecz obrobienie nie wsz
dzie jednakowe; grzesz
 rowniez 
zbytni
 dlugoscit}. Wymowa zywa. j
zyk szlachetny, na- 
maszczenie apostolskie. (Jougan, Horn. P., str. 400). 
3. K s. Ale k san de r J e I 0 \V i c k i (180! -1877), ka- 
· plan ze. zgrom. Zmartwychwstancow, glosny u swoich i ob- 
cych kaznodzieja, posiadal wYInow
 zywfl, silnf!, zmierza- 
jf!ct} do zbudowania. Najzupelniejsze wydanie jego prac 
wyszlo w BerJinie 1872 p. t. "Kazania... tudziez nauki 
. przedslubne, mowy pogrzebowe i kazania przygodne". ltla- 
my tu 15 kazfin 0 sw. Patronach naszych, pi
c kazan i je- 
dn
 homili
 na niektore uroczystosci koscielne, trzy nauki 
do nowozencow, dziesi
c mow pogrzebowych i jedenascie 
okolicznosciowych. 'Ve wszystkich nawoluje do pokuty i po- 
prawy, do zywej wiary, silnej nadziei i gorf!cej milosci Bo- 
ga i blizniego. 
4. Ks. Hieronim Kajsiewicz (1812-1873) tak- 


pierwszego i drugiego wydania. Czy w na."
pnych byly poprawione, nie majqc 
pod r
kq nowszych edycyi, os:
dzic nie moglismy.
>>>
346 


ze ze zgrom. Zmartwychwstancow, jeden z najwi
kszych ka- 
znodziejow naszych, znamienity cnot
, nauk
, tworcz
 wy- 
obrazni
 i wyzszym "'na rzeczy pogl
dem. "Kazania" jego wy- 
szly w 3 t. w Berlinie 1870-1872 r. Jest pomiEiozy niemi tak- 
ze jedna homilia na Magnificat. Uklad ma dobrze obmy- 
slany, sty] dziwnie prosty i m
ski, a jednak obrazowy, 
j
zyk bogaty i czysty. Zostaly nadto po nie w r
kopisie 
homilie na nadziele calego. (Ob. Tarnowskiego "Rist. lit. 
polsk." I{rakow. 
5. I{s. Piotr Semenenko (1814-1886), towarzysz 
d woch poprzednich, m
z zdumiewaj
cej nauki teologiczno- 
ascet.ycznej, gl
boki mysliciel i filozof. N apisal "Credo, 
chrzescijanskie prawdy wiary". Lwow 1885. S
 to konfe- 
rencye religijllo - filozoficzne, bardzo gruntowne, lecz zbyt 
trudne d!a przeci
tnego sluchacza. 
6. K s. J 0 z e f S z pad e r ski (1816-1877), profesor 
warszawskiej duchownej akademii, autor dziela ,,0 zasa- 
dach wymowy" , Krakow 1870 i "Patrologii", tamze 1879. 
glosny swego czasu pisarz teologiczny. Jako kaznodzieja, 
acz nie jest bez zalet, grzeszy przeciez brakiem prostoty 
i zastosowan praktycznych. Zostaly po nim: "Kazania"... 
Krakow 1875, trzy tomy. "Nauki 0 m
ce Panskiej i mowy 
przygodne", tamze 1875; "Homilie i nauki niedzielne do 
uzytku plebanow i kaznodziejow", tamze 1875-1876, 4-y 
tomy. .. 


7. Ks. Jozef Krukowski (1828-1900), profesor 
uniwersyt. krak, prepozyt kolegiaty sw. Floryana w Kra- 
kowie, autor wielu prac, zwlaszcza w zakresie homiletyki. 
Z pism jego kaznodziejskich godne s
 zaznaczenia: "Nauki 
katechizmowe na calosc prawd"... Krakow 1880 (ulozone 
przez pytania i odpowiedzi); "Kazania na uroczystosci N. 
Maryi Panny". tamze 1885; "Rocznik kazan". tamze 1891; 
11 Roznych kazan dwadziescia trzy", tamze 1893; "Peryko- 
py ewangeliczne niedzielne i swi
teczne", tamze 1890. Te 
ostatnie s
 szkice, podaj
ce materyal do homilijnych prze- 
, . , 
mOW18ll. 


8. K s. A n to n i K r e c how i e c k i (1838-1898) z ar- 
chydyecezyi lwowskiej, autor kazan pasyjnych, niektorych
>>>
347 


n10w zalobnych i nauk 0 N. Pannie 1\1., ogloszonych dru- 
kiem p. t. "Niepokalana Bogarodzica Marya w swietle 
Ewangelii i Ojcow Ko
ciola". Wieden 1890, 2 tomy. Naj- 
bardziej atoli w swoim czasie zaslyn
l wykladem Skladu 
Apostolskiego na tIe niedzielnych ewangelij. T
 ostatni
 
prac
 wydal w trzech tomach 1874 - 1888 p. t. " Nauki 
niedzielne"... Swietny j
zyk, wspanialy styl, zasob retory- 
cznych ozdob l
czy si
 z bogactwem tresci i podniosloscit} 
my
1i. Rzecz przeznaczona dla. sluchacza wyksztalconego, 
poszczegolne przeciez nauki grzeszt} zbyt obszernymi roz.. 
. . 
mlaraml. 
9. Ks. Henryk Jackowski T. J. (1834 - 1905), 
wydal: "Ewangelie niedzielne i swit}teczne z objasnienia- 
mi". Krakow 1898. St} to tresciwe, zwi
zle, a przyst
pne 
homilie analityczne, godne zalecenia tak ze wzgl
du na 
tresc doborowt}, jak i na sw6j praktyczny kierunek. 
Wielkt} popularnoscit} cieszyli si
 w swoim czasie, 
a i dzis jeszcze nie st} zapomniani nast
puj
cy kaznodzieje 
ludowi. 
10. K s. Paw e I R z e w us k i (1804-1892), prof. aka- 
demii duchow. warszaw., potem r sufragan warszawski; wy- 
wieziony, jednak sakry biskupiej nie otrzymawszy, 21 lat 
przemieszkal w Astrachaniu. Umarl w Krakowie. Mt}z dzi- 
wnie pobozny, slodki i pokorny. Znany jest nietyle z ta- 
lentu kaznodziejskiego, ile raczej z uzytecznych przekladow, 
dokonanych j
zykiem nader popularnym. Pozostawil: "Na- 
uki katolickie"... Warszawa 1843, 2 tomy; "Homilie kato- 
lickie" ..., ta
ze 1856, 2 t. (wydanie nowe, we Lwowie 1891). 
Oba powyzsze dziela, napisane przez Koenigsdorfera, s
 
przekladem z niemieckiego; "Krotkie mowy pogrzebo- 
we przez ks. Steinera ", przeklad z niem. Warsz. 1845; 
"l\fowy pogrzebowe wybrane z roznych autorow niemiec- - 
kich i z niektorych Ojcow J{osciola", tamze 1852; " Kaza- 
nia katolickie dogmatyczne", tamze 1855. 
11. Ks. J an K 0 m per d a 180-1 - 1879), proboszcz 
w Czarnym Dunajcu, dyecezyi tarnowskiej; glosny w swo- 
im czasie kaznodzieja ludowy. Prace jego, drukowane w 1a- 
tach 1855, 1856, 1862, wyszly nieco poprawione w nowem 
wydani u p. t. "Kazania parafialne na niedziele calego ro- 
ku. Warszawa 1902, 2 tomy; "Kazania paran.alne na wszy
>>>
348 


stkie swi
ta i uroczystosci w roku u . Wars7.awa 1903; "I{a- 
zania parafialne przygodne, od pustowe i pogrzebowe ex- 
horty", tamze 1904. SI:l to rzeczy bardzo popularne i ob- 
razowo napisane, dzisiaj przeciez nie ze wszystkimi szcze- 
golami mozliwe na ambonie. 
12. Ks. Tomasz Bojanowski ze zgromadzenia 
ks. }Iisyonarzow. Napisal: "Slowo Boze na wszystkie nie- 
dziele roku"... \Varszawa 1853 - 1854-; "Stowo Boze na 
pasyach opowiadane", tamze 1854. 
13. Ks. Feliks Gondek (1821-1892), kaplan dye- 
cezyi tarnowskiej, pis
rz religijny i dobry kaznodzieja lu- 
dowy. Prace jego mogt} sluzyc za bardzo przydatuy mate- 
ryal do przemowien popularnych. Napisal pomi
dzy inne- 
mi .,Cwiczenia duchowne", Krakow 1892; "Jozafata dolina 
czyli s
d ostateczny", tamze 1883, wyd. pit}te; "M
ka Pan- 
ska..." tamze 1882; "Rozmyslania nad ewangeliami kazde- 
go dnia wielkiego postu"... tamze 1881; "Siedem grzechow 
glownych" , tamze 1871. . 
14. Ks. :Martynian Mozejewski oglosil dru- 
kiem: "N auki ulatwiajt}ce zrozumienie pacierza, przykazan 
Bozych, koscielnych i innych prawd wiary, ktore kazdy 
katolik znac powinien", 5 cz
sci. Warszawa 1884. Napisane 
s
 dosyc chaotycznie, choc zawierajt} przydatny, bardzo 
praktyczny materyal; "Podr
cznik katechizmowy"... opra- 
cowany na tresci krotkiego katechizmu ks. R. Filochowskiego 
tamze 1887; wydanie drugie 1901. Uklad podr
cznika ory- 
ginalny, lecz mniej praktyczny ze wzgl
du na brak syste- 
matyczoosci w wykladzie Skladu Apostolskiego, zarowno 
jak i w nieproporcyonalnem traktowan
u tematow. Ma obfi- 
tosc przykladow, lecz nie za wsze jest krytyczny w ich wy- 
borze. 
Z nowszych, bardziej znanych autorow pisali: 


a) Kazania: 
1. K s. J 0 z e f S tag r a c z y n ski. z dyecezyi gnie- 
znienskiej, ur. 18:10, autor i dumacz wielu dzielek ascety- 
czno-religijnych, kaznodzieja nie tak oryginalny, jak raczej 
skrz
tny zbieracz dawniejszych kazan polskich i nowszych 
niemieckich. Wydal "Bibliotek
 kaznodziejskt}" 1) w 9 to- 


J) Ob. cPrzegl. Katoliekh z r. 1872, str. 30 i z r. 1887, 8tr. 2-10.
>>>
349 


mach (ostatni w r. 1894), nadto "Kazania na niedziele i 
swi
ta calego roku ". Mikolow - \V arsza wa 1899, 2 tomy; 
"Zbior kazan na uroczystosc Zbawiciela". Poznan 1876, 
2 tomy. 
2. I{s. J 0 z e f P t) I cz a r', biskup przemyski, ktorego 
wyborn a rzecz "Zycie duchowne czJi doskonalosc cbrzQsci- 
janska" wiele uslugi oddala takze kaznodziejom. Jest au- 
torem "A
cetyki kaplanskiej (Kr. 1897) i wielu innych prac. 
Napisal rowniez "Kazania na uroczystosci i niektore swi
- 
t.a N. M. Panny," I{rakow 1889 (nowsze wydania w 2-ch 
tomnch). 
3. Ks. Tomasz D
browski, z dyecezyilwowskiej, 
ur. 1841. Jest autorem poczytnych prac, ktorych tytuly s
 
nast
pujt}ce: "I{azania swifitalne i przygodne", wyd. trze- 
cie "1892; "Kazania 0 m
ce Panskiej" na trzy posty, Sta- 
nislawow, wyd. drugie 1894; "I{azania na niedziele calego 
roku". \Vilno, wyd. trzecie 1900. (0 jego homiliach ob. 
nizej). 
4. Ks. Antoni Chmielowski, z dyecezyi war- 
szawskiej, ur. 1841. Napisal: "Kazania na niedziele i swi
- 
ta calego roku". Krakow 1880 - 1882, 2 tomy; "I{azania 
o rzeczach ostatecznych", W arszawa 1877; "Kazani
 0 do- 
brych uczynkach", tamze 1880; "I{azania przygodne", tam- 
ze 1902. 
5. K s. W I a d y s I a w C h 0 tk 0 w ski (ur. 1
-i3), pro- 
fesor uniwersytetu jagiellonskiego, jeden z najwybitni
j- 
szych kaznodziejow tegoczesnych. Oglosil drukiem: "Szesc 
kazau 0 kwestyi socyalnej" Poznan 1880; ,,0 wychowaniu 
dzieci, szesc nauk w katedrze pozn...," tamze It;81; nadto 
niektore jego rzeczy wyszly w czasopismie " Homiletyka " 
lub W osobnych odbitkach. Jest takze autorem wielu mow 
pogrzebowych. 
6. K s. I{ a r 01 F i s c her, biskup sufragan przemyski, 
ur. 1846. Napisal bardzo popularne kazania i przemowy 
pasterskie do ludu wiejskiego. I{rakow 1892 - 1t)94, 2 to- 
my (jest w tym zbiorze takze szesc homilij). Obecnie umie- 
szcza je na Ewych lamach miesi
cznik "Homiletyka". 
7. K s. Z y g m u n t C he I m i c k i, kanonik metropoL 
warszawski, nr. 1851. Wydal: "Obowiqzki rodzicow roze- 
brane w siedmiu kazaniach pasyjnych". \Varszawa 1879;
>>>
350 


"Nad zwlokami Odynca", mowa pogrzebowa. Warsz. 1885. 
"Siedem grzechow glownych w siedmiu kazaniach pasyj- 
nych". \Var3zawa 1904. 
8. K s. Al 0 j z y J 0 u g an, docent uniwersytetu lwow- 
skiego, autor licznych prac z z:A.kresu homiletyki, wydal 
"Kazania swi
teczne", Lwow 1900. 
9. Ks. Euzebiusz Stateczny z zakonu Braci 
Mniejszych, napisal: "Jezus Chrystus. Kazania obejmujt}ce 
glOWll€ zasady wiary chrzescijanskiej". Lwow 1900. St} to 
kazania na rozne uroczystosci roku koscielnego, nie wszyst- 
kie 0 Chrystusie, choe wszystkie do niego zmierzajt}. Prze- 
znaczone dla sluchaczow wyksztalcenszych, nadmiernie dlu- 
gie, choe latwe do podzialu ich tresci na kilka kazan. 
10. I{ s. Z y g m un t G r y g I e wi c z: "Kazania 0 N. 
Sakramencie", Tarnow 1900. 


t 


b) H 0 mil i e: 
1. I{ s. Tom as z D t} b row ski (ob. wyzej) Napisal 
tresciwe, przejrzyste i praktyczne "Homilie na niedziele 
i uroczyste swi
ta calego roku". Stanislawow 1900 r. 
2. K s. W a w r z y n i e c P u c h a I ski jest autorem na- 
der przyst
pnych, jasnych, a tresciwych homilij analitycz- 
nych, ogloszonych drukiem 1895 r. we Lwowie p. t. "Ho- 
milie na niedziele calego roku" (drugie wyd. tamze 1904 r.). 
3. Ks. Antoni Chmielowski (ob. wyzej) obok 
wielu innych prac swoich wydrukowal takze pobozne, lecz 
mniej gruntowne "Homilie na niedziele i swiEita calego ro- 
ku". Warszawa 1895 r. 
4. K s. Mar c in C z e p u Ie wi c z . (ur. 1842 r.) z dye- 
cezyi sej, nenskiej ulozyl przyst
pne, na starych homiletach 
polskich oparte "Homilie na wszystkie niedziele i swi
ta 
doroczne". Warszawa 1893- r. (Wydal takze N auk i na 
wszystkie swi
ta ur:oczyste otaz na niektore przygodne, 
z dodaniem szesciu nauk 0 m
ce Panskiej, 2 to my. Warsz. 
.. 
1898 r.). 


c) lVa u k i kat e chi z mow e: 
1. Ks. Jakob Rozwadowski (ur. 1835 r.) z dye- 
cezyi tarnowskiej: "N auki kat. na wszystkie niedziele ro- 
ku". Krakow 1873 r. Caloksztalt nauki wiary i obyczajow ..
>>>
351 


wyczerpany tu w jednym roczniku, zamalo jest przeciez 
zastosowan Illoralnych. 
2. Ks. Jozef Stagraczynski (ob. wyzej): "Nau- 
ki katechizmowe, 0 prawdach wiary i obyczajow Kose. 
kat. wedlug sredniego katechizmu Deharba". Poznan 1886- 
1889 r.; wydanie drugie. Nie jest to rzecz oryginalna, do 
jej bowiem ukladu autor korzystal ze zrodel obcych, prze- 
waznie niemieckich. Napisane s
 gruntownie, przejrzyscie 
i przyst
pnie, w formie barwnej, niekiedy nawet podnio- 
slej. - Nizej cytowane nauki kat
chizmowe wszystkie s
 
przekladami, atoli szerokie ich zastosowanie u nas nie po- 
zwala pomin
c tych
e milczeniem. 
3. G au me: "Zasady i calose wiary katolickiej". Prze- 
klad z franc. Warszawa 1852 r. Wydanie trzecie w Kra- 
kowie 1870 r. w 9 tomach; ostatnie w Petersburgu 1903 r., 
tomow 8. Rzecz dobra jako materyal i nader obfita, st
d 
niekiedy wymagaj
ca streszczenia. 
4. G u ill oi s: W y k la d historyczny, dogmatyczny, 
moral ny, liturgiczny i kanoniczny wiary katolickiej... Z fran- 
cuskiego przelozyl Leon Rogalski. \Varszawa 1857-1858 r. 
tomow cztery; nowe wyd. tamze 1901 r. Dzielo uj
te w for- 
m
 pytan i odpowiedzi; wiele w niem zywiolu naukowego, 
mniej natomiast przykladow i zastosowan praktycznych. 
Jest to prawdziwa skarbIiica materyalu dla tych, ktorzy 
nie zadawalaj
 si
 gotowemi naukami, lecz sami je opra- 
COWUj
. 
5. Z 0 II n e r: "I{azania katechetyczne" 0 wierze kato- 
lickiej, obyczajach i" srodkach do zbawienia, na wszystkie 
niedziele j swi
ta w ci
gu 2 lat rozlozone. Przeklad z niem. 
Lublin 1896-1899 r., tomow 4. Autor przewaznie poucza, 
na uczucie i wolft zamalo kladzie nacisku. Przykladow ma 
niewiele, czasami jest nieco mdly. W kazdym razie" nauki 
te nalez
 do lepszych, a przeklad jest poprawny i gladki. 
- "Chrzescijanin w swoich obrz
dach", czasach i miej- 
scach, w formie kazan 1 i t u r g i c z n y c h, na niedziele ca- 
lege roku rozlozony i wyjasniony jako dopelnienie "Ka- 
techetyd'znych 1&. Przeklad z niem. Lublin 1892 r., dwa 
tomy. 
6. Noel: "Nowy wyklad katechizmu z ambony" z fran- 
cuskiego. Kielce 1902 -1905 r. tomow 6.
>>>
352 


d) K 0 n fer en eye: 
1. I{s. Z Y g m u n t Fe I ins k i (1821-1895), arcybi- 
skup warszawski, oglosil drukiem "Konferencye duchow- 
ne", Lwow 1885 r.: miewane niegdys do alumnow akade- 
mii petersburskiej. 
2. K s. J 6 z e f Pel c z a r (ob. wyzej): "Konferencye 
apologetyczne" 0 przyczynach niedowiarstwa w naszych 
czasach i 0 potrzebie religii. Krakow 1890 r.; nadto dwie 
konferencye 0 istnieniu Pana 80ga (w mies. "Homiletyka U 
t. III i IV). 
3. K s. Ant 0 n i C 11 m i e low ski: Konferencye 0 spra- 
wie zbawienia. War. 1894 r. 
4. K s. S tan is I a w S pis (ur. 1843 r.) kanonik kra- 
kowski i profesor wszechnicy jagiellonskiej: "Konferencye 
duchowne u . Kr. 1885 r. 
5. K s. S tan i s I a w Z a I 
 ski T. J. (ur. 1843): "Kon- 
ferencye i nauki rekolekcyj ne" . Krakow 1887; "Rozbior 
dekalogu dla klas wyksztalcenszych". Nowy Sqcz 1896. 
Konferencye (wraz z rozmyslaniami) dla osob duchownych 
zawiera ksi
zka p. t. "Triduum dla kaplanow". Warszawa 
1895. 
6. K s. Ant 0 n i S z I a go w ski, profesor seminaryum 
metropolitalnego w 'Varszawie, oglosil drukiem kilka cy- 
klow apologetycznych, mianowicie w r. 1900 na tematy: 
"Religia", "Rodzina u , ,,0 pracy i zbytku". ,,0 literaturze i 
sztuce"; w r. 1901: "Papiestwo na przelomie dwoch wie- 
kow u , "Odpusty i spowiedz uszna \ "Tyrania i okrucienstwo 
swiata, Spoleczne zagadnienia"; w 19P2: "Kosciol i cywi- 
lizacya, Kosciol i post
p", " Kosciol i etyka, Kosciol i 
tolerancya"; w r. 1904: "Chrystus zapowiedziany", Chry- 
stus Bog i czlowiek" , "Chrystus Odkupiciel i Dobroczynca 
ludzkosci u , "Chrystus zmartwychwstaly"; w r. 1905: "Bog- 
prawda", "Bog-dobro" , "Bog-pi
knou, "Bog- milose"; procz 
tego 9 konferencyj w miesi
czniku ..,Homiletyka" (tt. 
2, 3, 5 i 7); "Wady i przymioty woli ludzkiejU rozebrane 
na tle IDftki Panskiej w szesciu konferencyaoh pasyjnych. 
Warszawa 1900; "Ojcze nasz, Siedem przykazan 
-owe- 
go Zakonu" wylozone w siedmiu kazaniach pasyjnych,
>>>
353 


tudziez "Syn marnotrawny", wyklad przypowiesci Chrystu- 
sowej". Warszawa 1903. 


, 


Zbiorowe wydania prac kaznodziejskich, procz 
"Biblioteki kazDodziejskiej" i "Kazan na niedziele i swi
- 
ta" ks. Stagraczynskiego (0 czem wyzej byla wzmianka), 
Sf\ nast
puj
ce: "Kaznodzieja katolicki" wydany w Krako- 
wie 1871-1872 w 12 zeszytach. 1Iamy tu kazania ks. Go- 
liana, Wierciszewskiego, Krukowskiego, Szeligi, Bobra, Isa- 
kowicza, Buchwalda i innych. -"Biblioteka kaznodziejska ll 
wydawana we Lwowie 1877 - 1878 przez ks. Isakowicza 
i D
browskiego. -"Kazania i szkice ksi
zy Tow. Jezusowe- 
go" wychodz
 w Krakowie, dot
d tomow osiem.--"Szkice 
do kazan" na wszY8tkie niedziele i swi
ta calego roku, ze- 
brane przez ks. Borawskiego. Lwow 1900, wydanie trze- 
cie, 2 tomy. Autor, jak sam w przedmowie wyznaje, ko- 
rzystal naj bardziej z "Kazalnicy par." ks. Krolickiego.- 
"Homiletyka", miesi
cznik poswi
cony kaznodziejs
wu i 
zyciu- duchownemu, a wydawany we Wloclawku od r. 1898 
przez ks. kan. Maryana Nassalskiego. Procz artykulow i 
rozpraw z zakresu ascetyki, patrologii, wymowy koscielnej 
oraz katechetyki, s
 tu nauki katechetyczne ks. l\lelchera 
(dum. ks. M. Fulman), Spirago (0 Sakramentach, Hum. ks. 
K. Maks), Moreta (tlum. ks. Fr. Staszkiewicz), Kazania ka- 
techetyczne (ks. 
f. N assalskiego), Kazania, homilie i nauki 
niedzielne, swi
teczne i przygodne roznych autorow, tak 
oryginalne jak Uumaczone; przemowienia okolicznosciowe, 
szkice kazalne, konferencye a pologetyczne i ascetyczne, 
mowy slubne i talobne i t. d. - "Dwutygodnik kateche- 
tyczny", wychodzi w Tarnowie, pomieszcza pomi
dzy in- 
nemi takze i kazania. 


Wymowa. Swi
la. 


2:3
>>>
354 


Modlitwy kaznodziej6w. 


1. Modlitwa sw. Alfonsa Liguorego (za kaznodziej6w). 


Zbawiciel swiata, malo znany od swiata, a mniej jesz- 
cze kochany, mianowicie z winy slug Twoich; Ty, ktorys 
dla zbawienia dusz zycie swoje polozyl, przez zaslugi m
ki 
Twej swi
tej, oswiee i zapal gorliwosci
 tylu kaplanow, 
aby mogli na wrocic grzesznych, a swiat caly swi
tym uczy- 
nie, opowiadaj
c slowo Twoje bez proznej wytwornosci, 
ale po prostu, jakos sam nauczal i uczniowie Twoi. Alee 
nie tak czyni
 sludzy Twoi, siebie samych, a nie Ciebie 
opowiadaj
; przeto lubo swiat pelen kaplanow, jednak pie- 
klo nieustannie napelnia si
 duszami. Ty sam, 
anie, za- 
poblez temu zlemu, aby z przyczyny kaznodziejow tyle 
dusz Kosciol nie tracil. A jesli tego potrzeba, upokorz na. 
wet proszft, dla przykladu innych, jakiem widocznem umar- 
twieniem tych kaplanow, ktorzy dla proznej chwaly swojej 
uzywaj
 swi
tego slowa Twego, aby si
 poprawili, a tak, 
aby nie tamowali pozytkow, jakieby Iud mogl z niego od- 
nosie. Tak ufam, tak niechaj b
dzie. Amen. 


2. Modlitwy ks. Piotra Skargi. 


1. Mitte, Domine, manum Tuam, ut tangat os llleum, 
et da verba Tua in ore meo, ut loquar, quae mandasti mi. 
hi, non formidem, quia Tu nlecum es. Fac me in colum- 
nam ferream et murum aeneum. . 
2. Dirige, Domine, me et mentem et Iinguam meam, 
ad gloriam maiorem Tui nominis sanctissimi, ut faciam 
opera Tua, ad utilitatem salutis meae et fratrum meorum. 
Da sanctam intentionem et efficacem in caritate Tua ope- 
rationem. Per J esom Christum Dominum nostrum. 
3. Deus, qui me indignum ad prophetandum elegisti. da 
sermonem veritatis in ore meo, ut loquar sicut operet ad aedi- 
ficationem, exhortationem, conso]ationem, sicut expeJit glo- 
riae Tuae et saluti ovium Tuarum, ut me ipsum salvum 
faciam et eos, qui me audiunt. Per Dominum nostrum J e- 
sum Christum. 


'.....
>>>
R55 


4. Domini mei et Dei mei Christi Jesu memoria me 
consoletur, et vitae eius decursus, afficiat beneficiorum re- 
cordatio, recreet promissionum certitudo, delectet in pecca- 
torum miseriis indulgentiae magnitudo. Erigat me spes in 
illo solo potissima et dies visionis vultus eius. Amen. 


Oratio ante catechisationem. 


... 


Domine Jesu Christe, qui dixisti apostolis tuis: "Sinite- 
parvulos venire ad me, bJium est enim regnum caelorum"; 
da quaeso, ut igne tui amoris accensus, opere et verbo 
parvulos ad te ducam, nee ullum iIIorum, quos mibi dedi- 
sti, perdam. Da mibi spiritum sapientiae, ut iIlis pabulum 
doctrinae tuae caelestis fideliter praebeam, cuins lacte nu- 
triti, mundi fugiant illecebras, et ad te, qui via, veritas et 
vita es, perveniant. Dit mihi Domine spiritum amoris, ut, te lar- 
giente, parvulos tibi lucrifaciam et ad perfectum tui amo- 
rem traham, quo inflammati te toto corde diligant, totis 
viribus mandata tua servent et, Sanguine tuo pretioso re- 
dempti, ad honorem et laudem nominis tui vivant. Da mi- 
hi, Domine, spiritum timoris et discretionis, ne ullum un- 
quam parvulorum verbo aut opere oft'endam et scandali- 
zem, sed Angelorum ministeria imitans, te custode, ad vi- 
tam aeternam iIlos custodire valeam. Da mihi spiritum le- 
nitatis et patientiae, ut vere mitis et humilis corde, omni 
cum mansuetudine parvulos semper recipiam et simul cum 
iBis in caelestes habitationes recipi merear. Fac, quaeso Do- 
mine, ut efficiar et ego sicut parvulus, ut gregi tuo pusiI- 
10 aggregatus, nil quaeram, nisi te, nil amen, nisi te, dul- 
cissime Jesu. Effunde super nos, Domine, benedictionem 
tuam caelestem, ut una cum omnibus parvulis, quos mihi 
credidisti, ante conspectum divinae maiesta tis tuae in aeter- 
na beatitudime comparere, te agnum vivum, quocunque 
ieris, hymnos canens sequi et cum Angelis merear semper 
videre faciem Patris,- q
CJl vivis et regnas in unitate 
8 p iritus sancti. De L P er omnia saecula saeculorum. .dmen. 
, \' 
 -- ) 
. cr 
 

 
}., . rifksz ch 1t1
 Boga. 
'.?

...I... 
 

'frtW

 
+
t 
 
.'al, 
?./' , .. 
 
" .. . -\).) 


(j/
'L

'l"'
>>>

>>>
Spis rzeczy. 


Str. 


W 8t
p. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 


7- 13 


CZ
SC 1. 


o kaznodziei 


- 14 


ROZDZIAI. I. 


o przymiutach kaznodziei . 


14- 17 


ROZDZIAL II. 


o l'rzygotowaniu kaznodzipi.-l. 0 przygotowaniu dalszem. - 2. 
o przygotowaniu bliiszem: jego potrzeba. - 3. 0 flposobaeh i 
srodkaeh pomoeniczyeh do przygotowania blizszego. . . . 17 - 25 


ROZDZIAL III. 
Niekt6re uwagi dotyczqee kaznodziej6w . 
 . 


26- 27 


CZF;SC II. 


o nauezaniu koseiclnem W og6lnosei . . . . 


- 28 


ROZDZIAL I. 


ROZDZIAL II. 


. 28 - 33 
. 
. . . iS3- 3-1 


o przedmiocie ezyli 0 tresei kazania 


Co nie moze bye przedmiotem kBzania. . . . 


ROZDZIAL III. 


o rozwinifieiu materyalu kaznodziejskiego celem pouezenia i przeko- 
nania umyslu, ezyli 0 jasnosci i gruntownosci w przedsta- 
wieniu prwdy Bozej.-l. 0 potrzebie jasnego przedstawienia.
>>>
, 


II 


Str. 


- 2. 0 f'posobaeh jasnego przedstawienia. - 3. 0 potrzebie 
gruntownego przedstawiellia. - 4. 0 srodkaeh i sposobach 
gruntownego przedstawienia.-a) 0 dowodaeh z Objawienia. 
- b) 0 dowodach z rozumu. - c) 0 dowodach z hj
toryi i 
z doswiadezenia.-d) 0 dowodaeh z powagi (1udzkicj). - e) 
o wartosei i wyborze dowod6w.-f) 0 sposobaeh dowl)dze- 
nia.-g) 0 zbijaniu zarzut6w. - h) 0 roztropnosei w zbija- 
niu zarzl\tow.. . . . .. ... 35- G7 


ROZDZIAL IV. 


o rozwini
ciu materyalu kaznodziejskiego, eelclll poruszenia serea, 
ezyli 0 obudzeniu uezuc. 1. 0 potrzcbic poruszania serea, 
czyh obudzania uezuc.-2. 0 rodzajach poru
zRnyeh na ka- 
zalniey uezuc.-3. 0 sposobaeh obudzania uezuc . 


U8- 74 


. 


ROZDZIAL V. 


o rOZWIlll(
elU materyalu kaznodziej
kiego eelem poruszenia woli, 
czyh 0 o\Vocn'Jsci kaznodziejskiego nauezania. 1. 0 potrze- 
bie owocnego nauezania.-2. 0 spof'obach i srodkach do po- 
ruszenia woli. - 3. 0 usuwaniu prz
szk6d do skuteeznego 
poruszenia woli. . 75- 83 


ROZDZIAL VI. 
o uporz
dkowaniu matcryalu kaznodziejskiego. 1. 0 upo(z
dkowa- 
niu matcryalu kaznodziejskiego w znaezcniu obszcrniejszem. 
- 2. 0 uporz
dkowaniu poszczeg6lnyeh ez
sci mowy k!lzal- 
nej.-3. Rzkic kazania Bourdaloue'go na urocz. 'V\V. Sw
- 
tych.. . . . . . . . . . . . 83- 94 


ROZDZIAL VII. 
o wypowiedzeniu materyalu kaznodziejskiego. L 0 stylll kazno- 
dzic;skim.-2. 0 deklamacyi kaznodziejskiej.-3. 0 akeyi ka. 
znodziejskiej. . . . . . . 05-107 


cz
sc III. 


o poszezeg6lnych rodzajaeh nauczania koseielnego 


-108 


ROZDZIAL I. 


o rodzajaeh nauczania koscielncgo ze wzgl
du na przedmiot. 1. Ka- 
zania dogmatyezne.-2. Kazania moralne.-3. Kazania litur. 
giezne. - 4. Kazania panegiryczne.-5. Kazania ok )liezno- 
, . . 
selOwe. 


108-119 


ROZDZIAL II. 
o rodzajaeh nauczania kosrielnego ze wzgl
du na form£}. 1. Kaza- 
nie wlasciwe.-2. Pareneza.-3. Homilia.-4. Nauka kate- 
ehizmowa.-5. Konfereneya . .. ... 110-127 


cz
sc IV. 


Kateehetyka . 


-128
>>>
III 


..str. 


ROZDZIAL I. 


o potrzebic katechizacyi. . . 


. . . . . . . 


12U-131 


ROZDZIAL II. 


o przymiotach katcchety. . . 


. . . . . . 


. . . . . . 131-133 


ROZDZIAl. III. 


o zasadaeh dobrego kateehizowania. . . . 


134-139 


ROZDZIAI.. IV. 


o metodach katechizowania . 


. . . . . . 139- 151 


ROZDZIAL V. 


o pytaniach i odpowiedziarh kateebizacyjnych. 


. . . . . . 151--155 


ROZDZIAL VI. 


o formie katechizO\\ania . 


. . . . . . . . . . . . . 


155-158 


, 
ROZDZIAL VII. 


o rodzajach katechizowania . 


. . . . . . 168-1Gl 


cz
sc V. 


o wzorach w)'mowy kaznodziej::!kiej. 


-162 


ROZOZIAL I.. 


o wymowie Pisma 8W. 


. . . . . . . 


IG2-1G5 


ROZDZL\L II. 


o czytalliu Pi8ma 
w. w p.€laeh kaznodziej
kich 


. . . . . . 1(}()-]UO 


ROZDZIAL Ill. 


o uiytkowaniu Pisma sw. w cclach kaznodziejskich . 


. . . . . 


1G9-171 


ROZOZIAL IY. 


o wymowie Ojc6w Ko
ciota . 


. . . . . . . 


. . . . . . 171-173 


ROZOZIAL V. 
Ojcowic i pisarzc koscielni la
inscy. 1. Tcrtlllian.-2. Sw..Cypryan.- 
3. J.Ja
tancyusz.-4. Sw. Hilary z Poitiers. - 5. Sw. Paey}!n. 
-G. Sw. Ambroiy.
7. Sw. Augu
tyn.-8.1Iieronim.-9. S\\". 
Piotr Chryzolog.-l0. Sw. Leon, 'Y.-Il. Sw. Glzegorz )V. 
-12. Sw. Beda wielcbny.-13. Sw. Piotr Damian.-14. Sw. 
Bernard . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 173-206
>>>
IV 


Str. 


ROZDZIAL VI. 
Ojcowie i pi
arze koscielni. 1. Orygenes.-.2. Sw. Efrem syryjczvk. 
-3. Sw. Cyryl Jerozolimski. - 4. Sw. Bazyli 'V. - 5. Sw. 
(trzegorz NysseIl
ki. - 6. Sw. Grzegorz Nazyanzenski. - 7. 
Sw. Jan Chryzo
tom. . . . . . . . . . . . . . . 207-228 


ROZDZIAL VII. 
Ojcowie i pisarze pomniejsi patrystycznego ok-resu: a) facinscy, b) 
greccy. . . . . . . .. .... ..... 228-236 


ROZDZIAL VIII. 
o czytaniu pism Ojc6w Ko
ciola w celach kaznodziejskich . . . 
37-238 


ROZDZIAL IX. 
o uzytkowaniu piSlU Ojc6w K08cioJa w celach kaznodziejskich. . 238-241 


ROZDZIAL X. 
Kaznodziejstwo ojczyste jako wz6r wymowy koscielnej, a naprz6d 
o 
tanie una" kaznodziejstwa w dobie scholastycznej . 242-247 


ROZDZIAL XI. 
Zloty okres ojczy
tej wymowy koscielnej. 1. Poglfld og6Iny.-2. Wy- 
bitniejsi m6wcy tego okresu: Ks. Stanislaw Karnkowski, k::;. 
l\larcin Biatobrzeski, ks. Jak6b 'Vujek, ks. Piotr Skarga, 
ks.Fabian Birkowski.-3. Inni wybitniejsi m6wcy tego okre,;;u. 248-
03 


ROZDZIAL XII. 


Olrres panegiryczno-makaroniczny wymowy koscieinej. 1. Poglfld 
ognlny.- 'Vybitniejsi m6wcy tego okresu: Ks. Szymon 
ta- 
rowGI
ki, ks. Franciszek Rychlowski, ks. Tomasz l\Hodzia- 
now
ki, ks. Andrzej Chryzostom Zaluski. - 3. lnni wybit- 
niejsi m6wcy tego okresu. . . . . . . . . . . . . 293-317 


ROZDZIAL XIII. 


Okres nasladownictwa. 1. Pogl
d og6Iny.-2. 'Vybitniejsi m6wcy te- 
go okresu: Ks. Kacper BaJ!;.am, Karol Fabiani, ks. 'l'omasz 
Grodzicki, ks. J6zcf Pawel \\Toronicz. - 3. Inni wybitniejsi 
m6wcy tego okre3u. . . . . . . . . . . . .. 31';' -333 


ROZDZIAI.J XIV. 


Okres najno\vj:lzej wymowy kazllodziejskiej. 1. Poglqd og61ny.- 
2. 'Vybitniejsi ru6wcy koscielni tego okresu: Ks. Karol An- 
toniewicz, ks. ...\Ieksy Prusinowski, ks. Zygmunt Golian, ks. 
Izaak Isakowicz, ks. Antoni KI61icki. -_3. Jnni wybitniej:;i 
kaznodzieje tego okre.:5u. . . . . . . . . . . . . . 333-353 


l\10DLITWY KAZI\ODZIEJO'V. 


l\lodlitwa BW. AHom.a Liguorcgo (7oa kaznodzi£'j6w).-l\fodJitwy ks. 
Piotra Skargi.-Oratio ante catechisationeffi . . . . . . 354-355
>>>