Sprawozdania Komisyi do Badania Historyi Sztuki w Polsce T. 7 z. 4 (1905)

. ... . 


, "- 


r 



 J - 



 ..q 1 J , , 
,/V'vł oJ t' CLł. t 
 
 


.1 -' 
,'fl, Ci 


,... 



 


WYDAWNICTWO AKADEMII UMIEJĘTNOŚCI W KRAKOWIE. 


, 


-J"l", 


SPRAWOZDANIA 


KOMISYI DO BADANIA 


. 


ł-IISTORVI S TUKI 


W POLSCE 


TOM VII. - ZESZYT IV. 


Maryan Sokołowski, Orzegorz Worobjew I Jan lubrzyckl: Kościoły i cmentarze 
warowne w Polsce. - Kazimierz Mokłowski I Maryan Sokołowski: Do dziejów 
architektury cerkiewnej na Rusi Czerwonej. - Feliks Kopera : Miniatury rękopisów 
polskiego pochodzenia w Bibliotece publicznej w Petersburgu. Wiek XV do XVI. - 
Hieronim Łopaclńskl: Wiadomości o marmurach w Polsce, z rękopisów oraz z dzieł 
dawnych i nowszych. - Ferdynand Bostel: Przyczynek do dziejów restauracyi katedry 
lwowskiej w XVlII w. 
Sprawozdania z posiedzeń Komisyi historyi sztuki za czas od l stycznia do 31 grudnia 1901. 


łł 


Z 138 fiGURAMI W TEKSCIE 


" 
, 


W KRAKOWIE 
NAKŁADEM AKADEMII UMIEJĘTNOŚCI 
SKŁAD GŁÓWNY W KSIĘGARNI SPÓŁKI WYDAWNICZEJ POLSKIEJ 
MCMV 


.... 


.....j 


0/
>>>
.. 


.
>>>
I 
" 



 "-"- 
:0..,.. ' 
.. :"-0-:. 
" 
-
-. .f

. 


,--:



.--' 'Ó 
"'o 
.. 
'
, 


11 -; 


\.: -, 
1- 


......:. . 


.' 


"";. " 


. '.....- '" 


J 


" . 
 - 
r = ' 
'\ ' 
'., .. 
'- , 
.
 ,
'
 
,. '. 
, 


" 
. 
 
. ...... 


,,: 


t', 


I.. 


,J, - 


-. 


., 



' 


\ 


;, 


.... 


\ 
, :\, 

 
 :.:
 - 


-' \.. 


, \ 
" 
;- 


- . 
, " 



 
'..... ""(jp' 
.... - . '. .
 
... 


..,. 


.\ 
\ ,,!. 


'I i
 
' 


,-'," -., 


. 
 


... '\- 


, .. 


..... 


" 


-, 
" 
, 
.... ,;' 


-' 
I 


Fig. I. Rzetby z Kleczkowa, wlasnoś
 Gab. arch. w Uniwersytecie Jagiellońskim. 


.j 


c2' 

 
 
;X 


KOŚCIOŁY I CMENTARZE WAROWNE 
W POLSCE 



 


PRZEZ 


. 


MARVANA SOKOŁOWSKIEGO, GRZEGORZA WOROBJEWA I JANA ZUBRZVCKIEGO. 


I. 
Kościoły i cmentarze warowne uważane wogóle 
napisał Maryan Sokołowski. 


j 


» Kościół w pierwszych wie- 
kach naszej historyi - to je- 
szcze zamek. Stanowił on na- 
przód część zamku, albowiem 
stał w obrębie jego fortyfika- 
cyj. Wyraz ten kośció
 czy 
kostel następnie rozpowsze- 
chniony w językach całej pra- 
wie zachodniej Słowiańszczy- 
zny, pochodzi od greckiego 
wyrazu »XCXO'tD..LOV«, czy też 
od łacińskiego "castellum"J 
co samo dowodzi, że w pierw- 
szych wiekach rozprzestrzenienia się Chrześcijaństwa, bu- 
dynek ten jako kamienny, a zatem najtrwalszy i najsilniej- 
szy między drewnianemi, robił wrażenie rzymskiego lub 
bizantyńskiego kastelu i w chwilach niebezpieczeństwa 
grał jego rolę. Kościół w tych czasach był jedynym mu- 
rowanym budynkiem, na który mimo trudów i wysileń 
z jego wzniesieniem związanych, społeczeństwo musiało 
się zdobyć i dlatego, aby tern większą i praktyczniejszą 
odnieść z niego korzyść, starano się odrazu dać mu nie- 


( 


j 


Fig. 2. Kleczkowo, Wikaryatka 
z drogi, fot. G. Worobjewa. 


1 


" 


,\ 


A 


tylko religijną, ale i fortyfikacyjną postać tak, aby ta 
twierdza moralnego życia była zarazem fortecą zasłania- 
jącą materyalnie kraj« 1. Słowa te, któreśmy pisali przed 
trzydziestu kilku laty, wobec przedmiotu, którym się 
obecnie zajmujemy, nabrały aktualności. 
Na brzegach Danii, w Zelandyi, Jutlandyi i na 
wyspie Bornholm stoją po dzisiaj kościoły, które są zu- 
pełnemi fortecami. Kościół w Nylarsker na tej ostatniej 
wyspie jest budynkiem okrągłym o bardzo grubych 
murach, podzielonym wewnątrz na trzy, a raczej na 
dwa i pół piętra. Tak pierwsze jak drugie piętro przy- 
krywa wokoło beczkowe sklepienie, wsparte na ciężkim 
środkowym filarze, który się dźwiga w górę i sięga 
do pół-piętra. Pierwsze z tych piętr, czyli dolna część 
jego ma dobudowany od wschodu chór z absydą 
i jest przeznaczona na religijny użytek. Łączy się ona 
otworem w sklepieniu z częścią górną czyli z drugiem 
piętrem, słuiącem do pomieszczenia tego wszystkiego, 
co z obroną ma związek, a zatem strzał, kusz, kamieni 
i całej ówczesnej amunicyi. Na ostatniem półpiętrze 
wznosił się niegdyś dach w pewnym odstępie od ob- 
wodu tak, aby dokoła pozostało odkryte i od zewnątrz 
blankami zamknięte obejście, dla strzelców i walczą- 


I Rttiny na Ostrowie jeziora Ledn;cy, 1876. (Osobne odbi- 
cie z Pamiętnika Akademii Um.), str. 127. 


3 2 


,4 1 
 
I) (
' 


rYt e"oan
 
e%

no.
>>>
4 8 3 


KOŚCIOLY I CMENTARZE WAROWNE W POLSCE. 


484 


cych. Takich kościołów i kościołków są na ziemiach 
duńskich, a nawet skandynawskich, mianowicie połu- 
dniowo-szwedzkich całe szeregi. Niektóre z nich, jak 
okrągły kościół w Bjernede w Zelandyi ma filar środ- 
kowy zastąpiony czterema słupami, na których si
 wznosi 
przez wszystkie piętra otwarta od dołu aż ku górze 
wieża, za pośrednictwem której się ułatwia między po- 
jedyńczemi pi
trami budynku. komunikacya i która 
w najwyższej swej ponad dach strzelającej części służy 
tej fortyfikacyi za strażnic
 2. 
Fryderyk Seesselberg, który te kościoły chal-akte- 
ryzuje - w niepospolitem swem dziele, budzące m wpra- 
wdzie odnośnie do wyłuszczonych w niem i rozwini
- 
tych hypotez - słuszne wątpliwości, ale niemniej przez 
to dla badań nad początkową północną kościelną ar- 
chitekturą -- doniosłem i otwierającem nowe hory- 
zonty - w sposób przekonywający dowodzi, ie skoro 
podłużna budowa kościoła weszła w użycie, to zaczęto 
do takich okrągłych fortyfikacyj dobudowywać nawy. 
Zrazu kościoły w ten sposób powstałe miały od za- 
chodu takie okrągłe, na całej szerokości rozpostarte 
fortyfikacyjne baszty, czy wieże, które się do prosto- 
kątnych form naw stosując, przybrały wkrótce kwadra- 
tową czy tei również prosto
tną form
. Przez zestawie- 
nie ze sobą kościołów w Osterlaken i w Aa wykazuje on, 
jak si
 w tej transformacyi nic od początkowego za- 
łożenia w wewn
trznym układzie tych wież nie zmie- 
niło. Zastanawia się dalej nad ich rozdwojeniem, nad 
zastąpieniem kościołów jednowieżowych dwuwieżowemi 
i na istniejących przykładach dowodzi, że wszystkie 
stadya tej stopniowej ewolucyi naszych czasów doszły 
i dadzą si
 wykazać s. Wedle niego zatem taki był 
początek i taka geneza z jednej strony tak zwanych 
kaplic podwójnych, "Doppelkapellen«, stanowiących 
logiczne nast
pstwo pierwszych ufortyfikowanych ko- 
ściołów, a z drugiej wież kościelnych i całego ich kon- 
strukcyjnego związku ze zrębem kościoła w architektu- 
rze północnej, nieznanego południowi. 
Nie moiemy wchodzić w rozstrzygni
cie chwiejne 
dotąd i wahające si
 w nauce kwestyi przeznaczenia 
i żródeł powstania tych ostatnich. Bardzo być może, że 
cele z kultem związane grały tutaj nie małą rol
 i że przy- 
kład kościołów Syryjskich, opatrzonych w wielu wypadkach 
dwiema wieżami od frontu - wpłynął na ich ustrój i za- 
stosowanie w architekturze kościelnej zachodniej w epoce 
jeszcze merowińskiej 4. Sądzimy jednak, że jedna z tych 
teoryj nie wyklucza drugiej i że nic nie przeszkadza, aby 


· Fr i edr ic h Seesse I b erg, Die Fruh - Mittelalteriiche 
Kunst der Germattischen Volker, 1897. str. 77 i n. str. 85 i n. 
· tamże str. 104 i n. 
· G. D e h i o u. G. v. B e z o I d, Die Kirchliche Baukunst des 
Abendlandes, T. I, 1892, str. 563-567. Strzygowski, Klein- 
asien, ein Neuland der Kunstgeschichte, 1893, str. 213-215. 


si
 oba te wpływy złożyły na jeden rezultat. To, czemu 
tradycya czy kult dały początek, zastosowanem zostało do 
potrzeb obrony, tak jak zjawiska z obroną wyłącznie 
złączone zespolić si
 mogły z potrzebami kultu. Niema 
w każdym razie nic bardziej niebezpiecznego, jak uogól- 
nianie zjawisk, a raczej wyprowadzanie wniosków z nich 
wyciągniętych i jak najściślej usprawiedliwionych w gra- 
nicach pewnych warunków - i stosowanie ich do oko- 
liczności, w których się te warunki zmieniają. We Fran- 
cyi budowa kościołów i katedr wyprzedziła o wiele zro- 
zumienie i odczucie konieczności uj
tej w pewien system 
obrony. Rzecz charakterystyczna nawet, że rozbierano 
tam nieraz stare gallorzymskie fortyfikacye, pozosta- 
wiając miasta otwarte i bezbronne, aby z ich mate- 
ryału wznosić domy boże i dopiero po inwazyi nor- 
mandzkiej zaczęto otaczać grody fortyfikacyami, budo- 
wać zamki, warowne mosty, młyny i kościoły
. Co 
wi
cej, sama forma pierwszych chrześcijańskich świątyń 
mogła być i w rzeczywistości była w rozmaitych kra- 
jach różna. co się ściśle wiązało z warunkami miejsco- 
wemi. "Na naszej południowej granicy za Karpatami, 
kościoły budowane przez św. Szczepana miały w po- 
czątkowem swem założeniu również obronny charakter. 
Na czterech rogach prostokątnej kościelnej nawy wzno- 
szono tam cztery, otwarte od wewnątrz zwykle - for- 
tyfikacyjne wieże. na podobieństwo wież wzmacniają- 
cych zamki rzymskie, a sterczących jeszcze w gruzach 
na ziemi w
gierskiej « 6. 
Seesselberg ma tę wielką zasługę, że pogłębił genez
 
sztuki i architektury na północy, że wciągnął w zakres 
swych poszukiwań zabytki przedhistoryczne i podniósł 
rol
 pierwiastku etnicznego w charakterze artystycznych 
zjawisk, ie wyszedł z 
iasnego szablonu dotychczaso- 
wych a powtarzanych niezmiennie przez jednego histo- 
ryka sztuki za drugim zapatrywań i otworzył oczy na 
fakty, które były dotąd od dziejów artystycznej i mo- 
numentalnej twórczości oderwane. Jest on na mniejszą 
skal
 dla nauki niemieckiej tern, czem był o wiele w swych 
poglądach i w uj
ciu zadania od niego szerszy i gł
b- 
szy, chociaż mniej systematyczny Ludwik Courajod dla 
francuskiej. Ale teoryi Seesselberga przyjąć nie można 
bez zastrze.żeń, nawet odnośnie do tego wczesnego 
średniowiecznego budownictwa germańskich szczepów, 
które jest specyalnym przedmiotem jego badań, a tem- 
bardziej do każdego innego, które wyrosło na innym 
gruncie i wśród innych plemion. Nie przeszkadza to 
wszakże, że potwierdza ona w sposób wymowny nasz 
własny na wstępie przytoczony wywód i że nas żywo 
przenosi w czasy i warunki zbliżone do tych, w któ- 


I 
ł 


. 



 
)1 


/' 


6 A. Lenoir, L'architecture monastique, 1852, T.I, str. 57. 
C. Enlart, Mameel d' Archeologie francaise, T. 11, 1904, str. 412. 
· M. Sokołowski, Ruiny, itd. str. 128, gdzie też podana 
odnośna literatura. 


r
>>>
4 8 5 


KOŚCIOŁY I D[ENTARZE WAROWNE W POLSCE. 


I. 


rych powstawało i zaczęło się rozwijać pod wpływem 
bliższej i dalszej architektury ościennych krajów nasze 
skromne lecz własne i dlatego nas najbardziej interesu- 
jące kościelne budownictwo. 
\Iv' Polsce zaczęto budować kościoły, kiedy typ 
ich razem z wieżami już się utrwalił i kiedy kształt ich 
podłużny, o jednej lub dwóch wieżach od frontu stał 
się powszechny. \Vieże od początku stanowiły u nas 
najważniejszą pod względem fortyfikacyjnym część bu- 
dowy kościelnej, Obronność wymagała, aby miały je- 
dynie przystęp od wnętrza, co sprawia, że w nich wej- 
ścia do kościoła być nie mogło - i dla tej samej przy- 
czyny, jeżeli kościół był dwuwieżowy - nie umieszczano 
też portalu w ścianie między wieżami, tembardziej, że 
osadzanie mostu zwodzonego przed głównem wejściem nie 
było u nas w użyciu, jak się to zdarzało niekiedy we 
Francyi '. Łuszczkiewicz, który tak niespożyte zasługi po- 
łożył dla poznania dziejów naszej architektury średnio- 
wiecznej, słusznie w jednej ze swych prac powiada: 
»Możemy przyjąć za zasadę, na podstawie zbadanych 
naszych pomników XII w., że z bardzo małym wyją- 
tkiem, kościoły wiejskie i miejskie budowane z kamie- 
nia wejścia głównego od strony zachodniej nie posia- 
dały. Wejścia znajdowały się w pobliżu frontu kościoła, 
ale w ścianach północnej i południowej. l nie mogło 
być inaczej, skoro od zachodu na osi glównej stały 
forteczne wieże ze strzelnicami lub bez tychże. Spoty- 
kamy to w Kościelcu wielkopolskim, w Wysocicach, 
w Żarnowie, domyślamy się podobnego układu w Sta- 
rem Mieście pod Koninem, w Rudzie, w Gieczu i t. d. 
\Vidzimy toż samo w Tumie pod Łęczycą, tak było 
prawdopodobnie w Hermanowskiej katedrze krakow- 
skiej, a bronzowe drzwi, przeznaczone do glównego 
wejścia katedry gnieźnieńskiej w epoce romańskiej, nie 
bez powodu są pomieszczone w ścianie południowej. 
W wielu też innych kościołach romańskich - mówi on 
w dalszym ciągu - boczne wejścia w pobliżu ściany 
frontowej, jak n. p. u św. W ojciecha lub Andrzeja 
w Krakowie, nasuwają domysł, że głównego u facyaty 
nie było« 8. Uzupełniając te słowa dodamy z naszej 
strony, że pod tym względem stanowią wyjątek te ko- 
ścioły, w których ciężar obrony z zachodu przeniesiony 
został ku wschodowi i gdzie wieże budowano po dwóch 
bokach absydy wschodniej od strony chóru, jakto wi- 
dzimy w małym romańskim kościołku w Kościelcu ma- 
łopolskim koło Proszowic; portai tutaj z glównem wej- 
ściem mieści się wskutek tego od zachodu 9. Dzięki 



 


I 
. 
I 
j 


, W kościele Beaune la Rolande, depo Loiret. E n l a r t, l. c. 
T. II, str. 549. 
8 W. Łuszczk iewicz, Kościól romański we wsi Prando- 
dnie pod Stomnikami. Sprawozdania Komisyi, Tom IV, 1891, 
str. 18. Cr. również Woj c i e c h o w s k i, Kośció/ katedralny w Kra- '" 
kowie, 1900, str. 83-84. 
y Ł u s z c z k i e w i c z, Kościół św. Wojciecha w Kościeleu 


486 


tym wieżom kościoły były rzeczywiście donjonami i nie- 
jeden z nich grał taką rolę, jak tak zwany Bergfried 
w obrębie zamkowych fortyfikacyj. Skoro już ostatnie 
szańce zostały zdobyte, skoro się nieprzyjaciel przedo- 
stał przez fosy, wały i częstokoły do wnętrza - to wtedy 
załoga w wieży kościelnej znajdowała schronienie i je- 
szcze długo mogła rachować na bezpieczeństwo i ra- 
tunek. Zaopatrzona w żywność na czas jakiś i w wodę, 
gdyż w takich wieżach mieściły się zwykle studnie, 
których ślady w dolnych częściach gdzieniegdzie po- 
zostały i w odpowiednią amunicyę, była w stanie, cho- 
ciażby nawet tylko z kilku tylko rezolutnych ludzi zło- 
żona - przetrzymać dłuższe oblężenie, co niemałą wagę 
stanowiło w tych krewkich i niespokojnych czasach. 
\\"ieże kościoła św. Andrzeja w Krakowie, a zwłaszcza 
kollegiaty Łęczyckiej i kościoła klasztornego w Czerwiń- 
sku ze swemi strzelnicami, a nawet kościoła P. 
Iaryi 
w Inowrocławiu, ten charakter obronny po dziś dzień 
zachowały. Najlepszym jednakże znanym nam dotąd 
przykładem takich obronnych kościołów - a któreż 
w tych czasach takiemi nie były? - i takich pod tym 
względem wież charakterystycznych, są kościoły i wieże 
kościelne w Prandocinie pod Słomnikami i przedewszyst- 
kiem w Żarnowie w Opoczyńskiem. Obie należą do epoki 
romańskiej, pierwsza datuje z X11I, druga jeszcze z XII 
w.; pierwsza była wzniesiona na absydzie zachodniej 
kościelnej empory i dobudowana później, druga stanęła 
jednocześnie z kościołem 10. Wszystkie szczegóły obronne, 
znane nam z tylu zachodnich przykładów, nie mówiąc 
o skandynawskich, uderzają nas w tej ostatniej, z wy- 
jątkiem może studni, na którą przynajmniej Łuszczkie- 
wicz w swej monografii nie zwraca uwagi. Widok tej 
wieży i jej wnętrza przenosi nas żywo w średniowie- 
czne czasy i w stulecia tak od nas oddalone. Opisując 
ją nasz badacz się ożywia, styl jego nabiera ruchu 
i barwy i fantazya jego się budzi. 
Samo przez się jednak nasuwa się pytanie, 
czy obok tych wież i niezależnie od nich same ko- 
ścioły we właściwym swym zrębie były ufortyfikowane? 
- Nie ulega to i ulegać nie może żadnej wątpliwości. Ko- 
ściół w Zembocinie w Krakowskiem zachował dotąd 
strzelnice w ścianie swej wschodniej i presbiteryalnej, 
zasłoniętej dzisiaj późniejszą zakrystyą 11, a nad wielu 
innemi ścianami romańskich kościołów wznosiły się 


pod Prossowicami, Sprawosdania T. I, 1879, str. 35, Tabl. XI 
i n. Kościół P. Maryi w Inowrocławiu ma wieże ze strzelnicami, 
ale portal między niemi wyjątkowo od zachodu. cf. Kohte, Ver- 
aeichnis deI Kunstdenkmiiler der Pr. Posen, 1897, T. IV. str. 28, 
fig. 27. 
10 Ł u s z c z k i e w i c z, Kościół romański we wsi Prandoci"ie 
pod Slom"ikami, SPrawosda"ta T. IV, str. 15 i n., Tab. III, IV 
i V, tudzież Kościół parafial1QJ w Żarnowie, tamże str. 118 i n. 
Tabl. XXII, XXIII i XXIV. 
" tenże, lrJurowane kościoły wiejskie w Polsce średniowie- 
cznej. Spr. T. VI, 1900. Str. 277, fig. 31-33.
>>>
4 8 7 


KOŚC(OLY I CMENTARZE WAROWNE W POLSCE. 


488 


bez wątpienia dodatkowe fortyfikacye drewniane. Jest 
bowiem w ogóle rzeczą dla tej fortyfikacyjnej ar- 
chitektury średniowiecznej znamienną, że fortyfikacyje 
jej murowane i kamienne dopełniały się drewnianemi. 
We Francyi w wieku XIV i XV jeszcze obok 
wież kamiennych wznoszono wieże drewniane; w źró- 
dlach jest często mowa o jednych i drugich. Turres 
laPideae i tllrres l£gneae są nieledwie zawsze w obrę- 
bie tych samych zamków i tychże samych fortyfikacyj 
wymieniane 111. Nie mówiąc o wcześniejszych czasach, 
to przez w. XVI, a nawet XVII następnie, dre- 
wniane hurdycye raz prowizoryczne, to znowu stałe 
zwłaszcza w Niemczech i w Szwajcaryi były w ciągłem 
użyciu. Zakladają je na szczytach wież kamiennych 
i opatrują niemi górne części ścian kościelnych. Wy- 
stępują one na drewnianych belkach czy kroksztynach 
z kamienia po nad ściany, obite są dranicami i pod 
taką osłoną przez wycięte w nich strzelnice i otwory 
dolne występu może załoga się bronić i nieprzyjacie- 
lowi przystęp do murów utrudniać. 
Hurdycye stanowiły obronne przejścia wzdłuż i około 
budynku, zastosowanie ich do fortyfikacyj sięga staro- 
żytnych jeszcze czasów i sama ich nazwa pochodzi od 
łacińskiego wyrazu hurdicilllll. Jeżeli obejmowały one 
tylko małą przestrzeń i jeśli sterczały jak erkery z kil- 
koma kwadratowemi czy też prostokątnemi otworami 
u spodu, gdzieś na rogach lub nad bramą wjazdową dla 
rzucania kamieni czy lania smoły na atakujących -- to 
Francuzi w takim wypadku nazywali je breteches, Niemcy 
Pechnasen, a u nas wyborny polski wyraz wykusz 
służył do ich oznaczenia. Nie należy przy tern mieszać 
hurdycyj z przejściami obronIlemi wspartemi na słu- 
pach za blankami fortyfikacyjnych murów i przykry- 
wanemi zwykle razem z niemi dachem od strony we- 
wnętrznej, czyli z tak zwanemi oblankami w staro- 
polskim języku. Kiedy hurdycye są osadzone na ze- 
wnątrz i narażone w skutek tego bezpośrednio na 
atak i ogień, to te zasłonięte zębami blanków od strony 
atakującej i nie mające żadnych otworów u spodu uła- 
twiają jedynie załodze obronę murów. Wszystkie 
te drewniane formy obrony znajdujemy zastosowane 
do fortyfikacyj zewnętrznych miasta Krakowa i przed- 
stawione w wybornie i z wielką znajomością przedmio- 
tu wykonanych rysunkach w dziele Essenweina 11 
wszystkie mniej lub więcej używane były we Francyi 
w Niemczech do zaopatrzenia na wypadek wojny 


Ił Liczne cytaty u E n I a r t ' a, T. II. Str. 459. 
la E S S e n w e i n, Die mittelalterlicńen Kunstdenkmale de,. 
Stadt K,.akau 1869, str. 56-71. Tabl. XI-XIV. Przystęp od we- 
wnątrz do hurdycyj bywał naj rozmaitszy, przez otwory między 
blankami na szczycie murów, przez tak zwane clai,.e-voies, przez " 
drzwi umyślnie w tym celu w murach wybite, przez okna górne, 
lub wycięcia u spadku dachów nawet. 


i oblężenia warownych kościołów, klasztorów lub cmen- 
tarzy. 
W Lotaryngii dochowały się do dzisiaj dzwonnice 
kamienne opatrzone hurdycyami. \\Tidzimy je w Du- 
gny, w Vaux nad Mozelą i w wielu innych miejsco- 
wościach tego kraju 14. Lecz, co o wiele bliżej 
nas obchodzi, na ziemiach słowiańskich, w Czechach 
i na Morawach istnieją dotąd wieże tak obwarowane. 
W czeskim Milewsku wspaniała romańska wieża przy 
kościele św. Idziego uwieńczona jest taką drewnianą 
fortyfikacyą 111, a kościół XIV w. w Gross-Bittesch 
na Morawach miał jeszcze do niedawna tak u szczytu 
zachodniej wieży, jak wzdłuż ścian poniżej dachu hur- 
dycye, jak tego dowodzi rysunek, wykonany przed 
laty a publikowany nie dawno 111. 
W kraju, gdzie budownictwo drewniane grało tak 
wielką rolę jak u nas, ilość wież drewnianych byla 
zawsze o wiele większa od kamiennych, a cóż dopiero 
w wiekach średnich, w romańskich zwłaszcza czasach, 
kiedy budynki kamienne należały do rzadkości. W po- 
czątkowych zwłaszcza wiekach wzniesienie wieiy muro- 
rowanej czy kamiennej pociągało za sobą techniczne tru- 
dności. Wskutek niedokładnej budowy wieże się wa- 
liły. W r. 1230, jak świadczy Rocznik wielkopolski 
')turris ecclesiae Gnesnensis ruit« 17. To też nic dzi- 
wnego, że do kamiennych kościołów dostawiano wieże 
z drzewa i musiało się to zdarzać często. Długosz w opi- 
sie dyecyezyi krakowskiej wymienia kilkakrotnie ko- 
ścioły, które miały »chorus ex alba lapide muratus 
et corpus ligneus«. Domyślać się możemy łatwo, że 
nie brakowało takich, w których był »chorusc:, tak jak 
»corpus muratus«-a »turres ligneae«, chociaż w jego 
wykazie może nie by
 o nich wzmianki. Prawdopo- 
dobnie za czasów Długosza wiele z tych wież już nie 
istniało. Zdaje się nie ulegać wątpliwości, że te z wy- 
mienionych kościolów romańskich, które ani wejścia 
od zachodu, ani też wież nie mają, jak Giecz, Ruda, 
Staremiasto i t. d. byly pierwotnie zastawione od fron- 
tu drewnianemi wieżami 18, Tak następnie wieże fortyfi- 


Ił cr. V i o 11 e t -l e - D u c, Dictionnai,.e de l' a,.cńitecttl,.e j,.an- 
faise. T. VI, 1865, art. Hou,.d, str. 139. Enlart, I. c. str. 474, 
fig. 221. Mówi on o hurdycyach dochowanych i w innych okoli- 
cach Francyi. H e i n r i c h B e r g n er, Bejestigle Ki,.cńen, Zei/- 
scń,.i/t fU,. Cń,.istlicńe KU1lst, Jahrg. XIV, 1902, str. 233, fig. 14. 
16 Hlavka, Topographie de,. hislo,.iscńen u. Kunst- Venk- 
male im Kiinig,.eicń Bonmen. T. V. 1901 (Der politische Bezirk 
Miihlhausen), str. 120, fig. 147. 
'. A. Prokop, Die 1I1a,.kgrajscńajt Miińren in kunslge- 
scńicńllicńer Bezieltung, 1904. T. 11, str. 448, fig. 412, 618. 
II M. P. H. T. 111, str. 7. 
.a We Francyi jeszcze w XII w. wieże drewniane dostawiano 
do kamiennych kościołów: ,.... ces nombreux c10chers en bois 
li. pIusieurs etages qui, encore au XII siec1e, etaient places sur 
la fa
ade des eglises c . A. Marignan, Un historien de l'art 
fra1lfais - Louis Courajod. I Les temps francs. 1899, str. 125.
>>>
- 


4 8 9 


KOŚCJOl. y I CMENT ARZE WAROWNE W POLSCE. 


490 


kacyjne na linii palisad, czy kościelne, kamienne lub 
drewniane opatrzone być musiały hurdycyami u szczytu. 
Że nas na ocalałych po dzisiaj okazach ślady tych 
hurdycyj, t. j. otwory w murach dla pomieszczenia 
belek do ich osadzenia tylko wyjątkowo doszły - to nic 
dziwnego. Szczyty budynków największym ulegały zmia- 
nom, późniejsze restauracye nieraz zapełniały dziury 
dla wyrównania muru, w rysunkach zresztą, które nam 
dają o tych kościołach i wieżach wyobrażenie, tak nie- 
pozorny szczegół mógł być nie raz pomini
ty. Wierz- 
chnie części wieży w Żarnowie zostały przebudowane 
w epoce gotyckiej, o czem ostrołuki świadczą 19, w ko- 
ściele w Drzewicy z r. 1462 takie otwory do pod- 
trzymania hurdycyj po dziś dzień się dochowały, a kto 
wie czy kamienne kroksztyny w kościele św. Mikołaja 
w Starym Korczynie nie służyły pierwotnie do tego 
samego celu IłO. Dla zabezpieczenia od ognia hurdycye 
te we Francyi pokrywały się płachtami i skórami na- 
syconemi olejem lub obijały szyfrem, u nas namasz- 
czano je gliną. 
Najwymowniejszym wszakże dowodem znaczenia 
i rozpowszechnienia się hurdycyj w naszym kraju, - są 
dzwonnice naszych wiejskich drewnianych kościołków. 
Ścisły ich związek z fortyfikacyjnem budownictwem p. 
Kazimierz Mokłowski rozwinął i wykazał w książce, o któ- 
rej wiele możnaby powiedzieć, ale która bez wątpienia 
pchnęła naprzód naszą znajomość polskiego drewnianego 
budownictwa i mieści w sobie nie mało bystrych spo- 
strzeżeń i uwag 111. W najbardziej malowniczej i cha- 
rakterystycznej grupie tych budowli, osadzonych szeroko 
na dole i zwężających się ku górze - ostatnie piętro, 
służące do pomieszczenia dzwonów, występuje znacznie 
naprzód na belkach. Już Lutsch zauważył, że utworzona 
w ten sposób klatka tych dzwonnic przypomina średnio- 
wieczne hurdycye. llł . Żeby nie założenie czy zabicie 
otworów u spodu tego dzwonnego piętra, które straciły 
racyę bytu - toby nie było między niemi różnicy. Dość 
jest porównać nasze tego rodzaju dzwonnice z dzwon- 
nicami kamiennemi w Lotaryngii i w Czechach, które 
zachowały hurdycye, aby się o tern przekonać. Pirami- 
dalny ustrój jednak nadaje naszym dzwonnicom, uwa- 
żanym w całości zupełnie odmienny od tamtych cha- 
rakter i jakąś naszą własną rodzimą cechę, która zdaje 
się sięgać pierwotnych czasów. Powiedziałbyś, że w tej 
ich osadzistości tkwią jakieś przedwieczne ciesielskie tra- 
dycye. Piramidalne budynki zwracały na siebie uwagę 
pierwszych misyonarzy chrześcijańskich wśród Słowian 


l" Łuszczkiewicz, l. c. Sprawozdania. T. IV, str. T. XXII. 
10 tenże, Spr. T. VI. Str. 274, 275, fig. 23 i 34, tudzież 
str. 279, autor nie jest pewny, do czego służyć mogły. 
II Kazimierz Mokłowski, Sztuka ludowa w Po/su, 
1903, str. 403-419. 
II Wandlrungen dureń Ost-Dlutseń/and. 1888, str. 33. 


nadbaltyckich. Żywotopisarze św. Ottona wymiemaJą 
w Szczecinie »piramides magnae« IS. Może to illuzya, ale 
patrząc na nie przenosimy się wyobraźnią w przedhisto- 
ryczne i pierwsze historyczne wieki. Mają one przy tern 
i konstrukcyjną oryginalność. Co stanowi prawdziwą 
zasług
 p. Mokłowskiego, to wykazanie, że ciesielski 
układ tych dzwonnic, wykonanych systemem ryglówki, 
jest zupełnie inny jak w ryglówce niemieckiej, że kiedy 
w niemieckich tego rodzaju budowlach drzewo łączone 
jest na czop, to w naszych dzwonnicach na krzyż i ząb 
i że kiedy konstrukcya tam jest zakryta, to u nas wy- 
stępuje na zewnątrz, co illustrują wybornie liczne przy- 
kłady i rysunki Iłł. Bardzo być może, że wieże te w pier- 
wotnem swem i wyłącznie fortyfikacyjnem zastosowa- 
niu podmurowane na pewnej wysokości - wznosiły 
się na szerokiej podstawie z surowych zaledwie z grubsza 
obłamanych kamiennych bloków. W takim razie i skoro 
się ich budowa zwężała ku górze, to z otworów hur- 
dycyj, występujących nad ściany, lecące kamienie mu- 
siały na to podmurowanie spadać. Odbite od tego pod- 
murowania raziły tern skuteczniej napastnika, tak jak 
w niektórych zachodnich fortyfikacyach. Cała tych wież 
i taka konstrukcya wyrobiła się w budowie piastowskich 
i przedpiastowskich może drewnianych zamków i w fort y- 
fikacyach okolnych grodów i takie gotowe już i skoń- 
czone w swoim ustroju wieże zastosowane zostały i prze- 
niesione na fronty niektórych kamiennych, a obok nich 
drewnianych kościołków i kościołów, co sprawia, że się 
po dzisiaj konstrukcyjnie z temi ostatniemi nie wiążą. 
Nie możemy się wszakże zgodzić na twierdze- 
nie p. Mokłowskiego, jakoby połączenie wież, czyli 
w następstwie dzwonnic z kościołem nastąpiło dopiero 
w XV w.,1ł& na co nie znajdujemy żadnego dowodu. 
Kościoły i kościołki drewniane tak jak kamienne wzno- 
siły się od początku w obrębie ufortyfikowanych gro- 
dów i przedgrodzi. Jako najsilniejsze i najstaranniej 
postawione budynki stanowiły one najskuteczniejszą 
w ich środowisku dla załogi ochronę, skoro wróg fosy 
i palisady przekroczył. Należało je zatem tembardziej 
jeszcze wieżami wzmocnić, zważywszy zwłaszcza, że taka 
wieża na najwyższym punkcie służyć mogła jednocze- 
śnie za strażnicę. Trudno nawet sobie wyobrazić, że- 
by o tern zawsze zapominano i na tak ważny faktor 
obronności nie zwracano uwagi. Były od tej zasady 
niezaprzeczenie 'Yyjątki, zależne przedewszystkiem od 
miejscowości i położenia. Jeżeli przypadłości terenu, lub 
inne względy spowodowały, że kościół zbudowano 
w pobliżu fortyfikacyjnego ogrodzenia i w sąsiedztwie 
wież obronnych w jego skład wchodzących, to z na- 
tury rzeczy jedna między tern i wieżami najbliżej poło- 


II L u t s c h l. c. zwraca także na to uwagę, str. 47. 
Ił Mokłowski, l. c. II tamże, str. 418.
>>>
I 


49 1 


KOŚCIOLY l CMENTARZE WAROWNE W POLSCE. 


49 2 


żona służyć mogła i kościołowi za warownię i nie po- 
trzeba było drugiej do jego frontu 'przystawiać. Było 
tak w architekturze murowanej, musiało być i w dre- 
wnianej. Wieża kościoła św. jakóba w Sandomierzu 
z epoki romańskiej jest najlepszym tego dowodem 26. 
Są tei. liczne inne takiego stosunku wieży obronnej 
do kościoła u nas przykłady, tak wczesne jak później- 
sze. W Wilkowie polskiem koło Szmigla w Poznańskiem 
dzwonnica dzisiejsza ze strzelnicami i z wykuszem wcho- 
dziła w skład fortyfikacyj 27 i z kościołem się zupełnie 
nie łączy i toż samo powiedzieć można o wieży przy 
kościele Klarysek, a może i Karmelitów w Byd- 
goszczy 28. Z tego, że tyle dzwonnic znajdujemy nie- 
złączonych z kościołem, nie da się wyciągnąć żadnych 
wniosków odnośnie do przeszłości. Campanile sta- 
rochrześcijańskie i włoskie nie mogą tu wchodzić w ra- 
chubę i służyć pod tym względem za argument. Fakt, 
że wieża drewniana stanowiła konstrukcyę samodzielną 
i samej sobie wystarczającą - sprawił, że ją w póżniej- 
szych czasach wznoszono dla pomieszczenia dzwonów 
niezależnie i w pewnej odległości od kościoła, ale nie 
idzie wcale zatem - by jej zestawienie i połączenie z ko- 
ściołem datowało dopiero z tak późnych czasów. 
Wszystko to, cośmy powiedzieli i starali się rozwinąć, 
dowodzi przeciwnie, że już w czasach najdawniejszych 
musiano je nieraz zestawiać i łączyć z budową ko- 
ścielną i że wskutek tego typ naszych wiejskich, tak 
malowniczych i pełnych oryginalności kościołków w ca- 
łym ich składzie i z takie mi właśnie dzwonnicami, da 
się odnieść do pierwocin słowiańskiej i piastowskiej 
kultury. Rozpowszechnienie tego typu po za grani- 
cami geograficznemi dawnej Polski, na Słowaczyźnie 
węgierskiej, na Śląsku, na Morawach i w Czechach 
najlepiej to rozumowanie popiera. Nie znamy wpra- 
wdzie drewnianych kościołów z hurdycyami u szczytu 
ścian okolnych, ale kto wie, czy górne galerye pod 
dachem w niektórych cerkiewkach nie są ich dalekiem 
wspomll1emem. 
Zastanówmy się z kolei nad inkastelacyą, o której 
niedokładne pojęcia tułają się nieraz w naszej litera- 
turze. lnkastelacya świątyń bożych, czyli zamienienie 
kościoła na kastel i obronny zamek, t. j. nadanie mu 
innego, jak związane ze służbą bożą przeznaczenia, było 
powszechne w całej Europie w XIII i XIV w., a nie- 
raz wykonywane nie tylko przez książąt i panujących, 
ale przez samych biskupów, którzy w tych czasach jak 
wiadomo brali nieraz udział w wyprawach wojennych, 
siadali na koń w pełnym rynsztunku i łączyli ze swem 
kościelnem stanowiskiem zajęcia wyłącznie świeckie. 


lO Łuszczkiewicz, Spr. T. II, str. 31. Tabl. IV. 
" J. K o h t e, Verzeichniss der Kunstdenkmaler der Provinz 
Posen, T. III, 1896, str. 150, fig. 102. 
ts tamże, T. IV. 1897, str. 10 i str. 13, fig. 13 i fig. 16-19. 


W końcu XIII w. biskup pragski Tabor inkastelował 
w Czechach całe szeregi kościołów 29. W naszych źró- 
dłach klasycznem świadectwem takiej inkastelacyi jest 
znany ustęp Kroniki vVielkopolskiej SD, nie mówiąc 
o Roczniku Miechowskim SI i o tern, co pisze w tej 
samej sprawie i odnośnie do tych samych czasów Dłu- 
gosz S2. jeżeli kościół miał sam przez się dostateczną 
obronność, to usuwano księży i służbę bożą, osadzano 
go zbrojną załogą, zaopatrywano w żywność i w amu- 
nicyę na czas dłuższy i poprzestawano na tern. jeśli 
tego była potrzeba, dobudowywano do niego kamien- 
ną wieżę jak w Prandocinie, lub drewnianą w innych 
wypadkach, uzupełniano w trwalszy lub mniej trwały 
i tymczasowy sposób, odpowiednio do środków i czasu, 
jakim w obec niebezpieczeństwa można było rozporzą- 
dzać fortyfikacye, a najczęściej dodawano hurdycye 
i wykusze drewniane lub naprawiano już istniejące. Wie- 
my np. z przytoczonych źródeł, że klasztor jędrzejo- 
wski, że kościoły Prandociński, Szkalmierski i św. An- 
drzeja w Krakowie, nie mówiąc o innych: »sicut et 
ceterae ecclesiae«, były przez Konrada Mazowieckiego 
w jego walkach z Henrykiem Brodatym inkastelowa- 
ne, a jednak Luszczkiewicz. zdaje się dziwić, że w ostat- 
nim z wymienionych kościołów - nie znać inkastela- 
cyi 3S. Z tego cośmy powiedzieli wynika, że tylko tam 
te ślady czasów naszych dojść mogły, gdzie inkaste- 



 


19 A. P rok o p, I. c. T. II" str. 447. Bywały nawet indul- 
gencye papieskie odnośne do inkastelacyi a raczej do rekon- 
strukcyi kościołów warownych jak W r. 1429, indulgencya w cza- 
sie wojen angielskich dla mieszkańców Saint-Etienne koło Boulo- 
gne-sur-Mer: ,.que contra inimicos defensibilis extitit et ad quem 
parrochiani et alii circumvicini pro conservacione corporum et 
bonorum suorum reCllrsum habent, ac propter anglicorum incur- 
sus q uibus partes ille sepius affliguntur sit collapsa«. E n I a r t, 
l. c. T. 11. str. 548; nota 4. 
10 Huius etiam Henrici tempore mos iIle nefarius inolevit, 
quod eccłesiae incasteIlabantur. Nam monasterium Andrioviense, 
eccłesia in Prandoczyn, eccłesia sancti Andreae sub castro Cra- 
coviensi, Scarbimiriensis similiter, sicut et caeterae eccłesiae, tam 
per Henricum quam per Conradllm praedictos incasteIlabantur 
et vicissim expugpatae profanauantur, M. P. H. T. III, str. 556. 
Ol ,.Anno 1311 ecclesia l\liechoviensis incasteIlata est. «Jl.f. P. H. 
T. II, str. 883. 
II 1235 ,.Conradus.... ecclesiam Sancti Andreae sub castro 
Cracoviensi, quae nondum tunc ambitu murorum civitatis Cra- 
coviensis inclusa, pro suburbane habebatur, item ecclesiam in 
Prendoczin, item eccłesiam collegiatam Scarbimiriensem, item 
monasterium Andreoviense incastellavit, quatuor quoque loca ipsa 
valido militum praesidio imposito, armis et victualibus commu- 
nivit«. /listoria, T. II. L. VIII, str. 246. Długosz czerpie tę wia- 
domość oczywiście z Kroniki Wielkopolskitif, ale redaguje ją od- 
miennie. Kiedy w kronice inkastelacya jest przypisana zaró- 
wno Konradowi, jak Henrykowi, to tutaj jest mowa tylko o Kon- 
radzie, pomija on następnie ogólnikową wzmiankę innych kościo- 
łów, mówi o obsadzeniu ich wojskiem, zaopatrzeniu bronią i ży- 
wnością i nie oburza się na inkastelacyę. To właśnie sprawia, że 
ten ustęp tekstualnie przytaczamy. 
la Ł u sz c z k i e w i c z, Architektura romańska kościoła św. 
Andrzeja w Krakowie. Sprawozdania, T. VII, 1902, str. 16. 


1 


I 
1 


J
>>>
493 


KOŚCIOŁY I CMENTARZE WAROWNE W POLSCE. 


494 


lacya zmieniła lub uzupełniła kamiennym i trwałym 
wątkiem pierwotną konstrukcyę, co należało do wyjąt- 
ków. Inkastelacya nie zawsze i nie wszędzie pociągała 
za sobą zmianę w budowie kościoła i nie przestawała 
mimo tego być rzeczywistą i wywołującą wśród ducho- 
wieństwa i wśród wiernych zgorszenie - inkastełacyą. 
Jest ry.eczą charakterystyczną dla naszych stosunków, 
że kiedy we Francyi i w Niemczech największa ilość 
kościołów warownych w częściach swych obronnych 
datuje z czasów późniejszych od samej budowy S4.
 
jako rezultat inkastelacyi - to odnośnie do naszych 
zabytków nie moremy tego stwierdzić, gdyż te części 
wykonane przeważnie w materyale nietrwałym nas nie 
doszły. 
Na zachodzie bardzo wcześnie, a u nas gdzie 
mury się powoli rozpowszechniały, bardzo późno dre- 
wniane hurdycye zastępowano w inny sposób. Osa- 
dzano na murach kościelnych tak zwane lIlachicoulies 
t. j. blanki, czy ścianki kamienne wsparte na krok- 
sztynach, z otworami u spodu każdego z łuków je 
wspierających dla rażenia nieprzyjaciół, tak jak w hur- 
dycyach. Zwyczaj ten powstał w czasie wojen krzy- 
żowych na wzór potężnych fortyfikacyj saraceńskich 
i ma wschodni początek. Formę od niego zależną 
i z nim związaną znamy dobrze z murów i wież obron- 
nych Krakowa, ale w zastosowaniu do kościołów nie- 
ma jej u nas dotąd znanych przykładów. Wznoszono 
następnie, bez występu i powyższych otworów, u szczytu 
ścian bocznych parapety z blankami, które przedziura- 
wiały strzelnice, jak w kościele P. Maryi w Gdańsku sr.. 
Przy budowlach hallowych, wreszcie, jeżeli nie w późno- 
romańskiej, to w gotyckiej epoce dawano nawom bo- 
cznym o wiele mniejszą wysokość od nawy głównej i tę 
różnicę wysokości wyrównywano korytarzem do kola 
ze strzelnicami na zewnątrz. Nie przytaczając licznych 
tego rodzaju zabytków we Francyi i w Niemczech - 
przypopomnimy tylko, że tak jest ufortyfikowany ko- 
ściól w Kwidzynie S6 i Tum w Królewcu z XIV w. 87 . 
Jednocześnie ciężar obrony zaczął się przenosić z ko- 
ścioła na fortyfikacye go otaczające. Zaczęły się obron- 
nemi murami otaczać tak kościoły, jak klasztory a nawet 
cmentarze. We F rauen burgu widzimy mury wraz z wie- 
żami, z których jedna służyła Kopernikowi do astrono- 
micznych obserwacyj, zasłaniające do koła budowę ko- 
ścielną S8. Tyniec mial podobne fortyfikacye. »Arx au- 


.. Cr. E n l a r t, I. c. T. II, str. 548. 
1& J. C. Sch ulz, Danzig und seine Bauwerke, 1846-1855. 
A Lindner, Danzig, 1903, str. 14, fig. 11. 
"' H e y s e, Die Bau-u. Kuns/denkma/er der Provinz TVes/- 
preussen. (der Kreis Merienwerder osUich von der Weichsel). T. III. 
Heft XI. 1898, str. 74-75, fig. 24. Beilage 5. 
11 B o t t i c h er, Die Bau- und Kunstdenkma/er der Provinz 
Ostpreussen, Heft VII, 1897, str. 305 i 36. 
18 tamże, Heft IV. 1894, str. 79, 80, fig. 69. 


l. 


- 


tern ipsa et moeniis et turribus, caeterisque propugna- 
culis notabiliter emunita«, jak mówi Długosz 89. Fosy 
z murami obronnemi, z ośmiokątną strażnicą z r. 1489, 
otaczają klasztor Bernardynów w Przeworsku 40. P. Hie- 
ronim Łopaciński zwraca naszą uwagę na Mstow koło 
Częstochowy. Ta prastara fundacya Kanoników regu- 
larnych broniona jest do koła wieńcem murów z okrą- 
głemi basztami, które panują nad okolicą, lecz pochodzą, 
jak się zdaje, już z XVII w. u l\:iektóre kościoły w Ja- 
rosławiu wznoszą się również wśród fortyfikacyj, datu- 
jących bezwątpienia z tegoż samego czasu u. 
Między temi licznemi rodzajami obrony zasługują 
na szczególniejszą uwagę warowne cmentarze. Po- 
wszechne we Francyi i w Niemczech mają one zawsze 
jeden i ten sam charakter, tak, że publikowane ich 
plany możnaby bez zmiany przenieść z jednego kraju 
do drugiego, bez spostrzeżenia różnicy. Służyły one 
nietyle zbrojnej załodze, jak wsiom okolicznym. Za ich 
muramI chowano cały dobytek żywy i martwy przed 
rabunkiem. V.l około ich ścian wewnętrznych budo- 
dowano tymczasowe schroniska dla ludności, tak zwane 
Gaden po dzisiaj w Szwajcaryi. \\" wielu wypadkach 
mieściły się wśród nich podziemia, kanały i groty, 
w których można się było ukryć, skoro był cmentarz 
zdobyty, nie mówiąc O tern, że niekiedy korytarze pod- 
ziemne, dzisiaj po większej części zasypane, łączyły takie 
obronne cmentarze z jedną z dalszych miejscowości i uła- 
twiały w razie ostatecznego niebezpieczeństwa ucieczkę. 
\\" arowne cmentarze zastąpiły w rozwoju dziejowym wały 
często kołowe przedhistorycznych i pierwszych history- 
cznych osad, jak to już zauważył Bergner u. 


l. Liber Ben'!!. T. III. str. 183. Opactwa tynieckiego wraz 
z fortyfikacyami znamy dwa plany, jeden zdjęty przez Łuszczkie- 
wicza w jego Zabytkach dawnego budownictwa w Krakowskiem, 
1864, Z. I., Tabl. I. i drugi Stanisława Chrząszczewskiego, który 
publikował Stanisław Tomkowiczw swej krótkiej monografii o l)',;cu, 
wchodzącej W skład Biblioteki A-rakowskiej, wydawanej przez To- 
warzystwo miłośników historyi i zabytków Krakowa. Nr. 18. 
'0 Sprawozdania, T. V. str. 181. 
" Jygodnik I/ustr. 1872, W. 241. str. 64. 
.. Sprawozdania, T. VII, str. 389 i n. fig. 30. 'Warto też 
wspomnieć jeszcze dawny klasztor Brygidek w Sanoku zamieniony 
dzisiaj na farę, a otoczony murami i basztami fortyfikacyjnemi, 
tudzież klasztor Bernardynów tamże, którego mury okolne, po- 
dwójne i opatrzone również basztami były odnawiane i podwyt- 
szane jeszcze w 1732 r. (1. Z a c h a r j e w i c z, ID'cieczka w powiat 
Soka/ski, Teka konserwatorów Ga/icyi lVschodniej, Rocznik I, 
1892 r. str. 133-147, fig. 1 i 2). Kościół w Buszczu koło Brze- 
żan, z fundacyi podczaszyny koronnej Sieniawskiej, jest sam przez 
się ufortyfikowany, ma wieże z wylotami do armat, której dach 
kiedyś był opatrzony strzelnicami a wokoło mur obronny (L. F i n- 
k e I, Sprawozdanie z wycieczki konserwatorskiej, Teka konser- 
watorów Gali{}'i IVschodniej, Rocz. II. 1900, str. 91-100. fig. na 
str. 95. Wszystkie te fundacye razem z fortyfikacyami datują z XVII 
wieku. 
.,1 Bergner, Be/estigte Kircken, I. c. str. 214, 229. Enlart. 
l. c. T. II, str. 553, 554, fig. 269. O tt e, Handbucń. 1883 
T. I, str. 18 i 19.
>>>
r 


495 


KOŚCIOŁY 1 CMENTARZE WAROWNE W POLSCE. 


496 


Mylną rzeczą byłoby sądzić, czego zresztą z na- 
pomkniętych przykładów u nas domyślać się można, 
że inkastelacya kościołów była właściwością wyłącznie 
średniowieczną. We Francyi inkastelowano kościoły 
w XV, XVI i w XVII w. nawet, tak w czasie wojen 
angielskich, jak religijnych późniejszych. Najwybitniej- 
szym okresem dla kościelnej inkastelacyi w Niemczech 
po epoce średniowiecznej są lata od 16 J 8- I 648, t. j. 
czasy wojny trzydziestoletniej u. W Styryi, na W ę- 
grzech i w Siedmiogrodzie, tej klasycznej ziemi waro- 
wnych kościołów i gdzie nieraz je otaczano dwoma 
albo nawet trzema rzędami murów z szeregiem wież 
i bastynów, groza tureckiego niebezpieczeństwa spra- 
wiła, że ich budowa i in-kastelacya bardzo długo trwały 4ofi. 
Od XV w. kościoły te przez cały w. XVII służyły do 
obrony, przechodziły oblężenia i wytrzymywały ataki. 
Niepokoje wewnętrzne u nas za panowania Zygmunta 
III musiały być podobnych zjawisk przyczyną. Tak 
żywo i z takim talentem skreślona książka Włady- 
sława Łozińskiego: »Prawem i Lewem« przekonywa, 
że wszystko się wówczas bronić musiało. Przez w. XVII 
nawały ze wschodu i południa, nie mówiąc o wojnach 
szwedzkich, taki stan ciągle podtrzymywały. Synagogi 
nawet się fortyfikowały, jak np. synagoga w Łucku 
po r. 1626 46 . Nie wiemy, w jakich czasach wzniesione 
zostały fortyfikacye Częstochowy, sławne obroną Kor- 
deckiego - ale tak w drugiej połowie tego stulecia, jak 
nawet w w. XVIII jeszcze, warowność kościołów i kla- 
sztorów na naszej ziemi nie straciła racyi bytu. 
Skoro streścimy to wszystko, cośmy dotąd powie- 
dzieli i obejmiemy jednym rzutem oka rozwój tych forty- 
fikacyj wraz ze wszystkiemi przemianami, jakim one 
z kolei wieków ulegały - to zobaczymy, że w pier- 
wszych wiekach fosy, wały i częstokoły stanowiły 
wokoło grodów i przedgrodzi główną warownię, w wa_ 
żniejszych i większych grodach wznosiły się przy tern 
obronne drewniane wieże między palisadami i następ- 
nie w obrębie takiego otoczenia stał jako punkt stały, 
jako donjon zamkowy kościół ze swemi kamiennemi 
czy drewnianemi wieżami, lub najczęściej z jedną wieżą 
taką. Od XIV w. przeważnie pod wpływem miast pru- 
skich i krzyżackich obwarowań, zaczęły mury i wieże 
murowane w główniejszych centrach państwa zastę- 
pować tę rodzimą obronę i powoli fortyfikacye dre- 
wniane samych kuściołów w wyjątkowych wypadkach 
ustępowały miejsca wykonanym z muru środkom bez- 
pieczeństwa o formach i rodzaju, któryśmy wyżej scha- 


".wurden umkamPft nnd gesturmt c a zatem musiano 
ich fortyfikacye uzupełniać i wzmacniać, Bergner, I. c. str, 229. 
o. Ostatnia monografii a o warownych siedmiogrodzkich 
kościołach: E. S i g e r u s, Burgen und Kirchenkastelle im sieben- 
biirgischen Sachsenlande. 3-e Aufl. 1900. 
06 Cr. Sprawozdania, T. str. LXXXVII, LXXXVIII, fig. 15. 


rakteryzowali. Wszystkie z tych form bowiem i zasto- 
sowań dadzą się u nas odnaleść i stwierdzic., jeżeli nie 
są dotąd w całej swej rozciągłości znane. W XVI, 
a zwłaszcza w XVII w. murowane fortyfikacye stają 
się coraz częstsze i rodzaj ich ulega z natury rzeczy 
przy powstaniu i rozwinięciu się artyleryi tym samym 
modyfikacyom, co cała sztuka fortyfikacyjna w Euro- 
pie. Strzelnice się rozszerzają i zastosowują do ar- 
mat. 'v\'chodzą w użycie później tak zwane kawaljery 
z ziemnych nasypów i z tern, co ich broni i znaczenie 
ich podnosi na narożnikach i występach fortyfikacyj- 
nego otoczenia dla ostrzeliwania i zabezpieczenia ze 
wszystkich stron linii murów. Kiedy w wiekach śred- 
nich i nawet o wiele później do tego celu służyły 
i tęż potrzebę zaspakajały same wieże, przecinające 
w pewnych odstępach mur obronny-to przy udosko- 
naleniu broni palnej i zastosowaniu jej na większą 
skalę ten środek nie wystarczał. O takich kawalje- 
rach słyszymy przy restauracyi murów fortyfikacyjnych 
Tyńca fi i możemy je jeszcze widzieć wokoło kościoła św. 
Mikołaja, a w części św. Jana w Jarosławiu 48. U nas po raz 
pierwszy wspomina o armatach Świętosław z Wojcieszyna. 
Wzmianka ta odnosi się do panowania Kazimierza 
W., t. j. do tego samego czasu, kiedy używając utar- 
tego terminu »Polska drewniana zamienia się na 
murowaną« i ta jednoczesność obu zjawisk nie może 
być przypadkowa 49. Nie przeszkadza to wszakże, 
że zamki i fortyfikacye drewniane przez cały w. XVII 
w naszym kraju grają niezwykłą i od dawna zapo- 
mnianą w innych częściach Europy rolę-nie wspomi- 
nając drewnianych hurdycyj, które nawet na zachodzie 
dłużej trwały, czego najlepiej dochowane ich przykłady 
dowodzą. 
Nie mówiliśmy nic dotąd o cerkwiach, którym się 
jednak bliżej nieco przypatrzyć warto. W spaniała cer- 
kiew Bohojawleńska, wzniesiona przez Konstantego Kon- 
stantynowicza X. Ostrogskiego w Ostrogu w pierwszej 
połowie XVI w., z grubemi i obrachowanemi na atak 
muramt ma szereg strzelnic od frontu II O. Koło Do- 
bromila w Posadzie Rybotyckiej stoi warowna cer- 
kiewka, poświęcona św. Onufremu i zależna niegdyś od 
dawnego monasteru bazyljańskiego, którą miał swoim 
sumptem postawić czy też odrestaurować Stanisław Her- 
burt. Nie wiemy, czy i o ile jest uzasadniona tradycya, 
że przerobiona ona została z dawnego zboru aryań- 
skiego, ale sam jej wygląd na pierwszy rzut oka do- 
wodzi, że była budowana jak zameczekIII. Cerkiew 


. 


u Cr. T omkowicz, JYniec, 1901, str.52. 
o. Sprawozdania, T. VII, I. c. 
os Cr. K o n s t a n t y Gór s ki, Ilistorya artyleryi polskiej, 
1902, str. 9-10. 
,. Ł u s z c z k i e w i c z, Sprawozdania, T. III, str. 88 i n. 
.. Sprawozdania, T. V, st. LXXIX, LXXX, fig. 4, 5 i 6.
>>>
t 


497 


KOŚCIOl.Y I CMENTARZE WAROWNE W POLSCI. 


498 


II 


w Załuiu koło Zbaraia, z fundacyi Xcia Janusza Zbara- 
skiego, wojewody bradawskiego i krzemienieckiego sta- 
rosty, chociai nie wielka, wygląda jak nieprzystępny ka- 
stel &11, a archimandrya w Uhnowie, w okolicy Rawy 
Ruskiej i cerkiew w Spasie mają być takie ufortyfiko- 
wane &9. Co nas we wszystkich tych przykładach uderza, 
to inny zupełnie charakter od naj znaczniejszej ilości waro- 
wnych kościołów, tak zachodnich jak naszych na innych 
przestrzeniach kraju. We Francyi, w Niemczech, czy gdzie- 
indziej u nas warowość nie zmienia formy kościoła. Części 
fortyfikacyjne są oddzielone zupełnie od tych, ktćre mają 
kościelne przeznacze"ie; to, co się do obrony odnosi, 
koncentruje się w gornych częściacb budynku, blanki, 
przejścia obronne, hurdycye i wykusze umieszczają się 
u szczytu - dans les combI es, ale kościół pozostaje ko- 
ściołem. Tutaj przeciwnie, obie części, tak przeznaczeniem 
swem róine, zlewają się w jedną nierozdzielną całość. 
Kaida z tych cerkwi czy cerkiewek robi wrażenie forte- 
czki od fundamentów do dachu i gdyby nie kopuły, czy 
piramidalne dachy, później zwykle dodane i nie krzyi 
u wierzchu, moglibyśmy się co do jej przeznaczenia po- 
mylić. Patrząc na nie mimo woli przychodzą na myśl 
monastery wschodnie, greckie na górze Athos, na Sinai 
czy koptyjskie, które są najeione armatami do koła 
lub do których mamy przystęp tylko po windzie &'. 
Powiedziałbyś, ie każdy czerniec jest w nich z powołania 
swego żołnierzem. Sądzićby moina, ie taki ustrój odpo- 
wiada istocie kości ola wschodniego i z jego ducha wy- 
pływa, gdyby przyczyna tego nie była prostsza. Budowa 
cerkwi z zasady swojej nie znała wieiy, która w warownych 
- - 
kościołach tak ma wielkie obronne znaczenie, nic tei 
mlwnego,-- ze- cała warowność się w jej zrębie skupila 
i ie się wskutek tego róinica między częścią fortyfi- 
kacyjną a właściwą cerkiewną w jej konstrukcyi zatarla. 
Wieie w Posadzie Rybotyckiej i w Zaluiu w isto- 
cie irecży nie są wl




emi .wieżami, tylko babińcami 
i przedsionkami o fortyfikac-yjnym charakterze. Trzeba 
sięgnąć do witków średnich, do XI czy XII w. na za- 
chodzie, aby takie budowle odnaleźć. W poludniowo- 
zachodniej Francyi w Ruelle nad rz. Lot wpadającą do 
Garony jest kościolek, najeiony u szczytu zębatemi 
blankami i przy licznych strzelnicach na wysokich ścia- 
nach mający tylko rzadkie tu i ówdzie rozrzucone 
okienka &&, a Bergner nie może się wydziwić, jak w nie- 
których kościolkach południowych Niemiec-moglo się 
odprawiać naboieństwo, skoro prócz strzelnic prawie 
iadnych innych otworów nie mają &6. Otói takie same 
wrażenia robią niektóre z tych cerkwi a szczególniej bliżej 
przez nas omówione, tak stosunkowo późne cerkiewki 


I. 


u tamże, T. V, str. LXXX i LXXXI, fig. 7 i 8. 
.1 tamże, T. V, st. LXVI. 
Ił Cr. Lenoir, L'arcńiteclure monastique, T. I, str.56. 
.. Enlart, I. c. str. 552, fig. 266. .1 Bergner, I. c. szp.228. 


l 


Jeszcze jedna uwaga. Nie znamy w naszym kraju 
okolic, o których by moina z góry powiedzieć, że w nich 
kościolów warownych nie bylo. We Francyi są cale 
takie okolice, w \Vestfalii i nad dolnym Renem waro- 
wne kościoły nie istnieją &7. Ale zato moiemy być 
pewni, nie czekając nawet na stwierdzenie faktu, ie na 
całym obszarze dawnej Rzeczypospolitej ta warowność 
nie była nigdzie tak niezbędna i nigdzie nie grala 
takiej roli jak na Rusi. Na tych przestrzeniach, wy- 
stawionych bezpośrednio na najazdy tatarskie, turec- 
kie i kozackie, skropionych krwią tylu pokoleń, gdzie 
dzieci po rodzicach całemi pokoleniami szly w jasyr 
i gdzie musiał się rodzić jeden po drugim ex ossibus 
ultor - obronność stała na porządku dziennym. Naj- 
znakomitszą i rzeczywiście jedyną nawet w ściślejszem 
tego znaczeniu naszą wielką fortecą byl nie napróino 
Kamieniec. Zbadanie więc pod tym względem i z tego 
stanowiska ziem ruskich ma pierwszorzędny interes &8. 
Na razie ograniczamy się jedynie do kościołów wa- 
rownych i publikujemy z kolei dwa takie kościoly, jeden 
wraz z warownym cmentarzem na :\Iazowszu, a drugi 
ufortyfikowany od zaloienia ale bez cmentarza na Rusi. 


II. 
Kościół i cmentarz warowny w Kleczkowie na 
podstawie materyału zebranego przez Grzegorza 
Worobjewa opracował Maryan Sokołowski. 


l Wieś Kleczkowo leży 
w gubernii łomiyńskiej, w po- 
wiecie ostrołęckim, o 26 1 / 1 
wiorst od Łomiy w kierunku 
Ostrowa. Posiada ona ce- 
glany dość znacznych roz- 
- , ! miarów kościól parafialny, 
,I pochodzący z ostatnich lat 
XV w., a może jeszcze prę- 
dzej z początku XVI w., 
otoczony ze wszech miar za- 
slugującym na uwagę cmen- 
tarzem obronnym z tegoż 
.. . . 
samego mmeJ wIęcej czasu. 
Budowa kościola jest sama 
przez się interesująca, ze 
Fig. 3. Kleczkowo, widok kościoła, 
rys. G. Worobjew. śladami, jeżeli pozory nie 
mylą, obronności również, 
a tak w stylu jak w charakterze pokrewna tym wszy
 
stkim kościołom, jakie są powszechne tak w Prusach 
książęcych, jak w znacznej części Mazowsza. Zanim 


I ' 


;:'. 



' 

 -- 


I ," ..
:, ] 


ł..,;:':"-:''''' 


1 o. , ... 
, - I 
: ", 


, 
i 
ł 


.;. _." "
,.:,,,.';..
 :
. 
. ł .. ......... 


..:. 
. . 


.....' 
'.Ił .-t o 
, . 


.- 


. 
_ L
 ....
 


l' 
ft
-, ," 


'7 tamże, l. c. szp. 225. 
.1 Podnieść tu wypada W dziedzinie fortyfikacyj świeckich, 
oprócz wskazówek i prac w Sprawozdaniacń, cenną pracę p. A l e- 
ksandra Czołowskiego, Daw1le zamki i twierdze 1Ia Rusi
>>>
499 


KOŚCIOLY l CMENTARZE WAROWNE W POLSCE. 


5 00 


przystąpimy do OptSU cmentarza i fortyfikacyj, zasta- 
nowimy się naprzód nad samym kościołem i temi za- 
bytkami, jakie w nim dotąd ocalały lub się przynaj- 
mniej bezpośrednio z nim wiążą. 
Kościół jest trzynawowy i hallowy, jak najzna- 
czniejsza część kościołów pruskich, mazowieckich a na- 
wet wogóle polskich - a przy tern cały sklepiony, o na- 
wie głównej, znacznie wyższej od wązkich stosunkowo 
naw bocznych (Por. Fig. 4 i Fig. 7). Nawę główną od 
naw bocznych oddzielają trzy prostokątne filary z ka- 
żdej strony, które razem z filarami przyściennemi od 
zachodu dzielą całą przestrzeń w poprzek na cztery 
prz
sła. Między dwoma filarami zachodniemi umieszczone 
są jeszcze dwa filarki mniejsze dla dźwigania chóru, do- 
budowanego później. 
Presbiteryum zna- 
cznie wydłużone i za- 
kończone prostoką- 
tnie od wschodu, ma 
od północy jak zwy- 
kle wejście do zakry- 
styi, nad którą się 
mieści obszerny skar- 
biec. Odpowiada ono 
swą szerokością sze. 
rokości nawy głó- 
wnej. Sądząc tak z li- 
nii dachów na rysun- 
ku również j3k na fo- 
tografii -- wnosić na- 
leży, że i wysokość 
jego niewiele się ró- 
żni od wysokości tej 
ostatniej. Wiąże się 
to ściśle z umieszczeniem szczytu wschodniego na murze 
zamykającym część presbiteteryalną a nie nawę, jak to 
najczęściej bywa, co też zakończenie prostokątne tej czę- 
ści, tak powszechne w kościołach pruskich, wielkopolskich 
i wogóle naszych z natury rzeczy ułatwiało. Od południa 
wysuwa się naprzód dobudowana do kościoła kaplica. 
Sklepienia są sieciowe rozmaitej formy. Charakter ich 
uwidoczniają rysunki fig. 8, 9, 10, l I i 12. 
Na zewnątrz szczyt zachodni jest złamany pod 
kątem prostym z dwóch stron na osadzie, tak, że dwa 
boczne jego skrzydła odpowiadają nawom bocznym, 
a środek zupełnie odmienny i nieco naprzód występu- 
jący nawie głównej (fig. 3 i 5). Podzielony na pojedyńcze 
pola ceglanemi, złamanemi pod kątem i ostrym kantem 
zwróconemi ku przodowi-laskami w ten sposób, że po 


l':11 1 11Ii 


T 


r 


T 


trzy laski wypada na skrzydła boczne, a szesc na częsc 
środkową - tworzy on rozczłonkowane uwieńczenie 
ciężkich i szkarpami na rogach podpartych murów fa- 
sady. Srodkowa część tego szczytu tern się jeszcze ró- 
żni od bocznych, że pojedyńcze pola między laskami 
są w niej zakończone u góry małemi szczycikami, 
o wykrojonych kolistych otworach, stanowiących jakby 
surogat rozet, t. j. motyw powszechny, a przynajmniej 
bardzo często się zdarzający w budownictwie ceglanem 
nadbaltyckiem - gdy tymczasem ukośne linije górne 
na ściankach tego szczytu bocznych spadają nieprzer- 
wane na dół. Każdy szczycik jest obramowany liste- 
wką u góry, czego na naszym rysunku nie widać i na 
każdym osadzona jest kula kamienna. Pola zaś są wy- 
pełnione ślepe mi, pół- 
kolem zakreślonemi 
i pobielonemi nisza- 
mi. Cała ta część na- 
reszcie jest oddzielo- 
na od ściany dolnej 
frontu, z którą się nie 
wiąże, jak to zwykl e 
bywa w późnym go- 
tycyzmie - prostym 
gzymsem w przecI- 
wieństwie do ścianek 
bocznych, które wy- 
rastają z niej bezpo- 
średnio. 


r 


lO 
I 


t 


i 


r 


i 


r 


,. 


--... . ---- . ---- . - .. , 
.. ... ---- ..---- . --- 


- 


. 
i : 


- 
, , 
'
--
'-
. 

---'_. :_--
- - :



: 



 
-.
 


. 
I 


W całem budo- 
wnictwie ceglane m 
Prus zachodnich czy 
wschodnich, Wielko- 
polski czy Mazowsza, 
sądząc przynajmniej z' widoków, które były publikowa- 
ne, takiego i w ten sposób złamanego szczytu nie znamy. 
Bywają wprawdzie i to bardzo często gzymsy oddzielające 
szczyty od fasady łamane, ale wyłącznie tylko dla po- 
mieszczenia wielkiego okna nad portalem, gdy tutaj 
okno ma dosyć miejsca na szerokiej ścianie i z tern 
złamaniem nie, ma żadnego związku. Sama się też 
myśl nasuwa, że mury zewnętrzne ścian bocznych mu- 
siały być w pierwotnem położeniu wyższe i że różnice 
co do wysokości między nawą środkową a nawami bo- 
cznemi wypelniały korytarze ze strzelnicami na zewnątrz, 
tak jak w kościele w Kwidzynie w Prusach zachodnich 
i w Tumie w Królewcu. Szczyt przestawał być wówczas 
złamany, a boczne jego ścianki zamykały od frontu przej- 
ścia korytarzowe i kto wie nawet, czy pod dzisiejszą nisz 
je zdobiących pobiałką nie kryją pierwotnych strzelnic. 
»Dachy kryte dachówką w wysokości swej, a pewnie 
i w kształcie zostały przy późniejszych odnowach kil- 
kakrotnie zmieniane, jak tego dowodzą pozostałe po 


" 


FiJt. 4. Kleczkowo, plan koliciola, zdjąl intynier Romanowski. 


haliekiq, Teka konserwatorska, Rocznik Kola e. k. konserwatorów 
starot)'tnyeh pomników Galie"i J.fsehodniqc, 1892, str. 65-132, 
która jednak nie wyczerpała przedmiotu w granicach zakreślonych. 
Cr. również M o k ł o w s k i, I. c. str. 355-364. 


( 

 


I Ł
>>>
dawnem ich oparciu na ścianach szczytowych ślady«, 
co najlepiej to spostrzeżenie i wyciągnięte z niego 
wnioski popiera. Anormalność układu wobec tego ginie 
i cała zewnętrzna fasada do- 
straja si
 naturalnie do typu, 
dobrze nam z tylu i tak sze- 
rokorozprzestrzenionych przy- 
kładów znanego. Forma szczy- 
tu staje się prosta i jednolita 
i odpowiadająca jedynie na- 
wie głównej, tak że rozsze- 
rzenie murów fasady, zamy- 
kające nawy boczne, służy za 
podstawę takich obronnych 
korytarzy, których granicę od 
dołu zaznacza gzyms pozio- 
my, biegnący wzdłuż ścian 
południowej i północnej, wi- 
doczny na Fig. 3 i 6. Nie 
jesteśmy w stanie przepro- 
wadzić analizy budynku na 
podstawie dostarczonego nam 
materyału i oddzielić w nim 
części starych i pierwotnych 
od tych, które zostały doda- 
ne lub przekształcone później. 
Trudno nam jest powiedzieć, 
jak się ta obronność rozszerzała 
na presbiteryum i na samą fasadę, czy miejsce, dzisiejsze- 
go okna nad portalem zastępował wykusz, czy były do 
tego wszystkiego i w ja- 
kim stosunku zastoso- 
sowane hurdycye, czy 
wreszcie mimo obron- 
nego założenia prze- 
prowadzone ono zosta- 
ło do końca i wyko- 
nane we wszystkich 
szczegółach, lub też, co 
także jest rzeczą mo- 
żliwą - rozpoczęte by- 
ło tylko, ale nie skoń- 
czone i nawet zatarte 
i zmienione w trakcie 
samej budowy. Waro- 
wność taką potwierdza 
ze swej strony fortyfika- 
cyjny charakter' cmen. 
tarza i to nam powinno wystarczyć. 
W zdłuż ścian bocznych do koła biegnie pod da- 
chem gzyms koronujący ceglanemi konsolkami pod- 
party. Malowniczość całości podnoszą nisze zakreślo- 
ne na froncie okrągłemi, to znowu takiemiż samemi 


501 


I 
t 
I 


" 


lecz podwójnemi łukami, przy oknach raz ostrołuko- 
wych, to nawet okrągłych na bokach i szkarpach ustę- 
powych raz wyższych, to niższych znowu. - Cegła 
muru zastąpiona jest ponad 
cokołem użyciem kamieni 
i bloków eratycznych, tak 
powszechnych i wszędzie się 
w wielkich masach natrafiają- 
cych na polach tej części kraju, 
tak jak to bywa w fortyfi- 
kacyjnych budowlach pru- 
skich !;9. Sygnaturka na dachu 
jest również kamienna. Ude- 
rza przy tern staranność bu- 
dowy, chociaż cegieł formo- 
wanych całkiem niema i do- 
kładność w układzie murów, 
co zaświadczają jednogłośnie 
doszłe do nas świadectwa 
i stwierdzają same fotografie. 
Układ cegieł, czyli tak 
zwana więźba bywa w bu- 
downictwie średniowiecznem 
dwojaka, raz w każdej war- 
stwie kładą się cegły »dwa 
---- --- 
-- ---:-- ---=--=----==- razy wozem, a raz przez łeb«, 
jak mówią nasi mularze - 
to znowu po każdej wozówce 
przychodzi wiązar czyli głowatka i t. d. naprzemian. Pierw- 
szy z tych układów jest wczesno gotycki i nosi w Niem- 
czech utartą nazwę wen- 
dyjskiego, drugi odpo- 
wiada późnemu goty- 
.. . 
cyzmowl I po raz pIerw- 
szy zjawia się w budo- 
wie kościoła św. Jakóba 
w Toruniu w r. 13°9, 
a nazywany bywa pol- 
skim. Kohte, którego 
dzieło tak z natury 
swego przedmiotu wa- 
żne dla naszych badań, 
ma mimo znacznych 
_ _ _. i koniecznych z nasze- 
go stanowiska zastrze- 
, ..... 
żeń część architektoni- 
czną najlepiej i znako- 
micie opracowaną 60 - 
nie chcąc wzmianką polskości mącić swej hakatystycznej 


KOŚCIOL y I CMENTARZE WAROWNE W POLSCE. 



- - :"- O O -
: 
- - 
. - -. -- 
- - - 
- - 

 - _0 


00 =.. ; : 
_ J .-- 


-- -- ... - 


.-------- -- 
-::'
 1,11-1 
!'i.'-'- '-- '!, ,- " -- -- - -- - 


Fig. S. Kleczkowo, fasada kościoła, rysował in!. RomanowBki. 


""11"", 


r 


Fig. Ó. Kleczkowo, kości6ł od p6łnocy, rys. in!. Romanowski. 


5 02 


as B O tt i C h er, Bau- und Kuns/denkmiiler der ProfJinll Os/- 
preussen. Heft VllI, 1898, str. 86 i 87, fig. 82, fig. 83. 
80 J. K o h t e, Verzeicl",iss der Kuns/denkmiiler der ProfJinz Po- 
sen, 1898. Najwymowniejszym dowodem tej tendencyi jest odnie-
>>>
5 0 3 


KOŚCIOLY I CMENTARZE WAROWNE W POLSCE. 


5 0 4 


dolu, miejsce tych zwojów czy wr
bów zast
pują imiona 
Jezus-Marya, gotyckiemi literami wyci
te w drzewie. 
W chórze kościoła stoją interesujące stalle 
z r. 1 521, jak świadczy napis. Mają one 
lekki gotycki baldachim i pod nim na za- 
pleckach namalowano herby Polski tudzież 
fundatorów (fig. 14). Z zapisek nam do- 
starczonych nie wiemy jakich i jakie? 
Ołtarz wielki prócz tego był niegdyś 
ozdobiony tryptykiem snycerskiej roboty, 
si
gającym prawdopodobnie pierwszych lat 
XVI w. Resztki tego interesującego zabyt- 
ku czasów naszych doszły i mieszczą si
 
dZisiaj w zbiorach Gabinetu archeologiczne- 
go W Uniwersytecie Jagiellońskim. Ofiaro- 
wal je gabinetowi p. Wiktor Czajewski 
w r. 1879. Wedle ofiarodawcy bylo tych 
resztek o wiele wi
cej. Trzy figury natu- 
ralnej wielkości znajdowaly si
 na miejscu 
pod opieką X. Śniarowskiego, ówczesnego 
Fig. 7. Kleczkowo, kościół, przeci
cie, proboszcza, a kilka innych zabrano do 
rys. RomanOWBki. 
ozdoby parafialnych kościolów we wsi 
Piszkach i w Troszynie tej samej gubernii. Cztery glo- 
wy ocal ale, oczywiście A postołów, między któremi roz- 
poznajemy głowę św. Piotra 
patrzącą na nas wprost pu- 
blikujemy (fig. 1.). Fragmen- 
ty te wchodzily bez wątpie- 
nia w sklad predelli, przed- ( "
,I('/:.'
.:."'.:::':::""_'" ':
 \ 
stawiającej Wieczerz
 pań- ( 'J{0
?"'-'--:

;;
,,'\l 
ską. Zbliżają si
 one rodza- '. Ir
 . i .' .'",. 
I ' 
jem i wartością do publiko- . 
, Fig. 11. Kleczkowo, sklepienie nawy 
wanych przez nas rzezb, b
- środkowej, ryB. G. Worobjew. 
dących wlasnością p. Strza- 
łeckiego W \Varszawie.(IS \\"losy, jak wizerunki nasze ka- 
żdego przekonać mogą, nie mają tutaj tego charakteru 
co tam, nie są to peruki tak 
wlaściwe dolno - frakońskiej 
szkole, jak w tamtym wy- 
padku i nie znajdujemy w ty- 
pach i wyrazach tych rzeźb 
tak grubego a mimo to cha- 
rakterystycznego i zaba wne- 
go realizmu, jaki nas w tam- 
h d ł N . . _ Fig. 12. Kleczkowo, sklepienie prezbi- 
tyc u erza. le można Je teryum, rys. G. Worobjew. 
dnak zaprzeczyć, że pewien 
nastrój o wiele wlaściwszy szkole Wlirzburskiej, niż 
Norymberskiej, jest obu tym zabytkóm wspólny i że 
traktowanie formy a mianowicie draperyi jest w obu 
sobie pokrewne, jeżeli nie zupelnie identyczne. Odarte 


i germanizacyjnej tendencyi, unika tych zapowietrzonych 
terminów i nic o nich nie mówi, a jednak mają one 
swoje znaczenie. Oczywistą jest rzeczą, że 
gotycyzm ceglany naprzód si
 rozpowsze- 
chnił na dawnych ziemiach słowiańskich 
i do robienia, wypalania cegly jak przede- 
wszystkiem do samej budowy używano 
i używać musiano też slowiańskiej czyli 
wendyjskiej ludności, tak jak nast
pnie, sko. 
ro przeszedł na ziemi
 polską, to polska 
ludność przy tej samej pracy zastąpila wen- 
dyjską. Wi
źba przechodząc z jednych prze- 
strzeni i warunków w drugie zmieniala si
 
jednocześnie i do charakteru dwu tych ukła- 
dów, odpowiadających dwom różnym mo- 
mentom rozwoju i innym geograficznym 
przestrzeniom, odnoszą si
 też te nazwy. 
Wedle Kothego uklad cegly, późno go- 
tycki czyli polski jest powszechny w Po- 
znańskiem od polowy Xl V w. i trwa bez 
przerwy i zmiany aż do początku XVII W. 61 . 
W Prusach przynajmniej wschodnich jest 
inaczej. Botticher twierdzi, że tutaj uklady cegieł polski 
i wendyjski, wczesno i późno gotycki, są stosowane od 
XIlI do XVI w. obok siebie 


/I \ 


'II! 
.. 
., 


If, 


/ / 


i mieszają si
 nieraz w je- 
dnym i tym samym budyn- 
ku 611 . Otóż jest rzeczą cha- 
rakterystyczną, że w budo- 
wie naszego kościoła mamy 
użytą przewainie wi
źbę sta- 
rogotycką, a zatem wendyj- 
ską a nie polską. W poje- 
dyńczych warstwach jego 
murów kładzione są przy sobie dwie wozówki, a po nich 
przychodzi jeden wiązar, cegł
 układa si
 »dwa razy 
wozem, a raz przez leb«. 
Skoro wchodzimy do 
wn
trza, to uderzają nas przy 
wejściu d
bowe jak si
 zda- 
je podwoje, podzielone w sze- 
ściu kondygnacyach na kwa- 
draty, które są wypełnione 
ornamentem »zwojów perga- 
FiII" 10. Kleczkowo, sklepienie za- 
krystyi, rys. G. Worobjew. minowych«, tworzących na u- 
j
tych w ramy powierzchniach 
wydatne wr
by, składające si
 na silny i mor:mmentalny 
efekt (fig. 13). W piątej kondygnacyi, zaczynając od 



 


Fig. 8 i 9. Kleczkowo, a) Bklepienie 
naw bocznych, b) presbiteryum, 
rYB. G. Worobjew. 


sienie ruiny na Ostrowie jeziora Lednicy do w. XII, wbrew źródłom 
i oczywistości i lekceważenie jej, ponieważ to nie zupetnie odpo- 
wiada całemu nastrojowi dzieła. cf. T. I, str. 47, T. 111, str. 276. 
.. tamże, l. c. T. I, str. 67. 
B. Botticher, I. c. Heft VII1, str. 81. 


,/ 


j 


'J' 
-_..._a II1,_a____ł 


/' 
'I 


/ 


.1 M. S o koł o w s k i, Studya do historyi rzeiby w Po/sa 
w XV i XVI w. Sprawozdania, T. VIl, 1902, str. 126, 127, fig. 
15 i 16. 


. 


----łJ
>>>
sos 


KOŚCIOLY I CMENTARZE WAROWNE W POLSCE. 


5 06 


z podkładu gipsowego, pozbawione pozłoty i barwy, 
w surowym swym stanie małe te figurki robią o wiele 
lepsze wra!enie w naszych reprodukcyach, nii w ory- 
ginale. 
Reszta figur nam zresztą nieznanych wypełniała 
środek i boki tryptyku. Musiały być 
między niemi figury N. Maryi P., św. 
Maryi Magdaleny, św. Wawrzyńca, 
a moie i św. Michała archanioła, jak 
wnosić naleiy z dedykacyi kościoła 
i z późniejszych indulgencyj do jego 
świąt się odnoszących. V\7 każdym razie 
te pozostałości, które mamy przed sobą, 
dają nam dobre wyobra!enie o rodzaju 
snycerstwa, zaspokajającego potrzeby 
naszych prowincyonalnych kościołów, 
zwłaszcza jak w tym wypadku na Ma- 
zowszu. W zakrystyi przechowuje się 
przywilej Zygmunta Augusta z roku 
1553, oznaczający ilość drzewa, mają- 
cego się ciąć w lasach królewskich na 
u!ytek kościoła, tudzie! kilka portre- 
tów z późniejszych czasów. 
Co zaś najwa!niejsza, jakby Się 
na pozór i na pierwszy rzut oka zda- 
wało to, !e w tęczy kościelnej wznosi Się krucyfiks na 
belce, pod którym czytamy napis z datą budowy. Brzmi 
on jak następuje: "Anno Domini I429 ecclesl:a ista 
aedificata est in honorem Dei omnipotent£s
 nec non 
sacrattssimae Virgin£S Mariae
 Sanctae Mariae Magda- 
lenae
 Sancti Laurent££". Dalej jest mowa o indulgen- 
cyach udzielonych na dni uroczyste ".Aóiz- 
v£tat£S Domin£, S. Mariae Magdalenae
 
Assumpt£on£S
 S. Michael£S et dedicat£on£S". 
Za odczytanie dokładne tego zresztą nie 
wyciętego w drzewie, ale malowanego na- 
pisu, ręczyć nie możemy. Sama jego dłu- 
gość, tak niezwykła w XV., w. budzi po- 
dejrzenie. Utycie dyftongów następnie, 
a szczególniej takich wyrazów jak Deus 
omnipotens, lub Sacrat£SS£ma i wypis li- 
cznych indulgencyj świadczyć się zdają 
o w. XVII. Dla oznaczenia zatem istotnej 
daty wzniesienia kościoła opierać się na 
nim nie mo!na. 
W szystkie formy budowy prowadzą 
do wniosku, !e powstał on w samym końcu XV w., a kto 
wie nawet, czy nie w początku XVI w. Pojedyńczo na- 
trafiają się one w budownictwie ceglanem pruskiem 
o wiele wcześniej. Sklepienia gwiaździste, z których 
w bardzo prędkim czasie wytwarzają się sieciowe, znaj- 
dujemy poraz pierwszy użyte w Toruniu jut w poło- 
wie XIII w" jak tego dowiódł Steinbrecht. Łuki okrą- 


4 


. 


głe, tu i ówdzie w zastępstwie łuków ostrych używane 
są równie! nieraz we wcześniejszych czasach - ale 
jedne i drugie u!yte razem, tak rozwinięte i na taką 
skalę przeprowadzone, nadają całości późniejszy cha- 
rakter. Historyczne świadectwa zresztą, które się do 
kościoła pośrednio albo bezpośrednio 
odnoszą, potwierdzają ten wniosek. \Ve- 
dle dokumentów, na których się p. Zy- 
gmunt Glogier opiera, rodzina Kleczkow- 
skich, właścicieli Kleczkowa, wzmianko- 
wana jest poraz pierwszy w r. I 5 22 6ł. 
Andrzej Swięcicki w swoim opisie Ma- 
zowsza powiada, !e Kleczków położo- 
ny blisko Łomży w kierunku Ostrowia, 
posiada wspaniały kościół, który za pa- 
mięci jego ojca wielkiej pobożności pro- 
boszcz miejscowy, nazwiskiem Budyń- 
ski ze składek publicznych wystawił 
i że kościołowi temu zostało: "munz"t£o 
adjecta turrzbus sC£l£cet murus
 ita ut 
val£dae arc£S speciem representet" 61\. 
»Topografia Mazowsza«, w której ta 
wzmianka się mieści, wydana została 
przez syna autora Zygmunta w r. 1634, 
ale kto wie, czy nie pisana było jeszcze 
w XVI wieku. Tradycya nam w niej przekazana nie 
sięga tak dalekiej przeszłości, aby miała być zupełnie 
fałszywa. Bardzo być może, że nie proboszcz Budyński, 
ale, !e jeden z Kleczkowskich przy pomocy Budyń- 
skiego najwięcej się przyczynił do budowy. P. V\' oro- 
bjew nam pisze, !e jakiś dokument, którego nie wy- 
mienia - wią!e ją z fundatorem, nazwi- 
. skiem "Sobesant£us". Nie sądzimy, aby 
ten fundator był zupełnie bajeczny. Jest to 
zapewno przezwisko jakiegoś Kleczkow- 
skiego, który przebywał dłużej w Prusach 
ksią!ęcych, może w okolicach Królewca, 
a w ka!dym razie w ziemi Sambijskiej i na 
wzór tamtejszych budowli i może przy po- 
mocy mularzy ztamtąd sprowadzonych, 
dźwignął kościół, wskutek czego otrzymał 
przydomek Sambesant£us, co się później 
na niezrozumiałą nazwę Sobesant£us - 
zmieniło. Potwierdza to styl budowy, na- 
Fig. J4. Kleczkowo, st...lle w kościele. le!ącej do kategoryi tak zwanych na Ma- 
zowszu »kościołów krzyżackich«. Pięknie 
rozczłonkowany, ożywiony niszami i wnękami pobielo- 
nemi, ozdobiony gzymsem z konsolek, opięty dokoła 
ustępowemi szkarpami nierównej wysokości, z przystawką 


.. 


I \ I \ 
ł ,y' 
{- 


. 1 


t '.1 


li i I, 
U . 
" l' '. I " 
,; ' I:' ,'l 
... ł 


, 
If'ł! 


ł ", ' 
'.. t'. I' 


I, 
, 
ł 


. i\" 


, ' 
. ...:( 
,.....-. 
 


}-.' 
ł 


\ 


.. 


Fig. 13. Kleczkowo, drzwi do kościoł.... 


fl 


:11- 1 


I" 


e. Z. G log i e r, Dawna ziemia lomt}'ńska, Bib/. warszawska, 
1876, T. II, str. 589. 
86 -Est in proximo Lomzae pagus versus Ostroviam qui no- 
bis praetereundus non videtur C1escovia: nam habet insigne tem-
>>>
I 


5 0 7 


KOŚCIOLY I CMENTARZE WAROWNE W POLSCE. 


508 


kaplicy z jednej, a zakrystyi z drugiej strony, przy swej 
starannej budowie i resztkach zabytków, jakie go niegdyś 
wypelniały, czy po dzisiaj wypelniają- kościół ten tworzy 
pełną charakteru całość. 
Najbardziej jednakże i przedewszystkiem w tym 
wypadku interesuje nas cmentarz, a raczej okalający 
go mur obronny z wieżami fortyfikacyjnemi, a ściślej 
mówiąc z jedną tylko wieżą taką, która z całego ich 
szeregu niegdyś na miejscu pozostała. Fig. I 5 przed- 
stawia plan sytu- 
acyjny położenia. 
W środku stoi ko- 
ściół; litery od a-b 
i od b do c ozna- 
czają linię starego 
muru, do dziś za- 
chowaną; cała jej 
część od a-c zo- 
stała w czasach no- 
wszych dobudo- 
wana. Pod literą D 
mamy wjazd z bra- 
mą wjazdową no- .. 
!' 
wą, I oznacza o- 
gród, E plebaniję, 
nakoniec H starą 
wież
, którą ludzie mIejscowi nazywają »wikaryatką«. 
Rysunki nasze fig. I 6, I 7, 18, 20 i 2 I, tudzież zdjęcia 
fotograficzne fig. 2 i 19 dają dokładne wyobrażenie 
o planie i rodzaju tych murów, zarówno jak o wieży. 
Mur jest opatrzony strzelnicami. Kanały ich pod 
kątem ostrym przechodząc przez jego grubość mają 
otwory od strony cmentarza ujęte w obszerne msze, 
których obramienia 
stanowia jakby pod- 
pory ściany, odpo- 
wiadające szerzej roz- 
mieszczonym szkar- 
pom na zewnątrz. T a- 
kie właśnie nisze, wię- 
ksze lub mniejsze, ułatwiające strzelcom i walczącym 
swobodę ruchu i dające im możność oparcia znajdujemy 
zawsze przy średniowiecznych strzelnicach. Górna część 
muru do niedawna inaczej wyglądała. P. Bronisław Chle- 
bowski twierdzi, że na pięciołokciowej ścianie wznosiły 


o 



 


się dwułokciowe blanki i że część tych ostatnich od strony 
zachodniej była jeszcze w końcu 12t siedmdziesiątych 
w dobrym stanie 66. Już z tego samego wynika, że 
od wewnątrz mur musiał być otoczony pierwotnie dre- 
wnianemi przejściami czyli tak zwanemi oblankami dla 
strzelających i że w skutek tego dwa szeregi walczą- 
cych mieścić się mogły wzdłuż niego: jeden na dole 
od strony strzelnic, a drugi na oblankach, 
Mury takie wszędzie opatrywane były fortyfika- 
cyjnemi wieżami 
W naszym wypad- 
ku miało być ta- 
takich wież pięć. 
Jedna z nich zaj- 
mowała miejsce 
dzisiejszej nowej 
bramy od półno- 
cy, druga wznosiła 
się około furtki 
prowadzącej od 
zachodu do ple- 
banii i oznaczonej 
literą c na planie. 
»Po prawej jej 
stronie gromada 
gruzu każe się do- 
myślać, że tam istniał jakiś budynek« 67. Z trzech pozo- 
stałych wież - dwie umieszczone w pewnej od siebie 
odległości broniły cmentarza od strony północno- i po- 
łudniowo-wschodniej a piąta od poludnia, Ta ostatnia - 
to wzmiankowana przez nas »wikaryatka«, pierwotnie 
brama wjazdowa. Ma ona dwie izdebki na piętrze, za- 
mieszkane do niedawna przez wikarego, co dało powód 
do tej nazwy. Tak 
konsolki ceglane pod 
dachem, jak kule ka. 
mienne na szczy- 
tach - to najlepszy 
dowód, że tak bra- 
ma jak cała fortyfi- 
kacya nie zbyt później od kościoła powstała. Okno bo- 
czne (fig. 18) tudzież tembardziej frontowe (fig. 17) roz- 
szerzone zostały, a może nawet wybite później. Cały 
mur musiała od strony zewnętrznej okalać glęboka, od 
niepamiętnych czasów zasypana i zarosła fosa. Brama 
była zapewnie opatrzona mostem zwodzonym, a kto 
wie nawet, czy nad jej wejściem nie występowal na 


, 



 


, 


FiK'. 15. Kleczkowo, plan cmentarza, rys. Romanowski. 


... 


. *
 "'l _ J' (""YIJa .ł 


Fig. 16. Kleczkowo, plan muru cmentarnego, rys. Romanowski. 


plum, quod patrum memoria Budinus egregiae pietatis presbyter, 
ceterum per se inops, emendicata stipe construxit, luculenter admo- 
dum et magnificentius, quam pro privata fortuna quis credide- 
rit, templo munitio adiecta, turribus scilicet murus, ita ut validae 
arcis speciem repraesentet, ab eaquae parte Rhuras et Prus parva 
flumina, pervem diversis itineribus petunt c . Andreae Świę- 
cicki, Topographia Afasoviae, 1634. Mi tzler a Kolo£, Histo- 
riarum Poloniae scriptorum Collectio Magna, Tom I., 1761 
str. 489. 


, 


,ł 



 
88 Slownik Geograficzny, T. IV. str. 126. Źródło, na którem siCC 
p. Chlebowski opiera, zdaje się być art. p. Czajewskiego W Echu 
Warszawskiem z 17 Maja 1876. Mimo usilnych starań W żadnej 
z naszych krajowych publicznych bibliotek dziennika tego nie 
mogliśmy odnaleźć. 
87 Słowa p. inżyniera Romanowskiego w zapiskach nam 
przez p. Worobjewa dostarczonych. 


. 



 


.....
>>>
I 


. 


5 0 9 


KOŚCIOŁY I CMENTARZE WAROWNE W POLSCE. 


SIO 


zewnątrz wykusz, dla zabezpieczenia tego najbardziej 
zagrożonego miejsca. Prawdopodobnie wieże pozostałe 
miały o wiele mniej rozłożysty kształt i były bez izb 
mieszkalnych. 
Poziom dzisiejszy cmentarza, 
rysunki fig. I 8 i 2 I) podnosi się 
otaczający i to podnie- 
sienie na całej tej prze- 
strzeni spowodowane 
być musiało, nietylko 
nasypiskiem grobów, 
popiołów i kości tu 
złożonych, ale w do- 
datku tak rumowiska- 
mi wież zniesionych)jak 
szczątkami tych wszyst- 
kich pozostałości tym- 
czasowego urządzenia 
wewnętrznego) które z fortyfikacyjnem przeznaczeniem 
miało ścisły związek. \\" czasie niebezpieczeństw i na- 
jazdów) raz z zamieszek krajowych, to znowu z ościen- 
nych lub obcych niepokojów płynących, tak ludność 
miejscowa) jak wsi okolicznych) szukała 
za temi murami schronienia i groma- 
dziła w ich obrębie i pod opieką ko- 
ścioła cały swój dobytek, sprzęty, in- 
wentarz martwy i żywy, bydło i konie, 
Cmentarz nasz jest zupelnie tegoż sa- 
mego rodzaju i tak samo obwarowany 
jak większość cmentarzy warownych we 
F rancyi i w Niemczech 68 i fortyfikacye 
jego musiały być dość silne, skoro je- 
szcze w r. 1806 mogły służyć do obrony 
i oddawać pod tym względem skuteczne 
usługi 69. Szkoda, że p. W orobjew, który 
o tem mówi) nie przytacza zródła i nie 
wzmiankuje) w jakich się to stało wa- 
runkach i kto w tych stosunkowo tak 
nam blizkich czasach się tutaj bronił i kto 
atakował. O śladach korytarzy czy grot 
podziemnych, natrafiających się tu i ow- 
dzie na zachodzie) jakeśmy powyżej wi- 
dzieli, żadne wiadomości nas nie doszły. 
Wedle wszelkiego prawdopodobieństwa 
w granicach naszego cmentarza zupełnie nie istniały 70. 
Na zakończenie jeszcze dwa słowa. Architektura 
kościoła w Kleczkowie) również jak związanych z nim 
ceglanych fortyfikacyj ma wszystkie cechy gotycyzmu 
. 


jak tego dowodzą 
znacznie nad grunt 

, 


, 


,4, 


- 
-Cr 


pruskiego) a właściwiej mówiąc nadbaltyckiego., Mylną 
byłoby wszakże rzeczą sądzić) że w epoce gotyckiej 
całe budownictwo ceglane w Polsce było wedle ogól- 
nikowego i nic nie mówiącego terminu tylko wiślano- 
baltyckie. Gotycyzm nasz w istocie rzeczy da się po- 
dzielić pod względem stylowym na trzy grupy różne 
i mające odmienny cha- 
rakter. Kraków i w czę- 
ści Małopolska należy 
do pierwszej z tych 
grup. Poznań i Gnie- 
zno z Wielkopolską do 
drugiej, a Mazowsze 
i Litwa stanowią trze- 
cią. Pierwsza z nich tem 
się przedewszystkiem 
odznacza, że w jej bu- 
dowlach nietylko cegła, 
ale i cios gra znaczną rolę, jest ona przy swych własnych 
i sobie tylko właściwych cechach) pod tym przynajmniej 
względem pokrewna gotycyzmowi \\'roclawia i Śląska, 
system bazylikowy przeważa w budowie jej kościołów, 
presbiteria się najczęściej kOllczą wie- 
lokątnie, a ornamenty geometryczne) cyr- 
klem wykreślone i w kamieniu wykute 
mają wybitny charakter, nie mówiąc już 
o tak oryginalnym krakowskim syste. 
mie konstrukcyi. VV grupie \\'ielkopol. 
skiej da się wykazać wpływ budownictwa 
Brandenburskiego, jak w pięknym ko- 
ściele P. Maryi w Poznaniu np. i nawet 
w wielu innych kościołach. przy silnem 
oddziaływaniu gotycyzmu Prus zacho- 
dnich, Torunia i Chełmna. Kościoły są 
po większej części hallowe) presbiteria 
przeważnie prosto zakończone i ornamen- 
tacya ceglana, na użyciu różnobarwnych 
cegieł polegająca, a nawet plastyczna 
i formowana w tym samym materyale, 
mniej lub więcej wydatna. Nareszcie na 
Mazowszu i Litwie sąsiedztwo bezpośre- 
dnie Prus W schodnich i Zachodnich ra- 
zem, przy całej ich kulturalnej wyższości) 
spowodowało) że budynki tej części kraju 
mają styl właściwie nadbaltycki i krzyżacki. Przy hallo- 
wym układzie, stosunkowo znacznych przestrzeniach i pro- 
stokątnych formach planów, przy sklepieniach sieciowych 
a najczęściej tak zwanych stalaktytowych, czy kryształo- 


tJ
=-o-:.::- 


Fig. 17. Kleczkowo. widok Wikaryatki od cmentarza, rys. Romanowski. 


, 


, 

 


,ti, 


Fig. 18. Kleczkowo, Wikaryatka z boku 
od cmentarza, rys. Romanowski. 


e. Zob. plan cmentarza obronnego W Seintein, dp.AriegeweFran- 
cyi, En/art, Manue/, T. II, fig. 264. Cr. H. O t t e, Handbuclt der kirclt/i- 
clten A"unstarche%gie des deu'. Mit/e/a/ters. T. I. 1883, str. 19, fig. 1. 
88 G. W o r o b j e w: "lłs'L IIcTopuKo-apxeoJloru'lecKux'L eKCKYP- 
COB'L no J10KJKUHCKOit ry6epHiu, IIcTopu'lecKiit HlicTnu
" 1904, str. 579. 
7. Wokoło wspomnianego wyżej w przypiskach kościoła 


J, 


w Buszczu koło Brzeżan rozciąga się podworzec kościelny otoczony 
murem i mający o ile z opisu sądzić należy częściowo cmentarne 
przeznaczenie i na tern podworcu mieszczą się sklepione piwnice, 
które jak przypuszcza prof. Finkel służyły za kryjówki dla okolicznych 
mieszkańców, chroniących się przed napadami nieprzyjaciół. (Z wy- 
cieczki konserwatorskiej, l. c. str. 100). Będziemy mówili jeszcze
>>>
1 
I 


5 11 


KOŚCIOl.Y I CMENTARZE WAROWNE W POLSCE. 


5 12 


wych, przy częstem użyciu kamieni eratycznych jako 
materyału dodatkowego do konstrukcyi a nawet or- 
namentacyi, są one o wiele surowsze i prostsze od 
tamtych. Grupy te wpływają jedna na drugą, na po- 
graniczu każdej z nich widzimy ślady ościennych od- 
działywań i przenikają się nawzajem. Nie można po- 
wiedzieć, aby w pewnych wypadkach i odnośnie do 
pewnych pomników, w grupie budowli kra- 
kowskich i małopolskich nie było niekiedy 
oczywistego wpływu nadbaltyckiego, ale 
błędną jest rzeczą określać jednym termi- 
nem całość naszych tego rodzaju zabyt- 
ków, jak się to u nas stało utartym zwy- 

 -
 
czajem, . 
Czy idzie zatem i bezpośrednio z tego I 
cośmy powiedzieli wynika, że nasze go- 
tyckie budynki nie mają żadnego własnego 
i samcistnego piętna? Bynajmniej. Wa- 
runki z naszą ziemią, z jej geologicznym 
ustrojem i geograficznem położeniem, z wla- 
ściwościami spoleczeństwa i ludności zwią- 
zane, nadaly wszystkim naszym artysty- 
cznym zabytkom a przedewszystkiem archi- 
tektonicznym i gotyckim, o które nam 
chodzi, nasz wlasny charakter i utworzyły 
z ich całości, nie mówiąc nawet o budownictwie kra- 
kowskiem, mimo całego i tak blizkiego pokrewieństwa 
z zabytkami sąsiednich krajów, oddzielną jeśli nie gru- 
Pę, to w każdym razie odmianę, która się od nich pod 
wielu względami różni. Ruch cywilizacyjnego i kultural- 
nego życia ostatnią swą falą uderzal o nasze brzegi. 
Rozwój ekonomiczny był u nas o wiele słabszy, boga- 
ctwo mniejsze i wskutek 
tego potrzeby bardziej 
ograniczone i skromniej- 
sze. To jednak nie prze- 
szkadza, że tak jak wszę- 
dzie tak i u nas formy 
stylowe, wyrobione w in- 
nych krajach, a przenie- 
sione na nasz świeży grunt 
uległy i uledz musiały 
jeśli nie wielkim zmianom, to pewnym modyfikacyom. 
Niektóre kierunki w wyborze i sposobie pojęcia 
form wzięly górę nad innemi. Z tradycyj mularskich 
i kamieniarskich, w części po romanizmie pozostalych, 
to znowu z gotyckich szkól sąsiednich pochodzących 
jedne się porwały i zatarly, a drugie przyjęły i wy- 
robiły miejscową rutynę. Nawet obcy i z zagranicy 
przybyli, czy sprowadzeni budowniczowie i majstrowie 
musieli się poslugiwać siłami, jakie były na miejscu 


lub je wyrabiać i kształcić wśród mIejscowej ludności 
i każda z tych bezimiennych, rzemieślniczych sil przy- 
czyniała się w swój sposób do wzniesienia dziela, a co 
idzie zatem pozostawiala w jego wykonaniu sIad swego 
wspóludzialu. Ta różnorodność indywidualności, biorą- 
cych udzial w średniowiecznych budowach, która tryska 
7.yciem i każdemu objawowi architektonicznej średnio- 
wiecznej dzialalności taką wartość nadaje- 
znalazla wyraz chociaż w skromniejszym 
o wiele zakresie i w naszem budownictwie 
i zabarwila je miejscowym kolorytem. Te- 
chnika ciesielska, tak wielkie u nas mająca 
znaczenie, wywarla swój wpływ na zrozu- 
mienie i odtworzenie form, a nawet na ich 
zastąpienie formami innerni, sobie jedynie 
wlaściwemi, w wielu wypadkach. W prowin- 
-:'- cyonalnych zwłaszcza i oddalonych od wiel- 
kich centrów budowlach surowy instynkt 
ludowy zaprawiał je nieraz samorodnym, 
ale nie pozbawionym charakteru akcentem. 
W ornamentacyę nareszcie mogły się wpla- 
tać niekiedy tu i ówdzie motywy miejscowe. 
Co zaś naj ważniejsza, cale otoczenie, 
Fig. 19, Kleczkowo, Wikaryatka od poziom kulturalny i cala atmosfera mo- 
ogrodu, fot. G. Worobjewa. 
raIna, wszytko to co się wiązalo z wy- 
maganiami fundatorów, musialo wplywać tak na budo- 
wniczych jak rzemieślników i dostrajać ich pracę i twór- 
czość do panującego tonu i to tak pod względem prakty- 
cznym jak artystycznym 11. 
Przez kilka wieków z kolei budownictwo to za- 
spakajalo potrzeby kraju, to też nic dziwnego, że za- 
puściło na naszym gruncie korzenie i że się zespolilo 
z naturą naszej ziemi, ze 
szlachecką i mieszczańską 
społecznościa, z wieśnia- 
czą siermięgą i z typem 
polskiego chlopa. Ale że- 
by ująć te wszystkie cechy 
i szczegółowe spostrze- 
żenia w jedną formulę 
i stworzyć na ich pod- 
stawie jeden wierny i od- 
powiadający rzeczywistości obraz naszego gotyckiego 
budownictwa - na to nie posiadamy dostatecznego 
materyalu. Możemy powiedzieć bez najmniejszej prze- 
sady, że nawet zabytki krakowskie nie są nam dotąd 
dostatecznie znane, albowiem nikt się nie znalazł, ktoby 
je porównał we wszystkich szczególach i pojedyńczych 
formach z zabytkami zachodniemi; a mamy tu szczegól- 
niej na myśli tak charakterystyczną i nieraz tak umie- 



- 


- ,.k'
 
?-'c 


..' 


;. 


\ 


-
 


Fig. 20. Kleczkowo, mur obronny cmentarza od zewnl}trz, rys. Romanowski. 


o jednym cmentarzu warownym W Brochowie W Sochaczewskiem, 
którego jednak bliżej nie znamy. 


71 O wybitniejszych właściwościach naszego gotycymu w bu- 
dowlach litewskich i krakowskich mówiCC bliżej w dwóch komuni- 
katach, dołączonych do Sprawozdań ss posiedzeń w r. I90I.
>>>
5 1 3 


KOŚCIOŁY I CMENTARZE WAROWNE W POLSCE. 


5 1 4 


Fig. 21. Kleczkowo, mur obronny 
cmentarza w przeci
ciu, 
rys. Romanowski. 


jętnie wykreśloną geometryczną ornamentacyę krakC?w- 
skiego kamieniarstwa. O kościolach gotyckich Mazowsza 
i Litwy nasze wyobrażenia są tylko przybliżone. Plany, 
przekroje, szczególowe rysunki i fotograficzne zdjęcia 
kościołów Warszawy, Wilna, Kowna czy Grodna nie 
byly publikowane nigdy w sposób odpo- 
wiadający naj skromniejszym wymaganiom, 
a cóż powiedzieć o kościolach i kościolkach 
rozrzuconych w miejscowościach, do któ- 
rych często jest przystęp utrudniony. W dzi- 
siejszym stanie naszych badań możemy się 
zdobyć na charakterystykę mniej ogólni- 
kową, niż ta, przeciw której podnieśliśmy 
protest wyżej - ale poza nią wyjść nie 
jesteśmy w stanie. Naukowej inwentary- 
zacyi naszych zabytków nam brak, a bez 
niej wszelkie wnioski prowadzące do syntezy mogą być 
tylko polowiczne i nie wystarczające. 


III. 


Kościół warowny w Bóbrce, napisał i własnorę- 
cznemi rysunkami opatrzył Jan Sas Zubrzycki. 
+ Kościół i klasztór w wiekach 
-'
, . 
_ ::-"":.
 średmch w ogóle często, może 
.-
 flf
iT-o ' najczęściej, mial doniosłe zna- 
( --?:;

-:- I(
/
 cze
ie, ja.ko obro
a tak ducho- 
,__
"""'.-4-.' wa Jako I strategIczna. W kra- 
{: , l, jach, gdzie budulcem bylo drze- 
!I ' -- 
wo, gdzie zatem mieszkania 
ludzkie nie dawaly dostateczne- 
Fig. 22. B6brka, szczyt fasady ko- go schronienia przed zakusami 
ścielnej, rIs. arch. J. S. Zubrzycki. 
złości nieprzyjacielskiej , tam 
prawie zawsze mury kościola odgrywać musialy jakby 
rolc; skarbca i zadanie miejsca osaczonego, skąd starano 
siC; przynajmniej w najpierwszej chwili nieprzyjaciela po- 
wstrzymać. U nas istotnie w wiekach średnich w nie- 
których okolicach kościół mógł być jedyną budową 
z muru wzniesioną. 
Do zadań sztuki wojennej nie malo korzyści przy- 
dawały wieże kościelne. Przez wyniosłość swoją zawsze 
i wszędzie mimowiednie odgrywały rolę wielce doniosłą. 
Wieża Maryacka była dla ziemi krakowskiej strażnicą, 
skąd badano do okoła ruchy nieprzyjaciół. Wieża Zy- 
gmuntowska stanowila ważną część warowni katedry 
krakowskiej. Wieża św. Szczepana, wieża Florencka 
i inne nie male w historyi oddają uslugi strategikom. 
Wiemy, że już pierwszy kościół na Ostrowiu Led- 
nickim za Dąbrówki zbudowany, postawiono na gro- 
dziszczu. Prawie wszystkie nasze katedry i koUegiaty 
ściśle zespolone byly z zamkami. Na wieżach w Łę- 
czycy 71 do dziś dnia strzelnice pozostały. Kościół w Żar- 


I: 


r. Sprawosdan;a Kom;sy;. T. I, str. 69. 


. 


nowie 7S lączyl się istotnie z zamkiem. Malborg J prze- 
szedlszy pod panowanie polskie móglby się był stać 
wzorem chyba dla zalożeń tego rodzaju, lączących ce- 
chy klasztorne, kościelne i warowne w jedną całość 
ogromnie zespoloną. 
Ale u nas nie przyjęla się ta sztuka 
jednoczenia kościola i klasztoru z tenden- 
cyą zamku. Wsze.dzie, gdzie byly tylko miej- 
sca obronne, głównie lączyly się ze świą- 
tyniami, aby je bronić a nie aby niemi 
się zaslaniać. Można powiedzieć, że zwyczaj 
zakladania warowni w Polsce ściśle zespojo- 
ny byl ze zwyczajem bronienia nie tyle mie- 
nia i życia, ile miejsca uświęconego religią 1ł. 
Stąd to pochodzi, że u nas wprawdzie niezli- 
czona istnieje liczba takich warowni, które 
jednoczyly się z architekturą kościelną i klasztorną, mimo 
to nigdzie nie ograniczaly się na tej ostatniej. Ko- 
ściól i klasztór odgrywaly rolę środka i celu bronio- 
nego - nie bywały osłoną samą - raczej oslony potrze- 
bowaly. Tego rodzaju zalożenia mimo to byłyby dziś 
wielce ciekawe mi i pouczając
mi, gdyby się dochowaly 
w formie pierwiastkowej. Na nieszczęście gorączka od- 
rodzenia przeistoczyła wszystkie prawie. zabytki tego 
czasu - ślady średniowiecznych warowni znikly prawie 
doszczętnie. 
To też cieszyć się jeszcze można, jeżeli gdzie oko 
badacza znajdzie dziś jakiekolwiek choćby najniklejsze 
znaki, odnoszące się do czasów pierwotnych. Takie 
znaki blade, ledwo dostrzegalne, ale mimo to niezmier- 
nie ważne i ciekawe widnieją właśnie na kościolku 
malutkim w Bóbrce kolo Lwowa. Zasługuje on na 
bliższe rozpatrzenie, bo jest świadkiem nietkniętym 
czasów bardzo odległych. Przemawiać zaś może za 
formą, która przecie w życie wejść musiala z konie- 
czności nieodzownej, bądź to położeniem budynku, 
bądź to warunkami czasu uzasadnionej. Bóbrka, na 
pograniczu od poludnia polożona, musiała być na zbyt 
częste niepokoje narażoną. Z aktów dowiadujemy się, 
że »zamku żadnego w Bóbrce nie było antiquitus 
y teraz niernasze - (Lustracya z r. 1661). Miasto przez 
Kazimierza Jagiellończyka w r. 1469 z prawa polskiego 
i ruskiego na magdeburskie czyli niemieckie przenie- 
sione doznaje łask królewskich prawie nieustannie, bo 
napady tureckie, tatarskie, kozackie i szwedzkie czynią 
ustawicznie szkody ogromne. Gdy Turcy i Tatarzy 
miasto zupelnie spalili, Aleksander król w r. 1502 
zwalnia je zupełnie od wszelkich danin. W r. 1 569 
incursia tatarska znowu miasto w perzynę obraca. 
Po wojnie szwedzkiej r. 161 1 ze 150 domów Bóbrki 


71 Sprawosdan;a Kom;sy;. T. IV, str. 118. 
74 Co do tego porów. rozdziały poprzedzające. (Prsypisek 
RedakC)'i). 


34
>>>
5 16 


KOŚCIOLY 1 CMENTARZE WAROWNE W POLSCE. 


5 1 5 


czą one tu na tej budowie, jak z mą Sl
 łączą i do 
czego służyły. 


zostało tylko 26 domów. Te wszystkie okoliczności na- 
prowadzają przypuszczenie, że kościół w Bóbrce od naj- 
dawniejszych czasów odgry- 
wał rol
 zamku obronnego, 
w którym ludność okoliczna 
podczas nawałnicy pogań- 
skiej szukała schronienia tak 
majątku jako i życia, W rze- 
czy samej obronność kościoła 
do dziś łatwo jest spostrze- 
galną. Przedewszystkiem stoi 
na małem wzniesieniu, które 
musiało niegdyś być oko- 
pane, rowami otoczone, ob- 
wałowane i jeżeli uie murem 
ze strzelnicami, to pewnie 
palisadą drewnianą zam- 
kni
te. 
Kościołek sam maleń- 
ki i skromny nad wyraz 
tchnie przecie taką prosto- 
tą, która nie z dzisiejszych 
jest czasów, Architektura 
ściany przedniej nosi piętno 
starodawności a powagą mu- 
t
.. 
rów, stosunków i wn
k sy- _,.... . .. . . s 
metrycznych przemawia za 
wiekami. Być może, że nie 
każdeao zwróci ona oko. 
t: 
Czujny wszakże badacz w roz- 
łożeniu wn
k symetrycznych 
po bokach okna środkowego, 
w umieszczeniu trzech wnęk 
zbliźnionych, górą, w wyso- 
kości dachu, w podziale gzem- 
sów i w kształcie strzelnic 
miarowo z murów widnieją- 
cych poznaje cechy klasycy- 
zmu, aczkolwiek bardzo nie- 
pewnego, przecie zgodnego 
z duchem całego budynku 
(fig. 24 i 28). 
Takie same strzelnice, 
jakie na przód kościoła wy- 
chodzą, wyst
pują po jednej 
stronie boku jego i po dru- 
giej stronie - ba - ciągną 
si
 nawet dalej, przechodzą 
na mury presbiteryalne i na 
apsyd
 główną. Nie podle- 
ga kwestyi, że szczegół ten 
najbardziej chwyta za oko i że on to naprowadza 
badacza na drog
 bliższego zastanowienia Sl
, co zna- 


Zastanówmy si
 bliżej 
nad konstrukcyą dachów. Za 
szczytem frontowym idzie 
dach nawy głównej, dach, ma- 
jący spadek znacznie bar- 
dziej pochyły aniżeli spadek 
szczytu samego. Skąd to po- 
chodzi? Może w pierwotnym 
kształcie dach ten był równo 
za pochyłością szczytu po- 
stawiony - a gdyby tak być 
miało, nad strzelnicami, które 
dziś mieszczą si
 pod gzem- 
sem koronującym, byłaby je- 
szcze ściana. Może tak i było. 
Na ścianie przedniej wi- 
dzimy jeszcze tak samo, jak 
na przyczółkach naw bo- 
cznych od prezbiteryum, pe- 
wne ślady nadmurowania 
tych przyczółków. Pozostał 
bowiem gzems pod strzel- 
nicami na przodzie kościoła, 
"9- 
.0 a gzems ten pierwotnie spa- 
dał po bokach, zamykając 
części nad nawami bocznemi, 
Naprowadza szczegół ten nas 
na twierdzenie, iż niegdyś 
dachy nad nawami bocznemi 
były o wiele niższe, t. z. 
o mniejszym spadku, czyli, 
że z czasem podniesiono da- 
chy pierwotnie ze spadkiem 
wyższym, a wtedy przyczółki 
cztery musiano nadmurować. 
Kierując wzrok na te 
przyczółki mimowoli sygna- 
turka wpada pod rozwag
. 
Dlaczego ona na murze gra- 
niczącym pomiędzy nawą 
a prezbiteryum - dlaczego 
ona cała murowana? dachów- 
ką pokryta?.. (fig. 29). Takie 
same, raczej podobne zało- 
żenie sygnaturek spotykać 
si
 daje w naszym kraju nie 
bardzo rzadko. W Krośnie 
na kościele farnym docho- 
wała si
 do dziś dnia sy- 
gnaturka murowana kwadratowa, wprost na szczycie 
między prezbiteryum a nawą wzniesiona. Taka sama 


1. 


1;JuO 


Fig. 23. Bobrka, rzut poziomy kościoła, zdjl}ł arch. J. S. Zubrzycki. 


Fig. 24. Bóbrka, przekrój poprzeczny kościoła, rys. arch. J. S. Zubrzycki. 


.
>>>
5 1 7 


KOŚCIOLY l Cl\[ENTARZE WAROWNE W POLSCE. 


5 18 


w Starym Sączu na kościele parafialnym - taka sama 
we wsi Łącko (między Starym Sączem a Krościenkiem 
nad Dunajcem) - ślad takiego samego założenia wi- 
doczny na ścianie szczy- 
towej kościoła parafial- 
negow Bobowej, Nietyl. 
ko tu u nas, ale nawet 
i w Księst\\ie Poznań- 
skiem uderzają gdzie- 
niegdzie takie sygna- 
turki murowane np. 
na kościele z XIV w. 
w 5rodzie i na farze 
w Żninie, obie równie 
w rzucie kwadratowe, 
dachówkami kryte. Na- 
sza w Bóbrce tem tyl- 
ko od nich si; wyró- 
żnia, że jest okrągła. 
Gdy tak wygląd 
zewnętrzny zabytku te- 
go pobudził już cieka- 
wość widza - niezawo- 
dnie nie powstrzyma się, aby nie wejść do wnętrza. 
I tu uderza go niezwykła oryginalność, Jakieś filary po- 
tężne z murów ku wnętrzu kościola występujące, jakieś 
sklepienia w połowie wysokości 
naw bocznych, nad niemi gale- 
rye po obu stronach, rodzaj 
empor. Zresztą prostota grani- 
cząca z ubóstwem - przytem 
moc i powaga aż do surowości 
posunięta. 
Ochota zgłębienia przedmio- 
tu nie byla jeszcze zaspokojoną. 
Trzeba było zwiedzić i wiązanie da- 
chowe, równie starożytne i strzel- 
nice, które stąd od wnętrza do- 
kładniej się zarysowaly. Stąd do- 
piero nabrać można było prze- 
konania, że te strzelnice służyły 
nie ku ozdobie ale prawdziwej 
potrzebie. Teraz dopiero stanęły 
one rzędem do okola i widniały 
w ciemności jasnemi punktami, 
któremi przedzierało się światlo 
Takto - stoimy wobec zabyt- 
ku, który wymownie ścierać się 
musial z tłuszczą barbarzyńską- 
mamy przed sobą poważne dzielo 
pełne historyi!... Kościól ten ileż 
razy stawał się zamkiem pełnym niewiast, dzieci i tłu- 
mu - galerye owe ileż razy tłumnie się roiły od bo- 


haterów, walczących tak samo w Imię Boga jak w imię 
dobra osobistego. 
Rozpatrzmy rzut poziomy (fig. 22). Prostokąt o mu- 
rach bardzo grubych 
dzieli się na trzy czę- 
ści przez dwa rzędy fi- 
larów przyściennych do 
wnętrza nawy występu- 
jących. W prawym ką- 
cie schody kręcone pro- 
wadzą na galerye, mie- 
szczące się nad sklepie- 
niami, łączącemi filary. 
Przez chór istnieje po- 
łączenie jednej galeryi 
z drugą. Przekrój po- 
przeczny (fig. 23) i prze- 
krój podlużny (fig. 24) 
rzecz dokladniej obja- 
śniają. Na tym ostatnim 
widzimy dokładnie, w ja- 
ki to sposób zalożoną 
byla sygnaturka muro- 
wana na murze szczytowym i jak to za pomocą. wystę- 
pów urządzono przejście z grubośd jego do szerokości 
kola sygnaturki, 
Twierdzić można prawie na 
śmiało, że urządzenie obronne 
dawniej zasadzało się na ganku 
dolnym i na galeryach górnych. 
Te ostatnie, być może, iż pod- 
niesione były nieco. Dach nad 
nawą główną musiał wyżej się- 
gać od dolu - dachy nad nawa- 
mi bocznemi czyli galeryami bar- 
dziej plaskie były. Rys. 25, 26 
i 27, przedstawiają szczegóły do- 
tyczące wnętrza i gzemsu cokó- 
łowego, zewnętrznego, którego 
okrój ma wszelkie cechy romań- 
skiego stylu. 
Mając już przed oczyma ca- 
łokształt zabytku dopiero co opi- 
sanego, zachodzi potrzeba zasta- 
nowienia się, skąd wzięła się tutaj 
szata owa tak niezwykła, czem 
wytłumaczyć można jej tu wystą- 
pienie i zachowanie? Same strzel- 
nice może mniej by nas mogły za- 
dziwić - wszak podobne zupelnie 
widzieliśmy już na murach ko- 
ściola św. Ducha, dziś ewangielickiego w Jarosławiu, 
gdzie ciągną się one podobnie do okoła nawy i prez- 


Fig. 25. Bóbrka. przekrój podłutny kościoła, rys. arch. J. S. Zubrzycki. 


. l ,'

: 
, , .-\Jlł Illit 
, I, 
,
" f , 


." 


.,il 


" 
 


, 
I:": 


U .li' 
".:' 


II, .- 
", .j, 
," 


, 
5
.' 
. ' 


Fig. 26. Bóbrka, słup pod 
chórem w kościele, rys. arch. 
J. S. Zubrzycki. 


, 
jl 


l. 


I. 


'1' 


J 


J 
! 


Fig. 27. Bóbrka, obramienie 
drzwi od zakrystyi :& przodu 
i z boku, rys. arch. J. S. 
Zubrzycki.
>>>
5 1 9 


KOŚCIOLY I CMENTARZE WAROWNE W POLSCE. 


5 20 


biteryum wraz z apsydą tuż pod gzemsem koronują- 
cym. Pewne ślady ocalały i na kościele w Brzozowie, 
gdzie stanowią dziś rzecz czysto dekoracyjną między 
tryglifami fryzu koronującego. Znajdą się może tu i ów- 
dzie. Ale są to wszędzie pojedyńcze ułamki, szczątki 
z jakiejś całości. Tu w Bóbrce raz pierwszy spostrze- 
gamy całość - jako tako zachowaną - widzimy ga- 
leryę, sygnaturkę ogniotrwałą i ślady architektury do 
stanu pierwotnego się odnoszącej. 
Kiedy rozważać przyszło nad wydun,aczeniem 
pomnika bądź co bądź ciekawego i rzadkiego, stanęły 
nam przed oczyma zabytki siedmiogrodzkie. W nich 
istotnie dopatrzyć się możemy pierwowzoru. Stosunki 
Polski z Siedmiogrodem ułatwiły przeszczepienie mo- 
tywu. Kościoły siedmiogrodzkie, warowne cechy posia- 
dające, dadzą się zasadniczo na trzy 
grupy podzielić: 
I. Nawa i chór bywają jedna- 
kiej wysokości i jednym dachem 
przykryte. - Budynek opięty jest 
filarami przypornemi; silnie wystę- 
pującemi - między filarami górą 
przerzucone są łęki sklepienne, 
w dnie których znajdują się otwo- 
ry do rzucania ciosów, lania smoły 
i t. d. (kościół w Kaisd). 
II. Chór bywa wyższy od nawy głównej - nawa 
główna nie ma żadnych strzelnic - chór z filarami po. 
przesklepianemi, z gankiem dookoła prezbiteryum 
i apsydy. Na przedzie występuje wieża, niekiedy ma- 
jąca krużganek drewniany ze strzelnicami (kościół 
w Denndor
. 
III. Chór bywa znacznie wyżej niż nawa wznie- 
siony i w kształcie wieży traktowany - na wieży tej 
pozostają filary poprzesklepiane łukami z otworami 
u spodu i z gankami obronnemi (Bonesdor
. 
Porównując kościół z Bóbrki z temi trzema za- 
sadniczemi rodzajami zabytków Siedmiogrodzkich, ła- 
two odgadujemy, że zbliża się on najbardziej do grupy 
pierwszej. Nie wykazuje atoli zupełnego naśladowni- 
ctwa, gdyż widzimy najpierw, że filary główne nie wy- 
stępują w Bóbrce wcale na zewnątrz, ale przeciwnie 
sposobem katedry Albi są zupełnie do wnętrza wcią- 
gnięte. Skutkiem tego odpadły przesklepienia pomię- 
dzy filarami. Natomiast założenie wytwarza rozmaitość 
innego rodzaju - oto wprowadza galeryę dolną i górną, 
a oprócz tego jeszcze galeryę nad nawą główną.- 
Dach nad nawą główną musiał być prawdopodobnie 
podniesiony: jak to widzimy w kościele w Kaisd, 
w przekroju poprzecznym '111. W zabytkach siedmio- 
grodzkich nie spostrzegamy żadnego śladu sygna- 


Fig. 28. Bóbrka, kościól, 
okr6j gzymsu cokolowe- 
go, rys. arch. J. S. Zu- 
brzycki. 


1. Mittlteilungen der Cenlral-Commision. 1857. Str. 228. 


turek - w Bóbrce widzimy niezmiernie oryginalny spo- 
sób rozwiązania zadania, sposób równie odpowiedni 
celom sztuki wojennej jak i celom służby kościelnej. 
Sygnaturka tak zbudowana mogła w czasach niepo- 
koju służyć za strażnicę dla okolicy i dla ostrzeli- 
wania z góry. 
Rzeczą charakterystyczną jest to, że nie znacho- 
dzimy tu śladów wieży. Snać ani materyał budowlany 
nie pozwalał na to, bo jest go tu nader skąpo - ani 
potrzeba może nie wymagała koniecznie. 
Na podstawie tego wzoru nie bez przesady wy- 
wieść możemy twierdzenie, że na pograniczu Polski 
w miejscach ubogich w materyał kamienny i ceglany, 
w miejscach, gdzie zamków nie było - kościoły średnio- 
wieczne prawie zawsze uzbrajały się w osadę waro- 
wną, też kapłani musieli tam ludność 
w murach świątyni gromadzić, ma- 
jątki i klejnoty przechowywać i za 
murami strzelnic do obrony na ró- 
wni ze szlachtą stawać. Kościołek 
w Bóbrce wykazuje przykład typu 
u nas przyjętego - do takiego 
przyjść musieliśmy, z braku mate- 
ryału odpowiedniego. W Siedmio- 
grodzie kościoły warowne silniej się 
budowały, bo też materyału kamiennego tam więcej 
jest podostatkiem. Nasze kościoły na Rusi z tej strony 
ku Turkom i Tatarom zwrócone musiały pewnie wię- 
cej przed napadami grabieżnemi się zasłaniać, niż liczyć 
się ze sztuką wojenną zupełnie prawidłową. 
Słyszymy, że kościół w Bóbrce ma być odno- 
wionym lub rozszerzonym. Oby przy pomyśle nowym 
nie zaroniono śladów, mówiących o dawnej prze- 
szłości - oby to uszanowano, co dało Się dziwne mi 
kolejami wśród tylu zamieci uchować. 


'- 



 ł , 


...'t 


. :...:;:- 


Fig. 29. Bóbrka, sygna- 
turka na kościele, rys. 
arch. J. S. Zubrzycki. 


IV. 


Zakończenie przez Maryana Sokołowskiego. 


Interesująca to ze wszech miar budowa ten nie- 
wielki kościołek w Bóbrce, któryśmy dzięki jasnym 
i przejrzystym rysunkom p. Zubrzyckiego bliżej poznali. 
Różni się on pod wielu względami od kościoła w Klecz- 
kowie. Zbliżony w planie więcej do kwadratu, skupiony 
i zwinięty, że tak powiemy, w kłębek dla lepszej i sku- 
teczniejszej obrony, jak atleta przed walką, opatrzony 
strzelnicami, które go ze wszystkich stron bronią, tu- 
dzież oknami, służącemi bezwątpienia również za strzel- 
nice, do których przystęp ułatwiały wewnętrzne empory, 
mogące pomieścić znaczną część zbrojnej załogi, nie po- 
trzebował on wieży, gdyż sam w sobie i z temi obron- 
nemi środkami stanowił jakby szeroką i osadzistą for- 


J
>>>
5 21 


KOŚC10LY J CMENTARZE WAROWNE W POLSCE. 


5 22 


I 


tyfikacyjną basztę, jeżeli nie wieżę. To też ważną jest 
rzeczą oznaczenie daty jego powstania. 
Zakończony od wschodu półkolem, tak jak me- 
które kościoły barokowe i przykryty, co najważniejsza, 
sklepieniem beczkowem z wydłużonemi lunetami dla 
pomieszczenia arkad bocznych, tak charakterystycznem 
dla barokowych budowli, ma on w całym architekto- 
nicznym szkielecie barokowy charakter. 
Wyloty strzelnic pod dachami i dookoła kościoła 
przypominają najbardziej takież same i w ten sam spo- 
sób rozmieszczone wycięcia obronne w wielu średnio- 
wiecznych kościołach zachodnich, a przedewszystkiem 
w Kwidzynie, w Tumie w Królewcu i w Kleczko- 
wie, nad któremiśmy się bliżej zastanawiali, ale z tą 
wielką różnicą, że zastosowane tu zostały do baroko- 
wej budowy. Kiedy w tych wszystkich kościołach te 
części fortyfikacyjne wznoszą się ponad sklepieniami 
naw bocznych --- to w tym wypadku wieńczą one 
mury nawy głównej, powyżej dachów te sklepienia 
przykrywających. Przyczyna tego jest prosta i logicznie 
z dwóch różnych konstrukcyj kościelnego zrębu wy- 
pływająca. Wszystkie tamte kościoły są hallowe, kościół 
zaś w Bóbrce w całym swym układzie jest oczywistym 
kompromisem między budową hallową a bazylikową. 
Ściany jego nawy głównej podnoszą się ponad nawy 
boczne i dachy nad każdą z tych części są osobne, tak, 
że strzelnice grają tutaj taką rolę, jak okna w systemie 
bazylikowym. A z drugiej strony sklepienie nad nawą 
główną jest osadzone poniżej tych strzelnic dla utwo- 
rzenia wolnej obronnej przestrzeni i obniża się niele- 
dwie do wysokości sklepień bocznych, wskutek czego 
światło nie wpada do wnętrza przez otwory okienne 
górne, ale je oświetla za pośrednictwem okien dolnych, 
jak w systemie hallowym. Dodajmy do tego. że tamte 
kościoły są jak zawsze w takich wypadkach trójna- 
wowe. gdy tymczasem kościół w Bóbrce ma nawy boczne 
przedzielone poprzecznemi i dźwigającemi sklepienia ścia- 
nami. tak jakby dla utworzenia oddzielnych i ku nawie 
głównej zwróconych kaplic. I chociaż kaplice te, czy 
przestrzenie je zastępujące, są podzielone na dwa pię- 
tra. z których wyższe stanowią empory. to łączą je 
ze sobą na wysokości empor wycięte w ścianach przej- 
ścia dla utworzenia jednej galeryi i taki układ mi- 
mo wszystkich z fortyfikacyjnem przeznaczeniem zwią- 
zanych modyfikacyj jest tylko właściwy architekturze 
barokowej. 
Rzeczywistym systemem średniowiecznym był sy- 
stem bazylikowy, w starochrześcijańskiem budownictwie 
mający swój początek i w ostatnich czasach klasycznej 
starożytności swe źródło. Od XlV w. zacząwszy, obok 
niego powstał i coraz bardziej się rozpowszechniał sy- 
stem hallowy. Przygotowywał on powoli epokę i styl 
Odrodzenia, który w istocie swej i w konstrukcyjnym 


:, 


I) 


ł. 


.......... 


ideale jest )}stylem przestrzeni« i dla którego wznie- 
sienie w układzie swym najbardziej harmonijnego wnę- 
trza stanowiło najwyższe zadanie. Kościoły renesansowe 
włoskie są albo koncentryczne i dośrodkowe, lub jeżeli 
są podłużne - to bywają i hallowe, jak katedra w Pienza. 
W drugiej połowie XVI w. razem z kontrreformacyą 
nastąpiła reakcya i :zwrot do wieków średnich, a w ar- 
chitekturze jeżeli nie do formy, to do zasady bazyliko- 
wej 16. Chociaż stworzenie jak naj wspanialszej przestrzeni 
nie przestaje być ideałem obowiązującym i nawet usi- 
łowania do jego osiągnięcia dążące wzmagają się jesz- 
cze i wydają imponujące rezultaty, chociaż, co za tern 
idzie, konstrukcya koncentryczna, wyrobiona w epoce 
wczesnego Odrodzenia, wciąga się i zastosowuje do 
podłużnego i odtąd przeważną rolę grającego planu - 
to kompromis między formą bazylikową a budowlami 
hallowemi leży na dnie tegó kierunku i charakteryzuje 
barokową architekturę. Kaplice wzdłuż nawy głównej 
budują się wtedy płytkie i ciemne, lub zlekka jedynie 
oświecone wykrojami okiennemi w murach zewnętrz- 
nych, łączą się następnie ze sobą dla utworzenia naw 
bocznych i nawa środkowa się oświeca przez okna 
umieszczone ponad dachami tych ostatnich. Środek ten 
przyczynia się do uwydatniania szerokości i wyniosłości 
głównej części wnętrza i razem z innemi konstrukcyj- 
nemi motywami dowodzi, że wszystkie systemy epok 
poprzednich zlały się i połączyły dla nadania ostatecz- 
nego wyrazu ternu stylowi. 
Pierwszą budową tego rodzaju był kościół Ił Gesu 
w Rzymie, wzniesiony a raczej ukończony w r. 1568 
przez Giacomo della Porta, podług planów Vignoli, 
ucznia Michała Anioła. Sławna ta kreacya miała tak 
wielkie powodzenie, że jej zasadniczy motyw powtórzył 
Carlo Maderna w podłużnej części św. Piotra i że ją 
z kolei naśladowano w najznaczniejszej ilości budowli 
kościelnych przez w. XVII i XVIII w całej Europie. 
U nas ten system pojawia się naprzód w kościele św. 
Piotra w Krakowie. )} loannes Maria Bernardonus Italus 
Comensis« wznosi go między r. 1599- 1619, przy 
współudziale Józefa Busciusa, czy Busceniusa. Po nim, 
na tej samej zasadzie staje kościół Kamedułów na Bie- 
lanach w r. 1622, dzielo Jana Succatori i Andrzeja 
Spezzy. W planie i układzie kościoła Jezuitów w Po- 
znaniu, dzisiejszej św. Maryi Magdaleny Bartłomieja 
W ąsowicza z r. 165 I, odbija się taż sarna myśl, a na- 
wet w budowie krakowskich Wizytek z r. 1686 Fran- 
ciszka Solari a może i Stanisława Solskiego, chociaż 
ścieśniona i zatarta. Pięknym nareszcie przykładem ta- 
kiej konstrukcyi jest św. Anna w naszem mieście, wy- 


TA W niektórych kościołach wczesnego Odrodzenia znajdu- 
jemy również formcc bazylikową, jak w S. Spirito i S. Lorenzo we 
Florencyi Filipa Bruneleschi - ale tutaj użycie jej jest zupełnie 
formalne, a nie zasadnicze. 


.
>>>
5 2 3 


KOŚCIOŁY I CMENTARZE WAROWNE W POLSCE. 


5 2 4 


konana wedle pomysłu tegoż samego Solarego między 
r. 1689- I 700 - nie mówiąc o wielu innych podob- 
nych i wszystkich kapucyńskich kościolach, które się 
trzymają w skromnych rozmiarach tegoż samego planu. 
W jednych z tych budowli prezbiterium się kończy 
półkolem zakreśloną i jakby dalekiem echem romanizmu 
będącą, chociaż z nim żadnego związku nie mającą 
absydą (Il Gesu - św. Piotr w Krakowie) - w dru- 
gich jest prostokątne, raz kopula się dźwiga w górę 
nad szerokim lecz na zewnątrz bardzo mało lub wcale 
nie występującym transeptem, to znowu obniża, kryje 
a nawet w zupelności usuwa. Kaplice się nieraz tak 
lączą ze sobą przez usunięcie ścian podzialowych, że 
miejsce ich zastępują tylko ołtarze w nawach bocznych 
(św. Marya Magdalena w Poznaniu). Zdarzają się wy- 
padki, że się one zesuwają do ścian magistralnych nawy 
glównej, redukując calość do jednej nawy i tylko 
w ukladzie oltarzy, w arkadach stanowiących dla nich 
ramy i w oświetleniu górnem tych arkad ich ślad po- 
zostaje (Wizytki), ale to zasady nie zmienia i nie prze- 
szkadza, że wchodząc do wnętrza rozpoznajemy ją na 
pierwszy rzut oka. Obok wielkich kościolów w miastach 
glównych i stolecznych stają jednocześnie pod tym 
wpływem i kościołki male i z natury rzeczy we wszyst- 
kich swych formach uproszczone tegoż samego typu 
i takiż, sam plan w zasadniczych swoich podstawach 
ma nasz surowy, osadzisty i silny kościołek w Bóbrce, 
co samo dowodzi, że nie mógł on powstać wcześniej, 
niż wtedy, kiedy się tego rodzaju budowle w naszym 
kraju rozpowszechniały, a zatem nie prędzej, jak po 
roku 1622, W trzecim dziesiątku XVII w. 
Historyczne daty zdają się rezultaty tej analizy 
potwierdzać. Z rozdzialu poprzedniego wiemy, jak licz- 
nym najazdom ulegała Bóbrka. Arcybiskup lwowski, 
Piotr Starzechowski, odnawial w r. 1584 erekcyę przez 
jeden z tych najazdów zapewne sprofanowanego jej 
kościola, który bezwątpienia byl wówczas jeszcze drew- 
niany. Kolo r. 162 I osada ta została, jak świadczy lu- 
stracya z tego czasu, przez inkursyę tatarską znowu 
nawiedzona, spalona i zniszczona, a w siedm lat później, 
w r. 1628, przyłączono jej parafię wraz z kościolem 
do kollegium Mansyonarzy we Lwowie i oddano tym 
ostatnim pod nadzór i opiekę. Między jedną z tych dat 
a drugą, a jak się zdaje, jeszcze później, trzymał jej 
tenutę W. Gratus Tarnowski, kasztelan żarnowski n. 
Otóż można być na podstawie tych faktów pewnym, 
że dopiero w XVII w. i naj prawdopodobniej po objęciu 
parafii przez lwowskich Mansyonarzy, ich staraniem 
a może przy wspóludziale kasztelana żarnowskiego, 
w następstwie doświadczeń, jakie te najazdy a przede- 


7T Por. Slownik geograficzny, T. I, str. 259, tudziet B a l i ń- 
s k i i L i P i ń s ki, Staro
tna Polska, T. I, str. 730, 731. 


.. 


wszystkiem ostatnia inkursya tatarska za sobą pociąg- 
nęly - wzniesioną zostala nasza budowa. 
Że w pojedyńczych jej formach uderza zacofany 
archaizm i jakieś dawno minione tradycye, że spoty- 
kamy w niej ślady ostrołuku, filary ośmiokątne i pro- 
file gotyckie, że nawet calość w ogólnych zarysach 
przenosi nas w wieki średnie - to się naturalnie tłó- 
maczy warunkami miejscowemi i użyciem sil wyrobio- 
nych w dawnych szkołach, ale do żadnego innego 
wniosku prowadzić nie może. Czem bardziej badamy 
nasze zabytki i czem je lepiej poznajemy, tern się bar- 
dziej przekonywamy, jak tradycye gotyckie mularskie 
i kamieniarskie dlugo u nas trwaly. Mimo tego, że ża- 
den szczegól dodatkowy i ornamentacyjny, któryby 
świadczył o stylu barokowym, nam w załączonych ry- 
sunkach nie zostal przekazany78 - to na podstawie fa- 
sady, półokrąglej absydy, sklepień beczkowych z lune- 
tami i tynku pokrywającego ceglę, a przedewszystkiem 
samej konstrukcyi, przychodzimy do przekonania, że 
mamy tutaj przed sobą barok rzymski, zredukowany 
do naj prostszych danych, zastosowany do fortyfikacyj- 
nych potrzeb i przetłomaczony do pewnego stopnia na 
język średniowieczny. Dość jest wejść do pierwszego 
lepszego barokowego kościoła, stanąć przed arkadami 
bocznej nawy i objąć jego system konstrukcyjny od 
pawimentu do sklepień, aby się przekonać, jakie w nim 
niewielkie należało przeprowadzić uzupełnienia, aby nasz 
warowny ustrój otrzymać. Wystarczało obniżyć sklepie- 
nie, przedzielić arkady na dwa piętra i przenieść drzwi 
lączące kaplice z dolu na górę, nie tykając zrębu - 
gdy tymczasem w każdej innej budowie osiągnięcie te- 
goż samego celu pociągnąćby musialo za sobą rekon- 
strukcyę calości i zmianę wszystkich proporcyj. Wpraw- 
dzie do każdej budowy bazylikowej z łatwościąby się 
dały zastosować empory, ale stanowiłyby one tylko na 
slupach wspartą i nieprzerwaną galeryę pod oknami, 
coby wydalo zupelnie inny rezultat. Nie można też po- 
wiedzieć, aby same względy praktyczne tutaj wystar- 
czały i że nie potrzeba bylo szukać wytłomaczenia tych 
właściwości w większych kościelnych przedsięwzięciach. 
Generalio sp01zlanea tak w tym wypadku nie istnieje, 


'8 Już W czasie kończącego się druku niniejszej pracy doszły 
nas protokóły z posiedzenia lwowskiego grona komisyi d. 24 lute
o 
1905 r. Z powodu planów i zdjęć fotograficznych, które p. KazI- 
mierz Mokłowski z kościoła W Bóbrce przedłożył, odbyta na tern 
posiedzeniu dyskusya doprowadziła do tych samych co nasze re- 
zultatćw. Pokazało się, że w narożnikach użyte są do ozdoby ba- 
rokowe .obeliski i wazyc, których p. Zubrzycki w swej pracy nie 
zaznaczył. Interesującą jest równiet wiadomość, te od frontu ko- 
ścioła odkryto przy kopaniu ślady dalszego ciągu fundamentów, 
co dowodzi, że pierwotnie kościół miał być znacznie większy i pro- 
stokątny, a nie kwadratowy w planie. Uwaga p. Władysława Ło- 
zińskiego, że budową tą kierował jeden z tak zwanych .architetti 
mazzacanic, włoskiego pochodzenia, osiadły we Lwowie jest bardzo 
przekonywająca. 


.
>>>
5 2 5 


KOŚCIOLY l CMENTARZE \\OAROWNE W POLSCE. 


5 26 


jak w każdym innym, a historya sztuki i architektury 
nas uczą, że sposoby zaspokojenia praktycznych potrzeb 
są zwykle surrogatami wielkich kulturalnych, artystycz- 
nych i architektonicznych idealów, które prądy dziejowe 
roznoszą po świecie. 
Zdaje się, że doszedł nas kościół, o wiele wspa- 
nialszy i we wszystkich swych fortyfikacyjnych częściach 
bardziej rozwini
ty, w którego ukladzie możemy stwier- 
dzić tęż samą zasadę. Jest to warowny kościól w Bro- 
chowie. w gub. warszawskiej, w pow. sochaczewskim, 
w pobliżu lewego brzegu Wisly, naprzeciwko Czerwiń- 
ska, o którym niestety mamy na podstawie dotych- 
czasowych rysunków i informacyj i mieć możemy tylko 
przybliżone wyobrażenie. Posiada on trzy wieże, dwie 
wysmukle i okrągle, co jest stosunkowo tak wyjątkowe 
u nas, i jedną wielokątną i niższą od frontu. Strzelnice 
w nim biegną u spodu dachów nawy glównej, nad da- 
chami naw bocznych i otacza go na planie regularnego 
prostokąta murem obronnym zagrodzony cmentarz z czte- 
rema basztami na rogach. \\-Y yniosla ta budowa podnosi 
się ponad mury cmentarne i panuje nad okolicą 79. Pan 
Adam Smoleński, który na ten kościól zwrócil naszą 
uwagę, twierdzi pod wpływem na miejscu odniesionych 
wrażeń, że uklad wewnętrzny tej budowy przypomina 
Bóbrkę i że w arkadach jej bocznych mieszczą się ta- 
kież same empory. 
W glębokich wiekach średnich i aż do ,Xl V w. 
Brochów należal do klasztoru czerwińskiego, ale od- 
tąd przeszedl na wlasność rodziny Prawdziców na 
Szczawinie Brochowskich. Jan Brochowski, wojski war- 
szawski, syn Jana stolnika gostyńskiego i Anny z Tar- 
gonia herbu Ślepowron, zniósl w Brochowie kościól 
drewniany i wystawil w polowie XVI w. nowy, muro- 
wany, który wdowa po nim, Katarzyna z Ławy herbu 
Pomian, w r. I S S4 ukończyla. Ale nie tę budowę mamy 
obecnie przed sobą, gdyż zburzona ona zostala w wieku 
XVII przez Szwedów i dopiero Albrecht Lasocki herbu 
Dolęga, kasztelan z czasem inowroclawski, który objąl 
Brochów po żonie Agnieszce, córce Feliksa Brochowskie- 
go, sędziego ziemskiego zakroczymskiego, odbudowal 
naszą świątynię »z wielkim nakladem« w r. 1662, taką 
jaką dzisiaj widzimy. Jeżeli zatem z dawniejszej budowy 
coś jeszcze w dzisiejszym kościele pozosta
o, to nawy 
boczne, wraz z emporami i z fortyfikacyjnem urządze- 
niem pochodzą w nim z tych ostatnich czasów, co się 
tak dobrze z tern wszystkiem, cośmy powiedzieli, godzi. 
Nie potrzebujemy klaść na to nacisku, jak pożądaną 
rzeczą byloby opracowanie fachowe tego zabytku, coby 
dalo nam pod temi wszystkiemi względami pewnoŚĆ 
i usunęlo wątpliwości. 
W ten sposób w Bóbrce i prawdopodobnie w Bro- 
7e Tygodnik Ilustrowany, T. I, 1860, str. 327, 349. Rysunek 
Wojciecha Gersona i wyborny historyczny artykuł J. Bartoszewieza. 


l 


chowie doszly nas dwa tak charakterystyczne i pokrewne 
sobie przyklady obwarowań kościelnych z barokowej 
epoki. Szkoda, że z krótkich wzmianek okościolach 
św. Ducha w JarosIawiu 80 i w Brzozowie, gdzie mają 
być strzelnice między tryglifami, nie wiemy, czy są one 
jedno- lub trzynawowe i jaki jest w nich stosunek strzel- 
nic do konstrukcyi. Oba z pewnością pochodzą z, bar- 
dzo późnych czasów i bliższe informacye, ich dotyczące, 
bylyby uzupelnily nasze wiadomości o fortyfikacyach 
naszych barokowych kościolów uważanych wogóle i ula- 
twily dojście w tych granicach do jakiejś przybliżonej 
syntezy. W każdym razie, tak z tego, co o nich nam 
wiadomo, jak z przykladów Bóbrki i Brochowa widzimy, 
że fortyfikacye te są tylko ogniwem w tym samym 
lańcuchu, który się ciągnie od Kwidzyna, Królewca i Klecz- 
kowa przez rozmaite epoki i stylistyczne zmiany i że 
polegają glównie na przejściach obronnych pod dachami 
raz naw bocznych, to znowu nawy glównej, nie wystę- 
pują nigdy na zewnątrz, nie wspierają się na lukach, 
kroksztynach, czy szkarpach i są zupelnie różne od hur- 
dycyj, a tern bardziej od tak zwanych 11lachicoulies. Ten 
sposób tak prosty rozciąga się jeszcze o wiele dalej, gdyż 
go spotykamy zastosowany do warownych klasztornych 
cerkwi i monasterów na Bukowinie. Nie ma on zatem 
żadnego związku z obronnością kościolów siedmiogrodz- 
kich, które też na jego rozpowszechnienie i rozwinięcie 
nie mogly mieć i z pewnością nie mialy żadnego wplywu 
Interesującą jest kamienna sygnaturka Bóbrki i cen- 
nemi uwagi p. Zubrzyckiego z powodu takich sygna- 
turek w Krośnie, Starym Sączu, Łącku, Bobowej, w Śro- 
dzie i Żninie, tern bardziej że i kościól ceglany w Klecz- 
kowie ma kamienną sygnaturkę. Otwieralyby nam one 
oczy na mniejszą lub większą warowność wszystkich 
tych kościolów i kościolków, gdyby wnioski do nich się 
odnoszące nie budzily pewnych wątpliwości. Czlowiek 
się w tych sygnaturkach zawsze mógl pomieścić, a ka- 
mień strzegl go lepiej niż co najwięcej na jedną ceglę 
gruby mur, ale rola strażnicy, którą im nasz sprawo- 
zdawca przypisuje, jest zrozumiala w stosunku do takich 
jedynie budowli, jak Kleczków lub Bóbrka, czy inne tegoż 
samego rodzaju, które wież nie posiadają. Kościoły je- 
dnak w Środzie i w Żninie są opatrzone wielkiemi i pa- 
nującemi nad całem otoczeniem wieżami, cóżby zatem za 
znaczenie wobec tych wież male sygnaturki mieć mogly? 
Prawda I Malborg drugi na naszej ziemi nie istnieje, 
ale ta tak wyjątkowa forteca, będąca rezydencyą księ- 
cia, klasztorem i zamkiem obronnym zarazem, nie ma 
żadnej podobnej i na Zachodzie i mógl ją stworzyć tylko 
zakon rycerski, »złożony z mnichów i zbójców« jedno- 
cześnie. Nie idzie wszakże zupelnie zatem, aby ),zwy- 
czaj zakładania warowni kościelnych w Polsce byl ściśle 


e. Por. Sprawozdania, T. VII, str. 394.
>>>
5 2 7 


KOŚCIOLY l CMENTARZE WAROWNE W POLSCE. 


5 2 8 


zespolony ze zwyczajem bronienia nie tyle mienia i ży- 
cia, ile miejsca uświ
conego religią i żeby si
 nasze 
kościoły fortyfikowały jedynie dla tego, aby je same 
jako takie ochronić«. Prowadziłoby to do zupełnie bł
d- 
nego mniemania, że nasze warowne kościoły miały inny 
charakter i inne przeznaczenie, jak wsz
dzie na Zacho- 
dzie. T o, cośmy w dwóch pierwszych rozdziałach tej 
pracy rozwin
li i co zresztą sam p. Zubrzycki o Bóbrce 
mówi - dowodzi przeciwnie, że kościelne fortyfikacye 
na ziemiach polskich były takiegoż samego rodzaju 
i w tym samym celu zastosowywane, co we Francyi 
i w Niemczech i że co do tego przynajmniej iadna za- 
sadnicza różnica nie istniała mi
dzy naszemi warownemi 
kościołami a zachodniemi. Podnosimy to po raz drugi 
dla usuni
cia wszelkich możliwych nieporozumień. 
Najpierwsze nasze kościoły, wznoszone staraniem 
i przy współudziale misyonarzy przybyłych z Zachodu 
i to w środowiskach naczelnych kraju, były bezwątpie- 
nia kamienne i później dopiero, kiedy si
 ich potrzeba 
wzmagała i w miar
 rozszerzenia si
 chrześcijaństwa, 
zacz
to stawiać je z drzewa. Już z tegoż samego wy- 
nika, że typ kościołów drewnianych, zależny od wyma- 
gań kultu, musiał być wzorowany na modł
 kamien- 
nych z temi tylko zmianami, jakie za sobą pociągała 
technika ciesielska i wszystko, co siC'; z nią wiązało, 
a miało bezwątpienia początek i źródło w przedchrze- 
ścijańskich czasach. Zwrócono już na to uwag
, że ge- 
neza kościelnych staro-germańskich budowli, których 
form
 Seesselberg odnosi do pogańskich świątyń, już 
dla tego samego jest oparta na kruchych podstawach, 
że o tych świątyniach mamy bardzo niepewne i nie- 
jasne wyobrażenia. Nie możemy też tern bardziej sto- 
sować tej teoryi do wyjaśnienia kształtu naszych drew- 
nianych kościołów przy innych zupełnie warunkach. 
Tak kamienne, jak nastc;pnie drewniane kościoły 



 


były, jak widzieliśmy, warowne i wchodziły w skład 
ówczesnych fortyfikacyj. Kiedy ta warowność nie wpły- 
wała w niczem i wpływać nie mogła na zmian
 prze- 
znaczenia budynku, kiedy on był przedewszystkiem ko- 
ściołem służbie bożej poświ
conym i jedynie dbano 
przy jego budowie i dbać musiano o to, aby nietylko 
go zabezpieczyć, ale zarazem z jego obronności w ka- 
żdym wypadku skorzystać, to w razie inkastellacyi było 
inaczej. Skoro »mos nefarius inolevit«, kościół zamie- 
niał si
 wyłącznie na fortec
, slużba boża si
 z niego 
wraz z duchowieństwem usuwała, »parrochiani et alii 
circumvicini pro conservatione corporum et bonorum 
suorum«, tak jak na warownych cmentarzach znajdo- 
wali w nim schronienie i oparcie i bezwątpienia po 
ustaniu tych nadzwyczajnych okoliczności musiał być on 
na nowo konsekrowany. 
Zrazu i przez szereg wieków najważniejszą cz
ścią 
tej warowności były wieże, ale na Zachodzie od po- 
czątku, a u nas w późniejszych wiekach budowano ko- 
ścioły warowne bez wież, jak w Kleczkowie, gdzie zresztą 
wieiyczki cmentarne ich rol
 spełniały, a zwłaszcza 
w Bóbrce i w najznaczniejszej cz
ści cerkwi i cerkie- 
wek ruskich, których warowność skupiona została w sa- 
mym zr
bie. To są zasadnicze rezultaty, do których 
nasz przegląd doprowadzil. 
P. Zubrzycki, przedkładając Komisyi komunikat 
o kościele w Bóbrce, wywołał naszą prac
. Żeśmy si
 
tym dotąd nieporuszonym w naszej nauce przedmiotem 
zaj
li, żeśmy wydostali z teki materyały przez p. W 0- 
robjewa niegdyś nam dostarczone i przeprowadzili po- 
bieżną rewizy
 tego, co o kościołach i cmentarzach 
warownych w naszych źródlach i w naszej literaturze 
bylo nam przyst
pne i znane - to zawdzi
czamy nie- 
tylko p. \V orobjewowi, ale przedewszystkiem inicyaty- 
wie p. Zubrzyckiego. 


I 


I 
ł 



 



 


I 
I
>>>
DO DZIEJÓW 
ARCHITEKTURY CERKIEWNEJ 
NA RUSI CZERWONEJ 


PRZEZ 


KAZIMIERZA MOKŁOWSKlEGO I MARY ANA SOKOŁOWSKIEGO. 


-- 
-"J - I 


. 
, -----......... !: 1 
 
\, .'. Ii 
....- 'l 'r/i 
- - . ,/I;.,' 
. (j
;..",,
 

'- I: " ;h 1;;;:- 
 
/
'/ ._}
 

 --::::::- // 

 1 - j 
 - . -- - - - ./ 
 
- , - - -I " 
-:.. ,'
 _ =- -- 1 - 
.' 
1' -
 
'1 1
1, '
 
:=::' -:--: 
- :
l" 

 

 .
.- -" .::.
 - .- ':r, -
 
-,...:._


 ,;-- 
- ,=t . 'j UIII... \111111111111111' ,l' 
r I I /,. 11 I 



=' r
 _. 

 
.
 r 

'''- 
--=-
 - 
\-: - 
--- 
...., -----Ł 
 . - 

 


Fig. l. Ławr6w, widok dzisiejszy cerkwi, rys. arch. K. Moklowski. 


l. 


Cerkiew Ławry w Ławrowie, zabytek romań- 
szczyzny na Rusi halickiej, napisał Kazimierz 
Mokłowski. 


Za Starym Samborem I 7 kilometrów, u potoku 
Leniny, zasilającego wodami swojemi niewielki jeszcze 
tutaj Dniestr, leży wieś Ławrów. Dolina, na której 
rozsiadl się duży klasztór murowany Bazylianów wraz 
z cerkwią, wije się szerokim wężem wśród pasma miej- 
scami dobrze już wylysialych wzgórz. Na jednem 


ł 


z nich J parę ledwo kilometrów od Ławrowa oddalonem, 
znajdują się ślady slynnego monasteru św. Spasa, za- 
lożonego przez Lwa halickiego, jak tego odnośny do- 
kument znajdujący się w kapitule przemyskiej do- 
wodzi. 
Zalożenie tu monasteru, w blizkiem nader są- 
siedztwie od Ławry, będącej przedmiotem niniejszych ba
 
dań, tłumaczy jednocześnie początek nazwy )Ławrowac:. 
Podanie bowiem, jakoby imię to wzięte zostalo od 
imienia dziada Lwa halickiego Ławra Trojdenowicza, 
jest sądzę mylne. Ławr na Rusi jest tyle, jeśli nie 
wspomnimy o Ławrze peczerskiej w Kijowie, że źró- 
dlo tej nazwy tkwi po prostu w tym fakcie, że po- 
między monasterem a lawrą istnieje zasadnicza ró- 
żnica 1. Ławry (z greckiego laura) zaklada bowiem św. 
. Antoni przy końcu wieku III; zakonnicy należący do 
ławry mieszkają w osobnych chatach albo stawianych, 
albo ziemlankach (peczerach) i schodzą się jedynie na 
wspólne modlitwy. Natomiast monastery założone 
przez św. Pachomija w r. 325 są już tern, czem jest 
na zachodzie klasztór (claustrum), miejscem wspólnego 
zamieszkania. Obydwa typy zakonnego życia weszły 
razem z chrześcijaństwem w IX wieku na Ruś i roz- 
pleniły się silnie; a za nimi w ślad szla grecko-bizan- 
tyjska cywilizacya razem ze wszystkiemi formami ży- 
cia kulturalnego II, naturalnie sztuki nie wyłączając. 


· &ematyzm Bazylianów rok 1866. 
, 1\1. S o koł o w s ki, Rizantyńska i ruska średniowiecz1la 
kultura, Studya i szkice z dziejów sztuki i cywilizacyi, T. I, 1899. 
str. 375-433. 


3S 


J
>>>
53 1 


DO DZIEJÓW ARCHITEKTURY CERKIEWNEJ NA RUSI CZERWONEJ. 


Pośrednikiem w tern przenoszeniu kultury byli 
Grecy i Bułgarzy. Ci ostatni dali język cerkiewny 
Rusi, i z góry Athos, gdzie też był i klaszt6r ruski 
św. I )antalemona, szły rękopisy a z niemi i rytuał ko- 
ścielny na Ruś całą, a ławry i mona- 
stery zakwitały bujnie na szerokim 
obszarze równin rusko - słowiańskich. 
Wiek XII jest złotym wiekiem dla mo- 
naster6w, jest też złotym wiekiem dla 
rozwoju I.usi kijowskiej. Wiek XIII 
jest znacznie niekorzystniejszym dla 
rozwoju monaster6w i ławr II, Od 
Wschodu zbiera się nawalnica mon- 
golska pod wodzą Dzingis- i Batuchana, 
aby burzą walk i potopem ludzisk 
dzikich i nieznanych zalać Ruś całą, 
zamienić ją w zgliszcza i pustynie i skonać dopiero 
u progu Śląska polskiego. Data klęski nad Kałką w r. 
I 223, zniszczenie Kijowa i Halicza w r, 1240, to pło- 
mienne ślady pochodu Mongołów 
na ziemi ruskiej. Resztka cywilizacyi 
chroniła się więc na zach6d i na 
Rusi halickiej, przemyskiej i chełm- 
skiej wiodła swój żywot 4. 
) W takich okolicach, dokąd 
ręka Mongołów nie zapadła, po. 
wstawały więc monastery e ; stają 
więc św. Jurski i Onufrejski we 
Lwowie, św. Onufrego w Ławrowie, 
św. Spasa w Spasie, Połoniński blisko 
Halicza, W Samborskich g6rach: 
bezpieczni od Mongołów, obrali so- 
bie czerńcy schronisko zapewne po 
r. 1240 i na pag6rku założyli mo- 
naster w dolinie za Ławrą. Ponieważ 
odległość obu osiedleń zakonnych 
była bliską, więc r6żnica reguł za- 
konnych tern łatwiej weszła od po- 
tocznego nazwania. Tak więc sioło, 
kt6re powstało u st6p monasteru 
św. Spasa, zostało Sp asem, osada 
utworzona niedaleko ławry - Ła- 
wrowem Opieką moiną oba zakon- 
ne osiedlenia otoczył kniaź Lew. 
W r. 1292 w dokumencie znajdującym się w ar- 
chiwum przemyskiej kapituły daje on szereg ziem ści. 
śle odgraniczonych na budowę ) cerkwy swiatoho Spasa 
monastyriu c fi. 
Drugi dokument, mający Się znajdować w archi- 


wum rodziny Szeptyckich, przytoczony w dziele Hara- 
siewicza )Annales Ecclesiae Ruth,e, str. 146 w for- 
mie potwierdzenia przywileju przez Zygmunta Augusta 
a odnoszący się do c monastyria sw... Onufreja«, ma 
na sobie wszelkie ślady apokryfu, a to 
tern bardziej, że wydający go Lew ha. 
licki umarł już zdaje się po r. 1292, 
a więc na dwa lata przed datą doku- 
mentu oznaczonego rokiem 1294. Ta- 
kże apokryficznym, mimo że go się 
stara obronić Płoszczański w Sborny- 
ku naukowym, jest dokument z dnia 
8-go października 1292 roku, kt6ry 
się w samym Idasztnrze przechowy- 
wał 6, a obdarowujący klaszt6r posia- 
dłościami i )wsiemy pożytky Antoniu 
wladyci Samborskomuf. 
Obydwa dokumenty wyłączają się w treści wza- 
jemnie. \V pierwszym bowiem przytoczonym u Hara- 
siewicza dokumencie ziemie mona- 
steru św. Onufrija oddaje 7inaszomu 
Bojarowy i sudywyszczymu hradu 
Peremyslskoho... Monastyr św. Gnu- 
frija w zemli, a kniastwie naszom 
Samborskim buduszczym«, a boja- 
rem tym jest ) Jarosław Julianowycz 

epticie. 
Nie myślę rozstrzygać, kt6ry 
z tych dokument6w jest wiarogo- 
dniejszy, stwierdzić należy prawie 
wsp6lną datę (1292 i 1294), do 
kt6rej odnoszą się oba dokumenty 7. 
Stanowczym jednak dla nas będzie 
ten dokument, kt6ry m6wi wpraw- 

zie )0 monasterze Spasa e nato- 
miast wyraźnie podkreśla cel dona- 
cyi ) U cerkwy swiatoho Spasa mo- 
nastyriae, a nosi r6wniei datę 1292 
roku. 
Wprost nie do uwierzenia bo- 
wiem dla każdego, kt6ry zna dzieje 
budownictwa wiek6w średnich i wie, 
ie zaraza obudowywania się idzie 
od klasztoru do klasztoru, od zamku 
do zamku, aby przykład budującej się cerkwi mo- 
nasteru św. Spasa nie wywołał budowy skromniejszej 
rozmiarami wprawdzie, ale r6wnie ) murowanej cer- 
kwie dla czerńc6w Ławry - sąsiadującej o staje z mo- 
nasterem. 


Fig. 2. Ławr6w, cerkiew, plan sytuacyjny, 
rys. arch. K. Moklowski. 


Fig. 3. Ławr6w, plan cerkwi, zdjlJl arch. K. Moklowski. 


532 


fI 


· Szematyzm Bazylianów rok 1866. 
& Rocznik BaJljJlianów 1866, str. 65. 
· Przytoczył dokument W całości L ew i c kiJ ó z e f, flie 
kleinrussiscńe Grammatik. 


I 
L 


· Sbornyk naukowy 1867 r. 
7 Przytoczony dokument w całości L e W i c kiJ ó z e f, Die 
kleinrussische Grammatik. Wszystkie przywileje i dyplomaty 
Lwa Halickiego są więcej jak podejrzanej autentyczności. Pro£. 


-
>>>
533 


DO DZIEJÓW ARCHITEKTURY CERKIEWNEJ NA RUSI CZERWONEJ. 


534 


Nie pozwoliłby też na takie upośledzenie kniaź 
Lew i pewnie nie pozwolil, jak bodaj oba apokryfy 
w części zgodnej ze sobą zdają się wskazywać. Tak 
więc pomiędzy rokiem 1292, a rokiem 1300 mo- 
że powstała cerkiewka będąca przedmiotem ni- 
niejszego studyum. 
F ront przydrożny mczem me wskazuje na 
odległą starożytność. Dwukrotna pogorzel osta- 
tnia w roku 1675 (cerkwi samej, bo klasztór 
zgorzał osobno w r. 1767) była powodem grun- 
townej przemiany przedniej części, jak to zre- 
sztą z figury trzeciej lewej po- 
łaci rysunku jest widoczne 8 
(fig. 3 i 4). W r. 1676 sta- 
nęła więc część frontowa w ce- 
gle murowana ze sklepionemi 
grobami pod posadzką, a zdo- 
biona marnym wielce prowin- 
cyonalnym baroczkiem. Dla 
potrzeb wiernych nie wystar- 
czała już nawa obliczona nie- 
gdyś na zakonników samej 
ławry, trzeba więc ją było 
rozszerzyć i wydłużyć. 
Jeśli jednak obejdzie się 
cerkiew dookoła i obaczy ją 
od wschodniej strony, ude- 
rzają wnet oko znawcy cha- 
takterystyczne absydy z wyraźnym 
i widocznym fryzem romańskim 
i gzemsowaniem tak charakterysty- 
cznem. Półłuk owe okna, kto wie 
czy nie profilowane pod grubą 
warstwą tynku i materyał ka. 
mienny i grube mury (I m. 50 cm.) 
wskazują wnet na odmienne po- 
chodzenie wschodniej części cerkwi. 
Widać nawet, jak budowniczy XVII 
wieku usiłując wszystkie trzy ab- 
sydy włączyć pod dach jeden, wi- 
chrowatą jego powierzchnią zdra- 
dzał niejednolitość budowy. 
Różnice te tern wyraźniej i ja- 
skrawiej odbijają wewnątrz. Część 
starsza, mając zachowane nawet 
jeszcze sklepienie w centrum swojem (fig. 3 i 5), daje od- 
razu charakterystyczny szemat konstrukcyi bizantyjskiej. 
Półkula kopuły wsparta na łukach i połączona trójką- 


r 



 


tnemi sklepionkami z kwadratową podstawą z łuków 
utworzoną. Od trzech absyd biegną trzy ćwierć-kule, 
czołem swojem wspierając się na owe środkowe 
czworołuczne ściany. 
Dotąd byłoby wszystko na wskroś bizantyj- 
skie, gdyby nie szereg interesujących szczegółów. 
Pierwszym szczegółem, że ośrodek założenia 
centralnego owa kopuła półkulista u naszej cerkwi 
jest wstydliwą drobną półkulką. 
Przełamaniem systemu centralnego opartego 
na wpisanym w koło krzyżu greckim w poziomym 
rysie jest też nierówność absyd. 
Absydy boczne są bowiem 
o połowę mniejsze, a przez 
to budynek staje się wydłu- 
żonym, do łacińskiego krzyża 
podobnym. 
Nakoniec ciekawą rzeczą 
jest wprowadzenie ostrołuku, 
jako części dźwigającej kopu- 
lastą . głowicę sklepień i to 
w podwójnej formie. 
Piszący te słowa, widząc 
ostrołuk, a odpornicę gotycką 
obok romańskich szczegółów 
zdobniczych i bizantyjskiej isto- 
ty konstrukcyjnej sklepienia, 
pewnym był z początku, że po- 
kład gotycki tkwi jako późniejszy 
w całej strukturze cerkwi; po do- 
kładniejszem obejrzeniu i rozwadze 
przyszedł do głębokiego przekona- 
nia, że wszystkie trzy elementa sty- 
lowe należą do jednej epoki, po- 
chodzą z okresu przejściowego mię- 
dzy romańszczyzną i gotykiem, któ- 
re jak wyszywki zachodnio-europej- 
skiej kultury przetykają bizantyńską 
kanwę. 
Słowem cerkiew ławry w La- 
wrowie jest kamiennym doku- 
mentem wpływów kulturalnych na 
Rusi Halickiej, wpływów idących 
hen od Niemiec, ,\;V ęgier i Polski 
śląskiej z zachodu, od Bizancyum 
i Kijowa ze wschodu. 
Co więcej, zanik elementów bizantyjskich, olbrzy- 
mia przewaga romańszczyzny i wyrażne dotknięcie 


1.......1 4 
I l 
 1 ij 


r 1 "J I C,M 


Fig. 4. Ławrów, cerkiew, przekrój poprzeczny dzisiejszej i pierwotnej 
ry.. arch. K. Moklowski. 



 



,1 f? t rsf? f31
F ' 


Fig. 5. l.awrów, cerkiew' przekrój podlutny, 
rys. arch. K. Moklo*ski. 


Hruszewski uważa je bezwzględnie i bez wyjątku za fałszywe. 
Zob. H r u s z e w s ki: 'lB lIallMO &BTeBTB'lHi rp&llOTLI KB. ha. SanBCKB 
HaYK. TOB. hreBi IIIeB'IeHKa, T. LXII, 1901. Por. zastrzeżenia, co do 
wniosków tej pracy: L i n n i c z e n k o, I'p&llOTLI I'&.1IBqlC&rO KBH8H JILBa 
R 8Ba'IeBie nOp;JlOJKHLlX'L p;oKYMeBTOB'L KalC'L BCTOpn'leCKBX'L BCTO'IHBKOB'L. 


H8BilcTiH oTp;ilJleBia PYCCIC&rO BBLlKa B CJlOBeCTHOCTB Ibmep. AlC&,lIieJlliłł 
Hayx'1, 1904. T. IX, KIl. 1. str. 80-102, tudzież odpowiedi proC. 
H r u s z e w s k i e g o : Em;e o rp&llOTaX'L KB. JILB& I'&.1JBqKaro, tamte 
HBBilcTiu, 1904. T. IX. ICH. 4, str. 268--283. (M. S.). 
· S60rnyk na..kowy 1867. SBemalysm Basylzanów 1866. 


_L 


/ 


\. 


I 
J
>>>
535 


DO DZIEJÓW ARCHITEKTURY CERKIEWNEJ NA RUSI CZERWONEJ. 


wplywem ostrolucza, jest obrazem tego oparcia si
 
Rusi halickiej w XIII wieku o zachód Europy i jego 
kultur
. Nie tu miejsce roz- 
wodzić si
 nad tern. W roz- 
prawie panów proC Soko- 
lowskiego 9 i prof. Szaranie- 
wicza 10 jest tak pi
knie mo- 
cą dat historycznych stwier- 
dzone. 
, , , , , , 1 1. M Tak charakterystyczne 
jest naprzykład odkrycie 
Fig. 6. Ławrów, cerkiew, ząbkowa- 
nie i luk arkadowy, rys. arch. K. pro( Szaraniewicza 11, wska- 
Moklow.ki. zujące na to, że pierwszy 
z Romanowiczów Roman zmarly w r. 12°5 daje 30 
marek w srebrze dla kościola w Erfurcie. Jeśli si
 zważy 
dalej, !e Dominikanie osiadają w Ki- 
jowie w r. 1222, w Haliczu 1234- 
a Franciszkanie w r. 1238 i tam na- 
wet budują (?) kościól pod wezwaniem 
św. Stanislawa do dziś istniejący z pi
. 
knym portalem romańskim; jeśli ze- 
spoli si
 w cal ość wplywy ksi
żniczek 
w
gierskich przynoszących ze sobą na 
dwory ruskie kultur
 romańską, olbrzy- 
mi odblask czci św. Stauislawa przed 
i po kanoniza- 
CYI w r. 1254, 
to zrozumie si
 
wnet, dlacze- 
go i cerkwie 
budowane dla 
czerńców ru- 
skich mus!aly 
w formach zdo- 
bniczych i u 
kladzie być za- 
chodnio - euro- 
pejskie na je- 
dynej jeszcze 
cząstce nieza- 
wislej Rusi, Ru- 
si-Halicza. 
Zresztą i bi- 
zantynizm na 
początku wie- 
ków średnich 
si
ga znacznie 
dalej, niż przy- 
puszczano do niedawna 12. 


53 6 


zantyńska przez Alpy, aż po Tum Akwizgrański budo- 
wany przez Karola W ielkiego, a kirylica ruska na tym- 
panonie romańskiego kościola 
w W roclawiu daje niejako grani- 
c
, dokąd sięgaly wplywy bizan- 
tyńskie o ruskiem zabarwieniu 18. 
Ciekawą i budzącą jednak 
pewną podejrzliwość cz
ścią 
Fig. 7. Ławr6w, cerkiew, uklad 
konstrukcyjną są odpornice wątku, rys. arch. K. Moklowski, 
U obudwu filarów środkowych 
(fig. 3 i 8). Wytłumaczenie konstrukcyjne tej odpor- 
nicy jest latwe. Na trzeciej figurze widzimy rzut po- 
ziomy luków i sklepień ciążących na odnośnym fila- 
rze. Sklada si
 na to polowa wszystkich luków wspie- 
rających kalot
 i kopuł
, dalej cz
ść przypuszczalnego 
krzyżowego sklepienia (może już o ostrołuko- 
wym wątku), którego śladów pozwala si
 do- 
myślać istniejąca na rysunku fasady bocznej (fig. 8) 
i perspektywy (fig. 4) para odpornic. W ża- 
dnym innym punkcie załomowym świątyni nie- 
ma takiego bocznego zbiegu linii ciśnień, jak 
na przytoczonym filarze, a trzeba przecież uwa- 
żać, że kamienna konstrukcya sklepień stano- 
wiła obciążenie, o jakiem my dziś Z praktyki bu- 
dowlanej nie tak łatwe mamy wyobrażenie. 
Przeciw ist- 
nieniu odpor- 
nicy świadczył- 
by charakter 


. 


Fig. 8. Ławr6w, pierwotny widok cerkwi, ry.. arch. K. Moklowski. 


Z Rawenny szła sztuka bi- 


8 Sokołowski Maryan prof., Bizantyńska i ruska Jre- 
dniowieczna kultura, l. c. 
.0 S z a r a n i e W i c z p r o f., Die Franciskaner Kirche in Ha- 
licz. Mittheil. d. C. K. z. Erhalt. d. K. D. rok 1889. 


l. 


ką, w jakiej cała budowa powstała. 


, 


zewn
trz n y 
świątnicy, ale 
według piszą- 
cego mmeJsze 
słowa, - jeśli 
przy] mIerny 
dat
 postawie- 
nia jej tak, jak 
i dokumenty 
istniejące zda- 
ją si
 wskazy- 
wać - to i o. 
:7. stroluk we- 
wnątrz od- 
pormca na ze- 
wnątrz zdaie 
si
 dostatecz- 
nie b
dzieumo- 
tywowaną epo- 


11 S z a r a n i e W i c z p r o f., Die l (ypatltioscltronik aIs Quelle 
zur ó'sterreicltisclten Gesclticltte. 
II P r o f. F r a n z R e b er, Kunstgesclticltte. 
l" Woj ciechowski prof., Katedra na 
Vawelu.
>>>
537 


DO DZIEJÓW ARCHITEKTURY CERKIEWNEJ NA RUSI CZERWONEJ. 


53 8 


Rok bowiem 13°° był już wszędzie w Europie 
znamieniem gotyckiej sztuki naznaczony. Szczególnie na 
Śląsku polskim we W roclawiu powstaje katedra spo- 
sobem ostrołukowym z odpornicami) budowana po- 
między rokiem 1244- [272) kościół Dominikański) św. 
Wojciecha w r. 1251., Kolegiata 1288, 1295. W Kra- 
kowie to, co się buduje u rubieży XIV stulecia, jest 
już gotyckiem. 
A przecież według kroniki wołyńskiej Lew, fun- 
dator cerkwi św. Spasa i bardzo prawdopodobny fun- 
dator cerkwi Ławrowskiej w r. 1290, a więc prawie 
bezpośrednio przed budowami w Samborszczyźnie, wy- 
prawia się do Krakowa) jego oddziały zapędzają się 
aż pod Racibórz na Śląsku i przyprowadzają łup ob- 
fity w -,skarbach, ludzie i bydle« 14,. 
Być może) że pomiędzy wziętym w niewolę i za- 
pędzonym wkrótce do Samborszczyzny ludem byli ci 
-,Niemcy«, których Lew używał do budowy i którzy 
zastosowywali te elementa konstrukcyjne z gotyku) 
które najsilniej wrażają się w pamięć) ostrołuk i od- 
pornice. 
T o byłoby tłumaczenie wątku historycznego dla 
istniejącego faktu) którego przecież do restauracyi ba- 
rokowej w r 1675 dokonanej odnieść niepodobna. 
Naturalnie nie przesądzam ostatecznego wniosku, 
powiedzieć muszę tylko że bardzo gruba warstwa 
tynku, pokrywająca całą archaiczną część budynku) 
utrudnia niezmiernie rozczłonkowanie archeologiczne 
świątyni. 
Być może) ie restauracya, którą obecnie księża 
Bazylianie przedsięwziąć zamyślają, dokonana pod okiem 
wprawniejszych architektów - archeologów okaże błę- 
dność twierdzenia piszącego. 
Autor słów tych kilku uczynił) co w danych 
warunkach było w jego mocy) i umotywowal istnie- 
jące części składowe starożytnej świątnicy tak) jak 
mu się na podstawie jego badań wydawać może. 
\V każdym razie budowla Ławry w Ławrowie jest 
tak interesującym pomnikiem na Rusi) że jego istnienie 
dalsze winno leżeć w interesie sfer) historyą sztuki 
się zajmujących u obu narodów. Sposobność tę znaj- 
dzie się przy owej zapowiadanej najbliższej... restau- 
racyi. Pamiętać bowiem należy, że Ławrów tkwi w za- 
padłej górskiej ustroni, do której nie zawsze konser- 
wator zajrzeć może. 
Dla informacyi dodać jeszcze należy, że krypta 
sklepiona znajduje się jedynie pod nową częścią cer- 
kwi; pod absydami, jak to u romańskich u nas kOścio. 
łów bywa) niema z niej ani śladu, Utrzymuje się 
wciąż żywa tradycya) że tam (?) było pochowane ciało 


.& S z a r a n i e W i c z: Die I&pathioschronik aIs Quelle zur 
oesterreichischen Geschichte. 


- 


zmarłego Lwa. Kroniki klasztorne opowiadają, że po 
pożarze klasztoru w r. 1767 znaleziono zwłoki 
w szczerosrebrnej trumnie; zwłoki pochowano w ogro- 
d'lie, a trumnę przetopiono na budowę nowego mona- 
steru. 
Należy się obawiać) aby i resztka cerkwi nie po- 
służyła jako... kamienn}' materyał do nowej budowy. 


II. 


Uwagi nad architekturą cerkwi w Ławrowie 
przez Maryana Sokołowskiego. 
Cerkiew w Ławrowie uderza nas przedewszyst- 
kiem niezwykłym swym planem, zupełnie wyjątkowym, 
wśród cerkwi ruskich a nawet rosyjskich. Kiedy wszyst- 
kie inne, nam z publikacyj czy też z autopsyi znane. 
cerkwie ruskie zbudowane są na planie kwadratu, albo 
też wydlużonego prostokąta, to nasz budynek ma plan 
:łkoniczynowyc) Plan trefle i jest w konstrukcyi swej 
trój konchowy. Kiedy w innych cerkwiach po obu stro- 
nach głównej absydy) a zatem od wschodu mieszczą 
się zwykle dwie małe absydki, prothesis i diakonikon 
i kiedy transept, jeśli istnieje) nie występuje na ze- 
wnątrz, a uwydatnia się jedynie z góry) tworząc w bu- 
dynkach trzynawowych, razem z nawą środkową, krzyż 
widoczny tylko od strony dachów, z kopułą na prze- 
cięciu) to tutaj wschodnia absyda zajmuje całą szero- 
kość nawy, a ramiona transeptu, od północy i od po- 
łudnia, są zastąpione exedrami) tak że całość planu składa 
się na formę krzyża o ramionach półkolisto zakończo- 
nych) czyli na liść koniczyny) albo trefli w kartach I !I. 


,. Cerkwi krzyżowych są dwa typy: jeden uwydatniający formę 
krzyża tak W planie jak W elewacyi i drugi taki, jaki wymie- 
niamy W tekście, najpowszechniejszy, w którym się krzyż mimo 
prostokątnego czy kwadratowego planu uwydatnia tylko we- 
wnątrz i z góry. Prototypem pierwszego był sławny kościół św. 
Apostołów, wzniesiony jeszcze przez Konstantyna W., przebudo- 
wany na tej samej zasadzie za czasów Justyniana, gdzie się mie- 
ściły grobowce cesarzów bizantyńskich, a po zdobyciu Konstan- 
tynopola przez Turków zmieniony z gruntu i przerobiony na 
meczet l\lahometa. (O. W u l ff: Die sieben lVunder von Byzanz 
und die Apostelkirche nach Konstantinos Rhodios, Byzantinische 
Zeitschrift, 1898. T. VII. Str. 316, fig. na str. 323). Prototyp 
drugiego stanowił, jak się zdaje, kościół wzniesiony przez Bazylego I, 
założyciela dynastyi Macedońskiej, tak zwana Nea. (Cf. S tr z y- 
gowski: Kleinasien, ein Neuland der Kunstgeschichte. 1903. str. 
138,193). Pierwszy z nich odnosi się, jak z tego widzimy, w pierwo- 
tnej swej formie do VI w. - drugi do IX. W pierwszym z tych ko- 
ściołów kopuły mieściły się z natury rzeczy na ramionach krzyża 
i grupowały koło środkowej kopuły na przecięciu; w drugim zo- 
stały przeniesione na kwadratowe boczne przestrzenie, które wy- 
pełniały tego krzyża kąty. Podług szematu pierwszego z tych ko- 
ściołów wzniesiony został przez św. Ambrożego kościół S. Na- 
zario Grande w Medyolanie (G. Deh io und G. v. Bezo Id: 
Die Kirchliche Baukunst des Abendlandes. T. I, 1892. str. 45), 
a później św. Marek w Wenecyi; drugiego forma odbiła się w św. 
Zofii Kijowskiej, Nowogrodzkiej i wielu innych póiniejszych tak 
bizantyńskich jak ruskich cerkwiach. Obok tego ostatniego i pier- 


j
>>>
539 


DO DZIEJÓW ARCHITEKTURY CERKIEWNEJ NA RUSI CZERWONEJ. 


540 


Fig. 9. Putna, stara cerkiewka, plan z ukladem skle- 
pienia (A) podlug Romstorfera. 


Plan takiż sam mają wszystkie cerkwie bukowiń- 
skie, mołdo-wołoskie, a nawet serbskie 16. Wprawdzie 
jeśli oznaczenie wieku i czasu pochodzenia cerkwi La- 
wrowskiej przez p. Mokłowskiego jest słuszne - to 
pierwsze z nich są znacznie późniejsze. Cerkwie bu- 
kowińskie i mołdo-wołoskie pochodzą co naj wcześniej 
z XIV w. Jedyna może z całej ich 
grupy, maleńka, z kamieni polnych 
zbudowana cerkiewka w Putnie na 
Bukowinie dałaby się odnieść wedle 
Romstorferd. do początku XIV, czy 
końca XIII w. H (fig. 9), Co do cerkwi 
serbskich, nie dość jak sądzimy ści- 
śle dotąd zdeterminowanych i tak 
w swym składzie, jak w tradycyach 
i piśmiennych źródłach do nich się 
odnoszących zbadanych - to prze- 
ważnie powstały i one w tym samym 
czasie t. j przed lub po bitwie na 
Kosowem polu, około r. 1389 Ale 
trzy z nich przynajmniej, Semendria, 
Zicza i :tcarska Lawrac: - Stude- 
nica są o wiele starsze. W ieki XI, 
XII jeżeli nie pierwsze lata XIII w. 
z niemi się wiążą 18. Tak Zicza jak Studenica jednak 
mają wyjatkowo inne; a przynajmniej jak ta ostatnia 
znacznie zmodyfikowane plany 19, tak że ostatecznie, jak 
się z tego pokazuje. tylko w Semendryi serbskiej, 
w małej cerkiewce putniańskiej na Bukowinie i w na- 
szej cerkwi Lawrowskiej o tyle, o ile nasza znajomość 
tych pomników jest wyczerpująca, ocalały trzy naj starsze 


0\ 


wszy z tych typów znalazł jednak szerokie zastosowanie na Rusi. 
Już Włodzimierz W. wzniósł w Kijowie cerkiew św. Spasa na 
Berestowie wyłącznie krzyżowej formy, która naszych czasów nie 
doszła (P a w I i n o w: HCTOpis PYCCKołt ApxBTeKTYPLI, 1894. str. 
17, fig. 6). Cerkiew św. Michała zbudowana przez Dawida Ro- 
ścisławicza w końcu XII w. w Smoleńsku była również krzyżowa. 
Budowano przedewszystkiem cerkwie drewniane tego krzyżowego 
kształtu. Taką była cerkiew w Perejasławiu pułtawskim, w któ- 
rej Bohdan Chmielnicki poddawał Małoruś Moskwie, cerkiew 
św. Trójcy w Witebsku i wiele innych (Pawlinow, I. c. str. 
214 i 215). Typ ten się w części modyfikował, kąty krzyża zabudowy- 
wano kwadratowemi nizkiemi galeryami, jak w Spaso-Mirońskim 
monasterze w Pskowie z XII w., gdzie nietylko wewnątrz i z góry, 
ale i zewnątrz cały zrąb cerkwi w krzyżowej swej formie wystę- 
puje (tenże, l. c. str. 34, fig. 16 i 17). 
Gołubiński (HCTOpis PYCCKOIt IJ;epKBB. T. I, 2-&8 DOJlOBBH&. Wyd. 
1881, str. 69, 70. Wyd. 1904, str. 79 i 80) twierdzi, że ta forma 
krzyżowa jest najbardziej rozpowszechniona w Małorosyi i w Gali- 
cyi, chociaż nie wiemy, na jakiej podstawie. W każdym razie 
cerkiewki huculskie, których typ publikował p. :Mokłowski (Sztuka 
ludowa w Polsce, 1903, str. 388, fig. 200, str. 405, fig. 222) mają 
za podstawę krzyż grecki, a cerkiew w Tyliczu łaciński. Uczony 
prof. Uniwersytetu moskiewskiego identyfikuje zwyczajną for- 
mę krzyżową z trójkonchowii. która jest wprawdzie jej odmianii, 
ale ma jak zobaczymy wyjątkowe znaczenie i prawdopodobnie 
inny pocziitek i przypuszczać się zdaje, że takich cerkwi o zao- 
kriiglonych ramionach krzyża jest na Rusi halickiej znaczna ilość. 


l 


przykłady tej charakterystycznej formy na tych wscho- 
dnich kresach. 
Co jeszcze nadaje szczególniejsze podobieństwo 
cerkwi ławrowskiej do tegoż samego rodzaju cerkwi 
mołdo-wołoskich, a zwłaszcza bUkowińskich, to chara- 
kterystyka tych ostatnich i to wszystko, co o nich 
mówi jedyny poważniejszy ich ba- 
dacz Romstorfer. :tCerkwie te, po- 
wiada on, nie mają bocznych naw, 
są jednonawowe, a zatem nie mogą 
mieć empor czy też galeryj górnych 
dla kobiet, tak jak to bywa w naj- 
znaczniejszej części bizantyńskich ko- 
ściołów - wskutek czego przedłu- 
żają się ku zachodowi, aby nawę 
można było podzielić na część mę- 
ską i żeńską, czyli tak zw. u nas 
babiniec. Absyda ich jest półkolistJ, 
nie tylko wysunięta, ale nawet zna- 
cznie rozszerzona, aby przy małych 
rozmiarach uzyskać miejsce dla iko- 
nostasu i czasami dla dwóch wy- 
krojonych w murze izdebek czy nisz« 
(fig. 10) 20. W naszym wypadku to 
wydłużenie jest stosunkowo mniej znaczne, jak w naj- 
znaczniejszej ilości drewnianych, zwłaszcza ruskich cerkie- 
wek, a nisze zastępujące, jak sit; łatwo domyślać na- 
leży - prothesis i diakonikon, zredukowane do jednej 
tylko niszy, najważniejszej dla kultu, do prothesis, po 
stronie lewej od wejścia, czyli północnej od ołtarza, jak 
to na planie p. Mokłowskiego widzimy (fig. 3) u :tCo 


,.... 


I 


Bardzo być może, że w podróży swej po Galicyi zwiedzał Ławrów 
i że na tej podstawie uogólnił to wyjątkowe o ile wiemy - zja- 
wisko. Właściwie za mało dotąd planów cerkwi i cerkiewek ru- 
skich było publikowanych, aby z całą stanowczością coś pew- 
nego pod tym względem dało się powiedzieć. 
"I Prawdopodobnie toż samo w cerkwiach klasztornych buł- 
garskich, które zresztą za mało znamy. Wielka cerkiew cara Sa- 
muela na jeziorze Prezpa (976-1014) ma trzy absydy od wschodu 
i plan podobny do kościołów małoazyatyckich. Toż samo S. Zofia 
w Ochrydzie i cerkiew w Tirnowie (Strzygowski, Kleinasien, 
ein Neuland der Kunstgeschichte, 1903, str. 229). Widok wschodniej 
części interesującej cerkwi w Mesembria nad morzem Czarnem daje 
Schlumberger, L'Epopee Bysantine a la fin du X s. III. partie, 
1905, str. 393. Górna jej część wsparta na ostrołukowych arkad- 
kach, ale układ nie dość wyra:tny. Żadna z tych cerkwi nie ma 
trój konchowego planu. Jedyna budowa nam dotąd znana na tych 
bardziej południowych przestrzeniach o trójkonchowej formie to 
mała kapliczka w Drivastum w Albanii. (Zob. T h e o d o r J p p e n, 
Star; spomeniti u Albanij, Glasnik zemaliJskogo lI/uzlja u Bosn; 
i lIercegovini, 1900, T. XII, str. 530, fig. 29 i 30). 
11 R o m s t o r f er, 1Ypus der Kloster-Ki"dlen i" der Buko- 
wina, Mitth. der Centr. Comm. Jahrg. XVI, 1890, str.52. 
18 Kanitz, Serbie"s Byzantinische Monumente, 1862, str. 24. 
lU idem. Tabl. IX i X. 
.0 R o m s t o r f er, l. c., str. 49 i tenże Die Kirc"enbauten 
in der Bukowina, Mitth. der Centr. Comm. T. XXI, 1895, str. 166. 
'1 tamże, str. 165 i liczne plany i widoki w tej pracy. 


ł 
I 
I
>>>
54 1 


DO DZIEJÓW ARCHITEKTURY CERKIEWNEJ NA RUSI CZERWONEJ. 


54 2 


do transeptu - są słowa tegoż samego autora - to jest 
on dwiema pólokrągłemi absydami zakończony, a nie- 
raz zaledwie że zaznaczony. l jakkolwiek te absydy 
w niektórych wypadkach mało występują, to budynek 
przybiera zawsze formę krzyża, o ramionach zaokrą- 
glonyche 112. W późniejszych czasach absydy te czy za. 
okrąglenia, których w żadnym razie 
mieszać z prothesis i diakon ikon nie 
można, już dla tej prostej przyczyny, 
że poprzedzają część ołtarzową i mie- 
szczą się przed ikonostasem - redu- 
kują się czasami do zaokrąglonych 
wycięć w grubości muru, jak w cerkwi 
św. Jana w Suczawie, lub w Po merla 
w górnej Mołdawii. Bywają wypadki, 
że ich miejsce zastępują prostokątne 
płaskie nisze, np. w cerkwi św. Mikołaja 
w Suczawie, lub w \V ołowcu 2S. Jest 
rzeczą charakterystyc.zną., że w serb- 
skiej :tCarskiej Ławrze« w Studenicy, 
pod tak silnemi romańskiemi wpływami 
powstałej, znaczenie tych bocznych za- 
 
okrągleń tak się zatarło, że zastępujące 
je . wielkie prostokątne występy, opa- 
trzone zostały drzwiami i stanowią ze 
swemi romańskiemi portalami przed- 
sionki dwóch bocznych wejść do cer- 
kwi 2', ale w tym wypadku wpływ ro- 
manizmu włoskiego tę tak radykalną 
zmianę dostatecznie tłumaczy. Dodaj- 
my do tego. że jeżeli w architekturze wołoskiej i moł- 
dawskiej, tak jak bukowińskiej odbija się rzadko i zupeł- 
nie wyjątkowo wplyw romański - to za to uderza 
w niej znaczenie wplywu gotyckiego, co się tak godzi 
z samym wiekiem i datą powstania tych cerkwi i cer- 
kiewek. W rumuńskich i bukowińskich cerkiewnych bu- 
dowlach prawie zawsze znajdujemy drzwi i okna ostro- 
lukowe, późno-gotycki luk koniczynowy, przecinanie się, 
krzyżowanie i mnożenie lasek, dalej maswerki, gotyckie 
gzymsy i żebra 1111. W górnych okolicach Bukowiny, po 
większej części cerkwie i cerkiewki skladają się z ka- 
mieni polnych eratycznych i tak tutaj, jak w Rumunii 
nieraz mury dla braku odpowiedniego materyału, nie 


4 



 
I 
I 


mają dosyć spoistości i siły, aby same przez się wy- 
trzymaly ciśnienie sklepień i by pod ich ciężarem się 
nie rozpadaly i nie pękały, co sprawia, że dla ich ochrony 
i zabezpieczenia używane są szkarpy (fig. 10), w wielu 
wypadkach wzniesione razem z budynkami, to znowu do- 
murowane później 116, jak się to zresztą zdarzało i w ar- 
chitekturze cerkiewnej rosyjskiej 27. 
W cerkwi św. Dymitra w Krajowej 
widzimy je wzniesione od początku 118. 
Dla moldo-woloskiej architektury staly 
się one typowe. Zaczęto niemi podpie- 
rać mury otaczające monastery i wieże, 
jak w Suczawicy i Mołdawicy. Przy 
cerkwiach zwykle tych szkarp jest dwie 
pary. Odpowiadają one gurtom cen- 
tralnym, podpierającym kopułę, zdarza 
się i druga para szkarp w rogach części 
zachodniej, a bywają wypadki, że szkar- 
py krótsze podpierają glówną absydę 
od wschodu. Używane są one nawet 
dekoracyjnie, a zawsze mają proste 
formy gotyckie 1!9. Klasztorne cerkwie 
c::::a se
bskie, ze względu na sam materyal, 
na cios, ceglę i marmur do ich orna 
mentacyi użyty - o wiele bardziej mo- 
numentalne, takie mianowicie jak Se- 
mendria, Kruszevac, Manaszia i Ra- 
wanica so (fig. I I) - są pod wszyst- 
kiemi temi względami o wiele bizan- 
tyńskim wzorom wierniejsze (Cr fig, 12). 
Z tego zestawienia i z tej paraleli wnosić by może 
należalo, że cerkiew w Ławrowie jest najdalej wysu- 
niętym okazem tego typowego architektonicznego kie. 
runku, który biegnie od poludniowej Slowiańszczyzny 
i przez kraje moldo- woloskie i Bukowinę - dostaje się 
do nas. Na innem miejscu przed laty zwracaliśmy już 
uwagę na to, jak dla naukowego zbadania i determi- 
nacyi zabytków artystycznych ruskich, znajomość po- 
mników bukowińskich i rumuńskich jest ważna i do- 
niosła u. Sam przykład cerkwi w Lawrowie służyć 
może za najwymowniejszy i najlepszy tego dowód, 
A jednak między tą cerkiewką, a wymienionemi przez 
nas cerkiewnemi budynkami - są znaczne różnice, które 


": 


Fig. 10. Suczawa, jedna z cerkwi podlug 
Romstorfera. 


II tamże, str. 165, fig. 15 i 16. 
II tamże, str. 166. 
. Kanitz, I. c. Tabl. X. 
1& R o m s t o r f er, Die Kirchen6auten in der Bukowina 
I. c., str. 253. Romańskie formy widoczne W cerkwiach bosniac- 
kich: Ozren koło Gracanic (Glasnik T. II, 1889, str. 32 i n.). 
O wiele mniej Dobrun koło Visegrada (idem, 1891, str. 291. i n.). 
Dobravina koło VereAa (idem, 1892, str. 372 i n.), Bilimisca koło 
lenice (idem, ibidem, str. 340). Przytem liczne budowle z formami 
gotyckiemi. Zupełnie gotycka ruina w Sirdzilja w Albanii. (Gla- 
snik, T. Xl, 1899, str. 16, fig. 4 i 5.). Robi ona wrażenie gotyc- 
kiego kościoła. 


.1 tenże, str, 5. T. XXII, 1896, str. 43. 
Ił P a w I i n o w, I. c., str. 21, fig. 8, str. 24 fig. 10. Z natury rze- 
czy zresztą wypada, że tam, gdzie budynek grozi upadkiem i musi 
mieć wzmocnioną konstrukcyę, to go podpierają szkarpami za- 
równo w architekturze bizantyńskiej, jak w każdej innej. 
'1 Romstorfer, l. c. Tamte. 
II tamże, str. 46. 
lO K a n i t z, Tabl. tytułowa, VI i VII. 
II Maryan Sokołowski, Sztuka cerkiewtła na Rusi" tła 
Bukowinie. Kwartalnik historyczny. T. 111, 1889, str. 619 tudzież. 
Studya .. sBk"ce z dZI4ów sztuki.. cywilizacyi. T. I, 1899, str. 
475, 476, 529-531. 


.
>>>
543 


DO DZIEJÓW ARCHITEKTURY CERKIEWNEJ NA RUSI CZERWONEJ. 


544 


taką filjacyą wstrząsają i prowadzą do wniosku, że 
wszystkie, tak szeroko przez nas wykazane i zestawie- 
niem ze sobą plan6w udowodnione pokrewieństwa 
nie są tyle następstwem bezpośredniej zależności, jak 
raczej rezultatem wsp6lnego żródła, które ich formy 
tłumaczy. 
Już sama chronologia i wiek na- 
szej cerkiewki w stosunku do cerkwi 
rumuńsko-bukowińskich, usuwać się zdaje 
z góry jakąbądź bezpośrednią pierwszych 
od drugich zależność. Co zaś naj ważniej- 
sza, to że w cerkwiach bukowińskich, tak 
jak we wszystkich innych tegoż samego 
typu, bema zawsze przystaje do wydłu- I, 
żonej od wschodu nawy tak, że między 
bocznemi absydami transeptu a ścianami 
absydy głównej, czy też grup absydial- 
nych główne zakończenie stanowiących, 
wysu
pują na zewnątrz kąty murów, roz- 
dzielające od siebie zaokrąglenia części 
budynku presbiteryalnej i wschodniej 
Fig. 11. 
(fig. 10 i I l), tymczasem w naszym wy- 
padku trójliść koniczyny, na chór się skła- 
dający, uwydatnia się niczem nieprzerwany w pełni 
i ma części absydialne bezpośrednio ze sobą połączone SI. 
Dodać do tego wreszcie wypada, że formy romańskie 
naszej cerkiewki mają w szczegółach, jak to zobaczymy 
wkrótce, zupełnie inny i o wiele bardziej zachodni chara- 
kter, jak wszystkie te, na któreśmy mimochodem w cer- 
kwiach bukowińskich i mołdo-wołoskich zwracali uwagę, 
nie mówiąc o cerkwiach serbskich, tak geograficznie 
daleko położonych i wpływom włoskim w niektórych 
swoich okazach podległych. Tak, że ostatecznym re- 
zultatem całej tej analizy, po rozważeniu wszystkich 
tak identyczności jak różnic, tego, co przemawia za 
i co głos podnosi przeciw, musi być stwierdzenie fa- 
ktu, że mamy tu przed sobą nie jeden i ten sam typ, 
ale raczej dwie odmiany jednego typu, jedną bardziej 
rozwiniętą i skrystalizowaną i drugą, która na ziemiach 
ruskich stanowiąc wyjątek, zatrzymała się w pierwszem 
stadium rozwoju, chociaż obie miały i mieć musiały 
wspólny początek. 
Forma koniczynowa, czy treflowa, a raczej trój- 


konchowa, stanowiąca zasadniczą cechę budowli, któ- 
remi się zajmujemy, a tak zupełnie wyjatkowa na Rusi, 
rozpowszechniona była w architekturze kościelnej tak 
zachodniej jak wschodniej od najdawniejszych czasów 
Znajdujemy ją już w IV i V w. w budowlach rzym- 
skich cemetaryalnych 88, w kościołach i bazylikach wscho. 
dnich mających przeznaczenie tak zwa- 
nych memorij 84, w ruinach, na które nie- 
dawno zwrócono uwagę na wschodnich 
przestrzeniach Azyi Mniejszej 8r., W koście- 
le Narodzenia w Betleem 86, w wielu na- 
stępnie budowlach Karolińskich na za- 
chodzie, jak w Germiny de Pres we Fran- 
cyi 117, jak w sławnym kościele P. Maryi 
! 
na Kapitolu w Kolonii 88, którego typ się 
odbił w całym szeregu budowli nadreń- 
skich 8U. Ale można powiedzieć, że w ar- 
chitekturze bizantyńskiej, skoro ta swój 
peryod twórczej formacyi kończy i w roz- 
woju swoim kostnieje, utrzymuje się nie- 
ledwie jedynie i wyłącznie na górze 
Kawanica, cerkiew, plan wedluj{ 
Kanitza. Athos. Kiedy do r. 1204, t. j. do zdo- 
bycia Konstantynopola przez Krzyżow- 
ców, natrafiamy na znaczną ilość budowli trój konchowych 
w świecie bizantyńskim, to od tego czasu, jak się zdaje, 
pozostają one jedynie stale w użyciu w monasterach 
Atońskiego przylądka 40. Trójkonchowa forma planu 
tworzy z cerkwi athońskich zamkniętą w sobie i od- 
dzielną grupę wśród bizantyńskich cerkiewnych budyn- 
ków uważanych wogóle, jak twierdzi Brockhaus 41. Po- 
wtarzamy za tym badaczem typowy plan cerkwi w mo- 
nasterach :»świętej g6ryc (fig. 12). Ten charakterystyczny 
zarys planu związał się naj ściślej z obrzędami i służbą 
bożą athońskich monasterów, to też nic dziwnego, że się 
we wszystkich cerkiewnych budowlach z athońskimi kla- 
sztorami związanych niezmiennie powtarza. Kiedy roz. 
szerzona i występująca ku wschodowi bema służy razem 
z bocznemi z nią połączonemi absydkami, z prothesis, 
gdzie się przygotowuje chleb i wino do eucharystyi, gdzie 
się przechowują święte naczynia i mieści woda do my- 
cia rąk i z diakonikon, przeznaczonem dla diakonów 
obsługujących liturgię, dla zamiany ich domowej odzieży 
na liturgiczną i przechowywania ksiąg liturgicznych, czy 


., Dwa są powody tłumaczące istnienie tych występów zrębu 
między konchami. Naprzód W budowach do pierwotnego typu 
najhardziej zbliżonych bema jest zawsze bardzo wydłużona i ściany 
jej są naturalnem przedłużeniem murów magistralnych, jak W cer- 
kwiach athońskich lub serbskich, a następnie prawie zawsze te 
występy odpowiadają nawom bocznym, tak że są one pojedyńcze 
w budowlach trzy nawowych, a podwójne i wysuwające się jeden 
przed drugim w pięciu-nawowych, czego wymownym przykładem 
jest kościół Narodzenia w BetIeem. W cerkwiach bukowińskich 
nie mających przeważnie tak wydłużonej bemy i jednonawowych 
po większej części, pozostałość ich jest przeżytkiem konstruk- 
cyjnie nie zawsze usprawiedliwionym. 


. 


L 


L 
" 


II S t r z y g o w s ki, Kleinasien, str. 26. N tamże. u idem. 
S8 D e h i o, I. c. Atlas, T. I. TabI. 17, fig. 7. 
'7 E n l a r t, 1I1anuel d'Archeologie franfaise. T. I, 1892, str. 221. 
i Lenoir, L'architecture monastique. T. II, 1856-str.27, fig. 323. 
.8 Dehio, T.I, tab1.14, figA. '9 tenże. T.II, tabl.l66,fig.1 i 2. 
.0 S t r z y g o w s ki: Byzantinische Zeitschrift. T. I. 1892 
str. 349. 
" B r o c k h a u s, Die Kunst in den Athos-Kliistern. 1891, 
str. 19. Jedyny pod tym względem wyjątek stanowi monaster 
npw't&'tov, jak sama nazwa dowodzi, najpierwszy i naj starszy, jak się 
zdaje, w samym środku przylądka, w Karyas, stolicy athońskiej 
położony, który nawet kopuły nie posiada. Str. 23, fig. 3.
>>>
545 


DO DZIEJÓW ARCHITEKTURY CERKIEWNEJ NA RUSI CZERWONEJ. 


546 


0- , 
" j -c;r= }- -- // 
. ........,. __o - 
ł _ . I 
I. I I 
- - - : 
 : : 
-- 
 - --.,,
--.._-O -
'_:-. 


.1 
'. 
. ." I . 
.:--:.; - ::.:
._._...,.:- 


 -l 


--W-,._...I 
" -- - -l 
I 


innych sprzętów z nabożeństwem związanych-to w kon- 
chach bocznych transeptu przed ikonostasem ustawione 
są lawy biegnące w okolo ich zaokrąglenia dla mm- 
chów śpiewających i przed każdym szeregiem tych 
law, a względnie konch, stoją pulpity do czytania: 
-ciVCXA6"(lCX« 42. Nie można sobie wyobrazić cerkwi alhoń- 
skiej bez takiego urządzenia, nic za- 
tem dziwnego, że architektura cer- 
kiewna athońska jest z niem jak 
najściślej zespolona 
Ale badania ostatnich czasów 
dowiodły, że ta tradycya klasztorna 
jest o wiele starsza od wszystkich 
monasterów rzeczypospolitej 'tO ".A"(LOV 
"( )po
. \N naj starszych budowlach kla- 
sztornych egipskich i tebaidzkich, u sa- 
mego początku tego klasztornego ży- 
cia i w źródle przepisów to życie obo- 
wiązujących, już tę formę trójkon- 
chową spotykamy, Plany cerkwi mo- 
nasterów, tak zwanego :»bialegoc: 
Deir-el-Abjad, tudzież :»czerwonegoc: 
Deir-el-Achmar koło Sohag i Achrnin, 
na północo-zachód od Teb w górnym 
Egipcie, publikowane przez Bocka 4S 
i inne na tych samych przestrzeniach 
już tę formę posiadają. Z tego SIę 
jasno, jak sądzimy, pokazuje, na co 
już zwrócił uwagę Strzygowski, że 
taż sama tradycya klasztorna, z kul- 
tem i życiem religijnem mnichów 
wschodnich związana, która z egip. 
skiej Tebaidy przeszła na górę Athos, 
była zarówno źródłem tej formy trójkonchowej w cer- 
kwiach bukowińskich, mołdo-wołoskich i serbskich u 
i że w niej szukać należy wyjaśnienia planu naszej 
cerkiewki ławrowskiej. Góra Athos ze swem religij- 
nem i zakonnem życiem, która dla całego tego wscho- 
dniego świata, a mianowicie i szczególniej dla tej jego 
części, o której mówimy, miała tak wielkie i ciągłe 


Y. 


.- ::::: 
 
-- 
:: -. -Jit::.:::. 


. . 
. I 
. . 


znaczenie, daje nam klucz do zrozumienia tej formy 
i tego planu. Nie cerkwie bukowińskie i im pokrewne 
dalej ku południowi dać koniecznie musiały początek 
formie naszej ruskiej cerkiewki, ale tak ona, jak wszy- 
stkie inne wyżej wymienione, w cerkwiach monasterów 
athońskich miały wspólne źródło, co dostatecznie wy- 
jaśnia tak ich blizkie pokrewieństwo, 
jak tłumaczy wskazane między niemi 
różnice. 
Z typow
go planu cerkwi athoń- 
skich widzimy, że mimo budowy trój- 
konchowej mają one zawsze pro- 
thesis i diakonikon, tak że ostatecznie 
w każdej z nich występuje na zewnątrz 
lub przynajmniej uderza wewnątrz pięć 
exedr, nierównej szerokości i wiel- 
kości (fig. 12) i że następnie cerkwie 
te są zawsze wydłużone wedle tak 
zwanego 0POlltXOV aX
llcx i mają trzy 
nawy. Skoro się ta forma przenosi 
do ziem słowiańskich i wołoskich to 
, 
się powoli upraszcza. W cerkwiach 
serbskich jeszcze tej zmiany nie wi- 
dzimy, ale w mołdo-wołoskich i bu- 
kowińskich, chociaż szemat podłużny 
pozostaje, to nietylko trzy nawy re. 
dukują się w najznaczniejszej ilości 
wypadków do jednej, lecz jednocze. 
śnie najczęściej prothesis i diakonikon 
się znosi i miejsce tych dodatkowych 
ubikacyj zastępują nisze w ścianach 
bemy. 
W athońskich cerkiewnych bu- 
dowlach znajdujemy niekiedy i szkarpy. Wogóle można 
szkarp używać w podwójny, a zasadniczo od siebie ró- 
żniący się sposób, jak to podnosi Choisy. Wyrzuca się 
je na zewnątrz przestrzeni mającej się zasklepić, jako 
podpory dodatkowe i zawadzające, lub też pomieszcza się 
szkarpy, czy inne części konstrukcyi, rolę podpór grające, 
w samem wnętrzu. Pierwszy sposób jest właściwyarchi. 


Fig. 12. Athos, typ cerkwi klasztornych, plan wedlug 
Brockhausa. 


.. tamże. Toż samo w cerkwiach klasztornych serbskich, 
Kanitz, I. c., str. lS. 
.. W l a d i m i r d e B o ck, 1Ilaleriatlx pour servir a l' ar- 
cheologie de l' EgYPle chrelienne, ćdition posthume, 1901, str. 49, 
fig. 60, tudzież str. 62, fig. 73. Niedokładny plan pierwszego 
z tych monasterów L e n o i r , L'architecttlre monasliqtle, 1852 
T. I, str. 47, fig. 24. Takież same plany w Deir Siman koło 
Assuanu, tudzież na północy koło Nitrowych jezior na wschód od 
Delty, w ruinach związanych z pamięcią wielkiego pustelnika św. 
Makarego. Por. także S t r z y g o w s ki, Byzanlinische Denkmiiler. 
T. III, 1903, str. XVI i XVII. Znakomity ten badacz, który z nie- 
zmordowaną energią prowadzi dalej kampanię rozpoczętą przez 
Portheima i Ludwika Courajod przeciw rozpowszechnionym do- 
tychczas teoryom o pochodzcniu architektury i sztuki zachod- 
niej z Rzymu - do niedawna jeszcze widział źródło formy krzy- 


'. , 
, , 
" 
, 


żowo - trójkonchowej W kościele śś. Apostołów w Konstantyno- 
polu - ale obecnie zmienił zdanie. \V ostatniej swej pracy: ll/schalla, 
Berichi uber die Au fnahmen der Ruine von B r u n o S c h u I z und 
l.'-unslwissenschaflliche Unlersuchung von Joseph Strzygowski, 
(Yahrb. der kgl. pr. fI.-unslsammlungen. T. XXV. Heft IV, 1904, 
str. 232-237) stawia inną hypotezę. Upatruje jej początek w pa- 
łacu Salomona, w trójkonchowej sali gmachu, którego plan, wedle 
średniowiecznej legendy, św. Tomasz apostoł miał nakreślić dla 
jednego z królów indyjskich; jednem słowem przenosi go do ar- 
chitektury świeckiej i na azyalycki Wschód, skąd się wedle niego 
dostała do Bizancium i w następstwie zastosowana do budowy 
kościoła Narodzenia w Betleem przez Konstantyna \V. rozpowsze- 
chniła w architekturze kościelnej. 
.. S t r z y g o w s ki: Klei"asien. Str. 186, a przedewszystkiem 
str. 233 i 234. 


3 Ó
>>>
547 


DO DZIEJÓW ARCHITEKTURY CERKIEWNEJ NA RUSI CZERWONEJ. 


54 8 


tekturze zachodniej średniowiecznej; drugi tak architek- 
turze rzymskiej, jak bizantyńskiej 41'. San Vitale w Ra- 
wennie jest rzadkim budynkiem bizantyńskim, w któ- 
rym mury są podparte szkarpami. Wyjątki te jednak 
i w innych budynkach bizantyńskich si
 zdarzają. Na- 
trafiamy na nie w niektórych cerkwiach athońskich, 
mianowicie i przedewszystkiem tam, gdzie chodziło 
o utrzymanie zasadniczego planu przy wi
kszej we- 
wn
trznej przestrzeni i nie można było tego wn
trza 
zabudowywać, chociaż wielkość sklepień i kopuł przy 
ich wysokie m umieszczeniu wymagała podpór. \\. ypa- 
dek taki mamy przed sobą w monasterze Dochiiariu. 
Kiedy wszystkie cerkwie athońskie są ciasne, ciemne 
i nizkie, to cerkiew tego monasteru ma zupełnie wy- 
jątkową szerokość i przy wzglf1dnej jasności rozległość, 
to też gurty podpierające jej główną kopuł
 musiały 
otrzymać podpory w formie szkarp zewn
trznych 46. 
Jeżeli w tym wypadku chodziło o proporcye, które 
spowodowały odst
pstwo od zasady, to w cerkwiach 
i cerkiewkach mołdo-wołoskich i bukowińskich, trzyma- 
jących si
 tegoż samego planu, szkarpy zostały użyte 
z powodu murów wznoszonych z daleko gorszego ma- 
teryału i z wiele mniejszą starannością i ten sam wy- 
padek był bezwątpienia przyczyną zastosowania tak 
nieregularnego szkarp w naszej cerkiewce ławrowskiej. 
Układ przytem kamieni czy cegieł przy budowie 
kopuł i sklepień w architekturze bizantyńskiej wogóle, 
a athońskiej w szczególności, jest zasadniczo różny od 
tego, jakiego si
 używa na zachodzie. Sklepienia zacho. 
dnie przy budowie podpierane są zawsze drewnianą 
krążyną, czyli tak zwanym buksztelem, na którym si
 
cegły układają horyzontalnie na płask, tworząc łożyska 
promieniejące. W architekturze bizantyńskiej, idącej 
pod tym wzgl
dem w ślad całego budownictwa azya- 
tyckiego, krążyny, już dla samej rzadkości drzewa, do 
ich wzniesienia si
 nie używają i całe sklepienia wzno- 
szą si
 z wolnej r
ki w powietrzu w ten sposób, że 
cegły ustawiają si
 na sztorc w łożyskach wertykal- 
nych, które są do siebie nachylone pod pewnym ką- 
tem 47. Sprawia to, że powierzchnia wkl
sła podłucza 
czy sklepienia nie może być gładka, jak na zachodzie, 
ale że na niej wyst
pują zęby rochylonych i silną 
zaprawą zespojonych cegieł. Metoda ta ma tę doda- 


li A. C h o i s y , L' Art de Mtir cltez les Byzantins. 1883, 
str. 124, 125. 
.. H. Bro c k h a u s, l. c. str. 28 i 29, fig. 4. Widok cer- 
kwi z góry tabl. 3. Zywy i malowniczy opis cerkwi athońskich 
daje K o n d a k o w: IIaMHTHHICH xpHcTiaHcKaro IłCKYCTB8 Ha A90H-k. 
1902, str. 29-31. 
47 A. C h o i s y, l. c. 20 i n. Dokładny opis tej techniki 
Viollet-le-Duc, L' Art russe. 1877, str. 15-20. Por. M. D i e u - 
lafoy: L'Artantique de In. Perse. 1885, t. IV, tab!. III, str. 13 
i 14 i G e o r g e s P e r r o t e t C h a r1 e s C h i P i e z, Histoire de 
f art dans l' antiquiM. 1884, t. 11, str. 238-242. 


L 


tnią stronę, że się nie tylko tynki, ale stiuki, mozajki 
i podkłady pod malatury silniej takich sklepień trzy- 
mają 48. Otóż taż sama konstrukcya jest widoczna 
w budowie kopuł i półkopułek, koronujących absydy 
naj starszych moMo wołoskich i bukowińskich cerkwi 
i cerkiewek, jak to widzimy na szkicu cerkwi w Pu- 
tnie, który nam podał Romstorfer 49 (fig. 9). Oczywi- 
ste są tutaj prastare, jedne i też same tradycye, się- 
gające naj dawniej szych czasów i przechodzące z poko- 
l
nia na pokolenie. 
Cerkiew athońskich monasterów w tern zasto- 
sowaniu nagięła się do warunków miejscowych, ale cała 
zasada jej planu, budowy i konstrukcyi - pozostała 
nietkni
ta. Prothesis i diakonikon zastąpione zostały 
niszami w ścianach konchy centralnej; dla braku ka- 
mieni odpowiednich kolumny dzielące nawy, a nawet 
filary zostały usunięte w sposób najprostszy, albowiem 
poprzestano na jednej nawie, ale wydłużenie bemy 
mimo tego, że wchodzące w jej skład exedry bliźnie 
usunięto i oparcie jej o prostokąt głównego zrębu, 
w tym wypadku i z tą zmianą straciło racyę by tu- 
się utrzymało 110. W pływy lokalne, cz
ściowo wscho- 
dnie, gdyż w cerkwiach zwłaszcza mołdo-wołoskich na- 
trafiamy i na luk podkowy i na ornamenty arabskie 
i perskie, a przeważnie i głównie zachodnie zabarwiły 
tę konstrukcyę swemi charakterystycznemi, tak romań- 
skiemi jak szczególniej gutyckiemi naleciałościarni. Ab- 
sydy wszystkie, które od naj dawniejszych czasów były 
w architekturze bizantyńskiej, jak to jeszcze widzimy 
w bazylikach raweńskich, poligonalne, tutaj się podo- 
bnie do europejskich zaokrągliły 61, a mimo tego wszy 
stkiego główne i zasadnicze tradycye te, po których 
rozpoznajemy styl i pochodzenie budynku się nie prze, 
rwały. 
Tradycye te mogły się jedynie przez szeregi wie- 
ków utrzymać i na tak długim szlaku przez świat 
południowo-wschodni rozpowszechnić dzięki korpora- 
cyom rzemieślniczym, które te cerkwie wznosiły. Ro- 
botnicy budowlani na półwyspie bałkańskim i w całym 
zresztą świecie greckim są zorganizowani w stowarzy- 
szenia auvepycxo(cxL, po turecku enaJf, którym jeszcze 
prastare starożytne kolegia dały początek. Zarządza 
niemi rada, złożona z majstrów )J..I.cx(O'tope
c:, a na jej 


'8 A. C h o i s y, l. c., str. 33. 
'8 R o m s t o r f er. 1. c. 1Ypus i t. d. ilEittlt. der C. C. XVI, 
1890, str. 52. Taż sama metoda w architekturze rosyjskiej, 
sądząc przynajmniej z tego, co mówi V i o II e t -I e - D u c, L'Art 
russe. Str. 22 i passim. Na Rusi Czerwonej zastosowania jej 
dotąd nie znamy. 
60 Zob. notę 18. wyżej. 
.. W XI wielcu absydy ołtarzowe cerkwi rosyjskich i ru- 
skich są także po większej części na zewnątrz wielokątne, a W XII 
wieku stają się coraz częściej zaokrąglone. P a w 1 i n o w, 1. c. 
str. 29. 


. 
I
>>>
549 


DO DZIEJÓW ARCHITEKTURY CERKIEWNEJ NA RUSI CZERWONEJ. 


czele stoi protomajster - ł1tpw't0Ila.£o'twpc. Tak jak kol- 
legia starożytne, tak też i te enaj'y, są jednocześnie 
związkami zawodowemi, stowarzyszeniami wzajemnej 
pomocy i bractwami religijnemi zarazem 112. Na pól- 
wyspie balkańskim w skład tych korporacyj wchodzą 
częściowo Grecy, a w największej ilości macedońscy 
W olosi, tak zwani Cincary, którzy każdego lata, tak 
jak dzisiejsi kamieniarze wloscy i jak slawni magistri 
Comacini lombardzcy niegdyś, rozchodzą się na robotę 
po calym \Vschodzie i wędrują do naj dalszych tego 
świata zakątków!lS. Oni to wznieśli największą część 
cerkwi bukowińskich, przynajmniej naj starszych i wy- 
robili ten typ charakterystyczny, nad którymśmy się bli- 
żej zastanawiali. Cerkiew w Oragomirnie zbudowana 
została za wojewody Stefana Tomczy w r. 1602 przez 
protomagistra takiej korporacyi, nazwiskiem Oima, po- 
chodzącego ze wsi Maxia kolo Nikomedyi, który tutaj 
zmarł i tu ma z odpowiednim napisem nagrobek li'. 
Nie ulega wątpliwości, że ilość takich wędrownych Ci n- 
carów wzmacniana była przy większych budowach si- 
łami miejscowemi i przybyłemi z zachodu, z tych części 
świata, gdzie się budowaly łacińskie, romańskie czy 
gotyckie kościoły, co nam wplecenie się motywów 
i form zachodnich w ten niezmienny typ tłumaczy. 
Szematyczne tego typu właściwości powtarzały się 
wskutek tego w jeden i ten sam sposób, świadcząc 
nieomylnie o swoim początku. 
W budowie cerkwi ławrowskiej mialy się, jak są- 
dzimy, rzeczy zupelnie inaczej, Forma planu tej bu- 
dowy powstała pod bezpośrednim wplywem tradycyi 
klasztornej i mniszej. Czerńcy przybyli z góry Athos, 
czy też miejscowi, którzy na świętej górze i może 
w monasterze św. Pantalejmona (Russikon) dlużej 
przebywali, przyzw}'czajeni do tamtejszych urządzeń 
nadali jej trój konchową formę, ale wykonana ona zo- 
stała pod ich najogólniejszym kierunkiem, wyłącznie 
przez rzemieślników zachodnich, wyrobionych przy mu- 
larskich i kamieniarskich przedsięwzięciach węgierskich 
a może i polskich. Potwierdza to naj wymowniej zu- 
pełnie zachodni charakter form romańskich, jakie ją 
odznaczają. 
Dwa są mianowicie tych form szczegóły najbar- 
dziej charakterystyczne: ząbkowanie wraz z fryzem ar- 
kadkowym czy okrągłołukowym (fig. 6) i otwory czyli 
wycięcia okien (fig. I i 8). Skladowe części pierwszego 
z tych szczegółów zdarzają się w architekturze bizan- 
tyńskiej zarówno jak w romańskiej, której są jednak 


&I C h o i s y. I. c., str. 173. 
61 Choisy, I. c., str. 173 i 174. Cr. Romstorfer, Dje 
Kirchenbauten, Mjtth. d. C. C. T. XXI, 1895, str. 164. O Cin- 
carach bliżej K a n i t z, Serbien, hjstorisch - et}lnographisch
 Rei- 
sestudjen. 1868, str. 332. 
Ił I. Z a c h a r j e W i c z, K/osterkirche BU Dragomjrna. il/itth. 
d. C. C. T. XXV, 1899, str. 113 i n. 


, 
l 


55 0 


najbardziej właściwe Wiemy, jak zabkowanie gra 
wielką rolę w budownictwie starożytne m, z którego 
przeszło do obu tych sztuk, ale kiedy, o ile nam przy- 
najmniej wiadomo, ząbki takie na Wschodzie, w tych 
wyjątkowych wypadkach, gdzie je możemy stwierdzić, 
rozstawione są zwykle i oddzielone znacznie od siebie, 
tak że zastępują konsolki pod gzymsem, nie mówiąc 
o tern, że zjawiają się najczęściej jednocześnie z innemi 
formami romańskie mi, jak w architekturze suzdalskiej 1iIi, 
to we właściwym romanizmie, tak jak i w naszym 
przykladzie, umieszczone są jeden koło drugiego, po. 
dobnie jak w budownictwie starożytnem, stanowiąc 
rzeczywiste ząbkowanie - denticuli. Co do fryzu arkad- 
kowego, który w istocie rzeczy jest tylko zastosowa- 
niem gzymsu podpartego konsolami do budowli skle- 
pionych i opatrzonych łukami - to ten napotykamy 
już w niektórych budowlach pompejańskich 1i8, a na 
większą skalę w kościołach Syryi Centralnej IV i V w. 
w Hauranie 1i7. To też nic dziwnego, że powtarza się 
on w budynkach raweńskich, innych bizantyńskich, 
w najstarszych cerkwiach ruskich, a przedewszystkiem 
serbskich, moldo-wołoskich i bukowińskich. W tych 
ostatnich jednak i tam, gdzie bezpośredni wpływ ro- 
mański nie da się udowodnić-to albo łuki czy arkadki 
schodzą się od dołu pod kątem ostrym 1i8, czy same 
przez się są zupelnie ostrolukowe, lub też wypelnione, 
wschodni charakter mającemi maleńkiemi niszami Tym- 
czasem w naszym wypadku prof.le ich i kształty są 
zupelnie romańskie i zachodnie. O ile nam przy tern 
wiarlomo, w architekturze bizantyński
j, uważanej wo- 
góle i w najszerszem tego terminu znaczeniu, fryzy są 
zawsze pojedyńcze, t. j obie te formy, tak gzyms ko- 
ronujący podparty ząbkowaniem, jak fryz arkadkowy 
używane są jedynie oddzielnie i niezależnie od siebie, 
gdy tutaj przeciwnie zestawione są ze sobą, a raczej 
umieszczone jedna nad drugą, dopełniając się nawza- 
jem w podobny sposób, jak się to najczęściej zdarza 
w romanizmie południowo-niemieckim, a przedewszyst- 
kiem węgierskim. :\lożemy to sprawdzić najlepiej po- 
równywając nasze uwieńczenie muru z takim fryzem 
skombinowanym w slawnym kościele S. Jak na Wę- 
grzech 1i9. 


06 Zob. K o n d a k o w , O HSY'lHLlX'L 8S
S'ISX'L HCTOpiu lIpeBHe- 
PYCCKSI'O lICKYCTBS. 1899, tabL 6. 
60 D e h i o, I. c. T. I, tabl. 31, nr. 10 i bazylika Juniusa 
Bassusa w Rzymie, tamże, nr. 11- 
67 M. de V o g ii e, La Syrie centra/e, architecture civi/e et 
re/igieuse du I au VII s. 1865. T. II, tab\. 24, 120, 129 i 137. 
68 Podobne arkadkowanie jednak w romanizmie lombardzkim. 
Cr. A. Venturi, Storia dell' Arte Ita/jana. T. III, 1904. L'Arte 
Romanica I, liczne figury w tekście passjm. Zbliżone W Pran- 
docinie, Łuszczkiewicz, Sprawozd. T. IV. Tab!. IV. 
6. R. Ei tel berger von Edel berg, :Jahrb. d. k. k. C. C. 
1856. Tabl. II i IV. Toż samo w kościele Felso-Ors, str. 117, 
fig. 16. W kościele S. Jak ząbkowanie zastępuje pokrewny mu
>>>
, 


55 1 


DO DZIEJÓW ARCHITEKTURY CERKIEWNEJ NA RUSI CZERWONEJ. 


Toż samo da się powiedzieć o otworach okiennych, 
na które zdaniem naszem przy analizach tego rodzaju 
za mało zwracano uwagę. Dwa są sposoby wykrojenia 
okien w architekturze romańskiej. Albo okna się zaró- 
wno rozszerzają od strony zewnętrznej jak wewnętrznej 
tak, że najciaśniejszy ich otwór wypada na środek 
grubości muru, lub też są rozszerzone jedynie od we- 
wnątrz, co sprawia, że na zewnątrz robią wrażenie wy- 
ciętych pod kątem prostym. 
Oba te sposoby dadzą 
się ściśle rozgraniczyć pod względem geograficznym. 
Pierwszy 7. nich jest powszechny w całych Niemczech, 
w Burgundyi i w północnych Wloszech, drugi zaś tak 
w pozostałych częściach Włoch, jak w Galii. Jeżeli 
w obrębie tych granic niema pod tym względem wy- 
jątków - to zato w północnej Francyi, w Hiszpanii 
i Anglii oba te sposoby zarówno się natrafiają i za- 
sada się nieraz chwiejec, Są to słowa najznakomit- 
szego dziś znawcy średniowiecznej architektury kościel- 
nej Jerzego Dehio GO. Otóż w całej arc.hitekturze bizan- 
tyńskiej, tak w jej żródle, jak w grupach architekto- 
nicznych od niej zależnych, w cerkwiach południowo- 
słowiańskich, wołoskich i rosyjskich czy ruskich, prze- 
ważnie drugi z tych sposobów ma zastósowanie, wy- 
cięcia okien są jednostronne, okna rozszerzają się tylko 
do wnętrza i na zewnętrznej stronie robią wrażenie 
prostokątnie w murze wykrojonych, tak jak w połu- 
dniowych Włoszech, lub w południowej i środkowej 
F rancyi. Mogą one być i są rzeczywiście na południu 
i w świecie właściwie greckim o wiele szersze, dla 
przepuszczenia większej ilości światła i powietrza, a na 
północy tak wązkie nawet jak strzelnice, ale zasada 
się nie wiele zmienia 61. Zdarzają się jednakże od 
tej reguły wyjątki, które przedewszystkiem tam ude- 
rzają, gdzie 'formy romańskie czy romanizmowi po- 
krewne nie ograniczają się jedynie do drobnych i przy- 
padkowych naleciałości. W cerkwiach suzdalskich np. 
w cerkwi Uspienia we Włodzimierzu nad Klaźmą, św. 
Dymitra tamże i św. Jerzego w Jurjewie polskim, sto- 
sunkowo szerokie od zewnątrz, zwężają się te okienne 
otwory stopniowemi ustępami ku wnętrzu i toż samo 
widzimy w serbskiej Studenicy, na której romański 
charakter zwracaliśmy uwagę 61!. Jeżeli zatem zewnę- 


na pierwszy rzut oka i W starszych publikacyach nie dość uwy- 
datniony, a z budownictwa ceglanego zapożyczony tak zw. 
Sage- 
friesc. Cr. Dehio, Tab. 317. 
00 Dehio, I. c. T. I, str. 695. 
Ol W cerkwiach ro..yjskich naj starszych, pierwotne wązkie 
okna zostały w czasach nowszych po większej części rozszerzone, 
co w wielu wypadkach utrudnia stwierdzenie zasady. Por. P a w I i- 
n o w , passim. 
o. Cerkwiom Suzdalskim XII w. poświęcił W ostatnich latach 
gruntowną pracę D. W. B e r e ż k o w, O XpRMRX'L BJIR)I;UMupo-cyap;8.IIL- 
CK&rO KHH1KeCTBR, 1903 i po szczegółowej analizie doszedł do 
wniosku, że są one budowane pod bezpośrednim wpływem hali- 
ckich romańskich cerkwi i prawdopodobnie przez kamieniarzy 


55 2 


trzna szerokość okien w cerkiewce ławrowskiej jest 
pierwotna 63, to i ten szczegół nadaje temu budyn- 
kowi ze swej strony charakter zachodni, pokrewny ro- 
manizmowi, tak polskiemu jak węgierskiemu. 
Nic niema trudniejszego w badaniu dziejów ar- 
chitektury, jak zupełnie pewne oznaczenie kształtów 
górnych części budynków w dawnych wiekach, ich 
pokryć i dachów. Części te najbardziej wystawione 
na zniszczenie ulegały w przebiegu czasu najrozmait- 
SZYIO modyfikacyom i przemianom, tak że stan ich 
obecny nie daje nam w najznaczniejszej części wypad- 
ków żadnego wyobrażenia, jak wyglądały lub mogły 
wyglądać pierwotnie. A jednak są one dla stylu, 
charakteru i dla wrażenia, jakie całość robi, pierwszo- 


pochodzących z Halicza. Na pokrewieństwo cerkwi suzdalskich 
z halickiemi zwracał uwagę Hruszewski, fCTOpHU J.TKPRiIlLl-PyCU, 
T. III, 1901, 425, zestawiając niektóre z nich szczegóły z cerkwią 
św. Pantalejmona, dzisiaj kościołem św. Stanisława pod Haliczem. 
Pierwszy, o ile nam wiadomo, dla wytłumaczenia form suzdalskich 
wskazał na Halicz: T o ł s t o j i K o n d a k o w , PyccKiR p;peBHOCTH. 
Z. 6, 1899, str. 38. Mimo całego prawdopodobieństwa, jakie z tej 
teoryi wynika i całej siły argumentów wysuniętych dla jej po- 
parcia, mimo romańskiemu stylowi pokrewnego charakteru cerkwi 
we Włodzimierzu nad Klaźmą, w Jurjewie polskim, czy w Nerli- 
nie ulega wątpliwości, 1e sub judice lis es/o Słabą stroną tych 
zestawień jest fakt, 1e za podstawę do porównania cerkwi suzdal- 
skich z halickiemi służy dotąd jedynie kościół św. Stanisława, 
drobne bowiem inne szczegóły po za nim, nie wiele wchodzić 
mogą w rachubę. Następnie co najważniejsza, niedostateczna 
w ogóle nasza znajomość architektury dalszego Wschodu. W tym 
jednym np. rysie otworów okiennych, o które nam tutaj chodzi, 
wątpliwość nie jest usunięta. Wprawdzie stopniowane od ze- 
wnątrz wycięcia framug, jakie w cerkwiach suzdalskich spotykamy, 
w romańszczyźnie się nieraz zdarzają. Takie -abgetreppte Lei- 
bungen c znajdujemy w oknach romańskich kościołów w Quedlin- 
burgIl i Magdeburgu z pierwszej połowy XII IN. i w katedrze 
w Gurk w w. XIII (H. Otte, Geschich/e der romanischen Bau- 
ktms/. 1874, str. 185, fig. 78, str. 470, fig. 214). W naszych 
własnych romańskich zabytkach natrafiamy na nie wStrzelnie, 
w Inowrocławiu, w Łabiszynie, a nawet do pewnego stopnia 
w Lubiniu w Wielkopolsce. (J u I i u s K o h t e , Verzeiclzniss 
der Kuns/denkmiiler der Provinz Posen. 1898. T. I, str. 48). Kto 
wie jednak, czy w ustępach cerkwi suzdalskich nie większe o wiele 
jest pokrewieństwo z metodą, uwarstwowienia murów ceglanych 
w architekturze wschodniej, przeniesioną w kamień, z niszami 
ustępowemi tak charakterystycznemi w niektórych ruinach azya- 
tyckich (S t r z y g o w s ki, Kleinasien, str. 39 i n.), co wpłynęło 
niekiedy na układ portalów budynków bizantyńskich (Wu I ff, 
Die Koimesiskirche in Nicea, 1903, str. 134-135) i czy w niej 
nie należy szukać źródła tak romańskiej pod tym względem za- 
sady, jak niektórych wyjątkowych tego rodzaju bizantyńskich 
przykład6w. Ma się rozumieć, 1e takie1 same otwory okienne 
w cerkwi Ś. Trójcy w Wilnie, lub Bohojawleńskiej w Ostrogu 
z fundacyi Konstantego Ostrogskiego, datujących z XVI w. po- 
wstały pod wpływem gotycyzmu i że tutaj w rachunek wchodzić 
nie mogą (por. Sprawozdania, T. III, str. 88 i 89, fig. 10 i 12, 
tudzież T. IV, Tabl. XXXI). 
Ol Mają one w restytucyi p. Mokłowskiego barokowe wy- 
miary, okna musiały być znacznie węższe, ale zdaje się, że się 
rozszerzały na zewnątrz, jak w absydzie kościoła św. Stanisława. 
Por. Łuszczkiewicz, Kościół św. Stanislawa pod IEaliczem. 
Sprawozdania. T. II, 1884. Tabl. I. 


.
>>>
, 


553 


DO DZIEJÓW ARCHITEKTURY CERKIEWNEJ NA RU
I CZERWONEJ. 


554 


. 


rzędnego znaczema. One nadają sylwecie całości naj- 
silniejszy akcent, w nich się streszczają i sumują głó- 
wne linije budowy, od nich przewainie zaleiy charakter 
krajobrazu i w ich zarysie i kształcie odczuwamy na 
pierwszy rzut oka te kulturalne znamiona i związane 
z niemi prądy, które na daną ziemię najsilniej oddzia- 
ływały i wycisnęły na niej swe piętno. Jeżeli do bu- 
dowy musimy się zbliiyć i nieraz analizować jedne po 
po drugich szczegóły i formy, które się na jej styl 
składają, aby ją dokładniej i z wszelką pewnością zde- 
terminować i określić - to jui na sam widok tych czę. 
ści koronujących z największej odległości domyślać się 
moiemy, czy ona powstała pod wpływem zachodnim, 
czy wschodnim, czy jest gotycka lub renesansowa. 
Z tego wynika cała 'wainość dla naszych badań przed- 
stawień na starych obrazach, miniaturach, rycinach 
i rysunkach pierwotnego stanu dawnych budowli. 
Dachy cerkwi mołdo-wołoskich i bukowińskich 
zupełnie inaczej wyglądały nii dzisiaj. Były one czę- 
ściowo pulpitowe, a przewainie namiotowe i stoiko- 
wate, jak np. w cerkwi św. Jana w Suczawie, w Su- 
czawicy, Putnie, Nlołdawicy i w innych miejscowościach 
tego kraju, co moiemy stwierdzić na malowidłach, 
lub na drzeworytach XVIII w. odtwarzających buko- 
wińskie monastery 64. Na wszystkich tych przedsta- 
wieniach kopuły są zawsze kryte namiotowemi lub 
stożkowatemi dachami, Co więcej. toi samo da się 
powiedzieć o naj znaczniejszej ilości cerkwi i cerkiewek 
na Rusi, lub innych przestrzeniach dawnej Rzeczypo- 
spolitej polskiej, których wizerunki nas doszły. 
Na rycinie Adelhausera z r. 1567, przedstawiającej 
przyjęcie poselstwa moskiewskiego przez Zygmunta 
Augusta w Grodnie, cerkwie ruskie tam istniejące i na- 
pisami oznaczone, mają w przykryciach swych i dachach 
przewainie ten sam charakter. Znane widoki Brauna 
i Hohenberga z lat 156 I i 16 I 8, Lublina, Zamościa 
i Lwowa-potwierdzają toi samo spostrzeienie 61\. Rom- 
storfer twierdzi, ie częste odnawianie dachów, przy 
uiyciu żelaza i blachy cynkowej, doprowadziło do ce- 
bulowatych i gruszkowych kopuł, obecnie tak rozpo- 
wszechnionych w Rumunii 66. Sądzimy, ie to twier- 
dzenie przyjąć naleiy, zwłaszcza w zastosowaniu do 
nas i do naszego kraju, z pewnem zastrzeieniem. Jedna 
z cerkwi grodzieńskich na rycinie Adelhausera ma ko- 
pułę cebulowatej formy, wyraźnie uwydatnioną, Cer- 
kwie i cerkiewki Krechowskiego monasteru, na drze- 
worycie Oenisa Sienkiewicza z r. 1699, są kryte gło- 


8. Romstorfer, I. c. 11littheil. d. C. C. T. XXI, 1895, str. 
253. Jllittheil. T. XVI, 1890, str. 50. 
8e Por. W. W. S t a s o w, C06pallie co"u'lIesilt. T. I, 1894, str. 
461 i n., tudzież toż samo C60pIlUK'I apxeOJlOrU'leCRarO łlllcTluYTa. 
KH. III, 1888. Oddział II, str. 54-64. Tab. 1-4. 
8. R o m s t o rf er, JlIittheilungen d. C. C. T. XVI, 1890, 
str. 50. 


. 


wicami o cebulowatych kształtach 67. Cerkwie w Bo- 
huszy w powiecie Grybowskim 68, w Tyliczu koło 
ru- 
szyny 69, w Jabłonowie na Pokuciu 70, a zwłaszcza w Ro- 
zdole i św. Jerzego w Drohobyczy H, w Sutkowicach 
i Latyczowie w guberni i podolskiej, których widoki 
nam przekazał Napoleon Orda 711, nie mówiąc o wielu 
innych, zachowały bezwątpienia formę swych kopuł 
pierwotną. Znaczna ich część pochodzi z XVII, a moie 
i z XVIII w., ale są między niemi nieomylnie i star- 
sze 78. Na widokach cerkwi rosyjskich i moskiew- 
skich, zebranych z miniatur XVI w. przez Sułtanowa, 
spotykamy, jeżeli nie zupełnie identyczne, to w kaidym 
razie pokrewne kopuły 74. 
Naleiałoby właściwie odróżnić kopułę od hełmu, 
głowicy czy raczej makowicy, która ją przykrywa i ko- 
ronuje, chociai w języku potocznym obie te nazwy 
się identyfikują. Nie ulega wątpliwości, ie forma gło- 
wic, przypominająca staroiytny hełm słowiański, a ści- 
ślej mówiąc ruski, lub tei mająca kształt cebuli-ma 
wschodni początek. Takiei same formy znajdujemy 
na meczetach w Dehli, w Akra - a nawet w Kairze. 
Dostały się one wcześnie do Bizancium i czy ztąd 
czy też bezpośrednio ze \\" schodu przeszły jeszcze 
w końcu XII w. na Ruś. Nowogrodzki Ewangeliarz 
Dobryły z r. I 164 daje nam naj starszy, o ile wiemy, 
widok cerkwi o cebulowatej kopule na ziemiach ru- 
skich 7/,. vV późniejszych jednak czasach i to od XVI 


87 Zob. Tp.";J;1ol nepBaro ApXeOJlOrH'leCRarO c'L1I1Ip.a B'L MOCKB1I. 
1871. TabI. XII. 
.0 Mokłowski, l. c., str, 385, 387, fig. 198, 199. 
69 tenże, str. 389, fig. 201. 
18 idem, str. 397, fig. 211. 
11 por. J u Ij a n Z ach ar j ew i c z, Zab...J,tki sztuki w Polsce. 
1885. Z. II. TabI. 2. Z. III. TabI. 1, 2, 3 i 4, tudzież Z. II. 
TabI. 1, 3, 4, 6, 7 i 8. 
u Napoleon Orda, Alb,4m widoków Polski. 1876. Tabl. 
60, 61. 
TS Cerkiew św. Jerzego w Drohobyczy ma pochodzić z r. 
1543. Zac h arj ew icz, I. c. Z. II tekst. 
1& N. W. Sułtanow; 06paal
L:I i\peBHepYCCKaro 80)\'leCTBa &'1 
IIIUIIHTJPIII.IX'L RB06pameHiHX'L, HscJlkp.08allie uo pyRonBCII XVI B-hKB. 
jKlITLe HIIROJlaH qYP.OTBopl
a. 1881. Także S t a s o w, Co6paBie co- 
"JIIHeHilt. T. II, str. 990. 
1e Na freskach św. Zofii Kijowskiej z Xl w., malowanych 
przez Greków i przedstawiających hipodrom konstantynopolitański. 
widzimy kopul« cebulowatą. Toż samo na miniaturowych iIIu- 
stracyach sławnego kodeksu kroniki Skylitzesa W bibliotece kr6- 
lewskiej W Madrycie z tegoż samego czasu (L. d u B ey l i e, 
L'l/abitation Byzantine. 1903, str. 90, 96 i 109. TabI. do str. 32). 
Rosyjscy uczeni uważają jednak cebulowatą kopuł« za wytwór 
samorodny, powstały pod wpływem miejscowego budownictwa 
drewnianego. Miliukow mówi: 
Drewniane podłużne budynki 
kryło si« u nas beczką, kbirej t/s cz«ść niższa si« odrąbywała, 
środkowa dopełniala wypukłością, a wierzchnia koronowała ostrem 
żebrem. Niekiedy takie podłużne przykrycie przecinało się po- 
przecznemj to znowu, nad kwadratową przestrzenią cztery po- 
wierzchnie przeci«ć takiego beczkowego dachu łączyły się bezpo- 
średnio, pochylając si« po liniach wykroju i przyjmując kształt 
kubikowy. W takim stanie dach już miał wielkie podobieństwo
>>>
, 


55S 


DO DZIEJÓW ARCHITEKTURY CERKIEWNEJ NA RUSI CZERWONEJ. 


556 


w. zaczynając, czem bardziej zbliżamy się do zachodu, 
tern częściej i tern wyraźniej się ich charakterystyczny 
profil modyfikuje Głowica rozszerza się w średnicy, 
w plecach i spłaszcza od góry, zachowując zaostrzony 
wierzchołek, wypukłość jej wzbiera, pęcznieje i linia 
w skutek tego się bardziej wygina. Cebula, jak mówi 
Stasow, zamienia się na rzepę 76, staje się ssiadła i pę- 
kata i dostraja do pokryć barokowych zachodnich ko- 
puł, jak dodamy z naszej strony 
Już Lichtwark zauważył, że kopuła, grająca tak 
wielką rolę w architekturze zachodniej póżnego Re- 
nesansu, ma w pewnej swej odmianie gotycki począ- 
tek n. Forma jej jest następstwem giętych fijali i mas- 
werków póżno gotyckiej epoki. Albert lJuhamel, 
głośny architekt i miedziorytnik holenderski z drugiej 
polowy XV w., pozostawił nam rysunki kopuł i kopu- 
łek w następstwie tych gotyckich gięć powstałe. Wieża 
ratuszowa w Leyden z r. 1575 zachowała jeszcze 
w swej kopule nieomylne ślady tego pochodzenia 78. 
Skoro z Odrodzeniem kopuła nabrała konstrukcyjnego 
znaczenia na północy, a naprzód w Niderlandach, za- 
częto do jej zewnętrznego pokrycia zastosowywać te 
formy gotyckie, które wówczas, w wielu innych wy- 
padkach, przyszly do zapomnianego znaczenia, Wtedy 
to pojawiły się kopuly czy też hełmy, koronujące na- 
sze zachodnie budynki, ze swym ksztaltem holencler- 
skim, przypominającym gruszkę, a niekif'dy rzepę, mó- 
wiąc językiem Stasowa, na szczytach zamku i katedry 
na Wawelu, a w następstwie dalszym, na tak znacznej 
ilości wiei kościelnych, a nawet zamkowych, całego 
naszego kraju 79. W ówczas to powoli do nich, do ich 


do cerkiewnej cebuli. Podobieństwo to hyło jeszcze wyraźniejsze 
kiedy pokrycie wznosiło się nie nad kwadratem, ale nad wielo- 
kątem, którego formę miał najczęściej baraban cerkwie. (Cf 
O'łepKIJ no IJCTopiR PYCCKOłt Ky.n:LTYpW. 1899. Część II, 2 Wyd., str 
202). Skąd się jednak wzięła półbeczka, dopełniona w środku 
wypukłością a zakończona ostrem żebrem? Miała ona W przecię- 
ciu formę ostrego łuku o tak zwanym oślim grzbiecie, która 
w architekturze koptyjskiej, arabskiej i perskiej była z dawien 
dawna powszechna, a W IX-XII rozpowszechniła się W Bizancium 
Oczywiście zatem przyszła ze Wschodu. Zastosowanie takiej 
półbeczki do zbudowania kopuły, czy głowicy drewnianej cerkwi 
nastąpić również musiało pod wschodnim wpływem. Najprost- 
szem wyjaśnieniem jej początku wydaje nam się w każdym razie 
naśladownictwo wschodnich wzorów, tembardziej, że sądząc z ta- 
kich kopuł w kronice Skylitzesa, to używane były one w Bizancium 
a prawdopodobnie i na dalszym Wschodzie wyłącznie do lek- 
kich, a może i drewnianych pawilonów. 
7. S t a s o w, Co6paHie CO'lIIHeHiłt. T. II, str. 981 i n. 
n A. L i c h t war k, Der Ornamentstich der deutschen Friih- 
renaissance, 1888, str.56. 
7B Zob. G a II a n d , Geschicltte der Holliindiscltm Raukunst 
und E/ildnerei im Zeiltalter der Renaissance, 1890, str. 28, fig. 
143, tudzież Ewerbeck, Die Renaissance in Belgien und Holland 
1891. T. I, 33. 
J8 Na widoku Krakowa rysowanym przez Dahlberga z r. 1655, 
obie formy takich kopułek jednocześnie: E s s e n w e i n, Die mittel- 
alter. Kunstdenkmale der .stadt Krakau, 1869. Tabl. IX-X. 


zagięć i charakteru, przez w. XVI, XVII i XVIII, za- 
częły się dostrajać i głowice na tamburach cerkiewnych 
budowli. Odnosi się to przedewszystkiem do pokrycia 
głowic, tak drewnianych jak miedzianych, małorosyj- 
skich i ruskich, z których niektóreśmy wyżej wy- 
mienili. W jednych to gięcie jest silniejsze, a w dru- 
gich slabsze, jedne są więcej, a drugie mniej spłasz- 
czone, wysmuklejsze lub rozszerzone ku clołowi, zbli- 
Żone wiecej do gruszki lub rzepy, a czasami 00 pomi- 
doru. Zależy to przedewszystkiem od użytego do ich 
konstrukcyi materyału, od drzt:wa, które się giąć nie 
może, lub też blachy, dającej się naginać dowolnie. 
Pr7.ykładem ostatniego wyniku w ten sposób powstałej 
ewolucyi jest dzisiejsza głowica cerkwi ławrowskiej 
(fig. I). Nie potrzebujemy dodawać, że kopuła włoska 
ma inną zupełnie genezę i że forma jej o wiele szla- 
chetniejsza i prostsza, a zawsze tylko w większych 
rozmiarach stosowana - skrzyżowała się na pólnocy 
i u nas z tamtą w epoce baroka, ale nie miała wiel- 
kiego wpływu na budownictwo cerkiewne. 
I\:ie o kopułę barokową nam wszakże w naszym 
wypadku chodzi, nie o przykrycie kopuł XVI, lub XVII 
czy XVIII w.-ale o zdanie sobie sprawy, jak te ko- 
puły wyglądały pierwotnie, w końcu w. XIII, kiedy 
naszą cerkiewkę hudowano, w czasie, kiedy o takich 
formach, nad któremiśmy się może zbytecznie zastana 
wiali, nie mogło być mowy. Architektura romańska 
znała również kopuły, używala ich do zasklepienia 
przecięcia transeptu z nawą główną, przykrywala ich 
częściami absydy i kryła w tych wszystkich zastoso- 
waniach najczęściej dachami stożkowatemi i piramidal- 
nemi, ale zdaje się, że w wielu razach uwydatniała 
także ich sferyczność na zewnątrz. Jeżeli w budyn- 
kach ocalałych przyklady takiego krycia nas nie do- 
szly, to na zabytkach. rzeźby, a nawet malarstwa, które 
ówczesne kościoly przedstawiają, jest to wyraźnie uwy- 
datnione. Nie będziemy się powoływać na sławne 
relikwiarze w Akwizgranie, w Kensington.Museum i inne, 
w kształcie budynków kopulastych, gdyż mamy w nich 
przed sobą niezaprzeczenie cerkwie bizantyńskie 80; ale 
na balustradach romańskich w kościele św. Michała 
w Hildesheim widzimy łuki ukoronowane kopułami 81, 
a na monetach z czasów saskiej, czy frankońskiej dy- 
nastyi 82, tak jak na naszych piastowskich 8S, kopuły 



 


.. F. B o ck, Karls des Grossen Pjaltzkapelle. 1865, str. 93, 
fig. 42, tudzież B u c h er, Geschichte der technischen Kunste, 
1886. T. II, str. 216, fig. 87. 
B' Knackfuss, Deutsche Kunstgeschichte. 1888. T. I, str. 
190, fig. 123. 
B. H. D a n n e n b e r g, Die deutschen Munzen der siichsischen 
und friinkischen Kaiserzeit. T. II, 1894. Tabl. 67, nr. 1466. Tabl. 
68, 1480, 1482, 1485. T. III, tabI. 105, 767 b i wiele innych. 
81 S t r o n c z y ń s ki, Dawne monery Polskie. 1884. Część 
II. Tabl. V. 


l
>>>
f 


557 


DO DZIEJÓW ARCHITEKTURY CERKIEWNI:J NA RUSI CZERWONEJ. 


558 


wlenczą kościelne budowle, nie mówiąc o wielu innych 
tego rodzaju przykładach. W pierwotnej architekturze 
bizantyńskiej i ruskiej przykrycia tych górnych cz
ści 
budynku - tam gdzie ich nie pozostawiano w suro- 
wym stanie, jak si
 to na ziemiach greckich nieraz tra- 
fiało, odpowiadało w zupełności ich formie sferycznej 
i nie stanowiło oddzielnego hełmu. 
Na Wschodzie i w poru dniowych Włoszech przy- 
krywano powierzchni
 kopuł bezpośrednio dachówkami 
o układzie cz
sto stoikowatym, luł:- tei ołowiem albo 
blachą, jak si
 to najcz
ściej zdarzało na północy i na 
ziemiach ruskich. Kopuły w tym ostatnim wypadku 
w całej swej nag0ści wyst
powary na zewnątrz czyli 
miały kształt przewróconego koda i tylko chropowatą 
ich powłok
 obmazywano gliną, aby utworzyć podkład 
pod ołów 84. Ksztarty takich kopuł na wysokich tam- 
burach widzimy w miniat
rach Zbornika Światosława 
z r. 1073, tudzież w Ewangeliarzu Jurjewskim z lat 
I 120- I 128, które publikował Stasow 81'1. Jeden z tych 
r
kopisów jest kijowskiego a drugi nowogrodzkiego po- 
chodzenia, Nie może też ulegać żadnej wątpliwości, 
że takie były naj starsze kopuły na cerkwiach XI- 
XII w. w Kijowie i Nowogrodzie, czy inne, odpowia- 
dające tym czasom. Forma cebulowata głowic poja- 
wia si
 dopiero z końcem XII w., jakeśmy to pod- 
nieśli wyżej, i to na Rusi północnej, a nawet prawdo- 
podobnie naprzód w budownictwie drewnianem. Słu- 
sznie więc, jak widzimy, postąpił p. Mokłowski, nadając 
kopule naszej cerkiewki form
 pośrednią, jeżeli nie do 
przewróconego koda-to do niskiego hełmu zbliżoną, 
w swej idealnej restytucyi (fig. 8). 
Powstaje wszakie pytanie, czy ta mizerna Jskar- 
łowaciałac kopułka, wedle słów p. Mokłowskiego, po- 
trzebowała w ogóle tamburu i głowicy na nim. Są- 
dząc z przekroju, to tambur z nią nie ma żadnego 
związku i jej sklepieniem właśnie zamkni
ty jest od 
wn
trza. Do późnej i nie mającej żadnego, jak si
 
zdaje, określonego celu jego przestrzeni, dost
p nawet 
jest ze wszystkich stron utrudniony (fig. 4 i 5). Mar- 
kuje on wprawdzie przeci
cie krzyża, ale mimo tego 


8 Pawlinow, I. c., str. 51 i passim. 
8. W. Stasow, L'Ornement slave et oriental d'apres les 
manuscrits anciens et modernes. 1887. Tabl. XLIII i LIII. 


f 
I 



 


, 


gra rol
 wyłącznie dekoracyjną, usprawiedliwioną bar- 
dziej w barokowej epoce, niż w czasie powstania na- 
szej budowy. Takie głowice, przeznaczone Jdla fa- 
sady«, jak si
 wyraża Pawlinow, mają niektóre cer- 
kwie Rostowa W. z XVII w. 86 - ale czy można je 
przypuścić i z łatwością sobie wyo,brazić w XIII w.? 
Już w niektórych Justynianowskich kościołach, kopułki 
mniejsze nie były wcale uwydatniane na zewnątrz, 
a w południowych Włoszech w czasach późniejszych, 
w drugiej epoce rozwoju architektury bizantyńskiej, 
w XI-XIII w. nie brak bizantyńskich kościelnych bu- 
dowli, w których nie wyst
pują one zupełnie i giną 
pod wspólnem całej budowy przykryciem 87. Do nie- 
dawna nawet św. Zofija Kijowska miała niektóre ko- 
pułki dodatkowe pod dachem 88, Gdyby tak samo 
było w naszym wypadku, zbliżałoby to cerkiew w La- 
wrowie jeszcze bardziej do ówczesnego zachodniego 
kościoła i nadawało jej budowie na pierwsze wrażenie 
jeszcze wybitniejszy charakter romański. 
W szystkie te uwagi i całe nasze rozumowanie 
opiera si
 wyłącznie na restytucyi p. l\lokłowskiego, 
który ją sam zresztą za przypuszczalną tylko uważa. 
Mająca przyjść do skutku i zapowiedziana restauracya 
naszej cerkiewki, jeżeli b
dzie przeprowadzona i doko- 
nana przez sumiennego i znającego dobrze swój przed- 
miot architekta - usunie zapewne wątpliwości i po- 
twierdzając niektóre z naszych wywodów, a modyfi- 
kując inne - nie odbierze im i odebrać nie może za- 
sadniczej słuszności. Tak jak ten budynek dzisiaj 
w rysunku p. Mokłowskiego widzimy, jest on bezwąt- 
pienia, mimo swego tak blizkiego pokrewieństwa z cer. 
kwiami athońskiemi, serbskiemi i rumuńskiemi, zabyt- 
kiem przeważnie zachodnim i powi
ksza jeszcze jed- 
nym, a tak w swoim planie interesującym okazem, 
ilość znanych nam dotychczas pomników architektury 
cerkiewnej tegoż samego stylu, które nadają kulturze 
średniowiecznej na Rusi tak charakterystyczną cech
. 


88 P a w I i n o w, I. c., str. 185. 
87 Emile Bertaux, L'Arł dans l'Ital;e mer;d;onale. T. I. 
1904, str. 120 nota. 
88 N. W. P o kro w s kij, lIaMHTRHICH XPHCTi&HCKOłt ApxlłTeKTypLI 
oco6eHHO BIIS&HTiłtcKie Ił PyccKie. Str. 86. P a w l i n o w , l. c. str. 21. 
Gołubinskij, l. c., str. 104.
>>>
1 


"-
 .', , 
"
 ł ;:": ,,-
-...' . .... " - - :.
, :. -.;: -,p., 
....-:ł-Z ./
-
... ,,

 
 -- ..... _-""1'.- .
.... --- }o ,,_ 
__:.
,i
_, " "t; __..:..
 _
 '-- _ 
 ___-
"'_


:'-

:
;,. "_ ,_ ' 
. '. __"
t


.- ,."
 

 
.-
. '....'.: -:r- "- -;'':':'" ,...,..., 
.:. ,.... __ : ',.'
 I. -. ' , __ -X--..'"-_


: ;:' 
 \ 
 .;.' 

 ....:..:,.- - 


o ':
lt.
\

 

 Y .

f:
_\



 .!
 

Fk : f.' 
o · - , -' 
, ,
I\?J... 
.:i p r ,C ' 
 _:' .\.'...,_." 

f) I ,' 
li ' 
 · 
'L - - '---.. r.": I 
\: . 
1' 

-
 / 
'

M'
 
 
"

' '-, - :;
'I 
, 1.,
. , .,..: 

 , 

I:;
./
" 
;:
 

 
 
 ć-
 
 "/ ". ,(I:.' 
, 
.., '\.... " . 

,. _ " 
 :
a' - 
I" &;:. ., .- ...t:I I 
.
 ,. ',
 .',:" iG
'

 ;
t 3
 " .

ł ł 

"'?
 -t. r.

 £r
;g
..,.; 

:
t
':{ 


.,..... 
'ł ,\, '_ 


'" 


't. 


- ..., 


, 


... : 


) 


'. f 



 
'- 



 
-
.
 


,,
.
_.. 
" .,; 
ł),
 


t
', 


" 


." 


. _0-.:", 



;;;' 


.-r."\\: 


- . .. 
. . 


. ' 


" 
"" - I , ..... -.- 
ł. ,.; 0"0 _-\
 
 


-,
. 
.. " 
, ł 


... 'łr.. 1_ 


,'
; 



 -
 -...- )'.:..
 - ,.."";
' '- " 


, . 
.r: 3( ' , 
'\. - ,'. l 
.-.. ..:.......-
-"- 


'" 


, o .' ..'I,1t.. - "
, ""
' - -i_'-' - ". 

 \ . u.N.l.1.:. "'. .

_ _ .i 1 . \ ł., , _\_ 
. 
 -. "' 
 ' . \ '..-' j ',' ,', 
 '" ,-.. . 
 - ,;,' 

. ,.
 . -
,- \ ' - a.: .' o. , '\, 


- 
 --
'-" -. . 

 


-, 


',.. 
!PO- 


-.\ .... 


, ,,," 


- ."( 


Fig. I. Petcr.burg. oprawa kodck6U .Glossa in Decretale Gregorii IX.c z herbem Erazma Ciołka. 


MINIATURY 
RĘKOPISÓW POLSKIEGO PO(flOOZENIA 


W BIBLIOTECE PUBLICZNEJ W PETERSBURGU 


fELIKS KOPERA. 


OPISAł.. 


WIEK XV-XVI. 


Glossa in Decretale Gregorii IX. z biblioteki 
Erazma Ciolka w Bibliotece publicznej 'll/ Petersburgu. 
Kodeks składa się z dwu osobno oprawnych to- 
mów. Sygnatura: Lat. F, fI nro /6-1- T. I i T. II. 
Do Publicznej Biblioteki dostał się ze zbiorami Zału. 
skich, w których widział go i opisał J a n o c ki: Speci- 
men Codicum ManuscriptorulIl Bibliothecae ZalusC£anae, 
Drezno, 1742, str. 2 I. XL VII. Rozmiary jego 28 1 /,X43 s/, 
Jest papierowy: znak wodny - korona o trzech trój- 
liściach, ale obok skrajnych trójliści ku środkowi jest 
jeszcze listeczek po jednej i po drugiej stronie. 
Oprawa ze skóry brunatnej złocona i srebrzona 
(fig. I). W środku pierwszej okładki medalion, a w nim 
św. Anna Samotrzecia i dokoła poprzedzielany rozet- 
kami, gwiazdami i floresami napis: 
TERNA - ł'RECOR @ POPVLO - 
SVCCVRRITE * NVMINA * VESTRO 
powyżej i poniżej herb biskupi Erazma Ciołka. nad 
którym infuła i pastorał. Z czterech stron szlak ze 


skrętów i rozet, w którym tu i ówdzie spotyka się 
małpy strzelające z łuku; do jego złocone, lecz paski 
po jednej i po drugiej stronie srebrzone. W narożach 
utworzonego tak prostokąta łuki z wieńców laurowych 
ze srebrnemi brzegami. Drugi rząd ma podobny wzór, 
ale bez zloceń, trzeci tworzy szereg rozet. 
To okładka przednia; tylna ma podobne motywy 
z dodatkiem arabeskowego szlaku. Środkowy prostokąt 
przecięty jest sześcioma pasami. U góry i u dołu na 
polach przecznic herby Ciołka a po bokach stylizowane 
gałązki. 
W tomie II oprawa taka sama, z tą różnicą, że 
szlak pierwszego prostokąta jest odmienny. 
Papier obu tomów był w oprawie obcięty, zlocony 
i wyciśnięta kratka skośna, a w każdej czworoliść @. 
Tom I. Kart 203, Pierwsza z nich ozdobiona mi- 
niaturą. W górnej części sznurem z liści laurowych jest 
utworzony prostokąt rozmiarów 24 1 /8XI6 1 /, cm. na- 
przemian zielony i purpurowy ze złotym szlakiem (fig. 2). 


,I 


j 


I. 


-
>>>
5 61 


MINIATURY RĘKOPISÓW POLSKIEGO POCHODZENIA. 


5 62 


ł 


Pokój. Wnętrze purpurowe, w środku katedra orzecho- 
wej barwy z purpurowemi liniami, a na niej' purpuro- 
wym płaszczem odziany profesor. Po jednej i po dru- 
giej stronie na ławach rozprawiający uczniowie. Barw 
użyto przedewszystkiem purpurowej, czerwonej, niebie- 
skiej, orzechowej, wyjątkowo czarnej. 
W rozpoczynającej tekst literze G głowa w pro- 
filu bardzo subtelnie wykonana w stylu Odrodzenia, wzo- 
rowana na starożytnej kamei zapewne. 
Na marginesie i między kolumnami częścią piórkiem 
a częścią barwami ornament z kwiatów i liści, poniżej 
na dolnym marginesie trzy medaliony. Skrajne są jedna- 
kie i przedstawiają chmury a w nich gołębica podobna 
raczej do nietoperza, od której wśród chmur biją pro- 
mienie. Poniżej pagórki bez drzewa dokoła napis: 
SPIRITVS VBI VVL T SPIRA T. 'vV środkowym me- 
dalionie dwa aniołki o złocistych sukniach i purpurowych 
kaftanikach, zjednem skrzydlem niebieskiem a drugiem 
zielonem, stylizowane trzymają zielony wieniec laurowy. 
Tarcza w górnej części srebrna a na niej czarny orzeł, 
w dolnej na czerwonem polu złote trzy gwiazdy. 
Okładka wylepiona kartkami drukowanemi książki: 
Judicium celebratissime universitatis Cracoviensis per 
venerab'llem dominum J\Ticolaum de Tolischkovo artium 
et medicinae magistrum in annum domini MDXIJI 
editulll. 
Venus domina ann; .!Ilars particeps. Na książce 
drukowany herb m. Krakowa. 
Tom drugi ma kart 177. 
Pierwsza tylko karta ozdobiona mmtaturami roz- 
miarów 24 1 /8 X 16 1 / 4 cm. (fig. 3). Ramki z zielonego 
sznura uwitego z liści laurowych i ujętego we dwa złote 
szlaki. Na lewo na tronie, którego boczne ściany pur- 
purowe i obramowane farbą żółtą, choć cały zielony, 
siedzi wcale dobrze wykonany papież w czerwonym 
płaszczu i niebieskiej sukni i błogosławi. W głębi dwaj 
kardynałowie siedzą w stalach bronzowo-zielonych i żół- 
tych. Przed papieżem ukląkł niebiesko ubrany mnich, 
rękawy i kolnierz zielone. Scena odbywa się w purpu- 
rowym pokoju o żółtych otwartych drzwiach. 
Ornamenty na marginesie i między kolumnami od- 
powiadają stylem ornamentom takim w tomie pierwszym, 
ale są odmienne zupełnie. 
Wewnątrz oprawa jest wylepiona drukiem, w któ- 
rym czyta się rozdziały: de dno anni - CaPitulum p1"£- 
mum - De generali revolutione anni CaPitulum secun- 
dum etc. 
Jestto zatem rzecz całkiem w stylu Odrodzenia. 
Ponieważ wykonano miniatury na papierze, nie można 
było traktować ich zbyt subtelnie - to też zasadnicze 
cechy podniósł illuminator - uwydatnił bardzo dobrze 
ruch i scenę, a niektóre figury wcale dobrze narysował. 
Równie nie wiemy dokładniej - z kim mamy do czy- 


nienia tych dwu tak ciekawych rodzajowych kompozycyj. 
Zbogacają one bądź co bądź nasz materyał świeckiej 
sztuki cennem i ciekawem zjawiskiem, aczkolwiek on dro- 
bny. bo dość oryginalnem 1. 
Mszał Erazma Ciołka, w Publicznej Bibliotece 
w Petersburgu. 
Jestto księga folio rozmiarów 26 X 3 5 cm. z 23 l 
pergaminowych kart, zapisana pod sygnaturą: Lat. F. v. 
1. ,Nr. III. Na pierwszej karcie napis Załuskiego: Mis- 
sale ad usum ecc/esiae pol. I504. Książka pochodzi 
zatem z biblioteki Załuskich. Skąd wziął Załuski datę 
15°4, nie wiem. Pismo kodeksu w dwu kolumnach 
gotyckie, gdzie niegdzie spotyka się renesansową kapi- 
talę n. p. A na k. 59, M na k. 1 1 7, V na k. 209, 
R na k. I 53. Linie są zaznaczone delikatnie różowym 
atramentem. Pergamin biały średniej grubości, po obu 
stronach nieco chropowaty zakonserwowany dobrze, 
w ogóle konserwa dość dobra i kodeks zachował się 
w całości. Tu i ówdzie tylko wskutek wilgoci zbladły 
farby i gdzieniegdzie powycinano miniatury (n. p. k. 
194 i 198). Wśrod kart k. 187, 188, 208, 225 nie- 
zapisane. Z nabożeństw zaznaczyć należy na k. 149 na- 
bożeństwo do św. Wojciecha, na str. 153- 1 54 do św. 
Stanislawa, na k. 219 translatio Sti Venceslai bardzo 
krótkie. 
Kodeks ma wiele miniatur znacznej artystycznej 
wartości, które po kolei opiszemy. Inicyały rozmiarów 
mniej więcej 8X81/S - 8Xlo cm. z obrazowemi przed- 
stawieniami illustrują sceny z Pisma św. Barwa ich pelna 
rozmaitości, zawsze o dość głębokich tonach. Litera nie 
w prostokąt wpisana, ale umieszczona pod renesansową 


t Kodeks jest włoski i należy do kategoryi typowych kodeksów 
miniaturowych prawniczej treści, z dziedziny prawa rzymskiego, 
czy kanonicznego jak tutaj. Oczywiście pisany i iIIuminowany był 
dla Erazma Ciołka we Włoszech, Takie karty miniaturowe jak 
fig. 2 i fig. 3, na których są przedstawieni raz nauczający profesor 
ex cathedra z uczniami, to znowu papież Grzegorz IX, przed któ- 
rym mnich klęczący trzyma dekretale, są przy rozmaitych odmia- 
nach w tych kodeksach powszechne. Inwentaryzacya zabytków 
miniaturowych austryackich, kt6rąśmy powyżej zapowiedzieli (Spra- 
wozdania, T. VII, szp. 452 nota) i której dwa pierwsze tomy, p. n. 
Beschreibendes Verzeichniss der i/luminirtm Handschriften in 
Oesterreich, Hrg. v. Franz Wickho.ff, 1905, jut się pojawiły, wy- 
kazuje podobne przedstawienia w kodeksach dekretali Grzegorza 
IX i Klemensa V, z biblioteki Uniwersyteckiej w lnsbruku, tudzież 
z bibliotek Salzburskich, z XIII i XIV w., (T. I, Nr. 89 i 99. T. II, 
Nr. 31 fig. 17, Nr. 34, fig. 18, Nr. 37 fig. 3). Biblioteka Jagiellońska 
posiada jeden taki kodeks, o wiele wcześniejszy od naszego, Boloń- 
skiego pochodzenia. Nasz mógł być pisany i malowany w Rzymie, 
gdzie Ciołek tak długo przebywał, ale sądząc ze stylu i charakteru 
dwóch naszych miniatur - miniaturzysta pochodził z północy 
i kształcił się prawdopodobnie w Bolonii. Charakter i styl przypo- 
mina szkołę ferarską, ale tego rodzaju szkoły miniaturowe kon- 
centrowały się przeważnie koło wielkich Uniwersytetów. Z Polską 
ma zatem nasz kodeks tylko związek przypadkowy, tak jak Ewan- 
geliarz flandryjski z kościoła w Drzewicy (Sprawozdania, T. VII, 
szp. 445-446 fig. 23) co nie przeszkadza, że jest bardzo intere- 
sujący. (1If. S). 
37 


- - -----
>>>
5 6 3 


MINIATURY RĘKOPISÓW POLSKIEGO POCHODZENIA. 


," , ,; 
"r
 
 , . ....
.-
.
.. ". ... 
.' "a ' ,:........ .. .. ,-. .... I 
, ".. _. . _ ...., . 41 , 


1UU.r\ \,.,,:''';j,'''; TtIt..,... :"::.
 
 ". :- 
[" 
 
fro p \.IS r

;:;'.
:'-ł
t.:
:


 -.... 
'-' 
" .........,..1"... ""la .....
ł.ł-1Io'
 . 
('l. ,,-".łJIln.., I ,:, !l LII........ł"t'..r....dl..5r."".., .",.. "'..... 
1; .
.,..II...'.rrl"nr.lc:fiN'..4-.,rO ... .. .,.nr., .....:.r.""" ił........ .- 
...

...............
..... . -". ,,
..
.J....:....
łr'S....
.
. 
.'rrurł:nrJ'IfłJtr"1Mn1ł1''' r JJło:.. ". ':,.
 ....""łll....I........a;
.nJ. I " 
dt,.,..4I
..I....'1

 1t"L- . . .

i""',.,......ł. -łw,...".. "'" 
'""""' ,.... .'r...,....,ł-łt" ,iJ.. "'I.... -!.. ... ....\t.'.r.,... -r""'.ł .. ... 
,.". ..A -".... h'........ c' "r- OP ,.....1 ""'" ..
... ....u.. ł.... r"'" ,...,.'" -.. 
 

A-.........t"&AI-:r...... 
*'"'.... t........ Ił) (I"'._"ł o,.ł..r." 
.............. ,......., t ..I..._.
 C oj ........ .,.." "'.- J.,.--.... 
, . ,: -' sr........ 
r......... .,..m.. _I',t. 
:
. 1......- ftI. ..- --..ob:łłł ,.,, 
..,. ......, t#ł: r:ł- 0J""U'X JI.. .
. Ą- 
 ...ł...,.... A,"'lł I...........,. 
. _.. ,
_ :r.- 'ł""
 $"""' ...., )1_........ '....- '......&.oJ, ... . . 
I.. .J_... I .' J II.. .... m. 
 . ...... d, .ł
:--..I.o.. ,'...."... " . . . ,,., 
" ' f '" - po..... 
. Ar . .....,... ":rrl
. .
.,..- r"I.." ,"'. . n_ .. .... 

 ' !.... ....-.",n;.... ...1. g",- r._. .........,.... .1 ........... '.'- 
.-... _
""i.... -I'

.

._, ,,--, ''r"
 "'_\'ł, 
 u . 
.-. '. 'r'I'I.r.łr f1;r ti fht..nl
nd_.łł......r I...,... r:':". "...........",.. op' .... . 
. "; '..
".' pm...............:r.,..,
. '......d..ł...t .. .ł..........w..ł......_t'!t'......,.A... -. 
, 1'( .n""".,....... ..,
 u. _.1 
 ". .".. .... "'j, _ , .,- 
.-,. 1'r"'
...ł-.........A-ł..1''' 
 . 
 J. ..,.-...........'" "......... . . 

.. . .........."...
.,.. :..,........If.. .;. ......... 1'........ .ł-.I.wJ.... ........,......, e 
- I 

J
_...."...........I...U ."..................'"".1.............. . . 
_ . '........;Ii_
__.....,..... r- }-o_..r..-ł""'''ł-- In . 
'" . ...,..,-t:, 
".-""I" 
"""'t Ui..... ......,..._...- A...łMI,,'....,........ """r 
.. . . 
 ł......t. I'ł "
""""",,,,,,- I_I' 
. -.....1-......... ......Au. .
J'" . 
.. 
., ..1łI.-.,.-....,.'1--ł....". .1 l" . ......r I"'ol-.",.łł.' . 
: ,.;; 

"B
.."', l £
1 ) - J '; \ , . -. 
 
. :: '- 
 :: & 

 łI- 'fi )
" - " , -'''
... 'I 
\ 1 :'" t , .' 1.1' ' 
... 
 'o... .., 
" '('t . '. - .. !\ 
\ ' J . 
 1 J't 
.....)'.(:';.-.
 
 - . 
.
' ..... 
,.f,-łfttv ,,,... "" ..o, .
K4II\, 1 



 _ 
3-:--: - 
Inr
 



r 

)
 


\ 
;[2 


- 
- 


arkadą, której pilastry i pendentywy są ozdobione zlo- 
temi floresami, tło nie jednokolorowe, ale otwarte na 
świat - na krajobraz. 
Obok nich są inicyaly mniejsze zlożone z kielichów 
kwiatu i ukladających się w sznur laurowych liści na 
zlotem lub barwnem tle ujętem w ramki barwne lub 
srebrne albo tworzą je galęzie przechodzące w skręty 
liści na tle a wtedy to tło jest zlociste i ozdobione 
floresami wedlug znanego 
systemu. Są też litery zlote 
w barwnych ramkach o tle 
barwnem z floresami. Bar- 
wa ma odcień złocisty w ca- 
lej tej kategoryi inicyalów. 
W końcu inicyaly 
mmeJsze są powygmane 
i powykręcane : zdaje się 
stylizowane wedlug form 
arabskich liter. 
Oto przegląd obrazo- 
wych miniatur, który po- 
daję szczególowo ze wzglę- 
du na ich artystyczną war- 
tość: 


. 
, 


....... 


 . 


Str. I. Początek księgi: . .... ." 
Ad te levavi animam meam 
przedstawia literę purpuro- 
wą A (fig. 4.) stylizowaną 
w galąź i liście a umieszczo- 
ną pod renesansowym lu- 
kiem(rozmiarów SI/IX 10 1 /, 
cm.) koloru ciemno oliw- 
kowego, którego ściany po- 
kryte są delikatnemi flo- 
resami. W glębi arkady 
krajobraz, jaki u nas się 
spotyka: widać zieloną ląkę, 
szarą rzekę i kawal urwi- 
stego pagórka, nad które- 'oJ-oJ' S'. 
;..-- 
go krawędzią rosną ubogie 
w liście drzewa. Na przedzie 
klęczy król Dawid i gra 
na arfie: plaszcz jego w fal- 
dach wybornie opracowany, zlocisty w światłach, pur- 
purowy w cieniach, kolnierz popielaty, obszyty zlotem, 
wlosy dlugie na poly siwe, na poly czarne, bardzo sub- 
telne, jakby wIo s za wlosem byl malowany. Tak samo 
wykonana broda. Na glowie korona. Typ z natury 
i przejęcie się grą i modlitwą czyta się z twarzy po- 
ważnego króla. Motyw klęczenia i ruch wykonane 
z świadomym siebie artyzmem. 
Na marginesie po lewej stronie 
wązkie (6 cm.) szlaki na prawo i 


a wszystkie na lekko zloconym pergammIe przedsta- 
wiają zawieszone u sznura insignia biskupie a nadto 
wielki puchar, wazon z kwiatami, rogi obfitości, styli- 
zowane galązki z liśćmi i innemi kwiatami. Dwie skrzy- 
dlate glówki aniołków wieńczą owe biskupie panopliony 
u góry bocznych krawędzi. Na dolnym marginesie 
w wieńcu laurowym oplecionym wstęgą tarcza kuta 
w kamieniu, lekko zlocona. W górnej jej części pól 
orla czarnego w lewo, w dol- 
nej malowana tarcza czer- 
wona a na niej trzy krzyże, 
dwa u góry, trzeci udolu, 
z prostokątnemi wielkiemi 
kamieniami. Jestto herb 
Erazma Ciolka: Sulima. 
Obok po jednej i drugiej 
stronie znowu rogi obfito- 
ści i do nich zbliżające się 
ptaki kanarkowej, jasno 
szmaragdowej i jasno pur- 
purowej barwy z dlugiemi 
labędziemi szyjami. Glówki 
aniolków jedna o zlocistych, 
druga o nieco jaśniejszych 
wlosach. Typy ich podo- 
bnie jak skrzydla są od- 
mienne i odmiennych barw. 
Przedmioty, jak puchar, pa- 
storal i widocznie część ka- 
dzielnicy mają swą n
tural- . 
ną barwę, rogi obfitosci są 
niebieskie i zlotem oklada- 
ne, in fula biala a krzyż nie- 
bieski ozdobiony zlotem; wa- 
zon ma podstawkę jasno- 
wiśniową, środek niebieski, 
ze zlotą oprawą u spodu, 
w polowie i od góry, szyję 
znów jasno wiśniową, w for- 
mie czarki zakończonej nie- 
bieskim brzegiem o zlotych 
szlakach. Zlote uszy przy- 
twierdzone są do zloci 
stych opraw naczyń a galązki zielona i czerwona. 
K. 39 v. W niebiesko - szmaragdowych ramkach 
(T7XS'7 cm.) ze zloceniami w światłach galązka orze- 
chowej barwy o konturach i świetlnych partyach zlo- 
tem malowanych rozszczepiająca się w pomierzwiony 
liŚĆ spiralnie się wijący i formująca literę D a w niej 
Wieczerza Pańska. Owalny stól, dokola apostolowie 
w różnobarwnych sukniach o soczystych barwach. 
Światła uwydatnione zlotemi sztychami i plamkami. 
Przed Chrystusem, polożywszy sobie poduszkę na 


-- 


,:;' L 
,'\
 


i' 


. , 


.. 


....- 


\ 
{ 
.J 



 


....... 


Fig. 2. Petersburg, .Glo86a in DecretnIe Gregorii IX« z biblioteki Erazma Ciołka 
T. I, karta I. 


i od góry biegną 
od d ol u szersze 


5 6 4 


tt 


4.
>>>
5 6 5 


MINIATURY RĘKOPISÓW POLSKIEGO POCHODZENIA 


5 66 


stół II, śpi św. Jan. Twarze w różnych pozycyach, najcha- 
rakterystyczniejsza twarz apostoła na przodzie, po stronie 
tuż przy inicyale. Tło z kamienia popielatego i bal- 
dachimu. W górnej części miniatury napis: 
VNVS EX VOBIS ME. TRADET SE - \'E HO... 
Od inicyału rozchodzą się rzadkie, różnorodne polne kwiaty. 
K. S (. Scena u jęta w literę zieloną i orzechowe 
ramki (8 lip. X 8 1111 cm.) przedstawia w profilu klęczącego 
i bardzo dobrze rysowanego Chrystusa w Ogrojcu: 
suknia Jego popielata, włosy 
długie, głowę otacza w skróce- 
niu lekko narysowana aureola 
(fig. S). Zasługują na uwagę 
inne skrócenia jak postaci a- 
postołów, zwłaszcza śpiący na 
prawo w czerwonej sukni, o ja- 
snych włosach. Światła wło- 
sem uwydatnione. 'vV głębi 
chmurne niebo, mury i brama, 
z której wychodzą żołnierze, 
przyczem stosowane pra wa 
perspektywy. Od inicyału wy- 
biegają rogi obfitości, jeden 
bronzowo-wiśniowy, drugi nie- 
bieski oprawne w złoto, liście 
drobniutkie i gałązki uzupeł- 
nione kaligraficznemi wąsami 
rysowanemi bronzowym atra- 
mentem. 


-I - 


kręgiem słońce otoczone różnobarwnemi blaskami, płot 
z drzewa z uchyloną krytą bramą z naszej wsi wziętą, 
przez którą weszły trzy Marye i' zdążają ku grobowi. 
K. 83. Miniatura samodzielnie przedstawiająca Ze- 
słanie Ducha św. (fig 7.) Madonna w pośrodku siedzi 
w orzechowej sukni mieniącej się złocistym połyskiem 
i drapującej się, chusta jej na ramionach niebieska, 
biała na głowie a fałdy wszystkie opracowane i wy- 
konane z wielką starannością. Do koła pełno prze- 
strzeni. Rzecz dzieje się w re- 
nesansowej sali, do której 
wschodzi się przez łuk z pila- 
strami o barwie piaskowca. 
Posadzka ma popielaty kolor 
mieniący się w niebieski i pur- 
purowy. W grupach rozrzu- 
ceni w tych przestrzeniach a- 
postołowie. Głowy ich okalają 
nimbusy w perspektywicznych 
skróceniach. Św. Piotr w nie- 
bieskiej draperyi stoi na am- 
bonie i każe. W rażenie słów 
maluje się na twarzach słu- 
chaczy, jeden z nich słucha 
z roztwartą szeroko gębą. 
U góry św. Duch w postaci 
gołębicy, od której biją zło- 
ciste promienie i w kręgach 
rozchodzą się tęczowe bar- 
wy, które padają do koła na 
kamienie i na posadzkę, dając 
różnobarwne tęczowe reflexy. 
K. 89 v. W mandorli z tę- 
czowych pierścieni Bóg Ojciec 
w czerwonej draperyi, siedząc 
na ławie wysłanej zielonem 
suknem, trzyma Chrystusa u- 
krzyżowanego. Ramki (9 X I I 
cm.) złociste zakończone u gó- 
ry gotyckiemi kwiatonami. 
K. 94 v. W ramkach (8X8 1 /11 cm.) niebieskich 
litera T poczynająca ustęp: De dedicatione ecclesiae 
a w niej na prawo kościół z wywieszoną u szczytu 
chorągwią, zawieszoną na krzyżu, czerwoną. Dalej łąka 
i drzewa. 
K. 102 V. Na marginesie lewym gorejący kande- 
laber wybornie rysowany i malowany niebieską prze- 
ważnie barwą różnych odcieni o złocistych obręczach 
złocony w światłach. Na nim poobwieszane różne fren- 
dzle i wisiorki. Na lewo w dalszej części usiadła mucha 
(fig. 8). Tu i ówdzie jego partye są zielone i żółte prze- 
chodzące w fioletową barwę. Górny margines zdobi 
gałązka z kwiatami i liśćmi, dolny herb biskupi juT. 


---,-- ,-, 
---- 


. "'I):" R 
r ' 
.;- . 
" -\"-- 
- '" - - 
;,' 'i\
 .
 'tr=il, 

 - '\ UI'\:,;J_Jh
I) I Jf, 
,- -1'=',,--:...1. 
,.'1' :- / "" -
 1 
..2"'!.'" 
'rd _ -\; ,'I ' ' 
1 b:1lu."'LnnIID J 


h,' -:: -) ,'\'ł":"
 \utumctt .' -.......t\rt...".
. \{) , 
:, ' ""w:.ł:;J,,'''b,''.., ..".,&1.'1 ..,', ,,"'...'" lJ 'O- 
.; ..
, ::''";
;'':;::!:::':::'::;-:

.:ł:;- Q \.U.\ 911din
 .: ' ,;'\ 
.., '. ł-1...., 
 drhop "-".'.I_ł"'1 . - .,.
.. rr-ł-'- I I . 
'" :-. ,..
..,..n...... 
nO",.otlf.ft .-.p.I'-:...:r::
"" ..
.. 
. 
. 

,. ..J:.::
nł l'" '- .j'::


rr.


 .' . 
,'! .....J.fI'-,C'.....;.S"i"s- . 'r.,....
.
.'\o.... r'"(Vo , " 
'""'" 1Jł.I,_ł.- n .....,.wł.ł....4......r.... _I"
'
........
!:.:f.
\ .. 1 
_." i- C!:.;
:::

Cł,..'1 _.
...
.f: h.t 
=b
-ł '::
\.:ł.. "
t:
 ':, 
..ł..... :Pr"'"'or1ł".........,.....I........\...--ł.
. 
 Er ..d..
..nłCC"." 
!fi
 'ił?ro;
:T':..::ft;i;\:".' '. ....=
':..":

z,:::.; . 
' 
,.
 ---... .: 
.(
i

I
-ł:&
.,I'r;It- :..t::.



::,I
:\=

. l"\. 
, . ..Ił'-:tIn-n......,.-łon..JłIIl"'n.....' ..,"n......
'noc'_.
..n,.
l'" ".' I 
 
." 1I\ł-...t'..,"r....II"...1\'b'łfi
 "1I'I""'.
łhOkn,.fliiT''''''' 1-." ,..). ". 
. .' .. ;W ,tył", 1.''''"''''1''' ..,s,.. frr 
.. 
"'.ł- ...,..
I ł ...\t-! .. 
.;, ....- . . . -ł. _."...
eti""r!,"'.''''''''!:''''''
 _, .n,,," ct.=r..,.,...-.:"". "'...".,. I.. 
 ..'. .' 
. . t".'"I(-ł...n....._1ftr""Ik...-s. _ 9\..."'_....w""
.........fNr '. 
'to._"", d,' ;S ' ,''''
.
w
.«r...i...f ,........r--'.
..."''". , ' 
"Ił ....,.. ,'.,....'
...,l""..,.."od ",
.,'t.
n""
fI_''''''_'' , 
. ł 
 ttz \..... ..."'.....,......,.........

 ....-A....
"'f'.u......o: .d''-'ł;rw'''' . .' 
, ' 
r-..i""
.
..I"",.. m'......,4jU1Wr.-/'.,.... . . V
 
"' , ..l :... 
-
"Ą..."'-tłr"'n -Łi..ftJl..........I_..,.. ,. -.-I'. 
, ... , .' 
,.-.' 
".. -, '. 
'" (r
 J:W-
 

 .
.,
,
 ,.' 
, 
. .r'
' 
,....., I ., ' 
:. /' },'" lr): '\ 

,
. .:... 
r '"'- p.." 
 -. .::..'., 
L _ 


. ,.' 


'- 


i 1 ' 
,0 
- . 
I 


- 
I 


----.. 



:.- 


.:. 
- - .- -. -- ._-
 


K. 72. Chrystus zmar- 
twychwstający przedstawiony 
nie w inicyale ale jako sa- 
modzielna illustracya ujęta tyl- 
ko w zwykłe gałązki obna- 
żone z liści 8 1 /2 X 10 cm) (fig. 
6). Draperya zmartwychwsta- 
jacego czerwona, grób popie- 
laty, mieniący się w światłach 
purpurowo i pełno złocistych 
świateł. Stoi na ziemi porosłej 
bujną trawą. Żołnierze na prawo, w pozycyach trudnych 
śpią. Jeden na przodzie w niebieskiej bluzie i spodniach żół- 
tych w czerwone podłużne paski siedzi na kamieniu sku- 
lony, drugi bronzową tarczę o zlocistym geometrycznym 
wzorze zawiesił na ramieniu. W głębi zapadające wielkim 


r f: 
I : 


.... - . - ' 


- 
.
 


\ 


. :-...r 1 ;\ ' , 
. ;
 '
1.' ..." 
.. \ol ..!.'. 
'; , 

 
 .
 
,.1:.. 'I\"';!?-: 
ł 0--6'5" --$ 
lir , 


Fig. 3. Petersburg, .Glossa in Decretale Gregorii IX. z biblioteki 
Erazma Ciołka. T. II, karta I. 


I Gdyby tak było, byłby to rys jedyny W swoim rodzaju i na- 
wet w epoce, W której realizm w takich scenach posuwał się bar- 
dzo daleko zupełnie wyjątkowy. Tak jednak nie jest. To, co autor 
bierze za poduszkę, jest lewem ramieniem świętego. Widać to 
nawet na fotografii, którą mamy przed sobą a tem bardziej w ory- 
ginale, jak mieliśmy sposobność to stwierdzić w czasie naszej wy- 
cieczki do Petersburga. Są pewne ikonograficzne właściwości od 
których przedstawienia tego rodzaju nigdy nie odstępują i od- 
stępować nie mogą. (JlI. S.). 


.' 


I 
I 

 
J
>>>
5 6 7 


(. 


MINIATURY RĘKOPISÓW POLSKIEGO POCHODZENIA. 


5 68 



f. _," łuO; l
anl
Jttt( ttntt". 
. '
 


t '''. -,
 
. ., 
r"u' '; 
:L,
-: iJ' . 
[:[D
 "", _, 
tG.i


' .
 r.;
j 
ft
: ; - -l. 'X : i' I 
16 - ,': " 
 '-, 
 j
.: l 
'
ł
; ,ń +1 -t, ':. 
-4_" . ,," 


 
. . -- .... .-" '''.U:1 '" 
łlif'J ," "-',: " '-- 

:':..rr 0"'
t( lił
lqit
nttn
t 


opisywany, a nad nim in- 
fuła biała ze złotemi szla- 
kami i wystającym koń- 
cem pastorału. Tarczę 
trzymają dwa aniołki sie- 
dzące na skrętach prze- 
chodzących w delfinów. 
Jeden na lewo odziany 
w żółto-złocistą, drugi czer- 
wono purpurową sukienkę, 
obaj zaś maią równobar- 
wne skrzydła, przeważa 
jednak barwa szara mieniąca się we fiolet. Wszystko 
to na tle złotem. 
Górną część pierwszej kolumny zajmuje litera G 
purpurowa. Trochę ruin z węgłem domku drewnianego 
obok, to tło obrazowej kompozycyi zdobiącej inicyał, 
a na tem tle klęczy Madonna w złocistej sukni i nie- 
bieskim płaszczu, o złocistych rozpuszczonych włosach, 
a u kolan jej Dziecię je- 
zus, na prawo zaś św. 
Józef w czerwonym stro- 
ju i jasno purpurowych 
pończochach, na lewo 
wół i osioł. W oddali 
krajobraz z niebieska- 
wemi górami. 
K. 1°4. Litera P 
jasno-zielona z kaligra- 
ficznym ornamentem. 
K. III. v. Wśród 



 


.. 


. I", 
,1 I 



 


\. 


$ 



: I, _; . 
: ."", j

 ' Ji" 
l '... '
. '. \ 
'" 
. ,i r 
 . , 

 ,'- . I r 
. . \.. 
I ., 
, , , '", 
'- -, " \. 



 
 




, 


.. 


..... 


Fig. 4. Petersburg, Mszał Erazma 
Ciolka, karta l. 


.'\ 


ornamentu margineso- 
wego zbliżonego do mi- 
niatury na str. I, ale 
prostszego. Ukrzyżowa- 
nie wyjątkowo słabo wy- 
konane, zajmujące całą stronę księgi. Chrystus ma na 
głowie zieloną koronę, sine miejsca koło ran, krzyż z na- 
turalnych pni drzewa. Madonna w wiśniowej sukni, nie- 
bieskim płaszczu, św. jan zaś w jasno-purpurowej sukni 
a płaszczu czerwonym. 
K. l l 2. Miniatura samodzielna bez litery przed- 
stawiająca grotę, w której siedzi Chrystus na kamieniu 
podparłszy się ręką; na głowie jego wieniec cierniowy, 
około bioder biała mieniąca się draperya, u stóp zaś 
krzyża Madonna w purpurowej sukni i niebieskim pła- 
szczu. U stóp trawa i leżący krzyż. Miniatura chybiona. 
Na marginesach tej strony ornament z gałązek, kwia- 
tów, wśród których rajskie jabłko. 
K. 129. Na marginesie na prawo motyw roślinno- 
kandelabrowy barwny na tle jasno-złocistem. Przeważa 
barwa złocista, z której uwydatniają się ciemno-zielone, 
niebieskie i wiśniowe plamy. Na górnym marginesie 


skręty z rozetkami, a na dolnym klęczą na poduszecz- 
kach, jednej żółtej a drugiej purpurowej, anioły trzy- 
mając biskupi herb Na lewym brzegu stronicy delikatna 
gałązka, do której przyczepiona czarna tablicd a na 
niej złota litera M (fig. 9)8. 
Kolumna pierwsza tej strony u góry ma mU11ature 
przedstawiającą św. Pawła 4 w niebieskiej sukni, trzyma 
jącego prawą ręką zielony krzyż, a przez purpurowy 
płaszcz dzierży wspartą na lewem ramieniu księgę czer- 
wono oprawną ze złotem i narożami. Tak częsty motyw 
w naszem miniaturowem malarstwie, trzymanie księgi 
nie przez obnażoną rękę, lecz przez draperyę i tutaj 
spoty
amy. Od płaszcza padają purpurowe refleksy na 
pergamin. Obok tak przedstawionego apostoła zgrupo- 
wało się wielu innych. Twarze ich wybornie rysowane, 
zwłaszcza tych, co stoją na prawo, zdaje się, że kopio- 
wane z Dtirera. Stojący na przodzie najtypowszy, ubiór 
jego złocisto.orzechowy z narzuconą na ramię i piersi 
jasno-purpurową okrywką bez rękawów. Na lewo św. 
Piotr w złocistym orna- 
cie, pod którym widać 
purpurę, a szyję owija 
biała chusta. W tyle 
środek tła grupy two- 
rzy zawieszona wz
rzy- 
sta draperya. 
K. 135. Narodze- 
nie Dziecięcia jezus 
przedstawione w złoci- 
sto-orzechowej literze D 
(fig. 10) (rozm. S'3XS'3 
cm.). Madonna w nie- 
bieskim stroju, w białej 
chuście, za nią na lewo 
św. Józef w ciemno-pur- 
purowym płaszczu i ja- 
sno-purpurowej narzutce na ramionach i piersi. Czer- 
wonawe ruiny na drugim planie, wśród których po- 
znaje się napół rozwaloną arkadę, a przez nią wyglą- 
dają dwie półfigury: jedna na lewo żółta, a druga ma 
głowę owiniętą niebieską draperyą, a suknia na piersi 
i rękawy czerwone. \V końcu na zielonawem sianie 
dziecię Jezus. 
K. 145 v. Ofiarowanie w świątyni. W pokoju ce- 
glastej barwy stół nakryty białym mieniącym się w cie- 
niach w purpurę obrusem, na prawo w głębi nieco 
Madonna podaje Dziecię jezus stojącemu po lewej stro- 


'" 
.. 


....... 


... 
ł.. 


.- 


':. 


-Y 
/,) 


-, 



- 
'--J '.,J 


"-- 


.;.,.. ,"-- 
_ Ą, 


Fig. S. Petersburg, Mszał Erazma Ciolka, karta SI. v. 


· Jako inicyał tekstu Psalmów: CXXXVIII, 17. 
Mihi autem ni- 
mis honorificati sunt amici tui. Deus nimis confortatus est princi- 
patus eorum«. (M SJ. 
· Jest to św. Andrzej, a nie św. Paweł, jak tego dowodzi nie- 
omylnie krzyż z dwóch krzyżujących się berwion, czyli tak zwany 
krzyż św. Andrzeja, który trzyma w prawej dłoni. (M SJ. 


J
>>>
( 


I 


5 6 9 


MINIATURY RĘKOPISÓW POLSKIEGO POCHODZENIA. 


57 0 


Fi
. b. Petersburg, Mszał Erazma Ciołka, karta 72. 


Fi
. 7. l'etersburR', Mszał Erazma Ciołka, karta 83. 


nie arcykapłanowi w jasno-purpurowej sukni i żółtej 
chuście zarzuconej na głowę. Jeszcze więcej w głębi na 
prawo sługa w czerwonym płaszczu. 
K. J 5 I V. ŚW. Helen
 trzymajaca krzyż w kształ- 
cie litery T. W yjątkowo bardzo 
słaba miniatura. Na pół to złota, 
a na pół krajobraz. 
K. I 54. Wniebowstąpienie 
Chrystusa. Czterech apostolów ldę- 
czących, dwaj podnieśli głowy ku 
górze, jeden się zasłania a drugi 
patrzy na widza. Twarze z otocze- 
nia poprawnie wykonane, jedna nie- 
dokończona, połączenie atoli glów 
z szyją niedołężne i ruch źle uwyda- 
tniony i widocznie to robota które- 
goś z uczniów. U góry widnieje rą- 
bek czerwonej szaty Chrystusa. 
K. 158. Tej samej ręki za- 
pewne, Izajasz głaszczący baranka 
i trzymający roztwartą księgę. 
W głębi krajobraz. Miniatura bar- 
dzo słaba, ręce nadmierne. Poczy- 
na ona psalm Izajasza: » De ven- 
tre matris meae«. 
K. 169. Tej samej ręki nieudatna koronaq;a N. 
M. P., równie niedokończona - tło złote. 
K. 180. W literze (rozm. 
8 1 / S X8 1 / 2 ) purpurowej na lewo 
św. Piotr z twarzą całkiem pol- 
skiego typu - jakby szlachcic 
jaki, tylko w miejsce buławy 
z wielkim kluczem w prawej 
ręce i księgą w niebieskiej o- 
prawie w lewej. Płaszcz czer- 
wony, suknia niebieska. Na 
prawo św. Pawel w sukni ja- 
sno purpurowe] l czerwonym 
płaszczu, w rękach trzyma nie- 
biesko oprawioną księgę. - 
W głębi zieloną barwą zazna- 
czona łąka i białą przechodzące 
w niebieską niebo. Twarze sta- 
rannie wykonane. Zestawienie 
barw - jako tło postaci ory- 
ginalne i proste. 
K. 189. Gałązki gięte z liść- 
mI kwiatami rzucone wprost 
. . 
na pergamm margmesu. 
K 206. Mary nakryte wzorzystą żółtą materyą 
a nad niemi na lewo dwu mnichów zakapturzonych, ale 
z odkrytą twarzą. Na prawo ksiądz z kropidłem a za 
nim widocznie braciszek w komży. \Y szyscy patrzą 


. ,
, 


,) , 
.
,
 
1(

,=
 
,
' '\lI""'"
. 
 ',
':, " 



;:, 


"
' 
\ 


" 




'- 

"i, .......'. 

\ ..., \' '" 
\- 
 . 
- . 
,' ,\11;1", ,l, 


" ' 


, . 


" 


}, 


-, ,'. .j" 



. ; 
, . 


J'
I -ł 


.-...; 
, 


. 


l 


t' 


, - 



 . . 
".\ :'") 



-... 


.. . 
.::..... . 



 ;-!--. """0 


J 


\V drugą część szarego i pustką stojącego pokoju, 
skąd na mary mają widocznie przenieść trupa. 
K. 2 10. :\ladonna po kolana w złocistej sukni, 
w niebieskim płaszczu, trzymająca na pieluszkach przed 
sobą dziecię ukoronowane z buj. 
,1 nem i włosami jasnemi spadające- 
mi na ramiona. (fig. I I). 
Miniatury wogóle odznaczają 
się naturalizmem bezwzględnym, 
dążnością do rozwiązywania zaga- 
dnień perspektywicznych pod wzglę- 
dem wykonania ustawionych figur, 
jak zarówno do umieszczenia ich 
w przestrzeni na kilku planach. 
W olna przestrzeń i w niej rozlane 
światło, którego moc i reflexy 
miniaturzysta stara się uwydatnić 
z niezwykłą obserwacyą. Wogóle 
barwy występują pewnie i silnie 
zlewając się i harmonizując. Tak 
n. p. Zesłanie Ducha św. jest arcy- 
dziełem kolorytu w miniaturowem 
malarstwie. Światło w różnobar- 
wnych tęczowych pierścieniach roz- 
chodząc się od gołębicy rzuca żół- 
tawo-fioletowe blaski na kamień, oświeca draperyą Matki 
Boskiej ze wszech stron i daje jej połysk materyi zło- 
cistej mieniącej się w fioletowy 
odcień. 
Jednem słowem naturalizm 
bezwzględny, biorący typy z o- 
toczenia, światło z natury. 
Wogóle rozróżnić trzeba, 
co najmniej, dwu artystów. Są 
obok dobrych miniatur, bar- 
dzo słabe, choć mają piętno 
tej samej szkoły. Wadą naj- 
większą tej ostatniej kategoryi 
są ręce i nogi nieraz potwor- 
nie nieproporcyonalne a także 
nagość, podobnie jak to wi- 
dzieliśmy w innych miniaturach. 
Podnosiliśmy typ św. Piotra 
z kluczem i polski jego cha- 
rakter, a zarazem w krajobra- 
zie próbowaliśmy dopatrzeć 
.Il1 SIę swojskości. 
W ątpić chyba nie nale- 
ży, że mszał z nabożeństwa- 
mi polskiemu kościołowi właściwemi i z herbem 
Erazma Ciołka w Polsce powstał. Nie wiadomo 
zgoła tylko, kto go illuminował, bo cyfra M jest 
dla nas zagadkową - może ją objaśnią dalsze stu- 


. 


. . f 




, - 


" 


. ., 


; , 


'" 


. ' 


.. 


1 


'\ 


\
 
.
 


\ 


. 
, ,""Y 


" 


"- 


" 
, '. 


,.,t- 


...... 


... . 
-4 .. 
- 1-.' 


.". I 


" 


.., 


I .
 


H ł 


.' 


'\.' , 


,," . J ',II . 
_}J. 
 
ł 


-'. .... 


'.\ 


- . 
. ." 


o". 


'., 


'\o 


. -ł: . 


-. T 


\. "
.. 
. \."' 


f 


. . 
" 


1.1:':' 


" 


, 
. . 


.&..;.,
>>>
57 1 


l 
f 


:\IINIATURY RĘIWPISOW POLSKIEGO POCHODZENIA. 


57 2 


I'iłt. 8. Petersburg, Mszal Erazma Ciolka, karta 102. V. 


. 


dya li. W kaidym razie ma- 
my do czynienia ze szkołą 
Dtirera. 
Miniatury monogra- 
misty N w Graduale ko- 
ścioła ś. Katarzyny w Kra- 
kowie pisanym przez bra- 
ta Jana Augustyanina r. 
1528, obecnie w Publicznej 
Bibliotece w Petersburgu. 
Księga to olbrzymiej 
wielkości, bo rozmiary jej 
mają 50X73s/4, cm. Opra- 
wiona w deski powleczone 
skórą i obite bron zową bla- 
chą po brzegach i naro- 
iach, która wycięta a jour 
w ornament nieodznaczający 
się artyz
em przedstawia 
motywa roślinne i stylizo- 
wane. W środku podobna 
czworobocznego kształtu bla- 
cha 
 wielkim guzem i mo- 
tywem lilii. Skóra brunatna 
i wyciskana w ładne ara- 
beski o róinej formie, obie- 
gające pasem ze wszech 
stron. W śród nich widzi się 
tu i ówdzie czworonożne 
zwierzęta dość niezgrabnie 
wykonane. Dalej cały sze- 
reg motywów ornamentacyi z rozet roślin, lecz prze- 
dewszystkiem na uwagę zasługują. arabeski całkiem 
wschodniego typu. Niegdyś by- 
lo to wszystko złocone 1 sre- 
brzone. Napis u góry 
GRADVALE 
a u dołu 
DE SANKTIS 
Sygnatura rękopisu Lat. F. v. 
I. Nr. II3. Kart 154. 
Pismo gotyckie wielkie, 
nuty w dziesięciu rzędach na 
czterech czerwonych liniach, 
konserwa dość dobra. Inicyały 
mniejsze są albo z czarnych 
wstęg o ornamencie kaligra- 
ficznym rysowanym czarnym 
atramentem, gdzie niegdzie po- 
jawia się ozdoba w stylu po- 
dobnym do inicyalów kodeksu Seteszy. Obok nich są 



'..Ą..
 .-- 
,. .,.r 
.

. . 


.. " 


. - 


\ r 
i 
to 


,\\ 


I 


,'
 


. , 
." j 


,1 otia itt trrtUi'& 
;, :
: (
tmira
f("'nf' 
. . &tł
 (,ootro{Uł1rane.: 
-.. tauMmlł6tt:
"t
,: 
I 'nmtłfłt:a

ta.wtt: 
) qtouftmmus tt: '. ut. 
. na
a,mmU$ti"JPi 
, . "!4_rtnctm ,qfctm tu,,!. 
j .iUt
unttttttfh6 
'\ 
tłr 
i Ołtfl
tt& I; 
CI, . 
tit fr.. rnłqtnatt,cu 
rrr&ttnffimt: tft
l
 
. ą!tnlł! 
I frtaU& -V
if: 
q 
Vrńł mttn6i mi
 
" r
t n06lfo:
tII toUt6 

 .
 
: 
. 
.' : (

 


: - .t 'f?' 


" 


.,. 

 


. I 
I 


, 
\:: 


- . 


i' 


,.# 


-- -., ' -. -..,..f 


-I 
ol' 


inne: czerwone i niebieskie 
naprzemian. Te ostatnie ma- 
ją ornament kaligraficzny a 
przy tern podobny, który opi- 
sywaliśmy podając wiado- 
mość o Graduale łęczyckim. 
W szystko to jednak uboisze. 
Podobieństwo mimo to jest 
tak wielkie, ie pojawiają się 
te same motywy n. p. pa- 
ciorków nanizanych na sznu- 
rek, rozet i t. d. Odrębnem 
jest tylko użycie da ze smug 
pionowych, różnobarwnych, 
tęczowo przechodzących je- 
dna w drugą, jak to mie- 
wa miejsce we włoskiej i fran- 
cuskiej miniaturowej orna- 
mentyce n. p. w opisywanym 
kodeksie: Lactantii opera. 
To inicyały małe. 
Inicyały wielkie ujęte 
są w barwne ramki, lecz 
mają motywa odmienne, ni- 
żeśmy mieli w XV wieku. 
Litery układane wprawdzie 
na tle, jak dawniej, ale nie 
tylko z liścia, ale z kieli- 
chów, jagód i gałązek we- 
dług flamandzkiej mody. 
Obok zatem stylu kodeksu 
Seteszy, mamy pierwiastek nowy. Obrazy są albo 
wewnątrz inicyału albo wysunięte przedeń. Oto opis. 
K. I. Rozmiary inicyału 
I 2 1 / 2 XII 1/ 2 , Tło złote z wy- 
ciskami w kratkę i trójlistkami 
a na niem litera O niebieska. 
Święty Pawel w półfigury 
w trzyczwarte z krzyżem. Su- 
knia złocista, plaszcz czerwony 
z zieloną podszewką, przed 
nim rodzaj lady w górnej czę- 
ści jasno a w dolnej ciemno- 
czerwonej, na której wzorzysta 
draperya orzechowa z czar- 
nym deseniem a na niej dopiero 
czerwona rozwarta księg a. 
U dołu na marginesie ga- 
łązki wprost na tle pergaminu 
czerwone z liśćmi zielonemi, pur- 
purowemi i niebieskiemi, wśród których truskawki i kwiaty 


.. 



 


. 

 



"tłłrn: 
rr
"

 

rttt41m 
r.a{ mlf«c" 
nc6l
; 
rit ni 
U( Fi' 
fttlt-: ni 
1tIl
 
Ia &:rll ro' 
(uft
tnmrn4lłtil nlOt: 
Oumfcforvu an&tta 

 

i":dmtt1: 

 

 

\t1t rJU1'"( ."!. 
tm ttrr"pr 
 
mi6ur. fOnr w- 

 .. - tn"tmt
:""
 
mtt
 rt:fnt
ń.łt:..u.. 
t&ttn u i\ et: atfl ft ("
m"łC 
Otae. aJt1mur. tt6t JVf 
m"tttU ątam m
 Jj)ń 

uftcr rtłrfhó 
_. 
Omi
ttnf; 
mi(fdl 
t'nutratr Idl rir:
puf 
tt attttt otVr
 no:: m 
rtttt :Qtit 
o a
oo 
ftttu&Vilft
 j)Ułtt"gt; 
nt t11& tn.tut t'lt
me. 
m
nI6: 

UI tołUt' vdit 
mubl rnirrtfno',
.
 
toIb&»itzt muói (u'fnJt 
;
y" . 
.. 


 " 



 


I , 


.. 


" 


1.-' ... 
, 


r
 

: 
-\ ... 


" 


'l' 


.' 


J... 


.' 


\ 


, " 


,... 


Fig. la. Petersburg, Mszał Erazma Ciolka, karla 135. 


· Przytoczony powyżej tekst psalmu CXXXVIII, 17, którym się 
pismo rozpoczyna - usuwa wszelkie wątpliwości i sprawia, że 


lit. M. żadnych studyów nie wymaga. U góry nad tabliczką z tą 
literą mieści się przedstawienie św. Andrzeja w formie i nicyału ,
>>>
f 
I 


MINIATURY RĘKOPISÓW POLSKIEGO POCHODZENIA. 


573 


574 


a wszystko w skrętach i zwo- 
jach. Tu i ówdzie zlote bla- 
szki o okrąglawej i wypu- 
kłej formie. 
K. 2. E pomarańczo- 
we, stylu raczej jak w ko- 
deksie Seteszy z liściastym 
wzorem da litery pomimo 
że także motyw galązki się 
uwydatnił. Naroża ram bron- 
zowe żółte. Tło zewnątrz 
litery złote, wewnątrz czte- 
ry pola naprzemian niebie- 
skie i zielone. Na zielonem 
tle żółte, na niebieskiem białe 
floresy, tylko już nie tak, jak 
u Seteszy, zakończone trój li- 
stkiem, ale kwiatkami. Na bo- 
ku marginesu skręty z galą- 
zek i lodyg, na których liście 
i owoce. W szystko bardzo 
barwne i żywe: farby po- 
marańczowa, żółta, niebie- 
ska i zielona są bardzo sil- 
ne i glębokie. Zloto w pla- 
mach trzyma SIę głównie 
wn
ków. 
Na k. 7. v. Litera S 
(fig. 13) rozmiarów [7 1 /2 
1 8 cm. ułożona z galązek 
kończących się jagodami 
W środku litery na listku kielicha monogram: AP. 
Tlo tego inicyalu ma trzy pola podlużne, dwa 
złote z wyciskami w kratki z ro- 
zetką i środkowe purpurowe 
z żółtym trójdzielnym listkami 
w kratkach. Rama prostokątna, 
naroża to karminowe, to niebie- 
skie z bialem, żółtemi partyami 
w świadach. Poniżej na dolnym 
marginesie do jasno purpurowe 
a na niem gałązki winne z liśćmi 
i gronami oraz rozsiane złociste 
punkciki na calej purpurowej po- 
wierzchni. 
K. 20 v. Rama częściowo zie 
lona, częściowo niebieska rozmia- 
rów 18 X [7 sI... (fig. 12). Zewnę- 
trzne do zlote wewnątrz krajo- 
braz a na jego tle św. Jan Chrzci- 
ciel. Litera purpurowa z żółtemi światłami, których 


najjaśniejsze punkty jeszcze 
białą oznaczone farbą. W śród 
liści zdobiących ją jako de- 
seń pojawia się motyw o- 
j', ł t'} wocu formy dyni Krajo- 
braz przedstawia otwarte 
pole częścią piaszczyste, czę- 
ścią zielenią pokryte: tu 
i ówdzie kupka kamieni, 
dalej widać rzekę w glębi 
się wijącą, drzewa z uschłe- 
mi gałęziami, dalej dopiero 
pagórki i modre góry. Świę- 
ty Jan Chrzciciel stoi na 
przodzie tej pustyni. T o nie 
średniowieczny asceta, ale 
święty Jan, pelen elegancyi, 
który przebrał się w skó- 
rzaną suknię i odzial bia- 
Iym plaszczem mieniącym 
się w purpurę, ale pozosta- 
ła mu broda starannie fry- 
zowana, wlosy kędzierzawe 
i widocznie trefione. Stoi 8/... 
w lewo, w lewej ręce trzy- 
mając księgę a na niej ba- 
ranka, w prawej krzyż, 
U spodu na margine- 
sie waza kończąca się pól- 
miskiem z owocami ubrane- 
mi liśćmi. Od niej wycho- 
dzą po jednej i po drugiej stronie skręty kończące 
SIę rogamI obfitości, w których się mieszczą wśród 
listków jagody i obok nich różno- 
rodne kwiaty. 
Na k. 31 V. W ramach 
(
81/...X 1 8 8 /...) częścią czerwonych 
z żóltemi światłami, czescla nie- 
bieskich z bialemi niebieskawo-po- 
pielata litera S poczynająca słowa: 
Salve sancta parens ulożona z ko- 
szyków z jagodami, od których 
wychodzi galązka kończąca się ja- 
godą. Na tern tle Madonna, poza 
którą rozpięta dość wązka drape- 
rya purpurowa we wzór szacho- 
wnicy (fig. 15). 
Twarzyczka bardzo ładna, dla 
której zapomina się braków, kar- 
nacya nieco żóltawo-bialawa, bar- 
wy alabastru lub naj piękniejszego pergaminu, rysy 


.1 " 


" 


J 


"" 


".1. 


- . 
..... .,... 
 
.
 
\t
, 


" "W 
,tbmłhn&H "I "' &tu tfn\ 
łCm
 tlt &t
 ,idut(;: bl 
nt (111 Ul "i1'hl;t
11Ii
 
'1 r:'''1t III illil m'tI tifti 
1\'tU: 
n"'łł (łil
 
lft1lt ". 
rtt
 urt\"l: cttm!)[&un " 
I:tUl 'Ł'il
 t'łlłlłUL\\mcf: , 
 
. I 
1II
'JlIU(
qunłl'r&t1łt .': . 
. dhi :
IIIIIIi'lil af lUtU' '
 __ 
ranit m'lII,n h'lII i ,
u ",!I' 
: 1łU
cit.
J{'llil"rqNłt -

 
, Ul'mrut III QUCIII lIl'U 
r:C
Il\"nił:'Xutqli"c:, , 

l1tCI.&tUC 1t"lht1t
IC i 
t1it:nli"
tuti&m
l{ł ł 
liII' 
t(n1ttt: 
1
" c:: : I
 ' 
tt
, wmt(,uut mb nut I } . 
tnllt':SlC ,inPtti Lft: I
, 

: 
t
lni\
n
,i l
t\.
C\t
, ,-
,I:ł) 
qdl
\nnti \.\ur.l-łMU,' '" - , , 
qd"
tnnti ft'Jłlt!

 I C:J-.. 
""11 "ni
 
*
ltttC1ł&\ 
., v_ 
tłl"t"
"\1&t
Clil
tnt: . '" 
htic 911t
 rrd
lhtu
1 
II ut\'; !'!1J"\

{\"
 
", ," Ja. 
.-..;a
;\, 
- .

 
"'. . - ,,-, _..'" I 
f.".' 



. 
f 


..... 
II 


" 


, , . 
. f 
", \ ,: l'i 
'.. .\.-' 



 


I 


"ld,I,tuł1'm tlili II f. ""Ih,-łtl 
juut ,111110 hu N IUlmf ro 
. I!:tllt"
 \'mU!l'!łlł"'
':n;\ 
. 
, bIj, l':
'hI'tlIIIL'l:ł ft' 
qn
\IIII" 111(,hln'qm\ltIliI 
I (.,\:. . . . 
KIn .111','.: :d lU. 111('" II' 
 
,1\1..":ht 
:I ('t flł"'.
nU\': 
Yll\ 

\t
f
tnlt UkUIt 

lUrL'nc Iltu.'i
 
,,\2&t 
nUU
,l1t ,ic ctik nIc t\: 
tltuf. &\1 t 
:c
\f. 
\ riitt\ tu 
I itf-
tlht Wtm
: (t 
, I'(
" lłn 
\\.\1\t te ,"t r 
. Ik'ł'li-l'(n\

1tfo tIIir: 
rrOi.':.
:::\b ł\ci1u

: 
ł\ 
"fo
 ..c l

 r.cl'te 


Fig. 9. Petersbur
. Mszał Erazma Ciołka, karta 129. v. 


..
. .. 


,. 
I- 
I 


:1' 


- ,.. . 


.... I" 
, ".!.. 
:'"'1 


'
 . 


'-', . 


I' 


....1 
_, 

-,,
, \ 
 ....-.:. - 


( - 


f,'-- Ił 


-- 



 



 
 " 
l' \
 


" 


". 


(.: 


.
 


I 


L'" . 
'_-T , 



, 


- ..... 
, 
t-o" 



 - 


, . 


''; 
, 


':' 


\L 


.
.' .. 


ł ' 


, 


- " 


ł
 


--, :" 


-.. 


'1 


Fi
. II. Petersburg, Mszał ,Erazma Ciołka, karta :no. 


ale nie inicyał wyrazu J./i/zi, który jest wypisany na tabliczce. 
Dodajmy do tego, że miniatury nie są jednolite i wykonane przez 


różnych miniaturzystów: fig. 4, a zwłaszcza 8, 9 i może 5 należą 
do jednej kategoryi, a fig. 6, 7, 10 i 11 do drugiej. Pierwsza z nich 


I 
I 
"
>>>
575 


MINIATURY RĘKOPISÓW POLSKIEGO POCHODZENIA. 


57 6 


regularne z uwydatnionym 
czarnym konturem owalem, 
brwiami czarnemi i czarne- 
mi oczyma. Usta lekko kar- 
minowe i typ twarzy wo- 
góle niezwykłej piękności. 
Włosy złociste w lokach 
spadają na szyję i ramio- 
na. Na głowie wieniec spię- 
t y różą ze złota i kamieni. 
Fig. 12. Petersburg, Gradual kościoła 
św. Katarzyny w Krakowie, r. 1528. Tu i ówdzie artysta po- 
IIluminator AP. karta 20. v. przeplatał je czarnemi kre- 
skami, by lepiej wydobyć twarzyczkę, podobnie szyja 
ze złocistemi sztrychami wykazują śmiałość i orygi- 
nalność techniki. Suknia złocista mieniąca się purpurą, 
podszewka rękawów tuż u rąk szarawa. Płasz;z nie- 
bieski z podszewką zieloną o światłach żółtych. Przed 
Madonną lada jasno purpurowa z wierzchu, ciemniej 
zaś w dolnej części, na niej rozłożona draperya żółta 
w czarny wzór obszyta ciemnozielono a na tej podu- 
szka barwy silnie żółtej wpadającej w popielaty deseń, 
na której dopiero ułożone Dziecię Jezus. Tak Madonna, 
jak dzieciątko mają aureolę. Poza draperyą ściana 
kamienna do połowy ado połowy złoto. Koszyczki 
kwiatów niebieskie a liście pod nimi zielone, brzegi 
koszyczków złociste a z nich wydobywają się owoce 
przekładane liśćmi, których jeden rząd ma biało zna- 
czone światła, drugi żółte i tak na przemian. Owoce 


r; t .. 


I 
!
 


 


-\- .- 


'1' 


. t"nurt 
ttp)tq
lWm ,t6
idnł 
\ {l
r
tIm:
t h!J
ufrt
t jdio
fli'n!f fC11
 
)]It!płn
 "ł
tJ\tnc.1!3tJffillłl q
 
,ttttt. Itł-ł 
bocroni pnnułl\
inrdlł 
1iID!tftilti. 
'11mro (er 
'tnttr qu,ttrr q
 l\
 i
lIi6 
tt'lJłtrt1tti6 J[ cttł)dtinc: ,tr 
ttłttifłilltr 
tJit1t1ind(fhtt]ttrttf)
 hnł
'tłnłf 
rtrc 
1J,mo1ł'(
 :oiilt inf
l\!
rJó¥ l :5rńt
 (rtir 
tritnILPhaf111'itlnir
t!J'nl
 
ntb1łatc 
,

l"1.t:J.f:tori't1nł6 \Jti
. ł}Uł
{OUltCtttf, 
t 
bUtncttl
]Jot
l1lr \'inniu
.C

t,
 
.\
n 
ftnn,tUit tr qĄ
IOłnnU" o..\b}
 CtUI,
 Qut 
[011111,; 
rrąJ
 er IIOtnlll
mlO .001111 
,
rz8 :
 


Fig. 14. Petersburg, Gradual kościola św. Katarzyny w Krakowie r. 1528. 


- .. . a--#- .:I1t PUnt10t 
... . 'j ... C\

 !bl'ł
 Ił 
- ., ..
 ID1trpłłItOf!t'trlc..jnw, 
'..- - - .. 

 .
-
... - 
'. ." i
.' tt tłG lIJ1fniroi)1 
:
-I
- ....._- : 
- 
 .
'=-I 
.11JJ hIalit 'i 11ft tllO 
1-..........-. - . -. ____ł___- · · -I +-- H 
----..
.-.
 . ---. . II! 
tiph hl i:fi ti n. IJOlnł'nrfi b:1J
 
I.... 
 --.-. 
 - · =:.J........... ..- 
, .. --.. . -

. 
.:.. 
ttn 11!111Sht ,1'łft nrs tn. 
. ..ł' .
.". .-
. . I . 
. , . 

 t11 'b ti!1 plrnn ł dfh111 nr 
t
Ó.. 

 fi';;, . :;; 1:'
n
 J ; ' ;
; I 
-- 

.. . .,.... 
 .. 
. nl

 
 !,
'
11JJótr fit

¥ ó.r 
ł
j
.1E UQ ;;:; ?
fó: 
_ 
 
I 
.'\ .
.".., 
. ii'-' 


: L:..... . 



 


, . 


1'1' 


.. 


. " 


" 


, 
._ ",:,-
,.".Ił. ,', 


i;. 


Fig. 13. Petersburg, Graduał kościoła św. Katarzyny w Krakowie r. 1528. 
lIIuminator AP. karta 7. v. 


czerwone i niebieskie tak, że wśród tych różnorodnych 
barw uwydatnia się śliczna cera twarzyczki Madonny, 
niestety w barbarzyński sposób uszkodzona. Ręce za 
wielkie, ale starannie opracowane. Na marginesie ło- 
dyga z liśćmi, kwieciem i owocem. 
K. 33 v. Miniatura 17X18 1 / 4 wielkości. Litera D 
na pół zielona, na pół purpurowa z niebieskimi cie- 
niami, w ramach na pół czerwonych i niebieskich. Na 
tle architektury kamiennej koloru piaskowca rozwie- 
szona czerwona draperya o szlaku ciemno wiśniowym 
z perłami a na niej złote lilie heraldyczne (fig. 16). 

więty w czarnym habicie stoi en face opasany rze- 
mieniem trzymając w ręku gałązkę lilii. Jestto święty 
Mikołaj z Tolentino. Na marginesie u dołu ornament 
z rogów obfitości i owoców. Różnorodne barwy do- 
pełnione są jeszcze kulkami świecącego złota. 


jest pokrewna szkole miniaturowej mogilskiej, o której będziemy 
wkrótce bliżej mówić, druga od niej odmienna, pierwsza bardziej 
renesansowa, druga tradycyom XV w. wierniejsza. (1.1. SJ. 


, 
, 
.
>>>
577 


MINIATURY RĘJOPISOW POLSKIEGO POCHODZENIA. 


Na k. 41. Miniatura 33 1 /. X 37 s /. cm. 
a zatem kolosalny inicyał, bo 1/8 metra szero- 
kości a nad l/S m. wyższy. Przedstawia św. Ka- 
tarzynę (fig 17). Szlak inicyału ze złotej bla- 
szki. Obejmuje on naprzód ramę malowaną farbą 
złocistą, na której tle gałązki z owoców, kwia- 
tów, owadów, ślimaków, ptaków dziobiących 
owoce. W tych ramach litera U składająca się 
z dwu części niebieskiej i zielonej; wnętrze jej 
przedstawia przestrzeń zamkniętą ścianami ko- 
loru piaskowca o niebieskiem sklepieniu ostro- 
łukowem wspartern na filarach skrajnych czer- 
wonych, przyczem kapitele i części dolne pod- 
staw są żółte, górne zielone, środkowy zaś 
filar orzechowo-czerwonawy. Obramowanie drzwi 
i okien w głębi zielone, okna zaś na lewo czer- 
wone. W środku tej architektury stoi św. Kata- 
rzyna (fig. 17) w sukni ciemno bronzowej z czar- 
nym deseniem, obszytej u dołu gronostajem, 
a u piersi ciemno-wiśniowym szlakiem naszytym 
perłami, ponad którym drapuje się spodnia 
biała część kostyumu. Rękawy sukni złociste 
płaszcz purpurowy mieniący się w światłach zło- 
tem, podszewka szmaragdowo-zielona. Cera owal- 
nej twarzyczki biało-żółtawa, włosy złociste, jak- 
by ruzwiane dobywają się z pod czepca, na ktorym 
korona ubrana perłami i czerwonemi kamieniami czy 
koralami. Pończochy ciemno - czekoladowe, pantofelki 
czarne. Święta w prawej ręce trzyma roztwartą czer- 


. -,. 


l 


I. 


-'J 


" 


t' 



. 


, 
 


.t 


- :
 1 

 . :\t..._ Oj 
." 


_ 1 
,H 


.s 


, 
. ' 


",) , 


r 
. 


'" 



 -- 


\... 


, 


" 


' 


.. 


578 


. ' 


"l 


" 


'. 


; 
 
" 
' - 


.. 


.' .. 
 
.. ,"" 
,
, . ,", 
'7". \ łi ł l _. 
'. ,"-'" ' 


, 
.1,. ° 


\\ 


.h... 


" ) 
r:
 
i - " 



 


, 


.
 


- '
.,... 

'! 


FiR. 15. Petersburl{. Gradual kościola św. Katarzyny w Krakowie. ISz8. karta 31. v. 


r,:. 


wono oprawioną księgę a lewą wsparta na katowskim 
mieczu. U stóp koło. Wady rysunku tej wielkiej kom- 
pozycyi najważniejsze: postać za krótka, układ nóg nie- 
jasny i lewa ręka błędna. 


mln
,1 
'1 n
rn 
'
 Jo. . 

 ijlrolltllt 
.
ItUlIIIIW ["Ołenhti- 
I 


fuoj
 
' , ' ; . , 
'" .., 
i,;;". 
 '1' ' 

 .. 


ł 


1111 


r, 1.1 III, alll: 


...'-" 


I . 


" 


\, 
.:t. , 

 
 :'t. 
'ł\o.: .. 
-. .I
 
, ' 
, I .J.J 

 t
 
,iJ' r iI'
. !; 
, . _ I 

 '''', 1 
, , . ł' I 
, ,!...
!.:c 
_'
 " J I 
"'.... 


l ?' .. 
 
r 


JJ 
:o 
 


.;' 


, " 
...... I 


, i' 


-h' ,r 



 


. 
. 


I 
ł 


,.. 



'.. 


,
 


 --- 


tto 


.. 


p 


t\. \
 

, i
, 


-
) 



 


.. "'i 
...... 


........:' 



.. 


. 
,' 


{ ,l. 


',' 


,) 

 


..,- 
" 
 1, 


...
 


.. 


, ,"', 
""" 


{,

 


;'ł 


,
 


, 
'ii\ 


'\ ,...... 
t 


Fig. IÓ. Petersburg, Gradual kościoła św. Katarzyny w Krakowie. r. Isz8. karta 33. v. 


, 


. 


b \ 
, ,\ 


l'\a k. 43 iniLyał 
wielki O tle z t1ore- 
sami i kwiatami po- 
dobnie, jak na k. 2. 
Toż na k. 43 v. 
\ \" szystkie te mi- 
niatury, jak świadczy 
wskazywany mono- 
gram inicyału na k. 
7 V., wykonał nieza- 
wodnie monogrami- 
sta .-\:'. Kto to był, 
me wiemy. Księgę 
zas pisał brat Jan 
Augustyanin z kla- 
sztonl św. Katarzy- 
ny w Krakowie. - 
Czytamy to najwy- 
raźniej na k. 154- 
(fig. q). 
Snmmi prepo- 
tentisque dei ad glo- 
riam et honorem. Et 
in landem gloriosis- 
3 8 


.
>>>
579 


MINIATURY RĘKOPIS()W POLSKIEGO POCHODZENIA. 


5 80 


. 


sime semper virginis Marie 
Beatissimique parentis no- 
stri Doctorum principis Au- 
relii Augustini Nec non ter 
sancte, quaterque Beate vir- 
ginis et :\Iartiris Catherine 
et Sanctissime virguncule 
Margarethe huius alme Ec- 
elesie patronarum : omllium 
in super sanctorum et san- 
ctarum ecclesie Triumphall- 
tis et militalltis istut Gra- 
duale R. P. Florianus prior 
huius conventus et districtus 
Poloniae vicarius cepit et 
consumavit fraterque Joall- 
nes ordinis eiusdem Diaco- 
nus scripsit et notavit Anllo 
domini I52K 
A zatem znowu mamy 
do czynienia z produktem 
miniaturowego malarstwa 
z Krakowa, który wido- 
cznie pokazuje podobień- 
stwo (w mnięjszych czerwo- 
nych i niebieskich inicyalach 
przedewszystkiem) z opisa- 
nym kodeksem krakowskim 
Seteszy. Rzecz zainicyowal 
przeor klasztoru Augustya- 
nów św. Katarzyny w Kra- 
kowie, pisal Jan, braciszek 
tegoż klasztoru. Kto jest 
najważniejsza postać illumi- 
nator? Czy odnajdzie się 
więcej jego prac i czy roz- 
strzygnie się, kto jest mistrz 
A. P., to rzeczą dalszych ba- 
dań, na które przedewszyst- 
kiem odpowiedzi należaloby 
szukać w Krakowie, jeśli je- 
szcze tam co zostalo. Księga 
opisywana dostala się z kla- 
sztoru św. Katarzyny do To- 
warzystwa Przyjaciól Nauk 
w W arszawie, quo modo 
et titulo nie wiemy, a stąd 
do Petersburga. W kaidym 
razie rękopisów brata Jana 
powinnoby się dochować 
nieco w klasztorze, gdzie 
przebywal i tam naprzód 
zaglądnąćby potrzeba... 


.:
{ 


L' 


1-- 


-, 


. 


.j 


, '. 
:} t- 
...,r, _ 
,- 


ł 


,- - 


'J 
 


f " 


, '.J 


= -, 
. 


-........ 


f L 


I' . 


; '- 



 


Graduał brata Ma- 
cieja Żnina z r. 1620. 
Kodeks to pergamino- 
wy rozmiarów 37 X 57 1 /" 
cm. o 134 kartach. Perga- 
min średniej grubości, dość 
gladki Oprawa z bialej skóry 
z wyciskami, wśród których 
w owalnych medalionach 
rozróżnić można biusty Zy- 
gmunta III, świętych i na- 
pis : Gnu{uale de sl11lctis 
I620. Księga ta zapisana 
jest Ilutarni czterolinijnemi, 
pod któremi tekst. Tu i ów- 
dzie pisane po polsku uwagi 
i wskazówki. Inicyaly mie- 
szczą się w rozmiarach mniej 
więcej I 7 X 16 cm. Gdzie- 
niegdzie są powycinane.- 
Kielichy kwiatów, różnoro- 
dne kwiatki, owoce, rogi 
obfitości, wszystko to splata 
się w literę na tle często- 
kroć zlotem. Robota cokol- 
wiek gruba, dekoracyjna, 
koloryt zaś pelen sily i bla- 
sku. 


, 


__J 


\ ....J. ." 


, 
.... 
.' 
J I'r 
-,' " 
,. 
'ł -
 
'.., 't 


", 



 


. 


I 
f' 



 


FiR' 17. PetersburR', Graduał kościoła św. Katarzyny w Krakowie, r. 1528. 


! 



 


'- '
 


.. 


( , 


'Al 


Fig. 18. Petersburg, Gradual brata 
Mateusza Żnina, r. 1620. 


... 
( 


Obok tego są inicyaly 
z czarnych wstęg, jakto wi- 
dzieliśmy w kodeksie Seteszy 
i inne kolorowe, mniejsze 
z tłem żÓltem, o końcach 
stylizowanych w liściasty or- 
nament lub też osnowa li- 
tery ma liściasty lub też 
mniejsze i skromniejsze ini- 
cyaly w tym stylu, co opisa- 
ne większe. Wszystko to je- 
dnak podrzędniejszej arty- 
stycznej wartości. Jako naj. 
więcej ulubiony motyw wcho- 
I dzi w ornamentacyą liściasta 
kolumna kończąca się gęste- 
mi, symetrycznie stylizowa- 
nem i liśćmi. 
Ładniejsze inicyaly zdo- 
bią karty 55, gdzie śmialo 
namalowana różnobarwna li- 
tera P., w której przede- 
wszystkiem uwydatnia się 
barwa ciemnoczerwona, pur- 
purowa i żólta, karta 102 



 
I 
I 


I' 

 '. 


ł 

 


1 


I 
ł 
I 
,
>>>
l 


- 


582 


5 81 


MINIATURY RĘKOPISÓW POLSKIEGO POCHODZENIA. 


f 
I 


podobnie barwna, toż na str. 10j i takich znajduje- 
my koło 20. Ryciny dają o rodzaju tej śmiałej i pe- 
wnej ornamentacyi dość dokładne pojęcie z wyjątkiem, 
niestety, kolorytu, jak podnosiłem żywego i harmonij- 
nego. (fig. 18 i 19). 
Książka dochowała Się w całości Na ostatniej 
stronie napis: 


f 
l 
, 


"', 
,., 


.. ' 


- I 


I" . 

 


, 


, 
.., " 
\:. 


;
 
,,\ 'ł, 


.. 



t 


Scripsit Frater Matthias lnin diffjnitor actualis 
Provinciae Anno salutis 1620 mortuus est anno 
die mensls módlcie się za niego. 
Nikt nie potrudził się, aby wypełnić datę śmierci 
zapewnie nikt nie posłuchał drugiego jego życzenia. 
Praca jego jest sympatycznem zjawiskiem w dziejach 
naszego ornamentu i przekazujemy ją pamięci 


" 


r .... 


 
..... 


) 


ł" 


l
 
...... 


, ...... 
. \
 
, ,
'+tX 
,
 
1 


FiJ;t. 19. Petersburg, Gradua' brata Mateusza Żnina, r. Ib20. 


ł 


WIADOMOŚCI O MARMURACH 
W POLSCE 


Z RĘKOPISOW ORAZ DZIEŁ DAWNYCH I NOWSZYCH. 


, 
HIERONIM ŁOPACINSKI. 


ZEBRAŁ 


ł 


Do ciekawych źródłowych wiadomości o marmurach 
pOlskich w Czernej i Dębniku, podanych przez p. Juliana 
Pagaczewskiego w t. VI-ym Sprawozdań komisyi str. LU, 
a mianowicie o wyrobach z nich w Pożajściu na Litwie 
w latach 1675- 1690, i przez p. Emanuela Swieykowskiego 
w Monografii Dukli str. 113 i 132 o pomnikach z w. XVIII 
w kościołach Dukielskich, może zda się dodać nieco wiado- 
mości, w rękopisach i książkach drukowanych zawartych, 
i przytoczyć je w porządku chronologicznym. Pomijamy stronę 
przyrodniczą przedmiotu, zwracając główną uwagę na miejsca, 
w których marmur się znajduje, i na szczegóły o ich obrabianiu. 


, 


l. W zasobnej książnicy Dra Wacława Lasockiego w Na- 
łęczowie znajdują się pomiędzy rękopisami oryginały i od- 
pisy wielu dokumentów historycznych z w. XVI-XVII-go. 
Natrafiliśmy tam, przeglądając dział rękopisów biblioteki p. 
Lasockiego, na odpis listu Firleja 1 z r. 1 S99 do króla Zy- 
gmunta 111, dotyczący restauracyi zamku krakowskiego; po- 
nieważ są w nim ciekawe wzmianki, dotyczące marmurów 
chęcińskich i in. oraz cenne szcz
góły, mogące rzucić światło 


t Jana z Dąbrowicy Firleja, ówczesnego podskarbiego koronnego (od 
r. IS8c) do I(07). 


-'
>>>
5 8 3 



 


\ 
ł 


WIADOMOŚCI O MARMURACH W POLSCE Z RĘKOPISÓW ORAZ DZIEL DAWNYCH I NOWSZYCH. 


5 8 4 


niejakie na dzieje sztuki naszej i przemysłu w końcu wieku 
XVI-go (np. pokój... »do którego w Wenecyi malowanie 
robiono«; kamień na filary W Olbierzowicach, cegielnia w Czer- 
nichowie i Dębnikach, piece kaflowe, wyrabiane przez zdu- 
nów łowickich i t. p.), przeto podajemy go tutaj W całości 
w odpisie Z zastosowaniem nowej pisowni, w jakim znale- 
iliśmy go w zbiorach Dra Lasockiego, któremu w tym miejscu 
wdzięczność wyrażamy za łaskawe udzielenie do zużytkowa- 
nia naukowego niektórych materyałów, znajdujących się 
w cennej jego kolekcyi. Szkoda, że w odpisie, sporządzo- 
nym dla znakomitego dziejopisa Warszawy Wejnerta, nie 
zaznaczono, w którem archiwum oryginał się znajduje; przy- 
puszczamy, że w jednem z archiwów warszawskich. 


Najjaśniejszy Miłościwy Królu: 
Słutby me najniższe oddaj
 w miłościwI} łask
 Waszej Królewskiej Mosci. 
Rzeczy te, któreś Wasza Królewska Mość raczył rozkazać sam odesłać, 
sI} zlotone i schowane na te miejsca, gdzie było rozkazanie Waszej Kr. Mości 
i dobrze opatrzone tak, jako przynalety. 
. Posadzka si
 teł pocznie kłaść w nowych jtmachach wedłujt rozkazania 
Waszej Kr61ewskiej Mości; jedno, it nam niedostanie tej prostej lo wszystkich 
pokoj6w, i namówiliśmy si
 z Jejtomościl} panem Starostl} Krzepijskim', 1'0- 
łoty
 jeden gmach tl}, która jest w sklepie na dole od Jejtomości pana Mi- 
.kowskiego, a it ów średni pokój najwesels7.Y jest, do którejto w Wenecyi 
malowanie robiono, dla tego ten, tl} posadzkI} damy ułol.yć, która si
 będzie 
mojtła wybrać, gdy b
dzie rozkazanie Waszej Królewskiej Mości. A mieszka. 
nia stolarzowi nie mojtliśmy sposobniejszejto upatrzyć nad owI} izbe;, jtdzie 
/iwie;tej pamic;ci Królowa Jej Mość starsza jadała, bo przedsie na wielkiej sali 
stolarze oboje; robot
 robiI}, tak do kościoła jakotet i do gmachów-a i;' tam 
blitej z oboje sam stolarz mol.e dogll}dać wszystkiejto, wszakte wyprowadzi 
sie; stamtl}d, kiedy be;dzie rozkazanie Waszej Królewskiej Mości. 
Posadzka ta sit; tel. robi w C h 
 c i n a c h. jedno jej tam nie polerują, 
tak prosto obijanI} posyłajl}. 
Filary starejto kamienia, te też obmyśle;, teby się kamień na nie wyrabial 
w Olobieziecach', i jtdy b
dzie gotów, ka1e; jto odwiel.ć na Zamek dla 
robienia filarów, jedno od roboty ich, takt e i poręcza między niemi, chcl} trzech 
set złotych - jednak będziemy targować, owo przestanie na mniejszej sumie. 
O cejtielnil} sie; td postaram. teby
 jl} dal postawić w C z e r n i e c h o - 
wie' poniewat tak jest woła Waszej Królewskiej Mości - ale by mnie sie; 
zdalo, teby była potyteczniejsza, kiedy by sie; na D 
 b n i k ac h' jtdzie 1'0- 
stawila, bo by byla blitej i latwiej by do Zamku cegle; odwozić i skuty by 
niepotrzeba-jednak ja to co je!t wola Waszei Królewskiej Mości uczynię. 
Co si
 tknie pieca łowickiego., tedyby bardzo dobrze, tebyś Wasza 
Królewska Mość raczyl rozkazać napisać do Jego mości Ksie;dza Arcybiskupa, 
teby ze dwa piece piękne rozkazał odwiel.ć poddanym swym do Krakowa na 
t,danie Waszej Królewskiej Mości, a ja temu Zdunowi zaplacę i kaźe; posta. 
wić gdzie b
dzie rozkazanie Waszej Kr61ewskiej Mości, jedno to Waszej Kró. 
lewskiej Mości oznajmuje;: te fundament marmurowy do tego pieca, nie 
mote bydl. tak pr
dko gotów; bo i marmuru takiejto nie masz i nie wyro- 
bionoby go tel. tak rychło. 
Oznajmuje; tel. Waszej Królewskiej Mości, iż nam z tych woźników 1, 
co kamień wotl} zdechło kilka, niewiem jeślite be;dzie wola Waszej Kr61ewskiej 
Mości, żebyć innych na to miejsce kupił, teby sie; woteniu tego kamienia nie- 
omieszkało, racz mi Wasza Kr6lewska Mość wolI} swI} oznajmić. 
Z tym sam siebie i slul.by me niniejsze oddaj
 w Milościwl} łaske; 
Waszej Królewskiej Mości. 
Datum na Zamku Krakowskim 


29 Aprilis Anno IS99. 
Waszej Królewskiej Mości 
Najnil.szy slul.ebnik 
Firlej l. 


Memu 


Adres 
Jego Kr61ewskiej Mości 
:\'liIościwemu panu i dobrodziejowi 
oddać nalel.y. 


I Zapewne Krzepickim. 
I Zapewne mylnie zam. Olbierzowicach, wies w pow. Sandomierskim. 
· Czernich6w w blizkości Krakowa. 
· D
bnik pod Krzeszowicami. 
e l_owicz jut w wieku XVI-ym slynl}l z wyrobów zduńskich. Wyborna 
glina tamtejsza i w czasach nowszych (1882-1892) slutyla do wyrobu pie;- 
knych majolik w fabryce w Nieborowie. 
1 Koni pocil}gowych. 
s Jan z Dlłbrowicy Firlej, ówczesny podskarbi wielki koronny. 


11 Pierwszą obszerniejszą drukowaną wiadomośĆ o eks- 
ploatacyi marmurów krajowych podał, o ile mi wiadomo, 
pilny autor książki Historia /laturalis curiosa &gni Polo11iae 
3ftlgni Ducatus Litva/liae mmexarumque pro'lItncŻarum tn tra- 
ctatus XX divisa, Jezuita Gabryel Rzączyński (w San- 
domierzu w 4-ce 1721). Szczegóły przez niego przytoczone 
stały się następnie źródłem wiadomości na czas długi dla 
wielu autorów, którzy o marmurach krajowych pisali, jak to 
niżej zobaczymy. Na str. 36-37, określiwszy marmur i wska- 
zawszy kilka zagranicznych jego gatunków, takie miejsca 
wymienia, w których marmur w Polsce się znajduje: »Ad 
S o l e c i a m marmor coloris varii, ap ud C u n o v i a m - nigrum, 
viride, rubrum. P r a e t o r i u s Orbis, Goticus l. 2, Z e i II e r u s 
i n Nova Desrrip. &g. Poloniae 1/. Sigismundus I1l prope 
C h e n Co i n i a m columnas binas marmoreas excidi jussit alti- 
tudine pedum fe re duodequadraginta, e quibus unam magno 
molimine Vladislaus łex Varsaviae statui l et memoriae patris 
sui Sigismundi dedicavit; a1tera dum extrahitur et machinae 
ponderi non sufficiunt, per medium fracta. O p a l i ń s k i 
M a res c h a I. Cu r i a eR ego i n Defensa Polonia 10. Pod o l i a 
habet diversa marmora. S t a r o v o l s c i u s i n Polonia II. Ad 
C z a r n o k o z i e n i c e II elegans marmor, ex quo in Ecclesia 
Cathedrali C a m e n e c i (t. j. w Kamieńcu Podolskim) videre 
licet varia artefacta. In P o k u c i a. Roxolaniae parte, non 
procul ab urbe S t a n i s l a v o v i a marmor coloris rubri et 
albi abiit in columnas parochiali templo ilIatas. In loco 
adjacente oppido S kał a Palat. C r a c o v. viride et candidum 
marmor pulchritudinis mirae, pars illius una erystallo, altera 
purpurae, tertia nubibus, reliqua argento, lazulo similis. 
p i s kor s k i i n Floscu/is S. Eremi D. Salomeae 18. In montibus 
D ę b n i k prope C z e r n i a m. Eremitorium PP. Carmelitarum 
Discalceatorum, offerunt se marmora praestantissima, Sueticis 
duriora, nigra, rubra. candicantibus venis undatim inspersa, 
candida, cinerea. Ex his C r a c o v i a (str. 37), ima pars magna 
Poloniae altaria splendida, summa sepulchrorum magnifica, 
pavimenta aedium sacrarum solida ten et... Ad Szidloveciam 
in Pal at. S a n d o m i r i e n s i marmor cinereo virens. (Mowa 
tu o piaskowcu szydłowieckim). Ad pagum K ci m i o n a Palat. 
C r a c o v i e n s i s, quia mollius est, negligitur. Varia marlT10rum 
P r u s s i c o r u m fragmenta asservabantur G e d a n i (w Gdań- 
sku) in Museo Gottvaldiano«. 
Następnie mówi Rzączyński o alabastrze i wymienia 
następne miejsca, gdzie się znajduje w ziemiach Polskich: 
»P o d o I i a alabastro abundat et marmoribus. L i b e r B a r o 
d e M e y r b e r g i n lttnere Moschovitico Ił. In eadem provincia 
ad Czarnokozienice, ]agielnica, in Russia Rubra ad 
Z u r o w , in Minori Polonia ad C z e r n i a m atque villam 
S ko t n i ki, vicinam C ra co v i ae, in qua efformantur ab 
agricolis salina aliaq ue utensilia. Prope urbem H a l i c i a m 
alabastrites lapis ita pulcher, ut nitore suo etiam Phrygium 
superare videatur. Inde avehitur in Germaniam caeterasque 
regiones remotas. S a r n i c k i i n Descnlt. Poloniae 111. Lato- 
miae viciniores Leopoli non saxa modo et gypsum, sed 


, 


. 


p Wyd. w UJmie lóó3 r., przedruk u Miclera Hist. Pol. eolltetio ma gna t. II. 
,. Przedruk u Miclera t. I. 
It Wydania z r. ló32, IÓS2, IÓSÓ, 1734 i u Miclera w t. I. 
11 Dziś C zarn oko zi ńc e. 
ta Wyd. w 2-ch je;zykach lacińskim i polskim w r. ló91 1734, p. 
Grabowski Kraków, wyd. II z r. 1830, str. 2SÓ. 
Ił Ittr in .l1'o.rcMviam Augustus Libn"i Baronis tU Maytrbn"g 2 t. bez 
miejsca i roku zap. kolo r. ló80. Por. o nim Sprawo_dania, T. VII, szp. CCXXII. 
.. Wyd. w r. IS8S, przedruk Miclera w t. I. 


ł 


ł
>>>
5 8 5 


WIADOMOŚCI O MARMURACH W POLSCE Z RIjjIWPISÓW ORAZ DZIEŁ DAWNYCH I NOWSZYCH. 


586 


ł 


etiam alabastritem pellucidissimum suppeditant. Froe l i c h i us 
i n Bibliotheca seu Cynosura Peregrinantt"um. Dicti splendoris 
Idem lapis in monte S k a l a aliisque loci
 eminentioribus«. 
O lazurze W Polsce pisze tenże Rzączyński na str. 53: 
,.Lazurum Polonia habet ex montibus, supra alias regiones 
pretiosae bonitatis. M u n,s t e r u s i n Geogr. Univn-., R o s- 
s e l i u s i n Pymandro Mercuni: M i e c h o v i t a l. I 16. Nativum 
purum Polonicum et cum terra dura candida, fabulosa. 
G e s n e r u s de ,Fossi/, B a u s c h i o s i n Schedias de Caeruleo 
(po łac. lazur - caeruleum). Ad Chenciniam fodinae 
lazuri, in quibus reperitur et argentum. M e r c a t o r i n Atlante 
Minon
 F r o e l i c h i u s i n Biblioth. Peregrinant., S a r n i c k i 
i n Descript. Polonial'. In Palat Sandomir. Lazurium apud 
K i e I c i o s. S t a r o v o l s c i u s i n Polonia". 
111. Z Rzączyńskiego zapewne wziął wiadomość ks. W oj- 
ciech B y s t r z o n o W s ki, który w dziele Informacya mate- 
matyczna rozu11lnii' cii'kawego Polaka, wydanem w Lublinie 
1743 r., w części zatytułowanej Informacya geograficzna, na k. 
Har powiada: ,.Pod miasteczkiem Skał a różne się znajdują 
marmury rozmaitego fladru. Także w górach D ę b n i k nie- 
daleko C z e r n i marmury szwedzkie przechodzą, z których 
ołtarze, nadgrobki osobliwie w Krakowie widzieće. Dalej zaś: 
,.Pod Solcem, Kunowem, Szydłowcem o marmurze 
różnego koloru świadczy P r a e t o r i u s. Pod C h ę c i n a m i 

 marmuru tamecznego kolumna wyrobiona Zygmunta Krola 
w Warszawie stoi. Pod Sandomierzem Kamińska gora 
marmuru y alabastru ma znakie. (K. lIsv.) ,.Na p o k u ci u 
o marmurach, pod Zurowem o alabastrze Miechowita« 
(H.r). Na k. H4 v wspomina o marmurach i alabastrze pod 
C Z a r n o k o z i e n i c a m i. 
IV. Ks. Benedykt C h m i e l o ws k i W Nowycll Atenach 
t. l. r. 1745, str. 1000, krótko się wyraża: Polska ma też mar- 
mur pod Solcem, Kunowem, Czarnokozienicami«. 
V. Wydawca Kalendarza Zamojskiego Stanisław D u ń- 
c z e w s k i w tak zwanej przez siebie ,. Geografii dalszej«, 
dodanej do ,.Kalendarza« na rok 1767 przytoczył wiele wia- 
domości z mineralogii, wymieniając miejsca, w których opi- 
sywane gatunki się znajdują. W ,.Relacyi Ile W ustępach 
9-13 mówi o marmurze, powtarzając w części wiadomości 
z Rzączyńskiego (nie podaje tego źródła), w części zaś, do- 
dając nowe szczegóły. Oto co pisze (p. kartę Ir-v): 
9... ,.W woiewodztwie krakowskim nie daleko 
T e n c z i n a marrnor iest porfirowy, to iest czerwony z punkta- 
mi białemi, iasnemi, według P i s kor s k i e g o i n ,Flosculis B. 

alomeae 17. Z gory bliskiey S kał y Miasteczka kopią mar- 
mor koloru wiśniowego. 
10. Grunt należący do Panien Pre m o n s t ra te n se k 
w tymże woiewodztwie ma marrnory czerwone z białym po- 
mieszane. W kra k o w s k i m woiewodztwie są marrnory 
białe, płowe czyli szare. Na gruncie wsi K a m i o n k a, pięć 
mil od Krakowa, iest marrnor biały, czarny, popielaty, kolo- 
row pomięszanych, to iest pstry. 
II. Starostwo C h ę c i ń s k i e w Sandomierskim ma 
marrnory roznych kolorow, między ktoremi znayduią się 
wiśniowe y zielone. Miasto C h ę c i n y z bliskim zamkiem 
stoio (tak') na marrnorze, gdzie piwnice są wykute stalowemi 
oszkardami Z niego. Okoltczność tego miasta ma gory y grunta 


. 


ł 
I 


.8 Wyd. w Krakowie 1521, przedruk u Mic1era t. I. 
\. Rores vitae B. Sa/omeae Virgini"... Auctore Sebastiano P i s kor ski. 
Cracoviae 1ó91 w jlizyku 'ac. i polskim, (C. L.) p. Jocher. nr. 8585. 


. 


marmurowe koloru wiśniowego. W brzegu T y r a (t. j. Dnie- 
stru), ciągnącym się przez Podole, powiadaią, iż iest marrnor 
czarny, popielaty zaś pod Miasteczkiem K u d r y n c e. 
12. Przywieziono marrnory więtsze, żyłki iasno - białe, 
czerwone, zielone maiące, z W oiewodztwa R u s k i e g o do 
S t a n i s ł a w o w a, ktoremi koscioły tameczne ozdobili. Niesie 
fama, że pomienione woiewodztwo ma marrnory koło H a l i- 
c za, Bo ro cza n, Ol sa n icy y niegdzie indziey, białe, zie- 
lone, żółtawe, ale niedoskonałe etc. W hrabstwie Mireckim 
w Litwie, mówią, iż są marrnory, czarny, biały na kształt 
porfiru, albo marmoru czerwono-białego. 
13. Przeciw Miasteczka B u c z a c z a Podolskiego gora 
ma kamień czerwony, podobny do marmoru, do wypolero- 
wania zdatny. Kamienie do marmorow podobne, znayduią 
się koło G d a ń s k a w różnym kolorze, czerwonym, zielo- 
nym, białym. 
O miejscach, w których alabaster w Polsce się znaJ- 
duje, podaje Duńczewski te wiadomości (K. Fsv): ,.Ala- 
bastr znayduie się na Podolu blisko miasteczka C z a r n o- 
k o z i e n i c e, w górach zawarty, ten iest iasny, szklący się, 
przezroczysty. Oprocz Podola, w Woiewodztwie Ruskim Ala- 
bastr znayduie się niedaleko wsi W o i s k Starostwa P r z e- 
m y ś l s k i e g o. Z niektorey rzeki do Litwy płynącey przez 
grunta Xiążąt Radziwiłow wytryskuie woda tak wysoko, iż 
pagorek pobliski Alabastr maiący przewyższa. 
Gory na P o k u c i u w Alabastr obfituią, z którego sta- 
tuy czy posągi robią kamieniarze, wyborne formierzow dzieła, 
iako nadgrobki robione bydź mogą. W kościele S. Magda- 
leny w Wrocławiu Ambona wyborną strukturą uformowana 
z Alabastru przezroczystego, z Polski przywiezionego, Roku 
1581 wystawiona, iak świadczy Cundmann in Prompmano 
rt'rum naturaltum. et artific. Vrattslawnstume. 
Ciekawe wiadomości są u Duńczewskiego o lazurze 
w Polsce (K. Jlr): ,.Lazur szafirowego lub niebieskiego koloru 
złotemi kropkami bywa ozdobiony, znaydował się pod C h ę- 
cinem (tak!), według Długosza in Hist. Pol. Lib. 1 18 . 
C r o m e r a i n Polonia HI. Za panowania Krola Jana I1l Stefan 
Bidziński, Woiewoda Sędomirski, z wykopanego tamźe ka- 
mienia kazawszy zrobić stolik, w prezencie zasłał Innocen- 
temu Xl. Papieżowi 20. Takisz lazur znaydował się pod P i ń- 
c z o w e m, także znaleziony w W o i e w o d z t w i e N o w o - 
g r o d z kim. Pisze F a b r i c i u s i n Observat. de Metal/is, że 
złoto, przyległe do kamienia niebieskiego niby lazuru, znale- 
ziono na Polskich Tatrach. W woiewodztwie Kiiow- 
s k i m blisko wsi należącey do kapituly Wilenskiey, z kilku 
gor wykopuią kamyczki niebieskie, ciężkie, żyłkami złotem i 
ozdobione«. 
VI. W dziele ks. Krzysztofa KI uka Rztczy kopal- 
nych, osobliwii' zdatnuyszych, szukanii', poznanii' y JJażycii' 
(wyd. 1 2 1781-2 r., wyd. II. 1797-1802). tym pierwszym 
systematycznym podręczniku mineralogii w języku polskim, 
nic nowego o marmurach nie znajdujemy, wspominane są 
w 
 209 na str. 71-2 t. II. wyd. II. z r. 1802 marmury 
C h ę c i ń s k i e, skąd pochodzi kolumna w Warszawie, D ę- 
b n i k niedaleko C z e r n i, T ę c z y n, S kał a, K a m i o n k a , 


t8 Wyd. Al. Przezdzieckiego t. X. str. 43. 
\8 Wyd. najnowsze dra W. Czermaka w Bib/. piso pols. t. 40. str. 24. 
10 Szczegół ten pochodzi z drugiej cZliści str. ó5 dziela Rzt}czyń- 
s k i e g ° wydanej w Gdańsku p. n. Au
tuaru". IIisloriae natura/is, której nie 
mam pod rękI}.
>>>
I 


5 8 7 


, 


WIADOMOŚCI O MARMURACH W POLSCE Z RĘKOPISÓW ORAZ DZIEL DAWNYCH I NOWSZYCH. 


5 M8 


t 
, 


c Z a r n O k O z i e n i c e, M i r, o czym już wiemy z poprzednich 
przytoczeń, szczególniej z 
 Kalendarza« Duńczewskiego. Z te- 
goż iródła pochodzą wiadomości Kluka o miejscach, w któ- 
rych lazur się zdarza (tamże 
 188 str. 65), jak również 
o gipsie i alabastrze (!:: 238 str. 81). 
VII. W pożytecznej książce, sposobem słownikowym 
ułożonej, ks. Remigjusza Ładowskiego S. P. p. n. 
Historya naturalna Królt'Stwa Polskugo (wyd. I. W Krakowie 
1783, w jednym tomie. wyd. 11. tamże 1804 w 2-ch tomach) 
wart. Marrnor, Marmur (str. 103, wyd. 1. str. 16-18 t. 11. 
wyd. 11.) powtórzono szczegóły z Rzączyńskiego z dwoma 
maleńkiemi dodatkami: "Tamże (t. j. W Dębniku blisko Czer- 
ney) powiadali mi gornicy, że iest marrnor Z złotemi żył- 
kami, ale to mieysce widziałem wodą zalane«. Dalej zaś: 
"W Litwie także około Wilna są marrnory W różnym ko- 
lorze«. 
Wiadomości O alabastrze (wyd. 1. str. 2, wyd. II. t. 1. 
str. 8-9) i o lazurze (wyd. I. str. 90, wyd. 11. t. 1. str. 307- 
308) również pochodzą z Kzączyńskiego. 
VIII. W rozprawie Stanisława Staszyca O zumio- 
rodztwu. gór dawniey Sarmacyi a późlliey Polski. Pu.rztlSZa roz- 
prawa o równinach tey krainy, o pasmie Łysogól , o cz(ści 
Buskidów i Bu.law, czytana na posiedzeniu Tow. Wi,I'SZ. Przy- 
iaciół nauk d. 13 Grudnia /8°5 (w Warszawie w drukarni 
Xięży Piarów) czytamy między innerni: "Wapienne skały 
Oycowa łączą się nieprzerwanie z górami rozległych naszych 
kopalni marmurów przy C ze r n e m (tak!), D e m b n i ku, 
Pacławicach (tak! zam. Paczołtowicach), Chęci- 
nach« (str. 88). Dalej określa Staszic różne gatunki mar- 
murów polskich (str. 88--90, toż samo powtarza w książce 
O zu.miorodztwie Karpatow i imlycll gol' i rO'IVllin Polski, 
w Warszawie 1815, str. 4 8 -49). 
IX. W t. IV książki F l' a n c i s z k a J ó z e f a J e k l a 
Pohlens Staatsveraenderungm und ktzte Vt'1fassung (Wiedeń 
1 t!06) wymieniane są na str. 96 miejsca, w których w Polsce 
znajdują się marmury i alabastry; jako źródło swych wiado- 
mości autor przytacza Rzączyńskiego. 
X. W niewydanym dotąd, o ile mi wiadomo, rękopisie 
p. n. Dyaryusz podróży, odb),tey 1813 roku 'IV KrakowskU., Ga- 
licyą y Sandecki Cyrkuł przez :Jana Rostworowskt
go, z któ- 
rego ogłoszę wyjątki w Wiśle, są następujące wzmianki o mar- 
murach: 
I. Mówią(" o K r z e s z o w i c a c h, autor podróży za- 
znacza: »Jest tu magazyn marmurowy, gdzie wiele pięknych 
rzeczy widzieć można«. Mowa tu jest niewątpliwie o składzie 
wyrobów marmurowych Włocha Galla, o którym obszerniej 
nieco wspomina Niemcewicz w opisie podróży r. 181 I (patrz 
niżej). 
2. Przejeżdżając koło Chęcin Jan Rostworowski nadmienia, 
że sławne jest to miasto "kopalnią marmuru; z tego to miej- 
sca wydobyto czternastołokciowe cztery kolumny białego 
marmuru, które się widzieć dają przy grobie świętego Jana 
Kantego w kościele świętej Anny w Krakowie«. 
Xl. W pierwszem wydaniu książki, którą dotąd jeszcze 
z wielkim pożytkiem archeolog przeczyta, Historyczny opis 
miasta Krakowa i iego okolic Ambroży G r a b o w s k i (Kra- 
ków 1822) na str. 197 umieścił krótką wiadomość o pod- 
niesieniu produkcyi łomów marmuru w D ę b n i k u wskutek 
sprowadzenia po r. 1787 przez Stanisława Augusta majstrów 
z Włoch. W wyd. II-m Krakowa i jego okolic z r. 1830 wia- 
domości o kopalniach marmuru w Dębniku autor rozszerzył: 
stąd dowiadujemy się, że już w w. XVI-ym wykuto z mar- 


muru dębnickiego grobowiec dla królowej Elżbiety, zmarłej 
1545 r., że w r. 1661 robotnicy tamtejsi otrzymali przywilej 
od Jana Kazimierza na podejmowanie się robot w całym 
kraju, że w r. 1752 August 111 przywilej ten potwierdził, 
wreszcie, że marmury krajowe wychodziły i za granicę, gdyż 
w r. 1640-1647 ołtarz wielki w kościele św. Szczepana 
w Wiedniu z czarnego polskiego marmuru zbudowano (str. 
230-231). W przypisku zaś na str. 422 -3 Grabowski przy- 
toczył DyssertacYf J a n a Jaś k i ew i c z a z r. 1787, w której 
wspominane są marmury w Chęcinach, przy Czernej 
w D ę b n i ku, w M i ę k i n i za K l' Z e s z o w i c a m i, na C z e r- 
wonej i Nowej Górze, i porfiry pod Miękinią. O górze 
porfirowej w T ę c z y n i e pisze Grabowski na str. 236 - 2 37. 
W wyd. lll-m z r. 1836 dodał jeszcze Grabowski cytatę 
z Rzączyńskiego, przypuszczenie, że już za Zygmunta I w D ę- 
b n i k u łamano marmury, wiadomość, że w r. 1678 wysta- 
wiony był w Wrocławiu w kościele św. Maryi Magdaleny 
grobowiec Adama Arzata z czarnego krakowskiego marmuru, 
że w okolicach K l' Z e s z o w i c są porfiry także przy wsiach 
Sa n k a i P o rę ba Ż ego t y, zdatne do wyrabiania ozdób 
i różnych sprzętów (str. 233 - 5). W przypisku 60 na str. 
373 Grabowski opisuje blaty stołowt:, robione z kwadracików 
marmurowych przez włościan w Dębniku!l. 
XII. Znakomite dzieło H. Ł a b ę c k i e g o p. n. Górnictwo 
1lJ Polsce (Warszawa 1841) w t. 1. wart. Marmurołomy ch(- 
cińsku zbiera wszystko prawie, cośmy wyżej przytoczyli 
o marmurach w Polsce, i dodaje nowe szczegóły (str. 298- 
299). Pisze tu Łabęcki: "Zdaje się. iż od środka XVII-go 
wieku, gdy kopalnie kruszcowe pod C h ę c i n a m i ustawały, 
tylko marmury tamże kopano«. Dalej przytacza wykucie 
2-ch kolumn w Chęcinach w r. 1643, z których jedna się 
przełamała, a na drugiej stoi posąg Zygmnnta 111 w War- 
szawie. "W marmurołomach tych są zwykle marmury koloru 
białego z żyłami lub też ciemno-bronzowego. Roboty w nich 
nie były ciągłe, dopiero za Stanisława Augusta nieco więcej 
w nich robiono. Król ten nawet sprowadził rzemieślników 
z Włoch. którzy w Czerny i Dębniku pod Olkuszem (taki) 
osiedli, i ci nauczyli wyrabiania różnych sprzętów i wazonów 
z marmuru oraz nadawania mu połysku w szlifowaniu«. (Tu 
w przypisku Łabęcki p
daje szczegóły o łomach w Dębniku, 
znane nam z Grabowskiego). Następuje wymienienie miejsc, 
w których znajdują się marmury w Polsce: 
»Marmury chęcińskie rozciągają się aż pod K i e l c e 
i na wschód aż pod K u n ó w, i tak, znajduje się marmur 
brudno-biały w T a rn o sk al e, bronzowy w Bo I ec h o w i- 
cach i Słóp cu, pod J ed l n i cą-żółty, w Szewcach- 
popielaty, w górze Zamkowej (w Chęcinach) i Okrąglicy 
bronzowo - czerwony, w górze Z e l ej o w ej, ciągnąc się aż do 
M i e d z i a n ki, w plamy żółte z żyłkami czerwonemi, w górze 
J e l' z m a n i e c koło Chęcin czerwono-centkowany, także na 
Ka r cz ó w c e i górze K a d zie l n i popielaty, a przy zamku 
K i e I e c k i m ciemny; jest też marmur zielony czerwono- 
plamisty pod K o st o młot am i przy M i edz i a n ej gó rz e. 
Marmur czarny znajduje się w S z k l a l' a c h w Olku- 
skiem i około Czerny, a we wsiach Dębniku i Miękini 
porfiry koloru czerwonawego. Te marmurołomy zwiedzał król 
Stanisław August w r. 1781«. 
Kończy się ustęp o łomach chęcińskich ciekawą wia- 


1 


., Następnych wydań ksil}Żkl G r a b o w s k i e g o , które wyszły jeszcze 
za życia autora t. j. Iv i V nie mamy pod rękI}, nie wiemy więc, czy w nich 
nowe szczej1;óły o marmurach nie sI) dodane. 



 
I
>>>
5 8 9 



 


WIADOMOŚCI O MARMURACH W POLSCE Z RĘKOPISÓW ORAZ DZIEL DA WNYCH I NOWSZYCH. 


domością O fabryce marmurów W C h ę c i n a c h: ,. Po usta- 
nowieniu głównej dyrekcyi górniczej urządzona została w r. 
181 7 fabryka marmurów w Chęcinach, składająca się z pilarni 
o 4-ch piłach do rznięcia marmurów i polerowni. Pracowało 
w niej latem do 100 ludzi, w zimie do 30 przy użyciu wię- 
źniów. Do r. 1830 dostarczała różnych wyrobów za około 
20000 do 30000 dp. rocznie. Główne łamy utworzone były 
w Słópcu przy Chęcinach, zwany Zygmuntowskim, w Żele- 
jowej górze i w górze Okrąglicy« (str. 299). 
Przytoczone wyżej wyliczenie miejsc, w których znaj- 
dują się marmury w Polsce, powtarza Łabęcki w przełożo- 
nym i pomnożonym przez siebie Wykladzie początków mine- 
ra/og'i' i ge%gz;' przez F G. Bt'Udant (Warszawa 1848) t. I. 
str. 25 I. 
W t. II-im str. 78 wart. o marmurze w MaleJ E11CY- 
k/opedyi PolskieJ przez S. P., wydanej w Lesznie i Gnieinie 
1847 r, znajdujemy nieco szczegółów, zaczerpniętych w części 
zapewne z Łabęckiego. Nowego tu nic nie znajdujemy. 
XIII. Najobszerniejszą, o ile nam wiadomo, i bardzo 
pracowitą rzecz napisał o marmurach, znajdujących się w gu- 
berni i Kieleckiej, F. M. S o b i e s z c z a ń ski. W ogłoszonej 
w r. I 852 W t. I i II Bib/Joteki WarszawskieJ "Wycieczce 
llrche%giczneJ 'lll niektóre strony gubern# RadomskieJ, odbytej 
w miesiącu wrześniu 185/"12, po
więcił w rozdziale Vl-ym 
sporo miejsca opisowi Chęcin, ich dziejom, ruinom zamku, 
kościołom, opisom gór marmurowych i historyi ich łomów, 
a nadto wyliczył wszystkie kopalnie, pokłady i odmiany 
znajdujących się w Kieleckiem marmurów (Bib/. Warsz. 1852, 
t. II. str. 5 I -(6). Przytoczymy stąd rzeczy najważniejsze. 
Sobieszczański twierdzi z pewnością, że owe dwa posągi 
zwane dziadem i babą, o których Tomasz Ujazdowski pisał 
w Pami{tniku Smldomit-rskim, wcale nie sięgały czasów przed- 
historycznych, gdyż podobno pokazało się póiniej, że ,. baba 
była to sobie figura z igraszki kamieniarzy wyciosana, a dziad 
to już niezawodnie był pomnikiem grobowym Stanisława 
z Gorzkowa Gorzkowskiego, który przy boku hetmana Chod- 
kiewicza pod Chocimem walczył. a zmarł sobie spokojnie 
w d. 28 paidziernika 1649 roku. (str. 51-2). Przytoczywszy 
za ł.abęckim wiadomości o najdawniejszych dziejach kopalni 
chęcińskich (najdawniejsza wzmianka pochodzi z r. 1396), 
Sobieszczański podaje z lustracyi starostwa Chęcińskiego w r. 
1569 wyliczenie 9-u gór, w których były kruszce i inne bo- 
gactwa kopalne (str. 513-4). Co do samych łomów mar- 
muru, to jest pewna wiadomość w lustracyi w r. ł 602, że 
za czasów Zygmunta TlI-go były tu czynne kopalnie mar- 
muru i wydobywano go z gór tutejszych ,. nakładem i na 
potrzebę J. K. Mości, na ozdobę kościołów i zamków, kosztem 
jego wznoszQnych«. Sobieszczański zaznacza, ,.iż wszystkie 
dotąd dotrwałe gmachy tak kościelne, jak i świeckie. przez 
Zygmunta m-go stawiane, przechowały dotąd dowody, że 
marmurów tych używać umiano, gdy schody, odrzwia, futryny 
u okien. ołtarze i tym podobne części budowli, jeżeli ocalały. 
są tam zawsze z marmuru chęcińskiego, częstokroć z umie- 
jętnością rzeibiarstwa wykonane« (str. 55-6). ,.Starowolski IS 
pisze, że za jego czasów słynęły marmury chęcińskie, mia- 
nowicie w kolorach czarnym i zielonym, których teraz nie 
wydobywają«. Z Opalińskiego przytacza świadectwo o wy- 
kuciu 2-ch kolumn za Zygmunta IlI-go. W wiekach XVlI-ym 
w drugiej połowie i XVIlI kopalnie zapuszczono, a gdy w r. 


I 


II Jest i osobna odbitka tej pracy. 
ta Polonia p. wyiej. 


590 


177 8 zwiedzał Chęciny uczony mineralog J a n F i l i P C a r o s i 
i sporządził pierwszy dokładny opis wszystkich odmian 
marmurów tamtejszych, "znalazł łomy ich w zaniedbaniu 
i zniszczeniu, kamienie zaś powierzchownie tylko niekiedy 
wydobywano«. (7. p. v. Carosis RRism durclt versclt«dene 
po/msche Provinzt'1t m;nera/,scltm und andert'1t Jnlta/ts. Lipsk 
q81, t. I). Mówiąc o staraniach Stanisława Augusta. dążących 
do podniesienia kopalń chęcińskich, wymienia nazwiska trzech 
Włochów, sprowadzonych do Czerny i Dębnika, majstrów 
biegłych; w sztuce dobywania pracował D om i n i k S c h i a n t a, 
wyrabiania dłutem -- L e o n a r d o G a II i i polerowania - 
Edward Gigli; ,.ci pod kierunkiem nadwornego malarza 
królewskiego Marcelego Bacciarellego i w Chęcinach nauczyli 
się wydobywania i wyrabiania różnych z marmuru przedmio- 
tów, król zaś ozdobił nim nawet jedną salę zamkową, którą 
z tego powodu marmurową nazwał« (str. 56). Następuje wia- 
domość z Łabęckiego o urządzeniu fabryki marmurów w Chę- 
cinach z dopełniającemi szczegółami, które tu przytoczymy: 
,.Projektowano także w r. 1822, aby tu założyć szkołę ry- 
sunków i snycerzy, sprowadzić do wydobywania z gór ukry- 
tych skarbów ludzi po temu usposobionych i t. p. Wtedy 
także uczony i gorliwy minister hr. Tadeusz Mostowski roz- 
kazał zdjąć plan z tutejszych kopalń« (str. 56-Si). Gdy 
jednak ponoszone na fabrykę wydatki nie zwracały się, Dy- 
rekcya górnicza w Kielcach połączyła w r. 1823 fabrykę 
z więzieniem chęcińskim, zgromadziła warsztaty w obrębie 
samego więzienia i wydzierżawiła na lat 12 Wmcentemu 
Sokołowskiemu, nadzorcy tegoż więzienia. Miał on utrzymy- 
wać fabrykę ciągle czynną, udoskonalać ją, aby w niej wy- 
rabiane były rzeczy gustowniejsze, więcej sztuki i przemysłu 
wymagające, miał młodych krajowców doskonalić, trzymać 
do nich zdatnych majstrów. Dzierżawca otrzymał lokal na 
fabrykę. zapasy materyaMw, narzędzia, modele, .machiny, ry- 
sunki. 150 więźniów na lat 6 do robót kamieniarskich. Miał 
za to płacić 5000 złp. do kasy więzienia co rok. Przedsię- 
biorca ten jednak umowy nie dotrzymał, fabryka coraz bar- 
dziej upadała i nareszcie w r. 1833 zupełnie została zamknięta. 
.Odtąd przemysł ten prawie znikł w Chęcinach lub prze- 
szedł w ręce starozakonnych, którzy największej z niego 
produkcyi nad 1000 rubli rocznie podnieść nie potrafili. 
I teraz kilku kamieniarzy majstrów zaledwie utrzymać się 
potrafią; wyroby zaś muszą być niezgrabne przy braku wszel- 
kich wzorów, a jeszcze bardziej. gdy są bez odbytu. Wpraw- 
dzie wyrabiają tu, rozumie się, kiedy kto zamówi naprzód. 
schody, posadzki, niezgrabne nagrobki, płyty na stoły, nie- 
zręczne patery, a najwięcej przycisków do papieru, ale to 
wszystko nie ma należytego poloru, nie ma dobrego kształtu, 
nie ma stosownej formy« (str. 57-8). Najwięcej wtedy dbały 
o użytek z marmurów chęcińskich władze rządowe: używano 
w Warszawie mnrmurów przy budowie katedry prawosławnej 
i b. instytutu szlacheckiego, wyrabiano z nich chodniki. 
W dalszym ciągu swej pracy autor zachęca rodaków do ko- 
rzystania z wyrobów krajowych, aby produkcya marmurów 
mogła się wzmódz i udoskonalić. 
Określiwszy granice, w których spotyka się marmur 
w Królestwie Polskiem, oraz scharakteryzowawszy ogólnie wła- 
ściwości marmurów polskich, Sobieszczański wylicza 21 miejsc, 
gdzie były góry, zawierające marmur; przy każdem z tych 
miejsc określa gatunek i odmiany marmuru i zdatność jego 
do obrabiania, wymienia ilość łomów czyli kopalni, wskazuje 
największą długość, szerokość i grubość łamów i t. p. Po- 
wtórzymy tutaj tylko nazwy miejsc z wskazaniem w nich
>>>
5!} J 


WIADOMOŚCI O MARMURACH W POLSCE Z RĘKOPISÓW ORAZ DZIEL DAWNYCH I NOWSZYCH. 


59 2 


ilości kopalni: I. Góra Zamkowa W Chęcinach kopalni 
W niej w r. 1851 nie było. 2. Podzamcze - tamże-ko- 
palni nie było. 3. S o s n ó w k a pod Chęcinami miała kopalnię. 
4. Zelejowska czyli Zelejowa góra w Chęcinach miała 
3 łamy marmurów. 5. Okrąglica tam
e miała kopalnię. 
6. Dobrzączka tamże miała kopalnię. 7. Szewce, wieś 
rządowa, o 2 mile na zachód od Kielc, miała w jednej górze 
3 kopalnie marmurów ró
nych kolorów; wyrabiano z nich 
naczynia, kolumny, posadzki i t. p. 8. Gór a Z y g m u n t o w- 
S k a, pół mili od Chęcin odległa, dawniej W i e r z m o n i e - 
ck ą zwana, miała kopalnię. Nazwa pochodzi stąd, że w niej 
wyciosano kolumnę pod posąg Zygmunta III-go. 9. Staro- 
chęciny. 10. Rzepka góra w obrębie Chęcin, miała ko- 
palnię. II. S i t k ó w k a, wieś pod Chęcinami, miała 3 kopal- 
nic W 2-ch górach. 12. S k i b y, wieś pod Chęcinami, miała 
kopalnię. 13. M i e d z i a n k a, niedaleko Chęcin, miała ko- 
palnię. 14. D ę b s k a Wo l a, wieś odległa o 2 mile od Chę- 
cin, miała kopalnię. 15. Kor z e c k o, wieś o 5 wiorst od 
Chęcin odległa posiadała kopalnię. 16. M o r a w i c a, wieś 
o 2 mile od Kielc ku południowi, miała kopalnię. 17. M a- 
ł o g o s z c z, miasto o 4 mile od Kielc odległe, posiadało 
kopalnię. 18. Brody, wieś 2\/1 mili na południe od Kielc 
odległa, miała kopalnię. 19. J a w o r z n i a , wieś o milę na 
zachód od Kielc położona, miała dwie kopalnie. 20. S ł o P i e c, 
wieś o 2 mile na wschód od Kielc le
ąca, miała 2 kopalnie; 
wyrabiallo tu wazony, kolumny, naczynia gospodarskie i apte- 
karskie, flizy na posadzki. 21. K a i e t a n ów, wieś 2 mile od 
Kielc odległa, miała kopalnię (str. 61-66). 
Streszczoną tutaj część .. Wycieczki archeologicznej«, 
dotyczącą marmurów (str. 52-66), powtórzył Sobieszczański 
w t. V Encyklopedyi Powszechnej Orgelbranda (większej) w r. 
1861 prawie bez zmiany w artykule p. n. ..Chęcińskie ko- 
palnie i marmury« str. 248 - 254. Stąd znowu rzecz o ko- 
palniach marmurów w Chęcinach przeszła do Słownika geo- 
graficznego t. I. str. 577-579 (r. 1880) i do dopełnień F. K. 
Martynowskiego w II-im wydaniu Polski Starożytnej Baliń- 
ski ego i Lipińskiego t. [I. str. 393-399 (1885 r.). 
XIV. Z ogłoszonych po raz pierwszy dopiero w r. 18 5 8 
Podrósy historycznych J ulj ana U rsyn a Niemcewicza, 
w których i dzisiejszy czytelnik bardzo wiele ciekawych 
rzeczy zaczerpnąć może, dowiadujemy się o łomach marmuru, 
co następuje: W opisie podróży w Krakowskie, Sandomier- 
skie i Lubelskie, odbytej w r. 1811, mówiąc o C h ę c i n a c h 
Niemcewicz wspomina marmury: ..Resztę marmurów i ko- 
lumn zamkowych przedostatni starosta, jak gdyby swoje, 
darował podstarościemu swemu. Pięć drągów, podpierających 
wystawę karczmy, w której stanąłem, wsparte były na pięciu 
kapitelach gotyckich pięknej rzeźby«. (Podróse hist. wyd. 11, 
Petersburg 1859, str. 23). Przytacza dalej wyjątek z lustracyi 
15 6 9, gdzie opisano góry Chęcińskie; tu między innemi czy- 
tamy: .Czwarta góra..., którą zowią M i e d z i a n k ą, srebra 
ma niemało; lazur przy nim bardzo kosztowny i zielonica 
(t. j. malachit) bardzo cudna«. (Tamże). Przytaczamy dalej 
wiadomości podane przez Niemcewicza, z dawnych autorów 
wyjęte: ..Długosz powiada: ..Chęciny i okolice ich obfi- 
tują w lazur« 2.. Dalej Kro m e r: l Pod Chęcinami wiele jest 
miedzi, lazuru i ołowiu« 15. G w a g n i n: ..Chęciny szybami 
lazuru i marmurowego kamienia sławne« !6. M a r c i n Z e ił e r: 


l. Patrz wytej. 
1& Patrz wytej. 
l. W wyd. Turowskiego 18uo, str. 11. 


..miasto Chęciny sławne jast kopalniami... lazuru« 27. Frohlich 
("in Biblioth. pt'regrinantium U ): ..Chęciny znane z kopalni sre- 
bra i lazuru«. Bernard Connor: ..bogate są Chęciny... 
w rozmaitego koloru marmury.. II! (str. 24). Eksploatacya mar- 
murów w r. 1811 zupełnie zarzucona była, gdy
, jak zazna- 
cza Niemcewicz, ..wśród licznych najpiękniejszego marmuru 
opok jeden tylko mieszka kamieniarz, zatrudniony robieniem 
lichtarzów i grobowców dla żydów«. (Tamże). 
Zwiedzając dalej Krzeszowice, zauważył Niemcewicz, że 
»zaludnione są mnóstwem naj użyteczniejszych rzemieślników. 
Jest między niemi kamieniarz Polak, uczeń artysty w tej 
sztuce Włocha Galla lU. Warsztat i skład jego ciekawe są do 
widzenia. Ma on wolny przystęp do wszystkich gór marmu- 
rowych, tak licznych w hrabstwie Tęczyńskiem. Prócz mar- 
muru białego i porfiru, które nie są doskonałe, wszystkie 
inne kolorowe są bardzo piękne. Skład kamieniarza tego 
zawiera bardzo wiele kolumn, urn, wazonów, grobowców, 
kominów i t. d. gładkiej roboty i pięknych kształtów. Wy- 
biera on dotąd marmury te w Tęcz yn i e i Cz e rn i e na 
samej tylko powierzchni i dla tego w nie większych sztukach, 
jak na trzy stopy, lecz poszedłszy głębiej, i marmury i porfir 
doskonalsze i w większych ukazywałyby się głazach; zna- 
lazłby się nawet marmur biały« (str. 37). Dalej o C z e r n ej 
tak Niemcewicz mówi: ,. Kościół w C z e r n i e jest pięknej 
struktury, ołtarze i wszystkie ozdoby z pięknego czarnego mar- 
muru. Miejsce to jest jedno z naj obfitszych w marmury i porfir. 
Wyrabia je kamieniarz Włoch, nazwiskiem Gall« (str. 3 8 ). 
X V. L. Z e j s z n e r w Początkach mineralogii według 
układu Gustawa Rose (Warszawa 1861) wspomina, że "piękne 
czerwone odmiany marmuru są w Tatrach w Rogoźniku, 
Czorsztynie, Lubowni na Spiżu, czarne odmiany w Dę- 
b n i ku, różne brunatne i szare w Cz er n ej przy Krze sz 0- 
wicach, w Chęcinach pod Kielcami« (str. 3 26 ). 
Podajemy wreszcie nieco przytoczeń z książek, wyda- 
nych w ostatnich latach: 
XVI. Skrzętnie zebrał obfity zasób wiadomości o mar- 
murach Józef Czerwiński w wydanej w r. 1878 w War- 
szawie książeczce p. n. Tu/mika materyałów budowlanych na 
podstawie spt'cyalnycll sródeł ułosona str. 52. Marmurom autor 
poświęcił sporo miejsca (str. 13-24). Określając własności 
i gatunki marmurów, wymienia następujące dzieła rzeźbiar- 
skie w Polsce, wyrobione z marmuru kararyjskiego: »Chrystus 
w grobie - rzeźba Sosnowskiego, znajdująca się w kościele 
Karmelitów na Krakowskiem Przedmieściu w Warszawie, po- 
piersie Węgrzeckiego, roboty Tatarkiewicza, na cmentarzu 
Powązkowskim w Warszawie, nagrobek Skotnickiego w ka- 
tedrze na Wawelu - rzeźba Canovy, główniejsze części po- 
mnika Małachowskiego w kościele św. Jana w Warszawie« 
(str. 16). O marmurach polskich autor mówi dość obszernie 
(str. 17-24), zaznacza, że ,.szczególniej okolice Kielc i Chę- 
cin, od naj dawniejszych czasów słynne kopalniami swemi, 
zawierającemi oprócz marmurów różne kruszce, zwracały nie- 
kiedy uwagę rządu Rzeczypospolitej i przedsiębiorców pry- 
watnych; zawsze jednak prowadzeniu eksploatacyi na większą 
skalę stawały na przeszkodzie wypadki polityczne, brak od- 
powiednich środków materyalnych i t. p.« (str. 17). Wspo- 


-I.J 


17 Patrz wytej. 
18 Jego Tńe "irtory of Polana wyszło w r. 1700 w przekładzie nie- 
mieckim, a w łacińskim w zbiorze MicIera. 
'8 Włoch Galii wspomniany jest wyżej w streszczeniu pracy Sobie- 
szczańskiego. 


, 


1
>>>
I 


593 


WIADOMOŚCI O MARMURACH W POLSCE Z RĘKOPISÓW ORAZ DZIEŁ DAWNYCH I NOWSZYCH. 


mma O nieco ożywionej eksploatacyi marmurów za Zygmunta 
III-go i Stanisława Augusta, który zwiedził łomy chęcińskie, 
podźwignął je chwilowo z upadku, sprowaoziwszy z Włoch 
zdolnych kamieniarzy, których wyrobami ozdobił jedną salę 
W zamku warszawskim, zwaną dotąd »salą marmurową« so. 
Nadmienia o urządzeniu fabryki wyrobów marmurowycti 
w Chęcinach w r. 1817 przez ministra hr. Tadeusza Mosto- 
wskiego i nie długotrwałym jej istnieniu. Wreszcie podaje 
wiadomość o przedsiębiorstwie z czasów ostatnich, a miano- 
wicie założenia fabryki w Kielcach pod kierunkiem inżyniera 
Welke'go, który znalazł 120 odmian marmurów krajowych 
i przedstawiał je na wystawach w Moskwie, Wiedniu i War- 
szawie. W końcu podaje naj obszerniejszy, jaki znamy, wykaz 
blizko 100 miejsc, w których w Polsce marmury się znaj- 
dują, i dodaje krótki opis gatunków i Larwy marmurów, 
jakie w tych miejscach się łamie. Powtarzamy ze spisu tego 
nazwy miejsc, których nie znajdujemy w Wycieczce So- 
bieszczańskiego: Kielce, Karczówka, góra pod Kielcami, Ka- 
dzielnia pod Kielcami, Czarnów, Tokarnia, Chodcza, Bilcza, 
Pierzchnianka, Białogon. Kowala, Miedziana góra, leżąca na 
gruntach wsi Kostomłoty, Suków, Zajączków, Posłowice, Mo- 
rzysz, Polichna, Bocheniec, Cieśle, Ruda, Rykoczyn, Wapien- 
nik, góra pod Chęcinami, Zaboru" Ostrowie, Bolechowice, 
Kamieniec, Piekoszów, Promnik, góry Olkuskie, Czerwona 
góra, góra Jasna, Gałęzice, Bolmin, Sobków, Częstochowa, 
Mstów, Szczukowskie górki, Jedlnia, góra Malek, Dyminy 
Laskowa, góra Żakowa, I3rzozówka pod Wolbromiem, Szklary, 
Niewachlów, Zagaj, Sieliczno, Łabędziów, Zagdańsk, Śniadce, 
Hodzentyn, Słupia Nowa, Mąkoszyn, Łagów, Włostów, Pi- 
skrzynia, Iwan iska, Ujazd. (Miejsca tu wymienione znajdują 
się na obszarze gub. Kieleckiej, Radomskiej i Piotrkowskiej). 
XVII. Dokładne wiadomości źródłowe o fabryce mar- 
murów w Dębniku podaje Tadeusz Korzon w t. II. 
Wewnętrznych dziejów Polski za Stanisława Augusta (wyd. l 
w r. 1883, wyd. 11 w r. 1897; cytujemy podług wyd. II, 
str. 242-3): »Od r. 1787 urządza się fabryka marmurów 
w D ę b n i ku, wsi, należącej do klasztoru Czerniańskiego 
pustelniczego Karmelitów Bosych, pod dyrekcyą Bacciarellego, 
podówczas jeneralnego fabryk inspektora. Sprowadzony był 
najprzód Włoch S c h i a n t a, później w r. 1789 zawarta 
w Liwurnie umowa Z G a II i 'm »maitre marbier« ; wyzna- 
czono mu po 500 talarów rzymskich, czyli po 2 50 dukatów 
rocznej płacy, za co miał nietylko obrabiać marmury, ale 
też wykształcić uczniów. Komisya Ekonomiczna Skarbu J. K. 


I.J 


l. O pokoju marmurowym na Zamku warszawskim pisze Adam Naru. 
szewicz w objaśnieniu do Ody pierwszej ks. III »Liryk6w« p. n. »Na pokój 
marmurowy portretami kr61ów Polskich z rozkazu J. K. Mci Stanislawa Augusta 
nowo przyozdobiony 1771« co nast«;puje: »Wladyslaw IV, chcl)c zostawi
 
w Zamku warszawskim od Zygmunta III zbudowanym, pamil)tk«; familii swo- 
jej kr6lewskieJ, "::-'tl.1 wysIać marmurami ściany pokoju narotnego, po lewej 
ręce wchodzl)cym bramI} z ulicy Jezuickiej, i w nim obrazy postawić Jagielloń- 
czyk6w, Waz6w i niekt6rych arcyksil)tl}t Rakuskich, z któremi przez ojca, 
matk«;, ,lon«; i babk«; mial pokrewieństwo. Nast«;pujl)cy kr610wie, lubo nie 
wszyscy, przydali swoje portrety... Jego Kr61ewska MoŚĆ (t. j. Stanislaw 
August), wskrzeszajl)c wielkiego imieniem i slawl) poprzednika swego dzielo... 
wlasnl) inwencYI) i kosztem pomieniony pok6j z gruntu prawie odnowil, uloł.yl 
i przyozdobil, poleciwszy wykonanie myśli swoich JJ. PP. Fontaniemu, budo- 
wniczemu Rzeczypospolitej, Bacciarellemu i Le-Brun, slawnym w Europie 
jednemu w malarskiej, drugiemu w rzetby kamiennej sztuce artystom... Nad 
kominem z marmuru V"de atltiqllo kształtnie wykonanym, stoi portret panu- 
jl)cego kr61a Jegomości z napisem u wierzchu: "Regtlum memoriae dit:avit 
Statlit/aus Augustu.r mOtlummtum Iwt:t:e. AtI.w MDCCLXX/" (p. Ad. Naru. 
szewicza »Wiersze r6tne« t. I, wyd. Mostowskiego w Warszawie 1804, str. 
211-212). 


I 



 


- 


594 


Mości pod dniem 18 czerwca 1788 r. zawarła z Karmelitami 
kontrakt dzierżawy na lat 3: za sumę ogólną roczną (czynszu 
dzierżawnego) 4000 złp. skarb królewski nabywał prawo 
własności do wszelkich wynalezionych w Dębniku marmurów. 
a klasztor zobowiązywał się dać na rok 1000 dni roboczych 
za opłatą w lecie dnia pieszego po gr. 24, w zimie po 18 
i za dnie »bydlne c po 2 złp. od pary wołów: skarb jednak 
musiał sam troszczyć się o kamieniarzy płatnych po 8, 10 
i 12 złp. na tydzień, tudzież o polerowników, płatnych po 
4, 5 lub fi złp. tygodniowo. Fabryka rozwinęła swą czynność 
w r. 1789, a istniała jeszcze w 1796; wyrabiała kominki, blaty 
do stołów, grobowce (mausolee), wazy, ozdoby architekto- 
niczne, tafle do posadzek. Wszystko to było wysyłane do 
Warszawy albo na sprzedaż w magazynie marmurów, albo 
też do Łazienek. Tak dostarczono do rotundy (salle ronde} 
w r. 1789 tafli za 3,956 i w r. 1793 za 1,509 złp.; król da- 
rował Księżnej Radziwiłłowej grobowiec wartości 7,200 złjJ.
 
na obstalunek wykonywano grobowce: dla Sanguszkowej. 
Małachowskich i t. d. Dochód ze sprzedaży wynosił w r. 
179 1 złp. 61.690, w 1792 jeszcze 48,091, ale później spada t 
niżej 4000. Robotników było 40, w tej liczbie majstrów ka- 
mieniarzy 22«. W przypisku podaje Korzon źródła do tego 
ustępu: Kontrakty, listy, księgi rachunkowe, i różne papiery 
do fabryki marmurów Dębnickiej znajdują się w Jabłonnie. 
szafa VI, półka N, nr. 416 i szafa VlI, półka O, nr. 419; 
księgi są prowadzone po francusku«. 
XVIII. Nowe szczegóły o »chęcińskich kopalniach i mar- 
murołomach« ogłosił Wincenty Choroszewski w t. XI 
Wi£lkiej .E.ncyklopedyi powszeclmej ilustrowanej (1893 r.) str. 
546-550, o marmurach od str. 548-550. Powtórzywszy 
w krótkości poprzednie dane historyczne o eksploatacyi mar 4 
murów chęcińskich, częściej kieleckiem i zwanych, aż do r. 
1833 (p. wyżej Sobieszczańskiego U)-ciecskę), o obecnym 
korzystaniu z nich pisze, co następuje: »Łamanie i obrabianie 
marmurów chęcińskich pozostawało (od r. 1833) w rękach 
drobnych przedsiębiorców do r. 1875, kiedy August Repphan. 
inżynier, Józef Kokeli, adwokat, oraz Alfons Welke, budo- 
wniczy, założyli towarzystwo udziałowe celem wyłamywania 
marmurów w nabytych przez spółkę i wydzierżawionych 
przez nią placach oraz obrabiania tych marnlUrów w Kiel- 
cach, w fabryce, specjalnie ku temu wzniesionej. Przedsię- 
biorstwo rozpoczęło roboty w r. 1876. Towarzystwo powyższe 
pod firmą »Przedsiębiorstwo kopalni marmurów kieleckich« 
funkcjonuje i obecnie (str. 549). Dalej autor objaśnia skład 
fabryki, następnie wymienia miejsca, w których łamią mar- 
mur. W spisie 2 I miejsc są niektóre, nie wymienione w spi- 
sach poprz.ednich, dla tego przytaczamy je tutaj: I) S o - 
snówka kielecka, 2) Kajetanów, 3) Czerwona Gó- 
ra, 4) Zelejowa, 5) Wierzmoniec, 6) Malik. 7) 
Szewc e v. Jaźwice, 8) Bolechowska Góra. 9) Zy- 
gmuntówka, 10) Sosnówka-Chęciny, II) Rzepka. 
12) Gacka, 13) Krzaki, 14) Okrąglica, .5)Jaworznia, 
16) Szczukowskie Górki, 17) Bolechowice, 18) Sło- 
piec Rządowy, 19) Młynarska Góra, 20) Morawica, 
2 I) Kor z e c k o. Autor podaje tablicę statystyczną z lat 
1876- 1893, z której widzimy np., że w r. 1876 wyłamano 
marmuru 1654 stóp sześciennych, w r. 1893-4775, w r. 
1876 pracowało w łomach 60 robotników, w r. 1893-100. 
w r. 1876 wyrobiono przedmiotów marmurowych za rub. 1,3.7, 
w r. 1890 już za 22,359, t. j. że fabryka znacznie się podnosiła. 
XIX. Stan isła w Polaczek w książce p. n. Powiat 
Chrzanowski w W. Ks. Krakowskiem. Monografia historyczno- 
39
>>>
.- 


595 


WIAI,OMOŚCI o MARMURACH W POLSCE Z RĘKOPISÓW ORAZ DZIEŁ DAWN\.CH I NOWSZYCH. 


59 6 


geograficzna (Kraków 1898) bardzo ciekawe szczegóły zebrał 
o marmurach d ę b n i c k i c h: ..Czarne marmury dębnickie 
hyły dawniej bardzo poszukiwane i miały sławę bardzo roz- 
głośną. Z nich zbudowano najpiękniejsze grobowce i pomniki 
w katedrze na W a w e l u, jak pomnik króla Jana Sobieskiego, 
Michała Korybuta Wiśniowieckiego, biskupa Kajetana Soł- 
tyka, sarkofagi króla Jana III-go i Maryi Kazimiry, Tadeusza 
Kościuszki, księcia Józefa Poniatowskiego i t. d.; temi mar- 
murami wyścielono wnętrze całych kaplic, jak kaplicy N. 
I'anny i Trzcch Król()\...., kaplicy Psałterzy:;tów; z nich mamy 
całe mnóstwo pomnik()w i tablic pamiątkowych po wszyst- 
kich kościołach krakowskich; często zdarza się widzieć Z tegoż 
marmuru stalle, poręcze, posadzki, nawct schody; przystro- 
jano niemi bogato kościoły klasztorne na C z e r n y, na B i e- 
I a n a c h i na J a s n e j G Ó l' z e C z ę s t o c h o w s k i ej, nie- 
które kościoły w Warszawie i t. d. Obecnie marmurów dę- 
bnickich mało używają; powodem jest kosztowność produkcyi, 
zawartość krzemieni l popękanie ław, niedozwalające wydobycia 
większych monolitów. W D ę b n i k u wyrabiają dzisiaj tylko 
drobiazgi, jak popielniczki, przyciski i t. p., które sprzedają 
w Krakowic domokrążcy. Nagrobki na cmentarzu izraelickim 
w CIuzanowie są z tego marmurue (przypisek na str. lo'ej). 
W rozdziale X na stl'. 88 czytamy o kamieniołomach 
między innemi co następuje: ..Łomy marmuru czarnego i czer- 
wonego znajdują się w C z e l' n y, M i ę k i n i, P a c z o łt o w i- 
c a c h i w D ę b n i k u. Im to zawdzięczają kościoły krakow- 
skie swoje bogactwo pomników i ozdób marmurowych. Do- 
.lać wypada, że od 7 lat rozpoczął wydobywanie marmuru 
w Dębniku na większą skalę kapitalista J u Ij u s z J o h n, 
który też założył w T ę c z y n k u pracownię kamieniarską 
pod godłem "św. Teresyc. Pracownia ta dostarcza gotowych 
nagrobków i polerowanych tafli marmurowych do wykładania 
ścian.-f.omy porfiru znajdują się w D ę b n i ku, C h e ł m ku, 
Pogorzycac h, Czern y, M ię ki n i (400 robotników, 60,000 
etn. mtr. rocznie), w Regulicach, Zalasiu, Rudnie 
1, R u d a w i e. Wywożą go także na bruk do Warszawyc. 
W szczegółowym opisie miejsc pow. Chrzanowskiego, 
mówiąc o D ę b n i k u. autor naprzód powtarza to, cośmy 
wyżej z 2-go i 3-go wydania książki Grabowskiego poznali. 
Wymieniwszy grobowce w Wiedniu i Wrocławiu, dodaje, że 
..z tego marmuru wystawiono... posadzkę w kościele Ber- 
nardyńskim we Lwowie, zrobioną w r. 1738 kosztem 3754 
złp. przez Józefa Potockiego, starostę szczerzeckiego c . Inte- 
resującą rzecz przytacza dalej o gospodarce tutaj Włochów 
w XVII ym wieku: .Na początku w. XVII-go pozostawały łomy 
marmurów w Dębniku pod stałym zarządem 'dwóch Wło- 
chów, przez Bonę do Polski sprowadzonych, B a r t ł o m i e ja 
Sto pa n o i Szym on a S pad i. Trzymali oni kamieniołomy 
za kontraktem, płacąc właścicielom P a c z o ł t o w i c olbor- 
nego po złp. 2 od łokcia sześciennego marmuru i po złp. 8 
od kopy posadzki; kwoty zaś przcz nich płacon
 dochodziły 
rocznie 1000 złp. Lecz w r. 1644 wyrugowano Włochów 
z posiadania kamieniołomów, a zakonnicy wydobywanie mar- 
murów i i robotę rzeźbiarską na własny rachunek rozpoczęli. 
Współzawodnicy atoli tyle im przykrości wyrządzali, że aż 
do króla Jana Kazimierza o pomoc udawać się musieli. Król 
wydał pod d. 20 stycznia 1661 przywilej, z którego autor 
przytacza kilkunastowierszowy wyjątek. Przywilej nadaje »ro- 
botnikom około marmurów robiącym c ..wolność wszelaką, 
aby... im wszędy roboty marmurowe ziednane (t.j. umówione) 
stawiać wolno było... bez żadnej przeszkody mistrzów y towa- 


rzyszów murarskiego y kamieniarskiego cechue. Przywilej ten. 
jak wiemy już z Grabowskiego, potwierdził August III w r. 1752. 
..Najwięcej do podniesienia tych łomów przyczynił się... Stani- 
sław August Poniatowski, który od 00. Karmelitów wziął je 
w dzierżawę za kwotę roczną 4000 złp.. sprowadziwszy biegłych 
w sztuce dobywania i obrabiania majstrów z Włochc. \Vspo- 
mina wreszcie p. Polaczek o drobiazgach i płytach stołowych, 
wyrabianych obecnie przez włościan dębnickich (str. 113- 114). 
Xx. W tomiku I WjJcieczek po /lraju A I e k s a n d r a 
J a n o w s k i e g o (Warszawa 1900) znajdujemy (str. 38 -40) 
szczegóły o kopalniach i łomach marmuru w Chęcinach, wy- 
jęte z Wyciecz/d archeologic::nej Sobieszczańskiego. 
XXI. W części l-ej Opisania Królestwa Polskiego opra- 
cowanego przez S. (Warszawa 1901) wymieniono na str. 132, 
jako miejsca, w których marmur się znajduje okolice K i e l c, 
C h ę c i n y i S z k l a r y koło ()jcowa; w temże dziełku podano 
na str. 132 i 133 widoki kopalni marmuru, pod Kielcami 
i kieleckiej fabryki marmurów. 
XXII. K o n s t a n t y Kry n i c k i w Rysie geografii Kró. 
lestwa Polskiego (Warszawa 1902), mówiąc o. marmurach 
(str. 32) wymienia 7 nazw miejsc, znanych nam już z wyżej 
przytoczonych spisów. Na str. zaś 177 w opisie Chęcin czy- 
tamy, żc obecnie kopalnie tamtejsze są w upadku, 6 fabryk 
marmuru produkuje zaledwie za 1200 rubli rocznie 81. 






......
 


l. Skrz
tna i po!yteczna praca p. Hieronima ł.opacińskiego przyczynia 
si
 do rozjaśnienia kwestyj walnych dla dziej6w naszej rzeźby i architekto- 
nicznej dekoracyi, tudziet naszego malarstwa. kt6reśmy w dw6ch rozprawach 
na tern miejscu poruszyli. Wart. p. n. "Zag.,dko70y ntrgrob
k kat
dry gnidm"eń 
ski
J; Wit S/700Sll i mnr1/t1lJY naszych ponmi
.tf70 70 XV i XVI 71'." (Spra70o' 
.dania, T. VI, str. 153 i n.), mówiliśmy o marmurach, a w "Studyack do 
historyi ndby w J'o/sce 70 XV i XVI w." (Spra7oozdanin. T. VII, szp. 144- 
146) o lazurze. Z badań naszych wynika, te od XIV w. u!ywano u nas mar- 
muru w
gier.kiego i te tcn pochodził z lom6w Siszke mi
dzy Budl} a Granem 
w komitacie strYR'ońskim, te za panowania Zygmunta Augusta sprowadzano 
takte marmur czerwony ze Spitu z kopalni Marmur-kamień kolo Lubowli. 
W XV w. obok tego wszedl w utycie marmur salzburski. którego dwa zwlaszcza 
rodzaje były u nas znane. czerwony - plamisty, najwczdniej utywany i cie- 
mny-wiśniowy. kt6ry si
 zacz!}1 rozpO\"szechniać od polowy XVI w. ('0 do 
marmurów krajowych. a zwlaszcza do czarnego marmuru z lJ
bnilc, to daty 
do niego odnośne w Grabowskim (patrz wytej, C. XL szp. 588) nie sI} ścisle. 
Do wykonania nagrobk6w Elibiety i Barbary w Wilnie w r. 1552 a nie 1545, 
utyty był m.rmur wiśniowy salzburski, który za pośrednictwem Ruperta Bayera 
sprowadzano przez Kromieryt do Krakowa, a stlJd dalej do Wilna, jakieśn/y 
tego dowiedli (Spr. VI, str. 165). O marmurze z D
bnik w tych wczesnych 
stosunkowo czasach na podstawie tego przynajmniej co dotl}d wiemy, nie 
mote być zatem lilOWY. Dowolnie tet, jak si
 zdaje. powil}zal p. Polaczek 
WIochów, zarzl}rJzajqcych kopalnil} Dębmckl} w pierwszej polowie XVII w. 
z Boną (patrz wytej). Pra"dopodobnie w szcśćdziesil}tych latach XVI w. 
wchodzi olla dopiero w ruch. je}cli "cześniej nie robiono w niej plyt do po- 
sadzek i pawiment6w, zanim ten materyal w zastosowaniu p
zedewszystkiem 
do architektonicznej dekoracyi się nie rozpowszechni/. Uiycie marmuru D
. 
bnickiego do wykonania o/tarza w kościele św. Szczepana w Wiedniu w Ib40- 
1647 i nagrobka Arzata w kościele św. Magdaleny w Wroclawiu w r. 1581, 
jest za to bezpośredniemi świadectwami poparte. Dodamy «?,rl .Iebie. ie ten 
ostatni nagrobek wykonal sławny na swój czas rzetbiarz Mathias Rauchmiiller, 
kt6rego jeszcze Winkclmann do najznakomitszych rzetbiarzy epoki baroka za- 
liczal, ale te marmur d
bnicki, a raczej krakowski jak go nazywano, słutyl 
jedynie do architektury nagrobka, gdy t figury sI} w nim wykonane w bialym 
marmurze salzburskim (por. B
rtllOld Hamdck
, R
p
rtorillm fiir .F(lIns/'/lIisun. 
sckaft, Bd. XXV, '902, str, 90). 
Co do lazuru ch
cińskiego, to znany byl on jut w drugiej polowie 
XV w. jak świadczy Długosz (..Chanczini mons... lazuri et aeris tam ex se, 
quam per circuitum feraxc. Hist. L. I. str. 431, ale kiedy si
 właściwie jego 
eksploatacya i utytek w naszem malarstwie zacz
ly 
 Zapewne nie wcześnie jak 
w XVI W. 1'01'. opr6cz tego o marmurach: Sprawo.dania. T. VII, szp. CXI- 
CXII, a o lazurze: Sprawo.d. T. VII, szp. CCXXVIII--CCXXIX. tudziet tamie: 
Uzupelnianie i poprawki szp. CCCLXXXI-CCCLXXXII. (M. S.) 


----- 


---- 


- 


t 

 


Ił.
>>>
I 


PRZYCZYNEK 
DZIEJÓW RESTAURACYI KATEDRY LWOWSKIEJ 
w XVIII WIEKU. 


DO 


fERDYNAND BOSTEL. 


NAPISAŁ 


j 


Katedra lwowska, poważna budowa, sięgająca założe- 
niem swojem w połowę wieku XIV, znalazła historyka swego 
w Maurycym hr. Dzieduszyckim, którego książka: »Kościół 
kated1'lllny lwowski" -jest dotychczas jedyną monografią tej 
katedry. Od str. 52-68 opowiada w niej Dzieduszycki dzieje 
owej gruntoweJ a niestety nie całkiem szczęśliwej restauracyi, 
dokonanej w drugiej połowie XVllI w. przez arcybiskupa 
Wacława Hieronima Sierakowskiego. Dzieduszycki korzysta 
jednak w opowiadaniu swojem ze źródeł drugiej ręki; z tego 
powodu książka jego, w wielu szczegółach niedokładna lub 
wprost błędna, dla braku znajomości wielu pierwszorzędnych 
źródeł pozostawia jeszcze, niejedno do życzenia. Mając pod 
ręką nowy i nieznany dotychczas materyał do dziejów owej 
restauracyi, sądzę, że nie będzie zbytecznem zestawić naj- 
ważniejsze szczegóły i podać je jako uzupełnienie książki 
hr. Dzieduszyckiego. 
W bibliotece kapituły lwowskiej, umieszczonej nad za- 
krystyą przy katedrze, a będącej w nadzwyczaj opłakanym 
stanie i w najwyższym nieporządku, w chaosie rękopisów 
l druków, pod metrową warstwą kurzu odnalazł się rękopis 
z XVIII w. folio, niepaginowany, oprawny, zawierający »&- 
gestm pawpty i expmsy na fabrykę kościola llrcllikatedmlnego 
lwowskiego", przynoszący pierwszorzędny współczesny ma- 
teryał do owej osławionej restauracyi Sierakowskiego. Na 
pierwszych siedmiu stronach są »Regestra percepty" zaczęte 
dnia 28 sierpnia 1763, doprowadzone do 2 września 1780 r. 
Ogólna suma dochodów zebranych na restauracyę katedry 
w tych 17 latach wynosiła 273.387 złp. Są to rozmaite legaty 
testamentarne, składki prywatnych osób, sumy uzyskane ze 
sprzedaży aparatów kościelnych i t. p. Ktoś ofiarował np. 
szczerozłotą tdbakierę na rzecz kościoła, którą 1769 sprze- 
dano przez ręce Stroińskiegu malarza za 8( o złp. Ks. Podha- 
jecki, kanonik lwowski, sprzedaje w r. 177( ołtarz alaba- 
strowy za 288 złp., - ciekawa wskazówka, jak usuwano 
z katedry drogie marmury i cenne alabastry, dzieła lwow- 
skiego renesansu, zastępując je nowemi. Nie jeden z tych 
ołtarzy lub posągów odnalazłby się może nie tylko w pod- 
ziemiach katedry, ale także w kościołku jakimś wiejskim lub 
małomiasteczkowym w bliższym lub dalszym promieniu od 
Lwowa. 
Wreszcie i stare srebra, może pełne wartości artystycz- 
nej zabytki złotnictwa lwowskiego, skazano na zagładę, część 


1 
I 


Ił. 


na sprzedaż, część na przetopienie I.W »regestrach percepty« 
znajdujemy kilka takich pozycyj sum, uzyskanych ze sprze- 
daży starych sreber. Ks. Watraszyński sprzedaje w r. 177 6 
srebra za 440 zł. .J J gr. +' 2476 zł. 17 gr. + 443 zł. 2 gr.; 
w r. 1777 za 6460 zł. 29 gr.; w r. 1778 za 3350 zł.; a więc 
w czterech latach sprzedano sreber za 13. I 71 złp. 6 gr. 
Po »regestrach percepty« znajdujemy trzy strony czyste, 
na dalszych trzech stronach są składki dziekanatów z lat 
1765-1771, dalej znowu I 3 stron czystych, wreszcie nastę- 
puje »Expens n
 fabrykę kościoła katedralnego lwowskiego 
in Anno 1795 inchoative a die 8 va Julii«. Ten rejestr wy- 
datków, dla nas naj ciekawszy i najważniejszy, obejmuje stron 
181 folio. Są to za!Jiski, notujące skrupulatnie wszystkie 
większe i mniejsze wydatki, jakie szły na budowę katedry. 
zapiski prowadzone w formie dziennika w ścisłym chronolo- 
gicznym porządku. Widzimy z nich przedewszystkiem, że 
»fabryka« katedry zajęła nie »dziesięć lat z okładem«, jak 
twierdzi Dzieduszycki (str. 56), ale lat piętnaście, wydatki 
zaczynają się bowiem 8 lipca 1765, a ostatnia zapiska po- 
chodzi z dnia 20 czerwca 1780 r. Księgę tę prowadził osobny 
»pisarz fabryczny«, którym był zwykle jeden z księży. 
Restauracyę 'katedry rozpoczęto od zniesienia kaplic, 
okalających katedrę i zacieśniających dookoła. Już w lipcu 
17 6 5 znajdujemy pozycyę »pomocnikom od rozbierania dachu 
na kaplicach«; rozebrano je wszystkie z wyjątkiem kaplicy 
Boimów. Równocześnie i wewnątrz kościoła poczęła się zu- 
pełna rekonstrukcya. We wrześniu 1765 rozebrano ołtarz 
wielki, za nim poszły inne, których mnóstwo zacieśniało 
wnętrze kościoła. Po zniesieniu kaplic i ołtarzy przeprowa- 
dzono, jak się zdaje, obniżenie posadzki w kościele i terenu 
zewnątrz kościoła; znajdujemy bowiem w rejestrze wydalków 
w październiku r. 1765 kilkakrotnie: »Robotnikom za tydzień. 
co ziemię kopali i wynosili z kościoła«, »pomocnikom, co 
ziemię wybierali w kościele«. »furmanom za wywożenie ziemi 
z cmentarza«. 
Po przeprowadzonej demolacyi zaczęły się przygotowa- 
nia do budowy nowego ołtarza wielkiego, do czego sprowa- 


t W r. 1766 wystawiono osobny piec do topienia srebra i odtąd przez 
kilka lat cz
sto 6potykamy si
 z pozycyami honoraryów »Zlotnikom watl}cym 
srebro«, »Zlotnikom topil}cym srebro«, oraz z masami w
gla, który sprowa- 
dzano .do topienia srebra«. 


......
>>>
- 


t 


599 


PRZYCZYNEK DO DZIEJÓW RE;TAURACYI KATEDRY LWOWSKIEJ W XVIII WIEKU. 


600 


dzono stolarza z Obroszyna, wioski letącej 14 km. od Lwowa 
W powiecie grodeckim, z pałacem arcybiskupim. Stolarze 
Z Obroszyna, podobnie jak z Janowa i Nawaryi, drobnych 
miasteczek koło Lwowa, byli przez cały czas budowy zajęci 
licznemi pracami. 7 maja 1766 (nie 5 maja, jak chce Dzie- 
duszycki) załotono kamień węgielny pod wielki ołtarz. Na 
jakiejś dziwnej myłce polega jednak widocznie powiedzenie 
Dzieduszyckiego, że 7 lipca 1766. po zniesieniu dzwonnicy 
"położono fundamenta do dwu nowych wież«. »W r. 1767 
stała już wieta. mająca wysokości 34 sążni wiedeńskich 
1 zatknięto nad jej banią krzyż pozłacany«. W ksit:dze wy- 
datków obudowie wieży niema ani śladu; pod dniem 16 
kwietnia 1766 znajdujemy tam zapiskę: »Magistrowi ciesiel- 
skiemu i dwunastu cieślom przy zdejmowaniu krzyża z wieży 
konsolacyi 24 zł.« a 2 maja 1766 »Waysowi kotlarzowi za 
/.dejmowanie blachy z wieży i onej przebieranie według asy- 
gnacyi 80 zł.« A więc wieża była już w kwietniu i maju 
1766, nie trzeba więc było 7 lipca fundamentów kłaść pod 
110Wą. Zniesiono tylko krzyż i dach wieży, przykryto ją no- 
wym hełmem miedzianym, który dzisiaj posiada, a który 
prawdopodobnie ów kotlarz Ways robił; ślusarz zrobił nowy 
krzyż na wieżę, malarz Piotrowski go wyzłocił, rzeźbiarz Po' 
lejowski zrobił stojące dziś jeszcze olbrzymie wazony u stóp 
l1cłmu, a malarz Stroiński je pomalował. 
W czerwcu 1767 krzyż był osadzony na wieży, za co 
cieśla otrzymuje 6 i 10 czerwca 1767 - 87 złp. 
Krzyż zatknięto prawdopodobnie na miedzianej koronie 
(mówię »prawdopodobnie«, bo obecny krzyż pochodzi z XIX 
w.), gdyż pod 28 października I 766 znajdujemy pozycyę 
..żydowi amernikowi z Dunajowa za miedź do korony 201 
zł.«, a w r. 1767 złotnik ł_ukasiewicz zajęty jest »robotą ko- 
rony«. 13 czerwca 1767 znajdujemy wydatek »3 funty drutu 
do korony«, prawdopodobnie do jej umocowania. Do połowy 
roku 1768 była sprawa wieży załatwiona. Następnie wieżę 
wyprawiono. 
Wzięto się następnie do samego kościoła. Miedzianą 
blachę, którą katedra była pokryta, zdjęto; starą tę blachę 
zbijano, wytapiano ołów, następnie pakowano do beczek 
1 wywożono do Dunajowa. Dunajów jest małą mieściną w po- 
wiecie przemyślańskim nad Złotą Lipą z zamkiem arcybi- 
skupim, w którym Sierakowski był przez 10 lat internowany. 
Tam była, do dziś istniejąca, hamernia miedzi, znajdująca 
się w żydowskich rękach, kilkakrotnie bowiem czytamy o ży- 
dzie amerniku. Na czas budowy katedry urzędował tam oso- 
bny pisarz »w amerni Dunajowskiej«. Kiedy stary dach 
z kościoła zerwano i nową miedzią poczęto go pokrywać, 
pojawiają się w księdze ciągłe wydatki na furmanów, jadą- 
cych z blachą starą do Dunajowa i przywożących z Duna- 
jowa nową. Kościół pobito nasamprzód gontem (1767), a na- 
stępnie kotlarz Jan Niedźwiedzki pokrył dach miedzią w la- 
tach 1768 i 1769. 
Wewnątrz kościoła roboty postępowały mniej ener- 
gicznie; szczególnie budowa wielkiego ołtarza. Zaczęty 
7 maja 1766. ukończony w części murarskiej dopiero 21 maja 
1768. Równocześnie znajdujemy rozmaite wydatki na wielki 
ołtarz; np. 22 kwietnia 1768 »Za blachę arszynową do ołta- 
rza wielkiego żelazną 10 zł. e; 27 kwietnia 1768 »Za sztab 2 
żelaza węgierskiego do muru ołtarza wielkiego 3 1 zł. e ; I maja 
1768 ,.Kupcowi lwowskiemu żydowi za dwie sztab żelaza 
szwedzkiego I na ankry do ołtarza wielkiego«. Gdy ołtarz 


I To uzwedzkie« łelazo było lepsze, bo łokie6 jego kosztował 3 1 /, zł., 


w konstrukcyi swojej był już gotów, przystąpił do dzieła 
,.mozaistae. 2 lipca 1768 znajdujemy pierwszą wzmiankę 
o robotach stiukowych: ,.Mozaiście na dalszą robotę ołtarza 
8 zł. «, a gdy I 8 października 1 769 doprowadza swe dzieło 
do kOlka, otrzymuje osobną remuneracyą ,.na miód«. 
Od r. 1768 ,.mozaiści« nie schodzą już z księgi wy- 
datków. Nie zajmują się oni właściwie »mozaiką«, lecz spo- 
rządzeniem sztucznego marmuru, którego do wewnętrznej 
ornamentyki w jak najszerszym zakresie użyto: przy budowie 
ołtarzy, kolumn, pilastrów, wykładaniu ścian i t. p. W pier- 
wszych latach figuruje bezimienny ,.mozaista« mający pomo- 
cnika i chłopca; otrzymywał on mieszkanie in natura, wikt, 
napitek, i wogóle wszelkie potrzeby oprócz zapłaty tygodnio- 
wej za pracę. On to pracował przy wicikim ołtarzu; dla 
charakterystyki jego podnieśćby chyba można, że potrze- 
bował dużo wódki do farb swoich, a dużo miodu dla siebie 
»dla konsolacyi«; ale tej konsolacyi okazywała się tak częsta 
potrzeba, że ów powtarzający się co chwila wydatek na 
wódkę budzi pewne podejrzenie, czy też wódka ta rzeczy- 
wiście dochodziła rzetelnie swego przeznaczenia. 
Wydatki na ,.mozaistówe i ,.mozaiki« są od r. 1768 
naj liczniejsze, powtarzające się niemal na każdej stronicy 
kilkakrotnie, obejmujące naj rozliczniejsze materyały do fa- 
brykacyi sztucznego marmuru, oraz przybory i narzędzia do 
jego wygładzania, polerowania. zabarwiania i t. p. Oto wi- 
dzimy ogromne masy sadzy, którą ba:-yłkami sprowadzają 
dla mozaisty (baryłek takich można liczyć na setki); jest 
tam sadza lepsza, jak np. gdańska i angielska, którą płacą 
po 2 zł. za baryłkę i podlejsza po 1 zł. 8 gr. baryłka. Dalej 
idą wydatki na farhy rozmaite jak "ugier« (oker?) szczegól- 
nie »gdańskie (funt po 1 zł., podczas gdy gorszy kosztuje 
po 20 gr. funt); ,.indykt (indygo?) wenecki« po 20 zł. funt, 
farba niebieska ,.berlinblau« po 12 zł. funt, »farba teran- 
glika«, minia »auripigment« po 4 zł. funt, żółta farba w gał- 
kach po 3 gr. Następnie "olej do farb«, ,.ferwentyna« (ter- 
pentyna?) po 4 zł. i 8 zł. funt, wódka ,.do farby«, »do roz- 
prawiania sadzy«, ,.do rozprawiania farby«', klej, lukrecya. 
Nie mniej liczne są rozmaite przybory mozaisty, jak 
dłuta, hehle, pilniki (raszple), sznur drutowy do piłki, cyrkuł 
i kłotka, ,.sito do pol
rowania«, ,.sito do cedzenia«, ,.sita 
dubeltowe«, wosk biały ,.do poloru«, kamyki kupowane 
w aptece ,.do szlufowania ołtarza«, gąbki ,.do mozaikowa- 
nia«, ircha »do szlufowania«, płótno sprawiane arszynami 
,.do wycierania ołtarza« ,.do glansu«, skrzyp, szczotki, węgle. 
Sprowadzają dla niego także wozami alabaster, a pozycye 
,.za tłuczenie alabastru« dla mozaisty są wcale nie rzadkie. 
Wydatki na mozaistę ustają w niektórych latach w zi- 
mowych miesiącach, mniej więcej od grudnia do kwietnia 
jak np. w zimie 1768/9, 1769/1770; widocznie mroźne mie- 
siące nie pozwalały na wykonywanie sztucznego marmuru; 
w niektórych łagodniejszych może zimach roboty ,.mozaiko- 
we«, zarówno w katedrze jak i w pałacu arcybiskupim, nie 
ustają. 
Od r. 1773 -1776 spotykamy często nazwisko moz'listy 
Nowickiego, którego robót nie wymienia jednak księga wy- 
datków. Ogółem honoraryum jego za cały okres trzechletni 
wynosi 1573 zł. 2 gr. W r. 1778 widzimy znowu mozaistę 


ł 
, 
j 


. 


. 


, . 


podczas J('dy »podlejsze« płacono po 3 zł. W rubryce wydatków znajdujemy 
takie »łopaty szwedzkie ielazne«. 
I Szczeg6lnie na farby idl} znaczne sumy; np. 30/VIII 1773 płacI} za 
farby dla mozaisty 365 zł. 17 gr.; 11111 1774 - 1087 zł. 18 J('r. i t. d. 


ł
>>>
t 


601 


PRZYCZYNEK DO DZIEJÓW RESTAURACYI KATEDRY LWOWSKIEJ W XVIII WIEKU. 


602 


I 
. 
! 


Stanisława Forneckiego, który głównie ZE -robienie ołtarzy e 
bierze ratami w przeciągu roku 928 zł. W następnym roku 
(1779) występuje znowu mozaista Fronckiewicz; robót jego 
nie wyszczególniono; wziął ogółem tylko 112 zł. Chwilowo 
z drobnemi sumami, bez wymienienia robót zjawiają się także 
mozaiści: Szymon i Jaśko Borkowski. 
Jedną z najważniejszych zdobyczy księgi wydatków jest 
przekazanie nam całego szeregu nieznanych dotychczas na- 
zwisk artystów: snycerzy (sztukatyerów), malarzy, rzeźbiarzy, 
złotników, zajetych przy budowie, a względnie przy wewnę- 
trznem urządzaniu katedry. 
Budowę całą prowadził, jako artystyczny kierownik re- 
stauracyi, a r c h i t e k t P i o t r P o l e j o w s ki, znany nam już 
z dzieła Dzieduszyckiego; on godzi robotników, którym za 
.jego asygnacyąe wypłaca się remuneracyę, on wyznacza im 
roboty, daje stolarzom, jak sądzić można, rysunki dla .ro- 
bienia form do ołtarza e (t. j, prawdopodobnie drewnianych 
profilów dla murarzy i mozaistów), on jeździ do Kąkolnik4, 
zapewne dla wybrania i zamówienia potrzebnych marmurów 
do budowy z tamtejszego marmurołomu. Wydatki dla archi- 
tekta są jednak bardzo szczupłe w księdze rachunków; zale- 
dwie raz spotykamy się z większą sumą 500 złp. (złotem); 
parę razy bierze mniejsze kwoty, ogółem wziął 782 zł.; wi- 
docznie honoraryum jego szło na inny rachunek. 
Wewnętrzne urządzenie katedry wymagało licznych sił 
artystycznych; wzięto zapewne, co Lwów posiadał najlepszego, 
najzdolniejszego. Przedewszystkiem spotykamy kilku rzeź. 
biarzy i snycerzy, z których nie){tórzy przez długi szereg lat 
zajęci są wykonywaniem naj rozmaitszych rzeźb w drzewie, 
kamieniu, marmurze. Zaznaczyć przy tern należy, że nazwy 
»rzeźbiarze nie spotykamy nigdy, lecz tylko .snycerze 
i »sztukatyer e , choć z wymienionych robót widać, że snycerz 
taki wykonywał i figuralne dzieła (.osobye) w kamieniu 
i marmurze. 
Najwcześniej spotykamy .s n y c e r z ae M a c i ej a P o- 
I e j o w s k i e g o, który przez lat 10 zajęty jest przy budowie 
(od 23 maja 1766 - 14 kwietnia 1776). Robi on . wazony e 
na wieżę, następnie fi a później 2 .wazony do facyatye, 
.ornament do ołtarza« (robota ołtarzowa), .grona i gloria«, 
.osoby do wielkiego ołtarza e , .ornament snycerski do dwóch 
ołtarzy«, .ornamente. Za prace swoje wziął ogółem poważną 
sumę 6.352 złp. 
Równocześnie z nim pracuje nad wewnętrzną ornamen- 
tyką kościoła .snycerz (sztuka ty er) Ob rocki; był on 
naj dłużej zajęty przy budowie (27 czerwca 1769 - 17 maja 
1780), najwięcej wykonał robót i największe wziął za nie 
honoraryum: 10.726 złp. 6 gr. Miał on widocznie wielką 
pracownię, swoich pomocników, swego murarza, swego kamie- 
niarza. Prace jego wymienione w księdze wydatków są .or- 
nament ołtarzae, .ornament do sklepienia e (prawdopodobnie 
w kaplicy Przenajśw. Sakramentu), .robota Providencyie, 
»robienie katedry i epitafium« (r. 1770) .dwie sztukaterye 
pod chóre, .ornament do ołtarza«. .robota ornamentu do 
wielkiego ołtarza e , .epitafiume (r. 1771), .dziewięć gron do 
sklepienia e, .sztukaterye«, .osoby« (z kamienia), jakieś rzeźby 
z marmuru w r. 1776, .wazony«, .ornamente, .epitafium e 
(r. 1779), »chrzcielnicęe. 
Od 21 kwietnia 1771 do 27 lipca 1772 pracuje z nimi 
.snycerz« Jan Kruszanowski, który robił .ornament 
do stallów., .ornament do pilastrów. i .ornament do ko- 


. 


. 


« Wieś w powiecie rohatyńskim, własność arcybiskupstwa lwowskiego. 


. 


lumn e ; ogółem wziął w przeciągu 15 miesięcy 1692 zł. ho- 
noraryum. 
Na krótki czas tylko zjawiają się, bez wymienienia ro- 
bót. .snycerze: Starzewski (r. 1772) figurujący z sumą 
108 złp., Szczurowski (r. 1773) z sumą 72 złp., Sko- 
wroński (r. 1774) mający także tylko 72 złp, zapłaty 
i Franciszek(?) (r. 1775), który raz tylko wziął 300 złp. 
Dłużej pracował .sztukatyer e (snycerz) Olędzki (od 
14 czerwca 1773 do 4 września 1779), którego jedną tylko 
robotę wymienia księga .robotę pawilonue. Za prace swoje 
wziął w całości 1976 złp. - . S n y c e rz e K a l i t Y ń s k i 
(K a l i c i ń s ki) robił .wazonye, ale pracował krótko 
(28 paździer. 1775-21 stycz. 1776); bierze w tym czasie 417 
zlp. - Następnie .s n y c e r z M i 11 e r«, którego tylko .dwa 
wazony e wymieniono, pracował od 23 lutego 1776-26 sty- 
cznia 1777 i wyszedł z zarobkiem 454 zł. 14 gr. Wreszcie 
wymienić należy "sztukatyera« Secellego (widocznie 
Włocha), pracującego od 29 marca 1773 do 16 sierpnia 
1774; za pracę swoją, bliżej nieoznaczoną, wziął 583 złp. 
Z malarzy, rzecz dziwna, niewymienionym jest w księ- 
dze ten, który miał najwięcej malować, bo wykonał ponoś 
wszystkie freski w katedrze; jest to Stanisław Stroiński star- 
szy. Według Dzieduszyckiego (str. 66) wymalował on wnę- 
trze katedry w latach 1771 i 1772 za sumę 13.000 zlp. 
i znaczną ordynaryę w zbożu i różnych wiktuałach. O nim 
niema ani śladu w księdze wydatków. Natomiast występuje 
cały szereg innych malarzy zkąd inąd nieznanych. Niestety 
ich dzieła .malarskiee albo wcale nie są wyszczególnione, 
albo wymienione, jakkolwiek wykonane pędzlem, mają więcej 
wspólnego z pozłotnictwem lub lakiernictwem niż ze sztuką 
malarską: .Malarz« Piotrowski (18 października 1766- 
2 grudnia 1769) złoci »Krzyż na wieży«, maluje .ramy 
w oknach kościelnych«, złoci .kroksztyny« oraz "promienie 
do Providencyic. O jego artyzmie trudno nabrać jakiegoś 
wyobrażenia. Honoraryum jego ogółem bardzo skromne wy- 
nosi 708 złp. Nie lepiej przedstawia się .malarz« Lu- 
kawski (10 lipca 1775 - 16 paźdz. 1778), który za roboty 
swoje, bliżej nie wymienione, bierze 660 złp. .M a l a rze 
M i II e r figuruje wprawdzie z wcale poważnem honoraryum, 
jakie otrzymał w czasie od 14 listop. 1769-29 stycz. 1773; 
wziął bowiem 5.140 złp., ale i jego .dziełae, jak "złocenie 
gron i gloria e , .posrebrzenie tronu do wielkiego ołtarza e II, 
"złocenie ornamentu«, .złocenie arkad., lub krótko .złoce- 
nie« nie mogą nam dać miary jego talentu malarskiego. 
Prace .malarza« Choynickiego (27 kwietnia 1774- 
2 listopada 1779) wcale nie są wymienione, choć kilkakrotnie 
bierze znaczniejsze sumy, ogółem 2.736 złp. .Malarz« Orze- 
c h o w s k i był widocznie pokojowym malarzem, raz bowiem 
tylko w r. 1771 bierze za tygodniową robotę 7 zł. 18 gr. 
Koł czy ń s k i (K oł or z yń s ki) malarz X. x. Jezuitów 
(1773-1]80) bierze nie wiele. ale w r. 1780 znajdujemy 
wzmiankę, że maluje kaplicę Kampianowską. Jest on może 
identycznym z maI a rzem Kołczewski m, pojawiającym 
się w r. 1777. 


· Dzieduszycki (str. b7) opowiada, ł.e w r. 1771 w Zielone Świl)tki od- 
było się pierwsze naboł.eństwo przed nowym wielkim oltarzem .gdzie złotnik 
Maciej Miller wyrobił w nił.y srebrny troll (tabernaculum) dla Matki Boskiej«. 
Jest to widocznie myłka, zamiast malarza Millera i posrebrzania tronu. Szcze- 
gółu o jubilerze Piotrze Challier, który 1773 robił szczerozłotl} sukienkę i dwie 
złote korony z dyamentami, księga wydatków nie posiada, gdył. to wlaściwie 
nie stalo w ścisłym zwil)zku z budowI}.
>>>
........."" =- 


6 0 3 


PRZYCZYNEK DO DZIEJÓW RESTAURACVJ KATEDR V LWOWSKIEJ W XVIII WIEKU. 


60-1 


Młodszy brat Stanisława Stroińskiego m a l a r z M a r c i n 
Stroiński (26 stycznia 1768-4 stycz. 1778) występuje 
Z jednem tylko dziełem poważniejszem; mianowicie W r. 1769 
maluje »obraz na zasuwę do ołtarza«, za który bierze »ad 
interim« 540 złp. Inne jego »prace«, to »malowanie wazo- 
nów na wieży«, »złocenie gałki i krzyża nad sygnaturką«, 
»złocenie gron", »malowanie wieży", »robienie tronu", malo- 
wanie »tumienelIi na relikwie«, »wyzłacanie ramo, »złocenie 
postumentu« (pod ewangelistów?), ..malowanie lustrów szkla- 
nych«. Wszystkie razem przyniosły mu dochodu 1441 złp. 
Dzieduszycki mówi w swej książce (str. 66), że »gdy 
Stroiński (Stanisław) tak był zajęty katedrą, wymalował 
drugi nadworny Sierakowskiego artysta, Włoch Tavellio, 
wnętrze jego eremitarzu.. Rzeczywiście w księdze wydatków 
znajdujemy pod rokiem 177 I kilkakrotne pozycye »na garnki« 
»na garnuszki" »na strawne« dla malarza Włocha, »mala- 
rzowi Italiano« bez wymienienia jednak nazwiska i bez wy- 
szczególnienia jego robót malarskich. 
Pozostaje nam jeszcze wspomnieć o dwóch złotnikach, 
z których pierwszy J ó z e f ł. u k a s i e w i c z z ł o t n i k wystę- 
puje w księdze od 20 maja 1767-28 lipca 1778: Z licznych 
prac jego wyszczególnia księga: »robotę korony«, »złocenie 
Providencyi", "złocenie sukienki do obrazu N. P. Maryi", 
»pozłotę kielicha dla archipasterza", »pozłotę berła", »zło- 
cenie«, »pozłotę fartuszka do Pana Jezusa«, »pozłotę ram, 
berła i gwiazd do obrazu« (podczas koronacyi), »robienie 
tronu". Za swoje prace bierze on ogółem 6.207 zł. 19 gr. 
Drugim jest D a w i d z ł o t n i k pojawiający się raz tylko 
(177 6 ), kiedy za »robotę kłosów i pozłoty do baldachimu" 
otrzymuje 248 zł. 10 gr. zapłaty. 
Wreszcie wymienić należy jeszcze niektórych rzemieśl- 
ników, którzy zajęci byli przy budowie. Majster murarski 
Józef Dublowski prowadzi t roboty murarskie; kamieniarz 
Szachuber (1766-1776) obrabiał sprowadzony do budowy 
kamień i wykonywał grubsze roboty ornamentacyjne. W r. 
17 66 pracuje też kamieniarz Wojciech CzerwiI1ski, później 
od 1774 Ossowski. Kotldrz Ways pokrywa wieżę a Jan Nie- 
dźwiecki kościół i kaplicę Przenajśw. Sakramentu (w r. 1770), 
na której mularze dokończyli sklepienia 16 września, a ko- 
pułę 28 września 1770. 
Z dzieł, które wykonano dla wewnętrznego urządzenia 
kościoła, możnaby podnieść »lampnicę przed wielki ołtarz", 
nad którą w r. 1777 i 1778 pracują stolarz SeredYI1ski, żyd 
złotnik i malarz; koszta jej wyniosły 264 zł. Stolarz Sere- 
dyń ski wykonał nadto 1778 konfesyonał za sumę 425 zł. 
Niewymienieni bliżej stolarze wykonali 1778-1780 stalle ra- 
dzieckie, na które wyłożono 2,100 złp. Wreszcie 1779- 80 
robi Obrocki chrzcielnicę (z kąkolnickiego marmuru(?), którą 
mosiężnik Karol Kielich złoconą blachą okuwa; kosztował.l 
442 złp. 
Księga wydatków daje nam wreszcie wskazówki, skąd 
i jali sprowadzano materyał na budowę. Cegłę zakupują 
w cegielni 00. Jezuitów płacąc po 40 zł. za 1000, albo 8?ro- 
wadzają jak się zdaje z Podciemnego (pow.lwow., 20 kil. 
od Lwowa) po 30 zł. za 1000. Ogółem wyszło w przybliże- 
niu około 400.000 sztuk cegieł. Wapno sprowadzają z Na- 
waryi, miasteczka leżącego o 15 km. od Lwowa. Za cztery 
piece wapna płacą 1000 zł. Dostarcza go głównie niejaki 
Signio, któremu np. w jednym miesiącu (lutym 1774) wy- 
płacają za wapno 1.200 zł. Kamień przywożą prawie wyłą- 
cznie z Polany, gdzie górnicy łamią go i dostarczają. Polana 
jest wioską w powiecie lwowskim 28 km. od Lwowa leżącą, 


gdzie obecnie jest jeszcze wielki kamieniołom, dostarczający 
materyału na pomniki cmentarne i budowle lwowskie. Z tego 
kamienia robiono fundamenty i kolumny, bazy, kapitele, wa- 
zony, gzymsy; wogóle wszystkie kamienne części budowy 
pochodzą z Polany. Sprowadza ten kamień z Polany bądź 
górnik Karaban, bądź kamieniarz Szachuber, albo Merseni, 
dostarczający ciosów (1774), lub Pbtrowski (1775-6), który 
np. w lutym 1776 bierze za kamień 7.146 zł. Marmuru do- 
starczaj;:l Kąkolniki. Kamienia na posadzkę Trębowla. 
Dosta wcami żelaza, drzewa, farb byli prawie wyłącznie 
żydzi. Żelazo sprowadzają snopami od żyda z Kamionki 
(z Rudy Kamioneckiej), gdzie była »amernia«, skąd żyd 
amernik wozi żelazo do Lwowa. Zakupują także żelazo z Ka- 
mienopola i z Dębni 6. Spotykamy wreszcie »żelazo szwe- 
dzkie" i »żelazo węgierskie« zakupywane u kupców. Drzewa 
dostarcza także żyd z Kamionki, a jakie sumy szły na drzewo 
można mieć wyobrażenie z tego, że w lutym 1777 płacą 
żydom 4.984 zł. 10 gr. za sprowadzone do budowy drzewo. 
Ogółem wydano na nie dziesiątki tysięcy. Na stalle sprowa- 
dzają dębinę z Milczyc z powiatu mościskiego, gdzie są 
wielkie lasy dębowe (1770). 
Roboty szklarskie w kościele i w eremitarzu kosztowały 
około półczwarta tysiąca złp. Tafel szklanych dostarcza bądź 
»szklarz Niemiec Józef, bądż »szklarz Polak", bądź najcz
ściej 
szklarz Antoni Kaczyński. 


Parę słów jeszcze pragnąłbym dodać o sposobie, w jaki 
sporządziłem ten ekcerpt z księgi wydatków, bo że nie mia- 
łoby celu dosłowne przedrukowanie wszystkiego, to było 
jasne po pierwsze m przeglądnięciu rachunków. Trzeba było 
wybrać to, co mi się wydawało ważniejszem; w ten sposób 
materyał zeszczuplał ogromnie, tak że eksccrpt obecny jest 
zaledwie piętnastą częścią owych rachunków. Przedewszyst- 
kiem nie miałoby celu notować takich pozycyj jak: mula- 
rzom, kamieniarzom, cieślom. pomocnikom i t. p.,. którym 
co sobotę wypłacano tygodniowy zarobek, tak że wydatek 
ten w nieskończoność co tygodnia się powtarza. Nie miałoby 
także celu przenosić wszystkich wydatków poszczególnych: 
za cegły, za kamiell, za 
rzewo, za wapno i t. p., chybaby 
zliczyć można było poszczególne pozycye, ażeby się przeko- 
nać, za ile tego lub owego materyału wyszło. Byłaby to 
jednak robota żmudna i nudna, a nie przynosząca właściwie 
żadnej korzyści. Wszelkie zatem pozycye, które właściwie 
nic nie mówią. opuściłem. Uwzględniam natomiast przede- 
wszystkiem te wszystkie szczegóły, które w jakimkolwiek 
związku ze sztuką stoją; a więc pozycye stojące w łączności 
z nazwiskiem jakiegoś artysty lwowskiego, zajętego przy 
budowie, choćby praca jego nie była wymieniona. W ten 
sposób zyskaliśmy nazwiska całego szeregu artystów, pracu- 
jących przy restauracyi, w ten sposób nie jedno dzieło da 
się stwierdzić, jako pochodzące z ręki tego lub owego mistrza. 
Roboty nie-artystów np. stolarzy, kamieniarzy, ślusarzy notuję 
tylko wówczas, jeżeli robota ich pozwala przypuszczać, że 
choć nieco wznosiła się ponad rzemieślniczy prosty wyrób, 
że była dziełem przemysłu artystycznego. Jeżeli nawet robota 
nie jest wymieniona, ale wysoka suma honoraryum każe się 
domyślać, że robota była może niepośledniem dziełem, no- 


r 


· Kamienopol wieś w powiecie Iwow. 9 km. od Lwowa. Dc;bna, wies 
w powiecie sanoc. nad Sanem. Sprowadzano takie drzewo stamtl)d; wlościanie 
tamtejsi trudnil) siC; dzib jeszcze wyrc;bem drzewa w sl)siednich lasach. 


ł 
" 
.
>>>
60 5 


PRZYCZYNEK DO DZIEJÓW RESTAURACYI KATEDRY LWOWSKIEJ W XVIII WIEKU. 


tuję pozycyę dla zwrócenia uwagi. Notuję takż
 wszelkie 
takie pozycye, przy których z jakiejś drobnej pozornie nic 
nieznaczącej wzmianki można wnioskować o jakiejś wyko- 
nywanej, choć czasami bliżej nieokreślonej pracy artystycznej 
lub sposobie jej wykonywania i techniki użytej. Prosta zatem 
wzmianka jakaś o blasze, żelazie, gwoździach. ćwieczkach, 
bratnalach, płótnie, oleju i t. p. znalazła umieszczenie, jeżeli 
z niej możnaby dalsze snuć wnioski o jakiemś dziele lub 
postępie budowy. Wreszcie wzmianki o proweniencyi użytego 
materyału uważałem też za stosowne umieścić. Obrazu jasnego 


606 


przeprowadzonej restauracyi, co prawda, nie zyskujemy jeszcze 
z szeregu notatek i cyfer, ale mamy przynajmniej liczne 
wskazówki, 'które mogą być drogowskazem i dla dalszych 
badań archiwalnych i dla szczegółowego rozpoznania doko- 
nanej budowy i przeprowadzonej wewnętrznej ornamentyki. 
Dlatego zdawało mi się, że zestawienie takiego ekcerptu 
z księgi wydatków może być pożądanym przyczynkiem do 
dziejów owej restauracyi arcybiskupa Sierakowskiego'. 


-.....................




 


1 Sumy wydatków ani w poszczegolnych miesiącach lub latach, ani 
w całości księga nie podaje. 


Expens na fabrykę kościoła katedralnego lwowskiego in Anno 1765 to inchoative a die Sn Julii. 
1765. 


14 września. 


21 września. 


29 września. 
20 paMziemika. 


24 marca 
10 kwietnia. 
7 maja. 
23 maja, 
14 czerwca. 
I lipca. 
20 września. 
4 października. 
18 pddziemika. 
9 listopAda. 
Ib listopada. 
30 grudnia, 


17 lutego. 


21, lutego, 


20 maja, 
22 maja. 
21 lipca, 


2b października. 


Stolarzowi Obroszyńskiemu od rozbierania 
i stawiania ołtarza wielkiego w środku ko- 

ciola . 
Za model na tron do oltarza wielkiego 
snycerzowi i slolarzowi . 
Ludwisarzowi zadatku za dwie taszek spi- 
towych 
Ludwisarzowi resztę do ta9zki. '. 
Za kafli zielonych kop J na piec do izdebki 


1766. 


Stolarzowi na tabulaturę do wielkiego oł- 
tarza . 
Panu Polańskiemu do roboty dwóch taszek 
spiżowych 
Mularzom konsolacyi przy załoteniu ka- 
mienia na ołtarz . 
Snycerzowi Polejowskiemu na robienie wa- 
zonów. 
Stolarzowi za robotę do ołtarza według 
asygnacyi J. p. architekty 
p. Polejowskiemu snycerzowi na ornament 
oltarza 
Złotnikowi za asygnacYI} Wiełm. J. X. O. 
peydowicza kanonika lwowskiego 
I. Panu l'olejowskiemu architektowi in vim 
sal arii za jegot asygnacYI} dałem złotem . 
Malarzowi Piotrowskiemu, co krzyż złocił. 
Imci Panu l'olejowskiemu od robienia wa- 
zonów dałem pro secundo . 
P. architektowi jadącemu do Kl}kolnik . 
P. Polejowskiemu resztę od wazonów . 
Slusarzowi za zrobienie krzy:a na wL,tę 


1767. 


1. Panu Maciejowi Polejowskiemu snyce- 
rzowi na robotę oltarzowl} ad interim . 
I P. Maciejowi Polejowskiemu snycerzowi 
resztę ad complementum asygnacyi zl. Iboo 
dodałem . 
łoukasiewiczowi złotnikowi na robotę korony 
Temuż na tę robolę powtóre . 
Piotrowskiemu malarzowi od złocenia krzyża 
na wieŻY. 
P, Józefowi Łukasiewiczowi złotnikowi we- 
dług asygnacyi. 


1768. 


t 25 stycznia. Snycerzowi za dokończenie tronu według 
asygnacyi 
2Ó stycznia. Stroińskiemu młodszemu malArzowi za zło- 
cenie gałki i krzy ta nad sygnaturkI} 
21 maja. Konsolacyi mularzom, co ołtarz skończyli. 
20 maja. Malarzowi Stroińskiemu młodszemu od ma- 
lowania wazonów na widy i na materyę . 


. 


18 li pca. 
21 lipca. 
8 zlp. - gr. 
2ł.. lipca. 
99 zł. gr. II sierpnia, 
18 sierpnia. 
72 zł. - gr. 
45 zł. - gr. 
II) zl. - gr. 8 września, 


ÓO zł. 
3 6 zł. 
l zl. 
45 0 zł. 
26 zł. 
200 zł. 
108 zł. 
500 zł. 
90 zł. 
253 zł. 
90 zł. 
19Ó zl. 
IS zł. 


10 gr. 
gr. 
20 gr. 
- gr. 


P. Maciejowi Stroińskiemu resztę od malo- 
wania wazonów na widy . 
1. P. Merseniemu za kamienia gruntowego 
na kaplicę stosów Ib, stos po fi 27. . 
Na kamień do Polany na kapitele i wazony 
Za kamień z Polany powtóre do kapitelów 
Za kamień łokci 14 z Polany do gzymsów 
P. Maciejowi .Polejowskiemu snycerzowi za 
robotę wazonóW do faciaty Ó . 
Za kamień z Polany na też wazony 
Za 4 pól setki płótna lnianego dla malarza, 
jeden po fl. 18 niebielone . 
Krawcowi od roboty czyli zszywania płótna 
do kapitelów 
Za cwieczków 500 do obijania pilastrów . 
Za klej i kamień dla malarza i mozaisty . 
p. Maciejowi Polejowskiemu od wazonów. 
paździetnika. Za olej i bleywas do malowania wazonów 
na dwóch facyatach . 
2Ó patdziernika. Resztę p. Maciejowi Polejowskiemu od 
dwóch wazonów na facyatę 
Za dwa dyle do robienia pilastrów 
Janowi Niedtwiedzkiemu kotlarzowi od po- 
bijania dachu miedzil} 
Stolarzowi lwowskiemu od robienia form 
I do ołtarza według rejestru I. l'. Polejow- 
skiego . 


I('r. 


II września. 
I 7 września. 


gr. 


gr. 


gr. 


gr. 


I listopada. 
12 listopada. 


gr. 


15 listopada. 


gr. 


gr. 
gr. 


13 maja. 
29 maja. 
10 czerwca, 
24 czerwca. 
27 czerwca. 


57 1 zl. - gr. 
102 9 zł. - gr. 
44 zl. - gr. 28 czerwca. 
50 zl. gr. 
8 łipca, 
100 zl. gr. 2J lipca. 
29 lipca. 
3Ó zł. - gr. 
I sierpnia. 
JOo zł. gr. 17 sierpnia. 
II września. 
144 zł. gr. 
18 zł. gr. 12 września. 
3Ó zł. - gr. 


1769. 


Niedtwiedzkiemu kotlarzowi na robienie 
dachu . 
p. Obrockiemu na robote; ornamentu ołtarza 
I. P. Stroińskiemu młodszemu na malowa- 
me obrazu na zasuwę do ołtarza ad interim 
Szachubero\\i kamieniarzowi za bazów 8 do 
kaplicy hz po zł. 8 dopłaciłem . 
1. P. Obrockiemu snycerzowi za ornament 
do sklepienia według kontraktu I. l'. Po, 
lejowskiego architekt" 
Za kamienia łokci 17 na wil}zanie kaplicy 
Za kamienia łokci l 7. !tern sztuk 9 na 
bazy do kaplicy I. P. Zic;tkiewiczo\\ i . 
Za kamienia łokci 40 z Polany na kapitele 
do kaplicy . 
Szachuberowi od robienia 4 kapitelów . 
Panu Obrockiemu na robotę Providencii 
Szachuberowi kamieniarzowi od roboty ka- 
pitelów i fastrybantów dwóch. 
Za go!dzi 1000 do blaytramów m"larzom 
1. 1'. Piotrowskiemu od malowania ram 
w oknach kościelnych ad interim 
Za kraty łokci 151 do kaplicy łokieć po fi. 2 
Za kamień kleju stolarzom w Obroszynie 
stalla robil}cym 
P. Łukasiewiczowi złotnikowi od złocenia 
Providencyi według dyspozycyi Ichmościów 
X. X. prelektów . 


54 zł. - gr. 
432 zł. gr. 
36 zł. gr. 
54 zł. gr. 
28 zł. gr. 
108 zł gr. 
36 zł. gr. 
72 zł. gr. 
8 zł. gr. 
5 zł. gr. 
2 O zł. gr. 
36 zł. gr, 
17 zl. gr. 
3 0 zł. gr. 
4 zł. 20 gr, 
100 zł. - gr, 
25 zl. 19 gr, 


100 zł. gr. 
200 zł. gr, 
54° zł. gr. 
50 zł. - gr. 
23 2 zł. gr, 
34 zł. gr. 
95 zł. gr. 
80 zl. gr. 
32 zl. gr, 
72 zł. gr. 
10 zł. gr. 
Ó zł. gr. 
7 2 zł. gr. 
3 0 2 zł. gr. 
20 zł. - gr. 
72 zl. - gr.
>>>
607 


26 września. 


I pażdziernika. 


16 patdzicrnika. 


21 patdziernika. 


24 pa!dziernika. 


4 listopada. 
14 listopada. 


I grudnia, 
2 grudnia. 


3 stycznia. 


2 kwietnia 
3 maja. 


6 maja. 


I S maja. 


2 czerwca. 


19 czer"ca. 


29 czerwca. 
3 lipca. 


S lipca. 


3 sierpnia. 


S sierpnia. 


I 8 sierpnia. 


I wrze'nia. 
16 września. 


PRZYCZYNEK DO DZIEJÓW RESTAURACYJ KATEDRY LWOWSKIEJ W XVIII WIEKU. 


Szachuberowi kamieniarzowi za zrobienie 
kapitela jednego do kaplicy 
Za dwie kop cwieków do bleytram6w . 
Za płótno do postument6w 
I. P. Piotrowskiemu malarzowi za złocenie 
kroksztynu w kościele powtóre dalem 
Stolarzom Obroszyńskim robil}cym stallI na 
kontrakt . 
Za bratnalów kop 6 dl) wielkiego ołtarza 
dla przybicia ornamentu 
Za oleju 
arniec do osoby Opatrzność trzy- 
mającej 
Za bleywas do napuszczania teyże osoby . 
P. Piotrowskiemu malarzowi na zlocenie 
promieni do Providencyi 
Cieślom na tydzień robil}cym okolo kopuły 
Panu Maciejowi Polejowskiemu za robienie 
gron i gloria 
Panu Milerowi za złocenie gron i gloria 
Stolarzom Obroszyńskim, co robil} stalla 
Panu Piotrowskiemu malarzowi za zlocenie 
kroksztynów b po 7 resztę dodalem. 


1770. 


P. Macieiowi Polejowskiemu na robotę os6b 
do wielkie
o ołtarza . 
Stolarzowi lwowskiemu od robienia form 
z podpisu J. P. pl)lejowskiego architekta, 
a te dla mularzów 
Co znosili epitafium z Dunajowa, przywie- 
zione do kościola . 
Stolarzom Obroszyńskim na robotę sta1l6w 
Stolarzom w Obroszynie robiącym stalla etc. 
Stolarzom Obroszyńskim na kontrakt 
Kowalowi Obroszyńskiemu za robotę do 
sta1l6w 
Za 4000 cegły na arkadę i gzymzy, tysil}c 
po II. 40 I. P. Solskiemu 
I. P. Obrockiemu snycerzowi na robienie 
katedry i epitafium dałem . 
Kowalowi Szymonowi za zrobienie ankr6w, 
klin6w, klamer do struktury wielkiego oł- 
tarza, klamer do kamieni do kaplicy 
Za trzy trumny stolarzowi na dobyte ciala 
z kaplicy Zamojskiej: jedno JW. Tarnow- 
skiego, drugie JW. Zamojskiego arcybi. 
skupa, trzecie Pi rawskiego sllfragana 
Za trzy tabliczki cynowe pro memoria clal 
do tychże trumien 
Za ćwiek6w kop 6, a bratnal6w kop 4 do 
ornamentu wielkiego oltarza 
Jaworskiemu za cegłę do kaplicy murowania 
Dodalem żydowi amernikowi do ankier ro- 
bionych do kaplicy do zl. st. drugie (sto) 
i to wedlug porachowania I. P. architekta 
Żydowi z Kamionki na balki i ankry do 
eremitorium . 
Za tysil}c cegly u I. P. Solskiego do kaplicy 
Malarzowi na zadatek do malowania 'cian 
kościelnych . 
J. P. Maciejowi Polejowskiemu snycerzowi' 
za ornament . , 
Szachuberowi kamieniarzowi robil}cemu ka- 
mień do palacu 
Malarzowi reszty od roboty 
Malarzowi salarium ad extra malujl}cemu 
Malarzowi od malowania winkla ab extra. 
Za bratnaliki do przybijania tronu w olta- 
rzn wielkim. 
Stolarzowi Laskowskiemu od osadzenia te- 
goż tronu i robienia gradusa 
Mularzom konsolacyi, jak dokończyli skle. 
pienia w kaplicy z dyspozycyi I. P. Pole- 
jowskiego 


8 zł. 
zl. 
7 zl. 


gr. 
2S gr. 
24 gr. 


180 zl. 


100 zl. 


9 zł. 20 gr. 


4 zl. gr. 
I zł. gr. 


SO zl. gr. 
15 zl. 10 
r. 


72 zł. gr. 
216 zl. gr. 
36 71. gr. 


216 zł. (sic!) 


540 zl. - gr. 


12 zl. gr. 


3 zl. gr. 
IlS zl. gr. 
100 zł. gr. 
100 zł. gr. 


S zł. 15 gr. 


160 zł. gr. 


300 zł. - gr. 


30 zl. - gr. 


24 zł. gr. 


8 zl. 
r. 


7 zł. gr. 
500 zł. gr. 


100 zl. 
r. 


300 zł. - gr. 
36 zl. gr. 


16 zł. gr. 


660 zł. gr. 


31 zł. gr. 
7 zł. gr. 
7 zł. gr. 
8 zł. gr. 


I zl. gr. 


36 zł. - gr. 


7 zł. - gr. 


24 września. 
28 września. 


patdziernika. 


gr. 


13 paMziernika. 
3 listopada. 
20 grudnia. 
24 grudnia. 


gr. 


I stycznia. 


S lute
o. 


19 lutego. 


6 kwif'tnia. 


21 kwietnia. 


I S maja, 
24 maja. 
14 czerwca. 
22 czerwca. 
3 lipca. 
20 lipca. 
27 lipca. 


I sierpnia. 


3 sierpnia. 


6 sierpnia. 


14 sierpnia. 


25 sierpnia. 
27 sierpnia. 


28 sierpnia. 


29 sierpnia. 


3 I sierpnia. 


września. 


tJ wrze'nia. 


20 wrze&nia. 
24 września. 


28 września. 
12 patdziernib. 


14 pa!dziernika. 


7 lutego. 


16 lutego. 


Za dwie sztukaterye pod ch6r p. Obrockiemu 
Mularzom jak skończyli kopulę in festo 
Sancti Venceslai 
Traczom dwom z Milczyc dębinę rznl}cym 
na stana. 
I. P. Obrockiemu za ornament do ołtarza. 
P. Polejowskiemu snycerzowi od ornamentu 
Stolarzom na kontrakt robiącym stalla . 
P. Obrockiemu za robotę ornamentu do 
wielkie
o oltarza 


1771. 


Imci Panu Obrockiemu snycerzowi resztę za 
ornament do ołtarza wielkiego robiony. 
Niedtwiedzkiemu kotlarzowi na dług po. 
bijania blachl} 
Imci Panu Polejowskiemu architektowi ja- 
dl}cemu do Dunajowa z W. Imcil} Xiędzem 
prefektem fabryki za niedziel dwie expensy 
Panu Milerowi malarzowi za po, rebrzenie 
tronu do wielkiego ołtarza na zadatek. 
Panu Milerowi malarzowi za srebrzenie tronu 
reszty to jest drugiej polowy . 
Janowi Kruszanowskiemu na robienie orna- 
mentu do stanów . 
Żydom kotlarzom, co pobijali skarbiec. 
Za plótno na bleytram do antepedium. 
Imci Panu Obrockiemu od epitsfium 
Malarzowi malujl}cemu ab extra 
Malarzowi Orzechowskiemu za tydzień. 
Malarzowi zewnl}trz malujl}cemu 
Malarzowi 
Włochowi malarzowi na garnki 
Za mleko do gzymsu in eremitocio. 
Za garnki na farby Włochowi 
Malarzowi 
Malarzowi drugiemu . 
Za sznurek malarzowi do eremitorium 
Za garnuszki malarzowi do eremitorium 
Kamieniarzowi SzachuberoA\i za okapy. 
Żydowi za farby do eremitorium. 
Panu Italiano malarzowi na strawne 
Panu Stroińskiemu malarzowi za żelaza sno. 
pów ośmnaście . 
Panu Kruszanowskiemu snycerzowi 
Za w6dkę, co lamali groby pomocnikom 
Antoniemu szklarzowi na robotę okien do 
eremitorium . 
Za gron dziewię
 do sklepienia Imci Panu 
Obrockiemu snycerzowi . 
Janowi Czarniawskiemu ślusarzowi 
Za garnki dla malarza Italiano 
Szachuberowi kamieniarzowi od wyrabiania 
kamieni na filary . 
Panu Kruszanowskiemu snycerzowi na ro- 
bienie ornamentu do pilastr6w 
Żydowi za farby do eremitorium. 
Od rozbierania organ Szatkowskiemu 
Za 
ron poz/ocenie Stroińskiemu malarzowi 
Markowi za farby do eremitorium 
Klrpińskiej gam czarce za piece do eremi- 
torium 
Szachuberowi kamieniarzowi na bazy 
Kamieniarzowi Szachuberowi od bazon6w 
i pil8.6tr6w 
Temuż na bazy do kolumn 
Żydowi na farby do eremitorium. 


1772. 


Szklarzowi na robotę okien do eremitońum 
iydowi Markowi za farby do eremitorium 
Kruszanowskiemu snycerzowi na ornsment 
do kolumn 


608 


20 zł. gr. 


3 zł. gr. 


15 zl. gr. 
100 zł. gr. 
100 zł. 
r. 
70 zl. gr, 


70 z/. - gr. 


630 zł. gr. 


200 zl. - 
r, 


138 zł. gr, 


soo z/. 
r. 


500 zl. 
r. 


360 zl. 
36 zł. 
3 zł. 15 
300 zł. 
12 zł. 
7 zł. 18 
6 zł. 
4 zl. 
2 zł. 
zł. 
zł. 
3 zł. 
8 zł. 
zł. 
zł. 
20 zł. 
134 zł. 23 
18 zł. 


gr. 
gr. 


gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
I S j!r. 
15 gr. 
20 gr. 
18 gr. 
4 gr. 
IS gr. 
3 gr. 
la gr. 
gr. 

r. 
gr, 


141 zł. 18 gr. 
180 zl. gr. 
2 zł. gr. 


\ 
) 


200 zł. gr. 


200 zł. gr, 
103 zł. gr. 
zł. 15 
r. 


25 zł. 
r. 


540 zł. gr. 
94 zł. gr. 
108 zł. gr. 
216 zł. gr. 
116 zł. 15 gr. 


108 zł. gr. 
30 zł. 
r, 


24 zl. gr. 
14 zł. 
r. 
139 zł. 
r. 


300 zł. gr. 
129 zł. gr, 


360 zł. - gr. 


1
>>>
609 


14 marca. 


b kwietnia. 


29 maja. 


]0 maja. 
4 czerwca. 
b czerwca. 
] lipca, 
II lipca. 
20 lipca. 


24 lipca. 


27 lipca. 
4 sierpnia. 
8 sierpnia. 
l] sierpnia. 
2] sierpnia. 
27 sierpnia. 
2 września. 
I listopada. 


29 stycznia. 
26 marca. 
S kwietnia. 
7 kwietnia. 


5 maja. 
29 maja. 
Ó czerwca. 
14 czerwca. 
19 czerwca. 
21 czerwca. 
3 lipca. 
]1 lipca. 


10 września. 
17 września. 
g patdziernika. 


24 patdziernika. 
II listopada. 


27 marca. 
28 marca. 
]1 marca. 
kwietnia. 
23 kwietnia. 
:17 kwietnia. 
10 maja. 
II maja. 
13 maja. 
:10 maja. 
21 maja. 
26 maja. 
29 maja. 
4 czerwca. 
S czerwca. 
6 czerwca. 
7 czerwca. 


1:1 czerwca. 


PRZYCZYNEK DO DZIEJÓW RESTAURACYJ KATEDRY LWOW8KIEJ W XVIII WIEKU. 


Józefowi Łukaszewiczowi od zlocenia su- 
kienki do obrazu Najśw. P. Maryi i tazy 
(sic) srebrnej 
Milerowi malarzowi za zlocenie ornamentu 
polow
 pieni
dzy . 
Obrockiemu snycerzowi za sztukaterye . 
Za trzy wozy wl}gli do sztukateryi 
Szachuberowi i innym, co w Kl}kolnikach 
robili . 
Czeladzi mozaisty za tluczennie alabastru 
Panu Milerowi malarzowi od zlocenia 
Malarzowi ad extra malujl}cemu . 
Karpińskiej l1:arncarce za piec do eremitorium 
Obrockiemu snycerzowi . 
Panu Milerowi od złocenia. 
I. P. Stroiński za malowanie widy wzil}ł 
a to za sprzedanI} krat
 PP. Bernardynkom 
in anno 1770. 
Szachuberowi kamieniarzowi w Kl}kolnikach 
Obrockiemu za sztukaterye. 
Milerowi za zlocenie ornament6w 
Kruszanowskiemu snycerzowi z!l ornament. 
Panu Milerowi za złocenie . 
Sztukatyerowi na robot
 
Starzewskiemu snycerzowi 
Milerowi za zlocenie . 
Sztukatyerowi za rzni
cie szyrklów 
Obrockiemu snycerzowi . 
Panu Millerowi in vim złocenia 


1773. 


Panu Millerowi od zlocenia arkad 
Malarzowi od przybijania ornameut6w 
Za bratnali kop trzy do tronu B. V. Mariae 
Seredyńskiemu stolarzowi od tronu 
Konsolacyi mularzom w nocy kolo epita- 
fium robil}cym 
Kolorzyńskiemu malarzowi X. X. Jezuit6w 
Secellowi sztukatyerowi . 
Secellowi sztukatyerowi . 
Panu Olc;ckiemu za robot
 pawilonu 
Secellowi sztukatyerowi. 
Stolarzowi za robot
 do oltarza 
Secellowi sztukll.tyerowi . 
Secellowi sztukatyerowi . 
Stolarzowi in vim robienia lol.y 
Snycerzowi Szczurowskiemu 
Secellowi sztukatyerowi . 
Panu Polejowskiemu snycerzowi 
Secellowi sztukatyerowi . 
Secellowi sztukatyerowi . 
Ol
dzkiemu sztukatyerowi 


1774. 


Tluczlłcym alabaster dla mozaisty 
Łukasiewiczowi zlotnikowi . 
Robil}cym okolo alabastru 
Snycerzowi Skowrońskiemu. 
Za alabastru fur dzi('wi
ć, fura po zł. 7 
Choynickiemu malarzowi 
Za w6z w
l1:li do osób I{ipsowych 
Secellowi sztukatyerowi . 
Żydowi robil}cemu taszki do ołtarzy. 
Chaimowi od robienia taszek . 
Secellowi sztukatyerowi . 
Za trzy wozy wC;gli dla zlotnika. 
Ossowskiemu kamieniarzowi od Mauzoleum 
P. Stroińskiemu in vim robienia tronu. 
Ossowskiemu kamieniarzowi 
Secellowi sztukatyerowi . 
Panu Stroińskiemu pro secundo od tumie- 
IleIIi na relikwie 
I'anu Stroińskiemu mlodszemu reszty 


234 zł. Kr. 


12ÓO zł. .. gr. 
540 zl. gr. 
]1 zl. I1:r. 


90 zI. gr. 
29 zł. gr. 
200 zł. gr. 
4 zl. gr. 
180 zl. gr. 
100 zl. I1:r. 
200 zl. gr. 
252 zł. I1:r. 


300 zl. I1:r. 
360 zI. gr. 
860 zl. gr. 
252 zl. gr. 
200 zl. gr. 
3 zl. gr. 
108 zl. gr. 
]00 zl. gr. 
18 zł. gr. 
2ÓO zl. I1:r. 
100 zl. I1:r. 


804 zl. 
8 zl. 
4 zl. 
72 zł. 


2 zl. 
]6 zl. 
18 zl. 
50 zł. 
72 zl. 
20 zl. 
79 zł. 
20 zl. 
20 zl. 
54 zl. 
72 zl. 
8 zl. 
540 zl. 
28 zł. 
36 zl. 
108 zl. 


14 zl. 
270 zl. 
20 zl. 
72 zl. 
63 zl. 
540 zl. 
9 zł. 
20 zl. 
27 zl. 
36 zl. 
40 zl. 
]0 zl. 
12 zl. 
8 zl. 
12 zl. 
140 zl. 


gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
4 gr, 
gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
gr. 


8 zl. 
8 zI. 


Za posadzk
 z Trc;bowli. 
Śl6sarzowi Sinkiewiczowi 
Panu Ohrockiemu snycerzowi 
Za kamień z Polany łokci 19. 
Za kamień na osoby P. Obrockiemu 
Mozaistom pil}ciu . 
Nowickiemu mozaiście 
Mozaistom og61nym od mens . 
Od zlocenia postumentów pod ewangelist6w 
Sinkiewiczowi ślusarzowi 
Łukasiewiczowi zlotnikowi . 
Mozaistom ogólnym od mens . 
Mozaidom ogólnym od mens po trzecie 
Łukawskiemu malarzowi 
Smarowskiemu kowalowi za krat
 
II października. Panu Łukasiewiczowi zlotnikowi . 
Panu Stroińskiemu od zlocenia postumentu 


17 czerwca. 
22 czerwca. 
28 czerwca, 
2 lipca. 
S lipca. 
Ó lipca. 
:n lipca. 


]1 lipca. 
16 sierpnia. 
:10 sierpnia. 
27 sierpnia. 
]0 sierpnia. 
10 września. 
14 września. 
20 września. 


2] września. 


I patdziernika. 


13 patdziernika. 


17 patdziernika. 
19 patdziernika. 
16 listopada. 


gr. 
gr. 
gr. 
gr. 


18 lutego. 


3 marca. 


gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
gr. 


8 marca. 


II kwietnia. 
25 kwietnia. 
2 maja. 
8 maja. 
12 czerwca. 
7 lipca. 


10 lipca. 


12 lipca. 
13 lipca. 
18 lipca. 


22 lipca. 
2 S lipca. 


I ó sierpnia. 
17 sierpnia, 
19 


sierpnia. 


20 sierpnia. 
II września, 


12 września. 


16 września. 
18 września. 


gr. 
gr. 


Nowickiemu mozaiście 
Ol
dzkiemu snycerzowI 
Mularzom dwa oltarze mozaikowe 
Za kamień z Polany na babiniec. 
Za kamień z Polany łokci 2Ó. 
Secellowi sztukatyerowi . 
Za pozlot
 kielicha dla J. O. archipasterza 
panu Łukasiewiczowi. 
Malarzowi 
Secellowi sztukatyerowi . 
Nowickiemu mozaiście 
Panu Stroińskiemu od wyzlocenia ram. 
Za jajca do bielenia os6b . 
Mozaistom ogólnym od oltarza 
Za jaja do pobielenia osób. 
Łukasiewiczowi od zlocenia kielicha, 
Za jajca i olej do os6b. 
Panu Maciejowi Polejowskiemu na orna. 
ment snycerski do 2 oltarzy 
Reszty mozaikujl}cym oltarze 
Łukasiewiczowi od zlocenia kielicha 
Żydowi za farby dla mozaisty 
Nc,wickiemu mozaiście 
Za olej do polerowania marmuru 
Za olej mozaiście do marmuru 
Za olej do polerowania marmuru mozaiście 
Za olej i jajca do bielenia os6b mozaiście 
Za olej do polerowama marmuru w kaplicy 
Nowickiemu mozaiście 


1775. 


Za ornament snycerzowi 
Jaśkowi mozaiście. 
Introligatorowi za futera' do Najświ
t. Pan. 
ny Maryi 
Malarzowi Choynickiemu 
Jaikowi mozaiście. 
Ślusarzowi Antoniemu za blach 9 i śrubek 
18 do relikwiarzów 
Nowickiemu mozaiście 
Panu Obrockiemu na kamień 
Piotrowi Senkiewiczowi ślusarzowi 
Nowickiemu mozaiście 
Franciszkowi snycerzowi. 
Za kamień z Polany . 
Za kamień z Polany powt6re . 
Za postldzk
 z Trc;bowli kop cztery. 
Panu Obrodzkiemu sztukatyerowi. 
Łukawskiemu malarzowi 
Za szklo do relikwiarzy wiedeńskich 
Za kamień z Polany 
Za kamień z Polany . 
Łukawskiemu malarzowi 
Panu Obrockiemu snycerzowi na podwody 
Za kamień z Polany lokci 4 0 . 
Nowickiemu mozaiście 


ISO zl. 
270 zl. 
400 zl. 
140 zł. 
52 zl. 
74 zł. 


144 zł. 
18 zl. 
100 zł. 
131 zl. 
18 zł. 
] zł. 
108 zł. 
3 zl. 
54 zl. 
4 zl. 


1000 zł. 
202 zl. 
54 z,, 
1087 zl. 
100 zł. 
2 zł. 
zł. 
2 zl. 
4 zł. 
2 zl. 
ISO zl. 


15ób zl. gr. 
5 zl. gr. 


24 zl. 24 gr. 
boo zl. gr. 
8 zl. I1:r. 


9 zl. 
50 zł. 
108 zl. 
100 zł. 
50 zł. 
300 zl 
300 zl. 
71 zl. 18 
188 zI. 
500 zł. 
40 zł. 
28 zł. 
100 zI. 
482 zł. 23 
50 zl. 
24 zl. 
82 zl. 
50 zl. 
II 7 zl. 
500 zl. 
1000 zł. 
]6 zl. 
92 zl. 
28 zł. 
100 zl. 
I]U zl. 
72 zł. 
Ó7 zł. 22 
400 zl. 
467 zl. 22 
67 zl. 22 
ÓO zł. 
128 zl. 
180 zł. 
72 zl. 


610 


gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
II;r. 
gr. 


gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
I1:r. 
gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
1I;r. 


gr. 
gr. 
II;r. 
18 gr. 
gr. 
gL 
gr. 
gr 
gr. 
gr. 
I1:r. 


I1:r. 
gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
gr. 


gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
8 gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
gzo 
gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
gr.
>>>
611 


21 paidziernika. 
23 patdziernika. 
26 patdziernika. 
27 pddziernika. 
21:1 pddziernika. 
29 patdziernika. 
4 listopada. 


2 S liHtopada. 


:21 stycznia. 
22 stycznia. 


:23 stycznia. 


J 2 lutego, 
J 3 lutego. 


:21 lutego. 


S marca 
7 marca. 
8 marca. 


ej marca. 


J6 malca. 
kwietnia. 
4 kwietnia. 
I I kwietnia. 


J S kwietnia. 
3 maja. 
g maja. 


12 maja. 
22 maja. 
13 lipca. 


18 lipca. 
21 lipca. 
23 lipca. 
J I lipca. 
3 sierpnia. 
9 sierpnia. 
26 sierpnia. 
6 września 


26 pddziernika. 
19 grudnia. 


21 stycznia. 


26 stycznia. 
12 lutego. 


18 lutego. 


"-- 


PRZYCZYNEK DO DZIEJÓW RESTAURACYI KATEDRY LWOWSKIEJ W XVIlI WIEKU. 


Snycerzowi im vim wazonów 
Łukawskiemu malarzowi 
Marcinowi Stroińskiemu. 
l..ukasiewiczowi zlotnikowi . 
Kalityńskiemu od wazonów. 
Nowickiemu mozaiście i pomocnikom 
Ol
dzkiemu sztukatyerowi 
Obrockiemu szlukatyerowi 
Nowickiemu mozaiście 


1776. 


Kalicińskiemu snycerzowi 
Snycerzowi, stolarzowi i Osowskiemu 
Nowickiemu mozaiście 
Stolarzowi mieyskiemu od konfesyonalu 
Łukawskiemu malarzowi reszty 
Panu Millerowi snycerzowi. 
Panu Millerowi. 
Nowickiemu mozaiście 
ł'anu ł.ukasiewiczowi dotnikowi 
Za kutasy do loiy 
ł'iotrowi Sinkiewiczowi ślusarzowi 
Panu ł'olejowskiemu Maciejowi 
Kamieniarzom 2 kolo marmuru Ossowskiego 
Panu Obrockiemu snycerzowi 
Ludziom marmur noszl}cym u Pana Obro. 
ckieg-o 
Olendzkiemu snycerzowi. 
Panu Millerowi reszty 
Łukawskiemu malarzowi. 
Robil}cym kolo marmllru Ossowskiego . 
Nowickiemu mozaiście , 
Tokarzowi od wazonów do relikwii . 
Nowickiemu mozaiście 
Panu Polejowskiemu Maciejowi 
Panu józefowi Łukasiewiczowi na docenie 
Łukasiewiczowi na docenie 
Łukasiewiczowi na podot
 berła . 
Zlotnikowi na pozlot
 fartuszka do Pana 
jezusa. 
Stolarzowi na robienie konfesyonalów 
Łukawskiemu malarzowi 
Borkowskiemu mozaiście 
Za tafle do eremitarzu Czarneckiemu 
Za sprowadzenie posadzki z Tr
bowli 
Nowickiemu mozaiście na dlug 
Nowickiemu mozaiście 
Nowickiemu mozai.cie 
Nowickiemu mozaiście 
Panu Millerowi od dwóch wBaonów. 
Cieślom kolo Ogroyca robil}cym 
Cieślom kolo Ogroyca robil}cym . 
Nowickiemu mozaiście solaryum . 
Panu Stroińskiemu za malowanie lustrów 
nklanych 
l..ukawskiemu malarzowi. 
Za hiberno we y łój podczas koronacyi. 
józefowi Łukasiewiczowi za podot
 ram, 
berla i gwiazd do obrazu 
Dawidowi zlotnikowi za robot
 klosów i po- 
złoty do baldachimu . 


1777. 


Za sześć zamków do stallów 
Stolarzowi naprawujl}cemu stall a . 
Panu Millerowi do wazonów 
Kolczewskiemu malarzowi 
Obrockiemu snycerzowi . 
Obrockiemu snycerzowi za ornament 
Ol
dzkiemu snycerzowi 
I. P. Łukasiewiczowi złotnikowi 
Czarniawskiemu slusarzowi . 
Panu Choynickiemu malarzowi. 


72 1.1. 
50 1.1. 
64 1.1. 
180 1.1. 
72 1.1. 
36 1.1. 
200 1.1. 
200 1.1. 
50 1.1. 


gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
2 gr. 
gr. 
gr. 
gr. 


273 d. gr. 
525 1.1. gr. 
50 1.1. gr. 
200 zł. gr. 
8 zł. gr. 
200 1.1. gr. 
53 1.1. gr. 
50 1.1. gr. 
200 1.1. gr. 
20 1.1. gr. 
13 zł. gr. 
100 zł. gr. 
12 d. 20 gr. 
600 zł. gr. 


6 zł. gr. 
700 1.1. gr. 
131 zł. 14 gr. 
137 d. gr. 
12 zł. 20 gr. 
50 zł. gr. 
12 zł. gr. 
50 zł. gr. 
100 zł. gf. 
SIO 1.1. gr. 
163 1.1. gr. 
440 zł. 17 gr. 


258 zł. 2 gr. 
100 zł. gr. 
50 zł. gr. 
3 zł. gr. 
10 d. gr. 
750 zł. gr. 
17 1.1. 2 gr. 
18 1.1. gr. 
18 1.1. gr. 
15 1.1. gr. 
34 1.1. gr. 
9 zł. 15 gr. 
10 1.1. 27 gr. 
100 1.1. gr. 


21 1.1. gr. 
ISO 1.1. gr. 
91 zł. gr. 


834 1.1. - gr. 


248 1.1. 10 lIT. 


44 1.1. gr. 
10 1.1. gr. 
36 zł. gr. 
18 1.1. gr. 
36 zł. gr. 
200 zł. gr. 
200 zł. gr. 
24 1.1. gr. 
200 zł. gr. 
500 zł. gr. 


18 lutego. 


3 lipca. 


4 sierpnia. 


13 sierpnia. 
20 sierpnia. 


W listopadzie. 


4 stycznia. 


19 stycznia. 
24 stycznia. 


28 stycznia. 
6 marca. 


20 marca. 


3 kwietnia. 


II kwietnia. 
28 kwietnia. 
4 maja. 
4 czerwca. 
20 cZerwca. 


lipca. 


S lipca. 
II lipca. 
18 lipca. 
21 lipca. 
28 lipca. 
sierpnia. 
19 sierpnia. 
7 września. 


2 S września. 
I pddziernika. 
10 pddziernika. 
16 października. 
19 pddziernika. 
23 pddziernika. 


:t listopada. 
7 listopada. 


6 stycznia. 


13 marca. 


17 marca. 
18 marca. 


S czerwca. 
17 lipca. 
25 lipca. 


Łukawskiemu malarzowi 
Obrockiemu snycerzowi na wazony 
Żydowi za brane blachy do Ogroyca 
Panu ł.ukawskiemu malarzowi 
Panu Obrockiemu snycerzowi . 
Cieślom co pomagali snycerzowi. 
Panu Obrockiemu snycerzowi resztlZ. 
Stolarzowi Pisakowi na konfe&yonal. 
Temui na t
 robotlZ . 
Seredyńskiemu stolarzowi na robienie lam- 
pnicy przed wielki oltarz 


1778. 


Doplacilem do lampnicy na re;ce JM. l'a- 
na Stroińskiego 
11'. Choynicki malarz wzil}l po czwarte. 
Kupienie tarciczek do ołtarza wielkiego do 
zlocenia 
Seredyńskiemu stolarzowi na dokończenie 
konfesyonalu 
Seredyński
mu na konfesyonal 
Seredyńskiemu stolarzowi na dokończenie 
konfesyonału 
P. Obrockiemu snycerzowi. 
P. Polejowskiej za p. Ob rocki ego dlugu 
Zlotnikowi iydowi za pozlocenie lampnicy 
czerw. 6. 
Temui na robote; tejie lampnicy . 
Cepakom co przynieśli lampnicIZ. 
Od reparacyi posadzki w kościele 
Zlotnikowi reszt
 od lampnicy. 
M&larzowi od malowania lampnicy 
Za w
gle do oltarzyków sztukatyerowi . 
Od stawiania rusztowania do SS. Trójcy 
na docenie i rozbieranie 
Stolarzom na robienie lawek pp. Rajcom. 
P. Obrockiemu snycerzowi. 
Za lelazs snopów 4 na kraty. 
Stolarzom na robienie lawek radzie. 
Pomocnikowi kolo oltarza 
Pomocnikowi u sztukatyera. 
Pomocnikowi u sztukatyera. 
P. Łukasiewiczowi od tronu robienia 
Pomocnikowi u sztukatyera 
P. Obrockiemu snycerzowi. 
Za robieme rusztowania od ołtarza Transfi- 
guracyi cieślom i magistrowi . 
Za bratnali kop
 do przybijania sztukatur . 
Stanislawowi Forneckiemu robienie ołtarzy 
P. Ole;dzkiej snycerce za m
ia 
P. Obrockiemu snycerzowi . 
Mularzom kolo oltarzyków . 
Dlugu p. ł.ukawskiemu malarzowi 
Stolarzom na stalli robienie 
Tymie stolarzom _ 
Forneckiemu mozaiście 
Stolarzom robil}cym lawki radzieckie 
Forneckiemu mozaiście 


1779. 


Za sprowadzenie osób furmanowi pomo- 
cnikom 
Snycerzom do ornamentu na ołtarz 
Mozaiście Fronckiewiczowi . 
Mozaiście Fronckiewiczowi. 
Stolarzom na robienie stall ów radzieczych. 
Obrockiemu snycerzowi . f 
Temui p. Obrockiemu 
Mozaiście od naprawy oltarzów 
Mozaiście in vim roboty 
Reszt
 mozaiście od kaplic 
Ślusarzowi od stallów radzieckich 
Mozaiście Fronckiewiczowi in vim roboty. 


612 


45 1.1. 15 gr. 
36 1.1. gr. 
240 zł. gr. 
50 zł. gr. 
213 1.1. 10 gr. 
3 zł. 10 gr, 
II 6 zł. 20 gr. 
7 zł. gr. 
18 1.1. gr. 


18 1.1. - gr. 


33 zł. gr. 
890 d. gr. 


419 d. 22 gr. 


50 zł. gr. 
100 zł. gr. 


250 d. gr. 
300 1.1. gr, 
200 1.1. gr, 


102 zł. gr. 
17 1.1. gr. 
4 zł. gr. 
4 1.1. gr. 
60 zł. gr. 
30 zł. gr. 
4 zł. gr. 


38 zł. 
400 zł. 
252 zł. 
120 zł. 
100 zł. 
7 zł. 20 
6 zł. 
S 1.1. 
2000 zł. 


S zł. 
500 zł. 


gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
2 gr. 
6 gr. 
gr. 
6 gr, 
gr. 


8 zł. gr. 
2 zł. 20 gr. 
200 1.1. gr. 
300 1.1. gr, 
300 zł. gr. 
20 1.1. gr. 
4 zł. 15 gr. 
100 zł. gr. 
300 zł. gr, 
200 d. 1{1', 
100 zł. gr. 
100 1.1. gr. 


35 zł. 20 gr. 
3 1.1. gr, 
30 1.1. gr, 
100 1.1. gr. 
600 1.1. gr. 
IS0 zł. gr. 
36 zł. gr. 
ISO zł. gr. 
50 1.1. gr. 
20 zł. gr. 
35 zł. gr. 
28 1.1. gr.
>>>
61 3 


PRZYCZYNEK DO DZIEJÓW RESTAURACYI KATEDRY LWOWSKIEJ W XVIII WIEKU. 


I 5 sierpnia. 
3 I sierpnia. 
2 września. 
4 września. 


I I września. 
28 września. 
15 września. 
października. 
2 października. 
4 paidziernika. 


I I października. 
u października. 
14 października. 
IÓ października. 
n października. 


23 października. 
30 października. 
2 listopada. 
4 listopada. 
Ó listopada. 
9 listopada. 
II listopada. 
13 listopada, 
14 listopada. 
20 listopada. 
24 listopada. 
1-7 grudnia. 
9 grudnia. 


- 


Mozai'cie Fronckiewiczowi . 
Ol
dzkiemu snycerzowi . 
Karolowi Kielich mosi
źnikowi 
Mozaiście Fronckiewiczowi . 
Ol
dzkiemu snycerzowi 
Kamieniarz Obrockiego 
Kamieniarz Obrockiego 
Kamieniarz ObrockieRo 
Mosi
źnikowi na robot
 . 
Mularz Obrockiego 
Obrockiemu snycerzowi . 
Obrockiemu koło epitaphium 
Mozaiście Fronckiewiczowi . 
Seredyńskiemu stolarzowi od stal 
Mosi
inikowi na ornament mauzoleum . 
Obrockiemu . 
Obrockiemu za dłuR . 
P. Obrockiemu na robot
 
Mularz Obrockiego 
P. Obrockiemu na robot
 
Obrockiego kamieniarz 
P. Choynickiemu malarzowi na dawny dług 
Fronckiewiczowi mozaiście czerw. 3. 
Mularzowi Ob rocki ego 
Panu Obrockiemu . 
Karolowi na pozłot
 epitaphium czerw. zło- 
tych 20 po złoto 17 . 
Kamieniarzowi Obrockiego . 
P. Obrockiemu snycerzowi . 
P. Obrockiemu snycerzowi. 
Mularzow Obrockiego 
Fronckiewiczowi mozaiście . 
Mularzowi Obrockiego 
Mosi
źnikowi do epitaphium czerw. złoto 5 
P. Obrockiemu na robot
 czerw. 2 złoto 2 
Mularzowi Obrockiego 
P. Obrockieml.l in vim poprawy osób 


22 zł. 
49 zł. 
108 zł. 
18 zł. 
41 zł. 
8 zł. 
3Ó zł. 
20 zł. 
IÓ zł. 
IÓ zł. 
50 zł. 
13 zł. 
30 zł. 
100 zł. 
140 zł. 
II zł. 
134 zł. 
18 zł. 
7 zł. 
18 zł. 
10 zł. 
20Ó zł. 
54 zł. 
9 zł. 
18 zł. 


340 zł. 
9 zł. 
18 zł. 
100 zł. 
10 zł. 
58 zł. 
10 zł. 
85 zł. 
3Ó zł. 
10 zł. 
18 zł. 


gr. 
gr. 
15 gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
8 gr. 
10 gr. 
gr. 
Ó gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
ó gr. 
gr. 
24 gr. 
gr. 
Rr. 
gr. 
gr. 


gr. 
gr. 
gr. 
gr. 
Ó gr. 
gr. 
24 gr. 
gr. 
gr. 
24 gr. 
- ge. 



 


13 grudnia. 


15 grudnia. 
22 "rudnia. 
24 grudnia. 


31 grudnia. 


5 stycznia. 


I S stycznia. 
29 stycznia, 


14 lutego. 


I 8 marca. 
20 marca. 
2Ó kwietnia. 
maja. 
12 maja. 


17 maja. 
20 maja. 


22 maja. 


3 czerwca. 


17 czerwca, 
24 czerwcu. 
8 lipca. 
20 lipca. 



 


61 4 


P. Dublowskiemu (mularzowi) od grobowców 
P. Obrockiemu za robot
 
Karolowi Kielichowi mosi
źnikowi 
Mosi
źnikowi Kielichowi czerw. 3 
P. Dublowskiemu reszt
 od grobowców 
Mularzom od posadzki 
P. Obrockiemu in vim krzcielnicy 
Mosi
inikowi Karolowi na robot
 krzciel- 
nicy czerw. 10. 
Temui od lampy . 


1780. 


P. Dublowskiemu za p. Obrockiego kamień 
i grobowiec. 
Mosi
inikowi na robot
 krzcielnicy . 
Stolarzom reszt
 za zrobione stalle radzie- 
ckie i ławnicze czerw. 29 i 7 zł. 
Mosi
źnikowi na złocenie krzcielnicy czerw. 7 
Temuź za p. Obrockiego 
Mularzom od o..dzenia bapti.terium 
P. Obrockiemu snycerzowi. 
Za materyały dla mosil}dzu do grobowca . 
Kielichowi mosi
inikowi na baptisterium 
Stolarzowi z. form
 do gzymsów 
P. Dublowskiemu od architektury 
P. Obrockiemu na roboty dalsze. 
Mosi
inikowi na kit do grobowca 
Pomocnikom co cilłgn
li grobowiec . 
Kołczyńskiemu malarzowi od kaplicy Kam- 
pianowskiej . 
Za ugru funtów 9 do malowania kościoła. 
Na kamieJ\ do Polany 
Do Polany na kamień 
Malarzowi Kołczyńskiemu od kaplicy 
Na kamień do Polany 
Za kamień do Polany 


42 zł. - gr. 
100 zł. gr. 
ISO zł. gr. 
51 zł. gr. 
42 zł. gr. 
u zł. gr. 
3Ó zł. gr. 


170 zł. gr. 
27 zł. gr. 


90 zł. gr. 
34 zł. Rr. 


500 zł. - gr. 
119 zł. - gr. 
3Ó zł. - gr. 
15 zł. 2Ó gr. 
140 zł. - gr. 
4 zł. gr. 
40 zł. 15 gr. 
zł. 15 gr. 
35 zL gr. 
50 zł. gr. 
2Ó zł. 18 gr. 
zł. u gr. 


17 zł. gr. 
4 zł. gr. 
ÓO zł. Rr. 
40 zł. gr. 
34 zł. gr. 
50 zł. gr. 
23 zł. gr. 


.-
>>>
.1 
. . 



 ; 
'.. 


() ....:' 


ł 


.
>>>
t 


SPRAWOZDANIA 
z POSIEDZEŃ KOMISY I HISTORYI SZTUKI 


za czas od l stycznia do 31 grudnia 1901 roku. 


I 


Skład Komisyi w dniu 31 grudnia 1901 r. 


P r z e w o d n i c z ą c y: Dr. Maryan Sokołowski, c. k. radca Dworu, członek czynny Akad., prof. Uniw. Jagiell., dyr. Muzeum 
Xx. Czartoryskich, korespondent c. k. Komisyi centr. konserw. w Wiedniu, korespondent Instytutu archeologicznego 
tamże, członek Rady sztuki w Ministerium oświaty, członek honorowy Towarz. historyi sztuki w Wrocławiu, członek 
rzecz. cesar. Towarz. archeologicznego w Moskwie i Towarz. starożytników w Królewcu. 
S e k r e t a r z: Dr. Feliks Kopera, docent Uniw. Jagiell. w Krakowie. 


ł 


Dr. Jan Bołoz Antoniewicz, prof. Uniw. we Lwowie, czł. kor. 
Akad., konserwator. 
Dr. Oswald Balzer, prof. Uniw. we Lwowie, czł. czynny 
Akademii. 
Władysław Bartynowski w Krakowie. 
Dr. Batowski Zygmunt we Lwowie. 
Mathias Bersohn w Warszawie. 
Dr. Piotr Bieńkowski, prof. Uniw. Jagiell. w Krakowie. 
Ks. Dr. Józef Bilczewski, prof. Uniw. we Lwowie, czł. kor. 
Akad., arcybiskup lwowski obrz. łać. 
Ferdynand Bostel, prof. gimn. we Lwowie. 
Ks. A. Brykczyński, proboszcz w Goworowie. 
Stanisław Cercha, art. malarz w Krakowie. 
Adam Chmiel, adjunkt Archiwum m. Krakowa. 
Ks. Stanisław Chodyński w Włocławku. 
Dr. Wilhelm Creizenach, prof. Uniw. Jagiell., członek koresp. 
Akad. 
Dr. Ludwik Ćwikliński, czł. kor. Akad., c. k. radca Dworu, 
prof. Uniw. lwowsk. i konserwator. 
Dr. Aleksander Czołowski, dyr. arch. miejsk., koresp. Ko- 
misyi centr. konserwat. we Lwowie. 
Dr. Włodzimierz Demetrykiewicz, c. k. konserwator zabyt- 
ków w Krakowie. 
Dr. Wojciech hr. Dzieduszycki czł. kor. Akad., konserwator 
wJezupolu. 
Józef Dziekoński, architekt w Warszawie. 
Dr. Herman Ehrenberg, archiwista i prof. hist. sztuki w Uni- 
wers. w Królewcu. 
Walery Eljasz, artysta malarz w Krakowie. 
Wacław Fiedorowicz w Witebsku. 
Ks. Dr. Jan Fijałek, prof. Uniw. we Lwowie. 
Dr. Ludwik Finkei, prof. Uniw. we Lwowie, człon. kor. Akad., 
konserwator. 
Dr. Konstanty M. Górski, docent Akademii Sztuk pięknych 
w Krakowie. 
Zygmunt Hendei, architekt w Krakowie, koresp. Komisyi centr. 
Aleksander Janowski w Warszawie. 
Aleksander Jelski w Zamościu (gub. mińska). 
Dr. Antoni Karbowiak, prof. wyższej szkoły przemysłowej 
w Krakowie. 
Dr. Wojciech Kętrzyński, dyrektor Zakładu narodowego im. 
Ossolińskich, członek czynny Akademii, konserwator we 
Lwowie. 
Dr. Jerzy Kieszkowski w Sanoku. 
Dr. Zbigniew Kniaziołucki, skryptor Bibliot. Jagiell. 
Tadeusz bar. Konopka w Krakowie. 


, 


Dr. Stanisław Krzyżanowski, prof. Uniw. Jagiell., dyrektor 
Archiw. m. Krakowa, członek-koresp. Komisyi centr. 
Leonard Lepszy, naczelnik urzędu probier., czł. koresp. Akad., 
koresp. Komisyi centr. konserw. w Krakowie. 
Andrzej książe Lubomirski, kurator Zakładu Ossolińskich 
we Lwowie, korserwator. 
Dr. Władysław Łoziński, czł. czyn. Akad., konser. we Lwowie. 
Gustaw bar. Mannteuffel, w Rydze. 
Kazimierz Mokłowski, architekt we Lwowie. 
Dr. Józef Muczkowski, c. k. Radca sądu kraj. w Krakowie. 
Dr. Jerzy hr. Mycieiski, prof. Uniw. Jagiell. w Krakowie. 
Sławomir Odrzywolski, architekt, radca budow., prof. wyto 
szkoły przemysłowej, konserwator w Krakowie. 
Julian Pagaczewski w Krakowie. 
Dr. Fryderyk Papee, skryptor bibliot. Uniw. we Lwowie. 
Edward Pawłowicz, kustosz muz. Zakładu Ossolińskich, ko- 
resp. Komisyi centr. konserwat. we Lwowie. 
Ks. Antoni Petruszewicz, prałat kapituły metropol. grecko- 
katolickiej we Lwowie, czł. czynny Akad., konserwator. 
Dr. Franciszek Piekosiński, czł. czynny Akad., prof. Uniw. 
Jagiell., konserwator w Krakowie. 
Dr. Karol Potkański w Krakowie. 
Dr. Antoni Prochaska, adj. Arch. kraj. we Lwowie, czł. kor. Ak. 
Władysław Przybysławski, konserwator w Uniżu. 
Władysław Rebczyński, kustosz Muzeum przemysłowego 
miejskiego we Lwowie. 
Dr. Witold Rubczyński, koncepista c. k. Prokuratoryi skarbu 
we Lwowie. 
Dr. Stanisław Smolka, czł. czynny i sekretarz gen. Akad., 
prof. Uniw. Jagiell. w Krakowie. 
Tadeusz Stryjeński, architekt, radca budown., konserwator 
w Krakowie. 
Izydor Szaraniewicz, prof. Uniw. we Lwowie, członek czyn. 
i konserwator. 
Jan hr. Szeptycki w Przyłbicach. 
Dr. Stanisław Tomkowicz, czł. koresp. Akad., konserwator 
w Krakowie. 
Floryan Trawiński, sekretarz Zarządu Muz. Louvre w Paryżu. 
Dr. Bolesław Ulanowski, prof. Uniw. Jag., czł. czynny Akad. 
Maryan Wawrzeniecki, artysta malarz w Warszawie. 
Ludwik Wierzbicki w Stanisławowie. 
Konstanty Wojciechowski w Warszawie. 
Grzegorz Worobjew w Łomży. 
Stanisław Wyspiański, artysta malarz w Krakowie. 
Józef Zieliński w Łątynie (gub. płoc.). 
Teodor Ziemięcki w Krakowie. 


. 


r
>>>
, 
. 


CCLV 


SPRA WOZDANIA Z POSIEDZEŃ 


CCLVI 


Posiedzenie dnia 24 stycznia r90r r. 
- Przewodniczący prof. Maryan Sokołowski po- 
święcił najprzód kilka gorących słów wspomnienia zmarłemu 
członkowi Komisyi ś. p. Klemensowi Koehlerowi 1. 
-- Prof. Dr. Jerzy hr. Mycieiski podał treść drugiej 
części I swej rozprawy p. t.: "Lucas Vorsterman i dwaj polscy 
panowie (r64o-r646)". 
Prócz bliskiego stosunku ze znakomitym rytownikiem 
w r. 1640, zawarł ks. Bogusław Radziwiłł w początkach zaraz 
swego pobytu w Holandyi niezawodnie znajomość takte i ze 
słynnym portrecistą domu Oranii, Michałem van Mierevelt 
(1567 - ) 64 I) z Delft, czego dowodzi portret jego stryja, sta- 
rego hetmana w. lit. Krzysztofa Radziwiłła, wykonany przez 
malarza według oryginału za pośrednictwem bratanka z Pol- 
ski przysłanego, a rytowany w r. 1639 przez Wilhelma Delf. 
Rycina portretowa samego ks. Bogusława przez Vorstermana, 
której f a c s i m i l e nadesłał referentowi posiadacz tego jak 
się zdaje unikatu, ks. Ferdynand Radziwiłł z Berlina, stwierdza 
w zupełności jego wywody. Utwór ten, po raz pierwszy teraz 
dla nauki wykryty, pochodzi na pewne z drugiej połowy 
r. 1640, młody książe bowiem ma na nim lat 20, przedsta- 
wiony jest w pełnej zbroi na pamiątkę wyprawy wojennej, 
w której w lecie brał udział, a w podpisie nazwany chorążym 
litewskim, który to tytuł właśnie pod koniec r. ) 639 był od 
Władysława IV otrzymał. Rysunek do tej ryciny wykonał 
też niezawodnie sam V orsterman i podpis swój na niej poło- 
żył. - 
a drugą połowę r. 1645 przypada stosunek artysty- 
czny antwerpskiego rytownika, którego gwiazda już wtedy 
blednąć poczęła, a twórczość słabnąć, z innym z kolei Pola- 
kiem, głośnym satyrykiem i malkontentem wobec króla, Krzy- 


, Ś. p. Dr. Klemens Koehler urodzil si
 w Bydgoszczy 9 lipca 1840 r. 
Nauki gimnazyal..e odbywal w Poznaniu i w Ostrowie. Poświ
ciw6ZY si
 zawo- 
dowi lekarskiemu, ucz
szczal nastt;pnie na wydzial medyczny uniwersytet6w 
w Wroclawiu, Gryfii i Berlinie. 1'0 uzyskaniu w r. 1869 dyplomu doktor- 
skielto i zloteniu wkr6tce potem egzaminu państwowego, osiad' początkowo 
w Kościanie, skl)d po latach kilkunastu przeni6s1 sit; do Poznania. Tutaj jako 
lekarz, obywatel i uczony at do śmierci niestrudzenie był czynnym. Przez 
szereg lat piastował godnoś6 prezesa Izby lekarskiej na W. Ks. Poznańskie, 
do końca tycia zaś naletal do najgorliwszych wsp6łpracownik6w .Nowin le- 
karskichc. Zasiadal pr6cz tego w dyrekcyi Tow. pomocy naukowej im. K. Mar- 
cinkowskiego, był prezesem .Pomocy koleteńskiejc, przewodniczl)cym wreszcie 
Wydziału archeologicznego Tow. Przyj. nauk w Poznaniu. Bo obok zawodowych 
swych prac i obowiązk6w oddawal sit; zmarly z zamiłowaniem studyom archeo- 
logiczno.etnologicznym jak nie mniej historyi kultury i sztuki w Polsce. Z zakresu 
archeologii wydał caly szereg wit;kszych i mniejszych rozpraw drukowanych 
w polskich i niemieckich czasopismach naukowych - te wymienimy tylko: 
.Przyczynek do kwestyi stóp wyrytych w kamieniaehc (Ro

n;k Tow. Pnyj. 
nauk 1895), .Osady z epoki kamienia w W. Ks, Poznańskiemc (Wiadomo/d 
ar
Mol. 1896). Wspólnie z Dr. Erzepkim wydał: .Album zabytk6w przedhisto- 
rycznych zebranych w Muzeum Tow. P. N. w Poznaniuc, kt6rego zeszyt drugi 
poświt;cił Uniwersytetowi Jagiellońskiemu w soo.tnl} rocznict; jel(o odnowienia. 
W czasopiśmie .Ludc oglosil .Przyczynek do zabobon6wc (1896), oraz kilka 
innych folklorystycznych study6w. 
W dziedzint; wreszcie historyi kultury i sztuki w Polsce wkraczajl) prace 
zmarlego: .Dokument zalotenia mennicy w Poznaniuc (Wiadomo/d ar
Molog. 
1897). .Herb m. Kościana na piec::t;ciach wyratony, a znak na plombie ochronnej 
nadanej sukiennikom tegot miastu (Wiadomo/d ar
Mol. 1898 Nr. 36 ł 37). 
.Dawne cechy i bractwa strzeleckiec. Rzecz o cechach i o bractwie strzel e- 
ckiem w Kościanie. (Poznań 1899). Wyjl)tek z tej pracy pod tyto .0 srebrnym 
kurku strzeleckim m. Kościanac pomieścily Sprawo.dania naszej Komisyi 
w T. VI Z. IV (str. CXXIX-CXXX), w tomie zaś VII z. I i II (szp. LII- 
LIV) ukazała sit; ostatnia praca Ś, p. Koehlera .Tak zw. korona królowej Ja- 
dwigi w kościele Botego Ciala w Poznaniuc. 
Zaslutony ten pracownik umarl w Poznaniu 12 stycznia 1901 roku. 
s Treść pierwszej czt;ści podaliśmy w niniejszym tomie Sprawo
dnri 
kolumn. CCXXVII-CCXXVIII. 


sztofem Opalińskim, wojewodą poznańskim. P. Hymans w dziele 
swem o Vorstermanie omówił także rycinę portretową Opa- 
lińskiego, ale żadnych objaśnień co do jej powstania, ani 
daty takowego nie podał. Referent kwestyę tę wyjaśnił w zu- 
pełności. Rycina powstała z okazyi poselstwa Opalińskiego do 
Paryża, gdzie 5 listopada r. 1645 poślubił w imieniu Wła- 
dysława IY królowę Maryę Ludwikę Gonzagę. Jadąc do Fran- 
cyi zatrzymał się w Antwerpii i tam do rysowanego portretu 
pozował. Wioząc królowę do Polski, bawił tam potem od 
17 do 20 grudnia i wtedy już niezawodnie rycinę od V orster- 
mana odebrał; w samym końcu grudnia 1645 r. była ona już 
wystawiona u jednego z księgarzy w Amsterdamie, jak o tern 
wspomina Le L\łboureur w swej . Relacyi podróży królowej 
Maryi Gonzagi do Polskie. Okoliczności towarzyszące powsta- 
niu ryciny tłomaczy jej obramienie. Nad piękną postacią Opa- 
lińskiego widne są w górze dwie złączone do ślubu ręce, 
dwa rogi obfitości z dziecięcemi główkami, kaduceusz jako 
symbol szczęścia, oraz dwa aniołki trzymające pochodnie .hy- 
menue i spuszczające w dół dwa ślubne wieńce - wszystko 
aUegorye ślubu królewskiego, którym w dole odpowiada gl 0- 
ryfikacya ambasadora, herb jego .Łodziae, broń, księgi, in- 
strumenta muzyczne, lutnia poety i sowa (mądrość). Sama 
rycina jest nieco słabszem V orsterman\ dziełem, ale referent 
odnalazł oryginalny do niej rysunek, bardzo piękny a obecnie 
w jego posiadaniu będący, który wedle jego porównawczych 
studyów wykonał niezawodnie w Antwerpii uczeń Rubensa, 
malarz i rytownik, Abraham van Diepenbecke (1596 -1675). 
W ten sposób data i okoliczności powstania obu polskich 
rycin Vorstermana są zupełnie wyjaśnione, a przez to rzucone 
całkiem nowe światło na stosunek jego i kilku innych ma- 
larzy flandryjskich i holenderskich do dwóch pierwszorzędnego 
znaczenia w Polsce wieku XVll osobistości. 
- P. M a t h i a s B e r s o h n podał dokładniejszą wiado- 
mość o skarbcu katedry płockiej i płaskorzeźbie srebrnej trybo- 
wanq: która si, w nim znajduje i jest bardzo piękną rene- 
sansową robotą z końca XVI lub początku XVII w., a do 
katedry płockiej ofiarowała ją podobno królowa Konstancya, 
żona Zygmunta III. 
Skarbiec katedry płockiej, który niegdyś przechowywał 
wspaniałe dzieła sztuki złotniczej i hafciarskiej, niezliczone 
pamiątki narodowe, śmiało mógł być zaliczonym do najbo- 
gatszych zbiorów krajowych tego rodzaju. Pomimo, że naj- 
dawniejsi kronikarze katedry bardzo mało co o skarbcu ka- 
tedry płockiej wspominają, jednakże z różnych wzmianek po- 
czynionych przez późniejszych historyków Płocka przekonać 
się można, że skarbiec,. o którym tu mówimy, należał do naj- 
bogatszych w kraju aż do roku 1425. W owym bowiem czasie 
posiadał jeszcze kilkanaście posągów z czystego złota i srebra. 
a mianowicie figury ze złota naturalnej wielkości przedsta- 
wiające Pana Jezusa i dwunastu Apostołów, ze srebra zaś 
również naturalnej wielkości siedmdziesięciu dwóch uczniów 
Pana Jezusa. Posągi te były istnie królewskim darem biskupa 
płockiego Jakóba Kurdwanowskiego, jednego z naj uczeńszych 
teologów polskich. Wspaniałe te posągi jednakże nie długo 
w skarbcu przetrwały. Następca bowiem biskupa Jakóba, 
Pawłowski Stanisław (umarł r. 1439) otrzymawszy zezwolenie 
kapituły, zniszczył je i drogi kruszec sprzedał na rzecz katedry 
płockiej, naówczas zubożałej. na dwa lata przed swoją śmiercią. 
Skarbiec tak z swoich arcydzieł sztuki ogołocony bardzo wolno 
na nowo się wypełniał darami książąt, duchowieństwa i innych 
dobrodziejów kościoła. Upłynęło parę wieków, zanim słynny 


, 



 



 



I 


II 


.. 


\
>>>
CCLVII 


SPRAWOZDANIA Z POSIEDZEŃ 


CCLVIII 



w 
'I , "
 
 
n: 

 '
'i
 5 - - , ' 
,\ ( ,'.J
 '. 'lA 
r 
 
 
 ;\ 

::
 ".., _.: "
.,, 
.:".:. .IIit 
k, 
. :-, A -( 

 . r ". 
.: -- 


, 


skarbiec zajaśniał dawną świetnością tak, że skoro biskup 
Antoni Sebastyan Dembowski w roku 1741 zlustrował katedrę 
płocką i skarbiec, znalazł w tym ostatnim znowu mnóstwo 
arcydzieł sztuki, klejnotów i kosztownych artystycznie wyko- 
nanych naczyń kościelnych. Lecz niedługo te cenne zabytki 
przechowały się w skarbcu, który zdaje się jakby przeznaczony 
był na zagładę. W roku bowiem 1808 kapituła katedralna 
postanowiła spieniężyć wszystkie klejnoty, drogocenne przed- 
mioty sztuki i dawne zabytki, pozostawiając jedynie naczynia 
i sprzęty niezbędnie potrzebne dla katedry. Za same przed- 
mioty złote i srebrne 
zebrano złotych pol- 
skich 80.0 l 9, a za ró- 
żne drogie kamienie 
zł. pol. 16.200. O ile 
kroć te cenne przed- 
mioty miały wyższą 
wartość I :Lałować na- 
leży, że skarbiec, któ- 
ry tak smutne prze- 
chodził koleje, nigdy 
dosyć nie był uwzglę- 
dniany. Z świetnych 
jego czasów niema ani 
opisu, ani wizerunków 
przechowanych w nim 
zabytków i pamiątek 
narodowych. Do obe- 
cnych czasów nikt nie 
podjął się wdzięczne- 
go trudu spisania choć- 
by szczegółowego in- 
wentarza skarbca. - 
Wzory sztuki średnio- 

cznt'i dają nam opis 
i wizerunek zaledwie 
kilku przedmiotów, a 
jednak zwiedziwszy 
w roku zeszłym skar- 
biec i skrzętnie obej- 
rzawszy to, co jeszcze 
zawiera,znaleźliśmy je. 
szcze mnóstwo naczyń 
kościelnych i przed- 
miotów wysoko arty- 
stycznych sztuki zło- 
tniczej, a głównie haf- 
ciarskiej w kształcie 
infuł i ornatów pamią- 
tkowych różnego rodzaju i wyrobu, stanowiących jeszcze jeden 
z naj bogatszych zbiorów krajowych. Skarbiec w stanie, w ja- 
kim obecnie jest. aczkolwiek skromny, jednakże zasługuje na 
szczegółowy opis i odwzorowanie przynajmniej główniejszych 
zabytków, włączając i bogaty zbiór pergaminowych dokumen- 
tów dotyczących historyi kościołów głównie mazowieckich, 
i to od początku XII1 wieku. 
Obecnie ograniczamy się na poczynieniu wzmianki o prze- 
ślicznym srebrnym domowym ołtarzyku, zdobiącym skarbiec 
katedry płockiej. Dołączona fotografia (fig. I) daje nam do- 
kładne wyobrażenie o tym wspaniałym wyrobie sztuki złotni- 
czej. Ołtarzyk wykuty jest z dość grubej blachy srebrnej 
i artystycznie wycyzelowany, objęty ramką hebanową, bardzo 


"
 
I . . 
 : 


. 


f .,.-:_ 
'-$ 

.." ),' o;, 


.. 


" 
 


-; 


'" 


." 
. . 


'.t W, (,l 



 


'.. 


\ " 


,,
 


f 



 


tf 


'" 
. 
Ą 


" 
t
l: 

1- 
.:,,"t 


II. 
.ł '"'" '" 


to_4I _.__ 


. 
.
,
 ':-. 


'.. '. 


ozdobną. Sama płyta srebrna ma 5 l centymetrów wysokości 
na 41 cm. szerokości. Ramka zaś ma w koło po 10 cm. 
szerokości. Artysta podzielił ołtarzyk jakoby na dwie części, 
umieszczając w niższej części grupę z 13 figur złożoną, przed- 
stawiającą Wieczerzę Pańską; górna część ołtarzyka uprzytomnia 
w wspaniałej komnacie, przyozdobionej pięknemi kolumnami, 
ceremonię umywania nóg. W oddaleniu widzimy przez środkowy 
otwór modlitwę w Ogrojcu. Na pierwszy już rzut oka prze- 
konywamy się, że mamy tu przed sobą dzieło sztuki niepo- 
spolitego artysty. Kompozycya i układ tych trzech scen, stano- 
wiących jedną całość, 
pod każdym wzglę- 
dem artystyczne ich 
wykończenie pouczają 
nas, że jeżeli artysta 
nie był narodowości 
włoskiej, to niezaprze- 
czenie przyjąć można, 
że ściśle wzorował się 
na szkole włoskiej i 
jej najlepszych przed- 
stawicielach. Trzy sce- 
ny religijne, które sta- 
nowią treść ołtarzyka, 
zresztą tak często od- 
tworzoną przez mi- 
strzów pędzla i dłuta, 
bardzo przypominają 
ową wzorową szkołę 
włoską, tak co do 
kompozycyi, układu 
grup i pojedyńczych 
figur, naturalnych ru- 
chów ich, wyrazu twa- 
rzy, poprawnego ry- 
sunku, a nawet i fał- 
dowania odzieży. Lecz 
któż był tym artystą oł- 
tarzyka? Trudno na to 
odpowiedzieć. Pomi- 
mo naj skrupulatniej- 
szych poszukiwań, nie 
znaleźliśmy na płycie 
srebrnej ani monogra- 
mu, ani jakiegokol- 
wiek znaku, któryby 
mógł naprowadzić na 
nazwisko artysty. Po- 
danie niesie od da- 
wnych czasów, że ołtarzyk jest dziełem króla Zygmunta llI, 
który jak wiadomo zajmował się złotnictwem. Dowodu je- 
dnakże na to twierdzenie niema ani w archiwach katedral- 
nych, ani w aktach skarbca. Podanie to rozniesło się prawdo- 
podobnie z tego powodu. że ołtarzyk ofiarowała katedrze 
płockiej królowa Konstancya. druga żona króla Zygmunta III, 
za jej bytności w Płocku. Lustracya katedry uskuteczniona 
w roku 1774 wykazuje w spisie przedmiotów. obok ołtarzyka 
srebrnego, o którym mówimy, jako ofiarodawczynię: 
Kon- 
stancyęc. Jakkolwiek z pewnością nazwiska artysty ołtarzyka 
oznaczyć nie możemy i o narodowości jego ni.c pewnego po- 
wiedzieć się nie da, jednakże zadowoleni być powinniśmy, że 
tak piękne dzieło sztuki złotniczej w kraju pozostało. Wzmiankę 


...... 


'. 




, 
..".t. 


'.JW 


. ,I 


łl 


JIL 


.' I 
t li 


t ,l t
 


:. 
I, . 



 


ł" 


'. 
" 


. 
. ....................
".-... '" . .. 


'! \r., t 

 


",. 
., , 
-- 


'I 


) 

 


j :,; 
' 
.'\... 
,,; ,". 


, . 
i._ 
', 
..,: -1 ."__ a 
. 
, --".'.. t- " 
 
.:....


 


. ,... 


Fig. l. Plock, katedra, plaskorzeiba srebrna, poczl}tek XVII w. 


-= 



 



. ;.. 


'\ 
'..'
.. 


-. ' 


I 

 


... 


T...;:- T:.I" - .. ,'" 
j
 


, 
 
-.., 
,,:
' 


: C: 


.' ... 
0,;' 



 


t 



 
\ 
\ 


to. -- 


'fi 


..... , 


,'
' 


, . 


'. 


'- 


"' 



 


'\ I( .. 



 
ł. 


.' \ 


..: . I ': I ; I;,.
 ....
 \':t.
 I :- 


-, 
_
,":"",,'.:-,....:,
7....
. 


'" , 



 


¥'o.......

 4, O 




 


'
, 
\
-\t 
-r .
>>>
r 


CCLlX 


SPRA WOZDANIA Z POSIEDZEN 


CCLX 


o ołtarzyku zakończamy słówkiem o przepięknej ramie he- 
banowej. w której ołtarzyk jest umieszczony. Cała wyłożona 
jest ozdobami ze srebra w stylu najczystsze
o renesansu wło- 
skiego(?). Odznacza się niezmiernie gustownym układem ozdób 
i artystycznem wycyzelowaniem. 
Niezaprzeczenie twórcą ołtarzyka 
i ramki jest jeden i ten sam ar- 
tysta. 
P. Leonard Lepszy do- 
daje do komuniki1tu p. Bersohna 
na podstawie własnych notat, do- 
tyczących przedmiotu przez niego 
opisywanego, następujące obja- 
śnienie. Jest to przedewszystkiem 
obraz srebrny przytwierdzony do 
deski dębowej, w ramach heba- 
nowych, nie zaś ołtarzyk jak go 
niesłusznie autor nazywa. Pomia- 
ry obrazu, których dokonałem za 
moim pobytem w r. 1902 w Pło- 
cku, różnią się nieco od wymia- 
rów p.Bersohna, zatem powtarzam 
je tutaj: Mianowicie obraz wraz 
z ramami szerokiemi 0'108 m. jest 
wysoki 0777 m., a szeroki 0'630 m. 
Następnie robota to nie włoska, 
lecz artysty augsburskiego z początku XVII wieku. którego 
znak w przerysie podam z okazy i opublikowania mych notat 
o skarbcu płockim. Także nie godziłbym się na stylowe okre- 
ślenie autora, który mówi o
ornamentyce, 
że jest "W najczystszym stylu renesansu 
włoskiego«. gdyż powstał ten rodzaj sty- 
lowy pod wpływem mistrzów Północy, 
a w szczególności w Augsburgu. wzorując 
się na pomysłach ornamentalnych Corvi- 
niana Saura (1591- 1598), miał swoich 
tutaj zwolenników i naśladowców. 
- P. J ó z e f Z i e li ń s k i z ł_ążyna 
nadesłał nam notatkę p. n. "Lawatl'rz 
w kościele parafialnym w Nieszawie nad 
Wisłq", którą tutaj zamieszczamy. Wiąże 
się ona z tak zwanym srebrnym ołtarzy- 
kiem katedry płockiej. Wizerunki tak 
całości jak części tego lawaterza wyko- 
nane podług fotografij zdjętych staraniem 
p. J. Zielińskicgo dowodzą. jak niepospo- 
lite dzieło sztuki złotniczej mamy w nim 
przed Bobą. Jeżeli w ołtarzyku płockim 
uderza nas piękność figuralnej kom po- 
zycyi, to tutaj ciągnie oko urok i subtel- 
ność wykonania ornamentacyjnych mo- 
tywów. 
W starożytnym kościele parafialnym 
w mieście Nieszawie, fundowanym przez 
Władysława Jagiełłę pod wezwaniem św. 
Jadwigi 1428 r., tj. zanim Nieszawa prze- 
niesioną została z przed Torunia, o prze- 
szło dwie mile w górę rzeki Wisły, na 
terytorium wsi królewskiej Rozkodalni, znajduje się w skar- 
bcu kościelnym prześlicznej roboty lawaterz, tj. miednica 
z dzbankiem, używana do obmywania rąk przy mszy św. przez 
dostojników kościoła katolickiego. Lawaterz powyższy, którego 


" 


podobiznę fotograficzną załączam (fig. 2, 3 i 4), należy nie- 
wątpliwie do arcydzieł sztuki złotniczej XVI-go stulecia, a musi 
być dziełem niepospolitego włoskiego artysty, który w nim 
wdzięczną ornamentacyą renesansową w harmonijną ugru- 
pował całość. Szczególniej część 
środkowa misy, mieszcząca fan- 
tastyczne potwory morskie pły- 
wające po wodzie, jak również na 
dzbanku Tritony na morskich ko- 
niach siedzące, i dmące w rogi, 
z niezwykłym są artyzmem wy- 
konane tak, że ośmieliłbym się 
przypisać to dzieło włoskiemu ar- 
tyście, nadwornemu złotnikowi 
Zygmunta Augusta, Janowi Jakó- 
bowi Caraglio, niestety żadnych 
znaków potwierdzających to przy- 
puszczenie, jak również mogących 
się odnosić do innych artystów, 
odnaleźć nigdzie na takowym nie 
mogliśmy. 
Misa (fig. 2 i 4) dosyć obszer- 
na, z grubej blachy srebrnej wy- 
kuta, złocona, przy ornamenta- 
cyach pięknie cyzelowana, ma 
średnicy 48 cm., dzbanek zaś 
wszystko razem waży funtów pols. 9, 


1 


Fig. 2. Nieszawa, lawaterz w kościele srebrny, w. XVI. 


Fig. 3. Nieszawa, dzbanek srebrny z lawaterza w. XVI 
fotogr. A. Kaszubskiego w Wloclawku. 


-....... 


,r. 



 


II 
r 


-.... 


... 


100..- 


.- 


.... 


.' . 


.. 


. ",o' 


-- 


wysokości 30.5 cm.. 
łutów 4. 
Po środku 


-... ". 


misy wyryty jest herb "Kuszaba« inaczej 
.Paprzycąc zwany, którym pieczętowali 
się podobno Grochowscy. Obok korony 
nad tarczą herbową, znajdują się litery 
D. G. G. G., któreby nasuwały mniemanie. 
że od któregoś z nich lawaterz powyższy 
pochodzić może. Litery D. G. tłomaczyć 
można: Decanus Gnesnensis lub Geda- 
nensis. Między dostojnikami kościoła tej 
epoki, a nawet i późniejszej, nie odnale- 
źliśmy jednak żadnego, do któregoby 
odnieść powyższe litery można było. La- 
waterz, wraz z innemi drogocenniejszemi 
sprzętami kościelnemi, przechowywany 
jest w bardzo starej drewnianej, okutej, 
o sztucznym zamku skrzyni, która te! pe- 
wno XVI w. sięga. Kościół nieszawski, zbu- 
d
wany w stylu wiślanobałtyckim, posiada 
nadto bardzo piękne rzeźbione i złocone 
stale, w 1655 r. wystawione. był bowiem 
jakiś czas kollegiatą, którą tu biskup ku- 
jawski Jan Szafraniec (t 1433) z Kru- 
szwicy przeniósł. 
P. Leonard Lepszy dodaje: 
Przypuszczenie pana Józefa Zielińskiego, 
że opisana przez niego nalewka z misą 
-'7"'" -O,.,,
, wyszły z pracowni Caraglia, uważam za 
trafne, lecz nie chcąc materyałów mych 
w tym przedmiocie zebranych rozrywać, 
nie mogę z tego powodu zdania mego 
poprzeć dowodami wymowniejszemi. 
- P. M a r y a n Wa w r z e n i e c k i nadesłał opisy koś- 
ciołów w Boguszycach i w Jeruzalu pod Rawą. 
I. Drewniany kościół we wsi Boguszyce kościelne (krolew- 


,,, 


;..
 -r 


'. . 


t:
>>>
- 


CCLXJ 


SPRA WOZDANIA Z POSIEDZEŃ 


CCLxn 


skieJ albo jezuickie pod m. pow. Rawq. Kościół jest niewielki, 
drewniany, na wzgórku pośród błót i stawów, z których rzeczka 
Rawka wypływa. Część »kapłańska c ku wschodowi zwrócona. 
Jedyne wejście było od południa, teraz prócz dawnego ma 
wejście z frontu, od zachodu i od zakrystyi świeżo przysta- 
wionej. Drzewo do budowy użyte jest iglaste, prawdopodobnie 
modrzew. Plan kościoła mało charakterystyczny, spadek dachu 
domyślać się pozwala śladów gotyku. Na uwagę zasługują 
stare drewniane wsporniki przy belkach powały na zewnątrz. 
Grubość pali użytych do budowy wynosi O' J 9 m., drzewo 
silne i zdrowe. 
Dokumentów pisanych pewnych kościół ten, pod wez- 
zwaniem św. Stanisława, nie posiada żadnych. Tradycya ustna 
niesie, że tu królowa Bona trzymała do r.hrztu dziecko kmiecia. 
Bogaty jest zato ten niepozorny kościołek w zabytki. Przede- 
wszystkie m zamykający go od góry drewniany sufit, pomalo- 
wany ręką biegłego dekoratora-artysty, przedstawia ciekawe 
i pierwszorzędnej wartości dzieło sztuki. Na białem 
tle podzielonem na pola w prezbyteryum wy- 
malowany Jezus Chrystus i czterej ewangeliści 
z emblematami. stylizowani i otoczeni 
ornamentacyą, w której zwojach zrę- 
cznie wplecione postacie. dosadnie 
charakteryzowane i bardzo orygi- 
nalne. 
Cały kościołek ma w ten spo- 
sób ornamentowany sufit, który 
gdzieniegdzie tylko »odnowiłac 
nieudolna ręka pokojowego fu- 
szera prowincyonalnego. Na 
szczęście można powiedzieć, że 
"la ocalały i prawdopodobnie po- 
szanowane zostaną. Sufit ten za"; 
sługuje, by był fotografowany. 
Drzwi prowadzące z południowej 
strony na cmentarzyk posiadają wy- 
tworne stare okucie z tradycyami goty- 
ku, zamek tych drzwi bardzo kunsztowny. 
W kościele pod chórem leży potężna skrzy- 
nia kowana sztabami żelaza, zamki, rygle i okucie cie- 
kawe. Był to skarbiec. dziś zaś kryje niedopałki 
..światła brackiego c . W zakrystyi mosiężna misa do 
umywania rąk. dzieło piękne, pierwszorzędnej war- 
tości. Jest to misa trybowana z przedstawieniem 
..Zwiastowania« w środku. Draperye gotyckie. stylizacya sceny 
prześliczna. do okoła napis (nie udało mi się go odczytać) 
wczesno-gotycki. 
W samym kościele rozrzucone po ścianach spotykamy 
rzeźby. Okazało się. iż są to pozostałości tryptyku z 1558 r., 
jak o tern świadczy starożytny napis rzeźbiony. Środkowa 
płaskorzeźba przedstawia wielopostaciową scenę z młodości 
Chrystusa, której bliżej określić nie umiem. Skrzydła przed- 
stawiają sceny męki Jezusa: ..Ukrzyżowanie c , ..Sądc. ..Ogro- 
jec«. Tryptyk ten malowany i złocony zbliżony układem do 
dzieł Stwosza, zachował się w nienajgorszym stanie. Na strychu 
kościoła znalazłem dwie figury z drzewa rzeźbione i malowane 
1 metr. wysokie, przedstawiające Jana i Maryę pod krzyżem, 
na odwrotnej stronie wyryty rok 1558 z zacięciem, wszelką 
wątpliwość nieautentyczności wykluczającem. 
Po za ..Ciborium« jednego z ołtarzy znalazłem wstawionq 
i na biało pomalo'wanq płaskorzeźbę w drzewie wyobrażającą 
.. Wieczerzę Pańską c wybornej roboty i prawdopodobnie sta- 


" 


nowiącą dolne zakończenie owego tryptyka z 1558 r. O ile 
przypuszczam, musiał to być ołtarz cały. z Jezusem na krzyżu, 
którego brak, z owemi dwiema postaciami Jana i Maryi, a za 
tło służył tryptyk ze scenami męki i sądu, u podstawy zaś 
była owa ..Wieczerza Pańska«. 
Prócz powyżej opisanego rzeźbionego tryptyku. kościół 
posiada poliptyk (dziś rozrzucony) malowany na drzewie, 
z 4 części składający się. Na jednem ze skrzydeł, na tle wy- 
malowany wyraźnie rok 1558. Zdobiące go sceny z Pisma 
św. rozwijają się w następującym porządku: św. Piotr Apo- 
stoł (wieI. 1 metr.). św. Paweł Apostoł (wieJ. 1 m.), na środ- 
kowych dwóch tablicach w górnych polach: Ucieczka do 
Egiptu i Obrzezanie Chrystusa, w dolnych zaś: Chrzest 
Jezusa w Jordanie i Jezus między mędrcami. Malowidła cie- 
kawe, zachowane wybornie i nie restaurowane. Na chórze 
kościoła przybita półokrągła deska. a na niej scena męki św. 
Sebastyana; jest to zapewne część jakiegoś obrazu. Prócz tego 
zawiera kościół kropielnicę z piaskowca w kształcie 
kielicha. oraz dwa obrazy, prawdopodobnie skrzy- 
dła tryptyku, w takiem jednak ciemnem wiszą- 
ce miejscu. że obejrzeć ich nie można 
było. 
II. Kościół w JeTUzalu pod Rawq. 
Jest to budowa murowana, fundo- 
wana przez Niemiryczów. jak 
świadczy napis nad wejściem: 
D. O. M. 
h:DEM HANC 
Ad implmdo vota sua :Josephus 
t't Franciszka de Błocisct'Wskie 
Niemiryc80wu Loci hujus Hae- 
redes et Colla/ores Fundare coepe- 
run/o 
A. D. MDCCXCVIII R. O. 1798. 
Styl kościoła nic wybitnego nie 
przedstawia i na pomiary nie zasłu- 
guje. Na ścianach naprzeci\\ siebie wi- 
szą dwa olejne na płótnie obrazy, dobrze 
dochowane i charakterem swoim do malo- 
wideł epoki baroka należące. Jeden z nich przedstawia 
otyłego szlachcica siedzącego w fotelu i podtrzymy- 
wanego, któremu ksiądz Jezuita udziela komunii. Szla- 
chcic trzyma w ręku wielki papier z wypisanemi sło- 


------..... 


---.........., -.. 
-, 



 
" 


" 


" 


-
-.
.. 


"?:':.-
...., 
--:
 ' , .. . 
;;- 
 . -..,

 


Fig. 4. Nieszawa, misa 
srebrna z lawaterza, w. 
XVI, fot. A, Kaszub- 
skiego w Wloclawku. 


.\ .."-, 


" 
ł _ r' \. 


1..'- 




;- """ 
, L' 
 -łoj.' 




":.- 
.... " 


-;. .... 


:.x_ .' 


- - 
-----.....-"'-
-- 


'- w-. 


'". 
- , 
'r 



".- 


.-"..... 



 


',. 'A: 


- .. 


-'-" 


, 


'
 
.t 


-
 .:" 


. ,'o 


wami: 
,,:Ja Mic/lał Kisarzewski :Jezuita bior( na świadectwo 
Majestat Boski że jeżeli co b(dzu. dopiec na sondzie Boskim 
:Jmci Pan Władysław Nu.mirycz do komunu.j pod jednq 
osobq przyjęcia na wszelkie wieki od kościoła Ś. przyznane}: 
:Ja to wszystko biore na siebie y na dusz( mojq gotów b{d( 
odpowiedzieć Bosku.mu Majestatowi z całym kościołem Ś. Ka- 
tolickim y Apostolskim Matkq mojq y wszystkich wiernych u . 
Dan w Lublinie w Collegtum 50c. Jesu. prima aprili 
I653. 
Drugi wyobraża tegoż szlachcica leżącego w trumnie 
i już zmienionego nieco na twarzy, wieko świeżo zdjęte, wielu 
świadków. Wdowa na boku. Ten sam Jezuita czyta z wielkiego 
wyjętego z trumny papieru: 
n:Ja Władysław Niemiryc8 wolnym czyni( W (nieczytelne ) 
Kisarzewsku.go 50cietatis Jesu kapłana 8 obowiqzku wzi(/ego na 
Dusz( swojq gdyż mi Bóg z witlkiego mi/osin-dzia swego Ma- 
jestatu po odprawionej spowu.dzi y przyj{tej komunii Ś. Koś- 
cioła &ymsku.go w punkcie śmu.rci mojej r straszli'ZtJej godziny
>>>
CCLXJII 


SPRA WOZDANJA Z POSIEDZEŃ 


CCLXIV 


!:,'qdu odpu/cie grzechów moich J1 nieskońcsonej lito/ci Boga do- 
brego sadosyć stf stalo. Świadcs( tym pismem u . Dane na doli- 
nie pokoju f2 kwietnia f65J. Wladysław Niemirycz L. S. 
Prócz tego posiada kościół nagrobki z następującemi 
napisami: f) Niemirycz podstoli siemi St(Byckie}: poseł na Sejm 
Wielki i 2) Wincenty Niemirycz Dziedzic Dóbr Staro pole * IJ94- 
t fB54-. 
- Kilka szczegółów o Mateuszu Tokarskim. Przyczynki 
do dziejów malarstwa polskiego za Stanisława Augusta podał 
Hieronim Łopaciński. 
Na wystawę przedmiotów sztuki i starożytności. która 
odbyła się w Lublinie w czerwcu i lipcu 1901 r., nadesłał 
p. K. Tomdrowicz z Zamościa zeszyt, zawierający dokumenta. 
dotyczące Mateusza Tokarskiego, malarza nadwornego Sta- 
nisława Augusta. Ponieważ papiery po Tokarskim dopełniają 
wiadomości o nim w ,.Słowniku malarzów polskich« Edwarda 
Rastawieckiego (t. II, str. 259-561) i świadczą, jakiem stara- 
niem i troskliwością Stanisław August otaczał swoją galeryę 
obrazów, której dozorcą był Tokarski (p. R a s t a w i e c k i II. 
260), jak dokładnie wiedział, co się dzieje w jego malarni. 
w której stale Tokarski pracował, zapewne jako bezpośredni 
pomocnik i zastępca Bacciarellego. przeto uważam za stosowne 
przesłać odpis tych dokumentów Komisyi do badania historyi 
sztuki w Polsce, opatrując je krótkim wstępem i odpowiednie- 
mi objaśnieniami. 
Nie powtarzając tutaj tego, co znajdujemy o Tokarskim 
w ,.Słowniku« Rastawieckiego, zaznaczamy szczegóły o życiu 
jego, których się z dokumentów przytoczonych niżej dowia- 
dujemy. Urodzony w r. 1747 Tokarski od 20-go roku życia 
tj. od r. J 767 do końca panowania Stanisława Augusta był 
malarzem królewskim (patrz dok. VII, nominacyę na inspe- 
ktora Łazienek). Namalować musiał w tym czasie nie mało 
portretów, kopij z prac obcych i własnych obrazów, gdyż 
kilkanaście Z nich wymienia Rastawiecki (tamże str. 260--1). 
kilka wspomnianych jest w dyspozycjach królewskich (nr. I- 
V); niektóre przechowują się w galeryach prywatnych i po 
kościołach; na wystawie retrospektywnej nieżyjących malarzy 
polskich, która odbyła się w Warszawie w r. 1898, widzieliśmy 
dwa portrety jego pędzla, pochodzące z galeryi hr. Branickiego, 
a mianowicie Ignacego i Kajetana Potockich (p. Katalog wy- 
stawy str. 47 nr. 49 6 i 497). 
Treść dokumentów, które tu niżej podajemy, jest na- 
stępująca: W bilecie z datą 4 czerwca 1785 wydaje król dy- 
spozycyą względem pożyczenia generałowej Grabowskiej (żo- 
nie swej) z malarni królewskiej wydawnictwa artystycznego, 
obejmującego podróż malowniczą po Neapolu i Sycylii. Jak 
zaś Stanisław August był dbałym o to. aby książka była 
oddana, dowodzi rozkaz, aby ją pożyczono ,.za rewersem« 
i ,.z datą«. 
W r. 1787 Bacciarelli wyjechał za granicę na czas dłuższy. 
a miejsce jego w malarni zajął Tokarski, jak widzimy to 
z dokumentu nr. II, w którym król poleca mu odebrać pensyę 
z rąk Ryxa lub Ryxowej w ilości 599 dukatów i 6 złotych. 
Z notatki, ręką królewską pisanej (nr. III) dowiadujemy się, 
że w r. 1791 miał Tokarski kopiować dla galeryi Puławskiej 
ks. Czartoryskich głowy sławnych wojowników Chodkiewicza, 
Czarnieckiego (i może Żółkiewskiego). Oryginały były w ga- 
leryi królewskiej roboty Bacciarellego. Poleca też tu król na- 
dwornemu swemu malarzowi powiększenie obrazu, przedsta- 
wiającego Pana Jezusa; zapewne jest tu mowa o kopii z obra- 
zu Rembrandta wykonanej przez Tokarskiego, a znajdującej 
się w Łazienkach. 


I 

 


Z dyspozycyi d. 6 lipca 1791 r. dowiadujemy się, że 
rzeźbiarz włoski Monaldi rzeźbić miał wtedy biust Gutakow- 
skiej i ozdoby kominów w Łazienkach. Znaczenie notatki 
nr. V wyjaśniamy przypuszczalnie w przypiskach. 
Zamianowany w r. 1790 biskupem łuckim Adam Na- 
ruszewicź, zakrzątnął się niezwłocznie koło upiększenia do- 
bremi obrazami katedry w Łucku i już 6 listopada prosi króla 
o 8 obrazów dla ozdoby tego kościoła, wskazujęc ich treść 
i wymiary (nr. VI). Stanisław August poleca zaraz Tokarskie- 
mu ułożyć projekt i wskazać, którzy uczniowie malarni kró- 
lewskiej najlepiej obrazy te namalowaćby mogli. Tokarski 
ołówkiem obok każdego obrazu na notatce Naruszewicza po- 
pisał nazwiska uczniów malarni, niestety tak są obecnie za- 
tarte. że wyczytać ich prawie niepodobna. Przy jednym obrazie 
czytamy napis B i n g (?), przy drugim A l b e r t może ozna- 
cza Antoniego Albertrandego, o którym p. uRastawieckiego 
I, 5 - 6, przy trzecim B r z o z o w., o Brzozowskim Rastawiecki 
nie wspomina. Inne napisy są nieczytelne. Nie mając pod 
ręką dokładnego opisu katedry łuckiej, nie wiemy, czy obrazy 
żądane przez biskupa Naruszewicza dotąd tam dotrwały. Z mo- 
nografii Steckiego i z artykułu o Lucku w ,.Słowniku geo- 
graficznym« t. V. str. 786-7 dowiadujemy się, że są tam 
obrazy Bacciarellego i Smuglewizeza. Czy się pod jednem 
z tych nazwisk nie kryje Tokarski - to jeszcze pytanie. 
Ciekawych, a nieznanych szczegółów o Mateuszu To- 
karskim dostarczają nam dokumenta nr. VII i VIII. tj. no- 
minacya, udzielona Tokarskiemu przez Stanisława Augusta 
na inspektora pałacu łazienkowskiego w d. 1 stycznia 1795 r., 
i odpowiedź odmowna dana artyście przez Fryderyka Wil- 
helma, króla pruskiego. na prośbę o pomoc. 
Z nominacyi napisanej po francusku dowiadujemy się, 
że Tokarski już w ciągu 28 lat pełnił obowiązki malarza kró- 
lewskiego i Stanisław August, pragnąc 
asługi jego wynad- 
grodzić. porucza mu nadzór nad rezydencyą swoją Łazicnkami; 
Tokarski ma być pod zwierzchnictwem i pełnić polecenia 
Bacciarellego, jako dyrektora generalnego budowli królewskich 
(o nadaniu tego urzędu Bacciarellemu wspomina Rastawiecki 
I, 19). Niestety, niedługo Tokarski mógł cieszyć się nową 
godnością. na którą zdolnościami i pracami swemi, oraz wier- 
nością zasłużył. Rastawiecki (II, 260) pisze, że Tokarski miał 
dom na Starem Mieście pod nr. 66 i tam mieszkał. ,.Później 
będąc słabym, przeniósł się do starszego syna do Łazienek 
królewskich, których ten przez lat kilka był murgrabią«. Czy 
raczej nie dla tego przeniósł się do Łazienek, że był ich in- 
spektorem? To zdaje się być pewniejszem. Można też przy- 
puścić, że będąc inspektorem pałacu. łatwo mógł synowi wy- 
robić w nim urząd murgrabiego. Rastawiecki o otrzymaniu 
godności inspektora przez Tokarskiego nic nie wspomina. 
Po zajęciu Warszawy przez Prusaków, musiał Tokarski w cięż- 
kiem znaleźć się położeniu, gdyż w d. 15 sierpnia 1799 wy- 
stosował do Fryderyka Wilhelma III-g? list, w którym poleca 
królowi swoje usługi i zdolności i prosi o pomoc. O treści 
tej prośby dowiadujemy się z odpowiedzi króla pruskiego, 
przechowanej w papierach po Tokarskim. datowanej z Char- 
lottenburga dnia 22 sierpnia 1799 (nr. VIII). W liście swym 
Fryderyk Wilhelm oświadcza Tokarskiemu w języku fran- 
cuskim, że nie może ani skorzystać z jego talentu malarskiego, 
ani przyjść mu z pomocą, dodaje przytem, że i artyści jego 
w Potsdamie, a więc Niemcy. nie mogą od niego otrzymać 
pomocy. 
Po tym wypadku tak niemiłej dla Tokarskiego odmowy, 
żył nasz malarz jeszcze 8 lat, gdyż umarł w Łazienkach d. 25- 


, 


. 


. 
, 
r 
ł 


. 


t 


- 


ł 
L
>>>
ł 
I 


CCLXV 


SPRA W0ZDANIA Z POSIEDZEŃ 


CCLXVI 


. 


maja 1807 r., w wieku lat 60 (p. Rastawiecki II, 260). Co do 
talentu Tokarskiego powtórzyć motem y o nim to, co wypo- 
wiedział Rastawiecki (tamże), te należał on do lepszych ar- 
tystów polskich za czasów Stanisława Augusta, te usiłował 
naśladować rodzaj Bacciarellego, i te ze wszystkich kopij 
portretów Stanisława Augusta pędzla Bacciarellego najlepsze 
są te, które wykonał Tokarski. 
Listy własnoręczne Stanisława Augusta do 
Mateusza Tokarskiego: 


t 


I. 


D. 4 Junii 17 8 5. 
Niech Pan Tokarski pożyczy Pani Generałowej Grabow- 
skiey 1 cały zbiór du Voyage Pittoresque de Naples et de 
Sicile za Rewersem od Niey ze potyczyła z Malarni królew- 
skiey z datą. 
S. A. R. (w monogramie). 
Na stronie odwrotnej: a monsieur Tokarski Peintre du 


Roy. 


II. 


, 


ce 31 Janvier 1787. 
Mr. Tokarski recevra pendant I'Absence de Mr. Bacia- 
relIi l! pour l'attelier (!) de Mr. ou Mme Ryx pour les pen- 
sions selon la notte (!) signee par Mois (!) la Saumme l 
de 599 Ducat. 6 flor. 


S. A. R. (w monogramie). 


m. 


27 Junii 1791. 
W. Tokarski pożyczy Xięciu Kazimierzowi Poniatow- 
skiemu. do kopiowania portretu arcyksięcia Franciszka który 
iest nadedrzwiami u P. Bacariellego (sic) Xiężna Generałowa 
Podolska 1\ prosi W. P. Tokarskiego aby przekopiował dla 
Niey same Głowy Chodkiewicza, Czarneckiego y 6 .......... 
trzeciego, któregom zapomniał a o ktorego sama powie. 
Ale powiększenie Pa Jezusa do Łazienek naypierwey 
niech będzie zrobione 7. 


S. A. R. (w monogramie). 


IV. 


t 
I 


6 Julii 1791. 
Niech Pan Tokarski wyda ten kawałek marmuru który 
iut iest oznaczony węglem na bust (sic) Nieboszkiey Guta- 
koskiej (!) 8 Monaldemu 9, y niech mu powie zeby go zrobił 


\ 
. 


l Eltbieta z Szydłowskich wyszla za mI}! za Jana Grabowskiego, ge- 
nerała, po którego śmierci w r. 1784 król Stanisław August wziął z nil} ślub. 
(p. Enc. tuil!/ka ilustrowana t. XXV, str. 565). 
s W r. 1787 udał silj M. Bacciarelli za zezwoleniem Stanisława Augu. 
sta do Włoch, Francyi i Austryi (p. E. Rastawiecki Słowo ",a/. po/., I, 21). 
I Tak zam. somme. 
· Kazimierz Poniatowski, brat króla. podkomorzy wielki koronny, pod- 
niesiony wraz z innymi bra
mi Stanisława Augusta w r. 17Ó4 na sejmie ko- 
ronacyjnym do godności ksil}tljcej (ur. 1721, um 1800). 
I Ksiljtna Izabella Eltbieta z Flemingów Czartoryska, tona ks. Adama 
Czartoryskiego, generała Ziem Podolskich. (Portret jej malował Bacciarelli; por. 
Rastawiecki, Słownik I, str. 37, nr. 138)., 
II Luka w oryginale. 
, By
 mote, te mowa tu o kopii Tokarskiego z obrazu Rembrandta 
.Chrystus ltony przez Żydów., znajdujl}cego silj w Łazienkach (p. R a sta w i e c k i 
II, 260). 
II Zapewne mowa o Teresie z Grabowskich hr. Gutakowskiej, której 
kopjlj portretu Angeliki Kaufmann wykonałM. Tokarski (p. Rastawiecki li, 2ól.) 
8 O Monaldim Jakóbie p. F. M. Sobieszcza1\skiego Wiad. his/. 
osafukac" pi{lmyc" wPoIsu t. II, 2ó8 i SPraw. Kom. do bad. Ms'. satuki w Po/- 


ł 


corychley aby potym iut całkiem się wziął do tuteyszey ko- 
minowey roboty w Łazienkach. 


S. A. R. 


V. 


(bez daty). 
Theresa Czartoryska Corka X. Adama Czartoryskiego 
z Elżbiety Flemingowney Podskarbianki Litewskiey, rodziła 
się 30 maja 1765, malowana w Pary tu; pod bytność tamte 
z Rodzicami, przez Kucharskiego polaka 1, w Roku 1774, 
a dziewiątym wieku swego zmarła D. 19 Januarii 1780 I. 
Maryanna Czartoryska, Córka X. Adama Czartoryskiego, 
z Elżbiety Flemingowney Podskarbianki Litewskiey rodziła 
się 25 marca 1768 s, malowana w Paryżu, pod bytność tamte 
z Rodzicami, przez Kucharskiego Polaka, w Roku 1774, 
a szóstym wieku swego '. 


VI. 


N o t a t k a N a r u s z e w i c z a z p r z y p i s k i e m S t a n i- 
s ła w a A u g u s t a. O b r a z y d o koś c io ła k a t e d r a l n e g o 
Łuckiego. 
I. Obraz reprezentujący Chrzest P. Jezusa w rz
ce Jor- 
danie przez Ś. Jana. 2. Przemienienie Pańskie na górze Tabor. 
3. Zmartwychstanie Pańskie. Długość łokci 4 1 /1' szerokość 
łokci 2. 4. Wieczerza Pańska. 5. Oddawanie Kluczów S. Pio- 
trowi przez P. Jezusa. Oba owalne wysokość łok. 2, calów 
20, szerokość łok. 2, cal ów 14. 6. Obraz Ś. Magdaleny, kwa- 
dratu podługowatego. Wysokość łokci 4, szerokość łokci 2 1 /,. 
7. Obraz Ś. Stanisława Biskupa. 8. Obraz Ś. Woyciecha Bi- 
skupa. Owalne wysokość łokci 2, szerokość łokci 11/1' 
O te obrazy uprasza W. K. Mość dla ozdoby katedry 
Łuckiey Biskupiey z łaski Pańskiey 


Adam Naruszewicz. 
6. Novembris 90 (tj. 1790 r.t 
Niech Pan Tokarski ułoży projekt przez których ucz- 
niów y ..... 1\ naylepiej będzie mogło się zrobić 8. 
S. A. R. (w monogramie). 


srI! t. VI atr. XXVII i XXVIII. W ksiljgach plenipotencyj grodu Warszaw. 
skiego pod r. 1784 znajduje silj wypisana po łacinie plenipotencya z podpisem 
J a q u e s M o n a l d i dla szlachetnego Józefa Nowaczy1\skiego, aby dziaJał 
w sprawie jego z Reptowskim, kanonikiem katedry Poznańskiej i szlachetnym 
Mroczkiewiczem. 
l O dwóch portretach córek ks. Czartoryskich, malowanych przez 
malarza Kucharskiego wspomina Rastawiecki I, 248, te znajdowaJy silj w zbio. 
rach Stanisława Augusta. Imilj mu było Aleksander, por. Spraw. Kom. do 
bad. his'. s'3tuki w Po/su, t. V, str. 'CXVIII-CXX, CXXV, szczególniej zd 
t. VI, str. XXVII-XXX, XLV-XLVII, LXIV i CXXVII, por. tet praclj dra 
J. Mycieiskiego p. n.: A/I!Rsantkr Kucllarski (1736-1820), malan polski w Pa- 
ryłu. Kraków 1898. 
I Teresa Czartoryska w Warszawie w pałacu Błljkitnym, stojąc przy 
kominku w lekkiej sukni ogarniona została płomieniami, a pomimo spiesznego 
ratunku, w oczach rodziców z ciljtkiego poparzenia w wielkich mljkach w parlj 
godzin skonała, p. L. hr. Dljbicki Pulawy I, 206-207. Wil/ka EtIC}'k/. i/wtr. 
t. XIV, 699 podaje jako datlj jej śmierci d. 13 stycznia 1780, gdy tu w no 
tatce Stanisława Augusta czytamy 19 stycznia. 
I Ksiljiniczka Marya Czartoryska, później ksiljtna Wirtemberska, uro- 
dziła silj nie 25. lecz 15 marca 1768 r., p. Dljbicki Puławy I, 183 i WiI!/ka 
E
. i/wtr. t. XIV, 706. 
· Własnorljczna ta notatka Stanisława Augusta jest albo wskazówkI} 
daną dozorcy Galeryi królewskiej, jak mają być te portrety wpisane do kata- 
logu obrazów, albo tei dyspozycyą, aby Tokarski kopje z nich wykon.&ł. 
· Wyraz nieczytelny, mote talenta (1) 
II Na oryginale znać ślady ołówkiem dopisanych rękI} M. Tokarskiego 
nazwisk, których jednak wyczytać z powodu zatarcia prawie nie motna, od- 
czytaliśmy tylko B i n g. (1), A l b er t. (mote Antoni Albertrandi) i B rz o z o w-
>>>
CCLXVII 


SPRA WOZDANIA Z POSIEDZEŃ 


CCLXVIIJ 


VIl. 


Nominacya Mateusza Tokarskiego na inspe- 
ktora Łazienek. 


Stanislas Auguste par la Grace 1 de Dieu Roi de Po- 
logne, Grand Duc de Lithuanie, Russie, Prusse. Masovie, Sa- 
mogitie, Kijovie, Volhynie, Podolie, Podlachie, Livonie, Smo- 
lensk, Severie et Czerniechovie. 
St;avoir faisons a tous et un chacun ci qui il appartien- 
dra; Que vu z les anciens services du Sieur Mathieu Tokar- 
ski en qualite de Notre Peintre depuis Vingt-huit ans, et con- 
noissant sa capacite et probite, Lui donnons l'inspection de 
Notre Residence d'Ete appellee Łazienki, toujours sous la 
dependance et sous les Ordres du Sieur Bacciarelli Directeur 
General de Nos Batimens 8, auquel il fera toujours rapport 
de toutes injonctions, qui pourront lui parvenir de qui que 
ce soit, meme Ma part, et se conformera toujours aux dis- 
positions du sus-dit Directeur general des nos Batimens' (I). 
En foi de quoi Nous avons signe la presente de Notre main 
et y avons fait apposer le sceau de Notre Cabinet. Fait 
a Varsovie ce Ir Janvier MDCCXCV et de Notre Regne le 
XXXI-e An. 


Stanislas Auguste Roy. 
L. S. 
S. Kniaź de Kozielsk Puzyna 
Secretaire de Sa Majeste. 
Charge d'lnspecteur de la Residence d'Ete de Sa Maje- 
ste, au sieur Mathieu Tokarski. Dokument pisany na pa- 
pierze, zachowany dość dobrze, pieczęć królewska wyciśnięta 
w papierze. 


VIII. 


o dpo w i ed ź Fryderyk a W ił he l m a III-go, k ról a 
Pruskiego, odma wi aj ąca pomocy M. Tokarskiem u. 
Sa Majeste le Roi de Prusse ecrit au Tokarski en re- 
ponse a sa lettre du 15 ce mois, que toute disposee quO 
Elle est a subvenir aux besoins des Artistes, ou a se servir 
dans l'occasion de leurs talents. Elle n'est gueres (sic) a m
- 
me de faire en son egard ni l'un ni I'autre, et qu' Elle ne 
peut en consequence que regretter de devoir le laisser ex- 
pose a la detresse, ou il se trouve actuellment (sic) aussi bien 
que les Artistes de Post dam, qui quoi qu'i1s ne cessent de 
reclamer son secours, faute de deniers publics, ne parvione- 
nent ł non plus a en juir II. 
Charlottenbourg ce 22 Aout 1799. 
Frideric Guillaume. 
Au Tokarski a Varsovie. 
Na odwrotcie napis: List króla JMCI Pruskiego. List pisany 
na papierze, zachowany dobrze. 
- P. Grzegorz Worobjew przedstawił następnie fo- 
tografie i opis kościoła parafialnego w Różanie. w powiecie 
makowskim w gubernii łomżyńskiej, którego części pochodzą 
z epoki gotyckiej. Opis ten zużytkowany będzie później z in- 
nemi komunikatami p. W orobjewa. 
- P. Józef Smoliński podał dokładniejszy opis bar- 
dzo interesującego obrazu freskowego w kaplicy zamkowej 


I Tak, zam. grAce. 
I Tak, zam. fJU. 
· Wedlug pisowni dzisiejszej 
, Tak zamiast /arviennenl. 
· Tak zamiast jouir. 


- Mlimmls. 


- 


w Lublinie odkrytego w r. 1899. Jestto raczej kompozycya 
erekcyjna w bizantyńskim stylu, wymagająca gruntownego 
naukowego zbadania. Fresk ten opracowany będzie później, 
razem z innemi freskami ruskimi też samą kaplicę zdobiącemi. 
- Przewodniczący przedstawił rysunki i opis p. Kazi- 
mierza Mokłowskiego cerkwi Ławry w Ławrowie. Praca 
ta jest w obecnym zeszycie drukowana razem z uwagami pro- 
fesora Maryana Sokołowskiego p. t.: Do dziejów Arcltitektury 
cerkiewnej na Rusi Czerwonej przez K a z i m i e r z a M o k ł o w- 
ski ego i Maryana Sokołowskiego, szpalta 529. 530 in. 
PoszedzenU' dnia 28 lutego I90I r. 
- P r z e w o d n i cz ą c y poświęcił najprzód kilka gorą- 
cych słów zmarłemu członkowi Komisyi ś. p. Wojciechowi 
Gersonowi 1. 
- Sekretarz odczytał następnie sprawozdania z posiedzeń 
lwowskiego Grona Komisyi z dnia l i 17 grudnia r. 1900, 
oraz z dnia 25 stycznia r. 1901, które tutaj w streszczeniu 
podajemy: 
- Na posiedzeniu dn. I grudnia 1900, Dr. Witold Rub- 
czyń ski omawiał najprzód .Inwentarze skarbca w kościele 
Żółkiewskim« z lat 1669 do 1687 i kilku po dziś dzień w Żółkwi 
przechowanych zabytków złotnictwa i hafciarstwa, o których 
te inwentarze bądź wyraźnie wspominają. bądź też których 
dotyczyć się zdają. 
Podniósłszy zasobność tego kościoła i postanowień fun- 
dacyjnych, zakomunikował szczegóły co do rękopisu zawie- 
. rającego inwentarze. Jest to kodeks o jakich 200 str. zapisa- 
nych, wązkiego folio, z których kilkadziesiąt przypada na 
katalog bilioteki, opisał tegoż zewnętrzny wygląd i wyłuszczył, 
na czem opiera się stosunek tych inwentarzy do siebie. Mia- 
nowicie okazuje się, iż powstały one drogą stopniowych roz- 
szerzeń, w miarę wzbogacenia się skarbca i że autorami tych 
spisów byli miejscowi proboszczowie: X. Połanecki, później 
zaś kaznodzieja przy tym kościele i kommcndaryusz X. Sta- 


I 


I Wojciech Gerson urodzil si
 l lipca 1831 r. w Warszawie. Ukoń- 
czywszy gimnazyum, wstąpil do szkoly sztuk pi
knych, a równocześnie w cz
stych 
swych wędrówkach po kraju studyowal typy i ubiory ludu, szkicowal pejzate 
i gromadzil pamiątki historyczne. Cz
ść zebranego w ten sposób materyalu wy- 
dal w publikacyi: Ubiory lt
du /()ls/łiego. })rzez póltora roku kiztalcil siC; 
w Pary tu w pracowni, poczem wrócil do Warszawy i otworzyl pracowni
 ma- 
larską. Osiadlszy na stale w tern mieście rozwinął niezwykle ruchliwą dzialal- 
noś6, jako organizator calego szeregu artystycznych przedsi
wzię6. Jako taki 
byl jednym z zalolycieli _Tow. zachęty sztuk pi
knych«, które w niemalej 
części jego zabiegom zawdzi
cza dzisiejszy swój palac sztuki. Byl takie je- 
dnym z kierownikówaSalonu« na Nowym Świecie. reiyserem działów pol- 
skich na wystawach wszechśw
atowych, sędzią w kaidym niemal artystycznym 
konkursie. Le dessi.. "esl la /robill de larl, bylo glówną jego zasadl} pedagogio 
cznl} i stl}d nie mógl si
 nigdy przekonać do modernistycznych kierunków. Jako 
nauczyciel wykształcil wielu uczniów, te wymienimy tylko artystów tej miary 
co: Chelmoński, Wyczólkowski, Bilińska. Jako malarz pozostawil liczne kom- 
pozycye historyczne, świadczące na równi z dekoracyami jego ściennemi o ar- 
tyście mającym poczucie wysokiego stylu i rozumiejl}cym zadania historycznego 
malarstwa. Uprawial takie portret i pejzai, a ten ostatni zwlaszcza na pierwszy 
plan si
 wysuwa, Prócz tego rysunkami swemi zasilal _Tygodnik ilustrowany", 
aKlosy«, iIIustrowal aMary
. Malczewskiego, .Pana Tadeusz&« i mnóstwo in- 
nych publikacyj. 
BraI takie nieraz pióro do ręki, aby poruszyć jakl}ś aktualną kwestyt; 
artystyczną lub poda6 wiadomość o pomnikach sztuki naszej przeszlości. Tra- 
ktujące o nich artykuly, zamieszczone w czasopismach warszawskich, posia- 
dają zawsze ciekawI} informacyjnI} lub naukowI} wartość. Obrany wspólpracow- 
nikiem Komisyi do badania historyi sztuki w Polsce umieścil w jej Sprawo 
.daniach (T. V, Z. Ił) pract;: PnY7vilej o/alowski, w której zapoznal nas 
z pierwszorzt;dnej donioslości miniaturami zdobiącemi .Przywilej«, b
dący jed- 
nym z pomników kulturalnej dzialalności w dziejach naszej cywilizacyi tak 
znamiennej osobistości, jakI} byl Krzysztof Szydlowiecki. 
Umad Gerson w Warszawie 3S lutego 1901 r. 


. 
, 


,;v 


. 


..
>>>
CCLXIX 


SPRA WOZDANlA Z POSIEDZEŃ. 


CCLXX 


, ";:';"", - i , - 
,,--=--
 .. 


Fi". 5. Zółkiew, kielich z w. XVII. 


. 
. 


nisław Długosz. Inwentarze te dzielą się na dwie grupy, bliżej 
ze sobą spokrewnione, mianowicie dwa dawniejsze, pochodzące 
z lat 1669 i 1673 odznaczają się większą plastycznością opi- 
sów, dwa zaś późniejsze z r. 1680 i 1687 zawierają ilościowo 
większą obfitość przedmiotów, oznaczanych przeważnie według 
wagi. Z tych dwóch ostatnich inwentarzy przedstawia się jeden 
właściwie tylko jako brulion do późniejszego, pomnożony 
wstępem o kilku kosztowniejszych przedmiotach, także ze- 
wnętrzne cechy papieru zszytych ze sobą później seksternów 
potwierdzają domysł o bliższej filiacyi inwentarzy, pierwszego 
z drugim i trzeciego z czwartym. Z uwagi na tę względną 
niezależność objawił prelegent zdanie. iż byłoby wskazanem 
wydać obie grupy w równoległych kolumnach i w pierwszej 
przyjąć za podstawę inwentarz wcze- 
śniejszy, w drugiej zaś grupie inwen- 
tarz ostatni, jako uzupełniony czy- 
stopis inwentarza z roku 1680 (data 
w przybliżeniu). 
Referent zastanowił się także 
nad możliwem pochodzeniem niektó- 
rych przedmiotów i wiekiem ich, po- 
równywając kielichy (fotografie) z od- 
powiedniemi reprodukcyami w dziele 
Wł. Łozińskiego O c/otnictwie Lwow- 
skil'm. przyczem wskazał bardzo wiei. 
kie zbliżenie między formami jednego 
kielicha, znajdującego się l. c. na str. 
64. Co do innego zaś kielicha przy- 
puszcza zgodnie z miejscową trady- 
cyą, że tenże pochodzi z zagranicy 
i jest robotą wenecką (fig. 5). Kształt 
puszki z kości słoniowej, o której 
wspominają inwentarze, daje pole 
wątpliwościom i nasuwa przypuszcze- 
nie, że przedmiot zamieniono, styl jej 
bowiem jest, jak się zdaje, znacznie 
późniejszy. Spis ornatów obejmuje 
znaczną ich ilość, jeden tylko jednak, 
figuralny, jest bliżej opisany. W Żół- 
kwi zachował się także tylko jeden 
ornat z przedstawieniami figuralnemi, 
wysokiej artystycznej wartości, je- 
dnakże przez porównanie herbów i 
monogramów wyhaftowanych stwier- 
dzono, że nie jest identycznym z opi- 
sanym. - Wreszcie odczytał ustęp 
o monstrancyi, opisujący na początku Jej defekty, a nastę- 
pnie jej bogato rzeźbione ozdoby figuralne, 
- W dyskusyi przewodniczący p. W ł a d y s ł a w Ł o- 
z i ń s k i zwrócił uwagę prelegenta na słownictwo przedmio- 
tów objętych inwentarzami. objaśniał wyrazy z zakresu prze- 
mysłu artystycznego dzisiaj wyszłe z użycia. Następnie przy- 
toczył ciekawy szczegół z dziejów złotnictwa w Polsce za Jana IIJ, 
mianowicie o złotniku Norsesie, Ormianinie, którego król obok 
innych złotników ormiańskich ze LWOWH zatrudniał w Żó/kwi, 
powierzając mu trudne prace. 
-- Następnie przedłożył Dr. Łoziński wiadomość o obra- 
zie Matki Boskiej Różańcowej, znajdującym się w przedsionku 
klasztoru X. X. Dominikanów we Lwowie. Matka Boska, 
przedstawiona tam jako "pokrowa«, ogarnia swym płaszczem 
klęczącego króla Zygmunta Augusta, papieża i inne postacie, 
należące do ich orszaku, podczas gdy na dole, pod nią klę- 


, , 
':\ ' 
\\ 


. 

I 
k 


'. 


.. - 


u' 


" 



$
-: 


-:.
 
. - - n:-'( 


. 


. 


-, 


czy rodzina fundatora. Obraz ten jest wprawdzie grubo prze- 
malowywany, ale mimo to pozwala jeszcze zrobić przypusz- 
czenie, że wyszedł z pod pendzla malarza cechowego lwow- 
skiego z XVI w., przez co jest zabytkiem nader ciekawym. 
- Prof. A n t o n i e w i c z podał do wiadomości, że w książ- 
ce: J. B. We ij e r m a n' a: Dl' levt'nsbl'sehrijf'llingt'n dl' nl'der- 
landsehe Konstsehilders etc. s'Gravt'n/laagl' I729, (T. 1-111) 
i Dordrl'eht 1769 (IV) znajdują się wzmianki o artystach z cza- 
sów Jana Sobieskiego. 
- Wreszcie Dr. B a t o w s k i przedstawił obraz na drze- 
wie: "Ukrzyżowanie«, pendzla monogramisty W. K. 
z r. 1535. komunikując, że prof. Antoniewicz rozpoznaje w nim 
dzieło Wolfganga Krodla, malarza ze szkoły Kranachowskiej. 
Istotnie obraz jest pochodzenia nie- 
mieckiego, mimo że tradycya mieni 
autorem Niderlandczyka Wilhelma 
Kay'a, a to na podstawie naklejonej 
na obrazie starej kartki drukowanej 
z nazwiskiem malarza niderlandzkie- 
go i z opisem i wymiarami obrazu. 
Bezpośrednio do tego nawiązuje 
prof. Antoniewicz uwagę, że obraz 
ten jest przykładem, jak często by- 
wają zawodne świadectwa tego ro- 
dzaju, co przytoczone, a następnie 
w krótkich słowach wskazuje na ana- 
logię tego obrazu ze znanemi mu 
utworami W. Krodla w Galeryi Wie- 
deńskiej i w galeryi .Amalien-Stift. 
w Dessau. Sądzi, że obraz jest nie- 
przemalowany i że stanowi też bar- 
dzo pouczający przykład zarysowania' 
się i popękania powłoki barwnej na 
obrazach niemieckich z pierwszej po- 
łowy XVI wieku, gdzie te pęknięcia 
przedstawiają się prawie jakby siatka 
słojów świerka lub sosny w prze- 
kroju. 
- Całe posiedzenie dnia 
17/12 1900 wypełniły referaty i ko- 
munikaty X. Zygmunta Dunina 
K o z i c k i e g o przeplatane krótką 
dyskusyą Pp.: prof. Antoniewieza, 
Dra Łozińskiego, X. pr:of. Fijałka 
i Dra Czołowskiego z prelegentem. 
I. W pierwszym komunikacie 
X. Kozicki doniósł, że przed kilku laty doręczył był prof. 
Maryanowi Sokołowskiemu odpis w y rok u zapadłego w są- 
dzie jednego z oficyałów biskupstwa krakowskiego, w s
p r a- 
wie m iędz y Wi t e m St w oszem, a X. J akób'em Wal- 
d o r f e m o pomniejszą rzeźbę ołtarzową, której Waldorf z nie- 
wiadomej przyczyny nie chciał przyjąć, chociaż ją zamówił. Od 
tego dekretu apelował Waldorf do metropolity w Gnieźnie 1. 
II. Następnie mówił X. K o z i c k i o księgach konsystor- 
skich krakowskich, jako jednem ze źródeł do historyi sztuki 
w Polsce, wspominając o illuminatorach i seriptores libron/m, 
jak n. p. o Żydku (nazwisko) (seriptor eeclt'Siae eatkedralis). 
Z Acta n'etoralia I. znanym jest tylko X. Bartłomiej altary- 


"J- 


.
 - .; 
, 
 ,'L-' 
'_ 't 


.... :!I'. 

 


, - 


't' - 


.". III. . ."
. : 


I [)okumenty te zostały zutytkowane przez prof. Maryana Sokołowskiego 
w pracy p. n. Studya do kistoryi TU/by w Po/su w XV i XVI wieku. Spra. 
Jw.dania, T. VII. Z. I. i II. 1902, str. 87, nota J, str. 91, nota J. 


s
>>>
SPRAWOZDANIA Z POSIEDZEŃ 


CCLXXI 


stał godzący się z pewnym bakałarzem o »naukę illuminowa- 
nia-, która trwać miała bardzo krótko. 
III. W sprawie t r z e c h o b r a z ó w malowanych w Kra- 
kowie w ostatniej ćwierci XV wieku, a przeznaczonych dla 
kościoła w Żarnowi e, referent oznajmił, że korespondo- 
wał z tamtejszym proboszczem. przyczem okazało się, że przy- 
najmniej dwa z owych obrazów w r. 1894 jeszcze istniały. 
IV. Potem referował o Zabytkach nagrobkowych 
w parafialnym kościele Przeworskim wykazując: 
I): że płyta na nagrobku Rafała z Jarosławia. kasztelana woj- 
nickiego. przedstawiająca niezgrabny, wklęsło ryty wizerunek 
całej figu:-y. z wiernie oddanymi szczegółami wierzchniego 
uzbrojenia, nosi datę roku 1441 (a nie r. 1412); 2) że obok 
tej płyty znajduje się pomnik Michała, syna Mużyły z Bucza- 
cza, z datą r. 1450. i 3) że obraz zwany »obrazem wo- 
tywnym Rafała z Jarosławia-, marszałka z datą. którą 
odczytywano dotąd 1409, datowany jest niezupełnie i że 
ostatnie słowo tzona uzupełnić należy na nonagesimo tertio 1. 
Przedłożył tekst odnośnych napisów twierdząc. że n. p. ów 
»obraz wotywny- nie jest ani wotywnym (za życia ofiarodawcy 
wykonanym), ani t'pitaphium w kształcie nagrobka, lecz jakoby 
comp/e11lt'ntum nagrobka (w miejsce dawniej tarcz. a później 
chorągwi zawieszanych). Uzupełnienie daty objaśnił źródłami 
i zidentifikował osoby na obrazie (oprócz niekwestyonowanego 
św. Rafała), jako przedstawiające: Rafała marszałka. jego żonę 
Elżbietę z Komorowa. i potomstwo tychże Rafała (r. 1501 
kasztelana przemyskiego). Annę. która wyszła była koło r. 
1497 za Stanisława z Pilzy, jakoteż św. Elżbietę z kaletą na- 
pełnioną florenami. Data nie została zdaniem referenta dlatego 
w zupełności wypisaną, że kładący inskrypcyę użył wyrazów 
zamiast cyfr. przez co zabrakło mu miejsca na dokończenie. 
Z wywodami X. Kozickiego nie godził się jednak cał- 
kowicie Dr. Łoziński i popierając domysł prof. Antoniewieza, 
że obraz jest wotywny, zwracał"llwagę na układ, na ten szcze- 
gół mianowicie, że święci patronowie polecają osoby noszące 
ich imiona Matce Boskiej. a następnie na skrócenie daty. 
które nie jest tak daleko posuniętem. żeby miało zastępować 
aż dwie cyfry: nonagt'simo tt'rtw czy quarto (rok śmierci). lecz 
poprostu jedną: nonagest1no (1490). 
Z kolei omawiał X. Kozicki nap is n agro b kow y 
A n n y z S z a m o t u ł. źony Rafała z Jarosławia. kasztelana 
wojnickiego, podnosząc piękność anaglifowej inskrypcyi. 
Wszystkie owe płyty nagrobkowe okazały się ciosowemi 
(z kamienia wapniowego). Napisy dwóch wyżej wspomnianych 
płyt są wklęsło ryte; z tych napis poległego na Krasnem polu 
Michała z Buczacza z charakterystyczną literą Z. Według na- 
pisu król Władysław Warneńczyk pasował Michała na rycerza; 
stać się to musiało po bitwie w wąwozie kunowickim. napis 
bowiem środkowy odczytuje referent: rt'gem tunc Ch(asim) 
princeps Nata/icie (sic!) captus t'ras (zamiast erat). Stosunkiem 
powinowactwa Buczackich z Komorowskimi (córka Piotra była 
za innym Michałem, także synem Mużyły, star. Śniatyńskiego) 
i udziałem Rafała marszałka w bitwie r. 1450 tłómaczył re- 
ferent umieszczenie zwłok i nagrobka w Przeworsku. utrzy- 
mując, że groby omawianych tutaj osobistości nie są praw- 
dopodobnie sklepione. Doniósł także, że pod skrzynią wiel- 


. 


I Reprod. w Pnyjadelu ludu. Leszno 1845. nr. 29. Niezaletnie od 
X. Kozickiego przyszedl do tych samych rezultat6w co do daty obrazu p. 
Leonard Lepszy w pracy p. n. Kultura efoRi 7agiellori.rRiej w lwietle 
sahytlttfw w soo-lemiq rocsn;t'f ot/rot/se,,,a Uniwersytetu 7agullotisRiego, f Via- 
tlomolci Nu",i.",atycsno-arduologicsne, T. IV, 1902. .tr. 354-359. tamie na 
osobnej tablicy reprodukcya obrazu. 


CCLXXII 


kiego ołtarza dostrzegł jakąś płytę ciosową bez napisu i na 
niej fałdy długiej sukni. 
Zwrócił przytem uwagę na obraz z XVII w., w rogu 
epistoły wiszący. 
VI. O budowlach kościelnych w Przeworsku. 
Do Fary przeworskiej św. Ducha należały dawniej trzy 
inne kościołki. z których jeden św. Michała, fundowany 1770 r. 
do dziś pozostał. drugi drewniany S. Mariae ad Nives, kon- 
sekrowany r. 1574. stał za bramą miejską przy drodze do 
Łańcuta, a trzeci i pierwotny parafialny św. Katarzyny spalił 
się w r. 1634. Tę ostatnią budowlę ceglaną później odrestau- 
rowano dając jej drewniany pułap. Istniała jeszcze w r. 1780 
(M. S. Osso1. 435) stojąc na Małym Rynku (dziś placu Mickie- 
wicza). 
Co do murowanej plebanii przeworskiej, okazała się ona 
budowlą pochodzącą z początku XVI w.. w zeszłym bowiem 
roku tamtejszy ksiądz prepozyt odkrył i odnowił dawny pu- 
łap, składający się z lekko profilowanych gotyckich belek 
(z gotycką tarczą herbową Leliwy, monogramem J. H. S. 
i herbem Bożogrobców). 
VII. Przedmiotem osobnego referatu był obraz z Czcho- 
wa z r. 1451 w Muzeum Lubomirskich we Lwowie przecho- 
wany. Referent podał inskrypcyę Jana z Ujazdu i odczytawszy 
napis in vt'rso obrazu się znajdujący tłómaczył. że tradycya 
o hospodarstwie wołoskiem (dux Va/achiae) powstać musiała 
skutkiem pamiętnego w Czchowie faktu, że tamże r. 1501 
ścięto zbiegłego do Polski Eliaszowicza i skutkiem okoliczności, 
że istniały rodziny szlacheckie Walachów (innych jednak her- 
bów). Napis ten zawiera też wiadomość, że przy końcu XVII 
w. istniała w kościele czchowskim osobno płyta nagrobkowa 
kamienna tegoż Jana z Ujazdu z tarczą herbową z bronzu. 
VIlI. Przedostatnim komunikatem był ugrupowany według 
osób i przedmiotów Excerpt z Kroniki klasztoru Ber- 
nardynów w przeworsku. (Manuskr. Osso1. 384) pisany w pe- 
wnej części (z XVI w.) przez X. Tuszteja. W kronice tej znaj- 
duje się n. p. wiadomość. że Anna (z Bnina) małżonka Ra- 
fała z Jarosławia, kasztelana przemyskiego i syn jej Hieronim 
pochowani byli w kościele Bernardynów w Przeworsku, że 
r. 1617 były w Przeworsku »stare- (recte szare) »mniszki- 
(Bernardynki 111 reguły) i t. d. 
IX. Na ostatku mając mówić o zamkach drewnia- 
nych w Polsce, zaznaczył X. Kozicki, że budowla zamku 
w Korniku z r. 1426 (Cf. Ignacy Zakrzewski, Umowa 
o budow, eamku Kórnika w r. I426, SprO'ltlozdama, T. III, 
str. 64 i 65). należała do systemu ramowego rzadkiej od- 
miany. w której szkielet zewnętrzny składał się z słupów 
przechodzących przez całą wysokość obu wież zamkowych 
tak, że nie budowano każdego piętra z osobna, ale wszystkie 
odrazu, poczem wnętrze dzielono pułapami. W typie tutaj 
napotkanym widzi się (jak się spodziewać należało) miecze 
i piętn ary w odróżnieniu od wyjątkowego w swym układzie 
nieobronnego domu w Mtlnden w Hanowerskiem. (por. E s s e n- 
wein: Der roman. u. goth. Wohnbau str. 75-80). 
- Na posiedzeniu dn. 25 stycznia 1901 r., przed- 
łożył najprzód prof. Dr. Jan Bołoz Antoniewicz komu- 
nikat p. t.: W sprawit' rycin P%kom dedykowanyclz. 
Zestawienie licznych rycin dedykowanych Polakom zwłasz- 
cza w XVIII w., uważa prof. A. jako jedno z ważniejszych za- 
dań zarówno dla historyi kultury jak sztuki w Polsce, bo 
ryciny takie nietylko mogły służyć jako wybredniejsze dzieła 
obcej sztuki za wzór dla produkcyi krajowej, ale co o wiele 
ważniejszem. były nieraz zapowiedzią rychłego przyjazdu sa- 


t 
, 
t 
ł 
ł 
I 


, 
, 
ł 
i 
I 
. 


. 
I 
ł 


t 
ł 
I 
ł 
t 
\ 
t 
,\ 
, 
110 


l 
ł 
. 
ł 


. 
f 
ł 


I
>>>
, 
t 
I 
ł 
I 


t 
ł 
I 
ł 
t 
\ 
I 
ł 
, 
,\ 
, 

 
ł £= 
"'
 
"'- 
..- 
t In- 
c _ 
..- 
. c = 
c_ 

 ",- 
ciiiiiiiiiiiiiii 
.. ::::::::: 
..- 
£== 
£---- 
.. === 
...,= 
...,
 
. ..==: 
I r- 
c .......... 
- 
..- 
..- 
I 


CCLxxm 


SPRA WOZDANIA Z POSIEDZEŃ 


CCLXXIV 



,. ,. YJaL ckf21W O;
tlie Ji. ;;'lt
}.,t:l (;fnyt:l
 (..lJona;
i-:r'" . 
.
 e 
CaEO d1k cJ'".f(.1 cAaWra" łl. c#ca..n.u.fao 
u.reo,1I fl.e dl ;q,/,o,ua 
_da 
ncut:o aLbt:
art' CttpauLLi . 


Fig. ó. Rycina z rysunku Michala Aniola, dedykowana królowi Stanislawowi Augustowi 
przez Albergatiego. 


mego artysty, dość przypomnieć Norblinowskiego ,.Aleksandra 
u Apellesa«, dedykowanego X. Czartoryskiemu. Pamiętnik 
Wille'go zawiera pod tym względem ważne notaty. Wiadomo 
z niego, że Stanisław August kształcił rytowników w Paryżu 
itp. Jedną z rzadszych rycin z taką dedykacyą jest rycina folio: 
Dal disegno odginalI' di Michel Angelo Bonarota Ded,cato alla 
Sa Rl. Maesta di Stanislao .Augusto II & di Polonia da 
Francesco Albergati Capacelli. - Carlo Paroli sculp. in Chal- 
cographia &mondiniana. (fig. 6). Rysunek do niej znajdował 
się prawdopodobnie w zbio- 
rach Albergatiego i przed- 
stawia się, o ile sąd według 
kopii obcej ręki jest dozwo- 
lony, jako rysunek anatomi- 
czny Michał'1 Anioła, pocho- 
dzący prawdopodobnie z lat 
młodzieńczych jego twórczo- 
ści (do r. 1505), zaczem pio- 
nowa postawa postaci, brak 
contraposta i układ ramienia 
analogiczny z ,.Dawidem« 
florenckim silnie przemawia- 
ją. Rytownik C. Paroli na- 
leży do zupełnie drugorzę- 
dnych malarzy Lombardyi, 
o którym bliższych danych 
referent podać nie umie. 
Oma wianą rycinę przed- 
łożył pro( Antoniewicz Gro- 
nu Komisyi, przyczem przew. 
Dr. Łoziński dorzucił uzupeł- 
niającą uwagę, że Albergati 
Capacelli dostał od Stanisła- 
wa Augusta tytuł markiza 
i stąd tłumaczy się orzeł 
polski w herbie na pałacu 
Albergatich w Bolonii. Ry- 
cina ta więc jest w związku 
z zabiegami Albergatiego 
o ten tytuł. Uchwalono ją 
też sfotografować dla zbio- 
rów Akademii i ewentualnej 
reprodukcyi. 
- Po tym komunika- 
cie nastąpił obszerny referat 
prof. An toniewicza: Da- 
meta Chodowieckiego stosunki 
8 Polskq, I. Genealogia i Kro- 
nika familijna. 
Referat wygłoszony jest 
pierwszą częścią większej pracy o stosunku Chodowieckiego 
do Polski. Prelegent okazał najpierw z tych trzech ważnych 
dokumentów, które przeznacza do publikacyi Akademii Umie- 
jętności: I) Genealogię domu Chodowieckich, rękopis pol- 
ski małego 4-to o 22 str., zapisanych ręką Jana Syreniusza 
(drugiego tego imienia) Chodowieckiego, sławnego w swoim 
czasie uczonego (* 1660), a opowiadającą dzieje rodziny głó- 
wnie w kilku doborowych biografiach jej członków od Bar- 
tłomieja Chodowieckiego począwszy, czyli od połowy XVI w., 
aż do roku 1688. Genealogia ta przedstawia się jako jedna 
z najważniejszych źródeł do historyi kultury i nauki polskiej 
XVII w., zwłaszcza w rodzinach dyssydenckich Wielkopolski 


( .
, T _ ' 
. , 
'.!I .: 


,T 4 


,T ,J T : 


.' "i '.. J 
. _'", _
. 
Jt1b. -., ..' - ..,.. 
s
-,\.._.,..
,... 
}.' I 


! . 


f. 
... 


;..: / 
f :... u.. J 


i - 


" .... 
t - 


 


A' 


'\. .. 


- 
i-j
 



 . 


i Prus Zachodnich. Pisana jest przez człowieka zajmującego 
pierwszorzędne stanowisko naukowe (późniejszego członka 
Akademii Nauk Berlińskiej), z wielkiem przywiązaniem do 
rodziny i charakterystycznym językiem. Piszący jest przytem 
zagorzałym wyznawcą zasad dyssydenckich, tak wobec kato- 
licyzmu jako i reformowanych. Jako rzecz druga, 2) Series 
pen"odorum vitae Joannis Sermii Chodowiecki ducta Ao. r693. 
Jestto łacińska autobiografia (folio kart 4) wyżej wspomnianego 
J. S. Chodowieckiego, własnoręcznie spisana w r. 1693, kiedy 
miał wstępować w powtórny 
związek małżeński. Później- 
sze, własnoręczne w niej do- 
piski sięgają aż do r. 1721. 
Ostatnim zapiskiem jest data 
śmierci autora (30/VII 1726) 
dodana ręką syna. 
Z rękopisów tych I) i 2) 
sporządziła rodzina około po- 
łowy XVIII w. dwa nieco 
odmienne wyciągi i zestawie- 
nia, oba pisane w języku 
francuskim, jeden ręką sła- 
wnego rytownika Daniela, 
drugi prawdopodobnie ręką 
jego matki, lub wuja Barrez'a. 
Obydwa stoją prawdopodo- 
bnie w związku ze sprawą 
przyjęcia Daniela Chodowie- 
ckiego do gminy francuskiej 
w Berlinie, której majątkiem 
później zarządzał. W tym 
celu potrzebował się wyle- 
gitymować z wyznania, do 
którego on i jego przodko- 
wie należeli. Wreszcie przed- 
łożył prelegent 3) Drzewo 
genealogiczne rod8iny Chodo- 
wieckich rysowane i obja- 
śniane przez samego ryto- 
wnika. U dołu znajduje się 
b. nadobny rysunek. przed- 
stawiający w konturowych 
szkicach idealne kostyumo- 
we portrety protoplastów 
Bartłomieja Chodowieckiego 
i Krystyny z Morawskich, 
a między nimi herb rodzinny. 
Wszystkie te trzy rę- 
kopisy zostały odstąpione 
prelegentowi z prawem pu- 
blikowania w marcu 1899 r. przez ówczesnego właściciela 
Wilhelma Chodowieckiego, kupca w Berlinie. zmarłego 26 li- 
stopada 1900. Dzisiaj są własnością panny Maryi Chodowi e- 
ckiej, nauczycielki, mieszkającej w Berlinie. 
Na zakończenie wyłożył prof. Antoniewicz swoje zapa- 
trywania na stosunek realny i idealny D. Chodowieckiego tak 
do świata polskiego jak i niemieckiego, a w szczególno
ci 
do kultury francuskiej XVllI stulecia. 
- Dr. Jer z y K i e s z k o w s k i przedłożył następujący 
komunikat pod tyt.: Przyczynek do kulturalnej działalności 
Piotra Tomicktego. 
Postać Piotra Tomiekiego szczególniejszym jaśnieje bla- 


--i 


) 


... 


... 
-'"'!=- 


--- 
..-......... 
-...... 


.. 


... 


-ł 


-I 


--i y'
 ..
,
>>>
t 


CCLXXV 


SPRA WOZDANIA Z POSIEDZEŃ 


CCLXXVI 


skiem W historyi episkopatu polskiego i w dziejach naszej 
kultury. 
Był bowiem biskup krakowski nie tylko dzielnym rzecz- 
nikiem spraw kogcioła l, ale i wykwintnym humanistą i me- 
cenasem, hojną dłonią wspierającym literaturę i sztukę. Na 
tern ostatnie m zwłaszcza polu, na polu sztuki, działalność jego 
budzi wprost podziw swą obfitością i wszechstronnością. Za- 
znaczył się nią już jako biskup poznański I, zasiadłszy zaś na 
stolicy gw. Stanisława, stał się na prawdę wspaniałym sztuki 
opiekunem. Z tych zatem względów kulturalne dzieła Tomi- 
ckiego zasługują ze wszechmiar na obszerniejsze opracowanie. 
Zaznaczając tę potrzebę, pragnę na razie podzielić się z Ko- 
misyą i jej przyjaciółmi wiadomogciami, będącemi przyczyn- 
kiem do tej działalności jego jako biskupa krakowskiego, a za- 
czerpniętemi z tak bogatego archiwum jak Muzeum XX. 
Czartoryskich w Krakowie. 


I. 


Kiedy w kwietniu 1524 r. Piotr Tomicki zasiadł na 
stolicy biskupiej krakowskiej, roboty około kaplicy Jagielloń- 
skiej były już w pełnym toku 8. Przykład króla stawiającego 
sobie i swej rodzinie wspaniałe mausoleum, nie mógł pozo- 
stać bez wpływu na wrażliwy na piękno jego umysł, tern 
bardziej, jeśli budowniczym był artysta tej miary, co Berecci. 
nie mógł również nie zachęcić biskupa do pozostawienia po 
sobie podobnej pamiątki czcigodnej katedrze. 


I "CI", juriumque eulesiastiqrum. .. propugnator act!rrimus" (z życiorysu 
Tomickiego przez Krzyckiego, Teki Narus.. (T. 53, 
tr. 357). 
· W liście z r. 1522 do Mikolaja Lubrań
kiego, wojewody poznańskiego 
brata bi
kupa (Acta Tomic. VI, str. 149), donosi mu Tomicki Oako biskup 
wówczas poznański), ie .pra
ie pokry
 sprowadzon" przez Borka miedzi" dach 
i wież
 katedry w Poznaniu oraz wystawić w niej poprzednikowi swemu (Lu- 
brańskiernu) nagrobek z czerwonego marmuru, który kazal sprowadzić z W
. 
gierc, na wzór pomnika biskupa krakowskiego Jana Konarskiego z r. 15 21 . 
Na grobowiec ten ulożyl Krzycki następujl)cy napis: 
Joann(!S dt! Ludbranc (sic) t!piscopus Posnanmsis, divinis t!t "umanis li. 
teris, ;uribusqUt! ac singulari prudmtia, ingmio et magnitudint! anit"i praeditus 
dt! rt!/Jublica, de ecclesia sua, dt!que pf1upt!rilJus t!t studios;s omnibus quam optimt! 
meritus, decessit onno aetatis suae sexag(simo quarto. Salutis, millt!sil110 quingm. 
tt!simo vigts;mo. Pt!lrus de Tomic'lt! Tomini Cracovimsis et Posnan;msis t!pisco- 
pus ac regni Polmiae vict!Canct!llarius, sucCt!ssor posuit". (7ai M,ruSS. Ms. 3 6 , 
str. 165). 
Dla tejie katedry sprawil ciborium marmort!um (Acta Tomic., VII, 
str. 387). W liście do Kryckiego z r. 1525, prosi go Tomicki, aby ulotyl t!lo- 
gium aliąuid, które wyryte być mialo in supt!1jidt!, nie dluższe jednak nad li. 
ter 40 (ibidem, l. c.). W odpowiedzi, przesyla Krzycki, ówczesny biskup prze- 
myski (w liście z Brzozowa z 23/9 1525, ibidem str. 395) żl}dany przez To. 
mickieRo napis: 
nic est panis vivus, qui dt! Ct!lo (sic) dt!Scmdit. Joan. VI. (Evang.). 
nic panis t!st vivus, vt!rbum, caro, victima C"ristus 
Rla "ic lux mundi, verbtlm patris ńostia vera 
Viva caro, ddtas integro, vt!rus "omo 
Ne solum mirt!ris opus, mirert! viator 
Quom bt!nt! conveniunt n011lino rt!sque simul 
Et pt!tra est C"ristus t!t pt!tra MC (sic) conti.Ot!t illum 
Et Pt!trus (Tomicki) posuit nav.ta presul opus. 
Napi
 powyższy zyskal pelne pochwaly Tomickiego, który dziękujl}c 
zań serdecznie 
io
trzeńcowi dono
i mu, że wyryć go każe .w stosownem miej- 
scu- (I :z/X 1525, ib. 
tr. 396). 
Będl}c jeszcze biskupem poznańskim sprawil Tomicki w r. 1524 na grób 
ojca swego Mikolaja zmarlego 1478 r., a pochowanego w rodzinnych Tomi. 
cach (23 km. od Poznania), plyt
 mo
i
tnl} z wyrytym na niej wizerunkiem ry- 
cerza w zbroi, z opartl} na lewem ramieniu chorl}gwil}, będl}cl} zdaniem M. So. 
kolowskiego zapewne dzielem Hansa Vischera, syna Piotra (SProwosdania T. VI, 
z. IV, str. CXXIV.), wedlug Ehrenberga zaś dzielem Piotra Vischera. (Gt!Scńic"tt! 
der Kunst im Gebit!tt! dt!r Provins Posm 1893, str. 39)' 
· Jak wiadomo w r. 1519 rozpoczęto jej budow
. 


L 


Wierny swej zasadzie, aby zamówienia z zakresu sztuki 
powierzać zawsze pierwszorzędnym l artystom i tym razem 
do takiego się udaje. Był nim mistrz Bartłomiej, który zape- 
wne już w latach 1524-261, przystąpił do reformacyi "od 
fundamentów« 8 tj. przebudowy z drugiej połowy XIV w. 
pochodzącej ł kaplicy pod wezwaniem "Trzech Króli«, lub 
.Św. Tomasza kantuaryjskiego«. 
Biskup tymczasem zamawia we Flandryi za pośrednic- 
twem Eggerta de Kempen, rajcy gdańskiego, okrągłe witraże 
z swoim herbem li, zdobić prawdopodobnie mające środek 
okien kaplicy, do których 'lIi/rum gal/icum z Gdańska spro- 
wadza 6. Przy tej sposobnogci prosi Eggerta, aby do przy- 
krycia stali biskupich (stal/um episcopale) w katedrze krakow- 
skiej, "w których w czasie świąt uroczystych śpiewać zwykł 
matutinum i nieszpory« 7, kazał zrobić w Gdańsku tegmentum 
(sic). 
Jeśli zważymy, że cenniejsze wyroby hafciarskie para- 
mentów katedry gnieźnieńskiej wychodziły już w XV w. z pod 
rąk hafciarek gdańskich 8, to może wolno przypuścić, że im 
właśnie powierzył Tomicki robotę opony tegmentum dla tronu 
swego biskupiego, którego zaplecki zapewne ubierać miały 9 
in praecipuis ftstivitatibus anni 10. 
A równocześnie 11 może zamawia biskup w sławnej ko- 
palni strygońskiej marmur czerwony 11 na wyłożenie nim pa- 
wimentu II kaplicy i na swój grobowiec, w kopalni, która do- 
starczała materyału rzeźbiarzom włoskim na dworze Macieja 
Korwina i króla Władysława do renesansowych pomników 
w grodkowych i południowych Węgrzech ił, z której także 
w r. 1525 użyto marmuru do grobów królewskich i ozdób 
kaplicy Zygmuntowskiej na Wawelu Ul. 


. 



' 


I Świadectwem jej nagrobek ojca i caly szereg pomników, o których 
w dalszym cil}RU tej pracy mówić będziemy. 
· W r 1530 architektura kaplicy Tomickiego byla skończonI} (Woj c i e- 
chowski, Kolciół katt!dralny?tJ Krakowie, 1900, str. 74), ponieważ zaś budowa 
taka z natury rzeczy kilka lat trwa
 musiala, stąd wniosek, że rozpoczęto jl) 
zapewne w czasie powyż
zym, tern wi
cej, że w r. 1526 w liście do Kempena 
rajcy gdańskie
o wspomina już Tomicki o .a",ówimiu do okim kaplicy witrały 
. Hand!')'i (Acta Tomic. T. VlII, 
tr. 150). 
· 'IN o j c i e c h o w s k i, opus cit. I. cit. 
· ibidem, str. 73. 
6 orbt!s vitr
i cum armis nostris (7eki Narus'JSt!W;c.a T. 52, str. 3 1 5 
oraz A.-to TOII/;c. T. VIII. str ISO). Podobne okrl}gle witraie z herbami po- 
siada Gabinet archeologiczny Uniwersytetu Jagiellońskiego. 
8 Kie
zkowski, SPrawo.da"ia T. VI. z. II i III str. LXXVIII. Wpraw- 
dzie Tomicki wyrainie nie zaznacza, że owe orbes vitrt!i mialy być dla kaplicy, 
sl}dzę jednak, te sprowadzajl}c je do Krakowa (Tt!ki Nartus, I. c,), tylko w tym 
celu je zamawial, a urozmai
i
 nimi pragnl}l wspomniane vitr"", gnlJictlnl... 
multum lucidum t!t transpart!ns (ib, I. cit.) 
7 Acta Tom;e. I. c. Stale te biskupie, jak nie mniej stale dla kano- 
ników katedry krakowskiej, zamówila kapitula w r. 1486 u mistrza Bartlo- 
mieja z Sl}cza. (M. Sokolowski, Z dsiljów kultu,,-y i s.tuki. Sprmt'osdaniaT. VI, 
Z I i II, str. 101, 102). 
s M. Sokolo wsk i op, cit str. 98. 
B por. M. Sokolowski op. cit. str. 100. 
lU Acta Tomic. loco cit. 
.. Mamy tu na myśli lata 1525-6; jeśli bowiem pomnik grobowy To. 
mickiego gotowy już był w r. 1532 (o czem następnie), a o marmurze na pawi- 
ment pi
ze w r. 1533 
am biskup (Kieszkowski, I. c.), że dudum est paratum, 
to sl}dz
, ie z uwagi na czas potrzebny do wydobycia marmuru, sprowadzenia 
go i wykucia z niego rzeczonych przedmiotów, zamówiony być musial już okolo 
powyższego cza
u. 
.. K i e IZ k o W s k i I. cit. Co do kopalni Strzygońskiej por. S o k 0- 
lowski, Zagadko?tJ)' nagrobt!k kolt!dr)' gnit!ź"it!ńskit!.i (Sp.'awosdan;a T. VI. z. I 
i II, str. l(3). 
.. K i e s z k o w s ki, I. cit, 
II Sokolowski op. et I. cit, 
16 ibidem I. cit. 


. 


. 


.. 


. 


.
>>>
, 


CCLXXVIl 


SPRA WOZDANIA Z POSIEDZEŃ 


CCLXXVIII 


, 


A tymczasem, gdy włoscy lapicidae obrabiali sprowadzo- 
ny do budowy kaplicy św. Tomasza kantuaryjskiego węgierski 
marmur, radzi Tomicki (1529 r.) wraz ze swą kapitułą nad 
wykończeniem wieży południowej katedry, tak zw. wikaryjskiej 
lub ,.Dzwonowejc (nie ,.Dzwonnejc) 1. Zbudo\\ana na planie 
kwadratowym spodem swym sięgała jeszcze czasów romań- 
skich I, górne zaś jej piętra uwieńczone trójlistnym fryzem 
pamiętały Kazimierza W. B, były zatem gotyckie. 
W tym samym stylu postanowiono kończyć wieżę ,. jak- 
żeby kapituła krakowska, patronka budowy, nie chciała po- 
godzić się z nowym stylem włoskim "'c. Szczyt jej pragną ka- 
nonicy mieć podobny do wieży Maryackiej, polecają więc 
architekcie, aby zaprojektował wysoki dach hełmowy z wie- 
życzkowem dokoła obejściem. Plan w pierwszych miesiącach 
1529 r. już gotowy, ale nie ma jeszcze aprobaty wykwint- 
nego znawcy biskupa; Tomicki bawi w Kielcach li, tam prze- 
to szlą mu prałaci exemplar st'u formam depictam qua con.strui 
t'/ exornari debeat summitas t'/ vertex turris 8. Plany zyskują 
naj zupełniejsze uznanie biskupa, "podobają mu się bardzo, 
byle tylko i Wam zdał się projekt pięknym i wytwornym c 7, 
na razie jednak nie radzi pokrywać wieży miedzią, ,. koszta 
bowiem są znaczne c 8, a zresztą ,.w razie pożaru dach ,.mie- 
dzią kryty c nie ochroniłby od zniszczenia innych wież i ko- 
ścioła i sam zapewne nie wyszedłby cało; dlatego wystarczy 
hełm pokryć ołowiem, a skoro lepsze nastaną czasy, wspólnie 
z wami postaram się, aby na całym kościele miedziana świe- 
ciła blacha c 9. Według tych zatem planów wzięto się do dzieła. 
Ponad gzymsem kwadratowej budowy wieży wzniesiono ośmio- 
bok, na nim drugi wyższy 10, w r. 153011 wreszcie ukorono- 
wał całość smukły, gotycki hełm z przyczepionemi do okoła 
niego wieżyczkami 11. 
Ale wróćmy do grobowca i kaplicy Tomiekiego. Budowę 
kaplicy ukończył Berecci w r. 1530, magistro Bartkolomaeo 
operante. qui etiam consumavit capellam Regiam Assumptionis 


ł 


. 


I Por. list Tomiekiego do "pralatów i kanoników katedry krakowskiej c 
pisany z Kielc 8/3 1529 (Acta Tomie. XI, str. 75), w którym pochwala 
gorliwoś
 ich okolo upiększenia widy: i.. exonła..da tum eccksiae nostme. ea1" 
ut pn-se'luami..i, 'IJOS p/urimum "ortamur et rogamus. Że tutaj tylko o wiety 
tak zw. ,.wikaryjskiejc, lub .Dzwonowejc mote być mowa, wynika stąd, te 
,.dzwonnicac (wieta Zygmuntowska) ukończona jut byla w r. 1521 (Woj ci e. 
chowski, Katedra w Krakowie 1900, str. 79, 80), a wieta zegarowa (pól- 
nocna) w r. 1525, tibidem, str. 81). 
I Wojciechowski, op. cit. str. 110. 
· ibidem, l. cit. 
· Wojciechowski op. cit. str. 112, por. takte lig. 21. 
· Acta Tomie. XI. I. cit. 
s ibidem l. cit. 
, ibidem, I. cit. 
· At'ta Tomie. Xl. I. cit. 
· ibidem, l. cit. ,.Helm dzwonnicyc (wiely Zygmunta) pokryty byl 
wówczas równiel tylko olowiem. (Woj ci e c h o w s k i op. cit. str. 80). 
.0 lig. 21 w cyt. dziele Woj ci e c h o W s k i e g o. Ten drugi ośmiobok 
wydaje siC; autorowi problematycznym (str. 112). 
I. ibidem, str.1I1. 
., liR'. 21. op. cit. Jak zatem widzimy, wykonezenie wiely wikaryjskiej 
ograniczalo siC; w r. 1529-30 jedynie do budowy górnego ośmioboku (względnie 
ośmioboków), nakrytego .piczastym dachem eOtutrui et exornari d,beat sulJlmi- 
tas et 'IJertex tums (Acta Tomie. XI. I. c.). W slowach tych TomickieR'o znaj- 
duje potwierdzenie przypuszczenie Wojciechowskiego (op. cit. str. III), te do 
budowy samego tylko ośmioboku odnosi siC; zapiska o wykończeniu 
wiely, w Roczniku Wikaryjskim pod r. 1530: eonsu",ata et com p/eta est tu".. 
ris ue/tsiu i.. cimiterio... 'luae turris est ekvata i.. tteto et muro et ambilibu.r 
preliosis. .Co tu nazwano ogólnie skompletowaniem widy, a co pótniej 
w znacznej czc;ści zawalilo się, to widać na rycinie widokowej z końca XVI 
wieku (lig. 21.). Elewacya w murze to pierwszy ośmiobok... tutum. to wysoki 
dach helmowy, zaś ambitus pra
tiosus to obejście widyczkowe.. top. cit. str. 112). 



 


. 


. 


et capellam Petri Tomieti... anno eodem 1. Nagrobek zaś (fig. 7). 
musiał już być na wiosnę 1532 roku wykonany, jeśli biskup 
w tym czasie myśli o napisie wyryć się na nim mającym 
i wyraźnie wskazuje Krzyckiemu miejsce in lapide tumbal' 
vel in lapide supra sepulcrum t, na którem ma być umiesz- 
czony. Nad napisem tym niechaj mi wolno będzie przydłużej 
nieco się zatrzymać, chodzi mi bowiem o stwierd
enie, kto 
właściwie był jego autorem, z drugiej zaś strony poniższa 
korespondencya, jaką w sprawie tej przeprowadził Tomicki 
z Krzyckim, pozwoli nam ocenić. jaką wagę przykładał biskup 
do treści i formy wyryć się mającego na jego grobowcu epi- 
taphium. Otóż napis wspominany, pisze K. Morawski w dziele 
swem Andreat' Cneii carmina (188R str. 193, adnotationes). 
niewątpliwie ułożył Krzycki, już bowiem w r. 1532 prosił go 
Tomieki, aby mu napisał elogium simpkx et ad veterum in- 
scnptionum pun"tatem accedens. 
Do powyższej uwagi prof. Morawskiego pozwolę sobie 
zrobić maleńką poprawkę. na podstawie korespondencyi To- 
mickiego do Krzyckiego i tegoż do Tom icki ego, zachowanej 
w niewydanych dotąd Acta Tomicttma i w odpisach w Tekach 
Naruszewicza. Sprawa przedstawia się więc jak następuje: 
Tomicki prosił Krzyckiego o skomponowanie napisu. 
Ułożony jednak przez Krzyckiego napis wydawał się Tomi- 
ckiemu za nadto szumny i ponad miarę wynoszący jego 
zasługi, żąda więc od swego siostrzeńca, by napisał inny. 
Na to usprawiedliwia się Krzycki B, że posłał epigrama 
scn"bendum sub eius imagine exempli tantum causa. gdy jednak 
zawarte w nim pochwały obrażały skromność wuja, gotów 
jest ułożyć napis odmienny wierszem, czy prozą. 
W 9 dni póiniej, 24/S 1532 r. '" odpowiada Tomicki 
Krzyckiemu, iż pragnie. aby napis na pomniku jego nie za- 
wierał więcej jak 80 liter i ułożony był prozą, simplicem et 
ad veterum inscnptionum pun"tatem accedentem 6. Gdzie napis 
ów ma być umieszczony, czy in lapide tumbae 6, czy też in 
lapide supra sepu/crum 7, to niech rozstrzygnie architekt. 
Ale nie obojętna mu treść napisu; obawia się, aby znowu 
ponad miarę nie wysławiał jego zasług, więc sam go układa 
i z temi słowy przesyła go Krzyckiemu: Mt"tto 8 autem Do- 
minattom Vestrae R£verendissimae id quod, vel quidpiam aliud 
ad kunc sensum et morem sculpi posse, videtur in lapide sepul- 
ckri. quod v: Rever. Dominatto pro suo ingenio et prudentia emen- 
dare. vel aliud, quod ei magis sculpendum 'lIidebitur. concipere It 
ad me scriptum quam pn'mum mittere velit. Craco'l1Żtu die 24- 
Maji A. D. T512. 
Rad, nierad, do tak wyrainych wskazówek musiał się 
Krzycki zastósować. Oto co w kilkanaście dni później 7/6 
1532 r. (z Płocka) pisze w tej sprawie do Tomiekiego. -Skoro 
taką jest wola W. B. Mości, aby elogium na grobowiec jej 
było proste i krótkie, przesyłam przeto W. B. M. napis ten, 
ułożony o ile mi się zdaje, ściśle według udzielonego mi 
przez Nią wzoru, z małemi tylko zmianami i uzupełnieniami 9. 


I Wojciechowski op. cit. str. 74. 
I Acta Tomie. Ms. 273 str. 424. (Arch. X. X. Czart. Rkpis dotl}d nie 
wydany). 
· W liście z Plocka dnia 15/5 1532, ,.Acta Tomic.c Ms. 273, str. 423. 
· Arch. X.X. Czart. Acta Tomic. Ms. 
7.J. str. 4:14. 
· ibidem, I. cit. 
 ibidem, l. cit. 1 ibidem, I. cit. 
a ibidem, I. cit. .Przesylam W. B. M. tekst na napis wyryt! się ma- 
jący na tablicy grobowca, względnie koncept tylko epigramu, który o ile bę- 
dziesz uwatal za stosowne, popraw, lub tet ulót inny, odpowiedniejszyc. 
· ... e/ogiu", ipsud ut miM 'IJidttur juxta pruscriPtum ejus, paucu!is 
IIIutalis et aditelis. (_Teki Narusz.c Nr. 247 str. 477). 


....,j
>>>
CCLXXIX 


SPRA WOZDANIA Z POSIEDZEŃ 


CCLXXX 


Napis wspomniany brzmiał jak następuje: l Petrus To- 
micius Episcopus prt1num Prnemys/im. dehi1l11C POZnfl11ien. po- 
stremo Cracovim. Et &gni P%niai' Vicecanul/arius morta- 
/itatis memor ipse sibi posuit. Anno Sa/utis. iJHI/esimo quin- 
gmtt'St1no Trigesimo S"culldo 2. 
Z własnej zaś inicyatywy dodał Krzycki jeszcze drugi 3, 
gdyby Tomicki pragnął upamiętnić zarazem fundacyę kaplicy. 
vel hoc modo ratione Saul/t:. 
Deo Opt. Max. suoque postremo muneri'. Pe/rus Tomicius 
primum Praemys/im. dehil1c Poznanien. post. Cracovim. Epus 
et &gni P%niae Vicecancel/arills morta/ztatis memor ipse posuit. 
Anno Sa/utis MDXXXlI. 
Z treści zatem przytoczonej korespondencyi wynika ja- 
sno, te autorem pierwszego napisu jest sam Tomicki, Krzy- 
cki zaś nieznaczne tylko porobił w nim zmiany i dodatki 
/Jaucu/is mutatis et adjectis. 
Jeśli Tomicki wezwał Berecciego do budowy kaplicy, 
a Padovan'owi powierzył wykonanie swego grobowca, to nie' 
mniejszemu artyście dostało się inne zamówienie biskupa. 
Chodziło o zamknięcie kaplicy od kościoła odpowiednią bron- 
zową kratą, a któryż warsztat podobnemu zadaniu lepiej spro- 
stać zdoła, jak nie norymberskich Vischerów, jak nie ta pra- 
cownia, która dostarczyła już biskupowi tak pięknej płyty 
na grób ojca jego w Tomicach. 
Kiedy biskup w tym celu z Hansem Vischerem nawiązał 
rokowania, nie umiemy dokładnie powiedzieć; zdaje się je- 
dnak, te stać się to musiało w pierwszej połowie 1 533 r., 20/7 
bowiem tegoż roku. zwraca Tomicki ze Złotej list Vischera 
Stanisławowi Borkowi 5, polecając kanonikowi, aby wysłał do 
Norymbergi potrzebny Hansowi do ornamentyki kraty ma- 
lowany wzór z herbem Łodzia. który wykonać ma »brat 
Stanisław z Mogiły, ten bowiem maluje lepiej i piękniej, niż 
którykolwiek inny malarze, nam iI/e en me/zus et pu/chrius, 
quam quivis a/ter pictor depingere so/et; pragnąc zaś położyć na 
kracie napis. zapytuje zarazem Borka, ile słów zmieściłoby się 
intra cornices cratis 6. Co się wreszcie tyczy sumy, której 
jut »0 b e c n i e ż ą d ae artysta, to niech kanonik sprawę tę 
załatwi w porozumieniu z p. żupnikiem, Sewerynem Bonerem 7. 
Z tego wszystkiego zatem, a zwłaszcza z owego domagania 
się Vischera powyższej kwoty fi c o n t o wynika, że robota 
około kraty zacząć się dopiero musiała nie wiele przedtem, 
te przeto umQwę odnośną zawarto, jak powiedzieliśmy, zapewne 
w pierwszych miesiącach 1533 r. 


"; 


· Acto Tomie. Ms. 270, str. 232. 
· Przed ostatecznem wyryciem go na grobowcu uległ on jeszcze pew. 
nej modyfikacyi, po słowie zaś onno polecił widocznie Tomicki wolne pozo- 
stawie! miejsce, aby kiedyś wypełnić je datl} swej śmierci, zamiast projektowanej 
przez Krzyckiego daty postawienia pomnika, dzisiaj bowiem taki czytamy napis 
na nagrobku Tomiekiego : 
Petrus - Tomicius - Primum - Premisliensis 
Deinde - Poznaniensis - Postremo 
Cracoviensis - Episcopus 
Regni - Vicecancellarius 
Mortalitatis - Memor - Ipse 
Sibi - Posuit - Moritur 
Anno - Aetatis - Suae 
LXXI - 29 - Octobris - A. 
Christo - Nato - 1535. 


· ib. l. c. 
· Do słów postrt!mo mumri dodał kopista (Aktów Tomie.) nast
pującl} 
uwag
 (ib. l. c.): Postrt!mum munus hominis fJoeotur apud proho; outhorcs mors 
et quat! ad mortuos pt!rt;nt!nt. 
· Acta Tomie. Ms. 271, str. 698. (Arch. XX. Czart. Rps. niewydany). 
· ibidem, I. cit. ' ib. l. c. 


Wspomnieliśmy wytej, że budowa kaplicy św. Tomasza 
kantuaryjskiego gotową już była w r. 1530; nie mało jednak 
brakowało jeszcze do ukończenia wewnętrznego jej urządzenia. 
Niecierpliwi to widocznie Tomiekiego, w liście bowiem da- 
towanym z Kielc 15/9 (1553) prosi Borka 1, któremu na czas 
swych częstych wyjazdów z Krakowa zdawał opiekę nad re- 
stauracyą kaplicy, aby wielkich dokładał starań, by już !toc 
anno snu/lo novo t'xtrema manus imponatur 2 . Niech więc 
przypilnuje i robót malarskich, na cele których przesłał mu 
nie dawno »kilka funtów wyborowego lazuru chęcińskiego e B, 
»aby nim jak nie mniej złotem kaplicę naszą dostatecznie 
przyozdobiono ł; niech się postara, aby pawiment wyłożono 
»przygotowanym już marmurem« 11, niechaj również zarządzi, 
aby zamówione stalle w Nissie 6 ustawił w kaplicy sam ich 
wykonawca stolarz, około św. Michała przybyć z niemi do 
Krakowa mający 7. Szczyt wreszcie saul/i niechaj uwieńczy 
krzyż podobny, jak na królewskiej kaplicy 8, nad wchodowemi 
zaś drzwia,mi umieścić każe biskup »z czerwonego również wę- 
gierskiego wykutą marmuru tablicę e 9, upamiętnić zapewne 
mającą »restauracyę od fundamentów« omawianej budowy. 
Przygotowane są jut na ołtarze capsu/ae p/umbcae z re- 
likwiami świętych l0, - a więc do dzieła. - pisze biskup - 
»abym za powrotem do Krakowa kaplicę mógł poświęcić 
i mszę św. w niej odprawić 11. 
Czy roboty powyższe, stosownie do życzenia biskupa 
w r. 1533 wykończono, nie dają nam na to odpowiedzi zna- 
ne nam zapiski współczesne, to tylko pewna, te na bron zową 
z Norymbergi kratę dwa jeszcze lata czekać będzie Tomieki, 
a zanim ona nadejdzie, zawsze czynny, ruchliwy i hojny, po- 
myśli o nowem dziele sztuki, godnem przybytku dla »Chleba 
Żywego« w katedrze krakowskiej. Biskup bawi w Kieleckiem, 
za pośrednictwem przeto Seweryna Bonera i Borka powierza 
Gian Marii Padovan'owi wykonanie z czerwonego, węgierskiego 
marmuru cyboryum 11 in ecc/esia nostra catlledra/i 18. 
»Dziękujemy szczerze W. Miłości - pisze Tomicki 17/6 
1533 r. do Seweryna Bonera - żeś w sprawie cyboryum na- 
szego kościoła katedralnego w Krakowie zawarł układ z ka- 
mieniarzem Janem Maryą Padovan'em..., a chociaż suma. 
którą żąda /apicida, wydaje się Dr. Borkowi zbyt wygórowa- 
ną, pragnąc jednakże, by sacranum było piękne, silne i trwałe, 
tyczymy sobie, aby użyto doń marmuru węgierskiego i dla- 
tego gotowi jesteśmy większą na ten cel wyłożyć kwotę, 
aniżeli dozwolić, aby wykonano je z jakiegoś innego kamie- 
nia. albo ze słabego i kruchego metalu. Niechaj przeto nie 
waha się W. Miłość przyobiecać imieniem Naszem wspomnia- 
nemu rzeźbiarzowi sumę,' jaką żąda, tj. 550 zł. gotówką, z tym 
atoli warunkiem, abyśmy o żadnym już innym wydatku nie 
wiedzieli, owszem koszta i ciężary, jakieby się jeszcze przy 
robocie wyłonić miały, ponieść ma sam Padovano, od którego 


. 


. 


. 


r 
J 
J 

 
j 
. 


l Kienkowski, l. cit. 
· ibidem, l. cit. · Acto Tomie. Ms. 27 1 , str. 699. 
· ibidem, l. cit. 6 K i e szko w s ki, I. cit. 
· K i e s z k o w s ki, l. cit. stoli o t!t format!. 'ibidem, I. cit. 
· Tak rozumiemy zdanie (ibidem, l. cit.) .crucesque in eo (saceHo) ita 
ut in capd/o fiant«, - a nie zapomnijmy, te obie kaplice jeden stawial architekt 
8 Kieszkowski. l. c. 10 Kielzkowski. l. c. 11 ibidem, l. c. 
" Soerorium jak pisze Tomicki (List z 17/6 1533 do S. Bonera (Acta 
TOlJlie. Ms. 270, str. 434 arch. XX. Czart. Rps dotąd nie wydany). Saerarirl1ll = 
pars oltaris, uhi J"t!ponitur pyx;s in qua saero Eueńaristio asst!rlJotur, nostris vulgo 
Taht!rnaclt! (Du Cange, G/ossorium t!d t!. Favrt! 1886, T. VII, str. 26o). W śred- 
niowiecznej i późniejszej łacinie zwano takte cyboryum: rt!s(!rlJQeulum, sa"etua. 
rium. (Por. Sprawo.danio T. V, z. IV, str. CXXIV). 
11 Acta Tomie. Ms. 270, l. cit. 


4 


ł
>>>
CCLXXXI 


SF'RA WOZDANIA Z POSIEDZEŃ 


CCLXXXII 


. 


oczekujemy dzieła wyborowe- 
go i podziwu godnego t, a któ- 
reby znalazło równiet i W. 
Miłości i Dr. Borka uznanie...-. 
Byle rzecz była piękną 
i trwałą, mniejsza o pieniądze; 
oto zasada, której i w obe- 
cnym wypadku konsekwen- 
tnie przestrzegał Tomicki. Bo- 
ner zaś i kanonik Borek z wła- 
ściwą im energią, którą tak 
chwalił u nich biskup I, uma- 
wiają się z Padovan'em, aby 
po marmur wybrał się do W ę- 
gier 8. W lipcu już zatem 1533 
r. postanawia rzeźbiarz w dro- 
gę wyruszyć. 
Pośpiech ten cieszy bar- 
dzo biskupa', który dzięku- 
jąc Borkowi za tę gorliwość, 
przesyła mu równocześnie 
królewski list polecający dla 
Gian Marii II, aby ,.bez żadnej 
przeszkody marmur przez sie- 
bie wybrany mógł rzeźbiarz 
wyłamać (excidere) i ze sobą 
przywieść c 6. 
O dalszych losach za- 
mówienia Tomiekiego tyle 
tylko nam wiadomo, że taber- 
naculum miało mieć kształt 
szafiasty 7, podobny zatem jak 
znacznie późniejsze cyboryum 
Podovan'a dla kościoła N. P. 
Maryi w Krakowie, a stanąć 
miało »na mniejszem ołtarzu 
w chórzec minori altan' in dIO- 
ro statuere 8. 
Kiedy na wiosnę r. 1535 
bawił Tomicki w Bodzentynic, 
restauracya kaplicy jeszcze u- 
kończoną nie była. Nie była 
mianowicie jeszcze na swem 
miejscu słynna krata bronzowa 
Hansa Vischera z lanemi figu- 
rami fusae imagines 9, które 
imieniem Tomiekiego zamó- 
wił w Norymberdze Seweryn 
Boner 10, wielkorządca zamku 
krakowskiego. W marcu 1 535 
r. 11 zapytuje tedy Tomicki 
Bonera, kiedy spodziewać się ma nadejścia do Krakowa kraty 
i prosi go, aby natychmiast doniósł mu, skoro odnośną wia- 
domość od Vischera otrzyma. 



 - .4.. 



. f.' 


.-n........-M 
J'''U,\'ł
. 



 


;'\ 




) 


... 4;. 


, 
... 
-'- 


'. ...., . 
'-'I . 


JrTrTr J) ). .. .. uJ 
1'1 J. J. 'J.'J 
. 
. 


... , '. 


.. 


, '- 


,....w
...
 
-...............,.....:;-... 
_"""......łI... 


.-............... 


..4
 ,L. -
 Lo.@ ,,

@1r

:
(
(@\
_- , 


Fig. 7. Kraków, katedra, nagrobek Tomiekiego dłuta l'adovana. 


.'
 " " 

'- H 
" /, .', I
:t
 
- .1 


. -
t.s.. -, 
_'" .
\ ."" 
" 



'I 
11 I. 
, I 


( 
'v 


i, 


" 

. 



 


(.:'
 

;:: . . 
\ .,..,,' 
" "' 
.. 
. 


 
.." 


- 


-. 


. 


, . 
I 
i 

 i. 
:;1_ 'i.: 
( ,
. 


r 
.J 
J 
I 

 
i 

 
. 
J 
, 
, 

 


&1 


.. 
'. Ci 


.. 
t)' 


. '; 
.. ; 



 

 


l opus 
grtgium 
t sp
etandum (Acta Tomie. I. cit). 
I ibidem, l. cit. 
I Acta Tomie. Ms. 271, str. 698, (Arch. XX. Czart.). 
· ibidem, I. cit. & ibidem, I. cit. 8 ibidem, I. cit. 
y opus armarii, i" quo SaerosanctufII Eueltaristiae StJt:rQm
ntum r
condi 
d
btt Gak pisze Zygmunt I do S. Bonera z '/. 1536 T
ki Narus.. Ms. 54, 
str. 115, a które to opus biskup Tomicki faekndum curavit ib. l. cit.). Ar11la. 
n'm" = armaria - armoir
. Tramlalio S. M
dardi. T011l.:l. :lunnii pag. rDr: 
Stleratum pigmus... in Armaria qUtu 
st i" sinistra parte altaris r
positum. 


I 
I 


- . 


"'o', 

,
 


. 
"'\ 


'--..: 


..., 



. -. ,+-ł J:ł' 


. '. 



'. . 


'. 



 


{' 


- p....... 

 


.' 
, 
'.

 
., 


... . 



- 


,
 


I 


, , 

\ 
., - . 

. 
'\
 ; 

l\
 
;'
 \ 
{ 

: 
:'; 
" 
.., . 
i;; : 
. . 


 


....... 


\'

'

 
,,
 


-- 
.,..,. 


h
,' 

 


'-- 


-
 



 ,"j,
 

,
 


, b:':o- 
._,G,;.I..
. 


or. 



 
ł---t 


ot 


W kilka tygodni później krata była już na mieJscu. 
Stwierdza to z radością Tomicki w liście do S. Bonera z maja 
1535 r. 12 prosząc go, aby w porozumieniu z Dr. Borkiem bez- 


(l)u Cange, ed. cit. T, I. str. 359), wi
c rodzaj schowka w oltarzu = Sakra- 
mmtsltatl.d/m, cyboryum. 
a T
/..i Nai"1ls,. Ms. 54. I. cit. Jeszcze w r. 1536, a wi«;c po śmierci 
'1'omickiego, cyboryum to nie bylo ustawione. Kr6l Zygmunt poleca przeto 
S. Bonerowi (I. cit.), aby w porozumieniu z prokuratorami kapituły i innymi 
znawcami wybrał stosowne dlań miejsce ita, ut "on minor "ab
atur ratio, ut 
e1l11l1ll0d
 
t suo loco, quam ut splmdid
 positum 
sse 'lJid
Qtur. (ib. 1. cit.). 
e Ł«;towski, Kat
dra na lVa1iJ
lu, str. 9. 
10 T
ki Nm'1Is.. T. 52, str. 494. 11 ibid" 1. C. 11 ibid., T. 52, str. 859.
>>>
r 
, 


CCLXXXIlI 


SPRA WOZDANIA Z POSIEDZEŃ 


CCLXXXIV 


włocznie się zajął ustawieniem kraty cum imaginibus I przed 
przybyciem do Krakowa syna I jej twórcy. uciążliwą byłoby 
bowiem dla tego ostatniego, gdyby sam osadzać miał kratę-. 
Powyższe figury. to zapewne fusae imagines Zwiastowania 
N. P. Maryi, św. Wacława i św. Floryana, o których pisze 
Łętowski ł, że staly nad kratą w kaplicy Tomiekiego. Figury 
te jak i samą kratę zrabowali jak wiadomo Szwedzi w r. 1657. 


II. 


Z nazwiskiem Tomickiego łączą się także różne aparata 
kościelne, które zamawiał biskup w Rzymie, za pośrednictwem 
Dr. Stanisława z Rzeczycy. Był on penitencyaryuszem linguae 
slavollicae, a prócz tego faktycznie ajentem w sprawach ko- 
ścielnych króla przy stolicy apostolskiej. Jako taki pośredni- 
czył w naj rozmaitszych wielkiej nieraz wagi sprawach kościoła 
polskiego, wymagających sankcyi papieskiej, na jego ręce 
słał Tomicki futra ad captandam benevolentiam Datariusa (homo 
durus), w latach tych (1534-1535) bardzo nieżyczliwie dla 
Polski usposobionego, a .panom archiwistom. Ii .ze Święto- 
pietrza sto złotych. B. Otóż temu Stanisławowi z Rzeczycy 
przesyła 7 Tomicki stary kaptur 8 z wyobrażeniem .św. Trzech 
Króli., polecając mu, aby na nowem scutum wyhaftował 
rzymski artysta (phrygz.o, rechmator, włoskie ricamatore) obraz 
tej samej treści, według wzoru jednak przez .pierwszorzęd- 
nego malarza dostarczyć mu się mającego« 9, szczególniejszy 
kładąc nacisk na piękność roboty modo sit labor singularis 10. 
Dr. Rzeczyca musiał podnosić wobec Tomickiego zdol- 
ności hafciarza, biskup bowiem zachęcony tą rekomendacyą 
robi u niego nowe zamówienia. Tym razem chodzi mu o "orna- 
menta. Ił do ornatu, "jakie kardynałowie i prałaci rzymscy 
na swoich ornatach seu planetis z przodu i z tyłu zwykli nosić. 12. 
oraz spale, suprale Ul do swoich dalmatyk, których miary dłu- 
gości i szerokości na ręce Rzeczycy przesyła. opisując mu 
zarazem "obrazy«, jakie na wspomnianych szatach kościelnych 
mają być wyhaftowane Ił. 
Tyle mówią nam niewydane dotąd TomtCiana i Teki 
Naruszewicza o krakowskiej działalności Tomiekiego na polu 


I Tdli NaTUl". T. 52, alr. 859. 
· Z lialów Tomickie
o wiadomo, te twórcl} kraty był Hans Vi.scher, 
synem przeto oPifidl, o którym wapomina biskup, b
dzie Jorg Vischer, którego 
zapewne wysyłał ojciec do Krakowa dla wycyzelowania Jł1L miejscu płaskich 
ornamentów kraty. 
· sumptuolum nnmqu
 il/i esset, l; positio ;psn cratis trań; in /ongum 
deó
ret (ibidem, l. cit.). 
· Ł
tow
ki, Kateara na Wawelu, str. 9, 
s Akta Tomic. Ms. 273, str. 513. (Arch. XX. Czart. Rps niewydany). 
· ibidem, l. cit. 
· ibidem, Ms. 273, str. 458, list a 10/9 1534. 
" lcutum pI,rygio opere lahoratum, jak pisze Tomicki. Scutum = tarcza 
na kapie była pozoatałościl} dawnego jej kaptura caputinum, caputium, idem quotl 
capitium, capitil tegt
mentum, fJuod caPlU assutum erat. (D u C a n g e, Gloss), opus 
phrygium za
 oznacza haft; Pkryginre, acu pingere (igłl} malowat), op
re phrygio 
ornare (D u C a n g e, GloSI. ed, l, str. 45 l. 
" Acta Tomic. l. cit. 
10 ibidem, l. cit. Za robot
 powytszl} Tomicki miał 30 skudów zapłacie!. 
u List z r. 1535 (bez daty dnia i miesil}ca). Teki Narul". T. 53, atr. 
5°0- 501. Pod temi ornammta, które ante et retro zdobil} ornaty, myśli zapewne 
Tomicki o haftowanych kolumnach. 
II ibidem, l. cit. 
11 Pecu (sic), ut Itali 'Vocant pisze Tomicki (ibidem, l. cit.). Szukaliśmy 
naprótno objaśnienia słów powytszych w slowniku Du Cange'a; pod .pecze« 
rozumiet .pezzec (od .pezza = materya., to i w takim razie nie podobna by. 
łoby zdat sobie sprawy z powytszego wyratenia, 
.0 ibidem. l. cit. 


sztuki; nie bez kulturalnego zaś interesu będą może szcze- 
góły, przez zródła powyższe nam przekazane. odnoszące się 
do choroby biskupa, którego testament tern i samemi również 
zapiskami objęty, raz jeszcze rzuci nie małe światło na wy- 
kwintny smak tego mecenasa sztuki, oraz na wytworność 
umysłu tego humanisty - bibliofila. 
Na kilka już lat przed śmiercią (1535) czuł się To- 
micki bardzo niezdrów. W kwietniu 1533 r. dostał febry I, 
z której wprawdzie w kilka tygodni później powstał 2, w roku 
jednak następnym, we wrześniu., zapadł na chorobę żołąd- 
kową i nerkową i to tak ciężką, że stracono nadzieję ratunku '. 
Skarży się na swe cierpienie biskup w liście polskim 
do królewnej Jadwigi, szuka na nie ratunku u krakowskich 
lekarzy i przez posłów swych wiozących listy do Rzymu każe 
kupować w Wenecyi różne korzenie, wschodnie pachnidła 
i drzewo aloesu, w których spodziewał się znaleść pewną ulgę. 
Ale używał także jako gorliwy zawsze katolik, zmiłowania 
Niebios i uczynił ślub, że w razie wyzdrowienia zawiesi exvota 
w Częstochowie, w kościele Świętokrzyskim na Łysej Górze. 
u grobu św. Stanisława w krakowskiej katedrze, oraz w miej- 
scu urodzenia św. biskupa, w Szczepanowie li. W listopadzie 
1534 r. po długiej i ciężkiej chorobie, opuścił Tomicki łoże B, 
z wiosną zaś 1535 r. musiał czuć się choćby względnie zdro- 
wym, jeśli postanowił ,spełnić swe śluby. 
I rzeczywiście 14 maja (1535 r.) przybywa biskup do 
Częstochowy i w sanctuarium Królowej korony polskiej składa 
votum woskowe imagz.nem hanc sui caeream, pod którem czy- 
tałeś te słowa: 
Revt'rcndissimus 7 D. Petros Tomictus l:.pus Crac. et 
&gm' Poloniae Vicecanall. ex gravibus et subinde repentibus 
morbis, qu;bus anno fere vertmte fuerat conjlt"ctatus, Dei Divae- 
que Mariae Matris l:.)us beneficio recreatus, se hoc tn loco sistens, 
votum quod nuncupaverat persolvit atque imagz.nem hanc sui 
ceream obtul iI die XIV Mai A. D. MDXXXV. 
Kto był autorem tego wotum z wosku. nie wiemy, pod- 
nieść natomiast należy, że było ono zupełnie niezwykłe, przed- 
stawiało bowiem całą postać biskupa, niewątpliwie wierny jego 
wizerunek, a polychromował je artysta tej miary, co braciszek 
Stanisław z Mogiły, ten sam, któremu Tomicki swego czasu 
kazał malować herb swój dla Hansa Vischera, twórcy kraty. 
Wiemy na!':tępnie, że zamawiał wotum to Dr. Borek, kano- 
nik krakowski, a przypuszczać może wolno, że w Krakowie 8. 
Za pośrednictwem tegoż kanonika polecił T omicki dru- 
gie wykonać wotum woskowe, również postać jego wyobra- 
żające, corpons hoc sui cereum simulachrom i u grobu św. Sta- 
nisława w katedrze krakowskiej zawiesić się mające 9. 
Polichromował je ten sam malarz Stanisław z Mogiły 10. 
elogtum zaś pod nie ułożył Hosius li, w rzewnych słowach 
oddające wdzięczność ku Bogu i św. Męczennikowi przy- 
wróconego do zdrowia biskupa: 
Deo 1Z Optt"mo Maximo et libi Di'l/e Stanzslae, Patriae huius 
nostrae numen tutelare patrimonit' tui sucCt'ssor, Petrus Tomiczus 


. 


! 


I Dillrium cuiusdam d011leslici Petri Tomiclti Epis. Crac. w Monum. PO/o 
hist. T. v, Itr. 899. 
· ibidem, l. cit. · ibidem, str. 901. o Mon. P%

 hist. l. c., str. 9°1. 
s ibidem, str. 902. 8 ibidem, l. cit. 
· Teki Narus". Ms. 52, arch. XX. Czart. str. 871. 
" List Tomickiego do Dr. Borka z maja (list jest bez daty) 1535 r., 
Teki Naruss. T. 52, str. 853. 
" ibidem, l. cit. ,. ibidem, l. cit. 11 ibidem, I. cit. 
.! ibidem, str, 871. Sub caer
o simulac/,ro antfi sepule,.um Di'Vi Stanislai 
posito, 'Verha ;nfrascriPta.. in tahula ap/enta, adscripta fuere.
>>>
- 


t 


CCLXXXV 


SPRI\ WOZDANIA Z POSIEDZEŃ 


CCLXXXVI 


. 


Crac. l:.'pus d &pzi Polomal' Vicecanall., toto vertente anno 
graviiJUs et subillde repentibus morbis magllo cum 'vitae suae 
penculo conJltctatus, srd tuo ta1fle1Z patrodnio a Ilu/lo umquam 
mortatium frustra implorato, piane conjirmatus, corpons hoc sui 
cereum simulachrum, ita ut aeger Lti/gua nUnCUp0'l1erat, incolu- 
mis nUllC fachls, offirt Tibi - deillceps quod reliquum est 'm"tae 
suae, tibi salutem suam. 11bi se denique totum, dedit et commen- 
dat. A1l11O Dni MDXXXV. 
Jakiego rodzaju było wotum, które Tomicki w czerwcu 
1535 złożył w Szczepanowie l, nie wiemy; nie wspomina o tern 
w listach swych do Borka biskup, fakt ten tylko zapisał wierny 
jego sługa, na którego kilkakrotnie już w niniejszej pracy po- 
woływaliśmy się. 
Czwarte wreszcie wotum woskowe, to wotum zawie- 
szone u grobu św. Stanisława w katedrze krak. zupełnie podo- 
bne, również bowiem corpons sui caert'um .. simulachrum, kazał 
Tomicki zawiesić w Świętokrzyzkim kościele na Łysej Górze: 
Rmus 2 D. Petrus Tomictus Epus Crac. Regni Poloniae 
Vict'cancell. cum annum prope peNculonssimts ex morbis ita 
graviter laborasset, ut defletus Jam t'sset ab omnibus et conc/a- 
matus: tandem Dei Sanctaequt' Cructs eius benejicio conjirma- 
tus, pnstinaeque recte valetudini plmle restitutus, corpoNs sui 
caereum hoc simulachrum, ita ut egeI' voverat incolumts factus 
hoc in loco ponmdum cura'mt. Die 9 ... A. D. MDXXXV. 
W kilka miesięcy później Tomicki już nie żył. Umarł 
w Krakowie 29/10 1535. pozostawiwszy testament, w którym 
z wielkopańską iście hojnością pamiętał o kościołach swej 
rozległej dyecezyi i innych, o rodzinie, przyjaciołach i domow- 
nikach. 
Więc "swej katedrze krakowskiej. zapisuje dwie kapy, 
z tych jedną  wytwornej rzymskiej robotyc, dwa również 
ornaty, dalmatyk cztery. piękne 'vela (alias schodae) dla mi- 
nistrantów, dalej jedno "velum" purpurowe, którego "sam 
w święto Bożego Ciała. używał. Na stalle biskupie i pulpity 
"chóru i rektorów. przeznacza biskup trzy "nowe' opony, 
oraz dwie szerokie nakrywki 4. "tureckie., ponad tron biskupi 
zaś trzy kosztowne, złotem przetykane baldachimy, na nie- 
zbędne wreszcie szaty kościelne pozostawia 36 i pół łokci 
karmazynowego atłasu, przetykanego złotem we wzór herbu 
swego "Łodzia.. Tym samym także herbem zaopatrzone srebr- 
ne kandelabry laboNs unganci niechaj staną na ołtarzu, a do 
św. ofiar na nim odprawiać się mających niechaj służą srebrne, 
złocone ampułki "W Norymberdze wykonane.. Na użytek każ- 
doczesnego biskupa krakowskiego leguje złoty pierścień z wiel- 
kim szafirem, podobny zaś "z szafirem okrągłym. dla jego 
sufragana. 
Bibliotece kapitulnej zapisuje pergaminowy kodeks Li- 
bel/um Benedl"ctiotl1lm d indumentorum "ręką Stanisława Gór- 
skiego pisany. manu Slanislai Gorski in pargameno scrtptum 
oraz dwa pontyfikały 5. 
Nie mniej hojnie obdarowuje kaplicę św. Tomasza kan- 
tuaryjskiego. W długim szeregu darów znajdziesz bogate orna- 
ty, całą kolekcyę dywanów 6, wśród nich zaś dwa większe 


I Mon. Pol. kist. str. 902. 
t Teki Narusl. Mr. 53, arch. XX. Czart. str. SÓL 
· Data opuszczona, co niestety bardzo CZt;sto w Tek. Narus.. sit; spotyka. 
4 cingaturae. 
I Nie wzmiankuje o nich Polkowski w swym Katalogu rfkopisó?o 
kapitulnycń katedr. krak., niema ich zatem w dzisiejszym skarbcu kat. Jeśli 
Stanislaw Górski był zarazem i illuminatorem "Libri Benedictionumc, to zaguba 
tego kodeksu nie mai!} jest takle i dla historyi I1Ztuki w Polsce strat!}. 
8 Lodices seu Tapeta. 


"tureckie., szkatułkę z ręcznikami l, trzy nakrywki na pulpity; 
uderzy cię dalej bogactwo srebrnych naczyń: trzy srebrne 
kielichy (dwa złocone), trzy pary również srebrnych ampułek, 
dwa srebrne złocone pacyfikały z relikwiami świętych, dwie 
pary srebrnych kandelabrów. jedna z nich dzieło "krakow- 
skiego złotnika I Andrzeja., trzy wreszcie mszały uzupełniają 
ten, na rzecz kaplicy, zapis. 
Ale biskup pamięta w testamencie swoim nie tylko o Kra- 
kowie. Kollegiacie sandomierskiej zapisuje białą adamaszkową 
kapę oraz ampułki srebrne s "niemieckiej roboty., nabyte 
niegdyś od Andrzeja Krzyckiego; katedrze poznańskiej leguje 
złoty kielich, kollegiacie wiślickiej zaś czerwoną adamaszkową 
kapę z dalmatykami, kościołowi wreszcie parafialnemu w ro- 
dzinnej wsi swojej w Tomicach, darowuje srebrny kielich ze 
złoconą patyną, oraz dwie srebrne, złocone ampułki. 
Z kolei myśl jego zwraca się, ku sercu najbliższym. ku 
rodzinie i przyjaciolom. Brata, wojewodę inowrocławskiego, 
obdarza futrami, szatami i końmi, humaniście siostrzeńcowi 
Krzyckiemu przekazuje dwie książki we "włoskiej bogatej 
oprawie«, ręką Piotra Proszowity 4. pisane, bratankom książki 
"politiorum studiorum., bratanicy zaś Zofii (córce Mikołaja 
Tomickiego) przeznacza na posag 1000 zł., dwa pierścienie, 
oraz część kwoty ze sprzedaży żywego inwentarza i rucho- 
mości, jak złote i srebrne naczynia, szaty, wazy, okrągłe wi- 
traże (.orbes.) etc. 
.Miłościwym swoim książętom. i "królewnym. Elżbiecie 
i Izabelli pamiątkę po sobie zostawia w pierścieniach z sza- 
firami, a podobne zapisuje Janowi Chojeńskiemu i hetmanowi 
Tarnowskiemu. Drogi mu Krzysztofa Szydłowieckiego dar 
libellum iti charta peconna scrtphlm przeznacza dla arcybiskupa 
Drzewieckiego, księgi teologiczne leguje .kollegium teologów«, 
dzieła zaś "prawa kościelnego i cywilnego«, .kollegium ka- 
nonistów., przechowane wreszcie u niego "Przywileje księ- 
stwa Baru. i .Statuta złotego runa. zwrócić każe Jego Król. 
Mości. 
Z hojnego zapisu Tomickiego na rzecz katedry krakow- 
skiej li nie dochował się prawdopodobnie żaden ślad w dzi- 
siejszym jej skarbcu; czy bowiem kilka ornatów z XVI w.. 
wzmiankowanych przez Polkowskiego w Skarbcu katedralnym 
na Wawelu 6, uważać można za identyczne z ornatami zapi- 
sanemi katedrze przez Tomickiego, trudno ocenić na pod- 
stawie bardzo ogólnikowych opisów ich, zawartych w po wyż- 
szem rozporządzeniu ostatniej woli biskupa. W każdym jednak 
razie testament Tomickiego pozostanie świadectwem sięgają- 
cej i poza żywot doczesny pasterskiej jego o domy boże 
troskliwości, jak nie mniej wytwornej wspaniałości, jaką za 
życia otaczać się lubiał ten nieodrodny syn Odrodzenia, kra- 





 


I scatuJ/a cum corporalibus et pallis alias sd,ininki. 
· Czytby nim był "Andreas Marczinco A_ 1532, Aurifex Reg. Maj..? 
(Grabowski, Starołytn. fviadom. o Kraltowie, 185z, str. 291) a mote Andrzej 
Marstella (ur. 1500+15(8) zlotnik i rajca krakowski? (Por. Lepszy, A..dnej 
Marstella w Sprawoldaniadl T. IV, z. II, str. 5 2 - 54). 
· Ampułki powytsze oraz kapt; zamieścił inwentarz skarbca kollegiaty 
Bandom. 
 r. 1 S S2 publik. przez prof. M. S o k o I o w s k i e g o w SPra'wold. T. 
IV, z. V, str. VI. 
· Piotr Postawa z Proszowic, wikary Btały kat. krak., illuminator Anti. 
pńonarium (nr. 50 Katal. Polkowskiego), Epistolare (Nr. 22), a jak s!}dzt; i Col- 
lectodu11I E&&l. Catń. Crac. (Nr. 89 cyt. Kata!.); charakter bowiem pisma, ara- 
besek i miniatur wykazuje zupełne podobieństwo z pismem i z miniaturami 
Antiplwnadum (por. np. oba Zfviastowa"ia). 
· Nie znajl}c skarbców katedry poznańskiej, kollegiaty sandomierskiej 
i wiślickiej, oraz kościola w Tomicach, nie poruszam tutaj kwestyi, czy zachowały 
sit; w nich jakie aparata z zapisu Tomickiego. 
A 3 2 tablic z tekstem odbitych w litografii A. Pruszyńskiego w Krakowie. 


........,j
>>>
, 


CCLXXX\'II 


SPRA WOZDANIA Z POSIEDZEŃ 


CCLXXXVIII 


kowski biskup, mecenas, dla którego pracują Berecci i Gian 
Maria Padovano - Hans Vischer, a jak się zdaje i Hans 
DOrer I, Stanisław z Mogiły i Stanisław Górski, a w usługach 
jego stoją hafciarze rzymscy, złotnicy norymberscy, węgierskie 
łomy marmuru, gdańskie i krakowskie warsztaty. Jakże wy- 
mownie świadczą takie nazwiska i takie pracownie o kulturze 
i artystycznym smaku umysłu, który nie tylko nie zapomniał 
nic z tego, czego się nauczył i co widział w Lipsku, Bolonii 
i w Rzymie, ale u którego z biegiem lat wzrastała hojność 
dla sztuki i w niej rozmiłowanie. 
To też bez przesady cenić mógł Erazm z Roterdamu 
w Tomickim męża wielkiego wykształcenia z, Krzycki powie- 
dzieć o nim. !e był »wzniosły umysłem c s, a in cultu et apa- 
ratu splendidus i nie trąci również panegirykiem powstała 
w kilka lat po śmierci biskupa żałosna elegia Royzyusza: 
r.neu Tomiti. mors tua crimen /tabet. Triste canunt Musae, 
procul exulat actus Apollo ł. 


Legata Eccliae meae Cracoviensi (ib. str. 565 i nast. do 569)". 
Cappam ex adamasco albo. auro intexto cum naviculis et fimbriis ac 
(faeto) eleganti opere Romano factis Ecclesiae meae Cracoviensi do, dono 
et lego pro usu Episcopi Cracoviensis. 
Cappam ni
ram de axamento cum fimbriis, Ecclesiae meae Cracoviensi 
do, dono et lego. 
Dalmaticas duplices de adamasco auro intexto. cum eorum attinenciis. 
Casulnm de adamasco albo auro intexto cum naviculis. Spalleras, quas 
hospes meus Gedanensis ordinaverat duas, et alias quae sunt cum armis meis 
et textu ad Dominum cum tribulares (1) etc. Ecclesiae meae Cracoviensi do 
dano et lego. Spalleras tres novas, unam p ro S t a II o, in quo Pontlfex cele. 
brans vesperas et matutinas stare solet, et duas pro pulpitis Chori et Rectorum. 
Ampullas arl/:enteas inauratas N o r e m b e r l/: a elaboratas. 
Sedile seu fsldistorium fetreum cum quatuor globulis argenteis et tribus 
ejus operculis de veluto rubeo brunatico et nigro pro usu Episcopali - Scho. 
dae aliaa vela pro ministrantibus pulchriora: 
!tern velum unum ex purpura quo utebar ipse in festo Corporis Christi. 
Casulam nigram de vuluto nigro Veneto cum Dalmaticis. 
Pontificalia duo. 
Libellum Benedietionum et indumentorum manu Stanislai Gorski in 
Pargameno scriptum. 
Paluillos tres ponendi supra Sedes Episcopales. unum ex adamasco ru. 
beo Canoelino habentem in quatur cornibul pendentes Globos cum floccil. 
auro et viridi serico intextis. AIterum eX atlasio brunatico de grana habentem 
globos in quatuor cornibus auro et rubeo serico carmesino intexto. Tercium 
paluillum ex axamento rubeo Turcico, qui pOllit in Sella Episcopali sub tres 
tegumenta, qui factus est modo simplici absque nodis et floccis. 
Cingaturas duas largu Thurcicas pro tegendis pulpitis. 
Navicellam argenteam pro asservando Thure Ecclesille meae Cracoviensi 
do dono et lego. 
!tern annulum aureum cum zaphiro magno, Pontificalem Ecclt'siae meae 
Crac. do dono. lego ad usum Episcopi in Ecclesia celebrantis. 
Item alium annulum aureum cum Zaphiro rotundo etiam Ecclesiae meae 
Crac. do dono. lego ad usum Sulfraganei, qnando in Ecclesia rem divinam 
faciet. 
Candelabra argentea I a b o ri s Ungarici, habentia cuspidem in summi- 
tate et tres Rurhas (sic) cum armis meis do, dano, lego Eccl. meae Crac. 


· Portret Tomickiego w Krakowie w krutgankach klasztoru 00. Fran- 
ciszkanów jest zdaniem dr. Burkhardta. konserwatora mnzeum bazylejskiego, 
dzielem Hansa DUrera. (Por. M. S o k o I o w s k i, Kilka stówo Hansie Diirene 
w Sprawozdaniaeń. T. V, z. I, str. 25 i przypisek tamte. 
I Por. K o p e r a. Dary II Pols/ti dla EraIma I Roterdamu. (Sprawolldan;a 
T. VI, z. II i III. str. II 5). 
s Życiorys Tomickiego Tek; Nat'Ussew;e.a T. 53, str. 357. 
· Petr; ROYII;; Maurei Carmina, ed. Dr. Br. Kruczkiewicz. Cracoviae 
1900, Sumptibus Acad. Lit. Crac. str. 37. 
6 Z testamentu wtipomnianego opuszczam dość dlugi wstliP, poświlicony 
filozoficznym refleksJom o śmierci i jego zakończenie, w kt6rem poleca biskup 
w rzewnych slowach duszli swą milosierdziu botemu, cytując jedynie in extenso 
(wedlug Tek; NarwI. T. 53, str. 561-574), nie podającej jednak tr6dla, 
ustliP o legatach pozostawionych przezeń kościolom, rodzinie i blitszym zna- 
jomym. 


... 


!tern unam integrampetiam Atlasii rubei Carmesini auro intexti cum 
viginti et una naviculis infulatis, continens ulnas triginla sex cum media _ 
Ecclesiae meae Crac. do, dano, lego, ut ex ea liant ea indumenta, quae ma- 
gis esse commoda videbunt ad usum Sacrorum. 


Capellae S. Thomae Cantuariensi. 


Imprimis Calices argenteos tres, duos inauratos, tertium non inauralum. 
Ampullas triplices, duplices inauratas cum armis meis et duas non inauratas pro 
usu quottidiano. 
Casulam de adamesco albo auro intexto cum naviculis infulatis ac eius- 
dem casulae attinentiis omnibus Capellae S. Thomne do, dano. lego. 
!tern !'Iuas alias casulas, cum earum attinentiis, unam de adamasco Rubeo 
Carmesino auro intexto cum naviculis infułatis, aliam de Raso seu atlasa Car- 
mesino brunntico de grana etiam pro Capella do. dano, lego. 
!tern casulam de Axamento nigro etiam pro Capella do, dano, lego. 
Duo Pacificalia argentea inaurata cum Reliquiis Sanetorum etiam pro 
Capella mea do, dano, lego. 
!tern Lodices seu Tapeta acta mediocria, bona tamen et pulchra, et 
praeterea duos Lodices maiores T h u r ci c o s pro sternendo pavimento in usu 
Capellae. eidem Capellae do. dano. lego. 
!tern Vasculum argenteum pro conservandis Hostiis. Scatullam cum 
Corporalibus et Pallis alias Schirzinki. omnes eidem Capellae do. dano, legI). 
!tern tria Missalia, duo de veluto rubeo. tercium Coftiro rubeo super- 
ducta pro Capella do, dano, lego. 
!tern cussinum de veluto rubeo carmesino loco pulpiti pro Missis orandis. 
Coopercula tria - unum de Adamasco Rubeo Kitayka viridi subduetum aliud 
de Tabino brunatico Kitayka glauca subductum, Tercium operculum pulpiti 
de aXamento nigro. kitayka subfultum Capellae meae do, dano, lego. 
!tern Vasculum argenteum pro servanda aqua benedieta. Bina Paria 
candelabrorum argentea, unum quod habet formam balansti minus, aliud majus 
et ponderius, quod hic Cracoviae laboravit Andreas aurifaber, etiam 
pro Capella mea do. dano, lego. 
Alia ornamenta et indumenta Ecclesiastica commisi fieri et curavi Do- 
minis meis exequutoribus, si ipsa ego in vita efficere et fieri facere non potera. 
Eisdem Dnis Exequutoribus committo et commisi cratem ad Capellam 
meam adhuc imperfectam perfici curare. 
Ecclesiae Collegiatae Sandomiriensi lappam albam de Adamasco albo, 
qua usus sum jam a multis annis pro Ecclesia Collegiata Sandomiriensi do, 
dono, lego. 
Ampulla$ elaboratas opere Germanico emptas a Rmo Dno Epi- 
scopo Plocensi (A. Krzycki) pro Eccl. Sand. do, dono et lego. 
Schodam unam pro Eccl. Sand. do, dano et lego. 


. 

 



 


Pro Ecclesia Posnaniensi. 


aak wiadomo był Tomicki, zanim zasiadl na krak. stolicy biskupiej, 
biskupem poznańskim i stąd tl6maczy sili pamilić jego szczeg61niejsza o po- 
znańskim kościele). 
Calicem aureum pro EccJesia Posnaniensi, cuius fui Episcopus annis 
aliquot, do, dono et lego. 


+ 


Ecclesiae Collegiatae Visliciensi. 
Cappam rubeam ex adamasco rubeo Carmesino una et Dalmaticas ru- 
beas pro Ecclesia S. Mariae Visliciensi. do, dano et lego. 
Ecclesiae Parochiali in Thomicze (gniazdo rodzinne i miejsce urodzenia 
Tomickiego). Calicem argenteum, cum Patena, inauratum pro Parrochiali Ecclesia 
in Thomicze do, dano et lego. 
Ampullas duas pIani laboris argenteas inauratas, EccI. Parroch. in T. 
do, dano et lego. 


l 


Magnifico (ib. str. 568) Dno Palatino Inovladislaviensi fratri nostro ger- 
mano vestem unam ex Adamasco brunatico de grana suffultam peIlibus mar- 
dureis, quae fuit Domini olim Castell. Gnesnensis fratris nostri, do, dono et lego. 
Vestem aliam de Czamlotho nigram, quae etiam fuit Dni Nicolai Tho- 
miczki Castellani Gnesn. do. dano et lego Dno Palatino. 
Equos Reddarios, quatuor bonos Dno Palatino do, dano et lego. 
Rmo Dno Archiepo Gnesnensi (Maciej Drzewicki) Iibellum in charta 
pecorina Icriptum, opertum brucato, per Magnificum Dnum olim Christophorum 
de Schidlowiecz Castell. Crac. nobis donatum Rmae Dominationi suae do, dano 
et lego. 
Rmo Dno Epo Plocensi (Andrzej Krzycki) libellos dUal, veluto rubeo 
obductos - opere Italico pulhre et lumptose ligatos, manu Petri Pros- 
c h e v i t a e (ks. Piotr Postawa z Proszowic, wikary staly katedry krak.). scriptos, 
do, dono et lego. 


. 



 


J.
>>>
, 


!o'PRA WOZDANIA Z POSIF:DZEŃ 


CCXC 


CCLXXXIX 


. 


Rmo Dno Epo Praemisliensi moderno, Libellum Benedictiones Pontifi- 
cales ni se continentem aXamento rubeo obductam, do, dono et lego. 
Eidem Rmo Dno Epo Praemisliensi mantellum ex Czamelotho rubeo 
Carmesino, una cum Caputio, do, dono et lego. 
Dno Samueli Maczieowski (sic) Canonico Eccl. nostrae Cracoviensis 
equos quatuor redarios, qui solebant esse ad u.um nostrum trahendo vehiculum 
do, don o et lego. 
Libros Theologalos ad Collegium maius Theologorum do, dono et lego. 
Libros Juris pontifidi et Civilis Collegio Dominorum Collegiatorum Ca- 
nonistorum, do, dono et lego. 
Libros Polidorum Studiorum humanitatis Nostris nepotibus ex Fratre 
germano, do, dono et lego. 
A dalej na str. 571 (TeR. Nar. Ms. 53 arch. Czart.) czytamy: 
!tern t r e s I i b e II i u n u s corio rubeo superductus, in quo Privilegia 
Ducatus Barensis Bunt descripta; et duo alii aurei velleris nigro corio super. 
ducti reddantur Regiae Majestati - hi sunt in mensa nigra quae est in Camera. 
Omnis suppellex (str. 572 loc. cit.) mea cum auro, argento, vestibuB 
laneis aut Laneis (sic) quocunque nomine appelletur, similiter et equos ac sup- 
pellectilem equinariam, vasa, scultellas, o r b e s, Cantaros, Flascas (sic) stannatas, 
alias Stanglue et generaliter omnes res maiores et minores ultra legata, quae 
fed, vólo ut vendant, et pecunia per Duos Exequutores partem in debita mea, 
partem etiam in dotem Nepti meae Zophiae ex Fratre meo Dno olim Nicolao 
Castell o Cnesnensi susceptae convertat, cui quidem Nepti meae do et assigno 
in dotem mille florenorum in moneta, qui asservent in aliquo loco sicuro, 
quo ad in matrimonium collocabit...c 
Annulos meos cum Zaphiris lego Serenissimis Regibus et l'rincipibus 
meis, ac etiam IIlmae Reginulae Redwigi et Isabellae; Alium do et lego 
Rmo Dno Epo Praemisliensi, Joanni Choienski, et Magniiids Dnis Palatino 
Russiae (Jan Tarnowski, et Palatino Inovladislaviensi, fratri meo. Nepti meae 
Zophiae supradictae, lego duos annulos unum cum Zaphiro, alium cum ada- 
mante parvo, quem solus gestavi. 
!tern Dno Nicolao Bedlinszki Scholastico Crac. vestem meam novam 
de kitayka nigram ventriculis albularum suffultam, et unum annullum Thur- 
cinum. 
!tern Dno Stanislao .Borek vestem de Tabino nigro albulis suffullam. 
et duos annulos cum Zaphiro, quos solus gestavi et sunt Scarcella mea. 
Item Dno Isbienszki Pannum brunaticum A n g I i c u m pro veste et 
unum annulum cum Zaphiro quem solus gestavi rotundum quem habui a Do- 
mina Duce Masoviae (Anna ksi
iniczka Mazowiecka). 
Dno Samueli Maczeiowski Tabinum brunaticum pro veste.......... 
. . .. Ruius (str. 573 l. c.) autem ultimae voluntatis, dispositioniB et ordina 
tionis meae veros et legitimos Exequutores constituo Rmum J l. Andream Cri- 
cium Epum Plocensem, Venerabiles Dnos Nicolaum Bidlinski Scholasticum- 
gtanislaum Borgk (sic) Juris utriusque Doctorem, Benedictum Jsdbinski Ca- 
nonicos Cracov. Serenissimae vero Regiae Majestati Do meo clementissimo, 
supplico, ut huius mei testamenti recte atque ordine facti defensor esse di- 
gnet. Id ipsum Jure necessitudinis, quod mihi cum eo intercedit, peto a Ma- 
gnifico D" Joanne Comite a Tharnow Palatino Russiaec....... _Ego (str. 574 
l. c.) Petrus Tomicius Cracoviensis Epus, confiteor, et prae me fero, hanc esse 
ultimam meam voluntatem. Cui rei quo plus fidei habeat, manu propria, huic 
Codicil\o subscribendum esse putavi. Actum Cracoviae Die .., 
Anno Domini Mo Do XXXVo praesentibus Samuele Maczieiowski Cne. 
snensi, Cracoviensi et Sandomiriensi Canonico, Stanislao Rosio, Juris utriusque 
Doctore Prlleposito Vilnensi ac Vislidensi Canonico - Nicolao de Wieliczka 
Canonico Poltoviensi, Anthoninó de Caschovia artium et Medicinae Doctoribu., 
Stanislao Dambniczki cubiculario meo et Stanislao Corski Canonico Plocense 
Notario Publico, qui hoc Testamentum scripsit et obsignavit. (Data opuszczona, 
w kaidym jednak razie testament pisany w pierwszych czterech miesiącach 
r. 1535, w testamencie bowiem poleca T. exekutorom, aby postarali si
 o wy- 
kończenie kraty do kaplicy jego w katedrze krak. a w maju 1535 pisze do 
S. Bonera (str. 859 T,Il. .Ill(z,.. Ms. 52 arch. Czartor.), ie iu! krat
 do Kra- 
kowa z Norymbergi przywieziono. . 
- Pro( Maryan Sokołowski W dopełnieniu pracy 
Dr. Jerzego Kieszkowskiego składa komunikat p. t.: Wota wo- 
skowi' .florenckie jako objaśnunii' wotów Tomickugo. 
Z artystycznych przedsięwzięć i fundacyj, które z inicya- 
tywy Tomiekiego powstały, na szczególniejszą uwagę zasłu- 
gują woskowe wota, przedstawiające jego postać, malowane 
przez malarza Stanisława i ofiarowane do kościołów na Wa- 
welu, w Częstochowie, na Łysej Górze i w Szczepanowie. 
Był to zwyczaj włoski, a przedewszystkiem florencki 
i mimo swego pogańskiego i starożytnych przesądów sięga- 


. 


+ 


. 


! 


.... 


jącego początku, znamienny dla epoki Odrodzenia, dla po 
czucia i wybujania w tej epoce indywidualności i co zatem idzie 
dla znaczenia, jakie wówczas mieć zaczyna portret. W kościo- 
łach florenckich składane były podobne wota i to od dość 
dawnych czasów. Już w XIV w. Francesco Sacchetti w jednej 
ze swoich noweli wspomina o nich i tartuje z jednego z wie- 
śniaków, który po śmierci swej tony złożył woskową jej figurę 
w Or San Michele w przekonaniu, że jej życie przywróci. Ża- 
den jednak z kościołów nie posiadał tych wotów tak znacznej 
ilości, jak S. Annunziata, z życiem mieszczaństwa i patrycyatu 
florenckiego szczególniej związana i nigdy może przesąd do 
nich się odnoszący tak nie był zakorzeniony, jak w XV w. 
i w pierwszej połowie XVI w. We Florencyi istniałyartystycz- 
ne rzemiosła, specyalnie wyrabianiem woskowych wotów tego 
rodzaju zajęte. Szkoła Verocchia kształciła najznakomitszych 
jego przedstawicieli. Byli to tak zwani: ..Fallimaginie, czy 
..Ceraiuoli«, wśród których największej sławy i największego 
wzięcia używała rodzina Benitendich, tradycyjnie z ojca na 
syna temi wyrobami się zajmująca. Najwybitniejsi ludzie tego 
czasu ofiarowywali kościołowi S. Annunziaty swe własne 
przedstawienia naturalnej wielkości, starannie malowane -in 
olio«, dopełniane naturalnemi włosami, w strojach, których 
codziennie używali, lub też jakie ich stanowisko charakte- 
ryzowały. Woskowe takie figury, osadzone na drewnianych 
rusztowaniach i w pewnych wypadkach siedzące na koniach, 
jeżeli to byli wodzowie i kondotierzy, ustawione na postu- 
mentach, zapełniały główną nawę kościoła. Pod niemi czytać 
można było takież same napisy, jak te które wymienia p. 
Kieszkowski na wotach Tomiekiego. Santissima Annunziata 
musiała robić wówczas podobne wrażenie jak kościół Augu- 
styanów w Innsbruku z bronzowemi postaciami naturalnej wiel- 
kości protoplastów cesarza Maksymiliana do koła jego gro- 
bowca. Osobne dekrety Signorii florenckiej pozwalały na skła- 
danie wotów takich tylko tym obywatelom, którzy używali 
wszystkich praw w mieście, ale przytem znakomitszym oso- 
bistościom obcym i cudzoziemcom. Namnożyło się ich z cza- 
sem tak wiele, że zalegały kościół i nie tylko utrudniały cyr- 
kulacyę, ale zakrywały wejścia do pojedyńczych kaplic. Znana 
rodzina Folconieri, posiadająca własną taką kaplicę, wystoso- 
wała przeciw temu nadużyciu protest i wskutek tego część 
wotów z konnemi figurami musiała być przeniesiona na 
drugą stronę kościoła. W początku XVI W. nie można już 
było na tern tylko poprzestać i to się stało powodem, że po- 
zdejmowano figury z postumentów i pozawieszano je na sznu- 
rach u stropu i w kopule kościelnej. Za czasów Tomiekiego 
nie stały już zatem, ale wisiały tak jak jego własne. Dość 
jest powiedzieć, że w r. 1630 w kościele Annunziaty mieściło 
się takich woskowych figur 600 i dopiero skoro wota zaczęły 
spadać wiernym na głowy, w r. 1665 przeniesiono je do oso- 
bnej izby w krużgankach, jak się zdaje do chi ostro deI Morti'. 
Ludność jednak była do tego tak tywo historyę miasta illu- 
strującego zbioru i prawdziwego panopticum zarazem przywią- 
zana, te się na to usunięcie wotów oburzała, czemu dał wyraz 
współczesny pisarz dei Migliore, który nam o tym wypadku 
donosi w swoich rękopiśmiennych komentarzach do Vasarego. 
Jeszcze do końca XVIII W. można było część tych figur na 
tern ostatniem miejscu oglądać. 
Jakież to były bowiem figury? Naprzód. teby wymienić 
tylko najsławniejsze: Wawrzyniec Medyceusz. Przyjaciele jego, 
jak świadczy Vasari, po szczęśliwem ocaleniu od sztyletu 
Pazzich w r. 1458 trzy ich egzemplarze rozesłali do kościołów 
dla podziękowania za ratunek i zażegnania przyszłości, jeden 


-""'"
>>>
.. 


CCXCI 


SPRAWOZDANIA Z POSIEDZEŃ 


CCXCII 


do Annunziaty, drugi do kościoła Klarysek na Via San Gallo, 
a trzeci do S. Maria degli Angeli W Assyżu. Można powie- 
dzieć, te to zupełna paralela do naszego Tomiekiego. Wyko- 
nał je najsławniejszy z ceraiuoll dz Orsino Benitendi i na 
katdej umieścił swoją markę, wielkie O z lit. l{ w środku 
i krzyżem. (V a s a r i, Le Vite, ed. Milanesi. T. m, str. 373- 374). 
Następnie sławna Izabella d'Este Mantuańska i papieże Alek- 
sander VI, Leon X. i Klemens VII. Z cudzoziemców Chry- 
stian, król duński. Ten ostatni bawił w r. 1471 we Florencyi 
i Madonnie takiż dar pozostawił; nakoniec, co naj ciekawsza ja- 
kiś Pasza turecki, który pragnął szczęśliwy sobie powrót do oj- 
czyzny w ten sam sposób zapewnić, co najlepiej dowodzi, jak 
ogólne i powszechne było przeświadczenie o skuteczności ex- 
vota, kiedy się nawet niewiernemu w tern otoczeniu udzieliło. 
(Cf.A.Warburg. Bildnisskunst und ,Florentinisches Burgerthum, 
1901, I, str. II, 29 i n.). Samo się przez się rozumie, że pra- 
wie wszystkie patrycyalne rodziny florenckie, jak Rucelai, Tor- 
nabuoni, MarteIli, Caponi czy Strozzi, były w tern muzeum 
reprezentowane. Wiemy, że Alessandra Macinghi negli Strozzi, 
ta matka Grakchów, jak ją nazywano i której tak żywe i tak 
pociągające listy ogłosił Cesare Guasti, dwa takie wota, przed- 
stawiające synów Annunziacie ofiarowała, jedno 1425 r. w imie- 
niu syna swego Lorenza, który przebywał w dalekiej Flan- 
dryi w BrOgge i złamał rękę, nadużywając gier gimnastycz- 
nych i drugie dla młodszego Matheo, zmarłego w Neapolu 
w r. 1459. (ut/er e di una gentildontla jiorenti,zn deI secolo X V 
ai jigltitoli 1877, str. 129, 197). W tym tak wzorowym i tak 
silną miłością rodzinną złączonym domu Strozzich, grała nie 
małą rolę niewolnica ,.Ruthena c . z pod Lwowa czy Halicza, 
inteligentna, sprytna. wściubska i plotkarka, która wszystkie 
dzieci pielęgnowała i należała sama niejako do rodziny. 
(ut/n"e, str. 104). Jej to zapewne przypadło w udziale dopil- 
nowanie, aby Benitendi trzymał się podobieństwa i aby na 
pierwszy rzut oka każdy mógł rozpoznać, kto był w wosko- 
wej figurze wyobrażony. Podobieństwo bowiem z całym rea- 
lizmem było warunkiem skuteczności i czarodziejskiego zna- 
czenia ofiary. Nic też dziwnego, te te woskowe przedstawie- 
nia były przenoszone w inny materyał i kopijowane w gli- 
nie, stiuku i w marmurze. Wiele z biustów florenckich miało 
taki początek. Zdaje się, że popiersie Wawrzyńca Medy- 
ceusza w Muzeum berlińskiem jest kopią jego woskowej figury 
w Annunziacie. 
Wota Tomicklego powstały oczywiście zatem pod flo- 
renckim wpływem. Jego młodość spędzona we Włoszech w ich 
pomyśle i wykonaniu znalazła odbicie. Jest to znamienny rys 
Odrodzenia i wpływów włoskich na naszej ziemi, w świetle 
którego sławny biskup krakowski się wyrainiej przed nami 
rysuje. Szedł on pod tym względem w ślad za współczesnym 
mu papieżem Klemensem VII. Bardzo być może, te przy tak 
licznych i częstych podróżach Polaków do Włoch i inni z na
 
szych dostojników takie woskowe wota z własnemi przedsta- 
wieniami w innych kościołach składali. W inwentarzach, kła- 
dących szczególniejszy nacisk na drogocenność i wartość ma- 
teryału, niema o tern mowy, a inwentarze Częstochowy. Łysej 
Góry i tern bardziej Szczepanowa są nam nie znane. Wydawca 
Vasarego zaświadcza, te żadne z ex-wotów florenckich czasów 
dzisiejszych nie doszło. nic więc dziwnego, że i nasze zaginęły. 
Nie wierny. jaką miały te figury wielkość. czy naturalną jak 
we Florencyi, czy znacznie i o ile zmniejszoną, ale zdaje się 
nie ulegać wątpliwości, na co już p. Kieszkowski zwrócił 
uwagę, że były wykonane w Krakowie, chociaż niestety na- 
wet domyślać się nie możemy, jaki artysta mógł być ich 



 ---- 


twórcą. Gdyby je Tomicld za pośrednictwem Borka obstalo- 
wywał we Włoszech lub gdzieindziej, toby w źródłach cyto- 
wanych przez p. Kieszkowskiego była o tern wzmianka i do- 
szłyby na miejsce skończone. Skoro jednak naj wybitniejszy 
ówczesny malarz Stanisław, kapelan z Mogiły, o którego dzia- 
łalności i talencie będziemy mówić przy innej sposobności, 
je polichromował, to i ich wyrobienie z wosku nastąpić u nas 
musiało. Nie mieliśmy takich fallimagini czy cerailloli jak 
Florencya, ale nie jeden ze snycerzy krakowskich był w sta- 
nie z całym realizmem i prawdą te woskowe simulachria mo- 
delować. Wyroby snycerskie jeśli nie z tych samych, to z naj- 
bliższych przynajmniej tej epoki czasów u nas pochodzące, 
najlepiej tego dowodzą. 
Posied:::enie dnia 23 kwietnia 1901. 
- P r z e w o d n i c z ą c y poświęcił gorące słowa wspo- 
mnienia zmarłemu współpracownikowi Komisyi, ś. p. Henry- 
kowi Bukowskiemu 1, który darami swemi dla naszych insty- 
tucyj - do pogłębienia prac naszych się znacznie przyczynił. 
- p r z e w o d n i c z ą c y przedstawił nadesłany przez p. 
G r z e go r za Wo ro b j ewa opis drewnianego kościoła w Je- 
lonkach, w powiecie Ostrowskim gubernii Łomżyńskiej, po- 
chodzącego prawdopodobnie z XVI w. Budowa jest nadzwy- 
czaj prosta i może służyć za przykład konstrukcyi naszych 
drewnianych kościołów bez sobót. Zwrócił przytem uwagę, 
że soboty są w kościołkach mazowieckich, o ile mu wiadomo. 
nieznane. 
- P. Julian Pagaczewski podał wiadomość o in- 
teresującym obrazie w kaplicy pod wezwaniem św. Michała 
w kościele 00. Kamedułów na Bielanach. 
W kaplicy pod wezwaniem św. Michała w kościele 00. 
Kamedułów na Bielanach stoi, oparty o predellę baroko- 
wego ołtarza, podłużny obraz, przedstawiający obnażonego 
Chrystusa pomiędzy dwoma aniołami, którzy go trzymają za 
ręce (fig. 8). Figury widoczne trochę więcej niż do połowy. 
Wysokość obrazu, malowanego - jak sądzę - techniką pośre- 
dnią pomiędzy olejną a alta tempera na grubej desce z lipo- 
wego drzewa, powleczonej warstwą kredy, wynosi (bez ram) 
27'05 cm.. a szerokość 77 cm. Wysokość z ramami wynosi 
47 cm.. szerokość 93 cm. Kompozycya jest symetryczna 
i bardzo prosta. Środek obrazu zajmuje Chrystus zbroczony 
krwią, płynącą obficie z czoła, boku i wielkich ran na rę- 


. 


. 


. 


I Henryk Bukowski urodził siC; w r. 1838 w rodzinnej wiosce Kaukle na 
Żmudzi. Wytsze studya odbywał na wydziale fizyczno-matematycznym w Mo- 
skwie. Wskutek udziału w powstaniu r. 1863 musial opuścić kraj rodzinny. 
Udał siC; do Szwecyi i osiadł, na stale w Sztokholmie. Nieznany nikomu - 
z poczl}tku fizycznI} pracl} zarabiae musiał na chleb - naat«jpnie, dzi«jki szczC;- 
'liwemu zbiegowi okoliczności objął najprz6d skromne stanowisko u jednejto 
ze znanych miejscowych antykwaryuszy, a z czasem sam stał siC; właścicielem 
handlu starołytności. Na tern stanowisku odznaczał siC; wielkiem znawstwem. 
a katalogi jego zbior6w pojawiajl}ce siC; w regularnych odstc;pach czasu słutyć 
mogły za wzór dla tego rodzaju wydawnictw. Nie dziw wic;c, te rychło umiał 
sobie pozyskae dobre imic; i uznanie w szerokich kołach szwedzkiej stolicy a 
nawet dw6r łyczliwl} go otaczał opiekI}. 
Szczególniejszym jednak tytulem zaslug Bukowskiego, to ta jego skrzc;- 
tnośe, z jakI} zbieral pamil}tki dawnej naszej przeszłości. Wymienie tu przede- 
wszystkiem naldy przeszło tysil}c kilkaset druk6w ,.Polonicac, z których nie- 
kt6re naletały do biblioteki ZygmuRta Augusta. oraz kompletny zbi6r sztych6w 
Falka. Gromadzl}c je z całym pietyzmem nigdy z nich nic nie sprzedawal. rad 
natomiast obdarowywał nimi muzea i instytucye naukowe polskie. I tak Biblio- 
teka Jagiellońska otrzymała od niego z działu "polonic&« dzieł 44, broszur 336, 
map 4. Liczne dary czynił takłe na rzecz Muzeum narodowego w Krakowie. 
Muzeum w Rapperswylu, ale najhojniej pami«jtał o Akademii Um. w Krakowie, 
składajl}c jej w ofierze około 700 pierwszorz«jdnych dzieł (przewatnie w jc;zyku 
szwedzkim) z dziedzin: bibliografii, archeologii. historyi sztuki, heraldyki itp. 
Umarł w Sztokholmie II marca 1901 r. 


.
>>>
. 


CCXCIII 


SPRA WOZDANIA Z POSIED.lEŃ 


CCXCIV 


. 


kach. Po obu jego stronach dwaj aniołowie o jasno blond 
włosach, ubrani w obszerne, bladoróżowe suknie. Skrzydła 
ich są niebieskie o tonie zielonawym. Tło obrazu złote, gład- 
kie. Wartość artystyczna malowidła jest niezwykła, mimo że 
nie brak błędów, zwłaszcza w proporcyach ciała Chrystuso- 
wego. Ramiona są stanowczo za długie, prawe zaznaczone 
za wysoko, a także dużo do życzenia pozostawia budowa 
klatki piersiowej, anormalnie w lewą stronę rozszerzonej i wy- 
dętej. Rysunek, oprócz tych powyżej wytkniętych błędów, 
jest zresztą poprawny i staranny, a na uwagę zasługują prze- 
dewszystkiem dobrze narysowane ręce Chrystusa i aniołów. 
Na pięknej twarzy Zbawiciela maluje się głęboki smutek 
i cierpienie. ale spokojne, ciche, dalekie od tak charaktery- 
stycznego dla szkoły frankońskiej patosu i dramatycznej siły. 
Dużo wdzięku i uczucia mają także aniołowie. W ich ru- 
chach i w sposobie, w jaki odczuwają cierpienie Chrystusa, 


. 


'1- 
{ 

 
I 



 iŚ - - 


'
it.
 
' ,
 


,- :.:...
$ 


, '- 
\ 


..... 


-," 


"\ 



 



 ..' 
. ': .l 

;. 
" I" \ 
.
. '\."0 
... '
i
 ' 


" 



 
''ot. 
\" ...
 


-, f 



.t 


. ł 


- "'"'-'" 


...... 


'\\
 



..f.# 
, 


I 1 


,_ot - 


to -.. 


,/-, 
I 


" 


\ 


'\ 


... 


.I 


ciemniejszą farbą, poczem używając jaśniejszych odcieni ma- 
lował, powiedzmy rysował każdy włos z osobna. Z pedante- 
ryą właściwą miniaturzyście wykonał cierniową koronę Chry- 
stusa i skrzydełka aniołów, gdzie każde piórko starał się uwy- 
datnić jaśniejszą farbą. Wreszcie w ten sam rysunkowy spo- 
sób traktowane są suknie aniołów. Malarz podłożył je na- 
przód bladoróżową, prawie białą farbą, a następnie wydo- 
bywał z tła coraz silniejsze różowe cienie, używając gdzie- 
niegdzie nawet i amarantowej farby, a to w celu uzyska- 
nia kontrastu i zaznaczenia głębokości fałdów. Koloryt jest 
wogóle blady i delikatny, ale mimo to figury wydobywają 
się dostatecznie ze złotego tła. Dodać jeszcze należy, że ten 
jasny koloryt przyczynia się do podniesienia lirycznego na- 
stroju całości. Właśnie ten wybitny liryzm, blady koloryt, 
zwłaszcza w karnacyach, a w kOI1cu i typy pozwalają przy- 
pisać ten piękny utwór - nie wolny od widocznego wpły- 


--. 
'- 
\ 


- -
. 



ł 


\.... .!:\ 



 "- 
- 
-- 


"I 


'.. 
'. 


, I 


'
'\' - 


. I 


-....--:..;, 


, 
',.- 


, , 


-, 
. " 


\' 
" 


,,\ 
, . 


,-ę., 


." 
'- I 

' . 

 
C
 
--. 


.-1'0 


. " 


J 


'\ 


,
:- 


-,,\ i. 


. . 
. 


\.J 
--\ 
" " 
, 

 , 
" 

 , ,I. 
-- , ' 


, "; 


\ 
 


"- 


, I 


\ 


ił 
. " :\. ." \. " \. 

,' .' 
" , _ t- " ....... "- 
 
I 
- .,........ 


) 
 


'£ " ' ą I 
'" 01.. 
)' '
.b '- 

... -'ł..- ...t;;! J 


. 


Fig. 8. Bielany pod Krakowem, kościól Kamedul6w, obraz XVI w. 


. 


widać rozmaitość, świadczącą o niepospolitym talencie ma- 
larza. 
Jeden złożywszy ręce do modlitwy wzniósł oczy ku 
niebu i błaga Boga Ojca o litość nad udręczonym Synem, 
a drugi nachyla się lekko w stronę Chrystusa i trzyma Jego 
rękę ostrożnie, jakby się lękał, aby silniejszem dotknięciem 
nie urazić zbolałego ciała. Ruch to bardzo piękny, a w do- 
datku dostrojony do wyrazu twarzy, na której maluje się re- 
zygnacya i melanchulijna zaduma. O ile pierwszy anioł z pod- 
niesionemi jakby do lotu skrzydełkami i rozwianymi włosa- 
mi zdaje się pod wpływem gorącej modlitwy zrywać ku niebu, 
o tyle drugi zgnębiony. z obsuniętemi (nieco) skrzydełkami 
i włosami spadającymi na ramiona w bujnych lokach, tłumi 
w sobie cierpienie, które znajduje wyraz nietylko w twarzy 
ale i w ruchu całej postaci. 
Nacisk położono przedewszystkiem na czystość i ostrość 
konturu, który odcina się wszędzie bardzo wyraźnie; toteż 
można powiedzieć, że w obrazie przeważa kierunek rysun- 
kowy. Ciemne włosy Chrystusa i jasne aniołów są raczej ry- 
sowane ni
 malowane. gdyż malarz przeciągnął je naprzód 



 


wu Albrechta Dnrera - szkole szwabsko-bawarskiej i odnieść 
go - sądząc po stylu - do pierwszych dziesiątków XVI w. 
Nie jest wykluczone prawdopodobieństwo, że obraz ten mógł 
wymalować malarz krakowski, którego przyniosły fale szwab- 
skiej emigracyi, gdyż zarówno w malarstwie, jak i w rzeźbie 
natrafiamy od czasu do czasu na zabytki, które śmiało mo- 
żna włączyć w sferę szwabskich wpływów. Przypomnę tylko 
maleńkie skrzydła tryptykowe z t. zw. ołtarzyka Zygmunta 
Augusta w Muzeum XX. Czartoryskich, na które zwrócił mi 
uwagę prof. M. Sokołowski. 
Ramy nie są współczesne, ale w każdym razie nie 
o wiele późniejsze, gdyż złoty liściasty ornament na środko- 
wym pasie wykazuje znamiona rozwiniętego renesansu. - 
Otworki i ścięte kołki widoczne w bokach deski, a nie po- 
zostające w żadnym związku z opisaną ramą świadczą, że 
obraz miał pierwotnie inną ramę. Jestto więc zapewne pre- 
della, ocalona z jakiegoś tryptyku, który przedstawiał naj- 
prawdopodobniej sceny Męki Pańskiej. Obraz ten odnawiał 
p. Ludwik Łepkowski w 1889 r., ale na szczęście ograniczył 
się tylko do kilku nieznacznych retuszów na ciele Chrystusa
>>>
t 


CCXCV 


SPRAWOZDANIA Z POSIEDZEŃ. 


CCXCVI 


- ł 1 


1"" . , 


, . 
4,' 
I 


.... 



 


...... 
 f 


,i. . 


\ 


.' 
" 
. 


- -]f\' ' 


" 
.... 
".2!: J .
 


..r . 



 
...... 


. 
l' 

"'Io 


... 


.¥, 



- 


(\ 


l' 


I' 


.................-. 


... 


, t 

 
, 


. i 


'--::.--
 


)& 


" 
" 


..... 


Fig. 9 a. b. c. Oświ!;cim, kafle średniowieczne. 


\ , 


, ,\ 


skiego, uwzględniający już wcielenie do Korony nabytych 
przez króla Kazimierza Jagiellończyka śląskich księstw Oświę- 
cimia i Zatora. W takim razie orzeł pierwszy byłby herbem 
Korony, hcrb trzeci Pogonią litewską, orły zaś drugi i czwarty 
herbami świeżo nabytych księstw Oświęcimia i Zatora; ale 
w takim razie orzeł pierwszy musiałby mieć koronę na gło- 
wie, której nie ma. Gdy jednak herb ten w żaden sposób 
inaczej poprawnie wytłumac7.Yć się nie da, więc musimy ów 
brak korony na głowie orła złożyć na nie- 
dbalstwo kaflarza. 
Druga kafla wyobraża rycerza zbrojne- 
go na koniu z wyciągniętym oszczepem, pę- 
dzącego po skalistym gruncie w lewo. Jestto 
niewątpliwie Pogoń litewska, herb króla oso- 
histy, dowodzący, że kafla ta pochodzi z czasu, 
kiedy król Kazimirz Jagiellończyk zakupił był 
już księstwa Oświęcim i Zator. 
Trzecia kafla wyobraża lwa ukorono- 
wanego z podwójnym ogonem, zwróconego 
w lewo (fig. 10 a.). Jestto herb Królestwa cze- 
skiego i odnosi się do czasów, kiedy cały 
Śląsk a z nimi nabyte dla Korony polskiej 
księstwa zostawały w stosunku feudalnej za- 
leżności do królów czeskich. 
Czwarta kafla przedstawia gryfa skrzy- 
dlatego, zwróconego w lewo, z wywróconą 
na szyi koroną. Gryf to pospolicie znany 
herb rodu szlacheckiego małopolskiego Swie- 
bodzieów; tylko że gryf Swiebodziców nie 
nosi korony na szyi. Korona królewska jest 
dodatkiem udostojniającym herb. Taką koronę na szyi dostał 
Orzeł pruski przy wcieleniu Prus do Korony; taką koronę 
nosi Jeleń, herb ziemi lubelskiej; z taką koroną spotykamy 
udostojnione herby: Habdank Wąborkowskiego sędziego san- 
domirskiego z początku XV wieku i Rogalę na malowidłach 
ściennych klasztoru lędzkiego z wieku XIV. Atoli Gryfa udo- 
stojnionego koroną na szyi heraldyka polska nie znała do- 
tychczas. 
Piąta kafla wyobraża tarczę w słup na dwa przedzieloną 
pola: w prawem polu połuorzeł jednogłowy, dzióbem w prawo 
zwrócony, w lewem trzy lilie w słup (fig. 10 c.). Wytłuma- 
czenie tego herbu napotyka na pewne trudności. Dwa bo- 


. 


i sukniach aniołów, t. j. tam, gdzie farba odpadła, a nadto 
odsłonił i uzupełnił złote tło, które już poprzednio, w czasie 
nie dającym się bliżej określić, przemalowano czarną farbą. 
Obecność obrazu z tej epoki w klasztorze Kamedułów 
jest zagadkowa, gdyż jak wiadomo, erem bielański, fundacya 
Mikołaja Wolskiego. jest przeszło o sto lat póiniejszy. W lecie 
1609 r. nuncyusz papieski Fr. Simon neta poświęcił plac pod 
budowę świątyni a konsekracyi jej dokonał Tomasz Oborski, 
biskup laodycejski, w 1642 r. Zabytków pó- 
źniejszych jest tam bardzo mało, a z wcze- 
śniejszych tylko ten jeden. 
- Z kolei prof. F r a n c i s z e k P i e- 
k o s i ń s k i omawiał kafle znalezione w Oświę- 
cimiu i ich zagadkowe herby z XVI wieku. 
O znalezieniu tych kafli p. Odrzywolski dudał 
objaśnienie bliższe i zwrócił uwagę, że nale- 
żałoby sprawdzić, czy reszta ich. nie znana 
prof. Piekosińskiemu, nie jest również cieka- 
wą pod względem heraldycznym. 
Jest tych kafli sztuk siedmnaście, mia- 
nowicie dziesięć osobnych typów a siedm 
dubletów. Z tych dziesięć sztuk znajduje się 
w Archiwum akt dawnych miasta Krakowa. 
zaś siedm sztuk w Gabinecie archeologicznym 
Uniwersytetu Jagiellońskiego. Z rysunku są- 
dząc kafle te mogą pochodzić z drugiej po- 
łowy lub z końca wieku XV i noszą na so- 
bie przeważnie typ polski, a pod względem Fig. 11. Oświ!;cim. Kafel z wyobra:leniem 
heraldycznym budzą wielki interes. św. Olafa lub Władyslawa. 
Pierwsza kafla wyobraża tarczę czte- 
ropolową w krzyż podzieloną: w pierwszem polu orzeł jedno- 
głowy bez korony, dzióbem w lewo zwrócony; w drugiem 
i czwartem polu r6wnież orzeł jednogłowy bez korony dzió- 
bem w prawo zwrócony; wreszcie w trzeciem polu rycerz 
zbrojny na koniu z dobytym mieczem pędzący w lewo. 
Drugi egzemplarz tej kafli przedstawia maleńką odmianę, na 
tern polegającą, że orzeł w pierwszem polu jest taksamo, jak 
orły w drugiem i czwartem polu dzióbem w prawo zwró- 
cony, z czego wynika, że oba te egzemplarze z dwóch różnych 
form pochodzą (fig. 10 b.). 
Co do znaczenia tych herbów zachodzi niejaka trudność. 
Mógłby to być na pozór sądząc mały herb Królestwa pol- 


,
. 


.... 


,
 ' 


_.''f 


.. 
" 


;,;, . 

 "=-t . 


... 


, 
. 


ł 


ł 


." 


t 



, 
.  


.. -t 


. 


ł 


II....
>>>
.. 


ł 


CC,,"CVII 


SPRAWOZDANIA Z POSIEDZło:Ń 


CCXCVlll 


. .
 


-JJ 


-. . "t. 


- 


. - 


I 



: 
!" 


-& .- 
 
- ...--" 
--7!l
:,,- 



- 
.;{;
 


'- 


"I. ..' 



 
, 


,"'- 
l' - 
..... 


-'O 



 


" 


-' 


_ J 


\-- 


. ' 


,':f 


.
 . ---.--. - 


. 



 
- 
1- ,\ -, -., 
I . ' 
.P '.. " t , .., 
..
 '.. 
'. 
\ '...\ 
I 
.. 

 
 , 
...' 
'
 
\. 
-, 
" , 
.. \. 
,-' .', -. 
., ", 
! 
" , 


-ł.... 


. "- 'I 


" 


" 


.. 


:. 


t'- 



 -' 


Fig. 10 a. b. c. Oświ
cim. kafle średniowieczne. 


Fig. 12. Oświc;cim, kafel z herbem Pelikan. 


t 
. 


wiem herby polskie przedstawiają trzy lilie w słup, miano- 
wicie herb Kierdeja, który je kładzie w prawem polu tarczy 
dwudzielnej i herb Godula, który je kładzie w środkowe m 
polu tarczy trójdzielnej; tymczasem na naszej kafli figurują 
lilie w polu lewem, a więc ani tak, jak u Kierdei, ani tak, 
jak u Goduli. To zepchnięcie lilij na pole lewe, a zatem naj- 
mniej dostojne, tern się tłumaczy, te w pole prawe wsta- 
wiony być musiał połuorzeł, herb króla w upośledzonej for- 
mie, ą zatem wymagający naj dostojniejszego miejsca, a to 
w celu udostojnienia samego herbu. Ale mimo tego wyjaśnie- 
nia pozostaje dla nas zagadką, czy to herb Kierdeja z pra- 
wego pola, czy też herb Godula ze środkowego pola musiał 
się w chwili udostojnienia onegoż cofnąć 
w pole lewe, czyli innemi słowy, czy na- 
sza kafla przedstawia udostojnioną Kier- 
deję czy udostojnioną Godulę? Otót z u- 
wagi, że Kierdeja jest herbem ruskim, 
a zatem daleko oddalonym od księstw 
Oświęcimia i Zatora, zaś Godula jest her- 
bem małopolskim, a zatem sąsiadującym 
z księstwami Oświęcimem i Zatorem, przy- 
chodzimy do przekonania, że mamy do 
czynienia z udostojnioną Godulą. Herb ten 
atoli w tej formie heraldyce polskiej nie 
był dotychczas znany. 
Szósta kafla wyobraża pelikana 
zwróconego w lewo, karmiącego swoje 
pisklę. - Jestto herb polski Pelikańczy- 
kiem zwany, herb niezmiernie rzadki, 
tak. że go z wieków średnich z jednej 
tylko pieczęci niewiadomego pochodzenia znamy (fig. 12). 
Siódma kafla przedstawia św. Olafa w stojącej postawie, 
z halabardą w prawej, jabłkiem w lewej ręce (fig. II). 
Ósma kafla przedstawia myśliwego z trąbą na koniu. 
pędzącego w prawo, trzymającego charta na smyczy (fig. 9 c.). 
Dziewiąta kafla wyobraża jelenia ściganego przez charta, 
w lewo, na tle kapliczka (fig. 9 b.). 
Dziesiąta wreszcie kafla wyobraża św. Jerzego zbrojno 
na koniu, zwróconego w lewo. zabijającego oszczepem smoka 
Idącego na ziemi (fig. 9 a.). 
Zachodziłoby teraz pytanie, czy te wszystkie kafle są 
sobie spółczesne, czy też z różnych pochodzą czasów. Po- 


-I 


. 


-, 


. 


ł 


J 
I 


zorny wygląd wskazywałby spółczesność; nie ulega wszelako 
wątpliwości, że co najmniej lew czeski jest starszy od innych 
kafli, gdyż pochodzi on z czasów feudalnej zależności księstw 
Oświęcima i Zatora od Czech, gdy niektóre inne kafle po- 
chodzą notorycznie z czasu późniejszego, gdy ta feudalna 
zależność już nie istniała i lew czeski w księstwach Oświę- 
cim i Zator nie miał już racy i bytu. 
Zachodziłoby wreszcie jeszcze pytanie, z jakiej rezy- 
dencyi mogą te kafle pochodzić? Otóż przypominamy, że 
w lecie r. 188o zajął się p. Stanisław Tomkowicz z polece- 
nia Komisyi historyi sztuki rozkopaniem ruin książęcego zamku 
Wołek, leżącego w dawnem księstwie oświęcimskiem. Otóż 
w tych ruinach znaleziono fragmenty ta- 
kich samych kafli, jak nasze, mianowicie 
fragmenty kafli ze lwem czeskim, ze św. 
Olafem, z myśliwym i z Pogonią (?) oraz 
fragment jeszcze jednej kafli, nie znajdu- 
jącej się pomiędzy naszemi, mianowicie 
z orłem śląskim; natomiast nie znalazł się 
fragment ani jednej kafli z tych, które na 
sobie noszą cechę czysto polską. Wynika 
stąd, że kafle zamku wołeckiego są star- 
sze od naszych, niemniej, że nasze kafle 
pochodzą ze zamku książęcego w Oświę- 
cimiu. 
Nierozwiązaną natomiast pozostanie 
zapewne zagadką, jakim sposobem dostały 
się kafle z herbami szlachty polskiej do 
komnat księcia oświęcimskiego, gdy szla- 
chta ta nie należała wcale do szlachty 
ziemi oświęcimskiej, a nadto między tern i herbami szlachec- 
kiemi nie znajdujemy ani jednego herbu właściwego ówcze- 
snej szlachcie oświęcimskiej, jak np. Kornie, Kopacz i t. p. 
Jedyne możliwe przypuszczenie jest, że niektóra szlachta 
małopolska trudniła się wyrabianiem kafli z własnemi her- 
bami, niemniej że te kachle szły potem na targi i jarmarki 
na przedaż. 
- P. A d a m C h m i e l odczytał na późniejszych o wiele 
posiedzeniach referat p. t. Kajk Jrt'dniowiecznt' znalezio
 
w OŚwtfdmiu. Referat ten wydrukowany został w Tece Grona 
konserwatorów Galicyi zachodniej t. 11, Kraków 1905, wraz z illu- 
stracyami kafli. Zważywszy, że wiąże się on ściśle z komuni- 



.). 


'..
>>>
r 


4 
, 


ccc 


SPRA WOZDANIA Z POSIEDZEŃ 


CCXCIX 


katem prof. Piekosińskiego, podajemy tutaj jego streszczenie, 
napisane przez p. A. Chmiela do ,!)prawozdań Komisyi, aby 
nie rozrywać przedmiotu. 
Kafle, wydobyte przy zakładaniu fundamentów domu 
XX. Salezyanów w Oświęcimiu w r. 1900, należą 00 tych- 
samych kafli, których fragmenta odnaleziono przedtem na 
gruntach średniowiecznego zameczku . Wołek c koło Kobier- 
nic. Rysunki tych ostatnich fragOJentów dołączone są do 
pracy o zameczku Ił Wołek c Dra Stanisława Tomkowicza 
i St. Lindquista w Sprawozdalliaclt Komis)'i historyi sztuki 
t. 111. z. I. Kafle wydobyte w Oświęcimiu dostały się czę- 

cią do zbiorów Archiwum aktów d. m. Krakowa, częścią 
do Gabinetu archeologicznego Uniw. jagiel\. i fragmcnta ze 
zamku . Wołekc, wreszcie kilka (6) do rąk antykwarskich. 
Ogólni
 biorąc, kafle mają szerokości 20 cm. a 21'5 cm. 
wysokości na 10 cm. głębokości - czyli grubości do za- 
pełnienia gliną. Są doskonale wypalone i pochodzą z roze- 
branego pieca. Powierzchnie frontowe kafli, glazurowane zie- 
loną polewą, z odcieniami jaśniejszej do ciemniejszej, ozdo- 
bione są płaskorzeźbami, bardzo dobrze i plastycznie mode- 
lowanemi. Te, które mają za przedmiot sceny rodzajowe (po- 
lowanie), odznaczają się nadto bardzo dobrem oddaniem ruchu 
postaci i zwierząt, a nawet szczegółami w ich ubiorze i u- 
zbrojeniu. 
Do tej kategoryi kafli należą: I) rycerz w zbroi. hełmie 
z chustą w tyle i opuszczoną przyłbicą pędzi na koniu, z ko- 
pią w prawej ręce złożoną do uderzenia - drugi kafel przed- 
stawia wśród górzystej i leśnej okolicy biegnącego jelenia, 
którego za łopatkę przedniej nogi trzyma zębami chart (fig. 9 b.). 
U góry na wzgórzu widać gotycki kościołek. Trzeci kafel 
wyobraża św. jerzego na koniu, z gwiazdą na tle zamiast 
aureoli (fig. 9 a.). Św. jerzy przebija włócznią smoka. Ruchy 
obu postaci tak św. jerzego jak i smoka są nadzwyczaj do- 
brze oddane. Czwarty, węższy od poprzednich, bo tylko 15 cm. 
szeroki (wys. 2 I cm.) przedstawia giermka na koniu (fig. 9 c.). 
Tło kafla jest gładkie; kilka krzaczków wskazuje leśną okolicę. 
Koń zwrócony w prawo (herald.) wstępuje przedniemi nogami 
na wzgórze. Giermek, ubrany w właściwe swojemu stanowi 
suknie. z toporem zatkniętym za 'pas, dmie w róg. Przed 
koniem. z boku stoi chart, w postawie wstrzymującej się, 
gdyż przednie nogi ma silnie oparte o ziemię a smycz, na 
której go trzyma giermek jest wyprężona. Dwa te ostatnie 
kafle odznaczają się doskonałym realizmem w traktowaniu 
scen, na nich przedstawionych. 
Inne kafle mają na swoich powierzchniach tarcze z her- 
bami, prócz jednego, również jak poprzcdnio wspomniany 
kafel z giermkiem, 15 cm. szerokiego (na 21'5 cm. wysok.). 
jest to kafel, na którym widzimy stojącą postać męską 
w krótkiej tunice, przepasanej pasem z tkaniny, w płaszczu 
spiętym pod szyją a odrzuconym w tył z rąk, w obcisłych 
na nogach skórniach i w obuwiu spiczastem. Postać ta w au- 
reoli i w koronie królewskiej na głowie trzyma w prawej 
ręce na długim stylisku topór, w lewej kulę z krzyżem (świat). 
jestto więc albo wyobrażenie św. Olafa, albo św. Władysława, 
(fig. I I), którego podobne ikonograficzne wyobrażenie widzi- 
my na dukatach polsko-węgierskich Władysława Warneńczy- 
ka (z połowy XV w.). 
Kafli z herbami znaleziono sześć. Herby umieszczone 
są na tarczach o gotyckim okroju; nie wszystkie jednak 
można na razie oznaczyć. jeden z nich ma herb m. Bielska 
t. j. w prawem polu pół orła piastowskiego bez korony. 
w prawo zwróconego, w lewem polu 3 lilie heraldyczne, po- 


jedyńcze, pod sobą ustawione (fig. 10 c.). Taki sam herb widzimy 
na pieczęciach m. Bielska z połowy XV wieku. Drugi kafel 
przedstawia na tarczy: lwa czeskiego w koronie na głowie, 
zwróconego w lewo. Najprawdopodobniej jestto herb m. Kładzka 
na Śląsku (fig. 10 a.). Różnica heraldyczna między herbem na 
kaflu a herbem właściwym m. Kładzka jest w tern, że lew 
w herbie Kładzka zwrócony jest w prawo. Takie jednak .nie- 
ścisłości c heraldyczne spotykamy często w heraldyce średnio- 
wiecznej. Herbów na innych kaflach nie udało się nam ściśle 
oznaczyć. Na jednym jest gryf w lewo zwrócony z odwró- 
coną koroną na szyi, na drugim jest herb .Pelikanc (fig. 12). 
Ostatnie dwa mają tarcze czteropolowe. Herby na nich mają 
znaczne odmiany heraldyczne w ułożeniu figur. Mianowicie 
pierwsze pole zajmuje na jednym kaflu orzeł jednogłowy 
w l e w o, na drugim zaś taki sam orzeł zwrócony jest w prawo. 
Drugie pole na obu kaflach wypełniają orły, oba w prawo zwró- 
cone, lecz na jednem jest orzeł bez przepaski na skrzydłach, 
na drugiem zaś z przepaską. Trzecie pole zajmuje na koniu ry- 
cerz w czapce książęcej. raz w lewo zwrócony z długim mieczem, 
opartym na ramieniu, drugi raz w prawo, z takimże mieczem 
lecz podniesionym do góry, jakby do cięcia(fig. 10 b.). Na czwar- 
tern polu oba herby mają orła zwróconego w prawo, z przepaską 
na skrzydłach. Czy odmiany powyższe policzyć na karb fan- 
tazyi pracownika - co byłoby w tym przypadku mniej uspra- 
wiedliwionem - czy widzieć tu rzeczywistą odmianę herbu. 
nie można rozstrzygnąć - dla braku źródeł do heraldyki 
śląskiej. Mówimy - do heraldyki śląskiej, bo wszystko wska- 
zuje, że kafle te są w bardzo bliskim związku ze Śląskiem 
i najprawdopodobniej wykonywane były albo w Bielsku, albo 
w Cieszynie - a czas ich powstania oznaczyć należy na 
drugą połowę XV wieku. 
_ P. Antoni Szutinas z Wilna nadesłał za pośredni- 
ctwem Dr. Feliksa Kopery do rozporządzenia Komisyi szereg 
fotografij zabytków wileńskich. Trzy z nich na razie publiku- 
jemy z objaśnieniem prof. M a ry a n a S o koł o w s k i e go, 
mianowicie prześliczny kielich srebrny prawdopodobnie kra- 
kowskiej roboty z XV w. i dwie figurki Ś. Kazimierza i Ś. Sta- 
nisława z wileńskiej katedry. Mieliśmy zamiar opublikować ich 
więcej, a przedewszystkiem tak piękną i szlachetną wieżę ko- 
ścioła Bernardynów w Wilnie i trzy wspaniałe monstrancye. 
pochodzące tak z miasteczka Niemonajci w powiecie trockim, 
jak z Wilna. Rozbiór jednak bliższy tych ostatnich doprowadził 
do wykazania pewnych wybitnych i charakterystycznych cech 
gotycyzmu litewskiego i krakowskiego, co rozszerzyło zanadto 
granice tego komunikatu, wskutek czego prof. Sokołowski 
postanowił je ogłosić w Z. l T. VIlI w osobnej pracy p. t.: 
Gotycyzm wileński i gotycyzm krakowski l, tak że obecnie 
przedkładamy naszym czytelnikom tylko pierwsze wymienione 
trzy zabytki. 
Wszystkie trzy były publikowane w pracy D r a W ł a- 
dysława Zahorskiego, Katedra Wileńska, 1904, str. 
67 i str. 162 - ale klisze nasze były już gotowe. zanim 
ta bogato illustrowana i tak pożyteczna książka wyszła na 
świat. Co zaś najważniejsze zabytki te wiążą się do pewnego 
stopnia raz z tekstem jednego z poprzednich tomów Spra- 
wozdań, a następnie z tern, co nam niezadługo przyjdzie 
rozwinąć w pracy O gotycyzmu 'wileńskim i gOf)'cyzmie kra- 
kowskim, tak że ir.h publikacya na tern miejscu jest pod ka- 
żdym względem usprawiedliwiona. 
l. Kielich, który publikujemy (fig. 13), znajduje się 


I 

 


. 


.1 


. 



 
. Por. Sprawo,,,Janla, T. VII, szpt. 512, nota 71. 


ł 


)
>>>
4 


CCCI 


SPRA WOZDANIA Z POSIEDZEŃ 


CCCH 


. 


w skarbcu katedralnym wileńskim i datuje, o ile ze stylu 
sądzić należy. Z drugiej połowy XV w. Sześciolistna jego 
podstawa ma takiejże formy płaski blat u spodu, na którym 
się opiera. Każdy z tych sześciu liści obwiedziony jest od 
dołu sznurem, który ciężarem swym na blacie waży i obwija 
go jak naszyjnik. Nad tern podnosi się brzeg prostopadły, 
zdobny przejrzystą roślinną gałązką dokoła. Na powierzchni 
gładkiej podstawy wyryte są figury świętych i nad każdą 
wznosi się jakby liściasty wypukły baldachim. Taką jest 
noga, do której przystaje nodus, romboidalnej wypukłej 
formy z nasadzonemi w wydatnych, kwadratowych i usta- 
wionych pod kątem ramach pastami i wypukłemi rozetami 
naprzemian. Ujęty on jest w dwa sześcioboczne słupki 
równych wymiarów o architektonicznym kształcie. Składają 
się one z nisz okiennych gotyckich, 
podpartych w narożnikach ustępowemi 
szkarpami. Na słupku górnym opiera 
się bezpośrednio kuppa, u spodu jakby 
łuską z lancetowatych i promienisto 
rozłożonych liści pokryta, poczem bie- 
gnie znowu sznur wokoło i nad nim 
wypukły fryz z palmet i lilij heraldy- 
cznych naprzemian, stanowiący w gór- 
nej swej części granice kolistego zao- 
krąglenia kuppy, która się odtąd roz- 
szerza znacznie ku górze. Między liśćmi 
podstawy spadają tu i ówdzie wisiory 
roślinne na blat, a z boku leży na nim 
skrawek giętego pergaminu z napisem 
gotyckim niewyraźnym. Ten tak kształ- 
tny w całości i tak subtelny w szczegó- 
łach kielich jest bardzo zbliżony w ca- 
łym charakterze i wszystkiemi najbar- 
dziej wpadającemi w oczy znamionami 
do jednego z kielichów w skarbcu ko- 
ścioła P. Maryi w Krakowie, tego mia- 
nowicie, który Essenwein publikował na 
str. 162, fig. 83 swego dzieła. Należy 
on zatem do tych charakterystycznych 
wyrobów złotnictwa polskiego wogóle, 
a krakowskiego w szczególności, które 
wedle przekonywającego zdania Essen- 
weina są tak do kielichów i wyrobów 
złotniczych austryackich tegoż samego 
czasu zbliżone. że razem z niemi na tle 
ówczesnej, tego rodzaju europejskiej produkcyi tworzą grupę, 
mającą cechy znamienne oddzielnej złotniczej szkoły. 
]t Wszystkie do grupy tej należące kielichy różnią się 
od nadreńskich, północno-niemieckich i francuzkich na pierw- 
szy rzut oka, a z drugiej strony każdy z nich mógłby był 
powstać zarówno w Styryi, Polsce jak Kroacyi czy innej części 
Austryi. Podstawy ich są zawsze sześciolistne i okrągłe między 
niemi należą do rzadkości. Na jednych prostopadłe obramo- 
wanie nogi spoczywa na płaskim. na drugich na elastycznie 
wygłębionym blacie, jak do pewnego stopnia w naszym wy- 
padku. Brzeg jest przedziurawiony maswerkiem lub liścia- 
stym giętym ornamentem. Nodus jest po większej części rom- 
boidalny i opatrzony kwadratowemi pod kątem ustawionemi 
pastami i ujęty w dwa równej wielkości słupki. Forma kuppy 
jest również charakterystyczna. Kiedy we Francyi lub nad Renem 
jest ona stożkowata, niekiedy nawet bez żadnego zaokrąglenia 
od dołu, lub z zaokrągleniem bardzo nieznacznem, to tutaj 


cli .; 
'L! 


zaokrąglenie dolne występuje bardzo wydatnie i rozwartość 
ku górze jest o wiele mniejsza. Linija, od której część dolna 
przechodzi w rozwartość. zaznacza się roślinnym fryzem lub 
odpowiednim gzymsem. Dolną część kuppy nareszcie po- 
krywa promienisty lub łuskowaty ornamente. Przy wszystkich 
i najrozmaitszych odmianach te zasadnicze cechy SIę zawsze 
powtarzają i możemy je stwierdzić w naszym wileńskim kie- 
lichu, który nas już w skutek tego i niezależnie od swej 
artystycznej wartości bliżej interf'suje. Skoro będziemy mó- 
wili o właściwościach gotycyzmu krakowskiego, przyjdzie nam 
jeszcze się na ten kielich i na tę obserwacyę powołać. 
n. W T. V Sprawozdań, w pracy naszej p. n. MIniatury 
wloskie biblioteki YagUllońskiej i modlitt'Wllik francuski ks. 
Samuela Sanguszki. str. 84 przypisaliśmy mylnie taberna- 
culum srebrne ze wszystkiemi jego ozdo. 
bami na wielkim ołtarzu katedry wileń- 
skiej. w sposób wprawdzie nie stano- 
wczy, fundacyi wojewodziny Smoleń- 
skiej, Pacówny z domu, a w każdym ra- 
zie sądziliśmy na podstawie napisu, któ- 
ry się mieści na podstawie jednej z figur 
w skład jego ozdób wchodzących. że 
obie te figury, przedstawiające Ś. Ka- 
zimierza i Ś. Stanisława, są jednoczesne 
i że do tej fundacyi należą. Publikujemy 
te posążki srebrne obecnie i przy tej 
sposobności uzupełniamy a w części rek- 
tyfikujemy ówczesną naszą determi- 
nacyę. 
Właściwe tabernaculum srebrne 
składa się z pięknego trybowanego 
obrazu, podzielonego na dwie części. 
Górna przedstawia scenę umywania nóg 
apostołom przez Chrystusa z Ogrojcem 
w perspektywie - na tle i w ramach 
przejrzystej i wspaniałej architektury, 
przypominającej weneckie wnętrze, ze 
spiralnie giętemi kolumnami witynej- 
skiemi t. j. obwiniętemi winną latoroślą, 
odtwarzającemi ten sam motyw świątyni 
Salomonowej, który posłużył Berninie- 
mu za wzór do sławnego baldachimu 
u Ś. Piotra. W części zaś dolnej mamy 
przed sobą Wieczerzę Pańską, przy stole 
z zapalonemi świecami i z barankiem na 
półmisku. Figury te są większe o wiele, o bardzo szlachetnych 
i wysmukłych kształtach i wobec nich tło architektoniczne, 
zredukowane zostało do najprostszych linij. Jest to wierna 
replika srebrnego obrazu ze skarbca katedry płockiej, któ- 
rego fotografię na jednem z poprzednich posiedzeń nam 
p. Mathias Bersohn przedłożył, a p. Leonard Lepszy pod 
względem stylu i pochodzenia bliżej zdeterminował (patrz 
wyżej szp. CCL VI i CCL vn i fig. I). Oprawa tylko jest zu- 
pełnie inna, odpowiednio do innego przeznaczenia. Piękna 
rama hebanowa z misternemi ozdobami srebrnemi obrazu 
płockiego zastąpiona tu została w inny sposób. Obraz jest 
wsunięty w głąb i ukośne jego obramienie całe w srebrze 
wykonane pokrywa bogata gięta ornamentacya z roślinnych 
splotów, a w górnej jego części wznoszą się wypukle trakto- 
wane i w powietrzu się unoszące skrzydlate aniołki. Jest to 
zatem augsburska robota z XVII w. P. Władysław Zahorski 
(1. c. str. 66) mówi, że to tabernaculum, ważące w całości 


. 


;., 


. 


... 


'\. .. ......"" 


'" 


'-i 


" 


t ,',' 
" ' 



-". 


 
'
 ':'
...\...,- 
,
 
., 



 



::
1t 


'-- 


Fig. 13. Wilno, katedra, kielich 6rebrny, w. XV. 


. 


\' 
I 


II
>>>
CCCIII 


SPRAWOZDANIA Z POSIEDZEŃ 


216 grzywien i 12 łutów. ofiarował kościołowi Konstanty Ka- 
zimierz Brzostowski, biskup wileński w końcu XVII w. Jest ono 
reprodukowane w książce p. Zahorskiego. Otóż do dodatko- 
wych jego ozdób należą dwie nasze figurki. 
Ś. Kazimierz (fig. 14) nosi napis: r.wa Pacówna Go- 
sil'wska wojewodzina Smoleńska 8 córką swoją Heleną Cor- 
winówną Xi(żną Samuel ową Sanguszkową, wojewodziną Witeb- 
ską, Śwtftemu Kazimil'rzowi ofiaruje Anno 1637. Dość jest 
spojrzeć na nasze rep rod ukcy e (por. fig. 14 i fig. 15), aby 
się przekonać, że druga figurka; przedstawiająca Ś. Stanisława 
ze Ś. Kazimierzem związku nie ma i że powstała w później- 
szych czasach. Ś. Kazimierz ma wszystkie cechy proste i su- 
rowe naszego wczesnego baroku, stoi ciężko 
na szeroko rozstawionych nogach o grubych 
butach i palce trzymające lilię szeroko ró- 
wniet rozkłada, fałdy jego stroju są ró- 
wnież szerokie i mniej plastycznie wykona- 
ne. Tymczasem Ś. Stanisław. na którego 
figurze żadnego niema napisu, w całej swej 
postawie, w przegięciu lekkiem głowy, w pal- 
cach ręki podniesionej do błogosławieństwa, 
w sposobie, w jaki trzyma pastorał, w ze- 
stawieniu małych i w cienkie trzewiki obu- 
tych nóg, w fałdeczkach staranniejszych 
draperyj. wreszcie w formie ornatu o zao- 
krąglonych wycięciach dla swobody ruchu 
rąk i o charakterystycznej ornamentacyi 
nosi nietylko lekkie ślady manieryzmu, ale 
jeżeli nie początku XVIlI w., to ostatnich 
lat XVII. Każda z tych figur zatem należy 
do innej fundacyi. Prawdopodobnie figura 
św. Kazimierza z relikwijami. jak świadczy 
otwór na piersiach, przeznaczona była pier- 
wotnie do sławnej kaplicy tego świętego 
przy katedrze wileńskiej i o wiele później 
przeniesiona została na dzisiejsze miejsce. 
Wtedy to zapewne dorobiono do niej figur- 
kę Ś. Stanisława, patrona katedry i opa- 
trzono tę ostatnią podobnym postumentem. 
W ten sposób całe tabernaculum katedry 
wileńskiej składa się z różnorodnych i z roz- 
maitych epok pochodzących części. 
Posil'dzenu. 8 d.5 czerwca I90I. 
- Sekretarz odczytał sprawozdanie 
z posiedzenia grona lwowskiego Komisyi 
z d. 16 lutego 1901. 
- Dr. A l e k s a n d e r C z o ł o w s k i 
podał nieznane szczegóły z przesz/ości Podltorzec, mianowIcie 
o losach tamtejszego słynnego zamku i jego zabytków po 
śmierci (1779) Wacława Rzewuskiego, hetmana w. k. i kaszte- 
lana krak. Na czas dziedzictwa hetmana przypada najświetniej- 
szy wprawdzie okres w dziejach Podhorzec, lecz gdy przejścia 
jego w ostatnich latach życia, a zwłaszcza kilkoletnie wygnanie 
w Kałudze nadwerężyło silnie znaczną fortunę, odbiło się to 
tern dotkliwiej i na zamku podhoreckim. Spadkobiercy w przy- 
krem znaleźli się położeniu. Dla zaspokojenia licznych wierzy- 
cieli w Galicyi ogłoszoną została urzędowllie kryda. której 
następstwem było wystawienie dóbr hetmańskich na licytacyę. 
Cały majątek ruchomy hetmana został nią również objęty, 
inwentarze zaś i protokoły licytacyjne sporządzone z tego po- 
wodu, a będące dziś własnością prelegenta. dają dokładne 
wyobrażenie, jakie bogactwa zapełniały wówczas zamek pod- 


r 


""- 


.
I \:
 


o,; 


.': 


CCCIV 


J \ 


horecki. Licytacye rozpoczęto w r. 1782 od sprzedaży gar- 
deroby, złożonej z licznych kontusz()w, żupanów, delii, mun- 
durów i t. d.. w cztery lata zaś później 1786 r. w dniach 
9 do 1 I października i 30 listopada poszły pod młotek: klej- 
noty, srebra, bronzy, porcelana, szkło, materye i tkaniny, 
zegary, broń, meble, obrazy. biblioteka i wina - ocenione 
razem na 1 52.855 złp. Sprzedano w ich rzędzie za bezcen 
tarcze złotem haftowane, złote ładownice dyamentami i rubi- 
nami sadzone, bogate srebrne rzędy, kulbaki w złoto i srebro 
oprawne, karabele złotem nabijane, srebrne pozłociste buzdy- 
gany. sahajdaki wykładane perłową macicą, pierścienie z dro- 
gimi kamieniami. setki srebrnych talerzy, mis, półmisków, 
waz, lichtarzy, tac, roztruchanów. łyżek, no- 
żów, czarek, puharów, flasz. kubków. rą- 
delków i wyrobów filigranowych; dalej 
mnóstwo naczyń i wyrobów porcelanowych 
i farfurowych chińskich, saskich. gdańskich. 
wiele różnorodnych kobierców, makat. dy- 
wanów. pasów, kotar. szpalerów i całych 
obić z różnych sal zamku, przeszło sto 
źwierciadeł, liczne zegary różnych kształtów 
i fabryk. mnóstwo janczarek, rusznic, sztuć- 
ców. szturmaków, fuzyj, pistoletów i szabel. 
Wśród mebli złożonych z długiego szeregu 
stołów, stolików, biurek, kanap i krzeseł 
skórą lub adamaszkiem wybitych, wśród 
szaf, szafek, taburetów i t. d. przeważały 
wyroby kolbuszowskie, gdańskie i głogow- 
skie. Sprzedano też i pojazdy nowe i sta- 
roświeckie i część zasobnej biblioteki, w któ- 
rej nie brakowało rękopisów "gockich na 
pergaminie c . Nie wyłączono z licytacyi 
i dwu buław hetmańskich, dzwonów z ka- 
plicy i czternastu spi1.owych armat, co 
więcej zdarto nawet z dachu zamkowego 
blachę miedzianą i w ilośei 160 arkuszy 
sprzedano za 200 złp. Nabywcami byli bądź 
obywatele okoliczni, bądź handlarze z ró- 
żnych stron kraju przybyli. Co nie zostało 
sprzedanem, to przewieziono do Lwowa. 
gdzie w r. 1787 nowe urządzono licytacye. 
na których wystawiono na sprzedaż i do- 
bra ziemskie hetmana. Syn jego, Seweryn 
Rzewuski, hetman pol. kor., nabył na nich 
Podhorce z częścią przyległych wsi i od- 
kupił też niejeden z wymienionych przed- 
miotów, a między nimi wszystkie portrety 
i obrazy za 24 tysięcy złp. Inwentarze ruchomości zamko- 
wych. sporządzone po śmierci (181 I) Seweryna Rzewuskiego 
a następnie po śmierci jego żony Konstancyi z Lubomirskich, 
pozwalają dokładnie porównać, co w zamku hetmańskich po- 
zostało zabytków. lecz niestety część ich sprzedano znowu 
na publicznej licytacyi w r. 1826 dnia 4 września. Dzisiejsze 
zabytki podhoreckie - to tylko imponujące resztki, ocalałe 
z ówczesnej ruiny materyalnej Rzewuskich. 
- Z kolei architekt p. K. Mokłowski przedłożył 
własnoręczny rysunek "Cerkwi Ławrowskiej w powiecie sta- 
romiejskimc. który z odpowiednim tekstem wszedł w skład 
pracy p. n.: "Do dziejów architektury cerkiewne; na Rusi Czer- 
wonejc przez Kazimierza Mokłowskiego i Maryana 
S o koł o w s k i e g o, pomieszczonej w niniejszym zeszycie Spra. 
wozdań, T. VII, str. 529 i n. 


. 


'. " 
to. 


, '.L- ' 
.. ' '\ 

 
"--"".......... 


, 


11 


\ 


'. 


.'1 


\, 


-z, 


Fig. 14. Wilno. katedra, fiRura srebrna 
Ś. Kazimierza, w. XVII.
>>>
SPRA WOZDANIA Z POSIEDZEŃ 


CCCV 


I 
. 


- P. W ład y sła w łJoz i ń sk i przedłotył fotografię 
posążku alabastrowego Matki Boskiej w kościele 00. Domi- 
nikanów we Lwowie, zdjętą na miejscu na życzenie prof. 
Maryana Sokołowskiego z Krakowa. Statuetka ta (fig. 16), 
którą legenda o św. Jacku i podania klasztoru odnoszą do 
XIII wieku, wznosi się na prostym, czworobocznym piede- 
stale, ozdobionym z przodu płaskorzeźbą. która wyobraża 
walkę św. Jerzego ze smokiem. Matka Boska, w stojącej po- 
stawie, na lewem ramieniu trzyma Dzieciątko Jezus, a prawą 
obejmuje Chrystusa na krzyżu. Krzyż ten spleciony jest jakoby 
z pnia i gałęzi winnej macicy, a owija go dookoła wąż, symbol 
pierworodnego grzechu. Tak pod względem ikonograficznym, 
jak i archeologicznym jest to zabytek wielce ciekawy - 
zdaniem jednak p. Łozińskiego powstał. 
o wiele później, niźli to twierdzi podanie r 
Możnaby go odnieść do samego końca XV 
lub nawet do początku XVI w. 
Nad kwestyą starożytności tej alaba- 
strowej statuetki wszczęła się niezwykle oży-' 
wiona dyskusya. Prof. Antoniewicz, zastrze- 
głszy się, że statuetkę zna tylko z pobie- 
żnej autopsyi, w dłuższym wywodzie starał 
się wykazać najpierw, że utwór ma cechy 
techniki snycerskiej, a nie rzeźbiarskiej, 
a następnie, że ma znamiona późnego go- 
tyku i pochodzi z lat [5 [0-[ 525. Koń 
pod św. Jerzym zbliża się do koni Krana- 
chowskich, a postać Matki Boskiej profi- 
lem lekko wygięta, o bujnie spływających 
włosach i w sukni o obfitych fałdach, jak 
niemniej motyw drzewa w krucyfiksie łuko- 
wato wygiętego z obciętemi gałęziami, - 
jak na rzeźbie ołtarza wLewoczy - przy- 
pominają szkołę Wita Stwosza z Krakowa. 
l historyczne wskazówki zdają się ten do- 
mysł popierać. W r. I 5 [ 7 rozpoczyna się 
proces kanonizacyjny św. Jac,ka, w r. 1525 
wychodzi w Krakowie u Wietora dziełko 
o cudach św. Jacka, naj prawdopodobniej 
więc w owym czasie powstaje Matka Boska 
Jackowa i to w Krakowie. gdzie właśnie 
pracują uczniowie Stwosza '. 
Dr. Czołowski odnosi omawianą rze- 
źbę jeszcze dalej wstecz, bo do XIV wie- 
ku, opierając się na bulli, nadającej w XV 
wieku (r. 140[) odpusty modlącym się do 
tej cudownej statuetki i na wczesnem po- 
jawieniu się legendy. Takie św. Jerzy w płaskorzeźbie, przy- 
pominający heraldyczne pieczęcie ruskie. wskazywałby, że 
statuetka pochodzi z XIV stulecia, z czasów założenia ko- 
ścioła Dominikanów. 
Obecny na posiedzeniu jako gość architekt p. Mokłow- 
ski wyraża zdanie, że postument ścięty figurki znamionuje 
epokę gotycką, a realizm w traktowaniu drzewa ktże ją odnieść 
do późnego gotyku; nie do początków XVI wieku, lecz do lat 
1470- [500. Utwór jest zupełnie niezależnym od W. Stwosza 
i gdyby był pochodzenia krakowskiego, miałby jut motywy 
renesansu (?), tak jak n. p. pomnik Gruszczyńskiego w Poznaniu (?). 


CCCVI 


, ' 


P. Mokłowski widzi w figurze Matki Boskiej okaz gotyku 
prowincyonalnego. 
Z powodu, że fotografia nie daje dokładnego wyobra- 
żenia o technice i w ogóle o traktowaniu ciała i draperyj, 
uchwalono z nastaniem cieplejszej pory zbadać statuetkę 
na miejscu w kościele i dopiero po takiem ścisłem zbadaniu 
przeprowadzić ponowną dyskusyę, któraby w rezultacie roz- 
strzygnąć mogła kwestyę czasu, w którym powstała i kwestyę 
dłuta, z pod którego wyszła. 
P. J u l i a n P a g a c z e w s k i zestawił krytycznie figury 
przedstawiające N. Maryą Pannę Jackową, jak następuje: 
Na dzisiejszem posiedzeniu przedłożono nam foto- 
grafię t. zw. Madonny Jackowej z kościoła 00. Dominikanów 
we Lwowie (fig. 16). Ożywiona dyskusya, 
jaką ta interesująca alabastrowa statuetka 
y;ywołała, nie doprowadziła do celu. Zaby- 
tek należałoby przede wszystkie m zbadać na 
miejscu i dopiero na podstawie auto psy i roz- 
strzygnąć kilka nasuwających się wątpliwo- 
ści, bo fotografia, w dodatku nie świetna 
nie upoważnia do wysnuwania zbyt daleko 
idących wniosków. Tylko na jedno zgo- 
dzono się bez zastrzeżeń tj. na wszelki brak 
Jakichkolwiek danych. któreby pozwalały 
przypisać tę rzeźbę szkole Stwosza. Madon- 
na lwowska ma w każdym razie tak dużo 
cech właściwych rzeźbom XIV w., że już 
prędzej do tej epoki odnieśćby ją należało, 
co szczególniej podnosił p. Ludwik Puszet. 
W dyskusyi prof. M. Sokołowski zwró- 
cił uwagę na rzeźbę, która znajduje się obe- 
cnie w katedrze przemyskiej i podług tra- 
dycyi uchodzi także za Madonnę Jackową. 
albowiem ś. Jacek uciekając z Kijowa przed 
Tatarami miał ją zabrać ze sobą do Halicza. 
Z Halicza miała się ta rzeźba dostać nie do 
Lwowa, lecz do Przemyśla; przynajmniej 
tak utrzymywali Dominikanie przemyscy 
już w XVII w. P. Przewodniczący zaznaczył 
również konieczność porównania obu tych 
zabytków ze sobą. Zadanie bardzo upro- 
szczone, bo odlew z rzeźby przemyskiej po- 
siada Muzeum Narodowe. 
Zaraz na wstępie wypadnie zaznaczyć, 
że obie te Madonny są do siebie zupełnie 
niepodobne. Lwowska z dzieciątkiem na rę- 
ku przedstawiona jest w pozycyi stojącej 
(fig. 16), natomiast przemyska 60 cm. wysoka siedzi na ławie, 
prawą ręką obejmując ubrane w koszulkę dzieciątko, w lewej 
trzyma otwartą książkę (fig. [8). Dzieciątko pieści się z Ma.. 
tką; jedną rączką podnosi fałdy welonu a drugą trzyma się 
za stopę. Ruch Bambina jest b. ładny. ale za to wyraz twarzyczki 
pozostawia dosyć dużo do życzenia. Marya ma twarz owalną, 
czoło wysokie, oczy przymrużone w skośnej oprawie, nos 
prosty o cienkim grzbiecie, usta małe, wąskie, słowem typ 
nie wolny od średniowiecznych reminiscencyj. Suknia wycięta 
pod szyją w półkole jest w pasie przewiązana; piersi zazna- 
czone 
cale wyraźnie. Drugą z rzędu częścią stroju jest wolny 


"J. UJ. 
.., -.: a 
'ki', 
 
. \ 11, 
\ 
. 

, 


 \. t 
!!:'
" '- .
. '. 
,.. 
):\ł. 
 ' 

.. ".... , 
..'" :-... 

'I 
("' i '. " 
'" ...... ... 
. 
 ' ł , . 
l O,. 
.' $,.,,, "t' .
 .. . 
.' -. ,
)\....' 
: 
'\ /1/ ". 
'''
) 
...
 '- 
" 'L. .4'.;.... , .;j
 .
 
- ,
,." '.-,'" 

 


- 

 ;J(J\ ' 
\\.', 


Fig. 15. Wilno, katedra, figura srebrna 
Ś. Stanisława, w. XVII-XVIII. 


, 


l) W r. 1902 przedłożone zostało Komisyi Sprawozdanie grona lwow- 
skiego z 13 czerwca 1901. Na tern posiedzeniu komisya wybrana przez grono 
zbadała statuetk
 JackowI} na miejscu i prof. Antoniewicz zanalizowal rzetb
 
i doszedł do zupełnie innego wniosku, zgodnego zresztl} z zapatrywaniem 


{ 


" 
_t:.... _ ' 


czlonk6w krakowskich Komisyi. Zdaniem prof. Antoniewicza, na tem posiedze- 
niu wypowiedzianem, pochodzi ona z r. 1350 mniej więcej i wykazuje wybitne 
stylistyczne pokrewieństwo z drobnI} plastykI} francuskI} tej epoki. Sprawozda- 
nie to będzie drukowane w T. VIII Sprawo.dalł. (przyp. Redakcyi). 


-
>>>
. 


CCCVII 


SPRA WOZDANIA Z POSIEDZEŃ 


CCCVIII 


Fig. 16. Lwów, kościół XX. Dominikanów, 
NP. Marya Jackowa. 


płaszcz zarzucony na ramiona i zgrabnie na kolanach udra- 
powany. Z pod obfitych fałdów draperyi wysuwa się drobna 
nóżka obuta w spiczasty trzewir.zek. Dzieciątko, którego włosy 
traktowane są dosyć szeroko, nigdy nie miało korony. na- 
tomiast Marya mieć ją musiała, bo inaczej nie podobna sobie 
wytłumaczyć równego ścięcia na szczycie głowy. Swoboda, 
rodzajowe pojęcie grupy, pewna szerokość w traktowaniu 
draperyi, której fałdy są jeszcze trochę kątowate i na dole 
płasko rozrzucone, okrągłe, pulchne kształty Bambina, zwłaszcza 
modelunek prawej nóżki a wreszcie spo- 
sób. w jaki wykonane są włosy Maryi 
i Dzieciątka - wszystko to pozwala od. 
nieść rzeźbę prz.
myską do pierwszych 
lat XVI w. t. j. do czasów, w których 
ostre, kątowa te linie gotyckie zaczynają 
się zwolna zaokrąglać pod wpływem zbli- 
żającego się Odrodzenia. 
Okoliczność, że t. zw. Madonna Jac- 
kowa znajduje się we Lwowie i Przemy- 
ślu, zachęciła nas do poszukiwań w kla- 
sztorze krakowskich Dominikanów. Re- 
zultat pomyślny, gdyż i tu udało się 
nam odnaleźć także alabastrową Ma- 
donnę, która z całą tą legendą może po- 
zostawać w pewnyC1 związku, gdyż da- 
wniej stała na ołtarzu w kaplicy Ś. Jacka, 
tuż pod trumną kryjącą jego zwłoki. Usu- 
nięto ją stamtąd dopiero w 1870 roku 
podczas odnowienia kaplicy pod kierun- 
kiem Jana Matejki i ustawiono na men- 
sie barokowego ołtarza w korytarzu na 
I piętrze (fig. 19). 
O ile Madonna lwowska różni się 
zasadniczo od przemyskiej - o tyle zno- 
wu krakowska wykazuje pewne powino- 
wactwo z przemyską. Wysokość obu tych 
rzeib jest ta sama. wynosi 60 cm. Okrą- 
gła. pełna twarzyczka Maryi o typie pol- 
skim jest bardzo sympatyczna. Maluje 
się na niej dobroć i jakby jakieś zamy- 
ślenie, graniczące ze smutkiem. Matka 
patrzy na Dzieciątko tak rzewnie, jakby 
już przeczuwała tragiczną jego przyszłość. 
Cała postać otulona jest wolnym pła- 
szczem, skromnie udrapowanym, z pod 
którego widać tylko część sukni, wyciętej 
na piersiach w kwadrat i oblamowanej 
szeroką taśmą. Dzieciątko jest trochę szty- 
wne, nie ma już tej swobody, która ce- 
chuje matkę. Marya siedzi na drewnia-" 
nem karle o esowato \\oygiętych poręczach 
i nogach wybiegających w puszyste, stylizowane liście akantu. 
Rzetba, która pod względem artystycznym ma niezaprzeczoną 
wartość, pochodzi - sądząc po stylu - już z drugiej po- 
łowy XVI w. Karlo nie jest współczesne. Przypuszczam, że 
Marya, podobnie jak Madonna przemyska. siedziała na ławie 
a karło sprawiono jej - sądząc po jego stylu - dopiero 
w końcu XVII w. 
Jeszcze kilka luźnych szczegółów. Pierwotną kaplicę Ś. 
Jacka. fundowaną w części przez Zygmunta I, Bernarda Ma- 
ciejowskiego biskupa krak. i Katarzynę Wapowską - kon- 
sekrował Gamrat w 1545 r. Ta, którą dziś widzimy, jest 



 


, 


w' 


. 
, 


.\- 



 
. 



 I 
". .'; 
" ' 
"7' 


póżniejsza. Stawiał ją dominikański konwers Jan z Wrocła- 
wia a konsekracya odbyła się w r. 15831. Sądzę, że z tych 
czasów pochodzi także i nasza rzeźba. W końcu XVII w. 
przyozdobiono kopułę pięknemi stjukami, najprawdopodobniej 
roboty Fontanów, którzy w latach 16g6 - 1702 dekorowali 
kościół Ś. Anny. Ich dziełem także według wszelkiego pra- 
wdopodobieństwa ołtarz z trumną Ś. Jacka, podtrzymywaną 
przez 4 aniołów ze stjuku. Kto wie, czy nie wtedy sprawiono 
Madonnie nowe bogate karło, którego styl godzi się z tą epoką. 
Pro[ Maryan So kołows ki zwró- 
cił uwagę na rzeźby z drugiej połowy 
XIV wieku we Francyi podobne do 
alabastrowej statuetki przedstawiającej 
Matkę Boską Jackową u Dominikanów 
we Lwowie, której fotografia była przed- 
miotem powyższej dyskusyi i w czasie 
redakcyi złożył następujący komunikat: 
Fotografia statuetki alabastrowej 
lwowskiej (fig. 16) nie odpowiada zape- 
wne pod względem wyrazistości wszyst- 
kim naszym wymaganiom, na co w dys- 
kusyi powyżej streszczonej położono mo- 
że zanadto wielki nacisk. Jest ona w każ- 
dym razie dostateczna, aby dać nam wy- 
obrażenie o rzeźbie i ułatwić oznaczenie 
jej wieku i pochodzenia. 
Rzeźba ma bezwątpienia pochodze- 
nie francuskie i najważniejszą w niej rolę 
gra draperya ze wszech miar tak cha- 
rakterystyczna. N. Panną ubrana jest 
w długą suknię o silnych i kłębiących 
się fałdach wokoło stóp i w szeroki 
płaszcz, którego fałdy, biegnące od pra- 
wego ramienia tworzą obwisłe i wydatne 
festony, podtrzymywane lewą ręką trzy- 
mającą dzieciątko, o końcach spadających 
po stronie lewej ku dołowi ze schodko- 
watemi rąbkami. Festonom tym odpo- 
wiadają równoległe bruzdy na całej gór- 
nej z lekka wyprężonej powierzchni pła- 
szcza i ruch ręki ściąga je tak z ramie- 
nia, że powstałe w ten sposób zagięcia 
powodują fałdzistą wydatność ukośną od 
st,rony lewej ku prawej, przecinającą w po- 
przek figurę. Nad ramieniem podtrzymują- 
cem krucyfiks mają te wszystkie wklęsłości 
i wypukłości punkt wyjścia, a od strony 
dziecka znajdują ujście i tworzą kaskady. 
Widzimy, że cały ruch figury kon- 
centruje się w fałdach, co nam przypomina 
słowa, które wypowiedział Vlge, mówiąc 
w tak pięknej i wymownej swej analizie, o gotyckiej draperyi: 
"Die GewandU1lg hat in der Gotllik das gross! Wort". Figury 
w tym stylu są często tylko wieszadłami, do rozpostarcia 
draperyi, w fałdach pogrąża się kształt tak, jakby w nich 
artysta szukał wynagrodzenia za piękność formy, której nie 
był w stanie wyrazić. (W i l h e l m V l g e, Zur gothischen Ge- 
wandung und Bewegu1lg. - Das Museum, T. V, str. 65. 67). 
Kiedy figura jest jeszcze nieledwie martwa i stoi spokojnie 
na równolegle ustawionych nogach, to suknia jej się już 


. 


, 
. 


f 


..: ' 


" . 


..., 


" 


" 


ł 
,J ' 


. 


\ 


\ 


f 


\ .'. 
- , 

 .i.
' 


,\ 


I Sprawozd. Komisyi hiat. sztuki T. IV. LXX. 


.
>>>
. 


I 


CCCIX 


SPRA WOZDANIA Z POSIEDZEŃ 


Fig. 17. Toruń, figurka alabastrowa 
NP. Maryi. 


I 
, 


rusza, drga i żyje, i jeżeli w drugiej połowie w. XV kątowa- 
to się łamie. to w XIV w. zastosowuje do falistych i zaokrą- 
glonych linij. W sławnych swych wykładach z r. 1881-1896 
w szkole Luwru Ludwik Courajod zaznacza z naciskiem, że 
w drugiej połowie XIV w. fałdy zaczynają się grupować 
w festony, »i/s ont une tendanet' a se grouper en fis/ons. a jormer 
Ci' que ks ancims appel/aient des sinus, des sortes d'eehanerures. 
de go!ftsc. (Louis Courajod, Lerons projessles a lIcole 
du Louvre, T. II, 1901, str. 149). Statuetka lwowska, jak pobieżny 
rzut oka na naszą podobiznę każdego przekonać może. jest naj- 
wymowniejszą illustracyą tych słów. Na figurach francuskich 
Madon, nawet z pierwszej połowy XIV w. - które publikują 
Vitry i Gaston Bricre, tudzież na płaskorzeźbach zdobiących 
obejście chóru w Notre-Dame de Paris z tegoż samego czasu 
możemy ten sam układ 
raperyi i te fe- 
stony sprawdzić. IDoeummts de seu/pture 
fra1/raise du Moyen-age, 1905, pl. LXXXXII. 
LXXXXIll. Nr. I. LXXXXIV, Nr. 7). Po- 
wtarzają się one również w rzeźbach po- 
wstałych pod bezpośrednim francuskim 
wpływem z tej samej epoki w Belgii. (R e y- 
m o n d K o ec h l in Le sculpture b./ge et 
les injluences franraises aux XIII et XIV 
s. 1903, str. 19, 21 i 24). P. Józef Zie- 
liński z Łążyna nadesłał nam fotografię 
Madonny z dzieckiem z alabastru - fran- 
cuskiego jak się zdaje pochodzenia - 
w kościele Ś. Jana w Toruniu, którą re- 
produkujemy dla porównania obok sta- 
tuetki lwowskiej (fig. 17). Wedle tradycyi, 
o której mówi p. Zieliński, Aleksander 
Przeździecki miał zamiar ją publikować 
w dalszym ciągu Wzorów sztuki śred'1io. 
wucznej, które jak wiadomo przerwane 
zostały. Milno pewnego manieryzmu i nie- 
co mdłej słodyczy. ma ona wielkie pokre- 
wieństwo z naszym lwowskim zabytkiem 
i tak układ draperyi, jak wykonanie fał- 
dów jest u obu do siebie zbliżone, jeżeli 
nie zupełnie identyczne. Courajod zau- 
ważył, że te fałdy obwisłe, płynne, raz 
tworzące festony, to znowu długie i po- 
włóczyste, avie /a meme soup/esse, la 
meme jlaeeiditl, fes memes mouve11lents 
arrondies - mimo swego francuskiego 
pochodzenia są właściwością całej estetyki 
międzynarodowej końca XIV i początku 
XV w. i że to sp?strzeżenie możemy spra- 
wdzić nawet na pierwszych statuach Do- 
natella i Ghibertego (1. c., str. 279). Po- 
krewny też charakter mają draperye naj- 
starszych rzeźbionych Madon u nas. Festony i faliste fałdy są 
widoczne w drewnianych Madonnach z Krużlowej, tudzież 
Ś. Mikołaja na Piasku. która tak przypomina sławną Madonnę 
pilzneńską. Pierwszą z nich publikował p. Ludwik Puszet 
(Sprawozdania, T. VII, szp. LXV, fig. 21) a drugą p. Julian 
Pagaczewski (Sprawozdania, T. VI, str. LXXX, fig. 45), obie 
się obecnie znajdują w Muzeum Narodowem. 
Jeżeli w ten sposób draperya i cały jej charakter każą 
naszą figurynkę odnieść do XIV w. - to najlepiej ten wniosek 
popiera użyty do jej wykonania alabaster. Nigdzie i nigdy nie 
był on tak rozpowszechniony jako materyał rzeźby, jak w XIV w. 


. 


. 


'j i, 
\, 

 ..,... 
Id \' , 
t.
 


\; 


.. 


f 


. 


. 


CCCX 


\\ 
\ ....- 


we Francyi. W r. 1310 hr. Mahaut d'Artois obstalowuje gro- 
bowiec dla swego męża Ottona Burgundzkiego u Jana Pepin 
de Huy, którego figura ma być »d' a/ba/rt' b/anc« i płaczki 
umieszczone w niszach tumby z tegoż samego materyału. 
Figura Izabeli Bourbon, żony Piotra V de Bourbon, w koś- 
ciele Braci mniejszych w Paryżu z r. 1336 również z alabastru. 
Grobowiec trefnisia Karola V. wykonany przez Jana z Licge 
w r. 136ł w kościele Ś. Maurycego w Senlis z marmuru 
białego. ale głowa i ręce wykonane w alabastrze. Wyżej 
wspomniana hr. Mahaut nabywa w r. 1325 alabastrową 
figurę Ś. Jana i między latami 1312-1329 zamawia dla siebie 
cały szereg »des ymages d' albastre« (C o u raj o d, l. c. T. II, 
str. 36-38, 44, 119 i 125). Alabastrowe te figurki i rzeźby 
rozchodzą się drogą handlu po całej Europie. Klasztor Kano- 
ników lateraneńskich na Piasku w Wro- 
cławiu zakupywał »a quodam mercatorec, 
jakeśmy to podnieśli w jednej z prac na- 
szych - jeszcze w r. 1431 ołtarzyk ala- 
bastrowy rzeźbiony pochodzący z Paryża. 
(Stl,dya do h;storyi rzeźby w Po/set' w X V 
i X VI w. Sprawozdania, T. VII, szp. 124). 
Tak zatem styl rzeźby, jak jej materyał 
składają się na jeden rezultat i dowodzą 
z jednej strony, że powstać ona musiała 
w Xl\' w" a z drugiej, że wykonana zo- 
stała we Francyi. 
Stwierdzają to zresztą i historyczne 
świadectwa. X pro£ Fijałek pisze mi 
z tego powodu: »Że statuetka Jackowa 
ma francuskie pochodzenie; domyśląć się 
tego pozwalają stosunki władz zakonnych 
i studya naukowe naszych Dominikanów 
w Paryżu, a że datuje z XIV w. dowo- 
dzi niezbicie tekst Pi rawskiego, który za- 
łączam: »Habet (kościół Bożego Ciała 
Dominikański) alt era m effigiem eiusdem 
b. Yirginis sculptam in alabastrilo, quae 
d. Hyacintho Chioviae locuta ob predictam 
istius urbis desolationem iniurio Tarta- 
rorum erepta et per eundem sanctum Ha- 
liciam dei ata. postea translata Leopolim 
a Jacobo archiepiscopo Haliciensi pro sui 
veneratione indulgentiis attributis com- 
mendata est a. D. 14°1«. (Tomasza 
P i r a w s k i e g o, &/alio status a/mae ar- 
ehtd. Leopolunsis, ed. K. J. Heck. Lwów, 
1893, wyd. Towarzystwa historycznego. 
str. 109). Ten Jakób arcybiskup Halicki 
jest to zakonnik Minorytów, vulgo ale false 
Strepą, czyli Strzemieńczykiem zwany. Jak 
ze Skrobiszewskiego wiemy, był on pro- 
motorem kultu Bożego Ciała i Matki Boskiej c. 
Kwestya jest wskutek tego rozstrzygnięta i jak sądzimy 
wyczerpana. Oznaczenie wieku przez pp. Czołowskiego i Puszeta 
było słuszne. Pod względem ikonograficznym jednak pragnęli- 
byśmy jeszcze dodać objaśnienie. Nie będziemy mówili o tak inte- 
resującym Krucyfiksie, który obwija winna latorośl, gdyż do 
tego, co o nim powiedział p. Władysław Łoziński na posie- 
dzeniu grona lwowskiego, nic dodać nie możemy, ale podstawa 
ze Ś. Jerzym zabijającym smoka i ratującym Ś. Helenę za- 
sługuje na uwagę. Przedstawienie to nie ma w tym wypadku 
żadnego związku z Rusią. Legenda Ś. Jerzego, tego patrona 


-... 


.... 


:..'4 


'\.
>>>
!PRA WOZDANIA Z POSIEDZEŃ 


CCCXll 


CCCXI 


Fig. 18. Przemyśl, kości6ł XX. Dominikan6w, NP. Marya Jackowa. 


rycerstwa, miała bezwątpienia szczególniejsze znaczenie dla 
takiego środowiska i takiej cywilizacyi jak francuzka, której 
w XIV w. ton nadawało życie rycerskie i dworskie. Przyzwy- 
czajeni jesteśmy do jej sławnych przedstawień w sztuce wło- 
skiego quattrocento. Pamiętamy tę scenę u stóp statuy Dona- 
tella, czy w utworze Andrea della Robbia w kościcle Ś. Je- 
rzego w Brancoli, albo rzeibę ze szkoły Robbiów w Luwrze, 
ale wcześniej o wiele znajdujemy ją w pomnikach francuskich 
i flamandzkich, pod wpływami francuzkiemi powstałych. l pra- 
wdopodobną jest rzeczą, że z Francyi dostała się ona najprzód 
do Włoch północnych a raczej 
dzięki tak silnemu oddziaływa- 
niu dworskich i rycerskich oby- 
czajów tam rozpowszechniła. 
Nad bramami i drzwiami wielu 
domów i pałaców w Genui 
ją spotykamy. Nie napróżno 
też największem arcydziełem 
rzeźby francuzkiej z końca XV 
i pierwszych lat XVI w. jest 
Ś. Jerzy zabijający smoka i ra- 
tujący Ś. Helenę Michała Co- 
lombe, z grobowca kardynała 
d'Amboise w zamku Gallion, 
dzisiaj w Luwrze. (Cr. p a u l 
V i t r y, Michel Colombe d la 
scul/ture de son temps, 190 I, str. 
268). 
Madonny Jackowe prze- 
myska i krakowska (fig. 18 i 19) 
tem się przedewszystkiem od 
lwowskiej różnią, że kiedy ta 
ostatnia jest stojąca, to tamte 
obie są siedzące. Jest rzeczą cha- 
rakterystyczną, że w epoce go- 
tyckiej Madonny z dzieciątkiem 
stojące są naj powszechniejsze 
i że chociaż i siedzące tu i ów- 
dzie się w tej epoce zdarzają, 
to w stosunku do znacznej ilo- 
ści stojących należą do wyjąt- 
ków, tymczasem gdy w epoce 
Odrodzenia i od tego czasu dalej 
przedstawienia Madon siedzą- 
cych biorą w rzeibie stanowczo 
górę. Obserwacya ta, odnośna 
do całej sztuki eur opejskiej. 
sprawdza się na naszych przykładach. 
Typ Madon gotyckich wyrobił się w rzeźbie architekto- 
nicznej, gdzie podłużne nisze lub filary czy wnęki, służące do 
ich pomieszczenia, same przez się wymagały figur stojących. 
Epoka zaś Odrodzenia szła pod tym względem w ślad sztuki 
włoskiej, przedstawiającej Madonny na wzór bizantyńskich, 
przeważnie in throno i siedzące. 
Co jeszcze zasługuje na uwagę, to, że wszystkie trzy Ma- 
donny. mimo różnych epok powstania. są alabastrowe. Do tego 
materyału przywiązana była autentyczność zabytku, mającego 
znaczenie relikwii, pochodzeniem swem z legendą związanej. 
Ten lub inny sposób przedstawienia nie grał tu żadnej roli, 
ale każda z nich musiała być seul/ta in alabastrilo, jeżeli 
miała być Jackowa. 
Dla uniknięcia nieporozumień dodać wypada, że Ma- 


\" 


,. 



 



, 
'...-\,,' 


'. 


.J 


" 
-} 


donna toruńska (fig. 17) jest znacznie późniejsza od lwow- 
skiej (fig. 16). Niektóre kątowatości fałdów draperyi, przy 
niezwykłej formie korony i pewnym manieryzmie, na który 
zwracaliśmy uwagę. każą ją odnieść do pierwszego dziesiątka 
XV wieku. 
-- P. J u I i a n P aga czew ski podał nadto wiadomość 
o większej wartości obrazie, przedstawiającym Świętą Rodzinę 
a znajdującym się w klasztorze 00. Franciszkanów, na kruż- 
gankach l-go piętra. 
Na krużgankach I 



 


piętra w klasztorze 00. Franciszka- 
nów w Krakowie znajduje się 
duży obraz przedstawiający 
Św. Rodzinę (fig. 20). Obraz 
1'78 m. wysoki a 1"35 m. sze- 
roki, . malowany jest farbami 
olejnemi na pięciu pionowo 
spojonych deskach, powleczo- 
nych bardzo cienką warstwą 
kredy. Deski - zdaje się z drze- 
wa orzechowego - rozstąpiły 
się trochę, co pociągnęło za so- 
bą pęknięcie malowidła w miej- 
scach spojenia. 
Pierwszy plan obrazu zaj- 
muje Matka Boska z Dzieciąt- 
kiem. Marya zwrócona profi- 
lem siedzi na ziemi i ostrożnie 
podnosi zasłonę z Dzieciątka, 
które śpi, opierając główkę na 
jej kolanacb. Obok Madonny 
stoi terrakotowy wazon z białą 
lilią. Na drugim planie widzimy 
Ś. Annę w lilia sukni, wpada- 
jącej w światłach w odcień żół- 
tawy. Na kolanach trzyma Ś. 
Jana Chrzciciela, którego po- 
znajemy po wstęoze z napisem 
"Ecce agnus Dei«. Po przeci- 
wnej stronie, w tym samym pla- 
nie, stoi Ś. Józef ubrany w żółtą 
szatę, która w światłach wpada 
w ton czerwonawy. W rękach 
trzyma książkę. Familijna ta 
scena rozgrywa się na tle ko- 
mnaty. Przez otwarte okno wi- 
dać plac, na którym stoi po- 
sąg młodzieńca, ubranego w kró- 
tką szatę. jakby w chiton, i opierającego rękę na tarczy. Archi- 
tektura malowana pobieżnie. Na pierwszym planie stoi dom 
w stylu PÓźnego Odrodzenia z fasadą, przedzieloną horyzon- 
talnie szerokim gzymsem, który wspiera się na półkolumnach 
czy pilastrach, zakończonych jońskimi kapitelami. Dach jest 
siodłowy. Dalsze gmachy rysują się już b. niewyraźnie. 
Obraz malowany szeroko i z wielką rutyną posiada 
wartość artystyczną. Malarz kładł główny nacisk na kompo- 
zycyę, zwłaszcza na rysunek, który jest wszędzie poprawny 
a w niektórych partyach doskonały. Trochę gorzej z kolory- 
tem. Wszystkie zresztą niezdecydowane barwy dociągnięte 
są do brunatnego tonu, co wywołuje niezbyt miłą dla oka 
monotonię. Na baczniejszą uwagę zasługują śliczne karnacye 
i subtelny modelunek ciała np. nóg Dzieciątka lub piersi 
i rączek Ś. Jana. Obraz mimo widocznego włoskiego wpływu 



'I 


'.- 


\ 


I 


f 


I ' 


i 
.1'}) 
,. 


.. 


, 


.... 


..
 



 ':.. 


r. 


, 
, 
'. 


'" . 


, 
, 


(. 



-.", 


- 

-- 


- 



"-
>>>
CCCXIlI 


SPRAWOZDANIA Z POSIEDZEŃ 


CCCXIV 


Fig. 19. Kraków, klasztor XX. Dominikanów, NP. Marya Jackowa. 


nie jest jak sądzimy włoski. Decydującą pod tym względem 
mogłaby być takie i architektura, gdy t strome siodłowe dachy 
są właściwością Północy. Obraz jest w kilku miejscach uszko- 
dzony. Pierwotnie znajdował się w kości
le, lecz odkąd - 
nie wiadomo. 
- P. J ó z e f M u c z k o w s k i zwrócił uwagę na figurę 
drewnianą w kaplicy zmarłych w kościele Bożego Ciała, 
pochodzącą z drugiej połowy XV w. i przedstawiającą według 
wszelkiego prawdopodobieństwa św. Barbarę. 
W kaplicy Zmarłych na cmentarzu kościoła Bożego 
Ciała w Krakowie znajdowała się 
dawniej wyniosła figura przedsta- 
wiająca jakąś Świętą Niewiastę 
(fig. 21). Dzisiaj figura ta znajduje 
się w Muzeum Narodowem. Fi- 
gura ta niezwykłej wielkości (1'95 
m.) z drzewa lipowego, z tyłu pu- 
sta. obecnie przemalowana, mu- 
siała być niezawodnie polichromo- 
mowaną, chociaż śladów pierwo- 
tnej polichromii dzisiaj odnaleić 
niernożna. Na kredowem grunto- 
waniu pociągnął ją malarz olejną 
farbą koloru zielonego, a twarzy 
nadał niemożliwie ciemną kar- 
nacyę. 
Twarz o typie wybitnie nie- 
mieckim i pełnym prawdy; czoło 
bardzo wysokie i wypukłe. nos 
długi o dosyć ostrym grzbiecie, 
usta drobne, broda silnie naprzód 
wysunięta. Twarz okalają długie 
sploty włosów, wykonane wido- 
cznie za pomocą świdra. Na gło- 
wie wąska przepaska w kształcie 
wałka z jakiejś delikatnej materyi. 
Święta ubraną jest w długą po- 
włóczystą suknię wyciętą pod szy- 
ją, a w pasie przewiązaną. Na 
sukni zarzucony wolny osuwający 
się na plecach płaszcz, którego 
suto rzucające się fałdy trakto- 
wane są bardzo szeroko. Lewą 
ręką przytrzymuje Święta jeden 
koniec płaszcza, podczas gdy dru- 
gi odwija się silnie i ostro nad 
długim i spiczastym trzewikiem. 
W traktowaniu całej figury jak 
wpływ techniki kamiennej. 
Figura ta dzisiaj jest nieco uszkodzoną, brak jej bowiem 
miejscami splotu długich włosów, kielich w ręku nowy, u pod- 
stawy część fałdów sukni i druga stopa widocznie oderwane; 
Wnosząc z kielicha, który owa Święta w ręku trzyma, oraz 
ze zgięcia lewego ramienia, tworzącego dogodną podstawę 
do oparcia jakiegoś przedmiotu, ową świętą niewiastą byłaby 
Ś. Barbara, którą ikonografia przedstawia z kielichem i wieżą 
więzienną z trzema oknami, jako symbolem Trójcy św. Kielich 
oznacza, te jej wyznawcy nie umierają bez sakramentów - 
wieta zaś przypomina, że pogański jej ojciec za wiarę trzymał 
ją w więzieniu. W domyśle co do osoby tej Świętej utwier- 
dza mię jeszcze i ta ważna okoliczność, te w kościele Bożego 
Ciała znajduje się ołtarz poświęcony czci Ś. Barbary, w po- 


'.
 



 

 .... 
! 
 r ' 


.
 
; , 


. 4 

 



 


.

 


("; 


'. 


,: "', 
, ' , 
'-', 
,.... 

. ' 


draperyi znać widoczny 


łudniowej nawie bocznej kościoła ustawiony. Ołtarz ten dzisiaj 
rococo był zapewne w średnich wiekach gotyckim tryptykiem. 
w którym i nasza święta znalazła pomieszczenie. 
Rzeźba ta jest dziełem pierwszorzędnego warsztatu sny- 
cerskiego i pochodzić może z drugiej połowy XV w., mote 
z lat 1470-1490, jeżeli nie z późniejszych. 
- Przewodniczący pr
edłożył pracę p. E m a n u e l a 
Ś w i e y k o w s k i e g o o Dukli, w której autor opisuje zabytki 
tej magnackiej rezydencyi XVI1I w. i daje obraz artysty- 
cznego ruchu na wielkopańskim dworze tej epoki. Pracę pod 
tyto Sludya do his/oryi sztuki i kul- 
tury wieku XVIII 'lV Polsce. Tom l. 
Monografia Dukli wydrukowano 
w Rozprawach Wydziału filologi- 
cznego Akad. Um. w Krakowie. T. 
XXXV r. I903. 
- P. A l e k s a n d e r J a- 
n o w s k i nadesłał fotografie ruin 
zamku w Liwie nad Liwem a nad- 
to fotografię z bardzo interesują- 
cego nagrobka młodej Katarzy- 
ny Pileckiej w kollegiacie w Pili- 
cy, przedstawiającego z wielkim 
artyzmem i subtelnością nagie dzie- 
cko wsparte o trupią czaszkę. Gro- 
bowiec pochodzi z drugiej poło- 
wy XVI w. aczkolwiek data wska- 
zywałaby na wcześniejsze czasy. 
P. Leonard Lepszy do 
obu tych zabytków daje następu- 
jące objaśnienia: 
1. R u i n y z a m k u w L i- 
w i e, których zdjęcia fotografi- 
czne otrzymała Komisya od p. 
Janowskiego, podajemy w repro- 
dukcyi, przedstawiającej widok 
zamku z dwóch stron odmiennych 
(fig. 22 i 23). Do ilIustracyi tego 
ciekawego zabytku architektury 
świeckiej dodajemy kilka obja- 
śnień. W stolicy Ziemi liwskiej 
a nad lewym błotnistym brzegiem 
rzeki Liwiec. dopływu Bugu, na usy. 
panem wzniesieniu około łokci 9 
(I łokieć = 0'576 m.) = 5'184 m. 
wysokiem osiadł starożytny muro- 
wany zamek książąt mazowieckich. 
Póiniej była to siedziba starostwa grodowego liwskiego. Za- 
mek po dwakroć przez Szwedów niszczony (w latach 1657 
i 1703) popadł w ostateczną ruinę. O jego początkach nie mamy 
pewnych wiadomości. W. H. Gawarecki widział jeszcze przed 
laty nad górnem oknem wiety napis kamykami z podaniem 
r. 1112 odnoszącym się do założenia zamku (Pielvzym. War- 
szawa, 1846, T. 111, str. 223). Jeżeli data odczytana dobrze, 
w takim razie odnosić się może tylko do pierwotnego za- 
meczku, prawdopodobnie drewnianego, który na tern miejsc!! 
przedtem się wznosił. Jeszcze r. 1879, kiedy Andriolli prze- 
rysował ruiny zamkowe i w drzeworycie rysunek jego ukazał 
w Tygodnikn powsz
chnym z r. 1880. Nr. 19. str. 289, tudziet 
w Wfdrowcu z r. 1883 (Nr. 17. str. 264), stan wieży i ruin był nie- 
równie lepszy. Rysunek F. Brzozowskiego w Tygodniku illus/ro- 
wanym z r. 1881, Nr. 272 jest nieudolny i niczego nie uczy. 


,-. 


" 


\
 "- 
" 



, 


.. ' 


. . 



 


- 
- 


t 


, 


-- 


'. 


.. 


.. 


.. 
't
>>>
ł 
, 


CCCXV 


SPRA WOZDANIA Z POSIEDZEŃ 


CCCXVI 


Ze zdjęć fotograficznych, jakie mamy na naszych ryci- 
nach, w połączeniu z rysunkiem Andriollego i wizerunkiem 
ruin według rysunku Kozarskiego w Tyg. ill. z r. 1866, Nr. 379, 
str. 305 wnioskujemy, że mamy tutaj do czynienia z dwiema 
budowlami różnych epok. Póiniejsza jest dworem szlacheckim, 
zbudowanym w prostokąt, przedstawiającym typ dworków, 
jakie u nas w Krakowie pozostawił wiek XVIl1. A więc po- 
środku budowa piątrowa strojna z boków w pirastry, na dole 
drzwi, na piąterku dwa okna, nad niemi attyka z dwoma po 
bokach ostro zakończonymi słupkami. W obydwóch skrzy- 
dłach bocznych widać po dwa frontowe okna i lico ścian 
rozczłonkowane pilastrami. 
Wieża. kiedy ją Gawarf'cki oglądał i o niej pisał (Pie'- 
grz)'m, Warszawa 1846, t. 111, str. 223 o. n.) była już zmnicj- 
szona, ale jeszcze wysoka 30 łokci 
(= 17"28 m.) i pokryta dachem. Od 
dołu, na podstawie czworobocznej 
zbudowanej od spodu z granitu, 
przechodzi na wysokości piętra 
w ośmiogran. Z rysunku Andriollego 
odnosi się błędne wrażenie, jakoby 
wieża od posad miała już plan 
ośmioboczny. Do wieży przypierały 
do uardzo znacznej wysokości dwie \, 
szkarpy, grubości łokci trzy (= 1 "728 i_ 
m.) i wysokości 12 łokci (= 6'912 
m.) z trzema skośnemi spływami. 
Na ścianie wieży widać na wyso- 
kości piętra czworoboczne okienko, 
zaś ponad niem, już w wielobocznej 
kondygnacyi trzy wązkie otwory; po- 
środku małe, z boków znacznie, nie- 
mal trzykrotnie razy wyższe, jakby 
ślady mostu zwodzonego. Wewnątrz 
wieży była za czasów Gawareckiego 
obszerna, sklepiona sala, użyta na 
pomieszczenie archiwum ziemi liw- 
ski ej, na które składało się 500 wo- 
luminów począwszy od r. 1445. Po- 
wyżej szkarp widać w każdej ścia- 
nie wieży prostokątną strzelnicę czy 
okienko. Z przeciwnej od dworku 
barokowego strony widać urwiska 
i złomy olbrzymich murów dawnego zamczyska. Według wia- 
domości Gawareckiego ściana ta była wówczas 30 łokci 
(= 17'28 m..) długa a wysokość jej dochodziła 12 łokci 
(= 6'91 m.). Cały zamek zbudowany był na planie prosto- 
kątnym a obwód jego wynosił 1225 łokci = 705'6 m. 
II. Nagrobek Katarzyny Pileckiej. Miasteczko 
Pilica leży w malowniczem położeniu u iródeł rzeki Pilicy 
w powiecie Olkuskim. Oprócz pałacu, dawniej zamku z par- 
kiem, posiada farę murowaną pod wezwaniem pierwotnie ŚŚ. 
Piotra i Pawła, teraz Ś. Jana Chrzciciela, klasztor Reformatów. 
oraz dwa małe kościołki filialne. Dziedzicami i hrabiami na 
Pilicy byli Pileccy h. Leliwa. Ród ich wiódł się z domu Gra- 
nowskich, a byli potomkami Elżbiety Granowskiej, żony Wła- 
dysława Jagiełły. W farze pileckiej stawiali swoim pomniki. 
z których piękny renesansowy z wyobrażeniem dziecięcia 
w płaskorzeibie dotrwał do naszych czasów i dziC;ki p. Ja- 
nowskiemu dajemy jego reprodukcyę (fig. 24). 
Dziewczynka zmarła, ku której pamięci rodzice Stanisław 
i Katarzyna Pileccy wystawili ten nagrobek, była córką Sta- 


j'- 


, , 
. 


'" 


" 


... 


nisława wojewody sandomirskiego, starosty grodeckiego, zmar- 
łego r. 1527 (K. Niesiecki: Herbarz, wyd. Bobrowicza, t. VIl, 
str. 307. Słownik geograficzny t. VJ1I, str. 138) oznacza czas 
postawienia nagrobka dopiero na r. 1555. co wprawdzie godzi 
siC; ze stylem pomnika. lecz nie harmonizuje z datą śmierci 
ojca dziecięcia. Pozostawiając tc; sprawę nierozstrzygnic;tą, 
zastanówmy się nad nagrobkiem. Znajduje siC; on wmuro- 
wany w ścianc; nad drzwiami i od pierwszego wejrzenia spo- 
strzegamy, że jest dziełem dobrego rzeibiarza epoki rozwi- 
niętego Odrodzenia. Rzeźba wyobraża nagie dzieciątko spo- 
czywające na spękanej ziemi, spowite w biodrach w pieluchę. 
która przewija siC; wzdłuż ciała i zachodzi pod poduszkę, 
ozdobioną kutasikami. Dziecko opuściło senną główkę całym 
cic;żarem i lewą rączkc; wsparło z wdzic;kiem na trupiej czaszce, 
znaku doczesnego życia, znać w nich, 
że są ubezwładnione głębokim snem. 
Przeciwnie prawa rączka dziewczyn- 
ki, trzymająca symbol dziewiczości: 
wianuszek uwity z lauru, (czy nie 
z maku, jako symbolu snu?). oraz 
nóżki wsparte o profilowane ramy 
rzeźby straciły swą ciężkość sennej 
niemocy i żyją ujawioną energią 
ruchu. Kontrast ten między omdlałą 
połową ciała a drugą pełną życia, 
jakkolwiek uderza nienaturalnością, 
to jednak patrząc na szlachetne prze- 
pyszne kształty plastyczne ciała za. 
pomina siC; o tem i podziwia tylko 
foremność rylca artysty. W rogu 
lewym rzeiby na renesansowej tar- 
czy h. Leliwa. Poniżej nóg leżą pi- 
szczele. 
Płaskorzeźbc; ujc;tą w profilo- 
wane skromnie, w głąb wsunic;te 
ramy, podpiera od spodu gzyms, o- 
party na konsoli złożonej z dwóch 
wydłużonych poziomo i powiązanych 
z sobą esownic. Nad rzeibą fryzik 
ząbkowany i tablica napisowa po- 
między dwiema renesansowemi po- 
dwójnemi ślimacznicami z odchyla- 
jącym siC; liściem akantu. Ponad nią 
sznur paciorków ,i gzyms, którego zakończenia od góry fo- 
tografia już nie daje. 
Napis opiewa: 
Magnilicus dominus Stanis'aus Pi'eczky comes de Pilcza 
ac Kat/lenna more stirlis ducu (m) ungaror (um) Kathen"ne 
.fi/iae suae t"njantu'ae laren (tes) Iii ac moesti tumu'u (m) 
loszuru (n) t. 
A. D. 1490. (I) 
Piękna rzeiba pomnika Pileckiej przypomina nam po- 
krewną przedmiotem i układem płytę nagrobkową Rafała 
Macieja Ocieskiego (t 10/5 1547 r.) w krużgankach kościoła 
dominikańskiego w Krakowie. który dla porównania dajemy 
obok w ilustracyi (fig. 25). Rzeiba krakowska cic;ta w czer- 
wonym marmurze przedstawia jednak mimo podobieństwa 
tematu znaczne różnice techniczne i pojęcia artystycznego. 
Pomysł śpiącego dziecka ujęty realniej przedstawia silne 
o bardzo pełnych kształtach niemowlę snem zmożone, leżące 
na łące, z pieluszką podścieloną a przewijającą się między za- 
łożonemi w krzyż nóżkami. Podparło się ono na prawej 


... 


... 


Fig. 20. Kraków, klasztor Franciszkanów, Ś. Rodzina. 


\ 


) 
I 


ł
>>>
\ 
, 


CCCXVII 


SPRA WOZDANIA Z POSIEDZEŃ 


cccxnn 


I
)\ 
- 

" 


Fig. 21. Kraków, kościół Botego Ciała. 


, 


rączce, która łokciem lekko opiera się a raczej dotyka trupiej 
czaszki. około której leży Z obydwu stron po połowie zła- 
manego piszczela. Rączka lewa opadła swobodnie na udo. 
U nóg wyrasta pień uschniętego i złamanego drzewka, sym- 
bolizującego wczesną śmierć dziecięcia. Jak więc widzimy, już 
w samem pojmowaniu artystycznej kompozycyi leży wielka 
między jednem a drugiem dziełem różnica. Dziecięce kształty 
ciała są w krakowskiej płycie odczute głównie przez bezpo- 
średnią obserwacyę natury i wcale odmien- 
ne od poprzedniego dzieła, jakto z po- 
równania kończyn, zwłaszcza palców lub 
opracowania włosów wynika. Razi tutaj 
usunięcie czaszki trupiej w głąb, wskutek 
czego odnosi się wrażenie, jakby oparta 
o nią rączka zawisła w powietrzu lub ob- 
suwała się po jej boku. Dr. F. Kopera 
w Pomnikach Krakowa M i S. Cn-chów, 
którzy dali przerys pomnika w całości, 
opisując go na str. 208, czyni spostrzeże- 
nie, że rzeźba robi wrażenie plakiety, przy- 
pomina medaliera, tudzież przypuszcza, iż 
wyszła z pracowni Jana Maryi Padovany. 
Przypuszczenie zdaje mi się być zupełnie 
trafne. 
W nagrobku Pileckiej uderza sub- 
telność dłuta, idealizowanie formy i nie- 
pospolity, mimo nienaturalności swojej, 
wdzięk w układzie, w ruchu dziecięcia 
i w rzucie materyi. Niewątpliwie, że star- 
sza rzeźba dominikańskich krużganków 
oddziałała na artystę pomnika Pileckiej, 
że wpłynęły na jego twórczość i inne rze- 
źby krakowskie, że wspomnimy pomnik 
bisk. Konarskiego w katedrze; ale co cie- 
kawe, że również tu na krużgankach do- 
minikańskich spotykamy dzieło, które ryl- 
cem i stylem zbliża się do rzeźby w Pilcy, 
mianowicie nagrobek Benedykta z Koźmina 
(t 28/11 1559), który uchodzi za dzieło 
Jana Michałowicza z Urzędowa (por. Ro- 
cznik krak. t. VI, str. 177, fig. 194). Do- 
strzegamy w nim teżsame charakterysty- 
czne cechy i podobne ornamentalne szcze- 
góły. Być więc może, iż mamy przed sobą 
dzieło "Praxitelesa polskiego«, jak zwią 
współcześni Michałowieza. 
Prof. Maryan Sokołowski skła- 
da następujące uzupełnienie odnośne do 
nagrobka w Pilicy: 
Nie wC
lOdząc w rozbiór stylisty- 
cznych różnic, które p. Leonard Lepszy stara się wykazać 
między nagrobkiem małej Kasi Pileckiej, a piękną płytą Ma- 
cieja Ocieskiego w krużgankach kościoła Dominikanów w Kra- 
kowie, zwracamy uwagę na ten fakt interesujący, że motyw 
zestawiania dziecka z trupią głową powtarza się i w innych 
nagrobkach polskich. 
W kościele parafialnym w Fulsztynie w pow. starosam- 
borskim jest zupełnie takiż sam nagrobek jak w Pilicy. Ks. Józef 
Watulewicz w pożytecznej swej i pod każdym względem 
zasługującej na uznanie pracy p. n. HerburtowU' Fulsztyńscy 
i kościół parafialny w Fulsztynie, wydanej nakładem Rady 
powiatowej w Starym Samborze w r. 1904, tak o tym na- 


... .,.. 


,; 


.' 


'", 


-I ',' 
:, 
 


.
 



 


.: 
, , 


grobku mówi: "Jednym z najdawniejszych jest nagrobek Krzy- 
sztofa Herburta, syna Jana, zmarłego dzieckiem w r. 1558. 
Niewielki ten pomnik, wykonany z piaskowca drobno-ziar- 
nistego, należy do rodzaju wiszących. Płaskorzeźba na głównej 
płycie przedstawia małe dziecię, spoczywające na poduszce. 
Twarzyczka jego w uśpieniu ma wyraz niebiańskiego spo- 
koju i słodyczy. Jedną rączkę opiera o trupią głowę, drugą 
zaś trzyma wieniec makowy, jako symbol snu. U nóg dzie- 
cięcia kilka rozrzuconych kości ludzkich, 
a na boku zaś herb rodzinny: jabłko prze- 
bite trzema mieczami. Prześliczna płasko- 
rzeźba zachwyca prostotą a więcej jeszcze 
subtelnością i miękkością - czuje się mi- 
mowoli, że ją wykonał jeden z artystów 
włoskich, osiadłych w Krakowie. Do tego 
mniemania upoważnia nas architektura ca- 
łego pomnika, oraz górne ukoronowanienie 
attykowe, związane z boków z pomnikiem 
akantusowemi konsolami a dźwigające górą 
dwie mniejsze konsolki, z pośród których 
strzela palmetka. Według prof. Wład Łu- 
szczkiewicza płaskorzeźba ta przedstawia 
wielką artystyczną wartość i pod wzglę- 
dem wykonania jest najpiękniejszym za- 
bytkiem "perełką« kościoła tutejszego. Na 
tablicy u góry umieszczony jest napis: 
" Joannes Herborth a rulst£n Succaml'ra- 
tius premisliensis Chnstoftro filio infant£ 
ex Catherina Droho. - Co1ltuge suscepto, non 
sine lacnmis posuit, Anno Dni. MDLVlII. 
Taltitm est rlgnu(m) coeloru(m)" (str. 36, 
37). Już sam opis domyślać się każe 
a dołączona do pracy ks. Watulewicza 
rycina stwierdza ten domysł w zupełności, 
że ten nagrobek jest wierną repliką na- 
grobka Pileckiej. Nawet architektura, mimo 
nieznacznych modyfikacyj, jest w obu na- 
grobkach jednakowa, esownice z akantu- 
sowemi liśćmi około taksamo umieszczo- 
nej tablicy z napisem powtarzają się tu 
i tam, tylko herb Pileckich ustąpił miejsca 
herbowi Herburtów na takąż samą formę 
mającej i na tern samem miejscu zawie- 
szonej tarczy. 
W północnej części kraju na Ma- 
zowszu znajdujemy z takim samym mo- 
tywem nagrobek w kościele parafialnym 
w Łomży. Przepisujemy pobieżną o nim 
wzmiankę z naszych notat robionych przed 
laty na miejscu. W kaplicy M. Boskiej tego 
kościoła, na lewo przy wejściu wznosi się pomniczek wyko- 
nany z piaskowca i wykładany czerwono-brunatnym marmu- 
rem. Piękne nagie dziecko leży wśparte na trupiej głowie 
z piszczelami. Na górnej tablicy biegnie napis: Tumulus 
Joannis filioli gmerosi Alldreal Dunin Mod/iszowski LomzensiJ 
Colnensisque capitann: Anno Dni MDLXXXVlll. Mai X/Il mor. 
tui. Pod niszą z dzieckiem zepsuty napis drugi: Hic sita sunt 
pueri Joannis membra . . .. reliquti"s pone jacentis avi fortibus et 
clans geniton"bus. . . " lłabl'bat annos tres vita dtmidtumq. sua 
dott"bus ex ishs habuit quI' in corporl' paroo natura specimen 
trt"buit egregiae, charus erat cunchs longe sed c/larior illi pro terra 
cae/um qui dedit innocens" (sicl). A pod tern, co tak jest wy- 


j - 


I 
I 


I" 


, 
i 


--, 


: 
 


tv
>>>
- 


ł 


CCCXIX 


SPRA WOZDANIA Z POSIEDZEŃ 


CCCXX 


Fig. 22. Liw, Zamek. 


Fig. 23. Liw, Zamek. 


jątkowe, czytamy sławny wiersz grecki Menandra, który nam 
przekazał Plutarch: 
"Ov o( ,'tEt)L t().OUaLV i'1tO
'1)('EL vit); 
»Kogo bogowie kochają, ten umiera młodo«, tylko liczba 
mnoga bogów ustąpiła miejsca pojedyńczej. 0EOI zastąpione 
zostało przez (-)EO
. Jest to zatem w klasyczną i heleńską 
formę ubrana nieledwie taż sama myśl, co na nagrobku Her- 
burta: Taltu1ll ut regnum coe/orum. 
Nareszcie w Żyda("zo- 
wie na Rusi Czerwonej mie- 
ści się w kościele parafial- 
nym pokrewny nagrobek, 
niceo wcześniejszy od osta- 
tniego. ale późniejszego ty- 
pu, na którym dzieci są u- 
brane. Jest on z białego 
marmuru. W górnej jego 
części widzimy małego chlop. 
ca w pełnej zbroi leżącego 
na poduszce a za nim w głębi 
niszy trupią głowę i klepsy- 
drę. U dołu dwoje dziew- 
cząt podaje sobie ręce i 
wspiera główki z wyrazem 
smutku na dłoniach. Obie 
ubrane są w długi żupanik 
i kontusik z wylotami, podszyty futerkiem, a około szyi kryzy. 
Na fryzie dzielącym część dolną od górnej czytamy: 
n Tu lt'żq dziatki sacnie urodz01ugo Pana Stanisława 
Daniłowicsa CIt. L. które urodziła Katarzyna Tar/ówna s Cse- 
karsewics. Pan Bóg raczył je wziqść do cllwaty W młodości 
ich, naprzod Casper majqc lat 2 w r. I570, Katarzyna ma- 
jqca lat 4 w r. I576, Ha/żbieta 1llajqca lat 4 w r. I5 8I - 
pomarli, ktorym Panie Boże bqdź miłościw". 
W głębi niszy nad dzie- 
ciątkami następujący napis: 
nNa ciało nasze iesce 
niedozrałe swoje rfu śmierć 
włożywszy zuchwała / s tego 
śwtata nas czo wskok zaś 
porwała, na ktory my ptcć lat 
nie patrcyli spdna / lec za 
nasse stoii gdychmy weśli do 
nieba niech siemi pragnie ko- 
mu piekła trzeba". 
U spodu r. 1580. Wy- 
konanie w częściach archi- 
tektonicznych pełne subtel- 
ności, a w twarzyczkach dzie- 
cięcych delikatnego wdzięku. 
Konsole podpierające górną 
niszę z figurą chłopca w for- 
mie pół-esownic z liśćmi. (Cf. Sprawozdllnta, T. IV, str. LVI). 
W pięciu tych nagrobkach odbija się kultura Odrodze- 
nia ze wszystkiemi odcieniami jej rozwoju. W pierwszych 
napisy są łacińskie, koło r. 1588 zjawia się napis grecki, 
a w nagrobku Daniłowiczów występują napisy wyłącznie polskie. 
Jest w tych zabytkach coś z Trenów Kochanowskiego. Na- 
grobki te nam przypominają, że Urszula Kochanowska zgasła 
w r. 1579. Wtedy to .niefortunny ojciec ze łzami swojej 
naj m ilszej dziewce napisał: »Niemasz Cię Urszulo moja!« 
Składają się one na charakterystyczną illustracyę najznako- 


.t' 


, 


- 
 b..'"- 



- 


mitszego utworu ówczesnej naszej literatury. Życie rodzinne 
miało w złotym wieku szczególniejsze znaczenie; ztąd miłość 
dzieci i tem większa boleść po ich stracie. Tak znacznej 
ilości nagrobków tego rodzaju żadna inna epoka nam nie 
pozostawiła, mQglibyśmy bowiem ich jeszcze więcej z tych 
samych czasów wyliczyć. Na jednych te dzieci są zmarłe 
czy uśpione, jak na nagrobkach małych Szydłowieckich. na 
drugich mieszczą się obok nich czaszki i piszczele jak w na- 
szym wypadku, raz są na- 
gie, to znowu ubrane, ale 
zawsze innej pamięci po so- 
bie potomnym przekazać nie 
mogły. 
Nagrobek w kościele 
dominikańskim w Krakowie 
powstał po r. 1547, Herburta 
w Fulsztynie w r. 1558, ma- 
łych Daniłowiczów w r. 1580 
a Modliszewskiego w Łomży 
w r. 1588, sądzimy zatem, że 
na nagrobku w Pilicy jest 
oczywista pomyłka daty od- 
powiadająca zresztą błędom 
kamieniarskim w napisie, któ- 
reśmy powyżej poprawili we- 
dle Staro wolskiego (dii za. 
miast pii, ad zamiast ac, muti zamiast moestt). Prawdopodo- 
bnie było dwóch Stanisławów Pileckich i ojciec naszej Kata- 
rzyny był zapewne synem wojewody sanrlomirskiego. który 
zmarł w r. 1527. Słusznie też p. Lepszy zaznacza, że styl 
tego pomnika godzi się z r. 1555, do którego go Słownik 
geograficsny odnosi. Możemy w tym wypadku być pewni. że 
Starowolski (Mvnumenta, str. 555) kładzie na dobrych bez- 
wątpienia tradycyach oparty pod nim datę późniejszą od 
nagrobka w Fulsztynie, al- 
bowiem r. 1559. Nie znając 
z autopsyi nagrobka Her- 
burta nie możemy być pe- 
wni, czy ten ostatni służył 
nagrobkowi w Pilicy za wzór. 
Bardzo być może, że oba 
miały starsze, a nieznane 
nam wspólne źródło. albo 
też, że nagrobek w Pilicy, 
co jest nawet rzeczą praw- 
dopodobniejszą, stał gotowy 
w warsztacie, skoro go Pi- 
leccy nabyli i że jego napis 
wykuty został później, cze- 
goby i same błędy napisu 
dowodziły. Podobał się oczy- 
wiście i przemówił do serca 
rodzicielskiego, skoro Herburtowie pragnęli mieć i dla swego 
synka nagrobek podobny. Napisy na nagrobkach kładły się 
nieraz w kilka lat nawet po ustawieniu, jak to się jeszcze 
i dzisiaj zdarza. Że informacya Starowolskiego była dobra, 
dowodzi tego najlepiej uzupełnienie, które w swym tekscie 
daje, że mała Katarzyna Pilecka żyła tylko miesięcy dzie- 
wietnaście: »vixit Menses I9 c , czegobyśmy z samego na- 
grobka nie wiedzieli. Ale niezależnie od tego, tenor tego na- 
pisu jest sam przez się interesujący. Pileccy w nim zazna- 
czają, że nagrobek swej córeczce: "filiae SUM i1ifantulae« 


I 


... 


ł 


.. 


I 


,I. , 


. 


'i 


i
: 


II 


,- 


. 
\
>>>
CCCXXI 


SPRA WOZDANIA Z POSIEDZEŃ 


CCCXXII 


stawiają, obyczajem odrośli magnatów węgierskich »mort' stirpis 
ducum Ungarorumc. Nie dowodzi to koniecznie, aby nagrobki 
węgierskie tego rodzaju były od naszych starsze i im za 
wzór słu
yły, ale raczej, 
e ten został wzniesiony na życzenie 
matki, zapewne Węgierki, i 
e zdziwiony ojciec, zadość temu 

yczeniu czyniąc, tłomaczył je zwyczajem węgierskim, jak mu 
się przynajmniej zdawało, co tern bardziej było usprawiedli- 
wione, że zwracało w tej formie uwagę 
na pochodzenie Katarzyny Pileckiej, żo- 
ny Stanisława z wielkiego rodu. 
Pomysł zestawienia kwitnącego 
dziecięcego ciała z trupią głową i pi- 
szczelami jest naj wymowniejszą w swoim 
kontraście illustracyą przysłowia Salo- 
monowego »Vanitas vam"tatum et omnia 
'llanitas{(. Zdaje się, 
e pierwszy go użył 
zagadkowy i tak nam mało znany we- 
necki malarz i medalier Giovanni Boldu 
(r. 1437, 1458 i 1468). Na rewersach 
dwóch jego medali, na jednym, który 
przedstawia jego samego w popiersiu 
i drugim z popiersiem młodego Kara- 
kalli, naśladowanem z antyku - mamy 
przed sobą nagiego młodzieńca, nie- 
ledwie dziecko a pod nim kości ludzkie 
i trupią głowę (Aloiss Heiss, £es MI- 
dailleurs de la &naissance, Venise et les 
Vem"tiens du XV au XVII s. 1887, Pl. n. 
2. 3). Na pierwszym z nich czytamy 
w otoku: opus Joannis Boldu, pictoris. 
venetus. zograji. W Wenecyi motyw 
trupiej głowy powtarza się później i na 
innych medalach. Spotykamy go na anonimowym medalu 
biskupa z Chioggi Gabriela Fiamma t 1585 (A. Heiss, l. c. 
str. 201). Zato na Północy, gdzie uosobienie śmierci czy jej 
pamięć gra zawsze o wiele większą rolę, rozpowszechnia się 
to przedstawienie ze śpiącem dzieckiem w XVI i w innych 
zastosąwaniach w XVII w. (Cr. F r i m m e l, Beitriige zu einer 
IkonograpItie des Todes, 1891, str. 173). Nawet na nagrobkach 
włoskich uwa
anych wogóle, a zawsze tak pogodnych, trupia 
głowa wplata się co najwięcej w ornamenty, jak cacko, jako 
zabawka. Jest to zatem oczywisty wpływ pół- 
nocny. 
Tak blizkie sąsiedztwo. takie stosunki 
i tak znaczne artystyczne pokrewieństwo mię- 
dzy Wenecyą a Padwą domyślać się z góry 
ka
ą, 
e najstarszy z naszych nagrobków 
w kościele Dominikanów ma padewskie po- 
chodzenie. Mo
naby wskazać i na inny tego 
dowód. Suche drzewo na tym nagrobku jest 
charakterystyczne dla rycin niemieckich XV Fig. 25. Kraków, Dominikanie, nagrobek. 
i pierwszych lat XVI wieku, a mianowicie dla 
rycin SchOngauera, a nawet Albrechta DOrera, które jak wia- 
domo w północnych Włoszech tak były rozpowszechnione i na 
ich sztukę wywierały nie mały wpływ. Bardzo być może, że 
z czasem w scenach do śmierci odnośnych miało ono symbo- 
liczne znaczenie. Nie możemy zaręczyć, że toż samo jest 
w naszym wypadku, ale w każdym razie dla plastyki odarte 
z liści gałęzie stanowią wdzięczny motyw. 
Mówiliśmy już poprzednio (Cr. Sprawozdania, T. VII, 
str. CL VI, CLIX), jak silnie oddziaływał na naszego Padovana 
Donatello temi swemi utworami, które po dziś oglądać można 


w Padwie, jak pod ich wpływem powstały te pulchne i pełne 
życia a tak kształtne dzieci, które widzimy na nagrobkach na- 
szego rzeźbiarza, gdzie się tak często powtarzają. Można bez 
przesady powiedzit:ć, że piękniejszych od nich niema w całej 
rzeźbiarskiej włoskiej twórczości u nas. To wszystko nie tylko 
potwierdza wyniki, do których doszedł p. Lepszy odnośnie do 
nagrobka dominikańskiego, ale zarazem dowodzi, że nagrobek 
w Pilicy, z tak pięknem swoim i tak 
pokrewnym puttom Padovana dzieciąt- 
kiem, nie mógł powstać wcześniej, jak 
po r. 1532, kiedy się nasz Gian Maria 
przeniósł do Krakowa. Wiąże się on 
pośrednio czy bezpośrednio - na razie 
w to nie wchodzimy - z Padovanem 
czy z jego szkołą i tylko w jego twór- 
czości i tak szerokiej u nas działalności 
znajduje wytłumaczenie. 
- P. H iero n i m Lopa ciń sk i 
składa »Luźne notatki dotyczące Krosna 
i Odrzykonia c . 
I. Kro s n o. I. W kościele farnym 
w Krośnie w nawie lewej od wejścia 
złożone są na posadzce stare obrazy, 
rzeźby, lichtarze i t. p. rzeczy, widocznie 
dziś nie używane. Pomiędzy temi rze- 
czami dostrzegłem tablicę sporą papie- 
rową w ramy drewniane oprawną, a na 
niej dużem pismem gotyckiem po łacmie 
opis konsekracyi kościoła w r. I 5 12 
przez Macieja Drzewickiego, biskupa 
przemyskiego. W opisie fary krośnień- 
skiej ks. Władysław Sarna w Opisit po- 
wiatu krośnieńsktego pod wzglfdem geograjiczno-historycznym 
(Pr?:emyśl, 1898) o dokumencie tym, ważnym dla dziejów 
kościoła nie wspomina. Wogóle, przy szczegółowem badaniu 
tego kościoła pod względem historyczno-artystycznym należy 
zwracać pilną uwagę na rzeczy umieszczon€. we wspomnianej 
nawie lewej, jak również w skarbcu, w którym złożono wiele 
nieużywanych obecnie przedmiotów kościelnych. 
2. W tymże kościele znajdują się w jednej z kaplic, po 
lewej stronie kościoła umieszczonej, dwie dawne drewniane 
podstawy do katafalka. Na czarnem tle rzeź- 
biony jest płasko na każdej z tych podstaw 
orzeł polski, na biało pomalowany, ze zło- 
tym snopem tj. herbem Wazów w pośrodku. 
Ponieważ wkrótce po wielkim pożarze fary 
w r. 1638 bardzo wiele rzeczy sprawiono do 
kościoła nowych (p. Wł. Sarna »Opis c str. 
255 i nast.), przeto naj prawdopodobniej z te- 
go czasu podstawy te pochodzą. 
3. Przy restauracyi zewnętrznej kościo- 
ła farnego i kościoła 00. Franciszkanów 
w Krośnie zauważyć się dają wyjęte z dawnego muru wiel- 
kie czerwone dobrze wypalone cegły ze znakami przecią- 
gniętych wzdłuż palców na zwierzchnej stronie. Z takich 
samych cegieł wzniesione są dawne domy z podcieniami 
w rynku w Krośnie. Takie cegly - jak wiadomo - ro- 
biono w wiekach średnich, pochodzą więc one z murów, 
prawdopodobnie wzniesionych za Kazimierza Wielkiego. - 
Przy kościele farnym widziałem też ułamki gliniane gru- 
bości dachówki z obu stron glazurowane koloru bruna- 
tnego. - W samym murze kościelnym na zewnątrz są 



 


-1..
__"_
..-n:L_"_
'
" '- 

';'\ M'\(
'IFłCI.'''D'',,
. ," 
I l""'
P r""'Złr-."1 (..."'\ [", i 
r. .lCZ\ \C J;.....Tłn r.,j' . 
ORE ,TIRrl
 pl. c'\' 
.. ,
.""P:.:' "....
T
I

I'I: Fil \ 
.,..... J". ł 


i' 



",''- I, 
"-"1.. ,\. 
'I
 
..--. -
. 



.. 
eS. 


! 



 



 

".' 
, 
. 


,.;- 


-'-, 



.£ 
 
..

.; 


Fig. 24. Pilica, nagrobek. 


ł 


' !I II 
 
ł
' 
t 


. . 
....1. 


.' 


-..... . 

. -; ""-...... 


. 


. 


... 


' . 


- 
..... 


,) 


, \ 


. , 



 


.J
>>>
- 


CCCXXll1 


SPRA WOZDANIA Z POSIEDZEŃ 


CCCXXIV 


w niektórych miejscach cegły glazurowane. Przy tymże ko- 
ściele znajdują się te! cegły szersze od średniowiecznych, 
wyżej wspomnianych, z literami wyrżniętemi na nich M K 
takiego kształtu i wielkości, jak dołączona podobizna (fig. 26). 
Przypuszczać można, że cegły te pochodzą 
z w. XVII tj. z epoki po pożarze r. 1638, gdy 
fara uległa przeróbce i otrzymała różne przy- 
budówki. Okazy cegieł tych złożone są w Mu- 
zeum Narodowem w Krakowie. 
11. O d r z y koń. 1. Na wysokości kilku 
piętr na ocalałej części jednej z baszt zamku 
odrzykońskiego (dawnego Kamieńca) wido- 
czna jest tablica kamienna z herbem Pilawa. 
Jak świadczą włościanie, mieszkający w pobliżu 
zwalisk Odrzykonia, do niedawna oprócz tej 
były jeszcze dwie takież tablice z innemi herbami. Baszta 
z tą tablicą wzniesiona być musiała przez Klemensa z' Mos- 
korzewa herbu Pilawa, jednego z pierwszych właścicieli zamku 
Kamieńca za czasów Władysława Jagiełły lub któregoś z jego 
potomków, którzy przyjąwszy nazwisko Kamienieckich, do 
końca w. XVI zamkiem Odrzykońskim władali (por. ks. Wła- 
dysława Sarny ,. Opis pow. KrośniEńskiego c str. 374-3i7). 
O tablicy tej znajdujemy w opisach Odrzykonia wzmianki 
następujące: 
W Tygodniku i/lustrowanym z roku 1866 t. XIV, str. 
99-102 znajduje się artykuł G. Czernickiego o Odrzykoniu 
z dwoma wybornemi rysunkami Jana Matejki, zdjętemi w r. 
1865: jeden z nich przedstawia ,.Szczątki zamku w Odrzykoniu 
od strony zachodniej c, drugi ,. Wnętrze zamku od strony po- 
łudniowo-zachodniejc. Na pierwszej z tych rycin (str. 100) na 
rogu baszty czworokątnej widzimy wyraźnie oddaną tablicę 
z herbem Pilawa. 
2. Władysław ł
uszczkiewicz w Klosach t. XVI, str. 80 
z r. 1873 w artykule ,.0 ruinach zamku w Odrzykoniu c 
wspomina i o wykutym w skale herbie Pilawa: ,. W Odrzy- 
końskim zamku spotykamy się ze śladami średniowiecznego 
wejścia w posiadanie podstawy pod 
przyszły zamek: gdziekolwiek bo- 
wiem mury ogołociły z fundamen- 
tów skałę, daje się spostrzedz wy- 
kuty herb Pilawa niezgrabną ręką, 
bo mający być zakryty na wieki; 
sądzę, że jest to ważny naf}ytek 
dla badaczy budowy zamków śre- 
dniowiecznych c . Niżej nieco, mówillc 
o tern, co pozostało w całości z da- 
wnej obrony zamku, nadmienia, że 
jest tu ,. jedna baszta z herbem Pi- 
lawac. 
Artykuły znane mi o Odrzy- 
koniu wymieniam w przypisku do 
Fig. 27. Pokucie, Jabłonów pod oddanego redakcyi Wisty artykułu 
Kołomyj!), okno dachowe domu. p. n.: "Podania ludowe o fJocllOdse- 
niu naswy Odrzykonia". Fotografię 
Odrzykonia, zrobioną przez fotografa Majewskiego z Tarnowa, 
posyłam do Wisty. Są te! wydane 3 bardzo ładne karty po- 
cztowe z ruinami Odrzykonia, każda z innej strony je przed- 
stawiająca. 
- W końcu jednomyślnie współpracownikiem Komisyi 
wybrano p. S t a n i s ł a w a C e r c hę, artystę malarza. 
Posiedsmie dnia 26 cserwca I90I r. 
- P. J a n S a s Z u b r z y c k i przedstawił pracę o Ro- 


hatynie. Miasto w historyi nie odegrało żadnej roli, sięga 
jednak dość odległej przeszłości. Zapiski świadczą o istnieniu 
Rohatyna już w XIV w. Było ono ruchliwe, przemysłowe 
handlowe. Zabytki architektury w Rohatynie należą do 
bardzo interesujących. Najstarszym architek- 
tonicznym zabytkiem jest cerkiew Narodze- 
nia N. Panny i pochodzi prawdopodobnie 
z początku XVI w. Budynek to pełen prostoty 
i oryginalności. Złożyły się na niego wpływy 
sztuki z Zachodu i Wschodu: gotyk i bizan- 
tyńska sztuka. Gotyk oddziałał zapewne przez 
L wów. Cechą wybitną cerkwi, która się w ten 
sposób wyrobiła, to typ bardzo wyjątkowego 
Fig. 26. Krosno, Franciszkanie, cegła. założenia filarów ośmiobocznych, zatracenia 
charakteru filarów odpornych na zewnątrz 
i połączenia absydy głównej z dwiema absydkami bocznemi. 
Ten sam system co w budowie katedry lwowskiej. Pod skle- 
pieniami naw bocznych wznosiły się niegdyś galerye czyli 
empory. Tu i ówdzie nadto wplecione są szczegóły Odrodzenia, 
co wszystko nadaje cerkwi piętno oryginalne, które wytwo- 
rzyła cywilizacya i jej kierunki na polskich ziemiach. Inny 
zabytek. kościół parafialny pod wezwaniem św. Mikołaja, 
należy do rzędu kościołów o systemie halowym, jak kościoły 
w Bieczu, Staniątkach, Niepołomicach, Goslyniu, i powstał 
w XVI w., a powstał niewątpliwie pod wpływem lwowskiej 
szkoły architektonicznej. 
Praca ta będzie drukowana później. 
- Sekretarz odczytał następnie referat p. K a z i m i e- 
rz a Mokłowskiego, architekty we Lwowie, o domach 
drewnianych z podcieniami. Zdaniem autora domy podcie- 
niowe mieszczaństwa polskiego związane są z istnieniem drogi 
handlowej łączącej Bałtyk ze Wschodem. Giną one doszczętnie: 
ostatni czas, aby się niemi zająć. P. Mokłowski przedstawił 
rysunki takich podcieniowych domów w Peczeniżynie, 
Gwoźdźcu. Swierzu, Bóbrce, Delatynic, Drohobyczu i Buka- 
czowcach, a zarazem podał opis i analizę form budownictwa 
wiążących się z ich ustrojem. 
W dyskusyi zabrali głos pp.: Chmiel, 
Wyspiański, Hendei, Sokołowski, Potkań- 
ski, Puszet i Ulanowski. P. Potkański pod- 
niósł ważność studyów p. Mokłowskiego 
zwłaszcza wobec smutnego faktu, że za- 
bytki drewnianego budownictwa giną 
z każuym dniem, zwracał przytem uwagę, 
że we Frysztaku były takie domy i że 
typ podobnych domów istnieje na Pomo- 
rzu, a niemieccy uczeni uznają go za sło- 
wiański. Również Poznań, o ile to wnio- 
skować można z ksiąg sądowych, miał 
takie domy. Przy studyach tego rodzaju 
byłoby bardzo pożądane podać plany. 
Pro( Ulanowski podnosi fakt, że miasta 
w średnich wiekach były zamieszkiwane 
przez rzemieślników i kupców i że we 
Włoszech, gdzie miasta są starsze, niż w Niemczech, pod- 
cienia dotąd licznie się dochowały. 
Referat p. Mokłowskiego p. n. Domy podciEniowe drew- 
niane w Polsce, drukujemy, jak następuje: 
Domy podcieniowe, które znamy prawie ze wszystkich 
stron dawnej Rzeczypospolitej polskIej, stanowią wybitną cechę 
dawnego naszego małomiasteczkowego budownictwa. Znamy 
je z Piotrkowa przed pożarem dzięki rysunkom ś. p. Woj- 


"'7-{_ \'
,.
,

 ,..:

,;


,
: , 
.".. -
,

-".:-.,.:" 

 
 . 
::":
' 
 '
.1' ' 
-:'. '} ..,.. ... 


... .... 


" . 
..{.;. ... 


\. ..... 
, \ 



...[1' 

 


. 


.i).


'

:"
 

-: " 


t 


I'
 III 
.I "
iII I IMII" l' ,)1111 
" 
,I
III ;1 1 / 1 1 1 [11' ':llil
l
 
:
I!i!f.I
I'II', 11
lii
lljl
lll, 
III;'"" JUt,I, '
 I '; I "'HII 
. ' I ' ni I, " 
. l 'I I I I. 
 II' 
! I 
 I ' '
I
ltll
ll: \,IIII
:illll ł 
I, \" i/ f iL I ;1111/11' 
111,11 1 [ 
. ,J/bl'" I ,
 
'" II' 

 ' 
': I ""I.
IIII,' 


. 


Fig. 28. Pokucie, Ja- 
błon6w pod Kołomyją, 
resztki szyb okiennych 
domu (por. fi
. 42). 


, 


-
>>>
SPR'" WOZDANIA Z POSIEDZEŃ 


CCCXXVI 


CCCXXV 


okoliczne. Czoło dymnikowe dachu, owa charakterystyka na- 
szego budownictwa ludowego, jest nieodzownem znamieniem 
domów podcieniowych od Warty po Dniestr, od Karpat po 
Dźwinę. 
Zdobienie na szczycie, ów wykładnik miejscowego na- 
stroju w sztuce, odbija dokładnie lokalne najwięcej ulubione 
symboliczne zdobienie. W Nowym Targu będą to słoneczka 
zupełnie takie jak w Zakopanem, kiedy na Pokuciu słońce- 
słonecznik w jednakiej formie cieniuje się na chacie huculskiej, 
cerkwi i domu podcieniowym., Na Śląsku dom podcieniowy 
w jabłonkowie będzie miał ów znamienny koszyczek u szczytu. 
(fig. 49 a.), który odnajdziemy na staro- 
żytnym kościołku w Lubomli i na cha- 
tach już na zachód od Zakopanego le- 
żących, naturalnie najliczniej na samym 
Śląsku. Szczyt prosto ścięty, obejmujący 
sobą całą połać dachu u pewnego ro. 
dzaju chat na Mazowszu, w Księstwie 
Poznańskiem. Prusach Zachodnich, od- 
bija się w domach podcieniowych w Ra- 
koniewicach w Poznańskiem i w Gołu- 
biu w Prusach Zachodnich. 
Sięgają te domy podcieniowe wiel- 
kiej starożytności w Polsce. Może to 
o nich mówił Długosz, jeśli pisał o naszej 
dawnej stolicy: ,.Kraków był wielu gma- 
chami drewnianymi wprawdzie lecz 
ozdobnymi zabudowany, nim zgorzał 
w r. 1125.. W podróży Makariusa w po- 
łowie XVII wieku dokonanej, po opisie 
drewnianego kalinowskiego zamku jest 
ustęp poświęcony domom podcienio- 
wym drewnianym. ,. W podobny sposób 
(jak zamek i cerkiew) były domy miej- 
skie zbudowane, wielkie i ze zręcznie 
gładzonego drzewa. Domy te należą do 
Żydów i Armeńczyków (str. [91). Ulryk 
de Verdum (L i s k e, Cudzoziemcy w Pol- 
sce, str. 74) widział zapewne Łowicz 
w XVII wieku tak ozdobiony, jeśli pi- 
sze o nim, że jest "sposobem polskim 
wcale pięknie zbudowany«. Lutsch zna 
je ze Śląska i tak charakteryzuje: .Ści- 
śle obok uszeregowane domy tworzą ro- 
dzaj głębokich altan. Są one z drzewa 
a znaleić je można w małych miasteczkach jak Mittelwalde. 
Neurode, Braunau, Grulich, w północnym Śląsku, także w Tre- 
bnitz (Zeit.f. Bauwesen. 359). W Siekierzycku nad Obrą na- 
zywają takie domy ,.Ljowinghaser« którą ,to nazwc; odnieść 
należy do słowiańskiej ,.Pałanki«. 
Hellwald mówi o nich: ,.Dom w murze, a także na 
wschodzie często miewa owe altany (podcienia) od strony 
ulicy, które zauważono również we wschodnich okolicach 
Polski. (Zeit. f. Volkskunde I. 1891, str. 77, 135). Alfred 
Menger badając domy podcieniowe w Łużycach nazywa je 
"podcieniowymi domami słowiańskimi. (EtllOgraph. Zeit. 
XXll, str. 527). 
Virchow znając domy murowane podcieniowe w rynku 
Malborskim wyraźnie je zestawia z chatami wiejskiemi w Pru- 
sach Wschodnich. ,.Z poprzednich odwiedzin dobrze sobie 
przypomniałem obcy (dla północnego Niemca) wygląd starych 
ulic Malborga, który długiem i altanowemi chodnikami pod 


ciecha Gersona. w Wiśniczu i Muszynie rysował je przed po- 
gorzelą nie kto inny tylko Mistrz jan Matejko. Znajdują się 
one w Poznańskiem w Rakoniewicach, których model prze- 
chowuje 
ię w Muzeum prowincyonalnem niemieckiem w Po- 
znaniu, i w Prusach Zachodnich w Gołubiu. Licznie niemi 
zasiane były miasteczka Litwy, Królestwa, Wołynia i Galicyi. 
Na Śląsku górnym i austryackim widzieć je można w kilku 
miejscowościach jak Mittelwalde i jabłonków (fig. 49 a.). 
Badał je Lutsch w swoich Wanderungen £n Ostdeutschland 
zur Erforschung der volkstńiimlichen Bauweise. Wspomina 
o nich śp. Władysław Łuszczkiewicz, który je widział w czasie 
swoich wędrówek po kraju w Bobo- 
wej. (Sprawozdania Komis}'i do badania 
historyi sztuki 'tv Polsce). Stary widok 
Kamieńca podolskiego z XVII wieku 
na karcie Trzebickiemu poświęconej 
daje całą połać rynku tymi domami 
zamkniętą (Bibl. Pawlikowskich). Wize- 
runki wszystkich tych domów załączam 
w pracy: Sztuka ludowa 'tv Polsce, gdzie 
pokrótce zajmuję się ich powstaniem 
i wpływem na budownictwo murowań- 
cowe w Polsce. Tam też daję ryciny 
domów podcieniowych, które odnala- 
złem we wschodniej Galicyi, w Świerzu 
pod Lwowem i na Pokuciu, w Dela- 
tynie. Peczeniżynie, Gwoidzcu i jabło- 
nowie, to jest w miasteczkach w okolicy 
Kołomyi leżących. W r. 1903 znalazłem 
ich dalszy szereg w miasteczku Pistyń 
między jabłonowem i Kossowem. 
Stanowią one już dziś po miaste- 
czkach niezwykłą rzadkość. Stan ich 
wskazuje, że tradycya budowania takich 
domów, żywa jeszcze w niektórych oko- 
licach na początku ubiegłego stulecia, 
zaginęła prawie zupełnie. Żyły domy 
podcieniowe tak długo, jak długo żyła 
Rzeczpospolita; z jej rozpadnięciem się 
w gruzy, wypalają się i giną owe po- 
mniki kultury małomiasteczkowej wraz 
z bóźnicami i ratuszami drewnianymi 
i sprzętarstwem znamiennem wypełnia- 
jącem ich wnętrze. 
Nie zasługują one też na lekce- 
ważenie, jakiego doznały tak ze strony historyków sztuki, ja- 
koteż i artystów architektów. Stanowiąc przejście od budo- 
wnictwa wiejskiego do miejskiego wypełniają one lukę w łań- 
cuchu rozwojowym budowli w Polsce, i jak to wkrótce okażę, 
miały doniosły wpływ na formy znamienne tego budowni- 
ctwa, które począwszy od XIV wieku w mur zaklęło, szere- 
giem zamknęło ulice miast naszych większych a w XVI wieku 
dosięgłszy najwyższego swego rozwoju attykami koronkowe- 
mi zapłodniło formy, w jakie się ubierały zamki i dwory 
obronne w Polsce, gdzieniegdzie aż do końca XVII stulecia. 
Pójdźmy więc śladami, jakie znaczył rozwój tych tak 
dla nas znamiennych budowli. Porównajmy je z chatami ludu 
naszego, to jest tern iródłem budownictwa drewnianego nie- 
tylko u nas, jakiem są mieszkania ludowe. 
Zauważymy na zewnętrznej twarzy domów podcienio- 
wych wiele cech wspólnych z chatą ludową najbliższych okolic. 
Konstrukcya jest zawsze taka, Vi jakiej się buduje chaty 



 


'i 
I:, II 
;11 1 : 
i I ) :" 
,I I 
IIIj,'II' 
"... 
Ol .. I 
 


. 


Fig. 29. Pokucie, Jablonów pod Kołomyj'}, 
motyw z podcienia domu (por. fig. 42 a.). 


.
>>>
--..; 


,
 



'- 


-I" 
"... "
", 


--- 


----- 


I 


Fig. 30. Buda lapodska, wedlug L. Puszeta. 


= -==::::I 


Fig. 32. Drohobycz. 



 


Fig 33 g. Pokucie, szczyt domu. 



 



 


ł-: 


b. 


- 


r 


Fig. 31. StAre Kuty, za Kolomyj!}, Spichrzyk huculski. 


c. 


Fig. 33 b. c. d. Pokucie, szczyty domów. 


I 1 
....:: -- ł I 
I (11t , Ił 1:= .. gg -f I 
III L nh I '-- 
-ł 


Fig. 33 e. Pokucie, szczyt domu. 


Fig. 33 a. Bukaczowce, mi
dzy Chodorowem a Haliczem. 


A 


r - _a
 
. 


_& 


- 



 


" 


'- 


/ 
/ 


'" 


Ł--, 

 


, 
 -ł . 
- - I' 
Be 
 
-;U' f:.._ ' I ' 
. Ł-LlLl 


.., "f 



 
 illJj\-Ę I 

 1ri

 4 
l LTiLJ l trik': 
--- 


Fig. 33 f. Pokucie, szczyt domu. 


Fig. 34. Delatyn, pow. Nadwórna, Pokucie. 



 
L
>>>
-) 
\ 

\,. 
r \\\ \\\ \ -

 
/1 \ \,,, \:

'\. '\,: - 
/ Ił \ 
 
 

- :'
'
, 
-
--. 


 


/ 


/ 


/' 
m .." 
,I
\\
\ 'i \\' \ 


. 



\-I. 
J \, 
 
Jl
 


.,.' 
, i 1 "1 '
 j 
,-!...' JI I . " 
IiHn 


" j 


)-- ......,..... 
ł-- 
J 
ł--- 



I t, 


Fig. 3S b. Pokucie, ganek dworku. 


Fig. 3S a. Moszyn, pow. Kołomyja dworek huculski. 


f 


e. 


Fig. 3S d. e. f. Pokucie, ganki dworków. 


ł 


--; .. .
 

 

 
LL -, 
L 


-' 


f 


- - '. 


J- 
-
 


ł-
 
ł---- 


I III 


Fig. 3S c. Pokucie, ganek dworku. 


f. 


'\ 


"\ 


, 


, 


_ - r - 

- 
"- J 
--i --- 
E 


¥ 
I j ". 
r I Jli!1 


Fig. 3Ó. Gwotdziec, pow. Kołomyja, Pokucie. 


Fig. 37. Kuty, pow. Kos&ów za Kołomyj!}, dom podcieniowy ormiań.ki. 


. 
I 


.
>>>
Fig 38. Łanczyn, gub. Piotrkowska, dom podcieniowy. 


(Łanczyn w gub. tej nie istnieje. Czy nie Łantczyn w gub. kieleckiej). 


:' ) 


.. , 


,'" 


" I,'. 


€ 
 
-
 



 


--I 


,.. 


8 -C- -
 1 

 . 1 1_ł= · i 
. 
 '1' I I' 


I I I I 
I 


Fig. 39. Swierz, pow. Lwowski, dom podcieniowy. 


-. 



 
r---, 

 I 
 f 


.II/L\'\ł...", 
I
 "IJ.II ,\,\\.\'t"', 
,III" ,i/'/II,IIOI" A& '-' 

, 
'//1'1 ,
/'l"'J /. 1 1 1 .t,\
 \ '\ -'_
 
uM ' i ;/
'iP
".,(./
h:/'
\:"I\:\
 i ,." 
'1/ I "
J p. 111//" I I',' "I,IIJI AlI. "\.\" .

....... '" 
;:/ - 
 ' /' './ I I I, 1,'iI' rll
 .' ;\
 
 
// . / ' 
IŃ/i ,;, 11 ,fi "
, :/""'/li.II:1I111..11111 m, ,
.\\\ ."., "." 
"" . 
 
l' ffi .{' h,/"d /1,/lId"I' -1/1// il liii ,11.// I'/'JIIII.III
 I, l, :t"\ 
" 
 
._ ".... _ 
#///:&:/ ¥-."" 
II ,'lltl i , Ilf'p', :I.f' In h'i11lr,,\\\'.\. " 
.
. s. ,ł' \,._' 
 ,
'" 
l' .J''',./'/ / 
 /.;/' I;'!:j. i !I/ f' , i, _ 1),I,.¥I,:!,II'ęłIIIIII111'
I' '
,\ '\,'\;
. 't. ': 
 '" \' .., " 
 ..'
'

" 


, . 


,nl'
 I . h 

 '
II
I
 I ' 1 

 ,dl 1 

 , 1'1 
c 11..:11 II ,Ii 



 . 
:"',;,:. ..-
--trj,,;;:1/

' ---'o -::
 
?,
- " !!!
li;.. -
./',- ___ 


Fig. 40. Pokucie, Jablon6w pod Kolomyj!), dom podcieniowy.
>>>
':'- 
1'--,-- 


( , 
R 


..on."--""'.","'"'"V'\o,.,...."\......"..'"'""........--.
"""
"'V'\I\I'V"'-ł..l"V\iu"YV\.t"'...............,,,.. " 


19 ł1 'l .....Ą
r.-
......... ....'\
q-r....AA .....,.. 1
 ..
 


.J 


-=-_ 


 -r-w-" 

 _
 
- _ -.--- . 1
 
 d -
 
 _ . fi l',t1;.,- 

1
1 IT 
I ,Pll ' 


Fig. 41. Delatyn, p. Nadw6rna - Pokucie. dom podcieniowy. 


,./- 
../ 

 

 
.L'- 
£"-=- 


- 


......... 
- ......... 
- ""--- 

 


 
-
 

 


_ .....A 


"" 


- --- 
- - 
- - - c",,,, :_
-- -
:

",
 i,;_ 


::: 


-:.
: -:- -

- 
'.__.___d__'" ___ 
- -:=-::=:- ---
... 


- . . 
- --- 
" 
:,: :.==


 -
=-
- 


j 


Fig. 42. Pokucie, Jablonów pod Kolomyją, dom podcieniowy (por. fig. 28 i 29). 


fi
>>>
I 
, 


'\ 
, 
,i 
 '! I .

 
 "
. 
l .1" I I \
I . 
i "V '
1
 I 1,,\ ',:.1,,: l. 1 fi 
 




 

 


FiK. 43 c. Pokucie okna dachowe. 


,
-o:'-= 
 
f'

' , 
----=-:-J 
 L-Jl 
 
'. X, '\l: 
E -=-J l.., 
;; -t, '. . 
'---; :.0ł .V 

 


FiK. 43 a. Pistyń, pow, Kossów 
za Kołomyją. 


I 
ł 
I 


)i 
'f 
m:m: U 
 
 
J
{ 
 J - 
 . 
 : 
_" 
L 
- , -
I 
i
_tW
l1.J: 

..
:. 
I n_J. 


p 


I 

 
.
 
i 


Fig. 43 b. Pislyń. plan domu. 


Fig. 44. Peczeniżyn, Pokucie. 


. 


, ',. 


"1'" 
'd 11"1"1;'. .\. 1\,.. t.;-., \ 
. 
 
J .' II 'I , 'I, I' I 'li ' ,- \ \\ \ \\,\ \ : '\ \ \
 \. \ 
 :
 
I' I , I 1. 1 , ' 1'\' \ , 
,"I'"' 1"11 I I" ','1\\1., "" 
II I i'/l' . r 


\ ,,
 


, i 


I' I", 


--' 


II. 

 _ 
 =- . . , . I' ,\ ' . '\ 'hN. . 
,.A.VA
YAVAV.A.VAV
/'V'AYAV - 
 AAA'AA
' 
' ." 
......----=-..: _ _. ,_ _ _A.v
V
V0VAVAVAVA

VA" 
-- -
:.:. 
- 


,,', y, 


"IN I 
fili 


U 

I 
l- 
/ i:" 
I' 
o 


I 
r::w 


""'!J 


, 
 Er 
I -lj fI

tl-1 I JPL1 
 :f j _ 
:..;;.; ::.::.:.,Z- ::'
.:-: .:- :.- == "'::::.:_:::
-:':.::... 
..'!..;
:;...A 
 --.. 
'_,. _ ; :,:,,,.,,,.. .' -- =,, :.
"- . 
""."i. =- .' 


. 


----'"-i:..-:::". 


FiK. 45. J_błonów pod Kołomyjl}. 


Fig. 49 a. Jabłonków na ŚIl}sku austryackim, 
dom podcieniowy. 


1
>>>
. 
, 




 


I 



 


I 


Fig. 43 d. Pokucie, okna dachowe. 



 


, 
 ; ' 

 ,,
) '-" '- 

 "" ;

 ,o, 

 
"-,..

 

 '."''. '-.'\.."
 
 
, 


"""'

":. ,,
, 
 ,
, , 


-:I 
, 


.- /

 
: 
( 


'. 


- 

g
 


-:: ...-- .' 


. ,," 


- DL -iD 
..]0 
 

 
.-: .. 

 


D- 
I ,L.I / 
Y=1 


.' 


"I 


.I 
- 
 , 
-
 


J
\ 

IK,- 


'"' 


, 


Fig. 47. Pistyil, pow. Kossów za Kołomyj!!. 


. 


Fig. 39 b. Kraków, Bursa jerozolimska na tablicy 
erekcyjnej w Bibliotece Uniwersyteckiej 
(por. fig. Sb). 


--- 


'- 
. 
'" ...... 


,. 


. j 


{:....uf--
 
.. 
.. -r........ 


" 


Fig. 4b. Pistyń, pow. KOBlów za Kołomyj!}. 



 


Er: }JJcz.8 


1 


Fig. 50. Plan chaty wedlug L. Puszeta. 



 "0.: 
, " 
" 
" . 
,
- " _:
 


I' l 
II 1111 If r III I I III 
l I I 
rlIlhP :.-w , '.::..).1 
l _ 
1111 III I , 
II JlII TlIli[ . 
II II III TlIli II I lłl, I 
III II II I I II II I \I I I II II . III I 
1111 ł II 1\ m III IlI1llll1 
J l l J Ul I . Il 


l . 
I I II 
l 111 I 
l l \ 
111\ II 11 
l 




- m i  l f1ł- 
."1 I ' I. I- 
' - I . 

11
 1- 


.. 



 - 

,I
 
-,i 
t 


. - 
. 


iJ!. 
I 


..... 
 


-, 


Fig. 48. Pistyil, pow. Kossów aa Kolomyj!}.
>>>
CCCXXXIX 


SPRA WOZDANIA Z POSIEDZEŃ 


CCCXL 


domami, szwajcarskie, połu- 
dniowo niemieckie i włoskie 
domy przypominał. Z o b a- 
czyłem też wkrótce 
i wiejską architekturę 
tamże w podobny sposób u- 
tworzoną a zwłaszcza w Prusach Wschodnich 
zauważyłem wiele takich chat«. (Zet!. f. Ethno- 
logie, XXIII, str. 786). Z ostatnich słów widoczną 
jest myśl u Virchowa związania domów pod- 
cieniowych murowanych w Malborgu z formą 
chat chłopskich spotykanych w Prusach Wscho- 
dnich i Zachodnich. 
Jest to typ chaty. o którym wspomina 
Meitzen, z Poznańskiego i Prus Zachodnich 
i któremu poświęca śp. Jan Karłowicz w arty- 
kule "Chata polska« umieszczonym w Prze- 
glądzie jizyograjicznym wiele słów, uważając 
je jako typ rzadszy w etnograficznej Polsce. 
Naprawdę zestawiając w zewnętrznem 
wrażeniu widoki tych chat 
z domami podcieniowymi za- 
uważymy uderzające podo- 
bieństwo. 
Dopiero porównanie ry- 
sów poziomych wykaże isto- 
tną różnicę. Chata mazowiecka 
rzadszego typu składa się 
z przyzby odpowiadającej 
podcieniu w domach mało- 
miasteczkowych, izby i na 
tyle komory. Odpowiada ona 
typowi chaty greckiej 
przechowanej w hieratycznych świątyniach heleńskich. 
Powstaje ona przez przyrost komory z tego typu mie- 
szkania jednoizbowego, jaki również widnieje od Grecyi 
po Norwegię (prowincyę PhuIlemark). To mieszkanie 
jednoizbowe składa się z przyzby i izby, naos i pro- 
naos, domos i prodomos w starej Grecyi. 
Na Litwie znajdujemy ten typ mieszkania jedno- 
izbowego jako .kletę« dzisiaj już czasowe mieszkanie. 
Typowi klety jednoizbowej odpowiada szereg spichler- 
ków przechowanych na ziemiach całej Rzeczypospolitej 
z całą wiernością układu i wyglądu. 
Tymczasem między chatą trójdziałową z przyzbą, 
izbą i komorą, a domami podcieniowymi, mimo po- 
dobieństwa zewnętrznego, zachodzą wielkie różnice w u- 
kładzie wewnętrznym. Domy podcieniowe mają przede- 
wszystkiem bramę zajazdową wielką, około której gru- 
pują się po lewej i po prawej stronie izby mieszkalne. 
Tył domu podcieniowego zajmują stajnie dla krów i koni. 
Jest to właściwie rozkład domu, będącego zajazdem 
kupieckim, i mającego karczmę jako bardzo częsty 
prototyp. 
Ta wspólność mieszkania i części gospodarczych 
nasuwa mimowoli myśl o typie chaty dolnosaksońskiej, 
mającej to samo jako podstawę swego rozkładowego 
urządzenia. Lecz bliższe porównanie wykaże wnet ró- 
żnicę zasadniczą zawierającą się w tern. że części mie- 
szkalne w chacie dolnosaksońskiej mieszczą się na tyle 
domostwa, a stajnie i oddział gospodarczy przy wejściu, 
natomiast u domów podcieniowych dzieje się wręcz 


odwrotnie, to jest izby są na przedniej stronie. a stajnie (stan) 
i przynależności do gospodarstwa na tyle budynku. Przy- 
puszczenie więc łatwo się nasuwające, że domy 
podcieniowe w rysie poziomym powstały przy 
współudziale kolonistów niemieckich mających 
w pamięci chatę dolnosaksońską swych stron 
ojczystych, nie wydaje mi się więc prawdopo- 
dobne. 
Wolę już tę ideę, która nakazuje widzieć 
w domach podcieniowych dalsze rozwinięcie 
chaty, dziś rzadszego typu z wejściem od czoła 
budynku i z przyzbą od ulicy. Nie- 
gdyś musiał to być typ bardzo czę- 
sty, który w .staj« huculskiej. bu- 
dynku połoninowym wszelkie cechy 
zasadnicze w całej swojej pierwotno- 
ści doskonale zatrzymał. Pan Puszet 
w cennej swojej rozprawce p. t. Chata, 
wydanej nakładem Akademii Umie- 
jętności, przytacza typy domów pod- 
cieniowych. które w rysach poziomych 
wywodzi z tego rodzaju chat dwu- 
izbowych z sienią w pośrodku, które 
ja w swojej pracy zagrodowemi na- 
zywam. Brama i wjazd byłyby we- 
dług objaśnienia p. Puszeta złączo- 
nemi pod jeden dach częściami za- 
grody, coby zresztą cechy układowe 
bramy zupełnie potwierdzały, 
Nie mogę odmówić pewnej racyi 
jego wywodom. zwłaszcza, że je p. Puszet illustruje na wy- 
mownych przykładach. Zdaie mi się jednak, że domy pod- 
cieniowe nasze, które 
jak w Malborgu sięgają 
odległej przeszłości, są 
starsze niż chata zagro. 
dowa, i dlatego usiłuję ją związać z typem 
chaty bezwarunkowo według mego mniemania 
dawniejszym, tembardziej że w chacie pomor- 
skiej, przytoczonej przez Meitzena, widzę bez- 
pośredniego prawie wiejskiego krewniaka w tern usa- 
dowieniu stajni na tyle domostwa. 
Popiera moje przypuszczenia jeszcze jedna oko- 
liczność. 
Mówię  kolumnadach podcieniowych. Istnieje 
forma przyzby w chacie mazowieckiej, w której niema 
jeszcze słupów, tylko całe podstrzesze jest oparte na 
bierwionach stopniowo niby rysie na Podhalu wysuwa- 
nych (zupełnie jak w cerkwiach rusińskich). Jest to 
forma niewątpliwie starsza, bo z wiązaniem chaty na 
węgieł (zamek) organicznie związana. Jeśli przyjmiemy 
rozwój polskich domów podcieniowych w czasach. 
kiedy typ chaty .z wejściem od czoła« był jeszcze 
częsty, to cała zmiana sprowadzałaby się do wjazdu 
z bramą przez środek chaty mazowieckiej i do utwo- 
rzenia nowych dwóch ścian działowych wzdłuż idą- 
cych i do utworzenia na tyle przestrzeni na stajnię 
i stodołę obróconej. Tak dobudowana stajnia do chaty 
mazowieckiej znaną jest z typu chaty pomorskiej po- 
danej przez Meitzena. W ten sposób brama wjazdowa 
znana z chat rodzaju zagrodowego znalazłaby zasto- 
sowanie swoje w tern, co jako wjazd w domach pod- 


Fig. SI. Pokucie, Jablonów pod Ko- 
lomyją. Motyw podcieniowy. 



 


liIi 
-Ir.
 



 'II 


, I I 
.',1 


li 


!', 


I 
II 


I': I 
,. 
. I I 


111'1 
:1, 


Fig. S2. Pokucie, Jablonów 
pod Kolomyją. Przekrój pod- 
cienia domu. 


Fig. S3. Pokucie, 
Peczeniżyn, p. Pe. 
czenilyn. Motyw 
domu podcie- 


niowego. 


.
>>>
SPRA WOZDANIA Z POSIEDZEŃ 


Fig. 54. Zamek w Świerzu, p. Lwów, rozkład dachów w. XVI. 


Fig. SS. Zółkiew, układ dachów bótnicy renesansowej. 


CCCXLl 


ł 


cieniowych widzimy. Tak ją znamy z Nieborowa w Łowickiem 
i z Jetewa w Piotrkowskiem. 
Natomiast słupowe przyzby są widoczną naleciałością 
przywiezioną później, organicznie z budową niezwiązaną i sta- 
nowią wyraz naśladownictwa w drzewie, rzeczy w murze we 
Włoszech lub zgoła na Wschodzie widzianych. 
W tej sprawie rótnią się moje wnioski od wywodów 
p. Puszeta, który słupowi przyznaje starożytne i organiczne 
znaczenie w systemie naszych 
budowli, każąc mu nawet być 
głównym podpierającym sozrąb 
niegdyś organem w izbie da- 
wnej włościańskiej. Nie sposób 
mi jest na tern miejscu pole- 
mizować z twierdzeniami p. Pu- 
szeta, wymagającemi grunto- 
wnego rozgraniczenia różnic 
i wspólnych poglądów między 
mną a tym wybitnym znawcą 
naszego ludowego budownictwa. 
Przyzby podcienia odda- 
jąc bowiem wielkie usługi w na- 
szych miasteczkach mających 
niegdyś charakter przewozowo- 
handlowy. musiały się z natury 
rzeczy upodobniać do daleko 
widzianych słupowych krużganków, tak częstych w południo- 
wych okolicach. skąd przez Polskę szły bryki ładowne 
kupieckie. 
Niepoślednią zapewne w tern rolę odgrywał tywioł 
tydowsko-ormiański. który chętnie budował się i mieszkał 
w domach podcieniowych. 
Razem z posterunkami polskiego kupiectwa szły te 
pomniki naszego małomiasteczkowego budownictwa daleko 
w głąb ziem ruskich i litew- 
skich. i wiążąc się organicznie 
ze sobą na tym obszarze ziem 
Rzeczypospolitej stanowią czę- 
sto rozsadnik form budowni- 
czych i artystycznych tam, gdzie 
prostota wiejska nie zdążyła 
jeszcze samodzielnych form roz- 
winąć. 
Takie znaczenie zapewne 
miały wobec miejscowego. wiej- 
skiego huculskiego budowni- 
ctwa domy podcieniowe, które 
jako mieszkania żydowskie i or- 
miańskie rozsiadły się po ulicach 
miasteczek Pokucia. 
Rozpatrując lokalne zna- 
miona domów podcieniowych 
pokuckich, zobaczymy w wybitny sposób ową współzaletność 
budownictwa małomiasteczkowego z wiejskiem, nie ujmującą 
wcale wpływom, jakie szły mocą prądów w sztuce rdzen- 
nej Polski. 
Najprostszym wyrazem lokalnym ogólnego ducha bu- 
dowlanego wiążącego budownictwo wiejskie z mieszczańskiem 
będzie spIchlerzyk ze Starych Kut (fig. 3 I). doskonale rozłożeniem 
i wyglądem zewnętrznym zbiegający się z litewską kletą. 
Mamy tam podcienie słupowe - przyzbę w swojej zarod- 
kowej postaci, tak samo jak i czoło dymnikowe. Wiązanie 



 


- 


i 


. 


-., 
-, 


I 


. 


CCCXLll 


ścian jeszcze jest pierwotne, okrąglakowe, które rozposclera 
się też i na przyzbę. wciągając ją jako półmieszkalną prze- 
strzeń w obręb domostwa. 
W domach podcieniowych okrąglak zustanie wyparty 
przez ociosane brusy kanciaki. Czoło dymnikowe ozdobi się 
w znamienny na rycinach pokazany sposób, w którym listwy. 
wzorzystość deszczułkowych motywów będą w rozmaity sposób 
zdobniczo wyzyskane (fig. 33 b., 33 c.. 33 d.. 33 e.. f. i g. Natomiast 
spadzistość dachu u domów pod- 
cieniowych pokuckich zupełnie 
odpowie panującemu nachyle- 
niu dachów chat huculskich. 
Zasadniczą cechą tego na- 
chylenia jest kąt prosty, pod ja- 
kim u szczytu zbiegają się dwie po- 
łacie dachowe. kiedy na Podhalu 
wszystkie trzy linie dach zamy- 
kające tworzą zazwyczaj trójkąt 
równoboczny, dając tern samem 
dach więcej spadzisty, do goty- 
ckiego zbliżony. Takie nachyle- 
nie spotkałem na Pokuciu w je- 
dnym jedynym domu podcienio- 
wym w Delatynie (fig. 41) poza 
tern znam jeszcze z Drohobycza 
w Galicyi wschodniej (fig. 32). 
Dodać jednak muszę, te tego rodzaju nachylenie spa- 
dziste odpowiadające temu. które istnieje u chat na Podhalu, 
trafia się też od czasu do czasu i na Huculszczyźnie. 
W większości jednak domy podcieniowe na Pokuciu do- 
stosowały się spadzistością dachów do typu tamże na wsi panu- 
jącego. Na czole domów podcieniowych pokuckich panuje czę- 
sto rodzaj słonecznika-słoneczka uczynionego z promienisto 
nacinanych i nabijanych gontów (fig. 33 a., 3 6 . 37, 4 1 , 4 2 , 
43). Ornament ten znany z cer- 
kwi i chat huculskich, mają- 
cy bez wątpienia znaczenie sym- 
boliczne równe słoneczku na 
Podhalu przeniósł się na czoło 
domów podcieniowych. 
Znamienne są podcienia. 
W Jabłonowie (fig. 40. 4 2 , 45) 
i Delatynie (fig. 41) przewa- 
tają typy wspólne całej Pol- 
sce, w których słupy z płatwa' 
mi połączone są mieczami vul- 
go zastrzałami z nałożeniem 
i zaholkowaniem w Peczeniży- 
nie i Pistyni (fig. 43 a.). W Zabło- 
towie i Kossowie częściej się 
zjawia typ znany na Zachodzie 
kraju z Muszyny (z rysunkujana 
Matejki), gdzie na słupach nabitą jest deska odpowiednio w eli- 
psę lub półkole wycięta (fig. 44, 45, 46. 47, 48). Ten typ 
podcienia wraz ze słupami przeniósł się do chaty huculskiej 
ozdobniejszego typu, i tam obok sosrębów doskonale lwowskie 
i gnieźnieńskie naśladujących. pieców kaflowych malowanych, 
stanowi wyraz zachodnich polskich wpływów na swobodną 
niegdyś wieś huculską. Słupce z makowicami-kapitelami (fig. 44. 
45.46,47.48,51.52). szczyty naśladujące murowane barokowe 
frontony (Gwoździec fig. 36, Zabłotów, Pistyń fig. 43 a.) wska- 
zują znowu dowodnie. jak sztuka stylów historycznych zstę- 


t:\ 


I 


i
>>>
CCCXLIII 


j 


SPRAWOZDANIA Z POSIEDZEŃ 


CCCXLlV 


powała do domów mieszczańskich i tężała w materyale tak 
dla niej pozornie obcym jak drzewo. Jeśli zaś wejdziemy do 
wnętrza, to wśród mebelków wypełniających wnętrze dziś ży- 
dowskiej izby znajdziemy jakieś odległe formy czy barok, czy 
,. rococo c przypominające i stanowiące same dla siebie wraz 
z bramami i drzwiami odrębny i J.{odzien zbadania styl ludowy. 
Że domy podcieniowe szły z Zachodu, i stanowią mimo 
wpływów swoich na miejscowc ludowe budownictwo, coś na 
huculskiem Pokuciu odrębnegu, świadczyłoby istnienie bram 
i furt o ozdobnych formach zastrzałów na wsi hucul!okiej 
prawie zupełnie nieznanych (dom podcicniowy w Kutach fig. 37) 
a wspólnych z tern, co znajdujemy w Polsce etnograficznej 
jako objaw masowy. Na Huculszczyznie buwiem, nawet przy 
bramkach do zagrody wiodących, zastrzały są w słup i płatwę 
naczopowane a nie nałożone, może wskutek wpływów nie- 
mieckiego budownictwa idących przez ,.leśniczówkic w lasach 
niegdyś królewskich, a dziś państwowo austryackich. 
Ganeczki domów ormiańskich (fig. 35 a.) z Kut, ganki 
domów podmieszczańskich kossowskich (fig. 35 b., 35 c., 35 d., 
e. i f.) i ganek chaty huculskiej przypominającej tak żywo dworki 
drobnoszlacheckie są tak pokrewne i bliskie, że szkoda już słów 
dalszych na rozpamiętywanie wpływów sięgających rozmaitemi 
drogami daleko do chat ludowych i odwrotnie, na to obopólne 
przenikanie form i kształtów budownictwa danej okolicy. 
Niniejszy szkic nie byłby jeszcze całkowitym, gdy- 
byśmy nie usiłowali wyjaśnić wpływem masowym domów 
podcieniowych układu mieszkań polskich renesansowych 
w okresie gotyku i renesansu. 
Już Władysław Łuszczkiewicz zwrócił uwagę na zna- 
mienną cechę attyk z czasów polskiego renesansu, kryjących 
poza fartuchem murów szereg dachów, które ze zbiegów 
połaci dachowych wysyłają paszczę rynicn na zewnątrz murów. 
Stanowią one właściwość wielu kamienic w Krakowie 
po dziś dzień, a jak można to wymiarkować ze starych wi- 
doków Krakowa, ł
owicza, Warszawy, były one właściwością 
miast polskich dawnych. Znajdujemy takie typy attyk wraz 
z wielokrotnemi dachami w Wilnie. Poznaniu. Chełmnie, Lu- 
blinie, Kazimierzu Dolnym, Sandomierzu, Warszawie, Lwowie 
i Jarosławiu. Nawet w Wrocławiu i Królewcu spotykamy ten 
typ kamienic, tak znamienny dla naszych artystycznych form 
XVI i XVII wieku. 
Łuszczkiewicz nawiązuje ich istnienie do uchwały rady 
miejskiej krakowskiej z roku 1545, która brzmi w wyjątku 
przytoczonym: ,.Nam si quis muro construere domum suam 
voluerit extunc eodem tempore unanimitt:r sancitum est 
quod in ejusmodi aedibus tccta instar navare racionis con- 
struendorum tectorum collocari debebunt videlicet erectis 
ex utroque latere parietibus demum immensum et incłusum 
tectum facere ut hoc pacto et suas et vicinorum aedes ab 
incendiorum periculo tutum reddere possitc. 
Zdaje się jednak, że ta uchwała rady krakowskiej była 
tylko skrystalizowaniem ustawowem tego dążenia, kt6re z miast 
przeniosło się do wsi i w szeregu zamków renesansowych 
święciło w wielu okolicach Polski swoje tryumfy. POza nią 
musiały istnieć głębsze czynniki miejscowe, które zmusiły do 
takiego rozwiązania w układzie dachów i attyk w murowań- 
cach miast polskich, jako ochrony od pożarów. 
Według sądu piszącego niniejsze rozważanie. źródłem 
tych form było budownictwo drewniane miejskie, były jednem 
słowem domy podcieniowe. 
Przypatrzmy się układowi. Każdy dom podcieniowy sta- 
nowi dla siebie odrębną całość, i czołem dachu zwraca się do 


ulicy. U zbiegu dachów odprowadza się wodę dużemi ryn- 
nami na zewnątrz. Jeśli dom jest szerszej postaci, to dach 
bliiniaczy się, rozdziela na dwa mniejsze dachy, mające 
wspólną linię zlewu opatrzoną rynną. Dzięki prof. Abra- 
hamowi i jego odkryciu księgi sądów konsystoryalnych we 
Lwowie wiemy nawet, że ta linia zlewu zwała się w XV stu- 
leciu ,.nakolankoc. Taki dach znajduje się na drewnianych 
domach pudcieniowych w Jabłonkowie na Śląsku (fig. 49 a.). 
Wprowadzenie muru nie zmieniło istoty wnętrznej bu- 
dynku niczem. Tak jak za czasów wyłącznego panowania 
drzewa, powała świeciła sosrębami pisanymi, dach i wiązanie 
dachowe było z drzewa. 
W wielu miasteczkach naszych nawet to, co widział 
Virchow w Malborgu, powtarzało się często. W Żółkwi, Gródku, 
Zamościu, Krośnie wicie kamienic murowanych ma podcienia 
pojęte jak u domów podcieniowych drewnianych. Ponieważ 
jednak kamienice miały twarz znacznie szerszą, przcto roz- 
wiązywano na nich dachy z początku tak, jak w domu Ja- 
błonkowskim, to znaczy bliźniaczono je lub trójniaczono. 
Na Śląsku niektóre ratusze, dom Bursy krakowskiej na 
płaskorzeźbie XV stulecia (fig. 49 a. i 56), zamek w Świrzu 
(fig. 54) pod Lwowem jeszcze w XVI stuleciu posiadały takie 
a nie inne rozłożenie dachów na jednolitym rysie poziomym. 
To samo bożnica w Żółkwi, która zupełnie wyraźnie pokazuje 
ten znamienny układ dachów (fig. 55). Lecz nawykłym wi- 
doków włoskich domów Polakom tego było mało. Coraz sil- 
niej za śladem Sukiennic krakowskich przyjmowała się forma, 
w której nie dostosowywano do zewnętrznego czoła dachów 
murowanej sukienki, ale wręcz murem przysłaniano dach cały. 
pozwalając jedynie dzióbom rynien pokazywać miejsce, gdzie 
zbiegają się połacie dachów ,.nakolankac zupełnie JUż murem 
przysłoniune. 
Lecz i wówczas właściwym głównym gzymsem pozo- 
stawał dawny okap drewnianych dachów i tern zaznaczał róż- 
nicę od form stylu włoskiego Odrodzenia. Tak powstała, jako 
fartuch osłaniający całkiem dachy, polska attyka koronkowa. 
z przeniesionym motywem pilastrów i arkadek z dawnych pod- 
cieni, nie Zlpierając się tern źródła swych kształtów, jakiem 
bez wątpienia były drewniane domy dla naszych kamienic, 
ratuszów, bóżnic i zamków epoki Odrodzenia. Drzewo bo- 
wiem w Polsce było zasadniczem długi czas tworzywem, w któ- 
rem urabiała się cała myśl tak konstrukcyjna jakoteż zdobnicza 
naszej sztuki narodowej. 
- P. L u d w i k P u s z e t w czasie redakcyi załącza na- 
stępujące uwagi do pracy p. Mokłowskiego: 
Interesujący komunikat p. Mokłowskiego o miejskich 
domach podcieniowych porusza ten temat znacznie obszer- 
niej, aniżeli tejże sprawie poświęcone ustępy w ,.Sztuce ludo- 
wejc 1 oraz w mojej pracy'. Przy zupełnem prawie nieopra- 
cowaniu dotychczas tego przedmiotu, nabiera powyższy ko- 
munikat zupełnie wyjątkowego znaczenia a zestawienia p. 
Mokłowskiego stanowić będą materyał. którego nie może po- 
minąć żaden sumienny badacz naszego budownictwa. Z tego 
właśnie powodu, o ile podkreślić należy trafne twierdzenia 
autora, o tyle z drugiej strony poddanie pod dyskusyę nie- 
których wniosków może mieć dla pogłębienia kwestyi bardzo 
dodatne znaczenie. Dlatego, różniąc się z p. Mokłowskim, 
jak on to sam zaznacza, w poglądzie na genezę domku pod- 


ł 


l K. Moklowski: Sstuka ludowa w Polsce. Lwów, 1903. 
I L. P u s z e t: Studyo nad polskiem budO'U",it'hvem drewn;onem: I. CItota. 
Kraków, 1904. 


.
>>>
CCCXLV 


SPRAWOZDANIA Z POSIEDZEŃ 


CCCXLVI 


cieniowego a poczęści i samego słupowego podcienia, ośmie- 
lam się załączyć niniejszem kilka następujących uwag. 
P. Mokłowski słusznie nie od chaty saskiej wywodzi 
domek miejski. Podkreślić jednak nalety, te umieszczenie 
stajni tutaj od tyłu, tam od przodu budynku nie jest różnicą 
istotną. Chata saska w pewnym odcieniu pozornie zbliża się 
zupełnie do naszego układu i ma nawet mieszkalne pokoje 
od pr?Odu a stajnie od tyłu, jak np. po lewej stronie ujścia 
Łaby i w Dytmarchii 1. Jednak stanowi zawsze typ z gruntu 
odmienny przez to, te rozwija się przez p o d z i a ł jednoizbo- 
wej hali, podczas gdy kaMy z naszych bardziej rozwiniętych 
utworów budowlanych jest zlepkiem zestawionych, 
zesuniętych budyneczków, początkowo zupełnie odrębnych. 


" 
, ! ,I 4 



 


, . . 


. J 


... 



.. 


.-\, 


'. i. I 


. 



. 


... 
.. 
. .. . 
., 
'@ , ... 
" .; J J . . 
. . 
 


f 


ł 


, ł 
"ł- " . '., 
'l. .'". .. ' 
.. 0'0 ".-'!'"'!"- . 
 

'
 ,
 
-J. 
,..
\ 
:
" 


',M 


., 


-l:" ' 


'. 


_ .f . 
" 
I 


, -,
" 


"" 


\. 


ł--. 


"' 


-./ 


f.' 


,J

. 
ill' 't .

 


, . 



 



. 
_:J 
 


p- 
1'1\ 


i 
A 


T 


sprowadziłaby się do wjazdu z bramą przez środek chaty 
mazowieckiej, do utworzenia dwóch ścian działowych wzdłuż 
idących i do otworzenia na tyle przestrzeni na stajnię i sto- 
dołęc. Zmiana taka wydaje się mote łatwą, gdy plany domu 
wyrysujemy ołówkiem na papierze. Ale w praktyce jestto 
skok, którego w żaden sposób przyjąć nie można. Niemożliwa 
tu jest jakakolwiek ewolucya, która polega zawsze na szeregu 
drobnych uzupełnień lub opuszczeń, technicznie wykonalnych 
na tle tego, co było przedtem. Stały np. obok siebie chata 
jednoizbowa i śpichlerz (wzgl. według p. Mokłowskiego: dwie 
klecie), pewnego dnia zesunięto je - i to dało początek 
nowego typu chaty. Podcienie podparte było słupem, pewnego 
dnia słup wyleciał, albo przy wymienianiu go spostrzeżono, 



 


l 


'--"j 


- lo. 


. .... 



 


..,. 


l 


... 


\". 


;':;);. 

 .t 



 


.
 "I
\ 
_ e-.. 
'- 


t _, 
t.. 



 
, '.,' 


* 


,
- 


'n 
,,
 


,; \ 


4';. , 



. 
 
'
f,. 
\ '
" 
:
 


. 
_. 


.-. 
- 


ł ... 


,. 


'.' 

 
'" '-- .', "1. 

..
- ,.
. 
. "';' 
I . . \, 
,t ; r 
, " 
 .j 
.
 
. ,I: to 
 
'"'t .;.." ", 
, 

\
 
, , --Ą J...-- 


'
ł. 



, 


.i 
 l 
, . 
. - 


..... 


'"ii:'
M!,
U:,ł 
;; 
.
j "tt
 
..:.

 


Fi
. sb. Kraków, tablica erekcyjna bursy Jeruzalem, wmurowana w ścian.; Biblioteki Jagiellońskiej (por. fig. 49 b.). 


- 
-..... 


a i J} 
11 l ' lLlłl 
-.....- - 


1 


Wynika to z różnicy techniki, tu węgłowej, tam ramowej 
a widocznem jest w stosunku ścian wewnętrznych, podziało- 
wych. do ogólnego zrębu. Ściany owe, oddzielające izby i staj- 
nie od siebie i od sieni, są w chacie saskiej przepierzeniem- 
"eine leichte Wandc!. - Ściana pomiędzy sienią a izbami 
w naszym domku, to zawsze zrąb główny, natomiast właśnie 
zdarza się często przy tym układzie domu. który w mej pracy 
nazwałem jednochatowym 8, że wzdłużna zewnętrzna ściana 
sieni jest tylko ze sumików sklecona. 
Dlatego te!, poniewat rozwój odbywa się przez dokI e- 
canie a nie przez dzielenie, niemożliwem jest takie uformo- 
wanie się domu miejskiego z chaty jednoizbowej - mazo- 
wieckiej, jakie przyjmuje p. Mokłowski mówiąc, te "cała zmiana 


I Henning: Das dmtst:ńt! Haus fi
. 20 i 21. 
I Tamłt! str. 30, co i w wi.;kszści plan6w jelt widoczne. 
I op. cit. fig. 21. 


. 



 


że niepotrzebny - i przestano słupa używać. Albo naodwrót 
nie utywano go, któregoś dnia okap zaczął się chylić, pod- 
parto go żerdzią - z tego wytworzył się słup. Część przyzby 
zasłonięto raz dla przechowania zapasów, to dało początek 
osłonięciu jej ścianą sumikową, przy następnej znów stronie 
dostosował się do tej formy zrąb węgłowy. Część izby prze. 
dzielono przepierzeniem a przyzwyczaiwszy się do tej prze- 
grody wprowadzono w następnych chatach węgłującą się za 
ścianami przegonkę. To wszystko naturalny bieg rzeczy. 
Ale wystawmy sobie badacza, któryby chciał chatę za- 
węgłowaną w czterech rogach, tworzącą w całości jakoby skrzy- 
nię zamkniętą, przerżnąć w podłut sienią wjazdową! Wyko- 
nanie takiego doświadczenia na istniejącej jut chacie byłoby 
technicznie niemożliwe. Stopniowa w tym kierunku ewolucya, 
jakikolwiek pierwszy krok ku temu taHe nie da się po my- 
myśleć. Chybabyśmy przypuścili, te był czas, kiedy wozy 
przejeżdżały przez sień, izbę i komorę. Do zmiany zatem mu-
>>>
CCCXLVII 


SPRA WOZIANJA Z POSIEDZEŃ 


CCCXLVIII 


siałoby przyjść nagle, nowy typ musiałby się był utworzyć 
drogą przeskoku, co jest niemożliwem. 
Tymczasem bardzo łatwo sobie wyobrazić, te gdy chata 
stanęła wązkiem czołem do ulicy a stajnie znajdowały się 
w tyle poza nią (wszystko jedno, czy w jej przedłuteniu, czy 
tet jako osobny budynek), wozy i konie objeżdtały wzdłut 
jej ściany podłutnej ku owym stajniom na tyłach, a te chcąc 
tę uliczkę zasłonić, wysunięto nad nią okap a potem nawet 
i ścianą osłoniono. W ten sposób sień dokleconą została 
zewnątrz wzdłut ścian domu. Poniewat ta sień wjazdowa 
mogła słutyć równiet sąsiedniej chacie, do której takte całą 
swą długością przylegała, przeto powstać musiała tu i ówdzie 
sień dla dwóch chat wspólna (mitoyenne). W takiej całości 
(którą zdeterminowałem jako »dom dwuchatowy«) składowe 
chaty albo zachowują jeszcze osobne dachy - i to są "domy 
bliiniacze« opisane przez p. Mokłowskiego - albo łączą się 
w końcu pod jeden dach. 
W pracy mojej o
isałem podobny sposób tworzenia się 
domku miejskiego z chaty (wzgl. z dwóch chat) typu syme- 
tryczno dwuizbowego, który p. Mokłowski nazywa zagrodo- 
wym. Jako dowód służy tu też okoliczność, te często owe 
składowe chaty pochodzą nie z tegosamego czasu, jedna np. 
ma na tragarzu izby białej rok 1766, druga 1869 1. Pan Mo- 
kłowski zarzuca, te "domy podcieniowe nasze. które jak 
w Malborgu sięgają odległej przeszłości. są starsze nit chata 
zagrodowa« a więc od niej pochodzić nie mogą. Otót popierw- 
sze, o ile (jakto w pracy mojej, str. 48, wspomniałem) chatę 
symetryczno dwuizbową odnieść można conajmniej do XV 
w., o tyle nic nie świadczy, aby starszymi od niej były domy 
malborskie, zupełnie niezdeterminowane. o których cytowany 
przez p. Mokłowskiego Virchow ' ogólnikowo tylko wspomina 
a które równie dobrze mogą pochodzić z w. XVII lub XVIlI. 
Podrugie zaś okazy architektury ludowej Prus Wschodnich, 
które Virchow z tymi domami zestawia, to nie Karłowicza 
»typ rzadszy«, ale właśnie chata symetryczno dwuizbowa 
(str. 787 i nast.). 
Jednak nie chcę wcale twierdzić, aby dom miejski pow- 
stał wszędzie tylko z chaty symetryczno dwuizbowej. Owszem 
zaznaczam wyraźnie w mojej pracy. te w ten sposób pow- 
stał on tam (str. 53), »gdzie chata pojawiła się w mieście jut 
wyrobiona i ukształtowana w typie symetryczno dwuizbo- 
wym«. Niestety miasteczka znajdujące się pośród terytoryów 
objętych typem kujawsko-pomorskim nie są jeszcze dotych- 
czas zbadane. Cytowane w dziele p. Mokłowskiego (s. 457) 
domy w Iakoniewicach z okolic Wolsztyna. w którym Kohte 
stwierdził typ jednoizbowy, mogłyby nam mote coś wyja- 
śnić, gdybyśmy posiadali ich plany, których jednak Kohte 
nie daje. Modelu znajdującego się w poznańskiem muzeum 
prowincyonalnem niestety nie znam. 
Ale gdzieindziej znajdujemy bardzo ciekawy przykład 
urobienia domu miejskiego w sposób, który powytej rozwi- 
nąłem, t. j. przez doklecenie sieni do ściany wzdłutniej chaty 
szczytem do rynku ustawionej. I to - dodać trzeba - chaty 
tego typu. który gotów już i ukształtowany mógł z okolicy 
do miasta przybyć. 
Jest nim właśnie dom z Pistynia, którego plan (fig. 43 b) 
załącza p. Mokłowski w obecnym komunikacie. Przyjrzawszy 
mu się zobaczymy, te nie potrzeba doszukiwać się w nim 
przerzniętej sieni w podłut chaty mazowieckiej. Cała lewa 


l Jordanów, rynek L. 37. 
I Zdtschr. f. Eth_logU 1891 str. 78b. 


połowa, to chata, której sień przestrzałową zamieniono na 
sklep, chata przypominająca zupełnie ten typ, który przed- 
stawiłem w mojej pracy na fig. 14. 3 a której odmiana spotyka 
się w Baligrodzkiem (fig. 50). Różnica polega tylko na tern, że 
na moim rysunku niema komory po drugiej stronie sieni, 
zato znajduje się ona w owej baligrodzkiej chacie, gdzie są 
znów inne drobne rótnice. Zresztą o ile typ nie jest zupełnie 
identyczny, to w każdym razie jest przynajmniej bardzo zbli- 
tony. Wielka szkoda, te p. Mokłowski nie podał w tym rzu- 
cie konstrukcyi. jednak według przypuszczeń moich kuchnia 
i izba stanowią jedną organiczną całość, podzieloną tylko 
przegonką. Obecna izba jest świetlicą czyli izbą białą, ku- 
chnia izbą czarną, sklep sienią chaty (pierwotnie przestrza- 
łową ?), magazyn komorą. Odbyła się tu ta akomodacya, 
którą opisuję w mojej pracy (str. 53): "komunikacya przez 
dawną sień chaty zbyt jest długa, powstają zatem drzwi bez- 
pośrednio z sieni domu do izby prowadzące a dawna sień 
chaty staje się komorą i czasem zupełnie nawet komunika- 
cyę z sienią główną zatraca«, tak właśnie jak tutaj, z tą ró- 
tnicą, że nie komorą, ale sklepem stała się tu dawna sień 
chaty i zatraciwszy komunikacyę z sienią domu musi jako 
sklep zachować bezpośrednie wyjście na dwór. Doklecona 
sień wzdłużna ma wielką szerokość, co pozwala umieścić w je- 
dnej jej części szereg klitek (komory), dalszą zaś część, pu- 
stą, użyć za wozownię. Mamy więc przed sobą dom typu je- 
dnochatowego, utworzony z chaty stojącej szczytem do rynku, 
przez dobudowanie szerokiej sieni do jej wzdłużnej ściany. 
Tę samą ewolucyę, co zwykła chata symetryczno dwuizbowa 
w miejskich domach polskiego Podkarpacia, odbyła tu chata 
typu nieco innego. Zamało znam budownictwo ludowe oko- 
liczne, aby orzec, czy jestto typ lokalny. Gdyby tak było, 
podkreślałoby to wpływ architektury miejscowej wiejskiej na 
domy miejskie, który tak słusznie podnosi p. Mokłowski. 
Od p. Mokłowskiego różnię się jeszcze w poglądzie na 
rolę słupa i jego pierwotność. P. Mokłowski uwata słup za 
naleciałość obcą i póiniejszą, z naszym systemem węgło- 
wym niezwiązaną. Podnosi to wielokrotnie tak w komunika- 
cie, jak w swem dziele, uważając zawsze przyzbę niepodpartą 
słupami za formę pierwotniejszą. Konsekwentnie stosuje na- 
turalnie tę zasadę do robót kościelnych i kontyny. Nie są- 
dzę, żeby kwestyę tak doniosłą można było na tem miejscu 
zupełnie wyczerpać. Kilka uwag jednak mote być dalszej 
dyskusyi podkładem. 
Pan Mokłowski na poparcie swej teoryi, tak w komu- 
nikacie, jak w całej swej ksiątce, przytacza jako jedyny do- 
wód twierdzenie, te przyzba oparta na samych tylko rysiach 
jest z budowlą węgłową związana organiczniej, aniżeli pod- 
cienie oparte na słupach. Co do tego oczywiście nie może 
być tadnej wątpliwości. Jestto tak naturalnem, te w począ- 
tkach mych badań nad budownictwem drewnianem byłem 
tegosamego co p. Mokłowski zdania, z tegotsamego właśnie 
co on powodu. 
Pierwszą rzeczą, która we mnie wzbudziła wątpliwości, 
było spostrzetenie, te słupowe podcienia rozwinięte są naj- 
bardziej właśnie w krajach budujących na węgieł. Przy do- 
brem dowodzeniu dałoby się postawić twierdzenie, te do nas 
zostały one przyniesione ze wschodu wzgl. z południa. Z do- 
brą wolą tosamo da się przypuścić odnośnie do Skandyna- 
wii. Fakt, że podcienia słupowe spotykamy przedewszystkiem 
nie w Dolnych, ale w Górnych Niemczech (budujących na 
węgieł). możnaby wytłomaczyć blizkością Włoch. Z podo- 
bieństwa greckiej kolumny do egipskiej motnaby budować 


j 


. 


,
>>>
CCCXLI X 


SPRA WOZDANIA Z POSIEDZEŃ 


CCCL 


Fig. 57. Kraków, Pieta, kości6ł św. Barbary. 


. 


wniosek o zapożyczeniu słupa z zagranicy do klasycznego 
kraju peristylów. Każde z tych przypuszczeń zosobna da się 
jakiemiś hypotezami poprzeć. Niepodobna jednak w zesta- 
wieniu nie spostrzedz bijącego w oczy paradoksu, iż utwór 
jakiś rozwija się przedewszystkiem tam. gdzie rzekomo jest 
nieorganicznie przyczepioną. obcą naleciałością. Dlaczego pod- 
cienia trzymają się węgłowej konstrukcyi. to starałem się już 
w mej pracy wykazać. Ale podkreślić należy. że wszędzie 
występują właśnie p o d p a r t e sł u pa m i. Jestto rzeczywiście 
niezrozumiałe na pozór i bezwątpienia. że gdyby dzisiaj, przy 
już u t w o r z o n e j c h a c i e powstać miała przyzba, oparłaby 
się ona na rysiach nie potrzebując słupów. Należy jednak 
pamiętać zawsze zasadę, że najprostsza forma niezawsze bywa 
najpierwotniejszą - raczej dzieje się przeciwnie. Tutaj tak- 
samo jak w istotach żywych spotykamy bardzo często po- 
zorne nielogiczności, kształty 
i członki niepotrzebne, stano- 
wiące tylko ślad długiej okrą- 
żającej drogi. którą tysiącami 
lat dochodził dany organizm do 
dzisiejszego rezultatu swej dłu- 
giej ewolucyi. Takim zbyte- 
cznym członkiem w budowni- 
ctwie węgłowem jest - mojem 
zdaniem - słup. Pierwotny bu- 
downiczy już oddawna znał u- 
żytek słupa (p o d p i e raj ą- 
cego) wtedy, gdy nie miał je- 
szcze do rozporządzenia rysiów, 
bo dopiero zwolna wyprowa- 
dzał nad ziemię pierwsze war- 
stwy zrębu. Znany grób wikin- 
ga. który i p. Mokłowski repro- 
dukuje w swem dziele (str. 93). 
oraz przytoczona w mej pracy 
(str. (8) buda lapońska (fig. 30) 
przedstawiają tę fazę, w której 
dach z dranic opiera się na 
płatwi kalenicowej podpartej 
słupem wzgl. żerdziami. Nato- 
miast wysokość ściany węgło- 
wej wynosi zaledwie 2 wzgl. 3 
warstwy bali. Byłbym skłonny przypuszczać, że przyzba już 
w tych czasach powstała, t. j. wcześniej od właściwej ściany 
prostopadłej. Ale nawet gdyby tak nie było. to w każdym 
razie stwierdzić trzeba, że wcześniejszym od ściany węgłowej. 
tak jak w ogóle od każdej prostopadłej ś c i a n y był słup 
podpierający cały związ dachowy. Ta jego rola w pierwotnem 
stadyum konstrukcyi sprawiła. że tradycyonalnie pozostał on 
długo, wtedy nawet kiedy wyrośnięta już ściana i jej rysie 
mogły go zupełnie zastąpić. Dalszym dopiero symptomatem 
rozwoju jest stopniowe usuwanie go a zatem, tak jak w mej 
pracy wywodziłem, charakterystyczne dla konstrukcyi dre- 
wnianej zanikanie podpory i coraz dalej wyzyskiwana "wy- 
trzymałość względna c materyału. W każdym więc razie, o ileby 
jeszcze w łukach podcieni można widzieć wpływ obcych arkad 
kamiennych. o tyle w żaden sposób nie można się tego naśla- 
downictwa kamienia dopatrywać w samychże podcienie pod- 
pierających słupach. 
Sądzę, że przegląd wstecz zabytków naszego drewnia- 
nego budownictwa potwierdza pierwotność przyzb i podcieni 
podpartych słupami. Obecna faza ewolucyi polega - jak to 



 ol) 


.....
 
 
. 


" 


\. \., 


w mej pracy starałem się udowodnić - na tern, że przyzba 
zwęża się. traci słupy a w końcu zanika. Jako przykład 
tracenia słupów przytoczyłem z autopsyi kuźnie w okolicach 
Ropy w Grybowskiem, na których tę ewolucyę mogłem la- 
tami i szczegółowo obserwować (str. 58). Ale wszędzie znaj- 
dujemy liczne dowody tegosamego procesu przy zestawieniu 
domów dawniejszych z nowszymi. ,. Właśnie najdawniejsze 
domy mają najbardziej rozwinięte przyłapy (vollkommenste)c 
mówi Virchow 1 opierając się na Meyerze i Treicklu. :J Tra- 
fiają się jeszcze stare... z poddaszami na słupkach rzeźbio- 
nych ...c powiada Kraszewski o chatach w Wielkopolsce, 
Krakowskiem i Sandomierskiem (Sztuka u Slowian). Tosamo 
odnośnie do szop góralskich stwierdza Matlakowski t, choć 
tu o słupach mowy niema. Jednak w ,.obsajtachc niewątpli- 
wie należy widzieć zmarniały szczątek gospodarskich przyzb 
na słupach (Abseite) s. Cofając 
się zatem w tył do XVIII i XVII 
w. mamy przyzbę pełną. rozwi- 
niętą, opartą na słupach. Zdaje 
się zresztą, że pod tym wzglę- 
dem zapatrywanie p. Mokłow- 
skiego i moje zupełnie się zga- 
dzają. Myślę. że ze względu na 
domy góralskie możemy dodać 
jeszcze wiek XVI do tej drogi 
wstecz przebytej. . 
Dalej materyału do tej 
sprawy w chatach nie znajdu- 
jemy. Są jednak kościoły. So- 
boty na słupach oparte znaj- 
dują się przy najstarszych ko- 
ściołach naszych i dochodzimy 
nimi do wieku XIV. Ślad naj- 
dalej wstecz sięgający. to ów 
ustęp z Galla podniesiony przez 
prof. Wojciechowskiego. P. Mo- 
kłowski chce (str. 286) w ,.so- 
larium coopertumc widzieć pod- 
strzesze niepodparte słupami, 
takie. jakie widzimy na niektó- 
rych kościołach śląskich i cer- 
kwiach ruskich a które też 
dał gontynie odtworzonej na str. 283 swej książki. To mi się 
wydaje zupełnie niemożliwem. Jeśli bowiem archidyakon miał 
nadzieję chyłkiem uciec przed Pomorzanami, to tylko dla- 
tego, że to podcienie było :Jcoopertum c , zakryte, oczywiście 
nie od góry, od deszczu, ale od boku, od dziedzińca, skąd 
go nieprzyjaciel mógł dojrzeć. Także wyrażenie. że ,.Pome- 
ranis illuc irruentibus o b v i a b i t.. dowodziłoby, że to sola- 
riuł1J, którem' pędził. było rodzajem korytarza. Dlatego przy- 
puszczam. że musiało ono przypominać półotwarte podcie- 
nia norweskie. jakie Dietrichson wymienia przy kościołach 
w Borgund. Eidsberg i części kościoła w Hitterdal, kościołach 
mniejwięcej współczesnych zdarzeniu opisanemu przez Galla. 
W każdym razie dochodząc do naj dalszego wstecz 
materyału historycznego. nie tracimy śladu podcienia p o d- 
p a r t e g o. 
Poczyniwszy powyższe polemiczne uwagi. nie mogę nie 


\ 
" 


.......... 


- 


'" 


, 
r 


· Op. cit. str. 788. 
I BUlWumit'two l"d. "a hdllalu str. b8. 
a Virchow ibidem str. 787. Kolberg: Kujaw)' l, str. 82. 


II
>>>
SPRA WOZDANIA z POSIEDZ
:Ń 


CCCII 


podnieść z jak największem 
uznaniem całej reszty dowo- 
dzeń p. Mokłowskiego. tak 
co do związku domów pod- 
cieniowych na Huculszczy. 
źnie z Polską, jakoteż o prze- 
nikaniu ich wpływem- okoli- 
cznej architektury wiejskiej. 
Jeszcze bardziej interesujące 
i bezwarunkowo słuszne są 
wnioski dotyczące attyk. któ- 
re w tak cennym komuni- 
kacie wiążą nowy przedmiot 
sztuki ludowej ze starymi 
murami Krakowa. 
Posiedzenie dnia I I lip- 
ca I90I r. 
- P. Leona rd Le- 
p s z y odczytał rzecz o gro- 
bowcu Władysława Łokietka 
w katedrze na Wawelu. Na 
podstawie spostrzeżeń nad 
materyałem i technicznemi 
właściwościami uważa on, 
że rzeźby z boków tumby. 
tudzież konsolę twarzową 
wykonano z piaskowca, jak 
pomniki śląskie, zaś badany 
przez niego w dwóch miej- 
scach materyał postaci Ło- 
kietka wskazywałby. że mo- 
delowaną jest ona w gipsif'. 
Stąd wnosi, że pierwotna 
rzeźba na tumbie. przedsta- 
wiaiąca Władysława Łokiet- 
ka nie istniała lub została 
zniszczona i zastąpiono ją 
w XVII wieku inną przez 
artystę, może na dawnym 
Fig. S8. Krak6w, klasztor 00. Augu- 
styan6w, Madonna z dzieckiem. zniszczonym jądrze, w gipsie 
wymodelowaną. 
Nad odczytem p. Lepszego wywiązała się żywa dysku- 
sya. w której wzięli udział pp. Sokołowski, Odrzywolski i pre- 
legent. 
Ponieważ p. Odrzywolski utrzymywał. że płaskorzeźby 
na tumbie są wykonane nie z piaskowca, ale z wapienia kra- 
jowego, tak samo jak postać Łokietka jest z tegoż samego 
kamienia. a prof. Sokołowski ze względów artystycznych po- 
dawał tę hypotezę w wątpliwość, uchwalono na wniosek p. 
Lepszego. żeby powtórnem zbadaniem pomnika zajęła się 
komisya złożona ze specyalistów i po analizie chemicznej ma- 
teryału, zdała sprawę z rezultatów dochodzeń na jednem 
z najbliższych posiedzeń. Prof. Sokołowski przypomina, że 
już w r. 189 [ domagał się takiej analizy pomnika Łokietka. 
jaka była dokonana na nagrobku Henryka Probusa w ko- 
ściele św. Krzyża w Wrocławiu (por. Kwartalnik historyczny, 
T. V. 1891, str. 373). a to głównie z powodu pokrewieństwa 
obu tych pomników. 
- Dr. Józef Muczkowski zwrócił uwagę na inte- 
resujące rzeźby figuralne krakowskie Matki Boskiej (Pieta). 
w kościele św. Barbary z początku XVI w. i figurę Madonny 
późniejszą, znajdującą się w klasztorze 00. Augustyanów. 


,
 .' 
.. '. 


ł 


.\r -.... 


" 


'., 


. 


J 


,
 


"', 


f, 


, 
I 


J 


,I 


" 


'\. 


" 


(XCLIł 


I. Figura Matki Boskiej w kościele św. Bar- 
b a r y w Kra k o w i e. Pruszcz opisując w swych Klejnotach 
kościół św. Barbary (wyd. Turowskiego str. 64), wspomina 
o kaplicy N. P. Bolesnej, »w której wiele relikwij Świetych 
jest złożonych. W tej kaplicy jest statua N. P. Bolesnej, sie- 
dzącej, trzymającej na łonie macierzyńskiem zdjętego z krzyża 
Syna Bożego (fig. 57). Ta statua z jednego kamienia oso- 
bliwą sztuką i kształtem wyrobiona, do której wielce lud 
nabożnyc. 
Wysokość tej figury wynosi 60 cm. 
Matka Boska siedzi na kamiennym tronie, którego boki 
ozdobione są późnogotyckiemi maswerkami. Pierwotną poli- 
chromią pokrywa obecnie gruba powłoka farby; po odmyciu 
jej, okazuje się, że chusta na głowie Matki Boskiej była pier- 
wotnie srebrną, obecnie pomalowano ją na biało. Płaszcz 
obecnie niebieski. zasiany był dawniej gwiazdami. Z pod 
płaszcza wygląda trzewiczek śpiczasty, dzisiaj wyzłocony, da- 
wniej czerwony. 
Figura Chrystusa w stosunku do Matki Boskiej jest nie- 
proporcyonalnie wydłużoną; stopy zupełnie niewykończone, 
brak im palców widocznie już od samego początku. gdyż 
cała figura jest dotychczas nieuszkodzoną. 
Swobodny i płynny układ fałdów płaszcza, dokładne 
wykończenie rąk, jak niemniej realistycznie pojęta twarz Chry- 
stusa z wybitnym akcentem cierpienia wskazują na to. że 
mamy przed sobą dzieło rzeźbiarskie z początku XVI w. 
11. F i g u r a M a t k i B o s k i ej w k l a s z t o rz e 00. A u- 
g u s t ya n ó w w Kra k o w i e. 
Na schodach wiodących na I. piętro klasztoru 00. Au- 
gustyanów w Krakowie znajduje się figura Matki Boskiej 
z Dzieciątkiem na ręku (fig. 58). 
Wysokość jej wynosi 1 m. 68 cm. Dostała ona się tu- 
taj prawdopodo- 
bnie z kościoła 
św. Katarzyny. 
Twarz Mat- 
ki Bożej znacznie 
wydłużona, i taki 
sam nos; na wy- 
niosłem czole spo- 
czywa korona, - - 
z pod której spa- 
dajeden długi lok 
włosów, wyrzeź- 
biony świdrem. 
Figura Ma- 
tki Boskiej ubra- 
na jest w długi, 
powłóczysty 
płaszcz, spięty 
pod szyją. któ- 
rego jeden ko- 
niec przewija się 
przez ramię. któ- 
rem Matka Boża 
podpiera Dzie- 
ciątko. - Płynny 
i swobodny układ 
fałdów płaszcza, 
zakrywający formy ciała i indywidualny wyraz twarzy, pozwa- 
lają wnioskować, że to dzieło rzeźbiarskie powstało w pierw- 
szych początkach XVI-go wieku. 


, 
I 


. \ 
. ,,' 
. .. .. 



 
ł 


, ,-t" 
tw-

 


r
' 
, ;)...".- 


. .,.... 
.......
 


" 


\AWł\ . 
.

 
_ ..:11' Lo. " 
. 
..... .. 
. , 


, " 


.,
 


. ' 
;' 


l 
1 
.. 


. 
j' 


Fig. 59. Zielonki, kości6ł parafialny, kadzielnica. 


ł
>>>
CCCLI II 


SPRA WOZDANIA Z POSIEDZEŃ 


CCCLJ\' 



 
ł 


- Z kolei przedstawił przewodniczący rezultaty badań 
prof. A h r a h a m a nad rękopisem GertrudY'1ńskim, znajdują- 
cym się w królewskiem muzeum w Cividale i ze swej strony 
dodał, że kodeks Gertrudyański 
został opisany i zdeterminowany 
przez Eitelbergera w jego pracy 
o Cividale w roku 1859. (Por. R. 
Eitelberger v. Edelberg, 
Gesammelie kunsf/lisiorische Scllnf- 
im, T.lII, 1 
84, str. 350 i n.). Uczo- 
ny ten odnosi go do końca X- 
XI w., co sił. w zupełności zgadza 
z wywodami prof. Abrahama, któ- 
re są oparte na treści doklejo- 
nych do niego miniatur bizantyń- 
skich przedstawiających kilkakro- 
tnie Jaropełka W. X. Kijowskiego 
i matkę jego Gertrudę, córkę Mie- 
szka II. Prof. Sokołowski sądzi, że 
w zasadniczych zarysach wywody 
te, tak dla nas interesujące. dają 
rezultaty niezawodnie pewne, ale 
że w szczegółach zależne być mu- 
szą od zbadania bliższego samego 
kodeksu. Ten ostatni zajmuje ży- 
wo naukę w Niemczech i Towa- 

 
rzystwo naukowe w Trewirze po- 
stanowiło go wydać w reproduk- 
cyach na podstawie fotografij, wy- 
konanych przez fotografa Wlha 
w Wiedniu, który je uskutecznił 
przed laty. Publikacya ta zape- 
wne pojawi się niebawem l. 
- Dr. Stanisław Tomkowicz referował o zabyt- 
kach kościoła parafialnego we wsi Zielonkach pod Krako- 
wem i nowo odkrytej rzeźbie JOOgrojec« w kościele św. Flo- 
ryana w Krakowie. 
I. Zielonki należą do miejscowości bardziej interesują- 
cych w pobliżu Krakowa. Erekcya kościoła sięgać ma XIV 
wieku. Szczegółów o dziejach budynku niestety posiadamy 
mało. Za Długosza była tu już parafia, wieś należała do ka- 
pituły krak. Patronat r. 1 531 przeszedł od kapituły na Uni- 
wersytet Jag. Odtąd kościół był uważany za filię kollegiaty 
św. Anny w Krakowie. aż w r. 1878 ustanowiono tu samo- 
istną parafię. Liber benef. nie mówi. czy kościół pod tyto Na- 
rodzenia N. M. P. jest drewniany czy murowany. Budynek 
kościelny dziś przedstawia się jako pochodzący z epoki przej- 
ściowej. z początku XVI w. Jest on mały na planie gotyckim, 
ze szkarpami, jednonawowy. Szczyt zachodni ceglany, zazę- 
biony. Nawa nakryta pułapem; węższe prezbiteryum zakoń- 
czone wielobokiem ma sklepienie na żebrach gotyckich, 
bardzo póinych. W Consularyach krak. znajdujemy proto- 
kół umowy zawartej w r. 1533 między plebanem a mu- 
larzami krak. Jakóbem Durem i Kasprem Simon, o budowę 
chóru czyli prezbiteryum i cyboryum (chori et ciborii, muro 
exstruendi) w kościele Zieloneckim za ryczałtową sumę 


',,' , 


'- 


: ,\, 
- 
, 


i 


. ,. ',4. 


, 
, '.) 


.: 


-., 


LI 
r,-
' 



 1;' 
 
'..
. 
. .....:' 
.' ,. 
'
- 
''f; 


'
 
\ 
.. 
'. . ,
 
'I.. 


,-' ',. 


-
t
 . . 
.... "","' 
" - 
ił 


I .
 
. ł i"' 


90 zł. l Cyboryum tem może jest owa ładna szafka kamienna. 
renesansowa w murze, którą publikował r. 1
85 ś. p. Łuszcz- 
kiewicz w Pr:;yjacielu sztuki kościelnej. Jak wszystko niemal 
w tym kościele ma ono cechę 
przejściową, dwoistą. W całości 
renesansowej wpleciony jest mo- 
tyw gotycki u gzemsu głównego, 
wałeczek ,czy drążek owinięty 
wstęgą. Podobnie dwoistą cechę 
mają kamiŁ'nne odrzwia wejścia 
do kruchty południowej, o profilu 
renesansowym od dołu zagerowa- 
nym i wałeczku owiniętym wstęgą, 
obiegającym zewnętrzny członek 
łuku ostrego. Na odwrót odrzwia 
wejścia z chóru do zakrystyi mają 
profil gotycki a łuk półkolisty. 
Ciekawym jest nad niemi napis, 
malowany pędzlem na kamieniu, 
a świadczący obudowie zakrystyi 
w r. 1524, a zatem przed budową 
prezbiteryum. Zapewne kościół był 
wówczas jeszcze drewniany, a przy- 
budowanie doń nowej zakrystyi 
było hasłem rozpoczęcia budowy 
kościoła murowanego. 
Z pomiędzy dawnych sprzę- 
tów i drobniejszych przedmiotów, 
których znajduje się pewna ilość 
(witraż, u drzwi z dobrem oku- 
ciem zamek z datą 1624 i lit. M. 
G., lichtarze drewniane roccoco, 
dzwony z r. 1616 i 1723, kilka 
ornatów pięknych), najważniejszym jest kadzielnica, na 
którą chcę szczególniejszą dziś zwrócić uwagę (fig. 59). Jest ona 
srebrna, wys. 0'304 m. Składa się z dwóch części, odrębnych 
techniką, choć zapewne wykonanych równocześnie. Spód 
czyli właściwa kadzielnica jest czarką osadzoną bezpośre- 
dnio na niskiej płaskiej nodze. Noga zakreślona na kole, 
czarka zaś o przekroju poziomym sześciobocznym. Ozdobą 
jej jest rysunek ze splotów i esownic o konturach wykuwa- 
nych w głąb z przedniej strony. Tworzy się przezto orna- 
ment z lekka wypukły, mało co nad płaszczyzną tła wynio- 
sły. Nakrywę stanowi ażurowa wieżyczka, sześcioboczna dwu- 
piętrowa, nadkryta sześcioboczną ściętą piramidą, złożona 
z części odlewanych w srebrze. Ściany utworzone są z po- 
wtarzającego się ornamentu przeiroczego, o motywach kar- 
tuszowych. przypominających rysunek klejnotów póinorene- 
sansowych, złotniczej roboty. Od góry ściany obu piątr ob- 
wiedzione są wolno sterczącą koronką, o motywie trójliścia 
z gotycyzmu zapożyczonym. Motyw kartuszowy przeiroczy 
wypełnia pola kwadratowe ścianek górnego piętra. Ściany 
niższego piętra są tej samej wysokości lecz poziomo prze. 
dłużone. Dla wypełnienia prostokątnej ich powierzchni, do 
środkowego kwadratowego kartusza dodano po obu bokach 
powtórzenie początku sąsiednich kartuszów. Piętro dolne spo- 
czywa na rozszerzonym cokole, o przekroju gzemsu odwró- 
conego. U sześciu narożników przydane są podpórki, jakby 
szkarpy, łączące cokół ze ścianami, łukowato wygięte i mo- 
tywem maswerkowym ozdobione. Górne piętro ma średnicę 


- '-"1 


,. . ", 


, 


-, . 


i- 


J, 


..' 


'. 


r 
: ,'\. 
-, ' 


. , 
,- 


'-'f- _ 



 
, 


fI' 


;. 
. - 


 
, . - 


- j ' " 
.J 


),. 


" 


'j;' : 
;tl...... 
,,( 
--
 
- .' 


\. - ( . .
."'_\ ."\: 
, .....; li. .._
." . -;.:

. 
, "! 'l{' "- \.,' 
- " .
. "..'
- -. / 
,__ f. ł-- .'
'J, ' . 


Fi
. bo. Kraków, kościół św. Floryana, pozostałość z Ogrojca. 



 


t Wydał jlj. Sauerland i Haseloff p. n. Der Psalter En/Jisclwf 
Egberls von Trier Codex Gertrudianus in Cividale (Festschrift der Gese1łs
haft 
fUr ntltzliche Forschungen zu Trier lur Feier ihr
 hundertjllhrigen Bestehens). 
Trier 1901, str. 212 i 62 tablic światłodrukowych. Por. obszerne sprawozda- 
nie prof. Abrahama w Kwartalniku "istoryc.nym, Rocz. XVI, Z. I, 1903, 
str. 90-101, z cennemi krytycznemi uwagami. 


ł 


.' , 
.... 


- 'r_ 


I COIIS. Nr. 13 p. 304, fena II post Jacobi 1533 czyli 28 lipca.
>>>
CCCLV 


SPRAWOZDANIA Z POSIEDZEŃ 


CCCLVI 


mmeJszą i zdolnem połąćzone zapomocą dużej odsadzki. 
Tutaj w narożnikach ścianek dodano esownice już wyrainie 
barokowe, osadzone jak konsole i tworzące ucha. Wierzchnia 
piramida składa się z blach wycinanych ażurowo w serca 
i kółeczka. Na kantach spojeń ścian biegnie w górę sznure- 
czek. Kółko do trzymania kadzielnicy osadzone jest u blachy 
kształtu trójliścia. z wyrostkami ostrymi w kątach. Łańcuszek 
srebrny o zgrabnych ogniwach stanowi połączenie części ka- 
dzielnicy. 
Pod spodem nogi, na listewce dolnej obiega w koło 
napis ryty 
M. IOAN AUG RlBKOWICZ P. ZIELONECENSIS AL VO 
PV D. O. M. AD INCENSUM E A. D. 1624. 
Do kadzielnicy należy łódka na kadzidło srebrna po- 
dobnej roboty jak dolna czara kadzielnicy; dzióby łódki za. 
kończone główkami aniołków lanemi. Na dolnej listewce nogi, 
od spodu napis taki sam jak na kadzielnicy. Do tego należy 
łyżeczka srebrna, ładnej współczesnej roboty 0'12 m. długa. 
Kadzielnica, a raczej cały ten garnitur nader pięknego 
rysunku i szlachetnej złotnicżej roboty, stanowi, o ile wiem, 
unikat w krakowskiem. Z pomiędzy znanych kadzielnic przy- 
pomina bardzo ogólną kompozycyą i sylwetą słynną kadziel- 
nicę z Seitenstetten. Ta ostatnia jest bogatsza i ma formy 
czysto gotyckie. Kadzielnica w Zielonkach jest jakby prze- 
niesieniem w formy renesansowe i nawet barokowe pomysłu 
w istocie swojej jeszcze gotyckiego. 
II. Przy świeżej robocie około kruchty kościoła św. Flo- 
ryana, przybudówki z XVIII w.. mularze znaleiIi w murze 
użytą jako materyał do zamknięcia okrągłego okna tablicę 
Z pińczowskiego kamienia. Przy bliższem badaniu pokazało 
się, iż jedna jej strona okryta jest rzeźbą, niestety dla otyn- 
kowania tablicy razem ze ścianą wnętrza kruchty mocno 
przed laty ściosaną. W tynku, który ją przykrywał znaleziono 
kilkanaście kawałków odtłuczonej rzeiby. z których kilka na- 
wet dało się dobrać i tymczasowo nakleić. Fotografia zdjęta 
jest po naklejeniu kawałków (fig. 60). 
Tablica jest prostokątną. mierzy wysokości 1'04 m., 
szerokości 0'82. Rzeiba przedstawia Chrystusa w ogrojcu 
na Górze oliwnej. Chrystus klęczy w samym środku; na pra- 
wo odeń na skale unosi się anioł. U dołu na bliższym pla- 
nie 3 uczniów pogrążonych we śnie. Z tyłu nad głową Chry- 
stusa kilka drzew oliwnych dobrze naturalistycznie oddanych. 
Na lewo od nich parkan i bramka drewniana, przez którą 
wchodzi zastęp siepaczy; jednym z pierwszych jest Judasz, 
prowadzący rycerza w zbroi i trzymający w ręku woreczek. 
Nad głowami żołnierzy las halabard, jedna pika z proporcem. 
Ramę stanowi faza skośna częściowo tylko zachowana, 
na której jest ornament płaski, złożony z pogiętej listewki 
i rodzaju rozetek w polach ornamentu. Ten motyw wskazuje 
wyrainie epokę renesansu. 
Kompozycya nie przypomina wcale Ogrojca Wita Stwo- 
sza. raczej poznać można w niej analogię do Ogrojca z ko- 
ścioła św. Katarzyny. Lecz nawet mimo uszkodzeń widać, że 
i układ i rysunek był dużo od tej ostatniej rzeźby lepszy. 
Wykonanie draperyj, zwłaszcza zaś partyj drzew jest nawet 
wcale poprawne i świadczy o dobrej obserwacyi. 
Figury są w ,/, pełną rzeibą. Połowa twarzy Chrystusa 
w profilu zachowała się. Małe figurki tylnego planu są ro- 
botą dość grubą, ale niezłą w rysunku. 
Rzeiba ta zapewne była niegdyś zewnątrz kościoła św. 
Floryana, i może stanowić przyczynek do rozprawy Łuszcz- 
kiewicza o cmentarzach parafialnych krakowskich. 


- P r z e w o d n i c z ą c y przedstawił wypisy z miejskich 
krakowskich aktów z r. 150 1-15 24 dokonane przez p. J a n a 
P t a ś n i k a, podające nam wiadomość o artystycznych przed- 
miotach zostających w posiadaniu krakowskich mieszczan. 
Cytujemy je in t'xtt'nso: 
I. Res et merces heynrici heryngsko et Cleynhausel consodalis sui 
conscripte ....... item 4 buch er der geryngen bylder pro 2 gold.; item 
mehr eyn buch der gutten bil der pro I gold i item mehr cleyn bylder pro 
t/t gold. (Advocatialia nr. 438, r. 1501, p. 283). 
II. Res loh. Kyenszky in testudine conscripte .... item lectus ligneus 
depictus in quo fuere 2 plumatice exiles .., item cortina alias opona in qU& 
deplcta fuit Y)Dago B. M. Virginis cum puero; item pilleum muli!!bre nigrum 
etc. (Advocat. nr. 440, r. 1504, p. 31). 
III. Res Vincencii Zelczer conscripte .., eyn tisch mit eynem kasten 
in welchem gefunden ist .., eyn paternoster von jaspis mit b silbem kneffel; 
item eyn silberne agnus Dei i item eyn orationale und eyn diurnale walisch, 
Tiłus Li,'ius und Stacius etc. (Advocat. nr. 441, 1505, p. 3[b). 
IV. Res dni Waczlaw conscripte ad postulata dni Jurgii Thurzii et dni 
dris Regula: item in primis gladium et 3 cultri alias tńascńaky: item loricai 
item libra mediocris; item grisea subella antiquis pellibus wlpinis subducta i 
item estuale album alias kacMan: item tunicella nigra dublatai item alia vi- 
ridis dublatai item calige, item nastulka rubeai iłem 2 paria caligarum de 
panno; item de cutibus caligei item oponcsa: item alie calige de lam!!scń: item 
lupIły pro crinalibusi item saloska de tellai item de hathlasio parva poscun- 
cula et alia minor; item 2 bura!!: item porciuncula de panno griseo et alia 
nigrai item pro plumaticis 4 subducta alias cflescńy de IlDm!!scń: item ispula 
antiqua de hatlasio discolorato; item tunica lundensis alias d'yka: item drylta 
suba pellibus vulpinis subductai item suba mardurea; item calige rubee .. 
item hasula nigrai item tunica pulbrucllła.. item mitra de linibus mardurinis i 
item palium dlylty cum axameto; item Itawtan rubeum i item 2 kapturlłi: '" item 
sCol.thula in qua sunt S annuli I cum lapide schalir et alium cum 2 lapidibus 
rubin et dyamenth et alium cum lapide carnoel et I signetum aut aureum 
aut argenteum cum signo.. item 2 pectoralia Ideauratum aliud simplex de 
argenło i item 2 paternalia, I coralinum et aliud nigrum item s!!xtan" quem 
recepit doctor Regula etc. (Advocat. nr. 446, r. 1511, p. 22). 
V. Res conscripte dni Heynrici Slaker lilii ad postulata Ulrich Hosz 
et Henrych Karlowicz: Item imprimis Itub!!1ł argenteus deauratus magnus in 
quo sunt 2 aurei alias noble; item 17 coclearia argenłea; item c,as,a argentea; 
item picarius argenteus in 'ribus pedlbus... item pecłorale parvum cum mar- 
garita suspensa i item sigillum et corolinus de paternalibUSi item pectorale de 
gama in lapide circumdatus argento deaurało; item 9 annuli, prius cum tri- 
bus lapidibus, item secundus cum tabula rubinai item tertius cum 2 lapidibus 
rubinii item quarłus cum 2 lapidibuSi iłem S.łus cum 3.bus item b-tus cum 
rubinoi item 7-us cum lapide zaphiri item 8-us cum diamenth i item cum turco 
9-us (Advocat. nr. 44b, r. 1512, p. 29). 
VI. Res conscripte... ad' postulata Thome sartoris et Małhie pictoris.. . 
Stanislai Scirba etiam pictoris. Item in primis ymago s. Anne sed non 
elaborata perfecte; item tarcIe et paw!!s,i in numero XII i item alia ymago 
s. Anne cum omnibus aparatis i item tabula B. Marie; item 2 lucibularia ; item 
lmensai item Iłyye ex quibus debent esse candele VIII; item V tarcze pobye- 
anye clipeii item I clipeus deauratusi item caput dealbatum; item instrumenta 
artilicialia alias dlutńlły et Iłrulły in numero 37 cum ossin cutello; hec et alia 
quam plura.., sunt reperta. (Advocatial. nr. 447, r. 15[3, p. 103). 
VII. Res conscripte ipsius Stanislai Neophite... ad postulata ipsius 
Michel baum: et inprimis Schraybtaffele; item calamare; item rechbuch; item 
eyn crucifix, item steyn sant gerge; item 4 berełh und eyn huth; item Marie 
pyld off dem leywet; item 2 pylder off bretern, auf dem ersten ist gemolt 
Ewa und Adam... auff dem ander Lucrecia... 2 compas mit kalender.. 
item eyn gesnyten pyld ym holcz; item tuszyn spygel; item II par messer 
nyrmberger... item 4 grospild of dem papiri item eyn register vom schuld 
und a beche. (Advocat. nr. 455, r. 1521). 
VIIl. Res invadiate dni St. Schwarcz dno Severino honar in 255 flor. 
videlicet: 4 beher ubergolth mił liden; item 2 becher czwyphach alias rust
 
cńar vbergolth und 12 sylber leffel wygelt 29 marco Ib scot.; item S gulden 
rynck der eyn mit dem dyament und der ander mit ein saphir, der dritt mit 
ein turcus der ffyrd mit den diament bunde und der ffynfte mit dreyen dia- 
ment taphel. (Advocat. nr. 4bl, r. 15 2 7, p. 529). 
Wypisy te są z wielu względów interesujące - dodaje 
prof. Sokołowski - naprzód ze względu na terminologię 
materyj, sukien i wieku przedmiotów, dają one nam przy tern 
wyobrażenie o tern, co średniej zamożności mieszczanina XVI 
wieku w jego mieszkaniu otaczało i jak dbał on o ozdobność 


ł
>>>
1\ 


CCCLVII 


SPRA WOZDANIA Z POSIEDZEŃ 


CCCLVIII 


] 


i piękno. Na uwagę zasługują następnie kortyna t. j. opona 
Z obrazem NP. Maryi. trzymającej dzieciątko na ręku, pod 
r. 1504, obraz dwustronnie malowany na drzewie z Ada- 
mem i Ewą i Lukrecyą pod r. 1521 i nakoniec to wszystko, 
co dotyczy malarza Stanisława Szczyrby. Najstarsze o nim 
wiadomości, zestawione przez Rastawieckiego (Slownik, T. II, 
str. 251-252) pochodzą z r. 1529, tutaj spotykamy go jut 
w r. 1512. (Por. również, co o Szczyrbie mówię: Sprawosdania 
T. Vll. szp. 152). Wśród ruchomości zaś interesują nas nie- 
tylko obrazy przedstawiające tak popularną świętą Annę 
w tych czasach, ale i liczne tarcze, których wyrobem i ozdobą 
się oczywiście jeszcze wówczas malarze zajmowali. Podnieść 
szczególniej nalety pod r. 1501 książki z obrazami większej 
czy mniejszej wartości, które prawdopodobnie służyły za 
wzory mote rękopiśmienne i droższe kolorowane (por. Spra- 
wozdania, T. V, str. 131), i pod r. 1505 Liwiusza i Statiusa 
w bibliotece Wincentego Ze1czera. 
- P. S t a n i s ł a w C e r c h a podał następnie szczegóły 
odnoszące się do fundacyi tablicy marmurowej w katedrze 
krakowskiej, upamiętniającej zwycięstwo Jana III-go pod Wie- 
dniem. 
W transepcie kościoła katedralnego w Krakowie znaj- 
duje się tablica z czarnego marmuru i gipsu postawiona na 
pamiątkę zwycięztwa Jana Sobieskiego nad Turkami pod Wie- 
dniem w 1683 r. 
Tablica ta, jestto olbrzymi kartusz z czarnego marmuru 
pochodzącego z Czernej. ozdobiony od góry koroną królew- 
ską i tabliczką prostokątną u dołu. Środek tablicy zajmuje 
napis w owalnej ramie z gipsu z wieńca liści laurowych zło- 
żonej. Około tego owalu w kierunku dośrodkowym dążą 
chorągwie tureckie tworząc panoplion właściwy tym czasom. 
Środek panoplio nu od góry zajmuje orzeł biały z herbem 
Janina na piersiach. Cała ta armatura jest dosyć grubej ro- 
boty z gipsu. 
Jak się pokazuje z niżej podanego wyciągu z Fabrica 
l'cclesiae, tablica ta była zamówioną u Jakóba Bielawskiego 
z Góry pod Czerną w r. 1684 a skończoną została w r. 1686, 
za którą zapłaciła kapituła 1400 florenów, nie licząc złocenia 
liter i malowania ozdób tablicy. 
Tablica postawioną została przez Jana Małachowskiego 
biskupa krak. i kapitułę, o czem :świadczy napis na tejte ta- 
blicy i Percepta Fabricae Eccll'Siae z r. I685 od I paździer- 
nika do 30 września I686. 
Ab Illustrissimo et RnJl'rendissimo Domino loanne Mała- 
chowski Episcopo Cracoviense intuitu expensarum pro Extructo 
Marmoreo operl' memonae Victorial' Videnensis in Ecc/esia 
CafflM
u ft

 
Napis na tablicy brzmi: 
Inftnitae Dei Omnipotentiae 
PerpetuM 
Sl'renissimi ac Invictissimi loannis III &gis Polontae 
Magn.i Ducis Lithuaniat', &ssiae, PrusSIal', Masov,ae 
Samogitial', Livomae, Volhymae, KiioVlae, Podolial', 
Podlahiat', Smolinsciae, SeVl'riM, Cserniechoviaequt'. 
Memorial' 
Vexillum hoc Otthomanicum 
Ab InvictisSlino &ge ipsis in tentonis magn.i Vesiri Captum 
Ad aras Di'lIi Stanislai Pral'Sulis ac Inclyti &gn.i Patroni 
Sacrum Dicatumque est. 
Qui 
Ut Labenti rei Chnst,anae opem fe"et, die I9 Augusti Anno 
Verbt Incarnati 


ł 


I683. Polona arma versus Viennam a trecentis millibus 
Barbarorum 
Oppugnatam prosperl' movit. 
Ope DiVlna tnaudita fortitudine, Anno eot:/em dU' vero 
I2 Septembris 
Victor hostem projligaVl"t, Triumphator Castra cat'pt."t. 
Liberator Viennat', exitialem obSlaionem 
Solvil. 
De jlore Otthomanici exercitus respN"sas hostiii Sangvine 
Laurus obttnuit. 
Strigomum, Setinum et alia complura loca 
liopoldo Romanorum Imperatori asseruit. 
Tandem 
Dies Augusta Anni decurentis 24 Decembris dum Augustum 
hac in Basi/ica sistit &gn.um Universum tn magn.as IMtt"tiae 
ejJunditur voces. 
Ille tn protundam Dei Omnipotentis 
Venerationem. 
Post appensa Romae tn Vaticano ad summum t:/ecus nunquam 
antea visa 
Bina Turcica Vexilla, Terttum suo &gio in tcmplo apponit 
Ut 
Tnno magn.arum victonarum documento SanctissimM Triadi 
Dei Gloriam FuturaquI' saecula erudtat, 
Magn.ts Victoriis Majorem non /uisse. 
Magn.o loanne. 
In argumentum &giae pietatis et memorabilis Victoriat' 
loannes de Ma/achowice !Episcopus Cracovimsis cum Capitulo 
ad rei gestal' perpetuitatem POSUt"t. 


Fabrica Ecc1esiae od 1 października 1683 do 30 wrze- 
śnia 1684. 
Kamieniarzowi do Góry na Czermną 1 zadało się ad ra- 
tionem wystawienia tablice marmurowey, według abryssu pro 
inscn'bendo elogio SerenisSlmi loannis Terty (I) Regts Poloniae 
occasione obtenta Victoria Viedenensis ex Turcis fl. 300. 


Od 1 października 1684 do 30 września 1685, Panu Ja- 
kubowi kamieniarzowi ratione tablice marmurowey na elogium 
Serenisstmo &gi loanni Tertio occastone obtentM Victonae ex 
Turcts pod Wiedniem dało się było przed tym fl. 300 
a potym ad rationem fl. 600 


Od 1 października 1685 do 30 września 1686. 
In Annis anterion"bus ul tra perceptam expositi. Panu Ja- 
kubowi Bielawskiemu kamieniarzowi od wystawienia Elogy 
SN"enisstmo loanni Tertto &gi Poloniae względem Wiktory 
Wiedenskiey dało się było ut tn &gestro Anni Pr,tn-iti 
fl. 900 
Residui według kontraktu zapłaciło się fl. 300 
Z osobna Vig"orl' Decreti Contentaty 200 
Malarzowi od wyzłocenia liter fl. 45 
Kładzie się tedy ad Regestrum Anni Curendis 1686 fi. 546. 
Malarzowi od Malowania Compmdimentum albo Namiotu 
przy tablicy marmurowey Memoriae expeditionis Vienensis fi. 50. 
Posiedzenie 11 d. I4 Listopada I904 r. 
- P. J a n Z u b r z y c k i przedstawił rezultat swoich ba- 
dań odbytych z ramienia Komisyi nad zabytkami architekto- 
nicznymi Jarosławia. objaśniając wykład licznymi rysunkami 


. 


I Zapewne Nowa Góra de jure miasto, do parafii naleil} miasto, Fili. 
powice i Czema.
>>>
CCCLIX 


SPRA WOZDANIA Z POSIEDZEŃ 


CCCLX 


i zdjęciami fotograficznemi. Pracę tę umieściliśmy w Z. III 
T. VII, szp. 357-396 Sprawozdań. 
Posiedzenie dnia 20 Lzs/opada r90r r. 
- P. L u d w i k P u s z e t podał wiadomość o zabytkach 
powiatu myślenickiego, dotąd nieznanych, które tworzą cenny 
przyczynek do inwentaryzacyi. 
Z kilku podkarpackich powiatów, które miały szczęście 
znaleść w panu Tomkowiczu konserwatora a zarazem inwen- 
taryzatora, dwa są nam już dokładnie znane, o innych zaś 
liczne luine wiadomości poda- 
ją komunikaty z posiedzeń Gro- 
na konserwatorskiego. Nato- 
miast zupełnie niezbadanym ob- 
szarem jest powiat myślenicki. 
Dlategoto przejechawszy przez 
tę okolicę tego roku, jakkol- 
wiek nie mogę na razie szer- 
szego studyum przedłożyć, pra- 
gnę w kilku słowach zaznaczyć 
parę bardziej zajmujących miej- 
scowości i zabytków. 
Wszystkie prawie - z wy- 
jątkiem kilku kościoły w po- 
wiecie myśleniekim budowane 
są z drzewa, na węgieł ze za- 
skrzynieniami, według najpo- 
wszechniejszego tyl-'u wiejskich 
kościołów u nas, z chórem absydyalnym węższym od nawy, 
z zakrystyą od północy najczęściej póiniej dostawianą, z wicią 
stojącą obok kościoła, albo przy zachodniej ścianie, hez ża- 
dnego jednak organicznego związku z resztą hu- 
dowy. Zabytków nawet z epoki późnogotyckiej do- 
chowało się wiele, choć naturalnie liczba dzieł wyż- 
szego artystycznego znaczenia jest ograniczona. W Jor- 
danowie znajduje się między innemi reszta z dawne- 
go tryptyku. Środkowy obraz, zawieszony na ścia- 
nie. przedstawia Trójcę św. w kompozycyi DUre- 
rowskiej, po bokach znajdują się aniołowie, niżej 
klęczą fundatorowie. Jedno skrzydło zaginęło, dru- 
gie znajdowało się na strychu a przedstawia z je- 
dnej strony Zwiastowanie i Adoracyę 3 królów, 
z drugiej: Pocałunek Judasza i ukoronowanie cier- 
niem. Malowanie drugorzędne ze złoceniami, stan 
skrzydła bardzo zły. Ciekawym jest ten obraz ze 
względu na portrety fundatorów. Z jednej strony 
klęczy męższczyzna w bogatym stroju, z drugiej 
pani z dziećmi. Herb Trąby z jednej a Leliwa z dru- 
giej wskazują, że mamy tu przed oczyma Wawrzyńca 
Spytka Jordana kasztelana krakowskiego (zm. 1568) 
i żonę jego Annę z Sieniawskich, córkę Mikołaja 
wojewody ruskiego i hetmana w. koronnego. Była 
Fig. 6:z. Droginia, św. Wa- 
ona fundatorką kościoła, o czem świadczy napis na lent y, figura drewniana. 
belce tryumfalnej: II/mae ac magnifical' Do. Annae 
de Sieniawa Jordanowa Castel/. Cracovien. sumptibus haec do- 
mus Dei fundata in honorem Ssmae i'ldividuae Trinitatzs Die 
r-ma Aug. A. Dni rS76; consummata in Anno rS79 Oretur pro 
ea. Dtpieta et consecrata rs8I, Anno vero rJ22..,. i t. d. ko- 
ściół odnawiany i przemalowany został... Prawdopodobnie 
zatem wspomniany tryptyk, stanowiący główny ołtarz, powstał 
między 1576 a 1579. 
Drugi tryptyk jest późniejszy i bardziej 
stety fotografia zdjęta przezemnie nie daje 


--..--,
 


, , 


. ; .... -}:" 
:; 
. 
A
l'
" 
"- _--.-.1 _ 


-i,t-
 


-. 
.i ';-: 
L'. .'k
' " 
, ,

f\'" 


pojęcia i dlatego jej nie daję. Zachowała się także część 
środkowa i jedno skrzydło na strychu. Obraz środkowy przed- 
stawia na tle pejzażu Nawiedzenie św. Elżbiety. U dołu klę- 
czą małe figurki fundatorów. Pejzaż włoski z drzewami, ska- 
łami i ruinami, koloryt żywy, w cieniach rudawy. Jasne smużki, 
odznaczające światła na fałdach draperyi, przypominają ma- 
larstwo weneckie. Złote wytłaczane obramienia, złotem ma- 
lowane szaty trzymają się północnego malarstwa i średnio- 
wiecznych raminiscencyj. Stroje są bardzo starannie oddane. 
Po lewej stronie obrazu klę- 
czy w czarnej szubie, czapkę 
w ręku trzymając, mężczyzna 
z brodą, przy nim tarcza z her- 
bem Bonarowa i litery S. B. Z. 
nad tarczą. Po drugiej stronie 
pani w kryzach, falbankach 
i czepcu z welonem, obok niej 
dwaj chłopcy w zielonych to- 
gach studenckich z przyborami 
do pisania u pasa, przed mmi 
na ziemi czapki futrzane z cza- 
plemi trzęsieniami. Koło chłop- 
ców dwie panienki także w kry- 
zach i falbankach z różowymi 
sznurami korali. Koło dzieci 
herb Półkozic, koło matki Trą- 
by i litery H. Z. I. Jestto naj- 
starsza córka Wawrzyńca Jordana i Anny Sieniawskich, Elż- 
bieta. Wyszła ona za Stanisława Bonera. starostę bieckiego, 
najmłodszego z czterech synów Seweryna Bonera i Zofii 
z Hetmanów. 1'0 śmierci pierwszego męża wyszła 
Elżbieta za Mikołaja Ligęzę kasztelana wiślickiego, 
ktlrego znany jest piękny nagrobek w Bieczu. Mi- 
kołaj Lig
za umarł w 1603 r. pozostawiając dwóch 
synów: Mikołaja i Jana i dwie córki: Annę i Zofię 
Skrzydło jest bardziej zniszczone, niż obraz środko- 
wy, zachowało jednak tak jak i obraz, pierwotną 
złoconą ramę. Od strony zewnętrznej znajdują się dwie 
postacie, z których jedna przedstawia zdaje się św. 
Stanisława, druga zaś zupełnie jest już zniszczona. Od 
strony wewnętrznej u góry św. Jan w więzieniu, 
przed którem stoi kilku rozmawiających ludzi w tur- 
banach, w niższem polu scena ścięcia. Na podwórzu 
jakiegoś fortu kat jedną ręką miecz trzymając, drugą 
podaje Salomei głowę świętego. Kat ma strój raj- 
tarski i typową polską twarz z końca XVI wieku 
z głową wygoloną z osełedcem nad czołem. Tak 
stroje jak traktowanie pejzażu wskazują na koniec 
XVI lub sam początek XVII w. Z czasów później- 
szych, niż pierwsze lata siedemnastego wieku, nie 
może pochodzić obraz z tego względu, że wyobrażony 
tu jako 16 lub 17 letni chłopiec, młody Mikołaj 
Ligęza. już w 1609 jest kasztelanem czchowskim. Kat 
ścinający głowę św. Jana nie ma wcale zwykłego typu brutal- 
nego, którym się ta postać w ikonografii najczęściej odznacza. 
Rysy raczej wykwintne a bardzo indywidualne robią wrażenie 
portretu. Taksamo portretowaną jest z pewnością bardzo wyra- 
zista i żywa twarz św. Jana, który w niczem nie przypomina 
ascetycznego pustelnika, ma twarz okrągłą tłustą z krótką jasno- 
blond okrągłą brodą i lakierniż włosami. Nie wiem, czy istnieje 
portret Samuela Zborowskiego, ale nasuwa się pewne przypu- 
szczenie, czy w tryptyku naszym nie odbiło się wspomnienie 


I 
l 


( 


;;. , . 
- - 


 


. , 


(" i 



'\ 


.\
 


J 
, 


}iig. 61. \\'ola Radziszowska, kościół parafialny, skrzynia późno.gotycka. 


. 


;, 


zajmujący. nie- 
o nim żadnego 


J 


. 


ł
>>>
CCCLXI 


SPRAWOZDANIA Z POSIEDZEŃ 


CCCLXll 


Fig. 63. Droginia, Pieta, grupa ze stiuku. 


( 


współczesnego lub niedawnego tragicznego rodzinnego zdarze- 
nia. Samuel Zborowski był szwagrem fundatorki ołtarza a mę- 
żem Zofii Jordanówny, podczas gdy Jędrzej Zborowski marsza- 
łek nadworny koronny ożenił się z trzecią z sióstr, Barbarą. 
Obrazy nasze robią na pierwszy rzut oka wrażenie epoki 
wcześniejszej, złoceniami swemi i wytłaczanym ornamentem 
złotym przypominają pierwszą połowę wieku. Jak długo utrzy- 
muje się tradycya złoconego tła. świadczyć może dosyć duży 
obraz (147XI07) znajdujący się pomiędzy gratami w kościele 
w Łętowni, który scenę Wniebowzięcia przedstawia na spo- 
sób włoski, na tle półkolistej kolumnady, pełen zmaniero- 
wanej gestykulacyi, kontrapostu i wzdętych fałdów, niezły 
z tern wszystkiem, z pewnością z XVll w. pochodzący a jednak 
ma tło złocone i wygniatane w ładny wzór renesansowy. 
W Woli Radziszowskiej 
znajduje się między innemi kil- 
ka obrazów ze złoconemi tłami 
z wieku XVll, które Łepkowski 
wspomina w Rocsn. Tow. nauk. 
krak. z r. 18óI. Jeden z nich 
niewielkiego formatu, przedsta- 
wiający Wniebowzięcie, ma da- 
tę 16 74. 
W tymże kościele znaj- 
dują się cztery skrzydła od du- 
żego ołtarza szafiastego z po- 
czątku XVI wieku, z następu- 
jącemi postaciami: na jednem 
skrzydle Matka Boska ze Zwia- 
stowania. po odwrotnej stronie 
św. Małgorzata - na drugie m 
św. Stanisław. z tyłu anioł. o- 
bok którego wypisana jest da- 
ta 15 13 - na trzeciem św. Ka- 
tarzyna, z tyłu zaś anioł ze zwia- 
stowania - na czwartym św. 
Stanisław, tak zaś do ściany jest 
przybite, że trudno odwrotną 
stronę zobaczyć. 
....Ciekawa drewniana skrzy- 
nia późnogotycka (fig. 61), w za- 
krystyi tegoż kościoła się znaj- 
dująca, przedstawia prototyp 
znanych skrzyń ludowych. 
Najbogatszym w zabytki 
z najrozmaitszych epok. jest kościół w Drogini, którego istnie- 
nie tradycya łączy jeszcze ze św. Wojciechem. Obecny budy- 
nek wystawiony został w roku 1750 przez Adama Jordana. 
konsekrowany w r. 176o. Z tych czasów pochodzi całe urzą- 
dzenie wewnętrzne, starannie i wykwintnie w stylu rokoko 
rzeźbione organy. w. ołtarz, balustrada. ambona i t. d. 
Jest cały zbiór woskowych figurek z XVllI wieku, przy- 
pominających słynne ówczesne neapolitańskie jasełka. Znajdu- 
jemy prawie naturalnej wielkości Dzieciątko Jezus i równych 
rozmiarów. choć już kilkuletniego św. Jana oraz cztery zaszklone 
kasetki (po 44 cm. wysokości) z figurkami przedstawiającemi: 
M. Boską na tronie. św. Genowefę, św. Sebastyana i św. Onu- 
frego. Robota jest niezmiernie subtelna, ciała polichromowane, 
włosy prawdziwe. w tle lusterka. pejzaże z fałszywymi kwiatkami, 
drzewami i skałami, z fontannami ze szkła. draperye uszty- 
wnione w wosku (po niemiecku: caschiert), na M. Boskiej i św. 
Genowefie jedwabne suknie Louis XV. Nagie ciało św. Onu- 


, I 
.' 


.Y',i . 


\.1:) 
.-:¥j. . 


o' 


.. ' 
.'" 


.,"- 



 


-",J., 


.. 


--r 


. . 


,- 



' 
, 


ł 


ł 


7' 


frego, a szczególniej św. Sebastyana, traktowane z wielką 
znajomością anatomii, w twarzach bardzo wiele wyrazu. Św. 
Genowefa ma brodę. 
Z drugiej połowy XVIlI w. pochodzą także dwa eglo- 
mizowane obrazki (w świetle 25XI9 i 24XI8), przedstawia- 
jące św. Katarzynę i św. Barbarę. Robota niewątpliwie fran- 
cuska, koloryt bardzo żywy, dotknięcie dosyć szerokie. de- 
koracyjne. Są też i wcześniejsze zabytki. 
Z około roku 1500 pochodzi drewniana figura św. Wa- 
lentego z drzewa lipowego (wys. 103 cm.), której pierwotna 
polichromia zniszczoną została w r. 1856 (fig. 62). Późniejsza 
trochę figura Chrystusa Pana zmartwychwstałego (wys. 83 cm.) 
jest rzemieślniczą robotą, wskazującą tylko bardzo poprawnem 
ufałdowaniem draperyi. jak w słabych nawet utworach odbija 
się wysoki styl draperyi pó- 
źnego gotyku. 
Najstarszem i naj ciekaw- 
szem dziełem sztuki w Drogini 
jest PieNt wysokości 99 cm., 
a pochodząca z drugiej połowy 
wieku XIV (fig. 63). Sądzę że 
zaokrąglone grzlJiety fałdów, 
wysoki stan Madonny i pod- 
bródek jej wykluczają wcze- 
śniejsze lata XIV wieku. Wy- 
jątkowo pięknym i realisty- 
cznym jest wyraz twarzy, ude- 
rza też poprawność anatomii 
w Chrystusie. Figura ta jest ze 
stiuku. Była dawniej polichro- 
mowaną. obecnie jednak jest 
przemalowana olejną farbą na 
szaro. Przed kilku laty miano 
ją wyrzucić. na co jednak nie 
pozwolił miejscowy proboszcz, 
który odznacza się wyjątkową 
starannością i dbałością o dzie- 
ła sztuki w jego kościele się 
znajdujące. 
W sąsiedztwie Drogini le- 
ży Trzemeśnia. Tutejszy kościół, 
wezwania św. Klemensa. ery- 
gowany koło r. 1440, na nowo 
postawiony w 178o. Obok obra- 
zu z M. Boską. Dzieciątkiem 
św. Elżbietą, św. Katarzyną i Barbarą. pochodzącego z XVI 
wieku i z tegoż wieku skrzydeł. mamy tu niezłe malowidła 
XVIII-wieczne we feretronach. Jeden feretron jednakże z wcześ- 
niejszej epoki pochodzi. 
Widzimy tu Madonnę z Dzieciątkiem o układzie i sty- 
lizacyi draperyi wskazujących na wiek XIV (fig. 64). M. Boska 
na prawej ręce trzymając Dzieciątko. lewą bierze je za rękę 
a jednocześnie poprawia jego sukienkę. Dzieciątko trzyma 
w prawej ręce ptaszka. Suknia Madonny niebieska, chustka 
na głowie i koszulka Dzieciątka białe. Szaty Madonny ozdo- 
bione są złotemi gwiazdami. szlaczkiem z pozłocistych pere- 
łek i t. d. Na szyi piękna spinka z XIV wieku. Tło złote. 
wypunktowane w deseń ręcznie. Obraz jest doskonale zacho- 
wany. Malowany na drzewie na gruncie kredowym. 
Prof. M a r y a n S o koł o w ski. któremu fotografię po- 
kazałem, odrazu zwrócił uwagę na podobieństwo tego obrazu 
do l\ladonny Odrzykońskiej, znajdującej się w Muzeum XX. 



t 

 


r 
h 


, ".. 


i. 


, . 



:
 


.. 
. 


.
 


." 


- 
.
>>>
SPRA WOZDANIA Z POSIEDZEŃ 


CCCLXIII 


Czartoryskich (fig. 65). Po porównaniu okazało się, że feretron 
z Trzemeśni jest repliką Madonny Odrzykońskiej. która jak 
wiadomo jest kopią słynnego obrazu w Zbrasławiu czyli 
KOnigsaal w Czechach. Nie posiadamy niestety fotografii ory- 
ginału. ale w zestawieniu naszego malowidła ze starą kopią 
czeską możemy sprawdzić ich wspólne iródło (por. fig. 66). 
Madonna z Trzemeśni nie jest kopiowana z Odrzykoń- 
skiej, ma jednak z nią wspólny a trochę od czeskiej kopii 
odmienny układ fałdów chustki po lewej stronie głowy. Na- 
tomiast, równie jak czeska, ma tło wypunktowane. w przeci- 
wieństwie do malowanego tła Madonny Odrzykońskiej. Tak- 
samo, podczas gdy u czeskiej i trzemesieńskiej draperya mię- 
dzy kolanem Dzieciątka a ręką Madonny jest z białego 
płócienka. u Odrzykońskiej jest ledwo dostrzegalną gazą. 
Naj prawdopodobn iej wszystkie 3 kopie były robione nieza- 
letnie od siebie. Feretron z Trzemeśni jest - zdaje się - 
kopią póiniejszą od Odrzykońskiej. jakkolwiek bardziej jest 
od niej zbliżony do - naj wierniejszej zapewne - kopii 
czeskiej. W katdym razie stanowi ciekawy przyczynek do 
historyi wpływów malarstwa czeskiego wieku XIV na Polskę. 
- Dla objaśnienia i uzupełnienia interesującego komu- 
nikatu p. Ludwika Puszeta, pro£. M a r y a n S o koł o w s k i 
składa następujące uwagi dotyczące Madonny Zbraslawsk
j. 
Madonna ze Zbrasławia posiada już pewną literaturę 
i zasługuje na bliższe omówienie, tembardziej, że się pośre- 
dnio wiąże z dziejami naszego malarstwa. 
Zbrasław. KOnigsaal - Aula regia. leży nad Wełtawą 
w pobliżu i na południe Pragi. Było to jedno z najbogat- 
szych opactw cysterskich w Czechach, które zawdzięczało 
swe powstanie królowi czeskiemu i polskiemu, współzawo- 
dnikowi Łokietka. Wacławowi 11, z rodu Przemyślidów w r. 
1297. Wacław II tutaj był pochowany pod grobowcem z brą- 
zową figurą, wykonaną przez Jana z Brabancyi. Dynastya 
Luksemburska otaczała je również swą opieką. Jan Luksem- 
burski kończył budowę kościoła; w Zbrasławiu spoczywały 
zwłoki Małgorzaty, 
iostry Karola IV, niedoszłej i nieodżało- 
wanej tony Kazimierza W.. który nawet z tego powodu 
przyczynił się do częściowego udotowania wówczas klasztoru. 
Sławną jest kronika »Au/at' regtM u . Piotra z Zytawy (Zittau), 
którą wydał Loserth w Fon/es rerum austriacarum, mieszcząca 
nie jeden szczegół dotyczący dziejów naszej własnej kultury 
i której najpoprawniejszy rękopis pisał i illuminował Piotr 
Beuchil z Krakowa w r. 1393. Opactwo to wraz ze wszyst- 
kimi swemi zabytkami zostało z ziemią zrównane w czasie 
zaburzeń husyckich, tak, że w dzisiejszym. a nie mającym 
tadnego związku z pierwotną budową kościele ocalał tylko 
obraz Madonny, otoczony cudownym kultem i wedle trady- 
cyi miejscowej pochodzący z końca XIII w. 
Na odwrotnej stronie deski tego obrazu miał być umie- 
szczony nieistniejący już napis: 
,. Dum Venceslaus regalem conderet aulam 
,.Hanc posuit divae virginis effigiem c . 
Na tej podstawie utarło się bajeczne podanie. że tę 
Madonnę malował król Wacław 11. W pierwszej połowie ze- 
szłego stulecia archeolog czeski Wocel przypisywał jej staro- 
czeskie pochodzenie i w przypuszczeniu autentyczności na- 
pisu uważał ten zabytek za dowód wysokiego stanu malar- 
stwa czeskiego w drugiej połowie XlII w. 1. Z postępem ba- 
dań naiwny ten pogląd nie mógł się utrzymać. Karol Chytil 
dowiódł. że dwuwiersz jest ustępem z wierszowanych dziejów 


t W o c e I, Grundsap der 6II"misdun Alt,rtllumskund" 1845, str. 154. 


CCCLXIV 


klasztoru Zbrasławskiego p. n.: ,.PhOnix incineratusc z r. 
1647 l, a J. Neuwirth, który się bliżej naszą Madonną zaj- 
mował, odniósł jej powstanie do ostatniej ćwierci XIV w. 
i przypuszczał, że jest dziełem włoskiego pędzla, wykonanem 
na czeskiej ziemi II. Obrazu tego, jak to możemy stwierdzić. 
po zasiągnięciu informacyj znajkompetentniejszego iródła. 
żadna fotografia me istnieje i dopiero zapewne dalszy ciąg 
inwentaryzacyi czeskiej. wydawanej przez Akademię Franciszka 
Józefa, skoro dojdzie do Pragi i jej okolic - będzie go pu- 
blikować. Prawdopodobnie jednak i publikacya ta nie wiele 
nas nauczy, albowiem obraz jest niefortunną restauracyą tak 
popsuty, że zatarły się w nim wszelkie cechy pierwotnego 
stylu, jak to podnosił jeszcze Alfred Michiels przed laty B. 
Na szczęście nasze kopije (fig. 64, 65 i 66) wykonane były 
w czasie poprzedzającym restauracyę. Zdaje się zatem, że 
nam dają lepsze i wierniejsze wyobrażenie o oryginale. niż 
sam oryginał. 
Jedna z nich jest własnością ks. Adolfa Schwarzenberga 
i na wystawie retrospektywnej w Pradze w r. 1891 zwracała 
uwagę, pochodzi ona wedle katalogu z XVI w. ' (fig. 65). Druga 
należy do Muzeum xx. Czartoryskich w Krakowie (fig. 66), a trze- 
ci
 w Trzemeśnie odkrył p. Puszet (fig. 64). Sądzimy. że i dwie 
ostatnie nie są starsze. Kopię Czartoryskich nabyło Muzeum 
z Frysztaku, gdzie się dostała z kaplicy zamkowej w Odrzyko- 
niu. Pisząc o niej przed laty w Spmwozdaniach (T. VI, str. LIX) 
podkreśliłem r. 1395. jako budowę Odrzykońskiej kaplicy. 
Na kopii tej mieści się na pasku dolnym. pominiętym w na- 
szej reprodukcyi - napis: ,.S. Maria. ora pro nobisc. pismem 
XVI w., który uważałem za dodatek póiniejszy. Bliższa au- 
topsia przekonała, że stanowi on integralną część obrazu i że 
wykonany został na tej samej desce, tąt samą techniką 
i przez tego samego malarza, co Madonna. W Odrzykoniu 
były dwie kaplice. jedna w zamku górnym z r. 1395, a druga 
w dolnym. fundowana przez Seweryna Honera r. 1543. Do 
tej ostatniej wykonana oczywiście być musiała nasza kopija. 
Czy jest to obraz w rzeczywistości włoski? Faktem jest, 
że całym układem, kompozycyą i charakterem zasadniczo 
się różni od licznych i głośnych Madonn czeskich tegoż sa- 
mego czasu, jak n. p. najpierwsze miejsce między niemi zaj- 
mująca a kilkakrotnie publikowana Madonna z Hohenfurt, 
która ma charakter wybitnie niemiecki. Bezpośredniego też 
dla niego wzoru w obrazach włoskiego trecento nie byliby- 
śmy w stanie wykazać. ale szczegółowa analiza wykluczać 
się zdaje inne pochodzenie, mimo widocznych w nim wpły- 
wów czeskich. 
Madonnom włoskim z epoki ducento czy trecento słu- 
żyły za wzór i podkład Madonny bizantyjskie, a z pomię- 
dzy tych ostatnich główną, jeźeli nie wyłączną rolę grała 
tak zwana Odigitria. Wedle greckiej legendy dał jej począ- 
tek obraz N. Panny z dzieckiem. malowany przez Ś. Łuka- 
sza, który cesarzowa Eudoksya. żona Teodozyusza II miała 
w V w. przywieść z Jerozolimy do Bizancium, gdzie go po- 
mieszczono w maleńkim kościołku TiOv ć81JYiOv, skąd pow- 
stała ta nazwa. Prowadził on wojska i floty bizantyjskie do 
tryumfów i zwycięstw. umieszczany był na przodach okrę- 
tów i na czele znaków wojennych armij. W rzeczywistości 


l 


ł 


l MittMiI. d. Cmtral-Com",., 1887, str. XXIII. 
I I. N e u w i r t h, Zur G,schic"t, d". Taf,lmal,rei in BillIm"., R,p,rto- 
rium fur Kunstwissmscllaft, 188 5, T. VIII, str. 58- 149. 
8 A. M i c h i e 1 s, Origi",s d, la p,inlur, all,mand" Icol, d, Bolleme, 
Gallltt, d,s B,aux-Arts, XIV anm!e, deuxil!me pl!riode, T. VI, 1872, str. 499. 
· Katalog d". R,trosp,cti'llm Awst,llu"g, Prag, 1891, str. 184, No 194.
>>>
SPRA WOZDANIA Z POSIEDZEŃ 


Fig. 64. Trzemeśnia, Madonna z feretronu. 


CCCLXV 


. 


typ ten wytworzył się prawdopo- 
dobnie między VI-VII w. i do 
w. XVII nie stracił swego wzięcia 
i popularności. Madonna tego typu 
trzyma zawsze dziecko na lewem 
ramieniu a prawą wolną rękę przy- 
ciska do piersi, jakby tłumiła we- 
wnętrzne uczucie, dziecko zaś ma 
w lewej rączce zwój pergaminu, 
a prawą błogosławi. Z natury rze- 
czy w tym układzie z kolei czasu 
następowały zmiany, stosunek ma- 
tki do dziecka z początku sztywny, 
uroczysty i ceremonialny, ożywia 
się nawet w bizantyjskich ikonach 
i staje się cieplejszy, matka prze- 
chyla głowę ku dziecku. adzie. 
cko samo się do niej zwraca, ręka 
prawa matki nie zmieniając miej- 
sca wygląda jakby na dziecko 
wskazywała, a dziecko ze swej 
strony nabiera ruchu l. Do tego 
rodzaju Madonn zmodyfikowanych 
z lekka przez wieki średnie nale- 
ży nasza królowa polska N. P. 
Częstochowska, w której dziecko 
zamiast pergaminu trzyma książkę 
w ręku. Otóż wszystkie Madonny 
włoskiego ducento, a nawet zna- 
cznej części trecento są wierne tej kompozycyi. Margaritone 
z Arezzo. Guido da Siena. Duccio i Simone Martini, Cimabue 
a nawet Giotto nie przedstawiają ich inaczej, tam gdzie o obraz 
ołtarzowy. zamknięty w sobie i przeznaczony dla kultu chodzi. 
Wszystkie ich własne 
i ich uczniów Madon- 
ny, które w ostatnich 
czasach stały się przed- 
miotem tak skrzętnych 
badań. czy to w po- 
piersiu, czy w pełnych 
figurach in throno, nie 
szablonowe już i rze- 
mieślnicze, ale stano- 
wiące punkt zwrotny 
w dziejach malarstwa i 
przeniknione głębszem 
uczuciem. mają dziec- 
ko wsparte na lewem 
ramieniu i układ Odi- 
gitryi. Jest wprawdzie 
cały szereg Madonn bi- 
zantyjskich trzymają- 
cych dziecko na ra- 
mieniu prawem I, ale 
Fig. 65. Madonna ze Zbraslawia, kopia pragska. ich typ innego rodzaju, 
we włoskiem malar- 
stwie się nie rozpowszechnił i można nawet powiedzieć, nie 
przyjął. I toż samo odnosi się do stroju. Madonny bizantyj- 
skie są otulone płaszczem. Tak zwana palla, czy też paenu'a 


" 


"I', . 
- 

 


- 
 


..... -- 


" 


.i 



... - 
-liP' 


, . 


:.
 


. 
'. 


1""-Q. 


ł.', 


-
- '- 


'
 
 . 


I.. II( 
.,ł- ' . , 



 


----A' 


''4 . 
" . 


'
 


I 


V 
 "\" \ft,,, 
 .' .,... 
'\. . ".'.
 '. 'II.. -. Ii' ..... . 
 " 

\. .".1iPi".., y.." -"'-'.
! ..: 

' 

T .;.:
-t .: ;\ ::-.
..r::: ,'., /\.;t, 
\:o.p 
 v',".: J." -. . '..'.:}
; . 

 
,
ti ;.: -. -.rf1 
_,' ft

i_. .' 7l
' : 

 ......,. :ł-.:'_. .
 . _ ...... 
, ;:' .. ,\. 


.. . 


J 


l 
. 


-}-" 


, -... 


I 
I 


t Por. o tern: K o n d a k o W. IIB.M:HTHHKH xpHcTi.HHcKaro RCKYCTsa 
Ha AaoH-h, 1892, str. 146 i n. 
I Por. co o tern mówi..: Sprawozdania, T. IV, str. XXVII. 


CCCLXVI 


.. 


okrywa ich głowę. a w później- 
szych przedstawieniach jej miej- 
sce zastępuje spadająca na płaszcz 
peleryna. t. zw. p.
'f'ÓP'ov - pallia- 
'um femininum breve, która w ten 
sam sposób spada na czoło i cie- 
mną swą barwą uwydatnia biały 
rąbek chusty, wyglądającej z pod 
spodu. Najsławniejsze Madonny 
włoskie mają takież same przy- 
krycie głowy i ta bizantyńska 
a tak pełna powagi tradycya trwa 
tak długo, że dwie nam znane 
Madonny Tomasza da Mutina, 
który je malował na dworze Ka- 
rola IV, a zatem w czasach nie- 
zbyt oddalonych od prawdopodo- 
bnego powstania naszego Zbra- 
sławskiego oryginału, mają penulę 
nasuniętą na głowę w bizantyński 
sposób. Ale samodzielność włoska 
objawia się wcześnie nawet w gra- 
nicach tego szablonu. Obok kon- 
serwatywnych rysów uderzają nas 
inne, zdradzające niezależnie od 
modelunku, wyrazu, życia i uczu- 
cia - postęp naprzód. Już w obra- 
zach Margaritona z A rezzo i Gui- 
da da Siena, przedewszystkiem 
zaś Giotta i jego szkoły spotykamy na głowach Madonn nie- 
kiedy białe zasłony a nawet, jak w siencńskiej szkole chusty 
kraciaste. Miejsce wniebowziętej królowej niebios zastępuje 
coraz częściej matka. Przyczynił się do tego rozwój toskań- 
skiej rzeźby, nie ma- 
jącej z bizantynizmem 
nic wspólnego i ule- 
gającej od drugiej po- 
łowy XIlI i pierwszych 
lat XIV w. francuskim 
wpływom. Madonny 
Giovanni Pisano mają 
nietylko na wzór fran- 
cuskich chusteczki sfał- 
dowane na głowach, 
ale niezależnie od tych 
ostatnich i opaskę czy 
diadem na czole, któ- 
ry się w ten sposób 
zjawia w początku tego 
stulecia - nie mówiąc 
o tem że niekiedy trzy- 
mają dziecko na pra- 
wem ramieniu. Jeżeli 
następnie w bizantyń- 
skich tego rodzaju Fig. 66. Madonna z Odrzykonia w Muz. XX. Czart. 
przedstawieniach dzie- 
ciątko jest zawsze ubrane, to tutaj wcześnie ma obnażone 
piersi i nogi lub przejrzystą i uwydatniającą nagość sukienkę. 
Pergamin przytem, który w szkole sieneńskiej się długo je- 
szcze utrzymuje - z ręki dziecka wypada i dziecko się z mat- 
ką lub w inny sposób bawi. Nic też dziwnego, że we wszyst- 
kich nam znanych Madonnach Barnaby da Mutina w lnsty- 


. "'.. 


- \ 


'. 


;- .\' 


, 
.J 


t 
..... 


..ł.... - 
:,.: ..;- _.
.:., 

. I. .'t. 
. _ .__. 


- 
't 


'. ... "I' \_ 


- 1,' 


.. 



, 


':. 


,
 


. 


1\ 


aa
>>>
SPRA WOZDANIA Z POSIEDZEŃ 


CCCLXVII 


tucie St11dla w Frankfurcie Z r. 1367, w pinakotece w Tury- 
nie i w galeryi esteńskiej w Modenie 1 prawe ramię matki 
podtrzymuje dziecko. jak w naszym wypadku i te cały ten 
przebieg przygotowuje rodzajowe i z życiem bezpośrednio 
związane formy tego nieśmiertelnego przedmiotu we wło- 
skiem quattrocento. Na tern tle i w tern oświetleniu Madonna 
Zbrasławska ze swemi właściwościami staje się zrozumiała 
i charakter jej godzi się z tern co wiemy o rozwinięciu się 
typu Madonny w sztuce włoskiego trecento, chociaż z innych, 
względów i to na pierwszy rzut oka od włoskich Madon się 
tak różni. 
Jeszcze jeden szczegół specyficznie włoski t. j. jaskółka 
w ręku dzieciątka. Ludowy poeta Andrea Antonio Pucci. 
zmarły w r. 1373, kreśli nam tywy obraz targu florenckiego 
w czasie świąt Wielkanocnych na ptaki i przywiązania do 
nich ludności: 


Appresso quando vien la pasqua gaja 


Di piu region v'arrivano ucellini 
Si da tenere in gabbia da cantare, 
E pe' fanciu' frusoni e passerini ". 


Katda matka myśli o tern, aby swemu dziecku kupić 
ptaszka. To też nic dziwnego, te malarze tej epoki przed- 
stawiali bardzo często dzieciątko Boże bawiące się z ptasz- 
kiem, jak na naszym obrazie. Motyw ten powtarza się w li- 
cznych Madonnach Tadueo i Agnolo Gaddi, Pietro Lorenzetti 
i Giovanni Fiorentino 8 a nawet w rzeźbie. Nino Pisano je- 
dnej ze swoich Madonn, trzymającej dziecko na lewem ra- 
mieniu, daje ptaka w prawą rękę. Zdarza się to nie tylko we 
Florencyi i Sienie, ale taHe we Włoszech północnych. Mu- 
zeum Czartoryskich posiada jak się zdaje północno-włoski 
obraz Madonny z pierwszych już lat quattrocento, na którym 
dziecko nietylko bawi się z jaskółką, lecz w tympanonie ram 
tego obrazu, gdzie przedstawiony jest błogosławiący Bóg ojciec. 
widzimy w kącie jak pod dachem gniazdko jaskółcze z ma- 
łemi wyciągającemi dzióby. Powiedziałbyś, te jedno z tych 
piskląt rozpuściło skrzydła i wpadło do rączek dzieciątka na 
obrazie. 
Wyniki tej analizy potwierdza typ twarzy, tudziet ry- 
sunek nóżek naszego dziecka, a zatem to nawet, co może 
być i jest najbardziej charakterystyczne. Twarz zakreślona 
owalem podłużnym, czoło odkryte i dość wysokie, brwi za- 
znaczone wielkim łukiem i znacznie oddzielone, oczy wielkie, 
zwrócone do patrzącego, nos cienki i długi, długa szyja 
wreszcie - wszystko to przypomina do pewnego stopnia współ- 
czesne Madonny Fra Barnaby we Frankfurcie czy w galeryi 
esteńskiej i da się odnieść w zasadniczych swych i typowych 
rysach do naj starszych bizantyńsko-włoskich Madonn, takich 
jak Madonny Margaritona z Arezzo lub Guida z Sieny w sie- 
neńskiej Akademii. Czuć i widać, te pierwotną surowość zła- 
godził tu postęp czasu. te owal jest szczuplejszy i nie tak 
pełny w dolnej części i te cały typ stał się delikatniejszy, 


I Publikowana wybornie w V e n t u r e g o MQtionni
, por. wyd. niemie- 
ckie: Di
 Mado1ana, iJ
ariJti/
/ von TMotior Seńr
iiJ
r, Weber, Leipzig, str. 26. 
Wszystkie trzy Madonny Barnaby w Rass
gna d'Ar/e Anno III, 1903, str. 117, 
118 i 119. Prócz tego jednego rysu nie majl} one zresztl} z Madonnl} Zbra- 
srawskl} wiele wspólności. 
I Andrea Pucci, Le proprie/a di merea/o veeeńio, Rauo//a di rim
 
an/ieM /oseane, 1817, Vol. III, str. 305. 
I Zelta wir je H. T h o d e, Frans fJon Arsisi und di
 AnflJnK
 der Kun# 
Jer Renaissanee in Ita/im, 1885, str. 465. 


CCCLXVIII 


ale to co stanowi jego istotę i podkład zachowało się nie- 
tknięte. Nóżki dziecka. co naj ciekawsze, są w ruchu, ukła- 
dzie i rysunku zupełnie identyczne z nóżkami dzieci w tych 
ostatnich tak dawnych obrazach, z tą jedynie różnicą, te są 
przedstawione z odwrotnej strony, poniewat matka trzyma 
dziecko na prawem ręku, a nie na lewem jak tamte ". Mimo 
zatem mniejszych lub większych różnic i modyfikacyj jest to 
wierna w swym kształcie tradycyom Madonna włoskiego tre- 
cento, która jednak z malarstwem niemieckiem i z innemi 
swemi czesko-niemieckiemi siostrzycami ma, jak to zaraz zo- 
baczymy, wiele rysów wspólnych. 
Wyraz Madonny jest na jednej z naszych kopij dość 
martwy, na drugiej za słodki, to znowu zupełnie zmieniony 
i nic nie mówiący, zdawałoby się, te precyzya oryginału zo- 
stała zatarta i zmiękczona tak. że straciła pierwotną wyrazi- 
stość. Inkarnat włoski o mlecznych tonach - tak charakte- 
rystyczny - ustąpił miejsca ciemniejszej karnacyi, cienie stały 
się brunatne i brudne a lazur płaszcza zzieleniał, co motnaby 
przypisać północnym kopistom, gdyby pod tym względem 
nie było wątpliwości. Józef Neuwirth, który widział oryginał 
na miejscu, mimochodem wspomina, że w Madonnie Zbra- 
sławskiej -die br11unlich schwarzen Schatten des Colorites an 
die Behandlung im Passionale erinnernc, czyli że w niej ko- 
loryt jest podobny do tego, jaki widzimy w sławnym cze- 
skim kodeksie królowej Kunegundy, a zatem mniej więcej 
taki jak w naszych kopijach. Co wszakże w tadnym wypadku 
do kopij odnieść się nie da i z oryginałem naj ściślej wiąże - 
to inne szczegóły. Strój Madonny z puklami włosów - od- 
garniętych i występujących naprzód, z zasłoną zarzuconą na 
tył głowy, sfałdowaną i spadającą na ramiona - jest zupeł- 
nie takiż sam jak w Madonnie z Hohenfurt, w innych Ma- 
donnach czeskich niemieckiego pochodzenia, w naj starszych 
norymberskich, a nawet naszych, a różny w istocie od stroju 
Madonn włoskich. Ręce następnie grube, za wielkie i ciężkie 
nie mają w rysunku i kształcie tadnego pokrewieństwa z wy- 
smukłemi rękami o długich i cienkich palcach włoskiego typu. 
Nareszcie ornamentacya z winnych splotów i całe tło nią 
pokryte jest włoskiemu malarstwu obca i ma północny cha- 
rakter. tak że wszystko razem składa się na nieomylny do- 
wód czeskich wpływów. 
W ostatnich czasach Max Dworzak dowiódł w znako- 
mitych i doniosłych swych pracach. jak wielkie znaczenie 
i jak wielki wpływ miało malarstwo włoskiego trecento, flo. 
renckie a przedewszystkiem sieneńskie, na rozwój malarstwa 
północnego i to tak. pod względem artystycznym, jak ikono- 
graficznym, przez zetknięcie się z tym ostatnim, w takiem 
środowisku jak stolica ówczesnego papiestwa - Awinion. Na 
malarstwo czeskie wpływ ten musiał być jeszcze silniejszy, 
tak ze względu na ciągłe stosunki Karola IV z Awinionem, 
jak wskutek tego, te malarze włoscy i bezpośrednio z Włoch 
sprowadzeni pracowali na jego dworze. Do tych włoskich 
wpływów nale1.y dodać jeszcze wpływ malarstwa francuskie- 
go miniaturowego, którego ślady w miniaturowem malar- 
stwie czeskie m są namacalne. Wynikałoby z tego zapytanie, 
któreśmy sobie wciąt sta wiali, czy i w naszym wypadku tym 
wpływem się charakterystyczne cechy Madonny Zbrasław- 
skiej nie tłomaczą? Analiza powytsza daje wyczerpującą co 
do tego odpowiedi. Żaden wpływ chociażby najsilniejszy nie 
mote iść tak daleko jak w tym wypadku. Nie wpływ włoski na 


l Por. Venturi.Schreiber, I. c. str. 14. tudzie! Walter Rothes, 
Di
 B/u/e:I
i/ d
r Sien
siseMn Ma/
rei, 1904. Tabl. II. 


ł 
. 


. 


. 


. ! 
. 


+ 


) 
I
>>>
. 


CCCLXIX 


SPRA WOZUANIA Z POSIEDZEŃ 


CCCLXX 


. 


malarstwo czeskie, ale odwrotnie wpływ czeski na włoski 
podkład wyjaśniałby prędzej zagadkę. Możnaby też razem 
z Neuwirthem przypuścić, że jakiś włoski malarz ze szkoły 
późnych giottystów osiadł w Czechach, zbarbaryzował się 
i zastosował do miejscowych wymagań malując naszą Ma- 
donnę. Że nie był to żaden malarz znany a tern bardziej nie 
Tommaso "pictor civis Mutine«, syn Barisina Barisini, który 
się przeniósł do Czech w r. 1368, jak z najnowszych badań 
wynika, a zmarł w r. 1379, to nie może ulegać wątpliwości. 
Prace jego znamy, był on znakomitym artystą i reprezentuje 
inny kierunek 1 i jeżeli to podnosimy, to jedynie aby uni- 
knąć nieporozumienia. 
W ten sposób hipoteza Neuwirtha gołosłowna i nie po- 
parta dowodami nabrała. jeśli się nie mylimy, prawdopodo- 
bieństwa i konsystencyi. Udowodnienie jej przyczyniło się do 
rozszerzenia tej notatki. zbyt może obszernej w stosunku do 
wartości przedmiotu, ale wiążącej się pośrednio z kwestyami 
znaczącemi dla wyjaśnienia źródeł i początków nie tylko ma- 
larstwa czeskiego, ale i naszego własnego na przejściu z XIV 
w. w XV, co ją usprawiedliwia. 
Na zakończenie powróćmy do komunikatu p. Puszeta. 
Czy interesująca Pieta z Drogini pochodzi z XIV w.? Młudzi 
historycy sztuki mają zupełnie zrozumiałą dążność do nada- 
wania o ile możności naj dawniejszego wieku zabytkom przez 
siebie odkrytym, a nawet niekiedy, jak to zobaczymy zaraz. 
do upatrywania tam pewnych cech, gdzie są one jeszcze 
anachronizmem. To co się odnosi do młodych badaczy było 
też znamienne i dla całej, młodej jeszcze w połowie XIX w. 
naszej nauki. W dawniejszych pracach nad historyą sztuki 
dążność ta nas dzisiaj razi. Krytycyzm nowożytny radykal- 
nie nas z niej wyleczył i obecnie jesteśmy skłonniejsi do 
drugiej ostateczności, staramy się zawsze o wykazanie daty 
dla pomnika późniejszej, jeśli determinacya nie jest jasna 
i zupełnie przekonywająca. P. Kazimierz Mokłowski, w jed- 
nym z powyżej ogłoszonych komunikatów, widzi renesans 
w zabytkach krakowskich XV w. i w płycie Gruszczyńskiego 
w Gnieźnie (zob. T. i Z. niniejszy, szp. CCCV.) , chociaż 
jeżeli terminy naukowe mają jakie znaczenie i jeżeli się one 
odnoszą do określonych i namacalnych form, to renesansu 
właściwego w zabytkach tych niema i być nie może. Coś po- 
dobnego, chociaż nie w tym stopniu jest tutaj. Że Pieta 
z Drogini ma cechy stylowe, które się już w XIV w. poja- 
wiają - to nie ulega wątpliwości, ale wiek żaden się z osta- 
tnim dniem zamykającego go roku nie kończy i to, co było 
charakterystyczne dla lat ostatnich jednego stulecia, jest nie 
mniej znamienne dla lat wstępnych tego czasu, który po 
nim następuje. Wieki się tak ściśle nie rozdzielają, jak na 
papierze i zawsze bezpieczniej jest w skutek tego, zwłaszcza 
na naszej ziemi, gdzie rozwój jest opóźniony i w biegu swym 
powolniejszy, przypisać każdemu zabytkowi datę późniejszą. 
Dla tego też przedewszystkiem, nie mówiąc już o innych 
przyczynach, uważamy tę Pietf za utwór pierwszej połowy 
XV w. 
- P. Kazimierz Mokłowski przedłożył rezultat 
swych badań nad dziejami gotyki z renesansowymi moty- 
wami w budownictwie cerkiewnem , drewnianem na Rusi, 
p. n. Przyczynki do dziejów gotyku i stylu przejiciowego w bu- 
downictwie cerkiew1tt'm drt'Wnia1U'm na Rusl halickiej. Praca 


.\ 


ł 


l Por. J u I i u s S c h los s er, Tommoso da Muli..a u..d d'l! iJJI"1! Mal"l!i 
i.. Trroiso, 7a"rb. dl!" Kuml". Sammi. dl!s Alk"ńOcńslm Kais"luzusl!s, 1898, 
tudziet Giulio Bertoni - Emilio Paolo Vicini, Tommoso da Modma, 
19°3. 


) 


ta ze względu na liczne illustracye, które w obecnym zeszy- 
cie pomitścić się nie dadzą, ogłoszona będzie w Z. I, T. VIlI. 
- Toż samo się odnosi do przedłożonego również ko- 
munikatu p. M aryana W a wrzen ieckiego p. n. Opisy 
kościołów w Tarczku, Bodzentynie, Kacicach i Prandocinie, 
którego druk także i dla tych samych powodów musiał być 
odłożony. 
Posiedzenie dnia 5 grudnia I90I r. - Na wstępie od- 
czytano protokół z posiedzenia lwowskiego Grona Komisyi 
z d. 23 marca 1901 r., następującej treści: 
- Pro£. Dr. J a n B o ł o z A n t o n i e w i c z podał 
w »Przyczynkach do sztuki w Polsce ze źródeł włoskich«, jako 
pierwszym punkcie porządku dziennego, mało znane szcze- 
góły o związkach artystycznych Włoch z Polską w XVI w. 
Najpierw zwrócił uwagę, że w Vasarego ,. Vite« trafiają się 
wzmianki o stosunkach artystów włoskich z krajami trans- 
alpińskimi, które prawdopodobnie w niejednym wypadku, 
tam zwłaszcza. gdzie idzie o kraje północno-wschodnie, odno- 
szą się do Polski. Węgry tu i ówdzie miesza Vasari z są- 
siednią Polską, podobnie jak' Leonardo da Vinci, mówiąc 
w kodeksie Parisiensis E o kopalniach soli w Wieliczce (bez 
wymienienia nazwy miasta) pomieszcza je in Hungaria. 
W drugiem wydaniu ,.Żywotów« Vasarego (1567) w bio- 
grafii Parisa Bordona, którą autor wcielił do biografii Tycy- 
ana, znajduje się przy wzmiance o pobycie Bordona we 
Francyi w r. 1538 wiadomość, że artysta ten mandb al re 
di Polonia - t. j. Zygmuntowi Augustowi - un quadro qut' 
fu tmuto cosa bt'llissima, Ile! qualt' era Giove con una Nin/a 1. 
Ta sama wiadomość stylistycznie sparafrazowana powtarza 
się u C. Ridolphi'ego w Le Maraviglie deltarte, Wenecya 1648. 
(Al Re di Polonia mando un' inventio1U' di Giove con Calisto, 
parte I, p. 2 I 2). 
Z okazyi Mostra Bordonese. wystawy obrazów Bordona 
w Treviso, otrzymał prof. Antoniewicz wiadomość, że około 
r. 1850 darowano arcybiskupowi ormiańskiemu we Lwowie 
jeden z obrazów tego malarza, dzieło nieznane, którego także 
referentowi, mimo naj usilniejszych poszukiwań, nie udało się 
odnaleść. 
Wreszcie nawiązując do znanej rozprawy prof. Soko- 
łowskiego w &pt'rtorium fur Kunstwissmschaft (VIII 4 I I i nast.), 
gdzie podane są wiadomości odnoszące się do artystów pra- 
cujących dla kro Zygmunta Augusta w Krakowie, a osobliwie 
o Caragliu, sławnym złotniku i medalierze królewskim, który 
1539 r. przybył do Polski, a w r. 1560 do Włoch wrócił I, 
wyświetlił wiadomość dotyczącą jednego obrazu Tycyana.- 
Crowe i Cavalcaselle: Tizian (deutsche Ausgabe 1877 II. 73 6 ), 
wymieniają pomiędzy rzekomemi zaginionemi dziełami mistrza 
portret nieznanego artysty włoskiego, na którym to obrazie 
ma się znajdować szyszak z orłem, trzymającym w szponach 
medalion kro Zygmunta Augusta. Ridolphi (Maraviglie) przy- 
puszcza, że portretowanym jest Pietro dei Benedetti, jest atoli 
prawdopodobniejszem, że obraz ten przedstawiał Caraglia, 
którego Tycyan, jak wiadomo, czynny do ostatniego tchnienia, 
w ostatnich latach życia w Wenecyi mógł portretować a. 


t V a s ar i ed. Milanesi VII 4Ó4. 
I według Ciampiego ,. Viaggioc str. 140. 
I Caraglio umarł w Krakowie 2Ó sierpnia ISÓS i zostal tutaj pocho- 
wany w kościele Karmelit6w na Piasku. Z kolei jego tycia w o6tatnich latach 
sl}dzić naldy, że do Wioch w6wczas nie wr6cil. (Cr. Lepuy, SprawOIIdania 
T. VI, str. LXXXI, LXXXII). - Inronoaeya Ciampiego jest zatem bll;dna 
i hypoteza powytsza utrzymać IiI; nie mote. To co o portrecie Tycyana mówi 
Ridolfi, jest najprawdopodobniejsze. Pietro de Benedetti musial by
 & Zygmun.
>>>
CCCLXXI 


SPRA WOZDANIA Z POSIEDZEŃ 


CCCLXXII 


- Z kolei Dr. A l e k s a n d e r C Z o ł o w S k i podał opis 
zamku w Laszkach murowanych pod Chyrowem, na podsta- 
wie inwentarza Z r. 1748, który jak najdokładniej opisując 
ówczesny stan tej wspaniałej niegdyś siedziby Tarłów i Mnisz- 
chów - daje wcale dokładne o niej wyobrażenie zwłaszcza, 
że zachowały się i jej współczesne plany, które prelegent 
przedłożył obecnym. 
Wznosił się zamek laszecki na dość znacznem płasko- 
wzgórzu, dominującem nad doliną Strwiąża i tworzył ogromny, 
jednopiątrowy gmach, w kształcie nieregularnego pięciokąta 
z obszernym brukowanym dziedzińcem wewnątrz. W po- 
łudniowo-zachodnim rogu nad bramą wjazdową wznosiła się 
pięciopiątrowa wieża z zegarem, zakończona kopułą i złoco- 
nym herhem Mniszchów, inne zaś kąty zdobiły półokrągłe 
baszty. Zewnątrz otaczał zamek głęboki rów, za tym potężny, 
w pięciobok usypany i oszkarpowany wał z pozycyami na 
działa. za nim znowu również głęboki drugi rów. Z trzech 
kątów wału wyskakiwały symetryczne pięcioboczne bastyony, 
na dwóch zaś wznosiły się ośmioboczne murowane wielkie 
baszty, pod dachówką polewaną, którą pokryty był i sam 
zamek. Składał się on z dwóch części: starszej od wschodu 
zwanej Tarłówką sięgającej XVI w. i póiniejszej dobudowa- 
nej przez Mniszchów z innych stron w XVII w. w stylu ba- 
roku, który nadawał piętno całemu zamkowi, jakkolwiek 

strona« Tarłowska. mimo przebudowy, posiadała wyhitne 
cechy renesansu. Mostem na filarach wjeżdżało się do pierw- 
szej bramy na wale ozdobionej herbami i armaturą, przy 
której warta utrzymywała straż, następnie drugim mostem 
do właściwej bramy zamkowej pod wieżą. 
Kondygnacya 
dolna« czyli sutereny zamku zawierały: piwnice, stajnie, pie- 
karnie, kuchnie, kredensy, spiżarnie, składy, skarbczyki, izby 
dla służby i t. d. 
 W kondygnacyi średniej« czyli w parte- 
rze mieściły się pokoje i gabinety mieszkalne, wozownia, 
skarbiec, cekauz, kaplica i biblioteka. Obficie zaopatrzony 
cekauz przechowywał 5 1 armat bronzowych różnego wago- 
miaru na lawetach. Wszystkie były bogato ornamentowane. 
opatrzone herbami, liczbami lat (najstarsza z 1524), napisami 
i nazwiskami fundatorów i ludwisarzy jak: Oswalda Baldnera 
z Krakowa (1567), Gerharda Benninga (1610) i Ludwika 
Vichtena (1641) z Gdańska. Nadto było w cekauzie 20 dział 
żelaznych i znaczny zapas różnorodnej broni palnej, siecznej, 
rynsztunków i przyborów żołnierskich. Biblioteka zawierała 
przeszło tysiąc dzieł różnorodnej treści, sześćdziesiąt rękopi- 
sów. setki map, planów, rycin i różne osobliwości. Każdy 
z pokojów był sklepiony i odpowiednio urządzony. Wszystkie 
ściany pokrywały płócienne obicia naszywane różnokoloro- 
wem' suknem lub pomalowane obrazami, fruktami, osobami, 
kwiatami i t. p. Posadzki były z kamienia ciosanego, z dębu 

w cegłę« lub 
krzyżową sztuką«, piece białe kaflowe, odrzwia 
wszędzie kamienne, drzwi dębowe starannie okute, okna 
w ołów oprawne i opatrzone firankami. Najwspanialej przed- 
stawiały się komnaty w kondygnacyi górnej czyli na piątrze, 
znacznie wyższe od poprzednich, ozdobione lamperyami z su- 


tern Augustem w stosunkach. Byl on, jak świadczy Ridolfi, nlotnikiem«, 
a wiadomo, jak wielkI} i charakterystycznI} slabość mial Zygmunt August do 
wyrob6w złotniczych a przf'dewszystkiem do klejnot6w misternie oprawionych 
i jak znaczna ilość zlotników miejscowych i obcych byla dla niego zajt;ta. 
Złotnicy przy tern nieraz wyrabiali medale, a nie brakuie medali Zygmunta 
Augusta, kt6rych nie umiemy z artystami, jacy je wykonywali zwil}zać. Mote 
być bardzo, te sit; kiedyś ten portret odkryje i te' medal na nim przedstawiony 
da sit; wskutek tego blitej określić i zdeterminować. Skorośmy drukowali 
naszlj pract; w Rl!pn1on'um, r. 1885, fakty powy:tsze były jeszcze nie znane 
i musieliśmy sit; opierat na Ciampim. (M. S.) 


fitami O sztukateryach złoconych, z mozajkowymi lub marmu- 
rowanymi kominkami, z marmurowemi fornirowemi posadz- 
kami. W szeregu znajdujących się tu komnat szczególniejszą 
na się zwracał uwagę pokój zwany alkową, obity aksamitem 
zielonym ze srebrem, o posadzce dębowej fornirowej; dalej 

gabinet chiński« pomalowany i umeblowany w chińskim 
stylu, komnata obita skórą gdańską o posadzce z czarnego 
dębu a wreszcie dwie olbrzymie sale, jedna od portretów 
królów polskich zwana 
królewską«, druga przeznaczona do 
zebrań 
sala familii«, obie przyozdobione wspanialej niż inne. 
W osobnym gabinecie zwanym okrągłym mieściło się bogate 
archiwum rodzinne w 155 plikach. Była też na tern piątrze 
druga kaplica 
cała mozajkowej roboty« z posadzką marmo- 
ryzowaną i mozajkowym ołtarzem. Umeblowanie komnat 
składało się z różnorodnych mebli przeważnie w orzech ma- 
lowanych, obitych kobiercami, skórą, adamaszkiem, suknem 
lub aksamitem, z licznych stołów i stolików kamiennych, 
z marmurowych lub marmoryzowanych, szaf i szafek malo- 
wanych, gdańskiej, fornirowej lub chińskiej roboty, z pa- 
rawaników, zwierciadeł, postumentów, figur z gipsu i ala- 
bastru i z różnych ozdób i sprzętów. W każdej komnacie 
zwieszał się świecznik szklany lub z drzewa ozdobnie wyko- 
nany, najważniejszą zaś ozdobą zamku były setki portretów, 
obrazów i sztychów opisanych w inwentarzu szczegółowo. 
W skarhcach przechowywano kosztowności i inne rzeczy, 
które wyjmowano w czasie pobytu właścicieli przejeżdżają- 
cych tu co roku i wtedy ożywiał się zamek na kilka tygodni, 
zwykle zaś pozostawał osamotniony pod dozorem burgrabiego 
i straży nadwornej. W tym stanie utrzymał się w całości do 
początku wieku XIX. Dopiero, gdy z rąk Mniszchów, którzy 
wiele cennych przedmiotów przenieśli stąd do Wiśniowca, 
przeszedł w posiadanie Włocha, Fryderyka Zerboni, ten mało 
dbając o pamiątki krajowe z prawdziwym wandalizmem roz- 
począł w r. 1835 dzieło zniszczenia pięknego zabytku, uszko- 
dzonego na domiar krótko przedtem przez pożar. W ciągu 
kilku lat rozebrano zamek, pozostawiając tylko szóstą część. 
Liczne pamiątki rozprószono na wsze strony. Doborowy ma- 
teryał sprzedano okolicy, fortyfikacye zburzono, wspaniały 
ogród zamieniono na orne pole. Z ogólnej ruiny ocalała tylko 
cząstka archiwum domowego Mniszchów, przeznaczona już 
na zagładę, lecz odkryta przypadkiem w komorze sąsiedniej 
karczmy. Dzisiaj w zamku pozostała tylko resztka, która za- 
chowała jeszcze niektóre szczątki minionej świetności, ślady 
zaś potężnych fortyfikacyj i kazamat świadczą o rozległości 
dawnej budowy. 
Galeryę dawną w Laszkach murowanych, stanowiącą 
całość dla siebie, postanawia prelegent dla obfitości mate- 
ryału omówić w osobnym referacie na najbliższem posiedze- 
niu. Rzecz o zamku laszeckim ma wyjść w II seryi pracy Dra 
Czołowskiego p. t. "Dawne zamki i twierdze na Rusi ha- 
lickiej" . 
W dyskusyi, do której tematu dostarczyły też fotografie 
obecnego stanu zamku, zwracał uwagę p. M o k ł o w s k i na 
portal, nie harmonizujący ze stylem 17 w. sąsiednich partyj. 
Tylko ta cząstka budowy odnosi się do 16 w., czyli epoki 
zamku Tarłowskiej. Okna zaś. które Łuszczkiewicz uważał 
za czysto renesansowe, są z czasów baroku. 
- Następnie arch. p. Kazimierz Mokłowski przed- 
stawił własne rysunki drewnianych domów podcieniowych, 
które mają być zamieszczone w Sprawozdaniach Komisy; 1. 


. 
I 


. 


· Praca p. Moklowskiego 
o domach podcieniowych« została wydru- 
kowana w Sprawozdaniach z posiedzeń pow y tej. 


,
>>>
CCCLXXIII 


SPRA WOZDANIA Z POSIEUZEŃ 


- Na temat uwag p. Mokłowskiego zabierał głos Dr. 
ł
oziński, podnosząc kwestyę oddziaływania stylów obcych 
na budownictwo ludowe. Architektura ludowa nie ma zu- 
pełnie samorodnego iródła, ponieważ w pewnym stopniu na- 
śladuje istniejące w sztuce style. Dany styl 
epoki utrzymuje się u ludu dłużej, niż 
gdzieindziej, co widocznem też w strojach 
ludowych, będących karykaturą strojów 
wyszłych z mody. Przykładem kapelusz lu- 
dowy z okolic Krakowa, który w formie 
niczem innem nie jest, jak kapeluszem 
Henryka Walezyusza. 
- Prof. Jer z y h r. M y c i e l s k i po- 
dał wiadomość o zabytkach znajdujących 
się we wsi Kobylniki pod Płockiem, sie- 
dzibie Kobylnickich, herbu Prawdzie. Ko- 
ściół pochodzi z początku XVI w., jest on 
jednonawowy z półkolistą prostą absydą. 
Fundował go Mikołaj Kobylnicki, sekre- 
tarz króla Zygmunta 1., dziedzic i kobyl- - 
nicki proboszcz. W kościele znajdują się 
nagrobki, które p. Mycieiski dokładnie 
opisał i zbadał. Jeden z nich to grobowiec 
Mikołaja Kobylnickiego, przyścienny i wy- 
konany r. 1555 z wielkim artyzmem. Zmar- 
ły przedstawiony jest na tumbie z kieli- 
chem mszalnym w ręku. Ponad nim mie- 
ści się płaskorzeźba wyobrażająca Boga 
Ojca. Grobowiec należy wogóle do naj- 
piękniejszych naszych zabytków epoki 
Odrodzenia (fig. 67). 
Znajduje się tam i drugi grobowiec 
bardzo wspaniały i bogaty. W śród obra- 
mienia z rzeibionych pilastrów i fryzów, zdobnego czterema 
charakterystycznymi wazonami z płomieniem, mieści się pię- 
kna postać rycerza: to fundator nagrobka Stanisław Kobyl- 
nicki, h. Prawdzie, starosta przasny- 
ski, chorąży zakroczymski i dziedzic 
Kobylnik w drugiej połowie XVI w. 
Objaśnia to piękny, wierszowany na- 
pis polski. Niżej w dwóch niszach, 
leżą postacie kobiece w zakonnych 
strojach: to dwie z rzędu żony Ko- 
bylnickiego, Zofia Srzeńska, h. 00- 
łęga i Izabella Trzcińska. Cały nagro- 
bek wykonany jest z piaskowca (fig. 
68). Styl jego. układ, ornamentyka, 
sposób ułożenia postaci, traktowanie 
fałdów, wreszcie cała forma dowodzą, 
że twórcą jego był Hieronim Cana- 
vesi z Medyolanu, osiadły w Krako- 
wie. którego kilka typowych nagrob- 
ków badania lat ostatnich w Polsce 
stwierdziły. Referent przeprowadził 
porównawczą analizę nagrobków Ca- 
navesego rodziny Górków z r. 1574 
i biskupa Adama Konarskiego z r. 
1577 w katedrze w Poznaniu, oraz nagrobka podstarościego 
Jakóba Rokossowskiego z 1580 r. w kościele w Szamotu- 
łach i zestawił z nagrobkiem w Kobylnikach dowodząc, że 
z tych samych lat i on pochodzić musi, skoro Canavesi 
wkrótce potem, bo w roku 1532 w Krakowie umiera. Pod 


, 


. 


, 


fig. 67 i 68 dajemy tymczasowe szkice zdjęte z obu tych 
zabytków, aby dać wyobrażenie o ich kompozycyi. 
Prof. Dr. M. S o koł o w s k i dodał uwagę o ważności 
Srzeńska dla badań w przyszłości, jako siedziby możnej 
i znakomitej rodziny, do której właśnie 
żona Stanisława Kobylnickiego należała. 
- P. Stanisław Cercha przed- 
stawił w dalszym ciągu komunikat o za- 
chowanych w kościele 00. Kamedułów 
na Bielanach (pod Krakowem) pracach Ja- 
cka Zielaskiego. 
Oprócz znanych i podpisanych prac 
Jacka Zielaskiego w Paczółtowicach 1 znaj- 
dują się na Bielanach w przejściu między 
presbyteryum a zakrystyą i między zakry- 
styą a kapitularzem dwie tablice z czar- 
nego marmuru z ornamentem figuralnym 
i z podpisem Zielaskiego, ujęte w malo- 
wane na ścianie festony. 
W Krakowie zaś spotykamy jego 
pracę w kościele 00. Bernardynów, w ka- 
plicy błogosławionego Szymona z Lipnicy 
(fig. 69). 
Jestto antependium (patrz »Pomnik, 
Krakowa") z czarnego marmuru, wys. 99 
cm. dług. 2'9 cm., naśladujące podówczas 
używane z wzorzystych materyj zasłony. 
Cztery boki antependium obiega ryty 
w głąb ornament z kombinacyi roślinnych 
motywów używanych na bordiurach go- 
belinów i gwiazd w narożach. Środek sam 
naśladuje szeroki pięciopolowy płat ma- 
teryi, jakby część szpaleru, przerzucony tak, 
że jedna trzecia spada od góry wraz z frendzlami i dzieli 
swym szlakiem płaszczyznę na dwie nierówne części. W gór- 
nej części jest równie pięć pól o motywach delfinów prze- 
kształcających się w gięte gałęzie 
i kwiaty, wszystko o pogłębionem 
tle. Listewki mają tak jak na dolnej 
części arabeski. Z całą drobiazgowo- 
ścią naśladowane są tu pasmanterye. 
Niższe pola wypełnione są w ten spo- 
sób, że dwa skrajne i dwa wewnę- 
trzne, chociaż mają ten sam motyw 
przez rozszerzenie ram u pierwszych, 
w proporcyach są inne. Motywa ro- 
ślinne skombinowane zzatraeonem 
podobieństwem delfinów składają się 
na ten ornament. Piąte środkowe pole 
ma za treść ten sam motyw, który 
przykrywa w owalu umieszczony na 
tarczy herb Szreniawa. Nad tarczą 
umieszczona korona, boki zaś zdobią 
palmy złączone. Po jednej i drugiej 
stronie herbu umieszczone są inicya. 
ły fundatorów t. j. J. Oan), L. (Lipski), 
Z. (Zofia), L. (Lipska), S. (Sandecki), 
Ch. (Czchowski), S. (Starosta). Na zamykającej owal listwie 
u dołu znajdują się trzy litery J. Z. F., naj prawdopodobniej 
Jacek Zielaski fecit. Wszystkie ornamenta są złocone. 


!BE A TI OMNr s QVI IN DOMIN O MORI VNT' . R .... 1 


Fig. b7. Kobylniki. nagrobek Mikołaja 
Kobylnickiego. 



 



 


Fig. ó8. Kobylniki, nagrobek Stanisława Kobylnickiego 
i dwóch jego ion. 


CCCLXXIV 


· Patrz Slrawosdat.;a Komisy;, Tom VI str. LII.
>>>
CCCLXXV 


. 


SPRA WOZIJANJA Z POSIEDZEŃ 


CCCLXXVI 






W



 
+ 
" i"'"', :.. ,...... ,
 
, '.,.'
...,,
," 
., '.'-' 1 ': · ,. 
.1
", . 
: ' '; ' 
\5 j 
: '. Li. 

 ,-, ,.., _ . 7&1 '-- r. 

 
 
 

 .. 
ł- I . . 
 . . " . 
 _ _ 
 . ..... _ o 
1'

,I,ljj.j li
t,
;.*,
J ',.1"":1.",,,.'j'Ił,łi,ll' :r'_:'i' /i1."I: 
1'
:,I.I"]h',:Hi.:I:ll,j"I';1 


..,.o '- .,, 
 
 o I o 
 
o "I . l ;.
' ł . . 
-,. ) 

fr .' 


 '
l-"'; 

/ , ' 
 ({, 
 
., ) } 

 

1 'ł 

 .

 
-. .
"- 

r 
'1 ,
\'lt '"J. 
i
"- !I;....
 J";. l.} , 
II \1'\ ,_ . \ 
 
 f l 
 ,Go" 
'
 _: \t
2J 
 
( ; \
f' ( I 
 . 'ł;' 
 '-' _\ 

., ( 
 I ' ",,;'t 
 :. .I't 
, I ,J l 
.ł!: :

i,
 "1' . 
r ( . _ 4' \ 
, Ł" .
{ ,,
}t _ 
 
l, . 

}.' ł 
 
., 
 (( , . aJ'.f . 
 ,. 1 " 
",., .,
 
 \ 4
l\' 
.,..j 
t;,t ".; 
 (?J'\J " . ...
 
 Q ""', r
 
,ł.." 
ł
.r
 _ 

 


ł 
 '
,
,,4 

 - . - -....
Ar.... 
'.J --.., 
,._ m 
. _ ':I 

'
 -Ł_'" 
 ---n k 4I..._"

 

 


W tejże samej kaplicy znajduje się płyta grobowa 
z czarnego marmuru, 112 cm. szeroko 180 dług. (patrz "Pomniki 
KrakowaU), postawiona przez Jana Lipskiego starostę sandec- 
kiego i cchowskiego (sic), płyta z owalem pośrodku, z herbem 
Szreniawa, o tarczy i palmach związanych zupełnie podobnie 
do znajdujących się na antependium. Jestto płyta grobowa 
Lipskich z r. 1677 z umieszczonymi inicyałami po bokach. 
Naj prawdopodobniej obydwie te prace wykonał jeden ka- 
mieniarz, co potwierdzają słowa Niesieckiego (Jan Lipski) "Na 
Stradomiu pod Krakowem ołtarz marmurowy postawił i grób 
dla domu swegoc. 
- P. Kazimierz Mokłowski nadsyła nam rysunki 
kościelnych portali gotyckich. wykonanych przez siebie wspól- 
nie ze swym bratem p. Tadeuszem Mokłowskim, wraz z tekstem 
p. n. Objaśnienie do wizerunków portali gotyckich na Rusi 
Czerwonej. Komunikat ten ze względu na liczne zdjęcia, 
które w obecnym zeszycie pomieścić się dadzą, ogłoszony 


. ,.. 



.11 . 

 l .
;. 
I ' 
. . 
'-..' ---:- 
J ' , 
-.i
1 Jł1 :ł"fll!1 
.'1 
. 
 
.
 


. I 


J "'" 


Fig. 69. Kraków. 00. Bernardyni, antependium marmurowe roboty Zielawskiego. 


będzie w Z.1. T. VII1., tak jak prace p. Mokłowskiego i Wa- 
wrzenieckiego, przedłożone na posiedzeniu poprzedniem. 
- Panna H e I e n a d' A b a n c o u r t d e F r a n q u e v i II e 
zasyła komunikat o tabliczkach pociągniętych woskiem z XV 
wieku do zapisywania notat, ze zbiorów Akademii Umie- 
j
tności p. n. Notatnik krawiecki.- 
Tabliczki drewniane pociągnięte woskiem, na których 
rytowano rylcem, były w użyciu jeszcze w klasycznej staro- 
żytności jako dość rozpowszechniony materyał do pisania. 
Deszczułeczki te, wielkości mniej więcej 13 X 13'5 cm, two- 
rzyły najczęściej d y p t Y c h y, których wewnętrzne strony. 
o wyżłobieniu wypełnionem czarnym woskiem, a ograniczo- 
nem po brzegach listewkami, przeznaczone były do zapisków 
zewnętrzne zaś stanowiły oprawę odpowiednio zdobioną. - 
Używano i t r y p t Y k ó w, związanych zwykle rzemykiem, któ- 
rych środkowa tabliczka obustronnie była przysposobiona do 
pisania. 
Wattenbach l, mówiąc o tych tabula" cerae, które zło- 
żone stanowiły cod ex, caudex, twierdzi. że obejmowały one 


t Das Sc"nftwesen im Mittelalter, Leipzig 1896. 


większą liczbę deszczułek i bywały quinquiplices i multt"plices; 
zdaje się jednak, że te były bądź co bądż raczej właściwo- 
ścią wieków średnich. 
Znaczono na nich doraźnie rzeczy mniejszego, albo 
przemijającego znaczenia: bruliony, notatki, rachunki, a prze- 
dewszystkiem służyły jako ttlbellae, codicillt: pugt'llares, do 
korespondencyi, jak świadczy między innymi Propercyusz, ża- 
lący się w jednej ze swoich elegij na zgubę tabliczki, którą 
zwykł był posyłać do ukochanej (111. 22). W wiekach śre- 
. dnich materyał ów piśmienniczy nietylko się utrzymuje. ale 
rozpowszechnia na ogromną skalę, czego dowodem wyodrę- 
bniająca się grupa rzemieślnicza "tabliczkarzyu, " tabletiers u , 
wyszczególniona w Livre des Metiers d'Etienne Boileau 
(Reglements sur les arts et les metiers de Paris rediges au 
XlII s. M. Depping 1837). Tabliczki, te wyrabiane zwykle 
z drzewa bukszpanowego, bywały zwłaszcza w następnych 
wiekach bukowe i dębowe I. Wymiary Ich zwiększając się, 


- 


" 


ij( 


,. ' 


...... lA 
.... 


dochodzą do 36 X 16 cm. wielkości, jak tablice regestrów 
czynszowych z końca XIV w., przechowane w archiwum 
miejskiem Gdańska II; wskutek więc trudności przytrzymania 
wosku rozlanego na ,większej powierzchni, dzielą ją listewką, 
biegnącą wzdłuż albo wszerz tabliczki, a dno nakreślają na- 
cięciami. aby wosk wlewając się w nie, silniej przylegał. 
Wosk, ku ternu użyty, musiał być czysty, wolny od domie- 
szek łoju. Dreyhaupt 8 zostawił nań przepis, którego zastoso- 
wanie było dość ważne, miara bowiem gęstości wosku sta- 
nowiła o jego trwałości: zbyt miękki nie przylegał dostate. 
cznie, a zatwardy się kruszył. Barwa jego zielona, czerwona 
i żółta. naj pospoliciej bywała czarną. Tabliczki środkowe, 
dwustronne mnożą się tworząc poliptychy, nawet o 14-u 


, 


I W XIV z"łaszcza wieku wyrabiano je z kości słoniowej dla zaspoko- 
jenia wykwintniejszych potrzeb: _Ies petits feuillets d'ivoire destin«!s a servir 
d'enveloppe a dei tablettes de cire de dimensions plus restreintes, employ
es 
non plus par les comptables, mais par leI gens du monde, par les 
Iegants 
ou par les nob!es ou par les bourgeois ais
sc, (Cr. L. Courajod, Lefonspro. 
fessles a Ucole du Louvre, T. lI, 1901, str. 70, 71). (M. S.J. 
I A. B e l' t I i n g: ErliJuterung und Ergebnisse der Kopenhagener Wadis- 
tafeln (Zeitsc"rift tks Westpreussisdun Geschic"tsvereins, IV, 1881). 
· Mittńe,1ungen des TńiJr--Sitt:ńs. Vereins. XV ,'Wattmbac"l. 


ł
>>>
CCCLXXVII 


. 


SPRA WOZDANIA Z POSIEDZEŃ 


CCCLXXVIII 


Fig. 70. Notatnik krawiecki XV. Strona wewnętrzna. 


. 


i 16-u wewnętrznych skrzydłach. Większego formatu tabli- 
czki oprawiano częstokroć w skórę lub podlepiano grzbiet 
ich pergaminem. Mniejsze ku doraźnemu, a częstemu u
yciu 
przeznaczone, nanizane na sznurek skórzany, noszono u pasa 
rodzajem dyptychów zwanych "perpendicu/um u , jak to czy- 
nił Ercambald, kanclerz Karola W., o którym wspomina Teo- 
dulf l; bywały one nadto przy brzegu spinane rzemykiem. 
Tychże samych tabliczek używano wielokrotnie, wygładzając 
bądź zupełnie, bądź częściowo uprzednio wyryte napisy roz- 
palonem żelazem, lub tępym końcem gryfla. Zwyczaj ten zro- 
dził zupełnie zrozumiałe trudności w odczytaniu i zestawie- 
niu treści okazów dochowanych; obok bowiem pozostawio- 
nych, albo niedbale zatartych ustępów, umieszczano nowe 
napisy, tworzące pewnego rodzaju palimpsest, a charakter 
pisma, tak często pomocny w odcyfrowywaniu, tu zatarty 
materyałem badania nie ułatwia. Na tabliczkach tego rodzaju 
spisywano notatki, znaczono officya kościelne, używano ich 
jako rodzaju brulionów i t. d... Reguła Św. Benedykta w VI w. 
nakazywała. aby mni- 
chom rozdawano "gra- 
phium et tabu/as u (a 
jak mnisi irlandcy na- 
zywali "ceracu/um"). 
WilIibald w w. Xl-ym : ł' , 
nakreślił na nich pier- 
wotnie żywot św. Bo- 
nifacego, przepisując 
j' 
go później na perga- 
minie ll . 
W ogólnem uży- 
ciu były i w szkołach. 
jak wykazują tego 
,:', ,-:
'::;" 
śJady w wieku XI-ym, . .(" 
XIV, a nawet w pro- 
testanckich niekiedy 
o wiele później, mimo 
zamiaru zniesienia ich. 
Kupcy znaczyli sobie 
na nich rachunki, jak 
to widzimy na okazach 
z XIII-go i XIV-go w. 
przechowywanych we 
Florencyi, a opisywanych przez Tabarriniego w Archivio Sto- 
rico. Spisywano na nich regestra czynszowe i podatkowe, 
jak na tablicach archiwum miejskiego Gdańska 3, albo mia- 
sta Strasburga, które prowadzone były do roku [5 00 4., 
a często nawet protokoły sądowe, co się tłomaczy zwyczajem 
przeprowadzania rozpraw i wydawania wyroków ustnych. 
utrzymującym się do końca XIV-go i początków XV-go 
wieku. 
Z działu tego, a okazów bliżej nas obchodzących wy- 
mienić między innemi należy tablice w bibliotece królew- 
skiej w Kopenhadze z lat 1373-14191) i równoczesne a uzu- 


ł...... .. 


-, 

,... 


. : 


. , - 
.L 


-. 



 


. - 


- .....L' \
. 


-, ' 


,- 


, r 


...J--
. 


: --,\ 


"....._- 


.. 


_.l; -O_t" 


" 


;.
,.'. ,- 
t ",- 


. . 


" 


'"' "- 
,. -.' .... 
_'0 ir.. " . 
J..
 I., " 



. 


+, 


· Watt e n b a c h: Dns Stltriftwuen im ,llilte/n/tl!r. Leipzig I 89Ó. 
I 'fenie: Das Scltnft-wesen. 
· A. B e r t l i n g: Er/iJu/erung u. Ergl!bnisse dff Kopmltngml!r lVndu. 


tafe/n. 


· Watt e n b a c h: Das Seltrifl70esen im .Vitte/a/ter, l. c. 
& Buchwald Dr. G.: Dil! Waclt.rtnfl!/n der grossen Konig/. Bib/io/ltl!k- 
su Kopmltagm (Zi!ltseltr. d. Westpr.-Geseltver. IV, 1881. - A. Bertling: 
Er/iJutenmg u. Ergl!bnisse der Kopmltagml!r lVaelt.rtafe/n (Zl!i/sLltrift d. West- 
preus..Gueltver. IV. 1881, 


ł 


.t;. 


pełniające się, złożone w bibliotece Gdańskiej I, nadto dwa 
dębowe poliptychy znajdujące się w archiwum miejskiem 
Ja'wora (Jauer) na Śląsku: jeden 7-0 skrzydlny, wielkości 
przełamanego folia z roku 1370, druRi z 16-u składający się 
tabliczek, formatu 4-go z roku 1374 '; w Akademii Umieję- 
tności w Krakowie również przechowywana jest jedna tabli- 
czka tego rodzaju i tejże epoki. 
Rozpowszechnione w wiekach średnich, utrzymują się 
one i w czasach późniejszych; a choć w XIV-ym i XV-ym 
w. zdają się wychodzić z użycia przez wprowadzenie pa- 
pieru, w bibliotece jednak paryskiej znajduje się 50 okazów 
tabliczek, z których jeden pochodzi z pierwszej połowy XVII-o 
wieku. Zwyczaj zaś doraźnego notowania na tabliczkach wo- 
skowanych przetrwał gdzieniegdzie dość długo, jak w sali- 
nach Halli nad Salą do roku 1783 i Szwabskiej Halli do 
roku 18 I 2, a Edelestand du Mćril twierdzi, że za jego cza- 
sów t. j. 1860 roku na rybnym rynku w Rouen przy końcu 
targu notowano na nich przebieg licytacyi nierozsprzedanych 
jeszcze ryb 3. 
Objaw ten wy- 
tłomaczyć można tak 
trwałością i niezuży- 
waniem się materya- 
łów piśmienniczych: 
wosku i gryfla, jak 
łatwością odnowienia 
t. j. wygładzania tej
e 
samej powierzchni pod 
nowe zapiski. 
Tabliczki, nad 
któremi mamy się tu- 
taj zastanowić, są w po- 
siadaniu Akademii U- 
miejętności w Krako- 
wie. Jest to notatnik 
krawiecki z roku 1497, 
jak świadczy godło 
no
yc i data na nim 
wyryta (fig. 70 i 71). 
Stanowi on poli- 
ptykwyrobiony z drze- 
wa bukowego, składa- 
jący się z pięciu wewnętrznych tabliczek i dwóch okładek, 
o rozmiarach 12 X 8'8 cm., a grubości ka
dej z nich o' 5 cm. 
Na tabliczkach wewnętrznych, których obydwie strony 
przeznaczone do pisania, wyżłobione tło, ograniczone przy 
brzegu listewką, 1'1 cm. szeroką, wypełnione było czarnym 
woskiem, który częściowo się dochował, bez żadnego śladu 
napisów. miejscami odpadł albo pozlepiał się z warstwą 
strony przeciwnej, odkrywając tło nakłóte i porżnięte kre- 
skami w rombową szachownicę dla przytrzymania warstwy 
woskowej (fig. 70). 
Tabliczki zewnętrzne stanowiące okładki zdobione są 
rzeźbą. 
Na wierzchniej w obramowaniu takiej
e listewki, jaka 
ogranicza tabliczki wewnętrzne, na tle wklęsłem, otrzymanem 
przez obniżenie powierzchni zapomocą 
łobienia. a niosącem 


,i' ' 
. -, 


.. .1
. 


" 


'. 


" 


':'_'. 


:!
 ol . 


, ... 1 . 


')". 1". 
, tl .' 
; ., 


" 
. ł. 


. , 
. . 


"",t 


. , 
f 



, 


, ... 


( - 
, - l' -,J ,t, 


...-. 


4 -l 
\" '. 
.1---. '..t. 
,0 


lO 


I 
I' 


, 


.... 


- . 


.. 


l '. ' 


": t.-.., 


. ..' 


· A. B e r t li n g: Di6 U'nelt.rtaf6/n dff Dnnsigrr StadtBib/iotltl!
 (Zl!iI. 
scltrift d.' Westpr.-Gl!scltver. t. XI. 
I flil! 7nun'scltl!n WMlt.rtafe/n.Mittlui/ung v. Dr. Theodor Lin- 
d n er (ZeitscArift des Vernns fiJr Gl!scltielt/e _d A/tertAum Sduesim..r t. IX.). 
· W Atten bach: Das Seltriftwesm.
>>>
, 


CCCLXXIX 


SI'RAWOZIIANIA z POSIEDZEŃ 


CCCLXXX 


ślady polichromii czerwonej, występuje do tej samej powie- 
rzchni, co otaczająca listewka, płaskorzeźba orła Jagielloń- 
skiego, o typie przypominającym orła Władysława Jagiełły 
z roku 1416 i Warneńczyka Z roku 1440. Traktowany jest 
już z zakrojem realizmu Odrodzenia: głowa, uwieńczona trój- 
zębną koroną. wzniesiona i przegięta w tył, z otwartego 
dzióba wychyla się język; skrzydła, których ramię odzna- 
czone wąskim, wyżłobionym paskiem kątowato wzniesione, 
prawe więcej niż lewe; lotki kształtu wydłużonych ostrych 
trójkątów, dłuższych przy nogach i ogonie, krótszych u wznie- 
sionego końca nie opadają poziomo, jak w gotyckich, pia- 
stowskich orłach, ale zaczynają się promienisto rozstawiać. 
Nogi pobieżnie traktowane, zakończone są trzema szponami. 
Ogon rozkwita w stylizowane ostre trójliście, z których środ- 
kowy się rozdwaja. 
Na okładce spodniej, na podobnie obniżonem tle i w obra- 
mowaniu listewki, występuje płaskorzeźbą zaznaczona tarcza 
wczesno renesansowa. na której jeszcze więcej się uwypuklają 


" 


..... . 


" 


!.' 


'" 
, 


" ' 


.' 


,. 
r 


." 


, 


'1 . 


.. 


ł', '.' 


roztwarte nożyce, zdobne dziurkowaniem - między listewką a 
tarczą również wypukło napisana cyframi gotyckiemi data 1497. 
Na okładkach u brzegu listewki widoczne ślady dziur 
wskazują, że poliptyk był spinany na rzemyk; dziurki zaś 
bliższe strony grzbietowej świadczą, że tabliczki były wiązane 
na sznurek. 
Nosił je naj prawdopodobniej majster krawiecki u pasa. 
wraz z gryflem, jako podręczny notatnik, w sprawowaniu 
rzemiosła niezbędny; nosił je, jak noszono dawniej nperpen- 
dicula" , o których wspomnieliśmy wyżej. 
Była to własność osobista majstra, a nie cechu, jako 
przedmiot podręcznie potrzebny, co potwierdzają inwentarze 
cechowe krawieckie, w których nie bywa o nich wzmianki. 
Wprawdzie w Inwentarzu z roku 1672, przechowanym obok 
innych u starszego cechu krawieckiego w Krakowie, znajdu- 
jemy wymienione w spisie: ntablicB drewniany: do puzania 
diW", ale niema żadnej przy nich wskazówki, któraby po- 
zwalała wnioskować o ich rodzaju. 


I 



_I . ., 


)
;; 
::r- I.'..'". :.... 



 


. - 


'" . 


,I 


,I -, t' 



, 
'.ał...oi 


., 


1.'_ 


,.,1 , 
.; ł 


ł 



 
-j , 
" ' '
 
. ( 


.: I 

. 
\ ' -:1. ,-' 
.. 
 \ J 
'. " 
i ry,;.. 
, L ., r 
-I " ł,
 . 
;:, 
hti" t . 
. . ł
.t. p
 


,. 
f. ,tri 
I ł .\', " " ! 



. '" r,. 


j :
 


Fig. 71. Notatnik krawiecki XV w. Strona zewnętrzna.
>>>
. 


UZUPEŁNIENIA I POPRAWKI. 


I 


- I. T. VI, str. CXIV -CXVII, (Garnki akustyczne w Ino... 
wrocławiu). P r o f. S o koł o w s k i załącza następujące uzu- 
pełnienie do komunikatu pomieszczonego na oznaczonem 
miejscu: 
W obszernym moim komunikacie o garnkach akusty- 
cznych, z powodu garnków takich z XIV w. odnalezionych 
w r. 1891 w presbiteryum katedry Włocławskiej, podniosłem 
rzadkość tychże wśród naszych zabytków. Otóż w końcu r. 
1903, czy początku 1904 odkryte zostały takież same garnki 
w chórze kościoła N. P. Maryi w Inowrocławiu. Oto, co 
o nich donosi pismo specyalnie poświęcone w Niemczech 
badaniu i konserwacyi dawnych pomników: "Garnki aku- 
styczne. znalezione zostały w romańskim z granitowych ko- 
stek zbudowanym kościele P. Maryi w Inowrocławiu. Pocho- 
dzą one jednak z czasów rozszerzenia i powiększenia chóru 
w XIV w. Natrafiono na nie przy restauracyi w ceglanym, 
gotyckim murze presbiteryum u szczytu ściany zakreślonej 
łukiem ostrym, bezpośrednio pod osadą sklepienia (a zatem 
umieszczone nieco inaczej jak w Włocławku, por. 1. c. fig. 
14), z otworami zwróconemi do wnętrza. Otwory ich szyi 
były założone okruchami cegły i zaprawą wapienną, a na 
zewnątrz zatynkowane, razem z powierzchnią ściany. Garnki 
brzuchate i nie mające uszu a formą takież same jak w Wło- 
cławku są wysokie na 16 cm. Szerokość największa 17 et., 
a otwór szyi 13 cm. Są one toczone na kole i wypalone 
w szarej piasczystej gliniec. Autor tej interesującej informa- 
cyi powołuje się na moją pracę, chociaż jej nie zna i do- 
chodzi w swem rozumowaniu odnośnie do przeznaczenia ta- 
kich garnków do tych samych, mniej więcej, co i ja rezul- 
tatów. (H a n s P f e i f er, SchallgeJiisse in mittelalterlichen Kir- 
chen, Die Denkmalpjlege, VI Jahrg. 1904, Nr. IÓ, str. 129). 
- II. T. VII, szp. 145 (Lazury w Polsce) i szp. 223j224 
(Balthazar Behm). - Prof. S o koł o w s k i składa dwie na- 
stępujące notatki odnoszące się do poruszonych na wskaza- 
nych miejscach przedmiotów: 
I. W pracy mojej p. n. Studya do historyi rzeźby w Pol- 
sce w XV i XVI w. (Sprawozdania, T. VlI. szp. 145.), zwró- 
ciłem uwagę, że lazur niemiecki ,.Azuro de Alemagna c roz- 
powszechniony był w XV w. we Włoszech. Z Niemiec ró- 
wnież sprowadzano go do Flandryi. W rachunkach książąt 
Burgundzkich, ogłoszonych przez de Laborde'a czytamy pod 
r. 1419-20: ,.- A Baudin de Bailleul, peintre... pour deux 
livres d'asur d'Alemaigne IIlI l. XVI. s.c; pod r. 1421-22: - 
,.A Hue de Boulongne... pour demie livre d'ynde et un quart 
d'azur d'Alemaigne - 1I1I livres tournoisc. (De Laborde, £es 
Ducs de Bourgogne, T. I, str. 165, No 538 i str. 185, No 61 9). 
Zdaje się zatem nieulegać wątpliwości, że w w. XV lazur 


J 


.-.... 


używany przez naszych polskich i krakowskich malarzy był 
lazurem również niemieckim, jeżeli częściowo nie śląskim. 
Kopalnie lazuru chęcińskiego nie wcześniej powstały jak 
w pierwszych latach XVI w. Por. list Zygmunta I do Stani- 
sława Szafrańca z r. 15 12 drukowany wyżej szpalta CCXXIX. 
2. Wszystko. co dotyczy tak ważnego zabytku, jak 
sławny codex picturatus Balthazara Behma biblioteki Jagiel- 
lońskiej, ma dla nas szczególniejszy interes. Przerzucając ro- 
czniki tak ważnej z wielu względów dla dziejów naszej kul- 
tury publikacyi: Hanszscke Gescllzchtsbliitter, natrafiłem na 
recenzyę wydawnictwa Buchera naszego kodeksu, wyszłą z pod 
pióra prof. Perl bacha, który tak dobrze zna polskie źródła. 
Zebrał on tutaj daty odnoszące się do Behema i dodał uwagi 
których mało kto w piśmie hanzeatyckiem szukać będzie. 
Powtarzamy je zatem na tern miejscu: 
Balthazar Behem pochodził z krakowskiej rodziny, 
osiadłej w naszem mieście od XIV w. Piotr Behem jest 
w roku 130 I ławnikiem krakowskim, Mikołaj Behem 1375 
- 1378 wójtem, Paweł Behme 1409 i 14IO ławnikiem, 
1412-1425 rajcą, Piotr Beme 1436 ławnikiem, Hans Beme 
1444 - 145 l ławnikiem, 1453 - 1463 rajcą (na podstawie 
źródeł ogłoszonych przez Piekosińskiego). Balthazar Behem 
musiał się około r. 1455 (?) urodzić, skoro w roku 1473 jest 
zamatrykulowany na naszym Uniwersytecie (Zeiss berg, Das 
iilteste Matn"kelbucll der Univ. Krakau 1872, str. 59). Ojcu 
jego było na imię Wawrzyniec (Lurenz). Kiedy i w którym 
roku został pisarzem miejskim? Poprzednikiem jego byt, ja- 
keśmy to dowiedli (Sprawosdania, T. VlI, szp. 89 nota i szp. 
221-224), Jan Miryka-Heydecke od r. 1478. Tego ostatniego 
wymieniają źródła, jako notaryusza miejskiego w r. 1489 
i w r. 1491. (Piekosiński, Cod. civ. Crac. II. 636). Twierdzi- 
liśmy, że skoro został archipresbiterem kościoła P. Maryi 
w r. 1500, ustąpił miejsce Behemowi. Prof. Perlbach zauważył, 
że 5 kwietnia 15°3 Baltazar Rehem występuje bez tytułu 
notaryusza miejskiego, jako egzekutor testamentu księgarza 
Jana Klemesch (Piekosiński, l. c. 11. 639). Nie sądzimy, aby to 
nasz wniosek obalało, tembardziej że od r. 1488 był Behem już 
vice-notaryuszem, jakeśmy to w naszej pracy podnieśli. Ma 
on syna Hieronima, który w r. 1506 zapisuje się na Uniwer- 
sytet krakowski (Zeissberg,l. c. 69). W r. 1522 dopiero miejsce 
notaryusza zajmuje Mikołaj Jasker. W ten sposób od roku 
1500-1522 notaryat miejski był obsadzony przez Behema. 
Krótka jego biografia składa się nieledwie w całości z tych 
dat, chociaż nie ulega wątpliwości, że odnośnie do pocho- 
dzenia i do wcześniejszych lat jest tylko prawdopodobna i mo- 
żliwa, ale niezupełnie pewna. Nazwisko Bem. Behm, Behem 
Behaim jest bardzo rozpowszechnione tak w Niemczech, jak 
ab
>>>
UZUPELNIENIA l POPRAWKI 


CCCLXXXIV 


CCCLXXXIII 


u nas. Kwestyą jest zatem, czy wszyscy ławnicy i rajcy kra- 
kowscy z XIV i XV w. byli koniecznie bezpośrednimi pro- 
toplastami Baltazara? 
Ważniejszą jest uwaga prof. Perl bacha odnosząca się 
do podatku "der kónigyn Fingerleyn", wzmiankowanego w do- 
datkach do ustaw budowlanych z r. 1367 naszego kodeksu. 
Wedle prof. O. Balzera zaprowadzony ten podatek został 
chwilowo w r. 1385 w czasie zaślubin królowej Jadwigi. Tym- 
czasem podatek ten wzmiankowany jest i w póiniejszych 
iródłach. W dokumencie Konrada proboszcza na Kazimierzu 
z 13 kwietnia 1412 czytamy, że klasztor wziął na siebie zo- 
bowiązanie: "das das ekhaws hinder dem kore... nicht zal 
vorwst werden, zunder gebawt bleyben czu wonunge der 
menschen, und wer doryne wonen werde, das der alle recht thu 
mit der stat alz geschos und der kón;gyn ,Fingerleyn" (pieko- 
siński, Codex, II. No 403). Podatek ten zatem był niejednora- 
zowy, ale stały. (Por. Hansische Gesch;chtsbliitter. Jahrgang, 
1887, Leipzig, 1889, str. 154 i 156). 
- II I. Prof. A. B r fi c k n e r z Berlina zwraca uwagę na 
błędy następujące w odczytaniu tekstu ogłoszonego w T. VII: 
T. VII, szpalta 237 (Statuta i inwentarz mansionaryi 
ksiąźnickiej z r. 1508), wiersz 23 od dołu, zamiast M o n o- 
t r a c t a t u s należy czytać M a m m o t r e c t u s t. j. zwykły 
słownik łaciński do całej biblii. 
Dodamy od siebie, że tę dziwną nazwę nieraz przekrę- 
cano w wiekach średnich. Z powodu rachunków papieskich 
z r. 1333 mówi ich wydawca: "ce nom bizarre, deja dege- 
nere depuis Saint-Augustin, qui l'ecrivait Mammotreplltus, est 
devenu Mammotreus sous la plume du comptable« (Faucon, 
La librairie des papes d' Avignon, 1886, T. I, str. 37, nota 4). 
Słownik ten. o tytule zapożyczonym od Ś. Augustyna, ułożył 
Franciszkanin Marchesino z Reggio koło r. 13 [2. Używał on 
wielkiego wzięcia, doszła nas znaczna liczba jego rękopisów, 
a nawet druków w europejskich bibliotekach. 
Tamże wiersz 10 od dołu, zamiast Sermones under 
należy czytać: N i d er, S e r m o n e s a u r e i N o v u s T h e- 
s a u r li s i t. d. 
Dodamy również. że Nider Johannes, błędnie nazywany 
Nieder, był znakomitym teologiem i kaznodzieją. Urodził się 
w Isny w granicach ówczesnej Wirtembergii w r. 1380-1390, 
a umarł 1438 w Norymberdze. Dominikanin, brał czynny 
udział w soborach Konstancyjskim i Bazylejskim i pozosta- 
wił znaczną ilość pism. (Ali. dmtsche Biograpltie, T. XXXlI. 
1886. str. 641-646). 
- IV. P. Hieronim Łopaciński przesyła uzupełniającą 
notatkę do swej pracy: "Mons Rei Publicae Polonae 1578", 
obrazowana alegorya polityczna z czasów Stefana Batorego. 
T. VII, 273-29°. Uzupełniając przypiski do pracy mojej 
pod powyżej przytoczonym napisem na str. 279-280 i 290 
(w odbitce str. 8 - 10 i 17 - 18), podajemy na podstawie 
egzemplarza Biblioteki ks. Czartoryskich krótkie streszczenie 
dalszych kartek (BI - Elli) utworu Jana Dymitra Solikowskiego 
p. n. "Hamaxa sive &ligionis et &ipublicae currus" z r. 1564 
z wskazaniem odpowiednich miejsc w "Facies perturbatae et 
afJlictae &ipublicae u tegoż autora i w rysunkach, to dziełko 
ilustrujących z r. 1578. 
Młodego poetę (miał wówczas 25 lat) napawa radością 
i otuchą wybór Jakóba Uchańskiego na prymasa po śmierci 
Przerębskiego, t. j. w czasie, gdy cierpiała bardzo religia, 
rozdzierana przez herezyę na tysiąc części, gdy wspierała się 
jak dom stary zaledwie na słabej podwalinie, gdy państwo 
upadało, bo wszyscy służyli prywacie, dbając tylko o zyski 


własne. Z wstąpieniem Uchańskiego na tron arcybiskupi, roz- 
weseliła się religia, Rzeczpospolita nabrała otuchy, gdyż 
Uchański dzięki swej pobożności, stałości charakteru. ludz- 
kiemu obchodzeniu się z maluczkimi, hojności dla biednych. 
zasłużył na takie odznaczenie. Solikowski życzy Uchańskiemu, 
aby był godnym swego stanowiska, a Bóg mu dopomoże 
z\\oyciężyć grasującą zarazę herezyi. Gdy inni posyłają pry- 
masowi dary i życzenia. autor pragnie ofiarować coś od sie- 
bie, daje mu więc swą wierną duszę, a pomagająca poecie 
Minerwa posyła prymasowi wóz, zaprzężony w trzy pary koni. 
Dalej autor wykłada szczegółowo myśl swoją: Wóz religii 
i Rzeczypospolitej - to godność prymasa, tak wielkiego 
znaczenia w państwie. Najważniejszy obowiązek prymasa - 
to służenie radą królowi w celu uzdrowienia religii i Rzeczy- 
pospolitej, obie bowiem silnie się zachwiały w ciągu lat osta- 
tnich. Poeta widzi niebezpieczeństwo, widzi grożących ze- 
wsząd nieprzyjaciół, przeciw którym trzeba się bronić, gdyż 
wszystkie nieszczęścia na państwo spadną, jeżeli ospałość 
będzie trwała dalej. Nie trzeLa tu słów wielu: "occidimus. 
occidimus, miseri" (porównaj okrzyk Orzechowskiego w "Quin- 
cunxie u : "giniemy«). Niech więc obudzą się obrońcy Rzeczy- 
pospolitej, niech zwrócą uwagę na sprawy publiczne, niech 
leczą jej rany. 
Na przodzie wozu umieścił poeta chorą, umierającą 
prawie Rzeczpospolitą w żałobnej odzieży, aby widział ją 
król, aby widział senat, by nie padła pod ciężarem nieszczę- 
ścia. Dalej Solikowski opisuje koła przednie wozu: sprawie- 
dliwość (justitia). pilność, czynność, skrzętność (sedulitas). Tu 
autor śpiewa hymn do sprawiedliwości i pilności (por. w "Fa- 
des" p sprawiedliwości rozdz. 2, 7, 9, 10. wspomniana jest 
i na 2-im rysunku "Mons Rei publicae«). Narzeka na bez- 
czynność naszą, wyrzuca ją wszystkim i woła: "z pewnością 
gdyby nasza ujczyzna nie miała bezczynnych zarządców, nie 
znajdowałaby się w takim opłakanym stanie, nie byłoby obawy 
o jej istnienie. W tylnej części wozu siedzi Religia w białej 
odzieży. I ona jest bardzo słaba i chora. Pod nią dwa koła. 
przykładnuść (exemplaritas) - na ten temat autor rozwodzi 
się, wskazując, jak ważnemi są we wszystkiem dobre przy- 
kłady; jak Chrystus uczył słowami i czynami, tak i ludzię 
robić powinni - i podtrzymanie uczących się (sustentatio stu- 
dioJorum) 1 wiodące do ukształcenia mł(\dzieży. Tu kreśli do- 
sadnie zbawienne skutki oświaty w państwie i nieszczęścia, 
powodowane przez ciemnotę: wskutek ciemnoty pasterzy wilki 
(rozumie tu autor h
retyków) wpadają do owczarni i pustoszą 
ją. Przecież 
"Non deest ingenium neque sacra Minerva Polonis... 
"Vnus abest honor et doctos sub paupere tecto 
"Ignotos veluti sors inimica premitc (Karta Cli v). 
t. j. są biedni i nieznani. Stąd mówią, że nauki i poezya 
milczą w krajach Sarmackich; kto bowiem zechce podejmo- 
wać trud. nie widząc za niego nagrody? A więc trzeba mło- 
dzież zachęcać i nagradzać, wtedy i u nas będzie nauka kwi- 
tła, nie trzeba będzie szukać muz po świecie szerokim i z za 
morza ich sprowadzać. Gdy tylko nauka będzie miała cześć 
odpowiednią. będą i u nas imiona sławne, jak u Rzymian. 
Dalej autor przechodzi do opisu sześciu koni, do wozu 
Rzeczypospolitej wprzężonych; pierwszym jest miłość ojczyzny 
(amor patriae), (por. "Facies«, rozd. I4 i napis na rys. nr. 6), 
której brak martwi poetę niewymownie; zwraca się więc z apo- 
strofą do wyższych stanów, aby zbawili ojczyznę. jeżeli pragną 


... 


· Wytej w streszczeniu dziełka nazwane: provisio literatorum. 


--1
>>>
CCCLXXXV 


UZUPEł..NIENIA l POPRAWKI 


CCCLXXXVl 



 


zbawić siebie, gdyż »servatae soboles tuta parentis eritc. 
Drugi koń - to zgoda (concordia, por. »Faciesc r. 15. 16, 
przedstawienie na obrazie głównym niezgody - discordia - 
w postaci niezgodnych koni i napis na rys. 6-ym). Gdzie 
nie panuje zgoda, tam niedługo wytrwa państwo; jako przy- 
kład mają służyć Węgry, opanowane przez Turków i Woło- 
szczyznę. Polacy więc uczyć się powinni przykładem sąsiadów. 
Wszelkiemi sposobami nakłania autor współrodaków do po- 
rzucenia niezgody. Trzeci koń - zapał, gorliwość (selus), bez 
której ani cnota nie zyskuje nagrody, ani występki - kary; 
bez niej niema i wstrzemięźliwości. Koń czwarty - męstwo 
(fortitudo, por. napis na rys. 6), które ducha podnosi i krzepi 
ciało. Ale męstwo osłabia się pijaństwem i niewstrzemięźli- 
wością. Młodzież dzisiejsza, biada Solikowski, żyje bezczynnie 
lub toczy walki b
atobójcze; wzywa przeto naród do zaprze- 
stania wojny domowej i mężnej obrony ojczyzny. Koń piąty - 
czujność (vi/[ilantia, por. »Facies« r. 20). Poeta z żalem stwier- 
dza, że Polacy czujności na złe używają: 
»Ad Venerem et potus vigilatas ducimus horas 
Noctis et Auroram lumina pota vident. 
Haec nobis sola est, sola haec vigilantia nostra est, 
Cum Baccho et Veneri corpora nostra vacantc. (K. Dl!r.). 
Do innej więc czujności zachęca autor rodaków: niech 
biorą się za oręż, bronią granic, nocy nie szczędzą. Do du- 
chowieństwa zwraca się z prośbą, aby z czujnością strzegło 
swej owczarni, by herezya jej nie zniszczyła. 
Szósty koń - to stałość, wytrwałość (constantia, por. 
»Faciesc r. 14 i napis na rys. 6), która jest bardzo rzadką 
cnotą na świecie. Tu głównie Solikowski wyrzeka na nie- 
stałość Polaków w wierze. Charakterystyczne m jest to, co 
pisze poeta o skłonności Polaków do zmiany odzieży, a co 
im i inni moraliści (np. Rej) naganiali: 
»Iam vestes, quales gerimus, quot gentibus ilIas 
Sumpsimus, in nostrum contulimusque solum. 
Cernes hic Italos, Gallos, Turcasque feroces, 
Germanos, Valachos, Pannonicumque sagume. (K. Dsv.) 
Poeta pisze to w młodym wieku, a już widział wiele 
zmian odzieży i jej barwy. A oto i brunświckie ubiory za- 
czynają wchodzić w modę: "Brunssuigio cultu pallia suta pla- 
centc. Zresztą niechby już zmieniała się odzież i jej barwa, 
"Dum modo sit nobis verus et unus amor«. (K. D,v.) 
Po opisie koni, a raczej cnót, które ciągną wóz pań- 
stwowy, następuje opis woźnicy; tym jest - mądrość (sa- 
pientia, por. »Faciesc r. 18 i napis na rys. 6), która rządzi 
wszystkiemi cnotami. Bez niej niema sprawiedliwości, niema 
równości. Mądrość jest darem nieba, o nią więc błagać Boga 
należy. Wodze, cugle, które woźnica trzyma, - to bojaźń 
Boża (timor Dei, por. »Faciesc r. 13, rys. 6). Biczem, którym 
woźnica konie pogania, jest porządek, dyscyplina (dtsdplina) 
por. »Faciesc r. 17 i 18); potrzebną jest (ma bardzo wobec 
wzrastającej samowoli: oręż, przygotowany na wrogów ościen- 
nych, razi głowę bratnią, syn powstaje przeciwko ojcu, córka 
lekceważy matkę; wieśniaka zamęczają pracą nawet w święta: 
"Torquentur miseri assiduo sudore coloni, 
Nec requiem festa luce laboris habentc (k. El v.) 
Skoro tedy wóz jest gotów, ma wejść na niego prymas; 
siada on tak, że z prawej strony ma religię, z lewej - Rzecz- 
pospolitą. Religia podaje mu krzyż. Ponieważ obie są chore, 
ma je wieźć co prędzej do lekarza; poeta mu wskaże drogę, 
którą zresztą same konie znajdą. Miastem, w którem Rzecz- 
pospolita znajdzie lekarstwa na swą chorobę, jest Dobro ogólne 
()(.OIVW'PE).(IX). które otoczone jest dwiema rzekami - Spokojem 


(Tranquillitas, por. »Faciesc r. 18) i Wieczną sławą (Fama 
pN"ennis, por. "Faciesc r. 20). Drugie miasto, do którego dąży 
Religia, aby w niem wyzdrowieć, - to Jerozolima. I tę ota- 
czają dwie rzeki - Szczęście prawdziwe (Vera filidtas, por. 
"Faciesc r. 18 i »Arx felicitatisc na rysunku I-ym) i Życie 
wieczne (A/terna Vi/a). Mieszkańcy tych miast nauczą pry- 
masa, gdy przywiezie tam chore niewiasty, co ma czynić, 
aby je uzdrowić. Niech więc religia i Rzeczpospolita ukażą 
Uchańskiemu swe rany, aby je leczył. 
Tu zwraca się poeta do młodzieży, ucząc ją, że 
"Non fasti Veneris nunc sunt, non orgia Sacchic 
(k. Em v). 
że trzeba zmienić obyczaje na lepsze. Wzywa wszystkich, aby 
wypowiadali swe zadowolenie z nowego prymasa, w którym 
pokłada swoje nadzieje ojczyzna; król, kler, senat, rycerstwo 
i naród cały ze czcią zwracają na niego uwagę, życząc mu, 
by żył jak najdłużej. l poeta, który w Uchańskim ma prawie 
rodzica, życzy mu, aby w jak najodleglejsze lata żył szczęśli- 
wie i na wieki wsławił swe imię. 
Cały utwór, od k. SI r. napisany dwuwierszem elegijnym, 
jeżeli nie zdradza w autorze wielkich zdolności poetyckich 
i polotu, jeżeli gdzie niegdzie grzeszy w układzie wiersza 
łacińskiego, to w każdym razie świadczy o gorącym patryo- 
tyzmie Solikowskiego, o niezwykłem przejęciu się ówczesnym 
stanem ojczyzny i chęci uleczenia jej ran. Zastanawiając się 
nad wadami współrodaków, autor niekiedy wieszczym duchem 
przepowiada nieszczęsny koniec ojczyzny. Porównanie i ze- 
stawienie »Hamaxyc z cFaciesc daje dowody nowe, że "Fa- 
ciesc rzeczywiście utworem jest Solikowskiego; nie zaś Orze- 
chowskiego. l wiersze, znajdujące się na rysunku, przedsta- 
wiającym "Mons Reipublicae c , i napisy na samym rysunku 
głównym, i znajdujące się na stronie odwrotnej wewnątrz 
naczynia w kształcie wazy (rys. 6), jeżeli je porównamy z ję- 
zykiem Solikowskiego w "Faciesc i »Hamaxac zdają się do- 
wodzić, że ten sam autor je ułożył. Być więc może, że 
rysunek kolorowany na pergaminie, któryśmy w pracy naszej 
dali w podobiźnie i starali się objaśnić, dla samego króla 
Stefana Batorego n a j e g o i m i e n i n y w d n i u ś w i ę t e g o 
S z c z e p a n a, jak wskazuje data na rysunku ,,26 Decembris 
I578u, był na życzenie autora wykonany przez nieznanego 
nam iluminatora ówczesnego i przez tegoż Jana Dymitra So- 
likowskiego królowi doręczony w dniu imienin. Takie przy- 
puszczenie tern więcej może być usprawiedliwione, że w Ba- 
torym łatwo było dopatrzyć się zbawcy, prorokowanego 
w »Faciesc. Stąd to i rysy króla, wstrzymującego wóz, to- 
czący się w paszczę smoka, bardzo przypominają współczesne 
portrety Stefana Batorego. 
- V. T. VII, szp. 357-396. Prof. Ignacy Rychlik 
z Jarosławia, nadsyła nam: Kilka uwag do pracy J. Zubrzy.. 
ckiego "Miasto Jarosław i jego zabytki". Założony po 
roku 1°31 przez Włodzimierzowego syna Jarosława "horod 
Jarosława«, jak go kronika wołyńsko-halicka nazywa, zbudo- 
wanym był na wyniosłym, o 20 kilka metrów nad powierz- 
chnią wody wzniesionym lewym brzegu Sanu, cokolwiek dalej 
na północ od dzisiejszego miasta, w miejscu naznaczonem na 
planie sytuacyjnym Jarosławia z 1808 r. (nie z 1807 r.) "ksiq- 
irce górne u . Plan ten umieszczony u p. Zub. na szpaltach 
359 - 360, fig_ 3. nie jest ściśle według położenia geografi- 
cznego narysowanym, należy stronę wschodnią na planie 
zwrócić ku północy. 
Pod osłoną grodu rozsiedliło się od strony południowej, 
również na wyniosłem wzgórzu, oddzielonem od zamku głę-
>>>
CCCLXXXVII 


- - 


UZUPELNIENIA 1 POI'RA WKI 


CCCLXXXVIII 


boką debrą, miasto, gdzie dzisiaj t. zw. koszary Anny, a na 
wspomnianym już planie "c. Komisya -- św. Mikołaj". Z dru- 
giej strony zamku ku północy ciągnęło się przedmieście. Był 
ów dawny Jarosław silnie obwarowanym. jeżeli Rościsław, 
pragnąc go w 1245 r. zdobyć na Romanowiczach, ustawia 
przybory wojenne i grodowe i tarany. i jego posiąść nie 
może. Barwny opis walki, jaki nam wołyńsko-halicka kronika 
mylnie pod r. 1249 (Połn. sobr. 11.) przekazała, wspomina 
i o "mogile naprzeciw miasta" i głębokich debrach naokoło 
niego. 
Po przyłączeniu ziem Czerwono-ruskich bawi w Jaro- 
sławiu KazImierz W. dn. 28 czerwca 1361 r. (nie 1375 r. 
Zub. szp. 362); czy zaŚ pobyt jego nie pozostał bez wpływu 
na wewnętrzną przynajmniej organizacyę miasta, dobadać się 
nie można, spotykamy jednak »wójta jarosławskiego. w do- 
kumencie z 1370 r. Naturalnem, że z owego dawnego Jaro- 
sławia śladu dzisiaj niema. Nazwy: stare miasto, ruskie mia- 
sto, ruskie przedmieście (dzisiaj przedmieście leżajskie dolne) 
utrzymują się jeszcze w dokumentach XVlI wieku, stary za- 
mek w dokumencie 1431 r.; miejsce położenia miasta wska- 
zywał w 1431 r. kościół św. Mikołaja (stąd nazwa »góra św. 
Mikołaja). W 1523 r. wspomniany ów kościół, jako staroświe- 
cki. w 1611 r. piał być wskutek zakładania na tej górze 
klasztoru PP. Benedyktynek zburzonym, lecz ostał się ten 
»staroświecki, drewniany, od kilkuset lat stojący kościołek, 
brany i ujęty w kleszcze, z staroświeckiem malowidłem św. 
Mikołaja i ołtarzem wielkim (wszystkich było 3) deformiter 
po rusku malowanym. do 1757 roku, w którym polecił go 
znieść, gdyż obrazy na spróchniałych zupełnie ścianach utrzy- 
mać się nie mogły, biskup przemyski Wacław Sierakowski. 
W 1375 r. Władysław Opo1czyk, ów lenny posiadacz 
Rusi, »przenosi miasto z miejsca, gdzie dotychczas istniało, 
przed swój zamek., obdarza je stu frankońskimi łanami i lo- 
kuje na prawie magdeburskiem (a nie Jan Spytek w 1309 r . 
Zub. szp. 362). Owa tern'! jarosla,-iensis (dok. z 1354 r.) do- 
piero po odzyskaniu Czerwonej Rusi przez Jadwigę, dOlltaje 
się w październiku 1387 r., wraz z godnością »starosty Rusi. 
wojewodzie sandomirskiemu Jaśkowi z Tarnowa, który już 
dn. 6 lipca 1394 pisze się »panem na Jarosławiu.. 
I pod troskliwą opieką tych nowych panów rozwija się 
to nowe miasto, rozsiadłe na miejscu. na które m je dzisiaj 
widzimy, pod nowym Opo1czyka zamkiem, również na wy- 
niosłem jak i dawny ruski zamek wzgórzu wzniesionym, choć 
więcej od Sanu oddalonym, gdzie na planie sytuacyjnym na- 
znaczoną jest zbudowana w trzecim dziesiątku XVlII w. cer- 
kiew. Nie było przeto zamku ani w śródmieściu w rynku, 
ani na górze franciszkańskiej (Zub. szp. 374). Tak miasto, jak 
i ciągnące się ku północy przedmieście zbudowane m było, 
jak słusznie p, Zubrzycki podnosi, przeważnie z drzewa. Wol- 
nego wrębu dębów (nie modrzewi Zub. szp. 367) na bu- 
dowanie domowe i poprawę budynków pozwala w 1479 r. 
Spytko. »bo miasto naonczas jakoby w puszczy siedziało., 
a jedyną murowaną budowlą był zdaje się wówczas tylko 
nowy kościół W. W. Świętych, który w zachodniej stronie 
rynku począł w 1473 r. Spytek wznosić. 
Zmieniają się stosunki po strasznej przez Tatarów dwu- 
krotnej pożodze 1 500 i I 502 r. Kasztelan krakowski Spytek, 
»aby więcej murowane i kopane obrony, albo baszty i insze 
budynki tejże obrony przez jaką ustałość nie psowały się 
i w niwecz nie obracały., oddaje w 1513 r. z swoich pro- 
wentów 10 grzywien, do których drugie 10 grzywien coro- 
cznie rajcy dodawać mieli; wnuk zaś jego Stanisław Odrowąt 


przeznacza w 1535 r. również na obronę miasta swój do- 
chód z arendy gorzałczanej, który w 1630 r. 933 zł. i 10 
groszy wynosił. Przypuszczać należy, że Stanisław Odrowąż 
sprowadzając do swego dziedzicznego po matce Jarosławia 
swą małżonkę Annę ks. mazowiecką, rozwinął niezwykłą tro- 
skę około podniesie::nia miasta. W każdym razie nie długo 
po jego śmierci (umarł 1545 r.) napotykamy wzmniankę o mu- 
rach miejskich, o bramach: lwowskiej, ruskiej i o murowanej 
krakowskiej. Ich córka Zofia (I-U za Janem Krzysztofem 
Tarnowskim kaszt. wojnickim, 2-0 za Janem Kostką kaszte- 
lanem gdańskim) zniewala 1571 r. »każdego z swych kmieci, 
młynarzy, karczmarzy. popów ruskich, komorników, zagro- 
dników, którzykolwiek do roboty dobytek i do wożenia mają, 
do zwożenia corocznie furę drzewa do oprawy parkanów, 
a drugą do cegielnie ku oprawie miejskiej.. W 1562 r. bu- 
duje nowy zamek nad Sanem (kronika ruska 1498 - 1649. 
Rocznik naukowy 1835,11.). urządza zwierzyniec (dokum. z r. 
1571) a na miejscu dawnego zamku wśród murów zakłada 
w 1569 r. nO'l'mll colomam z rynkiem, którą Zygmunt August 
uwalnia na lat dziesięć od wszelkich ciężarów. Tutaj zbudo- 
wał wspaniały dom książęcy (między ł 594 a 1603 r.) Ale- 
ksander książę Ostrogski, wojew. wołyński, a nazwa »ryne- 
czek., »przyrynek. (z czego powstało imionisko »psi rynek.) 
utrzymała się po dziśdzień (porówn. dok. z 1630 r. i kod. 
Ossol. 101). Roku ł 580 dn. 2 ł marca kładzie Zofia funda- 
menta pod kościół i klasztor 00. Jezuitów, nie 157' r. (Zub. 
szp. 386), w którym była tylko fundacya, jednak Jezuitom nie 
podobało się miejsce obrane na kollegium i miasto jako je- 
dno z mniejszych i' prywatna własność; pragnęli mieć kolle- 
gium raczej w Przemyślu, jako królewskiem mieście i dopiero 
w 1574 r. przybyli do jarosławia. Musiało przybywać sporo 
i innych lmdynkow, kiedy ogłoszono przepisy budowlane. 
zatwierdzone przez Zygmunta Augusta I. I nic dziwnego, wszak 
druga połowa XVI w. i pierwsza połowa XVI1 w. to naj- 
świetniejszy okres w dziejach naszego miasta. 
Pożar 1600 r. puchłonął kollegiatę, w której spłonęły 
sprzęty kościelne, dawne księgi i przywileje, dzwony na wieży, 
a nawet groby fundatorów uległy zniszczeniu, ratusz zbudo- 
wany po ł 594 r. i prawie połowę drewnianego miasta. Nie 
ocalały nawet parkany dylowe i słupy dębowe (z dok. 1600 r. 
Mss. 2018). Zaledwo odbudowane miasto pożera ponowny 
pożar w nocy św. Bartłomieja 1625 r.; kościół kollegiaty po- 
nownie i kościół św. Jana 00. jezuitów uległy zupełnemu 
zniszczeniu, pogorzały parkany od bramy zamkowej, aż do 
00. Jezuitów, stamtąd dalej do bramy pełkińskiej. Anna ks. 
Ostrogska (córka Zofii) odbudowywa miasto; jednę cegiel- 
nię (radziecką) oddaje mieszkańcom darmo, z dwóch innych 
każe od każdego tysiąca cegieł oddawać na zamek po 100 
cegieł, dochód zaś z sprzedaży (po dwa złote za tysiąc cegieł) 
przeznacza na oprawę miejską, nie skąpi drzewa na budynki 
(lecz nie sosnowego, bo lasy przerzedzono, tylko olszowego), 
budować jednak wolno było tylko według nowego wymiaru 
i »deIineacyi., aby nikt ulic nie ścieśniał, ni placów sobie 
przywłaszczał. Podniaty (sicl), zatyłki i inne zacieśnienia mu- 
siały być uprzątnione, domy zaś w jedną ścianę wiązane, »bo 


I W kopiaryuszu przywilejów jarosławskich, przechowanym w nadwor- 
nej bibliotece w Wiedniu (Mss. 12018 z końca XVII w.l, jest mi
dzy przy- 
wilejami owe »laudum civitatis super aedificatione parietis per erectionem muri 
vel de fundamento murorum aedificantium. .. contignationis altitudo septem ul- 
narum - ubi altius extollitur paries - aestimatio muri secundum virgam, 
virga pro 12 marcis - de absensu (sic!) muri - de tractione in antiquum 
murum - de pariete vicini.
>>>
- 


CCCLXXXIX 


UZUI'ELNIF.NIA I POPRAWKI 


CCCXC 


J 


i drwa mniej wyjdzie i ulice pod sznur pójdąc, a gdyby się 
kto do roku nie pobudował, plac ma sprzedać lub urząd 
szacunek uczyni i komu innemu pozwoli się sadowić (dok. 
z lat 1625, 1626, 1630 w arch. miejs.). W ten sposób odbu- 
dowane miasto pragnie lepszą po ciężkich napadach tatar- 
skich 1623 i 1624 r. zaopatrzyć obroną. Dla zasłonięcia 
przedmieścia krakowskiego i przygrodzkiego sypie nowe dal- 
sze wały - usuwa od nich domy na 100 łokci, zaopatruje 
je w baszty i dlatego też, jak mówi w swej renowacyi miej- 
skich przywilejów 1630 r., »nieprzyjaciel poganin Tatarzyn 
z wielką potęgą podstąpiwszy pod to miasto za łaską Bożą 
i przyczyną św. Michała, w którego ubronę i zamek potę- 
żnemi wałami osypany i miasto dobrze owarowane oddaliśmy, 
żadnej pociechy nie odniósłc. Zamknił:te tedy było miasto 
bramami: przemyską i zamkową od południowego wschodu 
i wschodu, pełkińską, inaczej ruską, lub sandomierską od pół- 
nocy. krakowską murowaną od zachodu; przedmieścia zaś: 
przygrodzkie, szlakową bramą radymieńską, ruskie, wrotami 
Hawryły »Hewrilowini wrotac (dok. z 1462 r.), krakowskie 
szlakową krakowską lub przeworską, Wola. część krakowskiego 
przedmieścia, bramą pruchnicką lub krośnieńską zwaną. 
Poza murami dominowały dwa wspaniałe zabudowania 
klasztorne otoczone murami: klasztor PP. Benedyktynek z ko- 
ściołem św. Mikołaja (nie św. Anny Zub. fig. 36, 37, 38), 
fundowany przez Annę ks. Ostrogską i kościół N. P. Maryi 
w Polu, z nowicyatem 00. jezuitów, fundacyi córki księżnej 
Anny, Anny Alojzy Chodkiewiczowej. 
W opisanych granicach pozostało miasto po dzień dzi- 
siejszy, zahudowało si
 tylko dawne wzgórze zamkowe, gdzie 
stał wspomniany już dom książęcy, oddawała je bowiem księ- 
żna Anna w nagrodę za zburzone domy dla blizkości wałów. 
Liczne działy majątkowe między dziedzicami miasta jarosła- 
wia, zachowane w aktach grodzkich i ziemskich przemyskich 
i przeworskich i tak z 1585 i 1594 r. między córkami Zofii 
Kostczynej, Anną ks. Ostrogską a Katarzyną Sieniawską (Anna 
skupiła potem drugą połowę jarosławszczyzny), w r. 1636 po 
śmiere! ks. Anny, między córkami Zofią Lubomirską, Katarzyną 
Zamoyską i Anną Alojzą Chodkiewiczową, następnie w 1659 r. 
po tej ostatniej bezpotomnej śmierci, dają wcale dokładny obraz 
miasta. W śródmieściu, a więc między murami było w roku 
1636 17I domów, 6 dworków i 9 placów pustych, na przed- 
mieściach zaś 155 domów, l dwór, 8 ogrodów pod jurys- 
dykcyę miejską należących. W samym rynku istniało w tymże 
roku 27 domów z tych zaś 19 kamienic, dzisiaj jest wszyst- 
kich 23. W r. 1676 połowa miasta z przedmieściami liczyła 
kamienic i domów osiadłych 270, placów pustych 29 (Mss 
3502). W rynku zbudowany był ratusz. Mylnem, że pozwalał 
go budować dopiero w 1479 r. wojewoda ruski, Spytek (Zub. 
szp. 362); wszak ratusze stawiano zwykle równocześnie z za- 
kładaniem miasta na prawie niemieckiem, Spytek oddał wów- 
czas tylko dochody z ratusza i budek przekupniów pod tymże 
ratuszem będących, na pożytek miasta. Aedes pretorii istniała 
w 1518 r. (przywilej dla tkaczy), musiała upaść lub spłonąć. 
bo w 1594 r. wzmianka o ratuszu »kiedy za czasem stanie«. 
Stanął »wymurowany i ozdobny« po 1600 r., zniszczony po- 
żogą 1625 r. (pogorzały przywileje) miał być z polecenia ks. 
Anny odbudowany »najskuteczniej i najporządniej a zwła- 
szcza na wierzchu dla ozdoby miasta.. z dwojakiem więzie- 
niem i niższem i górnem, żeby wedle występku ludzie kon- 
dycyi różnej więzieniem opatrzeni byli, a z on
go jako przed- 
tem bywało nie uchodzilic. Zapożyczyli się nawet burmistrz 
i rajcy dwa tysiące zł. u różnych kupców na odrestaurowanie 


urzędowej siedziby. Dzisiaj nie wiele możemy o dawnej wnio- 
skować budowie. Rząd austryacki zabrał go na cele komisyi 
mundurowej i warsztaty; Kuropatnicki w swej geografii z r. 
1786 opowiada, te ratusz był o trzech piętrach, jak niemniej 
i inne kamienice o 2 i 3 piętrach, czego jednak dzisiaj śladu 
niema. W 1852 r. odkupiło ratusz miasto za 4 tysiące zł. 
konwencyjnej monety, pseudogotycka szata, w którą go na- 
stępnie przybrano, znikła po ostatniej restauracyi i przebu- 
dowaniu przed paru laty. 
Z opisanych szczegółowo przez p. Zub. domów, dom I. 160 
fig, 12, 20, 2 l, szp. 380-381, był w 1636 r. własnością Kru- 
zów i nazywano go »domem gdańskim c ; dom fig. 30 szp. 384 
nie jest przy ulicy Sobieskiego, która istotnie prowadziła 
z rynku do dawnego zamku, tylk.: przy ulicy Ostrogskich. 
do dawnego klasztoru jezuitów, dzisiaj t. zw. koszar klasztor- 
nych wiodącej. Nie ma uzasadnienia historycznego to, co czyta- 
my o domu fig. 26, 27, szp. 382. Nie był nigdy częścią zamku. 
tern mniej zamku Ostrogskich, okrągłe otwory w attyce za- 
słaniającej dach nie mogły mieć znaczenia strzelnic, które 
w inny sposób musiałyby być budowanemi. Do tej kamienicy 
to może odnosi się owo błędne zresztą podanie. przejęte za- 
pewne z artykułu o jarosławiu w Słowniku geograficznym, 
że w niej mieszkała w 1387 r. królowa jadwiga. Kamienica ta 
była w r. 1636 własnością Athlawanti'ego a druga obok niej 
Orszeti'ego, w rękach tych są jeszcze w 1668 r. Między wła- 
ścicielami domów 1636 r. spotykamy jeszcze nazwiska Dziurdzi, 
Kieser, Klaus, Kruz, Kielmer, Guzler, Giergunt, Schulz, Szelnog, 
Schott, Kanic, obok nazwisk Kolibyk, Stroiwąs, Parzy byk, 
Nawrocidupa, Twardochleb i t. p. 
Z rynku biegnące ulice, jak wogóle wszystkie inne 
w mieście, doczekały się nomenklatury dopiero przed dzie- 
sięciu laty. Ulica grodzka (porówn. plan fig. 4 szp. 361 -362) 
nie miała w XYJI w. nazwy, zwano ją krótko »od bramy kra- 
kowskiej ku miastu. z rynku do cerkwi dzisiaj Sobieskiego - 
dawna zamkowa, ulica Spytka, dawniej ruska przed wałem, 
z rynku na zachód ku dzisiejszej bożnicy nazywała się ulicą 
Kozią lub żydowską, około cerkwi - przyrynek, dzisiejsza ulica 
zamkowa w XVlI w. nie istniała wcale, był tam gościniec 
lwowski. Z dawnych przecznic zaginęła tylko jedna z dzi- 
siejszej ulicy grodzkiej, ku wałowi na południe. 
jakim był zamek przez Władysława Opolczyka zbudo- 
wany, jak on następnie wyglądał w wieku XV pod opieką 
Leliwitów Spytków, daremnie szukać wzmianki u znanych 
dotąd iródeł. W dokumentach nazywa się »arx«, w zapiskach 
grodzkich i ziemskich »castrumc. Pewnem tylko, że był to 
gmach piątrowy: tota superioritas, alias gora castrj jarosla- 
viensis w zapisce z 1521 r. a Stanisław Odrowąż pisze swój 
testament dn. 4 marca 1545 r. »in parva stubella superioris 
atrii arcis iaroslaviensis duarum fenestrarum versus ortus so- 
lis sita (Teki Narusz. t. 62 Nr. II); zapiska zaś z l 54 I roku 
mówi o działach majątkowych »castri castelli oppidique ja- 
rosławc. 
Budowano nowy zamek a trzeci z rzędu, jak już wiemy 
1562 r. W r. 1578 r., jak akta Stefana króla opowiadają 
(Mph. V. 148), był »dobrze budowanym dworem«. Składał 
się on w 1594 r. (w którym to roku dzielono się nim na 
dwie, 1636 r. na trzy a w 1659 na cztery części) z dwóch 
odrębnych części: z przygrodka z zabudowaniami gospodar- 
czerni i właściwego grodu z mieszkaniem pańskiem. Sam przy- 
grodek był również obronnym, trzy baszty połączone z sobą 
parkanami dębowymi osłaniały: browar, stodoły, piekarnie, 
winnicę, stajnie, spichrze i wozownie. Przez przygrodek od-
>>>
CCCXCJ 


UZUPELNIENIA I POPRAWKI 


cccxcn 


dzielony fosą wjeżdżało się do zamku murowanego piątro- 
wego o trzech pierzejach, z zwróconymi do dziedzińca gan- 
kami sklepistymi. Obszerna brama wprowadzała w dziedziniec, 
nad nią wieta z zegarem. Komnaty były obszerne, izbę sto- 
łową oświetlało 13 okien. dwie inne miały po 5 i po 6 okien. 
Zwierzyniec pod zamkiem. sady, ogrody zamkowe zdobiły tę 
siedzibę pańską, bronioną murem i parkanami pod strażą 
dwóch puszkarzy. 
jednak z śmiercią ks. Anny poczyna niknąć i świetność 
zamku i miasta. Trzy właścicielki przebywają tutaj tylko chwi- 
lowo, zamek opustoszał, jarmarki wskutek trwóg wojennych 
poczęły niedopisywać. W 1646 r. zjechał w pierwszych dniach 
września król z królową na jarmark, było jednak bardzo mało 
kupców a młody ordynat Zamościa, jan Zamoyski, któremu 
przypadł obowiązek ugoszczenia królestwa, nie mógł ich pod- 
jąć w opustoszałym zamku, tylko w klasztorze 00. jezuitów. 
Zabawili trzy dni w jarosławiu obdarowani hojnie przez go- 
spodarza, król złotą czarą, pełną starożytncj monety, królowa 
parą naramienników z klejnotów drogich wartości 5 tysięcy 
talarów. Ciężkim był 1648 rok, gorszym 1655 od Kozaków, 
którym ledwo się okupiono. Upada obrona miasta, domaga 
się poprawy parkanów i wałów Mikołaj Podlodowski z ra- 
mienia jana Kazimierza w 1655 r. (Kopiaryusz u Reforma- 
tów f. 121), lecz nie może miasta utrzymać, które zajmuje 
Karol Gustaw. Miał zamiar z całem wojskiem w obrębie mia- 
sta pozostać. chciał zeń warowny obóz uczynić i fortyfikować 
je począł, przeszkodził Czarnecki. (P u ff p, n d o r f lib. III. c. 8). 
Mniej dotkliwemi może były same zdzierstwa zgrai Rako- 
czego, aniżeli straszny ucisk mieszkańców przez przechodzące 
płatne i niepłatne wojska, którym daremnie i jan Zamoyski 
i Konstantyn Lubomirski zaradzić chcieli. Miasto prędko chyli 
się do upadku. W 1676 roku wypalił się rynek, ulica ruska 
i przedmieście ruskie (z dokum. 1685 r.); w 10 lat później 
spłonęła znów połowa miasta (Ub. Bapt.) Bez dostatecznej 
obrony, mimo że od 1674 r. poczęto rozbiera\: zamek na 
reparacyę murów miejskich, 
bez strzelby i armatyc, do któ- 
rej utrzymania wszystkie cechy przyczyniać się miały. kiedy 
nawet i prochów niewiele było, gdyż Marcin Kątski w czasie 
rewizyi zaledwo ośm beczek prochu t. zw. śledziówek- zna- 
lazł, musiało uledz w 1703 r. Szwedom. Generał Adlerszten 
repartycypuje kontrybucyę 24 tys. tynfów; kupcom z Wschowy, 
każe płacić 6 tysięcy, krakowskim (Gałeczka, Kluk) po 600 
tynfów, włoskim 600 tynf., warszawskim (Boyze, Tonio mło- 
dszy, Tonio starszy po 200) 600 t., kupcowi For z Warszawy 
400 tynf., żydom 6 tysięcy tynf. i t. d. (Kopiaryusz u Re- 
formatów). Nie pomogły powtarzane od 1676 r. zakazy sprze- 
dawania, zastawiania domów, nędza głód, morowe powietrze 
dopełniają nieszczęścia. Smutny i opłakany musiało miasto 
przedstawiać widok, jeżeli Elżbieta Sieniawska polecając w r. 
171 3. by każdy poddany z drwami do jarosławia jctrlżący 
dyl jeden parkanowy po 6 łokci z sobą przywoził, przyka- 
zuje surowo, aby żaden nie wyjeżdżał wozem, tylko powinien 
wywieść wóz gnoju. którym zapaskudzone miastoc. Nieoglę- 
dna polityka handlowa, zabraniająca cudzoziemcom, nierna- 
jącym majątku ruchomego w mieście, kupczenia w jarosławiu. 
ciężkie opłaty, jakie i sędziowie jarmarczni i rajcy i dziedzice 
pobierali, musiały sprowadzić zupełny upadek kwitnących 
jarmarków, mieszczaństwo samo podnieść się nie mogło, bo 
nie szukać rodów mieszczańskich tam, gdzie panowanie swe 
zaznaczyli dziedzice miasta, wielkie szlacheckie rody i bogate 
instytucye zakonne. Duchowieństwo żądało od tak zwanych 
wyderkaffów bardzo wysokich prowizyj, których zubożeli 


mieszczanie nie byli wstanie płacić. Ujmują się za nimi Au- 
gust Czartoryski, Paweł Sanguszko do biskupa przemyskiego 
pisząc dn. 4 listop. 1739 r. -Miasto jarosław przed laty nie- 
dawnemi osiadłością kupców sławne, murami i domami ozdo- 
bne, religione in superos przykładne, w kościoły chojne, te- 
raz zaś spustoszeniem i ludzi nagością okropne, do sposobów 
wcale odpadłe, vis publicis oneribus wystarczyć z siebie zdo- 
łające, między innerni, któremi na dno ostatnich prawie ruin 
spada stopniami, widzi być ten najpierwszy et ad centrum 
zguby swojej nieomylny, iż co antecessorowie mieszkańców 
teraźniejszych za czasów swoich szczęśliwych dawali domom 
bożym i ołtarzom, których byli patroni et fautores. natenczas 
temporum deterioratione, zamiast coby kościoły z pobożności 
i przykładu ubogich sukcessorów ex ipsis iIlorum donis za- 
ratować mogły, nietylko im w czynszach a piis legatis pre- 
tendowanych non parci tur usque ad obolum, ale owszem 
lchm. Duchowni jarosławscy procesami i klątwami strangula- 
tos tak dobrze i mocno mieli, jakoby to pokazać chcieli, że 
sami to ubogie miasto zgubić do ostatka są zdolni, jeżeli 
pasterska władza WMCI... nie da adiutorium et protectionem 
(z kopiaryusza u Reform.). Poczynił istotnie bardzo wielkie 
mieszkańcom ulgi w czasic swego w jarosławiu pobytu 1743 
r. biskup Wacław Sierakowski. Wiek XVIII smutno się tedy 
zapisał w dziejach miasta. Wprawdzie przybył jeszcze kościół 
i klasztor 00. Franciszkanów w 1659 r., kościół i klasztor 
00. Reform:J.tów w 1700 r. na przedmieściu krakowskiem, 
cerkiew nowa, po przyjęciu przez Ruś jarosławską unii. lecz 
reformy kościelne cesarza józefa II nie oszczędziły i jarosławia. 
Dwukrotny pobyt józefa II w 1773 r. (19 lipca) i 1780 r. 
- (dn. 4 maja) nie przyniósł miastu, które jak Hacket (Politi- 
sdll' Rl'ism.. NUrnberg 1790) mniema i dla położenia swego 
na wzgórzu opodal spławnej rzeki i dla licznych okazałych 
budynków, odpowiedniejszem było na stolicę kraju, wielkich 
bardzo korzyści. Poznoszono klasztory (00. jezuitów dwa, 
PP. Benedyktynek, 00. Franciszkanów), poburzono lub sprze- 
dano kościoły (św. Zofii, św. Franciszka, św. Ducha), zam- 
knięto dawne jezuickie szkoły i gimnazyum, a za to. utwo- 
rzono t. zw. komisyę mundurową i urządzono jej składy. To 
też trafnie kończy Krasicki swój list z "Podróży z Warszawy c 
o jarosławiu: 



 


,. 


_ . . . . miasto okazale. 
Gmachy powaioe, świ'ltnice wspaniale, 
Ale czas zwykle zdzialal alternaty 
W świ'ltnicach nauk dzis stoj'l warsztatyc. 


Podobizna obrazu, wprawdzie wcale nie artystycznego, 
a malowanego dopiero między 17 I 7 a 1788 r., umieszczona 
na szp. 357-358, fig. I, pozwala przyglądnąć się tej bogatej, 
najhandlowniejszej ongi placówce kresowej. 
Przez -murowaną bramę krakowską c wchodzimy od za- 
chodu do obronnego wałem i murem miasta, w środku którego 
w zachodniej pierzei rynku (fig. 4, szp. 361-362) dominował 
swą wysoką wieżą kościół kollegiaty WW. Świętych. W środku 
rynku ów ozdobnie po 1625 r. odbudowany ratusz (na obra- 
zie na wschód od kokioła). Możnaby przypuszczać, że ma- 
larz miał tutaj raczej zamek na myśli o trzy staje od bramy 
zamkowej oddalony (dok. z 1637 r.), lecz ten był już w czasie 
malowania obrazu częścią na budowę kościoła i klasztoru 
00. Franciszkanów, częścią na poprawę murów rozebranym. 
Na północ od rynku, wśród murów miejskich klasztor 00. 
jezuitów z kościołem św. jana (fig. 4). w fig. I przed kolle- 
giatą z strony zachodniej umieszczone. Okrągło zakończona 
wieża zegarowa obok klasztoru istnieje po dziś dzień, okrą- 



 
I 
I
>>>
CCCXCIII 


UZUPEł.NIENIA 1 POPRAWKI 


CCCXCIV 



 


gła wieża z dzwonami przy "ościele św. Jana runęła w cza- 
sie pożaru 1862 r. Nie widzimy zaznaczonej kaplicy, jak 
w fig. 31, również i attyka inaczej wygląda, obniżono bowiem 
po pożarze mur frontowy (por. szp. 387), zakończeni. zaś 
dzwonnicy wie
yczką fig. 31 pochodzi z ostatnich czasów. 
Z rynku ulicą zamkową (dzisiaj Sobieskiego) fig. 4. ku 
cerkwi. na której budowę wśród murów miejskich zezwoliła 
Marya Kazimira. jako pani Jarosławia, dopiero po przyjęciu 
unii z kościołem zachodnim. Na obrazie nie przedstawiona 
cerkiew tak, jak ją dzisiaj widzimy - nic dziwnego, bo jej 
budowa wlokła się prawie lat 30 (szp. 93 -94). Stara cerkiew 
drewniana była na przedmieściu, wzmianka o niej w doku- 
mentach z pierwszych lat X\TI wieku (fig. 3) i ją zabrano na 
cele funduszu religijnego, gdyż istniała cerkiew w mieście 
Kupili ją parafianie na licytacyi w 1790 r. za 204 zł. reńskich 
Składano w niej ciała zmarłych, wynajęto nawet na procho- 
wnię, dopóki w 1838 r. nie odrestaurowano i przywrócono 
do dzisiejszego stanu. 
Istniała jeszcze cerkiew na przedmieściu »Garbarzec za 
Sanem »monastyrc bardzo stara, drewniana - lecz żadna 
z nich nie budziła pod względem budowy i architektury za- 
interesowania. Wspomnąć jeszcze należy o portretach olej- 
nych dobrodziejów Eliasza Wapińskiego burmistrza i kupca 
jarosławskiego i żony jego Pelagii z 1758 r. zawieszonych 
w cerkwi. 
Zwracając się od cerkwi Im pułudniowi, mamy kościół 
i klasztor 00. Franciszkanów. O tej budowie nic dotąd nie 
wiemy. Szczupłe wzmianki z liber mortuorum, nie wiele obja- 
śniają; w sam dzień Wielkiej Nocy 1788 r. zamknięto kla- 
sztor i sprzedano utartym zwyczajem na licytacyi. Stąd na 
lewo, ku wschodowi, prowadziła brama zamkowa, do zamku 
nad Sanem (por. pl. fig. 4), wprost zaś drogą radymieńską 
ku południowi dochodziło się do bramy przemyskiej, zamy- 
kającej forteczne mury na zejściu się drogi od zachodu od 
przedmieścia krakowskiego i Woli prowadzącej. Za murami 
ju
, za bramą był kościołek św. Zofii, w miejscu staroda- 
wnego z XV wieku przez Zofię Kostkową (nie Kostkównę 
str. 38) w 1573 r. zbudowany. Dalej ku południowi ciągnął 
się szlak radymieński, również bramą i wałem tejże nazwy 
zamknięty (fig. 3). 
Od południa (fig. I) przedmieście Wola, ozdobione sta- 
tuą jakiegoś świętego Patrona miasta, a zamknięte naznaczoną 
na obrazie »bramą pruchnickąc lub »krośnieńskąc zwaną. 
Poza murami na zachód od bramy krakowskiej, wspo- 
minany już kościół szpitalny św. Ducha, artysta jednak umie- 
ścił go frontem kil patrzącemu. zamiast, jak jest w rzeczy- 
wistości, zwrócić front kościoła ku zachodowi. 
Na północ wreszcie na znanem już wzgórzu św. Miko- 
łaja, otoczonem podwójnym murem (jeden by się góra nie 
usuwała) i ośmiu basztami. kościół św. Mikołaja z klasztorem 
PP. Benedyktynek. Kościół sam o dwóch wie
ach, bliższa 
miastu zegarowa, z dwiema kaplicami po bokach, ozdobionemi 
w 1749 r. kopułami blachą krytemi. był wewnątrz bogato 
udekorowany gipsaturą po żebrach sklepienia a rozetami re- 
nesansowemi po łukach kaplic i tęczy, i malowidłem al fresco. 
Wiele z nich przed paru laty przy restaurowaniu podniebia, 
z którego poczęły cegły wypadać, wapnem zabielono, utrzy- 
mało się malowidło nad prezbyteryum: Koronacya N. P. M. 
i czterej Ewangeliści i w kaplicy św. Benedykta, - jednak 
już bardzo zniszczone. Kopuły zostały zniesione - a niektóre 
z grobów pod kościołem zamurowane. Długość kościoła wraz 
z chórem panieńskim wynosi wewnątrz 33 metrów, szerokość 


'- 


,. 



 


z kaplicami, 22.68 m. prezbyteryum szerokie 8.25 m. Dzisiaj 
klasztor zamieniony na koszary (koszary Anny), kościół i ka- 
plice na składy ubrania wojskowego. Poruszona przed dwoma 
laty myśl restytucyi kościoła i przeznaczenia go jako kościoła 
garnizonowego do służby bożej napotyka jak zawsze. na ma- 
teryalne trudności. 
Pozostaje jeszcze na wzmiankę zasługujący zbudowany na 
przedmieściu krakowskiem kościół i klasztor 00. Reformatów 
w 1716 r. pod wezwaniem św. Trójcy przez biskupa przem. 
Jana Bokuma poświęcony. Budowa w znanym klasztornym 
stylu, w refektarzu klasztornym wiszą dotąd portrety Anto- 
niego Kwalka, kupca jarosł., fundatora, w czerwonym kontu- 
szu i łowczego kijowskiego a dobrodzieja klasztoru Franc. 
Zawadzkiego w stalowej misiurze i delii i 
ony jego Eufro- 
zyny (z 1720 r.) Wnętrze kościoła N. P. Maryi w polu dzi- 
siaj Dominikanów malował w 1731 r. braciszek zakonny Jo- 
achim Ornanus, (malowidło to pozostało tylko na podniebiu) 
korytarze zaś braciszek Gwido Grocki również 1731 r. 
Klasztor sióstr Niepokalanego Poczęcia X P. M. na 
»Głęboce c , jarosławskiem przedmieściu, postawiony dopiero 
w 1875 r. pod kierunkiem architekty krak. Wal. Kołodziej- 
skiego. 
Co do wzmianki o żydach na szp. 360, to ta wymaga 
sprostowania. Prawo posiadania w mieście jednego lub dwu 
domów nadaje im Zofia ze Sprowy dnia 26 marca 1571 r. 
a nie Anna księżna Ostrogska. Terainiejsza główna muro- 
wana synagoga w śródmieściu, zbudowana w 1809 r. W 1 765 
roku było 7 złotników żydów w Jarosławiu. Starożytności 
żydowskie jarosI. zwracały uwagę na wystawie kraj. 1894 r. 
(por. Katalog wystawy zabytkó,lt) starożytnych. Lwów 1894, 
p. 28-36 Nr. 245-293). 
- VI. T. VII, szp. 464 i 467. (Właściwości ikonogra.. 
ficzne naszych drzeworytów ludowych i cuda do nich się 
odnoszące). X. prałat A. Brykczyński, proboszcz w Go- 
worowie, za pośrednictwem Dra Feliksa Kopery nadsyła nam 
szereg uzupełnień i rektyfikacyj treści przeważnie ikonogra- 
ficznej, p. n. Kilka uwag z powodu artykułu Drzeworytnictwo 
u nas pn:ez Maryana Sokolowskiego. Niektóre z nich są. jak 
zobaczymy cenne i korzystamy z nich poniżej, drugie po- 
legają na nieporozumieniu. 
I. Kaplica Krwi przenajświętszej znajduje się nie w Bru- 
kselli, ani w Liege. jakeśmy mimochodem przypuszczali, po- 
legając jedynie na zawodnej w tym wypadku pamięci (szp. 
464), ale w Brugesc. Pochodzi w dolnej swej części z XII, 
a w górnej z XVI w. i wzniesiona została na cześć relikwii 
w r. 1149 sprowadzonej przez Thierrego hr. Flandryi z Ziemi 
świętej c. 
2. Mówiliśmy, (idem), 
e nie wiemy. czy cuda stwierdza- 
jące obecność krwi przenajświętszej w hostyi się u nas zda- 
rzały? X. Brykczyński nam przypomina. że »w Poznaniu 
znajduje się kościół Bo
ego Ciała, wybudowany wedle tra- 
dycyi na pamiątkę sprzedanych żydom hostyj. które ci osta- 
tni kłuli i że krew z nich ciekla. w skutek czego w miejscu 
obecnego wielkiego ołtarza mieli je zakopać. Dla tego na 
środku kościoła zbudowany został ołtarz, pod którym umie- 
szczone są 3 figury mające tych żydów przedstawiać. Stół 
zaś, na którym hostye były kłute. przeniesiono w uroczystej 
procesyi z kamienicy Świdwów w Poznaniu w r. 1610 do 
kościoła, który zasłynął cudami. Nawiedzali go królowie, bi- 
skupi ingres tutaj zaczynali, tutaj magistrat udawał się po 
błogosławieństwo, a na ścianach cztery obrazy historyę cu- 
downych hostyj przedstawiają. O hostyach tych pisali: T 0- 


.
>>>
UZUPEUNIENIA 1 POPRAWKI 


CCCXCVI 


CCCXCV 


masz Rarus w r. 1583, Tomasz Treter 1609, bezi- 
mienny 1754 i zakonnik X. Kowalski 1840«. Tyle X. 
Brykczyński. 
Cud ten pośrednio zresztą tylko się z naszą pracą 
wiąże. Ma on wiele pokrewieństwa mimo różnych szczegó- 
łów z opowieścią Miechowity odnośną do założenia kościoła 
Bożego Ciała w Krakowie; miał się zdarzyć wedle legendy 
w roku 1399. W XIV wieku wszystkie nieledwie kościoły 
Bożemu Ciału poświęcone powstawały. Hostyj miało być 3 
i interesująca monstrancya w skarbcu tego kościoła w Po- 
znaniu, datująca z XV w.. którą publikuje Kohte (Vers£tClmis 
der Kunstdmkmiiler der Provins Posm, II, 1896, str. 46-50, 
fig. 35), zbudowana jest wyjątkowo dla pomieszczenia 3 ho- 
styj na pamiątkę tego cudu. 



I
 



 


4. Nakoniec, autorowi pracy -O drzeworytnictwie u nas« 
nie chodziło i chodzić nie mogło o wszystkie dobrze mu 
znane legendy ze św. Mikołajem związane. W Actach San- 
ctorum, częściowo w Legendzie złotej i nawet w Brewia- 
rzu, nie mówiąc o każdym większym podręczniku ikonogra- 
ficznym, jak Barbier de Montault, Cloquet, Detzel czy Otte 
i t. d. - można je odnaleść. Mówiąc o naszych drzewory- 
tach wyłącznie ludowych podniosłem w nich jedynie tę le- 
gendę, która mojem zdaniem nie tylko się do przedstawień 
na tych drzeworytach specyalnie odnosi i ich właściwości 
najlepiej i najwymowniej tłumaczy. ale należy do kategoryi 
tak zwanych legend ikonograficznych, co samo przez się hi- 
storyka sztuki najbardziej int
resuje, gdyż uprzytomnia nam 
proces wyobraini młodej i świeżej, która tworzy podanie- 


F\ 
& 



 


Fig. 72. Kleczkowo, plan cmentarza i muru cmentarneRo. - Pomierzył i rysował p. Szyszko. Bohusz. (Por. szp, 507/508 liR. 15 i 16). 


.
" 
" 
'*' 
, 
\! 
'}J 
. 

i' - rs 
I 

 ..
 J 

 . \\o\
" 

 
"0 


"".iIł. ro ts ;-r' 

 ..!.....,... 
 ' , .. , -
 

-.; ' ,. 
.
, 
I 
 
 
d 


3. Co do innych uzupełnień i uwag. to nie możemy 
ich uwzględnić, ani z nich korzystać. W kościele św. Wa- 
wrzyńca w Medyolanie, który każdemu historykowi sztuki 
musi i powinien być znany, jako jeden z najbardziej zna- 
czących architektonicznych zabytków z przejścia z czasów 
starożytnych do epoki chrześcijańskiej. cudu takiego przed- 
stawionego niema, co nie ulega wątpliwości, ale czy go nie 
było? To rzecz inna. Nie chodzi tu bowiem o przedstawie- 
nia istniejące i dochowane do dzisiaj, ale o takie. które mo- 
gły istnieć niegdyś i na które można się powołać. Jakaż 
znaczna ilość przedstawień czy dzieł tych lub innych arty- 
stów włoskich zaginęła, o których świadczą źródła i mówi 
wyraźnie Vasari, a przecież te wskazówki i świadectwa mają 
dla badacza wagę i naukowy interesl W tym zaś wypadku, 
o który chodzi ks. Brykczyńskiemu, istnienie niegdyś w tym 
kościele przedstawienia wzmiankowanego przez nas zazna- 
czone jest przez jezuitę Cahier w jednem z jego tak pełnych 
nauki i doniosłości dzieł, do których ustawicznie sięgać wy- 
pada. 


baśń. na podstawie jakiegoś źle zrozumianego artystycznego 
utworu i wskutek' tego daje początek innym artystycznym 
przedstawieniom ze swej strony. Znana historya Brewiarza 
o 3 dziewczynkach, które św. Mikołaj cudownie wyposaża 
a która tak często bywa w malarstwie średniowiecznem i pó- 
iniejszem przedstawiana, już dla tego z naszemi drzeworytami 
(fig. 15 i fig. 16 szp. 473, 474) nie ma związku, że nie widzimy 
w nich ani gałek złotych, ani woreczka z pieniędzmi, ani też 
monet, jednem słowem żadnych atrybutów do tej historyi od- 
nośnych i że następnie dzieci są wyobrażone tutaj oczywiście 
w wanience, co się jedynie przytoczoną przez nas, prastarą 
i ludowy charakter w najogólniejszem tych słów znaczeniu 
mającą legendą tłomaczy, którąś my przytoczyli. Legenda ta 
od XI1I w., jeżeli nie wcześniej - była przez szereg wieków 
przedmiotem malarstwa w najrozmaitszych krajach, przecho- 
dząc z jednego obrazu do drugiego aż do bardzo póinych cza- 
sów i ulegając rozmaitym zmianom stylowym, miała bowiem 
tę dobrą stronę, że redukowała przedstawienie do najprost- 
szych danych - i najlepiej odpowiadała ludowej fantazyi. Po- 


\ 



 


-
>>>
c('('XC\.u 


UZUPEUHENIA I POPRAWKI 


Fig. 73. Kleczkowo, przekrój muru cmentarnego, pomierzyl i uzupełnił 
p. Szyszko-Bohusz. 


Fig. 74. Kleczkowo, mur cmentarny od strony wewn
trznej 
z oblankami, pomierzył i uzupełnil p. Szyszko-Bohusz. 


waga Brewiarza, jak to podkreśla słusznie X. Brykczyński, jest 
bardzo wielka, ale nie dla historyi sztuki i nie dla badań z nią 
związanych. Brewiarz rzymski w kolei wieków ulegał kilkakro- 
tnym rewizyom i redukcyom, od XI w. od czasów Grzego- 
rza VII zacząwszy, i redukcye te i rewizye odnosiły się prze- 
ważnie do żywotów świętych i do jego części hagiograficznej. 
Cudowne i rozrosłe drzewo podań i legend było stopniowo 
w nim i coraz bardziej obcinane 
z suchych i niepotrzebnych naro- 
śli i gałęzi. Ostatecznie prace Ba- 
roniusa, Bellarmina. Silviusa An- 
tonianusa i innych uczonych te- 
ologów i badaczy doprowadziły 
tę wspaniałą i tak budującą ksią- 
żkę do tego stanu, w jakim ją 
dzisiaj widzimy. Ale rozwój arty- 
stycznego życia był temi refor- 
mami tylko w nieznacznej części 
dotknięty. Płynął on swem wła- 
snem korytem na podstawach da- 
wnych tradycyj, których źródeł 
należałoby szukać może niekie- 
dy w zapomnianych już dzisiaj 
a przedwiecznych tego zbioru 
redakcyach. To właśnie sprawia, 
że w badaniach ikonograficznych 
napotykamy nieraz na przedsta- 
wienia, których żaden podręcznik 
i żadne znane nam dzieło nie 
tłomaczy i że często w odległej 
jedynie i na pozór zupełnie z tym 
przedmiotem nie wiążącej się lite- 
raturze znajdujemy dla nich objaśnienie. Przy tej sposobności 
zaznaczamy, że w druk »drzeworytnictwa u nasc wkradł 
się błąd druku: W znakomitem dziele M a I e, fArt re/igieux 
au X/f/ v. en France 1893 jest mowa o naszej legendzie nie 
na str. 266, 267, ale 366 i 367 (szp. 468 nota). Dodamy na- 
koniec. że o legendach tego rodzaju 
z dzieł sztuki wysnutych pisał G o t t- 
f r i e d K i n k e l, iJlozaik zur Kunst- 
geschichtt', 1876 w rozprawie: Sagen 
aus Kunstwt'rkt'n enfstandm, str. 161 
-243, ale że o naszej i przez nas 
streszczonej legendzie nic nie wie- 
dział. 
- VII. T. VII, szp. ClII-CV 
fig. I. (Rycina Jana Dilla Polaka). 
Połączenie ornamentu złotniczego 
z krajobrazem i scenami rodzajowe- 
mi i utworzenie z tego zestawienia 
jednej kompozycyi leżało w duchu 
czasu. Trzy ryciny, w których orna- 
menty liściaste i kwieciste wyrastają 
z pni lub łodyg na pierwszym planie 
krajobrazu, z dodatkiem figur czy grup - przypisywane są 
Falkowi (Zob. J. C. B l o ck, Jeremias ,Falek, Jein Lebm und 
snnt' Werke, 1890, Nr. 61, 62 i 62 a). Jedna z nich jest pod- 
pisana: Pau/us Schmitt in. y. Falek ftcit. Ce v/ndent a Paro 
chez Jean Sommer. Przypisanie Falkowi dwóch drugich nie 
pewne. Wszystkie trzy znajdują się w Muzeum Czartoryskich, 
a pierwsze również i w zbiorach Muzeum Narodowego. 
- VIII. T. VII, szp. CXVII-CXVIII (Zaślubiny Maryny 


",'" --;". 
. . 
.-.... --1' ',.'. 
, 
, 


I 
I t fI rI 


('n' XCV II I 


Mniszchówny, obraz z Wiśniowca, dzisiaj w Moskwie). Uwagi 
odnośne do tego obrazu są niedokładne. Na ołtarzu leży 
(fig. 8), z prawej strony od patrzącego infuła, a z lewej ka- 
pelusz kardynalski Maciejowskiego, którego sznury i kutasy 
spadają z mensy na dół. Towarzysze Własiewa, jak to same 
stroje dowodzą, są zmieszani razem ze szlachtą polską na 
dole obrazu, a nuncyusza Rangoniego, również jak posłów 
weneckiego i florenckiego, obe- 
cnych na tym ślubie, szukać trze- 
ba i odnaleźć nie trudno między 
figurami górnego rzędu po stro- 
nie Maryny. Uważne rozpatrzenie 
się w szczegółach prowadzi do 
przeświadczenia, że obraz ten jest 
zgodny pod każdym względem 
z relacyami współczesnemi. co 
mu nadaje znaczną historyczną 
wartość. 


D 
I 


- IX. T. VII, szp. CXLI- 
CXLlI. (Misa mosiężna w Brze.. 
źnicy). Napis na misie fig. 20. 
należy do kategoryi tych napi- 
sów, o których pisali H. K l e i n- 
w a c h t e r w Zeitschnft der Hi- 
ston"schen Gese/lschaft fi;r die 
Provinz Posen, T. XII, str. 3 2 4, 
tudzież J u l i u s K o h t e w Reper- 
torium fur Kunstwt"ssenschaft. T. 
XXI, 1898, str. 327. Na misie po- 
znańskiej, będącej przedmiotem 
ich badania ( Verzeichnu der KU11St- 
denkmii/er der Promnz Posen, T. 
II, fig. 45), mamy przed sobą litery i skrócone wyrazy mi- 
nuskułą gotycką, taką jak w naszym wypadku: n. x. bmt'. 
In. t'. Oznaczają one bezwątpienia No11ten Chn"stt benedictum 
tn etertlum. Każdy wyraz, a raczej litera, o ile ta go zastę- 
puje przez skrócenie, kończy się floresem gotyckim. Jeżeli 
słuszną jest uwaga, że w najzna- 
czniejszej ilości tych mis liczba liter 
ograniczona bywa do siedmiu - to 
trudność odczytania tego rodzaju na- 
pisów staje się zupełnie zrozumiała. 
W misie w Brzeźnicy liczba tych 
liter jest o wiele większa i niektóre 
ich grupy mogą się odnosić do je- 
dnego wyrazu, wskutek czego od- 
czytać ten napis byłoby zapewne 
daleko łatwiej, gdyby podobizna usu- 
wała wszelkie wątpliwości i była wy- 
raźniejsza. Skrócenia, tak powszechne 
i tak utrudniające czytanie od dru- 
giej połowy XIV w. i przez cały 
w. XV tak w napisach jak w piśmie, 
prowadzić jednak mogą do fatal- 
nych nieporozumień. Znaną jest anegdota o biskupie, który 
polecał młodego kleryka swemu koledze do wyświęcenia na 
diakona: Otto ni gr. rogt vam elam ut v/it ut elcum cvrtt'1"e 
In vum dum. Sekretarz odbiorcy odczytał te słowa w nastę- 
pujący sposób: Otto Deigram rogat vestram elam ut velit l"stum 
elericum convt'rtere In m'vum diabo/um. 
- X. T. VII, szp. CXL V -CXL VI. fig. 24 i fig. 25. (Na.. 
grobki Anny Szydłowieckiej w Opatowie i Zofii Bonerowej 


., 
'DO,J 


ił- 
'W.£d\
 


@ 


ee
>>>
CCCX( 'IX 


UZUPEI..NIENIA l POPRAWKI 


CD 


Fig. 75. Kleczowo, Wikaryatka, przekrój, pomierzy' i odrysowa' 
p. Szyszko-Bohusz. 


w kościele P. Maryi w Krakowie). Przy zestawieniu ze sobą 
tych dwóch pomników i porównawczej ich analizie nie motna 
o tern zapominać, że nagrobek Opatowski jest odkuty w mar- 
murze, z którym kamieniarz się ostrotnie obchodził, a kra- 
kowski odlany w hrązie podług glinianego zapewne modelu, 
co tłomaczy grube i ciężkie fałdy sukni na pierwszym, w po- 
równaniu ze względnie subtelnem, chociaż stylistycznie zu- 
pełnie identycznem ich traktowaniem w drugim z tych na- 
grobków. Kiedy model przeniesiony w kamień musiał się 
stosować do tego materyału, 
to brąz przeciwnie zastosowy- 
wał się z natury rzeczy jak naj- 
dokładniej do modelu. Dodać 
przy tern i podnieść należy, że 
poprzeczne szlaki na sukni Anny 
Szydłowieckiej są zupełnie takiet 
same jak w stroju Bonerowej, 
chociaż na reprodukcyi naszej 
fig. 24 ten charakterystyczny 
szczegół nie wystąpił z dostate- 
czną wyrazistością, a nawet nie- 
ledwie w zupełności się zatarł. 
- Xl. P. Ludwik Four- 
nier z Lyonu nadsyła nam nastę' 
pujące uzupełnienia i poprawki 
do swych komunikatów: 
I. T. VIl, szp. CCXXVII. 
(Pasy polskie i tkaniny na uży... 
tek polski i rosyjski wyrabia... 
ne w Lyonie i wiadomość o wyrobach tkanin w Toma... 
szowie). 
Le passage au haut de la colonne CCXXVIl, par suite 
de la substitution d'un nom 
l 


o 


oDo 


[] 


I 

 


beaucoup travaille pour la 
trouverait - on pas dans 
etoffes tissees par lui? 
Au Musee des Tissus de Lyon, on posscde quelques 
echantillons de ceintures polonaises, sept pieces en tout reu- 
nies dans un meme cadre et dont l'une port e la marque: 
SŁUCK. En outre. d'apres le catalogue, le No 760 offre un 
typ e de tissus lattes, appretes et cylindres, de- 
cor dans le goilt orientał. fabrication polonaise 
du XVIIIc siecle. Sous le 
No 1151, on lit: Tapis dit 
p o lon a i s b o u c I e s o i e, l a- 
me or et arge n t, decor 
d e r i n c e a u X e t d'a r a b e s- 
q u e s, XVllc s i e c I e. Les tapis 
de ce genre seraient, suivant M. 
Cox, ou des tapis orientaux, 
butin de guerre du temps de 
Sobieski, ou des tapis reellement 
executes en Pologne par des ou- 
vriers venus d'Orient. Le No 
1152 est aussi un tapis du m
- 
me genre, et le Nr 1153 un 
fragment de tapis dit polon ais, 
egalement du XVlIc siecle. 
Un fai t interessant ił noter et 
releve par M. Cox (Catalogue, 
pp. 62 -- 63). Le mariage de Ma- 
rie Leszczyńska avec Louis XV 
exerc;ta son influence sur la fabrique lyonnaise. Pour rap- 
peler la patrie de la reine, on introduisit des fourrures figu- 
rees dans l'ornementation des tissus. 
II est aussi d'autres etoffes, 
de fabrication polonaise, qui me- 
riteraient peut-ctre une etude 
speciale. Ce sont celles de T 0- 
rnaszów en Mazovie, OUt apres 
les traites de 1815, la familie 
Ostrowski fonda une importante 
fabrique qui fonctionna jusqu'en 
1830. Dans son poeme intitule 
T h o m a s h o v faisant partie du 
volume de poesies: Semaine d'e- 
xii (I'aris, 2 C edit. 1837), Chri- 
stien Ostrowski en' celebre les produits en term es enthou- 


cour imperiale de Russie. Ne 
les collections de Pologne des 


o 


. Fi". 76. Kleczkowo, Wikaryatka, plan parteru, pomierzy' i odrysował 
p. Szyszko-Bohusz. 


un autre, est ił peu pres incom- 
prehensible et meme en con- 
tradiction avec un autre passage J 
fjui pred:de. Comme il est dit __ 
aux premieres Iignes de la co- 
lonne CCXXIV, de Chazelle. ele- _ 
ve de Nonnotte pour la figure, 
etait bien, pour la fleur, l'ćleve 
de Douay, puisque c'est sur la 
recommandation de ce peintre 
qu'il entra dans la rnaison Guyot 
en qualite de dessinateur de fabrique. Artaud, son biogra- 
phe, le dit en termes positifs. La date de sa naissance ne 
s'oppose nullement ił l'adrnission de ce fait. En ce qui con- 
cerne Douay, Pariset, dans son ouvrage Les Beaux Arts a Lyon 
(1893). fait, apres Artaud, de ce professeur parisien, qui vint 
enseigner ił Lyon, un ćlcve de J. B. Monnoyer, mais sans 
donner aucune date, et il orthographie le nom tantÓt Douay 
et tantÓt Douait. 
Le Musee des Tissus de Lyon possede de la fabri- 
que de ChazelIe deux collections d'echantillons d'etoffes 
style Louis XV et genre Louis XVI. (Raymond Cox: Ca- 
tologue sonzmaire du MusIe historique des Tissus, N -os 767 
et 829). 
Un rival de de Chazelle, rival qui lui fut meme supe- 
rieur et qui s'etait forme dans l'atelier du peintre des Gra- 
ces, Franc;tois Boucher, Philippe de la Salle. ne ił Seyssel en 
1723, mort a Lyon en 18°3, a tisse des portraits celebres, 
entre autres celui de Catherine la Grande. II a, d'ailleurs, 


.... 



 
-_.
 


siastes: 


Vans łes march
s fameux, les bazars des deux mondes 
Brillaient de Thomashov leI merveilles f
condes; 
On admirait partout cel tilsus pr
cieux, 
Ces draps d'or qui ftattaient le toucher et les yeux; 
Les nuances de pourpre et leur trame choisie 
Charmaient par leur I!clat les harems de I'Asie, 
LeI beautl!s de Pl!kin... 


On pourrait peut-
tre se demander s'il n'y a pas la 
quelque exageration poetique. Mais, dans les notes inserees 
a la fin du volume, l'auteur repete en prose ce qu'il vient 
d'affirmer en ses verso 
Les produits de Thomashov, ecrit-il, 
etaient m
me reputes sur les marches de la Chine... Les 
marchands de drap de l'Asie ne juraient que par Thomashove. 
D'apres lui, Tomaszów qui, en 1820, ne comptait encore que 
quatre masures, etait. en 1830, peuple de cinq mille c1mes 
et ses produits annuels etaient evalues ił cinq millions de 80-
>>>
cm 


UZlll'ELNIENIA I POI'RA WKI 


Fig-. 77. Kleczkowo, Wikaryatka. plan pierwszeg-o piętra. pomierzył i odrysował 
p. Szyszko-Bohusz. 


I.:j 

 
Q 
Y: 
: 
B

 
 


Fig. 78. Kleczkowo. Wikaryatka. 
elewacya zachodnia, pomierzył 
i odrysował p. Szyszko-Bohusz. 


rins polonais (trois millions de francs). - Cr. Semaill
 d'
xil, 
pp. 182. 400 et 40 I. 
II s'est glisse dans nos notes du fascicule 111 quelques 
fautes typographiques; la plupart peuvent 
tre corrig
es par 
le lecteur lui-meme. Nous rectifierons seulement les sui van- 
tes. A la colonne CCXXV, ligne I, au lieu de w s p ó l n ej 
podróty, ił faut lire podróty Dechazell'a, le fabri- 
cant lyonnais n'ayant point fait de voyage avec David, mais 
l'ayant frequente dans son ate- 
lier ił Paris. 
2. T. VII. - Colonne 
CCXVIl, lignes 33 et 35, le 
nom du fondeur lyonnais doit 
s'ecrire Frc rej ea n en un 
seul mot et non en deux. 
3. T. VII. - Dans l'arti- 
cle sur le K o n i k Z w i e rz y- 
n i e c k i, a la colon ne CCXXXIX. 
I. 34, il fa ut lire: La Boh
me 
du XVIIe sicc1e, et non du 
XVle, et col. CeXI. VI, 1. 32, 
au galop au lieu de en galop. 
4. T. VII. - Enfin, dans la note sur les armoiries de 
Wierzbna, col. CCLI, l. 36, les mots: o u c o t i c e sont ił su p- 
primer; ił faut les reporter ił la ligne suivante, 
aprcs le mot ban d e. 
- XII. T. VII. szpl. 5°7-514, fig. 15 do 21. 
(Kościół i cmentarz warowny w Kleczkowie, 
rysunki p. Romanowskiego). P. S z y s z k o- 
H o h u s z , uczeń Akademii sztuk pięknych 
w Petersburgu, który wspólnie ze swymi ko- 
legami opracowywał pewne grupy kościołów 
w Królestwie polskiem, z polecenia i kosztem 
Komisyi, nadsyła nam wyborne rysunki pomia- 
rowe obwarowania cmentarnego w Kleczko- 
wie, jako uzupełnienie zdjęć p. Romanowskiego. 
któreś my publikowali w niniejszym zeszycie. 
Poniewat rysunki te dają nam o wiele dokła.. 
dniejsze wyobrażenie o tym tak interesującym 
zabytku, publikujemy je zatem tutaj. 
Fig. 72 (por. szp. 5°7-5°8. fig. 15 i fig. 16 
plan cmentarza i muru cmentarnego). Dość 
jest zestawić ze sohą te dwa plany, aby oce- 
nić rótnice. Kiedy w fig. 16 wszystkie szcze- 
góły najbardziej charakterystyczne giną, to tu- 
taj występują i dają nam istotne wyobrażenie 
o średniowiecznej fortyfikacyi. W murze sa- 
mym oznaczone są szkarpy od zewnątrz, któ- 
rych fig. 1 S i 16 nie podają. Lit. A oznacza 
furtkę od wschodu. na planie fig. 15 nie uwy- 
datnioną, B furtkę drugą prowadzącą do ple- 
banii od zachodu, C bramę nową od północy, 
a D tak zw. Wikaryatkę, która nas najwięcej obchodzi. 
Fig. 7j i 74 (por. 509-510 fig. 17 i szp. 513 -514, fig. 
2 l). Mamy tutaj przekrój muru tudzież jego widok od stro- 
ny wewnętrznej razem z odtworzonemi oblankami. .Otwory 
dla belek oblanków, mieszczące się od wewnątrz cmentarza- 
są zwyczajnemi wgłębieniami, utworzonemi przez wyrzucenie 
cegieł. Rozmiar ich koło 20 X 20 cm., głębokość zaś koło 
0.35. Mieszczą się regularnie między niszami, a jeden rząd 
cegieł nad niemi, tak te rekonstrukcya na fig. 73 i 74 jest zu- 
pełnie usprawiedliwiona. Zakończenie samych murów obecnie 


-;;r 
,/ 


CDn 


--', 


nieprawidłowe i wałkowate, jak zwykle bywa w ruinach". 
Pierwiastkowo musiały mieć blanki, tutaj nie zaznaczone. Ry- 
sunek szczegółowy uwalnia nas od bliższego opisu. 
Fig. 75, 7 6 , 77 i 78 (por. szp. 509, SIO. 5 I I i 5 l 2. fig. 16, 
17, 18 i 19, Wikaryatka). Przedstawiają one I-O (fig. 75) prze- 
krój podłużny po osi wschodnio-zachodniej, 2-0 elewacyę od 
zachodu (fig. 78) tęż samą, którą daje zdjęcie fotograficzne na 
szp. S II / S l 2, fig. 19, 3-0 plan parteru wikaryatki fig. 76, gdzie 
widzimy zwężające się ku wnę 
trzu, to znowu rozszerzające 
ku cmentarzowi wejście, wy- 
cięcie w murze dla pomiesz- 
czenia podnoszącej się i spa- 
dającej odpowiednio do potrze- 
by kraty. tudzież dwie nisze 
boczne od cmentarza, wszyst- 
ko nie uwidocznione na rysun- 
kach p. Romanowskiego, wre- 
szcie 4-0 fig. 77, plan piętra. 
z izbą i otaczającemi ją ubika- 
cyami. Schody na piętro mie- 
szczą się od strony zachodniej 
wewnątrz muru, grubość którego jest w tern miejscu o 070 m. 
większą niż gdzie indziej. We fig. 75 widać, te schody są 
zasklepione. Nad parą górnemi stopniami skle- 
pienie jest beczkowe, tworząc rodzaj przybu- 
dówki, oświetlonej okienkiem u szczytu (por. fig. 
78), dalej sklepienie tworzy szereg arkadek sto- 
pniowo się zniżających, jak to nieraz spoty- 
kamy w naszych zamkach i dzwonnicach. Ni- 
żej, nad paru dolnemi stopniami jest ono zno- 
wu beczkowe, ale pochyłe, na zewnątrz zaŚ 
w całości zwrócone tak, jak jedna pochyła, 
nieco walcowata powierzchnia, ponad którą 
umieszczone jest okienko, co w perspektywi- 
cznem skróceniu wykazuje elewacya Rysunki 
te odznaczają się ścisłością, budzą zaufanie 
i dają nam zatem zupełnie inne wyobrażenie 
o fortyfikacyi, niż te, któreśmy powyżej publi- 
kowali. 
P. Szyszko-Hohusz nie miał dość czasu do 
zbadania naszego kościoła i przekonania się, 
czy był on ufortyfikowany i czy miał obronne 
obejście nad nawami bocznemi, jakeśmy to na 
podstawie rysunków p. Romanowskiego przy- 
puszczali (szp. 500- SOI). Sądzi jednak, że ta- 
kiego obejścia tutaj nie było, a nawet ze wzglę- 
dów konstrukcyjnych być nie mogło, że zatem 
kościół w Kleczkowie posiadał tylko cmentarz 
ufortyfikowany, ale sam przez się obronny nie 
był. Złamanie szczytu, tak charakterystyczne 
w tym kościele, powtarza się według p. Szysz- 
ko-Bohusza także w Łomży, gdzie o obwarowaniu mówić 
nie można. Sądząc, te te uwagi są zupełnie słuszne i że 
wskutek tego nasza hipoteza, oparta na nie dość dokła- 
dnych zdjęciach i pomiar
ch prawdopodobnie upaść musi, 
dodamy wszakże, że porównanie z farą w Łomży jest z tego 
powodu nie dość usprawiedliwione, że ta ostatnia ma cały 
szczyt przebudowany w epoce baroka i że przypuściwszy 
nawet, iż dzisiejsze barokowe frontoniki nad jej nawami 
bocznemi zastąpiły miejsce pierwotnych gotyckich. to 
i w tym wypadku wnosićby można, że każdy z nich miał 


........ 


.. 
C 
L-f 


C. 
.J 


...L
>>>
emil 


UZl:PEł.NIENIA l I'OPRA WKI 


eDlv 


inny charakter i że nie łączyły się one tak ściśle ze szczy- 
tem głównym jak w Kleczkowie (por. J a n a H i n z a 
\zkiu 
tlrchitl'ktonicsnl' krajowych dzit'1 sztuki, 1889. T. I, kościół pa- 
rafialny w Łomży. Tab!. XXXVI, tudzież niniejszy zeszyt szp. 
501/502, fig. 5). Gdyby zaś się pokazało. że było inaczej i te 
szczyty obu tych kościołów były w rzeczywistośc; tego sa- 
mego rodzaju i te tylko barok w Łomży ten charakter za- 
sadniczo zmienił. byłby to charakterystyczny i interesujący 
przyczynek do znajomości naszych hallowych kościołów w tej 
części kraju. 
- XIII. T. VII. szp. CCCVII-CCCXI, fig. 16. (Statuetka 
alabastrowa Madonny Jackowej w kościele XX. Domini... 
kanów we Lwowie). Jeszcze kilka uwag odnośnych do tego 
zabytku. Naprzód korony na głowie matki i dziecka, tudzież 
kula (?) z krzyżem, którą dziecko trzyma, jeżeli nie sam tylko 
krzyż. są później dodane i psują charakter figurynki. Żeby 
mieć wyobrażenie o wrażeniu jakie pierwotnie wywierała, 
należy je w myśli odrzucić. Madonny następnie francuskie 
XIV w. mają zwykle na głowach zasłony, ale nieraz te osta- 
tnie tak spadają na tył głowy, że tylko. długie loki włosów. 
okalające twarz, wpadają w oczy od frontu (por. Madonnę 
z Narbonne, publikowaną przez P. V i t r y i G. H r i e re, 
Docummts dl' scul/turt' franfaisl' du moym-agt'. pl. LXXXXIII. 
5. Długie włosy Madonny i dziecka tamże, pl. LXXXXIV. 
3). Czy i Madonna lwowska nie ma zasłony na tyle głowy? - 
tego z fotografii osądzić z zupełną pewnością trudno, cho- 
ciaż jasna smuga nad czołem i ciemna po lewej stronie wło- 
sów, tudzież cały kontur po prawej świadczyć się zdają, że 
taką zasłonę ma. Figurę jednak Madonny z długiem i i rozpu- 
szczonemi włosami a bez zasłony na głowie, widzimy na jednym 


z portalów w katedrze w Reims, z drugiej połowy XIII w. (I. c. 
pl. LXVI). Co do postumentu - to tak św. Jerzego, jak -św. 
Helenę, możnaby ze względu na styl i rysunek odnieść nawet 
do XIII w. Św. Helena ma takie i tej samej formy przykrycie 
głowy, jak królowa Sa ba na portalu wspomnianym (pl. LXIV, 
2). Ta forma koron zdarza się zresztą bardzo często na gło- 
wach świętych i kobiet w pomnikach tak końca XIII, jak 
początku XIV w. Są to w naszym wypadku na pozór rysy 
archaistyczne. ale materyał, którym do porównania rozpo- 
rządzamy jest stosunkowo za mały, abyśmy coś zupełnie pe- 
wnego pod tym względem mogli powiedzieć. Miękki alabaster 
w kolei wieków został tak na powierzchni starty, że precyzya 
modelunku na tern ucierpiała i że szczegóły straciły wyrazi- 
stość. Mimo tego jednak pod mglistą powłoką odczuwamy 
naturalizm tak charakterystyczny dla rzeźby francuskiej XIV 
wieku, co dodane do stylizacyi fałdów i rodzaju draperyi, 
usuwa wątpliwości i potwierdza naszą determinacyę. Dodać 
przy tern należy, że całość przedstawienia streszcza w sobie 
cały dogmat Odkupienia, co się tak godzi z teologiczną uczo- 
nością Dominikańską i lepiej odpowiada w skomplikowanych 
swych formach epoce XIV niż XV w. Nietylko krucyfiks jest 
jakby spleciony z pnia i gałęzi winnej macicy, świadczącej 
o arbor 'lJitat' i o sakramencie i owinięty wężem, symbolem 
złego i pokusy, ale dziecko chwyta jabłko prawą rączką, 
jakby dla zaznaczenia, że grzech pierworodny bierze na siebie. 
Jest to motyw w tego rodzaju przedstawieniach na całym 
Zachodzie wówczas rozpowszechniony. Gdyby kula świata 
w lewej rączce dzieciątka nie była razem z nią później do- 
dana rozszerzałoby to jeszcze bardziej znaczenie dogmatu 
i uzupełniało jego doniosłość. 


UWAGA. 


- T. VII, np. 39- 4Ó, fig. 1-3. (Oprawa Ewangeliarza księinej 
Anastazyi), szp. 49-78, fig. 1-10, szp. 307-44Ó, fig. 1-23. szp. 551-558. 
fig. 1-19. (Miniatury polskiego pochodzenia w Bibliotece publicznej 
w Petersburgu). Fotografie wykona! p. Henryk Włodek z Petersburga. 
- Szp. 97-104 fig. 7-12 (Rzdby Stanisława Stwosza z tryp' 
tyku kościoła P. Maryi). Fotografie wykonane zostały kosztem Grona kon- 
.erwatorów Galicyi Zachodniej. 
- Szp. 301/302, fig. 4 (Biecz, wnętrze kościoła). Fotografi«; wy- 
konał Dr. Stanisław Tomkowicz. 



 


- Szp. 355/35ó fig. 14 (Biecz, stalle kościelne). Klisza wypoty- 
czona przez Grono konserwatorów Galicyi Zachodniej. 
- Szp. CCXCV-CCXCVI, fig. II i lig. 12 (Kafle zOświęcima 
z wyobrdeniem Ś. Olafa i z herbem Pelikan). Klisze wypotyczone 
przez Grono konserwatorów Galicyi Zachodniej. 
- Szp. CCCLXVI, fig. ÓÓ (Madonna Odrzykońska z Muzeum 
XX. Czartoryskich). Klisza wypożyczona przez Towarzystwo Miłośników 
miasta Krakowa. 



 



 


Biblioteka Główna UMK 
11//11/111111111111111111111111111111111111111111111111 
300045705330
>>>
-t.,. 
i 


. . 


TREŚĆ SPRAWOZDAŃ Z POSIEDZEŃ ZA ROK 1901. 


Abancourt de Franquevllle Helena, Notatnik krawiecki XV w. .:.... 
szp. CCCLXXV-CCCLXXX. 
Antonlewlcz Jan Bołoz, Zródło wiadomości c artystach z czasów 
Jana ID, szp. CCLXX. - Obraz Wolfganga Krodla z r. 
1535, szp. CCLXX. - W sprawie rycin Polakom dedykowa- 
nych, szp. CCLXXlI-CCLXXlII. - Daniela Chodowieckiego 
stosunki z Polską. szp. CCLXXlII-CCLXXlV. - NP. Marya 
Jackowa u Dominikanów we Lwowie. szp. CCCV. - Przy- 
czynki do sztuki w Polsce ze iródeł włoskich, szp. CCCLXX. 
Batowskl Zygmunt. Obraz monogramisty W. K. z roku 1535, szp. 
CCLXX. 
Bersohn Mathlas, Płaskorzeźba srebrna katedry płockiej. szp. CCL VI 
-CCLIX. 
BrDckner Aleksander, Mammotrectus a nie Monotractatus, Nider 
a nie Under. szp. CCCLXXXVlII. 
Brykczya\ski, A. X. - Bruges a nie Bruksella ani Liege, szp. 
CCCXCIV. - Cud krwawiącej hostyi w Poznaniu, szp. 
CCCXCIV-CCCXCV. - Wątpliwości ikonograficzne, szp. 
CCCXCV-CCCXCVI. 
Cercha Stanisław, Tablica pamiątkowa na cześć .zwycięstwa pod 
Wiedniem, szp. CCCL VII-CCCL VIII. - Prace Jacka Zie- 
lawskiego, szp. CCCLXXIV
CCCLXXV. 
Chmiel Adam, Kafle średniowieczne znalezione w Oświęcimiu, szp. 
CCXCVlII. 
Czołowskl Aleksander, Szczegóły z przeszłości Podhorzec, szp. CCClII 
-CCCIV. 
,NP. Marya Jackowa u Dominikanów we Lwo- 
- wie, szp. CCCV. - Zamek w Laszkach murowanych na pod- 
stawie inwentarza z r. 1748, szp. CCCLXXI-CCCLXXn. 
Fournler Ludwik, Pasy polskie i tkaniny na użytek polski i ro- 
syjski wyrabiane w Lyonie. i wiadomość o wyrobach tkanin 
w Tomasżowie, szp. CCCXCIX-CDI. - Errata druku po- 
przednich komunikatów, szp. cm. 
Janowski Aleksander, Fotografie Zamku \\T Liwie, szp. CCCXIX 
-CCCXX i Nagrobka w Pilicy, szp. CCCXXljCCCXXIl, 
fig. 22, 23 i 24. 
Kleszkowski Jerzy, Przyczynek do kulturalnej działalności Piotra 
Tomickiego, szp. CCLXXIV-CCLXXXIX. 
Kozicki Zygmunt X. Żydek, scriptor librorum. - Nagrobki w ko- 
ściele parafialnym w Przeworsku. - Obraz wotywny Ra- 
faela z Jarosławia. - Budowle kościelne przeworskie. - 
Obraz z Czchowa z r. 1451. - Do budowy zamków dre- 
wnianych w Polsce, szp. CCLXX-CCLXXII. 
Lepszy Leonard. Oznaczenie wieku i pochodzenia płaskorzeźby 
srebrnej w katedrze płockiej, szp. CCLlX. - Do lawaterza 

 srebrnego w Nieszawie. szp. CCLX. - Ruiny Zamku w Li- 

 wie, szp. CCCXIV-CCCXV. - Nagrobek Katarzyny Pi- 
leckiej w Pilicy i Rafała Osieckiego u Dominikanów w Kra- 


.- 
oC 


kowie, szp. CCCXV-CCCXVII. - Nagrobek Władysława 
Łokietka w katedrze krakowskiej. szp. CCCLI. 
Łopaclóskł Hieronim, Kilka szczegółów o malarzu Tokarskim. szp. 
CCLXlII-CCLXVII. _:- Luine notatki dotyczące Krosna 
i Odrzykonia, szp. CCCXXII-CCCXXIII. - Do pracy: 
Mons Rei publicae Polonae r. 1578, szp. CCCLXXXIII- 
CCCLXXXVI. 
Łoziński Władysław. Złotnik ł-{arses, Ormianin, w usługach Jana lII. 
szp. CCLXIX. - Obraz cechowy lwowski XVI w. w ko- 
ściele Dominikanów we Lwowie. szp. CCLXXIX. - Alber- 
gati Capacelli w usługach Stanisława Augusta, szp. CCLXXllI. 
- NP. Marya Jackowa u Dominikanów we Lwowie. szp. 
CCCV. - Obce pierwiastki w sztuce ludowej i stroje lu- 
dowe, szp. CCCLXXIII. 
Mokłowski Kazimierz, NP. Marya Jackowa u Dominikanów we Lwo- 
wie, szp. CCCV. - Domy podcieniowe drewniane w Polsce, 
szp. CCCXXIV-CCCXLIV. 
Muczkowskl Józef, Figura św. Barbary z kościoła Bożego Ciała 
w Krakowie, szp. CCCXIlI. - Pieta w kościele św. Bar- 
bary i figura Madonny w klasztorze Augustyanów w Kra- 
kowie, w. XVI, szp. CCCLI-CCCLII. 
MycIeiski Jerzy, Lucas Vorstermann i dwaj polscy panowie (1640 
. -1646) ciąg dalszy, szp. CCLV-CCLVI. - Nagrobki Ko- 
bylnickich w Kobylnikach pod Płockiem, wiek XVI, szp. 
CCCLXXlII. 
Odrzywolskl Sławomir, Do nagrobka Władysława Łokietka, szp. 
CCCLI. 
Pagaczewskl Julian, Obraz XVI w. u Kamedułów na Bielanach, 
szp. CCXCII-CCXCV. - Figury NP. Maryi Jackowej w Prze- 
myślu i Krakowie, szp. CCCVI-CCCVIIl. ---I Obraz: Ś. Ro- 
dzina w klasztorze Franciszkanów w Krakowie, szp. CCCXII 
-CCCXIlI. 
Plekoslóski Franciszek, Kafle z Oświęcima pod względem heraldy- 
cznym, szp. CCXCV -CCXCVIII. 
Ptaśnlk Jan, Szczegóły archiwalne do dziejów kulturalnych Kra- 
kowa, szp. CCCL VI. 
Puszet Ludwik, NP. Marya Jackowa u Dominikanów we Lwowie. szp. 
CCCVI. - Do komunikatu p. Mokłowskiego o domach podcie- 
niowych drewnianych w Polsce, szp. CCCXLIV-CCCLI.- 
Zabytki sztuki powiatu Myśleniekiego Oordanów. Wola Ra- 
dziszowska, Droginia. Trzemeśnia), szp. CCCLIX-CCCLXIII. 
Rubczyóskl Witold, Inwentarze skarbca w kościele. Żółkiewskim 
z lat 1669-1687, szp. CCLXVIII-CCLXlX. 
Rychlik Ignacy, Miasto Jarosław i jego zabytki, dopełnienie art. 
J. Zubrzyckiego, szp. CCCLXXXVI-CCCXCIV. 
Smolińskl Józef. Freski w kaplicy zamkowej w Lublinie, szp. 
CCLXVIl. 


... 


-'
>>>
.u. . o (; o l &
 
- 


" 



 
.
' 


..j
 


-r. 


Sokołowski Maryan, Wota woskowe florenckie jako objaśnienie 
.
 wotów Tomiekiego, szp. CCLXXXlX-CCXCll.- Kielich ka- 
tedry wileńskiej z w. XV, szp. CCC-CCCll. - Płaskorzdba 
srebrna wileńska, replika płaskorzeiby płockiej, szp. CCCIIo- 
Figury św. Kazimierza i św. Stanisława w katedrze wileń- 
skiej, szp. CCCII-CCClIJ. - Figura NP. Maryi Jackowej 
u Dominikanów we Lwowie, oznaczenie jej wieku i pocho- 
dzenia, szp. CCCVllI-CCCXII, tudzież COIII-CDIV. - Na- 
grobki dzieci (Kraków, Pilica, Fulsztyn, Łomża, Żydaczów), 
ich stosunek do trenów Kochanowskiego, znaczenie w XVI 
w. i pochodzenie motywu trupiej głowy i piszczeli, szp. 
CCCXV1I-CCCXXlI.- Do nagrobka Władysława Łokietka, 
szp. CCCLl. 
 Miniatury kodeksu Gertrudyańskiego w Ci- 
vidale, w. XI, szp. CCCLllI. - Madonna Zbrasławska i jej 
kopie, szp. CCCLXIII-CCCLXIX. -"- Skłonność młodych 
historyków sztuki do nadawania daty o ile można naj star- 
szej zabytkom, szp. CCCLXlX. - Garnki akustyczne w Ino- 

 wrocławiu z XIV w., szp. CCCLXXXI. - Lazur niemiecki 
." - we Flandryi i prawdopodobny utytek tego lazuru w Polsce, 
szpo CCCLXXXI. - Do życia Balthasara Behema. szpo 
CCCLXXXlI-CCCLXXXllI. - Znaczenie świadectwo nie- 
istniejących zabytkach dla nauki, szp. CCCXCV. - Stosunek 
brewiarza do ikonografii. szp. CCCXCVI-CCCXCVII. - Do 




 
...", 


{ , 


d 


"\ 


. 
:I 
",' 


... 


.. 
 


ryciny Jana DilIa Polaka, szp. CCCXCVII. - Do ślubu Maryny 
Mniszchównej na obrazie z Wiśniowca, szp. CCCXCVIlI. - 
Napisy na misach metalowych kościelnych. szp. CCCXCIX. - 
Do nagrobków Anny Szydłowieckiej w Opatowie i Zofii Bo- 
nerowej w Krakowie, szp. CCCXCVIII. - Do kościoła i cmen- 
tarza warownego w Kleczkowie, szp. CDI-CDllI. 
Szutlnas AntonI. Fotografie kielicha srebrnego z XV w. i figur św. 
Kazimierza i Stanisława w katedrze wileńskiej, szp. CCCI- 
CCCVI. fig. 13, 14 i 15. 
Szyszko Bohusz Adolf, Kościół i cmentarz warowny w Kleczkowie. 
szp. COI-COIII. fig. 72
78. 
Tomkowlcz Stanisław, Zabytki kościoła w Zielonkach pod Krako- 
wem i rzeiba z Ogrojca w kościele św. Floryana w Kra- 
kowie, szp. CCCLIII-CCCL V. 
Wawrzynleeki Maryan, Kościoły i zabytki w Boguszycach i Jeru- 
zalu pod Raw'ł, szp. CCLX-CCLXIII. 
WorobJew Grzeg6rz, Kościoły w Rożanie i w Jelonkach, gubernii I 
Łomżyńskiej, szp. CCLXVII i CCXCIl. c,. ; 
. Zieliński J6zef, Lawaterz srebrny w Nieszawie, dzieło Caraglia. 
szp. CCLIX-CCLX. - Fotografia figurki NP. Maryi w ko- 
ściele św. Jana w Toruniu. szp. CCCIX/CCCX, fig. 17. 
Zubrzyekl Jan, Rohatyn i jego zabytki, szp. CCCXXlII-CCCXXIV. 


, . 



 


-," -J "\ 


, . 
. 


.... 
'"" 


I 
.
 


.., 
(' 


!to- 


." 


." 
1\. ol 


\I; 
. .. 


.
 


-.. 

 


... 


Z DIUKARNI lJNI\yERSYTETU .JAGIELLOŃSKIEGO W KRAKOWIE P
D ZARZĄDEM JÓZEF A fiUPOWSKIEGO. 


.J 


.Ą 


." 


. . 


'" 


i' 


J' 


..
>>>