/Czasopisma_155_07_001_0001.djvu

			*ms
u
Cena 1 zł. 20 gr
£I_R£NJ^
KWARTALNIK
TOWARZYSTWA MIŁOŚNIKÓW ASTRONOMJI
St 1.
ROK VIL
TREŚĆ ZESZYTU:
Prof. M. KAMIEŃSKI. Obserwacje za¬
ćmienia Słońca w Warszawie 29. VI
1927
Wykaz składek na Nar. Inst. Astr. .
Kronika Astronomiczna
Sprawozdanie z działalności T-wa. .
Nowi członkowie	, . . .
Inż. Z. CHEŁMOŃSKI. Tajemnice
str.
1
12
13
17
23
Wszechświata. (Na szlakach nieskoń¬
czoności)	24
WARSZAWA
SKŁAD GŁÓWNY W KASIE IMIENIA J. MIANOWSKIEGO
NOWY-ŚWIAT 72 — PAŁAC STASZICA
1928.
		

/Czasopisma_155_07_003_0001.djvu

			a RflN Jfl
KWARTALNIK
TOWARZYSTWA MIŁOŚNIKÓW ASTRONOMJI
ROK 1928.
WYDAWNICTWA ROK V
WHKSZttWA
19 2 8
		

/Czasopisma_155_07_004_0001.djvu

				
			

/Czasopisma_155_07_005_0001.djvu

			SPIS RZECZY.
Sir.
Biatącki M. Obserwacje powierzchni planety Jowisza pod¬
czas opozycji w r. 1927	 65
Burdecki F. dr. Zasada odrzutu przy problemie podróży
międzyplanetarnej	.	85
Chełmoński Z. inż. Na szlakach nieskończoności: .... 24,50
„	Słońce	76
„	Księżyc		103
Gadomski J■ dr. Sygnały czasu, nadawane przez Obser-
watorjum Warszawskie za pośrednictwem
Polskiego Radja w Warszawie .... 69
„	Odkrycie 124 gwiazd (Kron. Ast) ... 71
,,	Bibljografja prac astronomów polskich 73, 90
Kamieński M. prof. Obserwacje zaćmienia Słońca w War-
szawie29-VI 1927 r	 1
„ „ „ Kometa czy planeta (Kron. Astr) . 16
Mergentaler J. Gromady gwiazd	33
Rafalski B, inż. Kronika T. M. A	46, 99
„	Ś- p. prof- Zygmunt Laskowski ... 70
T^ybka E■ dr- Kronika Astronomiczna: Kometa Encke’go
(1927 h). Kometa Schwassmanna-Wachma-
na (1927j). Mgławice pozagalaktyczne.
Temperatury wnętrza gwiazd. Najbliższe
gwiazdy. Zaćmienie Słońca 29 czerwca
1927 r. Małe planety	14-16
„	Kometa Reinmuth’a (1928a). Kometa Giaco-
biniego (1928h). Orbita komety 1925 a.
Kometa Pons-Winnecke’go. Temperatura
ciemnej części Księżyca. Najbliższe gwiazdy.
Ruch obrotowy układu galaktycznego . .44-46
„	Nowa Aquilae. Obserwacje Nova Cygni.
Odległa gwiazda zmienna CG Sagittarii 72
„	Zmiany w widmie gwiazdy zmiennej R Aqua-
rii. Pochodzenie przenikliwych promieni
kosmicznych. Gwiazda z podwójnem wid¬
mem. Temperatura Plejad. Mgławica, ota¬
czająca gwiazdę Nova Aquilae. Słaba
gwiazda w sąsiedztwie Słońca. Wielokrotny
układ gwiazdowy Polaris. Centralna masa
układu galaktycznego. Apeks Słońca,
wyprowadzony z bliskich gwiazd. ■ . 95-98
Wasiutyński J■ Zaćmienie Księżyca 8 grudnia 1927 r. . . 37
Nowi członkowie .... 	 23, 49, 75, 99
Sprawozdanie z działalności T-wa w r. 1927 	 17
Wykaz składek na Narodowy Inst. Astronom	 12
		

/Czasopisma_155_07_007_0001.djvu

			Ogólnego zbioru N° 19.
URANJA
KWARTALNIK
TOWARZYSTWA
MIŁOŚNIKÓW
ASTRONOM JI
Rok VII.	STYCZEŃ — MARZEC 1928 R.	.Na 1.
Prof. M. KAMIEŃSKI.
Obserwacje częściowego zaćmienia Słońca
w dniu 29 czerwca 1927 r. w Warszawie.
1.	Obserwacje częściowego zaćmienia Słońca mają dla
teorji ruchu Księżyca mniejsze znaczenie, niż obserwacje całko¬
witego zaćmienia; niemniej jednak, mogą być wykorzystane dla
wyznaczenia poprawek współrzędnych Księżyca. Ponadto, w cza¬
sie całkowitego zaćmienia Słońca można obserwować szereg zja¬
wisk, które nie są widoczne w innych warunkach. Dlatego też
wszystkie kraje kulturalne korzystają z każdego całkowitego
zaćmienia Słońca, aby wysłać specjalne ekspedycje do takich
miejscowości, w których może być zaobserwowane to zjawisko.
Pomiędzy ekspedycjami, wysłanemi przez różne kraje w celu
obserwacji całkowitego zaćmienia Słońca w dniu 29 czerwca
1927 r., na szczególną uwagę zasługuje wyprawa polska, zorga¬
nizowana przez prof. T. Banachiewicza, Prezesa Polskiego To¬
warzystwa Astronomicznego. Prowizoryczne wyniki tej wyprawy
zostały ogłoszone przez prof. T. Banachiewicza w N° 24 „Okól¬
nika Obserwatorjum Krakowskiego"; widzimy, że dokładność
oceny momentów kontaktów czyli zetknięć tarcz Księżyca i Słoń¬
ca, otrzymanych przez astronomów polskich, jest rzędu 0s.l.
Dokładność ta mogła być osiągnięta wyłącznie dzięki zastoso¬
waniu przez prof. T. Banachiewicza wynalezionych i zbudowa¬
nych przez niego specjalnych przyrządów — chronokinemato-
grafów; opis tych narzędzi i ich widok zewnętrzny podany jest
w artykule d-ra E. Stenz’a „O ekspedycji astronomicznej do
obserwacji całkowitego zaćmienia Słońca 29-VI.1927 w Laponji“,
wydrukowanym w N° 3 „Uranji“ z r. 1927.
2.	Obserwatorja astronomiczne krajów, położonych nie na
linji centralnego zaćmienia Słońca, nie zaniedbały jednak doko¬
nać obserwacyj zaćmienia częściowego. Obserwacje te przeważ¬
nie zostały już opublikowane w różnych pismach astronomicz¬
nych — jak np. Astronomische Nachrichten, L’Astronomie i t- d.
W artykule niniejszym mam zamiar podać wyniki dokonanych
w Warszawie obserwacyj tego zaćmienia.
		

/Czasopisma_155_07_008_0001.djvu

			2
Ponieważ dr. E■ Rybka, starszy asystent Obserwatorjum
Warszawskiego, brał udział w polskiej ekspedycji do Laponji,
adjunkt zaś Obserwatorjum, dr. J■ Gadomski (mianowany na to
stanowisko od dnia 1 lipca 1927) jeszcze nie przybył do War¬
szawy, — więc udział astronomów fachowych w obserwacjach
częściowego zaćmienia Słońca w Warszawie był zredukowany
do minimum. Dlatego też chętnie przyjąłem propozycję kilku
słuchaczy astronomji w Uniwersytecie Warszawskim, zarówno
jak grona osób z Zarządu Towarzystwa Miłośników Astronomji,
zorganizowania tych obśerwacyj wspólnemi siłami. Należy tutaj
zaznaczyć, iż wszystkie te osoby, w miarę sił i możności, do¬
brze wywiązały się z powierzonego im zadania, tembardziej, iż
dla niektórych z pośród nich były to pierwsze obserwacje, ma¬
jące wartość naukową. W obserwacjach wzięli udział, oprócz
niżej podpisanego i p. W. Jędrzejewskiego, młodszego asystenta
Obserwatorjum Warszawskiego, osoby następujące: p. M Bia-
łęcki, inż. Z. Chełmoński, dr- M- Łobanow, inż. B. Rafalski,
p. J- Sawiczewski — członkowie Zarządu T. M. A. oraz p. p.
S■ Domańska. T- Karpowicz, J. Mergentaler. M Mikołajewska,
J. Wasiutyński, J. Wrono, L. Zajdłer — słuchaczki i słuchacze
astronomji w Uniwersytecie Warszawskim. Zauważyć należy, iż
wszystkie te osoby są ponadto członkami T. M. F\. W obser-
Ryc. 1. Uczestnicy obserwacji zaćmienia Słońca 29 czerwca 1927 r.
w Warszawie.
		

/Czasopisma_155_07_009_0001.djvu

			URANJA
3
wacjach brał udział także p. K■ Dembowski, członek T. M. A.,
który dokonał kilku zdjęć krajobrazu, dla uwidocznienia półksię¬
życowych cieni od liści drzew. Po ukończeniu prac uczestnicy
obserwacyj zostali sfotografowani przy narzędziach na tarasie
Obserwatorjum (vide rye. 1).
3. Program obserwacji obejmował następujące czynności:
1.	Porównywanie chronometrów i wyznaczenie ich
poprawek z sygnałów Naueńskich.
2.	Wizualne notowania momentów kontaktów.
3.	Fotografowanie Słońca na ekwatorjale Heyde’go
i astrokamerze przy refraktorze Cooke’a.
4.	Fotografje krajobrazu.
5.	Obserwacje meteorologiczne.
Aby otrzymać zdjęcia Słońca o jak największej średnicy,
p. T. Karpowicz, przy pomocy mechanika Z. Sadowskiego, skon¬
struował specjalną kamerę, która została przymocowana do oku¬
larowej części refraktora Heyde’go. Średnica objektywu tego
refraktora wynosi 162 mm. długość ogniskowa 1460 mm. W cza¬
sie zdjęć, średnica objektywu została zmniejszona do 45 mm.,
długość ogniskowej okularu użytego do obserwacji, wynosiła
25 mm. Długość ekspozycji wynosiła 0S.01. Ponieważ zaś ta
wielkość jest zbyt duża, więc fotografowano Słońce przez filtr
żółty X10, umieszczony przed objektywem refraktora.
W tych warunkach, średnica Słońca wynosiła około 50 mm.,—
co dawało nadzieję dokonania dokładnych pomiarów klisz i wy¬
znaczenia tą drogą momentów kontaktów.
Sama kamera została zrobiona z mocnej tektury i zawie¬
rała w środku potrzebne diafragmy oraz adepter; była ona po¬
malowana ze strony wewnętrzej na czarno. Przymocowanie jej
do części okularowej lunety Heyde’go było bardzo dobre —
i w toku zdjęć kamera nie uległa najmniejszym nawet prze¬
sunięciom-
Niestety, pierwsze zdjęcia zostały znacznie opóźnione —
a to z tego powodu, iż mechanik nie zdążył dostarczyć na czas
pewnych części kamery; dla uratowania sytuacji p. T. Karpo¬
wicz pracował całą noc przed zaćmieniem, kamerę wykończył —
lecz nie zdążył już znaleźć dostatecznie dobrego ogniska — co
nie jest rzeczą łatwą, zważywszy, iż to ognisko można znaleźć
tylko na drodze kilku prób. To też niektóre zdjęcia Słońca nie
są dostatecznie ostre — co bardzo utrudniło ich pomiary.
Dokonano wszystkiego 10 zdjęć, z których 9 najbardziej
charakterystycznych czytelnik znajdzie na załączonej do niniej¬
szego artykułu tablicy. Zdjęć tych dokonali dr. M. Lobanow
i p. T Karpowicz.
		

/Czasopisma_155_07_010_0001.djvu

			4
URANJA
Na astrokamerze przy lunecie Cooke’a dokonano 8 zdjęć,
przez p. inż. Z. Chełmońskiego i p. J Mergentalera■ Na tych
zdjęciach średnica Słońca wynosi zaledwie 4 mm. — a więc,
z braku dokładnego przyrządu do mierzenia klisz, zdjęcia te nie
nadały się do pomiarów.
Według obliczeń, dokonanych w Obserwatorjach Krakow-
skiem i Warszawskiem i opublikowanych w Calendarium Rocz¬
nika Astronomicznego Obserwatorjum Krakowskiego na r. 1927
oraz w kalendarzu Towarzystwa Miłośników Astronomji na r. 1927,
początek zaćmienia powinien był nastąpić w Warszawie o 5h 21m,
środek — o 6h 19m, a koniec — o 7h 22m czasu śr. europ. Naj¬
większa faza dla Warszawy powinna była wynosić 0,80 — co
znaczy, iż w chwili maximum zaćmienia, powinno być zakryte
przez Księżyc 0,80 średnicy Słońca.
Chwila największej fazy jest uwidoczniona na zdjęciu
Ne 6 (v. tablica 1).
4. Przechodząc do opracowania obserwacyj, zauważę, iż
za podstawę obliczeń zanotowanych momentów kontaktów zo¬
stały wzięte następujące porównania chronometrów i zegarów
Obserwatorjum Warszawskiego:
1927 czerwiec 28
29
30
Nd.
12
53
6 .00
Hw.
7
56
32 .00
Nd.
13
11
41 .00
Hw.
8
15
10 .00
Dt.
22
30
21 .50
Hw.
23
9
4 .00
Sd.
2
41
4 .90
Hw.
23
45
2 .00
Nd.
5
8
25 .00
Hw.
0
14
33 .50
Fr.
22
44
23 .50
Hw.
0
15
2 .50
Nd.
5
29
48 .00
Hw.
0
36
0 .00
Nd.
6
5
54 .00
Hw.
1
12
12 .00
Nd.
6
8
47 .00
Fr.
23
44
27 .00
Dt.
1
0
40 .00
Hw.
1
39
23 .00
Nd.
7
14
32 .50
Hw.
2
21
2 .00
Fr.
0
50
33 .50
Nd.
7
14
42 .00
Sd.
5
29
20 .50
Hw.
2
33
48 .00
Fr.
1
4
54 .00
Nd.
7
29
0 .00
Nd.
7
29
26 .00
Hw.
2
35
58 .00
Dt.
1
58
14 .00
Nd.
7
30
25 00
Sd.
5
33
14 .00
Nd.
7
31
10 .00
Dt.
2
3
9 .00
Hw.
2
41
52 .00
Nd.
9
59
31 .00
Hw.
5
6
28 .00
Nd.
12
59
58 .00
Hw.
8
6
25 .00
Nd.
13
8
53 .00
Hw.
8
20
22 .00
Tutaj oznaczyliśmy
Nd. = chronometr średni Nardin Ne 498
Sd. = „	„ Sandoz Ne 143
Dt. — chronometr gwiazdowy Dent Ne 1630
Fr. = „	„ Frodsham Ne 3338
Hw. = zegar gwiazdowy Hohwu Ne 26
		

/Czasopisma_155_07_011_0001.djvu

			URANJA
5
Ponieważ chronometr Obserwatorjum Gugenmus Ne 1, na¬
zywany „trzynastnikiem" z tego powodu, iż w ciągu 6 sekund
daje 13 uderzeń, znajdował się w remoncie — więc porówna¬
nia chronometrów i zegarów zajęły dużo czasu, gdyż trzeba
było wyczekiwać koincydencyj. Nadto, porównanie zegaru Hw
z chronometrami gwiazdowemi Dt i Fr, zarówno jak porówna¬
nie chronometrów średnich Nd i Sd, nie mogą być z natury
rzeczy, dokładniejsze niż + 0S-1.
Zauważę, iż obecnie chronometr Gugenmus N° 1 jest do¬
brze naprawiony przez firmę Modro w Warszawie, i wszystkie
porównania chronometrów i zegarów odbywają się zapomocą
niego nadzwyczaj szybko (do 3 porównań na 1 minutę); dokła¬
dność zaś porównań jest rzędu + 0S.01.
Z porównań chronometru Nd498 z sygnałami czasu, nada-
wanemi z Nauen, i po uwzględnieniu poprawek tych sygnałów,
otrzymałem następujące poprawki chronometru Nd498:
d	s
1927 Czerwiec 28 .50 Czasu Uniwersalnego. Poprawka =
29	.50
6	.5
7	.7
30	.50 „	„	=4-9 .5
Widzimy, iż ruch chronometru Nd498 w danym okresie nie
był dostatecznie jednostajny, — co zostało niewątpliwie spowo¬
dowane zmianą temperatury tego chronometru, przy wielokrot¬
nych jego przenoszeniach w czasie obserwacyj zaćmienia Słońca.
Ponieważ jednak podane wyżej trzy poprawki zostały natych¬
miast przeniesione na główny zegar Obserwatorjum (Hohwii
N° 26), znajdujący się w dobrych warunkach, i na tym właśnie
zegarze zostały oparte następnie wszystkie poprawki, — więc
można uważać, iż podane poniżej poprawki chronometrów nie
zawierają błędów, większych niż 0s.l lub co najwyżej, 0S.2 —
co jest zupełnie dostateczne dla naszych celów.
Poprawki te, na podstawie danych powyższych, przedsta¬
wiają się następująco:
A.	Poprawki Hohwii:
1927 Czerwiec 28 .50 Cz. (Jn. * — Hw = — 16 52 .8
29.50 „ „ *— Hw = -16 54.9
„ 30 .50 „ „ *— Hw=- 16 57.0
Widzimy, iż rzeczywiście główny zegar Hw- miał ruch zu¬
pełnie jednostajny.
B.	Poprawki Dent’a:
hm	m s
1927 Czerwiec 29 Epoka 22 30 Dt * — Dt =
1	1 Dt „ =--21 48.7
1 58 Dt
2	3 Dt „ =--21 48.8
21 48 .4
21 48.8
		

/Czasopisma_155_07_012_0001.djvu

			6
URANJA
C. Poprawki Frodshama:
h m
1927 Czerwiec 29 Epoka 22 44 Fr
„	23 44 Fr
,, 0 51 Fr
1 5 Fr
n	it	it rt	1	1 1
D- Poprawki Sandoz’a:
Fr:
: + 1 13 44 .8
44 .3
43 .7
43 .5
1927 Czerwiec 29 Epoka 2 41 Sd
5 31 Sd
h m s
0SE — Sd = + 1 58 0 .8
+ 1 58 3 .4
Uwaga: Dla IV kontaktu poprawka Sandoz’a wynosi
h m s
-f 1 58 3 3
E. Poprawka Nardin’a:
Dla chwili I kontaktu (5 21 Nd) ©SE — Nd = -(-7.4
„ IV „ (7 22 Nd) ©se -Nd = + 7.5
5. Momenty kontaktów zostały zaobserwowane przez niżej
podpisanego (M. K.), p. J■ Sawiczewskiego (J. S.), p. J. Wasiu-
tyńskiego (J. W.), p. M• Białęckiego (M. B.) i p. inż. Z. Cheł¬
mońskiego (Z. C). Momenty te, oraz inne dane, tyczące się
obserwacyj, są zestawione w tablicy następującej:
Kontakt I (początek zaćmienia)
Obserw.
Moment
h m s
Narzędzie
Kolor ciemnego
szklą
M. K.
5 20 51 Nd.
G.
fioletowe
J. S.
22 56 20 Fr.
a. f.
czerwone
J. W.
22 56 35 Fr.
w.
zielone
Kontakt IV
(koniec zaćmienia)
Obserw.
Moment
Narzędzie
Kolor ciemnego
szklą
M. K.
h m s
7 22 5 Nd.
G.
fioletowe
M. B.
7 22 9 Nd.
L. S.
czerwone
J. S.
0 58 5 Fr.
U. F.
czerwone
J. W.
0 57 51 Fr.
W.
zielone
Z. C.
5 24 15 Sd.
C.
zielone
Oznaczyliśmy tutaj przez
G. — lunetę Goerz’a (Laskowskiego), ze średnicą
objektywu 110 mm., ogniskową 1650 mm.,
powiększeniem 41,
C. — ekwatorjał Cooke’a, ze średnicą objektywu
140 mm. i powiększeniem 44,
L. S. — lunetę Lerebours et Secretan, ze średnicą
objektywu 94 mm., i powiększeniem 55,
U. F. — lunetę Utzschneider und Fraunhofer, ze śred¬
nicą objektywu 91l!2 mm., powiększeniem 41,
		

/Czasopisma_155_07_013_0001.djvu

			URANJA
7
W. — Reflektor J. Wasiutyńskiego, własnej jego
roboty (vide „(Jranja“ N°7—8,1925 r.), o śred¬
nicy zwierciadła 156 mm., zredukowanego
do 91 mm. i powiększeniem 55-
Redukując do czasu środk. europ momenty, odnotowane
na chronometrach, za pomocą podanych w § 4 poprawek tych
chronometrów, otrzymamy;
Kontakt 1	Kontakt IV
h m s	h m s
5 20 58 M.K.	7 22 12 M.K.
56 J. S.	17 M. B.
71 J. W.	20 J. S.
6 J. W.
18 2. C.
Widzimy, iż zanotowane momenty różnią się między sobą
dość znacznie; jednakże, różnice te są u nas nie większe, niż
u innych obserwatorów tego zaćmienia — jak to można stwier¬
dzić, przeglądając f\- N. i inne pisma astronomiczne. Jako wy¬
nik średni, przyjmujemy:
h m s
Kontakt 1: 5 21 2 Czasu środk. europ.
IV: 7 22 15 „
6. Na specjalnej kamerze, dopasowanej do okularu re-
fraktora Heyde’go, dokonano wszystkiego 19 zdjęć; chwile 16
zdjęć, na których widoczna jest tarcza księżyca, podane są
w tablicy następującej (Czas środkowo-europejski)
h m s	hms	hms
N° 1	5 40	1 .4	No 7	6 20	52 .8	Nb	13	7 18	5 .0
Ns 2	5 41	59 .1	No 8	6 22	3 .6	N»	14	7 19	31 .3
N° 3	5 43	52 .8	N» 9	6 23	28 .4	Ns	15	7 21	6 .1
N° 4	6 16	13 .5	N° 10	6 27	8 .8	Na	16 7 22	3 9
Ne 5	6 18	1 .2	Na 11	6 56	37 .0
N° 6	6 19	25 .0	No 12	7 0	19 .4
Jak widać z tej tablicy, zdjęcia rozpoczęto ze znacznem
opóźnieniem z powodu, o którym wspomnieliśmy już wyżej.
Z tego samego powodu zdjęcia nie są naogół dostatecznie
ostre — wskutek czego nie można było dokonać dokładnych
pomiarów cięciw; ponadto, odstępy pomiędzy zdjęciami są bar¬
dzo niejednakowe. Z braku w Warszawie odpowiedniego przy¬
rządu do mierzenia klisz, musiałem użyć do pomiarów linijki
metalowej, podzielonej na milimetry. Linijka ta jest zresztą bar¬
dzo dobra; błędy jej podziałek są znikomo małe i nie przekra¬
czają prawdopodobnie 0 01 milimetra, jak przekonałem się z po¬
równań tej linijki z jednym z normalnych metrów Obserwator-
jum (Ne 421 Ertel und Sohn).
		

/Czasopisma_155_07_014_0001.djvu

			8
Aczkolwiek w ten sposób można dokonywać pomiarów
klisz z dokładnością do kilku setnych części milimetra — to
jednak, wskutek niedostatecznej ostrości zdjęć, nie można rę¬
czyć za + 0rnm.3.
Zostały pomierzone: średnica Słońca i długość cięciwy dla
zdjęć Ne Na 1, 2, 3 oraz Ne Ne 12, 13, 14, 15, 16. Po zreduko¬
waniu do wspólnej średnicy Słońca (50mm.0 resp. 45mm.O) otrzy¬
małem serję cięciw, odpowiadających chwilom zdjęć. Próby
opracowania całego tego materjału zajęły mi dużo czasu i osta¬
tecznie, w wyniku badań i rachunków, przyszedłem do wniosku,
iż ze zdjęć Ne Ne 1, 2, 3 niemożna wyznaczyć chwili I kontaktu
z dostateczną dokładnością. Lepiej przedstawiają się pomiary
Ne Ne 12—16, z których dało się wyprowadzić chwilę ostatniego
kontaktu. Przy ostatecznem jednak opracowaniu, przyjąłem da¬
ne następujące (zdjęcia Ne Ne 13—16):
Cięciwa	Chwila zdjęcia
>f° klisz
Średn. Słońca
zmierzona
Cięc. Zred.
cz. Ś.-Eur.
mm
h m s
13
45
.4
15.2
15.1
7 18 5.0
14
45
.0
12.6
12.6
7 19 31 .3
15
45
.2
8.9
8.9
7 21 6.1
16
44
.8
3.1
3.1
7 22 3 .9
Tutaj w 4-ej kolumnie podana jest długość cięciwy, zredu¬
kowana do średnicy Słońca równej 45mm.O.
Przyjmując, iż dla małych odstępów czasu około 1 lub
IV kontaktów, długość cięciwy y wyraża się przez wzór
y* = a (t — t0)
gdzie t jest dana chwila obserwacji, t0 — niewiadoma chwila
kontaktu, a — współczynnik proporcjalności (narazie nieznany) —
otrzymałem w wyniku rozwiązania tych czterech równań:
a — + 54.1
h m s
Tw = 7 22 24
Rozwiązania tych równań dokonałem dwiema metodami, —
przyczem wyniki okazały się zgodne. Ten sam wynik otrzyma¬
łem na drodze graficznej.
W ten sposób moment ostatniego kontaktu, wyznaczony
na drodze pomiarów klisz, okazał się o 9 sekund późniejszy,
niż średni moment z 5 obserwacyj wizualnych, — a wogóle,
jest o kilka sekund późniejszy od wszystkich momentów zaob¬
serwowanych — co jest rzeczą zupełnie zresztą zrozumiałą.
7. Warunki obserwacyj zaćmienia były doskonałe: na zu¬
pełnie jasnem niebie nie było ani jednej chmurki w czasie prze¬
biegu całego zjawiska, — i tylko lekka mgła przyćmiewała dolną
		

/Czasopisma_155_07_015_0001.djvu

			Tablica I
		

/Czasopisma_155_07_017_0001.djvu

			URANJA	9
część błękitu nieba. W czasie największej fazy niebo przybrało
barwę ciemno szarą (stalową).
W ciągu całego przebiegu zaćmienia, asystent Obserwa-
torjum p. W. Jędrzejewski dokonywał obserwaeyj meteorolo¬
gicznych. Obserwacje te wskazują, iż przebieg zmian elementów
meteorologicznych był wogóle normalny — z wyjątkiem tempe¬
ratury, której krzywa uległa zupełnie wyraźnemu załamaniu. Da¬
ne meteorologiczne są zestawione w tablicy następującej:
C. S. E.
ts
tz
F.
Wiatr m/ś
B.
Uwaga
h m
5 00
+ 80.8 4- 8°.2
92
S 1
mm
751 .3
15
8 .8
8 .3
93
SSW 1
751 .3
—
30 '
9 .9
9 1
89
S 1
751 .3

45
10 .8
9 .6
85
S 1
751 .3
—
6 00
10 .9
9 .7
85
S 1
751 .3
—
10
10 .9
9 .8
87
S 1
751 .3
rosa
20
10 .9
9 .9
89
S 1
751 .3
rosa
30
10 .9
9 .9
89
S 1
751 .3
rosa
40
11 .2
10 .1
86
—
751 .3
rosa
55
12 .3
10 .7
82
SSW 1
751 .4
—
7 10
12 .8
11 .2
82
S 2
751 .4
—
28
14 .3
12 .3
78
SSW 1
751 .4
—
40
15 .1
13 .7
85
—
751 .4
—
Tutaj C- S. E- oznacza chwilę obserwacji w czasie środkowo¬
europejskim, ts — temperaturę powietrza według termometru
suchego (Fuess N° 1061), tz — wskazanie termometru zwilgo-
conego (Fuess N° 1062), F — wilgotność względną, B — ciśnie¬
nie barometryczne. Do wskazań termometrów są już dodane od¬
nośne poprawki, a ciśnienie barometryczne zawiera już poprawkę
barometru i jest zredukowane do 0", Wysokość barometru nad
poziomem morza wynosi 120m6. Widzimy zatem, iż zjawisko czę¬
ściowego zaćmienia Słońca odbiło się wyraźnie tylko na spadku
temperatury, a to wskutek tego, iż przy maksymalnem zakryciu
tarczy słonecznej (faza 0,80) promieniowanie znacznie osłabło.
8. Podczas częściowego zaćmienia Słońca daje się zau¬
ważyć bardzo ciekawe zjawisko — mianowicie, obrazy słonecz¬
ne na murach gmachów, po przejściu przez liście drzew, mają
wyraźny charakter półksiężyców, — zamiast krążków lub elips,
jak zwykle. Tłumaczy się to w ten sposób, iż obraz tarczy sło¬
necznej, po przejściu przez małe otwory pomiędzy liśćmi drzew,
zachowuje ten sam kształt, jaki ma w rzeczywistości. Na dołą¬
czonych zdjęciach (ryc. 2 i 3), wyobrażających wschodnią część
parteru Obserwatorjum, widać zupełnie wyraźnie obrazy Słońca
w kształcie półksiężyców. W oknie (ryc- 3) widać odbicie drze¬
wa, znajdującego się na zewnątrz Obserwatorjum.
		

/Czasopisma_155_07_018_0001.djvu

			10
URANJA
Rye. 2. Obrazy Słońca podczas zaćmienia, widoczne
na ścianie w kształcie półksiężyców.
9. Z danych, przytoczonych w niniejszym artykule, wnio¬
skujemy, iż obserwacje częściowego zaćmienia Słońca, dokona¬
ne przez niżej podpisanego przy współudziale członków T. M. A.,
dają momenty 1 i IV kontaktu z dokładnością tego samegc rzędu,
z jaką obserwuje się podobne zjawiska. Ponadto, zdjęcia foto¬
graficzne stwierdzają dokładność IV kontaktu. Krzywa przebiegu
zmian temperatury zupełnie wyraźnie świadczy o zmniejszeniu
promieniowania Słońca.
		

/Czasopisma_155_07_019_0001.djvu

			URANJA
11
Rye. 3. Obrazy Słońca podczas zaćmienia, widoczne
w kształcie półksiężyców.
Momenty kontaktów mogą być więc użyte, razem z dane-
mi innych Obserwatorjów, do wyprowadzenia położeń Księżyca
w czasie tego zaćmienia.
Warszawa, 18 marca 1928 r.
Prof M. Kamieński.
		

/Czasopisma_155_07_020_0001.djvu

			URANJA
Wykaz J\f° 2
dalszych składek na Narodowy Instytut Astronomiczny
imienia Mikołaja Kopernika.
Od czasu wykazu ofiarodawców, wydrukowanego w Nr. 4 „tlranji"
(1927 r.), (Nr. 1), następujące osoby złożyły ofiary na Nar. Inst. Astr.„
Konto Nr. 6600 w P. K. O. (w porządku chronologicznym).
Dr. Antoni Szwojnicki (za 250 obywateli), Z. Konopka, dr- E. Rybka,
dr. W. Jezierski, W. Szelągowska, O. Zacharewicz (za 250 obywateli),
B. Odębski, S. Czarnowski, na bloczek powierzony dyr. 1. Goldmanowi
(za 250 obywateli), J. Balicki, Z. Bąkowski, K. Bobrowski, S. Gut, Z. Jur-
czyński, J. Kozień, W. Król, S. Lewkowicz, M. Łapiński, J. Marzec, L.
Nosek, F. Pautsch, H. Ringelheim, K. Sieczkowski, W Siedlecki, J. Ski-
mina, W. Tomek, M. Verstandig, S. Wysocki, M. Zadwórny, J. Zathey,.
A.	Zimmet, H. Barański, S. Bryliński, L. Bulwa, W. Dudzik, J. Gawet,
F. Karolus, J. Kawula, F. Kosek, H. Lauterbach, J. Pilarz, W. Repczyński,
J. Sas, S. Schmidling, K. Siewierski, M. Sobieski, J. Wartman, F. Bie¬
niek, J. Brzeski, M. Chwastek, Z. Czapliński, J. Drużbacki, G. Groebl,
D. Haubenstock, W. Kacz, K. Kasprzak, K. Książek, W. Mączka, M. Metall-
mann, J. Niedźwiecki, M Osiek, B. Pieczara, E. Rachwat, M. Roth, J.
Rutka, J. Siwek, T. Śliwa, T. Stefański, M. Trzyna, A. Tyralik, H. Wohl-
gesang, dr. St. Krzysik, Z. Konopka, W. Szelągowska, H. Popławska, prof.
T. Banachiewicz, dr. K. Zarankiewicz, P. Jarocki, A. F. Rochmiński, Ch,
M. Międzyrzecki, Sz. Popower, Ch. Olszower, I. Munkotow, A. Chromiń¬
ski, L. Warzewski, H. Antosz, S. Biel, K. Bugajski, S. Chowaniec, W.
Cudzich, S. Fischer, H. Grossmann, M. Jasiński, M. Josefsberg, K. Maza¬
nek, J Pacanower, A. Pietruszewski, J. Rosenhauch, M. Rożkowicz, E.
Ryś, T. Słomiany, M. Smagowicz, J. Śliwa, S. Targosz, J. Massalski, T.
Worochowa, H. Worochówna, E. Worochówna, B. Worochówna, U. Wo-
rochówna, T. Jordan, A. Banach, J. Bobrowski, J. Dzida, J. Górski, E.
Holzer, T. Korc, B. Kolpy, T. Kruczkowski, T. Lasko, H. Miroń, A. Modes,
S. Moszkowski, S. Nosek, J. Patkaniowski, J. Szaflarski, A. Szeliga, W.
Zarosły, S. Rozental (za 250 obywateli), S. Karcz, dr. G. Armiński (za
3C0 obywateli), Z. Konopka, W. Szelągowska, O. Zacharewicz (za 250
obywateli), Cb- Międzyrzecki, fl. Kornwasser, M. Ferszt, Wł. Taborowski,
M. Elbinger, S. Karp, 1. Karp, fl. F. Rochmiński (za 250 obywateli), N.
Gruszkiewicz (za £00 obywateli), Sz.-Siłberberg (za 625 obywateli), kap.
M. Jasiński (za 1250 obywateli) fl. Heller (za 375 obywateli), T. Zarosły,
dr. S. Dzięcielewski, inż. S. Mostalski, H. Miroń, J. Bobrowski, J. Dzida,
B.	Kolpy, W. Holzerówna, J. flder, S. Judkiewicz, dr. fl. Szwojnicki (za
250 obywateli), ppłk. dr. St. Krzysik, ppłk. dr. St. Krzysik, dr. St. Szeli-
gowski (za 345 obywateli), T-wo Miłośników flstronomji (za 1250 obywa¬
teli), Z. Konopka, O. Zacharewicz (za 250 obywateli) W. Szelągowska,
M. Łobanow, J. Kamiński, Ch. Międzyrzecki, inż. fl. Bialer (za 250 oby¬
wateli), R. Tabaczkowicz (za 250 obywateli), fl. F. Rochmiński (zą 250 oby¬
wateli), Sz. Grynberg (za 625 obywateli), fl. Szenfeld (za 750 obywateli),
ppłk. dr. St. Krzysik, J. Brzeski, M. Chwastek, Z. Czapliński, J. Drużba¬
cki, W. Gędłek, Ci. Groebl, D. Haubenstock, I. Jakimowicz, W. Kacz,
K. Książek, W. Mączka, M. Mataliman, W. Mięso, Wł. Mroczek, J. Nie¬
dźwiecki, M. Osiek, F. Prochowski, J. Rutka, J. Siwek, T. aliwa, T. Ste¬
fański, A. Tyralik, M. Trzyna, K. Węgier, H. Wohlgesang, F. Landesdor-
fer, J. Banach, J. Bobrowski, J. Dzida, J. Górski, K. Holzer, T. Kerc,
B. Kolpy, M. Kozubek, T. Lasko, H. Miroń, A. Modes, S. Moszkowski
(za 1250 obywateli), S. Nosek, J. Patkaniowski, A. Szeliga, J. Szafląrski„
		

/Czasopisma_155_07_021_0001.djvu

			URANJA
13
W. Zarosty, Z. Bąkowski, K. Bobrowski, S. Gut, Z. Jurczyński, J. Kozień,
W. Król, J. Marzec, K. Mastalski, L. Nosek, F. Pautsch, H. Ringeiheim,
K. Sieczkowski, W. Siedlecki, J. Skimina, W. Tomek, M. Verstandig, M.
Zadwórny, fl.Zimmet, p. Golembski, p. Wróblewski, p. Wierzbicki, p. Ro-
gawski, dr. E. Stenz (za 250 obywateli), L Jaśkiewicz, M. Woroch, J.
Gworkówna, J. Lelek-Bednarski, J. Iwaszkiewicz.
Z ofiar na konto P. K. O. Nr. 6600, jak poprzednio, żadnych wydat¬
ków nie czyniono. Ze składanych pieniędzy P. K. O. zakupuje procen¬
towe, zabezpieczone od dewaluacji papiery państwowe, które składa do
depozytu Narodowego Instytutu flstronomiczuego Nr. 950 w P. K. O.
W depozycie tym obecnie znajdują się:
6% pożyczki dolarowej na sumę nominalnie 2.600 (dwa tysiące
sześćset) dolarów.
10% pożyczki kolejowej na sumę nominalnie 4.650 (cztery tysiące
sześćset pięćdziesiąt) franków złotych.
Podana w wykazie Nr. 1 (,,Uranja“ r. VI Nr. 4) 8% pożyczka kon-
wersyjna została wykupiona przez Rząd z powodu wygaśnięcia terminu;
z uzyskanej z tej operacji finansowej sumy zakupiono 6% pożyczkę do¬
larową oraz 10% pożyczkę kolejową, objęte już pozycją 2600 dolarów
względnie 4650 fr. zł.
Ze zaś wartość kuponów bieżących od powyższych pożyczek wy¬
nosi około 180 zł., a na koncie 6600 P. K. O. znajduje się 200 (dwieście)
zł., przeto, uwzględniając kurs giełdowy powyżej wymienionych papierów,
uskładany kapitał Narodowego Instytutu Astronomicznego wynosi obec¬
nie przeszło 28.000 zł., co jest równoważne składce, przypadającej na
przeszło 700.000 obywateli. Od wspomnianego wykazu Nr. I przyrost
kapitału wynosi przeszło 2.000 złotych.
Komitet do zbierania ofiar z wdzięcznością przyjmuje wszelkie
ofiary, nawet najdrobniejsze, gdyż z kropli tworzą się strumienie, ze
strumieni zaś rzeki.
Od stycznia 1927 wszyscy ofiarodawcy otrzymują numerowane po¬
dziękowania. Podziękowania te wystawiane są z dwoma podpisami (jeden
z nich — prezesa komitetu), względnie za jednym podpisem, o ile ofiara
wpływa bezpośrednio na konto 6600 P. K. O.
Kraków, 25 kwietnia, Warszawa, 27 kwietnia 1928 r.
Tadeusz Banachiewicz
Prezes Komitetu.
A. Chromiński, M. Kamieński, J. Witkowski
członkowie Komitetu.
Kronika astronomiczna.
Kometa Encke'go (1927 h.). W roku ubiegłym zaobserwowano po¬
wrót znanej komety Encke’go. Odnalazł ją Van Biesbroeck 13 listo¬
pada 1927 r. w Obserwatorjum Yerkes’a w Williams Bay w miejscu bardzo
bliskiem do wskazanego przez efemerydę, obliczoną przez Małkiewi¬
cza. W chwili odnialezienia kometa była 16-ej wielkości. Kometa prze¬
szła przez punkt przysłoneczny 19 lutego 1928 r. Okres obiegu jej dokoła
Słońca wynosi 3'303 lat.
(L’flstronomie 1927 str. 564)
E. R.
		

/Czasopisma_155_07_022_0001.djvu

			14
URANJA
Kometa Schwassmanna — Wachmanna (1927 j.). Astronomowie
obserwatorjum w Bergedrofie pod Hamburgiem, Schwassmann
i Wachmann, odkryli 15 listopada 1927 r. nową kometą w gwiazdo¬
zbiorze Ryb. Kometa w chwili odkrycia miata jasność gwiazdy 14-ej wiel¬
kości; położenie jej na niebie było: a = lh 32m 12s, 8 = + 20° 53'; ruch
dzienny: we wznoszeniu prostem =—24s, w zboczeniu =—2'.
(L’flstronomie 1928, str. 45).
E. R.
Mgławice pozagalaktyczne. Nazwą tą zostały objęte mgławice,
położone daleko od naszego lokalnego układu gwiazdowego Drogi Mle¬
cznej. Są to zbiorowiska gwiazd, położone w wielkich od nas odległościach,
Natomiast mgławicami galaktycznemi nazywamy masy gazowe ciemne lub
jasne, rozsiane w naszym układzie gwiazdowym. Mgławice pozagalaktyczne,
stanowiące oddzielne układy gwiazdowe, podobne do układu Drogi Mle¬
cznej, zawierać mogą również mgławice gazowe, analogiczne do naszych
galaktycznych.
W r. 1926 Edwin Hubble w Obserwatorjum na Mount Wilson
przeprowadził statystykę 400 mgławic pozagalaktycznych, dla których
Holetschek wyznaczył całkowitą jasność wizualną. Wykaz zawiera
wszystkie mgławice nieba północnego do 12n '5 i niektóre jaśniejsze
mgławice nieba południowego. Z mgławic tych cztery są widoczne okiem
nieuzbrojonem: Dwa Obłoki Magellana, Wielka mgławica Andromedy (M 31)
i mgławica w Trójkącie (M 33). Ilość zaś ich na całem niebie, którą mo¬
żna byłoby otrzymać na kliszach fotograficznych w ognisku reflektora
o średnicy 150 cm. przy jednogodzinnej ekspozycji, wynosi według Seares’a
300.000.
Hubble dzieli mgławice na dwa typy: regularne i nieregularne;
wśród regularnych odróżnia eliptyczne i spiralne. Wśród zaś tych ostat¬
nich odróżnia sześć odmian.
Zasadniczą cechą regularnych mgławic pozagalaktycznych jest ich
symetrja rotacyjna. Kształt mgławic tych przechodzi od nierozwiązanych
na gwiazdy mas kulistych aż do szeroko rozwartych spirali, których ra¬
miona składają się z rojów gwiazd.
W kształtach tych zbiorowisk gwiazd widzimy niezwykłe bogactwo
form; bardzo często spotykamy się z kształtem kulistym i eliptycznym;
ten ostatni przeważnie bywa wynikiem perspektywy. Oddzielną grupą sta¬
nowią mgławice, których ramiona wychodzą nie ze środka spirali, lecz
z końców podłużnej mgławicy środkowej.
Hubble znajduje, że związek między logarytmem największej średnicy
mgławicy d, i całkowitą jasnością mgławicy mT wyraża się następującym
wzorem
mj — C — 5 log d.
C jest stałą, zależną od typu mgławicy.
Średnia jasność absolutna, t. j. jasność, jaką miałaby mgławica
w odległości 10 parseków (32‘6 lat światła), wynosi — 15m-2; wielka mgła¬
wica w Andromedzie (M 31) ma jasność absolutną = — 17m‘l.
Średnice mgławic spiralnych są rzędu 3000 parseków, czyli około
10,000 lat światła, eliptyczne mgławice są znacznie mniejsze od spiralnych.
Nasz zaś układ Drogi Mlecznej, mający według Shapley’a średnicę, prze¬
wyższającą 10.000 parseków, jest znacznie większy od znanych nam mgła¬
wic spiralnych, musimy więc rozpatrywać go oddzielnie.
Dla mgławicy N. C. C. 4594 ®) astronom estoński Ó p i k znalazł, że
przy absolutnej jasności — 15m,2 posiada ona masę 2’6X108 razy większą
5) Litery N. G. C. są skrótem tytułu katalogu mgławic Dreyera New General Catalogue.
		

/Czasopisma_155_07_023_0001.djvu

			URANJA
15
od masy Słońca. Liczbę tę przyjąć możemy, jako przeciętną masę normal¬
nych mgławic.
Teleskop zwierciadlany o średnicy = 150 cm., pozwalający przy
jednogodzinnej ekspozycji znaleźć na catem niebie 300.000 mgławic, daje
nam obraz wszechświata w promieniu 2.4X107 parseków, orednia jasność
mgławic, otrzymywanych tym reflektorem, jest 16.7; zaś reflektor o śre¬
dnicy 250 cm., największy z istniejących na Ziemi, pozwala przy jedno¬
godzinnej ekspozycji osiągnąć wielkość wizualną 18m-0., a więc pozwala
sięgnąć do odległości 4'4><107 parseków, czyli 140.000.000 lat światła,
W kuli o tym promieniu powinno się znajdować około 2.000.000 mgławic;
średnia odległość między niemi jest rzędu 570.000 parseków. — Średnia
gęstość materji we wszechświecie wypadnie wówczas = 1‘5X10—31 gramów
na 1 cm3. Jest to dolna granica gęstości, gdyż przy jej obliczaniu nie
uwzględniono materji, rozrzuconej między układami.
Jeżeli przyjmiemy za Einsteinem, że świat jest ograniczony i pro¬
mień jego wynosi 2.7X1010 parseków, wówczas 250 cm. reflektor daje nam
wgląd we wszechświat na '/600 jego promienia. Masa całego wszechświata
wyniosłaby wówczas 9X1022 mas Słońca, czyli więc byłoby w niej 3'5X1015
normalnych mgławic.
(flstrophysical Journal, tom 64 str. 321-369)
E. R.
Temperatury wnętrza gwiazd. J. H. Jeans obliczył temperatury
i gęstości wnętrza pewnych gwiazd na zasadzie swej teorji. Dla Słońca
temperatura wnętrza wynosi 70.000.000°, gęstość zaś wnętrza jest 300 razy
większa od gęstości wody. Dla innych gwiazd otrzymujemy następujące dane
Gwiazda
Temperatura
wnętrza
Gęstość wnętrza
względem wody
Gwiazda Plasketta
500 000 000°
bardzo wielka
V Puppis
300 000 000
5 000
Syrjusz
150 000 000
1 000
60 Kruger B
70 000 000
30 000
a Centauri B
15 000 000
10
Orionis
4 000 COO
o-i
J e a n s przypuszcza, że we wnętrzu gwiazd atomy zupełnie lub prawie zu¬
pełnie pozbawione są elektronów.
(Monthly Notices tom 87 str. 36-43)
E. R.
Najbliższe gwiazdy. W kuli o środku w Słońcu i promieniu, wy¬
noszącym 5 parseków, mamy 28 gwiazd. Poniżej przytoczony jest wykaz
najjaśniejszych naszych sąsiadów; w drugiej kolumnie mamy ich jasność
absolutną, t. j. jasność, jaką miałyby te gwiazdy w odległości 10 parseków;
w trzeciej kolumnie mamy liczby, wyrażające, ile razy gwiazda jest ja¬
śniejsza od naszego Słońca, którego absolutna jasność wynosi 4m8.
		

/Czasopisma_155_07_024_0001.djvu

			16
URANJA
Gwiazda	Jasność absolutna	Stosunek jej do jasności Słońca
Syrjusz
1-3M
25
flltair
25
8
Procyon
30
5
a Centauri
4'7
11
8 Pavonis
5.1
08
7 gwiazd ma jasność absolutna 6m—8m, 16 gwiazd zaś 10m — 12m.
W Plejadach, znanem skupieniu gwiazd w gwiazdozbiorze Byka, gwiazdy
leżą znacznie gęściej, w kuli bowiem o promieniu 5 parseków mamy
300 lub 500 gwiazd różnych jasności. Najjaśniejsza z nich, fllcyone, jest
600 razy jaśniejsza od naszego Słońca. (Die Sterne str. 118—124). E, R.
Zaćmienie Słońca 29 czerwca 1927 r. Wzdłuż pasa całkowitego
zaćmienia przeważała pogoda chmurna. O przebiegu tego zaćmienia
w północnej Szwecji, dokąd udała się polska ekspedycja, czytelnicy „Clranji”
wiedzą już z artykułu dr. E. Stenza1). W flnglji, gdzie całkowitego zać¬
mienia nie oglądano od r. 1724, poczyniono wielkie przygotowania do
obserwacji tego zjawiska w roku ubiegłym. Niestety w znacznej części
pasa całkowitego zaćmienia było pochmurno; jedynie w Giggleswick, gdzie
była ekspedycja z obserwatorjum w Greenwich pod kierownictwem sir
D y s o n a, na chwilę całkowitego zaćmienia chmury ustąpiły, dzięki
czemu udało się sfotografować koronę słoneczną. — Pochmurno było
w południowej Norwegji, mianowicie w fll, miejscu pobytu ekspedycji
angielskiej z Cambridge (prof. Newa 11), i w Fagernes, miejscu pobytu
ekspedycji amerykańskiej, pod kierownictwem znanego badacza zaćmień
słonecznych, S. F\. M i t c h e 1 l’a. — Nieco dalej na północ warunki po¬
gody były dobre, dzięki czemu Saland i V ega r d w Ringebu oraz
Linke i Krogness w Nyborgmundzie mogli dobrze zaobserwować
zaćmienie.
(L’flstronomie, 1927 str. 363).
E. R.
Małe planety.2) ilość planetoid, ciągle wzrasta. 1 stycznia 1927 r.
było już 1160 małych planet ponumerowanych; w ciągu całego 1926 roku
odkryto 115 nowych małych planet. Wiele planetoid otrzymało nawy
w r. 1926; na szczególną uwagę zasługują planetoidy 1001, 1002 i 1003.
Pierwsza z nich otrzymała nazwę Piazzia na cześć astronoma P i a z-
z i’e g o, który odkrył pierwszą planetoidę, Ceres; drugą nazwano Gaussia,
na cześć Gauss’a, pierwszego rachmistrza orbity planetoidy Ceres,
trzecia zaś otrzymała nazwę Olbersia, na cześć Ol bersa. Ten ostatni
bowiem astronom odszukał planetoidę Ceres po jej złączeniu ze Słońcem.
Ilość tych drobnych ciałek, obiegających dokoła Słońca, jest olbrzy¬
mia. Stroobant oblicza, że ilość planetoid zawarta jest w granicach
60.000 — 100.000. Każdy więc rok przynosić będzie jeszcze bardzo dużo
odkryć nowych planetoid.
(L’flstronomie, 1927 str. 337—339)
E. R.
Kometa czy planeta? Jeszcze kilkanaście lat temu panowało
ogólne zdanie, że planetoidy, czyli małe planety, tworzą rój, obiegający
Słońce w przestrzeni między Marsem i Jowjszem. Pierwszy wyłom w tych
poglądach został dokonany przez astronoma G. Witta, dyrektora ber¬
lińskiej Clranji; mianowicie, odkryta przez niego w r. 1898 mała planeta
Eros (433) posiada orbitę, której punkt przysłoneczny znajduje się bardzo
1)	patrz Ns 3 Clranji z 1927 r.
2)	patrz Ne 3 Clranji z 1927 r, str. 87.
		

/Czasopisma_155_07_025_0001.djvu

			17
blisko do orbity Ziemi. Orbity innych planetoid, jak np. Hidalgo (944),
mogą zachodzić daleko za orbitę Jowisza. Lecz najbardziej ciekawym
z tych objektów jest ciało niebieskie odkryte w Japonji na początku b. r.
Otrzymało ono nazwę „Tokyo 1”. Mimośród orbity tego ciała wynosi
0.88666, odległość w periheljum 1 "20825, odległość co w afeljum — 20‘114
jednostek astronomicznych1); obieg jego dokoła Słońca trwa 34'809 lat.
Ciało to ma więc orbitę o charakterze bezwzględnie kometarnym, lecz
wygląda, jak planetoida — zupełnie tak samo, jak Hidalgo. Według zda¬
nia słynnego astronoma angielskiego, fl. C. D. C r o m m e 1 i n a, mogły
niektóre komety z biegiem czasu stracić otaczającą jądro mgławicę i wów¬
czas ukazywałyby się nam jako planetoidy.
Jeszcze przed odkryciem Tokyo 1 analogiczne poglądy wypowie¬
dział znany uczony amerykański prof. R O. Leuschner. Możliwem
jest, że takiego rodzaju planetki kometarne mają inne pochodzenie, niż
zwykłe planetoidy, obiegające Słońce między Marsem a Jowiszem.
(The Observatcry, Dec. 1927).
M. K.
Sprawozdanie z działalności Towarzystwa
Miłośników flstronomji w r. 1927.2)
I. WŁADZE T. M. fl.
A) Zarząd.
Wyłoniony na Walnem Zebraniu T. M. fl. w d. 25 lutego 1927 r. Za¬
rząd ukonstytuował się w następujący sposób:
Prezes Zarządu	prof. Michał Kamieński
Vice-Prezes Zarządu . .
Vice-Prezes Zarządu . .
Sekretarz Generalny . .
Skarbnik
Redaktor „(Jranji“ . . .
Administrator „Uranji" .
Kierownik Dostrzegalni .
Kierownictwo Propagandy
prof, dr Felicjan Kępiński
mjr. Ksawery Jankowski
radca Jerzy Pokrzywnicki
dr. Mikołaj Łobanow
dr. Eugenjusz Rybka
inż. Bronisław Rafalski
p. Maksymiljan Białęcki
dr. Wacław Jezierski
p. Antoni Chromiński
p. Jerzy Sawiczewski
Bibljotekarz
Oprócz wymienionych osób Zarząd kooptował do swego składu
w d. 7 marca: mjr-a inż. Zygmunta Chełmońskiego, w charakterze Zastępcy
Kierownika dostrzegalni, oraz p-ą Stefanję Domańską, jako pomocniczkę
i Zastępczynię Sekretarza Generalnego; a w d. 10 listopada — d-ra Jana
Gadomskiego, w charakterze Członka Komitetu Redakcyjnego „Uranji".
Niezależnie od tego w pracach Biura Zarządu brali czynny udział
od d. 9 marca: panie: Mikołajewska i Wronówna oraz pan Zajdler — słu¬
chacze astronomji na Uniwersytecie Warszawskim.
W d. 2 czerwca złożyli rezygnację ze swych mandatów: prof. dr.
F. Kępiński i p. fl. Chromiński; stanowiska ich nie zostały obsadzone.
W d. 13 grudnia zrezygnował z mandatu p. J. Pokrzywnicki i funkcje
jego na stanowisku Sekretarza Generalnego objął czasowo inż. Rafalski.
W okresie sprawozdawczym Zarząd odbył 15 posiedzeń. Prócz tego
Zarząd w znacznej swej większości zbierał się w poniedziałki każdego ty¬
godnia dla załatwienia korespondencji i spraw bieżących.
1)	Jednostką astronomiczną nazywamy średnią odległość Ziemi od Słońca 149500000 km.
2)	przedstawione na Walnem Zebraniu 24 lutego 1928 r.
		

/Czasopisma_155_07_026_0001.djvu

			18
URANJA
B) Komisja Rewizyjna.
Na temże Walnem Zebraniu wybraną została Komisja Rewizyjna
w składzie: radcy Adolfa Dębczyńskiego, d-ra Leopolda Brennejsena i inż.
Piotra Strzeszewskiego. Wskutek śmierci ś. p. Radcy Adolfa Dębczyńskie¬
go w d. 29 sierpnia r. z. skład Komisji od tego dnia był zdekompletowany.
II. CZŁONKOWIE T. M. A.
W początku zeszłego, 1927 roku do T. M. A. należało 203 osoby.
W ciągu roku i do dnia obecnego przybyło 38 osób, skreślono zaś
ze spisów 59 osób, z nich: 3 — z powodu śmierci, 3—na własne żądanie,
1 — z powodu straty kwalifikacyj i nakoniec, — 52 osoby z powodu nie-
opłacania przez czas dłuższy składek członkowskich. Wielu z nich o tyle
zerwało wszelkie nici, łączące ich z Towarzystwem, że Zarządowi niewia¬
dome są nawet ich adresy.
Tak znaczna liczba członków, skreślonych z powodu nieopłacania
składek — co dla Zarządu jest sprawą w najwyższym stopniu bolesną —
naprowadza na smutne refleksje.
Zarząd T. M. A. głęboko rozumie ciężkie materjalne położenie na¬
szej inteligencji, to też z największą gotowością rozkłada na drobne raty
i tak bardzo niewysoką składkę członkowską, której wysokość zupełnie
nie pokrywa świadczeń, jakie członkowie mają lub mieć mogą ze strony
T. M. A. W celu ułatwienia przesyłania składek do Kasy Towarzystwa Za¬
rząd załącza do listów, przypominajątych nieakuratnym swym dłużnikom
o konieczności wypełnienia dobrowolnie zaciągniętych przez nich wobec
T. M. A. zobowiązań, przekazy pocztowe, lecz, w znacznej części nawet
nie otrzymuje odpowiedzi na swoje listy. Nawet próby posyłania inkasen¬
ta do członków, zamieszkałych w Warszawie, dały nikłe rezultaty.
Korzystając ze sposobności Walnego Zebrania, Zarząd T. M. fl. zwra¬
ca się z gorącem wezwaniem do Członków Towarzystwa o regularne wpła¬
canie składek, już nawet nie w imię żywotnych interesów Kasy Towarzy¬
stwa, lecz dla składania dowodów zainteresowania się naszego społeczeń¬
stwa sprawami astronomji, bez czego Towarzystwo nasze nie ma racji bytu.
Po dokonanych skreśleniach T. M. fl. posiada obecnie 182 Członków;
z nich 6 Członków Założycieli i dożywotnich, 4 Członków popierających,
168 Członków rzeczywistych, 1 Członka zbiorowego oraz 3 Członków —
uczestników Koła Młodzieży.
W roku ubiegłym z szeregu Członków T. M. fl. ubyli wskutek śmierci:
1)	ś. p. Roman Bar, ’■ejent; zmarł w m-cu styczniu
2)	ś. p. Walentyna Olechnowiczowa; zeszła ze świata tragicznie w ma¬
ju r. z.
3)	ś. p. fldolf Dębczyński, Radca Najwyższej Izby Kontroli Państwo¬
wej; zmarł w d. 29 sierpnia. Zgonem jego jest szczególnie
dotknięta Komisja Rewizyjna, której zmarły był długoletnim,
nader czynnym członkiem.
III. DZIAŁALNOŚĆ ZARZĄDU.
Jako organ wykonawczy Walnego Zebrania Towarzystwa Miłośników
Astronomji, Zarząd wypełnił wszystkie polecenia z d. 25 lutego 1927 roku.
Zarząd zwrócił się do Ministerjum Wyznań Religijnych i Oświecenia
Publicznego z prośbą o wprowadzenie do programów szkół średnich wy¬
kładów kosmografji, jako przedmiotu obowiązkowego.
		

/Czasopisma_155_07_027_0001.djvu

			URANJA
19
W odpowiedzi na to zwrócenie się Zarząd otrzymał 23 listopada r z.
odpowiedź, że Ministerjum weźmie uchwałę Walnego Zebrania T. M. fl.
pod rozwagę przy rewizji programów szkół średnich. Prócz tego Minister¬
jum wyjaśniło, że i w dotychczasowych programach wiadomości z kosmo-
grafji są już częściowo uwzględniane.
Dalsza działalność Zarządu — podobnie jak i w latach ubiegłych —
wyrażała się.
fl) —7 W działalności wydawniczej i
B) — W działalności oświatowo-propagandowej.
A)	Działalność Wydawnicza.
Zarząd, jak i w latach poprzednich, wydawał kwartalnik „Uranja"
według programu, wyłożonego w sprawozdaniu Zarządu za rok 1926. (Patrz
Ns 3 „(Jranji“ 2 r. 1927). Z całego wydawnictwa Ns 4-ty uległ opóźnieniu
z powodu nakładu pracy Ząrządu przy wydaniu „Kalendarza" na r. 1928;
a w części i z powodów trudności finansowych, do czego przyczynili się
bez wątpienia członkowie, zalegający w opłatach swych składek.
Redakcję „Uranji“ sprawował dr. E. Rybka. Ponieważ redagowanie
i późniejsze drukowanie „Uranji" zajmuje zbyt wiele czasu jednej osobie,
więc d. 14 listopada Zarząd uchwalił powierzyć redakcję Komitetowi w skła¬
dzie: inż. Z. Chełmońskiego, d-ra Gadomskiego, d-ra Łobanowa, inż. Rafal-
skiego i d-ra Stenza, — który pod przewodnictwem d-ra E. Rybki będzie
prowadził redakcję „CIranji".
Bardzo wiele czasu pochłonęło Zarządowi wyjaśnienie celowości wy¬
dawania Kalendarza Astronomicznego. Po długich i bardzo ożywionych de¬
batach Zarząd przyszedł do przekonania, iż podobne wydawnictwo jest
potrzebnem nie tylko dla członków T. M. fl., lecz także i dla szerszego
ogółu studentów i specjalistów, którym Kalendarz dostarczy wielu niezbęd¬
nych informacyj i, choć w części zastąpi konieczność posiadania drogich
wydawnictw w obcych językach. Kalendarz Astronomiczny, zdaniem Za¬
rządu, powinien być wydawnictwem stałem, coraz ulepszającem swoją
treść i swój wygląd, i świadczącem o żywotności T. M. fl. i jego stałym kon¬
takcie z nauką.
Kalendarz na rok 1928 opracowała Komisja Redakcyjna w składzie:
dr. Gadomski, dr. Łobanow, inż. Rafalski, dr. Rybka, pod ogólnem kie¬
rownictwem profesora Kamieńskiego.
Zbyt może obszerne wyjaśnienie podstawowego punktu, czy należy
wydawać Kalendarz, ważnego nadzwyczaj pod wzglądem finansowym oraz
jako wytyczna dalszej działalności T. M. fl., — vbyło przyczyną pewnej
zwłoki w wydaniu jego (wydawnictwo pojawiło się w końcu listopada)
oraz — źródłem pewnych, nieznacznych zresztą, usterek.
Zarząd T. M. fl. zastanawiał się nad możliwością zasilenia nadzwy¬
czaj ubogiej naszej literatury popularno-astronomicznej drogą wydania
oryginalnego lub tłumaczonego podręcznika, uwzględniającego obecny
stan astronomji. Nie wyrzekając się tej myśli w imieniu T. M. fl., Zarząd
nie mógł jednak jej wykonać z przyczyn finansowych.
B)	Działalność Oświatowo-Propagandowa.
1) Zebrania dyskusyjne.
W okresie sprawozdawczym odbyły się następujące Zebrania dysku¬
syjne w pomieszczeniu Zakładu Botanicznego Uniwersytetu, za udzielenie
którego na ten cel Zarząd skłaaa Profesorowi d-rowi Wóycickiemu ser¬
deczne podziękowanie.
		

/Czasopisma_155_07_028_0001.djvu

			20
Dn. 11 marca. — Prelegent inż. Wł. Wyczałkowski: „Teorja La Rosy
gwiazd zmiennych".
Dn. 29 kwietnia. — Prelegent Prof. M. Kamieński: „O zaćmieniach
z uwzględnieniem zaćmienia Słońca w d.29.VI.27.
Dn. 20 maja. — Prelegent Dr. E. Rybka: „Droga Mleczna".
Dn. 3 czerwca — Prelegent Dr. S. Szczeniowski: „Widma pier¬
wiastków chemicznych w atmosferach gwiazd".
Dn. 17 czerwca. — Prelegent Inż. Br. Rafalski: „Isaac Newton"
(Z powodu 200-ej rocznicy śmierci).
Dn. 4 listopada. — Prelegent Dr. E. Rybka: „Zaćmienie Słońca dnia
29 czerwca 1927 r. (Z wrażeń członka Polskiej
zaćmieniowej ekspedycji do Laponji).
Dn. 25 listopada. — Prelegent Dr J. Gadomski: „Od Ziemi, jako
planety do wszechświatów — wysp".
Dn 14 grudnia. — Prelegent Inż. R. Niewiadomski: „Krytyka ko-
smogonicznej hipotezy Laplace’a".
Dn. 20 stycznia rb.— 1) Prelegent prof. M Kamieński: „Okresowość
ostrych zim".
2) Prelegent inż. R. Niewiadomski: „Hipoteza
kosmogoniczna Chamberlina i Moultona".
Do spisu tych wygłoszonych już odczytów należy dodać zapowie¬
dziany na dzień Walnego Zebrania przez Profesora M. Kamieńskiego re¬
ferat „Odnalezienie wieikiego meteorytu, który spadł w Syberji w 1908 r.,
oraz o związku jego z kometą Pons-Winnecke”.
Prócz tych materyj, omawianych mniej lub więcej szczegółowo
przez prelegentów, przy rozpoczęciu Zebrań dyskusyjnych Przewodniczą¬
cy dzielił się ze słuchaczami wiadomościami o ostatnich postępach nauki.
Odczytom — Zebraniom dyskusyjnym Zarząd przypisuje nadzwy¬
czajną wagę i stara się urządzać je możliwie najczęściej. Niestety brak
prelegentów umożliwia regularne urządzanie tych odczytów w odstępach
przynajmniej dwutygodniowych.
2)	Odczyty per rad jo.
Odczyty per radjo, słuchane przez zwolenników radja w całej
Rzeczypospolitej, mogą stanowić wielce pożyteczny sposób zaznajam:a-
nia szerokich warstw społeczeństwa ze zjawiskami astronomicznemi
i zaszczepiać zamiłowanie astronomji. W tej myśli członkowie Zarządu:
Dr. E. Rybka i Dr. J. Gadomski mieli odczyty w studio Warszawskiego
radja. Pierwszy z nich mówił o zaćmieniach księżyca, z racji całkowite¬
go zaćmienia 8-go Grudnia; drugi zaś wygłosił odczyt: „Od ziemi jako
planety do wszechświatów — wysp". Odczyt ten daje zarys ogólnej bu¬
dowy Wszechświata i jego rozmiarów.
3)	Odczyty szkolne.
Z inicjatywy Inż. Chełmońskiego Zarząd zwrócił uwagę na możli¬
wość rozwoju działalności propagandowo — oświatowej wśród młodzieży,
drogą urządzania odczytów na tematy astronomiczne w szkołach średnich.
Trzeba przyznać, że w tej dziedzinie są doskonałe warunki do
osiągnięcia tych celów, które ma na widoku T. M. R- Wrażliwość mło¬
dych dusz i umysłów przy względnem ich przygotowaniu naukowem daje
możność wszczepienia w nie umiłowania astronomji, jako wykładniczki
wspaniałości i piękna budowy świata. Możność urządzania odczytów bez
żadnych kosztów jest dla T. M. fl. nadzwyczaj cenną, a wzgląd na upo¬
śledzenie kosmografji w programach naszych szkół średnich stawia od¬
czyty szkolne, jako nadzwyczaj pożądane środki wykształcenia pozapro-
gramowego. Toteż Zarząd naszkicował krótkie programy odczytów,
		

/Czasopisma_155_07_029_0001.djvu

			URANJA
21
z których: pierwsze w jednym dwugodzinnym odczycie dawałyby pojęcia
ogólne o budowie i rozmiarach wszechświata, drugie w formie cyklu
z 5 odczytów zawierałyby rozwinięcie pierwszego odczytu i pozwoliłyby
przejść do systematycznych cykli odczytowych o oddzielnych zjawiskach
astronomicznych. Zapytany w tej materji specjalista — pedagog, p. Pa-
czuski. Dyrektor Muzeum Pedagogicznego, w zupełności podzielał myśl
Zarządu, który zajął się zorganizowaniem odczytów.
Niestety rzeczywistość znacznie ochłodziła nadzieje Zarządu: na
61 Dyrekcyj Szkół Średnich w Warszawie, do których dwukrotnie zwracał
się Zarząd w sprawie organizacji odczytów, tylko 7 (wyraźnie siedem)
zgłosiło się z gotowością urządzenia u nich odczytów (należy zaznaczyć,
że odczyty te szkolne nie pociągały żadnych zupełnie kosztów dla szkół).
Potwierdza to fakt smutnej obojętności naszego społeczeństwa na spra¬
wy nauki, nawet w warstwach, specjalnie powołanych do jej krzewienia.
Odczyty więc odbyły się tylko w 7 Zakładach, a mianowicie: w 3-ch
żeńskich: P. Łabusiewicz - Majewskiej, Tow. „Współpraca" i P. Krystyny
Malczewskiej, oraz — w 4-ch męskich: l-sze Gimnazjum Męskie Magi¬
stratu m. Warszawy, Gimnazjum Męskie Państwowe im. Króla Władysła¬
wa IV i 2 Gimnazja Związku Zawodowego Nauczycieli Szkół Średnich:
na Nowolipkach N° 29 i Mazowieckiej Ns 11.
Stosunek młodocianych słuchaczy do odczytów znakomicie wyna¬
grodził pracę Zarządu: ich szczere zainteresowanie się przedmiotem,
chęć opanowania nowych przeważnie faktów, szereg pytań, niezawsze
naiwnych, — wskazują, że tej drogi nie należy porzucać, owszem należy
ją rozwijać, a z wielu obecnych młodych słuchaczy możemy zczasem do¬
czekać się dzielnych Członków T. M. R.
4)	Komunikaty prasowe.
Komunikaty o bieżącyah zjawiskach na niebie, w redakcji p. M. Bia-
łęckiego były rozsyłane redakcjom pism w początkach każdego miesiąca;
redakcje przeważnie korzystały z nadesłanego materjału.
5)	Pokazy nieba.
Nieoczekiwanie długo przeciągająca się budowa Szkoły Państwowej
Kolejowej przy ul. Chmielnej, która łaskawie oddała T. M. R. pomiesz¬
czenie na dostrzegalnię, pozbawia dotychczas Zarząd możności urządza¬
nia pokazów nieba na własnym gruncie, i dzięki tylko wysokiej uprzej¬
mości P. Dyrektora Obserwatorjum Astronomicznego Warszawskiego moż-
łiwem jest dla Zarządu urządzanie pokazów nieba.
Pokazy te odbywały się przez cały rok, — w poniedziałki pod
kierownictwem PP. M. Bialęckiego, inż. Z. Chełmońskiego i dr. M. Ło-
banowa*).
Do końca listopada pokazy odbywały się w jednym z ogrodowych
pawilonów Obserwatorjum, zapomocą dobrego narzędzia Cooke'a o śred¬
nicy 135 m/m. Później, ze względów pogody, a głównie, iż narzędzie
Cooke'a stało się potrzebnem Obserwatorjum do zajęć naukowych, po¬
kazy odbywały się na południowym tarasie Obserwatorjum, głównie za¬
pomocą włąsnej lunety Bardou, o średnicy 108 m/m. Pokazy cieszyły
się nąogół sporą frekfencją.	i .
Prócz tych regularnych pokazów, które niestety często uniemożli¬
wiała pogoda, liczne koło członków T. M. fl. obserwowało w doskona¬
łych warunkach częściowe zaćmienie Słońca w dn. 29 czerwca i całko¬
wite zaćmienie księżyca w dn. 8 grudnia.
*) W czasie przerwy wakacyjnej od 1 lipca do ł5 września inż. Chełmoński urządzał
pokazy nieba, które stale zgromadzały po kilkanaście osób.
		

/Czasopisma_155_07_030_0001.djvu

			22
Niezależnie od pokazów nieba dla członków T. M. fl. Zarząd urzą¬
dzał pokazy dla wycieczek, które organizował Wydział Kultury Magistra¬
tu m. Warszawy, przynajmniej raz na miesiąc.
IV. DZIAŁALNOŚĆ CZŁONKÓW T. M. fl. POZfl TOWARZYSTWEM.
Chociaż Zarząd nie posiada w tym kierunku ścisłych danych, lecz
liczy koniecznem podk reślić, że wielu Członków T. M.fl., występując po¬
za terenem Towarzystwa, pracuje w duchu i kierunku jego.
Tak — z oddzielnych przejawów tej pożytecznej pracy notujemy:
P. Prof. Kamieński wygłosił swój odczyt o zaćmieniach w Uniwer¬
sytecie.
P. Białęcki zasila! czasopisma dla młodzieży artykułami na tematy
astronomiczne.
P. Prof. Tołwiński miał szereg odczytów per radjo z historji astro-
nomji.
P. Dr. Rybka wziął udział w serji odczytów dla inteligencji, urzą¬
dzanych przez Wydział Kultury Magistratu, i zamieszczał artykuły popu¬
larne w dwutygodniku „Wszechświat".
P. Dr. Gadomski drukował parę szkiców astronomicznych w róż¬
nych wydawnictwach; np. ciekawą notatkę o fabrykacji szkieł astrono¬
micznych w czasopiśmie „Przyroda i Technika", oraz zasilał prasę Ma¬
łopolską artykułami treści astronomicznej.
P. Inż. Chełmoński miał odczyty popularne z astronomji ogólnej
w szkołach średnich, jeszcze przed rozpoczęciem tej akcji przez Zarząd.
P. Inż. Niewiadomski powtórzył swój odczyt o teorjach kosmogo-
nicznycii w Stowarzyszeniu Techników.
Sprawozdanie kasowe za czas
28. I. 1927 — 1. II. 1928.
Dochód
Suma
Rozchód
Suma
Zł.
gr.
Zł.
gr-
A. Pozostałość z roku 1926
666
58
A. Urania Nr. Nr. 1 2
B. Składki członkowskie
i 3 (1927) >
2261
10
za rok 1925-26
94
20
Kalendarz Astronomiczny
Składki członkowskie za
za rok 1928
1299
74
rok 1927
1277
—
Wydatki Sekretarjatu,
Składki członkowskie za
pocztowe i administra¬
rok 1928
254
50
cyjne
490
25
Subsydjum Magistratu m.
Drobne druki
218
20
st. Warszawy
1500
—
Bibljoteka (czasopisma,
Subsydjum Ministerstwa
przezrocza)
88
65
W. R. i O. P.
500
—
Szafa dla Sekretarjatu
53
50
Subsydjum kasy im.
Inkasentowi
13
—
J. Mianowskiego
500
—
Koszta manipulacyjne
Sprzedaż wydawnictw
253
78
P. K. O.
5
40
Ogłoszenia
70
—
B. Pozostałość na dz.
Ofiary na wydawnictwa
60
—
1. II. 1928
750
60
Odsetki P. K. O.
4
38
Ul
00
O
44
5180
44
		

/Czasopisma_155_07_031_0001.djvu

			URAN JA
23
ł
Składając niniejsze sprawozdanie z działalności T. M. R. w ciągu
7-go roku istnienia Towarzystwa, a także za roczny okres swej działal¬
ności, Zarząd zaznacza, że może nie wyczerpał wszelkich możliwości ku
rozwinięciu zamiłowania astronomji w tej mierze, jakby tego wymagały
okoliczności, panujące w Polsce, gdzie znajomość astronomji i świadcze¬
nia społeczeństwa na rzecz jej rozwoju są wprost niegodne narodu, pra¬
gnącego zajmować wśród społeczeństw cywilizowanych nieostatnie miejsce.
Na tem tle tem cenniejszą jest dla nas pomoc pieniężna Magistra¬
tu m. st. Warszawy w sumie zł. 1500, Ministerjum Wyznań Religijnych
i Oświecenia publicznego w sumie 500 zł. i Kasy im. Mianowskiego w su¬
mie 500 zł., — które dały możność rozwinięcia skromnej działalności wy¬
dawniczej,— za co, na Walnem Zebraniu, Zarząd składa tym instytucjom
głębokie podziękowanie.
Jak widać z niniejszego sprawozdania, cała prawie działalność T.
M. fl. opiera się na nielicznym zespole kilku osób.
Siły ludzkie są ograniczone, i ludzie ci, zajęci jednocześnie pracą
naukową, zarobkową, nie mogą podołać wszystkiemu, przy najlepszych
chęciach.
Zarząd, korzystając z ostatnich słów sprawozdania, zwraca się z go¬
rącym apelem do Walnego Zebrania — starajcie się, obecni Członkowie
T. M. fl., o jaknajszersze popularyzowanie naszych celów, zadań i metod,
przysparzajcie Członków — płatników, Członków — działaczy.
Jakkolwiek może skromnemi są rezultaty naszej rocznej pracy,—
zawsze to jest plus w naszym narodowym dorobku duchowym.
Będzie on większm, gdy nas będzie więcej u pracy.
Wątpić nie trzeba, pamiętając o słowach poety:
„Wiele jest sił w narodzie"!
Warszawa, 24 lutego 1928 r.
Nowi członkowie, przyjęci od I. 1 —31 III 1928 r.
1)	Antoni Brzeziński — nauczyciel fizyki i matem.
2)	Michał Dowgerd — nauczyciel matematyki.
3)	Włodzimierz Helwich — student politechniki.
4)	Aleksander Kochański — nrof. Warsz. Szk. Techn.
5)	Marja Koziołówna — studentka (J. W.
6)	Lucjusz Niedźwiedzki — Komisarz Kasy Chorych.
7)	Roman Mieczysław Niewiadomski — inżynier emer. Radca Kolei.
8)	Leonidas Okulicz — Astronom.
9)	Helena Połońska — Demonstratorka Zakł. flstr. we Lwowie.
10)	Witold Ruszczycki — nauczyciel.
11)	Karla Roszkowska — Obywatelka ziemska.
12)	Walenty Szponar — Demonstrator astr. U J. K.
13)	Halina Taraszkiewicz.
14)	Mikołaj Trzecieski — Inżynier.
15)	Witold Wize — Student politechniki.
16)	Józef Zaborski — Emeryt.
Bez dyskusji, na podstawfe deklaracji, przyjęty.
17)	ppr. Tadeusz Jankowski — oficer wojsk łączności.
18)	p. Władysław Herlaine — członek popierający TMfl, na własne
życzenie został członkiem rzeczywistym zwyczajnym.
Sprostowanie: W ostatnim numerze „Clranji" mylnie podano
nazwisko jednego z członków; winno być
Maciej Bielicki — Student (1. W.
		

/Czasopisma_155_07_032_0001.djvu

			24
URANJA
OD REDAKCJI
W pierwszych dziewięciu artykułach z cyklu „Ta¬
jemnice Wszechświata", umieszczonych w poprzednich
numerach „(Jranji“, podaliśmy w ogólnych zarysach
objaśnienia szeregu pojęć astronomicznych i praw,
rządzących ciałami niebieskiemi. Teraz przystępujemy
do opisu budowy fizycznej Wszechświata — głównej
treści naszego cyklu artykułów. Jako wstęp do tych
artykułów podajemy ogólny rzut oka na Wszechświat,
skreślony przez inż. Z. Chełmońskiego
REDAKCJA.
Tajemnice Wszechświata.
flrt. 10. Na szlakach nieskończoności.
Kto z nas nie odczuwał czaru pogodnej letniej nocy, gdy
Ziemia, znojem dziennym znużona, wypoczywa cicha, uśpiona,
a nad nią w przestworzach bezkresnych płynie, jak korab,
wielki, błyszczący tajemniczem, chłodnem światłem, od prawie¬
ków wierny jej, milczący i tajemniczy sam, towarzysz — Księ¬
życ... fllbo w mroźną zimową noc, roziskrzoną miljonami
gwiazd i gwiazdeczek, rozsianych jak brylanty na czarnym aksa¬
micie nieba, - mimowoli nie zapytywał tych gwiazd... gdzie
ich krainy, skąd nam świecą, jakie ich drogi i życie, dalekie
są nam czy bliskie, bezludne czy też noszące na sobie takie
same światy, jak nasza kolebka ludzkości — Ziemia? ..
Jeżeli więc tyle czaru, uroku i piękna posiada ta, wi¬
dzialna zaledwie w zarysach naszym słabym wzrokiem, kraina
nieskończoności i jej mieszkańcy — ciała niebieskie, — to o ileż
piękniejszem, wspanialszem i wprost oszałamiającem widowis¬
kiem będzie, gdy, oderwawszy się od szarej naszej Ziemi, unie¬
siemy się w te bezgraniczne przestworza, lecąc z zawrotną szyb¬
kością na promieniu światła... od błękitno - seledynowej Wenus
do czerwonego boga wojny Marsa, od rozpalonego tysiącami
stopni żaru źródła życia naszej planety i nas samych — Słońca—
ku oddalonym o miljardy kilometrów, mroźnym i mrocznym
najdalszym planetom naszego układu słonecznego... wśród ro¬
jów spadających gwiazd, poprzez ogniste szlaki meteorów, go¬
niąc za blademi, nieuchwytnemi warkoczami komet, wciąż da¬
lej i dalej w bezkresy... aby utonąć wreszcie w ogni-
nistym chaosie miljardów tęczowych gwiazd — słońc, w mgli-
		

/Czasopisma_155_07_033_0001.djvu

			URANJA
25
stościach mgławic i jeszcze nie znaleźć końca tej drogi, kresu
światów i tworów,... bo kraina ta niema kresu, a granicami jej
nieskończoność. ••
W ten to kraj tajemnic i cudów wprowadza nas właśnie
astronomja. Daje nam ujrzeć wszechświat takim, jakim jest
on w rzeczywistości; potęgując tysiące razy siłę naszego wzro¬
ku, pozwala nam poznać dokładnie nasz najbliższy świat — nasz
układ słoneczny, którego maleńką cząstkę stanowimy, naszych
ognistych gości przelotnych — meteory i komety, niedoścignio¬
ne światy gwiazd - i wtedy ukazuje nam, czem wśród tego
tłumu jest nasza Ziemia, a na niej my, nasze życia i przeżycia...
Aby umożliwić tym z czytelników, których wiadomości
z astronomji są niedostateczne, poznanie początkowo ogólne,
a w następstwie, więcej szczegółowe tych światów, budowy
wszechświata, praw w nim rządzących, zjawisk, zachodzących
na niebie, — przedstawię w szeregu artykułów kolejno: zrazu
obraz ogólny, w głównych zarysach, całego wszechświata, aby
dać odrazu pojęcie o całości jego; następne zaś artykuły za¬
wierać będą więcej szczegółowe i wszechstronne poznanie
poszczególnych działów i zjawisk niebieskich. Całość da czy¬
telnikom te zasadnicze ogólne wiadomości z astronomji, bez
których dzisiejszy kulturalny człowiek obejść się nie może.
Miłośnicy zaś astronomji być może znajdą w nich zachętę
i podnietę do żywszego i bliższego zainteresowania się tą, jed¬
ną z najpiękniejszych nauk ludzkich.
Najbliższem dla nas i najważniejszem w życiu naszem
ciałem niebieskiem jest źródło życia ziemskiego — Słońce.
Od niego też rozpoczniemy poznawanie wszechświata.
Zanim jednak przystąpimy do studjów, do badania, mie¬
rzenia i t. p., musimy ustanowić miarę, którą będziemy mierzy¬
li odległości po niebie. Ziemska miara, kilometr, będzie dla
nas nieprzydatną, jest zamała. Przestrzeni bowiem, wyrażają¬
cych się w biljonach, tryljonach i t. d. kilometrów, umysł
ludzki nie potrafi ani uplastycznić ani wyobrazić sobie. Cy¬
fry takie byłyby więc dla nas nic nie mówiącemi naprawdę,
a dla rachunków astronomicznych — wręcz nieprzydatnemu
Dlatego też astronomja używa innych, przeważnie dwóch miar.
Jedną z nich jest t- zw. „jednostka planetarna",
równająca się średniej odległości Ziemi od Słońca, wynosząca
jak zobaczymy niżej, okrągło licząc, 150000000 kim; drugą —
t. zw- rok światła, t. j. odległość, jaką światło, przebie¬
gające, jak wiemy, blisko 300000 km. na sekundę, przebywa
w ciągu jednego roku. Rok światła w kilometrach wyraża się
jako cyfra 9500000000000 km.
		

/Czasopisma_155_07_034_0001.djvu

			26
URANJA
Tak więc odległości w astronomji mierzą się albo jed¬
nostkami planetarnemi albo latami światła.
Istnieje jeszcze trzecia, większa jednostka parsek, równająca
się 3.26 lat światła; lecz dla naszych studjów nie jest ona niez¬
będną. Interesujących się nią czytelników odsyłam do artyku¬
łu dr., Rybki ((Jranja N° 4 z 1926 r., Tajemnice Wszechświata).
W niektórych wypadkach, gdy rzecz zwłaszcza będzie do¬
tyczyła odległości mniejszych, podam równocześnie je, wyra¬
żone w kilometrach; a to dla ułatwienia czytelnikom wyraź¬
niejszego uplastycznienia sobie i uświadomienia ich.
Słońce. Słońce, widziane gołem okiem (przez ciemne
szkło), przedstawia się, jako jasna z odcieniem żółtawym tar¬
cza, wielkości mniej więcej Księżyca w pełni. W rze¬
czywistości jest ono kulą, złożoną z par i gazów pierwiastków
takich samych, jakie znajdują się na Ziemi, rozpalonych do
temperatury około 6000’ C na powierzchni Słońca a dochodzą¬
cej w głębi Słońca według najnowszych badań astronomicznych
do 70000000" C. Stąd pochodzi wydzielane przez Słońce świa¬
tło i ciepło, stanowiące źródło siły, ciepła, ruchu i życia na Ziemi.
Powierzchnia Słońca, zwana fotosferą, badana przez
lunetę, przestaje wydawać się gładką jednolitą, a przeciwnie —
robi wrażenie chropawej, ziarnistej, usianej jakby ziarnami
o kształtach ziarn ryżu. Ziarna te, noszące nazwę granulacyj,
są tworami krótkotrwałemi, trwającemi nieraz zaledwie parę mi¬
nut, wciąż zmieniając się: wielkość zaś ich niejedno¬
krotnie wyraża się w tysiącach kilometrów. Prócz granulacji dostrze¬
gamy na powierzchni Słońca w różnych, zmieniających się, miejs¬
cach ciemne, również zmieniające się co do formy i czasu
trwania plamy. Są to t. zw. plamy słoneczne, stanowią¬
ce jakby wiry lejkowate, tworzące się się wskutek bezustanne¬
go wrzenia i ruchu materji Słońca, na podobieństwo wirów na
głębokiej wodzie. Wskutek niejednakowego oświetlenia, części
tych wirów, zagłębione niżej ku wnętrzu kuli słonecznej, wy¬
dają się ciemniejsze, wyżej położone są nieco jaśniejsze; stąd
dają się w plamach słonecznych wyraźnie widzieć środkowe
części ciemne, zwane jądrem, a dokoła nich jaśniejsze pół¬
cienie. Plamy słoneczne, podobnież jak granulacje, są utwo¬
rami zmiennemi, niestałemi, jednakże przewyższają niepomier¬
nie granulacje wielkością swą, która nieraz przewyższa śred¬
nicę Ziemi.
Ilość plam na Słońcu nie jest stała. Na podstawie badani
ustalono pewne okresy, w ciągu których pojawia się mnóstwo
plam, stopniowo schodzi do minimalnej ilości, żeby znów w cią¬
gu takiegoż okresu dojść do maximum. Okres taki wynosi;
około 11 lat. Zauważono przytem bardzo ciekawe zjawisko —
		

/Czasopisma_155_07_035_0001.djvu

			URANJA
27
pojawianie się na Ziemi w niezwykłej sile i ilości zaburzeń,
i kataklizmów atmosferycznych, magnetycznych, wulkanicznych
i t. p. w okresie maximum ilości plam na Słońcu. Dotychczas
jednak zanotowano jedynie współczesność tych zjawisk
współzależności zaś ewentualnej ich astronomja dotąd
jeszcze nie ustaliła.
Przy obserwowaniu Słońca przez lunety, zwłaszcza pod¬
czas całkowitych zaćmień, dają się widzieć na jego brzegach
wytryski świetlne, krótkotrwałe, zmienne co do formy i wiel¬
kości, dające niezwykle świetne zjawisko ognistych purpurowo-
czerwonych płomieni na czarnem tle nieba. Są to wytryski
materji z cienkiej zewnętrznej warstwy gazowej, otaczającej
Słońce, złożonej przeważnie z wodoru, wapnia i helu; warstwa
ta nosi nazwę chromosfery, która, znajdując się podobnie
jak fotosfera w ciągłem wrzeniu, kłębiąc się i wybuchając,
tworzy wytryski te, zwane wyskokami lub protuberan¬
cjami, dosięgające nieraz wysokości kilkuset tysięcy kilo¬
metrów.
Nie mniej pięknem zjawiskiem jest, widzialna tylko przy cał¬
kowitych zaćmieniach Słońca, t- zw. korona słoneczna,—
świetlna aureola, otaczająca Słońce i przybierająca kształty
bądź jasnej warstwy, mniej więcej równomiernie rozłożonej do¬
koła czarnej wówczas tarczy Słońca, bądź — z rozgałęzieniami
w kierunku pionowym lub poziomym, w kształcie np- snopa
zboża, a rozciągniętemi na miljony kilometrów w przestrzeń.
Jest zauważona i stwierdzona ciekawa okoliczność, iż kształt
i układ korony słonecznej stale powtarza się przy — maximum,
średnich ilościach i minimum — plam na Słońcu. Okresowi
każdej z tych ilości towarzyszy zawsze stała forma korony
słonecznej.
Z tego krótkiego przeglądu budowy Słońca i ciekawych
a imponujących zjawisk, zachodzących na niem, widzimy, jak
potężnem ciałem niebieskiem jest ono, tak z pozoru niewielkie,,
gdy na nie spoglądamy gołem okiem.
Istotnie, średnica Słońca wynosi 1391000 kim. czyli 109.5
razy jest większą od średnicy Ziemi, skutkiem czego objętość
Słońca jest około 1300000 razy większa od Ziemi. Aby więc
zbudować z kul takich jak Ziemia, kulę, równą Słońcu, trzeba-
by na to użyć nieomal 11/2 miljona tych kul.
Tej olbrzymiej wielkości Słońca nie podejrzewamy nawet
patrząc na nie. Przyczyną tego jest również ogromna odległość
Ziemi od Słońca. Wynosi ona, jak już o tem wzmiankowałem,
mówiąc o miarach astronomicznych, w okrągłej liczbie 150000000
kim. Łatwiej uświadomimy sobie odległość tę na następującym
przykładzie. Gdybyśmy chcieli przejść ją pieszo, idąc po 5 kim.
		

/Czasopisma_155_07_036_0001.djvu

			28
URANJA
na godzinę, musielibyśmy iść około 3425 lat. Pociąg pospiesz¬
ny, biegnący z szybkością 50 kim. na godziną, przebyłby ją
w 34272 lat, pocisk armatni uderzyłby w Słońce po upływie 5,8
1at od chwili wystrzału.
Ryc. 4. Plama słoneczna.
Ryc. 5. Wyskoki słoneczne.
		

/Czasopisma_155_07_037_0001.djvu

			URANJA
29
Jakże potężnym ognistym tworem jest więc Słońce, blas¬
ków i ciepła którego, rozrzucanego, możnaby rzec, marnotraw¬
nie na wsze strony w przestrzenie bezkresne, od miljonów lat
wystarcza i na miljony lat jeszcze wystarczy dla utrzymania
życia na Ziemi.
Księżyc. Innym, zupełnie różnym od Słońca tworem,
jest drugie najbliższe naszemu życiu ziemskiemu, ciało nie¬
bieskie, towarzysz Ziemi, Księżyc. Łagodne, nie rażące i nie
palące światło jego pozwala nam spoglądać bezpośrednio na
jego tarczę, doszukiwać się na niej wyobrażenia twarzy ludzkiej
i snuć fantazje o tem, co też tam na nim się znajduje, flstro-
nomja jednak szybko rozprasza te fantazje i daje kategoryczną
zimną odpowiedź: pustka, cisza mogiłv i wieczny spokój
śmierci.
Księżyc nie jest, jak Słońce, ciałem ognistem, żywem,
jest ciemny, zastygły z materjałów takich samych jak Ziemia,
świeci nie własnem światłem, lecz odbitem od swej powierzchni
światłem Słońca, mniejszy prawie 50 razy od Ziemi, jest pla¬
netą martwą wystygłą i prócz pewnych zjawisk, jakie wywołuje
na Ziemi bezwładną swą masą, nie odgrywa żadnej prawie już
roli w świecie gwiazd i planet.
Ongiś był on takiem samem płonącem ciałem niebieskiem,
jak Słońce, lecz dzięki swym niewielkim rozmiarom ostygł
szybciej, skurczył się i dziś powierzchnia jego zaledwie około
4 razy przewyższa Europę, równa się prawie Afryce i flustralji,
razem wziętym, i trzebaby 60 miljonów takich kul, jak on, aby
zbudować kulę słoneczną-
Że, tak mały w porównaniu z Ziemią, a tembardziej ze
Słońcem, wydaje się nam, patrzącym z Ziemi, prawie tej wiel¬
kości co Słońce, pochodzi to z nikłej dla astronomji, choć
ogromnej dla mieszkańców Ziemi, odległości jego od Ziemi,
nie przenoszącej średnio 400000 kim. 0 ileż krótszą byłaby
wędrówka nasza do niego od wzmiankowanej podróży na
Słońce- Już w 9 lat dotarlibyśmy do niego pieszo, lub w nie¬
cały rok pociągiem. Gdybyśmy zaś, za przykładem śmiałych
wędrowców polecieli w pocisku-ekwipażu, aby szukać wrażeń
„Na srebrnym globie", — już w 4 dni moglibyśmy lądować tam.
Lecz niestety niepodobnaby nam było opuścić ekwipaż. Cicha
jak grób noc otaczałaby nas, nieludzki mróz, dochodzący do
200° stopni niżej zera, w jednej chwili zmroziłby krew w na¬
szych żyłach, płuca nie miałyby czem oddychać, gdyż niema
tam powietrza, więc tylko przez okna naszego wagonu podzi¬
wialibyśmy straszliwą pustynię, najeżoną bez końca twardemi
ostremi sylwetkami skał, na czarnem jak kir, dla braku atmo-
		

/Czasopisma_155_07_038_0001.djvu

			30
URANJA
sfery, niebie iskrzyłyby się, o wiele jaśniej i świetniej błyszczą¬
ce, niż widziane z Ziemi, gwiazdy, a między niemi płynąłby
wspaniały olbrzymi, 24 razy większy od naszego ziemskiego
Księżyca, inny Księżyc—nasza dawna siedziba, nasza „Stara
Ziemia".
Długo trwa noc księżycowa. Piętnaście blisko dni biegnie
po swych niewidocznych szlakach nasz satelita, zanim obiegnie
od nowiu połowę drogi dokoła Ziemi i stanie w pełnym blasku
Słońca, widoczny dla nas z Ziemi jako pełnia. Wówczas do¬
piero nastaje na nim dzień, który podobnież, piętnaście blisko
dni trwając, kończy się, gdy Księżyc, obiegłszy drugą połowę
swej drogi około Ziemi, znów pogrążą się w mroku nocy
i znika z przed oczu naszych na nowiu. Trzydzieści dni zatem
ubiega od chwili, zanim ponownie możemy oglądać błyszczącą
pełnym blaskiem tarczę Księżyca i, jak fantazja i wyobraźnia
ludzka każe, widzieć na niej wyraźną twarz ludzką. Luneta
jednak astronoma znów rozwiewa te fantazje i ukazuje, czem
są w istocie te ciemne plamy na tarczy Księżyca, które my
usilnie staramy się uważać za oczy usta i t. d. „twarzy".
Lecz fantazjując tak, nie wiemy, że bezwiednie nawet dla nas
samych, dokonaliśmy (i stwierdzamy je wciąż) niezmiernie do¬
niosłego odkrycia astronomicznego.
Widząc od wieków na tarczy Księżyca wciąż tęż samą
„twarz", dajemy świadectwo niezbite faktowi, że widzimy tylko
wciąż tą samą część Księżyca. 1 tak jest w rzeczywistości.
Księżyc, obiegając dokoła Ziemi, jednocześnie, jak każde ciało
niebieskie, wiruje dokoła swej osi. Ze zaś za każdym powro¬
tem po 30 dniach ukazuje nam znów starą znajomą „twarz",
dowodzi to, że przez okres czasu, w którym obiegnie dokoła
Ziemi, dokona również jednego, pełnego obrotu dokoła
swej osi. Gdyby było inaczej, to musielibyśmy widywać różne
obrazy na tarczy Księżyca, czemu jednak przeczy ten właśnie
od wieków stały obraz „twarzy" na nim.
Lecz spojrzyjmy już na tę twarz przez lunetę; ujrzymy
zupełnie inny widok. To co było „oczami", „ustami", przedsta¬
wia się nam, jako wielkie ciemne gładkie przestrzenie w prze¬
ciwieństwie do reszty powierzchni Kiężyca, usianej literalnie
nierównościami, większemi lub mniejszemi górami o wyglądzie
kraterów wulkanów, olbrzymich cyrków, otoczonych pierście¬
niami gór o twardych, ostrych i wyraźnych konturach, od
których padające długie, ukośne czarne cienie, odrzynają się
"wyraziście na powierzchniach, oświetlonych światłem Słońca.
Przy niewielkiem powiększeniu lunety daje to obraz jakby
mapy geograficznej, przyczem wzmiankowane gładkie ciem¬
niejsze przestrzenie mają podobieństwo mórz ziemskich. To
		

/Czasopisma_155_07_039_0001.djvu

			URANJA
31
podobieństwo właśnie skłoniło dawnych astronomów, nie roz¬
porządzających tak udoskonalonemi, jak obecnie, instrumentami
optycznemi, do uważania tych ciemnych pól za morza księży¬
cowe. Aczkolwiek obecnie oddawna wiadomo, iż nie są one
morzami, jednak astronomja utrzymała to miano ,,mórz“, jak
również imiona własne, któremi wzmiankowani dawni astrono¬
mowie, powołując bujną fantazję na pomoc, je ochrzcili- Tak
więc do dziś pozostały nazwy: Morze Deszczów, Morze Opa¬
rów, Morze Światłości, Morze Płodności, i t. p. aczkolwiek rze¬
czywistość warunków fizycznych na Księżycu, jak to zobaczymy
niżej, zadaje najzupełniejszy kłam tym nazwom. W miarę sty¬
gnięcia Księżyca i zmniejszania się jego objętości, istniejąca
początkowo atmosfera dokoła niego rozpraszała się, uciekała
w przestrzeń międzyplanetarną, aż przy całkowitem ostygnięciu
globu Księżyca znikła zupełnie- Podobnież częściowo ulotniła
się zamieniona w parę woda czy wilgoć, znajdująca się ongiś
na Księżycu, część zaś weszła w skład minerałów skał księ¬
życowych.
Dziś więc Księżyc jest pozbawiony atmosfery i wody, co
stwierdzają niezbicie właściwe zjawiska, obserwowane przez
astronomów. W takich warunkach więc istnienie mórz jest
wyłączone. Pola zaś wzmiankowane, nazywane morzami, są
to rozległe równiny, zajmujące powierzchnie ogromne (np. Mo¬
rze Deszczów—900000 kim. kwadr. Ocean Burz—około 5 mil-
jonów km. kwadr.) na których gdzieniegdzie znajdują się góry
pierścieniowe t. zw- kratery Powierzchnie tych mórz są po¬
kryte stopionym lub nawet zeszklonym przez ognie wulkanicz¬
ne w pierwszych stadjach istnienia Księżyca materjałem, z ja¬
kiego składa się cały glob Księżyca, skutkiem czego załamują
i odbijają promienie światła inaczej, niż pozostała powierzchnia
Księżyca i przeto odróżniają się od niej i są widoczne. Brze¬
gi tych mórz, mniej lub więcej zaokrąglone, stanowią zazwy¬
czaj góry, które z wyjątkiem tylko kilku dłuższych pasm, nie
łączą się, tak jak na Ziemi, w łańcuchy gór, lecz stojąc prze¬
ważnie pojedyńczo lub niewielkiemi zgrupowaniami, w postaci
gór pierścieniowych, cyrków i kraterów, pokrywają zupełnie ca¬
łą, poza morzami, powierzchnię Księżyca. Najczęściej wystę¬
pujące jako forma górska, kratery bynajmniej nie są podobne
wielkością do ziemskich kraterów wulkanicznych, posiadają
bowiem średnice przewyższające niekiedy 200 kim. Np. krater
„Clavius“ zajmuje powierzchnię, równą prawie połowie dawne¬
go Królestwa Polskiego. Góry księżycowe wysokością nie
przenoszą naogół 7000 m., przyczem, zwłaszcza w formie kra¬
terów, posiadają zbocza zewnętrzne łagodne, wewnętrzne zaś
strome. Częstem zjawiskiem jest wewnątrz krateru pośrodku
		

/Czasopisma_155_07_040_0001.djvu

			32
URANJA
wznosząca się stożkowata góra, której wysokość jednak nie
dosięga wysokości krawędzi samego krateru.
Jedną z najciekawszych osobliwości Księżyca są niewy¬
jaśnionej dotąd przez astronomję ostatecznie natury smugi
świetlne, rozchodzące się nakształt promieni od niektórych
kraterów, ciągnące się po linjach prostych na powierzchni
Księżyca. Do najwspanialszych należą wybiegajace od krateru
„Tycho“, dające się zauważyć już przez zwykłą teatralną lor¬
netkę, dochodzące do 5000 kim. długości. Wyraziste bardzo
smugi posiadają też kratery „Kopernik" i „Kepler". Kilka
innych kraterów jest otoczonych takiemiż smugami, lecz mniej
wyrazistemi.
Poznawszy w ten sposób wygląd i naturę naszego sateli¬
ty, możemy już z łatwością wyobrazić sobie, z czem spotkali¬
byśmy się, znalazłszy się na Księżycu. Najważniejszą okolicz¬
nością, od której zależą inne zjawiska księżycowe, jest, jakeś¬
my stwierdzili poprzednio, brak atmosfery i wilgoci; niema
więc zasadniczych podstaw do życia organicznego. Pozostaje
tylko martwa natura. Jakiż jej wygląd i charakter? Dla braku
wilgoci niema—aczkolwiek temperatura waha się od 200 stopni
mrozu podczas nocy do 130 stopni ciepła podczas dnia - zna¬
nego na Ziemi wietrzenia t- j. kruszenia się skał. Skutkiem
tego wszystkie kontury na Księżycu, krawędzie, szczyty gór są
ostre, twarde i takiemi pozostają stale. Jeszcze donioślejsze
skutki ma brak atmosfery. Promienie światła, nie rozpraszane
przez cząsteczki powietrza, nie tworzą półcieni; niema więc
łagodnych przejść i stopniowań oświetlenia: miejsca oświetlone
błyszczą jasno, a najmniejsze załamania powierzchni lub zasło¬
nięte od światła są pogrążone w czarnym mroku. Dlatego też
odrazu rzucają się w oczy, przy spojrzeniu na Księżyc przez
lunetę, niezwykle ostre i wyraziste zarysy konturów i kontrasty
światła i cienia. Z powodu tegoż braku atmosfery miejsca
oświetlone są rozpalone do ogromnego żaru, gdy jednocześnie
obok zacienione, są objęte kilkudziesięciostopniowym mrozem.
Najlżejszy wiaterek nie powieje — bo niema powietrza, najsłab¬
szy odgłos nie narusza ciszy, — bo niema powietrza, któreby
głos poniosło... Pustynia bezludna, kraina wiecznej ciszy
i śmiertelnej martwoty, niemych bezlitośnych skał, wyrw
i przepaści i nie mniej bezlitośnego straszliwego, mrozu pod¬
czas długich, czarnych jak kir nocy.
Takim jest nasz wierny towarzysz, nieme memento mori
* dla naszej rodzicielki Ziemi.
(Dokończenie nastąpi).
Inż. Z■ Chełmoński.
Redaktor dr. Eugeniusz Rybko	Wydawca T-woMiłośników Astronomji.
		

/Czasopisma_155_07_041_0001.djvu

			Towarzystwo Miłośników ftstronomji.
Konto czekowe P. K. O. Nr. 5885.
Siedziba: Warszawa, Al. Ujazdowska 6/8, Obserwatorium Astronomiczne Il-gl*
piętro. Sekretarjat czynny w poniedziałki od godz. 18 do g. 20. Sekre¬
tarz generalny dr. J. Gadomski.
Dostrzegalnia i Bibljoteka T-wa, Chmielna 88, IV piętro, czynne w ponie¬
działki, środy i piątki w wieczory pogodne, dla członków T. M. A.
i publiczności. (Chwilowo nieczynna). Kierownik Dostrzegalni p.
M. Bialęcki.
Pokazy nieba dla członków T. M. A. w Obserwatorjum Astronomicznem,
Al. Ujazdowska 6/8, co poniedziałek w wieczory pogodne, lub we
wtorki, w razie niepogody w poniedziałek.
„URANJ fl“
Komitet Redakcyjny! inź. Z. Chełmoński, dr. J. Gadomski, dr. M. Łobanow, inż,
' B. Rafalski, dr. E. Rybka, dir. E. Stenz.
Redakcja: Warszawa, Al. Ujazdowska 6/8, Obserwatorjum Astronomiczne.
Redaktor: dr. E. Rybka. Artykuły i korespondencję w sprawach redak¬
cyjnych przesyłać należy do redakcji. Rękopisy nie są zwracane.
Administracja: Kierownik administracji Uranji dla członków T. M. A. p.
inż. B. Rafalski; ekspedycję Uranji (bieżącego i poprzednich numerów)
księgarniom i nieczłonkom T. M. A. załatwia Kasa im. J. Mianow¬
skiego.
Składki za 1928 rok.
Składka członka rzeczywistego wynosi 10 zł. (wraz z prenumeratą Uranji),
członka Koła Młodzieży 5 zł., czł. popierającego 40 zł. Wpisowe (jedno¬
razowo) 2 zł.
Składki członkowskie można wpłacać na Konto P. K. O. Nr. 5885", w sekre-
tarjacie T - wa lub przesyłać na ręce skarbnika T-wa p. dr. M. Łobanowa
(Warszawa, Mokotowska 23, m. 8).
Prenumerata:
Prenumerara Uranji wynosi 4 zł. rocznie, z przesyłką pocztową 4 zł. 50 gr.
		

/Czasopisma_155_07_042_0001.djvu

			ODBITO W DRUKARNI
ZRZESZENIA SAMORZĄDÓW
POWIATOWYCH
WARSZAWA, DOBRA 28.