Teka Wileńska : wydawana przez Jana ze Śliwina 1857 nr 2

\ OĄ 
_41& ('%51- 
\ H 
) 


0- 


II:lZA 


, 
WILENSI! 


, o 


WY:C.l..W.l..11'.I.. 


I

. 


. a I . Z 


, 
JAN' ł Z E S L I W I N L, 


o 


Nowel' drogi. 


, I 


.. .... 


. - 
W
f1(a
 


Druklf!.... 
'.cnla GluekM'.er.., 


K5i
garza i TYlIOSllłr.1 Wileńskiego NaukowIlgo Oklo
tł, 


. 


t857. 


,I
>>>
,-- 


, 



 


..-..
>>>
'.,.. " 
'" 


łI
=£ 


, 
WILENSIA 


-o 


311nó 


WYDI.W 
.. 'U . ". u,., on 


11' 
r. o Ul 0l1010WIOq 


oJ 


ain S1W t ail1b oni W 
YI1!I'lm'x,' ydl3d io\oos3anso mswa,'} t' 


P B Z I Z 


, ., Ol \l8ł 


JlIMJOJlIJ JI oJ!" A q ł ,0:n93 


, 
J A N A Z E S L I W I N A. 


Numer drugi. 


.IIIU/ " 
,,, ' 
'" 1 


'W U 11 In (f) 


Drulilena Teolll. GIAeli.ber.., 
Księgarza i Typogl'afa Wileńskiego Naukowego Okręgu. 


1857. 


A 


, .' 


.. 


/7
>>>
L' 


L 
... 
 


.. 



 



 

 



 
I 
I 


l 



 



 


'\ ,\ 
Pozwolono drukować, z obowiązkiem zło
enia w Komitecie Cenzu- 
ry prawem oznaczon
j liczby 
exemplarzy. Wilno, dnia 3 września 


1857 roku. 



 X I )I 'ł 
Cenzor, PAWEł.. KUltOLNIK, 


.
 [ l I , 


.I
 
łS I\'IJ
L' 


.i
U.". ".91110 1 


O'l./l/
g 


- 
Ił 

 )1 ! V \Z' 


,lIa-.,d..",.lId IIlnn..." ....,.......u 
u
.rIAO o1''Jno,lm:{j o'!Hid "Iii N 1,1..'1 Ol(t'l' i bllti;f}i ił 


.,d8 ł
>>>
1 



 fl 
 
 
 
 (! 
 
 )]Q 


stronica. 
Piastunka, relikwij e z poczciw
j przeszłości, przez Adama Pługa ł. 
Rok 1857, przekład z Benedyktowa, przez K. Szlagiera 57. 
Wiersz młodego poety BaranQwskiego do Karoliny P. 62. 
Odpowiedź młodemu poecie, przez K. Proniewskq 63. 
Wilno i Ostra - Brama, przez K. Proniewskq. . 66. 
Okruchy, przez W. Korotyńskłego . . . . , 68. 
Procedencye szklanicy miodu, gawęda, przez Wł- Syrokomlę 86. 
Przegląd Przewodnika Ekonomicznego, przez Jana Mikulskiego 95. 
Zadania społeczne. Przekład z ross., p. 1Jt., Korotyńskiego 116. 
Mińsk, przez Władysława Syrokomlę . . . . . . . . 133. 
Kraków i Norymberga, przez JózejCl Łepkowskiego. . . . 205. 
Wiadomość historyczna o zgromadzeniach i fundacyach męzkich 
i 
eńskich R. K. klasztorów w dyecezyi Wileński
j, 
przez E. T. . . . . . . . . . . 23 ł. 
Wiadomość o 
yciu i pismach Adama Czarnockiego przez 
D. C. Chodźkę . . . . . . . . . ., 277. 
Wspomnienie o J.-A, Moszyńskim, przez A.-H. Kirkora 304. 


.u uoa 


3D1:£AW 


Ol 011 tu\\," IOl
fJR \tl\\
 Of 
,,, 8 \.n\\!$
 ,'1'"11'18 \",
ł\\t\). tt rr ,ł?t 


&19J 
mthl-łnq ; 


,"'J!OlPr.IIII1'11I11 91 


\1 r Ol 


,YC .ll?' 
.80t .l)? 
.Oh :0 
ll
 


'Hi'm.1 B
 \1}\\1t:) łys w. 


j\UI" ,l. t
>>>
p\J £ 
 lJ £ iD' 
 
 'LJ 
 


, Dm"\,
 nt:.. :r l
wh-ft q I ';"".191 ,lJlnuJaaiQ 
-:,. , ? .)\ IS
 1 ,II .. ",8 I L Ue t tłOl JloSI 
'C{ v Jf ," ",...
 
"8. yA 1 m 1siW 
a 1\ .... a1m bO 


u.:r 
t-
 () t.ffłAI,J. 
i\' 

OP a ii)\ ,\\ -, "- :ł8nn 


,q .)\ .8mIl1f1 . &1J I 00 iW 
I
d,\!\u \u)\ '
\ I 1q ,yd
)u1
O 
iW B .\ \\ 3:S!1 n 
I 'Ił ;"'1 y": r eY30sbs301Q 
,i.\t1u;\Ilf1 l) 15! n " t1 ."łS5nQ 
łł o. k '''''to}\. .\\ .1 l' t: Iq n!: łoqa aAba
 
ł D '\ 
 1'1,11 
11' \ ." \)\, 3:9.łq ,I m'p I WbJl.ll1J1 
LI d3&Y3l1bnv' r Ił.. 'II IfI a.n18.!: 10" t d -łob'I1W 
':I w wł I)/)ł SI 
,)JlI li ł I 
.T .3. 1!1q 
i "ł'I;q . vby! o ł. obai'N 


IbO&\'\ .3 .(\ 
lJJul lIy.!: łM .A..l o &1D9i1TID ('!.W 


WAŻNIEJSZE OMYŁKI DRUKU. 


Str. 57, w. 20, zamiast Rośjo, czytaj Rossjo 
Str. 108, w. 19, 22, 31, zamiast Beance, czytaj Beauce 
Str. 110, w. 30, po wymzie komunikacyjnych, dodać:-j przejdźmy teraz 
Str. 115, w. 14, zamiast zostawiwszy, czytaj zestawiwszy
>>>
\. 


8
 


f 



 'p 
',!,
Hmf IIlIi l 0I'£!(IPr191 JCh1ii,1I 
 lilu nn tc'J1W JI m{9111 i Jf1r;w
, 
.wbiJ'
 'o PJii.uIl8 J;n 
I,:tr łuim 
ie 
JI'8J:i9 
, lal " l' 1;(' iliv/Jh uq .1011 I
iw br;1I ot oli U 
I 
HI '(II' Wf.. hJJI:.h J:j.'::1 cjfl9 ,L'ffHl1r.U J;h:

w s!'J1U;-a Ell 
l'mI I "'HwhÓ'I' UIlsb
(Jq! ,;d,;d m[,;d : m'l:iI'(s
1f(l 
-in Im'J' I S D N K A '1\ t:,iu mI 
il' rI 
IIrI ,IILI P I A T , W piu ł;S, C!i sa 
" ' 
-10m, I' . I , fi 'fl1 ,I ,h miill9iw 
i IJJ RELn
 W IJE Z POCZCIWEJ PRZESZ
OSCI" .IIl'Jf2 
. . 
.m911 :I:wil 
 
X'J
h;t 
l, p R Z E Z " 
oq :} Ir;rb'r:fi , (1:£ ! 1"lblx'f
I
 oh 'n,lhpx1OfJ o((,\. 
-
Si I
II A D A M A P Ł U G A, .ri:mm:ti! oli \. 
 i'J[oil 
-otrlo'b II'L" .. \'1{ mi " , 'Iin- l 'jilum;młł! i .J,I 
. , 
;,11111';(( r
l' ł;J
dJ;łł : 01 roi 
,d.. 
nr.dohołllJ '(
II"M') il,;,f[ . ut 
,c. W parę miesięcy po opisanych wypadkach , w Słucku,. na 
jednćj z porządnirjszyeh ulic, na obszernym dziedzińcu scbludne 1 ' 
go dworku, gromadka,wesołćj d1.iatwy grała vi kręgle i w piłkę; i 
śród nićj najrażnilU się zwijali dwaj starsi synowie pani POlł- 
ezaszycow{.j i jedynak naszej poczeiwej piastunki, przy- których 
Oleś 'i Michaś zawczasu jui się zaprawiali do sikolnyeh harców 
 
i koleżeństwa, gUlliąe za kulami, albo piłkę starszym podając. 
Na gauku z jakąś robótką w ręku siedziała Podezaszycowa, wą- 
tła jesLCzc i blada po przcbytt(j ehorobie, smutna po doznanych 
nieszczęściach, tęskniąca zawszc I do męża," od którego' znowu 
żadnt;j wieści nic.hyło; lecz. już spokojna w duchu " szczęśliwa 
w swojćj niedoli i wdzięezna Bogu, który jej dozwolił z dzintka:[ 
mi swemi się połąezyć, dać 'im 'i ehMb powszedni i duchowy 
pokarm w nauee. Przy niej' na stołeczku Zosia stroiła lalki, raz ' 
wraz dźwięcznyni śmiechem wtórując wesołej wrzawie' chłopa-I 
ków; Józia na r
'm niailki, wojowała z calem swojem rodzeil": 
stwem, od matki dOlllagająe się nożyczek 
 od sjostry lalek, od 
bl'aei piłki i kręgli fila Zuczek, nieprzywykły- do wiejskiego- 
TEKA N. lI. ł 


J 


-
>>>
2 


78 


gwaru i ruehu, II wrót na u1icy ujadał oehrypłym jui głosem, 
ciągle się miotając na snujących się Zydów, 
Było to nad wieczór. Po ehwili, z l'ękicm kluczów u pasa, 
na ganek wyszła Harbara, a cała zgraja dzieciaków, zradośnym 
okrzykiem: "baba, Jwba! pojdźmy na }lOdwicel.Ol'ck!" rzuci- 
ła się ku niej na wyś 'igi, i jak wojsko za swoim wodzem ru- 
szyła za nią w głąb' domu, gdzie, w obs7.cmym pokoju, na 
wielkim' stole, rozłoione Jlyły to owoce, to krajanki chleba z ma- 
'(0::(' ,. '1.' f I " .
, 
słem, Jub ż powidłam'j, I stał
 szklanki z' mlekiem słodkiem i 
talerze z kwaśnem. 

 :;r.fi 
"Do porządku! do porządku! - zawołała Barbara - proszę po 
kolei, a po starszeilstwie!" Posłuszna dziatwa wnet się uciszy- 
ła, i skromnie a grzecznie jeden po drugim pl'zystępująe do sto- 
łu, brali ehłopcy upodobane sobie jadło: Babcia bowiem pamię- 
tałl l) ,guście - każdego, i każdcmu dogodzić chciała i umiała. 
'fo. też korhali 'Ją wszysey.. jak prawdziwą hbkę, La]i, się jej 
i shichali wi
e{;j nii professorów. Przyzwyczajona u Potlczą
zyco- 
wćj 'oddą",n3 ,ł\'i\i c,zyćj pidł:glJować ,dzit'ci, )Jabra
ajakby st'rdccz-' 
nvgo nulogu 
o 'tego zajl.'
ia "IDabyła' głębokiej zn:ajolll0śei sere 
i charakte,ów Idziecięcych, rozmiłowała się we wszystkiej dzia.
 I 
tw
q, ,bez wyjątku; , a, choć, zawszr ,i w
.
fidzio lU Ilil:l'WSZem miej- ' 
seu w jej, I)liłl,lśei tłły.. dzieci Potlczaszycowej, które nazywała 
swojemi, nigdy się I dla nieb Iliedopuściła niespl'lIwiedliwości wxglę- 
dem cudzfCh, któremi się opiekowała, nigdy ich W Jliezem nie 
. , 
ukrzy
dziłu, alli upośledził,l, ' 71 tlI' 
 tej za
nej duszy było de- 
likatll
ci .uc1
cia. i
i 'fJNił t I 
hbw i j[olJ9iu i.
'itlw'
 w 
" A. jak nad niemi czuwała, do jakich szczegółów posuwała trO"l 
,skliwość swoję -...". folijałyby o tem pisać. Śmiało rzec mOlna, ie I u 
najlcpszć,j matki, nawet jedynak uie doznaje takiej tkli\V
j, a roz- 
sąd'łej. opię,ki, I}od jaką u IMj by.łll eała owa gl'omatlka:' Choć 
cały .
rzątl."gospodarski i tutaj był na jrj ręku, zllwsze miała 
dość: czasu nie tyl,!to nakil.'!uić swoich stołow i 'ów, nie tylko ich 
ł ,lI ;;'1 AJlaT
>>>
l 


. 


79 l 



3 


li 


-Ol}
a
 i l utrz)'mać w porząllku bie1iznę:
 pościł'l, i su:kIiie
' let
1 i I 
'
 kąi;iełi dlil nidl 'co tygotlnia :'pamit;tać i główki" J wycżesa
j a 
. nawet poobcinać pa1.nogcie. d W niedzielne i' świąteczne wieczo- 
ry prawiła im bajki prześliczU{'; zabawki 'ich / jak np. kręgle 
huśtawkę, I trzymała, pod' swym dozorcm; lecz nigdy riiepozwoli- 
ta' pr;'ebrać miary' w swawoli" , . raz 'w 'raz im lekcye przypomina- 
jąc 
 a często nawct kaząe sobie' w!!dawać,; Ztąd też' wiedziała 
o I
ostępir każde
o; i jak niedolHiścitd Jiigdy :łbY' instruktor uka- 

 rał 'mimowolnego winowajcę, tak trż pierwszą była do bskaric- 
nia leniwca,'
' 
lie;a;" nawet l sama sprawiedliwość iwyiI'rierzyć 
umiała, nic tylko cofnit;cicm ulubionych przysmaków 
 leez nawet 
macicrz y ilskim, serdecznym klapsem. WioMo J 'ą do te4!;o, nie Y 
I 11 I hll . . ,.'l) li' I ł Q. 
tylko' serce, pcłnc r miłoś 'i, lecz i uczucie obowiązku: wiedziała 
.. . ',.- rr "" J II J I I ',' ' , J 
bowil'/ll, że takiem p
stępowanil'łD i swojl;j dziatwę ,'listrze; c od 
'I . . -fili IlIr, III , 
_ .lego 1)f7.ykładu, i, 7Jcdna sobi
 zaufanie tak rodziców swoich 
, ,r.. r I \. . 
 l 
stoloWlIili.ów" je 
 też i władzy szkolnej, a ztąd i byt dobrej swej 
, hX 'JlIHII'.}, U'!r::U..1ł . .. .. 
pani zal)ewni. i}\} i,
"ot"'J'05hJ i1ł
k!l' 
 o" o"r.. "1J.nI L . lixb
1 
Nicomyliła się w swojem mnirmaniu, RYC}lło poczciwa baba 
zasłynęła w calutkier
zk()le, w'całćm niiasteczku, i w'rolwliey 
wc wszystkich domach'- zkąd tylko uczniowie do Słucka przyjez- 
dżali ; mało kto 'może 'zl
ał jej nażwisko;, a
' ń
nt'
t i1f1.ie " I,ra\vdzi- 
we "; lecz jak studen'ci , tak też i wszyscy prof('ssorowie,1 a'!na- 
wet przekupnie i rzemieślni
y inali ją', i szallowali'f'pod' nażwi- 
kicm bab!!_ Z professorami rychło zawiązała.' stosunki:- bo gdy 
. którego"z jej 'stoło'
ników przez niewyrozumiałość zapakowan'o' do 
karceru, czyli, J
lówiąc szkolnym językiem posadzono' 'na ślediillcl" 
natychmiast biegła wytoczyć pr'oces temli ,i'kto go I: ukarał' iJie- 
'słusznie, i' póty ilienstąpiła 'aż sprawiedliwość "uznaną i wyJJ1ie- 
;zoną ;'o
tała. Po kilku takich utarczkach, poczciwi profess;c.- 
; wie mu
ieli 1.wróCić 'liwa'gę na;'tę dziwną kobietę, liaczęli pilnie 
badać jej eharakter
" a 'Odwiedzająe kwaterę POdCZ8SŻYCOw'
J' wda- 
Wać się; z nią W dłuższe rozmuwy; i nie tylko oddali młleiny hołd 


. 


4 


-
>>>
.4 


J 80 


I . 


i jej r-acnpśei i. rozsądkowi, lccz przez nią nauezyLi się:llIla
 i el1- 
nić panię Pudczaszycową " której dom stal sil( xycJłło P'l\ ą , dla 
'nich gościną, i ,sam wesehl i s
obodzic dał przystęp do ,swojrj 
pani.: Studenci znali 
abę przez swych kolegów,. I zDali ją jako 
nfflj
trzynię ':' przyrządzaniu różnych przysmaków, jako n.
leps,
ą 
piastunkę swoich ..stołowników, a nareszcie jakby nową Szccl.l(J- 
. . . 1 
rezadę., bo niezliczone bajki krążyły między dziatwą, przez nią 
"w obieg pnszc;zone, Rzemieślnicy wreszeic I i przekupnie, znali ją 
pie ty1ko jako, gospodynie, leez jeszcze jako znakomitą IC,ka.rkę 
i po części znachorkę: 
 tych więc llażw:łsko. palHl, miało. 

p- 
je urzędowe znacze
IJe
J ,1,'/IIQidnlu f(t")i,')iow'" !HU,!i ')in rr.ft:iffllJ 

ill W takim t 
,ąni
 ';zeczy,' nie' dziwy; żc na' rok' następny' pani 
Podczaszycowa :v gdyby "chciała, mogłaby ł całą szkołę 'mieć na 
I 
 
swym stole: bo nie tylko dziat')'a, wracająca z wakaeyj prosiła się 
I 
11 rodziców do nićj na kwaterę, nie tylko professorowic do nićj 110- 
I syłali, lecz każdy nawet gospodarz domu zajezdncg
' to samo 
1 ra4ził, a. wszystko to z łaski nieocenionej baby.' i"W
fl" 10/,11 
ł)
ł\'\ r.wi3s
lOq 01"3
JJ .uił1,JJ IlIf1I lilllrJ 'Ii
' 
\ik Tak minęło lat kilka. Rok roeznie do dwudziestu chłolHł
",W 
- kwaterowało u pani Podczaszyc9)Vej waczny jćj dochód przyno- 
sząc. Starsi jej synowie" kwiat szkolnej młodzieży, zasłynąws1,y 
jako najlepsi instrnktorowie, nie tylko młódszych braci uczyli, 
lecz i stołowników swej matki, której fundusze prze?, to po- 
.\ "I 
większali ; ,syn zaś Rarbary równy im w nanee", i. obyezaja.c
ł, 
Clprzeniosłszy się na sąsiednią kwaterę i także instrnktol'ując, grosz 
sobie zbierał na dalszą karyerę. Niezego więc niebr,akło do sZ,czę- 
ścia Podczaszyc owej i poezciwej nar bary \/ ebyba tylko pOW:I'
lu 
pana Podczaszyea, a przynajmniej jakiejkolwiek wieści. od ni
go. 
, ,Gdyby, on wrpcił!, w tym dobrym bycie pr
y tej miłości ludzkiej, 
'przy 
ćm błogosławieństwic j nożem, jakie na skromnćj, pilnej 
a bogobojnej dziatwie widoezućm było, zapomniałyby wszystkich 
II trosk przebytyeh, wszrstkich zawodów i znojów dawnych!... 
.
>>>
81 


-h,q 'fali rnarzyła Podczaszycowa, tak tęskniła nicraz przed uko- 
I . , 
chaną swoją nad)al'ą, która z dnicm każd
'Ill, z każąą ch
ilą 
Ih'oższą jej była, ze sługi stawszy się jakby prawdziwą jej mat- 

ą Ilajczulszą, o peł}syi 1łigdy jui mowy nicbyło
 wszystkie 110- 
I chudy szły, na jej ręce, i wolno jl:j było wcdług ł;l'odobania nic- 
I 
mi rozporzą
zać. Lecz ona nie tylko nalcżności ,.. nich swojej nie- 
odliczała, udając przed PqdezaszYC,ową, że tego najskrupulatnirj 
, , 
!Iopełnia; ale 1\3yet ,
ały, wlij kapitalik jćj poświęciła w pierw- 
I 
f11.yJP \ roku na najęcie domu i urządzenie', gospodar.twłl, kla;-' 
miąc pobożnie, że go straciła w owym rabunku, i : 
 f
,ndusl 
ł na to 
szystko ma jeszezc z Zabrodzkiej arendy." . ., I Otl q 
i Raz, ,w ezasi,e wakaeyjnym, kiedy się wszyscy st
łowniey 
p'o[JczaszycowlU fOl.jechali do swoich do'mów, a 'z nimi i dwaj 
, I 
starsi synowie; młóllsza jrj dziatwa bawiąca się pił
i\ Lna dzie- 
IIzi'lcu w, a
sy
t
ueyi nicp,dstępnego 
.,czk
 I' spostrzegła wcho- 
I . '.... 

.llząecgo wę, )}jrota jakiegoś mężczyznę średnicgo wiekn, w gra- 
_natowej wyszarzaJH
j czamaree, po żołniersku ,spiętej pod szyję, 
z konfederatką na p'łowie, ze skórzaną torbą na P l cach, z je- 
" u {( Ił 
dną ręką na temlalm, z kijcm sękatym w drugiej , z szeroką 

Iizną na"ogorzalćj twarzy, ,f I;'Jłdych, zakurzonych bótaeh, świad- 
c,.ących .(1 dlu
ićj pieszej .wędr,iwce. Stróżliwy Zuczck gro
no się 
rzucił na niego; ale nim chło p c y ezas mieli odwołać go i skar- 
1011 "" 
cić, ze zdumienicm ujrzeli, że.,po pi
r'Y
zć ,}Varknięeiu,. n
gle 
r. z radośncm skomleniem przypad
 do ziemi, "czołgając się u nóg 
przybyłea,' 'i 
V tćj że ehwili z ganku piorunem wypaliła babcia, 
i ze spazmatycznrm łkaniem i śmiechem, rzuciła się -do kolan jego, 
a oplotłszy je rękoma i eałująe namiętnic, wpfała 'f" niebogłosy : 
",Jan mój! pan mój najdroższy ! !" I dzieci z jednym radośnym 
ł . .I I . 
olj.rz
'kie
 : I ,
ojcił:c nasz! " wnet go otoezyły żyw}'m łaiłcuehem... 
9
 i W ędrowiee kij z rąk upuśeił, zachwi
ł, się, up

Ił. na klę
z- 
ki; a płacząe rzewnie, głęboko, tu 'ł Id,Q łona drogą s vą d,f.i
- 
tw
 1 nie
. ellj,pną piastupkę. .. ilu r "II" w..' iur, r ł'l ' 


5 


.
>>>
, 


6 


t 82 


-Mu Wrzawa tal
1 łk
lIia i śmiechy wywoł:lły z pokoju panię Po'/- 
, '
zaszycową, kMra ujl'zawszy ową rz
wną gruppęr u wrót swego 
domu', odrazu pojęła, przeczuła kogo Bóg jej przysyła:' Z ser- 
deczn
'm okr].ylliem rzueiła się ze schodów, lecz sił jej zabrakło 
na zniesienie taki
go ogrom
l' 'szezęśeia i padła bez zmysłów; a 
,w tejże chwili już mąż był przy nU;j, jui ją dżwignął silnem 
I ramieniem, i rzezwił gorącym pocałunkiem i gorącemi łzami..... 
-w : llesztę chciejcie i (Iopełnić sami, kochani cz)"telniey moi', od- 
czujcie włłlsnćm swćm sercem: 1'0 słów mi braknie, bo myśli 
sluchać mię nicchcą, skariąc się 'naiskrzydła łzami serdecznemi 
lłfzemokłc ., . Liczę' na wasze współczucie 
 na w
szą" s
rdeczną 
pojętność: bo czyli i 'być moźe, aby z was kto choć raz w ży- 
r ciu niewitał drogiej 'sobie istoty" choćby' nie I po tak długiej roz- 
łące, lub tei aby tlo kogokolwiek nietęsknił , i niepragnął go 
wreszcie powitać, i nieprzeczuwał jakby go witał? . ,. · J 
-£1 O(lczuj
ieź także ra(lość Jodczaszyca, który po kilku lecieeh 
tułactwa, po niezliczonyeh krwawych zawodach, wróciwszy w pro- 

i domowe 
 znalazł wszystkich swoieh 
ie tylko żywych i zdro- 
Wycll; ale w dobrym bycie, znalazł starszych synów świetnie koil- 
cząeych na
lki, 1'olóds7,ych zdążających za ich przykładem! Srodte 
był w prawdzie zraniony na ciele i mi duszy, której wydarto naj- 
ukochailsze nadzieje; alc w gl'flnie rOllzinnrm (przy rezygnaeyi) 
I ," ' 
znalazł dosyć 'cudownego balsamu na wygojenie wszystkich ran 
, ł 
swoich; a chociaż nigdy się' już uiepozbył głębokiego smutku, 
którym skróś serce przesiękło, miał przecie i spokój i częste 
chwile czystej a rzewmtj radośei. rn'Ji I M rtriutr)'thHU'\ń
 ' 
: '£7. ł...atwo pojmiecie jaką się przejął wdzięcznością dla poczciwej 
(piastunki, gdy się 'dowiedział, że uie tylko ten byt pomyślny' w ja- 
kim swoich zastał, lecz może nawet ich życie, jćj był winien, 
.. I ,... 
gdy spostrzegł, że wszystko w domu przez nią się działo. i że 
będąc jakby głową całłtj rodziny, oloczona szacunkiem jćj i miło- 
śeią, ani na włos jeden z roli slugi niewyszła, zawsze pracowi- 


-
>>>
83 


7. 


ta, skronma i pokorna, Lecz razem jakże się zatroskał, niewidząc 
żadnego srOllka, nie tylko wynagrodzenia tego, co wyzszem hyło 
nad ws.
elką nagrodę, lecz nawet okazania dos iłłeeznie _ wd
ięcz,,;. 
. 
ności swojej! Czcił ją, jakhy matkę rodzoną; radby jej ręce ca- 
łował, gdyby pozwoliła na to; i choć niehyło tego potrzeby, e
u- 
wał naj troskliwiej , aby jego dzieci; w każdym czynie , w kai- 
dem słpwie, Vf 
ażdem po,myśleuiu, obj\ł
ułły Jtę .wdzięezność ja- r 
ka się należała llieoeenionej tej kobiecie., Lecz, wszystko to je- 
szcze uważał-'za ńlałą, za zbyt niedostateczną oeenę- jej zasług,. 
i stanął duszą w takiem położcniu, w jakiem się ni
gdyś czuła 
pani Barbara; gdy ją qsi_erociałą p
 śmierci' męża ;" ,z sierotą, 
Pddcznszycowstwo w dom swój przygarnęli,
' i uznał w tem wy
, 
I rażnie świętą prawicę nożą, która drobne ,ziarno jego zasługi 
z taką niezmierną liehwą wróciła mu przez ręce tej prawdziY{.i 
świętej niewiasty.. . 6rJ'9llib w -łsbiw,!w slJm ?ipo8 fyfr.wrl'} i
illwi! 
- _ Tak więe dla rodziny Podczaszyco'wstwa (których , '
d powró- I 
tu pana Adolfa, Pólkownikowstwem zwać nam wypada), zajaśnia- , 
ło odtąd szczęście w całej pełni, Uoehody były znakomite, tak, 
że nie tylko nabyli 'sobie n3 własność dom IJ:tjmow8ny dotąd, le . i 
i w zapasie jakiś grosz na złą godzinę mieli;, chłopey w szko- 
łach, dziewczęta na pensyi 'celowali nauką i obyczajami. W kół- I 
ku rodzinnem chwile swobOllne lłełne ,były niezrównanego uroku, 
bo, dluga tęsknota do ideału lwdniosła wzajemną miłoś
 męża i 
żony, ojca i dziec
,- i anioły noże zstępowały z 
,iehios pod dach. 
ten błogosławiony I przysluchywać się wieczornym ich pogadan., 
kom, kiedy Półkownik siedząc u płonącego komina, z żoną oboJi 
siebie, :L dziatwą dokoła u' nóg przyk.lękłą, opowiadał swoje przy
 
gody, prawił o krwawyeh bojach ; w który eh hełmem i tarezą 
l)yły dlail modlitwy jego ukoebanych; opisywał kraje dalekie, któ- 
re z bronią w ręku zwędrował; kreślił portrety znakomitych wo 
l1zów, którzy go wiedli do zwycięztw .i chwały, i w
wl'zyn
1lł 
wieuczIIi ; malował wreszcie najżywszemi kolory, swoje bole tu- 
. L 


-
>>>
r 
I 


8 


84 


łacze 
 swoję tęsknotę rzewną, nigdy nie zagłuszoną łani, dział f 
grzmotem, ani okrzykiem tryumfu,', Nieraz śród tej I;'awędki, r 
niepostrzeżona wkradała się babcia do pokoju, i zatuliwszy się I 
w kąciku najciemniejszym, oddeeh w piersiach tamująe, przysłuchy" 
wała się ai do zal)Omnieni.a się, chłonąc w duszę i urocze słowa p:r- ł 
na' drogiego i eały ten' obraz świętej rodzinnej miłriśei; nim wy:..' 
krz)'k mimowoJny'podziwu' Jub trwogi, wywołany powieścią' paiJa 
PMkownika-, niezwróeił na nią uwagi, n i nim jej przemoeą nie.( 
zmuszono usiąść i zająć miejsce w kóJku familijnćm,
r.wu 9
:J i!. 
J,ł W ten sposób jeszcze lat kilka minęło;;n W czasie tym, dwaj i 
starsi synowie Półkownika już prieszli parę kursów nauk uni
 'cI 
wersyteckieh , mMdsi skończyJi szkoły i także do uniwersytetu się q 
udaJ!; a syn llarbary llrzystał na aplikaeyę do znakomitego l\Ieee-'1 
Jlasa, i ślicznie już' swą karyerę zaezynał; Józię Dóg zabrał dos 
swojćj chwały, Zosię mąż wywiózł w dalekie strony.... Nicznacz-' 
nie więc życie J»ółkownikowstwa zupełnie się zmieniło, sposę- 
pniało,; ochłodło jakby jesieil przedwczesna; n jakkolwiek za-'. 
wsże nóg im błogosławił, darząe bytem pomyślnym i m iłościąl1}.dzką1 I f 
jakkolwiek równie żywem" a może i siJnicjszern było ich I)fZY
JI 
wiązanie małżeilskie i przyjaż{l z nieoecniollą piastunl
ą, .....;... pozha- i I 
wicui wszystkiej swej dziatwy koehanej, niemo
li nieuczuć tcSj ł 
straszliwej próżrii dokoła' siebie, któr
j już "iczem zapełnić ni
iI 
lJOdobna było; Daremnie Półkownikowa wylewała się dla siero
 I 
tek, które lnłzyjęła, daremnie PóJkownik wynajdy'wał sobie naj- 
 
ró7.norodniejszc zajęeia,' aby ani ehwili w dniu długim niemieć 
na tęsknotę, to - ctytając, to pisząc swoje pamiętniki: to pracując I 
w ogrodzie, w tokarni, lub u stolarskiego I warstatu; daremnie 
poczciwa babcia oto
zyła się całą menażeryą ulubionych żwierzątek, 
110zostałych [10 jc:j wycho
ailcaeh, i (Jdrodzonych lJOno w trzecie m · 
pol\Olcniu,
 serce ich zawsze okropny brak czuło, i rzewnej tęskno-" 
ty pozbyć się nicmogło; 8 wesoła dziatwll'cudza(stołownicy już tyl-' 
ko), przypoPlinając 'iui własną, powiększała t
 lko ial ieh i smutek. 
. 


. 


-------..
>>>
85 


o ' i Przyszło wreszeie do tego, że już dłużej w takim trybie ży- 
e ia wytrwać nirmogąc, postanowili przedać dom i z miasta na 
wicś się wynicść, gdzie sobie maluczki folwark kupili, aby mieć 
zkąd się utrzymać i gdzie wieku swojcgo dożyc. 
11 llarbarze syn jej proponował, aby przy nim pozostała, bo pra- 
cą swą tyle już zarabiał, że mógł się z matką utrzymać; alc nie- 
przyjęła jego ofiary, i wpakowawszy na ogromną furę swoję me- 
nażeryę i stare zabawki swoich pieszczoehów, powlekła się za 

ółkownikowstwem. H 011 I 
Śliczna to była ostroi l ta nowa ieh siedziba! W Grodzień- 
skich stronach, w jednej z najpiękniejszyeh J,itewskich oko1ie, 
śród ła,godnreh pagórków, okrytych sosną i brzeziną, ciągnących się 
po wybrzcżu Niemeilskiem, niewielki dworek szlachecki, otoczo- 
ny kilką włości81iskiCIui chatkami, z małą kapliczką na wzgó- 
r zu, w cicniu liI) starych. ,I I .1 \ 
I dworek, i wioskę, i kapliczkę znalazł wprawdzic Półkow- 
nik w strasznem opuszczeniu; ale się bynajmniej tthn nie zakło- 
potał , owszem uezuł w duszy pewien rodzaj pocieehy, że bę- 
dzic miał nad e7.em praeować i czem ehwile swoje zapełnić. 
Najpierwiej tedy, zaprosiwszy kmieci na ueztę powitalną, 
z każdym osobis!ą zabrał znajomość, i szezerem przyjęciem, 
a scrdeeznem słowem (na czem pono najłatwiej prostaczki się 
poznają) odrazu wziął ich za serce-, odrazu i ufność i miłość 
ieh pozyskał: Lo szczęściem trafił na ludck bardzo poezeiwy, bo- 
gobojny, i oświeeony potrosze, umiejąey i Boga z książeczki 
ehwalić, i w kościołku piękny ehór złożyć, Latwo więc mu przy- 
szło zachęcić tę pobożną gromadkę do odnowienia kapliczki: 
zwłaszcza gdy jeszcze sam z siekierą w ręku stanął najćj czele 
do praey. I n 
.' ' A że, kto z Bogiem zaczyna, temu Bóg szczęści, rychło i wło- 
śeiańskie chatki i jego własny dworek inną postać przybrały, 
ryehIej nawet niżli się mógł spodziewać po szczupłej liczbie pod- 
TEU N. II. 2 


. 


9 


.
>>>
. 


tO 


86 


f 


danych, któryeh ueiemiężać niemyślał. Ale poezciwość jego i to 
prawdziwie ojcowskie serce, które w każdym kroku im okazy- 
wał, tak cudownie na nich wpłynęły, że się mu sami narzueali 
z pomocą, domagając się pracy we dworze. 
A trzeba wiedzieć, że i tutaj nieoceniona piasfllJlJ\a niemałą 
rolę grała. Skoro tylko Półkownikowstwo zamieszkali w Ustroni, 
natychmiast nasza babcia z koilCa w koniec wioskę przebiegła, 
i z każdą chatą przyjaeielskie zawiązała stosunki, które z dniem 
każdym nowemi węzły wzmacniała, tak, że w rok niespełna ży- 
wej duszy we wą,i. oiebyłu', od najstarszych do najmłódszych, eoby 
ją obojętnie wspomniała, coby jfj niemiała z:. prawdziwą wyroez- 
uię, Gdyż trzeba wiedzieć, ie od dzieciilstwa zostając w ciągłej 
styczności z ludem, przejęła od niego wszystkie zabobony i gu- 
sła, nauczyła się wszelkich sekretów, zamawiai., zażegnywail, od- 
pędzania chorób i uroków od ludzi i bydląt, a pieJęgnująe dzia- 
twę Podczaszyeowej, nabyła nadzwyezaj trafnego traktowania 
chorób dziecięcych: miała więc w ręku tysiączne sposoby zje- 
dnania sobic względóW u kmieci, zwłaszcza u kobiet, i jako le- 
karka, swaeha, kuma, znaehorka i zawołana gospodyni, dla 
wszystkich ])yła miłą i pożądaną. Dosyć więc było aby tylko ski- 
nęłą, a cała włość stała na jej :rozkazy: bo kto się zawahał, 
tego żona znagliła. I maluczkie gospodarstwo Półkownikowstwa, 
dzięki jej staraniom, w ladzie i spokoju kwitło coraz lepićj. 
I mijały chwile jasne i eiehe. Pól
ownik po c
łych dniach 
zajęty, to szczepił i kopał wogrodzie, to na tokarni wyrabiał 
różne caeka, któremi wiejską dziatwę obdarzał, to kleił skrzyp- 
ki dla wiejskich grajków, to sporządzał różne narzędzia i na- 
czynia gospodarskie, udoskollalając je własnym przemysłem, to 
wynajdywał sztuczne zamki i rygle drewniane, i t, p,; czasem 
wybiegł na pole, czasem ze strzelbą do kniei, a wieczorami pi- . 
sał swoje wspOD1nielłia, gawędził z żoną o drogiej dziatwie, albo 
czytywał głośno ksią: . przysyłane prze.z synów. - Półkowniko- 


.....
>>>
87 


11 


wa przez całc 1ato krzątała się w swoim kwiatowym ogródku. 
lu b na inspektaeh; zimą więeej się modliła, uczyła wiejską 
dziatwę czytania i katechizmu. Ciągle zajęta myś1ą o swoich 
dziecia
h, z rąk prawie nicwypuszczała robótek dla nieh, a 'na- 
wct swoje kwiaty i kawony na ich inteneyę pielęgnowała. Bo 
też u nićj wszystko było na ich intcneyę: - czyli to wśpierała u 
bogi ego , to zawszc mówiła: pomódl się na intencyę mych dzia- 
tek! ezy lc
zyła ehorych, ezy nauczała wiejskie paeholęta , 'czy 
z rezygnaeyą znosiła swoje cicrpienia, czy przebaczała urazy- 
wszystko to ofiarowała. Boga na ich intencyę; słowem, całe jej 
żyeic poczciwe b)'ło jedną inteneyą pobożną dla nieh. Baba na- 
reszcie była wszystkiem i wszędzie; bez niej nic się niedziało, 
ani we wsi, ani we dworze: była to jakby sprężyna całą tę 
machinę poruszająca, jakby tIusza ożywiająea to ciało, Gospodar- 
stwo nie tylko domowe, a1e nawet r01ne po ezęśei od niej brało 
kierunek: ona bowiem i robotników najmowała, których jej ni- 
gdy niebrakło ,-, i parobków w śeisłym trzymała rygorze, i przy 
młoekach nieraz stała na straży, i na pole często zajrzała. 
A oprócz tego z Półkownikową pielęgnowała inspekta i kwiaty, 
przybierała kapliezkę na niedzie1e i święta; Półkownikowi na- 
strzęczała pomysły do coraz doskonalszych połapek na szczury i 
krety, coraz lepszych koszów na sery, i t. p. A nic jedno dru- 
giemu nieprzeszkało, na wszystko czas jej wystarczał, i wszyst- 
ko u niej było najlepsze: warzywo, nabiał i wędlina, przez 
nią urządzone, słynęły w catej oko1icy; jej krowy najwięcej mle- 
ka dawały, jej kury najwięcćj jaj niosły, gęsi i indyki najwię- 
c1:j pisk1ąt wysiadywały, jej len był najlcpszy, przędziwo naj- 
cieńsze; słowem, we wszystkiem cudów dokazywała, tak, że 
pospólstwo z najmocnicjs7.ą wiarą zwało ją znachorką, 
Przy tylolieznych wszakże i tak rliżnostronnyeh zajęeiach, 
miała jeszcze dość czasu na hodowanic całego żwierzyńea ez\Vo- 
ronożnycb i skrzYlUatych, potomstwa, co już niewiem w któ- 


,.........
>>>
12 


88 


re pr
eszło pokolenie, owych faworytow, któl'emi się nicgdyś jl
j 
wychowailCY bawili, Cała ta zgraja najrozmaitszych źwierząt 
jakie się tylko oswoić dają, nic już Iliemówiąc o wszelkieh do- 
mowych, była weiąż przez nią jak Ilajtroskliwićj pielęgnowana, 
każde zwała właśeiwem imieniem, każdego znała genealogiję, a 
ciągle z niemi przestając, ciągle z niemi gawędząc jak z ludźmi, 
przyzwyczaiła do rozumienia swej mo'YY, i tak wpłynęła na ieb 
obyczaje, żc wszystide w jednej gromadzic żyły jak najzgo- 
dniej, i nie było przykładu, żcl)y się które bodaj najmniejszej 
zbrodni dopuśeiło względem swoich kol
gów, Zato opiekunka 
spyszna się miała od nieh! Pieszcząc tych darmJjadów przez mi- 
łość dla swoich' dzieci, nie tylko nikomu tknąć ieh niepozwala- 
ła , ale i sama chłostą nigdy żadncgo nieskarciła , perorująe 
tylko i grożąc nieustannie, 'Ha! jeszcze nie koniec na tem; mu- 
szę tu podać jedną oryginalną, a piekną ceehę jej ehara- 
kteru: pamiętna swego i swej dzieeiny sieroctwa, szczegól- 
niejsze współczucie dla wszelkich sierot okazywała; i nie tylko 
całem wylewała się sereem dla wiejskich sierotek, lecz skoro tyl- 
ko które ze źwierząt domowych przedwcześnie matkę straciły, 
natychmiast brała je na wychowanie, wynajdująe dla nich karmi- 
cielki, lub z sysełki mlekiem je pojąe troskliwie, i niebyło przy- 
kładu żeby w ślad za nią niebieglo bądź jagnię, bądź cielę, bądż 
wreszcie nawet i prosię, o które m z r07.fzewnieniem mówiła: 
"to sierotka! " 111 
Tak więc jej mieszkanie wyglądało jak prawdziwa arka Noego, 
a nawet gorzej jeszcze , bo tam po parze, a tu po kilkoro było 
źwierząt wszelkiego rodzaju. 
Taki to stan, takie były zajęcia się zacnych tych ludzi, którym, 
gdyby Bóg pozwolił choć jednem w domu eieszyć się dziecięciem, 
nicby już wtedy do szczęśeia niebrakło. Ale sami najlepiej o tem 
wiedzieli, że tak być niemogło , szczególniej ojriee, który dla 
publicznej sprawy rad był iyeie nawet poświęcić; z chlubą nawet 


.....
>>>
89 


13 


o tern wspominał, że eztćrćj jego synowie nie na piceuchów, nie 
na trutniów wyrośJi, że darmo w ll.raju chlcb.. niejedzą , i jak 
umieją i mogą służą powszechnemu dobru, Z rezygnaeyą więc 
tę rozłąkę znosili; wszelakoż m iewaJi chwile wielkiej, nieprze- 
zwyeiężonej tęsknoty, - i choć nicszemrali na wolę Bożą, niemogli 
się jednak oprzeć bodaj modlitwie o oglądanie choćby jednego 
z synów choćby raz do roku, ale, niestety, darcmnie! Jedyną po- 
ciechą były tylko kiedy niekiedy ieh listy, A wielka to była po- 
ciecha, radość niewymówna! Skoro je tylko przyniesiono z poczty, 
natychmiast bnba, porzueiwszy wszystkie zajęcia, biegła do swo- 
ieh pailstwa dzielić ieh szczęśeie i słuchać co tam jej drogie 
pieszczochy piszą.,. Półkownik każdy Jist zwykle głośno dla niej 
i dla żony czytał. Czy rozumiała co z tcgo czytania, tego już 
niewiem; ale eały ezas tchnąć nawet nieśmiejąc, ręce złożywszy . 
na piersiach, stała bezwładna, z głową ku czytającemu pochylo- 
ną, z ustami wpółotwartemi, z nieruehomemi oczyma, a przez nic 
z serca biło nieustannie żróllło przeczyste, ręką poświęcone aniel- 
ską. ,.. Zwykle potćm Półkownik kilkakroć jej powtarzał trcść 
listu każdego, i tak pomału do przytomnośei ją przywodził i wra- 
. cał władzę jej sereu, jednem uczuciem rozrzcwnienia skrępowa- 
nemu, Wtedyż to radość była szalona! łzy, modły, śmiechy, 
wykrzyknięnia, mięszały się z sobą naprzemian; biegała po cał
-m. 
domu klaszcząc w ręcc jak dziecko, i krzycząc wszystkim posły- 
szane z listu nowiny, a wreszcie wpadłszy do swoieh żwierz
t, 
porywała je na ręce i osypując pieszczotami, opowiadała każde- 
mu z osobna, eo którego pan pisał, a koilezyła zawsze obietni(',
 
od siebie, że jak będą grzeczne, to paniczowie przyjatlą. Szła IUi- 
tćm na wieś do swoich kumoszek, aby się i przed niemi szcz':- 
śeiem swojem pochwalić; a poezeiwe wieśniaczki ze szezerem 
współczuciem słuchały j,'j gawędy, bo już z jej opowiadań ta;:. 
dobrze znały paniczów, że nawet w czystem polu raz pierwszy 
ieb ujrzawszy, pewnoby odgadły kogo mają przed sobą, 01.
>>>
Ił 


90 


Półkownikowstwo, ze swojej strony, dzieliJi się radością z pocz- 
ciwymi sąsiady, którzy naj żywszy udział brali we wszystkiem, 
co się tylko tyezyło zaenych tyeh ludzi. A trzeba wiedzieć, że 
gęste tam były dworki szlacheckie, i że we wszystkich Półkow- 
nikowstwo doznawali czci Iiajgłębszej, uważani jakoby za patry- 
3rcbów eałej okoliey. 
Tak znów minęło lat sześć czy siedem, W Ustroni coraz we- 
selej było, bo synowie Półkownikowstwa coraz częśeiej listami 
ich obdarzali, coraz wyrażnit'j obiccując im swe odwiedziny, 
Całe sąsiedztwo wrzało wieśeią tą radośną, wraz z rodzicami wy- 
glądając przybycia ukochanyeh tyeh gośei; ił babeia, w całem 
znaezeniu wyrazu, dostała szału z ukontentowania, i nieeierpliwo- 
ści, Co wróżb, co zaklęć nienatworzyła ! i żwierzęta, i drzewa, 
i chmury, i martwe nawet kamienic, słowem niebo i ziemia, eo- 
dzień jej zwiastowały chwilę ieh przybycia, eo nocy sny i przy- 
widzenia to jej zapowiadały, eo święta obrazy w kapliczce o tern 
jej prawiły; a gości jak niehyło, tak niebyło ! Nareszcie cały mie- 
siąc bez listu nawet od niell upłynął! Zniecierpliwiona raz w no- 
cy sama biegała piechotą do miasteczka na poeztę, i biedna z ni- 
czem wróciła! Odtąd co wieezór szła za wioskę £laIcko na ich 
spotkanie, i do ziemi przypadłszy, ucho przykładała czy nieposły- 
szy jakiego turkotu, i pcwno posłyszałaby go o milę, 
 z samego 
tętentu odgadłaby ich bryezkę; ale wszystko daremnie.., 
Raz po południu, w pogodny dzieil wrześniowy, oboje Pół- 
kownikowstwo siedzicli na ławeezee w ganku, gdzie już od dwóeh 
miesięcy ciągle siadywać zwykli, wyglądając drogich swych sy- 
nów. Ona nizała śliwki na rożenki, przygotowując setny już 
przysmak dla swoich dzicci, i raz w raz łzawe oezy posyłała na 
drogę za Niemen, zkąd przybyć mieli; on na brusku ostrzył na- 
rzędzie stolarskie, przygotowując się do ważnej pracy (od kilku 
bowiem tygodni własnoręeznie robił łóżka dla spodziewanyeh go- 
ści), i również kiedy niekiedy ku tamtej stronie spoglądał, i u- 


"
>>>
91 


15 


kradkiem, niemęzką wprawdzie, ale rodzieielską łzę strząsał 
z powieki. 
Przez otwarte okno z przyległej ofieynki zajmowanej przez 
babę, słychać było gwar wielki rozmaitych głosów źwierzęcyeh, 
warczenie psów, miauczenie kotów, kwik prosiąt i szczebiot pta- 
stwa wszelkicgo; a nat. tern wszystkit
m dominował rozkazujący 
tOIl babci, strofującćj zgraję niesforną: 
_ 
uczek! Zuezek! psia wiaro! (wnuk j uż dawnego), nierusz 
prosięeia! puszezaj moją sierotkę! bo ja się tu koło ciebie za- 
winę po swojemu!.., (I\wiczeuie sicrotki nieustawało !) Zuczek 
won z ehaty! bo cię jak tamtego komissarza wypędzę!., 
J w tejże chwili przez okno 
lIczek śmignął susem potężnym, 
a za nim pokazała się zaciśnięta pięść baby, wołającej z po- 
gróżką: 
_ Czekaj-no, łotrze! przyjadą panieze, tylko co niewidać ; 
obaczysz jak cię odmaluję! i oczu ze wstydu na nich niepodnie- 
siesz ! .. fe I paskudny! 
A Zuczkowi to ani w głowie; najspokojniej położył się tuż 
przeciw okna, i literalnie nakrył się ogonem. . 
W izbie nowy harmider. 
_ Mruczek! Mruczek! a przebrzydłe kocisko! oddaj mi kur- ' 
czę! oddaj mi zaraz, bo cię tu samcgo na rożen wsadzę! A próż- 
niaku przebrzydły! na myszy ani patrzysz, choć ci uszy objadły, 
a na kurczęta toś łas! Nietaka była twoja babunia; po dziesięć 
szczurów na dziei. łapała! szczurtiw! rozumiesz głupcze!? a raz 
to i tchórz:\ zamordowała, choć ją pokąl
czył biedaezkę: a ty 
. próżniaczysko nażarłszy się mięsiska, na rekreacYę tylko chrzą- 
szcze łapać chodzisz, albo mi tu psoty wyrządzasz! Czekaj-no, ło- 
trze! tuż tuz dzieci jadą! już ja w tem, że ci pęcherz do ogona 
przywiążą, i puszczą na cztery wiatry! , , . 
, _ Sroczka! Sroezka! sera mi nieruszaj ! bo cię żyweem osma- 
lę! I ta łasica przebrzydła jeszcze m! w garnki zagląda! Ska-
>>>
16 


92 


ranie Boże z temi bestyami! Nu, ilU! wszystkim ja wam' dogo- 
dzę! nic ch tylko dzieei przyjadą!... Nie mi zrobić niedają ! 
z rąk rwą i z nóg mię walą!., WOli, łotry, bo niewytrzymam ! 
won ! . , , . 'I I I d 
I raptem dr
wi się rozwarły, a tak przez nie, jak i przez okno, 
sypnęła się cała menażcrya zagrożona miotłą, z którą za nią bab- 
cia wyleeiała, Wszystko to rozbiegło się po dziedziilCu, albo 
zasiadło na dachu; jeden tylko kozicł uparty, prawdziwy kozieł, 
rejterował się z honorem, groźnie napastnicy stawiąc łeb swój 
rogaty; aż wreszcic Zuczek, przcd chwilą sponiewierany, przybył 
jćj na pomoc i spędził z placu zuchwalca. 
Półkownikowstwo, patrząc na tę seenę, niemogli się wstrzy- 
mać od śmiechu; a spostrzegłszy to rozweselenie, piastunka na- 
tychmiast z g!!iewu przeszła do serdecznego chychotu, i za boki 
się trzymając, do nich się zbliżyła. 
- Ot tak masz ł - zawołała ujrzawszy zaczerwienione oczy 
Półkownikowej,- skaranie Boże z tym płaczem; kto inny to i wo- 
dą ze studni takby nieszafował jak Imość łzami! I czegoż pła- 
kać? dalibóg niema czcgo! Już ja Imości powiadam, że ot tyl- 
ko co niewidać jak przyjadą: sroczka po całycb dniach drze się 
na płocic, aż zachrypła; Mruezek raz w raz się umywa,' jak ja- 
ka panna na wydaniu; a mnie już kilka nocy z rzędu śni się, że 
morduję tego przeklętnika, co to )Jas z posessyi chciał wyrzu- 


eić. .. - . 


I 
- Riedyż-bo to, moja poczciwa babeiu, już od miesiąca ani sły- 
chu o nich niemamy ! obieeywali swój przyjazd na połowę sicr- 
pnia, a teraz już i wrzesień połowy dobiega, a ich jak niema, 
tak niema ł 
- Wielkie dziwo! - odparła babcia,.,- we czterech micli ze 
stron różnych się zjechać; może z nich który zamarudził, to się 
doezekiwali;- pewnie Michaś, bo to on zawsze był wielki guz- 
drała,- a potem jak i wyjechali, kto wie jakie konie najęli, 


.
>>>
:.. 


93 


17 


może gdzies szkapy przystały, to się i wleką noga za no- 
gą, . . 
Uśmiechnął się Półkownik na to tłómaczenie naiwne. 
- Zapewnie- rzekł-coś podobnego być musi, niema się 
ezem trapić; alc mówiąc prawdę radbym i ja doczekać się już 
jakiej wieści... 
- Iiicdyż-bo Jegomość nigdy mię nieposłuclla!- zawołała 
piastunka;- czyż ja raz mówiłam: daj mnie Jegomosć konika; 
pojadę do Wilna, to się i Matce Najswiętszej pomodlę, i choć 
jednego przywiozę! 
- Poczeiwa duszo l-westchnął rozrzewniony Półkownik-a cóz 
tu bez eiebie twoje hodowańee i twoje sierotki poczną '? 
Nie na to nieodrzekła nieoceniona babcia, bo na myśl jej 
przyszło, że nie tak sie,'olkom, jak drogim jej pailstwu, byłoby 
bez niej niesporo ; lecz ani przypuszczała do głowy innego ro- 
()zaju przeszkody do tej wyprawy, wierząc najmocnitU , że byle 
konik a wozek, toby kraj świata do swych wychowailCów trafi- 
ła. I ze zwieszoną głową, założywszy ręce na piersiach, stała 
smutna i zadumana, oparłszy się o kolumnę ganku,.. i wszyscy 
troje milczeli". 
Naglc Półkownikowa, wpatrująca się ciągle w dal po drodze 
za Niemnem, upuściła z rąk śliwki, zerwała się z miejsca, po- 
mknęła na brzeg ganku, i przykładająe rękę do czoła, z twarzą 
zaognioną, wzrok wytężyła ku tamtej stronie".. 
- Czy tam co widzisz, moja droga? - spytał Półkownik, 
rzucając brusek i siekierę, i wstając z pośpiechem. 
Babcia, jak wiewiórka, skoczyła ku wrotom, stanęła na słu- 
pic, ! sama jak słup nieruchoma , całą duszę w oczach sku- 
piwszy, wzrokiem pochłaniała przestrzeń ogromną, jakiejby mo- 
że i luneta zmierzyć niepotrafiła. .. Półkownikowstwo oboje wy- 
biegli także za bramę, i pilnie spoglądali po Zaniemeńskiej dro- 
dze. ,. Nic tam widać niebyło, nietylko żadnego wozu, żadnego 
'lEJU. N. II. . 3 


.,.llert.. 
,"WElI"nu 
· rORUt'\)
>>>
18 
. I 


94 


przechodnia, lecz nawet najmnicjszy wietrzyk nieporuszał kurza- 
wy; a zresztą, gdyby się nawet ukazał w:oddali ktoś przejeżdża- 
jący, jakże było zaręczyć, czy ci to byli, których się spodziano? 
Jednak nicpojęty jakiś niepokój na raz wszystkie serea ogarnął, 
dziwnc oezekiwanie w nich się zbudziło, i nikt nicmógł wzroku 
od owej drogi oderwać.,. i kilka chwil tak minęło... 
Aż nagle babcia zaklaskała w dłonie radośnie, wołając: Jadą, 
jadą! już widzę! 
- Na miłość Boga, gdzież ty ich widzisz ?-pytała Półkow- 
, , 
nik owa , której serce na ten okrzyk radośny omal źe z piersi 
niewyskoczyło. . , 
- Ja nic niewidzę,- mówił Półkownik, gotowy także wleźć 
na bramę... 
- Widać już! widać l-wołała wciąż babcia,- tam, tam, pod 
krzyżem na rozstajnych drogach, l\.rakowska brzyczka, cztery si- 
we konie!.. 
- Co ci się roi, kobieto!- odparł Półkownik-- ztąd i przez 
lunctę krzyża nicdójrzysz... 
- Duszo moja,- rzekła Półkownikowa- może ona doprawdy 
widzi. .. pójdźmy na spotkanie. 
- Bójże się Boga, zastanów się przccię; gdyby na'Yct widzia- 
ła kogoś jadącego, ,czyż to koniecznie mają być oni? 
- Oni! oni!- wołała weiąż baLcia,- dalibóg-żc oni! ot już 
krzywy I90stck mijają! tylko żc te koniska lcką się jak zdeeh- 
laki ! , . . 
I 
I jakby dwónastoletnia dzieweczka, zeskoczywszy ze słupa, 
.. . 1 ł" 
puściła się ze wsz y stkich sił do promu.,. 
I ' 
Półkownikowstw
 oJlOje, opanowani dziwną tą pewnością, tą, 
mocną 
iarą, że owi podróżni, których oni nawet dójrzeć' nie- 
mogli, byli rzeezywiśei
 icfl dziećmi, jak świadczyła piastunka, 
śpiesznie w ślad za nią ruszyli; alc nim doszli do brzegu Niem- 
I . , 
ł I 
na, już ona nieznaladszy promu z tej strony, wskoczyła do czó- 
" . /'" nu T II" yhln II' . 


_ł 11I1l '" 
UO!nllHlllł, 
II, Ul" . 


------..
>>>
95 


1
 


łenka, po linie na drugi brzeg się dostała, i wciąż wołając: 'ja- 
dą! jadą! mknęła po drodze jak strzała. . . 
Nim prom podano, już i Półkownikowstwo spostrzegli zbli- 
żająey się wielki kłąb kurzawy, z której gdy w samćj rzeezy 
wynurzyla się czwórka siwych koni z Krakowską bryką, niemogli 
już wątpić, że poczciwa sługa oczyma duszy dostrzegła, prawie 
o wiorst kilka ukochanycb wycbowaileów swoich.,. 
. 
Spiesznie się przeprawili na drugi brzeg rzeki, śpiesznie zdą- 
żali przeeiw jadącym; a niełatwo może pojmiecie, jak uczucia 
nadziei to obawy, radośei to smutku, naprze mian sereem ieh 
miotały; niełatwo pojmieeie co się działo z matką, gdy będąc je- 
szeze o jakie tysiąc kroków od podróżnych, spostrzegła jak ci, 
na widok babci, pędzącćj naprzeeiw koni z rozkrzyżowanemi rę:" 
koma, nagle się wstrzymali, jak wyjrzał ktoś z bryczki, i jak 
w tejże chwili czterech mężczyzn ztamtąd wypadło, i pięć gło- 
sów zlało się w jeden okrzyk niewymównej radości, pięć osób 
zbiegło się w jcdną gruppę uszczęśliwienia". I ona też z okrzy- 
kiem, z jęhiem raczej, jakhy pękało serce, niemogąee tyle szezę- 
I ścia ogarnąć, porzueiwszy ramie mężowskie, ze wszystkicb sił 
pomknęła ku- swoim synom, którzy wraz z bahą wzajemnie ku 

iej już śpieszyli. , . i padli jej do nóg we czci i miłości najwyż- 
szej, i eałowali stopy macierzyńskie poezciwi ci synowie, a ona 
łkając i śmiejąc się naprzemian, to każdego z osobna, to wszyst- 
kich razem garnęła do swego łona, i błogosławiąe, całowała głó
 
wy te pokorne a drogie. . . 
Nadbiegł wreszcie i ojciec,- i gdy u nóg swycb ujrzał całą 
swą ehluhę i szczęście, pierwszy raz w żyeiu mąż ten niezłomny 
przed dziećmi płakać się niewstydził, i hłogosławiąee dłonie kła- 
dąe na ieh glowacb, poswięcił ieb zdrojem ojcowskieh łez naj- 
świętszych. . , 
A nmsiało bIć wiele majestatu; wiele świętości w całej tćj
>>>
20 


96 


scenie, gdy nawet furman, ciemny prostaezek, zdjął czapkę z gło- 
wy i z płaczem modlić się zaczął... 
Uszczęśliwiona rodzina, wyprawiwszy J)rzyczkę po przedzie, 
pieszo wracała do domu. U promu zaszedł im drogę stary aren- 
darz i kilka wieśniaczek z powitaniem i powinszowaniem, bo się 
domyślili jakich to gości Półkownikowstwo prowadzą; a habeia 
rozpływając się z radości, wciąż swoim kumom szeptała: "moi 
wychowańce! patrzcie jakie sokoły!" Gdyby mogła, toby tak 
zaraz z nimi całą wieś przeszła, wołając wniebogłosy: "to wy- 
chowańce moi l" 1)0 całym świecie-by ich oprowadzała, przed ea- 
łym światem chlubiąc się nimi. 
Rajskiez to było zycie w LIstroni od przyjazdu drogich tych 
gości, jak gdyby ciągle święto uroczyste! I rodzice, i babeia, 
jakby odmłodnieli cudownie, jakby się nanowo na świat narodzi- 
li; i sił im przybyło, i zdrowia, i encrgii tak wicie! A ileż to 
chluby czystej, a świętej, ile pociechy serdecznej, kiedy raz w raz, 
to poczciwe wieśniaczki przyehodziły ucałować ręce paniczów, 
znosząc gościilce z orzechów, miodu i suszonych owoeów, to zacni 
sąsiedzi zjeżdżali się, aby ieh poznać i podzielić. szczęśeie 
odzi- 
ców! A dobrzy ehłopcy tyle mieli łaski u noga, że każde 9 0 od- 
razu ująć sobie umicli, każdemu się podobać, u wszystkich za- 
służyć na szacunek i prą'jażń. W szyscy też na wyścigi zapra- 
szali ieh do siebie, i niepodobna było oprzeć się tym zaprosinom 
szczerym a uprzejmym, choć niebardzo względnym: bo zapomi- 
nali poczciwi ludziska, że i rodzieom i dzieciom milej byłoby 
w domu sobą się naeieszyć. Półkownikowstwo i chłopcy ulegali 
tej konieczności bez szemrania; lecz babcia protestowała bez u- 
stanku, złorzecząc wszystkim sąsiadom. i gderając i na wychowa il- 
ców swoieh i na ich rodziców, Zwykle spostrzegłszy przygoto- 
wania do odwiedzin, wytaczała im proces formalny, 
- Dokąd-że tu pailstwo już się wybieracie?
>>>
\ 


97 


'1 


- Musiemy pojechać do pailstwa N.; byli u nas dwa razy i bar- 
dzo prosili do siebie. 
- A żebyż oni przepalli z zaprosinami swojemi! naeieszyć 
się nam dziećmi nie dadzą ! I czego oni chcą od nich? raz-by się 
już przecię odczepili!... 
-" Ależ moja Barbaro !- powiadał na to Półkownik- trzebaż 
ludziom sercem za serce płacić, a Bogu za miłość ludzką dzię- 
kować; a i ty powinnaś się cieszyć, że wszysey wychowailCów 
twoieh kochają... 
- To niech sobie koehają; ale niechaj mi ieh nieruszą ! a za- 
się! jaey mi mąllrzy! zkąd prawo do tego? czy oni ieh hodo- 
wali? czy ich na swych rękaeh u gorącego serca wypiastowali ? 
,Jegomość się sobie uśmiechasz, bo Jegomośei nic to nieszkodzi, 
bo razem z Imością pojedziesz tam gdl.ic i oni; a ja tu samiu- 
tcilka jak ta sierota, po eałych dniach płakać tylko i tęsknić 
muszę! Jak tak ma być do końca, to jużby wolcli i nie przy- 
jeżdża
 ! , , 
Poczciwi chłopcy rozrzcwnieni tą wymówką swojej piastun- 
ki, dalejże ją ściskać, a całować, a przepraszać serdecznie, obie- 
cując, że rychło wróeą, że drugi raz niepojadą, i' tak udobru- 
chają i rozweselą ją wreszcie. 
- Kiedyż wrócicie? 
- Na wieczerzę. 
.- Nu pamiętajcici! wystąpię po królewsku! będą i naleśniki 
dla Michasia, i smażone jabłka dla ,Olesia, i śmietana z twaro- 
giem dla Kazia, i kaszka zapiekana z rozynkami dla Adasia: 
wszystkie naj ulubieńsze wasze przysmaki, 
- Wróeimy, pewno wrócimy- 
Ale najczęściej trudno było dotrzymać naj szczerszej w grun- 
cie obietniey: poczciwi bowiem sąsiedzi nicłatwo wypuszczali 
z domu ukochanych gości. A biedna babcia rady tam sobie z nie- 
eierpliwości dać niemogła ! Raz w raz wyglądała przez okno, nim
>>>
22 


98 


zmrok niezapadł; raz w raz potem 'wyhiegała za wrota, i jeszcze 
dalej na drogę, przysłuchywując się, czy niejad-ą? a' nieraz to 
i 'z parę wiorst zabiegła! Jeszczeż kiedy wracającyeh spotkała, 
to pół biedy; ale jak broil noże z niezem wróciła, i w domu do 
północy siedząe przy bramie, z modlitwą lIla odpędzenia niecier- 
pliwośei, doezekiwać się ich musiała,-dopirroż mieli co słuchać! 
Niebyło innej rady na przebłaganie zażalonćj babci, jak, choć- 
by wróeili z uezty nowego Lukullusa, zjeść wszystko co tylko 
dla nich nawarzyła i napiekła: bo trzeba wiedzieć, że od ezasujak 
.chłopcy przybyli, ona nikomu ani się zbliżyć do kuchni niedała , 
sama jedynie trudniąc się kucharstwem. 
A jak się zdarzył dzionek szezęśliwy, że ani się z domu wy- 
dalili, ani się żaden natręt niezjawił , toż to szezęście było dla 
babei! Nim powstawali, już ona z dziesięć razy do ieh sypialni 
zajrzała, wkradająe się na paleaeh, i jak cieil, jak duehjaki opic- 
kuilczy, przechodząe od łl)żka do łóżka, z błogim uśmiechem ha 
twarzy, ze łzami słodkiemi w oczach, wpatrywała się z lubością 
w twarze swoich dziatek uśpionych, przyklękała przy nieh, cało- 
wała ieh pośeiel, i szepeąc modlitwę, błogosławiła ich znakiem 
krzyża świętego, A skoro tylko który oczy otworzył, powitana 
wdzięcznym uśmiechem, rzueała się ku niemu z serdeeznym uścis- 
kiem, i usiadłszy na łóżku zaczynała rzewną rozmowę, wspomi- 
nając jego lata dziecinne, cytując każdy figiel, ka
dy dowcip, 
każde jego słówko rozumne. A jak się już wszyscy obudzili, jak 
już każdego uśeiskała, i nagwarzyła się z każdym; zaleeiwszy 
aby zmówili l)aeiorek, szła d
 Półkownikowej, pomagać jćj kawę 
dla dzieei urządzać. I już eały dzionek kręciła się jak fryga: bo 
i o zajęeiach gospodarskieh niezapominała, i z pieszczochami swoi- 
mi jak najdłużej byćby pragnęła. Poezciwi chłopcy, ehcąc jej swo- 
ję wdzięczność jak naj żywiej okazać, a wiedząc, że nic jl:j tak nie- 
uszczęśliwia, jak wspominanie lat ich dziecinnyeh, dziecinieli 
w najlepsze, i po kilka razy na dzieil wpadając do jej li1ieszka-
>>>
99 


23 


nia, to wyprawiali harce z menażcryą, to myszkowali po wszyst- 
kich kątach, szukając przysmaków, które po dawnemu zwykle znaj- 
dowali, to przed obiadem wpadłszy do kuchni, porywali jej na- 
leśniki albo bliny z patelni, odkradali cukier i rozynki, to wresz- 

ie w parę chwil po obiedzie napastowali ją krzycząc: "jeść, jeść, 
babuni o !" A ilekroć matka wystąpiła dla nich z kawonem, z mio- 
dem, lub z jakim innym przysmakiem, każdy bicgł zanieść tro- 
chę dla baby, która już i słów znaleźć niemogła na błogosła- 
wienie poczciwych wychowailców swoieh, i po dniach całyeh z ust 
jej uśmiech rzewny nieschodził i oczy z łez błogieh nie osychały. 
- Toż to ja szezęśliwa! szczęśliwa!- powtarzała co chwila,- 
gdyby mi tylko jcszcze Zosię obaezyć, tobym już i umarła. 
A wieczorem sama zwykle pościel im posłać musiała, sama 
zamykała okiennice,' i suknem zasłaniała okna, żeby ani muchy, 
ani blask poranny zbyt weześnie ich nie zbudził, i pobłogosławiw- 
szy każdego na dobranoc, .zalccała odchodząc, żeby o pacierzach 
niczapomnieli. 
Tak minęło ze dwa miesiące; w połowie drugiego spochmur- 
niała UstroIi dotąd wesoła- młodzi eoraz częściej zaczęli o wy- 
jeździe wspominać, i już na seryo w drogę się wybierać. W szy!- 
cy czterej zamyślali jeebać do Warszawy, gdzie ich wzywały ja- 
kieś bardzo ważne okoliczności, o których nieraz, zamknąwszy 
się z ojeem sam na sam, długo w noe radzili, Półkownik spo- 
kojnic mówił o tej podrlJży; matka z rezygnacyą konieeznosć uzna- 
wała; je,)na tylko piastunka rady dać sobie niemogła , a żadne. 
argumenta do jej przekonania nieprzystawały. 
- Jakiego lieha tam pojadą? na co im ta Warszawa? na co 
im świat cały? Boże mój drogi! czyż w domu ehleba im brak- 
nic? czy braknie im ludzkićj miłości?! Na co ich Imość pusz- 
czasz? .. Jabym ani krokiem ruszyć się ztąd niepozwoliła; jabylll 
im powiedziała: macie dach nad głową, macie kawałek chleba 
poczciwy; to siedźcież w domu i Pan' oga_,chwalcie......Ja 
ohje 


-
>>>
24 


100 


myślałam: ot się pożenią! bo tu chwała Bogu panienek nie brak, 
to jeszcze i wnuków się doczekam; aż tu ni z tego, ni z owego, 
zrywają się jakby ptaki na wystrzał, już lecą, już ueiekają!,.. 
I wartoż to było ich hodować, a pieścić, a rozbijać się dla nich, 
żeby się tylko łez i tęsknoty na zapłatę doezekać!?. 
Ale daremne były te perory: chłopcy wzdychali, ojciec wąs 
kręcił w milczeniu, matka popłakiwała z cicha, ale nikt wyroku 
bolesnego nieeofał. Już zamówiono łódkę, aby dla mniejszego 
kosztu wodą płynąć do Kowna, już pożegnano sąsiadów, już się 
dopominano o bieliznę z którą biedna baba do ładu przyjść nie- 
mogła, po kilka razy przepierając na nowo, aby choć jeden dzio'- 
nek dłużej dziatwę zatrzymać. Wymyślała i inne zwłoki, w czem 
jej matka silną była pomocą; ale nareszcie przebrało się czułych 
wybiegów, i trzeba się było zrezygnować już ostatecznie. 
Powiedziano stanowczo: jutro pojadą! ' 
Całą noe w domu nikt oka nie zmrużył , nikt ani pomyślał o 
wczasie, Rodzice, piastunka i czterej chłopcy, zebrani w jednym 
pokoju, przesiedzieli ,do dnia białego, więcej milcząc i płacząc, 
niżli rozmawiając- patrzą e tylko jedni na drugieh, jakby dla nau- 
czenia się na wieczną pamięć swoieh rysów nawzajem. 
O świeie przyszli wioślarze zabrać pakunki podróżnych; a 
kiedy wziąwszy tłomoki na pleey wyruszyli z podwórza, gdy w tej- 
że chwili ozwał się dzwonek w kapliczce na mszę wzywający,- 
biedna matka zapłakała rzewne mi łzami, a babcia padła twarzą 
do ziemi, głosno zawodząc i łkająe jakby to trumny jćj' wycho- 
.,waóców popr
wadzoQo. 
Chłopcy się ku niej rzucili, podnieśli, a tkliwe m słowem i pie- 
szezotą ukoili nieco żal jej niezmierny, 
1!mówiono się jeszcze przed kilką dniami, że przed wyjazdem 
mszy świętej słuchać będą, która się odprawi na ich inteneyę, 
i wpróst z kapliczki udadzą się do łodzi, czekającej na nich u 
brzegu, tuż za kościołkiem.
>>>
101 


25 


PadJi więc do nóg rodzicom, uściskali drogą piastunkę, ucało- 
wali błogosławiony próg domowy, wzięli po garstce piasku z do- 
mowego podwórka, i ze wszystkimi swoimi poszli do kapliczki, 
w którćj .już znaleźli całą włość Ustroni. 
Wielkaż - to, uroczysta była godzina tej najświętszćj Ofiary! 
pewno żc nieczęsto się zdarza taka gorącość modlitwy, taka jedność 
intcncyi, takie zespolenic ducha pobożnyeh, jak to wówczas było, 
kiedy jęk matki i piastunki, rozpostartyeh krzyźem na ziemi, 
jakby cudowny dzwonek, raz W raz budził wszystkich obecnych 
do modłów eoraz gorętszych, do próśb Niebo zdobywających. A 
i bezbożnikowi nawet trudno byłoby patrzeć obojętnie na ten obraz 
prawdziwie święty, gdy, w pośrodku czterech swych synów, sę- 
dziwy Półkownik rzueił się na klęczki, i głowę śnieżnym włosem ' 
okrytą zniżył do ziemi, a po obu ich strona eh padły dwa żywe 
krzyżc,- matka z piastunką. ... Tam bezbożników niebyło, to tez 
nikt się z powicką suchą nie modlił, i nikt się niemodlił za siebie. 
Po mszy cała gromadka ruszyła na brzeg Nicmeilski-wieśnia- 
cy starając się rozerwać smutek Półkownika i paniczów, wieśniacz- 
ki cicsząe biedną piastunkę! a zaeny proboszcz krzepiąc ducha 
Półkownikowej. , . 
Stanęli u portll:- chlopcy ucałowali ramie proboszcza błogo- 
sławiąccgo im raz jcszcze, uściskali swoich domowników,- 
bądźcie zdrowi! rzekli poezciwym kmicciom, którzy ze szezcrem 
uczuciem do kołan im się rzucili, tysiąeem najezulszych życzeń 
osypując na drogę;- i smutni, rozrzewnieni weszli do łodzi, a 
z nimi rodzice i l'iastUllka, pragnący ich jeszeze przeprowadzić 
ehoć trochę. 
Usiedli na ławeczkaeh w milczeniu. 
Czterech flisów barczyst}"ch ujęło wiosła. Łódź w piasku za- 
grzęzła, z trudnością odrywała się od brzegu, jak gdyby żal jej 
było zicmię opuszczać; lecz wkrótce pchnięta na głębinę, uczuw- 
szy się w swoim żywiole, gnana czterma wiosłami i w żaglach 
TEKA N. II, 4: 


--
>>>
26 


102 


wiatrem pomyślnym, puściła się jak rybka śmigająca po gładki,:j 
szybie wody przed pogonią żarłoeznego szezupalia; a z brzegu za- 
brzmiał łzawy okrzyk pożegnalny, i wzniosły się ręce, błogosła- 
wiące podróżnym." 
Siedzieli smutni i zadumani rodzice i piastunka naprz
eiw 
drogich swyeh dziatek. l\'Iatka i babcia nicmogły oderwać od 
n;eh wpatrzonych oczu, z których nieocierane hy nieustannie pły- 
nęły, Mężczyzni mężnie boleść swą znosili, przede wszystkie m 
Półkownik z eałą energiją wznosił głowę do góry, choć ciężka 
troska jakby ołowiu w nią nalała, i usta w uśmiech swobody stroił, 
choć te raz w raz drżały płaezem th lionym, i radby zaczął ja- 
ką rozmowę, ale daremnie bojował z sobą, z piersi przygniecio- 
nych żałością słowa dobyć niemogąc. 
A łódż mknęła chyżo, dalćj i dalćj, śród malowniczyeb wy- 
brzeży, co jak dwie wstęgi czarodzicjsldeb obrazów, wciąż się 
rozwijały bez koilCa, wdzięeząe się to ustronną chatką rybaezą, 
przylepioną odważnie do wysokiego urwiska; to łąką rozległą, 
pustą już wprawdzie i pożółklą, ale migocącą tęczowemi kolory 
sieci pojęczych; to ciemnym borem sosnowym, to gajem dtzcw ' 
liściowych, upstrzonyeb jaskrawą barwą jesienną, to samotną 010- , 
giłą biednego flisa, co zdala od swoieb, na cudzej ziemi, BOlru 
II , [) 
ducha oddał... 
. 
,- Drodzy wy moi! czegoż tak milczycie ,/-;- jęknęła matka,- 
mówcie-bo co! niech się przynajmnićj głosu waszego nasłucham, 
możc ostatni raz w życiu. 
-- Matko najdroższa !- ozwał się Michaś,- w Bożćj to woli 
i moey; obaczymy się może ryehlćj, niż się spodziewamy, 
- Tak to wy nas eieszycie,- odparła babcia ze łkaniem,- 
durzycie tylko starych; a dusza moja czuje co się święci! Naj- 
lepićj był y z domu was. niepuśeić; cóż kiedy nikt mnie nie- 
słucha! 
- In II 
d
 - Wy-bo kohiety;- rzecze Półkownik,- nig,dy miary w żalu
>>>
108 


27 


nieznacie i konieezJlośei nicrozumieeie, Rodzina ma swoje pra- 
wa, spolcczcilstwo swoje, a ważniejsze, bo od nieh byt rodzin 
zawisł. 
- Duszo moja naj droższa !- odrzckła matka,- dobrzc to tak 
wszystko mierzyć rozumem; ale zapytaj serea.., I reszta słów jćj 
łkaniem się zalała... 
- l\'lateczko najmiłsza! -lwszepnął OIeś,- czy nie zadaleko 
powracać l)ędzie?,. Rozstać się nam f,rzcba, i raz już skoilCzyć 
z bićdncm scrcem naszem, co jak winowajca czeka ostatniego .. 
wyroku. , . 
- Daleko, powiadasz! dalcko!-wyk,

'łmęła lliastunka,- a! 
mybyśmy i na kraj świata z wami tak ł,l ynęli, nieśpiąc i, nicjc- 
dząe, żeby lłfzynajmnićj patrzeć się na was, choćby oezyma łza- 
mi zalanemi! I z koilCa świata za tę pocieehę. bez szemrania- 
byśmy wracali! 
- Ale to już zc trzy wiorsty od domu!- przerwał jćj Pół- 
kownik,- nicma co zwlekać,.. do brzegu! 
Posłuszni ,,:ioślarze zwróeili rudel. Piastunka z głosnym j
- 
kicm przypadła 11 nóg młodzieńeów
 matka ze łkaniem rzueiła się 
na łono męża, który, z głębokićm westchnieniem tuląc ją do sie- 
bie, wznosił oczy ku n,iebu, wzywając zta
ltąd mocy dla bićdne- 
go jej serca na przebycie chwili tcj bolesnej, 
ł.ódź rozpędzona gwałtownic o bI"Zeg.trąciła, a wstrząśnienie 
to nagłe, jakby pioruncm uderzyło w l'0dróżnyeh, oderwanych 
duszą od otaczająeego, ich świata, Nagle się wszyscy z miejsca 
porwali; z trwogą spójrzcli w koło: przed nimi, na l)iaszczysłcm 
wybrzeżu, upstrzoncm białemi muszlami, jakby trupiemi kośćmi, 
stał krzyż pochyły, stary, omszony, a z niego 7. ponurcm kraka- 
nicm zcrwał się kruk złowrogi, i w oeiężałym loeie w koło ich 
okrążywszy, pomknął wzdłuż brzcgów, jakhy przewotlnieząc mło- 
dym naszym podróżnym, jakby wołająe ich za sobą,.. 
Płacz rzewny, jęk i łkanie, buchnęly ze wszystkich piersi; 


--
>>>
28 


104 


wszyscy się zbiegli w jedną gruppę skupioną, którą myśl rozłą- 
ki skrępowała boleśnie, jak owe gady Laokoona z' synami! , . . 
Wybaczcie! słów mi już braknie na oddanie całej boleśei tej 
chwili! .. Przemocą Półkownik oderwał żonę od synów, i omdla- 
łą prawie z łodzi wyniósł na ręku; przemocą flisowie ollerwali 
piastunkę, co, jak żelaznym obręczcm, gwałtownym uściskicm do 
nóg im się przykuła... I padli chłopey w łodzi na kolana, twarzą 
do ziemi, z płaczem dziccięcym, niechcąc już patrzeć na rozpaez 
matki i babci; a flisy, jakby się bojąc pogoni, ze wszystkich sił 
uderzyli wiosłami, i łódź odskoczyła na śród ck rzcki... 


Kilka ostatnich tych miesięey spędzonych w ciągłem natęże,. 
niu ducha, to t
sknotą oczekiwania, to radością gościny, to bo- 
lem rozłąki, strasznie nadwątlily siły Półkownikowćj i Barbary, 
które, po owcm gorąc1.kowcm ożywicniu się w czasie pobytu 
dzieci w Ustroni, po ich wyjeździe nagle osłabły i zestarzały, 
jakby te kilkanaście tygodni tyląż laty im były, Półkownik tylko 
dziarsko się trzymał, i po dawnenHl czynne i ruebliwe życie pro'- 
wadził. Babcia tcż, jakkolwiek smutna i znękana, jakkolwiek 
skulona i stękająca ukradkiem, ze zwykłym zapałcm krzątała się 
przy gospodarstwie; a n
wet eoraz więcej zajęć sobie wynajdy.. 
wała, żeby ani chwili niemieć na myślenie, i niedać przystępu 
zbytecznemu żalowi, Jcdna tylko Półkownikowa prawie zupełnie 
oderwała się od świata: a nicmogąc nawet i w ogródku llraeo 
wać dla późnej jesieni, całe swe życie skupiła w ciągłćj modlit- 
wie, przerywanej tylko rozmową o drogieh synach. 
Poezciwi sąsiedzi', jak mogli, starali się biednych rodziców 
pocieszać, i albo u 'nieh gwarno się zbicrali, albo do sicbie ich ciąg- 
nęli; ale to wszystko na nic się prawie niczdało, Największą 
i jedyną poeiechą były po dawncmu listy od synów, którc zazwy- 
czaj Półkownik sam otwierał, a wprzód nim ionie pokazał, usu-
>>>
105 


29 


wał skrycie z koperty małą "łrteczkę, którą w samotności od- 
ezytawszy, palii natychmia
t. 
 rn
1t 
A odebrawszy ze trzy takie listy w dość krótkim czasie, za- 
czął coraz się mocniej zamyślać, coraz się częściej zamykać 
w swoim pokoju, eoś pisząc, i lwrządkująe papiery. Opanowało 
go też dziwnc jakicś roztargnienie: zaniechał zupełnie rzemieśllli- 
ezych swych zajęć, i jakkolwiek umiał nad sobą panować, widocz- 
nie zdradzał jakiś wewnętrzny niepokój, jakąś walkę w duszy 
gwałtowną, 
Piastunka pierwsza wszystko to spostrzegła, i zatrwożyła się 
okropnie, i zabolała biedaezka, niemając nawet komu ze swojej r 
trwogi się zwierzyć, ))0 biedna jej pani i tak już miała dosyć. 
Zamknąwszy więc w głębi swej duszy i ból, i trwogę całą, za- 
częła coraz baezniejszą zwracać uwagę na swojego pana, W tros- 
kliwośei serdecznej dopuszezała się nawet podstępu, i kiedy czu- 
wał w noc późną zamknięty w swoim pokoju, podkradała się mu 
pod okna, zaglądająe eiekawic przez szpary okiennie. Tam nie- 
raz spostrzegła, jak miotany jakiemś skrytćm uezuciem, gwałtow- 
nie chodził po swćj izdebce jak ))rOil ehwytał do ręki, probując 
ostrza pałasza i tnąe nim w powietrzu, albo się bawiąc pistole- 
tami; jak wreszeie padał krzyżem w modlitwie, i łkał, i jęczał, 
i głosno :noga wołał.,. 
Jasno więc widziała, że się cóś warzy, że stary sokół czuje 
burzę w powietrzu; ale to tylko trwogę jej zwiększało, a po daw- 
nemu niewicdziała co począć '/ I sama więc zaczęła coraz gorę- 
cej się modlić, długie godziny w nocy leżąc krzyżem na ziemi 
i ratunku z Niebios wzywając, 
Tak minęło ldlka tygodni, Raz gdy Pół]s.ownikowa szła do 
kościoła, on wbrew zwyczaju z nią się nieudał , składając się ja- 
kąś chorobą, i sam zostawszy, po chwili wezwał Barbarę do sie- 
bie. Przybiegła z sercem trwożnie bijącem w przeezuciu jakiejś 
. boleśei, blada i drżąca.,. ! 
uul 


lo
>>>
30 


106 


Półkownik, założywszy ręce na plecach, niespokojny, gwałtllw- 
nym krokiem mierzył izdebkę, a w twarzy i w oezach gorączko- 
wy ogieil mn świecił. Gdy weszła, postąpił ku niej, wziął ją za 
rękę, i mimo oporu, zmusił aby przy nim usiadła.., Otworzył 
usta coś mówić mając, i nic nicrzekłszy wargi tylko zaciął i wą- 
sy kręcił, i zakłopotany patrzał na nią nieśmiało, raz w raz oczy 
spuszczając,.. I znowu ujął jćj rękę, uścisnął przyjaźnie, długo, 
i dwie łzy duże spadły mu na wąsy... i jeszcze milezał chwilę 
trąc sobie czoło, aż wreszcie westchnął głęboko i przemówił: 
- Babeio moja poczciwa! za parę dni muszę udać się w dro- 
gę. . . 
Zelazna ręka okropnego przeczucia ścisnęła seree babci, żc 
omal niejękła; ale się opanowała i nawet z uśmiechem rzekła 
swobodnie: 
- A mój Boże święty! i byłoż czego tak mię trwożyć jakimś 
sekretem? Jak trzeba, to trzeba, przygotuję bieliznę, utuszę bi- 
gosu, i szezęśliwej podróży; a jak do miasta, to proszę pamiętać 
że pieprzu i lazurku nicmamy, .. 
Półkownik zbity z tropu tą naiwnością tak:izręcznie udaną, za- 
ciął się i sam niewiedział, jak daIej rzecz prowadzić. 
- Ale-bo widzisz, droga moja Barbaro,-rzekł po chwili mil- 
czenia-że Ja i sam niewiem jak długo w tej podróży zabawię? 
Dla tego to chciałem z tobą obszernie' się rozmówić, i dobrzc 
się naradzić, a na wszelki przypadek zostawić ci niektóre papie- 
ry i list do mojej iony: bo kto wie jak Róg rozrządzi? znów 
może ci przyjdzic być po Nim jedyną opiekunką wszystkich mych 
skarbów. 
Barbara, jakby, niewidomą siłą ciśnięta, nagle mu padła pod 
nogi, i skrępowała je gwałtownym, konwulsyjnym uśeiskiem, a 
płacząc, rozpaezliwym głosem wołała: 
- O darmo już! darmo! ja tego nicdopuszczę ! to by
 nie- 
może!
>>>
107 


I wyrwać mu się niedając i za wydzierającym się wlekąc 
po zi emi, ję czała biedna: 
- Nic z tego! nie z tego!, ot tak choćby na koniec świata po- 
wleczesz mię za sobą!... ale nie! na progu tego domu nóg mię 
zmieni w bryłę ołowiu, i kroku dalej nie stąpisz ! . . 
Po daremnym wysiłku, widząc, że ehcąc się od niej uwolnić, 
chyba-by jćj ręcc musiał zakrwawić, przerażony tą gwałtow- 
nością rozpaezliwego żalu, wzruszony do głębi duszy, zaczął ją 
błagać rzewnie Półkownik. 
- Babcio moja poczciwa! przyjaciółko najlepsza! matko ty 
moja! uspokój się! opamiętaj się przeeię, a daj mi dokoń- 
czyć ! . ..' ja muszę jcchać, muszę jechać koniecznie, bo chłopcy 
naszc zginą! 
Ja
by kto miny pod nią podłożył, zerwała się na te słowa pia- 
stunka, i załamawszy ręce w najwyżsZej boleści, łkała nieboga: 
- Dzieci nasze! dzieci nasze? o noże mój jedyny! o Matko ty 
Najświętsza ! A czyż nieostrzcgałam, a czyż nie modliłam, że- 
by ich z domu niepuszczać ? , . . . Ha! teraz wszystko rozu- 
miem! jęczała miotając nad głową rozpaezliwie zaciśniętą pię- 
ścią, wszystko rommiem, i wiem czyja to sprawa, i kogo na 
sąd przcd Boga woła! I Jegomość niby to im na pomoc masz 
śpieszyć? nilJY to ich masz ratować? a kto Jegomości wołał na 
ratunck, gdyś nam przed kilkunastą laty tajemnie z domu uciekł? 
może takżc dzicci któreś rzucił na łup wszelkiej niedoli?! O 
dość już tego! dosyć ofiary! l\lają ginąć, niech giną, Jegomość 
ha nic i
 się l).,
ezdasz; a jak zostaniesz w domu, to nmiej 
jedną duszą zgubioną na sumieniu mieć będziesz, to pr7.ynaj- 
mniej pani moja naj milsza , którćj dzieci wydarłeś. za samą 
sicbie przeciw Jegomości przcd Bogiem świadczyć niebędzie ! .. . 
- Kobicto!- krzyknął Połkównik, groźnie tupnąwszy nogą- 
wróć do rozumu, a lliezmuszaj mię abym inaczej ,z tobą zagadał! 
narbara zach y chotała śmiechem szalon y m: 
, L . 



 


I 


1 


.'
>>>
3
 


'108 


cu- I Cha, cha! inaczej! a jakże to inaczej? a czegoż to ja mam 
się ulęknąć? ani mię eałc pickło nieprzestraszy, i z rąk mi Je- 
gomości niewyrwie ! Powiedziałam: niepuszczę ! i słowo mo- 
je :nóg słyszał, i nicpuszczę , choćbym łancucheID miała tu Je- 
gomośeia przykuć! 
- Otoż mię puścisz! krzyknął Półkownik pr7.yprowadzony do 
wściekłości, porywając z kołka pistolet, 
 to mi drogę otwo- 
rzy! .. . 
- Nie!,. sprobuj! Oka niezmruzę, i trupem padłszy, oczu 
niezamknę, ab)'m widziała, jak ci drogę mojem ciałem zawalę !m 
l skrzyżowawszy ręce na piersiach, i przeszywając go wzro- 
kiem, stała u progu nieporuszona, jak posąg. 
. - Barbaro! Darbaro!- jęknął Półkownik , do nóg się jej 
rzucając, zgnębiony tą wielką mocą charaktcrll, która wszyst- 
ka urosła z miłości tej kobiety dJa jego rodziny,- przcbaez 
mi! ja nikczemny! ja podły! ja szalony!., O Boże mój dro- 
gi! zlituj się nade Dlną!... 
- Panie mój! panie naj milszy ! zapłakała Barbara, padając 
mil na szyję,- ja to szalona! ja podła, żem się takiego do- 
puściła zuchwalstwa!.., ależ bo i można z takiego bolu osza- 
leć! , .. W stai l panic kochany! wstali na miłość Doga, bo u- 
mrę tu ze wstydu!... i siląc się podnicść płaezącego też Pół-' 
kownika, ubłagała go wreszcie, ze powstał z klęczek i usiadł; 
a ona li nóg jego uklękła i ręce mu całując, wciąż przebacze- 
nia błagała, b 
Półkownik długo siedział bezwładny, jakby nieprzytomny, oezy 
dłonią zakrywszy; powstał nareszcie i podniosłszy Barbarę, spo- 
kojnie, półgłosem, ale z wielkiem uczuciem, długo coś mó- 
wił, rzewnie płaczącej. Gdy skończył, ona westehnęła głębo- 
ko, otarła oczy, spójrzała w niebo, smutnie chwiejąc gł
wą, 
i rzekła z rezygnaeyą: 
- Bądz wola Twoja! teraz będę słuchała spokojnie. 


I 
I 
l
>>>
109 


33 


, - Tak, moja dobra, poezciwa Barbaro,- prowadziłrzecz Pół- 
kownik,- niech się dzieje wola }Jajwyższa! inaezej być niemo- 
że ! .. Długom się walIał, długom walczył z sobą, i wiele łez 
mych gorących wsiękło w tę tu podłogę, na myśl w jak okro- 
lUJt
m sieroetwie porzucę żonę moję, i co biedna wycierpi sama 
tak zost1lwszy na stare lata; lecz rady nie, ma już na to! i gdy- 
bym najw}ższym wysiłkiem przykuł tu siebie, tobym rychło 
oszalał, albo się otruł gory
zą swych myśli. Tak być już mu- 
si! wyraźnie palec w tcm noży, Uznaj więc go, ukórz się przed 
. 
nim, i nieprobuj nawet walczyć przeciw postanowieniu moje- 
mu, gdyż hyłoby to jakbyś przeciw nogu walczyła. ,Myślmy ra- 
czej i radźmy o biednej żonie mojćj... 
- O l)fawtla, że bićdna, pani moja najmilsza !- zapłakała nie- 
boga, twarz kryjąc w dłoniaeh,- i co ja tu poradzę Y .na co się 
jćj przydam 'nieszczęśliwa?! O matko siedmiu boleści! zlituj 
się, zlituj nade Jllną!,.. Jak ja to zrobię?,.. 
I płakała Ilicdaczka, zachodząc się od łkania, niesłysząe słów 
,PMkownika, 
tóry chciał ją eieszyć jak umiał. Jęk tylko bolesny, 
rzewny , przeciągły, głuchy, rwał się z piersi bićdnćj piastunki, 
która darcmnie chcąc płacz swój powstrzymać, krwawiła wargi 
zacięte. . . 
Rozrzewniony Półkownik znowu klęknął przy niej, ijak dziecię 
li matki, skoł1ltaną głowę złożył na jćj kolanach, i wziął jej rękę 
poczc
wą i ucałował ze czcią głęboką.... 
, Barbara, jakby ją iskra elektryczna przeszyła, zerwała się 
nagle na nogi, westchnęła eałą piersią, wstrząsła głową gwał- 
townie, jakby chcąc ze łzami otrząść się ze wszystkiego żalu 
i rozpaczy, i rzekła z dziwną moeą i powagą: 
-- Panie mój! powstań! a bądź prawdziwym panem wobec 
twćj sługi, i słuchaj eo ci powie. Jakby przed świętą zgiąłeś ko- 
lana całując ręce Jl1oje, i Dóg to widział! Całą swą boleść, ca.- 
TE.u N. II, 5 


--
>>>
34 


110 


łą miłość moję dla twej rodziny, składam Mu Vi oficrze, i oto 
czuję, jak On mię poświęea i arehaniclską mocą -napełnia. . . 
bądź więc spokojny! rozkazuj, a wszIstko spełnię! 
Powstał Półkownik, uścisnął dłoil jćj serdeczni c: 
_ O ufam ci, ufam! - rzckł z rozrzcwnienicm, z wiarą naj- 
l5łębszą, i z dziwną jakąś uroczystą radością, która mu wskróś 
duszę przejęła na widok tcgo przemienienia prostl
j slużebnicy. 
słabej kob'icf,y, przed chwilą obumi
rającćj z żalu i troski, w bo- 
hatcrkę prawdziwą, mężną, niezłomną, wielką. 
_ Nic ci nierozkazuję, nic nicpolecam, krom tego, abyś, gdy 
niewrócę za dwa tygodnie, oddała żonie mojćj papicry, które ci 
zostawię; a rcsztę znajdziesz vi swćm sercu. W razic lwtrzeby 
"jakićj, macic zacnyeh sąsiadów, macie dobryeh l.micei, a prze- 
dc wszy
tkieIll noga w niebiesiech, kt()remu was polecam, i któ- 
remu módlcie się za mnie. Oto i wszystku... Pani powraea- 
dodał wyjrzawszy oknem- mićj się na baezIlllści. 
Westchnęła poczciwa babcia, ucałowała ręcc Półkownika, i 
wyszła w milczcniu; a gdy w godzinę potem ukazała się przy 
obiedzie, tak była swobodna i l'zezwa, z twarzą taką lwomienną, 
że nie tylko Pólkownikowa niczego się domyśleć nicmogła , lecz 
nawet on sam, przypominając sobie cały ów dramat bolesny, 
całą ową rozpacz straszliwą, którćj tak niedawno był świadkiem, 
której smutnc ccho dotąd się rozlegało w głębi jego duszy, nie- 
wicdział co o tćrn trzymać, i gotów był to wszystko uważać już 
chył):! za grę własnćj imaginacyi, za szał gorączkowy; leez aż 
nadto pewnym będąe rzcczywistości, ryehło w tem uznał wyraźny 
cud Bozki, cud miłości i poświęcenia. 


. 


Za dni kilka potćm, Półkownik wyjechal z domu, oświad- 
czywszy żonie, że intercsa prawne wzywają go na parę tygodnj 
do mialIta. " Że on się niezdradził ani łzą jedną, ani jednem
>>>
111 


35 


westchnieniem wogromie tego żalu, który mn seree przepełniał, 
to był mężczyzną, zahartowanym w żyein i trudach wojennych; 
ale że Barbara spokojnie, swolfodnie, mogła go w drogę wypra- 
wiać, że tyle miała mocy nad sobą, aby znakiem krzyża świę- 
tego błogosławiąc odjeżdżającemu, z myślą o tem strasznem sie- 
roetwie w jakiem pozostawała z biedną panią swoją
 o tej rozpa-. 
czy, na jaką rychło patrzeć jej przyjdzie, niepadła bez duszy- to 
JUŻ wyraźny cml był Najwyższego, który naj cięższe 'krzyże kła- 
dąc na ramiona wybrailCó'w swoich, wnet im w pomoc wy- 
syła świętych aniołów, by ich podtrzymywali i krwawy pót ociera- 
li im z ezoła, I tymże eudem nie'szezęsna Półkownikowa ani 
przeezuła, ani wyśniła niedoli swojej, i najspokojniej pożegnała 
małżonka. 
DareJlllliebym się starał opisać tę nicwyrównaną troskliwość, 
tę czułość niewymówną, tę piećzołowitość więcej niż maeierzyń- 
ską, jakien1i zacna Barbara otoczyła swą panię po wyjeździe jej 
męża. . . 
A dni mijały szybko, straszliwie, gwałtownie i lotem piorunu, 
lotem katowskiego mil'eza spadająeego na kark winowajcy.. . 
I dwa tygodnie przeszły, przez które biedna piastunka w noee 
niespane zamknięta w swojej komorze, więcej łez wypłakała, niż 
dotąd przez eałe życie, i tak naklęczała swoje kolana, że nie- 
nabrzękłyhy jej więcej, gdyby aż do Częstoehowy na klęczkaeh 
pielgrzymowała. , .. Pólkownik niewróeił... do godziny drugiej 
po półnoey ezekała go żona, gwarząc z piastunką, i niedoezekała 
się biedna!... 
Nazajutrz wstała o świcie, trwoinie już wyglądała dzień ca- 
ły, i noc w oczekiwaniu spędziła be7.sennie:- męża niebyło !, . 
I\rz
'ż na ramionach biednej piastunki tak już oeiężał, takją gnę- 
bił ku ziemi, że i anioły Boże mdlały ją podtrzymując; trzeba 
było raz już to skoilC7.yĆ i do dna spełnić gorzki swój ki e- 
lieh. , . 


---
>>>
36 


112 


Na trzeci dzień, w ehłodny, ale słoneczny poranek, Półkow- 
nikowa , miotana nieprzezwyci
żoną trwogą i bolesnen
 przeczu- 
ciem, wezwawszy z sobą Barbarę, poszła, spotykać męża, I da- 
leko, daJeko zaszły w milezeniu, pani płacząc zcieha, sługa modJąe 
się w głębi ,
uszy gorąco, i ledwie dźwigająe gnące się nogi, 

 oblewając ,się potem śmiertelnym, bo zostawiony jej przez Pół- 
kownika list, który miała w zanadrzu; picrsi jćj tłoezył, jak gdy- 
by na nieh dźwigała trumnę ze zwłokami swej pani. 
Spostrzegłszy, że się zanadto oddaliły od domu, zawróciły się 
biedne kobiety i szły nazad w milezeniu, niemając ani woli, ani 
wyrazów do rozmowy. :Mijając kapliczkę:- "Zajdźmy pomodlić 
się,- rzekła Barbara, i dobywszy z kieszeni klucz, który wycho- 
dząc z domu umyślnie wzięła z sobą, drzwi otworzyła z pośpi
- 
chem. 
Weszły, i obiedwie, jakby jednem uczueiem, jedną woJą wie- 
dzione, razem padły krzyżem na ziemię, modląc się i płaeząc 
rzewliwic, . . 
Kiedy pokrzepione i uspokojone nieeo tą serd
czną rozmową 
z Rogiem, tem zetknięciem się z
 źródłem wszelkiej poeiechy, 
powstały wreszeie; Półkownikowa spostrzegła, na miejseu gdzic 
się modliła piastunka, leźący list zapieczętowany, Tknięta dziw- 
nem jakićmś uczueiem, porwała go z ziemi, i widząc adrcs do 
siebie, w którym rękę męża poznała, z radosnym okrzykiem skru- 
szyła pieczęć, niezdająe sobie nawet sprawy, zkąd się tam' pismo 
to wzięło, Jednym rzutem oka, a raezej ducIlem, pochłonęła list 
eały, i z jękiem chwyciwszy się 
a serce, padła bcz zmysłów... 
I z jękiem dzikim, straszJiwym runęła za nią Barbara, któ- 
rćj boleść, nic łzami już, ale ogn!em z suchyeh, krwawyeh oezu 
wytrysła, ogniem buchnęła z piersi, paląe usta w oddcchu. 
- Ratunku! ratunku!- zawołała całem przerażeniem, eałą roz- 
paczą swoją, aż dzwonek w kopułcc jęknął odgłosem tego wo- 
łania, jakby na gwałt mocom niebieskiu'J.
>>>
'. 


118 


37 


. 


,- Pani moja! pani jedyna! ocuć się'!, oeuć najmilsza! prze- 
mów choć słówko! choć spójrzyj na mnie, bo skonam tu z żalu !... 
wołała z przerażeniem. 
I klęcząc pochylona nad nią, i ręce jej spazmatycznie eisnąc 
do swoich piersi, oczyma osłupiałemi wpatrywała się w blade jćj 
oblieze
 śledząc oddeehu, śledząc iskierki żyeia; aż łzy długo w ser- 
cu zaparte, nagle buchnęły hojnym potokiem, w rzęsistych krop- 
lach spadając na twarz Półkownikowćj. A sna
ż w nich była 
moc jakaś cudowna: bo zemdlona wnct otworzyła oezy i radosnym 
okrzykiem uszezęśliwionćj piastunki zupcłnie do przytonmości po- 
wrt)eona, ramieniem jćj dźwignięta, powstała, i jakby cóś sobie 
przypomi.Dając, spoglądał
 wokoło niespokojnie, Aż list ów nie- 
szczęsny spostrzegła, i rzewnie płakać i wyrzekać zaczęła: 
- Więc to ty o tćm wszystkićm wiedziałaś! i nie tylko na to 
pozwoliłaś, lecz jeszcze w zmowę z nim weszłaś na moję zgubę! ! 
A! miałażeś sumienie? miałażeś seree, kobieto?! 
- Pani najukochańsza, ! pani naj droższa moja! litości! lito- 
ści !- wołała biedna Barbara, u nóg się jej czołgając. 
- A ty czyliż mi
łaś litość nade mną? wiedząe o wszystkittm, 
dwa tygodnie nosząe, jakby obuch pod połą, ten list straszliwy, 
udawać niewiadomość , grać komedyę czułości, i jak Judasz ca- 
łować mię i ściskać?,.. Boże mtU Boże! trzebaż mi było te- 
go dożyć! 
Jęk straszny, podobniejszy raczej do ryku, niż do głosu ludzkie- 
go, wyrwał się z piersi' piastunki, której głowa, jak ołowiana ku- 
,la, od kolan Półkownikowej, z głuchym stukotem padła na kamien- 
ną posadzkę. A ta eiągle płakała smutnc swc skargi: 
- I co dzisiaj mam czynić? gdzie się obrócić, jeśli mię Bóg 
rychło nicweźmie ze świata? Jak tu żyć gdy lada moment no- 
wej się zdrady spodzicwać należy? 
Śmiech spazmatyczny, dziki, okropny, jakby chychot szatana, 
był całą odpowicdzią na te słowa. Półkownikowa, przerażoqa tym
>>>
38 


114 ' 


gtosem, odzyskując przytomność i rozumienie, z płaczem gwał- 
townym porwata w swe objęcia piastunkę, i siłą nadprzyrodzoną 
dżwign
ta ją z zielpi, posadziła na stopniaell ołtarza, usiadła 
przy nićj, objęta jęczącą, i tuląc jćj gtowę na swojćm łonie, za- 
częła ją z uniesieniem catować, i teraz wzajemnie litośei i prze- 
baczenia jej błagać, słów dobierając naj czulszych. A jak brzmie- 
nie arfy Dawida uśmierzało szaleilstwo Saula; tak głos jej rzew- 
ny, głęboki, łzawy, zwolna łagodził boleść Barbary, zwolna jęk 
jej uciszał, aż wreszeie łzom serce, a mowie usta jej otworzył: 
- Ach pani najukoeh:ińsza ty moja I dosyć już tego! dosyć! 
ezy to wyrzekasz na mnie, czy to mnie przepraszasz i pocieszasz, 
serce jednako boli! Ja winna! ja winna! ale tyle tylko, pani naj- 
miJsza, co miecz w ręku kata: bo mi moję wolę wydarto, bo mię 
obróeono w martwe narzędzie, bo tak Bóg sądził, i być inaczej 
niemogło ! . . . 
- Prawda, prawda, babcio poczciwa! Bóg tak już sądził, Róg 
nas ukarał za naszę radość nieumiarkowaną za naszę chlubę zby- 
ł,eczną! na raz nam wszystko odebrał, i gdyśmy nieumieJi godnie 
przyjmować łaski, umiejmy karę znosić i błogosławmy wolę Jego 
naj świętszą ! 
- Rłogosławmy, błogosławmy l-zawołała z uniesieniem Bar- 
bara, rzueając się na klęczki,- a może znowu zasłużymy na łaskę 
izmiłowanic! 
I długo, długo modliły się bićdne kobiety, aż wymodliły uspo- 
kojenie, ufność i rezygnacyę prawdziwie chrześcijańską. 


Tak więc Barbara i Półkownikowa zostały w domu same, jak 
dwie sieroty! a jakkolwiek zacni byli sąsiedzi, jakkolwiek dobrzy 
włościanie, wszystko to pożyteczne pod względem matcryalnym, 
niczem było dla dueha nieszczęśliwych samotnic, które jeśli bez 
utraty rozumu i bcz rozpaczliwej apatyi przcżyły kilkanaście dłu- 
gich jak lata, miesięey niedoli, to tylko cudem miłośei". 


.
>>>
'...' 


115 


39 


Straszne to były czasy! Trzej aniołowie p{\msty Bożej wyle- 
li czary gniewu Pailskiego na biedną ziemieę, chłoszcząe ją mo- 
rem, głodem i wojną. Chwili jednej nicbyło w której by człek 
wytchnął swobodnie i z serca złożył trwogę śmiertelną; a choć 
ogólne klęski łatwićj się znOS7,ą niż osobiste, nieszczęsna Półkow- 
'nikowa zanadto wicIą węzłami z ogółem była złąezona, zanadto 
w nim miała osobistości swojej, aby ezuć tę ulgę z podzielanego 
brzemienia! I mąż i córka i cztcrćj synowie daleko od niej, 
w każdym momencie mogli być zagrożeni zgul)ą ostatnią; ona zaś 
Iliłwet w modlitwie niewiedziała kędy ieh szukać, 'i czy się mod- 
lić za żywych, ezyli za umarłych? 
Sród tyla klęsk okropnych, w których znikąd pociechy, a zew- 
sząd groźby i wróżby straszne, powiększające jeszcze ich zgroz
, 
plaga dotykająea Ustroil w cholerze, jakkolwiek srogiem była 
nieszezęśeiem dla Półkownikowej, miała przecięż pod pewnym 
względem skutki zbawienne, bo ua czas jakiś zmusiła ją zapo- 
umieć o swoim bolu i tęsknoeie, polecić Niebu dalekieh, a myśleć 
o bliższych, i pomoc im niosąc troskliwą, zjednywać równąż 
swoim u .Boga. 
Obicdwie z Barbarą dni całe, a nieraz i noce, przy chorych 
spędzały, zapominając o sobie, a ratując i ciesząc bićdnych wieśnia- 
ków, którzy w nieh prawdziwyc\1 aniołów Bożych widzieli. Ja- 
koż cudem ich poświęeenia, Ustroi l mniej ucierpiała niźli wioski 
. sąsiednie, we dworze zaś ani jeden człowiek nieumarł; a było to 
wielką radośeią, wielką pociechą dla tych serc wzniosłych, którc 
w tćm wyraŹ'ny objaw łaski lIożej uznały. 
. Niebędę już dalej wchodził w szczegółowe opisy wszelkieh 
nieszczęść przebytych, wszelkich trosk doznanych przez biedne te 
niewiasty; niebędę się wdawał w wyliezanie wszystkich prawdzi- 
wyeh heroizmów piastunki, której czyn każdy, każde słowo, każ- 
da myśl nawet, coraz to nowem bohaterstwem były:- wieleby 
to czasu i miejsca zajęło, Dla tego to nawet, ehoć ze szczerym
>>>
40 


116 


żalem " nic wam niepowlcm o tćm, jak dzielnic nasza baba ko- 
chana sama jedna odparła napaść czterech pijanyeh rjll
usiów, któ- 
rzy splondrowa(
 chcicli dworek w Ustroni, i niespodzianie slwt- 
kawszy takicgo ryecrza W spodnicy , 0lłarzcni ukropem i poczę- 
stowani ożogiem, drapnęli z placu, nawct się koni wyrzckłszy, 
i jcszezc im Zuczck łydki oberwał i baran na pożegnanie dał lłO 
szturchailcu. Pilno mi już do dalszych, a wainiejszych wYlład- 
ków, na w)'słuchanie któryeh, cierpliwość i względy czytelników 
scrdccznych sobie zamawiam. 


W parę lat późnićj spotykamy dobrych ll.aszych znajomych 
zamicszkałych w małćj lepiance pośród rozległych puszcz Litew- 
skieh. Półkownik wrócił przed kilkunastą tygodniami, sam je- 
dC
l, bcz synów, dwaj z nich bowiem na kraj świata gdzieś La- 
wędrowali, a dwaj jeszeze dalej, bo aż na tamtcn świat poszli,- 
wróeił na to tylko, aby pożcgnać swoję Ustroi l k
cllaną, którćj 
przestał być panem, i na stare lata szukać chlcba na służbie. 
Dano mu obowiązck leśniczego, z pcnsyą dwóchsct złotych, z chat- 
ką i ogrodem śród lasu, i za to pudziękował Bogu i tćm był 
szczęśliwy. 
Wynosząc się z Ustroni, lłropODowali Półkownikowstwo Bar- 
barze, aby się udała do swego syna, ktl;ry żyjąc w dostatkach 
i szczęściu, pewnicby chętnie ją przyjął i otoczył na starość sy- 
nowską czułą opicką
 Ale się rozpłakała nieboga na samą wzmian- 
kę o tćrri,- i pOIuimo czułe perswazye pomimo prosby najszczćrsze, 
niedała się namówić do rozstania..,. 
Tak więc niebyło rady z upartą 
arbarą! trzeba było zanie- 
chać próżnej na
llowy {przyjąć serdeczną jćj ofiarę. I znowu 
, niellOg a zabrała się na furę z sierotkami swojemi, z całym swo- 
im żwierzyilCcm, który dziś jeszcze droższym był dla nićj, i po- 
wlekła się z Półkownikowstwem, do którycb sercem przyrosła. 
. 


. 


--
>>>
I, 


l 


J 


117 


41 


l\-Ialuwać-ze wam życie trójga tyeh ludzi? czyż zdołam? czy 
lllam prawo? c7T mam dość ezyste seree i rękę, aby się odwa- 
żyć na obraz tak święty?.. Czuję w tćj trwodze serdecznej, 
że mu Iliepodolam, lecz się pokusie nieoprzeć ! , , 
Uchy, nęllzny był domrk dany Półkownikowi: stary. w ziemię 
zapadły, z ziclonym mchem na dachu, zokienkaą-łi wązkiemi, 
z glinianą podłogą, słowem ehłopska ehata, sioneczkami na dwie 
podzielona izby; przy ni
j waląey się śpichlerzyk, dziurawa obór- 
ka i pOllobnaż stodoła, całe gospodarstwo składały. Lecz skoro 
tylko osiadł tam stary nasz leśniczy, zaraz wszystko inną postać 
przybrało, jaHy czarodziejskim s'posobem. Bez najemnika, bez 
dworskip.j panszczyzny, sam tylko z jednym parobkiem, w kilka 
tygodni Półkownik, z nędznej budy, prześliezną zrobił chatkę: po- 
podpierał ściany, dał nowy daszck, sklecił ganeczek, wstawił pod- 
łogę, powil,;ll.szył okienka, obie izby i sionki przedzielił, przez co 
zyskał pokoiczck dla iony, osóbny kąeik dla baby i śpiżareńkę, 
.' i własnor-:cznic wymurował piece i kominek. A w kwartał nie- 
spełna opatrzlł i gospodarskie budynki, i częstokołem wszystko 
ogrodził; słowcm urządził sobie prześliezną siedzibę, którą się 
z żoną i piastunką dosyć nacieszyć nie!llógł, powtarzająe ciągle: 
daj nam noże i wieku tu dożyć! 
A mógł być o to spokojnym, bo dobrego miał pana, chociaż 
i u najgol'szego sługa taki poczciwy mógłby sto lat przesłużyć. 
Mimo szcściu krzyżyków, niezmordowany, czynny, ruehliwy, 
większą część unia hasał na koniu, objeżdżając lasy rozległe, 
licząe nicIedwie gałęzie na drzewach; a od razu dawszy się po- 
znać ze swćj czujnośei, tak podkomendnym swoim strażnikom, 
Jak i okolicznym wieśniakom, rychło położył koniec prawie wszel- 
kićj kradzieży, Czas wolny od 'służby podawnemu przepędzał, 
bądź, na pogadance, bądź na ręcznćj robocie, ciągI c zdobiąe swą 
chatkę, i wzbogacając gospodarstwo coraz większym porząd- 
kiem, 
TEKA N. II. 


. 


6 


.
>>>
42 


118 


Przy tylu zajęciach miał dość oehoty i ezasu, aby jeszeze 
i żonic pomagać w jej ogródku, którym przecudnie domrk się ozdo- 
bił i rozweselił. A raz gdy na obławie, pomistrzowsku przez 
niego urządzonej, dzicdzic uradowany darował mu wszystkie lisy . 
na niej. zabite, sprzedawszy futerka, na imieniny SWt:j żonie spra- 
wił dwie skrzynie inspektów; że zaś do rzeczki i krynicy było 
daleko, aby;jej ułatwić polewanie kwiatów i warzywa, własno- 
ręcznie studnię wykopał, oeembrował, żóraw' postawił i wiadro 
zrobił, Gdybyż na tern już koniec! skromna pensyjka ledwie mu 
wystarczała na sól i mydło, trudno było za nią czeladź utrzymać: 
to też oprócz pastuszka i gospodyni nikogo więećj lIicnajmował, 
i nieraz sam wodę nosił, a nawet młócił i drwa rąbał. Ujrzawszy 
go we zgrzebnym kitlu, albo w samodziałowej świtce, oddanego 
takim zajęciom, niktby się w nim ani domyślił człowieka tak 
ukształconego, przywykłego niegdyś nie tylko do dostatków, lee z 
do wykwintu nawet, obywatela, półkownika mreszcie armii tak 
świetnej i sławnej! . ., Cbybabyś zbJizka się przypatr.zywszy, zo- 
baczył, że w zamachu sickiery znać jakby cięcie pałaszem, że cep 
jakby karabin bierze na ramie, i że mu z oczu biją jakieś dziwne 
promienie, cóś jakby błyski oręża, jakby wybuchy wystrzałów, 
a z ezoła patrzy powaga i majestat wielki. 
Półkownikowa, w lepszym i swobodniejszym bycie niewiele 
uddająca się praey (zwłaszcza że przy Rarbarze i licznej służ- 
bie nawet potrzeJ}y tego niemiała), dzisiaj widząe się tak ubogą, 
widząc męża praeującego jak wyrobnik, z młodoeianym zapałem, 
z wytrwałuścią zdumiewającą, oddała się zajęeiom gospodarski Ul, 
prawie nieodstępując Barbary i na udpoczynek łylko idąc do swe- 
go ogródka, wspominać Mogie lata i dziatwę drogą! 
.Harbara nartszcie, w sobie jednej skupiwszy całą dawniejszą 
ezeladź Półkownikowstwa, jedna za wszystkich, wszystkiemu 110- 
doływała, a jak dawniej umiała innymi kierować i rozporządzać, 
tak dzisiaj sama osobiście wszystko spełniała, niepotrzebując
>>>
119 


48 


nawet pomocy gospodyni, którą darl'mniedla nitU Półkownikowa 
dobierała. Sama jcdna całc gospodarstwo prowadząe, kryjąc si,: 
pruM Półkownikową i ucickająe ,od jej pomoey, miała czas jc- 
szcze i o swoich sierotliflcll myśleć i doglądać źwierzyńea, któ- 
ry, po Rogu i jej ])ailstwu, był jćj wszystkiem na świccie, przc- 
nosząc z pokolcnia do pokolcnia pamięć i drogie imiona jej wy- 
chowailCów: był tam bowicm zawsze jakiś kotek l\Iichasia, jc- 
iyk Olesia, sroczka Adasia, piesek Kaziunia, łasiczka Zosi, a 
nawet szczygicłek tak dawno zmarłćj Józi! Rozma
iała z niemi 
po dawncmu, tylko ic ezęścićj, bo częściej bywała z nicmi sam 
na sam, i tylko slllutnićj, bo jui niekaide mogła' pocieszyć, 
lIickaidcmu pogrozić przyl'ycirm paniczów, i rozrzcwniała je 
tylko, lub gorzkie czyniła im wyrzuty ie nieumieją czuć swego 
nieszczęścia. I'rzyzw}'czajenie to z ezascm stało się nieprzełama- 
nym nałogiem do którego 1'r7.ybyła jeszcze jedna eeeha: w tęskno- 
cie swojej serdecznćj zna!azła bićdna babeia jcszcze jedno źró- 
dło pociechy-rozmowę z portrctami swoich wychowańców, przed 
któremi stanąwszy, nicraz zapominała o całym świceic, nieraz 
godzinę i więcćj gwarzyła wdąż z nicmi, jak gdyby iywych mia- 
ła przed sllLą. A ta jćj rozmowa j Półkownikowstwu równąi 
poeicchą była, uobecniając niejako całą ich rodzinę, i jakby du- 
sze ich dzieci sprowadzając w domowc progi; i zasłuchywali się 
staruszkowie, dziwnie rozrzcwnieni szczebiotcm zdzieciniałej pia- 
stunki, i w zapomnicniu błogiem niecznli łez słodkich cieho im 
z oezu płynąeyeh... 
Tak mijały nieznacznie lata, tęskne, bolesnc, sieroce; ale przy 
rczygnacyi, m,!dJitwie, pracy i miłości, z
ośnc i spokojne, eho- 
ciaż jeszcze jcdcn krzyi nowy spadł na ramiona tych męczenni- 
ków: było to wiadomość o śmicrci Zosi, której od zamąip()j-, 
ścia ani razu nawet nieoglądali !- Posiwicli tylko wszyscy tro- · 
je jakby gołąbki białc, obJieza ich gęstcmi pokryły się zmarszczka- . 
mi; ale siły, pl'Jcą zahartowane, cnergiją duszy wsparte, nie- 
. 


. 
, 


,
>>>
4.f. 


120 


I 

 


opuszczały ich, mimo wiek ,póżny, mimo przcbyte klęski. Pół- 
kownikowstwo wszakże nieraz napomykali lIarL.lfze, aby do syna 
się przeniosła i odpoczęła wreszcie w wygodzie,-Lo darmo by- 
łoby mówić aby 'I. nimi żyła bez pracy; -ale poczciwa babcia 
odpowiadała na to żartobliwie: 
- Darmo już, darmo! nic wypędzicie mnie już i kijcm! do 
śmierei się od was nieodczepię ! bo raz, że może tu jeszczc choć 
na godzinę przed skonani cm obaczę choć jcdno z moich dziate- 
czek-a drugi, że mi się od pailstwa piękny pogrzeb nalcży, 1)0 
na to ja u was eały wiek mój służę! 
I na tent zwykle się to pokuszenie kończyło, Syn nawct parę . 
razy do niej się odzywał, zapraszając do siebie, ale nic mu na to 
nieodpisała. 
Aż raz do dworku leśniczego zawitał gość niespodziewany, 
gość nadzwyezajny, )0 koezobrykiem prześIieznym, dziclną czwór- 
ką szpaków w Krakowskich chomątaeh, z liberyjnym furmanem 
i lokajem, słowem, jak to mówią: huczno, i bunczuczno,- 
Było to latcm, Półkownik zdjąwszy płócienną kapotę, w ko 
szuli tylko i w szarawarach wctkniętych w bóty juchtowe, drwa 
rąbał na dworzc, Gdy paradna bryczka stanęła przcd gankiem, 
przywdział kapotę, i zarzueiwszy ,siekierę na plecy, poszcdł przy- 
witać gościa, który właśnie wysiadł w tej chwili. Rył to męż- 
czyzna lat pewnie cztcrdziestu, trochę szpakowaty, trochę łysawy, 
trochę przygarbiony, chudy, żółtćj cery, z lisiem spójrzcniem, 
i z zaciętemi ustami, odziany z pailska, ze złotym łailCuszkiem 
na atłasowej kamizelce, z kilką picrścicniami na sl
chych palcach. 
- Czy to tutaj mieszka półkownik N* ?-- spytał imponująco, 
ma się rozumieć nie czując się w obowiązku uchylić czapkę, 
przed czło,wiekiem w płóciennej kapocie, który przcd chwilą 
drwa rąbał i dotąd jeszcze siekierę trzymał na I}lccach. 
- Tutaj, - odrzekł Półkownik , bacznie się wcil wpatrując, 
jakby pragnąc odgadnąć cobyto był za jeden? 


. 


I
>>>
. . 


121 


45 


- Czy jest w domu ?- spytał przybyły. 
- Ja nim jestem, do usług;- odparł starzcc z uśmiechcm 
i z uprzejmym ukłonem. 
Trudno opisać jakie wrażenie odpowiedź ta sprawiła na przy- 
bylcu. Zerwał czapkę z głowy, i chciał się ukłonić, i zawahał 
się, i znów ezapkę włoiył, i ceglasty rumieniec wybił mu się na 
żółte liea, i usta się zaeięły w połowic wyrazu... 
A Półkownik drzwi już otworzył do sieni, i stał u progu, 
uprzejmćm skinieniem drogę wskazywał: 
-- Słońce pali; wejdźmy do chaty, to się lepićj poznamy. 
- Przepraszam... nicpojmuję , ,. być że to moie ? ,., jąkał gość 
znów czapkę zdjąwszy, i w ciągłyeh ukłonaeh, drobnym kroezkiem 
wchodząc do chaty. 
- l\fnie to należałoby możc pana przeprosić za ten strój pro.. 
staczy, który pana razi i dziwi; ale mię nicstać na lel)
zy, a u- 
bóztwo człcka nichailbi... 
Weszli do izdcbki push:j w tćj chwili, bo Półkownikowa z Rar- 
JJarą W lodowni masło urządzały. 
Gość był jak okradziony, wyraźnie sam niewiedział, co z so- 
bą począć, kręcił się tylko i milczał, mnąc czapkę w ręku. Pół-- 
kownik zdziwiony tćm niepojętem zakłopotaniem, chcąc raz już 
koniec temu położyć, a logicznie wnioskując, że taki lIan mógł 
tylko w interesie doń przybyć, spytał nareszeie: 
- I\ogoi mam honor witać, i jak panu służyć? 
- - Jestem Grzegorz L*,- wyjąkał przybylec. 
- Jakto? syn llarbary!? - wykrzyknął Półkownik rallosny, 
rozproniicniony, rzucając się ku nien1U z rozwartćm objęciem,- 
Grzesio, koellany Grzesio! a niechże cię uściskam, poezciwy ehłop- 
cze! . . . · 
I ujął go w ramiona i l}rzytulił do piersi, nieprzcezuwając 
zjakim niesmakiem przyjęto uścisk tcn szorstki i niewidząc mi- 
ny skwaszonćj,-- i wołał dalej: .
>>>
, 


46 


122 


- Toż to radość będzie dla matki! toż się moja żona ucie- 
szy! Riegę! natychmiast je sprowadzę!.., i wypadł z izby, i za- 
dyszany biegł do lodowni, na głos cały wołająe: - Zono! J3ar- 
baro! chodźcie-no prędzćj! chodźcie witać gościa drogiego!... 
Kobicty, które marzyły i 
Iliły tylko o swuich dzieciach, z któ-- 
remi w ich scrcu, niestety, jakoś się nigdy Grzegorz niełączył, 
słysząc o drogim gościu, jednomyślnie zgadywały którcgobądż 
z Półkownikowiczów, i nieprzytomnc, z radosnym okrzykiem, wy- 
hiegłszy z lochu, piorunem wpadły do izby. ,. I w progu stanęły 
wryte, i ze zdumieniem spoglądały na gościa, który również zmię- 
szany, oczy spuściwszy, stał jak na węglach gorących... 
- 'fo Gr'zesio! syn twój narbaro!- krzyknął Półkownik - 
Grzesiu! to matka twoja! 
1 czekał, l'ychlo li ujrzy syna u nóg matki, rychło li go mat.ka 
I)rzytuli do scrca, i już się 
icszył radośeią jeh i szczęśeiem... 
Lecz syn i matka stali niepornszeni; matka niepoczuła w nim 
duszy synowskićj- i słusznie, bo jej tam niebyto, bo widok tej 
staruszki czarnej, ogorzałćj z chustką zawiązaną pocbłopsku na 
siwych włosach, w płócicnnćj, grnbćj spodniey, z hoscmi noga- 
mi, z rękoma zakasancmi po łokcie i zawalallcmi maślanką, wi- 
dok tej l)rostaczki, którą miał nazwać swą matką, zawstydził go 
i upokorzył, ho pychy było w nim wiele, miłości ani krzty!... 
J stali tak i milczeli wszyscy przez chwilę, aż Półkownikowa 
pierwsza przcmówiła: 
- Niepoznajesz nas Grzesiu! niepoznajesz nawet matki rodzo- 
nćj! Nic dziwy! tyle lat minęło, tyleśmy nieszczęść przebyli,. zmie- 
niliśmy się bardzo, }JostarzeJi wiekiem i niedolą; ale serca zawsze 
te same.., 
I podcszła ku nicmu i objąwszy uściskała go cznle; a on 
i ramienia nawet jćj nie ucałował- gorzki i zimny. . , 
J znów nastał" }Jl'zlkrc llłiJI
zenie, które dllpiero przerwał ża- 
łosny płacz piastunki, padającćj na piersi Półkownikowi. 


, I
>>>
123 


I 


- Cóż ci to moja Barharo ? czegoż tak płaczesz?- mówił 
Półkownik tuląc ją poojcowsku,- uspokój się przerię, zhicrz 
myśli, powitaj syna twojrgo! 
A syn ów stał jak I)ałwan prawdziwy, bcz iskry uczucia, nic- 
. . 
poruszony nawct pIaczem matlli rodzonej, niecicrpliwy tylko 
i gniewny. 
-' Grzesiu! ucałuj że przccię ręce twej matki! to matka two- 
ja !- dodała z mocą Półkownikowa, 
- Matko... - hąknął pan Grzegorz krok rohiąe naprzód, nie- 
wiem z jaką myślą; lccz na głos jego, na tcn wyraz: maa'/J! 
dreszez gwałtowny przejął Barhal'ę, która się nagle wyrwawszy 
z ohjęcia PółJwwnika, stanęła. gnicwna i groźna jak wyrzut Sll- 
mienia, i wypręiywszy ręce z rozpostartcmi dłoinui, jakhy się 
broniąc napaści:- Precz! wykrzyknęła z najwyższym wstrętcm,- 
precz, wyrodku nikczemny! 
- Barbaro! co ci jest Barharo ?-zawołała Półkownikowa,- 
opamiętaj się przecię ! także to witasz syna twojego? 
- To nie syn mój! nirznam go i znać go niechcę ! to sa- 
mozwaniec jakiś! Syn mój jużby dawno leżał tu u' nóg moi cli, 
i łzami radości obm}'łby je rzewnemi; syn mój przynajmniej, nie- 
powstydziłby się rąk tych ucałować, którc synowie jcgo dobro- 
CZyilCóW całowali zc czcią sto razy! ... Syn m(ij ucałowałby prze- 
cię kolana tych ludzi, co mu dali naukę, a z nią i sposób do 
iycia, co matkę jcgo z ostatniej nędzy wywiedli... 
Zaśmiał się szydcrczo na tc słowa pan Grzegorz. 
- Wywicdli ?-sl)ytał zdumiony,-wywiedli? pogrążyli racZ(tj, 
zgubili! bo możeż być nędza straszliwsza nad tę, 'Y jakiej matkę 
widzę? Przybyłem właśnie dla tcgo, aby z niej matkę wydźwi- 
gnąć, aby się tych pailstwa spytać o rachunek z zasług cztcr- 
dziestoletnieh. . . 
- Ty! ty! nikczemnikn!- buelmęła Uarhara w furyi najwyż- 
szćj,- ty śmiesz tak się odzywać? ty śmiesz o dobroczyilCacJl 


!. 


47 


.
>>>
- , 


48 


124 


. 


swoieh mOWIc: tycll państu'a! ty śmiesz o rachunek ich pytać? 
A samże ezy zdasz kiel1y w życiu raehunck twoim panom, któ- 
rym byt swój zawdzięczasz? bcz którychbyś zginął gdzieś marnie 
jak podłe szezcnię :pod płotcm?! czy zdasz rachunck przcd Do- 
gicm z niewdzięczności swojttj?.. 
- :Barbaro! bój się Doga !-mitygowałją PfHkownik,-w moini 
domu tak go poniewicrać! jeśli nieznasz w nim syna, to uZllaj 
gościa mojego... 
,- On. tutaj gościem l-krzyknęła Darbara,-taki nikczemnik! 
ja niewiem jak go w tych wrotach grom :Boży niezabił ! I on 
śmiał pomyśleć że mię ztąd porwic, jak zbójća, aby później okup 
za mnie odebrać? Ha! dusza si.: wzdryga! scrce się pęka w ka- 
wały na taką zgrozę!.. Precz ztąd, nikczcmniku! prccz!..- 
wołała we wścickłości najwyższćj, gwałtownie drzwi otwiera- 
jąc; a gdy się wahał, oglądająe się wkoło i nicwiedząe co czy- 
nić,- preez ! - krzyknęła jakby z przerażcniem , - uciekaj nie- 
Sz(
zęsny, póki słowo przeklęstwa mogę w sercu zatrzymać.! ucic- 
kaj! bo.,. niech... 
- Uarbaro! Barbaro l-krzyknęli przerażcni Półkownikowstwo, 
usta jej zatykając; a w tejże, chwili Grzegorz jak szalony wy- 
padł na dzicdziniec, i jakby się bojąc pogoni przeklęstwa, sko- 
czył do bryczki i umknął całym pędem rumaków. 
Barbara padła na zicmię wysi10na tern gwałtowne m wzru- 
szenicm. . . 
Smutny tcn wypadck pobudził Pt',łkownika do zajęcia się pa- 
ncm Grzegorzem, do szukania bliższych wiadomości o jego żyeiu 
i charakterzc, do zbadania wreszeie pobudck, które go do matki 
"zwróeiły: bo jakkolwick weałem postępowaniu jcgo ani odrobi- 
ny serca nicwidział , Imł się uwodzić pozorem, bał się aby gwał- 
towność rozżalonej Barbary niezraziła go w najpoczciwszych 
i naj czystszych zamiarach, Niczego tcdy niezaniedbał , przez 
coby mógł powziąć dokładną o nim wiadomość. Niestety! nie-
>>>
. 


125 


49 


omyliła się dusza maeicrzyilska, z taką zgrozą odpychająca dziec- 
ko rodzonc! IlycJ1
o l)rzckonał się Półkownik, że Ó": pan Grzegorz 
był infamisem w .całem znaczeniu wyrazu, adwokatem wszyst- 
kich spraw krzywyc
l, łapigroszem i sknerą w najwyższym 
slolHliu. I w samej rzeczy, jak to w oburzeniu wyrzekła Uarbara, 
po to tylko do niej przyjeehał, aby ją porwać jak zbójca i oku- 
pu za nię zażądać: ehciał mieć ])ezpłatną z matki kucharkę, a 
Półkownika zapozwać do zdania rachunków z jej pensyi całej, 
i z owych dwóchsct ruMi, które po wyjściu z Zabrodzia, Barba- 
ra użyła na najęeic domu i urządzcnic gospodarstwa w Słucku. 
no 'z przeI)iegłością szatailską udało mu się wyśledzić, że w cza- 
sie raIIllI11m , matka jego tych picniędzy niemiała w domu, że 
je lwdniosJa z procentu po przybyciu do miasta, i że obróeiła na 
korzyść l)ółkownikowslwa; śam zaś tego był świadkicm, jak 
w Słucku, szafując dochodami swych państwa, prawie ani gro- 
sza dla sicbie nicużyła , o pensyi wcale niemyśląe. Ułożył 
więc l)rojckt prześliczny procesu o summę coś około kilkunastu 
tysięcy złotycII, sądząc, że raz matkę wziąwszy do siebie, łatwo 
ją zmusi do lwdpisania pozwu. Widzieliśmy jak mu się tamiar 
nieudał , jak go nadzieje zawiodły, na samym już wstępie tracąc 
, połowę swojej świetnosei: bo ani się spodziewał w tak opłakanym 
stanie ujrzeć Półkownika. Pumyślal wszakże czarny ten czło- 
wick:-Musi to być nędza udana; musi Półkownik kryć się z tem, 
co zarwał, ustępując z Ustroni !-I postanowił czekać do śmier- 
ei matki, aby się póżniej o spadek po niej upomnieć. 
Poezciwa' llarbara odchorowała to spotkanie się z synem, i nie- 
ryehło udało 
ię Półkownikowstwu złagodzić to zażalenie, ten 
gniew macierzyilski, a wyjednać dla niegodnego syna przebacze- 
nie przed Bogiem. 
I minęło znowu lat kilkanaśeie. Półkownik, ze względł
 na 
poczciwą służbę i na wiek sędziwy, dostał w dożywocie dworek, 
w którym spokojnie mieszkał, z pensyą i ordynaryą, 
TEKA N.li.' 7
>>>
. 


50 


126 


o dzieciach żadnej wiadomoś
i niebyło , i Półlwwnilwwstwo 
przestali już nawet i marzyć o oglądaniu ieh na tym świecic; 
piastunka tylko ciągle powtarzała: ,,1J00Iaj na mVllItę lwzed smicr- 
cią, a taki choć jednego zobacz
!" 
A o tej śmierci coraz to częścićj starzy z sobą gwarzyli, l'O- 
dzieil jej wyglądając, jakby gościa dawno spodziewancgo, i do 
pielgrzymki na tamtcn świat gotując się spokojnie, wesolo nil- 
wet, jak do miłej jakiej podróży. 
Wreszcie Półkownik , zaprzestawszy wszelkich innycli roMt 
stolarskich, zaczął dębowe deski, oddawna schnącc na strychu, 
starannie ciosać i heblować, dni całe trawiąe na tćm zajęciu, 
które mu wielką przyjemność sprawiało. 
_ Co to jegomość robisz?- spytała raz piastunka, nadszedł- 
szy z Półkownikową, kiedy się zabierał do piłowania ślicznie- 
wygładzonej tareicy. 
- Alboż się niedomyślasz, koehana babo? 
- Nie, jegomościuniu. 

 Ani ty, moja duszo ?-spytał z uśmiechem żony. 
_ :Może znowu łóżka dla dzieci? , . .-odrzekła rzewnie P.ił- 
kownikowa, i dwie łzy cicho stoczyły jej się po twarzy.-, 
Westchnął na to starzec, smutnie głową zachwiawszy. 
_ Nic, moja duszo! gdzie ich witać będziemy, tam już po- 
ścieli nietrzeba; to eo innego. Ot ryehło się skoilCzy naszc do- 
żywocie, to myślę abyśmy lliezostali bez chaty; a żem całc ży- 
życie sam dla siebie był cieślą, to i teraz niechcę zdać tego na 
cudze ręce.- 
_ Chybaż trumny jegomość klecisz ?-rzekła piastunka. 
_ Domki, domki, moja babulko l-odparł Półkownik,-domki 
najmilsze , z których już ani rabunck, ani złość ludzka nas nie- 
wypędzi; w których zacisznie a wygodnie nam będzie, ja
 nigdy 
i nigdzie jcszezc nie było ; z których już niepójdę na żadną wy- 
prawę chyba kiedy nas wszystkich trąba archanioła wezwie na 
meldunek przed Najwyższym Wodzem zastępów N
ebicskich, 


'. 


--
>>>
121 


51 


-'- A o mnie czy jegomość pamiętał? 
- J.łkbym mfigł zapomnieć?,. Oto materyał na moję ehatę, 
oto na imościną, a to dla cicbie, moja poczciwa babcio! wy_ 
brałcm naj ładniejsze i najsl1chsze deski, i niepożałuję fatygi, 
żcbyś miała mi za eo podziękować. 
- O. mójże ty drogi! mój ty poczciwy!-zawołała Półkow- 
nikowa z głęl)Okitill rozrzewnieniem, rzucająe mu się na szyję,- 
jak ty zawsze o wszystkie m I1miesz pamiętać! jak o wszystko 
się troszczysz i wszystkiemu poradzasz!, 
- Czy znajdziesz tylko płótno na wybicia? Czy mamy dosyć 
ziółek święconyeh na poduszeezki ? 
- Znajdę prześcieradła,-odrzekła (łółkownikowa. 
;- A u mnie jcst kilka snopk"w święeonego przelotu ma- 
cicrzanki,-dodała babcia,- doskonałe będą podlIszki ! i pucho- 
wych nictrzeba. 
- To i dobrze. Pozwólcie mi tylko jeszeze przymierzyć do 
wzrostu, żeby nam, broił Boże, ciasno niebyło, 
I brał deski, stawiał przy żonie i piastunce, i znaczył na 
nich długość ołówkiem czerwonym. 
Odtąd przez dni kilka Półkownikowa i piastunka wszystek 
czas wolny spędzały przy nim, przyglądając się tej robocie, która 
szczególny urok dla nich miała, i szyjąc przy tem nasypki na 
poduszki z ziołek, lub przykrawając obicie. 
SkoilCzył wreszcie Półkuwllik stolarską robotę; dwie trumny 
pomalował na czarno i srebrnym papiercm puwyklejał na nich 
ślicznc antaby, klamry i krzyże,.. Cacka to był
 prawdziwe i na- 
eieszyć się st:łł'uszkowie niemogli tcmi domkami swemi, przy- 
glądając się im z lubuścią, i kładąc się w nich, aby sprobuwać, 
czy wygodnic im będzie, Została tylko jedna trumna piastunki 
do pomalowania, ale już był u późno dnia tego, farby niestó}.łp, 
należału czekać £lu jutt'a, 
Nazajutrz nic cierpliwa staruszka, ogarnąwszy się troehę w go-
>>>
_. 


52 


128 


spodarstwie, przystawiwszy garnki do ognia, pobiegła ,zajrzcć f o 
się dzieje z jej domkiem?,. i kla
nęła w cłłouie uradowana, i ze 
łzami słodkiemi rzuciła się do kolan Półkownika, wołając: 
- Czyż to tak dla mnie! ezyż ja tego warta! o Boże mój 
drogi! sądzonoż mi przed śmiercią doczckać taJdćj radosci!- 
I całowała ręce uśmiechniętego starca, którcnm dw'ic łzy scr-. 
deczne spadły na siwe wąsy. 
Na warstacie stolarskim stała trumna .Darbary , prześlicznie 
obita amarantowym półaxamitem i złocistcmi galony: bo ]»ółkow- 
nikowstwo, ehcąc sprawić przyjemność nieoceniOJH:j tl
j kobiecie, 
która za wszystkie swoje zasługi pragn
ła tylko pięknego p(Jgrzebu, 
potajemnie kupili za grosz swój ostatni, matcryały potrzebne na 
ozdobę jćj trumny, całą swą puściznę przcznaczając na koszta 
pośmiertm', i na jałmużnę, - i ząstrzegając wolą ostatnią, aby 
kondukt piastunki odbył się jak najświetnićj. 
Nadeszła Półkownikowa, i ucieszyła się serdcC'znie i tą piękną 
trumienką i r
llością ukochanej piastunki, i czulc uściskała mał- 
żonka za jego pracę. 
- O moi pailstwo najmilsi !- wołała płacząra nabc'ia,- jacyż 
wy dobrzy! jacy wy korhani ! ,. O ]}oże mój, Uożc! naucz mnie 
mowy anielskiej, by im podziękować, jak warto! . .. Ale tak być 
niemoże ! ja tej trumny nieprzyjmę ! gdzież mi się poszywać, ni- 
by królowćj, w złoto i purpurę ?,! Nie. nie!- powtarzała, trzę- 
sąc siwą głową, i patrząc ze łzawym uśmiechem na swoję trulJlnę,- 
ja się na to niezgodzę ! niech ten pałacyk j)ędzie dla ciebic, 113 n i 
najmilsza; albo najlepiej dla jegomości, boć to przceię )lółkownik, 
i wielkie honory jemu się nalcią." 
Uśmiechnął się na to staruszrk. 
- S
koda tylko, że mi tam z memi honorami byłoby zariasnll, 
bom o pół łokcia wyższy od ciebie. 
_ A nieszc1.ęśrie! to już taki imo
ri wypada wziąć tli d!:. siehie. 
_ Nie, moja droga,- odrzekła Półkownikowa,-
)O 
ak była-
>>>
129 


53 


by krzywda mężowi. Niema innrj rady l musisz przyjąć 011 
nas tę pamiątkę. 
- Prawda że pamiątka! wykrzyknt.;ła z uniesieniem l}iastun- 
ka, - a na dłngic lata, bo aż do dnia sądnego!.. To niechże 
nóg wam zapłaci, a ja tylko nogi wam ucałować potrafię. 
We dwa potem tygodnie Pólkownikowstwo i llarbara dlO- 
dzili o mil parę na odpust do parafii swojej; spowiadali się wszy- 
scy troje z eałego życia, a po mszy zwiedzili eały cmentarz, al}y 
sobie wybrae i zamówić miejsce na groby. 
Wróciwszy do domu zastali tam posłańca ze dworu, który im 
I}uywiózł od dziedzica, przybyłego z zagraniey, list od lUichasia, 
zapowiadającego rychły swój powrót na ,rodzinną ziemię. List 
tcn był pisany prawie przed pół rokiem, a l\lichaś obiecywał że 
za kilka miesięcy do nóg im upadnie! l\Iiarkujeież tedy, co to za 
radość dla biednych starców tych była! 
Nazajutrz piastunka, która oszalała l}rawie z r'adości i w no- 
cy może ledwie godzinę 
drzemnęła, nicmogą(
 zasnąć z myślą 
o przyjęciu gościa naj droższego, zerwawszy się raniutko. pobiegła 
natychmiast obaczyć, czy pailstwo wstali; alc spost.rzegłszy okien- , 
niczki zamknięte, a niechcąc staruszków budzić, wróciła do swej 
izdebki, gospodarzyć i gwarzyć ze żwierzątkami. 
Gdy w godzinę, a może więcej, postrzegła znowu, ze Jeszczć 
się nieobudzili, zmartwiło to piastunkę, chciała już do drzwi za... 
stuk:łć, ale się zmiarkowała, i pomyślawszy sobic:- niechaj je- 
szcze odpoczną po wczorajszem znużeniu,- tęskna siadła w sie- 
niach na progu, doezekiw:ić się póki powstaną. gwarząc półgło- 
scm z kotem o spodzicwanym gościu. 
] minęła jeszcze godzina w smętnem oezekiwaniu; Półkowni- 
kowstwo spali... Niecierpliwość i tęsknota piastunki przeszła 
wszclkie granice, a dziwny jakiś niepokój i trwoga scrce jl:j prze- 
jęły. Zapukała do drzwi le('iutko i l}rzyłożyła ucho - nikt się 
nieodezwał. Zakołatała głośni(
j powtórnie- nikt znowu! Prze-'
>>>
54 


130 


jęta trwogą niezmierną, zaezęła wołać, i z całej siły bić we drzwi, 
zaszczepniętc ze środka;- cisza grobowa jedyną była mlpowicdzią 
na jej wołanie." 
W najwyższym niepokoju, tIrżąca, z sercem gwałtownie bi- 
jącem skoczyła ku oknu, szarpnł.:ła okiennieę i przyłożyła twarz 
do szyby... Przy łóżku Półkownika, leżącego nawznak w lwście- 
li, klęczała, a raczćj si
działa na klęezkach, żona, trzymając go 
za rękę, i twarz ukrywszy na jego poduszce. 
- Chory! - wykrzyknęła babt'ia przerażona, -lmościuniu! 
imościuniu! - wołała bijąc w okicnko, - proszęż mi Otlemknąć 
ezem prędzćj !- i trzęsła się cała, aż jej zęby dzwoniły. Nikt 
jćj nieodpowiedźiał, nikł- się ani poruszył ! 
 ., I z jękiem rzuciła 
się nazad do sieni; przypadła do tlrzwi; targnęła je tak silnie, 
że aż kruczek wyrwała; nieprzytomna wbiegla do sypialni- i ru- 
nęła bez zmysłów u nóg trl!pa S
l
j pani, klęeząeego przy zwłu- 
kach pana. 
Nierycbło wycie żałosne Zuczka, ręce jćj liżącego i szarpią- 
cego suknię, wróciło ją do przytomności. Powstała jakby ze snu 
letargicznego, smutn:l, bardzo smutna, ale dziwnie spokojna i u- 
rot
zysta, jakhy w tym śnie z Bogiem gadała. Przeżegnała się; 
westchnęła; przyklękła; ucałowała ręce drogich swych pailstwa, 
'związane ostatnim uściskiem, ueałowała zimne ich nogi, i po- 
modliwszy się chwilę gorąeo, puszła pogrzebem się zająć. 
Zaraz posłała pastuszka, jedynego ich sługę, aby ze wsi za- 
prosił bahy, a ztamtąd pobiegł do parafii, Sl)rowadzić światło 
i xiędza; sama zaś tymczasem nastawiła wndę tIo ohmycia zwłuk 
drogich, i I)rzygotowała śmiertelne im ubranie, które zresztą od- 
dawna już było naznaczone przez nich samych i leżało w szafie 
Ilorżądnie. 
Wkrótcc napcłniła się :chatl;a dobrymi lutlimi, którzy na wieść 
o śmierci poezciwych Icśniczowstwa z płaczcm przybiegli oddać 
ostatnią im posługę. I bylo tam jęku i łkania dosyć, bo wielką
>>>
- 


131 


55 


miłość u ludzi mieli ei staruszkowie szanowni; jedna tylko nar- 
bara ani łezki nicuroniła; milcząca, smutna, ale zupełnie swobod- 
na i rzezwa, przygotowywała się do żałobnego obrządku, o wszyst-- 
Idem pamiętając i sama jedna robiąe najwięcej, a w nieodbitćj 
tylko potrzebie- prosząc o pomoc. l sama obmyła ukochane zwło- 
Id, sama je ubrała, i złożywszy w trumnach, ucałowała serdeez- 
nic ich stopy. Za pogrzebem poszła piechotą, modląc się gorą- 
co, ale nie]łłacząe, i nicrozpaczając. Po skoileZOn)'m obrządku 
złożyła u proboszcza ostatnią wolę Półkownikowstwa, i ręce je- 
go ucałowawszy, rzewnie błagała, aby ją po śmicrci kazał po- 
chować obok jej pailstwa naj droższych , na eo, jak mówiła, nie- 
długo czekać! - Pomodliła się raz jeszcze na świętyeh dla nićj 
grobach, złożyła na nich pocałunek ze czcią głęboką, i pożegnaw- 
szy tkliwem do widzenia, powlekła się do pustej c
atki wIcsic. 
Namawiali ją ludzie, żeby się do wsi przeniosła, 'albo żeby 
do siebie wzięła jaką towarzyszkę, którąby łatwo znalazła; lecz 
im podziękowała za dobre serce, oświadczająe, że nikogo i ni- 
czego niepotrzebuje. 
Na pódwórku obskoczyła ją głodna zgraja jej ulllbionyeh 
żwicrzątek : 
. - llićdneż my! bićdne tcraz sieroty !- szepnęła na ich widok 
piastunka ,- a ja najbićdniejsza! namęczyła się, napłakała się 
przez długie lata, a teraz i oczu niema zamknąć komu! 
Weszła do izdcbki Półkownikowstwa :.- Pusto i głucho,- 
westchnęła, smutnie chwiejąc głową,- ulceiały drogie moje go- 
łąbki ! . .. czemuż mię z sobą niewzięły ! , .. Ej bluźnisz, bluźnisz, 
babulko! a toż nie łaska noża, żeś wysłuiywszy im lat kilkadzie- 
siąt, jeszcze i ostatnią posługę oddała? toi i w niebie aniołom 
miło będzie słuchać takiej nowiny!... A teraz służ samćj sobie 
i żwawo w drogę się zbieraj... tu jui wszystko skoilCzone!... 
Ucałowała łóżka Półkownikowstwa; ueałowała próg ieh izdeb- 
ki; pomodliła się chwilę; zdjęła ze ściany portret swoiclł dziatek,
>>>
56 


132 


i unosząc go z sobą, szcptała rzewnic: Chodźcie drogie dziatccz- 
ki! chodżeic najmilsze ! nim ol'aezę twarze anielskie, i majestat 
noży, niech mi świecą wasze drogie twarzyczki!... 
Weszła do swojej izdebki, dała jeść głodnym żwicl'Zątkom, 
dobyła ze skrzynki naj paradniejsze suknie i śmiertelną koszulę, 
umyła się, uczcsała staranuic bieluchne swe włosy, i ustroiła się 
jakby na wiclkie święto. W yciągllęła trumnę na środek izdeb- 
ki, naprzeciw uićj zawicsiła lwrtret swych działek, pogwarzyła 
ze źwierzątkami, uściskała je ezule; a gdy już słoilCe zaszło, po- 
modliwszy się długo, rzewnie, gorąco, zalJa1iła dwie świeec jarzę- 
ce, postawiła je w głowaeh trumny, i legła w niej, skrzyżowaw- 
szy ręce na lJicrsiach ze świętym obrazkicm, 
Nazajutrz rano wpadł do izdebki jakiś wędrowiec w pyle 
i znoju... Ujrzawszy trumnę pośrodku ze zwłokami nicwiasty 
i z dogorywającemi przy nirj świecami, jęknął boleśnic padając 
na klęczki i wołając w rozpaezy: llabcio! llabeio koehana! llia- 
stulIko moja naj milsza ! . . , 
Piastunka otworzyła ociężałe powieki, wpatrzyła się weń ga- 
snąeemi oezyma, w któryeh na ehwilę dziwny, cudowny promici. 
zaświecił, poruS'zyły się usta stygnące :-lUichaś - szelH1ęła - II 
dzięki ci llożc !-i promici. oezu zlał się w dwa brylanty, i IIst.l, 
w rzewnćm westelmienill RoglI ducha llOsławszy, zamknęły się 
błogim uśmieehem! 


1). 4
go września tłł:17 r. 
Potok. 


" 


--
>>>
łH 


ł .. 


o 


B O K 1857. 


PRZEKLAD Z BENEDYKTOWA 


PRZEZ 


KAZIMIERZA SllAGIERA. 


Nowy rok już świta,- 
Północ daje zna
; 
Z tobą, stary, kwita! 
Ruszaj sobie spa
 I 


Lecz zbyt może srogo 
Sądzi starca któś: 
Dał on doś
 ubogo, 
Zawsze dał nam cóś. 


Sądząc go, nie błądźmy:- 
Niebył dzikim on,- 
A iHo, osądźmy, 
Jedna z dobrych stron. 


. 


Niebył on miotany 
Przez morderczy bój; 
W nim koronowany, 
Rośjo, ojciec twój. 


TEU N, 11, 


8 


-- 



-
>>>
58 


134 


Zniknął z twarzy smutek, 
Bolom nastał kres; 
W jego łaski skutek 
Dużo oschło łez. 


CÓŚ się powiedziało 
Z rozmaitych' stron, 
CÓŚ się zawiązało 
W przyszłych czynów plon. 


Nowe kwest je wszczęte 
Nie są głosem ezczym; 
Są to prawdy święte, 
Odpowiedzmyż im ! 


Dobrych czynów ziarno 
Sieją w Boży lud; 
Więc nie zginie marno, 
Wzrośnie plonów cud. 


Nim się rok przeniesie, 
My stworzymy wiek: 
W górę, w górę pnie się, 
W niebo dąży człek. 


Prawdy kto nie kocha, 
J
j nie słucha słów, 
.Zdrzemnął w drodze trocha, 
Bywaj; bracie, zdrów I 


Zostań w mdłej czeredzie, 
Gdy biedz niemasz sił; 
Lecz tych, co na przedzie, 
Nie odciągaj w tył. 


Długo prawdy blaski 
Ćmiła fałszów noc; 
Błysnął promień łaski,- 
Pęknie piekieł moc. 


AUT
>>>
,185 


59 


KaMy .dziś pamięta, 
Że chce prawdy świat,- . 
Że są remanenta 
Z upłynionych lat. om 


Chwała Tobie, Boże, 
Nasz wygrany bój I 
PrJżno ludzi trwoży 
Wstecznych dą
eń rój. 


"W oczy prawdę palą!" 
Krzyczy światła wróg: 
"Oni świat obalą, X 
"Niech nas chowa Bóg! 


"Jadem, złością dyszą,- 
"Czas ich zamknąć, czas! 
"Piszą, piszą, piszą- 
"Aż opiszą nas. 


"Pnie się gawiedź w górę, 
"Chce na słońcu lśnić; 
"Znam ja jej naturę,- 
"W mrok ją, w mrok ją skryć I 


"Od burz i powodzi 
"Zbawiłby nas mrok; 
"przytem światło szkodzi 
"Na nasz słaby wzrok." 



 


Prawi
 to rodacy 
Walki z światłem chCIi? 
Nie I to nocni ptacy, 
O, to gady są! 


... 


Znam ja tych zelotów, 
Co ten wznoszą głos,- 
W masce patryotów 
Gubią kraju los. 


,
>>>
60 


-136 


I 


o I to syn ciemności,. 
By swą drogą wieść, 
Chciałby, w piekieł złości, 
Pismo, mowę znieść. 


Gdzie ruch umysłowy, 
Gdzie d
więk prawdy słów, 
Widzieć on gotowy 
Zapalenie głów. 


Gdzie nieczysta sprawa,- 
Światło sprawia dreszcz, 
Kiedy gro
nie stawa 
Z mocą słowa wieszcz. 


Komu grabiał, wziątek, 
Znaczy w Bogu żyć, 
Ten by w ciemny kątek 
Chciał tu 
wszystkich skryć. 


Próżno fałsz swój szerzy,- 
Nic nie wskóra nim: 
Bo już nikt niewierzy 
Dziś paniczom tym. 


Dziś się polubiło 
Nag'ł prawdę już; 
Daj, by prawdzie było 
Światło wszerz i wzdłuż I 


Nie chlub się twym stanem, 
Niedbaj o swój .ród : 
Bąd
 z rozumu panem, 
Dygnitarzem z cnót. 


Nieszczęść nadzwyczajnych 
Marą nas' niekuś : 
Ni
ma tu zdrad tajnych, 
Próżno straszysz Ruś. Ił 


.
>>>
YT 


137 


W światło Ruś, bez trwogi, 
Idzie z grubych chmur; 
Miałby! ptak złowrogi 
Wstrzymać orłów chór I 
Jaką! błogość czuje 
Ona w piersiach swych! 
Bo zatryumfuje 
Nad ciemnotą złych. 


Bo w wieniec laurowy, 
Gdy rozproszy mrok, 
Ją uwiedczy nowy 
Teratniejszy rok. 


Kraj się nasz niezlęknie 
Nieprzyjaciół hord: 
Bo przed prawdą klęknie 
Najbitniejszy kord. 


Now
j ery zorzą 
Błyśnie kraj tych pól, 
Gdzie miłością Bo!" 
Rz"dzi światły król. 


----- 


p 


v 


61
>>>
ł{) 


, 
t,\ 


'ut 


{ 
fi IrQI I 


I. 


WIERSZ MŁODEGO POETY 


.ARARO.ISKIIUIG 


D O li A R O L I N Y p, 


D 


r 


Śpiewaczko Żmudzi, urocz
j krainy, 
Dziedziczko światła i iskry natchnienia! 
Budząc nieczułe t';j ziemicy syny, 
I mnie rozbudzasz z twardego uśpienia; 
Piosnka, co rzewnie nad jeziorem dzwoni, 
I mnie dosięgła smutnego w ustroni. ł 
Od urodzenia na nędzę skazany, 
Na pośmi
ch losu i wzgardę przed światem, 
Dźwigam z boleścią dozgonne kajdany,- 
A ty mię zowiesz w Chrystusie swym bratem, 
I chlubn
m mianem zaszczycasz poety, 
Bez tadn
j na nie zasługi, niestety! 


Umysł mój cieńmi grubo zasklepiony, 
Obce mu światło i nauka szkolna; 
A duch w ubóztwie smutkiem przygnieciony 
Wzmacnia cierpienie i praca mozolna: 
Niech Bóg wysłucha modły gorące, 
Zeszle promienie oświecające!
>>>
139 


10 0'1 () ył 'l0abll)ł 
fa .)1 
duj 


ODPOWIEDŹ MŁODEMU POECIE. 


P.R Z E Z 


aq y 


1\. P R O N I E W S K Ą. 


'l n 


Dl 


Za cóż tak chlubnem darzysz mię imieniem? 
Nieświeci dla mnie ten promieil uroczy: L( 
Pieśil moja płynie rzewnych łez strumieniem, 
Bo wiele cierpień widziały me oczy. 
Dusza i serce bolały, cierpiały, 
Aż wyszły z błędu i prawdę poznały. 


--d 
t 


Tyś mię zrozumiał... o jakte mi błogo, Q. 
Jak miło śpiewać kiedy jest dla kogo! 
Tak serce pragnie- i tak 
yczę tobie 
Śpiewać dla braci, zapomnieć o sobie, 
Zapomnieć o swej niedoli i jękach, 
I pieśń swobodnie wesoło zanócić, 
Bo nic niezdoła i w bolesnych mękach 
Czystego serca pokoju zakłócić. 


l,q 


Po coż wspominać dozgonne kajdany, 
Które niedola narzuciła sroga? 
Wolnym jest człowiek- duch od Boga dany, 
Duch nieśmiertelny powróci do Boga 
Wolny- szlachetny! bo równa zasługa 
Wiary i cnoty z tronu- czy od pługa! 
Jeden cel życia- jedne
 przykazania- 
I jeden udział w chwili zmartwychwstania I 
Wtenczas nieszczęsnych spełnią się nadzieje 
I cnota _ w całym blasku zajaśnieje. 


63 


{
>>>
64 


ł: 


140 


Kajdany tylko ten na sobie ezuje 
Kogo niegodna namiętnoś
 krępuje, 
Lub głupia pycha, gardząc braćmi swemi, 
Poniża godność człowieka na ziemi. 
J I II) r O 
Czy! wzgardy ludzki
j mozemy się lękać? 
Czy ślepa próżność powinna nas nęka
 ? 
Jeden nas Stwórca na swój obraz stworzył, 
I dla nas wszystkich zesłał swego Syna. 
Któż jest na ziemi, coby upokorzył 
Prawego człeka i chrześcijanina I - 


Od Boga czekaj pomocy, obrony: 
On dawca tycia, światła, skarbów drogich I 
Nasz Odkupiciel ukochał ubogich, 
Sarn był ubogi od świata wzgardzony. 
Żeśmy ubodzy i mali przed światem, 
Nas to nietrwoży- wiarą umocnieni, 
Przejdziem spokojnie po ziemski
j przestrzeni, 
Zdobiąc piosneczki świętych uczu
 kwiatem, 
Nie szkół nauką nie ziemską mądrością, 
Wiarą- nadzieją i świętą miłością. 
Pocó! ten urok niewinn
j prostoty 
Zwać brakiem światła, pomroką ciemnoty? 
Sam Bóg jest światłem- wiara nas oświeca; 
Łaska- duch Boży ten płomień roznieca. Cf 
Wszak słudzy Pallscy byli prostaczkowie, 
A gdy od Boga dar i łaskę wzięli, 
Sami ich mędrcy świata niepojęli, 
Lecz światło prawdy uznali w ich mowie. 


Ludzka nam wzgarda moze serce zranić, 
Ludzka nas mądrość moze otumanić; 
Lecz kto w sw
j nędzy spokojny, szczęśliwy, 
Kto w Boga ufa, syn światła praw zi vy- 


Ił 


,
>>>
141 


Ten dar i łaskę kto otrzymał z Nieba 
Czuje to mocno że pracować trzeba; 
Nietyle pragnie, by swe imie wsławił, 
Lecz by Bóg cnotę, pracę błogosławił. 
. 
W tych prostych słowach prawda się zawiera; 
Jednak inacz
j dzieje się na świecie: 
Prawda z trudności/ł nam drogę otwiera, .1IW 
Ciężar niedoli i błędów nas gniecie. 
Cierpliwie znosić- mężnie walczyć trzeba- . 
Za światłem prawdy dójdziemy do Nieba. 
y fI o a II (, u A 1:!1 S 11 'ł 


ł 


,ISOj "9.ł
' Aq -al1imyb!l M,i) 
tll9ilo su... (wbo yJ l ISWJspM 
tIIN
ł A 8IUYJlliw
 
rJ o a JOb III I 
, -
lł!IMl' 1q r łJaiw2 
inK lrsJ fI t9ftbi) 
,I:) ,I8
 Sf!1! s 
 
fJ 1I1
...n 
 
_
 s I unU1 r III. t 
!woł8 9nb..lwolSJW .tli Jbij 'ffq . I 
,'(WOUI . 'lo 11011 l
CI l tJ 13:& 110 
msiJłl.t2'(sa, myJok in ni 1ft ł 1 fi oa 
meiuj110Jl UJ SIWI (] mbl, bum
 ibdobS 
,1I'fi080Q 
n!:słwbo olbo S : s')I\IIS 
molb 
(Jol:l"
ws
ia ilinu,d ta," towa 
'{wo" j Bid y18L'{11q sr,mJ l
iJlłelW yb() 
- ywobloJ:W im I fI.łu ; r}ł o .t
M 


&twl tlll'I 


my J (11 


1511 :r 1 (
 


TEU N. 11. 


ł anu
 '1'2 i J [.0 W 
ylql.IW I)q J J 111m uiw tA 
,'iUsi iii" '), I ł l
iwL t i I "Ił 


65 


!
>>>
aa 


. 


ł.ł 
ł 
£dsil1z łlSm'l
1!O o!Jł ę.i8ał i ub osT 

 ISdsx1J 
I "1Q .(1'30m oj 
iu
J 
.iwlr
w iml fjW '(d 1I(Q!£1q sJiJ !III 
iiw£łaoaołd ę381q .
jonn BbtI yd 13 ' 
WILNO I OSTRA-BRAMA, 
:!l13siwa. tlla 

'" I :Jaobsl 
WJEltSZ KARU LIN Y PRONIEWSKutJ:q 
f1)- UlI wob
1 81a 'Uli
IJ 
· P - J A N O W I Z E i l I W I N A q1siJ 
,j ol ", I" 
'1( 't}"'IłJI( AS 
PRZEZ A
TORKĘ POŚWIĘCON
 


, 
p 


Gród Gedymina-pamiątek skarbnica, 
Męztw& i cnoty odwieczna stolica, 
Świl\tynia ludu, malka synów sławnych, 
I za dni naszych i za wieków dawnych; 
Światła i prawdy arka tajemnic.za... 
Gdzie płonął niegdyś święty ogień Znicza 
Ze śmiercil\ garnąc w swe ofiarne zgliszcze 
Groźniejsze niżli piorunu bożyszcze 
Litewskich xiążąt wielowładne głowy, 
Dziedziców jasn
j korony Mindowy, 
CO SWI\ skroń mężną nie złotym szyszakiem, 
Zdobili Żmudzkim niedźwiedzim kołpakiem, 
Znacząc swe godło odwieczną pogon
ą, 
Swój kraj bronili niezwalczoną dłonią, 
Gdy wielkiej Litwie przydały blask nowy 
Męztwo Kiejstuta i miecz Witoldowy.- 


Nieraz nad grodem tym świeciła łuna 
Wojen, pożogi i gromów Perkuna ; 
Aż wiara miłość- tu początek wzięły 
Z ręki Jadwigi i serca Jagiełły, 


,Ił .
 AUT
>>>
143 


67 


Wznosząc świątynię prawdziwemu Bogu 
Uniosły Litw,: aż do niebios progu, 
I ziemię z niebem połączyła brama... 
A w ni
j na wieki zamiMzkała sama 
, , 
Królowa Niebios, przeczysta Dziewica. 
Litwy koroną zdobiąc jasne lica, 
Nil lud s\'{ój miły w tych promieniach sieje 
· Nieziemskie światło, nieziemskie nadzieje, I 
Bogarodzica ,Matką nam się stała, 
.!łll0 Przynoszą
 pokarm dla duszy i ciała 
. 't'& C\ldów potęgą- i miłości siłą.,. 
b.G1 eJfiB i r. ') IOUJ 
.

()\ Wzywajmy wszyscy naszą Matkę miłą! 
W t
j Ostrej-Bramie słynąca cudami, 
Jutrzeńka Niebios jaśnieje nad nami; 
Promieńmi swemi my
 i duszę złoci 
Przeczysta Matka cudą",
j '
9brpci. on 
Gdy światem włada próżna żądza złota, 
Tu jeszcze świeci wilU'a; mi łoś t, cnQ.ta 
 -- 
Oby na wieki dla ludu świeciły; obłsIW 
Jak słońce jasne- jak J
j obraz miły I iYI 
8mi"1j Llt3do w rsiaioiw o :) lU 
ł856 r. ł3 czerwca. Ilb iw salow hl !u:)y
 bsidod3'(I,Q 
1£CU' jVI]J01 y 
 
o bJ :łsJ 
_ ,eiol:b'
' .. iasioA 6iwb!lfB
 
r't aM ,1mI2
1 
1l
38łr188 IlJ!bo6 
rta£
\l t'/II
8'(q 8iJe1ol1Ul
 a:U1dł 
.srm::lobiw łb8SW .,wJiJ .la I3I'W 
I
b 8 8-$i imi o 1S3r.1W 
ii
i .l e mI, 
; 8 ał oł-a.io.g eixb3 yd3ło' owa 00 
"baia um d31.ibY!1J18 d3t'"t,Joq aD Ą 
.80'(1 tą słJjlW - "Jlłtnlaal £łl\M 


.abo, m
' o'o

 ł'.ł\,) \1)) r o,mb,nq bllo"oq 
 (.
>>>
t'8 f.łt 
lI
oB lIlDlt I-. -w 
Iq 10 , 
Iłv m O I 
lm91.r I 
O )[ R U C B I, ow A. 


II PRZEZ 4 I 
I - · 
W I N C E N T E O O KOR O T Y Pł S K I E O O. 
ł 


8 


[ 
C'esł le tiron vu dans un mitrostope. 
, 
ł (Im 
 roq Beranger'. 
Cz
m :thata bogata, tem rada. 
Przysłowie. 
tml 
I I) 


tn 


'4Ił,m { 8M 
I 



&I1 


N 


, aJ! " 11 
I Q I. ,q 
DO Wł..ADYSł..A W A SYROKOMLI *)? 
'( I .., 


Pod wiejską strzechą na Litwie słynie 
Wieśt o bocianie, wioski sąsiedzie. 
Nim sroga zima te strony minie, 
Marząc o wiośnie, w obc
j krainie 
Przychodzieó 
ycie niewolne wiedzie." 


.,to 
1.2 Jlat. 


1'1n U .1 dłlOł 


Lecz gdy o
ywczy promyk wiośniany 
Zaledwie śniegi roztapiać pocznie,- 
Bocian serdeczną tęsknicą gnany, 
Rzuca zamorskie pyszne banany, 
Wraca na Litwę, wesół widocznie. 


Wraca do swego kmiecia - sąsiada, 
Do swoj
j łąki co czuć zaczyna, 
Do swoj
j olchy gdzie gniazdo składa; 
A na potężnych skrzydłach mu siada 
Mała jaskółka - wątła ptaszyna. 


*) Z powodu przedmowy do Czem chata bOBata tlm rada. 


.......
>>>
U5 


l król przestworów ju
 wiatry porze,- iom OJI1si3 
Pojął j
j chęci z siły słabemi, WJ S 
I pod sw
m skrzydłem tuli niebo
ę, T 
Niesie przez piasku, przez wody morze, tł Isb() 
Do czarodziejskiej rodzon
j ziemi. 
:I J n A)( 


Och I na j
j widok a
 serce rośnie L. uq ,oH 
Choć jeszcze wokół zimno, lodowo, Od01b W 
Bocian z jaskółką gwarzą radośnie . IJI
l 
Do serca ludu o przyszłej wiośnie,- i IloW 
I szczery Litwin wierzy na słowo, 


Dusznie przyjęci przez Litwy syny, )I 
Ptaszkowie spólny budujl} domek 
Dla przyszłej sercom krewn
j rodziny: 1." 
B . kł d d l . US01 'I/)IS'fX'J 
OCIan za a a mur, po wa my, 
Jaskółka niesie choć kilka słomek. oJł 
ł 91?oł
 W 
I jeśli wicher olchy nieskruszy, ,8:1 a1J Vł '(3:8'{0 
Niepopchnie ptaszl}t w drogę sierocą,- 
Nadzieją ulżą głodn
j katuszy, 
Pieśnią wymodlą ludziom hart duszy: n ,tO 
I plenne żniwa im wyszczebiocą.. . '"Iw9i
 
lnwLo -Jlaob9t 
. . 
m flł 191 im 08 


II. 

 I J q 
ROZMOWA Z P)!ISZKĄ. 
" "f a
 oU 
(Fantazya), , 
, OJ 1\11 I t, a vl.8ds - : '(181W 
. lU R,Z y C l E L. J 18tM 
"' S 
Pliszko pusta- ho
a- wesoła I 
Zkąd cię bogi w okno me wiodą,h'lnq f\ilI S 
Skrzydły zdmuchać boleść mi z czoła, 
Myślom świecić oczek pogodą? ' ( 
q fI I Im l8D ,OJliSP.I q 
p L l s Z]t A. !)ehll m'(d8
 
, · 'Iimn duJ 
Rękl} Pana nad pany ,. d VI 
h . ł Ś . tk Im 3$1 
Duc z mI o CI u any, 


69
>>>
70 


146 


Ciałko moje, to mgiełki obsłonka! 10W
8S!1q łbu I 
Z gwiazd na gwiazdy- po tęczy, łJlioq 
Tu spłynęłam" gdzie jęczy, m
 8 boq I 
Gdzie nieba zny {Zwlłtpieniach się błąka, I si 9ił1 

 9018i3 00 


M A R z y C I E L. 


I 
Ho, pustaczlw r zkąd się to bierze 
W drobn
j główce tyle mądrości? 
Jaki zdrajca wyplotł nieszczerze 
Mojej chor
j duszy skrytości? lIłJ II 
Po at . Gl I 
PLISZKA. 
, , i, il'l'ł:Iq si !Ja 
Kto mi wyplotł, niekła a,. !IW( !
q 

o ,ja widzę to sama: . iM ..1Q tAi 
Czyście rozum z uczucielIlt zjednali? bałJIal uabotł 
Rozum, czuci

 jednota, ł 5m dł(uljl!al 
W głosie ptaszka szczebiota, 
Dyszy w trawce, w słoneczku się pali, ' itt$l l 


o Id30 
l 
odJ 
'IIi 
3' 00 
I 



 " 



 


M A R. Y f II
 L. tIu fł1 l 1. iii 
Oj, szczebiotko I prawda ta święta "m\SICJ 
Niewcielona , w głowy człowiecze.. 91q I 
Jednak- odwróć lube oczęta, 
Bo mi reszta mYEli uciecze I 
.n 
PLISZKA. 
. 'N'ffich uci
k
 n
jp/ościej 
 O II 
Do Nadziei- Miłości - 
Wiary: - zbawcza trojbarwna to zorza J 
Myśl twa ,zorzę pokocha, 
Zorza ciebie też trocha,- isilCJ 
Z nią przedtźwigDieĘ
 i góry i morza! b,:.ts' 
ł '1o!3 
 UD M A R Z Y,C I E L. yn:.t2 

 . ''00 n 
Pliszko! daj mi nieco swych piórek, 
Żebym latać z tob4 był w stanie I 
Lub zamieszkaj ten tu podwórek, 
Niech mi świeci duszne zaranie! 
lU I Drllll 21 n311U 


.
>>>
ił, 


.'p L I ',3fz'K' A. 


dvl oisaajq 
II 
6i 
oJ 
II L9ł&la
 S 
" ysJ 


Duch się 'wszędy promieni, 
Niezna czasu
 przestrzeni, 
Nieboleje rozłąki żałob",. ol Ioq w J 
, cóa, że tu niezostanę, 
Paść twe oczy gliniane? 
Ja przy tobie- ja w tobie- ja tobą! 
, , !, ..6dl8 11\8 
II A R Z Y Ć I E L. 
; ,nlq lom.y 1ba l8Wyij 
Och! ja z tobą w gromów potoki! ! l
lq91 YlDwbM 
Ale duch mój z ciałem zrośnięty: ęllDł 
Ni
ma siły wznieść .tej powłoki, Ił YłJ 
Ni
ma siły zgnieść j" na szczęty.. . -1D£rf
ol9io ,Ś 


j.".. 
f
'&,A. I 


Mój ty miły,. niemiły ! ! xbod
1I9io !oe.I 
NiechcQ ofiar nad siły: 
 ,inw ul i!l
il8 
Tu mnie znajdziesz, gdy p.usza w PQtr


!e:' d06iYI 
Po promyku xiężyca I łb -&1jvi ob I doO 
Spłynie twoja wietrz
ica, 
By być tobie cz
mś więc
l 
dcie
ie, 


M A, 
 Z Y. C I 
.L'" oj
oT 
" ... -'igba 
Nie, ptaszyno! we
 mię do nieba: .. . fi .l u 
M ń h ' . .' d mSlas 00.. 
arze gmac mÓJ w gruz SIIl rozp
 a, 
Nowych marnie klecić nietrzeba . . . :, 'l 
Prawda, szczęście
 gdzie ich zasada? ł 
! ....o ul 019111 Ol .yuow. ybsiJl 
PLISZKA. 
J:U;)Y3flAK 
Nuż ze światka na światek ! 
Ja harmoilja, ja kwiatek, J .... alaiosfbO 
Ja motylek, niemowlę, dziewoja, lI

Joq ,
j silit 
Ja rodzina, ja grody, Ul a-3m oab5t 
Ja ojczyzna, narody. . LI -:lin oabsl 
Kiedy pojmasz- to będę już twoja I 


ł 


nr
>>>
72 
. , 


J 


148 


II R Z Y C I EL. 
u. .lo. ol. 


Ptaszko luba, mówisz zawiei e I 
I d
)JJQ 
Cót jeteli ognie się wzniecą, ,d'l 8ns
lI'1 
Z ocalał';j skierki w popiele? . . i bo, !ll6lodsH1 
Czy, .. pokochasz. . nieco..., 
h ć rie o? 

 'l1.'lfill Y o ewj b28q 
! .,
,L I S Z K A. -sidoJ YS1q at. 


Ba I zabaw
e pytanie! 
Bywaj zdrowy, mój panie; 
Mówmy lepi';j zdaleka, przez drogę. Jdoj I Al I d30 
Klnę się życiem i zdrowiem: I d:lIJb sLA 
Czy pokocham- niepowiem ; '(lia am
i'1 
Że niekocham- powiedzieć niemogę I .! 'tlie am
i'1 


IIARZYCIEL. 


Lecz nieuchodż I chwilę
 pół chwili,
M 
Blitej ku mnie, zorzo skrzydlata! I
 
N " h d I d h . . 1 ' S89IXb[AI1. sir"n uT 
lec o otu UC Się zaSl I : 
Och I do jutra- długie! to lata I 'II} 0'1 
, ' J einyiq2 
m
13 !lidoj 
yd '(łl 


PLISZItA. 


Tożto dowód miłości? 
Bóg samotny w nicości 
 on 
Ukochaniem 8W
j myśli świat stwarza! 
W człeku tenże duch Boty: 
Kiedy kocha, to tworzy; 
r 
Kiedy tworzy, to dzieło mocarza! 


jq łlU
 
b!lI'IsM 
d:)ywoYI 
.lbwa1Q 


A ' , .t 'j 
II A R Z_Y.ci
1 E L, 
i J 8J1181 W " !l3: lu YI 
Odleciała. .. Człeku nieboże, omud at 
Jakże twa potęga jest licha I Iwomeio JI
lyJom t. 
Jedno nic-na niebo wznieść może; t 
Jedno nic- at w piekło cię spycha. fil 
I ! łl)
) ur, 
1 d ol':"z8Amioq 'tli Dl
>>>
ł 
1...9- 


_m. ;:d f,o tllVlID 1101 '(bD 
IIJ ' d 
om&8 sim8T 
S I E Ił, o T K 
. -o
(Jib Hala 
" I odO 
(z Pawia Ktlkolnlka) 


Pędząc Z dworu i
dyczęta, "d3YQ88 e


saW 
Szła dziewoja, nędzy dziecię; 88£1:11 SS10ldu a
 
Twarz jej smutkiem osłonięta.,oJl yJ,! . 
J
W 
-"Ach! co szczęścia na ty'm' świecie !'
IA{sIW 
"Ludziom sypią szczodre Nieba I łJa q
 'ldJ 
"Mnogie dary bez ustanka; W1sb
19iq aV! 
"Moje wszystko- kęsek chleba, -1'8) '» oiJyT 
"Skwar południa, wilgoć ranka: ,łI01d I Jlyi'(81Jł 
"Gdzieś na wojnie ojciec kona, łn 
"Za nim poszła biMna matka. . . 
"Ubożuchna, pogardzona, 
"Pośród' obcych rosłam w latka. 


'Ił*l I O ( ( 
"Gruzy st
rczą z ojców kątka, 
"Aż się patrząc serce kr
je I "'" oCZ 
"Jedna tylko ta pamiątka 
"Krzyżyk z bronzu mnie zostaje. "" mBlI!9i
 
im .' )8m s.in!YUlO oC{ 
"Kładltc na mnie te świętości, ! iam asi &lA 
"Konająca matka droga, ł 
Bsls[od '(T 
,,- Córo !- rzekła- idż najprościej błsild o al 
"Za najświętszym głosem Boga I : 
 e
J pIJbu1T 
D "Łzy twe gorzkie otrzyj z lica, 1 o si:)'(i 8:)9.1 
"Nieprzeklinaj doli swoj
j! . 
N " h " D .""" h ' hł9ł1 91.6 J 
"lec Clę zISlaJ mezac wyca, . 
"Lepsze Jutro w oczach stoi I "_ :)uJl 
c ..p 
a.Afa sobst. 
Prawda w sercu wkorzeniona ilm8z,q :.f.llT 
Przekonania głosem gada; 1'( Q' 4:.f
 slA 
Dziewa ściska krzyż u łona, II
 si:)"} I o1sbu.l 
I za stadem poszła rada, 1001b oj -81:)Y
 d ob{) 


TEU N. II. 


to 


..... 


7p\
>>>
1 


1i,."{' 


150 


I 


Gdy rok minął od t
j .ney, 
Tamże samo, w letnie rano, 
Stali długo- parłtb
aH H S I B 
Obok z żoną młodocian, I 1,1 ts ' 
r A .,..-" . 


7 


Wszę
zie przepych. ok
. r;ł


. n10wb 
 
I.
bęq 
Na ubIOrze krasawIce:. i
b '(
L;III .8iowsisb £bco 
W
lu
 .szyty kor
n:l
llr ,q 'om? L nnfT 
WIelkl
j ceny zauszmce; .:) 'd
A _ 
. g I I ' t! 
I 
Lśnią się sukni drogie błamy
 iql" m(\. JJ n 
Na pierścieniu szmaragd płonIej, '{,J I sJ8ąnłf u 
Tylko został- tenże samy - .;Ua'(sa+ł SLoM" 
Krzyżyk z bronzl.\ Da j
j qnie t .jobuioq 1twJł2" 
.lt[I11t £0 bisbfn 
.tllrtl I" . &S
! 
q t\JdodU 
N" JI.t1l IV: l d'3Y3do I bQuoq 
() D O F E L I X A 0***. 
.... I V " .. I" . a Y'lij1l)u 
. 
 12 tA 
(Po stracie Jcgo mabonkl,) " 
aj 81t f oil'tJ aabsl n 
Nieznam ciebie, bracie daleki, d :I :II'(t'(I1Jł n 
Po ojczytnie matce m6j bracie' 
. , . k ' rttd1 &II bllt)f" 
Ale łza mme rOSI powie l: . 
. ' k ' "Lt ,Jjftr 
Ty bolejesz straty na WIe I, 
. . , cI1b3 - 
Ja O blizkiej myślę WCIąŻ stracIe. t, 
Trudno zaiste zyć jak po własnym pogrzebie; tS n 
Lecz Z y cie nasze niedąne tylk dla siebi ew ' Y ".J 
!_V -b lU I . "'u 
. . :{ol lłQdjfj81q8i
łC 
Fale rzeki szumią, błyskają,. ilQ ęi3 rl:)M
 
Ruch nadają 
odr
j głębini
,. "01JU'L N2QSJ:: 
Jedne nikną, drugie powstają; 
Tak przemija zgraja 
 zgrają'-J bW8,q 
Ale rzeka płynie a płynie. m 1
 iDł o;ls:nQ 
Ludzkości życie- to rzeu wieczJ,I& i wielka; wsisG 
Człowieka ..zycie- to drobna fali kroflel
a. IsbllJa al I 


6ł 


.11 .
 AUT
>>>
t 3 


.1.-.1 


Po co płacze? DU.I.p 
u" była. 1
 9f
 
i 8a
J 
Tylko w,przejścil,lj
z 
orzy na 
,on
:' eiJłb8ł
 
Gwiazd mieszkanka czuła,i miła,' 8381q slA 
Na ziernicy krótko gościła, Ił- o, 8j:)siw
 8WO
 
Prędko uszła w czy


e J1f
&t
or
!: aim
iS 
Lecz tylko ludzie zrobili cr:asów:g.9d,ziQy; II ł8ld lI lIff 
W krainie duchów czas. niezmierzonYJ j
dyny. fi si
bll..I 
d lr w' . 
Duch z padołu chętnie ,ulata, . 
, . ' ,": ' ' l!Ms;nq 
Tam gdzie prze go śWIęta potr
eba" fi . 
Z d d . ' b ' , ł ' " b 30 
3eJ 
tą g Złe sle le z Cia em mez rata: . ba 
S . . Ć . k ł SOlU SIO Y 
mler Dle ara- owszem, zap ata d . 
Z ' k " dl . b : "s'l
u 3SI
 
a szermler ę z ziemią a me a. 

 la 
D h l ,' , '. łfj " 
uc wyzwo ony Jest panem czasu, przestr 
I; q 
Tylko ziemianie są bolem śmierci trapieni. d UV
 -
9"1 ff 
[} , ;t BHp:!! .. .L U IIłY 11m Sil '( 
Przecięż wstyd nam takich błości: 
Nieśmiertelność nasza dziedziria, buw! '(beiJl 
W ni
j podstawa duszn
j miłoślCi; '111 T
3f8 W 
Wstyd złorzeczyć 'aycia krótkóści,' i,80 b
1q 
Gdy się po ni
m lepsze zacz
na. Y
8U10q8i
 
Niech ciele śnicy krótko miłują i płaczą;' 
28in 13S.1 
Duchowa miłość nieidzie w parze z r6żpa
ą, lo
a aboW 
W1 '. !\ mr.r . i fi . [I
t! . s1q -1I3"bid aboW 
Teo, aby Chociaż ciało luMj twej w grobie,- 
Jutro . Zanielona czysta jej dusza 
Zawsze jest obecną wzy tobie: 
Wspomnieniami koi w hłobie, 
Losem dziecka z jutrem Sojusz., T,lTdłW 
Piękne j
j ciało wydarła tobie mogiła; 
Dusza przy duszy czylit się będzie smuciła'. 00) 


1\ wf I 
Cera w. 
W 


t 
R eU 


"w 
lU' 


:R\lc 


1 .. 


... 


. 1 


K ' 
Jutroi 


Na ła 
. Pnebóg I na 
Ziemłl, 
N 


Po 
011 
nŚWIe 
l nad 
ta 
Krwawił 
Skrełli 
J ltro dSa "I n 


D 
( 


Gdy dwie dusze tyją dla sie'bie; I JlsJalqo D
f9i!a 
Bóg na wieki w akord je 'splata: ()
 o1ł1 1 8aw oa 
Po có! duch tw6j w boleść się grzebi@ 'fI w ! oJjsl 
Po co 'smucić lubą na niebie? la
1a ei'!! 30mS!1fł 
Po co masz uciekać od 'świata? 

Isiw l.t ! 0
Jł8t 
I c Chcesz słutyć Bogu? jedna ku temu jest droga: ł BAW alG 
Praca dla bliźnich, to szczera słu
ba dla Boga. 
b.3
 I d
A t. 

 8J£1 
 81"I
t (],), 
IOSS1J01 .u i1
l
b 01JJJ 


( 
J 


łz 
J 


('1. 5
>>>
76 152 
t I 
Czas się stale krząta na 
niwi
, 
 s!
Jllq o
 oq 
Kładzie w snopy kwiecie j z
oza; 
1q w ojr
T 
Ale praca sieje gorliwie, Jfc!J!!:Bsim IJssiw() 
Nowe kwiecie rośnie na niwie, o,j y
imsi! 8
 
Ziemia znowu młoda i hoh. : w dzau OJlb
1q 
Bóg kazał ziemi 11yć rajem z licem' wes()Mm; o.1lyl !
sJ 
Ludzie ją sami ,zrobili 'płaczu padołem. Od
1Jb eiciJl'IJf W 
na ni 
. _ I r. . '. "lh IJ10bllq a: d:)1JO 
Przebóg! twoJe rany dotklIwe; . b T 
'. .' ' 1 SI!: 8 mil 
Lecz 
otkIi
s
e świata. s
 :b

znr' si!:b8 1111 1 :'\ 
Gdy me dla Cłę- ramie gorhwe ')..'? 
. d '. I:) SIn ,,191m 
Niech u
Y
Dła aną CI DiWę J' \" 
'1.. ,. i'/';ę.ll'ISlm1SXa R
 
Dla tw
j córy, uraCI, oJczyzny.. ! d a 
' ,.'1, Ar , " OWSVW 
u 
Praca- pociecha, Szczęsny, kto slb ramiona,. , 11 1 T 
. , b ł bl ".!.' k I ' N ' b ' ,', .. IWSI!: o y 
By ZiemIa y a IZt::J u le u wzmeSlOna. 
:i . oł8i d3hll\ł /Mil bylaw t
i39s,q 
Kiedy twarda ,Fi
pa Rumszyska: 
olIrsl'sim2sH1 
Walczy z Nieronem- straszna to praca $' in W 
Prąd nacierał miotĄ się, prysłrł, lob byJaVl 
Nieporuszy gł
zu z ł()zyska,'--:rI9ic oq oia yba 
Lecz niestaj
) wstecz się 
iewraca! JIII8!1bb d:!li
 
Woda stojąca..... nie7ódrowa
 mętna w kałuzy; im .wod
1JQ 
Woda bidąca- przezroczna, zdrowiem nam słuzy. 
M 'P01 8 w isw' ibd ul 01,;i3 ubodJ 
t.. li łJ t.,al fojayn £Do(9im:S 
. :aipoJ .' V ,a39do fasi 9sa....S 
sido u. . 11 imaiasiamoqaW 
WIGIUJA BOZEGO' 'NARODZENIA. T 
.,. . t I'BOffi aifle. I' y Ił b :
; eOJlęlq 
(Do Czarnych w Stanach ZjcdnoozoDycb.) 110 
I 
.... t . '" u '( . 
Dzieląc opłatek z nędzłr- i do was przychod.z
bO 
Do was, Nowego Świata Hotowie starzy I III 
oa 
Jakto? w domu wolności, na postęp
 
rodzę,,' 
 oq 
Przemoc 
yje grabie
ą, a mord gospąd

;y..:! : oq 
Jakto? ta wielka ziemia" ,matka Waszyn&tp'D
 oq 
Dla was tylko 'D,iezmierna ,więzienna komn

 llf sas
dJ 
Ach I pocóż mi powiadasz,. nadziejo strapion
,
 lilIJ 83R1q 
Jutro dzień narodzenia Zbawiciela 
wiata? 


.......
>>>
153 
7 
1 , 
O, wy z duszą' cdowieczią:;
aprz.ęzrle ibjd
taJ1w ,iw 'ul s
 
Cera wa&ża

niąslety,. ciętka. WiD. wasza I,. blJsłqo myj S 
Wam się' Chrystus ni-erodził- niestargane pętaj.....,+Ił
J'woq 
I "Ludzie, zostańcie bracią!" był to. ,głos Jmlnsza."II o,Ju(, 
Oświecony plantator, tłómacz myśli Nieba, 
Rzekł: "Marzyciel. szalenlec,- kto z Czarnym się brata. 
"W społeczeńskiej budowi!1'fiewoli potrzeba..." 
Jutroz dzień narodzenia Zbawiciela świata? 
r .11 Vi: . ł ,I 
. III X Vi 
 :;J I q 
Słucham: to śmi
ch jak Samum, od morza do mOl za, 
Leci ,aa-, na Starego 'Świata ,pogranicze.. ; .1 lon:) 
Nędzni I ilez to wiek.ów święty
h Magów &o:
 
",Oświeca, w,&Sze jarzwa 
"lIiemię
cqw .,bicze
..o 
1,gd.lie ,atę: gdzie odęzwie:,'głos .prawdy,g. I,w:'mi, 
..P,dy , 
Włq
 ,.s
oPQdlł,' 
O,

me
 bogata, 
Kościoł Salomonowy frymarkowstwem plami?.. 
Jutroz dzień narodzeni
 

a
jf.
e\a, św
at\
s:aso U 
'Na ławie właścicielslO
j,;' 
 tr
bun'ałńw 'san, I
swoq _ 
Przebóg! nawet w świątyni
 kat sędzilr'w,po£i!ł:l}łJi
:rljq2 
Ziemia, co-ć dała ciało;11 głazy na cię i wal . 
r : 
a:nvłOq oT 
Niebo, co-ć wlało ,duszę",wyr
ekło. 

ę ciebie. .Ba U 
Lecz ni,\,1 Ten
, na c
yj 'obraz t'n dUBza stwor

np, 
Ten, co światy 
udqJe, lub jak próch je zmia
3.' 
bsiwoq 
Ten, aby cię wyzwolić, przyjdzie z wiek6w_ łon-. 
nbf\m I 
Jutro dzień narodzenia Zbawiciela swiata. 
beimi ul MILSI' BOI', { "lun U 
Poznacie Go .11.9., :krz)'ż
, cp 
c { rozp
op1ie.Dią';rlosiYI 
On wypędzi przekup



l"e, s
ego ko-Śc

łai : in s
ao1
 I 
Oświeci wal),.
eij(Il,arł dla, wszystkich 
,baw
e9i,L." 
:l8.I 
l nad duchem ciemności swój tryumf obwoła. 
Święta z0r:.ca, CÓ'.,bl.dła: na widok llo'y, 0
9
a8n U 
Krwawiła się pą Aten, długi
j-,k...y.lab
 iJUIJisbt!X 
Skreśli wam złot" drogę braterstwa i cnót Y : si8siosiYI 
Jutro dzie.ń narodzepia 'Zbawiciela świata;, I oms:I'IIA a£q 
Dziś, gdy mi braknie, głosu, by zbudzić świat 'CiI!Y, 
Gdy serce boleil\oe dławi krew' zapiekła" h anAołsS: 
Gdy łzami omy
, 
ratni6j niemogę zakały,

 l Jlsld alG 
Posyłam wam anieJskĄ:nowinę .do piekłą..rlos1q iW01bl A 


.......
>>>
CI Na krwią WlilZą' i połem uiyżnioną ziemilJ, ub I yw ,O 
Kł Z tym opłatkiem niech do was pociecha przylata. 81SJ 
Al Powstań, przyozdob ducha, o nieszczęsne plemie!' m8W 
No Jutro dzień' narodzenia Zba,JViciel Jiwiata, .J8
łlO! c8isbuJu 
Zł mI " cł!d I ' " fIl 138mbU ,'łO.ł8.ł(J8(q yno:)9iw
O 
Bóg tA .ĄJ,I1d t.u1
, .IPU z .1 o'!18M" : U91II 
T.ucWł! .1:
W
 ilo Vł.- obud lsi:iab9z:J9łoqa W u 

"I ;w
 8(abi- £r!
 iOIl!bo'U\rr, łr9izb !o1lut 
P bI" PI.
SN ZMYSI.ONA. 
tle ,£
 '')m ob n10W I)b tmllaIJ;
 . d:l
im
 ot : m£d3uł
 
L d (:nola jest w (laDu jako' ł.wierciadło gładzone, '\8.1 
Gd lU! Nil które i poddanyth i ,sług obrócftńe" Ii I inzbę
 
N cb L O " d . ł . . . dz '.L 
czy: g zle' lIan tnot I\VY,- W tymze WI 1ft:' 'wzone, 
Dla nr f.l1otf w słltgilch, poddanych. we wsi- i 'We dworzd. 
Prau- ,t.bI8 Wacław Potocki: JOV.LALITATES. 
Bl IeDl.la była 'b J. 
jm8tq 'tnewł lny,1 ywonomo(8
 łoi(80)J 
. U nasz;go pa
a 'm
ł
wany d
ór "0180 i:t9izh !01.łuT. 
Kłedy t P I d . . bfi . 
owaga u u Zl l o Ity zbIór; Jsbi3uJw ełw8ł 8
 
F Sp6jrz jeno na łany pszeniczne i 
ylnie., 'IIW81I ! 8 Ods l'CJ 
To powi
sz: jak sioła, tak Dole mu kwitnie. O " - 1 ' m A I 'Ol' 
&'. L
"'. C .oJ Al 
- .., tU o,J 
 
Lecz U naszego pana pełno białych siół.. Iw 
-03 ,odsi
 
Woda lłol . '1-: człowiek nie w jarzinie jakby cz
rny, wół r Z:lsJ 
Woda bl Powiedział: nad siły niezatyć człowieka, Yl81WA o:) ,nsT 
I mądre machyny sprowadził zdaleka. 
yw Oi3 yda ,osT 
.łI
61W
 S(Si:JlW£dS lIiaubo18o bsizb O'J.łuT. 
U naszego pana na przednówku kmieć 
Niech
rllł, te prosto Bogu duszę zleć '; 
[) Si:8lJZOQ 
I grosza nielada napytasz we włości, qmls!.I\} l!bOqyw nO 
Lecz w ziemię niekryjem, bo pan 
iezazdrości. i:Jsiw
O 
(Do (1 . .£lowl1o I 'tv a, fiLI" I
 m9d:wh b£o ł 
U naszego pana włość niema !&łych świt. z £.łęiwa 
Katdziutki przystojnie" 'odziany i syt; ęi8 8łiw8w1J1 
Nieniesiem do karczmy, co: zbierzem we tniwa,-if
6,Jla 
Pan karczmę rozebrał, a doma doŚĆ piwa. fi btm:b 01JlIL 


D 


J 
Pr 
t ? 
Dla 
Ach I 
Juko 


'18 


t 


U.f. 


w 


U naszego pana u okna lub drzwi 1d im ybB cAi:rG 
Żałośna dziadowska piosenka nie brzmi: 8
'JS8 ybi 
Dla kalek jest szpital trzymany chędogo, '.MO im8d ybiJ 
A zdrowi racują, bo wiedz4 dla kogo. 'aa msw IDał'{80CJ 


...-
>>>
I, 


155 tl 
U na;;ego p
na w porę kosa, pług,9i
yS i 380łiM 
Choć pan nasz nietrzyma jadowitych sług; Ma}ł 
Idziemy ochoczo, szeptając pacierze, RJołd3' '(1' 
Bo wi
my, że od nas daremszczyzn oiebierże: elawf\S 
r":'''n 8 
.,' ()- 
U naszego pana gdy w niedzielę msza, 
Niebiega wójt z wieścią, że na szarwark .,lr
a : , 
Bo pan nas nauczył świętować niedziele,'::':I:I'(
 I 
20ł1M 
Na xillżce się modlim za {niego w kościel
. d 
WOd3 usT 
IMI .' ]o
 II[] ]oJbn I 111W8xoSl 
U naszego pana o I nieślepa włość II R ta oU łi
1I 
Nieprzyjdzie tumanić nas r;amorski gość: 
Bo pan dał na szkółkę zachętę i wsparcie, 
Toć wi
my co czarno, co biało na karcie. 


n 
U naszego pana, nie jak wołów sprząż, 
To d,\a cię niewiasta, Ił to. dla ni
j .m
ż'l ([ O 
Co komu Bóg sądził, co dusza spodoba,- 
Toć u nas pr
 swary nieginie chudoba. b .1 d .... 
ł" ''1' ,.. y n Jl9 UXu 
U naszego pana nietrzeba się kryć, 118 1110 £
 
Bo kiedy przyzywa, to pewno nie bić;' dęli 
Psem ciebie nienazwie, z-pode-łba nie patrzy , 
ma!2 
Lecz mówi: mój bracie, jam tylko bogatszy. 'mu U 
,iJl '#,31 ł 
 5Jm.I"J}I. 1st ,salW 
U naszego pana wite kraszony dwór, .8
iw!o}l 
Powaga u ludzi i i)bfity zbiór; 1 q Jblt) ,.G 
Spójrz jeno na łany ps.zeniczn
 i żytnie, 111sJaim S 
To powi
sz: jak ąioła, ta
 pole mu k 'llie, 3 ł!ołi 
aJa
a aoim A 


,tllla ba 
, !£IJJsmoq. rp.. -cułttb1J1óq o łaJaW 
T R Z Y o 
D S J. () N .Y. 
1q8S 
SIID 
 . iIIi;l LSI
U'l o słA 
Miłość i iycie- wSz'e
hświata osnowa: "11 ęia 110'1 
Z nich nieśmiertelność tym co je pojęli. JJ łbaJ3 
Ani zła dola, ni deska grobowa, l -im 
ua J01!2 
Ni sąd po zgonie... 1I ,-" 1.1 1Qao 
ta suI. 
. 1)', _ Nic nas nierozdzieli I WSlł 
.J 
N.IL 


79 8t
>>>
80- 


, N 


l 


156 


I 


I 
Miłość i Życie-:-",łQterja przypadku :"
rI p
s
a8n U 
KaMy ma' bileti,hkomu iraf pomoie, er fll\ct jodJ 
Ty weźmiesz chłopcze, lub ty ,weźmies
 dziadku,"15i
bl 
Zawsze któś wetmie.,
,_.;:I
2m9'U1b a8a bo ei .ym
iw oH 
- O luba I a moi;e I 
.£
 uj ęISf!fJ9/11' Y te! BaBą 08S!1!80 U 
1\ 1J lh ,,
. 8 'Ił L? siw'" lio" łI
eidsi
 
Miłość i Życie- spr.zedaz na jRrmar
u :'U80 . 280 n
q 08 
Ten chowa bydlę, ów pienilldze kowa; \ . ". TA 
n 
m ęn!l e
,);lIlx In 
Rozgwar i natłok na złamanie karku; 
H
j, kto da wiQoej?., .q'1lasrn ! o 
rfl3q ('''El! ,lIeJ .U 
: 

 .;-- Blld,* zd.r.9.wa,J.. 
..dA ,z


w
 !19M 
.,b,sq , . · 
 I.. ę1lłOi
=\ sn łsb alą 00 
.ei
1d l.C1 dJhit:f d:l' IOIT't/)X
 03 tcnMw' boT 
.ill
1q2 wM YIII
 
io 1. 80 £Q , 08S!2ID' U 
O D Y S S" E J A G L A D Y 'S z' A! 
uu:JoqaoJJb (la ,łJ
Lłl8 80tl IJmo:i oJ 
.J '. ." . -, W& I8S1q aaJ] 11 !loT 
Czubek zadarty lśm Się pomadą, 
Na oku szkiełko w złotej oprawie
 . fJ89!8Sa U 
Ręka związ
nA wst&że
zk'ł 
laąc\,: 1q y bsi:i oH 
Stanik przecięty jak, '058 prawie;l 11: in $idei:l msal{ 
U kamizelki porz
dnym szyki
m 14 ibm : iwom 
s
I 
WisZll jak w kramie pieczątki, sprzączki, 
Kotwica, krzytyki Berce z płomykiem-- "1210 U 
Dar (jak powiada) .-kochanej, rączki; JI 41 18 1wO l{ 
Z misterną gałką laseczka wdłtni,' aJ] oosi J: 1 lbq2 
Głos, co się' ciągle zni
a, podwy'zs!i!a,J! i : la
iwoq oT 
A mina gęsta jak na sto koni: 
Macie gładysza. 


l 


, 
Wstał o południu,- wzhyTcha, poziewa, 
Zapija wodę, cygaro pal
;) y S II T 
Ale o drugi
j czeka go dziewa, 
Pora się udać do sw
j W a'haJl. -9i:lY
 i blloHM 
Siadł u źwierciadła. 
.' 
ijagoązin
,. asia d:}ia S 
Stroi się, stroi-l
cz się Dieładzi; ia .£Iob Ib iaA 
Juz się naprawd
 dąsać poczyna, .9ifJo"'
 oq t iV1 
Lecz ziewnął, k.ichną!-:- Ima
ź .b
dą radzi.
>>>
157 


Wreszcie gotowa cała parada, - t ł f} oset 
Włożył kapelusz z giestem Jowisza,- W 
Zdjął przed źwierciadłem-kłania się wkłada: 
Macie gładysza. 


er! 


Sentymentalna jego bogini, 
Gdy wielbiciel6w lepszych niestało, 
Ciężki
j potrzebie ofiarę czyni, 
Daje mu serce i rączkę białl}. 
Lecz dzisiaj dawny j
j przeniewierca U 
Wrócił jak czuły, wierny kochanek, 
Nieanonsując wkroczył do serca,- 
A gładysz dostał grochowy wianek. 
Właśnie gruchali; on wszedł,- i pani 
Ostr
m wejrzeniem bodzie przybysza. 
Biedak złorzeczy, że niewstał rani
j: 
Macie gładysza. 


w 

' 
(I 


Wybiegł z rozpaczl};- nosi perory: 
Młodym poczciwcom, że postęp rośnie; 
Starym dewotkom, że pleban chory; 
Dziadom, że Turek Chińczyka chłośnie. 
Sl}siedzi chwalił wieści pieszczocha; 
Zaraz więc pieje swoję renomę: 
Że go kochają, lecz on niekocha, 
Bo tu dziewczęta wszystkie poziome; 
Choć jada kaszkę z świ
cą łojowI}, 
Klnie się, że xięcia za towarzysza, 
Że miewa ucztę LukullusowI}; 
Macie gładysza. 


111)1 elA 
" 
K) 


T 
f 


Trafem zabłądził na obiad walny,- 
Miodek sam prosił: lej co się zmieści I 
I nasz bohat
r sentymentalny, 
Zwolna, pomału, pozbył boleści. 
"Ty niezechciałaś, to będzie druga I" 
Więc Adolfińcię w niepamięć rzuca, 
I do Kurduli śmieje się, mruga. Ił 'l 
Kwiecistą mową morduje płuca, w nłaT 
TUA N. U, łł 


81 


v
>>>
82 


158 ł 


Jego dostatki- Krezów karbona ; 
W męztwie i sile- Czarny Zawisza; j. 
A ród, mospanie- krew' Palemona : 
Macie gładysza. M 


Z gradem czułostek, w uchu Kurduli fili '( 
Mtą się gładysza dzielni przodkowie; " 
A gdy ich cnoty wielbi naj cz ulej, 
Toć i o swoich nawiasem powie. 
On jak Ossyan "Wlazł kotek" pi'3je; .1, 
w L 
Lepi
j niz Niuton umi
 grę wista; "11 
Czytał "Rynalda"- to całe dzieje; 
Wi
 gdzie posagi- ot i statysta. 
Zakończył myślą z Kanonów wziętą, 'fi 
Że na cześć swego w herbie bardysza, m 
Ślubu, jak chłopi, niewe
mie w święto: ]! I 
, u. 
Macie gładysza. 


Ale Kurdula to szczwany zając; 
Wi
, co są perły, a co jest pianka" , 
Gładysz omylon, wraca śpiewając: I I 
"Siedzę ja sobie pewnego ranka," 
W łóżku marzenia tcze nieustannie: 
"Anna. .. Barbara"... szepce pocichu; 
l zasnął, kończąc spis na "Zuzannie," 
Jakby kolibrzyk w rozy kielichu. 
, 
Tak ze szczęsnymi stanął na równi; 
W głowie i sercu słodziutka cisza. . . 
Ni Bogu świ
cy, ni czartu główni: 
- u 
Macie gładysza. 


IX. 


i h 


w 


(a 
T A N K U. 


Kumko, lubko I ot bulanka ! 
Grajek dzielny, jakich mało; 
Ty stworzona jak do tanka, 
Takiej niema, ni bywało I ,m WOjJf J 
Ił 


, I 


I 
1 
l 


)0 
haA 


08 
( 
 
]Dł 
wsUn 
 


! 


ta11 


a: l 


N 
I 
'" 
Jl,
 U:lT
>>>
159 


Sok6ł w górze na błękicie, 
Piękna łabędt ponad wodą" 
Handzia moja całkowicie; 
Kuma tylko do- do- do- do. ,o,1lul--u1hJ
 
, '{dJJ fa Iq 110b'l yd Ilaw 
O, nieskrywaj lubych oc

k, . I,
:JI w Ima 
Bo doprawdy rzucę tany" , I mat 8s0'l 
Póty jeno lśni obłoczek, elOm aa dłu10 
Póki słońcem malowany. Jaw mUl yną 
Dobre słonko' czy widzicie; 
o c AtJo. iw1U 
Jak maluje mię pogodą' (b
l&;b,ł bttH 
Handzia moja całkowicie' e:d:ltl a swM 
Kuma tylko do- do- d
- d

. ! yba1 .iLIO 
.11 'ł c I oq j e 
I [8d3Sta ,tłb
 iolO 
Kuma siaka, Handzia taka' 
Obie jedną trzymam dłoni
: 1 ją 
Motna kumie dać busiaka I 
yl o
 
, 
Z Handzią pary niezabronią. 
O, bodaj to całe tycie 
Iść pod rękę z kurną młodą' d:) ..q 
Handzia moja całkowicie; f} c ,t 
Kuma tylko do- do- do- do. . . 


BIsa 


ł hUJ 1a 
ID 6 
m allO!Olłl 
Co tam plotki? sól im w oczy' 1, L'(nCJ 
Jednak- moteby- do sieni... ł
lWlł oło 
Schwytać busi na uboczy, lu '(&311 I i 
Poki do- do- do. .. jesieni? ID Sldl yuW 
Czy wy, paple, potraficie i l Ul VI 
Cnotę łączyć ze swobodą? . . dotl 
Handzia moja całkowicie; o t III a1. 
Kuma tylko do- do- do- do. . . i 3LSJ 
b ił. ioT 


! lat od b' 


,0 


nft oJ.I 
I 
() 
 JI
d !IM 
! Ilq 11'111 z m,łol3io1 b , 


88
>>>
.f. 


160 


X, 
"b
.w Hn(r-a 
DZIEWICZY WIECZOR. 
 
m sbfllh 
b oJ/ryJ IIDU X 


Jutro- jutro jak na dłoni,. , 
Swat, by jędor, plecie duby, 
Mama w kącie łezki roni, 
Poza stołem siedzi luby. 
Dru!ka na mnie wieniec kładzie, 
Przy nim wstęga- atłasowa 1 
Ukwiecona, na posadzie 
Będę siedzieć jak królowa. 
Mnie się zechce pośmiać trocha; et 
II 
Daj!e rady 1 niewypada : 
Ivt am1JJf 
Swacia powi
: !em ja płocha. . . 
Otoi będę, niechaj gada 1 
Piękny dzień, piękny dzień I 
Co tych pieśni, skrzypiec brzmień! 
Młodzi, gości, 
, Z caMj włości, 
Pełna chata, pełna sień I 
Dru!ki pieją "Gęś" gromadką; 
Biedna Młoda cicho siedzi... 
Błogosławcie, ojcze, matko, 
Przyjaciele i sąsiedzi 1 
Błogosławią, kładną dłonie; 
Łza się sączy utrapiona... 
Wszystkim nizko się pokłonię, 
Wszak niespadnie mi korona. . . 
Bo!e oczko lśni wesoło; 
Ja na wozie; koń z kopyta; 
Lejc się zerwał, spada koło... 
To! uśmieję się do syta I 
Dru!ba zły- wstyd bo !al! 
Konie lecą, lecą w dal ! 
Kto ma nogi, 
Na bok z drogi 1 
Przed kościołem z bicza pali 


!fi' 


I) 


Al1l'1 


I 

1dn(f 


j 


,- 


lIl_ 


1l11J 



 


,1oCJ 
iW t 1 
,1 Jo 
ID &r" A 
'41) SIDUJ!'
>>>
161 


Swat się rozwiodł w gadaninie, 
Że za drogo xiądz się ceni; 
A ja myślę. co uczynię, 
Gdy pierścionki nam zamieni? 
Panie Młody, znam ja drogę: 
.U "Posłuszeństwo" mruknę z biedy; 
Lecz nastąpię ci na nogę, 
l co za t
m? poznasz
 wtedy I 
Na co? na co? grzech na duszę? 
O! swawolnam. pusta nieco. . . 
Lecz kobierzl3c to poruszę: 
Niechaj drużki za mąt lecą. 
Świ
czek rząd jasno lśni, 
Jasną dolę wróży mi: 
Precz swawole! 
Mój sokoleJ f rm '(UJ 
Da nam Pan Bóg czyste dni! 1:193:1 oT 
Powrac8tny,- gwar się wszczJ
a;' lA min oL 
Skąpią w targu nasi, owi.. , 
l} i ,'1'1 
O, niegodny braciszyna ! I lUi:l q A 
Siostrę przedał Tatarowi... O 
Puste baśni- gdzie Tatarzy? 'Cbs1 mlO t!1q 
Ja przy lubym- ciszkiem dłonie. . , 11 J 
Lecz niewolno co się marzy: tJI
1J łyd I 
Och, ten jassyr! dajcie konie! la Ib . H 
Chatko, matko, bywaj zdrowa; . I, I 
. 1£W
 fiLI tL 
Pójdę szukać insz6j doli... 
O . I ÓŚ b l , b l . ł 0"SW8 ['I (J 

 c o 1- o l g owa; 
Oj! cóś boli- serce boli!.. 
c :A m n1 liI\}1 '(I [) 
Cudzy dom, cudzy świat.., .b1oll 
Przesadzony bujny kwiat, im YS1q 03 
Mote w chwili ,OJII'[J abo:Alł? 
Główkę schyli.. . wol
 
Szkoda, szkoda wolnych lat!, . . 
ł J I 't, - 
ę tO!
!:) ob 
łW 


30330 , 


YGAJ 


85
>>>
łat 


eiaiaŃ! 'ł1 fboiwEo1 
ia Jłlw2 
I · zb .0s01łJ Ił 
 
rayl:lIl 0:1 ym aL A 
al i Ino 1aiq yM) 


PROCEDENCYE SZKLANICY MIODU. 


OfT aa q
1 fi /I: !łJ 
. .. W , &, mł-j &I I 
ł- l ! :lłlO 
O:JSl 
p R Z E z" ,mf I wt. I O 
MQI} j:J.... I'lSJ 
WłADYSłAWA SYROKOM_Lł. 


l;; I 


'0 


, 1.i 9' tf- 
" 
: . I. b1W ęlob NJ at 
....'Iq 


- "Stary miód w szlacheckiej chacie, 
To rzecz święta, panie bracie! In A\l 
Bo nim kiedyś swoje zdrowie _ 
Pili nasi pradziadowie. U'II' 
No, a pijlłc jutci gwarzlł, 
Otwierajll wzajem dusze, 
Przy nim rady i sojul!ze 
I zrywajll i kojarzlł. I - '')- 
Miód był uczty towarzyszem, 
Hart dodawał sercu, pięści; 
Co dziś gwarzym, co dziś piszem, b '
 q J 
I I Ul! ę lu 
To niewarto setn
j części d d I . 0 
-110 :I l 
Owocześnycb zgód i spor6w, -ilod Ab) ! lO 
Gdy roziskrzy miodek oczy, 
Kordyalnycb rozhowor6w, td)uJ 
Co przy miodzie szlachta toczy. ł) Hną 
Szkoda tylko, te w mogile 
ł 
Słowa, czyny, pamięć zgasła. . ." 
- "Więc pamiątki tylko tyle? 
Więc do czegot szumne hasła? 


DC{ 
..JlfJd 
tO 
qiB 
d elaDq 
l1\yduf YX1q .l 
o 8'0 I:J&J 
BL t 
d)O 


ta 


- '
>>>
163" 


Więc dla czegoi, panie bracie, 
Ten miód świętym nazywacie? 
Że opleśniał? pleśń nie święta! ,lmJllal "'S1Q 
Że dawniejszy czas pamięta? 63 lbllI! I
I JlJ1 
Że jak niegdyś szumiał w tł mie, .OJlJ sisbul ilt
 
Opowiedzieć sam nieumia?" 10 8 Imhsiq:l O1l1yT 
- "Gdy świętości tylko tyle, łom 9010JllOW JlY! 
Że w nim niegdyś ludzie mokną, im!w! t
bt9iM 
Dajcie pokój ich mogile t d 8:ł01!S( 60"0 A 
A wylejcie miód za okno I l ,. Iw 11 18w yS 
Gdy się z niego ulotniła ,do dO,!"1 t zulto w I 
Starodawna moc i siła, w bU1mIJ i 1 dya 
Gdy ma służyć za napitek, Ol iaialab 00 ,Jav,D 
Toć niepijcie, ludzie młodzi!a dOI imaowodo1i) 
Dziś za drogi taki zbytek uoq ,doJlul ,doJl'o
 W 
I na głowę wam zaszkod

i s8sisbiaas eilboz8W 
Słabe głowy waszych gości oj ia,siq doi I A 
Niechaj rafzy napój świeiy. IWJl tJ2YZ'OIW oT 
Co inszego, kto w świętości !' Jbul eiot ł ! 08 
Widzi świętość jak należy, doa(at m £tI ł.,.i3W 
Z myśl" ojców kto się spotka, iA30iwiaa .jAt 
Kiedy spełnia ich wiwaty, le,A 
 Jll 
Kto w kropelce star
j daty a
m o ołqSIB I 
Pije duszę swego przodka; "opLu ,.1 llta'(m ily8 
Temu chyba ucztę sprawcie, 81 8łB oJlq mi oH 
Lecz profanów od ni
j 
dalal I okt msdo
 n I 
Stary miodek przed nim stawcie, ,.."} doi tbl 
On świętości niepokala, w '{ba 1IeJy!Oq &
 
Gdy mu miód zaszumi w głowie, ldo'Q I i boT 
A rumieócem skrasj lice, I!III'łY W . tl: 111 ei 1 
Ze czci" patrząc na Bzklanicę, .i .iemojoq. tbl.) 
On wam przeszłość j
j opowie, ." '{l!oU tbej)f 
I oświeci nas prostaki ł aoimoqt!1q Moa iol.. 
Ot mniej więc
j w spa taki: I i" oj a ot &i 


87 
8
>>>
88 


16ł 


,SJ II 
. 


J&q 
BIJ 


o!el
 fb" l W 
A'ł [lIST 

Iq H II Iqo at 
::J YI I IIJw8b .... 


Przed latami, przed wiekami, 
Na t
j sam
j co my ziemi, 
Żyli ludzie tacy sami, 
Tylko z pierśmi gorętszemi; 
Na wojaczce mę!e chrobrzy, 
Między swymi bracia dobrzy; 
A choć jeszcze bałwochwalce, 
Żywszą wiarę mieli w łonie, 
I w ołtarzy swych obronie, 
Byli radzi umrzeć w walce. 
Grunt, co dzisiaj sochą orzem, 
Grobowcami ich osiany, 
W gorach, lasach, ponad morzem, 
Wszędzie znajdziesz ich kurhany; 
A z ich piersi to snop zyta, 
To wzorzysty kwiat wykwita. 
Bo za łycia ludzie czyści w 
Wciąz na myślach mieli plony: 
Jak najwięc
j dać korzyści? IJ( o [aJ 
 
Jak ozdobić kraj rodzony? ył iJl 
I niepłonno męże prawi I w c IJł 
Byli myślą tą zajęci: 8.- Lll SLICf 
Bo im Pan Bóg takie chęci u j
d::J uIDsT 
I za grobem błogosławi. oIJalo1q 3: sJ 
Gdy ich czyny, słowa, pieśnie, 'I 1 ..m t 
Na pożytek szły współcześnie, 11 i3aO
;lIwA 11 
Toć i z grobów, z nad ich ciała MHm 1I1D ybD 
Nie pokrzywa wyrastała. me3 !DIJ'I A 
Gdy potomek kwiaty zzyna, n:J J ::J sS 
Kiedy kłosy w snop układa, ('In osaw n
 
Ani sobie przypomina, IW 
Że to z kości pra-pradziadaj- 


Ilb. 'tJ 
rwA ,1 1 0" 
.1n.1we
 
(a L
a 
Iyw A 
CI O 


_1 a II/) 


am 


9111 


b a! 
ila 
pol3 an 1 
ywoł8 ed
 
. i ' 1r1 
aJ! r ai ()
>>>
a8t' 
165 


Ani zgadną ludzie ślepi, 
Co im nowych sił udziela, 
Że w tym chlebie,- t
 ich krzepi 
Wigor z piersi i'odziciela;- 
A dziewczyna ani marzy, 
Gdy się w kwiaty ozdobiła, 
Czemu chłopcom taka miła? 
Czemu kwiatek tak do twarzy? 
Och I bo w skromny polny kwiatek 
Czarodziejstwo Nieba wlały: 
On wyrasta z serca matek, 
Co swą dziatwę tak kochały, 
Co z niebios6w wysokości 
Patrzą na nich pieszczotliwie I 
Tak ku star
j swojej niwie 
Przeszłość dyszy w potomności, 
Żyje zawżdy między swemi, 
Jest w powietrzu, w wodzie, w ziemi. 


III. 


W tern naczyniu mchem nawisłem, 
W starym miodzie pra-pradziada, 
Jest zaklęta myśl nielada; 
Pij go ze czcią i rozmysłem- 
I dopij się, co tam w duchu, 
Co tam za treść uroczysta: 
Bo iż może lat ze trzysta 
Wisiał w sklepie na łańcuchu, 
Tego jeszcze nam niedosyć, 
Aby stągwiom ołtarz wznosić. 
A czyż myślisz, że ci starzy, 
Już w niebiesiech zbyt weseli, 
Gdy potomek się podchmieli 
I o przeszłych czasach gwarzy? 
'l'EK4 N. II. 


....... 


ł2 


_ 89 


. 


...
>>>
90 166 
. iH 
Gdy odgadnąć stare pleśnie 
Serce nieda ci sposobu, 
Starotytność z głębi grobu 
Tylko śmieje się boleśnie; 
Gdy niezręcznie jej dotyka 
Świętokradzka dłoń badacza,- 
To mu przeszłość z oczu znika, 
Większem ciemnem się otacza. 
Gdy się zmrokiem raz otoczy, 
Już mozoła nadaremna: 
Uzbrojone szkłami oczy 
Nieprzebodą wieków ciemna. 
Chyba sercem zaklnijl święcie, 
Przeszłość stanie na zaklęcie. 


IV, 


Patrz na ciemny obszar puszczy: 
Jak tych dębów postać święta, 
Ten bór wiele snadź pamięta, 
Może on nam cóś wyłuszczy. 
Patrz: przy starej, gęstej lipie 
Jakiś kopiec, drugi, trzeci; 
Czyjaż ręka tu je sypie? 
Gdzie dziś ptaszek niedoleci, 
Gdzie d,ziś wąt się niedociśnie, 
Za gęstemi krzewin SlJloty- .. 
Czy sypano je umyślnie? 
Jaki cel był tej roboty? 
Dąb na kopcu tajemniczy 
Wzrosł, by jakieś widmo wieszcze; 
Kilka wieków sam dąb liczy, 
A więc kopiec starszy jeszcze! 
Starszy jeszcze- bardzo stary, 
Wgniecion w ziemię do połowy; 


......
>>>
Rl1 t 
167 


fił 
91 


Kędzierzawe siwe mszary 
Obwisają pień dębowy. 
A nad mszarem wyMj nieco 
W piersi dębu już nadgniłej, 
Skrzętne pszczółki, co tu lecą, 
Ul dla siebie zało
yły. 
Patrz: z nasypu tego wzgórza 
Ludzka czaszka się wynurza... 
Więc to cmentarz starej daty, 
Z przed dziesięciu wieków chyba! 
Patrzaj 1- zagon- znaczna skiba,- 
Więc orano grunt przed laty 1 
Więc tu niegdyś było pole, 
Potem ludzkie grobowiska, 
Więc to drzewo się wyciska 
Z piersi ludzkich,- więc w ich czole 
Swe korzonki dąb zanurza, 
I ssie ztamtąd swoje soki, 
I tak wzniosł się pod obłoki, 
Jakby jaka chmura duża, 
A gałę
mi po nad darnie 
Ze sto kroków w cień ogarnie. 
To
to piersi być musiały 
Tego człeka, co tam leży I 
Kiedy dały żywot świeży 
I wzrost drzewu t!ik wspaniały l_ 
A w tych piersiach, a w tej głowie, 
Być musiała myśl życzliwa: 
"Niech tu przys
1i potomkowie, 
"Niech tu ludzkość odpoczywa, 
"Niech przygarnę I1a mem łonie, 
"Niech prawnuków mych osłonię." 
I konary z dębu wzrosły 
Jakby ręce- ze swobodą 


......
>>>
92 


168 


Ku niebiosom się podniosły 
Błogosławiąc ludzkość młodą. 
Ta krzewina zrazu licha 
Czyjeż kształty ma na sobie? 
To praojca, co śpi w grobie, 
Co do wnuków się uśmi
cha I 
Ze swych piersi, w piersi drzewa 
Zapożyczył dobr
j treści; 
Jego myślą dąb szeleści, 
Kiedy wietrzyk weń powiewa. 
Drugi z ojców- dał wzrost lipie, 
Co rozrasta się krzewiście, 
W młode, bujne szumi liście, 
I jut; kwieciem się osypie,- 
Ijuż ludzi plemie młode, 
Kiedy znojem znut;y głowę, 
Szło do gaju po ochłodę, 
Przytulenie brać ojcowe. 
A znęcone wonnym kwiatem, 
Które gaik bujnie rości, 
I wonniejszym aromatem 
Rodzicielski
j życzliwości, 
Przyleciały pszczółek roje, 
Zakrzątała się gromada:- 
Dąb otworzył piersi swoje, 
Kędy pszczółka ule składa. 
Lipa kwiatów niezazdrości; 
Bóg przeżegnał pszczół zachody- 
I już były w plastrach miody 
Znów na korzyść potomności. 
Z ojcowskiego plony czoła 
Dla prawnuków brała pszczoła. 
A w t
j lipie, zkąd miód bierze, 
I w tym dębie, gdzie go składa, 


. '
>>>
o 169 
Była dusza pra-pradziada, 
Co prawnuki kochał szczerze, 
Każda kropla była święta, 
Jego myślą przesiąknięta. 


93 


v. 


Dobrze wiedząc, czyj
j głowie 
Podziękować winni czule, 
Szli do gaju potomkowie 
. Opatrywać pszczelne ule, 
I wynieśli dobre plony 
I warzyli mi6d sycony. 
Gdy się pot
m w k6łko zbiorą 
I podchmielą się biesiadnie, 
To zaledwie kto odgadnie: 
Zkąd te myśli w głowach gorą? 
Zkąd ten zapał serce bodzie 
Ku wielkiemu, cnotliwemu? 
I odgadli, jak? i czemu? 
Dusza ojc6w mieszka w miodzie I 
Gdzie z ramienia bohat
ra 
Rosła lipa- ztąd mi6d wzięto I 
Od szklanicy krew' się wzbiera, 
Czujesz dzielność niepojętą I 
A gdzie z piersi u pieśniarza 
Wzrosły dębu miodne barcie, 
Tam od kropli ju
 otwarcie 
Rzewna dumka duch roz
arza, 
I piosenka płynąć rada 
Sama w uściech się układa. 
I 
zczęśliwi ci, co pili: 
Bo nie znali ducha nędzy, 
Stare myśli odrodzili, 
I jat starzy byli tędzy. 


.....
>>>
fi 94 


170 


A doznawszy, jak te myśli 
Czarodziejsko sercu służą, 
Strzęśli gaje jak najściśMj, 
Nasycili miodu dużo. 
I schowali dla swych dzieci, 
W nim zakląwszy ojców dusze, 
Mając w dobr
j płyn otusze, 
Że poczciwą myśl podnieci, 
Że skarlałą pierś ozywi, 
Serce pocznie grać ochoczo, 
Że gdy usta w nim umoczą, 
Będą prawi i cnoLliwi. 


VI. 


Z dawnych piwnic gdzieś zakątka 
Taki spadek nam się dostał, 
Aby wiek nasz dawnym sprostał- 
To cóś więc
j jak pamiątka I 
W t
j szklanicy przeszłość cała 
Jeszcze dyszy aromatem, 
Czuć lipowym starym kwiatem, 
Myśl dawniejsza niezwietrzała. 
Kto j
j treścią dość przejęty, 
Chowa w sercu cnoty stare, 
Godzien brzęknąć czarą w czarę 
I wychylić płyn zaklęty. 
I obaczy po tym płynie, 
Jak pokrzepi się nieznacznie, 
Ciepło w piersiach się rozwinie 
I już zdrowie płuzyć zacznie. 


D. ł5 listopada ł855 r. 
Borejkowszczyzna. 


.
>>>
p 


l'6, , I[ ,,, ""' '£ 1 ('ii'i1, QłL f& """1 

 
.
 I
I 
 
 
 tuj -r L&I 


PRZEWODNIKA EKONOMICZNEGO 


. 


PRZEZ 


JAN. A M I K U L S K I E G O. 


Ekonomija polityczna jak i każda inna nauka, rozwijająca 
prawdziwe zasady, musiała wprzód stoczyć nicjedną walkę z prze- 
sądem nim ustaliła swą powagę i głosem już znajdującym eeho 
w mniejszej lub większej części ogółu, wywarła wpływ stanowczy 
na obalenie starej rutyny, tak niszcząco wycieńczająeej pro- 
dukcyjnc siły krajów, Przypomnijmy sobie naprzykład panowa- 
nie Ludwika XVI, znacząee dla Francyi, bo W tym czasie 'Yłaśnie 
rzucone było pierwsze ziarno rcformy ekonomicznej; parlament 
pełen przesądów i powodując się wyłącznie osobistym interesem, 
stanął silną oppozycyą przeciw znakomitcmu Turgot, i zachwiał 
na długo te prawdy, które dla dobra ogółu powinnc były wejść 
natychmiast w życic, Ilutyna wówczas u8więcona powagą wie- 
ków, dalcko więeej znaczyła niż głęboki pogląd wielkiego mini- 
, . 
stra, ceniącego nie jedną klassę ubarwioną pargaminem wieko- 
wych przywilejów, ale cały naród- jedyny grzech jaki mu pod- 
ówczas zarzucano, Smutnyż za prawdę był obraz Francyi ów- 
czesnej: wytężona panszczyzna niszczyła pracę, tcn główny czyn- 
nik bogactwa krajowcgo; komory celnc strzegące _ granic każdćj 
I)rowincyi tamowały wzrost protlukcyi i wszelki ruch przemysło- 
wy; a korporacyj e cechowe, według wyrażen
a pana lUanqui, ni.. 


, 


.ł....... 


ae
>>>
96 


90 


czem więcej niebyły jeno niewolą białych, Z takiego stanu 
wiemy jak smutne skutki wypłynęły w następstwie czasu. Ru- 
, 
tyna musiała ustąpić miejsca teoryi naukow
j, która doskonaląe 
się z dnia na dzici}, 1Jednała sobie wiarę i przeważnic wpłynęła 
na polepszenie materyalnego bytu państw. P. IUanqui, znakomity 
proffesor w Konscrwatoryum sztuk i rzemiosł, prawdziwie można 
powiedzieć opiał tryumf nauki, zestawiając mnóstwo faktów i wy- 
kazując różnicę rozwijania się sił ekonomicznyeh, a tem samem 
bogactwa narodowego od 1820 do 1836 roku. Ogromny postęp 
teoryi naukowej i wpływ jej na samą praktykę, dzisiaj dostatecz- 
nie oceniony przez ogół i nikt z ukształconyeh mniej więcej lu- 
dzi nielckceważy już zasad nabrzmiałych że tak powiem środka- 
mi ulepszającemi byt kraju. We wszystkich niemal państwacb, .. 
szczególnie tam, gdzie żywiej daje się uczuć jaka bądź anomalij a 
społeczna, po zakładach naukowych otwarto katedry ekonomii po- 
litycznej- a w Anglii nawet w szkółka eh niższych wykłada się 
ten przedmiot dla spopularyzowania zasad tak pożytecznej nauki. 
W ostatnich czasaeh ruch ten udzielił się i krajom dallU położo- 
nym od zachodu, Słowiańszczyzna, rozrzucona na północno- 
wscbodni
j stronie Europy, długo zdawała się niebrać udziału 
w kwestyach naukowycb, potężnie rozwijanych w innycb pail- 
stwaeh; warunki bistoryczne a bynajmniej nie upośledzenie umy- 
słowe były temu przyczyną. Jeszcze niedawno jak mężna pierś 
Słowian, odtrąciwszy naUtwszc zapęd Azyatckiej dziczy, odetchnę- 
ła swobodniej i objawiła pierwsze poczucie wyższej potrzeby du- 
cba, a już przecie ma swą bogatą literaturę i bogatsze jeszczc 
zasoby na przyszłość. Rueh ckonomiczno - polityczny, wywoła- 
wszy w Polskiej literaturze kilka dzieł nawet elementarnej war- 
tości i mnóstwo broszur tyczących się zawikłai}szyeb kwestyj, o 
których niezaniedbam pospieszyć z rozbiorem w dalszej pracy, 
dzisiaj ma nawet swój stały organ, koncentrujący całą nicmai 
czynność Ruskich ekonomistów. Pocieszające to dla nas zjawisko,
>>>
91 


97 


z niego bowi'cm wyczytać możemy" że niemało już ludzi 
ompe- 
tentnych składa swą pracę dla w
 powiedzenia prawd tak sciśle 
llołączon)ch z potrzcbami ogółu. Organem tym jest Przewodnik 
Ekonomiczny (E)lwIIOJlIIIJecl.iu y .m:J3Tc.u») redagujący się w Peters- 
Imrgu przez bylego professora Kijowskiego następnie lUoskiews- 
skiego uniwersytctu P. Wernadskiego. Pomimo wiadomej już 
uczoności samego redaktora i nic których z współpracowników, 
pismo !to malo jcst znajomem czytclnikon. naszej literatury; a że 
zasługuje prawdziwie na uwagę, postanowiłem go streśeić w po- 
bieżnym rzucie, i taką koleją choć w części wykazać gorliwość 
Ruskich uczonych na polu ekonomii politycznej. 
,Śledząc za ruchem tćj nauki, nieraz pytałcm sam siehie: dla 
ezego przebija się szczególniejsza dążność ekonomistów ,Europej- 
skieh, najprostsze dostępne prawdy przyćmić dyalektyczną szatą 
tcoryi, przez którą tak trudno czegoś żywotniejszego dopatrzeć. 
Podobny system móg'ł być odpowiednim kastowemu jeszcze urzą- 
dzeniu społeezeilstw, kiedy nauka równie jak i polityczne znacze- 
nie, Ilyły IlHulOpolcm wybrancj tylko klassy; leez dziś to anachro- 
nizm, od któreg'o daj Roże prędzej się uleezyć na dohro i poży- 
tek ogółu. Niczaprzeczam przez to bynajmnićj potrzeby teoryi, 
bo bez nićj czemżc byłaby sama nauka? Ale sądzę właściwe m 
tlomagania się wykładu jasnego, o ile można dostępnego dla 
wszystkich, Tembardziej że nauka tal
a jaką jest ekonomija 1 10 - 
lityczna, mająca na eelu praktyczne kwestye życia, nie jakieś tam' 
abstral
cye pozaświatowe, musi być koniecznie własnością ogółu 
a nie szczuplej tyllLO liezhy uczonych. Taką to myślą powodowany 
redaktor Pnewodnika Ekonomicznego zakreślił program wykładu 
obejmujący jak można najtreściwiej same żywotne zasady i większą 
częśeią w tak pOllUlarnej formie, że pomimo systematycznego pla- 
I . nu wypełniającego się dotycl
czas całkowicie we wszystkieh swoieh 
ezęściaeh, nic prawie nietrąei pedantyzmem nauki, Streśeiwszy 
niektóre oddzielne prace w całość poglądu, sądzę, że podo am WYM 
TEKA N. II. 13 


.......
>>>
98 


92 


, . 
kazar. czytelnikom te głównc stupnie rozwoju myśli, z którćj się 
w następstwir logicznrm wypełnił sallł zarys llisma. Potęga po- 
lityczna llaństwa wzrasta z powiększeniem się IlOgaetwa kr&ljo- 
wc
ó: oznaez
'ć więc samo pojęeic bogactwa, natlać rzeczywisty 
kierUJlf'k lłJ'aey zastosowany do tcrrytorY
llflych W:n'IIIIJa'I\V danej 
. mic.jseowośei, hyło jak sądzę początkowem zadanicm J't'dakeyi. I.ccz 
bogactwo, rozrZnCOJH:' na tak ogromflPj przestrzeni jClką zajmuje 
Hossya, niemoże korzyściowo z&lslwkCljać potrzeb narodowych i wy- 
maga nieodmicnnie większego ześrodkowania się: ztąd konieczność 
ułatwicnia wewnętrznej komunikaeyi. D:łłttj, skoro się raz oży- 
wi ruch lH'Zemysłowy, produeenci llrzckraczają już granit
e własne- 
go kraju i szukają obszerniejszego kanału zbytu; tym jest właśnie 
handcl zagraniczny. Te zatem trzy działy, a mianowicic': lloję- 
cie bogactwa, wcwnętrznc komunikacyc i taryfy celllt" stanowią 
można lłOwiedzieć organiczną całość, w któr.i\ da się skupić cała 
)Iraca ekonomistt;w Ruskich, przyjmujących lItl7iał w pomieniOl)em 
pismie, 
Pojęcie bogactwa, punkt tak sporny W nauce, że lH'zetl bar- 
dzo niedawnemi jcszcze laty ta)cnt i w ogólności wszystkie usłu- 
gi moralne, jakie człowit'k wyświadcza slwłeezeilstwu, pozLawiunr 
były znaczenia jakićj bądź wartnśei,..-, na niwie Słowiailskiej nie- 
mogło tak się wypaczyć. ZacllOd stworzywszy już tylc najroz- 
maitszych teoryj i obalając je stopniowo nieubłaganym kryty- 
cyzmem, mógł 
IŻ nadto na chwilę zwątpić i w samą naukę; lecz 
naród znajdujący się właśnie na dobic odrodzenia, jeśli uic splo- 
tem dyalektyeznym przyczyn i skutków, to zdruwym szczęśliwszym 
instynktem przeczuwa bogate następstwa, którc nauka gotuje na 
)Irzyszłość. })Ja tego pierwiastek duchowy usług moralnych wszę- 
dzie gdzie się mówi w tćrn pismie o bogactwie, zajmuje niepo 
ślednie miejsce, Nawet w samem oznaczeniu lwjęcia nauki po- 
wzięliśmy na przyszłość tę otuehę, że teoryj e zbyt wysilone jed- 
nostronnością materyalnego kierunku, nieznajdą dla siebie zachę- 
t
>>>
. 


93 


99 


ty ze strony redakcyi. Ekonomija-polityczna, wcdlug orzeezenia 
jednego z IwjczYlJiiiejszych WSl}óllracownik(lw rozbieranego przez 
nas pisma, ma na celu nie tylko materyalne siły pailstwa, ale tez 
} rozwoj umysłowy, ezyli oświeeenie narodu. Jakby niebyto za 
śmiałrm podobne zdanie, jelhwk ma swą dobrą stronę, a tcm sa- 
mem i podstawę trwałości. I w samej rzeczy: jak w organizmir 
pojedyńczego czlowieka duch i ciało spojone są węzłem wzajem- 
ności; tak ze względu na pailstwa, byt materyalny narodu, przy 
całćm bogactwie najbojniejszej natury, zaleznym jest od stopnia 
rozwinięcia sił intellektualnych. Widzieliśmy w bistoryi zbyt 
małe pod względem przestrzcni rzeezypospolitc Włoskic , którc 
swym blaskiem i potęgą polityczną zaćmiły niejedno rozlcglejsze 
i więl\szemi śrmlkami włallające państwo. Tak, mnóztwo po_ 
dobnych znajdziemy l}rzykła.!
w dla okazania, ze siły moralne 
zdolne są nie tylko rozwinąć, ale nawct ,w nicjakicm znaczeniu i 
stworzyć bogactwo tam, gdzie go odmówiła skąpa natura. Nie- 
darmp przeto ekonomiści w program swojćj nauki wcielają i 
oświeeenie narodu. Z t(hu wszystkićm jednak, mówi ji. Wernad- 
ski, lrodukcyjne siły kraju głównie są wynikiem warunków ter- 
rytoryalnych; kopahlie Uralu i złoto Kalifornijskie spowodowały 
zaludnienic niczamicszkalych przedtem wybrzeży; ,ohfitość marmu- 
ru wzbogaca Włochy, a węgicl ziemny Angliję. Więc praca naj- 
korzystniejsze wydaje plony wtenczas tylko, kiedy zastosowaną 
jest do produkeyi właśeiwćj danej miejscowośei. Pewnik ten 
I)rzyjęty przez innych wspólpracowników wywołał kilka gruntow _ 
nych artykułów wykazujących przyrodzone bogactwo Uossyi; ta- 
kiemi są: o przcmyślc zelna, o znaczeniu lasów, o wydobywaniu 
Węgla, i inne zawierające w sobie statystyczne wiadomości pro- 
dukcyi krajowej. Ponieważ Rossya jest przedcwszystkiem pail- 
stwem rolniezem, uważan
 za rzeez pożyteczną przytoczyć tu kil- 
ka myśli P. Strukowa- o udoskonaleniu gospodarstwa, Autor 
z właściwą sobic majomością przechodząc historyę wlasnopu ci , 


........
>>>
100 


94 


zwraca baczniejszą uwagę na teraźniejszy stan przemysłu rolne- 
go w Europie. Anglija i Belgija są krajami, gdzie gospodarstwo 
przy udoskonalony eh sposobach mechanicznych doszło, stosunkowo 
do innych pailstw, najwyższego stopnia rozwoju; a jednak jak 
sprzeczne rezultaty przedstawiają się dla 
 badacza! w pierwszej 
pauper
zm, w (IrughU dostatek :ogólny. Jakaż )'Ir'zyczyna tak róż- 
nych skutków, przy tyehże samych prawie środkach, co do kapi- 
tału i warunków miejscowych ?- Niejednostajna zasada podzia- 
łu! odpowiada stanowczo autor, W Anglii przemysł rolniczy sta- 
nowi wyłącznie monopol najbogatszćj klassy- i dla'tcgo widzimy, 
ie same prawodawstwo własność majątkową sztuczną drogą roz
 
porządzeil rządowych wzniosło po nad inne gałęzie przemysłu., 
Opieka taka jednego stanu kosztem wszystkich najzgubniejsze 
spowodowała skutki dla kraju
 dzisiejszy paul)eryzm tak rażący 
przy zbytku zamożnych posiadaczy, jest właśnie logicznem na- 
stępstwem nierozsądnej protekcyi. W Belgii t,rzymano się innej 
zasady: tu niewidziemy znacznyeh majątków ześrodkowanych w rę- 
kach niewielu; przeciwnie własność' rozdrobiona i nie obarczona 
iadnym przywi
ejem prawa, daje możnoś,; każdemu zostać posia- 
daczem choćby najmniejszego kawałka ziemi. Ztąd tu nićma 
zbytku, a jest prawdziwy dostatek. Taki tylko stan bogactwa 
krajowego możemy uważać za normalny; wszclki zaś inny, gdzie 
jedni mają nadto a drugim braknie nawet na konieczniejsze po- 
trzeby iyeia, jest największą anomaliją społeczną, to nędza pokryta 
z wierzchu łudzącym szyehem. Da1ćj autor wypowiada tę myśl, I 
że tylko praca usamowolniona do pewnego stopnia zdolną jest 
przysporzyć produkcyę krajową. Niewolnictwo wszędzie i zawszc 
zostawiło głębokic rany W organizmie społ{'cznyń
. I rzcczywiście, 
rozpatrując człowieka takim jak go stworzyła natura, pomijając' 
już wysokie potrzeby ducha, nic w każdym do równego rozwinię- 
te stopnia, uważamy zamiłowanie własności warunkiem koniecz- 
nym nie tylko fizyeznej lecz i moralJlt
j strony każdego. Zwią1,ki
>>>
95 


101 


.. . 
familijne
 łącząee lojca z 'rodziną węzłem rodzicielskiej miłośei, 
niejednokrotnie stają się przyczyną, że odmawiamy soIlie koniecz- 
niejszych nawet wydatków, dla ulżenia przyszłej doli tym, którzy 
są najblizsi sercom naszym. Ta myśl może jest jedyną po
 
eieehą, jedyną rękojmią wytężonego trudu, krzepiącą duszę i 
ciało tą piękną nadzieją, że dzieei będą szczęśliwsi, i dostatkiem 
niby tarczą zasłonią się od pokus demoralizujących człowieka 
jako członka społoczeilstwa, Wszak od nędzy do występku zbyt 
mała przestrzeii. Leez praea niewolnicza, wzbogacająca tylko in- 
uych, pozbawia nawet wszelkiej natIziei mieć kiedykolwiek choć- 
by najmniejszą swą własność. Ztąd skutki ,moralne okropne: bo 
człowiek musi się zaprzeć szlachetniejszego popędu, musi po- 
wiadam, w nicjakiem znaczeniu przestać być ojcem, i obojętnie 
patrząc na dzieci tonące w rozpuście lub innym występku, mę-I 
czyć się wewnętrznie, że niemógł im lepszej zgotować doli. 
Stan ten okropny fałszywcgo stosunku człowieka do społoczeil- 1 
stwa był zwyczajnem zjawiskiem we wszystkich pailstwach
 lcez 
z postępem cywilizaeyi coraz się ulepszał, aż wreszeie wdaniem 
się rządów doczekał pomyślniejszej dla siebie chwili. U nas in-I 
wentarze, zabezpieezając pozostałe dni od wyznaczonej panszc1. yzny l 
na korzyść włośeianina, dały mu możność choć w częśei realizo- 
wać swą pracę na własność, i taką koleją w obszerniejszem zna- 
I 
czeniu poczuć się być głową rodziny a tern samem i człowie- 
kiem. Oprócz wieh1 faktów, jak wspomnieliśmy wyżej, staty- 
:;I 
stycznie wykazujących produkcyjne siły kraju, w Przewodniku 
Ekonomicznym nalwtykamy i samą teoryę obejmnjącą mniej wię- 
cej jaki 'bądź speeyalny dział nauki. Taką pracą jest dzieło P. 
I\amieilskiego o bo
aetwie narodowem: wprawdzie wyjątkami tyl- 
ko zamieszezone, tćm niemniej jednak, szezegóInie przy krytycz- 
n
'm rozbio
ze P. Bezobrazowa, znajdujemy możność uzupełnić sta- 
nowisko autora .co do nauki. Merkantylny system, sięgający cza- 
sów Karola V, przygotowawszy całkowity prawie upad,ek owej 


......
>>>
10 
I' 


96 


wielkiej i dumnej niegdyś Amerykailskiem złotem Hiszpanii, po- 
zostawił zl'yt głębokie ślady w dziejach, żel}y o nim można było 
przemilczcć. Jakoż P. I\amieilski, przcbiegająe rozm
i
e błędne 
", 
lirzekonania o bogactwie, szezeglHniejszą zwraca uwagę na wy- 
kazanie nieszezęść, które spadły na kraje w skutek uznania zło- 
a za wyłączną dźwignię, potęgującą ekonomiezne i polityczne 
znaczenie pailstw.l\Ierkantylizm już dawno potępiony przez naukę.- 
(eez w żyeiu przesąd, uświęcony wiekami i powagą tylu znakomi- 
tych mężów, nie tak się łatwo daje wykorzenić. Zad en system, 
jak mówi P. manqui w swojej Historyi ekonomii politycznej, 
nicliczył tylu zwolenników i niezaehwiał zdrowćj rozwagi tylu 
, 
znakomitych ludzi. W szysey pragnęli pirniędzy, zapomniawszy 
o tem, że pieniądze są tylko miarą wartości a nie wartością sa- 
mą. ,Jcdcn tylko głos wśró(1 tego ogólnego zamięszania ozwał 
się llrawdziwszem przekonaniem, lecz nikt go nieusłuchał. Tak, 
napróżno Don Bcrnard de UlIoa starał się wmówić Hiszpanom, 
że kopalnie Nowego świata są tylko czczym tytułem pokrywają- 
cym nędżę kraju, i napróżno może jeszcze, przynajmnićj dla nie- 
których, znakomity ,J. n. Say wykazał najdotykalnićj, że szcwcy 
}'rancuzcy pod ukują więcej w.irtości niż kopalnie Peru, Brazylii 
i Mexyku. Przesąd ma tę własność, że odbiera wszelkie głębsze 
. 
zastanowienie się,- i niejednemu zapewnie z tak wsteczJ)(
m dąże- 
niem w obee nauki niellrzychod7.i na myśl, ż
 wyjmująe pieniądz 
z obrotu przemysłowego l}rzyczynia się uszczerbek produkeyjnym 
siłom kraju, a to prze cię kwestya tycząea się eałego ogółu. Dzi- 
siaj mnóztwo jeszeze,mówi jeden z korrespondentów,można spotkać 
Indzi ubolewających nad tern, że kapitały krajowe przejdą w rę- 
ce eudzoziemeów IlIIdującyeh kolrje żelazne w Rossyi: ezyż to 
pytam nie merkantylizm? nie przesąd że to tej samćj natury eo 
wzbraniał niegdyś wwozu zagranicznych towarów dla trgo tylko, 
żeby mnićj wydawać złota?- Załujemy bardzo, że P. llezobra- 
zow niewykazał nam poglądu samego autora na systemat mer- 
L'ł o 


.......
>>>
97 


103 


. 
liantylny; z tern wszystkiem jednak, przez 'wzgląd na 
brobienie 
iunych działów pomieniOluU; pracy, sądzimy, że dotknął tej kwe- 
styi gruntownie i z celcm praktycznym. Dalćj P. Kamieilski 
prze
lłOdzi do poj
cia o l}o
artwie. W krótkich i jak można znil- 
cząeyeh słowach wypowiada tl'l'ŚĆ samego llojęcia, a mianowicie 
bogactwem nazywa przedmioty mające wymienną wartość, ezyli 
tu wszystko co jest użyteeznem , 'przyjenllu;m i nahyte pracą. 
Takie orzeezenie jakkolwiek nie jest nowe, wydaje się nam zu- 
pełnie zadawalni;ljącem. i tylko zbytecznil, można powiedzieć, sub- 
telność dyalektyczna P. lłczobrazowa zestilwieniem naciągniętych 
następstw sili się wykazać słabą stronę tilm nawet, gdzic jćj we- 
dług' naszego zdania IIYliajlłłni
j niema. r tak powiada: jeśli bo- 
gaetwo zawiera się tylko w przcdmiutach nabywanyeh l)faeą, b; 
ztąd możnil wnosić, że im więcćj jest przeszkód l}rzyrodzonyeh 
lub sztucznie tamujących wzrost jakiej bądź produkcyi lub han- 
dlu, a tem samem wymagiljąc
'ch większcgo trudu do nabycia 
wilrtośei, tern kraj jest bogatszy. Wniosek taki nicjcst bynaj-, 
mnit
j naturalnem nilstępstwem przytoezonego wyżej pujęcia o bo- 
gactwie, ,Pan Kamieilski sprawicdliwie bilrdzo wypowiedział tę 
tylko myśl: że llrze(hnioty najużytcezniejszc niesą jeszeze żadną 
wartośeią, póki r
ka ludzka nieprzyłoży do nieh swćj pracy. I w sa- 
mej rzeezy, ezemże są w znilcZ('niu ekonomieznćm dary przyro- 
dzone, j:t1i. naprzykłml powietrze, woda, cicpJo słoneczne i tym 
podubne? wszyscy z nich użytkują, a nikt przedę za n
c llie- 
płaci. Więc praea będąc s'łównym czynnikicm wartości, w po- 
jęeiu o bogaetwie musiała być koniecznie wyrażoną; inaczćj sa- 
mo pojęcie, nieobejmując swych składowych ezęści, byłoby bard7.0 
niedostatecznem. Mówiąc o pracy jako czynniku bogaetwa, autor 
wedle przyjętyeh przez nówszą tcoryę pojęć, dzieli ją na umysłową 
j materyalną; wyrażcniem pićrwszćj jest w ogólności usposobi cni e 
naukowe, drugićj zaś trud fizyczny. Tak ścisłe zawarowanic 
pracy umysłowćj sferą tylk o naukową ubliża niemało, jak sądzi- 


. 


.......
>>>
104- 
(lU. 


98 


. 


my, sztukom pięknym. W sanll
j rzeczy, jeśli doktor, prawnik, 
moralista, fl)atematyk i tym podobni, za okazaną usługę naukową 
otrzymują wzajem wynagrodzenie materyalne; za cóż pocta lub 
artysta, ujmując swc natchnienic w formę cstctyczną, niemielib: 
I 
rzetelnej wartości przysporzyć społeczcilstwu? History
 sztuk 
pięknych, kto się w nią tylko wpatrzy i oecni tcn wpływ jaki 
wywarła na rozwój moralny. narodów, sama I rozproszy upartą 
.. 
wątpliwość. Wszakże na długo przedtem, kiedy jeszcze nauk! 
wywaJezały sobie palmę pierwszenstwa, poczya wyśpiewała try- 
umf 4pcha nad ciałem i wi,eszezym głoscm przepowiedziała dro- , 
gę przyszłości. I dzisiaj jcszcze łpoczya rzezwi umysł znużony 
badanicm naukowe m i cuci uŚllione uczucie, by się sprzęgając 
z myślą dały możność ezłowiekowi rozwinąć się typem. normalnpn 
i być harmonijną jednością serca i rozumu. Toż samo możemy 
powiedzieć i o sztukach innych. A chociaż muzyka i arehitcktura" 
b
dąc wyłącznie sztuką formy, nicmogły tak skutecznie przyczy- 
nić się do ukształccnia treści ducha za wartćj w piersi człowieka 
jak poezya i wymowa; jcdnak już przcz to samo, że są formą 
piękna, oddziaływały stopniowo i na moralną stronę narodów. 
Dzisiaj, jak sądzę, więcej nawet niż kiedy, nauka powinna roz- 
o " 
budzać sztuki piękne, by stanąwszy na straży wyobraźni i scrca 
obroniły ducha od zupełnego przejęcia się matcryaJnym kierl
n- . 
kiem. Ten tylko zarzut mogliśmy uczynić P,I\amieilskiemu; co 
się zaś tyczy dalszego wykładu o kapitale, przemyśle i innych 
I 
ezęściiich wchodzących w skład pojęcia bogactwa, to autor Słł- 
miennie się 
ywiązał, i nieodstając bynajmniej od umiejętności,. 
często własncmi poglądami starał się o ile można uzupcłnić tCIl 
trudny i niezbyt obrobiony dział nauki. Na zachodzie Europy, 
gdzie ekonomija polityczna liczy w szeregu swoich współpra- 
cowników tylu spccyaJistów, tyle imion znakomityeh, i sama kry- 
tyka jcst bardzićj wymag
ljącą, I
ccz w Słowiailszczyzuie śmia- 
łO t r . czyć możemy d7.ieło p, Kamittjlskiego do najpożądańszych
>>>
. 


99 


105 


zjawisk dla nauki- zjawisk, nabrzmiałych piękną nadzieją świet- 
niejszego na prz)'szłość zawodu. Objąwszy pobieżnym rzutem 
oka pierwszy dział zakreślonego przez redakeyę Przewodnika Eko- 
nomiczncgo 1)lanu, zwrócę tcraz uwagę na wewnętrzne komuni- 
kacye, przcJmiot tak ważny szezególnie dla kraju gdzie siły pro- 
dukcyjne martwiały dotąd z przyczyny trudncgo odbytu i w o- 
gólności ruchu przemysłowego. 
Rozważając przeszłość jakiego bądź narodu pod względem 
ckonomieznym, utwierdzamy się w tej prawdzic: że drogi komu- 
nikacyjne zostają w prostym stosunku do wzrostu przemysłu 
i cywiJizacyi. Gdzie nicrozwinięta jcszeze potrzeba 
zyhkiej wy_ 
miany płodów, tam, śmiało rzec możemy, i myśl narodu albo li 
mieszkaiICów pcwnej prowineyi, niedoszła jeszcze do właściwej po- 
tęgi, Kiedyś wąziutka ścieżka wystarczała aż nadto dla wymia- 
ny niewielkich wartości, st
łlłowiących jedync bogactwo krajów; 
lecz taki stan komunikaeyi ukazuje najniższy stopień urządzeń 
społceznyeh, It o 1l:m ulepszają się przedewszystkiem drogi wojen- 
ne: bo dueh miJitarny wszędzie i zawsze poprzedza wszelką czyn- 
ność przemysłową. W Słowiailszezyznie jednak mijstarożytniej- 
I sze zabytki świadczą o rozwiniętej już potrzebie dróg handlo- 
wych. Greccy i TIzymsey kupcy przybywali ląde,m do północnych 
Słowian i },itwinów po bursztyn i ziemiopłody, a związek Han- 
zeatycki, gdzie Słowiańska giełda trzymała pierwszeilstwo przed 
innemi, niemało l)rzyezynił się zapewnie do ulepszenia lądowej 
komunikaeyi w nadbrzeżnyeh i nawet dalej położonych prowin- 
cyaeh *). Ileż to czasu upłynęło, nim ze wzrostem sił ekono- 
mieznych dancgo narodu rozleglejszą przestrzeil połąezyły już dro- 
gi bite i kanały! Przy tych warunkaeh, państwa mogą już utrzy- 
mać pewną przewagę polityezną i cieszyć się miernym bytem 
lUateryalnym. 'fak, połączenie główniejszych miejsc odbytu, cho- 


*) Piel'wolne ,lzieje Polski, W, ltJaciejowskiego. 
TEKA N.lI, ł4 


.......
>>>
106 


100 


ci aż utrudnione jeszeze długim i kosztownym przewozcm, daje 
jednak możność zastąpienia niedostatku jednyc;l prowincyj nad- 
miarem drugich, a tem samem rozbudza i siły produlwyjnc kra- 
ju. Ta to właśnie dogodność nadmienionego przez nas systemu 
komunikacyi była między innemi główną przyezyną, że początlw- 
wo tyle oporu spotkali zwolcnnicy dróg żelaznych. Stan umiarko- 
wanie zadawalniająey konieczniejsze przynajmnirj warunki bytu, 
stajc się na długo pożądanym, i wszelkic reformy, grożąec naj- 
lliniejszą zmianą dawnego llorządku, są poczytywane w takim ra- 
zie za rzecz zbyteezną, co ma zaspakajać jeszeze nicrozwinięte 
potrzeby ogółu. Napróżno znakomity J,ist przeUadał tal\. wymów- 
nie Nicmcom potrzebę użycia pary dla skrócenia zabijająeej 
w każdym przemyśle i handlu l)rzestrzcni; nierozumiano jcszcze 
wtenczas tego, że kolćj żelazna nie tylko ułatwia PI'ZCWÓZ cięża- 
rów i wszelką kOlliunikaeyę, ale nadto wywołuje nową potęgę 
pracy, a tem samem powiększa i bogaetwo krajowe. Czas u- 
święcił prawdę znakomitego ekonomisty, i Niemcy dziś jakby 
cheąe wynagrodzic poniesione straty przez zwłokę tak dobro- 
czynnej reformy, z dziwną szybkośeią przerzynają kraje drogami 
żelaznemi. Skoro tylko jcdno pailstwo udoskonaliwszy środki 
komunikacyjnc podźwiga w stosunkowym rozmiarzc bogactwo kra- 
jowe; to i inne ze względu wspólnego interesu przemysłowego, ja- 
ki zachodzi mię(lzy narodami, muszą konieeznic szybko rozwijać 
się w tymże kicrunku: inaezej konkureneya zagraniezna poderwie 
potęgę pailstw hołdującyeh jeszcze dawnemu porządkowi, Zwa- 
żywszy to właśnie na stan dzisiejszej przedsiębicrczości, p, Ulallqui 
koleje żelazne nazwał systcmem arteryalnym; a P, Dupin, jakby 
na sprawdzcnie wniosku" że z ułatwieniem komunikacyj wewnętrz- 
nych w7Jllaga się cywiJizacya i rozszcrza się na calą massę, Ilie- 
które z departamentów południowej ,FI'aJleyi, gIlzie braknie nawet 
do
rych dróg partykularnych, oznaczył w znakomitćj swćj mappic 
grubym odcieniem. '1'0 fakt ważny, mówiący niezmicrnic za
>>>
101 


107 


korzyścią kolei żclaznych. 'Przcwodnik Ekonomiczny, obcjmując 
w sobie, jak wspomnieliśmy wyż
j, wszystkie kwestye żywotniej- 
sze, dotyczące się lwmyślności kraju, szczególniejszą też zwróeił 
uwagę jak na środki komunikacyi wewnętrznej, tak też i na 
Jiicktlre przcsądy wynikłe z tego względu, a tak ubliżające zdro- 
Wt;j zasadzie nauki. Tak naprzykład, jeden z korrespondentów 
wypowiada z ubolewaniem sprzeczne zdania niektórych o mających 
się urządzać kolejach żelaznych: budować będą cudzoziemcy a 
ztąd najbliższy wniosck, żc kapitały z Rossyi f,rzcjdą za gr,anicę 
i kosztem krajowców wzbogacą obce pailstwa; inni znów troszczą 
się o każdoroezną stratę, jaką rząd będzie musiał wypłacać za 
niedobór 5
 od kapitału użytego na całe przcdsięwzięcie. Co się 
tyezy pićrwszego zdania, to pomicniony korrespondent zważywszy 
na nicktóre niedogodnośei miejscowe jako też drogość matery.a- 
łów i robotnika, nieprzelHlwiada koml}anii dróg żelaznyeh zbyt 
wygórowanego zysku; wreszcic jcś]iJ)y i tak rzeezywiśeic było 
to krajowey za pomocą akcyi mogą w każdym razie przyjąć u- 
dział w korzyściach jakic wynikną z diwidcndy. Drugie zdanie 
wręcz pierwszemuprzceiwne, niemnitU , też jest bezzasadnem. 
W innych pailstwach gdzic tak drogo ]wzycłłOdziło się opłaeać za 
ziemię, koleje żelaznc przynoszą jednak dostatecżny dochód' sto- 
sunkowo przynajmnićj do zwyczajnej stopy procentu od kapitału *), 
Dodać tu jeszeze naldy. że w Rossyi z przyezyn klimatycznych 
tak ląflowe jako tci i wodne komunikaeye często ustają, a przcz 
to samo kolt
j żelazna większcgo nabiera. znaezenia jak w innych 
pailstwaeh. Rzcki handlowe na zimę zamarzają, w gorące znów 
lata dla braku wody w niektórych miejscach przestają być spław- 
nemi; lądowe zaś drogi częstokroć zasypane śniegiem niemnićj 
tcż utrutlnia:;ą przewozy, Te właśnie dowody, wsparte powagą 


*) W Anglii jeden kilometr drogi kosztował 450.000 franków, 
we Francyi 390,000, 



 


.. 


.I,
>>>
108 


102 


. 
statystyki krajowej, az nadto mogą przekonać ogół, że }}ailstwo 
nicponiesic straty OlI niedoburu 5 ::. Przypuściwszy jednak, ie 
w pierwsze lata, nim się obudzi jeszcze ruch przemysłowy w })O- 
łączonyeh kolejami prowincyach, rząll dopłaci jakąś ezęść procen- I 
tów; to z łatwością, w przeciągu pewnego czasu będzie mógł tę 
samą ilość wyręczyć powiększrniem pmlatków stosunkowo do W7.ro- 
stu bogaetwa krajowego, Dla wykazania zaś korzyści, którą przy- 
niosą koleje żelazne, przytoczę główniejsze dane poczerpnięte 
z Pr
ewodnika Ekonomicznego: 1-mo, przez skrócenie rozległej 
przestrzeni szybkością parowćj komunikacyi zmniejszy się znacz- 
nie rozchód utrzymania wewnętrzmtj straży i armii. 2-do, na 
urW\dzenic wodnej komunikacyi rząd każdorocznie wnlacał do 
6,000,000 rub, sr., na utrzymanic poc7.t 7,000,000; podwodowa 
powinność, tylko na włościan skarhowych Ili'zYl}iulająca wynio- 
sła w 1852 roku na 1,282,532 r. SI'.: wszystkie te rozchody włą- 
ezając i powinność kwaf.ern;h zmniejszą się niezmiernie; a co ży- 
szczc bogactwo krajowe, w skutck szybkiego wzrastania sił 1 1 1'0- 
dukcyjnych, tego już obliczyć niepodobna. Rzućmy okicm dla 
przykładu na dwie prowincye Francuzkic Burgundyę i Bcance: 
w pierwszej wyrabia się wino, druga przedewszystkićm jcst 1'01- 
n:
zą, Sądzicież może, że Burgundya wymicniając wina ma llo- 
statkiem ehleba, a mieszkailcc Reanee piją tanie wina? Nic z tc- 
go:- płody miejscowe, dla braku dogodnej komunikaeyi, zapcł- 
niają składy i ledwo w części znajdują odbyt, Niechże przy- 
puśćmy kanał lub kolćj ielazna l)Ołączy tc dwie prowineyc, na- 
tychmiast rozpocznie się korzystniejsza wymiana, 'a stopicil od- 
bytu, oddziaływając najskuteeznićj na pracę, l}rzyczyni się znacz- 
nie i do powiększenia samej produkcyi, Przykład pumieniony 
uważam tcm pożyteczniejszym, że nicktóre prowineyc Rossyjskic 
zostają między sobą w bardziej nicdogodoym jeszcze stosunku 
ekonomieznym jak Rurgundya i Beancc: płody Kaukazkic, Krym- 
skie i w ogólności południowo-wschodniej strefy, prawie są nie-
>>>
103 


109 


znanemi na północy; niektóre zaś kosztują tak drogo, że odbyt 
ich ogranicza się bardzo małą ilością względnie do konsulllpcyi 
innych produktów. I\olćj żclazna musi koniecznie zmicnić tcn 
nienaturalny stosunck: bo jeśli z Badcnu dostarczają ogromne mnó- 
stwo owoców do I,ondynu, a z W cjmaru świeże masło do Berlina, 
dla czegoż by w Pctcrslmrgu z płodami Kaukazkiemi miało być 
inaczej? Tak, nieulega żadnej wątpliwości, że koleje żelazne, 
zniósłszy ogromną przestrżcil jaką zajmuje Hossya, zcśrodkują 
rozrzuconr bogactwo krajowe w dogodniejsze miejsca zbytu, i pło- 
dy najodlcglcjszych l)rowineyj sprzedawać się będą na gMwnych 
rynkach pailstwa o mało eo drożej od ccny miejscowćj. Ta korz
'ść, 
zalecana nic tylko pl'zez tcoryę, alc sprawdzona ogc)Jnie praktyką, 
szczcgólniejszy ruch wywołała wc wszystkich niemal pailstwach 
co do budowy clróg żclaznlch, Tak w l)rzcszłym roku naprzy- 
kl:lIl, odkryto w Prusach 467 wiorst, w Austryi 350, w 113nno- 
werzc 145, w Anglii i Irlandyi w 1R.'i6 roku liezlło się na ogół 
13,000 wiorst, W Uossyi, jak wiadomo, Najwyższym Ukazem 
28 stycznia zatwicrdzoną została kompanija dróg żclaznych, zo- 
bowiązana w l)rzeciągu lat dziesięciu ukoilCzyć 4,000 wiorst; 
przestrzcil ta w różnych Jillijach przerżnie 2t; gubernij, i te właś- 
nie, które łączy z sobą najściślćj intcres przemysłowy, zbliżając 
IlImkta produkcyjnc z punktami llardzićj wysiloncgo odbytu. Jcśli 
rzucić okiem na ruch innych państw przy początkowem urządza- 
niu kolci żclaznych, to przyznać należy, że Rossya dalcko szybczej 
posuwa tę reformę w systemic komunikąeyjnym. We Francyi 
naprzykłacl od 1832 roku już wygotowany był projekt o drogach 
żelaznycli; lecz kapitaliści i ludzie stanu, niepojmując jcszcze ieh 
znaczenia, na lat prawie dziesięć przewlekli wszclką działalność 
w tym względzie, i lcdwo w 1842 roku już ostatecznie postano- 
wiono przeprowadzić, zaezynająe od Paryża, w różne strony 
20 linij dróg, każdą od 240 do 600 kilometrów długości, 
Prawo brzmiało wyraźnie: lecz wykonanie tak było powolne i ule-
>>>
110 


104 


gające najrozmaitszym utrmlnieniom ze strony komp:mij, żc dzi- 
siaj w budowie dróg żelaznych zupełnic ukoilCzonych liczy się 
tylko 4000 kilometrów, Stosunck ten pobicżnie wykazany każe 
nam się spodziewać, że rząd Ruski, dokładnie już zbadawszy ca- 
łą korzyść, jaka wynika z sz)bkiego obrotu sił produkcyjnych, nie- 
szezędząe usilności i kosztów przyśpieszy na dobro kraju tę po- 
żądaną chwilę, kiedy sieć dróg żelaznyeh obejmie państwo 
w dostateeznym stosunku co do huln?ści i przestrzeni terrytoryal- 
IIł
j. W tym względzie podzielamy cały entuzyazm 
 współpraeow- 
ników Przewodnika Ekonomiezncgo, i uznając ieh gorliwą zasłu- 
gę w wykazaniu konieczności ułatwienia środków komunikacyj- 
nych, radzilibyśmy więcćj trochę zwracać uwagi na warunki miej- 
scowe, skoro tylko rzecz idzie o zastosówanie jakiej bądź teoryi 
wyrobiolJtU już W nauee. Niech naród pozna swój kraj jak naj- 
dokładnh:j pod względem statystycznym i geografieznym wprzótl 
nim się wtajemniczy w subtelność głębszych teoryj ckono- 
micznych. Tego aż nadto mamy prawo wymagać od pisma tak 
gruntownego i z wybitnym charakterem popularniejszego kierun- 
ku. Jeszcze uwaga na pozór błaha, mająea jednak swoje znaeze- 
nie. Jeden z korrespondentów, w artykule adresowanym do re- 
daktora, wyliczając stopę procentów wyrę'czających się w różny(:h 
państwach z dochodów dróg żelaznych, powiada, że Amerykailskie 
drogi przynoszą czystcgo dochodu ił::, Fałszywy ten numer nie- 
może mieć miejsca w tak poważnem i pełnem zaufania pismie: 
rzeezą wła,śnie redakcyi takie myłki prostować, strzegąc tą kole- 
ją ezytelników od niewinnego ezęstokroć Mędu. Ameryka owszem 
korzystając z tak wygodnego położenia geograficzncgo i tak ho- 
gatyeh sił produkcyjnych kraju, większy daleko ma dochód z dr(ig 
niż jakie bądź inne pailstwo, bo 6
, Na tern koilCzymy uwagę o 
środkach komunikacyjnych do pojęcia handlu zagranicznego i ta- 
ryf celnych, 
I\ażdy kraj bez wątl}ienia I)rodukuje mnićj albo więcej war-
>>>
, 


105 


111 


tośei wymiennycb, i to właśnie stanowi jego żywot, inne mi sło- 
wy bogactwo matcryalnc. Samo pojęcie wartości wymiennej już 
wymaga konieeznie zbytu, zamiany; inaczej tracąc swoje znacze- 
nie przestałahy być wartością. Wychodząc z tej zasally, rynki 
czyli targowiska pod pcwnym względem nazwać można siłami 
prodl1kcyjncmi, a bandcl zaliczyć do głównycb czynników bogaetwa. 
Dawna szkoła, upatrując tylko w roli jedyną rękojmię pomyślno- 
ści kraju, lekeeważyła innc gałęzie przemysłu, odmawiając im 
wszelkiego znaczenia ekonornieznego; lecz postęp nauki i doty- 
kalne przykłady, wykazawszy cały błąd podobnego pojęcia, odllały 
prawdzie co jej nalcży, W samcU rzeezy, czemże dziś stoi 1101- 
landya, czem w staroż}.tności nabyli takiej powagi Fenicyanie a 
w wiekacb śrcdnich rzeczypospolite Włoskic ? odpowiedż na to 
łatwa, bo jedyną przyezyną tych zjawisk był handcl. Skoro raz 
w nauce ustaliło się zdrówsze pojęcie, zaczęto więc zastanawiać 
się nall środkami ułatwiającemi rueh tej ogromnej dżwigni bo- 
gactwa. Ostatniego jcdnak słowa w tym względzie nauka do- 
tychczas niewYl"Zekła. Jcdni wołają lłrotckcyi, inni znów naj- 
bardziej zapamiętałą wojnę wypowiatlają taryfom celnym. Nam 
się zdaje że halltlel z natury swojej będąc najśeislćj połączonym 
z intcresem ogółu, powinicn się rozwijać jak można najswobOtlniej 
i chyba z małem bardzo ograniezeniem przcz wzgląd na przemysł 
krajowy i taki tylko który jest właściwy micjscowym warunkom 
jak klimatycznym tak i terrytoryalnym, Niczważając na tę wątpli- 
wość samćj jeszeze teoryi, pailstwa Europcjskic, przed wszystkie- 
mi zaś Ameryka, w ostatnich szczególnie czasach, znacznie zni- 
żyły opłatę celną; a skutki tak obrachowanej reformy stają się 
nową zaehętą do dalszego postępu na tej drodze. Jedna tylko }
ran- 
cya, ta klasyczna ziemia pretekeyonalnego systemu, najupareirj 
tl"Zyma' się dawnćj rutyny, i nal.różno dotyehczas mąż tak znako- 
mity, jakim jcst 1\1, l:hevalier, napada na stare przesądy podtrzy- 
mywane gazetą COllstitutioncl i potężnym 'wpływem p, Thiers'a.
>>>
tU 


t06. 


Ogół wyborców, wbrew zda się prawdziwemu oczekiwaniu, zażądał 
dalszego utrzymania taryf eehlych bez żadnej znacznej odmiany. 
Ruch ten, wywołany z jednej strony teoryą a z drugiej czynnem 
i skutecznicjszćm od wszelkiej teoryi wdaniem się rządów, zwró- 
cił uwagę i współpracowników Przcwodnika J
konomicznego na 
korzyść oswobadzającego się handlu. Pan Wcrnadski, od którc- . 
go się najwięcej wymaga współdziałania naukowego w ocenia- 
niu czasowyeh kwestyj, niezaniedbał gruntownie wykazać doljro- 
czynne rezultaty jakie wynikną dla kraju w skutek postanowie- 
nia Rządu z dnia 28 stycznia bicżącego roku, a tak znaeznie po- 
niżającego opłatę celną na niektóre przedmioty. Terainiejsza ta- 
ryfa szczególnie OIlznacza się systematycznym i dobrze obmyślo- 
nym planem: surowy materyał potrzcJmy dla naszych fabryk, na- 
rzędzia, maszyny rolnicze, konieczniejsze przedmioty do op orzą':' 
dzenia micszkail, różnc' sprzęty, meLlc, daMj noty i xiąiki, daJe- 
ko łłlniejszą stosunkowo do Jat przcszłych obłożonc są opłatą. Nic 
tyJko potrzeby ciała, Jcez i potrzcby dlleha taniej się będą zaspa- 
kajać; któżby w tefil niewidział dobroczynnej myśli Uządu na 
równi z bogactwem 'materyalnem podnie
ć i cywilizacyę krajową'! 
Na próżno niektórzy, jak mówi P. Wernadski, z l)rzyczyny wspom- 
niOllej odmiany taryfy, łękają się kunkurencyi zagranicznej. Wwóz 
surowych materyałów bez znaczncj opłaty, niepr.zyezyniając by- 
najmniej żadnego zamitrężenia w stosunku przemysłowym, da tyłko 
możność nakładzcom z mnicjszym kosztem l}rodukować wyroby a 
konsumentom taniej jc nabywać- korzyść ogólna a' l.rzywdy ni- 
komu, Trm bardziej, że został ulżony wwóz tych tylko przcd- 
miotów, które właściwemi są krajowej strefie i terrytoryaJnpn 
warunkom; a zatem żadnc współ'zawodnietwo tn nicstraszne , do 
łiłkich właśnie należą między inncmi wyroby metaliczne, wusko- 
we i stearynuwe. Większuść zapewnie podzicla wyżej pr
ytoezu- 
ne zdania i ten zapał z jakim WSllółpraeowniey ł:kunomiczncgo 
]trzewodJlika starają się wyjaśnić każdą mniej więcej zawikłal'l-
>>>
107 


113 


. I 
szą kwestyę, szczcgólnie g'dy zc sfery teoryi przrehodzi już w zy- 
cie. 1 Lecz są i tacy, którzy dla braku zdrówszych pojęć,' a' tylko 
pod wpływem zastarzałych nawyknie;1 i zlc zr'ozumianego intere- 
,ł 
su, w kaiMj pOllobnćj odmianic widzą eios wymierzony przeciw 
krajowemu p,'zemysłowi a jedyną korzyść dla Anglii, Dziwne 
.zaślepienie! a jednak i ta słaba strona niedojrzałćj opinii wywo- 
łała artykuł I). n:;jkowa, gdzie już nie subtelnością teoryi Ekono
 
m.iczncj, ale tlotykalnemi przykładami i naturalnym, że się tak 
. wyrażę, rozsądkiem Ilrostuje błąd, żadnej, o ile sądzę, niezostawu: 
.iąc wątpliwości w traktowanym przedmiocie. Tar)'fy celne; jak 
mówi lłOmieniony korrespondent, używane' były i dziś się uiywa!.. 
ją jeszcze albo dla protegowania l}rzcmysłu, albo też czysto jako 
środck finansowy; w pierwszym i drugim razie przy b1iższem roz- 
i)atrzeniu ol;azują się być szkodliwemi i nieosięgają za
ierzone- 
go eelu. Przypuśćmy dla prz)'kła{lu: że zasada wolnego handlu 
Jest już przyj
tą powszechnie, 'V takim razie Anglija musiała- 
blzalliedbać więll.szą część uprawy roli: bo jej właścieiele nie- 
, I 
mogliby" w):trz}'ma4 .współzawodnietwa przemysłowców innych 
krajów. I w samej rzeezy, jeśli produkeya pewnej ilośei zboża 
kosztuje naprzykład w Anglii 50 rub, sr., to w Rossyi stosunko- 


'kosztować bę(
7.ie 20 r, sr.; doliczając jeszcze na transport 5 
r. sr. widzimy ie różnicę stanowi połowa ceny. Któż zechce 
kupować u właścicieli micjsc
wych? wszyscy się naturalnie zWró- 
cą tam gdzie tanićj, a fermy Angielskie, przy tak nierównćj kon- 
kurencyi-, nieprzynosząc żadnego dochodu, owszem znaeZDą stratę, 
upadną na korzy ś''; innćj gałęzi przemysłu:' 
 Ztąd tcdy widoczną 
jcst podwójna dogodność: daleko przystępniejsza cena na przed- 
n{iot tak konieczny jakim jest zboże, a przy większem współza- 

odnictwie pracy odcrwanćj od roli tanićj będą kosztować sam c 

yroby fabryk. Przypuśćmy daMj, ze rząd Angielski dla jakieh- 
bądź widoków znowu ustanawia taryfy i niepomiarkowaną opłatą 

trudnia wwóz zboża zagraI1ic'z
cgo d
 kraju, W skutek takie- 
'1'EU N. II. U
>>>
. I , 


1,O
 


114 


go rozporządzenia, odniosą korzyść sami tyJ1w wł;tśeieirlc 7icmscy, 
, " \. I 'I .1 
lecz t i to ,więcej pozllrną nii rzeczywistą, bo wyrobnik. pnym - 
h 
I . I . ,,:-ł\
 
SZOl:IY drogo płacić za chleb podniesie ccnę na pracę: a tak w swą 
kolej i, właścicielom przybywają znaczne koszta w uprawie roli, i 
.. " J , . .rr l ' 
albo powodowani rozsądkiem ograniczają się mnirjszym dochodem, 
. I l' J II . I nr . III 
albo, jah się najczęścićj zdar1a, usilnic starają sił.: o nową pro- 
II I 1.1. . 
t 'kcyę rząd,u, niezważająe na to, żc każde podniesicnic cła ma ten 
.1 , I. 
sam skutek jako następstwo logiczne. Co się zaś tyczy ta- 

 . I I I ''1 111 
rJf cclnyeh jako środka, finansowego, to możemy też niemniej 
, . 
, II '" I fi \(J'1 
wainą wykazać lliedogodność: taką jest kontrahamla ezyli p
ze- 
.1 " ł I I ' J II. 

nycan'e tow' rów. Dowied7.ioną już jest rzcczą, jak w nauce tak 
,
T . I I 
i w praktyce, że zniżenic ,cła n,a jakibąrlź przedmiot przynosi 
, . . '... ,dl ,I 1,1 
dalcko większy dochód paiłstwu, rospący stopn.iowo w stosunku 
"h.. I I 11 ...,.. v 
do zmniejszonej opłaty. Fakt tcn uas przekonywa, że taryfy celne 
lI,\ 111 , I .. I 
jako środek finansowy powinne .być najbardziej umiarkowane, 
a to ze względu na dochói pańs
wa, równie też i na tę straszną 
klęskę, o której tylkośmy co wspomnieli., N
z'Y
łI)ym rzem
os\p 
kontrabandzistów polem bitwy; na którem się coraz bardziej uczu- 
J ni .', " 'I 
 I' I' I l 
wa pr7.cgrana rzą{
u. I f7eezywiśeie, pomijając jui stratę w do- 
. . I 
cboda
h .i poderwaniu p
ze
lyslu krajowego, sama demoralizacya 
pewućj części narodu już jest głęboką raną tkwiąeą w '1rganizmJe 
I ł 
Jł.1 _ .I .. ." 
pa

twa,) I\ontrab,and7.ista wehodzi niejako w konspiracyę 
rz
; 
ciw rozporządzeniom n
ądowym, a własny interes kupujących przez 
. ? ) 
l}ewną liczbę głosów na
ajc sankcyę tak zgubncmu rzemiosłu, Wy- 
stępek zaś każdy, podtrzymywany mniej więcej przez opiniję P,II l
c
i 
ąą, je
t najt
udniejszym i prawie niepodobnym do wytępienia,--te; 
go aż nadto nam do odzi historya kryminalnego prawa. Cóż 
" I 
znaczyły na przykład najsroższe ustawy .'r,aneuzkiego prawodaw- 
stwa przeciw pojcdynkom? Gdzie tkwi moralna przyczyna podobnych 
u .tJ. 
występków, tam,ia11ra usilność i obostrzanie kodexów niepomożc; 
lecz występki kontrabandzistów z ulżeniem przeszkód lłandlowyeh 
',' ' . '" ,CI I 
ustaną saDle przez się 
 nieobojętną prze '1 dla Uządów jest rze- 
N , .. r. ." ,I, 'c5 001 nDD'I1U 

 ł .li .
 .uJ:T
>>>
109 


115 


czą przyspirszyć tę ehwilę. Zgadzam się naj zupełniej z panem 
Rajkowym, żc rozważając t.aryfy celne ze strony finansowej, nie- 
odmiennie potrzebnym jest dział wwozowych towarów na przed- 
mioty zbytku i koniecznej potrzeby: pierwsze mogą być obciążo- 
ne dość 7,naezną opłatą, drugie jak można najmniejszą. Na tej 
zasadzie polega właśnie rozkład podatków konsumpcyjnych sto- 
J } , 
sunkowo do środków- każdego. Teorya dawno już wyrzekła tę 
prawdę: że w równrj części wszyscy powinni się przyczyniać do 
utrzymania skarbu publicznego; lecz ta prawda wedle przyjętego 
podziału ekollomii politycznej przez pana Rossi weszła w skład 
części pojęciowej (rationnelleł, niestanowiąc dotychczas jeszcze 
własności ezęśei zastosowawczej (aI1pliquee). Dotknięciem kwestyi 
handlu i tarJ.f celnych zaokrągliłrm mnićj więcej zamierzony 
przegląd Przewollnika ł!
konomicznego, i tuszę, że czytelnik zosta- 
wiwszy niektóre dane, przez IJas prz} toczone,' będzie już mógł wy- 
robić sobie cllOĆ w części sąd o tem pismie. Wska:zalismy -po- 
bieżnie tylko główny plan, zakreślony dość ściśle przez redakcyę"; 
co się zaś tyczy wewnętrznej' wartośei artykułów, te wymagają 
bardziej szezegółowego, i 7hytee7Dep;o jak na ten raz rozbioru, 
R
eczywiście krytyczny przegląd pisma, prawie nie7.Danego dla na- 
szyeh czytelników, ezyż mógłby obudzić jakikolwiek interes? 
bynajmnićj- a tylko całość poglądu zbyt rozerwana.odd7.ielnemi 
częśeiami ucierpiałaby na 'tem znacżnie. Tą myślą powodowa- 
ny przemilczałem nawct ą wainiejszych, można powiedzieć, 
Iliepospolitćj wartości pracach - o wiadoD;l.,ościach statystycznych 
tak pożytecznie wykazujących własności stref całego, dostępnego 
przynajmnićj dla nauki " świata- a starałem się wykazać tylko 
I lIT I l 
eharaktcr pisma, tę jego pię
ną .
tronę, która się tak sympatyez- 
nie spokrewnia z kJJiJłą myślą postępową. Jeślin} tego dokonał, 
to cel mój osiągnięty, ) 

\,,\ młt, oeish 'łmn.,tmt 
{S- -ł. \lRt .JIj 



 


,I\,
>>>
Ił 


eOJ 


" 


c 


tli 
111,1 'Ił 
wf, VloJ d9 t 


Ul 


: 


'I 


-o, ł 


10. fi.' CI 
b$ q 
i:1):

. do' .
Z A D A N I A S, P O li E C Z N E. J 'ł 
. ł I q l be 
PRZEKtAD Z ROSSY SKIEGO , 
'n ,uf" 


. t 
b 


£.18 



 


J't lł 


'\ m . 


HI 


I 
q 


ob . 111 , 'Iq iQiłlwo' p R Z E Z ') 
o . r.10 I 9 q } Ifn d'l 
W 1 N C E N T E O O KOR O T Y Ń S K I E O O -), 
" 


f 


It 


JJ 


t 


i
 


9 



 


II! «tliło« 'I * 
 1iłt 
* * 
't iW' 'br. h d')tblp rot r bn łJ 
Wolna wola dana nam przez Boga oto co różni człowieka 
od nieczułej materyi, oto eo eZJni go istotą moralną. Bezmyślne 
przyrodzenie niema w sobic moralnyeh zagadnieii; alc człowiek 
je ma, w skntek wolnej woli, która może go zrobić złym lub 
dobrym, nikczemnym lub wzniosłym, Z niej to wypływa wie- 
kuista działalność dueha ludzkiego, wickuiste dążenie naprzód 
bez wypoczynku, wiekuiste przekształcania siebie. Z nirj po- 
chodzi to zmięszanie naprzemian przezroczystych to ciemnych 
barw, pokrywających czyny człowieka i Ludzkości. Choćby czło- 
wiek naj zupełniej się poniżył, jeśli tylko wola działać w nim 
nieprzestaje , wrota na drogę do poprawy staną mu w każdćj 
chwili otworem. Najgorszą rzeczą jest zobojętnienie, I nieczyn- 
· .alGI 


-, 


*) Postanowiwszy oznajamiać czytającą Polską Publiczność ze znakomitsze- 
mi zjawiskami litpratur Słowiańskich, rJajemy tu pm'kład kilku po- 
bidnych, lecz pełnych 
łl?bokiej my
1i artykułów, umieszczonych bez- 
imiennie w dzienniku Wieść (Mn.. Ba) , wychodzącym w Moskwie, 
(R. ł857, N. ł-U). 


,"m 


Przyp. Red.
>>>
1U r 


H7 


!l
ĄĆ,- lwątpienie, b};a4. 
olh czło ie i. tr' 'ąc ją, traci zarazcm 
c
ł
 o, godność istoty moralnej. 
łI"tI (Ił ł n ł'. Ołli;'3rn' 

,. Zycie moralne jest przynależytośeią nic t)lko człowieka, leez 

" narodów; każdy człowiek i każdy naród przecbodz
ć llłU
\ 
ro- 
gę żyeia samodzielllie,- w przeciwnym razie niema z)cia zupeł- 
nie, bo gdzic niema wolnćj woli tam nićma Cli ot y, a gdzje 'nie- 
I ' " ' 1 
lllei enoty tam niema życia, Samodzielność niew\tłącza wcale 
, . '" J 
zalcżności, będącej 
kutkiem zobopolnćj umowy, lec
 tylko. wt

.- 
czas, gdy ta unwwa jest dą
rpwolną, nicprzymuszonąoc Gdzie 
niema niepodległości ducha ,tam nasladownictwo, niewola" -nie 
" ,,' . " 
czyn, ale jcgo małpowanie. 10 t Iflnt Ihf I lI" mto 
_ - Czyn 
oralny powinien się dokonywać 'r!aściwy
,&uchowYIJ1 
spos )pc,.ą1, rY.\f ąJ
' i od w

cl
iego obcego przymusu,.., Nic nie- 
ma szkodliwszego llad wtargnięcie grubijańskilU cielesnej siły 
przymusu do krain) moralnych zagadnień. Gdzie przymu,sqwi 
zdaje się, iż wspiera prawdę,- tam ją właśnie PQllkopuje, 10 
, " 
każę Wątl)ić Q vewnętffncj potędze owej niby bronionćj przezeil 
prawdy. Lepićj wyjdzi
 prawda, jeśli go 'ma za nieprzyjaciela, 
niż za spólnika. Jedyną bronią moralnej prawdy jest przekona- 
nie za pomocą-,I)/owu, Oto jedyny miecz ducba! Przypom
lij- 
my pl' ',ic' 
e wyrazy poety, (Irel przemawia do czlo- 
ł . 
wieka : ,i
hjimlJ.f)ni6n fill
om 
9:r
S!!
l b "Kiedy z fałszem' walczyć trzeba oJ
 tf"'lr til W 
-,. '( Za prawdziwość myśli twoj
j, f iw ..łaJb 
im8
,io 51r.fl 
si ,p.tb
u' Niezakuwaj prawdy J Nieba i"Stbod
)l1.o 
i2 min I 03 
,, 0 1 )0 11. : 1 ' W rdzawe blachy ziemski
j zbroi. .r .I J... . 
" rJ r ' t1q I ')l''''a 5nU'}1II1l1E 
Prawda z bronią Saulową , 
..lOeoo Czuje ciężar, sobą trwoży: I \
y h r 
:łiń f J
j oręzem- Boże słowo; O- 'iu 4 Jol(rlt 
') 
't n Bote słowo- to grom Boży!" 
ł lu) dSLtlu:f 
-
1d,' f.id. att9tmf t .. f.. ,i ,1fI t 
Ir.' 'lo,f 
-11 Słowo:;- oto sztandar człowieka Illl ziemi, I Pr
ez samegą 
człowieka ukształto 'le z dź ięków, całkicm rzesiąknięt jego 
, 
 h 


, 


.
>>>
118 


112. 


... 


myślą, słowo uduehownia świat widomy, nad
łje cielesne ksżtał- 
ty niewidomemu. Tutaj to właśnie, I w l obrębi
 słowa, dąże- 
nia Ludzkości po
'inny się albo jednoczyć,'}' albo' staczać walkę, 
w razie' jcśli posz ,iw. 'ze p 'awdy niernogą się zgodzić i toezą 
r lo lo .. 
spory. JU
 I JJ I I.) III,)!S
! 
. . , 
Spór i walka są niezbędną potrzebą kształtującej się o włas- 
nych siłach J,udzkości, T,udzie szukają prawdy, ale sZlikająjej 
rozmaitemi drogami. . Niekażde oko jest równie przenikliwe, nie: 
ws
ystkie zwracają się w jcdną stronę: niemało błędów popełnia 
się w dobrej wierze, niemaio się' znajdzie fałszywych pojęć i nie- 
rozmyślnego ich sl
ażenia. Samo światło '. Bozkiej prawdy Chry..! 
stusa ?dbija się niekiedy rozpierzehle i fałszywie od mgły skrzy- 
wionego pojęcia, od powierzchni umysłu miotanego namiętnościa- 
mi. Ztąd pochodzi walka w łon'ie Ludzkośei; ale" powtarzamy, że 
walka tą niepowinna wyehodzi£; za obręby dobrowolnego przeko- 
nywania, za obręby słowa. iw 
, ., 
W ojczyźnie naszej toczy się także bój umysłQwy, scierają się 
rozlicżne mnicmania.' . 1 ' F1f) 
Występująe w szranki gdzie bojuje słowo ogółu, my już dla 
tego samego musicmy stać się uległymi obowiązkowi-wypowia- 
dania naszy('h ffiniemail i przekonań otwarcie, po prostu, O ile . 
można najzrozumiaIej. ; L
?iw 
W literackich głowach u nas cześć dla słowa dotąd jeszczc 
stale niezamieszkała; widzimy przykłady niecałkiem przyzwoite- 
go z nim się obchodzenia. U nas jeszcze niewszyscy wiedzą, że 
sumienne głębokie przekonanie, już za tę samą sumienność, godne 
jest ze wszech miar poważania. Jcżeli w kim to przekonanic 
jest mylne,- to nie wyskokami, nie grubijailskim tonem, nie 
ladajakiem szyderstwem, nic przckrzywianiem i potwarzą należy 
bojować z przeciwnikiem: walka rozumna, sumicnne zbijanie błę- 
du może go tylko rozbroić, Na nieehęć naszą i ściganie zasłu- 
guje' tylko 'nieprawda, 'niesumienność, obłuda, ni flJl'liwo1s
 


.
>>>
113 


119 


I I. 


,. Zyczymy z całcgo serca, żeby nasza społeczna walka, uży- 
wając słowa za oręż, toezyła się przyzwoicie, ])ieponiiająe 1ll0- 
. ' , .J 
ej '.acnośei duc; l" . 'I. 
 _ 
. Ił'!, I )"." . TJ 1 
lUy nieodrzucamy żartu, nieotlrzucamy nawet 11 winki, epi- " 
o .. I I 
l) 
grammatu, szyderstwa
 ale wszystko to nicpowinno wyehOllz!ć za 
granice przyzwoitości. Co oajwaznicjsza, zawsze i wszędzie nie- 
I , 
g{)d
i się "zmijać ł li l oś ią, niegodzi ię przekręcać mnie- 
mania przeciwnika, ł I. t I, ł ... !1 : 1 
. " ł'
 OU o I( 19" I.
 ,I 
t ,W społe

eilstwie naszem są rozmaite poglądy, kieru
ki: są 
przeto vbozy, jest 
alka. Odrzucać walkę byłoby dziwactwem. 
Dziwnie tci wygląda życzenie, zbliżyć dwa sprzeczne z sobą kir- 
'I ' 
runki za 'pomocą ustępstw, pół-środków. Jcżeli dwie myśli' i '- 
. .. () 
gną się zupełnie dobrowolnie, to się zJJliŻą; jcżeli nie, to darem- 
, , 

!') fi\ozoła. Ale w imie zbliżenia żadnycb ustępstw robić nie- 
należy. Ustępstwa w)"radzają pOI ięszanie wyobrażeil, osłabiają 
. "o 
obie strony na korzyść jakiegoś moralnego dobrego tonu i umy- 
. J . 
słowego lenistwa,-a nic dla obu stron nieprzynoszą. Nieeh każ- 
. . " 
da bojująca strona będzie wolną 011 przvlllusowych ustępstw i 
,II I " 
gwałtownego upor ; nicch wyprowadza na jaw wszystkie swe si- 
1 o 
ły, całą działalność myśli: tym jen sp obf;m można trzymać 
zupełne zwycięztwo, tym jeno sposobem walka wydaje piękne i 
J . & ot' 
płodne wyniki! ." . . 
. .'1do ,ńll't n ,0 A 'j n I 1)06 r, J1'&q 
Bądź więc pozdrowiona walko! a bądź potężną, nielitościwą, 
. . , -JL 
zacną l sumIenną. d 
4
 . fi j i. id f?eqsin 9X!1 
 il!i!!łl 1*, 
, * n II " 
bw yJ yd * * 1111 i 0)\9"91' 
, r ' 
"II II 
Naród- jest to owa wielka dźwignia, owa żywa spojnia lu- 
dzi, po za której obrębem człek pojedyuczy b)łby na nic nieprzy- 
datnym samolubem, a ludzkość bezowoenem oderwaniem. Zywy 
związek narodowy, czyli co jedno, wspaniałomyślność społeczne- 
go ducha: f 
acnością swoją poskraillia samolubne działanie roz- 
dzielającej ludzi osobistości. Dla związku społecznego ezłowiek 
..... '. '" 1\ .,\
 \'\
>>>
120 


114 


\'. 


się nj

ypiera, sWI
j wł,aściwoś
i (indywidt!alności); Icc'z tylko 
interes' osobisty' poświęca' na korzyść' ogólnego, a zat'em 'l1fzez 
, I 
społeczność i własnego interesu. Z pojedynczych I dźwięków oso- 
I}istości społeczn
ść układa jedcn pełcn harmonii chór ogólny. 
Społccznoś
: bęl1ąca dokładniejszym nii, c
łowiek I ohrazem 
J.
ldzk?ści, zjawiła się na ziemi w kształtach n.iczupcłnycl!, I
łom- 
nych. Nauka Chrystusa określiła dokładnie i pobłogosławiła .spo- 
łf'(
ZIIIIŚĆ, której pojęcie, było dotąd zagallkowem dla narolMw
 
Społeczność została pojętą, ale jakó' wzniosły ideał, ku któremu 
wiekuiście' dążyć tylko można. 'Vszakże wiclką już jest zasłu- 
, . I I . 
gą ukazać id.eał, ku któremu wszyscy przejęci miłością zwracają 
o'ezy i chęci. Niepodobieilstwo wcielcnia się tego ideału spo- 
łeczności I na' zicmi, nicpowinno nikogo powstrzymywać od drogi. 
Nicmożna zostać doskonałym c1uzcścijaninem; ale powinnością 
c
ł

ieka ie
t nicprzcrwanie unosić się ku tcmu ideałowi *). 
. 'ł 
-
 .S
tmodziclność jrst niczbędną potrzcbą narodu. 
zyny moral- 
ne narodu są dziełem wszystkich członków jego. Z' tego punktn 
. ł. ... . . _ . '. . 
patrząc na rzeezy, d
iwnie wygląda podział narodu na prowadzą- 
eych i prowadzonycII. Wprawdzie jcdni posiadają talent udzie- 
I,aniajasncgo wyoJ)rażcnia rzeczy, drudzy usposolJienic do pojmo- 
wania; lecz takie 
ozdziclcJlie Judzi jest wyłącznie" dziełem O- 
patrzności. Dodajmy, że ten, co przyjmuje wyobrażcnia, niejest 
,. i r ' htJiu II 

 I " u 1 3i,łiw tl'lłU '. . 
ł SlUI im i o 
*) Jet.eli w nasze czasy niepodobieństwem jest wcielenie się Chrystuso- 
wego ideału społeczności na ziemi; to ni..idzie za tern, żeby to wcie- 
I lenie się niebyło możliweID w przyszłości. Ludzkość idzie ciągle na- 
-II 'pr
Ód ku doskonałości; a ty
iąc lal w oLliczu Boga jest jako dzieli 
- I:.I' wczorajszy-powiada Pismo świl;'te. Sumiennie jesteśmy przekonani, 
l YI .' że wedle sMw Chrystusa: będzie jedna owczarnia (t. j. Ludzkość) 
-'OS' i jeden pasterz (t. j. Bóg, 
iekuisb Prawda). Bo "fi przeciwnym ra- 
_ '(11 zie, jakiiLy cel miało wiekuisle dążenitt Ludzkości ku udoskonal
niu się 
,r' . lI'zez kI' 'aWe mozoł y ? l IT' , , "'1.' [ b 
1I.
1 o . \i.......ł Jto
 nn . ':13 . '111 
- Przyp. t/Qmacza.
>>>
{" 
117 


, 
123 


dowośei być niemoże. A choeiaż napotykają się ludzie bez żad- 
nych wybitnych moralnych rysów; naród jednak żadną miarą być 
takim niemoże. Naród bez narodowośei byłby zjawiskiem god- 
nem politowania, na nic nieprzydatnem ani sobie, ani drugim, 
Właściwość odróżniająca nas od inny eh ludzi, nie tylko że nieprze- 
szkadza zrozumieniu obcych właściwości, leez owszem przez po- 
równanie czyni zdolnymi do ścisłego ich oeenienia, Tak samo 
każda szczególna narodowość daje możność pojmowania innych 
narodowości. Ze zgaśnięciem narodowości; gaśnie zarazem mo- 
ralnie lub fizyeznie sam naród. Narodowość jest żywotwórczą 
i zachowawczą siłą, mającą w sobie eóś takiego, co jak życie 
niedaje się podehwyeić. I dueh ogółu, i twórczość mistrza, 
i przyrodzenie człowieka, i przyrodzenie miejsca, - wszyst- 
ko to są ezynniki tej siły. Pieśń narodowa, choćby była całkie]D 
zrozumiałą dla wszystkich ludzi,- zawsze jednak ma jakiś szcze- 
gólny dźwięk, przemawiający wyłącznie do duszy tego, czyją jest 
narodową pieśnią. 
Któś może powie, że narodowość jest wyszczególnieniem się, 
wyjątkowością. Ale wyjątkowość jest szkodliwem nadużyciem. 
Dla tego, ażeby uniknąć wyjątkowośei narodowej, niepotrzeba ni- 
szczyć własnej narodowości, lecz należy przyznać obywatelstwo 
każdej innej. II 
Tak, należy przyznar obywatelstwo każdej narodowości: z po- 
łączenia ich wynika harmonijny koncert wszechludzkośei. Naród 
po stracie swej narodowośei, zamilka, przestaje naleźeć do ogól- 
nego chóru, Nic przeto niema smutniejszego, nad widok narodo- 
wości upadającej i zamierającej pod nawałą smutnych okolicz- 
ności, pod uciskiem innego narodu. Lecz zarazem jakże dziwne 
i smutne widowisko, kiedy ludzie nierozumiejąc i nieehcąc rozu- 
mieć swej narodowości, zastępują jej miejsee naśladowaniem na- 
rodowości obcych, w któryeh, jak mniemają, ma się zawierać 
treść wszechludzkośei! 


.
>>>
124 


, 118 


Niech każdy naród zachowuje swój właściwy narodowy wy- 
raz oblicza: wtcdy tylko będzic miał rysy Ludzkości. Czy po- 
dobna chcicć uczynić Ludzkość jakiemś oderwanem 7Jawiskicm, 
niemającem żywych wybitny eh rysów narodowych? Lecz gdy- 
byśmy odjęli Ludzkości szezególlle 'naro
owe cechy, czcmieby by.... 
ła? chyba bezbarwncm pojęciem, oderwaną subtelnośeią, zbio- 
rem sztuezllych przepisów, którym każdy musiałby ulegać, zacie- 
rając swą narodowość. Byłaby to zaistc wY,formułowana, urzę- 
dowa, skarbowa (kazienna) J
udzkość, Na szezęście uczynić tego 
, niepodobna; taka ideja jcst tylko oderwanem , do ostateczności 
posulliętem a nadcws
ystko nielogi'czncm pojęcicmluuzkiej głowy. 
Nie: niechaj sw ',odnic i bujno kwitną wszystk j 
 narodowo- 
ści na Ludzkości obf
a:.:ach, Przez nie tylko staje się rzeczywistą, 
silną i zaeną praca narodów. 
. Niech żyje każda narodowość! 


* 


I 
* 


* 


Naprzód! biegnijmy naprzód! bez wytchnienia, bez przerwy, 
n
przód, dalej a dalej! 
Z zupełnćm przekonaniem wymawiamy te wyrazy- wyrazy 
wzywające do dążenia, do czynu. Ale samo uczucie przekonania 
niewystareza dla człowieka: potrzeba mu jasnego pojęcia rzeczy, 
sprawozdania myśli. 
Co jest naprzód? Maż to być tylko ruch dalej a dalej, bez 
ocenienia drogi na której stoi człowick? Ale w takim razie ezło- 
wiek byłby jakimś poeiskiem , popchniętym przez jakąś siłę ru- 
chu, która go niesie gdzieś do jakiegoś miejsca; człowiek nie- 
miałby woli, nicmógłby siebie sądzić, niemiałby władzy nad swo- 
jem d.ążeniem. Jeżeli droga jest myJną i prowadzi do błędów- 
czyż godzi się ezłowickowi iść naprzód? czy raezćj Iliepowinien 
wybrać innej drogi, skoro się postrzeże, iż ta, którą szcdł, pro- 
wadzi nie tam gdzie potrzeba? 1ł1t 


.
>>>
- 


r 


115 


121 


r 
białą kartą, która nierozumie ani przesądza tego, co na niej pi- 
szą. Przyjmująr
' wyobrażenia, wiele nawzajem udziela dające- 
mu; cz
sto natchnienie pochodzi od pierwszego. I mówiący i słu- 
" 
chający zarównie pracują-jeden rozumnie przelewająe, drugi ro- 
zumnie przyjmując myśli; obu zrównywa i wiąże między sobą 
jedna ideja, działająca zarównie na obu. Tenże sam związek lu- 
. 
bo mniej uogólniony istnieje pomiędzy pisarzem a czytelnikiem, 
Tylko szczególnych darów Opatrznośei niemożemy przelać w dru- 
gich; prawda jest własnośeią wszystkich. Ale tajemnicze dary 
Opatrzności mogą ,z ezasem stać się zrozumiałemi. Ten, co przyj- 
muje wyoJ}rażenia, gdy się w nim obudzi umiejętność władania 
słowem, wnet zaczyna oddziaływać wzajemnie. I właśnie ta 
wzajemna, wolna od przeszkód zamiana myśli, to naprzcmian 
działanie i oddziaływanic wyobrażeń, jest ogólnym moralnym 
czynem narodu. ilW ;rn'łt) tw i, lidvw I 
: o 


* 


* 


* 


O.swiata- oto cel ezłowicka, Sam wyraz oświata wykrywa 
myśl w sobie zawartą: jcstto ogarnięcic się, przcniknienic się 
światłcm. Wzniesłe dążenie z pośród ciemności ku światłu jest 
przymiotem dUcJlOWej natury człowieka, żądzą jego tluszy llie- 
śmiertelnej. Kto z nas chciałby'błądzić w nicwiadomosci, w po- 
mroku? .,. Jak światło słoncczne do wszystkich nalciy, tak za- 
równic i oświata jcst przynalciytośeią wszystkich ludzi. 
Niepojmujcmy jak można się lękać oświaty? Toby znaczyło: 
lękać się światła. Alc prawda- światła się nielęka; tylko fałsz 
ukrywa się pod zasłonę ciemnośei. Kto sądzi, że wiara wspie:" 
ra się niewiadomością, ten sam niewątpliwie chwiej c się w wie- 
rze, Przekonanic, którc się lęka rozgłosu, które się podtrzynm.. 
je usuwaniem zarzutów i sporów, tem samem dowodzi swojego 
niedołęztwa, Prawda jest" światłem,- i zarównie 'jak słoilCU nie- 
TEKA N. II. ł6". 1,...$ 
.
>>>
122 
.. 


116 


potrzeba dla niej światła. Nieeh tylko rozpierzchną się mgły, 
którc ją zasłaniają, a słoilCe prawdy zajaśnieje całym swym 
blaskiem. 
II 
Ale co znaczy otoezenie się, przeniknienie się światłcm? 
Oświata niejest wcalc przywłaszczcnicm wiadolJloś('i i llojęć 
zdobytych przez kogo innego. Człowiek, eo nabił głowę pocbwy- 
tanemi zewsząd wiadomościami, czyż może się nazywać człowie- 
kiem oświeconym? Nic, zaprawdę: tego jeszcze zamało. Taki 
człowiek jest podobnym do szafy z xiążkami; ale co za pożytek 
dla szafy, że w niej złożono xiąiki pełne nauki i prawdy? ezy 
można powiedzieć, że szafa się oświeciła? A zatem, żeby zostać 
człowiekiem oświeconym, potrzeba czegoś więcej niż prostego na- 
bycia wiadomości. Potrzeba, żeby w skutek tego nabycia czło- 
wiek sam się przemienił; potrzeba jego własnej d-Liałalności, co- 
by umiała oeeniać, wybierać i władać temi wiadomościami; trze- 
ba twórczej potęgi rozumu; trzeba żeby wiarlomośei nieleżały 
w człowieku jak ziarna w piasku, ale żeby rozbudziły płodność 
i wydały owoce. 
Ta twórcza potęga rozumu jest głównym jego przymiotem; 
rozum nieposiadający tcgo przymiotu, jest tylko śpiżarnią , na 
składanie nieruchome wiadomości, które można pokazywać jak 
biblijotekę, i nic więcej. Taka oświata jest tylko martwym ka- 
pitałem, Niewiadomość pochodząca nic z przekonania, ale w sku- 
tek przypadkowych okoliczności, pełna żywotnych własnych sił, 
czekających tylko dobroczynnego zasiewu i użyżniającego duebo- 
we go deszczu; aby wydać owoce, - taka niewiadomość więcej 
przemawia do duszy niżeli martwa oświata. 


d 


* 


* 


* 


-lI 


Narodowość jcst właściwością (indywidualnością) narodu. 
Jak człowiek niemoże nielllieć właściwości, tak naród bez naro- 
u 


ł 


.
>>>
- 


121 


127 


tek czołobitn
ści dla nowostek, Za to, co przyjmuje, to już przyj- 
muje samodzielnie, przyswaja umiejętnie, przelewa we własną 
krew' i życic. Mylą się bardzo ci lckkomyślnicy, których życie 
jest ciągłem wkładaniem i zdejmowaniem masek, lub któryeh 
mniemania, pomimo swej stałosci, bujają w atmosferze oderwaiI, 
niemając żadllrj podstawy w zasadniczej myśli społecznośei,-. 
mylą się bardzo, powiadamy, że w c7.asie gdy niektóre jednostki 
skaezą i wywraeają koziełki, widząe rozwagę i powolne lecz pew- 
ne postępowanie ludu, przypisują to jego skamienieniu a przy- 
najmniej niegiętkości. Takie pojmowanie dowodzi tylko tego, że 
ci panowie nierozumieją ludu. Dodajmy, że ni
chęć i niedo- 
wierzanie, z jakiemi lud spotyka u nas wszelką nowość, po- 
chodzą z przyczyn sprawiedliwyeb, których słuszności dowiodły 
dzieje. 


Ale p
cząwszy mówić: lud prosty, my później zaczęliśmy mó- 
wić: lud tylko. Stało się to nie przypadkowie i nie bez przy- 
czyny: albowiem lud prosty jest po prostu ludem, czyli narodem 
w ścisłem znaczeniu. II 


Wyraz lud ma znaczenie dwojakie: raz oznaeza wszystkich 
ludzi w związku narodowym żyjący'ch, bez żadnego rozróżnienia 
stanów, i wtenczas jest jednoznacznym z wyrazem naród; po- 
wtórc oznacza stan niŻszy w budowie polityeznćj, wieśniaków 
i rzemieślników, którzy właściwie składają naród. Zrozumiałem 
i słusznem jest uiywanie tego wyrazu w znaczeniu drugiem, 
Lud prosty niema żadnych odróinieil, żadnego osóbnego naźwiska 
oprócz naźwiska człowieka i chrześcijanina: dla tego tei nazy- 
wa się albo czlowiekiem, albo kt'esljaninem to jest chrześcijani- 
nem, albo nakoniec ludem (t. j, ludźmi), eo jest zarazem nazwą 
pokrewieńskiego, najbardziej duchowego społecznego związku, Oto 
przyczyna, dla czego nazwa lud jest przede wszystkie m własno- 
ścią niższej warstwy narodu. 


...
>>>
128 


122 


. Tak więc lud prosty niema żadnych odróżnień,. żadnych ty- 
tułów, żadnej nazwy, oprócz nazwy człowieka i chrześcijanina *). 
Jakże jest bogatem to jego ubóztwo! i stojąc na najniższym 
szczeblu, jakże on wysoko stoi! ,a L 
Nosząc imie tylko człowieka, tylko chrześcijanina, liJ(;:
 tego 
punktu uważany jest krasuwzorem dla całego Chrześcijailstwa 
i Ludzkośei. ł 
Kiedy wyższe stany patrzą na swe odróżnienia i przywileje, 
nie jako na podnietę do pychy.i górowania nad innymi, lecz jako 
na wynik będący skutkiem ułomności tego świata i przechodniej 
potrzeby czasu, kiedy zapominając o tyeh wyszczególnieniach u- 
ważają siebie za chrześcij:1ll i za ludzi,- wówczas i te wyższe 
stany są ludem. 


*) IJ nas w Polsce i na Litwie, naprzód w mowie potocznej a nastep- 
nie i w prawodawstwie ponadawano ludowi liczne wysFołeczniackie, 
m
jb niewolnicze imioniska. Nawet jeden ze znakomitszych pisarzy zapę- 
dził się tak dalece. ie wyczerpał całą swą erudycyę, ażeby z etymo- 
logi
znego wywodu tych imionisk dowieść prawości (legitimiM ) nie- 
d,; wolnictwa, mającego się podług niego datować u nas od czasów po- 
gańskich. 
Iy utrzymujemy. przeciwnie: ze pogardliwe te nazwy są 
qfJ dziełem nie Słowiańskich i nie Polskich. lecz z obczyzny do naszego 
kraju przeszczepionych i nie w duchu narodowym rozwijanych wy- 
obrażeń. Dowodzi tego 
o mówimy sam język, w którym albo nip- 
, ma źródłusłowu tych podzielezych wyrazów (jak np. szlachcic, chłop, 
cham), albo Złłaczenie źródłosłowu zostało pm'kJ'l.'conl! przez Ilrzy- 
('zepienie doń obcego wyobrażenia (jak kmieć od mieć lub posiadać 
co, muiyk od mui czyli mąi, człowiek dzielny), Z tego wypada 
wniosek, ze duch nat'odu nietworzył tych wyrazów, bo inaczej był- 
by chyba w sprzeczności z samym sobą. Obstajf'my przy tern mnie. 
F t maniu, niezwaiając na obawł:, ze znajdą się tacy. co mogą nas obwi- 
utO nić o nieznajomość ojczystych dziejów i języka, ażeby dowieść, ZI'... 
ich intf'r
s nłezgadza si
 na nasze twierdzenie. .. t 


fi 


f 


.ub Przyp. tlómacza.
>>>
119 


125 


A zatem nasze ludzkic naprzód! nieoznacza bynajmniej dąże- 
nia dalćj a dalej, w raz na zawsze oIJl'iUlym kierunku, ehoćby ten 
kierunek był fałszywy. Nasze naprzód! znaczy: naprzód ku 
p,'awdzie! i to nas uwalnia od szezegółowszego określania wyra- 
zu. Tu już niema niewolniczego kierunku po jednej konieeznie 
linii. Tu rzeczywistym celem jest nie kierunek, ale prawda. Dro- 
ga prowadząca do prawdy, jest wyłączną drogą, Jeżeli ta, któ- 
rą szedł, okaże się fałszywą, człowiek bez trudności ją opuści, 
aby wybrać drugą, prawdziwą, 
Bardzo c
ęsto dążenie naprzód ku prawdzie rozm
ja się z dą- 
: enicm naprzód w jednym kierunku: bo droga może być Jllylną, 
bo pojęcia mogą być rl;zne... 
Leez zawsze godzi się obwinać tylko tych, którzy chcą żeby sp 0- 
łeezność stanęła bez ruchu, miała spróchniałą suknię starego kro- 
j..., skamieniała 'w upodobanćm dla nich położeniu,- a nigdy obwi- 
niać tych, co dążą naprzód ku prawdzie, lubo inszemi nii my 
drogami. Należy się z nimi ścierać, lecz poniewierać ich nie- 
wolno, bo ku jednemn dążymy, Iii 
n' Naprz 'd więc, lecz napr" ód ku prawdzie! ul 


* 


In 


* 


* 


IIj I,ud prosty jest podstawą społecznćj budowy kaidego kraju. 
J żródło materyalnego dobrego bytu, i żródło potęinego oddzia- 
ływania na zewnątrz ojczyzny, i żródło wewnętrzncj siły i 'życia, 
i nakoniec myśl przewodniczka każdćj krainy,- wszystko to po- 
chodzi od pro3te,go ludII. Pojedyncze osoby, wzniosłszy się nad 
ogół, rozmaicie mogą służyć oświacie i postępowi, za pomocą oso- 
bistych talentów i działajności; ale ezyny ieh wtedy tylko mogą 
stać się użytecznemi, kiedy się oprą na ludu prostym, kiedy po- 
między owe mi osobami a ludem istnieje nieprzerwany wiązek 
i pojmowanie się wzajemne.
>>>
126 


120 


Stojąc na nizkim szezeblu drabiny politycznej, próżen wszel- 
kich dostojeństw i odróżnieil powierzehownych, lud prosty posia- 
da za to wielkie skarby Ludzkośei: braterstwo- istotne życie
 
byt społeczny (w gromadzie), 
/I Fałszywie myślą ci, którzy twierdzą, że lud prosty jest mas- 
są niemającą pojęeia siebie, Gdyby tak było, to lud nieróżniłby 
się od bezrozumnej materyi, która przekształca się i działa we- 
dle kaprysu zewnętrznej siły. Nie: lud prosty posiada głębokie 
zasadnicze przekonania, przy których obstawać, znaczy to samo, 
co podtrzymywać byt całej krainy. Występując 'Y obronie tych 
przekonań, lud istotnie działa jakby potęga materyalna; ale ta 
potęga ma rozum i wolę- jest potęgą w skutek dokładnego zIa- 
nia się i jednomyślnego działania. Pięknie się lud Ruski wyra- 
ża, mówiąc o działaniu swych sił zespolonych: stanęli wszyscy jak- 
. ' 
by jeden człowiek *). n 1ft 

 Fałszywie także mnipmają niektórzy, że lud jest ślepym bał- 
wochwalcą zwyczaju, że upokarza się duchem przed każdą rze- 
czą, bez względu czy warta lub niewarta uczczenia. W istocic 
lud niechwiejc się w lewo to w prawo za lekkiem dmuchnięciem 
wiatru; jak wszystko co ma w sobie prawdę i rzeczywistość, lud 
nieprzeskakuje z jednćj ostateczności w drugą; rozumie, że po- 
danie, ta pozostałość życia praojców, jest koniecznym warunkiem 
życia w przyszłości. Lud, stojąc na straży podania i obyezaju 
staryeh czasów, jest żywą spojnią między przeszłością a przy- 
szłością. To jest cóś więcej nii ślepe służalstwo dla starzy- 
zny, Wszakże były ezasy, żc to co dzisiaj zestarzało, uchodziło 
za nowe. Lud przyjmuje nowości, ale nielekkomyślnie, nie z po- 
śpiechem, nie w skutek pogardy dla staroświeckości, ani w sku- 
, I 


*) U lias lIa Ulwie lud ma rówIIiI' piękne wyrazenie : Hramada 
11." wieliki czaławiek (zgromadzenie to wielki człowiek). 
. .. Przyp. tlómacza. ł l
>>>
- 


123 


129 


U nas klassa tak zwana OSWlCcona, czyli tak zwane wyższe 
towarzystwo, cz
sto pogardza i pomiata ludem, a dawszy wyra- 
zowi znaczcnic urągliwe, nazywa go mużykami (chłopstwem), 
. Błyszeząe się na powierzchni warstw społeeznych, lekceważąc 
i z góry traktująe niższych od siebie, zapominają ci panowie, że 
tylko w ludu prostym są zasady i warunki ich własnego świetnienia 
i hytu. Znajome jest powszechnie prześliczne przez pisarza Ros- 
syjskiego zrobione przyrównanie ludu prostego do korzeni drzewa, 
na które m szumią i pysznią się liście. Oto jak korzenie przemó- 
wiły w koilCU do liści: 


" 


"Chwalcie się sobie w dziecinnej gawędzie; 
Lecz pamiętajcie i zawsze i wszędzie: 
Gdy, liście spadną- to znOWtf odrosną; 
Lecz, kiedy zamrą korzenie- to z wiosną 
Niebędlie drzewa i was te
 niebędzie. " 


* 


* 


* 


Opinija pulllirzna jest wielkiem dobrem i wielką dźwignią; do 
niej naleiy rozl};,trywanie czynów człowieka, potrzebujących uzna- 
nia lub odrzueenia przez ogół. Opinija publiczna nieprocessuje, 
nieskazllje na karę, nieosadza w więzieniu, słowem nieużywa żad- 
nyeh przymusowych środków przeeiw winnemu. Będąc niepod- 
ległą, w każdym względzie postępuje niezależnie, używając jedy- 
nie moralnej broni. 
Rzeez naturalna, że Rząd, któremu potrzeba wiedzieć, czego 
ehce i jak myśli naród przezeń zarządzany, musi wysoko cenić 
opiniJę publiezną, 
Lecz opinij a publiczna niemoże istnieć bez dwóch warunków. 
Pierwszym jest: żeby społeczność mogła wypowiadać swe mnie- 
Tu.\. N, II. ł7
>>>
"I 


130 


124. 


mania otwarcie, swobodnie, bez ograniezeil i ucisku;- drugim: 
ieby sama społeczność była połączoną w związek moralny, grun- 
tujący się na powszechnyeh swego narodu zasadaeb, które jedy- 
uie mogą wszystkie twierdzenia sprowadzić do jednego wyniku,. 
Bez zasad moralnych społeezność niemoże micć bytu. Z1ąd wy- 
nika niezbędna potrzeba moralności społecznej, 


Moralność społeczna, jcsfto zachowywanie i przestrzeganie 
moralnych zasad społeczności. Każdy, kto podkopuje te zasady- 
powinien być odrzuconym przez społeczność! W razic przeeiw- 
nym, jeśli żyć będą w społeezności ludzie gardząey lub krzywdzą- 
cy moralne jej zasady,- wtedy społeezność dozwalająca broić 
u siebie takim ludziom, niernoże twierdzić, że się opiera na za- 
sadach moralnych; wtedy powinna wyznać, że jest obojętną dla 
swyeh zasad, że zatem nic zna społecznej moralności, a ztąd, ze 
niema ani sądu ogółu, ani opinii puhlieznej, 


Ze smutkiem wyznać przyehodzi, że lubo wiele mamy jedno- 
stek przejętych ezystą moralnośeią, wszakże moralność społeczna 
źle się u nas pojmuje, mało działa. Występki publiczne, po- 
krzywdzenie moralnych zasad narodu, ezyż zdołały kiedy rozbu- 
dzić naszą społeczność, aby na nie wydaM, kOlJieczny, sprawiedli- 
wy, surowy wyrok? I sędzia przedajny, i ciemięzca wieśniaka, 
i rozpustnik, lubo są uznani za takich przcz ogół,- jcżeli tylko 
mają bogactwo, albo urząd, albo głosne imie,- skoro wezwą 
towarzystwo do swego sowitego stołu, ezy towarzystwo niepoje- 
dzie do nich na biesiadę, a tym postępkiem czy niepochwali, ezy 
niezachęci rozpusty i niesprawiedliwości? Bawiąc się u godnego 
pogardy rozpustnego bogacza, lub II tak zwanego poważnego czło- 
wieka mogącego świadczyć swą opiekę, czyż towarzystwo niemó- 
wi doń czynem: "Lubimy ciebie z całą twoją rozpustą i wydarte- 
"mi drugim' pieniędzmi, tyś nasz, ty należysz do naszego to- 
"warzystwa ,,? Gdzież jednozgodność moralnych zasad, jeśli ten, 


--
>>>
125 


131 


co, niemi pomiata, 'pozostaje w społeczeństwie? Jaka tu różniea 
między zaszezyeającym i naruszającym moralne zasady? Niema 
prawic żadnej, Ztego wynika, że w towarzystwie nie.r.na moral- 
nych zasad, ani moralności społecznej, ani sądu ogółu, ani opinii 
publieznej. Podając rękę człowiekowi nikezemnemu, przyjmując 
go w pośrodek siebie, społeczność zaclJęca go do występku i pod- 
trzymuje na drodze nieprawości. A prz
cię gdyby społeczność 
go odrzuciła, toby wydała dla nicgo zbawczy wyrok i samaby 
poczuła własną potęgę, Tej właśnie potęgi potrzeba dla naszej 
społeczności. 


Przepysznie ozdobione komnaty zawsze napełniają się goścmi; 
w ich liczbie spotykasz ludzi poezeiwych i zaenych, którzy nie- 
mają styczności ze swawolą i innemi gorszącemi występkami go- 
spodarza. Dla ezegoż ci zaeni ludzie zabłądzili w gościnę do człowie- 
ka, którym pogardzają? Oto dla tego: że występny gospodarz 
jest bogatym lub ma wysoki urząd, że przepych w jego komna- 
tach jaśnieje od wieh. set świateł odbity, że tu usłużność sypie 
swe dary jak z rękawa, że zresztą eałe towarzystwo tu się zbie- 
ra. A czy pojechaHby ei zacni ludzie i całe towarzystwo w go- 
ścinę do gospodarza występncgo, gdyby ten niemiał ani bogactwa, 
ani urzędu, ani stosunkIIw? Zapewnie, że nie, Więc złoto lub 
protekcya zwabia do domu występnego człowieka gości, pomiędzy 
którymi znajdzie się wiele poczciwych ludzi. 


Wszystko to dobitnie świadczy o braku moralności społecz- 
nej. Niektórzy powiadają: "Ja lubo chodzę w gościnę do czło- 
.. 
"wieka występnego, sam dla tego nieprzestaję byc poczciwym 
"człowiekiem." Jestto szezególny rodzaj samolubstwa. Naldy 
niezapominać: że każdy z nas będąc człowiekiem osobistym, jest 
nadto człowiekiem społecznym; że moja zacność osobista niemo- 
że usprawiedliwić mojego ])ywania na balach u ezłowieka wy- 


--
>>>
132 


126 


stępnego i zachęcania go swą obecnością do rozpusty i zbrodni 
w społeczności. Tym postępkiem, niewykraczając przeciwko 
własnej, wykraczam przeeiwko społecznej moraJności. Nie tylko 
że niegodzi się być "nie zbożnym"; lecz obowiązek święty rozka- 
zuje nam ,;na stoliey zaraźliwości niesiedzieć. " 


Powtarzamy raz jeszcze: niedosyć moralnośei osobistej; ko- 
nieczną potrzebą jest moralność społeczna. 


l. 


.
>>>
, 


M I fi S K, 


PRZEZ 


WłADYSłAWA SYROKOML{. 


P E R Y O D D R U G I. 
M I Ń S K JAK O N A M I E S T N I C T W O. 


III, 


Brak wiadomości o początkowych latach tego peryodu- Namiestnicy- 
Kazimi
rz Jagiellończyk policza Mińsk do rzędu miast większych- 
Król Alexander nadaje prawo Niemieckie - Pi
rwszy monast
r- 
Spustoszenia od Tatarów- Gliński oblega Mińsk- Zygmunt I bawi 
w Mińsku - Urządzenia - Pobory - Dwa najścia Rossyan - Nowe 
swobody miasta- Dwie wzmianki o ni
m z czasów wojen Zygmunta 
Augusta z Iwanem Grożnym- Król Polski w Mińsku- Słówko o na- 
miestnikach i starostach królewskich- Unija Lubelska- Mińsk zo- 
staje stolicą województwa. 


Pomrok czasów, a jeszcze bardziej wojennej pożogi, zakrył 
przcd oczami dziejów przeszłość większej części miast Litewskich. 
Położone bliżej Polski, z którą sądzono im przebywać dolę poli- 
tyczną, albo stojące na drodze wielkoxiążęcyeh przejazdów, albu 
mające ważność ze względu na swe geograficzne położenie, bra- 
ły wzrost tern prędzej, że starowne oko Jagiełły lub Witołda, 
często je widząe, mogło oceniać ich ważność i potrzeby. Na- 


.....
>>>
134 


62 


stające pogodniejsze dni spokoju łacniej pozwalały im się rozwi- 
nąć. Ale miasta niemające tych korzyści i ostatnicmi laty XIV w. 
zepehnięte na stanowsko podrzędnyeh, brały wzróst swój nadzwy- 
czaj powoli, żyły życiem powszedllićm, a żadna kronika nie za- 
pisała chwil tego żyeia. To się stosuje do Miilska w pićrwszych 
epokach złączenia się Litwy z Polską. Do aktu Unii Horodelskićj 
w 1413 r, niepodpisał się żaden z tutejszyeh urzędników; we 
współczesnych i nieco późniejszych ustawach dla Zydów, w mia- 
staeh I.itewskieh osi,adłyeh, niejest Miilsk wymieniony: dowód, 
że to miasto z okolicami było jeno podrzędnćm namiestnictwem, 
może dzielnicą z cieniem udzielnćj niepodległości, zostawioną xią- 
żętom Zasławskim, stryjecznym braciom Jagiełły i Witołda, bo 
potomkom skrzywdzonego ich stryja Jawnuty , któremu poblizką 
od Mińska dzielnieę na Zasławiu Olgierd i Kiejstut naznaczyli, 
Wiemy, że l\liehał, xiążę na Zasławiu syn Jawnuty, składał w I\ra- 
kowie hołd Władysławowi Jagielle, zaraz po jego wstąpieniu na 
tron Polski, za siebie. i, za swoiclt *) (miał dwóch braci); hołd ten 
musiał być raezćj lenniezy z posiadłości, niż osobisty, We sto 
górą lat po tym hołdzie, t, j, pod r. 1.513, widzicmy synowca te- 
goż Miehała, llohdana Iwanowicza kniazia na Zasławiu, Namiest- 
nikiem Miilskim **). Wnioskujemy przeto (ale to tylko wniosek): 
ie ai do wyga.
nienia męzkiego ,'odu pomienionyclt potumków Ja- 
'l'nuty, kniaziów na Zasławiu Litewskim (przed uplywem pierwszej 
połowy XIP w.) Mińsk z okolicami mógł należeć do ich namiest- 
nictwa, któremu zostawiono cień udzielnej niepodległości. Lecz 
powtarzamy, że to są tylko wnioski: bo aż do roku 1441 nie 
tylko o rządzie tćj krainy leez i o samem mieśeie nie zgoła nie- 


*) Ob. łioj:lłowicz: lIist. Lii., str. 487, i Niesiecki, wyd. Bobrowieza, 
T, X, str 98. 
**) Ob. CofiJlauic APCBHHX'L l'paMOT'b Ił AKTOD'j, mHIICKOH ry- 
6epuiH, M.ińsk 1848 str. 7. 
I
>>>
63 


135 


wicmy. Pod tym dopiero rokiem I\azimierz Jagiellończyk, jeszcze 
nicbędąey królem Polskim, leez jeno niedawno wyniesiony na do- 
stojność wicIkiego xiążęcia Litwy, przywilejem wydanym w Brze- 
ściu Litewskim, (w piątek po nicdzicli Białej), pomideił lUiilSk 
w rzędzie cclniejszych miast Utewskieh, którym nadał pewne swo- 
body *), Niewierny, jak dalecc słusznym jest wniosek uezonego 
Józefa Jaroszewicza, że tc miasta już przed tern udarowane być 
musiały powszeehnemi prawami miast, to jest Niemiecką Magdc- 
burgiją **). Nam się jednak wydaje, że podobny wniosek, co 
do Miilska, jest jeszcze zawezesnym: bo przywilćj który nadał 
Miilskowi Alexander JagielloilCzyk, późniejszy król Polski a owo- 
cześnie w. xiążę Lit., w 5.) lat, t. j, 1496 r. w dzień św, Bcne- 
dykta, nosi cechę pierwotnego nadania pomienioncmi prawami ***). 
Tu się już daje szerszy rozwój administraeyi miejskiej:- Ustano- 
wiony wójt z właściwą sądowniczą władzą i uposażeniem na do- 
chodach, na tćmżc sądownictwie opartych. Mieszkańey niemieli 
już dawać podwód, ani pełnić stróżówstwa do zamku, chyba tylko dla 
samego w. xięcia Litwy, za rozkazem opieczętowanym jego włas- 
nym sygnetem. Dozwolono mieszkańcom na budowlę i opał brać 
drzewo z poblizkich lasów wielko - xiążęcych, a pilnując istnieją- 
cego dotąd zamkowego młynu, żbudować inny młyn na rzece 
Świsłoczy, wznieść ratusz, kramy, ważnicę i postrzygalnię.. Otrzy- 
mał własną miarę i wagę, do której przyjezdni kupcy z miast 
innych (oprócz Wilna) stosować się byli obowiązani, i własną pie- 


, 


*) Ob. Dubieński, w Zbiorze praw i przywilejów miasta Wilna. Inne mia- 
sta tam wyliczone są: Wilno, Troki, Połock, Witebsk, Smoleilsk, 
Kijów, Żytomierz, Słuck, Nowogródek, Luck, Brześć, Drohiczyn, 
Kowno i Grodno. 
**) Ob. Obraz Litwy, część II, str. 85. . 
***) Ob. Balińskiego i Lipińskiego Stm'ożytna Polska, T. III, sIr. 
815, cyt. Metryka Litewska. 


...... 


j
>>>
136 


64 


f 


częć, którą miały się ceehować produkcyc mIejSCOWe idące do 
handlu, Mowa tu o wosku, smulc i popiele, jako artykułach wy- 
wozowego handlu. Okolieznc strony, nieprzcbytemi lasami zaro- 
słc, lesne tylko rzeczy produkować i sprzedawać były w stanie. 
Wioski, z rzadka po trzebieżach rozrzucone, zaledwie mogły do- 
starczać tyle zboża, ile na bieżącą konsumpcyjną potrzebę same- 
go miasta wystarezało, Zresztą, oprócz swobód handlowych, szc- 
roko w tym przywileju opisanyeh, niespotykamy śladu innyeh urzą- 
dzeń polieyjnyeh, oprócz zbudowania łaźni miejskiej i uwarunko- 
wania sprzedaży ehleba: bo naprzód, porządek u nas w miastach 
niebywał nigdy ważnym przedmiotem troskliwości; a powtóre, sa- 
mo miasto niebyło jeszeze tak wielkićm, gdy zaledwie sześćdzie- 
siąt kop owoczesnych groszy przynosiło doehodu wielko - xiążęce- 
mu skarbowi. 
Zresztą, z samego położenia swojego w głębi kraju, niemogąc 
posiadać wielkiej polityeznej albo handlowej ważnośei, niemiało 
w sobie warunków przyśpieszających wzróst znakomity. Co mógł, 
uczynił dlail Alexander powyższym przywilejem, Zona jego He- 
lena, która przejeżdżała przez Miilsk z Moskwy do Wilna, z do- 
lIIU ojea do państw swojego małżonka, musiała snadź w Mińskiej 
W oznicsicilskiej cerkwi, niewiadomo kiedy i przez kogo zbudowa- 
nej, składać Panu modlitwę wedle obrzędów swojego wyznania, 
kiedy będącym przy tej cerkwi Bazylijanom podarowała własne 
w tej stronie położone dobra Trościenicc , a sam klasztor wynio- 
sła na godność opactwa, co małżonek jej, zostawszy królem Pol- 
skim, zatwierdził na d. 7 marea 1502. Tegoż roku w sierpniu, 
król Alexander był w Mińsku, i ztąd datował przywilej uwalnia- 
jący mieszczan Smoleńskich od podatku Sierebrszczyzny *). 


*) Ob. UCTopilI l'ul'0,ll,a CMOJleJlCKa n. HIIKHTlfłl3, ł848, stl'. XXI, 
npHUaBJleHie.
>>>
65 


137 


w l)ierwszyeb więc leciech XVI wieku, widziemy Mińsk już 
miastem uprzywil,-jowaIlł
m, posiadająeem twierdzę, kościoł Kato- 
lieki, cerkiew! Grecką, ratusz, młyny, a jako położone na drodze 
handlowej pomiędzy Litwą a Ilossyą,to miasto posiada już zaród przy- 
szłego swojego rozwoju. Ale miasta nasze rzadko kiedy mogły się 
swobodnie rozwijać, dla wojen na jakie kraj był ustawicznie na- 
rażony. W r. 1506 hord.y Tatarów, pustosząc Litwę, aż tu się 
op
rły, lUiiłsk został przez nicll (oprócz zamku) spalony, a za- 
raza morowa, jaką wnieśli, wyludniła nielicznych jego miesz- 
kailCów. 
GłOSIłY w historyi kniaź lUiehał Gliitski, walnem zwycięztwem 
lwd IHeekicIll, uwolnił Litwę od płomicni i mieczów Tatarskich; 
ale we dwa lata potem, sam się tu zjawił, jako wróg własnej zie- 
mi. Po zabójstwie Zabrzeziilskiego, niemogąc liczyć na pobłaża- 
nie króla Zygmunta I, udał się niby pod opiekę Rossyi, lecz w głę- 
bi dumnego dueha kryjąc myśl wskrzeszenia dla siebie dawne- 
go xięztwa Kijowskiego *), Z wojskiem Rossyjskiem wtargnął 
dotitwy: wojewodowic :Moskiewsey, xiążęta Szemiakowie, Odo- 
jewscy, Trubcccy, W orotyił5ey, pośpieszyli doil, pustosząc I.itwę 
aż po Wilno **), biorąe twierdze jakie się jeno wziąć dały. 
Oblegli JJJińsk, wzmo£'niony królewską załogą, usiłując dobyć ta- 
meczną twierdzę. Na odgłos spustoszeiI, Zygmunt I spicszy na 
, IJitwę, przcz Brześć, Słonim, Nowogródek, z oddziałami nadwor- 
nego ryeerstwa, mianuje głównym wodzem Mikołaja ,Firleja,_ wo- 
jewodę Lubelskiego, zbiera ryeerstwo Litewskie, wzmaga się o- 
siadłymi tutaj Tatarami, spieszy pod Miiłsk, i M'yzwala to miasto 
z ciężkiego oblężenia, w jakiem je trzymali Gliilski i Szemiaka ***). 
Uuntowniczy xiążę cofa się pod Druck i Orszę, kędy się łączy 


*) Ob. Slryjkowski XXIII. 
**) Ob. Raramzin, T. VII, str. 13. 
..*) Ob. Ber'nardi Yapovii fragmentum w Kolońskim Rromerze. 
TEKA N, 11. t8 


......
>>>
UB 


66 


z Danijclcm Szczenią, *), a król Zygmunt przybywszy do wyzwo- 
loncgo Miilska, ł)awi tu ezas niejaki i przegląd swoich wt',jsk od- 
bywa **). 
Prosty ten ust-:p z dziejów, wywołał w pierwszych lccieeh 
bieżąee
o wieku, ezyjąś wenę drammatyczną, do napisania trage- 
dyi p. t. OUężenie IIIińsloa. 'fragedya ta, tak dobrze mog'ąea l)rzy- 
padać do Gliilskiego jak i do Iioryolana, do l\liilska jak i do Pe- 
kinu, dzisiaj już jest rzadkością biblijograficzną. 
Kiedy Mińsk powitał swojego monarchę, Zygmunta J, w swyeh 
1nU1'ftclt, albo ściślej mówiąc, na popielisku, którcm go zasypali 
'fatarowie a potcm Gliilski, Mijlsk, mówimy, I)ył jeszcze miastem 
małćm, podrzędnćm, pomimo ii go llo cclu ;ejszyeh miast w Litwie 
Jiczono. W r. 1513, jak się Wyil
j rzckło, kniaź Bohdan Iwano- 
wiez Za sławski był jcszeze namiestnikicm tutrjszJm, z władzą 
już bardz
ćj ograniczoną i rządom wielko - xiążęeym podlcgłą tak 
daJece, ie gdy tcgoż roku pomieniony Bohdan, UazyJijauom W oz- 
niesicilskiej ecrkwi, dał na zamku l\lijlskim miejscc do pobudowa- 
nia domu przytułku,' mnisi musieli się udawać do tronu dla po- 
twicrdzenia nadania. Cła i myta targowc ,naleiał y do wiclko- 
xiąięeego skarlm, a dzieriawcami ich, jak się łatwo domyśleć, 
byli Zydzi. Takim mytnikiem, za Zygmunta I, był lyd Miehcl, 
sługa królcwski ***). Pudatki, jak się rzekło, wnoszone były do 
tcgoi wiclko-xiąięcego sli.arbu. I\icdy tegoż ,1513 r, zapisywa- 
lIO pobory na przyszłą wojnę z ROSSH, lUiilSk był tylko obowią- 
. . 
zany posłać dziesięciu kCJlUlyeh ryecrzy i złoiyć dziesięć kop gro- 
szy podatku, t, j, tyle co Truki i inne pomniejsze miasta ****). 


*) Ob. Ibramzin, loco cilato. 
**) Ob. Star'. Polska, l. c. 
***) Ob. Cofillauic Mlelln. Awr. sh'. 2. 
****) Met"yka Litewslia pod r. ł513, 
Polski. 


str. 752, cytata ze Star. 
\lo Ił'" 


........
>>>
67 


139 


(Zapamiętajmy ten numer, bo nam posłuży za skalę ocenienia 
wzrostu tegoż m i:!sta za lat kilkanaście póżnittj), 
W następnym 1514 roku, l\IiiJsk znowu figuruje w historyi 
bojów Zygmunta I z w. kniaziem IUoskiews
im Bazylim Iwano- 
wicu'm. GliiJski jak zdrad1.ił Polskę, tak zamierzał zdradzić i Ros- 
syę. Przejęto jego listy do Zygmunta I, którego za pośrednictwem 
Władysława króla Węgierskiego przebłagał. W ójska Rossyjskie 
wzięły Smoleńsk. Król Polski ruszył z eałym dworem z Wilna 
do l\liilska, przeglądał tu woj siw, a sprawiwszy je poeiągnął pod 
Borysów *). GMwne dowództwo z władzą hetmańsl\ą, otrzymali 
sławny Konstantyn Ostrogski i Jan Swierczowski. Tęczyń- 
sey, Kmitowie, Pilceey, osolliśeic na czele swyeh zastępów połą- 
ezyli się z Ostl'ogskim **). Pod Orszą ***) miała miejsee sta- 
noweza rozprawa. "Niewiasty Orszy łkały pod takt trąb l\Ioskiew- 
"skieh; słyszano łoskot i grom pomiędzy IUoskwiczami i Litwą. 
"Bojary i kniaziowie Ruscy, na ezele ehrobryeh wójsk, spotkali się 
"z Litwą, i pękły kopije, a zagrzmiały miecze i hełmy J.itewskie 
"na polach Orszy" ****). Konstanty Ostrogski otrzymał zwy- 
cięztwo, jakiego (jak twierdzi Karamzin) nigdy jeszcze Litwa 
nieotrzymywała Jlad Rossyą, pojmał j,tj wodzów, wziął obozy, 
sztandary i pokonał około 30,000 wojska. Tak się na głównem 
bojowisku rozprawiono; alc zagony wójsk Bazylego Iwanowicza, 


.' 


,I 


*) Opisanie powialu Uorysowskiego Eust. hr. Tyszkiewicza str, 44. 
**) Paprocki, Herby, sh', 637. 
U*) Nie pod nerez)'ną Jlrzy Borr
owie, jaJ; mylnie twierdzą Paprocki 
I. c. i Slr
jkowski. Ta kallll)anija nazywa si
' w dzięjach Ors7.aliską, 
lubo, jak wnioskują autorowie Stm', Polski, bilwa była stoczoną o czte- 
1'1' mile od tego miasta, jak wnioskujemy gdzieś PI'ZY Ol'szycy czy Obza- 
nicy; bo S;')'łI1onowicz (lmagines Dietae Zamościanc.e) wskazu- . 
je to miejsce w słowach: "Olszanicza VflgO qua lt'epiulłt fluvio." 
****) Tak poelycznie I,reśli tę bilwę cytowany u ł\aramzina, Pskowski 
latopisiec, UL. ł\aramzin, T, VII, nota 123. 


........
>>>
] 


14,0 


68 


rozbiegłe po Litwie, siały spustoszenie w Drueku, Borysowie 
i Mińsku *). Miasto, którego kronikę notujemy, figuruje zawszc 
jako ofiara, wpośród krwawych, obeyeb dla się rozterków. 
.. 
I oto jeszeze jedna o niem wzmianka pod r. 1519. Wojska 
Rossyjskie, w zeszłym roku porażone pod Połockiem, następną 
jesienią wtargnęły znowu do Litwy. Z kroniki, którą Karamzill 
cytuje, przytoczmy szezegóły tego najścia: "Posłano na nic- 
.,przyjaciela do Litewskiej ziemi, wojewodów z lieznem wojskiem: 
"ze Smoleńska kniazia Wasila Wasilewieza Szujskiego , z No- 
"wogrodzkićj i Pskowskićj Ukrainy (tak), oraz z Wiclkich-ł...uk 
"Pskowskiego namiestnika, kniazia Michała W asilewieza Garba- 
"tego, a ze Staroduba i Siewierza kniazia Symeona Teodoro- 
"wic za Kurbskiego, prosto na Wilno, którzy wyszli 1 sierpnia 
,,1519. W miasteczku Kretwie (Krcwie) zebrali się panowie J.i- 
"tewsey: wojewoda Wileilski, Mikołaj l\likołajcwiez (Radziwiłł), 
"Troeki, Albrecht syn Mareina (GasztoM) **), Grndzieilski, Jerzy 
"syn Mikołaja Radziwiłła, starosty Zmudzkiego ***), oraz kniaź 
"Miehał Za sławski, Jan syn Mikołaja Radziwiłł. i Lachski (polski) 
"wojewoda, Jan Świrszewski. .. Rossyjsey wojewodowie, zosta- 
"wiwszy swój kosz (obóz) w Iiraśnem, poszli ku nim i pobili ich 
"przednie straże; pojmali kniazia Wasila Połubiilskiego, W oro- 
"tyilskiego, królewskiego dworzanina Czyża i także dworzanina 
"znakomitego człeka Raja, a Grodzieilskiego wojewody (starosty) 
"wzięli obóz. Ruscy wodzowie ciągnęli po nieprzyjaCielsku 
"aż pod Wilno, przez ł.ohojsk, l\liilsk, Ajnę (pewno Jlajnę) I\raśno, 
"l\lołodcezno, Marków, Lebiedziew, I\rewo, Oszmianę, Miedniki, 


*) Ruski Wremiennik u łlaramzina I. c. 
**) W Niesieckim niema go w r7.('dzie Trockich wojewodów; lecz spis 
naszego heraldyku pierwiastkowych dygnitarzy Litewskich zdilje si'.' być 
niedokładnym. 
***) Grodno, jak wiadomo, nipmi:tło wojewody; Jprzy syn 
Iikołilja Ra- 
dziwiH był owocześnie starostą Grodzieliskim.
>>>
69 


141 


"lUiadzioł, Kurzeński Kamieil, Bereżwieez, Zesno, Kurzec, W 0- 
"łujsk, Ralloszkowicze, Uorysów *)," 
Przytaczamy z Ruskiego kronikarza eałe to miejsce o najściu 
Rossyan na Litwę w r. 1519: bo Polscy, zaj
ci pod tym rokiem 
wojną Zygmunta I z Prusami i Tatarami, nawiasem tylko o tem 
najściu wzmiankują. 
Oprócz tyeh zapisanych u kronikarzy najść nieprzyjacielskieh 
w tutejsze okolice, nieręczymy ezy te więcej razy niepallały ofia- 
rą spustoszeii. Wojna z Rossyą z małemi przerwy trwała przez 
eałe panowanie Zygmunta I, a l\liilsk był na jednćj z głównych 
dróg z Polski do Rossyi. Tutaj w r.1528 zatrzymano hospodara 
I.\lultailskiego, jadącego do lUoskwy, za co wzajemnie Bazyli Iwa- 
nowicz kazał zatrzymać posłów Polskich, na jego dworze bawią- 
cych. To za tytuła monarchicznc, to za krzywdy zubopólne na 
pograniczaeh, to za udzielaną opiekę wzajemnJ"m zbiegom, co- 
rocznie brano się do wojny, na którćj srogość, punkta bliższe gra- 
nicy, bardzićj niż inne były narażone. 
W l\'Iiilsku jednak, pomimo najść nieprzyjacielskich , nasiona 
dobrego bytu, rzucone w przywileju Alexandra, po
zęły się krze- 
wić dosyć sporo, względnie du warunków opóźniających jego roz- 
kwitnienie. Przytoczylismy pod r, 1513 z Metryki I,itewskićj u- 
niwersał poborowy na wojnę, którym zakreślono po(latku z Miil- 
ska 10 kop owoczesnych groszy, t.j. tyle co z Trok. l\Iamy do 
porównania inny podobny uniwersał, pod tytułem: ('stawa wojenna, 
z r.1529 **), w którym l\Iińsk płaci już 50 kop groszy, to zna- 
czy, że w ciągu lat szesnastu powiększył się o pięe razy, co do 
znaczenia i ludności. Insze miasta miały opłaeać wedle następ- 


*) U łi.aramzina T, VII, nota 199. Nipktóre naźwiska miasteczek Li- 
tewskich albo źle zapisane, alho si
 dziś zmieniły, tak, ze zgadnąć ich 
trudno. Co jest nIl. W ołujsk? moze dzisit.jszy W ołożyn albo nieopodal 
położony W ojstom, stojący bliżej drogi z 
Iiilska do Wilna. 
**). Ob, Działpiskiego Zbiór praw Liteu'skich i t. d. poznań, 1841, str. 
ł37-140. 


II 


......
>>>
142 


70 


nego rozkładu: Wilno 1500 kop gr. (zapewnie w sposób wyjątko- 
wy), Ii.owno 300, Kamieniec i Mohilow po 200, Brześć: 150, Piilsk 
i Nowogródek po 50, Troki 10, Połock i Krewo po 5 i t. d. Wy- 
pada wnioskować, że Miilsk w r. 1529 był miastem mniejsu?m 
od Kowna o sześć razy, od Kamieńca i Mohylewa o eztery, od 
Brześcia o trzy, większem dwa razy od Połocka i Krewa, a rów- 
nem eo do ludności z Pińskiem i Nowogródkiem. Gdybyśmy po- 
siadali statystykę oWoczesną choć jcdnego z przytoczonych tu miast 
czy miasteczck, moglibyśmy za pomocą tego uniwersału obliczyć 
ludność miast innych. 
Pod r. 1!i41 spotykamy w MiilSku urząd horodniczego , któ- 
rego obowiązkiem było czuwanie lIad całością i obronnym stanem 
zamku. Wzrostowi miasta dopomógł czynniej jeszcze Zygmunt- 
August, 'niedługo po swćm wstąpieniu na tron ojcowski, bo w r. 
1552, potwicrdzająe i rozszerz:ljąc swobody, prawem Magdebur- 
skićm nadanc, pomnażając dochody miejskic i ustanawiając wpew- 
nych terminach do roku jarmarki, które nadawały tern szerszy 
rozwój miejscowcmu handlowi, żc Miilsk (jakeśmy rzekli) stał 
właśnie na drodze obszernych handlowych stosunków z Rossyą. 
Dwic jeszcze wzmianki znajdujcmy w dzicjopisach Rossyjskich, 
z epoki wojen, które Bazyli Iwanowicz i Zygmunt I z sobą tu- 
cząe, przckazali, rzec możn
, swoim następcom, Iwanowi Groźne- 
mu i Zygmuntowi-Augustowi. 1563, gtly ogromne siły Rossyjskie 
obIegły Połock, Janusz Hadziwitł., hetman w. I,itewski, we 40,000 
ruszył Połockowi na odsieez; arc' gdy miasto zostało już wzięte, 
a wojewodowie wiclk, kniazia Moskic
skiego ruszyli na l\'Jścisław 
i Wilno, hetman ze swojemi zastępy nazad do Miilska cofnąć się 
musiał. W następnym 1564 r., kiedy się zajątrzcnia ponowiły, 
a Rossyanie 7,nowu zajęli Połock i Jczierzyszcze, do l\liilska zje- 
chali się panowie radni z cał,:j I.itwy, dla obmyślcnia śródków 
obrony *). 
[wa n Grożny rozkazał swym wodzom, Szujskiemu 
*) Ob. lIalillskiego, Star. Polska, T. III, str. 8ł7.
>>>
I - 


.7 1 


.143 


i Oboleilskim, skoncentrowawszy się pod Orszą, Utlerzyć na l\Iiilsk 
i Nowogródek; ale wojcwoda Trocki, l\likołaj Radziwiłł, uprze- 
dziwszy wykonanie tyeh planów, na czele hufców Litewskieh i cho- 
rągwi natlwornych, odniósł pamiętnc w dziejach, nieopodalOrszy 
zwyeięztwo. Około tcgo czasu Zygmunt-August, gościł czas ja- 
kiś w lUińsku. Drugi raz musiał tu być w r. 1568, kiedy w stycz- 
niu bawił w Kojdallowic u swojcgo szwagra, l\Iikołaja Rudego 
Radziwiłła, jak o tern Augustyn Rotundus l\lilesius zawiadamiał 
II ozyusza *). 
Oto jest wszystko, co nam się udało skupić z rozrzuconych 
pojedyilCzych wzmianck o l\liilsku, z cpoki, kiedy to miasto było 
jeno namiestnictwem, do dzicdziczncgo prawa wielkich xiążąt na- 
leŻllt
łłl. llządcy z imienia panująccgo władali miastcm, pod imie- 
niem namiestników i sJarostów, aż do chwili, gdy wspaniałomy- 
ślny Zygmunt-August uezynił na rzeez Litwy ofiarę ze swoi eh 
praw dzictlzicznych. Wspomnieliśmy pod r. 151:.1, jako namiest- 
nika l\Iińskicgo kniazia Bohdana Iwanowicza Zasławskiego, do- 
myślając się, że w tćm namiestnictwie bIła może resztka udziel- 
ności, przekazanej xiążętom Zasławskim Otl ich protoplasty Jawnu- 
ty Olgicrdowicza w. xięcia Litewskiego. Alc gdy około tegoż 
czasu, rljd xiążąt na Zasławiu w płci męzkićj wygasnął, ustaje 
W l\IiilSku i tytuł namiestniczy, a zjawia się godność starosty, 
gwoli sądownictwu miasta i prowincyi, którym już pewnych swo- 
bód udziclono. Takim starostą l\liilskim był, wnct po namicst- 
nictwie Zasławskiego, sławny pisarz i podskarbi Zygmunta I, 
Iwan Hornostaj, ożeniony, jak się domyśla Niesiccki, z xiężnicz- 
ką Zasławską, siostrą llohdana Iwanowicza **). lIalej widziemy 
na tćjże starościllskićj godności Dymitra Skumina Tyszkicwieza, 
marszałka Litewskiego; potem syna jego, Tcodora ***), a nako- 
nie c stryja tego ostatniego, Bazylego. 
*) Ob. Listy do Hozyusza, Dziennik Wiłeń
ki, r. Ułł5, N. 8, str. 122. 
**) Ob. Niesiecki, wydanie Bobrowicza, T. IV, str. 376. 
**-) Nies, T. IX, str. t74. 


, 


. 


.......
>>>
l 


144 


72 


Ale zbliżała się długo upragniona, a rozmaitemi przeszkoda- 
mi zwlckana, chwila, kiedy Polska i Litwa miały się zespolić jc- ' 
dnostajnemi prawami, jcdnością rządu, jakby ślubnem wspól- 
nictwem całej swćj przyszłej doli, Zygmunt - August, na dniu 
1 lipca 1569, zcbrawszy do Lublina stany państwa obójga na- 
rO(Iów, dał hasło braterskicgo podania sobie ręki. Litwa wy- 
dała pismo, jako szczerze i serdecznie przystępuje do bratersk
ej 
Unii, a król na dniu 4 tcgoż micsiąea i roku, zapewnił wspól- 
ność praw obójgu narodom. Celniejsze miasta i prowincye Li- 
tcwskie, porównanc zostały z miastami i prowineyami Polski; 
oznaezono wojewÓtlztwa na Utwic, a scnatorom jej wskazano 
właściwe nicnaruszalne krzcsłana wspólnćj wiclkoradzic, 
l\IiilSk został wynicsiony na stolicę wojcwództwa tcgoż imic- 
nia. Wojewodą Miilskim mianowany został Gabryel Hornostaj, 
kasztelancm Mikołaj Talwosz; pierwszemu naznaezono micjsec 
w senacic llOmiędzy wojcwodą Pomorskim i Inflanckim, drugie- 
mu pomiędzy kasztelanami większymi Gdailskim i także Inflan- 
ekim,- a ei dwaj nowi senatorowie podpisali akt Unii wespół 
z dawnym starostą Mińskim, Razylim Tyszkiewiczcm, z Jancm 
Kłopotcm, drputatcm l\liilskiego województwa, wespół z dygnita- 
rZ
!lli i szlaehtą innych wojcwództw Litewskich *) 
Odtąd Miilsk występujc jako stoliea swojt'j prowincyi, jako 
cząstka ogromncgo państwa JagieHonów, pewniejszy bezlliceznego 
. 
bytu niż za starych czasów swojej rzckomej udzielności, bo śmie- 
lej mogący liczyć na swą llolityezną obronę. Zaprawdł.]! godzien 
wytclmicnia 110 tylu wiekaeh klęsk i spustoszeil, po kilkonastora- 
zowem zlaniu się krwią i zasypaniu popiołem wojennćj pożogil 


*) Ob. Akta Unii Lubelskiej, niegdyś przechowywane w archiwum Nie- 
świeiskiem, a z kopii będącej w zbiora
h Nar
szewicza przedrukowa- 
ne przez P. Wojcickiego w jego Bibliotece star. pis Polsko T. VI, 
str. 203-251. 


eX] r.8 


-* 


. 


J
>>>
1
 



 ..1 


P E R Y O D 'f R Z E C I. 



IłŃSł\ JARO WOJEWÓDZTWO. WZRÓST l ł\LESIU 
JlASTA, 
. 


I 


IV, 


Nowe urządzenie wojewMztwa- Co wpłynęło na poczl&tkowy wzrost 
miasta? - Gwagnina sł6wko o Mińsku- Ruski monast
r Wniebo- 
wstąpienia Pańskiego- Kościoł Katolicki- Domniemanie o zborze 
wyznania Helweckiego--:- Ustawa M!lgdeburska względem obieralno. 
ści burmistrza i ławnik6w- Nadania Zygmunta 1Il- Mińsk na dro- 
dzc posel
k.iej z 1'loskwy do Polski- Cech szewc6w- Zygmunt lU 
przejazdem bawi w Mińsku - Tatarowie i Zydzi-- Spory o Uniję 
religijną: Rahoza , Smotrycki, Morochowski- Klęski- Krzywdy 
mieszczan- Przechody w6jsk- Fumlacya Dominikan6w - Monaster 
św. Piotra i Pawła Apostoł6w - Jeszcze zaburzenia religijne- 
Wzmianki o szkołach- Uzupełnienie fundacyi Jlominikan6w-Ber- 
nard yni - Znowu niesnaski Unit6w z Dyzunitami- Drukarnia- 
Fundacye Benedyktynek, Dominikanek i Bazylijanek- Uniwersały 
Jana - Kazimierza - Fizyonomija miasta w ciągu obecnego pery- 
odu
 Spustoszenie wojenne. 


I)i.(rwsze lata peryodu nowł
go życia lUiilska, niczem ważnem 
nieupamiętniollC, niewiele, podają szezegóMw godnyeh zanotowania. 
Wyniesiony na stoUcę województwa, którego wojewołlami do koilCa 
X VI w. byli koll'jno: (;abryel Hornostaj. Jędrzej, .Mikołaj i Bohdan 
Sapichowie, 
an .\bramowiez i Ję'dl'zej Zawisza *), kt.órzy stale nie- 
mieszkali w mieście, Miilsk pod Lliższem okiem swych kasztelanów 
i starostów począł powoli brać pomnożenie, jako stolica trze eh po- 
I . 
wiatów (:\Iiilskiego, l\lozyrskie
o i Rzeczyckiego). .Miewał licz- 
niejsze zjazdy braci szlachty, juzto na sejmiki przedsf'jmowe, z któ- 


*) Ob. Niesiecki, T. I. 
T
K4 N. II, 


aq 


ł 111 


ł9
>>>
146 


74. 


rych na sejm, województwo sześciu posłów wybierało.., j nzto na 
, 
kadencye sądów ziemskich (roki Trzykrólskie" TI'ojeckie i Sto- 
l\'lichalskie), które się po trzy do' roku odbywały, juzto na popisy 
rycerstwa (okazowania), któI'e we wrześniu w dzieil Narodzenia 
Po Maryi poczęte, trwały przez następnyeh dni eztcry--jużto na- 
koniec od r.1.!i8 ł, na Trybunały Litewski i Skarbowy, które się 
tutaj alternatit'e z Wilnem i Nowogródkiem sądziły. Ten na- 
pływ bogatycb panów i szJaehty z województwa i powiatów, mIl- 
siał żwawo przyczynić się do' wzbogacenia miasta, które kolej- 
no od starej swej sadziby to jest nd góry Trojeekićj i dzisiejszego 
Nizkiego rynkIl, poczęło się rozciągać na wschód, Jm miejscu 
swej dzisiejszej osady. i z drzewa przystraja(; się w mUl'Y, 
Współczesny Gwagnin zowie Miilsk miastem drewuianćm, wiel- 
ki
m, dosyć z natury obronnem, które opływa rzeka w gęste młyny 
bogata; wspomina o zamku budowanym z drzewa, którym, jak się 
domyślać godzi, był zamek górny, dzisiaj w ruinach będący. 
Ze szezegółowych jego dziej(,w nic nicwiemy w tćj epoce, 
krom historyi Ruskiego monasteru Razylijanów Wl1iebpwstąpie- 
nia Pailskiego, fundowanego, jak się rzekło, przez H
renę żo- 
nę Alcxandra JagicIloilCzyka. SzczIlpłćm snadź było pićrwiast- 
kowe jego uposażcnie, kicdy widziemy, że w środkIl XVI wieku- 
po zgonie arcllimandryty PafnIlcego, mniehów już w nim nieby- 
ło, a Zygmunt - August, szanująe nadania i tJtuł monasteru, od- 
dał go w dzierżawę dworzaninowi swojcmu °Junowi Race. Ale 
gdy nowy dzierżawca budowy i dobra klasztorne bezładem pu- 
stoszył, gdy. sam niemicszkał, ani utrzymywał tu kapłana, 
tak dalece, że służba noza w cerkwi ustała i "przyszła ku za- 
. milczeniu" (w zamołczanije p"yszła), owoezesny starosta Miń- 
ski, Gahryel Hornostaj,' oddał tę dzierżawę swujemu klien- 
towi, Stefano wi Dostojewskiemu, w roku 1576 *), Ale i 
*) Ob. SiemioDowa: C06paHie rpaMOT'.b H AI\TOB;' MUHCI'WH I'y- 
6epHiH, Mińsk, 1848, N-ra 22 i 23. 
c II i A)!
>>>
75 


1ł7 


tcn ostatni, podobno Żf' tylko z intrat klasztornych korzystająe, 
reszty swyeh oJJowiązków zaniecllał. Po dziesięeiu lccieeh opusz- 
czenia, król Stefan B
tory, w r. 1579, wyniósł na Miilskiego 
archimandrytę, głosnego potem w dzirjaeh Unii, l\-lichała Rahozę. 
Mąż historyczny, świetny metropolita Kijowski, głowa zjazdu 
Bl'Zeskiego. osypany dobrodziejstwami królów i papieżów, tutaj 
rozpoczął zawód w 1579. jako skromny arehimandryta opuszczo- 
nego klasztoru, I\ędy eerkiew' opadła i zgniła zaledwie się mo- 
gła utrzymać na drewnianyeh podrębach, gdzie jedenaśeie ob- 
razów, wyblakłych i osypanyclł z farby, odartyeh z ram i szat 
złocistyeh, stanowiły całą ozdobę, a liilka xiąg, kilka szat spło- 
wiałych i kilh ogarków swiće w lichtarz
ch, cały cerkiewny 
zas.ób. Ten, co w lat kilkanaście później miał zasiąść metropo- 
· litalną stolicę całej Rusi. rozpoczął swe dygnitarstwo w Miń- 
sku. jako przełożony tak zwanego klasztoru, a raczej starej iz- 
debki, otoczOllltj kilku 'gospodarczcmi zabudowantami i ogrodem, 
z którego płoty opalono *). Taki był stan l\Iiilskiego monasteru 
wyznania Grf'ckiego. W nil'Jrpsz}'m stanic był parafijalny ko- 
ścioł Katolicki, domierzający już 200 lat swojego istnienia, 
w chwili kiedy xiążęta Druccy, Horscy i inna oknliczna szlaehta, 
zapisami i pomocą dźwignęli jego walące się ściany alegatami 
podnieśli skromne plcbanijalnc fund\lsze **). Trn smutny stan 
domów modlitwy obójga wpnail, niezem innćm niedaje się 
tłómaczyć, tylko wzrostem
 jaki tutaj na równi z całą Litwą Re- 
forma llrać poczęła. Lubo jedyny dziejopis wyznania Hel- 
wcekicgo J. ł,ukaszewiez, nirpodając SZCZf'gół6w o zborze 
w Miilsku, twierdzi tylko, ze istniał w XVI w.; "rzecz jasna, że 


*) Ob. w temźe Sobranii Intromissyę Rahozy do klasztoru Mińskiego 
i Inwf'ntarz tegoi klasztoru, przez dworz,miDa królewskiego, JaDa 
. "' 7 . "'0 Im I - 
AnforowJcza, N-ra"" I ""0. 
**) Baliński, Starożytna P()hka, T. III, st
. 817. 'lo fi 


'I
>>>
.. 


148 


76 


musiał świetnicć 
 w stoliey wojew()dztwa, k.icdy po wszystkich 
okolicznych miastal
h i miasteczkach wznosiły sit na miejscu cerkwi 
i kościołów, zbory Iialwiilskie, zakłmlane potężnemi rękami sąsied- 
nich Litewskieh możnowładców. Ulica nazwana od wieków 
Zhorou'q, lubo niel)rowadzi do dzisiejszego kościoła Helweckiego 
wyznania, ukazuje, że zbór dawuiejszy lIłusiał wznosić się w naj- 
okazalszej cz
ści miasta, (może na micjscu gdzie jest dzisiaj kościoł 
i klasztor lIP. nencdyJttynek) nieopodal placu zwanego dziś Wysoki- 
rynek, i wspaniałością o wiele przcnosić kościoł I\atolieki, n:l tym- 
że rynku wzniesiony, Powtarzamy, żc ubogi stan świątyił I\ato- 
liekiej i Grcekiej w MiilSku, tłómaczyć się moie tylko przeeiw- 
ważącemi wpływami innego wyznania, nie zaś uLóztwero miasta, 

e l\liilSk doszedł w tćj epoce do znacznego stopnia zamożności, 
świadczą wyrazy pewnćj uchwały miejskićj, gdzie wydatck sto 
kop groszy, nazwany jest wydatldem małym, a niewainym, który 
sami bogatsi mieszkaiłCe ponosić powiuni. Tylko do pod.łtków 
wynoszących 300-400 kop groszy, lub wi
cej, postanowiono 
wzywać ubóższych miasta mieszkaileów, Rogdajto clłl'ześeijaiłska 
staroświecka względność na położenie bliżnicgo! 
I bogdajto prosty lUl10wy rozum, wyższy nieraz nad wszel- 
kie mądre teorye publicystów! ]Iićrwsz)"eh lat panowania 
Zygmunta lIT, kiedy szla.cht? nasza doszła do najwyższćj drażli- 
wości o swoje swobody, kictly zasmakowała w gwarnej obieral- 
ności urzędników, począwszy od sądowego podpislia aż do króla, 
kiedy w kraju nieraz przez cały rok ciągnęły się burzliwe cIek- 
eye deputatów sejmowyeh, trybunalskich i skarbowych,- prości 
sławetni micszezanie l\Iiilsey, na d. 8 lutego 1590 r., zebrawszy 
się na ratusz, poczęli rozważać w swej głowic: że ośm do roku 
zmianlmrmistrzów, naraża "rzeezl,ospolitą. miejską," na niespo- 
kój, "szkodę i trudność"; że z powodu częstych elekcyj, dzicją 
się "pomi
dzy braćmi rozróżnienia 'i niezgody"; żc wreszcie na 
niedługo obrany lłurmi
tr
 ,,
rzyma w niedoz
rze i niedobrem opa- 


..
>>>
77, 


149 


"trzeniu dobra i pożytki miejskie." Aby tym niedogodnościom 
zaradzi l:, postanowili nie tylko obrać burmistrza roczncgo, dOllając 
doń dwóch ławników, lecz nadto mianować od razu jeszcze dwóch 
burmistrzów i cztercch ławników, którzy mają urzędować przez 
dwa lata następne. Słowem, zamiast ośmiu elekc}'j do roku, po- 
stanowili zaprowadzić t)'lko jcdną na trzy lata,-i dokumcnt w tej 
treści spisany, złożyli na utwierdzenie p
:la Iwana Bykowskiego, 
wójta J, Ie lU. miasta l\liilska, Wyrzeczenie się w imie porządku i PD- 
wszcchncgo llobra, ezęstego kosztowania elektoralnych przyje!D no - 
śei, jcst zaprawdę JlCroizmcm, na który by się oświeceńsza i tylc 
mówiąea o swym l'atryotpmie, szlaehta owoczesna nigdy zdobyć 
niemogła. Prawo to mogło uczynić zaszcz} t rozumowi i u- 
czuciom nil'jednego wyższego człowieka stanu, a jednak wylęgło 
się w prost}'ch głowach 113nów garbarzy i tk
lczów , szanownych 
.
('ssyonali.
tów Magdeburgii Miński,:j *), 
U stanowiony w r. HiS1 Trybunał Litewski, którego kaden- 
cye oznaczono koll'jno w Willlic, Nowogródku i l\IiilsJm, przy- 
czynił się do wzrostu miasta, zjazdami bogaty eh panów, jużto jako 
urzędników trJbullalskicb, już jako stron które się prawowały. 
A na kaidym trybunale, co szlachty u boku możnowładców! co' 
hucznych obiadów! co sowicie zakropionych wieczerzy! co za 
ruch i życie w gospodach! A chociaż czascm rozhulana szlachta 
napadła w jakiej bójce na nicwicrnc Zydy i sławetne mieszczany, 
miastu prze cię nicb)'ł ueiążliwym mnogi napływ ludności, która tu 
przychodziła przejadać i przepijać plony swych wiosck i zaścianków. 
Rozwijająey się wzróst i za nim idące potrzcby społeczne, 
wymagały potwierdzenia praw, udzielenia nowych swobód 
i nowych urządzcII. Zygmunt III przy swem wstąpieniu 
na troll potwierdził l\Iillskowi jego swobody;-ponowił toz samo 
przywilej cm z d. 10 wrzesnia 1592, i tymże przywilejem nadał 


--.'- 


*) Ob. Siemionowa Cofip. N, 33. 


.. 


..... 


. \
>>>
150 


78 r 


L ' 
miastu 'wszystkie place i grunta 'wokoło niego leiąi:e; dozwolił 
zbudować na rzece Pcrespie, "która idzie z Komarowego błota," 
młyn i papicrnię (jIlŻ się dała uezuć potrzeba wyrabiania doma 
piśmienniczcgo materyałll) i drllgi młyn lIa rzcee Urllpcu; do- 
zwoJił urządzić miejską woskobojllię a wójtom i burmistrzom dał 
p
awo naznaczania opłat od gruntów i placów miejskich na rzecz 
samego miasta *), Bo (krom nadzwyczajnych) Miilsk nieobo- 
wiązany był do opłat i posług skarbowych innych, jeno do da- 
wania podwód, ezyli tak zwanych stac}j dla króla i posłów 
swoi eh lub cudzoziemskich, którzy tędy z Krakowa i Warszawy 
do Moskwy, IlIb z Moskwy do Pols.ki ciągnę1i. l\Iińsk, stojący na 
drodze owych poselstw, widział i witał w swyeh muraeh niejedną 
świetną i znamienitą legaeyę Polską i Rossyjską; witał posłów mnil:j 
lub więcej życzJiw
IlIi okrzykami, w miarlt sympatyi, jaką obu- 
dzali oni sami, lub sIlrawa W której dążyli. Tak w r. 1606 tu- 
taj pospólstwo oIJryzgało błotcm xiążęcia W ołkońskiego, jadą- 
cego do Krakowa, zaraz po zabiciu pierwszcgo Dymitra samo- 
zwańca. Tłuszcza, pf7.ych}lna magnatom I,itewskim, którzy 1'0- 
picrali sprawę Dymitra i Mniszchów, a podblll'zona przez Jana 
Haraburdę kasztelana l\Iińskiego, napadała na posła z Moskwy. 
Przystaw y od dWllnI Polskiego dodanc posłowi, których obowiąz- 
kicm było czuwać )Jad jcgo bczpicczciJstwem, napróżno usiłując 
rozcgnać tłumy, przekładali posłowi, ŻC niechęć. powszechna jest 
trudną do IIjęcia w jakiekolwiek karby **). 
Podczas następnćj wojny z Rossyą, Zygmunt III idący pod 
Smoleńsk, na czele 12,000 wojska, wyjechawszy z Wilna 18 
sierpnia, stanął w Miilsku 25 t. m. i tam nocował. TlItaj po- 
witał monarchę hetman polny I\orollny, Stanisław ł\oniecpolski, 
radząc mu pośpiesznie iść ku Orszy, aby tym sposobem ponaglić 


*) Ob. Siemionowa COUl). N, 32. 
**) Ob. łi.aramzin, T. XII, str. 12 i nota 38.
>>>
79 


151 


ciągnienie rycerstwa, które, jak zwykle, powoli się wlokło. Mie- 
szezanie zanosili skargę na pana Dębiilskiego, że się im kazał 
szailCować, że wybrał od nich 6,000 florenów Polskieh i inne 
poczynił krzywdy *). n 
Poczucie potrzcby pOl'ządnyeh municypalnych ustaw, daje się 
widzieć w tworzeniu się cechów rzemieślniczych. Cech szeweów 
w l\Iiilsku, pierwszy wyjcdnał potwierdzenie królewskie swych 
kontubernijalnych ustaw, na sejmie Warszawskim 1609 **), 
Około tegoż eZlłsu widziemy tutaj osiadł)'ch Tatarów, którzy 
na gruneie do cerkwi Zmartwyehwstania Pailskiego należąeym, 
pobudowali swój meczet. Uolejno metropoliei Unicey, l\liehał 
Rahoza, Hipacy Pocil
j i Jóu.f Rutski , potwierdzili tę zamianę, 
jak to się okazało z imlagaeyi wyprowadzonej w 1617 przez Piotra 
Tyszkiewieza kasztelana l\liilskiego, którą Tatarzyn Sulejman 
Zcekiewiez złożył u akt grodzkich. Wszelakoż pomimo przyzwo- 
lenia Unitów i prawności posiadania przez Tatarów gruntu po- 
cerkiewnego, Dyzunici ze zgorszcniem i boleścią poglądali na ten 
wypadek, "Pójdż do Mieilska i spytaj"- woła jeden z ich pole- 
mistów ***)- "na jakim placu Tatarski meezet stoi? dowiesz się, 
"że na tym, gdzie ccrkiew' była Narodzenia Pana naszego, "- 
Spokojne a pracowite plemic Tatarów, zajęło się tutaj, zapewnic 
tak samo jak w innyeh miejscaeh, uprawą ogrodów, garbowaniem 
skór i furmanką. Handlcm niewolno było trudnić się tak Tata- 
rom jako i Zydom. Przywilćj Zygmunta III, z d. 26 maja 


*) Dyaryusz oblężenia Smoleliska, ogłoszony w Athellaeum przez Ro- 
mualda Podbereskiego (ob. AUL. rok ł842, zeszyt czwarty). Wzmian- 
kowany Dębiński, który ciągnąc przez nlillsk, pocżynił krzywdy miesz- 
kalłcom, będzie podobno Marcin, którego Niesiecki Marsem Polskim 
nazywa, a który porucznikuj'lc pod Smoleliskiem, tamie został zabity. 
**) Ob. Coól" N. 162. 
***) Euzebijusz. PimeD, moich łiijowski, w xiąice p. t. Lilos albo Ka- 
mień, Kijów, 1644. 


I' 


.......
>>>
152 


80 


1606, uważa Tatarów wespół z 
ydami za ludność obcą, niemo- 
gąeą używać przywilejów nadanych samemu miastu, 
Zydzi, jak tenże przywilej poświadcza, przez cały wiek XVI 
niemieli kramów i nietrudnili się handlem na wielką ska]ę;- nie- 
dozwolono im tego i nadal; alc z pewnością godzi się wniosko- 
wać, że od pierwszych lat XVII w., wbrew zastrzeżcniom prawa 
zwolna handel wcwnętrzny pod siebie zagarnęli, a w śródku tego 
stólecia, gdy wojny zubożyły mieszczan, niezaniedba1i za długi 
i drogą kupna nabywać eo lepsze domy i kramy i de facto objąć 
to, co im de jure zabroniono. 
W t
ch czasaeh zrodzona w Po]see myśl zjednoczenia Kościo- 
ła GrecJdego z Rzymskim, na warunkach zobolw]nyeh ustępstw, 
myśl znana pod' imi
lliem Unii, której pobożny Zygmunt UJ z po- 
mocą nicodłąeznyeh Jezuitllw był głównym kicrownikicm-- myśl 
ta, mówimy, wywołała mnićj więcej gwałtownc rozruchy w Miń- 
sku, nasiadłym przez ll\duość wyznail Laciilskiego i Buskiego. 
lUiehał Rahoza, żarJiwy stronnik Unii, tutaj, jakeśmy rzekli wyżrj, 
rozpoezął swój zawód, w stopniu skromnego archimandryty opusz- 
czonego monasteru Wniebowstąpienia Pailskiego w 1576 r. Nic- 
wicrny czy długo pozostawał na tćj godności; to pewna, że mnićj 
niż lat dziesięć: bo musiał przcbywać wyższe stopnie duchownej 
hierarchii, gdy już w r. 1588 wygnany patryareha lionstanty no lw- 
litailski, Jercmijasz, lwświęcił go w WiJnic, w ccrkwi N. P. Prze- 
czystej, na metropolitę l\ijowskiego, Ha1ickiego i całćj Rusi *). 


*) Uczony Michał lIomolicki, któremu dzieje Wilna winny wyświetlenie 
tylu ciekawych szczegółów, naprzód poszpdłszy za świadectwem Je- 
zuity ł1uleszy, podał w l'PizeT'Unkach Wileńskich (T. XXII, slr. 37) 
na rok ł 578 datę wyświęcenia Rahm
y;. lecz gł('biioj rzecz zbadawszy, 
sam w tychże 1'J7izenmkuch (T. XXlII, str. 6) sprostował tę wiado- 
· mość, twierdząc, że godność melropolitalna spolkała Rahozę ai w lat 
dziesięć później, t. j. ł5łł8,- fakt podobniejszy do prawdy: bo Raho- 
za w r, 1576 będący tylko archimandrytą w Miósku, przez parę lat, 
niezdołałLy się posunąć lak wysoko, ,do najwyższej kościelnej godności. 
, 


......
>>>
----"l 


- 


153 


J[
' Wnct l}O swem wymcsIeniu na mctropoliję Rusi, Rahoza 
wsparty od młodp-h i gorliwyeh podwładnych sobie władyków, 
Hil)acego Poeieja i Cyrylla Tarlcckiego, począł się krzątać nad 
powszecbnćm zaprowadzcniem Unii. Zbicrane przezeń do Brzc- 
ścia Litewskiego synody w latach 159Q..\ 9
, uznawszy politycznie 
VI)iję jako oddzielna wyznanie, spowodowały rozbrat pomiędt.Y wy 
znawcami Ruskićj Cerkwi. Jcdni przystali do nowego stanu rzeczy, 
dnulzy z iarliwością stanęli w obronie starego wyznan
a wiary. 

liehał Uahoza umarł w r. )6QO, a Poeiej wyniesiony po nim na 
roetropolitalną Jlostojnosć, zanadto może gorliwem szczepieniem 
jedności z Rz)'nwm, wywołał rozruchy po
iędzy ludnośeią mi
t 
J.itcwskich. Ihwawe seellY miały miejsce Vi Wilnie i Połocku,- 
l\JiilS
, lubo niepowtórzył li sicbic iadnej z podobnych tragedyj', 
nirzostał jetlnak ollojętnym w rzeczach tak blizko obchodząeych 
s
lUienie, jak forma religijnego wyznania. Skutkięm 

e
ególnego 
trafu, wszystkie nicmalllistoryczne imiona, które się w pierwiast- 
kowych dziejach Unii wsławiły, tutaj rozpoczęły swój zawód, albo 
ztąd wystąlJiły lłOraz llierwS7.y na widownię. Wspomnieliśmy jui 
o 
Iiehale Rabozie, który tutaj rozpoczął swe duchowne urzędo- 
wanic;- wspoUlnijmy kolejno o Podol\łJ),ini
 l\'Ielecyuszu z miasta 
S,lJ.1,otryeza, który pod imieniem Smotryckiego słynął naprzód ja- 
ko żarliwy przeciwnik, a poMm jako niemniej ognisty wyznawca 
Unii. Będąc nauczydeleDl dzicei xcia SQlowereckiego i obje- 
chawszy z nicmi uniwersytcta. Niemieckie, wrócił do J.\;IiIiska 
około 
 GO:} roku, i tutaj nalJisał przeciw Unii: Trenon, to 
jest Lament lrsc/wdniej Ce,'kwi i t. d. przez Tlleophila Ol't/lOloga 
(Wi lno 1610) *) . W parę lat potem Smotrycki został Unitą, a 
, , .J , J JI 
ol( *) Wiszuiewski (Hist, lit. T. VIII, str. 319) bytność SlIlotl'yckiego w Mili. 
lOku naznacza na r. 1610, t. j. na epokę wyjścia Tltreno
u; ale ta 
, musiała Lyć }Jiel'wiej, Lo w roku 1610 wyszło już tł6maczenie na 
.')oor język, Polski dzieła Smotl'yckiego i refutacya przez Skargę, zaś ory- 
SI!' ginallle I}i:;mo Słowiailskie ukazało się w roku ł596. Jjhu 
ft h Ił 
TEKA N. II. 20 


I . 


......
>>>
1 S... 


82 


przy możnej opiece Poeieja dostąpiwszy wysokich cerkiewnych 
godności, sarn gorliwie zbijał własne pisma. b J '{h£qBW 
h Oprócz Jezuity Piotra Skargi, z odpowiedzią na Trcny Smo
 
tryckiego wystąpił, w pismic p. t. Pere!Jorya, Elijasz Morochowski, 

ekretarz królewski, późniejszy biskup Włodzimicrski,- takie 
postać historyczna, kfóra, zarówno jak .Rahoza i Smotrycki: 
W Mińsku odegrała swą pićrwszą rolę. Jh
 jjri im fU 
Kiedy metropolita Pociej eerkwie Ruskie osadzać począł sprzy- 
jającem Unii duchowieństwem, niektórzy z mieszczan l\lińskichjćj 
nieprzychylni, opuściwszy dawne swe parafije, sprowadzili w r. 
1612 Prawosławnych mnichów z Wileńskiego monasteru św, Du
 
cha, który się statecznie Unii opierał. Magistrat złożony z osóh 
przychylnych nowym przybyszom, dozwolił dla nich cerkiew' Na- 
rodzenia P, Maryi, przy ulicy Niemizskiej na placu ustąllionym 
przez xx. Radzi-ł/iłłów, kosztem mieszezan erygować i otworzyć 
w niej nabożeństwo.' :Wynikłe' ztąd zaburzeni1 pomiędzy' stron- 
nikami dwóch wyznań, napady tłuszczy na kapłanów Unitów lub 
Nicunitów , grożąc zamięszaniem pokoju; doszły do tronu gorli- 
wego krzewicicIa Unii, Zygmunta III, I\ról, dwóma listami wzy" 
wając burzycieli do porządku, pod winą llięeiu tysięcy kop gro- 
szy Lit., przysłał do Miilska Elijasza lUorochowskiego, będącego 
świeekim i sckretarzem królewskim, aby wejrzał w 
zezegóły 
tej sprawy i upomniał winnyeh imieniem królewskiem. Paweł 
I.utkowicz i Michał Haiński, kapłani Ruscy z Rzymem zjedno- 
czeni, zbrojni listami królewskicmi, ośmieleni bytnością Moro- 
chowskiego i uprawnieni obecnością pana sądowego Jenerała (woź- 
nego) Dawida Hrchorcwicza, wassystcneyi licznej szlachty pośpie- 
szyli spisać akt tego, eo się działu. W starej ccrkwi, przcz nowo- 
przybyłych z Wilna mnichów Nieunickich 
aj,:tej, naliczono około 
200 osób na nabożcństwie; spotkano fury z drzewem, na erekeyę 
n
wćj dl
, nich ,ccI:k'Yi, przez micszczan współwierców wiezione, 
a gdy się udano na ratusz dla złożcnia lis' królcwskich i protesta- 
ot 11 .
 .nT
>>>
83 


155 


eyi, to panowie burmistrze i ławnicy nader ich zimno prz)"jęli. 
Odpowiedziano l\Ioroehowsldell1u, że pana wójta królewskiego 
u 
(Grzegorza Tarleckiego) pod te ezasy w mieście niema, "że oni, 
"rada miejska, oprócz eerkwi mają teraz aż nadto do roboty," Po- 
suwając dalej zniewagę ku majestatowi królewskiemu, jeden z mie- 
. 
szczan, pan Fiedor Zaletyło, powiedział: "F
aszka to listy kró- 
lcwskie: ja, dawszy parę czerwOll eh złotych, zechcę u króla 
" I 
 
'.1 ,,* ) 
"wYJeunam ... I I' 
9( - "Więc listy królewskie u was, panowie burmistrze, w Ick- 
"kiem są poważeniu? więc Jiie tylko pohamować swawolników, 
"lecz nawet słnsznej odpowiedzi królowi dać nicchcecie ?" Tak 
silt ustnie i pi "miCllIlie w GrOllzie l\liilskim protestował lUoroeho

 
ski; ale to jego grzmiące groźbą q1lo1.Jsfj1.Je pozostało bez żadnych 
, 
skutków. Zn
lllunt III, zajęty wojną z ROSSH, niemógl się zajmo- 
I 
wać,n 'ąranicIll zuchwalców i godzeniem rozterków o formę wyzna- 
nia; a sławetny magistrat l\liilski- jak praw
ę powiedział l}an 
burmistrz, Wasil l\IU:5lallka- a ż nadto miał do robot y w te za- 
, dl. 
prawdę gorące czasy. Wszystkiemi czterma klęski Bożemi, po- 
wietrzem, głodcm, ogniem i wojną. dotkqięte były te strony, pierw- 
szych lat XVII stl;lecia, Gł.id, który w ro1\.u Hi02, na Litwie 
wyniszC1.
-ł wicie tysięey ubogiego lmlu, który (jak mówi pod tym 
rokiem Piasecki **) powodował Jerozolimskie sceny, nie sposób, aby 
niedotJ\Uął lUillska, połoionego 
 nicnazbyt urodzajnej krainie, a 
pełncgo napływowej ludności, W skutek głodu (mówi 1 enże ), po- 
wodż zarailiwyeh chorób za l ała całą Polskę w tym i następnym 
I ' 
ro I W papierach mit'jseowych czytamy wzmiankę o morowej 
... 
zarazie w l\liilSku 'przed l' 1617, i otlnosimy ją (lo roku 1602 lub 
1603 ***), Tei papicry wzmiankują o poiarze, którego l\liilsk był 
o li 
I *) Ob. SiemioJlowa Colipa1li
 N-ra 46, 47: r 48 i 72. i £WOf! ! .,id 
**) Pauli Piasecii C/u'onica gest. in Europa singull,rium, slr. 250. 
n ::**) W samym GdailSku w \'. '1602 umarło '18,000 ludzi. (Ob. Chmie. 
. ' . .,. u.... . \ 
lowsklego ;,'uw, Ateny, r.. , slr , 21.2). elubltltl d'JiA ..iM 
.
>>>
, 


156 


84 


ofiarą. Tak więc przeszły tędy pierwszych lat XVII w. trzy bieze 
noże: głód, mór i ogieil. ii' h . oqbO 
.in A wojna;'zawsze i wszędzie zgubna, ezemże być musiała dla 
r . 
spokojnych miast i wiosek za Zygmunta III, przy zupełnem roz- 
przężeniu wojennej karności? Tędy, w tymże obfitym w klęski 
1602 roku, przechodzili Rozacy Zaporozcy' do Inflant; potem, 
I 
miasto, położone prawie " na gościiICu z Polski do Moskwy 
"idącemu", wystawione było na łup zbrojnych konfederatów 
i jasnyeh p3nów Polskich i I,itewskich, ciągnąeych na półnoe 
ze swojemi hufcami. Po kilka nied;?.icl hulało tu rycerstwo, 
poT kilka tysięcy ludzi Il,na raz jeden stawalo w mieście, a 
datkom, l a stacyom, a podwodom, a biciu i eiemiężeniu lmlu 
niebyło końca ni miary. Ciężary', pobory i powinności n31eżne 
do skarbu, zalegały od lat kilku na mieście, niemiiljącem innych 
zasobów, krom słabo rozwiniętego handlu i rzemiosł: siły miej- 
scowe nie zdołały dźwignąć tylu ciężarów, przenosić tylu ucisków. 
Tak płaczliwie przekładali s
ą biedę mieszczanie Miilscy na kon- 
wokaeyi Wileilskiej 1617 r. zgromadzonemu Litewskiemu sen1ł- 
t
wi *). Ale czy otr
ymali skutek żądań? czy rząd Zygmunta 
III zdolen był zapomódz miasto, a połwmować swawole magna- 
t1w i żołdactwa?- niewiemy i wątpimy, Owszem, uprzywilcjo- 
'wany Magdeburgiją, ale słabo rozwinięty I stan miejski, nie od 
'samych napływowych gośei doznawał krzywd i ucisków, Władza 
krajowa wojewody i starosty, nicdosyć dostatecznie określona, to- 
'czyła ciągłą walkę z władzą miejską' panów burmistrzów i rnj- 
'
ów;
'naturalllie, że przegrywali słabsi. Duchowiei)stwo oMjga 
(I I 
wyzn3li, także silne, jużto moralną przewagą, już mocną pod- 
l porą od tronu, we wszystkich relaeyaeh z miastem żartowało so- 
Me z powagi magistratu. W parę lat po smutnej Sll]ł}jce do tro- 
 

 
m q 
-'I . 
*) Ob. Starożytną Polskę, T. III, str. 8ł7; oryginał sUJlliki mieszczan 
Mińskich znajduje się w zbiorze uczonego M. Bali,iskif'go.
>>>
85 


157 


nu ,1 o którćj rzekliśmy wyzej, mieszczailstwo Mińskie zmuszone 
było znowu żalić się na swe domowe ueiski, W 1618 pan wo- 
jewoda z przyjeżdżającyeh kupców pobierał samowolne targowe, 
śeieśniając tym sposobcm handel miasta i powodując drożyznę; wy- 
bierał przed ezascm pobór kapszczyzny; sadzał mieszczan bez wie- 
dz.y ieh urzędu do zamkowego więzienia, pieczętował miejskie 
browary, zabierał domy, leżące w terryto
yum zamkowem,- a 
tamując możność prawnego dochodzenia krzywdy, zabraniał urzę- 
dowi miejskiemu przyjmować do xiąg protesta uciśnionych i woż- 
nieńskie relacye, Duchowicilstwo Unickie ze swej strony w 1616, 
zftbrało miastu odwiecznie doił należący szpital, zbudowany na 
D1iejskim gruncie, "nietlaleko przcrwy Panteliilskiej, w koiJCU niz- 
"kiego mostu'''. oraz należący do tegoż szpitala folwark Zabcz)'ń- 
ski nad rzeką SIepnią. ZYB'uunt HI, wchodząc w słuszność tych 
zażaleil, pisał upominalne li.,ty do wojewody i duchowicilstwa; alc 
llieznajdujcmy ślatlów, jak .daleee to jego wdanie się było sku- 
teczne *). 
Dobrą wszclakoż pamiątkę zostawiło tutaj rycerstwo, powra- 
cające z wypraw Rossyjskich, a obeiążone bogatym wojennym 
łupem. Witl1.ąc w Wysol\im rynku mury przyszłego kościoła 
i klasztoru Dominikanów, które zakładała Zofija z Zawiszów Służ- 
ezyna, wdowa po I\I'1.ysztofie Służce wojewodzie Inflanckim-ry- 
cerstwo, uchwaliwszy pom
dzy sobą składkę, nazwaną kopyt/w- 
UJem, znaczny grosz w ofiocze na tę nową fundacyę przyniosło. 
Jestto podanie ustne, lliezapłsane u Okolskiego, dzicjopisa Domi- 
nikanów, który o l\Iiilskim konwencie olJszernie wzmiankuje **); 
I 
ale stwierdzone herbami wod7ów wyprawy, które w liczbie ośmiu 
były wyobrażone pod gzemsem świątyni i przetrwały aż do ostat- 
m I 


n 


.. 


nt 
*) Ob. Zbiór Siemiollowa N-ra 66 i 
**) Russia flodda, s11', ł3D. 


1\ nn 


68. 


\ 


AU .dO {
>>>
\ 


158 


86 


nich j
j czasów *). Podanie to daje nam wyborny rys charakte- 
ru owoczesnego rycerstwa, które swawoląc za granieą, tnęcając 
się doma nad ubogim kmiotkiem i mieszezanincm, hojnie sypie 
groszem na fundacyę Pańskiego ułtarza, jak bóbr zalewa się łza- 
mi przy konfessyonale, i odehodzi na nowe swawole i domierza 
nowe uciski, 'I I 1 
 P
D1 JJb tl
.i f 
£ "Już oni wedle swego kalendarza żyją!" mawiał koleżka 
owoczesnego ryeerstwa, nieoeeniony Albertus, głosny ze swćj 
wiekopomnej wyprawy na wojnę, i.
lIm iwri 
ta Niewiemy dokładnie daty pićrwszego. funduszu Dominikalu)w 
Miiłskich przez Zofiję Służezynę,' ani uposażenia ich przez rycer- 
stwo; to pewna tylko, że już w r,1605, na kapitule jeneralnej 
w Rzymie, zakon Dominikaiłski oświadezył, że przyjmuje tę fuu- 
daeyę pod imieniem konwentu św. Tomasza z Akw\uu **). Mury 
kościoła i klasztoru zwolna się posuwały,. a z Wilna przez Służku- 
wę sprowadz.:;.ni Dominikanie, w urządzonej naprędcc dl'ewni3luU 
kaplicy odpNłwowali służbę Bożą. Na swojćm miejscu dopo ie- 
my resztę dziejów tćj świątyni, 'I)tl rf 
fII'l Wyznanie tedy Rzymsko-Katolickie około r. 1610 mialo dwa 
kościoły, parafialny i Dominikailski, oba na Wysokim rynku, ku 
strunie którego, od staryeh swoich siedzib, od góry 'frojeck.irj 
i rzeki Niemiby, ludniejsza i okazalsza część miasta przenosić się 
Iw('zęła. WYZlJ3nic Ruskic także się pomnażało w iłU we domy 


..!1 
-I *) 
III 
-ł 


ffI 


\OISU 


OL. Sla,.
 PubJ.'u, T. III, str. 820. Przerys tych herbów i notat\: 
o Dominikanach Mińskich law
zir:czamy hr. Eust. Tyszkiewiczowi, 
który do dzieła swojego o zaliOllach lIa Ulwie, otrzymał go wespół 
z innemi szczeg.\łami. tlcz;lcemi sir: zgromadzenia 
 minikanów, od 
znanego kaznodziei X. Mieczkowskiego Dominikana. Herby te są: 
Papa rOlla , IUurzyn, Hadwan, tis, Bajdura-wili, Ciołek, Trąby i nie- 
znana n heraldyków podkowa barkiem do góry, na której spoczywa 
korona. 'o '.. .ki 
**) Ob. Okol ski, Russia flol'idu. str. 43. t. tfI
>>>
, I 


87 


159 


mod]itwy; lecz w łonie tego wyznania powstawały cięikie nie- 
zgOlly, już to w iUlie Unii, już w imic protestaeyi dawnego obrządku. 
Szczegółowo a bezstronnie przebieimy kilka lat tych sporów-...l 
nietając przykrośei, jaką nam sprawuje historycznc zdejmowa- 
nie zasłony z wypadków. ;"t 
. Kilku mieszczan, jakeśmy rzekli, niecheącyeh Unii przyjmo- 
wać, zbudowało dla się przemocą cerkiew' Narodzenia P. Maryi, 
sprowadzając do nił
j ezcrneów z klasztoru Wileńskiego św. Dueha. 
Kilku s
]aehty, równic wiernej niczjednoczonemu z Uzymem obrzę- 
dowi, za natchnieniem pani llohdanowej Steckiewiczowej, w,r. 1613, 
na zakupionych przez się gruntach, przy u]iey Jurewskiej nadje- 
ziorcm wpadającem do rzeki Swisłoczy, wynieśli w Mińsku mm:y 
monasteru i cerkwi śś. Apostołów Piotra i Pawła, oddająe je mni- 
chom przybyłym z Wilna, z tegoż co i poprzedni klasztoru. Ow- 
szem, aby utrwalić i zapewnić opiekę swćj fundaeyi, nowy 
klasztor śś. Piotra i Pawła uczynili przynależytoscią filijalną k]a- 
sztoru Wileilskiego św. Ducha, który się statceznie Unii opierał. 
FUlltlaeya ta, póżniejszemi ezasy przybrała nadt'r obszerne rozmia- 
ry, Około r. 1620, główna cerkiew' już była na ukoilCzeniu, pomimo 
pl'Zeszkod, jakie stawili w robocie wojewoda Piotr Tyszkiewicz, J(I- 
zef Welijamiu Rutski metropolita Unicki i jego namiestnik w i\.Iiil- 
sku xdz Hilaryon Baranowicz. Założono przy niej szkołę, po 
mriaiano nowe fundusze, a okrom mnichów fundowano przy tejżc 
cerkwi, w r. 1618, klasztor Greko-Rossyjskich zakonnic, na plaeu 
podarowanym przez panią Annę Wilbelmową Stcckicwiczową. 
}'unllusze na budowę i kupno dwóeh posiadłości ziemskich, zło- 
żyły ze swych posagów zakonniee w summie 3490 kop groszy 
Litewskich, Pierwsza ich xicni i współfundatorka , panna Euge- 
nija Szembelówna, uzyskała pozwolenie i błogosławieństwo na roz- 
lwezęcie budowy klasztoru od Leontcgo Karpowicza' archimandryty 
Wileilskiego; a po doszłćj już fundaeyi wyjednała list konfirma- 
cyjny pasterski pod d. 25 sierpnia 1624 od metropolity Kijow- 


. 


U4
>>>
160 


88 


ski
go, 'lJijoba noreckiego. W roku następnym 1619 nil d. 14- 
stycznia, po założcniu fundamenft}w, Anna Steckiewiczowa, pi$- 
micnnie umacniając swoje nadanie, mianowała opiekunami po- 
mienionego klasztoru znanych z potę
i i głosnych w dziejach pro- 
testantyzmn magnatów: Janusza Radziwiłła xiążęcia na Uir- 
żach i Dubinkach, Marcina W ołodkowicza, xiążęcia Jana Ogiilskie- 
go, Jcrzego Tyszkiewicza i kilku znakomitszej sz]aehty, uważając 
slus
.nic, że nicchętni katoJikolll a mo
ni protestanci, chętnie i sku- 
tccznie zasłaniać będą tę fundacyę, 00 zdarzyć się mogąeych ro- 
szczeń Zachodniego Kościoła, Moa iUBjl m'Iin'l lUf.)tJ,D t
 ,iwob 
no ze smutkiem wyznać należy, ic wzajemna obójga wyznail 
nictolerallcya wywoływała, przez cały ciąg panowania Zygmunta 
III, gorszące i gwałtowne secny. Przytoczyliśmy powyżćj Idlka 
przykładów podobnych waśni; lllamy tu ieh znowu ki.lha przyto- 
czyć, W yznawcy Wschodniego Iiościola, niczjednoczcni z Rzy- 
mem, nieehętnem okiem lwglądaIi na Unitów, którzy ze sw{.j 
strony, wsparci opieką tronu, dawali niemało powodów do nie- 
ebęei. I W 1616 r. urągowiska, przechwałki i wzajemne gW1lłty, 
które zaburzały spokojność micszkańeów l\-Iiilska, doszły do wie- 
dzy tronu, Zygmunt III mianował komiss'arzami do 1\Iiilska 
Krzysztofa Służkę, wojcwodę Inflanekiego, i Piotra Tysz
iewicza, 
kasztclana lUiilskicgo, poleeając maf:,
tratowi pismem z d, 5-go 
paździcrnika, aby wydali ku ukaraniu winnych, którymi się, oka- 
zali Nieunici *). Ufni w okazaną sobie protekcyę, IJniei po- 
ezęli tem, śmielćj wywicrać swą niechęć na przeciwników, Za- 
konniee Unijackie przy cerkwi śś, Kozmy i Damiana, podżcgały 
wyrostków i chłopiąt swćj szkoły, do ulieznych bojek z pacholę- 
tami klasztoru św. Pawła, który, jak się rzekło', był w rękach 
Nieunitów. Taka bojka miała miejsee na d. 16 lutego 1617 r.; 

o
odzili w niej Bazylijanie, De mis CłJmielnicki i Mikołaj Nowak, 
I LY !'DL l
' I u
 . 
- *) Ob. Zbiór SiemionowIł 'N. 60. t G! .b Luf
 i)(
1't
IHJ 'tni.t
 


, 


.
>>>
89 


161 


(idąc na ezcle kilkudziesięciu chłopiąt ze swej "szkoły; z cborą- 
I 
giewką) którzy n
}Jiłdłszy na garstkę przeciwników, hili ich, oh- 
'rzueali kamieniami i zmusili do ueieczki *),i Podobnc temu za
urz

 
nie uliczne, alc już między dorosłemi, miało miejsce w 1620, przy 
budowaniu WselJOdnićj cerkwi na Niell1iże
 i w k
ie
niu teguż ro- 
ku podczas soboru Unitów, który' miał miejsce w 'Mińsku , pod 
naczelnictwem metropolity Uutskiego. Zarliwy przeciwnik Unii, 
illnien Teodor Jcrmolicz,'1 g dy fermentował ludność lUiilską! 
etro- 
, . I 
polita rozkazał go ująć. :n'Ale mieszezanie Nieuniccy , wespół ze 
. r 
studentami, którydl utrzymywali swym kosztem przy nowej cerkwi 
i szkolI' JIr:łcki«U, tumultem odhili JcrnlOlicza i z tryumfem do 
swego ))ractwa 1JOwiedli. u q ("'p' w hhdliM .łn')wnmł oł 'Lt.r1'1 
k. Waśni lJOdobne pomiędzy dwóma' ruzróźniollemj' wy
nani'ailłi 
i uliczne napady przez uczącą się młodzież, niebyły w tamte czasy 
nowością. r Jezuici i Protestanci po innyeh miastach, wyprawiali 
też same, Ił uwszem daleko burzliwsze i nieraz krwawsze s
en'y. 
.. - I . 
Obok smutku, 'z jakim się pogląda na podobne zaburzenia spokojno- 
ści publicznej, tutaj dowiadujemy się z poeieehą
' że w u
tronnem 
i dalekiem od środka kraju 
icścic, jakiem był lUiłisk, czuła ludność. 
potrzebę oświaty. W szkole Bazylijan,jw Unitów,widziemy kilkudzie- 
sit;ciu uczniów; muiej liczna, ale dubrze uposażona,szkoła Nieunieka 
musiała także posiadać sporą ich garstkę. Przy funda
yi każdej 
cerkwi czytamy wiadomość o szkole; Protestanci ,')'kió
ych liczba 
u sąsic«lflI
j szlachty hyła niemała, niemusieli dać' się wyprzedzić; 
a wkrótce rosnące w liezbę świątyil wyznanie I\atolickie, takie 
mogło i niewątpliwie musiało praco
ać na rzeez rozpowszechnie- 
ni
ł oświaty, , fi' .(ł- .JJ1I
lIlł l w WIlii !b'łc'h1'1ff uiO

(lJI.A P 
lłlll 
-0'0 Rzekliśmy wyżej, że Zofija Słuzczyna, 'wojewodzina Inflack
, 
fundowała tu klasztor ppminikanów, le na kapitule ję, rfnej 
w RZYDJ.ie t 605 Przljęto tę fundac}'ę 
 . że ją pomnożyło ryeer- 
Iii I I _ 
,łiH.d ,Ił ,1 .t.tOnn\t
30"\oU. '\.
h:(l .dO (** 

) Ob. tenie Zbió,' N. 62, .ełłł:11 flll.T.
 \oq ..n)\
 (*** 
TEKA N. II. 2t
>>>
162 


9,0 


. 


stwo powracające wojennej wyprawy, że nakoniec osicdli tutaj 
sprowadzeni z Wilna od św, Ducha Dominikanil', Zakon ich dzie- 
I 
lił się w '-,itwie na dwic prowincye, Litcwską i Ruską, któryeh 
granice niedosyć dobrze określonc, dawały powód lH'owillcyałom 
I ... ., 
do zatargów i sporów o niektóre konwenta. Swieżo założony 

onwent Miilski, był jednym z tych spornych. Kilka lat trwające 
zatargi ukoilCzyły się aż w Rzymie: przyznano ów konwcnt pro- 
wincyi Ruskiej. W 1622, Dominikanic Litewscy zmuszeni byli 
odwołać z Mińska swych braci do Wilna, a na kapitułach pro- 
Iwineyi Ruskiej, odprawianych w Podhajeach i Busku, llOd pl'O- 
,'Yi
.eyał' Maryanem Krzepióskim, zgromadzenie tejże prowincyi 
przyjęło konwent Miński w swą posiadłość, a Piotr Tyszkicwicz, 
wojewoda Miński, skwapliwie jął się murować dla nich kościoł 
i klasztor na placu przez się w 1615 r, podarowanym, Lccz gdy 
zdarzony ty) . czasie pożar, którego epoki dokładnie ozna- 
czyć niernożemy, w gTUZ zawalił owoce pobożlI)'ch usiłowali, zna- 
leżJi się skwapliwi dobroezyilCY zakonu, którzy świątyni/( na nowu 
Jtlżwignęłi i fundusze jej pomnużyli. Tymi dobrocz)"ńcami byli: 
Marcclla z xxąt. reekich, w pierwszem zam/(zciu Chlebowiczowa, 
w drugiem Bukowska, wojewodzina Witebska, xiądz Jakób PłłCC- 
. 
Jjwicz, pleban Orszański, Jerzy Zawisza i t. d. *) "''II
 
r
h Do pocztu dobroczyńców konwcntu Dominikanów l\Iiilski(
h, 
zamieścić należy Jana Wołka, który im zapisał maj..:tność swą 
Runmickic, jak to poświadcza nadanie w r. 1640 w Grodzic Miil- 
skim oblatowaąe **) J 'Ii W IGD Iw J 
, 
tTn Niemając pod ręką źródeł autcntycznych, niewierny co trzy- 
mać o założeniu Bcrnardynów w Mii)sku. P. Baliiiski twierdzi **:), 
że Bernardynó w fundaturem był Jan Kęsowski, starosta Iirasno- 
[ *) Ob.Okolski , Russia florida, str. ł30, i no:atka xdza Mieczk

- 
-'1')'1 skiego Dominikana, udzielona nam przez Eust. III'. Tyszkiewicza. 
**) Ob. Dzieje Dob'"oczynności, T, II, str. łtił, 
***) SIar, Polska, T. III, str. 8i9. ta 
 
ł\J
 .u,} .dO (* 
łf .11 
 AUT
>>>
91 


163 


sielski, kttiry im w 1628 "plac darował i kościoł z klasztorem 
z drzewa wybudował." Na mappie zaś Bernardyńskich konwen- 
tów, ułożonej przez F, Q., a rytowanej w Nieświeżu przez Hirsza 
I,cjbowicza pod tytułem: P1'ovinci(J itlmulIu Ordinis s. F1'Uncisci 
. i t. d.
' znajduj{'my wiadomość, że Bernardynów Mińskich fundo- 
wał w 1724 Andrzej I\ęsowski-- data tćm bliższa prawdopodo- 
bieństwa, że Niesieeki *) wzmiankuje Jana Kęsowskiego staro- 
stę KrasnosieJskiego już na poezątku XVIII wieku. Ale tenże Nie- 
siecki gdzie indziej twierdzi **), że I\rzysztof Zawisza, marsza- 
łek Lit. i kasztelan Wileński (zm. w 1676), w kośeiele Bernar- 
dynów l\'liilskicb wymurował z wielkim kosztem kaplicę, gdzie 
spoczywa wespół z JJratem swoim Jędrzejem i jego synami, Ja- 
nem-Ka7.imierzem i Jerzym. Godząe te sprzeczne wiadomości, 
może wolno wnioskować, że pierwszą fundaeyę Bernardynów 
Miilskich uczynili Jan i Jędrzcj Iięsowscy, o ktorych, jako o do- 
brych ludziaeb, Pap rocki 
spomina ***), żc I\l'zysztof Zawisza mógł 
się potcm do tćj fundacyi przyczynić, a uzupełnił ją Jan Kęsowski 
starosta Krasnosiclski. Gdybyśmy niebyli pewni, że prośby o 
materyały historyczne bywają u nas głosem bez echa, prosiliby- 
śmy o miejscowc nadcsłanie nam dokładnej wiadomości o fundo- 
waniu kościoła i klasztoru xx, Bernardynów l\'liilskich. 'C, "t W 
-o Pod rokiem 1619 zasługuje na zanotowanie w kronice miasta 
napad Zydów na cerkiew' i monaster śś, Apostołów Piotra i Pawła 
.. na d. 9 sicrpnia podczas ehrztu Zyda PinchasowJeza, którego mnisi 
na obrządek wschodni nawróeili. l\liotalla wściekłośeią ciżba z kil- 
kudziesięciu Żydów złożona, gdy jednym oddziałem napadła na 
monaster, druga wdarła się do cerkwi, gdzie się przy obecności 
- licznie zebranych panów, szlachty i mieszczan, odprawiała święta 
II i 'IQ. ....nt..' 
*) Wyd, Bobrowicza T. V, str. 75. 
**) Wyd. Bobrow. T. X, slr. łł
. .
 &WOf1 m'łił. "\oióS. .dO (* 
***) Herby 5\1'. 672, ł.R 
 8wonoim'łi
 "'o,\\
 .dO (-Ił 


......
>>>
16ł 


92 


liturgija. Napełniając wrzaskiem dom modlitwy, chałastra rzuci- 
ła się z nożami na Judzi duehownych i świeckich, lżyła i sromociła 
chrześcijaństwo, ciskająe kamieniami i odgrażając si
, że spalą 
samą cerkiew',.
 Parę dobytych szabel bez trndn
ści wyparło 
z cerkwi i cmentarza ów motłoch; a kiedy gród ujęty przez Zy- 
dów nieehciał przyjmować protestacyi zelżonego duchowieilstwa, 
ojciec Rafał Mudryczyc, zast
pca opata, zaniósł w październiku 
tegoż roku swą skargę przed zebrany w Miilsku . Trybunał Li- 
tewski, pod laską Mikołaja HJcbowicza, kasztelana Wileilskicgo 
zgromadzony *), Niemamy przed oezami dalszego ciągu tej 
sprawy 7 ale trudno wątpić, aby się sprawiedliwości nie stało 
zadosyć. '(2 O'" i i ll,19i" h. t 
 ( s. łt ." C' q 
,b? Burza rozterków religijnych, co na chwilę umilkła zahuczała 
znowu. W 1630 Nieunici na nowo zagarnęli w posiadłość obró- 
cony na Uniję kIasztoF św. lUikołaja: ulieznc szcrńJicrstwa 
i prawne protestacyc weiąż nicustawały. W następll)m roku 
po śmierci kilku n sessyon:łJistów Unitów, magistrat l\-liilski 
złożył się z burmistrzów i ławników, przeciwnyeh Unii: ztąd urzę- 
dowe w mieście rozterki, Odmawiano Unitom sprawiedliwości i są- 
du Magdeburgii, nakładano na nich ciężary miejskie w stosunku 
wyższym, niż na innych mieszkańców, broniono apellaeyi do trollU. 
Skrzywdzeni udali się pod opiekę Józcfa Welijamina Rutskiego, swo- . 
jego metropolity, kt.óry przed sąd krfJlewski zapozwał cały magistrat, 
ezem, (jak się daje wnioskować) do reszty rozdrażnił wzajemną' 
dwóch wyznail niechęć. Władysław IV, więcej od ojea tchnący du- 
cheni toleraneyi i religijnego umiarkowania, l)rzy wstąpieniu na troll 
i starał się przytłumjć te niesnaski, oddająe urzędowie kijka ccrkwi 
w posiadanie. Nieunitów **). . Ale uspokojenie rozjątrzonyeh na- 
miętnośei nicmogło być dziełem jednćj ('hwili. Zesłany do Miil- 
.t,."I .V.T fi III N 
*) Ob. Zbiór Siemionowa N. 89.ł " '", T ,Ilu r08 .Lt'ł/ (** 
łI*) Ob. Zbiór Siemionowa N. 94. '1'

 ' 'a \!"''ł\\ (....
>>>
93 


165 


s
a od Władysława Y I\rzysztof W ołłowiez (pisarz ziemski) dla 
podania Nieunitom eerkwi, sw. Trójcy, został formalnie niedopl1- 
szczony do spełnienia swej rzeczy. Xiądz Ignacy Szopowicz, na_o 
miestnik metropolitalny Unicki', xdz Józcfat :Boki ej, prokurator 
Bazylijanów , z gronem szlachty i tłumem ludu, podali W ołłowi- 
ezowi cedułę, w której przypomniano królowi słowa zaprzysię- 
ionyeh przezeń paktów konwentów. Ojcicc Ihumen z monasteru 
św, Piotra, Feo{ilal.t Zając, z dobrą garstką szlaehty i mieszczan, 
dowiódłszy swe prawa do cerkwi, hurmem ruszył do jćj obj,:cia. 
Unici niedopuszcza1i, Wydobyto pałasze; zawiązała się rozprawa; 
popłynęła krew'; a komissarz królewski, lękając się dalszego jćj 
rozlania, odjechał bez skutku *). "U ') ,,'" 
ił We dwa niespełna lata, te gorszące rozruchy ponowiły się 
w Mi.usku," nawet pod bytność dwóch najwyższych naezelników 
ubójga wyznaiI, Piotra l\lohyły metro(lolity Nieunitów i JI;zrfa We- 
Jijamina IJ.utskiego głowy Unii- którzy tlI mieli zjazd umówiony 
czy przypadkowy. " l . 
l Na d. 27 czerwca 1635 po południu, gdy Rutski uroczyscic 
wjeżdżał do miasta, a cała ludność Kato1ik(iw i Unit9w wyszła 
na jego spotkanie, czerniec od św. Piotra, mizeusz I1kowski, ze 
zhrojnym tłumem, wpadłszy do klasztoru Jłazylijanów Wnicbowst. 
Pailskiego, splondrował i zniszczył mieszkanie xiędza Harasimo- 
wicza, szukając jego' samego do stawienia przed Mohyłą. Na d. 
30 tegoż miesiąea, Bazy1ijanie zanieśli o to najście protcst do 
grudu i skargę do metropolity .lUohyły; tle niewierny, czy otrzy- 
mali jaki ,skutek swoi eh zażaleil. '&y Gn!t1 · ił ' ; -ł i im ł9'łf\\ 
:Jin Dochodziły do tronu ustawiczne wieści o podobnych rozruchach 
z różnych stron J-,itwy. ,Władysław IV post:mowił stanowczy po- 
łożyć im konicc, rozdziałem cerkwi i parafij na Unickie i Nie- 
unickie. W tym celu na d. 18 lipca 1636 r. miaJ19Wał komis- 
; tE£ 111'1 I i 1l pt. ,III. T l.n.)', ) (*** 
,n . r U\ \!$:)o',,\u\ \ :U 
*) Zbiór Siemion owa N. 95: (OU
\ , 1,1\
 ,iJł l,d"JG .dO (.u.
>>>
166 


94' 


syę, która, poczyuająe od Wilna, miała dopełnić ten rozdział po 
wszystkich miastach Litcwskich , pozwalając do króla od każdej 
strony wolną apelacyę. W mareu następnego roku, król wzywał 
lUiclJała Korsaka, metropolitę UnickiegfI, aby tym czynnośeiom 
komissyi niestawił ze swej strony oporu. Zdaje się, że ten krok 
mądry i pojednawczy otrzymał swój skutek: bo uważamy że gor- 
szące zatargi obójga wyzna il poezęły ustawać *), Hl ł. ł'W' 
fil Pod r, 1633, w l)rzywileju Władysława IV pod dniem H
-go 
marca, znajdujemy pierwszą wzmiankę o drukarni w MiiJsku, 
gdzic utwierdzając rozmaitc swobody monastcrowi śś. Piotra i Pa- 
wła, król pozwala mu micć drukarnię, "dla drukou'anija wsze- 
la/delt knilt i zacllOlL'onija w niell ludiej hodnyclt, tak duchownych, 
jako i śuoietskidl **)." Dotąd wszakże bilijografowie nicodszukali 
iadnyeh cerkiewnyeh Miilskich druków z epoki, o której mówimy. 
Za Władysława IV stanęły w Mińsku trzy zakonne funda cyc 
klasztorów żeilskich, W r, J 633 Wojciech Sielawa, pleban De- 
rewieński i Nicświezski, zapisem pod d. 4 maja t. r" fundował 
tu przy ulicy Zborowćj kośeioł i klasztor PP. Bernardynek; były 
to pierwiastkowo drewnianc mieściny, które jak i przez kogo przy- 
szły do dzisiejszrgo stanu w następnym peryodzie miasta po- 
wiemy ***), Następnie Alexandcr Służka, zakładzca tylu świątyil 
na Litwie, w 1642 wymurował w l\liilSku kośeioł z klasztorcm dla 
PP. Bernardynek. Nakoniec metropolita Unicki, Antoni Sielawa, 
sprowadził do lUińsku około 1645 zakonnice św. Bazylego, któ- 
rym oddał cerkiew' św. Ducha na Trojeckil
j gorze (gdzic dziś la- 
zarct miejski); I\atarzyna zaś Sapit'żanka przełożona zgromadze- 
nia, pomnożyła jego fundusz, nadając 10,000 zł. na utrzymanic 
dziesięeiu pani cn sierot, a 9,000 na klasztor ****). 
I'. h! 


*) Zbiór Siemionowa N. 106 i f 08. 
- **) Ta}TIze, N. ł 23. r X r nI . '}iJl' lilIJ 
***) Ob. Stm.. Polska, T. III, str. 8t9; Niesiecki T, VIII, slr. 333; 
Dzieje JJob,.oczynności, T. II, slr. 72. - 
****) Ob. Stebelski, Cllronulogija, T. H, slr.238. i? .'lI'.... (* 


u 


l,
>>>
95 


161 


-ol Część tylko panowania Jana-Kazimierza należy do zakreślo- 
nego przez nas peryodu, ,który obecnie przechodzimy. Ważnym 
dla d7.iejt'.w wyznania Wschodniego na I..itwic i na Rusi, jest kró- 
lewski przywilej, wymożony przez Kozactwo Zaporozkic po bitwie 
pod Zborowe m, zabezpieczająey wolność wyznania Nieunitom, ktli- 
ry gdyby w innych czasach był wydany i niedyktowany przez że- 
la7,ną konieczność, nazwalil}yśmy pięknym pojedna
ezym aktem 
tolerancyi. W przywileju tym, datowanym w Warszawie na sej- 
mic t1. 12 stycznia 1650, król oddał Sylwestrowi Kossowowi, metro- 
policie mjowskiemu Władyctwa ł..uckie, i Chełmskie, złączając 
z Mścisławskicm, zapewnił wolność wyznania Dyzunitom, urzę- 
downie przyznał exystencyę mnóstwa cerkwi w Litwie, a między 
innemi ową sporną w Miilsku ccrkiew' św, Trójcy, do której po- 
siadania niegdyś Uniei niedopuścili wyznaweów W sehodniego nie- 
llOłączonego z Rzymem' obrządku. Przywrócił tym cerkwiom dawne 
ich flulduszowe posiadłości, zatwierdził szkołę Ruską w Kijowie 
i wszędzie gdzie się podobne szkoły znajdować mogły. Cenzurę xiąg 
duehownych zostawił przy metropolieie i dyecezalnyeh biskupa eh 
i zniosł kaduk na drukarzu Lwowskim Slozce otrzymany *). 
Tenie Jan-Kazimierz, przywilcjem datowanym w obozie pod 
Zwaileem, 1653, potwicrdził na przcłożcilstwie klasztoru Bazylijail- 
skiego św. Ducha, xiędza Warlaama Kyzillskiego, który temuż mo- 
nasterowi "niemało (lobrego uczynił z własnej substancyi i chwa- 
"łę Bożą różnemi sposobami augcudo, starania około zbawienia 
"dusz ludzkieh i pomnożcnia chwały Bozkicj czynić nieprzesta- 
"wał" **). CI nwo J.... .wo fU1J q t b
t1u 
"I' Zbliżając się do koilca zakreślonego trzeciego peryodu, wzro- 
stu i klęsk miasta Miił$
a, ., ućmy okiem na jego fizyonomiję 
w owej epoce: 18 .... 01 Ił .d: 
___' L,\ - im jut 1'('\1:'11 
'uBrtfld ,wlul 
I 
-i. ) OL. Siemion owa CoGp. N. 122. 
 
in 
09 *,*) Ob. lawie N. . 24., ((l N ud
>>>
168 


96 ' 


-vI" Szeroko rozsiadłe n(dalekiej przestrzeni, wzdłuż rzeki Swisło- 
czy i po obu jej brzegach, pyszni się starym zamkiem, który już 
stracił swoje znaezenie obronne, ale jeszCle wspaniale wznosi gło- 
wę nad drewnianem, niegęsto zabudowanem miastem, z pośródka 
którego gdzie niegdzie bieleje mur kamienicy. IWka Greekieh 
kościołów majestatycznie podn9Si ku niebu zielone banie swoich 
wieżyc, huczy potężnemi dzwony, uderzanemi w jeden bok żelazne'D 
sereem, Tam wystrzelają gotyckie wieżyce .KatoliekiegQ kościo- 
ł.a; tam murują; tam ciosają drewniane ściany nowy eh świątyił 
i klasztorów. I Huezą miejskie młyny i folusze, g
sto na 'rzece 
rozsiane; dworki i juryzdyki' szlacheckie i duehowne zielenieją 
wiankiem swyeh sadów. Po rozsypanych kramikaeh spotykasz po. 
ważne 'postaci panów mieszczan, przednjąeycb rzeczy jedwabne, 
sukna, muehajery, płótna, towary korzenne, lub szynkujących na 
poje. Często już tutaj dostrżegasz zwinnego Izraelitę, który się 
wciska do niedozwolonego sobie handlu. Tu uderzają w oezy 
warstaty f1emieślników, których jest liczba niemała : 'złotni(!y, 
krawey, ezapniey, garbarze, tkacze; ale z icb liczby tylko szewcy 
(czobotary) mają już porządną ceehową ustawę. Snują się ko: 
lebki płI1ÓW przybyłych na Trybunał, pl'Zesuwają się szlacllciee 
z pałaszami, prawnicy z torhami papierów, sławetni ławnicy i bur
 
mistrze z gęstemi miny, otoczeni miejskiemi paehołkami,"':""-ubóżsi 
mieszczanie ezal}kują przed swą poważ!lą magistraturą. Tam straż 
wojewodzińska prowadzi na zamek samowolnie pochwyconego 
więźnia-naród umyka z drogi, lękając się gwałtu i zaczepki od 
ul'Zędowych pachołków, A owo, wpada do miasta ciągnąca na 
wojnę chorągiew' pancernego lub ussarskiego znaku: rumaki palą 
po bruku z podkutego kopyta, żołnierstwo harcuje,. rozbiega się 
po ulicach, napełnia gospody, domaga się stacyj, podwód i obro- 
ków, hałasuje, strzela, bije mieszczany i Zydy. Usuwa się przed 
nią pokorna ludność miejscowa, i siwobrody czerniec, i Domini- 
kan w białej o ieży, i chłopek odziany w czarną siermięg.;, co
>>>
97 


169 


na'małym koniku w drabiastym wozie przywiózł na targowicę ja- 
ki korzcc zboża lub kilka polau drzcwa, i Zyd, którego wszędzie 
pełno. A taili, na ustronnej ulicy," walczy z sobą na kije kilka 
dziesiątków szkolnego iaetwa, wali kamieńmi w ściany i okna 
nicprzyjaznycb sobie monasterów,- starsi podżegają do walki, lub 
się zda]eka jćj przypatrują,- harmider kipi, ranieni lładają na 
uliey. Pan woźny wezwany na obdukcyę, szkrupulatnie liczy ra- 
ny w eiele, pobite szyby i eięcia od pałaszów we wrotach, JJA 
oJ; Głód straszliwy który w Inflantach i Białćj-Uusi trwał aż do 
żniw lG!17, i tutaj dał się uczuć; poprzedziła go straszliwa moc 
myszy kt()l'e się z3znieździły na polach, po prze płotach, śpicllrzach 
i domach. J.mlność dotknięta głodem,' zmuszona była pożywać 
żwicrzęta niejadalne, otlkryły się rozboje, dla zyskania kawałka 
ehleba; głód zły tJm'm!cfl, jak go Wirgiljusz nazywa,
 ł1Iuarłym 
trupom ludzltim spokojpie w grobie leżeć ,niedawał .*). JU 1 R 
iw W roku, ja].eśmy rzekH, 1 (,53 zwyeięztwo otrzymane pod 
Wilnem przez xięeia Dołhorukiego, nad Gąsiewskim, oddało Litwę 
w ręce Rossyau; Miilsk został zawładallY-J!. ił wojewo(lą lUińskim 
'I. ramienia eara Alexego l\lichajłowieza, był Teodor syn Jerzego 
Arsenjew. Nieświadom swobód, miejscowej szlachty, nowy woje- 
woda zmuszał ją tlo budowania zamku i sypania wałów w l\liil- 
sku, wzywał ją do siebie posyłając pieezątki wyeiśnięfe na wosku, 
a w razie jeśli Mo zaraz niestanął, związywano go i prowadzono do 
wodza. Szlachta postanowiła zanieść do cara swe zażalenie, i w tym 
eelu 1656 wYVł'awiła ze swego grona Jana Ccdrowskiego, Ced- 
rowski tak pisze o swem poselstwie: ., 
"Zastałem Cara Jmei Moskiewskiego w Drui nad rzeką Dżwi- 
"ł;ą, który ciągnął z wielkittm wojskiem pod Rygę; już był się 
"z Szwedem powadził. Wraz z wicIą posłów W. X, Litewskiego 


*) Ob. w ł'ękopiśmie współczesnym Pamiętnik Jana Ced,'owskiego, wy- 
naleziony przez X. Józefa Małyszewicza i przez niego łaskawie lIam 
udzielony. Pamiętnik ten b
ł jut dr
owapy w pismach RQss!jskicb. 
TEKA N. II. 
2
>>>
17 



8 


"z różnych wojcwpdztw i powiatów, c,ąlQw.ałęm rękę Carl Jmci, 
"już w karecie siedzącego. Słuchał mię mówiącego, potem 
"cz.ołomlkę przyjąć kazał dumnemu swemu djakowi, ZaJJOrllwskic: 
"mu; expedjowano mię pod Starą R
'gę, dość clemefller, bo nam 
"Car Jmć pozwolił po ]Jl'eŻfW1nU, jo jest prawcm Jl.ISlĆm samym 
"się sądzić, i excypował wszystIią szlachtę od sądów wojewody, 
"Nickazał nam szlachcie wału sypać, ani zamku bUliować w l\liił- 
"skn: na com do wojewody hmmaly od Cara Jmci pr
ywiózł" *), 
b Nieuchronne wśród wojen rozprzężenie porządlm, wywołało 
napady i rabunki; włościanie wsi okolicznych, mając na czelc 
niejakiego Muraszkę i ohrawszy za eentralny swój punkt miastecz- 
ko Ramieii, w r. 1657 dopuszczali się ,. aitych swawoli, Zgro- 
miono ich pod Prosowiczami **). C 9 w'S 
W roku następnym kiedy kniaź DołIlOruki szedł pod Lohojsk, 
a siły Rossyjskię koneentrowały się w Borysowie i jego okolieaeh, 
w Miiłsku załoga Rossyjsh.a ufortyfikowała się w klasztorze i cerkwi' 
Uniekiej. Karol Podoski kasztelanic Raciązki, zebrawszy gastkę 
partyzantów ze szlachty, cllcial fortelem zdobyć ÓW klasztor; 
leez gdy się zamach niepowiódł, szlaehta pierzchnęła, stOC7YWSZY 
bitwę pod Ramicniem Cb.a.rzcckim, gdzie zniosła oddział 
ossyj- 
skiej piechoty ***). Podoski zaś dalćj wiodąc częściuwe utarcz- 
ki, zginął pod W ołkowyskicm ****). 11 
W koilCU tedy trzeciego peryodu, wieje nad l\liilskiem czar 
na chorągiew' klęsk Bożych: moru, głodu, wojny i ognia. Nie- 
prędko i nicłacno po nich wytclmęło miasto; -peryod wSZakże nll- 
stępny mnićj już ma do zanotowania tych biczów chłosty Paitskićj, 
Taki jest p
raz miasta prze
 cały wiek szesnasty do połowy 
si,edemnas
ego, w której wybiła stanowcza dla starego Miitska 
godzina, W 1655, wojna z ROS6yą przybrała straszliwy cllarak- 


-.- 


* T' . . k ' ) 
, ) enze pól/mętm ." "'''"
'łq '
'łs')JOI 
**\ Tenże pamiętnik. ' ff I J 
 
m ***) TI'Dże pamiętnik Cedrowskiego? I. 
*
!ł*) Ob. Niesiecki T.
YU, str. 35ł. u 
s:s: " 


') 


.\1 I 


nu .. 


c 


t II 
II ,
 U!T
>>>
99 1 


171 


ter. Szczerba, Zmijcw i Chowański, opanowali całą J.itwę, Do 
l\lijlska wpadli Rozaey, Tatarowie i Kałmycy- rozpoezęli rzcź- 
puścili ogieIi.. . We krwi i popiele zginęła większa część miesz- 
kailców, upaliła większa cz
ść domów, monaster6w i świątyil.. , 
rf
 I przyszło morowe powietrze które trwało lat cztery z okła- 
dem, bo od (.azd7iernika 165.3 do styeznia 1658 r,,- miasto się 
wyludniło, st:m
ło pustkowiem,- tylko powiększały obwody cmen- 
tarzów ........ zaludniły się miasta umarłyeh. J; t nit 
-
io I'" J JI" 


".lo(JI 
ss IttlJi 
-,1. 
9iwh x 


Ol 1q m ł J 
P E R ¥ O D C Z W A R T ¥. fA 
J E S Z C Z E .J P A N O W A N I E P O L S K I. 


.
\) [)R 


t n
 


v. 


lo I 


w
 


_ 
i 


. 


Pierwszy zakład Jezuitów - KomisslIn:e Polscy - Trzykrotna bytność 
- w Miilsku Jana-Kazimierza-!Stan miasta-Cech kusznierski- Ustawa 
dla Żyd,Jw-;- Francis'Zkani - Zbór Kalwinów
 Jeszcze Jezuici-K:i- 
dencye Tr}'b Dału Litewskiego w Milisku-Fundacye Benedyktynów, 
Karmelitów I Donifratrów -- Rossyanie w Milisku ; Piotr wielki, Ma. 
- zepa, ..iązę Szeremetjew i inni- Słówko o Konstantym Zielińskim 
- arcy-bisklJpie Lwowskim jako jeńcu-Wejście Szw!'dów- Karol XIf- 
'\' Konsekracya kQścioła Jezuitów-Parę cyfr statystycznych-Ustano- 
II, wieme poczty listowej-Swawole uczniów Jezuickich-Obch6d kano- 
_onizacyi nowych świętych -, Znowu ROssYllllie w Mińsku - Bandyta 
Kroger-Zuiszczenie przez poi ar kościoła Bernardynów-Szczegóły 
o xdzu Bace-O klimacie i urodzajach-Zakłady doLroczynne-Roz- 

 strzelanie Wołodkowicza- Wołodkowiczowie i Przezdziecki- Wypad- 
ki elekcyi Stanisława-Augusta- Pożar-Słówko o Maryawitkach i ich 
założycielu xiędzu Turczynowiczu-Kassata Jezuitów; szczeg6ły o 
nich-Wspomnienie o xdzu Koryckim-Stanisław Bohuszewicz-Parę 
małej wagi wypadków-Pożar-Nowe ustawy-Przejście Mińska pod 
ł panowanie Rossyi. 


W chwi1i spustoszeiI, których już tyle naliczyliśmy w kronice 
Miilska, potężny zakon Jezuitów przeciągnął i tutaj słabą odrostk
>>>
1'12 


100 


swojego drzewa, Razimierz San
szko, wojewoda 
Iiński, prze- 
szedłszy z Greckiego na Rzymski obrządek, ducIlem naj gorliwsze- 
go prozelityzmu napoił swe dzieci. Syn jego Hieronim, lwświę- 
cony stanowi duehownemu, po różnych stopniach dostąpiwszy 
Smoleilskiego bi"knpstwa, widząe w MiilSku przewagę innych 
wyznaii, umyślił postawić Jezuitów na straży kato1icyzmu, jak się 
wyraża dziejopis ich domu *), W tym celu, w r. 1656, na dobraell 
swyeh Krup/w zapisał im 80,000 zł. Polsko Gity nieehętni Je- 
zuitom krewni Sanguszki, zaprzeezali, że na tych dobrach nie- 
może być czyniona fundacya, ,ten ostatni przeniósł ją na dobra 
Baków. Al
 gdy śmierć w roku następnym przerwała dalsze 
spełnienie jego zamiarów **), sukcesorowi e usunęli znowu Je- 
zuitów od zapisów nieprawnic uezynionych, tak, że zaledwie 
7,000 zł. wY})1acił im Sal}ieha, pOlIsl\.arbi J.itewski, z:istunie .za 
swą siostrę, małżonkę spadkobierey biskupa. l\lieli wszelakoż 
Jezuiei z daru Hieronima Sanguszki kamienicę na Wysokim ryn- 
ku, kupioną za 5,000 zł. Polsk, od mieszczanina Jerzego Hegicra; 
mie1i małą kaplicę, a w niej sześć srebrnych lichtarzy i ogrom- 
ny srebrny krueyfix, dar pierwiastkowego fundatora. Ani pra- 
wen
, ani prośbą nicmo
ąc od jego następców nic wyjednać, po- 
stanowili acz w nędzy doczekać innych fundatorów. I)ierwotnie 
dwóch tylko Jezuitów mogło się utrzymać w MiilSku; jednym 
z nich był J.ukasz Załuski, człek pełen nauki, zasłużony kazno- 
dzieja i autor kilku pism rcligijnyeh ***). Kiedy jrdcn z ojców 
chodził do miasta żebrzeć jałmużny, drugi zbierał dziatwę, wy- 


, 
*) Wszystkie szczegóły o Jezuitach Mińskich czerpil'lIIY z rf;'kopismieJlllej 
ł ich kroniki p. t. Historią et origo resirlentitle Minscensis Soc. 
Jesu, b
dącej w posiadaninnczonego 
Iichała Balińskiego, ktlirą C),towilł 
w Star'. Polsce, a której nam łilskawie udzielić raczył. 
**) Niesiecki, T, VIII, str. 2
O. 
,ł1
*) Ro' ow ki z
on je
o oz acza IV{ r. 665, 


I '" 
Nie3iecki w r. ł673. 
,
>>>
10 


178 


kładał jej katechizm i początki grammatyki, mawiał gorliwe ka- 
zania i spowiadał. llu,lowani tak poiyteczllcmi pracami Jezui- 
t.ÓW, bolcjąey uad ieh nie lostatkiem, mieszkańcy l\Iiilska spicsz
'li 
,lo nic!} ze wsparciem, Z}lClllSka, xieni Benedyktynek, po
yłała 
im jadło; x,Oborski, kanonfk Piltyilski a proboszcz tutejszy, po- 
darował dla nieh wioskf,: Podgórze; Stanislaw Zabłocki, W ojeieeh 
Palezcwski, Rdułtowski i inni wspierali ich eiągle, tak, ie w ht 
kilka Jezuici mogli już dokupić u l)ana Szyszki, rajcy miejskiego, 
sąsicdnią kamienicf,:, dla r .zszcrzcnia swego domu i r.akl'ystyi 
kośdelnej, W takim stan;e ubó ,wa przetrwali Jezuici przez 

 
lat dwadzieśei cztery, t, j, do,roku 1682 w id 'l'
'lll lloczckali się 
t 
hojniejszego uposa.żcnia. t 
'Cała J,itwa zostawała w ręku Rossyan, Iiiedy Sal)iella i Czar- 
uiecki w róinych jej punktach sei' a1i się orężem, w l\Iiuslm 
tym
zasem toczyły się układy o pokój. Ilebowicz sta:os1a 
imud7.1d, Stanisław Sarbiewski (brat znanego lwety) . Hieronim 
Wicrzbowski, byli naznaczeni komissarzami ze strony l'olskićj. 
W il.l'unki podawanc przez Rossyan były ueiążliwc, alc konieczność 
lLazałi,\ je przyjąć. J ui się zallierano do PQdpisania traktatu, gdy 
komissarze Uossyjscy, olnYlllawszy wieść o pora: ee Chowailsli.i
-;, 
go pod Polonką na d. 27 czerwca 1660, wyjechali z l\liilska. 
Polscy komis sarze , nicwiedząe co trzymać o tym wyjeżll1.ie, ze 
strachem przewidywali, iż wojska Rośsyjskie nadej(lą zabrać ich 
w niewolę. Przewidział to Czarniecki, i pod dowlidztwcm Pawlal 
llorz,ęckiego wysłał 12 chorągwi, aby ieh ocalić,' W lic7,bie in- 
nego ryeerstwa był tam nieoccniony autor znanych Pamiętników, 
pan Jan ChrY1.Ostom Pasek. Na wiadomość, że wojska jakieś weszły 
do Mińska, komissarzc struchleli, tembardzil;j,że panowie rycerstwo 
umyśliło sobie nieeo ieh pOlllistyfikować. Alc jakaż była ra- 
dość - pisze I)an Pasek - gdy "pan wojewoda Mazowiecki 1)0- 
,,
nał zięcia swojego Borzęckiego i krzyknął: Bóg sprawie(1Iiwy, 
"Bóg łaskawy I to nasi! ... Pytają o procedrze wojny; norzęcki
>>>
174 


102 


"im prawi, a towarzysz wola: niepowiadaj im waćpan, . 'aż nam 
"dadzą jeść. Kiedy to skoezą słudzy i kuchmistrzowie wszystkich 
"komissarzów, zakładać kuchnię, picc, warzyć, naznósiwszy tym- 
"czasem wódck, miodów, wili... .l\Inie (dodaje Pasck) choć się 
"chciało spać serdceznie, pott:m się odechciało, sluebająe owych 
"dyskursów, a patrząc na ową szczerą uciechę.' Nastąpił dzieil, ,. 
"komissarze gotowali się 'w drogę i w)jccbali z nami." *) ',f 
,9 Weiąż trwała wojna z Rossyą i wciąż ciągnęły się rokowania o 
pokój. W r. 1664 naznaczono zjazd komissarzów z obu narodów, 
a król Jan-Razimićrz, pragnąc przyczynić się do bardziej stanów- 
ezego dójścia układów, postanowił przybyć tam osobiście. W tym I 
celu, w towarzystwie Czarnieckiego i JauaSobieskiego późniejszego 
króla, prz}'był do Miilska, gdzie ł!jO powitał poseł Rossyjski. Tu 
uradzono odbyć zjazd w l\Iobylewie nad Dnieprem, Król się tam 
mIał; ali' gdy długie rokowania niebrały skutku i nadzieja pokoju 
upadla, Jan-Razimićrz d. 20 maja 1 G64 wyjechał z .lUohylcwa 
znowu 110 Mil'lska, gdzie musiał bawić najnłIlićj parę tygodni, 
gdyż w Wilnie stanął ledwie 15 czerwca. Zajmowało go w tych 
stronach zaopatrywanic wojska w konic, które wyginęły na woF 
nic. Wojsko towarzyszące królowi ciągnęło w stanie opłakanym, 
a najdziclnicjsi rycerze szli picszo, niosąc 'na sobie, krom ])roni. 
siodła i cały jezdny rynsztunck. A iż brakło w skarbie pubIic1.-" I 
. - 
nym grosza na zakupienie koni, król rozsyłał do okolicznych wsi 
i miasteczek, aby je zabierano u szlaehty, obiecując później za
 
llłacić. Powstały ztąd krzyki i narzekania, którym niemożna ]}y_ 
, ło inaC7.ej położyć koilCa, jak mianując komissyę do zlikwidowa- 
nia i ,zapłaeenia za konic wzięte dla wojska **). Trzeci raz Jan- 
Kazimierz pollobno odwiedzał lUiils.k w czerwcu tegoż roku ***)'; 
, Ił t tynn 


*) Ob, Pamięlniki Paska. Powali 1840. st... 79, 
( 
**1 OL. linljewski: J.lzieje panowania Jana-Kazimżel'ZfI, T, fi, 
.t ł !ol... 22. 25 i 26. I I "I J& 
i' ***) OL, Starożytna f(Jlska, T. 11/, 
tr. 020, · ,,
 ')9..
>>>
103 


175 


pl jakże smutny widok przcdstawiało to tr . asto oczom monar- 
, 
sHm! Swieciły gdzie nicgdzic domy ocalonc 011 pożaru- a reszta 
pięknego grotIu stała w zgliszczach, 
,wieeąc opalonemi kominami. 
Nicgęsta ludność snuła się po uJi ach, .lIo popł!)ch wojenny rozpędził 
mieszkailców ; 
 a i ta trocha ludności słani
ła się wybladła-. 
padała, trupami po ulicaeb: bo zjawiło się tutaj morowe powietrze, 
nieOtlłączny towarzysz długich i morderczych bojów *). Upadłe 
mies.zezaiłstwo niemoże jak dawnićj 'prowadzić obszernego han- 
tllu, który wespół z rzemiosłami przechodzi w ręce Zydów, rosną- 
cycb od tej cJlwili w ludność, zamożność i znaczenie. cH4 
Podczas zarazy, zgromadzenie uchowne obójga WYZllaiI, a 
w szezególności Jezuici, zdziwnic chrzdcijaiłską bezintcresow- 
nośeią nieśli lekarską i Iluchowną pomoe chorym i umierającym. 
W tćm pięknem dzicle szezcgólniej ollznaczał się młody Bazylijan, 
Józefa! Uraż}'c, który usługując chorym wpadał w stan katalep- 
tycznego zachwytu, i miewał nieziemskic widzenia. Przytoezmy 
jcdną z tych wizyj własncmi, pełnemi naiwnej wiary słowami 
xllza Braźyea, jak ją opowiadał Jezuieie .Kulcszy. aJI 
"PO(lczas powietrza nlllrowego w l\liilsku, uprosiłem się u 
"starslych na posługę zapowietrzonych, Gdy im chyżo, jako po- 
"święcony świeżo kapłan usI uguję, samem się zapowietrzył, 
"pote:nem i umarł. Gospodarz mię złożywszy na desce, poszedł 
"mi trumnę gotować, Gdym się rozłączył z ciałem, dostałem sił: 
"do kraju ślicznego jasnozielonego; gllzic się mi pokaże prześlicz- 
.,na panna, mówiąc: PudlJiJa mi się g
,.'ilL'OŚć twoja 'około dusz 
"krwią syna rnego otllmpionych; nieuslawaj w niej: oturnci jeszcze 
"tak u'iele lal iycia i dat. wyganiania szatllnUW uprosiła. Wtem 
"się porwę, czując się b}'ć we wszystkie m zdrowym, tylko wicl- 
"ce słabym, dla bardzo długiego niejedzenia w ehorobie. Dziecię 
"gospodarskie czwarteg,o roku, które nicrozumiejąc nic się nie- 


_.
 I \ ' 


ł 


,I' 


*) Ob. Stal', Polska, ta : e. 
n 


u
>>>
176 


104. 


"bało, wysyłam, aby mi gospodarz jesć co przyniosł. On gdy 
"nicwierzył, drugi ra7. dziecię wysyłam, aby sam przyszet1ł; gdy 
"się ku oknowi zbliż
'ł, a ujrzał mię siet1zącego, uciekać począł. 
"Wiele ludzi zebrawszy ledwie się ośmielili i przyszli. Ja po- 
,.karmem posilony zaraz do zwyczajnyeh prac powróeiłem." . n 
Zwolna za nastę[Hlych l)anowań, poczęto krzątać się nad [nzy- 
prowadzeniem do ładu miasta i jego porządków, W r, 1673 ccch 
kuszuierski uorganizował się w pewny porządek; w 1(;79 Jan HI 
l)rzepisał pewne ust
,wy dla Zydów ł(); w 1673 Teodor Wai,I\O- 
kowiez, stolnik i podstarości lUiilski; starosta Poduświaeki" fun
 
dował tu Franciszkanów. Zgromadzenie to miało już prz(.d tćm 
swój klasztor, przy jcdnej z najprzedniejszych ulic miasta, zwa- 
nej dotąd Franciszkailską, w miejscu, gdzie dzisiaj jest dom kon- 
systorza I\atolickiego 'N. 70. Kto i kiedy załozył tam }'rap.cisz- 
kanów i kiedy zgromadzenie ieh ustało, trudno nam było dośle- 
dzić. Wai,kowiez wprowadził na nowo to zgromadzenie, i osa- 
dził je przy ulicy zwanej dziś Nowofranciszkailską, na koilCu 
miasta, ku ementarzowi Kalwaryi, ustąllił swej juryzdyki i wymu- 
rował dla nich piękny kościoł, który dzisiaj lubo stoi pustką, 
majestatycznie jednak wznosi nad starem miastcm swoje czarno- 
ceglane wieżyce **). O innych jego pobożnych i dobroczynnych 
fundacyach powiemy niżej. ;J q łOf{. . 
I,-alwini też około roku 1670 poczęli się krzątać łład przy- 
wróeeniem swojego upadłego zboru. Nielada to była l}raea. Ze- 
słany w r. HW8 na jego ohjęcie Krzysztof z 'l.arllowca, nawet, 
pla('u gdzie stał dawniej dopytać się niemógł. Róg wie jakiem 
praweń" organista Katolh'kiego kościoła pobudował się na placu 
i szynk w domu swym zało7.Y1. Xiądz Krzysztof sk[ccił naprędce 
b. d 


B 
*} Ob. Coóp, Siemiollowa N. 320 i 362. 
**) Ob. Siar. /'o[.ika I. c.; Niesiecki T. IX, str. 225; Dzieje DoIJl'o- 
czynnQści, T, II, slr. 353. , .d,) ( . 


'Ifiłt'l&OO' 10
>>>
-- 


105 


177 


kościołck
 ale gdy ten był niedogodny, przy większych zjazdach 
szlachty, 'odprawia] nabożeństwo pod namiotem. Nakoniee ofiarą 
sta kop groszy pozbyto się organisty; Janusz Radziwiłł z puszez 
Smolewickich dostarczył drzewa, z ofiar i składek zakupiono in
 
ny matrryał, a w r. 1671 już stanęła Jmdowa zboru. Ale stop- 
niowo Jf'7uici wzrosłszy w liczbę i we wziętość, jak zwykle, , 
używali swych uczniów do czynienia awantur i szkód róznowier- 
com *). Nicwidoma ręka, kierowana pOllszcptcm, którego sięl 
łacno domyśleć, spaliła kaplieę Heh!eeką i Mm pastora; a około 
r: 16f.:0, kiedy się .Jezuici wzmogli na siłaeh, już przyjeżdżający 
z I\ojdanowa xiąrlz Kalwiiłski, zalcdwie w prywatnym domu mógł 
odprawial: nabożeiłstwo, pod obawą napaIlu Jezuickich szkolnych 
żaków **), . .! 11 
. Powoli, alc z ciągłym lwstępem, wzmagali się' Jezuici na si- 
łach. Cypryan Rrzostowski, wojcwoda Trocki, ze swą małżonką 
Rachelą z Duninów-I;ł.ajeckieh, zapisał im, w 1682 r., 50,000 zł. 
na dobrach Niżycc ;-w następnym za5 roku Mareyan z Kozielska 
Ogiilski, kanclerz Litew., wespół ze swą małżonką !zabellą z Hle- 
bowiczów, takąż summę na Hliwinie i Upierewiezach zapisali, 
Jlastępnie oddając im swe dobra. Następey Ogiils
iego wyzuli 
Jezuitów z lIIiwilla i Upicrewicz;- trafiali ojcowie do kanclcrza 
Sapiehy; alc tam niewskórawszy , zapozwali potomków swych 
benefaktorów przed, sąd biskupi, na którym zasiadał Konstanty 
Hrzostowski, a na opornyeh otrzymawszy zaoczny wyrok klątwy, 
która się lmLlicznie w kościele norysowskim odbyła, strachem 
i szkruIHlłami zmusili sukcesorów Ogińskiego do zwrótu Hliwina 
i Upierewicz, lU wf 
,-d i 'fak wzmożeni w fundusze, poczęli wykładać w swych szko- 
łł ) 
,dU i 


-n.... 


u, ,,, 


II *) "Tandem poczęła się tam szkoła adve,.sariorum rozkrzewiać i swa. 
Iii L "wola pomnażać"- pisze x dz Rrzysztof do swoich przełotooych. 
**) tukaszewicI! : Dzieje wyznanilJ HelWeckiego: T. II. str. 47 i 48, 
TEKA N. II. 23 


' ......
>>>
178 
. 


tor 


łacb n,ctoryk
, Poezy
, Sintaxim i Grammatykę z radością oko-. 
licznej szlaehty *); a konst)'1ucya sejmowa w j6
3 zatwierdziła 
szkoły i nadanc im dobra **). W r. 1690 dla prac religijnych 
i nauczycielskicb mieli tylko szcściu kapłanów; w 1'. 1692 mieli 
już ieh 
wunastll, -nawfącali inowicrców, a oprócz dzic
i bo- 
gatszych przyjmowanyeh za opłatą, wyebowywali 30 ubogich 
uczniów. Folwark Podgórze, jako już nicintratuy przcdaJi P. Fi- 
lipowiczowi za 8,000 zł., składając picniądze 11 Zydów na lichwę. 
Tak aż do koilCa XVII wieku ,szczęśliwic kollegijum ich kwitło. 
Jezuici uczyli w szkolc, wyprawiali uliczne bojki z Dyssydentami, 
nawracali ich, obchodziJi czterdzicsto-godzinne nabożeilstwa, stę- 
kając, jcno, że wbrew nietykalności dóbr kościelnych, żołnierstwo 
zabiera kwaterunek w ich wioskach; wiuł,! 
, W r. 1694 miał miejsce pożar który zniszezył strasZ]iwic 
miasto. Jezuici którzy młyn tylko stracili, oboj'ttnie zapisali 
w swej kronice ten wypadek;- alc llJamy Dl skąd inąd. i, - 
domość następną, III fi (fI rlI'IJ Ił D 
_,1 
a wiosnę 1698 przechodziło przez l\1iilSk poselstwo od Cc.... 
sarza Nicmic 
icgo do PiQtra W. wYl)rawione.. 
ekretarz i bi- 
storyograf tej ambassady, Jan-Jerzy I\orb, tak opisujc swój po- 
byt w MiilSku *
*): "Dnia 20 (marca) przyb
liśmy do Mińska. 
"Dnia 21, był wypoczynck; słuchaliśmy mszy ś. u Jezuitów. 
"Kollegijum to jakeśmy słyszcli jest f
ndacyą n.qogą, gdzie się 
"zalcdwie żywi 12 ojców. Eazylijanom EernardYllom i I\armeli- 
"tom tenże dokucza niedostatek; samych tylko Dominikanów 
I' ." u .. 
I rr H. Uf 
 j 
*) "Non sine magno nobilium civiumque Minscensium solatio"-mówi ręko- 
piśmienna kronika, z której bierzemy wszystkie szczegóły oJezui 'l,h ińskich. 
**) Ob. Łukaszewicz, Hist, Szkół, T, IV str. H6. 
***) Ob. niezmiernie rzadki dyaryusz tego poselstwa p. t. Dia1'ium Ai- 
ne,'is in Moscuviam, wydany za przywilejem Cesarskim ł700 roku 
ł in folio - Mieliśmy go sobie udzielonym od Adolfaxiążęcia Giedrojcia. 
. ,Oł i ,Z .
eDl. cjekawem dziełem zapoznamy kiedyś czytelników. ł l 
-U li.
 .u3T
>>>
107 


179 


"sprz
t jest "bogatszy. Na lat trzy przed, naszem przybyciem 
"zdarzony lwżar, . miasto niegdyś bogate i sławne przyprawił o 

,tak opłakaną nędzę. że handel dawniej kwitnący" dziś zaledwie 
,.tutaj tleje. Z licznl
j gromady kupców, tylko dwóeb zostało, 
:,.którzy ledwie 7arobkują tyle. ile starczy na nędzne utrzymanie 
"zyera, W eluirze Franeiszkanów dwa ledwie słyszeć się dają 
"głosy, skąd łacno wnioskować o ieh ubogićm utrzymaniu, Je- 
,.den Kapucyn, który z dwóma Karmelitami wrócił z Persyi, 
"złożony chorobą leż"łł u Jezuitów, tego odwiedził nasz poseł 
"z panem Missyonarzem Janem llendą i aptckarzem, mając ze 
:,sobą jednego tylko sług
 , a dowiedziawszy się o stanie ehorol l Y, 
;,polecił aby lekarstwo aż do zupełnego wyzdrowienia wydawano 
.,z jego własnćj apteki." Duia 22, wysłucbawszy mszy Ił Domi- 
nikanów poselstwo wyruszyło dahtj na Scltlozminium (moie Smo- 
lewicze) i Sodin czyli Boguslau (niewątpliwie Zodzin) do Borysowa. 
litr Tegoż roku w sierpniu, toi poselstwo wracało z Moskwy: 'dni}7 
i ł 8 t. ffi. przebawiono w Miilsku, 19-9o zaś po południu udawszy się 
w drogę przez \Viazyil, (Viasen), Ilojdanow (Goudanow), Zasulje 
(Gratscbma SasiIIie), 1uk
wy-llOrek (Sehokobora), l\lir, Wolnę, 
Stołowicze i Słonim udano się tlo Warszawy *). Ił 
J W r. 1699 Jezuici l\Iiilsey pobudowali nowe szkoły i tegoż 
roku mocą ustawy sejmowrj przydano Mińskowi niemał{t zapo - 
mogę' i napływ ludności. Dotąd Trybunał Litewski sądził się 
w Wilnie, z alternatywą Miilska, ale jeszcze niedość określoną; mocą 
zaś nowego prawa zaezął się sądzić tylko przez 20 niedziel w stolicy 
Litwy, a przez drugie 20 niedziel naprzemian w Nowogródku 
i Miilskł;: Późniejszemi konst
'tucyami określono czas tych ka- 
deneyj tryJmnalskich, 'a późnićj jeszcze i Trybunał Skarbowy 
. w Mińsku począł miewać swe zjazdy **). Tu alternatit'e z No- 
. 110 ni lut' hb .ilłf' Ił 


*) Ob. tam
e str. ł 5 J. . 
**J Ob. ł\onstylucye pod r. ł699, oraz Lengnicha Prawo Polsk., str. 45ł. 


....... 


.
>>>
18 


108 


,wogródkiem sąd.ziły się sprawy z wojew6dztwa Nowogródzkiego, 
powiatów: Słonimskiego, W ołkowyskiego, woj. Witebskiego, pow. 
Orszańskiego, woj. l\'Iścisławskiego, lUińskiego, i nalcżąeych doi. 
powiatów: Mozyr
kiego i Rzcczyekiego, Tylko sprawy tak zwanc 
mi.cti-{ol'i pomiędzy świeckimi a duchowicństwcm lIicmogły sątIzić 
się w lUii.sku lub Nowogródku, ale wyłącznie w Wilnie *). 
Nie sami tylko Jczuiei korzystali tutaj z bojnej ręki i poboż- 
nych serc Litcwskićj szlachty: innc zgromadzcnia zakonnc i do- 
Jroczynnc zakłady wzrastały obok Towarzystwa ,Jczusowcgo, 1110- 
żc nawct mu na przekorę. Anna Steckiewiczowa, cllOrążyna 
lUińska, fundowała tu kościoł Dcnedyktynów, zapisem z d, 23 
kwictnia 170 r. Antoni Teodor Wańkowicz, o którym mówi- 
liśmy wyżej, sprowadził tu Karmclitów, i dokumcntem, z d. t 
grudnia 1703 roku, zapisał im summę zastawną, 9,000 złt.IJolsk" 
na swych dobraeh Wisłoezy. Tenże, wy
urowawszy kościoł i nic- 
wielki sZllital dla Donifratrów, na Starym rYli ku, na d. 3 styeznia 
1709 r" zapisał im summę 3,000 dt. Polsk., swojc dobra Sa- 
kowicze i cały sprzęt kośeiclny, z warunkicm Itrzymywania cho- 
ryeh ubogich, Summa t,a złożona na ręce xdza Augustyna Drzo- 
zowskiego prowincyała Donifratrów, stała się nasicnnem ziarnem 
kilku zapisów póżniejszyeh, i nic tylko wystarczyła na dopełnieni c 
, , 
świętej woli fundatora, lecz dała możność .Bonifratrom powięk- 
szania kla
ztornych budowli i przykupiania placów. 
,.. I Zawsze jednak bojność slaehty ku innym zakonom, nicdorów- 
nywała tej, jaką szczycili się Jezuici, wsławieni nauczanicm szkół 
i apostolskiemi pracami. .Bogaceni hojnemi jałmużny. ujrzeli się 
w możności, 1.70.0 r" założyć fundamenf,a na murowany swój 
kośc
ół, pod tytułem Jczusa, lUaryi i św. Jłarbary, Obr
ędo.)Vi 
konsekraeyi węgielnego kamicnia ptzcwod.viczył Jczuita Antoni 
.Brzozowski, dclegowany w tym celu od brata swojcgo I\oJJstaJJ- 


. łl! 
JI , 


iłl 


. tc ') Obi, łiODstytucye 726,
>>>
109 


18 


tyn3 )3rzozowiJsjego, biskupa Wilcilskiego,' znanego Jezuitów pro- 
tektora, W następnym 170 ( roku, Stanisław ZaMoeki zapisał na 
fabrykę kościoła 14,000 złt.; Jan Filipowicz, kanonik Smoleński 
2,000 złt, a tenże cel przeznaczył; Jerzy Furs zal)isał im swą 
wioszezynę Wiśn,iankę; szlachta zaś, na Tr
'bunał Litewski w ł 705 
zcbrana, hojnym groszem na fabrykę kościcJną snnęła. Przyj- 
lJ.Jując r?zmaite dary i zapisy, Jezuici toczyli jcdnoezasowie pro- 
ecsa ze spadkobiercami swoieh dawców, a skargami obrzucali 
rząd krajowy, jeżeli jaka chorągiew' wojcnna przyszła zakwate- 
rować w ich wiosce, lub wymagać jakich poborów. 
. Al kiedy cały kraj ponosił srogie wojemle ciężary, nirpo- 
dobna było wymagać wyjątku dla samych Jezuitów, l}opłoeh wo- 
jenny na początku 1706 r. zmusił ich do rozpuszczenia swej szko- 
ły, która aż do września była zamknięta. Pod koniec tegoi ro- 
k", na czcle wojsk Rossyjskich wszcdł do l\Iiilska Piotr WicJki 
i zajął kwaterę w dzisiejszym domu Hołowni przy ulicy Jurcw;- 
skif.j, Jezuici z chlubą zapisali w swoich rocznikach, jak szeze- 
gólncmi łaskami półnoeny moearz zaszezyeał ich zgromatlzeuic, 
jak dwakroć u nich jadł obiad, jaką przyehylnością zaszczyeani 
byli od Mazepy, 
tóry z kwiatem Iiozackit{j młodzieży bywał 
w kościele na nabożcilstwa
h i kazaniach, przyjmował od nieh pu- 
bliczne powitania i niecheiał brać innych pokarmów, jak te, któ- 
re w mehni Jezuickiej J}yły przyrządzanc. Gdy tegoż roku za- 
raza szcrzyć się poczęła, Jezuici mieli zręczność wykazania swej 
chrzcścijauskićj gorliwośei, gotując na śmierć zarazonycll. Pożar 
zniszczył w Mińsku niemało domów. '-:')
 
t Uossyanic z małemi przerwy gościli wciąż w lUiilSku, a Jezui- 
ci wciąż się chlubią przychylnćm ku sobie usposobicniem ich 

odzów. I tak: xiązę Szcremetjew w dzicil św. Stanisława I
ost- 
ki 1708, podarował im bogatą wyzłaeaną monstraneyę, najmniej 
sto owoczesnych iml)cryałów wartująeą. 
n Dnia 2 stycznia tcgoż roku, przybył do l\'liilska jako jeniec 
.J ."
 ł 


......
>>>
182 


110 


Rossyjski, Kunstanty Zieliilski, arcybiskup J,wowski, który wbrcw 
woli stolicy' Alwstulskit;j koronował Stanisława Leszezyilskiego *). 
()ragnął mieszkać u ,Jezuitł)w; Iccz się sprzcciwili temu wodzo- 
wie Rossyjscy: zmuszony więc został zająć dwie skromne u Do- 
minikanów izdebki, korzystając jeno z żywności, którą mu Je- 
żuici dos!'łali. Xiązę Szeremetjew i jeqerał Szarf okazywali Zie- 
liilsl
icmu wiele ludzkości i współezU(
ia, starając się o jego uwol- 
nienie. Supcryor Jczuicki wysłał jednegu z !)raei w niebezpiecz- 
ną podr'lż do krcwnyeh arcybiskupa, aJ)y ich namówić do stara- 
nia się o to wyzwolenie. Trafił 'Jezuita do króla Stanisława Lesz- 
czyńskiego i do Jiarola XII, ale otrzym.łł tylko płonne nadzieje. 
Zieliilskiego IIwicl.iono do Moskwy, gdzie życia dokonał. ąpdolt 
Zbliżały się wojska Szwedzkic. Poprzedzający je Wołoeho- 
wic już byli w l\liilsku, zaledwie nicpochwyciwszy małżonki feld- 
mtrszałka l\'Ienszykowa. Wojska Rossyjskie zmuszone cofał; się 
przed nicprz}jacicJcm, zapaliły kamicnieę stronnika Szwedzkie- 
go SapieJI!, bedąeą na W
sokim rynku, a porywając z pożogi 
rzeczy potrzcbnc do żywności, gotowały się ;)puścić miasto, Ale 
W ołoszę Szwedzką odparto; Uossyanic wrócili do miasta, 3 po- 
mimo usiłowail ich wodzów, niepodobna było wstrzymać od SW.I- 
woli Kałmyków i "atarów: pożar i rabunck stały się powszech- 
ue, . . , j II ''fłuq au I 
Po wyjściu Rossyan, na ci, 18 maja, wszedł do l\-liilska na 
ezele Szwedów Karol XII, mający ciągnąć przez Śmilowieze, Ihu- 
meil, lliałynicze, do Iłołowczyna **), Nałożono na miasto ciężkic 
kontryłmcye, król Szwedzki odrzucił pokorne supliki od micsz- 
kailcł.iw, przekładających swój ucisk zniszczenie: ił pomimo 
ił lu .(fi III 1 fi 
 
:d t m.. ł I 0"- 
i'u*) Obszł'rniejszą wiadomość o Zielińskim i udził'Jony przez nas list tł'go
 
Zieliliskiego do Stauisława Leszczyńskiego, znajdzie czyll.'lnik w Li- 
. stach o Sz.wecyi, Ellst. hr. Tyszkiewicza, T. II, sir. ł27 i na' ępne. 
"I , 3 _, 
**) Nordberg, Leben des Karl XlI, !itr, 72. 


,
>>>
111 


183 


łaski, jaką Jezuitl)w zaszezycał Szwedzki kanclerz SperUng, ci 
ostatni musicli w tysiącu złotych zastawić swój dworck pod mia- 
stcm, a w cztcrechset ową podarowaną sobie przez Szcremetje- 
w a monstrancy
, na opłacenie Szwedzkiej kontrybucyi i protek- 
eyi *). . 
hm Hi ł 
Stanęły nakoniec gotowe mury .Jczuiekiego kościoła, do któ- 
rego w dziei. św, Jgnacego, patrona Jezuifów, przeniesiono nabo- 
Żcilstwo z dawnego kościołka. Xiądz Dłużkiewicz kanonik Smo- 
lcilski, śpiewał mszę uroczystą; xdz Alexandcr llcrkoff, przeor 
Dominikanów Miilskieh, wystąpił ze świctną mową;- w kilka 
tygodni później wprowadzono do Iłowcgo kościoła kongregacyę du- 
chowną, i w wielkim ołtarzu umieszczono starożytny cudowny 
obraz Najśw. Panny, podarowany przez biskupa Brzostowskiego: 
Wyższe duchowici.stwo,' szlachta, zakony" wszystko, co w l\IiilSku 
żyło, brało udział w Jezuickich uroczystościach. Przerwał je go- 
niec od hetmana Sapiehy, domagający się nowych kontrybucyj 
z miasta, z którego jeszcze kurzył się dym wojennej pożogi. 
Początek następnego 1710 roku upamiętnił się ostrą i śnież- 
ną zimą, głodem, wymaganiami żołnicrskiemi i nowem wejścicm 
do lUiilska Rossyan pod dowództwcm Szercmetjewa, Giintena, Brus- 
sa, Goltza, Wołkoi.skiego i innych, Wobcc tych wodzów, Kon- 
stantyn Brzostowski, biskup Wilcński, na d. 16 marca konsekro- 
wał Jezuicką świątynię, mieszcząc w ołtarzach relikwije świętych 
Damiana, Konstancyi i Amatora; bierzmował około 500 osób, 
i przyczynił nowyeh funduszów. Na świetnym choć postnym 
obiedzie, w rcfektarzu Jezuickim, biskup ucztował z wodzami 
Uossyjskimi, nq N 't oiłł m'))fM"J' sła i BU. 
Ozdoby kościoła wciąż się przyczyniały: szlachta Cieklewiez 
'II t 


. 


l) 
- *) taska, jaką SperJing zaszczycał Jezuitów, na t{om się podobno ogra- 
L niczała, te gwałtem zatrz)'mał Jlrzy fabryce kościelnej IDujarzów, którzy 
zamyślali o ucieczce. o ta., 'ł ł Ul bij IJ 
!1q t 3
>>>
184 


112 


.. 


i ,Juniewicz, ofiarowali 1,000 zł. na ciepłą zakrystyę; '.Jezuita 
.Jaktil) W ołodkowicz fundował kaplicę dla uczącej się młodzi; 
ołtarz św. Jana Chrzciciela dał zbudować i uposażył Adam Swo- 
łyilski, sędzia grodzki Miński; ołtarz Stanisława Kostki założył 
Franciszek W ołodkowicz; ołtarz św. Ignacego, Mikołaj Przera- 
dowski kanonik Sruoleilski; tcnże ofiarował do kościoła drcw- 
niiUlY posąg Najśw. Panny i pcwnł: summę na muzykę kościclną. 
fil'Zostowski, Iliskup Wilcilsl\i, niedał się nikomu uprzedzić w upo- 
sażcniu Jezuiekirj świątyni: podarował do niej bogate ornaty, 
obrazy śś. Antoniego z Padwy, Teressy i }'ranciszka Serafickiego, 
oraz dwieście xiąg do kollegijalnćj biblijotcki. łłrzysztof Zawisza, 
posiadający z Rzymu ci
ło św. Felicyana męczcnnika, podarował 
je rzcczonemu kościołowi ;-a biskup nrzostowski w 1713 intro- 
dukował je do świątyni, w assystencyi mnogiej liezby Smoleilskieh 
i Wileilskicb kanoników, panów i szlacbty zebranej na trybunał. 
Nictrzeba zda się dodawać, żc tu miały miejsce muzyka, mowy, 
wicrsze, przezrocza" allcgoryczne napisy.- słowem cały Jezuicki 
przepycb. 11 111 'I Ot\' l I n -uq 
111 W następnym 1714 r, rezydcncya Mińska wyniesioną została 
na godność koIIegijum, a jej superyor, Antoni firzostowski (brat 
biskupa Wileilskiego) otrzymał tytuł rektora. 'łf, f 
lionstytucya sejmowa pod r. 1717 wylicza następne podatki 
z miasta l\fiilska: PObrłówncgo Zydowskiego zł. Polsk, 2,000, hy. 
berny od Zyd{;w zł. 602, od Cbrześcijan 1"WO, juryzdyka zamko- 
wa 20-co czyni 4,682 zł, Polsk. Wszakże te cyfry nicdają nam 
możności wyliczenia ludności, lub liczby domów: bo podatki u- 
stanawiane są ryczałtem, lliorąc za zasadę prawo późniejsze, 
z r. 1164, ustauawiającc od głowy Zydowskiej po dwa złote, po- 
datku, wypadałoby na Miilsk lcdwic 1,000 dusz Zydowskich płci 
obojćj ,-liczba niesłychanic mała, tćm się ehyba dająca tłóma- 
czyć, żc Zydzi zwykli taić swą rzeczywistą liczbę ludności i zmnicj- 
szać ją przy układaniu taryf podatkowych. I')U o tl£I
'(mc!
>>>
111 


185 


"II' Sprawdza się nasz wniosęk, że liczba tydów w Mińsku dale- 
ko większą hyć musiała: bo w przywileju swobód im nadanych 
przez Jana HI w r. 1679 *), czytamy, że posiadali swe kamieni- 
ce, domy, dziesięć kram, dwadzieści jeden placów, trzy domy n'- 
leżące do szkoły, bożnicę, okopisko i łaźnię; że wolno im było 
budować za miastcm słodownie, winniee (browary); sprawiać 
rzemiosła: rymarskie 
 kusznierskic, cyrulickie, barwierskie, to- 
karskie, szklarskie, złotniezc, szmuklerskie, konwism:skie, i in- 
ne;- kupczyć wszelki£go rodzaju towarami, rznąć bydło i zakła- 
dać jatki.' I Dowód rozplcmionej ich ludności i rozwiniętego han- 
dlu, który, jak wszędzie, tak i tutaj
 po czasach Jana - Kazimie- 
rza, od Chrześcijan zubożonyeh przeniosł się do Zydów. Ale wo- 
gólności nic trudniejszego, jak znalezienie cyfr statystyczny-ch z cza- 
. sów dawnej Polski, gdzie nieznano popisów ludności, lub odby- 
wano je najniedukładniej. W taryfie np, dymów dóbr ziemski
h, , 
dziedzicznych, szheheckich, duchownych i królewszczyzn, z tegoż 
1717 r., znajdujemy, że województwo Miilskie z powiatami Miń- 
'skim i Mozyrskim, liczyło zaledwie 6,850 dymów, czyli chat wło- 
'ściańskich cyfra niesłychanie mała i bez wątpienia daleka od 
tzc
zywistości. .,. .,wQ1ł on lW Ju. 
-5in Tegoż jeszcze 1717 r. na sejmie pojednawczym (paci{icatio- 
nis), ustanowiono pomiędzy innemi, pocztę stałą z Wilna do gra- 
nic Ilossyjskicb, przez Miilsk, i Mohylew. W r. 1721 po.zwolo- 
:no urządzić komunikacye pocztowc pomiędzy Mińskiem a No- 

 wogródkiem, jako miastami trybunalskiemi **), II I' Jid
 
-1'", Pod bcrłem Sasów spokojnie upływały lata pierwszej połowy 
. o
 ..1 , u ui2i1 11' iIj.łł "'Nu , 
 
Jbc : M' T iIt. 
 "til.rt r 
i * ) Ob, ZMó,. Siemionowa NN. 158 i ł59. Zamoiniejsi jednak Chrześci- 
II l' , II 
" janie niemusieli ich dopuszczać do kramnego handlu: bo pod roku 
.BliL O ł 740 czytamy ich skargę, te majqc sobie dozwolone kramy, do- 
-Jlq Vi tychczas niesq w ich używaniu. IinimuU b V 
8 
 **,) Ob. ł\onslylucy z lal ł 7ł 7 ił' . ł. ::till:)S;;o1Q Iq 'm
iId 
TEKA N. 11. 24
>>>
186 


tU 


ośmnastego wic ku. Nastały urodZajniejszc lata, weszły w modę 
zbytki, boj nie 'winem, zakrapianc uroczystości, Jezuickie pancgi- 
ryki, długie i powikłane proecsa: ho ''szlachta nasza nicluhiła 
próżnować, fi do czego się dotknęła, nic niedziałała lłrzez połowę. 
Duch nallOŻC[lstwa szcroko ogarnął Polskę, potężnie zawładnął 
:serean1i, Zgromadzenia zakonne, 'łuosłc w liezhę, fundusze i zna- 
czenie, panowały nad rodzinami panów i szlachty; zawistnic cza- 
sem poglądając na siebic, staczały niezawsze budujące lUonacho- 
macbije. Najpotężniejsi z zakonników, Jezuiei, naturalnie,. że 
nieraz byli celem zawiści mnichów innćj barwy, n płacąc' pięk- 
nem za nadobne, wetowali swym przeciwnikom, nicprzebierająe 
w śródkacb.
 Dodajmy, że 'ohyezaj wieku upowainiał do używa- 
nia młodzieży szkolnej ża narzędzie ' vendetty, że prawa karnc 
patrzały prz.ez szpary na
 rozruchy uliezne, kicrowane poboinemi 
rękami. dO} wiJ b .'.1" . '('{t:l I. inb i .,MW 
,
o Jeden z t
kich, dosyć owoeześnie pospolitych wypadków, za- 
pisali w swyeb rocznikach Jezuici lUiilscy pod r. 1727, Kilku 
z ich uczniów ucickło do ojców Dominikanów, którzy musicli mieć 
jakąś u siebie' szkółkę. i Gdy pomimo kilkakrotnyeb reklama'eyj 
nic wydano zbiegów, Jezuici postanowili odchrać ich zbrojną rę- 
ką. Jednego pięknego wieczora, kiedy Dominikanie wracali z nie- 
szporów od pp. Benedyktynck, mając z sobą owycb zbiegłych bursi- 
stów , wypadli z kollegijum r Jezuiccy uczniowie;' i żwawo pojma- 
li swyeh niegdyś towarzyszy. Dominikanie zawołali na gwałt: 
zbiegł się lud miejski im przychylny;' uderzono z obu stron w kije, 
uczniów odebrano na powrót, a Dominikanie podali nazajutrz skar- 
gę do bawiącego wówezas w lUiilsku hiskupa Brzostowskiego, 

tronny to był sędzia, bo gorliwy poplccznik Jezuitów: wypadł 
wyrok potępiający oskarżycieli ,.-. 
Ie za wdanicm się prowineyała 
Dominikanów, stanęło na t 
JIl, iż ocalono honor stron obójga. 
, I ,\ \ 
W kośeiele Dominikanów swawolni uczniowie musieli c
ynić pu- 
bliczne przeproszcnie leżeć krzyżem wobec xxży Jezuitów; a 
łt ,11.1-1 
3T
>>>
, 


115 


p otem w obec :xx, Dominikanów w szkole Jeiuickiej miano chło- 
stać owych zbiegów, którzy dali powód do niesnasek, f Jezuici 
wspaniałomyślnie odpuścili chłostę, bursiści wrócili.. jak mówi 
kronikarz Jezuicki: z pnymie,.zem p"zyszlego pokoju i przeba- 
czen;iein u'szystkich uraz z obojpj s(rony:l\ J"pI o
Jlr.9 "ISStdo.
 
-iI' Nicposkromiona ,energiczniej swawola Jezuickich uczniów, 
w następnym 172
 F. wywołała nowy i jeszcze bardziej gorszą- 
cy :wypadek: za' wychłostanie jednego z uczniów prżez By- 
kowskiego, sędziego grodzkiego, +eała' szkoła uczyniła nai. spisek, 
i przez trzy dni biegając po mieście z włóczniami i strzelbą: za- 
lcdwie 'dała się mlkłonić do złożenia oręża.' .n
 !JI'w " Wf' 
Jezuici lubili z przepyehem obchodzić święta patronów swo- 
jego zgrollla
zellia."'1 Gdy w r, 1728, Benedykt XIII ogłosił ka- 
noniz
cyę śś. Stanisława I\ost.ki i Aloizego Gonzagi, najokazal- 
S7.e uroczystości miały micjsee po wszystkich Jezuiekich kolJegi- 
jach. Z jak trudnym do wiary przepychcm obehodzono to święto 
w Wilnie, na d. 19 czerwca, czytclnik znajdzie ciekawą wiado- 
moŚĆ w lrizerunlaach naukowych *);' z mniejszym przepychem, ale 
hienmiej świctny obehód,n miał micjsee w l\JiilSku. f Przytoezmy 
jrgo opis z kroniki rękopiśmicnnej Jczuickiej, "Przed dniem za- 

.pustnym, przy odgłosie dział sprowadzonych ze Słucka, broni 
."ręc7.luU i rozmaitej muzyki, rozpoczął w parafijalnym kościele 
"nicszpory biskup Wileński, a xiądz I\oncewiez, przełożony Try- 
"nitarzów z Orszy, miał kaz\)łie, wyehwąlające świętych Jezuic- 
"kich. Nazajutrz po mszy i kazaniu w kościele parafijalnym, 
"włożono na wóz tryumfalny posągi świętych, nowo kanoniżowa- 
"nych, i wieziono je do Jczuitów
- wśród ogniów oehotnyeh, 1'0- 
"przedJone od ceehów miejski cli, 'koDnrj i picszej młodzieży szkol- 
"n ej , z zapaloncmi pochodniami, , Za uczniami sdo duehowień- 
. 


.') *) Ob. Wizerunki i rozlnqsania nau/Cowi', r. 1843, tomik 24, str, 
285 l n3st
p. ' '1łl;' ",wił tł. 'BW r. f'ł dinlł'lim 


187 


&
>>>
, 


188 


116 


"stwo zakonne; dalej, poprzedzony od kanoników i prałattłw, hiskul) 
"Wileński., Za biskupem szła rota trybunalsli.a, . oraz mnóstwo 
,,
enatorów i dygnitarzów, urzędnicy i szlachta województwa l\Hń- 
"skiego a za nią tłum tak mnogi, że go zaledwie zdołał ogarnąć 
"obszar całego miasta. Tak wprowadzonych do kośeioła świętych, 
"powitał z ambony panegirykiem xdz Zebrowski, kanonik Wilell- 
"ski; a biskup Brzostowski mszą pontyfikalną rozpoczął szereg UI'O- 
"czystości, które trwały przez dni trzy, z kazaniami i proccssyam
 
"z rana i po obiedzie. Przez trzy dni kościoł wewnątrz i zew- 
"nątrz był oświetlony i przybrany w kunsztowne malowidła; a na 
"rynku wciąż grzmiały armaty i broi l ręczna, beż żadnej d/d 
"miasta szkody, lub niebezpieczeństwa pożaru,".ł.' 1JłIJ

t 
W r, 1730 Jezuici godzili zadawnioną niechęć pomiędzy do- 
mami Zawiszów, Bykowskicb i Wołodkowiczów, Po nastąpionćj 
zgodzie, pojednane strony hojnemi darami osypały kaplieę św. 
Felicyana. lPrzybyły do nit
j: srebrna ciąglc gorcjąca lampa, ora
 
srebrna powłoka trumny z relikwijami świętego. Nad kościoł 
wyniesiono dwie'wieie, z których jedna zawierała dzwonnicę, dru- 
ga zegar hijący *); następnie kościoł otynkowany i Iwbiclony stał 
się naj celniejszą miasta ozdol)ą, W parę lat pl)źnićj obywatel 
Furss podarował Jezuitom swój folwarezek, za Tatarską ulicą po- 
łożony, który oni, przeznaezywszy na tygodniowe rckrcacyc dla 
szkolnej młodzieiy, nazwali Ludimontem. (1,,11,,1 1 41 $ Im. 
-
u Spokojny stan kraju przerwany został zgonem Augusta II, 
zmarłego w lutym 1733. Ponowienie pretensyi do korony Pol- 
skićj'przez Stanisława Leszczyilskiego, wywołało llanowo zbrojnc 
wdanie się Rossyi. We wrześniu i październiku przeszło przez 
.Białoruś, Borysów, Mińsk, więcej niż 20,000 Rossyjskiej regu- 
larnej piechoty i jazdy, za któremi ciągnęła niepoliezona chmara 
. 


.1J *) Zegar ten spl'Owa
zony został z Gdań
ka; nad osadzeniem jego rze- 
mieślnik pracował trzy kwartały. .'1 .r 


.......
>>>
117 


189 


Kozaków i Hałmyków, Wielka była karność w przechodząeent 
wojsku; jencrałowie W ołkuuski i Zarucki, oraz dowódzcy Ko- 
zaków 'Hrabianka i Lizohub, grzeeznie obchodzili się z ludem, od- 
wiedzali kościoły.i klasztory, przyjmowali gościnność u ducbo- 
wieilstwa i szczcrą wszystkim udzielali opiekę. i i
 1'ńr", f I 
Zawiązała się w Litwic koufederaeya na rzecz króla Stanisława.. 
Leszczyńskiego, pod laską :lUarcina Ogińskiego, wojewody Witeb- 
skiego. Nałożono na województwo l\liilskie pobór podymny; lecz 
w ogóle, podatki niezbyt obarczały mieszkańców; bo Stanisław 
J..eszczyński przez dwa lata utrzymywał wojsko z własnej szka- 
tuły. i Województwo Mińskie wystawiło dwie chorągwie wojska, 
petyborską i pieszą. o Pieszemi dowodził Jaeewicz, oficer cudzo-. 
zicmskiego autoramcntu, który, wespół z piecbotą innycb wo- 
jcwództw, pobity i rozproszony zo&tał przez Rossyan pod Sielcem; 
wodzami zaś petJborców obrani zostali na sejmikaeh Stcckicwiez 
i Stanisław,Piszczałło, obaj poważni starcy, koehani od wojska 
i znakomiei rycerskiemi zasługi. ł (piszezałło odznaezył się, jako 
regimentarz, podczas pl'zcszłyeh Szwedzkieb wojen). Obaj zgi- 
nęli pod Wilnem. . . J1 ..ł1'l'n
.. 
Wil lA 19i9 ll'£d 
'). Bezkrólewia w Polsce zwykle dawały pole zbrodniarzom do 
łupieży i gwałtów., Jeszcze r.a życia-Augusta II, niejakiś szlach- 
eie Adam K,.oge,', zebrawszy bandę wspólników, napełniał Litwę 
postrachem:-najeżdżał domy nioprzyjaznej 
obie szlachty, pu- 
stoszył je, rabował, chłostał gospodarzy, słowem, stał się istnym 
zbójcą. Sehwytany i zaprowadzony przed Trybunał, w Nowogród- 
ku, gdy już mii\ł być sądzo.oy i scięty, 'zaskoczyła śmierć króla, 
:) Trybunał wedle prawa zawieszony w swćj władzy" niemogąc 
skazywać i sądzić, uwolnił go na porękę, .1'\;1.0 .
 I ,'I 
tn.;Bezkrólewie otworzyło mu jeszcze szersze pole. do zbrodni: 
począł naprowadzać nieprzyjaciół na domy i kościoły, znęcał się 
nad niewiastami, znieważał duebowieilstwo. Pojmaw&zy 
wóch 
Jezuitów z Orszy i Grodna, okuł ich w jedną..sforę ze psem. bry-
>>>
190 


118 


ó 


tanem, i ,przedstawił wodzowi Rossyjskiemu, xiążęc
u Repninowi. 
Szlaehetny wódz, oburzony na złoczyńcę, surowo go zgromiwszy, 
ze czcią Jezujtów uwolnił." Miebał xżę. Wiśniowiecki, hetm:m 
w. Lit., ordynował wi,elką chorągiew' dla scbwy
ania zbrodniarza 
i jego uezęstników. Zbójcy- pobiei i rozproszeni, a Hroger ujęty 
i odwieziony do Mińska, wyrokiem Tryhunału w 1737, sądzony był 
na' gardło, Pr
yjął śmierć mężnie i pochrześcijailsku, przygo- 
towany przez jednego' 'Z Jezuitów na drogę wieczności. :0 'ił! 
. W nocy z dnia 24 na 25 czcrwca 1737, wybuchnął w Miitsku 
pożar na Wysokim rynku, ze sklepu szewca Dederackiego, który 
zniszczywszy kilkanaśeie domów, 
szkodził dzwonnicę Bazylijanów 
i zagroził Jezuickiemu kościołowi. Ugaszono pożogę bez dalszych 
na ten raz skutków; ale w następnym roku 'płomień zniszczył 
klasztor i kościoł llernardynów, 
 którzy przez pewien czas pod 
dachem Jezuickim znaleźli gośeinoy przytt1łek. ł
ł It 
£ W pićrwszym peryodzie MińsJ;i.a, wyświetliliśmy z pewnćm 
podobieilstwem doprawdy, że tutaj mieszkał Bojan, naj starszy 
z wieszczów Słowiańszczyzny;' daIej wykazaliśmy, że tutaj od-o 
byli pierwsze początki swego zawodu, głośni w dziejach Unii 
Michał Rahoza i Meleeyusz Smotrycki: tu mamy jeszcze dodać 
dla ehwały l\liilska niepospolitą , w' swoim rodzaju znakomitość, , 
xiędza Józefa Rakę; nieśmiertelnego śpiewaka niecltybnej śmierci
 
Wiemy już ze studyów Julijana Uartoszewieza i własnych *), że 
się ów mąż urodził około 17:)6:' że. wstąpił do Jezuitów f 723; ie 
zostawał w missyi Duksztailskiej, zało
onćj przez Józefa Rudominę, 
rektora Jezuitów Miilskieh; żc zachęcony przykładem tegoż Rn- 
dominy' i powolnością ojca, wyprosił od niego summę t 0,000 zł. 
Polsko oraz dobra Sliżyil i Januszkiewieze dla 'Jezuitów, i sam 
fundował w powiecie Ihnmeiiskim w miasteczku Błoniach missyę, 
. . :oJl i '(mob £n loi
sL'(nq
ill 
"Sbf;w01qEn tJ:!90 f l 
Ił", .. r "', '1i i 11 . I: .....' .. I' 
.. . 
*) Ob. Bal'łoszewicza artykuł w Księdze świata, część J. 6tl'.62, oraz 
Baka odrodzony 'l Wiltlo ł855, S!ł'. 4 i 5. ;Ub61-.) I '(
e,O ," WiIIIJJ
91.
>>>
119 


191 


która się później przezwała Bakailską, i gdzie go widzimy su- 
peryoreID od roku 1745 przez lat kilkanaście *), Ale nim zo- 
stał superyorem zgromadzenia i sławnym poetą, w Miilsku dał się 
wprzód poznać jako kaznodzieja.,... 
ierws
ą o nim wzmiankę 
znajdujemy w kronice Jezuiekiej pod r. 1739, iż w dniu 18 wrze- 
śnia miał żałobne kazanie na świetnym pogrzebie Ignacego Za- 
wiszy, marszałka nadwornego Litewskiego: (Może tl1 gdzie się 
paliło 4,000 świec jarzęczych i 12,000. lamp nalanyeh oliwą, 
gdzie wojska obójga autorame
tów dawały ognia, gdzie otoczony 
niezliczonem duehowieństwem Antoni Tyszkiewicz, biskup Meto- 
'neński , sufragan Kijowski i nominat Zmudzki, oddawał zmar- 
łemu Zawiszy ostatnią posługę - tu, mówimy, może skromny a 
pobożny xdz Baka, patrz
c na świetność i znikomość człowieka, 
poraz pierwszy powziął myśl opiewania niechybnej śmierci;.tu 
może na ambonie wpadł na te szczytne wiers
e:. n 
łr.1 o n 
ł.łl-n ".. (' ;:. "'1 w . ,i:tbo oq' t
k fsim tłtt w pIet 
i f ie. n,u dr I drr, ł8 iliuwlt 
 i ł Ifl 
. *) Dobra ŚliżYJi i Januszkiewicze leżą w powiecie BOJ'ysowskim, w za- 
t 
chodniej jego stronie " na samem niemal pogranicz . u od powiatu Wilej- 
S sI 
skiego. 'Niedługo zllaje się były w ręku Uakówj bo dokument z ł733 

do 'r. na włokę gruntu do cerkwi Unickiej Januszkowskiej od J'lzefa I\or- 
koza, koniuszego Wiłkom., świadczy, te w t)"m czasie liorsakowie byli 

blr. tych dóbr dziedzicami; w roku 'zaś ł 7 45, xdz Józef Baka" superyor 
wit i Missyi wojew. Mińskiego przedał dobr:ł Ślityń i Januszkowicze Pio,tr,?wi 
. . ł.ukiaJiskiemu-Pawłowiczowi porucznikowi, którego syn Mikołaj, zo- 
ffl! 1..f 
stawszy Karmelitą bosym, odprzedał je znowu w ł i 4 7 Benedykto,", i 
i ł\unegundzie ze Świętorzeckich Jeśmanom, 'jak świadczy dokument 1. d. 
'h. J' łS hltego tegot roku." Obecnie ZO!\tajl\ w ręku tychie Jeśmanów. 
-9;m B)'ć więc mote; it xdz Baka niedostał od oj-ca kapitału 'o którym 
f1. wspomina P. 1 Bartoszewicz, ale go wyręczył z wyprzeda!y Śliżyna. 
(Z noty, udzielonej od!Lr. Eust., Tyszkiewicza). ł Ojcif:IC xiędza 
-ed Baki miał imie Adam i był skarbnikiem l\JiJiskim, Poszakowski nazy- 
wa go dobrodzipjem Jezuitów i fundatorem Missyi. (Ob. Kalendarz 
ł\t Jezuicki większy z ł740). Skromny syn zostawił ojcu zasługę 
ł8ł1'lb fundacyi)'! uw(m . '(ł9 Jiw iłU ';'" tf
>>>
192 


120 


-l,Ia 
mi
bi . p :.IiI., ,

aD jak dąb, ws9'n
 i
j(1sof} -') 1ł 
, - \' roiłl 1 fji.
:,,,Smje
ci ząb, 
t1q i'. n 11:
1 Jw W,3 !13q 
in "Z pma zwah, 
1 ia ..... b 1121
iW4 ł "Obali; . \: ) tp · '10(1' 
 -ta 
JluJ}imsw 
i.a o "Krzesła, trony, c
 Qi' 
, q b 1QW 
,-'
'IW
t IJiJJhW 'j, "J
j ogony J1AJw '}!IUw,J ymJll.lbir.as 
'I . '" . t d 
., l\ o
 ""acleraJ& ... I '.' fl
1 
ulf)lfi. ł' .ill? 
Wieleż to w owem kazaniu musi być miejsc wzniosłych, poetycz- 
nych, myśli nasiennyeh, które się potem utrwaliły w rymie! 
Mówiemy to nieżartcm: Baka br.ł pcłnym fantazJi; jeśli mu si
 
niefortunnie powiodło z formą wierszowaną, poważna forma 
kazania broniąc go od śmiesznośei mogła m,u lepiej usłużyć." d 
Od 1737 r, całych niemal 10 lat są pasmem ciągłych nic- 
I urod 7.3j ów , wynikłych z niestałości kl
matu: rok 1740 pamiętny 
był głodem dla zimna wiosennego, które się przceiągnęło do póź- 
nego lata; następny 1741, skutkiem głodu był pełen chorób i śmier- 
teIny; w 1742 miały miejsce powodzie; w 
7 45 znowu głód 
wyludniał wioski; w dwóch następnych leciech urodzaj był mi- 
zerny; w 1751 deszcze jcsienne spowodowały znowu nicurodzaj 
głM i drożyznę; w 1753 zaledwi wrócił zwykły uroJzaj , lecz 
" I Ił" , 
za to panował pomorek bydła, co znowu tamując uprawę roli, 
w roku następnym spowodowało niedostatek. i 
l' Dotknięta tylu niepowodzeniami szlachta Litewska, znajdo- 
wała przecię środki do zbytkownych uezt, forsownych scjmików 
i zawikłanych a kosztownych proeesów; - trzy plagi, któremi 
Nieba na'X!edziły naszą społe
zność pod berłem Sasów, Ale trwo- 
niąc grosz, . przodkowie nasi zawsze umieli go dosyć znaleźć na 
, c,\twałę Boga i cele dobroczynne. ł..ukasz Bohusz-Szyszko, mie- 
szkaniec Miilska, czyniąc ostatnią testamentową dyspozycyę, na 
d, 4. lutego 1646 r" pomiędzy innemi poboinemi zapisy, przc- 
znaczył 1,500 zł. Pol k. na wymurowanie szpitala, I ,
na placu włas- 

 UHU\ I ł m lin. . 
"Dym, wedle bramy KojdaDowskiej\ sytu,o ¥nym quonclam od 
"Siemiona Bohdanowicza wieczystą zamianą nabytym,". i drugi
>>>
121 


193 


plac,' "nazwany Suszyńskim, od 1\lanuly kupiony, na ulicy Kojda- 
nowskiej", jadąc z miasta po prawej ręee blizko bramy leżący,", 
oraz 750 zł. na ŻYWIlOŚĆ i odzież w tymże szp'italu mieszkającym 
uLogim, Gdy kolejami czasu i wypadków wojennych, zapis ten 
niczostał spełniony tak., że zaledwie dójsć moina było ubikacyę 
rzeczollych plaetiw, potomkowie ł..ukasza Szyszki sami odbudowali 
szpital, wedlc możnosci zaopatrując ubogich, Przeszło po upły- 
wie stólecia, bo w r, 1752, gdy Tomasz Stacewicz fundował szpi- 
tal Rochitów'; ,Jerzy, Bazyli, Teodor i Michał Szyszkowie, wnu- 
kowic wspomnionego Lukasza , ,przyłączyli tu swoję fundacyę- 
i tak, dzi
ld tym podwójnym usiłowaniom, stanął przy' ulicy Iioj- 
danowskiej, u bramy, porządn
' zakład miłosierdzia, z ładnym choć 
niewielldm kosciołkiem i funduszem, wyn!!Szącym około 7,000 rs, 
ędle dzisiejszego wyliczenia. o ofo- a.' J 
l\Iówilismy już pod r. 1709, o ufundowaniu przez Teodora 
Wailkowicza zakonu BOllifratów; teraz 1750 r" xiądz Augustyn 
Antoni Lubieniecki, biskup Dyospolitański, opat Miński zakonu św. 
.cazylego, . zapisał dla ty eh że .uonifratów 8,000 zł. na swych do- 
In'ach H:tjany, oraz do ich kościoła, obrazy św. Antoniego i Augu- 
styna, Tak więc, w połowie przcszłego wieku l\Iiilsk. posiadał 
Idwa porządne dobl'oczynne zakłady dla chorych, zapomagane gro- 
szem szlachty, opatrywane pobożną ręką zakonników, którzy nie- 
sienie posługi cicrpiącej hulzkości, położyli za cel swego życia. 
O,(ł=ł Zawsze ollok uposażeń innych zakonów, Jezuici korzystali z po- 
bożnych usposobi{'il naszej szlachty,' IW r, 1750 ukończono ze 
składek kolosalną wieżę przy wejśeiu do koHegijum (która stoi 
do dziś dnia przed domem Izby skarbowej) i zawieszono w niej 
ogromuy dzwon, odlany w .Królewcu, a od swojego fundatora na- 
zwany Józefem Sołłohubem. o1q (I
h;b oł
ilł.l t01 J .ub 
Niedołężne r:ądy Augusta III otworzyły szerokie pole wyuz- 
danej swawoli magnatów. Młody, bogaty groszem, silny wpły- 
wami, .Karol Radziwiłł wojewodzic Wileński, miecznik Litewski, 
TEKA. N, II, 2.5 


.
>>>
1940 


122 


nap
łDiał Litwę swojemi hajtlumackicmi swawolami. lUichał W
.. 
łodkowicz, nieodłączny towarzysz i przyjaciel Radziwiłła; 'zaufa- 
ny, w jego potężnćj opiece& LroH bezkarnie, iartując soLic z po- 
wagi praw krajowych.' W r" 1760, będąc dCIHltatcOl na 'ery Lu . 
, \!'ł, który ,się ł w l\liilSku sąd1:ił, unicsiony kłótnią z kolegami, 
ranił w sądowej i7.b\
 w
półdl'putata DłuskicKO i sciął krueyfix 
stojąey na stole. Nieprzyjaźni domowi Radziwilłowskicmu m
g- 
ll
ci i szIael1ta skwapliwie poehwycili tę olwliczność, a pozwaws1.y 
_ W ołodkowicza, przed Trybunał, który się sądził lwd'laską Sapichy, 
krajczego: Lit.,..wyjednali wp'ok, skutkicm którego W ołodkowicz, 
1V k
rdegardzi
 staregu zamku lUiilskicgo (dziś dom Czolbokowa), 
,o półąQcy zQstał rozstrzeJany *). Na wieść o nicbezlłieczł.'ilstwic 
przyjaciela, Radziwiłł wpadł zbrojno do l\liilska, ale już było po 
czasie. llraeia W ołodkowicza, Jt,zcf półkoWDj)t i Tadeusz kraj- 
czy l\liilSki, zanieśli protestacyę do grodu, na dniu 30 marca te- 
goi r
ku; a zbrojno chcąc się pomścić krwi IJratllićj na nicprzy-" 
jaeiołach, wywoływaJi nicusttłUOe wojny doinowe, . Antoni Przcź- 
d7.iccki, refen
arz Litewski, był starostą Mińskim; nicpl'1.yjaźoy 
Wołodkowiczolll _ i całemu stronnictwu' Radziwiłł
w, jaki_cn 1 iś 
agrawacyaIlł.l uci,$k.ał juryztlykę w l\IiilSku, należącą do Iiarola 
Radziwiłła: ,nadzi
iłł, rzeko dla jćj ocbrony,. spl'Qwadził 
ZI 
ieświeża załogę swoich hussarzy. ,Nietrudno było Q ,zaczep- 
kę..' nio,lli Świętorzecki, podczaszy l\liiISki, stronnik Przcżdziec- 
kiego, z liczną gromadą szlachty, podczas sejmiku Gromniczncgo 
1763, napadł ,na lladziwiłłowski h lm' rzy i na czeladź Wołod- 
kowiczów, Na ulicach zakipiala bitwa, legł jeden żołnierz, .za- 
..bito kilka Ji9ni, zrabowano dworek Swiętorzeckieh i uprowadzo- 
no ich konie, ._.Nazajutrz ob.\1ł strony zaniosły protestacyę do gro- 
du. Czy rozwinięto dalszy 'proces? niewierny; lcez w iesiąe 
" 'lIt" to II I1td
 
*) Obaczyć Ignacego ChoMki Pamięt1liki K
estllt.'la, oraz Rękopisrn 
fi f(dZ(I IJagińskiego str. 31 i ł49. tlI "tuj 


 ,li J1 WT
>>>
--- 


123 


:195 


później, 'Tarlcusz iWołodkowicz w towarzystwie kilku szlachty, ob- 
legał w nOcy pał;
c Przeżdzieckiego, a 1'0rąbaws7.y wrota i zosta- 
wiwszy kilka kul w murze, 0lls1ellł. Inna l}artya Radziwiłłowska, 
dowiedziawszy się, że Przeździccki niemieszka w swoim pałacu, 
lecz u Jezuitów, ruszyła strzelać do okicn kollegijum,' Ciemność 
nocy'niedozwoliła celnic wymierzać strzalów, Jezuici przeto nic- 
doznali innego prz} Iiarlku, oprócz postrzelania wrót kośeiehl!'ch. 
-SI Nazajutrz Przcździeeki wyjechał do dóbr swoich Zasławia, xdz 
Romuald W ojniłowicz, rektor Jezuitów', zaniosł do grodu nn W 0- 
łorlkowiczów protestacyę;- a woźni sądowi byli w ruchu: bo 
ki
dy jerlcn z nirh,' Jakób Zołnicrzyk, na wezwnni
 Jezuitów li- 
czył kule uwięzłe w rlrzwiaeh 
ościelnych, drugi Stefan Miśnik 
śpieszył do Zasławia z pozwem, który w jakiejśuboezllej spra- 
wic posyłał Przcździeeki(
mu Józef W ołodkowicz, Niechęć 
magnatów skupiła sil( na bierlnym słUllzc sądowym, co u nas by- 
ło w obyczaju: dworne żołdaki Przeździeekiego, wyliczyły panu 
l\'liśnikowi sowite llłazy, tak" iż bićdny . woźny, zalcrlwie przyku- 
lał do Miilska. W ołodkowiczowic ujęli się za biedaka i zapozwa- 
li Przeździeckiego przed przyszły Trybunał do Wilna: Niezu- 
pcłnie z mężnell1 sercem szedł do Zasławia trzeci wożny Jakób 
ł..1Dlaka, niosąc Przeżdzieckiemu pozew w sprawie skrzywdzone'; 
go kolegi; ale jakoś lijść mu to musiało płazem, czyli raczej 
obeszło się I}ez płazów: b? swoje jeneralskie zeznanie plldpisał 
intrepida manu, tylko J\(łturaluie krzywo i kulasami, gdyż tnki 
już 'był 11 nas obyczaj })anów wożnych, jenerałów J. K, Mości *), 
'iS. Stronnictwo Radziwiłłowskic wnct znalazło możność dotkliwiej 
wetować swe żąle, obierając' "aro)a Radziwiłła marszałkiem Try- 
bunału, Jeżeli wierzyć pałającym nieehęeią wyrazom przeciw- 
'd,. '(Iq., .Jł"'1ł Jf')oll G,I '&łoH Mb- Ul" hin 


*) Powołujemy się w t)'ch J'elacyach na OJ')'ginalne exceJ'pta z xiąg sądo- 
w)'ch, I;tóJ'e lIIi
liśJllY, 
'askawie udzielone nam pJ'zez Eust. hJ'a
iego 
T)'szkiewiczI, ."'''1'-' "'''0 ,1.191"0(. dO (**
>>>
196 


124. 


ników, owe urzędowanie Radziwiłła nacechowane było najwyższą 
lliesprawi
liwośeią i swawolą, Nowy marszałek Trybunału za-' 
toczył armaty pod zamek Wileilski, ustawiał zbrojn)'ch żołnierzy 
w izb,ach sądowyctl, niedopuszezając szlachty z manifcstami, wy- 
dając dekrcta na swych nieprzyjaciół, i poduszezając 
wawole 
swego stronnictwa, tak dalece, że podczas sejmików Miilskiell, 
w izhic obrad zahito Bohuszewicza, jednego z niellrzychyhH
j szlach- 
ty. N\eprzerwał zgon Augusta III tych krwawych domowych roz- 
tcrków, OWS7em hardzićj je pomnożył: Radziwiłł zmuszony 
zamknąć Trybunał, umyślił z swem stronnictwem zagarnąć sądy 
kapturowe, Po wszystkich powiatach, na sejmikach, hojnie pły
 
nęła krew' nieprzyjażnych sobie partyj;- w Miilsku po dW;lkroć 
targniono 1Iię zhrojno' na wyrugowanie z koła już przysięgłych 
kapturowych sędziów, II'CZ gwałty musiały wziąć koniec. Silne 
stronnictwo nieprz
jaciół Ra(1ziwiłła zawiązało konfederacyę I.i. 
tewską, która odsądziwszy Radziwiłła, 011 cześci, skazała go na 
wygllanic , pokassowała jego marszałkowskie dckreta, rozbroiła 
jego wojsko i opanowała fortece w Słucku i Nieświćżn, Hetman 
Massalski, Ignacy Ogiilski, Fleming, Przeździecki, Poniatowski 
(późniejszy król), Rrzostowski, Oskierko, stali na czele nieprzy- 
jaźnych *), Wypadki obioru Stanisława-Augusta, tułactwo Ra- 
dziwiłła, jego wezwanie do konfederacyi Radomskićj i trynmfal-::. 
)IY powrót do kraju, są to rzeczy historyczne i za nadto znane, 
abyśmy je mieli powtarzać, WróćmY' do kroniki Miilska.' 1ft 
.\ Nicmamy tu do notowania eickawycb faktów: skromne flln- 

aeye zakonne, jak wymurowanie przez Michała W ołodkowicza 
w 1768 kościoła Karmelitów, albo obchody religijnc, jak missyc, 
które tegoi roku odbywali Dominikanie w lUińsku pod przewod- 
nictwem xdza Dominika Kochańskiego **), pożar który wybuchnąw- 


-;-;---- lo i ,ol. J II, IJ'fI '. 
o *) Ob. Ronstytucye W. X. titewskiego z roku 1764. 
**) Ob, Jochera, Obraz bibliografit:zny N. 8964. 


.Iq (* 
'fl. l 
iW!!1 
 (1
>>>
125 


197 


szy w nocy z d, 15 na 16 pażdz
ernika 176ł, zniszezył na górze 
Trojeckiej kilku kramików i część klasztoru Dazylijanek *), aJbo 
utyskiwania mieszczan i szJacbty na ucisk od przec
lOdzących 
wojsk domowych i obcych - oto wszystkie fakta tej opłakanej 
epoki. W miarę jak szala powodzenia przechylała się na stronę 
jednego z dwójga strolłnictw, wymagania żołnierstwa od miesz- 
kailCów niemiały koilCa. 1 I tak: w r. 1771 chorągiew' Dominika 
I\ossakowskiego wymogła od Jezuitów 15 koni, 70 czerw, złot. 
z kollegijulli i 320 zł. PoJsk. z ich ziemskich posiadłości, Jeieli 
potężny zakon niemógł się zasłonić swą reJigijną nietykaJnością, 
cóż się dziać musiało z ubogim i bezsilnym roJnikicm lub mic- 
. ., 
szezanmem '. d
 (f o " d l ł '{n " 
 h
 
Kunegunda z Matuszcwiezów Ruszczycowa, starościna Poraj- 
ska, fundowała tu siostry lUaryawitki. Z uwagi, żc załoiycieJem 
i prawodawcą tego zakonu jest nasz ziomck i ze wzgJędu na 
piękne celc tcgo zgromadzenia, niemoiemy się wstrzymać od skl'e- ł 
ślenia jego bistoryi w tem miejscu, Za wyborny matcryał po- 
sługuje nam K,'ót!.-a Itislo1'ya zg1'omadzenia siosir Ma1'iae t-iltle, 
przez jedną l\laryawitkę napisana tak rzewnie i I}ięknic, że z przy- 
jenlDością powtarzać Iłędziemy całc okresy autorki 
*). II 
Xiąllz Józef Stefan Turczynowicz, kanonik PiltyilSki, pleban 
św. Stefana w Wilnie, pałał gorliwą żądzą nawracania Izrąr1i- 
tów. tarJiwa nauka i trafna dobroczynność tak pociągały kil 
niemu scrca, ii własną rl;!ką ochrzcił więcej niż 500 oSIJb Izraela, 
"którym nictylko światło ukazał ewangeJiczne, Jeez kaidemu 
"sposób życia obmyślić i swą opieką kaidego zaszezyeić starając 
"się, żadnego z nawróeonych aJJłO do apostazyi aJbo do żaJu za 
"opuszczenie ojczystych bł,;dów ))jedopuścił. W rzeezy samćj, 
"jest prawie niepodobieństwo, skłonić dobrych obp;zajów Izrae- 


4. . fI'. 


. - 


au, 


lilii 


"
U(J . I 


, 
OWOII 


*) Ob. Kurye,' T1'at'szawski rok ł764 N. 89 suplement, 
f,tt*} ,Ob. DZieje DfJb1'Pczyn 'Qśri, 1, I, 6tr, 1i. Id .wo 


, 
" 1I,IW" 
fi , d
 tOtf
>>>
198 


126 


.,Iitę do odmiany swej rcligii, bez ukazania mu w nowćJ Irpszcgo 
"bytu. i bez uI}rzedzonego

obmyśl('nia ważnej pomocy w świeżemi' 

.stanu swojego poło
eniu, po starganiu wszl'lkieh związkow, ja- 
.,kie go kojarzyły, nie tylko z własną rodziną, ale z całym nawet 
.,narodem, który samo obcowanie z takim człowiekiem za naj- 
.,większą poczytuje hailbę." l\lyśl' dobroczynna tak sZl'rokich 
rozmiarów, potrzcbowała zasobów pieniężnyeh, których ubogi 
kapłan nielłOsiadał.. Za radą więc spowiednika postanowił za... 
wiązać towarzystwo opieki neofitów, 'a gdy męzkie stowarzysze- II 
nie' zdało mu się nicdosyć otlpowiallająe
m celowi, n postanowił 
wezwać pewne grono pobożnyeh niewiast, l\tóreby lłOłożyły za 
ccl życia: żebrać jałmnżny dla nowo nawróconych, dawać im 
PQezątki wiary, czytania, pisma, znalezienia im miejsca luh służ
 
by, a nakonicc uposażenia przy wejśeiu w stan małżeilski, Nie- 
ubowiązując zwolenniczek SWl
j reguły do nieodwołalnych ślubów, 
przepisał im jednostajny kr()j szat, a nazwawszy siost1"a1ni życift 
IWftryi, uad J 1.ł regułę pod pięknem godłem: "Klauzura-w srrcu; 
"klasztor - świat cały; cel pracy----- nawrócenie, nauka i miło- 
"siertlzie; plac zabawy
kaida Zydowska karczma; reguła - ko- 
"cbać noga i bliźniego; konice- ,jeden Pasterz i jedna owczar- 
"nin; fundnsz)l- w niebie; hasło-imie Pannrl\'Iaryi." 
-i Uzyskawszy llotwierdzcnie . biskupa Zieilkowicza i 'stoliey' 
Apostolskiej, ,Tnrczynowicz wpl'ow'adził publicznie Maryawitki 
do szpitala św. ł,azarza w Wilnie, fi l}rzyl)rawszy za przcłoioną 
i wizytatorkę zgromadzenia, wdowę' Anielę z CzyŻ(;W Potemll.ino- 
. wą, rozesłał po kraju prosty a rzewny okolnik,' pociął fundować 
zgI'omadzenia po innych miastach, tak, że około 1744- było już 
w l.itwie 17 zgromatlzeil lUaryawitek, v i.u i , 
-
 Z jak prawdziwie chrześcijailskićm współezucieD1 . kreśli dolę 
nowo nawróconego Zytla: "I któż może być uLóższy? kto sierota 
"większy, jako nawrócony do wiary św." tóry opuśchyszy włas- 
"nyeh rodziców, braci, siostr, krewllyeh, poszedł za Chrystusem,
>>>
t J27 


199 


"a nicmoie nawe,t żebrzeć sam przez się bezpi.ccZllic, dla po- 
"ścignienia lub zgorszenia, urąganiu od Zydów, a częstllkroć i od 
"Chrześcijan mniej dyskrctnych, którzy za przysłowie to IDująC 
"biednym neofitom przymawiają: Wilk, prawi, chowany a Żyd 
"ocJtJ'zczQny to jedno. A gllzicż się tedy podzieć tym nowym 
"Chrzt'śeijanom? dokąd się obrócić? chyba znowu do Żydów 
"puwróeić i niemal z okazyi naszćj al}Ostatować." n HI?! 
1 Jak wymównic przedstawia łatwość znalezienia fuuduszllw 
na podobny zakład: "A cóż to za trudność? jaka niemożność 
"całcmu wicIkiemu xięztwu Litewskiemu uczynić fumlusz na no- 
"wo nawróconych? ,. Nieehże t).Jko prześwietnc wojewóllztwa 
i "i powiaty z każdego dymu po tynfie lub po złotemu, albo co wola 
"i łaska, z hojuości swojej uchwalą, oraz bogobojnych i przy- 
"chylnyeh ku tćj intencyi prowizorów na wybranic takowej jał- 
"mużny wyznaczą.' O jak to summa zna
 a.l a jak wspaniały 
"fundusz będzie W. X. Lit,! Co szlachcic, co pan, co senator, 
"to najłaskawszy fundator. liażdy z Wl\IPanów może do swego 
"funduszu odesłać osobę, wiary św. żądająeą.'. '. w 
b, Ale i na zakład tak skromny, a zarazem tak użyteezny, Zlł- 
wiść ,podniosła oezy. Zakony iebrząec, pod pozorcm, że Marya- 
witki tamują im kwestę, wytoczyły iwawy Turczynowiczowi 
w konsystorzu 'Wileńskim proces, iż śmiał przeciw zakazowi 
soboru Trydcnckiego nowy zakon fundować. Stanął dekret kas- 
sujący kongregaeyę l\Iaryawitck; od którego Turczynowiez apel- 
(ował do Nuncyatury; alc fundowane przezeil domy, zalcdwic 
, gdzie niegdzie, pOliosłoną i opieką możnych, utrzymać się potrafiły. 
Cios tcn tak był dotkliwy dla pobożnego 
apłana, że go przypra- 
wił o śmierć" która nastąpiła w lUiilskll 1773 r. I. Mianował po 
sobie następcą xdza Modzelcwskiego, jako ojca zgromadzenia, 
_a panią Potemkinowę główną zwicrzchniczką i wizytatorką ip- 
stytucyi. Zawielki ciężar spadł na ramiona słaLej nicwiasty; 
alc miłość chrześcijańska nielęka się trUllów t niewicrzy w nie- 
uJ 


........
>>>
200 


powodzenia. '. Bez pieniężnyeh zasobów, bez polecających listów, 
bez znajomośei języka Włoskiego, udaje się Potemkillowa do 
Rzymu, i wyjednywa od memensa XIV brewe, ,potwierdzające 
'zgromadzenie i pełne chlubnych dla siebie wyrazów. Wraca do 
kraju, a silna l)omocą l\'Iassalskicgo Wileilskiego biskupa, wskrze- 
sza upadłe domy, zbiera towarzyszki, zagrzewa je duchem ł)ro- 
zelityzmu, i rozszerza koło pi'tknyeb działail zgromadzenia. 
Zmarła 1 i86. '
"m
 }'ł(Jlił JJiw&J
b
1q, iowfllTlvW ,t 
J Ol I\iedy tak ciche, duchem miłosierdzia 
atebnione zgromadze- 
nie niewieście 'nabiera znaczenia i wzrostu, pot
żny kolos za- 
konu Jezuitów pada, rażony gromem l)UHi Watykanu. W pa- 
miętnym 1773 r. npadły w jednej eb,wili wszystkie kollegija Polski 
i Litwy, w chwilę, kiedy się tego najmnićj spodziewały. W l\liil- 
sku, gdy padł ten cios na zakon, był rektorem l\Iiebał Koryeki, 
człek wielkićj zasługi dla zakonu i nauk, którego; wrspół z jego 
bratem' Karolem, także Jezuitą, Alber randy kładzie za naj- 
picrwszyeh wskrzesicieli nauk i gustu u Jezuitów, mianowicie 
w Litwie, i to daleko pierwiej, nim I\onarski wystąpił ze swelll 
zbawiennem posłannictwem. Ale Jezuitom nieśpieszllo było do 
reformy: oceniając talent a Koryckiego, dali mu marnieć na kazno- 
dziejstwic w llobrujsku, i zaledwie w chwili kassaty powoła]i go 
do rządu jednego z pićrwszych koJlegij. Stanisław-August wy- 
soko I\oryckiego cenił: udarował go złotym medalcm i postano- 
wił własnym kosztem drukować jego łariilsli.ie wiersze, do czcgo 
wszakże nieprzyszło *), Jak w eałym kraju, tak i w l\lińsku, 
buna kassaty zaskoczyła Jczuitów niespodzianie, gdy się krzątali 
około swćj domowej gospodarki, ulepszali wioski, obmurowywali 
ogród, stawiali piwowarnie, wcrnixowali ołtarze. Winy tutejszego 
zgromadzenia były te same, które ciążyły na całym zakonie; a]c 
sprawiedliwość każe wyznać, że prace ieh religijnc i n.aukowc 
.. . f'nnifI1£'f . It 1hr.Qi' 1£ł,h i;łhiwł:S i't
IfJJ1fe 
,'*) Ob. Dziennik I'f'ileński, roku ł8ł7, N: 31, str. 24. 10 r 


' .......
>>>
1 


129 


201 


były niemałc, Jezuici lUiilSCY wespół z niewielkićm kollegijum 
w l'obrujsku, wydlOwywali całą szlachtę wojcwództwa Mińskiego 
przez lat blizko secinę (bo innych szkół niebyło), a, jakeśmy rzel\ll 
wyi.ej, d(l trzydziestu uczniów ubogieh brało u nich bezpłatne' wy- 
chowanic. Co zaś do ich religijnego wpływu na społeczność, tcn 
był ogromny. Rozłożmy na traf rękopiśmienną kronikę ich prac 
IIpostolskieh w l\Iiilsku, którą mamy przed oczami *) W ciągu 
1727 r. wysłuchano spowiedzi zwyczajnych 13,795, z całego ży- 
cia 27; świętokradzkieh naprawiono 28; pierwszych kommunij 
dano 132 **); od nałogów ,grzechowych odwiedziono osób 85; 

laIm)wi()no do spowiedzi osób 20; od' zabo
onów odwiedzjono 5; 
do rrstytucyi sławy i własnośei przywicd1.iono osób 164; utwier- 
dzono w nadziei zbawienia zrozpaczonych 3; łi.Ułorzono nienawiści 
94; nawrócono herctyków 15; nawiedzono chorych 3; dysponowa- 
no na śmicrć 44; nawrócono ku czci Najśw. Panny osób 8; ku 
czci św, Ignacego i innych śś. osób 10, Do spisu tego nieweszły 
podwładne Miilskiemn kolJegijum Missye: IHońska, czyli Bakail- 
ska, Głuszyńska i lIJiczańska; w każdej z nich mieszkało po dwóeh 
lub trzeeh Jczuitów, zajętych wyłąeznie praeami religijnemi. : 
Si! Podobne cyfry religijnych prac każdego roku, szkrupulatnie 
zapisywanc, dają Uliarę ogromncgo wpływu, jaki Jezuici wywie- 
rali na umysły, zręczności, z jaką przenikali naj skrytsze tajniki 
domowych ognisk, słowcm ich całej potęgi moralnej. Jak uży- 
. . 
wali tej potęgi, wiadomo Bogu i historyi. 0'1 
iIłi Wedle obliczeil komissyi rozdawniczćj, dobra Jezuitów Miił- 
, 
skich: Bać, Hliwin, Upiorcwicze, Pruszowicze, Slepianka i Usa, 
przynosiły rocznego doehodu 18,000 zł, Polsko lecz znając pra- 
I w Ił. 
D1 *) Annue 7'esitlentiae Minscensis, ze zbioru Michała Balińskiego. 
**) Cyfra spowiedzi niektórych lat była daleko większq- i tak: w r. 
1765 wysłudl3no spowiedzi zwyczajnych 33,904, jeneralnych 7,6ł9, 
,cni . pierwszych 420; niemało tei w owe lata ciątyło grzechów na spo- 
łeczności. q.ł. w 'c a · 'LU 
. 


TEKA N, lI, 


26 


.......
>>>
202 


130" 


, 


widia, jakiemi się rządziła rozdawnicza komissya, god7i się mnie- 
mać, że cyfra ta jest dalcko mniejszą 
)(l rzeczj'wistego doelJOdu, 
J POl zniesicniu zakonu Jczuitów, komis
ya edukacyjna ustanowiła 
w Mińsku szkoły podwydziałowe pod zarządcm Akademików, mic 
szcząc je w gmaehaeh Iw-Jezuickich, i zostawiwszy im szczątki 
Jezuiekićj lliblijoteki, która, jak się zdaje, ni,gdy nicbyła zamożną, 
W szkole podwydziałowćj złożonćj z klas G, niektórzy z profes- 
sorów Jezuickieh 
ostali na swych posadach, jako to: xiądz Ta- 
deusz ObrąbaJski, ex-Jezuita, kMry został rektorem szkoły (umarł 
1780), Przetocki, Lawrynowicz, Brzozowski i kleryk Olcndzki. 
Inni professórowie ś
ieccy 'byli: .Jurewicz, .Jaworski i Dutwił- 
łowicz zastępca rcktora; Korycki należał do składu szkoły *) b 
i? I W dacie kassaty Jezuitów, to jest w 1778 godna pamięci hi- 
sto
ycznej postać wynurzyła się z Mi)iska, na burzliwy odmęt owo- 
czcśnego polityezncgo morza.. Tą postaei ą był Stanisław Bohu- 
szewicz, wybrany posłem na sejm Warszawsl:i, który jak wia- 
domo miał powagą swoją sankcyonować tak zwany pierwszy 
tożbiór ezyli oderwanie )}icktór
'ch prowincyj od Polski, zgodnie 
z żądanicm Rossyi, I.russ i Austryi. PoniiJski kuchmistrz Ko- 
, 
. ronny, objął l
skę nHlrszałkowską tego sejmu, Głośny Tadeusz 
Rejten poseł Nowogródzki, wszelkicmi środliami usiłował nic- 
dopuścić go do objęcia hU laski, uznając jcgo wybór niewainym. 
Poniński jako marszałek konfedracyi obstawał przy swym obiorze; 
, 
solwował sessyę, alc llejten, Korsak i Bohuszewicz, nicuznając 
ważne-mi jego czynności; we trze eh tylko, przez dwa dni pozostali 
w hbie sejmowych obrad, aby niedać prawa do jej zamknięcia. 
Wezwani do posła Rossyjskiego JIrabiego Stackelberga, Bolmsz 
z I\orsakiem udali się doil, zostawująe w sali samego Rejtena, 
Przekładali po;łom zagranicznych mocarstw, nielegalność obioru 
. BIt "l IIł 
, ro,. ura l'łO'l, ut"E& d)ln' id 9iwoqi! 00 
w 
 
*) Z notatki uczuia szkoły Miilskiej; szanownego Antoniego Pie ,iewicza, 
ojca znanego w literaturze Adama Pługa. .;3 Oar.l,ł 
ts: .n .M un
>>>
l 


'fBt 


203 
- 


. 


Poni.ós1.iego i zamięnienia sej mu na konfederacyę.' jJ Siedzieli zno- 
wu dni kilka w izbie trzej posłowie, a. po bczsilnyc11 usiło
ani.ach 
utrzymania sejmu, oraz nieczując się w prawic włożonego na sic- 
" . 
bie charakteru posłów ziemskich zamicnić na charakter człon- 
., 
ków konfrderacyi ..J...;.wrócili do domów, f] llohuszewicz w aktach 
- ' 
grodzkich l\liilskich umieścił manifestaeyjny lis po
, oi h obiof.; 
ców pod d. 13 maja 1773 r, *). . 
 o, lłrt
nb2 RQ1JJłł 
, 
 .Niewiclc zostaje nam faktów do zanotowania w kronice Miń- 
ska aż do rozbioru PqJ
ki. W ro 1775 tak zwaną kadcncyę Ruską 
Trybunału przcmesiono z lUiilska i Nowogr' d " Gr dna, Po- 


'ł' r .awł Ił l j fi rrty 1m 
*) SIanisław Bohnszewicz był' syn£'m I\likołaja Minkowskiego-llohuszewicza 
o, i Felicyanny z llykowsl;ich. I Urodził si(' w 1751 roku w maj('tności 
£Lr.rb J ' . Jh ' k ' ... b ł II h .' k ' 
,liwIe w pow. umens 'Im; oJCieC Jego y ten sam o uszew)cz, to- 
bFl rego zabito na sejmiku w Mi)isku przez part)''.! Wołodkowiczów i Ra- 
-uil lłziwiłłów (o czem mówiliśmy wyżej na sU'. ł24). i Wcześnie osieJ'o- 
-OIłi 'cuny Slanisław odt.lauy zoslał t.lo konwiktu Jezuitów w WilJlie, gdzie 
-() I zaledwif' skończ)'ł w)'chowanie, już go clllubnr wybór ziomków powo- 
łał jako 111'putata na sejm, o którym mówimy, gdzie się odznaczył obok 
Rrjtena i Rorsaka. ł\ajetan Sołtyk biskup łirakowski powziąwszy kI,) 
niemu cześć na szacunku opartą, chciał wydać zań własną synowicę. 
Seweryn Rzewuski hetmau "OI'onny I lub o niebędącego w wojsku, mia:" 
i;n nował kapitanem. W r. 1779 poj.\ł za ŻOllę Teressę Iwanow8);.\ sla- 
o IW rościankę I\litłską. W r.1 ia3 był deputalem na TI")'blVJał i tegoż r. 
, . 
zost..ł s('dzią grodzkim za staraniem króla, który w reskrypcie doń pi- 
-II 
sanym z d, 16 maja wyraził I że ma rękojmię jego zdatności i cha- 
-tli rakte!'u "z dowodów danych w czasie pmwtlziwie ]J1'obiernym." 
.Dt l Aż do I'ol,biol'll Polski sprawował wciąt posługi obywatelskie, później 
h,l ul'z{'dował jeszcze czas niejaki, schronił się nako nie c w domowe za- 
-h ci8ze, cz{'sto z tam ląd wywoływan)' przez pełnych ufności ku nic lnU 
współob
'wateli, do opiek, sądów polubownych i t. p, braterskich posług. 
.L II 
\Itracił siedmioro dzieci, a od r. 18ł5 po zgonie syna zesmutniał i tylko 
w religii szukał pocierhy. \l mar ł d.27 sierpnia 18ł9. Zwłoki jego 
spoczywają w sklepie pod kościołcm niegdyś X. X. ł'ranciszkanów 
w Iwieucu , (2. rękupiśmiennych notut udzielonych p. I'. Pawła 
MułlIS zewicza)o 


ij
 
iJłt:
>>>
2040 


132 


. 


. . 
żar w 1778 zniszczył stary zamek, którego naprawę zaniechano. 
Sejmik, w grudniu 1790 r, odbyty, został zawichrzony domową 
niezgodą: bo kiedy jedna część obywateli pod przewodnietwem 
Sielawy i Felixa Chełchowskiego, wybrała posłami na sejm rze. 
czonego już Stanisława Bohuszewicza i Prószyńskiego, partya 
inna wiodąea Puttkamera i Wańkowieza, wprowadziła na salę 
tłumną szlaehtę czyńszową z pod Kojdanowa, na gruncie I\.adzi- 
wiłłowskim mieszkającą, li głusząc wota muzyką trąb i kotłów, 
zapisano wszystkie kreski za przeciwnikami Bohuszewicza, Przy- 
był na rugi sejmowe do Warszawy Felix Chełehowski i w wy
 
mównym głosie przekładał stanom państwa, nieprawność takiego 
wotowania; ale którzy z posłów MiilSkich zostali utwierdzeni---, 
niemozemy naprędce sprawdzić, Ustawą sejmową z d. 3 maja 
1791 r. ustanowiono w MiilSku (pomiędzy innemi miastami), sąd 
wyższyapellacyjny, do którego miały należeć województwa: Miil- 
skie, Połockie, Witebskie i powiat Orszailski. l\Iiejsec sejmiko- 
wania szlachcie oznaczone w kościele po-Jezuickim. W skład wo- 
jewództwa miały wchodzić tylko jak dawnićj, powiaty Rzeczycki 
i Mozyrski, wszclakoż dzisiejsze powiaty Borysowski, Bolmljski 
i Ihumeilski nalcżały do terrytoryalnej władzy województwa. 
Ale za póżnem lekarstwem na organiczną ehorobę owoeześnćj 
Polski, był akt reformy z 1791. Niemiały skutku owe ustawy; 
wybiła godzina przejśeia w warunki innego bytu. Sejm Grodzień- 
ski na d. 22 czerwca 1793 zgodził się na drugi rozbiór Polski skut- 
kiem którego Miilsk ze swą prowincyą, Podole, Ukraina, Wołyil I 
przeszły pod panowanie Rossyi, Pierwićj jeszeze, Jenerał en-chcf 
Kreezetnikow, zajmował rzeezone prowineye, a ustępy pojcdyil- 
'czyeh walk, któryeh było teatrem terrytorijum prowineyi Miilskićj, 
nienależą do kroniki samego miasta, 
L I 
ow 1 w 


.. 


",UJ.) . 


, . 


, ł 
,(ł J(1If
>>>
(Jf ()\) 
,'I 1ft fl 
 '.btt 

1fJ01 m" hul .Jf, . I 
II!
 Ił Ił łt ł ot 
w hl II fi w ł ., ł b IQ 
et 11' t e 
(" 't 
, , 
KRAKOW ł NORYMBERGA. *) 
r 


, , 
. WIADOMOSC O WZAJE
INYCH STOSUNKACH TYCH lUIAST 
ut. W PRZIWIUlOCIE SZTUKI,. lit i uł
 


., 


II 
PRZEZ 
VP , 
fi J Ó l E F A Ł E P K O W S K I E O O. 
.' 
6 ł J S 


1" [I 


ftJ 


d 


. 
Jl 


, I 


-Lo fi. ł 
Choćbyś nicwiedział wealc, że stara Norymberga wiekami H- 
. ł 
czy przyjaźń 7. naszym Krakowem; to wjeehawszy w jćj mury 
poczujesz,: tn Niemiceki gród jakoś ei nieobcy, a fizyollomija 

 
jego udcrzy cię zllanemi rysy, jakby ro(lowem piętncm dalckicgo 
powinowactwa. Pocznicsz się tcdy rozpytywać o herbowe godło, 
, 
o stryjów, ujów i ciotk
; aliści milc spójrzysz na Gotyckie 
miasto, bo owe Dlirery, , olgcmutby, Glimy, Stvosze i Suesy 
wskażą ci węzły moralnego pokrewieilstwa w jakie nas z Nie- 
miecką siostrzycą połączyli przed wieki. Niellsuwaj ręki do przy- 
jażnego powitania, cboć owa krewna kupeowa- mieszczallka:- 
zacna ta matrona sztnką a m ł " ścią tradycyi uszlaebetniła ród swój
 
" II 
'I Iq 
*) Artykuł ten, nade&łany nam w oryginale, tłcimaczony był po niemiecku 
w "Krakauer Zeitung" z r. b. N-ra ł28, ł29, ł30, ł3ł. ł32, 
134. Jakkolwiek autor I}isał go dla Niemców, prze cię z sąlłzimy, te , 
.ł
 i publikacya w lexcie Polskim niebędzie bez jnteresu. o 3d 
.ir Jlllt,'J PrzypiS Red. 'itI w
>>>
206 


20 


. 


że i dziś za
giełdą a zyskiem niegoni. Przed naciskiem kosmo.- 
polityzmu, co jakby jcdną suknią komfortem odziewa Europę, 
okryła się ta stara siostrzyca Krakowa odwieeznemi baszty i 1)0- 
dwojnym murcm dokoła, scisnąwszy w ciasne uliezki swojc stare 
domy i wspaniałe świątynie. Wszystko żyje tu przeszłością- 
ledwie niekażdy student pokaże ci z dumą dzicła W olgemuta, 
Sebonhovera, Diircrów, Fiszcrów Stvosza i Krafta. Wyłączywszy 
piwiarnie, sklepy iclaznych towarów, z cackami, yicrnikami i zc- 
garkami, ta Norymbcrga wygląda na wielkie muzeum starożytno- 
ści, gdzie każdy Niemiec to przewodnik, a każdy obey tylko dla 
sztuki tu zabłądził, OIlyczajem starych miast, Norymberga prawie 
ze zmrokiem zamyka swe sklcpy,-nic w kawiarnaeh alc w głę- 
))j komnat odwiecznych zasiada poczciwy Bawar w rodzinnem gro- 
nic,- Wtedy wśród głębokiej ciszy IJóźncgo wicczoru barmonijne- 
mi tony płyną Ilad miastem uroczyste dźwięki dzwonów licznych 
tamccznych świątyil. Odstąpiła stara stolica wiary tyeh IJfzod- 
ków swoich, co wznieśli owc wspaniałe kościoły, to tcż nictrącaj 
tćj "stróIlY, bo oziębisz uezuc
c miłości ku dawnej znajomćj; ale 
po owym dźwięku modlącycli się Bogu, dzwonów, jak za wonią 
do kwiatu kielicha, idź w przeszłość, co cię zaprowadzi w owe 
czasy, gdy Kraków i Norymberga razem pęzlem i dłl,tem S-tćj 

ierze służyły. I stanie ci przed oczy wiclka postać z tycb od- 
ległych czasów, gdy sobie Wita Stwosza przypomnisz, Dzieła 
Stwosza zyskały od znawców ł:uropejskieh tylc świadectw ich zJla- 
komitćj wartości, iż zda nam się, że nigdy dość o nich powie- 
dzieć, jak zadość im się napatrzeć nicmożna. Dla tego sądzimy, 
iż mimo mnóztwa szczcgółków, które o tym I'mistrzu zapisał 
w swych dzicłaeh p, Grabowski i cudzoziemscy pisarze, mimo 
bijografij podanycb w szaeownych pismaeh p. p. Uastawicckiego, 
. 
Sobicszczailskicgo,-Jticbędzie zbyteczną ninicjsza wzmianka o dzie- 
(, J 
łach Stwosza, którą dla zwrócenia Ila nie ogólniejszej uwagi, 
w piśmie nioiejszem czynimy. 'I
>>>
l 


207 
v... 


Rzeźha, ta matka malarstwa, poczęta w staroiytnym ś
ię- 
cie, ,owym wiłośniku fQfl)JY, d,ługo Lłąkaf;ł1 się po hczdr żacb, z.- 
nim w .C!lrześeijailstwi
 mistrzów i nowe zastosowanie dla siebie 
7J1alazła, Wiek XV i XVI stawiły tę sztukę u szczytu; dłóto 

nlczy w tej epoce o pierwszcilstwo z pędzlcm, którego palma 
\ spoczęła ter4\ w rękach Dijrerów, Tycyanó. , J..eonard' da Vil\.j 
ci, Perugginów, llafaclów, Tintoretów, Łukaszów z Lejdy, !rzeżha 
też ma w tcrn stuleciu: l\Iichała Anioła Buonarottego, Bandinncl- 
lego, Wilhelma de la Porte', Fiszerof i tylu innych mistr
ów, 
którym wiek tak zamiłowany w sztuce, otwierał do ozdoby swojc 
świątynie i pałaee, a w nagrodę czeił sławą i wieiICami. W te 
to czasy, w Polsce zajaśniał Wit Stwosz, mistrz niepoiytej pa- 
mięci: ,Urodził się w Krakowie u.n r., z robjeów od Krako- 
wian swój początek wiodących: bo rodzina tcgo nażwish, jak 
wskazują akta miejskie, dawno jui przedtcm w Krakowie istnia- 
ła, W Krakowie ceniony" stale w nim do 53 roku iycia za- 
mieszkiwał, i dziełami swemi zdollił katedrę, znakomitsze świą- 
tynie i mieszkanie królewskie, :l\Iiasto tez umiało cenić artystę, 
boj nie płaeąc za dzieła jego ręki, uwalniając go od wszelkich po- 
datków, wreszcie dając mu miejsce w swćj radzie i pierwszeń- 
stwo w zgroma
zeniu biegłyeh w rzeźbie i malarstwie., Odgłos 
sławy otwierał mu nowe polc zasłużenia się w Europie, gdy jui 
w kraju i na wdzięczność sohie zarohił i pamięć swoję uwiecznił. 
Powołany do Norymhergi po roku 1495, gdzie po
osJać przymu- 
szony, pracował do kościołów tego miasta, w którem też w p
ż- 
nej starości, ociemniały, zmarł w 1533 r,,' a zwłoki jego złożono 
nil cmentarzu S, Jana, Syn jego Stanisław, malarz i rzeźbiarz, 
na kilka jeszcze lat przed śmiercią ojca, także w Norymberdze 
zakoilCzył żyeie,- W spomnieni krajowi i zagraniczni pisarze ży- 
wota Stwosza, przypisują mu przeszło 30 dzieł, składająeych 
się z wielu rzeźh; nadto mienią go być malarzem, rysownikiem 
a nawet znakomitym sztyc arzem. Wpr' wdzie prace t , prócz 
u 't-.... \ ts ..I
 tJ 
.b
 .&i"N
,q ,9Lowa ia'wu 


-
>>>
208 


22 


, 


kilkI;, których autorytet jest dowiedziony, Dłożna bezpiecznie roz- 
dzielić na jego syna Stanisława i na utwory szkoły, którą zapew- 
nie miał, będąe tak znakomitym mistrzem; przecież krytyka ar- 
tystyczna konieezna jest w tćj sprawie, a jćj sąd odejmie zapewnie 
Stwoszowi niejedno dzieło, którego autorstwo wcale mu chluby 
lJrzynieśćby niemogło. . G(Izie tylko na rzeźbiol1tU postaci włosy 
się kędzierzą, a draperyje zgięły się w fałdy po Diirerowsku; tam 
l)cwno zaintonuje N
rymberski przewodnik (zwykle płei żeilskićj): 
"JJicr sehcnsie ein meisterwe}'k von Polen Vict Stoss wclcher 
aus Krakau kam na ch Niirnberg mit. cinem sehon in Vaterlande 
erworbeDen Rufe." Z tych wszystkich Stwoszowskicb majster- 
sztyków, które dotą(] widziałem, tJlko' liastępne za jego własne 
uważam, sądząe je zawsze za wicIe- niższe od ołtarza N. M. Pan- 
ny i grobowea Kazimierza Jagicloilczyka w Krakowie:' Utwory 
te są VI Norymberdze: . 
'I' a) Matka Bozka z dzic'ciątkicm Jezus Da północnćj ścianie ko- 
ścioła N. M, Panny. It
 'ł4 
,1' b) Pozdrowienie Aniciskic w kościele św. Wawrzyilca, tamże 
świceznik Tueberowskićj fundacyi i Chrystus na krzyżu w wiel- 
li i m ołtarzu.' {(II Iłffj J;f II 
c) 'Wielki ołtarz i boezny rożailCa św. w kaplicę św, Rocha, 
.' 
t d) Anioły z św iec znikami w kaplicy cesarskićj. i 
e) Chrystus na krzyżu w kośeiclc św
 Sebalda. I J 
Ił f) Chrystus na krzyżu w kościele w lleilsbnmn i rzeźby u wej- 
śeia do katedry Bumberskiej. 1r. 
Sami Niemcy czują to, że zanadto skwapliwie przypisywali 
Stwoszowi lada utwór może uczniów jego: teraz więe dopiero 
krytycznie rzeczy te badają. Do tych wątpliwych dzieł Stwosza 
Jiczyćby wypadło prace, wskazane za jego utwory: na Spiżu w Le- 
woczy, Kirchdorf , Bardiowie oli) i Bystrzycy. Rzeźb tych ani 
. 
 I I .. I j 
,*) Dowiadujemy się te ł..epkowski odbył tego lata wycieczkę do Węgier - 
a więc o zabytkach W Bardiowie (dokąd głównie jeździł) zapewne ogłosi 
uwagi swoje. Przypis. Red, 


, 


. #
>>>
23 


a04J 


dokładnie opisano. ani artystycznie oceniono, BIll ich tei (o' ile 
mi wiadom!.}) Jłikt z naszycb uczonych batlaczy nieoglądał. Ca- 
J,a wiadomość o nich wyszła, jak sądzę, tylko z artykuliku' ja- 
kiegoś, który Lipska IlIustrowana tJazcta w r, 1
46 zalllieści
a.--- 
Uzcżbę w Ihulawic (okrąg Krą
owski) ,nwai.ać należy tylk9za 
.kopiję I\raJi9wskiego Ogrojca. lUyślę że podobncmu zarzutowi, 
ił IlrzYl1ajmnićj wątpliwości, ulcgają takżc niepoznane hliż,U 
-1)., ' h " I I' K Ih . n J . 1 ( ) , . . lo d . łh 
rzcz y: w ił.I1C um, o crgu l ot łWI. " lowJue męzgo 
I ym 

ię i n
 to, iżby uważać za u.,.twory Stwosz
j ołtarze I w kaplicy 
ś
.' knyża (Sołtykowskiej) w' katedrzc Krak
wskiej,' które 
ie 
-r
ynoszą' mistrzowi cb
ałi:;'ani, tcż c'ccbują się podo

ci
stwe
 
I I' h ' I
 1- ,J:łf, 
t o inl1Yc l Jrgo ro ot;. a nawct ,wnosząc, z Z
'łl
eJ daty. utworu 
(1467), IlUcz
.tać-by je przyszło za płód mnićj nii dzicwiętnaście 
I 
 ' .1. . (lJ\ , 
lat liczącego artysty; wątpię zaś al1Y takiemu poruczono ważną 
d
 katedry I
ri,kow
kićj pr:łCę':Ił"nzncając tutaj wątpliwości, nic 
'I'" 'Ił "'I d\" 
'mam hynajllłllil
j na celu ubliŻania tym znakomitym i szanownym 
- I, ," (" , ' 
lli.sarzQm, którzy nam żywot i stanowisko Stwosza wyjaśnili; 
,t 'I l: IIJ "'n\'j "I . I 
. ale dla nauki i sztuki, pragnąłbym pol}ullzić do naoeznegp obej- 
rzeni
',! tlo k
,;,t):e'zncgo sądu:
tćm bardzićj iż' witlz
, że łatwo 
7. wyrazów: zduje się, mOłe, robi się twierdz r ie: to lub owo jesl 
utworeIJ) StwoSZtl. mi i)iił2woll&1j1 wiulł'{dc! rl3'(D!
,!ł2th8 I 
,ilo Przystąllmy do szczegółowcgo obejrzenia prac naszego ntfa- 
sta
 Otoż niewątpliwemi utwory Stwosza 'są: olbrzymie dzicło 
ktpre,nm mistrz dwan:J,ścłc lat życia poświęcił. InelAi u/la,.z ko- 

ciQła P" ,.yi w Kmkuwie, ob u f Ih
lw\ i
 tl.i'Idu f i,;iiIt:woJl 
.Oł
 Nielllo;tna było w tej wspanialej' świątyni, piękniejszym 
!ltworcm uczcić Pana i lcpszego, o pojęci.Q pię
ośei przez współ- 
& c
ęś,n.ych zo
tp.\Vić świa
ectwa, jak stawiając w niej tak wspar 
ni
ły iu }Vzllio
łości Gotycyzmu odpowiadający ołtarz. )Ii1W zagłę- 
hieniu ograuiczom;w na zewnątl'Z łukicm pełnym oz(lób, w
dzisz 
12 apostołów, w gI'ullie pr:awd 'wie . artystycznie pojętej, (11'- 
'::].ających kl
c.zącą JUaI:yę. Im dłużej wpatrujesz Bil; W c
, 
TEKA N. II. 2.7
>>>
10 


14. 


które misttx wlał w.1Swctlziclo, łćm jaśniój roztwiera sj
 phtrł 
tobą to I)icho' I w które- cię genijus
 jego - wprowadził. J\1'awę- 
D1 diie l łu]{u \ 1worzącągo I,'amy," c
cpiająBię' grupy ;rhatokterysty- 
1 cznych postaci
to' niby widzowie 
 ,ziemia, którą o.rtyśei' 1 cza.- 
,isów'G.otycyimu tak zręcznie z niebem łączyć;nmicli;-,Iub ją tei 
p !()Ja harmonii, jako cieil przy świetle 1 i w swyeh ut'worach ' mieścili. 
L
sir , 'lU "i 11 ; , f. . III l" :' k ". '1 i f111' .\:'II ' 
fo 'obu ',stronach tcgQ luku, co jako zicmia służy za l}ricd- 
fr- r, 1.1' .1" 
, I .',,1' 'mi' 11 " . 
'I"I 
sionck nic1m. wielkilU scenic zaśnięcia l\Iar i- roztwierają się 
'" v r ,J, o ł I I, 
 ł, ł I f ' 
l
:lby drzwi, ,1j
 
ab,l!.
, 'Yysta1i,iających s.

_
]r l narotlzcll
a'l n

k!. 
i zmartwycJlwstania. Chrystusa.. Cały tcn ogrom zakoilcżają wy- 
. ',/".' , II ,
J;,)
II,', ; ,;\ łl
 'I 
blCgające ku 
6rze'liotyckie iglicc, - to się tn' lują na tlc śrcdnio- 
'I '" 'I.... f" '. 'ł' II, ,I IIł' I (I " 
wiecznych okien, falc różnobarwncgo śWliItta rozsył:tjących IW świą- 
'j', ,"1.' 
IUłJ ,. "iIIlI, III i' ! ' ".. ,1\' 'II. ,II "lI 
'ł II 
tym. -Oto eo J.I\remer mowl o tym utworze (w Lzstach z Krak,) 
rł I " ' _' J II 'd. ,." l (' , I lO. 
"Wpatrujsię pilnie w ołtarz wielki l\Iaryaekicgo Iwścioła, i po- 
, 1\. nI oJ' ..',. t'. 'H , , 1''''')11. I 
'dżiwiaj tę świętQSć figut" otaczających BoQa - ROlłzicę, eo chyląc 
I I r. I ... J 1,,1 JJ I . I I 1 I l.. 
się ku ziemi snem znękana i tonąc w marzcniu allirlskiem, po- 
;11111)0, . 'W" IIJł
1 I' [' o' I '(3 , mi:' (.. 
rzuca życie doeześq
. lIcż tam rozmaitości, fantazJi, sztuki! 
. .1, 

III"I III ;
,' I' I II ; iti 1 iII, \ I' , II 'III. 
Jakle bogactw:o o
dop! Jak;ł szkoła dla studyow artysty!". 
II .,,1 
.1. 
 1slUW 
I W:'lll,.lL 'f1lh "fą a .."" tS 'I
 f łłl09X1 
,t.' Kazimiena: JlIgiellońfJ"yka fjl.JJ'kofllg, 'sta
 'się,' uajcenniejs,zym 
z artystycznyeh zahytków Krakowskićj katcdry: ubo "Się .w nim 
unieśm
ertelDiło cJłó-1o Dasze
o Wita Stwos
a, a poematem W. Pola 
lflZ I!)Cę (da Jłóg) wejdzie ,się sława mistrz
'Y i ,grobowca, f..
 
-łł POlllnik' ten'ostatni fl XV wiekn Gotycki 
abytek 'katedry Hra
 
kowskićj, ubrał się wszelką ozdobą jakiej tyłko stojące wten- 

Z;łS : 11 szczytu ; średniowieczne rzeźbiarstwo' dostarczyć' mogło. 
Nie, owe już tntaj W -lekkich, tylko" zlł
)'saeh 'nakreślone' ost
lj- 
łuki Jak na' tokictkQwym' groboweu ,"i'ani' tci Vi jcometrycznych 
linijaeh pospajane 1l';qwn;a. jakic piękny I\azimierz:\ W -go uhło- 
r ,.. . 
'Myły monument;.11 nIt I iglice baJdakinm' pod( :łrtc bogatcmi n3.- 
główkami ośmin sześciogrannych kohulln 'strtcliły ku 'górlC.," p
d- 
trzy ując "nad łożem króie' ski' 'lep' prawie uplęciony' z list- 
\
 :11 ,V1 AUT
>>>
25 


211' 


ków, najbujliiejszą uwitych fanta
yą. WS,zyst
o oiywipne, tIlką 
wsród liścia nad dolnewi płątającego się działkami, usiadł nie.. 
dopcrz i złowróibna'só\\lka. Gdy u spodu pomnika:. w 4..ch ,dział- 
Mch znmieśeił' artysta 'J
dzi 'różnych stanów kraju,: każąc im 
wszelakim wyrazem 'I boI ści opłaki
ać smutek' ziem, 
 kt
rych 
herbowe podtrzymują' tarc,ze ;1 'I;'dy na wierzchu grobowea rozło- i 
żył postać królewską w eudnie udr81łOwanym koronacyjnym pła- 
szczu," ił lcw i orzeł -stanęli' ria' straży oznak monarszych ;-to nad 
tą światową' wielkością 'z nagłówków kolum,. całe. już dzieje spraw 
Uoiych rozsuwają' się' przed ,tohą, niby zaziemskie' marzenia 
uśpionego władcy. ,111.11 '1oVłk -i,id'iI ,.... OUII1 
I J 
 ,:,"
.. . ł an ,. 1,;W' . f' 0(- 
!' .. 1.'1 
W Iclkosc' Polski Jako lłanstwa stanęła wtedy u szczytu: to tez 
już jak 'Yieszczby morahl,ej przyszłości, wywij:ijąl si
.'Y
111'pcj
' - 
gl'obowca ;.. wl'ożąee o - niej I post
cic
 Niby) anieli nicbicsey'" roz- 
o " , l' Hf", ,,) "łOiwr, "'''II'.J
' I lir". ,. 
WICSlh nad posągIcm ulwronowanym słowa w obrazach co SIę" 
T ,II', ł 'I.' , 't1l1l1f I 'II lit 'J", 
ciałem stały. Nie wszystkich' oczy ,zdolnc odczytać tc llłótcm 
; \ 'Ił I 1\, . I,. '1/ 11 - I , \ ,; Ul . . 
ar.tysty wyzłoblOne .sccny. co niby fakta, la przpeięz tak l'uchl
- 
, 'II . ,JI.. ,; I I I . 
wą fantazyi oslonione szatą, żc glly pocta i archeolog przed grQ- 
-I' I "r.1 łlll I l' 'm 1 . I::' , 
bowccm 'staną, każlly inną myśl zachwyconemu · artyzmcm okaże ' 
. d I. uwt .ł' 'ł Ił" ł J . l) n.! ' r l'jjJJ 
WIZOWI. 
.,
I) AA\ \. 'I" 'ł tli.1I iM en t 
)iW' Jf.1rł! '3b
w 111l 
Oto jak A. Grabowski op,isuj
 treść owych o
miu kapitełów: 
,,( Szereg s/ujJuw od ściany kaplicy). 'lglUwek pie rwszy. Ch r ystu s 
Pan siedzący, w dolnej części figury osłoniony draperyą, Z lewej 
st¥ony" klęc1:y po
tać l
lęzkd': ,I,'ZI prawel 
h

iCścia (Naj św. Pa

a 
-II' " fil' I . r '\.. 7 . I. 
i,
w Jan?) ,'b. a nią wid
 
 pł0łv.i . lie, ,(czyścje.
l), 
. z nich, wyglądają 
cztcry małe pół-figury ze złożoncmi rękami. , Za I ęiczyzAłC\ sza- 
tan unosi na pleca
h c?łowieU, a na dole źwien jakiś. trzyma 
" łapach dziecię:' fon ii : 
m
inni" 
fohob 0;9. 
,b,q .(ino
oq 
iiti;l , ,d ,fi' m \ RJi'" 0'1: "d1 p ,lo'" Im. . 1 n:ld, 
( Stron t y /na kO'YIitelu na P ,'z y tkni ę ciu do mtl1'u mema rzezby, 
f.'J"J. . r " " l I "1, "'" 
,'ownie, jak i trzy nlJstępne}.\i'ugl. 2. l\Ia
ka Do
ka tn.yma 
a ło- 
nie:' ei:łł
 Zbawil'irla. s Po 'lewej, stronie postać niewieścia twarz
>>>
2t! 


26 


zakrywa ,'rękami;! po prawej apostoł usplOny. nal
j' dzic 'in,,;' 
Jezus W żłohic; obok klęczy N:ajśw. Papna.. p ł 

 Nagi. 3. Anioł Gahryel zwiastujący N. Pamlic; obok nićj księ- 
g'3, 'otwarta; za tą 'stara matrona wskaz'ująca palcem po za siebie. 
lin Nagł. 4. n Anioł (bez skrzydeł) jakoby w rozmowie ze. starcem 
hrodatyw,' kMry stoi pr
ed nim 
e złożonemj rękalpi, (I,cwa ręka 
anioła i obie ręce' starca uszkodzone), '1 w flJlw,,
lil'łJł 
rł!!o" f "i 
b
 (Kolumny f7'0711owe). Nagi 5. Figura starca (nioie Bóg Oj- 
ciec): g
owa okryta, prawa ręka (lIszkollzona) wsparta na wiel-.t 
kiej kuli (globic?). Z Icwej strony młodzieniec 'w podoJlieilstwic 
anioła, włócznią przebija potwora skrzydlatcgo o dwu głowach. 
DaJej starzcc podajc mężowi bro.lattmu krzyż, który tenże klę-I- 
oł : '.: '\ I ł
JI ' euł,.,q II "HI
JO'I 'IiIIBl '( 
cząe podtrzymuJe,.. . , .. I .. .'.r ' . . 
, 'J';" 'w VI 
. ; tli""'! -I 'I 'f II XłlL 
r"lIgI ,6., I Trzcch skrzydlatych aniołów. unoszących się w po- 
e 'I '. I i U ł. J li ') IJ h..) II ł 
wietrzu opasują dokoła tCIl k:łpitcl. . .... 
. IłfPl. I' I I i 
Nagi 7. Figura młodzieilCa, który szamocc się zc Iwcm, lIa 
I I', 'o. 
tylnych łapach wspiętym. Dalćj mąż bcz brody w koronie, z lll'ze- 
- " , ,11 1'1 
wieszoną przcz plecy, kalctą (torhą); w ręku trzyma topcir WŚł)ic- 
-I . '. \ I I I.W 
rając się lIa nim; lłfz y sto p ach jego pies. Nastc:JHlje mąż w ka-.. 
. , I D.' I' "', )\1 
racenie i siyszalm n
 głowic, wsparty lewą ręką na twarzy, któ
T 
rej krawędź opasuje wstęga (3 lIa tćj imic rzeźbiarza J01'eg lliicbe,. 
von W.)""); w lewej ręee ina l topór. .i w.od"',,,,. ,. Op,1 
P".. .u':" 'a ' 
i\ .tu ' A . , 
 (I 

)
ł 
LI .,/' I S ""III':'łb --łl in 1p 'HI 'ł"ł i1tJ1ln
 
... 
 r.CJ 
;) Co wiadomo o Wicie Stwoszu streściliśmy w artykule z:lIuieszczonp J, 
. w Gaz. Wm'szawskiej z r ł853, N. 60, 62 i 66; to Ilowlórzo- 
Heli ue w JJzien. iii. Lwuw. z r. ł853, N, 23.1Uistrz zamieścił swój' 
. ", znak kamieniarski, naźwisko i ,'ok H92 na pomniku ł\azimierza Ja- 
firTI'Cł;if'lIo.kzyka w nogach króJa obok kJozy!a dwuramiennego (herb z tarczy 
Pngoni). Prócz tego dodać winniśmy: i
 na c
!erech tarczach, zdo., 
\\-' biącyc
 spód grobo\\ca są herb)': Pól ski, Litwy, ziem Dobrzyńskipj 
i ł.ęczyckipH
 od' ściany i w głowa rh niema tarcz, Współtwórcą 
grobowra zdaje '8ię być ów Jeny Hiiber, którego' 'naźwisko udato 

, , się P: I A. Grabowskiemu na kapitelu odszukać. Podług podanyc'h
>>>
- 


27 


21 3 ' 


1\'(lg': 8. Starzec siedzący z założonemi rękami; głowa jego 
IItlkrytu. Nad nim mała figurka z gloryą i PQstllć młodzieilCa.'" 
W. Pol w poenlacie. frit SIwosz" tłómaczy znaczeni c tych s
en. 
Na, tym to pomniku jest monogram Stwosza i łaeiilski pOl,. 
l}is: }lJT STVOS 1492. Niemof,rlem się doszukać aby Eil miało 
znaczyć' (jak ehce p. A. G abowski): Fil;' sądię też iż owo eil, 
albo jest skrf)conem {'ecil, albo też czytać się WiniłO Fit. Za tefil 
ostatuiem p-ł'zemawia: iż E ma na pornnikugórI1ą kreskę dłuż- 
szą od dolnej, a średnią nie w środku, ale b}jż
j górncj; nm' to ' 
sarn lwtysta, na JłokllJJ,1enc
e dQcbowunyw w._archiwunł nłią
ta 
Norymbergi podpisał 'się , Fit
 jeśli więc owo eit uieznaezy (Pl'iI, 
to czytać je należy HI a nic eit, które niemoż
 Vita oznaczać, 
Stosując się też do owego napisu, mianuję naszego artystę Slwo- 
s m a me Slossell i S7,(Qse1It, jak. to czynią niektórzy.' udq i 
. Pomnik, o którym mówimy, ma wielkie podobieilstwo co do 
układu z grohow('em hiskupa Piotra z BlIillll, który staraniem 
liaJlimacha s
'ł!lął w Włocła
k!l; ztąll też i ten utwór Stwoszo- 
wi przypisują., Zuamy, tylkl,) rysuuek wl.: Jr
 ch szluki śred. 
a więc orzec ni
umiemy. 1'1 . 
W dalszy poczet dzieł I\l'llkowskiego mistrza zaliczają: Ogt'O- 
jca.. wypuk.łol'zę-źba kamienua, na cmentarzu kościoła p, Maryi 
w Ihakowi
 \ i 'cztery t
blice drewniane, pt'Zed
tfłw.i(ljqce 
 'eny 
z życia Ś. .I(lna Utrzcicie/a, dochowane w Krakowie, w kościele 
. '".. 1* 
S. Floryalla, tq im lJł tU"'
 q
nIUI' (J. '{bat» 
i Tyle w kraju, l)róCZ owych ołtarzy z katedralnej I\rakowskiej 
kaplicy św,l\rzyi,ą, i rzeźb, we lf'si Kuści
/nej, ( 'rclu/orf), ,/1 ,.- 
diowie, Bystrzycy i LelVoczy na Spiżn, których aut.entyczność 
, I 
b 1({ t.1I 91b d rń o w xborlo'(1'7 pt 



 


pnez tego
 autora wiadomostek, nif'llOspolity rzeźbiarz HUber, Ilra- 
_, .J\ cow;.ł II Stwosza; gl'obowiec o którym mowa ,a raczej nagłówki) były 
jego wyzwolinami /la majsterstwo, które po Ilrzeniesie/liu się Witl 
z ł\rakowa r. ł494 rozpoczął. Przyp. Aulom.
>>>
21ł 


28. 


potrzebuje. dowodów. Prócz tyeb: w Portugalii mają być posągi 
Adama;i Ewy, które nasz ar.tysta 'wykonał dla króla Emmanuela; J 
nadto ołtarze w Bumbergu i I w Szwllbach, pomijająe utwdry,szty- 
cliaT
liie 'j rzezby: w Rothwil ,11 J{eilhotn ,.. J(()lbe,.;,u i _Anclum 
Stwoszowi I}r
ypisywane. _ W spi
ie zbiorów Korna w Wrocławiu.*)q, 
czytam międy rzeibami zamieszczony pod N. 7, nowy znów 11twor 
llrzypisany Stwoszowi. ,Jest to zdd
cit! Ch"ys{llsa zkrz;yia, rzeźba l; 
na' drzewie, wybornie wykonana; micści 30 figur w jednym ka- \ 
walku dr
,ewa ({i'cali dług, 8 cali wysok,) . Rzeźba ta; JlOtlana za 
niewątliwe dzieło naszego mistrza, wykonana r. 1520 w Norym- Il 
berd ze. . Zkąd ta pewność' w przypisaniu tej rzeźby Witowi? 
 t 
może jest na. nil
j monogram Jub 'podpis obok daty:'; ol iHl.t'{It
 o} 
-
 Tak wi
e, co naj7nakomitsze, wIelki ołtarz kościoła P. Maryi 
i pomnik łiazimit't4
a Jagellończyka, lIosiadamy w Krakowie
 ł :, 
oh Ołtarz robi teraz brat nHij J,lIdwik do 1mblikaeyi Wzdrów 
s'Ztu/ci średnłOwźtczTlPj; 'pllmDik I\azimierza wydano kilkakrotnie,' 
a dotąd' tlajpowabniij, choć nieZIIpełnie zadawalniająco, publiko": I 
wał go w ehromolitografijaeli A. br. Prz{'ldzićcki, 
 Ogroje
 i jednę 
z rzeźb z kościoła S, Floryana. lIpowszeehniłem rysunkiem w mO-I .1 
ich StaroiytllO.
l;illCh i J)(nn1!ikucl ,Krakowskich (zesz. 2. i 6), .Wy- 
d(mie wjednem' albt1D1 wszYMkieh dzief tego mistrza byłoby na- 
rodowyn) dla;) pomnikiem a chyba taey Przeździcecy' i Rostu- 
wle
ey inogą sprostać tak olbriymiemu tadanin. nu\..i. 1)i
\!1 ł 
Kiedy koilCZ,ę wzmiankę o Stwoszu, trudno mi przemilczeć:' że . 
dziwną lekkonlyślność spotykam 'u' Niemców w spraWie sĄdzenia 
jego' utworów. Rzcez się ma tak:--Przed ki1ku miesiącami otrzy..1 
nlałem proslJekt na ;,Rihlwerke UlIS ciem' Mittelalter" pismo ma
 
jące wychodzić w Norymberdzc; a na próbę drzeworytów wy-_ 


ylj I Qlł'łil". , QffiO' r."JIf/. iOB
 
'ł."q 

,
) P.1łrż 1 Pene;chniss Iler 11. G, Kornsl'hen KUTlstsu11llung etc.,. 
..JiW we/che I(jJIl'ntUclł fJersle;gt,'t werrlen soli. lłreslClU 1838 ", 
Strona 14 -ta Cena l'Zeźhy 15 R t..larów, 'V. t 'J r.'łłOJ(Ii,ił
>>>
029 


'215 


tłoczono tam' ,grobową płytę z podpisem, 

(;"abmal des Kaisers 
Sigismu'Ild aus dem .IY Jaltrh; "I Drzeworyt ten co do joty pnelj.- 
stawiał pomnikową postać)' !lazimierza JagiclloilCzyka, . Trudno 
było nieufae, uczoności i niewierzyć wyrainemu podpisowi, lie to 
rysunek grobow
a cesaua Zygmunta
 f Sądziłrm więc
 że Elżbie- 
ta wnuczka Zygmuntowa i mężowi i dziadowi wzniosła jednakie 
grobowce' dłóteń1 Stwosza, Chociaż lIa drzeworycie postać ce- 
sarza była bez' brody, korona tylko królewsll.a, a herby i orzel 
wyrążnie nasze; przecięż, powtarzam, niemoina było sąHzić; że 
doktor Lochner uczony Norymberski w postaci"'p3szego" Ja- 
'giellończyka zoba'Czył Niemi
'ckiego cesarza, '
ak przeeięż się 
stało, . iA
O lI1ł.iwwlo.t o 
 hsiw '.jJd h n \¥'ł
n
 
il Oglądając w Noryrubcrskiem- lUaxyinilijańskirm muzeum prze- 
śliczne 'a tanio gipsowe.. odlewy rzeźb: firafta; SehOnhofera, La- 
beowolfa, Stwosza i ł'iszera,
hapotkałem ładną płytę sarkofagu 
niezmiernie znów do wierzchniej tafli nasu@'o grobowca :Kazimie- 
rza Jagiellończyka podobnl\, Naczelnik zakładu' pan Wawrzyniec 
Rotermundt objaśnił mi
, że to odlew grobowea"ceśarza Zyg- 
mUlIta ,n Z którego właśnie ów drzeworyt, 'o którem mówiłem, po 
całych Niemczech rozpowszechniono_ 'l Odlew wykonał p, Iloter- 
mundt z bronzowego' znów odlewu który mu p_ doktor J..ochner 
dostarczył. Ha!' idę '.'do p, Loehn
ra Li!... i_ " 'pnekOliywam się 
w koilCu, że któś ('I) odlew (p, - StroneZ)'ilskiego)' Ka'1imicrzo- 
wego grobowca, nazwał tu wicrzchnią płytą pomnika cesarza 
Zygmwlta, i tym sposollem nasze arcydzieło czei po ,
ielJlczecb 
pamięć ostatniego Luxemlmrczyka, PrtynajmnitU'tyle nam korzy- 
sci;. że ów odlew naszego Kazimierzowskiego pomnika dostać 
można w -NorymLe
dze '1 f. 15 ..lem?\) 
iedym sobie jui pozwo- 
I' t' I I II lłlNUIIIII V/., . 
lił korrekty, to i ze czeią wspomnieć mi przychodzi o powninycli 

 .. - , 
pracach Norymberskiego Germailskiego muzeum, gdzie pamiątki 
w związku z dziejami Ilaszemi będące, poszanowanie, a pomniki 
naszej sztuki sumiennc badanie znaj duj ą- wreszcie' i o pismach 
uu n.
>>>
216 


30 


p, Ilcttberga przemilczeć trudno, mó
iąc o umicjętnćm occnianiu 
przedmiotów, sztuki) starożytności, t n 
publ 
miclll, sądzić, żc wolno mi prosić arcllcologów Norymber- 
, I skich o gł'ZeQ.z
lOść dla lIas, a wzajemność literacką chętnic oLie- 
cuję. Mówiąo to, . rozumiem okoliczność, iż wydanie nlbumowc 
wSl.ystkich dzieł Stwosza może się sf,nć tylko za wspólnem dzia. 
łanit!m-,a pułllikacya taka powilłJlabYl!łieć tcxt w obu językacłl. 
przez co nawet z.abezpieczy się wydatek na nakład, bo cdycya na- 
lJ;ieć ,będzie d do literatur dwóch narodów. Tu także dołączam 
prośbę do panów D-ra A. von ł:yc i J. Falke, aby nallL mogli 
w swojćm szacowOlhn pt
mic (K'/msl U1ul'...ebl!'It de,' rOl'zeit) lub 
w Ameige,.zc dać bliższą wiadomość o kolorowem oknie w ko.- 
ściele św. :;cbalda w Norymberdze (lUarkgl'afcnfcnster)" które jak 
sądzę zostaje W I)Jjzkim związku. z dziejami 
\szemi. Jak :wia:- 
domo Jadwiga najstal'sza córka króla naszego I\azimierza Jagiel- 
łoilCzyktt iJ;łibiety Austryaczki, roku 1457 zaślubiła w,Lantlschu- 
cie Jerzego xięcia llawarskiego syna xięcia 
udwika pall
ljącego 
w. Niższej ]Ja waryi *). Od nićj poszedł cały,,5 creg :'\'iążąt któ- 
rych w}obrazenia mają być w sposób 'genealogicznego porządku 
DIl t
Pl kllie wyrażonc. I}.rosimy o sprawdzenie rzeczy, a obja- 
śnienie nCls łaskawe. Nadto cickawi jestcśmy szezęgółów'o gr 
bowcu tej naszrj Jagicllonki, poehQwa u:j opactwil
. (
ystersów 
w UaitcJlbasl,\c l na lcą *).. wolllo ..w!JI 9! ' I U:U1011 w 
f'" 'I . ' ł[ubmw lit JII f f.l9WGdO
 o
sw 
d I
 *) Patrz 6zcz
góły tego !,omeźcia po nil'mit'I'11ł1 w n:adki
j ksi;I
I
: Ent
 
deckttł8 St(luls
Cllbinel von Joacll. Mtiller,.An'/livlIr zu ,reji- 
b ł mar, 1714. ł, ErtJffnuII!;; str. 35J-;-3M,-,..po połs
u w JI,tykuh! 1\. 
Szajllochy w Dodatku do Gazety Lwowskiej za I'ok HI56 od N. 'l8, 
'**) Na to wezwanil' udpowi,'dzi"li uczl'lIi Ni,'mieccy" a mianowieie cil'- 
1ł:J ,n kawym jest artlkuł ,zamieszczouy w HO N-ue K7"lIkaue
:"Zeitung 
iiltlł,i [ roku hieżącego. podajólcy 5zclegfi.ły o mi,'jsclł "poczynku kości Jagiel- 
iJilun 1'
lIki, o której mowol. Artykuł ten podilb w Pol
kim pl'7.ekł' . Ga- 
lI:uHI"_ zeta fVa,.sza 'li' r . N. 207. ,
nD3imu
 i.duł3:2 L93:
Gł1
>>>
-, 


31 



17, 


Przejdźmy do dalszego ,wyliczania artystów, którycli imiona 
i dla I
rakowa i l
]a Nor
Dlber
'i wspólne znacienie mają, f 

eśli Ideu)' 1
 poś..ret!-nictwclll Wicdeąskiej 3reheologicznćj een- 
trallll;j komiss)'i ijej szacownych DJilll£eilungUw; przyjdzie do blii- 
szyeb nanlwwycb stosunków między Polskimi a NieDlieckimi 
ar
heologallli; sądzę że wtedy" okaże się: iż w Krakowskieh świą- 
t.y)
il,\e l nawet w wjejski!:
l alicyjskicb kościoła
h znajdzie No- 
rymbcrga swoich Wolgemutów, lub Polaków, 'co, tę szkołę szeroce 
u lias rozpowszeclmili ,w XV j, XVI, stólceiu. Spawa to drobiazgo- 
w)'ch badaił, wychodząca po za obręb tej doraźnej (że tak nazwę) 
gawędki. WSlwmnę więc tylko o ce
Ilicjszych i zn!ljoJllszyell u nas 
II I . . ' 9'11 1\1 !I 
lłOstaciach. I tak Jun Su es Norymbcrczy
 
a


z ,
aI
!i
s,
kiwał 
w I
rakowic na początku XVI wicku; - niezosławił on zapewnie 
znakomitych utworów sw
go l)ędzla w rm]zi.llnem mieście, jak sko- 
ro nawct tacy pilni badacze jak Doppęlmay';, '1J,ę. btJrg. nie o nim 
11 ,. .... . I 
niew.i.cdz,\: Warto aby uczeni Niemieccy po szczegółach, które tu 
podamy, Lliźt!j nam tego celnego artystę pOt.nać dali." Obrazy 
Suesa mal?wane na drzewie znajdują się w I\rakowie w koście- 
le N, Panny l\laryi, na drzwiacb szafek w skarbeu w liezbie 11, 
, .ł
 . ....... I ,-\'..ł,.
 -:-' 
 \,1 ..111 1\ 
llrzctlstawiają różne sceny z życia św, I
atarzypy. W koś
iele 
. . '_ . '. . I 
św. }'Ioryana z iS
llicjących dawniej 6, dziś,4 pozostałe wieszczą 
się, ni\ Locz
lych filpracb, tre
cią icb jest zywot św, Jana z Oleju, 
Nadto obraz przedstawiający śJUierć św. Jana "'Apostoła znajtll
e 
.1 I', d 
si
 w lwścicłe P, l\1.lrJi W kaplicy św. Jana Chrzciciela tlawniej 

I II.. 
d.. ' 'f( , r. I, 
ROJlerowską 
wmlt
.i. Znawcy, sądząc z myśli religijncgo natchnie- 
"II In
)I , , 

łia, IW mi
trzowąk.p,. )vy
an.,).cth cbąr,ę.

eró\y, i wykQnaJjia połączo- 
ncgo z ,wielką znajomościąs!tuki, wysoko je oceniają lot). Na 
'ił 1do - 1')1' T ,:Ut 
TNr. W liwr.'i "101
oL nORf":1 I '1
?illlll 
'I'J: "'", I. I 11'1f1UUIl liniO I ,'1,t?iltl CI I 1'1" II
bpy. 
y
 EW 
_..*) J. ł\remt'l' w Listach z Krllkowa, tak mówi (na str.' ł83) o tych 
. 'Ił obratach: "ł-ołączon3 \\.- nich rzewna pro
tQłiI 
tarej' 8zkoły Niemiec- 
1d kiej z powabem czal'odziejs,kich Włochów. Jeden 
 nich wystawia 
chwilę męczeustwa św. Jana w Oleju; myśl niby pospolita, prze - 
TEKA N.lI. 28
>>>
218: 


32 


obrazie w kaplicy illouerowskićj na hoc-.znycb jego krawędziach, 
czytamy napisy: Hanc divi. JoJumnis' Ap,ostQli. 1tisloriarn Jo
annes 
SU8S civis Nurimbet'g:,cor1łplevil 1.516. Gdy zwaiymy, że, comple- 
vii ,nieznaczy st1l1orzyl" zrobi', ale - raczej m,upeltdł' lub wylwrlc'lY(, 
gdy nadto hędacy taniie monogram znany jest jako znak Jana Ku- 
Jenbachn Nor-ymberczyka wowymie c asie żyjącego *); ,wnirś.!by 
może wypadało, że obrazy te lub przynajmnićj ieh kompoiycya: 
są -łworem KuJcnbaeha, którego hiewykończonc dzil'ło Jan' Snes 
dopełnił. Jakkolwiekbądż 'podpis tłómaczyć będziemy I to mo. 
r ., \, -"'"S 
{ i.At 4ł
0' I'(}.r. Ikub 
--- 
,II Ił .' .,.' ,ł " I J ,j I W. , ' . J D;Jt 
mIOt meestetyczny, ale zważ co z mego uczymł mlslr'z!, Ta ('ał'a scena 
h I I. :, , . fil . .' I I., , 
ułożemem uszJadlCtm01Ia, uzacmon;J: 
w. Jan du('hem w IIII.L... ulkwlO- 
ny, wśród, mąk' ciała', słllrlJ
 'słodl;irłt pi
łł'li 'nil'Lialisllirh zasl(.poW, 
o
. R nadzi
mska pi
kność' wylana I na
 całą posła8 
ego.l" ub,! o.
 
*) Bruliot w Dictionuire de Monogrmn7ne$ (premi'
re partie. Min('hen 
ut '1832, str. 302, N. 2,358) 'przytoczony w
'0tij monogram" IIważa za 
t,t .. zoak IItórym JpfI łiuJ
ł'bach oznaczał. .,we: obuty I J. Heller (Mono- 
_ w. grammel
-!--

icon str, 2
O)" p
zyt
cza, ts!JI znak Jnono8ram D...- 
wida łlannela,. ż
jącego .,takie ws
ół.:ześnie z SUI'
em. Z dli ł finy- 
ł ' .r, II " " II \ ł 
sztofa Mura: Journal zur Kunstgescllicltte (XY Tl/fil, str. 43) 
I i i Fiie;sJi Algemeines Kunsllef'lexicOJł ł706 1'. (Zwciler Theil Erster 
Abschnit, str. 653) nastepną _ 
 łi.ulenbacbu mamy wiadomoś
.' Uró- 
l dził się w Norymberdze' obrazyje'go pezla, tlkazują sie'dopiero w ł:Jł3 
9f.J' {h umarł ł 5
 5. Znamienitsze I z jeg" dzieł I $ą; I IN' Norymberdze 
a l ' w, Ilościele św. Walburga w Ilra"'ym ołtarzu obok ( chóru, alll'gQry('z- 
"" I , 
 GL , ". .. , 
ny obraz Ducha Sw.; w Norymberskim '.lIlas
torze Dominikanów, 
-
i ,Mt;ka Chrystusa';' I w kat
d;
alnym koM ele .\;w, S
baida UwieJiczenie 
-ou N. Ma..yi Panny prze
' aniołów" kdzie "Z', u",ie'
zc
onych oboli osób, 
sVl jedna (jak lo.wiemyi będącego pod nią oapisu); j.sl por'tntem Roty"" 
bońslliego lIanonika doktora prawa Wawrzyńca Tucher,- obraz ten 
ma być arcydZIełem tego mistrza, do IItóngo mu podoLno Albert Dtirer 
d,y, pierwszą myśJ podał., Do pięknych także jłgo mnlowideł w ,Noryrn- 
-
!lim berdze sięl znajdującycb JiCZi!' obr3l! z żyria,.Chq stusa : "Wiara iwo. 
..i , ja ciebie uzdrowjła.'
 Heincke przypitit
e nadto Kulenbachowi obrazy 
· -b,l, 
n'ł oJ!e 8łosknru J. C. lub H. 'cm..L .wa .wlall 
JID 
lłWJb 
8.£ ,11,61 AlU
>>>
.83 


219 


nogram -ł\ule a h 'Staje tu ja
o zagadka. Na obra7ach w skarbeu 
i8.mieszczon
 ch, o któryeh wyżej nadmicniliśm)'; czytamy podob- 
ny pierwszemu napis,: flanc dit'e J'i,'ginis Cutherine hisloriamlJo- 
11 htnm!s Sues Norimbe,'gen: cit'is (acichał anno Dni 151. 5, i taki 
samy'jak przy pićrw
zYlll monogra'm. Na dwóch zaś z obrazów, 
J w kośl'ielc św. Floryi.lIIa zamieszczonyeh, są podpisy: .JOh01JnCS 
... Polotni s ;-Ieez te, jako pismo żadlutj wspólcześnej nienoszącc cc- 
chy, oC1ywigcie ' podrobione, dowodu; że obrazy te są tegoż sam
- 
go'p
zla''co''poprzednic; osłabiaĆ bynajmniej nieniogą: gd}ż nie 
tylko ogólne ceellY sztuki,' ule nawet uklad 
rapcryi, figur, po- 
tłobieilstwo w twnfzach i inne szczegóły łatwo tego dowodzą- 
a co nade
zyslko,. ie narD wiadomo, kto podpis 71uyślił. m
in 
II Ubiory osób na wszystkich tyeh obra
aeh zdają się być' Pol- 
skiemi. 'Vnósząc z formatu obrazów, mniemam, żc już pr7ez 
artJstę przeZllarzonc byly do zujęeia miejsca' w którćm do dziś 
się znajdują, i to napl'owal!za mię ILa nicwątpliwy domysł, że 
n
 miejseu wykonallemi były. 
 ,W i etH rtlUllU .
S .,It"t 
, . Dw'a ż tyeh' olIrazów publikowałem w litografii przy :liążee 
mojćj Starożytności i pomniki K,.akowa (Kraków 18-
7 r, u J, 
Wildta, 7eSv.yt 7h a Ił. E. Hastawiecki mówi o Sucsie w swoim 
Słowniku malarzy Polskich (Warszawa;r. 1851/f, II, str. 2U). 
Z tcgoż dzieła przytoezyiuy o pobycie 11 nas -Juhu (Hans) Diirera 
ucznia i młódszego'1rata "i\.lbreehb. Dostąpił on wyiszego uspo- 
sobieniaw sztuce. Niezdaje się z dat żywota jego,. żchy mógł 
t znajdować się VI l)olscc Ilrzed c7.asami Zygmunta I, kt9rego był 
nadwornym malarzcm,o Ze hył w koilcu życia swego' malarzem 
nadwornym króla Polskiego, wlmianłmjl
 dorywczo Job. Gabr. Dop- 
pclmayr (lIist01'isclte ' naclu"icltt von den lVu.rnbergischen Dlatematicis 
1lnd JWnsllem,uiVii"1lbe;'!J 1730 (ol. 177);, tud ież J, R, Fuessli, 
1779 fol. str. 2 (2. Niewątpliwy atoli dowód pobytn Jana Diirera 
w I
rakowie i niektóryeh prac jego, dochowała xi
ga rękopiś- 
. I ., .. \} . ". .' .\ 
micnna wydatków na odnowienie zan n \l'akowskicgo w r. 1529
>>>
!20 


'34 


przez Seweryna' Runera prowadzonych. Wainy' teh ,r
kopism' in 
folio znajduje sił.): W ilrchiwum' komissyi rzą lowej skarbu król. 
Polskiego, i nosi tytnł: R('ge.
t"lIm perceplarum pecun;fl1"llm' Sac7'c 
!M
 I,.iJgię a Genproso"clomino Severin() Bom..,.' Z'lppario n, rgrabio 
MfJ91łoquo P,'ocu,."tol'e fl'Uc.
.niecen. et Rapstłne1Jt. Capit. II cle. 
Nobili JJlalchi-ero Czirzowsky J:'ice-procumtori eiusrl.' a tl;eO Jarij 
14rmiJ 15
9 usiJue' ad :11 Decembris tAn,!i 15Q9, pro celi/ieio Casl"i 
(fi', ud disfr.ibuecl. commissal'. percepta. Na okładce woluminu: 
.Regest,.um edificiorum_ (;"sl,.; (;r'./Je. ł.5ftO .Ann; sext; G.V. S. H. I 
W księdze 
ej wspominany jest wielokrotnic 1lans ,Vure,. pieto,' 
R g;e, Majest'atis, który wtedy przyozdabiał m
lowaniem i złoce- 
niem komnaty baszty zamkowćj Kurzćj 
 Stopy 
 mianowicie' zaś 
złocił w niej róże, zapewnie sufitowc. Do tych robót kupowano 
I 
cHa malana złoto i farby, najw
ęeej lazur i oh
j lniany *).")ii
 
i-iI Jakób' T1'Oschel uezeil' JnvcnelIa i J
indnera o którym piszą 
lJopprlmayl', fuessli i lVagle,', był malJłr .em nadworuyo ,JJlłszcgo 
króla Zygmunta III, i wicIe zostawił IW sobie w Polsce portre- 
tów i obrazów treści historycznej - umarł w I
rakowic' 162
 r. 
.t JJ Ze .Jan Kopelz/ii, bawił w Norymberdze a nasi badacze mają 
.ślady 'o innym jeszcze m.Ilarzu tegoż imienia, więc przytaezam 
co o nim mówi Rastawiecki w eytowanem dziele (str. 232 T. I,): 
.Jan' Kopecki ezyJi raczej Knpecki, a jak go Niemcy piszą I_u- 
petzki, przyszedł ną świat roku 1666 w Węgrzech' w PHssing. 
Ojciec jego był tkarzem, i I syna do swego rzemiosła przewac7.ał; 
lecz piętnastoletni młodzian uciekł od warsztatu, i puścił się 
w świat żebrząc na żyeie, dopóki się niedostał w I,ucernie do 
JllaJarza I\łaus, , Wkrótc.e nezynił w sztuce niezmierne llostęl)y, 
tak, że o wiele mistrza swojego przeszedł. Ztąd iUI:łł się do 
« Wiednia, pbtćm' do W ęDccyi, w koi)cu do Rzymu celcm dos
o- 
& 1'111 q AWWQb j . Włkjtr. . l ,fl
 'ł
 
" 
n.t. 
.. I . 
--111*) J. D. Fiorillo, Gesclticltte de,. zeie/lItem/ell Kiimle, 18 f7 (II. 
CfU . 362) G. K. Nagler (III. 553). o 010 f" 
łch,!w r.nl1',im
>>>
dł5 


221 


lIalenia:się dalszego. Glównym
przedmiotem prac jego były 
'portl'ctY
 7. któryrh zll11komitc;j wzietości i sl:.wy dostąpił. W Rzy- 
mie zatrudniał go wicIe \ królcwicz Polski Alexallder Sobieski; 
między innemi robił portret króla ,Jana III. Po 22-1etnim' 1 10 - 
bycie w Rzymie
 n
 zaproslenie xięcia Adama I,ichtensteina. wy- 
jeclmł do Wiednia. Wirlce' ('eniony przez cesarzów Józefa r, 
Karola VI"i Piotra W., mnogie obstalunki od niell i różnych pa- 
nów Niemieckich otrzymywał, a mając, niezwykłą łatwość (bo 
w jednym dniu do dzicwięciu głów hył w stanie odrobić). znacznc 
z prac swoich odnosił korz)'ści, Będąc gorliwym wyznawcą sekty 
Braci Czeskieh, z tcgo zaś lłOwodli prześladowany w Wiedniu, wy- 
niósł się z :rodziną do Norymbergi. Tutaj osiadłszy, ciągle prn- 
cował, 'mnóstwo I otr7iJwująe coraz nowyeh obstalunków.' I Ku 
s('hyłkowi życia; tlozllał nieszczęści:i w stracie syna Jana - Chry- 
styana: - }i"\ryderyka, młodzieilca 17 -letniego, pcłnego n:uł7iei i jlli 
w malarstwie przy ojen usposobiQnego. Ten cios tak mu był 
dotkliwym, iż od zmysMw lliemaJ odellOdził, '11 w lat l
ilka połl:m 
$ałD na podagrę umarł r. 17 40,---.Jdozony \\r ziemię prawic kryjomo, 
bo jako Brata pzeskiego, niecheiało go dllehowicilstwo za człon- 
ka liościoła uważać, Rył lu'zecie człowiekiem prawym, w ostat- 
niej zaś woli, dla bićdnyeh i ueząerj się niezamożnćj młodzi, hoj- 
ne zapisy poczynił. O iyciu 'jego barll7.0 widlł pisało; między 
innymi F'llt.1.vsl;, lHabacz, Jack, a ostatecznie za tamtymi G. K. 
Naglf'r" (Neues algeme;nes Kunste,'-Lex;con, Munclten 18;19, VIJ, 
214- -216). Z powyższego trcściwego zaryslł jego iywota, oka- 
zuje się: iż rodem będąc Węgicr, ciągle we Włoszech i Nicm- 
czeeh bawił i 'tamie pracował; iż w Pol
ce ani był urodzony, ani 
-nigdy' nawet C7asowo nicprzebywał ; tyle tylko, że dla Polskiego 
królewieza w Rzymie malował. Chęć przeto I}rzywłaszczenia go 
sobie jako Polaka, byłaby nam niewła'śeiwą. Ot in,,' Ił 
II Pierwsza pani mcmentyna Hoffmanowa z Tańskich, w po- 
dróżach po Niemczech dla dżieci napisanyeh '(Opis p1'Zejaulu,przez
>>>
'j22 


-36 


Nił!mcy w ,lisiac" , I,ipsk 184,ł str, 109-110), wspomniała' że 
liopeeki jest Polakiem W ]iorsuniu urodzonym.' J Powtórzył tę 
wiadomość pan S. w Przeglqdzie. Nfll1kowym 11: (lI's1.Qwskim z roku 
1Ri5, II, 57i. twicrdząc za panią Hoffmanową, że Jan Ko- 
I}eeki jest !łasz współziomek, w ]iorsuniu, l}rzedtem miasteczku, 
. dziś wsi nad rzeką Itosią Idącej r. 1667 'urodzony. ( Załować 
przychodzi,. iż 'tak 'pani Hoffmanowa jal
 pan S. nicw.sJmzaJi 
źródła, 7,kądhy o pochodzcniu ]iopeckiego dowiedzieli się, gdyż 
IU'zCZ to wątpJiwość co do malarza tćj nazwy byłaby moie 011 razu 
rozj:lśllioną. mI{' rh( .ut: Tt\'J1 f
lIlIbo fbiovn 
 fi x 
AtoJi w galel'yi krMa Stanisława-Augusta znajdował się bar,- 
dzo pięknic wykonany Iwrtret, słynnego w(iwezas w Wars7.awie 
jubilera Dotlingera czy raezrj DingJingera (i w Dreźnie za Au- 
gust(IW byli tego nażwiska jubilcrowie wielce sławni) przez ma- 
larza nażwiskiem liopeckicgo malowany. I Przedstawiony jcst 
w sukni cicmnej, futrcm wyłożonej, i czapce futrzaućj. I ]iirdy 
IW elekeyi, król, Stanisław miał być koronowany, tiw Dinglinger 
ot.rzymał poleccnie zrobienia do tcgo ohrzędu insygnij, brakną- 
ee zaś elektowi klejnoty, własncmi na czas zastąpił. Króllubiący 
posiadać wizerunki osób hJiżt1j mu znallych, lub kt()rym był obo- 
wiązany, kazał odmalować portret jubilera, i takowy w galery i 
swej zamicścił. P(lżnićj przeszedl 011 na własmlść xięcia Józcfa 
Poniatowskicgo, a w galery i jcgo przcz starego dworskiego by- 
wał ukazywany, jako dzicło krajowcgo malarza Kop'cckicgo, który 
mu był osobiści c dobrze znany. Nastęllll
e pOl'tret ten nab
.ty 
został pr7.cz jencrała .Xawerego .l\osseekieg'o, i obecnie w sza- 
cownym jego zbiorze obrazów znaj(h
e się, W galeryi kasztelana 
Józefa lir, Ossoliilskiego był inny przcz tcgoi artystę malowany 
lłOrtret, równie I)ięknie wykonany, jakiegoś rzeźnika z Pragi, 
z którym pozostawał malarz w stosunkach przyjaźni, i u niego 
lUtwet miał na Pradze mies7kanic. 1 Ma mi głowic dużą futrzaną 
czapkę a z ogrOU1nt(j fajki tyt.nił pali. !"Portret ten takoż nabyty
>>>
37 


223 


I , 
został przez jenerała Kosseekiego, i do celniejszych obrazów jego 
zbioI'łl należy. WiadolJlOŚci powyższe" w pamięei' osób' wspot- 
cześnyeh przecbowane, i z ust ich poehodzące, 'zdają się dowodzić: 
żC' w początkach już panowania Stanisława-Augusta, był w War- tl 
szawie artysta wielce znamienity nażwiskiem I\opecki. Ze to nie 
mógł być ów Węgier J\opecki widoczną Jest rzeczą, gdyż tainten 
roJm 1666 zrodzony, w późnej staro
ci, roku jeszcie 1740 zszedł 
z tego świata," l\lusiał być więc inny, Polak, może urodzony 
w librsuniłi; bo wszakże i' rodzina imienia I\opeckieh osiadłą jest 
w kraju naszym,' Gdy tedy dwa jego dzieła w Warszawie dziś 
widzialne, niepośledniego odznaezają artystę, godną byłoby rzeczą 
wykrycie dalszych wiadolllośei o jego życiu, gdzie i pod kim tak 
I 
się 'usposobił. co się 'z nim dalćj stało, i jakie inne wykonywać 
mógł obrazy? To, 'co o nim i o jego pracach dowicdzieć się' zdołał 
p.; Rastawiecki, "z opowiadania jedynie wS'półcześnych było wy- 
czerpane, 
U'I
). "rll II: mn I «1ql 
Ib, b . 
 '1. Jon 
fi W katedrze I\rakowskiej w kal}liey Jagielloilskićj mamy l}rze-' 
śliczny I zabytek sztuki odlewniczej i malarstwa z XV! stólecia, 
Cheę mówić ,o srebrnym ołtarm wedle podani
 obozowym Zyg-" 
llłunta I. lUa on wysokości 4 łokcie, a trzy szcrolwści; jest cały 
srebrny szafiasty. .Na drzwiach jego gdy jest zamknięty widać 
15' na drzewie malowanych obrazów z życia CIlrystusa Pana i N. 
lU. P:łIlny, a wotwartym 12 obrazów srebrnych wykutych nader 
pięknie ręką Alberta Glim z Norymhcrgi, Na ścianach boeznych ł 
ołtarza są wykute orły' Zygmuntowskie, w śródku zaś podstawy 
jest napis, '-że w r. 1538, ołtarz ten sprawił! ZyglllUnt I król 
Polski, 1
dm!, l S t ł d do PI 
 IWt q 
-I Michał Wiszniewski w swojćj Ilistoryi Iitemtul'Y Po/sldPj (T. V. 
str. 177) zapisał podanie: że Jan Diirer malował będące w tym 
ołtarzu obrazy;-temu sprzeciwiają się i rodzaj i fJ()renek
'szkoła 
malowania, ł Mieliśmy' w katedrze jeszeze drugi ołtarz srebrny 
który jak podaje Nagler (T, I, Lexicon) dla Zygwunta-Augusta, 
r lL 


.......
>>>
. , 


3
_ 


ry li' 
Jł N.9rY01
"f ki złptnik, n..i
r l\Ickhior; nic tego zabytku 
nicwidzicllI}' dziś w 
atcdl'ze 
\rakowskiej, r,iW . .sa 1MO' s 
:" l\iecly już o złotnikach mowa,. toć o SeJm/lesie przcmilczeel 
trudno. Czytamy w historycznym sło\)'uikq llaUłDcra: iż ,Jen.y 
Sclm\tes złotnik Norymbc,r,$ki , praz kQl
(1zy jcgo, wyrabioU iliL 
Polski wicie ko
ztowuośc
 na dary ,dla bi
kupów i. t.lostojlli
ów lIa"1 
szych. W czasie gdy król i Zygmunt-August pojmował w. lliitl-, 
żc(,
t

 Iiatarzyuę 

dowę po Fralleiszku Gouządze, xięciu l\lau-
 
tUilne\l
h\Q.) (ł!i
3 r.), 41lłrę 'lit iążę Jt:uMki uc.zynił królewskirj 
oblubicuicy dar klejnotu wal'to
ci złotych óWC1eśnyc
1 900; I któr" 
zrobił Jerzy .SchuJtcs Norymberczyk. Wicmy także Z listów tcgo f 
, 
złątp!
a. pi
rllych do 
ięc,ia (e}1owauych w Grabowskięgo Sla,.
- 
iylnuś 
(fl.elt), f I k pJp)Vćj Tiar arzc )V d iei) jćj koronacyi dano 
w upominku wyroby Norymberskich mistl'Zów. ,I 'F . '!¥''łdo łSOUl 
_ Do takich zapewnie" ,obeych dzicł l nalcży 
enllY i piękny klej-I 
not z XVI stólecia dziś w posiadaniu xięeia Jcrzcgo Lubo-' j 
lł!iJs,
jego będący. . Grzc zno

I),jęcit' PQZ,WOliłi nay.J" oglądać tcn 
w)'tworny zabytek sztuki złot
iczćj; a nawet brat Dasz Ludwilt, 
zrobił wicl'llą kopij/,) w akwarclli, kt.irą hr. Przeżllziecki nab)i 
do lrzol'pw z wystawy I\rakowsk
cgo' towarzystwa t!ztuk piękuycI t 
J, t t ji by Wicl
.\1 (3 'alc V'c4..c wy,s9ł\;t , 1" njłjszersztll\miej- , 
. . 
sen 2 cale szeroka).. brosza, ułożona z koluUln 'i floresów uzdobio-; 
lI}'ch granatami, perłami i emaliją na złotej oprawie.. 'Y ,śrtłdku 
t yeh ornamcutów stylem, O(lrodzenia misternie wy ItQpalJy
h, 1I1l1ie"ł 
s' 
ZOJła (1 cal. wysuli.a).,stojąca postać! 
r7.YPoIllina Zygmnnta-Au- I 
gusta, Strój króla -'po rzymsku) i zębata korona ,.;.oraz dopiero' 
... ' 
przytoczone wzmianki o darach dla Darbary z Norymbergi sp
'o- 
wadzonyc
, upoważniają nas do wniosh {możę JJ;e zllpełłli
 płon- 
nego), że ,klcjnot tcn wyrobił .Schultcl) 'na ozdobę dla\ pięknej 
królowćj. t i. iL { 

 lil" 'ł4ł IJInt f slł'ldo wm.łhl 

I' Tak nam się zdaje; przecięż xią,ię Lubomirski twierd
i: iż 
wraz z tym klcjnot"m prz((.cllOwujc si/& \V rodz
ni jego ,podanie. 
,
>>>
39 


225 


żc to dar złotników I\rakowskich Zygmuntowi - Augustowi lłrzy 
wstąpieniu na tron ofiarowany., Ze datki podoJ
nc odbierali u nas 
panująCY, uiezbywa na dowodacJl; dość lłrzytoczyć, że w czasie 
uroczystosci koronacyi królowej nony (1518 r.) złożyło miasto 
Jiraków srebl'llą miednieę z nalewką pięknej roboty i dwa kosz- 
towne dla królowćj roztruchany. I 1'101 
. Także, gdy rolm 1535 przybył do lirakowa Joachim II mar- 
grabia nrandeburski starający się o"rękę królewny Jadwigi (naj- 
łstarszćj el)rki Zygmunta I), wtedy rajey I\rakowscy przy powita- 
niu złożyli mu w darze srebrne roztruchany. A więc i wspom- 
niony klejnot mógł być podobnym podarkiem. Przecięż gd}'by go 
złotnicy l'irakowsey robili, toćby się w xięgach ich sessyj lub 
wydatków znalazł ślad, gdy w nich i o naj drobniejszych cceho- 
wy ch sprawach i rozchodach nicprzepoIDnieli,- w każdym razie 
niewolno nam twiP1'dzić p,.zeciu'nie. Choćby nic dla pamiątki na-_ 
rodowej, to już 7. samego względu na sztukę, zabytek tcn wiclec 
cenionym być nieprzestanie ; a cieszyć się wypada, 'że tak sza- 
nowna rodzina piclęgnuje go w swem ręku. Dziś klejnot ten do- 
chował się tak ja
 go rodzina Lubomirskieb nabyła, to jest: opraw- 
ny w wytłaczany owal, ozdobny esami rokoko, arlI)aturą, emalij a- 
mi (orzeł pogoń i śliczna cyfra S. A,), oraz herbem Krakowa. 
Oprawa jednak ta z pewnością z samymże klejnotem nicjest jedno- 
czcśną, do niego nicnależy; a pochodzi z XVJI naj wcześniej stó- 
lecia. Wreszcie rok 1548, na niej wyryty jest anachronizmem; 
a to nawet z graficznego względu, ł . il : 
Na wystawie starożytności urządzonćj w r. 1856, w Warsza- 
wie w pałacu hr. Augustów Potockich, było bardzo wielc i prze- 
ślicznych złotniczych robót, Norymberskich, lIamburskieh, Gdail- 
skich, Toruilskich, 'Augsburskich i Wroeławskich, Doskonały 
katalog tćj wystawy objaśni eickawych o szezegółach, IUy damy 
tu opis kiclicha pod liewą 635 zamieszezonego, który może in- 
teresować będzie Norymberskich badaczy. 111 u III 
'1'EU N, II. 29 


. 


.
>>>
226 


40 


Wielki ten kielich srel)rny z pokrywą, wytłaczany w guzy. 
Robota Norymberska z drugićj połowy XVII wieku. 
Wśród wypukło tłoczonyeh ozdólł na pokrywie Imldet kwia- 
tów z blachy srebrnej wycilIanyeh, Rękojeść jest w postaei aniołka 
z wieiICem i palmową 'gałęzią w rękaeh. Pod spodem pokrywy 
na srebrnćj blasze napis: 
. .... '1' 
Nemmet lIin O lI,r durc1, Goltes Bandt re,' Knilpftes Pa,., IJiss 
klein geschenck dass Euch Jl'txt b,.żnfjt J
1.ler JGnr1e,. SelWl'. 
j, . 
, Mit lIe,'tzens lrunsch, Golt utuli Eul' Ehe hekliickl'n, tlnd mit 
-"ollen reie/,en Segen iiher sc1,iitten. 
. l Gregorius 11illi';-; 1). 
duł 
-I Georgius. 
 '\ 
Martinus. 
Nicol.-llieron, Niirnbe"ge
', 
 
Magdalena. ) 
Jm Jah" Christi 1.658, 6 oct. 
Wysokość 0,680 m" średn, w otworze 0,145 m" średnica 
dolna 0,130 m. Własność hr. Aug, Potockiego. 
_' Cechy N. (Norymberga) i lit. H, F.' 
Doskonałych dzid odlewoiczyeh mamy barJzo wiele, 'frudno 
zllaleść w całej śródkowej Europie tylc pomników bronzowych, ile 
jcst u nas W samych celniejszych miastach, i Są to utwory nie- 
pośledniej wartości;- dość przytoezyć takie nagrobki jak K,'a- 
kowskie: Kallimacha (1497), Salomonów (1556), Bonerów (1549), 
I\mity, Borka, ,Fryderyka kardynała
 Erazma ))anigcla (1624),- 
w Poznaniu: Czarnko
skieh (1602), G
rki (1475),-w Gnieinie: 
Jakóba z Sienny (1480), Grota (1532),-w Opatowie: Szydłowiec- 
, kich (1529-15il6)-w Kmśnem, w Wilnie, w Kurczówce (l646), 
w Woźnilwc1, (1720), w Warszawie Streliey, w Płocku Gizyekie- 
go (1463),-a prócz innych miast a nawct wsi, jakiez to mnóstwo 
metalowy eh pięknych płyt nagrQlmych mamy w Toruniu! Nie- 
e
 .II 
 AUT 


o 


in' 


. 
. 


..t 


ń i 


t lb (W 


ł
>>>
. . 


4-1 


227 


które z napomknionyeh są areydziełami I w swoim rodzaju' jak 
Opatowskie mom:mcnta, Poznailskie i wyliczonc łi.ntkowskie, Ro- 
bili jc Włosi, Polacy a wiele zapcwnie i Niemey osobliwie No- 
rymberezyey. Szkoda ie Fryderyk Fa.ber w swoim Convel'
 tions 
Le:ricon {iiI' bildende Kunst (T, IV str. 516, V str. 54) niedowiódł 
zkąd ma pewność, żc lirakowski pOUluik Frydcryka kardyuała 
jest dziełcm Piotra Fiszera z Norymbcrgi? Prosimy autora o źró- 
dło tćj ważnej dla nas wiadomości. vd 
Próez odlewaczy pomników, i nazwiska Norymberskieh gis- 
serów dzwonów spotykają się u nas, I tak; największy w Polsce 
dzwon Zygmuntf'1/& żwany, zawieszony na wieży katedry Kraokow- 
skitU, lał (jak dowodzi będący na nim napis) JOfJnnes Bolłemus 
Nurembergensis anno 15£0. Uczony nasz archeolog p, Ambroiy 
(;rabowski w}'śledził, że BO)1Cm ten osiedlony i zamieszkały był 
w Krakowic;- w aktaeh miejskich lirakowskich różnie go zwą: 
to Boxe lIlagister , to tormentarius l'egius, wreszcie Gloelien und 
Stiickgisser. Był on jak się zdaje synem lub młódszym brat!-:Dl 
znanego Sebaltla Behem_Norymb
r
kiego mistrza. ... 'hlotE 
-o l Te skarby sztuki, jakicmi Norymberga świcei w południowych 
Niemczech, winna swenm wykształconcmu a pełnemu w średnich 
łwiekaeh wiary Dlieszczailstwu. U nas sztukę pielęgńOwała i krze- 
wiła szlachta: a więe zamek królewski, klasztory, zamki i wiej- 
skie kościołki stały się nicpoiytemi po niej pomnikami: 
 Mie- 
szczailstwa swego prawiesmy niemieli; dla tego co po tej klassie 
społeczeilstwa zostało, to najzwyklćj Niemieckie lub w Niemczeeh 
ma anologiję swoję. Cudzoziemcy sądzący ząbytki nasze powinni 
mieć zawsze przed oczyma tę o okoliezność " aby do fałszywych 
))iedochodzić wniosków: ale oddzielać rozwój estetyczny narodu 
pod wplywem szlachty od zabytków po mieszczailstwie z obcyeh 
motywów ro' 
iniętych. Tylko orna rola jcst w naszćj przeszło- 
ści tą kartką na której szabla historyę narodu zapisała. W są- 


..., .
>>>
.J 


228 


42 


dzeniu cywilizaeyi Polski z jej miast wielee oglętlnym być wy- 
pada. o f)'ffl' .,. li q UT NołLf(O 
-o łWyjaśnimy tedy okoliczność, dla czego tyle Norymberskiego 
w Krakowie, gdy powiemy, że mieszczaństwo nasze w tak ści- 
słych zostawało stosullkaeh z tą handlową stolicą, iż (jak 
czytamy w kronice Kromera pol rokiem 1450) lm]lcom Norym- 
berskim musiano aż zakazać sadowić się w Krakowie, z uwagi 
aby miejscowy przemysł nieupadał. "rtN 1 1,1 I ł 01 
- i Toć tak pod te czasy silny był wpływ handlowy Norymber- 
ski w Krakowic, że oto ,Fuggerowie prawic przez cały XVI wiek 
odbierali od naszych królów szczególne dla siebie przywileje. a za 
Zygmunta - Augusta t,oezyła Polska spór z Holendrami o z' bra- 
nie Fuggerowskiego z kosztownościami okrętu, .ufi. 
ł'( Prócz kupców z handlem przybywali do rias Norymberdzianie 
i po naukę. W xiędze promocyj Krakowskiego uniwersytctu 
· (Liber p,.omotionum uniwersitatis Jagellonicae), spotykamy wzmian- 
p 
ki: że r. 1484 pod dzielwnem Mateuszem z Kobylina postąpił na 
stopieil bakałarza Jan z Norymbergi,-1496 r. pod dziekanem 
M
chałem 
 Paryża uzyskał baccalariatus i artihus Jan z No- 
rymbergi,-roku wreszcic 1501 za dekanata Michała z :nystrzy- 
kowa otrzymał magistrat in artibus Jan z Norymbergi; nie mógł 
to być ciągle tenże sam Jan, ale trzech Janów tego miasta' 
w blizkim sobic ezasie brało stopnie w akademii naszej. "f t 
. \ 
Choć w tern piśmie (co właśeiwie tylko niewyrobioną notatką 
zwać się powinno) nie mam myśli dokładnem zebraniem wiado- 
ści o stosunkach Krakowa z No
ymbergą wyczerpywać materyi; 
przecięż niezawadzi wspomnieć jcszcze wedlc .Banktkiego i Lele- 
wela o Polskich eo naj rzadszych drukach w Norymberdze od- 
. 
tłaczanych. I tak: ,Jerzy Stuchs Norymberczyk drukował w la- 
tach 1494 i 1495 książki Polskie dla Krakowskiego drukarza 
Jana Hallera, który takie podpisywał się ezasem concivis Norim-
>>>
.' 


. 


43 


229 . 


bergensis *); dla Szarfenhergera drukował Jan Weissenburg w No- 
rymberdze 15tt r.; wreszeie wychodziły poniemiecku w tern 
mieście dzieła o Polsce u Jana Hoffmana (r. 1666) i Jana Fi- 
lipa Mittenbargera (r. 1669), 


*) Czytaj w tym przedmiocie z Dandtkiego Historya drukarń K rakow- . 
ski{;h str. 211 ; tegoż autora Historya c1rukat'ń w Polsl:e, Tom 
III str. ł39; nadto w Lelewela Jliblijogmficznych księgach, T. 
I, oddziały 22, 23, 27, 32, 35, 48, 50, 61. 


Unia 25 kwietnia 1857 r. 
K,'ukóu'.
>>>
'" 


. ef 


u' 


-o 3"młn fll'W nI: mhl,bJ1, 
I 
m;t mł?'}irn'}inoq 
Hsbo.ł w 
-i't)" r.nł.I, i 'aaa) .1 H 


In ',d. 


r.lb 
tJ Gl 
Sb1
dlll,
1 
f .hłl . i,u 
'ł..dll
Hił
 qll 


''IW ;.'1 
łoll 
ma.H . ) 


-1»1' fi . 
moT 'łJ 
.T ,t, Ue . " L .\\ m I ; CF.t III 
ta i
' ł: 
 . ,
 i lJ.n I 
"'r;łł , 
I' " «11: oioli 
ł . . .)\ 


.......
>>>
, 



 


ff.f 


-GIr 1oh( .iWiJtOQ9 . i wuj( 2 ;'Yf' 
 ilrA(J"
 
hi duh' 1 . 1I.1Lą..f I qł.Eoq' '4
i 
i' '}'iW8 
1t;1"'łI "ią.'.ł,,1'it" owo (,IM i tj, j i "i v'J.f:iw oo9nt 
ł '1iW1' · n 'IU i.bul) j m:ln 
O doa4Hbmti!b
 oli II .11 iOQ ..inwot f'!') 
ił S'? .I:'1&woł ,łoi :. .t'tf)wt Vl,)
9
 .im m9 nł oh
in '!!cs 
V \ '11 .rl'9łn n . "OCI 'I I IłUJ'ł} ....jll

I h '''bul J iu Ib fi 01
S: 
." WIADOMOŚĆ HISTORYCZNA Hd: cn' 
d Uli I "thlfl 
O ZGROMADZENIACH I FUNDACY AC H MĘZł\JCH l ZEŃSł\lCH 
. 
Oll .,i " ,., oI.i ,.. ",i,r.. i.. iW 'mh VI n7{ . i i,,'t.! 
li RZYMSI\O - I\ATOLICI\ICH I\L ',ZTOROW Ims 
i NU bo lJł8 W D)'eeez)'ł WlleiłskleJ. "Lł..bo
 11;1198 
J fi" q"'1q Jbi 1U
ijIlSi"N o. 9in 
J:iUYR1WOqO J41b II I'''' ) .. . i....
iw.l}f' 
id:ti2 o!il 

cL 
ig '.
i. fU JAŚ N! Eu
W I E L M O Z N,E M U Jlb:b Jhr'lO."te W 
19i'ł 
.' wAC AWOWI .i/Y'£I6IIS.KI:a}M:
, "tu 


. . . , . ... raJ r I .. I 
ARCy-B'SKUPOWI MOHYLEWSKIEMU, METROPOLICIE WSZECH R.-K. KOŚCIOŁÓW 
III W PAŃSTWIE ROSSYJSKIEM I KAWALEROWI ORDERÓW, l'NOt 
, '-tiplIłl fillłtJJI li t'1 ł .. i WOq 
(Ił I \\ dowód wysokirj czci i lIajgłębszego uszanowania, , otJl 
.ł, III .3i X U .,i, 'fł 'luf' P o, w I (' c a E. T. .ł ob 

id 
 _.Q .. t' r .i. 1\iq 
11 h c.., 'f .:) mu I sbma 1111 h lin.. 
'IJ i10 :)J;in'!S3 
')' ,Po przyjśeiu Zbawiciela i rozwinięciu zasad Chrystyanizmu, 
kicdy świat w soeyalnym swym składzic inną zaezął przybicrać 
postać, kiedy człowiek poznawszy prawego Boga poznał razem 
i bliźniego, którego kochać jak siebie został obowiązan)",- wy- 
nikła potrzeba opieki nad nieszczęśliwymi starcami i kalekami, 
potrzeba uezenia i oświecania d7.ieci dotąd dzikiemu zaniedbaniu 
zostawienych, roz .rzewiania nakolliec coraz więcćj prawd re- 
i .. 
ligii w stronach uległych bł
dom pogaństwa. bo 


"
>>>
232 


2 


Znaleźli się wówezas ludzie rzeczywiście cnotliwi, którzy ]łO- 
święcić siebie cheicli posługom ,Ludzkości i KościoJ a, którzy 1 10 - 
trzebę wiary świętej i jej błogie owoce w ukształceniu mora]- 
nem i umysłowćm ludów, i konieczność niesienia bliźnim pomo- 
cy, gruntownie pojęli. A gdy usiłowania pojedyiICzych osób oka- 
zały się niedostatecznemi, zaezęły tworzyć się towarzystwa czyli 
zgromadzenia ludzi wyłącznic temu przeznaczonych. Raz obudzo- 
. , 
na chęć i potrze ' stania się użytecznymi dla drugieh natchnęła 
ludzi genijaJnych myślą utworzenia .prawideł dla podobnych zgro- 
madzeil, którellY m
ały kierować n,,
,ąl ich postępowaniem; a ostrość 
życia i surowość w odmawianiu sobie wszelkieh przyjemnośri 
, . . ( , , 
zmysłowycli , kareąc rozkosze ciała, podniosła ducha i ożywiła 
serea, dodając .niezbędnie potrzebnej wyż' "ci lmysłu odpuwied- 
niego wielkiemu ieh przeznaczeniu. 
Kto siebie ]Ioświęcił wiecznemu tułactwu dla opowiadania 
w stronach dzikich słowa Bożego, kto szedł z tern, żeby się dać 
umęczyć i zahić za prawdę, kto całe swoje mienie poświęcił cier- 
piącej ludzkości, albo co większa, szedł żebrzeć jałmużny, by ra- 
tU 
tować zapornnią{l.e kalekie i chore niedołężne, kto w morowem 
powietrzu niosł religijną posługę konająeym gwałtowną śmiereią, 
kto osiwiał katechizując, lub następne pokolenia przygotowywał 
do łatwiejszego pojęcia.. zasad Chrystyanizrnu, zasiewającemu naj- 
pierwsze ziarna cywilizacyi świata .!ałego,- ten z siebie tylko 
czyniąe ofiarę, musiał zaprzysiądz, że uznając za prawdę ko- 
nieczność tćj reguJy, w żadne inne 
I,\łby wchodzić nicbędzie, 
któl'cby go oddając żyei" familijnemu odryw_ały od eelu jego po- 
woJania, soq ,,11. 'fU . Wfl 0'1 JlII o 
b
ii f 
 :ł
uq 
-l Taki był początek zgromadzeń zakonnych przyjmujących na 
sieljie . r azem i sakrament .Kapłailstwa *), jako wiernych sług 
ni ----'---. ", L . . iw i'" . . n fi fi r ł I( 
*) Stało Sil: to w późniejszych czasach, począwszy od VII wieku ery Chrze 
-91 ścijańskiej, gdy
 pierwsi śś. pustelnicy i zakonnicy, jako zupełnie 
od świata odłączeni I do kapłaństwa przystępować nieśmieli. W JI
iI
>>>
l 


ił 


233 


Boga, bo Jego świetą wolę wypełniająeych. Kazdy kraj, kazdy 
naród pierwotne swoje dzieje czytając, na kazdej karcie chwa- 
lcbne i pożyteezne zasługi, przez zakonników wyświadczone jego 
ojczyźnic znajdzie. Zycic oddalone od zgiełku świata i jego po- 
nęt, czas wyłącznie pohoznym zatrudnieniom poświęcony, a mia- 
nowicic zapewnione potrzeby zyeia w zgromadzeniu klasztornem, 
były powodcm prac wykonywanych przez zakonników z zadziwia- 
jącą cierpliwością, a eo większa, najp.ozyteczniejszych odkryć i wy- 
nalazkl)w, będących pospolieie owocem długich i uczonyeh badail 
i rozmyślail. Ze zaś bezpieczeilstwo osobiste koniecznie zastrze- 
zonem być musiało, mury przeto klasztorne miały pospolicie po- 
wierzehtlwllość obronnyeh zamków
 jakową postać niektóre z nich 
aż do ostatnich dochowały czasów, Za tern poszło, ze w ezasie 
wojcn domowyeh i najścia nieprzyjaciół, służyły one w owych 
wiekach za prze chów micnia rozmaitych klass ludzi; a szanowa- 
ne przez świętość miejsca, lub niedostune i obwarowane, prze- 
chowywały w swych murach najdrozsze pomniki oświeeenia i sztuk 
pięknyeh nazawsze gdzie indzićj przcz ezas lub wojnę zatraea- 
nych. I\aide zakonnc zgromadzenie, w początkach istnienia swe- 
go, innc przeznaczenie miało, Najdawniejszych, powinnośeią by- 
ło rozkrzewianic wiary świętej; póżnicjszych, wykupywanic więz- 
niów w niewoli pogan będących, doglądanie szpitalów, leczenie 
obłąkanych, opicka nad nowymi, z Zydnwstwa, pogailstwa luh 1\Ia- 
homctyzłłlu przyjętymi Chrześcijanami, utrzymywanie szk
ł pu- 
blieznych, missye pobozne i t. p. Zeńskie zgromadzenia zajęły 
się wyehowywaniem płei niewicściej, wykładaniem prawideł religii 
młodym neofitkom, uczeniem ręcznych robtłt i kształeeniem spo- 
sobnej do posług domowych czeladzi; a właściwa kobietom eier- 
pliwość i staranne około chorych chodzenie, zgromadzenie Sióstr 
l\Iiłosierdzia, uezyniło najpożyteczniejszem dla cierpiącej ludzko- 
ści. Kaida Reguła powinna była być utwierdzoną przez Papie- 
ża, od którego woli byt zgromadzenia bezpośrednio zależał. 
TEKA N. II. 30 


.J......
>>>
284 


4 


Jak w innych krajaeh tak i w dawnej Po1see, zgromadzenia 
zakonne wprowadzane były d1a pełnienia posług publicznych właści- 
wych swemu powołaniu, Religija, przycbodząe w strony nowe, 
niosła za sobą wszystkie swe dary. Tą koleją i Litwa ogólnie 
w 1386 roku nawrócona, już od sąsiedniej i zjednoczonej Po1ski 
wzór biorąc na ziemi swojej wznosić mury klasztorne i uposażać 
użyteczne zgromadzenia zaczęła. Ilość klasztorów i hojne ich 
opatrzenie, dowodzą o ile one we właściwej epoce użytecznemi 
były. Z liczby 591 rodzajów zgromadzeiI, z których, 272 męz- 
kieh, a 219 żeilskich, podług daiejów kościoła, w świecie chrześci- 
jailskim znane były, ledwie 30 wprowadzono do Litwy, kiJka 
w granicach dawnej Polskich utworzonych zostało, a ogólnie 
w tej części Polski, która w granice cesarstwa Rossyjskiego 
wcieloną została, oprócz Jezuitów i Bazylijanów przeszło 300 
klasztorów męzkieh liczono, Dziwić się częstokroć potrzeba nad 
gmachami świątyił w owe wieki wznaszanych i wewnętrzne m ich 
oporządzeniu, w kraju pozbawionym środków niezbędnie do tego 
potrzebnych. Ale tam gdzie ofiara raz zrobiona zapewnić miała 
dająeemu szczęśliwość przyszłego życia, gdzie przekonanie, że 
praea około domu Bożego była Mogosławieóstwem dla całl
j 
robotnika rodziny, z jakimże zapa
em oddawJno się wykonaniu 
rozpoczętego dzieła, i z jaką gorJiwością wszystkie pokonywano 
trudności! a gdy śmierć zabrała ojca z tego świata, syn biegł 
dokonywać zaczętą praeę, z tą samą wiarą, z tem sanu
m biciem 
serca, które na żaden inny rozkaz posłuszncm byćby niemogło. 
Z czasem, władze miejscowe przyjęły opiekę nad zakładami 
dobroezynnemi. Wychowanie młodzieży powierzono świeckim 
osobom *). Rządy warowały wzajemną wymianę brailców wo- 


*) Do roku -ł 830, w gubernii Grodzieńskipj było 9 wyz szych zakładów 
naukowych, lecz tylko jedno gimn:tz)'um we ŚWisłoczy, sprawowane 
było pnez świeckich nauczycieli. Szkoły za po 'towe utrzymy- 
O [
J. T 


.......
>>>
5 


235 


l. 


jennyeh, a zakonnicy wyłącznie tylko służbie ołtarza prace swe 
poświęcili. Kto zna miejscowe dzieje, kto przypomni sobie tyle 
klęsk, wojen, morów i domowyeh niezgod, które szarpały kraj 
składający dzisiaj Litwę i Ruś Litewską,- ten eałą odda spra- 
wiedliwość zgromadzeniom zakonnym, które kiedy nic szczęście 
przeszło, pierwsze porządek zaprowadzać i wszystkie pożyteczne 
Ludzkości instytueye wskrzeszać zaczynały,- były podobne miesz- 
kailCom stóp Wezuwijusza, któryeh siedziby, gdy lawa wybuehła, 
w stos popiołu i gruzów obróciła, zaledwo żar jej ostygł na chwilę, 
znowu w tcm ruiejseu pracowita ręka zasadza winnice i spustoszone 
okolice użyteczne mi czyni. . 
Ale jak wszystko, eo jest ludzkie, choeiażby i najlepsze, zwy- 
kle hywa nictrwałe , tak i zgromadzenia zakonne, dla któryeh 
pomyślne nastały czasy, w miarę powiększania się dochodów, ma- 
jąc wygodami życia osłabiony umysł i seree, w go
liwośei swej 
gasnąć powuli zaczynały. Wychowani
 młodzieży Jezuici a po- 
tem Pijaro.wic objęli, innym zakonnikom, w małćj liezbie zakła- 
dy naukowe, a wszystkim ogólnie same tylko studya w ich no- 
wicyataeh 7.o
tawując. Uiblijotcki ieh na dziełach z picrwszej 
polowy XVIII wicku prawic się wstrzymały,-i rzadki był klasz- 
tor, któryby nabywał xięgi w miarę ich wychodzenia z druku. 
Następnie, za osłabłą ku naukom gorliwością, przyszła nie- 
czynność; a za nią, naturalną rzeczy ludzkich koleją, musiały 
wkraść się, po niektórych ustronnych i mnicjszyeh klasztorach, 


wane były: w Gr'odnie przez xx. Dominikanów; w Łyskowie przez 
xx. 
(issyonarzYj w Rneściu przez xx. Bazylijanówj w Szewczynie 
przez Pijarów j w Lidzie przez Pijarów j w Słonimie przez kano- 
ników Lateralwliskirhj w Żyrou'icacl& (łrzez Bazylijanów j w Nowo- 
gr'ódku przl'z Dominikaliów. W wydziale b. uniwersytetu Wileńskie- 

o, ob,'jlllującym 
uberllije: Wileńską, Grodziet'lską, Mińską, Witebską, 
lUohyh'wską, Wołyilskil, Podolsk;l, Kijowską i obwód Białostocki, było 
2ł szkół cywilnych, a 76 utrzymywanych bezpłatnie przez zakonników, 


....... 


t.
>>>
236 
- 


6 


rozmaite nadużycia, wady i nieporządki, z zanierlbaniem prac.. 
właściwych. Co wszystko w zbyt ostrej i pI'lesadzonćj satyrze 
Ign. Krasickiego, pod tyłem Hlonachomachija, zostało wyśmiane. 
A ztąd wynikło: że gdy to, co niegdyś było wiclce poważanem, 
i przez należytej wdzięcznośei uczueie za tyle zasług, i korzyśei 
dla powszeehnego dobra kośeioła i kraju szczególniej szanowa- 
nem, poezęło się w publiczności za smiesznc, nikczemne i wzgar- 
dy godne, aż do kroju nawet i koloru habitów, imion, jako też 
lubo wcale nienagannyeh zwyez:Jjów i nabożeilstw klasztornych, 
uważać,-przewaga moralna zakonników zniknąć musiała. Oko- 
liczności zaś miejscowe, stawiąc w nicpewności dalszy los tychżc 
zgromadzcil, coraz większy po klasztorach nieład wprowadzały, 
z pewnym odrętwiałości rodzajem względem duchownego zyela 
i zakonnego powołania, już odtąd lekce ważonego. 


Niezbadanem wszakże Opatrznośei zrządzeniem, to, eo z ogól- 
nćj ocalało powodzi, jakby po długiem letargiczne m uśpieniu 
przebudzone, odradzać się wzorowie zaezęło. Dziś świetnie są 
odnowione świątynie Pańskie, wymowa kaznodzicjska zakwitła, , 
wiele dzieł pobożnych i naukowych z murów klasztornych na 
świat wyehodzić poczęło: i można się już eieszyć nadzieją, że 
i pierwiastkowa surowość żyeia z karnością według reguł i za- 
miłowaniem pracy, znowu do zakonnych zgromadzeń, aczkolwiek 
, 
co do miejsc pomnicjszonych, wrócą szczęśliwie ku coraz większć' 
bliźnim i kościołowi użytecznośei. 


I\onieczną tcdy było potrzebą zcbrać wiadomość o istnieją- 
eych obecnie zgromadzeniach, i sporządzić o ilc można dokładny 
inwentarz wszystkiego co mury klasztorne i kościelne pod roz- 
maitemi względami w sobic zawierają, Zajmującą jest wiado- 
mość o początku każdego zgromadzenia, i wprowadzcniu jego do 
Litwy, jak równie wznowicnie pamięci imion tych ludzi, którzy 
założycielami lub znakomitszymi członkami zgromadzeil byli,
>>>
7 


237 


Zakres tego krótkiego oplsama wyłącznie klasztory dyecezyi 
WileilskitU obejmuje, 
. 
W dawnćj Polsce, więcej niż po innyeh krajach, dzieje ko- 
ścioła z dziejami mirjscowemi ściśle są połączone. Niema bez- 
wątpienia żadnćj rodziny, któraby w liczbie swych przodków 
fundatora lub dobroczyi)cy jakiego klasztoru nieliezyła. Dziś je- 
szcze niedoznawałże nikt z nas przyjemnych wrażeń, patl'ząe 
na dawne groby, na portrety w ówcześnych strojach 'pobożnych za- 
łożycieli tych świątyi), w który eh poważne brzmienie organu, 
głos mówey, co do nas narzeczem ojeów naszyeh przemawia, wy- 
obrażenie świętych, błaganych gorliwie niegdyś na żelazem uzbro- 
jonyeb kolanaeh, przez rycerstwo słynne zwycięz
wy, ofiary 
i wota na ołtarza eh zawieszone ze srebra i wosku, bogate i ubo- 
gie, co są rzewnemi oznakami cicrpicil człowieka, a które boleść, 
l)Ojażil, wdzięezność stwarza jako słaby hołd tajemniezemu prze- 
znaczeniu nami rządząeemn. One nam przypominają cierpienia 
i pocieehy na drodze życia doznane; a gdy wszystko eokolwiek 
widzim w świątyniach Pana Zastępów, zdaje się do nas przema- 
wiać, myśl nasza niccofnież się wtcnczas w marzenia wieków 
ubiegłych? 
Dla tego też drogie są te wSlwmnicnia dla serc i pamięci 
mieszkailCów Litwy, która znająe trudy zgromadzei) zakonnych ' 
sobie poświęcone, gdy pierwiastkowa potrzeba ich czynności ustać 
musiała, wspominając o zasługach i praey nad stanem religij- 
nym, moralnym i umysłowym, mieszkai)com ziemi naszej odda- 
nych, winna jest patrzeć na nic okiem człowieka dójrzałego, po- 
glądającego ze czeią i uszanowaniem na zgrzybiałego starca, 
który ją w pieluchach piastując, pierwszemi niemowlęctwa jcU 
kierował krokami. I 


)I 


Ił t 


.1 


, won!q
>>>
238 8 


II fi 


mi 


o I\LASZTORACH 


ZGRO
IADZEŃ ZGASŁYCH W DYECEZn WII.EŃSRU:J. 



 


Biskupstwo i dyecezya Wileilska, były jedne z pierwszych 
utworzonych przez króla Władysława Jagiełłę, po wprowadzeniu 
wiary świętej do Litwy w 1386 roku, Bytność Franeiszkanów 
w Wilnie poprzedziła chrzest Litwy, a zgon ich męczeński uświetnił 
apostolskie przygotowawcze praee, i dowiódł jak zgromadzenia 
zakonne skutecznie działać mogły. Odtąd zaezęły się fundacyc 
klasztorów męzkich i żeilskich w kraju nowo-nawróconym, i przez 
cztery wieki los ich rozmaitym ulegał przemianom. Jedne zgro- 
madzenia urosły we wziętość i matcryalne środki; inne prędko 
gasły; inne nakoniee, 'nieprzekraczając granic swego powołania, 
l)racowały w winniey Chrystusowej spokojnie, gorJiwie i użytecz- 
nie. Znacznie później (1568), zakon Towarzystwa Jezusowego 
wprowadzony do I.itwy, w prędkim czasie przeszedł wszystkie 
inne sławą, hogactwy i wziętością. Żgromadzenie to, w 1773 
roku w pailstwaeh Katolickich zgasłe, było jedną z tych in- 
stytueyj, ,których dziejom osóbna wyła;czni
 poświęeona musi być 
xięga: gdyż towarzystwo głośne ze sporów religijnych, trzyma- 
jące w swe m ręku wyehowanie publiezne, zbyt silnie dzieje istnie- 
nia swego z dziejami krajowemi związało. 
Granice dyecezyi Wileilski
j, z początku zbyt obszerne, obej- 
mowały dzisiejsze gubernije: Wileilską, Grodzieilską, Miilską, 
Mohylewską, Witebską, obwód Diałostoeki, część znaczną gu- 
bernii Kowieńskiej , i część Kurlandzkićj. Prowincye Białorus- 
kie przez osóbnego sufragana rządzone, w 1773 r, przeszły pod 
panowanie Rossyjskie, W roku 1792, gubernija Mińska takąż
>>>
9 


239 


koleją od Wilcilskiej dyecezyi odeszła; w 1796 r, część znaczna 
do Pruss przyłączoną została; a przez póiniejsze odmiany terryto- 
ryalne cesarstwa, w 18 t 5 roku granice królestwa Polskiego ezęść 
również jćj zajęły. Rok 1795, nie zastał już Jezuitów w gra- 
nieach dawnej Polski *). W owymto czasic inne nowego rządu 
rozporządzenia i reforma zupeJna w życiu politycznem Litwy na- 
stąpiła. Uważająe więc rok ten za epokę w odmianach naszej 
prowincyi stanówczą, o tych tylko wspomniemy zgromadzeniaeh, 
które wyłącznie od tej daty aż do dni naszych istniały i zgasły 
w dzisiejszych granicach dyecezyi Wileilskiej **). 
Z dwudziestu kilku zgromadzeil {lłci obojej, dziewięć obecnie 
nieexystuje - a mianowicie: 


BENEDYKTYNI. 


W połowie VI wieku Benedykt święty opat góry Kassynu za- 
łożycielem był we Włoszcch zgromadzenia Benedyktynów, których 
celcm było nie tylko rozkrzewianie wiary i wzór przykładnego 
żyeia, ale eiągła praea i ręezne zatrudnienie: dla tego też wiele 
krajów winne im pierwsze zaszczepienie i wzrost nauk, rzemiosł 
i rolnictwa. Do Polski wprowadzeni zostali przez lUieczysława I; 
ale pierwszy klasztor micli dla siebie fUlHlowany przez Bolesława 
Chrobrego w 1006 roku, Witold wielki xiążę Litewski sprowa- 
dził Bcnedyktynów z Tyńca, i w starych Trokach w' dyecezyi 
Wilcńskićj osadził w H10 roku, gdzie złaski tego xięcia przez 
pięć lat się utrzymywali. Następnie nadał im stały fundusz; na 


*) Paulini cllWilowo w Wiluie osadzeni przez Michała Pocieja wojewo. 
dę Witebskiego, a zgaśli przed łi95 rokiem, zaledwo n:t wzmiankę 
zasługują. 
**) Obecnie granice te znowu iuuym uległy przemianom: to więc co przy- 
było pod względem klasztorów, w drugim tomie tego dzieła umieścić 
niezaniedbawy. 


-
>>>
240 


10 


co autentyczny przywilej Witolda przechowany w Starych- Tro- 
kaeh, wydrukowany jest w dziele Series Trocensium abbatum, 
wydanem przez x. Szczygielskiego opata Trockiego. 
Przy ogólnem rozklassowywanil1 klasztorów, klasztor Staro- 
Trocki został nad-etatowym, i w 1804 roku zakonnicy prze- 
niesieni zostali do klasztorów w Horodyszezu i Nieświeżu, dla do- 
pcłnienia tam prawem określonej liczby kapłanów. Ogólnie 
w Litwic trzy tylko były klasztory Eenedyktyilskie: 1) w Staryclt- 
Trokach; 2) w Jlorodyszczu, w dyecczyi Miilskiej fundowany pod 
wezwaniem św, Anny, przez :Karola Kopcia wojewodę Troekicgo 
w 1659 roku, a w 1774, przcz Stanisława Iiieszkowskiego opata, 
z dochodów klasztornych wymurowany; 3) w Nieświeżu w dye- 
cezyi Miilskiej, fundowany pod wezwanicm św. Krzyża przez xięcia 
. 
Radziwiłła w 1673 roku sicrpnia 30 dnia." fi 
Nadto xx. Benedyktyni mieli dwa probóstwa w Poszulluniu 
na 
mudzi do Starych-Trok należące, i "! Mińsku należące do 
Nieświćża. Szkół Bcnedyktyni w Litwic nicutrz)'mywali; były 
tylko szkółki parafijalnc przy klasztorach w Starych - Trokach 
i w Horodyszezu. I: 
Fundusz Benedyktynów Staro - Trockich, składał się z wsi 
lrisztelany, dusz rewizyjnych 8, wsi Stare - T,'oki dusz 26, za- 
ścianku Żuki dusz 6, wsi ",'a/w-Kowieńska dusz tt, wsi Jf/oly 
dusz 12, Solonica dusz 4, wsi Jrólka dusz 95. Eibljjotcka ich 
liczyła, podług wizyty z r. 1816, tomów 276. 
Z pomiędzy Benedyktynów Litewskich, do rzędu uczonych 
zaliczyć można opata Staro-Troekiego, x,Szczygielskiego, który wy- 
dał dzieła: Aquilfl Benediclino Polona i Series Trocerisium aLLatll1n; 
niemniej światłych i gorliwych opatów, x. Falendzkicgo i x, Dy- 
dziilskiego; w Horodyszezu x. Kieszkowskiego i Orailskiego; 
w Nieświćżu x, W oroilCa. Ostatnim opatem w Starych-Trokach 
był x, BCJłedykt Czechowicz, Bihlijotcki xx. Denedyktynów liczą 
obecnie tomów w Horodyszczu 2,000, w Nieświeżu 1,036, 


.
>>>
r 


Ut 


241 


Kościół w Stuyeh-Trokach drewniany, po ustąpieniu zakon- 
ników (oddany klcrowi świeekienm, jest dziś kościołem pal'afijal- 
nym paraW Staro-Trocll.iej, liczącej się w Zł-ej klassie. 

 
Kopija tloslóuma przywileju Ale.t:andra 1Pitoltla 
w. xięcill. Litewskiego na dwa jez.iora dla xx:,y 
Beneclyktynów Staro - 1,'ocliich. 
I 
In nomine Domini Amcn, *) Ad perpetuam hujus rei me- 
moriam. Nos Alexande,', alias Wytowdw;, Dei gratia l\'lagnus 
Dux LytImanie, et Terrarum Russie et c, Signifieamus tenore 
preseneium, quiLus expedit universis, Quomodo zelo deuci{)nis 
aecensis, ad domum Dei, et ad Monasterium in Antiquis Trocki, 
ad bonorcm Dci omnipotcntis et Annuneiacionis bcate Marie Vir- 
ginis er
ctum ct CODstructum, volentes quoque ut bona beredi-. 
taria, dicto Monasterio per Nos appropriata, per Abbates dicti 
Monasterij paeifice, quiete et distinetc, sine omni inpedimento 
viciniornm possideantl1r, Venerabili ae Religioso Viro Luce Ab- 
bati dicti l\Ionasterij, et suis sueeessoriJms, legitime et eanoni- 


*) W 'mie Pa"lsl:ie Amen. Na wieczną tej rzeczy pami
ć. ft'y'Alex:mder 
inacz
 frilowtlus, z Bożej łaski wielki xiążę Lilwy i ziem Rusi i t. d. 
oznajmujemy treścią niniejszego (pisma) którym należy wszystkim: że- 
śmy gorliwością pobożną zapaleni do domu Boga i do klasztoru w daw- 
nych T,'oliach, IlU czci Doga wszechmocnego i Zwiastowania błogo- 
sł'awionpj Maryi Panny erygowanego i zbudowanego; chcąc też, aLy dobra 
dziedziczne temu;. klasztorowi przez nas przywłaszczone, przez opa- 
tów pomienionego klaszłom spokojnie, bezsprzecznie i w pewnem 
oznaczeniu, bez 
szelkiej przeszkody (ze strony) bliższych (sąsiadów) 
b)'ły posiadane, wielebnemu i zakonnemu mężowi Łukaszowi opato- 
wi rzeczonego klasztoru i jego następcom, prawnie i kanonicznie wy- 
bieranym, dwa jeziora 1'heleykis i We,'seykis nazwane, pomiędzy 
lIaszem jeziorem Łuckno zwanem, a innem jeziorem pomicuionego 
klasztoru Korweykos mianowanem Idące, które (to) oba jeziora, 
TEKĄ N. II. 3ł
>>>
242 


12 


ce elcctis, duos Laeus Tllell'ykis et rt't'
l'ykis dictos illter nostrum 
JJacutn LucknQ dictum, et alium Lacum dicti mOIlasterij Koru'e!l- 
kos dictum iIleentcs, qui duo laeus in originali priviJegio non SUIIt 
expressi unacum fIuvio per lmjus mocJi tres Lacus l(ot'u'I'!Ikis, 
Tiu4e1/kis et rerseyki'l fJueIlte, dedimus, assignanirnns, et I)re
eń- 
tibus domus, et inseribimus, perpetuo et in aevulll tcnenJum ha- 
bendum utifruendum et possidcnduQl pacifiee et łłuiete, Ea a!que 
hic illscribimus in originali nostro privilegio voIumillis habere 
pru insertis, lIarmu quibllS' Sigillum nostrum minus presenti- 
bus est appensnm, testirnonio litterarum. Actum dattnm in Trorki 
fel'ia Secunda in vigilia beati M:Jlhie Apostoli (23 Febr.) anllo 
Domini Millesimo Quadringentesimo Deeimo Sexto (1416). 


.ł 
Kopijn dosłówn;e wYP;slIna f""11usZ'l xx, llclletlyli- 
tynów Staro - Trockich, nadllJlcgo przez w. .x. Lit. 
'Filo/tla z dzieła opala Szc:yg;e/s!i;r!Jo II. l. Sel'ics 
Troce1łsium abbalu11I, 


In nomille Domini Amen. Ad perpctuam hujus rci memo- 
riam, Sanctum, Divinae rectibutionis praemia, et temporaJis pros- 
peritatis augmentum ineffabiIiter consequi crcdimus, dum eele- 
siis ad laudem Dei omnipotentis munificentiae Nostrae dexteram 


'w oryginalnym Pl'z)'wileju nie są wyralone, razem z rzeką przez teź 
tny jeziora: Korw{ ykis, 1'''eleyl,'i.
 i 1f?erseykis płynącą, dali, 
wyznacz)'li, i niniejszem dajemy i zapisujemy, wil'czyście i nazawsze, 
do trzymanienia, uźywania i posi:ldania spokojnie i bezsprzecznie. I toź 
(samo) co tu zapisujemy, w oryginalnego naszego przywilej" piśmie 
(właść. zwoju) mieć za pomieszczone, za tegoż (przy którem pieczęć 
naszą mniejsza do niniejszego jest przywieszona) pisma świadectwem. 
Działo się i dano w Trokacll, w poniedziałell w wigiliję Lł'ogosł. !tła- 
cieja Apostoła, (dnia 23 lutego) roku pallskiego ł4ł6. 
Wypis ł i prz żył K . W;i . X, 1Jlamerl Herburl. 


ł 


U3'1'
>>>
13 


243 


impartimur et ipsi eultui Divino liberius vacare poterint et er- 
catorem l\'ostrum pro NO]lis ct Nostris sllceessoribus suppliciter 
eJ:orare. Pro inde Nus Alexflnder alias Wuyłlwwclus Dci dcxtera 
lUagnus Dux Litlmalliae et terrarllm Russiae Dominus atque He- 
res etc. etc. Significamus tcnore praescntium quibus expedit 
universis pracselltibus ct futnris harUlll notitiam habitures, Quo- 
modo adhelantcs Sanetum, per Sancti Baptizmatis rcnovalionem, 
assumptam fidcm, piis vivifieare operibus et mcritorum pracmia, 
pro salutis Nostrac eompclldio in aeternitatis acrario filiciter 
cumu]are honorabili viro Fratri Lllcae ordillis Sancti Benedicti, 
. - 
Abbati lUonasterij in alltiquis Truki ad honorem et laudem om- 
nipotelltis Dei, ct gloriosae Virginis Annuneiationis l\lariae, et 
Sancti Benedicti cOllfcssoris, per Nos erecti Fl'atribus et Suces- 
soriJJlis suis, pro cu\tu J)i\'ino Deputatis vel dcputaIll]is, damus, 
confcrimus ct illcorporamus, pcrpetualiter et in aevum praesen- 
tiblls COIlfirmantc
, Primo decirnas frugum omnium frugum 
Curiae Nostrae, ibidem in autiquis T,,()
'i, aHna ct focno, arcam 
ellm duoblls hortis, Iłłłum cirea stl'atam, (Iuae mediat Castrum 
et hortum praedictimo, ct secundum cirea Coemcterium jacentcm, 
et agellum circa Curiam, Hcm villam quondam Smigalonis et 
lUosgalonis rratrum germallorum ct vesconicorum, aliorum frat- 
rum Clrca Vaccam fłuvium sitam, cum omni jure et domillio 
utilitatibus et pcrtinentijs cjusdum villae uIlivervis et obstanda 
in Vaca fluvio faeerc pl'O utilitatc et voluntate Ecc1esiae, et Mo- 
nastcrij supra dicti. Item villam Obrowu dictam eum totali tri- 
buto vcneratiollibus ct utilitatibus universis tJ.uae ad dictam villam 
nunc spcctant ct in futurum speetare poterint, meliori reforma- 
tione mediante. Item lacum K()1'weso dietum, in quem fluit flu- 
vjus et in ejllst1em fluvii medietatem, obstacula et alias (Iuae- 
CUlHIIIC ficri possunt utilitates faeere pro eommodo ct utilitate 
l\lonasterij supradicti in antiquis rroAi. Quas quidcm dccimas, 
arealll, (1110 agcllulll, villas et laeum suprafatus Lucas Abbas 


.
>>>
244 


14 


modernis et sui suceessores ct fratres Monasterij supradicti in 
antiquis Troki habebunt, tencbunt, utifrucntur, ct possidebunt, 
pacifiee et quiete perpetualiter, et. inlaevum. Harum quibus 
Sigillum Nostrae JłJajestatis est appensum, in vobur et Ictimonium 
litterarum. I Actum et datum in Troki, feria quinta, ipso dei beati 
Valentini sub, Anno Domini l\-lillcsimo quadrigrntcsimo quinto de- 
cimo. Per mauus Nieolai MultJrzik, Notarij ejusdem Domini 
Magni Ducis, 


D' 


.r 


CYSTERSI. 


Robcrt św. opat z Molesme we Franeyi, ..tworzył zgroma- 
dzenie to podług reguły św. Benedykta w 1097; potwierdzonc 
zostało przez papieia Kalixta II, w 1.119 roku. Do Polski wpro- 
wadzone w 1,140 roku. W Litwie we wsi Wistyeze, w gubernii 
Grodzieilskiej, dyecczyi dawni
j ł..ucko-nrzeskirj a tcraz Wilcil- 
skiej, dekanacie i powiecie Brzeskim, ufundowani zostali w 1678 
roku przez O
tafiego Tyszkiewieza podkomorzego Brzeskiego,- 
Kościoł murowany pod wrzwaniem św. Zofii, długi łokci 48, 
szeroki 28, konsekrowany przez Adama Kłokoek
ego biskupa 
Sydyneńskiego sufragana Jłrzeskiego, 
Bihlijoteka liczyła podług wizyty 1818 r. tomów 963; za- 
krystya w srebro dostatnio opatrzona; harmatki 2, muzyka 
własna; klasztor murowany; zakonników zwykle utrzymywało się 
15, których opat za szezegóJnym przywilejem był razem dawnićj 
kanonikiem honorowym ei',yJi lJadliezebn)'m katedry, ł..ucko- 
Brzeskiej. 
Fundusz zawierał ziemi włok 21; wieś Kozłowiczc dymów 10, 
dusz męzkieh 31, ieilskich 33; summy kapitalnej 15,600 rubli 
srehrnycl}. 
.I! Folwark Buczeml o półtrzecićj mili od klasztoru Wistyckiego 
w powiecic lłrzeskim przez kniazia Massalskiego w 1 GG5 roku
>>>
15 


245 


zakonowi Cysterskiemu darowany, Na tym gruncic jest kościołek 
i wieś BuczemI, dusz męzkicb 66, żcflskicb 47. Folwark Oliza- 
rowy-Staw, liczący dusz męzkieb 34, żcńskich 28; z wsią Pod- 
rzecze dusz męzkich 9, żeńskich 12, o półtrzeciej mili od Wistycz 
w powiecie I\obryilskim, nadany dziedzieznie przcz Iiomorow- 
skich pisarzów zicmskich 1VI0zyrskich w 1704 roku. Kościół 
i klasztorck drewniany; zakrystya w srebro i aPłaraty dobrze 
zaopatrzona, Cystersów zgr
madzellie w dyecezyi Wilci)skit
j 
ustało (za Najwyższym ukazem) w 1832 roku, Obecnie jeden 
tylko jest klasztor tego zgromadzenia w :Kimborówce, w dyecczyi 
Mińskiej, fundowany w 1711 roku gorliwością x, Poiańskiego 
Cystersa przybyłcgo z Polski, a sumptem Zygmunta Szukszty, 
utwierdzony przywilejem Augusta II, króla Polskiego i bullą Kle- 
mensa Xl pal)ieża, Tamże jest klasztor pp. Cysterek, założony 
w 1744 roku, z dozwolcnia papieża llenedykta XIV, który pozo- 
stałe summy od bU(lowy klasztorów i kościoła Cysterów w Kim- 
borówee, dozwolił xiędzu Roiailskiemu na fundaeyę pp. Cystersek 
obróeić. 


KARTUZY ANIE, 
1 ł t 


Bruno św. kanonik przy kośeiele katedralnym w Reims, 
w 1086 roku udał się z sześcią' towarzyszami na odosobnione 
i dzikie micjsce .Kartuzyi we Franeyi, gdzie czas swój na mo- 
dlitwach, umartwieniach ciała i ciągłćm czuwaniu wspólnie spę- 
dzali. N.lstępnie gdy od św. Hugona biskupa w Grenobli otrzy- 
mali w darze ową I\artuzyę, zgromadzenie swe podług reguły 
św, Benedykta utworzone i przez papieża Urbana II, potwierdzo- 
ne, od miejsea pierws7,cgo ieh pobytu ł\artuzami nazwali. 
Do Polski wprowadzeni w 1381 roku, pod Gdańskiem osadze- 
ni zostali. W dyecezyi Wileilskiej erem swój mieli w llere7.ie 
fundowany w roku 1650 przez Leona-Kazimierza Sapiehę. Ko- 


........
>>>
.246 


16 


ścioł murowany pod wezwaniem śś. Józcfa i Kazimierza, konse- 
krowany w 1666 roku ezerwea 6 dnia przez Alexandra Sapiebę 
biskupa Wileilskiego. Fundator nadał temu klasztorowi dobra Be- 
rezę i Rusiaż z attynencyami; summa zebrana z pozostałyeb od 
rozcJlOdu rocznego iutrat wynosiła 4,00,000 zł. Polsh. Xięzy 
zwykJe utrzymywało się piętnastu. Wizyty kościelne oznaczają 
w sposóh zatrwazająey swawoJę i niekarność pólniejszycb przed 
kassatą zakonników; straty jakie klasztor przez niedozór ponosił, 
ogród opuszczony, sadzawki pozarastałe, biblijoteka w liezbę :liąg 
dosyć obfita, ale w zupełnem zostająea nieładzie i t. p. Podanc bis- 
kupowi niegdyś Wileńskiemu Janowi Kossakowskiemu memoryały 
przedstawują sposoby jakiemi porządek w tem zgromadzeniu przy- 
wrócićby mozna hyło. Po zamknięciu ('rcmu xx, Ilartuzów w De- 
rezie roku t8
 l, z rozporządzenia władzy duchownej do klasztoru 
xx. Benedyktynów Staro-Trockich wcicleni zostali, :I. Paweł Gc- 
nijusz i x. Bonawentura Szaszkicwiez; a dalsi zahonnicy po in- 
nycJl klasztoracb rozmieszczcni. 
Obecnie kościół po-Kartuzijailski w .Berezic jest kościołem 
parafijalnym tćjże parafii. 


KAl\lEDULI. 


W 1012 roku, Uomuald św, udał się z kilku Bcnedyktyna- 
mi w góry Apeninu, gdzie na równinie zwanej Camaldoli osiadł- 
szy, dali początek klasztorowi i zgromadzeniu nazwancmu Ka- 
mcdułami od rzeczonćj równiny. Nadzwyczajna surowość żyeia 
główną była cechą icb reguły, utwierdzonćj przez papieza Alexan- 
dra II. 
Pustejnicy ci wprowadzeni do Polski za Bolesława Cbrobre- 
go, osicdli pod Gnieznem w 997 roku. W Litwie mieli swój 
crem w Pozajściu w dyccczyi Wileilskićj, w gubernii, powiecie, 
I c .anacic i parafii Ilowici ićj, fu owany l)rzez Itrzysztofa Paca
>>>
17 


247 


kanclerza w. x. I.itewskiego w 1662 roku. I\ościół pod wczwa- 
nicm 
. Maryi P.1IIIIY zcwnątrz eioscm, wewnątrz marmurem 
wykładany, konsekrowany przez Konstantego Brzostowskiego bi- 
skupa Wilcńskiego w 1710 roku, zwał się Eremem Kamedułów 
nfont;s !'ods, ZaJirystya posiadała srebra wagi pudów 22 i łó- 
tów 17;; kielich szezerozłoty wagi łótów 58, dyamelltów w nim 
sztuk 429, wagi karatów 25, szmaragdów 193, rubinów z gra- 
natami 327, pcreł 5; ogół wartości kielieha zł. Pol. 4,908, po- 
dług ocenki urzędowej w 182,
 roku, podpisanej przez Ludwika 
Wenczecgera Starszego kontubcrnii juJJi]crów i złotników Wi- 
leńskich. 
Między obrazami' wyliczonemi w wizyeic 1824 roku, zt;laj- 
dujemy portrety: króla Jana-Kazimierza, fundatora xięży Kame- 
dułów Wigierskich; Władysława IV, fundatora eremu Warszaw- 
skiego na BicIanach; Jana z Tenezyna fundatora kościoła i ere- 
mK Rytwiailskiego; Jana HI, dubroezyilCY eremu i kościoła War- 
szawskiego; hrabiego Wolskiego , fundatora eremu i kościoła 
Krakowskiego na IHelanach; Jana I\adzidłowskiego, fundatora 
ercmu Bicniszewskiego; ],i'redy I\.amcduły arehitekta eremu 
Montis Pacis, 


BibJijoteka liczyła tomów 505; dawna w 1812 roku roztra- 
cona. W 1824 r, było xiąg teoJogieznych 118, kaznodziejskich 
47, historycznych 45, filozofów 15, w róinyeh przedmiotach 280, 
ogół 505. 
Fundusz zicmny składały: juryzdyka na miasteezku, gorzel- 
nia, dwie karczmy, ansterya, dworek w Kownie, gruntu do ere- 
mu należącego włok 26 morgów 18, kamicnica w Wilnie, mia- 
steezko Duśmiany, zaścianek Hałaburdziszki, wsie Duśmianki, 
lUiglleiany, Gieniany, Hułta, Budnia, Borkowszczyzna, Gienakie- 
nie, Lejpuny,- ogólna Jiczba dusz męzkich 166, żeilskieh 133; 
koło eremu wsie Ośmole i Wiszkuny, osady 17 dymów. Summy
>>>
248 


1R 


kapitalne róznoczasowie przez trzynastu dobrodziejów ofiarowane 
wynosiły 32,4 t 2 % rub, sr. 
Ornatów 54" na ołtarzu: apostołów 7. kości słoniowej 6, dru- 
gich 6 w roku 1812 zginęło, 
Dzwonów 3, największy wagi kamieni 22, mniejszy kamieni. 
10, funtów 5, sygnaturka kamieni 2 *); przy kościele kap1ie 4; 
grób fundatora przcde drzwiami, gdzie tcż on sam z żoną i dzieć- 
mi spoczywa, 
Erem xx. Kamedułów w Pożajściu, zniesiony w 1831 r.; ko- 
ściół przerobiony na cerkicw' obrzędu Grcko-Uossyjskiego. " 
I' 


M I S S Y O N A R Z E. 



w. Wineentya Paulo pierwszy z kilku towarzyszami w 1615 
roku, utworzył wc ,Franeyi to zgromadzrnic, którego celcm było 
odprawianie missyj poboznych dla rozkrzewiania wiary i ćwicze- 
nia młodzi duchownej w naukach potrzebnych do prac apostol- 
skich. Pozy tek widoczny i cel zupełnie osiągnięty, zbyt prędko 
upowszeehnił i niezbędnie potrzcbnem ich zgromadzenie uczynił, 
Marya-Ludwika królowa Polska zona Władysława IV i Jana-Ka- 
zimierza w 1664 roku, do 
olski picrwsza ieh sprowadziła. 
W Litwie klasztory mieli: 
W Wilnie. Na: górze Zbawiciela kościół murowany, początko- 
wie założony przcz Teofila Platera wojskiego InfJanekiego w 1695 
roku, dokoilczony przez samych xx. Missyonarzy. Szkoła para- 
fijalna utrzymywana przez nich od roku 1803, liezyła uezniów 
70; wykładano naukę czytania i pisania, arytmetykę, język La- 
ciilski i Rossyjski, katcchizm i Daukę moralną. Kościół był pa- 
rafijaJnym, Pierwszy fundusz dla domu xx. lUissyonarzy Wilcń- 


*) łłonstytucya '1766 roku postanowiła ateby kamień Litewski watył 
funtów 40.
>>>
19 


249 


skich w 1685, .nadany przez x. Alexandra Kotowicza bisk.;pa Wi-' 
le)iskiego był folwark Jęczmieniszki cbat 82. Mury klasztorne 
wzniesione z dawnego pałacu xiążąt Sallguszków, W 1812 przez 
wojska nieprzyjaeielskie zrujnowane; xięży w ogóle bywało do 
60
 przy klasztorze konwikt na uczniów 19, z trzech funduszów 
złożony ł)rzez ś. p. biskupa sufragana Pilehowskiego w 1803 r., 
Ignacego Ślepścia w 1806 i FeJicyana Gana kanonika Inflanckie- 
go w 1811, zostawał w wiedzy m;iwersytetu Wileńskiego. Oprócz 
dwóch murowanych w mieście Wilnie kamienic, xięża lUissyonarzc 
mieli folwark Bm'biszki nadany przez Radziwiłłów w 1684 roku 
bez poddanych, i Nowy-Dwór nadany w 1695 roku przez Platera, 
Jicząey dymów 86. Summy kapitalne wynosiły 34,971 rub. sr. 
Seminaryum miało osóhny fundusz 5,280 rnb. sr., w którem prócz 
własnej młodzi utrzymywali na kursie teologicznym za opłatą 
umiarkowaną kIcryków ze świeckiego duchowieństwa. um"lnm 
W tym kości('le był karnici) grobowy, z następującym na- 
pisem : '" .\\ 
/J. O. HI. 


Czytelniku! Jeieliś pobożnego weslclmienia niewiadom, nrena- 
chodź na dom. Tu leży Antoni Dadzibóg Jeleński podczaszy Mo- 
zyrski urodzony z ojca Jana Jeletiskiego sędziego ziemsMego lJlo- 
zyrskiego I z matki Lucyi Oskirczanki.... wny Mozyrskiej; ten 
młodość swoję... k... kując na wojenne Rzeczypospolitej usługi 
z najjaśniejszym królem Janem III, w ',,"ołoeJlach Multańskich i in- 
nyeJt żostaU'al expedycyach; potem stuletnim zaszczycony wiekiem 
Bogu duszę, ziemi cialo, wieczności dług śmiertelny oddawszy, . 
przy jednym tym został domie, wspomóż onego czytelniku naboi- 
nemi do Buga mudlitwami. Umarł roku 1740 msca marca 8 dnia. 
Od ialuśnydt synów, to jest od llafała Jeleńskiego pisarza dekreto- 
wego u-ielkiego :rięztwa Litewskiego, p
dsędka "'ilkomierskiego 
i wtenczas koła wielkiego Trybunału W. X. L., x. Tomasza Jeleń- 
skiego proboszcza Petrykowskiego, Michała Jeleńskiego wojskiego 
TEKA. N, II. 32
>>>
250 


20 


... 


JJlozyrskiego, Ludwika Jele1iskiego koniuszego Mozy,:skit'go i naten- 
czas sędziego trybunalskiego, Gedeona Jeleń,skiego podczaszego 
Mozynkiego, Samuela Jeleńskiego 'JlOrodniczego nlozyrs/;iego,- 
, tym kościele pognebiony roku tegoż miesiąca oktobra !W dnia *). 
",' ",'i/nie (u św. Hazirnicrza): Kościoł parafijalny po-Jeznieki, 
oddany dawniej w zarząd Kanonikom regularnym od Pokuty, przez 
biskupa Wileńskiego Jana Kossakowskiego. l
iskLip Strojnowski 
w 1815 roku, po wyporządzeniu od rewolucyjnej po Francl1zaeh 
profanacyi oddał go Missyonarzom; a klasztor zajęty na koszary 
wojskowe. Reperacya kościoła przeszło 3,000 rs. kosztowała 
,Missyonarzom. Dochód roczny wynosił 393 rs, i kop. 15. Iiapła- 
nów do posług parafijalnycb utrzymywało się trzech. Przy ko- 
ściele była drukarnia. Wewnątrz świątyni był nadgroLek, zna- 
nego z dziejów Alexandra Gosiewskiego; napis wyryty był na 
marmurze następująey: 


D. 


o. 


ffl. 


**). 


Nasci vivere et mori 
Que pleris'Juae nlortalium Fatali Nocessitudine 
rei fortunae dispensantu,' arbit,.io 
llUrmo Dno Yincentio Alexandro Corvino Gosiewski 
/Jlagni Ducal LiUne Supremo Thes(tUrario et exercitus Campio Duci 
A vi,.tute et Felicitate l'rovene,'e m 


*) Obecnie kamień ten leiy w podłodze, przy w
jściu boczne m do ko- 
ścioła katedralnego 
w. Stanisława w Wilnie. 
**) D. O. M. Rodzić się, iyć i umierać, co wielu śmiertelnym z prze- 
znaczenia konieczności albo z dowolnego szafunku fortuny dawanem 
bywa, Jaśnie Wielmożnemu Panu Wincentemu Alexandrowi ł\orwill 
") Gosiewskiemn W, X. L. wielkiemu podskarbiemu, i wojsk polnemu 
hetmanowi, z cnoty i szczęśliwości dostało się. Urodził się bowiem 
ze świetnej krwi obójga rodziców, z ojca Alexandra i\orwin-Gosiew- 
l 


I. 


t& 


T 


.......
>>>
21 


251 


NlIlllS enim inclito lJt1'iusque Pm'entis sangvinae 
II \: 
Bx plltme Ale:mnclro COn.i71O Gosiewski Palatino Smolensciae 
f
x malrae EU'a Pacia Amplissima Heraeditat,it Decom 
Quae llladapicem P,'oveheret 
fixit 
lJeo pia sllbject;one, Pal"iae prompto contra hostes obsequio o 
.4micis o{iciosa IlUmanitate, Subditis placido Impe1'io 
Omnibus Nativo Comitalio lIlicio gratus 
[andem dum Exercitus Hdem Patriae et Rl'gi Obedientiam Duci- 
, hus Epurasset 
A suis Litmniae IJlilitiblls inaudito exemplo 
Pro t'e1'itate victima Factus est IIwoq 
"nde Sarcoplwglls Iste mil nisi caducae vitae 'exllvias 'Ił( 
Quae mortis I.egitus sllbiacent, tenet 
 J I
tl [ 
Obiit Anno Dni 166Q die Q5 Novembris Mensis 
Cui 
Maeslissima Conina Magdalena de Kondrat 
Monumentum Iwc Erexit. 


ł 
JJJI{)1 


1 .'I. 


Przy t)'m grobowcu był kamień w podłodze stanowiący 
drzwi do małego sklepiku, w którym ojciec hetmana Gosiew- 
skiego był pogrZ{'hionym. Napis zdjęty z tego kamienia znajduje 
fi I' 


skiego wojewody Smole,',skiego, z matki Ewy Pacówn)'. Największe 
odziedziczył zaszcz)'ty, które iżby do szczytu dowiódł. Żył Bogu po- 
bożną uległo
cią, ojczyźnie gotową przeciw niepJ'Zyjaciołom posługą, 
przyjaciołom uprzejmą ludzkością, poddanym łaskawem panowaniem, 
wszyslkim uJ'Odzonym grzeczności ujęciem miły. Nakoniec gdy wojsko 
wiemość ojczyźnie i królowi a posłuszeństwo wodzom wypowiedziało, 
od swoich Litewskich fołnierzy, niesłych;mym przykładem, za prawdę 
stał sit; ofiar;l. Przeto grób ten, nic jak tylko znikomego tycia zwłoki, 
które śmierci prawom podległe, zawiera. Umarł roku Pańskiego ł662 
dnia 25 listopada miesiąca; któremu naj smutniejsza maUonka ltlag- 
dalella z łiondrackich pomn!" tell wystawiła. O 


.
>>>
. 


, I 


252 . 
. 


22 


się uStarowolskiego *) i w Historyi H-ilna przez J. I. K"flSzewskiego 
Tom II. str. 447. 
f I Łyskowie (dziedzictwo Bychowcuw w gubernii Grodzieilskiej 
powiecie W ołkowyskim): .l}ościół parafijalny drewniany, w 1527 
roku przez lUacieja Iiłoczka marszałka nadwornego J. Ił. lU. fun- 
dowany. W 1753 roku Missyonarze wprowadzcni kośeiół wy- 
murowali. Xięży utrzymy\'ało si
 siedmiu. Fundusz skladał się 
z folwarku Statkowszczyzna dusz rewizyjnych 104, i z folwarku 
Kołykowszczyzna dusz 67. I\apitały wynosiły summę 10,GSO rs. 
zpital dla ubogich miał osóbno 225 rs, 
W llukszcie (miasto d 'edzicZl1e Zyherków w f,ubernii Mitawskiej 
powiecie Selzburskim): Po skassowaniu Jezuitów, Jan wojewoda 
Brzeski, Józef podkomorzy Inflaneki i Kazimierz jenerał wojsk 
Litewskieh Zyberkowie, w 1787 roku, za zezwoleniem Józefa 
Kossakowskiego biskupa Inflauekiego do Iłukszty l\Iissyouarzy 
wprowadzili. Kościół parafijalny murowany z dwóma wieżami, 
na nich d7,wony i z
gar, W 1817 r, utrzymywała się muzyka. 
Kościół filijaJny w Swiątmojży nalcźał do xx,lUissyouarzy. Dom 
murowany dwupiątrowy złączony z kośeiołem. Xięży utrzymywało 
się 10. Fundusz nadany przez fundatora: folwark li.oniecpól, 
dusz męzkich 76, kapitał wynosił 60,000 r. sr. Szkoły o czte- 
rech kJassaeh, seminaryum. UibJijoteka składała się z daru fun- 
datora i z xiąg po Jezuitach i zmarłych l\lissyonarzach, Szpital 
przez fundatora, w lR03 roku, roczną annuatą 14,
 rs, opatrzony. 
Rezydencye xx. l\Iissyonarzy w dobrach Zyberków w llcbrzc, 
w D wecie i w Suboczu, 
W Smoliń!!ku (w gubernii Wileilskićjpowiecie Oszmiailskim), W 
r. 1808 Mikołaj Jankowski kanonik l\liliski, dziedzic micjsca, wy- 
budował z drzrwa kościół i l\lissyonarzy wprowadził. Trzech xittży 
. utrzymywało parafiję i szkółkę parafijalną. Fundusz lHulany przez 


II 


*) Monumenta SarmatoTum, !Itr. 228. 


.
>>>
I 


23 
- 


253 


fundatora był 9,450 r. SI'. i 27 morgów gruntu, prócz tego l'iinc 
nadaniL\ w zboiu, drzewie opałowćm i t. p. 
11 7 Glinciszkach (w guberni i i powiecie Wilcńskim): Przy stal'}m 
murowanym parafijaln}'m kościele w 1810 roku osiedli xx. l\Iis- 
syonarze. Na utrzymanie chwały lloiltj i dwóch kapłanów, dzie- 
dzie miejsca Ludwik Jl'leilski stał.osta Suehuwicki dał sUlUmę 
7,500 r. sr. i gruntu włók 2 t/ 2 . W innych dyeeezyach xx. l\Iissyo- 
narze mieli klasztory: w JJiebrzanaeh, HliIlllacll, Siemiatyezach, 
Smiłowiezach, Subocku, Białym - Stoku, Oświeju, Zasławiu 
i Kl'asławiu. Zgromadzenie to w cesarstwie Ilossyjskićm roz
 
wiązane zostało. 


B O N I F R A T R Y. 


W 15;)9 roku, św, Jan Boiy, Hiszpan rodem, UC7,Plił ślub, 
prze7. całe swoje iycic słuiyć chorym i niedolęinym, a z uzhie- 
ranej jałmużny zaspakajać potrzeby ieh iyeia. Biskup Grenady 
wziął go pod szezególną swoję opiekę. 
więty załoiyeiel, współ- 
praeownikom swoim przepisał pewne prawidła zakonne, podług 
reguły św. Augustyna, co papiei Pius V putwirrdził. 
Zaden naród bardziej jak ówcześna PolsIw, podobnych i nsty- 
tucyj nicpotrzebował. I.ud ryeerskićj sprawie poświęeony, mu- 
siał zaniedbywać obowią7.ki hHlzknści, wówczas inaezćj pojmo- 
wanI.'. Potrzeba, było osóbnego zgromallzcnia ludzi, oddalonych 
od zgicłku świata i interessów krajowych, lWświęconych nauce 
leczenia cllOrych i temu jedynie przedmiotowi oddanych, aieby 
ulgę przynicść cierpiącym. Jakoi w ł (;09 roku sprow.ldzeni zo- 
sta1i BonifrattY do Krakowa przez Walentego Wilczogórskiego 
obywatela tego miasta, a wkrlitce pohtm i do Utwy, gd7.ie 
pierwszym ich był ,załoiycielem w Wilnie x, Abraham Wojna 
biskup Wileilski w 1635 roku, co w 16:16 Włallysław IV król 
Polski potwierdził. Bonifratry w Utwie zajęli się wyłąeznie le-
>>>
254 


24 


czenicm obłąkanych na umyśle, I\ościoł murowany pod wezwa- 
niem św. I\rzyża; zakonników 10 utrzymywało siQ zwyczajnie, 
Ronifratry pomiQdzy sohą rzadko miewali kapłanów, jako !,ajeci 
nieodstępnie dozorem chorych i zhieraniem dla nich jałmużny. 
Więc dla siebie samyeh nawct utrzymywali osóhncgo kapelana 
i to najczęściej z innego zgromadzenia. 
Ka:idorocznie liczha chorych leczonych w szpitalu, i cierpiących 
nędzę zaopatr1Onyeb przez to zgromadzenie jałmu:iną, pokarmem, 
lekarstwem, lub hielizną,- do ::00 osób wynosiła, 
Fnndusz klasztoru, oprócz placów w mieście, składał się 
z folwarku Szuksztele (dusz mQzkich 4..1, :ieilskich .10) nallanego 
przez fundatora, i dwócll jeziór. I\apitały funduszowe, z uzhie- 
ranej kwesty i darów rozmaitych osób wynosiły summę 23,063 rs, 
Srebro kościelne miało wagi pudów 2, funtów 1 ł i łotów 27. 
Po objęeiu szpitala przez władze świeckie, ukazem Najwy:iszym 
dozwolono używać xx:iy nonifratów do posług i pomocy w opatry- 
waniu chorych we wszystkich dobroczynnych zakładach, 
W Wysoki(;m-Litewskiem: FUłłdacya xiecia Alexandra Sapichy 
kanclerza W. X. I,itew, w 178.1 roku, I\Iasztor wymurowany przez 
fundatora, ko.ścioł z muru staraniem i kosztem zakonu wzniesio- 
ny, konsekrowany pl'zez x. Adama li.łockiego j)iskupa Sydyneiłskic- 
go sufragana i ofieyała Rrzcskiego w 180 I roku. Dla c]łOrych 
utrzymywało się ciąglc łóżek ł L Uiblijotcka miała xiąg kościel- 
nych 14, Ickarskich dzieł 5i:. Place pod zabudowanicm klasztornem 
i ogrodami nadane przez fundatora; kapitał przez niegoż zapisa- 
ny wynosił ,
,!iOO r. SI'. Ordynarya dostarczana w 1805 roku za 
wspólną ugodą llrzc1ikwidowana na gotówkę, dodaJa do summy 
kapitalnej 52!) r. sr. 
11' Nowog,.ódku: Fnndacya xięcia liazimierza - Lwa Sa- 
pif'hy podkanclcrzego W, X. L. w HiW roku. Zicmia nale:ią- 
ca do klasztoru, częścią lIallan3 przcz fmulatora, a w części 


.. 
--
>>>
25 


255 


przez Piotrowicza Makowieckiego kasztclaniea Parnawskiego 
i przez samyehże zakonnikljw nabyta. I\lasztor drewniany; łóżek 
dla ehorych 10. W tcjże samej budowie jest kapliea dla od- 
prawiania mszy świętych. Fundusz składał się z czyilszów od H 
domów należących do juryzlłyki klasztornej,. i z folwarku z za- 
lmdowanicm gospodarskićm, nicosiedloncgo, ziemi morgów 8 
prętów G5. 
11' (;ruclnie: Fundacya x. Piotra Itaneerzyilskiego biskupa Wileil- 
skiego w 1729 roku, na 8 morgach ziemi z własncgo pl
eu ustą- 
pionych. Klasztor drcwniany, w nim szpital na łóżek 20 i kapliea, 
Ulica przy której szpital, nazywa się Bonifraterska, eztery domy 
należą do juryzdyki klasztornrj. W. ciągu roku utrzymuje się 
zwykle osób 120 chorych, oprócz ci{'rpiącyeh w mieście, którym 
bracia Bonifratry pomoc niosą. Zakonnikljw było pięciu nie- 
mszalnych, jako to: przełożony, kwestujący po mieście, kwestarz 
za miastem, dozórea ehorych, i towarzysz posługujący chorym. 
W biblijotece xiąg kościelnyeh 28,' dzieł lckarskieh 21. Summy 
kapitalne: przez dwóeh dobrodziejów dane 2,100 rs., z kwesty 
i oszczędności klasztornej 1,200 rs., ogół 3,;JOO. W 1798 r. 
cesarz Paweł I-szy objcżdżając prowinc)'e Litcwskie, będąe 
w Groclnie, przeznaczył na klasztor corocznej opłaty ze skarbu 
po rubli srebrem 450, I\westa przynosiła rocznego dochodu 
około 500 rs. 


W innych dyecczyach klasztory XIęZY Bonifratrów były: 
w Łucku fundowany przez. Balcera Tyszkę kanonika Luckiego 
w 1639 roku; w JJlińsku przez Antoniego Wailkowicza stolnika 
i podstarostę l\'liilskiego w 1700 roku; i w llakolVie przez x. Hie- 
ronima Sanguszkę biskupa l\Ictollcilskiego sufragana i kustosza 
Wileilskiego, 


£ 


u 


SI 


..
>>>
256 


26 


i Jlpw8n'ł
q "in r... lO 


O., 


i'#l1l1t(\i'l ..... . 


ROCHICI. 


r 
Zgromadzenie llraci lUiłosierdzia od św. Rocha, bliżćj nasi 
zajmować powinno, bo poezątek swój wzięło na Litwie, Zało- 
życiełem jego był Iionstanty llrzostowski Lislmp WileiJski w 1713 
roku. Świątobliwy pasterz ten, eheąe gasnącą miłość ku bliź- 
nim podźwignąć, fundował szpital przy katedrze Wileilskićj, pod 
wezwaniem i opieką św, Rocha, i oddał go mężom pełnym miłosier- 
dzia i litości, ellCąe aby się oui nazywali Braćmi l/liłosierdzia od 
iw. Jloclw,-dla którycli następujące przepisał obowiązki i powin- 
nosel: r 
1) Ze mają być zaws
e pod posłuszeilstwem i rozporządzc- 
niem biskupa Wileilskiego i jego następctlW; 2) że mają czynić 
śluby prostc (simplicia vota), jako to: ubóztwa, czystości i posłu- 
szeiJstwa, a nadto czwarty ślub, to jest miłośei w ratowaniu ubo- 
gich i powietrzem zarażonyeb,- rzeczone śluby winne być czy- 
nione przed 1łiskupem Wileńskim i jego następcami; 3) że od tyeh 
ślubów zostawiono prawo biskupowi Wileńskiemu i jego następ- 
com uwalniać; 4) tyeh którzyby okazali się bez poprawy, sam 
biskup mocen jest karać i usuwać ze szpitala za danem wprzód 
świadectwem przez przełożonego; 5) pozwolił założycicl, aby 
Bracia Miłosierdzia nietylko w stołeeznem mieście Wilnie, alc 
też w całćj dyeeezyi na wspomniony szpital jałmużnę zbierali 
jako też zapisy pieniężne i nadania dóbr ziemskich przyjmować 
mogli. 
Q 
JS Rząd wewnętrzny i zewnętrzny tego zgromadzenia zależ. 
od starszcgo Rraei Miłosicrdzia. Pozwolił założyciel dla zbawien- 
. 
nego dusz pożytku, aby się mogła w kaplicy, stosownie zbutlo- 
wanći przy chorych, ofiara mszy św, odprawiać i jcdnego z braci 
na" kapłailstwo wyświęcić; jednak brat wyświęcony niepowinien 
starać się ani też żądać starszeństwa. Pićrwszym przełożonym 
Rochitów w Wilnie był brat Karol Lutkiewiez przez biskupa
>>>
27 


257 


Brzostowskicgo ol)rany. Fundacyę tego zgromadzenia we wszy- 
stkich szczegółach potwierdził w dniu 21 marca 1753 r. Miehał 
Zieilkowicz biskup Wileński, a erygując lH\.nowo szpital i wpro- 
wadzająe' Rochitów, wymicnił że w czasie morowego powietrza, 
bracia pracujący około chorych i grzebania umarłych, sami wszys- 
cJ wymarli *), i' 111 c'lułl 
Roehici w Wi1nie mieH swói własn y kościołek tuż P rz y Zamko- 
O)' ol _ 'i\ 
wcj bramie, który w 1748 r, zgorzał; następnie place z przyległym 
ogrodem sprzedano, a łfl
ndusz przyłączono do św, Jakóba. iubodn 
_I' W Imitkim ezasic użyteczne to zgrQ,lTIadz nic fundowane 
})yło w lJlińsku dnia 2 pazdziernika 1752 roku. Założycielam-,i 
byli: x. Tomasz Stacewicz pisarz Apostolski i pouitencyarz kate- 
dralny Wileilski, wespół z Tcodorem, 1\Iichałem, Jerzym, Bazy- 
lim, Antonim i drugim Jerzym z Bohuszów Szyszkami, którzy 
rozmaite płace i g'l'unta Rochitom darowali, a dnia 1 grndnia 1769 
roku xiądz Staccwiez pierwiastkowy fundusz nowcm nadaniem 
jeszezc pomnożył. W roku zas 1821 gdy władza duchowna 
i świeeka postrzegła, że Rochici przestali spełniać śeiśle obowiązki 
.. 
swego powołania, poleeiła dwóm komissarzom prałatowi Szant y- 
rowi i inspcktorowi służby zdrowia, GrUnbachowi wygotowanie 
projektu połączenia Uochitów z :Bonifratrami, z dozwoleniem 
wszakże każdemu z nich, jeżeliby chciał tego, udać się do kla- 
sztorów swoich na Zmudzi, \'ł-8ł mlo, 
Drugi był szpital w Kownie przy kościele św. Gertrudy, nie- 
, - 
wiadomo kiedy i czyim nakładem założony, W massie funduszów 
!ego szpitala, naj Jawniejszy jest fundusz x, Piotra Nowomiejskie- 
go proboszcza Wędziagolskicgo w 1750 roku nadany, i dla tego 
też on uważa się za pierwszego założyciela Kowieńskiego szpitala. 
Naostatek były także na Zmudzi dwa klasztory Rochitów: 1) 
W Kęstajcach W powiecie Telszewskim fundowany przez x. Je- 
J 0(1 .11;' J ł tn 
*) Dzieje Dobroczynności, rok ł811 N. ts. "..1 W mi 'I X' at w 
'l'EJU. N. II. 33
>>>
258 


28 


nego Witkiewicza kanonika 
mudzkicgo w J 821 roku, i w lł-(Jt,- 
niaclł . gdzie Uoehici utrzymywali c
lOryeh 1)lci obojl:j, 7a1cżąe 
od -Woli biskupów dyecezalnycb. i 
I . Ił n n,f, ..iI 
ł ''It..iwoq o'" 010 VI W 
I 
iw KANONICY OD PO[\UTY. "d 


DuHa papieża Bonifacego VIII, w 1295, roku wymicnia już 
r , 
klasztór xx. Kanoników od Pokuty w Krakowie. Początek tego 
zgromadzenia przez historyków różnie jest 0po,wiadany. W za- 
chodQieh gubernijaeh cesarstwa Rossyjskiego mieli oni klaszto- 
rów 13, Ił Z tych 12, w 1832 roku uległo kassacic, a jcdcn tyl- 
ko p
został w Wilnie, przy kościele św. nartłomicja Alwstoła l , 
na Zarzeczu, który był dawniej parafijalnym, i został zniesion 
w ostatnieh czasach, 111 I (T 
II 11 Klasztory ich były na Litwie: f. ff1i, 
 mil 
C4i W T u'erecz.u, fundaeyi W ojeieeha Woj żgicłły szlaeheiea Litew- 
skiego i Piotra Paea wojewody Troekiego; 01 
fi W Poniemuniach, fundacyi xięcia Maurycego Giedrojeia wo- 
jewody Mścisł

skiego; r 
W Miednikaclt, fundacyi Władysława Jagielloilezyka; W8 

j W JJJichaliszkaclt, przez Jana Brzostowskiego rcfcrcndarza w. 
x, L., fundusz pomnożony przez syna jego C}lJryana w 1653 r.; 
"I W Wilnie, fundaeyi Jakóba Proniewała Załamaja z żoną 
w
1
 d 

io . tbU1h'jt). 
 l'Id 
nt8IJ(mu1 
I sm 'p I. J, A R O W I E. 1111 IIIW 
Zakon reguły św. Józefa Kalasantego , który powodowany 
cbrześeijailskiej miłości zapałem, z całą usilnością poświęcił się 
dzieci biednych rodziców i sieroty bezpłatnie uczyć religii i do 
moralnosci prowadzić; w Rzymie picrwiastkowo założył tę szko- 
łę 1612 roku, a papieże Klemcns VIJI i Paweł V potwier- 
dzili ten zakon. Do Polski wprowadzeni przez Władysława IV 
w 1642 roku, W Litwie mieli klasztory Jlllstępująee: * 
Et .11 ,! AUT
>>>
29 


!5
 
. 


TY ""ilnie: 1722 r., biskup Ronstanty IJrzostowski, wprowa- 
dził Pijarów do Wilna, używająe ich poezątkowo do usług du- 
ehownyeh, lecz umarł niezostawi wszy żadnego funduszu. i. Po je- 
go śmierci w 1729 roku, Antoni-liazimierz i Raehela z Wy- 
cJwwskich xiążęta Sapiehowie staros. 1\Ierec. kaszt, Troe. w w
- 
dokach dobra publicznego i oświaty, zajęli się 10$cm Pijarów 
Wileilskieh, oddająe im na kollegijum pałae swój przy Domini- 
kaiIskićj ulicy (nicgdyś Połuhińskich zwany), zal)isując na udziel- 
nej kamicniey 2,400 rs. z obowiązkiem zatrudniania się wycho- 
waniem i nauką sześciu ubogićj szlachty. Fun
usz ten z póż- 
niejszćm wszelkilcm nadaniem i folwarkicm Soboliszki zwanym, 
w roku 1775 kwietnia 1 J dnia przez konstytucyę za panowania 
Stanislawa - Augusta ,króla Polskicgo sejmem \'£,arszawskim 
umocowany został. .mllt1"'1b
łJJJI 
i 
_I Pićrwsi z tego zgromadzenia, którzy przy fundacyi kollegijum 
największe położyli zasługi, byli: Lukasz Ilosolceki, lUaeiej Do- 
giel *) i Torkwat Tymiiłski, działający pod okiem i ro
hazami 
xiędza Stanisława Iionarskiego. Założenie konwiktu było myślą 
tego ostatniego, który TymiiIskiemu z Warszawy przesłał do 
Wilna opis kollcgijuIll Nazarailskiego w formie, i szczegóły za- 
rządu na wzór dla projcktowanego w Wilnie. S, J\onarski 
'I (W n I w "hl u tinr 
*) Nap/.
 por!lJO,.t,.etem Dog/el" z b, kollegijum Pijarów, umie- 
szczonym w ttJuzeum Starożytności Ul 1Pilnie 
P. 
lalhiae DogielI. E. Scholis. Piis. Prov, Litv. viro. Prest.mlis. 
,. Ingl.nii. Ui\'inis. Humanisque. Disciplinis. Appl'ime Excuho. Et ad. 
Olmll'lII. Litel'aralul'ulII. Piane. Nato. Historiae Unirersalis. Perilissi- 
me. Jure. Pub. El. ci\'ili, CUIII lolius EUJ"opae, lum genlis vel'satissi- 
mo. 'n R(li l1iplomaticae. Scienlia Emdillssmo: cujus opere, ul patriile 
Jlrollesset congnisilis Undique. E. Tabulis Publids. 
Jagno. LJbore. Et 
Soliciludiue. MUllificelltia. Comilis. '!)natii. Jk Campo. ScipioD, Alte- 
rum. Sl'l'ellissimo. AugusLo III. Alterum. Pl'illcipi. Regio. Uuci. Curo- 
lIiae. Carolo. Volumell. Nllllcupilnrlo. PuLlici. Juris. Fecil. ob. 
Julli. 
.,Iicem. Pel'iliam. tillgue Pl'aselllim. Lalinae. El. Gallicae. 
Iagnatibus.
>>>
260 
. 


30 


przybył i mimo oporu Jezuitów gimnazyum załoiono. Maciej Ou- 
giel i tukasz Rosolecki najsilnilU koło tego praeowali. LiCJ 1.. II 
_" i Maciej Dogiel, którego twórcą kollegijum WilcilSkicgo nazwać 
moina, był początkowo nauczycielem w ich szkołach, potem pry- 
watnym u Seypijonów marsz. nadwor. z którychsyncm jeździł 
do Lipska i Paryia, gdzie sam jeszeze się do filozofii i matenm-' 
tyki przykładał.. On to z pomocą króla i Czartoryskiego kanelel'za 
Utew. dom w Wilnie na konwikt kupił, fundamenta kościoła 
załoiył na placu Sapieiyńskim, biblijotekę szcżuplą swoiR1 kosz- 
tem powiększył, o instrumenta matematyczne dla szkól wystarał 
. ,się, i.u króla przywilej na drukarnię uzyskał.' I l 
f,l Lukasz Rosolecki niemniejsze tei połoiył zasługi, gIty po trze- 
ci raz spalony konwikt odmurował na nowo.' Dył on kaznodzie- 
ją katedralnym. Ul' . rUI 
Ziemny fundusz posiadali w 1793 roku, styeznia 20 dnia, ful- 
wark Soboliszki , który zamieniony został na fulwark Ginejciszki 
cum bene placito Romano. Prócz tego był jeszcze folwark Dukszty, 
do funduszu Pijarów Rosicilskich naleiąey, ale dla zbytecznćj 
odległo
ci od Rosieii, Wilenscy wicczną arendę płacili i .za swój 
poczytywali, w którym poezyniwszy erekcye i przykuplc, założy- 
li nowy folwark Wielchniszki. Takoi mieli jeszezc folwark 020 
mil odległy w powiecie Bracławskim zowiąey się Tomulin, w roku 
u I , tq 1\' I" )1 * 
, 
literatisque Viris. Carissimo. Qui. ut. c.on;moditati, Colll'gii. Nobili11m. 
Vilnae. Instituti. Consuleret. Aml'lissimas. Sariehanas. Aedes. Sila.. 
Oextl'ritate. Cogniscivit. Ibidem. Prima. Eclesiae. Fundamenta Posuit. 
Biblioteca, Selectissimis. Libris. Reserta Collegium. Exornavit. Tyl'0- 
graphiaE!. Ejusllem. Colegii. Parens. lIIam. Niton. Typi. Atque. ele. 
gantia, Charecterum. SlImmopere. Commendatam. Ueddidil. Clli. 101- 
mature. Extineto. 0rtime. De ordine. Et. Provincia. Sila. IUerito. Col- 
..ullegium, Vilnens. Nobilia. Gl':Jti. Animi. Ergo. Hoc, I\lnnllmentum, 
-,lIII . Anno. M. D. C. C. L, X. I. X. I 1 I 
.tlJdlłr,n
t :111. .J .J:ł ... .,II!HI' i l .1111 "q. 111'1
>>>
31 


261 


1804 z exdywizyi Lopaciilskicb za summę 30,450 rs. zasądzo- 
ny, chat 33, jezioro i 70 włók ziemi róinego ro!lzaju. Takoi 
mie1i Pijarowie za summę kapitalną 7,500 rs, z exdywizyi Alt'xan- 
drowiczowskićj pr
,ysądzony folwark Tołtunowszczyznę ze WSiął . 
chat 10; dla zbytecznej O!llcgłości Pijarowie przewIewkowali go 
szlachcieowi Krydlowi, lcez na jaldcb kondycyacb i za jaką sum- 
mę, niewiadomo, Ił II 
Podług wizyty 1804 roku, biblijotcka liczyła w językach La- 
ciilskim, Franeuzkim, Niemieckim, Włoskim, Rossyjskim i Pol- 
skim, tomów -4.,014.. 
Drukarnia pod tytułem Pijarskiej znana, kompletnie na 12-u 
praeujących urządzona była, L 
I . Na Snipiszkacll: Na mocy konstytucyi 1774 r., w Warszawie, 
otrzymali Pijarowie Wileilscy w roku 1775 września 18 d. na 
zaprowadzenie nowicyatu i edukacJl,i mło!lzieiy zakonnćj kościoł 
Snipiski pod wezwaniem św. Ilarała, razem z klasztorem i ca- 
łem onego zewnątrz i wewnątrz zabudowaniem, oraz ogrodami 
do niego nalcżnemi, fundowany 1709 roku, przez Michała I\osz- 
ezyca pisarza ziemskiego województwa Wileilskiegu dla zgro- 
madzenia Jezuitów, W 17!H roku, na instancyę obywateli Śnipis- 
skich, za dozwoleniem xięcia 'Biskupa }Iassalskiego, erygowany 
został na kościół parafijalny. W 1799 r., klasztor Snipiszki ze 
wszystkiemi onego wewnątrz i zewnątrz murami, oraz z d
l- 
szem zabudowaniem gospodarskiem przcda1i Pijarowie rządowi. 
Zakrystya w aparaty kośeielne dostatecznie zaopatrzona, Srebro 
kościelne: monstrancya pozłacana 1, kielichów 3, patyn 4, puszka 
I, patyna z nakrywką do noszenia św, Sakramentu chorym. 
Funduszu osóbnego ten kościoł nicmiał iadnego. Na utrzyma- 
nie zakonników i dalszej posługi w kościele i plebanii oraz 
ich opłatę, załatwiał przedtćm klasztor Wi1cilski, gdyi docbód 
kościelny ledwo 50 r. sr. przyehodu rocznego przynosił. W" 
łoI 1'1' Wilkomierzu: W gubernii Kowieilskiej powiecie Wiłkomier
>>>
262 


32 


skim w mieście tegoż powiatu, kościół i l\Jasztor drewniany 
i placc na kh'rych stoją, l)rzez kogo wzniesionc i nadane, 
niema pewn
j wiadomości. Folwarki zaś do tego kJasztoru na- 
Jeżne: pierwszy PonlUsze z ośmiu wiosek po różnych stronach 
rozrzuezonych, składających chat 33, ziemi włok tZW. Tego 
folwarku nadanic nastało 1750 roku przcz tegoż powiatu olIY- 
watcli : l.emborskich, łlcjking,hv, Rudominów , I\oziełłów, Dą- 
browskich, Ciołkowiczów i t. d, FuJ wark drugi I\oilCzyszki, 
w 1740 roku nadali Zabiełło kaszt cIa n l\lścisławski i Tcodor 
Chomicz, o trzy mile od Wiłkomicrza; ma chat R, i zicmi włok 15. 
Za przcJewem kJasztoru WilcilsJiiego w 1802 r, z cxdywizyi Za- 
rankowskićj otrzymaJ i wicś Jodanice na graniey I\urlantlzkićj. ul 
Dzieci szlacheckich uJ)()gich sierot klasztor swoim liosztclll 
11trzymywał osób 4, II ł
 Hem,!" 
ł ł 
D(lch
tI roezny wynosił w ogóle r. sr. 1,565 
, lr PCJf/ieu'icżu: Na lmudzi w gubernii J\owieilskićj w powiato- 
wcm mieście I)oniewieżu W 172R r. Ilrzysztof i Ilonstancya Dąbsey 
pisarstwo ziemscy Upitsey nadali plae SW()j 4 morgi zicmi wy- 
noszący. PI;żnićj częścią przcz xięcia Stanisława Poniatowskiego 
podskarlłiego J,itewskiego, częścią przez zakupionc placc miejskie 
do R morgów został rozszerzony. Na tym pJaeu kosztem funda- 
torów wzniesiony był kościół drcwniany na podmurowaniu; lwl- 
Jegijum, oraz innę zabudowania gospodarskic drcwniane; wszy- 
stkie tc budowle w 1 i R9 roku dnia l!i sierpnia wzniceonym 
w mieścic pożarem do szczętu spłonęły, W tymże roku na micjseu 
kościoła tymczasowie szopę do nałożeilstwa, a do mieszkania ofi- 
cynę z kamil'ni i domck drewniany dla czcladzi hojna ręka zc 
składek obywatelskich powiatu Upitskiego wystawiła. 'Uli 


.. 
Na utrzymanic pomicnioncgo funduszu, wyż rzeczeni Dąbscy 
prawem wieczystćm nadali majętność Downiany, lawierającą 
w sobic zicmi włók 71 morgów J 5, od chat 23; a x. I_rzysztof
>>>
83 


263 


... 
Riałożor kanonik Wilciłski zapisał wicś Pansłowie zwaną, m
,jąeą 
chat 18,-dla zachodzących szacbownie między gruntami z sąsia- 
dująeymi" niemożna naznaezyć pewnej ilości posiadanej ziemi. 
Obie te fuudaeyc nastały w roku 1727 dnia 15 Jipca, na utrzyma- 
nie szkół publicznych i odprawianie śś. mszy obJigacyjnych za fun- 
datorów, Prócz ziem
ego funduszu kapitalnyeh summ Pijarowic 
nieposiadaJi. , 
Biblijotcka Jie7,yła woluminów 221. ł 
Intraty rocznej micli Pijarowie Poniewiezey z dwóch folwar- 
Mw, po odtrąecniu na konsupeyę klasztorną prO(luktów z wy.- 
przcdaży krescencyi, czyńszów i propillaeyi, ezystego dochodu 
w rok r. sr. 2,iH7, niclicząc w to 3 z parafii kośeielnych do- 
chodów. 'Ił. 
W Lidzie: W gubernii Wilciłskićj w mieście powiatowem 
Lidzic w 1756 roku Ignacy de Campo Scypijon starosta Lidzki 
lwdstoli W. X. J
, i W ojeiech Stacewicz kośeioł i klasztor 
z dalsze mi gospodarczemi zabudowaniami fundowali, nadając 
wiecznym prawcm folwark Lopacizna ze wsią WilkuiłCe chat 11 
z karczmą, na 12 xięzy zakonników i dwóch konwiktorów biednej 
szlaehty, Mieli Pijarowic drugi folwark Postawszczyznę nieda- 
lcko klasztoru położony; na moey konstytueyi 1775 r. na sejmie 
uchwalonej pod tytułem umocnienia funduszów dla xx. Pijarów 
W. X. L. kupiony przez xx, Pijarów w 1778 roku czerwca 20 dnia, 
mający ziemi włók 15, w wiosee Postawszczyźnie włościan chat 
7, przy tym folwarku jest staw, przy nim młyn i folusz., 
Pierwotny kościoł wzniesiony przez wspomnionych fundatorów 
był drewniany pod tytułem św. Józefa Kalasantego. 
1797 roku dnia 15 maja imperator Paweł I, po wstą- 
pieniu na troll, objeżdżając prowincye Litewskie i noeując 
w Lidzie w klasztorze Pijarów, widząe niewielki drewniany ko- 
ściołck i ku starości pochylony, zalecił wydać ze skarbu rub. SI'. 
, 
5,000,- i obok klasztoru, funduszem monarszym stanął kościół
>>>
264 


34 


murowany. Pijarowie na wieczną pamiątkę daru i bytności tak 
wielkiego gościa w ieb klasztorze, przybili taMicę z napisem nade 
drzwiami refektarza gdzie cesarz nocował. II ub 
Xięzy 
akonników w klasztorze mieszkających z rektorem, 
111 zalnych 4, kleryk proressor 1, w ogóle 5. liII 
. Iionwikkor ów funduszem przeznaczonyeh dwóch; Komissya 
edukacyjna co rok przysyłała dwóch, którym dawano stół i kwa- 
terę. TIiblijoteka składała się z 800 woluminów.. In 
D!Jchodu z procentów i z folwarku klasztor eoroczllie miał 
rub, sr. 1,179. f I o l il
 
1r Szewczynie-Litewskim: W gubernii Wileilskil'ij powieeie Lidz- 
-. 
kim w miasteczku Scypijonów,- w 1726 r. fundacya Hlcbiekiego, 
Józefowicza wojskiego Połockiego. Iiośeioł drewniany pod.wezwa- 
niem św. Jerzego męczenriJlfJ, klasztor drewniany, apteka muro- 
wana, szkoły publiczne drewniane i dalsze ekonomiczne budowle 
drewniane, W ostatnich ezasach kośeioł na miejseu drewnianego 
stanął nowy murowany. P Ił 
Iiościół parafijalny miał Bractwo Serca Jezusowego. OtrzynwJ 
przyłączenie parafii Jatwiezkiej w 1777 roku, a sam utwierdzo- 
ny parafijalnym1719 r. Utrzymuje się braetwo SercaJezusowego. 
117 Jatu'isl.u: Kośeioł Jatwiski przyłąezony za dekretem konsy- 
storza Wileilskiego do kościoła parafijalnego Szczuczyilskiego, pod 
administracyę xx, Pijarów w 1777 r. Fundowany w 1602 r. przez 
Marcina Iiurcza wojewodę Derpskiego pod wezwan\
m św. Ap"ny. 
Kościołek $Irewniany dosyć ubogi. '1cw(01 mył, "'1.q, r 
Próez tego xx. Pijarowie mieli klasztory: w Drohiezynie 
w obwodzie Białostockim; w Międzyrzeczu na Wołyniu; w Ros- 
sieniach na lmudzi; w Petersburgu; w tuszkaclI i w Lubieszowie 
w dyecezyi :l\lińskiej *). Obecnie jeden tylko kla
ztor w lUiędzy- 
" 
hl VI .:10..1. .1 


. *) Pijarowie fundowani w Woronowie w powIecIe Lidzkim przez Jana 
hi Scypijona kaszt. Smoleń. zmarłego w ł738 r. przeniesieni zostali do Lidy.
>>>
35 


265 


rzeczu W olyńskim w dyecezyi Zytomiersko-Luckićj. O Lubie- 
szowskim zaś nad-etatowym taka jest szezegółowa wiadomość: 
. 
Iioseioł llarafijalny Lnbieszowski przy koUegijum Pijarskićm, 
pod wezwaniem św. Jana Ewangelisty poezątkowie roku 1693, 
z drzewa przez fundatora hrabiego Jana-Karola Dolskiego wy- 
stawiony, póżnittj kosztem sam)'eh Pijarów w 1733 r, z muru 
wzniesiony, a t 7SG r. przez Cbryzostoma I\.aczkowskiego biskupa 
I 
I\aryopolitailskicgo sufragana Luckiego został konsekrowany. - 
I\.łasztor od początku fundaeyi dotąd należy do Pijarów, Po- 
siadał dwa folwarki przez br, Dolskich i xiążąt Wiszniowieekich 
w 1696 i 1699 roku nadane, Pniowno 557, i Zelażniea 349 dusz płei 
m
zkiej podług ostatnittj rewizyi licząee. Na ostatnim folwarku 
xiążęta Wiszniowieccy' oparli fundusz na utrzymanie i edukaeyę 
12 ubogich młodzieilCów, których też Pijarowie do daty zabrania 
folwarków stale utrzymywali, naprzód przy Lubieszowskićj a po 
jej zamknięciu lłrzy Piilskiej powiatowej szkole. Prócz wymie- 
nionych dwóeh folwarków, posiadali dawniej Pijarowie Lubie- 
szowsey prawem zastawuem za summę 45,000 zł. Polsko (przez 
Annę z Cbodorowskicb hrabinę Dolską nadaną) klucz Trojanowski, 
zawierający dwa miastcczka i trzy wioski, Klucz ten przez lat 
60 z górą posiadali spokojnie, z którego ich w końcu głośny I\arol 
Radziwiłł wyrugował, a summę 4,5,000 zł. Pol. przeniósł na mia- 
steczko swoje I\ołki, od której proeent opłaeał. Xiążę Ignacy- 
Swiatopelk Czetwer}-ilski, zostawszy Pijarem, zapisał im r,1763 
summę 50,000 zł. Polsk, z obowiązkiem edukowania jednego 
mJodzieilca cllm victu et amictu: Kurzenieccy zaś roku 1768 za- 
pisali 41,000 zł. Polsko na utrzymanie pięc
u ubogich uczniów. 
lUieli prócz tego Pijarowie Luhieszowsey róźnemi czasy i przez 
różnycb nadane summy obligacyjne, wynosząee z górą 80,000 
zł. Polsko 
Dzwonów jcst 4, z których największy waży funtów 1677, od- 
lane koszteIll Pijarów, niemają żadnych napisów. 11 Id 
'rEK.\. N. II. 34 


.
>>>
266 


:)6 


_ 
 Szkoła Lubieszowska otworzoną została roku 169 1 ł, razem 
prawie z zaprowadzcnicm Pijarów do Lubieszowa, Do czasu usta- 
owienia Korni ąyi cdukacyjnej, Jlorganizowana na wZtir innych 
szkół w Polsce z tytulem szkoły publicznej, udzielała eduka- 
cyi ni,edość licznej młodzieży. Uoku 1772 mając nadany tytuł 
podwydziałowej, należała do wydziału Brzeskiego, i miała trzy 
l- . ssy, do których w roku 1804 przyb
'ła klassJ ezwarta. W tym 
czasie liczyła uczniów 29'ł. Z powodu licznie uczęszczająeej mło- 
dzieży, liczba klass i nauczycieli w 18 ł 7 r, powiększoną została, 
i odtąd szkoła była o sześciu klassach, z tytułem s7,koły gim- 
na
yalnćj; leez w 1826, w skutek nowego urządzcnia, wydanego 
przez b. uniwersytet Wileński, na nowo przckształeona, przy ośmiu 
nauczycielach eztery tylko zatrzymała klassy, które do koilCa jej 
bytu, to jest do d, 1 grq lia 1834 r. stale istniały. W r.1833 
li,czyła uezniów 318, fol 
Iiościół Lubies
owski odzna
za się bartłzo pi,?knem malowidłem 
alfresko pęzla Lukasza Hiibcła Szlązaka, braciszka w zgroma- 
dzcniu Pijarskiem. Kościół tcn zdaniem znawców między Litcw- 
skiemi świątyniami pod względcm piękności malowidła trzyma 
pierwszeństwo, W kośeiele Lubieszowskim spoczy'wają zwłoki 
fundatorów konwiktu, Miehała I\orybuta xięcb Wiszniowieckiego 
, 
i żony jego Katarzyny z Dolskiell. Na tym xięciu Michale za- 
końezyła się linija męzka znakomitego niegdyś domu Korybutów- 
Wiszniowieekieh, I .. 
Roku 1702 nowicyuszowi Hijaeyntowi SkonlOrowskiemu przed 
zgonem objawił się w widzeniu św. Jt,zef Kalasilnty, i przyjął jego 
professyę, Wypadek ten zapisany w akta eh klasztornych, a m
- 
larz Hiibe] w pięknym obrazie oddał go na płótnie, 
O Wezasie najścia Szwedów 1 i06 r., choeiaż kościół i klasztor 
ocalone zostały, folwarki jednak klasztorne ule
-ły zupełncmu zni- 
szczeniu. Zakonnicy wszyscy zualcżli schronienie w nietlostępnych 
błotach Poleskicll, gdzie i rektQ.r ze skarbc
 kościelnym się 

 

An 


........
>>>
37 


267 


ukrywał. Pozostały w kollegijum wice-rektor, męczony przez Szwe- 
dów na tortura eh, aby odkrył kassę klasztorną i srebra kośeie]ne, 
okazał rzadki hart duszy i nie niewyznał. (l iunO 
Tadeusz Kościus7.ko, zostając przez lat kilka w koUegijum Lu:' 
bieszowskiem, wobywatelskim konwikcie, brał nauki w szkole 
Lubieszowskiej. (} n 
 
 B Lddlłl 
W kollegijum J"ulJieszowskiem mieszkali, i już młodzież szkol- 
ną, już nowieyaeką uezyli, lub pełnili inne obowiązki: i. . 
Jerzy CiapiiIski, znakomity mówca i poeta Laciilski, którego 
pisma wierszem i prozą drukowane, w swoim czasie wiclee były 
cenione; umarł ! 768 roku w Zelwic. 
Michał Frąckiewiez, śeisły przyjaeicl podskarbiego Tyzenhauza, 
jcdcn z najzniłkomitszyeh i najuczeilszych Pijarów zeszłego wieku, 
Taką ó nim 'powszechnie miano opiniję, iż kiedy kogo chciano 
pochwalić, mówiono: "lUądry jak Frąekiewiez." Należał do tłó- 
maczcnia historyi SoJignaea, i wydał kilka pism teraz małą ma- 
. 
jących wartość, Umarł 1780 roku w Szezuczynie. .1 
Bernard Syruć, professor prawa Rzymskiego w Wileilskim 
uniwersytecie, autor kilku dzieł oryginalnych, tłómac7 llwintyli- 
jana, histuryi PoJskiej Solignaca, historyi Rossyjskiej w pięciu 
tomach Russcla i innych dzieł. Umarł 1784 roku. 'II &..'\iI 
Andrzćj Puczyilski, autor w jednym wielk"m tomie wydanej 
Historyi powszecllDćj, .ł ł "li 
J l\Iaciej Tukałło, tłómacz kilku dzieł z Laciilskiego i Fran- 
euzkiego. I li ił 
Michał Cbarkiewicz, autor Laeiilskiej retoryki wydanej 1782 
r. i kilku wierszy Polskich oddzielnie drukowany-eh, które i te- 
raz jeszcze przyjemnie się czytają. Uył lat czternaście rekto-;. 
rem kollegijum I"ubieszowskiego. Umarł 1801 r. w Lubics2owie. 
II Ferdynand Serafinowiez, professor uniwersytetu Wileilskiego, 
wzorowy przez lat kijka redaktOl' Kuryera Litewskiego, przetłó- 
maczył WoJtera Wiek Ludwika X/Y.; umarł 1812 r. w Lnżkach,
>>>
, 


261i 


38 


_, AIexy Kotiuiyński, tłómacz Georgik WirgiIijusza, wydanych 
w Wilnie 1822 roku. Umarł 1842 r. w Luhieszowie, 
Omijam Dogiela , sławnego naturalistQ Jundziłła, Kazimierza 
Narbutta, dwóeh Wykowskich i innych. których pisma ogłoszone 
są drukiem, a którzy w Lubicszowic tylko nowicyat odbywali. 
BibIijotcka Iiezy z górą 2,000 woluminów; najwiQeej w przed- 
miocie historyi, litcratury, fizyki i nauk kościelnych. Posiada 
całe wydanie klassyków ł.acińskich cdycyi Jłipontyilskirj. Powstała 
w części z nabycia za gotowy picniądz, w części przcz spadek po 
zmarłych. Pijarach miejseowych, Iq 


l1'iadomość o kollegiJłtm i szkole lJli!!llzy":;e(
 kiej 
,łf I :ł:ifiy Pijarów. 


£ 
Po rozdziale klasztorów na etatowe i nad-etatowe, jedcn tylko 
pozostał etatowy klasztor xx. Pijarów w l\liędzYl'zeczu, ktt)ry lu- 
bo nie w dyccezyi WiJeńskittj jest położony, jednak umieszczamy 
szezegółową o nim wzmiankę, jako o ostatnim pob-ycie zgasłego 
zgromadzenia, i o koJJegijum, które krajowi znakomite Olldalo 
usługi. 11 1 t 
Międzyrzecz , położony w województwie Wołyilskiem w powie- 
cie Luekim. Fundatore!ll kościoła, kollegijum i szkoły jcst ,Jerzy- 
Dominik xiążę Lubomirski. l\Iiędzyrzeez w wieku XVI należał 
do Joachima "iQcia Koreekiego; następnie przeszedł w ręce xięcia 
Konstantego Ostrogskiego, kttJry dla K
toJików wystawił kośc
o- 
lek i przy nim utrzymywał kapłana, I\.ościołck w 1604 r. zgorzał, 
kapłan wyjeehał, Międzyrzeez z attynencyami llrzeszrdł W posagu 
z xiężniczką Ostl'ogską do llornu xiążąt i hrabiów na Wiśniczu 
i Jarosławiu Lubomirskich. 
flJ Franeiszek T.ubomirski dziedzic Międzyrzecza, popijancmu 
skacząc i borukając się z silnym Augustem ) r. w Warszawie, 
miał od króla złamane żebro. Jako beztlzietny przekazał swoję
>>>
39 


269 


ezęść bratu Jerzemu-Dominikowi, z warunkiem ażeby kośeioł 
i koHegijnm dla Pijarów na 18 osób wystawił,- i sam pobożnie 
umarł.. Pochowany w Warszawie u xx. l\lisslollarz{,w z takim 
nagrobkiem: "Indole buie easui Polonia! Heros, cui lusns erat 
"bostes prosternere tuos, lnsu ceeidit, Qucm bcJJici non frege- 
"re labores, fregit salhIs , adeo magnanimos Annibales Gapua- 
"nae saepcnnmero prosternUłłt oblectationcs," 
Umowa stanęła pomiędzy xięciem Jerzym-Domi
ikiem Lubo- 
mirskim a prowincyałem Ignacym Zawadzkim, 15 lutego 1702 r. 
w Warszawie. Wnet w lUiędzyrzeezn wystawiono koUegijum drew- 
niane, dokąd Pijarowie w liczbie 'JO przybyli. W J 70-ł. r., sam 
xiążę kamieil węgielny na kościoł położył, a Wojciech Lewento- 
wic z z Zamośeia architckt prowadził budowę. Kościoł ten wspa- 
niały wcwnątrz inter ulias Yolltyniae Ecc/esias vellIt gemma elli- 
tesl'it, W szystkic ołtarze i ambona robionc w Rzymic; świctna 
i bogata rzeżba odznacza je szczególnie. Wiclki ołtarz kosztuje 
100,000 zlp. i tyleż ambona, Osoby kulosalncj postaci, złoeonc, 
zachwyeają i oko i duszę i seree patrząeego. lIarmonija pł'zed- 
miotów zdumiewająca. Przy budowie te
o kościoła zdarzył sil'; 
dziwny wypadek: trzech mularzy zabiło się, a natomiast 
nawróciło się trzech ZydlIW. 
W 1725 r. d. 17 maja konsekrował ów kościół biskup ł,ueki 
nupnicwski, któremu na pamiąt.kę wzniesiono nad zakrystyą pom- 
nik z marmuru 'ezarnego z napisem następującym: "D. O. 1.\1. 
Honori S. AntolIii Eeclesiam bane, Cultlli S. Crueis AJtare ma- 
jus, IlIme EecI. ae RewI. Dne Stephanns-Boguslaus '3 
upniew 
in Januszewiczc Rllpniewski D. A. A. S. 1:. L. ct B. conseera- 
"it et diem anlliversariall1 Ucdicatiollis Uncam III post Pent. as- 
signavit A. 1725 die 17 maij pro tune octava Ascen. Dni." 
Najpierwsi magnaci W olynia i Ukrainy zaszcz}'cili tcn obchód 
Przyliyło jeszcze z I\orony 
 Pijarów; otworzono szkoły w 1 j09 
r.; wymurowano IwUegijnm. Panowie Wołynia i Ukrainy naj- 


.. 


Ol
>>>
270 


40 


. 


wyższe zaufanie pokładali w edl1kaeyi Pijarów, pomimo prze- 
szkód 'Jezu
tów Ostrogskich. Wiedział o tern biskup, kiedy pod- 
ezas konsekraeyi kościoła, ujrzawszy, że Jezuita IJiniżewski z Pi- 
jarem łąeznie na proeessyi niosą sacra, odczwał się do otaczają- 
eych obywateli: "Ossa c1l1libus saepPnume,'o causa sunt ju,.giorum: 
cum ecce ad ossa, summa pa,'/: et tt'llTlquillitas PP. Soc. Jesu et 
Scholar. Pia,.." Zajaśniały szkoły Pijarskie, i naukami i liczbą. 
Xżę Jabłonowski starosta JHałoccrkiewski odebrał syna z Ostroga 
a oddał do szkół l\'Iiędzyrzeckieh. Za nim poszli inni obywate- 
Ic, zwłaszeza, że Jezuici dopuszczali się nadużyć niesłychanych. 
W nocy z Międzyrzceza 'porwali I\orzcniewskiego łowezyca i do 
Krakowa do nowicyatu zawie7Ji. W 1753 r., namówili Tadeu- 
sza WołOllkowieza do zgromadzenia swojego. Ojeicc miecznik 
lUiilski, rozgnicwany za to, odcbrał syna ze szktll Jezuickich a od- 
dał go do iUiędzyrzeezil. Jczuiei nujęli konie u Zyda i podesła- 
li jakicgoś szlachcica do wsi Zastawic, łącząeej się z Między- 
rzeczcm. Szlachcie trzy dni czekająe na porę pogodną do uwie- 
zicnia kandydata, sciąfl;nął na się podejrzenie: wzięty na exa- 
mcn wyznał swój zamiar, i przcgnano go natychmiast, odebrawszy 
mu jcdnego konia do dalszej rozprawy. .Jezuici za konia Zydo- 
wi opłaeili, a czynu wyparli się pod przysięgą. 
NlIpisy w kościele. r v( 
Nad skarbcem in presbite1'io jest napis na marmurze czar- 
nym: "D. O. 1\'1. Cultui Sanctorum, Piis. popllIi dcsideriis, Post- 
humae Bui Nominis mcmoriiłe Eeclesiam hanc a fundamentis, 
Celsissimus ll. J. P. comes in Jarosław et Wisnicz Georgius-Do- 
minieus I.uhomirski Succ. G. E. C. L. etc. C. Fundator et pro- 
tcstor Noster Singularissimus, Postea P. Filius Cclsissimi R. J. P. 
T. n. FCl'd. Lubomirski C, H. CoJlcgium hoc extruxerunt." n1l 
Na fiJarach po prawćj stronie od wielkich drzwi są dwa nagrobki. 
Na jednym: .,n. O. M. Caris cineribus, I':x carissima virtutum plena 
Conjuge, Joallna dc Potociis, Joannis-Nep. Principis Jiłbłonowski,
>>>
" 


.f.ł 


271 


. 


lUagnae spei adoleseentis, l\-Iagni cloloris eausa, Stanislaus Prin- 
eeps, Palatiuus Raveusis, Maerentissimus Pater posuit, et cum 
alii natales tantum, Suorum aestimant, Hic et funera, Cui est 
tanti ex tanta Conjuge gcnuisse vel sic! Utrorumq in vita et Illorte .' 
imo dona, Ipsos, sequatur non immeIllor. Hoc OlonUIllentum do- 
loris pridem, et semper in corde 17-
0, 7 martii, Hic erigijussit." 
Nłd tym napisem wznosi się portret młodego xięcia w Polskim 
ubiorze, między dwóma aniołkami. Nrl drugim l'ilur;.e: "Józcf- 
Iialasanty berbu OgOilCZ}'k, ostatni z familii imienia potomek na 
Rusi z l\-Iorzye Trzcbucbowski, W. Walcntego G. syn, Mikołaja 
B. S. K. wnuk, Adama prawnuk, W. Walcntemu TrzeImcbow- 
skiemu, G. ojcu, zmarłcmu w dobl'aeb dzicdzicznycb wsi l\Iokwi- 
nie w województwie W ołyilskićm, powiecie Luckim, w parafii Be- 
rezcńskićj, wieku lat 70, dnia 19 października, złożoncmu tu w tćj 
świątyni, w grobie dnia 29 tegoż miesiąea r. 1783, z uszanowa- 
niem i czułością synowskiego przywiązania przez wdzięezność tę 
zostawia pamięć." BJacłla czarna, w ramaeJl; na wierzebu syn 
umieścił swój portret w kontuszu. Wszystkie napisy złotcmi li- 
terami są oddanc. 
l)wadzieści lat temu, uIllarł ze smutku i zgryzoty nieodżało. 
, . 
wanćj pamięci Józef Stecki, którcłllu żona, złożywszy serce 
w śeianie kościoła onok ołtarza N. Panny Łaskawej, na białym 
marmurze czerwonemi i szaremi centkami ułkrapianym , nagro- 
bek zostawiła i sama z żalu po mężu i po utracie dóbr w tydzicń 
umarła: "l). O. lU. Pełncmu cnót i zasług w obywatelstwie, 
Jcizcfowi na Steezanee Steckiemu, marszałkowi powiatu Kowieńs- 
kiego, członkowi bouorowemu, uniwersytetu Wileńskiego i ka- 
walerowi orderów św. Anny 2 klassy i Włodzimirza 3. Po nie- 
odżałowanej stracie dnia l kwietnia 1832 r., mężowi, strapiona 
zgonem małżonka, 
 domu Wilgow wojewodżiauka CzernicllOw- 

ka, dla ulgi strapieil własnych i poeiech przyraciół, schroniła 
tu w domu Doga najceJnicjszą i najszlacbetnicjszą cząstkę, ser- 


.........
>>>
27
 


42 


ce zgasłrgo, i ku wiecznej pamiątcc na l
iem tcn kamicil poło- 
żyła." Nad tym kamicniem głowa Chrystusa z gipsu wyrobiuna; 
kamicil w złote ramy oprawny, litery złote, ale dla fladrów czel'- 
wono szarych zaledwo widzieć się dają. 
O/tarze. Ołtarz wicJki (jak się już namieniło) przedziwDttj 
snycerskit;j roboty. W nim daje się widzieć natura]npj wie]ko- 
ści ezłnwirka Chrystus na krzyżu rozpięty. :Filary złoconr; 1 10 - 
między niemi stoją pozłacane figury ko]usa]nej postaci Naj- 
świętszej I)anny i św. Jana Ewangelisty. Na kapitelarh wznoszą 
się jakby na powietrze lecieć gotowi aniołowie z rozpostartemi 
skrzydłami. Dwanaśeie innych ołtarzów zdobią ściany i filary lłO- 
lłOczne nawy kościoła, Pomiędzy temi, ołtarz św. Antoniego 
słynie cudami. t I tli 
I\ościół l\Iiędzyrzecki pod wezwaniem św. Antonicgo jest wy- 
święcony. I 
Kollegijum. Wychodząc z kościola przez zakrystyę, wchodzisz 
do sali tah. nazwaDt
j Examinuwą. Piękna ta sala długości ma 
łokci 3, szcrokości 14, wysokości 7. Na suficie gładkim ma od- 
malowane słoilCe, rozrzucająee na wszystkie strony rzęsiste llro- 
mienie. Po węgłach umieszczone są kadzielnice Etruskie, na któ- 
rych 'nimfy uwieilczone palą kadzidła. W głębi daje się widzicć 
w perspektywie odmalowany Ossoliilski z Polakami, zapraszający 
Pijarów do Polski; św. Jozef-lialasanty z killn
 I)jjarami przyjmuje 
wezwanie; osohy są zwyczajnej wieJlwśei. Sciany malowane ko- 
lorem szafirowynl, ozdobion
 hypogryfami i naczyniami ofiarni- 
ezemi Etruskicmi. U góry pod gzeąlsami popiersia owalne niby 
z gipsu: Stanisława-Augusta, Jiazimierza W., Długosza, I\rome- 
ra, I\ochanowskiego, Zamujskiego, Skargi, lionarskiego, Naru- 
szewicza, lirasickiego, Czackie,go i Kopezyilskiego. W szys!kich 
oblicza branc są z I)uław i Porycka. Aut{!J'cm tego jest W ędry- 
chowski GalieY:łlIin, mieszkający przy tutejszem gimnazyum, bie- 

ły w sztijc'" ma]; 'kitU, Pelikan mniemał, że te malowidła 


. 


.........
>>>
...3 


273 


były pęzla Głowackiego; tymezascm przedstawił się W ędrychow- 
ski i otrzymal znamienite powinszowanie. 
Przy wyjściu nade drzwiami wmurowany jest marmur czarny 
z napisem zlotcmi literami takim: "Pomnik wdzięcznośei JW. 
,Józefuwi Stcrkicmu lU. P. R. K. O. S, A., dobroczyiJ('Y tutejszego 
koUegijum i szkoły, roku 1818." 
Nad tą salą wzuosi się tegoż samego wymiaru sala na l}iblijo- 
tekę przeznaczona, malowana pokostem na kolor oliwkowy przez 
W ędrychowskiego. Szafy jesionowe politurowane, porządku Do- 
ryckiego; olwa do szaf z szybami arkuszowemi. Na suficie Fe- 
lms na rydwanie pędzi 4 konie. Pod gzemsami ślicznie malo- 
wanemi na wzór gipsu, w obwodach okrągłych, są popiersia uczo- 
nych Greków i Rzymian, jako to: Plautus, Persyusz, Taeyt, Te- 
rencyusz, Scneka, Liwijusz, Owidyusz, Horacyusz, Wirgilijusz, 
SaiustpIsz , Cycero, Teokryt, Arehimedes, Homer, Hezyod, 
Safo, Auakreon, Pindar, Sokrates, Sofokles, Eurypidcs, Arysto- 
fan, lHenandcr, Herodot, Tueydytcs, Demostenes, Sokrates, Pla- 
to, Euklides i Arystoteles. 
Z sali biblij(
teeznej przeehodzi się do sali zwanćj gabinctem 
fizycznym i muzeum. Nade drzwiami jest marmur czarny; na 
nim złotem i liter:aui napis: "JW, Janowi s..ckiemu chor, Kor. 
ord. Pol, kawalerowi, fundatorowi tćj biblijoteki, szkoła gimn. 
lUiędzyrzeeka wzniosła ten pomnik wdzięczności, r. 1821 dnia 
1-1, sierpnia."" 
Kollcgijl/Ill murowane o piętrze w kształeie prostokąta, ma 
80 łokci długości a 70 szcrokości; micśeiło się w niem dawniej 

O konwiktorów i 16 professorów xięiy, ma 28 pokojów i 10 
wielkich salonów. 
Oficyny są trzy murowane. Jedna o piętrze ma długości 
łokci 180, szerokości 20; dwie inne pomniejsze z suterenami, 
Świetnc niegdyś budowy mieściły uezniów szkoły, dziś zaiedwo' 
kiJka pokojów zajętych za I'0mierną opłatę, chylą się do upadku. 
TEKA N. II. 35
>>>
27..f. 


44 


Biblijotekę, maehiny fizyczne, gabinet mineralogiczny zabrano d
 
Zytomierza w 18:12 r. Ib.adkip.j wartości były dzieła i rzeczy. 
Szkola od 1709 do 1825 r, była szkołą powiatu Rowieilskie- 
go; dopiero w 1825 postąpiła na stopieil gimllazyum i w tym stop- 
niu przetrwała aż 
o 1H32 r. ostatecznej kassaty SWOjlU, 
I\ollegijum Międzyrzf:ckic i szkoła nalciały od początku fun- 
dacyi do Iiorony; ale po trzecim podziale Polski, 1liędzyrzecz przy- 
łączony został do prowincyi Litewskiej w 17
)(j r. 
Szkoła liczyła zawsze mnóztwo uczniów; bywało zawsze po 
!iOO i więcej studentów. Konwikt zapełniony był dziećmi naj- . 
pierwszych obywateli Podola, Ukrainy i Wołynia *). Wizytatorowit
 
zostawili naj zaszczytniejsze pochwały dla Międzyrzecza, Wacław 
Dorejko marszałek powiatu Rowieii. dozórca honorowy szkół te- 
goż powiatu, szkołę Międzyrzecką swojćm najulubieilszt
m dzicc- 
kiem nazywał, a duszą i sereem był dla nićj oddanym. Czacki 
lubo Międzyrzccza niecierpiał, z powodu, że on równoważył chwa- · 
łę na!lkową KrzemieilCa, niemógł jcdnak odmówić należnćj mu za- 
sługi; głośno w Międzyrzeczu uwielbiał l)ijarów, a pol.ątnic jci- 
dżąc po domach, odmawiał uczniów od tćj szkoły do swojego Krze- 
mieilCa. 
Rektorowie znakomitsi kollegijum 1l1ięclzyr:eckiego. no tej 
liczby nalcią: 1) I!'raneiszek Torkwat, "hi c morum eivilitate 
nobilium procerumq V olhyniae animos, mire sibi nobislI dcvinxit." 
Czynny człowick, urządził pięknie Jwllegijull1 i wioskę. 2) Alexan- 
der i Dominik Szybińsey, mianowicie J)OIllinik i goslwdarz i autor 
niepospolity, wydał: llistoryę powszedmq czlerec,'L monarchij, 1796 
r, Warszawa; O początku i wzroście pmistwa Tureckiego, Warsz. 
1773; lIistOT'yę Tureckq z flIignola, Warszawa 1799; lIistoryę 
Szwedzką, Warsz.. 1787; FOł'SZ1'y{ty Nowe Po/skit! (kaligrafija); 
Geogra{iję; At/as dziecinny z dostateczniejszą Polski i },itwy ge.o- 
grafiją, nauką o sfcrze, przekład z francuzkiego powiększony 
*) Ob. Grabowskiego artykuł: Między,'zecz, w Pismach rozmaitych.
>>>
45 


275 


i pOI)rawiony, Warszawa 1772; Dykcyonarz mitologiczny do uży- 
cia szkolnego. Poważany przez Stanisława-Augusta, eharakteru 
wielce łagodnego, umarł dnia 1 sierpnia 1799 r. Na portrecie 
jego położono: "Vir ita probus ut in vita sua vitia neseiverit, . 
Ita sapiens ut ingenii meHoris desiderium sustulerit. " 3) Kotiu- 
ŻyilSki Alexy, był rektorem lat 5; tłómaczył wicrszem Georgiki 
Wirgilijusza, Nocy Junga, Ody Jana-Chr. Rousseau, Telema/;:u 
.xiąg wierszem. I b 
.,Vallczyciele. Najznakomitszy z nauczycieli, I) Wawrzyniec 
Justynijan , picrwszy otworzył studya teologiczne i filozoficzne 
w 1723 r. Sam biegły w językach Greckim, ł
aciilskim, Nie- 
mieckim i Francuzkim, sam te nauki wykład ał. 2) Antoni Roga- 
liiIski prefekt, 1752 r. wydawał dysputy (w duehu wieku), gdzie 
opugnatorem był xiązę Radziwiłł koniuszy w. x. L. z kanonikiem 
Warszawskim Safleurcm; na teatrzc wystawił tragedyę orygi- 
nalną PY'TtlS, drukowaną w Warszawie z dedykac)'ą ,Franciszkowi 
J.ubomirskicmu starośeie OJszyilskicmu. 3) Józef Arabski, medyk, 
ilUatomik, naturaHsta, tłómaezył bieg krwi i robił dysekcye, eze- 
go w Polsce i w J.itwie podówczas nieznano. 4) Emmanuel Sztem- 
berg, liierat, 1l:lpisał Z dziejów Tebailskich tragedyę Kreon, grą- 
ną w l\Iiędzyrzeczu i drukowaną w Warszawie. 5) Bogusław Ho- 
roch, matematyk, fizyk mechanik, teolog, kosztem Grabowskiego 
biskupa Warmiilskiego brał nauki za granicą, własnym kosztem 
sprowadził maehinę elektryczną, pneumatyczną, stos Galwaniego, 
i wiele miuerałów; tłómaczył bullę kanonizaeyi św. Józefa-I\a- 
lasantego , do tego medytacye o życiu i eZYllach tego świętego, 
Warszawa 1767 r. fi) Dcmctry Reszczyilski, zrazu literat, na- 
stępnie w Wiedniu uczył się matelIlatyki i fizyki, był nauczycie- 
lcm Jablonowskich, w lUię(b.yrzeczu z wielkim pożytkiem mło- 
dzieiy uezył filozofii i matematyki, mieszkał w Rzymie. Napisał 
lJlowę pog1'%t:/Jową na pochwałę xiężuy Jahłonowskiej wojewodz. 
Rawsliiej, Panegiryk dla Adama .Naruszewicza przy wstąpieniu
>>>
276 


46 


na katedrę Lucką. Rozprawę o Logice Kondil/aka, gdzie umieścił 
traktat o nieśmiertelności duszy. Rył to mąż obszcrnej i grun
 
townej nauki; żył lat 78. 7) Patrycy Skaradkicwicz literat, filo- 
zof, umarł 1777, żył 39 lat; wydał A"ytrnetykę I}aulina zasto- 
sowaną do matematyki wyższej, Warszawa 1765, Gcornet"Yę dla 
szkół W arsz. 1774, Ody Konarskiego zcbrał i wydrukował z ob- 
jaśnieniami, Warsz.1767. 8) Antoni Tżycki, literat, filozof, wy- 
dał z francuzkiego Przypad!.'i Neoptole1lt(l sym. Achil/II, Warsz. 
1773; tu się podają dla młodzicży prawidła cnoty i uczciwośei. 
9) Atanazy Pomorzkant, litcrat, wydał Mowę mianą na pogrzcbic 
Augusta Sułkowskiego wojewody Poznailskiego, KflZanie na po- 
chwałę św. Jana-I\antego, łącznie z żyeiem tcgo św., Kazań Ko- 
china tomów 4 pozostało wrękopiśmie. 10) Tadcusz Golyilski, 
pierwszy doświadczcnia fizyczne na exall1inach ukazał. 1 ł) Dam- 
czewski matematyk wydał Arytmetykę. 12) Seweryn Iiulikowski 
uezony 
złowiek, tłómaczył Uwijusza. 1
ł) Alcxander Petruse- 
wiez, uezony, praeowity, sZ:łDowany w obywatelstwie i kochany 
od uezniów, wydał Piękny Kijów,-i inni. 
liczniowie wyszli ze szkoły IJ/iędzy.'zeckiej. Znakomitsi, co 
pracą literacką i zasługami w obywatelstwie odznaczyli się, są: 
Ignacy Hołowiński zmarły metropolitą Iiatoliekim w Ilossyi, l\Ii- 
ehał Czajkowski, Szymon I\onopacki, Norbert-Alfons Kumeiski, 
Elijasz Sieradzki (wydał fizykę F'iszera, algehl'ę I.aeroix'a, dzieło 
o Lakierach), Stanisław Iirasiilski, Antoni l\Ioszyilski, Stanisław 
Wikszemski, I,eon ł.osiewiez, Antoni Odynecki, Jakób CiccllOilski 
znany z dowcipnych satyr, i inni. 
Fundmz KollcgUllrn. Picl'wiastkowo Jerzy-Hominik I.ubomiJ'- 
ski naznaczył 15,000 rs. i wieś Charuczkę z 15 chat złożoną do 
czasu, potem pl'zeszła ta wioska na wieczność do ])ij:miw. N:t- 
stępnie powiększ:tły się kapitały przez )'()żnych dobroczyilcllw, 
doszły do :ł7, 767 rs. i dawały procentu rocznego 1 ,9
9 rulJ. sr.; 
przeszły na Skarb.
>>>
f' 


WZMIANKA 


o l.YClU l PJSIUACH ADAlUA CZAJlNOCłłTEf;O. 


PRZEZ 


DOMINIKA c. CHODŹK
. 


Uoświatlclenic wiektiw okazuje nam ciąglI' nicdośeigJą III'ze- 
znaczenia drog,;, jaką niektóryeli ludzi prowadząc, Opatrzność 
z nicdoli i ubóstwa, na wyzsze, zaszezytne wznosi stopnie. Z te- 
goz doświadezenia, l}rzekonywamy się takie, iż przeciwności 
zawsze I}rawie dzieh))'m bywają dla ludzi niclwspolitych bodź- 
ccm, do wyłamywania się z lwd jarzma cisnącego losu, i prze- 
kazania imion swoich póżnej potomności, Jt'st to ogieil probier- 
ezy złota. Niema rzetelnej chwały bez zasługi, niema prawl:j 
na grody bez trudów. 
no rzędu ludzi, których tajemnica iycia niedościgłą drogą 
rItzwikłaną została, należy Adam Czarnocki . dotąd uczonym ]10(1 
imieniem Zoryana Dołęgi-Chodakowskiego znajomy. 
Imic Chodakowskiego" kaidem u przynajmnićj trm]niąccmu się 
naukami w Po]scc i Rossyi niejest obce. JUię(hy innymi, Suro- 
wieeki a za nim Lesław f.ukaszcwicz umit'ściJi w swych dzicłach 
kriitki opis życia, tego .;ajlepszyeh chęci i niezmordowanego do. 
ostatni tU chwili badacza dawnej Słowiańszczyzny. Niewićm, zkątł
>>>
278 


28 


ci dwaj wspommem pIsarze wyezerpnęli wiadomość o szczegó- 
łach jcgo iycia, Trafcm dostać mi się zdarzyło własnoręc
ne 
lisł,y mniemancgo Chodakowskiego, i mcmoryał jcgo do Karnie-. 
jcwa byłego niegdyś gubernatora lUiilskiego. Z tych pism, naj- 
dowodniej przekonać się mogłem, ii źródła z któryeh ezerpali 
Surowieeki i Lukaszewiez, zupełnie były błędnI.'; a poznanie się 
z ludźmi godnymi wiary, znająeymi niegdyś osobiście Adama 
Czarnockicgo z lat jego młodocianych, i późnićj, kiedy jui sły-, 
nął pod imieniem Chodakowskicgo, ostateeznic mię o autentyez- 
ności i rzetelnośei wspomni onych wyżej, własnoręcznych pism je- 
go, przcświadezyły. Powodowany zatem jedynie miłośeią praw- 
lly, i jako nicobojętny na pamięć zasłużonego ziomka, szczegóły 
życia jego,' najmniejszej nic'podpadająee wątpliwośei, ciekawcmu 
ezytclnikowi udzielam. 
Adam Czarnocki, syn rodziców szJaeheekiego stanu, lecz ubo- 
gich, urodzony na Litwie w województwie lUiilskiem, 4 kwictnia 
l7Si- r., piel'wsze lata dziecinne, przeżył u ojea swego Jakóba, 
który po wicIu domach prywatnych zajmując się dozorem rolne- 
go gospodarstwa, w r. 1792 przenicist się był do Mazowsza, 
a małoletnicgo Adama, zostawił w Miilsku u brata żony swojej, 
xiędza llorodzieza na opieee, Wkrótec z Mazowsza wróeiwszy 
znowu do Litwy, wziął do sicbil.' syna, i po różnych dworach 
w wojcwództwic Mińskiem przebywał do roku 1795. Wspom- 
"nione Jata pamiętnI.' zaburzeniem krajowćm, a w koilCu upadkiem 
Polski, st3ły się bardzo nieszezęśliwe dla ojca Czarnockiego, Do 
tegu stopnia ujrzał zniszczone szczupłe swe dorobkowe mienie, 
iż iadul'go nicmiał sposobu dać jakieżkolwiekbądż synowi wy- 
chowanie, Odwiózł go zatćm do możniejszych krewnych, miesz- 
kających w puwieeie Słuckim. Xawery Czarnocki podstoli Wi- 
tebski umieścił młodego Ada::la przy sobie w illająlku swym IJe- 
cieszynie. Tam Adam Czarnocki olIbył pierwiastkowe nauki, 
ztamtąd' oddany został do szkół ówcześnych powiatowych Słuc-
>>>
29 


279 


kich. Już w młodym wicku, odznaczał się nicpospolitą zdol- 
nośeią a szczcgólnie olbrzymią pamięcią. Z nauk historyę i ge- 
ografiję najbardzićj ulul}ił. Duch jego podnieeany wrodzone m 
natchnieniem rozjaśniania prawdy w dziejach ojczystych, wcześ- 
nic okazywać począł silny opór zcstarzałym, powszechnie wtcdy 
jeszcze przyjętym zdaniom, opartym jedynie na dawności czasu 
i powalbe wsławionych autorów. Czytanie' dawnych xiąg i r.ęko- 
pis,mlw najulubici,szem stało się dlai, zatrudnieniem, Z przy- 
rodzenia żywy, porywczy, do najwyższego nickicdy unof.ząey się 
zapędu; nicraz za śmiałe sprzeciwianic się wbrcw ogólnemu spo- 
sobowi widzcnia rzeczy, karcony był od starszycl, , nicpojmują- 
cyeh myśli i usposobicil zdolncgo młodzicilCa. Dziwna rzecz, 
zaiste! Jcszcze wówczas nirznano u nas ściślcjszej krytyki histo- 
rycznej, jeszcze poezya nasza zawarta w ciasnej ramce rymo- 
twórczcgo kodexu, brzmiała wygładzone mi monotonncmi ryma- 
mi, a nieśmicjąe na krok wyboczyć z karbów prawidłowej przy- 
zwoitości, massę SlJowszellniałych, od dawna luzctrawionych my- 
śli i obrazów, w coraz innym na pozór starała się przedstawiać 
szyku. W ówezas już Adam Czarnoeki, młodzian bcz wielkićj 
nauki, bcz znajomości języków obcych (bo umiał tylko trocl'ę, 
szkolnćj ł,aciny) bez najmnicjszej nakonicc znikąd zachęty; za- 
grzebany w ciehćm wicjskićm ustroniu, z zapałem mawiał o nie- 
odbitćj koniecznośei baczniejszego ślcl1zcnia prawd historyczn
'ch, 
o wskrzesżeniu poczyi ojczystej, o zbieraniu pieśni gminnych, ba- 
daniu podail i zwyezajów hulu uświęeonyeh dawnością. Śmiano 
się nieraz z młodziana, mianująe go marzycielem i zapalcilCcm, 
gdy ten gorliwie wypytywał starych rolników o rozmaitc ich 
naddziadów podania, lub cickawie I)rz}'słuchywał się śpiewom 
wieśniaczek; a jednak to wszystko stało się wkrótce ezynncm 
zatrudnienicm najuczei,szych i najzasłużeilszych mężów! Tak to 
umysły wyższe przeczuwają potrzebę wicku!... 
Wcześnie utracił matkę. Ojeiec jcgo wszedłszy powtejrnic
>>>
I' 



HO 


30 


w małżcilskie związki i ciągłe przebywając w lUiilskićm, zszedł 
z tego świata (t lutego 1800 r.). W rok po śmierei ojca, ukoil- 
ezył nauki szkolne (30 czcrwca 180 t r.); po czem dwa łata l}rze- 
był u rozmaityeh znajomych sobie osób i na nauce krajowego 
})fawa przy adwokacie w Nowogródku; a następnie W Miilsku do 
roku 18:)7 pozostał. Nicobrawszy jeszeze żadnego stałego za- 
trudnicnia, eały ten czas poświęcił gorliwemu wyuczaniu się llraw 
kl'ajowyeh, zwiedzał archiwa, przeglądał starożytne przywilejc, 
i w tym rodzaju znajomości niepospolitćj nabył wprawy. Miesz- 
kając w l\'IiilSku, dopomagał prywatnic wicIu obywatclom, mają- 
cym w sądach processa; Iccz pomimo nabytych znacznyeh zdol- 
nosci do llrawniczego zawodu, obowiązkiem publicznego adwoka- 
ta zahl
 się niechciał, alii też przy sądownictwach w innym ja- 
kim znajdować się stopniu, chociaż otrzymał był llatent (instru- 
ment) na Słueką ziemską rcgeneyę (1805 r. 20 grudnia). Ze 
zaś prócz niego zostawił jeszcze ojcice z powtórnego małżeil- 
stwa dwoje dzieci, syna i córkę: naturalrłl
m więc prawem Adam 
Czarnocki, jako brat starszy, został ich opiekunem. Niemogąc 
utrzymywać przy sobic małoletnich, dla nader szczupłego fIlIIdu- 
szu . poruczył wychowanie brata Faustyna, Józefowi Czarnockic- 
mu l)rezcsowi ziemstwa Słuckiego, Anielę zaś siostrę, Aloizemu 
Czarnockiemu pisarzowi tegoż ziemstwa. Chociaż obaj ei krew- 
Ili, posiadający 11l1ljętnośei w powiecie Słuekim, dokąd sprowa- 
dzili poruezone sobie sieroty, szczerzc zajmowali się ich opieką, 
chociaż Adam Czarnocki, jakeśmy wyżćj powicdzieli, sam z trudno- 
ścią mógł się utrzymać; niczapominał jednak o przyroduićm ro- 
dzcilstwie swojl
m, i w miarę możności dostarczał z własnćj pra- 
cy zarobionych pieniędzy, dla tem dogodniejszego główniejszych 
potrzeb opatrzenia. Następnie przejrzawszy pozostałe po ojcu 
papicl.y, drogą processu OIłzyskał pI'awnie niegdyś du uicgo na- 
lcżący dom w lUińsku z dwóma przyległem i plaeami, co nil:mału 
przyczyniło się tlo ulepszenia bytu nicletnich.
>>>
81 


281 


op W roku iSOi dnia 2 marca, l)rzyjął prywatny obowiązek. zastęp;}- 
llełnomocnika .Józefa hl', Nicsiołowsł\.iego wojcwody Nowogródzkie- 
go w gubcI'nii (podówczas) Grodzicilskiej, powieeie Nowogródzkim; 
gdy' zaś w liiJIi.a miesięey pełnomocnik umarł; sam jeden z:ijął się 
sterem zarządu dosyć obszernych i zawikłanych interesów llra- 
biego. Stale mieszk111łie obrał w majątku W oroilezy ilicdalcko 
Nowogródk:I, Taiil niezmordowanie zajmował się "urządzaniem 
ogromnego, W Iwjwi
kszYIll nieładzie będąceg
 archiwum," prze
 
zicrał lltłcznie wsz}stkie papit
ry 
 umawiał się z wicrzycielam.i 
Nicsiolowsłdego, słowem najpilnićj i najzdolnićj dopełniał przy- 
jętych na się oJlOwiązków,-- i chyba mu to jcdno zarzueić tylko 
. ..I,. " uL 'r. 
można, iż nieraz zbytnią uni
siony gorliwością, bezpotrzebn

 
rozwijał procesy tam, gdzieby' rzeezyh p
ędzćj i sllokojnit;j po- 
lubownie załatwić się dały. Gharakter wszakże przystępny, 
. " I I ' .., I ,', I lVi . 
prawy, zycIe lUenaganne, Ill'aeowlto,sc w naJwyzszym stopmu, 
, I c . 
bezstronna' nakonrrc sl)rawiedliwość i szybkie obejmowanir 
gÓł!l 
" n'" LI 
najbardzi,U zawiliłanyeb 'interesów, zjednały tllail szaeunek i Ptzy- 
, , 
 
ellylność tuk samego wojewody,jako też jego wierzyeielów i łłrz
- 
.. , . U I lU\lJI S.I J \"'«1,.1 
dlllkow JlllcJseowyell. 
1 'i 'Uh to. 'ijf;f1'JS&ł1') t Iiw
b ł UH mło'l 
Mi
'dzy innemi. ścisłej się wtedy zaprzyj
źnił zjedny
 z krew- 
nych lu'ubiego, Ten młody, pełen życia i siły,\ skryeie się' prze- 
l mknął za granicę i wszedł do wojska, tworząeego się wówcza
 
w w. x. Warszawskicm, a chcąe się połączyć z Czarnockim, 
wnet tajemnil: wezwał go listem do siebie., .Atlam CzarllOcld na- 
tychmiast odpis.ąl i oświadezeniem, iż radby co najprędzćj opu- 
śeić Litwę; a uniesiony niebacznym .'pospiechcm 'w odpowiedzi, 
żeby prędzrj list jego doszedł, odesłał go na pocztę, W owym 
n 1i.. 
czasie tajcmnc wlmlkanie się z kraju surowie było zakazane 
przcz zwierzchność: I Ztąd list tcn, trafcm przejęty, ściągnął na 
" 
Czamockicgo przcślatlowanie rządu. W nocy (25 marea 1808 r.) 
aresztowany w W orollczy i . pod strażą zawieziony został do 


TEKA N, II. 


36
>>>
282 


32 


Grodna; J zta tąd II
\\ 
 po ,;j}vybadi\ll' przewIezIOllo go 'do 
Pet
rsburga, gd
ic l)rzcbył w więzieniu od dnia 30 kwietnia do 
dnia,., 
 1 , grudnia,..,w którym przcprowatlzony wraz z innymi 
towarz y szami niewoli, do Nowgorotlu. Tu dopiero I,aidy z IJicb 
I , .Uh l 
dowiedział się o wyroku dalszego swego przeznaczenia. Czarnocki 
odsądzony otl szlachectwa, skazany. zostal na cale życie tlo służ- 
by wojsk
!ej, jako prosty iołnierz, w 2-ej dywiz
'i jenerala 
ma
enapa, stojącej ;\f/.9msku mjf
cie gu,beX9H Tobolsll.iej o 3,550 
w
o
st od Petersburga, L nad rzek
 Jr!yszem, przy granicy J\irgis- 
ko-
ajsaekićj, *). nloh
iJI
 1 [b'nh
f:8u m,.w )u,. "to' W 
-ojl' ','lU" .1 r' ot iilh I łl, oj a L h sld ł
}l 
-, Cios tak. dotkHwy zgnębiłby ł. bej u zy 'lo icka, ;. pp- 
I . . h...." I I' ... J l I " 
grążyłby nieehyJmie w rozpaczy; lcez Adam Czaruocki wyższym 
lIii \11 1111 
I}ył nad wszelkie priygotly. Zawarłszy boleść w sercu, póstano- 
II , 
wił mężnie walczyć z ueiskająeyrri go losem. Przybywszy n' 
, II 
miejsce swego przeznaczcnia, wkrótce umiał pozyskać sobi przy- 
.. u :1j"dltJ II tu fi 
chylność dowódzey, przez co znaczną w Ilrzykryrn swyn stanie 
18S '," 
znalazł ulgę. W Omsku przciył lat cztery, tę przynajmnićj zys- 
kawszy korzyść, ii tlobrze się nauezył porossyjsku. l)ny k
I\
u 
roku 1811, tlywizya Głazenapa otrzymał... rozkaz zbliżenia się 
ku Litwie, i półk, w którym się znajdował Adam Czarnocki, stanął 
.. 
w Bobru J ' sku. Ztamtąd nasz żołnierz, wystąpiwszy wkró!- 

 - 

 1 l} i"I0 ł r.A8io ob H. 1
mrm 
.mif90n1 
3Il 9 'I 1ł1.' . \ w 
. 
. *) Wszystkie Ilotąd nmieszczone szc1.eg6ły życia Czarnockiego, wyj;lłem z je- 
Oflo go memoryału. Memoryał ten pisał Czarnocki w Nowgol'od/.ie (w pier- 
..I wszych dniach stycz. 1U09 r.) do b. gubernatora Mińskiego łiarniejew
, 

I;I 
pl'osząc go o wstawienie się 
a sobą, pod wzglf;dem zmniejszenia kary. 
Miałem exemplal'z rzeczonego memoryału własną rf;ką Czarnockiego 
'11'1" pisany, w części popoIsIm w części pol'ossyjsku; wif;cej jednak po- 
rt 1 polsku, wtedy je!!zcze albowiem bardzo mało zlIał j,:zyk Rossyjski. 

 
(.1 
(Ualsze szczegóły wyczerpnąłem z' listów"autentycznych Czarllockiego 
I oh i 
 opowiadanta znających 
o dobrze osób;' (Przyp. Autora.) 291B 
.li ,
 AUT 


n 


8&
>>>
33 


283 


ee na pole hitwy, pojn
:IIIY przez wojska Francuzkie i w dywizyi 
jenerała DąI)rowskicgo IImieszezony został w stopniu adjutanta 
l)Odofieer:.. Dył razem z wojskiem FranCllzkiem w Rossyi, i ra- 
ZCJll wystąpił za granieę w p:łmiętnym odwrócie roku 1812, _ 
lł o upadlm potęgi Napoleona i rozproszcniu się wójsk Polskieh; l' 
przebYWHł czas nil'jaki w Galieyi, gdzie wprzód przezwał się był 
Chrzanowskim. a nHs1ępnie przybrał sobie nazwanie Zoryana 
Dołęgi-Chod:lkowskiego. Chociaż I)Óźnićj Najrniłosciwszy manifest 
eesarza Alexandra I, pokrył hył wszystko wspani:łłomyślnie nic- 
. 
pamięcią; bn jednak przyhranego naźwis!\a swego, niewiadolllo 
dla jakich przyczyn, niezmicnił. o 
.:. ( u I [;I\' L,r (jin
 
W Galieyi żadnego stałego nicmając zatrudnienia, oddał się 
I I . I J. 
ulubiow:j sll.łollności szperania dawJll:j Słowiailszczyzny i wydobywa- 
l"' Ił 
nia z podailludu cZYściejszycIf, pojęć historycznych. Nawykły d
. 
niewczasów, luhiący podl'óże, umyślił obejrzeć cały ród Słowiail- 
, II 
ski i z niego wywieść pasmo JlowyeJl uwag, tyle potrzebnych 
I 
dla objaśnienia pit:rwszyeh dzil'jów Półnoey. Nieraz sam jeden 
z kijem w ręku, z torhą żywności na plecaeh, przechodził wioski 
i miasteczka, 'r
zmawiał zc stareami, spisywał piosnki gminne, L 
I . _ II 
rozkopywał starożytne mogily, którc h'afnie Zalnikami od wyra- 
i- 
zu ia/nazywał, przezierał starc dokumenty i rękopisma, słowem,' 
wszelkieJ. używał sposobów 
 żeby odkryć zamierzchłe wickami 
ł I 
ślady dawnych dziejów półnoenyeh, '. 
wu II d') 
I."teoł{,. I 
Wśród tyeh naukowyeh wędrówek, zwiedził Puławy i dał 
się \i poznać bJiżćj opiekunom lIauk," i xiązętom Czartoryskim, 
którzy wnet ocenili zdolnośei jego i chęci, Za ieh pomocą obej- 
rzał resztę Galicyi i kilka' pobliższych województw Polskich, 
następnie zaś udał się na W ołyi. do Krzemieilca. Czartoryscy 
widząc niepospolitą żądzę Czarnockiego poświęcenia 'się naukom 
historycznym, najczynnitU i najgorliwićj wszelkich mu udzie- 
lali pOllloey; llaostatek polecili go względom i opiec. prawdzi-
>>>
I 



8ftr- 


34 


wego nauk wieIbiciela,"opie
una i znawcy 
ięeia kanclerza Ru- 
miailCowa. Pojcchał więc Gzarnocki .do PettJrsbl1rga (181!) r.)" 
'fąrp n
!lc, od kanclcrza przyjęty,; zapoznał się wprędee, z eelniej-: 
sz)mi. uczonymi RQssyjskimi, jako to: z llistoryografcm Karam- 
zinem, admir,ałem SzyszkoWCJn, Uwarowem, l\l:igniekim kUl'ato-' 
rem ulliwersytet
 Kazańskiego, professorem prawa Ii.ull.Olnikiem 
i »;ielll innymi, oraz z uczonym rodakiem metropolitą - Katolickim' 
Stanisławcm SiostrzeilCewiczem. Rumiańcow nareszeie lrzedsta- 
. ' 
wił,go cesarzowi Alexandrowi I, który podany przez Czarnockic- J 
go projcJił ,podróży po krajach Slowiailskieh' zatwierd
ił, 
azał 
go samego umieśc!ć w rzędzie urzędników ministcryum oświc'= 
ccnia, obdarzył znaezną pensyą, poruczył llallanie, IW całćj Ros- 
o ł. '. ,; It...., r I.{ . ,. . , 
flyI starozytneJ SłowI3nszezyzny; w celu zas podam a dian dosta- 
I n nlll 
tcczuiejszyeh W ogromnćj pracy ułatwicil wydał rtJ7.kil7.y wszy- 
I ...,. dl 
stkim gubcrmltorom, pail
twa, i innym wyższym urzędnilwm, icbv ,. 
I ,r.' 
]Ja każdc wezwanie wszclldch mu dostarczali ]wmocy. Na tćm 
'., . .. ofILWłl l ". ,1 ] . . . I t . ł ' Al 
WIęC samem mieJscu, g( ZlC przeu (ZleSIęClą a.y Jęc7,a ( am 
.. "I . ' ", 
Czarnock.i ,W więzicniu, gIlzie wśrcid najcionych klgnctłiw llieszo 
,. III'J II II( l.! 
był pędzony do NowgorO(lu, dziwnćllI zrządzenicm losu, l)Ows
ech-, 
III"',,,' ...1 II J III 
'.' " . . . III. I 
ny go szacunck otoczył" a SWlctnc hafty JllllIIStCl'pUll OSWICCCllla 
. I". I' I l . 1 
sllfawiły' to, iŻ o
tąd stały dlail otworem ccsarsl\ic i najmożniej-, 
_ n. I c .i ,I.łr . 
s7,ych palll;w, Uossyjsld'h podwoje, Towarzystwo prz)jaci,ół nan'" 
" ' "II 1JII ' ł I . '\ 
w' Warszawie, kilka uczonych towarzystw ł,w, l'l'fcrs'mrgu 
III 1\ ,I UIJ liii . 
i Moskwie, polic7.yły wkrótce Czarnockicgo,_ W llOczct członków 
swoich. 'IIli1I1Q 1h'IJ' IW ił" 0111"W li "{V1Ó
IILh Ii') 
J hlj1
 'H 
'. 11 iatwo się dOD1y
lcć, ii tak chlubne zaszczJty, t.ak silna udzir
 
lon a, opieka,' zwiększyły bardziej jcszcze zal}ał i cbęć do pracy' 
Adama Czarnoekiego, Jakoż przcjrzaws7.y starannie arcbiwa,', 
biWjoteki; i g.abincty W stolicy I'ailstwa, puśeił się lIiezwłócz- 1 
nie w podróż naukową po Rossyi, zacząwszy od południowych 
prowincyj. W szędzic zbierał podania ludu, za'sięgał najdrołmicj-' 
57.yeh micjseQwych " względem starożytności szczegółów, olkry-
>>>
35 


(J 
285 


. . 
wał nieprzeliczone prawie ltOrodyszcza czyli dawnc siedziby ple- 
mion Słowiailskich. uW pałaeach, w aomach obywatelskich,' 
I. ' 
w karczmach, w ehatkach wieśniaczych, na opuszczonych polach, 
w ogromnych nieprzejrzanych okiem puszczach,- słowem, wszę
(" 
dzie go hyło pełno; a dla roirjscowych, (gdzie się udał) policyj, 
stał się niejakiego rodzaju" 'kłopotliwym postrachem: te howiem
 
musiały śpiesznie ;.; jego 'zaleccnie takich zasięgać wiadomośei',1t 
o których najmnicjszego ni('miały wyobraienia. Prowallził ob_ ł1 
szerne z uezonymi korrespolllleneye; tak np. przez liiIJm Polaków 
,;weześnic mies-zkająeych w Edymburgu, zasięgał wiadomości do. 
swego przedmiotu z na,1 hrzegów Indu i Gangesu. Zyeic jego 
. I , 
słało I się odtąd nieprzl'rwanem pasmem wędrówek i nieustaIllH
j 
llracy. Porównywał stare polłania, rysował mapy i plany: ecl- I 
niejsie ow
ce 'swych badail 'przesyłał w' obszernych raportach 
ministrowi, lnh ,lrukował w liszt.ałcic 'r07.p;aw,J
aJczęścićj poros
' 
syjsku. Pisma peryodycznc Pctersburskie, Goniec Eu"opr?jski 
, . , 
(nl;C'ł'IIIII
'L Enpolllol) i wydaw
ne prz('z Bnłbar
na Areltiu'wJt 
Północne' (C-tll£'IIIILlU APXHII'L), najwi,(eej tych rozpl'aw zawic;- 
r
ją. Nicmając ich pod ręk'ą, nielllożemy, jakby JHIJeżało, szczc'
1 
gółowie wymi('nić i okazać celniejszych prac Czarnockiego. Z Pol
 
skieh pism jcgo, ile nam dotąd wiadomu, są dwie rozprawy: jedna 
I . I . i. 
.. T t 
,lrukowana w Pll1JlI{'lnzku 1.ll'Otl.'l;k,m, druga w (.u'lczelllaclł f'tllulw- 
,,'ycli,i piśmie peryodycznć]
 
 wydawanem niegdyś w Warszawie' 
przez młodzicż Krzemieniecką, oraz przekład powieści Karamzi: 1 
ł JlJr. P l .' . d l k ... Bb'l 
na, mat'tCJ osm mea, zostający otye lCzas w rę 'oplsmIe, , 
Tak od roku '1820 nieznnżenie pracował. Adam Czal'noc1\i, 
przejrzał wiele gubernij południowych, zamyślał (I objeehaniu in- 
nych, gdy nagle w guberllii Twerskiej wc wsi Sielo Pt!lro/l'skuje ' 
(17 listopada 1825 r.), śmierć ezynnc i IH'acowite zatrmlnicnia 
jego przerwała. _ 
"'- Pai}iery pozostałe po nim, złożone nasamprzód były'w lUoskwic 
u Mikołaja Polewoja ; - potem wzięte od tegu uczonego, przez 


,
>>>
286 


36 


zwierzchność, i oddane profcssorowi Pogodillowi, którego stara- 
niem w Postrzegaczu (JJilo,no.,a1'f_JlL) wydrukowany został waz- 
... 
ny Czarnockicgo artykuł: () systemacie mogił Słuwiańskieh, opa- 
SlljąCYc/l w pewnym związlill całą starożytną 
 wiańszczyznę. 
Następnie lUaxymowicz wydał ze wsporyniollyeh papierów Zbió,. 
pie.
ni Ul(llorossyjs
icll_ Znajdować si
 ma także w tych r
ko- 
l 
pismach Sloll'nik Jeogro{icZllY ziemi SlowiU1lskiej, foHo tomów 2, 
aheeadłowym porządkiem ułożony; leez jcst to tylko pierwiastko- 
wy zarys obszernie przedsit,brallej l)raey, bo ledwie po kilka 
a{ rzadko po llilkanaśeie wyrazów, pod każdą gloską si
 znajdu- 
je. Nareszcie liczne korrespondeneyc listowe, dowodzące prze- 
stronnych jego stosunMw, z ówczasowymi uezonymi, jako to np, 
I 
prócz wieln innych, z archimantlrytą Eugcnim w Pskowie, Iia- 
t 
ramzillem, I,achcm-Szyrmą, LlIkaszem Goł
biowskiłll, Tadcusl I 
Czackim, x. Czartoryskim i t. p. 
" W ogólności uważając, pozostałe dotychczas znajome nam 
Adama Czarnockieg'o pracc l)rzcdstawiają tylko ogromny zbiór 
\o 
skrzętnie nagromadzonych, IUniej wi
ećj obrobionych, matcrya- 
łów, inacZlU wszakże może i być niemogło. Czarnocki puścił 
,I. , 
się z pr
cą swoją na rol
 chwastami wieków zarosłą, musiał ją 
wl}rzód zatem karczować, wyczysz " ,ąć, a wtedy po dokonaniu 
tych tI'Udów, o porządnej uprawie i zasicwach mógłby chyba po- 
m)"ślcć, Gdyby miał. d'łOwiednich gorliwości swojćj pom9 flikó
, 
doka
.ałhy zapewni
 więcćj. Plan jego był zawielki dla działau 
jednego człowieka. Ztąd zostały tylko po nim pićrwszc główłliej
. 
szc wielkich pomysłów zarysy, oczekujące zdolllyeh następców, 
. 
którz
'by owoc pracy i usiłowali zacnego męża, godnie rozwinąć, 
uporządkow:lć, i dopełnić potrafili, I 
tti 
 
,.ill
o r 1, (:(S1ł pb
gota; d) 
L flj W'I
łi'nJ 

I W tomie CXJI, Czytelni Pete"sbu,.
,.A-iej, (GIlt'L1iIJTeliil ,l\JlJI 
onł:,.uill), wyszłYIll 1852 roku, był umieszczony zajlDujący o pra-
>>>
37 


287 


. I 
caeh Chodakowskiego artykuł \(l;apisany' prz
z A. Starczewskic- 
go), który tu dołąezamy w przekładzie: 
I -- r "Czarnoeki Adam, syn Jakóba, znany jcst u nas pod przy- 
I , 
br:lD
 nazwaniem Zoryana s)'lIa Jakóba Dołęgi-Chodakowskie- 
go. Będąe wlUoskwie zaprzyjażnił się on z nicktórymi uezo- 
nymi, a W tyeh rzędzie i z Mikołajem Polcwojem, na któri
g'o 
prośbę udzielił mu SWOjl;j autobijografii. Pojewoj przechowywał 
ją skrycie do śmierci Czar
ockiego, póżnićj zaś wydrukował w wy'- 
dawanym przez siebie dzienniku: Syn Ojczyzny. Tak oto Czar- 
r 
nocki opisuje pićrwiastkowe Jata swojego życia *)
 "W 1784 r. 
dnia 23 grudnia, urodziłem się w wiosee Ilolllowie, I w zicmi 
Chełmskiej,' która po ostatnim podziaJc Polski, przeszła 'pod pano- 
wanie Austryaekic i zawartą została w nowćj GaJieyi, od roky 
zaś 18f.9 należy do xięztwa Warszawskiego, zmienionego na- 
stępnie w KroJestwo Polskie. Rodziee moi byli ze szIaeheekie- 
go stanu, Jakób i Anna' (z d
nlU' liorzeniewska) Doł-:ga-Choda- 
kowscy:" lUieli oni w tćj wiosec niewieJką swą z siedmiu wło- 
ściańskiemi ehatami posadę. R. 1790, po śmierci mego ojea matka 
zawiozła mię na Wołyń, do stryja i inuyeh krewnyeh, opieku- 
nów moich. Jeden z nieh, Antoni Chodakowski, były sędzia pl!- 
wiafowy I\rzemiclliecki, dziedzic majątlm IUichałkowee w po- 
wiecie Ostrogskim, oddał mię do: SZklH xx. Pijarów w l\liędzy- 
rzeczu. Roku 1803 skoilczyłem tam nauki a 1804 wrÓcUem do 
, 
nowćj Galieyi, gdzie po śmierci mej matki, Dłusiałem się zajmo- 
wać zrujnowauem całkieDł gospodarstwem, opłaeać długi-i na- 
reszcie z tego powodu w przyszłym 1806 roku, pr;.zedałem'rodzi-, 
, )):...nu), 

 . ,ł n ., n 
 ..U'.I 
*) Autobijografija ta niezgadza się najzupełnipj ze szczegółami, które podał 
powytej szanowny autor obecnego art!kutu. P. Chodźko, będąc pokrew- 
fn nym Czarnockiego i dobrze świadomy domowych okoliczności jego iycia, 
ulr'zymuje, że tę powiastkę zlJłyslił sam Czarnockij nam się zdaje, ie 
jest poprostu apokr fem. J t 
 
S t .. Przyp. Red.
>>>
288 
I 
 


-88 
. 


eielskie me dziedzictwo na wieeznosć. Od 1806 do 1,81.0 r, 
II 
w W ołyilskiem gubcrski.em gimnazYWI\ łająeem udzielne swe 
ustawy, w Ii
z n}\eńcu, słuchałcm nauki w wyższych kursach. 
Po kit skoilCzeniu 1810 I'. pojcchałem do krcwn}ch matczynych 
'11tł
 . 
w powiat Chełmski, zkąd udałcm się do Warsz,awy, gdzie, 
wszedł do wojska Polskiego. Na, wła
lte Je żąda
lic, naznacz
- 
ny zostałem do 5 l)icszcgo półIm, stojąecgo wprzód w Pmssicch 
, 
 
a pote na granicach PrusskJch. Roku 1811 w Bydgoszczy mia- 
I v L 
nowano mię adjutautem podoficerem,,, 1812 r. p
dp9.
uCZllikiclII. 
W wojnie wybuchłej przcdw Rossyi byłem w' kOl'll
sic .Makllo- 
Jlalda w Kurlandyi . ztamtąd udałcm się do .Moskwy. Podczas od- 
wróht przy Dorysowie, wzięty zostałem przez oddział Kozaków 
II. 
w niewolę i za!wowadzony do Czcrnihowa, gtJzip po r 'inych po- 
blizkiclt, miastcczkaeh prz jbywałem, wraz z innymi jeilCami. Gdy 
ccsarz Najmiłościwszym manifestcm, uwolnił wszystkich Pola- 
ków z nicwoli, wróciłcm na Wołyil. Tęskniąc w samotności i za- 
,1- 
pomnicniu, szukałcm pocicchy w xiąikach; zdjęła mię ciekawość 
przeznać początki tego państwa, kt' 'e najmnićj zc wszystkich by.:. 
ło mi znanc a ak potężnic działało przed naszcmi oezami".... 
Tak rozpowiada o sobie Czarnocki w notacic, nicnazn3czoJlej wca. 
le pr;
zci, do druku. Opowicść jcgo prosta, zda, sit: lIieulegać 
w niczem najmniejszej wątpl
łVości. I l'iilka lat poswięeił ścisłtJr 

1U badaniu pićJ;.
iastkow)'ch dzicjów Slowiańskich, pięć lat wet' 
drował po zicmiach Słowian, trzy lata własnym kosztcm, dwa 
koszt
m' xięcia A. Czartoryskiego. Długa, go)'liwa w tym przed- 
-" 
miocie nauka, postawiła ,Czarnoc
ieg
 na nowej zupełnie drodze; 
Zauważył on, źe cała przestrzeil ziem Słowiailskich od Kamy do 
Elby, od Dżwiny P6łnocnej do gór Bałkailskich i morza Adrya- 
tyckiego, zasiana jest tak zwanemi gOl'ódlf/rl1fJ.i czyli /wt'odyszcza- 
mi. Postrzegł także, ij tc JlOrodyszcza w ogólnośei mają kształt 
kolisty lub przybliżony do koli
tości, 'niekiedy natrafiają się 
gOt'odki w postaei trojkąta, wielokąta, kwadratu 
 J czasem 
.u," .
>>>
89 


289 


. I 


. .. ,.  ' .' 'h 
tak żer w kształcie półkuli, ostatnie nieznpełnie wyraźne, postrze- 
gać się dają zwykle na wysokich porzeczach '(brzegaeh rzek), trój- 
, I 
kątne na prz)'lądkach, a kwadratowc na wybrzeżach rzek w pro- 
stym płynącyeh kierunku. Inne na pićrwszy rzut oka wydają się 
okrągłemi, lecz po przcniesieniu ich planu na papier, nieforem- 
ną ukaznją figurę. Takowe rozliczne położenia, w wielu jednakże 
powtarzają się miejseaeh, stąd willać, że jednokształtne, zgodne 
pomiędzy sobą, zależały ód miejsca, jak gdzie, dogodniej dały się 
us'ypywać gl'ÓCl/;i. W ogólności postrzegać się w nich daje jeden 
charakter, jedne niewh\domo dla czcgo zachowywane warunki: 
1) wszystJde gródki znajdują się w prześlieznych micjse położe- 
niach, wcjścic do nich nieodmiennie zdziałane orl wschodu letnie- 
go lub zimowego; 2) wał z czarnoziemu ai do samego usypany 
poziomu; 3) wewnątrz wszystkie dosyć są ciasne; 4) wokoło nich 
zawsze są jednakowe uroezyska z jednakowemi nazwaniami. Od- 
ległość jednych /UJrodys'Z
z od drugich, zawsze jest także jedna- 
kowa, od (i do 8 dawnyeh wiorst, lub blizko tego, a to stosun- 
kówo do warstw, powierzchni ziemi, oraz innych dogodnych lub 
mnićj dogodnych miejsca okolicznośei. Takowe gródki ocalały, 
w liczbie kilkuset, w miejscach, nieodznaczonych żadnemi poda- 
niami i w)"padkami, częstokroć nawet w polach oddalonyeh od 

lieszkail i w lasach. Następnic Czarnocki zauwa żył, iż: 1) 
wszystkie gr,jd!.'i po większćj części znajdują się przy sadzibach, 
będących niegdyś w Rossyi przed f. ,989, u innych zaś Słowiail- 
skich plemion do ezasu przyjęcia przez nich wiary Chrześcijań- 
skirj; 2) wszystkie g,'ó
lki leżą przy uroczyskach przypominają- 
ty 
cyeh nazwania bożyszez Słowiailskich, ofiar czyli modłów, eało- 
paleił, zaklęć, }Jrz)'siąg, igrzysk, zabijania zwierząt, i t. p.; 8) oko- 
ło stu jest nazwaił ukazujących ieh przymiot lub cel budowania, 
np. Boie-grody, Świato-grody, Wiero-grody, Celi-grody, Rot-grody 
(rota klątwa, przysięga) i t. d.; 4) okolice przy gródkaeh, wszyst- 
kie powszechnie, nigdy niebyły polem działań wojennych i znaj- 
'rEU N. 11. 37
>>>
29
 


40 
".. 


dują się w miejscach najmniej uległ)'ch najazdom niCJ)rzyja- 
I II I 
ciół. ( " r 
" . 
'), 1 r jf :1dY łf' 
-o To wszys.t4 0 , wrali z mnóstwem iunyc\l riclu przeświadczcil, da; 


ł
 
zarnockiemu możność stanówczego dowodzenia, iż wszyst- 
ki
 "te, jcdnakowego eharakteru okopowi ska , z j('duakowem
 
!,l
zwaniami, czyli 1t00'adki, w pr
cddziejowym czasu okresie, ozna- 
e.zały poświęconc l' ejsca, ogr z ,yia, ociepione b,orami, dąbro- 
wami, gajami; słowem, były one u nich tem, co u starożytnych 
lacus. I to I według jcgo zdania, właściwem, pierwotnem jcst 
,
qa ,zenicm W y razu g arad, g rod. Ula W y rażenia P oięcia W'Tazu 
.1, I I. I u oJ J 
'U


" lta
t .', .były wy.razy: mieli.. a, flli 'tf' ,mesto, miastu, mestko, 
mesteczko , miasteczko, I u latopiseów Ruskich wyrazy: gOT'od, 
g01'odek, gUT'udec, używały się w pierwotllem swem znaezeniu, np. 
N;estor powiada, że .metropolita Efrl'1Ił w Perejl:
lawlu, grad za- 
łożyl,
 kamień 
d cer/;u,i św. Te.odura. Bołtin pierwszy domyślał 
się, a Karamzin przpnał słuszność jego domysłowi, iż Ne- 
st,or'l P9 d wyrazem 9,'ad, rozumiał I .opasanie, .ogrodzenie 
t/iuś
' l . ,h, c»i sp1ćj rzeczy, wyraz gorod, gród, we wszyst- 
kich ńarzeczach' Słowiailskich, pierwiastkowo 4
lCh ne mią;- 
. , 
ły znaczenie. Ztąd narlid Iluski dotąd wszelkie ogrodzenie 

łkrągłe, zwie 9urodkiem i t. p, Wyrazy: car', kurul, kniaź pop, 
pan, znajdujące się przeobfieie w nomcnklaturze gcograficznćj 
gurudków, po całćj przestrzeni ziem Słowiailskieh, ozuaczały 
także pierwiastkowo znamienitości duchowne. Dowiodłszy tego 
Czarnocki , przystąpił do roztrzygnienia ważnego zapytania, czy 
,byli ofiarnicy u RusiJ,l9JV? Pomo
ząpie, jak wiad9.mo, ich mieli; 
na Rusiach, zdaniem Czarnockiego, znani byli pod imionami: 
światlyc
 Knimiów, zostającyclt pod "ęką wjelkiego kniazia Kijow- 
skiega
tytuł.którym niebyli zaszczyeenirycerze, spółtowarzysze 
"Olega" ,Igora, Swiatoslawa" Ci śfiatli kniaziowie przebywali 
w domu, ,niellależeli do trzeeh główn,yeh wypraw wojenn
eh swych 

ład
cąw, tymczase}ll jednak od ich gor
dów, wielcy kniaziowie 
tt .11 .11 UaT
>>>
'.f,1 


291 


-ł I.J. 
wymagają układów. Oczywista rzeez, iż uklady niclem innem 
nic były , t.ylko umowy względcm dllehownej opłaty czyli daniny 
podobnej do wojennćj dziesięciny u Słowian w Sztetynie, przy 
rzece Odrze, lub podobne dohycIom świątyni wArkonie. Władzey 
Zaod

ailsey, według świadectwa starożytnyeh pisarzy Saxoilskieh, n 
nieraz łączyli w swych rękach władzę duchowną ze świecką. 
Równie też było i u Rusinów; wieley xiązęta Kijowscy, byli 
razem w jednymże czasie i najwyższymi kapłanami: Włodzimierz 
wzniosł posągi Peruna w Nowogrodzie i Iiijowie, a to należało do 
obowiązków najwyższego ofiarnika. Zabicie chrześcijailskiego mło- 
dziana ku czci bogów, stało się także z powodu żądania Włodzi- 
mIerza. Sam naostatek dwul' teremny I 
ielkich xiążąt I\ijow- 
skieh, stał przy micjscu poświęeonćm Perunowi i innym bogom, 
Leez wr(,ćmy znowu do nomenklatury geograficmćj gOl'odów. 
W Rossyi , Węgrzech, Serbii i innych Słowiaiłskieh ziemiach, 
- często napotykamy:l biale cerkll'ie, hiale gOl"od";, białe bożnice, 
ł czarne gorod"i, czerwone cerkwie 
 1/Owe cerkwie i jakby na po- 
równanie z nicmi nowe gOl"ody. Czarnocki mniemał, że te wszy- 
stkie i pod"obne im epitety przy cerkwiach, kościołach i grodach, 
wynikły nie z chrześeijaiłstwa; że cbrześcijaiłstwo ich nie znało 
i niemiało wcale w uiyeiu. Wyraźny więc z tego,lwniosek, ii 
te wszystkie nazwy Starosłowiailskiemi być powinny. b 
lU Przeznanie dokładne /wrodyszcz ukazało Czarnockiemu , jak 
jeszcze niedostatecznemi są nasze wiadomości względcm mito- 
logii Słowiailskićj. Nestor zbyt mało napomknął o tym cieka- 
wym przedmiocie; od lIelmoMa dowia(lujemy Się, że Słowianie 
Zaodrzaiłscy, czcili Biełhoga i Czm.nohoga,....:-Nestor ich 
i
' wspo- 
mina; tymczasem jednakowoż, nazwania czernoboije, białe bogi. 
bialobożnica, ukazują że i Biefobog i Czernohog, nicbyli obcemi 
u mitologii Rusko - SłowiaiJskićj. Czarnocki zebrał' n1łu)ztwo po- 
dobnych nazwail /wrodyszcz i u Ruskich i u innych plemion Sło- 
"£
iailskich, w którym liczbie' były mnimoboije, ostoboiJe i inac,
>>>
292 


42 


n Do tych rezul tów przywiodło Czarnocki
go gorliwe i gł
bo- 

ie rozpoznawanie uroczysk, Począł dowodzić, że najOtlleglejsza 
epoka wszelkiego pogailstwa, wykreślona jest dotąd na ziemi Ru- 
I 
skiej, w kurhanaeh i miejscowyeh pomnikach, i że rcligija Sło- 
wian, powinna rozjaśnić samą ich historyę w ciemnocie jej pier- 
.'Yiastkowych ezasów. Roku 1818, Chodakowski ułożył obszerny 
plan podrózy po Rossyi, póżnirj zaś i po inllyclt Slowiańskich zie- 
miach, w celu zbadania dziejów tych stron, wedłllg pomnik/jw 
miejscowych. Plan ów, oddany Ilaramzinowi do przejrzenia, zupcł- 
nie był przez tego historyografa przyj
ty i zatwierdzony. Zacny 
ten i światły miłośnik nauki, potrafił ocenić btotną wyższą zdol- 
ność Czarnockiego, lubo tcn nirbył we wszystkirm jcdnakowego 
. nim zdania, Tak np. Czarnocki , niezważając na przeciwne 
, I 
dowodzenia Karamzina, niewicrzył, iżby Iluś poczynała się tyllw 
od r. R62; owszem dowodził, że Ruska ziemia zawsze b)'ła Hu- 
ską, stroną Słowiańską, od najdawniejszyeh lat zamieszkałą Uu- 
skiem, nie zaś jakiemkolwiekbądż innem plemieniem. Plan ów 
podróży wydrukowano r. 1820 w dzienniku Syn ojczyzny. Czar- 
nocki zamierzał przejechać eałą Rossyę, we ezterech kierunkach, 
z półnoey na południe a potem ze wschodu na zachód od gór 
['ralskich do ujseia Dunaju. Podczas wędrówki chciał: 1) po- 
równać wszędzie nasypy /lOrodyszcz i oznaczyć je na planie,-roz- 
. I 11-1 
poznaniem gdzie się koilCzą takowe /wrodyszcza, mnicmał, iż 
przyjdzie do poznania dokładnego granic dawnćj Rusi; 2) oso- 
biście pragnął zwicdzić i obejrzeć wszystkie te micjsca, z któ- 
rych wyniknęły miejscowe nazwania Słowian; 3) 
ciśle rozpoznać 
główniejsze miejscowe narzecza i dostrzedz różnicę dumowcgo 
bytu wspomnionych pIcmion, co do odzieży, budowy domów, rol- 
,niczyeh narzędzi; 4) poznać nazwania miejscowe, dawane gwiaz- 
J 
dom, rozmaitym, utworom przyrodzenia, płazom, owadom, grzlbom 
\I 
i zicmiom; 5) badawczo zastana wić się i przeznać, obrzędy lu- 
dowe, ich wesela, zabawy, pic
ni, przesądy i wszelkie szczęty 
.
nm. '" \)1 \J t \:,V ""'.. . "t Q ".. II t 111. f U61
>>>
43 


293 


starożytn
śei; JJaostatek 6), wszystko przejrzeć, cokolwiek dla 
odkrycia starożytnośei posłużyć może, dawne monety, naczynia, 
.mctalowe posążki, oraz inne rzeczy, nierzadko wykopywane w zie- 
mi i mogiłaeh, piśmienne i inne wszelkiego rodzaju pomniki. 
Pom)'sł Czarnockiego przedstawiony został przez óweześnego 
o ' 
ministra rcligii i oświecenia, xięcia A, P. Golicyna , cesarzowi 
Alexandrowi I. Rząd przyrzckł dostarczyć nieznużonemu pracow- 
nikowi wszclki?h środków, aby mógł spełnić powzięte przedsię- 
wzięcie "Nastal w życiu mojem świąteczny ,'ok! jubileus annus!" 
wołał wtedy uradowany Czarnocki. Wnet go opatrzono zalecają- 
cemi pism
mi, z podpisem hrabi W. p, Koczubeja, zarządzająee- 
go wówczas ministeryum spraw wcwnętrznyeh. Wędrówka miała 
trwać lat cztery. Roku 1820 d. f 7 sierpnia, Czarnocki wyjeehał 
z Petersburga, obejrzał micjsca koło tadogi, Nowgorodu, Tweru, 
i nareszcie przybył dO,l\loskwy w r, 1821. Tu korzystająe z do- 
zwolenia kancelaryi granicznej, przejrzał plany 21 gubcrnij, 
porównał jc z mapami ziem Słowiailskieh, zachodnieh i południo- 
wych, ułożył powszeehną mapę Słowiańskiego grudztwa i Słownik 
poróv'nawcy, w którym się znajdowało 7,000 przeszło uroczysk, 
umieszonych według rozmiaru przy 9,.iJ(U'ach. Skutkiem tako- 
wyeh porównaiI, całego rzędu jcdnakowyeh i wzajcm przemienia- . 
jąeych się uroczysk, było to: iż Czarnockiemu nieraz się udawało 
w niezliezonych micjscach odgadywać po dziesięć i więeej nazwaiI, 
czem zduRliewał najstarszyeh wiekiem i najświadomszych krajow- 
ców, Niewielujednak, przejmowało się żywem spółczuciem dla prac 
i zamiarów Czarnoekiego ; sam powiada, że go nieutrudzano 
micjscowemi uwagami, zwłaszcza ze strony uezouyeh ludzi. Otrzy- 
mu/cm cztery wiadomości z Rossyi ujednę z Polski"... Niestety, 
"'
ażllą praeę przejrzenia skutków jego podróży poruezono K. T. 
Kałajdowiezowi, któl'y wierzył w każdą głoskę dawnych Ru- 
skieb latopisców, a niepodziclnł bynajmnićj mniemail Czarnoc- 
kiego, tatw
 st ę domyśleć, jaki sąd wydał Kałajdowicz o trud
ch 


,
>>>
29.f. 


(, 
.f..f. 


niepospolitego wędrównika. . Odmówiono Czarnockiemu wydawa- 
nia ze skarbu pieniędzy na dalszą jego podróż, i ważny jego 
pomysł odtrącono, jako ziścić się niemogąee nigdy marzenie. 
Czarnocki poezął pisać odpowiedź Kałajdowiczowi, lecz jćj zu: 
, 
pełnie niedokończ)'ł. Roku 1822 zabrał znajomość z M. A, Po- 
n 
lewojem; ten pojąwszy go i przejęty najszczerszym dla myśli jego 
spółudziałem, dopomagał, ile mógł pieniędzmi. Nareszcie po- 
trzeba zmusiła Czarnoekiego do przyjęcia obowiązku zarządzcy 
dóbr u jcdnego z obywatclów guLernii Twel'skiej, gdzic umarł 
-w listopadzie 1825 roku. I :ł ,fL1 
'1,)
 Był on ezłonkiem towarzystwa Warszawskiego r p
zyjaciół 
nauk, b. uniwersytetu Wileńskicgo i Moskiewskiego, historyi 
i starożytności Rossyjskich. ł 'l II :) a..\ 
. II 
.u Zostało po Czarnockim wiclc rękopismów, z których dotych- 
czas mało wydrukowano wyjątków. Szkoda, iż rozmaite oko- 
liczności nicdozwoliły mu nie prawie przywieść do systematycz- 
nego porządku, tak, iż wszelkie po nim pozostałe prace, są tylko 
materyałami. Oto są wszystkie dotyehczas nam znajome prace 
C:zarnockiego: I 101 
uJ! 1) Badania we względzie dziejów Rossyjskich, wydruko
aDe 
w Gońcu Europy 1819 r.' Na tell. Czarnoekiego artykuł patrzono 
w swoim czasie, jak na krytykę przeddziejowego okresu, opisane- 
go w Historyi państwa Rossyjskiego, autor bowiem mimocbodem 
wskazuje omyłki Karamzina. lo, ot ( 
D 2) Projekt naukowćj podróży po Ilossyi,O w Synu Ojczyzny 
1820, N. 33-40. Ul bI 
3) lf'"yjątki z podróżnych notat, w Dzienniku ministe,'yum naro- 
, dowego oświecenia, 18:19, oraz w Zborniku historycznym w tomie 
. 3 i w całym tomie 7. p. t, 1fJ II' 
l' Doniesienie o pićnvszyc/t Slilllkllclt podróży w Jlossyi Zoryana 
Vofęgi-Clwdakowskiego, z lfloskll'y, 13 lipca 1822 (T, VII eały str. 
J 378). ' .. ",l1 w 1..1' t. m, fi"') 


,
>>>
45 


295 
. 


Sprawozdanie to kończy się now,cpklatl1rą geograficzną, pod 
na.zw' i.fp1 : 'łowniw porównawczego, ułożoną porządkiem abeea- 
dłowym według pierwiastkowyeh;naźwisk miejseowyeh. Wszystko 
zaś kończy się dwóma niewiclkiemi artykułami: O zgasłych wul-,. 
kan ach, i O żalnikach. q, 
N'. początku Systematyki histol'ycznej znajduje się uwaga 
wydawcy: "Artykuł ten znaleziony przeze mnie w papieracb Cbo- 
dakowskiego, właśeiwie jest jego odpowiedzią na nieprzyebylną 
odezwę Kałajdowicza co do głów ej myśli Cbodakowskiego o ho- 
rodyszczacb, do czego załączono szczegółowy rozbiór xięgi Ka- 
łajdowicza: Listy obadaniach archeologicznycl. w gubernii Razań- 
skićj 1822 r. Przedstawiam w naszym Zborniku artykuł Choda- 
kowskiego , dla tego iŻ on ., wicra w sobic jasny wizerunek 
godnego uwagi systematu, tego znamienitego, geogra.fa-historyka, 
oraz mnóztwo prywatnycb, ubocznyeh dziejowycb wiadomości. 
Dodać muszę jeszcze i to, że artykuł dostał się mi w brulonie, 
niezmiernie, do przeezytania trudnym. ,Sam autor niemiał widać 
czasu wykońezyć go nalcżyeie, co się poznawać daje z mnogieb 
opuszczeń." I J i op 
. 4) Rozprawa o dawnych drogacll wodnćJ kommunilwcyi w Jlos- 
syi, w Zbornilm historycznym W I tomie. Cbronologicznie upo- 
rządkowana wiadomość o podróżacb i narodach po Rossyi w sta- 
rożytnośei, począwszy od Askolda i Dira (864), według skazówck 
historyi I\.aramzina, kroniki Nestora, zbioru monarszych przywi- 
lejów (bramot) 

 I - XIX,. 
 XX o podróży rzekami między 

 
Nowgorodem i Kijowem. XXI "Waragowie ze Skandynawii czy 
jednym tylko W ołchowem przybywali do Nowgorodl1?" XXII 
Droga Truworów do Izbors
a XXIII Poląezenie się PIeskowa 
z Izborskiem. XXIV droga po Siasi, Wołoży, XXV poSzeksznie, 
XXVI po Oce, XXVII droga rzeezna z l\IuronlU do Iiijowa, XXVIII 
do XLI (ostatniego 
), droga Nowgorodzian za Wołocb ezyli Za- 
wo czije to jcst 4-0 prowincyj Dżwiny p6 n cnej, We wszystki .
>>>
296 


46 


. 


tych 

-ach mówi się o róznyeh W olokach zapewnie dla wyjaśnie- 
nia drogi Nowgorodzian za Wołok, dla tego, ze 
 XXVIIl po_r 
czyna się od wyraz
w: "nie widać z latopisów, jaką drogą cbodzili 
Nowogrodzianie za W olok. , ." ,b I 2 
Następuje przypisek Pogodina. nł 
"Przedstawione tu drogocenne wiadomości, znalezione są prze- 
ze wnie w oealonych papierach nicboszezyka Chodakowskiego, któ- 
re się mnie zaledwie dostały w 1836. Rękopism bardzo zagmat- 
wany, upstrzony zaraz po pierwszej karcie, zwłaszcza przy koil- 
cu, dodatkami przenosami, mazaninami. Starałem się przeezytać 
te wiadomości, ile tylko mogłem; a poczytująe za grzeeh taić jc 
w ukryciu, postanowiłem wydrukować w Pmrach towarzystwa, 
którego Cbodakowski był członkiem: pewny albowiem jestem, że 
wszyscy lubownicy historyi przeczytają je z przyjemnością, Ibo 
Azali niema gdziekolwiek h'piej obrubionego spisu? ' 'I I 
Znalazłcm jeszeze w papierach odpowiedż I\ałajdowiezowi, 
względem jego zdania o horodyszczacb, a w ogólności "ozbiór jego 
!.islów arclteologicznyr/t o gubernii Jlazańskipj. Odrzuciwszy zei. 
wszystko trąeąee sporcm i ehwilowym poglądem na rzeezy, . po- 
mieszczę go w następnych zeszytach, aby poszukiwacze ściślej je- 
. szcze oznajomić się nicmogli z nicpospolitą Chodakowskiego nauką, 
Opróez tych dwóch utworów, mam jcszeze u siebie trzy czę- 
śCi (ze czterech) Słownika geogm{icznego, albo raczej nomen/dl,'" 
lurnego hot'otlyszrz, oraz należących do nieh uroczysk i miejsc, 
słownik roślin, i kilka urywków tycząeyeh się ę;eografii i mitolo- 
gii Ruskiej i Litewskiej. Otoż i wszystko, co ocalało z pa- 
pierów CbocIakowskiego, I worllło '1f p
r m i 
Wiele e nauczające roztrząsania (z przemowy do Zbornika) Cbo- 
dakowskiego, znalazłem w jego p;tpieraeh. W rozprawie O sta- 
rożytnyclt drogaclt kommunikacyi, oznajamiamy się z pierwszymi 
Uuskimi kniaziami, ze sposobem ieh żyeia, działal., z żeglowa- 
niem po wszystkich pobliższych rzekach i Ulorzaeh. () W rozpra-. 


....l
>>>
.. 


47 


297 


wie drugićj - lubowniey dziejów prze
zytają dosyć szezegółowy 
i jasny w
'liład, 
odnego uwagi jego systematu o horodyszczaeh, 
razem z IIIllóztwem drogocennych wskazówek na czasy mitologicz- 
ne, n1nózfwem też objaśnieil geograficznych, oczywiśeie, przeko- 
uywlłjąeyeh, jak Ilieodbieie dla dziejów potrzebną jest nauka 
geografii, dlltąd tak uiedbale zapominana," 
 łJ1 f'ł 
5) Rozbiór J.istów Kał.łjdowicza o badaniach archeologieznych 
w gubcrnii Uazailskiej, umieszczony w tymże tomie Zbornika 
Ihiejowego, plllI nazwaniem: Systemat llistor'yczny. mo t.NI 
!. 6) Słownik właściwych nażwi
k horodyszcz i wiosek w języ- 
ku Polskim, tomów 4. Towarzystwo :Moskiewskie historyi, chciało 
nabyć wszystkie papiery swojego współpracownika i członka, a 
w icb liczbie pragnęło mi
ć i Słownik, lecz podczas zawierają- 
eej się umowy o 
o kupno, tom jeden, według 'Świadectwa wdo- 
)Vy Czarnockiego , I zostać miał u Jenerała Pisar
wa, dalsze zaś 
trzy tomy nabyte iostały 'przez Pogodina. o
fJllłl! nMd3- 
-lo 7) Zeszyt pieśni Małorossyjskieh. p-69 I( ł' on)lS(}'1R 
8) Uwagi geograficzne i mitologiezne. (IłaMI W .i1 t! 

1I 9) j\Iapy, s
czegółowe z uwagami. Wielka szkdda iż w tym 
a
lasie brakuje' 4 czy tez 5 ka'rt, i' to najważniejszyeh! ho Ji!l}l 
Te wszystk!(' rękopi
ma znajdują się u profess. Pogodina. 
-do 1P) Herb' .. z wicIu dodatkami i badaniami; posiada 'p. :Ma- 
H'1IOW;i
z. 
 oq łlmsol 
fJ -1ł1Lbo n flrr 
-o Powinny jeszeze: znajdować się u kogokolwiekbądż: o

b' 
11) Zeszyt, lUitologii SŁowiaóskiej..- (, J a ?J,. d
 
-OJ) 12) 1l\Iapa .!Jlęp:l!on Słowiańskich ze spisem wydanym po- 
pol
ku, .b9łw st2iGS ,sials'JI1.h2J1u sns
i'omh1-ont
l'018id 
nwot 
-s
i 13) O Słowiailszezyznie przedchrześcijańskiej, rozprawa tak- 
że pop ols ku , wydrukowana r. 1835 w _ Krakowie, razem z roz- 
b' en\. łćj praey pr
ez\ Surowieckiego. Ił fdinb
't' olI \. 
 
, 
-s

1II14) Iloztrząsania w Pamiętrliku Lwowskim i w Cwiezeniach 
naukowy eh. .p [oq")in '(h in in 
TEKA N. II. 38
>>>
98 


48 


'!W 15) Listy' do Lukasza Gołębiowskiego w Pamiętniku War- 
szawskim; i o lU ')ł31 
 ub " Y'P £L i 
16) Ust Y do J
andtkiego, w Pamiętniku naukowym IirHkowskim, 
'lZ 4p iJlJJych osób w Athellaeulll wydania J. I. Ihaszewskiego. n 
1;.1111 Oprócz tego, .Czarnoeki wydrukował jeszcze w Archiwum 
Północnem GUlllj-gorod ezęść V, str, 369; artykuł: ))róJ)y wy- 
kładu znaczenia wyrazu Hniui, 1824. r. w N. 11, i udzielił przywi- 
lejów w. x. L. Witowda, cz. IX str. 14, I d w 
. 
Wiadomości o skutkach podróży Czarnockiego po Uossyi, , mię- 
dzy ionemi, umieszczone były w Archiwum Pólnucpern r 1822 
,N. 10, i 11.' jiA
wei.tl.f'()111 t t " 1." ..ro «1 mi 
£ 
 Historyograf I\aramzin, korzystał z ważnych postrzeżeił Czar- 
nockiego , i z powodu objaśnienia wyrazu Ruś ezerwona w 431 
przypisku do tomu I, drugiego wydania Historyi Pailstwa Rossyj- 
'skiego, mówi: "Oto wiadomość, udzielona mi przez Zoryana Do- 
łęgę-Chodakowskiego, który, się gorliwie zajmuje wyśledzaniem 
starożytnośei i miejseowych pamiątek narodu Słowiailskiego w ogól- 
ności, Winienem też mu wdzięczność i za inne uwagi, umiesz- 
czone w tyeh przypiskaeh, ,z wymienieniem jego naźwiska." Taką 
jest odezwa Karamzioa o Chodakowskim, i oprócz tego historyo- 
graf wc dwudziestu micjscaeh przyłąezył jego postrzeżenia. 
-I. Porównaw,szy to wszystko, co się tutaj wyrzekło, niepodob- 
na nieoddae sprawiedliwości oryginalnemu poglądowi Chodakow- 
skiego, niepodobna tiieprzyznać, że on był już zwiastunem uezo- 
ny
h odkryć Grima, W. Humboldta, Biurnuffa i innych. r 
-0'1 Gdyby Czarnocki żył "w naszych czasach I i' otrzymał grun- 
towne historyczno-filozofiezne ukształcenie, zaiste wtedy nieprzy- 
zostałby w niczem od wsponinionych wyżej historyczno-filologicz- 
flych znamienitości. "1 Lecz on niemiał w swoich badaniaeh żad- 
nego poprzednika; a stąd, nie dziw, że pierwszy torując sobie 
drogę-miewał czasem fałszywe poglądy, za któremi nówsi ucze- 
ni nigdy niepójdą. .n
 
hisD 
8r .11 j1 AUT
>>>
l 
I 


49 



99 


't Zapędzony zbytnio w szpcraniach swoieh, w 
ielu plemiollaeb 
CZ1Ulzkicb, widział prawie wyraźnycb Słowian,-czego lIówsza bi- 
storyczna krytyka lIieprzyjmuje i już raz na zawsze odl'zueiła. 
Wielc też rzeezy cbciał konicrznic wyjaśnić za pomocą samyell 
tylko źródeł Słowiailskich, co niezupełnie bywało sprawiedliwem. 
Mięszał narcszcie razem ze Słowianami Russów(f (Skall'dYllaw
 
skich), i niechciał rozróżniać tych dwócb wcalc oddzielnych ple- 
mion. przez eo grube nieraz popełniał błędy. rł ,&S,..' o1ł- lIi IJ 'Ił 
Rzueiwszy badawcze m okiem' na stan i obrobienie dziejów 
Słowiailskich, mitologii i Jiteratury, w owym czasie, kiedy Cho- 
dakowski występował na pule dziejowej działalności,' niemamy 
bynajmniej prawa żądać odeil takieh IJOglądów, jakie obeenie są 
właściwe uezonym llossyjskim. Chodtlkowsld już przeezuwał, żc 
Q,kres przedchrześcijailski dzicj()w Rossyjskicb, rozjllśliiać należy, 
nic samemi jcdynic świadectwami dawnych pisarzy; leez dla' 
głębszego zbadania i przeznallia wspomnionego okresu, trzeba 
nieodbieie udać się ,lo śledzenia pomników starożytności, ocalo- 
nych na ziemi i w zicmi, przejrzeć troskliwie wszelkie pnmiątki 
dzicjowe, chroniące się w ustaeh ludu, w nomenklaturze horo- 
dyszez i uroczysk, - to jest, należy zasięgnąć 'pomocy filologii 
Iluskiej, a jeśli można, porównawczej filologii Słowiailskiej. ,; 
Czarnoeki dotknął najodlcglejszyeh starożytnosei Uusko-Sło- 
wiailskicb z tej strony, z którćj niedotknęli icb alli Siestrzence- 
wicz 
I alli nale. Chodakowski szukał po części śladów i tego
 
o czem niewspominali ani Greecy,' ani llzymśey dziejopisowie,i 
piszący o Skytaeh, Sarmatach i Słowianach. "- q 
I
" ą 

 t) ',Lu iqo j '.. II 
. II .' .ł..\l4młW ,,!p\:'Ioq 
Tyle zebrał wiadomości, tylc powiedział P. Starezewski o na- 
szym (;zarnoekim. Zdaje się, że próez niego, nikt już obszer- 
nićj i dokładniej w Rossyi Q uim się nieodezwał. Przynajmniej 
dotąd ż:ulnrgo pisma potloblh:go rodzaj napotkać ię nam nie- 


I
>>>
300 


50 


zdarzyło. Jako dopełnienie do Il
szyc,luvspomnieil, umieściliśmy 
tu jego przekład. Wymyśloną dość zręcznie przez' samego Gzar- 
nockicgo autobijografiję, udzieloną Polewojowi i póżnit:j prze
ejł 
wydrukowaną" słowo W słowo prawie powtórzyli uczeni n8si ł 
Wawrzyniee Surowiec ki i J... 
Ław' Lukaszewicz. . Widać,ie ani 
Polewoj ani P. Sfarczc\£ski, Jlieznoli bijografij mnicmancgo Cho- 
dakows

,ego,' wydrukowanej pierwitij od wzmianki p, Lucyana 
W ojniłłowicza, bo w r. 1838, (ob. Encyli/opf!dyę pO'W6zeclmq, wy- 
dawaną przez A, E. Odyńca... w Wihlie, Tom IV, głoska C, str. 
270-272). S.ąm I,.. W ojniłłowiez w przypisku o nićj napomyka, 
Co do listów, 'ogłoszonych w Al"enueu1It J, I. li.raszewskiego (rok 
1842, oddział II, zeszyt IV, str. 20'
-218), te w wielu miejscach 
w}rażne rzueają światło na rzeezywiste Czarnoekiego pocho- 
dzenie i nażwisko. Dopisek w jednym z nich, pierwszej iony 
K s
ancyi.z ł'lemingów, tcllllie odezwą pokrewnej, ..pragnącej po:- 
znać rodzinę męża. Inoc listy, do llandtkicgoJllUjeszczone w ternże 
Alltenaeum, oraz dQ SIJ.Jowieckicgo, tudzież różnych 'uczonych, po 
rozmaityclj 'nnych pismach zLioro.wycll rozsianc,-są wpróst jedy... 
nie treści naukowej. 'ł-/t iŁ o,n syrOi 1.. 
ił Tegoż jeszcze roku; wio
uą, będąc w J.Jccieszynie, rozpyty. 
walem o wszęIJ\j
 pozostałe, po Adamie Czarnockim paluiątki; 
le$11: tyel l zbyt sze
upła odszukać się dała garstka. iadnych prae 
naukowyeh jego tam nićma, próez Dlniej głiUl.kicgo w brulonie 
przekładu na Polski powięśCi I. .Karamzina, fllur{(J l'osadnica, 
i mem
ryały ta.kże 
 brulonie do jeJlcrała I\.lrnicjewa, ułożone". 
go częścią popolskn, częścią porossyjsku. I W nim, A. Czar"l 
nocki opisuje znaczny eiąg swego życia; z niego to szczegółową 
poezątkowych lat jego wyezerpnąłem wiadomość. Znalazłem przy- 
tćm mapę, jeszcze 'w r. 1800 l}rzezeń 'ułożolłą; miał naówczas 
lat szesnaśeie '8 już w tej praey okazał wrodzone -B-'lhie zamiło- 
wanic 'do ścisłego i gruntowlłcgozgłt(biania wziętego do wyko- 
nania przcdmiotu, Jest to mapa majątku Sawiez l/w/yd, (1Ho 


lO
>>>
, 


S1 


SOt 


. ' 
l 
żcjkowszezyzny) nnleżącE'go do dziedzieów I,eeieszyna, odległego 
odeil o lekkie trzy ć}Vierci mili. f. Z lewej strony' arkusza wyry- 
sowana jest mała mapka topografiezna , bardzo wyraziście i do- 
kładnie', dalej we środku w kwadratach połączonych z 'sobą na 
wzór jak w drzewie genealogic
ne.m,' następują notaty przedsta-
 
wiającc koleją nabywców' tej ziemi, od xięcia Słuckiego Stymo- ' 
na Olelkowicza, aż 'do podstolego Xawerego Czarnoekiego, wszę- 
dzie ze wzmianką za 'iJe ta ziemia zbywaną była, Po bokach są 
wymienione pracowieie dokumenta od 1591 do 1800 roku. Pod 
mapką jest druga mapka lasów, tegoż samego majątku. . i' ,i 
Z rozmów 
e starszymi, znającymi hiegdyś osobiście i bJizko 
A, Czarnockiego , (Iowiedziałem się, iż on w szkoła eh Słuckich, \ 
miał celniejszych nauczycieli, Niemollowicza, Tołowiiłskiego i Pio- 
trowskiego., 
aówczas w Słueku było tylko klass trzy, ale w każ- 
dej uczniowie przebywali dwa lata. Czarnocki wpróst przeszedł 
do .klassy wyis
ej" (Grammatyki) bo zdał wybornie examin, ma_o 
jąe' zdolnego vi domu nauczyeiela, p. Malewieza. "'ł&t8 

'J() ,"-ł w 
91. Od lat najmłodoeiańszych okazywał umysł wyższy;1 niesły-' 
cbaną pojętność, (
harakter stanówczy, nieraz do krnąbrnośei i zaJ 
ciętego uporu skłonny'. Wieln uwagom nauezyeieJi lub starszych, 
własne;' przeciwne śmi:lło nadstawiał zdunie, 'eo nier.awsze znic':' 
walał(J dlai.- serca starszyzny. Raz nawet grożony karą' ża upór; 
.. 
skrył' się do pohJizkiego ogrodu, g-łtzie całą dobę śród drzew gęst- 
winy glodny przesiedział; a gdyby go nieodszukano, moieby so
' 
bie dalej w ,świat powędrował. Serce Il,iał szlachetne i dobre. 
Draźliwy łatwo się urażał, I ale tcź 'nigdy długij uraz tniepainię- 
tal. Mówił prędł;o i wiele, Czujący swoję wyzszość, nieraz w roz- 
mowach, -gdy mu kto stawił opór, do najwyższego unosił się' za-' 
pędu. f Pamięć, jego ;" jakeśmy to już wyżej wspomnieli", była 
liadzwyczajna: idarzało się iż w Jat kilkanaście pisząe ze stron 
odległych do przyjaciół, wymieniał dokładnie zwiedzane niegdys 
przez siebie' miejsea, i poprawiał najdrobfliejsze omyłki geogrą_1 


.......
>>>
, 


:j02 


52 ' 


, 


f
cznc, 'co do ,położenia w7górków, hiegu strumieni, lub tym po- 
dobnych sz{'
cgółów. ,Serce miał czułe, w przyjaźni stałe. 1a9 
_o"N:iez,aprzęczenie nAJeżał on do rzę
u rzadkieh, nicpospolit)'ch 
ludzi: i godzicn jest pamięci potomnych. JeżeJi; nieumiejętny 
i ,tylko zręczny Delconi, odkopując dla własnego zysku, staro- 
żytności w wyższym Egipcie i Nul}ii, zjednał dJa sicbie w Euro- 
pj
, rpz
łośDą sławę;, zaiste wart jćj bardzićj, bez porównania, 
,Czarnocki, który wyższem wiedziony natchnienicm, szlachetnemu 
eclowi lI,rozjaśniania dziejów ojczystyeh eałe' życie swoje. po- 
święcił. .mU"Lcln d 5 nc ł
5't t ci 'In 8 1rt l.l 
o Dwukrotnie był jonaty, Pierwszą żonę 'z domu FJemingów 
(daleką krewnę ,.xiężnej Izobelli CZ3rtoryskiej), którą był pojął 
w Puławach, utracił w Twerze; druga po nim została wdową. 
-oS Był Adam Czarnocki wzrostu średniego, twarzy o,krągławej, 
szcrokjltj, Jliepiękn
j, moeno ospowatej; włosy czarne,' skJnące, 
jakby wodą zJane, ,zawsze spłaszczone, gęsto okrywały mu gło
 
wę. Oczy szarawe, małe, pełne wyrazu, ale od ciągłych ślęczeń 
nad starem i rękopismarni , często przy powieka
h nabrzmiałe 
i szezerwienione, Postaci był średniej, ani zbyt szczupły ani też. 
. zbyt otyły, Widziałem czarną sylwetkę A, Czarnockiego w Le- 

 
ci
szynie, wiernie jak powiadano, rysy profilu jego twarzy przy- 
pominającą. Kopiję tćj sylwetki, dość trafną przesłałeD,} gorli- 
wemu lubownikowi i badaczowi starożytności naszych,' A. H. 
Kirkorowi. .oJ,llnt
bo9i11 
 vdtb i '''tu 
 {U;'" 
.
1 Tu koniec moich wiadomości w tym względzie a z niemi ra- 
zem i moich wspoml)ieil, f pierwsZ{
m objawieniu istotnego życio- 
rysu Adama Czarnocki.ego, wieJu weń zaraz uwierzyło, między in- 
nymi J. I. Kraszewski, It W, Wojeieki, H, Skimhorowicz i t. p, 
oraz kilku ue zony eh Rossyjskich i Czeskich; ale byli i tacy, któ- 
rzy się w swej wierze jeszcze wahali. ł Odtąd, niktby już wątpić 
niepowiJlicn, Wszystko to zaiste dJa nanki jest jedno, czy ją 
dalej posunął Czarno..cki lub ..Chodakow
k
, tak j
k dla Spragnio l
>>>
53 


S03 


nego rzecz obojętnaj nazwanie źródła, byleby zeil tylko czystćj, 
zdrowej, poczerpnął wody. Lecz życiorysy znamienitych ludzi, 
mają skądinąd nieoceniony, zwłaszeza dla młódszych plemion, 
użytek. W nich zawsze się znajdzie przcstroga, nauka, przykład 
i zachęta; a życiorys Adama Czarnockiego rzetelny, przez nas 
odkryty, z mniemanym przezeń wymyślonym (chwilową, jak się 
domyślać można, wymuszonym potrzebą), wielką ma pod względem 
takowej użyteczności różnieę: naucza bowiem, co może śród 
najsroższyeh przeciwności, siła woli człowieka, byleby ją tylko 
łI 
ku zacnym skierował celom. Wreszcie w każdym razie mijajmy 
II 
drogę obłędu a zawsze i wszędzie czystćj hołdujmy prawdzie. 
'I .mu II . 'I
i.Jb
q Ił "łnb 


Pisano Ilad bl'Zegami Szczary, 
w listopadzie 1856 roku, 


a I Y 


. 


,HI- 


f Gwł n,,1f;wot O
'łwoalu o 01ł fi 
'ii' il18S£i fi.!: iliwrl.') bO 
,mh .hł!' ',b'IS 21.11 £11 ł qat)1O t." .d LilU}1 
i2 

 sinb oh 
lulinwo fł1q .101 
 wo h Wf I '11 
tOll\:'lilOJIQ 'lIt
łod 
9 nn? '!)lq .ilc1.do y 'Tlł,tA: fuloq O 
lIic i

 'Iillll£S'J 
ł l 1ł8 t) Olił
1qu 

 9i d, 
 n '1 IHUQb £ł&1t
 &sG'H1
hl 
. _\)\I\
 .,-U !lidoP'tJ VI liwołl' I,IJO iox: 
i JrłL&iw6dsoq 
-iginp',lpd mJt C'ł 01 Iołl' ' 
 ,'ó\
 - 00 
m'1I1'l9 m:}(J'JJm . n o m'W .r.19dłnb tb lm &D 9jn fcn 
l!' im o .,
pJ)n W{'
' JI!t9im d9hlłt'{ł2W .) w :,tito fr.wso 
. .ul,ml 0'&91,,') i 
-om i;noi 9in! ,i li m1lb D ftl,hl'JI',ti 9,t:)SJ91. 
"b'!leoin:łw 9(!t ł 'Pb
JW '.Itl 
i(

lo l! o ',)Oq... f 10,ta w f')li
 
1{)1rr..()
ntI 1m? " L I nipb d
i"
iJd 8.
) dL Jhtuł!ut.H.ł...2 s 
Fiw1;ł mnil 
 1łf1
om')in ł'!ł£ J L9 ł.in ŚC1W I' od I iI
 
,o 9tiW0911q O
9 {)la d9dłp.t!2 
un
hlso,"i jisbsrn01
 


---
>>>
f,oe 


,fJ. 


łU

2'!S9' o I[t UJ! d
l(d t's1łto.
, 1ft ll,dQ SD 
,.i\'bJJI rl
 łiU3inJlm" 1oi9 
,"$9
 ot 
 tJlllq1

Oq ł i;W01L
 
łllOilU6111 l
{mołmi, 111ft S ł DO"' bJ .iJIł,bt 
ł.W 
J fA
Slq ..

JJJ:q łI
P 'Jq p5j L 6! #f rl9;a IJJ .fl iD 
2Slt 

nq ł '{,d, 9U & t . 'fi D ,ał

81 i 
li
 AlI
i
 ., oliw I'
, 'tnol
 Ul,! '91 
iHin S '., 
1ibo 
',h ' , . I' b 
r bln: J U L I J A N - A L B I N ,Dl O S Z Y N 
 K I.: o ł 


.. I I I. . 
RZECZ CZYTANA NA POSIF.OZENIU WILEŃSKIEJ ARCIIEOLO(
iCZNł:J 

11\j).i.im 9iS&1 (fi'lbśtil w si r.mUŚSH 
11019' l,.wo'I 111 I1Illl:'I:
 mi 
, 'sb li1q tmlllblolr i;łpvs ob w i S2WfłR" ff 

 
dnia 1 J października 1857 r. 


łI jq 
PRZEZ RZECZYWISTEGO CZł.dNKA n 
łł
O ł łJ f 
JIL'ło ;1 
A. }B;. :& I B B A.. 


Od chwili zawiąza ia się naszego naukowego towarzystwa, 
do dnia 22 sierpnia b. r., niespadł na nas iaden cios ciężki, iadna 
bolcśna okoliczność niepochwyciła z szeregów naszych pracownika 
czynnie działającego na polu, któreśmy obrali. Pićrwsza śmierć 
pierwsza strata otknęła nasze zgromadzenie 22 upłynionego sierpnia, 
pozbawiająe je czcigodnego współtowarzysza w osobie D-m Julija- 
na - Albina Ifloszyńskiego. Boleśna to strata, tćm boleśniej- 
sza, że nie nas samych dotknęła. Wieść o nićj smutnćm echem 
ozwała się w sercaeh wszystkich mieszkańeów naszego miasta 
i całego kraju. uw 
Jeszcze niezescbła zielona darnina na świeżo wzniesionej mo- 
gile, w której spoczęło tyle myśli, tyle wiedzy i tyle wzniosłych 
a szlacJletnych dla dobra bliżnieh dążności. Jeszcześmy nieoehło- 
nęli z boleśnego wrażenia tćj straty; niemożemy z zimną krwią 
gromadzi' i rozb' erać wszystkich szczegółów tego pracowitego,
>>>
55 


305 


pełnego walk i" troski życia. Celrm naszym 
 jest tylko podzie- 
lić się z kolegami smutnem uczueielll, które m przejęty jes! ogół, 
oddać hołd należny pamięei zmarłego, i zachować dla przyszłego 
bijografa wyrazistsze rysy pożyteezmU i wielostronnej działalno- 
ści d-ra l\loszyil skicgo. iid 
Wileilsliie Cesarskie Lekarskie towarzystwo, które kilkakrot- 
nie wybieralo swoim prezesem ś. p. d-ra lVIoszyilskiego, godnie 
znprwnie oeelli zasługi jego na polu medyeyny, której się wier- 
nie i stale poświęeał przez całe żyeie; Jeez dla nas, przedstawi
 
cieH arclH'ologii .krajowej, drogą jest pamięć l\'Ioszyilskiego nie 
tylko jako uezonego, ale jako człowieka, jako rodaka, co gorąeo 
kochał swą ziemię. Drogim był on dla nas jako piękne i żywe 
uosobienie wszystkiego eo wzniosłe i szlaehetne, jako współoby-' 
watel pujmujący potrzeby swojego l.raju, chętnie gotowy do ofiar, 
ażeby w miarę sił i możności stać się dla niego użytecznym. 
Moszyilski przeszedł do wieezności, piękna ta postać należy 
już do przeszlośri.. Obowiązkiem naszym jest wyciągnąć z jego 
żyeia wszystlw, eo mo' e być nauezająeem dla nas samych i dla 
przyszłych pokoleń. . . S: 
tlI Archoologija jest ogniwem wiązącem przeszłość z przyszło- 
śeią. Dążnością ji-j jest nic tylko w eiemnyeh mogiłaeh dawllo 
zagasłyeh pokoleń, ale i w drgających jeszeze życiem wspomnie- 
niach czcr()ać materyały dla przyszłych historyków, przedstawiać 
we właściwem świetle ludzi rzucająeych widownię naszej wspól- 
nej dzi'ałaluosci: dla tego to właśnie żyeie Moszyilskiego, jako na- 
szego współkolegi, jako Litwina i jako człowieka, bez zaprze- 
nia należy do nas, w imię naszego powołania. .Przebieimy więc 
to życie pełne walk nieustannych, nieobfitująee w głośne wypad- 
ki, ale pełne wzniosłej a czynnej miłości, pełne zaparcia się sa- 
mego siebie, nacechowane świętem wypełnieniem obowiązków. 
:-.. J,-A.lUpszyilSki, urodził się d. 1 marca 1809 r. we właściwej 
Litwie, w tak zwanym niegdyś Zapuszczańskim kraju, w JUajętno- 
TEKA N. ll. . 39 


-
>>>
... 


306 


56 


ści Cisowie, leżącej dziś w gubernii Augustowskićj. Ojricc jegll, 
Jan 1Uoszyilski, odumarł syna swego Julijana w pierwszych lataeh 
jego d7.ieeiilstwa. Był to typ szlaehciea minionego stulecia: 
waleczny do zuchwałości, stll'owych 7,asad w życiu, lecz z screelU 
ł.,ijącem gorąeo w stalowrj piersi. N'irraz l1am olwwiada1 Ś. p. 
Julijan, że charakter i sposób życia ojca, niezważając na m1odo- 
eiane lata syna głęboko mu się wraziły w pamięci i na zawsze 
zostawiły w niej ślad niezatarty, Matka Julijana, Marya z Sa- 
dowskich, pieśeHa go bardzo i okazywała mu najczulszą miłość. 
Ojciec wlał w niego moc duszy ichar' kteru; 0(1 matki zaś ode- 
brał w spuściznie tę serdeczność, która pomimo zewnętrzne po- 
zory obojętności i chłodu, 
ak wybitnie się objawiała w całem 
jego życiu. I i "łnł'lrr
EI lU 
1 . Z takiemi pićrwiastkami ukoilCZYWSZY kurs l1auk w lliało- 
stocki
m gimnazyum, w r. 1829, mając zaledwie lat 20, 1\10- 
szyiiski przyjechał do Wilna i wstąpił do uniwersytetu na fakultet 
medyczny, który w póżniejszym czasie przekształtowany został na 
Cesarską medyczno-chirurgiczną akademiję. 
tyją jeszeze świadkowie, towarzysze jego trudów i początko- 
wych prac naukowycb. Od nicb to wiemy, jak głębolw pojmo- 
wał MoszyilSki przyszłe swoje powołanie, jak gorąco umiłował 
naukę, i jak wszystkic swojc chwile dla ni
j poświęcał. W dniu 
23 grudnia 1834, konfcrencya ak:łdcmii przyznała mu nagrodę 
i tak zwane accessit dla otrzymania srebrnego medalu, w następ- 
nym zaś roku' dnia 4 listopada, otrzymał dyplom na stopień le- 
karza klassy pierwszej, u 
6 Pod taką wróżbą', zwyciężywszy pierwsze przeszkody, stanął 
MoszyilSki na rozdroiu życia: "Początek publicznego zawodu 
człowieka"- mówi we wstępie do swoj
j podróiy,-"pełen za- 
"zwyczaj świetnych marzeń i obrazów przyszłej pom)'ślności, 
"wiele traci 
uroku 
 skoro poezniemy rzeczywiście iyć i pełnić 
"obowiązki stanu przez się obranego. Nić a w życiu naszem 
et . .U.,VI 'A.XaT
>>>
51 


301 


"chwili więcej zwodniczej nad tę, w której kOllczymy nauki, sta- 
"jemy w punkcie 7. którego w każdą stronę udać się nam wolno, 
"wszędzie widziemy drogę kwiatami usłaną, ledwie niekiedy 
.,nasuuie się myśl trudów i eicrpień, przyszłość cała uśmiecliać 
"się ztł..je. Leez jakże krótko trwa to złudzenie!" f fJt...: LI.I1 
Czytająe te wyrazy, rzuconc na papier w samyeh początkach 
publicznego zawodu człowicka, który po upływie nicspełna lat 20 
od tej ehwili, zakoilCzył swojo: zicmską piclgrzymkę,- pomimowoli 
osiądzie głęboka zaduma na czole, pomimowoli przychodzą na 
myśl wyrazy poety: .ł l 'lIl inwQ"1UJ1 JLr.
 
I ! J 11t,() 
JaUe niestałe szczęście człowieka! Jtn !D 
 WIJ 
JaUe go więzi losów opieka! 


to ł.u \", 1 ,iq 
Ji I 


W dalszym opisie swojrj podróży, Moszyilski opowiada jak 
lekkim wydał się mu przyszły jego zawód, jak skutecznie udzie- 
lał rad lekarskieh, gdy jako wolno-praktykująey lekarz osiadł 
T 
w Poniewiezu (w gub. I\owicilskirj). Zdawało mu się, że wy- 
marzona l)rzezeil I)rzyszłość jui się iścić zaczynała w rzeczywisto- 
ści. Alc jak prędko za to nastąpiło smutlle,rozczarowanie !
Po 
kilku wypadkach ważnycJI chorób pr
ekonał się, że wiele mu je- 
szcze brakuje, że obszary ,wiedzy i nauki niemają granie. Unie- 
siony szJacJlCtnym młodzieilczpn zapałem, powiedział w duszy, 
że mało się uczył jeszcze, że mu się w wielu rzeezaeh wydosko- 
nalić trzcba za granicą. Taki na siebie wydawszy wyrok, d. 20 
siel'pnia 1838 r. wyjeehał z Poniewi\ia. Celem jego podróży 
były Niemey, gdzie ehciał rozwiązać wieje zawiltłailllauki. Leez 
i w tym razic młodzieilCzy zapał, wysokic, estetyezne 'uczucie 
i szlachetne pragnienic wiedzy i nauki Iliepostr
eżenie wyrobiły 
w nim ehęć do głębokieh i gorliwyeh badali w przedmiocie hi- 
storyi, statystyki, areheologii i etnografii. \V opisic podróży 
swojćj, MoszyilSki zostawił nam żyjący dowód szlachetnych unie- 
. sieil ognistej duszy, z chciwośeią rzucającej się na wszystko, na 


-
>>>
308 


58 


czem spoc
ął wZJ:ok jego w czasie podróży, , We WSl)omnicuiach 
swoich poświęeił wiele kart opisowi stron rodzinnych aż do gra- 
nicy, i jeżeli weimiemy na uwagę, że wtenczas niebyło jeszcze 
Staroiytnej Polski llaliilskiego i innyeh dzieł podręcznych tcgo 
rodzaju, podziwiać będziemy ja
 byl ehciwym wiadomośei, jak 
czynnym w ich zbieraniu, umysł młodego lekarza, gdy z taką do- 
kładnością i sumiennością opisuje nam miasta, miastcczka, ko-:- 
ścioły, nasze cmentarze, pomniki, rzuca vi śmiałych zarysach 
wspomnienia znakomitych h.dzi, narodowe podania i zwyczaje. 
Jak rozrzewlliającem jcst jego opisanie Białegostoku, gdzie spę- 
dził swoje młodziencze lata! Z jakiem uczuciem wspomina szczę- 
śliwe dzionki spędzone na ławach szkolnych, tę chwilę, kiedy 
raz pierwszy na korytarzc gimnazyum nieśmiałego przyprowadzi1a 
'go za rękę matka! Z ,jaką tęsknotą zwraea się myślą do tttj epoki 
iycia, kiedy jedyną troską bylo umi{.ć lckeyę n3 jutro, liiedy nic- 
znał innego uczucia, jak prz
wjązanie do matld! r."łł 
Z Warszawy MoszY{lski udał się wpróst za granicę, i z
vjetlził 
Poznań, llerlin, ,Wi.irtcOlberg, Hallę, Drezno" ji'rejburg, KarIs- 
bad, lUaryenbad, Egier, Tcplitz, Pragę, Kraków i wiele innyeh 
miast w Prusaeh, Saxonii, Czcehach, i w Niemczech. Z szczegól- 
niejszem zajęciem opisuje zwiedzane przez siebie uniwers
.tcty, 
kliniki, dobroczynne zakłady, szpitalc, muzea, obserwatoryc, 
jednem słowem wszystko, co tylko mogło zaostrzyć jego eicka- 
wość i zwrócić. na siebie uwagę wykształeonego wędrówca. 
W Frcjburgu szczegółowie badał i trafnie opisał micjscowe ko- 
palnie. Obejrzał i oeenił w Karlsbadzie i innych micjseach wody 
mineralne, wskazując w jakich mianowicie chorobach mogą być 
pomocncmi. W Pradzc wszedł w przyja7ne stosunki z znakomi- 
. 
tym ,Ilanką i z zapałem opowiada o jego..miłośei ku braciom 
Słowianom" Opisując zamek Sonnenstein i okoliezllc góry, upa- 
trujc uderzające podobieiłstwo z naszym Zakrctem pod W Hncm. 
I 
p z,łwY 
jąc l.a granicami maejerzys
ćj zicfl
' ,d
szą i sercem
>>>
59 


\ 309 


wciąż się przcnosił do stron rodzinnych i w przypiskaeh 110 swo- 
jego dzieła poświęcił ki/Jiadziesiąt kart opisowi ezarująeyeh okolic 
Wilna. Tu jak w panoramie przcsuwają się przed nami: Wilij a, 
Wilenka, Botaniezny ogród, góry Trzy-lirzyiowa i nekieszowa, 
Antokol, Zakret, RyLiszki, Wcrki, Popławy i t. d. O(lisa.nie to 
ma dla nas wielką wartość, bo pierwsząjest próbą w tym rodzaju: 
IJl'zcd l\Ioszyilsliim, wszyscy zachwycali się tlkolieami Wilna; lccz 
on pićrwszy wspomuiał o nich w oLec t'zarującej, alc ub(
ej dla 
niego natury, i zostawił Ilam żywy obraz, który przez lat 'l2 
jeszcze był u nas prawie jedynym. q 
W Uerlinie lUoszyilski chodził piluie na prclekeyc Uarez'a, 
(;r;,ffe'go, Rusta, Dicffcnbacha i innych lu'ofessorów i otrzpnał 
tam d
'plom na stopieil Ickal'za. , W Pradze (1011 przcwollnietwem 
.Jungmalla, sJuehał knrs.jw akuszcryi. . 
Wróciwszy do ojci'.ystego kraju, l\Ioszyilski w l'. 18U napisał 
naukową rozprawę, . d. 30 czel'\'{ea Utlzielony mu został przez WiI. 
mcdyko-chirurgiczną akadcmiję stopieil li Qra lłłcdyC)'ny. 0,1 
tej chwili eałkiem po
więea się dla Wilna, Czasami tylko rzad- 
kic rtlbit wycicczki i to na czas nicdlugi, W r. 18.1-2, Wileilskic 
Cesarskic tckarskie towarzystwo, a tal.że towal'zystwo Doh.ro- 
ezynności, wybrały go na swojego ezłonka, Tegoż roku wstąpił 
do służby rządowćj jako lekarz przy J -Ul domu przytułku dla 
dzieci, ił w r. 1846 został mianow1111Y dyrektorem tegoż zakłallu. 
W 1847 w
'brany został dyrektorcm towarzystwa Dobroczynno- 
ści, w r, zaś 1849 mianowany naezch
m lekarzem w Wileńskim 
sZllitalu św, Jakóba. Tutaj jego niezmordowana działalność zna- 
lada dla się nowe obszcrnc pole do popisu. Kto z nas nicwie, 
ile ten sZllital wyświadcza przysług dla micszkailCt;w Wilna? kto 
nicwic, z jaką snmiennośeią, z jakićm poświęcenicm sił: spełniał 
. tam 1\Ioszyilski swc olIowiązki ? Ni,
ma potrzeby nad tl;m się roz- 

zcrzać, na co miasto Ilasze patrzyło, ",I 
J...eez puwiązani je
teśmy powicdzieć tu o zasłudze Moszyilslde-
>>>
, 


310 


60 


go daleko znakomitszej, zasłudze, k ttira mu dała prawo na imie 
dobroczyilCY naszego kraju, Oddawna dawał się czuć u nas 
niedostatek praktycznie ukształconyeh akuszerek; brak tcn był 
szezególni
j dotkliwym dla biednych kmieei, u których wróżki 
i czarownicc grają tak ważną rolę, i nieraz dla braku zasadni- 
czych wiadumośei, przez nieumiejętne postępowanie, w trudniej- 
szych przypadkach, albo zabijają niemowlęta, albo czynią je ka- 
lekiemi i niedolężncmi na eałc życie. Zaradzając temu, doktor 
Moszyński, wyjednawszy pozwolenie Rządu, otworzył przy będącym 
pod jego zarządem szpitalu, publiczną szkołę akuszeryi, w której 
biedne kobiety kształciły się bezpłatnie na akuszerki. Zywe wy- 
razy, miłość nauki, szlachetny zapał, gorąea żądza dobra ogółu, 
dokazywały cudów. Ze ezeią i podziwem trzeba było patrzeć na 
Moszyilskiego, kiedy bez przymusu i willłania się, wyrazami kaide- 
mu dost.;pnemi, wykładał zasadnicze prawdy nauki, ezyniąc ją 
zrozumiałą dla swych uczennic, nader często weale nieprzygoto- 
I wanych, prawie nieumiejąeych czytać. Niezapuszczająe się zbyt 
głęboko w tcorrę, umiał wykład swój zrobić prawic dotykalnym, 
wyrazy popierał przykładami, i póty niedozwalał opuścić szkoły, 
póki się nicprzekonał, że uczcrmica przysposobiona zastosowaw- 
czem pojęeiem przedmiotu, potrafi pod jego okiem wypełniać do- 
kładnie obowiązki akuszerki przy churej. Tak ukształconyeh aku- 
szerek już się znajduje znaczna liczba na JJitwie. MoszyilSki je- 
szcze dożył, aby oglądać powodzenie swego szlachetnego przed- 
sięwzięeia, aby słyszeć błogosławieilstwo matek, patrzeć na za- 
pewniony sposól, do iycia bićdnyclI niewiast, które przez jego 
troskliwość i bezinteresowność stały się użyteeznemi ogółowi. 
Ihięki jego staraniom już nic w jednej okoliey kraju bićdne 
wiejskie położnice wolnc są ud nicbezpief
zeilstw przy porodzie, 
niemowlęta wolnI.' od kalectwa, Zawcześny zgon lUoszyńskiego 
przerwał drogę du obszerniejszego zastosowania tyeh dobrocz)"n- 
nych środków, na korzyść naszego wieśniaetwa. Poeieszamy się 


...
>>>
61 


311 


.J 


wS1.akie nadzieją, ie Rząd opiekuilczy niezaniedba poniesioną 
przez śmierć Moszyńskiego stratę zastąpić wynalezieniem godnego 
tUail lIastępey, który równie iywcmi wyrazy, w języku popular- 
nym, ze szlachetną bezinteresownością będzie dalej prowadzić 
rozpoczęte przez .poprzednika dzieło na społeczną korzyść ogółu. 
Tern łatwiej da się to dokonać, że 1\Ioszynski nieograniczająe 
się ustnym wykładem, zostawił w s(}adku WZOl'O
ą xiąikę pod 
tytułem: Pierwsze zasady sztuki poloinicu1j , xiąikę napisaną ję- 
zykiem popularnym, dostępnie a jasno wykładająeą główne za- 
sady nauki, obejmującą nadto wska.zówkę do używania środków 
lekarskich, jakie akuszerka powinna mieć zawsze pod ręk
 gdy 
się znajduje przy lwłoiuiey. Dzieło to, wyszł
 w r. 1855 z dł'u- 
karni Zawadzkiego, mająec obojętnośei XXI str. wstępu, 280 
textu i 9 rysunków, zjednało dla 'iI( urzędowe uznanie l\Icdyez- 
nego departamentu, 
Oprócz tego dzieła i oprócz wspoDlnionej przez nas powyiej 
Pod,'óiy do Prus, Saxonii i Czech, odbyt1d w ,'oku 1838-1.839, 
a wyszłCj w Wilnie w r. 1844 i obrjmującej 2 tomy (290 i 296 
str.) ,- pozostała jeszcze po l\Ioszyilskim ze wszech 
miar godna 
uwagi praca, wydana w Wilnie 'u Zawadzkiego w r. 1850, a obe
- 
nie w drugiej edycyi wyehodząca z pod prassy, pod tytuł cm: 
Rady dla matek, czyli sposób utrzymania zdrowia kobiety od na- 
,'odzenia aż do późnej Slat'ości, (z 6-eią tablicami figur, obrjmu- 
jąca str. XX i 650). Ważne to dzieło znalazło u nas zasłuione 
rozpowszechnienie i ocenienie przez ludzi speeyalnych. Dodamy 
tu tylko, że ta xiąika ma wzniosły cel moralny-uchronieni c przy- 
szłego pokolenia od niemocy fizycznyeh i przygotowanie go do 
zwycięzkiej walki z burzami żyeia. Jakże dobitnie maluje się 
szlaehetność duszy Moszyilskiego i miłość jego kulJliźnim w ode- 
zwie do matek i współkolegów lekarzy! Jak dotykalnie widzimy 
cel pracy w godle, którc położył na ezele 
wej xiążki! 
I " .ł1
>>>
312 


62 


pr ; "Bo na t
m wszystek człowiek, aby,,! zdrowe m ciele 11 w 
"Ducha powierzonego lat zlllrzymał wiele." ol";) li IfI' 
Ihom prac tu wyliczonych, l\łos7.yilski w r01.maityeh l)ismach 
czasowych umieszczał I taliie swc artylmły, poiiliędzy któremi 
artykuł o 1;'okuch na szezególną zasługuje uwagę. Pomimo, że 
nie t
'lko w dziei} 
 lccz nawct i w nocy niebyło mu poknju jako" 
lekarzowi; jednak umiał znajdywać wolne chwile, na poświęecnił' 
piśmiennictwu, na śledzenie krok w krok za postępem medycyny, f 
niezaniedbywał też notować każdy ruch w literaturze ojezystrj, 
która z całą miłością i gruntownością była przez niego badaną. 
Wspomnieliśmy już wYŻt:j, że l\Ioszyilski zaraz na poezątku I 
swego lekarskiego zawodu został obrany ezłonkiem Cesarskiego 
J,ckarskiego towarzystwa w Wilnie. Ostatniemi czasy w gronie 
tego towarzystwa eiągle był obierany jużto na prezydenta (go d- . 
ność, którą piastował pićrwszy z liczby lckarzów niebędącyeh 
professorami b. uniwersytctu), . użto na wice-I)rezydcnta, którym 
też zostawał w bieżącym roku. . Był nadto członkicm Warszaw- 
skicgo J;.ekarskicgo towarzystwa. " l 
W ciągłl'ch zapasaeh z żyeiem i praeą, przez zamiłowanie 
zawodu, cierpliwość i śeisłość
zadziwiająeą, zjednał najchlulJIliej- 
.sze miejsce pomiędzy lckarzami, a jako człowiek pozysltał dla się 
gorąeą miłość, i czcść, składaną mu zarównie tak prz ,. lOznych. 
jak i ubogich.. Id I 
Mówiliśmy dotąd l) zacnej działalnośei .l\Ioszyilskiego, jako t. 
doświadeZtlnego i ulwchancgo specyaJisty lekarza, jako człowieka 
wslawionego nauką i pracami litc
aekieDli, jako szlaehetnego 
przyjaeicla ludzkości: Zwróćmy się doń teraz jako do współko-, 
I .. 
legi, którego zgon pozbawił nas naj żarliwszego bojownika n
 
polu wszystkich naszych usiłowań. l\Ioszyński był jednym z liez- 
by cz{oQków, którzy na początku przcz P" zcs wy} (ni, 
Nadali 
pierwszy zawiązek naszego towarzystwa. Od czasu swego obio- 
ru Moszyński stale najczynniejszy brał udział we wszystkich na- 


.
>>>
6B 


918 


szych przedsięwzięciach. . Nieopuścił ani jednego posiedzenia to-' 
wą}" ystwa; zawsze był 'z liezby pierwszych
 gdzie szło o złoże
 
nie ofiary na ołtarzu nal'odowej świątyni; każdy nowy nabytek I 
dla Muzeum, każde powodzenie, każde piękne przedsięwzięcie 
towarzystwa, napełniały go radością, uniesieniem. Gorąco miłu- 
jący swą maeierzystą ziemię, poświęcał się zbadywaniu każdego 
przedmiotu wydobytego z jej łona, gdzie zamieszkują zagrobowe 
cienie naszyeh przodków. im Q L
nMQi(J" lalo łlomr
 "'r,l i
,ł 
".. Nakoniec w osobie Moszyńskiego niejeden z nas, panowie
' 
stracił najlepszego przyjaciela. Któż nad niego umiał być lep-' 
szym przyjacielem 'I Kto z nas, począwszy od czcigodnego nasze- 
go prezesa, niedoznał od niego pomocy w chorobie, pociechy 
w utrapieniu 'i Moszyński prawie
 do każdego z nas przychodził 
z pomocą, nie jak lekarz' płatny;' lecz jako przyjaciel, jako czło- 
wiek współczujący, jako poradca ,. ucieszyciel , t pokrzepiciel 
w chwila eh niedoli,-podzielał z nami nasze radości i boleści nasze. ' 
.t, Wpośrodku nas oglądaliśmy Moszyńskiego poraz ostatni, w cza- 
sie, gdyśmy Wiliją do Ponar przeprowadzali na statku współ- 
członka naszego Konstan. hr. Tyszkiewicza, płynącego z Wilna 
do Kowna.},ł Jakaż pogoda była wtedy na jego obliczu! Kto mógł i . 
naówczas pomyśleć, ie to ostatnia przyjacielska z nim biesiada? t 
. Wkrótce potcm Moszyński zachorował. b Zrazu zdawało się, l) 
że niema' żadnego niebezpieczeństwa: wkrótee jednak okazały się 
zatrważające symptomata anewryzmu, i choroba poczęła się \ 
wzmagać gwałtownie., Dnia 8 sierpnia;' chory własną ręką na-' 
pisał testament, którego bez łez czytać niepodobna. Niesmiemy I 
wyobrażać sobie, co się podówczas działo w duszy dobrego na- , 
szego przyjaciela! Wieloletnia praca, niezmordowańa usilność, 
już były wydały owoce. Zazdrość i niechęć 'musiały zamilknąć, 
w obec błogosławieństw wielu rodzin, zawdzięczających mu życie h 
swych członków, w obec głosu wdzięczDości ludzi uehronionych 
przezeń od moralnego upadku, w obec poklasku: ziomków za jego 
TEKA N,IL 40
>>>
314. 


6ł 


'I 


naukewe prace, Nakoniec i ;ława, ta kapryśn3 wdziękinia, .wstą- 
piła była do skromnej komnaty pracownika. Nie przez intrygę 
lub schlebianie, nie przez podstęp lub poplecznictwo możnych, do- 
bijał się Moszyński szaeunku i miłości: ciężka praea, wytrwa. 'I 
łość, szlachetność charakteru, zjednały mu cześć i miłość po- t 
wszcchną, .; Powoli, krok za krokiem, wywalczał dla się własne 
niezaleifłC stanowisko, i pozyskał pnychylność opinii public1nej, 
tej tak samowolnej i miotanej namiętnościami opinii, Dobryj'} 
szlącJ16tnf praeownik, prv.ez całe iycie .odmawiał sobie w8zelkieh 
ucjeeh', nim zbliinjąc się ku' starości; !pomyślił wreszeie o do.. 
 
godniejszym d.łą 8i
 kątku, Kupił niewielki domek; urządził .go 
w
41le, własnego pomysłu,....,..,i otoradośhie przeniósł się do ni
go 
z gr"Dt'ID. uJwcbanej rodzin}'" zamieszkuje' w nim pieszcząc sil? 
widokiem" 
rogjej dziatw'y.; obmyślając dla nł6j mniej 'trudną dNt-8 
gf ,iY

Jti Joto I!dy prilYISv.ła chwi-Ia pożywać owoce długoletniek 
mo
o.łnv" mpm .opu
cić to wlłzYj
ko. Dos.konały lekarz, zrozllmiał 
on t." 
 zbliia si
os
atnia. godzina: dowod
i to je,;o testaptent. 
Stał
 d\l;łty';i charnk.eru nieo,,
iła;lo i tęra
. W 'ehwilacł& 
g
y Ib,Je
ci mniej były 
otkIiwe,. łb;pak'3jał ,i ,poCieBzał swą :monę 
i ciągle, odw,i
4mjąc,ycb gQ PJ'zyjacjół. Jesze
e w sobotę, 'd.ia") 
17 ,
ieJ.;PlJi#I t, rozmawiał 


Q
 :4 nasz.ym p.fezesem, rozpytywoł 
o .s7
.zęgó
ach j
gO,'podróży, zA,granicę. (w: 'lIiedżielę los-tał ude- 
rZ.QIJY,' ap0l'\e:ną. ,l B)'ł.eDł przy nim".w tych.;stanowezych chiwi
 Ś 
lach; ślc4' j CIA ,tF.
gżqe .
Jłpby. dogorywająoogo życia.'
, Drni r 
do
u jQ
-9 ciąglę si
, otwieraJy: współczłWie .mieszkańców .Jfiln& 
było wHmównę
 I Do,wn.i prQfeęsorowie" kowdil.!Y i Jprzyjaciele,i nie-tq 
odstępuie. 'siędzieH pizy nim, Widziałem -czcigodnego .Nestótla 
terażn;ej
Hch Jekarzów w; Wilnie, Abichtp" 
ied7.ącego w łronie 2 
dzieS:ięciu medyków., z pochylon
 głową i p,ogrąionego W smutoej za.. i 
tlumie
 JI,Abicbt tak kocb.ał" tak poważał MOBzyńskiego! Prze4sła-w 
wiciele ,nn\lki..lęk
:

kjęj 
robm ws
ystko co mogli;, użyli w&z!W
 
stkich I środJi,p w , j
kiemi DĄllka . dośw
d
ł'Qię r.pzporr ąd
a;' We 

 . 
Ol .U.ł1 AUT
>>>
6$ 


ut, 


czwartek dnia 22 sierpnia (1857) o godzinie 11%; r
no jRz'eśmy 
opłakiwali Moszyńskiego. Umarł mając lat 47 i miesięcy lIięć 
wieku. ! Ib! 1001 GIL Hl
in'Jill .mlclI 
d
!'ldoh 1.lb 1I1
lłł;1A 
, U" 'I I' ł. II III. I , IItnrhO'Hf i ',;fo" 
Dnia 23 sierpnia o godzinie 7 -
j wieczorem, ciało jego 
z własnego domu (leżącego naprzeciw kościoła św. Michała) prze- 
niesiono do kościoła św. Jana; tłumy ludu towarzyszyły temu 
. I C I 
smutnemu obchodowi, Nazajutrz, 24 sierpnia, JW. 
i8kup Lip- 
ski celebrował żałobną mszę za duszę zmarłego. Najbliższy 
świadek pożytecznej działalności Moszyńskiego, bo proboszcz ko- 
ścioła św. Jakóba, przy którym właśnie znajduje się szpital by- 
ły pod jego lekarskim kierunkiem, przyjaeiel zmarłego kanonik 
Menue miał wzruszającą. a pełną prawdy pogrzebową mowę. Ten- 
że ezeigodny kapłan, miejseowi zwierzehniey, uczone i dobroczynne 
towarzystwa, prawie wszyscy lekarze i współpracownicy zmarłe- 
go. oraz wielotysiączne zgromadzenie narodu, przeprowadzili 
zwłoki na cmentarz Rosę. 
Niejedna łza spłynęła na mogiłę Mos7.yńskiego. Wymówną 
była ta powszechna żałość, to boleśne uezucie rozstania się, z przy- 
jacielem, dobroczyńcą, człowiekiem, któ,'y szedł drogami Pań- 
skiemi! 


W tydzień po tern, na prośbę prezesa i członków naszej ko- 
missyi, w ich obecności, tudzież w obecności smutnej wdowy, 
osieroconych dzieci, wielu przyjaciół i kolegów zmarłego, JW. 
biskup Lipski, w kaplicy Bożego Ciała w kościele św, Jana, odpra- 
wił exekwije za duszę zmarłego. 
W skutek żądania naszego prezesa i wszystkich członków, 
polecono artyście Straussowi zrobienie portretu Moszyńskiego dla 
pomieszczenia go w Muzeum. Portret ten, panowie, mamyobec- 
nie przed sobą. Niech na zawsze wyryją się w naszej pami
ci 
te szlachetne rysy naszego przyjaciela, brata, współtowarzy- 
sza! 


ł 


. 


\
>>>
r 


316 

. I t. 


66 


mW sp
mDieni,e tego człowieka ,długo przechowa się we wdzięcz-I 
nej pa
ięei"Wilna.i całej Li,twY.IL Bodajby życie jegu było przy"} 
kładem dla dobrych, napomnieniem dla innych! .oJlsiw 
ł Pokó' prochom twoim, zacny:, dro
i nam współbracie! fi . 
01\!)L o. 
 ' jS:ł
l L::J' J 11,\ "' , " ''''''1 " '"- ...1\1 
ł -
'ł 'd,lIhiM .W? 81obpoJl Wi99
1f]ł;o O
9?
!91) umob 0'8
III!nłw! 
Wilao. J, I I 
 1 .1 I".J b ., 
D " 8 ' dz "" 'WO' llUlI 'lmn, ; cnc, . e 8łOI!)E!On O onOf8
In 
Dla pal. ler .. . .. , 
'1857 roku.' 1. ,fjlUq'l.'JI
 łf ,I'ItnLBssV! .1 ło,bdo Dftt
irtDme 
'tsp.jiIdLsVI .o

hBm
 
! llJb 8
 "I
l m pnrło'r! 1BWO,d')(

 hle 
-ftJt !9s!!odo'ł'l od ,o
shł2ittSeołłf j
eonlr;ł8i
b 19ns:)
fi£
oq iI,'mlw? 
-'(d Isłiq
2 
h: . biso! 9in2,;1w lJtt,bhl "{!'Jq tsdcJtc1..w foi98 
Jlil'1Onmł 0"8Sł1DIIIł l
br.l'(!1q t m
h'fII''ł9iJt rnł;ł 'rJl
1 oi\ 9 l boq '(I 
-n'łT .
wóm FV/Od
!1
oq tbwJ;'q IJnłJq tP9I1ir.
Plh!\'llr.ira 
Dff')l
 
Jon !
o,dob i norm .,!
iOIhn
u ! I Mp.L'Jim f 8 r.fqr.JI ,!n
bs:. ?i ' I . 
-9hcm
 
ifLwo')t'łqloq2w ł 

't Ojl "{92 :)1 'Ul ,Ewt '(ns ot 
iliWllwo1q,nq 11110180 ,in!nbsm(j'Qł1 9n
,,.ip.'t.tof'łw 
t'o . o
 
. }11. nn10Jm9 11 ; Iw! 



nwomf" .o"89ii'eil.!

oM 
łi
om fO ..ł
D
hle ..si ,mb'll5f. 
· _'!
'q s ,1 je sior.1eso'ł .,i:)IJI9U 
nblod ot ,

oI8
 f.nd:)'m
woq nl ,;f'(d 
-nn
 im\'l
o tb \n'}u \I."to\1\ ł ł\,'}'"hS'Mo\n ,

)fi'!s?o,dob f m:)hi
)I;i 
\ im',s1\t 


-oJl L3I!\Cn wi)Jlnob: ł &e,)

'q 
dlO'q ftłI m,. pq it'jh
' ł. W 
tl Wobw l:.łD.tume i9
OD:
do w ;
isbut h?oll

do d
i w ..i'{ im 
. 'In ..O
9ł'łfims Wb
9Io21 i 1ui9SL,!S1q IJb
 i,',isb ,h'{nf}901.'.i
o 
-r,'fł bo ..r,m;ł. ,w? 'jbi92oJl w r,lci;) o
sśoU '(
ilqr.iI w ti
 fli..). qmleid 
.o3shlilns 
SBIJb £s 9Liwisxs tiw 

 wi)1łnob') ,biJlJ?tsew i 9:t91q 0'8
s2'm fSilll
b,.i .i
łuJl2 VI 
ł:lh o

i.JIł!u'ts2f)M Jlts1hoq 9ill9ido1l iwoe2118,t8 i '(hl OnOD-ł'oq 
do '{mlUJI l'
iWoD8q hfl'J .IDU9.'\n w 03 Rin 3.t 'Jimoq 
.. a ,'litlIr,,,,,,, d . V' d b . 
ł'ł?HDr.q "",.REn J. uł-iWi\.'hlłlQ . r.s SD 991 .IS o $ł'fq!tIU 
-tS1aWoUoqew "lł8 1 
",r ,q O
91 lin '(2t' snł,M. 91 
. asa 


\
 . \)"\ $" / 

'l- 


l. 
-- 


"JJ " 


- '"
>>>
. 


PRZECHADZKI 


p o 


WILNIE 


I 
JEGO OliOLICAVII, 


PRZEZ 


I'ABA II. 8.IWI1I6. 


(WILNO. W DRUURIU A. MARCINOWSKIEGO, ł857 R. STR. 302h 
pod tym tytułem wyszło dzieło, zawierające hrótki opis 
Wileńskich świątyń, cmentarzów. wainiejszych gmachów. 
zabytków w M u z e u m S t a r o ż y t Ił o Ś c i złożonych. 
Ornitologicznego gabinetu i w ogóle wszystkich godniej- 
szych uwagi przedmiotów, zdobiących Wilno i jego okolice. 
Do tego dzieła dodany widok z góry Roufołowcj i plan 
miasta Wilna. 


Cena 2 f. 50 k. z przesyłką. 


SI,r:.edaje się W Muzeum Slal'O=łytności. 


-IQ'
-
>>>
i-l, 
, 
-- 'f'
 
'" , . 
. ł '-'1 
, 


. 't., 'II. 


\w. ,'to_ 

':'" 
"',:ł:,..,.
 

 
 




 



. 


l 



 
)- 
\ 


" 


'" 
, "o 


" 
.. 


'.. 


I 
L 
I
>>>